Trump na muszce Tuska. - zabawy rodem z piaskownicy.

Data: 05.12.2019 15:52

Autor: malcolm

tvp.info

#polityka #tusk #kultura #burak

"Szef Europejskiej Partii Ludowej opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie w gronie światowych przywódców. Miało być ono prawdopodobnie podsumowaniem szczytu NATO, który zakończył się dzień wcześniej. „Pomimo sezonowych zawirowań nasza przyjaźń transatlantycka musi trwać” – podpisał zdjęcie były szef Rady Europejskiej."

Dobrze, że nie obsiakał nogawki albo pająk albo muchy do obiadu nie wrzucił..

Nowa Twierdza będzie wciągać jeszcze bardziej - tak zmieni się symulacja życia w zamku

Data: 05.12.2019 10:01

Autor: ziemianin

youtube.com

#gry #czaswolny #kultura #StrongholdWarlords #TwierdzaWladcy #grykomputerowe

Jeśli uwielbiacie Stronghold, ale nie jesteście pewni, czy warto czekać na grę Twierdza: Władcy, to ekipa Firefly postanowiła dać wam kilka dodatkowych powodów. Zobaczcie jakie nowości zmierzają do tej strategicznej serii.


Aż mi się przypomniał Cesarz: Narodziny Państwa Środka


Nowa Twierdza będzie wciągać jeszcze bardziej – tak zmieni się symulacja życia w zamku

Pół rok temu studio Firefly zapowiedziało grę Twierdza: Władcy – kolejną odsłonę świetnej strategii. Tym razem zabiera nas na Daleki Wschód, gdzie spróbujemy swoich sił, kierując mongolskimi, chińskimi czy japoński armiami. I choć pod wieloma względami będzie to stary-dobry Stronghold, to nie zabraknie też nowości.

Twierdza: Władcy to (więcej niż) stary-dobry Stronghold

Najważniejszą z tych nowości jest system władców. Będziemy ich rekrutować i ulepszać, a sztuczna inteligencja pokieruje nimi na polu bitwy i nie tylko. Ich unikalna charakterystyka zwiększy nasz potencjał bojowy, przemysłowy lub techniczny i może dać nam faktyczną przewagę. Ale na tym nowinki wcale się nie kończą.

Wcześniej już twórcy zapowiadali na przykład, że w grze Twierdza: Władcy pojawi się bardziej dopracowany system murów obronnych – ich stawianie będzie prostsze, a możliwości wykorzystania będą większe. Nasi żołnierze zaś będą ze sobą lepiej współpracować i ominą przeszkody na drodze zamiast w nie wpadać.

Teraz listę nowości autorzy wydłużają o elementy związane z symulacją życia w zamku. Będziemy mogli na przykład wprowadzać narzędzia tortur (aby zwiększyć wydajność pracy), opery i ogrody (aby zwiększyć morale jednostek), drogi (aby usprawnić produkcję i transport), świątynie (aby poprawiać samopoczucie ludu) oraz różne rodzaje domów.

Chcecie dowiedzieć się więcej na temat tych nowości? Koniecznie obejrzyjcie zatem najnowszy materiał wideo, w którym są one szczegółowo omawiane. Oto on…

Zobacz najnowsze wideo z gry Twierdza: Władcy

Premiera gry już w przyszłym roku, oczywiście wyłącznie na PC.

Babcia Tina kończy 80 lat (26 listopada 1939)

Data: 26.11.2019 14:43

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #tinaturner #muzyka #kultura

Dziś Tinę Turner nazywa się ikoną pop kultury, a jej życie nie było łatwe. Maltretowana przez męża Ike’a, pozbawiona kontraktu płytowego na przełomie lat 70 i 80 – powróciła triumfalnie albumem „Private Dancer”.

Tina Turner – Private Dancer

Biografia wokalistki rozpoczyna się w czasach, które trzeba uznać za słusznie minione. Urodziła się w rodzinie Murzyna i półkrwi Indianki, którzy jako potomkowie niewolników dzierżawili uprawę bawełny. Jako osiemnastoletnia dziewczyna przyłączyła się do grupy The Kings Of Rhythms. Jej liderem był Ike Turner.

Po dwóch latach, kiedy stali się małżeństwem, stworzyli zespół The Ike And Tina Turner Revue. To w tamtych okresie powstały pierwsze przeboje duetu „A Fool In Love”, „I Idolize You”, „It’s Gonna Work Out Fine” czy „I Pity The Fool”.

W 1966 r. głosem i osobowością Tiny zainteresował się słynny amerykański producent Phil Spector. Zaproponował jej pracę nad wspólną płytą. Album „River Deep, Montain High” firmowana była przez duet, ale Ike nie wziął udziału w sesji. Powodzenie tytułowego przeboju było w pełni zasługą wokalistki, która samodzielnie wylansowała jeden z największych przebojów lat 60.

Trzy lata później duet został zaproszony do wspólnej amerykańskiej trasy koncertowej z The Rolling Stones. Jeden z występów zarejestrowano w pamiętnym filmie o zespole Jaggera „Gimme Shelter”.

Turnerowie szokowali fanów programem pełnym erotyzmu. W czasie „I’ve Been Loving You Too Long” Otisa Reddinga wykonywali niedwuznaczną pantomimę nie bez gestów typowych dla małżeńskiej bójki.

Wkrótce repertuar duetu stał się eklektyczny: znalazły się w nim przeboje The Rolling Stones, The Beatles, Stevie Wondera czy nawet Led Zeppelin. Na początku lat 70 nie zabrakło w nim kompozycji Tiny, najczęściej dynamicznych, autobiograficznych jak „Notbush City Limits” czy „Sexy Ida”. Specjalizacją Ike’a stały się syntezatorowe aranżacje. Niestety małżeństwo przeżywało coraz silniejszy kryzys. Ostatecznie rozpadło się w 1974 r.

Początek solowej kariery zapowiadał się obiecująco. Tina zagrała sugestywnie Królową Narkotyków w filmowej wersji rock-opery „Tommy”. Nowy repertuar, mimo że wyszedł spod pióra tak utalentowanych twórców jak Leo Sayer, Bob Seger czy Willie Nelson – nie spodobał się jednak publiczności.

W najcięższych dla siebie czasach, gdy utraciła kontrakt płytowy, w grudniu 1981 r. wystąpiła w skandalicznych warunkach na warszawskim Torwarze.

Niedługo potem zaczęła odbijać się od dna. Zaczęło się od wspólnego nagrania z Heaven 17 „Ball Of Confussion”, nowej wersji hitu The Temptations. Później zaśpiewała „Let’s Stay Together” Ala Greena, a po 5-letniej przerwie ukazał się bestselerowy album „Private Dancer” (1984). W sesji wzięli udział tacy muzycy jak Jeff Beck, Mark Knopfler. W czasie koncertów wspomagał wokalistkę David Bowie, Eric Clapton i Bryan Adams. Szlagierem stała się tytułowa piosenka Knopflera.

Od tego czasu Tina Turner na stałe ugruntowała swoją gwiazdorską pozycję. Potwierdzała ją kolejnymi hitami — „We Don’t Need Another Hero” z filmu „Mad Max III” czy „Goldeneye” z kolejnej części przygód Jamesa Bonda.

W 2000 r., już jako wielka gwiazda, powróciła do Polski i dała imponujący show na terenie wyścigów w Sopocie. Rok wcześniej ukazał się jej ostatni album studyjny „Twenty Four Seven”. Na ostatnie tournee pojechała w 2008 r.

Obecnie jest obywatelką Szwajcarii, na co zapracowała zdając trudny egzamin z wiedzy o kraju. Jednocześnie zrzekła się obywatelstwa amerykańskiego.

W 2017 przeszła operację przeszczepu nerki, którą oddał jej mąż Erwin Bach.

Łomnicki aktor wybitny, ale niechciany nawet po śmierci

Data: 25.11.2019 13:47

Autor: ziemianin

rp.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kultura #aktor #filmy #serial #TadeuszLomnicki

Wyobraźcie sobie państwo następujące zdarzenie: ktoś, komu jest żal, że pomnik jednego artysty przenoszony jest z kąta w kąt, postanawia umieścić go na trwałym cokole. Sęk w tym, że aby to uczynić, zwala z tegoż cokołu innego wybitnego artystę, który na tym cokole przed laty został ustawiony. I co więcej, który na ów cokół również zasługiwał.

Dla tych którzy nie wiedzą kto to to wyjaśniam, wybitny aktor Tadeusz Łomnicki między innymi odtwórca roli pułkownika Wołodyjowskiego w serialu Pan Wołodyjowski z roku 1969

Łomnicki aktor wybitny, ale niechciany nawet po śmierci

Jeśli uznaliby państwo to za skandal, to całkowicie podzielam tę optykę. A tak właśnie postąpili niedawno ludzie odpowiedzialni za kulturę w Warszawie. Chcąc pomóc Teatrowi Żydowskiemu, zdecydowali się na likwidację Teatru Na Woli. Używając wcześniejszych porównań, poszukując miejsca dla jednych figur, chcą zwalić popiersie Tadeusza Łomnickiego.

Decyzja jest nie tylko nierozsądna i nieprzemyślana, ale po prostu niewytłumaczalna i zwyczajnie głupia. Świadczy o totalnej ignorancji i nieznajomości historii polskiego teatru i roli, jaką odegrał w niej Tadeusz Łomnicki – nie jeden z najwybitniejszych, ale najwybitniejszy polski aktor teatralny XX wieku. Teatr Na Woli, nosząc jego imię, przechowuje automatycznie pamięć o tym wielkim artyście. Wymazując tę scenę z teatralnej mapy Warszawy, wymazuje się jednocześnie pamięć o jej patronie. A Tadeusz Łomnicki z pewnością na to sobie nie zasłużył. Jego postacie grane na deskach Teatru Współczesnego, Narodowego czy Studia były kamieniami milowymi w historii polskiego teatru. To, że był największym z wielkich, przysparzało mu nie tylko niezwykłe w tym zawodzie uznanie, ale też niewyobrażalną wręcz zawiść.

Ci, którzy przypominają o jego o przynależności do PZPR, zapominają, że dzięki temu mógł bez ingerencji władz rektorować warszawskiej PWST (jego rządy do dziś wspominane są jako jedne z najlepszych), a potem uzyskać zgodę na przekształcenie kina Mazowsze na nowoczesny Teatr Na Woli. Partię wystrychnął na dudka, zapewniając, że tworzy scenę dla robotników, a przecież tu miały polskie premiery „Gdy rozum śpi", „Do piachu" czy „Amadeusz", a w gronie reżyserów byli Wajda, Kutz czy Polański. Z zawiścią ludzką spotykał się nawet tu, bo niektórzy uczniowie, których zaprosił do zespołu, po zaledwie pięciu sezonach pozbyli się go z teatru. Symbolem upokorzenia była przygoda z Learem, którym pragnął zwieńczyć swoją karierę. Wędrował „po prośbie" coraz bardziej rozgoryczony, od sceny do sceny i zrozumienie znalazł dopiero w poznańskim Teatrze Nowym. Tam, jak wiadomo, nie doczekał premiery, bo dzień wcześniej zmarł. Fakt, że umarł na scenie, również było przedmiotem zawiści ze strony kolegów. Przypominam w pigułce te tragiczne dzieje geniusza polskiej sceny, bo widzę, że władze Warszawy może nieopatrznie dopisują do nich nowy rozdział.

Śmiejemy się, kiedy jedna z dziennikarek stacji komercyjnych wpada w konsternację, gdy podczas rozmowy z amerykańską aktorką słyszy jej podziw dla jakiegoś Grotowskiego. Albo gdy jeden z polityków, chcąc zabłysnąć wiedzą o teatrze, wśród słynnych reżyserów wymienia Krystynę(!) Lupę. Ale upominanie się o pamięć Tadeusza Łomnickiego w kontekście nieprzemyślanej decyzji o wymazaniu jego imienia z wolskiej sceny i przekazanie siedziby teatru innej instytucji kultury, uważam za swój nie tylko teatrologiczny obowiązek.

Fakt, że Teatr Żydowski w Warszawie powinien mieć stałą siedzibę, nie podlega dyskusji (pisałem o tym w felietonie „Gołda Courage i jej dzieci"). Warto jednak dodać, że to nie władze stolicy wyrzuciły go przed kilku laty na bruk. Zrobiło to Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce, sprzedając budynek usytuowany w sercu miasta bogatemu deweloperowi. Tak więc to TSKŻwP, a nie ratusz, zobowiązany był do zagwarantowania zespołowi aktorów Gołdy Tencer miejsca, w którym będą mogli normalnie funkcjonować. Władze miejskie zobowiązane były jedynie do zapewnienia środków na funkcjonowanie placówki. Mogą oczywiście zasugerować Towarzystwu miejsce na ewentualną siedzibę dla teatru. Proponuję np. dawne kino Relax. Świetna lokalizacja i brak poczucia krzywdy, które – znając nasze społeczeństwo – wywoła oczywiste akcenty antysemickie.

Dobrym posunięciem władz Warszawy był zakup budynku Teatru Na Woli i oddzielenie go od Teatru Dramatycznego. Teraz tylko trzeba jeszcze powołać dobrego dyrektora i stworzyć mu szansę działania na miarę Teatru Tadeusza Łomnickiego.

Mózg – błyskotliwy idiota czyli krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko

Data: 24.11.2019 18:18

Autor: ziemianin

rp.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #kultura #ksiazki #nauka #ziemia #ludzkosc #ewolucja #heheszki #zprzymruzeniemoka

Nasz umysł potrafi wymyślać koncerty, miasta i teorię względności, a jednak bez pięciu minut bolesnych rozważań nie umie zadecydować, jakie chipsy chcemy sobie kupić. Przez większość czasu twój mózg (i mój) jest strasznym idiotą.

Mózg – błyskotliwy idiota czyli krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko

Około siedemdziesięciu tysięcy lat temu istoty ludzkie rozpoczęły pierwsze prawdziwe dzieło zniszczenia.

W tym czasie nasi przodkowie rozpoczęli migrację z Afryki i rozprzestrzeniali się po całej kuli ziemskiej – najpierw dotarli do Azji, chwilę później do Europy. Unieszczęśliwili przy tym mnóstwo innych istot ludzkich, bo tak się złożyło, że nasz gatunek, Homo sapiens, nie był wtedy jedynym gatunkiem rozumnym na tej planecie – wcale nie. To, ile dokładnie innych gatunków ludzi pałętało się tu wówczas, jest kwestią dyskusyjną. Zbieranie fragmentarycznych szkieletów czy fragmentarycznego DNA i próba ustalenia, co właściwie uznaje się za odrębny gatunek albo podgatunek, albo tylko za nieco dziwną wersję tego samego gatunku, jest nie lada sztuką (jest to również idealny sposób na wszczęcie dyskusji, jeśli kiedyś znajdziesz się w gronie paleontologów, którzy mają trochę czasu do zabicia). Ale jakkolwiek je klasyfikować, na Ziemi żyły co najmniej dwa inne gatunki człowieka, z których najsłynniejszy to Homo neanderthalensis – lepiej znany jako neandertalczyk. W rezultacie wcześniejszych migracji z Afryki neandertalczycy przez ponad sto tysięcy lat zamieszkiwali większą część Europy i znaczne obszary Azji. Zasadniczo nieźle im się wiodło.

Niestety, ledwie kilkadziesiąt tysięcy lat po tym, jak nasi przodkowie wtarabanili się na scenę – mgnienie oka w kategoriach ewolucyjnych – neandertalczycy i wszyscy inni nasi krewni zniknęli z powierzchni Ziemi. Taki był początek schematu, który szybko stał się typowy dla całej historii ludzkości: gdy tylko gdzieś się zjawiamy, święty spokój diabli biorą. W ciągu kilku tysięcy lat od wejścia tak zwanych współczesnych ludzi na tereny zajmowane przez neandertalczyków ci drudzy zaczęli znikać z zapisów kopalnych, zostawiając po sobie tylko kilka widmowych genów, które wciąż nawiedzają nasze DNA (najwyraźniej dochodziło do krzyżowania się neandertalczyków z intruzami, którzy ich wypierali. Jeśli jesteś pochodzenia europejskiego albo azjatyckiego, istnieje duża szansa, w przedziale od jednego do czterech procent, że masz neandertalskie DNA).

To, dlaczego i jak my przeżyliśmy, a nasi kuzyni pojechali ekspresem do Wymarłowa, jest kolejnym dyskusyjnym tematem. Właściwie mnóstwo najbardziej prawdopodobnych wyjaśnień wiąże się z zagadnieniami, które często będą się przewijać w tej książce. Może doprowadziliśmy do wymarcia neandertalczyków niechcący, przywlekając ze sobą choroby, na jakie nie byli odporni (większa część historii ludzkości jest tak naprawdę tylko historią chorób, które złapaliśmy podczas naszych podróży, a potem przekazaliśmy innym). A może byliśmy lepsi w przystosowywaniu się do zmian klimatycznych? Dowody wskazują, że nasi przodkowie żyli w większych grupach społecznych, komunikowali się i handlowali na znacznie większym obszarze niż bardziej odizolowani, skostniali neandertalczycy, co oznacza, że mogliśmy lepiej sobie poradzić, gdy uderzyła fala chłodów.

A może po prostu ich wymordowaliśmy, ponieważ, hej, właśnie to lubimy robić.

Zapewne – jak to zwykle bywa – nie ma jednego zgrabnego wyjaśnienia. Ale wiele z najbardziej wiarygodnych wyjaśnień łączy jedno – nasze mózgi i to, jak ich używamy. To niezupełnie takie proste jak stwierdzenie, że „My byliśmy mądrzy, a oni głupi". Neandertalczycy nie byli ociężałymi matołami z popularnego stereotypu. Mieli mózgi równie duże jak my i w Europie przez dziesiątki tysięcy lat wyrabiali narzędzia, rozniecali ogień, tworzyli abstrakcyjne dzieła sztuki i biżuterię, zanim przyszedł Homo sapiens i zaczął podnosić poprzeczkę. Nasza przewaga nad neandertalskimi kuzynami miała związek przede wszystkim z myśleniem przekładającym się na umiejętności przystosowawcze, lepsze narzędzia, bardziej złożone struktury społeczne czy sposoby komunikowania się w obrębie grupy i pomiędzy grupami.

W sposobie myślenia ludzi jest coś, co nas wyróżnia jako wyjątkowych. Poważnie. Wskazuje to sama nazwa naszego gatunku: Homo sapiens, czyli „człowiek rozumny" (skromność, bądźmy szczerzy, nigdy tak naprawdę nie należała do naszych typowych cech).

I oddając sprawiedliwość naszemu ego, ludzki mózg jest niezwykłą maszyną. Umiemy dostrzegać w otoczeniu wzory i na ich podstawie odgadywać, jak coś działa, bo tworzymy złożony mentalny model świata obejmujący więcej niż to, co widzimy. Następnie możemy wykorzystać ten model jako punkt wyjścia do twórczych skoków: jesteśmy w stanie wyobrazić sobie zmiany, które poprawią naszą sytuację. Możemy przekazać te koncepcje innym ludziom, żeby mogli wprowadzić ulepszenia, o jakich my nie pomyśleliśmy, i obrócić wiedzę i inwencję we wspólny wysiłek przekazywany kolejnym pokoleniom. Następnie możemy przekonać innych, by wspólnie pracowali przy realizacji jakiegoś planu, który wcześniej istniał tylko w naszej wyobraźni, tak by dokonali przełomu, jakiego nikt z nas nie mógłby dokonać w pojedynkę. A później powtarzamy to na setki tysięcy sposobów, na okrągło, i to, co kiedyś było szokującymi innowacjami, staje się tradycją, która rodzi nowe innowacje, aż wreszcie kończy się czymś, co nazywamy kulturą albo społeczeństwem.

Clerkenwell nie była gniazdem tajnych agentów Wehrmachtu

Pomyśl o tym w ten sposób: pierwszym krokiem jest spostrzeżenie, że okrągłe przedmioty toczą się ze wzgórza lepiej niż kanciaste. Drugi krok to wykombinowanie, że jeśli coś zaokrąglić przy użyciu jakiegoś narzędzia, to będzie się toczyć lepiej. Trzecim krokiem jest pokazanie kumplom nowych turlających się przedmiotów, po czym rodzi się pomysł, że można połączyć cztery takie, żeby zrobić wóz. Czwarty krok polega na zbudowaniu floty imponujących rydwanów, żeby ludzie mogli lepiej pojąć świetność twojej dobrotliwej, a zarazem bezlitosnej władzy. A piąty krok to jazda vauxhall insignią po A-dziesiątce przy słuchaniu kompilacji klasycznych softrockowych hymnów i pokazywanie kierowcy ciężarówki środkowego palca. (…)

Ale ludzki mózg, choć niezwykły, jest również wyjątkowo dziwaczny i skłonny do popełniania fatalnych omyłek w najmniej odpowiednim momencie. Wciąż podejmujemy koszmarne decyzje, wierzymy w idiotyzmy, ignorujemy dowody, które mamy przed oczami, i tworzymy plany pozbawione nawet odrobiny sensu. Nasz umysł potrafi wymyślać koncerty, miasta i teorię względności, a jednak bez pięciu minut bolesnych rozważań nie umie zadecydować, jakie chipsy chcemy sobie kupić.

Jak to się stało, że nasz wyjątkowy sposób myślenia pozwala nam na przeróżne sposoby kształtować świat zgodnie z naszymi pragnieniami, ale również dzięki niemu ustawicznie dokonujemy absolutnie najgorszych wyborów, chociaż jest jasne, że są złe? Krótko mówiąc: wysłaliśmy człowieka na Księżyc, a jednak wciąż wysyłamy TAKI tekst do naszych eks? Wszystko sprowadza się do tego, w jaki sposób ewoluował nasz mózg.

Rzecz w tym, że ewolucja jako proces nie jest bystra – jest tępa, i to w bardzo uparty sposób. Dla ewolucji ma znaczenie tylko to, żebyś przetrwał tysiące strasznych niebezpieczeństw, które czyhają na każdym kroku, i przekazał swoje geny następnemu pokoleniu. Jeśli się uda, zadanie wykonane. Jeśli nie, pech. To oznacza, że ewolucja naprawdę nie jest dalekowzroczna. Jeżeli jakaś cecha zapewnia nam przewagę w danej chwili, zostanie wybrana bez względu na to, czy w końcu nie obciąży naszych prapraprapraprawnuków czymś, co jest żałośnie przestarzałe. Ewolucja nie daje punktów za przewidywanie – argument „Och, ta cecha teraz jest przeszkodą, ale wierz mi, stanie się naprawdę przydatna dla moich potomków za milion lat" absolutnie do niej nie trafia. Ewolucja osiąga wyniki nie przez planowanie, ale raczej przez proste rzucanie absurdalnie wielkiej liczby głodnych, napalonych organizmów w niebezpieczny, bezwzględny świat i patrzenie, kto padnie ostatni.

To oznacza, że nasz mózg nie jest wynikiem drobiazgowego procesu projektowania, mającego na celu stworzenie jak najlepszych myślących maszyn; jest luźnym zbiorem klisz, improwizacji i skrótów, które uczyniły naszych przodków o dwa procent lepszymi w znajdowaniu pożywienia albo o trzy procent lepszymi w przekazywaniu informacji „O cholera, uważaj, to lew".

Te skróty myślowe (formalnie rzecz ujmując, nazywają się „heurystyką") są absolutnie konieczne do przetrwania, do kontaktów z innymi i do uczenia się na błędach: nie można każdorazowo siadać i opracowywać od podstaw wszystkiego, co chce się zrobić. Gdybyśmy za każdym razem, aby uniknąć szoku na widok wschodzącego słońca, musieli stosować poznawczy odpowiednik wielkoskalowego badania randomizowanego z grupą kontrolną, jako gatunek doszlibyśmy donikąd. Rozsądniejsze dla naszego mózgu jest przyjęcie „O tak, słońce wstaje" po tym, jak kilka razy widzieliśmy to zjawisko. Na tej samej zasadzie, jeśli Jeff mówi, że się zrzygał po zjedzeniu tych fioletowych jagód z tamtego krzaka nad jeziorem, prawdopodobnie lepiej po prostu uwierzyć mu na słowo, niż próbować to sprawdzić.

Ale tu również zaczynają się problemy. Nasze skróty myślowe (jak wszystkie skróty), jakkolwiek przydatne, czasami spychają nas na niewłaściwą ścieżkę. I w świecie, gdzie problemy, z którymi mamy do czynienia, są bardziej skomplikowane niż „Czy powinienem zjeść te fioletowe jagody?", prowadzą do wielu błędów. Mówiąc wprost, przez większość czasu twój mózg (i mój, i zasadniczo wszystkich innych ludzi) jest strasznym idiotą.

Na początek weźmy wspomnianą wcześniej zdolność dostrzegania wzorców i związków. Rzecz w tym, że nasze mózgi są tak bardzo zainteresowane ich szukaniem, że zaczynają widzieć je wszędzie – nawet tam, gdzie ich nie ma. Nie jest to wielkim problemem, kiedy dotyczy czegoś takiego jak na przykład pokazywanie gwiazd na nocnym niebie i mówienie: „Spójrz, to lis polujący na lamę". Ale jeśli wymyślony wzorzec, który zauważamy, jest czymś w rodzaju „Większość przestępstw popełnia jedna konkretna grupa etniczna", to… cóż, wtedy robi się naprawdę duży problem.

Istnieje mnóstwo określeń na ten rodzaj błędnego postrzegania, na przykład „korelacja iluzoryczna" czy „iluzja grupowania". Podczas drugiej wojny światowej wielu ludzi w Londynie było przekonanych, że niemieckie pociski V-1 i V-2 (już same w sobie ogromnie przerażające) spadają na miasto w ściśle określonych skupiskach – co skłaniało londyńczyków do szukania schronienia w rzekomo bezpieczniejszych dzielnicach czy do podejrzeń, że w pewnych, pozornie nietkniętych, rejonach mieszkają niemieccy szpiedzy. Sytuacja była na tyle niepokojąca, że brytyjski rząd zlecił statystykowi, niejakiemu R.D. Clarke'owi, sprawdzenie, czy to prawda.

Do jakich wniosków doszedł? „Skupiska" nie były niczym więcej jak sztuczkami płatanymi przez umysł, iluzorycznymi duchami dopasowywania wzorców. Okazało się, że Niemcy nie dokonali dramatycznego przełomu w technice naprowadzania pocisków i że dzielnica Clerkenwell nie była gniazdem tajnych agentów Wehrmachtu; bomby wystrzeliwano w kierunku miasta na chybił trafił. Ludzie widzieli wzory tylko dlatego, że właśnie tak reagują nasze mózgi.

Kotwiczenie i dostępność, czyli skróty myślowe mózgu

Nawet wysoko wykwalifikowani profesjonaliści mogą paść ofiarą tego rodzaju iluzji. Na przykład wielu pracowników medycznych z głębokim przekonaniem powie, że pełnia Księżyca nieuchronnie prowadzi do koszmarnie złej nocy na szpitalnym oddziale ratunkowym – napływ pacjentów, dziwaczne obrażenia, psychotyczne zachowanie. Kłopot w tym, że przeprowadzono badania i o ile wiadomo, to po prostu nieprawda: nie ma związku pomiędzy fazami Księżyca a liczbą pacjentów przyjmowanych przez SOR-y. A jednak gromada utalentowanych, doświadczonych profesjonalistów przysięgnie, że taki związek istnieje.

Dlaczego? Cóż, wiara nie bierze się znikąd. Przekonanie, że w czasie pełni ludzie dziwnie się zachowują, pokutuje od wieków. Stąd słowo „lunatyzm", stąd mitologia wilkołaka (może być z tym również związane przekonanie o rzekomej korelacji między fazami Księżyca a cyklem menstruacyjnym kobiet). I kiedyś rzeczywiście mogło to być swego rodzaju prawdą. Przed wynalezieniem sztucznego oświetlenia – zwłaszcza latarni ulicznych – światło Księżyca miało znacznie większy wpływ na ludzkie życie. Jedna z teorii mówi, że Księżyc w pełni nie dawał spać bezdomnym koczującym pod gołym niebem, a bezsenność nasilała ich problemy ze zdrowiem psychicznym (…).

Bez względu na to, skąd się wziął pomysł na dziwaczny wpływ Księżyca, na długi czas utrwalił się kulturze. I kiedy ktoś usłyszy, że pełnia zwiastuje noc wariactw, prawdopodobnie przypomni sobie wszystko, co potwierdza te słowa – a zapomni wszystko, co im zaprzecza. Mózg nieumyślnie stworzył wzór z przypadkowości.

Powtarzam, dzieje się tak dlatego, że nasz mózg używa skrótów myślowych. Dwa główne skróty to „heurystyka zakotwiczenia" i „heurystyka dostępności". I oba bez końca sprawiają nam kłopoty.

Kotwiczenie oznacza, że gdy podejmujemy jakąś decyzję, zwłaszcza nie za bardzo mając się na czym oprzeć, niewspółmiernie duży wpływ ma na nas pierwsza zasłyszana informacja. Na przykład w sytuacji, gdy brak nam niezbędnej wiedzy, żeby dokonać w pełni przemyślanej oceny – powiedzmy domu, który widzimy tylko na zdjęciu (uwaga dla milenialsów: domy to te wielkie ceglane rzeczy, na których kupno nigdy nie będzie was stać). Nie mając żadnych informacji, możemy tylko spojrzeć na zdjęcie, stwierdzić, że dom wygląda mniej lub bardziej fajnie, i strzelić w ciemno. Ale ocena może zostać dramatycznie wypaczona, jeśli wcześniej usłyszymy sugerowaną sumę – jak choćby w formie pytania: „Jak sądzisz, ten dom jest wart mniej czy więcej niż czterysta tysięcy funtów?". Ważne jest, by zrozumieć, że tak naprawdę pytanie nie dostarczyło nam żadnych pożytecznych informacji (na przykład za ile ostatnio zostały sprzedane domy w tej okolicy). A jednak ludzie, którym podsunie się sumę sześciuset tysięcy funtów, ocenią dom znacznie wyżej niż ci, którym podsunięto sumę dwustu tysięcy. Takie pytanie, chociaż nie zawiera żadnych informacji, wpływa na naszą ocenę, ponieważ dostaliśmy „kotwicę" – mózg ją chwyta jako punkt odniesienia i dostosowuje się.

Robimy to niemal do absurdalnego stopnia: strzęp informacji, którego używamy jako kotwicy, może być równie mało pomocny jak przypadkowo wygenerowana liczba, lecz mimo to nasz mózg będzie się go trzymać i od niego uzależniać nasze decyzje. To może być naprawdę niepokojące: w swojej książce „Pułapki myślenia" Daniel Kahneman podaje przykład eksperymentu przeprowadzonego w 2006 roku na grupie doświadczonych niemieckich sędziów. Pokazano im szczegóły sprawy sądowej, w której kobieta była winna kradzieży w sklepie. Następnie poproszono ich, by rzucili dwiema kośćmi, które (o czym nie wiedzieli) były obciążone w taki sposób, że zawsze wypadało łącznie trzy albo dziewięć oczek. Zapytano ich, czy kobieta powinna zostać skazana na więcej lub mniej miesięcy niż wyrzucona liczba oczek, a na koniec mieli podać długość wyroku.

Można się domyślić rezultatu: sędziowie, których kości pokazały wyższą liczbę, skazali kobietę na znacznie dłuższy pobyt w więzieniu niż ci, którzy wyrzucili mniej oczek. Uśredniając, rzut kośćmi sprawiłby, że kobieta spędziłaby w więzieniu trzy miesiące więcej. To nie jest pocieszające.

Z kolei dostępność oznacza, że dokonujemy oceny na podstawie tego, co najłatwiej przychodzi nam na myśl, zamiast głęboko rozważać wszystkie dostępne nam informacje. To zaś oznacza, że mamy tendencję do postrzegania świata przez pryzmat niedawnych zdarzeń albo tych wyjątkowo dramatycznych i zapadających w pamięć, podczas gdy stare, prozaiczne wspomnienia, które prawdopodobnie są dokładniejszym wyznacznikiem codziennej rzeczywistości, po prostu… się zacierają.

Właśnie dlatego sensacyjne doniesienia o potwornych zbrodniach każą nam myśleć, że wskaźnik przestępczości jest wyższy, niż jest w istocie, podczas gdy suche dane statystyczne mówiące, że ten wskaźnik spada, nawet w przybliżeniu tak na nas nie oddziałują. Między innymi dlatego wielu ludzi bardziej się boi katastrofy lotniczej (są rzadkie, ale dramatyczne) niż wypadków samochodowych (zdarzają się częściej i jako takie są mniej ekscytujące). I to dlatego akty terroryzmu mogą spowodować błyskawiczne odruchowe reakcje społeczeństwa i polityków, podczas gdy znacznie bardziej niebezpieczne, ale również bardziej banalne zagrożenia dla życia są odsuwane na bok. W latach 2007–2017 w USA więcej ludzi zginęło od kosiarek niż z rąk terrorystów, a mimo to rząd amerykański dotąd jeszcze nie wypowiedział wojny kosiarkom (chociaż, bądźmy szczerzy, w świetle niedawnych wypadków nie można tego wykluczyć).

Współdziałając, heurystyka zakotwiczenia i heurystyka dostępności są naprawdę przydatne do szybkiego wydawania sądów w chwilach kryzysu albo podejmowania tych wszystkich drobnych, codziennych decyzji, które w gruncie rzeczy nie mają większego znaczenia. Ale gdy chce się powziąć bardziej przemyślaną decyzję, biorąc pod uwagę całą złożoność współczesnego świata, mogą okazać się koszmarem. Umysł będzie próbował wśliznąć się do strefy komfortu, korzystając z czegoś, co słyszeliśmy niedawno albo co najszybciej wpada nam do głowy.

Tom Phillips jest brytyjskim dziennikarzem i pisarzem, redaguje internetowy serwis Full Fact, zajmujący się sprawdzaniem faktów (https://fullfact.org). Wcześniej był dyrektorem wydawniczym brytyjskiej wersji serwisu BuzzFeed.

Książka Toma Phillipsa „Ludzie. Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko", przeł. Maria Gębicka-Frąc, ukazała się w listopadzie nakładem wydawnictwa Albatros, Warszawa 2019. Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji

Elektryk Pabla Picassa usłyszał wyrok. Ukrył 271 dzieł mistrza.

Data: 20.11.2019 16:39

Autor: ziemianin

rfi.fr

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #francja #PabloPicasso #art #sztuka #malarstwo #kultura

Francuski sąd podtrzymał decyzję o dwóch latach pozbawienia wolności w zawieszeniu dla byłego elektryka Pabla Picassa i jego żony, którzy przez cztery dekady przechowywali w garażu 271 dzieł wielkiego malarza.

Elektryk Pabla Picassa usłyszał wyrok. Ukrył 271 dzieł mistrza.

Dzisiejsza decyzja sądu w Lyonie jest kolejnym zwrotem w trwającej od dziesięciu lat batalii prawnej. Francuskie małżeństwo twierdzi, że znalezione u nich w garażu dzieła były prezentami.

Pierre i Danielle Le Guennec po raz pierwszy zostali skazani w 2015 roku. Wcześniej znaleziono u nich 271 dzieł Picassa, w tym dziewięć rzadkich kubistycznych kolaży i dzieła z błękitnego okresu.

Wyrok został podtrzymany rok później przez sąd wyższej instancji, a następnie unieważniony przez Sąd Kasacyjny, który zdecydował o ponownym rozpoczęciu procesu.

80-letni były elektryk i jego 76-letnia małżonka nie byli w sądzie, gdy ogłaszano wyrok.

– To triumf prawdy i oznacza to koniec ukrywania – powiedział Jean-Jacques Neuer, prawnik syna Picassa, Claude'a Ruiza-Picasso.

Obrońca twierdzi, że para była wykorzystywana przez handlarzy dzieł sztuki podobnie jak to się odbywa w przypadku osób przemycających narkotyki.

Starsze małżeństwo od początku zaprzecza oskarżeniom. Pierre Le Guennec twierdził, że Picasso przekazał mu dzieła sztuki pod koniec swojego życia, aby nagrodzić go za oddaną pracę.

Później zmienił swoje stanowisko. Twierdził, że wdowa po artyście poprosiła go o ukrycie części wielkiej kolekcji obrazów. Miał przechowywać kilkanaście worków na śmierci z niepodpisanymi pracami. Gdy kobieta zgłosiła się po obrazy, zostawiła elektrykowi jeden z worków.

Disney ostrzega przed swoimi filmami: „mogą zawierać rasistowskie stereotypy”

Data: 18.11.2019 17:48

Autor: ziemianin

medianarodowe.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Disney #filmy #lewica #idioci #rasizm #Aktualnosci #Kultura

Disney zamierza ostrzegać przed swoimi starszymi filmami. „Mogą zawierać rasistowskie stereotypy” – apeluje wytwórnia. To nie pierwszy raz, gdy staje po stronie lewicowej retoryki.

Disney ostrzega przed swoimi filmami: „mogą zawierać rasistowskie stereotypy”

„Przed starszymi filmami Disney+ zamieszcza disclaimer, że mogą zawierać „rasistowskie stereotypy”. Np. w „Dumbo” (1941) ptaki uczące słonika latać mają „wyraźny murzyński akcent”, a koty syjamskie w „Zakochanym kundlu” (1955) to „rasizm wobec Azjatów” – napisał na Twitterze Adam Gwiazda.

🤡 Przed starszymi filmami Disney+ zamieszcza disclaimer, że mogą zawierać "rasistowskie stereotypy". Np. w "Dumbo" (1941) ptaki uczące słonika latać mają "wyraźny murzyński akcent", a koty syjamskie w "Zakochanym kundlu" (1955) to "rasizm wobec Azjatów".

https://t.co/85sF73UNhI

— Adam Gwiazda (@delestoile) 17 listopada 2019

Kilka miesięcy temu szef wytwórni opowiedział się za kulturą śmierci i zagroził stanowi Georgia w USA za prawo zakazujące aborcji od momentu bicia serca dziecka. Wprost powiedział, że zaprzestania filmowania w Georgii jeśli prawo przyjęte w marcu nie zostanie cofnięte.

Upadek zachodu zwiastuje cezaryzm.

Data: 12.11.2019 03:36

Autor: Andrzej_Zielinski

youtu.be

Cezaryzm – jedynowładztwo legitymowane zaufaniem mas.

Społeczne niezadowolenie, korupcja, dekadencja i trybalizm to obecnie jawne symptomy rozkładu. Tak jak w dawnych czasach wielkie imperia upadały rozkładając się od środka, tak dziś żyjemy na skraju przepaści "cywilizacji zachodniej".

Kwestia "czy upadek nastąpi" jest nieaktualna, zadać należy pytanie "kiedy"?

Zgodnie z hipotezą Oswalda Spenglera cyklu życia cywilizacji wkraczamy w epokę współczesnego Cezara.

Czego można się po tym spodziewać? Brutalnych rządów, silnej ręki która złapie za "jaja" niesubordynowanych i zmusi do podporządkowania jednocześnie scalając narody, ku uciesze społeczeństwa.

Można też łatwo przewidzieć reakcje opozycji (skrajnej lewicy) która będzie upatrywać w takich działaniach ich ulubionych haseł "faszyzm i nazizm". Szczęśliwie te ideologie są od dawna wymarłe. Mimo gorączkowej paniki i kwiku lewicy, nie będą w stanie powstrzymać domina które sami uruchomili.

#polityka #swiat #spoleczenstwo #wladza #kultura #przemianyspoleczne #filozofia

Data: 27.10.2019 23:34

Autor: reflex1

Na GIFF (festiwal filmowy w Genewie) będzie pokazany film „Boże Ciało”.

Ktoś już widział?

I kurde nie mogę kupić biletów, bo PostFinance ma jakąś awarie/aktualizacje i nie można płacić kartą przez internet.

https://m.youtube.com/watch?v=iS6NyqGC3Og

#genewa #filmy #kultura

Data: 19.09.2019 23:29

Autor: Macer

w Polsce od >30 lat działa zespół Affabre Concinui, który a capella śpiewa wszystko co się da. są absolutnie perfekcyjni. w branży są szeroko znani, jeżdżą po całym świecie, mają na koncie mnostwo nagród. śpiewają standardy jazzowe: https://www.youtube.com/watch?v=Ge9zi0ja9RE ; https://www.youtube.com/watch?v=OxLwQbPqVm0;

pop: https://www.youtube.com/watch?v=zttQcvj4K6k

muzykę klasyczną: https://www.youtube.com/watch?v=hvX2EOwODIw

renesansowe madrygały: https://www.youtube.com/watch?v=4G1lDP2wxKI

i lubią się wygłupiać: https://www.youtube.com/watch?v=IW2m41N7TC0

#muzyka #muzykaklasyczna #heheszki #kultura

DarkW.pl — od kilku dni jest zablokowany. Czyżby to już koniec serwisu?

Data: 08.09.2019 11:07

Autor: dobrochoczy

andrzejtarnowski.blogspot.com

O tym, że DarkW.pl nie działa, dowiedziałem się 4 września w godzinach wieczornych, kiedy po kilku dniach przerwy postanowiłem się tam zalogować. Okazało się to jednak niewykonalne, o czym poinformowała czarno-biała tablica ze złowieszczym napisem… Po kilku nieudanych próbach ponownego zalogowania od razu wyczułem, że coś jest nie tak. A gdy na Facebooku i Wykopie wyczytałem, że DarkW.pl ma poważny problem z połączeniem do serwera bazy danych — wiedziałem już, iż warezowi ciężko będzie się podnieść z tych tarapatów. #it #ciekawostki #serwisy #rozrywka #kultura

Data: 26.06.2019 10:15

Autor: Ijon_Tichy

Materiał kolegi @monte zainspirował mnie do rfleksji o komunizmie XXI wieku, który od kilkudziesięciu lat wtłacza się w głowy z ogromnym sukcesem społeczeństwom zachodu. Zachęcam do zapoznania się z tekstem.

Ludzkość jest podatna na manipulację do tego stopnia, że można jej wmówić nawet takie rzeczy, które są zupełnie przeciwne zdrowemu rozsądkowi, naturze, są skrzywieniem, zboczeniem, dziwactwem, lub są wprost złe i skodliwe tak indywidualnie, jak i dla społeczeństwa. Taki człowiek będzie takich bzdur z całych sił bronił, bo będzie przekonany, że służy jakiemuś dobru….

Pamiętam pierwsze wykłądy z antropologii, z czasów studiów. Wykładowca tłumaczył nam, jak system kulturowy kształtuje i mocno determinuje ludzkie przekonania, wartości, a nawet poczucie estetyki. podawał przykłady i mówił m.in. o rdzennych indianach Ameryki Południowej. Nie pamiętam już czy o Majach, Inkach, czy Aztekach, ale to nieważne. Wśród tamtych ludzi za coś pięknego uchodził zez, skrzywienie oczu. Ludzie celowo wieszali zabawki nad noworodkami i niemowlakami w taki sposób, by dziecko musiało zezować, w nadziei, że oczy dziecka się skrzywią. Spowodowane to było tym, że zez uchodził za błogosławieństwo bogów….

System kulturowy można porównać do oprogramowania komputerowego – software, który obsługuje maszynę ludzką. System kulturowy, jaki mamy w sobie, jest zróżnicowany nawet w obrębie jednej kultury, ale mimo teogo jest na tyle zgrany, że się nie rozpada i może funkcjonować.

Jeżeli zatem ktoś ma na celu podbicie danego społeczeństwa bez użycia fizycznej siły, to stosuje zorganizowaną akcje rozszczepiania systemu kulturowego na kawałki. I TO WŁAŚNIE obserwujemy w postaci tzw. teorii krytycznej, opracowanej przez socjologów i filozofów tzw. "szkoły frankfurckiej" (choć nie tylko oni są think tankiem tej wojny).

Frankfurtczycy oraz ich kontynuatorzy sa siłą napędową nowego marksizmu, marksizmu kulturowego, którego celem jest dezintegracja kulturowa społeczeństw szeroko rozumianego zachodu. Społeczeństwa kulturowo rozwarstwione stają się bezwładną, niemogącą sie porozumieć i skonsolidować tłuszczą, która staje się nawozem historii, na którym rośnie komunizm. Obserwujemy to na własne oczy dziś.

Na rozwarstwianie i dezintegrację społeczeństwa składa się wiele czynników, działalności zorganizowanych we wspólnym ideologicznym celu i działających w synergii. Wymięnię tylko kilka, które każdy zna:

– sprowadzanie imigrantów z obcych nam systemów kulturowych;

– lansowanie działalności środowisk LGBT i przesuwanie granicy tolerancji ku afirmacji ich zachowań i uprzywilejowania;

– lansowanie feminizmu trzeciej fali, wraz z jego absurdalnymi postulatami;

– sukcesywne przesuwanie "okna Overtona" w rozmaitych kwestiach moralnych.

– rozhuśtywanie nastrojów spłecznych i skłócanie społeczeństwa po to, by nie mogło sie skonsolidować i ochronić przed wrogą sobie dominacją zewnętrzną.

– absolutna dominacja narracji krytykujacej tradycyjny system kulturowy – w filmach, muzyce, ogólnie w przemyśle rozrywkowym, w konkursach, imediach głównego nurtu;

– dyskryminacja konserwatyzmu w najbardziej opiniottwórczych narzędziach komunikacji i budowania narracji – m.in. w google, facebook itd. filtrowanie wiadomości, wyświetlanych treści, banowanie użytkowników, marginalizacja.

– ustawianie paradygmatu działań, który ma na celu ucinanie finansowania działalności naukowców, myślicieli, ogólnie ludzi i instytucji, które mają poglądy konserwatywne, chrześcijańskie, lub w jakikolwiek sposób kolidujące z nowym marksizmem.

Tego jest znacznie więcej. Wymieniłem tylko te czynniki, które – jak sądzę – są jaskrawe i widoczne dla kazdego rozumnego człowieka.

Zachęcam do bliższego zapoznania się z takimi terminami jak: Szkoła frankfurcka, teoria krytyczna, długi marsz prez instytucje, dyskurs zamiast prawdy, marksizm kulturowy.

Zachęcam do zapoznania się z postaciami takimi jak np. Altiero Spinelli, Teodor Adorno, Max Horkheimer, Herbert Marcuse, Antonio Gramsci, Erich Fromm, . Po bliższym zapoznaniu się z tymi osobnikami odkryłem czyste zło, kłamstwo, manipulację i traktowanie ludzkosci jak bydła, które należy ogłupić i opanować sowieckim totalitaryzmem.

Ten potężny think tank przez długie lata opracowywał i wrdażał plan zmian społecznych, bo komuniści zrozumieli, że nie ma lepszej metody na wprowadzenie komunizmu, jak tylko taka metoda, która wyraża się w sukcesywnej dezawuacji, wypieraniu i wykorzenieniu ze społeczeństwa wszystkiego, co tworzy jego mentalność opartą w tradycji.

Najgorsze jest to, że celem jest już pokazujący powoli swoje kły ustrój totalitarny i ludzkość w stanie otępienia, ubezwłasnowolnienia i intelektualnej próżni oraz zdziczenia moralnego. Ludzkość jako bydło.

#marksizm #marksizmkulturowy #wojnaidei #kultura #kulturoznawstwo #socjologia

Dnia 12 czerwca 1168 roku zniszczono wielką świątynie Świętowita w Arkonie!

Data: 13.06.2019 09:54

Autor: zawodowy_partyjniak

zwiadowcahistorii.pl

Dokładnie 12 czerwca 1168 roku papiestwo wraz z rycerstwem króla duńskiego Waldemara I zniszczyło ostatni bastion wolnej Słowiańszczyzny – wielką świątynie Świętowita w Arkonie. To wydarzenie poprzedziło wymuszoną chrystianizację mieszkańców tego regionu.

#kultura #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #slowianie #rodzimowierstwo #zwiadowcahistorii

"Rok 1984" - orwellowska przepowiednia

Data: 10.06.2019 17:47

Autor: kicioch2

polskieradio.pl

8 czerwca 1949 w Wielkiej Brytanii ukazała się powieść "Rok 1984" George'a Orwella. Główny bohater powieści był pod pełną kontrolą Wielkiego Brata. Ostatecznie pogodził się z tym i przestał postrzegać to jako problem. Czyżby wizja świata z "Roku 1984" realizowała się dziś wokół nas? [+audycja]

#kultura #literatura #ksiazki #orwell #uk

Jacek Dukaj: Znam dużo osób postpiśmiennych. Potrafią odczytać etykiety...

Data: 06.06.2019 16:02

Autor: MariaAnna

kultura.dziennik.pl

Jesteśmy w czasie wielkiej przemiany cywilizacyjnej - odchodzimy od pisma, które ukształtowało ludzkość. Jakie będą tego konsekwencje, jak zmieni się świat, zastanawia się Jacek Dukaj w niedawno opublikowanej książce "Po piśmie".

#kultura #ksiazki

Kabaret Olgi Lipińskiej - I rym cym cym...idziemy przez życie w podskokach

Data: 04.06.2019 12:12

Autor: Macer

youtube.com

Niesamowicie się to ogląda, plejada najlepszych polskich aktorów – Gajos, Kobuszewski, Pokora, młodziutki Kondrat i Fronczewski. Polecam samemu spróbować wymówić z taką prędkością ten tekst, trzeba mieć dykcję :D

Życie wokoło aż się skrzy,

Wesoło płyną cudne dni

Po prostu jest już dobrze tak,

że tylko nam kłopotów brak.

Na głowie nie siwieje włos,

Nie grozi znikąd podły cios

Ręka zna tylko bratnią dłoń

I nigdy się nie chmurzy skroń.

Pod stopy wieńce los nam ściele,

W diademy wplata złotą nić

Lecz jeszcze może być weselej

I jeszcze śmieszniej może być.

Więc rym cym cym i tralala,

Idziemy przez życie w podskokach

Więc rym cym cym i hopsasa,

W podskokach bo żyje się raz!

Choć nam się marszczy brew,

Choć się gotuje krew

A nas wciąż póki dech,

porywa dziki śmiech.

Więc rym cym cym i tralala,

Idziemy przez życie w podskokach

Więc rym cym cym i hopsasa,

W podskokach bo żyje się raz.

Wciąż jest nam lepiej, plus i plus,

Pięć, siedem, dziewięć kół ma wóz

Do nosa już pasuje pięść,

już od całości większa część.

A kysz ironio, kpino precz,

Na złom czas nieść satyry miecz

I na lemieszy przekuć stal

A komu żal, niech idzie w dal.

Rzeczywistości dajmy brawka,

Humoru niechaj świszczy bat

Niech optymizmu nowa dawka,

Beztroski sączy w duszę jad.

#muzyka #teatr #kultura

Keanu Reeves udzielił osobistego wywiadu. „Jestem samotnym facetem. "

Data: 01.06.2019 08:48

Autor: tabulazara

wprost.pl

Kiedyś uważany był za najprzystojniejszego aktora w Hollywood, a po filmie „Matrix”, stał się ikoną. Keanu Reeves po raz pierwszy udzielił tak osobistego wywiadu. W rozmowie z „The Jakarta Post” mówił o samotności, miłości i oczywiście o nowym filmie „John Wick 3”.

#kultura #rozrywka #film #kino

Data: 13.05.2019 17:23

Autor: ziemianin

#kultura #ciekawostki #swiat

{Woźny uznał tę wystawę w galerii sztuki za bałagan. Posprzątał ją nieświadomy, że właśnie niszczy dzieło artysty](http://www.weekendowo.pl/ciekawostki/p,sprzatacz-wzial-te-wystawe-w-galerii-sztuki-za-balagan-posprzatal-ja-nieswiadomy-ze-wlasnie-niszczy-dzielo-artysty.html)

Darmowe audiobooki w internecie. Strony wyśmienite, dobre i przyzwoite

Data: 05.05.2019 21:28

Autor: dobrochoczy

salon24.pl

Dzięki rozwojowi technologii z tradycyjną książką coraz bardziej na rynku czytelniczym konkurują ebooki i audiobooki. O ile samemu nie jestem zwolennikiem czytania ebooków, to korzystanie z audiobooków bardzo mnie odpręża. Zwłaszcza kiedy lektor czytający audiobook umie odpowiednio oddać klimat opowieści, wtedy słuchanie takiego „Ślepnąc od świateł”, staje się emocjonalnym misterium. Zresztą powieści, które sporo zyskują w formie czytanego audiobooka, jest zdecydowanie więcej. Dla wielu jednak odstraszająco działa ich cena, która często przewyższa koszt normalnej książki. Dlatego w artykule tym przedstawię zestaw audiobook'owych stron — gdzie wartościowe książki można posłuchać za darmo. Liczba zawartych na nich audiobooków nie jest może oszałamiająca, ale ich tytuły i poziom czytających je lektorów jest najwyższej klasy. Trzymając się zasady „liczy się jakość, a nie ilość” zapraszam do zapoznania z poniższą listą.

„Wylęgarnią” darmowych audiobooków w polskim internecie jest YouTube. Wprawdzie nie ma tam wszystkich książek świata, ale każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. Najważniejszym youtubowym kanałem z audiobookami jest Audioteka, mająca 58 tysięcy subskrypcji. Można na niej posłuchać za darmo ponad 400 książek po polsku. #kultura

Polski fotograf tworzy niesamowite słowiańsko pogańskie zdjęcia...

Data: 26.04.2019 19:46

Autor: FiligranowyGucio

designyoutrust.com

Czy kiedykolwiek przeglądałeś/aś forum internetowe i słyszałeś/aś teeny dzieciaki z Zachodu, że Słowianie nie mają żadnej kultury? Po tej niesamowitej sesji zdjęciowej ich usta zostaną zamknięte na dobre, słowiańskie połączenie w serii "Poezja pogańska" polskiej fotografki Macin Nagraba i wszystkich kostiumów wykonanych przez Agnieszkę Osipę. Modelka jest matką fotografa i za wszelką cenę posiadanie "babuszki" w tej sesji zdjęciowej nadaje jej jeszcze bardziej słowiański charakter.

#polska #slowianie #fotografia #kultura

Data: 18.03.2019 19:47

Autor: Ijon_Tichy

Co sądzę o ludziach innej rasy niż biała?

Są tak samo ludźmi jak ja, różnią się nieco cechami zewnętrznymi i potencjałem w danych dziedzinach i różnymi predyspozycjami. Nie mniej z zasady są jako ludzie tak samo wartościowi jak biały człowiek, choć się różnią.

Co sądzę o mieszaniu ze sobą obcych i sprzecznych kulturowo, kolorowych przybyszy z białym społeczeństwem w Europie?

Jest to ciapaty czyrak na europejskim społeczeństwie. Podobnie jak komuniści, którzy rządzą UE i celowo sprowadzają do nas kolorowego wirusa, w celu etnicznego i kulturowego rozwarstwienia społeczeństw. Wszak rozbite społeczeństwo nie jest w stanie się skonsolidować przeciw komunistycznemu totalitaryzmowi. I temu służy mutlikulturowe samobójstwo.

Według nowych marksistów społeczeństwo musi być rozbite i pozbawione wspólnej idei nadrzędnej (szczególnie religii chrześcijańskiej, która jest jednym z trzech fundamentalnych filarów cywilizacji łacińskiej, głównego wroga marksistowskiego terroru).

Temu samemu służą również pożyteczni idioci ze środowisk LGBT, feministek trzeciej fali, fundacje "dewiantów acz pedantów" i tym podobne, lewicowe, budzące odrazę i pogardę wykwity. Tfu!

Data: 23.02.2019 00:12

Autor: Lurker2019

https://www.youtube.com/watch?v=5OwsnPVXMjw Piotr Fronczewski "Płaszcz" w wykonaniu ówczesnego studenta PWST, później wielkiego aktora filmowego i teatralnego, Piotra Fronczewskiego.

Fragment krótkometrażowego dokumentu "Raz dwa trzy…" o zajęciach prof. Ludwika Sempolińskiego ze studentami warszawskiej PWST, zrealizowanego przez wybitnego reżysera brytyjskich "młodych gniewnych" – Lindsaya Andersona w 1967 roku.

Udowodniono plagiat zeszłorocznej zwyciężczyni Eurowizji.

Data: 14.02.2019 12:15

Autor: Severh

kultura.onet.pl

Nettę Barzilai, zwyciężczynię zeszłorocznej Eurowizji, oskarżono o plagiat. Jej kompozycję "Toy" uznano za "zbyt podobną" do "Seven Nation Army" zespołu The White Stripes. Wokalistka i studio Universal poszli na ugodę – White został uznany za współautora. ( ͡º ͜ʖ͡º)

7 dziwnych zwyczajów na CHIŃSKI NOWY ROK

Data: 10.02.2019 06:36

Autor: KeWei1991

youtu.be

Postanowiłem poopowiadać dzisiaj o kilku takich, które mogą wydawać się "laowajom", czyli ludziom z zagranicy, dziwne czy niezrozumiałe. Gotowi? Zapnijcie pasy i lecimy!

Jakim królem byłby Jan Zamoyski?

Data: 02.02.2019 07:16

Autor: dengue

histmag.org

Był świetnym gospodarzem i utalentowanym wodzem. Mało brakowało, a Jan Zamoyski zasiadłby na polskim tronie. Plany te zniweczyła egzekucja Samuela Zborowskiego.

Stracona szansa na „polską żydowskość”

Data: 28.01.2019 18:50

Autor: Felix_Felicis

klubjagiellonski.pl

W II Rzeczpospolitej byliśmy świadkami narodzin prawdziwego fenomenu społecznego. Po raz pierwszy w polskiej historii dominująca większość młodego pokolenia Żydów mówiła po polsku, a polscy i żydowscy rówieśnicy nigdy jeszcze nie byli kulturowo tak sobie bliscy. Nowa hybrydalna tożsamość „polskiej żydowskości” nie była jednak na rękę ani polskim, ani żydowskim elitom. Dla jednych młoda generacja Żydów była za mało „polska”, dla drugich za mało „żydowska”. Prawdziwą porażką II RP była niezdolność wszystkich: sanacyjnych władz, partii opozycyjnych i samych elit żydowskich do stworzenia modelu prawdziwie inkluzyjnej i egalitarnej wspólnoty narodowej, w którym znalazłoby się miejsce zarówno dla etnicznych Polaków, jak i etnicznych Żydów.