#Nauka - W języku obcym podejmujemy inne decyzje moralne niż w ojczystym

Data: 28.07.2020 14:29

Autor: ziemianin

sciencedirect.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #jezyki #jezyk #decyzje #etyka #moralnosc #badania #nauka

Kiedy podejmujemy decyzje w języku dla nas obcym, mniej przejmujemy się ich etycznym aspektem, niż gdy dokonujemy tych wyborów w języku ojczystym. O tym, jak język wpływa na moralność mówi psycholog dr hab. Michał Białek.

#Nauka – W języku obcym podejmujemy inne decyzje moralne niż w ojczystym

Językami obcymi posługuje się na co dzień spora grupa osób. Wśród nich są m.in. osoby pracujące w korporacjach międzynarodowych, osoby, które mieszkają zagranicą, ale i decydenci, którzy biorą udział w negocjacjach międzynarodowych.

Tymczasem badania pokazują, że kiedy posługujemy się językiem obcym, nasze decyzje i osądy moralne mogą kształtować się inaczej, niż kiedy posługujemy się językiem ojczystym.

Mówi o tym w rozmowie z PAP psycholog moralności dr hab. Michał Białek z Uniwersytetu Wrocławskiego, który w ramach grantu z NCN bada tzw. efekt języka obcego.

“Kiedy myślimy w języku, który znamy słabiej, ważniejsze staje się osiągnięcie założonego efektu, a mniej ważny jest wymiar moralny działań” – podsumowuje naukowiec swoje badania.

Język obcy – w porównaniu z ojczystym – sprawia więc, że kiedy napotykamy problem, jesteśmy bardziej skłonni, by rozwiązać go w sposób racjonalny. A mniej bierzemy pod uwagę, jakie normy etyczne rozwiązanie to nagina.

I tak np. jeśli pracownicy jakiejś korporacji dostają zadanie, aby ciąć koszty i zastanawiają się nad tym w języku obcym, to bardziej będą skłonni zgodzić się, żeby np. wprowadzać oszczędności wysypując śmieci do rzeki. Nawet, jeśli nie zdecydowaliby się na to samo działanie, gdyby rozważali je w swoim pierwszym języku.

Z kolei lekarze, którzy pracują za granicą – i często w swojej pracy mają do czynienia z dylematami etycznymi – mogą być bardziej niż miejscowi lekarze skłonni kalkulować na zimno, jak najefektywniej rozdysponować swój czas i środki pomiędzy pacjentów, aby uratować jak najwięcej żyć. Nawet jeśli oznacza to, że niektórym osobom nie pomogą. “A przecież od lekarza oczekujemy, że za swój budżet uratuje tyle żyć, ile może, a nie, że będzie po kolei leczył osoby z najtrudniejszymi schorzeniami, za wszelka cenę. I w połowie roku skończą mu się środki” – uważa Michał Białek.

Naukowiec podsumowuje, że często wybory, które podejmuje się w obcym języku, są bardziej racjonalne, pozbawione emocji, ale co za tym idzie – również błędów, które z tymi emocjami są związane.

“Sam czasem bywam zszokowany tym, co powiedziałem po angielsku. Po polsku powiedziałbym coś zupełnie innego!” – uśmiecha się dr Białek.

Warto o tym efekcie pamiętać m.in. kiedy pracuje się w ramach struktur, gdzie w komunikacji uczestniczą zarówno osoby, dla których dany język jest ojczysty, jak i takie, które się go nauczyły później.

Dlaczego język wpływa na osądy moralne? “Są dwa główne pomysły na wyjaśnienie tego zjawiska. Kiedy zastanawiamy się nad czymś w języku obcym, to albo więcej myślimy, albo mniej czujemy. Moim jednak zdaniem bardziej prawdopodobne jest wytłumaczenie, że w języku obcym wszystko mnie mniej pobudza, w związku z tym emocje mniej mnie rozpraszają w racjonalnym myśleniu” – mówi.

I tłumaczy, na czym to zjawisko może polegać. “Jeśli dostanę wiadomość ‘your patient has died’, albo ‘our soldier was killed’ to nie czuję się tak źle, kiedy ktoś mi powie w moim języku: ‘twój pacjent zmarł’ albo ‘nasz żołnierz poległ’. Te przekazy w języku polskim są dla mnie mocniej nacechowane negatywnie” – opowiada.

Innym przykładem słów, które rażą w języku ojczystym, ale nie w obcym, są przekleństwa. “Kiedy sobie przeklnę po polsku, to mi trochę ulży. Ale jeśli przeklnę po angielsku – to już nie za bardzo. Dopiero kiedy posiedzę dłużej za granicą i będę używać tego drugiego języka na co dzień, tamtejsze przekleństwa zaczną mieć dla mnie swoją moc. A to znaczy, że ten drugi język stał się bardziej afektywny – tak pobudzający jak ojczysty” – mówi.

Podobnie jest z dylematami moralnymi. Kiedy zastanawiamy się nad czymś w innym języku, emocje kojarzące się z daną sytuacją mniej wchodzą nam w pole widzenia. Intuicje dotyczące tej tematyki, a związane np. ze słowami, których używamy, są dla nas mniej dostępne, a język mniej emocjonalny. “Łatwiej jest się więc skupić na meritum problemu” – mówi psycholog.

Aby mieć bardziej świadomy wgląd w ważne decyzje, które podejmujemy, może czasem warto spojrzeć na nie w innym świetle – zastanowić się nad tym samym zagadnieniem, ale w innym języku, który znamy. I zapytać siebie, czy kwestie związane z językiem, którego używamy, nie przysłaniają nam innych ważnych aspektów tego problemu, które warto mieć w polu widzenia.

Młodzieżowe Słowo Roku: był dzban, jest alternatywka

Data: 11.12.2019 21:16

Autor: ziemianin

gazetaolsztynska.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #uwm #jezykpolski #jezykoznawstwo #jezyk #mlodziez #dzban #alternatywka

W ubiegłym roku był dzban, a teraz przyszedł czas na alternatywkę. Ten termin został okrzyknięty Młodzieżowym Słowem Roku. Tym samym pokonał jesieniarę oraz eluwinę. Czy słusznie? Zapytaliśmy doktor Izę Matusiak-Kempę z UWM.

Młodzieżowe Słowo Roku: był dzban, jest alternatywka

Leszek K. Talko, pisarz i dziennikarz na swoim Facebooku przywołuje rozmowę ze swoim nastoletnim dzieckiem. Pyta o „alternatywkę” i „jesieniarę”. — Oj tato, wiem że się wygłupiasz. Wymyśliłeś je (te słowa — red.) po prostu przed chwilą — odpowiada zdziwione dziecko.

Ktoś komentuje pod postem: — Jak dzisiaj przywitałam dziecko słowem „eluwina” to wywróciło oczami i powiedziało „weź”.

Ale to właśnie „alternatywka”, „jesieniara ” i „eluwina” są uwielbiane przez młodzież. Dlatego stanęły na podium. Plebiscyt na Młodzieżowe Słowo Roku od czterech lat organizuje Wydawnictwo Naukowe PWN. Propozycje nadsyłają internauci. W tym roku było ich aż 41 tys.

„Alternatywka” zastąpiła „dzban”, który był słowem 2018 roku.

„Alternatywka ”to dziewczyna o alternatywnych upodobaniach „nie utożsamiająca się z popularnymi trendami odnośnie ubioru, makijażu, gustu muzycznego” lub bardziej obrazowo „ubiera się w specyficzny sposób, zazwyczaj ma kolczyk w nosie, kolorowe włosy, ciemne ubrania oraz słucha emo-rapu” — tak brzmi jedna z nadesłanych definicji.

Drugie miejsce zajął rzeczownik „jesieniara”, czyli miłośniczka jesieni, dziewczyna manifestująca sympatię dla tej pory roku, jesiennych ubiorów, nastrojów, napojów. Jesieniara to osoba, która kocha jesień, wieczory spędza pod kocem pijąc herbatę/kakao i czytając książki. Ma zapas zapachowych świeczek i swetrów.

Trzecie miejsce zajął rzeczownik „eluwina”. Jest to nowa forma powitania, która powstała w efekcie przekształcenia słowa halo/elo.

— Propozycje, które w tym roku nadeszły były różnorodne i ciekawe, ale dominantą okazały się terminy opisujące młode kobiety i matki (jesieniara, alternatywka, madka itd.), często z lekką drwiną lub niechęcią. Widać w tym tendencję światową i swoistą walkę płci toczoną przed ekranami mediów społecznościowych – w szczególności wynurzenia młodych mężczyzn o zachowawczych poglądach i ograniczonym życiu towarzyskim, którzy Internet wykorzystują do tego, by ponarzekać na dzisiejsze kobiety, szczególnie te o lewicowych i liberalnych poglądach — komentuje Bartek Chaciński, jeden z członków kapituły plebiscytu PWN.

I dalej:— Alternatywka wydaje się polskim odpowiednikiem podobnego znaczeniowo terminu alternative girl, ale brzmi dobrze i szybko obrosła w polszczyźnie w całą bogatą rodzinę słów: doczekała się przeciwieństwa (konserwatywka) i męskich odpowiedników (alternator, alternatyw). Kariera tego słowa bezsprzecznie związana jest z modą na „alternatywny” wygląd w głównych nurtach muzyki pop – choćby z postacią Billie Eilish.Niepokoję się trochę o alternatywkę – przedstawiając w krzywym zwierciadle osoby o nieszablonowym sposobie ubierania się, farbujące włosy na różowo i z kolczykami w nosie tak naprawdę sprowadza do pewnego stereotypu ważne zjawisko kultury i sceny alternatywnej, niezwykle twórcze i pożyteczne. Mam nadzieję, że to ostatnie się obroni, być może uciekając wizerunkowo w jakieś zupełnie inne rejony. I że wchodzącej do sieci handlowych mody „na alternatywkę” nie zaczniemy powszechnie utożsamiać z tym, co powinno zachować oryginalność i świeżość – muzyką i sztuką.

Dr Iza Matusiak-KempaFot. Archiwum prywatne

Dr Iza Matusiak-Kempa

O komentarz poprosiliśmy dr Izę Matusiak-Kempę, językoznawczynię z Instytutu Polonistyki i Logopedii UWM. 
— Dziwię się, że słowo „jesieniara” nie znalazło się na pierwszym miejscu — mówi. — Na pewno częściej było je słychać, chociażby w mediach. Zastanawiam się natomiast, czy nie ma wydźwięku negatywnego, ufundowanego przez słowa takie jak „wieśniara”. A wyrazy z derywatem „-ara” nie kojarzą się dobrze, mają nieprzyjemne brzmienie. Jak na przykład „blachara”. Ale może jednak „jesieniara” odczaruje to negatywne zabarwienie? W końcu odnosi się do osób zatopionych w kocach, pijących ciepłą herbatę, tworzących jesienny wystrój mieszkania.

Natomiast zdaniem dr Izy Matusiak-Kempy, pozytywnie i lekko brzmi zwycięska „alternatywka”. — Ma w sobie jakąś ekspresję i jest zdrobnieniem. A młodzież lubi i zdrobnienia, i zgrubienia — zauważa. I dodaje: — Analizując słowa roku, trudno mówić o jakichś o nowych tendencjach widocznych w polszczyźnie. To są słowa chwytliwe pod względem treści i formy. Słowo jest puszczane w obieg i albo się komuś spodoba, albo nie.


Plebiscyt na Młodzieżowe Słowo Roku: jego celem jest wyłonienie najbardziej popularnych wśród młodych ludzi słów, określeń lub wyrażeń w danym roku.

Młodzieżowym słowem roku 2016 był „sztos” ( oznacza „coś fajnego, niesamowitego, fantastycznego)

W 2017 wygrał – „xD”, chociaż więcej głosów dostały „sztos” i „dwudzionek”. Pierwszy z nich nie mógł jednak zostać młodzieżowym słowem roku, ponieważ wygrał już w 2016, a „dwudzionek” odpadł, gdyż komisja PWN uznała, że jest to „słabo akceptowany purystyczny pomysł” zastąpienia weekendu.

XD powstało jako połączenie liter symbolizujące graficznie uśmiech. Jest więc znakiem ikonicznym. XD, dziś zapisywane także "iksde", należy głównie do języka pisanego mediów społecznościowych, ale pojawia się również w języku mówionym

W 2018 słowem roku został „dzban” (oznacza głupka lub kogoś, kto zrobił coś głupiego). Wyróżniono także wyrazy „masny” (oznacza pierwotnie ‘tłusty’ i zawiera ten sam rdzeń co masarz i mięso. Użycie słownictwa kulinarnego i związanego z jedzeniem w slangu jest częste, by wspomnieć choćby suto, tłusto czy dawne wypasiony ) oraz „prestiż”. Popularność prestiżu to prawdopodobnie efekt prześmiewczego autorytetu Lorda Kruszwila i podobnych youtuberowych gwiazd. To określenie jest popularne głównie wśród młodzieży młodszej, niepełnoletniej (według danych z rubryki „wiek” w tabeli zgłoszeń). W polszczyźnie ogólnej wyrazy prestiż i prestiżowy zostały zapożyczone z francuskiego w XIX wieku i łączą się z takimi obiektami jak nagroda, konkurs, uczelnia (dane z Narodowego Korpusu Języka Polskiego – nkjp.pl). W języku nastolatków prestiżowe może być wszystko.

W kategorii „słowo ciekawie zbudowane” znalazły się „zwyklak” (odpowiednik normika, czyli osoby przeciętnej, takiego mugola) oraz mamadżer (połączenie matki i menadżera)