Data: 01.04.2020 04:25

Autor: ZorD

W tej sytuacji jaką mamy jest sens trzymać na koncie, w skarpecie złotówki czy euro? Czy może lepiej to zainwestować? Jeśli tak to w co? Samochody, mieszkania, nieruchomości a może złoto srebro czy kryptowaluty?

Ja się nie znam ale tak logicznie patrząc to mieszkania odpadają bo ludzie nie będą kupować z powodu braku gotówki. Chyba że myśląc na dłuższy czas, chociaż z kupnem i tak bym poczekał aż ceny spadną. Wg. Mnie ceny powinny spaść. Tak samo samochody wiele firm będzie padać więc banki będą zabierać auta.

Co myślicie? Zabezpieczacie się jakoś? Czy na miękko?

#kryzys #koronawirus #spekulacja #gielda #kryptowaluty #banki #zloto #euro

Data: 29.03.2020 20:00

Autor: xeerxees

#kryzys #opinia #spostrzezenie

Kina idą do zamknięcia, nawet jak trochę epidemia ustąpi to żaden rodzic nie pójdzie, nie pozwoli dzieciom iść do kina pełnego ludzi, a jak wiadomo bajki i filmy dla nastolatków to bardzo duża część obrotów kina. Wiem że ten wirus nie robi zwykle krzywdy dzieciom ale przez wszechobecną panikę widzę że rodzice już dziś się boją o dzieci.

Data: 29.03.2020 16:24

Autor: false_nine

Fantastyczny i realistyczny opis poczynań Unii Europejskiej w obliczu kryzysu.

*UNIA EUROPEJSKA

Fiaskiem zakończyła się niedawna wideokonferencja z udziałem 27 szefów rządów państw wchodzących w skład Unii Europejskiej, zwołana w związku z kryzysem wywołanym pandemią. Idea solidarności europejskiej po raz kolejny okazała się pustym frazesem, za zasłoną którego najsilniejsi gracze realizują interesy banków i korporacji. Licząca 450 mln mieszkańców Europa z 276 tys. zakażonych i blisko 20 tys. zgonów pozostaje epicentrum pandemii, wyprzedzając Stany Zjednoczone (nieco ponad 100 tys. zakażonych). Sytuacja wymaga pilnej reakcji na skalę europejską i międzynarodową. Jednak ostatni szczyt pokazał, że UE nie jest do niej zdolna.[S]

Największy spór wśród członków UE dotyczy kwestii, do których państw mają być skierowane ogromne pakiety ratunkowe i kto ma je sfinansować. Większość rządów europejskich planuje zasilić finansowo przede wszystkim duże banki i korporacje. Z pakietu ratunkowego wartego 756 mld euro przyjętego przez rząd niemiecki, aż 600 mld euro trafi do dużych korporacji, 50 mld euro do małych firm i osób samozatrudnionych, zaś kwoty na cele socjalne i dofinansowanie opieki zdrowotnej są, przy tych wskazanych, wręcz mikroskopijne. W najgorszej sytuacji są państwa Europy Południowej, w największym stopniu dotknięte kryzysem finansowym 2008 roku, a następnie drenowane przez wielki kapitał. W obliczu wystąpienia pandemii nie mają już żadnych rezerw finansowych. Przykładem jest Grecja, której dług publiczny wzrósł z 125 proc. PKB w 2008 r. do 181 proc. dzisiaj. Jest to bezpośredni skutek tzw. programów ratunkowych „trojki” UE, Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Podobny los spotkał Portugalię, Hiszpanię, Włochy i innych kraje Europy Południowej. Na przykład dług publiczny Włoch wzrósł z 106 proc. PKB w czasie kryzysu finansowego z 2008 r. do 135 proc. obecnie; jednocześnie zdewastowano tamtejszy system wsparcia socjalnego.[S]

Te radykalne cięcia socjalne wdrażane w ciągu ostatniej dekady są bezpośrednią przyczyną wysokiego odsetka zgonów z powodu COVID-19, jaki obserwujemy we Włoszech, co wiąże się z niską liczbą łóżek szpitalnych. Włochy mają 3,2 łóżka szpitalne na 1 tys.mieszkańców, podczas gdy Grecja ma 4,2 łóżka na 1 tys. mieszkańców, Francja sześć, a Niemcy osiem. Różnica między Włochami (gdzie śmiertelność z powodu zakażeń jest wysoka), a RFN (gdzie jest niska) jest jeszcze większa, jeśli weźmiemy pod uwagę ilość miejsc w szpitalach z przeznaczeniem na intensywną terapię ratującą życie pacjentom z ostrą niewydolnością oddechową. Takich miejsc Niemcy mają 29 w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców, podczas gdy Włochy mają ich 12,5, a Grecja tylko sześć.[S]

Dziewięć krajów, w tym Francja, Włochy i Hiszpania, zaproponowało sfinansowanie dodatkowych wydatków na kryzys koronawirusowy obligacjami wyemitowanymi przez wszystkie państwa członkowskie UE. Miałoby to tę zaletę, że każdy kraj musiałby płacić tę samą, stosunkowo niską stopę procentową. Propozycja ta została zdecydowanie odrzucona przez Niemców i Holendrów. Rząd Niemiec wyraził za to gotowość udzielenia państwom borykającym się z problemami finansowymi pożyczki z Europejskiego Mechanizmu Stabilności (EMS), który został utworzony w 2012 roku w odpowiedzi na kryzys finansowy w Europie. Rządy, które zdecydowałyby się skorzystać z takiej pożyczki, musiałyby zgodzić się na znaczne cięcia w usługach publicznych i wydatkach socjalnych, co jeszcze bardziej zdewastowałoby położenie ludzi pracy. Nic dziwnego zatem, że propozycja niemiecka poirytowała rządy państw Europy południowej. Premier Włoch Giuseppe Conte zagroził opuszczeniem szczytu i opublikował własne oświadczenie wzywające UE do opracowania innowacyjnych środków finansowych w ciągu najbliższych 10 dni. „Licząc umarłych, nie liczy się miliardów” – tak czwartkowy szczyt państw UE podsumowała włoska gazeta Il Sole-24. Przypomnijmy, że wcześniej instytucje Unii Europejskiej zignorowały apel Włoch o pomoc w dostarczeniu odzieży ochronnej i innej pomocy medycznej. Z pomocą przyszli Chińczycy, Kubańczycy i Rosjanie, dostarczając ludzi i sprzęt. Wobec fiaska szczytu z 26. marca ustalono, że następny szczyt odbędzie się za dwa tygodnie.[S]

Unia Europejska w obliczu pandemii jeszcze dobitniej pokazuje, że jest instytucją, która stawia wyżej interesy banków i wielkiego kapitału niż ludzkie życie i potrzeby społeczne. Dochodzi do tego polityka narodowa państw stanowiących centrum UE, takich jak Niemcy i Francja, która utrwala podział na bogate centrum (tzw. stara Europa) i biedne peryferia (Europa południowa i wschodnia), dokonując de facto kolonizacji tych drugich.[S]*

https://wolnemedia.net/wladze-sardynii-walcza-z-hobbistyczna-uprawa-warzyw/

#koronawirus #publicystyka #ekonomia #polityka #kryzys #europa #uniaeuropejska

Data: 29.03.2020 01:12

Autor: LadacznicoOdporny

Uszanowanko :)

Jak myślcie, jest sens kupować obce waluty? Np. dolara? Gdybam sobie o tym, ale przyznaję że mało obeznany jestem z tematem. Podejrzewam że przynajmniej do czasów wyborów dolar może rosnąć. Ale to tylko gdybania. Równie dobrze mogę się mylić. W końcu USA też oberwie koroną i to dosyć solidnie. Z drugiej strony nie wygaszają w panice własnej gospodarki, więc powinni na finale wyjść lepiej niż Polska. Na dwoje babka wróżyła…

#oszczedzanie #kryzys

Data: 27.03.2020 18:30

Autor: false_nine

Z racji kryzysu warto się zaopatrywać tylko w POLSKICH sklepach, żeby dać zarobić Polskim przedsiębiorcom. W końcu to oni zatrudniają pracowników i nawet bez kryzysu jest ciężko.

Poniższa lista zawiera spis firm, z podziałem na kraje, żeby było jasne gdzie chodzić na zakupy produktów spożywczych, a gdzie tego nie robić. Najpewniej w Polskich sklepach będzie troszkę drożej, ale warto mimo wszystko.

W razie czego dorzucajcie też swoje propozycje ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚

#polska #polacy #koronawirus #zakupy #kryzys #gospodarka

List 500 naukowców: Kryzys klimatyczny nie istnieje

Data: 17.12.2019 20:08

Autor: ziemianin

dorzeczy.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #klimat #kryzys

Grupa 500 naukowców z całego świata wystosowała list do sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa oraz sekretarza wykonawczego Konwencji Narodów Zjednoczonych ds. zmian klimatycznych Patrici Espinosa Cantellano. Przekonują w nim, że zjawisko zwane "kryzysem klimatycznym" nie istnieje – informuje tygodnik "Do Rzeczy". List powstał z inicjatywy Guusa Berkhouta, geofizyka, emerytowanego profesora Uniwersytetu w Hadze.

List 500 naukowców: Kryzys klimatyczny nie istnieje

"(...) obecna polityka niepotrzebnie osłabia system gospodarczy, zagrażając życiu w krajach, którym odmawia się dostępu do stałej i taniej energii elektrycznej"

– napisali naukowcy.

"Wzywamy do przestrzegania polityki klimatycznej bazującej na solidnej nauce, realizmie gospodarczym i prawdziwej trosce o tych, w których uderza kosztowna, niepotrzebna i nieskuteczna obecna polityka"

– czytamy w liście.

Naukowcy przypominają, że nie tylko, a być może nie przede wszystkim człowiek jest przyczyną ocieplającego się klimatu, który nota bene nie ociepla się tak szybko, jak w mrocznych przewidywaniach ideologów klimatycznych. Co więcej, naukowcy po raz kolejny podkreślili, że dwutlenek węgla to nie zanieczyszczenie, ale niezbędny element konieczny do istnienia życia na Ziemi.

"Polityka musi szanować realia naukowe i ekonomiczne. Nie ma sytuacji kryzysowej. Dlatego też nie ma powodu do paniki oraz podnoszenia alarmu. Zdecydowanie sprzeciwiamy się proponowanej, jako cel do 2050 r., szkodliwej i nierealistycznej polityce dążącej do zerowej emisji CO2. Jeśli pojawią się lepsze rozwiązania, a na pewno się pojawią, to mamy wystarczająco dużo czasu na refleksję i dostosowanie się. Celem polityki międzynarodowej powinno być zapewnienie dostępu do niezawodnej i niedrogiej energii elektrycznej przez cały czas i na całym świecie"

– puentują naukowcy.

Jak uzupełnia "Do Rzeczy", sygnatariusze poprosili o umieszczenie ich Deklaracji w porządku dziennym kolejnej sesji ONZ w Nowym Jorku, oraz zaprosili do rzetelnej naukowej debaty. Pod listem podpisało się 500 naukowców, głównie pochodzących z Europy. Wśród nich znajdują się jednak także uczeni ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Australii i RPA.

Złoto - Holenderski Bank Narodowy szykuje się na kryzys światowy?

Data: 16.10.2019 10:51

Autor: ziemianin

goldenmark.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zloto #kryzysfinansowy #bankicentralne #kryzys #rezerwyzlota

W niedawno opublikowanej notatce Holenderski Bank Narodowy informuje o ilości posiadanego przez siebie złota, a także przypomina o podstawowej funkcji złota, jaką jest ochrona przed kryzysami i załamaniem systemu finansowego.

Złoto – Holenderski Bank Narodowy szykuje się na kryzys światowy?

Na stronie Holenderskiego Banku Narodowego (DNB) przeczytać możemy

"Akcje, obligacje i inne papiery wartościowe nie są pozbawione ryzyka, a ich ceny mogą spaść. Sztabka złota zachowuje swoją wartość, nawet w czasach kryzysu. Dlatego banki centralne, w tym DNB, tradycyjnie posiadały znaczne ilości złota. [Złoto](https://goldenmark.com/pl/zloto-lokacyjne) jest idealną skarbonką – jest kotwicą zaufania dla systemu finansowego. Jeśli system się załamie, zapasy złota mogą służyć jako podstawa do jego ponownego zbudowania. Złoto wzmacnia zaufanie do stabilności bilansu banku centralnego i stwarza poczucie bezpieczeństwa.



W notce przeczytać możemy również, że DNB posiada obecnie ponad 600 ton złota. Część (ok. 1/3) przechowywana jest w centralni DNB w Amsterdamie. 1/3 znajduje się w nowojorskim skarbcu FED, zaś pozostałą część przechowują banki w Kanadzie i Wielkiej Brytanii. Holandia, podobnie jak Niemcy, Włochy czy Węgry (a mówi się, że niebawem także Polska), w ostatnim czasie sprowadziła także część swoich złotych rezerw do kraju".

Choć wydawać by się mogło, że jest to jedynie informacja przypominająca jedynie o tym, jakie rezerwy złota posiada bank i po co je trzyma, notatka ta – szczególnie w Europie Zachodniej – wydawać się może dość niecodziennym zjawiskiem. Zwłaszcza w świetle powszechnego poglądu, że złoto to „barbarzyński relikt”, a banki trzymają je, bo „to tradycja”, jak powiedział kilka lat temu Ben Bernanke na przesłuchaniu przed kongresem.

Banki centralne w ciągu ostatnich lat kupują rekordowe ilości złota, jednak są to przede wszystkim banki takich krajów jak Rosja, Chiny, Kazachstan czy Turcja. Ostatnio do tego grona dołączyły także dwa kraje europejskie: Polska i Węgry. Trend ten pomału, choć wyraźnie przesuwa się na zachód, co może mieć związek również z pogarszającą się koniunkturą oraz narastającymi niepokojami geopolitycznymi.

Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie ogłasza Narodowy Kryzys Zdrowia

Data: 10.09.2019 17:21

Autor: przyczepymarter

unimarter.com

Katastrofalna kondycja publicznej ochrony zdrowia, a tym samym utrzymujący się permanentnie stan zagrażający zdrowiu i życiu Polaków doprowadza polski system opieki zdrowotnej na skraj funkcjonowania – alarmują przedstawiciele Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie im. prof. Jana Nielubowicza, ogłaszając "Narodowy Kryzys Zdrowia". #rynekzdrowia #zdrowie #kryzys #nrodowykryzyszdrowia #meycyna #rynek #polska #ministerstwozdrowia

Jak bankierzy przejmują władzę nad państwami . . .

Data: 27.08.2019 20:57

Autor: ziemianin

goldenmark.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #banki #ekonomia #kryzys #kryzysfinansowy #obligacjeskarobwe #stopyprocentowe

Podczas, gdy oczy wszystkich zwrócone są na konflikt handlowy między USA a Chinami, nabrexit, napięcia wokół Iranu i Hongkongu, gdzieś czai się czarny łabędź. W 2017 roku główny ekonomista Deutsche Banku Torsten Sløk ostrzegał przed rosnącą bańką na rynku obligacji, której wartość wynosiła wówczas 8 bilionów dolarów. Dziś jest to kwota 17 bilionów dolarów, z czego praktycznie połowa przybyła w ciągu ostatniego półrocza.

Jak bankierzy przejmują władzę nad państwami . . .

Mowa konkretnie o obligacjach o ujemnej rentowności, które emituje coraz więcej państw. Ma to związek z niskimi stopami procentowymi banków centralnych, ale także z faktem, że obligacje te stały się przedmiotem spekulacji, ponieważ zgodnie z zasadami zdrowego rozsądku, obligacja o ujemnej rentowności przynosi straty. Ale zacznijmy od początku.

Czym jest obligacja o ujemnej rentowności?

W normalnej, rynkowej sytuacji, pożyczkobiorca płaci pożyczkodawcy jakieś odsetki. Na tym opiera się cała idea lokowania pieniędzy w obligacjach – kupujemy np. polskie 10-latki, które dają 1,5 proc. + inflacja. Odsetki są kapitalizowane rocznie, a procent składany sprawia, że po 10 latach mamy więcej pieniędzy.

Jednak w niektórych państwach np. w Danii, większość obligacji jest oprocentowana ujemnie tzn. za taką inwestycję musimy jeszcze emitentowi obligacji zapłacić. I coraz więcej krajów dołącza do grona emitentów obligacji o ujemnej rentowności, ponieważ dla emitenta jest to czysty zysk. Jednocześnie oprocentowanie obligacji jest pochodną stóp procentowych, a banki centralne obecnie obniżają stopy, by stymulować zwalniające gospodarki.

Dodatkowo, obligacje te są przedmiotem handlu na rynku wtórnym. A ponieważ posiadają status „bezpiecznej przystani”, są ekstremalnie płynne. Schodzą na pniu, co sprawia, że ich ceny rosną, a rentowność spada (cena rośnie, a oprocentowanie pozostaje bez zmian).

Dlaczego ktoś kupuje te obligacje?

Bynajmniej nie po to, by stracić. Skoro rynek jest płynny, a ceny obligacji rośną, można je sprzedać przed czasem, z zyskiem. A więc czysto spekulacyjnie. Chętnych nie brakuje – tego rodzaju instrumenty kupują np. olbrzymie fundusze emerytalne, ubezpieczyciele i inne instytucje finansowe, które mogą lokować swoje pieniądze wyłącznie w określonych aktywach m.in. w obligacjach skarbowych, gwarantowanych przecież przez rządy. Skoro jest popyt, cena wzrasta – pomimo malejącej rentowności.

Drugim czynnikiem, który wpływa na dynamiczny rozwój handlu obligacjami, są właśnie rozliczne niepokoje: wojna handlowa, brexit, Iran, Hongkong, groźba recesji. Amerykański rynek akcji jest przegrzany do granic możliwości, podobnie jak rynek nieruchomości. Wysokie ceny złota i umacnianie się dolara świadczą o tym, że inwestorzy desperacko poszukują „bezpiecznych przystani”. A obligacje skarbowe zawsze taką bezpieczną przystanią były. W najgorszym wypadku ujemna rentowność to kontrolowana strata. Ale i tak cena obligacji idzie w górę, więc będzie można je odsprzedać przed terminem z zyskiem.

Czy to rzeczywiście takie groźne?

Łatwo wyobrazić sobie negatywny wpływ wojny z Iranem na światową gospodarkę, ponieważ z wojnami mieliśmy do czynienia wielokrotnie. Można sobie wyobrazić skutki brexitu czy przedłużającej się wojny handlowej, która sukcesywnie obniża światowe PKB poprzez ograniczanie handlu.

Trudno jednak wyobrazić sobie, co się stanie, gdy pęknie bańka na rynku tak niecodziennym, jak rynek obligacji o ujemnej rentowności, ponieważ jest to problem nowy, powstały w ciągu ostatnich lat, jako następstwo kryzysu z lat 2007-2008. Wzorem banku centralnego Japonii, banki centralne USA, Europy i innych krajów, zaczęły stosować niestandardowe instrumenty, takiej jak obniżki stóp procentowych, a także luzowanie ilościowe (polegające m.in. na skupowaniu przez bank centralny obligacji).

Na razie ogólnoświatowa tendencja zmierza ku obniżaniu stóp procentowych, a niewykluczone, że także i programom luzowania ilościowego, co tylko dostarczy paliwa spekulantom. Co jednak, jeżeli pojawią się pierwsze symptomy wychodzenia z recesji? Banki centralne staną przed wyborem normalizacji polityki pieniężnej (podnoszeniem stóp procentowych i redukcją bilansu) lub dalszego pompowania bańki, czyli kolejnych lat niskich stóp procentowych i kreowania długu.

Warto także zwrócić uwagę, kto jest w tej sytuacji najbardziej poszkodowany – fundusze emerytalne, które ze swej natury nie spekulują, ponieważ ich strategia musi być bezpieczna. To one, z powodu charakteryzującej bańki spekulacyjne błędnej alokacji kapitału, poniosą straty. Ale ostatecznymi poszkodowanymi będą m.in. emeryci, którzy przez lata wpłacali swoje pieniądze do funduszy. Ta liczna grupa społeczna ograniczy swoją konsumpcję, przyczyniając się także do spadku PKB i dalszego pogłębiania się problemu.

Od stycznia do sierpnia 2019 r. wartość rynku obligacji o ujemnej rentowności wg. Bloomberg Barclays Global Negative Yielding Debt Index wzrosła z 8 do 17 bilionów dolarów, czyli ponad dwukrotnie. Dalsze zabiegi banków centralnych, których celem jest ratowanie świata przed recesją, będą tylko zasilać to nowe zarzewie kryzysu.


Komentarz Roberta Brzozy:

Gospodarka światowa nie tylko zwalnia, ale wchodzi w recesję.

Skąd o tym wiadomo?

Po czynach, jakie dokonuje się na rynku.

Od jakiegoś czasu, wrzucono na rynek narzędzia, które ratują państwa przed upadkiem.

Jednym z takich narzędzi są obligacje ze stopą ujemną.

Kto odpowiedzialny kupi takie "badziewie"?

Inwestycja polega na zarabianiu pieniędzy, natomiast te obligacje gwarantują stratę.

Niektóre fundusze mogą sprzedać je po wyższej cenie i na tym niwelują koszty, jednak w końcu ktoś musi pozostać z tą obligacją.

Jednak działa to trochę inaczej.

Autor nie opisuje tego mechanizmu.

Obecnie dokonuje się następujący przekręt.

Fundusze, państwa, korporacje są coraz mocniej zadłużane. Od dawna są zmuszane żyć na kredyt. Dlatego emitują obligacje.

Nikt o zdrowym umyśle je nie kupi, dlatego skupują je banki centralne. Obecnie głównie EBC czy bank Japonii.

Z jednej strony pomagają rządom żyć na tanim kredycie, z drugiej strony je uzależniają.

Kiedy banki centralne będą miały powyżej 50% aktywów państw i korporacji, to będą nimi sterować.

Już dzisiaj zależność państw od bankierów jest olbrzymia.

Za chwilę, bankierzy, którzy zarządzają bankami centralnymi, będą mieli większe udziały w większości państw świata.

Marzy im się to, ponieważ wtedy szybciutko wdrożą jedną elektroniczną walutę…

A to już będzie koszmar.