#Niemcy Dzień kąpieli tylko dla transseksualistów?

Data: 13.07.2020 18:05

Autor: ziemianin

jungefreiheit.de

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #lewica #Niemcy #skrajnalewica #transseksualisci #transseksualizm #wspolczesnalewica #zieloni #absurdypolitycznejpoprawnosci #basen #kapiel

Niemieccy Zieloni domagają się ustanowienia jednego dnia przeznaczonego tylko dla transseksualistów, chcących korzystać z miejskiego basenu w Norymberdze. Jednym z głównych argumentów przemawiających za wprowadzeniem tego rozwiązania ma być fakt, że osoby te były dyskryminowane z powodu podziału szatni na przeznaczone dla kobiet i mężczyzn.

#Niemcy Dzień kąpieli tylko dla transseksualistów?

Frakcja Zielonych/Związku’90 w radzie miejskiej Norymbergi zgłosiła projekt, który w podobnym czasie został też przedstawiony w miastach Fürth i Erlangen. Zdaniem polityków skrajnej lewicy w Niemczech dalej dochodzi do „poważnych przypadków dyskryminacji”, zaś w niemieckim społeczeństwie dalej zakorzeniony jest tradycyjny model pojmowania płci.

Z tego powodu, zdaniem Zielonych, konieczne jest wprowadzenie na basenach dnia przeznaczonego jedynie dla osób transseksualnych. Jak dotąd takie rozwiązanie wprowadzono jedynie w pojedynczych niemieckich miastach, dlatego skrajna lewica uważa, że takie obiekty stały się miejscem daleko posuniętej dyskryminacji ze względu na „tożsamość płciową”.

Według Zielonych w normalnym czasie funkcjonowania basenów niemożliwe jest „niedyskryminacyjne” użytkowanie ich przez dewiantów. Dzieje się tak, ponieważ ze względu na swoją orientację nie mogą oni korzystać z szatni, które są przeznaczone na co dzień dla kobiet i mężczyzn.

Trump: Wybudowaliśmy prawie 400 km muru na granicy z Meksykiem, do końca roku będzie dwa razy tyle

Data: 12.07.2020 23:44

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #mur #Meksyk #DonaldTrump #USA #granica

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump powiedział, że dziś na granicy amerykańsko-meksykańskiej wybudowano już około 386 kilometrów nowego muru, do końca roku jego długość wyniesie około 724 kilometrów.

Trump: Wybudowaliśmy prawie 400 km muru na granicy z Meksykiem, do końca roku będzie dwa razy tyle

„Zbudowaliśmy już 240 mil (około 386 kilometrów) nowego muru na naszej południowej granicy. Do końca roku zostanie zbudowanych ponad 450 mil (około 724 kilometrów)” – napisał amerykański lider na Twitterze.

We have now built 240 Miles of new Border Wall on our Southern Border. We will have over 450 Miles built by the end of the year. Have established some of the best Border Numbers ever. The Radical Left Democrats want Open Borders for anyone, including many criminals, to come in!

— Donald J. Trump (@realDonaldTrump) [July 12, 2020​](https://twitter.com/realDonaldTrump/status/1282281745585504265?ref_src=twsrc%5Etfw)

​Budowa muru na granicy z Meksykiem była obietnicą kampanii Trumpa. W październiku 2018 roku zagroził, że zamknie południową granicę, jeśli władze meksykańskie nie powstrzymają napływu migrantów z państw Ameryki Środkowej podróżujących przez ich kraj w celu wjazdu do Stanów Zjednoczonych. Ponadto Donald Trump nakazał wysłać kilka tysięcy żołnierzy, aby pomogli straży granicznej.

15 lutego ubiegłego roku prezydent Stanów Zjednoczonych podpisał deklarację wprowadzającą stan nadzwyczajny na granicy z Meksykiem. Umożliwiło to administracji USA skierowanie środków na budowę lub naprawę ogrodzeń na kilku odcinkach granicy. W Waszyngtonie uważa się, że pomoże to powstrzymać nielegalną imigrację i przemyt narkotyków.

Gmina chce budować u siebie składowisko odpadów radioaktywnych

Data: 12.07.2020 21:18

Autor: ziemianin

hendzel.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #idioci #odpadyradioaktywne #odpady #polska #radioaktywnosc

A tu blisko… składowisko

Gmina chce budować u siebie składowisko odpadów radioaktywnych

Wyobraźmy sobie gminę. Nazwijmy ją jakimś szacownym imieniem. Niech to będzie gmina Niepoznaczki. Wiadomo to gmina z okolic Koszalina. Z regionu snopków na misia.

Dodajmy tylko, że nasza okolica to okolica doświadczona debilizmem. Chcieli tu stawiać elektrownię jądrową w Kopaniu pod Darłowem. Potem w Gąskach koło Koszalina. A wcześniej to wymyślili nawet, że tu będzie elektrownia atomowa Koszalin. Dosłownie owczy pęd w przepaść.

A może świński? Któż to wie?

W każdym razie pęd w nieznane, we wspaniałą przyszłość, przy której przyszłość wisielca jawi się jak zabawna dykteryjka. A i jeszcze wymyślili drzwi do morza w Unieściu, najgłupszą inwestycję w Polsce. Coś, co nie ma sobie równych w głupocie od lat. Obrona przed cofką ze strony Bałtyku, cofką, której tu nigdy nie było.

Cóż za przezorność.

Ale lokalne firmy budowlane i pseudobudowlane wzięły swoje frycowe. Kleciły tego potworka, jak chcieli klecić elektrownie jądrowe z piachu, którego tu w okolicy właśnie zabrakło. Ledwo jedną drogę dociągnęli do miasta i stanęło, bo żaden baran nie sprawdził starych map, gdzie obszar, po którym miała iść, zwany był w Średniowieczu „Krainą tysiąca jezior”.

Jeziora te zarosły w XVII wieku. Ale tam pod spodem ciągle są. Nikt nie zrobił badań geologicznych i teraz zasypią chyba te jeziora piachem, którego tu brakuje, bo wyeksploatowali już wszystkie kopalnie kruszyw mineralnych w okolicy. To jest dopiero gospodarka.

Co się zatem dziwić, że wójt gminy Niepoznaczki chce budować u siebie składowisko odpadów radioaktywnych. Powiedzą potem: „A tu blisko składowisko, to dawaj, budować nie jedną a

dwie elektrownie jądrowe.” – a może nawet trzy, bo z elektrownią jądrową Koszalin, to tak jakoś im wypadną te ich rachuby. I dziwić się, że chłopy nie chcą walczyć o to, by wypędzić z Polski kolonistów, którzy 1-go maja 2021 roku zagarną Polską ziemię, bo nie będzie już ustawy, która im tego zabroni. Pochowali się w swe nory, rodziny i domu pilnują – i siedzą za swoim płotkiem i opłotkiem.

Czy nie idealna sytuacja dla takich wójtów z Niepoznaczek, których pisownia powinna być przez „u”, bo co oni mają wspólnego z wojami i wojowaniem?

Ujmijmy to w taką oto bajkę:

Chór niezmieszany.

Snopek to chłopek nie lada

w kółko o sobie gada.

Jak to dziś źle jest chłopkowi.

Jak to się troi i mrowi.

Jak to dziś znosi patyki.

Jak rąk nie ma do motyki.

I ciągle jęczy i stęka.

Niech go weźmie Boska ręka.

To, że kraj dokoła ginie,

on nie słyszy na maszynie.

To, że kradną wokół ziemię…

on nie bity przecież w ciemię.

To mu lata i powiewa.

Piosnkę zaraz ci zaśpiewa.

Że on nie jest przecież kozą

i że ziemi nie wywiozą.

Podparł sobą drzwi w chałupie,

tak jak wszystkie snopki głupie.

Bajka aż z soboty. I ma tę ciekawą cechę, że słowa „chłopek/snopek” można sobie w nią podstawić w dowolnej konfiguracji. A co dopiero „chłopice/snopice” – to by było podstawienie. Ale na to musiałbym wziąć głębszy oddech.

I teraz takie zakłamane snopki, które nie raczyły nikogo powiadomić, że u nich składowisko odpadów radioaktywnych zamierza budować ich wójt, myślą chyba, że im od tego promieniowania lepsze plony wyrosną na polu. Nie będzie grzyba i Amerykanie im stonki na ich głowy nie zrzucą.

A czyje to będą śmieci radioaktywne przechowywać na tym składowisku?

Skąd je wezmą?

Przywiozą im je ich kochani koloniści z Niemiec w swych legendarnych kontenerach? Tu ich działacze antyatomowi nie będą przeszkadzać, bo jak do Polski wysyłać będą te kukułcze jaja, to przecież dobrze dla Niemca. Chyba że Niemiec jak to Niemiec, zaplanował, że, i owszem, ziemi nie wywiezie, ale przywiezie tu swoje Niemcy. O, wtedy to składowisko nieco im zacznie zawadzać, że najpierw sąsiadowi zrobili podrzutka, a teraz go będą musieli znosić.

To może – zgodnie z rozumowaniem snopków – trzeba się cieszyć, że nam tu podrzucili tę świnię?

Składowisko odpadów radioaktywnych (samo) im obroni Polskę. I to wszystko w promieniu niecałych pięćdziesięciu kilometrów wokół Koszalina.

Nie okolica snopków?

Z Bogiem.

Andrzej Marek Hendzel z www.hendzel.pl

Lekarze Bez Granic oskarżeni o „rasizm instytucjonalny”

Data: 12.07.2020 21:05

Autor: ziemianin

valeursactuelles.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #absurdypolitycznejpoprawnosci #antyrasizm #blacklivesmatter #lekarzebezgranic #politycznapoprawnosc #rasizm #walkazrasizmem

Międzynarodowa organizacja medyczna Lekarze Bez Granic jest znana między innymi ze wspierania imigrantów, pomagając im chociażby przedostać się do Europy przez Morze Śródziemne. Teraz blisko tysiąc obecnych i byłych jej wolontariuszy wystosowało specjalny list, w którym oskarża ją o „instytucjonalny rasizm” i wzmacnianie białego kolonializmu za pośrednictwem misji humanitarnych.

Lekarze Bez Granic oskarżeni o „rasizm instytucjonalny”

Jako pierwszy wprost o zasadach działalności Lekarzy Bez Granic mówił lider włoskiej narodowo-konserwatywnej Ligi, Matteo Salvini. Jeszcze jako wicepremier rządu swojego kraju krytykował on organizację za pomoc imigrantom w przeprawieniu się do Włoch przez Morze Śródziemne. Pod presją Salviniego ostatecznie stowarzyszenie zapowiedziało zaprzestanie tego procederu.

Mimo swojego proimigracyjnego stanowiska Lekarze Bez Granic muszą mierzyć się z oskarżeniami o… „instytucjonalny rasizm”. List w tej sprawie wystosowało tysiąc obecnych i byłych wolontariuszy organizacji. Wśród nich są nawet obecni dyrektorzy jej krajowych struktur w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Republice Południowej Afryki.

W swoim oświadczeniu oskarżają oni organizację o bagatelizowanie skali rasizmu utrwalonego przez jej politykę, praktyki zatrudniania, kulturę pracy i programy „odczłowieczające”, które mają być wprowadzane przez pracowników „uprzywilejowanej białej mniejszości”. Z wyżej wymienionych powodów sygnatariusze listu domagają się zbadania przypadków „rasizmu”, a także do reformy Lekarzy Bez Granic w celu „rozbicia dziesięcioleci władzy i paternalizmu”.

Dokument jest odpowiedzią na niedawną dyskusję na temat ruchu Black Lives Matter. Oddział Lekarzy Bez Granic we Włoszech twierdził, że po śmierci niejakiego George’a Floyda wcale nie powinno się używać słowa „rasizm”, natomiast samo hasło powinno dotyczyć znaczenia życia każdego człowieka, bez stosowania w tej kwestii podziałów rasowych.

W ubiegłym roku organizacja miała zatrudniać w swoich szeregach blisko 65 tys. osób. Zwracano jednak uwagę, że w praktyce jest ona kierowana przez europejską kadrę menadżerską i to właśnie na naszym kontynencie znajdują się praktycznie wszystkie centra operacyjne, za wyjątkiem jednego umiejscowionego w Senegalu.

Ktoś rozstawia pułapki na quadowców

Data: 12.07.2020 15:37

Autor: ziemianin

lasy.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #las #lasy #quad #quadowcy #pulapka #offroad #lasypanstwowe

W lasach olsztyńskiego Nadleśnictwa Ostrołęka ktoś rozłożył niebezpieczną pułapkę zastawioną prawdopodobnie na pojazdy terenowe. Tamtejsze lasy cieszą się dużą popularnością nie tylko wśród spacerowiczów, biegaczy, rowerzystów, ale również przez zwolenników „dzikiego” offroadu.

Ktoś rozstawia pułapki na quadowców

Mimo starań ostrołęckich leśników offroad, niebezpieczny dla turystów oraz szkodliwy dla flory i fauny proceder, nadal znajduje wielu zwolenników. Wielokrotne wysokie kary nakładane przez Straż Leśną Nadleśnictwa Ostrołęka nie odstraszają wszystkich wielbicieli adrenaliny.

Użytkownicy quadów, crossów i innych pojazdów terenowych nie zdają sobie sprawy ze skutków szalonych rajdów po drogach leśnych. Wybryki te uniemożliwiają bezpieczne i spokojne korzystanie z uroków ostrołęckich lasów.

Jednak ostatni przypadek ujawniony przez lokalnych wielbicieli joggingu, wskazuje, że ktoś w bardzo radykalny sposób usiłuje ukrócić nielegalne rajdy.

Grupa biegaczy natknęła się na niebezpieczną pułapkę zastawioną prawdopodobnie na pojazdy terenowe. Pułapka ta, metalowa listwa z bolcami, stanowiła zagrożenie dla zdrowia i życia korzystających z lasu.

Po tym incydencie wszystkie okoliczne leśne drogi uczęszczane przez offroadowców zostały przebadane przez Straż Leśną za pomocą wykrywacza metalu pod kątem obecności podobnych niebezpiecznych przedmiotów.

Leśnicy apelują o powstrzymanie się od niebezpiecznych prób walki na własną rękę z rajdami. Zwalczaniem wykroczeń z zakresu szkodnictwa leśnego zajmuje się Straż Leśna oraz Policja.

Apple ostrzega - nie zasłaniaj kamery w MacBooku Pro oraz Air

Data: 12.07.2020 14:19

Autor: ziemianin

support.apple.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #air #apple #kamerka #komputer #laptop #macbook #notebooka #ochrona #pro #ryzyko #uszkodzenie #zagrozenie #zaslepka #zaslona

Apple ostrzega przez zasłanianiem kamery w komputerach MacBook Air oraz MacBook Pro. Zamiast tego firma proponuje całkiem inne rozwiązania.

Apple ostrzega – nie zasłaniaj kamery w MacBooku Pro oraz Air

Spora część użytkowników komputerów przenośnych z uwagi na bezpieczeństwo zasłania kamerki wbudowane w konstrukcję urządzenia. Stanowi to fizyczne zabezpieczenie przed możliwością podejrzenia obrazu z aparatu laptopa przez niepowołane podmioty oraz cyberprzestępców. Sęk w tym, że nie jest to rozwiązanie idealne, a przynajmniej nie dla posiadaczy komputerów Apple MacBook. W najnowszym zaleceniu dostępnym na stronie wsparcia giganta z Cupertino pojawiły się nowe wytyczne odnoszące się do wspomnianej kwestii. Okazuje się, że stosowanie akcesoriów zasłaniających kamerkę może być niebezpieczne dla samego urządzenia, a konkretnie rzecz ujmując, dla jego ekranu.

Od dawna w sieci pojawiają się doniesienia o możliwości uzyskania dostępu do obrazu z kamer laptopów przez niepowołane osoby. Najlepszym zabezpieczeniem przed ewentualnymi „atakami” jest oczywiście zasłonięcie aparatu wbudowanego w komputer. Fizycznego odcięcia od możliwości podglądania użytkownika nie da się ot tak obejść. Niektórzy producenci oferują takie rozwiązania fabrycznie, jednak większość z nas musi polegać na swojej pomysłowości lub na dodatkowym akcesorium. Druga opcja najczęściej prezentuje się estetyczniej od kawałka czarnej taśmy naklejonej na kamerkę. To prawda, ale prawdą jest również to, że wspomniany sposób bywa ryzykowny.

W internecie pojawiło się wiele doniesień o pękających ekranach MacBooków, w których użyto wspomnianych zaślepek kamer. Wszystko przez ich grubość, co potwierdziło samo Apple. Producent nie zaleca stosowania takowych akcesoriów z uwagi na ryzyko uszkodzenia wyświetlacza oraz na błędnie działające funkcje automatycznej regulacji jasności i kolorystyki ekranu. Wszystko przez zbyt małą przestrzeń pomiędzy ekranem a klawiaturą i obudową. Zamiast tego zachęca się użytkowników maszyn do kontrolowania diody informującej o aktywacji kamery. Jako ostateczność, która w niektórych instytucjach jest koniecznością, rekomenduje się stosowanie osłony nie grubszej niż 0,1 mm. W praktyce oznacza to zasłanianie kamery np. kartką papieru

Trump podjął decyzję. Część amerykańskich żołnierzy trafi z Niemiec do Polski?

Data: 12.07.2020 14:13

Autor: ziemianin

polskieradio24.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #SWIAT #DonaldTrump #USA #Rosja #NordStream2 #NATO #WashingtonPost #wojsko #wojskaamerykanskie #polska

– Połowę sił sprowadzę z powrotem do domu, a połowa pojedzie do miejsc, które na to zasługują – oświadczył Donald Trump nt. relokacji jednostek amerykańskich z Niemiec w wywiadzie, jakiego udzielił dziennikowi "The Washington Post". Obszerne omówienie pierwszej części rozmowy, jaką z Trumpem przeprowadził Marc A. Tiessen, ukazało się w sobotę.

Trump podjął decyzję. Część amerykańskich żołnierzy trafi z Niemiec do Polski?

#KomentarzTygodnia Warszawski Wezuwiusz

Data: 11.07.2020 21:40

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #komentarztygodnia #gadowskitv

O nadchodzących wyborach prezydenckich, o 1,5 mld dolarów dla PGNiG, o aresztowaniu Ghislain Maxwell i powiązaniach córki magnata prasowego, o przejęciu Interii przez Zygmunta Solorza, o przejęciu olbrzymiego nielegalnego transportu w Stanach, o politycznej deklaracji jednego z wydawnictw.

#KomentarzTygodnia Warszawski Wezuwiusz

Japończycy odkryli złoża metali ziem rzadkich, które wystarczą na setki lat

Data: 11.07.2020 21:37

Autor: ziemianin

geekweek.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #chiny #japonia #metaleziemrzadkich #przyroda #surowce #technologia

Japończycy dokonali niesamowitego odkrycia w głębinach Oceanu Spokojnego, które może odmienić nie do poznania światową gospodarkę. Na obszarze archipelagu wysp wulkanicznych Ogasawara wykryto złoża metali ziem rzadkich.

Japończycy odkryli złoża metali ziem rzadkich, które wystarczą na setki lat

Mogą one zaspokoić zapotrzebowanie globalnego przemysłu na setki lat i zagrozić pozycji światowego pioniera, czyli Chin, które kontrolują aż ok. 95 procent światowej produkcji pierwiastków ziem rzadkich. To odkrycie może sprawić, że Japończycy odpuszczą sobie inwestycje w kosmiczne górnictwo, a wraz z tym misje na Księżyc czy planetoidy w poszukiwaniu surowców.

Odkrycia dokonano na wodach terytorialnych Japonii, na obszarze o powierzchni 1500 kilometrów kwadratowych. Według najnowszych analiz, spoczywa tam 16 milionów ton różnych cennych metali. To wydarzenie rangi światowej, gdyż te metale wykorzystuje się w najróżniejszej elektronice, za co Państwo Środka ustala sobie zawyżone ceny.

Te złoża mogłyby zaspokoić zapotrzebowanie na itr na 780 lat, europ na 620 lat, terb na 420 lat i dysproz na 730 lat. Jest tylko jeden problem. Tlenki znajdują się blisko 6000 metrów pod poziomem morza i mogą być trudne do wydobycia.

Jednak Japończycy dadzą sobie z tym radę, gdyż to oni są światowymi liderami w podmorskich odwiertach. Przypomnijmy, że to właśnie naukowcy z Kraju Kwitnącej Wiśni z projektu JAMSTEC dysponują najnowocześniejszym statkiem o nazwie Chikyu, który pozwala na odwierty dochodzące nawet do 10 kilometrów.

Badacze planują w najbliższych latach nie tylko pomóc w wydobyciu metali ziem rzadkich z okolic wyspy Minamitori w archipelagu Ogasawara, ale również chcą oni jako pierwsi w historii świata przewiercić się przez ziemską skorupę aż do płaszcza i pobrać z niego próbki do badań.

O neurogastronomii, historii sztućców, kimchi i dyplomacji kulinarnej słów kilka . . .

Data: 11.07.2020 20:53

Autor: ziemianin

polskieradio.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #MagdalenaTomaszewskaBolalek #orientalistyka #kulinaria #foodstudies #dyplomacjakulinarna #UniwersytetSWPS #ciekawostki #sztucce #potrawy #jedzenie #slodycze #historia

Rozmowa z dr Magdaleną Tomaszewską-Bolałek – orientalistą, badaczką kulinariów, kierownikiem Food Studies na Uniwersytecie SWPS, autorką książek "Japońskie słodycze", "Polish Culinary Paths", "Tradycje kulinarne Finlandii", "Deserownik" i bloga Kuchniokracja. Pani doktor jest laureatką wielu nagród kulinarnych, w tym Gourmand World Cookbook Awards, Prix de la Littérature Gastronomique, Diamond Cuisine Award i Nagrody Magellana.

O neurogastronomii, historii sztućców, kimchi i dyplomacji kulinarnej słów kilka . . .

Ponoć za pomocą sztućców można opowiedzieć historię świata. Które z nich pojawiły się jako pierwsze? Jaka była kolejność ich wynajdowania? Czy to prawda, że kiedyś widelec cieszył się złą reputacją, bo przez to, że miał "widły", kojarzył się z tym, co diabelskie?

Pierwsze były ludzkie dłonie i to ciągle z nich korzysta najwięcej ludzi na świecie. Drugi był nóż, ale tu sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, bo jego używa się również do obróbki pokarmu. Trzecia pojawiła się łyżka. Początkowo do nabierania jedzenia służyły skorupki owoców, kawałki drewna, a także muszle. Łyżki znano w starożytnym Egipcie i Grecji. Rzymianie używali cochlearium – małej łyżki z długim trzonkiem, której nazwa pochodzi od słowa na muszlę ślimaka. Stare są również pałeczki. Według legend, zaczęto nimi jeść za panowania legendarnych cesarzy Yao (lata 2333–2234 p.n.e.) i Shun (2233–2184 p.n.e.). Według źródeł archeologicznych natomiast, przyjmuje się, że ich wprowadzenie w użycie nastąpiło za czasów dynastii Shang-Yin (ok. 1600–1046 p.n.e.). Najpóźniej pojawił się widelec, który jako sztuciec zaczął być używany w Bizancjum, ale szersze wprowadzenie go na salony zawdzięczamy dopiero Katarzynie Medycejskiej. Szybkie rozpowszechnianie utrudniał jego kształt przypominający widły, czyli diabelskie narzędzie.

Ostatnio dość często słyszy się o neurogastronomii? Co to takiego?

Neurogastronomia (ang. neurogastronomy) jest dziedziną zajmującą się tym, jak kształtuje się smak w oparciu o relacje między smakiem i pozostałymi zmysłami. To coś, co interesuje nie tylko fizjologów czy psychologów. W neurogastronomii pokłada ogromne nadzieje także branża gastronomiczna. Dzięki niej można, na przykład, tworzyć nieoczywiste połączenia smakowe, takie jak kawior i biała czekolada, zaproponowane przez Hestona Marca Blumenthala, właściciela sławnej gwiazdkowej restauracji The Fat Duck.

Kiszonki stają się coraz popularniejsze, nie tylko ze względu na walory smakowe, ale i z powodów prozdrowotnych. Przebojem zdobywa nasze podniebienia kimchi. Czy mogłaby Pani opowiedzieć o historii tego specjału?

Kimichi to kiszone warzywa. Towarzyszą one mieszańcom Korei od wieków. Uważa się, że mogły być już znane około III-IV wieku n.e. W tekstach pisanych pojawiły się jednak dopiero od XII wieku. Można je zrobić z wielu produktów, ale do najpopularniejszych należą: kapusta pekińska, rzodkiew japońska czy ogórki. Pod koniec XVIII wieku zaczęto dodawać do kimchi mieloną suszoną paprykę chilli oraz sos rybny. Współcześnie znane jest ponad 200 tradycyjnych odmian. O tym, jak istotną rolę w życiu Koreańczyków odgrywają kiszonki, świadczy fakt, że w 2013 roku na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO wpisano kimchi oraz kimjang – zwyczaj przygotowywania kimchi.

Łokocie czy, szerzej rzecz ujmując, desery kojarzą nam się ze słodyczą. Japończycy podchodzą do tego zagadnienia zupełnie inaczej. Jakie są słodycze z Kraju Kwitnącej Wiśni?

Myśląc o tradycyjnych japońskich słodyczach, musimy zupełnie zapomnieć o tym, w czym specjalizuje się europejskie cukiernictwo. Ze względu na niedostępność pewnych towarów, brak sprzętów, a także brak kultury spożywania niektórych pokarmów w dawnej kuchni japońskiej nie było ciast, tart, deserów mlecznych oraz czekoladowych. Słodycze wyrabiano z mąki ryżowej, mąki z paproci orlicy, mąki sojowej, fasoli azuki, agaru, czarnego sezamu, wodorostów, suszonych ryb i owoców morza. Dosładzano je syropami roślinnymi czy doprawiano sosem sojowym. To, co na pewno jest ich wyróżnikiem, to ogromna dbałość o prezentację wizualną. Wagashi – tradycyjne japońskie słodycze – to uczta dla oczu.

Jest Pani autorką książek o tradycjach kulinarnych Japonii i Korei. Napisała też Pani jednak książkę o tradycjach kulinarnych Finlandii. Skąd u orientalistki zainteresowanie kulturą kulinarną Północy?

Kultura Fennoskandii zawsze mnie interesowała. Bogata mitologia, ciekawa historia, a także jedzenie. Poza tym nie da się zajmować dobrze jakąś konkretną kulturą kulinarną bez szerszego światowego kontekstu. Moje badania nie ograniczają się do Azji tylko dlatego, że jestem orientalistą. Cały czas uczę się o różnych kuchniach, poznaję nowe tradycje. Jest mi bliski Rzym, Mezoameryka czy Szwecja.

Czym jest dyplomacja kulinarna? Czym różni się od gastrodyplomacji?

Niektórzy badacze uważają, że terminy dyplomacja kulinarna i gastrodyplomacja można stosować zamiennie, mówiąc o działaniach, których celem jest rozbudzanie zainteresowania danym krajem poprzez jego kulturę kulinarną. Dla innych dyplomacja kulinarna skupiona jest wokół placówek dyplomatycznych. Poprzez wykłady, spotkania, degustacje, publikacje dociera się do szerokiego grona ludzi, np. dziennikarzy, którzy dalej przekazują wiedzę o kuchni danego kraju. Gastrodyplomacja natomiast skupia się na działaniach bliższych przeciętnemu człowiekowi. To festyny czy imprezy kulinarne skierowane do szerszych mas.

Jaki kierunek obrała polska dyplomacja kulinarna i kto jest odpowiedzialny za jej wizerunek?

Niestety, w Polsce nie mamy jednej instytucji, która tworzyłaby program dyplomacji kulinarnej. Promowaniem kultury kulinarnej i produktów spożywczych zajmują się różne organizacje, np. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Ministerstwo Spraw Zagranicznych czy Polska Organizacja Turystyczna. Każda instytucja robi własny program, który następnie realizuje. Ja miałam akurat okazję dołożyć swoją cegiełkę do działań MSZ. Moja książka "Polish Culinary Paths", poświęcona polskiej kulturze kulinarnej, ukazała się po angielsku, chińsku, gruzińsku, koreańsku, japońsku i wietnamsku. Jest cały czas dostępna bezpłatnie w formie cyfrowej.

#Finanse ZUS sprawdzi wykorzystanie „Tarcz antykryzysowych”

Data: 11.07.2020 15:15

Autor: ziemianin

forsal.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #biznes #ekonomia #gospodarka #koronawirus #polscyprzedsiebiorcy #Polska #przedsiebiorcy #zakladubezpieczenspolecznych #zus

Zakład Ubezpieczeń Społecznych szykuje się do przeprowadzenia kontroli wśród przedsiębiorstw, które skorzystały z funduszy przekazanych w ramach czterech wersji „Tarczy antykryzysowej”. Medialni eksperci starają się jednak przekonywać, że ustalenie prawdziwego wykorzystania środków przez firmy będzie niezwykle trudnym zadaniem.

#Finanse ZUS sprawdzi wykorzystanie „Tarcz antykryzysowych”

Już od paru tygodni w mediach pojawiają się informacje dotyczące nadużyć ze strony biznesu. W wielu firmach pieniądze przekazane na pensje dla pracowników albo do nich nie trafiły, albo dochodziło do bezprawnych zwolnień będących konsekwencją zawieszenia funkcjonowania przez Państwową Inspekcję Pracy. W tym tygodniu okazało się z kolei, że firmy nie inwestują otrzymanych pieniędzy, zamiast tego trzymając je na swoich kontach.

Sprawą wykorzystania funduszy z „Tarcz antykryzysowych” zajmą się więc kontrolerzy ZUS-u. Przedstawiciele tej instytucji twierdzą, że warunki konieczne do spełnienia były jasno określone, a dodatkowo w weryfikacji danych pomogą informacje przekazywane przez Krajową Administrację Skarbową. Jednocześnie ZUS przyznaje, iż z powodu wyjątkowych okoliczności szybkie przekazanie pieniędzy przedsiębiorcom było konieczne, stąd zakładano prawdziwość danych przekazywanych przez wnioskodawców.

Rozmówcy portalu Forsal.pl w ciemnych barwach widzą jednak możliwość skontrolowania przedsiębiorstw. Ich zdaniem będzie trudno udowodnić nadużycia w tej sprawie. Przyjmowanie przez rządzących i parlament kolejnych odsłon tarczy odbywało się w niewielkich różnicach czasowych, dlatego kontrolerzy będą musieli chociażby sprawdzać daty wniosków i porównywać je z obowiązującymi w danym momencie zapisami „Tarcz antykryzysowych”.

Jak prezydenci USA zabezpieczają swoje tajne rozmowy?(wideo)

Data: 11.07.2020 09:51

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cyberbezpieczenstwo #bezpieczenstwo #telefony #tajnytelefon #ciekawostkihistoryczne #technologia

Dziś każdy z nas może prowadzić tajne rozmowy telefoniczne przy pomocy smartfona i specjalnej aplikacji. Ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie było to takie proste.

Jak prezydenci USA zabezpieczają swoje tajne rozmowy?(wideo)

W tym odcinku opowiem historię telefonu STU-III, który był używany w Stanach Zjednoczonych do prowadzenia tajnych rozmów.

Dowiesz się:

• Jak szyfrowano rozmowy podczas II Wojny Światowej

• Jak wyglądała maszyna SIGSALY oraz mechanizm „turn tables”

• Na czym polega szyfr z kluczem jednorazowym

• Co to jest KSD-64 czyli fizyczny klucz z materiałem kryptograficznym

• Jak wyglądała procedura inicjalizacji bezpiecznego telefonu

• Co trzeba było zrobić aby wykonać bezpieczne połączenie

• Jak sprawiono, że klucz bez telefonu był bezużyteczny

• Co robiono w sytuacjach awaryjnych podczas próby kradzieży telefonu

#ZaufanaTrzeciaStrona Jak polski haker nielegalnie pomaga naprawiać amerykańskie respiratory

Data: 11.07.2020 09:45

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hack #hacking #medycyna #respirator #ZaufanaTrzeciaStrona

Hakerzy pomagają szpitalom. Zepsuty respirator wymaga naprawy, naprawa może być przeprowadzona tylko przez autoryzowany serwis, a to trwa i sporo kosztuje. Rozwiązanie jest nielegalne, ale ratuje zdrowie i życie pacjentów oraz pieniądze szpitali.

Co wspólnego mają urządzenia CPAP, pompy insulinowe i traktory John Deere? I dlaczego do tej listy dołączyły też respiratory?

#ZaufanaTrzeciaStrona Jak polski haker nielegalnie pomaga naprawiać amerykańskie respiratory

Mięta pieprzowa i jej zastosowania

Data: 11.07.2020 09:34

Autor: ziemianin

pl.wikipedia.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #mieta #mietapieprzowa #rosliny #ziola #Roslinalecznicza

Mięta pieprzowa – znana bardziej pod nazwą mięta lekarska. Roślina popularna zarówno w Polsce jak i na całym świece. Bardzo ceniona i hodowana przede wszystkim dla swojego wspaniałego orzeźwiającego zapachu i smaku oraz zdrowotnych właściwości.

Mięta pieprzowa i jej zastosowania

Mięta pieprzowa – charakterystyka

Jest rośliną, którą można uprawiać zarówno w ziemi w przydomowym ogródku, jak również w doniczce, czy skrzynce na parapecie. W wolnej przestrzeni dochodzi do wysokości nawet 90 cm. Okres kwitnienia przypada na czas od czerwca do sierpnia. Zarówno kwiaty, a także łodygi i przede wszystkim liście są jadalne. Kwiaty ze względu na dość nieciekawy wygląd zaleca się usuwać. Mięta pieprzowa ma charakterystyczne liście, duże, intensywnie pachnące dzięki specjalnym włoskom pomagającym wydzielać intensywny miętowy zapach i smak. Bardzo dobrze sprawdza się jako dodatek do wody, szczególnie w okresie gorącego lata. Miętowy smak doskonale gasi pragnienie i powoduje uczucie świeżości.

Mięta pieprzowa – jak wydobyć z niej smak i aromat

Jest rośliną bardzo wdzięczną i łatwą w uprawie. Nie wymaga specjalnego traktowania, należy pamiętać jedynie o odpowiednim nawodnieniu podłoża oraz obrywaniu liści szczególnie z góry rośliny. Powoduję to piękne rozkładnie się mięty pieprzowej w szerokość oraz uzyskanie dużych, soczystych liści, które odwdzięczą się nam wspaniałym mentolowym smakiem w wodzie w gorące dni. Roślina ta dobrze znosi warunki zimowe. Traci liście i łodygi, ale zawsze wraca do rozkwitu na wiosnę. Pamiętajmy, że jeżeli chcemy mieć piękne krzaki mięty musimy zapewnić jej odpowiednią ilość miejsca w ogrodzie.

Istotne jest również miejsce, w którym rośnie, nie może być zachwaszczone ani zanieczyszczone przez inne rośliny, ponieważ zabierają jej w ten sposób odżywcze składniki gleby, dostęp do światła oraz konkurują w kwestii nawodnienia. Mięta pieprzowa, aby prawidłowo rosnąć nie potrzebuje specjalnych warunków, dlatego należy pamiętać, że nawóz, którym chcielibyśmy stosować powinien być mocno rozcieńczony.

Mięta pieprzowa i jej zdrowotne zastosowanie

Roślinę te poleca się stosować w czasie problemów z układem pokarmowym, m.in., łagodzi mdłości, objawy choroby jelita drażliwego. Dzięki właściwościom przeciwbakteryjnym i przeciwzapalnym zaleca się inhalację z olejkiem eterycznym z mięty podczas infekcji górnych dróg oddechowych. Dokuczający kaszel warto zwalczać balsamami do ciała zawierającymi wyciąg z mięty. Mentol ponadto działa chłodzącą i łagodzi ból. Mięta pieprzowa, poza surową postacią, występuję jako herbata, nalewki, olejki i wyciągi.

#Badoo Niegłupi filtr przeciw oblechom

Data: 11.07.2020 09:24

Autor: ziemianin

dailymail.co.uk

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Andrey Andreev #AndriejAndriejew #aplikacjerandkowe #Badoo #rozpoznawanieobrazu

„Nie bądź oblechem” – zachęca raper Big Narstie, reklamując Badoo.

Korzystasz z Badoo? Sztuczna inteligencja uchroni cię przed zobaczeniem rzeczy, których widoku trudno zapomnieć, choćby się chciało

#Badoo Niegłupi filtr przeciw oblechom

Pandemia koronawirusa i powszechne zamknięcie w domach sprawiły, że aplikacje randkowe przeżywają boom. Choć lockdown ograniczył możliwość randkowania, zwiększyła się aktywność użytkowników na chatach i coraz więcej osób korzysta z rozmów wideo.

Równocześnie twórcy aplikacji przywiązują coraz większą wagę do bezpieczeństwa swoich użytkowników, coraz częściej posiłkując się w tym sztuczną inteligencją. W lutym pisaliśmy o wprowadzonym przez Tindera systemie analizującym treść wiadomości i ostrzegającym przed obraźliwym językiem.

Nieprzyzwoite treści, a zwłaszcza zdjęcia (niesławne wysyłane przez facetów dick picks), to norma w aplikacjach randkowych. Nie ma w nich nic złego, o ile odbiorca wiadomości sobie tego życzy. Niestety, niektórzy użytkownicy nie pytają przed wysłaniem, czy odbiorca byłby tego rodzaju treściami zainteresowany. A niektórych rzeczy nie da „odzobaczyć”. Próbuje sobie z tym poradzić potentat na rynku aplikacji randkowych – Badoo. Kilka dni temu firma zapowiedziała wprowadzenie do swojej aplikacji funkcji, która wykorzystuje sztuczną inteligencję do analizy obrazów przekazywanych sobie na chatach.

Deweloper chwali się, że jego narzędzie, które nazywa się Private Detector (prywatny – ale też intymny – wykrywacz), ma 98-procentową skuteczność w wykrywaniu potencjalnie niechcianych treści na zdjęciach.

Jak to będzie działało w praktyce? Jeśli w wątku chatu ktoś prześle nieprzyzwoite zdjęcie, zostanie ono zamazane i odbiorcy wyświetli się wiadomość: „To zdjęcie zawiera niewłaściwe treści. Otwierasz na własną odpowiedzialność”. Użytkownik będzie mógł otworzyć zdjęcie bądź je odrzucić.

Badoo zachęca swoich użytkowników do raportowania wszelkich treści, które wydają im się ofensywne, niezależnie od tego, czy zdecydowali się je wyświetlić, czy nie. Funkcja jest od zeszłego roku dostępna w siostrzanej aplikacji randkowej Bumble.

„Private Detector to jedna z wielu funkcji bezpieczeństwa, które wprowadziliśmy na Badoo, obok weryfikacji profili, moderacji zdjęć i limitów chatu” – mówi Natasha Briefel, dyrektor marketingu w brytyjskim oddziale Badoo, cytowana przez „Daily Mail”. „Chcemy zagwarantować naszym użytkownikom bezpieczną przestrzeń, w której będą swobodnie rozmawiać, spotykać się randkować, dając im najlepsze warunki do stworzenia prawdziwej relacji” – zapewnia.

Nową funkcję aplikacji reklamuje w Wielkiej Brytanii raper Big Narstie. Spot nabija się z mężczyzn decydujących się na wysyłanie w aplikacji zdjęć swoich części intymnych i apeluje o szacunek wobec kobiet. „A przede wszystkim… nie bądź oblechem” – kończy raper.

Badoo, podobnie jak większość aplikacji randkowych, pozwala użytkownikom oglądać profile osób w pobliżu i deklarować, czy chcieliby z nimi nawiązać relacje. Jeśli dwie osoby wybiorą się nawzajem, mogą porozmawiać.

Badoo zostało stworzone przez Rosjanina z brytyjskim paszportem Andrieja Andriejewa w 2006 roku. Należy do jego firmy MagicLab. Działa w 190 krajach, w 51 językach. Jest najpopularniejszą aplikacją randkową na świecie.

Kodowanie jak gadanie

Data: 11.07.2020 09:16

Autor: ziemianin

cacm.acm.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #GermanResearchFoundation #inteligencja #kodowanie #mozg #neuronauka #Programisci #programowanie #tomografiakomputerowa

„To był szalony pomysł” – tak zaczyna się artykuł naukowców, którzy postanowili zbadać, jak działają mózgi programistów. Co dzieje się w umysłach piszących oprogramowanie?

Kodowanie jak gadanie

Przyjęło się, że programiści to umysły ścisłe. Od lat bada to interdyscyplinarny zespół z Niemiec. Naukowcy po raz pierwszy przeanalizowali aktywność mózgu piszących oprogramowanie w 2014 roku. Wynik zaskoczył ich samych: programowanie jest jak rozmowa. Kolejne badania to potwierdzają.

Niemieccy naukowcy wykorzystali techniki obrazowania neurologicznego i zbadali, które obszary mózgu są aktywowane podczas tworzenia kodów i programów komputerowych. Odkryli, że najbardziej aktywne są te regiony, które są również istotne w przetwarzaniu języka naturalnego.

Pomysł na zeskanowanie mózgu programistów tomografem narodził się blisko 10 lat temu, poprzedzony licznymi projektami pilotażowymi i testami z użyciem innych metod.

„Zaprezentowaliśmy nasze plany szerzej w 2012 roku (…), otrzymując bardzo różnorodne informacje zwrotne, od ‚och wow, to takie fajne’ do ‚to nigdy nie zadziała’” – piszą w swoim artykule autorzy badania. Ale nie zraziło ich to. W 2014 roku powstało pierwsze naukowe opracowanie dla użytej metody.

Osoby testowane najpierw w tomografie rozwiązywały zadania wymagające zrozumienia fragmentu kodu w określonym czasie. Po chwili odpoczynku sprawdzały fragmenty kodu pod kątem prostych błędów, co jest zadaniem na ogół rutynowym, niewymagającym większej pracy umysłu. Procedurę tę powtórzono kilka razy. Następnie obrazy aktywności mózgu podczas jednego i drugiego zadania zostały ze sobą zestawione, by wyeliminować z nich te obszary mózgu, które były aktywne przy rutynowym poprawianiu błędów kodu.

Niemieccy naukowcy wykorzystali techniki obrazowania neurologicznego i zbadali, które obszary mózgu są aktywowane podczas tworzenia kodów i programów komputerowych

Dane wyraźnie pokazały, że w trakcie rozwiązywania zadania wymagającego zastanowienia i wnioskowania aktywne były te obszary mózgu, które odpowiadają za rozumienie słów. Na dodatek badacze nie uchwycili u programujących żadnej aktywności umysłu charakterystycznej dla myślenia matematycznego lub logicznego.

Badania powtórzyli kilkakrotnie, dodając liczbę testowanych i większą liczbę zadań. Bardziej dokładna statystyka również doprowadziła do tego samego wniosku. Co więcej, w ślad naukowców z Niemiec w ciągu ostatnich kilku lat poszli inni, wykorzystując inne techniki obrazowania neurologicznego czy metody opierające się na sztucznej inteligencji. Wyniki ich badań, powielających i poszerzających eksperyment, dały dowód wiarygodności odkrycia.

Autorzy nowej metody opublikowali właśnie podsumowanie swoich kilkuletnich badań i refleksji na temat funkcjonowania mózgów programistów, uzupełnione o przykłady innych badań potwierdzające słuszność ich wniosków, w renomowanym czasopiśmie „Communications of the ACM”, wydawanym przez największe na świecie profesjonalne stowarzyszenie informatyki.

Udoskonalona metoda może mieć daleko idące konsekwencje dla programowania: w projektowaniu języków programowania, edukacji programistycznej lub odpowiadaniu na podstawowe pytania – takie jak to, co stanowi skomplikowany lub prosty kod programu. Zespół badawczy zakłada, że wyniki mogą również wpłynąć na neuronaukę, odkrywając nowe procesy poznawcze, które różnią się na przykład od czytania ze zrozumieniem i logicznego rozumowania. Projekt został sfinansowany przez German Research Foundation (DFG).

Zespół niemieckich naukowców w składzie: prof. Janet Siegmund z Katedry Inżynierii Oprogramowania na Politechnice w Chemnitz, prof. Sven Apel z Katedry Inżynierii Oprogramowania na Uniwersytecie Saarland i dr André Brechmann, kierownik specjalnego laboratorium obrazowania w Leibniz Institute of Neurobiology w Magdeburgu chce teraz dowiedzieć się, jak różni się rozumienie programów między ekspertami i początkującymi – czy czytają i interpretują kod programu na różne sposoby.

Komnaty tortur namierzone przez policję. Dzięki włamaniu na telefon oprawców…

Data: 11.07.2020 08:58

Autor: ziemianin

niebezpiecznik.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #EncroChat #policja #tortury #porwanie #przestepczosc #niebezpiecznik

Powoli wypływają szczegóły kolejnych realizacji, które organy ścigania przeprowadziły na podstawie danych wykradzionych z telefonów przestępców korzystających z usługi EncroChat. Tym razem policjanci zabezpieczyli kontenery przygotowane do przechowywania porwanych osób. Zdjęcia robią wrażenie.

Komnaty tortur namierzone przez policję. Dzięki włamaniu na telefon oprawców…

Tu możecie zobaczyć przebitki z akcji

#Kultura Nagranie Stonesów z Jimmy Page’em

Data: 11.07.2020 08:33

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #muzyka #kultura #Teledysk #therollingstones #JimmyPage #nsfw #golizna #nagosc

The Rolling Stones wznowią album „Goats Head Soup” z 1973 r. z trzema wcześniej nieopublikowanymi utworami.

#Kultura Nagranie Stonesów z Jimmy Page’em

„Goats Head Soup” to jedna z lepszych płyt Stonesów wydanych po latach 60-tych. Promował ją m. in. singiel „Angie”.

Już jest w sieci teledysk „Criss Cross” z piosenką, która wcześniej w pirackich wydawnictwach pojawiała się pod tytułem „Criss Cross Man”, a była też przez zespół wykonywana na koncertach.

Teledysk w latach 2015-2020 zrealizowała wybitna fotografka i reżyseria Diana Kunst, a główną rolę femme fatale zagrała modelka Guindilla Ontanaya.

Kolejnymi niepublikowanymi rarytasami będą „All the Rage” oraz „Scarlet”, gdzie na gitarze zagrał Jimmy Page oraz Rick Grech z Blind Faith. Scarlet to imię pierwszego dziecka gitarzysty Led Zeppelin.

W luksusowy w formacie wznowienia znajdzie się też zapis koncertu w Forest National Arena w Brukseli z października 1973 r. z liczącym 120 stron albumem oraz czterema plakatami.

Nie żyje szef MSI. Spadł z budynku firmy

Data: 11.07.2020 08:07

Autor: ziemianin

esportsobserver.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #rip #PC #gaming #hardware #firma #smierc

Sheng-Chang "Charles" Chiang, spadł z siedmiopiętrowego budynku firmy MSI, co spowodowało jego śmierć.

Nie żyje szef MSI. Spadł z budynku firmy

Jak donoszą media prezes i dyrektor generalny tajwańskiej firmy Micro-Star International (MSI), Sheng-Chang "Charles" Chiang, spadł z siedmiopiętrowego budynku, co spowodowało jego śmierć. Okoliczności tego wydarzenia nie są jeszcze znane, a policja prowadzi śledztwo, które ma wyjaśnić sprawę. Wiadomo jedynie, że ok. godziny 14:00 lokalnego czasu ochrona wyszła sprawdzić, co się stało, bo została zaalarmowana przez głośny odgłos i znalazła Chianga leżącego na ziemi na parkingu pod budynkiem. Służby szybko pojawiły się na miejscu, ale niestety nie udało się już uratować prezesa MSI.

Sheng-Chang "Charles" Chiang miał zaledwie 56 lat, objął stanowisko CEO w firmie MSI w styczniu ubiegłego roku i był odpowiedzialny za nadzorowanie ostatniej poprawy zanotowanej przez przedsiębiorstwo w segmencie desktopowego sprzętu. Chiang był absolwentem Instytutu Elektroniki w Uniwersytecie Jiao Tong i wcześniej pełnił funkcję Yangzhi Technology Associate oraz generalnego menadżera działu Manager of MSI Desktop Platform Business. „Zmarł dyrektor generalny MSI, Charles Chiang. Był on częścią firmy od przeszło 20 lat i miał ogromny wkład w działanie firmy oraz był podziwiany przez swoich kolegów. Pan Chiang był szanowanym liderem w rodzinie MSI i pomógł utorować drogę do sukcesu marki. Jesteśmy głęboko zasmuceni tą wiadomością i opłakujemy stratę Pana Chianga. Będzie go mocno brakować całemu zespołowi” – stwierdził rzecznik firmy.

Na chwilę obecną niewiele wiadomo na temat okoliczności tej tragicznej śmieci, ale trzeba odnotować, że nie jest to pierwszy przypadek, kiedy osoba z sektora technologicznego wypada z budynku w tym regionie. Charles Chiang na pewno był otwartą i odważną osobą, gdyż wprost mówił o problemie z dostępnością procesorów Intela w ubiegłym roku czy taryfach narzucanych przez rząd USA, co powoduje wzrost cen. To również pod jego przywództwem firma koncentrująca się głównie na gamingu, mocniej postawiła na rynek prosumecki. Czekamy na oficjalne oświadczenie MSI w tej sprawie, a tymczasem składamy kondolencje rodzinie i całemu zespołowi MSI.

Długoletni trening wytrzymałościowy modyfikuje nam aż 1000 genów

Data: 11.07.2020 07:53

Autor: ziemianin

news.ki.se

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #geny #aktywnosc #AKTYWNOscFIZYCZNA #bieganie #EKSPRESJAGENoW #geny #rowery #trening #WYTRZYMAlosc

Podczas gdy wiele badań skupia się na fizjologicznej reakcji organizmu na wysiłek podejmowany dorywczo, to najnowsze postanowiły prześledzić zmiany w naszym ciele zachodzące przez lata treningów.

Długoletni trening wytrzymałościowy modyfikuje nam aż 1000 genów

A mówiąc konkretniej po treningach odbywających się regularnie od ponad dekady, żeby prześledzić, czy są one w stanie wpłynąć na aktywność genów, by zapobiec chorobom metabolicznym. Jak twierdzi główny autor badań, Mark Chapman: – Chociaż krótkie okresy treningowe również wpływają na ekspresję genów w naszych mięśniach, to właśnie oddanie aktywności fizycznej przez całe życie jest związane z długoterminowymi korzyściami zdrowotnymi. Badania przeprowadziły imponująco szczegółową analizę skumulowanej ekspresji genów w mięśniach szkieletowych 40 badanych – 18 osób długoterminowo trenujących sporty wytrzymałościowe, 7 osób dźwigających ciężary i 15 osób nietrenujących jako grupy kontrolnej.

RNA pozyskano z biopsji mięśni szkieletowych, żeby prześledzić ekspresję ponad 20 tysięcy genów. Rezultaty ujawniły, że długoterminowy trening wytrzymałościowy, jak bieganie czy jazda na rowerze, jest związany ze znaczącymi zmianami w ekspresji ok. 1000 genów. Ekspresja tych genów nie zanotowała żadnych zmian u osób od lat trenujących siłowo i w rzeczywistości tylko 26 genów zmieniło się w grupie dźwigającej ciężary. Nie oznacza to oczywiście, że trening siłowy przynosi mniej metabolicznych zalet niż trening wytrzymałościowy, raczej może to być znak tego, że dźwiganie ciężarów zmienia aktywność genów przez mechanizmy związane z białkami niż RNA.

Inna interesująca obserwacja to znaczące bazowe różnice w ekspresji genów u niewytrenowanych kobiet i mężczyzn, które mocno się zacierają w przypadku, kiedy osoby te zaczynają ćwiczyć wytrzymałościowo i mówimy tu o zaniku aż 70% z nich! Na koniec, badacze porównali dane zebrane podczas wcześniejszych badań, badających zmiany w ekspresji genów u osób z cukrzycą typu 2, które przez 6-12 miesięcy intensywnie trenowały. Wyniki pokazały, że nawet krótkie programy treningowe u osób z istniejącą chorobą metaboliczną silnie wpływają na profile genetyczne mięśni szkieletowych, zbliżając ich charakterystykę do tych obserwowanych u osób długo trenujących wytrzymałościowo. – To sugeruje, że nawet krótkie programy treningowe 6-12 miesięcy są wystarczające, żeby pozytywnie wpłynąć na zdrowie osób cierpiących z powodu zaburzeń metabolicznych. Badania identyfikują geny znacząco reagujące na wysiłek fizyczny, które mogą odegrać dużą rolę w chorobach metabolicznych – dodaje autor. Mówiąc krótko, po raz kolejny dostajemy potwierdzenie, że codzienna aktywność fizyczna to nie wymysł branży fitnessowej, ale element kluczowy dla zachowania dobrego zdrowia.

#BezPlanu Zostajemy tu na dłużej

Data: 11.07.2020 06:52

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #podroze #ciekawostki #ciekawostkipodroznicze #BezPlanu #Palawan #filipiny

Czas akcji: czerwiec 2020 r.

Hej! Zostajemy na Palawanie przez najbliższe parę tygodni/miesięcy – zależnie od sytuacji na świecie. Przed Wami więc głównie takie odcinki: wakacyjne, z pięknymi widokami, może czasem lekko dokumentalne. Z pewnością dla wielu osób będą nudne, no ale trudno: to jest to, co czujemy, że chcemy teraz robić. Najważniejsze to nie robić nic na siłę. Gdy sytuacja na świecie umożliwi łatwe podróżowanie, ruszymy gdzieś w trasę. Mamy w głowie parę ciekawych kierunków:) Aaaaaa… bym zapomniał, biorę się za montaż Albanii, żeby wprowadzić odrobinę urozmaicenia

#BezPlanu Zostajemy tu na dłużej

#Zdrowie Warto jeść twaróg.

Data: 11.07.2020 06:38

Autor: ziemianin

draxe.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #jedzenie #twarog #nabial #twarozek

Twaróg to jedno z najpopularniejszych wydań nabiału. Jemy go na śniadanie, dodajemy do deserów czy naleśników. Co zawiera w sobie ten rodzaj sera?

#Zdrowie Warto jeść twaróg.

Czym jest twaróg?

Twaróg powstaje poprzez połączenie mleka z bakteriami (powodującymi oddzielanie się serwatki) oraz soli. Smak ma dosyć łagodny, nieco kwaśny, porównywalny do jogurtu. Zwykle jest bardzo gęsty, choć jego konsystencja zależy od procesu produkcji.

Ma niewiele węglowodanów, za to zwiera dużo białka. Ten rodzaj białego sera ma też zwykle mniej tłuszczu i soli, niż inne wyroby. Ponieważ nie zawiera podpuszczki, może być jedzony przez wegetarian.

Co ważne również, w serze białym znajdują się probiotyczne bakterie, które mają wiele właściwości służących naszemu zdrowiu.

Jeśli chodzi o wartości odżywcze, szacuje się, że w 150 g twarogu znajdziemy:

140 kalorii,

16 g białka,

6 g tłuszczu,

4 g węglowodanów,

150 mg wapnia (10% zalecanego dziennego spożycia),

200 mg potasu (6% zds).

Jakie korzyści daje nam jedzenie twarogu?

Dlaczego warto uwzględnić biały ser w swojej diecie?

Zawiera probiotyki

W procesie fermentacji, cukry mleczne przekształcane są w kultury kwasu mlekowego. Dzięki temu mleko ulga zagęszczeniu, a ser zyskuje nieco cierpki smak. Co jednak najważniejsze, korzystają na tym nasze jelita. „Dobre” bakterie probiotyczne wspierają naszą odporność, ułatwiają trawienie, pomagają zachować dobry nastrój i wiele wiele więcej.

Jest bogaty w białko

Białko jest jednym z najważniejszych elementów naszej diety. Dostarcza energii mięśniom i mózgowi, jest konieczne do naprawy tkanki łącznej, pozwala zachować siłę itd. W twarogu znajdziemy bardzo dużo tego istotne składnika.

Ma niewiele soli, cukru i węglowodanów

Z uwagi na niską zawartość cukru, węglowodanów oraz soli, biały ser może być stosowany przez osoby stosujące różne typy żywienia, w tym: dietę ketogeniczną, wysokobiałkową, niskosodową, DASH itd.

Stanowi dobre źródło wapnia i potasu

Twaróg zawiera dużo wapnia, które jest niezbędne dla zdrowych kości, zębów i serca. Wapń pomaga też regulować ciśnienie krwi i jest ważnym składnikiem prewencji nowotworowej.

Poza wapniem, w białym serze znajdziemy: potas, witaminy A, B6 i B12, nieco fosforu i witaminy D.

Jak stosować twaróg?

Twaróg sprawdzi się zarówno w daniach obiadowych, jak i przekąskach czy deserach. Może być stosowany jako alternatywa śmietany, szczególnie jeśli chcemy zredukować kaloryczność posiłku. Świetnie sprawdzi się w: sosach, dipach, zupach, koktajlach, gulaszach,sernikach, ciastach, strudlach, omletach, naleśnikach i gofrach, a także jako dodatek do frytek czy musli.

Efekty uboczne i środki ostrożności

Twaróg, jak każdy produkt mleczny, nie nadaje się do spożywania przez osoby z nietolerancją laktozy lub alergią na mleko.

Jeśli po spożyciu pojawią się wzdęcia, gazy i biegunka, warto rozważyć, choćby czasową, eliminację sera z diety.

Jednak z uwagi na bakterie probiotyczne, twaróg może być łatwiejszy do strawienia, niż inne produkty mleczne.

Zwracajmy uwagę na etykiety i unikajmy aromatyzowanych i słodzonych serów.

Rabin Rabin Owadia Josef "goje żyją po to by służyć Żydom"

Data: 11.07.2020 06:32

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zydzi #rabin #goje

"– Goje rodzą się tylko po to, by nam służyć. Bez tego nie mieliby po co istnieć na tym świecie – powiedział Josef podczas wystąpienia w synagodze. – Po co goje są tak naprawdę potrzebni? Będą pracować, będą orać, będą zbierać plony. My zaś będziemy tylko siedzieć i jeść jak panowie – podkreślił. Potem porównał nie-Żydów do zwierząt pociągowych.

– Tak jak każda osoba goje muszą oczywiście umrzeć, ale Bóg daje im długowieczność – stwierdził 90-letni Owadia Josef. Dlaczego? – Wyobraźcie sobie, że zdechł wam osioł. Stracilibyście w ten sposób pieniądze. To jest taki sam sługa. Właśnie dlatego goj otrzymuje długie życie. By dobrze pracować dla Żyda"

Rabin Rabin Owadia Josef "goje żyją po to by służyć Żydom"

Niemcy uważają Polaków za prymitywów, których trzeba cywilizować

Data: 11.07.2020 06:24

Autor: ziemianin

stefczyk.info

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #niemcy #wyboryprezydenckie2020

“Uprzedzenia antypolskie, interesy polityczne i gospodarcze” – to zdaniem historyka, profesora Bogdana Musiała powoduje, że Niemcy uzurpują sobie prawo do ingerowania w demokratyczny proces wyborów prezydenckich w Polsce. “Dopóki Polska wykonuje to, co jest w interesie Berlina, to wszystko jest w porządku” – dodaje naukowiec.

Niemcy uważają Polaków za prymitywów, których trzeba cywilizować

Szumowski znowu zmienia zdanie: "ponowne zamknięcie Polaków w domach jest raczej niemożliwe"

Data: 11.07.2020 06:19

Autor: ziemianin

pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #epidemia #szumowski #ministerstwozdrowia #covid19 #choroby

"Ponowne zamknięcie Polaków w domach, ograniczenie ich aktywności zawodowej i społecznej jest raczej niemożliwe – powiedział w rozmowie z PAP minister zdrowia Łukasz Szumowski. Dodał, że w tej chwili jesteśmy na etapie wygaszania epidemii.

Pełnego lockdownu nie da się już przeprowadzić, zarówno z punktu widzenia medycznego, jak i gospodarczego. Gdyby naprawdę było niedobrze, wtedy można myśleć np. o większej kontroli kontaktów społecznych. Ale mam nadzieję, patrząc na te liczby w naszym kraju i krajach sąsiadujących, że nie będziemy mieli aż tak dramatycznego wzrostu. Trzeba też pamiętać, że mamy wypracowane już mechanizmy, procedury, szpitale jednoimienne, gotową sieć laboratoriów, testy genetyczne, szybkie testy na czas jesienny, by diagnozować możliwe zakażenia. To wszytko jest przygotowane. Będziemy też zachęcali do szczepień przeciw grypie"

Szumowski znowu zmienia zdanie: "ponowne zamknięcie Polaków w domach jest raczej niemożliwe"

Skandal! Podopieczna została wykluczona, bo poparła Andrzeja Dudę?

Data: 10.07.2020 12:04

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #andrzejduda #annaderewienko #FundacjaDumSpiroSpero #Bydgoszcz #Facebook #fundacja #kampania #niepelnosprawni #Platforma #PO #wyboryprezydenckie2020 #pknorlen #danielobajtek #orlen

Skandal! Podopieczna została wykluczona, bo poparła Andrzeja Dudę?! Szefową fundacji jest bydgoska radna z Platformy

Szokująca sytuacja w Bydgoszczy. Pani Anna Derewienko została wykluczona z fundacji wspierającej osoby niepełnosprawne, której prezesem jest działaczka i radna PO, ponieważ… poparła Andrzeja Dudę.

Wykluczona z fundacji przez działaczkę PO

Nie jestem już podopieczną Fundacji Dum Spiro Spero z siedzibą w Bydgoszczy, której Prezesem jest radna miasta Bydgoszczy, pani Katarzyna Zwierzchowska, zasiadająca także w kilku komisjach Urzędu Miasta, przydzielających fundusze na działania kulturalne i oświatowe, a także odpowiedzialna za działania miasta promujące miasto Bydgoszcz. Zostałam wykluczona z Fundacji przez jej Zarząd, który powołał się na bliżej nie określone niestosowne moje zachowanie, w wyniku którego rzekomo utracił sponsora

Dlaczego ją wykluczono z fundacji? Sama Derewienko opisała to enigmatycznie…

Nie będę popierać partii politycznej tylko dlatego, że zorganizowano mi jedną czy drugą wystawę. Nie będę także popierać wszystkich działań radnych miasta tylko dlatego, że są radnymi miasta

Zaapelowała również:

Proszę o udostępnianie posta celem pokazania jak się kończy nie popieranie radnych PO miasta Bydgoszczy. Żenujące to mało powiedziane. Wstyd! Wstyd! I jeszcze raz wstyd! A do niedawna chwalono się tym, ile dla mnie fundacja zrobiła

Wyrzucona za poparcie dla Andrzeja Dudy?!

Pani Anna odpowiadała również na komentarze oburzonych internautów. Pewien wpis rzuca więcej światła na tę sprawę. Jedna z osób wyraziła bowiem zaskoczenie tym, że pani Derewienko… poparła prezydenta Andrzeja Dudę. To był więc prawdziwy powód wyrzucenia z fundacji?

A co tu jest słabego? Fundacja jest tylko dla ludzi PO? To dopiero jest słabe!!!

pisała Derewienko w komentarzach.

Nie można dyskryminować ludzi ze względu na ich poglądy polityczne

Szefem fundacji radna PO

Kim jest szefowa Fundacji Dum Spiro Spero? To Katarzyna Zwierzchowska, działaczka i radna PO, wspierająca kampanię Rafała Trzaskowskiego w Bydgoszczy.

„Anna Derewienko jest w Bydgoszczy popularną i cenioną osobą”

Sprawę opisał również „Tygodnik Bydgoski”.

Anna Derewienko jest w Bydgoszczy popularną i cenioną osobą. Na wiele spraw patrzy z perspektywy osób niepełnosprawnych. Wszak sama nią jest i na co dzień porusza się na wózku inwalidzkim. Nie godzi się jednak na podmiotowe wykorzystanie osób z niepełnosprawnościami przez polityków



Zaraz po wizycie w Bydgoszczy Rafała Trzaskowskiego, który sfotografował się z osobą poruszającą się na wózku inwalidzkim Ania Derewienko wyraziła swoje zdanie na ten temat. Nie była to popularna opinia w kręgu bydgoskich działaczy Platformy Obywatelskiej

Dyskryminacja i wykluczenie z fundacji osoby niepełnosprawnej za poglądy polityczne? Taka sytuacja nie mieści się w głowie! Czy tak wygląda prawdziwa twarz Platformy Obywatelskiej?!

#Azja Prowincja Siĕm Réab jako pierwsza w Kambodży całkowicie zakazuje zabijania i . . .

Data: 10.07.2020 01:39

Autor: ziemianin

cambodianess.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #miesopsa #psina #sprzedaz #spozywanie #zakaz #kambodza

Ósmego lipca poinformowano, że prowincja Siĕm Réab jako pierwsza w Kambodży całkowicie zakazuje zabijania i sprzedaży psiego mięsa. Każdy, kto zostanie przyłapany na sprzedaży psiego mięsa, będzie musiał podpisać zobowiązanie, że więcej tego nie zrobi. Za recydywę przewidziano surowe kary. Za nieprzestrzeganie nowych zapisów grozi od 2 do 5 lat więzienia lub grzywna w wysokości do 50 mln rieli kambodżańskich (12 tys. dol.). Jak podkreślają władze prowincji, zabijanie psów jest niedozwolone, bo są one lojalnymi zwierzętami, zdolnymi do ochrony domów, farm i asystowania wojsku.

#Azja Prowincja Siĕm Réab jako pierwsza w Kambodży całkowicie zakazuje zabijania i sprzedaży psiego mięsa

Wg organizacji Four Paws, spożycie psiego mięsa nie jest w Kambodży rozpowszechnione (regularnie jada je mniej niż 12% osób), ale prowincja Siĕm Réab jest kluczowym ośrodkiem handlu i przemytu.

Tea Kimsoth, dyrektor Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Rybołówstwa Siĕm Réab, powiedział Reuterowi, że do wzrostu popytu na psie mięso w regionie przyczynili się cudzoziemcy. Psie mięso stało się o wiele bardziej popularne po pojawieniu się cudzoziemców, zwłaszcza wśród Koreańczyków. Oni je lubią, przez co restauracje zaczęły je serwować. Teraz wprowadzamy zakaz. Kimsoth dodaje, że jedzenie psów wskazuje na spadek morale i nieposzanowanie wartości, a także grozi rozprzestrzenianiem wścieklizny. Urzędnik wyjaśnił, że o zmianie prawa poinformowano znanych handlarzy mięsem psów z prowincji. Wspomniał, że osoby, które się nie podporządkują, poniosą konsekwencje.

To nie jest problem wyłącznie Siĕm Réab. Handlarze transportują psy także do Phnom Penh i za granicę. W Kambodży danie z mięsem psa i ryżem kosztuje średnio ok. 5 tys. rieli. Zwykle mięso to jada się do alkoholu. Przeważnie spożywają je mężczyźni, wierząc, że zwiększy ono ich tolerancję na alkohol. Z tego powodu psina stała się popularną przekąską w barach w niektórych częściach Kambodży.

Four Paws opublikowało w lutym br. raport, w którym stwierdzano, że w sierpniu 2019 r. w Siĕm Réab istniało 21 restauracji aktywnie serwujących psie mięso. Wspominano też o 5 miejscach, gdzie potajemnie przetrzymywano psy i o jednej rzeźni. Osiem restauracji działało w promieniu 5 km od kompleksu Angkor Wat. Organizacja odkryła 110 restauracji podających mięso psów w stolicy (każda serwowała 4-6 psów dziennie, co daje ok. 200 tys. psów rocznie).

Mamy nadzieję, że Siĕm Réab będzie modelem do naśladowania dla reszty kraju i że w ten sposób uda się ocalić miliony psów – podkreśla dr Katherine Polak, szefowa Four Paws na południowo-wschodnią Azję.

Wysłaliśmy ekipę, która miała sprawdzić, co się stało w czasie pandemii COVID-19. Okazało się, że w dużej mierze handel się po prostu dostosował – dodaje dr Polak. Four Paws odkryło, że kambodżańskie restauracje zaczęły oferować mięso na wynos […]. Co jednak bardziej zatrważające, wielu sprzedawców wspominało o wzroście popytu i klienteli; ma to związek z mitycznymi własnościami leczniczymi przypisywanymi temu mięsu.

Zgodnie z danymi Humane Society International (HSI), rokrocznie na mięso zabija się w Azji ok. 30 mln psów. Dane Four Paws pokazują, na przykład, że w jakimś momencie swojego życia mięso psa jadło 53,6% Kambodżan. Wspominało o tym 72,4% mężczyzn i 34,8% kobiet.

Warto przypomnieć, że kwietniu Shenzhen zostało pierwszym chińskim miastem, które zakazało jedzenia kotów i psów. Przed paroma dniami indyjski stan Nagaland zakazał z kolei handlu i spożycia psiego mięsa.

Chronić dzieci w sieci, czyli droga samuraja

Data: 09.07.2020 23:34

Autor: ziemianin

akademia.nask.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cyberprzemoc #dzieci #Facebook #hejt #internet #MichalWroczynski #NASK #NLP #pedofilia #przemoc #Reddit #SamuraiLabs #systemyeksperckie #uczeniemaszynowe #pedofile

Pedofile grasują w sieci i nikt tego nie monitoruje. A dane są przerażające – twierdzi Michał Wroczyński, CEO & co-founder w Samurai Labs, w rozmowie z Tomaszem Jurczakiem

Raport NASTOLATKI 3.0 Wybrane wyniki ogólnopolskiego badania uczniów w szkołach (PDF)

Tomasz Jurczak: Pedofile grasują w sieci, większość bezkarnie. Da się jakoś oszacować skalę zagrożenia?

Michał Wroczyński*: Skala problemu jest trudna do oszacowania, bo nikt tego nie monitoruje. Ogólne wyobrażenie na jej temat możemy czerpać z badań pośrednich, które analizują zachowania dzieci w internecie. Tutaj dane te są przerażające: 23,1 procent młodocianych spotkało się z dorosłym, którego poznało w internecie, a 61,4 procent z nich nie powiedziało o tym rodzicom!

Mówimy tu o badaniach polskich, przeprowadzonych przez NASK [Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa – red.] w 2016 roku. Dane FBI mówią, że w każdej sekundzie w sieci grasuje 750 tysięcy drapieżników seksualnych, a co roku co najmniej 28 procent przypadków wykorzystywania seksualnego doprowadziło ofiarę do próby samobójczej. To dane jeszcze sprzed pandemii. Lockdown sprawił, że skala korzystania z internetu przez dzieci wzrosła radykalnie.

Jak technologia może pomóc chronić dzieci? Zazwyczaj rodzice albo pozwalają swoim pociechom korzystać z niej bez większej kontroli, albo stosują restrykcje.

Rozwój technologii stworzył wiele nieznanych wcześniej problemów. Dawniej, gdy na podwórku znalazł się jeden osiłek, który terroryzował całe osiedle, można było go unikać – iść do domu albo schronić się w grupie. Dziś za sprawą smartfonów dzieciaki są narażone na przemoc 24 godziny na dobę. Nie dziwię się rodzicom, którzy ograniczają im dostęp do sieci. Robią to z troski, tyle że dzieci i tak muszą korzystać z internetu, bo mamy nauczanie zdalne.

Jak działa wasz Samurai? Analizuje zdania, kluczowe słowa? Jest wiele takich systemów.

Ale mamy nad nimi przewagę, bo – po pierwsze – nasz system reaguje na wykryte zagrożenia w czasie rzeczywistym. Cóż z tego, że moderator wykryje podejrzane zachowanie dwa tygodnie po fakcie? W tym czasie może się przecież wydarzyć dużo złego. Po drugie, nasz internetowy strażnik nie tylko rozumie kontekst pojedynczej wypowiedzi, ale swoje decyzje podejmuje w oparciu o analizę całych rozmów. Ma to ogromne znaczenie w przypadku wykrywania pedofilii, gdzie analiza słów kluczowych nic nie daje, a cały proces określany jako child grooming, czyli budowy więzi emocjonalnej z dzieckiem, może trwać wiele dni bądź tygodni. Jeżeli Samurai wykryje tego typu zachowania, automatycznie blokuje rozmowę, a informację o podejrzanym zgłasza odpowiednim służbom.

Samurai potrafi coś więcej?

Potrafi. Możemy też walczyć z nękaniem w sieci albo reagować w razie zagrożenia samobójstwem. W każdym z tych przypadków scenariusz postępowania będzie adekwatny do problemu. Kiedy Samurai wykryje, że dziecko przejawia skłonności samobójcze, może połączyć je z osobami, które są w stanie skutecznie pomóc.

Sprawdziliście już swój system w realnym świecie czy tylko w symulowanych warunkach?

Nie upubliczniamy konkretnych danych na temat działania Samuraia. Mogę jedynie powiedzieć, że jest najskuteczniejszym systemem działającym w czasie rzeczywistym, który wykrywa i reaguje na przemoc w sieci. Mieliśmy okazję przetestować go na Reddicie, jednym z największych forów w sieci. Działał tam nasz chatbot James, którego zadaniem było wykrywanie i automatyczne reagowanie na komentarze atakujące i obrażające pozostałych członków społeczności. Kiedy ktoś atakował drugą osobę, James odpowiadał na wpis, mówiąc na przykład tak: „Hej, czy zdajesz sobie sprawę, że twój wpis mógł kogoś zranić?”. James uczył się, które z takich ostrzeżeń są w danej sytuacji najskuteczniejsze. Samo jego wkraczanie do dyskusji pozwoliło obniżyć przemoc o ponad 20 procent. A kiedy mógł blokować „niereformowalnych” agresorów, agresja spadła o ponad 40 procent.

Moderowanie treści związanych z cyberprzemocą nie jest zadaniem dla ludzi. Powinniśmy to oddać w ręce sztucznej inteligencji

Jak nauczyć system, by wykrywał podejrzane sytuacje?

Dzięki połączeniu uczenia maszynowego z wnioskowaniem symbolicznym Samurai potrzebuje niewiele danych do nauki, bo przede wszystkim potrafi wykorzystywać wiedzę ekspertów z psychologii czy lingwistyki. Zamiast pokazywać mu miliony przykładów ataków, uczymy go, w jaki sposób ludzie mogą używać języka naturalnego do atakowania innych. To szczególnie istotne wtedy, gdy danych po prostu nie ma i nie będzie.

Niedawno otrzymaliśmy dostęp do bezcennego zbioru danych – kilkuset autentycznych listów samobójczych w archiwach spraw sądowych. Dla systemów opartych o uczenie maszynowe to bardzo niewiele, ale dzięki analizie tych listów i wiedzy eksperckiej byliśmy w stanie zbudować model potrafiący wykrywać nie tylko prawdziwe intencje samobójcze, ale również identyfikować poszczególne etapy podejmowania decyzji o odebraniu sobie życia.

Czy działając w USA, pracowaliście z amerykańskimi służbami, jak FBI? Ciekawi mnie, czy wasza firma będzie współpracowała w Polsce z instytucjami walczącymi z zagrożeniami wobec dzieci.

Walkę z pedofilią zaczęliśmy ponad dziesięć lat temu. Na zlecenie Komendy Głównej Policji śledziliśmy wtedy pedofilów grasujących na polskich czatach. To naturalne, że w przypadku popełnienia przestępstwa czy zagrożenia samobójstwem współpracujemy ze służbami i organizacjami pomagającymi ludziom. Kilka miesięcy temu wraz z Hate Labem, organizacją działającą przy uniwersytecie w Cardiff, wspieraliśmy brytyjską policję w wykrywaniu przemocy wobec Polaków i innych mniejszości podczas brexitu. Tam, gdzie dzieje się krzywda, zawsze staramy się pomóc, niezależnie od tego, czy chodzi o współpracę FBI, czy z brytyjską Metropolitan Police Service.

Jaka jest przyszłość inteligentnych systemów walczących z hejtem, agresją, przestępstwami? W którą stronę idzie Samurai?

Ta technologia to pionierskie podejście do sztucznej inteligencji. DARPA [Defense Advanced Research Projects Agency, Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych w Dziedzinie Obronności – red.] nazywa je trzecią falą SI. Polega ono na połączeniu uczenia maszynowego z wnioskowaniem opartym o wiedzę ekspercką. Obecne systemy tzw. drugiej fali, oparte o samo uczenie maszynowe, świetnie radzą sobie z przetwarzaniem sygnału, doskonale rozpoznają mowę, bez problemu potrafią odróżnić kota od psa na zdjęciu, ale nie radzą już sobie ze zrozumieniem kontekstu wypowiedzi czy odróżnianiem opinii od agresji. Samurai ograniczył wskaźnik fałszywych alarmów do poziomu umożliwiającego automatyczną reakcję. Udowodnił, że może być skutecznym moderatorem, który podejmuje słuszne decyzje w ułamku sekundy. To przyszłość bezpieczeństwa w sieci.

Sztuczna inteligencja to jedyna skuteczna broń przeciw hejtowi i pedofilom w internecie?

Liczba wypowiedzi generowanych w każdej sekundzie na forach, portalach społecznościowych czy w grach jest gigantyczna. Żaden moderator nie jest w stanie reagować na wszystkie złe rzeczy, które dzieją się w sieci. Facebook, choć zatrudnia kilkadziesiąt tysięcy moderatorów na całym świecie, przyznaje, że potrzebuje około dziesięciu lat na opracowanie systemu, który pozwoli na skuteczną moderację treści w czasie rzeczywistym. To obrazuje skalę problemu.

Z dnia na dzień pięć i pół miliona polskich uczniów przeniosło całe swoje życie do sieci – a za nimi podążyły drapieżniki

Do tego dochodzi niezwykle ważny aspekt ludzki. W maju Facebook zgodził się wypłacić moderatorom 52 milionów dolarów odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu psychicznym. To dowodzi, że moderowanie treści związanych z cyberprzemocą nie jest zadaniem dla ludzi. Powinniśmy to oddać w ręce sztucznej inteligencji.

Dlaczego dopiero teraz decydujecie się na polską wersję Samuraia?

Zaczęliśmy od angielskiego z uwagi na możliwość skalowania rozwiązania oraz dostępność różnych danych wejściowych. Ale to wcale nie oznacza, że mieliśmy łatwiej. Dla systemów opartych o rozumienie gramatyki język polski jest znacznie prostszy. To, co ludziom sprawia duży kłopot, czyli fleksja, komputerom pozwala ujednoznacznić wypowiedź. W angielskim kluczowe znaczenie ma pozycja słowa w zdaniu, a identycznie wyglądające słowo może mieć dziesiątki różnych znaczeń. Jedną z przyczyn, dla których zaczęliśmy pracę nad wersją w języku polskim, była pandemia. Z dnia na dzień pięć i pół miliona polskich uczniów przeniosło całe swoje życie do sieci – a za nimi podążyły drapieżniki. A ponieważ wszystko wskazuje na to, że liczba prób samobójczych wzrośnie, postanowiliśmy przyspieszyć prace nad polską wersją systemu, którą i tak mieliśmy zrealizować.

Kiedy ją odpalacie?

Rozwiązanie chroniące polskie dzieci jest już na ukończeniu, w najbliższych tygodniach przejdzie fazę testów. Naszym celem jest ochrona dzieci i przed rosnącą przemocą w internecie, i przed przestępcami seksualnymi. Dziś polskie dzieci narażone są na zagrożenia jak nigdy wcześniej. Chcemy pomóc im bezpiecznie korzystać z internetu.

Plany na przyszłość?

Rozwijamy się bardzo intensywnie, powiększamy zespół. Szukamy inżynierów, lingwistów komputerowych, programistów, by dalej rozwijać naszą technologię, bo chcemy wejść na rynek globalny.

Oszuści z Chin kradną znaki towarowe polskich marek mleczarskich.

Data: 09.07.2020 23:25

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Polska #Chiny #znaktowarowy #logo #polskieprzedsiebiorstwa #gospodarka

Dziennik ,,Rzeczpospolita” informuje o kłopotach polskich przedsiębiorstw na chińskich rynkach. Oszuści z Państwa Środka kradną znaki towarowe polskim marek. Firmy mogą albo zapłacić złodziejowi, albo walczyć z nim w sądzie. Jakiejkolwiek opcji nie wybiorą to i tak stracą czas i pieniądze.

Oszuści kradną polskie marki

Jeśli chodzi o chińskie prawo w sprawie rejestracji znaków towarowych, przepisy są aż nad wyraz liberalne, ponieważ opiera się na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Wykorzystują to wszelkiego rodzaju chińscy oszuści, którzy zaczynają się podszywać pod polskie firmy zanim te w ogóle zamarzą by ze swoimi produktami podbić rynki Państwa Środka.

O całej sprawie informuje „Rzeczpospolita”, która przekazała, że na stronie chińskiego urzędu patentowego znajdziemy loga takich znanych polskich spółdzielni mleczarskich jak Mlekpol czy Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Łowiczu. Sęk w tym, że marki Łaciate czy Łowickie nie zostały zarejestrowane przez właścicieli, a zrobili to oszuści. I tak oto logo Łaciate należy w Chinach do firmy Yu Dan Dan, a logo Łowickie do Zhe Jiang Meng Ba Xing Mao Yi Gu Fen You Xian Gong Si.

Przed kradzieżą nie uchroniła się popularna Mlekovita, która swoje produkty mleczne eksportuje na całym świecie. Jej logo w różnych rozmiarach zarejestrowali na siebie oszuści z aż trzech różnych firm. Oszuści podszyli się również pod firmę Maspex, która produkuje popularne makarony Lubella. W Państwie Środka marka jest zarejestrowana na firmę Son Kyungsoo.

Jacek Strzelecki, ekspert ds. chińskiego rynku przekonuje w rozmowie dla ,,Rz”, że opisywane praktyki niestety są bardzo popularne, a oszuści uczynili sobie z nich niezłe źródło dochodu. Kradzież może okazać się bardzo kosztowna dla prawdziwych eksporterów. Kradzież marki może wiązać się z zablokowaniem sprzedaży produktów w Chinach, a nawet z zakazem handlu i utratą towarów. Część odwiedzających chińskie targi robi to tylko po to, aby sprawdzić czy firmy zarejestrowały znak towarowy.

To jest bardzo duży problem. Gdy się przegląda chiński rejestr pod kątem polskich marek, widać, kto zrobił to dobrze, a kto markę na chińskim rynku stracił. Szokiem jest, że w tej drugiej grupie są często firmy z pierwszej ligi.

Oszuści nie do ruszenia

Chińscy oszuści często śledzą rejestry urzędów patentowych w Europie lub sprawdzają chińskie targi. Następnie szybko składają wniosek o rejestrację znaku i kradną markę, by potem odsprzedać prawa do niej właścicielom ze sporym zyskiem. Marta Szmidt z kancelarii Szmidt & Partners w rozmowie z ,,Rz” dodaje, że bardzo często robią to osoby z otoczenia firmy, na przykład dystrybutorzy, pośrednicy, a nawet pracownicy. Jednak nie tylko pojedyncze osoby tak robią. W Chinach istnieją nawet agencje, które zajmują się wyszukiwaniem znaków z potencjałem do kradzieży.

Co jednak w przypadku, gdy oszuści zdążą ukraść logo lub nazwę? Opcji jest kilka. Po pierwsze właściciel może ulec złodziejowi i odkupić swoją własność. Dr Marta Szmidt z kancelarii Szmidt & Partners wytłumaczyła "Rz", że może to kosztować od 50 tys. do 200 tys. juanów, czyli około 25-100 tys. złotych. Sama rejestracja własnego znaku towarowego w Chinach kosztuje 499 dolarów.

Polska firma może też jednak wnieść sprzeciw do rejestracji. Dziennik wskazuje, że na to jednak eksporter ma trzy miesiące i musi liczyć się z tym, że całą procedura może trwać nawet pięć lat. Kolejną możliwością jest próba unieważnienia rejestracji na drodze administracyjnej. Jakiejkolwiek decyzji nie podejmie polskie przedsiębiorstwo to i tak straci czas i pieniądze. Warto jest więc uświadamiać polskich producentów, którzy chcą wejść na chińskie rynki, że czekają na nich tam oszuści kradnący znaki towarowe.

#Nauka Czemu pije ptak (naukowe spojrzenie na ptaki i alkohol)

Data: 09.07.2020 23:11

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ptaki #przyroda #alkohol #nauka #naukawpolsce

Alkohol spożywają ptaki z aż 55 gatunków. Szpaki jedzą sfermentowane owoce, kury biją się o resztki z domowej produkcji "win". U papug i krukowatych upodobanie do alkoholu spotyka się z wyjątkową inteligencją – mówią naukowcy badający te relacje.

#Nauka Czemu pije ptak (naukowe spojrzenie na ptaki i alkohol)

Etanol to naturalny produkt uboczny procesu fermentacji, np. słodkich owoców. Lubią go nie tylko ludzie. Sfermentowanych owoców obojętnie nie miną dziki, niedźwiedzie, małpy czy słonie (ich pijaństwo w Indiach stanowi czasem problem, bo po "spożyciu" te wielkie, silne ssaki potrafią nawet tratować wioski). Reakcja zwierząt na alkohol może się ludziom wydać znajoma: bezskutecznie walczą z grawitacją, wydają dziwne dźwięki albo rozrabiają (terapeuta uzależnień powiedziałby może nawet: podejmują ryzykowne zachowania). A potem odsypiają.

Mniej oczywiste mogą się wydać pijackie skłonności ptaków. I one jednak nie grzeszą wstrzemięźliwością, a spożycie przez nie alkoholu nie jest zjawiskiem rzadkim. Ptaki pozyskują go z poddanych naturalnej fermentacji przejrzałych owoców albo soków drzew, np. brzozy. "Bardzo dobrze znamy to zjawisko np. u jemiołuszek albo szpaków, które zajadają się czereśniami albo winogronami. W pewnym momencie część tych owoców jest przejrzała i zaczyna fermentować. I one właśnie stają się w jakiś sposób dla ptaków atrakcyjne" – mówi prof. Piotr Tryjanowski, dyrektor Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Kwestią ptaków pijących alkohol zoolog z Poznania zajął się wraz z grupą naukowców z uniwersytetów przyrodniczych w Lublinie i czeskiej Pradze, a także Uniwersytetu Zielonogórskiego i brytyjskiego University of Cambridge. Chcieli sprawdzić, jaki alkohol jest najczęściej spożywany przez ptaki dzikie i udomowione – i jakie gatunki mają do niego pociąg.

"Chcieliśmy też zobaczyć, co dzieje się z ptakami, który wypiły alkohol bądź przyjęły go w innej formie" – mówi współautor badań, student weterynarii UP w Poznaniu Mateusz Hetman.

Informacje na temat konsumpcji alkoholu przez ptaki można znaleźć w naukowej literaturze, ale bogatszym źródłem okazały się zasoby internetu, dzięki którym rozszerzono listę gatunków ptaków, próbujących alkoholu.

Autorzy badania zaznaczają, że ptakom nie jest trudno dotrzeć do alkoholu pozostawionego przez ludzi. Przypadki ptaków dojadających czy dopijających resztki po ludziach (np. resztki ze szklanek, pozostawionych na stolikach) są filmowane i udostępniane w internecie. Takie doniesienia mają często zabarwienie sensacyjne, a gatunki są zwykle źle opisane. Jednak nagrania te budzą zaciekawienie.

Naukowcy analizowali takie właśnie materiały wideo, opublikowane w internecie, głównie na portalu YouTube (w języku angielskim, hiszpańskim, portugalskim i rosyjskim). Wyselekcjonowali 179 nagrań przedstawiających ptaki pijące alkohol. Analizując je, naukowcy zwracali uwagę na rodzaj alkoholu, liczbę i gatunek ptaków, ich interakcję z ludźmi, otoczenie czy reakcję na nagranie innych internautów.

Jak ustalili, alkoholem nie gardzą ptaki należące co najmniej do 55 gatunków. W publikacjach naukowych i na nagraniach wideo powtarzały się zwłaszcza trzy gatunki: jemiołuszka cedrowa, jemiołuszka zwyczajna i szpak.

Wszystkie trzy gatunki badano już wcześniej pod kątem wpływu alkoholu – zaznaczają autorzy badania. Eksperymenty na zeberkach wykazały np., że etanol może się rozkładać w ich krwi i wpływać na ich śpiew (ptaki zaczynają "bełkotać"). U innych ptaków zmieniały się zachowania godowe.

Większą szansę na to, by dopaść alkohol w różnej formie, np. piwo, wino czy destylaty, mają ptaki dzikie, żyjące w pobliżu osiedli ludzkich. Najłatwiej jest jednak ptakom hodowanym. "Bardzo duża część dostępnych informacji dotyczy ptaków przetrzymywanych w domach, choćby drobiu, któremu wyrzuca się wysłodki browarniane, albo resztki po winogronie, albo porzeczki po pędzeniu wina" – zauważa prof. Tryjanowski.

Stosunkowo często do alkoholu dobierają się papugi, np. papużka falista, czy przedstawiciele krukowatych, jak wrona siwa. Obie grupy często pojawiały się na nagraniach z YouTube. Obie są też bardzo inteligentne. Mają też ciekawe relacje z człowiekiem, np. są przez niego dokarmiane albo kradną mu jedzenie, zyskując dostęp do nowych, niespotykanych w warunkach naturalnych form pokarmu – zauważają autorzy badania.

Prof. Tryjanowski zastrzega jednak: nie wiadomo, czy inteligencja ma tu faktyczny związek z upodobaniem do alkoholu. "Papugi są po prostu najczęściej hodowane, a krukowate często przebywają wśród ludzi i mają najniższy dystans ucieczki. Znacznie może mieć nawet to, że sami chętniej przyglądamy się zwierzętom bardziej inteligentnym" – mówi.

Jaki sens ma upodobanie ptaków do alkoholu? Sfermentowanych owoców mogą one poszukiwać ze względu na etanol, który dostarcza organizmowi niemal dwa razy więcej energii, niż glukoza – tłumaczą autorzy badania.

"Glukoza jest szybkim zasobem energetycznym, który podawany razem z alkoholem powoduje, że ptaki stają się jednocześnie frywolne – mówi prof. Tryjanowski. – Nie od dziś wiadomo, że pokrzewki czarnołbiste – gatunek sztandarowy, jeśli chodzi o badania ptasich migracji – tuż przed rozpoczęciem wędrówki rzucają się na fermentujące owoce. Zjadają je i szybko lecą. Tu może chodzić nie tylko o energię, ale też jakiś rodzaj odwagi".

Autorzy badania sugerują, że cena za energię z tego źródła może być wysoka. Ptaki narażone są bowiem na większe ryzyko wypadków (np. zderzeń z budynkami), a ich reakcja na obecność drapieżników jest spowolniona. Według zoologa z IZUP oznacza to konkretne zagadnienia praktyczne: "na przykład, czy przy domach o dużych szybach należy sadzić drzewa owocowe, do których będą leciały ptaki, zjadały owoce i odlatując – mogą w te szyby uderzać? To przecież jedno z największych źródeł śmiertelności".

"Można się śmiać, że to dziwne badania. Ale często właśnie takie prace mają ciekawe implikacje; w tym wypadku – przede wszystkim z punktu widzenia analizy ryzyka: czy warto podejmować ryzyko picia alkoholu – i jakie są tego plusy i minusy – mówi profesor. – Nie wiemy, jak naprawdę jest z tym alkoholem. A może związane z jego spożywaniem podejmowanie ryzyka może mieć sens adaptacyjny, zwłaszcza w nowych warunkach? Wyobraźmy sobie, że w okolicy pojawia się jakiś nowy owoc. Ten, kto go pierwszy spróbuje, może się otruć i źle skończyć. Ale jak odkryje rzeczywiście nowe źródło cukrów, to jest ewolucyjnym zwycięzcą".

#Polska Marian Banaś: Będzie kontrola NIK u Szumowskiego

Data: 09.07.2020 23:09

Autor: ziemianin

wiadomosci.wp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #marianbanas #nik #kontrola #polska #pieniadze #maseczki #respiratory

Jak podają media, kontrola w resorcie zdrowia odbędzie się w "odpowiednim czasie". Chodzi o zakup maseczek ochronnych za ponad 5 mln złotych oraz respiratorów, których cena sięgała nawet 180 tys. zł za sztukę.

#Polska Marian Banaś: Będzie kontrola NIK u Szumowskiego

W rozmowie z "Gazeta Wyborczą" prezes NiK zapytany o to, czy kontrola odbędzie się po wyborach, odpowiedział, że aktualnie czeka "na sprawy, które wymagają jeszcze analizy". Dopiero wtedy będzie możliwe podjęcie konkretnych działań.

Marian Banaś dodał, że kontrola na pewno się odbędzie, ale na ten moment konkretna data nie jest jeszcze znana. – Każda kontrola wymaga dogłębnej analizy, żeby przyjrzeć się dokumentom i zdecydować – powiedział prezes.

Banaś podpytywany o to, czy NIK skontroluje Ministerstwo Aktywów Państwowych w sprawie niedoszłych wyborów 10 maja, zaznaczył, że kontrola rozpocznie się w najbliższym czasie. Jeżeli chodzi z kolei o kontrolę, o którą wystąpiła Marszałek Sejmu, "to jest rutynowa kontrola audytu, która odbywa się co trzy lata" – wskazał Banaś.

Ministerstwo Zdrowia zakupiło maseczki ochronne i respiratory

Ministerstwo Zdrowia zakupiło zupełnie bezwartościowe maseczki ochronne za ponad 5 mln zł. Miał na tym zarobić przyjaciel rodziny Łukasza Szumowskiego, który nigdy nie zajmował się sprzedażą sprzętu medycznego.

Ministerstwo kupiło respiratory od spółki E&K z Lublina. Za kontraktem na 200 mln zł stać ma biznesem, który w przeszłości zamieszany był w nielegalny handel. Mimo że resort kupił 1200 sztuk, to do Polski miało trafić zaledwie 60 sztuk. Ministerstwo zaprzecza jednak wszystkim doniesieniom gazety.

#Polska NBP wydrukował już 100 mld zł. Zapowiedział druk kolejnych miliardów

Data: 09.07.2020 23:03

Autor: ziemianin

money.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #pieniadze #nbp #finanse #bankowosc #forex #gielda #gieldanazywo

"NBP wspiera walkę z kryzysem. W tym celu m.in. skupuje obligacje z rynku. Już uruchomił 100 mld zł, a z wyliczeń ekonomistów Pekao wynika, że może wydać kolejne 33-50 mld zł. Skala działania jest porównywalna z tym, co robi Europejski Bank Centralny.

NBP do tej pory m.in. obniżył stopy procentowe do rekordowo niskiego poziomu i skupuje na masową skalę obligacje. W tym drugim przypadku mowa o ogromnej interwencji. NBP skupił już z rynku obligacje o wartości 101,3 mld zł. I wszystko wskazuje, że na tym nie koniec.

Zważywszy na planowane rozmiary dalszych emisji obligacji skarbowych i gwarantowanych przez Skarb Państwa oraz strukturę zakupów NBP w ostatnich tygodniach, oceniamy, że NBP może zwiększyć swój portfel obligacji jeszcze o 33-50 mld zł – prognozują ekonomiści Pekao.

Andrzej Rzońca, który w latach 2010-2016 był w Radzie Polityki Pieniężnej (przy NBP) nazywa skup obligacji zwykłym drukowaniem pustego pieniądza"

#Polska NBP wydrukował już 100 mld zł. Zapowiedział druk kolejnych miliardów

#Polska Zachodnie koncerny wyprowadzają z Polski miliardowe zyski

Data: 09.07.2020 22:58

Autor: ziemianin

pie.net.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ekonomia #gospodarka #podatek #podatki #Polska #PolskiInstytutEkonomiczny #rajepodatkowe #zagranicznefirmy #zagranicznekoncerny

Polski Instytut Ekonomiczny zwraca uwagę na miliardowe zyski, które zostały wytransferowane w ostatnich latach przez operujące na naszym rynku zachodnie korporacje. Tylko przed dwoma laty Polska została wydrenowana z blisko 17 miliardów złotych. Za taki stan rzeczy odpowiadają głównie raje podatkowe, dzięki którym koncerny mogą omijać polski podatek od osób prawnych.

#Polska Zachodnie koncerny wyprowadzają z Polski miliardowe zyski

Eksperci pracujący dla Polskiego Instytutu Ekonomicznego opublikowali właśnie raport zatytułowany „Luka CIT w Polsce w latach 2014-2018”. W ten sposób chcieli wyliczyć skalę procederu wyprowadzania pieniędzy należnych państwu z tytułu podatku od osób prawnych. Okazuje się, że tylko w 2018 roku luka CIT wyniosła blisko 22 mld zł, a więc dokładnie 1 proc. polskiego PKB.

PIE zwraca uwagę, że wspomniana wyżej kwota to roczne wydatki budżetu państwa na funkcjonowanie policji. Co ciekawe, luka w wysokości 22 mld zł oznaczała znaczący spadek wyprowadzanych kwot. Jeszcze w 2014 r. wynosiła ona bowiem blisko 35 mld zł.

Drenaż ten powoduje, że wpływy z tytułu podatku CIT stanowią tylko 5 proc. wszystkich dochodów budżetowych, podczas gdy średnia w Unii Europejskiej wynosi około 7 proc. Autorzy wspomnianego raportu zauważają, iż te pieniądze nie tylko trafiają do budżetu, lecz dodatkowo są wyprowadzane poza polski obieg gospodarczy. Blisko 17 mld zł przed dwoma laty wyprowadziły bowiem zagraniczne koncerny.

Instytut zwraca więc uwagę na problem drenażu Polski przez międzynarodowe korporacje operujące w rajach podatkowych. Sztuczny transfer pieniędzy jest ogólnoeuropejskim problemem, dlatego eksperci PIE dostrzegają konieczność podjęcia w tej sprawie działań przez samą UE. Sama luka CIT jest dla Polski tym bardziej problematyczna, ponieważ wciąż jesteśmy krajem borykającym się z niedoborem kapitału.

#Historia Bez Cenzury Przebrani królowie - celebryckie podróże incognito.

Data: 09.07.2020 22:32

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #historia #HistoriaBezCenzury

Dzisiaj za sprawą mediów każdy wie, jak wyglądają politycy i celebryci. Dawniej jednak nie każdy orientował się, jak wygląda np. władca, co rządzący często wykorzystywali. Czemu podróżowali przebrani za kogoś innego? Co się działo, gdy mimo wszystko ktoś ich rozpoznał? No i czym była Księga Chamów? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka.

#Historia Bez Cenzury Przebrani królowie – celebryckie podróże incognito.

Były oficer kontrwywiadu: Potraktowano mnie jak zbrodniarza

Data: 09.07.2020 13:56

Autor: ziemianin

tiny.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #NATO #CEKNATO #SKW #UOP #ABW #polska #sluzbyspecjalne #SluzbaKontrwywiaduWojskowego

Jak państwo PiS ściga zasłużonego oficera polskiego kontrwywiadu, który bronił przed Antonim Macierewiczem natowskiej instytucji.

Krzysztof Dusza – pułkownik polskiego kontrwywiadu w stanie spoczynku. Od 1990 r. służył kolejno w Urzędzie Ochrony Państwa, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i SKW, m.in. na stanowisku wiceszefa tej ostatniej służby. W 2015 r. stworzył i jako pierwszy dyrektor kierował CEK NATO, którego celem jest rozpoznawanie zagrożeń ze strony Rosji i przeciwdziałanie im.

Były oficer kontrwywiadu: Potraktowano mnie jak zbrodniarza

Nne wejście do Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO to jedna z najgłośniejszych akcji ludzi Macierewicza. Niedługo po północy 18 grudnia 2015 r. najbliżsi współpracownicy ministra obrony – szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Piotr Bączek oraz dyrektor gabinetu ministra Bartłomiej Misiewicz – w towarzystwie żandarmów włamali się do pomieszczeń CEK zajmowanych przez oddelegowanych do centrum oficerów kontrwywiadu wojskowego. Z użyciem wiertarek, wytrychów i łomów otwierali ich biurka i szafy pancerne. Do dziś nie wiadomo, czego tak naprawdę szukali. Sprawa stała się początkiem szykan, którym poddano oficerów z CEK z jego ówczesnym szefem płk. Krzysztofem Duszą na czele.

GRZEGORZ RZECZKOWSKI: – Co robił pan przez ostatnie cztery i pół roku?

KRZYSZTOF DUSZA: – Głównie odwiedzałem prokuratury i sądy. Gdyby nie rodzina, a w szczególności żona i garstka przyjaciół, byłyby to dla mnie lata całkowicie stracone. Pewnie trudniejsze do zniesienia byłoby dla mnie pytanie, które wciąż sobie stawiam: czy warto było postawić wszystko na jedną kartę w konfrontacji z Macierewiczem i jego ludźmi, którzy w listopadzie 2015 r. przejęli władzę w SKW. Wbrew temu, co mi się czasem zarzuca, nigdy moje działania nie miały charakteru politycznego. Przeciwstawiałem się łamaniu prawa.

W jednej ze spraw, nie jedynej zresztą, sąd właśnie przyznał panu rację.

W 2015 r. Piotr Bączek, wówczas szef SKW i jeden z najbliższych współpracowników Antoniego Macierewicza, odebrał mi tzw. poświadczenie bezpieczeństwa, bez którego niemożliwy jest dostęp do informacji z klauzulami tajności. A co za tym idzie, praca w służbach specjalnych. Naczelny Sąd Administracyjny uznał niedawno prawomocnie, że była to decyzja bezzasadna.

To był początek działań ludzi Macierewicza przeciwko panu.

Wszystko zaczęło się 27 listopada 2015 r., tydzień po tym, gdy szefem SKW został właśnie Bączek. Tego dnia odebrałem od niego pismo, w którym poinformował, że wszczął wobec mnie postępowanie kontrolne zmierzające do odebrania mi poświadczenia bezpieczeństwa. Byłem wówczas dyrektorem CEK NATO, decyzja Bączka oznaczała dla mnie zakończenie pracy na tym stanowisku.

Ale nie to było najgorsze. Jako podstawę wskazał na zapisy ustawy o ochronie informacji niejawnych, które wskazywały na to, że jestem podejrzewany o współpracę z obcym wywiadem, któremu rzekomo przekazywałem informacje. Co więcej, że w związku z tym jestem podatny na szantaż. Nigdy jednak nie przedstawiono żadnych dowodów, które by te zarzuty choćby uprawdopodobniały. Nigdy nawet do tych zarzutów nie powrócono. Mimo to poświadczenie mi odebrano. Na marginesie – decyzję szefa SKW zatwierdził koordynator ds. specsłużb Mariusz Kamiński, do którego się odwołałem.

Zamysł był jednoznaczny – usunięcie mnie ze stanowiska szefa CEK NATO, a następnie postawienie mi zarzutów dotyczących szpiegostwa.

Początkowo to się nie udawało.

Wsparł mnie minister obrony Słowacji, która była współzałożycielem CEK. Martin Glváč wysłał do ministra Macierewicza dwa listy, żądając wyjaśnień w sprawie działań wobec mnie i centrum. Przy czym drugi wysłał w grudniu 2015 r. po pamiętnym nocnym wejściu ludzi Macierewicza z Bartłomiejem Misiewiczem na czele do CEK. MON stwierdził wtedy, że wszystko odbyło się za zgodą strony słowackiej, czemu Glváč zaprzeczył.

Dziś wiemy, że wtargnięcie do CEK odbyło się bez dochowania procedur, m.in. bez udziału prokuratora. Mimo to oskarżono pana o nielegalne przetrzymywanie w centrum tajnych dokumentów z SKW. Sprawa trwa już piąty rok i skończyć się nie może.

Te działania ludzi Macierewicza, a konkretnie Bączka i Misiewicza, w CEK były oczywiście bezprawne. Odbyło się to z pominięciem prokuratury, która powinna wydać postanowienie o zabezpieczeniu dokumentów, gdyby rzeczywiście takowe się tam nielegalnie znajdowały. I bez osobistej obecności prokuratora.

W tej sprawie zapadło już jedno orzeczenie Sądu Okręgowego w Warszawie, który uznał, że nie było podstaw do kierowania jakichkolwiek zarzutów wobec nas. Prokuratura jednak się odwołała i sprawa będzie rozpatrywana ponownie, bo sąd apelacyjny dopatrzył się uchybień proceduralnych.

Jedno wytłumaczenie, jakie się nasuwa, to że czegoś szukano. Czego? Możemy się tylko domyślać. Przypomnę tylko, że SKW za poprzedniej władzy badała niewygodne dla Macierewicza sprawy, m.in. kopiowanie za jego czasów danych z ewidencji operacyjnej czy wpuszczenie do siedziby SKW „tłumaczki” Iriny Obuchowej. A drugie wyjaśnienie jest takie, że chciano w ten sposób zdyskredytować poprzednie kierownictwo SKW, by poddać w wątpliwość informacje kontrwywiadowcze przekazywane przez nas sojuszniczym służbom.

Wygrał pan także proces o degradację. W 2016 r. Piotr Bączek obniżył panu stopień do szeregowca.

Ta sprawa była pokłosiem mojego sprzeciwu wobec wtargnięcia do CEK, czemu dałem wyraz, m.in. przedstawiając wówczas swoje stanowisko mediom, w którym mówiłem, że było to działanie bez podstaw prawnych. Podobne zresztą stanowisko zajął wspomniany minister obrony Słowacji.

Piotr Bączek uznał jednak, że naruszyłem jego dobre imię oraz że wypowiadałem się bezprawnie. Mimo że byłem dyrektorem CEK i nie został na mnie nałożony żaden zakaz wypowiadania się do mediów. Co ciekawe, nigdy nie wytoczył mi w tej sprawie procesu o naruszenie dóbr osobistych.

To była historia równie niewiarygodna, co bez precedensu. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów polski oficer, i to w stopniu pułkownika, został zdegradowany aż do stopnia szeregowego.

Nie jest mi znany przypadek, by za taką „przewinę” kogokolwiek zdegradowano do szeregowego. Po 25 latach oddanej służby dla państwa potraktowano mnie jak zbrodniarza. To kolejna decyzja, którą podjęto z rażącym naruszeniem prawa. I to wielokrotnym. Przede wszystkim decyzja o degradacji zapadła bez wyroku sądu. Przypomnę, że gdy w 1984 r. degradowano płk. Ryszarda Kuklińskiego, to decyzję podejmował właśnie sąd.

Po drugie, decyzję w mojej sprawie podjął szef SKW, a pierwszy stopień oficerski nadaje prezydent, a kolejne – szef MON. A więc teoretycznie to prezydent i minister obrony powinni decydować o mojej degradacji do stopnia szeregowca.

Ale nie tylko z tego powodu była to decyzja bezprawna. W momencie, gdy mi ją doręczano, byłem już formalnie cywilem. Jak to się odbywało, to temat na inną opowieść. Wspomnę tylko, że SKW posunęło się do tego, że wysłało ją faksem do kancelarii ojca mojego adwokata. Bo faks adwokata się zaciął. NSA stwierdził, że taki sposób doręczania decyzji administracyjnych też jest bezprawny.

Za jednym bezprawiem kryje się kolejne. Mimo prawomocnego orzeczenia sądu administracyjnego uchylającego decyzję w sprawie degradacji wciąż otrzymuje pan emeryturę szeregowego.

SKW nie tylko nie wyrównała mi emerytury, ale też nie chce wypłacić pełnej odprawy oraz 13. pensji. Dlaczego? Bez trybu. Na rozstrzygnięcia w tych sprawach czekam teraz w sądzie pracy.

Zastanawiał się pan, dlaczego stał się wrogiem PiS, chyba numer jeden, przynajmniej pod względem liczby wytaczanych spraw i stawianych zarzutów? Ich lista jest znacznie dłuższa, obejmuje m.in. narażenie tajemnic wojskowych na ujawnienie, a nawet przywłaszczenie książek.

To kolejne kuriozalne zarzuty. W pierwszym przypadku chodzi o to, że zaprosiłem na pokład samolotu rozpoznawczego z rzekomo tajnym wyposażeniem przedstawiciela FSB z rosyjskiej ambasady, o czym zresztą rozpisywały się propisowskie media. Ale, jak udowodniłem, samolot i jego wyposażenie było wielokrotnie opisywane i pokazywane, m.in. w mediach MON.

Druga sprawa jest jeszcze bardziej kuriozalna, bo dotyczy książek, które były przeznaczone na przemiał, a ja je zabrałem do CEK jako dekorację. Po nocnym wtargnięciu do CEK kazano mi je zabrać, więc zdeponowałem je u mojego adwokata, a później zwróciłem do SKW. Z drugiej strony do dziś nie zwrócono mi niektórych prywatnych rzeczy, które były w moim gabinecie w CEK.

To wszystko pokazuje, że rzeczywiście jestem głównym „zbrodniarzem” – nie tylko dla ludzi Macierewicza, bo przecież obecni szefowie MON i SKW do nich nie należą.

Ale dlaczego? Trudno uwierzyć, że takie działania, żeby nie powiedzieć: prześladowania, mogą być zupełnie bezinteresowne.

To cena, jaką zapłaciłem za niepokorną postawę wobec ataku na CEK, i przestroga dla innych osób w wojsku i służbach, którym przyszłoby do głowy postawić się tej władzy. Ale też pokazanie, że można z człowiekiem zrobić wszystko. Tak postąpiono nie tylko ze mną, w ten sam skandaliczny sposób traktowani byli inni funkcjonariusze, przede wszystkim mjr Magdalena E., która również została zdegradowana, głównie dlatego, że się za mną wstawiła. Byłym szefom SKW Januszowi Noskowi i Piotrowi Pytlowi prokuratura wojskowa za rządów Macierewicza postawiła zarzuty szpiegostwa, do dziś, mimo upływu dwa i pół roku, nie przedstawiając dowodów.

Sposób, w jaki mnie potraktowano, to wyrachowane gnębienie z nadzieją, że się złamię. Bo może – jak słyszałem – rodzina mi się rozpadnie? Może popełnię samobójstwo? A nawet jak wygram, to stanie się to za kilka lat. Kto jeszcze będzie pamiętał, o co w tych sprawach chodziło?

Prezydent Andrzej Duda pamiętał? Kiedykolwiek jako zwierzchnik sił zbrojnych zajął stanowisko w sprawach pana lub innych oficerów SKW?

Nie, nigdy. Choć gdy w podobny sposób potraktowano jego bliskiego współpracownika, czyli gen. Jarosława Kraszewskiego z Biura Bezpieczeństwa Narodowego, któremu również Bączek odebrał poświadczenie bezpieczeństwa, mówił o „ubeckich metodach”. A więc widział problem. W naszych przypadkach nie widział. Prezydencka ochrona – jak można się przekonać na tym przykładzie – przysługuje tylko swoim.

Niektórzy twierdzą, że u podstaw działań Macierewicza w wojsku stały jego niejasne związki z ludźmi bliskimi Rosji.

Odpowiem w ten sposób: dziwne jest postępowanie, które w efekcie przynosi korzyść rosyjskim służbom specjalnym.

To jak pan odpowie na pytanie, o którym wspomniał pan na początku: czy warto było stawiać wszystko na jedną kartę w konfrontacji z Macierewiczem? Zachowałby się pan tak samo?

Gdy widzę, że niektórzy przez te ostatnie cztery i pół roku postępowali konformistycznie i mają się dobrze, to nabieram wątpliwości. Ale mimo to postąpiłbym tak samo.

#ZaufanaTrzeciaStrona Skradzionymi milionami chwalił się na Instagramie. Wpadł przez . . .

Data: 09.07.2020 13:32

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #instagram #idioci #BEC #Nigeria #oszustwo #paradaoszustow #pishing #wlamanie

Doświadczeni przestępcy wiedzą, że im ciszej jedziesz, tym dalej zajedziesz. Przestępcy o mniejszym rozumku wrzucają do sieci swoje zdjęcia z Bentleyami, Rolls-Royce’ami, Guccim i plikami banknotów. Jak to się dla nich kończy? Jak zwykle.

Ramon Olorunwa Abbas, 37, a.k.a. „Ray Hushpuppi” i „Hush”, jeden z najbogatszych kawalerów Nigerii, przybył w blasku fleszy z Dubaju do Chicago. Nie znajdziecie jednak zdjęć z tego wydarzenia na jego profilu na Instagramie. W kajdankach strasznie głupio się wygląda w mediach społecznościowych.

Chodzi o oszustwa na kilka miliardów dolarów, kradzieże, hackowanie i pranie pieniędzy. HushPuppi wyspecjalizował się w Business E-mail Compromise (BEC) czyli oszustwie „na szefa/na kontrahenta”.

Pozostała treść na stronie źródła

#ZaufanaTrzeciaStrona Skradzionymi milionami chwalił się na Instagramie. Wpadł m.in. przez Instagrama

Norwegia: Priorytet dla azylantów LGBT

Data: 08.07.2020 20:44

Autor: ziemianin

newsinenglish.no

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #azyl #homoseksualisci #homoseksualizm #imigracja #imigracjaweuropie #imigranci #imigranciweuropie #lgbt #norwegia #prawodoazylu #uchodzcy

Norwegia rozpoczyna wprowadzanie zmian w swoim dotychczasowym systemie azylowym. Ich podstawowym elementem będzie ustanowienie pierwszeństwa dla osób reprezentujących szeroko pojęte mniejszości seksualne. W ostatnim czasie liczba imigrantów chcących osiedlić się w Norwegii spadła, co związane jest z zamknięciem granic przez europejskie kraje w związku z koronawirusem.

Norwegia: Priorytet dla azylantów LGBT

Norweska minister sprawiedliwości Monica Mæland z Partii Konserwatywnej odwiedziła w tym tygodniu ośrodek dla osób ubiegających się o azyl, znajdujący się godzinę drogi na południe od Oslo. Celem jej podróży była analiza planów dotyczących spodziewanego dalszego napływu imigrantów do tego kraju, a przede wszystkim sposobów na szybsze poradzenie sobie z problemem ich rejestracji.

Osoby chcące zamieszkać w Norwegii będą musiały w pierwszej kolejności odbyć rozmowę ze służbami imigracyjnymi, aby w ten sposób ustaliły one ich tożsamość. Następnie zostaną przebadani przez lekarzy i umieszczeni w specjalnych ośrodkach. Priorytetowo traktowani mają być zwłaszcza „uchodźcy LGBT”, którzy chcą przenieść się z państw prześladujących dewiantów seksualnych. Dotychczas w pierwszej kolejności zajmowano się kobietami oraz dziećmi.

Na razie liczba osób ubiegających się o azyl w Norwegii nie jest zbyt wysoka. We wspomnianym ośrodku odwiedzonym przez Mæland przebywa w tej chwili zaledwie 12 osób, choć mogłoby się w nim znaleźć blisko tysiąc imigrantów. Ma to związek z zamknięciem granic europejskich państw podczas pandemii koronawirusa.

Wciąż nie wiadomo dokładnie, na czym polega odporność w przypadku COVID-19

Data: 08.07.2020 10:04

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #covid19 #odpornosc #infekcja #choroba #nauka

Wciąż niewiele wiemy o odporności na wirusa SARS-COV-2: dlaczego dla jednych zakażenie jest błahą infekcją, a dla innych śmiertelnym zagrożeniem? Czy przebycie infekcji daję trwałą odporność – i na jak długo? Dlaczego na COVID-19 na umierają niekiedy młode osoby, a bywa, że przeżywają stulatkowie?

Wciąż nie wiadomo dokładnie, na czym polega odporność w przypadku COVID-19

#Przyroda Wakacyjne zwyczaje ptaków

Data: 08.07.2020 10:00

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #UniwersytetPrzyrodnicz #Poznan #nauka #ptaki #przyroda #natura

Co ptaki robią w czasie wakacji? Upalne lato powoduje, że widujemy je coraz rzadziej, stają się skryte, płochliwe, milczące. Dlaczego tak się dzieje, tłumaczy prof. Piotr Tryjanowski z Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

#Przyroda Wakacyjne zwyczaje ptaków

Skowronki od marca śpiewały w wiszącym locie, wabiąc w ten sposób samice. Teraz ptaki muszą naprawić pióra i aparat głosowy. Inne gatunki mają swoje problemy, w tym upał – trudniejszy do zniesienia niż zimno.

Samce już nie walczą o terytoria, więc niepotrzebny staje się śpiew i częste przeloty z miejsca na miejsce. Pisklęta zostały odchowane, tak więc ptasi rodzice mają czas na chwilę odpoczynku. Można by wręcz powiedzieć – zasłużone wakacje – wyjaśnia prof. Tryjanowski.

Dodaje, że co gatunek, to nieco inny patent na przeżycie wakacyjnych miesięcy roku. Są gatunki – takie jak bocian biały czy gąsiorek – które jeszcze odchowują pisklęta. Wiele ptaków, którym nie udało się wyprowadzić lęgów, będzie jeszcze próbować swych rodzicielskich sił nawet do połowy sierpnia. Choć ich szanse są coraz mniejsze z każdym dniem. Wysokie temperatury bywają dla pierzastych stworzeń o wiele większym wyzwaniem niż zimno.

Zdaniem poznańskiego badacza, fascynującym przykładem naprawdę zasłużonych wakacji jest skowronek. Śpiew w wiszącym locie, nad łąkami i polami, od połowy marca do końca czerwca, często po kilkanaście godzin na dobę, to niezwykle kosztowny sposób wabienia samicy. Prof. Tryjanowski, który kiedyś zajmował się tym gatunkiem, porównuje ów wysiłek do biegania po schodach w wieżowcu i jednoczesnego wykonywania arii operowych. Dlatego latem skowronek milknie, staje się skryty i rozpoczyna pierzenie, coroczną wymianę piór.

Część drapieżników – np. błotniaki – uczy się polować wraz z rodzicami. Wakacje dla nich to taki obóz sportowy – poprawa kondycji i nowa przygoda. W połowie lipca nad brzegami zbiorników wodnych i na zalanych łąkach można już obserwować ptaki siewkowate: brodźce czy biegusy – dopiero co w maju podążały na północ, a już wracają na południe. Tylko krótkie, intensywne dwa miesiące w Arktyce i powrót na zimowiska – opisuje profesor ptasie życie w ciągłym biegu, a właściwie locie.

Ciepłolubne gatunki – żołna, jerzyk, ale i bocian biały – już w końcu sierpnia wyruszą na wędrówkę do Afryki. Zapewne o nich śpiewano harcerską piosenkę 'Lato z ptakami odchodzi'. My zaś mamy ogromne szczęście, że lato właśnie się zaczyna, a jeśli ktoś chce się teraz przyjrzeć ptakom, to warto pomóc przyrodzie. Na przykład przygotować pojnik, płaską kuwetę z kamieniem, i jak tylko skończy się deszczowa pogoda, to miejsce jak znalazł – radzi prof. Tryjanowski.

#Afryka Największe jezioro Afryki powoli umiera z powodu zanieczyszczenia i zmian klimatu

Data: 08.07.2020 09:56

Autor: ziemianin

newscientist.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Afryka #JezioroWiktorii #zatrucie #zanieczyszczenie #zmianyklimatu #odpady #ekosystem

Jeśli w ciągu najbliższych 50 lat nie dokonamy radykalnej zmiany, Jezioro Wiktorii umrze, bo je zatruwamy, mówi gubernator kenijskiej prowincji Kisumu, Peter Anyang' Nyong'o. To największe jezioro Afryki jest coraz bardziej zatruwane, a ludzie odławiają z niego olbrzymie ilości ryb.

#Afryka Największe jezioro Afryki powoli umiera z powodu zanieczyszczenia i zmian klimatu

Obszary podmokłe od tysiącleci filtrowały i oczyszczały wody jeziora. Jednak proces ten jest coraz bardziej zakłócany przez rosnącą liczbę zanieczyszczeń wprowadzanych przez ludzi na te obszary. To jednak nie jedyny problem, z którym musi mierzyć się to jedno z największych jezior świata.

Z powodu zmiany klimatu zwiększa się parowanie i jezioro powoli wysycha. Tymczasem położone w pobliżu miasta Kenii, Ugandy i Tanzanii zrzucają do jeziora Wiktorii nieoczyszczone ścieki. Jakby tego było mało, każdego roku z jeziora odławia się milion ton ryb, a sytuację pogarsza jeszcze kłusownictwo.

Rządy trzech krajów, do których należy jezioro, nie podjęły żadnych wspólnych działań na rzecz jego ratowania, mimo, że od tego zbiornika zależy los 30 milionów ludzi.

Jezioro Wiktorii ma niemal 60 000 kilometrów kwadratowych powierzchni. Jest największym na świecie jeziorem tropikalnym i drugim pod względem powierzchni największym jeziorem słodkowodnym na Ziemi. Zawiera ono ponad 2400 km3 wody, jest więc dziewiątym największym jeziorem kontynentalnym. Jezioro zamieszkują hipopotamy, wydry, krokodyle i żółwie. W przeszłości było niezwykle bogate w ryby, w tym w wiele gatunków endemicznych, które jednak zostały wytępione w ciągu ostatnich 50 lat. Mimo to wciąż żyje w nim ponad 500 – w większości endemicznych – gatunków pielęgnic afrykańskich. Około 300 z nich nie zostało jeszcze opisanych. Bogatsze pod tym względem jest tylko jezioro Malawi.

#Afryka Setki słoni nie żyją. Nikt nie wie, co się dzieje

Data: 08.07.2020 09:47

Autor: ziemianin

livescience.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #afryka #Botswana #slon #zgon #smierc #tajemnica #ciekawostki #przyroda #natura

Od maja w Botswanie padło ponad 350 słoni. Niektórzy naukowcy już mówią o katastrofie. Tymczasem nikt nie potrafi wyjaśnić, dlaczego zwierzęta umierają. O masowym umieraniu słoni jako pierwsi poinformowali naukowcy z organizacji Elephants Without Borders, którzy patrolując z samolotu bagnistą deltę Okawango naliczyli 169 ciał. Podczas kolejnego przelotu, w czerwcu, stwierdzono śmierć już 356 zwierząt. Dotychczas Ministerstwo Środowiska, Ochrony Zasobów Naturalnych i Turystyki Botswany oficjalnie potwierdziło 275 zgonów.

#Afryka Setki słoni nie żyją. Nikt nie wie, co się dzieje

Przyczyna śmierci wciąż pozostaje tajemnicą. Zwierzęta mają ciosy, zatem nie padły ofiarą kłusowników. Przyczyną masowego umierania może być trucizna lub patogen. Dotychczas wykluczono wąglika, gdyż testy nie wykazały obecności bakterii w zwłokach.

Bakteria wąglika Bacillus anthracis występuje naturalnie w glebie. Jej spory mogą pozostawać w niej nieaktywne przez dekady. Mogą być one wchłonięte przez zwierzęta podczas jedzenia trawy lub picia wody.

To nie pierwsze przypadki masowych zgonów w regionie. Jesienią ubiegłego roku w Parku Narodowym Chobe w ciągu zaledwie 2 miesięcy padło ponad 100 słoni. Większość z nich zginęła z powodu suszy. W ciałach niektórych stwierdzono obecność wąglika.

Obecnie wiemy, że około 70% padłych słoni znajduje się pobliżu źródeł wody. Być może więc woda ma coś wspólnego z ich śmiercią. Ponadto świadkowie mówią, że niektóre ze zwierząt przed zgonem chodziły w kółko. To zaś sugerowałoby jakiś problem neurologiczny.

Jeśli przyjrzymy się zwłokom, zauważymy, że niektóre z nich upadły prosto na pysk, co wskazuje, że zmarły nagle. Inne z kolei umierały powoli, jak te, który chodziły w kółko. Trudno więc stwierdzić, co to za toksyna, mówi Niall McCann z organizacji National Park Rescue.

Przyczyną mógłby być cyjanek, którym kłusownicy często trują słonie. Jednak w takich przypadkach ciała słoni są zgromadzone na jednym obszarze, gdzie wyłożono truciznę, ponadto obserwuje się padanie zwierząt żerujących na martwych słoniach. Tutaj zjawisko takie nie zachodzi.

Chris Thouless, dyrektor kenijskiej organizacji Save the Elephants uważa, że śmierć zwierząt nastąpiła z przyczyn naturalnych. Sugeruje wirusowe zapalenie mózgu i mięśnia sercowego. To choroba przenoszona przez gryzonie. Powoduje ona problemy neurologiczne. W połowie lat 90. zabiła ona 60 słoni w Parku Narodowym Krugera z Kenii. Thouless dodaje, że niedawno w Botswanie zakończyła się susza, która mogła osłabić słonie i uczynić je bardziej podatnymi na choroby.

W Botswanie żyje około 130 000 słoni. To więcej, niż w jakimkolwiek innym kraju w Afryce. Delta Okawango jest domem dla 15 000 zwierząt. Utrata setek słoni – a liczba zgonów może wzrosnąć jeśli przyczyna śmierci zwierząt nie zostanie odkryta – może zaszkodzić gospodarce Botswany, która z ekoturystyki czerpie nawet 12% dochodów do budżetu.

Słonie to aktywa tego kraju. To diamenty wędrujące po delcie Okawango. Mamy tu do czynienia z katastrofą, bo widzimy kraj, który nie jest w stanie ochronić swoich najbardziej cennych zasobów, stwierdza McCann. Z opinią tą nie zgadza się Thouless, który zauważa, że dotychczas padł niewielki odsetek słoni z delty Okawango.

Nie można wykluczyć, że liczba padłych słoni jest znacznie większa. Ostatniego przelotu nad obszarem dokonano w połowie czerwca. Naukowcy widzieli również i słonie, które padły w ostatnich dniach. Wiadomo więc, że zwierzęta zaczęły na dużą skalę umierać w maju i zjawisko to miało też miejsce w czerwcu. Kolejny patrol pozwoli stwierdzić, czy słonie nadal padają.

Niektórzy oskarżają rząd Botswany o zbyt powolną reakcję. Urzędnicy zapewniają jednak, że podchodzą do problemu bardzo poważnie. Obecnie próbki gleby, wody oraz szczątki zwierząt są badane przez Narodowe Laboratorium Weterynaryjne.

Kolejna Groty dla Sił Zbrojnych

Data: 08.07.2020 09:41

Autor: ziemianin

milmag.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Wojsko #bron #karabinek #uzbrojenie

Kolejna Groty dla Sił Zbrojnych

Dziś o godz. 11.00 (08.07.2020) w siedzibie należącej do Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ) Fabryki Broni Łucznik-Radom, z udziałem ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka, odbędzie się uroczystość podpisania umowy na dostawę kolejnej partii 5,56-mm karabinków Grot C16 FB-M1. Na mocy umowy o wartości ponad 177 mln zł brutto, 18 tysięcy karabinków trafi do wszystkich rodzajów sił zbrojnych RP w latach 2020-2026.

Po zrealizowaniu kolejnej umowy liczba Grotów w Wojsku Polskim wyniesie 68 tysięcy. Obecnie, według informacji Ministerstwa Obrony Narodowej, w jednostkach znajduje się 37 tys. karabinków tego typu.

Zapowiedź zakupu trzeciej partii polskiej broni pojawiła się 23 kwietnia br. Minister Błaszczak poinformował o tym w głównym wydaniu Wiadomości TVP1. Był to element planu zamówień w polskim przemyśle obronnym, związanym ze wsparciem dla gospodarki w obliczu spowolnienia związanego z obostrzeniami wynikającymi z pandemii COVID-19.

Umowa ramowa na zakup 53 tysięcy karabinków MSBS-5,56K w odmianach A0-A2 za prawie 500 mln zł została podpisana 5 września 2017 podczas XXV Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego (MSPO) w Kielcach. W ramach pierwszego etapu rozpoczęto produkcję 32 tysięcy sztuk za równowartość około 290 mln zł z dostawami do marca 2020, co wykonano zgodnie z harmonogramem. 30 września 2019 podpisano aneks do umowy, uruchamiający produkcję dalszych 18 tysięcy sztuk broni za ponad 160 mln zł z dostawami w latach 2018-2022.

Po zrealizowaniu kolejnej umowy na karabinki Grot, ich liczba w Wojsku Polskim wyniesie 68 tysięcy, podczas gdy w jednostkach nadal jest wykorzystywanych prawie 80 tys. karabinków wz. 96 Beryl i subkarabinków wz. 96 Mini Beryl zasilanych tym samym nabojem. Obecnie, według informacji Ministerstwa Obrony Narodowej, w jednostkach znajduje się 37 tys. karabinków.

Produkcja odmian karabinków A1 i A2 oraz modyfikacja odmiany A0 jest efektem wniosków które spływały z jednostek testujących nową broń oraz doświadczeń eksploatacyjnych w WOT. Jad dotąd Wojsko Polskie odbebrało jedynie karabinki standardowe z lufami długości 406 mm. W przyszłości powinny rozpocząć się dostawy opracowywanej odmiany Grota C10 z zespołem lufy o długości 254 mm oraz samopowtarzalnych karabinów wyborowych Grot 7,62 do amunicji 7,62 mm x 51 w ramach programu SKBW (Samopowtarzalny Karabin Wyborowy) z lufami długości 508 mm i 406 mm. Do karabinków standardowych powinny także trafić 40-mm jednostrzałowe granatniki podwieszane GP.

Od 2019, Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej (DWOT) w porozumieniu ze Sztabem Generalnym (SG WP), rozpoczęło przekazywanie karabinków także do wybranych pododdziałów Wojsk Lądowych, na początek partii 1412 konstrukcji do 6. Brygady Powietrznodesantowej i 25. Brygady Kawalerii Powietrznej, a potem także do 21. Brygady Strzelców Podhalańskich oraz, ostatnio do 18. Dywizji Zmechanizowanej.

Wcześniej karabinek i subkarabinek MSBS-5,56K intensywnie testowali również komandosi kilku jednostek wchodzących w skład Wojsk Specjalnych oraz przedstawiciele służb mundurowych. Oprócz Sił Zbrojnych RP, Grot używany jest także przez Straż Graniczną, a w wersji reprezentacyjnej także przez Policję i Służbę Więzienną.

Robert Kubica weźmie udział w pierwszym treningu przed Grand Prix Styrii.

Data: 08.07.2020 09:32

Autor: ziemianin

pl.motorsport.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #robertkubica #kubica #motosport #formul1 #f1 #rk88 #austria #GrandPrixStyrii #arro

Kubica pełni w Alfa Romeo Racing Orlen rolę kierowcy rezerwowego i rozwojowego. Na mocy ustaleń zawartych jeszcze przed pandemią koronawirusa Polak miał wystąpić w kilku piątkowych treningach.

Robert Kubica weźmie udział w pierwszym treningu przed Grand Prix Styrii.

Choć nadal nie wiadomo ile ostatecznie rund znajdzie się w tegorocznym kalendarzu, okazja do oglądania Kubicy za kierownicą bolidu F1 nadarzy się już w najbliższy piątek. Krakowianin przejmie C39 Antonio Giovinazziego i wystąpi w pierwszym treningu przed Grand Prix Styrii.

– Nie mogę doczekać się powrotu do akcji w najbliższy weekend, zwłaszcza po tak długiej przerwie jaką mieliśmy w sportach motorowych – powiedział Kubica. – Jak zawsze, moim celem jest dostarczenie odpowiedniej ilości danych i przekazanie inżynierom informacji zwrotnych z kokpitu.

– Nadchodzący weekend będzie wyjątkowy, ponieważ rywalizacja odbędzie się na tym samym torze. Będzie to więc kwestia udoskonalenia wszystkich danych, które zebraliśmy podczas Grand Prix Austrii i przetestowania zmian, które chcemy wprowadzić w samochodzie.

Szef Alfa Romeo Racing Orlen, Frederic Vasseur dodał: – Z niecierpliwością czekam aż zobaczę Roberta w samochodzie. Kierowca z takim doświadczeniem zawsze dostarcza cennych informacji i może nam pomóc w dalszym poznawaniu samochodu. Robert oczywiście towarzyszył zespołowi podczas minionego weekendu, więc jest świadomy wszystkiego, o czym rozmawiano w trakcie spotkań z inżynierami.

– Będzie to okazja, aby sam doświadczył jazdy samochodem i uzbrojony w tę wiedzę pomoże nam w dalszym rozwoju.

Andrzej Duda mówi ludzkim głosem: Nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych

Data: 08.07.2020 09:27

Autor: ziemianin

wprost.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #szczepienia #koronawirus #grypa #prezydent #andrzejduda #duda #oswiadczenie

"W drugiej części debaty w Końskich, w której udział brał wyłącznie Andrzej Duda, pytania zadawali mieszkańcy i przyjezdni. Jedno z nich dotyczyło tego, kiedy należy spodziewać się zakończenia pandemii koronawirusa i czy ewentualna szczepionka na COVID-19 będzie obowiązkowa. Odpowiadając, prezydent podkreślił, że koronawirus był jednym z głównych tematów, które podjął w trakcie wizyty w Stanach Zjednoczonych, gdzie padła m.in. deklaracja o współpracy naukowców. – Ja bardzo chcę, żeby polscy naukowcy mieli kontakt z amerykańskimi naukowcami i supernowoczesnymi laboratoriami – zaznaczył Andrzej Duda.

– Korzyść jest obustronna. Nasi naukowcy to niezwykle zdolni ludzie, pracują na całym świecie, możemy podchodzić do tego bez kompleksów – mówił. – Nie ukrywam, że mam nadzieję, że lek zostanie w USA opracowany i my będziemy pierwszymi, którzy będą mogli skorzystać, bo uczestniczymy w badaniach – dodał.

– Natomiast jeśli chodzi o szczepionkę: absolutnie nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych. Powiem państwu otwarcie, ja nigdy nie zaszczepiłem się na grypę, bo uważam, że nie – stwierdził Andrzej Duda. – Miałem oczywiście różne szczepienia jako dziecko i dorastający chłopak, ale na grypę się nigdy nie szczepiłem i nie chcę się szczepić. I uważam, że szczepienia na koronawirusa nigdy nie powinny być obowiązkowe. Kto chce, proszę bardzo, będzie szczepionka, niech się zaszczepi, ale kto nie chce – ten nie – wskazał. Dodał, że czy lek, czy szczepionka, powinny być dostępne w pierwszej kolejności dla seniorów, bo są w grupie ryzyka"

Andrzej Duda mówi ludzkim głosem: Nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych

Niemcy: Chcą więcej kobiet i homoseksualistów w niemieckiej chadecji

Data: 08.07.2020 09:05

Autor: ziemianin

jungefreiheit.de

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #CDU #centroprawica #chadecja #homoseksualisci #homoseksualizm #kobiety #Niemcy #parytety

Szefowa niemieckiej chadecji, Annegret Kramp-Karrenbauer podtrzymuje swoje wcześniejsze plany dotyczące zmiany struktury społecznej członków Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej. Tym samym w ciągu najbliższych lat kobiety mają stanowić ponad połowę partyjnego aktywu, zaś do ugrupowania ma zostać także włączona organizacja grupująca homoseksualnych aktywistów.

Niemcy: Chcą więcej kobiet i homoseksualistów w niemieckiej chadecji

Podczas ubiegłorocznego kongresu Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) blisko połowę delegatów stanowiły kobiety. Miało to na celu wypracowanie nowych rozwiązań na zbliżający się kolejny zjazd, który odbędzie się w grudniu bieżącego roku. Już wcześniej federacja chadeckich kobiet domagała się z kolei ustanowienia parytetów na listach wyborczych CDU oraz w organach kierowniczych partii.

Kramp-Karrenbauer zamierza iść właśnie w kierunku dalszej feminizacji centroprawicowego ugrupowania. Do 2023 roku blisko połowę członków największej niemieckiej partii mają więc stanowić przedstawicielki płci żeńskiej. Plan awansu kobiet w strukturze chadecji obejmuje również wspomniane już stworzenie parytetów płciowych w biurach ugrupowania, a także wśród osób zasiadających w gremiach politycznych.

To nie jedyne zmiany czekające CDU. Szefowa partii zamierza też włączyć do struktury partyjnej Związek Lesbijek i Gejów w Unii (LSU), stanowiący od 1998 roku platformę homoseksualistów nie stanowiącą jednak integralnej części ugrupowania. Zdaniem Kramp-Karrenbauer byłby to dalszy krok w kierunku budowy „jeszcze bardziej aktywnej partii ludowej”.

Kiedy zamykamy ludzi w „izolatoriach” i ograniczamy kontakty międzyludzkie, nie możemy . . .

Data: 07.07.2020 15:29

Autor: ziemianin

wnet.fm

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #epidemia #koronawirus #covid19 #odpornosc #Odpornoscstadna

Aktualne dane pokazują, że prawdopodobieństwo zgonu osób bez dodatkowych komplikacji zdrowotnych jest niewielkie, kształtujące się na poziomie 0,1–0,3% i porównywalne ze zwykłą grypą.

Kiedy zamykamy ludzi w „izolatoriach” i ograniczamy kontakty międzyludzkie, nie możemy wytworzyć odporności stadnej

W. Julian Korab-Karpowicz

Aby dokładnie sprawdzić, ile jest dzisiaj w kraju osób zarażonych koronawirusem, trzeba dokonać badań statystycznych podobnych do tych, jakich dokonali naukowcy z UJ przy współpracy z firmą Diagnostyka. Przeprowadzili oni w Krakowie badania obecności u osób zdrowych przeciwciał IgG specyficznych dla koronawirusa SARS-CoV-2. Wyniki pokazały, że około 2% z całej populacji było zarażonych, nie odczuwając żadnych objawów choroby. Biorąc pod uwagę, że populacja Krakowa wynosi 779 tys. osób, daje nam to 15 tys. zarażonych w jednym mieście. (…)

Zbadanie stanu faktycznego i dokonanie w całym kraju statystycznych badań przesiewowych powinno być główną troską Ministerstwa Zdrowia. Pozwoliłoby to bowiem monitorować rozprzestrzenienie wirusa w poszczególnych regionach Polski oraz pokazałoby, jaka jest skala rozwoju epidemii i jakie faktycznie związane są z nią niebezpieczeństwa. Badania mogłyby jednocześnie udowodnić, że koronawirus nie jest bardziej groźny niż zwykła grypa i nie ma żadnych racjonalnych podstaw dla paraliżu życia społecznego, teraz czy w przyszłości.

Chociaż koronawirus SARS-CoV-2 jest niewątpliwie zaraźliwy i wiele osób może zostać zarażonych, aktualne dane pokazują, że prawdopodobieństwo zgonu osób bez dodatkowych komplikacji zdrowotnych jest niewielkie, kształtujące się na poziomie 0,1–0,3% i porównywalne ze zwykłą grypą. Wiadomo już, że koronawirus jest groźny przede wszystkim dla osób starszych, chorych już na inne choroby i innych osób mających słaby układ odpornościowy. Dlatego wcześniejsze hasło „Zostań w domu” i obecne nawoływanie do zamykania ludzi w „izolatoriach” są pomyłką. Przebywanie w zamkniętych pomieszczeniach i brak ruchu na świeżym powietrzu osłabia naszą odporność, a społeczna izolacja powoduje wielkie koszty społeczne i nie pozwala nam wyrobić odporności stadnej

Zdaniem wielu naukowców, aby poradzić sobie z problemem koronawirusa, całe społeczeństwo musi przejść przez proces nabywania odporności „stada”, a więc dojść do sytuacji, w której znaczna liczba osób będzie zarażonych, tyle tylko, że zdecydowana większość tego nawet nie odczuje.

O ile wcześniej zakładano, że dla wytworzenia tych zbiorowych mechanizmów odpornościowych potrzeba aż 50–60% osób zarażonych, najnowsze badania pokazują, że uzyskać ją można już wtedy, kiedy zarażonych w danej populacji jest 7–25%.

#Niebezpiecznik Potężny i ciągły wyciek danych z Policji, pogotowia i Straży Pożarnej.

Data: 07.07.2020 15:18

Autor: ziemianin

niebezpiecznik.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #daneosobowe #DODO #MSWiA #nasluchradiowy #ochronadanych #pogotowie #policja #radio #RODO #sluzby #strazpozarna

Czy to nie kuriozum, że z jednej strony nakłada się kary finansowe za niechronienie danych, wprowadza się specjalne urzędy ds. ochrony danych, wprowadza się do firm inspektorów ochrony danych, dużo się mówi o znaczenia ochrony danych zawartych w dokumentach, a z drugiej strony pozwala się służbom na rzucanie danych osobowych w eter bez żadnej ochrony?

#Niebezpiecznik Potężny i ciągły wyciek danych z Policji, pogotowia i Straży Pożarnej. I wszyscy o nim wiedzą

Apollo 14 - Film z lądowania, spaceru i odlotu (zsynchronizowane z dźwiękiem NASA i BBC)

Data: 07.07.2020 04:56

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #APOLLO #APOLLO14 #filmy #historia #kosmos #ksiezyc #nasa

NASA opublikowała kolejny rewelacyjny materiał filmowy z Księżyca. Agencja upamiętnia w ten sposób program Apollo, który był realizowany pół wieku temu i zaowocował pierwszym lądowaniem ludzi na obcym globie.

Apollo 14 – Film z lądowania, spaceru i odlotu (zsynchronizowane z dźwiękiem NASA i BBC)

Źródło NASA bez dźwięku

Tym razem NASA postanowiła odświeżyć filmy nagrane podczas lądowania na powierzchni Srebrnego Globu misji Apollo 14. Odbyła się ona w 1971 roku i trwała dwa dni. W jej trakcie, astronauci: Alan Shepard, Stuart Roosa i Edgar Mitchell przebyli po powierzchni kilkaset metrów i zgromadzili ok. 42 kilogramy materiału skalnego na potrzeby badań na Ziemi.

Co ciekawe, Shepard i Mitchell po raz pierwszy w misjach Apollo użyli specjalnie skonstruowanego dla potrzeb tej misji wózka na kółkach MET, dzięki któremu mogli przewozić m.in. sprzęt do badań naukowych i właśnie materiał skalny.

Tymczasem Stuart Roosa fotografował Księżyc i gwiazdy z pokładu lądownika Apollo. To właśnie dzięki niemu możemy dziś zobaczyć niezwykle ciekawy film z lądowania na powierzchni naturalnego satelity naszej planety i dużej części przebiegu tej misji.

Wszyscy astronauci z misji Apollo 14 już nie żyją. Ostatni z nich umarł Edgar Mitchell. Pilot modułu księżycowego zmarł dokładnie w 45. rocznicę swojego spaceru po Księżycu, który odbywał wraz z dowódcą misji, Alanem Shepardem, przez rekordowe 33 godziny.

W ostatnich latach życia, Mitchell działał w założonym przez siebie Instytucie Noetyki, którego celem było badanie pozazmysłowych i intuicyjnych zdolności człowieka. Co niezwykłe, nigdy nie ukrywał swojej wiary w kosmitów, a nawet ostrzegał, że dokonają oni prewencyjnego ataku nuklearnego na Ziemię, jeśli staniemy im na drodze.

Długi łuk angielski był równie niebezpieczny co współczesna broń palna

Data: 07.07.2020 04:39

Autor: ziemianin

heritagedaily.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #dlugilukangielski #bronpalna #rana #strzala #archeologia #historia

Badania kości znalezionych w opactwie dominikanów w Exeter ujawniły, że postrzały z długiego łuku angielskiego były równie śmiercionośne co trafienia ze współczesnej broni palnej. Badane szczątki należały prawdopodobnie do żołnierzy, którzy zginęli w bitwie, zostali pochowani, następnie szczątki ich wydobyto i pochowano w poświęconej ziemi.

Długi łuk angielski był równie niebezpieczny co współczesna broń palna

Naukowcy, którzy je analizowali, stwierdzili,że strzały całkowicie penetrowały czaszkę. Pozostawiały małą ranę wlotową i dużą wylotową. Strzały były zaprojektowane tak, by w czasie lotu obracały się w kierunku przeciwnym do kierunku ruchu wskazówek zegara. Działały w tkance na podobieństwo wiertła. W podobny sposób projektowana jest współczesna broń palna. Kule w locie również obracają się w stronę przeciwną do ruchu wskazówek zegara.

Specjaliści z Exeter Archeolodzy, którzy prowadzili prace na miejscu budowy centrum handlowego, przeanalizowali 22 fragmenty kości, 3 zęby, całą czaszkę, kość udową, kość ramienną i kość piszczelową. Na wszystkich kościach widać było ślady ran, prawdopodobnie zadanych przez strzały.

Badanie radiowęglowe wykazały, że większość kości pochodzi z lat 1482–1645. Wiek kości piszczelowej oceniono na lata 1284–1395, a czaszka pochodziła z lat 1405–1447.

Angielski długi łuk był wyjątkowo śmiercionośną bronią. Odegrał on zasadniczą rolę podczas wojny stuletniej. Szczególnie odznaczył się w czasie bitwy pod Agincourt (1415), kiedy to 1500 rycerzy i 7000 łuczników pokonało francuską armię liczącą 14–15 tysięcy żołnierzy.

Badania te mają duże znaczenie dla naszego rozumienia siły rażenia angielskiego długiego łuku, dla rozpoznawania urazów w materiale archeologicznym i dla zrozumienia tego, gdzie chowano ofiary. W średniowieczu śmierć spowodowana przez strzałę, która trafiła w oko lub w twarz miała specjalne znacznie. Duchowni pisarze czasem opisywali ją jako boską karę. Najsłynniejszym przypadkiem „strzały w oku” jest postrzał który, o ile informacje te są prawdziwe, otrzymał król Harold II [Harold Godwinson, ostatni król anglosaskiej Anglii, zginął walcząc z Normanami prowadzonymi przez Wilhelma Zdobywcę – red.] w czasie bitwy pod Hastings w 1066 roku. Teraz lepiej rozumiemy, jak poważne rany to powodowało, mówi profesor Oliver Creighton z University of Exeter, który kierował pracami archeologicznymi.

R.I.P. Morricone reżyserował film muzyką

Data: 07.07.2020 03:58

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #film #muzyka #EnnioMorricone #rip #kultura #

Światowej sławy włoski kompozytor muzyki do filmów Leone, Tornatorego i Tarantina zmarł w poniedziałek.

R.I.P. Morricone reżyserował film muzyką

Właśnie o takich jak Ennio Morricone (1928–2020) gigantach sztuki trzeba powiedzieć, że są największymi ofiarami pandemii, nawet jeśli zmarli z innych powodów. Morricone, który w zeszłym roku świętował 90 lat wieloma wydarzeniami, w maju i czerwcu 2020 r. zaplanował serię koncertów w rzymskich Termach Karakali. Utracił bezpowrotnie okazję do występów. Zmarł wskutek komplikacji po złamaniu uda. Przewrócił się w domu. Usłyszymy jeszcze jego muzykę w prequelu „Nietykalnych" Briana de Palmy z wątkiem Al Capone.

Sekrety kariery

Jego kariera, na którą złożyło się 70 mln sprzedanych albumów i 500 filmów, miała paradoksalny przebieg. Cenili go bowiem filmowi smakosze za „Cinema Paradiso" Tornatorego czy „Misję" z Robertem de Niro, ale też fani lekceważonych kiedyś spaghetti westernów.

Kluczowa była współpraca od 1964 r. z reżyserem Sergiem Leone, kolegą ze szkolnej klasy. Płyta z muzyką „Pewnego razu na Dzikim Zachodzie" tylko we Francji rozeszła się w 1,2 mln egz. Kadry filmu „Dobry, zły, brzydki" z udziałem Clinta Eastwooda z 1966 r. z charakterystycznym motywem włoskiego kompozytora „Gorączka złota", które otwierają koncerty Metalliki od 1983 r., widziały miliony na całym świecie. Wersja Metalliki znalazła się na płycie „We All Love Morricone" w 2007 r. z okazji przyznania Włochowi Oscara za całokształt. Jest tam również motyw „Pewnego razu na Dzikim Zachodzie", który wykonał Bruce Springsteen, oraz „Dobry, brzydki, zły" w interpretacji Herbiego Hancocka i Quincy Jonesa.

Uwielbiał go Quentin Tarantino, dla którego stworzył oryginalną muzykę do „Nienawistnej osemki". Wcześniej był cytowany w „Kill Billu".

Urodził się 10 listopada 1928 r. „Kiedy Mussolini ogłosił udział w wojnie, moja matka, która słuchała go przez radio, wybuchła płaczem, a ja wraz z nią – wspominał. – Nie byliśmy biedni, ale wraz z nadejściem wojennego głodu jedliśmy gliniasty chleb" – wspominał.

Marzył o karierze szachisty lub lekarza, ale ojciec, który był trębaczem, postawił sprawę jasno: „Pewnego dnia wsadził mi trąbkę do ręki i powiedział: Dzięki niej mogłem was wychować i utrzymać naszą rodzinę. Teraz kolej na ciebie" – wspominał Morricone w książce „Moje życie, moja muzyka" Alessandro De Rosy, która ukazała się w Polsce w 2018 r. „Miłość do pracy oraz pasja przyszły z czasem i stopniowo, wraz z czynionymi postępami" – wspominał.

Miał sześć lat, gdy zaczął komponować. Jako dziesięciolatek rozpoczął naukę w prestiżowym Konserwatorium św. Cecylii w Rzymie. Na początku pisał pieśni do klasyki poezji włoskiej. Potem był członkiem awangardowej formacji improwizującej Gruppo di Improvvisazione di Nuova Consonanza. Uwielbia ją jazzman John Zorn i Mike Patton z Faith No More.

A do filmu wszedł podobnie jak Federico Fellini po wielu życiowych próbach, bocznymi drzwiami. Wcześniej był głównym aranżerem wytwórni RCA Italia. Grał jazz w rzymskich restauracjach, skomponował przebój „Ogni Volta" dla Paula Anki, który zaśpiewał on na festiwalu w San Remo. Przydało mu się to w konstruowaniu przebojowych tematów, które stały się jego specjalnością, naznaczone liryzmem, ale i dramatyzmem. „Gdyby moi koledzy kompozytorzy z konserwatorium dowiedzieli się, że pracuję w rozrywce, przestano by mi podawać rękę" – wspominał wczesne lata.

W popularny sposób nawiązywał do muzyki konkretnej, która była awangardą lat 60. Wykorzystywał tykanie zegara, trzaski łamanego drzewa, odgłosy zwierząt. Ale też instrumenty uważane za nieorkiestrowe: fletnię pana, drumlę, co przydawało muzyce lokalnego klimatu. Zarówno w spaghetti westernach, jak i „Misji".

Dziewięć razy w Polsce

„Kiedy w 1986 roku nie dostałem Oscara za »Misję«, bardzo mnie to zabolało. Nie tyle sama przegrana, ile fakt, że statuetkę dostał film »Około północy« ze świetnymi skądinąd aranżacjami Herbiego Hancocka, ale większość muzyki nie jest oryginalna" – powiedział w autobiografii.

Już wcześniej miał na koncie filmy ambitniejsze, np. „Lolita" Adriana Lyne'a. Ale najsilniej jego nazwisko jest kojarzone z Giuseppe Tornatorem. Nie bez powodu lubił zamykać koncerty bądź płytowe składanki głównym tematem „Cinema Paradiso", opowiadającym o tym, czym było kino przed wojną i podczas niej. Ten czas zilustrował także w „Malenie" z Moniką Belucci.

– Jestem blisko związany z tym filmem (…), ponieważ podejmuje on ważny i trudny temat sytuacji kobiet (…) w męskim, szowinistycznym świecie. Zwłaszcza we Włoszech, gdzie ocenia się je bezlitośnie, bo tak jest wygodnie – mówił kompozytor.

Kobietą jego życia była żona Maria Travia. Poznał ją jeszcze przed rozpoczęciem kariery filmowej w 1950 r. Mieli czwórkę dzieci, w tym synów Andreę, kompozytora, i Giovanniego, reżysera i producenta.

Wśród poloników Morriconego jest muzyka do „Frantica" Romana Polańskiego, „Maddaleny" Jerzego Kawalerowicza, a także filmów o Janie Pawle II – „Karol. Człowiek, który został papieżem" i „Karol. Papież, który pozostał człowiekiem".

Po raz ostatni wystąpił w Polsce 19 stycznia w Krakowie. To był jego dziewiąty u nas koncert. Pokazał artystyczną bezkompromisowość: dyrygował 160-osobową Czeską Narodową Orkiestrą Symfoniczną i chórem. Ale przecież jego muzyka i nazwisko bywały sławniejsze od reżyserów, dla których tworzył.

Dzika róża. Zobacz, ile ma witaminy C

Data: 07.07.2020 03:26

Autor: ziemianin

permaculture.co.uk

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #zdrowie #dzikaroza #rosliny #witaminac

Rosa obejmuje ponad 100 różnych gatunków, uprawianych w wielu klimatach i pochodzących z różnych części świata.

Dzika róża jest krzewem, który rośnie zarówno w Europie, jak i Afryce oraz Azji Zachodniej. Z kolczystych łodyg wyrastają 6-7 cm owalne liście, o postrzępionych brzegach. Wszystkie gatunki róż miewają również przylistki, osiągające wielkość 3-5 mm. Kwiaty są zwykle jasnoróżowe, ale bywają też białe lub czerwono-fioletowe.

W Polsce dzika różna jest gatunkiem pospolitym, spotkamy ją w lasach, parkach, na przydrożach czy miedzach. Lubi się również wspinać po murach i płotach.

Dzika róża. Zobacz, ile ma witaminy C

Co znajdziemy w dzikiej róży?

Dzika róża to prawdziwa skarbnica składników odżywczych, które mają dobry wpływ na nasze zdrowie.

Witamina C

To niezwykle ważna dla naszego zdrowia witamina. Bez niej niemożliwe jest tworzenie się kolagenu, który jest najważniejszym białkiem w tkance łącznej. Wzmacnia odporność, opóźnia starzenie, pomaga uchronić się przed wieloma chorobami, w tym nowotworami. Wykazano również, że kwasy organiczne i flawanole które obecne są w dzikiej róży, zapobiegają utlenianiu się witaminy C.

Stosunkowo do wagi, owoce dzikiej róży zawierają nawet 20-60 razy więcej witaminy C, niż np. pomarańcze. W czasie II wojny światowej, dzika róża stanowiła w Wielkiej Brytanii zastępcze źródło tego składnika, z uwagi na brak owoców cytrusowych.

Karotenoidy

W róży znajdziemy między innymi: beta-karoten, likopen, rubiksantynę, luteinę oraz zeaksantynę. Karetonoidy mogą pochwalić się imponującą listą benefitów, związanych przede wszystkich z działaniem przeciwutleniającym.

W dzikiej róży szczególnie dużo jest likopenu. Wspiera on zdrowie układu sercowo-naczyniowego, zapobiega takim chorobom oczu jak zaćma, wspiera łagodzenie objawów astmy, leczenie zakażenia wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV) oraz nowotworów.

Triterpeny

To fitoskładniki, do których należą między innymi sterole. Są niezbędne do tworzenia i zachowania błon komórkowych. W dzikiej różny najwięcej jest beta-sitosterolu. Przypisuje mu się właściwości hamujące wchłanianie cholesterolu z diety.

Wielonienasycone kwasy tłuszczowe

W nasionach dzikiej róży znajduje się kwas linolowy (LA) oraz alfa-linolenowy (ALA). Mają one dobroczynny wpływ na zdrowie układu sercowo-naczyniowego, obniżając poziom cholesterolu oraz trójglicerydów we krwi, rozszerzając naczynia krwionośne, hamując zakrzepicę oraz łagodząc stan zapalny. Badania wykazują również, że mogą blokować aktywność enzymów, biorących udział w wytwarzaniu prostaglandyn (związków prozapalnych).

Warto również zwrócić uwagę, na zawarte w dzikiej róży: błonnik, tokoferole, garbniki, pektyny, olejki eteryczne i galaktolipid, mający silne, przeciwzapalne właściwości.

Wartości odżywcze

Co jeszcze znajdziemy w dzikiej róży?

Szacuje się, że 100 g zawiera:

162 kalorie,

38,22 g węglowodanów,

1,6 g białka,

0,3 g tłuszczu,

424 mg witaminy C (473% zalecanego dziennego spożycia),

4345 IU witaminy A (87% zds),

24 g błonnika (80,3% zds),

1 mg manganu (43,5% zds),

5,84 mg witaminy E (38,9% zds),

26 µg witaminy K (21,6% zds),

69,3 mg magnezu (16.5% zds),

169 mg wapnia (13% zds),

0,12 mg witaminy B2 (9,2% zds),

429 mg potasu (9,1% zds),

1,3 mg witaminy B3 (8,1% zds),

1,1 mg żelaza (6,1% zds),

60,6 mg fosforu (4,8% zds),

0,08 mg witaminy B6 (4,7% zds),

0,02 mg witaminy B1 (1,7% zds),

3,2 µg kwasu foliowego (0,8% zds).

Właściwości prozdrowotne

Przeprowadzone badania kliniczne, koncentrowały się na działaniu preparatów ze sproszkowanych owoców dzikiej róży. Dały one warte uwagi wyniki.

Łagodzi objawy zapalenia stawów

Zapalenie stawów, czyli uszkodzenie zarówno ich jak i chrząstek, wpływa niekorzystnie też na płuca, oczy, skórę, serce, krew oraz nerwy. Zarówno w przypadku reumatoidalnego zapalenia stawów, jak i choroby zwyrodnieniowej stawów, terapia ma zwykle na celu niwelowanie bólu oraz sztywności, a także stanu zapalnego.

Jak wykazały badania, sproszkowane owoce pochodzącej z Danii dzikiej róży, odznaczały się wyraźnym potencjałem przeciwzapalnym, w stosunku do placebo. Uczestnicy zgłaszali zmniejszenie sztywności, bólu i dyskomfortu, w czasie wykonywania codziennych czynności.

Okazuje się również, że codzienne suplementowanie sproszkowanych owoców dzikiej róży, może pomóc zmniejszyć ilość koniecznych do przyjmowania leków (np. opioidów, paracetamolu, niesteroidowych leków przeciwzapalnych itd.). Ponadto, 6-miesięczna suplementacja wiązała się z poprawą wyników w obrębie sprawności, w kwestionariuszu oceny zdrowia pacjentów z RZS. Pogłębieniu uległa również zdolności do zginania kolan, w porównaniu z grupą placebo.

Wspomaga walkę z zaburzeniami metabolicznymi

Jak wykazały badania, u osób przyjmujących suszone, sproszkowane owoce róży, znacznemu obniżeniu uległ poziom cholesterolu całkowitego oraz „złego” cholesterolu LDL, a także skurczowego ciśnienia krwi (w porównaniu do grupy placebo). Zmniejszeniu uległy też wskaźniki zagrożenia, dla rozwoju chorób sercowo-naczyniowych u osób otyłych.

Obniżyło się też stężenie glukozy we krwi na czczo. Poprawił się stosunek cholesterolu całkowitego i „dobrego” cholesterolu HDL, u pacjentów chorujących na cukrzycę typu 2. Badania in vitro ujawniły ponadto, że ekstrakt z dzikiej róży znacznie zwiększał podział mysich komórek trzustki, bez efektu cytotoksyczności. To ważne, wykazano bowiem, że regeneracja tych komórek ma istotną rolę w leczeniu cukrzycy. Być może właśnie ten proces odpowiedzialny jest za to, w jaki sposób ekstrakt z dzikiej róży pomaga kontrolować tę objawy tej choroby.

Pomaga dbać o piękną skórę

Dzika róża zawiera witaminę C, karotenoidu, wielonienasycone kwasy tłuszczowe oraz inne składniki, które wykazują przeciwstarzeniowe działanie. Wykazano, że suplementowanie dzikiej róży wiązało się ze zmianami głębokości linii kurzych łapek, poprawą nawilżenia oraz elastyczności skóry. Uzyskane wyniki były podobne do tych, które obserwowano w grupie stosującej astaksantynę. To karotenoid, który swoją popularność zyskał między innymi jako skuteczny związek do walki z oznakami starzenia.

Poza tym, dzika róża (w różnej formie), ma wiele innych zastosowań:

korzeń stosowany wewnętrznie: hemoroidy, dysuria (bolesne oddawania moczu i częste parcie na mocz), kaszel, reumatyzm;

liście stosowane wewnętrznie: przeziębienie, grypa, kaszel, egzema, swędzenie;

gałązki stosowane wewnętrznie: kamienie nerkowe;

gałązki stosowane zewnętrznie: egzema;

łupiny owoców stosowane wewnętrznie: przeziębienie, kaszel, grypa, zapalenie oskrzeli, astma, zapalenie nerek, choroby pęcherzyka żółciowego, oparzenia, deficyty witaminy C, zaburzenia dolnych dróg moczowych, kolka, zapalenie stawów, stany reumatyczne, biegunka, nieżyt jelit;

nasiona stosowane wewnętrznie: stany zapalne kości i stawów, dna moczanowa, rwa kulszowa, przeziębienie, gorączka, deficyt witaminy C, jako środek wspierający zdrowie nerek oraz dolnych dróg moczowych i oczyszczanie krwi;

całe owoce stosowane zewnętrznie: hemoroidy, biegunka, reumatyzm, zaburzenia pracy serca, hipoglikemia, infekcje.

Warto wspomnieć o działaniu moczopędnym i lekko przeczyszczającym dzikiej róży. Pomaga w pozbyciu się infekcji dróg moczowych, a dzięki obecności żelaza, stanowi doskonały suplement dla kobiet w czasie miesiączki. Olej z nasion róży pomaga zmniejszyć blizny i rozstępy, również te będące konsekwencją ciąży i porodu. Pomaga bowiem tkankom w regeneracji.

Słowo na koniec

Nie należy samodzielnie zbierać dzikiej róży, w ogólnodostępnych miejscach. Często krzewy traktowane są pestycydami, które mogą zrobić nam krzywdę. Podobnie sprawa mieć się może z krzewami kupowanymi w szkółkach czy kwiaciarniach. Należy wybierać róże, które przeznaczone są do celów kulinarnych lub terapeutycznych.

Stosowanie dzikiej róży warto skonsultować ze specjalistą, by zmaksymalizować korzyści, jakie płyną z jej stosowania.

O czym śnią androidy?

Data: 07.07.2020 03:04

Autor: ziemianin

lanl.gov

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Intel #JamesGimzewski #Loihi #LosAlamosLaboratory #mozg #sen #sieci neuromorficzne #siecineuronowe #spikingneuralnetworks #YijingWatkins

Niektóre sieci neuronowe działają lepiej, jeśli sobie pośpią. Czy myślące maszyny przyszłości będą musiały odpoczywać i zapadać w sen?

O czym śnią androidy?

W powieści Philia K. Dicka, na podstawie której powstał film „Blade Runner”, androidy śnią o elektrycznych owcach. A skoro śnią, to potrafią też spać. Do wczoraj to była tylko literacka fikcja. Do wczoraj…

Badacze ze słynnego Los Alamos Laboratory w Stanach Zjednoczonych dowiedli bowiem właśnie, że niektóre maszyny potrafią, a nawet powinny spać. Zespół Yijing Watkins zajmuje się tam symulowaniem zachowań sieci neuronowych. Badaczy najbardziej interesują spiking neural networks – sieci symulujące sposób, w jaki ludzie i zwierzęta uczą się widzieć.

W akcie desperacji

Na początku badań zespół, pracując nad tzw. nienadzorowanym uczeniem słownikowym (polega na klasyfikacji obrazów bez podania uprzednich przykładów), borykał się z niestabilnością tych sieci. Okazało się, że to skutek długiego, nieprzerwanego uczenia się. Jednak po wzbudzeniu w tych sieciach stanu analogicznego do fal, które powstają w mózgu podczas spania, ich działanie znów było stabilne. „To tak, jakbyśmy zapewnili sieciom neuronowym odpowiednik porządnego snu” – komentuje Watkins w artykule na temat badań.

Naukowcy piszą, że zdecydowali się „usypiać” sieci niemal w akcie desperacji, bo inne metody już nie działały. Zaczęli eksperymentować z wprowadzaniem do sieci szumu. Najlepszy okazał się tak zwany szum gaussowski (w akustyce odpowiada mu tzw. szum biały). Zespół stawia hipotezę, że taki szum naśladuje to, co dzieje się w żywych neuronach podczas snu głębokiego. Idąc dalej, sugerują, że sen głęboki (czasem zwany powolnym) może działać w podobny sposób – sprawia, że żywe sieci neuronów odzyskują stabilność.

Po co ten sen?

Z eksperymentów wiadomo, że ludzie pozbawieni snu przez dłuższy czas cierpią na halucynacje i omamy. Być może są one spowodowane właśnie brakiem stabilności żywej sieci obliczeniowej, którą tworzą neurony. A sen po prostu przywraca tę stabilność.

To ciekawa hipoteza, bo mimo postępów w biologii i medycynie kwestia konieczności snu u zwierząt posiadających układ nerwowy pozostaje tajemnicą. Niewiele wiadomo o tym, dlaczego jest tak niezbędny – potrzebują go nawet malutkie muszki owocówki.

Może inteligentne maszyny przyszłości będą się uczyć tak jak my: poznawać świat, a potem, by wszystko zapamiętać – zasypiać?

Ale nie wszystkie sieci tak mają, tłumaczy Watkins. Większość badaczy sieci neuronowych, głębokiego uczenia i sztucznej inteligencji operuje systemami, na których można wykonać pewne operacje w całej sieci neuronowej (np. zwiększa się liczbę połączeń między węzłami sieci czy modyfikuje ich wagę) i odzyskać sprawność systemu. Nawiasem mówiąc, ciekawym zbiegiem okoliczności na żywym systemie można dokonać tylko jednej „operacji na całej sieci” – poddać go narkozie.

Srebrne druciki

Jednak to nie pierwszy raz, kiedy sieci naśladujące działanie układów biologicznych zapadają w coś w rodzaju snu.

James Gimzewski od lat bada sieci neuromorficzne zbudowane ze srebrnych nanodrucików. Nad takimi sieciami neuronowymi, fizycznymi i opartymi o reakcje elektrochemiczne, pracują też zespoły w Europie. W czasopiśmie naukowym „Nature Communications” naukowcy z Centrum Badawczego Jülich pisali, że takie sieci „są uważane za jednych z najbardziej obiecujących kandydatów do emulowania zachowań synaps i tworzenia sztucznych sieci neuronowych”.

Prąd płynący przez taką sieć sprawia, że niektóre druciki się łączą, co przypomina proces uczenia się w mózgu. Wtedy też pojawiają się nowe połączenia między neuronami. W niektórych eksperymentach badacze zauważyli, że im mniejsze napięcie przepływa przez taki układ, tym bardziej wzorzec jego aktywności przypomina fale śpiącego mózgu.

Cel: sztuczny mózg

Gimzewski nie ukrywa, że jego celem jest silna sztuczna inteligencja. Uważa, że nie da się tego osiągnąć za pomocą klasycznej architektury opartej na układach scalonych, operujących zerami i jedynkami. „Chcę stworzyć maszynę, która myśli. Chcę stworzyć sztuczny mózg” – przyznał w „Progress of Materials Nanoarchitectonics” już w 2012 roku.

Jego słowa warto potraktować poważnie, bo to naukowiec, który poza Intelem współpracował kilkoma noblistami. Co ciekawe, badacze z Los Alamos, którzy odkryli potrzebę snu swoich sieci neuronowych, uruchamiają je na neuromorficznych chipach Intela – Loihi. Coś więc jest na rzeczy.

Być może im bardziej będziemy chcieli naśladować zachowanie złożonych systemów biologicznych, tym więcej wspólnych cech sztucznej inteligencji i istot żywych będziemy odkrywać. Może inteligentne maszyny przyszłości będą się uczyć tak jak my: poznawać świat, a potem, by wszystko zapamiętać – zasypiać?

Nie jest też wykluczone, że zupełnie przypadkiem zespół Yijing Watkins odkrył nowe uzasadnienie snu: może to po prostu cecha pewnego rodzaju układów obliczeniowych? W takim przypadku byłoby naturalne to, że zagadkę rozwiązali właśnie inżynierowie.

Takimi rowerami będziemy jeździć w przyszłości - Bosch podzielił się swoją wizją

Data: 06.07.2020 20:28

Autor: ziemianin

benchmark.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Bosch #TechRadar #UrbanBike #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Ciekawostki #Gadzety #Pojazdy #rowery

Elektryczny rower przyszłości według inżynierów firmy Bosch powinien wyglądać właśnie tak. To nie jest model przeznaczony do produkcji, lecz koncepcja, ale składające się na nią rozwiązania rzeczywiście mają w którymś momencie trafić do nas, użytkowników.

Takimi rowerami będziemy jeździć w przyszłości – Bosch podzielił się swoją wizją

Bosch eBike Design Vision – elektryczny rower przyszłości (która nadeszła)

Bosch eBike Design Vision – pod taką nieskomplikowaną nazwą występuje koncepcyjny rower elektryczny producenta z Gerlingen. Ten nazywa go wręcz „miejskim krążownikiem przyszłości” i ma powody, by to robić. Ta maszyna ma się równie dobrze sprawdzać podczas codziennej jazdy po ścieżkach rowerowych i ulicach, co w trakcie weekendowych wypadów „w teren”.

Jego rama z włókna węglowego – nie da się ukryć – prezentuje się naprawdę ciekawie i warto też zwrócić uwagę na schowane wewnątrz przewody oraz zakamuflowane dźwignie hamulców. Istotniejsze są jednak naturalnie możliwości tego jednośladu, a jeśli chodzi o funkcjonalność, to jego centralnym elementem jest zintegrowany z kierownicą autorski komputer pokładowy Nyon, dający dostęp do najważniejszych informacji, statystyk i nawigacji, ale też ustawień. I to właśnie jest jeden z tych elementów, które trafią do produkcyjnych modeli (i to jeszcze przed końcem tego roku).

Rozwiązaniem, które w rowerach Boscha można znaleźć już teraz, jest natomiast eBike ABS. Podobnie jak w przypadku samochodów, działanie tej wyjątkowej technologii polega na stabilizowaniu pojazdu w momencie gwałtownego hamowania. Krótko mówiąc: gdy czujniki wykryją blokowanie przedniego koła, system zapobiega unoszeniu się tyłu roweru. Są też (zawsze aktywne) LED-y.

Wszystko to z okazji 10. rocznicy Bosch eBike Systems

Koncepcja Bosch eBike Design Vision ujrzała światło dzienne z okazji 10. rocznicy wypuszczenia przez niemieckiego producenta na rynek pierwszego układu napędowego dla rowerów elektrycznych. W przypadku tej futurystycznej wizji silnik (tak jak inne podzespoły) jest schowany w ramie (z otworami zapewniającymi odpowiednią wentylację). To samo tyczy się akumulatora, który jednak może być wyjęty na czas ładowania.

Max Kolonko ogłosił się... prezydentem Polski

Data: 06.07.2020 20:10

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #smiechuwarte #idiota #MaxKolonko #usa #polska #prezydent

Max Kolonko już kilka miesięcy temu stoczył się w przepaść i dziennikarską i polityczną. Jego partia polityczna zakończyła się i przegraną i skandalem.

Teraz dziennikarz z Nowego Jorku ogłosił się prezydentem Polski.

Niesamowite… jak nisko można upaść.

Max Kolonko ogłosił się… prezydentem Polski

Mariusz Max Kolonko postanowił o sobie przypomnieć. Tym razem ogłosił się prezydentem Polski. Twierdzi, że zostanie nim do czasu przeprowadzenia demokratycznych i wolnych wyborów.

Mariusz Max Kolonko to były dziennikarz i wieloletni korespondent TVP w Stanach Zjednoczonych. Kilka lat temu przeniósł swoją działalność do internetu, gdzie prowadzi telewizję MaxTV. W jednym z ostatnich nagrań były dziennikarz ogłosił się prezydentem Polski. – Zmuszali najlepsze córki i najlepszych synów narodu polskiego do emigracji z kraju. Tak stworzyliśmy Polonię, której liczebność przekracza liczebność tych, którzy w Polsce PRL zostali. Mając to na uwadze, z dniem 4 lipca 2020 roku, przychylając się do petycji narodu polskiego, obejmuję niniejszym urząd prezydenta Polski ad interim (tymczasowo – red.) – zapowiedział. Mariusz Max Kolonko dodał, że zostanie prezydentem „do czasu przeprowadzenia demokratycznych i wolnych od zbiórek podpisów, uczciwych wyborów prezydenckich, dokonanych na drodze e-votingu przez naród wyposażony w karty do głosowania”.

Szkoda faceta. Dobrze, że chociaż może pobyć prezydentem. ⤵️ https://t.co/fUG0NHC5f7

— KaroHytrek-Prosiecka (@hytrekprosiecka) July 5, 2020

Działalność polityczna

Mariusz Max Kolonko już raz próbował swoich sił w polityce. W ubiegłym roku założył ruch obywatelski #R Revolution, który miał wystartować w wyborach parlamentarnych. Zainicjował także Komitet Wyborczy Wyborców Patriotyczna Rewolucja Maxa Kolonko. Nie udało mu się jednak zarejestrować list wyborczych w żadnym okręgu.

Wojskowy: Dla polskiego żołnierza łaski nie było, a dla pedofila tak

Data: 06.07.2020 19:54

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #AndrzejDuda #pedofilia #NangarKhel #zolnierze #polityka

Nangar Khel

Gen. W. Skrzypczak: Dziwię się, że dla polskiego żołnierza nie znalazła się łaska, a dla pedofila tak.

Gen. S. Koziej: W tak bulwersującej sprawie prezydent podjął decyzję, a w sprawie skazanych żołnierzy nawet nie zajął stanowiska. To smutne.

Wojskowy: Dla polskiego żołnierza łaski nie było, a dla pedofila tak

Walczył za ojczyznę, ale gdy potrzebował pomocy, państwo odwróciło się od niego. Sierżant Tomasz Borysiewicz, weteran wojny w Afganistanie, przez lata walczył o honor i sprawiedliwość przed polskimi sądami. Oskarżono go o zbrodnię wojenną – największą hańbę dla żołnierza. I chociaż oczyszczono go z tych zarzutów, a tysiące osób słały petycje do prezydenta o łaskę dla niego, Andrzej Duda (48 l.) jej nie udzielił. Pomógł za to pedofilowi, który znęcał się nad rodziną i wykorzystał własną córkę… Żołnierze pytają: Dlaczego?!

Sierżant Tomasz „Borys” Borysiewicz za służbę Polsce stracił wszystko. Siedział w areszcie pod zarzutem zbrodni wojennej i mordu na cywilach, stracił pracę i dobre imię na wiele lat. Po wielu bataliach sądowych oczyszczono go z najcięższych zarzutów, sąd skazał go jednak za naruszenie wojskowej dyscypliny. Wówczas stanęło za nim ponad tysiąc osób, w tym dowódcy, autorytety, a także zwykli Polacy. Apelowali, by prezydent Duda go ułaskawił, tym samym umożliwiając mu powrót do normalnego życia, bo z wyrokiem na karku o pracę było trudno. Głowa państwa nigdy jednak w tej sprawie głosu nie zabrała. Echa tego żołnierskiego dramatu wróciły po tym, gdy prezydent ułaskawił pedofila, cofnął zakaz zbliżania się do swojej ofiary. – W tak bulwersującej sprawie prezydent podjął decyzję, a w sprawie skazanych żołnierzy nawet nie zajął stanowiska. To smutne – komentuje Stanisław Koziej (77 l.), generał brygady w stanie spoczynku. – Dziwię się, że dla polskiego żołnierza nie znalazła się łaska, a dla pedofila tak – wtóruje mu gen. Waldemar Skrzypczak (64 l.), były dowódca wojsk lądowych.

Sierżant Borysiewicz w 2007 roku wyleciał na misję do Afganistanu. To wtedy przypadkiem polscy żołnierze ostrzelali z moździerza cywilny budynek w pobliżu miejscowości Nangar Khel. Zginęło sześcioro afgańskich cywilów.

Polska prokuratura wojskowa oskarżyła siedmiu żołnierzy o zbrodnię wojenną. Zostali zatrzymani i aresztowani na kilka miesięcy. Po latach sąd orzekł, że nie są winni tej zbrodni. Ale sierżanta i trzech innych żołnierzy sąd skazał za „złe wykonanie rozkazu”. – Ułaskawienie żołnierza miało być symbolicznym gestem zwierzchnika sił zbrojnych. Tymczasem prezydent ułaskawił pedofila – dodaje Edyta Żemła, autorka książki „Zdradzeni” o sprawie Nangar Khel.

Sam sierżant Borysiewicz sprawy komentować nie chce. Prezydenccy ministrowie nie odbierają telefonów od dziennikarzy Faktu i nie oddzwaniają.

Politycy sponiewierali polskich żołnierzy

Gen. Waldemar Skrzypczak (64 l.), wiceszef MON w latach 2012-2013, dowódca wojsk lądowych w latach 2006-2009 oraz dowódca Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe w Iraku

Sprawa Nangar Khel jest hańbą polskiego wymiaru sprawiedliwości. Amerykański dowódca Martin Schweitzer nazwał Nangar Khel wypadkiem i pomyłką. Sojusznicy stanęli po stronie naszych żołnierzy. Natomiast sponiewierał ich polski wymiar sprawiedliwości manipulowany przez polityków. Apelowałem do prezydenta o ułaskawienie żołnierza. Bezskutecznie. Uważam, że obowiązkiem prezydenta – zwierzchnika sił zbrojnych – było zajęcie się tą sprawą. Jak widać nie miał takiej woli politycznej. Dlaczego nic nie zrobił? Nie wiem. Pozostawiam to do oceny polskich żołnierzy, jak zwierzchnik armii tych żołnierzy traktuje. Naszych żołnierzy sponiewierano, zniszczono im całe życie wojskowe i prywatne. I nikt z polityków nie czuje się winny. Dziwię się, że dla polskiego żołnierza nie znalazła się łaska, a dla pedofila tak.

W tej sprawie prezydent nawet nie zajął stanowiska

Stanisław Koziej, generał brygady w stanie spoczynku, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego w latach 2010–2015, wiceminister obrony narodowej za rządów PiS w latach 2005–2006

Moim zdaniem żołnierze zostali niesłusznie oskarżeni i skazani. Był to po prostu wypadek w czasie prowadzenia działań wojennych, a postawiono im najcięższy zarzut. Co prawda zostali uniewinnieni, ale kilku zostało skazanych za naruszenie dyscypliny wojskowej.

Gdybym był doradcą prezydenta, doradziłbym mu ułaskawienie wszystkich żołnierzy.

Na przykładzie sprawy żołnierzy ułaskawienie pedofila przez prezydenta jest dla mnie sprawą dziwną. Prezydent powinien dokładniej zbadać tę sprawę. Niewątpliwie jednak, gdyby państwo jakoś interweniowało i pomogło, to być może taki wniosek nigdy nie wpłynąłby do prezydenta.

Reasumując, w tak bulwersującej sprawie prezydent podjął decyzję, a w sprawie skazanych żołnierzy nawet nie zajął stanowiska. To smutne.

Mosbacher krytykuje porównanie TVN-u do WSI

Data: 06.07.2020 19:39

Autor: ziemianin

twitter.comhttps://polskatimes.pl/ambasador-usa-do-europoslanki-pis-beaty-mazurek-w-sprawie-tvn-powinna-sie-pani-wstydzic/ar/c1-15064756

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ambasadausa #dyplomacja #GeorgetteMosbacher #media #Polska #prawoisprawiedliwosc #sluzbyspecjalne #stanyzjednoczone #tvn #usa #zagranicznemedia

Do ingerencji amerykańskiej ambasador Georgetty Mosbacher w wewnętrzne sprawy naszego kraju zdążyliśmy się już przyzwyczaić, a powoli przechodzimy już chyba do porządku dziennego z jej obroną stacji TVN. Tym razem Mosbacher zrugała Beatę Mazurek, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, porównującą własność amerykańskiej korporacji do rozwiązanych kilkanaście lat temu Wojskowych Służb Informacyjnych.

Mosbacher krytykuje porównanie TVN-u do WSI

Jak można było się spodziewać, TVN aktywnie włącza się w kampanię wyborczą i oczywiście atakuje prezydenta Andrzeja Dudę. Obecnie zarzuca mu niechęć do podjęcia debaty z prezydentem Warszawy i jego kontrkandydatem Rafałem Trzaskowskim. Duda nie chce bowiem zgodzić się na dyskusję w TVN-ie, natomiast wolałby spotkać się z Trzaskowskim na antenie TVP.

Do tej kwestii odniosła się właśnie wspomniana Mazurek. Europoseł PiS napisała na Twitterze, że „Trzaskowski boi się debaty z Polakami. Woli ustawioną debatę w WSI 24 i niemieckim Onecie. To przykład pogardy dla wyborców z mniejszych miejscowości. Mieszkańcy Końskich i Polacy już niedługo wystawią mu rachunek„.

Nie trzeba było długo czekać, aby do akcji wkroczyła Mosbacher. Amerykańska ambasador odpowiedziała polityk PiS, że „dobrze Pani wie, że szerzy Pani coś, co jest absolutnym kłamstwem, sugerując że TVN to WSI. Powinna się Pani wstydzić. To jest poniżej godności osoby, która reprezentuje Polaków.”

Obecnie trwa przepychanka słowna, ponieważ Mazurek postanowiła odpowiedzieć przedstawicielce dyplomacji Stanów Zjednoczonych. W tym celu powołała się na raport Antoniego Macierewicza z likwidacji wspomnianych wojskowych służb. Miało z niego wynikać, że zakładający TVN koncern ITI powstał właśnie dzięki wsparciu wojskowych służb państwa komunistycznego.

To nie pierwszy przykład obrony TVN-u przez Mosbacher. Stacja należąca do amerykańskiego koncernu medialnego Discovery może od dawna liczyć na jej wsparcie przez krytyką ze strony szeroko pojętych środowisk prawicowych. Choćby w kwietniu Mosbacher udzieliła wywiadu TVN-owi, w którym zachwalała pluralizm medialny oraz zapowiadała walkę o wolność mediów w Polsce.

Ambasada USA ingeruje w postępowanie przeciwko sieci aptekGemini

Data: 06.07.2020 19:12

Autor: ziemianin

mgr.farm

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci ambasadausa #amerykanskieinteresy #amerykanskiekoncerny #biznes #koncerny #medycyna #Polska #stanyzjednoczone #usa #zachodniekoncerny #zagranicznefirmy #zdrowie

„Dziennik Gazeta Prawna” opisał dzisiaj sprawę nacisków Ambasady Stanów Zjednoczonych dotyczących postępowania prokuratury i policji względem sieci aptek Gemini. Badana jest bowiem sprawa specjalnej aplikacji, która miała pozwolić amerykańskiej firmie na nielegalne pozyskiwanie danych medycznych pacjentów. To zaś nie podoba się właśnie amerykańskiej placówce.

Ambasada USA ingeruje w postępowanie przeciwko sieci aptekGemini

Według wspomnianej gazety Amerykanie reprezentujący placówkę dyplomatyczną swojego kraju wydzwaniają do polskich urzędników, żeby w ten sposób naciskać na nich w sprawie postępowania toczonego wobec Gemini. Zainteresowanie jest oczywiście związane z faktem, że owa sieć aptek jest własnością nowojorskiego funduszu inwestycyjnego. Amerykanie dopytują więc o szczegóły prowadzonych czynności oraz przypominają, że „zagraniczny kapitał w Polsce musi być szczególnie traktowany”.

Samo biuro prasowe Ambasady USA nie zaprzeczyło doniesieniom gazety. W informacji przekazanej „Dziennikowi Gazecie Prawnej” twierdzi ono, że komentuje prywatnych rozmów prowadzonych przez swoich dyplomatów. Jednocześnie placówka twierdzi, że podejmowanie tematu ułatwień inwestycyjnych z urzędnikami innego państwa jest czymś normalnym.

Policja, prokuratura i Urząd Ochrony Danych Osobowych toczą postępowanie wobec Gemini ze względu na aplikację Gemini Apps. Jedna ze spółek należących do koncernu miała bowiem nielegalnie pozyskiwać dane na temat zdrowia pacjentów, czyniąc to poprzez przetwarzanie danych osobowych oraz profilowanie klientów. Amerykański koncern mógł wykorzystywać do tego celu system informacji medycznej P1, czyli jak widać nie do końca pilnie strzeżony rejestr państwowy.

TikTokerzy pajacują na polu i denerwują hodowców bydła

Data: 04.07.2020 02:58

Autor: ziemianin

oz-online.de

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #debilizm #idioci #swiatrolnika

Użytkownicy TikToka zapoczątkowali nowy viral, który wywołał poruszenie w Internecie i zażenował rolników. TikTokerzy publikują krótkie firmy, na których w rytm muzyki płoszą krowy. Rolnicy są przerażeni, a młodzi chyba nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństwa.

TikTokerzy pajacują na polu i denerwują hodowców bydła

TikTokerzy straszą krowy

Na nagraniach widzimy jak młoda dziewczyna w sukience stoi na pastwisku przy stadzie krów. Najpierw w rytm piosenki "Kulikitaka" hiszpańskiego piosenkarza Toño Rosario zgina ręce, a potem straszy krowy. Zwierzęta uciekają w panice. W sieci pojawiło się kilka takich filmów, na których TikTokerzy straszą bydło. Viralowe wideo to nowe wyzwanie „Przestraszyć krowę”. Chociaż mogą uznawać je za zabawne, innego zdania są rolnicy, którzy sugerują osobom straszącym krowy, że nie mają mózgu.

"Witajcie, drodzy TikTokerzy z amputowanym mózgiem, publikujący posty na TikTok i nie wiem, gdzie jeszcze. To jest coś naprawdę fajnego. Wchodzisz na pastwisko lub wybierasz się na łąkę i straszysz tam krowy – mega cool. Poważnie, powiedz, czy wy wszyscy macie nas***ne w mózgu?"

Nowy trend zdobywa już popularność na Facebooku. Jednak chyba nie o taką popularność chodziło nagrywającym filmy, bo są one szeroko krytykowane. Wielu użytkowników FB jest przerażonych i zażenowanych tym, co robią TikTokerzy.

"Życzę każdemu, kto robi coś takiego, byka, który broni swojego stada. Zawsze brakuje mi słów na takie działania"

"Dobrostan zwierząt, dobrostan zwierząt, czyli wszystkie puste frazy. Poza tym, że wkraczanie do obcego mienia jest przestępstwem, musi to robić żałosny, głupi i bezmyślny idiota. W tym kraju nie jestem już zaskoczony"

TikTokerzy są w niebezpieczeństwie

Rolnicy ostrzegają jednak przed udziałem w wyzwaniu. TikTokerzy mogą być bowiem w niebezpieczeństwie. Przestraszone krowy mogą w ramach obrony swojego terytorium stratować osoby biorące udział w „zabawie”. Przed wyzwaniem ostrzega Dolnosaksońska Izba Rolnicza na swoim Facebooku.

–Zarówno nieznana osoba, która zbliża się do krów, jak i ich krzyki wywołują panikę u zwierząt. Biegające spanikowane krowy mogą zranić się nawzajem. U zwierząt w ciąży istnieje ryzyko wycielenia z powodu uwalniania wielu hormonów stresu

Również sami TikTokerzy nie mogą w tej sytuacji czuć się bezpiecznie. Zwierzęta ważące kilkaset kilogramów i biegnące na nagrywających, raczej nie będą się przejmować tym, co napotkają na swojej drodze.

#ZaufanaTrzeciaStrona Jak działają małe (ale niestety skuteczne) internetowe złodziejaszki

Data: 04.07.2020 02:35

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ZaufanaTrzeciaStrona #epidemia #oszustwo #praca

Epidemia utrudniła wielu osobom znalezienie pracy na wakacje. Turystyka kuleje, imprezy masowe leżą, gastronomia ledwo przędzie, zatem trudno o dobre oferty. Tym łatwiej dać się złapać jakiemuś złodziejowi, który postanowił to wykorzystać.

#ZaufanaTrzeciaStrona Jak działają małe (ale niestety skuteczne) internetowe złodziejaszki

Łowienie ofiar na fałszywe oferty pracy ma długą tradycję, zmieniają się tylko scenariusze i sposoby wykorzystywania nieświadomych kandydatów do pracy. Programy partnerskie, kariera słupa, opłaty rekrutacyjne – spektrum jest szerokie. Przyjrzyjmy się bliżej jednemu z takich oszustw – będą bitcoiny i co najmniej kilkadziesiąt ofiar.

Odezwał się do nas czytelnik, którego dziewczyna szuka pracy. Wysłała trochę CV i jedna z firm odpowiedziała z dość nietypową propozycją. Spójrzmy najpierw na ogłoszenie.

Ogłoszenie

Proste operacje internetowe wykonywane zdalnie na komputerze, do testowania sieci kryptograficznych. Praca stała lub dorywcza bez wymaganego doświadczenia. Wymagana podstawowa znajomość obsługi komputera, tabletu lub smartfona, oraz umiejętność poruszania się w internecie. Zapewniamy pełne przeszkolenie w zakresie wykonywanych obowiązków, oraz opiekę konsultanta. Możliwość rozwoju, zdobycia nowego doświadczenia zawodowego, oraz stałego zatrudnienia opartego o umowę. Zarobki około 4200zł. Zapraszamy do kontaktu.

Proste operacje internetowe, praca zdalna, brak doświadczenia, testowanie sieci kryptograficznych i 4200 PLN pensji. Brzmi chyba wystarczająco podejrzanie, jednak osoby szukające pracy nie mają wiele do stracenia. Po kontakcie z ogłoszeniodawcą przychodzi kolejna wiadomość. Pełną treść znajdziecie po rozwinięciu plusika pod spodem, a niżej kluczowe fragmenty.

Pełna treść wiadomości

Od: PSP Chojnacki Data: pt., 3.07.2020 o 12:08

Temat: Re: Odpowiedź na Ofertę: Pomoc administracyjna

Do:

Witamy serdecznie.

Dziękujemy za zainteresowanie się naszą ofertą.

Zajmujemy się badaniem zastosowania nowych technologii w branżach finansowych na zlecenie firm, instytucji i innych podmiotów prawnych.

W odpowiedzi chcemy zaoferować Państwu legalną pracę zdalną, wykonywaną we własnym miejscu zamieszkania na komputerze, tablecie lub smartfonie z dostępem do internetu.

Jest to zajęcie stałe lub dodatkowe na uzgodnionych warunkach, oparte o umowę zlecenie. Praca jest prosta, lekka i nie wymaga specjalnego doświaadczenia. Jeżeli więc ukończyłeś/aś 18 lat i potrafisz samodzielnie zarejestrować się na „facebooku”, „wp”, „gmail” czy innej stronie internetowej to z pewnością sobie poradzisz.

Praca polega na odsyłaniu odebranych mikrotransakcji w sieci Bitcoin do nadawcy przy pomocy portfela utworzonego w polskim kantorze internetowym 4coins.

Za każdą wykonaną transakcję zwrotną otrzymamy 1,74 zł netto, czyli na rękę.

W zależności od szybkości wykonywania operacji i połączenia internetowego wprawiona osoba wykonuję 100 mikrotransakcji w czasie 3-ech godzin.

Nasz system jak i kantor 4coins działa 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, więc czas wykonywania pracy jest dowolny, a wszystkie operacje są rejestrowane w czasie rzeczywistym.

Ilość wykonywania mikrotransakcji jest ograniczona, i jest to 200 operacji dziennie, które następują jedna po drugiej, także w weekendy.

Każdy nowy pracownik jest pod opieką indywidualnego konsultanta przez okres próbny, który pokieruje krok po kroku i szybko odpowie na wszelkie pytania dotyczące pracy.

Wypłaty za wykonaną pracę są każdego piątku tygodnia na wskazane konto bankowe, a wszystkie wykonane przez Państwa mikrotransackje wchodzące i wychodzące są zarejestrowane i widoczne na potfelu 4coins oraz naszym systemie.

Naliczenia są za wszystkie prawidłowo wykonane mikrotransakcje zwrotne, wychodzące.

Aby podjąć pracę należy założyć konto osobiste w kantorze 4coins.pl i wykonać samodzielnie prostą transakcję testową w sieci Bitcoin, na portfel podany w pełnej instrukcji krok po kroku, przesłanej w załączniku tej wiadomości.

Koszt takiej weryfikacji to około 80zł, czyli minimum ustalone przez kantor 4coins, i jest to jedyna opłata zwrotna ponoszona przez pracownika. Nasza firma z tytułu zatrudnienia nie pobiera żadnych opłat od przyszłych pracowników i całkowity koszt testu zostaję zwrócony z pierwszą wypłatą. Transakcja weryfikacyjna jest sprawdzianem Państwa umiejętności niezbędnych do wykonywania tej pracy, oraz poprawności danych zawartych w systemie, przypisanych indywidualnie do każdej osoby.

Po wykonaniu tej operacji mamy pewność, że osoba zatrudniana nadaję sie do powierzonego zadania, a reszta wymaga tylko wprawy i rutyny, gdyż podstawą wykonywania pracy będą zadania oparte głównie na punkcie 8 przesłanej instrukcji.

Po wykonaniu testu wystarczy tylko przesłać na oddzielny bezpieczny email psp.rekrut@protonmail.com swoje dane podane podczas rejestracji w kantorze 4coins, czyli imię, nazwisko i adres e-mail, a także adres zamieszkania do sporządzenia umowy wstępnej.

Państwa dane osobowe nie będą nigdzie udostępniane zgodnie z ustawą RODO. Niezbędne są tylko do procesu rekrutacji.

Wciągu 48 godzin od wysłania nam tych informacji, przesyłamy Państwu kontakt do konsultanta, oraz wstępną umowę elektroniczną na dwu tygodniowy płatny okres próbny.

Umowę należy podpisać przy pomocy myszki od komputera lub palca na ekranie dotykowym oraz odesłać w wiadomości zwrotnej.

W ciągu kilku minut na Państwa portfel 4coins zaczną wpływać mikrotransakcje, które należy odsyłać do nadawcy jak w opisie.

Pracownikom którzy będą wywiązywać się ze swoich obowiazków prześlemy pocztą w ciągu 14 dni umowę-zlecenie, na okres 6-ciu miesięcy,którą należy podpisać i przesłać na adres siedziby firmy. Po upływie terminu na jaki została zawarta umowa-zlecenie, mozliwość otrzymania umowy o pracę na czas nieokreślony.

Warunkiem utrzymania pracy jest wykonanie 500 mikrotranzakcji zwrotnych tygodniowo o których mowa powyżej, po upływie okresu próbnego.

Możliwość zmiany wykonywania przydzielonych zadań po wcześniejszym przeszkoleniu, za wyższą stawkę.

Liczba miejsc ograniczona.

Zapraszamy do współpracy.

Krystian Chojnacki

Koordynator Zespołu

Polski Standard Płatności Sp. z o.o.

Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie, XIII Wydział Gospodarczy – Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS 0000493783

Kapitał zakładowy 129 654 000 zł

NIP 521-366-44-94

Siedziba

ul. Cypryjska 72

02-761 Warszawa

Praca polega na odsyłaniu odebranych mikrotransakcji w sieci Bitcoin do nadawcy przy pomocy portfela utworzonego w polskim kantorze internetowym 4coins.

Za każdą wykonaną transakcję zwrotną otrzymamy 1,74 zł netto, czyli na rękę.

W zależności od szybkości wykonywania operacji i połączenia internetowego wprawiona osoba wykonuję 100 mikrotransakcji w czasie 3-ech godzin.

Ilość wykonywania mikrotransakcji jest ograniczona, i jest to 200 operacji dziennie, które następują jedna po drugiej, także w weekendy.

Aby podjąć pracę należy założyć konto osobiste w kantorze 4coins.pl i wykonać samodzielnie prostą transakcję testową w sieci Bitcoin, na portfel podany w pełnej instrukcji krok po kroku, przesłanej w załączniku tej wiadomości.

Koszt takiej weryfikacji to około 80zł, czyli minimum ustalone przez kantor 4coins, i jest to jedyna opłata zwrotna ponoszona przez pracownika. Nasza firma z tytułu zatrudnienia nie pobiera żadnych

opłat od przyszłych pracowników i całkowity koszt testu zostaję zwrócony z pierwszą wypłatą.

Transakcja weryfikacyjna jest sprawdzianem Państwa umiejętności niezbędnych do wykonywania tej pracy, oraz poprawności danych zawartych w systemie, przypisanych indywidualnie do każdej osoby.

Po wykonaniu testu wystarczy tylko przesłać na oddzielny bezpieczny email psp.rekrut@protonmail.com swoje dane podane podczas rejestracji w kantorze 4coins, czyli imię, nazwisko i adres e-mail, a także adres zamieszkania do sporządzenia umowy wstępnej.

Państwa dane osobowe nie będą nigdzie udostępniane zgodnie z ustawą RODO. Niezbędne są tylko do procesu rekrutacji.

Jak zatem widzicie, słusznie nasz czytelnik i jego dziewczyna nabrali wątpliwości co do prawdziwości tej oferty. Całość śmierdzi na kilometr – zarobki są nieproporcjonalnie duże w stosunku do wysiłku, a cała praca nie ma sensu ekonomicznego (po co płacić komuś za to, co może zrobić skrypt).

Pozostało jeszcze pytanie – czy chodzi o rolę słupa, czy o wyłudzenie 80 PLN i danych osobowych. Wygrał drugi wariant, ponieważ słup potrzebny jest raczej do konwertowania zwykłych walut na wirtualne niż do przelewania wirtualnych z jednego konta na drugie.

Instrukcja obsługi

Do wiadomości dołączona była „instrukcja obsługi” w formie dokumentu PDF (możecie ją zobaczyć pod tym linkiem). Instrukcja ma wiele stron, lecz najważniejsza jest ta:

Oryginał jest tak przycięty, to nie nasza sprawka!

Ile można na tym zarobić?

Plik został utworzony 15 czerwca przez użytkownika „lambo”, a adres portfela 33osuPYC4i1oC2hNWLHXcgCoF1EbSYQRxs pozwala ustalić liczbę ofiar w ostatnich dniach. Okazuje się, że tylko na ten adres wpłynęło od 16 czerwca 9 różnych przelewów, każdy na kwotę ok. 80 PLN.

Historia ostatnich transakcji

Mały złodziejaszek nie zarabia zatem kokosów – ale ten portfel aktywny jest od połowy czerwca, a analogiczne ataki są prowadzone co najmniej od maja. W trakcie naszych poszukiwań natrafiliśmy także na ślad wcześniejszego portfela BTC tego samego sprawcy (3JuUb1F5nnd8E3QSHAg43iHjg8bY9os4ah) – ten z kolei między 30 maja a 1 lipca otrzymał 41 transakcji na kwotę ok. 80 PLN każda. W sumie złodziejaszek ukradł swoją prymitywną sztuczką co najmniej 4000 PLN. Sieci zarzuca szeroko – wyszukiwanie pokazuje setki podobnych ogłoszeń. Co ciekawe, w starszej wersji można natrafić na telefon kontaktowy 890789678, jednak nie wiemy, czy jest prawdziwy.

Wykorzystanie wizerunku prawdziwej firmy

Złodziejaszek podszywa się pod prawdziwą firmę, zajmującą się m.in. świadczeniem usługi BLIK. Polski Standard Płatności jest najwyraźniej już świadomy tej sytuacji, ponieważ każdego odwiedzającego stronę WWW tej firmy wita taki oto komunikat:

Komunikat ze strony PSP

Podsumowanie

Najlepiej sytuację podsumował czytelnik, który podesłał informację o oszuście:

dobra pora na tego typu phishing, dużo moich znajomych nie może teraz znaleźć pracy i na bieżąco przeglądają tego typu oferty

Niestety jest to smutna rzeczywistość wielu Polek i Polaków, dotkniętych brakiem pracy w związku z epidemią.

Szef ONZ ponownie wzywa do powołania najwyższego organu „globalnego zarządzania”.

Data: 03.07.2020 20:27

Autor: ziemianin

breitbart.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #onz #un #swiat #rzadglobalny

Świat potrzebuje nadrzędnego poziomu wielostronnego sprawowania rządów, który może odsunąć na bok problematyczne „interesy narodowe”, sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres powiedział w czwartek, ubolewając, że istniejące instrumenty ONZ, takie jak Rada Bezpieczeństwa, mają zęby, ale „wykazują niewielki lub żaden apetyt na gryzienie”.

Szef ONZ ponownie wzywa do powołania najwyższego organu „globalnego zarządzania”.

W piątek, w 75. rocznicę przyjęcia Karty Narodów Zjednoczonych, będącej instrumentem założycielskim globalistycznej organizacji, Guterres powiedział, że istnieje potrzeba „ponownego przemyślenia sposobu współpracy narodów”.

„Potrzebujemy usieciowanego multilateralizmu, łączącego system ONZ, organizacje regionalne, międzynarodowe instytucje finansowe i inne. Potrzebujemy też wszechstronnego multilateralizmu, czerpiącego z niezbędnego wkładu społeczeństwa obywatelskiego, biznesu, miast, regionów, a zwłaszcza z większą uwagą skierowaną na głosy młodzieży.” powiedział Guterres podczas wirtualnej konferencji prasowej w czwartek.

Stwierdził, że w XXI wieku rządy nie są już jedyną rzeczywistością polityczną i potęgą, dodając „potrzebujemy skutecznego multilateralizmu, który może funkcjonować jako instrument globalnego zarządzania tam, gdzie jest to potrzebne”.

„Problem polega na tym, że dzisiejszy multilateralizm nie ma skali, ambicji i zębów. I niektóre z instrumentów, które mają zęby, wykazują niewielki lub żaden apetyt na gryzienie, jak to ostatnio miało miejsce w przypadku trudności, przed którymi stoi Rada Bezpieczeństwa” powiedział.

W odpowiedzi na pytania dotyczące tego, co dokładnie osiągnęło ONZ w ciągu trzech czwartych stulecia, Guterres powiedział: „przynajmniej udało się uniknąć III Wojny Światowej, którą wieściło tak wielu ludzi.”

„Mieliśmy coś, co wielu nazywało „długim pokojem” z wieloma małymi konfliktami, ale konfliktami, w których wielkie mocarstwa się nie angażowały.”

Sąd Rejonowy w Kościanie NIE pozwolił ukarać osoby za brak maseczki

Data: 03.07.2020 20:19

Autor: ziemianin

elka.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #sady #maseczki #polska #sedzi

Sąd Rejonowy w Kościanie odmówił wszczęcia postępowania o ukaranie mieszkańca gminy Czempiń, który w czasie obostrzeń związanych z epidemią nie nosił maseczki i przemieszczał się po miejscowości. Zarówno według obwinionego, jak i sądu, nakazy i ograniczenia zostały wprowadzone niezgodnie z prawem.

Sąd Rejonowy w Kościanie NIE pozwolił ukarać osoby za brak maseczki

Sytuacja miała miejsce w czasie, kiedy jeszcze noszenie maseczek poza domem było obowiązkowe i cały czas obowiązywał zakaz swobodnego przemieszczania się. – To było 18 kwietnia. Fajny dzień, w miarę ciepło, więc przemieszczałem się z moimi dziećmi na rowerach w miejscowości, w której mieszkam. Patrol policji zainteresował się moją osobą, tym, że nie mam maseczki.

Oznajmiłem, że zgodnie z rozporządzeniem jestem osobą, która nie musi zakrywać ust i nosa, ale do jednego z nich to nie przemówiło – opowiada Sebastian Nowicki. Zaproponowano mu mandat w wysokości 500 zł, jednak go nie przyjął. Policjanci poinformowali, że sporządzą wniosek o ukaranie do sądu.

Wcześniej jednak został wezwany na komendę, na spotkanie z dzielnicowym. Tam dowiedział się, że oprócz zarzutu niezasłaniania ust i nosa, postawiono mu też zarzut dotyczący przemieszczania się. Do winy się nie przyznał i nie złożył wyjaśnień. – Pozostawiłem to sądowi, bo to sąd jest od tego, by orzekać, czy ktoś jest winny, czy niewinny – zaznacza.

Sąd Rejonowy w Kościanie odmówił jednak wszczęcia postępowania przeciw mieszkańcowi gminy Czempiń. W uzasadnieniu sędzia wskazała, że ustawa, na której przepisy się powołano przy wprowadzeniu ograniczeń w przemieszczaniu się, dopuszcza jedynie ograniczenie określonego sposobu przemieszczania się, a nie przemieszczania się w ogóle. Ograniczenia zostały wprowadzone rozporządzeniem, a konstytucja stanowi, że ich źródłem może być jedynie ustawa. Dodatkowo, jak czytamy w uzasadnieniu, można wprowadzić nakaz stosowania środków profilaktycznych wobec osób chorych lub podejrzanych o zachorowanie. Obowiązek maseczek został jednak wprowadzony powszechnie, co łamie konstytucyjne prawa i wolności.

Piękna postawa Sądu Rejonowego w Kościanie.

Sąd twierdzi, że wszystkie nałożone kary na Polaków za brak noszenia maseczki są nielegalne. W takiej sytuacji, to naród powinien podać do sądu premiera rządu, że takie bezsensowne, niekonstytucyjne zarządzenia wprowadza. Nie dość, że wprowadza, to jeszcze bezprawnie napuszcza policję na naród.

#BezPlanu Luksusy miasta po trzech miesiącach w dżungli

Data: 03.07.2020 01:48

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #BezPlanu #podroze #ciekawostki #filipiny #PortBarton #Palawan #wyspa #kwarantanna #wakacje

Po trzech miesiącach kwarantanny na Flipinach nadszedł czas, by załatwić sprawy wizowe związane z pobytem w tym kraju. 90 dni spędzonych w Port Barton na wyspie Palawan to po części praca nad vlogami z Afryki, a po części po prostu wakacje i korzystanie z uroków życia w nadmorskiej miejscowości na tyle, na ile pozwalała kwarantanna. Przede wszystkim jednak był to wspaniały czas, ktorego na pewno nie zapomnimy, o czym świadczyć moze fakt, ze nie do końca chce nam sie wyjeżdżac z Port Barton.

#BezPlanu Luksusy miasta po trzech miesiącach w dżungli

#Zdrowie Pęcherzyk żółciowy, choć niewielki, jest dla nas bardzo ważny!

Data: 03.07.2020 01:32

Autor: ziemianin

f7dobry.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #pecherzykzolciowy #watroba #woreczekzolciowy #zolc

#Zdrowie Pęcherzyk żółciowy, choć niewielki, jest dla nas bardzo ważny!

Podobnie jak inne narządy, pęcherzyk żółciowy odgrywa nieodzowną rolę, pomagając całemu ciału funkcjonować jak w zegarku. Gromadząc żółć wydzielaną przez wątrobę, woreczek żółciowy zapewnia normalne funkcjonowanie dwunastnicy podczas procesu trawienia.

Ale jeśli żółć nie zostanie usunięta z pęcherza na czas, z powodu stanu zapalnego lub nagromadzenia kamieni, konsekwencje mogą być smutne. Zły zapach w jamie ustnej, ból, nudności i niestrawność. Wiemy, jak radzić sobie z tak nieprzyjemnymi objawami bez tabletek i kropli.

Leczenie pęcherzyka żółciowego bez operacji

Przydatne produkty:

  1. Sok z cytryny

Sok z cytryny to naturalny domowy lek, który skutecznie rozpuszcza kamienie w nerkach i woreczku żółciowym. Ze względu na wysoką kwasowość sok z cytryny rozkłada kamienie na mniejsze części, zamieniając je w piasek, który jest łatwo wydalany z organizmu.

  1. Buraki

Burak ćwikłowy jest doskonałym środkiem czyszczącym dla pęcherzyka żółciowego, który może pomóc pozbyć się znienawidzonych kamieni w krótkim czasie i zapobiec ich ponownemu pojawieniu się. Burak jest aktywnie zaangażowany w zapewnienie zdrowia pęcherzowi żółciowemu.

  1. Marchewka, papryka i dynia

Wszystkie te warzywa zawierają karoten, który poprawia pracę pęcherzyka żółciowego.

4 Jabłka

Owoce bogate w pektyny i żelazo podnoszą jakość i ilość żółci, a także oczyszczają wątrobę z toksyn.

  1. Suszone morele, rodzynki i daktyle

Są to naturalne źródła potasu potrzebne do utrzymania zdrowego napięcia ścian pęcherzyka żółciowego.

Oto kilka cudownych przepisów, które pomogą ci pozbyć się kamieni, pokonać zapalenie pęcherzyka żółciowego i będą doskonałą prewencją dla osób dbających o swoje zdrowie.

  1. Lekarstwo z grejpfrutów, imbiru i czosnku

Składniki tego lekarstwa mówią same za siebie: czosnek – najsilniejszy, naturalny antybiotyk, imbir – znany jest z działania przeciwzapalnego i przeciwbakteryjnego, a grejpfrut jest bogaty w witaminę C. Wszystkie te trzy produkty doskonale zapobiegają zapaleniu pęcherzyka żółciowego i tworzeniu się kamieni. Oto, co musisz zrobić:

Składniki:

1 dojrzały grejpfrut

imbir – 5 g

czosnek – 2 ząbki

woda – 200 ml

miód – 25 g

Przygotowanie:

1.Zetrzyj imbir, a następnie zmiel go w moździerzu z czosnkiem, aż będzie gładki.

  1. Weź grejpfruta i ostrożnie wyciśnij z niego sok.

  2. Umieść wszystkie składniki w misce miksera, dodaj 200 ml wody i miód. Mieszaj, aż powstanie gładka masa.

  3. Pozostaw mieszaninę na 20 minut. I gotowe!

Spożywaj lekarstwo 2 razy w tygodniu przed snem.

  1. Woda jęczmienna

Woda jęczmienna doskonale oczyszcza ciało, pomaga walczyć z kamieniem żółciowym i kamieniami nerkowymi, zmniejsza napięcie nerwowe i zwiększa odporność na stres.

Składniki:

25 g ziaren jęczmienia

woda – 200 ml

cynamon – 2 g

miód – 25 g

sok z połowy cytryny

Przygotowanie:

1.Włóż ziarna jęczmienia do durszlaka i dokładnie spłucz pod bieżącą wodą.

  1. Gotuj czyste ziarna jęczmienia w 200 ml wody przez 30 minut, aż ziarna staną się wystarczająco miękkie.

  2. Po tym czasie odcedź mieszaninę, oddzielać wodę od ziaren. Wodę należy posłodzić miodem, dodać cynamon i wyciśnięty sok z połowy cytryny.

Po południu wypij tę wodę leczniczą. Ta woda jest nie tylko pyszna, ale także niezwykle przydatna dla pęcherzyka żółciowego i całego ciała.

  1. Sałatka

Ta prosta i pyszna sałatka pomoże utrzymać ci zdrowie i oczyści pęcherzyk żółciowy. Magiczna mieszanka składników ma pozytywny wpływ na wątrobę.

Składniki:

biała kapusta – 50 g

czerwona kapusta – 50 g

marchewka – 1 sztuka

szpinak świeży – 50 g

awokado – pół sztuki

mieszanka koperku i pietruszki – 50 g

gruszka – pół sztuki

śliwki – 8 sztuk

oliwa z oliwek 

Przygotowanie:

1.Wszystkie składniki należy umyć i drobno posiekać.

  1. Wymieszaj wszystkie składniki w głębokiej misce, dodaj szczypty oliwy z oliwek, dopraw sokiem z cytryny i solą himalajską do smaku. Na zdrowie!

  2. Napój z pestki awokado

Ten przepis jest bardzo prosty i na pewno zaskoczy Cię wynik! Napój z pestki awokado jest skutecznym lekarstwem na choroby skóry, bóle mięśni i stawów, a także na usuwanie kamieni żółciowych i kamieni nerkowych. Warte spróbowania!

Przygotowanie:

1.Po zjedzeniu przydatnego miąższu awokado dokładnie osusz pestkę.

  1. Gdy pestka będzie wystarczająco sucha, zetrzyj ją lub drobno posiekaj i zmiel z blenderze.

  2. 1/4 łyżeczki powstałego proszku dodaj do szklanki ciepłej wody.

  3. Każdej nocy pij napój leczniczy, aby uzyskać pożądany efekt. Warto jednak pamiętać, że pestka awokado zawiera garbniki – lepkie substancje, a przedawkowanie może prowadzić do ciężkiego zatrucia! Maksymalnie spożywaj 1/4 łyżeczki proszku dziennie – tyle wystarczy!

Zdrowy pęcherzyk żółciowy jest kluczem do wysokiej jakości życia. Te sposoby utrzymania w zdrowiu wątroby i pęcherzyka żółciowego są proste i niedrogie, więc byłoby grzechem nie skorzystać z nich. A zapobieganie, jak wiadomo jest najlepszym lekarstwem. Zawsze bądź zdrów!

Duda właśnie zagwarantował każdemu światłowód i dobry zasięg sieci komórkowej

Data: 03.07.2020 01:18

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #andrzejduda #internet #swiatlowod #internetswiatlowodowy #polska #prezydent #twitter

Prezydent Andrzej Duda ogłosił Kartę wolności w sieci.

W części "Internet dla każdego" karta zakłada doprowadzenie światłowodów do każdego domu w Polsce oraz każdego budynku użyteczności publicznej w Polsce (Ochotnicze Straże Pożarne, szkoty, biblioteki, szpitale, przychodnie lekarskie), a także dobry zasięg sieci mobilnej na terenie całego kraju.

Duda właśnie zagwarantował każdemu światłowód i dobry zasięg sieci komórkowej

W drugiej części karty, zatytułowanej "Tak dla wolności, nie dla cenzury w internecie" zapisano brak zgody na działania Unii Europejskiej, które ograniczałyby wolność w Internecie, a także sprzeciw wobec ACTA 2 oraz filtrowania i monitorowania treści w Internecie. Karta zakłada też zapewnienie przejrzystości mechanizmów, na podstawie których duże platformy cyfrowe moderują treści umieszczane przez użytkowników oraz dbanie o prawa użytkowników sieci i ochrona prywatności.

Trzecia część dokumentu "Dalsza cyfryzacja administracji" zakłada pełną cyfryzację e-administracji tak, by wszystkie sprawy można było załatwiać online przez jeden portal gov.pl, dostępny również w wersji mobilnej. W karcie znalazł się także postulat obsługi cyfrowej służby zdrowia. "Po e-zwolnieniach, e-receptach czas na e-skierowania i e-rejestrację" – głosi dokument. Ponadto, znalazła się zapowiedź wprowadzenia e-doręczenia i pełnego odmiejscowienia urzędów, aby każdą sprawę można było załatwić niezależnie od miejsca zamieszkania.

Czwartą część karty zatytułowano "Równy start w cyfrowy świat dla każdego ucznia". Zakłada ona "super szybki" i darmowy internet w każdej polskiej szkole, nowoczesny sprzęt multimedialny w każdej klasie, a także mobilną pracownię informatyczną w każdej szkole. W karcie znalazły się także propozycje służbowego sprzętu komputerowego dla każdego nauczyciela, zapewnienie komputerów/laptopów i dostępu do internetu uczniom z rodzin o niskich dochodach oraz darmowe cyfrowe podręczniki i materiały edukacyjne i gry komputerowe z wartością edukacyjną w kanonie programu nauczania.

W piątej części "Nie dla podatku od smartfonów" zapisano, że nośniki z których korzystamy do łączenia z siecią, muszą być dostępne dla każdego i nie można obciążać ich dodatkowymi opłatami.

Wolność, także ta w Internecie, jest prawem każdego. Za chwilę Prezydent [@AndrzejDuda](/u/AndrzejDuda) podpisze Kartę Wolności w Sieci, która zawiera 5 najważniejszych postulatów. [#DUDA2020](/t/DUDA2020)  pic.twitter.com/WHcnsGA7Jq

— [#DUDA2020](/t/DUDA2020) (@AndrzejDuda2020) [July 2, 2020](https://twitter.com/AndrzejDuda2020/status/1278701350533070851?ref_src=twsrc%5Etfw)

Rosyjska propaganda ws. przekopu Mierzei Wiślanej. Moskwa zmobilizuje ekologów i opozycję w Polsce?

Data: 03.07.2020 00:59

Autor: ziemianin

jamestown.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #rosja #mierzejawislana #przekopmierzeiwislanej

Rosyjska propaganda ws. przekopu Mierzei Wiślanej działa całkiem prężnie. Zdaniem jednego z rosyjskich ekspertów, prace związane z przekopem Mierzei Wiślanej można powstrzymać za sprawą ekologów i opozycji w Polsce. O militarnym znaczeniu inwestycji, która jest istotna dla bezpieczeństwa naszego kraju i interesów NATO, a także sprzeciwie totalnej opozycji poinformował na łamach amerykańskiego ośrodka analitycznego Jemestown Foundation ekspert ds. rosyjskich Paul Goble.

Rosyjska propaganda ws. przekopu Mierzei Wiślanej. Moskwa zmobilizuje ekologów i opozycję w Polsce?

Renomowany amerykański ośrodek analityczny Jamestown Foundationn opublikował analizę amerykańskiego analityka i publicysty Paula Goble, na temat rosyjskiej propagandy ws. przekopu Mierzei Wiślanej. Jednym z wątków poruszonych przez pisarza jest opinia rosyjskiego eksperta ds. bezpieczeństwa Fiodora Kołoskowa na portalu Rytm Eurazji. Zdaniem Kołoskowa, strategiczną z punktu widzenia Polski inwestycję można uśmiercić przy pomocy ekologów i opozycji w Polsce.

Zdaniem rosyjskiego eksperta projekt przekopu Mierzei Wiślanej to efekt "polskiej paranoi". Fiodor Kołoskow przyznał także, że "Moskwa nadal ma nadzieję, że zabije projekt, mobilizując opozycję wśród ekologów w Polsce i Europie oraz wspierając opozycję wobec polskiego rządu". Rosyjski ekspert podkreśla, że "rząd pozostaje całkowicie zaangażowany w budowę kanału, ale wielu przeciwników twierdzi, że projekt jest zbyt drogi, zaszkodzi obszarowi kurortowemu bez przynoszenia korzyści ekonomicznych północno-wschodniej Polsce".

Rosyjska propaganda ws. przekopu Mierzei Wiślanej – interesy NATO

"Rosyjscy obserwatorzy, tacy jak Kołoskow, twierdzą jednak, że prawdziwym powodem, dla którego Warszawa realizuje projekt, jest zaspokojenie potrzeby partnerów NATO do uzyskania dostępu do wód terytorialnych poza obwodem kaliningradzkim Rosji bez konieczności omijania Bałtijska. Autor Rytmu Eurazji mówi, że rosyjska baza przy jedynym naturalnym wejściu na Zalew nigdy i nigdy nie będzie próbowała blokować polskiej żeglugi handlowej. Jednak Polacy mają wątpliwości, czy tak by się stało w przypadku kryzysu. Niemniej jednak, jak twierdzi Kołoskow, jednostka wojskowa w Bałtijsku nie zamierza wpuścić okrętów NATO na ten niewielki akwen, co tłumaczy zainteresowanie Zachodu nowym kanałem"

Co ciekawe, z poczatkiem czerwca ekolodzy walczący z przekopem Mierzei Wiślanej pochwalili się swoimi działaniami na łamach Sputnika. Wywiadem dla prorosyjskiego portalu chwalili się w mediach społecznościowych. Szef resortu mówi wprost, że Rosjanom chodzi o pieniądze i wpływy.

– Myślę, że Rosjanie nie odpuszczą do końca tej inwestycji, bo tu idzie o konkurencję. Ten obszar Polski szczególnie konkuruje z Obwodem Kaliningradzkim. Tutaj naprawdę nie idzie o żadną ekologię, tylko o przyszłość, drogi rozwojowe. Gróbarczyk sugeruje również, że ekolodzy walczący z przekopem Mierzei mogą działać w interesie Rosji.

Politechnika Gdańska – na terenie uczelni powstała mini pasieka

Data: 03.07.2020 00:53

Autor: ziemianin

tiny.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #przyroda #pszczoly #pasieka #miod #PolitechnikaGdanska

Politechnika Gdańska ma swoją mini pasiekę. Składająca się z trzech uli pasieka posłuży ona naukowcom m.in. do badań porównujących skład miodu "miejskiego" i "wiejskiego".

Politechnika Gdańska – na terenie uczelni powstała mini pasieka

O instalacji na terenie politechnicznego kampusu – obok Wydziału Chemicznego – mini pasieki poinformowało w poniedziałek biuro prasowe uczelni. Jak wyjaśniono, mieszkankami uli zostały trzy – na razie niewielkie – pszczele rodziny (tzw. odkłady) pozyskane z Katedry Pszczelnictwa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Do mini pasieki wybrano wyjątkowo łagodne owady linii Kortówka, rasy kraińskiej.

Gdy pszczoły zadomowią się w nowym miejscu, we wnętrzach uli zostanie zamontowany zestaw czujników składający się na system monitoringu pn. Smartula. System ten powstał na PG przed trzema laty. Czujniki będące jego filarem sprawdzają temperaturę, wilgotność i natężenie dźwięków wydanych przez rój. Dane te, przetworzone z pomocą opracowanych przez naukowców z PG algorytmów, dostarczane są gospodarzom pasiek pozwalając – bez zaglądania do uli, czego pszczoły nie lubią – ocenić kondycję rojów.

Od momentu opracowania Smartula jest cały czas udoskonalana. Jak poinformowało biuro prasowe PG, w ulepszaniu systemu pomogą m.in. czujniki zamontowane w mini pasiece powstałej na terenie uczelni. Za te badania odpowiadać będzie współtwórca Smartuli – mgr inż. Tymoteusz Cejrowski z Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki.

Politechnika Gdańska – badania nad składem miodu "miejskiego" i "wiejskiego"

Oprócz informatyków z uczelnianych uli korzystać chcą także politechniczni chemicy. Jeden z nich – profesor Robert Tylingo z Wydziału Chemicznego, zaplanował badania, w ramach których przewidziano porównanie składu miodu "miejskiego" – wyprodukowanego przez pszczoły z politechniki oraz miodów "wiejskich" produkowanych przemysłowo w dużych pasiekach.

– Okazuje się, że nawet te miody, które powstają w regionach wiejskich, często nie mają odpowiedniej jakości. Chemizacja rolnictwa jest bardzo rozwinięta, a drobnocząsteczkowe zanieczyszczenia organiczne są razem z pyłkiem przenoszone do ula, a później do miodu. Smog, który mógłby być źródłem zanieczyszczeń miodu, w Gdańsku nie występuje, dlatego chcemy sprawdzić, który miód ma lepszą jakość

Biuro prasowe poinformowało też, że pomysłodawcą utworzenia na terenie uczelni mini pasieki był 12-letni Bolek Jacaszek – mieszkający w pobliżu uczelni miłośnik przyrody i pasjonat pszczelarstwa. Trzy ule zbudował dziadek chłopca, a wszystkie koszty związane z zakupem pszczół pokryła firma Restudio Jacaszek Architekci Sp. z o.o., której współwłaścicielem jest ojciec Bolka – Maciej Jacaszek. Część środków dołożył sam chłopiec z własnego stypendium za wyniki w nauce. Bolek zamierza codziennie odwiedzać mini pasiekę.

#ZaufanaTrzeciaStrona Policja zhakowała „bezpieczne telefony” przestępców, efektem setki zatrzymań

Data: 03.07.2020 00:35

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #EncroChat #smartfon #szyfrowanie #wpadka

Nie można znać się na wszystkim. Na przykład dilerzy i przemytnicy narkotyków nie znają się na bezpieczeństwie IT. Kupują więc gotowe „bezpieczne telefony”, wierząc, że są bezpieczne. Ale ich producent też nie zna się na wszystkim…

#ZaufanaTrzeciaStrona Policja zhakowała „bezpieczne telefony” przestępców, efektem setki zatrzymań

Czy wystarczy wyjąć z telefonu kamerę, mikrofon i moduł GPS, zainstalować „wzmocnionego” Androida, dodać drugi, niewinnie wyglądający system operacyjny i sprzedawać po 5500 PLN plus 1000 PLN abonamentu miesięcznie? Najwyraźniej cała ta magia, mająca sprawić, że rozmowy z tego telefonu będą bezpieczne, nie mogła przeciwstawić się niedostatecznemu zabezpieczeniu infrastruktury służącej do aktualizacji oprogramowania na „bezpiecznych” słuchawkach.

Bezpieczne rozmowy z bezpiecznego telefonu

EncroChat miał być gwarancją bezpieczeństwa dla jego klientów. Trudno od zwykłego bandziora wymagać flashowania ROM-u, konfiguracji kluczy prywatnych i publicznych czy wyboru bezpiecznego komunikatora. Wszystkie te problemy obiecują rozwiązywać firmy sprzedające tzw. „bezpieczne telefony”. Jednym z najpopularniejszych w Europie był (bo już wiadomo, że nie jest) EncroChat. Według informacji opublikowanych przez organy ścigania firma miała 60 000 klientów. Co najmniej 700 z nich zostało w ostatnich tygodniach zatrzymanych – i zdecydowanie nie była to seria zbiegów okoliczności.

EncroChat obiecywał niezwykły poziom bezpieczeństwa. Był także sprzedawany w Polsce.

Hasło reklamowe sklepu „prawda wyjdzie na jaw” było wręcz prorocze

Podstawowe zalety tego telefonu obejmowały:

gwarancję anonimowości (brak powiązania karty SIM z użytkownikiem),

dostosowaną wersję Androida z pełnym szyfrowaniem dysku,

podwójny system operacyjny (oprócz szyfrowanego, można było odpalić „normalnego” Androida),

komunikator z szyfrowaniem E2E i rotacją kluczy,

regularne aktualizacje oprogramowania,

usunięte kamera, mikrofon, GPS i port USB,

dostęp do sieci GSM w ponad 120 krajach,

certyfikacja FIPS 140-2 i zabezpieczenie szyfrowanej partycji parą kluczy RSA oraz hasłem użytkownika,

samousuwające się wiadomości,

zdalne kasowanie zawartości telefonu,

usunięte łączenie po ADB i recovery mode,

całodobowe wsparcie użytkownika.

Brzmi jak marzenie każdego dilera – ale okazuje się, że było marzeniem organów ścigania.

Jak Francuzi z Holendrami wzięli się do roboty

Na dzisiejszej konferencji prasowej francuskie i holenderskie organy ścigania potwierdziły plotki krążące od kilku tygodni po rynku – EncroChat został skutecznie zaatakowany przez policję, a rozmowy przestępców były rejestrowane i analizowane. Sukcesy organów ścigania rzekomo podniosły już ceny narkotyków na rynku hurtowym – a to dopiero początek całej akcji. Świetny opis sytuacji przedstawia serwis Motherboard, który już wcześniej analizował rynek „bezpiecznych telefonów”. Dzięki licznym informatorom z obu stron barykady rysuje niezwykle ciekawą historię wpadki EncroChata.

EncroChat był przez przestępców uznawany za wystarczająco bezpieczny, by w trakcie komunikacji podawać prawdziwe nazwy towarów, lokalizacje dostaw czy nawet przesyłać sobie rodzinne zdjęcia. Szyfrowanie end-to-end było uznawane za nie do złamania. Od kilku tygodni jednak atmosfera wśród przemytników narkotyków była zła – znikali ich wspólnicy, a w ręce policji wpadały kolejne spore transporty w różnych krajach. Wpadki dotykały równomiernie różne grupy i nie było w nich żadnego zauważalnego klucza.

Przestępcy nie wiedzieli, że kilka miesięcy wcześniej francuskie służby zlokalizowały serwery producenta na terenie Francji i uzyskały zgodę lokalnego wymiaru sprawiedliwości na przejęcie kontroli nad całą siecią komunikacji. Według BBC operacja zaczęła się w marcu, a od 1 kwietnia wszystkie wiadomości przestępców trafiały w ręce organów ścigania w czasie rzeczywistym. W trakcie operacji przejęto ponad 100 milionów wiadomości wymienianych przez klientów EncroChata. Dostawa po dostawie, adresy, ilości towaru, miejsca przechowywania, sposoby prania przychodów ze sprzedaży, inwestycje, zlecenia zabójstwa – wszystko zapisane czystym tekstem i przekazywane na żywo policjantom. Efektem było zatrzymanie ponad 700 osób w UK, Norwegii, Szwecji, Francji i Holandii. W samej Holandii zatrzymano 8 ton kokainy, 1,2 tony metaamfetaminy i 20 milionów euro w gotówce oraz zlikwidowano 19 laboratoriów produkujących syntetyczne narkotyki. Dzięki współpracy z francuskimi służbami holenderska policja otrzymywała na żywo strumień czatów przestępców, monitorując każdy ich ruch. Z kolei brytyjskie służby przechwyciły 2 tony narkotyków i 54 miliony funtów w gotówce.

Odkrycie problemu

Podobno użytkownicy EncroChata pierwsze problemy zauważyli w maju tego roku, gdy w niektórych przypadkach przestała działać funkcja zdalnego czyszczenia telefonu. Obsługa klienta na początku składała to na karb błędów użytkownika lub zapomnianego kodu PIN, niezbędnego do wyzerowania urządzenia. W czerwcu firma przyjrzała się bliżej jednemu z problematycznych urządzeń i odkryła na nim złośliwe oprogramowanie. Z opisu wynika, że był to rodzaj rootkita, który ukrywał swoją obecność na urządzeniu, blokował jego zdalne kasowanie, zapisywał kod PIN użytkownika, kopiował dane z urządzenia oraz nagrywał wszystkie czaty przed ich zaszyfrowaniem lub po ich odszyfrowaniu. W ten oto sprytny sposób francuskie służby obeszły problem szyfrowania E2E.

Administratorzy EncroChata wysłali na telefony aktualizację oprogramowania, która miała usunąć konia trojańskiego, jednak ten wrócił z dodatkowymi funkcjami, takimi jak zmiana kodu PIN użytkownika. Przeciwnik się nie poddawał. EncroChat poinformował swoich użytkowników o trwającym ataku.

Wiadomość od EncroChata

EncroChat poprosił operatora kart SIM, holenderską firmę KPN, o zablokowanie ruchu do określonych serwerów, używanych przez autorów ataku. KPN ruch zablokował, lecz wkrótce potem znowu odblokował. EncroChat wyłączył wtedy w ogóle funkcjonowanie usługi, wcześniej polecając użytkownikom fizyczne pozbycie się telefonów. Było już jednak za późno na zacieranie śladów. Według informatorów Motherboard użytkownicy bezpiecznych telefonów pozbyli się elektroniki, a niektórzy udają się w długie podróże w nieokreślonym kierunku. Spory segment hurtowego rynku narkotyków został sparaliżowany.

Francuskie służby pod koniec swojego komunikatu wyraziły zrozumienie, że EncroChat miał także legalne zastosowania i zaprosiły użytkowników, którzy stosowali narzędzie legalnie, do zgłoszenia się do zespołu śledczego, by złożyć prośbę o skasowanie ich danych. Zaprosili także administratorów EncroChata, by przedyskutować legalność operacji policyjnej.

Gdzie EncroChat popełnił błąd

Uwaga – to tylko nasze spekulacje. Zamiast skupiać się na wodotryskach, takich jak usuwanie GPS-a czy umożliwienie uruchomienia „czystego” Androida na przestępczym urządzeniu, administratorzy poufnej sieci komunikacji powinni przeprowadzić prawdziwą analizę ryzyka i objąć opieką serwery umożliwiające zdalną aktualizację oprogramowania na urządzeniach klientów. To najprawdopodobniej w ten właśnie sposób francuska policja dobrała się do wiadomości. Obstawiamy, że telefony otrzymały prawidłowo podpisaną aktualizację oprogramowania (o ile w ogóle weryfikowały podpisy aktualizacji…) wysłaną z oficjalnej infrastruktury producenta. Najwyraźniej twórcy systemu także nie byli profesjonalistami. Tak trudno dzisiaj o fachowców…

Raport: Polacy nie chcą zakładać maseczek w sklepach

Data: 03.07.2020 00:13

Autor: ziemianin

money.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #handel #maseczki #maseczkiwsklepach #koronawirus #koronawirus #kryzys #zakupy #NieIgnorujWirusa

"W sklepach nie ma rękawiczek dla klientów, a na brak maseczki nikt nie zwraca uwagi – to wnioski z badania, które na zlecenie money.pl i Wirtualnej Polski przeprowadziła w całym kraju pracownia UCE Research. Co na to resort zdrowia? "Nie mamy narzędzi do egzekwowania nakazu"

Raport: Polacy nie chcą zakładać maseczek w sklepach

Podczas zakupów czy załatwiania spraw w urzędzie zasłanianie ust i nosa jest obowiązkowe. Rozporządzenie Rady Ministrów daje jednak furtkę tym, którzy cierpią na choroby układu oddechowego. Furtka jednak okazała się szeroką bramą, bo – jak pokazują wyniki naszego badania – w sklepach coraz więcej osób takiego obowiązku nie przestrzega.

W poprzedni weekend pracownicy UCE Research sprawdzili w prawie 300 sklepach w całej Polsce, jak wygląda egzekwowanie przepisów w praktyce. Wcielili się w nich rolę "tajemniczego klienta". W ramach małej prowokacji dziennikarskiej zaczepiali też pracowników sklepów, pytając czemu nie reagują na brak maseczek u klientów.

Tylko w 5 proc. sytuacji pracownik zareagował na brak maseczki u klienta.

W supermarketach zdarzyło się to w 12, a w hipermarketach – 18 proc. przypadków.

"Jak wynika z sygnałów i obserwacji RPO, do obowiązku tego stosuje się co drugi klient placówek handlowych i usługowych" – pisał w komunikacie Adam Bodnar"

#SmiechuWarte - Niemcy z powodu „neonazizmu” likwidują jednostki specjalne

Data: 03.07.2020 00:04

Autor: ziemianin

dw.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #absurdypolitycznejpoprawnosci #neonazizm #Niemcy #politycznapoprawnosc #sluzbyspecjalne #wojsko #SmiechuWarte

Część jednostek specjalnych niemieckiego wojska zostało rozwiązanych przez tamtejszy resort obrony narodowej. W ten sposób politycy zamierzają walczyć z rzekomą plagą „neonazizmu”, mającą mieć miejsce właśnie wśród komandosów. U jednego z nich niedawno znaleziono nawet kilkadziesiąt tysięcy sztuk amunicji oraz kilkadziesiąt kilogramów materiałów wybuchowych.

#SmiechuWarte – Niemcy z powodu „neonazizmu” likwidują jednostki specjalne

Minister obrony i szefowa niemieckiej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU), Annegret Kramp-Karrenbauer, przekazała do parlamentu poufny raport dotyczący walki z „neonazizmem” w strukturach wojskowych naszego zachodniego sąsiada. Wśród kilkudziesięciu podejmowanych kroków znalazło się też zlikwidowanie części wojsk specjalnych, czyli przede wszystkim komandosów z KSK.

Na razie jednostka znajduje się na okresie próbnym. W jego trakcie żołnierze mają zrozumieć „powagę sytuacji”, a przede wszystkim dokonać oczyszczenia swoich struktur z ludzi uważanych za „prawicowych ekstremistów”. W przeciwnym razie Kramp-Karrenbauer może dokonać całkowitej reorganizacji niemieckich sił specjalnych.

Licząca blisko 1,5 tys. osób jednostka KSK jest elitarną grupą żołnierzy Bundeswehry, utworzoną w 1996 r. Praktycznie od początku istnienia jest ona celem nagonki ze strony politycznie poprawnych mediów, co i rusz tropiących „neonazizm” w jej szeregach. W ostatnich latach doniesień pojawiało się więcej, a dotyczyły one chociażby planowania mordu na lewicowych politykach przez dwóch żołnierzy KSK.

Niedawno w domu jednego z komandosów znaleziono kilkadziesiąt tysięcy sztuk amunicji, kilkadziesiąt kilogramów materiałów wybuchowych, broń i tłumik. Zarzuca mu się przygotowywanie ataków.

#HistoriaBezCenzury - Cebula w Ameryce - Kościuszko w USA

Data: 02.07.2020 23:23

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hbc #historiabezcenzury #ciekawostkihistoryczne #historia #TadeuszuKosciuszko #pomnik #usa #polska

Kilka lat temu przygotowaliśmy dla Was odcinek opowiadający o Tadeuszu Kościuszce. Jeśli ktoś go jeszcze nie widział, to zachęcamy do nadrobienia zaległości:

https://www.youtube.com/watch?v=KpuKI…

Dzisiaj czas, aby nieco lepiej przyjrzeć się jego przygodom w Stanach Zjednoczonych. Jak dobrze Tadeusz znał się na fortyfikacjach? Co hodował w swoim ogródku? Dlaczego jego testament nie został wykonany? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka.

Zapraszamy do oglądania!

PS. Z tą cebulą oczywiście nie chodzi o Tadeusza, tylko o to, co hodował w ogródku ;)

#HistoriaBezCenzury – Cebula w Ameryce – Kościuszko w USA

#niebezpiecznik Uwaga na SMS-y z prezentami od Allegro

Data: 02.07.2020 11:49

Autor: ziemianin

niebezpiecznik.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Adroid #Allegro #GooglePlay #malware #smartfony

#niebezpiecznik Uwaga na SMS-y z prezentami od Allegro

Przestępcy właśnie zaczęli wysyłać do Polaków SMS-y podszywając się pod Allegro. Oto treść wiadomości

Prezent od Allegro 30 zl na zakupy oraz darmowa dostawa. Pobierz nowa wersje naszej aplikacji mobilnej https://playsklep24[.]com/allegro i wpisz swoj kod: KSR39S1

Kliknięcie przekierowuje ofiarę na stronę udającą oficjalny sklep Google Play z aplikacjami na Androida.

Jeśli ofiara nie zorientuje się, że jest na fałszywej stronie i pobierze aplikację aby “otrzymać prezent”, zainfekuje sobie telefon złośliwym oprogramowaniem, które przestępcy wykorzystują do wykradania pieniędzy z rachunków bankowych.

Co robić, jak żyć?

Ostrzeżcie wiec mniej technicznych znajomych i tak skonfigurujcie im telefony z Androidami, żeby instalacja aplikacji spoza oficjalnego sklepu nie była możliwa. Zwróćcie im też uwagę, że sama blokada instalacji spoza Google Play to dopiero początek zabezpieczania smartfona z Androidem. Kroków które trzeba wykonać jest więcej…

Gulasz węgierski (bez mięsa)

Data: 02.07.2020 11:32

Autor: ziemianin

stleonards.london

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kuchnia #jedzenie #gulasz #bezmiesa #pysznosci #dietabezmiesa

Węgierski gulasz jest dobrą okazją do opróżnienia lodówki z zapomnianych tam warzyw.

Gulasz węgierski (bez mięsa)

Szef Andrew Clarke z londyńskiej restauracji St Leonards, udostępnił przepis na gulasz bez mięcha.

Składniki na 4 porcje:

1 cebula

2 marchewki

½ korzenia selera

1 czerwona papryka

1 zielona papryka

4 ząbki czosnku

1-2 ostrej, wędzonej papryki

1 ziemniak

2 pomidory

1 l bulionu warzywnego

garść jarmużu, grubo posiekanego

Dodatki

śmietana

oliwa

mały pęczek koperku

mały pęczek natki

Jak przyrządzić?

  1. Rozgrzej oliwę na średnim ogniu w garnku z grubym dnem i wrzuć pokrojone w kostkę marchewki, seler, cebulę, papryki, plasterki czosnku i liście laurowe. Podsmażaj wszystko 2 minuty, często mieszając.

  2. Teraz dodaj paprykę w proszku i kolejną minutę smażenia wraz z mieszaniem. Pora na ziemniaki i pomidory pokrojone w kostki (pomidory mogą być z puszki, ale odsączone) oraz bulion. Doprowadź do wrzenia, zmniejsz ogień i gotuj na małym przez 15 minut. Po tym czasie dorzuć posiekany jarmuż i gotuj jeszcze 5 minut.

  3. Dopraw gulasz solą i świeżo zmielonym czarnym pieprzem. Podawaj w miskach z łyżką śmietany, odrobiną dobrej oliwy, posiekanymi koperkiem i natką pietruszki.

Zielony bonus

  1. Spróbuj tego z ugotowaną kaszą gryczana z dodatkiem na wierzchu: śliwek, borówek, płatków migdałów i skropiona syropem klonowym.

  2. Użyj liści cykorii jako osłony i zrób sobie tacos, nadziewając je zgrillowanym brokułem i karczochem, polanymi meksykańską salsą.

  3. Zrób kremowe indyjskie curry z batatów, selera, pieczarek, soczewicy, mleka kokosowego, nerkowców i ziół. Podawaj z chlebkiem pita.

Darmowe 100GB od PLAY

Data: 02.07.2020 10:55

Autor: ziemianin

tabletowo.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #play #100GBzadarmo #darmoweGB #darmoweGBwPlay #GBzadarmo #PlaynaKarte

PLAY udostępnił w prepaid promocję 100 GB NA LATO NA APLIKACJE.

Darmowe 100GB od PLAY

Obowiązuje od 01.07.2020 r. do 30.09.2020 r. lub wcześniejszego odwołania. Jest to to darmowy pakiet 100 GB na korzystanie wyłącznie w aplikacjach mobilnych YouTube, Instagram, Facebook, Messenger i TikTok. Pakiet mogą włączyć użytkownicy taryf Play na Kartę, Play na Kartę Lubię to!, Formuła Play na Kartę, Play na Kartę Rok Ważności Konta, Play na Kartę odNOWA, RBM SieMa na Kartę, RBM SieMa na Kartę PL, Internet na Kartę w Play, Internet na Kartę w Play 2.0, RBM Energy na kartę.

Pakiet po aktywacji będzie działał do 30.09.2020 r. do końca dnia.

W niektórych wypadkach wymienione aplikacje mogą korzystać z transmisji danych w zakresie, który nie jest objęty usługą. Następuje to w sytuacji, gdy aplikacje wymieniają dane z własnymi systemami lub systemami firm trzecich. W takim przypadku transmisja danych pomniejsza zwykły pakiet internetu.

Z oferty można skorzystać tylko raz dla danego numeru telefonu. Warunkiem przyznawania i korzystania z pakietu jest utrzymywanie okresu ważności połączeń wychodzących i posiadanie minimum 1 gr w Pakiecie Złotówek.

Pakiet możesz włączyć na dwa sposoby:

kod: *111*642*1#

w aplikacji mobilnej Play24

Regulamin Oferty Promocyjnej 100 GB na lato na aplikacje (pdf)

Prezydent Donald Trump zbanowany na Twitchu i Reddicie. O co w tym chodzi?

Data: 02.07.2020 10:39

Autor: ziemianin

techspot.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #amazon #ban #blm #donaldtrump #internet #reddit #stanyzjednoczone #twitch #usa

Specjalne traktowanie amerykańskiej głowy państwa w mediach społecznościowych właśnie się skończyło i prezydent będzie musiał podobnie jak każdy inny użytkownik przestrzegać zasad.

Prezydent Donald Trump zbanowany na Twitchu i Reddicie. O co w tym chodzi?

Jakiś czas temu głośno zrobiło się o reakcji Twittera na kontrowersyjny wpis Donalda Trumpa, komentujący trwające na ulicach Stanów Zjednoczonych protesty wywołane agresją policji, a konkretniej śmiercią czarnoskórego obywatela, który nie przeżył niestety jednej z interwencji. A że kraj mierzy się przy okazji ze skutkami pandemii koronawirusa, która przyniosła choćby falę bezrobocia, to sytuacja jest bardzo napięta. Amerykański prezydent zamiast ją uspokajać, postanowił jednak w swoich stylu dalej polaryzować społeczeństwo, czego dowodem był wpis sugerujący, że armia jest w gotowości, bo kiedy zaczyna się rabowanie, zaczyna się też strzelanie.

I choć część protestujących faktycznie posunęła się za daleko, podpalając i rabując sklepy, to wpisy sugerujące, że wszyscy są bandytami znieważającymi pamięć zamordowanego George’a Floyda, przelała czarę goryczy. W związku z tym Twitter postanowił zablokować ten wpis, nie zważając na to, że jego autorem jest prezydent, bo ten ich zdaniem złamał regulamin zabraniający gloryfikacji przemocy. Co jednak ciekawe, CEO innego serwisu społecznościowego, a mianowicie zarządzający Facebookiem Mark Zuckerberg, miał w tej sprawie inne zdanie (złośliwi sugerują, że było ono wcześniej konsultowane z samym Donaldem Trumpem), powołując się na wolność ekspresji i… funkcję informacyjną wpisu.

Dziś okazuje się jednak, że Facebook może być osamotniony w tej obronie amerykańskiego prezydenta, bo na kolejne niestosowne zachowania głowy państwa reagują inne media społecznościowe, bez wahania banując jego konta. Jednym z nich jest Twitch, który postanowił odpowiedzieć w ten sposób na mowę nienawiści i rasistowskie komentarze Donalda Trumpa, które można znaleźć choćby w nagraniu dokumentującym pamiętną wypowiedź sugerującą, że Meksyk wysyła do Stanów Zjednoczonych gwałcicieli. Materiał został zablokowany, a inne wypowiedzi prezydenta z ostatniej wizyty w Tulsie oznaczone jako rasistowskie, co poskutkowało tymczasowym banem konta.

Jak tłumaczył bowiem zasady panujące w serwisie przedstawiciel Twitcha, kiedy prezydent, swoją drogą niekryjący braku sympatii dla właściciela platformy, czyli Jeffa Bezosa, zakładał tam konto: – Jak każdy inny, politycy na Twitchu również muszą stosować się do naszych zasad i regulaminu. Nie robimy wyjątków dla zawartości politycznej czy wartej opublikowania i podejmujemy działania wobec zawartości, która została zgłoszona jako naruszająca nasze zasady. Jak się dowiadujemy, zawieszenie jest tymczasowe, ale Twitch nie wyjaśnił dokładnie, jak długo ono potrwa, równie dobrze może więc ciągnąć się miesiącami.

To jeszcze nie wszystko, bo zaraz po tym głos został odebrany również jednej z najgłośniejszych grup zwolenników Donalda Trumpa, która wypowiadała się na Reddicie jako r/The_Donald. Ta znalazła się bowiem pośród 2000 kont zbanowanych w serwisie w związku z aktualizacją jej zasad na temat mowy nienawiści. I choć społeczność nie została w żaden sposób oficjalnie połączona z prezydentem, to liczyła ponad 790 tysięcy członków i przeprowadziła z Donaldem Trumpem sesję AMA, czyli Ask Me Anything podczas kampanii prezydenckiej w 2016 roku. Jak czytamy w oświadczeniu CEO Reddita, Steve’a Huffmana: – Wszystkie społeczności na Reddicie muszą przestrzegać naszej polityki stworzonej w dobrej wierze. Zbanowaliśmy r/The_Donald, ponieważ odmówili, pomimo okazji, jaką im daliśmy. Społeczność konsekwentnie prezentowała treści łamiące regulamin, antagonizowała nas i inne społeczności, a jej moderatorzy odmówili podporządkowania się podstawowym zasadom. Do tej pory w dobrej wierze próbowaliśmy pomóc im zachować tę społeczność jako miejsce dla jej użytkowników – poprzez ostrzeżenia, zmiany moderatorów, kwarantannę i wiele innych.

#KomentarzTygodnia Ludzie z bursztynu – ludzie z g...

Data: 02.07.2020 10:28

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #komentarztygodnia #gadowskitv

O wynikach wyborów prezydenckich, o trudności Polonii przy oddawaniu głosów, o powrocie brytyjskich naukowców do badań nad hydroksychlorochiną, o najnowszej hollywoodzkiej produkcji, której fabuła zrzuci was z krzesła, o tym czy nastąpi w Polsce baby boom, o tym czy czeka nas nowość na jesieni, o pozycjach książkowych do poczytania na wakacjach, o II Marszu Polaków i Polonii.

#KomentarzTygodnia Ludzie z bursztynu – ludzie z g…

Brawurowa akcja lubuskiej policji – pirat drogowy ukarany!

Data: 02.07.2020 10:20

Autor: ziemianin

lubuska.policja.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #policja #Ciekawostki #Skandale #jazdabezuprawnien #lubuskapolicja #traktor #skandal

“…Mieszkaniec powiatu żarskiego poruszał się traktorem bez ważnych badań technicznych, jechał drogą krajową K-12, na której panuje duży ruch. Mężczyzna na wozie przewoził dwoje małych wnucząt i żonę. Funkcjonariusze zatrzymali mu dowód rejestracyjny i prawo jazdy, a do sądu skierują wniosek o ukaranie w związku z popełnionym wykroczeniem drogowym….”

Brawurowa akcja lubuskiej policji – pirat drogowy ukarany!

Na filmiku widzimy powolutku jadący traktor z przyczepą na którym siedzi dwoje dzieci z matką. Potrzeba naprawdę wielkiej wyobraźni, żeby dostrzec zagrożenie. Policja zamiast kierować się zdrowym rozsądkiem posłużyła się jakimś przepisem w naszym przeregulowanym życiu.

Postulujemy: policja do łapania bandytów a od zwykłym ludzi odchrzańcie się!

Wiceminister zdrowia Cieszyński: nie ma na razie planu przymusowych szczepień

Data: 02.07.2020 10:06

Autor: ziemianin

tvp.info

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #szczepionka #koronawirus #covid19 #januszciesynski

Wiceminister był pytany na briefingu w Warszawie m.in. o wyniki badania, z którego wynika, że 37 proc. Polaków skorzystałoby ze szczepionki przeciw COVID-19, gdyby była dostępna. Badanie zostało przeprowadzone przez ARC Rynek i Opinia od 2 do 9 czerwca 2020 r. 28 proc. ankietowanych zadeklarowało, że nie skorzystałoby ze szczepionki, a 34 proc. nie miało zdania.

Wiceminister zdrowia Cieszyński: nie ma na razie planu przymusowych szczepień

Pytany, czy są plany obowiązkowych szczepień na COVID-19, wiceminister przekazał, że „nie ma na ten moment takiego planu, by było to szczepienie obowiązkowe.

Niski poziom witaminy D3 powoduje nawet śmierć

Data: 01.07.2020 17:34

Autor: ziemianin

naturalnews.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #odzywianie #zlystanzdrowia #cukrzyca #chorobyserca #zdrowienaturalne #skladnikiodzywcze #otylosc #swiatlosloneczne #suplementy #witaminaD #niedoborwitaminyD

Witamina D jest niezbędna dla ogólnego stanu zdrowia.

Niski poziom witaminy D3 powoduje nawet śmierć

Niedobór jej związany jest ze zwiększonym ryzykiem przedwczesnej śmierci, szczególnie jeśli jej poziom we krwi jest niższy niż 30 nanogramów na mililitr (ng/ml).

Nie ma wielu naturalnych źródeł żywności witaminy D, więc może być trudno spełnić zalecaną dzienną dawkę (RDI) bez regularnej ekspozycji na słońce.

Witamina D jest hormonem, który może być wytwarzany przez skórę dopiero po wyzwoleniu przez promienie UVB ze słońca.

Witamina D odgrywa ważną rolę w zdrowiu kości, funkcji odpornościowej i zapobieganiu nowotworom. Dlatego utrzymanie wysokiego poziomu D3 ma kluczowe znaczenie dla zdrowia i życia.

Osoby starsze, osoby o ciemnej skórze, osoby z nadwagą i osoby mieszkające w miejscach o ograniczonym nasłonecznieniu, mają wysokie ryzyko wystąpienia niedoboru tej witaminy.

Jak niedobór witaminy D3 wpływa na twoje zdrowie?

Niedobór witaminy D3 jest związany z chorobami:

Cukrzyca  – badanie opublikowane w  Journal of Clinical Endocrinology & Metabolism wykazało, że osoby z cukrzycą lub stanem przedcukrzycowym, mają niższy poziom witaminy D, niż osoby zdrowe. Uważa się również, że zarówno otyłość, jak i niedobór witaminy D „oddziałują synergicznie”, zwiększają ryzyko cukrzycy i innych zaburzeń metabolicznych.

Choroby serca  – w oddzielnym badaniu opublikowanym również w  czasopiśmie Journal of Clinical Endocrinology & Metabolism naukowcy odkryli, że osoby z niskim poziomem witaminy D trzykrotnie częściej umierają z powodu niewydolności serca i pięciokrotnie częściej umierają z powodu nagłej śmierci sercowej.

Otyłość  – otyłość związana jest z niedoborem D3.

Zespół napięcia przedmiesiączkowego (PMS) – wysokie spożycie witaminy D u kobiet, może zmniejszać problemy z PMS.

Utrzymanie zdrowego poziomu witaminy D może pomóc w zapobieganiu poważnym problemom zdrowotnym, takim jak reumatoidalne zapalenie stawów i celiakia. Pacjenci z tymi schorzeniami mają niedobór D3; może to powodować inne komplikacje zdrowotne, które ostatecznie mogą doprowadzić do przedwczesnej śmierci. 

Witamina D3 jest niezbędna dla ogólnego stanu zdrowia, ponieważ:

Poprawia gęstość kości i mineralizację.

Poprawia ekspresję genetyczną.

Zwiększa naturalną aktywność komórek.

Minimalizuje ogólne zapalenie.

Jak zwiększyć spożycie witaminy D3?

Najpierw wygrzej się w słońcu w godzinach 11-14. Badania pokazują, że ekspozycja na słońce bez kremów przeciwsłonecznych, pomaga poprawić ogólny stan zdrowia i jest najlepszym sposobem na uzyskanie dziennej dawki witaminy D3.

Potrzebujesz co najmniej 20 minut bezpośredniego nasłonecznienia, aby skóra mogła naturalnie wytwarzać witaminę D3.

Jak uzupełnić witaminę D3?

Witamina D3 jest rozpuszczalna w tłuszczach, dlatego przy suplementacji, należy spożyć ją z dobrymi tłuszczami.

Naturalnie znajduje się między innymi w:

oleju z wątroby dorsza,

żółtkach jaj,

makreli.

łososiu,

w mleku od mądrego rolnika.

Polecam robić kogel mogel:

4 żółtka,

1 łyżeczka kakao,

1 łyżeczka miodu.

wymieszać to wszystko i na zdrowie :)

Andrzej Duda dostał 57 min. Pozostali kandydaci razem wzięci: 21 minut. TVP szaleje . . .

Data: 01.07.2020 17:25

Autor: ziemianin

rpo.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wybory #wyboryprezydenckie2020 #polska #tvp #polityka

Jakość informacji przekazywanych obywatelom w związku z kampanią przekłada się bezpośrednio nie tylko na realizację konstytucyjnego prawa do pozyskiwania informacji (art. 54 i art. 61 Konstytucji), ale także na czynne prawo wyborcze ogółu obywateli (art. 62 Konstytucji) oraz bierne prawo wyborcze kandydatów w zakresie równości ich szans.

Andrzej Duda dostał 57 min. Pozostali kandydaci razem wzięci: 21 minut. TVP szaleje . . .

Jak wynika z informacji dziennikarzy, w dniu wyborów 28 czerwca 2020 r., między godz. 21:00 a północą prezydent Andrzej Duda otrzymał w sumie 56 minut czasu antenowego u nadawcy publicznego. Po ogłoszeniu zwycięzcy pierwszej tury, natychmiast połączono się ze sztabem Andrzeja Dudy i wyemitowano cały wiec urzędującego prezydenta. Natomiast pozostali kandydaci otrzymali odpowiednio: Rafał Trzaskowski – 8 minut; Szymon Hołownia – 5 minut; Krzysztof Bosak – 2 minuty; Robert Biedroń – 3 minuty; Władysław Kosiniak-Kamysz – 3 minuty.

Czas antenowy poświęcony Prezydentowi Andrzejowi Dudzie (56 minut) był zatem dwukrotnie większy od łącznego czasu antenowego przeznaczonego dla wszystkich pozostałych kandydatów łącznie (21 minut)

Nowa technologia wytwarzania nawozu w Azotach. (audio)

Data: 01.07.2020 14:30

Autor: ziemianin

d3ctxlq1ktw2nl.cloudfront.net

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #swiatrolnika #Grupy #Azoty #nawozy #Police #Pulawy

Wojciech Wardacki – prezes zarządu Grupy Azoty o wielkiej inwestycji Grupy Azoty w Puławach, tym, co pozwoliło na jej realizację i jak ułatwi ona eksport.

Nowa technologia wytwarzania nawozu w Azotach. (audio)

Nową inwestycją Grupy Azoty w Puławach jest nowy kompleks nawozowy umożliwiający wytwarzanie, pakowanie i wysyłkę nowych produktów na bazie saletry amonowej. Nowa wytwórnia ma obejmować docelowo dwie instalacje granulacji mechanicznej każda o zdolności produkcyjnej 1 200 ton/dobę saletry granulowanej mechanicznie lub 1 400 ton/dobę saletrzaku. Instalacja kosztowała z ok. 430 milionów zł. Wojciech Wardecki wyjaśnia, że inwestycja ta pozwoli lepiej dostosować się do oczekiwań rolników krajowych i zagranicznych, co pozwoli także na eksport. Przypomina, że zakład w Puławach od 1967 r. wytwarza nawozy na bazie saletry amonowej. Jest to najbardziej popularny nawóz mineralny.

Do tej pory produkowaliśmy w technologii wieżowej. […] Zmiana pozwoli nam produkować granule z granulatki mechanicznej.

Wskazuje, że nowy nawóz będzie umożliwiał daleki rozrzut. Nowa technologia pozwala najdłuższe uwalnianie składników, co jest, jak dodaje, dobre także dla środowiska. Podkreśla, ze realizacja tak wielkiej inwestycji nie byłaby możliwa bez wsparcia rządu. Przypomina, że

W Puławach wykorzystujemy technologie, które były wcześniej zostały opracowane w innych naszych zakładach. Ogromny dorobek mają pracownicy z Kędzierzyna, z Tarnowa. To pokazuje symbiozę i współpracę w ramach grupy.

Dodaje, że Grupa Azoty kupiła niemiecką grupę Kompo Export, zajmującą się produkcją nawozów specjalistycznych.

W Hongkongu obowiązuje chińskie prawo o bezpieczeństwie

Data: 01.07.2020 14:23

Autor: ziemianin

scmp.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #bezpieczenstwo #chinskarepublikaludowa #chiny #Hongkong #stanyzjednoczone #usa

Od wczoraj w Hongkongu obowiązuje już prawo o bezpieczeństwie państwowym przyjęte wcześniej przez Chińską Republikę Ludową. Przewiduje ono wysokie kary, w tym nawet dożywotnie więzienie, za działalność określaną mianem wywrotowej czy terrorystycznej. Na zmiany reagują już Stany Zjednoczone, zapowiadając czynne zaangażowanie w obronę Hongkongu przed chińskim prawem.

W Hongkongu obowiązuje chińskie prawo o bezpieczeństwie

Protesty przeciwko kontynentalnym Chinom trwają w Hongkongu od połowy marca ubiegłego roku. Właśnie wtedy ogłoszony został projekt ustawy przewidujący możliwość ekstradycji obywateli Hongkongu do Chińskiej Republiki Ludowej. Przeciwnicy takiego rozwiązania uważali je za naruszenie autonomicznego statusu specjalnego regionu autonomicznego, którego 27. rocznica powstania jest obchodzona właśnie dzisiaj.

Teraz protestujący sprzeciwiają się nowemu prawu o bezpieczeństwie państwa, przyjętemu przez chińskiego przewodniczącego Xi Jinpinga. Przewiduje ono surowe kary za podejmowanie działalności określanej mianem wywrotowej, separatystycznej czy terrorystycznej. Ponadto można zostać także oskarżonym o zmowę z zagranicznymi siłami w celu podważenia bezpieczeństwa państwa. Za niektóre czyny grozić może nawet dożywotnie więzienie.

Już we wtorek po raz pierwszy policja w tym regionie dokonała pierwszych zatrzymań, właśnie pod zarzutem prowadzenia wyżej wymienionej aktywności. Aresztowanych miało zostać około trzydziestu osób, w tym protestujący mężczyzna mający na sobie koszulkę z napisem “wyzwolić Hongkong, rewolucja naszych czasów”. Wezwania do niepodległości Hongkongu uznano właśnie za naruszenie nowych przepisów, mających ustabilizować sytuację po wielomiesięcznych protestach.

Na nowe prawo zareagowały już Stany Zjednoczone. Sekretarz stanu USA Mike Pompeo zapowiedział, że jego kraj nie będzie przyglądał się biernie rozwiązaniom mającym dławić wolność w Hongkongu. Ameryka wstrzymała już eksport sprzętu wojskowego, a także ograniczyła dostęp regionu do amerykańskich technologii. Pozbawienie Hongkongu przywilejów handlowych przez USA ma spotkać się z reakcją ChRL.

Adidas zwalnia za „bagatelizowanie rasizmu”

Data: 01.07.2020 14:14

Autor: ziemianin

bbc.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #absurdypolitycznejpoprawnosci #antyrasizm #biznes #miedzynarodowekoncerny #politycznapoprawnosc #rasizm #walkazrasizmem #zagranicznefirmy #zagranicznekoncerny

Po blisko ćwierć wieku z szefowaniem działowi zarządzania zasobami ludzkimi w Adidasie pożegnała się dyrektor Karen Parkin. Musiała ona opuścić stanowisko po doniesieniach ze strony pracowników koncernu, zarzucających jej „bagatelizowanie rasizmu”. W ten sposób firma pozbywa się jednak wielbionej przez siebie różnorodności, bo jej zarząd składa się obecnie tylko z białych mężczyzn.

Adidas zwalnia za „bagatelizowanie rasizmu”

Adidas rozwiązał umowę z Parkin w związku z akcją podjętą przez część pracowników znanego producenta odzieży sportowej. Wzywali oni kierownictwo Adidasa do przeprowadzenia specjalnego śledztwa w sprawie stosunku szefowej działu HR wobec „rasizmu”. W ubiegłym roku miała ona bowiem powiedzieć na jednym ze spotkań, że jest on przedmiotem zainteresowania tylko w Stanach Zjednoczonych.

Tym samym uznano, że słowa o „szumie dyskutowanym tylko w Ameryce” są bagatelizowaniem tak zwanego „rasizmu”. Przez ponad rok firma w żaden sposób nie reagowała na te zdarzenie, ale sytuacja zmieniła się oczywiście po śmierci niejakiego Geoge’a Floyda w amerykańskim Minneapolis. Grupa 83 pracowników domagała się zajęcia sprawą Parkin, a dodatkowo kilka oddziałów koncernu chciało stworzenia anonimowej platformy do zgłaszania przypadków „rasizmu” w firmie.

Odejście Parkin z koncernu powoduje, że w jego zarządzie głównym znajdują się już tylko sami biali mężczyźni. Między innymi z tego powodu firma zapowiedziała stworzenie większej różnorodności wśród jej kadry. W Stanach Zjednoczonych blisko jedną trzecią pracowników mają więc od teraz stanowić osoby pochodzenia afrykańskiego oraz latynoskiego.

#Czechy - Zeman: Hasło „Black Lives Matter” jest rasistowskie

Data: 01.07.2020 14:04

Autor: ziemianin

lidovky.cz

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ambasada #usa #antyrasizm #blacklivesmatter #Czechy #miloszeman #rasizm #stanyzjednoczone #usa #walkazrasizmem

Z wieloma poglądami czeskiego prezydenta Miloša Zemana można się nie zgadzać, ale nie można nie docenić jego zasług dotyczących krytyki politycznej poprawności. Tym razem podczas wizyty w rezydencji ambasadora Stanów Zjednoczonych skrytykował on hasło „Black Lives Matter” jako rasistowskie, a także odciął się od przywódców dołączających do histerii po śmierci niejakiego George’a Floyda.

#Czechy – Zeman: Hasło „Black Lives Matter” jest rasistowskie

Zeman odwiedził amerykańską placówkę w Pradze, aby wziąć udział w organizowanych przez ambasadora Stephena Kinga obchodach 244. rocznicy uzyskania niepodległości przez USA. W trakcie spotkania czeski prezydent uprzedził, że jak to ma w zwyczaju „będzie niegrzeczny”. Po czym zaczął artykułować swoje poglądy dotyczące obecnego „antyrasistowskiego” wzmożenia na całym świecie.

Przede wszystkim skrytykował on hasło trwających wciąż protestów, nawiązujące do nazwy organizacji Black Lives Matter. Jego zdaniem ma ono rasistowskie konotacje, ponieważ „każde życie jest ważne”. Między innymi z tego powodu kolejnym punktem krytyki stali się przywódcy kojarzeni z „antyrasistowskimi” protestami. Zeman stwierdził, że nie potrzebuje od nich żadnych pouczeń.

Tak naprawdę, według czeskiego prezydenta, najbardziej zagrożona jest w tej chwili niezależność obywateli. W tym kontekście miał on na myśli przede wszystkim ataki na prywatną własność, niszczenie pomników oraz plądrowanie sklepów mające miejsce już nie tylko w Stanach Zjednoczonych. Zeman podkreślił jednocześnie, że wyraża on swoje poglądy jako niezależny obywatel i przyjaciel USA.

Patrzenie na głęboką czerwień przez zaledwie 3 min dziennie może znacząco poprawić wzrok

Data: 01.07.2020 11:18

Autor: ziemianin

ucl.ac.uk

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #wzrok #stymulacja #glebokaczerwien #siatkowka #czopki #preciki #GlenJeffery

Wpatrywanie się przez 3 minuty dziennie w głęboką czerwień może znacząco poprawić wzrok – twierdzą naukowcy z Uniwersyteckiego College'u Londyńskiego (UCL). Zespół, którego wyniki ukazały się w Journals of Gerontology, uważa, że odkrycie to może sygnalizować erę domowych terapii okulistycznych, pomagających milionom ludzi z naturalnie pogarszającym się wzrokiem.

Patrzenie na głęboką czerwień przez zaledwie 3 min dziennie może znacząco poprawić wzrok

W miarę starzenia nasz wzrok znacząco się pogarsza. […] Stopniowo pogarsza się zarówno czułość siatkówki, jak i widzenie barwne. Biorąc pod uwagę starzenie się społeczeństw, jest to coraz ważniejsza kwestia – podkreśla prof. Glen Jeffery.

W wieku ok. 40 lat u ludzi komórki siatkówki zaczynają się starzeć. Po części tempo temu procesowi nadaje pogorszenie funkcji mitochondriów, które nazywa się centrami energetycznymi komórki. Gęstość mitochondrialna jest największa w fotoreceptorach siatkówki, które mają wysokie zapotrzebowanie energetyczne, dlatego siatkówka starzeje się szybciej niż inne narządy. Jednym słowem: czopkom i pręcikom brakuje energii (ATP) do podtrzymania normalnego działania.

Wcześniejsze badania na myszach, trzmielach i muszkach owocowych wykazały, że ekspozycja na głęboką czerwień (fale o długości 670 nm) znacząco poprawia funkcję fotoreceptorów siatkówki.

[…] Dłuższe 650-1000-nm fale są pochłaniane i poprawiają działanie mitochondriów, zwiększając produkcję energii – wyjaśnia Jeffery.

Na potrzeby eksperymentu utworzono 24-osobową grupę; zebrano 12 kobiet i 12 mężczyzn w wieku 28-72 lat bez choroby oczu. Na początku studium wszystkich zbadano pod kątem czułości pręcików i czopków. Czułość pręcików badano w zaciemnionym pomieszczeniu, gdy wzrok przyzwyczaił się do mroku. Zadanie ochotników polegało na wykrywaniu światła o bardzo niskim natężeniu. Czułość czopków oceniano za pomocą kolorowych liter o bardzo małym kontraście.

Później wszyscy dostawali do domu latarkę LED-ową. Proszono, by przez 2 tygodnie po 3 minuty dziennie wpatrywać się w strumień światła o długości fali rzędu 670 nm (oczy mogły być zamknięte, bo powieka nie odfiltrowuje tej długości światła). Na koniec ponawiano testy czułości czopków i pręcików.

Okazało się, że u niektórych osób w wieku 40 lat i starszych wrażliwość czopków na kontrast barwny (zdolność do wykrywania kolorów) poprawiła się nawet o 20%. Poprawa była szczególnie zaznaczona dla niebieskiej części widma, która jak wiadomo, jest bardziej dotknięta skutkami pogorszonej funkcji mitochondriów.

W tej grupie wiekowej stwierdzono również poprawę funkcji pręcików, ale nie była ona tak spektakularna, jak w przypadku czopków.

Nasze badanie pokazuje, że za pomocą krótkiej ekspozycji na długość światła doładowującą podupadły system energetyczny komórek siatkówki można znacząco poprawić wzrok u starszych osób. Przypomina to doładowanie akumulatora.

Technologia jest prosta i tania. Wykorzystuje głęboką czerwień pochłanianą przez mitochondria […].

Zbudowanie naszego urządzenia kosztuje ok. 12 funtów [ok. 59 PLN], dlatego technologia pozostaje dostępna dla społeczeństwa.

#Gry Crysis Remastered - wyciekł zwiastun i data premiery

Data: 01.07.2020 10:59

Autor: ziemianin

youtube.com

#gry #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Crysis #CrysisRemastered #Remaster #wideo #fpp #shooter #strzelanka #pc #grafika #Crytek #CryEngine #grakomputerowa #grawideo #trailer

Najpierw w sklepie Microsoft pojawiły się pierwsze screenshoty z Crysis Remastered oraz data premiery gry, a następnie do sieci wyciekł zwiastun, który mieliśmy zobaczyć dopiero 1 lipca.

#Gry Crysis Remastered – wyciekł zwiastun i data premiery

Crytek potwierdził, że już jutro (1 lipca 2020) oficjalnie zaprezentuje pierwsze materiały z rozgrywki remastera kultowego Crysisa, ale zdaje się, że mleko już się rozlało. Najpierw w sklepie Microsoft pojawiły się pierwsze screenshoty z Crysis Remastered oraz data premiery gry, a następnie do sieci wyciekł zwiastun, który mieliśmy zobaczyć dopiero 1 lipca. Niestety materiały te nieco rozczarowują i osoby liczące na remaster pełną gębą, który odświeży ten tytuł sprzed 13 lat do współczesnych standardów, mogą poczuć się zawiedzione jakością oprawy. Co prawda ujawniony trailer wyciekł w nie najwyższej rozdzielczości, a screeny pochodzić mogą z konsolowej wersji gry, ale wydaje się, że ostatecznie Crysis Remastered nie będzie wyglądał tak dobrze, jak na to liczyliśmy.

Crytek twierdzi, że Crysis Remastered oferować będzie tekstury w wysokiej rozdzielczości i poprawione assety artystyczne, a gra doczeka się także implementacji temporal anti-aliasing, SSDO, SVOGI i najwyższej klasy efektu depth of field. Co więcej, otrzymać mamy także nowe ustawienia oświetlenia, motion blur, mapowanie paralaksy i nowe efekty cząsteczkowe. Wśród nowości znajdziemy również wolumetryczną mgłę i snopy światła, oparty na oprogramowaniu ray tracing i technikę SSR (ang. Screen Space Reflections). To wszystko miało prawić, że Crysis otrzyma ogromny wizualny upgrade i prezentować będzie się jak współczesna produkcja, ale ujawnione screenshoty i zwiastun niestety nie robią najlepszego wrażenia, a raczej rozczarowują.

W gruncie rzeczy Crysis Remastered wygląda bardzo podobnie jak oryginał z 2007 roku i nie wiemy o co tu chodzi – w żadnym calu nie przypomina to scen odtworzonych w demie technologicznym opartym na silniku CRYENGINE 5.6, a raczej zwykły Crysis tylko z modami poprawiającymi jakość oprawy. Trzeba jednak zaznaczyć, że zwiastun, który wyciekł do sieci, ma wiele artefaktów i z ostateczną ocenę lepiej zaczekać do jutra, czyli oficjalnej prezentacji. Może wycieki to tylko zasłona dymna, ale wydaje się to być życzeniowym myśleniem. Zdaniem sklepu Microsoft gra trafi do sprzedaży 23 lipca i zapewne tego samego dnia zadebiutuje na PC, jak konsolach PS4 i Xbox One.

#Gry Flaga Konfederacji została zakazana w Forza na skutek protestów BLM

Data: 01.07.2020 10:51

Autor: ziemianin

support.forzamotorsport.net

#gry #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #forza #ForzaMotorsport #ForzaHorizon #nascar #konfederacja #generallee #flaga #swastykana #zisci #rasizm #blacklivesmatter #blm #ban #wyscigi #idiokracja

NASCAR, ulubiony sport południowców w USA zakazuje flagi Konfederacji po protestach BLM. Teraz seria gier Forza również banuje flagę, stawiając ją obok takich symboli jak swastyka, Wolfsangel, czy SS. Flaga Konfederacji widniała choćby na kultowym aucie Generał Lee z Diuków Hazardu.

#Gry Flaga Konfederacji została zakazana w Forza na skutek protestów BLM

Flaga Konfederacji została zakazana w serii Forza. Studio Turn 10 dodało flagę do kategorii zabronionych symboli, co oznacza, że ​​każdy, kto jej użyje w dowolnej grze Forza Motorsport lub Forza Horizon, zostanie zbanowany. "Naszym celem jest zapewnienie wszystkim graczom bezpiecznych, integracyjnych i przyjemnych wrażeń" – czytamy w oświadczeniu napisanym przez Forza Support. "W przyszłości użycie flagi Konfederacji na dowolnym samochodzie, bezwzględnie będzie klasyfikowane jako ikonografia zabroniona przez naszych wytyczne, a jej wykorzystanie spowoduje nałożenie bana".

To stawia flagę Konfederacji na równi ze swastyką, Wolfsangel, sztandarem wschodzącego słońca i run SS oraz innymi symbolami wyszczególnionymi w wytycznych zgromadzonych w regulaminie Forza. Wszystkie te znaki są zabronione w treściach generowanych przez użytkowników, obok nagości i innych treści seksualnych, wulgaryzmów, nielegalnych narkotyków i substancji, danych osobowych, szkód lub przemocy wobec ludzi i zwierząt itd. Decyzja ta jest efektem m.in. działań NASCAR, które również zakazało flagi Konfederacji na wszystkich wydarzeniach i wyścigach, co zostało przyspieszone przez trwające protesty i demonstracje w sprawie Black Lives Matter, które zapoczątkowały nową dyskusję wokół, jak sami twierdzą, "rasistowskich symboli, posągów i pomników".

Studia gier starają się zwalczać rasizm w swoich społecznościach internetowych. EA Sports zobowiązało się do ulepszenia metod zgłaszania i podkreślania toksycznych zachowań we wszystkich swoich grach, a twórca Call of Duty: Modern Warfare i Warzone – studio Infinity Ward dąży do zmniejszenia ilości treści rasistowskich generowanych przez graczy. Kilka lat temu studio Warner Bros również odcięło się od flagi Konfederacji, definitywnie kończąc produkcję replik samochodu "Generał Lee" (Dodge Charger z 1969 roku), znanego wszystkim dobrze z serialu i filmu Diukowie Hazardu.

E-recepty szpiegują pacjentów

Data: 30.06.2020 23:15

Autor: ziemianin

rpo.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #apteki #recepty #Erecepty #polska #RPO #daneosobowe #dane #NaczelnaRadaAptekarska

Rzecznik Praw Obywatelskich zapoznał się z niepokojącymi doniesieniami medialnymi ("Gazeta Prawna"), dotyczącymi wykorzystywania danych osobowych pacjentów zawartych w e-recepcie przez apteki. Dane mają być przetwarzane w aplikacji, udostępnianej przez sieć aptek, służącej rezerwowaniu leków w wybranej aptece.

E-recepty szpiegują pacjentów

Według autorów artykułu na podstawie danych osobowych w e-recepcie dochodzi do profilowania pacjentów. Problem ten Prezesowi UODO miała sygnalizować Naczelna Rada Aptekarska, która wskazywała, że na recepcie może się znaleźć ponad 60 różnych danych, a kilka recept pozwala stworzyć wirtualną kopię pacjenta.

Profilowanie zasadniczo pozwala na podniesienie jakości proponowanych usług i personalizowanie oferty dla poszczególnych klientów. W praktyce jednak zdarzają się niepokojące nadużycia czy nawet sprzedaż danych innym podmiotom. A dane dotyczące zdrowia powinny być szczególnie chronione, ponieważ należą do kategorii informacji intymnych i wpływających na wiele innych aspektów naszego życia

#Formula1 - Czas odpalić silniki

Data: 29.06.2020 22:09

Autor: ziemianin

pl.motorsport.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #motosport #f1 #alfaromeo #formula1 #gpaustrii #alfaromeoracingorlen #robertkubica #kubica #kimiraikkonen #antoniogiovinazzi #rk88

Formuła 1 budzi się do życia. Opóźniony sezon rusza już w najbliższy weekend, a do rozpoczęcia rywalizacji gotowy jest również zespół Alfa Romeo Racing Orlen.

#Formula1 – Czas odpalić silniki

Sezon 2020 na pewno trwale zapisze się na kartach historii Formuły 1. Zapowiadany jako rekordowy i liczący 22 rundy harmonogram został zburzony przez pandemię koronawirusa.

Z niemal czteromiesięcznym opóźnieniem rywalizacja ruszy od dwóch wyścigów na Red Bull Ringu. Grand Prix Austrii odbędzie się już w najbliższą niedzielę, a Grand Prix Styrii tydzień później. Wszystkie zespoły liczą, że udanie rozpoczną sezon w Spielbergu i nie inaczej jest w przypadku Alfa Romeo Racing Orlen.

– Od ostatniego wyścigu w Abu Zabi minęło tak dużo czasu, że wszyscy chętnie wrócimy już do ścigania – powiedział Frederic Vasseur, szef Alfa Romeo Racing Orlen. – Oczywiście okoliczności będą wyjątkowe, biorąc pod uwagę ograniczenia narzucone nam przez pandemię, jednak wierzymy w środki jakie podjęły Formuła 1 i FIA w celu zapewnienia bezpieczeństwa.

– Pierwszy wyścig sezonu często jest pełen chaosu. Dzięki temu pojawiają się możliwości, które musimy być gotowi wykorzystać. Rywalizacja w takich okolicznościach będzie dla wszystkich nowa, ale spodziewamy się, że cały środek stawki będzie blisko siebie, a walka w obu wyścigach zacięta i nieprzewidywalna.

O „nowej normalności” w wyścigowym padoku wspomniał również Kimi Raikkonen. Mimo to Fin uważa, że jak tylko kierowcy zasiądą w samochodach, wszelkie obostrzenia nie będą odgrywały ważnej roli.

– Powrót do bolidu w takich okolicznościach będzie nieco dziwny – powiedział Raikkonen. – Jestem jednak pewny, że jak już zasiądziemy w samochodach, nie skupimy się na ograniczeniach, ale po prostu wykonamy swoją pracę jak najlepiej. Przerwa dała okazję do spędzenia czasu z rodziną, a teraz przyszedł czas, aby skupić się na obowiązkach. Przy tak wielu wyścigach, w tak krótkim czasie, musimy maksymalnie wykorzystać każdą okazję i zdobywać punkty zawsze, kiedy będzie na to szansa.

Powrotu na tor nie może doczekać się Antonio Giovinazzi. – Dla wszystkich były to ponure miesiące, a ja z rodziną i wieloma przyjaciółmi we Włoszech byłem tym szczególnie poruszony. Powrót do wyścigów to kolejny krok w kierunku normalności.

– Jestem bardzo ciekawy jak wszyscy poradzą sobie w Austrii i jak będą przebiegały dwa wyścigi w tym samym miejscu. Nie wydaje mi się bym zardzewiał przez te miesiące i nie martwię się o to. Praktycznie nie ścigałem się między 2017 i 2019 rokiem, więc mogę spróbować przekształcić to w przewagę – podsumował Antonio Giovinazzi.

Treningi przed Grand Prix Austrii rozpoczną się już w piątkowe przedpołudnie. Rolę kierowcy rezerwowego w Alfa Romeo Racing Orlen pełni Robert Kubica.

Niemcy obniżą stawkę VAT i wypłacą wszystkim bon rodzinny

Data: 29.06.2020 22:03

Autor: ziemianin

bankier.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #podatki #bon #pieniadze

W ramach przyjętego przez rząd Niemiec programu wsparcia osłabionej kryzysem koronawirusowym koniunktury Bundestag uchwalił w poniedziałek obniżenie na czas do końca br. stawek podatku VAT oraz wypłacenie każdej rodzinie jednorazowych zasiłków 300 euro na każde dziecko.

Niemcy obniżą stawkę VAT i wypłacą wszystkim bon rodzinny

A u nas?

Nowe podatki i podwyżki istniejących od Dudy

Jeśli – jak się przewiduje – rozwiązania te zatwierdzi jeszcze w poniedziałek po południu Bundesrat, wejdą one w życie z dniem 1 lipca.

By zwiększyć siłę nabywczą społeczeństwa, podstawowa stawka podatku VAT zostanie obniżona z 19 do 16 proc., a stosowana wobec wielu artykułów żywnościowych i towarów codziennego użytku stawka specjalna z 7 do 5 proc. Jak pisze agencja dpa, wiele supermarketów oraz salonów samochodowych i meblowych zapowiedziało już, że pozwolą swym klientom w pełni skorzystać z tych ulg i od początku tygodnia podejmą akcję obniżania cen.

Dodatkowe jednorazowe świadczenie 300 euro obejmie wszystkie dzieci, na które przysługuje zasiłek na dziecko. 200 euro wypłacone zostanie wraz z zasiłkiem na wrzesień, a 100 euro w październiku.

Szacuje się, że spowodowana obniżką stawek VAT utrata wpływów podatkowych wyniesie 13 mld euro, a wydatki na jednorazowe bony na dzieci sięgną 5,4 mld euro. Koszty te poniesie w całości budżet federalny – podobnie jak w przypadku wszystkich pozostałych elementów pakietu wspierania koniunktury. Dlatego minister finansów Olaf Scholz zapowiedział już zaciągnięcie przez państwo dodatkowych kredytów, co zwiększy ich łączny tegoroczny wolumen do rekordowych 218,5 mld euro. Odpowiednią nowelizację budżetu Bundestag ma uchwalić jeszcze w tym tygodniu.

Ludzie kopiują zachowania sztucznej inteligencji. Nawet te całkowicie irracjonalne i pozbawione...

Data: 29.06.2020 21:52

Autor: ziemianin

uniwersyteckie.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #spolecznydowodslusznosci #dowodsztucznejinteligencji #MichalKlichowski

Poznański naukowiec zastanawiał się, czy opinia lub decyzja sztucznej inteligencji, która w coraz większym stopniu staje się częścią naszego codziennego życia, może być dla ludzi źródłem informacji, jak postępować (czy w takim przypadku również zadziała mechanizm nazywany społecznym dowodem słuszności). Prof. Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza dr hab. Michał Klichowski wykazał, że jak najbardziej tak i że ludzie potrafią skopiować nawet całkowicie irracjonalne i pozbawione sensu zachowanie sztucznej inteligencji.

Ludzie kopiują zachowania sztucznej inteligencji. Nawet te całkowicie irracjonalne i pozbawione sensu

Uzyskane wyniki wskazują na potrzebę edukowania społeczeństwa pod kątem kształtowania krytycznego stosunku do inteligentnych maszyn.

Społeczny dowód słuszności to zasada, według której człowiek, nie wiedząc, jaka decyzja lub pogląd jest słuszny, zachowuje się jak większość grupy. W takich sytuacjach ludzie najczęściej całkowicie rezygnują z własnych ocen i kopiują działania innych. Taki konformizm motywowany jest potrzebą podjęcia słusznego i odpowiedniego działania oraz poczuciem, że oceny sytuacji konstruowane przez innych są bardziej adekwatne niż własne. Efekt ten jest tym większy, 1) im sytuacja jest bardziej niepewna lub kryzysowa (występuje poczucie zagrożenia), 2) im decyzja jest bardziej pilna, a poczucie kompetencji w zakresie tej decyzji niższe – wyjaśnia cytowany przez portal Życie Uniwersyteckie UAM prof. Klichowski.

By sprawdzić, czy źródłem informacji może być także sztuczna inteligencja, przeprowadzono serię eksperymentów. Prof. Klichowski wykorzystał zbudowanego przez siebie robota FI (FI to akronim od fake intelligence).

Maszyna ta podczas eksperymentów zachowywała się irracjonalnie i w dokładnie taki sposób, jak zaplanowałem. Jedynie więc udawała inteligentną. Co więcej, jej postępowanie było jednoznacznie "głupie". Ponad 85% uczestników eksperymentu jednak to zignorowało i uznało jej postępowanie za punkt odniesienia dla własnego.

Klichowski podkreśla, że ludzie tak bardzo ufają sztucznej inteligencji, że nawet w sytuacji absolutnie kryzysowej, gdy trzeba podjąć decyzję dotyczącą ludzkiego życia, potrafią bezkrytycznie zrobić to, co sugeruje […], pomimo że postuluje coś całkowicie absurdalnego.

Profesor Klichowski nazwał nowy mechanizm "dowodem sztucznej inteligencji" (ang. AI proof). Opisał go na łamach periodyku Frontiers in Psychology.

Nieznane źródło skażenia radioaktywnego nad Europą. Holendrzy oskarżają Rosjan

Data: 29.06.2020 21:47

Autor: ziemianin

apnews.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #chmuraradioaktywna #elektrowniaatomowa #Rosja #skazenie #Kola #Leningrad

Fińskie, norweskie i szwedzkie służby poinformowały o wykryciu nieco zwiększonego poziomu radioaktywności w atmosferze. Zdaniem holenderskich urzędników źródło skażenia może znajdować się w północnej Rosji i może być nim paliwo z elektrowni jądrowej. Rosyjska agencja TASS cytuje tymczasem rzecznika Rosenergoatomu, który twierdzi, że ani w położonej koło St. Petersburga elektrowni Leningrad, ani w elektrowni Kola koło Murmańska nie doszło do wycieku.

Nieznane źródło skażenia radioaktywnego nad Europą. Holendrzy oskarżają Rosjan

Skażenie jest niewielkie i nie zagraża zdrowiu ludzi. Ani Szwedzi, ani Finowie, ani Norwedzy nie wskazują na możliwe źródło. Oświadczenie o możliwym źródle w Rosji wydał holenderski Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego i Środowiska Naturalnego.

Radionuklidy są sztucznego pochodzenia to znaczy wykonane przez człowieka. Ich skład może wskazywać uszkodzenie elementu paliwowego w elektrowni atomowej, czytamy w oświadczeniu. Podkreślono w nim, że ze względu na zbyt małą ilość danych, nie można określić dokładnej lokalizacji źródła skażenia.

Obie elektrownie pracują normalnie. Nie przekazano nam sygnałów o problemach. Nie zostaliśmy powiadomieni o żadnym wypadku związanym z uwolnieniem się materiału radioaktywnego, zapewnia cytowany przez TASS anonimowy rzecznik Rosenergoatomu.

Erica, inteligentny android z Japonii, zagra w hollywoodzkim filmie

Data: 29.06.2020 21:36

Autor: ziemianin

hollywoodreporter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ANDROID #ERICA #FILM #HIROSHIISHIGURO #japonia #ROBOT #technologia

Roboty humanoidalne potrafią już zaskoczyć swoimi umiejętnościami. Dostrzegają to filmowcy, którzy zamierzają zastępować nimi aktorów w hollywoodzkich produkcjach. To dopiero początek rewolucji.

Erica, inteligentny android z Japonii, zagra w hollywoodzkim filmie

wideo

Poznajcie Ericę, najnowsze dziecko znanego na całym świecie naukowca, Hiroshiego Ishiguro, który ze swoim zespołem z Uniwersytetu w Osace pracuje nad najbardziej zaawansowanymi robotami humanoidalnymi na świecie. Androidka z Kraju Kwitnącej Wiśni prezentuje się zjawiskowo i zachwyca dość realistycznym ruchami ciała.

Erika napędzana jest technologiami sztucznej inteligencji. Potrafi włączyć się do konwersacji i rozbawić do łez, a przy tym okazać związany z tym pełny wachlarz emocji. Hiroshi Ishiguro chce, aby w przyszłości roboty humanoidalne zastąpiły nas w większości codziennych czynności, których wykonywanie przychodziłoby im o wiele łatwiej niż nam. Socjolodzy nie mają wątpliwości, że takie maszyny szybciej pojawią się w naszych domach i zastąpią nam członków rodziny, niż nam się to wszystkim wydaje.

Filmowy z Hollywood uważają, że delikatny robot nie musi być jedynie wyśmienitym kompanem do długich pogawędek. Erika ma zdolności nie mniejsze od słynnego robota o imieniu Sophia, który został ambasadorem ONZ, a nawet otrzymał obywatelstwo Arabii Saudyjskiej. W Japonii tego typu maszyny cieszą się ogromną popularnością. Młode pokolenie na razie pochłonięte jest wirtualnym światem, w którym królują roboty, ale w przyszłości świat fikcji wymiesza się z realnym, dzięki takim wynalazkom jak Erika czy Sophia.

Erica dostała angaż w produkcji science-fiction wartej 70 milionów dolarów. Scenariusz prezentuje się wyśmienicie i jest inspirowany rewelacyjną Ex-Machiną. Otóż androidka powstanie w tajnym laboratorium, gdzie będą prowadzone prace związane ze stworzeniem sztucznego DNA. Eksperymenty wymkną się jednak spod kontroli, a jej twórca będzie próbował umożliwić Erice ucieczkę i życie w naszym, ludzkim świecie. Erica ma szansę stać się najpopularniejszym robotem w historii ludzkości.

Możemy oczekiwać, że podbije nie tylko serca wielu fanów filmów sci-fi, ale również entuzjastów najnowszej technologii, którzy chcieliby już ujrzeć rzeczywistość, w której ludzie żyją wraz z robotami lub nawet się z nimi łączą. Jeśli nie mieliście okazji pograć w Detroit: Become Human, to zachęcamy. Tam w bardzo wymowny sposób została przedstawiona przyszłość naszej cywilizacji, związana właśnie z inteligentnymi robotami humanoidalnymi.

#zostatniejchwili Konfederacja nie poprze żadnego z kandydatów- oświadczenie Rady Liderów!

Data: 29.06.2020 21:22

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #KrzysztofBosak #RadaLiderowKonfederacji #wybory2020 #konfederacja #twitter

Rada Liderów Konfederacji wydała oświadczenie

#zostatniejchwili Konfederacja nie poprze żadnego z kandydatów- oświadczenie Rady Liderów!

W dniu 28.06.2020 r. Rada Liderów Konfederacji wydała oświadczenie.

” Rada Liderów Konfedracji gratuluje wyników i dziękuję Krzysztofowi Bosakowi, sztabowi naszego kandydata oraz wszystkim środowiskom, działaczom i sympatykom za wielomiesieczne zaangażowanie w kampanię wyborczą. Entuzjazm i wysiłek jaki podczas tej kampanii towarzyszył kandydatowi Konfederacji jest kolejnym krokiem w wielkiej zmianie politycznej, którą rozpoczęliśmy w ubiegłym roku. W drugiej turze wyborów prezydenckich Konfederacja zachęca swoich sympatyków do głosowania zgodnego z własnym sumieniem i rozumem. Informujemy, że Konfederacja nie udziela poparcia żadnemu z kandydatów na urząd Prezydenta RP, którzy będą rywalizować w drugiej turze wyborów prezydenckich.”

SEKS . . to zdrowie. Dobroczynne właściwości.

Data: 29.06.2020 21:12

Autor: ziemianin

poradnikzdrowie.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Ciekawostki #Zdrowie #Sekstozdrowie #wlasciwoscizdrowotneseksu

Dobroczynne właściwości seksu.

SEKS . . to zdrowie. Dobroczynne właściwości.

Dobroczynne właściwości wynikające z uprawiania seksu zostały jednoznacznie potwierdzone przez wiele autorytetów naukowych – kardiologów, endokrynologów, neurologów, dermatologów i innych specjalistów.

Seks wzmacnia odporność.

Im częściej uprawiamy seks tym zwiększamy poziom przeciwciał – immunoglobuliny A (IgA) w organizmie. Dzięki temu unikniemy przeziębień i chorób wirusowych. Wzmocnimy nasz organizm przez infekcjami.

Seks na bezsenność

Podczas orgazmu wzmaga się wydzielanie prolaktyny, hormon ten wywołującego senność. W czasie seksu również produkowana jest oksytocyna, która redukuje stres, co ułatwia spokojne zaśnięcie. Wspomniana prolaktyna powoduje nawet do dwóch tygodni po orgazmie utrzymanie niskiego poziomu dopaminy odpowiedzialnej za podniecenie seksualne, pozwalając utrzymać przez ten czas stan umiarkowanego zaspokojenia seksualnego.

Seks sposobem na odchudzanie

Aktywność fizyczna jaką jest seks pomaga spalić kalorie. Podczas stosunku możemy spalić srednio od 70 do 100 kalorii, jednak im bardziej seks jest intensywny, tym tych kalorii spalimy więcej. Podczas pozycji “od tyłu” mężczyzna spala 64 kcal, a kobieta – 42 kcal. W pozycji “na jeźdźca” mężczyzna traci 40 kcal, a kobieta – 67 kcal. Dlatego warto eksperymentować i wykorzystać zarówno pozycje stojące, jak i siedzące, ponieważ wymagają większego wysiłku fizycznego. Podobnie gra wstępna np. w rytm muzyki np. striptiz, częste zmienianie pozycji i tempa. Jako że dotlenienie organizmu wspomaga spalanie tłuszczu, Seks na świeżym powietrzu to idealny pomysł na dotlenienie organizmu, które jest istotne przy utracie wagi.

Seks na stres

Osoby, które często uprawiają seks, lepiej radzą sobie z wystąpieniem publicznym i rozwiązywaniem trudnych zadań niż ci, którzy w czasie je poprzedzającym seksu nie uprawiali. Seks obniża ciśnienie krwi i poprawia samopoczucie.

Seks na problemy kardiologiczne 

Profesor Shah Ebrahim z Uniwersytetu w Bristolu w Anglii z zespołem ujawnił, że nawet niewielka, ale regularna aktywność seksualna działa ochronnie na układ krążenia. Jeszcze lepiej, gdy seks kończy się orgazmem. Jeśli trzy lub więcej razy w tygodniu będziemy uprawiać seks, ryzyko zawału serca i udaru mózgu zmniejsza się o połowę. Obniża się także ryzyko wystąpienia chorób serca.

Seks ma działanie przeciwbólowe 

Koniec z wymówką od seksu jaką jest bólu głowy. Naukowcy z Uniwersytetu w Münsterze w Niemczech, udowodnili, że dzięki wytwarzanym podczas stosunku (a konkretniej w czasie orgazmu) endorfinom, mającym działanie przeciwbólowe, u 1/3 badanych osób aktywnych seksualnie zaobserwowano ustąpienie migreny, klastrowego bólu głowy i ciężkich nawracających jednostronnych bólów głowy.

Seks uchroni przed rakiem prostaty

Częsty seks zmniejsza ryzyko zachorowania na raka prostaty. Jak dowodzą badania “Health Professionals Follow-up Study” przeprowadzone przez dr Jennifer Rider z Uniwersytetu w Bostonie, istnieje zależność między szansą na uniknięcie zachorowanie na raka prostaty a liczbą ejakulacji w dorosłym życiu. To prawdopodobieństwo u mężczyzn, którzy deklarowali co najmniej 21 ejakulacji miesięcznie, jest o 21 procent niższe niż wśród panów deklarujących 4-7 ejakulacji miesięcznie.

Seks zbawienny w zdrowiu kobiety 

Podczas seksu trenujemy mięśnie dna miednicy. Dobrze wyćwiczone pomagają w problemach z nietrzymaniem moczu czy szybszym odzyskaniem pełnej sprawności po porodzie, ale również przyczyniają się do większej liczby orgazmów. Seks łagodzi objawy zespołu napięcia przedmiesiączkowego, zwiększa poziom oksytocyny i endorfin w organizmie, działa relaksująco i pozytywnie wpływa na nastrój.

Windows File Recovery - Nowe narzędzie Microsoftu do odzyskiwania danych. Ale nie dla każdego

Data: 29.06.2020 21:03

Autor: ziemianin

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #microsoft #windows #odzyskiwaniedanych #windowsfilerecovery #komputery #dane

Microsoft opublikował dziś swoje autorskie narzędzie do odzyskiwania utraconych danych. Z pewnością nie jest dla ogółu. Komu zatem można polecić Windows File Recovery?

[Windows File Recovery – Nowe narzędzie Microsoftu do odzyskiwania danych. Ale nie dla każdego]()

Strona Microsoftu z instrukcją obsługi

Narzędzie to powstało w celu umożliwienia użytkownikom systemów Windows odzyskania przypadkowo skasowanych plików – dotyczy to zarówno wyrzuconych do kosza, który został następnie opróżniony, a także danych znajdujących na sformatowanych partycjach. Obsługuje zarówno dyski, jak i pamięci przenośne (pendrive, karty pamięci, itp.). Wspierane są formaty plików NTFS, exFAT, FAT oraz ReFS. Windows File Recovery to darmowa aplikacja, którą można pobrać z wbudowanego w system Windows 10 sklepu z aplikacjami Microsoftu. Nie mamy tu jednak interfejsu graficznego, a linię komend, co może odstraszyć wielu użytkowników. Tym bardziej, że nie ma wersji polskiej, więc jeśli laik (a takich osób jest znacznie więcej, niż znawców) zobaczy instrukcję:

/r            – Segment mode (NTFS only, recovery using file record segments)

/n           – Filter search (default or segment mode, wildcards allowed, trailing \ for folder)

/x           – Signature mode (recovery using file headers)

/y:          – Recover specific extension groups (signature mode only, comma separated)

/#           – Displays signature mode extension groups and file types

…to raczej nie będzie mieć pojęcia, co robić z tym fantem.

Poradzi sobie na pewno ktoś, kto ma pewne doświadczenie w obsłudze linii komend i to właśnie takim użytkownikom polecamy to narzędzie. Jest bardzo świeże – udostępniona wersja to nie jest nawet numer 1, ale 0.0.11761.0. Być może w "pełnej" pojawi się bardziej przyjazny dla użytkownika interfejs. A jeśli chcesz spróbować obecnego wydania, możesz pobrać je tutaj

Iran wydał nakaz aresztowania Trumpa

Data: 29.06.2020 19:35

Autor: ziemianin

en.mehrnews.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #donaldtrump #interpol #Iran #usa #przestepczosc #Solejmani #stanyzjednoczone #terroryzm #usa #wymiarsprawiedliwosci

Iran wydał oficjalny nakaz aresztowania amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa oraz trzydziestu innych osób. Ma to związek ze styczniowym zamachem na Ghasema Solejmaniego, dowódcy elitarnych sił Al-Kuds będących częścią Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Według Irańczyków ścigane osoby są odpowiedzialne nie tylko za morderstwo, ale także za terroryzm.

Iran wydał nakaz aresztowania Trumpa

Prokurator Teheranu Ali Alqasimehr spotkał się dzisiaj z wysokimi rangą przedstawicielami irańskiego wymiaru sprawiedliwości. Podczas rozmów poinformował on o wydaniu nakazu aresztowania 36 amerykańskich oficjeli, którzy mają być zamieszani w sprawę zabicia dowódcy Al-Kuds. Solejmani na początku roku zginął na lotnisku pod irackim Bagdadem, gdy pocisk wystrzelony z drona trafił w jego samochód.

Najważniejszą osobą znajdującą się na liście sporządzonej przez Irańczyków jest wspomniany Trump. Prezydent Stanów Zjednoczonych wraz z 35 innymi osobami oskarżony jest o dokonanie morderstwa oraz terroryzm. W tej sprawie Iran miał zwrócić się do międzynarodowej organizacji policyjnej Interpol, aby ta pomogła w aresztowaniu amerykańskich obywateli. Dodatkowo Irańczycy zapowiedzieli ściganie Trumpa również po zakończeniu jego prezydentury.

Czy „druga fala” jest kolejną mistyfikacją koronawirusa?

Data: 29.06.2020 12:52

Autor: ziemianin

unz.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #namordniki #koronawirus #Teoriespiskowe

Ciekawy artykuł Rona Paula (opublikowany 12/06), rzucający trochę światła na światową hucpę pt. "pandemia koronawirusa".

Czy „druga fala” jest kolejną mistyfikacją koronawirusa?

Nas też ustami Szamana Szumowskiego straszy się, że jak nie będziemy grzeczni, to wrócą namordniki i zakaz wstępu do lasu. Trzeba przyznać, że cała ta "pandemia" to manna z nieba dla zarządców na całym świecie. Jedno jest pewne, to wszystko ma ukryte cele, które poznamy niebawem.

Zaledwie tydzień temu media głównego nurtu i tysiące przedstawicieli „społeczności medycznej” powiedzieli nam, że musimy odrzucić nakaz „pozostania w domu” i wyjść na ulicę, aby zaprotestować przeciwko śmierci George'a Floyda. Powiedzieli, że wirus Covid-19 nie będzie przeszkadzał ludziom, którzy protestują przeciwko tej niesprawiedliwości.

Wirus atakuje tylko osoby opuszczające domy, aby zaprotestować przeciwko nakazom pozostania w domu.

Teraz, po tym, jak tysiące firm – w tym wiele należących do czarnych – zostało zamienionych w gruzy, a niewinni ludzie w śródmieściu nie mają już gdzie kupować podstawowych artykułów pierwszej potrzeby, media głównego nurtu zrobiły krok wstecz, wycofując się z relacji protestów. Nagle w zeszłym tygodniu wszyscy jednocześnie rozpoczęli nową histerię strachu, aby przerazić masy: „druga fala” koronawirusa była wśród nas. Było to skierowane do tych stanów, które odważyły ​​się „otworzyć” swoje gospodarki i rozpocząć powrót do stosunkowo normalnego życia. Teksas, Floryda i Kalifornia zostały wystraszone, aby przestraszyć resztę kraju, dowodząc, że jeśli odważysz się wyjść z domu, złapiesz koronawirusa i umrzesz. Twierdzili, że wystąpił „skok” w „przypadkach” koronawirusa.

Śmieszne, zaledwie miesiąc temu domagali się, abyśmy masowo przeprowadzali testy, co spowodowałoby właśnie ten „skok” w przypadkach koronawirusa, którego używają teraz, aby zastraszyć władze i zmusić je do przywrócenia niezwykle niszczycielskich ograniczeń, które spowodowały destrukcję gospodarki.

W hrabstwie w Teksasie, które obejmuje Houston, młoda sędzia, który w jakiś sposób skorzystała z władzy, aby zamknąć trzecie co do wielkości miasto w Stanach Zjednoczonych, ostrzega nas, że może ponownie zamknąć hrabstwo Fort Bend, aby walczyć z tą „drugą falą” przypadków. Groziła nawet, że ponownie wyda miliony dolarów na „szpital polowy” na stadionie piłkarskim w Houston, który nie widział ani jednego pacjenta w „pierwszej fali” koronawirusa. Trudno się nie zastanawiać, które politycznie powiązane firmy zarabiają miliony na kontraktach na oczywiście niepotrzebny szpital. Tysiące łóżek szpitalnych w Houston jest wolnych, podczas gdy pacjentom z rakiem odmówiono badań przesiewowych i rozpaczliwie potrzebowali leczenia.

Jak zauważył były kongresman David Stockman, faktyczne liczby koronawirusów w żaden sposób nie potwierdzają narracji mediów, że „druga fala” infekcji rozlewa się w Teksasie. Stockman informuje nas, że w Teksasie „zgłoszona liczba przypadków zakażeń wynosząca 256 na 100 000 stanowi zaledwie 10 procent rzeczywistej stopy„ gorących punktów ”wynoszącej 2477 na 100 000 w pięciu dzielnicach Nowego Jorku; a śmiertelność na poziomie 6,2 na 100 000 mieszkańców to zaledwie 3 procent wobec 196 na 100 000 w Nowym Jorku”. W Teksasie nie ma „gorących punktów”. To tylko więcej szumu medialnego.

To zabawne, że nie ośmielają się wspomnieć o Giorgii, która również otworzyła swoją gospodarkę i nie zauważyła żadnego „wzrostu”.

Ci sami ludzie, którzy domagali się więcej testów, teraz krzyczą, że musimy ponownie zamknąć gospodarkę, ponieważ te testy – które są zwykle niewiarygodne – pokazują więcej przypadków koronawirusa. Jest to choroba, którą przeżywa 99,9 procent osób zarażonych! Ale 40 milionów ludzi bez pracy i tysiące istnień ludzkich, które zakończą się z powodu zamknięcia, nigdy nie jest wspominane.

Czy sklepy mogą nie obsługiwać klientów bez maseczek

Data: 29.06.2020 12:47

Autor: ziemianin

prawo.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #sklepy #maseczki

Wojciech Andrusiewicz, rzecznik Ministerstwa Zdrowia, podkreśla, że obowiązujące przepisy dają możliwość nieobsługiwania klientów bez maseczek. Co innego twierdzą handlowcy i prawnicy. Okazuje się, że nawet policja może mieć problem z wyegzekwowaniem tego obowiązku. Znoszą go bowiem przeciwwskazania zdrowotne, ale nie trzeba ich potwierdzać zaświadczeniem od lekarza.

Czy sklepy mogą nie obsługiwać klientów bez maseczek

Co mówią przepisy

Od 30 maja zgodnie z par. 19 w rozdziale 6 rozporządzenia w sprawie określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem epidemii maseczki nie trzeba nosić tylko w miejsca ogólnodostępnych, o ile zostanie zachowana odległość co najmniej 2 metrów od przebywających w tych miejscach osób. Obowiązek zakrywania ust i nosa przy pomocy odzieży lub jej części, maski, maseczki, przyłbicy albo kasku ochronnego jest w obiektach handlowych lub usługowych, placówkach handlowych lub usługowych i na targowiskach (straganach). Maseczki nie muszą jednak nosić osoby, które nie mogą zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia, całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim, lub osoby mającej trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa. A okazanie orzeczenia lub zaświadczenia w tym zakresie nie jest wymagane. Z tego powodu według Adama Bodnara, rzecznika praw obywatelskich, obowiązek zakrywania ust i nosa budzi poważne wątpliwości, co do możliwości jego wyegzekwowania.

Czytaj w LEX: Odpowiedzialność cywilna i karna za zarażenie koronawirusem >

Podobnie uważa Renata Juszkiewicz, prezes zarządu Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD). – O ile mamy podstawę do wylegitymowania klienta kupującego alkohol i sprawdzenia, czy skończył 18 lat, o tyle nie możemy weryfikować, czy jego stan zdrowia nie pozwala mu na zakrywanie nosa i ust. Dlatego nie możemy odmówić obsługi osobie bez maseczki – mówi prezes Juszkiewicz. I dodaje, że branża poniosła ogromne nakłady finansowe i organizacyjne na walkę ze skutkami pandemii oraz dołożyła wszelkich starań, aby uchronić swoich pracowników i konsumentów przed zakażeniem. Dlatego teraz to odpowiednie organy państwa powinny zadbać o egzekwowanie obowiązku noszenia maseczek. Tyle, że bez zmiany przepisów jest to niemożliwe, bo nawet policja nie ma odpowiednich narzędzi.

Kto może weryfikować przesłanki zwalniające z obowiązku

Komendant Główny Policji wyjaśnił RPO, że stwierdzenie okoliczności wyłączających obowiązek zakrywania ust i nosa z powodu stanu zdrowia może nastąpić jedynie na podstawie oświadczenia osoby, ewentualnie jej opiekuna lub obserwacji własnych funkcjonariusza, który każdorazowo dokonuje indywidualnej oceny sytuacji.

– W efekcie ani zarządzający obiektami handlowymi, ani funkcjonariusze policji nie mają uprawnień i wiedzy niezbędnej do dokonywania oceny stanu zdrowia obywateli – zauważa Adam Bodnar. W praktyce więc obowiązek noszenia maseczek staje się fikcją. Bodnar dodaje, że powtarzające się zaś przypadki obecności w przestrzeni publicznej osób niezakrywających ust i nosa mogą oznaczać, że wcześniejszy wysiłek całego społeczeństwa zmierzający do powstrzymania rozprzestrzeniania się epidemii może pójść na marne. – Przy wszelkich wątpliwościach dotyczących trybu wprowadzenia tego obowiązku, bo nakaz taki, zgodnie z Konstytucją, powinna wprowadzać ustawa, a nie rozporządzenie, nie neguję, że noszenie maseczek może mieć istotny wpływ na ochronę zdrowia publicznego – pisze Adam Bodnar w piśmie do Łukasza Szumowskiego, ministra zdrowia, i prosi go o zajęcie stanowiska.

MZ: sklepy mogą odmówić obsługi

– Jeżeli klient nie będzie chciał się dostosować do obowiązku założenia maseczki, proponujemy nieobsługiwanie tego klienta, chociażby z troski o pozostałych klientów, którzy znajdują się w tym momencie sklepie – wyjaśnił we wtorek Wojciech Andrusiewicz, rzecznik Ministerstw Zdrowia. I podkreślił, że jeżeli kupujący przyjdzie do sklepu bez maseczki, rozporządzenie daje możliwość jego nieobsłużenia. Dodał, że jeżeli ten nie zareaguje na prośbę, np. nałożenia maseczki, opuszczenia sklepu, to zawsze można wezwać odpowiednie służby, w tym policję. Z postępowań prowadzonych przez RPO, nie, bo nie ma wymogu potwierdzenia przeciwwskazań zdrowotnych zaświadczeniem lekarskim. Również zdaniem prawników przepisy nie są doskonałe.

Czy przepisy pozwalają weryfikować noszenie maseczek obsłudze sklepu

Prawnicy nie mają wątpliwości, że pracownicy placówek handlowych, w tym ochroniarze, nie mogą weryfikować tego, czy ktoś może nie nosić maseczki. – Proszę zwrócić uwagę, że rozporządzenie nie nakłada obowiązku na sklepy sprawdzania, czy klienci noszą maseczki – mówi Sławomir Paruch, radca prawny, partner w kancelarii PCS Paruch, Chruściel Schiffter. – Tym bardziej kontrowersyjne jest, gdy ochroniarz sprawdza klientów i nie wpuszcza tych, którzy nie mają zakrytych ust czy nosa. Tak naprawdę może to robić jedynie ktoś uprawniony. Pozostaje pytanie, kto poza policją, bo z przepisów to nie wynika. Teoretycznie można wezwać policję, ale w praktyce nie sposób jest egzekwować w placówkach handlowych przepisów zobowiązujących do zakrywania ust i nosa – zauważa mec. Paruch.

Podobnie uważa Łukasz Kuczkowski, radca prawny w kancelarii Raczkowski. – Sklep nie ma podstawy prawnej do weryfikowania, czy klient może nie nosić maseczki. Oznacza to, że ochroniarz czy inny pracownik nie może pytać, dlaczego klient nie ma zakrytych ust czy nosa, a tym bardziej – żądać zaświadczenia, że nie musi stosować się do tych wymogów. Jedynie policjant może zapytać, dlaczego ktoś nie nosi maseczki – mówi mec. Kuczkowski.

Nieuzasadniona odmowa sprzedaży

Sprawa budzi wątpliwości w kontekście przepisów kodeksu wykroczeń penalizujących nieuzasadnioną odmowę sprzedaży towaru (art. 135 KW). Wykroczeniem jest tylko odmowa sprzedaży "bez uzasadnionej przyczyny", nie są nim np. odmowa sprzedaży alkoholu osobie nietrzeźwej lub niepełnoletniej. Można uznać, że skoro obowiązek zasłaniania ust i nosa w pomieszczeniach zamkniętych wynika z rozporządzenia, to gdy sprzedawca odmówi sprzedaży towaru nie popełni wykroczenia. Noszenie lub nienoszenie maseczki nie ma jednak związku z samą usługą lub towarem.

Wątpliwości budzi też sytuacja, gdy konsument poinformuje sprzedawcę, że ma przeciwwskazania zdrowotne do noszenia maseczki, a sprzedawca mu nie uwierzy. Choć wykroczenie można popełnić wyłącznie umyślnie, to zgodnie z art. 6 KW zarówno w zamiarze bezpośrednim, jak i ewentualnym – wystarczy zatem, by sprawca godził się z możliwością popełnienia czynu zabronionego, a zatem z tym, że odmowa sprzedaży jest nieuzasadniona.

Takich problemów nie będzie już raczej w kwestii odmowy świadczenia usług, ponieważ Trybunał Konstytucyjny wyrokiem z dnia 26 czerwca 2019 r. sygn. akt K 16/17, uznał art. 138 KW w części zawierającej słowa "albo umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany" za niezgodny z art. 2 Konstytucji RP. Chodziło o sprawę łódzkiego drukarza, który odmówił drukowania plakatów organizacji walczącej o prawa osób LGBT. TK stwierdził, że niedookreśloność użytych w przepisie pojęć może – na etapie stosowania – prowadzić do różnych jego wykładni, w tym tak szerokich, że nie znajdą one uzasadnienia w konstytucyjnych zasadach i wartościach.

Muzyka klasyczna może być „rasistowska”

Data: 29.06.2020 12:34

Autor: ziemianin

valeursactuelles.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #absurdypolitycznejpoprawnosci #antyrasizm #kultura #murzyni #muzyka #poprawnoscpolityczna #rasizm #stanyzjednoczone #usa #walkazrasizmem

Niektóre media w Stanach Zjednoczonych obrały sobie nowy cel prowadzonej przez siebie „antyrasistowskiej” nagonki. Według nich pokłady „rasizmu” mogą znajdować się chociażby w muzyce klasycznej. Przytłaczająca większość najbardziej znanych kompozytorów tego nurtu reprezentuje białą rasę, natomiast w samej Ameryce czarnoskórzy czy Latynosi stanowią tylko niewielki procent muzyków.

Muzyka klasyczna może być „rasistowska”

Tak naprawdę niewielkie dyskusje dotyczące podziału rasowego tworzonego rzekomo przez muzykę klasyczną pojawiały się jeszcze przed śmiercią niejakiego George’a Floyda. Wywołał je chociażby raport Ligi Orkiestr Amerykańskich z 2016 roku. Na jej zlecenie wyliczono udział osób określonych ras wśród muzyków – tylko 1,8 proc. z nich miało czarny kolor skóry, z kolei 2,5 proc. było Latynosami.

Zdaniem „antyrasistów” fakt ten dowodzi, że muzyka poważna jest zdominowana przez białych ludzi. Co więcej, przytłaczającą większość kompozytorów stanowili i stanowią do dzisiaj osoby pochodzenia europejskiego. Kilka dni temu dziennik „San Francisco Chronicle” narzekał więc na fakt, że miejscowa orkiestra symfoniczna ma w swoim repertuarze właściwie jedynie utwory skomponowane przez białych twórców.

„The New York Times” nazywa natomiast świat muzyki klasycznej mianem „najmniej zróżnicowanej instytucji w kraju”, co ma być nawet maskowaniem „rasizmu” panującego w tym sektorze kultury. Ponadto niektóre amerykańskie stacje radiowe i portale internetowe wprost oskarżały środowisko związane z muzyką klasyczną o niechęć do osób o innym kolorze skóry.

Apteka w Wiedniu zmienia „rasistowską” nazwę

Data: 29.06.2020 12:27

Autor: ziemianin

wien.orf.at

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #absurdypolitycznejpoprawnosci #antyrasizm #austria #blacklivesmatter #medycyna #murzyni #politycznapoprawnosc #rasizm #walkazrasizmem

Austriacka odnoga ruchu Black Lives Matter od paru tygodni domagała się zmiany nazwy jednej z legendarnych wiedeńskich aptek. Ostatecznie organizacja dopięła swego i placówka nie będzie już nazywała się Mohren-Apotheke, ponieważ w ten sposób nawiązywać miała ona dotychczas do „rasistowskich” stereotypów. Słowo „mohr” po niemiecku oznacza bowiem „murzyna”.

Apteka w Wiedniu zmienia „rasistowską” nazwę

Wspomniana apteka została założona jeszcze w czasach średniowiecznych, czyli w 1350 roku i uważana jest za trzecią najstarszą tego typu placówkę w Wiedniu. W ostatnim czasie stało się o niej ponownie głośno, bo podpisy w jej sprawie zaczęli zbierać aktywiści austriackiego oddziału „antyrasistowskiej” organizacji Black Lives Matter. Domagali się w ten sposób zmiany nazwy apteki.

Tropiciele wyimaginowanego „rasizmu” twierdzili, że poprzez swoją nazwę Mohren-Apotheke odwołuje się właśnie do podobnych przekonań. Słowo „mohr” oznacza bowiem po niemiecku „murzyn”, a od czasu śmierci amerykańskiego murzyna George’a Floyda jest to sformułowanie uznawane przez szermierzy politycznej poprawności za zakazane.

Ostatecznie apteka poddała się szantażowi ze strony „antyrasistów”, dlatego zapowiedziała ona zmianę swojej nazwy. W specjalnym oświadczeniu jej właściciele podkreślili, że tak naprawdę placówka nawiązywała w swojej nazwie nie do afrykańskich niewolników, ale do gałki muszkatołowej. Przede wszystkim zaś w średniowieczu wiele leków nieznanych w Europie było sprowadzanych z Afryki i Bliskiego Wschodu, stąd też wzięła się nazwa apteki.

Nowa, solidna wersja „Miętówki” do pobrania - Linux Mint 20

Data: 28.06.2020 12:24

Autor: ziemianin

blog.linuxmint.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Komputery #Systemy operacyjne #Linux

Linux Mint 20 Ulyana już jest – najnowsza wersja jednej z najpopularniejszych dystrybucji linuksowych zawiera sporo nowości, którymi cieszyć możemy zacząć się w każdej chwili. Poniżej znajdziesz podsumowanie tych zmian i linki do pobrania „Miętówki” w trzech smakach.

Nowa, solidna wersja „Miętówki” do pobrania – Linux Mint 20

Linux Mint 20 Ulyana – najnowsza wersja popularnego Linuksa ujrzała światło dzienne

Zacząć wypada od tego, że Linux Mint 20 Ulyana to wydanie LTS, a więc o wydłużonym wsparciu technicznym. Ci z was, którzy zdecydują się na zainstalowanie tej wersji, mogą liczyć na aktualizacje aż do 2025 roku. Druga istotna wiadomość jest taka, że nowa, bazująca na jądrze Linux 5.4 i Ubuntu 20.04 „Miętówka” przychodzi do nas z niemałą porcją zmian i nowości, nie przedłużając więc przejdźmy od razu do nich.

Te nowości w Linux Mint 20 zasługują na szczególną uwagę. Podsumujmy…

Gwiazdą wydania bez wątpienia jest Warpinator. To nowa aplikacja zintegrowana z Linux Mint 20, która pozwala na wygodne udostępnianie plików wewnątrz sieci lokalnej, bez konieczności używania pendrive’ów czy przeprowadzania jakiejś skomplikowanej konfiguracji – komputery znajdą się automatycznie i (jeśli będziemy chcieli), bez problemu się ze sobą połączą.

Linux Mint 20 Ulyana to także poprawiona obsługa (optymalizującej działanie laptopa) technologii Nvidia Optimus. Wygodnie zdecydujemy też, czy dana aplikacja ma być uruchomiona na zintegrowanej, czy też dodatkowej karcie graficznej. Co poza tym? Ano między innymi lepiej wyglądające (bo zunifikowane) ikonki w zasobniku systemowym.

Udoskonalone zostały również poszczególne aplikacje XApps: Xed może łączyć ze sobą linie, Xviewer oferuje wygodniejszą obsługę w trybie pełnoekranowym, a Xreader zyskał przycisk drukowania na pasku narzędzi. Z kolei Gdebi (narzędzie do instalacji plików .deb) ma odświeżony interfejs. Pojawiły się także zaktualizowane motywy.

To, czy dotrą do nas pozostałe zmiany, zależy od tego, na jaką wersję Ulyany się zdecydujemy, a – jak zwykle – nowy Linux Mint jest dostępny w trzech smakach: Cinnamon, MATE i Xfce. Ten pierwszy – zarazem: najpopularniejszy – może na przykład pochwalić się lepszym (to znaczy: wydajniejszym) menedżerem plików, możliwością ustawienia częstotliwości odświeżania wyświetlacza czy też szerokim zakresem regulacji skalowania,

Sprawdź, czy twój komputer jest gotowy na Linux Mint 20 – wymagania sprzętowe:

minimum 1 GB pamięci RAM (zalecane 2 GB)

minimum 15 GB miejsca na dysku (zalecane 20 GB) 

rozdzielczość 1024 x 768 pikseli lub wyższa

Zainteresowana? Zainteresowany? Już teraz pobierz Linux Mint 20 – download:

Pobierz Linux Mint 20 Ulyana Cinnamon Edition z polskiego serwera

Pobierz Linux Mint 20 Ulyana MATE Edition z polskiego serwera

Pobierz Linux Mint 20 Ulyana Xfce Edition z polskiego serwera

Ładna Chinka #liziqi z kanału #liziqichannel w tym odcinku w roli głównej "zongzi"

Data: 28.06.2020 11:51

Autor: ziemianin

youtube.com

#ladnachinka #liziqichannel #podroze #kuchnia #chinskakuchnia #ciekawostki #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zongzi

Ładna Chinka #liziqi z kanału #liziqichannel w tym odcinku pichci między innymi "zongzi"

Czym jest zongzi?

Zongzi czyli ryżowa paczuszka / pieróg / kluska. Ludzie tradycyjnie zawijają zongzi w liście trzciny, lotosu lub banana, tworząc kształt piramidy. Liście nadają również specjalny aromat i smak lepkiemu ryżowi i nadzieniom. Wybór wypełnień różni się w zależności od regionu. Północne regiony Chin preferują słodkie zongzi w stylu deserowym, z nadzieniem z pasty fasolowej, daktyli i orzechów. Południowe regiony Chin preferują pikantne zongzi z różnymi nadzieniami, w tym marynowanym boczkiem wieprzowym, kiełbasą i solonymi jajami kaczymi.

Zongzi są uważane za symbol szczęścia, ponieważ wymowa zong jest bardzo podobna do wymowy zhong (中). Ta postać ma pozytywną konotację, używaną w słowach takich jak 中奖 (zdobycie nagrody, wygrana).

Ładna Chinka [#liziqi](/t/liziqi) z kanału [#liziqichannel](/t/liziqichannel) w tym odcinku w roli głównej "zongzi"

Za "rasizm" Formuła 1 odcina się od Ecclestone'a

Data: 28.06.2020 11:34

Autor: ziemianin

pl.motorsport.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #motosport #formula1 #f1 #bernieecclestone #antyrasizm

Przedstawiciele Formuły 1 w oficjalnym komunikacie odcięli się od Berniego Ecclestone'a, podkreślając, że w ich szeregach nie ma miejsca na rasizm.

Za "rasizm" Formuła 1 odcina się od Ecclestone'a

Ecclestone, który przez 40 lat rządził Formułą 1 i w 2017 roku został zastąpiony przez Liberty Media, wywołał burzę swoim wywiadem, udzielonym telewizji CNN. Sprawa dotyczy rasizmu oraz praw mniejszości, które po śmierci George'a Floyda są aktualnie jednymi z najgorętszych światowych tematów. F1 rozpoczęła kampanię #WeRaceAsOne, a Lewis Hamilton zainicjował swoją własną akcję na rzecz różnorodności w sporcie.

W rozmowie z Amandą Davies z CNN 89-letni Ecclestone, choć przyznał, że zaangażowanie Hamiltona jest wspaniałe, dodał jednocześnie, iż nie będzie miało wielkiego wpływu na F1.

– Ta ostatnia kampania, którą rozpoczął na rzecz ludzi czarnoskórych jest wspaniała – powiedział Ecclestone. – Wykonuje świetną robotę i właśnie takich jak on – bardzo rozpoznawalnych – słuchają ludzie. Nie sądzę jednak, żeby miało to przyczynić się do czegokolwiek pozytywnego lub negatywnego w Formule 1.

Największe kontrowersje wywołała jednak druga część wypowiedzi.

– Biali powinni pamiętać, że nie wszyscy są tacy jak oni. Czarnoskórzy powinni podobnie myśleć o białych. W wielu przypadkach czarnoskórzy są w większym stopniu rasistami niż biali.

Ecclestone skrytykował również usuwanie pomników przedstawiających handlarzy niewolników. Do takiego zdarzenia doszło m.in. w Bristolu. – Myślę, że głupotą jest usuwanie tych wszystkich pomników. Powinny pozostać na swoim miejscu, abyśmy mogli uczyć dzieci co ci ludzie zrobili i jak źle postępowali.

Na słowa byłego szefa zareagowała Formuła 1, wydając oficjalny komunikat.

W czasach, kiedy potrzebna jest jedność, aby walczyć z rasizmem i dyskryminacją, całkowicie nie zgadzamy się z komentarzami Berniego Ecclestone'a. Na takie słowa nie ma miejsca zarówno w Formule 1, jak i w całym społeczeństwie. Pan Ecclestone nie odgrywa w struktrach F1 żadnej roli od 2017 roku. Jego honorowy tytuł Emerytowanego Prezesa wygasł w styczniu 2020 roku.

Fugaku, nowy japoński superkomputer

Data: 28.06.2020 11:11

Autor: ziemianin

japantimes.co.jp

#ElCapitan #Fugaku #GilKalai #Japonia #komputerkwantowy #RIKEN #Summit #superkomputer #UniaEuropejska #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Japoński superkomputer Fugaku już jest najszybszy na świecie, chociaż pełnię swych możliwości osiągnie dopiero za rok

Fugaku, nowy japoński superkomputer

Nippon TV News 24 Japan

Japończycy zaczęli nad nim pracować już sześć lat temu. Teraz Fugaku, bo tak nazywa się ta maszyna, okrzyknięto najszybszym superkomputerem świata. Powód do dumy jest tym większy, że zdobycie pierwszych miejsc w trzech różnych rankingach (każdy bierze pod uwagę nieco inne rodzaje obliczeń) zdarzyło się po raz pierwszy. A będzie jeszcze lepiej, bo swe pełne możliwości obliczeniowe Fugaku osiągnie w kwietniu przyszłego roku.

Miliard miliardów operacji

To następca superkomputera K (K supercomputer). Pierwotnie nazwano go Kyo, ale w konkursie na nową nazwę w 2019 roku wybrano Fugaku – to druga, mało poza Japonią znana nazwa góry Fudżi.

K i Fugaku stoją w Kobe, w ośrodku badań obliczeniowych przy słynnym instytucie RIKEN. Fugaku zbudowano z ponad stu pięćdziesięciu tysięcy (158 976) specjalnie zaprojektowanych procesorów Fujitsu A64FX, dzięki czemu jednostka ta ma być stukrotnie szybsza od swojego poprzednika. Oznacza to, że ma osiągnąć szybkość jednego eksaflopsa, czyli tryliona (miliarda miliardów) operacji zmiennoprzecinkowych na sekundę.

Na razie – pamiętajmy, że nie ma jeszcze pełnej mocy obliczeniowej – według listy TOP 500, która odnotowuje osiągnięcia supermaszyn, osiągnął nieco ponad połowę zakładanej mocy, bo 0,415 eksaflopsa (inaczej zapisując – 415 petaflopsów). Oznacza to, że o 2,8 razy przekroczył możliwości najsilniejszego do tej pory amerykańskiego superkomputera Summit.

Pierwszy test: koronawirus

Do czego może się przydać miliard miliardów operacji zmiennoprzecinkowych na sekundę? Choćby do znacznego przyspieszenia obliczeń potrzebnych do symulacji w wielu dziedzinach: od poszukiwań nowych leków, materiałów i tworzyw, przez lepsze prognozowanie pogody, symulowanie trzęsień ziemi i fal tsunami – aż po czysto naukowe poszukiwania fundamentalnych praw fizyki lub wyjaśnianie tajemnic wszechświata.

Fugaku będzie kluczowy dla projektu, który w Japonii nazwano „Society 5.0” – społeczeństwem przyszłości

Już teraz Fugaku wykorzystywany jest w pięciu projektach badawczych do obliczeń związanych z koronawirusem. Najpotężniejszy superkomputer na świecie może pomóc lepiej wyjaśnić, jak się rozprzestrzenia wirus. Już prowadzi np. symulacje tego, jak roznoszone są mikroskopijne kropelki aerozoli w wagonie pociągu, w którym otwarto okna.

Poza tym ma symulować rozprzestrzenianie się wirusa w populacji, sprawdzać, jakie leki mogą blokować receptory na powierzchni wirusa, by zniszczyć (wstępnie wybrano już dwa tysiące takich leków), a także m.in. określać dynamikę struktury białek na tej powierzchni.

Wielki wyścig

Fugaku będzie również kluczowy dla projektu, który w Japonii nazwano „Society 5.0” – społeczeństwem przyszłości. Czemu 5.0? Bo społeczeństwo 1.0 to byli zbieracze-łowcy, 2.0 rolnicy, 3.0 społeczeństwo przemysłowe, a 4.0 – społeczeństwo oparte na przetwarzaniu informacji. Według tej specyfikacji społeczeństwo 5.0 będzie wspólnotą skoncentrowaną na człowieku, która „równoważy rozwój ekonomiczny z rozwiązywaniem problemów społecznych przez system łączący ze sobą cyberprzestrzeń i przestrzeń fizyczną”.

Być może posłuży też kiedyś do symulowania pracy ludzkiego mózgu. Ze względu na liczbę neuronów i połączeń między nimi, sięgającą setek bilionów, dokładne symulacje naszych „białkowych superkomputerów” wymagać będą bowiem mocy obliczeniowej rzędu eksaflopsów.

Amerykanie także planują budowę „eksaflopsowej” jednostki. Ich El Capitan ma kosztować 600 milionów dolarów (Fugaku docelowo będzie dwukrotnie droższy, jego koszt ma sięgnąć 1,2 miliarda dolarów) i mieć moc obliczeniową 2 trylionów operacji na sekundę.

W tym superwyścigu liczą się też Chiny, które zamierzają zbudować własną rekordowo potężną maszynę.

Swój eksaskalowy superkomputer Unia Europejska chce mieć w 2023 roku. Na razie stawia na nieco słabsze maszyny, ale ma być ich więcej (jeden z superkomputerów, który ma stanąć w Finlandii, pomogą zbudować polscy inżynierowie). Kilka maszyn rozmieszczonych do połowy tego roku w paru krajach pozwoli naukowcom wykonywać obliczenia „u siebie”, bez konieczności zabiegania o cenne moce obliczeniowe za granicą.

Magia kubitów

Supekomputery z pewnością przydadzą się jeszcze przez pewien czas, ale najprawdopodobniej w końcu zastąpią je maszyny kwantowe. Jedną z ich głównych zalet jest bowiem to, że zamiast setek tysięcy mikroprocesorów w setkach serwerów wykorzystują zaledwie kilkadziesiąt kwantowych jednostek obliczeniowych – kubitów.

Zwykłe procesory operują zerami i jedynkami, co pozwala im wykonać tylko jedną operację naraz. A to sprawia, że nawet superkomputery nie różnią się, jeśli chodzi o zasadę działania, od tradycyjnego liczydła. Mogą tylko dodawać i mnożyć, nawet jeśli są to biliony operacji na sekundę.

W porównaniu z nimi kwantowe komputery to magia. Kubity mogą bowiem znajdować się w obu stanach – tj. będących odpowiednikami zera i jedynki – jednocześnie. Dzięki temu dwa kubity znajdują się w kombinacji czterech różnych stanów, trzy – ośmiu, cztery – szesnastu i tak dalej. Moc obliczeniowa komputera kwantowego (w miarę tego, jak rośnie liczba elementów obliczeniowych) rośnie więc wykładniczo. W przypadku klasycznych komputerów jest to tylko wzrost liniowy.

Supekomputery z pewnością przydadzą się jeszcze przez pewien czas, ale najprawdopodobniej w końcu zastąpią je maszyny kwantowe

Komputery kwantowe pozwalałyby wykonać w jednej jednostce czasu miliardy operacji – co tradycyjnemu komputerowi zajęłoby miliardy jednostek czasu albo wymagałoby miliardów procesorów. Google twierdzi, że jego komputer kwantowy w kilkaset sekund wykonał już zadanie obliczeniowe, które tradycyjnemu komputerowi zajęłoby dziesięć tysięcy lat.

Unia Europejska też chce mieć komputer kwantowy. Na razie odpaliła projekt kwantowych obliczeń w chmurze, gdzie użytkownicy mogą eksperymentować z kwantowymi algorytmami. „Eksperymentować”, bo na świecie nie ma jeszcze programistów komputerów kwantowych. Uruchamiając publiczny projekt, Unia liczy na to, że to Europa wysunie się na czołowe miejsce kwantowego wyścigu.

Kwantowa skaza

Jeśli kwantowa technologia się rozwinie, superkomputery, nawet tak potężne jak Fugaku, staną się zabytkami. Zamiast prowadzić trwające miesiącami symulacje na superkomputerze, będzie można w okamgnieniu prognozować pogodę na miesiąc naprzód, wynajdować leki pasujące precyzyjnie w danej chorobie jak klucz do zamka czy nowe materiały, np. pochłaniające dwutlenek węgla z powietrza. Nowy wirus? Kwantowy komputer w kilka minut znajdzie związek chemiczny blokujący kluczowe dla jego namnażania białko.

Jest jednak jedno „ale”. Sceptycy twierdzą, że przy obliczeniach kwantowych nie da się usunąć szumu tła zaburzającego obliczenia. Z tego powodu maszyny te trzeba izolować od zewnętrznego ciepła (to, co widać na zdjęciach kwantowych komputerów, to głównie cewki chłodzące). Matematyk Gil Kalai dowodzi nawet, że im więcej kubitów, tym szum będzie większy. Jeśli ma rację, kwantowe komputery zawsze będą ograniczone do kilkudziesięciu, może kilku setek kubitów.

Byłoby to wielkie rozczarowanie ludzkości. Istnieje bowiem cała klasa problemów obliczeniowych, których po prostu nie da się rozwiązać dzięki klasycznej maszynie, niezależenie od czasu obliczeń. Mogą to zrobić tylko maszyny kwantowe. Jeśli okażą się zawodne, pozostanie nam konstruowanie coraz lepszych klasycznych superkomputerów. Takich jak Fugaku.

Adobe Flash Player R.I.P. 31 grudnia 2020

Data: 27.06.2020 19:00

Autor: ziemianin

adobe.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Ciekawostki #Internet #AdobeFlashPlayer #Adobe #FlashPlayer

Na przełomie wieków Flash miał olbrzymi wpływ na kształtowanie Internetu. To dzięki niemu strony internetowe stały się bardziej interaktywne i atrakcyjne dla nas wszystkich. Nikt mu tego nie odbierze, ale – nie ma co ukrywać – nadszedł już dla niego czas, by odejść.

Adobe Flash Player R.I.P. 31 grudnia 2020

Flash zakończy żywot 31 grudnia 2020 roku, więc Adobe zachęci nas do odinstalowania Flash Playera

To już oficjalne i nieodwołalne: wsparcie dla Adobe Flash zakończy się 31 grudnia 2020 roku. Dla wielu osób będzie to czysta formalność, bo wszystkie popularne przeglądarki już teraz domyślnie blokują treści stworzone w tej technologii. Zmiana będzie polegać na tym, że zniknie opcja uruchomienia takiej zawartości – mówiąc najprościej: Flash Player całkowicie zniknie z Internetu.

Na tym nie koniec, bo w 2021 roku nie pobierzemy też Flash Playera ze strony Adobe, a firma będzie dodatkowo zniechęcać użytkowników do instalowania go z innych witryn. Mało tego: Adobe będzie zachęcać do odinstalowania Flash Playera przed tegorocznym Sylwestrem. To bez wątpienia jedne z najbardziej agresywnych decyzji podjętych przez firmę programistyczną w celu zablokowania użytkownikom dostępu do jej oprogramowania.

Spoczywaj w pokoju, Flash (1996-2020). Wreszcie nadszedł czas na HTML5

Jeszcze do 31 grudnia 2020 roku Adobe będzie publikować aktualizacje bezpieczeństwa, a Google, Mozilla czy Microsoft będą je wdrażać w Chromie, Firefoksie czy Edge’u. Tak naprawdę jednak jest to tylko podtrzymywanie przy życiu trupa – wydany w 1996 roku Flash właściwie nie znajduje już zastosowania, a wynika to z tego, że a) jest dziurawy jak ser szwajcarski, b) nie należy do najwydajniejszych technologii i c) ma swoje ograniczenia, których nie ma na przykład HTML5.

Adobe zabija Flasha ze względu na bezpieczeństwo, ale też fakt, że nie jest on już potrzebny. Dostępny jest bowiem nowy, solidny, funkcjonalny, lekki i otwarty standard. To właśnie HTML5. Oferuje wszystko to, co oferował Flash, a do tego jest rozwijany, bezpieczny i w pełni obsługiwany przez wszystkie popularne przeglądarki.

Śmierć Flasha. Co to oznacza? Przede wszystkim tyle, że powinniśmy się przygotować na pogrzeb

Śmierć Flasha oznacza, że już od 2021 roku nie będziemy w stanie uruchomić treści stworzonych w tej technologii. Adobe wyłączy taką możliwość, ponieważ inaczej zachęcałaby cyberprzestępców do wykrywania i wykorzystywania luk, a tych – jak wspomnieliśmy – może być naprawdę dużo.

Z praktycznego punktu widzenia oznacza to zaś, że niektóre gry i programy mogą po 31 grudnia całkowicie odmówić współpracy. Niektórzy producenci przygotują do tego czasu nowe wersje swoich aplikacji – oparte na HTML5 czy też JavaScript, ale niektórzy porzucą swoje „dzieci” bezpowrotnie. Dobrze więc będzie wykorzystać najbliższe tygodnie, aby przeprowadzić audyt i upewnić się, że nie zostaniemy na lodzie.

Dobra wiadomość jest taka, że – jak podaje W3Techs – obecnie tylko 2,6 proc. witryn zawiera kod Flash (podczas gdy jeszcze w 2011 roku ten odsetek wynosił 28,5 proc.). Niemniej jednak nie jest wykluczone, że problem was dotyczy. Zabezpieczcie się więc zawczasu.

Aktualności na peryferiach uczciwości

Data: 27.06.2020 18:46

Autor: ziemianin

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #uczciwosc #PGWWodyPolskie #PiS #spolkiSkarbuPanstwa #wyboryprezydenckie2020 #pieniadze

Aktualności na peryferiach uczciwości

Wody Polskie kupiły 200 samochodów za 17 mln zł

Władze polskich miast oddają część usług miejskich w ręce zachodnich a szczególnie publicznych niemieckich spółek. W Gdańsku ciepłownictwo jest w rękach spółki z miasta Lipska. W Warszawie komunikację miejską zapewnia państwowa spółka z Niemiec. Ta niemiecka spółka Arriva, filii państwowej Deutsche Bahn, dostała niedawno kontrakt (291 mln PLN w osiem lat) od administracji Warszawy.

Każdą nową, zbędną instytucje wyposaża się w: ładnie umeblowane biura z klimatyzacją, komputery, lodówki oraz expresy do kawy i samochody. Zatrudnia się na synekurach nowych nominatów od nic nierobienia. Prezesów zatrudnia się z świtą a w tym dwórkami – dziuniami.

Priorytetem dla spółki Wody Polskie był zakup 200 SUV-ów za 17 mln zł.

Pieniądze na ten cel Wody Polskie otrzymały w ramach specjalnej dotacji w październiku zeszłego roku. Wówczas Sergiusz Kieruzel, rzecznik prasowy Wód Polskich podkreślał w odpowiedzi na pytanie, czy pieniądze można przeznaczyć na zaspokojenie potrzeb płacowych: – Rezerwa na działania przeciwpowodziowe nie może być wydana na nic innego – poinformował.

Haracz na władzę – kto i za co płaci partii Kaczyńskiego

"Prezesi największych państwowych spółek, dyrektorzy, byli pracownicy TVP finansowali kampanie wyborcze PiS. Rekordziści wpłacali nawet po 50 tys. zł.

…PiS na fundusz wyborczy zebrał od osób fizycznych 19,9 mln zł. My skupiliśmy się na wpłatach powyżej 10 tys. zł od jednej osoby. Z takiej analizy wpłat wynika, że ponad 2 mln przekazali w minionym roku na kampanię ludzie z zarządów państwowych spółek i w jakiś sposób z nimi powiązani. Oni w wyborach nie startowali. Do tego trzeba oczywiście doliczyć setki wpłat poniżej 10 tys.Rekordzista na liście, który wpłacił tyle, ile pozwala limit – 56 tys. 250 zł – to Armen Artwich – członek zarządu Orlenu, zasiada też w radzie nadzorczej Lotu. Przez pięć lat do 2016 r. pracował w Banku Zachodnim WBK, którego prezesem był Mateusz Morawiecki. Potem poszedł za nim do Ministerstwa Rozwoju i był przedstawicielem Morawieckiego w KNF. Następnie awansował na szefa departamentu prawnego w Kancelarii Premiera, a we wrześniu 2018 r. powołano go do zarządu Orlenu. Jak wynika ze sprawozdania Orlenu za zeszły rok, członkowie zarządu zarabiali po około 75 tys. zł miesięcznie. Dodatkowo każdy otrzymał po 913 tys. zł premii, choć zysk netto koncernu zmalał o 23 proc., a jego akcje lecą w dół, co prezes Obajtek tłumaczy „pogorszeniem się otoczenia makroekonomicznego”.Z klucza znajomości z premierem w zarządzie Orlenu znalazła się też dwa lata temu Patrycja Klarecka. Z Morawieckim współpracowała wcześniej w banku jako dyrektorka ds. nowych mediów i marketingu. Ona na kampanię PiS przelała 40 tys. zł. Z członków zarządu Orlenu hojny okazał się też Zbigniew Leszczyński. Wpłacił 45 tys. zł.

W bankomaty uderzył koronawirus. Niektóre banki ograniczają wypłaty gotówki

Data: 27.06.2020 18:22

Autor: ziemianin

businessinsider.com.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #banki #bankomat #wyplatygotowki #limitywbankomatach

Właściciele sieci bankomatów wprowadzają limity jednorazowych wypłat, a PKO BP, dysponujący największą siecią własnych bankomatów, rozważa ograniczenia dla obcych klientów.

W bankomaty uderzył koronawirus. Niektóre banki ograniczają wypłaty gotówki

Polacy tuż przed i już po okresie lockdownu oraz zamrożenia gospodarki wypłacili ogromne kwoty, które trzymają w domach. „Dla sieci bankomatów jest to prawdziwy dramat” – ocenia „PB”. Dlatego też, by zwiększyć rentowność biznesu, przed dwoma tygodniami największy niezależny operator bankomatów Euronet, wprowadził limit jednorazowej transakcji w wysokości tysiąca złotych.

Niedługo potem w ślady konkurenta poszła druga niebankowa sieć – Planet Cash, ustalając ograniczenia w tej samej wysokości – dodaje dziennik. W przypadku Planet Cash limity nie obowiązują klientów banków: ING, Getin, BNP Paribas, BPS i mBank"

Barcelona: Artyści zagrali koncert dla tysięcy roślin

Data: 27.06.2020 13:22

Autor: ziemianin

liceubarcelona.cat

#muzyka #opera #ciekawostki #hiszpania #barcelona #katalonia #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #stanumyslu

W barcelońskiej operze Gran Teatre del Liceu, po trzech miesiącach lockdownu, kwartet smyczkowy wykonał utwór „Chryzantema” Giacomo Pucciniego. Publiczność nie musiała jednak dbać o zachowanie dystansu społecznego.

Barcelona: Artyści zagrali koncert dla tysięcy roślin

wideo

Po niemal trzymiesięcznym okresie kwarantanny w Hiszpanii, artyści z barcelońskiej opery Gran Teatre del Liceu, zagrali swój pierwszy koncert. Wydarzenie odbyło się pod hasłem „Koncert dla biocenu”. Kwartet smyczkowy wykonał utwór „Chryzantema” Giacomo Pucciniego. Artyści nie grali jednak dla ludzi. Na widowni zasiadło 2300 roślin domowych.

Akcja ta miała zwrócić uwagę na to, że pandemia koronawirusa doprowadziła do tego, że w trudnej sytuacji znaleźli się nie tylko mieszkańcy miasta, ale także artyści, którzy nie mogli wykonywać swojej pracy.

Pomysłodawcą akcji jest Eugenio Ampudia, który chciał skłonić społeczeństwo do refleksji nad naszym stosunkiem do natury oraz zwrócić uwagę na to, jak dużą rolę sztuka odgrywa w naszym życiu. – Podczas kwarantanny słyszałem o wiele więcej śpiewających ptaków, a rośliny w moim ogrodzie rosły znacznie szybciej. Pomyślałem, że mógłbym nawiązać bliższy kontakt z ludźmi, ale też przyrodą – powiedział.

Rośliny, które postawiono na widowni pod zakończeniu wydarzenia przekazane zostały hiszpańskim pracownikom ochrony zdrowia. Organizatorzy podkreślili, że chcą w ten sposób docenić pracę medyków, którzy służyli „na najtrudniejszym, pierwszym froncie walki”.

W niedzielę w Hiszpanii zakończył się lockdown, który obowiązywał od trzech miesięcy. Placówki takie jak teatry czy kina mogą działać, ale obowiązują je ograniczenia.

Cejrowski: Black Lives Matter to nie jest zwykły ruch społeczny. Ci ludzie mają silne zapędy . . .

Data: 27.06.2020 10:01

Autor: ziemianin

mixcloud.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #komentarze #wojciechbakowski #krzysztofskowronski #radiownet

Gospodarz „Studia Dziki Zachód mówi o wizycie prezydenta Dudy w USA, zamieszkach na ulicach amerykańskich miast, kampanii wyborczej w Polsce i o absurdach głosowania korespondencyjnego.

audio do posłuchania

Cejrowski: Black Lives Matter to nie jest zwykły ruch społeczny. Ci ludzie mają silne zapędy terrorystyczne

Wojciech Cejrowski komentuje wypowiedź ambasadora Polski przy NATO. Negatywnie przyjmuje zapewnienie, że Polska nie zabiegała o skierowanie amerykańskiego kontyngentu z Niemiec do Polski.

W tej sytuacji powinniśmy być w konkurencji z Niemcami. Pozwoliłoby to coś od nich wytargować. Doktryna wojenna Polski jest niesłuszna.

Jak dodaje podróżnik:

Donald Trump publicznie załatwia sprawy, które inne kraje załatwiają dyplomatycznie, po cichu.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” mówi o niezrozumiałej sytuacji panującej w krajowych portach lotniczych:

Dlaczego dopuszczamy obce linie do zabierania polskich pasażerów z polskich lotnisk?

Rozmówca Jana Olendzkiego mówi o absurdach związanych z zasadami noszenia maseczek:

 Rząd musi działać tak, żeby ludzie chcieli nosić maseczki, a nie musieli tego robić. Wolałbym od władzy dostawać zalecenia, a nie cyrografy.

Wojciech Cejrowski mówi o rozruchach społecznych w USA. Utrzymuje, że mają one charakter lokalny.

Black Lives Matter to nie jest zwykły ruch społeczny. Ci ludzie mają silne zapędy terrorystyczne.

W USA dużo więcej morderstw ma miejsce wewnątrz społeczności afroamerykańskiej, niż między rasami, zapewnia gospodarz „Studia Dziki Zachód”.

W przeciwieństwie do Europy, amerykański rząd nie zajmuje się wszystkim.

Wojciech Cejrowski mówi o roszczeniowości Afroamerykanów:

Murzyńska społeczność rozwala biznesy białych.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” komentuje program publicystyczny w TVP. Mówi, że uczestnicy cały czas „wrzeszczeli na siebie”.

Dogadać będziemy się w stanie po krwawej jarce. Zdziwiło mnie, że w takim programie przez godzinę jest tylko wrzask.

W opinii podróżnika decyzja o zarządzeniu w dwóch gminach głosowania wyłącznie korespondencyjnego powinna być dokładnie uzasadniona.

To granda, że władza zabiera niektórym obywatelom prawo do głosowania. Jeżeli w jakiejś gminie jest bardzo dużo zakażeń, to znaczy że niewiele kolejnych osób zachoruje. To medyczny absurd.

Wojciech Cejrowski krytykuje akcję Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, które obiecało małym gminom z najwyższą frekwencją darmowe wozy strażackie:

Takie rzeczy robią kraje Trzeciego Świata. Za ten sprzęt zapłacą wszyscy obywatele w podatkach.

Johny B. - Wspomnienia najemnika z wojny na Bałkanach: Tu kule są prawdziwe, a zgwałcona kob. . .

Data: 27.06.2020 09:57

Autor: ziemianin

wnet.fm

#opowiadanie #najemnik #wojna #bosniaihercegowina #bosnia #hercegowina #balkany #psywojny #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #JohnyB

Strzelałem do ludzi, nawet brałem za to pieniądze, ale ot tak rozwalać cywilów strzałem w głowę, to nie to samo. Chyba na chwilę zapomniałem, że byłem na wojnie domowej, a to rzeźnia, a nie wojna.

Johny B. – Wspomnienia najemnika z wojny na Bałkanach: Tu kule są prawdziwe, a zgwałcona kobieta będzie nosić traumę do końca życia

Johny B.

Wleźliśmy do wiochy, palce na spustach. Niektóre chałupy paliły się od ognia moździerzy, na ulicy leżało kilku zabitych cywilów, za chwilę trup jednego vojnika w muslimanskim mundurze, za chwilę jeszcze dwóch, i spokój. Z naszych dostało dwóch, ale lekko. Doszliśmy mniej więcej do połowy wioski, to już był srpski sektor, a tam klasyczna jatka. Właśnie się produkował jakiś srpski zastavnik. Nie kojarzyłem go, chociaż znaliśmy większość tych ludzi, bo jak to z sąsiadami – często razem robiliśmy jakieś drobne interesy albo po prostu chlaliśmy razem czy piekliśmy mięso na ruszcie albo odojaka na rożnie.

Chyba z piętnaście osób klęczało na ziemi z rękami za głową, mężczyźni i kobiety. Kilka ciał już leżało na ziemi z rozwalonymi głowami w kałużach krwi. Nie pamiętam dokładnie, ilu ich wszystkich było. A ten podchodzi po kolei do każdego z nich i klamka, głowa, pach!, klamka, głowa, pach! Zmienił sobie spokojnie magazynek w tt-ce. I dalej do roboty. Coś się we mnie aż skręciło. Chyba nie tylko we mnie. Ja też strzelałem do ludzi, nawet brałem za to pieniądze, ale ot tak rozwalać cywilów strzałem w głowę, to nie to samo. Chyba na chwilę zapomniałem, że byłem na wojnie domowej, a to rzeźnia, a nie wojna. Na dodatek nie była to moja wojna.

Igor chyba zauważył, że nasi coś tacy spięci się zrobili, i od razu głośno powiedział:

– Tylko nic nie róbcie! Rozumiecie?! Nic. Zupełnie nic! To rozkaz! Przejdziemy, ja pogadam chwilę z ich dowódcą. I pójdziemy swoją drogą do naszego sektora.

A tamten podszedł i przyłożył tt-kę do głowy dziewczyny. Ładna była, chociaż było widać, że musiała się z nimi nieźle szarpać. Doskonale wiedziałem, co musiało się dziać wcześniej. Faceci na wojnie nieczęsto pytają, czy można… Prawdę mówiąc, my też zwykle zbyt delikatni nie byliśmy. I jeszcze uśmiechnął się bydlak.

Nie strzelał, tylko czekał i się śmiał. Nie wiem, co we mnie wstąpiło. Zwykle umiałem utrzymać nerwy na wodzy. Jednak wówczas po prostu szlag mnie trafił, zagotowało się we mnie i już czułem, że nie ma wyboru. Moi od razu zauważyli, co się dzieje. Ktoś nawet złapał mnie za rękaw kurtki, ale ja zdążyłem doskoczyć do tego Serba. Raczej mnie nawet nie zauważył. Potem kolba, gęba, leży gość i trzyma się za głowę. Podniosłem momentalnie zastavę do ramienia i wycelowałem w niego. Z takiej odległości luneta przeszkadzała, a nie pomagała, ale i tak bym trafił. On też już we mnie celował ze swojej tt-ki. Ze skroni ciekła mu krew. Musiało to z boku nieco zabawnie wyglądać snajper celuje z trzech-czterech metrów do gościa celującego do niego z pistoletu.

Momentalnie wszyscy celowali do siebie nawzajem z tego, co kto miał przy boku. Z naszej uroczej dwójki nikt pierwszy nie miał ochoty strzelić, chociaż widziałem po jego twarzy, jaki był wściekły, ale i zaskoczony. Ja za to byłem nieźle przestraszony, bo wiedziałem, że go zdążę sprzątnąć, ale dostanę jako następny i to pewnie w plecy albo w głowę. Może dlatego obaj byliśmy tacy nieskorzy do strzelania. Może też dlatego jeszcze nie wybuchła chaotyczna strzelanina.

– Stoj! Nie strzelać! Nie strzelać, mówię! – usłyszałem z prawej strony, nieco z tyłu. – Nie strzelać! Nie strzelać!

Poznałem inny głos z lewej, należał do Igora. Ten z prawej z tyłu to był Marko, dowódca ich kompanii. Znałem go dobrze, bo miał mocny łeb i często kończyliśmy nasze wspólne wojenne „imprezy” we dwójkę. No i swego czasu sprzedał mi moją ulubioną rumuńską 65-kę, czyli rumuńskiego kałacha z dodatkową rączką przed magazynkiem. Strzelanie z niego to była czysta przyjemność. Teraz wisiał przewieszony bezczynnie przez moje plecy. Bo jak dureń szedłem przez wiochę ze snajperką, zamiast z kałachem w rękach. Marko podszedł powoli i stanął między serbskim zastavnikiem a mną tak, że celowałem mu prosto w pierś. O dziwo, miał kałacha przewieszonego przez ramię, nie celował do mnie. Zbaraniałem.

– Marko, zdejmę cię! – To był głos Igora. – Spokojnie, nic chłopakowi nie zrobię. To on do mnie celuje.

Przewiesił broń za plecy lufą do dołu. Nic z tego nie rozumiałem. Powoli zbliżył się, uśmiechając się do mnie.

– Nic nie rób, Poljak. – Powoli podniósł rękę, sięgnął do prawej strony mojej zastavy, przekręcił bezpiecznik i powiedział: – Żeby z tego strzelać, Poljak, trzeba to właśnie tak odbezpieczyć.

Jasna cholera, tak właśnie jest, jak człowieka poniesie. Broni nawet nie odbezpieczyłem. Ten leżący serbski „bohater” mógł strzelać do mnie jak do kaczki, a ja bym nie zdążył już nic zrobić.

Pstryk! Usłyszałem trzask mojego bezpiecznika. Ależ on był głośny w mojej głowie.

– Teraz możesz mnie już zastrzelić, więc może opuść już broń, młody. Na chwilę jakby wszystko się zatrzymało. – I ty też zginiesz… – dodał po sekundzie.

Z tego akurat zdawałem sobie doskonale sprawę. I nagle usłyszałem głośny rechot Igora. Za nim wszyscy zaczęli się śmiać. Opuściłem powoli broń. Za chwilę uczynili to wszyscy z obydwu stron, ale większość trzymała profilaktycznie palce na spustach. Wszyscy się śmiali oprócz tego zastavnika z tt-ką i mnie. Marko odwrócił głowę i powiedział:

– Igor, dziewczyna jest wasza. W końcu też pewnie chcecie sobie por…ać. Chociaż widać, że młodemu w oko wpadła, więc może go najpierw spytajcie, bo już wie, jak broń odbezpieczać. Żeby was nie zdjął – zaśmiał się, nieco złośliwie. – Przejdziecie spokojnie i pójdziecie w swoją stronę. A jak za parę dni wszyscy się uspokoimy, zapraszam na rakiję i barana.

Po chwili Igor, rozluźniony już trochę odpowiedział: – Zgoda, Marko. Poljak, bierz ją i idziemy. Ruszać się! Szybciej, szybciej!

To ja podszedłem do niej. Złapałem ją w miarę delikatnie za rękę i pociągnąłem lekko w górę: – Wstań, proszę. Wstań. Chodźmy stąd!

– Ja Vesna.

– Dobrze – zmusiłem się do uśmiechu. – Chodźmy już stąd. Szybciej!

– Vesna, Vesna, jestem Vesna. – Była w szoku.

– Chodź, k…a, tu nadal nie jest za dobrze… Jeszcze nas mogą ubić! – Wreszcie się ruszyła. Pomogłem jej wstać i poszliśmy w swoją stronę. Kilku z naszych na wszelki wypadek szło tyłem, ale z opuszczoną bronią.

Szliśmy powoli dalej przez wieś. Nie wiem, co stało się z resztą tamtych cywilów. Pewnie dostali kulę w łeb. Tutaj żadna ze stron nie okazywała litości, a okrucieństwo było jak bułka z masłem na śniadanie.

Szliśmy dalej całym oddziałem w całkowitej ciszy. Odeszliśmy już niezły kawałek. Nagle poczułem gwałtowne szarpnięcie z tyłu za kurtkę i kopnięcie pod kolano. Wylądowałem na plecach na ziemi. Ułamek sekundy i siedział na mnie Igor. Przywalił mi w twarz, że aż mi w oczach pociemniało. Potem chyba jeszcze raz i raz, jeszcze chyba z raz. Zasłaniałem się tylko jedną ręką, bo drugą przygniótł kolanem do ziemi. Wtedy straciłem jedyny (jak na razie) ząb w życiu. Na szczęście górną piątkę, która rosła poza obrębem reszty zębów.

– Ty zasrany kretynie! Co ja, k…a mówiłem?! – Chyba tak krzyczał, dokładnie nie pamiętam. Kołowało mi się w głowie. Szarpał mnie za kurtkę. I walił mnie ciągle po gębie, zasłaniałem się wolną ręką, ale był bardzo silny. Zrobił na chwilę przerwę.

– Przez to, że ci jakiejś bosanskiej dupy zrobiło się żal, mogło zginąć sporo naszych! Co ty, niebieski hełm zasrany jesteś? Czy przyjechałeś tu zarabiać na zabijaniu, idioto? A może z Czerwonego Krzyża jesteś? Co?

Przyłożył mi chyba jeszcze z raz lub dwa. – To był rozkaz, cymbale! Rozumiesz?! Chyba ja cię powinienem ubić za takie gówno! Rozumiesz to, idioto?! – Nawet, gdybym chciał, to i tak bym niewiele powiedział, bo miałem pełno krwi w ustach. Kiwnąłem głową, że rozumiem. Puścił mnie i zszedł ze mnie. – Obcinam ci stawkę za dwa tygodnie. Strzelasz za darmo.

Pozbierałem się z ziemi, wytarłem rękawem twarz, wyplułem ząb i poszliśmy dalej. Szkoda, mogłem go wziąć na pamiątkę.

Johny B. - Wspomnienia byłego najemnika, Polaka – uczestnika wojny w Bośni i Hercegowinie

Data: 27.06.2020 09:47

Autor: ziemianin

wnet.fm

#opowiadanie #najemnik #wojna #bosniaihercegowina #bosnia #hercegowina #balkany #psywojny #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #JohnyB

Najemnik to tylko pies wojny, a psem nikt się nie przejmuje. A jeśli już ktoś nim zostanie, warto pamiętać, że najbardziej wartościową rzeczą, jaką można z wojny wynieść, jest własne człowieczeństwo.

Johny B. – Wspomnienia byłego najemnika, Polaka – uczestnika wojny w Bośni i Hercegowinie

Johny B.

Od wydarzeń, które opisuję, minęło ponad 25 lat. Byłem w stanie je odtworzyć, ponieważ tam pisałem, w miarę możliwości oczywiście, coś w rodzaju dziennika/pamiętnika. Napisanie wspomnień z tamtej wojny było dla mnie bardzo trudnym wyzwaniem. Przed oczami stanęły mi znowu straszne rzeczy, które tam widziałem i w których uczestniczyłem. Mam nadzieję, że po moje wspomnienia sięgnie przynajmniej część młodych ludzi, którzy dziś zdecydowanie zbyt lekko podchodzą do kwestii wojny, życia i śmierci.

Nie jest moim celem odstraszanie młodych ludzi od wzięcia karabinu do ręki w celu obrony ojczyzny. Absolutnie nie. Natomiast z pewnością chciałbym odwieść młodych, wartościowych, często patriotycznie nastawionych ludzi od wybrania roli najemnika. Ja byłem „psem wojny”, jak bardzo celnie określił nas Forsyth. I wiem dzisiaj, że nie był to dobry wybór. Czym innym jest obrona ojczyzny, a czym innym walka za pieniądze. Jeśli czytając o śmierci, ranach, okaleczeniach, obumieraniu uczuć, gwałtach, strachu, chociaż jeden z takich młodych ludzi porzuci myśl o strzelaniu za pieniądze w Donbasie, Syrii, Libii czy Jemenie, to będę uważał, że swoje zadanie wypełniłem. Wojna nie jest grą, a wojna domowa w szczególności. To nie jest „Call of Duty”, „Ghost Recon” czy „Battlefield”. Tutaj kule są prawdziwe, urwana na minie kończyna nie odrośnie, a zgwałcona kobieta będzie nosić swoją traumę do końca życia. Wojna to rzeź, okrutna rzeź, chociaż ta współczesna jest zapewne dużo bardziej „chirurgiczna” niż ta, na której walczyłem.

Najemnik, chociaż jest żołnierzem, przez nikogo tak nie będzie traktowany, nie będzie też chroniony przez żadne konwencje. Każdy najemnik to tylko „pies wojny”, a psem nikt się nie będzie przejmował. A jeśli już ktoś nim zostanie, warto pamiętać, że najbardziej wartościową rzeczą, jaką można z wojny wynieść, jest własne człowieczeństwo.

Prolog: Akcja

Leżałem na grzbiecie wzgórza. W rzadkiej trawie, nawet nie pod jakimś krzakiem czy drzewem. Byłem pewien, że i tak jestem dla nich niewidoczny. Zacząłem przeglądać pozycje Muslimanów, ale niewiele widziałem, było jeszcze zbyt ciemno. Powoli świtało. Czas z wolna mijał, las był cichy, szumiały drzewa. Było tak cicho, że na chwilę zapomniałem, gdzie i po co tu jestem. Byliśmy z Kiryłem jakieś 20–25 metrów od siebie, tak żeby się w razie czego ubezpieczać i usłyszeć. Nasze wsparcie zostało tym razem z tyłu, niżej na zboczu. Cisza, spokój.

Plan akcji był w sumie prosty. Najpierw fajerwerki. Potem nasz otriad z rotą Marka mieli od mojej lewej do prawej rolować obronę Muslimanów na nieco wyższym wzgórzu po przeciwnej stronie drogi pode mną. Ja i Kirył mieliśmy wystrzeliwać radia i RPG. Te pierwsze trochę ciężko było zlokalizować. Za to te drugie wyjątkowo łatwo. Kiedy ich obrona zmięknie, drogą mieli szybko przejechać Serbowie. Szpica na kilku BVP pod osłoną czołgów, reszta na ciężarówkach. Ich celem było zdobycie zbiegu dróg w kształcie litery „T” po mojej prawej. W tym czasie nasi mieli się usadowić na całym przeciwległym wzgórzu. To był pierwszy etap. A dalej? Na wojnie rzadko udaje się zaplanować dalej.

Nienawidziłem tego bezczynnego czekania. Ciągle chodziło mi po głowie, jak wyjeżdżaliśmy z naszej wioski. Nie spałem tej nocy. Wpół do drugiej zacząłem zbierać sprzęt i szykować się. Nie chciałem budzić Vesny, ale ona też nie spała. Podeszła do mnie. Pocałowała mnie, ale tak jakoś inaczej.

– Mam złe przeczucia. – Nic się nie bój, jesteś tu bezpieczna, przysłali jakichś ludzi z tyłów. – Chodzi o ciebie – zawahała się. – Śniłeś mi się, że byłeś obok mnie, ale kiedy próbowałam cię dotknąć, ręce wchodziły jak w wodę, jak w dym. Byłeś i nie było cię jednocześnie…

– Vesna, nie chrzań głupot, wszystko będzie dobrze. Mamy naprawdę duże wsparcie, są czołgi, pozamiatamy tamtych, zdobędziemy to cholerne skrzyżowanie i jutro albo za kilka dni wrócę tutaj, jak nas zluzują. – Wiesz… – zawiesiła głos – wróć, po prostu wróć.

Spojrzała na mnie takim dziwnym spojrzeniem. I wtedy nagle mnie olśniło. Tak patrzą rodziny: matki, córki, siostry, ale też ojcowie i bracia na żołnierzy, kiedy ci idą walczyć. I nie wiedzą, czy nie widzą ich po raz ostatni.

Byłem młody, jeszcze mocno za głupi, żeby to zrozumieć, a jednak wtedy to do mnie po raz pierwszy dotarło. Pamiętam tamtą scenę jak dziś, bardzo dokładnie. Teraz wiem, że nie chodzi o to, że człowiek powinien unikać takich sytuacji. Są takie chwile w życiu, że trzeba wziąć karabin i walczyć. Lecz ja nie musiałem tego robić, a robiłem. Chcę tylko napisać, że jak widzę młodych chłopaków, którzy z taką ochotą biegają po polach i lasach w nowiutkich mundurach, z nowiutkimi MSBS-ami, uśmiechami na gębach, to przypomina mi się tamta twarz Vesny. To skupienie, ta obawa, ten strach o kogoś bliskiego, strach przed niewiadomym, na które nie ma się wpływu. Wtedy też taki byłem: zastava na plecach, kałach na ramieniu, kilka magazynków, dwa granaty i świat u moich stóp. Teraz już wiem, że bardzo się myliłem. Przekonałem się o tym trochę później…

Przygarnąłem ją, przytuliłem mocno, pocałowałem – Wszystko będzie dobrze, Vesenko – nic mądrzejszego nie przyszło mi do głowy. Chociaż mądre to nie było. Myślałem wtedy: dlaczego, do cholery, tak się przejmuje. Czym się tak dręczy? Akcja jak akcja, są czołgi, cztery roty. Wszyscy starzy wyjadacze, siedzą na tej wojnie od miesięcy. Rozwalimy tamtych raz, dwa, trzy i będzie po sprawie. To jest typowe. Większość ludzi uważa się za nieśmiertelnych: „mnie to nie spotka”. Błąd. Vesna była moją wojenną kobietą. Niektórzy dobrovolcy takie mieli, niektórzy jeździli na dziwki, a jeszcze inni po prostu gwałcili Muslimanki, kiedy mieli okazję. Napiszę później, jak to było.

I nagle rozległo się przeciągłe wycie za plecami. Za chwilę na lewo i bezpośrednio na przeciwstoku przed nami – łuup!, łuup! Gejzery ziemi wystrzeliły w górę. To nasze oganje i plamenje, organy i organki Vucurevicia, jak się śmiali Serbowie. Walili równo, pokrywając wybuchami całe zbocze wzgórza. Strzelali na pewno celnie, jak to MRL-e, ale tamci pewnie i tak się nieźle okopali. Za chwilę zaczęły walić nasze moździerze, 120-tki. Ci obrabiali tamtych metodycznie, przenosząc ogień od dołu w górę zbocza. Znaczy się – nie wysłali wcześniej rozpoznania.

Przyłożyłem oko do lunety i uważnie lustrowałem teren. Już mniej więcej wiedziałem, jak biegną ich pozycje. Pochowali się jak króliki w norach. Gdybym tam był, też bym tak zrobił. Później miałem okazję przekonać się, jak to jest. I nagle zrobiło się cicho. Nasza artyleria skończyła robotę.

Wtedy z lewej usłyszałem warkot silników. K…a, co to jest? Przecież nasi i Marko mieli najpierw zająć wzgórze, a dopiero potem atakować w kierunku skrzyżowania. Spojrzałem w lewo przez lunetę. No tak! To nasze BVP. O k…a, jakiś dureń posłał przodem transportery, a nie czołgi. Przecież Igor wyraźnie mówił, że ma być odwrotnie. Jechali bardzo szybko. Spojrzałem przez lunetę na przeciwległe wzgórze. Już są skurwiele z RPG. Przycelowałem do jednego, wstrzymałem oddech. Pach, pach, poprawiłem. Fiknął kozła do tyłu, ale drugi strzelił. Biała smuga przecięła powietrze i trafiła dokładnie w naszego pierwszego BVP-a. Chyba w burtę, bo musiała wejść do środka. Zaczął się palić. Nikt nie wyskakiwał ze środka, nawet nie otworzyli tylnych włazów. Tam w środku musiała być rzeź. Już było po nich.

Nerwowo szukałem innych grenadierów. Jest sk….syn. Już celował. Pach, pach. K…a, nie trafiłem. Widziałem, że nie trafiłem. Jednak padł. Spojrzałem w lewo. Kirył wyszczerzył tylko zęby. Ubił gnoja.

– Radio!, krzyknął. Szukaj radia! – Domyśliłem się raczej niż zrozumiałem, co krzyczał. Przeczesywałem przez lunetę zbocze i grzbiet przeciwległego wzgórza.

Nasze pozostałe BVP-y siekały już las ze swoich 20-tek. Jatka na całego. Piekło, rozpętało się piekło. Usłyszałem zdecydowanie grubszy ton silników. Nareszcie pojawiły się nasze czołgi. Najwyższy czas, drugi BVP już się palił. Ze środka wyskoczyło trzech naszych. Jednego od razu odstrzelili. Dwóch dopadło do niewielkiego rowu, padli na ziemię i leżeli bez ruchu. Przez lunetę nie wyglądało to dobrze. W środku transportera musiał być pożar. Nie wiem, czy jeszcze żyli. Czołgi objechały płonącego BVP-a i zaczęły walić odłamkowymi i z km-ów w przeciwległe wzgórze.

Przeglądałem dalej nerwowo teren. Jesteś tutaj, barania głowo! Siedział sobie pod krzakiem i nawijał przez radiotelefon. Wdech, cisza. Pach. Łeb mu tylko podskoczył i padł na plecy. Patrzyłem dalej. Widziałem, że nasi zaczęli już powoli wgryzać się w przeciwległe wzgórze. Tamci odstępowali. Podbiegł do mnie Kirył. Klepnął w plecy – Idziemy, Poljak! – Dobra. – Zerknąłem w dół, rzeczywiście dwa T-55 i trzy BVP, z tyłu jeszcze jeden czołg, przedzierały się do przodu. Czołg zepchnął jeden z palących się BVP-ów na bok, na naszą stronę. Biegliśmy górą trawersem równolegle z nimi. Teren lekko zaczął opadać. Ach, wreszcie zobaczyłem. Jest to k…skie skrzyżowanie. Jak na patelni.

Słychać było odgłosy potężnej strzelaniny z lewej. Zerknąłem w tamtą stronę. Nawet bez lunety widziałem, jak nasi i chłopaki od Marka, przygarbieni, posuwali się skokami w poprzek zbocza. Co chwilę któryś przyklękał albo padał na ziemię i oddawał jedną, dwie trzystrzałowe serie. Muslimani odstrzeliwali się, ale wyraźnie dawali tyły. Spojrzałem na drogę. W jednym z czołgów ładowniczy walił w muslimanskie wzgórze z DSzK.

Siedział gość w otwartym włazie, bo te ruskie T-55-tki tak zaprojektowano, że pokrywa prawego włazu wieży otwierała się na bok. Zawzięty gnojek, zupełnie odsłonięty, przeczesywał las równymi, niezbyt długimi seriami. Miał gość jaja, oj miał! Patrzyłem na niego jak zaczarowany.

Nagle usłyszałem świst i z drzewa tuż przede mną posypała się kora. Odruchowo padłem na ziemię, wrzeszcząc jednocześnie: – Snajper, Kirył, snajper! – Jednak tamten to stary wyjadacz, były desantczik. Był trochę przede mną, już przyklęknął i lustrował przez lunetę swojego SVD stok wzgórza za drogą. Pach, pach, przerwa, pach, poprawił raz jeszcze. Obrócił do mnie głowę i wyszczerzył się szeroko. – Dawaj dalej, Poljak, ubity. – Podnieśliśmy się i biegliśmy dalej.

– Poljak, przeskakujemy na drugą stronę! – krzyknął Kirył. Kiwnąłem tylko głową, że rozumiem. Nasz pierwszy czołg ostro skręcił w lewo na skrzyżowaniu, drugi w prawo. Biegliśmy z Kiryłem jak szaleni, nasze ubezpieczenie gdzieś się zapodziało z tyłu. Serbscy snajperzy też. Byliśmy we dwójkę, sami. Przeskoczyliśmy drogę. Nagle – potworny huk. Obróciłem się. Nasz czołg dostał z czegoś grubszego. Na mojego nosa z kumulacyjnego. Nic z niego już nie będzie. Płonął jak pochodnia. Upadłem na ziemię. Szybko się ogarnąłem. Przyłożyłem oko do lunety. Nerwowo strzepnąłem grudki ziemi. Zacząłem lustrować po przekątnej wzgórze po lewej za skrzyżowaniem. Siedział pacan z fagotem na samym grzbiecie. Łatwo było poznać po wysuniętym w górę „kominie” przyrządów celowniczych. Miał nasze pojazdy jak na talerzu. Wstrzymałem oddech. Pach, pach, pach. I wtedy…

Najpierw świst, i nagle łuup!, łuup! Bardzo blisko, jeszcze bliżej. K…a, moździerze. Boże, jak dawali; wstrzelali się albo byli już wcześniej wstrzelani. Jezu, jak głośno! Nic już nie słyszałem. Nagle coś mną cisnęło w bok. Wszystko wirowało, drzewa, krzaki, palący się czołg, droga. Potwornie dzwoniło mi w uszach. Biełka. To był Biełka. Pochylał się nade mną. Coś mówił. Nic nie słyszałem. Dogonili nas, on i jego ludzie. Nasze ubezpieczenie, chyba tak. Widziałem, jak rusza ustami, ale słyszałem tylko przeciągły dźwięk jak dzwon w uszach. Byłem nieźle otumaniony. Poczułem, że mnie ciągnie po ziemi.

Coś mi przeszkadzało w okolicach barku. Trochę bolało, ale niewiele czułem. Spojrzałem na rękę. Coś tkwiło w kurtce i wystawało. Wokół niego materiał zrobił się czerwony. K…a, odłamek. Dostałem.

Dziwne, ale jakoś nie bardzo bolało. Tylko czułem, że było niewygodnie, nie mogłem za bardzo ruszyć ręką. Położył mnie pod krzakiem.

Powolutku zaczął wracać mi słuch. Sięgnąłem lewą ręką do prawego barku. Musiałem być w niezłym szoku. Złapałem za to przeklęte żelastwo, ciepłe, gorące. Parzy. I szarpnąłem. Wyszedł, a ja chyba zemdlałem – Ty duraku jeden! – Wreszcie coś słyszałem, głucho, jak z oddali, ale nareszcie słyszałem. – Idioto, wykrwawisz się! – Biełka i ktoś od niego rozcięli mi kurtkę i wiązali mi bandażem bark. Rzeczywiście zrobiło się mokro i nieźle czerwono – Kurtkę ci Vesna zszyje. Ty duraku! – Wyszczerzył się. – Ale, k…a, miałeś szczęście. Prawie przez przypadek cię przycelowali – odezwał się drugi.

Biełka złapał mnie za łeb. Potrząsnął – Ty szczęściarzu! Będziesz miał tylko małą bliznę – Dzięki Biełka, że mnie stamtąd wywlokłeś – wybełkotałem. – A z kim bym chlał, Poljak? – Uśmiechnąłem się, chociaż bark zaczynał mnie nieźle boleć. Wracało czucie – Ostatek spirytusu wylałem na tą twoją rękę – zaśmiał się. – Ubiłeś tego cwela z rakietą. – Popatrzył na mnie. – K…a, nawet nie widziałem. – Bo cię zaraz trafili chyba z moździerza. – Nic się nie martw, Serbscy Sasana i nasi już zgonili tamtych ze wzgórza, a czołgi już zamiatają dalej drogę. Leż, odpocznij chwilę. Swoje zrobiłeś.

Uśmiechnąłem się i po prostu usnąłem. Na chwilę wszystko odleciało. Po prostu nagle spałem. Krótko. Ktoś kopnął mnie lekko w nogę. To Kirył! – Priwiet, Kirył – wymamrotałem. – No widzisz gnojku, jednak nie dałeś się ubić. A blizną się dupom pochwalisz. U nas – wymienił miasto w Rosji, gdzie wcześniej służył – lubią takich poznakowanych charoszych mołojców. – Zaczęliśmy się śmiać. K…a, bolał mnie już ten bark jak cholera, jeszcze ta szmata mnie uciskała.

– Biełka mnie wywlókł stamtąd. – Wiem. Zdążył na czas, żeby ci dupę pozbierać do kupy. Wiesz, że ubiłeś tego gnoja z fagotem? – Chyba już nie widziałem, ale wiem. – Chyba nie widziałeś. Spalił nam 55-tkę, ale go zdjąłeś, a potem ciebie zdjęły moździerze. Walili tak, że gdybyś tam został, byłoby po tobie. – Nerwowo się poruszyłem. – Spokojnie, wszystko zdobyte. Tamci odeszli. – Nie boli. – Bark bolał mnie już naprawdę solidnie. Kirył dał mi spirytusu z manierki. Łyknąłem porządnie, potem jeszcze raz. Zrobiło się przyjemnie ciepło. Znowu usnąłem.

Ktoś mnie obudził. Zoran, nasz serbski kwatermistrz. – Chodź, jedziemy. – Gdzie? – Na kwatery, zmienią ci opatrunek. – A reszta? – Zostają do jutra, wtedy ich zmienią. – Ja mogę strzelać. – Nie możesz. To prawa ręka. Odpocznij, debilu. Mało co cię nie zabili. Zresztą to rozkaz Igora. – Dobra.

Pomógł mi się pozbierać. Zeszliśmy na drogę i wpakowałem się do naszego starego UAZ-a, w środku siedział chłopak od Marka z obwiązaną zakrwawionym bandażem głową. Spał, albo był nieprzytomny. I pojechaliśmy. Znowu spałem, a Zoran nawet nie próbował męczyć mnie rozmową. Obudził mnie, kiedy zajechaliśmy do „naszej” wiochy przed namiot, gdzie urzędował nasz „lekarz”. Wielkie chłopisko skądś z Azji, wszyscy mówili do niego po prostu Wracz, nawet nie pamiętam, jak miał na imię. Dał mi jeszcze gorzały w ramach znieczulenia i zajął się moim barkiem. I tak bolało, ale wiedziałem, że czyści, a potem zszywa ranę. Wreszcie klepnął mnie w nogę. – Spadaj, młody. Kości całe. Wyśpij się. – Powlokłem się powoli na kwaterę. Ręka bolała jak jasna cholera, ale byłem już nieźle wstawiony po dwóch „znieczuleniach”, więc mało na to zwracałem uwagę.

Stała przed domem. Płakała. Spojrzała na moją rękę, na zakrwawione bandaże i rozcięty rękaw. Nigdy, do końca życia nie zapomnę tego spojrzenia, jej oczu i tego, co wtedy powiedziała. – Dobrze, że wróciłeś. Dobrze. – Stałem tam, trzymając w lewej dłoni kałacha, zastava zwisała mi na plecach na lewym ramieniu. Nic nie mówiłem, ale wtedy już rozumiałem, co i jak. Nie wiedziałem, co mam powiedzieć.

Po prostu cieszyłem się, że żyję. I już wiedziałem, że nie jestem niezniszczalny. Bliznę mam do dzisiaj.

Kiedy na nią patrzę, prawie słyszę tamten głos Vesny, widzę jej oczy. Czuję jeszcze teraz, jak bardzo się wtedy do mnie przytuliła. Nawet nie zwróciłem uwagi, że wcisnęła się w tę cholerną ranę i nieźle mnie zabolało. Wtedy już rozumiałem, że wojna to nie jest zabawa dla gówniarzy z karabinami, dla takich gówniarzy, jakim właśnie wtedy przestałem być. To w ogóle nie jest zabawa, a wojna domowa to po prostu ponura rzeź.

Przychodnia nakazała podpisanie zrzeknięcie się roszczeń z tytułu ewentualnego zakażenia . . .

Data: 27.06.2020 00:46

Autor: ziemianin

rpo.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #przychodnialekarska #lekarz #koronawirus

Telefon na infolinię RPO 800-676-676: Pan przy wejściu do przychodni został poproszony o podpisanie dokumentu, w którym zrzeka się roszczeń z tytułu ewentualnego zakażenia koronawirusem. Gdy nie chciał podpisać, został poinformowany, że nie będzie mógł być obsłużony. Czy państwowa przychodnia może narzucać pacjentom podpisanie takich oświadczeń?

Przychodnia nakazała podpisanie zrzeknięcie się roszczeń z tytułu ewentualnego zakażenia koronawirusem

Podstawa prawna ewentualnych roszczeń pacjentów znajduje się m.in. w Kodeksie cywilnym (dalej jako k.c.) i to przepisy tej ustawy regulują, w jakich sytuacjach pacjent może wystąpić z roszczeniami względem podmiotu leczniczego. Może on żądać m.in. zadośćuczynienia za wywołanie rozstroju zdrowia, zadośćuczynienia za naruszenie praw pacjenta czy odszkodowania za wyrządzoną szkodę majątkową. W przypadku śmierci pacjenta, roszczenie o zadośćuczynienie przysługuje jego najbliższym.

Należy też zaznaczyć, że zakażenie koronawirusem pod względem prawnym nie różni się od innych przypadków tzw. zakażeń szpitalnych. Zatem, wydaje się, że nawet podpisanie oświadczenia o zrzeczeniu się roszczeń nie uchroni podmiotu leczniczego przed ewentualną odpowiedzialnością, jeżeli udowodnione zostaną przesłanki odpowiedzialności odszkodowawczej. Zgodnie bowiem z art. 203 Kodeksu postępowania cywilnego, nawet na etapie postępowania sądowego, sąd może uznać za niedopuszczalne zrzeczenie się lub ograniczenie roszczenia tylko wtedy, gdy okoliczności sprawy wskazują, że wymienione czynności są sprzeczne z prawem lub zasadami współżycia społecznego albo zmierzają do obejścia prawa.

Podstawy prawne zawarte w Kodeksie cywilnym odnoszą się do następujących sytuacji:

art. 415 k.c. – może być podstawą roszczenia wobec konkretnego lekarza, art. brak stosowania środków ochrony indywidualnej (np. nienoszenie maseczki, fartucha);

art. 416 k.c. – może mieć zastosowanie w przypadku winy organów zarządzających, art. brak zapewnienia osobom zatrudnionym odpowiedniej jakości lub ilości środków ochrony indywidualnej (np. niedostarczenie płynu do dezynfekcji, sprzęt niemający atestów);

art. 429 k.c. i 430 k.c. – odpowiedzialność placówki za szkody wyrządzone przez osoby, którym dana placówka powierzyła wykonywanie określonych czynności wobec pacjenta.

Należy również pamiętać, że w sytuacji dochodzenia roszczeń ciężar dowodowy co do zasady spoczywa na pacjencie, zatem to on będzie musiał wykazać, że winę za zakażenie ponosi lekarz lub placówka medyczna. W orzecznictwie sądowym dotyczącym spraw medycznych dominuje pogląd, że nie wymaga się, aby związek przyczynowy między zachowaniem pracowników placówki medycznej, a szkodą po stronie pacjenta został ustalony w sposób pewny, gdyż w świetle wiedzy medycznej w większości wypadków można mówić tylko o prawdopodobieństwie wysokiego stopnia. Niezależnie od tego, przesłankami, które należy wykazać są: szkoda (zakażenie), wina (lekarza lub placówki) oraz związek przyczynowo – skutkowy pomiędzy zawinionym działaniem lub zaniechaniem placówki bądź konkretnego lekarza, a doznaną przez pacjenta szkodą. Sprawy medyczne z uwagi na swoją specyfikę są rozpatrywane przez sądy z uwzględnieniem wszystkich indywidualnych okoliczności, występujących w konkretnej sprawie, zarówno po stronie pacjenta (np. stan zdrowia pacjenta, stosowanie się do zaleceń i procedur bądź ewentualne przyczynienie się do zakażenia) oraz po stronie podmiotu leczniczego lub danego lekarza (stosowanie procedur, wyposażenie w środki ochrony i korzystanie z nich).

Jako pewną formę ograniczenia ryzyka, związanego z ewentualnymi roszczeniami pacjentów, wskazać można na możliwość pobierania od pacjenta specjalnego oświadczenia przed rozpoczęciem udzielania świadczeń zdrowotnych. Oświadczenie to może zawierać informacje o stopniu ryzyka, z jakim niewątpliwie wiąże się udzielanie świadczeń zdrowotnych w okresie stanu epidemii nawet wówczas, gdy placówka lub lekarz stosuje wszelkie konieczne procedury i środki ochrony indywidualnej.

Jednakże zawarcie w oświadczeniu treści, iż pacjent zrzeka się wszelkich roszczeń wobec placówki, a także, że podpisanie tego oświadczenia stanowi warunek konieczny udzielenia jakichkolwiek świadczeń zdrowotnych może budzić wątpliwości pod względem jego zgodności z prawem cywilnym (a także z prawami pacjenta). W takich sytuacjach można rozważyć kontakt z telefoniczny Rzecznikiem Praw Pacjenta pod numerem infolinii: 800-190-590 lub pisemnie na adres: Biuro Rzecznika Praw Pacjenta, ul. Młynarska 46, 01-171 Warszawa.

Łapanki ruszyły. Rząd PiS rzuca policję maseczkową na Polaków

Data: 27.06.2020 00:43

Autor: ziemianin

msn.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #lapanki #maseczki #policja #pandemia #epidemia #rzad #pis

W ostatnich dniach rzecznik Ministerstwa Zdrowia apelował do właścicieli sklepów i sprzedawców, by do placówek nie wpuszczać osób bez osłon twarzy. Problem jest też w komunikacji publicznej. W związku z tym ruszyły ponowne wzmożone kontrole.

Łapanki ruszyły. Rząd PiS rzuca policję maseczkową na Polaków

Mandat za brak biletu będzie od teraz niewielkim uszczerbkiem w portfelu, w porównaniu do kar za brak maseczki. Kontrolerzy wzięli się do pracy między innymi w Gdańsku.

"Połączone siły policji i Zarządu Transportu Miejskiego w Gdańsku, będą upominać osoby niezasłaniające ust i nosa w komunikacji miejskiej, a w ostateczności nakładać kary. Bądźmy solidarni i myślmy nie tylko o sobie" – napisała na Facebooku prezydent Aleksandra Dulkiewicz.

O jakich karach mowa? W autobusie czy tramwaju za brak osłony na twarzy zapłacimy 500 złotych. Ale to nie koniec, bo konsekwencje mogą być dużo gorsze.

"Ograniczenia i obostrzenia mają jeden cel – ochronę życia i zdrowia. Stosując się do przepisów, zwiększamy bezpieczeństwo i zmniejszamy ryzyko zakażenia się koronawirusem. Nie zapominajmy jednak, że osoby, które lekceważą obowiązujące obostrzenia, muszą liczyć się z konsekwencjami. Poza mandatem karnym, w wysokości do 500 zł, sanepid może na taką osobę nałożyć karę administracyjną w wysokości do 30 tys. złotych" – mówi rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, Mariusz Chrzanowski.

Kontrole ruszyły także we Wrocławiu. Tu do pojazdów komunikacji miejskiej wsiadają patrole kontrolerów i policjantów, którzy wyłapują osoby ignorujące niebezpieczeństwo. I tu, podobnie jak w Gdańsku, kary wynosić mogą po 500 złotych mandatu i od 5 do 30 tysięcy złotych od sanepidu!

Łapanki były za okupacji hitlerowskiej. Teraz mamy okupację pisowską?

Tak, tak… może być gorzej, jak przyjdzie lewica… ci to pójdą na całego…

Dziwne, zamiast poczekać do wyborów, to niepotrzebnie ryzykują łapankami przed wyborami. A nóż Andrzej Duda nie wygra…

Dopiero po wyborach ciśnie się naród nowymi podatkami, opłatami i przepisami…

Zapomnieli instrukcji?

#KomentarzTygodnia Niemiecki prąd w naszym kontakcie?

Data: 26.06.2020 01:03

Autor: ziemianin

youtube.com

#KomentarzTygodnia #gadowskitv #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

O wizycie Andrzeja Dudy w USA i emocjach jej towarzyszących po obu stronach Atlantyku, o historii polskich szpiegów w Niemczech, o legendarnym znawcy sztuki i kolekcjach muzealnych, o przyszłości energetycznej naszego kraju, o odejściu znanego reżysera i filantropa.

#KomentarzTygodnia Niemiecki prąd w naszym kontakcie?

Moc rabarbaru

Data: 25.06.2020 23:31

Autor: ziemianin

longevitas.pl

#zdrowie #rosliny #jedzenie #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki

Pachnące rabarbarem ciasta i kompoty, to jeden z najpiękniejszych wiosenno-letnich aromatów. Zawiera wiele ważnych witamin i minerałów oraz tak ważnych dla naszego zdrowia przeciwutleniaczy.

Moc rabarbaru

Czym jest rabarbar?

Rabarbar jest rośliną wieloletnią, o krótkich grubych kłączach, różowo-zielonych łodygach i trójkątnych liściach. Pierwotnie był częścią medycyny, nie kuchni.

Rabarbar rośnie przez cała wiosnę i lato, jednak najlepszym czasem zbiorów, jest okres pomiędzy kwietniem, a czerwcem. Jadalne są nie tylko charakterystyczne, jasnoróżowe łodygi, ale też kwiaty rabarbaru. Nie dotyczy to jednak liści, które mogą być trujące.

Rabarbar ma ciekawy, nieco cierpki smak, dlatego tak dobrze sprawdza się w deserach, w których towarzyszyć mogą mu słodkie owoce czy słodka kruszonka.

Prozdrowotne właściwości rabarbaru

Czym potrafi zaskoczyć nas rabarbar?

Łagodzi stan zapalny

Praktycy medycyny chińskiej uważają, że rabarbar pomaga zachować piękną skórę, wpływa korzystnie na wzrok i wspiera ochronę przeciwnowotworową.

Jedno z badań przeprowadzone w chińskim mieście Kanton wykazało, że proszek z rabarbaru łagodził stan zapalny, a także poprawił rokowania pacjentów cierpiących na zespół ogólnoustrojowej reakcji zapalnej (SIRS). To bardzo poważne schorzenie, będące czasami następstwem infekcji lub urazu.

Z kolei badanie opublikowane na łamach Pakistan Journal of Pharmaceutical Sciences ujawniło, że ekstrakt z rabarbaru przyśpieszył gojenie ran ciętych. Wszystko dzięki hamowaniu rozwojowi bakterii i złagodzeniu stanu zapalnego.

Dba o mocne kości

W rabarbarze znajduje się solidna dawka witaminy K, która jest ważnym składnikiem tworzenia i metabolizmu kości.

Przegląd opublikowany w Nutrition in Clinical Practice donosi, że witamina ta wykazuje pozytywny wpływ na gęstość mineralną kości oraz zmniejsza ryzyko złamań. Jest więc istota dla zapobiegania rozwojowi osteoporozy.

Ułatwia trawienie…

Badanie chińskiego Centrum Leczenia Oparzeń w Tisco General Hospital, zajęło się wpływem rabarbaru na dyskomfort w jamie brzusznej, u przebywających tam pacjentów. Skoncentrowano się przede wszystkim na łagodzeniu wzdęć i dyskomfortu, a także regulowaniu wypróżnień.

Jak zaobserwowano, rabarbar zwiększa wydzielania hormonów żołądkowo-jelitowych, zapewniając prawidłowe skurcze mięśni. Dzięki temu treść przewodu żołądkowo-jelitowe miesza się, co chroni ściany jelita przed uszkodzeniem.

… oraz reguluje wypróżnianie

Rabarbar wykazuje lekko przeczyszczające właściwości, dzięki temu pomaga pozbyć się zaparć. Nalewki, ekstrakty oraz proszki z rabarbaru, stosowane są też często w przypadku biegunek.

Łagodzenie problemów w toalecie jest ważne również ze względu na zagrożenie hemoroidami. Ta nieprzyjemna dolegliwość może być skutkiem zarówno przewlekłych zaparć, jak i biegunek.

Walczy z nagromadzeniem wolnych rodników

Rabarbar zawiera również wiele przeciwutleniaczy, taki jak na przykład flawonoid kwercetyna.

Badanie przeprowadzone przez Northwest Institute of Plateau Biology, na Chinese Academy of Sciences nad nasionach rabarbaru, skupiło się właśnie na ich potencjale przeciwutleniającym. Znaleziono w nich między innymi: epikatechinę, myrycynę, hiperozyd, kwercytrynę oraz kwercetynę. Wszystkie są silnymi antyoksydantami, pomagającymi eliminować wolne rodniki.

Pomaga dbać o dobrostan mózgu

W badaniu in vitro, którego wyniki opublikowano na łamach Molecular Medicine Reports, oceniano wpływ ekstraktów z rabarbaru o różnych stężeniach, na uszkodzone napromieniowaniem neurony. Odkryto, że środek ten wyraźnie zmniejszył stan zapalny mózgu, wywołany napromieniowaniem. Rabarbarowe działanie ochronne przed stresem oksydacyjnym, może być potencjalnie przydatne w walce np. z: chorobą Alzheimera, udarem czy ALS.

Wartości odżywcze

Poza antyoksydantami i błonnikiem, rabarbar kryje w sobie też wiele innych, ważnych dla naszego zdrowia składników.

Szacuje się, że 1 szklanka (ok. 122 g) pokrojonego w kostkę, surowego rabarbaru, zawiera:

26 kalorii,

5,5 g węglowodanów,

1,1 g białka,

0,2 g tłuszczu,

2,2 g błonnika,

35,7 µg witaminy K (45% zalecanego dziennego spożycia),

9,8 mg witaminy C (16% zds),

0,2 mg manganu (12% zds),

105 mg wapnia (10% zds),

351 mg potasu (10% zds),

14,6 mg magnezu (4% zds).

Mało kalorii, wiele składników odżywczych.

Jak stosować rabarbar

Kwaskowatość rabarbaru sprawia, że doskonale łączy się ze słodkimi dodatkami. Świetnie sprawdzi się również w sosach i sałatkach. Obieranie rabarbaru nie jest konieczne, należy go jednak dokładnie umyć oraz przyciąć końce. Choć można spożywać go na surowo, zaleca się poddawanie obróbce cieplnej, by zmniejszyć stężenie kwasu szczawianowego.

Rabarbar najlepiej jest trzymać w pudełku/torbie w lodówce, maksymalnie 5 dni. Można go również mrozić i przechowywać nawet rok. To ważne, bowiem świeży rabarbar psuje się dosyć szybko.

Efekty uboczne i środki ostrożności

Należy pamiętać, że liście rabarbaru są szkodliwe. Ich spożycie może powodować zatrucie pokarmowe, skutkujące problemami żołądkowo-jelitowymi. Długotrwałe spożywanie liści rabarbaru może wywołać poważniejsze problemy zdrowotne, z uwagi na obecność kwasu szczawiowego.

Stosowanie rabarbaru i jego suplementów/produktów, należy skonsultować z lekarzem w przypadku ciąży, choroby nerek lub wątroby.

Prawdopodobnie produktu rabarbarowe wchodzą w interakcję z lekami moczopędnymi oraz rozrzedzającymi krew. W przypadku ich stosowania, należy skonsultować się z lekarzem.

Lider Black Lives Matter popiera przemoc

Data: 25.06.2020 23:21

Autor: ziemianin

foxnews.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #blacklivesmatter #murzyni #przemoc #stanyzjednoczone #usa #zamieszki

Hawk Newsome, szef ruchu Black Lives Matter w Nowym Jorku, w wywiadzie poświęconym wydarzeniom po śmierci George’a Floyda stwierdził, że „przemoc jest konieczna w niektórych sytuacjach”. Ponadto jego zdaniem Jezus Chrystus był „najsłynniejszym czarnym rewolucjonistą w historii”, a ludzie jego pokroju będą walczyć dopóki czarnoskórzy nie uzyskają wyzwolenia i suwerenności.

Lider Black Lives Matter popiera przemoc

Jeden z liderów organizacji Black Lives Matter w Stanach Zjednoczonych udzielił wywiadu prawicowej telewizji FOX News. Został w nim zapytany między innymi o swoje wcześniejsze słowa dotyczące „przemocy koniecznej w takich sytuacjach”, co było oczywiście odniesieniem do zamieszek po śmierci murzyna z Minneapolis. Newsome nie odciął się od swojej wypowiedzi, a dodatkowo odpowiedział, że cała amerykańska historia oparta jest na przemocy.

Według czarnego aktywisty była ona obecna już podczas rewolucji amerykańskiej, czyli wojny o niepodległość USA pod koniec XVIII wieku. Odniósł się on również do polityki zagranicznej swojej ojczyzny. „Wchodzimy, wysadzamy kraje i zastępujemy ich przywódców lubianymi przez nas liderami. Tak więc każdy Amerykanin oskarżający nas o przemoc jest wyjątkowym hipokrytą” – stwierdził Newsome.

Kontynuując swój wywód „antyrasistowski” działacz porównywał obecną sytuację do protestów z lat 60. XX wieku, gdy czarni Amerykanie wychodzili na ulicę podburzani przez Martina Luthera Kinga. Black Lives Matter nawiązując do tamtych czasów ma więc „ratować życie” oraz domagać się respektowania drugiej poprawni do konstytucji. Przy tej okazji skrytykował on fakt, że opinia publiczna oburza się zamieszkami z udziałem czarnoskórych, lecz jednocześnie nie widzą nic złego w dozbrajaniu się białych w karabiny szturmowe.

Co więcej, Newsome w rozmowie z FOX News nazwał między innymi Jezusa Chrystusa mianem… „najsłynniejszego czarnego rewolucjonisty w historii”. Według niego Jezus był traktowany właśnie jak wspomniany King, a więc czasami był aresztowany, natomiast ostatecznie został zabity. Według murzyńskiego aktywisty podobnie dzieje się z ludźmi jego pokroju, którzy mają być zabijani przez rząd Stanów Zjednoczonych.

Kończąc wywiad Newsome powiedział, że „chcę tylko czarnego wyzwolenia i czarnej suwerenności za wszelką cenę”.

#HistoriaBezCenzury Indianie, bobry i złoto - Dziki Zachód.

Data: 25.06.2020 23:12

Autor: ziemianin

youtube.com

#HistoriaBezCenzury #ciekawostkihistoryczne #hbc #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #indianie #amerykapolnocna #dzikizachod

Walki z Indianami, strzelaniny z bandytami, gorączka złota, kowboje, nieustraszeni traperzy… Dzisiaj przenosimy się na bezkresne prerie Dzikiego Zachodu! Rozsiądźcie się wygodnie i zapraszamy do oglądania!

#HistoriaBezCenzury Indianie, bobry i złoto – Dziki Zachód.

Antywirus Microsoft Defender ATP już na urządzeniach mobilnych

Data: 25.06.2020 15:14

Autor: ziemianin

docs.microsoft.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #android #antywirus #atp #bezpieczenstwo #defender #ios #microsoft #oprogramowanie #phishing #preview #public #zagrozenie

Zgodnie ze wcześniejszymi informacjami gigant z Redmond wydaje dziś Microsoft Defender ATP Public Preview, czyli edycję Defendera dedykowanego urządzeniom mobilnym. Początkowo oprogramowanie będzie dostępne jedynie na platformie Android, jednak z czasem użytkownicy smartfonów pracujących pod kontrolą iOS również doczekają się zgodności z rzeczonym narzędziem. Wbrew pozorom Defender ATP potrafi całkiem sporo i bez wątpienia sprawdzi się u osób, które niespecjalnie dokładnie weryfikują otrzymane za pośrednictwem komunikatorów linki czy pobierane pliki. Działanie aplikacji opiera się na kilku filarach i warto nieco się im przyjrzeć. Ot choćby z czystej ciekawości.

Antywirus Microsoft Defender ATP już na urządzeniach mobilnych

Dzisiejsze platformy mobilne są stosunkowo bezpieczne. Podczas rozsądnego korzystania z dobrodziejstwa nowych technologii nie powinno zatem dojść do groźnych incydentów bezpieczeństwa. Wystarczy sumiennie weryfikować otrzymane łącza internetowe, pobierane pliki, a instalację aplikacji ograniczyć do tych pochodzących ze sklepu Google Play. Oczywiście może zdarzyć się i tak, że mimo odpowiednich środków ostrożności do smartfona przedostanie się jakiś "szkodnik" lub cyberprzestępca czyhający na nasze dane. Jeśli nie czujesz się do końca pewny w temacie obrony przed tymi zagrożeniami, powinieneś wypróbować Microsoft Defender ATP. Oprogramowanie antywirusowe znane z Windowsa trafiło bowiem na Androida.

Microsoft Defender ATP w wersji Public Preview zapewnia mechanizm anty-phishingowy działający w skrzynce SMS, WhatsAppie, przeglądarkach oraz poczcie elektronicznej. Znajdziemy tu również funkcję blokowania niechcianych połączeń sieciowych realizowanych bez wiedzy użytkownika. Defender będzie także skanować urządzenie w poszukiwaniu złośliwego oprogramowania. Oczywiście w pełni automatycznie, choć będzie można wymusić ten proces ręcznie. Brzmi interesująco, prawda? Niestety, wersja dla iOS nie będzie tak funkcjonalnym narzędziem. Wskazują na to uwarunkowania mobilnej platformy Apple związane z ograniczeniami. Chciałbym się mylić.

„Przeminęło z wiatrem” wraca do HBO

Data: 25.06.2020 14:58

Autor: ziemianin

hollywoodreporter.com

#film #HBO #rasizm #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa

Amerykańska platforma streamingowa HBO Max przywraca na antenę film „Przeminęło z wiatrem”, który został zdjęty dwa tygodnie temu, informuje gazeta Hollywood Reporter.

„Przeminęło z wiatrem” wraca do HBO

Wcześniej kanał usunął film z powodu kwestii rasowych, decyzja ta była związana z zakrojonymi na szeroką skalę protestami w USA po śmierci Afroamerykanina George'a Floyda.

Jak poinformowano, film będzie ponownie dostępny na serwisie i zostanie do niego dołączony kontekst oraz disclaimer. Przed pokazem filmu widzowie będą mogli zapoznać się z nagraniem, na którym profesor Uniwersytetu Kinomatografii w Chicago Jacqueline Stewart opowie o kontekście „Przeminęło z wiatrem”, między innymi, że „przeciwko filmowi niejednokrotnie protestowano z powodu romantyzacji przedwojennego Południa i stereotypowego przedstawienia ciemnoskórych postaci”.

„Przeminęło z wiatrem”, w którym pokazano szczęśliwych niewolników przez długi czas krytykowano za ukazywanie niewolnictwa w romantycznym świetle i pokazanej w filmie epoki amerykańskiej historii – pisze gazeta. Jak informowano wcześniej, film może ponownie znaleźć się na platformie, jednak zostaną do niego dołączone uwagi odnośnie poruszanych w nim „kontrowersyjnych tematów”.

Fabuła filmu osadzona jest w czasach wojny secesyjnej i ukazuje losy pięknej córki plantatora bawełny, Scarlett O'Hary. „Przeminęło z wiatrem” było pierwszym pełnometrażowym kolorowym filmem nagrodzonym Oscarem, dzieło zdobyło aż osiem statuetek, a aktorzy, odgrywający główne role – Vivien Leigh i Clark Gable zdobyli międzynarodową sławę.

#zostatniejchwili Warszawa: Autobus miejski spadł z wiaduktu. Są ofiary

Data: 25.06.2020 14:45

Autor: ziemianin

tvp.info

#zostatniejchwili #Warszawa #polska #wypadek #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

W Warszawie na moście Grota-Roweckiego doszło do wypadku z udziałem autobusu miejskiego. Autobus spadł z wiaduktu, w wyniku wypadku 1 osoba zginęła.

#zostatniejchwili Warszawa: Autobus miejski spadł z wiaduktu. Są ofiary

Do wypadku autobusu na moście Grota-Roweckiego doszło krótko po godzinie 12:00. Autobus spadł z wiaduktu. W wyniku wypadku 1 osoba zginęła, ponad 20 zostało rannych. Na miejscu pracują służby ratownicze, wysłano tam także śmigłowiec LPR, który zabrał z miejsca wypadku ranne dziecko.

– Na tę chwilę mamy tylko informację, że autobus spadł z mostu Grota, ale nie bezpośrednio na ulicę, tylko na ścieżkę rowerową. Ustalamy okoliczności i przyczyny tego wypadku – powiedziała Irmina Sulich z Komendy Stołecznej Policji.

#SwiatRolnika: Najdroższy owoc na świecie za kilkadziesiąt tysięcy! Takie rzeczy tylko w Japonii!

Data: 25.06.2020 14:38

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#swiatrolnika #owoce #Melon #Yubari #japonia #ciekawostki #jedzenie #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Najdroższy owoc na świecie to wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy zł. Melon Yubari jest sprzedawany i uprawiany w Kraju Kwitnącej Wiśni. Jeden kosztuje 1 mln rupii, co w przeliczeniu daje sumę, która może sprawić zawroty głowy. Japoński melon kosztuje ponad 50 tysięcy złotych!

#SwiatRolnika: Najdroższy owoc na świecie za kilkadziesiąt tysięcy! Takie rzeczy tylko w Japonii!

Najdroższy owoc na świecie

Na najdroższy owoc na świecie nie każdy może sobie pozwolić, bowiem ceny zwalają z nóg. Jednym z takich luksusowych owoców jest melon Yubari. Uprawa i sprzedaż jest prowadzona w Japonii. Rzadko kiedy owoc jest eksportowany poza granicę Kraju Kwitnącej Wiśni. Jaka jest cena? Za jeden melon Yubari trzeba zapłacić 10 mln rupii indyjskich. W przeliczeniu na złotówki otrzymujemy ogromną cenę – 52 025 zł!

Jeśli jednak pokusilibyśmy się o najdroższy owoc na świecie, to znajdziemy go na pewno w Japonii. Ten kraj słynie z takich wykwintnych owoców. Prócz melona Yubari na japońskich plantacjach uprawia się również Taiyo na Tamago, czyli jajo słońca. Jest to odmiana mango, która kosztuje ponad 300 000 rupii (15 607 zł). Jeden z najdroższych owoców uprawianych z Japonii to również rubinowe winogrono rzymskie.

Japoński melon Yubari

Najdroższy owoc na świecie melon Yubari jest uprawiany w szklarniach w Yubari na wyspie Hokkaido. Idealny melon musi być okrągły i mieć wyjątkowo gładką skórę. Plantatorzy przycinają część łodygi na wierzchu, w celu uzyskania estetycznego wyglądu.

Dwa japońskie melony trafiły na aukcję w 2008 r. i zostały sprzedane za ponad 130 tys. zł. Ponad 10 lat później cena ta już była dwa razy większa. W 2019 r. Siedziba w Tokio Pokka Sapporo Food & Beverage Ltd kupiła na aukcji parę melonów Yubari za ponad 5 mln rupii, czyli 260 tys. zł.

Skusilibyście się na najdroższy owoc na świecie?

Stan bezpieczeństwa stron internetowych posłów RP 2020

Data: 25.06.2020 14:04

Autor: ziemianin

poc.org.pl

#cyberbezpieczenstwo #poslowie #zabezpieczenia #sejm #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #politycy #PolskaObywatelskaCyberobrona

Nasi członkowie podjęli się przetestowania stron internetowych posłów RP. Celem projektu było uzyskanie informacji o poziomie ich bezpieczeństwa. Badanie skupiło się na wykryciu podatności oraz błędów konfiguracyjnych, które mogłyby zostać wykorzystane przez potencjalnych atakujących. W wyniku przeprowadzonej analizy ustalono, że wszystkie badane strony internetowe posiadały co najmniej jeden problem dotyczący bezpieczeństwa. Ponadto sformułowano scenariusze pokazujące potencjalne zagrożenia wynikające ze znalezionych błędów.

Stan bezpieczeństwa stron internetowych posłów RP 2020

Pełny publiczny raport “Stan bezpieczeństwa stron internetowych posłów RP 2020” do pobrania

Przed publikacją tego raportu, w lutym 2020, skontaktowaliśmy się z właściwymi organami, przekazując szczegółowe dane o znalezionych podatnościach. Stowarzyszenie działało zgodnie z zapisami ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa oraz dobrymi praktykami stosowanymi przez ośrodki zajmujące się cyberbezpieczeństwem. Z informacji jakie posiadamy, poszczególne kluby poselskie otrzymały przygotowane przez Polską Obywatelską Cyberobronę indywidualne raporty bezpieczeństwa stron internetowych posłów za pośrednictwem dedykowanego do przekazywania takich informacji zespołu CSIRT NASK.

Przygotowaliśmy też infografikę opisującą najważniejsze aspekty badania do pobrania po kliknięciu w obrazek

Przeprowadzone działania wylistowane chronologicznie:



Data    Działanie



21.04.2019 – 03.06.2019 Przeprowadzenie badania stron posłów na sejm VIII kadencji RP



06.08.2019  Przekazanie 243 raportów szczegółowych oraz jednego raportu zbiorczego do Ośrodka Informatyki Kancelarii Sejmu



05.11.2019  Wysłanie wiadomości e-mail z prośbą o informacje na temat podjętych działań



11.2019 – 12.2019   Przeprowadzenie badania stron posłów na sejm IX kadencji RP



13.02.2020  Przekazanie 148 raportów szczegółowych i jednego raportu zbiorczego do CSIRT NASK



27.02.2020  Rozesłanie raportów do klubów poselskich przez CSIRT NASK



05.03.2020  Wysłanie pisma do Ośrodka Informatyki Kancelarii Sejmu



24.06.2020  Udostępnienie publicznej wersji raportu opisującego przeprowadzone badania

#ZaufanaTrzeciaStrona: Co się dzieje w sieci Tor – od historii polskich serwisów po teraźniejszość

Data: 25.06.2020 13:51

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#zaufanatrzeciastrona #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cyberbezpieczenstwo #artykulsponsorowany #Aruba #ArubaCloud #TOR #webinar

Jak działa Tor i kto za to płaci? Kim byli Borat i Master0? Dlaczego padły PBM, ToRepublic i Hydra? Skąd wzięła się Cebulka? Tematów związanych z siecią Tor, a szczególnie jej polską częścią, nie brakuje. O wszystkich opowiem już wkrótce.

#ZaufanaTrzeciaStrona: Co się dzieje w sieci Tor – od historii polskich serwisów po teraźniejszość

Sieć Tor to temat rzeka. Krąży wokół niej wiele mitów, a jak wiecie, ja lubię mity obalać, zatem czas najwyższy opowiedzieć, co jest prawdą, a co fałszem i czy jestem tym Krangiem, czy nie. Zapraszam na nowy webinar pod patronatem Aruba Cloud, tradycyjnie w dwóch terminach:

[poniedziałek, 29 czerwca, godzina 20:00](https://arubacloud.clickmeeting.pl/co-w-sieci-tor-slychac/register)

[wtorek, 30 czerwca, godzina 12:00](https://arubacloud.clickmeeting.pl/co-w-sieci-tor-slychac-2/register)

Skoro chcecie o tym Torze…

Po poprzedniej serii webinarów, poświęconych usługom VPN, wypełniliście około tysiąca ankiet, w których wskazywaliście, jaki temat mam poruszyć w kolejnym wydaniu. Na drugim miejscu popularności znajdował się właśnie Tor, więc czas zrealizować wasze życzenia.

Wybór tematów kolejnego webinara

O czym będę opowiadał? Harmonogram wygląda tak:

00:00 – Start, wstęp, czym jest Tor, kto za to płaci i jak to działa

00:15 – Czy Tora da się zhakować – trochę historii

00:30 – Historii ciąg dalszy, tym razem polskie strony w Torze na przestrzeni dziejów i ich losy

00:50 – Co dzisiaj można w Torze znaleźć, a czego nie

00:55 – Sesja pytań od uczestników

xx:xx – Zakończenie webinara, gdy skończą się wam pytania (albo mi odpowiedzi, ale to się jeszcze nie zdarzyło)

W godzinę ciężko wyczerpać temat, ale postaram się poruszyć najważniejsze wątki i podzielić niektórymi teoriami, szczególnie dotyczącymi losów polskich serwisów w sieci Tor. Oczywiście na koniec odpowiem na każde wasze pytanie (również te o koniach i kaczkach).

Zalecam szybką rejestrację, bo choć przy webinarze o VPN-ach udało się namówić Arubę na dwie edycje ekstra, to nie ma gwarancji, że powiedzie się i tym razem – a limit wynosi 1000 osób na jedną sesję. Kto pierwszy, ten lepszy.

Do zobaczenia online!

Badania wykazały 24.000 chemicznych substancji w wodzie butelkowanej

Data: 25.06.2020 13:12

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #woda #zdrowie #chemia #butelki #plastik #wodabutelkowana

Chemicznych substancji w wodzie butelkowej jest aż, 24520! Niemieccy naukowcy przeprowadzili badania na podstawie osiemnastu różnych wód butelkowanych. Okryli w nich między innymi substancje chemiczne zaburzające ludzki układ hormonalny (EDC). Prawdopodobnie są one odpowiedzialne za problemy z rozwojem ciała oraz płodnością. 2-etyloheksylofurman (DEHF) jest jedną z 24.520 podejrzanych substancji chemicznych jakie zostały znalezione w wodzie butelkowanej. Ich działanie wykazuje negatywny wpływy antyandrogenne i antyestrogenne. Substancje typu EDC mogą w poważny sposób wpłynąć na ludzki układ hormonalny. Prowadzić to może do pojawienia się zaburzeń sercowo-naczyniowych, guzów nowotworowych, zaburzeń metabolicznych, a także pojawienia się wad genetycznych oraz innych zaburzeń rozwoju.

Badania wykazały 24.000 chemicznych substancji w wodzie butelkowanej

Eksperymenty prowadzili naukowcy z Uniwersytetu Goethego we Frankfurcie nad Menem: Martin Wagner i Jorg Oehlmann. Współpracowali z nimi specjaliści Michael Schlusener i Thomas Ternes z Niemieckiego Federalnego Instytutu Hydrologii. To właśnie ich wspólne badania wykazały alarmującą ilość substancji EDC w wodzie butelkowanej.

Chemicznych substancji jest, aż tyle …

Przeprowadzona symulacja spektrometryczna ograniczała się do wyszukania DEHF w badanym materiale. Poszukiwano tylko tego typu substancji, która zaburza ma negatywny wpływ na nasze zdrowie. Wykadzane badania wskazały jednak, że w wodzie butelkowanej muszą znajdywać się inne substancje typu EDC.

Naukowcy wykorzystali niezwykle czuły test biologiczny in vitro w celu wykazania, jakie dawki antyestrogenne znajdują się w wodzie, na które oddziałują tworzywa sztuczne. Pomogło to w pracy nad dalszym poszukiwaniem niezidentyfikowanych substancji typu EDU.

Kolejne badania z wykorzystaniem podobnej metodologii naukowej potwierdziły to, jak wiele dostępnych na rynku wód butelkowanych zawiera szkodliwe substancje. Wykorzystywano zarówno biologiczne, jak i chemiczne analizy, w celu zidentyfikowania podejrzanych związków chemicznych w wodzie butelkowanej. Ich wyniki potwierdziły, że w większości oferowanych produktów rzeczywiście obecne są substancje o silnych właściwościach antyestrogennych i antyandrogennych.

Dzięki spektrometrom wykazano w ogólnych badaniach obecność izomerów fumaranu i kwasu maleinowego. Wygląda jednak na to, że te substancje jedynie zakłócają ogólne wyniki badań. Obiektem zainteresowań badaczy była obecność 2-etyloheksylu furmanu.

Obliczona zawartość tej substancji zdaje się zaskakująco mała. Niemniej jest ona bardzo aktywna. Oznacza to, że po prostu nie została ona jeszcze dobrze zlokalizowana. Martwić powinna także obecność wspomnianych izomerów. Nie tylko wpływają one negatywnie na nasze zdrowie, ale także przypominają swoją budową substancje z rodzaju ftalanów.

EDC i ilość chemicznych substancji

Wygląda zatem na to, że woda butelkowana zawiera nieznaną jeszcze grupę substancji typu EDC. Jej obecność potwierdzają przeprowadzone testy in vitro.

Jako, że poznano już właściwości estrogenne badanej wody, kolejne badania skoncentrowano na innych aktywnych substancjach. W większości badań rozpoznano także związki chemiczne o działaniu antyandrogennym.

Zaobserwowana aktywność szkodliwych substancji okazała się bardzo silna. Wystarczy już niecałe 4 ml wody butelkowanej, aby zahamować wytwarzanie estrogenu i androgenu nawet o 60-90%.

Do wymienionych szkodliwych związków chemicznych dodać trzeba takie substancje jak progestageny oraz chemikalia przypominające kortykosteroidy. Wyniki te potwierdziły niezależne badania przeprowadzone łącznie w sześciu krajach. Jest to kolejny dowód, jak bardzo zanieczyszczona jest woda butelkowana.

Co należy z tym zrobić?

Rozwiązanie jest bardzo proste. Należy unikać picia wody butelkowanej. Jednym z rozwiązań jest zainstalowanie w domu flirtów, dzięki którym pozbędziemy się z wody chloru fluoru. Jest to bardzo proste rozwiązanie.

Wśród 24.000 związków chemicznych obecnych w wodzie, jest duża dawka niezdrowych substancji, które wchłania Twoje ciało. Nie wszystkie oczywiście są szkodliwe, ale mimo wszystko nie warto brać udziału w takiej loterii.

Wiele szkodliwych substancji chemicznych obecnych w wodzie butelkowanej wytrąca się z plastiku. Proces ten jest szczególnie intensywny, kiedy butelka pozostawiona jest w nasłonecznionym miejscu.

Pozew przeciwko Skarbowi Państwa o narażenie miliona rodzin polskich kredytobiorców na . . .

Data: 25.06.2020 13:03

Autor: ziemianin

bankowebezprawie.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #banki #kredyty #frankowicze #skarbpanstwa #pozew

Pozew przeciwko Skarbowi Państwa dotyczy odpowiedzialności za szkody poniesione przez osoby zawierające umowy objęte ryzykiem walutowym, takie jak kredyty czy pożyczki indeksowane/denominowane w walutach m.in. CHF i EUR.Co najmniej od 2002 roku, organy Państwa w pełni identyfikowały ryzyka związane z zawieraniem umów objętych ryzykiem walutowym. Miały pełną świadomość, że kredytobiorcy i pożyczkobiorcy tych ryzyk nie identyfikują, a kredyty i pożyczki objęte ryzykiem walutowym, masowo sprzedawane są jako produkty bezpieczne i korzystniejsze finansowo.

Mimo dostrzeganej potrzeby, ograniczenia sprzedaży kredytów i pożyczek objętych ryzykiem walutowym oraz wielokrotnie docierających do strony pozwanej sygnałów i ostrzeżeń, na temat niebezpieczeństw wynikających z takich umów dla konsumentów, organy administracji państwowej nie podjęły żadnych skutecznych działań interwencyjnych, ostrzegawczych albo chociaż informacyjnych.

Poprzez naciski i upolitycznienie nadzoru finansowego doprowadzono do tego, że nadzór finansowy podporządkował się decyzjom politycznym i w konsekwencji nie wywiązywał się, ze swoich ustawowych obowiązków wobec konsumentów.

W czasie, gdy wiadomym już było, że do Polski zbliżają się skutki kryzysu gospodarczego, strona pozwana w dalszym ciągu pozostawała bierna i nie podjęła żadnych kroków, by zaradzić szkodzie konsumentów. Instytucje państwowe, w tym nadzór finansowy, albo w ogóle nie chroniły konsumenta, albo czyniły to w sposób nieskuteczny.

Zaniechania te, spowodowały wprowadzenie do oferty banków umów o wysokim stopniu ryzyka. Wiele z tych umów posiadało również nieuczciwe postanowienia, co w latach późniejszych stwierdził Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów[1]. Wady prawne tych umów potwierdziły raporty i decyzje takich urzędów jak Rzecznik Finansowy, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta czy Rzecznik Praw Obywatelskich.

Skutki zaniedbań ze strony Skarbu Państwa odczuwamy do dziś. Wśród nich mamy m.in.:dziesiątki tysięcy wypowiedzianych umów[2], licytacji komorniczych, rozpady rodzin, choroby, w tym depresje, a nawet samobójstwa. Konsekwencje te, opisano m.in w Raporcie Kancelarii Prezydenta o skutkach społecznych nieuczciwych instrumentów finansowych odnoszących się do walut obcych[3].

Należy pamiętać również, iż licytacje nieruchomości prowadzone były na podstawie niekonstytucyjnych przepisów o BTE, a później na podstawie nakazów zapłaty, wydanych w oparciu o przepisy postępowanie nakazowego, uznane przez TSUE za niezgodne z prawem europejskim.

Celem pozwu grupowego jest przede wszystkim przesądzenie o tym, że za szkodę konsumentów, którzy zawarli umowy objęte ryzykiem walutowym odpowiedzialność, poza bankami, ponosi również Skarb Państwa. Takie rozstrzygnięcie otworzy, członkom postępowania grupowego, drogę do uzyskania odszkodowania w uproszczonym procesie, w którym wykazać należy wyłącznie wysokość szkody.

Proces powinien również wyjaśnić okoliczności, w jakich doszło do wprowadzenia na polski rynek, ryzykownych produktów bankowych powiązanych z ryzykiem walutowym.

Rządzący, inaczej będą postrzegać potrzebę ustawowego rozwiązania problemów poszkodowanych, jeżeli zostanie naświetlone, iż z powodu lat zaniedbań, to właśnie Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność wobec poszkodowanych za powstałą szkodę.

Na świadków będziemy wzywać prezesów banków, przedstawicieli Związku Banków w Polsce, a także polityków takich, jak chociażby Jarosław Kaczyński, czy Mateusz Morawiecki.

Dotychczas do pozwu przystąpiło ok. 400 osób. Zgodnie z przepisami o postępowaniu grupowym, będzie można jeszcze do niego dołączyć. Po zakończeniu formalnego etapu badania dopuszczalności postępowania grupowego, sąd zarządzi opublikowanie ogłoszenia o wszczęciu postępowania.

Zapisy do pozwu odbywają się poprzez dedykowaną stronę Zjednoczeni Kredytobiorcy

Kancelaria Radcy Prawnego Radosława Górskiego prowadząca obsługę prawną pozwu grupowego, ma doświadczenie zarówno z innymi powództwami grupowymi, jak i w sporach sądowych przeciwko Skarbowi Państwa. Kancelaria ta, między innymi, doprowadziła do wydania szeregu korzystnych i przełomowych wyroków w ramach kampanii #pozywamsmog, dotyczącej odpowiedzialności Skarbu Państwa oraz samorządów za złą jakość powietrza w Polsce. Kancelaria mec.Górskiego prowadzi również wiele procesów przeciw bankom, dotyczących kredytów powiązanych z walutami obcymi (m.in CHF) i w tym zakresie doprowadziła już do wydania wielu korzystnych dla kredytobiorców wyroków wydanych przez sądy powszechne, a nawet Sąd Najwyższy.

Pozew przeciwko Skarbowi Państwa o narażenie miliona rodzin polskich kredytobiorców na ryzyko utraty majątku został złożony

White North Camp. Nacjonaliści spotkali się na Kaszubach

Data: 25.06.2020 12:23

Autor: ziemianin

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #autonomiczninacjonalisci #idea #nacjonalizm #oboz #sport #whitenorthcamp #whitenorthcrew

Od 11.06 do 14.06, na Kaszubach miał miejsce pierwszy obóz White North Camp. Około 30 nacjonalistów z całej Polski (Białystok, Chełm, Śląsk, Trójmiasto, Warszawa, Wielkopolska) wspólnie uprawiało sport, bawiło się, odpoczywało oraz dyskutowało na wiele ważnych tematów.

White North Camp. Nacjonaliści spotkali się na Kaszubach

Wszystko poszło zgodnie z planem. Zaczęliśmy od zwiedzania Trójmiasta. Później spędziliśmy wspólnie czas przy grillu integracyjnym do późnych godzin nocnych. Następnego dnia zaczęliśmy od kajaków, po obiedzie ruszyliśmy na trening sportów walki, a wieczorem zebraliśmy się, by porozmawiać na poważnie, bez alkoholu o ważnych z perspektywy całego środowiska nacjonalistycznego tematach – dokonaliśmy analizy naszej obecnej sytuacji oraz nakreśliliśmy pewne plany na przyszłość. Kolejny dzień, sobota, to ponowny trening, trochę czasu wolnego i wieczór relaksacyjny przy ognisku oraz saunie. W niedzielę wszyscy wracali do domów.

Głównym celem naszej inicjatywy był kolejny krok do konsolidacji środowiska AN w Polsce, a także zacieśnienie relacji pomiędzy ekipami w jego obrębie. Uważamy, że udało nam się spełnić to w sposób efektywny. Wyciągamy jako organizatorzy trzy wnioski ze zorganizowanego wydarzenia:

a) musimy budować ruch w oparciu o relacje – relacje koleżeńskie, braterskie i solidarystyczne;

b) opór jest naszym obowiązkiem – dlatego chcemy podejmować kolejne kroki do bardziej skutecznego i lepiej zorganizowanego działania polskiego ruchu nacjonalistycznego;

c) łączy nas nacjonalizm, a dzielą jego wrogowie – w związku z tym trzeba skutecznie szukać i pleść nici powiązań między naszymi inicjatywami, a równocześnie pamiętać, że nie funkcjonujemy w bańce, czy jakiejś izolacji i… walka trwa!

Wierzmy! Trwajmy! Walczmy!

Do zobaczenia na kolejnym White North Camp!

Prezydent Kosowa oskarżony o zbrodnie wojenne

Data: 25.06.2020 12:19

Autor: ziemianin

balkaninsight.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kosowo #przestepczosc #TrybunalwHadze #wojnawjugoslawi #wymiarsprawiedliwosci #wyzwolenczaarmiakosowa #zbrodniewojenne

Prokuratura Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze sformułował dziesięć oskarżeń wobec dwóch czołowych polityków w Kosowie. Prezydent tego kraju Hashim Thaçi i lider demokratów Kadri Veseli mają być więc odpowiedzialni za zbrodnie wojenne dokonane podczas wojny w byłej Jugosławii. Ponadto obaj mieli torpedować działania kosowskiego sądu badającego tamte wydarzenia.

Prezydent Kosowa oskarżony o zbrodnie wojenne

Specjalna prokuratura w holenderskiej Hadze ogłosiła, że Thaçi, Veseli oraz kilka innych osób zostali oskarżeni o zbrodnie przeciwko ludzkości i zbrodnie wojenne, w tym między innymi o morderstwa, wymuszone zaginięcia, prześladowania i tortury. Tym samym obaj politycy mogą być pociągnięci do odpowiedzialności karnej za prawie sto morderstw dokonanych podczas wojny pomiędzy Wyzwoleńczą Armią Kosowa (UÇK) a armią Serbii pod koniec ubiegłego wieku.

Wśród ofiar wymienionych w akcie oskarżenia znajdują się osoby bardzo różnej narodowości. Obecna głowa państwa oraz lider narodowo-konserwatywnej Demokratycznej Partii Kosowa (PDK) mieli więc prześladować nie tylko Serbów, ale także swoich albańskich rodaków, Cyganów zamieszkujących obecne terytorium samozwańczej Republiki Kosowa, a także swoich politycznych przeciwników.

W specjalnym oświadczeniu Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze podkreślił, że zdecydował się upublicznić akt oskarżenia, bo jest on wynikiem prowadzonych od dawna dochodzeń. Prokuratorzy mieli więc zgromadzić materiał dowodowy pozwalający na udowodnienie przed wyspecjalizowanym sądem wszystkich zarzutów stawianych obu politykom.

Dodatkowym argumentem przemawiającym za upublicznieniem aktu oskarżenia mają być działania prowadzone od dłuższego czasu przez Thaçiego i Veseliego. Według prokuratorów próbują oni utrudniać pracę wyspecjalizowanemu sądowi w Kosowie, aby w ten sposób uniknąć jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoją dawną działalność. W oświadczeniu na ten temat można więc przeczytać, że obaj „pokazali, iż ich osobiste interesy są ważniejsze niż ofiary ich zbrodni, zasady praworządności i cały naród Kosowa”.

Oskarżenia pod adresem kosowskiego prezydenta spowodowały, że odwołał on zaplanowaną na najbliższą sobotę wizytę w Stanach Zjednoczonych. W Waszyngtonie miał on uczestniczyć w prowadzonych przez Amerykanów negocjacjach z jego serbskim odpowiednikiem, Aleksandarem Vučiciem. Kosowo w rozmowach będzie więc reprezentował premier Avdullah Hoti.

Białystok: Nacjonaliści za pracą dla Polaków

Data: 25.06.2020 12:16

Autor: ziemianin

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #autonomiczninacjonalisci #bialystok #imigranci #praca #pracawpolscedlapolakow #wyzysk

Biazet jest jedną z większych oraz starszych fabryk w naszym mieście, gdzie od lat białostoczanie znajdowali zatrudnienie. Od dłuższego czasu jednak zatrudnianiem pracowników do tejże firmy zajmują się pośrednicy. Od kilku lat w zakładzie pracy coraz częściej można było usłyszeć ukraiński język, a przez.ostatnie trzy lata ilość zatrudnionych, poza europejskich nachodźców wzrosła diametralnie.

[Białystok: Nacjonaliści za pracą dla Polaków](Autonomiczni nacjonaliści Białystok)

W efekcie tych zabiegów na dzień dzisiejszy brygadziści mają problemy.z porozumieniem się z ogromną częścią pracowników (nie posługują się polskim ani angielskim językiem), a hale wyglądają niczym ulice zachodnio-europejskich miast, gdzie można śmiało zobaczyć więcej mieszkańców Afryki czy Azji aniżeli białych Europejczyków.

W związku z tym w całej okolicy rozmieściliśmy plakaty z prostym przekazem. Praca w Polsce dla Polaków. Reakcje pracujących tam białostoczan na treści plakatów były bardzo entuzjastyczne, co mówi wiele na temat stosunku lokalnych pracowników do panującej tam sytuacji.

Duda u Trumpa, czyli konkretów brak

Data: 25.06.2020 12:09

Autor: ziemianin

defence24.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #amerykanskiewojska #andrzejduda #donaldtrump #energetyka #energiaatomowa #gospodarka #Polska #stanyzjednoczone #stosunkidyplomatyczne #usa

Na cztery dni przed wyborami prezydenckimi Andrzej Duda pojechał do Waszyngtonu, aby spotkać się ze swoim amerykańskim odpowiednikiem Donaldem Trumpem. Zasadniczo rozmowy nie przyniosły większych konkretów – wiadomo jedynie, że Stany Zjednoczone wezmą udział w rozwijaniu energetyki jądrowej oraz dostępu do sieci 5G. Ponadto obaj przywódcy powtarzali standardowe frazesy o polsko-amerykańskiej przyjaźni.

Duda u Trumpa, czyli konkretów brak

Nikt nie miał wątpliwości w jakim celu głowa państwa udaje się do umiłowanej przez siebie Ameryki. Duda chciał po prostu nabić sobie wyborczych punktów u Polaków, którzy według ostatnich sondaży popierają między innymi obecność obcych wojsk na terytorium naszego kraju. Jego sztabowcy uznali więc, że ogrzanie się w blasku fleszy obok amerykańskich oficjeli będzie miało przełożenie na niedzielny wynik wyborczy.

Wyraźnie do konwencji kampanijnego spotkania dostosował się Trump. Prezydent Stanów Zjednoczonych mówił więc o swoim „przyjacielu prezydencie Dudzie z Polski”, dodając po chwili, że wie doskonale o zbliżających się wyborach prezydenckich w naszym kraju i z tego powodu liczy na sukces swojego polskiego odpowiednika. Ponadto Trump nie omieszkał wyrecytować standardowych frazesów dotyczących bliskiej polsko-amerykańskiej współpracy.

Dudzie najbardziej zależało na przywiezieniu z Waszyngtonu namacalnych efektów prowadzonych od pewnego czasu negocjacji, dotyczących przede wszystkim zwiększenia amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce. W tej kwestii potwierdzono jedynie chęć dalszego zacieśniania współpracy wojskowej Polski i USA, natomiast sam Trump nie wykluczył, że żołnierze wycofywani z Niemiec trafią między innymi do naszego kraju.

Więcej konkretów przedstawiono w zakresie współpracy gospodarczej, chociaż i tutaj nie poznaliśmy żadnych szczegółów, zwłaszcza jeśli chodzi o aspekt czysto finansowy dalszego uzależniania Polski od Ameryki. Wiadomo jedynie, że w niedługim czasie ma zostać podpisana umowa dotycząca amerykańskiego udziału w rozwoju polskiej energetyki jądrowej i sieci 5G. Dodatkowo Trump mówił o zakupie przez Polskę gazu LNG, lecz i w tym aspekcie nie udzielono konkretniejszych informacji.

Izrael: Ambasada USA zmuszona do zdjęcia flag LGBT

Data: 25.06.2020 12:04

Autor: ziemianin

timesofisrael.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ambasadausa #dyplomacja #homoseksualizm #izrael #izraelskapolicja #lgbt #policja #ruchlgbt #stanyzjednoczone #usa

Władze Jerozolimy zmusiły ambasadę Stanów Zjednoczonych do zdjęcia tęczowych flag, będących wyrazem solidarności placówki z postulatami propagowanymi przez ruchy mniejszości seksualnych. Zastępca burmistrza tego miasta, Arieh King, podkreślił, że Amerykanie nie otrzymali zgody ze strony miasta, zaś epatowanie podobnymi symbolami narusza święty charakter Jerozolimy.

Izrael: Ambasada USA zmuszona do zdjęcia flag LGBT

Amerykańskie placówki na całym świecie wyrażają w czerwcu swoją solidarność z seksualnymi dewiantami, o czym od paru dni można przekonać się również w Polsce. Tymczasem w Jerozolimie wydział ds. palestyńskich ambasady USA po zaledwie kilku godzinach musiała zwinąć flagi ruchów LGBT oraz transparenty podkreślające poparcie Ameryki dla ich postulatów. Nastąpiło to po interwencji izraelskiej policji.

Same służby zostały powiadomione o wywieszeniu flag LGBT przez wspomnianego Kinga, który jest zastępcą burmistrza izraelskiej stolicy oraz politykiem izraelskiej prawicy. Jego zdaniem placówka uczyniła to nie posiadając odpowiednich pozwoleń, a ponadto swoim zachowaniem naruszyła świętość Jerozolimy. Wspomniany samorządowiec dodał, że do standardów panujących w Izraelu muszą dostosować się zwłaszcza przebywający na jego terytorium goście.

Działania Kinga zostały skrytykowane przez środowiska LGBT. Podkreślają one, że amerykańska placówka każdego roku wieszała flagi i transparenty odnoszące się do tak zwanego „miesiąca dumy”. Tymczasem władze miasta poprzez nasłanie policji na ambasadę miały dokonać „próby ponownej marginalizacji środowisk LGBT”.

Niemcy: Połowa imigrantów nie zdaje kursu językowego

Data: 25.06.2020 11:55

Autor: ziemianin

jungefreiheit.de

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #edukacja #imigracja #imigracjaweuropie #imigranci #imigranciweuropie #imigranciwniemczech #Niemcy #uchodzcy #uchodzcywniemczech

Prawie połowa imigrantów przebywających w Niemczech nie zdała w ubiegłym roku kursu nauki języka niemieckiego. Krytycy prób integracji obcokrajowców z niemieckim społeczeństwem uważają to za przykład braku woli i kulturowej chęci nauki. Federalny resort spraw wewnętrznych jest z kolei zadowolony, że nawet osiągnięcie przez większość z nich najniższego poziomu znajomości języka jest sukcesem.

Niemcy: Połowa imigrantów nie zdaje kursu językowego

Grupa parlamentarna narodowo-konserwatywnej Alternatywy dla Niemiec (AfD) złożyła interpelację do niemieckiego resortu spraw wewnętrznych, pytając się w niej o wyniki uzyskiwane przez „uchodźców” biorących udział w kursach języka niemieckiego. Z odpowiedzi ministerstwa wynika, że spośród 135 799 migrantów dokładnie 62 085 nie ukończyło w ubiegłym roku nauki na poziomie B1.

To właśnie on jest niezbędny, aby możliwe było zaliczenie państwowych kursów integracyjnych. Widać pod tym względem jedynie nieznaczny progres – w ubiegłym roku egzaminu nie zdało 45,7 proc., podczas gdy w 2018 r. odsetek ten wynosił 51,5 proc. Zdaniem polityków AfD wyniki te świadczą o braku niezbędnej kultury uczenia się wśród imigrantów oraz zwykłej woli integracji.

Przedstawiciele Alternatywy podkreślają, że integracyjne kursy językowe dla „uchodźców” finansowane są z pieniędzy niemieckich podatników. Tymczasem federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie dostrzega większego problemu, a nawet jest zadowolone z rezultatów osiąganych przez imigrantów. Resort podkreśla, że większość z obcokrajowców osiągając niższy poziom A2 i tak odniosło spory sukces.

We wrześniu ubiegłego roku Federalny Urząd ds. Migracji poinformował, że cały czas wrasta liczba cudzoziemców, którzy rozpoczynają kursy językowe nie posiadając w ogóle umiejętności czytania i pisania. Problem analfabetyzmu ma dotyczyć blisko jednej trzeciej „uchodźców”.

5 Naturalnych środków wzmacniających odporności organizmu

Data: 24.06.2020 00:38

Autor: ziemianin

naturalnews.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #WitaminaC #Cynk #Jezowka #Echinacea #Lukrecja #czosnek #sokjezowkipurpurowej

Nie wiemy, czy istnieje choroba covid-19 wywołana przez SARS-CoV-2.

Nie wiemy nawet, czy istnieją wirusy. Pojawiają się informacje, że to nie są wirusy, tylko egzosomy, czyli pęcherzyki na komórkach.

Jednak wielu mądrych lekarzy używa określenie "wirusy", stąd my też używamy.

Podstawową sprawą z każdą chorobą to silny, mocny organizm, czyli system odpornościowy.

5 Naturalnych środków wzmacniających odporności organizmu

Oto pięć z wielu naturalnych wzmacniaczy odporności, które mogą pomóc chronić przed infekcją i chorobami:

Witamina C

Witamina C jest cenna za swoje właściwości wzmacniające organizm. Uważana jest za silny przeciwutleniacz. Stwierdzono, że ta substancja wzmacnia komórki i tkanki przeciwko patogenom oraz stymuluje produkcję przeciwciał, zwalczając choroby.

W rzeczywistości, ostatnie badanie opublikowane w Journal of Orthomolecular Medicine wykazało, że wysokie dawki witaminy C są skuteczne przeciwko grypie, wysoce zakaźnej chorobie układu oddechowego, która powoduje objawy podobne do objawów tzw. covid-19.

Witaminę C można znaleźć w owocach cytrusowych, ale można ją również spożywać jako suplement.

Cynk

Cynk jest niezbędnym minerałem odpowiedzialnym za regulację funkcji odpornościowych i ochronę ich przed spadkiem związanym z wiekiem. Stwierdzono również, że wspiera szereg ważnych funkcji organizmu, w tym rozwój komórek oraz syntezę białek i DNA.

Według wyników wielu badań nad cynkiem, niedobór cynku, często prowadzi do osłabienia immunologicznego, zmniejszonej obrony przed infekcją i wyższych wskaźników zachorowalności. Ze względu na ważną rolę w zdrowiu immunologicznym, badania zalecają suplementację cynku.

Cynk można znaleźć w wielu produktach spożywczych, w tym w: owocach morza, chudym mięsie, nasionach, roślinach strączkowych, orzechach, jajach.

Jeżówka

Echinacea to zioło stosowane w tradycyjnej medycynie w leczeniu przeziębienia i innych drobnych infekcji. Większość badań nad echinaceą, koncentruje się na jej wpływie na przeziębienie i znacznie mniej badań przeprowadzono na innych potencjalnych właściwościach leczniczych.

Oprócz swoich właściwości przeciwwirusowych, zioło działa również stymulująco na komórki odpornościowe, co zwiększa ich zdolność do zwalczania patogenów i infekcji.

Lukrecja

Korzeń lukrecji jest często stosowany w leczeniu przeziębienia, stanów zapalnych i infekcji dróg oddechowych, takich jak zapalenie oskrzeli. Badania wykazały również, że lukrecja może chronić przed infekcjami drobnoustrojowymi i wirusowymi.

Badanie z 2003 roku wykazało, że wysokie dawki wyciągu z lukrecji, wyeliminowały wirusa ostrej niewydolności oddechowej (SARS) w zainfekowanych komórkach małpy. Naukowcy odkryli również, że ekstrakt z lukrecji jest silniejszy niż rybawiryna, lek przeciwwirusowy stosowany w leczeniu SARS.

Czosnek

Czosnek jest niezastąpiony za swoje silne właściwości przeciwzapalne i przeciwbakteryjne. Związki organiczne, które się w nim znajdują to: allicyna, alliina i ajoen, czynią go skutecznym środkiem antyseptycznym przeciwko zakaźnym patogenom, takim jak wirus grypy.

Czosnek najlepiej spożywać na świeżo, ponieważ jego związki aktywne są silniejsze w tym stanie. Można również przyjmować go w bardziej skoncentrowanych dawkach jako suplement ziołowy.

Silny układ odpornościowy jest pierwszą linią obrony organizmu przed infekcjami i chorobami.

Oprócz przyjmowania zdrowszych nawyków, takich jak produkty od rolnika, mniejsze porcje obiadów-śniadań, ćwiczenia, wystarczająca ilość snu, wymienione substancje pomagają utrzymać nasz organizm w zdrowiu, wzmocnią nasz układ obronny.

30 ty zł za brak maseczki w tramwajach i autobusach. Policja będzie kontrolować

Data: 24.06.2020 00:22

Autor: ziemianin

gazetawroclawska.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #maseczki #ochronne #maseczkiwmpk #kontrole #mpk #wroclaw #karyzabrakmaseczki

Mieszane patrole złożone z kontrolerów wrocławskiego MPK i policjantów, sprawdzają od dziś (22 czerwca 2020), czy pasażerowie noszą maseczki w tramwajach i autobusach. Za ich brak grożą wysokie kary – nawet do 30 tysięcy złotych.

30 ty zł za brak maseczki w tramwajach i autobusach. Policja będzie kontrolować

Po wrocławskich ulicach – w tramwajach i autobusach MPK – krążą od dziś patrole złożone z kontrolerów i policjantów, które oprócz ważnych biletów, sprawdzają, czy pasażerowie noszą maseczki.

– Cztery niezależne zespoły jeszcze przez kilka godzin będą w w środkach komunikacji miejskiej przypominać o obowiązującym nakazie rządowym w związku z pandemią koronawirusa – mówi Tomasz Sikora, rzecznik prasowy MPK Wrocław. – Jeszcze dziś policjanci będą wyrozumiali dla pasażerów bez maseczek, co więcej będą je rozdawać zapominalskim, ale od jutra mogą posypać się mandaty – ostrzega rzecznik. Rozdawane maseczki pochodzą z Wrocławskiego Centrum Rozwoju Społecznego. W kolejnych dniach kontrolerom MPK, obok policjantów będą też towarzyszyć strażnicy miejscy.

Przypomnijmy, że za brak maseczki grozi mandat w wysokości 500 zł, który może wystawić policjant, a także grzywna, nałożona na wniosek policji przez Powiatowego Inspektora Sanitarnego w wysokości od 5 tys. do nawet 30 tys. złotych

Pomniki są usuwane w całych USA. Burmistrz NY (Demokrata) chce usunięcia pomnika Roosvelta

Data: 23.06.2020 21:55

Autor: ziemianin

d3ctxlq1ktw2nl.cloudfront.net

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #BILLDEBLASIO #DonaldTrump #GazetaWyborcza #MuzeumHistoriiNaturalnej #nowyjork #prezydent #AndrzejDuda #TheodoreRoosevelt #wojnasecesyjna

Waldemar Biniecki – stały publicysta i felietonista „Tygodnika Solidarność”, mieszkający w Milwaukee, Wisconsin

Waldemar Biniecki opowiada o burzeniu pomników w Stanach Zjednoczonych. Zwolennicy Black Lives Metter oraz anarchistów uważają wiele z nich za rasistowskie. Burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio chce nawet usunąć pomnik byłego prezydenta USA Theodore’a Roosevelta z uwagi na konotacje z kolonializmem i dyskryminacją rasową. Obiekt stwoi przed gmachem Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej. Biniecki opowiada również o wizycie Andrzeja Dudy w Stanach Zjednoczonych, gdzie spotka się z Donaldem Trumpem. Wizyta będzie istotna dla całego NATO.

do posłuchania audycja audio

Pomniki są usuwane w całych USA. Burmistrz NY (Demokrata) chce usunięcia pomnika Roosvelta

Waldemar Biniecki relacjonuje sytuację społeczną w USA. Protestujący usiłowali obalić waszyngtoński pomnik prezydenta Andrew Jacksona. Uratowała go bliskość Białego Domu:

Niszczenie pomników jest nową strategią demonstrantów.

Jak mówi publicysta, celem ataków są monumenty poświęcone bohaterom historii USA. Dodaje, że Departament Obrony chce usunąć z fortów imiona bohaterów konfederackich z czasów wojny secesyjnej.

Proces niszczenia posągów dotyczy również prowincji. Przeniósł się też do Europy.

Rozmówca Magdalena Uchaniuk-Gadowskiej dodaje, że za rasistowski uznano pomnik prezydenta Theodore’a Roosevelta.

Inicjatorem pomysłu jest burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio, którego córka została aresztowana w trakcie zamieszek . Zobaczymy, czy dyrekcja Muzeum Historii Naturalnej się ugnie.

Zdaniem Waldemara Binieckiego Demokraci dążą do „podminowania sytuacji”.

Poruszony zostaje również temat wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Białym Domu.

Niektórzy demokratyczni kongresmeni mówią, że Donald Trump chce dać fory prezydentowi Dudzie, by wygrał wybory w Polsce.

Lewicowe amerykańskie media piszą o zniszczeniu przez PiS sądownictwa i rzekomej homofobii głowy państwa.

Tezy tych artykułów przypominają założenia tekstów „Gazety Wyborczej”. Republikanie są jednak pozytywnie nastawieni do wizyty polskiego prezydenta.

Amerykanie w Polsce z szerokim immunitetem

Data: 23.06.2020 21:40

Autor: ziemianin

gazetaprawna.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #amerykanskiewojska #bazausa #bazawojskowa #bazynato #NATO #Polska #stanyzjednoczone #usa #wojsko

Jutro w Waszyngtonie odbędzie się spotkanie prezydentów Polski i Stanów Zjednoczonych, Andrzeja Dudy i Donalda Trumpa. Już teraz za pośrednictwem mediów można zapoznać się ze szczegółami ich ustaleń. Z doniesień wynika między innymi, że w Polsce nie tylko jeszcze bardziej zwiększona zostanie amerykańska obecność wojskowa, ale dodatkowo obcy żołnierze będą posiadali większy immunitet niż ma to miejsce choćby w Niemczech i Japonii.

Amerykanie w Polsce z szerokim immunitetem

Rząd Prawa i Sprawiedliwości oraz Zjednoczonej Prawicy za punkt honoru obrał sobie sprowadzenie większej liczby amerykańskich żołnierzy. Między innymi z tego powodu Duda podczas wizyty Trumpa w lipcu 2017 roku połechtał jego nabrzmiałe ego, proponując wówczas, aby główna baza wojsk USA została nazwana „Fortem Trump”. Podczas jutrzejszej wizyty głowy państwa w Ameryce dopięte mają zostać szczegóły dotyczące tych kwestii.

Według informacji przekazanych przez „Dziennik Gazetę Prawną”, niemal na pewno kontyngent amerykańskich żołnierzy będzie dwukrotnie większy niż wcześniej zakładano, a dodatkowo do naszego kraju trafi dowództwo na szczeblu korpusu. Poza tym do Polski zostanie przeniesionych trzydzieści samolotów F-16.

Gazeta twierdzi ponadto, że w praktyce ustalono już zasady stacjonowania w Polsce żołnierzy z USA. Mają oni zostać objęci specjalnym immunitetem, którego zakres będzie na tyle duży, że wojskowi z Ameryki będą mieli większą autonomię niż miało to miejsce w Niemczech czy Japonii. Ponadto rozmówcy „Dziennika Gazety Prawnej” przyznają, iż większość kosztów stacjonowania obcej armii w naszym kraju zostanie poniesiona przez polski budżet.

Adam Małysz zakażony koronawirusem. Uwaga! Choruje bezobjawowo... 🤣

Data: 23.06.2020 15:03

Autor: ziemianin

pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #testynakoronawirusa #chorobabezobjawowa #covid19 #adammalysz #sportowiec #idiokracja

"Adam Małysz poinformował w poniedziałek, że jest zakażony koronawirusem. "Na szczęście na razie choroba przebiega bezobjawowo" – napisał w mediach społecznościowych jeden z najlepszych skoczków narciarskich w historii, a obecnie dyrektor ds. skoków i kombinacji norweskiej PZN.

Adam Małysz zakażony koronawirusem. Uwaga! Choruje bezobjawowo… 🤣

"Witajcie kochani. Tydzień zaczynam niezbyt dobrą wiadomością. Po tym, jak jedna z osób, z którymi miałem kontakt w ostatnich dniach, miała pozytywny wynik testu na Covid-19, zdecydowałem poddać się badaniu. Okazało się, że zachorowałem na koronawirusa. Na szczęście na razie choroba przebiega bezobjawowo. Mam nadzieję, że tak będzie do wyzdrowienia" – napisał Małysz na Facebooku. Jak dodał, ruszyły także procedury obowiązujące w takiej sytuacji, m.in. kwarantanna oraz poinformowanie osób, z którymi się spotykał. "Piszę o zarażeniu również tutaj, by chronić innych i ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa. To ważne, by wszyscy, którzy mieli ze mną kontakt w ostatnim czasie, przebadali się i podjęli niezbędne w takich okolicznościach środki ostrożności"

Szkoda, że Adam Małysz w swojej prostocie bycia chyba normalnym gościem, nie opisał absurdu swojej sytuacji. Wiele jego zdań jest poprawnych politycznie. I to jest smutne.

Jednak przykład Małysza pokazuje niebezpieczeństwo covid-19. Na podstawie fałszywych testów, orzeknięto chorobę. Okazuje się, że pacjent Małysz choruje bezobjawowo, czyli nie ma gorączki, kataru, kaszlu. Czuję się znakomicie… ale jest chory.

Skąd wie o tym, że jest chory?

Przeprowadzony test koronawirusowy mu to powiedział. 🤣

Rzecznik Ministra zdrowia Wojciech Andrusiewicz: nie wpuszczać do sklepów ludzi bez maseczek

Data: 23.06.2020 14:57

Autor: ziemianin

pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #maseczki #koronawirus #spoleczenstwo #sport #zdrowie #absurdy #PAP

"Rzecznik MZ podczas konferencji prasowej ponowił swój apel o zakładanie maseczek w miejscach, w których są one obowiązkowe. Jak mówił, to co zaobserwował w weekend w sklepach "woła o pomstę do nieba".

Rzecznik Ministra zdrowia Wojciech Andrusiewicz: nie wpuszczać do sklepów ludzi bez maseczek

Apelowałbym do właścicieli sklepów, do sprzedawców o niewpuszczanie do sklepów ludzi bez maseczek. Obowiązek noszenia maseczek nadal istnieje. Obowiązek noszenia tych maseczek istnieje nawet wówczas, kiedy jesteśmy na dworze i nie jesteśmy w stanie zachować dystansu. Jeżeli stoimy na przystanku autobusowym, przystanku tramwajowym, stoi duża grupa osób i nie jesteśmy w stanie zachować dystansu – obowiązuje nas maseczka – przypomniał Andrusiewicz.

Podkreślił, że noszenie maseczki obowiązuje w każdym zamkniętym pomieszczeniu. – Jeżeli wchodzimy do sklepu bez maseczki, to jest to nasz egoizm, który naraża na możliwość zakażenia inne osoby – zaznaczył.

Rzecznik ponowił także apel ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego do wszystkich ubiegających się o urząd prezydenta, by uczulili swoich wyborców o przestrzeganie reguł sanitarnych. Zastrzegł jednocześnie, że od realizacji przepisów wynikających z rozporządzeń – m.in. nakładania mandatów i upominania – są służby porządkowe.

Podkreślił, że noszenie maseczki obowiązuje w każdym zamkniętym pomieszczeniu. – Jeżeli wchodzimy do sklepu bez maseczki, to jest to nasz egoizm, który naraża na możliwość zakażenia inne osoby – zaznaczył.

Rzecznik ponowił także apel ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego do wszystkich ubiegających się o urząd prezydenta, by uczulili swoich wyborców o przestrzeganie reguł sanitarnych. Zastrzegł jednocześnie, że od realizacji przepisów wynikających z rozporządzeń – m.in. nakładania mandatów i upominania – są służby porządkowe"

I bardzo dobrze, że Polacy buntują się przeciwko bezprawiu ministra zdrowia i rządu PiS.

Stosują rozporządzenie, a nie akt prawny i bezprawnie, niezgodnie z Konstytucją zmuszają Polaków do noszenia maseczek.

Maseczki nie chronią przed koronawirusami.

Wystarczy spytać lekarzy na blokach operacyjnych.

Po 30 minutach nie naddają się one do użytku.

Kto zmienia maseczki co 30 minut?

Niemcy: Lewicowi ekstremiści zaczną zabijać?

Data: 23.06.2020 14:23

Autor: ziemianin

jungefreiheit.de

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #pozyteczniidioci #antyfaszysci #antyfaszyzm #ekstremizm #lewica #lewicowyekstremizm #Niemcy #skrajnalewica #wspolczesnalewica

Federalny Urząd Ochrony Konstytucji w Niemczech coraz poważniej obawia się zachowania lewicowych ekstremistów. Nie wyklucza on nawet, że zaczną oni mordować swoich przeciwników politycznych, bo ludzkie życie ma wśród nich mocno tracić na wartości. Ogółem w ubiegłym roku odnotowano o 40 procent więcej przestępstw skrajnej lewicy niż miało to miejsce przed dwoma laty.

Niemcy: Lewicowi ekstremiści zaczną zabijać?

Niemieckie służby specjalne nie mają szczególnych wątpliwości, że tamtejsza skrajnie lewicowa scena nie tylko rośnie w siłę, lecz radykalizuje się jeszcze bardziej. Niektóre z grup anarchistów i komunistów tworzą nawet swoje własne grupy terrorystyczne, wśród których rośnie akceptacja już nie jedynie dla poważnych uszkodzeń ciała u przeciwników politycznych, ale nawet dla ich zabijania.

Między innymi z tego powodu lewicowi ekstremiści mają ewoluować z organizacji masowych zamieszek do zrzeszania się w niewielkich grupach. To właśnie one mają być odpowiedzialne za coraz częstsze napady, których celem są zresztą już nie tylko „prawicowi ekstremiści” i policjanci, ale także przedstawiciele innych społeczności. Wśród nich ofiarami stają się chociażby osoby pracujące w branży nieruchomości.

Dane opublikowane przez niemiecki Federalny Urząd Ochrony Konstytucji wskazują na rosnącą liczbę przestępstw, za które odpowiedzialna jest skrajna lewica. W 2019 r. w porównaniu do 2018 r. wzrosła ona o blisko 40 proc., osiągając poziom blisko 6,5 tys. takich przypadków. Tendencja jest niepokojąca zwłaszcza w przypadku podpaleń i niszczenia mienia. Odnotowano natomiast tylko dwie próby zabójstwa.

Sklep odmówił sprzedaży produktów, bo klient nie miał maski

Data: 23.06.2020 01:19

Autor: ziemianin

rpo.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #maseczki #koronawirus #epidemia #pandemia #policja #mandat #rpo #RzecznikPrawObywatelskich #rzad

Obywatele skarżą się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na problemy związane z obowiązkiem zakrywania ust i nosa w sklepach, przewidzianego w kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów.

Sklep odmówił sprzedaży produktów, bo klient nie miał maski

Z jednej strony klienci spotykają się z odmową lub utrudnieniami, gdy ze względów zdrowotnych nie mogą nosić maseczki. A przepisy przewidują tu odstępstwo od obowiązku zakrywania ust i nosa w miejscach publicznych. Nie ma też wymogu potwierdzenia tego zaświadczeniem lekarskim. Tymczasem skargę złożyła osoba, która miała takie zaświadczenie, a mimo to sklep odmówił jej obsługi, jeżeli nie założy maseczki.

Z drugiej strony sprzedawcy wskazują, że znaczna część klientów wchodzi do sklepu bez zakrywania twarzy. Budzi to obawy pracowników – a także innych klientów, zwłaszcza tych z grupy ryzyka – o swe bezpieczeństwo zdrowotne.

Jak wynika z sygnałów i obserwacji RPO do obowiązku tego stosuje się co drugi klient placówek handlowych i usługowych. W skargach wskazuje się, że obowiązek ten w obecnym kształcie budzi poważne wątpliwości co do możliwości jego wyegzekwowania.

W jednym z postępowań Rzecznik uzyskał wyjaśnienia Komendanta Głównego Policji. Wynika z nich, że stwierdzenie okoliczności wyłączających ten obowiązek z powodu zdrowia może nastąpić na podstawie oświadczenia danej osoby, jej opiekuna lub obserwacji własnych policjanta.

– Powstaje zatem pytanie o skuteczność nakazu prawnego, którego realizacja zostaje wyłączana na podstawie oświadczenia jego adresata – podkreśla Adam Bodnar. Ani zarządzający obiektami handlowymi, ani policjanci nie mają zaś uprawnień oraz niezbędnej wiedzy do oceny stanu zdrowia obywateli.

W trosce o ochronę życia i zdrowia ludzkiego, a z drugiej strony – o uzasadnione konstytucyjnie oczekiwanie obywateli ponoszenia odpowiedzialności prawnej w jasno zdefiniowanych okolicznościach, RPO poprosił ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego o stanowisko w sprawie.

Rząd chyba nie przypadkowo wprowadził rozporządzenie o nakazie używania maseczek w miejscach publicznych. Ma swoich prawników i dokładnie wie, że rozporządzenie nie jest ustawą. Przez co, nakaz przymusowego noszenia maseczki jest niezgodny z Konstytucją.

Policja w wielu przypadkach korzysta z rozporządzenia, jak z ustawy. Siłowo kara wysokimi mandatami, jednak nie ma to podstawy prawnej.

USA: Zwycięzca wojny secesyjnej okazał się „rasistą”

Data: 23.06.2020 01:08

Autor: ziemianin

foxnews.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #absurdypolitycznejpoprawnosci #antyrasizm #politycznapoprawnosc #pomnik #rasizm #stanyzjednoczone #usa #walkazrasizmem #wojnasecesyjna

Akcja niszczenia pomników w Stanach Zjednoczonych zaczyna przekraczać kolejne poziomy absurdu. W San Francisco obalono więc pomnik generała Ulyssesa Granta, czyli dowódcy zwycięskich w wojnie secesyjnej wojsk Unii. Choć jako prezydent Stanów Zjednoczonych działał on na rzecz przyznania czarnoskórym praw obywatelskich, to zdaniem „antyrasistów” sam miał do dyspozycji czarnego niewolnika.

USA: Zwycięzca wojny secesyjnej okazał się „rasistą”

W piątek w San Francisco kilkusetosobowy tłum zebrał się w Parku Golden Gate, aby obalić stojące w nim posągi białych mężczyzn oskarżanych przez „antyrasistów” o zniewolenie rdzennych oraz czarnoskórych mieszkańców Ameryki. Wśród obiektów znajdujących się w centrum zainteresowania demonstrantów znalazł się pomnik Granta, osiemnastego prezydenta USA i dowódcy wojsk Unii podczas wojny secesyjnej.

To właśnie Unia zwyciężyła w tamtym konflikcie, pokonując Skonfederowane Stany Ameryki będące obecnie głównym obiektem ataku ze strony amerykańskich „antyrasistów”. Sam Grant jako głowa państwa w latach 1869-1877 działał na rzecz powolnego znoszenia instytucji niewolnictwa, poszerzając zakres praw obywatelskich przynależnych murzynom. Ponadto wprowadzał często stan wojenny w regionach, w których najsilniej funkcjonował Ku Klux Klan.

Jak się jednak okazuje, również w życiorysie byłego dowódcy wojsk Unii znaleziono „rasistowską” rysę. Zdaniem osób , które zniszczyły jego pomnik, Grant posiadał swojego własnego niewolnika oraz poślubił kobietę z rodziny posiadającej swoich czarnoskórych pracowników, a także nadzorował ich pracę na plantacji Missouri. Co prawda późniejsza amerykańska głowa państwa uwolniła swojego murzyna, lecz jak widać to nie przekonało fanatycznych „antyrasistów”.

Akcja obalania pomnika Granta nie wszystkim przypadła zresztą do gustu. Dziennikarz Adam Serwer, często piszący o „rasistowskiej historii Ameryki”, przypomniał na Twitterze o jego zasługach w walce z Konfederatami.

USA: Rasowy podział na antyrasistowskich warsztatach

Data: 23.06.2020 00:53

Autor: ziemianin

nypost.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #antybialyrasizm #antyrasizm #edukacja #nauczyciele #rasizm #stanyzjednoczone #usa #walkazrasizmem

Nauczyciele w Nowym Jorku mogli zapisać się na organizowane przez miasto „antyrasistowskie” warsztaty, związane oczywiście ze śmiercią niejakiego George’a Floyda. Każdy z nich miał do wyboru grupę dyskusyjną do jakiej chciał dołączyć, przy czym niektórzy uczestnicy zwracają uwagę na ich podział właśnie ze względu na przynależność rasową albo etniczną.

USA: Rasowy podział na antyrasistowskich warsztatach

Około 700 nauczycieli z Nowego Jorku zgłosiło się na wydarzenia organizowane przez miejski departament edukacji wczesnego dzieciństwa. Tym samym każdy z belfrów mógł wziąć udział w warsztatach organizowanych po śmierci Floyda i będących jej następstwem protestach zwoływanych przez czarnoskórych z ruchu „Black Lives Matter”, skrajną lewicę i wszelkiej maści „antyrasistów”.

Richard Carranza zajmujący się nadzorem szkół w Nowym Jorku już 3 czerwca wysłał mail, skierowany do wszystkich nauczycieli. Potępiał w nim brutalność policji w Stanach Zjednoczonych, wyraził solidarność ze wszystkimi czarnoskórymi oraz ślubował walkę z „rasizmem systemowym”. Ten ostatni Carranza chce zwalczać również w placówkach edukacyjnych, dlatego zachęcał wszystkich belfrów do dzielenia się swoimi doświadczeniami.

Wspomniane warsztaty były więc dostępne dla wszystkich nauczycieli, którzy mogli wybrać grupę do jakiej chcą należeć. Zostały one podzielone ze względu na… rasę i pochodzenie etniczne uczestników. Nauczyciele mogli więc zapisać się do grup dla czarnoskórych, Latynosów, osób pochodzących z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, zespołów wielorasowych, azjatyckich mieszkańców Pacyfiku czy też do zespołu „białych sojuszników”.

Zdaniem niektórych ów podział sam prowadzi do wzmacniania różnic rasowych pomiędzy ludźmi. Jeden z nauczycieli powiedział dziennikowi „New York Post”, że żadna inna grupa poza tą przeznaczoną dla białych ludzi nie została oznaczona jako „sojusznicy’. Można więc odnieść wrażenie, iż bycie białym jest powodem do wstydu, zaś przedstawiciele białej rasy są marginalizowani.

Wspomniany dziennik relacjonuje również przebieg niektórych spotkań prowadzonych w ramach warsztatów. Podczas jednego z nich czarnoskóry nauczyciel miał zarzucać swoim białym i latynoskim kolegom, że nie stają w obronie swoich czarnych kolegów, a ponadto jego zdaniem biali są uprzywilejowani.

#ladnachinka Liziqi - Skąd się wziął „olej rzepakowy”, który spożywamy na co dzień?

Data: 21.06.2020 20:03

Autor: ziemianin

youtube.com

#ladnachinka #liziqichannel #podroze #kuchnia #chinskakuchnia #ciekawostki #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Życie Chińczyków jest nierozerwalnie związane z „ryżem chai, olejem, solą, sosem, herbatą, octem”

Skąd wziął się „olej rzepakowy”, który spożywają na co dzień?

#ladnachinka Liziqi – Skąd się wziął „olej rzepakowy”, który spożywamy na co dzień?

Putin: „Wine za tragedie, jaka spotkała Polskę w 1939 r., ponosi w całości polskie kierownictwo”

Data: 21.06.2020 19:43

Autor: ziemianin

nationalinterest.org

#historia #Polska #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #putin #rosja #iiwojnaswiatowa #drugawojnaswiatowa #onz

"Bardzo obszerny artykuł rosyjskiego prezydenta ukazał się dziś w wydawanym w USA konserwatywnym magazynie „National Interest”. Poniżej przytaczamy główne tezy artykułu. Putin nie tylko pisze w nim o historii, ale zapowiada także zwołanie szczytu pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, którzy mają rozmawiać o nowym światowym porządku.


Cały artykuł Putina można przeczytać w oryginale poniżej

Vladimir Putin: The Real Lessons of the 75th Anniversary of World War II

Władimir Putin od pewnego czasu zapowiadał już, że pisze taki właśnie tekst o przyczynach wybuchu wojny. Wiadomo było, że w artykule dostanie się Zachodowi, a Związek Radziecki zostanie pokazany jako bohaterska i ostatecznie zwycięska, ale jednak ofiara niemieckiej agresji i błędów Zachodu.

Zaskakująco spora część artykułu poświęcona jest jednak Polsce, choć Putin o polskiej historii mówił ostatnio sporo. Amerykański czytelnik może wręcz odnieść wrażenie, że to właśnie nieodpowiedzialne zachowanie Warszawy pod koniec lat 30. jest jednym z głównych powodów wybuchu wojny.

Oto główne punkty Putina:

„Podstawowe przyczyny II wojny światowej wynikają głównie z decyzji podjętych po I wojnie światowej. Traktat wersalski stał się dla Niemiec symbolem poważnej niesprawiedliwości. Zasadniczo oznaczał on, że kraj ten miał zostać okradziony, zmuszony do wypłacenia ogromnych odszkodowań zachodnim sojusznikom, którzy wyssali jego gospodarkę.”







„Wersalski porządek świata wywołał wiele ukrytych kontrowersji i konfliktów. Obracały się one wokół granic nowych państw europejskich wyznaczonych losowo przez zwycięzców I wojny światowej. W ślad za tym niemal natychmiast pojawiły się spory terytorialne i wzajemne roszczenia, które przekształciły się w tykające bomby zegarowe.”







„W wyniku zdrady monachijskiej, w którą oprócz Hitlera i Mussoliniego zaangażowani byli przywódcy brytyjscy i francuscy, Czechosłowacja została rozebrana za pełną zgodą Ligi Narodów. Chciałbym przy tym zauważyć, że w przeciwieństwie do wielu innych przywódców europejskich w tym czasie, Stalin nie zhańbił się spotkaniem z Hitlerem, który był znany wśród narodów zachodnich jako dość szanowany polityk i który był mile widzianym gościem w stolicach europejskich.”







„Polska była również zaangażowana w rozbiór Czechosłowacji wraz z Niemcami. 20 września 1938 r. ambasador Polski w Niemczech Józef Lipski złożył ministrowi spraw zagranicznych Polski Józefowi Beckowi następujące zapewnienia Hitlera: >...w przypadku konfliktu między Polską a Czechosłowacją o nasze interesy w Cieszynie, Rzesza stanie przy Polsce<. Hitlerowski przywódca nawet podpowiedział i doradził, że Polska zaczęła działać >dopiero po zajęciu Sudetów przez Niemców<.”







„Polska była świadoma, że bez wsparcia Hitlera jej plany aneksji [części Czechosłowacji] są skazane na niepowodzenie. W tym kontekście chciałbym przytoczyć zapis rozmowy ambasadora Niemiec w Warszawie Hansa-Adolfa von Moltke z Józefem Beckiem, która odbyła się 1 października 1938 r. i dotyczyła stosunków polsko-czeskich oraz stanowiska Związku Radzieckiego w tej sprawie. Mówi on: >Pan Beck wyraził prawdziwą wdzięczność za lojalne traktowanie [polskich] interesów na konferencji w Monachium, a także za szczerość stosunków w czasie konfliktu w Czechach. Postawa Führera i kanclerza została w pełni doceniona przez rząd i społeczeństwo [Polski]”







„Dziś politycy europejscy, a w szczególności polscy przywódcy, chcą zamieść monachijską zdradę pod dywan. Dlaczego? Fakt, że ich kraje kiedyś złamały swoje zobowiązania i poparły zdradę monachijską, a niektórzy z nich nawet uczestniczyli w dzieleniu się [Czechosłowacją], nie jest jedynym powodem. Innym powodem jest to, że są zażenowani, gdy przypominają sobie, iż w tych dramatycznych dniach 1938 roku Związek Radziecki jako jedyny stanął w obronie Czechosłowacji.”







„Związek Radziecki, zgodnie ze swoimi międzynarodowymi zobowiązaniami, starał się zapobiec tej tragedii. Tymczasem Polska, dążąc do realizacji swoich interesów, robiła wszystko, co w jej mocy, aby utrudnić tworzenie systemu bezpieczeństwa zbiorowego w Europie. Polski minister spraw zagranicznych Józef Beck pisał o tym bezpośrednio w liście z 19 września 1938 r. do wspomnianego już ambasadora Józefa Lipskiego przed spotkaniem z Hitlerem: >...w minionym roku rząd polski czterokrotnie odrzucił propozycję przystąpienia do międzynarodowej interwencji w obronie Czechosłowacji<.”



„Związek Radziecki zrobił wszystko, co w jego mocy, by wykorzystać każdą szansę [w latach 30.] do stworzenia koalicji antyhitlerowskiej. Na przykład służby wywiadowcze przekazały przywódcom radzieckim latem 1939 r. szczegółowe informacje na temat zakulisowych kontaktów między Wielką Brytanią a Niemcami. Ważne jest to, że kontakty te były dość aktywne i praktycznie zbiegały się w czasie z trójstronnymi negocjacjami między Francją, Wielką Brytanią i ZSRR, które – przeciwnie – były celowo przedłużane przez partnerów zachodnich. Przytoczę tu dokument z brytyjskiego archiwum. Zawiera on instrukcje dla brytyjskiej misji wojskowej, która przybyła do Moskwy w sierpniu 1939 r. Bezpośrednio stwierdza się w nim, że delegacja miała prowadzić negocjacje bardzo powoli i że rząd Wielkiej Brytanii nie był gotowy do przyjęcia jakichkolwiek zobowiązań szczegółowo określonych i ograniczających swobodę działania w jakichkolwiek okolicznościach. Zwrócę również uwagę, że w odróżnieniu od delegacji brytyjskiej i francuskiej, na czele delegacji sowieckiej stanęli główni dowódcy Armii Czerwonej, którzy mieli niezbędne uprawnienia do >podpisania konwencji wojskowej o organizacji obrony wojskowej Anglii, Francji i ZSRR przed agresją w Europie<. Polska odegrała swoją rolę w niepowodzeniu tych negocjacji, ponieważ nie chciała mieć żadnych zobowiązań wobec strony sowieckiej. Nawet pod naciskiem zachodnich sojuszników, polskie władze odrzuciły ideę wspólnego działania z Armią Czerwoną w walce z Wehrmachtem. Dopiero gdy dowiedzieli się o przybyciu Ribbentropa do Moskwy, J. Beck niechętnie i nie bezpośrednio, za pośrednictwem francuskich dyplomatów, powiadomił stronę sowiecką: >...w przypadku wspólnego działania przeciwko niemieckiej agresji, współpraca między Polską a Związkiem Radzieckim nie jest wykluczona, w okolicznościach technicznych, które pozostają do uzgodnienia<. Jednocześnie wyjaśnił swoim kolegom: >Zgodziłem się na takie sformułowanie tylko ze względu na taktykę, a nasze główne stanowisko w stosunku do Związku Radzieckiego jest ostateczne i nie ulega zmianie<.”



„Naiwnością było wierzyć, że Hitler, po zakończeniu spraw z Czechosłowacją, nie będzie wysuwał nowych roszczeń terytorialnych. Tym razem roszczenia te dotyczyły jego ostatniego wspólnika w rozbiorze Czechosłowacji — Polski. Tutaj jako pretekst ponownie wykorzystano spuściznę Wersalu, a zwłaszcza losy tzw. korytarza gdańskiego. Winę za tragedię, jakiej doznała wówczas Polska, ponosi w całości polskie kierownictwo, które utrudniło zawiązanie sojuszu wojskowego między Wielką Brytanią, Francją i Związkiem Radzieckim i polegało na pomocy swoich zachodnich partnerów, wrzucając własny naród pod lokomotywę hitlerowskiej maszyny zniszczenia.”







„Niewielu wie dziś, że zaraz po ataku na Polskę, na początku września 1939 r. Berlin wielokrotnie i zdecydowanie wzywał Moskwę do przyłączenia się do akcji zbrojnej. Przywództwo radzieckie zignorowało jednak te wezwania i planowało jak najdłużej unikać angażowania się w dramatyczne wydarzenia. Dopiero gdy stało się całkowicie jasne, że Wielka Brytania i Francja nie zamierzają pomagać swojemu sojusznikowi, a Wehrmacht może szybko okupować całą Polskę i w ten sposób pojawić się na podjeździe do Mińska, Związek Radziecki postanowił rano 17 września wysłać oddziały Armii Czerwonej na tzw. Kresy Wschodnie, które obecnie wchodzą w skład Białorusi, Ukrainy i Litwy. Nie było żadnej alternatywy. W przeciwnym razie ZSRR stanąłby w obliczu poważnie zwiększonego ryzyka, ponieważ stara sowiecko-polska granica przebiegała tylko w odległości kilkudziesięciu kilometrów od Mińska.”







„Powiem tylko tyle — we wrześniu 1939 r. kierownictwo radzieckie miało możliwość przesunięcia zachodnich granic ZSRR jeszcze dalej na zachód, aż do Warszawy, ale nie zdecydowało się na to.”







„Stworzenie współczesnego systemu stosunków międzynarodowych jest jednym z głównych skutków II wojny światowej. Nawet najbardziej nie do pokonania sprzeczności – geopolityczne, ideologiczne, ekonomiczne – nie przeszkadzają nam w znalezieniu form pokojowego współistnienia i interakcji, jeśli jest wola ku temu. Naszym obowiązkiem – przede wszystkim przedstawicieli zwycięskich sił w II wojnie światowej – jest zagwarantowanie utrzymania i doskonalenia tego systemu. Dziś, podobnie jak w roku 1945, ważne jest, aby pokazać wolę polityczną i wspólnie dyskutować o przyszłości. Nasi koledzy – pan Xi Jinping, pan Macron, pan Trump i pan Johnson – poparli rosyjską inicjatywę zorganizowania spotkania przywódców pięciu państw posiadających broń jądrową, stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. Dziękujemy im za to i mamy nadzieję, że takie bezpośrednie spotkanie odbędzie się tak szybko, jak to możliwe.  Jaka jest nasza wizja agendy na ten szczyt? Po pierwsze, naszym zdaniem przydatne byłoby omówienie kroków mających na celu opracowanie wspólnych zasad w stosunkach międzynarodowych. Chcemy porozmawiać szczerze o kwestiach zachowania pokoju, wzmocnienia bezpieczeństwa światowego i regionalnego, kontroli zbrojeń strategicznych, a także o wspólnych wysiłkach na rzecz zwalczania terroryzmu, ekstremizmu i innych poważnych wyzwań i zagrożeń.”

Niemcy: W ruchu klimatycznym wykryto „rasizm”

Data: 21.06.2020 15:05

Autor: ziemianin

taz.de

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #antyrasizm #klimat #murzyni #Niemcy #rasizm #walkazrasizmem #zmianyklimatyczne #dyskryminacja

Czarnoskóra ekonomistka Tonny Nowshin dostrzegła niepokojące objawy „rasizmu”, mające być udziałem międzynarodowego ruchu na rzecz przeciwdziałania zmianom klimatycznym. Jej zdaniem choćby na materiałach promocyjnych strajku klimatycznego widać praktycznie tylko białych ludzi, co ma być specjalnym zabiegiem marginalizującym udział czarnoskórych.

Niemcy: W ruchu klimatycznym wykryto „rasizm”

Nowshin z wykształcenia jest ekonomistką, działającą w jednej z organizacji postulujących odejście od energetyki opartej na węglu w celu ochrony klimatu przed rzekomo zachodzącymi w nim zmianami. W artykule opublikowanym w dzienniku „Die Tageszeitung” czarnoskóra aktywistka porusza jednak nieco inny problem, którym jej zdaniem jest „rasizm” panujący w międzynarodowym ruchu klimatycznym.

Ekonomistka podaje w tym kontekście niedawny protest przeciwko otwarciu nowej elektrowni węglowej Datteln 4. Nowshin skarży się, że podczas tej demonstracji stała między innymi obok Luisy Neubauer, jednej z najbardziej znanych organizatorów podobnych spędów, ale później w mediach nie pokazano żadnego zdjęcia z jej udziałem.

To samo stało się z ugandyjską aktywistką klimatyczną Vanessą Nakate. Na początku bieżącego roku została ona sfotografowana obok najbardziej znanej twarzy strajków klimatycznych, czyli oczywiście szwedzkiej nastolatki Grety Thunberg. Ostatecznie agencja prasowa Associated Press wycięła ją ze zdjęcia, pokazując jedynie białych ludzi biorących udział w jednym z protestów na ten temat.

Zdaniem Nowshin międzynarodowy ruch klimatyczny powinien więc zacząć walczyć z „rasizmem” w swoich szeregach, bo osoby o innym kolorze skóry mają być celowo nieeksponowane w materiałach promocyjnych. Tymczasem walkę przeciwko zmianom klimatycznym powinno się według niej połączyć z „antyrasizmem”.

Czy Egipt może interweniować w Libii?

Data: 21.06.2020 14:42

Autor: ziemianin

libyanexpress.com

#interwencja #assisi #chalifahaftar #Egipt #Libia #rewolucjawlibii #wojna #wojsko #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

W ostatnich tygodniach Libijska Armia Narodowa pod dowództwem generała Chalify Haftara straciła sporą część terytoriów, które wcześniej zdobyła podczas walk z islamistycznym Rządem Jedności Narodowej. Sojusznicy Haftara są tym wyraźnie zaniepokojeni, dlatego Egipt nie wyklucza wysłania swoich wojsk w celu interwencji u swojego sąsiada.

Czy Egipt może interweniować w Libii?

Jeszcze przed pandemią koronawirusa wydawało się, że Libijska Armia Narodowa (LNA) jest bliska zwycięstwa w toczącej się od prawie sześciu lat wojnie domowej w Libii. Uznawany na arenie międzynarodowej islamistyczny Rząd Jedności Narodowej (GNA) kontrolował w tamtym czasie już tylko Trypolis, a także część pól naftowych znajdujących się na pustyni w południowej części kraju.

Sytuację w Libii zmieniło znacząco militarne wsparcie dla GNA ze strony Turcji. Od połowy maja islamiści prowadzą więc ofensywę, która wypchnęła LNA nie tylko od granic samego Trypolisu, ale zaczęła posuwać się w głąb kraju w stronę strategicznego miasta Syrta.

To właśnie ta miejscowość ma stanowić „czerwoną linię graniczną”, której przekroczenie może według egipskiego prezydenta Abda al-Fattaha as-Sisiego spowodować interwencję wojskową jego kraju. Wczoraj wizytując jedną z baz wojskowych przy granicy egipsko-libijskiej, as-Sisi stwierdził wprost, że ewentualne bezpośrednie zaangażowanie Egiptu w Libii stałoby się uzasadnione na arenie międzynarodowej.

Od paru tygodni Egipt naciska jednak na podjęcie dialogu politycznego pomiędzy uczestnikami libijskiego konfliktu, jednak GNA sprzeciwia się podejmowaniu rozmów z Haftarem. Tymczasem negocjacje proponowane przez Egipt cieszą się poparciem Departamentu Stanu USA. Z kolei wojskową interwencję Egiptu w Libii popierają między innymi Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabia Saudyjska.

Niemcy: Odsłonięto pomnik Lenina

Data: 21.06.2020 14:33

Autor: ziemianin

welt.de

#pozyteczniidioci #komunizm #marksizm #Niemcy #pomnik #WlodzimierzLenin #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

W niemieckim mieście Gelsenkirchen odsłonięto wczoraj (20 czerwca 2020 roku) pomnik twórcy Związku Radzieckiego, Włodzimierza Lenina. Zdaniem inicjatorów instalacji monumentu, Lenin był „myślicielem wyprzedzającym swoje czasy”, a także bojownikiem o wolność i demokrację. To pierwsza instalacja upamiętniająca Lenina w Niemczech Zachodnich i najprawdopodobniej nie ostatnia.

wymagany niemiecki lub tlumacz

Niemcy: Odsłonięto pomnik Lenina

Blisko trzydzieści lat po upadku muru berlińskiego i po zjednoczeniu Niemiec, w zachodniej części kraju odsłonięto pierwszy pomnik Lenina. Przywódca bolszewików został upamiętniony w ten sposób przez lokalny oddział założonej w 1982 roku Marksistowsko-Leninowskiej Partii Niemiec (MLPD). Sam pomnik został wyprodukowany w 1957 roku na terytorium Czechosłowacji.

Wydarzeniu towarzyszył wiec, w którym wzięły udział osoby machające czerwonymi flagami. Przewodnicząca MLPD Gabi Fechtner powiedziała w swoim przemówieniu, że „Lenin był myślicielem wyprzedzającym swoje czasy o światowym znaczeniu historycznym, wczesnym bojownikiem o wolność i demokrację„.

Odsłonięcie pomnika Lenina w Gelsenkirchen zbiegło się ze światowymi protestami, którym najczęściej towarzyszy niszczenie pomników osób oskarżanych o „rasizm” i „faszyzm”. Niemieccy komuniści nawiązali również do tych wydarzeń. „Czas na pomniki rasistów, antysemitów, faszystów, antykomunistów i innych reliktów przeszłości minął wyraźnie” – mówiła szefowa MLPD.

Przeciwko ustawieniu monumentu protestowała rada dzielnicy Gelsenkirchen-West. W specjalnym oświadczeniu wydanym w marcu twierdziła ona, że Lenin opowiadał się za przemocą, terroryzmem i represjonowaniem osób o innych poglądach. Z tego powodu rada nie chce „tolerować antydemokratycznego symbolu w swoim okręgu”.

Pizza Margherita kończy 131 lat, ale jej sprzedaż spadła o 50%

Data: 20.06.2020 22:08

Autor: ziemianin

ansa.it

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #pizza #PizzaMargherita #kuchnia #jedzenie #rocznica

Gorzkie urodziny “świętuje” pizza Margherita, która ma już 131 lat. Sprzedaż spadła o prawie o połowę z powodu pandemii koronawirusa oraz długiego okresu zamknięcia, który sprawił, że ​​ich efekty są odczuwalne nawet w pierwszej fazie ponownego otwarcia. Narażając przyszłość 63 tysięcy pizzerii i około 200 tysięcy pracowników. Tak wynika z analizy stowarzyszenia rolników Coldiretti.

wymagany włoski lub tlumacz

Pizza Margherita kończy 131 lat, ale jej sprzedaż spadła o 50%

Pizza Margherita – historia

Coldiretti chciało hucznie uczcić tę wyjątkową rocznicę, ale byłoby to niewłaściwe z powodu pandemii koronawirusa. Organizacja rolnicza przypominała za to okoliczności narodzin najsłynniejszej pizzy na ziemi. Było to w czerwcu 1889 roku, Kiedy listem szef działu usług stołowych Real Casa Camillo Galli wezwał szefa kuchni Raffaele Esposito z pizzerii Brandi do Palazzo di Capodimonte, letniej rezydencji rodziny królewskiej, aby poprosić go o przygotowanie słynnej pizzy na Cześć Jej Wysokości, Królowej Margherity.

Tak narodziła się najbardziej znana z neapolitańskich pizz, zwieńczona pomidorami, mozzarellą z mleka krowiego, świeżą bazylią, solą i olejem – pizza Margherita.

Kluczowy dzień dla włoskiej gastronomii: od tego czasu, jak informuje Coldiretti , obrót pizzą na świecie przekroczył 100 miliardów euro, potwierdzając się jako skarb Made in Italy i symbol sukcesu diety śródziemnomorskiej.

Nieprzypadkowo UNESCO w 2017 roku ogłosiło sztukę pizzerii jako niematerialne dziedzictwo ludzkości. Przez 131 lat życia pizza Margherita nie zmieniła swojego smaku.

Pizza Margherita – kryzys wywołany pandemią koronawirusa

Pierwsza faza zagrożenia koronawirusem, zgodnie z analizą Coldiretti, doprowadziła do spowolnienia produkcji we Włoszech. W okresie przed Covid-19, tylko we Włoszech, wypiekano około 8 milionów sztuk pizzy przy użyciu 200 milionów kilogramów mąki, 225 milionów kilogramów mozzarelli, 30 milionów litrów oliwy z oliwek i 260 milionów litrów sos pomidorowego. .

Według Coldiretti koronawirus praktycznie zmniejszył sprzedaż o połowę , co zagraża przyszłości 63 000 pizzerii i około 200 000 pracowników. Organizacja podkreśliła, że ​​po pierwszych otwarciach wielu uciekło się najpierw do dostawy do domu, a następnie na wynos, aby nie przegapić symbolu Made in Italy. Na przykład w Neapolu po ponownym otwarciu dostarczono 60 000 sztuk pizzy w jeden wieczór z czego większość stanowiła właśnie pizza Margherita.

Coldiretti, świętując urodziny pizzy Margherita, przypomniał również, że Amerykanie spożywają najwięcej pizzy na świecie, średnia dla Amerykanina wynosi 13 kg. Włosi prowadzą w Europie z 7,6 kg rocznie, przed Hiszpanami (4,3), Francuzami i Niemców (4,2), Brytyjczykami (4), przy Belgami (3,8), Portugalczykami (3.6 ) i Austriakami, którzy przy 3,3 kg pizzy na mieszkańca rocznie zamykają ranking.

Biorąc pod uwagę wszystkie trudności związane z pandemią koronawirusa, rok 2020 jest historycznym rokiem dla pizzy: Associazione Verace Pizza Napoletana dała zielone światło dla korzystania z piekarnika elektrycznego, rejestrując go w Rejestrze Kwalifikowanych Dostawców. Dlatego prawdziwa neapolitańska pizza Margherita może być również przygotowywana z piekarnika elektrycznego.

Molestowanie seksualne i poniżanie studentów na Sląskim Uniwersytecie Medycznym

Data: 20.06.2020 21:55

Autor: ziemianin

rpo.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #molestowanie #molestowanieseksualne #mobbing #polska #slaskiuniwersytetmedyczny #sum #studiamedyczne #studenci #studiamedyczne

Według skarg, niektórzy pracownicy w sposób wulgarny wyzywali i poniżali studentów. Wskazywali, że nie nadają się na studia medyczne i sugerowali rezygnację z nich. Studenci byli wyśmiewani i wyszydzani, także z powodu swej niepełnosprawności. Do takich zachowań dochodziło m.in. podczas praktyk szpitalnych w obecności pacjentów. Niektórzy prowadzący uniemożliwiali studentom spełnianie potrzeb fizjologicznych w trakcie wielogodzinnych bloków zajęciowych. Cześć prowadzących miała stosować także przemoc fizyczną, szarpiąc i uderzając studentów podczas zajęć.

Molestowanie seksualne i poniżanie studentów na Sląskim Uniwersytecie Medycznym

Podczas zajęć padały seksistowskie komentarze, że kobiety nie powinny studiować, lecz zajmować się pracą w domu, bo "są mniej zdolne od mężczyzn”. Zdarzało się uzależnianie zaliczenia od przyjścia przez studentki na egzamin w wyzywającym stroju, bądź od określonego zachowania.

Niektórzy pracownicy dopuszczali się molestowania. Jeden z nich uzależnił wpisanie oceny z zaliczenia od zgody studentki na odwiedzenie jej w mieszkaniu. Z koeli na obozie sprawnościowym ratownictwa medycznego, prowadzący mieli czynić studentkom aluzje o podtekście seksualnym i dotykać je wbrew ich woli. Do podobnych sytuacji miało dochodzić podczas obozu żeglarskiego, gdy opiekunowie bez zgody studentek dotykali je, a także odwiedzali w pokojach.

Opisane zachowania tworzyły atmosferę zastraszenia. Dlatego studenci obawiali się zgłaszać nieprawidłowości i starali się unikać konfrontacji z prowadzącymi. Niektórzy ukrywali się przed nimi w toaletach czy brudownikach.

Wszystko to wywoływało u niektórych studentów i studentek silne reakcje emocjonalne, płacz, obniżenie poczucia wartości i poczucia przydatności do zawodu. Część musiała korzystać z pomocy psychologa i psychiatry. Niektórzy zrezygnowali ze studiów, inni zmienili uczelnię.

Skargi – autorstwa studentów różnych lat oraz absolwentów – często dotyczą tych samych kierunków, przedmiotów i osób prowadzących zajęcia. A to świadczy, że problemy te nie mają charakteru incydentalnego, ale są stałą praktyką – powtarzającą się, powszechnie znaną i pozbawioną właściwej reakcji władz uczelni.

Żadne z działań podjętych przez studentów (także anonimowe zgłoszenia w ankietach ewaluacyjnych) nie przyniosło efektu – wobec żadnego z prowadzących nie wyciągnięto konsekwencji. Studenci czują się pozbawieni wsparcia władz uczelni, która powinna stanowczo reagować na każde zgłoszenie oraz wdrożyć mechanizmy skutecznego przeciwdziałania i walki z takimi patologiami.

Wielu z nich nie chce nawet anonimowo opisywać danej sytuacji – w obawie przed identyfikacją, co oznaczałoby negatywne konsekwencje wobec nich lub całej grupy zajęciowej. A prowadzący zajęcia często są także potencjalnymi przyszłymi przełożonymi bądź współpracownikami obecnych studentów. Mają zatem możliwości negatywnego wpływania na ich kariery zawodowe.

Kilka skarg zawiera jednak nazwiska prowadzących oraz informacje o zarzucanych im czynach.

Wystąpienia RPO w tej sprawie

Zostały one przedstawione w piśmie Adama Bodnara do rektora ŚUM. RPO zwrócił się do niego o wyjaśnienia. Prosi też o wskazanie, jakie działania uczelnia ma zamiar podjąć w odpowiedzi na skargi oraz jak reagowała na wcześniejsze zgłoszenia o nieprawidłowościach.

Z kolei Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego Rzecznik spytał, czy planuje podjąć działania służące wdrożeniu na uczelniach wyższych standardów antydyskryminacyjnych i antymobbingowych bądź służące wsparciu uczelni w samodzielnym ich przyjęciu.

O to samo RPO wystąpił do Ministra Zdrowia, którego ponadto poprosił o pilne podjęcie działań nadzorczych wobec ŚUM.

#WTF ONZ w obronie Antify?

Data: 20.06.2020 21:45

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #antifa #antyfaszyzm #antyrasizm #murzyni #radaprawczlowieka #onz #rasizm #skrajnalewica #stanyzjednoczone #usa #walkazrasizmem #narody zjednoczone #UnitedNations

Organizacja Narodów Zjednoczonych postanowiła dołożyć swoje trzy grosze do działań podejmowanych przez kolejne państwa wobec Antify. ONZ jest więc niezadowolone z faktu, że chociażby Stany Zjednoczone poczyniły starania w kierunku uznania „antyfaszystów” za organizację terrorystyczną, która w ostatnim czasie jest współodpowiedzialna za zamieszki i zniszczenia w tym kraju.

#WTF ONZ w obronie Antify?

„Eksperci ONZ od praw człowieka wyrazili ogromne zaniepokojenie wobec niedawnego oświadczenia Prokuratora Generalnego USA określającego Antifę i inne aktywności antyfaszystowskie jako terroryzm” – napisało na Twitterze oficjalne konto ONZ w szwajcarskiej Genewie. Organizacja uważa, że podobne działania są wymierzone w wolność ekspresji i pokojowych zgromadzeń w Ameryce.

Pod koniec maja amerykański prezydent Donald Trump oświadczył, że zamierza doprowadzić do wpisania Antify na listę organizacji terrorystycznych. Zdaniem tamtejszej prawicy jest ona odpowiedzialna za zamieszki i grabieże towarzyszące protestom po śmierci niejakiego George’a Floyda.

Jednocześnie Rada Praw Człowieka ONZ zapowiedziała wczoraj, że zamierza zintensyfikować działania skierowane w „rasizm systemowy”. Zaapelowała ona między innymi o utworzenie międzynarodowego zespołu, którego celem byłoby przygotowanie raportu na temat wspomnianego zjawiska, aby w ten sposób zbadać problem przemocy wobec Afrykańczyków na całym świecie.

Socjalizm jest głęboko niemoralny

Data: 20.06.2020 10:38

Autor: ziemianin

wicipolskie.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #teksty #moralnosc #bosienalezy #socjalizm

Pomysł, aby państwo w sposób systemowy pomagało potrzebującym, z jednej strony zabił w społeczeństwie poczucie odpowiedzialności za dobro wspólne, jak i za bliźnich, którzy otrzymali w życiu znacznie mniej od nas, a z drugiej zabił w ludziach biednych poczucie godności i powinności, kiedy tę pomoc otrzymują.

Socjalizm jest głęboko niemoralny

Dawniej branie za darmo było uwłaczające i nawet przeciętny robotnik obruszyłby się, gdyby mu zaproponować jałmużnę. A jeśli ktoś potrzebował pomocy i ją otrzymał, czuł się w obowiązku, przynajmniej powiedzieć dziękuję. Dziś każdy wyciąga rękę i uważa, że mu się należy, a jak nie dostanie, to się obraża. Kiedyś ludzie byli bardziej uprzejmi i pomagali sobie. Tworzyli małe społeczności, w których znali się nawzajem i dzielili między sobą troski każdego dnia. Oczywiście, życie nie płynęło w wiecznej szczęśliwości, były waśni, zazdrości, ale również były radości, przyjaźnie, zażyłości i w trudnych momentach pomagali sobie nawzajem. Ludzie wykorzystywali swoje umiejętności, aby w tej, czy innej formie dać pomoc innym, czy przekazać dalej otrzymaną wcześniej. Dziś żyjemy w wielkich miastach, zagonieni, mijamy w windzie jeden drugiego, czasami tylko wymieniając puste spojrzenia.

Socjalizm zwolnił nas z odpowiedzialności za innych. W pogoni za dniem jutrzejszym staliśmy się egoistami. Kiedy widzimy potrzebującego, odwracamy wzrok, uspokajając sumienie, że przecież państwo jest od tego, aby mu pomóc. Kiedy dostajemy 500+ to chcemy więcej, bo przecież nam się należy. Te drobne datki, które dostajemy od rządu, uzależniają nas, jak narkomana od swojego dostawcy.

Socjalizm powoli i w białych rękawiczkach zabrał nam naszą godność, wolność i człowieczeństwo. Staliśmy się małymi wygodnymi ludzikami przylepionymi do smartfonów i jak małe dzieci “dla naszego dobra” pozwalamy być nieustannie obserwowanymi i instruowani przez wielkiego brata.

To niemoralne i społecznie szkodliwe.

#KomentarzTygodnia - Pytania do przyszłego prezydenta RP

Data: 20.06.2020 10:18

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #gadowskitv #KomentarzTygodnia

O wyborach w Polsce i nadchodzących w Ameryce, o konsekwencji amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości, o rocznicy pierwszego transportu do Auschwitz, o trudnym patriotyzmie, o liście byłego nuncjusza apostolskiego w USA, o wypowiedzi Magdalen Środy, o gigancie przemysłowym zaangażowanym w duże zakupy, o kulisach akcji zatrzymania towaru o wartości 3 miliardów złotych, o koncepcji przemiany kapitalizmu, która ma czekać nas w przyszłości, o dobrych wiadomościach od naukowców z Oksfordu, o historycznym sporze na Dalekim Wschodzie.

#KomentarzTygodnia – Pytania do przyszłego prezydenta RP

Jak stworzyć państwo socjalistyczne? Osiem poziomów kontroli

Data: 20.06.2020 10:10

Autor: ziemianin

prokapitalizm.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Chruszczow #komunizm #kontrola #nowaekonomia #nowanormalnosc #oszczednosci #socjalizm #gospodarka

Czy opłaca się jeszcze trzymać pieniądze w bankach? Polityka państwa i banku centralnego, a w ślad za nimi – banków komercyjnych sprawiają, że oszczędzanie nie jest dziś najwyraźniej w modzie. To, co stanowi o poziomie zamożności ludzi – oszczędności, są zdecydowanie w defensywie. Ludzi, którzy pracują, oszczędzają i mądrze inwestują, współczesna władza nie kocha. Preferowany jest raczej rozwiązły tryb życia: bierz kredyty, zadłużaj się, nie żałuj sobie, my ci damy pieniądze. Ty je tylko weź i konsumuj…

Jak stworzyć państwo socjalistyczne? Osiem poziomów kontroli

Czy to znak czasu? Znak odejścia od ekonomii na rzecz „nowej ekonomii”?

Skoro wchodzimy – jak twierdzi premier Mateusz Morawiecki – w „nową normalność” to pewnie także w „nową ekonomię”. Na czym ona może polegać? To się dopiero okaże. Może się np. okazać, że w ogóle praca nie jest potrzebna do tego, by żyć. To wiadomo już oczywiście od dawna, ale – jak dotąd – dotyczyło kasty tzw. niebieskich ptaków, w zasiłkach upatrujących swojego źródła utrzymania.

Może się jeszcze okazać, że banki w ogóle nie potrzebują pieniędzy z depozytów, bo w każdej chwili ich konta będą mogły być zasilone pieniądzem cyfrowym, produkowanym na zawołanie? Może się okazać, że gotówka, którą wielu ratuje się jak może, byleby mieć czym zapłacić hydraulikowi za naprawę kranu czy rolnikowi za zakup ziemniaków i mleka, z dnia na dzień stanie się bezwartościowa, jeśli tak zdecyduje rząd „nowej normalności”?

I jeszcze wiele rzeczy może się okazać…

Na bankier.pl, pod tekstem poświęconym oprocentowaniu oszczędności w bankach, coraz bardziej zbliżającego się do zera, znalazłem komentarz internauty „open_mind”. Przytaczam go w całości. Warto przemyśleć i nieco posmucić się razem ze mną… A może ktoś przedstawi jakieś antidotum, na tu i teraz?

Open_mind: „Przypomnienie tego, co powiedział Chruszczow 60 lat temu … „Dzieci waszych dzieci będą żyć pod komunizmem. Wy, Amerykanie, jesteście łatwowierni. Nie, nie zaakceptujecie komunizmu wprost, ale będziemy was karmić małymi dawkami socjalizmu, dopóki wreszcie się obudzicie i zobaczycie, że macie już komunizm. Nie będziemy musieli z wami walczyć. Osłabimy waszą gospodarkę, dopóki nie wpadniecie w nasze ręce jak przejrzały owoc. Demokracja przestanie istnieć, gdy odejmiecie tych, którzy są gotowi pracować i dacie tym, którzy tego nie zrobią ”.

Był to 29 września 1959 r., kiedy Nikita Chruszczow przedstawił swoje prognozy dla Ameryki w ONZ. Pamiętasz transmisję telewizyjną, w której walił butem w podium? W tym czasie w całym naszym kraju obawiano się tylko słowa „komunizm”. Pamiętaj to. Socjalizm prowadzi do komunizmu.

Jak stworzyć państwo socjalistyczne? Istnieje osiem poziomów kontroli:

1) Opieka zdrowotna – Kontroluj opiekę zdrowotną, a ty kontrolujesz ludzi.

2) Bieda – Zwiększ poziom ubóstwa tak wysoko, jak to możliwe, biedni ludzie są łatwiejsi do kontrolowania i nie będą walczyć, jeśli zapewnisz im wszystko.

3) Dług – Zwiększ dług do niezrównoważonego poziomu. W ten sposób możesz podnieść podatki, a to spowoduje więcej ubóstwa.

4) Kontrola broni – usuń możliwość obrony przed rządem. W ten sposób możesz stworzyć państwo policyjne.

5) Opieka społeczna – Przejmij kontrolę nad każdym aspektem (jedzenie, mieszkanie, dochód) ich życia, ponieważ dzięki temu będą w pełni zależni od rządu.

6) Edukacja – Przejmij kontrolę nad tym, co ludzie czytają, słuchają i przejmuj kontrolę nad tym, czego dzieci uczą się w szkole.

7) Religia – usuń wiarę w Boga z rządu i szkół, ponieważ ludzie muszą wierzyć TYLKO w rząd, wiedząc, co jest najlepsze dla ludzi.

8) Wojna klasowa – podziel ludzi na bogatych i biednych. Wyeliminuj klasę średnią. Spowoduje to większe niezadowolenie i łatwiej będzie opodatkować bogatych przy wsparciu biednych.

Białystok 6 czerwca: „Życie białych ma znaczenie” w kontrze do spędu BLM (wideo)

Data: 20.06.2020 09:39

Autor: ziemianin

vimeo.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #autonomiczninacjonalisci #bialystok #blacklivesmatter #kibice #nacjonalizm #whitelivesmatter #zyciebialychmaznaczenie #polska #normalniludzie

W sobotę 6 czerwca w Białymstoku odbył się cyrk, jakich ostatnio wiele mamy nieprzyjemność oglądać, zarówno na Starym Kontynencie, jak i w USA. Zgromadzenie odbywające się pod szyldem Black Lives Matter zebrało około setki młodych lewaków, zafascynowanych poczynaniami skretyniałych „białych” – zarówno tych ulegających marksistowskiej propagandzie, jak i tych, którzy są jej piewcami. Tutaj nie było inaczej.

Białystok 6 czerwca: „Życie białych ma znaczenie” w kontrze do spędu BLM (wideo)

Organizatorki szczyciły się rzekomą oddolnością inicjatywy, jednak nie było tajemnicą, że są one blisko związane z organizacjami „9dwunastych” oraz „Tęczowy Białystok”, które w obu przypadkach zasilane są (o ile nie tworzone) przez nikogo innego, jak lokalnych polityków partii Razem.

Skromna w liczbę, lecz głośna reprezentacja kolektywu białostockich Autonomicznych Nacjonalistów, aktywiści ONR oraz kibice białostockiej Jagiellonii (w sumie ok. 20 osób) stawia się na miejscu. by skontrować bełkot marksistów kulturowych. Po pewnym czasie przekrzykiwania lewactwa pojawia się milicja, która tym razem o dziwo zachowuje się bez zarzutów, jednak uniemożliwia dalsze kontrowanie idiotów.

Jak zawsze w naszym mieście, można było liczyć na zdrowy rozsądek mieszkańców, którzy nie szczędzili słów pogardy i zażenowania względem intencji i treści prezentowanych podczas zgromadzenia. Bardzo nas to cieszy oraz napawa dumą ze świadomości lokalnej społeczności.

Rumunia - Senat zakazuje „gender studies”

Data: 19.06.2020 12:19

Autor: ziemianin

jurnalul.antena3.ro

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #gender #lgbt #plec ##ruchlgbt #Rumunia #zmianaplci

Rumuński parlament zatwierdził nowe prawo zakazujące prowadzenia badań nad tożsamością płciową w szkołach i uniwersytetach. W ten sposób prawodawcy chcą chronić najmłodszych Rumunów przed ideologią, zgodnie z którą mogą dowolnie zmieniać swoją płeć. Zawetowanie tych przepisów zapowiedział już liberalny prezydent Klaus Iohannis, a wspierają go w tej kwestii tęczowi aktywiści.

wymagany rumuński lub tłumacz

Rumunia – Senat zakazuje „gender studies”

Wiki Gender studies

W tym tygodniu nowelizację ustawy o edukacji narodowej przegłosował rumuński Senat. Tym samym w szkołach i na uniwersytetach w tym kraju nie byłoby można szerzyć ideologii, która pozwalałaby na zmianę i szerzenie teorii o istnieniu wielu płci. Inicjator zmian, senator Vasile Lungu, uzasadniając projekt zwracał uwagę na fakt, że mieszkał w Stanach Zjednoczonych pod rządami Baracka Obamy, a właśnie wówczas ideologia ta była silnie promowana w szkołach.

Lungu zauważył, że również w Rumunii istnieje cała masa organizacji pozarządowych, których celem jest promowanie postulatów mniejszości seksualnych. Forsują one twierdzenia o „płynności płci”, pozwalające na zmianę płci w zależności od własnego światopoglądu.

Senator w tym aspekcie się nie pomylił, ponieważ petycję przeciwko uchwaleniu ustawy wystosowało blisko osiemdziesiąt organizacji pozarządowych. Między innymi pod ich wpływem weto wobec nowelizacji prawa zapowiedziała rumuńska głowa państwa. Według ruchów LGBT nowe prawo „cofałoby Rumunię do średniowiecza”, a przede wszystkim byłoby nawiązaniem do przepisów uchwalonych niedawno przez Węgry.

Skowroński, Cejrowski - Studio Dziki Zachód 15.06.2020 r. (audio)

Data: 19.06.2020 12:10

Autor: ziemianin

mixcloud.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cejrowski #wojciechcejrowski #radiownet #krzysztofskowronski #rozmowy

Podróżnik odpowiada na krytykę jego ocen sytuacji epidemicznej na świecie; Tak samo jak osoby, które są przerażone koronawirusem, chcę dojść do prawdy na temat epidemii.

Skowroński, Cejrowski – Studio Dziki Zachód 15.06.2020 r. (audio)

Wojciech Cejrowski po wizycie w Gdańsku ocenia, że zasada dystansu społecznego na plaży nie ma sensu, gdyż silny wiatr i tak przywieje wirusa. Komentuje niegodną, jego zdaniem postawę delegacji pod przewodnictwem prezydent Aleksandry Dulkiewicz skłądającej wieńce przy grobie zamordowanego Pawła Adamowicza. Wskazuje, że dla osoby niewierzącej składanie kwiatów przy grobie nie ma sensu.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” krytykuje niesprawiedliwość rozwiązania funkcjonującego w Polsce, zgodnie z którym rolnicy są zwolnieni z podatku dochodowego. Przywołuje obserwację jednego ze swoich sąsiadów, który zwrócił uwagę, że skoro większość chorych na COVID-19 już wyzdrowiało, to szczepionka nie jest potrzebna. Podróżnik mówi, że swoją krytykę oficjalnych danych nt. pandemii przedstawia z wrodzonej podejrzliwości.

Tak samo jak osoby, które są przerażone koronawirusem, chcę dojść do prawdy na temat epidemii.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego stwierdza, że w USA koronawirus rozprzestrzenił się tak samo w stanach o zróżnicowanym charakterze wprowadzonych obostrzeń. Przechodząc do tematu wyborów prezydenckich, Wojciech Cejrowski przyznaje, że utracił sympatię do wszystkich kandydatów. Wyraża przekonanie, że jeszcze przed I turą Szymon Hołownia poprze Rafała Trzaskowskiego i wycofa się z udziału w wyborach w obawie przed nagłą utratą popularności.

Elektorat Hołowni i tak nie zagłosuje na Andrzeja Dudę.

Wojciech Cejrowski z zadowoleniem przyjął deklarację prezydenta, który stanowczo sprzeciwił się roszczeniom żydowskim wobec Polski. Komentuje również ogłoszenie przez Andrzej Dudę planu antykryzysowego, którego głównym elementem ma być bon turystyczny. Wskazuje, że będzie on uzależniony od środków unijnych, a njwiększa ich część przypadnie krajom najmocniej poszkodowanych przez epidemię.

Tworzenie planów na bazie tego, że nie wiemy, ile dostaniemy, jest nieroztropne. Przewiduję że dostaniemy niewiele.

Zdaniem podróżnika nie jest potrzebne emitowanie obligacji na poziomie ogólnounijnym:

Wolę, żeby okradł mnie polski rząd, a nie brukselski.

Jak dodaje gospodarz „Studia Dziki Zachód”:

Gdybym pisał nową polską konstytucję, zakazałbym państwu zadłużania się.

Wojciech Cejrowski zwraca uwagę, że należy przyjrzeć się sytuacji w Chinach, czy przy okazji pandemii koronawirusa nie podejmują kolejnych działań mających zaszkodzić Zachodowi.

Poruszony zostaje również temat wyborów korespondencyjnych. Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego zwraca uwagę, że w takim systemie bardzo łatwo jest wybory sfałszować; nie jest możliwe zapewnienie, że każdy kto chciał oddał głos zgodnie ze swoimi preferencjami.

W odniesieniu do zamieszek w USA Wojciech Cejrowski mówi, że są to „lokalne burdy bandytów”, zorganizowane przez Antifę.

Ameryka maluje portrety człowiekowi który 8 lat przebywał w więzieniu i się nie zresocjalizował.

Polski start-up Higo Sense, następca termometru i nie tylko?

Data: 19.06.2020 10:19

Autor: ziemianin

higosense.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #technologia#startup #polska #HigoSense #KonradWojdan #MarekKulus #MichalBiernat #pediatria #StanislawBoguslawski #telemedycyna #TransitionTechnologies #WUM

Lekarze są wkurzeni: To my uczymy się tego przez 10 czy 20 lat, wciąż wszystkiego nie wiemy, a pan mówi, że ludzie bez studiów sami prawidłowo zbadają pacjenta? A co na to Michał Biernat? Nie mówi: „nie”

Polski start-up Higo Sense, następca termometru i nie tylko?

To wygląda mniej więcej tak: jest 18:00, wracasz z pracy… Albo nie, jeszcze gorzej: jest 7:00 rano, a ty spieszysz się do pracy – i się zaczyna: „Mamo, boli mnie głowa i gardło!”. Wiadomo, zwykle nie dzieje się nic strasznego, ale i tak się martwisz. To tylko przeziębienie? A może coś poważniejszego? Jechać do przychodni? Ale tam są chore dzieci. Co robić?

A gdyby tak można było zbadać dziecko bez wychodzenia z domu? Byłoby wspaniale, tyle że taki komfort mają dziś tylko ci, którzy sami są lekarzami albo mają lekarza w domu.

Wszystko w jednym

Michał Biernat z warszawskiego start-upu Higo twierdzi, że on i jego ekipa znaleźli na to sposób. Ich produkt telemedyczny do zdalnej diagnostyki w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej właśnie uzyskał certyfikat CE jako wyrób medyczny. Pozwoli zbadać dziecko, zarejestrować wartościowe dane medyczne i przesłać je do lekarza. A po godzinie otrzymać diagnozę i e-receptę, e-skierowanie lub e-zwolnienie.

Higo to cały system, którego sercem jest małe, poręczne urządzenie. Nakłada się na nie wymienne moduły, które realizują poszczególne funkcje. Jest termometr, jest stetoskop cyfrowy, czyli słuchawka, którą lekarz przykłada do klatki piersiowej albo do pleców, by zbadać serce albo płuca, jest cyfrowy otoskop, czyli nakładka do badania ucha, jest specjalna szpatułka do badania gardła. I nakładka dermatoskopowa, która pokazuje zmiany skórne. To w zasadzie wystarcza, by zrobić komplet podstawowych badań – takich, które robi pediatra w gabinecie. Zebrane dane – filmy i nagrania audio – przesyła się lekarzowi.

Uzupełnieniem tych danych jest wywiad medyczny przeprowadzony w aplikacji mobilnej: symptomy, przebyte choroby, zażywane leki, choroby współistniejące. W aplikacji każdy użytkownik systemu ma własny profil.

No dobrze, ale cyfrowe stetoskopy i cyfrowe otoskopy już przecież istnieją. Gdzie tu innowacja?

Higo to pierwsze urządzenie, które łączy wszystkie wspomniane funkcje.

Czego chcą lekarze

Michał Biernat, inżynier biomedyczny od początku swojej kariery związany z branżą telemedyczną, podjął się tego wyzwania nieco ponad 2 lata temu.

– Postawiliśmy sobie dwa cele: urządzenie ma być proste w obsłudze i produkować dane medyczne wysokiej jakości, które nadadzą się do interpretacji – mówi. – Najpierw kupiłem sporo urządzeń referencyjnych, czyli takich, które mają pojedynczą funkcję. Większość z nich, na przykład wideo-otoskop, który kosztuje 4,5 tys. euro, jest przeznaczonych dla lekarzy. Proszę sobie wyobrazić, jakie to było wyzwanie: połączyć kilka funkcji, uzyskać taką samą jakość danych, tyle że sprzęt ma kosztować kilkaset złotych.

Nawiązali współpracę ze środowiskiem medycznym – by zobaczyć, czego lekarze od takiego sprzętu oczekują. Bo wielu z nich patrzy na telemedycynę bardzo krytycznie.

Bolesna lekcja

– Być może dlatego, że powstaje wiele bubli – zaznacza Biernat – a może z tego powodu, że lekarzom trudno wyjść poza schemat, że pacjenta bada się u lekarza w gabinecie. Lekarze doskonalą swój kunszt całymi latami, a i tak zdarzają im się błędne diagnozy. Mówią: „To my uczymy się tego przez 10 czy 20 lat, a wciąż wszystkiego nie wiemy, a pan mówi, że ludzie bez medycznego wykształcenia sami prawidłowo zbadają pacjenta? Ryzyko, że źle zrobią badania, prześlą mi błędne dane i ja podejmę na ich podstawie złą decyzję, jest ogromne. A przecież to na mnie ciąży ostateczna odpowiedzialność!”.

Biernat i jego ekipa wiedzieli, że zanim zadowolą służbę zdrowia, trzeba się będzie mocno napracować. Dlatego każdą decyzję konsultowali z lekarzami. Na szczęście do udziału w projekcie zapalił się profesor Marek Kulus, kierownik katedry pediatrii w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym przy Uniwersytecie Medycznym. Zorganizował siedmioosobowy zespół lekarzy, którzy do dzisiaj są częścią teamu Higo.

To cały system, którego sercem jest małe, poręczne urządzenie. Nakłada się na nie wymienne moduły: termometr, stetoskop cyfrowy, cyfrowy otoskop czy specjalna szpatułka do badania gardła

– Kiedy mieliśmy pierwszy działający prototyp, zrobiliśmy szeroko zakrojone testy fokusowe. Nigdy tego nie zapomnę: stałem za lustrem weneckim i łzy płynęły mi po policzkach – wspomina Michał Biernat. Kilkudziesięciu rodziców – potencjalnych użytkowników – dostało urządzenia, instrukcję obsługi i mieli przebadać swoje dzieci. Byliśmy przekonani, że mamy najpiękniejsze i najfantastyczniejsze urządzenie pod słońcem. I proszę mi wierzyć: z tej grupy kilkudziesięciu osób nikt, dosłownie n i k t nie zrobił dobrze badania. Co zabawne, pod koniec w ankiecie wszyscy napisali, że są przekonani, że zrobili je prawidłowo.

Lekcja była bolesna, ale cenna. Wniosek? Urządzenie trzeba zaprojektować od nowa.

Sorry, bez SI ani rusz

Operator takiego sprzętu, czyli statystyczny rodzic, nie ma ani przeszkolenia technicznego, ani medycznego. Innymi słowy, nie do końca wie, jak zbadać dziecko. „Gdzie przyłożyć stetoskop? Czy przykładam odpowiednio mocno? Czy dźwięk, który rejestruję, jest dobrej jakości? A może dziecko powinno oddychać głębiej?” Rodzic ma prawo tego wszystkiego nie wiedzieć. Na przykład diagnostyczny obraz gardła: musi pokazywać podniebienie miękkie, migdałki, tylną ścianę gardła, języczek podniebienny, nasadę języka. To wszystko musi się znaleźć na filmie, by lekarz mógł zrobić swoją robotę.

Biernat: – Powiedziałem: sorry, ale to się nie uda. Bez interaktywnego wsparcia się nie obejdzie. Muszą zadziałać algorytmy!

I właśnie stąd w Higo wzięła się sztuczna inteligencja.

W pod koniec 2018 roku Higo zdobył duże dofinansowanie. Dwie dotacje plus prywatny inwestor.

– Zebraliśmy więc kapitał i mieliśmy zabezpieczoną stabilną realizację projektu – wspomina Michał Biernat. – Dla start-upu to coś bezcennego nie musieć z miesiąca na miesiąc martwić się o przetrwanie.

Powiększyli zespół – i zaczął się wyścig z czasem. Bo postanowili, że nowe urządzenie wprowadzą na rynek w półtora roku.

Duże wyzwanie

Pieniądze wydali między innymi na badania kliniczne. Dostarczyły im danych do trenowania algorytmów. Sztuczna inteligencja potrzebuje zbioru treningowego, a w medycynie można ją karmić tylko takimi danymi, które pochodzą z odpowiednich źródeł i zostały starannie zebrane. Badania przeprowadzili na próbie kilku tysięcy użytkowników.

Potem z danymi zwrócili się do Konrada Wojdana, specjalisty od sztucznej inteligencji z firmy Transition Technologies.

– Opracowaliśmy algorytm, który ma wesprzeć użytkownika podczas rejestracji danych. Na żywo ocenia obraz z kamery i strumień audio ze stetoskopu– mówi Wojdan. – Algorytm informuje rodzica, czy rejestrowane dane zawierają istotne dla diagnosty informacje. Na koniec daje znak, że ma już wszystko, czego lekarz będzie potrzebował i że można zakończyć rejestrację.

Napisali go w Pythonie, a później zaimplementowali na Higo. Oczywiście pamiętając, że Higo to urządzenie o ograniczonym procesorze z ograniczoną pamięcią, a do tego musi działać szybko, na żywo.

– To było duże wyzwanie. Pomogło nam uczenie maszynowe – dodaje Wojdan. – Dla obrazu gardła i ucha opracowaliśmy kilka typowych cech i na tej podstawie wytrenowaliśmy klasyfikatory. Podobnie jest, jeśli chodzi o dźwięk: algorytmy rozpoznają, czy stetoskop jest dobrze przyłożony, czy nie ma dźwięków zakłócających i czy słychać oddechy oraz uderzenia serca. Na razie nie używamy uczenia głębokiego, bo działamy na ograniczonym zasobie pamięci procesora.

Pół roku na ergonomię

Biernat podkreśla, że starali się odwzorować w zasadzie całą procedurę badania, którą wykonuje lekarz – zrobić krok po kroku to, o co on prosiłby małego pacjenta.

– Kiedy badamy gardło, trzeba powiedzieć: „Aaa”, bo dzięki temu otwiera się głośnia, podnosi się podniebienie i w zasadzie całą tylną ścianę gardła możemy sobie pięknie obserwować. Gdy badamy ucho, trzeba złapać za małżowinę i ją odciągnąć, by wyprostować kanał.

To zestaw prostych, ale bardzo ważnych podpowiedzi, które trzeba uwzględnić podczas badania. Podanych w przystępnej formie, żeby rodzic, i tak już zestresowany, nie musiał jakoś szczególnie główkować nawet wtedy, kiedy chore i rozdrażnione dziecko nie chce współpracować.

Poza tym Higo jest teraz lepiej wyprofilowane; zgrabnie mieści się w dłoni.

– Ta ergonomia to nasze oczko w głowie. Pół roku nad tym spędziliśmy – dodaje Biernat.

No dobrze, ale czy Higo zadowoli lekarzy?

Rodzic nagrywa, lekarz ogląda

– Ja jestem za. Telemedycyna to przyszłość. Szczególnie w krajach, w których dostęp do lekarzy jest trudny, takich jak Polska – mówi dr Stanisław Bogusławski, pediatra z WUM. – Dzisiaj dla lekarzy praktyków telemedycyna sprowadza się do rozmowy przez telefon i ewentualnie nagrania wideo. Stąd pewnie sceptycyzm części środowiska. Higo będzie pierwszym narzędziem w Polsce, które pozwoli na pełne, przedmiotowe przebadanie dziecka. Mówię o dziecku, bo jestem pediatrą. Poza tym to dzieci najczęściej zapadają na choroby infekcyjne. Nie ma jednak przeszkód, by korzystali z tego i dorośli.

Higo generuje dane bardzo wysokiej jakości. Bogusławskiemu podoba się to, że rodzic może nagrać filmik, a on będzie mógł zobaczyć dziecko. Bo czasem jeden rzut oka wystarczy, by zdecydować, że trzeba szybko jechać na pogotowie albo wzywać karetkę. Natomiast kiedy dziecko jest w ciężkim stanie, rodzic z pewnością to zauważy i nie będzie się bawił w telemedycynę. Zresztą Higo nie służy do oceny stanu dziecka w skrajnych sytuacjach. Pomaga dokonać szybkiej selekcji pacjentów na tych, którzy wymagają wizyty w przychodni, i tych, których można zostawić w domu.

– A kiedy coś mnie zaniepokoi, mogę poprosić rodzica, by ponownie zbadał dziecko za kilka godzin, i w ten sposób monitorować rozwój infekcji – dodaje doktor Bogusławski. – Pozwoli to zaoszczędzić dużo czasu i lekarzom, i rodzicom, i pacjentom.

Nie tylko dla bogaczy

Higo świetnie też by się sprawdził w przychodniach i szpitalach. Zwłaszcza teraz, podczas pandemii, bo pozwoliłby na szybkie i bezdotykowe badanie. Poza tym takie urządzenia zapewniłoby obiektywne i zapisane dane. Teraz, kiedy Bogusławski wychodzi z dyżuru, mówi swemu następcy: „Tamten chłopiec mnie niepokoi, ma czerwone gardło”. Tylko tyle może powiedzieć – to ocena ogólna i subiektywna. A gdyby miał zdjęcie gardła tego chłopca, kolejny lekarz mógłby porównać jego obecny stan z tym sprzed kilku godzin.

Na rynek Higo ma wejść jesienią.

Czy to będzie produkt tylko dla zamożnych? – pytam.

– Zrobimy wszystko, żeby tak się nie stało – mówi Michał Biernat. – Chcielibyśmy współpracować z prywatną służbą zdrowia, by instytucje takie jak np. Luxmed, Medicover, Enelmed czy też ubezpieczyciele, mogli dostarczać Higo w ramach abonamentu. Naszą ambicją jest, by Higo był w każdym domu, żeby został następcą termometru. Pierwsze objawy przeziębienia i grypy? Sięgam po Higo.

2 procent górników ma koronawirusa. 98 procent przechodzi go... bezobjawowo.

Data: 19.06.2020 09:52

Autor: ziemianin

eska.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #pandemia #epidemia #koronawirus #gornictwo #PGG #PolskaGrupeGornicza

Koronawirus w kopalniach PGG. Aż 98 proc. górników nie ma żadnych objawów.

2 procent górników ma koronawirusa. 98 procent przechodzi go… bezobjawowo.

Według najnowszych informacji przekazanych przez Polską Grupę Górniczą koronawirusem zakażonych jest zaledwie 2 procent górników pracujących w spółce. A jeśli ktoś już ma wirusa, to chorobę przechodzi bez żadnych objawów. Do szpitala trafiają nieliczni, rzadko też zarażają bliskich. To jak to jest z tym wirusem?

Zaskakujący raport dotyczący zakażeń koronawirusem w kopalniach opublikowała Polska Grupa Górnicza. Pokazała go podczas posiedzenia Rady Ochrony Pracy w Warszawie, które poświęcone zostało m.in. sytuacji epidemicznej w śląskich kopalniach. Z tego raportu możemy się dowiedzieć m.in., że wykonano już 47 tysięcy testów na koronawirusa pracownikom PGG. Okazało się, że tylko 1,99 proc. spośród wszystkich pracowników spółki jest zakażonych koronawirusem, a blisko 98 proc. zakażonych górników przechodzi chorobę bezobjawowo. Pośród zakażonych hospitalizowano tylko 1,65 proc. pracowników, a mniej niż 1 procent przebywa w izolacji"

Koncerny, marki, puby – wszyscy przepraszają za „rasizm”

Data: 18.06.2020 21:17

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatzwariowal #absurdypolitycznejpoprawnosci #antyrasizm #politycznapoprawnosc #rasizm #stanyzjednoczone #usa #walkazrasizmem #wielkabrytania

Kajanie się po śmierci czarnoskórego George’a Floyda z amerykańskiego Minneapolis nie ustaje. Kolejne firmy, marki, ubezpieczalnie czy nawet puby przepraszają więc za „rasistowskie” konotacje ich nazw czy marek produktów. Niektóre z nich zamierzają chociażby zmieniać swoje towary, aby w ten sposób walczyć z rzekomymi „stereotypami rasowymi”.

Koncerny, marki, puby – wszyscy przepraszają za „rasizm”

Znany koncern PepsiCo zapowiedział zmianę nazwy i loga swoich popularnych produktów śniadaniowych. Firma ze Stanów Zjednoczonych uznała, że towary sprzedawane pod marką Aunt Jemima mogą na swoich opakowaniach nawiązywać do XIX-wiecznych „stereotypów rasowych”. Widnieje bowiem na nich roześmiana twarz czarnoskórej kobiety, przedstawianej jako „domowa szczęśliwa niewolnica”.

Nowe logo należące do Quaker Foods, czyli spółki zależnej PepsiCo, ma zostać zaprezentowane w czwartym kwartale tego roku. Jednocześnie koncern zapowiedział przeznaczenie 400 mln dolarów na potrzeby zgłaszane przez czarnoskóre społeczności. Z podobnym „problemem” mierzy się koncern Mars. Zmieni on opakowania swojej znanej marki „Uncle Bens”, ponieważ widnieje na niej roześmiany starszy murzyn.

Do kajania się za swoją przeszłość dołączył też przedsiębiorstwa z Wielkiej Brytanii. Popularna sieć pubów Greene King postanowiła przeprosić za posiadanie przez siebie plantacji na Karaibach, która należała do jej założyciela Benjamina Greene. Warto zauważyć, że Greene był właścicielem owych pól do… 1833 roku, gdy na Wyspach Brytyjskich zniesiono niewolnictwo. Założony w 1688 roku ubezpieczyciel Lloyd’s przeprasza z kolei za ubezpieczanie statków niewolniczych.

#HistoriaBezCenzury - Zbawca ZSRR - Gieorgij Żukow.

Data: 18.06.2020 15:43

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hbc #historiabezcenzury #ciekawostkihistoryczne #zsrr #GieorgijZukow #CCCP

Opowiadaliśmy Wam już o niemieckim, a także o amerykańskim dowódcy II wojny światowej. Dzisiaj czas na kolejnego, wybitnego dowódcę tego okresu, tym razem z ZSRR. Jak doszło do tego, że Grigorij Żukow tak szybko wspiął się po szczeblach kariery? Co wspólnego miał z lordem Farquaadem? Ile kilo była w stanie unieść jego matka? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

#HistoriaBezCenzury – Zbawca ZSRR – Gieorgij Żukow.

#SpaceX - Na Marsa i Księżyc polecimy prosto z morskiej platformy

Data: 18.06.2020 13:25

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #elonmusk #fiction #iss #kosmiczna #kosmiczne #kosmos #loty #Mars #morskie #platformy #rakieta #science #spacex #stacja #starship #ciekawostki

Elon Musk, właściciel SpaceX szuka inżynierów i techników do budowy morskich platform startowych dla rakiet kosmicznych.

#SpaceX – Na Marsa i Księżyc polecimy prosto z morskiej platformy

W internecie pojawiło się wczoraj ciekawe ogłoszenie, z którego wynika jasno, że SpaceX szuka inżynierów oraz techników, którzy zaprojektują i zbudują morską platformę przeznaczoną do startów rakiet. Początkowo przypuszczano, że może być to zwykły fejk, ale nie – sprawę potwierdził sam Elon Musk. Właściciel SpaceX planuje stworzenie sieci portów dla rakiet, które docelowo będą wysyłać ludzi w kosmos, w tym na Księżyc oraz Marsa. W pierwszym etapie platformy umożliwiłyby obsługę lotów międzykontynentalnych. To, co jeszcze do niedawna nadawało się na scenariusz filmu science fiction, dziś taje się faktem. Konsumenckie podróże w kosmos są bliższe, niż mogłoby się wydawać.

Żyjemy w pięknych czasach. Otaczająca nas technologia ułatwia nam kontakt ze znajomymi z drugiej części globu, pomaga dotrzeć w nieznane miejsca, a także zgłębić arkana dowolnego rzemiosła. Nawigacja satelitarna, sieci komórkowe, drony czy elektryczne, autonomiczne auta — wszystko to dzieje się tu i teraz. Dotyczy to również tak zwanego „podboju kosmosu”. Elon Musk, właściciel SpaceX od lat pracuje nad rozwiązaniami, które pozwolą stosunkowo niskim w ujęciu globalnym, kosztem na podróże kosmiczne, a może nawet międzyplanetarne. Każda kolejna inicjatywa firmy budzi niemałe emocje. Idealnie obrazuje to niedawny start rakiety Falcon 9, która wzniosła kapsułę Crew Dragon na orbitę i pozwoliła dotrzeć astronautom do międzynarodowej stacji ISS.

Z uwagi na normy głośności platformy dla rakiet będą musiały znajdować się wiele kilometrów od lądu. Możliwe, że w celu szybszego transportu pasażerów wykorzysta się tunele hyperloop, ale na ten moment brak jest jakichkolwiek szczegółów. Starshipy, tak jak wspomniałem wcześniej, będą służyć nie tylko lotom w kosmos, ale także transportowi ludzi na ziemi. Rzecz jasna, błyskawicznemu. Powyższy materiał wideo pokazuje wizję przyszłości, która jeszcze do niedawna była niedorzeczna. Dziś zastąpienie samolotów rakietami w przypadku najodleglejszych lotów nie wydaje się już nierealne. Czy realizacja się powiedzie, przekonamy się już wkrótce. Ja trzymam kciuki za Elona Muska i SpaceX.

SpaceX is hiring for Offshore Operations Engineers in Brownsville.



From the post: "Work as part of a team of engineers and technicians to design and build an operational offshore rocket launch facility"



With thanks to @CowboyDanPaasch for the scoop.https://t.co/S0i8BM04KL



— Gavin – SpaceXFleet.com (@SpaceXFleet) [June 16, 2020](https://twitter.com/SpaceXFleet/status/1272891684070871045?ref_src=twsrc%5Etfw)

Bioniczne oko widzi lepiej niż naturalne

Data: 18.06.2020 12:35

Autor: ziemianin

nature.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #LeileiGu #medycyna #nanotechnologia #oko #robotyka #siatkowka #ZhiyongFan #ciekawostki

Jest okrągłe, ma tęczówkę i soczewkę oraz półkulistą siatkówkę wykonaną z nanodrutów o dużej gęstości – tak wygląda sztuczne oko, które w niektórych parametrach przewyższa ludzki narząd wzroku

wymagany angielski

Bioniczne oko widzi lepiej niż naturalne

Pomysł wziął się z filmowych megahitów. „Oglądając seriale science fiction, takie jak ‚Star Trek’ i ‚Ja, Robot’, zastanawiałem się nad stworzeniem oka do zastosowania zarówno w robotach humanoidalnych, jak i dla osób z problemami wzroku” – mówi prof. Zhiyong Fan, profesor elektroniki i inżynierii komputerowej Uniwersytetu Nauki i Technologii w Hongkongu (HKUST), który współpracował w tym zadaniu z Amerykanami.

Prof. Fan od dziecka ogląda filmy science fiction, aby dać się zaskoczyć, odświeżyć myśli, znaleźć inspirację. I tak się stało.

Jego szalony pomysł, realizowany od 2012 roku właśnie się zmaterializował. Powstało sztuczne oko, w niektórych parametrach lepsze, niż ludzkie. Na przykład szybciej, niż ludzkie oko, reaguje na zmiany natężenia światła. Biomimetyczny [naśladujący przyrodę – przyp. red] prototyp ma 30 razy więcej czujników na sztucznej siatkówce niż ludzkie oko.

Przełom w siatkówce

„To elektrochemiczne oko z siatkówką wykonaną z szeregu nanodrutów o dużej gęstości, naśladujących fotoreceptory na ludzkiej siatkówce. Konstrukcja urządzenia jest podobna strukturalnie do ludzkiego oka i może osiągnąć wysoką rozdzielczość obrazowania” – piszą naukowcy z HKUST oraz Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley i Narodowego Laboratorium Lawrence w Berkeley.

To właśnie siatkówka może być przełomowa w rozwoju sztucznych odpowiedników ludzkich oczu. Ma podstawę wykonaną z tlenku glinu usianą porami, z których każdy zawiera fotoczujnik. Z tyłu siatkówki osadzono cienkie elastyczne, łatwo topliwe druty zwane eutektycznymi, wykonane ze stopu galu i indu, który został uszczelniony za pomocą miękkich gumowych rurek.

Siatkówka jest utrzymywana na miejscu przez polimerowe gniazdo, które pozwala na kontakt elektryczny między nanodrutami, pogrupowanymi w wiązkach po trzy lub cztery, a drutami z ciekłego metalu z tyłu. Nanodruty są ze sobą połączone i łączą się z komputerem, który przetwarza sygnały świetlne pochodzące z siatkówki. Dzięki temu tak skonstruowane oko „widzi” zakres natężeń światła zbliżonych do ludzkiego i ma podobną wrażliwość na światło.

Zmniejszyć nanowłókna

„Prawie rok zajęło nam dopracowanie naszych badań, powtórzenie eksperymentów i ponowne przesłanie nowego artykułu naukowego z dużo wzbogaconą treścią. Największym wyzwaniem było zmniejszenie nanowłókien. Zajęło nam to 10 miesięcy pracy dwadzieścia cztery godziny na dobę. Po licznych awariach i ogromnej presji, nasze wysiłki się opłaciły” – mówi jeden z członków zespołu, dr hab. Leilei Gu cytowany w komunikacie prasowym Uniwersytetu w Hongkongu.

Możliwości bionicznego oka naukowcy zaprezentowali w artykule opublikowanym przez czasopismo „Nature”.

Zespół uważa, że technologię superoka o wysokiej rozdzielczości obrazowania można użyć do integracji z robotami medycznymi w celu opieki nad pacjentami.

#RadioWNET - Doszło do starć między Chinami a Indiami.

Data: 18.06.2020 12:22

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #AkademiaSztukiWojennej #Chiny #DrKrzysztofIwanek #Indie #Ladakh #NoweDelhi #PEKIN #Tybet #zostatniejchwili

Dr Krzysztof Iwanek o wydarzeniach na granicy chińsko-indyjskiej, przebiegu starć między żołnierzami, tym, czy grozi nam wojna między mocarstwami atomowymi i o tym, co ma z tym wspólnego koronawirus.

#RadioWNET – Doszło do starć między Chinami a Indiami.

Dr Krzysztof Iwanek informuje, że w poniedziałek doszło do starć między dwoma państwami na spornej granicy w Himalajach. Potwierdzono śmierć trzech żołnierzy indyjskiej, ale mówi się w mediach o 20 ofiarach. Straty po stronie chińskiej są nieznane. Są to największe takie napięcia od 1987 r.

Do starć doszło przy użyciu broni improwizowanej, noży i kamieni.

Do starć, jak zauważa wykładowca Akademii Sztuki Wojennej, dochodzi bez użycia broni palnej, gdyż zgodnie z gentleman’s agreement między stronami, patrole tak Indii, jak i Chin odbywane poruszają się w rejonie Ladakh bez niej, by zredukować ryzyko eskalacji. Temu ostatniemu nie służy wzajemne wchodzenie patroli coraz głębiej w terytorium, która druga strona uważa za swoje.

Pekin i Nowe Delhi oskarżają się wzajemnie o rozbudowę infrastruktury w rejonie Galwan. Dr Iwanek zauważa, że to właśnie drogami w tym regionie przemieszczały się siły chińskie w trakcie wojny z Indiami w 1962 r. Także obecnie mogłyby one służyć do inwazji Chin na Indie, ale jak sądzi, nie dojdzie do wojny. Zauważa przy tym, że są informacje o tym, iż

Gdzieś w Tybecie trwają bardzo szerokie ćwiczenia wojska chińskiego.

Zdaniem rozmówcy Krzysztofa Skowrońskiego sytuacja na spornej granicy powiązana jest z epidemią koronawirusa. Chiny bowiem mają ją już w znacznej mierze za sobą, zaś Indie z epidemią wciąż się zmagają.

Chińczycy kalkulują, że to dobry moment, żeby sobie malutkie kawałki terenu w Himalajach zajmować.

#ZaufanaTrzeciaStrona - Jak FBI namierzyło panią, która podpaliła dwa policyjne radiowozy

Data: 18.06.2020 12:17

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #FBI #OSINT #sledztwo #tatuaz #ZaufanaTrzeciaStrona

Protesty z ostatnich tygodni w USA przybierają różną formę. Wiele osób protestuje pokojowo, ale część ogarnięta jest żądzą zniszczenia. W Filadelfii spłonęło kilka radiowozów, a FBI całkiem sprytnie zlokalizowało panią, która się do tego przyczyniła.

#ZaufanaTrzeciaStrona – Jak FBI namierzyło panią, która podpaliła dwa policyjne radiowozy

Seamus Hughes, wytrwały łowca ciekawych amerykańskich spraw sądowych, zlokalizował kolejny interesujący przypadek. FBI użyło w nim nie tylko uprawnień ustawowych, ale także sprytnego OSINT-u. Prześledźmy zatem wspólnie proces śledczy.

Spalone samochody, tajemnicza kobieta

30 maja doszło do spalenia co najmniej dwóch policyjnych samochodów. Wydarzenia te oglądał na żywo w telewizji agent FBI. Patrząc na transmisję z helikoptera, zauważył, że samochody nie spłonęły same z siebie – znacząco pomogła im w tym kobieta, która wrzucała do pojazdów fragmenty płonącej barykady.

Spalony radiowóz

Kobieta była rasy białej, ubrana w niebieski t-shirt, miała brązowy plecak, szare rękawiczki, kolorową maskę i czarne buty. To niedużo, ale na początek wystarczy.

Agent zaczął przeszukiwać dostępne nagrania zamieszek z tego dnia oraz fotografie. Na Instagramie natrafił na zdjęcie, przedstawiające bohaterkę w trakcie ataku na samochód.

Początek akcji podpalaczki

Zidentyfikował właściciela konta i uzyskał od niego wiele innych zdjęć z tego samego dnia i miejsca. Wśród nich znalazł zdjęcie, na którym widać kobietę, odchodzącą od płonącego już samochodu. Po powiększeniu widać tatuaż na ręce oraz napis na koszulce.

Kluczowa fotografia

Widoczne są także solidne rękawice – prawdopodobnie, jak twierdzi agent, ognioodporne. Kolejna fotografia pozwoliła znaleźć szczegóły napisu na koszulce.

Koszulka

Napis na koszulce brzmi „KEEP THE IMMIGRANTS, DEPORT THE RACISTS”. Czas na kolejne wyszukiwanie.

Agent znalazł sklep oferujący bardzo podobne koszulki. Sklep zlokalizowałem – nadal jest dostępny na platformie Etsy.

Zrzut ekranu strony sklepu

Wśród recenzji towaru agent znalazł jedną, której autorka jako swoją lokalizację podała Filadelfię. Tę recenzję także znalazłem – oto ona.

Recenzja z Etsy

Użytkownik „Xx Mv” ma swój profil na Etsy, gdzie widać nie tylko lokalizację w Filadelfii, ale także pseudonim (w adresie strony), czyli „alleycatlore”.

Pseudonim użytkowniczki

Szukając pseudonimu w internecie, agent natrafił na stronę Poshmark (nie było trudno – u mnie w Google to pierwszy wynik po Etsy, gdzie pseudonim występuje w takiej samej formie). Wystarczy jeszcze kliknąć w pseudonim na znalezionej stronie i otrzymujemy profil użytkownika, tym razem zawierający pełne, dość nietypowe imię bohaterki.

Profil użytkownika alleycatlore

Połączenie nietypowego imienia i miasta pozwoliło znaleźć jej profil LinkedIn.

Profil LinkedIn

Ten z kolei doprowadził do strony prowadzonej przez nią firmy, która zajmuje się masażami. Na stronie firmy można znaleźć nagranie reklamujące masaże. A na nagraniu widać tatuaże wykonującej je osoby. Nagranie – co prawda – ma cztery lata, a przez cztery lata u miłośników tatuażu wiele może się zdarzyć, jednak podstawowy element już chyba gdzieś widzieliśmy na zdjęciu.

Zrzut ekranu z tatuażem

Czy to może być przypadek? Pewnie może. Ale raczej jest to mało prawdopodobne, skoro inne elementy układanki prowadzą do podobnych wniosków.

Zoom, enhance… Do mistrzów Photoshopa mi daleko

Pani Lore-Elisabeth Blumenthal może się zatem spodziewać aktu oskarżenia, a ja mam kolejny ciekawy przypadek do kursu OSINT online, którego premiera już niedługo. Lubię OSINT praktyczny – dlatego w szkoleniu zobaczycie sporo podobnych historii. Poniżej możecie zapisać się na listę osób, które o premierze dowiedzą się pierwsze i otrzymają ofertę z najniższą ceną, która nie będzie dostępna w żadnym innym kanale.

Warto zauważyć

W sieci jest sporo poradników opisujących, jak ubrać się na protest. Większość rekomenduje noszenie jednolitych, ciemnych ubrań bez elementów identyfikujących (najlepiej czarnych = „black blocking”), zakrywanie tatuaży i działanie w grupie podobnie ubranych osób. Bohaterka artykułu najwyraźniej żadnego poradnika nie czytała albo wszystkie zignorowała.

Sośnierz o normalności, Lewica o obnażaniu orientacji seksualnej.

Data: 17.06.2020 12:03

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wesolki #AnnaMariaZukowska #DobromirSosnierz #Konfederacja #Lewica #LGBT

Posłanka z Lewicy zachęca do wyznania swojej orientacji seksualnej.

Sośnierz o normalności, Lewica o obnażaniu orientacji seksualnej.

Anna Maria Żukowska, posłanka Lewicy apeluje na Twitterze

“LGBT+ to LUDZIE. Ja jestem literką B. ATy? Niech Nas zobaczą! Retwittnij z podaniem Twojej literki. Niech nam jacyś żałości politycy prawicy oraz księża nie opowiadają bzdur, że LGBT to ideologia. Pokażmy, że jesteśmy!”

Lewica zachęca do publicznego obnażania swojej orientacji. A prawica…

Sośnierz reaguje na apel.

Dobromir Sośnierz, poseł Konfederacji ustosunkował się do apelu posłanki Lewicy:

“No ja jestem literką N jak Normalny, ale z jakiegoś powodu tej literki brakuje w waszym zestawieniu. Przy okqzji- to do czego nam ta wiedza potrzebna? Może jutro wszyscy politycy będą się oznaczać, czy wolimy Łazanki, Grzybową, Bigos czy Tatara, LGBT- którą jesteś literką?”

Najwyraźniej według posła Konfederacji mandat nie służy do takich czynności.

ZEA - Oszałamiające zdjęcia lotnicze Dubaju uchwyciły bitwę między naturą a ludźmi (zdjęcia)

Data: 17.06.2020 11:56

Autor: ziemianin

freeyork.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #fotografia #podroze #IrenaeusHerok #pustynia #zdjeciazdrona #ZjednoczoneEmiratyArabskie

Australijski fotograf Irenaeus Herok spędził trochę czasu na pustyni i zrobił zdjęcia za pomocą drona. To, co uchwycił wygląda wspaniale. Przedstawia walkę Matki Natury z tym, co stworzył człowiek.

ZEA – Oszałamiające zdjęcia lotnicze Dubaju uchwyciły bitwę między naturą a ludźmi (zdjęcia)

Jego praca obejmuje zarówno tradycyjne, jak i nowoczesne aspekty, równoważąc techniczną dokładność z jego własnym, niepowtarzalnym stylem. Tak wygląda bitwa między naturą a ludźmi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Niektóre miasta zostały zbudowane z niesamowitą szybkością, tak jak na przykład Dubaj, który rozrósł się z mało znanego miasta portowego w tętniącą życiem metropolię w zaledwie kilka dekad.

Natura ma jednak do dyspozycji arsenał uderzeń, a Irenaeus dokumentuje to wraz ze swoimi surrealistycznymi, apokaliptycznymi zdjęciami lotniczymi, które ukazują pustynię stopniowo pożerającą lotniska i osady w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Tajlandia - Bombardowanie nasionami to świetny sposób na przywrócenie lasów

Data: 17.06.2020 11:51

Autor: ziemianin

offgridworld.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #bombardowanienasionami #drzewa #las #lotniczezalesianie #Tajlandia #zalesianie

Artykuł z 2016 roku


Lotnicze zalesianie lub bombardowanie nasionami to metoda naprawy wylesionych terenów.

Tajlandia – Bombardowanie nasionami to świetny sposób na przywrócenie lasów

Rząd Tajlandii zainicjował pięcioletni projekt pilotażowy, w którym wykorzystuje się zalesianie z powietrza w celu przyspieszenia regeneracji lasów.

Lotnicze zalesianie to technika stosowana do szybkiego sadzenia dużej liczby nowych drzew. Lokalne nasiona drzew miesza się z glebą i formuje w małe kulki zwane bombami nasiennymi. Bomby zrzucane są z samolotów nad zniszczonymi lasami.

Nasiona drzew są pakowane w biodegradowalny materiał podobny do kompostu. Po upuszczeniu naturalny proces wzrostu przejmuje kontrolę i drzewa rosną w swoim tempie.

Pojedynczy lot może zrzucić 100 000 nasion, a wskaźnik sukcesu wynosi 70%! Tak więc na każdy 1 milion posadzonych nasion można wyhodować 700 tys. drzew. Jest to świetny sposób, aby zalesić obszary na całym świecie.

Każdego roku około 32 miliardów akrów lasów ginie w wyniku wylesiania. Tego rodzaju zniszczenia są niezrównoważone, a życie, jakie znamy, nie potrwa, jeśli dalej tak będziemy niszczyć lasy.

Według raportu The Guardian z 1999 r. ponowne zalesianie z powietrza może być stosowane w każdym obszarze, w którym kiedyś znajdowały się drzewa, a nawet na niektórych pustyniach.

Sposób ten pomoże zalesić wszystkie wylesione obszary świata, przywracając lasy i czystsze, świeższe powietrze oraz miliardy akrów siedlisk przyrodniczych.

Ten wspaniały sposób jest dobry dla naszej planety i przyszłości naszych dzieci.

Mars ma swoją zorzę. Zielona poświata nad planetą

Data: 17.06.2020 11:19

Autor: ziemianin

esa.int

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Astronomia #kosmos #CZERWONAPLANETA #esa #exomars #EXOMARSTRACEGASORBITER #iss #kosmos #MARS #NOMAD #PROMIENIOWANIESLONECZNE #tlen #TRACEGASORBITER #UVIS #WIATRSLONECZNY #zorzapolarna

Orbiter krążący wokół Marsa zaobserwował właśnie bardzo ciekawe zjawisko, a mianowicie świecenie Czerwonej Planety i to w intensywnym zielonym kolorze.

Mars ma swoją zorzę. Zielona poświata nad planetą

Wygląda na to, że Czerwona Planeta wcale nie jest taka zupełnie czerwona i można na niej znaleźć również inne kolory, w tym zieleń. I choć nie jest to zieleń pochodząca z roślinności, to i tak wzbudziła duże zainteresowanie naukowców, bo pierwszy raz świecenie zorzowe zaobserwowano gdzieś indziej poza Ziemią. W przypadku naszej planety za zielone świecenie odpowiadają tlen oraz wiatr słoneczny i choć zorza polarna faktycznie jest tu najbardziej charakterystycznym przykładem, to tak naprawdę niebo świeci niemal nieustannie, tyle że dopiero w nocy przybiera charakterystyczny zielony kolor.

Naukowcy od lat przewidują, że podobny efekt powinien być widoczny również wokół innych planet, ale jest bardzo trudny do zaobserwowania, bo przez ich jasne powierzchnie trudno jest dostrzec kolor. W końcu jednak się udało, bo astronomowie Europejskiej Agencji Kosmicznej uchwycili takie wokół Marsa, a wszystko za sprawą odpowiedniego kąta widzenia – najlepsze zdjęcia zielonego świecenia Czerwonej Planety wykonano z wyjątkowego punktu obserwacyjnego na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Udało się dopiero w momencie, kiedy badacze zastosowali taki sam trik jak w przypadku Ziemi, czyli zamiast patrzeć prosto w dół na powierzchnię planety, postawili na obserwację w kierunku horyzontalnym, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Ustawili zatem odpowiedni kąt na spektrometrze UVIS, który zazwyczaj jest skierowany w stronę naszej planety i udało się: – Poprzednie obserwacje nie uchwyciły żadnego zielonego świecenia, dlatego zdecydowaliśmy się na ustawienie narzędzi, aby wskazywały na „krawędź” Marsa, podobnie jak wykonujemy zdjęcia Ziemi z ISS – twierdzi Ann Carine Vandaele, jedna z autorek badania.

Naukowcy poświęcili studiowaniu atmosfery Marsa z tego kąta aż 7 miesięcy, sprawdzając różne wysokości między 20 a 400 kilometrów od powierzchni planety, co pozwoliło im zauważyć, że choć emisja była obecna zawsze, to najsilniejsza była przy wysokości 80 km. Bliższe analizy wykazały zaś, że zielone świecenie powstaje w tym przypadku głównie za sprawą tlenu, który jest produkowany, kiedy dwutlenek węgla jest rozkładany przez promieniowanie słoneczne: – To pierwszy raz, kiedy te ważne emisje zostały zaobserwowane wokół innej planety niż Ziemia, dając nam możliwość pierwszej naukowej publikacji bazującej na obserwacjach z kanału UVIS instrumentu NOMAD na ExoMars Trace Gas Orbiter – twierdzi Håkan Svedhem, naukowiec TGO Project.

Izraelczycy podsłuchują żarówki

Data: 17.06.2020 11:07

Autor: ziemianin

threatpost.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #lamphone #zarowka #podsluch #teleskop #drgania #swiatlo

Naukowcy z Uniwersytetu Ben-Guriona oraz Instytutu Weizmanna poinformowali o opracowaniu techniki podsłuchu z… drgań żarówki znajdującej się w pokoju, w której prowadzona jest rozmowa. Wywołane dźwiękiem zmiany ciśnienia powietrza na powierzchni wiszącej żarówki powodują jej niewielkie drgania, które można wykorzystać do podsłuchu w czasie rzeczywistym, stwierdzili naukowcy. Metoda została opisana w najnowszym numerze Science i zostanie zaprezentowana podczas wirtualnej konferencji Black Hat USA 2020, która odbędzie się w sierpniu.

Izraelczycy podsłuchują żarówki

Lamphone: Pasywne odzyskiwanie dźwięku w czasie rzeczywistym z wibracji żarówki

Podobne metody podsłuchu były już opisywane. Jednak wiele takich metod albo nie działa w czasie rzeczywistym, albo nie jest pasywnych, co oznacza, że konieczne jest wykorzystanie np. światła lasera, które może nas zdradzić. Metoda „lamphone” jest i pasywna i działa w czasie rzeczywistym.

Ben Nassi i jego koledzy prowadzili swoje eksperymenty za pomocą teleskopów (o średnicach luster 10, 20 i 35 centymetrów), które umieścili w odległości 25 metrów od „podsłuchiwanej” żarówki. W zestawie do podsłuchu znalazł się jeszcze elektrooptyczny czujnik Thorlabs PDA100A2, a celem była 12-watowa żarówka LED.

Żarówka wibrowała w reakcji na dźwięki w pomieszczeniu. Wibracje te znajdowały swoje odzwierciedlenie w zmianach sygnału świetlnego rejestrowanego przez czujnik umieszczony przy okularze teleskopu. Zbierane sygnały zmieniane są z analogowych na cyfrowe, a następnie przetwarzane przez oprogramowanie odfiltrowujące szumy. Jest ono wspomagane przez Google Cloud Speech API rozpoznające ludzką mowę oraz aplikacje takie jak Shazam czy SoundHound, których zadaniem jest rozpoznawanie utworów muzycznych.

Podczas swoich eksperymentów naukowcy byli w stanie zebrać różne dźwięki w podsłuchiwanego pomieszczenia, w tym rozpoznać piosenki Let it Be Beatlesów czy Clocks Coldplay oraz przemówienie prezydenta Trumpa We will make America great again.

Autorzy nowej techniki podsłuchu mówią, że sprawdzi się ona na odległość większą niż 25 metrów. Należy użyć większego teleskopu lub innego konwertera analogowo-cyfrowego.

Przeciwdziałać podsłuchowi można przyciemniając światło, gdyż metoda ta tym słabiej działa im mniej światła przechwytuje czujnik, lub używając cięższej żarówki, która mniej drga pod wpływem dźwięku.

Zaprezentowany przez Izraelczyków sposób podsłuchu ma sporo ograniczeń. Przede wszystkim teleskop musi widzieć bezpośrednio światło emitowane z żarówki. Można więc zgasić światło czy zaciągnąć kotary. Jednak mimo tych niedoskonałości powyższa praca pokazuje, że z jednej strony warto rozważyć możliwość wykorzystania różnych źródeł światła w technikach podsłuchowych, z drugiej zaś warto zastanowić się, w jaki sposób można przed takim podsłuchem się chronić.

#Niebezpiecznik Ktoś wykradł hackerskie narzędzia elitarnej jednostce CIA

Data: 17.06.2020 10:54

Autor: ziemianin

niebezpiecznik.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #CIA #wikileaks #wyciek #Niebezpiecznik #cyberbezpieczenstwo

“jakim cudem WikiLeaks zdobyło nasze zabawki!?”

#Niebezpiecznik Ktoś wykradł hackerskie narzędzia elitarnej jednostce CIA

Bolesne decyzje o zatrzymaniu operacji wywiadowczych. Upokarzające ostrzeganie zaprzyjaźnionych wywiadów o tym jak bardzo nawalili Amerykanie. Zorientowanie się, co się stało dopiero po roku od kradzieży danych, kiedy część z nich pojawiła się na WikiLeaks. To grzechy CIA i opis największego wycieku rządowych narzędzi hackerskich w historii.

W sieci właśnie ukazał się raport z października 2017 roku, dotyczący wyników śledztwa.

Raport jest ocenzurowany, ale mimo to można z niego wyczytać kilka smaczków na temat funkcjonowania jednostki Center for Cyber Intelligence (CCI), która tworzyła hackerskie narzędzia, z jakich korzystał wywiad USA w swoich operacjach na całym świecie.

Zadaniem pracowników CCI jest co prawda wyszukiwanie podatności w oprogramowaniu wykorzystywanym w sieciach “wroga” i tworzenie oprogramowania, które je wykorzysta do kradzieży danych i inwigilacji, a nie zabezpieczanie swoich systemów. Ale wszyscy komentatorzy są zgodni. Poziom zabezpieczeń był poniżej krytyki…

Jak do tego doszło? Ona tego nie wie

Tak bardzo poniżej krytyki, że w zasadzie — jak przyznaje raport — bez publikacji na WikiLeaks (wyciek o pseudonimie Vault 7) agencja nigdy nie dowiedziałaby się że została okradziona. Ale się dowiedziała. Po roku od incydentu (w dniu publikacji na WikiLeaks).

Sam wyciek narzędzi hackerskich był dla CIA o tyle upokarzający, że nastąpił 3 lata po wyniesieniu danych przez Edwarda Snowdena z NSA. Raport podsumowuje to tak:

CIA zbyt wolno wdrażało zabezpieczenia, o których (po kradzieży dokumentów przez Snowdena — dop. red.) wiedziało, że są konieczne. Nasze najważniejsze “cyber bronie” nie były odpowiednio odseparowane od siebie, użytkownicy którzy mieli do nich dostęp dzielili hasła administratorskie, a systemy nie kontrolowały tego co jest podpinane do portów USB.

Brak było też monitoringu. Po wycieku nie udało się ustalić ile dokładnie danych skradziono ponieważ nie dało się tego wyczytać z logów. Rarpot wyjawia, że mogło to być między 180 gigabajtów a 34 terabajtów danych. Co za precyzja!

Najtrudniej jest się bronić przed swoimi

USA o kradzież danych podejrzewa Joshue Schulte, byłego pracownika CIA. Toczy się przeciw niemu śledztwo. On sam nie przyznaje się do winy, a jego obrońcy podnoszą, że nie tylko on miał dostęp do tych danych, a sama sieć w CIA była tak dziurawa, że źródłem wycieku mógł być każdy.

Przypomnijmy, że wyciek miał miejsce 3 lata po kradzieży danych z NSA przez Edwarda Snowdena i 6 lat po wyniesieniu tajnych notatek dyplomatycznych przez Chelsea Manning. Te incydenty powinny były nauczyć Amerykanów co zrobić, aby nie doszło do kradzieży danych z CIA. Ale nie nauczyły. Mądry Amerykanin po szkodzie…

Systemy firm na całym świecie, nie tylko CIA, są narażone na wycieki danych. Nie tylko w skutek ataków, ale również poprzez ich wyniesienie przez pracowników. Nic nie wskazuje na to, że sytuacja się zmieni. Po prostu coraz więcej systemów przetwarza nasze dane i nie zawsze ktoś odpowiednio opiekuje się tymi systemami.

Konie arabskie – kto dąży do obniżenia wartości polskich koni?

Data: 17.06.2020 10:36

Autor: ziemianin

gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #konie #janowpodlaski #polska #hodowla #hodowlakoni #koniearabskie

Konie arabskie ze stadniny w Janowie Podlaskim są słynne niemal na całym świecie, a dzieje tej stadniny sięgają wojen napoleońskich. Gorący temat związany z zarządzaniem tym miejscem powraca od wielu lat niczym bumerang. Teraz pod lupę została wzięta kwestia zaniżonej wartości polskich koni i wyników audytu z 2016 roku, a swoje stanowisko ujawnił minister Jan Krzysztof Ardanowski.

Konie arabskie – kto dąży do obniżenia wartości polskich koni?

Janów Podlaski – to tutaj od lat istnieje słynna stadnina

Stadnina Koni Janów Podlaski mieści się w Wygodzie, w gminie Janów Podlaski. Od czasów powstania w 1817 roku zajmuje się hodowlą koni arabskich i półkrwi angloarabskiej. Jest to najstarsza państwowa stadnina, która przyciąga hodowców i wystawców zarówno polskich, jak i zagranicznych na coroczne aukcje. Stadnina od pewnego czasu jest obiektem wielu oskarżeń i jej temat często powraca w przestrzeni publicznej.

Konie arabskie pod lupą ministra

W miniony wtorek na terenie stadniny zostało zorganizowane zaplanowane wcześniej spotkanie ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego z dziennikarzami. Wyjawił, że zdaje sobie sprawę, że sprawa stadniny odżywa w szczególnych okolicznościach, jakim jest czas przed wyborami. Wyjawił, że Polski Związek Hodowców Koni Arabskich skierował do niego dokument, w którym podejrzewa się, że wartości jaką osiągają konie arabskie hodowane w polskiej stadninie są zaniżane. Jako powód zaniżania przywołano interes pośredników transakcji sprzedaży. Pośrednicy ci są w ten sposób w stanie zarobić na całej operacji większe pieniądze. Minister podkreśla, że takie sytuacje godzą przede wszystkim w interes hodowców koni.

Konie arabskie – co wykazał audyt stadniny?

Podczas spotkania poruszono także temat kontroli, jakim była poddawana stadnina. Przywołano nie tylko raport z kontroli przeprowadzonej przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i Najwyższą Izbę Kontroli (oba z 2016 roku), ale także po raz pierwszy ujawniono wyniki audytu. Według tego dokumentu w stadninie przed pamiętnym 2016 rokiem występowały nieprawidłowości, powszechnie twierdzono jednak, że nie miały one miejsca i takie też informacje miał zawierać nieopublikowany dotychczas audyt.

"Audyt jasno wykazał, że w stadninie działo się źle. Nie było pełnej ewidencji dzierżaw, nie było żadnych mechanizmów weryfikujących faktury za organizowane aukcje, a stadnina nie posiadała baz danych uczestników aukcji” – wyjawił minister Ardanowski. To jednak nie wszystko – zwrócono uwagę na brak określonych procedur związanych z kierowaniem i odpowiedzialnością za stadninę i przebywające tam konie arabskie podczas nieobecności prezesa, których było niestety całkiem sporo. Prezes Marek Trela przebywał w delegacji 71 dni w 2015 roku, nie wyznaczono wtedy osoby odpowiedzialnej za stadninę. Wyniki te rzucają więc całkiem nowe światło na sprawę.

AMD Ryzen 3 4300U - Procesor działa nawet bez chłodzenia

Data: 17.06.2020 02:38

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #amd #apu #laptop, notebook #procesor #Renoir #ciekawostkitechnologiczne

Pozbawiony chłodzenia AMD Ryzen 3 4300U bez problemu radzi sobie zarówno z Crysisem, jak i 3DMarkiem oraz benchmarkiem Cinebench R15.

AMD Ryzen 3 4300U – Procesor działa nawet bez chłodzenia

Czasy AMD Bulldozer to okres w historii Czerwonych, gdzie większość entuzjastów komputerowych określało ich procesory jako gorące, prądożerne i mało wydajne. Zwłaszcza w zestawieniu z konkurencyjnymi jednostkami Intel Core. Jednak Amerykanie zakasali rękawy, a my dostaliśmy w końcu szalenie udane procesory AMD Ryzen, które potrafią zawstydzić Niebieskich. Jeśli ktoś jeszcze miał do tej pory jakieś wątpliwości to dzisiaj je rozwiejemy. W sieci bowiem pojawił się film jak APU dla laptopów w postaci AMD Ryzen 3 4300U bez problemu nie tylko bootuje do systemu, ale obsługuje benchmarki bez założonego układu chłodzenia, odprowadzając ciepło poprzez laminat. Niemożliwe? A jednak!

Użytkownik Twittera o pseudonimie FritzchensFritz, który specjalizuje się w zdjęciach CPU i GPU w podczerwieni, opublikował ciekawy film. Widzimy na nim jak 4-rdzeniowe i 4-wątkowe, laptopowe APU w postaci AMD Ryzen 3 4300U pracuje ze zdemontowanym układem chłodzenia. Laptop nie tylko uruchamia się i pozwala na załadowanie systemu, ale również bez problemu radzi sobie z syntetycznym obciążeniem. Oczywiście zegary układu są dość mocno obniżone, a same wyniki nie zachwycają. Jak to możliwe, zwłaszcza w przypadku mobilnego procesora pozbawionego odpromiennika ciepła? Cóż, na filmie poniżej wyraźnie widać, że ciepło odprowadzane jest przez laminat, do którego przymocowane jest AMD Ryzen 3 4300U.

The new [#Renoir](/t/Renoir) APU works pretty fine without any cooling solution pic.twitter.com/rtat3q8Kqr



— Fritzchens Fritz (@FritzchensFritz) June 14, 2020

Jeśli chodzi o konkretne liczby to "nagi" AMD Ryzen 3 4300U osiąga tylko 1262 punktów dla CPU i 353 punktów dla GPU w benchmarku 3DMark Time Spy. W przypadku programu Cinebench R15 są to 124 punkty dla wydajności jednowątkowe i 327 punkty dla wydajności wielowątkowej. Zdecydowanie najciekawiej wygląda jednak test wbudowany w grze Crysis, z którym APU pozbawione chłodzenia radzi sobie bez problemu. Robi to tym większe wrażenie, że układ graficzny wyposażony w 5 CU znajduje się przecież również "w procesorze" i nie posiada coolera. Co prawda film FritzchensFritz to głównie ciekawostka, ale udowadniająca jednoznacznie, że o najnowszych procesorach AMD nie można mówić już, że są "gorące"…

Skarb Wandalów znaleziony na polu rolnika to dowód na wojnę z Gotami?

Data: 17.06.2020 02:24

Autor: ziemianin

muzeum-hrubieszow.com.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #archeolodzy #Hrubieszow #skarb #wandalowie #znalezisko #monety #srebrnemonety #ciekawostkihistoryczne

Skarb Wandalów w postaci 5,5 kg srebrnych rzymskich denarów z I i II wieku po Chrystusie został odnaleziony na polu rolnika na Lubelszczyźnie. Z informacji PAP dowiadujemy się enigmatycznie, że został odnaleziony anonimowo… W kolejnym zdaniu, że jednak nie anonimowo… Mniejsza o to. Skarb to skarb!

Skarb Wandalów znaleziony na polu rolnika to dowód na wojnę z Gotami?

Skarb Wandalów zgłoszony przez poszukiwacza skarbów?

Tego oczywiście nie wiemy. Wiemy jedynie to, co podały media, a te poinformowały lapidarnie, że "Ważący ok. 5,5 kg i składający się z 1753 srebrnych monet skarb przekazał Muzeum w Hrubieszowie przypadkowy znalazca". Przypadkowy znalazca skarbu Wandalów czy jakiegokolwiek innego, zwłaszcza metalowego, to w Polsce spacerowicz, grzybiarz, wędkarz, rolnik i jest to niemal zawsze osoba anonimowa. W opracowaniach archeologicznych pochodzenie zabytków czy skarbów z takich źródeł nazywane jest najczęściej "znaleziskiem przypadkowym". Najczęściej jest to nieprawda. W Polsce istnieje – zdaniem Narodowego Instytutu Dziedzictwa – ok. 250 tysięcy poszukiwaczy, którzy szukają różnych pozostałości po przeszłości w ziemi za pomocą wykrywaczy metali. Problem w tym, że jest to nielegalne, a od kilku lat nie jest już tylko wykroczeniem, ale przestępstwem (nawet poszukiwanie zabytków z tanim wykrywaczem na własnym podwórku). Stąd z powodu podobnego absurdu prawnego, skarby te trafiają do muzeów jako znaleziska anonimowe. Być może zmieni się to za pomocą ostatnich zapowiedzi, jakie nieśmiało wyszły z Ministerstwa Kultury. Czas pokaże, ale wróćmy do naszego skarbu, który w jednej informacji PAP opisany jest niespójnie jako znalezisko rolnika, co w tym wyjątkowym przypadku mogło być prawdą, ze względu na duży rozmiar depozytu. Zazwyczaj jednak tymi "przypadkami" są "nie przypadki".

Skarb Wandalów – 1753 monety

Udaliśmy się na miejsce i wspólnie z zespołem archeologów i wolontariuszy, w których skład wszedł również pan Dyl, kontynuowaliśmy badania wykopaliskowe wokół miejsca znaleziska. W ten sposób odkryliśmy kolejnych 137 monet

– mówił w rozmowie z PAP dyrektor Muzeum w Hrubieszowie Bartłomiej Bartecki.

Monety nie znajdowały się w jednym miejscu, były rozwleczone przez maszyny rolnicze na przestrzeni ponad 100 m. W sumie odkryto ich 1753. Nity z brązu odkryte wśród monet sugerują, że złożone były one w skrzyni lub sakwie. Materiał organiczny nie przetrwał do naszych czasów. Przetrwał skarb, nazwany Skarbem Wandalów.

Skarb Wandalów czy kultury przeworskiej?

Taki depozyt monet z wizerunkami cesarzy rzymskich lub ich żon to kolejne świadectwo o kontaktach ludności z terenów Barbaricum (m.in. obecne tereny Polski) z cesarstwem. Kontakty te czasami nazywane są bursztynowym szlakiem. Tu jednak, na Lubelszczyźnie, w II wieku po Chrystusie miało miejsce przejście ludności gockiej przybyłej ze Skandynawii i wyparcie z tych terenów ludności wandalskiej.

W depeszy PAP można było przeczytać, że "Tereny obecnej Lubelszczyzny w II wieku n.e. zamieszkiwali Wandalowie. Zostali oni wyparci przez Gotów, którzy rozpoczęli "wielką wędrówkę" ze Skandynawii ku Europie Południowo-Wschodniej. Działo się to pod koniec II i na początku III w."

Nie obyło się bez walk. Z tego okresu znamy liczne wandalskie cmentarze, na których pochowano wojowników z rytualnie zniszczoną bronią

– mówił Bartecki, co jest dużą nieścisłością, ponieważ Wandalowie to jedno z plemion Związku Lugijskiego wchodzące w skład kultury przeworskiej, w której pochówki męski wojowników niemal zawsze charakteryzuje składanie w grobach rytualnie powyginanych mieczy i innej broni. Nie należy raczej tego łączyć z przebytą walką.

Jednak o trudnych chwilach może zaświadczyć pospieszne chowanie kosztowności i stąd takie skarby jak ten z Lubelszczyzny.

Być może Wandalowie liczyli na to, że w niedalekiej przyszłości powrócą do swoich siedzib, dlatego zdecydowali się zakopać monety. Jednak pomylili się w swojej ocenie

– dodał słusznie Bartecki.

Z cofającymi, a raczej uciekającymi przed Gotami Wandalami było aż tak źle, że ukrywali wszystko, co najcenniejsze

– mówił wybitny archeolog cytowany w komunikacie przesłanym przez Muzeum w Hrubieszowie, prof. Andrzej Kokowski z Instytutu Archeologii UMCS w Lublinie, wieloletni badacz Gotów.

Wygląda na to, że właśnie tutaj Wandalowie stracili środki na dalszą walkę!

– podkreślił.

Tymczasem wielu badaczy odchodzi od nazywania przybyszy z II wieku Gotami. Ci bez wątpienia pojawili się na ziemiach polskich. Mieli wpływ na kształtowanie się z kręgów kultury oksywskiej nowej kultury archeologicznej nazwanej później kulturą wielbarską, jednak trudno przyjąć, że każdy przedstawiciel tej kultury był Gotem. Jednak ślady archeologiczne w Polsce takich obiektów jak kamienne kręgi ze stallami budzą do dzisiaj wyobraźnię i wspomnienie po Skandynawskich najeźdźcach.

#ZaufanaTrzeciaStrona - Jak rosyjska kampania wpływu wymyśliła chorobę genetyczną . . .

Data: 17.06.2020 02:13

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #dezinformacja #JaroslawKaczynski #SecondaryInfektion #ZaufanaTrzeciaStrona #polska #rosja #agenciwplywuwpolsce

Ujawniony właśnie raport na temat jednaj z najciekawszych kampanii wpływu w historii internetu omawia dziesiątki z kilku tysięcy fałszywych kampanii informacyjnych, przypisywanych Rosji. Wśród nich nie brakuje także ciekawych polskich wątków.

#ZaufanaTrzeciaStrona – Jak rosyjska kampania wpływu wymyśliła chorobę genetyczną Kaczyńskich i inne afery

Ponad 6 lat trwania kampanii. Ponad 2500 zidentyfikowanych fałszywych artykułów, napisanych w siedmiu językach w 300 różnych serwisach. Sprytne techniki ukrywania źródła ataku poprzez jednorazowe konta i użycie serwerów proxy. Mnóstwo fałszywych dokumentów, a wszystko po to, by dopiec przeciwnikom Rosji. Poznajcie Secondary Infektion.

Secondary Infektion

Autorzy opublikowanego przed chwilą raportu nazwali kampanię Secondary Infektion. Ze względu na specyfikę działania tej grupy, bardzo trudno było ustalić zakres jej działania i połączyć ze sobą wszystkie elementy układanki. Konta, z których publikowali linki, najczęściej były zakładane chwilę przed publikacją i były używana tylko raz. Adresy IP, których używali, prowadziły do sieci anonimizacyjnych i serwerów proxy. Tożsamość sprawców określają jednak główne wątki, które poruszali w swoich operacjach na przestrzeni lat 2014 – 2020:

Ukraina jako kraj porażki,

Agresje NATO i USA w stosunku do innych krajów,

Słabości i podziały w Europie,

Wybory,

Migracja i islam,

Rosyjski skandal dopingowy,

Turcja jako agresywna siła destabilizująca,

Obrona Rosji i jej rządu,

Ataki na krytyków Kremla takich jak Navalny i grupa Bellingcat.

Dla nas najciekawsze są oczywiście wątki polskie – oto ich streszczenie.

Bracia Kaczyńscy z chorobą genetyczną

Pamiętamy tę aferę jak dziś. Ktoś opublikował na Twitterze ciekawy raport na temat zdrowia Jarosława Kaczyńskiego, sugerujący, że ten cierpi na nietypową chorobę genetyczną, powodującą “dużą emocjonalność, niekontrolowane przejawy paniki i agresji”. Rzekome nadanie genetyczne miało być rzekomo przeprowadzone w oparciu o szczątki Lecha Kaczyńskiego w moskiewskim Instytucie Genetyki.

Fałszywy skan „badania”

Spędziliśmy kilka godzin analizując dostępne informacje i doszliśmy do wniosku, że nie są one wystarczająco wiarygodne, by o nich wspominać. To była dobra decyzja – bo wszystko było manipulacją Rosji.

. . . ciąg dalszy na stronie źródła

Francja - Porachunki Czeczenńskich i Algierskich gangów

Data: 16.06.2020 23:01

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Algieria #czeczeni #czeczenia #francja #imigracja #imigranci #imigranckiezamieszki #przestepstwaimigrantow #zamieszki

Od czterech dni we francuskim Dijon trwają zamieszki pomiędzy Czeczenami a Algierczykami. Ci pierwsi przybyli do wspomnianego miasta z terenu całej Francji oraz Niemiec, aby w ten sposób wziąć odwet za ranienie szesnastoletniego Czeczena w porachunkach związanych z handlem narkotykami. Do Dijon konieczne było więc wezwanie dodatkowych policyjnych wysiłków.

Francja – Porachunki Czeczenńskich i Algierskich gangów

Nocne zamieszki w dzielnicy Grésilles w Dijon

Wszystko zaczęło się w ubiegłym tygodniu od informacji pojawiających się w mediach społecznościowych. Za ich pośrednictwem przekazano, że w Dijon ciężko ranny został 16-letni Czeczen, który miał zostać zaatakowany przez osoby pochodzące z Algierii. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi obecnie francuska policja, a ranienie Czeczena było związane z porachunkami dotyczącymi handlu narkotykami.

Właśnie za pośrednictwem internetu do Dijon zaczęli skrzykiwać się czeczeńscy mężczyźni, którzy mieli przyjechać do tego miasta z całej Francji oraz z terytorium Niemiec. Od czterech dni dochodzi między nimi do starć, a nagrania zamieszczane w mediach społecznościowych biją rekordy popularności. Na wielu z nich widać mężczyzn wymachujących bronią oraz oddających salwy w powietrze.

Do Dijon za pośrednictwem francuskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych skierowano dodatkowe oddziały policji, mające zapanować nad sytuacją w mieście. Jak na razie lekko rannych miało zostać około dziesięciu osób, tym niemniej czeczeńskie gangi organizują polowania na Algierczyków i niszą należące do nich lokale.

USA - Departament Stanu krytykuje Polskę za „antysemityzm”

Data: 16.06.2020 22:44

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #antysemityzm #JaroslawKaczynski #mateuszmorawiecki #Polska #religia #stanyzjednoczone #usa #zydowskieroszczenia #zydzi

W dorocznym raporcie na temat wolności religijnej na świecie, Departament Stanu USA pochylił się również nad sytuacją w naszym kraju. „Nasz najwierniejszy sojusznik” jest oburzony zjawiskiem „antysemityzmu”, mającego rozwijać się w Polsce chociażby w związku z nieprzychylnymi wypowiedziami polityków na temat tak zwanej restytucji mienia żydowskiego.Stany Zjednoczone nie od dzisiaj uważają siebie za wyrocznię w kwestii tak zwanych praw człowieka i rzekomych wartości demokratycznych. Jednym z elementów polityki utwierdzającej Amerykanów w takim przekonaniu są różnorodne raporty, w których tamtejsze władze oceniają sytuację na świecie. Co roku Departament Stanu USA publikuje więc swój dokument na temat wolności religijnej na świecie.

USA – Departament Stanu krytykuje Polskę za „antysemityzm”

Tym razem sporo miejsca w raporcie poświęcono Polsce. Nasz kraj został wymieniony wśród państw o rozwijającym się „antysemityzmie”. Co ciekawe, głównym zarzutem stawianym naszemu krajowi przez Amerykanów jest krytyka żydowskich roszczeń majątkowych. W dokumencie przytaczane są więc słowa prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego oraz premiera Mateusza Morawieckiego, którzy krytykowali możliwość wypłaty przez nasz kraj odszkodowań związanych ze skutkami II wojny światowej.

Ponadto Amerykanie pochylili się nad kilkoma incydentami, takimi jak spalenie kukły Judasza w Prudniku oraz wypowiedzi byłego księdza Jacka Międlara. Poza tym jedną z podstaw do oceny naszego kraju stanowiły analizy żydowskiej Ligi Przeciwko Zniesławieniu ADL.

A tak wygląda ból dupy czarnej pani nie mogącej rabować sklepów pilnowanych przez . . .

Data: 16.06.2020 14:02

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #czarni #idioci #debilizm

Biedna czarna pani jeżdżąca ładnym samochodem płacze, że ludzie mają prawo do obrony i ochrony swojego mienia.

A tak wygląda ból dupy czarnej pani nie mogącej rabować sklepów pilnowanych przez uzbrojonych pracowników

I jeszcze jeden ból dupy czarnej pani nieskalanej inteligencją

Zbigniew Ziobro. Tak "leszczyk o charyzmie galarety" stal się superministrem

Data: 16.06.2020 13:41

Autor: ziemianin

tygodnikprzeglad.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #prokuratura #ZbigniewZiobro #zizu #sady #wymiarsprawiedliwosci

Jarosław Kaczyński wysłał Zbigniewa Ziobro na najtrudniejszy front: rozprawę z sądami. "Zizu" w polityce partyjnej był "leszczykiem". W polityce ulicznej – trzęsącą się galaretą. Ale już w żonglerce ustawami i trikami jest biegły. Właśnie korzysta z drugiej szansy."

Zbigniew Ziobro. Tak "leszczyk o charyzmie galarety" stal się superministrem

"Przygodę z wymiarem sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zaczął już na studiach, prowadząc śledztwo przeciwko swoim kolegom

Na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego trudno znaleźć profesorów, którzy zapamiętali studenta Zbigniewa Ziobrę. Nie wyróżniał się ani wynikami w nauce, bo na koniec miał średnią 3,84, ani też działalnością w kołach naukowych czy organizacjach studenckich. Bardziej zapamiętali go księża z podyplomowych studiów homiletyki przy krakowskiej Papieskiej Akademii Teologicznej, gdzie uczył się sztuki kaznodziejstwa. Wraz z księżmi z całej Polski poznawał sztukę komunikowania się z ludźmi, przekonywania ich do wartości chrześcijańskich, pośredniczenia między człowiekiem a Bogiem. Uczył się tam tłumaczenia wiernym bożych wartości, a może bardziej przekonywania ich do własnych poglądów. Ks. dr hab. Wiesław Przyczyna, twórca tych studiów uczących księży wygłaszania kazań, zapamiętał Ziobrę jako zdolnego absolwenta.

Dlaczego obecnemu ministrowi sprawiedliwości nie wystarczały na studiach prawniczych zajęcia z retoryki? Być może już wtedy przygotowywał się do wystąpień na forum publicznym, chociaż kolegom ze studiów mówił tylko, że chce być prokuratorem.

Prokuratorem jednak Zbigniew Ziobro nie został, choć odbył aplikację w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach i w 1997 r. zdał egzamin prokuratorski. Podobno miał z tym kłopoty i dlatego nie objął stanowiska asesora prokuratorskiego, ale jak było naprawdę, trudno stwierdzić. W swoim życiu przeprowadził osobiście tylko jedno śledztwo, które trwało 10 lat i skończyło się jego porażką. A śledztwo dotyczyło dwóch najbliższych kolegów ze studiów – Jarka i Marka. Trudno dzisiaj zrozumieć postępowanie ministra Ziobry bez poznania metod śledczych studenta Ziobry.

Donos prewencyjny

Do czasu studiów w Krakowie Zbigniew Ziobro przebywał w Krynicy, gdzie jego ojciec, dr Jerzy Ziobro, pełnił w latach 1961-1997 kolejno funkcje ordynatora i dyrektora Szpitala Uzdrowiskowego, zastępcy lekarza naczelnego, a potem dyrektora ds. lecznictwa Uzdrowiska Krynica-Żegiestów. W liceum w jednej ławce siedział z Jarosławem G. Ich rodzice również się przyjaźnili i dlatego gdy Zbigniew dostał się na prawo, a Jarosław na rolnictwo, padła propozycja, aby zamieszkali we wspólnie wynajętym mieszkaniu.

Na swoim roku studiów Jarosław G. poznał pochodzącego z Radoczy koło Wadowic Marka K. i przedstawił go Zbigniewowi Ziobrze. Odtąd dwaj „rolnicy” i prawnik stanowili trójkę przyjaciół. Aż tu pewnego dnia Zbigniew oznajmił Jarkowi, że ma on się wyprowadzić. Jako oficjalny powód podał, że przyjeżdża do niego ojciec i musi mieć wolne łóżko. Jarek nie mógł zrozumieć tej nagłej decyzji kolegi, z którym przyjaźnił się od dzieciństwa. Pytali też o to sędziowie w czasie rozpraw.

– Celowo go okłamałem, że nie będzie mógł u mnie mieszkać z powodu przyjazdu ojca, a taką decyzję powziąłem, gdyż nie odpowiadała mi jego postawa wobec życia, jego poglądy – powiedział w sądzie.

Jak wyjaśnił Zbigniew Ziobro na następnych rozprawach, te niesłuszne poglądy Jarka to jego stosunek do życia, chęć zabawienia się kosztem innych. To samo zarzucił Markowi. Zupełnie jednak stracił zaufanie do Jarka, gdy ten wyprowadził się do akademika i oddał mu klucze. Zbyszek popatrzył na przekazane dwa klucze, do bramy na dole oraz do mieszkania, i zarzucił Jarkowi, że nie są to te same klucze, które razem dorabiali. Jarek zaprzeczał, ale Zbyszek był pewien, że Jarek wyprowadzając się, musiał dorobić sobie zapasowy komplet.

Zaraz po wyprowadzeniu się kolegi Ziobro złożył na policji doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez swoich kolegów, Jarka i Marka, którzy najprawdopodobniej dorobili klucze do jego mieszkania. Gdyby więc doszło do kradzieży, to policja ma informacje, gdzie szukać sprawców. Takie profilaktyczne wskazanie ewentualnych przestępców. Kto inny, zamiast angażować policję, zapewne wymieniłby po prostu wkładkę w zamku po wyprowadzce współlokatora. Tylko że w takim przypadku nie byłoby ścigania przestępców.

Metody śledztwa

Po wytknięciu kolegom niesłusznych poglądów i przedstawieniu zarzutów, że Jarek dorobił dodatkowy komplet kluczy, logiczne byłoby zerwanie wzajemnych kontaktów. Tak się jednak nie stało. Zbigniew Ziobro zataił przed nimi informację, że był na policji, incydent uznał za niebyły i jakby nigdy nic spotykał się z Jarkiem i Markiem. Obydwaj nie wiedzieli, że są w kręgu podejrzenia ich kolegi, który prowadzi przeciwko nim swoje śledztwo.

Cała trójka spotkała się na imprezie w akademiku u Jarka, gdzie Zbyszek obydwu kolegom pożyczył sporą kwotę. Oddali mu w terminie, po dwóch miesiącach, i jeszcze trochę dołożyli. Następna impreza odbyła się w mieszkaniu Zbyszka, gdzie koledzy przynieśli butelkę, aby odwdzięczyć mu się za pożyczkę. Wypili alkohol, pogadali i wtedy Zbigniew Ziobro po raz kolejny doszedł do wniosku, że mają niesłuszne poglądy i nie jest to dla niego towarzystwo. Nic im jednak nie powiedział i kontaktów nie zerwał.

Niedługo po tej ostatniej imprezie Zbigniew Ziobro zaczął odbierać najpierw głuche telefony, potem z wyzwiskami pod jego adresem. Przypuszczał, że to telefonował Marek, ale nie był pewien, więc nie zgłaszał niczego na policję. Potem nadchodziły anonimy z wyzwiskami. Gdy ktoś 12 razy zatelefonował do rodziców Ziobry w Krynicy i mówił o Zbigniewie jako „synu czerwonej krynickiej świni”, miarka się przebrała. Dr Jerzy Ziobro przyjechał do Krakowa i nakłonił syna do zgłoszenia sprawy na policję. Zbigniew Ziobro stwierdził, że najpierw musi złapać sprawców.

W kręgu podejrzenia znaleźli się jego dwaj niedawni przyjaciele, Jarek i Marek, z którymi postanowił nadal się spotykać, tym razem w celach śledczych. Na wszystkie spotkania przychodził z ukrytym magnetofonem i rejestrował ich przebieg. Wracał do domu i porównywał głosy biesiadników z głosami z telefonu. Nadal podejrzewał, że anonimowym dzwoniącym jest Marek, ale nie był pewien i dlatego postanowił zrobić prowokację. W jednym z pubów pokazał Markowi wyciąg ze swojego konta w biurze maklerskim, z którego wynikało, że zarobił 100 mln, oczywiście w starych złotych. Tak rzeczywiście było, gdyż szczęście mu wtedy na giełdzie dopisywało.

Prowokację uznał za udaną, bo wkrótce w anonimach znalazło się żądanie okupu, najpierw 5 mln, potem 30 mln starych złotych. Nadawca znał dokładnie jego adres wraz z kodem pocztowym, wiedział, że nie należy do biednych, ale co do charakteru pisma Zbigniew Ziobro ciągle nie był pewien.

Następną prowokacją była próba kupienia od obydwu kolegów narkotyków. Też zjawił się na spotkaniu z włączonym magnetofonem, ale Jarek i Marek stwierdzili, że nie mają nic z tych rzeczy do sprzedania.

Potem Ziobro zauważył, że anonimy przychodzą zawsze tydzień przed wizytą Jarka u niego w domu, a następnie tydzień później. Pokazywał je Jarkowi, ale on nie reagował. W czasie jednej z wizyt Zbyszek wyraził zdziwienie, że ktoś pisze ręcznie, bo przecież łatwo poznać charakter pisma. Trudniej byłoby rozszyfrować nadawcę, gdyby je pisał literami drukowanymi. Kolejny anonim był już tak napisany.

Zbigniew Ziobro po zgromadzeniu materiału dowodowego, w którym za autora telefonów i anonimów uznał Marka K., złożył formalne doniesienie o przestępstwie. Wcześnie rano po Marka K. przyjechali policjanci, skuli go i przewieźli na komisariat. Do niczego się nie przyznał i wypowiedział kilka uwag na temat stanu głowy swojego kolegi. Również Jarek był przesłuchiwany i też nie przyznał się do pomagania w pisaniu anonimów.

Sądy różnych instancji pytały Ziobrę, dlaczego sam prowadził śledztwo, zamiast powiadomić policję. Za każdym razem odpowiedź była jednakowa: – Nie miałem zaufania do policji, obawiałem się, że podejdą do tego rutynowo. Chciałem przeciwstawić się sprawcom w sposób aktywny.

Praca dla grafologów

Wiosną 1994 r. Marek K. został oskarżony o telefonowanie i pisanie anonimów do swojego kolegi, Zbigniewa Ziobry, w których miał mu grozić pozbawieniem życia i żądać okupu. W trakcie procesu sąd odrzucił cały materiał dowodowy zebrany przez Ziobrę, występującego jako oskarżyciel posiłkowy, i swój werdykt oparł jedynie na ekspertyzie grafologa prof. Antoniego Felusia, który stwierdził, że to Marek K. był autorem anonimów. Sąd skazał go na rok pozbawienia wolności z zawieszeniem na trzy lata i 5 mln starych złotych grzywny. Ziobro triumfował, choć jego praca w postaci wielu taśm z nagraniami pijących wódkę kolegów nie została doceniona.

Marek K. odwołał się od tej decyzji, żądając drugiej ekspertyzy, i w następnym procesie został uniewinniony, gdyż biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych stwierdzili, że nie można jednoznacznie stwierdzić, iż anonimy są pisane jego ręką.

Na skutek apelacji wniesionej przez obydwie strony Sąd Wojewódzki podtrzymał wyrok uniewinniający Marka K. Na skutek wniosku o kasację wniesionego przez pełnomocnika Zbigniewa Ziobry przez pięć lat sprawą zajmował się Sąd Najwyższy, który wyszedł z założenia, że w przypadku sprzeczności pomiędzy dwiema ekspertyzami należy powołać trzeciego biegłego, i przekazał sprawę ponownie Sądowi Okręgowemu w Krakowie, który zlecił ekspertyzę Centralnemu Laboratorium Kryminalistycznemu Komendy Głównej Policji. Po bardzo dokładnych badaniach, które – jak wynika z kosztorysu – trwały 174 godziny, biegli Komendy Głównej Policji wykluczyli, by Marek K. był autorem anonimów.

Ten wyrok znowu został przez prokuratora i pełnomocnika Ziobry zaskarżony i w kolejnym procesie, przed sądem odwoławczym, Marek K. został już ostatecznie uniewinniony.

Metody Ziobry

W czasie tych toczących się 10 lat procesów sąd wielokrotnie wyrażał zdziwienie dowodami przedstawionymi przez śledczego Ziobrę.

Oto np. powołał on na świadka swojego młodszego brata Witolda, prawnika (obecnie doradcę PiS w Parlamencie Europejskim), który stwierdził, że głos w słuchawce jest głosem Marka K. Po takim oświadczeniu sąd spytał, jak świadek mógł zidentyfikować głos w słuchawce, skoro nigdy wcześniej oskarżonego nie spotkał, a na sali sądowej nie zdołał on jeszcze nic powiedzieć.

Poszczególne sądy zupełnie zlekceważyły dorobek Ziobry w nagrywaniu kolegów, prowokowaniu, analizowaniu ich zachowań. Jeden z sędziów napisał nawet, że jest zdziwiony przedstawianiem takich dowodów przez prawnika.

Jarek i Marek dopiero po kilku latach dowiedzieli się, że byli zgłoszeni na policji jako potencjalni złodzieje i gdyby coś zginęło z mieszkania Ziobry, byliby potencjalnymi sprawcami."

"5 marca 2003 r. – po 10 latach procesu – kolega Ziobry ze studiów zostaje ostatecznie uniewinniony. Czy odetchnął z ulgą? Na krótko. Jak pisze Polityka, na Marka M. dwa miesiące po uniewinnieniu ktoś donosi, że w zarządzie zakładu, którego jest członkiem, dochodzi do przekrętów! Sprawą zainteresowała się krakowska prokuratura, a zarzuty postawiła… zaprzyjaźniona z Ziobrą prokurator Agata Gałuszka–Górska! Polityka przypomina, że awansowała za rządów PiS na zastępcę prokuratora krajowego…

Ale i ta sprawa skończyła się uniewinnieniem Marka K.! Dostał on ponadto 5 tys. zł odszkodowania. "

#ZaufanaTrzeciaStrona Hej, chcesz coś z Avonu? Raczej nie w tym tygodniu

Data: 16.06.2020 13:11

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Avon #incydent #ransomware #cyberbezpieczenstwo #atak #haker #atakihakerskie #informatykasledcza

Jedna z największych globalnych firm produkujących i dystrybuujących kosmetyki, popularna także w Polsce, doświadczyła ogromnej awarii. Od tygodnia nie działają kluczowe systemy i firma nie informuje, kiedy działać zaczną. Czyżby ransomware?

#ZaufanaTrzeciaStrona Hej, chcesz coś z Avonu? Raczej nie w tym tygodniu

irmy na całym świecie padają ofiarami ataków, w których dane są wykradane i szyfrowane, a następnie wymuszany jest okup za ich odzyskanie i nieujawnianie. Wiele wskazuje na to, że także Avon padł ofiarą takiego właśnie ataku.

Nic nie działa

Od jednego z czytelników otrzymaliśmy wiadomość wskazującą na poważne problemy kosmetycznego giganta:

Zamówienia nie są realizowane od co najmniej 4 czerwca, nie są księgowane płatności, nie można sprawdzić stanu realizacji zamówienia. Dodzwonić się też nie można i w zasadzie jedyny kanał kontaktu to czat na stronie. Ale i tak nic się nie można dowiedzieć.

Jak można taką wiadomość zweryfikować? Najlepiej krok po kroku. Zacznijmy od firmowej witryny Avon Hmmm.

Aktualny wygląd strony Avon.pl

Strona wygląda na bardzo mocno zredukowaną pod względem treści – de facto są tam tylko linki do innych stron i mętna informacja o „zmienianiu się dla Ciebie”, która brzmi jak „przerwa serwisowa” w wydaniu kosmetycznym. Sprawdzamy więc strony w innych krajach. Avon.de – to samo, tylko obrazek inny. Avon.cz – tak samo jak w polskiej wersji. Coś jest na rzeczy. Ale co?

Krok drugi – wiedzeni intuicją wpisujemy w Google „avon ransomware” i trafiamy na artykuły informujące, że aktualny właściciel Avonu, brazylijska firma Natura, przywraca do działania systemy Avonu po „cyberincydencie”. Grzebiemy dalej, aż docieramy do oficjalnego komunikatu giełdowego, który nie dodaje zbyt wiele do obrazu sytuacji. Komunikat z 12 czerwca mówi, że o incydencie firma informowała 9 czerwca i obecnie próbuje przywrócić do działania systemy na różnych rynkach, prowadzi śledztwo i nie przyznaje się jeszcze do wycieku danych. Brzmi jak solidne potwierdzenie, ale przyda się jeszcze jakieś źródło.

Avon jest dość popularny w Polsce, więc zobaczmy, co piszą jego konsultantki na Facebooku. Firma ma oczywiście aktywnie prowadzony profil, na którym pojawiają się mniej lub bardziej optymistyczne posty. Już 8 czerwca firma przeprasza za „awarię strony”.

Przeprosiny za awarię

Warto też zaglądać w komentarze – pod nowszymi wpisami są dziesiątki komentarzy osób zajmujących się dystrybucją produktów, które nie mogą doczekać się dostaw zamówionych towarów i nie wiedzą, co mówić swoim klientom. Firma odnosi się do skarg w następujący sposób, dwie wersje komentarza, bo był edytowany

Widać zatem, że brak konkretnej daty przywrócenia dostępu do systemów czy realizacji zamówień. Nie przeszkadza to w prowadzeniu pozytywnej komunikacji – za to należy się komuś medal.

Dobry news

Podsumowanie

Systemy nie działają od tygodnia na skutek cyberincydentu. Nie wiadomo, kiedy wrócą. Oficjalnie nie wiadomo, co było przyczyną ataku – ale na nasze oko najwięcej wskazuje na incydent ransomware o sporym zasięgu.

Dla osób, które nie wiedzą, skąd tytuł artykułu – to nawiązanie do słynnego w internecie dialogu z Facebooka – patrz poniżej.


Jeśli w sieci zacznie się szukać informacji na temat “cyberincydentu”, to trafić można na ten artykuł z “branżowego” serwisu, którego autorzy zdają się mieć informacje z pierwszej ręki.

Gdy zapewnimy myszom dobrobyt, następuje samodestrukcja. Czy tak samo jest z ludźmi?

Data: 16.06.2020 09:56

Autor: ziemianin

magnifier.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #etolog #etologia #eksperyment #JohnCalhoun #myszy #ludzie #samodestrukcja

Perfekcyjne warunki, nieskończone jedzenie i picie, o które nie trzeba walczyć, wolnodostępny materiał do budowy gniazd, eliminacja jakichkolwiek niebezpieczeństw i drapieżników, stała opieka weterynaryjna – tak wyglądał mysi raj zbudowany przez amerykańskiego naukowca Johna B. Calhouna w ramach eksperymentu społecznego, którego wyniki miały szokować przez następne dziesięciolecia.

Gdy zapewnimy myszą dobrobyt, następuje samodestrukcja. Czy tak samo jest z ludźmi?

Mysi bóg – John Calhoun 

John B. Calhoun, etolog z Narodowego Instytutu Zdrowia Psychicznego, przez blisko 40 lat swojego życia zajmował się badaniem zachowań zwierząt, a szczególnie najbardziej interesujących go gryzoni. Dzięki prowadzonym na szczurach i myszach eksperymentom udało mu się odkryć, że instynkty i przyzwyczajenia badanych zwierząt ulec mogą drastycznym zmianom pod wpływem czynników takich jak dostępność pożywienia, obecność zagrożeń, czy wreszcie wielkość powierzchni gotowej do zamieszkania.

To właśnie jeden z eksperymentów Calhouna, trwająca przez cztery lata mysia utopia, miała spowodować wiele konstruktywnych pytań i obaw o przyszły los ludzkości. Pomysł na doświadczenie wynikał wprost z drugiej fascynacji amerykańskiego etologa – kwestii przeludnienia oraz jego wpływu na życie społeczne.

Eksperyment Calhouna – mysia utopia

Założenia tego eksperymentu były proste – stworzyć populację myszy zamieszkującą idealne środowisko. Gryzoniom umieszczonym w klatce o podstawie kwadratu o bokach długości 2,7 metra i wysokości 1,4 metra zapewniono nieograniczony dostęp do pożywienia, wody oraz materiałów potrzebnym im do budowy gniazdek, stworzono domki -boksy, usunięto wszelkie zagrożenia, w tym naturalne drapieżniki, temperaturę ustawiono na optymalne 20 stopni, a także zadbano o opiekę weterynaryjną w celu ochrony populacji przed chorobami zakaźnymi. Jedynym ograniczeniem w tym mysim raju był rozmiar samej klatki, która pomieścić mogła maksymalnie 3840 osobników.

Etap przystosowywania się – od dnia 1 do dnia 104

Doświadczenie rozpoczęło się w lipcu 1968 roku wraz z umieszczeniem w klatce ośmiu osobników – czterech samców i czterech samiczek. Myszy początkowo miały problem z przystosowaniem się do nowego środowiska i do siebie nawzajem, sytuacja ulegała jednak stopniowej stabilizacji w miarę dokonywania się podziału terytorialnego i budowy gniazd. Etap zakończył się w 104 dniu eksperymentu wraz z przyjściem na świat pierwszego potomstwa urodzonego już w utopii.

Etap gwałtownego rozwoju – od dnia 105 do dnia 314

Na drugim etapie zaczęła wykształcać się pewna forma struktury socjalnej. Osobniki dominujące, silniejsze i bardziej agresywne, posiadały znacznie większe potomstwo od tych słabszych. Myszy zaczęły zacieśniać relacje społeczne poprzez częstsze przebywanie z innymi, gromadzić się w wybranych przez siebie boksach, pomimo że wszystkie z nich były identyczne i zapewniały jednakowe warunki bytowe. Cała populacja dublowała się co 55 dni.

Pod sam koniec drugiego etapu już trzykrotnie więcej osobników o słabej pozycji, niż osobników dominujących. Do tej ostatniej grupy należały natomiast głównie starsze myszy z pierwszych pokoleń.

Etap stagnacji  – od dnia 315 do dnia 559 

Tempo rozwoju populacji uległo zdecydowanemu spowolnieniu, liczebność dublowała się co 145 dni. Umiejętność obrony własnego terytorium zaczęła stopniowo zanikać u samców – tę rolę przejmowały samice, a do szczególnie agresywnych należały osobniki karmiące swoje potomstwo. Przemoc stała się powszechna, a niekiedy kierowana była także przeciwko własnym młodym, które wyrzucano z gniazd tuż po urodzeniu. Samce przestały zabiegać o samice, zaczęły natomiast wzajemnie się atakować, wykształciły się również zachowania homoseksualne -bierne samce wykorzystywane były przez samców dominujących. Instynkt macierzyński uległ stopniowemu zanikowi, pod koniec etapu niemalże całe potomstwo wyrzucane było z gniazd i zaczynało życie bez wyuczonych zachowań emocjonalnych oraz społecznych. Ilość zapłodnień stale spadała, a samice wykształciły nawet coś na wzór naturalnej antykoncepcji – wchłanianie płodów.

Etap wymierania – od dnia 560 do dnia 1588

Po minięciu 560 dni oraz osiągnięciu liczby 2200 osobników – dalekiej od zakładanego maksimum 3840 myszy – wzrost populacji uległ zakończeniu. Pojawili się tzw. piękni, czyli męskie odpowiedniki samic. Nie wykazywały one zainteresowania płcią przeciwną, nie brały udziału w konfliktach i walkach, a jedynym ich zajęciem było spanie, picie i jedzenie. Dbały przy tym o swój wygląd poprzez dokładne czyszczenie futerek. Zdolność do reprodukcji została niemalże całkowicie utracona, samice bardzo rzadko zachodziły w ciąże, z których jedynie nieliczne potomstwo miało szanse przeżyć. W dniu 600 nastąpiło ostatnie żywe urodzenie, a w dniu 920 miała miejsce ostatnia kopulacja. Od tego czasu ilość mieszkańców utopii zaczęła drastycznie spadać w miarę umierania kolejnych osobników. Ostatnia generacja myszy pozbawiona była agresji oraz jakichkolwiek zachowań społecznych, takich jak dbanie o własne terytorium i potomstwo. Myszy zajmowały się już wyłącznie piciem, jedzeniem, spaniem i dbaniem o siebie, co powodowało, że wyglądały one na bardzo ładne i zadbane. Umiejętność radzenia sobie z nietypowymi bodźcami w zupełności zanikła. Ostatnie żywe osobniki opisywano jako bardzo głupie. Śmierć ostatniej myszy miała miejsce w 1588 dniu, co ostatecznie zakończyło eksperyment Calhouna.

Eksperyment Calhouna zwiastuje zmierzch cywilizacji?

Doświadczenie było kilkukrotnie powtarzane, dając przy tym zawsze ten sam wynik. Można to traktować jako pewną przestrogę dla ludzkości – populacja, która ma zapewnione wszystko czego tylko może potrzebować, gdy pozbawiona jest wszelkich trosk i zagrożeń, nieuchronnie zmierza do degeneracji, rozpadu więzi społecznych, aż wreszcie wymarcia.

Wielu przenosi wnioski z doświadczenia na dzisiejszą ludzkość, szczególnie cywilizację zachodnią. Panujący pokój i dobrobyt, powszechny dostęp do opieki medycznej, brak głodu, zimna i niedostatku mają sprawiać, że my – ludzie zmieniamy się niepostrzeżenie w myszy czyszczące swoje lśniące futerka stojąc na skraju upadku własnej cywilizacji. Być może nie trzeba wcale śmiercionośnej bakterii lub wirusa, głodu, wojny lub drapieżników do wymarcia całej populacji. Być może wymrzeć można dlatego, że wszystkiego jest pod dostatkiem i o nic nie trzeba już zabiegać.

Bogate społeczeństwa charakteryzują się dziś spadającym współczynnikiem dzietności, odejściem od tradycyjnie męskich i kobiecych ról, w młodych pokoleniach łatwo zaobserwować trudności w radzeniu sobie z nietypowymi sytuacjami oraz spadające umiejętności społeczne. Niemalże dokładnie tak, jak u myszy z eksperymentu Calhouna.

Czy aby na pewno można jednak przekładać wyniki mysiego eksperymentu na ludzi? Niewątpliwie nie raz zachowania obserwowane u ludzi można lepiej zrozumieć obserwując i badając zwierzęta, ale ludzki mózg, ludzkie zachowania, ludzki system społeczny i ludzka kultura różnią się od odpowiedników ze świata gryzoni. Jesteśmy dalece, nieskończenie bardziej skomplikowani. Nie warto więc przenosić na ludzi wyników eksperymentu z myszami upewniając siebie samych w swej nieomylności, umiejętności przewidywania oraz inteligencji i przenikliwości.

Za bardzo przypomina to czyszczenie swojego futerka, by było jeszcze bardziej lśniące…

Anglia: Petycja o usunięcie pomnika Mahatmy Gandhiego

Data: 16.06.2020 09:36

Autor: ziemianin

indianexpress.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #absurdypolitycznejpoprawnosci #antyrasizm #indie #politycznapoprawnosc #pomnik #rasizm #walkazrasizmem #wielkabrytania

Kilka tysięcy osób podpisało już petycję domagającą się usunięcia pomnika Mahatmy Gandhiego, krzewiciela pacyfizmu i jednego z twórców indyjskiej państwowości. Zdaniem jego przeciwników był on „rasistowskim, faszystowskim i seksualnym drapieżnikiem”, który odpowiada za cierpienia milionów ludzi mających miejsce przed podziałem Indii w 1948 roku.

Anglia: Petycja o usunięcie pomnika Mahatmy Gandhiego

Kontrowersyjny – zdaniem autorów petycji – monument znajduje się w mieście Leicester w centralnej Anglii, a został on ufundowany w 2009 roku. Już od kilku lat postać Gandhiego znajduje się jednak na cenzurowanym, natomiast protesty po śmierci Geoge’a Floyda spowodowały, że temat powrócił jak bumerang. Na całym świecie trwa bowiem „antyrasistowska” histeria wymierzona od kilku ładnych dni przeciwko „rasistowskim” pomnikom.

Zwolennicy usunięcia pomnika Gandhiego z ulic Leicester określają go mianem „rasistowskiego, faszystowskiego i seksualnego drapieżnika”. To jego polityka miała doprowadzić do cierpień milionów ludzi, zanim w 1948 roku doszło do podziału Indii. Wcześniejsze przypadki krytyki Gandhiego dotyczyły jego zaangażowania w Republice Południowej Afryki po stronie Wielkiej Brytanii, słów broniących Adolfa Hitlera oraz domniemanego wykorzystywania seksualnego kobiet.

To nie jedyny pomnik jednego z twórców niepodległych Indii, który w ostatnim czasie stał się celem aktywistów wspierających ruch „Black Lives Matter”. Zaatakowany został również ustawiony w 2015 roku monument Gandhiego w Londynie, również „ozdobiony” napisem informującym o jego rzekomo „rasistowskich” poglądach.

Dziś w Afryce jest ponad 9 milionów niewolników.

Data: 16.06.2020 01:18

Autor: ziemianin

caldronpool.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #afryka #niewolnictwo #ludzie #

Według raportu australijskiej fundacji Walk Free Foundation około 9 milionów mężczyzn, kobiet i dzieci żyje we współczesnym niewolnictwie w całej Afryce.

Dziś w Afryce jest ponad 9 milionów niewolników.

Globalny Indeks Niewolnictwa Fundacji ujawnił, że na całym kontynencie zniewolono 9 240 000 ludzi żyjących jako przymusowi robotnicy, przymusowe prostytutki, dzieci-żołnierze oraz jako młode panny w przymusowych małżeństwach.

Według raportu, Afryka ma najwyższy wskaźnik rozpowszechnienia zniewolenia, z 7,6 osób żyjących w niewoli na każde 1000 osób w regionie. Raport ujawnił również, że wskaźnik przymusowych małżeństw (4,8 ofiar na 1000 osób) był wyższy niż wskaźnik pracy przymusowej (2,8 ofiar na 1000 osób).

Odkrycia pokazały również na całym świecie, że w 2016 r. 40,3 miliona ludzi było niewolnikami, a 71% zniewolonych to kobiety z powodu „dyskryminujących poglądów”.

Rządy, które podejmują najmniej działań w celu ograniczenia współczesnego niewolnictwa, to: Korea Północna, Libia, Erytrea, Republika Środkowoafrykańska, Iran, Gwinea Równikowa, Burundi, Republika Konga, Sudan i Mauretania.

Natomiast rządy, w których stwierdzono, że podejmują najwięcej działań w celu położenia kresu niewolnictwu, to: Holandia, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Szwecja, Belgia, Chorwacja, Hiszpania, Norwegia, Portugalia i Czarnogóra.

W czasach współczesnych, niewolnictwo zostało scharakteryzowane, jako wyjątkowa praktyka ustanowiona głównie przez narody białe. Jednak według afroamerykańskiego ekonomisty i teoretyka społecznego: Thomasa Sowella jest to całkowicie fałszywy pogląd na historię.

Jeśli niewolnictwo było praktykowane powszechnie przez tysiące lat, co spowodowało, że przeważały w nim narody białe?

Dr John B Carpenter wyjaśnia, że to nie siły ekonomiczne doprowadziły do ​​końca niewolnictwa, ale rewolucja moralna zakorzeniona w chrześcijaństwie:

"Niewolnictwo było uniwersalną instytucją ludzką dla całej historii. Normalność. Nie można wyodrębnić jednej grupy jako odpowiedzialnej za to, ponieważ wszystkie były. Jeśli cofniemy się w czyimś rodowodzie wystarczająco daleko, prawie na pewno znajdziemy właściciela niewolników. Wszyscy jesteśmy synami i córkami niewolników. Nie chodzi o to, kto umożliwił niewolnictwo. Wszyscy to zrobili. Pytanie brzmi, kto po tysiącleciach upadłej instytucji powstrzymał ją".

Odpowiedzią są chrześcijanie.

Historyk Rodney Stark w swojej książce „Triumf chrześcijaństwa: jak ruch Jeszu stał się największą religią świata ”: „Wszystkie znane społeczeństwa powyżej bardzo prymitywnego poziomu były społeczeństwami niewolników – nawet wiele plemion Indian Północno-Zachodnich miało niewolników. W tej powszechnej niewoli tylko jedna cywilizacja odrzuciła ludzką niewolę: chrześcijaństwo. I zrobiło to dwa razy!”.

12 tys. zł dla 70-letniej rencistki za wejście do parku

Data: 16.06.2020 01:12

Autor: ziemianin

rpo.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

70-letnia pani Dorota została ukarana 12 tys. zł kary administracyjnej za naruszenie zakazu przebywania w parku



Nie uwzględniono ani jej wyjaśnień, że weszła do parku, bo jej pies zerwał się ze smyczy, ani nawet faktu, że pobiera 1085 zł renty rodzinnej



Pani Dorota kwestionowała też prawdziwość notatki policyjnej – podstawy wymierzonej kary



Wojewódzki Inspektor Sanitarny uchylił karę inspekcji powiatowej, bo obecnie nie ma już zakazu wejścia do parków



A w takiej sytuacji należy stosować przepis obowiązujący w dacie orzekania, a nie w dacie czynu – jeśli jest korzystniejszy dla sprawcy

12 tys. zł dla 70-letniej rencistki za wejście do parku

Była to jedna ze spraw, którą podjął Rzecznik Praw Obywatelskich w obronie obywateli karanych drakońskimi karami pieniężnymi za naruszenie zakazów czy nakazów w stanie epidemii.

Adam Bodnar zwracał uwagę szefowi MSWiA Mariuszowi Kamińskiemu, że takie działanie nie ma podstaw prawnych, łamie podstawowe wolności obywatelskie i ma niewielki związek z egzekwowaniem zabezpieczeń epidemicznych. A notatka policjanta to za mało, by ustalić, że dana osoba rzeczywiście złamała zalecenia sanitarne. Ponadto policja nie ma uprawnień do działania w ramach procedur administracyjnych.

Pani Dorota dostaje karę

W początkach kwietnia 2020 r. pani Dorota została ukarana 12 tys. zł kary administracyjnej przez Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego. Podstawą była notatka służbowa policjanta o tym, że siedziała na ławce w miejskim parku z towarzyszącym psem.

Uznano, że naruszyła § 17 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z 31 marca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

PPiS stwierdził, że nie można tu mówić o znikomej wadze naruszenia prawa. Wymierzoną karę uznał za adekwatną do wagi, sposobu i okoliczności naruszenia. – Indywidualne i osobiste właściwości strony postępowania nie mogły wpłynąć na jej ewentualne obniżenie – napisano w uzasadnieniu decyzji.

Pani Dorota odwołuje się

W odwołaniu do Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego pani Dorota wskazała, że w parku znalazła się nie ze swojej winy. Wyjaśniła, że pies, z którym wyszła na spacer, zerwał się ze smyczy w pogoni za kotem, a ona pobiegła za nim. Z powodu problemów zdrowotnych (na których potwierdzenie załączyła orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu umiarkowanym) usiadła na ławce. Wtedy podszedł do niej patrol.

Podkreślała, że działała w stanie wyższej konieczności, a zastosowane w sprawie przepisy rozporządzenia rządu z 31 marca są niekonstytucyjne. Waga naruszenia prawa była zaś znikoma. Konsekwencją mogło być najwyżej pouczenie lub mandat.

Pani Dorota wskazała, że notatka policyjna została sporządzona nierzetelnie i rozmija się z prawdą. Wobec tego nie może być ona wystarczającą podstawą decyzji. Przekazała też PWIS zdjęcia wykonane przez świadka zdarzenia i jego oświadczenie w sprawie.

Decyzji o karze zarzuciła naruszenie art. 189d Kodeksu postępowania administracyjnego przez bezpodstawne przyjęcie, że kara jest adekwatna do czynu. Tymczasem jej wysokość nie odpowiada „właściwościom osobistym” pani Doroty, ponieważ stanowi niemal równowartość jej rocznej emerytury.

PPIS wniósł o utrzymanie zaskarżonej decyzji, bo naruszenie zakazu było „oczywiste i niebudzące wątpliwości”.

Na wniosek pani Doroty 12 maja Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do PWIS o wyjaśnienia w tej sprawie.

Uzasadnienie uchylenia kary przez Wojewódzką Inspekcję Sanitarną

10 czerwca Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny uwzględnił odwołanie. Uchylił zaskarżoną decyzję i umorzył postępowanie.

W tej sprawie nałożenie administracyjnej kary pieniężnej nie zostało poprzedzone zawiadomieniem strony o wszczęciu postępowania, a naruszenie przepisów zostało określone jedynie na podstawie notatki policyjnej.

W ocenie organu I instancji kara była adekwatna do wagi, sposobu i okoliczności naruszenia przepisów, a indywidualne i osobiste właściwości strony postępowania nie mogły wpłynąć na jej ewentualne obniżenie.

W ocenie organu II instancji powyższe ustalenia są niekonsekwentne w świetle dowodów przedstawionych przez stronę w postaci decyzji o waloryzacji renty rodzinnej, zgodnie z którą miesięczna wysokość świadczenia wynosi 1085,41 zł.

Organ I instancji błędnie wskazał, że treść notatki policyjnej nie wskazuje na okoliczności, na które powołuje się odwołująca, a poza jej stanowiskiem nie ma innych danych, by kwestionować prawdziwość okoliczności z notatki.

Tymczasem odwołująca nie tylko wskazała, że zdarzenie było obserwowane przez osobę trzecią, ale przedłożyła też dokumenty wykazujące osobiste właściwości strony postępowania, które mogły wpłynąć na obniżenie kary administracyjnej.

Powyższe wskazuje, że organ I instancji mógł rozpatrzyć odwołanie w trybie tzw. autokontroli (art. 132 k.p.a.).

Odnosząc się do zarzutu niekonstytucyjności przepisów, na których podstawie wydano decyzję administracyjną, należy wskazać, że organom administracji publicznej nie przysługuje kompetencja do kontroli konstytucyjności obowiązującego ustawodawstwa.

Przepisy, na których podstawie wydano zaskarżoną decyzję, w chwili rozpatrywania odwołania są już nieaktualne. Zgodnie z art. 189c K.p.a., jeżeli w czasie wydawania decyzji w sprawie administracyjnej kary pieniężnej obowiązuje ustawa inna niż w czasie naruszenia prawa, w następstwie którego ma być nałożona kara, stosuje się ustawę nową, jednakże należy stosować ustawę obowiązującą poprzednio, jeżeli jest ona względniejsza dla strony.

Postępowanie dotyczące nałożenia kary pieniężnej w trybie art. 48a ust. 1 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych jest postępowaniem administracyjnym, a nie karnym. Jednak z uwagi na represyjny charakter kary pieniężnej, przy jej orzekaniu należy uwzględniać wypracowaną w nauce prawa karnego regułę intertemporalną, nakazującą stosowanie przepisu obowiązującego w dacie orzekania, a nie w dacie deliktu, jeśli jest względniejszy dla sprawcy.

Zastosowanie przez organ odwoławczy nieobowiązujących w dacie wydania decyzji przepisów prawa naruszałoby art. 6 i art. 15 k.p.a. w stopniu mającym istotny wpływ na wynik sprawy.

Zgodnie z zasadą legalizmu, wyrażoną w art. 6 k.p.a., organ II instancji przy rozpatrywaniu odwołania winien uwzględnić zmianę stanu prawnego i zastosować obowiązujące w dniu wydania decyzji II instancji rozporządzenie Rady Ministrów z 29 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Obowiązek ten wynika również z zasady dwuinstancyjności postępowania administracyjnego, zgodnie z którą organ II instancji, na skutek wniesionego odwołania, ponownie rozpatruje i rozstrzyga sprawę już rozpatrzoną i rozstrzygniętą decyzją organu I instancji. Rola organu odwoławczego nie sprowadza się zatem wyłącznie do kontroli legalności decyzji organu I instancji w oparciu o stan prawny obowiązujący w dacie jej wydania, lecz do ponownego – merytorycznego rozpatrzenia sprawy, w oparciu o stan prawny aktualny na dzień orzekania.

Na konieczność zastosowania przez organ II instancji rozporządzenia z 29 maja wpływ ma również okoliczność, że rozporządzenie to nie wprowadza ograniczeń oraz zakazów w zakresie wstępu do parków oraz terenów zielonych – tak jak rozporządzenie z 31 marca – a jedynie nakaz zakrywania ust i nosa na tych terenach. Jest ono zatem względniejsze dla strony.

HIV może ukrywać się w komórkach mózgu astrocytach

Data: 15.06.2020 20:54

Autor: ziemianin

journals.plos.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #mozg #HIV #AIDS #rezerwuar #choroba #zachorowanie

Zakażenie HIV od dawna nie oznacza już wyroku śmierci. Leki antyretrowirusowe pozwalają na zmniejszenie liczby wirusów w organizmie do takiego poziomu, że stają się one niewykrywalne, objawy choroby niemal nie występują, a osoba zarażona nie stanowi zagrożenia dla innych. Jednak leki trzeba przyjmować codziennie. Gdy przerwie się terapię, wirus pojawia się na nowo. Z badań opublikowanych w PLOS Pathogens dowiadujemy się, że jednym z miejsc, w których ukrywa się HIV mogą być astrocyty, komórki stanowiące 60% komórek mózgu.

HIV może ukrywać się w komórkach mózgu astrocytach

Autorzy najnowszych badań szacują, że wirus może ukrywać się w od 1 do 3 procent astrocytów. Nawet 1% może być znaczącym rezerwuarem wirusa. Jeśli chcemy znaleźć lekarstwo na HIV, nie możemy pomijać roli mózgu jako reserwuaru, mówi autorka badań, profesor Lena Al-Harthi z Rush University Mediacal Center w Chicago.

Al-Harthi i jej zespół wyciągnęli takie wnioski na podstawie badań mysiego modelu z ludzkimi komórkami oraz badań post mortem ludzkiej tkanki mózgowej. Naukowcy wiedzą, że HIV przedostaje się do mózgu, ale rola wirusa w tym organie jest słabo poznana.

Autorzy najnowszych badań najpierw pozyskali astrocyty z ludzkiego płodu. Następnie zarazili komórki wirusem HIV, a później wstrzyknęli je do mózgów dorosłych i nowo narodzonych myszy. Okazało się, że zainfekowane komórki przekazały wirusa komórkom układu odpornościowego CD4, które są tym typem komórek, które HIV atakuje najczęściej. Następnie zainfekowane CD4 wydostały się z mózgu i migrowały do innych tkanek. Gdy mózg jest zarażony, wirus może się z niego wydostać i zarazić inne organy, mówi Al-Harthi.

Naukowcy postanowili się też upewnić, że wirus jest w stanie samodzielnie zainfekować astrocyty. W tym celu najpierw wstrzyknęli zdrowej myszy ludzkie astrocyty, a później zarazili zwierzę HIV. Okazało się, że rzeczywiście wirus przedostał się do części astrocytów i był w stanie infekować inne tkanki. Co istotne, nawet u myszy, której podawano leki antyretrowirusowe HIV przedostawał się z astrocytów do innych części ciała, chociaż, w porównaniu z myszami nieleczonymi, poziom infekcji był niewielki. Gdy zaprzestano podawania leków, dochodziło do gwałtownego rozwoju infekcji, której źródłem był mózg myszy.

Chcąc potwierdzić swoje spostrzeżenia, naukowcy przyjrzeli się tkance mózgowej czterech osób, które były zarażone HIV i były leczone, a u których w chwili śmierci wirus był niewykrywalny. Badania wykazały, że niewielki odsetek astrocytów zawierał materiał genetyczny wirusa HIV w jądrach komórkowych, co wskazuje, że komórki te były zainfekowane.

Gazprom odda PGNiG 1,5 mld dolarów. Podpisano aneks do kontraktu jamalskiego

Data: 15.06.2020 20:36

Autor: ziemianin

polskieradio24.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Gazprom #PGNiG #gazziemny #gazlupkowy #energetyka

Spółka PGNiG podpisała aneks do kontraktu jamalskiego, na mocy którego ustalono, że Gazprom ma zwrócić Polsce ok. 1,5 mld dolarów nadpłaty za gaz. Postanowienie wydał Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie.

Gazprom odda PGNiG 1,5 mld dolarów. Podpisano aneks do kontraktu jamalskiego

Gazprom ma czas do 1 lipca na wypłacenie nadpłaty. PGNiG przekazała, że strony umowy potwierdziły ustalone 30 marca 2020 roku (w wyroku Trybunału Arbitrażowego w Sztokholmie) zasady stosowania formuły cenowej zakupu gazu dostarczanego na mocy kontraktu jamalskiego. Osiągnięto też porozumienie odnośnie warunków wzajemnego rozliczenia konsekwencji finansowych nowej formuły cenowej, w rezultacie czego Gazprom ma do 1 lipca zwrócić stronie polskiej 1,5 mld dolarów nadpłaty, liczonej od 1 listopada 2014 roku.

Jak przekazało PGNiG, aneks podpisano elektronicznie 5 czerwca br., dzisiaj, 15 czerwca, pod dokumentem jest już komplet podpisów, wymieniono się też oryginałami, stąd też opóźnienie w przekazaniu tej informacji.

PGNiG poinformowało też, że w przyszłości może dojść do wprowadzenia zmian odnośnie cen gazu zawartych w kontrakcie z efektem wstecznym. Są tutaj dwie możliwości: wniosek PGNiG ws. renegocjacji cen od 1 listopada 2017 roku lub podobny wniosek złożony przez Gazprom pod koniec 2017 roku.

Pod koniec marca polska spółka oświadczyła, że wygrała z Gazpromem spór dotyczący ceny za gaz i ma prawo żądać zwrotu w wysokości 1,5 miliardów dolarów. Według danych PGNiG trybunał zmienił formułę ceny w ramach kontraktu, w szczególności z powodu jej bezpośredniego związku z notowaniami gazu ziemnego na rynku europejskim, i decyzja arbitrażu dotyczy dostaw gazu realizowanych od 1 stycznia 2014 roku.

Wcześniej PGNiG informowało, że Gazprom wystawił jej rachunek za gaz na starych warunkach, które obowiązywały przed werdyktem Trybunału Arbitrażowego w Sztokholmie. Według danych polskiej spółki za gaz dostarczony w marcu i pierwszej połowie kwietnia Gazprom wystawił jej rachunki z pominięciem nowych warunków cenowych. PGNiG oświadczyła także, że Gazprom nie skorygował tych faktur.

Kontrakt Jamalski przewiduje dostawy ok. 10 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Kontrakt obowiązuje do 2022 roku.

Strzelanina w centrum Moskwy (wideo twitter)

Data: 15.06.2020 20:32

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #twitter #rosja #moskwa #strzelanina

Dwóch policjantów i jeden cywil zostali ranni w południowo-zachodniej części Moskwy, poinformował rzecznik służb nadzwyczajnych stolicy. Na miejscu zdarzenia pojawił się szef Komitetu Śledczego Moskwy Andriej Striżow, a także kryminolodzy i śledczy.

Strzelanina w centrum Moskwy (wideo twitter)

Incydent miał miejsce na Alei Leninskiego, w centrum Moskwy, w pobliżu hotelu „Salut”. Jak wynika z wstępnych danych, strzały padły z taksówki.

Według wstępnych danych taksówkarz otworzył ogień do funkcjonariuszy policji drogowej. Dwóch policjantów zostało rannych, taksówkarz został zatrzymany

– powiedziało źródło.

Mężczyzna, który otworzył ogień do policjantów na zachodzie Moskwy, zmarł w szpitalu na skutek odniesionych ran, poinformowało Sputnika źródło w organach ochrony prawnej.

On (strzelec) zmarł w szpitalu

– powiedział rozmówca agencji.

Miejsce incydentu

Jak poinformowała służba prasowa stołecznego Głównego Zarządu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, w okolicy budynku nr 156 przy Alei Lenińskiego policja drogowa zatrzymała taksówkę za naruszenie przepisów ruchu drogowego. Potem prawdopodobnie przechodzeń zaczął strzelać do nich z broni traumatycznej.

Kanału na Telegramie Mash podał, że do strzelaniny doszło między funkcjonariuszem policji drogowej a taksówkarzem, którego zatrzymano w celu sprawdzenia dokumentów. W wyniku strzelaniny rannych zostało dwóch policjantów drogówki, taksówkarz również został ranny, został zatrzymany na miejscu.

Aby go zneutralizować ranni funkcjonariusze policji musieli otworzyć ogień z broni służbowej. Mężczyzna został ranny i zatrzymany.

Wszczęto sprawę karną na podstawie artykułu o „zamach na życie funkcjonariusza organów ścigania”.

⚡Стрельба на Ленинском проспекте в Москве⚡

Стрельба произошла при попытке проверки документов между таксистом и сотрудником ГИБДД. Ранен один сотрудник ГИБДД, сообщают СМИ. pic.twitter.com/Y8Nx0k5wqc

— ВЕСТИ (@vesti_news) [June 15, 2020](https://twitter.com/vesti_news/status/1272527729414549506?ref_src=twsrc%5Etfw)

Norwegia likwiduje aplikację monitorującą jej użytkowników w związku z Covid-19. Powodem . . .

Data: 15.06.2020 20:19

Autor: ziemianin

wnet.fm

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aplikacja #Datatilsynet #Folkehelseinstituttet #inwigilacjaobywateli #koronawirus #ProteGO #Safe #reuters #Smittestopp #zagrozenie #prywatnosci

Zgodnie z oceną wydaną przez norweską agencję rządową, aplikacja do monitorowaniu ruchu ludzi pod kątem ich stykania się z SARS-CoV-2 zostaje zawieszona, a dane przez nią zebrane będą skasowane.

Norwegia likwiduje aplikację monitorującą jej użytkowników w związku z Covid-19. Powodem kwestia ochrony prywatności

16 kwietnia ruszyła norweska aplikacja mobilna do śledzenia rozprzestrzeniania się koronawirusa. Aplikacja Smittestopp została zaprojektowana by gromadzić danych i rejestrować trasy użytkowników za pomocą geolokalizacji, aby można było jak najszybciej poinformować ich o kontakcie z osobą ze zdiagnozowanym COVID-19. Obecnie, jak informuje Reuters, norweski Instytutu Zdrowia Publicznego (Folkehelseinstituttet) ogłosił wycofanie aplikacji z działania. Przyczyną jest krytyka ze strony Datatilsynet – agencji rządowej odpowiedzialnej za kwestie związane z prywatnością obywateli. W ocenie agencji naruszenie prywatności obywateli jest nieproporcjonalne do efektywności aplikacji (gdyż mało osób zdecydowało się ją zainstalować) i do istniejącego obecnie zagrożenia (wobec spadku liczby zachorowań w kraju). Jak ogłosił w cytowanym przez Reuters oświadczeniu Folkehelseinstituttet:

Nie zgadzamy się z ewaluacją DPA [Data Protection Authority, czyli Datatilsynet- przyp. red.], ale uznajemy za konieczne skasowanie wszystkich danych i wstrzymanie pracy w wyniku tego.

Tymczasem w Polsce od 9 czerwca można korzystać z aplikacji rządowej ProteGO Safe. Na temat tego, w jaki sposób zabezpieczona jest w ramach niej prywatność jej użytkowników, tłumaczył na antenie Radia WNET Marcin Maj z portalu Niebezpiecznik

#ZaufanaTrzeciaStrona Uwaga na nowe ataki pod hasłem aktywacji konta Allegro

Data: 15.06.2020 20:05

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Allegro #dotpay #oszusci #cyberbezpieczenstwo

Są tacy przestępcy, którzy ciągle używają sprawdzonych schematów oszustwa i trwają przy nich miesiącami, a są tacy, którzy są bardziej kreatywni i co chwilę próbują nowych sztuczek. Dzisiaj pokażemy efekt działania tej drugiej grupy.

#ZaufanaTrzeciaStrona Uwaga na nowe ataki pod hasłem aktywacji konta Allegro

Wiele osób zgłasza nam nowy, dobrze przygotowany scenariusz ataku. Przestępca zadbał zarówno o treść wiadomości, jak i o adresy, na które po drodze trafiają ofiary. Po drodze można nie tylko stracić pieniądze, ale i dane uwierzytelniające do Allegro.

Aktywacja konta Allegro

Scenariusz wygląda dość wiarygodnie. Oto treść wiadomości:

Szanowni Państwo

Informujemy, że zgodnie z interpretacją ustawy z dnia 1 marca 2018 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, serwis Allegro jest zobowiązany do zapobiegania występowaniu zjawiska prania pieniędzy i finansowania terroryzmu będącego skutkiem świadczenia usług dla osób fizycznych lub innych podmiotów posiadających zdolność do czynności prawnych.

W związku z powyższym serwis Allegro został zobligowany do regularnego weryfikowania tożsamości swoich użytkowników. Wszystkie konta zweryfikowane przed 1 czerwca 2020 muszą przejść ponowną weryfikację.

Możesz aktywować konto, korzystając z wpłaty online i przelewając na nasz rachunek najmniejszą możliwą kwotę – 1,01 zł. Aktywacja służy wyłącznie potwierdzeniu poprawności danych rejestracyjnych. Po aktywacji wpłaconą kwotę zwrócimy w całości na rachunek, z którego została przesłana. Środki odeślemy w ciągu 3 dni roboczych po aktywacji.

Proces aktywacji możesz przejść klikając w poniższy link:

AKTYWACJA KONTA ALLEGRO

Sama wiadomość wygląda tak

Link do „aktywacji konta” prowadzi, w zależności od wersji wiadomości, do stron:

https://allegro4.pl/login/auth.php

https://allegro5.pl/login/auth.php

Co ciekawe, na tym samym adresie IP (w Home.pl, niestety nadal aktywnym) znaleźliśmy też domenę allegrolokalnie1.pl, ale nie udało nam się złapać jej treści.

Pod ww. adresami czeka fałszywy panel logowania Allegro

Dane, które podamy, trafią do skryptu pod adresem

http://allegro5.pl/activate/veryfication.php

Jak widać, znajomość angielskiego nie jest mocną stroną napastnika. Stamtąd ofiara trafia na

http://allegro5.pl/activate/przelew.php

Kolejna strona złodzieja

Tam z kolei ma kliknąć w „Przejdź do PayU”. Tym razem link prowadzi do

https://allegrofinanse2.pl/MYNKgeHn/hz6hZnA

gdzie czeka już dobrze nam znany formularz udający panel szybkich płatności.

Prawie bez błędów

Wiadomość jest skonstruowana poprawnie. Nadawcą jest admin@allegro4.pl, do wysłania użyty został ten sam serwer Home.pl, na którym stoi złośliwa witryna. W zasadzie jedynym błędem, rzucającym się w oczy, jest określenie „przelewając na nasz rachunek najmniejszą możliwą kwotę – 1,01 zł” – pewnie wszyscy wiecie, że przelać można także 0,01 zł. Poza tym kampania jest całkiem solidnie przygotowana, a strony są aktywne od kilkunastu godzin – można się zatem spodziewać, że ofiar nie brakuje.

Aktualizacja: Jak donoszą czytelnicy, sformułowanie o 1,01 zł jest skopiowane z procesu aktywacji konta Allegro. Pytanie zatem, dlaczego Allegro uznało akurat taką kwotę za „najmniejszą możliwą”. Ktoś zgadnie?

Oszustwa „na Dotpaya / Payu”

Myślicie, że wasi rodzice albo inne bliskie osoby mogą się złapać na taki atak? Chcecie spać spokojniej? Zafundujcie im kurs wideo Bezpieczeństwo Dla Każdego. Pokazujemy w nim podobne scenariusze i w przystępny sposób tłumaczymy, jak najprościej odróżnić strony prawdziwe od fałszywych. Uważne zapoznanie się z naszymi lekcjami pozwala nauczyć się rozpoznawać takie ataki i uchronić się przed nimi w przyszłości.

Chaos w USA. Trwa globalne pranie mózgów

Data: 15.06.2020 19:59

Autor: ziemianin

independenttrader.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #USA #media #Trump #manipulacja #protesty #zamieszki #propaganda

To, co wyprawiają media, do spółki z niektórymi politykami, a także korporacjami, zagraża bezpieczeństwu zwykłych ludzi – zarówno czarnych, jak i białych.

Chaos w USA. Trwa globalne pranie mózgów

Fragmenty z: IndependentTrader

  1. Z perspektywy czarnych – cała ta „walka z rasizmem” jest kompletnie nieprzydatna. Jeśli brać pod uwagę morderstwa, zagrożeniem dla czarnych są inni czarni. W ciągu doby od śmierci Floyda w Chicago zginęło 18 czarnoskórych osób. W ciągu doby! Zginęli z rąk innych czarnoskórych. Dlatego też pokojowo nastawionej czarnoskórej ludności przydałaby się debata o tym jak podnieść poziom bezpieczeństwa, sprawić by każde dziecko, niezależnie od koloru skóry, miało jak największe szanse na dobre życie. Tak się jednak nie dzieje. Zamiast tego mamy zamieszki, z powodu których liczba zabójstw dokonywanych przez czarnych na czarnych rośnie jeszcze bardziej.

  2. Z perspektywy białych – cała ta propaganda związana z „przywilejami białych” sprawia, że pojawiają się młode osoby, które mają kompletnie wyprane mózgi. Takie osoby, mające przekonanie o winie wobec czarnych, działają później w mediach, w polityce, trafiają do różnych rad miejskich itd. Jednym z takich przykładów jest właśnie Minneapolis, gdzie zmarł Floyd.

Mainstreamowe media kłamią na potęgę na temat rasizmu, co w dłuższej perspektywie uderza tak naprawdę we wszystkich. Jednocześnie propaganda medialna, tworzona pod dyktando określonych grup interesu, wynosi do rangi bohaterów bandytów pokroju George’a Floyda (celujących z broni palnej do kobiety w ciąży).

W każdym razie przypomnijmy raz jeszcze, że zamieszki zostały wywołane śmiercią George’a Floyda, z którego momentalnie zrobiono męczennika. Na nieszczęście dla protestujących w międzyczasie pojawiły się wyniki autopsji zmarłego. Wyglądają one następująco:

Wykryte narkotyki: Fentanyl 11 ng/ml, Norfentanyl 5.6 ng/ml, Metaamphetamine 19 ng/ml, Delta-9 Carboxy THC 42ng/ml, Cannabis, Amphetamine, Morphine 86 ng/ml

Uszkodzenia:

– Prawa tętnica wieńcowa zwężona w 90%

– Covid-19

– Brak stwierdzonych uszkodzeń karku i krtani

Jak widać, bohaterem ruchu Black Lives Matter został bandyta, który przy okazji był również narkomanem. Jego śmierć okazała się pretekstem do tego, by wyjść „walczyć z rasizmem” tzn. plądrować sklepy i niszczyć budynki. Zastanawia fakt, że podobnym pretekstem nie była sytuacja sprzed 3 lat, kiedy w tym samym mieście biała kobieta zginęła zastrzelona przez czarnoskórego policjanta.

Glistnik – roślina ta jest prawdziwym „darem niebios” dla osób cierpiących na te choroby

Data: 15.06.2020 13:49

Autor: ziemianin

pl.wikipedia.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #glistnik #glistnik #jaskolczeziele #nalewkazglistnika #naparzglistnika #odwarzglistnika #olejzglistnika #sokzglistnika #natura #rosliny #zdrowie

Glistnik, czyli jaskółcze ziele, od lat stosowany jest jako domowa metoda leczenia kurzajek, jednak sok z glistnika można wykorzystać nie tylko na dolegliwości skórne, ale i pić na problemy z trawieniem czy na bóle miesiączkowe.

Glistnik – roślina ta jest prawdziwym „darem niebios” dla osób cierpiących na te choroby

Glistnik jaskółcze ziele jest powszechnie znany ze swoich właściwości leczniczych.

Korzenie, ziele, owoce, liście kwiaty i sok rośliny mogą być wykorzystywane do celów leczniczych. Najlepiej je zbierać pod koniec maja – do połowy czerwca.

Kto z nas nie zna tej rośliny? Prawdopodobnie próbowałeś lub słyszałeś, że sok z glistnika jest wykorzystywany w leczeniu kurzajek.

W końcu inna nazwa tej rośliny to brodawka lub ziele od brodawek. U niektórych nalewka z glistnika pomogła pozbyć się brodawczaków – łagodnych guzów na skórze.

Glistnik składa się z:

witaminy A i C;

kwasów organicznych;

saponiny;

flawonoidów i alkaloidów.

Roślina ta ma wiele przydatnych właściwości:

właściwości przeciwzapalne;

przyspiesza gojenie się ran;

właściwości przeciwskurczowe;

właściwości kojące;

właściwości moczopędne;

właściwości przeciwnowotworowe.

Oto kilka sposobów na glistnik, które możesz zrobić w domu:

Odwar z glistnika

Sposób użycia: zewnętrzny, wewnątrz

Zastosuj: w przypadku egzemy, łuszczycy, zapalenia skóry oraz gdy chcesz się uspokoić i mieć dobry sen

Przygotowanie: 1 łyżkę posiekanych świeżych lub suszonych ziół zalej szklanką zimnej wody. Doprowadź do wrzenia i gotuj przez minutę. Następnie przecedź. Tak przygotowany odwar można pić 3 razy dziennie 1-2 łyżki stołowe.

Wykorzystanie:

przetrzyj dotknięty obszar powstałym odwarem;

możesz dodać do kąpieli;

stosuj do płukania jamy ustnej w przypadku zapalenia jamy ustnej i kandydozy;

spożywaj 1-2 łyżki stołowe 3 razy dziennie, aby się uspokoić.

Napar z glistnika

Sposób użycia: wewnątrz

Najlepiej stosować w przypadku takich chorób, jak:

zapalenie wątroby;

zapalenie pęcherzyka żółciowego;

choroby trzustki;

polipy narządów wewnętrznych;

gruźlica;

zapalnie żołądka, zapalenie jelita grubego;

choroby ginekologiczne;

nowotwór;

zmiany grzybicze narządów wewnętrznych;

padaczka;

paraliż;

nerwice.

Przygotowanie: do szklanki dodaj łyżeczkę posiekanych ziół, zalej wrzącą wodą i zaparzaj przez 20 minut. Spożywaj 20 minut przed posiłkiem 3 razy dziennie. Rozpocznij leczenie od 1 łyżeczki. Stopniowo zwiększaj dawkę do maksymalnie 1 łyżki. I uważnie słuchaj swojego ciała.

Sok z glistnika

Sposób użycia: zewnętrzny

Zastosuj: do leczenia brodawczaków, brodawek, suchych modzeli, wysypki opryszczkowej, grzybiczych zmian skórnych, łuszczycy.

Przygotowanie: nanieś sok delikatnie tylko na brodawkę, brodawczaka, płytkę łuszczycy lub opryszczkę. Unikaj kontaktu z czystą skórą.

Smaruj dotknięty obszar na ciele 2-3 razy dziennie. Po kilku dniach skóra powinna zostać oczyszczona. Przed zabiegiem wykonaj test: nasmaruj skórę po wewnętrznej stronie nadgarstka niewielką ilością soku z glistnika.

Nalewka z glistnika z wódką

Sposób użycia: wewnątrz

Przygotowanie: umyj glistnik, wysusz go, pokrój na małe kawałki, a następnie włóż do szklanego słoja w proporcji 1:5, czyli 1/5 słoika zapełnij ziołem i zalej alkoholem, które ma 50-60 stopni – tak 3/4 słoika, nie musi być do pełna. Zakręć i odstaw na 7-14 dni w ciemne miejsce. Warto codziennie potrząsnąć słoikiem.

Dawkowanie: 2 razy po 5 ml dziennie.

Olej z glistnika

Sposób użycia: zewnętrznie

Zastosuj: na wypryski, skazę, trądzik, obrzęk, łuszczycę, łojotok, gruźlicę skóry, toczeń rumieniowaty, brodawki.

Przygotowanie: Umieść ziele glistnika w szklanym słoju i napełnij dowolnym olejem roślinnym (najlepiej migdałowym lub brzoskwiniowym). Olej powinien całkowicie zakrywać roślinę.

Trzymaj słoik w ciemnym miejscu przez 7 dni, a następnie odcedź.

Pomimo wielu zalet glistnika, należy pamiętać, że tak roślina jest trująca, więc nie powinny jej spożywać osoby:

z padaczką;

z niedociśnieniem;

z jaskrą,

z astmą oskrzelową;

z chorobami wątroby;

zaburzeniami psychicznymi;

kobiety w ciąży;

Zioło nie powinno być stosowane w leczeniu schorzeń u małych dzieci i u kobiet w ciąży. Podczas spożywania produktów na bazie glistnika należy przestrzegać dokładnych dawek. Pozwoli to uniknąć zatrucia toksycznymi substancjami.

Takie objawy wystąpią, jeśli przedawkujesz i ciężko się zatrujesz:

ciągłe pragnienie;

ból głowy i brzucha;

wymiotowanie;

biegunka;

zawroty głowy;

omdlenia, a czasem nawet halucynacje;

senność.

Jeśli wystąpią te objawy, należy natychmiast przerwać przyjmowanie leku, przepłukać żołądek i wezwać lekarza.

Do leczenia glistnika użyj jego nadziemnej części, która jest zbierana podczas kwitnienia. Glistnik stosuje się w postaci wywarów, naparów, olejków czy nalewek z wódki.

Prędkość światła – Dlaczego taka ważna? (wideo)

Data: 15.06.2020 12:50

Autor: ziemianin

youtube.com

#astrofizyka #Einstein #fizyka #Galileusz #Historia fizyki #Michelson #predkoscswiatla #predkoscswiatlawprozni #promieniowanieCzerenkowa #ciekawostki #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Już Galileusz próbował dokonać pierwszego pomiaru prędkości światła. W tym celu wraz ze swoim pomocnikiem udali się za miasto na dwa odległe wzgórza. Sama próba polegała na odsłanianiu i zasłanianiu latarni, jednak ze względu na ogromną prędkość światła i bardzo duży błąd pomiaru, skazana była na niepowodzenie. Galileusz oszacował tylko, że prędkość światła – skończona bądź nie – jest znacznie większa niż 30 km/s, w czym oczywiście się nie mylił.

Prędkość światła – Dlaczego taka ważna?

W 1676 astronom Ole Rømer podał pierwsze dowody skończonej prędkości światła. Obliczenia oparł na obserwacji zaćmień satelity Jowisza, które gdy Jowisz oddalał się od Ziemi były rzadziej, niż gdy się zbliżał.

W 1728 roku angielski astronom James Bradley, mierząc paralaksę roczną najjaśniejszej gwiazdy gwiazdozbioru Smoka, odkrył zjawisko aberracji światła. Polega ono na pozornych wahaniach położenia gwiazd na niebie w ciągu roku. Bradley wytłumaczył ten efekt geometrycznym złożeniem prędkości orbitalnej Ziemi i prędkości światła od gwiazdy, co dzięki znajomości orbitalnej prędkości Ziemi pozwoliło mu na oszacowanie wartości prędkości światła od obserwowanej gwiazdy na 301 000 km/s.

W XIX wieku odkryliśmy laboratoryjne sposoby mierzenia prędkości światła, co spowodowało istny renesans badań w tej dziedzinie. Maxwell dokonał unifikacji oddziaływań elektrycznych i magnetycznych, wprowadzone przez niego w 1861 roku równania Maxwella pokazały, że pole elektryczne i magnetyczne rozchodzą się w próżni z prędkością światła w postaci fali. W 1907 roku Albert Michelson otrzymał Nagrodę Nobla za bardzo dokładne pomiary prędkości światła.

Prędkość światła w ośrodkach materialnych

Fala elektromagnetyczna osiąga swoją maksymalną prędkość, prędkość światła, w próżni, natomiast poruszając się przez różne ośrodki materialne, takie jak szkło, może poruszać się wolniej. Dzieje się tak, mimo że bezmasowe fotony składające się no to światło nie mogą poruszać się wolniej niż z prędkością c, ponieważ fotony poruszające się przez ośrodek materialny trafiają w atomy go budujące, zostają pochłonięte i wypuszczone po pewnym czasie. W wyniku tego średnia prędkość fotonów złożona z prędkości światła oraz zupełnego postoju w atomach jest mniejsza. Takie jest klasyczne wytłumaczenie tego zagadnienia. W wyjątkowych sytuacjach, gdy naładowane ciało porusza się szybciej od prędkości światła w danym ośrodku, emituje ono promieniowanie Czerenkowa.

Zmiana definicji metra

W XX wieku poznaliśmy wartość prędkości światła z dokładnością do wielu miejsc po przecinku, jednakże w 1983 roku na Generalnej Konferencji Miar i Wag zmieniono definicję metra, w taki sposób, by zmienić wartość tej fundamentalnej stałej, ucinając jej nieskończone rozwinięcie dziesiętne, cyfry po przecinku. Od tamtego roku, poprzez nową definicję metra opartą na prędkości światła oraz sekundzie, jedna z najważniejszych stałych fizycznych we wszechświecie ma postać liczby naturalnej (plus jednostki), 299 792 458 m/s. Tym sposobem ludzkość uprościła stałą fizyczną za pomocą manipulacji jednostkami.

Znaczenie prędkości światła

Ale dlaczego ta stała fizyczna jest tak ważna? Jest tak, ponieważ na początku XX wieku okazało się, że jest to prędkość graniczna w naszym Wszechświecie. Żadne ciało obdarzone masą nigdy nie będzie w stanie rozpędzić się do tak zawrotnej prędkości, ponieważ im bliżej tej prędkości, tym bardziej będzie rósł opór do rozpędzania się poprzez wzrost masy obiektu. By rozpędzić dowolne, masywne ciało do tej prędkości potrzebujemy nieskończonej ilości energii. Oznacza to, że prędkość światła jest ograniczeniem, którego nie da się przekroczyć.

Co więcej, stała podniesiona do kwadratu znajduje się w znanym wzorze Einsteina, łącząc ze sobą masę oraz energię, które okazały się być przejawem tego samego. I tak na przykład masy cząstek elementarnych podaje się w ich energiach podzielonych przez prędkość światła do kwadratu, zamiast w kilogramach, ponieważ jest to wygodniejsze.

Warto wspomnieć jeszcze o tym, że prędkość światła pomnożona razy jednostkę urojoną oraz czas tworzy czwarty wymiar w czasoprzestrzeni Minkowskiego, czy o tym, że jest wykorzystywana w efekcie Dopplera, dzięki czemu potrafimy ocenić prędkość gwiazd na niebie oddalonych od nas o lata świetlne.

Olivia Richardson – głos z Emigracji

Data: 15.06.2020 12:10

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ludziemyslacy #OliviaRichardson #dobojuPolacy #polacy #polska #glosrozsadku

Film z 14 kwietnia 2020 roku.


Młoda, piękna dziewczyna Olivia Richardson nagrała odważne wideo.

Olivia zapowiada, że będzie walczyła o swoją wolność!

Olivia Richardson – głos z Emigracji

Olivia wyglądająca na nastolatkę, a przynajmniej na bardzo młodą kobietę wygłasza przemówienie godne kandydatki na urząd Prezydenta, a przynajmniej lidera partii politycznej. To bardzo egzotyczny obraz, by osoba w tym wieku wygłosiła taką mowę.

Olivia zbija słowa z usta niejednemu politykowi, działaczowi polonijnemu, niejednemu aktywiście, niejednemu patriocie. Przestrzega przed zagrożeniami, które nas czekają i przewiduje ich skutki. Jednym z grzechów, którymi nas obarcza – dosłownie nas, bo mówi prosto w oczy – jednym z grzechów jest bierność i słuchanie rozkazów płynących od rządzących krajem.

Olivia zwraca się z apelem do różnych grup zawodowych, również do policjantów. Ale to, co najbardziej urzeka, to jej apel do dziennikarzy… Tak. Trzeba przyznać, że stan dziennikarstwa w Polsce w ostatnim czasie zostawia wiele do życzenia.


TU jej kanał na Youtube Olivia Richardson dla Świadomości

O letnim koperku

Data: 15.06.2020 04:23

Autor: ziemianin

longevitas.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #rosliny #koper #koperek #jedzenie

Zapach świeżego koperku, to jeden z najprzyjemniejszych aromatów wiosenno-letniej kuchni. Koperek jest też źródłem: wapnia, manganu oraz żelaza, a także wielu antyoksydantów.

O letnim koperku

Aromatyczny koper

Koperek osiąga wysokość 40-60 cm wysokości. Ma proste i niewypełnione niczym łodygi oraz 10-20 centymetrowe delikatne i miękkie liście. Ich nitkowate cząstki mają zwykle 1-2 mm. Kwiaty kopru są białe lub żółte.

Koperek stosowany był już przez starożytnych Greków i Rzymian, zarówno jako przyprawa, jak i ziołowe lekarstwo. Grecy stosowali koperkowy olejek eteryczny do produkcji wina, jego zapach wypełniał też ich domy.

Najstarszy znany zapis dotyczący leczniczego stosowania koperku, pochodzi z Egiptu, sprzed 5000 lat. Prawdopodobnie Babilończycy, ok. 3000 p.n.e. uprawiali go w swoich ogrodach. Koper jest więc z nami od bardzo dawna.

Właściwości kopru

Jakie super-moce posiada koperek?

Obniża poziom cholesterolu

Jak wykazały badania, ekstrakt oraz tabletki z kopru mają wyraźny wpływ na: profil lipidowy, enzymy wątrobowe, ekspresję genów oraz aktywność enzymatyczną, u chomików cierpiących na wysoki poziom cholesterolu.

Po miesiącu badań okazało się, że u gryzoni które otrzymywały ziele, znacznie spadł profil lipidowy, stężenie glukozy oraz enzymy wątrobowe.

Działa przeciwdrobnoustrojowo

Zgodnie z wynikami badań, olejek eteryczny z koperku działa skutecznie przeciw niektórym szczepom bakterii, w tym Staphylococcus aureus (gronkowiec złocisty).

Wyciąg z kopru może być również zabójczy wobec niektórych pleśni i grzybów.

Odstrasza owady

W badaniu opublikowanym na łamach Journal of Food Protection oceniano 20 olejków roślinnych, pod kątek skuteczności owadobójczej. Efekty były różne, w zależności od gatunków owadów/robaków, olejów oraz czasu ekspozycji.

Olejek koperkowy eliminował najwięcej owadów. Zaraz za nim uplasował się olej z krwawnika oraz eukaliptusa, a także z drzewa herbacianego.

Wyniki wskazują również, że olejek koperkowy może okazać się również pomocny w walce z roztoczami.

Pomaga zmniejszyć skurcze menstruacyjne

Badanie przeprowadzone przez Department of Biostatistics and Demography na Khon Kaen University w Tajlandii, skupiło się na wpływie kopru, na bolesność miesiączek wśród nastolatek i młodych dorosłych kobiet.

Podawano im 12 różnych środków roślinnych: koperek, rumianek, cynamon, różę, koper włoski, kozieradkę, imbir, guawę, rabarbar, uzarę, walerianę oraz zatarię. Poza tym: olej rybny, melatoninę, witaminy B1 oraz E, a także siarczan cynku. Wszystko w różnych formach i dawkach.

Pomimo tego, że efekty nie były silne, były wyraźne. Wpłynęły na redukcję dyskomfortu i bólu, związanych ze skurczami.

Wpływa korzystnie na trawienie i energię

W badaniu przeprowadzonym przez amerykańskie Texas Southern University oraz Agilent Technologie,s przyjrzano się olejom między innymi z: kopru, kminku, kolendry, anyżu, marchwi, selera, kopru włoskiego. Okazało się, że głównym kwasem tłuszczowym (57-82%) w nich występującym, był kwas petroselinowy.

Kwasy tłuszczowe to główne źródło energii. Zazwyczaj w diecie dostarczamy sporo kwasów tłuszczowych w postaci triacyloglicerolu (TAG). Niektóre z węglowodanów pochodzących z diety, zostaje przekształconych w tłuszcz i przechowywanych jaki triacyloglicerol, w tkance tłuszczowej. Kwasy tłuszczowe z tego tłuszczu uwalniane są po to, by zapewnić energię dla różnych tkanek.

To jaką strukturę ma TAG, a także dystrybucja kwasów tłuszczowych olejów z nasion, ma konkretny wpływ na trawienie, wchłanianie oraz metabolizm. Koperek w diecie oznacza więc więcej ważnych kwasów tłuszczowych.

Wspiera działanie antyoksydantów

W koperku znajdują się monoterpeny, które ułatwiają cząsteczką przeciwutleniającym łączyć się z utlenionymi cząsteczkami.

Badania wykazały, że aktywność przeciwutleniająca kopru porównywalna jest z kwasem askorbinowym, alfa-tokoferolem oraz kwercetyną.

Wspiera leczenie epilepsji

Padaczka jest zaburzeniem neurologicznym, które charakteryzuje się epizodycznymi i nieprzewidywalnymi napadami. Sporo leków stosowanych w celu łagodzenia objawów tej choroby, daje niestety efekty uboczne.

Od stuleci kraje Trzeciego Świata stosuję w przypadku epilepsji rośliny. Badanie opublikowane w malezyjskim czasopiśmie Medical Sciences, dotyczyło wpływu liści kopru, na łagodzenie drgawek i epilepsji. Ostatecznie, oceniono koper jako roślinę która wykazuje właściwości przeciwdrgawkowe.

Pomoże pomóc złagodzić objawy depresji

W badaniu, którego wyniki opublikowane na łamach American Journal of Therapeutics, zbadano właściwości przeciwdepresyjne i przeciwbólowe wodnego roztworu z marokańskiego kopru. Okazało się, że wykazywał znaczący efekt przeciwdepresyjny i przeciwbólowy, w odniesieniu do takich leków jak sertralina i tramadol.

Koperek nie daje również żadnych niepożądanych efektów.

Wartości odżywcze

Szacuje się, że 1 szklanka świeżego kopru zawiera około:

4 kalorie,

0,6 g węglowodanów,

0,3 g białka,

0,1 g tłuszczu,

0,2 g błonnika,

675 IU witaminy A (14% zalecanego dziennego spożycia),

7,4 mg witaminy C (12% zds),

0,1 mg manganu (6% zds),

13,1 µg kwasu foliowego (3% zds),

0,6 mg żelaza (3% zds).

O czym warto pamiętać

Koperek dosyć szybko więdnie, należy więc chronić go przed wilgocią. Dlatego też, ziele myjemy bezpośrednio przed spożyciem.

Organiczny, ekologiczny koper rośnie bez towarzystwa pestycydów. Jeśli nie jest więc zbyt brudny, nie trzeba go myć.

Koper trzymamy w szklanym lub plastikowym pojemniku, w lodówce. Czasami warto zanurzyć łodyżki w wodzie, liście zaś owinąć ręcznikiem papierowym, by wchłaniał ewentualną wilgoć.

Przechowywany w lodówce, zachowa świeżość nawet do 10 dni. Temperatura nie powinna być jednak niższa, niż 4 stopnie Celsjusza.

Zamrożony koperek przetrwa z kolei nawet kilka miesięcy. Jeśli został wcześniej umyty, należy go dokładnie wysuszyć.

Nasiona kopru potrzebują nieco czasu, by uwolnić smak. Pamiętajmy o tym, podczas szykowania potraw.

Efekty uboczne i środki ostrożności

Koperek – stosowany na skórę – może powodować podrażnienie. Świeży sok może zwiększać wrażliwość skóry na słońce. Należy więc zachować szczególną ostrożność, ponieważ może to przyczynić się do powstawania poparzeń słonecznych oraz rozwoju nowotworu skóry.

Nie zaleca się stosowania koperku przez kobiety w ciąży i karmiące piersią. Wynika to z jego właściwości wywołujących miesiączkę, co może w niektórych przypadkach skutkować poronieniem. Nie ma dostatecznej ilości badań, które określiłyby wpływ kopru na karmienie piersią. Dlatego nie należy ryzykować.

Koperek może wywołać reakcje alergiczne u osób, które uczulone są na rośliny z rodziny selerowatych (np. marchew).

Szczególną ostrożność powinny zachować osoby chorujące na cukrzycę i przygotowujące się do operacji. Koper obniża poziom glukozy we krwi, co może prowadzić do powikłań pooperacyjnych. Zaleca się więc wyłączenie go z diety, na co najmniej 2 tygodnie przed planowaną operacją.

David Nott – lekarz wojenny. Tragedia dzieci Aleppo

Data: 15.06.2020 04:06

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #syria #dzieci #Aleppo #wojna #isis #tragedia

Do wschodniego Aleppo wysłano konwój ONZ, który miał dostarczyć pomoc medyczną i żywność. Ale kolumna samochodów nigdy tam nie dotarła, została bowiem zaatakowana z powietrza i zupełnie zniszczona. Zarówno Syria, jak i Rosja wyparły się odpowiedzialności za nalot.

David Nott – lekarz wojenny. Tragedia dzieci Aleppo

Abu Mohammadain wysłał mi zdjęcie małego chłopca, którego leczył. Ten malec najwyraźniej nie wiedział, co się wokół niego dzieje. Miał dużą ranę ciętą głowy i krew obficie spływała po jego twarzy. Siedział samotnie w karetce i patrzył przed siebie nieobecnym wzrokiem. Nikt nie wiedział, co stało się z jego rodzicami.

Pod koniec września 2015 roku, na prośbę będącego w coraz trudniejszej sytuacji reżimu Al-Asada, w syryjski konflikt zaangażowała się Rosja. Pierwotnym uzasadnieniem jej interwencji była chęć pokonania ISIS, ale nikt nie miał wątpliwości, że prawdziwym celem jest utrzymanie dyktatora przy władzy. Mimo wsparcia ze strony Iranu i ugrupowań Hezbollahu siły rządowe w Syrii miały kłopoty już od dłuższego czasu. Rosji natomiast udział w wojnie był bardzo na rękę. Prezydent Putin chciał w ten sposób wyrazić sprzeciw wobec polityki Zachodu i rzucić wyzwanie monopolowi Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie, który trwał od dziesięcioleci.

Litania cierpienia bez końca

W marcu 2016 roku wziąłem trzy tygodnie urlopu, by pojechać do znajdującego się tuż przy tureckiej granicy małego szpitala w Reyhanli. Pacjentom z Syrii wolno tam było przekraczać granicę, by uzyskać w placówce pomoc medyczną. Wiele tamtejszych przypadków wzruszało mnie do łez, nawet podczas badań w izbie przyjęć. Ze względu na Molly (córka autora – red.) jeszcze bardziej angażowałem się w pomoc dzieciom. Pewna mała dziewczynka, która kilka miesięcy wcześniej ucierpiała w ataku bombowym, uległa tak poważnym poparzeniom, że straciła obydwie ręce, a jej twarz była strasznie okaleczona. Rodzice przywieźli ją do przychodni w wózku ocienionym parasolem, żeby nikt nie mógł jej zobaczyć, i pokazali mi jej zdjęcie zrobione przed nalotem. Wyglądała na nim jak Molly. Myślałem, że pęknie mi serce.

19 lipca 2016 roku droga Castello została zamknięta, a wschodnie Aleppo całkowicie otoczyły siły rządowe. Abu Waseem wysyłał mi cały czas przez aplikację WhatsApp filmy i zdjęcia przypadków, w których potrzebował konsultacji. Kiedy tylko mogłem, chętnie mu pomagałem, ale wydawało się, że ta litania cierpienia nie ma końca. Niewdzięczny charakter tej pracy najwyraźniej odbijał się też na nastroju Abu Waseema. Pewnego dnia wysłał mi dwa zdjęcia dziecka, które odniosło potworne obrażenia, i napisał:

– Spójrz na tę dziewczynkę. To ofiara dzisiejszego bombardowania rosyjskich samolotów. Straciła jedno ramię i całą twarz.

– To okropne – odpisałem. – Myślisz, że przeżyje?

– Niestety, tak – odpowiedział.

W tamtym czasie największym zagrożeniem dla ludności Aleppo była broń chemiczna. Abu Waseem wspominał, że do szpitala zaczynały trafiać grupy pacjentów po atakach z użyciem chloru. Oddział ratunkowy szpitala był wypełniony po brzegi, a personel nie dysponował wystarczającą liczbą masek i butli tlenowych, żeby wszystkim pomóc. W rezultacie dwóch pacjentów zmarło. Chlor reaguje z wodą, tworząc kwas solny. Jeśli dostanie się do dróg oddechowych, rozpuszcza płuca ofiary.

Tydzień później otrzymałem wiadomość od Abu Mohammadaina; nadal pracował w M10. Wysłał mi zdjęcie małego chłopca, którego leczył. Materiał filmowy, na którym widać zakrwawioną twarz tego przerażonego i wstrząśniętego dziecka, obiegł później media społecznościowe i został pokazany niemal we wszystkich programach informacyjnych. Ten malec najwyraźniej nie wiedział, co się wokół niego dzieje. Miał dużą ranę ciętą głowy i krew obficie spływała po jego twarzy. Siedział samotnie w karetce i patrzył przed siebie nieobecnym wzrokiem. Nikt nie wiedział, co stało się z jego rodzicami.

Następnego dnia Abu Waseem poinformował mnie, że do M1 trafił brat tego chłopca z poważnym uszkodzeniem wątroby, ale niestety zmarł na stole operacyjnym. Mój przyjaciel był tym zupełnie zdruzgotany. Dlaczego sytuacja w Syrii tak bardzo się pogarszała? Kiedy miało się to wreszcie skończyć? Coraz bardziej mnie to dręczyło i oburzało.

Scheda Tony'ego Blaira

Kiedy w wyniku ataków z użyciem broni chemicznej w miejscowości Ghuta koło Damaszku zginęło czterysta dzieci, w oczekiwaniu na decyzję brytyjskiego parlamentu w sprawie interwencji militarnej prezydent Obama powiedział, że „została przekroczona czerwona linia". Zwolenników wysłania koalicyjnych wojsk było wśród parlamentarzystów niemal tyle samo, co przeciwników, lecz ostatecznie 272 posłów opowiedziało się za, a 285 przeciw nalotom na pozycje syryjskiego wojska. Niestety, w poprzedzającej głosowanie debacie było więcej elementów politycznej walki pomiędzy premierem Davidem Cameronem i liderem opozycji Edem Milibandem niż dyskusji nad najlepszym możliwym rozwiązaniem. Dużą rolę odegrała też scheda, jaką pozostawił po sobie Tony Blair, który dziesięć lat wcześniej zaangażował brytyjskie wojska w wojnę w Iraku. Społeczeństwo Wielkiej Brytanii nie chciało zostać ponownie uwikłane w konflikt toczący się w jakimś odległym państwie, o którym niewiele wiedziało. Jestem jednak pewien, że gdyby państwa Zachodu wykazały się wtedy jednomyślnością, dowództwo syryjskiej armii zostałoby pokonane.

Po ataku w Ghucie reżim Al-Asada przyznał się do posiadania broni chemicznej i zgodził się na międzynarodową kontrolę, zgodnie z 2118 rezolucją Rady Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych. Termin likwidacji wszelkiej broni chemicznej został wyznaczony na pierwszą połowę 2014 roku, z czego oficjalnie Syria się wywiązała, ale ataki na Chan Szajchun w kwietniu 2017 roku i rok później na Dumę świadczą o tym, że reżim albo kłamał, albo uzupełniał swoje zapasy. Tymczasem dostawałem kolejne wiadomości od Abu Waseema, który pisał, że z bomb beczkowych zrzucanych w okolicach szpitala unoszą się kłęby chloru, a liczba takich ataków zwiększa się z dnia na dzień.

Chirurgia twarzowo-szczękowa

Pod koniec sierpnia 2016 roku Abu Waseem skontaktował się ze mną, prosząc o pomoc przy operacji pacjenta, który doznał poważnego uszkodzenia twarzy podczas wybuchu bomby beczkowej. Był to trzydziestopięcioletni mężczyzna, ojciec trójki dzieci, którego kilku najbliższych przyjaciół zginęło na skutek tego samego ataku. Jego usta i dolna część twarzy zwisały bezwładnie, a ryzyko infekcji było bardzo wysokie. Miejscowi lekarze zrobili wszystko, co było w ich mocy, zastanawiali się jednak, czy mógłbym im pomóc zrekonstruować szczękę pacjenta. Ku mojemu zaskoczeniu w szpitalu M10 zainstalowano urządzenie do tomografii komputerowej i przez aplikację WhatsApp wysłano mi wykonane nim zdjęcia twarzy mężczyzny.

Pokazałem je kilku kolegom specjalizującym się w chirurgii twarzowo-szczękowej. Pacjentowi pozostały tylko gałęzie żuchwy wystające ze stawów skroniowo-żuchwowych, łączące kości żuchwowe z czaszką.

Jak to zwykle bywa, każdy z lekarzy, których o to pytałem, miał inną opinię, choć szczerze mówiąc, był to wyjątkowo trudny przypadek. Niektórzy twierdzili, że rekonstrukcja jest niemożliwa. Inni sugerowali, że operacja może się powieść tylko z wykorzystaniem płata wolnego z nogi wraz z kością. Takie rozwiązanie wymagałoby pracy pod mikroskopem i połączenia wszystkich drobnych naczyń krwionośnych. Ja zaproponowałem użycie metalowej płytki, wygiętej w półokrąg i przymocowanej śrubami do ocalałych fragmentów kości, która uzupełniłaby zarys żuchwy. Aby odbudować dno jamy ustnej, płytkę należałoby następnie pokryć mięśniem, a ten z kolei przeszczepem skórnym, czyli wolnym płatem skórno-mięśniowym, z którego zostałby uformowany przód twarzy. Taki zabieg to bardzo skomplikowane przedsięwzięcie, nawet w idealnych warunkach. My chcieliśmy dokonać rzeczy niesłychanej i przeprowadzić operację częściowo zdalnie. Miałem instruować miejscowych lekarzy przez Skype'a, nie ruszając się z Londynu.

Postanowiliśmy, że spróbujemy wykorzystać płat wolny z mięśnia piersiowego większego, który jest zaopatrywany w krew przez tętnicę podobojczykową, a potem odwrócić go w taki sposób, aby pokryć nim odbudowaną żuchwę. Abu Waseem i jego koledzy byli bardzo podekscytowani tą perspektywą. Mieli tydzień, by przeszukać wszystkie szpitale w Aleppo i znaleźć odpowiednią sterylną płytkę oraz śruby, a ja przesyłałem im w tym czasie jak najwięcej informacji na temat techniki, którą mieliśmy zastosować.

Dzień przed zabiegiem połączyliśmy się przez Skype'a, aby dogadać szczegóły. Otrzymałem wtedy potwierdzenie, że szpital dysponował dwoma jednostkami krwi do infuzji. Tak się złożyło, że program BBC „Newsnight" zwrócił się akurat do mnie z prośbą o komentarz do aktualnej sytuacji w Aleppo. Wspomniałem w nim, że właśnie zamierzałem nadzorować przez Skype'a odbywającą się tam skomplikowaną operację. Dziennikarze zgodzili się nagrać całą procedurę i pokazać światu, jak odważni i niezłomni są lekarze w oblężonym Aleppo.

Wielki sukces zabiegu

Następnego dnia połączyłem się ze szpitalem M10 i przez wielki ekran telewizyjny zobaczyłem leżącego na stole operacyjnym pacjenta pod narkozą. Nad nim, na kijku do selfie, umieszczono iPhone'a, bym mógł wszystko dokładnie widzieć. Ponieważ tamtejsi chirurdzy nigdy wcześniej nie wykonywali podobnego zabiegu, zacząłem im mówić, co po kolei należy zrobić. Najpierw przykręcili metalową płytkę do ocalałych fragmentów kości szczękowych, co zajęło mniej więcej dwie godziny, po czym przeszliśmy do najtrudniejszej części zabiegu. Mięsień piersiowy większy to szeroki mięsień powierzchniowy klatki piersiowej, znajdujący się pod sutkiem. Wykonujący operację chirurdzy nigdy wcześniej nie mieli okazji go przenosić, nie wiedzieli więc, gdzie wykonać nacięcia. Poprosiłem ich zatem, żeby najpierw odsunęli płat naramienno-piersiowy, unosząc pokrywający pierś i zaczynający się tuż pod obojczykiem rozległy fragment skóry, aby w ten sposób odsłonić cały mięsień piersiowy większy. To trwało kolejną godzinę. Jednocześnie dokonywaliśmy wielu pomiarów, aby się upewnić, że płat skórno-mięśniowy uda się odwrócić tak, by pokryć nim metalową płytkę i całą dolną partię twarzy.

Następnie dokładnie poinstruowałem chirurgów w Aleppo, w których miejscach naciąć mięsień i skórę. W ciągu kolejnych sześciu godzin udało im się przenieść odpowiedni fragment skórno­-mięśniowy na właściwe miejsce i pod koniec dnia mogliśmy się wszyscy cieszyć wielkim sukcesem tego zabiegu.

Zarejestrowane podczas operacji nagranie można było zobaczyć kilka dni później w programie „Newsnight" i do dziś jest ono dostępne na kanale YouTube. Emisja tego programu pomogła lekarzom z Aleppo poczuć się lepiej, nie tylko dlatego, że pokazywała przeprowadzoną przez nich i zakończoną sukcesem niezwykle skomplikowaną operację, ale także dlatego, że dzięki niej uwaga ludzi na całym świecie została ponownie zwrócona na tragedię ich miasta. Abu Waseem i jego koledzy informowali mnie na bieżąco o stanie mężczyzny. Gdy usunęli mu rurkę do tracheotomii, podobno się rozpłakał i powiedział:

– Niech was Bóg błogosławi!

Cieszyłem się, że mogłem im pomóc. Było to jak maleńki promyk nadziei rozświetlający ciemności tej wojny.

Dzieci unicestwiane na masową skalę

We wrześniu sytuacja w Syrii dramatycznie się jednak pogorszyła. Tylko przez ostatni weekend tego miesiąca otrzymałem ponad sto wiadomości od moich kolegów z Aleppo. Jednego dnia w ciągu zaledwie kilku godzin przyjęli do szpitali stu sześćdziesięciu ośmiu rannych, poszkodowanych wskutek wybuchów bomb beczkowych i nieustających nalotów rakietowych. Ponad połowę stanowiły dzieci. Oczywiście wielu ludzi ginęło na miejscu i nikt nie znał rzeczywistej liczby ofiar. Wyglądało na to, że jeden z ataków przypuszczono na tłum ludzi, którzy zgromadzili się na bazarze i stali w kolejce po jedzenie. Szwadron samolotów bojowych ostrzelał ich pociskami rakietowymi. Rosyjskie lotnictwo miało też zrzucać bomby kasetowe oraz większe ładunki zwane bombami bunkrowymi. Penetrują one w głąb ziemi i wybuchają dopiero pod jej powierzchnią, zabijając ukrywających się w piwnicach ludzi. Do szpitali trafiali ponoć także ranni z łożyskami kulkowymi wbitymi głęboko w ciała. Napływające do mnie wiadomości były przerażające i coraz bardziej martwiłem się zarówno o moich kolegów, jak i o ludność cywilną i niewinne dzieci, unicestwiane na masową skalę.

Chciałem jak najszybciej zrobić coś, co nakłoniłoby polityków do zatrzymania tego szaleństwa. Elly (żona autora – red.) zasugerowała, abym skontaktował się z Andrew Mitchellem – parlamentarzystą, który często wypowiadał się na temat kwestii humanitarnych i wiele zrobił w tym zakresie, kiedy był ministrem spraw zagranicznych. Ku mojemu zaskoczeniu zgodził się ze mną spotkać i porozmawialiśmy o pogarszającej się sytuacji cywilów w nieustannie bombardowanym przez syryjskie i rosyjskie samoloty wojskowe wschodnim Aleppo. Pokazałem mu fotografie martwych i umierających dzieci, które mi stamtąd przysyłano, i zasugerowałem, że brytyjski rząd powinien jak najszybciej podjąć działania, aby powstrzymać tę masakrę.

Jednocześnie zainicjowałem kampanię medialną i starałem się jak najczęściej występować w programach radiowych i telewizyjnych, by nagłośnić tę sprawę i opowiedzieć o ryzyku, jakie podejmują pracujący tam lekarze. Czyhające na nich niebezpieczeństwo dało o sobie w potworny sposób znać na początku października, kilka tygodni po przeprowadzonej przez nas wspólnie operacji. Wysłano mi film przedstawiający bombę bunkrową spadającą na blok operacyjny szpitala M10. Cel został wymierzony bardzo precyzyjnie, więc współrzędne budynku musiały być znane. Z przerażeniem zdałem sobie sprawę, że ktoś mógł przechwycić naszą rozmowę przez Skype'a i w ten sposób zlokalizować szpital. W ciągu kilku następnych minut na M10 zrzucono jeszcze trzy bomby beczkowe i dwie kasetowe, które zupełnie zniszczyły budynek. OIOM, sala pooperacyjna i wszystkie oddziały były w chwili nalotu pełne i wielu pacjentów zginęło. Ci, którzy przeżyli, zostali przetransportowani do okolicznych placówek, te jednak także znalazły się pod ostrzałem. Jakimś cudem wszystkim moim kolegom udało się wyjść z tego cało.

Rosyjskie ataki bombowe

Dzięki ogromnym wysiłkom dyplomatycznym pięć dni później ambasador Wielkiej Brytanii przy ONZ Matthew Rycroft oficjalnie potępił rosyjskie ataki bombowe i zarzucił administracji Putina, że jej rzekome działania na rzecz pokoju w Syrii to fikcja. Reprezentanci Rosji zawetowali roboczą wersję rezolucji, która postulowała powrót do zawieszenia broni i zakończenia nalotów w Syrii, z wyjątkiem ataków na pozycje ISIS i ugrupowań sympatyzujących z Al-Kaidą. Był to już piąty taki przypadek, gdy Rosja wykorzystała status stałego członka Rady Bezpieczeństwa, by zablokować interwencję ONZ w Syrii.

Tymczasem Andrew Mitchell wystąpił z prośbą do spikera Izby Gmin o zwołanie na mocy 24 ustawy jej stałego regulaminu nadzwyczajnych obrad w sprawie Syrii. Debata odbyła się 11 października i wraz z Elly wybraliśmy się wtedy do siedziby niższej izby parlamentu, by się jej przysłuchiwać. Wielu deputowanych włączyło się w obrady, ale sala nie była pełna i pamiętam, że wyszliśmy stamtąd bardzo rozczarowani. Trzeba jednak przyznać, że to posiedzenie zapoczątkowało ważny proces – parlamentarzyści wreszcie zaczęli rozmawiać o popełnianych w Aleppo zbrodniach. Miałem wrażenie, że wcześniej wielu z nich nie bardzo chciało o nich wiedzieć.

Przez następnych kilka dni w Aleppo zginęło kolejnych czterystu cywilów, a tysiące zostało rannych. Zniszczono parę innych szpitali. Organizacja Aleppo City Medical Council przestawała sobie radzić z rosnącą liczbą pacjentów oraz brakiem zaopatrzenia i zwróciła się z oficjalną prośbą do ONZ o pomoc humanitarną i ewakuację rannych. Jednak ze względu na to, że wcześniejszy konwój został zaatakowany, nikt nie zamierzał wysyłać kolejnych.

Pod koniec października pojechałem z Mounirem do Bab al-Hawa, by pomóc zoperować pacjentów, którzy ucierpieli w intensywnych nalotach na okolice Aleppo. Syryjski rząd ogłosił utworzenie bezpiecznych korytarzy dla tych, którzy chcieli opuścić wschodnią część miasta, ale nikt nie ufał ich obietnicom.

Dramat miasta

W ciągu następnych dwóch tygodni liczba nalotów się zmniejszyła i choć zapasy żywności i wyrobów medycznych powoli się wyczerpywały, wieści płynące z Aleppo były nieco bardziej optymistyczne.

Tliła się we mnie nadzieja, że mógł to być długo oczekiwany efekt międzynarodowych nacisków, ale niestety ten stan nie utrzymał się zbyt długo. W połowie listopada na Aleppo zrzucono ulotki z informacją, że tych, którzy nie opuszczą wschodniej części miasta przez rzekomo bezpieczne korytarze, czeka potężna ofensywa. Następnego dnia na tę część Aleppo wykonano niemal dwieście nalotów z powietrza i wystrzelono prawie tyle samo rakiet, zabijając setki cywilów i zrównując z ziemią szpital dziecięcy. Mieszkańcy nie chcieli jednak uciekać ani opuszczać swych domów, poza tym bali się, że jak tylko przedostaną się na stronę reżimu, zostaną zaaresztowani lub czeka ich jeszcze gorszy los.

Kiedy wróciłem do Wielkiej Brytanii, pisałem do gazet i występowałem we wszystkich programach radiowych i telewizyjnych, które zechciały mnie przyjąć, aby nagłośnić dramat tego miasta. Musieliśmy jakoś wydostać stamtąd tych ludzi, i to taką drogą, której mogliby zaufać, omijając oficjalne korytarze syryjskiego rządu. Tylko jak mieliśmy tego dokonać? Wydawało się, że w obliczu brutalnego uścisku, w którym Rosja i reżim Al-Asada trzymały miasto, to zadanie jest niemożliwe. Nie wiedzieliśmy nawet, od czego zacząć.

Fragment książki Davida Notta „Lekarz wojenny" w przekładzie Dominiki Braithwaite, która ukaże się nakładem wydawnictwa Insignis. Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

Zmiana trzech przepisów drogowych od 1 lipca. Łatwiej stracisz prawo jazdy!

Data: 15.06.2020 03:45

Autor: ziemianin

motofakty.pl

#limitpredkosci #zmianywprzepisachdrogowych #pierwszenstwopieszych #zabranieprawajazdy #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #prawojazdy

Trzy nowe przepisy w kodeksie drogowym

Trzy zmiany w prawie dla kierowców obejmują zmianę limitu prędkości, łatwiejsze pozbawienie kierowcy prawa jazdy, zmiany w pierwszeństwie dla pieszych. Mają zacząć obowiązywać od 1lipca 2020 i według rządzących znacznie poprawić bezpieczeństwo na drogach.

Zmiana trzech przepisów drogowych od 1 lipca. Łatwiej stracisz prawo jazdy!

Zmiana w limitach prędkości

Obecnie w Polsce na obszarze zabudowanym zakazane jest przekraczanie prędkości 50 km/h w godzinach 500-2200, 60 km/h w godzinach 2300-500. Projekt zmian zakłada, że w godzinach nocnych też będzie obowiązywało obniżenie prędkości pojazdów w obszarze zabudowanym do 50 km/h.

Łatwiej stracisz prawo jazdy

Starosta wyda decyzję administracyjną o zatrzymaniu prawa jazdy na trzy miesiące w przypadku, gdy kierujący pojazdem przekroczył dopuszczalną prędkość o więcej niż 50 km/h, bez względu na to, czy przekroczenie prędkości nastąpiło na obszarze zabudowanym czy poza nim. Obecnie regulacja ta dotyczy tylko obszaru zabudowanego. Ilu kierowców straci prawo jazdy w ten sposób? Rząd szacuje, że w tym roku będzie to 20 tysięycy. W przyszłym – 40 tysięcy.

Pieszy z pierwszeństwem

W projekcie zmian w prawie drogowym zapisano:

Pieszy wchodzący na jezdnię lub torowisko albo pieszy przechodzący przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz (…) korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem.

Pieszy będzie musiał obserwować drogę jeszcze przed wejściem na przejście.

Podobnie jest z kierowcami:

Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność, zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się w tym miejscu lub na nie wchodzącego, i ustąpić pierwszeństwa pieszemu wchodzącemu na to przejście albo znajdującemu się na tym przejściu.

Obecnie kierowca, zbliżając się do przejścia dla pieszych, musi zachować szczególną ostrożność i musi zmniejszyć prędkość tak, by móc w porę zareagować na nagłe sytuacje. Zmianie zatem ulegnie to, że prowadzący pojazdy zostaną zobowiązani do obserwowania nie tylko przejść, ale również ich otoczenia.

#BezPlanu Rob & Jacq | Nasze życie w Port Barton

Data: 15.06.2020 02:51

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #podroze #filipiny #kwarantanna #czaswolny #wakacje #zwierzeta #psy #dobrzyludzie

W tym odcinku poznamy niesamowitych ludzi, Roba i Jacq, którzy oprócz prowadzenia najlepszej restauracji na Palawanie bardzo pomagają też psom w Port Barton. Druga część odcinka to luźna relacja z paru ostatnich dni: trochę plaży, zachody słońca i ogólnie luz

#BezPlanu Rob & Jacq | Nasze życie w Port Barton

Donald Trump w przemówieniu na West Point: Ameryka nie jest policjantem świata

Data: 15.06.2020 02:42

Autor: ziemianin

voanews.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #amerykanskiewojska #donaldtrump #stanyzjednoczone #usa #wojsko

Podczas przemówienia do kadetów z uczelni wojskowej West Point, amerykański prezydent Donald Trump powiedział, że jego kraj „nie jest policjantem świata”. Z tego powodu zamierza on skończyć „czas niekończących się wojen”, aby żołnierze zamiast innymi państwami zajmowali się przede wszystkim ochroną Stanów Zjednoczonych przed ich wrogami.

Donald Trump w przemówieniu na West Point: Ameryka nie jest policjantem świata

Trump stwierdził w swoim przemówieniu, że kadeci Akademii Wojskowej Stanów Zjednoczonych w West Point kończą swoje studia w „kluczowym momencie historii”. Ma on polegać właśnie na skupieniu się armii USA na zadaniach związanych z obronnością kraju przed wrogami. Zdaniem Trumpa obecnie konieczne jest utrzymanie narodowej jedności, zaś żołnierze powinni stać na straży podstawowych amerykańskich wartości.

Tym samym USA nie są w opinii ich prezydenta „policjantem świata”, a pod jego rządami wojsko nie będzie odpowiedzialne za odbudowę obcych narodów. Trump dodał, że siły zbrojne Ameryki nie mają obowiązku „rozwiązywania starożytnych konfliktów w odległych krajach, o których wielu ludzi nawet nigdy nie słyszało”. Jednocześnie zapowiedział on podejmowanie zdecydowanych działań wojskowych, jeśli jego narodowi będzie grozić jakiekolwiek niebezpieczeństwo.

Słowa amerykańskiego prezydenta pojawiły się nieprzypadkowo. W ciągu ostatnich dwóch tygodni zaczął narastać jego konflikt z armią, a nawet najbliższymi współpracownikami na czele z sekretarzem obrony, Markiem Esperem. Publicznie skrytykował on bowiem zapowiedzi Trumpa dotyczące możliwości użycia wojska, które miałoby pomóc w tłumieniu protestów po śmierci niejakiego George’a Floyda.

Johnson potępił „rasistowskich bandziorów”

Data: 15.06.2020 02:33

Autor: ziemianin

politico.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #antyrasizm #BorisJohnson #footballladsalliance #kibice #partiakonserwatywna #rasizm #walkazrasizmem #wielkabrytania #zamieszki

Wczoraj w Londynie doszło do starć pomiędzy obrońcami pomnika Winstona Churchilla a mniejszościami etnicznymi oraz przedstawicielami ruchu „Black Lives Matter”. Choć ci pierwsi jedynie bronili monumentu przed próbą jego zdemontowania, to właśnie na nich skupiła się krytyka konserwatywnego premiera Borisa Johnsona, który nazwał ich „rasistowskimi bandziorami”.

Johnson potępił „rasistowskich bandziorów”

Jak informowaliśmy już na łamach naszego portalu, wczoraj do Londynu zjechali się kibice z całej Anglii, aby bronić pomnika legendarnego szefa brytyjskiego rządu. Football Lads Alliance spotkali się jednak z policyjną agresją, choć sami „antyrasiści” odwołali zaplanowane wcześniej protesty, a w pobliżu demonstracji kibicowskiej koalicji zjawiły się tylko niewielkie grupki murzyńskich oraz lewicowych ekstremistów.

Dzisiaj wczorajsze wydarzenia skomentował Johnson. Lider Partii Konserwatywnej nazwał angielskich kibiców „rasistowskimi bandziorami”, dla których ma nie być miejsca na ulicach Wielkiej Brytanii. Ponadto szef brytyjskiego rządu ostrzegł wszystkich przed atakowaniem policjantów, a także przed łamaniem obecnych przepisów dotyczących reżimu sanitarnego związanego z trwającą wciąż pandemią koronawirusa.

Londyńska policja poinformowała o zatrzymaniu blisko 100 osób, które uczestnicząc we wczorajszych protestach miały naruszać spokój, posiadać broń ofensywną, napadać na funkcjonariuszy, pijaństwo i posiadanie narkotyków.

Inżynier i Maliniak na muralu

Data: 14.06.2020 08:52

Autor: ziemianin

haloursynow.pl

#sztuka #kultura #mural #warszawa #metro #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Na warszawskim Ursynowie powstaje mural z wizerunkami dwóch bohaterów popularnego serialu "Czterdziestolatek".

Inżynier i Maliniak na muralu

Na zewnętrznym szybie windy stacji metra Ursynów malowany jest mural "40-latek" przedstawiającego inż. Karwowskiego i Maliniaka, bohaterów kultowego serialu Jerzego Gruzy.

Mural powstaje na zlecenie ZTM w ramach realizacji zwycięskiego projektu do Budżetu Obywatelskiego, którego autorem jest Paweł Lenarczyk i Bartek Podlewski – autor grafiki.

Mural powstaje w ramach cyklu "Murale metra – pociąg do sztuki", dotychczas na szybach ursynowskich wind metra powstały w stylu polygon wizerunki rotmistrza Witolda Pileckiego, prof. Marii Grzegorzewskiej, Niemcewicza i deszyfrantów Enigmy.

"Czterdziestolatek" został wyprodukowany w 1974 roku przez Telewizję Polską. To serial o perypetiach inżyniera Karwowskiego i jego rodziny. Inżynier Karwowski to budowniczy Trasy Łazienkowskiej jego dorobek życia stanowi Fiat 126 p i typowe mieszkanie M 4. Jednym z jego podwładnych jest Maliniak. W serialu zagrali m.in. Andrzej Kopiczyński, Anna Seniuk, Roman Kłosowski, Irena Kwiatkowska, Wojciech Pokora, Leonard Pietraszak.

Odcinek "Hotelu Zacisze" usunięty za rasizm. John Cleese: Jeżeli ludzie są zbyt głupi . . .

Data: 14.06.2020 08:46

Autor: ziemianin

smh.com.au

#kultura #film #bbc #pozyteczniidioci #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cenzura #BlackLivesMatter #JohnCleese #hotelzacisze #komedia

– Niektórzy rozumieją, że jeśli wkłada się nonsensy w usta kogoś, z kogo chce się pożartować, to nie propaguje się jego poglądów, lecz je wyśmiewa – skomentował John Cleese.

Odcinek "Hotelu Zacisze" usunięty za rasizm. John Cleese: Jeżeli ludzie są zbyt głupi . . .

Brytyjska stacja telewizyjna należąca do BBC usunęła ze swej oferty programowej odcinek serialu komediowego "Hotel Zacisze" (Fawlty Towers) stwierdzając, że zawiera on "rasistowskie zwroty". Współtwórca serialu John Cleese (Monty Python, "Rybka zwana Wandą") nie zgodził się z decyzję nadawcy. – Jeśli ludzie są zbyt głupi, by rozróżnić między popieraniem czyichś poglądów a ich wyśmiewaniem, co można zrobić? – powiedział w rozmowie z "The Sunday Morning Herald".

UKTV to jeden z największych brytyjskich nadawców telewizyjnych. Ta komercyjna stacja należąca do BBC Studios, założona w 1992 r., na swych siedmiu kanałach oraz w ramach usługi płatnego dostępu na żądanie oferuje głównie powtórki programów ze swych archiwów.

Odcinek usunięty za "rasistowskie zwroty"

Nadawca poinformował, że tymczasowo usunął ze swej oferty odcinek z pierwszej serii serialu komediowego "Hotel Zacisze" (Fawlty Towers) z 1975 r. pod tytułem "Goście z Niemiec" (The Germans).

"Odcinek zawiera rasistowskie zwroty więc usuwamy go na czas dokonania jego przeglądu" – czytamy w oświadczeniu zamieszczonym przez UKTV na Twitterze.

"Regularnie przeglądamy starsze materiały by upewnić się, że spełniają one oczekiwania odbiorców i zwracamy szczególną uwagę na wpływ przestarzałego języka. Do niektórych programów dołączamy ostrzeżenia, inne zmieniamy" – dodano. Nadawca poinformował, że rozważy, jak postąpić w sprawie odcinka "Hotelu Zacisze".

Przyczyną wypowiedź majora?

UKTV nie poinformowało, którą scenę bądź sceny z odcinka uznało za nieodpowiednie. Być może chodzi o fragment, w którym podstarzały i sklerotyczny major (Ballard Berkeley) opowiadając, jak zabrał kobietę na mecz krykieta z Indiami w Londynie trzy razy używa słowa "czarnuch".

"Hotel Zacisze" to serial komediowy opowiadający perypetie prowadzącej niewielki hotel pary – nieuprzejmego Basila Fawlty’ego (John Cleese) i jego traktującej go z wyższością żony Sybil (Prunella Scales). W latach 1975-1979 nakręcono 12 odcinków w dwóch seriach. Scenariusz stworzyli John Cleese i Connie Booth. W 2000 r. "Hotel Zacisze" został w plebiscycie British Film Institute uznany przez osoby z branży za najlepszy brytyjski serial wszech czasów.

John Cleese: Wyśmiewanie to nie popieranie

Znany z "Latającego Cyrku Monty Pythona" John Cleese odniósł się do decyzji UKTV w rozmowie z "The Sunday Morning Herald". – W ciągu ostatnich 180 lat przekonałem się, że ludzie mają różne poczucie humoru. Niektórzy rozumieją, że jeśli wkłada się nonsensy w usta kogoś, z kogo chce się pożartować, to nie propaguje się jego poglądów, lecz je wyśmiewa – powiedział komik.

Cleese dodał, że "Hotel Zacisze" nie popierał, lecz wyśmiewał poglądy prezentowane w serialu przez postać majora. – Jeżeli oni (UKTV – red.) tego nie widzą, jeżeli ludzie są zbyt głupi, by to dostrzec, to co można rzec? – stwierdził.

– "Hotel Zacisze" dał wielu ludziom dużo radości, dlaczego to powstrzymywać? – spytał Cleese. Dodał, iż sytuacja przypomina mu definicję szkockiego prezbiterianina jako kogoś, kogo dręczy "okropne podejrzenie, że ktoś gdzieś dobrze się bawi".

Odnosząc się krytycznie do działań zarządu BBC John Cleese ocenił, że 30-40 lat temu stacja nie uległaby presji dotyczącej usuwania "problematycznych" materiałów ze swego katalogu.

Znikające programy

Usunięcie odcinka "Hotelu Zacisze" z oferty nadawcy to kolejny tego typu przypadek w ostatnim czasie.

Wcześniej Netflix i inne serwisy z filmami i serialami usunęły z oferty seriale komediowe, które na fali ostatnich protestów Black Lives Matter zostały przez niektórych uznane za zawierające elementy rasistowskie. Zniknęły m.in. "Little Britain" (Mała Brytania), "The Mighty Boosh" oraz "The League Of Gentlemen".

We wtorek rozgrywający się w czasach wojny secesyjnej, nagrodzony dziewięcioma Oscarami film "Przeminęło z wiatrem" został usunięty z platformy strumieniowej HBO Max. Obraz ma wrócić do oferty nadawcy wraz z dyskusją na temat historycznego kontekstu.

Śmierć George'a Floyda

W Stanach Zjednoczonych i innych państwach w ostatnim czasie wybuchły protesty i gwałtowne zamieszki, organizowane pod hasłem Black Lives Matter (Życie czarnych ma znaczenie) i wywołane śmiercią George'a Floyda, mieszkańca Minneapolis, który zmarł po interwencji policjantów, wezwanych w związku z rzekomym użyciem fałszywego banknotu.

Jeden z funkcjonariuszy przez ponad osiem minut kolanem przyciskał szyję 46-latka do ziemi, po czym zatrzymany przestał oddychać. Policjant został aresztowany i oskarżony o morderstwo.

Po ujawnieniu nagrania z interwencji policji w sprawie Floyda, w Minneapolis i innych miastach wybuchły gwałtowne protesty. Część miała charakter pokojowy, a ich uczestnicy domagali się równego traktowania czarnoskórych przez policję i protestowali przeciw istniejącemu ich zdaniem w USA zjawisku "systemowego rasizmu"; część zamieniła się w zamieszki, w czasie których dochodziło do plądrowania i podpalania sklepów oraz aktów przemocy. W czasie zamieszek zginęło kilka osób, w tym policjanci.

Śmierć George'a Floyda wywołała też w wielu państwach dyskusję o rasizmie w filmach i serialach.

Bill Gates nie chce testów bezpieczeństwa szczepionki na Covid-19. Żąda imunitetu bezkarności!

Data: 14.06.2020 08:29

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #billgates #szczepionki #koronawirus #covid19 #immunitet #zdrowie #medycyna #nauka #wiedza

Założyciel Microsoft, największy sprzedawca i producent szczepionek za pośrednictwem Bill & Melinda Gates Foundation nie chce prowadzić prawidłowych testów bezpieczeństwa szczepionek na skutki uboczne. On chce ja zaraz po wynalezieniu, prosto z taśmy sprzedać hurtowo rządom świata, bez brania na siebie żadnej odpowiedzialności finansowej i karnej od skutków ubocznych wynalezionej na szybko szczepionki. Pośpiech Billa związany jest z tym, że koronawirus- 19 na którego jego firmy produkują już szczepionkę, za parę miesięcy naturalnie zniknie i zmutuje i za rok nie będzie już koronawirusa Covid-19. Bill który rządzi dziś wszystkimi ministerstwami zdrowia , nie ma żadnego wykształcenia medycznego. Gdyby miał wiedzę na poziomie 3 klasy liceum medycznego, to by wiedział, że na wirusy nie ma szczepionek bo wirusy się zmieniają i mutują corocznie, i wszystkie szczepienia przeciw nim są bez sensu, a są niebezpieczne dla zdrowia szczepionego.

Bill Gates nie chce testów bezpieczeństwa szczepionki na Covid-19. Żąda imunitetu bezkarności!

Zdjęcie: Henryk Wiśniewski Biologia dla klas 3 liceum ogólnokształcącego. Wydawnictwo Agmen 1996 rok

Tajne nagranie ujawnia „zbrodniczy” wpływ Big Pharmy w badaniach opublikowanych przez Lancet . . .

Data: 13.06.2020 17:38

Autor: ziemianin

naturalnews.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #koncernyfarmaceutyczne #przestepstwo #BigPharmy #who #Lancet #NewEnglandJournalofMedicine

Pojawiły się nowe dowody sugerujące, że głęboko zakorzeniona korupcja w koncernach Big Pharmy, ma szkodliwy wpływ na jakość informacji publikowanych przez czasopisma medyczne, takie jak: The Lancet i New England Journal of Medicine (NEJM).

Tajne nagranie ujawnia „zbrodniczy” wpływ Big Pharmy w badaniach opublikowanych przez Lancet, New England Journal of Medicine

Dyskusja prowadzona przez redaktorów naczelnych tych dwóch czasopism ujawniła, że ​​przemysł farmaceutyczny jest tak ogromny i potężny, że może w zasadzie zdobyć „naukę”, która mówi wszystko, czego chce przemysł.

Ta informacja pojawia się w aspekcie ostatnich wycofań z obu tych czasopism badań, fałszywie twierdzących, że hydroksychlorochina jest niebezpieczna i nieskuteczna w leczeniu koronawirusa.

Według Philippe'a Douste-Blazy'ego, byłego francuskiego ministra zdrowia i kandydata w 2017 r. na stanowisko dyrektora Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), dyskusja miała miejsce w tym roku w Chatham House w Londynie. Została nagrana i ujawniona.

„Teraz nie będziemy w stanie, zasadniczo, opublikować żadnych dalszych danych z badań klinicznych, ponieważ firmy farmaceutyczne są dzisiaj tak potężne finansowo i są w stanie zastosować takie metodologie, abyśmy musieli zaakceptować dokumenty, które najwyraźniej są metodologicznie perfekcyjny, ale w rzeczywistości udaje im się zrealizować to, co zaplanowali”- cytuje redaktor naczelny Lancet Richard Horton.

Wpływ finansowy Big Pharma stawia pod znakiem zapytania całe konsorcjum „nauki” medycznej

Big Pharma, czyli koncerny farmaceutyczne wywierają ogromną presję finansową na czasopisma medyczne, aby publikowały badania, które są korzystne dla ich leków i szczepionek.

Wyniki wielu badań, które sugerują, że leki i szczepionki są bezpieczne i skuteczne, mogą być całkowicie fałszywe.

Zawsze, gdy bierzemy leki, gdy szczepimy się, gdy używamy leczenia tzw. medycyny farmaceutycznej, musimy mieć na uwadze, kto jest producentem tych leków.

Rzecznik Praw Obywatelskich: zakaz zgromadzeń narusza Konstytucje. Policja nie może dawać mandatów

Data: 13.06.2020 17:32

Autor: ziemianin

rpo.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #policja #koronawirus #mandat #rpo #RzecznikPrawbywatelskich #sadnajwyzszy

Obywatel poskarżył się na działania policjantów podejmowane wobec ludzi manifestujących swe poglądy polityczne. Jak wskazał we wniosku do RPO, chodzi o spontaniczny protest kilku osób 28 maja oraz 4 czerwca 2020 r. pod SN. Zachowali odstępy nakazane względami sanitarnymi, zasłaniali usta i nosy. Mieli transparent: „Izba Dyscyplinarna nie jest sądem”.

Rzecznik Praw Obywatelskich: zakaz zgromadzeń narusza Konstytucje. Policja nie może dawać mandatów

Policjant najpierw poinformował przez krótkofalówkę przełożonych, że odstępy są zachowane, a twarze zasłonięte. Potem przekazał treść transparentu, po czym otrzymał polecenia podjęcia działań. Funkcjonariusze zaczęli legitymowanie, bo „zgromadzenie nie zostało zgłoszone” i jest nielegalne.

Sytuacja powtórzyła się 4 czerwca, gdy demonstranci ponownie mieli ten sam transparent. Policja znów wezwała ich do opuszczenia tego miejsca. Kiedy odmówili, policja ich spisała. Poinformowała, że zostaną ukarani mandatami, a jeśli ich nie przyjmą, do sądu trafią wnioski o ich ukaranie.

Skarżący zaznaczył, że policja nie stawiała im zarzutów związanych z zasadami bezpieczeństwa sanitarnego. Powoływała się zaś na rozporządzenie Rady Ministrów z 29 maja 2020, które zakazuje spontanicznych zgromadzeń. Manifestujący podkreślali, że zakaz jest niekonstytucyjny i że naruszono ich konstytucyjne prawo do zgromadzeń zapisane w art. 57. Konstytucji RP.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę i wystąpił do stołecznej policji. Wskazał, że manifestujący stosowali się do przepisów wprowadzonych w stanie epidemii (obowiązek zachowania 2 m odstępu, obowiązek zasłaniania twarzy).

W związku z dynamicznym procesem legislacyjnym oraz obowiązującymi ograniczeniami, działania podejmowane przez obywateli były jedyną skuteczną formą realizacji ich prawa do manifestacji poglądów. Niemniej policjanci zdecydowali się „rozwiązać zgromadzenie”, wylegitymować wszystkie osoby i skierować wnioski o ukaranie do sądu. Szczególne zaniepokojenie Rzecznika budzi informacja o podjęciu przez funkcjonariuszy czynności w związku z treścią transparentu demonstrantów.

RPO ma świadomość znaczenia zakazu organizacji zgromadzeń w związku ze stanem epidemii i koniecznością ochrony zdrowia publicznego. Niemniej, należy podkreślić, że całkowity zakaz zgromadzeń narusza standard konstytucyjny. Prowadzi bowiem do ingerencji w istotę konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń wynikającego z art. 57 Konstytucji.

Wątpliwości w tym zakresie zostały także wyrażone w orzecznictwie sądowym (postanowienia Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 15 maja 2020 r., sygn. akt VI ACz 339/20; z 22 maja 2020 r., sygn. akt V ACz 333/20 oraz z 28 maja 2020 r., sygn. akt I ACz 170/20).

Policjanci mają zaś ustawowy obowiązek, aby także chronić konstytucyjną wolność zgromadzeń. Może zaś być ona ograniczona tylko w ustawie (art. 31 ust. 3 Konstytucji), a nie w rozporządzeniu. Ponadto poza stanami nadzwyczajnymi opisanymi w Konstytucji (z których żaden nie został wprowadzony), wolność ta nie może zostać zakazana nawet ustawą.

RPO przypomina, że 4 czerwca 2020 r. skierował do Prezesa Rady Ministrów obszerną analizę prawną przepisów wprowadzonych w związku ze stanem epidemii, w tym również dotyczących wolności zgromadzeń. Kopię tego pisma załączył do wystąpienia do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja, którego poprosił o wyjaśnienia w tej sprawie.

Jak ominąć reklamy na YouTube bez premium i blokady reklam?? Postaw kropkę

Data: 13.06.2020 11:46

Autor: ziemianin

reddit.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #youtube #reklama #premium #internet #pomyslowydobromir

Ominięcie reklam na serwisie YouTube jest dziecinnie proste. Nie trzeba płacić premium czy też używać blokady reklam. Wystarczy mały trik.

Jak ominąć reklamy na YouTube bez premium i blokady reklam?? Postaw kropkę

Wystarczy kropka w adresie URL. Możecie sprawdźcie to sami. Jeśli otworzycie stronę: „youtube.com/film”, to musicie dopisać kropkę: „youtube.com./film”. Co ciekawe, ten trik działa nie tylko w przypadku YouTube, ale również The New York Times i innych popularnych stron, które ukrywają treści za paywallem.

Na mobilnych urządzenia należy w ustawieniach przeglądarki wybrać "wersja na komputer"

Niebawem ta luka zostanie załatana.

Pułkownik Ryszard Kukliński. Bohater czy zdrajca?

Data: 13.06.2020 11:18

Autor: ziemianin

pl.wikipedia.org

#prl #ryszardkuklinski #jackstrong #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #oficer #honor #patriota #usa #ukladwarszawski #nato #wojskopolskie #wojsko #ludowewojskopolskie #zsrr

Pułkownik Ryszard Kukliński, dziś mija rocznica jego urodzin (ur. 13 czerwca 1930 w Warszawie)

Był zdrajcą, który złamał wojskową przysięgę? Czy bohaterem i patriotą, który uratował ojczyznę przed nuklearną zagładą? Do dziś wiele faktów z życia płk. Ryszarda Kuklińskiego budzi wątpliwości wśród historyków oraz byłych wojskowych.

Pułkownik Ryszard Kukliński. Bohater czy zdrajca?

Jest połowa sierpnia 1972 roku. W niemieckim porcie Wilhelmshaven cumuje jacht płk. Ryszarda Kuklińskiego. Polski oficer wysyła z miejscowej poczty list do attaché wojskowego przy Ambasadzie USA w Bonn. „Jestem oficerem armii jednego z państw Układu Warszawskiego. Chciałbym spotkać się w tajemnicy z przedstawicielem armii USA”.

Pułkownik okazał się cennym nabytkiem dla wywiadu USA. Jako zastępca szefa Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego WP miał dostęp do tajnych wojskowych informacji. W ciągu 10 lat współpracy przekazał Amerykanom ponad 40 tys. stron dokumentów wojskowych. Dotyczyły one między innymi projektu ataku armii państw Układu Warszawskiego na kraje Zachodniej Europy, planów użycia przez ZSRR broni nuklearnej, danych technicznych najnowszego sowieckiego uzbrojenia, a także zamiaru wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. W 1981 roku zagrożony dekonspiracją uciekł do USA. Zmarł tam na udar mózgu 11 lutego 2004 roku.

W 10. rocznicę jego śmierci zaplanowano premierę filmu Władysława Pasikowskiego pt. „Jack Strong” (taki pseudonim przyjął Kukliński jako agent CIA). Do sieci trafił zwiastun tego filmu. Opowieść o pułkowniku to spore wyzwanie, ponieważ jego postać budzi wiele kontrowersji.

Dla jednych jest bohaterem, który poświęcił karierę i bezpieczeństwo rodziny, by uratować ojczyznę. Za współpracę z CIA zapłacił wysoką cenę. W 1984 roku polski sąd wojskowy skazał go zaocznie na karę śmierci za zdradę. Wyrok uchylono dopiero w 1997 roku. Ponadto dwaj jego synowie zginęli w USA w tajemniczych okolicznościach i możliwe, że była to rosyjska zemsta.

Doradca do spraw bezpieczeństwa prezydenta USA Jimmy’ego Cartera prof. Zbigniew Brzeziński nazwał Kuklińskiego pierwszym polskim oficerem w NATO. – Ujawniając plany Amerykanom, udaremnił potencjalną inwazję Armii Radzieckiej na Zachód, w której wyniku Polska zostałaby zniszczona – podkreśla politolog i emerytowany chorąży Witold Adamczyk.

Sam Kukliński tłumaczył, że do skontaktowania się z CIA skłoniła go analiza sowieckich planów ataku na Zachód. Według nich ZSRR planował błyskawiczne uderzenie i zaskoczenie przeciwnika ogromnymi siłami ponad dwumilionowej armii. – Jedynym ratunkiem dla NATO byłby wtedy atak nuklearny na przedpola Układu Warszawskiego, czyli na Polskę, aby uniemożliwić przerzucenie przez nasze terytorium głównych sił radzieckich – wyjaśnia chor. Adamczyk. Mogło to spowodować śmierć nawet 10 mln naszych obywateli.

Oficer, dostarczając Amerykanom informacje, chciał zapobiec takiej wojnie i wytrącić Sowietom z rąk efekt zaskoczenia. – Z amerykańskich archiwów wynika, że dzięki jego informacjom NATO zmieniło koncepcję obrony Europy: zamiast broni atomowej postanowiono użyć broni konwencjonalnej – dodaje historyk i były wojskowy Adam Ozimiński.

Inaczej patrzy na tę sprawę emerytowany major Stanisław Majewski. – Mimo że swoim działaniem Kukliński osłabiał Układ Warszawski, narażał także interesy polskiego narodu – twierdzi. Pyta również, skąd oficer miał pewność, że Stany Zjednoczone były wówczas przyjacielem Polski. – Przecież trzydzieści lat wcześniej na konferencji w Jałcie sprzedały nas ZSRR, a później wycelowały w nas rakiety – argumentuje.

Ponadto, zdaniem majora, gdyby wybuchła wówczas wojna, informacje przekazane przez Kuklińskiego naraziłyby naszych żołnierzy na większe straty. – Pozycje polskich jednostek byłyby dobrze znane natowskim dowódcom i nie mielibyśmy szans na obronę – dodaje.

Zwolennicy Kuklińskiego argumentują jednak, że ujawniając wojskowe plany Amerykanom, udaremnił także radziecką interwencję wojskową w Polsce w 1981 roku. Ich zdaniem, prezydent Carter ostrzegł wtedy pierwszego sekretarza ZSRR Leonida Breżniewa przed konsekwencjami takiej interwencji. Skłoniło to Kreml do zaniechania swoich planów. – W zamian Moskwa posłużyła się gen. Wojciechem Jaruzelskim i stanem wojennym jako sposobem zniszczenia „Solidarności” – twierdzi Adam Ozimiński.

Major Majewski zaznacza jednak, że z powodu nieodtajnienia większości dokumentów wojskowych oraz związanych ze służbami specjalnymi nadal trwa spór, czy taka interwencja była w ogóle planowana. – Poza tym, nawet jeśli przyjmiemy, że płk Kukliński działał w słusznej sprawie, to postać oficera, który występuje przeciwko swojemu państwu, nie może być moralnym wzorem – dodaje major.

Jeszcze dosadniej wypowiada się płk w st. spocz. Jakub Niwecki. Uważa, że Kukliński to zdrajca, który sprzeniewierzył się złożonej przysiędze. – Polska, choć nie była suwerenna, dla obywateli była ojczyzną, której żołnierz ślubował bronić – twierdzi. Jego zdaniem, opozycja wobec władz PRL nie powinna prowadzić do współpracy ze służbami obcego wywiadu.

Natomiast inny były pułkownik, proszący o zachowanie anonimowości, uważa, że działalność Kuklińskiego nie była zdradą, lecz ratowaniem ojczyzny. – Przecież nikt nie kwestionuje bohaterstwa spisku podchorążych pod dowództwem ppor. Piotra Wysockiego, choć wystąpili przeciwko dowódcy Wielkiemu Księciu Konstantemu – mówi.

Zdaniem płk. Niweckiego, porównanie spisku niepodległościowego z osobą, która na własną rękę zdecydowała się szpiegować dla CIA, jest dziwne. –Poza tym, przy takim podejściu, jak zagwarantujemy natowskim sojusznikom, że ktoś nie wyda dziś planów operacyjnych Sojuszu naszym wrogom, a za 50 lat nie uczynimy z niego bohatera? – pyta.

Co do jednego obie strony się zgadzają. Kukliński był w latach 70. i 80. jednym z najcenniejszych agentów CIA w Europie Wschodniej, a jego informacje przyczyniły się pośrednio do upadku ZSRR.

Podobno rosyjska agencja nuklearna zwalcza covid-19 promieniami UV

Data: 13.06.2020 04:42

Autor: ziemianin

naturalnews.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #covid19 #zdrowie #slonce #promieniowanieUV #UV #nauka #

Rosyjscy naukowcy opracowali nowy sposób leczenia covid-19 (jeżeli takowy istnieje) za pomocą światła ultrafioletowego (UV).

Jest to metoda, którą główne media wyśmiewają.

Podobno rosyjska agencja nuklearna zwalcza covid-19 promieniami UV

Według Andreja Goverdowskiego, który pracuje w rosyjskiej, państwowej agencji nuklearnej w Rosatomie, projekt został nazwany „świetlistym gazem” i jest rodzajem środka dezynfekującego.

„Jak dotąd nikomu nie udało się przeprowadzić dezynfekcji UV wewnątrz człowieka” – mówi Goverdowski. „Wynaleźliśmy metodę, jak to zrobić. Wybieramy cząsteczki i składniki gazu, które po wdychaniu pozostają aktywowane i emitują światło ultrafioletowe bezpośrednio w płucach. Mamy nadzieję, że oprócz koronawirusa, nasza metoda znajdzie zastosowanie w leczeniu: gruźlicy, nowotworów i innych chorób” – dodał.

Badacze ze szpitala Cedars-Sinai w Los Angeles, również opracowali własną formę terapii światłem UV o nazwie „Healight”, która ma podobną funkcjonalność.

Chociaż taka technologia znajduje się wciąż w początkowej fazie rozwoju, eksperci twierdzą, że światło UV, może w rzeczywistości działać, jak naturalny środek dezynfekujący w celu eliminacji różnych patogenów z organizmu.

„Nasz zespół wykazał, że podawanie określonego spektrum światła UV-A może wyeliminować wirusy w zainfekowanych komórkach, zachowując zdrowe komórki” – mówi Mark Pimental, główny badacz z Cedars-Sinai. 

Gdzie wykorzystywane jest promieniowanie UV?

Światło UV to promieniowanie elektromagnetyczne o długości fal 10 nm do 400 nm. Światło to nie jest uchwytne przez ludzkie oko. I ten przedział podzielono na 3 zakresy : UVA 315 do 400 nm , UVB 280 do 315 nm , UVC 100 do 280 nm. Światło UV jest promieniowaniem wysokoenergetycznym. Energia jest odwrotnie proporcjonalna do długości fal, oznacza to, że światło o najdłuższej fali, będzie miało małą energię. Tym samym promieniowanie UVC powinno być uważane za bardzo niebezpieczne, UVB średnio, UVA dość bezpieczne.

Najpopularniejsze zastosowanie, to solarium. Pierwsze świetlówki stworzono, aby leczyć schorzenia skórne i zwiększyć wytwarzanie witaminy D przez nasz organizm.

Światło UV ma również zastosowanie w kosmetyce. Energia światła UV znalazła zastosowanie do utwardzania odpowiednich substancji. Promieniowanie UV powoduje rozszczepienie. W procesie tym tworzą się kleje UV, które silnie wiążą się z powierzchnią. W procesach tych stosuje się różne kleje UV, jak i różne zakresy UV.

Promieniowanie UV ma zastosowanie w przemyśle meblowym, w poligrafii do suszenia farb drukarskich.

Nawet podczas wizyty u stomatologa wykorzystuje się światłoczułe wypełnienie plomby, utwardzane specjalnym aparatem, który emituje fioletowe światło. To właśnie laki szczelinowe były pierwszymi światłoczułymi materiałami stomatologicznymi.

Jak na co dzień wykorzystujemy UV w naszym życiu?

Światło UV wykorzystywane jest w różnego typu latarkach, w urządzeniach do analizy papierów wartościowych, dokumentów, do sprawdzania szczelności układów klimatyzacji, do analizy śladów w kryminalistyce, utwardzania lakieru na paznokciach, do poszukiwania bursztynów.

Dość popularne na rynku są oświetlenia dyskotekowe, liczne świetlówki generujące niebieskie światło. Dotyczy to niskoenergetycznego światła UVA.

Jeśli chodzi o UVB czy UVC, wykorzystuje się je do różnego rodzaju dezynfekcji, do dezynfekcji wody z bakterii, glonów, grzybów, w pompach fontannowych, w oczyszczaniu wody i ścieków w szpitalach. Obecnie produkuje się sterylizatory UV do szczotek do zębów, suszarki do sterylizacji butów czy odkurzaczy przeciwalergicznych. Światło to ma również zastosowanie w szpitalach, w laboratoriach i wiele innych miejscach.

Używając urządzenia z wykorzystaniem światła UV, musimy zachować środki ostrożności. Musimy sami świadomie analizować, jakie fale emituje dane urządzenie i czy jest bezpieczne dla nas i naszego zdrowia.

A jednak, Trump i polscy lekarze mieli rację. Chlorochina zwalcza koronawirusy

Data: 13.06.2020 04:33

Autor: ziemianin

centrummedialne.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #covid19 #chlorochin #hydroksychlorochin #zdrowie #nauka #trump

Prestiżowe pismo „The Lancet”, po którego krytycznej publikacji w wielu krajach wstrzymano stosowanie chlorochiny i jej pochodnej – hydroksychlorochiny, przyznało się do błędu i przeprosiło – informuje Wirtualna Polska. Rację miał więc prezydent Donald Trump, który zachwalał działanie leku i sam go przyjmował, a także polscy lekarze, którzy na masową skalę podjęli jego stosowanie.

A jednak, Trump i polscy lekarze mieli rację. Chlorochina zwalcza koronawirusy

Kilka tygodni temu „The Lancet” opublikował wyniki badań, z których wynikało, ze leczenie chlorochiną może być szkodliwe – powodować arytmię serca, a nawet prowadzić do śmierci. Po publikacji WHO zawiesiła badania, a Francja, Belgia oraz Włochy całkowicie zakazały stosowania chlorochiny oraz hydroksychlorochiny w terapii zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2.

Okazało się jednak, ze badania oparto na niesprawdzonych danych pochodzących od jednej z firm medycznych.

„Dzisiaj prestiżowe pismo "The Lancet" przeprasza i wycofuje publikację badań. Okazuje się, że polscy naukowcy i lekarze mieli rację, od początku odrzucając wyniki opublikowanego badania” – pisze wp.pl. Rację miał też prezydent USA Donald Trump, który był zwolennikiem leczenia chlorochiną i sam ją stosował.

Autorzy publikacji w „The Lancet” wydali oświadczenie. „Z powodu tego niefortunnego rozwoju zdarzeń, jako autorzy domagamy się wycofania publikacji. Wszyscy podjęliśmy tę współpracę, aby wnieść swój wkład w dobrej wierze i w czasie wielkiej potrzeby, jakim jest pandemii COVID-19. Bardzo przepraszamy Was, redaktorów i czytelników czasopisma za wstyd i niedogodności, jakie mogła ona spowodować” – napisali w nim.

Także WHO podjęła decyzję o wznowieniu badań klinicznych nad chlorochiną oraz hydroksychlorochiną. To niezwykle ważne, bo leki te są powszechnie dostępne i bardzo tanie. Dlatego ich stosowanie może szybko wpłynąć na ograniczenie rozwoju chorób na świecie.

British Airways, easyJet i Ryanair będą sądzić państwo za bezpodstawne zamknięcie kraju

Data: 13.06.2020 00:31

Autor: ziemianin

reuters.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #linielotnicze #koronawirus #epidemia #kwarantanna #wielkabrytania

"Przedstawiciele linii lotniczych stracili cierpliwość. W piątek wpłynął pozew od British Airways, easyJet i Ryanaira przeciwko brytyjskiemu rządowi za nakaz 14-dniowej kwarantanny dla niemal wszystkich osób przyjeżdżających do kraju.

British Airways, easyJet i Ryanair będą sądzić państwo za bezpodstawne zamknięcie kraju

W piątek linie lotnicze British Airways, easyJet i Ryanair zwróciły się do sądu o jak najszybsze rozpatrzenie ich skargi na wprowadzone przez rząd obostrzenia. Według właściciela British Airways, firmy IAG, nie ma naukowych przesłanek, które przemawiałyby za podjęciem takich kroków"

To jest krok w dobrym kierunku. Szkoda tylko, że nie można sądzić polityków za ich korupcyjne decyzje. Pieniądze na odszkodowania pójdą z podatków.

Linie lotnicze: British Airways, easyJet i Ryanair stwierdziły, że nie było naukowych przesłanek do zamknięcia gospodarki, do zakazu lotów samolotami.

Politycy jak ślepcy patrzą w sudestie płynące z WHO. Zamknięcie ponad 100 państw, to globalne przestępstwo.

Czas, aby polskie przedsiębiorstwa rozpoczęły prawną batalię z rządem, z partią PiS, z politykami, za bezpodstawne, bez przesłanek naukowych, zamknięcie kraju.

Chiny i Rosja liderami we wdrażaniu NWO

Data: 12.06.2020 23:38

Autor: ziemianin

sztucznainteligencja.org.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Apple #BillGates #CaliforniaConsumerPrivacyAct #DARPA #Davos #DigitalGlobe #DolinaKrzemowa #Facebook #FaceID #GeoInt #GeorgeOrwell #Google #Harrelson #Intersettar #LockheedMartin #Microsoft #Nadella #Nolan #OcasioCortez #Raynold #RODO #Rok1984 #Satya Nadella #schoendorf #Silicon Valley #SoftBank #Twitter #VivaTech

Nie wierzysz, że tracąc prywatność tracisz wolność?

Zapytaj 23 miliony Chińczyków, których władza od roku poddaje orwellowskiej tresurze

Chiny i Rosja liderami we wdrażaniu NWO

Do końca 2018 roku, czyli przez niespełna rok od uruchomienia, chiński System Oceny Obywateli pozwolił ukarać 23 mln osób za niepożądane z punktu widzenia władzy zachowania – donosi brytyjski „Guardian”. Na liście takich zachowań są nie tylko przestępstwa czy wykroczenia, ale także np. spożywanie alkoholu w nieodpowiednim miejscu, śmiecenie czy wypowiadanie o władzy krytycznych opinii w sieci.

Karą jest uniemożliwienie zakupu biletu na pociąg lub samolot bądź odmowa udzielenia kredytu – rozpoznanie twarzy klienta jest elementem procedury potwierdzania zakupu biletów kolejowych. Natomiast pracodawca ukaranego musi składać władzy regularne raporty na temat tego, jak ten zachowuje się w pracy.

Na naszych oczach spełnia się czarny sen George’a Orwella z „Roku 1984”.

Wiem, że nabroiłeś, Bob

Tyle że do tego, by inni wiedzieli o tobie więcej, niż chciałbyś im ujawnić, nie potrzeba wymyślnych systemów inwigilacji. Pożywkę dla potencjalnych wścibskich rozsiewamy obficie sami, dobrowolnie.

Kiedy zapytano Joe Schoendorfa, byłego wiceprezesa Apple Computer, o prawo człowieka do prywatności, opowiedział anegdotą:

– Pewnego dnia mój szef poprosił, bym spotkał się z zarządem pewnej znanej firmy, którego członkowie chcieli pogadać o wpływie internetu na świat. Zgodziłem się pod warunkiem, że da mi nazwiska członków zarządu, bym mógł poszukać informacji o nich w internecie. Przystał na to, a ja nie potrzebowałem dużo czasu. Na spotkaniu zacząłem od Boba: „Wiem, że dostałeś 10 tysięcy dolarów kary, bo zabrałeś się za dobudówkę bez odpowiedniej zgody”. Cały zarząd patrzy na niego, on na mnie, a ja lecę dalej: „Tutaj jest URL [link/odnośnik – red.] do tej historii… A teraz ty, Sam. Przekazałeś 2500 dolarów Partii Republikańskiej…” I tak dalej. Wszystko, co powiedziałem, znalazłem w publicznych bazach danych; to kwestia umiejętności. Rozmowa na temat prywatności skończyła się dość szybko.

Prawo człowieka

– Prywatność to prawo człowieka – powiedział kiedyś Satya Nadella, prezes Microsoft. Zabawna prowokacja Schoendorfa dowodzi, że dobrowolnie się tego prawa pozbywamy. W dobie cyfrowego dostępu wszystkich do wszystkiego, w czasach systemów rozpoznawania twarzy i ultraszybkich wyszukiwarek, które odkopią w sieci najwrażliwsze informacje o nas, prywatność staje się fikcją.

Na razie jeszcze zbytnio się tym nie przejmujemy, nie rozumiejąc, że już niedaleka przyszłość upłynie nam pod wszystkowidzącym okiem Wielkiego Brata, a jego władza nad nami będzie wszechpotężna. Bo przecież to, co wie o nas sieć, może być przydatne nie tylko dla handlarzy towarów bądź usług, ale także dla przestępców i czyhającej na naszą wolność władzy, jak w Chinach.

Zbudowanie powszechnej sieci rozpoznawania twarzy na wzór chiński oznacza ostateczny koniec anonimowości. Poza Chinami w tym kierunku podąża też już Rosja. W Moskwie mieszkańców śledzą na ulicach tysiące kamer, oficjalnie rozpoznając przestępców, a nieoficjalnie – także wrogów systemu (niektórzy policjanci są wyposażeni w specjalne inteligentne okulary). Kilka lat temu popularna była tu aplikacja, za pomocą której można było, używając zdjęcia obcej osoby wykonanego w metrze, na ulicy czy w barze, wynaleźć w sieci informacje o niej – także jej dane osobowe.

Czarny sen Orwella

„Wraz z rozwojem telewizji i postępem technicznym, który umożliwił podwójną, nadawczo-odbiorczą rolę sprzętu, skończyła się prywatność życia obywateli. Policja mogła – jeśli uznano to za pożądane – obserwować każdego obywatela dwadzieścia cztery godziny na dobę” – pisał w swoim „Roku 1984” George Orwell.

Niestety, kurczy się ilość miejsc, do których dostęp ma tylko dana osoba i gdzie możemy być sami

Czarny sen, który miał się spełnić w systemie totalitarnej opresji, zmaterializuje się w świecie cybertechnologii. W 2008 r. na orbicie znajdowało się 150 satelitów do obserwacji Ziemi, obecnie jest ich blisko 800, a w niedalekiej przyszłości będą tysiące (od kilku lat mówi się o systemie tanich mikrosatelitów na użytek wojskowy oraz do ratowania Ziemi przed katastrofą klimatyczną). Pracuje nad tym amerykański wywiad geoprzestrzenny GEOINT, Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności DARPA, firma Lockheed Martin, dostarczająca amerykańskiemu wojsku sprzęt i technologie, a także DigitalGlobe (Maxar), światowy lider w obrazowaniu satelitarnym.

Z kolei sponsorowany przez Billa Gatesa, SoftBank i Airbusa start-up EarthNow dąży do objęcia całej naszej planety monitoringiem satelitarnym video. Chce stworzyć sieć nadzoru z możliwością dostępu do strumieniowego wideo HD w czasie rzeczywistym dla dowolnego miejsca na planecie. Po co? Dla celów militarnych, do śledzenia pogody, nielegalnych połowów, pożarów czy migracji zwierząt. Twórcy EarthNow oświadczyli nawet, że zamierzają zaoferować publiczny dostęp do tego strumienia danych w czasie rzeczywistym z prywatnych tabletów i smartfonów. By wszyscy mogli się stać „wirtualnymi astronautami”.

Były dyrektor WHO twierdzi, że koronawirus sam się "wypali"

Data: 12.06.2020 13:54

Autor: ziemianin

foxnews.com

@ProfKarolSikora #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #ProfessorKarolSikora #koronawirus #koronawirusy #COVID-19 #pandemia #ukladodpornosciowy #epidemia

Były dyrektor WHO, profesor Karol Sikora, uważa, że Brytyjczycy mają większą odporność na koronawirusa SARS-CoV-2, a koronawirus "wygaśnie", zanim zostanie opracowana skuteczna szczepionka.

Były dyrektor WHO twierdzi, że koronawirus sam się "wypali"

Koronawirus przestanie być zagrożeniem, zanim pojawi się szczepionka?

Profesor Karol Sikora, dyrektor medyczny Rutherford Health, onkolog i dziekan szkoły medycznej Uniwersytetu Buckingham, a także były dyrektor WHO ds. programu onkologicznego, twierdzi, że koronawirus może "wypalić się naturalnie" zanim powstanie skuteczna szczepionka.

Profesor Sikora pisał na Twitterze, że liczba ofiar śmiertelnych koronawirusa w Wielkiej Brytanii jest tragiczna, ale na wykresie jest sporo błędów. Nie można mówić o dziennej liczbie zgonów, ponieważ wiele z nich raportuje się z opóźnieniem (np. w piątek podane są zgony z piątku i np. z wtorku i środy).

"Jesteśmy [Wielka Brytania – przyp. red.] dwa, trzy tygodnie opóźnieni w stosunku do innych krajów. Istnieje realna szansa, że wirus naturalnie się wypali przed opracowaniem jakiejkolwiek szczepionki” – pisał Sikora.

Profesor dodał również, że wszędzie obserwuje się podobny przebieg epidemii. Jest zdania, że jesteśmy bardziej odporni na koronawirusa niż przewidywano. Nadal musimy spowalniać tempo transmisji, co może sprawić, że wirus sam zniknie.

Nigdy nie poznamy prawdziwej skali pandemii

Sikora uważa też, że nie da się zmierzyć skali pandemii, ponieważ tylko niewielka część populacji wytwarza przeciwciała przeciw COVID-19. Oznacza to, że większość ludzi będzie miała negatywny wynik testów na przeciwciała przeciw COVID-19, nawet jeśli była zakażona koronawirusem.

Naukowcy wciąż badają, czy pacjenci, którzy przeszli COVID-19 nabywają odporność na powtórne zachorowanie, czy też nie. Niektórzy mimo przechorowania mają niski poziom przeciwciał. Naukowcy sugerują, że zaledwie 10 proc. zakażonych SARS-CoV-2 może wytworzyć przeciwciała.

– Jeśli masz przeciwciała, to zasadniczo jesteś uprzywilejowany immunologicznie, ponieważ prawdopodobnie jesteś odporny, prawdopodobnie ponownie się nie zakazisz i prawdopodobnie nie przekażesz go dalej.

Fakt, że nie wszyscy, którzy mają styczność z koronawirusem wytwarzają przeciwciała sprawia, że prawdopodobnie nigdy nie poznamy prawdziwej skali pandemii. To może też wpłynąć na badania dotyczące szczepionek przeciw COVID-19, które opierają się na tym, że organizm wytwarza przeciwciała przeciwko wirusowi i w ten sposób może z nim walczyć. Wciąż jednak nie wiadomo, jak to jest z przeciwciałami przeciw COVID-19 – od czego zależy ich wytwarzanie w organizmie, jak długo chronią itd. Te pytania pozostają bez odpowiedzi.

Uber Eats z darmową dostawą z restauracji czarnoskórych

Data: 12.06.2020 13:28

Autor: ziemianin

thestreet.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #amerykanskiekoncerny #antyrasizm #biznes #Kanada #murzyni #stanyzjednoczone #uber #zywnosc #jedzenie #restauracje #restauracja

Internetowa platforma Uber Eats wprowadziła mechanizm darmowych dostaw jedzenia w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Jest tylko jeden warunek. Przysmaki muszą być zamówione w restauracjach należących do czarnoskórych właścicieli. W ten sposób amerykański koncern zamierza do końca bieżącego roku wspierać ruch „Black Lives Matter”.

Uber Eats z darmową dostawą z restauracji czarnoskórych

Kryzys spowodowany pandemią koronawirusa pozytywnie wpłynął na finanse wszelkich dostawców, w tym również kurierów zajmujących się dostawami jedzenia. Świadczą o tym wyniki finansowe samego Ubera, który co prawda w ciągu ostatniego roku zanotował stratę w wysokości blisko 70 proc. jeśli chodzi o przewóz osób, ale w kategorii dostaw kurierskich zwiększył obroty dwukrotnie.

Uber Eats najwyraźniej zamierza wykorzystać swoje zyski do promowania się poprzez udział w „antyrasistowskiej” histerii po śmierci niejakiego George’a Floyda. Tym samym do końca roku firma w USA i Kanadzie będzie dostarczać za darmo jedzenie zamówione w restauracjach prowadzonych przez murzynów. Informacje na temat kolory skóry właścicieli lokali mają pochodzić z lokalnych obserwacji, badań społecznych oraz dostępnych publicznie danych.

Specjalna aplikacja pozwalająca na takie dostawy ma być opatrzona napisem „Wspieraj restauracje będące własnością czarnych”. Ponadto przedstawiciele Uber Eats zamierzają kłaść większy nacisk na różnorodność rasową wśród swoich pracowników. Według raportu firmy w ubiegłym roku 45 proc. pracowników Ubera w Ameryce było białych, 33 proc. pochodziło z Azji, a tylko 9 proc. miało czarny kolor skóry.

Rząd zamyka 12 kopalń bo . . . koronawirus

Data: 12.06.2020 09:00

Autor: ziemianin

bankier.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kopalnie #gornicy #wegiel #polska #rzad #koronawirus

"W poniedziałek rząd podjął decyzję o zamknięciu 12 kopalń węgla kamiennego. 10 z nich należy do Polskiej Grupy Górniczej, 2 do Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

Rząd zamyka 12 kopalń bo . . . koronawirus

Zamykaniu kopalni towarzyszy jednak bardzo pokrętna logika, czego świetnym przykładem jest Jastrzębska Spółka Węglowa. – W kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej potwierdzono 2771 przypadków zarażenia koronawirusem. W Pniówku jest to 1587 osób, 1148 osób w Ruchu Zofiówka, 13 w kopalni Jastrzębie-Bzie, 10 osób w kopalni Budryk i 13 w Ruchu Borynia. Na kwarantannie przebywa 196 osób – brzmiał wczorajszy komunikat o zakażeniach w JSW. Które dwie kopalnie zamknięto? Pniówek i Zofiówkę? Nie, Budryk i Knurów-Szczygłowice.

Teoretycznie w ruchu ministerstwa nie ma żadnej logiki, wystarczy jednak szybkie spojrzenie na statystyki kopalń, aby znaleźć trop prowadzący do rozwikłania zagadki. Węgiel węglowi nierówny. Pniówek i Zofiówka to w zasadzie niemal jedynie produkcja węgla koksowego, głównie ortokoksowego, przeznaczonego do produkcji koksu wielkopiecowego. Budryk i Knurów-Szczygłowice to z kolei węgle gazowo-koksowe, ale i energetyczne. Te ostatnie w 2019 roku stanowiły 53 proc. produkcji w Knurowie i Szczygłowicach i aż 72,5 proc. w Budryku.

W przypadku Jastrzębskiej Spółki Węglowej zamykaniem kopalni kierowało zatem nie kryterium koronawirusowe, a produkcyjne. Jeżeli kierowano by się ogniskami zakażeń, należałoby zamknąć Pniówek i Zofiówkę, te jednak są zbyt ważne dla JSW i produkują przede wszystkim węgiel koksujący. Zamknięto zaś dwie kopalnie, które w koronawirusowych statystykach uwagi nie zwracają, ale jako jedyne w grupie mają przewagę produkcji węgla energetycznego"

To jest właśnie rząd, który pozycjonuje się na patriotyczny. Na wszelkich uroczystościach składają wieńce nawet w szczerym polu. Ta hipokryzja, obłuda, widoczna jest, kiedy przychodzi rozkaz "z góry". Zamknięcie 12 kopalń jest kolejną próbą zniszczenia polskiego węgla.

Węgiel to niezależność, więc są chętni na odebranie nam tej niezależności. Z węgla można produkować gaz… mogłoby się wydawać, że jesteśmy bogatym narodem surowcowym.

Jakiś czas temu, również doprowadzali branżę węglową do bankructwa, aby odsprzedać kopalnie Niemcom i innym tzw. inwestorom. W ich zakładach pracy nie byłoby tzw. koronawirusów.

Niech górnicy się nie łudzą. Tylko ich mocna postawa pozwoli obronić i kopalnie i miejsca pracy.

Anglia: Kibice zjadą się do Londynu, by bronić miasta przed uczestnikami #BlackLivesMatter

Data: 12.06.2020 08:42

Autor: ziemianin

hopenothate.org.uk

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Anglia #blacklivesmatter #footballladsalliance #kibice #londyn

Angielscy kibice zrzeszeni w ogólnokrajowej grupie Football Lads Alliance (FLA) na najbliższy weekend zapowiedzieli pojawienie się kibicowskiej koalicji na ulicach Londynu, by wspólnie bronić miasta przed szabrownikami i dewastatorami z ruchu Black Lives Matter. Wszystko to w odpowiedzi na rosnącą przemoc, której ofiarą pada miejscowa ludność oraz ataki na londyńskie zabytki oraz pomniki.

Anglia: Kibice zjadą się do Londynu, by bronić miasta przed uczestnikami [#BlackLivesMatter](/t/BlackLivesMatter)

Stolica Wielkiej Brytanii „dołączyła” do niechlubnego grona miast na całym świecie, w których czarnoskórzy wzniecają zamieszki streszczające się do szabrownictwa oraz ataków na miejscową ludność. Wzorem pobratymców ze Stanów Zjednoczonych, kolorowi mieszkańcy Londynu wydatnie wspierani przez muzułmańskich imigrantów oraz tzw. „antyfaszystów”, oprócz dewastacji sklepów, restauracji czy prywatnych samochodów za cel postawili sobie także niszczenie pomników oraz lokalnych zabytków. Pogrążanie się miasta w chaosie nie pozostało jednak bez odpowiedzi grup działających na zasadach samoorganizacji, wśród których znaleźli się również kibice z koalicji Football Lads Alliance.

W zeszłą niedzielę szabrownicy z ruchu Black Lives Matter mieli okazję przekonać się, że w obecności kibiców ich działalność może zostać szybko ukrócona. W mediach społecznościowych udostępniono nagranie, na którym fani londyńskiego West Ham United stając w obronie brytyjskich sklepikarzy rozgonili grupę czarnoskórych złodziei, wymierzając przy okazji obywatelską sprawiedliwość. Kibice West Ham wchodzą w skład koalicji FLA i z pewnością nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

Football Lads Alliance zawiązano w 2017 roku po atakach terrorystycznych w Londynie i Manchesterze. Jednym z jej założycieli był Roy Larner, który przeciwstawił się muzułmańskim zamachowcom w pobliżu londyńskiego targu Borough Market ratując tym samym kilkadziesiąt osób, jednocześnie samemu otrzymując osiem ran nożem. Jego okrzyk „Pie*dolcie się, jestem z Millwall!” stał się kultowym zawołaniem fanów tego londyńskiego klubu, a także zainspirował resztę angielskich kibiców do zorganizowania się przeciwko wspólnym wrogom.

Pierwszy taki zabieg na sercu w Polsce. Wrocławscy lekarze wykonali BASILICĘ

Data: 11.06.2020 13:59

Autor: ziemianin

usk.wroc.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wroclaw #ciekawostki #ciekawostkimedyczne #medycyna #zdrowie #serce #operacja #uniwersytetwroclawski #szpitalkliniczny #BASILICA #KlinikaChorobSerca

Lekarze z Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu jako pierwsi w Polsce przeprowadzili zabieg BASILICA, przezcewnikowego przecięcia płatka zastawki aortalnej przed wszczepieniem sztucznej zastawki aortalnej. Metoda ta, którą po raz pierwszy zastosowano w 2017 roku na Uniwersytecie Waszyngtońskim była dotychczas wykorzystana zaledwie kilkaset razy na całym świecie. Wrocławscy specjaliści są pierwszymi w naszym kraju, którzy postanowili się z nią zmierzyć.

Pierwszy taki zabieg na sercu w Polsce. Wrocławscy lekarze wykonali BASILICĘ

Za stołem chirurgicznym stanęli kardiolodzy Marcin Protasiewicz i Piotr Kübler, wspomagani przez kardiochirurga Jacka Jakubaszko oraz echokardiografistów Tomasza Witkowskiego i Tomasza Kotwicę.

Zabieg BASILICA polega na rozcięciu chorego płatka zastawki sercowej bez otwierania klatki piersiowej. Dokonuje się go za pomocą cewników prowadzanych przez tętnice udowe. W płatku zastawki, który ma długość 10-12 milimetrów wykonywane jest kilkumilimetrowe nacięcie, pozwalające na właściwy przepływ krwi. BASILICA była wstępem do wszczepienia nowej zastawki metodą przezcewnikową (TAVI).

U operowanej pacjentki, ze względu na choroby współistniejące, nie można było wymienić zwapniałej zastawki klasyczną metodą. Dlatego też zdecydowano się na metodę TAVI. Tutaj jednak pojawił się kolejny problem. Okazało się bowiem, że budowa anatomiczna chorej powoduje, że i TAVI może być niebezpieczna. Metoda ta polega na wszczepieniu nowej zastawki aortalnej bez otwierania klatki piersiowej i bez usuwania źle funkcjonującej własnej zastawki pacjenta. Podczas TAVI płatki własnej zastawki zostają rozszerzone przez zastawkę TAVI, więc muszę zmieścić się w aorcie.

W przypadku naszej pacjentki istniało ryzyko, że płatki zastawki własnej po ich rozepchnięciu, zamkną odejście tętnic wieńcowych czyli tętnic odchodzących od początkowego odcinka aorty i odżywiających samo serce. Groziłoby to najpoważniejszymi konsekwencjami, dlatego leczenie ciężko chorej stało pod znakiem zapytania. Jednak po konsylium zespołu kardiologów, kardiochirurgów oraz anestezjologów, zdecydowaliśmy się na przeprowadzenie pierwszego w Polsce zabiegu określanego w nomenklaturze medycznej zabiegiem BASILICA, wyjaśnia profesor Krzysztof Rzeczuch, kierownik Kliniki Chorób Serca.

Komentarz Tygodnia: Wirus antychrysta

Data: 11.06.2020 09:41

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #gadowskitv #komentarztygodnia

O czarnych chmurach, które zbierają się nad ministrem zdrowia, o kampanii prezydenckiej, o liście w sprawie powieści Henryka Sienkiewicza, o wycofanej publikacji pisma naukowego Lancet, o wystawie w MOCAKu, o ciekawym pomyśle paszportów odpornościowych, o ogromnym sukcesie polskich służb w Szczecinie, o tym jak rząd chce się pozbyć problemu z górnictwem, o książce o teologii i antychryście.

Komentarz Tygodnia: Wirus antychrysta

Afera podkarpacka. Kto handluje sekstaśmami?

Data: 11.06.2020 09:38

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #afera #policja #sluzbyspecjalne #vip #film #polska #przestepcy #przestepczosc #sekstasmy #seks #sex #prokuratura #wywiad

ABW nie znalazła nagrań z VIP-ami z agencji towarzyskiej braci R. – zdobył je reżyser filmu o aferze podkarpackiej.

Afera podkarpacka. Kto handluje sekstaśmami?

– Historię zdokumentowałem od strony policji, służb, świata przestępczego, właścicieli klubów i dziewczyn, które w nich pracowały. Jestem w posiadaniu ogromnej ilości niepublikowanych materiałów audio-wideo (…) również tych, na których ludzie uprawiają seks" – powiedział kilka dni temu „Rzeczpospolitej" Patryk Vega, reżyser filmu „Pętla", którego zwiastun od kilku dni można oglądać w internecie. Zapowiedź o posiadaniu przez reżysera sekstaśm, o których mówi się od ponad roku, zelektryzowała polityków.

Film Vegi, fabularny, choć „oparty na faktach", opowiada o kulisach tzw. afery podkarpackiej – wielokrotnie szeroko opisywanej przez „Rz", w której udział mieli brać znani ludzie ze świata polityki, biznesu i służb.

Daniel Ś. mózgiem?

Miejscem akcji filmu są agencje towarzyskie Aleksieja i Jewgenija R., czyli Aleksa i Żeni, działające na Podkarpaciu, gdzie nagrywano odwiedzających je klientów, by ich później szantażować. Jednak już ze zwiastuna wyłania się zaskakujący przekaz: to nie R. wymyślili biznes, ale wysokiej rangi oficer policji – Daniel Ś.

„Zrobimy burdel z górnej półki. Miejsce, do którego będą przychodzić politycy, biznesmeni, służby i celebryci" – mówi w filmie Daniel Ś. (są podane jego prawdziwe personalia, a w postać wcielił się Antoni Królikowski). Ś. miał nie tylko wymyślić, ale i nadzorować i chronić podkarpacki seksbiznes, zapewniając mu przez lata nietykalność. To zaskakująca teza: prawdziwy Daniel Ś. nie ma postawionych takich zarzutów, a jedynie korupcyjne.

Jak filmowa narracja ma się do ustaleń śledztwa?

Wszczęto je cztery lata temu. Małopolski Wydział Prokuratury Krajowej w Krakowie oskarżył braci R. o sutenerstwo i handel kobietami – zostali za to skazani nad wyraz łagodnie, na kary około roku pozbawienia wolności.

Śledztwo potwierdziło, że seksbiznes R. był od 17 lat pod ochroną policjantów ówczesnego rzeszowskiego CBŚ, w tym Daniela Ś., naczelnika wydziału gospodarczego.

Dopiero w lutym 2016 r. Daniel Ś. został zatrzymany przez ABW. Dotąd – jak ustalamy w Prokuraturze Krajowej – usłyszał siedem zarzutów dotyczących korupcji oraz przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. W śledztwie występuje łącznie sześciu podejrzanych – to podkarpaccy ekspolicjanci, którzy mieli za darmo korzystać z usług prostytutek, drinków, posiłków w agencjach braci R., a w zamian przymykać oko na przestępczą działalność sutenerów.

Z ustaleń śledczych wynika, że Daniel Ś. ochraniał seksbiznes – teza Vegi mówi wprost: że nim kierował i go wymyślił, a bracia R. byli jego słupami.

Nagrywano VIP-ów

Najbardziej bulwersującą i do dziś niepotwierdzoną informacją jest kwestia 4 tys. taśm rzekomo nagranych w przybytkach ukraińskich sutenerów. Wypowiedź Vegi wskazuje, że je ma. Prokuratura twierdzi tymczasem, że w agencjach R. nie znaleziono żadnych urządzeń nagrywających, kamer ani plików z filmami (przeszukania robiła ABW i Straż Graniczna).

Jednak o tym, że sekstaśmy są zdeponowane na Ukrainie i mogą służyć do szantażu, w ub. roku powiedział były agent CBA Wojciech J. Sam miał zdobyć nagranie ze znaczącym politykiem w roli głównej i złożyć je w sejfie w CBA, skąd miało zginąć. Sprawę bada warszawska prokuratura.

Film Vegi pokazuje to, o czym się nieoficjalnie mówi: że wśród osób, które utrwalono w kompromitujących sytuacjach ma być m.in. wysokiej rangi duchowny (w trailerze słyszymy m.in. dziennikarkę, która pyta: „Czy policjant Daniel Ś. szantażował księdza sekstaśmą?"), jeden z wiceministrów obrony oraz szef jednej z komend wojewódzkich.

Służby i obcy wywiad

Jak pisała „Rz" w listopadzie 2011 r. ukraińscy sutenerzy zawiadomili ABW o tym, że są celem werbunku Służb Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). Twierdzili, że ukraińskie służby chciały od nich „CD-romy i pendrive'y". Śledztwo umorzono, nie znajdując na to dowodów.

Vega twierdzi jednak, że „widzowie poznają wiele nieporuszanych dotąd aspektów, jak choćby ten ukazujący udział rosyjskich służb". W filmie wskazuje że „w kontakt ze służbami specjalnymi obcego kraju" miał wejść Daniel Ś. Czy na tak ciężkie zarzuty ma dowody? Odpowiada tajemniczo, że nikt przed nim „nie dotarł do ludzi, którzy bezpośrednio za nią (aferą podkarpacką – red.) stoją".

Poznaj siatkę trolli, która promowała ProteGo na Twitterze

Data: 11.06.2020 09:29

Autor: ziemianin

niebezpiecznik.pl

#analiza #ciekawostki #OSINT #ProteGo #rzad #socialmedia #trolle #Twitter #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cyberbezpieczenstwo

Wczorajsza akcja promowania aplikacji ProteGo na Twitterze nie wyglądała na spontaniczny zryw. Za istotną jej część odpowiadają konta utworzone w podobnym czasie i obserwujące siebie nawzajem. Postanowiliśmy zrobić ich krótką analizę.

Poznaj siatkę trolli, która promowała ProteGo na Twitterze

CZEŚĆ BOCIE!

Jak zapewne wiecie, po serii fatalnych wpadek i potknięć, rząd próbował przedwczoraj odbudować zaufanie do aplikacji ProteGo organizując spotkanie z ministrem Zagórskim i jej twórcami. Przyglądaliśmy się i wyszło naprawdę nieźle (minister przekreślił kuriozalne pomysły i zadeklarował ochronę prywatności użytkowników). Niestety, odbudowywane przez ministra zaufanie, ktoś znów przekreślił, rozpoczynajac akcję mało wyszukanego promowania aplikacji ProteGo na Twitterze kontami prorządowych trolli. Sygnalizowaliśmy wam ten temat, ale dziś przybliżymy wam wyniki analizy tej trollowej akcji.

Jednym z najbardziej rozpoznawalnych trolli chwalącym ProteGo był prof. Krzysztof Mantucki, bliżej niezidentyfikowany i nieistniejący w oficjalnych rejestrach osób z tytułami naukowymi polski uczony, na Twitterze nowy ale “kochający Polskę od zawsze”.

prof. Krzysztof Mantucki

Profil pana profesora nie jest teraz tak ładnie widoczny bo Twitter wykrył na nim podejrzaną aktywność. Niezależnie od tego jeszcze dziś rano na Twitterze dało się znaleźć sporo tweetów z kont ewidentnie trollowych i chwalących ProteGo. Postanowiliśmy odsiać z nich te Tweety, które zostały opublikowane przez konta spełniające trzy kryteria tzn.:

konta założone po marcu 2020 r.,

publikujące wyłącznie lub niemal wyłącznie treści polityczne,

śledzone przez inne konta potencjalnie “trollowe” lub śledzące po kilka takich kont.

Czytając tę analizę dalej pamiętajcie o tym, że wybór materiału był ograniczony powyższymi kryteriami.

Kto polecał ProteGo?

Przejrzeliśmy ponad 100 wpisów chwalących ProteGo i opublikowanych na różnych kontach. Z nich wszystkich wyodrębniliśmy 20 kont spełniających wyżej wspomniane kryteria. Te konta to:

[@AlekDlaPolski](/u/AlekDlaPolski)

[@AniaCzajka2](/u/AniaCzajka2)

[@BonkoMaciek](/u/BonkoMaciek)

[@FMikucki](/u/FMikucki)

[@g_iz](/u/g_iz)***** <——- nazwa profilu zanonimizowana (potem się dowiecie dlaczego)

[@jerzyoksinski](/u/jerzyoksinski)

[@JolantaGwiazdo1](/u/JolantaGwiazdo1)

[@KDlapolski](/u/KDlapolski)

[@LucynaRacibor](/u/LucynaRacibor)

[@MarysiaAnuszki1](/u/MarysiaAnuszki1)

[@Natalia62715984](/u/Natalia62715984)

[@PaweldlaPolski](/u/PaweldlaPolski)

[@PiotrekKisiele1](/u/PiotrekKisiele1)

[@polski_tomek](/u/polski_tomek)

[@przewoznicki](/u/przewoznicki)

[@rochocka](/u/rochocka)

[@SadurskiKamil](/u/SadurskiKamil)

[@sOrzeDlaPolski](/u/sOrzeDlaPolski)

[@UrbanowiczDr](/u/UrbanowiczDr)

[@ZelaznickiBart](/u/ZelaznickiBart)

Wszystkie te konta poza chwaleniem ProteGo (czasem po kilka razy dziennie) konsekwentnie wyrażały poparcie dla urzędującego prezydenta lub dla rządu. Większość została utworzona w czerwcu i rozpoczęła publikowanie w dniach 3-4 czerwca.

Uwaga: Nie twierdzimy, że absolutnie każde z tych kont jest kontem osoby nieistniejącej. Znamy z własnego doświadczenia sytuację, gdy konta spełniające wszelkie kryteria trollowości okazywały się autentycznymi kontami żywych ludzi albo wręcz żywi ludzie funkcjonowali w siatce trolli. Ustalmy zatem – powyższe konta spełniają nasze kryteria i tyle.

Twarze trolli

Większość wymienionych kont nie wyglądała autentycznie. Były na nich pojedyncze fotki osoby odwróconej tyłem albo pokazanej w oddali na tle jakiegoś zabytku (dość klasyczne podejście). Kilka kont miało fotografie twarzy, w których układ oczu, twarzy i nosa sugerował, iż zdjęcie zostało pobrane z serwisu ThisPersonDoesnotexist.com.

Trzy konta miały zdjęcia ewidentnie “podkradzione” z różnych miejsc w sieci. Oto dwa przykłady.

1

2

Prosty przekaz

Tweety publikowane przez konta poddane analizie były zwykle niedługie i – przyznajmy to – nie były szczególnie pomysłowe np.

Pobieramy  [#ProteGo](/t/ProteGo)

Ekstra, właśnie instaluję! [#ProteGo](/t/ProteGo)

Bardzo dobra aplikacja – działa bez zarzutów [#ProteGo](/t/ProteGo)

To serio może pomóc [#ProteGo](/t/ProteGo)

Warto korzystać z [#ProteGo](/t/ProteGo)

Korzystamy dobrze działa  [#ProteGo](/t/ProteGo)

Super sprawa [#ProteGo](/t/ProteGo)

Popieram [#ProteGo](/t/ProteGo)

Pomoże zwalczyć koronawirusa [#ProteGo](/t/ProteGo)

Fajna apka [#ProteGo](/t/ProteGo)

Dobra robota [#ProteGo](/t/ProteGo)

Ale były też przykłady poezji trollowej. Jeden z Tweetów po prostu nas ujął:

Cieszę się że coraz bardziej dbamy o bezpieczeństwo i rozwój cybernetyki [#ProteGo](/t/ProteGo)

Ze słowem “cybernetyka” spotkaliśmy się ostatnio chyba w książkach Lema. Przyznajmy, że to ma swój smaczek :).

Kto kogo śledzi?

Następnie prześledziliśmy powiązania między kontami wybranymi do analizy sprawdzając kto śledził kogo, wykorzystując techniki i narzędzia o których uczymy podczas naszych silnie praktycznych warsztatów z OSINT-u (Białego Wywiadu), czyli technik namierzania osób i firm w internecie. Graf poniżej właściwie wyjaśnia wszystko. Jak widzicie – wszystkie konta coś ze sobą wiąże.

W tej siatce prorządowych kont istotna była pani Marysia (@MarysiaAnuszki1) oraz “naukowcy” tzn. prof. Mantucki (trudny do zidentyfikowania) i dr Urbanowicz (równie trudny, przynajmniej jeśli chodzi o doktora nauk społecznych).

Profesor Mantucki najczęściej retwitował profil @PopieramyPMM wyrażający poparcie dla premiera. Pani Marysia podawała dalej tweety innych trolli, ale też uparcie też wspierała profil @PopieramyPMM oraz wiceministra Andruszkiewicza. Podobnie z dr Urbanowiczem. Właściwie to analiza tweetów sugeruje, że trolle były bardziej “prorządowe” niż pro-prezydenckie.

Grzegorza ciekawy przypadek

Z pewnego powodu interesujące było konto pana Grzegorza I. To jest właśnie to konto, którego nazwę “zanonimizowaliśmy” już na początku tekstu oraz na grafie. Wyglądało przekonująco.

Na Twitterze Pan Grzegorz przedstawia się jako społecznik i instruktor ZHR. Rzeczywiście, da się znaleźć inne ślady jego życia w sieci np. na profilu facebookowym Chorągwi Północno-Wchodniej Harcerzy. Jest tam fotka z twarzą, która wygląda znajomo no i użytkownik jest oznaczony.

Trzeba więc przyznać, że w naszej sieci kont było jedno wyglądające autentycznie. Coś takiego widzieliśmy nie raz i w niejednej sieci trolli.

Cóż… nie jest winą pana Grzegorza, że jest on śledzony z typowych kont trollowych. Sam jednak również śledzi takie konta m.in. pana dr Urbanowicza, prof. Mantuckiego i innych. Teoretycznie mamy trzy możliwości:

pan Grzegorz świadomie śledzi konta trolli;

pan Grzegorz zaczął śledzić konta trolli bo uznał, że warto śledzić kogoś o podobnych poglądach; (albo z innego powodu — ciężko powiedzieć — w końcu możemy i powinniśmy śledzić ludzi o różnych, odmiennych od naszego światpoglądach aby poszerzać horyzonty)

pan Grzegorz nie pilnuje swojego konta lub nie wie, że ma konto na Twitterze (to ostatnio mało prawdopodobne, ale jednak musimy to wziąć pod uwagę.

Jak widzicie, w tekście dokonaliśmy “anonimizacji” danych Pana Grzegorza. Owszem, osoby zainteresowane tematem bez problemu ustalą jego imię i nazwisko. Nie uważamy też, aby ta anonimizacja była konieczna ale i tak ją wprowadziliśmy. Wiemy, że kiedyś pan Grzegorz będzie starszy i może nie chcieć, by po wpisaniu do Google jego nazwiska wyskakiwał od razu ten artykuł z Niebezpiecznika. Powiedzmy, że to taka nasza grzeczność w jego stronę.

Polityku, przeczytaj to

Analizując konta trolli zauważyliśmy jeszcze jedną ciekawą rzecz. Część z trolli wymienionych w tej analizie jest śledzona przez polityków i to nie tylko lokalnych, ale również czołowych lub zajmujących stanowiska w rządzie. Nie będziemy w tym miejscu ich wymieniać, ale nietrudno to sprawdzić. Oczywiście nie jest wykluczone, że ktoś chce śledzić po prostu konta zbliżone ideowo, ale też nie można całkiem wykluczyć celowego wspierania takich kont. Doradzamy ekipom dbającym o social media znanych osób aby nie wspierały trolli. Źle to wygląda.

Problem społeczny

Powyższa analiza powinna dawać nam do myślenia pod jednym względem. Działania “trolli internetowych” są kosztowne i ktoś za nie płaci. Czy rząd? Nie. Płacą partie polityczne (różne partie), ale te dostają pieniądze m.in. z budżetu państwa. Koniec końców społeczeństwo płaci za okłamywanie samego siebie co naszym zdaniem nie jest zdrowe.

Być może rozwiązaniem tego problemu mogłoby być zwiększenie przejrzystości finansowej partii politycznych albo jak niektórzy sugerują zaprzestania finansowania ich z budżetu (zostawiamy decyzję mądrzejszym od nas; wszystko ma plusy i minusy). W obecnym świecie ciężko się jednak łudzić, że nawet tak drastyczne zmiany spowodują, żeróżne opcje polityczne nie będą sięgać po te (często bardzo łatwie do uruchomienia) wspomagacze i amplifikatory.

Pytanie czy takie działania są faktycznie skuteczne? Nawet te realizowane bardziej sensownie? Czy po prostu ten mechanizm działa, bo politycy, jako osoby nie zawsze techniczne, wierzą, że liczba serduszek i retwitów może kształtować opinie…

Zrób własną witaminę C

Data: 11.06.2020 09:17

Autor: ziemianin

nutrientinsider.com

#zdrowie #medycyna #medycynanaturalna #witaminac #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki

Ciocia mojej babci była osteopatą / kręgarzem na dzikim zachodzie. Była prawdziwą kobietą terapeutką pod koniec XIX i na początku XX wieku, i w swoich brulionach i notatkach zostawiła nam wielkie skarby medyczne – swoje przepisy.

Zrób własną witaminę C

Pewnego dnia przeglądałem jeden z jej zeszytów i znalazłem ręcznie napisany przepis na wit. C. Przepis ten jest prosty.

Wszystko, czego potrzebujesz to skórki każdego zjadanego przez ciebie owocu cytrusowego. Jest tak dlatego, że skorki z pomarańczy, cytryn i innych tego rodzaju owoców mają 3 x więcej wit. C niż zwykle zjadana przez ciebie jego część.

Usuń biały gorzki miękisz. Połóż część skórki na desce i zetnij ostrym nożem biały miękisz. To dotyczy tylko grubszych skórek, bo np. mandarynki mają cienką skórkę i nie musisz martwić się miękiszem.

Pokrój skórki na małe kawałki i zostaw na kilka dni do wysuszenia. Suche są kiedy są kruche i łatwo się łamią.

Jak przyjmować taką wit. C

Moja ciocia po prostu połykała te Male kawałeczki i popijała wodą jak pigułki, albo wrzucała je do mrożonej herbaty.

Ale jest też inny sposób ich przyjmowania: zmielone na proszek. Można go sypać na jedzenie i ugotowane warzywa, do jogurtu, by dać mu odświeżający cytrusowy smak.

Niektórzy stosują go też jako maseczkę na twarz: wystarczy wymieszać go z mąką ryżową i zimnym mlekiem. Maseczka służy do peelingu i oczyszczania skóry.

Ile?

Jedna pełna łyżeczka proszku cytrusowego da ci więcej organicznej wit. C complex, rutyny, hesperydyny i bioflawonoidów niż organizm potrzebuje dziennie.

Możesz przyjmować ją, w jakiej ilości chcesz, nie możesz jej przedawkować. Jest wspaniałym sposobem przyjmowania wysoko skoncentrowanej i wchłanianej formy wit. C.

Jest tak dlatego, że skórki zawierają enzymy pomagające organizmowi trawić i wchłaniać wszystkie składniki odżywcze w skórkach. Jak możesz wiedzieć, żeby działać skutecznie, przeciwutleniacze wymagają enzymów przeciwutleniających, i to jest ogromny plus.

Przechowywanie wysuszonych skórek

W dobrym szczelnym pojemniku czy słoiku przez około rok. Możesz je zamrozić, by mieć je na dłużej, choć po rozmrożeniu mogą być lekko wilgotne, wtedy zużyj je szybko.

Sproszkowane skórki też możesz przechowywać w szczelnym pojemniku lub słoiku.

13 tys. mandatów i prawie 5 tys. wniosków do sądu za brak maseczek

Data: 11.06.2020 09:10

Autor: ziemianin

rpo.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #policja #rzad #koronawirus #nakazy #zakazy #kodeks #wykroczenie #kodekskarny #maseczki #zdrowie #mandat

"Według stanu na 31 maja 2020 r. policja od chwili wprowadzenia przepisów, czyli od 16 kwietnia 2020 r. wobec osób łamiących nakaz noszenia maseczek:

39 885 razy zastosowała pouczenia, zwrócenie uwagi, ostrzeżenia lub inne środki oddziaływania wychowawczego przewidziane przez Kodeks wykroczeń;



nałożyła 13 030 grzywien w drodze mandatu karnego;



skierowała 4898 wniosków o ukaranie do sądu.

Mimo określenia w § 18 ust. 3 rozporządzenia Rady Ministrów z 29 maja 2020 r. ws. ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, szeregu wyjątków od obowiązku zakrywania ust i nosa w przestrzeni publicznej, m.in. z powodu stanu zdrowia, okazanie przez obywatela orzeczenia lub zaświadczenia potwierdzającego chorobę nie jest wymagane. Stwierdzenie okoliczności wyłączających ten obowiązek może nastąpić na podstawie oświadczenia osoby, ewentualnie jej opiekuna lub obserwacji własnych funkcjonariusza, który każdorazowo dokonuje indywidualnej oceny sytuacji"

13 tys. mandatów i prawie 5 tys. wniosków do sądu za brak maseczek

Polacy są zdegustowani, kiedy premier Mateusz Morawiecki siedzi w restauracji ze znajomymi i nie respektuje żadnych nakazów. Nie ma maseczki, nie zachowuje dystansu, nie siedzi z rodziną.

Po zapytaniu twierdzi, że przepisy nie są obligatoryjne, że są tylko propozycją.

Jednak policjanci o tym nie wiedzą i z różnych przyczyn wymierzają wysokie mandaty za brak respektowania obostrzeń i noszenia gadżetów koronawirusowych.

Hodowcy owiec dostali psy pasterskie do ochrony stad. Zagrożeniem są wilki

Data: 11.06.2020 08:48

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #psy #owce #wilki #zwierzeta

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Olsztynie przekazała właścicielom zwierząt gospodarskich z woj. warmińsko-mazurskiego polskie owczarki podhalańskie do ochrony ich stad przed wilkami. Hodowcy owiec doceniają ten gest.

Hodowcy owiec dostali psy pasterskie do ochrony stad! Zagrożeniem są wilki

A tak wyglądają dorosłe owczarki

Hodowcy owiec wdzięczni za psy

Jak poinformowała rzeczniczka olsztyńskiej RDOŚ Justyna Januszewicz, we wtorek cztery szczeniaki trafiły do trzech hodowców owiec z gmin Reszel, Gołdap i Banie Mazurskie. Kolejne dwa psiaki zostaną dostarczone w środę u właścicieli stad z gmin Orzysz i Ełk.

Zakupione przez RDOŚ ośmiotygodniowe szczenięta pochodzą z hodowli zarejestrowanej w związku kynologicznym. Psy tej rasy mają wrodzony instynkt, który nakazuje im bronić pilnowanego stada owiec przed atakiem wilków. Hodowcy owiec potrzebują właśnie takich stróżów.

Hodowcy owiec dostaną wsparcie w tresurze

Dostawca owczarków, który jest jednocześnie behawiorystą, będzie wspierał grupę, którą stanowią hodowcy owiec w przygotowaniu młodych psów do roli stróża stada. Wyjaśni, jak właściwie opiekować się psem, żywić go oraz w jaki sposób urządzić mu kojec w owczarni i na pastwisku.

Ważne, aby w pierwszym okresie po wprowadzeniu szczeniaka do owiec, kontakt psa z ludźmi był ograniczony do niezbędnego minimum, ponieważ efektywność psa zależy od tego, czy jako szczeniak zaakceptuje stado jako swoją nową rodzinę. Pies nie może stać się domowym pupilem gospodarza

– wyjaśniła Januszewicz.

Warmińscy hodowcy owiec otrzymali wsparcie już wcześniej

Pierwsze cztery owczarki podhalańskie olsztyńska RDOŚ zakupiła w ubiegłym roku. Trafiły wówczas do hodowców z okolic Jezioran, Pasymia i Bań Mazurskich.

Do końca przyszłego roku hodowcy owiec w regionie otrzymają w sumie 16 psów do ochrony swych stad przed wilkami. Będzie to możliwe dzięki projektowi realizowanemu przez RDOŚ w Olsztynie i NFOŚiGW, który służy minimalizowaniu szkód wyrządzanych przez bobry i wilki w regionie.

Na takie działania do 2021 r. przeznaczono w sumie ponad 1,7 mln zł. Poza zakupem psów stróżujących, rolnicy dostają m.in. fladry, czyli sznury z jaskrawymi wstążkami do odstraszania wilków, a także metalową siatkę i słupki do wykonania ogrodzeń i tzw. elektryczne pastuchy.

Jak szacują służby ochrony środowiska, w lasach Warmii i Mazur żyje ok. 140 wilków – głównie w Puszczach Rominckiej, Boreckiej, Piskiej i Napiwodzko-Ramuckiej oraz Lasach Skaliskich i na Wysoczyźnie Elbląskiej.

W minionym roku do RDOŚ zgłoszono 102 szkody wyrządzone w regionie przez te znajdujące się pod ochroną drapieżniki. Odszkodowania wypłacano za zagryzione sztuki bydła, owiec, kóz oraz hodowlanych danieli, jeleni i muflonów. Dlatego hodowcy owiec potrzebują psów-stróżów.

Boże Ciało – niezłomna polska tradycja i jej rola w życiu Polaków

Data: 11.06.2020 08:40

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #bozecialo #swieta #swietakoscielne #kosciolkatolicki #tradycja #swiatrolnika

Boże Ciało to jedna z uroczystości liturgicznych o najdłuższej tradycji. W Polsce obchodzona ze szczególną wzniosłością, a procesje jej towarzyszące co roku gromadzą niezliczoną liczbę wiernych chcących uczcić Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Pomimo regionalnych różnic w obchodzeniu uroczystości, wszystkie łączy jedno – procesje do czterech ołtarzy symbolizujących ewangelie według Łukasza, Marka, Mateusza i Jana. Jak tradycja ta, będąca na ziemiach polskich nieprzerwanie od wieków, będzie wyglądała w nowej, pandemicznej rzeczywistości?

Boże Ciało – niezłomna polska tradycja i jej rola w życiu Polaków

Boże Ciało pełni dla Polaków szczególną rolę

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, zwana potocznie Bożym Ciałem, przypada w czwartek po oktawie Zesłania Ducha Świętego. W Polsce święto to zostało wprowadzone na synodzie w Krakowie w 1320 roku. Tradycja procesji w trakcie których przenoszona jest monstrancja z Najświętszym Sakramentem obecna jest w Polsce już od XV wieku.

Przez wieki pełniła szczególną rolę, umacniając społeczności w wierze w Chrystusa, a szczególnego znaczenia nabrała po okresie rozbiorów. Polacy manifestowali w ten sposób nie tylko swoje przywiązanie do wiary, ale także przynależność narodową. Nie złamała tego nawet II wojna światowa. Natomiast w okresie Polski Ludowej władza zabraniała niejednokrotnie uczestnictwa i organizacji procesji. Stanowiło to element próby złamania wiernych i odebrania im tożsamości. Mimo tych haniebnych zabiegów nie udało się w Polsce wykorzenić tej pięknej tradycji.

Boże ciało w wielu odsłonach

O sile i pięknie tradycji związanych z obchodami Bożego Ciała świadczy niewątpliwie różnorodność, z jaką jest obchodzone. Różni się drobnymi zwyczajami nie tylko w zależności od regionu Polski, ale nawet poszczególnych diecezji czy parafii. Każda z nich może pochwalić się swoim własnym i niepowtarzalnym sposobem na uświęcanie tego dnia. Kraków, jako miasto w którym początek ma to święto w Polsce, od samego początku słynął z barwnych procesji. Do pewnego momentu w uroczystościach brali udział sami królowie Polski. Po dziś dzień największa i najpiękniejsza procesja bez wątpienia zaczyna się na Wawelu, a kończy w Kościele Mariackim. W Warszawie z kolei za najważniejszą z procesji można uznać tę, którą prowadzi Prymas Polski.

Procesje na wsiach nie odstają swoją podniosłością tym z głównych miast. Do dzisiejszego dnia w wielu regionach Polski wierni biorący czynny dział w procesji, na przykład niosąc święte obrazy, zakładają stroje ludowe. Bez wątpienia najbardziej rozpowszechnionym zwyczajem jest zabieranie przez wiernych do domu gałązek z brzozy, którymi uprzednio przystrojone były ołtarze. Ich ozdabianie jest przepiękną tradycją która umacnia społeczności i pozwala wspólnie przeżywać Boże Ciało. Święto to angażuje także najmłodszych – na przykład dziewczynki dumnie niosące koszyki z płatkami kwiatów, które sypią w trakcie drogi do kolejnych ołtarzy. Szczególnie piękną modyfikację tego zwyczaju praktykuje się w Spycimierzu, gdzie powstają od prawie 200 lat dywany kwiatowe. Z kolei uwite i poświęcone wianki niesione do domów mają zapewnić ochronę domowników, ale także zwierząt gospodarskich.

Jak będzie wyglądać Boże Ciało w dobie pandemii?

Coroczne świętowanie w tym roku niestety będzie musiało przybrać inną formę, dostosowaną do czasów, z jakimi przyszło nam się zmierzyć. Biskupi zdecydowali się zaapelować o organizację w miarę możliwości procesji tylko wokół kościołów, zachęcają mimo wszystko do uczestnictwa w nich – oczywiście z zachowaniem wszystkich wytycznych sanitarnych.

Wsie i mniejsze miejscowości, gdzie liczba mieszkańców pozwala na zorganizowanie tradycyjnych procesji z jednoczesnym zachowaniem zasad bezpieczeństwa, dostały od zwierzchników kościoła zielone światło na ich organizację. Jako wierni nie powinniśmy dopuścić, aby koronawirus osłabił tradycję, której nie zniszczyły nawet zabory i wojna. Sprawmy, więc aby Boże Ciało pomimo przeciwności zostało godnie uświetnione.

"Przeminęło z wiatrem" usunięte z serwisu HBO. Powód: Rasizm

Data: 11.06.2020 01:37

Autor: ziemianin

cnet.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #filmy #usa #hbomax

Film "Przeminęło z wiatrem" został we wtorek usunięty z platformy strumieniowej HBO Max. Stacja telewizyjna przeprowadziła analizę swojej oferty po masowych protestach przeciwko rasizmowi i brutalności policji.

"Przeminęło z wiatrem" usunięte z serwisu HBO. Powód: Rasizm

Nagrodzony dziewięcioma Oscarami film z Vivien Leigh i Clarkiem Gable w rolach głównych opowiada historię osadzoną w czasie wojny secesyjnej.

Wydany w 1939 roku melodramat jest najbardziej dochodowym filmem w historii, jeśli weźmiemy pod uwagę inflację. Od lat w USA pojawiały się głosy, że produkcja utrwala rasowe stereotypy i gloryfikuje niewolnictwo.

– Film "Przeminęło z wiatrem" jest produktem swoich czasów i przedstawia niektóre z etnicznych i rasowych uprzedzeń, które niestety były powszechne w społeczeństwie amerykańskim" – przekazał rzecznik HBO Max.

– Te rasistowskie obrazy były błędne wtedy i są błędne dzisiaj, i czuliśmy, że utrzymanie tego tytułu bez wyjaśnienia i potępienia tych obrazów byłoby nieodpowiedzialne – dodał.

Demonstracje ogarnęły Stany Zjednoczone od czasu zabicia 25 maja George'a Floyda przez funkcjonariusza policji z Minneapolis.

Przedstawiciele serwisu zapowiedzieli, że film powróci wraz z dyskusją na temat jego historycznego kontekstu. Jednocześnie zapowiedziano, że film nie będzie edytowany, by bo oznaczałoby to stwierdzenie, że problem uprzedzeń nie istniał. – "Jeśli mamy stworzyć bardziej sprawiedliwą, równą i integrującą przyszłość, musimy najpierw uznać i zrozumieć naszą historię" – przekazano.

Jak Facebook kupił exploita na Tailsy by pomóc w złapaniu groźnego przestępcy

Data: 11.06.2020 01:07

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#ZaufanaTrzeciaStrona #cyberbezpieczenstwo #nekanie #zastraszanie #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #facebook #exploit #0day #Tails

Przestępca był niebezpieczny. Od dłuższego czasu zdalnie niszczył życie wielu dziewczynom na całym świecie, do tego groził bezpośrednią przemocą. Używał przy tym bardzo skutecznych narzędzi, przez co był niechwytny. Do czasu.

Jak Facebook kupił exploita na Tailsy by pomóc w złapaniu groźnego przestępcy

Facebook z przemocą online ma do czynienia od zawsze, bez przerwy i na dużą skalę. Będąc popularnym narzędziem komunikacji młodzieży, stanowi także platformę dla wszelkiej maści stalkerów i szantażystów, którzy tam właśnie szukają swoich ofiar i się z nimi komunikują. Facebook z tym zjawiskiem walczy, ale żadnemu ze sprawców nie poświęcił tyle uwagi, co Busterowi Hernandezowi. Ale po kolei.

Sprytny sprawca, liczne ofiary

Przez wiele lat ktoś szantażował nieletnie dziewczyny. Najpierw tworzył fałszywe profile na Facebooku, potem zaczepiał swoje ofiary i wmawiał im, że dysponuje ich nagimi zdjęciami. Następnie wyłudzał zdjęcia i filmy – a wtedy już możliwości szantażu były dużo większe. Sprawca był wyjątkowo bezwzględny. Swoim ofiarom groził nie tylko przesłaniem zdjęć i filmów ich bliskim i znajomym, ale także przesyłał szczegółowe opisy tego, jak planuje je zgwałcić, jeśli nie prześlą kolejnych zdjęć. Groził także wymordowaniem ich rodzin oraz zamachem bombowym lub atakiem na szkołę, do której uczęszczała ofiara. Jego groźby spowodowały, że kilka szkół i centrum handlowe były przez 1 dzień zamkniętych z obawy przed zamachem. Gdy ofiary rozważały samobójstwo, obiecywał, że ich nagie zdjęcia umieści na pośmiertnej stronie pamiątkowej. Niektóre z jego ofiar były tak szantażowane latami. Oto przetłumaczony fragment jego groźby:

Chcę zostawić po sobie ślad śmierci i ognia. Po prostu wejdę jutro do twojej szkoły, zamorduję całą twoją klasę a ciebie zostawię na sam koniec. I gdy będziesz krzyczała i błagała mnie o litość, poderżnę twoje gardło od ucha do ucha.

Jak rozwiązać trudny problem

Facebook był świadomy jego działania. Widząc skalę przestępstw i tragedii nastolatek pracownicy Facebooka czuli silną potrzebę zatrzymania sprawcy. Niestety amerykańskie organa ścigania nie potrafiły zidentyfikować autora ataków. W sprawę zaangażowane było nawet FBI, które próbowało użyć technik pozwalających na przełamywanie zabezpieczeń systemu operacyjnego sprawcy, jednak ten atak się nie powiódł, ponieważ przestępca używał systemu Tails. To dedykowany system operacyjny, kierujący ruch przez sieć Tor i pozwalający uniknąć wielu błędów pozwalających na łatwą deanonimizację atakującego. Tails jest używany przez tysiące dziennikarzy, sygnalistów czy obrońców praw człowieka na całym świecie. Niestety dla wyjątkowo obrzydliwego przestępcy stał się także skutecznym sposobem unikania odpowiedzialności.

Hernandez był uważany przez pracowników Facebooka za najgorszego przestępcę, jakiego kiedykolwiek spotkali na swojej platformie. Facebook był tak zdeterminowany, by go powstrzymać, że jego sprawie przydzielił na dwa lata dedykowanego pracownika. Co więcej, opracowano narzędzia oparte o uczenie maszynowe, by szybciej i skuteczniej identyfikować nowe konta Hernandeza, a przy tym także jego ofiary. A kont zakładał dziesiątki. To jednak było nadal za mało – Hernandez nadal był na wolności.

Facebook zdecydował się na niespotykane wcześniej rozwiązanie. Aby złapać Hernandeza firma wynajęła dostawcę, który za kwotę przekraczającą 100 000 dolarów napisał exploita, wykorzystującego nieznany wcześniej błąd w odtwarzaczu multimedialnym wbudowanym w system Tails. Następnie exploit został przekazany, za pośrednictwem innej firmy, w ręce FBI. FBI z kolei skorzystało z pomocy jednej z ofiar. Nastoletnia dziewczyna została zmuszona przez przestępcę do nagrania filmu ze swoim udziałem i wrzucenia go na wskazane konto Dropboksa. Dziewczyna nagrała film (lecz nie o treści oczekiwanej przez przestępcę) a FBi wzbogaciło plik o dodatkowy fragment, wykorzystujący błąd w odtwarzaczu i zmuszający komputer Hernandeza, by połączył się z serwerem kontrolowanym przez FBI i przekazał informacje o prawdziwym adresie IP. Poniżej komunikacja z przestępcą dotycząca tego filmu.

Po otrzymaniu filmu nie spełniającego jego oczekiwań Hernandez groził rodzinie ofiary, wysyłając zdjęcie noża, którym planował zaatakować jej bliskich.

Groźby przestępcy

Na szczęście atak FBI się powiódł. Po otrzymaniu adresu IP i ustaleniu adresu domu, w którym przebywał Hernandez, FBI rozpoczęło podsłuch jego łącza internetowego i obserwację nieruchomości. Ustalono, że zawsze, gdy podejrzany był aktywny w sieci, ruch z jego domu wychodził do sieci Tor a on sam zawsze był na miejscu. To wystarczyło, bo zdobyć nakaz przeszukania – a znalezione dowody powinny wystarczyć, by Hernandez resztę życia spędził w więzieniu. Ponad 100 ofiar i wiele lat dręczenia znalazło w końcu swój finał.

Kontrowersje

Działanie Facebooka nie ma precedensu. Firma zamówiła exploita na system używany przez wiele osób tylko po to, by złapać jednego przestępcę. Czy postąpiła słusznie? Naszym zdaniem tak. Czy istnieje ryzyko, że FBI użyło exploita także do innych celów? Tak. Czy cel zawsze uświęca środki? Nie.

Facebook nie przekazał informacji o użytym exploicie autorom Tailsa. Podobno podczas jednej z aktualizacji systemu, już po skutecznym ataku na Hernandeza, podatny kod został usunięty z odtwarzacza bez dodatkowej interwencji.

Czy Google zainstalował nam oprogramowanie namierzające bez naszej zgody?

Data: 11.06.2020 00:35

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosciosc #google #aplikacja #android #apple #sledzenie #cyberbezpieczenstwo #telefony #smartfony #iphone

Okazuje się iż korporacja Google zainstalowała fundamenty oprogramowania namierzającego ludzi rzekomo zarażonych wirusem bez jakiegokolwiek poinformowania i zgody użytkowników. Nie pojawiła się absolutnie żadna notyfikacja na moim telefonie iż taka funkcjonalność została dodana do systemu operacyjnego. Wszystkie osoby które to sprawdziły również mają to u siebie. Oczywiście, do pełnej funkcjonalności niezbędna jest "rządowa aplikacja" ale i tak jest to bardzo niefajny ruch ze strony Google.

Czy Google zainstalował nam oprogramowanie namierzające bez naszej zgody?

WHO odwraca kota ogonem i znów zaskakuje wszystkich swoją niekompetencją.

Data: 10.06.2020 23:38

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #who #prasa #covid19 #pandemia #epidemia #usa

Maria Van Kerkhove to amerykański epidemiolog chorób zakaźnych. Specjalizuje się w nowo powstających chorobach i opiera się na programie ratownictwa medycznego Światowej Organizacji Zdrowia . Jest kierownikiem technicznym reagowania na C19 i kierownikiem działu nowych chorób i chorób odzwierzęcych w WHO. Podczas konferencji prasowej 8 czerwca 2020 roku stwierdza, że osoby chore na C19 ale bezobjawowe bardzo rzadko zarażają innych. Stwarza to olbrzymie kontrowersje na całym świecie. Następnego dnia na kolejnej konferencji prostuje swoją wypowiedź, ale czy to rozmywa wątpliwości?

WHO odwraca kota ogonem i znów zaskakuje wszystkich swoją niekompetencją.

Spotkanie prasowe COVID-19 z dr Michaelem Ryanem i dr Marią Van Kerkhove

Z centrali WHO – briefing prasowy COVID-19 08 czerwca 2020 r

USA: Bohater kreskówki pozbawiony broni palnej

Data: 10.06.2020 23:24

Autor: ziemianin

eu.usatoday.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #filmy #kreskowki #bajki #USA #WarnerBros #wytworniafilmowa #absurdypolitycznejpoprawnosci #bron #film #politycznapoprawnosc #przemoc #stany zjednoczone #LonneyTunes #Zwariowanemelodie

Amerykańska wytwórnia filmowa Warner Bros zdecydowała się zmienić główny atrybut bohatera jednej ze swoich najbardziej znanych kreskówek. Elmer J. Fudd z serii „Zwariowane melodie” nie będzie więc polował już na Królika Bugsa przy użyciu broni palnej. Warner Bros sprzeciwia się bowiem przemocy z użyciem broni palnej, dlatego wspomniana postać od teraz będzie biegała z… kosą.

USA: Bohater kreskówki pozbawiony broni palnej

Elmer Fudd jest fikcyjnym bohaterem jednej z najbardziej znanych kreskówek słynnej wytwórni ze Stanów Zjednoczonych, czyli „Zwariowanych melodii”. Na ekranach wpierw kin, a następnie telewizorów pojawia się już od 1940 roku, zazwyczaj jako myśliwy zajmując się polowaniem na króliki i kaczki. Jego głównym wrogiem jest równie słynny Królik Bugs, a nieodłącznym rekwizytem Fudda jest broń.

A właściwie nim była. Od teraz „Zwariowane melodie” z udziałem opisanego wyżej bohatera będą emitowane bez charakterystycznej strzelby. W ten sposób Warner Bros chce podkreślił swój sprzeciw wobec broni palnej oraz towarzyszącej jej przemocy. Tym samym nowym atrybutem Fudda będzie kosa, przy czym twórcy nie wyjaśnili w jaki sposób jej użycie podczas polowania jest bardziej humanitarne od strzelby.

Już w ubiegłym roku zmiany w emisjach kreskówek wprowadziła inna legendarna wytwórnia filmowa, czyli Disney. Przed rozpoczęciem niektórych seriali obowiązkowo pojawia się napis informujący, że w starszych produkcjach pojawiają się „nieaktualne przesłania kulturowe”.

Jak brać LSD? Kwasowe porady od gwiazd z dokumentu o narkotykach neflixa

Data: 10.06.2020 10:11

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #narkotyki #netflix #film #LSD #kwas #badtrip #haluny #popkultura #ludzie #ciekawostki

"Życzymy udanej jazdy: Psychodeliczne przygody" to dokument Netflixa, w którym celebryci opowiadają o swoich tripach. Również tych złych. Wśród zaproszonych gości są m.in. Sting, A$AP Rocky, Ben Stiller, Sarah Silverman, czy nieżyjąca już Carrie Fisher i Anthony Bourdain. Oprócz wywiadów i ekranizacji narkotycznych wizji, w filmie znajdziemy też garść porad dla osób chcących wziąć LSD lub grzybki halucynogenne. Film ma charakter edukacyjny, ale warto pamiętać, że posiadanie narkotyków, nawet w nieznacznych ilościach, jest w Polsce nielegalne.

Jak brać LSD? Kwasowe porady od gwiazd z dokumentu o narkotykach neflixa

UWAGA: Artykuł nie ma na celu zachęcania nikogo do zażywania substancji psychoaktywnych. Ma służyć edukacji i redukcji ewentualnych szkód (w tym uniknięciu wielogodzinnego bad tripa) i oparty został o treść dokumentu Netflixa. Nawet bohaterowie filmu wielokrotnie ostrzegają, że to nie jest "zabawa" dla każdego.


Art. 62 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii mówi, że "Kto, wbrew przepisom ustawy, posiada środki odurzające lub substancje psychotropowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".

– Nie uważam, że psychodeliki mogą być odpowiedzią na światowe problemy. Mogą być za to pewnym początkiem – mówi w dokumencie Sting i snuje opowieść o tym, jak po zjedzeniu pejotlu (sukulent, źródło meskaliny) przyjmował poród u krowy, odkrywając przy tym sens życia i czując jedność z Wszechświatem. On i inne gwiazdy show-biznesu na podstawie autopsji, radzą jak przeżyć pierwszy psychodeliczny trip.

1.  "Potrzebujesz intencji"

Nie można brać LSD lub grzybków tylko po to, by się naćpać. Dawny lider zespołu The Police wyjaśnia w dokumencie, że przed zażyciem psychodelika trzeba mieć konkretny powód. Zastrzega też, by nie robić tego codziennie.

– Musisz się przygotować. Potrzebujesz intencji: Doświadczę tego i mam nadzieję, że to pomoże mi napisać piosenkę, albo powieść, albo będę się kochać, albo lepiej traktować rodzinę, lub będę lepszym obywatelem. Więc jeśli masz cel i to doświadczenie, to przyniesienie ci ono korzyści – zapewnia Sting. I dodaje, że jeśli weźmiesz narkotyk, by się "nawalić", to ci "odwali".

2.  LSD nie zaczyna działać od razu

Stand-uperka i aktorka Sarah Silverman wspomina w filmie o swoim pierwszym tripie. Kartonikiem z LSD poczęstował ją przypadkowy hipis, który wszedł do baru (tak, niektóre historie brzmią nieprawdopodobnie). Przez około 45 minut nie czuła ze znajomym żadnych niezwykłych efektów (dlatego pod żadnym pozorem nie można dorzucać drugiej dawki, jeśli nic nie czujemy od razu).

– "Co to było? Wzięliśmy kwas?" Nic nie czuję". Zawsze, gdy mówisz: "nic nie czuję", to jest zwykle punkt zwrotny. "Czy coś czuję?", "Co to znaczy czuć?", "Co to znaczy coś czuć", "Aha, czyli tak wygląda odlot na kwasie" – mówi Silverman. Wtedy też zaczynają się halucynacje.

3.  Nie prowadź auta po LSD

Pozostawienie auta w garażu wydaje się oczywiste, ale osoby będące pod wpływem narkotyków nie myślą racjonalnie. Halucynacje mogą sprawić, że autostrada "zniknie" (tak miał Diedrich Bader, aktor), ręce będą "same" kierować (Jim James, muzyk), lub nagle zapomnisz, jak się prowadzi (znajomy Silverman). – Nie jedź na kwasie – mówi kategorycznie gwiazda "Klubu winowajców" Judd Nelson. Wtórują mu też pozostałe wypowiadające się przed kamerą osoby.

4.  "Las Vegas Parano" najlepiej pokazuje haluny

Nawet bez "zarzucania kwasa", każdy z nas doskonale "wie", jak wygląda psychodeliczna jazda. Widzieliśmy ją wielokrotnie w filmach, serialach i teledyskach. Nie mają jednak żadnego pokrycia w (poszerzonej) rzeczywistości.

Komik Steve Agee zauważa, że filmowcom nigdy nie udało się dobrze zwizualizować tripu. – W filmach zawsze używają obiektywu typu "rybie oko". Zawsze obniżają głos mówiącego, więc wszystko jest zniekształcone – mówi. Jego zdaniem, jedyny film, który był blisko prawdy, to "Las Vegas Parano". Chodzi o scenę w kasynie, kiedy podłoga zaczyna się poruszać. Gdy ją zobaczył, pomyślał: "Tak, to kwas".

5.  Nigdy nie patrz w lustro

– Patrzenie w lustro nie jest dobrym posłem na kwasie – mówi nieżyjący już Anthony Bourdain. Słynny szef kuchni zrelacjonował ostrą jazdę po różnorakich narkotykach z lat młodości. Pomimo tego, że bawiąca się z nim dziewczyna upadła na ziemię i wszyscy myśleli, że nie żyje (po pewnym czasie wstała, jak gdyby nigdy nic), to i tak najgorszym dla niego momentem było ujrzenie własnego odbicia. – Gdy spojrzałem w lustro, zobaczyłem indiańskiego wodza pomalowanego w barwy wojenne – mówi Bourdain.

Pozostałe gwiazdy są zgodne co do tego, że patrząc w lustro, twoja skóra jest wręcz przezroczysta i możesz zobaczyć płynącą w twoich żyłach krew. Jim James dodaje, że patrzenie w swoje odbicie jest szczególnie niebezpieczne, gdy masz niską samoocenę. On widział twarz kozła i wspomina to fatalnie.

5.  Musisz kontrolować otoczenie

Narkotyki radykalnie zmieniają twój stan świadomości. – Wiec ryzykujesz psychozą lub bad tripem – przyznaje lekarz i filozof Deepak Chopra. Trip na kwasie może trwać nawet kilkanaście godzin, więc zła faza przez tak długi czas, jest prawdziwym koszmarem na jawie. Można jednak ograniczyć ryzyko bad tripa. Tzw. set & setting są w doświadczeniu psychodelicznym kluczowe.

– Minimalizujesz zły trip, im lepiej kontrolujesz nastawienie i otoczenie. "Nastawienie" to osoba mające doświadczenie, jej sposób myślenia, słabości, intencja. "Otoczenie" to miejsce, gdzie to robisz i jak bezpieczne ono jest – tłumaczy dr Charles Grob, psychiatra specjalizujący się w badaniu potencjału halucynogenów w leczeniu.

– Nie bierz kwasu z nieznajomymi lub ludźmi, którzy udają przyjaciół lub przyjaciółmi przyjaciół – apeluje aktor Ben Stiller. – Wybierz dobre towarzystwo – mówi Sarah Silverman. – Nigdy nie bierz LSD z dupkami – dodaje Bourdain. I podaje za przykład osoby, który złośliwie nabijają się z ludzi na haju.

Gdzie wziąć kwas? – Umów się z przyjaciółmi w zamkniętej przestrzeni. Nie chodzi o brak możliwości wyjścia na zewnątrz – podpowiada aktor Nick Kroll. – Sugerowałbym las. W pobliżu wody, płynącej rzeki, pieprzonych drzew i piękna – doradza z kolei jego kolega po fachu Rob Corddry.

6.  Musisz mieć dobre nastawienie

Psychodelików nie powinny brać osoby, mające głębokie problemy lub smutek. – Może zostać wtedy niebezpiecznie wyostrzony – mówi Jim James. Przypomnę, że również wcześniej odradzał branie kwasa osobom z niską samooceną.

– W twojej głowie nie powinno się dziać nic szalonego, żadne złe rzeczy: rozstałeś się z kimś lub przyłapano cię na masturbacji do ekspresu do kawy, bo to poczucie winy i wstydu staje się większe. Powinieneś być silny psychicznie – zaznacza aktor Rob Huebel.

7.  McDonald psuje trip

Aktor Paul Sheer opowiedział swoją przygodę z grzybkami halucynogennymi (a właściwie grzybami psylocybinowymi) w Amsterdamie. Po tym, jak przetrwał niesamowite wizje w Muzeum Van Gogha i zrozumiał jego twórczość, kupił burgery z popularnej sieci, by poczuć się jak w Ameryce. Przyznał, że po posiłku haj prysł momentalnie. – Pomyślałem, "Dziękuję McDonaldsie, uratowałeś nas" – mówi.

– Nigdy nie tripowałem w McDonaldsie, bo nie jestem idiotą – mówi Rob Cordddry, który nazywa się też psychonautą. Wyjaśnia, że wewnątrz restauracji, czujesz, że masz duszę, a jesteś w bezdusznej klatce. – Jeśli coś nie pasuje do tripu na LSD, to jest to McDonald's. Mówimy o j*banym yin i yang – słyszymy dalej.

8.  Seks jest bardziej intensywy

Za to o swoich przeżyciach łóżkowych po wzięciu LSD, opowiedział raper A$AP Rocky (zresztą, nagrał kiedyś piosenkę "L$D"). – Zaczęliśmy się bzykać i te inne. Jest wspaniale. Wszystko jest bardziej intensywne. Widzę różne rzeczy. Czuję różne rzeczy. Kolory się zmieniają. Słyszę je. Mogę je posmakować – wylicza muzyk.

– Wszystko co mi robiła, było niesamowite. Pomnożone przez dwa. Robi się trochę graficznie, trochę wulgarnie i sprośnie, kumasz? Nie kłamię. Tęcza wystrzeliła z mojego fiuta. I brzmiała jak pianino lub inny szajs – opowiada rozmarzony A$AP.

9.  Nigdy nie podrzucaj komuś kwasa

Pod żadnym pozorem nie pijmy drinków od nieznajomych. Bez względu na okazje. Konsekwencje mogą być tego przeróżne, z utratą przytomności i gwałtem włącznie. Trzeba mieć też zaufanie do własnych znajomych, którzy mogą nas (np. dla żartu) poczęstować psychodelikiem – wbrew naszej woli.

– Nie należy podawać nikomu, bo przejmujesz jego psychikę. Jesteś odpowiedzialny za to, jaki będzie przez kolejne 12 godzin, a jak nie brał wcześniej kwasu, nie masz do tego prawa – podkreśla Bill Kreutzmann, perkusista legendarnej grupy Grateful Dead. Jest też ryzyko, że kiedy dana osoba dowie się, że jest na kwasie, złapie bad tripa.

10.  Nie da się przerwać bad tripa

Bad tripa na kwasie można mieć z różnych, wymienionych wcześniej powodów. Co robić, gdy wkręcą nam się straszne myśli ("Czy już zawsze tak się będę czuł?", "Czy to się kiedyś skończy?", "Już nigdy nie będę normalny?")? Bohaterowie dokumentu nie mają dobrych wiadomości. – Nie można wyciągnąć kogoś ze złego tripu. Gdy jest w jego organizmie, to musi potrwać – mówi Deepak Chopra.

Na szczęście można w pewnym stopniu ograniczyć negatywne efekty u osób doświadczających "złej podróży". – Najważniejsze działanie to uspokojenie innych, że doświadczają odmiennego stanu, nawet jeśli jest przerażający, bo zażyli pewną substancję. Złe wieści są takie, że to straszny punkt, dobre, że to się skończy – mówi dr Grob.

– Bywa strasznie. Ale dlatego pamiętaj, że jesteś na haju. To nie jest rzeczywistość – przypomina aktorka znana z serialu "Orange is the new Black", Natasha Lyonne.

Najczęściej wymieniane / handlowane towary między Stanami Zjednoczonymi a Chinami.

Data: 10.06.2020 09:50

Autor: ziemianin

howmuch.net

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #chiny #handel #wymiana #gospodarka

Na rysunku pokazano najczęściej handlowane towary między Chinami a USA.

W tej parze krajów eksport Chin jest znacznie większy niż eksport USA i jest on raczej nowocześniejszy.

Najczęściej wymieniane / handlowane towary między Stanami Zjednoczonymi a Chinami.

Wydaje się jednak, że względna [wyrażona w % ceny towarów] wartość dodana w USA jest większa niż w Chinach. Jednak konkretne ustalenia w dobie globalizacji i skomplikowanych łańcuchów towarów nie są proste.

Obecnie USA nie mają już przewagi technologicznej nad Chinami. Chiny w ciągu minionych 40 lat dokonały wielkiego skoku w nowoczesności swojej produkcji i eksportu. Ale nadal niektórym kojarzą się jako producent taniej tandety. Identycznie 50 lat temu pamiętano jeszcze tandetną „japońszczyznę” w sytuacji, gdy Japonia stawała się najnowocześniejszą gospodarką świata.

USA eksportują do Chin sporo surowców i płodów rolnych podczas gdy Chiny starają się eksportować coraz bardziej wyrafinowane towary.

Najważniejszy towar eksportowy USA do Chin, czyli samoloty Chiny starają się zastąpić własną produkcją.

W USA dalej trwają zamieszki.

Data: 10.06.2020 09:42

Autor: ziemianin

chicago.suntimes.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #zamieszki #protesty #chicago #policja

Legislatura w stolicy stanu Nowy Jork, Albany, rozpoczęła 8.06.2020 głosowanie nad projektem reformy policji.

W USA dalej trwają zamieszki.

Zatwierdziła część pakietu obejmującą przegłosowany jednogłośnie zakaz duszenia jako środka przymusu, a także profilowania rasowego.

Wprowadziła też obowiązek, by departamenty policji i sądy klasyfikowały przypadki aresztowań według rasy i pochodzenia etnicznego. Ułatwi to sprawdzić czy nie dochodzi do przypadków uprzedzeń.

Bezprawie i chaos sprzyjają krwawym porachunkom.

W Chicago w ciągu 24 godzin 8.06.2020 roku zastrzelono 18 osób i raniono 85. Jest to najkrwawszy dzień od 60 lat.

Na tle cywilizowanego świata ilość zabójstw w USA jest potworna.

„Marines” mają pozbyć się konfederatek

Data: 10.06.2020 09:23

Autor: ziemianin

foxnews.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #marines #usakonfederaci #konfederaci #konfederatki #flaga #wojsko

Napięcia w Stanach Zjednoczonych praktycznie w każdej dziedzinie życia spowodowały wzmożenie antyrasistowskiej obsesji. Dotarła ona też do Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych. Jej komendant wezwał podległe mu jednostki oraz żołnierzy do zachowania jedności, głównie poprzez usunięcie z wszystkich możliwych miejsc nawiązań do flagi Skonfederowanych Stanów Ameryki z czasów wojny secesyjnej.

„Marines” mają pozbyć się konfederatek

Komendanta całej formacji „Marines”, gen. David H. Berger, wielokrotnie podczas pełnienia swojej służby pozwalał sobie na „antyrasistowskie” deklaracje. Z tego powodu atakował on wszelkiego rodzaju radykalizmy, bo jego zdaniem właśnie one mogą zagrażać jedności piechoty morskiej. Tymczasem zdaniem wojskowego powinna ona opierać się na działaniu zespołowym, gdyż to właśnie na nim podczas wszelkich operacji muszą polegać żołnierze.

Tym samym dowództwo prestiżowego Korpusu zrobiło to już na początku roku, ale teraz ponownie przypomniało o konieczności usunięcia ze wszystkich jednostek nawiązań do czasów wojny secesyjnej. Wśród wojskowych do dzisiaj popularnością cieszy się klasyczna konfederatka, czyli flaga nawiązująca do wojsk południowych Skonfederowanych Stanów Ameryki.

Lustrowaniem miejsc stacjonowania żołnierzy mają zająć się dowódcy. W przypadku odnalezienia mają oni więc usuwać konfederatki. Inspekcji mają być poddawane przede wszystkim koszary i budynki administracyjne, ale sprawdzane pod tym kątem nie będą natomiast pokoje żołnierzy, szafki i miejsca gromadzenia rzeczy poszczególnych wojskowych, a także prywatne samochody.

Data: 09.06.2020 21:35

Autor: Monte

Chciałbym zwołać lurkerową komisję ds. informacyjnych – czyli otwieram discorda i chciałbym kilku ludzi do pomocy.

Na czym by to polegało? Każdy z nas ma swoje ulubione źródło informacyjne, więc razem moglibyśmy wrzucać newsy na discord – weryfikować je a następnie wrzucać (ewentualnie tłumaczyć) na lurker. Czasem chciałbym wrzucić newsy na lurker ale nie mając dostępu do pc z telefonu jest bardzo źle, a jak ktoś ma dostęp do pc to mógłby wrzucić i vice versa gdybym to ja miał dostęp.

Możemy razem stworzyć konto informacyjne i zrobić spory iciekawy ruch na głównej (tam jest mnóstwo nowych osób, które nie korzystają z mirko)

Kto jest chętny to niech upvotuje komentarz pod tym postem "jestem chętny".

#lurker #informacje #pytanie

Antifa i inne grupy terrorystyczne odpowiedzialne za zamieszki w USA

Data: 09.06.2020 00:18

Autor: ziemianin

theepochtimes.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #zamieszki #antifa #protesty

„Mamy dowody na to, że Antifa i inne podobne grupy ekstremistyczne, a także aktorzy o różnych przekonaniach politycznych, byli zaangażowani w podżeganie do przemocy i udział w niej”, powiedział prokurator generalny William Barr, podczas konferencji prasowej w siedzibie Departamentu Sprawiedliwości.

Antifa i inne grupy terrorystyczne odpowiedzialne za zamieszki w USA

Barr połączył Antifę – zorganizowaną grupę antyfaszystowskich aktywistów i anarchistów z działaniami takimi jak: podpalenie, grabieże i ataki na policję/wojsko.

Demonstranci wskakują na uszkodzony pojazd policyjny w Los Angeles 30 maja 2020 r. Podczas protestu po śmierci George'a Floyda.

Według Johna Millera, zastępcy komisarza ds. Wywiadu i przeciwdziałania terroryzmowi, stwierdzono, że pewne nienazwane grupy organizowały ludzi do brania udziału w zamieszkach i protestach.

Grupy te, powiedział Miller, były dobrze przygotowane finansowo, byli w stanie zebrać kaucję na wypadek zatrzymania niektórych protestujących.

Grupy, opracowały również złożoną sieć zwiadowców rowerowych.

Ci zwiadowcy posuwali się przed demonstrantami, aby kierować osoby z większej grupy do miejsc, w których mogliby popełnić akty wandalizmu, takie jak podpalanie, niszczenie mienia zwykłych ludzi.

Jedno na siedem aresztowań dokonanych podczas zamieszek w Nowym Jorku, dotyczyło osób spoza stanu.

Podobną sytuację odnotowano w Minnesocie.

„Sytuacja w Minneapolis nie ma już nic wspólnego z morderstwem George'a Floyda. Chodzi o atakowanie społeczeństwa obywatelskiego, wzbudzanie strachu i niszczenie naszego miasta” – powiedział Walz.

Obecna fala przemocy i zamieszek jest bezpośrednim wynikiem aktywacji wojujących komórek Antifa w całym kraju. Pomagają im w tym demokraci, którzy wykupują (wpłacają kaucję) bandytów z więzienia.

USA: Policyjni z Minneapolis byli szkoleni przez Izraelczyków?

Data: 09.06.2020 00:11

Autor: ziemianin

strajk.eu

#Izrael #okupacja #policja #rasizm #szkolenia #usa #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Jak donosi brytyjski Morning Star, czwórka policjantów z Minneapolis (Minnesota), która brała udział w zamordowaniu 46-letniego George’a Floyda, stosowała metody nauczane przez izraelskich wojskowych w Stanach Zjednoczonych. Chodzi o mocno kontrowersyjne techniki zatrzymań, szeroko stosowane w celu terroryzowania Palestyńczyków na terytoriach okupowanych.

USA: Policyjni z Minneapolis byli szkoleni przez Izraelczyków?

Zatrzymanie i bicie na Zachodnim Brzegu Jordanu. facebook

Co najmniej setka policjantów z Minnesoty dwukrotnie przeszła przeszkolenie z zakresu sposobów zatrzymań i „technik antyterrorystycznych”. Wykłady były organizowane przez konsulat izraelskiego reżimu apartheidu w Chicago i amerykańską policję federalną FBI, z udziałem policjantów i wojskowych państwa żydowskiego. Według wicekonsula Shahara Arieli, szkolenia pozwoliły „najlepszym zawodowcom izraelskiej policji” podzielić się swymi doświadczeniami z ich amerykańskimi odpowiednikami.

Okupowana Jerozolima. palinfo

Na razie nie jest jasne, czy czwórka oskarżonych brała bezpośredni udział w tych szkoleniach, lecz metoda, którą zastosowali, by zabić George’a Floyda należy do typowych technik izraelskich. Przypomnijmy, że skuty Floyd, który nie stawiał żadnego oporu, został powalony na ziemię przy samochodzie, do którego miał zostać zaprowadzony, i zaduszony przez policjanta Dereka Chauvina, podczas gdy dwóch innych naciskało na jego plecy. Afroamerykanin był podejrzany o próbę zrobienia zakupów za fałszywy banknot 20-dolarowy.

Zachodni Brzeg Jordanu. facebook

Neta Golan, współzałożyciel Międzynarodowego Ruchu Solidarności (ISM), zwrócił uwagę, że liczni żołnierze izraelscy zaczęli używać takiej techniki zatrzymań (nacisk na plecy i szczególnie szyję) od ok. 2006 r. na Zachodnim Brzegu Jordanu. Izraelczycy dodatkowo wyłamują zatrzymanym palce, a szkolenia z „kontroli tłumu” sprzedali już do kilku krajów, jak USA, Sudan, czy Brazylia. Organizacja Amnesty International ustaliła, że na szkolenia do Izraela wysyłano setki policjantów z m.in. Florydy, Arizony, Connecticut, Nowego Jorku, Massachusetts, Karoliny Północnej i Waszyngtonu.

Większość z tych wyjazdów była finansowana przez podatników amerykańskich, lecz izraelskie szkolenia dla wyższych oficerów były opłacane przez organizacje żydowskie w Stanach, jak Anti-Defamation League, American Jewish Committee i Jewish Institute for National Security Affairs. W większości krajów świata nauczane techniki są nielegalne, gdyż bardzo niebezpieczne. W Palestynie, jeśli nie kończą się śmiercią, to powodują np. złamanie kręgów szyjnych.

Dziś (8 czerwca 2020) jest Dzień Informatyka

Data: 08.06.2020 13:45

Autor: ziemianin

android.com.pl

#ciekawostki #komputery #informatyk #swieto #dzieninformatyka #pierwszykomputer #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

W 2020 roku Dzień Informatyka przypada na 8 czerwca (poniedziałek).

Dziś (8 czerwca 2020) jest Dzień Informatyka

8 czerwca obchodzą swoje święto informatycy. Kim współcześnie jest informatyk? To osoba, która jest specjalistą w dziedzinie nauk komputerowych i posiada wiedzę oraz umiejętności niezbędne w obsłudze komputerów oraz innych urządzeń multimedialnych. Pojęcie informatyk jest zbyt ogólne i dziś do tej nazwy dodawane jest konkretne określenie specjalizacji. Obecnie liczba profesji informatycznych wynosi ponad 20, a do najpopularniejszych należą: programista, administrator, czy specjalista od sieci komputerowych. Klasyfikacja Zawodów i Specjalności Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej wymienia specjalizacje związane z informatyką: specjaliści ds. sieci komputerowych, baz danych, bezpieczeństwa informacji, oprogramowania oraz systemów teleinformatycznych; programiści i testerzy oprogramowania komputerowego i mobilnego; administratorzy systemów komputerowych; projektanci gier komputerowych. Również informatyka współpracuje z innymi naukami, na przykład medycznymi lub biologicznymi.

Jednym z pierwszych komputerów był ENIAC – stworzony na potrzeby US ARMY. Zadaniem maszyny było dokonywanie obliczeń balistyki artyleryjskiej na potrzeby wojska. 14 lutego 1946 roku komputer został publicznie pokazany i nazwany przez media „Gigantycznym Umysłem”. Koszty budowy urządzenia wyniosły prawie 500 000 USD, co dziś w przeliczeniu wynosiłyby około 6 milionów USD. Komputer ważył ponad 27 ton i zawierał prawie 18 tys. lamp elektronowych. Urządzenie zajmowało powierzchnię około 140 metrów kwadratowych. Maszyna nie miała pamięci operacyjnej i początkowo programowana była poprzez przełączanie wtyków kablowych, zaś później za pomocą kart perforowanych.

W Polsce pierwszy komputer pojawił się w 1958 roku i nosił nazwę XYZ. Od 1961 roku zaczęto produkować komputery ZAM2, zaś od 1963 roku Odra 1003. Początkowo, komputery stanowiły elektroniczne maszyny cyfrowe, które nazywane były maszynami matematycznymi. Dziś komputery osiągają zawrotną moc obliczeniową i pomagają nam w wielu dziedzinach życia. Bez nich trudno już dziś sobie wyobrazić nasze życie, a co będzie za kilkadziesiąt lat?

Morawiecki liczy na więcej amerykańskich żołnierzy

Data: 08.06.2020 13:15

Autor: ziemianin

wiadomosci.dziennik.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #usa #trump #merkel #morawiecki #wojsko #polska

Pod koniec ubiegłego tygodnia amerykańskie i niemieckie media zapowiedziały zmniejszenie kontyngentu wojskowego Stanów Zjednoczonych w Niemczech. Najprawdopodobniej kilka tysięcy amerykańskich żołnierzy trafi więc do Polski, na co bardzo liczy zwłaszcza premier Mateusz Morawiecki. Przyznał on, że trwają w tej sprawie rozmowy mające na celu wzmocnienie mitycznej już „wschodniej flanki NATO”.

Morawiecki liczy na więcej amerykańskich żołnierzy

Według dzisiejszych doniesień amerykańskiego dziennika „Wall Street Journal” i niemieckiego tygodnika „Der Spiegel”, jest już niemal przesądzone, że do Polski trafi prawie tysiąc amerykańskich żołnierzy. Powolne wycofywanie się wojsk USA z Niemiec ma mieć związek z niepodnoszeniem przez Berlin wydatków na obronność, a niemal od początku swojej prezydentury na większe zaangażowanie militarne krajów NATO naciska Donald Trump.

Z tego właśnie powodu Siły Zbrojne Stanów Zjednoczonych mają zredukować swoją obecność w Niemczech. Oficjalnie Pentagon nie potwierdził doniesień pojawiających się w mediach, co nie przeszkodziło im w podawaniu dokładnych liczb. Wynika z nich, że do jesieni naszego zachodniego sąsiada może opuścić od 5 tys. do nawet 15 tys. amerykańskich żołnierzy. Z 34,5 tys. wojskowych przebywających w Niemczech blisko tysiąc może trafić do Polski.

Szef rządu nie ukrywa nawet, że w tej sprawie prowadzone są już rozmowy. Morawiecki zapowiada ogłoszenie ich rezultatu w najbliższym czasie, ale jest praktycznie przekonany, iż część amerykańskiego kontyngentu trafi do Polski. Jego zdaniem w ten sposób możliwe jest wzmocnienie „wschodniej flanki NATO”, która ma odpowiadać za bezpieczeństwo całej Europy. Obecnie w Polsce ma z kolei przebywać 5 tys. żołnierzy z USA.

Przekręty Krauzego i Szumowskich: Petrolinvest i OncoArendi

Data: 08.06.2020 13:07

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #gielda #gpw #przekret #oszusci #krauze #szumowski #Petrolinvest #OncoArendi #emeryci #matusiakblog

W modelu biznesowym spółki Petrolinwest byłego oligarchy Ryszarda Krauzego nie chodziło o to, aby ropę znaleźć, ale by ją szukać a dokładniej udawać, że się ją szuka i na giełdzie leszczy oddzielać od gotówki. Także przyszłych emerytów.

Zrąb tego modelu biznesowego stworzyli dawno temu znakomici Skaldowie: "nie chodzi o to by złapać króliczka, ale by gonić go…"

Przekręty Krauzego i Szumowskich: Petrolinvest i OncoArendi

"Petrolinvest (GPW:OIL) od samego początku był wydmuszka. Cynik9…słusznie przypomniał ze od samego początku trafnie oceniał Petrolinvest jako ordynarne oszustwo. Otwarte Fundusze Emerytalne kupując akcje Petrolinwest na IPO w lecie 2007 płaciły ponad 700 zlotych.

Przy obecnej cenie 0.73 złotego akcje straciły 99.84% swoje początkowej wartości. Przyszli emeryci wspólna akcja OFE i Petrolinwestu zostali ostrzyżeni do gołej skóry. Miliard złotych zainwestowany w Petrolinwest zamienił się w 1.6 miliona złotych. Tak więc inwestując w akcje Petrolinwestu można było zostać milionerem dysponując jednak, wszakże początkowo miliardem. "Wszystkie Ryski to dobre chłopy" . Prokuratura miała co prawda oligarchowie Ryszardowi Krauzemu za złe ze pożyczał środki na lewo i prawo, ale w końcu Sejm klepnął poprawkę do ustawy uniewinniająca Ryszarda.

Ponieważ OFE tworzą kartel o gwarantowanych przez państwo dochodach nawet za takie inwestycje jak w Petrolinwest zarządzający funduszami mogą sobie wypłacać sowite nagrody i premie."

Od lat nie wynaleziono w świecie istotnego leku.

OncoArendi braci Szumowskich stworzone według konceptu Skaldów to Petrolinvest w dziedzinie medycyny, ale brat ministra zdrowia twierdzi, że odnajdzie swoją "ropę" to znaczy rewolucyjne i rewelacyjne lekarstwo.

OncoArendi niczego nie produkuje i nie sprzedaje. Ma tylko koszty. Ale bada i bada i bada a podatnicy na spółki braci Szumowskich [Łukasz Szumowski to minister zdrowia] wyłożyli 300 mln złotych przy rocznej sprzedaży OncoArendi 3 tysięcy złotych !

Co zrobisz, jak system nie wpuści cię do własnego domu?

Data: 08.06.2020 12:12

Autor: ziemianin

drnowopolskipolskapanorama.home.blog

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aplikacja #sledzenie #kontrola #ludzie #spoleczenstwo

Prawie każdy z dorosłych obywateli ma na swej komórce aplikację śledzącą jego poruszanie się.

Co zrobisz, jak system nie wpuści cię do własnego domu?

Mijając wszechobecne punkty kontroli, delikwent musi okazać na swym telefonie prawo przemieszczania się, oznaczone zielonym znakiem. Jeśli nie ma takowego, to ukazuje się czerwony znak, oznaczający zakaz przejścia.

W rosyjskojęzycznym programie informacyjnym, państwowej chińskiej telewizji, obserwowałem sposób działania tego systemu.

Nieszczęśnikowi, który szedł do pracy w biurowcu, wyświetlił się kolor czerwony, uniemożliwiając wejście do budynku. Z przerażoną miną tłumaczył się on przed kamerami ze swej „niewinności’.

Zapewne był to jakiś błąd systemu, ale w półtoramiliardowym społeczeństwie, nie łatwo mu będzie dojść do sedna sprawy. A może się okazać, że czerwone światełko wyświetli się też przed wejściem do jego własnego domu lub sklepu spożywczego. Wtedy i on może dostąpić losu kolumbijskich pariasów. A globalistyczni władcy, dalej będą bawić się zmianami kryteriów poruszania się ludności w zależności od swych nastrojów i bieżących wytycznych globalnej oligarchii finansowej.

Przypuszczalnie ten system będzie się cieszył w Polsce szeroką akceptacją społeczeństwa, a zwłaszcza tej najmłodszej, błyszczącej wprost intelektem, jego części. Z kagańcami na otworach gębowych i komórkami przed ślepiami, będą mogli całkowicie się zrelaksować i wyłączyć ostatnią funkcjonującą szarą komórkę.

Co będzie z normalną mniejszością społeczeństwa? Być może znajdzie przytułek w zakładach psychiatrycznych?!