Putin: „Wine za tragedie, jaka spotkała Polskę w 1939 r., ponosi w całości polskie kierownictwo”

Data: 21.06.2020 19:43

Autor: ziemianin

nationalinterest.org

#historia #Polska #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #putin #rosja #iiwojnaswiatowa #drugawojnaswiatowa #onz

"Bardzo obszerny artykuł rosyjskiego prezydenta ukazał się dziś w wydawanym w USA konserwatywnym magazynie „National Interest”. Poniżej przytaczamy główne tezy artykułu. Putin nie tylko pisze w nim o historii, ale zapowiada także zwołanie szczytu pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, którzy mają rozmawiać o nowym światowym porządku.


Cały artykuł Putina można przeczytać w oryginale poniżej

Vladimir Putin: The Real Lessons of the 75th Anniversary of World War II

Władimir Putin od pewnego czasu zapowiadał już, że pisze taki właśnie tekst o przyczynach wybuchu wojny. Wiadomo było, że w artykule dostanie się Zachodowi, a Związek Radziecki zostanie pokazany jako bohaterska i ostatecznie zwycięska, ale jednak ofiara niemieckiej agresji i błędów Zachodu.

Zaskakująco spora część artykułu poświęcona jest jednak Polsce, choć Putin o polskiej historii mówił ostatnio sporo. Amerykański czytelnik może wręcz odnieść wrażenie, że to właśnie nieodpowiedzialne zachowanie Warszawy pod koniec lat 30. jest jednym z głównych powodów wybuchu wojny.

Oto główne punkty Putina:

„Podstawowe przyczyny II wojny światowej wynikają głównie z decyzji podjętych po I wojnie światowej. Traktat wersalski stał się dla Niemiec symbolem poważnej niesprawiedliwości. Zasadniczo oznaczał on, że kraj ten miał zostać okradziony, zmuszony do wypłacenia ogromnych odszkodowań zachodnim sojusznikom, którzy wyssali jego gospodarkę.”







„Wersalski porządek świata wywołał wiele ukrytych kontrowersji i konfliktów. Obracały się one wokół granic nowych państw europejskich wyznaczonych losowo przez zwycięzców I wojny światowej. W ślad za tym niemal natychmiast pojawiły się spory terytorialne i wzajemne roszczenia, które przekształciły się w tykające bomby zegarowe.”







„W wyniku zdrady monachijskiej, w którą oprócz Hitlera i Mussoliniego zaangażowani byli przywódcy brytyjscy i francuscy, Czechosłowacja została rozebrana za pełną zgodą Ligi Narodów. Chciałbym przy tym zauważyć, że w przeciwieństwie do wielu innych przywódców europejskich w tym czasie, Stalin nie zhańbił się spotkaniem z Hitlerem, który był znany wśród narodów zachodnich jako dość szanowany polityk i który był mile widzianym gościem w stolicach europejskich.”







„Polska była również zaangażowana w rozbiór Czechosłowacji wraz z Niemcami. 20 września 1938 r. ambasador Polski w Niemczech Józef Lipski złożył ministrowi spraw zagranicznych Polski Józefowi Beckowi następujące zapewnienia Hitlera: >...w przypadku konfliktu między Polską a Czechosłowacją o nasze interesy w Cieszynie, Rzesza stanie przy Polsce<. Hitlerowski przywódca nawet podpowiedział i doradził, że Polska zaczęła działać >dopiero po zajęciu Sudetów przez Niemców<.”







„Polska była świadoma, że bez wsparcia Hitlera jej plany aneksji [części Czechosłowacji] są skazane na niepowodzenie. W tym kontekście chciałbym przytoczyć zapis rozmowy ambasadora Niemiec w Warszawie Hansa-Adolfa von Moltke z Józefem Beckiem, która odbyła się 1 października 1938 r. i dotyczyła stosunków polsko-czeskich oraz stanowiska Związku Radzieckiego w tej sprawie. Mówi on: >Pan Beck wyraził prawdziwą wdzięczność za lojalne traktowanie [polskich] interesów na konferencji w Monachium, a także za szczerość stosunków w czasie konfliktu w Czechach. Postawa Führera i kanclerza została w pełni doceniona przez rząd i społeczeństwo [Polski]”







„Dziś politycy europejscy, a w szczególności polscy przywódcy, chcą zamieść monachijską zdradę pod dywan. Dlaczego? Fakt, że ich kraje kiedyś złamały swoje zobowiązania i poparły zdradę monachijską, a niektórzy z nich nawet uczestniczyli w dzieleniu się [Czechosłowacją], nie jest jedynym powodem. Innym powodem jest to, że są zażenowani, gdy przypominają sobie, iż w tych dramatycznych dniach 1938 roku Związek Radziecki jako jedyny stanął w obronie Czechosłowacji.”







„Związek Radziecki, zgodnie ze swoimi międzynarodowymi zobowiązaniami, starał się zapobiec tej tragedii. Tymczasem Polska, dążąc do realizacji swoich interesów, robiła wszystko, co w jej mocy, aby utrudnić tworzenie systemu bezpieczeństwa zbiorowego w Europie. Polski minister spraw zagranicznych Józef Beck pisał o tym bezpośrednio w liście z 19 września 1938 r. do wspomnianego już ambasadora Józefa Lipskiego przed spotkaniem z Hitlerem: >...w minionym roku rząd polski czterokrotnie odrzucił propozycję przystąpienia do międzynarodowej interwencji w obronie Czechosłowacji<.”



„Związek Radziecki zrobił wszystko, co w jego mocy, by wykorzystać każdą szansę [w latach 30.] do stworzenia koalicji antyhitlerowskiej. Na przykład służby wywiadowcze przekazały przywódcom radzieckim latem 1939 r. szczegółowe informacje na temat zakulisowych kontaktów między Wielką Brytanią a Niemcami. Ważne jest to, że kontakty te były dość aktywne i praktycznie zbiegały się w czasie z trójstronnymi negocjacjami między Francją, Wielką Brytanią i ZSRR, które – przeciwnie – były celowo przedłużane przez partnerów zachodnich. Przytoczę tu dokument z brytyjskiego archiwum. Zawiera on instrukcje dla brytyjskiej misji wojskowej, która przybyła do Moskwy w sierpniu 1939 r. Bezpośrednio stwierdza się w nim, że delegacja miała prowadzić negocjacje bardzo powoli i że rząd Wielkiej Brytanii nie był gotowy do przyjęcia jakichkolwiek zobowiązań szczegółowo określonych i ograniczających swobodę działania w jakichkolwiek okolicznościach. Zwrócę również uwagę, że w odróżnieniu od delegacji brytyjskiej i francuskiej, na czele delegacji sowieckiej stanęli główni dowódcy Armii Czerwonej, którzy mieli niezbędne uprawnienia do >podpisania konwencji wojskowej o organizacji obrony wojskowej Anglii, Francji i ZSRR przed agresją w Europie<. Polska odegrała swoją rolę w niepowodzeniu tych negocjacji, ponieważ nie chciała mieć żadnych zobowiązań wobec strony sowieckiej. Nawet pod naciskiem zachodnich sojuszników, polskie władze odrzuciły ideę wspólnego działania z Armią Czerwoną w walce z Wehrmachtem. Dopiero gdy dowiedzieli się o przybyciu Ribbentropa do Moskwy, J. Beck niechętnie i nie bezpośrednio, za pośrednictwem francuskich dyplomatów, powiadomił stronę sowiecką: >...w przypadku wspólnego działania przeciwko niemieckiej agresji, współpraca między Polską a Związkiem Radzieckim nie jest wykluczona, w okolicznościach technicznych, które pozostają do uzgodnienia<. Jednocześnie wyjaśnił swoim kolegom: >Zgodziłem się na takie sformułowanie tylko ze względu na taktykę, a nasze główne stanowisko w stosunku do Związku Radzieckiego jest ostateczne i nie ulega zmianie<.”



„Naiwnością było wierzyć, że Hitler, po zakończeniu spraw z Czechosłowacją, nie będzie wysuwał nowych roszczeń terytorialnych. Tym razem roszczenia te dotyczyły jego ostatniego wspólnika w rozbiorze Czechosłowacji — Polski. Tutaj jako pretekst ponownie wykorzystano spuściznę Wersalu, a zwłaszcza losy tzw. korytarza gdańskiego. Winę za tragedię, jakiej doznała wówczas Polska, ponosi w całości polskie kierownictwo, które utrudniło zawiązanie sojuszu wojskowego między Wielką Brytanią, Francją i Związkiem Radzieckim i polegało na pomocy swoich zachodnich partnerów, wrzucając własny naród pod lokomotywę hitlerowskiej maszyny zniszczenia.”







„Niewielu wie dziś, że zaraz po ataku na Polskę, na początku września 1939 r. Berlin wielokrotnie i zdecydowanie wzywał Moskwę do przyłączenia się do akcji zbrojnej. Przywództwo radzieckie zignorowało jednak te wezwania i planowało jak najdłużej unikać angażowania się w dramatyczne wydarzenia. Dopiero gdy stało się całkowicie jasne, że Wielka Brytania i Francja nie zamierzają pomagać swojemu sojusznikowi, a Wehrmacht może szybko okupować całą Polskę i w ten sposób pojawić się na podjeździe do Mińska, Związek Radziecki postanowił rano 17 września wysłać oddziały Armii Czerwonej na tzw. Kresy Wschodnie, które obecnie wchodzą w skład Białorusi, Ukrainy i Litwy. Nie było żadnej alternatywy. W przeciwnym razie ZSRR stanąłby w obliczu poważnie zwiększonego ryzyka, ponieważ stara sowiecko-polska granica przebiegała tylko w odległości kilkudziesięciu kilometrów od Mińska.”







„Powiem tylko tyle — we wrześniu 1939 r. kierownictwo radzieckie miało możliwość przesunięcia zachodnich granic ZSRR jeszcze dalej na zachód, aż do Warszawy, ale nie zdecydowało się na to.”







„Stworzenie współczesnego systemu stosunków międzynarodowych jest jednym z głównych skutków II wojny światowej. Nawet najbardziej nie do pokonania sprzeczności – geopolityczne, ideologiczne, ekonomiczne – nie przeszkadzają nam w znalezieniu form pokojowego współistnienia i interakcji, jeśli jest wola ku temu. Naszym obowiązkiem – przede wszystkim przedstawicieli zwycięskich sił w II wojnie światowej – jest zagwarantowanie utrzymania i doskonalenia tego systemu. Dziś, podobnie jak w roku 1945, ważne jest, aby pokazać wolę polityczną i wspólnie dyskutować o przyszłości. Nasi koledzy – pan Xi Jinping, pan Macron, pan Trump i pan Johnson – poparli rosyjską inicjatywę zorganizowania spotkania przywódców pięciu państw posiadających broń jądrową, stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. Dziękujemy im za to i mamy nadzieję, że takie bezpośrednie spotkanie odbędzie się tak szybko, jak to możliwe.  Jaka jest nasza wizja agendy na ten szczyt? Po pierwsze, naszym zdaniem przydatne byłoby omówienie kroków mających na celu opracowanie wspólnych zasad w stosunkach międzynarodowych. Chcemy porozmawiać szczerze o kwestiach zachowania pokoju, wzmocnienia bezpieczeństwa światowego i regionalnego, kontroli zbrojeń strategicznych, a także o wspólnych wysiłkach na rzecz zwalczania terroryzmu, ekstremizmu i innych poważnych wyzwań i zagrożeń.”

Ukazał się raport NSDAP o Katyniu

Data: 10.05.2020 22:10

Autor: ziemianin

ipn.gov.pl

#historia #IIwojnaswiatowa #katyn #Niemcy #NKWD #nsdap #Polska #wojskopolskie #zbrodniakatynska #zwiazekradziecki #zsrr #sowieci #mordercy #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Po raz pierwszy w Polsce opublikowany został raport Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej na temat zbrodni w Katyniu. Publikacja pierwotnie została wydana w 1943 roku w Berlinie, a zawiera ona przede wszystkim wiele szczegółowych dokumentów dotyczących ekshumacji polskich oficerów w Lesie Katyńskim. Dodatkowo śledczy rozmawiali wówczas z Rosjanami będącymi świadkami działań sowieckiego NKWD.

Ukazał się raport NSDAP o Katyniu

„Niemiecki urzędowy materiał w sprawie masowego mordu w Katyniu” – taki tytuł nosi publikacja wydana w 1943 roku przez Centralne Wydawnictwo Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej (NSDAP), czyli ugrupowania rządzącego Niemcami pod rządami Adolfa Hitlera. Teraz będą mogli zapoznać się z nią także polscy czytelnicy, ponieważ pierwszy raz w naszym języku została ona opublikowana właśnie przez Instytut Pamięci Narodowej.

Polscy historycy ostrożnie podchodzą do zawartości książki, właśnie z wyżej wymienionego powodu. Nie ukrywają oni jednak, że publikacja zawiera wiele interesujących dokumentów prosto z ekshumacji polskich oficerów, a także zeznania rosyjskich świadków komunistycznej zbrodni. Tym samym polski czytelnik będzie mógł zapoznać się z dokumentami międzynarodowymi, zapisami z obdukcji, wspomnianymi już zeznaniami, protokołami prowadzonych czynności oraz z analizą prowadzącego całą operację dr Gerharda Buhtza.

„Prezentowana publikacja nie tylko zapoczątkowała proces ujawniania zbrodni, lecz także bezprecedensowy łańcuch wydarzeń międzynarodowych związanych z mordem w Lesie Katyńskim” – napisał we wstępie Adam Bosiacki z IPN-u, będący redaktorem naukowym polskiego wydania dokumentów zebranych przez partię nazistowską.

Amerykanie przemilczali zbrodnię katyńską

Data: 14.04.2020 12:12

Autor: ziemianin

tvp.info

#cenzura #historia #IIwojnaswiatowa #katyn #Polska #sowieci #stanyzjednoczone #usa #zbrodniakatynska #zsrr #zbrodniarze #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Stany Zjednoczone mając dokładne informacje na temat masowych grobów polskich oficerów w Katyniu, zdecydowały się milczeć w tej sprawie i nie wnioskować do Organizacji Narodów Zjednoczonych o zajęcie się tą sprawą. O postępowaniu kolejnych amerykańskich prezydentów dbających o swój sojusz ze Związkiem Radzieckim przypomniała Aurelia Puciński, córka przedstawiciela Polonii w komisji Kongresu USA zajmującej się zbrodnią katyńską.

Amerykanie przemilczali zbrodnię katyńską

Pluciński w rozmowie z Polskim Radiem, przeprowadzonej z okazji obchodzonego wczoraj Dnia Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej, wspomina między innymi o fakcie, iż Amerykanie wiedzieli o całej sprawie co najmniej od 1945 roku. Świadkami odkopywania masowych grobów polskich oficerów przez Niemców byli bowiem amerykańscy oficerowie, będący wówczas niemieckimi jeńcami wojennymi.

Władze USA pozostawały jednak głuche na podobne doniesienia, czyli w praktyce tuszowały one informacje o działaniach NKWD wobec polskich żołnierzy w 1940 roku. Prezydenci Franklin Delano Roosevelt i Harry Truman nie tylko nie powiadomili o sprawie ONZ, ale także starali się uciszać mówiące o tej sprawie media kierujące swój przekaz do amerykańskiej Polonii. Amerykanom zależało bowiem na swoich ówczesnych radzieckich sojusznikach.

W 1952 roku ojciec rozmówczyni Polskiego Radia, Roman Puciński, reprezentował Polonię w tzw. komisji Maddena. To właśnie politycy zasiadający w Kongresie Stanów Zjednoczonych przesłuchali w sprawie Katynia blisko 200 osób. Winą za zbrodnie obarczyli Sowietów, a ich działania w raporcie końcowym nazwali „jedną z najbardziej barbarzyńskich zbrodni międzynarodowych w historii świata”. O Katyniu zaczęto szerzej mówić w USA dopiero pod koniec ubiegłego wieku, gdy dokumenty w tej sprawie opublikowali Rosjanie.

Muzeum Auschwitz: zmarł ostatni z żyjących więźniów Sonderkommanda

Data: 29.03.2020 19:39

Autor: HaHard

tinyurl.com

W wieku 97 lat w środę zmarł były więzień Auschwitz, grecki Żyd Dario Gabbai – podaje w niedzielę na Twitterze Muzeum Auschwitz. Był prawdopodobnie ostatnim z żyjących członków Sonderkommanda, grupy więźniów zmuszanych do usuwania ciał zgładzonych w komorach gazowych.

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa #zydzi

80 lat temu gestapo aresztowało Janusza Kusocińskiego

Data: 29.03.2020 12:50

Autor: HaHard

dzieje.pl

28 marca 1940 r. w Warszawie aresztowany został przez gestapo Janusz Kusociński, lekkoatleta, mistrz olimpijski z Los Angeles w biegu na 10 km; żołnierz wojny obronnej 1939 r. W czasie okupacji zaangażowany w działalność konspiracyjną; rozstrzelany w Palmirach.

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa

PASZPORTY PARAGWAJU

Data: 25.03.2020 17:40

Autor: reflex1

youtube.com

Film „Paszporty Paragwaju” w reżyserii Roberta Kaczmarka opowiada mało znaną historię współpracy polsko-żydowskiej, której celem nadrzędnym było życie drugiego człowieka. W latach 1942–1943 w poselstwie RP w Bernie funkcjonowała nieformalna grupa złożona z polskich dyplomatów oraz działaczy organizacji żydowskich. Wspólnie działali na rzecz uzyskiwania paszportów państw Ameryki Południowej. Fałszywe dokumenty trafiały do Żydów w okupowanej Europie, którzy dzięki nim uniknęli w większości wywózek do niemieckich obozów zagłady. Posiadacze tych paszportów trafiali do obozów dla internowanych w Niemczech (Tittmoning, Liebenau, Bölsenberg) oraz do okupowanej Francji (Vittel). Część z nich doczekała końca wojny. Rodziny wielu ocalonych dopiero dziś dowiadują się, komu tak naprawdę zawdzięczają życie. Do grupy działającej przy polskim poselstwie w Bernie należeli: Aleksander Ładoś – od kwietnia 1940 r. poseł pełnomocny w Bernie; jego współpracownik Konstanty Rokicki – konsul w Bernie; Stefan Jan Ryniewicz – sekretarz i kierownik Wydziału Konsularnego w Bernie; Juliusz Kühl – sekretarz poselstwa. Ze strony organizacji żydowskich ogromną rolę odegrali: Adolf H. Silberschein – działacz syjonistyczny, poseł na Sejm RP oraz Chaim Eiss – rabin, działacz Agudat Israel.

#historia #iiwojnaswiatowa

25 lat temu zmarł Franciszek Gajowniczek; w Auschwitz życie oddał za niego o. Maksymilian Kolbe

Data: 13.03.2020 20:40

Autor: HaHard

dzieje.pl

„Na apelu Gajowniczek stał w drugim rzędzie. Jak go wybierali, to wystąpił Kolbe, który stał w przedostatnim szeregu, bo był wysoki. W momencie, gdy się to działo nie zdawaliśmy sobie sprawy, że to będzie aż tak wielka ofiara. (…) Dopiero na bloku to przeżywaliśmy. To był wielki, heroiczny czyn"

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa #kolbe #niemieckieobozy

Eksperymenty na dzieciach w Auschwitz

Data: 10.03.2020 07:33

Autor: HaHard

wielkahistoria.pl

Niemiecki obóz koncentracyjny był świadkiem potworności, które ciężko ubrać w słowa. Wśród nich swoją gehennę przechodziły dzieci, które nazistowscy zbrodniarze poddawali eksperymentom.

Towarzysząca ideologii nazistowskiej pseudonauka wymagała ofiar. Wyjątkowe cierpienie spotykało dzieci, w największej liczbie żydowskie, które zesłano do obozów śmierci.

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa

Data: 06.03.2020 12:30

Autor: aborygo

BYĆ MOŻE DLA CIEBIE TO ŻOŁNIERZE WYKLĘCI, DLA MNIE TO KOMUNISTYCZNE BANDY POZOROWANE.


Na zdjęciu: zalążek pierwszej "bandy pozorowanej" MO, tworzonej przez Gutmana Ałefa vel Gustawa Bolkowiaka (siedzi w środku w drugim rzędzie).


"Bandy pozorowane" – była to jedna z najbardziej perfidnych metod zwalczania Żołnierzy Wyklętych przez komunistów po 1944 r. Ile zbrodni, przypisanych przez historyków i propagandystów komunistycznych podziemiu niepodległościowemu było ich dziełem? Na terenach opanowanych przez partyzantkę antykomunistyczną stosowano taką metodę nawet do lat 50-tych. Już sam fakt, że były one powoływane przez różne formacje, utrudnia ich zbadanie i opisanie. Na terenach za obecną granicą wschodnią takie "bandy" tworzyło NKWD. W Polsce Ludowej były "bandy pozorowane" tworzone przez: Urzędy Bezpieczeństwa, Informację Wojskową, Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Milicję Obywatelską i Ochotniczą Rezerwę Milicji Obywatelskiej. Ponadto własne bojówki, udające "partyzantów", tworzył najbardziej zaufany aktyw Polskiej Partii Robotniczej. Były również "bandy pozorowane", powoływane przez "ludowe" Wojsko Polskie. Włącznie z NKWD było ich aż osiem rodzajów!

Ich rolą było rozpoznawanie terenu, kto i gdzie sprzyja organizacjom niepodległościowym, werbowanie agentury terenowej, w wielu przypadkach – rozbijanie grup prawdziwej partyzantki. Organizacje niepodległościowe od początku potępiały i ujawniały zjawisko powoływania przez komunistów "band pozorowanych", wskazując na drastyczne metody ich działania i związaną z tym powszechną dezinformację. Np. komendant Okręgu Białostockiego Narodowego Zjednoczenia Wojskowego już w czerwcu 1945 r. ostrzegał przed nimi: "zdarza się, że jakieś nieznane, uzbrojone oddziały grasują w nocy po okolicach i w imię patriotyzmu, pod grozą śmierci, biciem nakładają na najlepszych Polaków wysoką kontrybucję lub grabią majątek rzekomo na cele podziemnej organizacji. Przy tym katują ludzi, bijąc dzieci i łamiąc ręce niewiastom".

Czasem dochodziło do rażących "błędów i wypaczeń" w postaci dekonspiracji sprawców. Tak było m.in. w przypadku morderstwa, popełnionego przez ubeckie "szwadrony śmierci" 1 grudnia 1945 r. w Budkach Petrykowskich pod Grójcem na Zbigniewie Hanke, Tadeuszu Liszkiewiczu i Bolesławie Łukowskim. Zbrodnia wyszła na jaw i została nagłośniona już następnego dnia, bowiem czwarta osoba, która też miała być zlikwidowana, Józef Sikorski (działacz PSL) dosłownie wyszedł z grobu. Po strzałach oddanych przez UB-owców udał martwego, został przysypany zmarzniętymi grudami ziemi razem ze zwłokami innych ofiar, a następnie po ucieczce morderców zdołał się wydostać z mogiły. Złożył wyczerpujące zeznanie i ujawnił dane personalne znanych sobie sprawców. Ale mimo to śledztwo nie zostało wszczęte a on, na skutek śmiertelnego zagrożenia, ukrywał się przed sprawcami aż do 1956 r. Sprawa była przedmiotem postępowania w prokuraturze PRL, ale ustaleni sprawcy – funkcjonariusze UB, MO i działacze PPR – zostali objęci amnestią z 1947 r. (przeznaczoną przecież dla podziemia!) i jako "ujawnieni" uniknęli w ten sposób jakiejkolwiek kary.

Funkcjonariusze partyjni ujawniali swój udział w tworzeniu "band pozorowanych", lecz jako sprawców fałszywie wskazywano na… żołnierzy AK! Tak zrobiła m.in. Maria Turlejska: "Wiemy z autopsji, że już jesienią 1944 r. w Otwocku utworzona została specjalna szkoła przy Komendzie Głównej MO do szkolenia dywersantów i terrorystów. Werbowano do niej m. in. chłopców i dziewczęta z AK (…). Z tej właśnie kadry, szkolonej celowo, powstały pierwsze oddziały pozorowane".

Istnienie owej "szkoły" i fakt, że decyzje zapadały na najwyższym szczeblu, potwierdził jej pierwszy komendant Gutman Ałef vel Gustaw Alef-Bolkowiak: "Do oddziału naszego została włączona 25-osobowa grupa „Czwartaków”." Nie byli to więc "chłopcy i dziewczęta z AK", których po latach usiłowała fałszywie obciążyć Turlejska, tylko najbardziej zaufani AL-owcy, nawet we własnych szeregach określani jako skrajnie zdemoralizowani przestępcy!

"Ściśle tajny" raport płk. (później gen.) Janusza Neugebauera vel Zarzyckiego z Informacji Wojskowej ("Taktyka walki z bandami" z 5 stycznia 1946 r.) nakazywał:

"Tworzyć z aktywistów partyjnych, robotników, żołnierzy, oficerów oddziały partyzanckie, ubrane po cywilnemu, wypuszczać w las celem wprowadzenia dezorganizacji w szeregach band.

Zaostrzyć represje wobec członków band, osób współpracujących. Złamać bezkarność chłopstwa, ukrywającego bandytów. Na bandycki terror reakcji odpowiedzieć naszym terrorem. Postawić zasadę odpowiedzialności zbiorowej za zbrodnie dokonywane na jej terenie. Na akty zbrodnicze reagować natychmiast […]:

– natychmiastowe na miejscu rozstrzeliwanie schwytanych z bronią w ręku, właścicieli domów, w których broń została znaleziona;

– w skrajnych wypadkach, przy napotkaniu na zbrojny opór wsi, spalenie wsi".

#zolnierzewykleci #bekazlewactwa #prl #historia #iiwojnaswiatowa #neuropa #4konserwy

Klementyna Mańkowska. Bezczelna polska hrabina była jedną najlepszych agentek wywiadu podczas IIWŚ

Data: 03.03.2020 00:20

Autor: HaHard

wielkahistoria.pl

Hrabina Mańkowska miała styl. Od oficerów gestapo, którzy ją przesłuchiwali, na wstępie zażądała śniadania i kieliszka dobrego czerwonego wina. Niemieckiego obywatelstwa… uprzejmie odmówiła. I doprowadziła do tego, że wodzony za nos nazistowski wywiad pomógł jej dostarczyć aliantom wprost bezcenne informacje. Jak jej się to udało?

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa #ciekawostkihistoryczne

II wojna światowa. Nieznana bitwa o Kaukaz

Data: 03.03.2020 00:11

Autor: HaHard

rp.pl

W 1942 r. hitlerowska armia rozpoczęła ofensywę na Kaukaz. Oficjalnie chodziło o zdobycie pól naftowych i wywalczenie szlaku do brytyjskich Indii. Ale czego na Kaukazie szukała z uporem formacja SS „Ahnenerbe”? I dlaczego po wojnie Sowieci ogłosili rejon hitlerowskich badań strefą zamkniętą?

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa #okultyzm

Czy Pius XII milczał ws. Holocaustu? Dziś historyczne otwarcie jego archiwów

Data: 02.03.2020 09:53

Autor: HaHard

rmf24.pl

Poniedziałek będzie historycznym, długo oczekiwanym dniem w Watykanie – na mocy decyzji papieża Franciszka otwarte zostaną tajne dotychczas archiwa dotyczące pontyfikatu Piusa XII, który stał na czele Kościoła katolickiego w latach 1939-1958.

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa #religia

"Zasady masowego uboju ludzi". Ludobójstwo pozwoliło odkryć zdumiewającą cechę ludzkiej natury

Data: 25.02.2020 19:21

Autor: HaHard

wielkahistoria.pl

Jako korespondent wojenny „Czerwonej Gwiazdy” relacjonował najważniejsze triumfy Armii Czerwonej. Był pod Moskwą, Stalingradem, na Łuku Kurskim. Ale po latach stał się dla komunistycznego reżimu jednym najbardziej niebezpiecznych autorów. O wojnie pisał tak szczerze i dosadnie, że jego książkę skonfiskowało KGB. Co miał do powiedzenia o największych zbrodniach, jakich dopuszczali się Niemcy…. i Rosjanie?

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa

Mord w Hucie Pieniackiej. Zamordowanych zostało 850 Polaków

Data: 22.02.2020 14:09

Autor: HaHard

rp.pl

Mija 76 lat od zbrodni dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów we wsi Huta Pieniacka. Zamordowanych zostało wtedy ok. 850 Polaków.

"Początkiem końca Huty Pieniackiej był dzień 23 lutego 1944 r. Wówczas policjanci ukraińscy zaatakowali jeszcze tylko na próbę. Pięć dni później uderzyli po raz kolejny, bestialsko zabijając 850 Polaków mieszkających w tej wsi. Mimo że nie był to pierwszy mord Ukraińców na polskich sąsiadach, ta pacyfikacja stała się symbolem rzezi wołyńsko-galicyjskiej"

#hahard #wolyn #historia #ukraina #iiwojnaswiatowa

Bitwa o Stalingrad na zdjęciach. Mordercze walki z lat 1942-1943 pochłonęły półtora miliona ofiar

Data: 20.02.2020 21:05

Autor: HaHard

wielkahistoria.pl

Bitwa stalingradzka była jednym z najważniejszych starć II wojny światowej. W trwających od 23 sierpnia 1942 roku do 2 lutego 1943 roku zmaganiach zginęło lub zostało wziętych do niewoli ponad pół miliona niemieckich żołnierzy oraz ich sojuszników. Radzieckie straty były jeszcze bardziej przerażające.

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa #stalingrad #rosja #niemcy

Niemcy: Źródła: pomnik polskich ofiar pod coraz większym znakiem zapytania

Data: 20.02.2020 08:28

Autor: HaHard

wnp.pl

Budowa pomnika Polaków, którzy byli ofiarami niemieckiej okupacji w latach 1939-45 stoi pod coraz większym znakiem zapytania – dowiedział się PAP w rozmowach z osobami zbliżonymi do frakcji CDU/CSU w Bundestagu i proszących o zachowanie anonimowości.

#hahard #niemcy #historia #iiwojnaswiatowa

Hitler o krok od bomby atomowej. Bitwa o ciężką wodę

Data: 20.02.2020 07:36

Autor: HaHard

polskieradio24.pl

76 lat temu, 20 lutego 1944, członkowie norweskiego ruchu oporu wysadzili w powietrze prom SF "Hydro", w którym Niemcy przetrzymywali zapasy ciężkiej wody, która była konieczna do budowy bomby atomowej. To wydarzenie kończyło trwającą dwa lata batalię, której celem było storpedowanie zalążków niemieckiego programu jądrowego.

Grzyby atomowe nad Londynem, Moskwą i Nowym Jorkiem zmuszają aliantów do kapitulacji. Sztandary III Rzeszy powiewają nad Europą. Przerażająca wizja mogłaby się ziścić, gdyby naziści wygrali atomowy wyścig.

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa #norwegia #technologia

Sławomir Dębski w „Haarec”: dość obwiniania Polski za II wojnę światową

Data: 18.02.2020 10:51

Autor: HaHard

dzieje.pl

Dość sowieckiej propagandy. Dość nieuczciwych intelektualnie prób obwiniania Polski za II wojnę światową i polskiego ruchu oporu za niepowstrzymanie Holokaustu – pisze w poniedziałek na łamach izraelskiego dziennika „Haarec” dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Sławomir Dębski.

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa

Maksymilian Kolbe - dodawał odwagi do życia

Data: 17.02.2020 08:02

Autor: HaHard

polskieradio24.pl

17 lutego 1941 roku franciszkanin Maksymilian Kolbe został aresztowany przez Gestapo i osadzony w więzieniu na Pawiaku w Warszawie. To była jednocześnie dla o. Maksymiliana pierwsza stacja drogi do męczeństwa.

(…)

– Chcę dodać innym odwagi do życia – powiedział zaskoczonemu hitlerowcowi w obozie zagłady Auschwitz-Birkenau. Zakonnik pokazał wielkość człowieka tym, którzy zatracili poczucie człowieczeństwa. Dobrowolnie oddał swoje życie, aby uratować inne.

#hahard #historia #maksymiliankolbe #iiwojnaswiatowa #niemieckieobozy

Cichociemni – elitarni i skuteczni

Data: 16.02.2020 22:14

Autor: HaHard

histmag.org

Cichociemni: kim byli ci, od których tradycje wywodzi jeden z najlepszych oddziałów specjalnych świata? Jednostka Wojskowa 2305. Za tym enigmatycznym numerem kryje się elitarny oddział polskiej armii: jednostka GROM im. Cichociemnych. Niemiecka propaganda nazwała ich „turystami Sikorskiego”, z czasem jednak sami przyjęli to określenie. Dziesiątkami tysięcy przemykali się na Zachód, omijając Niemcy, łączył zaś ich jeden cel: dołączyć do sił Francji oraz Wielkiej Brytanii i wspólnie odbić Polskę, która właśnie padła pod naporem połączonych sił III Rzeszy i Związku Sowieckiego. Jednak ci, którzy ruszyli na Zachód, nie byli jedynymi, którzy podjęli walkę. W kraju powstawały właśnie zręby Polski Podziemnej, która z czasem miała się stać największą strukturą konspiracyjną w okupowanej Europie.

#hahard #historia #wojsko #iiwojnaswiatowa

Historyk: Każdy, kto może kopnąć Polskę poniżej pasa, robi to

Data: 16.02.2020 11:01

Autor: HaHard

wiadomosci.dziennik.pl

Rozpoczęła się masowa kampania oskarżania Polski o wymyślone winy, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością – mówi PAP prof. Nikołaj Iwanow, historyk z Uniwersytetu Opolskiego, odnosząc się do słów Siergieja Naryszkina, dyrektora rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego, który stwierdził, że Polska była "milczącym wspólnikiem" Niemiec przed II wojną.

#hahard #historia #rosja #iiwojnaswiatowa

110 lat temu urodziła się Irena Sendlerowa

Data: 16.02.2020 10:47

Autor: HaHard

dzieje.pl

110 lat temu, 15 lutego 1910 r., urodziła się Irena Sendlerowa, działaczka społeczna, w czasie niemieckiej okupacji szefowa wydziału dziecięcego Rady Pomocy Żydom „Żegota”; uratowała setki dzieci żydowskich, wywożąc je z warszawskiego getta i ukrywając w polskich rodzinach, sierocińcach oraz klasztorach; odznaczona medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

#hahard #iiwojnaswiatowa #sendlerowa #zydzi #historia

Jak polski wywiad pomógł wygrać tajną wojnę z Hitlerem. Historia najlepszego wywiadu Aliantów.

Data: 27.01.2020 17:25

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #ciekawostkihistoryczne #wywiad #polskiwywiadwojskowy #polska #iiwojnaswiatowa

Zwalczani przez Sowietów. Zapomniani przez Zachód. Oficerowie oraz współpracownicy polskiego wywiadu wojennego odegrali kluczowe role w momentach zwrotnych II wojny światowej.

Złamali Enigmę. Pomogli w skutecznym lądowaniu Aliantów w Normandii i Afryce Północnej. Storpedowali rozwój rakiet V1 i V2. Starali się za wszelką cenę zatrzymać Holokaust. Pomóż razem z nami rozpropagować wiedzę o roli polskiego wywiadu w tych wydarzeniach.

Historia polskiego wywiadu wojennego to jedna z najbardziej niezwykłych, a zarazem wciąż nieznanych kart II wojny światowej. Czas przywrócić światu pamięć o osiągnięciach najlepszego wywiadu Aliantów.

Jak polski wywiad pomógł wygrać tajną wojnę z Hitlerem. Historia najlepszego wywiadu Aliantów.

Były szef rosyjskich Żydów chwali w rosyjskiej telewizji państwowej mord w Katyniu

Data: 22.01.2020 16:40

Autor: ziemianin

dorzeczy.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zydzi #rosja #katyn #mordwkatyniu #historia #iiwojnaswiatowa #polska

Przedwczoraj w pierwszym kanale rosyjskiej telewizji państwowej wyemitowano program publicystyczny, w którym dyskutowano między innymi na temat II wojny światowej. Były szef Rosyjskiego Kongresu Żydów, Jewgienij Satanowski, pochwalił w jego trakcie politykę Józefa Stalina i dokonane z jego rozkazu zamordowanie polskich oficerów w Katyniu.

Były szef rosyjskich Żydów chwali w rosyjskiej telewizji państwowej mord w Katyniu

Rosyjsko-żydowski politolog przypomniał, że Stalin był dowódcą radzieckich sił zbrojnych zarówno w czasie Katynia, jak i Powstania Warszawskiego. Zdaniem Satanowskiego w obu przypadkach komunistyczny dyktator „miał rację”, dlatego „powinien był zrobić i pierwsze, i drugie”, czyli tym samym powinien był wymordować polskich oficerów oraz nie udzielić pomocy powstańcom.

„Żaden normalny dowódca wojskowy nie pozostawiłby na swoich tyłach grupy dobrze przygotowanych oficerów z wrogiej armii” – uzasadniał swoje poglądy obecny prezes Instytutu Bliskiego Wschodu. Dodatkowo Satanowski przyznał, że Stalin co prawda był „tyranem i katem”, ale „historii nie tworzą ludzie z czystymi rękami”. W tym kontekście wspomniał on o działalności Józefa Piłsudskiego, oskarżając dodatkowo Polskę o szereg rzekomych zbrodni.

Wśród nich wymienił rzekome „masowe” mordowanie Żydów, którzy uciekali z gett i obozów koncentracyjnych, a także niewyjaśnione do dzisiaj kwestie pogromów w Kielcach i Jedwabnem. Zaznaczył on przy tym, że w tych miejscach „Niemcy nie byli potrzebni”.

Satanowski w latach 2001-2004 był szefem Rosyjskiego Kongresu Żydów. Obecnie przewodniczy Instytutowi Bliskiego Wschodu.

Lider rosyjskich Żydów dziękuje za atak na Polskę

Data: 30.12.2019 11:11

Autor: ziemianin

autonom.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #dyplomacja #historia #IIwojnaswiatowa #IIIRzesza #msz #Polska #Rosja #zsrr #polityka #bolszewicy

Prezydent Federacji Gmin Żydowskich w Rosji, rabin Aleksandr Mojsiejewicz Boroda, z uznaniem przyjął ostatnie słowa rosyjskiego prezydenta Władimira Putina uderzające w Polskę. W ostatnich dniach Putin atakuje bowiem nasz kraj przywołując słowa przedwojennego polskiego ambasadora w Niemczech, mającego rzekomo popierać politykę III Rzeszy wobec społeczności żydowskiej.

Lider rosyjskich Żydów dziękuje za atak na Polskę

Boroda w wypowiedzi dla rosyjskiej agencji prasowej RIA Novosti podziękował Putinowi, który jego zdaniem opublikował „nowe fakty dotyczące poparcia Polski dla niemieckiej polityki w latach trzydziestych i czterdziestych ubiegłego roku”. Lider wiodącej organizacji rosyjskich Żydów pochwalił również „emocjonalną i sprawiedliwą reakcję”, a także nazwał „bardzo dokładnymi” słowa w jakich rosyjski prezydent zwrócił się do kierownictwa tamtejszego resortu obrony narodowej.

Przypomnijmy, że gospodarz Kremla od prawie półtora tygodnia prowadzi zmasowaną kampanię informacyjną przeciwko Polsce. Putin twierdzi, że Związek Radziecki jako ostatni podpisał pakt z hitlerowskimi Niemcami, natomiast Armia Czerwona wkroczyła do Polski, gdy władze naszego kraju już z niego wyjechały. Przede wszystkim powołuje się on jednak na dokumenty wywiezione z Berlina po zakończeniu II wojny światowej. Z jednej z notatek ma wynikać, że ówczesny polski ambasador w Niemczech, Józef Lipski, zadeklarował budowę pomnika Adolfowi Hitlerowi jeśli ten zorganizuje wyjazdy Żydów z Europy.

Według Boroda Lipski nie tylko „sympatyzował z poglądami Hitlera i był gotowy do wykonania jego rozkazów”, ale dodatkowo „zainspirował go do podjęcia decyzji popierając śmiertelny plan w samym jego zarodku, tym samym dając mu siłę i energię”. Jednocześnie szef Federacji Gmin Żydowskich zaznaczył, że co prawda w Polsce „najwyższy szczebel wspierał nazistów”, ale jednocześnie to właśnie w naszym kraju było najwięcej osób ryzykujących życiem, aby ratować Żydów.

Lider żydowskiej społeczności w Rosji wyraził też nadzieję, że „Polacy wyciągną wnioski z czarnych kart swojej historii”, a także przypomniał, iż w żydowskiej tradycji pełna skrucha jest możliwa tylko w wypadku „uznania wszystkich swoich błędów i usunięcia z serca całego zła”.

Rosyjski ambasador zarzuca Polsce wypaczanie historii

Data: 30.12.2019 11:08

Autor: ziemianin

autonom.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #dyplomacja #historia #IIwojnaswiatowa #IIIRzesza #msz #Polska #Rosja #zsrr #polityka #bolszewicy

Ambasador Rosji w Polsce, Siergiej Andriejew, nie wierzy w możliwość polsko-rosyjskiego zbliżenia w kwestiach historycznych, ponieważ stanowiska obu krajów mają być w tej kwestii skrajnie rozbieżne. Dodatkowo dyplomata oskarża nasz kraj o fałszowanie historii, a dowodem na poparcie tej tezy ma być niszczenie pomników Armii Czerwonej oraz obarczanie Związku Radzieckiego winą za wybuch II wojny światowej.

Rosyjski ambasador zarzuca Polsce wypaczanie historii

Andriejew w wywiadzie dla rosyjskiej agencji prasowej RIA Novosti odniósł się przede wszystkim do swojej wizyty w polskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Dyplomata został bowiem wezwany do niego w piątek, w związku z ostatnimi wypowiedziami rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, usilnie forsującego w ostatnich dniach tezę na temat współpracy Polski z hitlerowskimi Niemcami. Szef Departamentu Wschodniego MSZ, Jan Hofmokl, miał przekazać Andriejewowi stanowczy protest przeciwko ostatnim wypowiedziom Putina i innych rosyjskich polityków.

Rosyjski ambasador twierdzi, że „rozmowa była czasami trudna, ale jednocześnie była poprawna”, przy czym strona rosyjska ma mieć „wystarczająco dużo argumentów”, aby poprzeć swoje stanowisko dotyczące kwestii wybuchu II wojny światowej. Andriejew nie ukrywa jednak istnienia dużych rozbieżności pomiędzy Moskwą a Warszawą, które dotyczą całej wspólnej polsko-rosyjskiej historii, a przede wszystkim właśnie tego konfliktu. Ponadto dyplomata podkreślił, że rozmowa nie zakończyła się złożeniem na jego ręce oficjalnego protestu przeciwko ostatnim wypowiedziom jego zwierzchników.

Zdaniem Andriejewa polska narracja historyczna skupia się na Pakcie Ribbentrop-Mołotow jako „prologu do wybuchu II wojny światowej, niemalże sygnałem do jej rozpoczęcia”, gdy tymczasem „historia nie zaczyna się od tego wydarzenia”. Jej początkiem ma być bowiem Traktat Wersalski, który „stworzył podwaliny dla niemieckiej zemsty”, a ułatwiła ją polityka ustępstw mocarstw zachodnich oraz Polski wobec Hitlera, co zakończyło się „skierowaniem agresji w stronę Związku Radzieckiego”. Dyplomata przypomina też o „spisku monachijskim”, w którym nasz kraj miał nie uczestniczyć, ale ” interesy Polski właściwie reprezentował Hitler”.

W wypowiedzi ambasadora Rosji w Polsce przewija się wątek rzekomego fałszowania historii. Według Andriejewa zrównanie ZSRR i III Rzeszy to „próba zaciemnienia odpowiedzialności państw zachodnich”, a sam Związek Radziecki miał był nakierowany na „stworzenie systemu bezpieczeństwa zbiorowego, który by opierał się na odrzuceniu agresji Hitlera oraz na który pracował Związek Radziecki i dyplomacja radziecka, między innymi z tego względu, że zdecydowanie odrzuciła go przedwojenna Polska”.

Stara się on także doszukiwać spisku, który ma być związany ze zbliżającą się 75. rocznicą „zwycięstwa narodu radzieckiego w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej”. Według Andriejewa w naszym kraju od dawna istnieją próby „zaprzeczania decydującej roli Związku Radzieckiego, Armii Czerwonej, w ratowaniu Polski, którą naziści zamierzali unicestwić w ramach Generalnego Planu Wschodniego”. Powtarza on więc charakterystyczną dla Rosji narrację o istnieniu Polski dzięki zwycięstwu ZSRR, a także krytykuje niszczenie pomników Armii Czerwonej jako „pozbycia się tzw. fałszywego poczucia wdzięczności wobec Związku Radzieckiego i Armii Czerwonej”.

Dzień wcześniej rosyjski dyplomata odniósł się do wizyty w polskim MSZ w rozmowie z agencją TASS. W tej wypowiedzi odnosił się głównie do słów wiceministra spraw zagranicznych Andrzeja Przydacza, który poinformował Polską Agencję Prasową o przekazaniu Andriejewowi stanowczego sprzeciwu wobec ostatnich słów rosyjskiego establishmentu. Zdaniem ambasadora takie słowa nie padły jednak w jego obecności, ponieważ rozmawiał on jedynie ze wspomnianym Hofmoklem.

Holokaust, polski antysemityzm... Rewelacje prof. Daviesa o zamkniętym spotkaniu w ambasadzie...

Data: 29.10.2019 21:47

Autor: ziemianin

tiny.pl

#NormanDavies #holokaust #antysemityzm #polska #niemcy #IIwojnaswiatowa #historia #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

– Byłem na tym spotkaniu trudnym człowiekiem, takim trudnym uczniem, który kwestionuje to, co mówi nauczyciel. Przeszkadzałem, bo z całego spotkania miało wyniknąć, że Polska była historycznym ośrodkiem antysemityzmu, w związku z czym zasadne jest określanie Polaków mianem antysemitów. Zakrzyczano mnie. Usłyszałem: "Siadaj!" i "polonofil" – tak o spotkaniu z 1974 roku mówi prof. Norman Davies w rozmowie z Magdaleną Rigamonti.

Holokaust, polski antysemityzm… Rewelacje prof. Daviesa o zamkniętym spotkaniu w ambasadzie Izraela (ROZMOWA)

Podobno cierpi pan na nałóg periodyzacji.

Prof. Norman Davies*: Może nie cierpię, ale dzielę wszystkie opowieści na okresy i podokresy. Każdy temat historyczny wymaga periodyzacji.

Sam pan jest tematem historycznym.

Dziwnie być tematem historycznym, bohaterem własnej książki, ale tak, jestem i jakoś to przeżyłem. Będę chciał za chwilę włączyć telewizor. Zbiera się brytyjski parlament. Chyba za godzinę. Będzie pani nagrywać? Na początku pracy nad tą książką też nagrywałem. Wiele godzin. A tak w ogóle, to nie był mój pomysł. Kiedy skończyłem 70. rok życia, wydawca zaczął wspominać, że warto zrobić książkę. Pojawiła się koncepcja, że ma to być autobiografia, po części może wywiad, po części strumień myśli, ale bez określonej struktury. Była maszyna do nagrywania, miałem mówić do tej maszyny. Siedziałem i mówiłem – i wyszło fatalnie.

Wiem, potem pan poprawiał, pisał, potem pan zachorował, wyzdrowiał i w tym roku skończył pan 80 lat.

Nie pamiętam, ile było rund poprawiania tego pierwotnego tekstu. W każdym razie po pięciu latach chciałem rezygnować. Wydawca był jednak uparty. Zaproponowałem więc, że napiszę kapsułki, krótkie historie, epizody, które trzeba będzie dopasować do kolejnych rozdziałów. Pisałem. Prosiłem jednak, żeby powiedziano mi, kiedy przestać. Siedziałem w Oksfordzie i… napisałem ich chyba z siedemset. Horror. Teraz patrzę na tę książkę jak na risotto. Jest baza z ryżu i są dodatki.

Nie widać, gdzie ryż, a gdzie dodatki.

Czytelnik nie widzi, a więc w tym sensie książka jest dobrze zrobiona. Prawie osiemset stron nauki, jak nie pisać pamiętnika. To bardzo ciekawe, jak działa pamięć. Kiedy zadałem sobie pytanie, co się działo w moim życiu w latach 50., to na początku niewiele mi przychodziło do głowy. Byłem w szkole, trochą grałem w piłkę. Miałem też jakieś wspomnienia o domu, rodzicach. Ale znalazłem metodę na przypominanie. Opowiem na przykładzie. Weźmy samochód. Zacząłem się zastanawiać nad pierwszym samochodem w mojej rodzinie i nam tym, co się z nim wiązało, potem zacząłem sobie przypominać wszystkie następne samochody: drugi, trzeci. Okazuje się, że mózg potrafi iść po szlaku.

Teraz dopiero zdał pan sobie z tego sprawę?

Nie! Mam w tym sporą praktykę. Ludzie, którzy czytali tę książkę, pytają, jak to możliwe, że pamiętam tak dużo szczegółów. One po prostu przychodzą. Choć i tak mam poczucie, że bardzo dużo ominąłem, zapomniałem. Każdy pamiętnik musi być subiektywny.

I jest.

Musi być także selektywny.

Jest też bardzo polityczny.

Ach, nie aż tak bardzo. Większość książki nie dotyczy polityki. Życie człowieka dzieje się zawsze w jakiejś erze, na tle różnych sytuacji politycznych. Pamiętam wojnę, to, co po wojnie, zimną wojnę, PRL, Polskę w 1989 roku. Życie poza systemem jest niemożliwe. Doświadczyłem różnych rzeczy. Był czas, że mieszkałem w Krakowie, było to w latach 60., trwało trzy lata, i dość szybko zorientowałem się, że nie jestem tak wolnym człowiekiem, jak mi się wydaje. Okazało się, że chodzą za mną, otwierają listy, które do mnie przychodzą. Byłem zagrożony. Już żeby dostać wizę do PRL-u, trzeba było pójść w Londynie do konsulatu na wywiad, a potem już w PRL-u co trzy miesiące stawiać się na milicji. W pewnym momencie Służba Bezpieczeństwa nakłaniała mnie do współpracy. Z drugiej strony, szybko zdałem sobie sprawę, że ludzie pracujący dla tego systemu, są bardzo niekompetentni. Próbują mieć oko na wszystko, więcej niż oko: kontrolę po prostu, ale są bardzo źle poinformowani. Kiedy już byłem dość znanym autorem, do konsula w Londynie przyszedł telegram tej treści: "Zjawił się w Krakowie niejaki Norman Davies, "nieznany i niezapraszany". Prawda, że to słowo: "niezapraszany", brzmi znakomicie? Pisał to esbek, którego zadaniem była opieka nad obcokrajowcami w Krakowie, a jednak nie miał pojęcia, kim jestem.

Pana autobiografia jest w dużej części historią Polski.

Znowu lekka przesada. Jest też historią Wielkiej Brytanii i mnóstwa innych krajów. Ale prawdą jest, że przez 50 lat pisałem o Polsce i ta wiedza o Polsce poszła w świat. Moje książki przetłumaczono na 30 języków.

Jest też historią relacji polsko-żydowskich, a w zasadzie opowieścią o Polakach w kontekście Holokaustu.

Z tym się do końca nie zgodzę, ale rzeczywiście jest tak, że kilka razy znalazłem się w sytuacjach, które tego tematu dotyczyły, pisałem też na temat.

Panie profesorze, opisuje pan spotkanie w Ambasadzie Izraela w Londynie, w 1974 roku.

Zamknięte spotkanie. Było przeznaczone dla zawodowych młodych historyków. Mówił głównie Yehuda Bauer, izraelski historyk. To miały być warsztaty nauczania o Holokauście. Początek wielkiej akcji, wielkiej kampanii promowania wiedzy o Holokauście na świecie. Profesor Bauer jasno przedstawił schemat historyczny. Opierał siś on na tym, że w czasie wojny, w Polsce, bo to wszystko odbyło się przecież w Polsce, byli wykonawcy, były ofiary i byli ci, którzy na to wszystko biernie patrzyli, tzw. "bystanders". Wykonawcy to hitlerowcy…

Niemcy.

Nie, nie Niemcy: naziści, hitlerowcy. Rzadko się mówi o Niemcach kolektywnie, stereotypowo, jak o Polakach. W tym schemacie nie występowało słowo "Niemcy". Byli hitlerowcy i kolaboranci, ofiary, ale wyłącznie Żydzi, i ci bierni, czyli Polacy. Powiedziałem wtedy: przepraszam, mój teść, Polak, w czasie Holokaustu siedział w dwóch obozach koncentracyjnych.

Wstał pan, rękę pan podniósł?

Tak. Wstałem. Mówiłem o teściu, który przeżył Dachau i Mauthausen. Zapytałem prof. Bauera, czy w związku z tym mój teść był biernym obserwatorem Holokaustu. Usłyszałem, że są wyjątki. Ja na to, że mój teść nie był jedynym Polakiem w obozach koncentracyjnych, tylko miliony Polaków cierpiały, ginęły, więc cały ten schemat nie bardzo pasuje do rzeczywistości.

Ilu było wtedy brytyjskich historyków w ambasadzie Izraela?

Może trzydziestu, może kilku więcej.

I tylko pan zaoponował?

Tylko ja, dlatego to pamiętam. Byłem na tym spotkaniu trudnym człowiekiem, takim trudnym uczniem, który kwestionuje to, co mówi nauczyciel. Przeszkadzałem, bo z całego spotkania miało wyniknąć, że Polska była historycznym ośrodkiem antysemityzmu, w związku z czym zasadne jest określanie Polaków mianem antysemitów. Zakrzyczano mnie. Usłyszałem: "Siadaj!" i "polonofil".

Te ostatnie jako obelgę?

Hm… To było 40 lat temu, ale tak, pamiętam. Tak niestety jest, że Polska została wpisana do tego schematu jakby z góry. I to ciągle wychodzi.

Gdzie jest ta "góra"?

Bardzo często w Ameryce, ale również w Izraelu. Każdy naród, każdy rząd mają pewne schematy w myśleniu o historii. Tylko że Izrael ma specyficzną politykę historyczną. Mogę tysiąc razy powiedzieć, że ten schemat jest nieprawdziwy, ale jeśli jest on powtarzany milion razy, to moje słowa pozostaną kroplą w oceanie. Niestety, ten schemat został przyjęty na Zachodzie, nie tylko na uczelniach, ale i na poziomie wiedzy powszechnej, i dominuje w narracjach o II wojnie światowej. Stało się to jednak dopiero w latach 70. Proszę sobie wyobrazić, że kiedy byłem studentem w Oksfordzie, w końcu lat 50. i na początku 60., to Holokaust w programie studiów nie istniał. Nie istniał też jako temat w państwie Izrael przez pierwszych dwadzieścia lat po wojnie. Izraelczycy nie chcieli o tym mówić ani słuchać. Kiedy prawica izraelska zdobyła władzę, wymyślono ten schemat, który ja poznałem w 1974 roku. Teraz jest jak Biblia, jedyna niepodważalna prawda. Kiedy już byłem profesorem w Londynie, trudno mi było tłumaczyć, że to zło hitlerowskie, niemieckie, faszystowskie nie było jedyne.

Że był jeszcze komunizm, stalinizm?

Nie tylko, ale głównie. W czasie moich studiów o Stalinie mówiło się często jako o dobrym sojuszniku. Ci, co protestowali, mówili, że było inaczej, byli traktowani jak wariaci, nie liczono się z nimi. Kiedy zaczęto mówić o Holokauście, równocześnie zaczęły się pojawiać świadectwa, że i Stalin to nie był taki znowu miły wuj. Z tym że trzeba pamiętać, że nasze władze nie przyjęły do końca prawdy o Katyniu.

Pan miał wykład m.in. na temat Katynia na Uniwersytecie w Teksasie już w drugiej połowie lat 80.

Wygłosiłem gościnnie wykład o stosunkach polsko-sowieckich. Szefowa wydziału coś niecoś wiedziała o Stalinie, pisywała o nim. Kiedy powiedziałem o Katyniu, że za tą zbrodnią stał Stalin, to zaczęto mnie pytać, jakie mam na to dowody, dokumenty, czy nie powtarzam nazistowskiej propagandy, bo przecież Goebbels w tej kwestii kłamał. I wie pani, nie było dyskusji. To był 1986 rok. Teraz sytuacja się zmieniła. Świat wie o morderczym reżimie Stalina, tylko że emocjonalnie wciąż tego nie przyjmuje. Jest wiedza, są książki dla specjalistów, można o tym czytać, ale publiczność wciąż nie czuje, że to było takie samo zło, jakiego dokonali Niemcy. Albo jeszcze inaczej: tego stalinowskiego zła nie wolno porównywać z hitlerowskim. Każdy historyk, który mówi – tak jak ja – że były dwa mordercze systemy walczące ze sobą, III Rzesza i ZSRR, jest od razu potępiany. Słychać, że tak nie wolno mówić, że to jest przesada. Owszem, przyjmuje się, że Stalin nie był najlepszy, ale jednak walczył po dobrej stronie. To jest dalej polityczna wizja przeszłości. Muszę dodać, że wiele lat później, po powrocie do Teksasu, zostałem tam bardzo dobrze przyjęty. Miasto Houston ogłosiło Dzień Normana Daviesa. Młodszy profesor z Uniwersytetu w Teksasie napisał, że jestem "najwybitniejszym historykiem Europy".

Jednak żołnierze radzieccy nas wyzwolili – to Włodzimierz Czarzasty, szef SLD, kilka dni temu.

Tak? Wyzwolili i równocześnie ciemiężyli. Sami czerwonoarmiści byli niewolnikami. Przecież marszałkowie wojskowi nie kierowali armią… Co roku w styczniu jest uroczystość z okazji wyzwolenia Auschwitz.

Przez Armię Czerwoną.

Tak, i to jest prawda. Tylko że kilkaset kilometrów na wschód, koło Lublina, jest Majdanek, obóz koncentracyjny, który Sowieci wyzwolili, po czym NKWD wpakowało tam Polaków z Armii Krajowej. To dla świata jest za trudne do przyjęcia. Albo zostaje przyjęte tylko mechanicznie, ale emocjonalnie już nie.

Pan miał poczucie, że się zderza ze ścianą.

Miałem i mam.

14 grudnia 1981 roku wychodzi w Wielkiej Brytanii pana książka "Boże igrzysko. Historia Polski".

Prawda, że znakomity moment? Lepszego nie mógłbym sobie wybrać. W Polsce właśnie wprowadzono stan wojenny, a tu premierę ma książka o Polsce. Jednak muszę powiedzieć, że to był kompletny przypadek. Książka miała być wydrukowana rok wcześniej. To był duży tom, bardzo skomplikowany materiał. Redakcja trwała w nieskończoność. I rzeczywiście "Boże igrzysko" ukazało się 14 grudnia.

Potem pojechał pan do Kalifornii, na Uniwersytet Stanforda.

Nie od razu. Cztery lata później. W 1984 roku dostałem zaproszenie, by ubiegać się o Katedrę Historii Europy Wschodniej na Uniwersytecie Stanforda. Prawie dwa lata trwał proces aplikacyjny. Zostałem wybrany jednogłośnie przez komisję kwalifikacyjną. I zaczęło się coś, co trudno zrozumieć. Było jak u Kafki. Po raz pierwszy opisałem to wszystko, w zasadzie dzień po dniu, w autobiografii. Trudno uwierzyć, że w słonecznej Kalifornii wydarzyło się coś, co przypomina Koreę Północną. Niewidzialne siły, zmowa milczenia. Niemożliwe do wyjaśnienia, do zrozumienia, działanie sił wyższych.

Ale nie Boga.

Nie, nie Boga. Ludzi. Kiedy w zasadzie wszystkie formalności zostały załatwione, kupowaliśmy już dom w kampusie, zadzwonił telefon. Pełniący obowiązki przewodniczącego Wydziału Historii w Stanfordzie powiedział grobowym głosem: "Pojawił się pewien problem. Na pana miejscu wróciłbym do Londynu i zapomniał o wszystkim. Nie dostanie pan tej posady". Kiedy zapytałem, o co chodzi, usłyszałem tylko: "Przepraszam, nie wolno mi więcej powiedzieć. Do widzenia". Potem, kiedy pytałem różnych ludzi, o co chodzi, słyszałem tylko: "Nie wolno mi o tym mówić". Jeden z emerytowanych profesorów zastąpił mi drogę i powiedział: "Na pańskim miejscu przekazałbym datek na Palestyńczyków". Dowiedziałem się po kilku tygodniach, że moja sprawa powiązana jest z kwestiami żydowskimi, a zasadzie z opisywanymi przeze mnie stosunkami polsko-żydowskimi.

Chodziło o to, że pan się przeciwstawił temu obowiązującemu schematowi dotyczącemu Holokaustu?

Tak jest. O to chodziło. Jestem przekonany, że mój grzech w ich oczach był taki, iż nie pisałem, że Polacy są antysemitami. Wszyscy Polacy. Bo w tym schemacie jest jeszcze antysemityzm Polaków. On ma być kolektywny, nie ma wyjątków. Polacy kolaborowali, Polacy są antysemitami, a więc popierali Hitlera. Owszem, walczyli przez miesiąc na początku, ale potem w zasadzie zgodzili się z polityką Hitlera. Oczywiście to jest strasznie niesprawiedliwe, ale jeśli jest milion razy powtarzane, to wiemy, jakie przynosi efekty.

Jeśli ten schemat ciągle obowiązuje, to pan się stawia w pozycji wroga.

Naturalnie. I zastanawiałem się, czy powinienem o tym mówić, czy nie. Doszedłem jednak do wniosku, że mam już tyle lat, iż czas to powiedzieć wprost. Ten czas był bardzo bolesny, trudno było to wszystko znieść. Moja żona była wtedy w ciąży, wkrótce urodził się nasz syn. Dlatego bardzo ważni byli dla mnie ci ludzie, którzy mnie wówczas wspierali, m.in. Piotr, Anita, Karolina z rodziną, Suzy i Chris, Paul McCloskey – prawnik, były kongresman, ówczesny członek Rady Nadzorczej Wydziału Prawa na Stanfordzie, wielokrotny bohater i wojenny, i cywilny, pułkownik piechoty morskiej. Zaproponował mi swoje usługi bezpłatnie. On sam spotykał się przez lata z różnymi problemami w kongresie. Niesłusznie nazywany był antysemitą. Koniec końców zostałem wygnany. Stałem się pariasem, formalnie wykluczonym.

Z łatką antysemity?

Nie całkiem. Taką łatką czy bez niej, bardzo łatwo skończyć komuś karierę. Przeżyłem to wszystko, wróciłem do Europy, do Wielkiej Brytanii, i cała afera nie wpłynęła na moją dalszą karierę. Nikt do sprawy nie wracał. Ludzie wolą o tych rzeczach nie mówić.

Dlaczego?

Bo to skomplikowane, w pewnym sensie niebezpieczne, trudno o tym opowiadać krótko i przekonująco.

Nie było też wtedy internetu.

Przez jakiś czas o sprawie pisała prasa. Wiedziałem, że tabloidy są okrutne i lepiej nie być na pierwszych stronach tych szmatławców. Wytrzymałem, nie zmieniłem zdania, nie poddałem się presji.

Jak mówić o historii, uczyć jej, kiedy ma się do czynienia z takimi schematami?

Nie jestem sam. Są inni koledzy. Ostatnio bardzo dzielnie walczy prof. Timothy Snyder. Byłem egzaminatorem jego doktoratu, więc w pewnym sensie on jest…

Kontynuatorem pana pracy?

Ma podobne do mnie poglądy na II wojnę światową i jest dzielny. Tylko że kilku osobom ciężko jest przeciwstawić się tezom powielanym od kilkudziesięciu lat.

Obecny rząd polski powinien nosić pana na rękach za walkę z tym schematem.

Nie nosi i nad tym nie ubolewam. Swoją drogą, ciekaw jestem, jaka będzie reakcja publiczności na wszystko, co napisałem w tej książce. Polska ciągle przez ten schemat cierpi.

Ten dotyczący Holokaustu?

Problem jest dużo szerszy. Jest wielka próżnia, jeśli chodzi w ogóle o wiedzę o Polsce za granicą. Właściwie mało kto wie cokolwiek o Polsce. To nawet nie jest brak wiedzy. To jest indyferentyzm. Ostatnio stworzyłem małą fundację, której celem jest poprawienie stanu wiedzy o Polsce na świecie. Działamy.

Kilka lat temu, w 2013 roku, w Oksfordzie został powołany Programme on Modern Poland – badania nad współczesną Polską, którego pan był inicjatorem. Pieniądze na ten program przekazał Leszek Czarnecki, jeden z najbogatszych Polaków. I program nie działa.

Przykro mi to mówić, ale tak jest. Program już nie istnieje. W Oksfordzie jest przeszło stu profesorów historii. I prawie nikt z nich nie poświęca nawet jednej godziny na historię Polski. Jest gorzej niż wtedy kiedy ja byłem studentem. A to było 60 lat temu!

Nie chcą Polski w Oksfordzie.

Niezbyt chcą. Ale tu i tam są dobrzy specjaliści, tacy jak Antony Polonsky, który poświęcił długą karierę na poprawę stosunków polsko-żydowskich. To jest mój bliski kolega od lat, od czasów kiedy pracowaliśmy na uniwersytecie w Londynie. Jesteśmy mniejszością, mniej niż mniejszością, to zaledwie kilka osób, które chcą, żeby powstały solidne studia dotyczące Polski na światowych uniwersytetach. Mam poczucie, że Polska i jej region stanowią czarną dziurę pomiędzy Niemcami a Rosją. Rosjanie mają bardzo dobrą, wpływową politykę historyczną. Niemcy też.

Ostatnio również Ukraińcy.

Faktycznie, są dużo lepiej zorganizowani niż Polacy. Na Harvardzie jest Instytut Studiów Ukraińskich, polskich nie ma. I nie, to nie wynika z braku pieniędzy, tego jestem pewien. Są różne przyczyny.

Jest opór ze strony Zachodu?

Jest rodzaj muru. Na uniwersytetach pojawiła się tendencja w politologii, historii itd., która nie sprzyja promowaniu pojedynczych narodów. Trzeba umieszczać studia polskie w szerszym kontekście, np. europeistyki. Również slawistyka nie stwarza dobrego środowiska, ponieważ zawsze dominoważ tam będzie rusycystyka.

Sam pan często mówi, że historia Polski to nie jest historia narodowa.

Tak. Polska ma wielonarodowe dziedzictwo. Niestety niewielu naukowców troszczy się o to na tyle, by stworzyś program studiów. W tej chwili w Wielkiej Brytanii tylko w Cambridge funkcjonuje program polski. Działa tam pewien młody Australijczyk, taki trochę drugi Norman Davies, człowiek z zewnątrz, który kiedyś przypadkowo się znalazł w Polsce. Był lektorem języka angielskiego w Bielsku-Białej. Nazywa się Stanley Bill.

Pan też kiedyś uczył angielskiego.

Dlatego mówię, że to drugi Norman Davies (śmiech). Potem zrobił doktorat na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację. Dzwoni do pana premier Gliński…

Nie dzwoni, nie zadzwoni.

Załóżmy. Dzwoni i proponuje współpracę w dobrze rozumianym interesie Polski. Co pan robi?

Rozmawiam. Zawsze chętnie z każdym rozmawiam. Mam swoje zasady i wiem, że nie pasuję do współpracy z rządami, ale nigdy nie powiem, że nie będę rozmawiać.

Zdarzało się przez te 30 lat wolnej Polski, że polscy politycy wyśmiewali politykę historyczną. Słychać było, że trzeba patrzeć w przyszłość, a nie zajmować się historią. Pamięta pan?

Trzeba wyjaśnić, co to znaczy polityka historyczna. Moim zdaniem potrzebne było wypełnienie czarnych dziur po latach PRL-u, ale nie wprowadzanie historii sterowanej. Tak, pamiętam. Np. Powstanie Warszawskie, jedno z kluczowych wydarzeń w XX-wiecznej historii Polski. W 1994 roku, w 50. rocznicę Powstania, nie wyszła ani jedna nowa książka na ten temat. Funkcjonowało tylko przestarzałe "Powstanie Warszawskie" Jana Ciechanowskiego. Jednostronna analiza. Temat Powstania w zasadzie w ogóle się nie pojawiał w latach 90. Już było wolno, ale nikt nie chciał tym się zajmować. Czułem, że jeśli ja o tym wydarzeniu nie napiszę, to nikt tego nie zrobi. Kiedy na początku tego wieku zacząłem się przygotowywać do tej książki, już był internet. I kiedy się wpisało w wyszukiwarkę frazę "Warsaw Rising", to bez wyjątku wychodziły tylko informacje o powstaniu w getcie. Powstanie 1944 roku nie istniało. Moja książka wyszła w 2003 roku i nareszcie termin "Powstanie Warszawskie" pojawił się wysoko w wyszukiwarkach. To wielki sukces. Dokonała się jeszcze jedna ważna zmiana – teraz jest "Warsaw Getto Rising" i "Warsaw Rising". I jest porządek.

I jest Muzeum Powstania Warszawskiego.

I sam temat, i muzeum zostały niestety upolitycznione. Oczywiście, ja jestem za tym muzeum i uważam za skandal to, że wcześniej nie istniało, jednak trochę brakuje w nim równowagi, czasem jest przesadna gloryfikacja, wciągane są w to nawet dzieci. A przecież Powstanie Warszawskie było straszną tragedią.

Mam takie wrażenie, że publiczność nie chce niuansów, i nie mówię tego tylko w kontekście historii Polski. Ludzie chcą, żeby wszystko było czarne albo białe. Mity, redukcja do czystego dobra albo czystego zła to są powszechne zjawiska. A my, biedni historycy, nie dajemy sobie rady z mitami. One rosną szybciej. Nie nadążamy za nimi.

Przedmowę do swojej autobiografii pisał pan 29 marca 2019 roku.

Ten dzień był od dwóch lat wskazywany jako data wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej. Większość tej książki pisałem w erze brexitu. 20 lat temu napisałem, że Królestwo Zjednoczone jest zagrożone, że jesteśmy o wiele słabsi niż kiedyż – i brexit obnażył te wszystkie słabości. W tej chwili rodzi się nacjonalizm angielski (nie ogólnobrytyjski) i brexit jest owocem właśnie tego nacjonalizmu. Przecież ci zwolennicy brexitu nawet nie wiedzieli, że my mamy granicę międzynarodową z Irlandią i jeśli wyjdziemy z Unii, ta granica będzie granicą unijną. Taką jak ta Polski z Ukrainą. To jest brak edukacji, brak wyobraźni, do tego anglocentryzm. Zbliża się koniec tego Królestwa. Nacjonalizm i populizm jest widoczny w różnych krajach. To jest chyba skutek globalizacji, że budzi się jakaś fałszywa nostalgia za dawną wielkością. "Make America Great Again" – to jest hasło prezydenta Trumpa. W Wielkiej Brytanii wspomina się Imperium Brytyjskie. I zwykły człowiek czuje, że ktoś odebrał mu tę wielkość.

Pan ma w swoim środowisku zwolenników Brexitu?

U mnie w Oksfordzie 80 procent mieszkańców jest przeciw brexitowi, w Londynie też. Jednak niedawno byłem zaproszony na wykład do ważnego business clubu. Środowisko bogatych ludzi.

W Londynie?

Nie, w sercu Anglii. I 99 procent uczestników tego spotkania było za brexitem. Kiedy powiedziałem, że jestem przeciwnikiem wyjścia z Unii, usłyszałem, że pluję na Anglię, że nie jestem patriotą.

W Polsce też obserwujemy tęsknotę za wielkością.

I też za fałszywą. Widać to w edukacji, w tym, jak dzieci uczone są historii, patriotyzmu. Jako Brytyjczyk jestem jednak skrępowany, kiedy mówię o współczesnej Polsce.

Wiele razy pan o niej mówił.

Ale teraz nie chcę.

Panu z zewnątrz jest łatwiej.

Skorzystałem z tej łatwości i przez 50 lat pisałem o polskich sprawach. Mam nadzieję, że korzystnie.

*Norman Davies – historyk, profesor Uniwersytetu Londyńskiego, członek Polskiej Akademii Umiejętności i Akademii Brytyjskiej, kawaler Orderu Orła Białego. W 2019 roku Akademia Szwedzka przyjęła jego nominację na listę kandydatów do literackiej Nagrody Nobla. We wrześniu ukazała się jego biografia: "Norman Davies. Sam o sobie"

Niemieccy historycy krytycznie o pomniku polskich ofiar wojny

Data: 18.10.2019 18:13

Autor: kagomat

dw.com

Inicjatywa wzniesienia w stolicy Niemiec pomnika poświęconego polski ofiarom wojny i okupacji ma poparcie wielu polityków z różnych opcji, w tym ostatnio tak prominentnych jak przewodniczący Bundestagu Wolfgang Schaeuble czy szef MSZ Haiko Maas. Jednak wielu historyków w Niemczech sceptycznie odnosi się do tego projektu, przestrzegając z jednej strony przed pomijaniem innych ofiar niemieckiej wojny na wyniszczenie na wschodzie Europy, a z drugiej przed ograniczaniem się do symboli.

#historia #polityka #iiwojnaswiatowa

Telewizja ZDF wycofała skargę kasacyjną. Ma przeprosić byłego więźnia Auschwitz

Data: 24.09.2019 21:32

Autor: itsokay

tvp.info

Niemiecka telewizja ZDF wycofała skargę kasacyjną od wyroku krakowskiego sądu, który orzekł, że telewizja ta ma przeprosić byłego więźnia Auschwitz za użycie zwrotu „polskie obozy zagłady” – poinformował zespół prasowy Sądu Najwyższego.

Oznacza to, iż zaplanowana na środę rozprawa w SN w tej sprawie zostanie odwołana.

#polska #niemcy #auschwitz #informacje #iiwojnaswiatowa #telewizja #tv

Ogromny sukces wystawy "Projekt III Rzeszy" w Holandii

Data: 20.09.2019 13:11

Autor: itsokay

kurierlubelski.pl

Na wystawie pokazano 277 przedmiotów, od Volkswagena Beetle z lat 40. XX wieku, po rzeźby ulubionego rzeźbiarza Hitlera, Arno Brekera, plakaty propagandowe, filmy nazistowskiego reżysera Leni Riefenstahla, znaczki pocztowe i karabin maszynowy MG42.

Organizatorzy wystawy otwartej od 7 września do 19 stycznia 2020 r. chcą, aby inspirowała do refleksji na temat różnych sposobów, jakimi Trzecia Rzesza zdobyła serca i umysły Niemców.

#holandia #sztuka #iiwojnaswiatowa

Data: 18.09.2019 12:08

Autor: aborygo

Na zdjęciu Niemka Erna Petri. Fragment książki ,,Wojna Niemców", autorstwa Nicholasa Stargardta:

,,W czerwcu 1942 roku Erna Petri przyjechała z trzyletnim synkiem do Lwowa. Zostawiła rodzinne gospodarstwo, aby dołączyć do służącego w SS męża, i zajęła dworek pewnego polskiego szlachcica pod miastem. Zgodnie z nakazem, iż Niemcy powinni fizycznie podkreślać swoją wyższość nad tubylcami, już dwa dni po przyjeździe Erna obserwowała, jak jej mąż chłostał swych robotników rolnych. Wkrótce ona także zaczęła bić pracowników. Gdy na balkonie dworku z widokiem na ogrody serwowała kawę oraz ciasteczka kolegom męża z SS i policji, rozmowa nieuchronnie schodziła na masowe rozstrzeliwania Żydów.

Latem 1943 roku kobieta wracała z zakupów we Lwowie, gdy zobaczyła grupkę niemal nagich dzieci kucających na poboczu (uciekły z transportu do obozu koncentracyjnego w Sobiborze). Zatrzymała bryczkę, uspokoiła sześcioro przerażonych dzieci i zabrała je do domu, gdzie dała im jeść, czekając na powrót męża."


Piękny przykład humanitaryzmu w nieludzkich czasach! Zlitowała się, przygarnęła, nakarmiła. Coś pięknego! Spójrzmy dalej.


,,Kiedy mąż nie wracał, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Wsadziwszy do kieszeni stary rewolwer, który na pożegnanie wręczył jej ojciec, Erna Petri poprowadziła dzieci przez las do dołu, w którym, jak wiedziała, rozstrzeliwano i grzebano innych Żydów. Tam ustawiła je w szeregu na skraju rowu i kolejno strzelała każdemu w tył głowy. Zapamiętała, że po zabiciu pierwszych dwóch, pozostałe dzieci „zaczęły płakać”, ale „nie głośno, łkały”. Nie miały sił żeby uciekać, były wykończone."

#niemcy #iiwojnaswiatowa #zbrodnia

Łączą nas wartości | 75. rocznica Powstania Warszawskiego

Data: 01.08.2019 12:46

Autor: L3stko

youtu.be

Z okazji 75. rocznicy Powstania Warszawskiego Muzeum wraz z producentem filmowym Oto Film przygotowało spot „Łączą nas wartości”. Muzeum Powstania Warszawskiego od wielu lat podejmuje inicjatywy mające na celu kontynuowanie i rozpowszechnianie wartości powstańczych. Muzeum zależy na tym, aby wartości, którymi Powstańcy kierowali się walcząc o wolną Polskę, łączyły pokolenia.

Reżyserem spotu jest Tadeusz Śliwa, a producentem Studio Filmowe OTO Film. Autorem muzyki jest Radzimir Dębski.

#patriotyzm #powstaniewarszawskie #iiwojnaswiatowa #historia

Data: 27.07.2019 00:14

Autor: reflex1

Swego czasu dostałem taki oto prezent od szwagra. Oryginalny kawałek rampy desantowej z płazy Utah, kawałek drutu zbrojeniowego z niemieckiego bunkra broniącego tej plaży i paczkę fajek poległego żołnierza amerykańskiego podczas lądowania w Normandii.

#dday #iiwojnaswiatowa #prezent

Algimantas Dailidė — nazistowski zbrodniarz, któremu nie pozwalają umrzeć w Polsce

Data: 18.07.2019 12:03

Autor: dobrochoczy

andrzejtarnowski.blogspot.com

Jest to wspomnienie życia Algimantasa Dailidė — nazistowskiego zbrodniarza wojennego pochodzenia litewskiego, który zmarł w 2015 roku — a na polskiej Wikipedii ciągle jest „poszukiwanym nazistą”. Zresztą Centrum Szymona Wiesenthala — jeszcze w 2016 roku — umieszczało Dailidė na liście najbardziej poszukiwanych zbrodniarzy nazistowskich… pomimo tego, że w internecie znajdowało się zdjęcie jego grobu. Sami przyznacie, że jest to sytuacja precedensowa, a dotyczy jednego z najbardziej znanych zbrodniarzy nazistowskich w krajach bałtyckich. #historia #iiwojnaswiatowa #nazizm #litwa #ciekawostki

Akcja wydobycia miny morskiej w Świnoujściu. Może zawierać 400 kg materiału wybuchowego

Data: 14.07.2019 10:01

Autor: piotre94

polsatnews.pl

Z powodu wydobywania miny z okresu II wojny światowej wstrzymano ruch na Zalewie Szczecińskim i na torze wodnym Szczecin-Świnoujście oraz zaplanowano ewakuację ok. 160 osób. Wykryty w wodzie obiekt sklasyfikowano jako brytyjską lotniczą minę morską typu Mark IV. Może ona zawierać ponad 400 kg materiału wybuchowego. #polska #swinoujscie #szczecin #wojsko #militaria #iiwojnaswiatowa

Brytyjscy posłowie wreszcie uhonorowali wkład Polaków w II wojnę światową

Data: 08.07.2019 18:35

Autor: reflex1

britishpoles.uk

We wtorek 2 lipca w brytyjskim Parlamencie miała miejsce wyjątkowa debata. Daniel Kawczynski, jedyny brytyjski poseł urodzony w Polsce, po raz kolejny postanowił zawalczyć o dobre imię Polski i przypomnieć Brytyjczykom o wkładzie Polskich Sił Zbrojnych w wysiłki wojenne w czasie II wś.

Na debatę przybyło ponad 20 brytyjskich posłów i lordów, którym nie jest obce poświęcenie i bohaterstwo polskich żołnierzy walczących o wolność ramię w ramię z Brytyjczykami.

#uk #polska #iiwojnaswiatowa #polityka

Data: 29.06.2019 20:16

Autor: Monte

''Jeśli dostawałeś list z domu, to było coś. To zawsze podnosiło morale. (…) Jednak czasem nie trzeba było czytać listów, by wiedzieć, że u któregoś z żołnierzy jest coś nie tak w domu. Milczał, nie czytał w grupie, szedł do lasu, samemu przeczytać. Najpewniej dostał list ''drogi Johnie'' '' – James Philips, 313. batalion artylerii, 80. DP

Listy i paczki z domu były ważnym ''wzbogacaczem'' frontowego życia – brak telefonów i innych środków komunikacji uzależniał żołnierzy od listów z domu. W USA zachęcano rodziny żołnierzy, by pisały maksymalnie często.

Jednak nie zawsze listy przynosiły dobre wiadomości.

Jeden z moich II-wojennych idoli, porucznik George Wilson z 22. pułku piechoty 4. Dywizji, w swoich fantastycznych wspomnieniach ''If you survive…'' napisał:

''Wrzasnąłem do jednego z sierżantów, żeby się pospieszył i wyprowadził stamtąd swoich ludzi. Ten, z niewiadomego powodu wstał na otwartej przestrzeni i natychmiast został skoszony przez niemiecki peem, niewielki pistolet maszynowy, który strzelał tak szybko, że brzmiało to jak ''br-r-r-r-ip''.

Moim zdaniem winę za tę rażącą nieostrożność, która spowodowała śmierć sierżanta, ponosiła jego dziewczyna. Poprzedniego dnia pokazał mi list "Drogi Johnie'', który od niej otrzymał. Był to najpodlejszy i najbardziej okrutny list, jaki kiedykolwiek czytałem. Koszmarnie przygnębił chłopaka. Pochodził z południa. Ta mała dziwka napisała mu, że sypia z Murzynem, który jest dwa razy lepszy niż kiedykolwiek udało się to jemu, sierżantowi Hesterowi.''

W czasie II WŚ po raz pierwszy zaczęło dochodzić do zjawiska ''Dear John letters'', głównie w armii amerykańskiej. Sama geneza nazwy wywodzi się jeszcze z 1864 r. z powieści ''Can you forgive her?''.

Były to listy, wysyłane przez dziewczyny do ich chłopaków, przebywających najczęściej za Oceanem, informujące o zerwaniu. Dziewczyny najczęściej tłumaczyły to zbyt długim oczekiwaniem, niepewnością co do przyszłości, albo po prostu poróżnieniem się. Zjawisko to było jednak powszechne, zaś dziewczyny przebywające w Stanach, wolały związać się z mężczyznami, którzy uniknęli poboru, lub stacjonowali w USA.

Poniżej przetłumaczony autentyczny list z 1943 r.:

''Nie wiem, jak ci to powiedzieć, ale musisz wiedzieć! Poznałam naprawdę miłego chłopaka, jeździ niebieskim Fordem Convertible. Zabiera mnie na tańce i jest prawdziwym gentlemanem. Nie wiem, co może przynieść przyszłość, więc jedynym wyjściem jest zwrócić ci pierścionek i zdjęcie. Nie chcę cię skrzywdzić! Wiem, że na pewno poznasz wspaniałą dziewczynę, kiedy ta straszna wojna się skończy! Miej dobre życie i proszę, nie znienawidź mnie.''

Sprawa była i jest nadal bardzo intymna i wstydliwa. Na żołnierzy działało to niszczycielsko. Zdarzały się przypadki samobójstw.

Zjawisko to nie zaniknęło po II WŚ i istnieje po dziś dzień. ''Dear John letter'' jest m.in. jednym z motywów przewodnich filmu ''Zabójca Rosemary''.

Ogłoszenie: zawieszam na parę dni stronę z różnych przyczyn osobistych.

Autor postu: II wojna światowa w kolorze

#iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny

Polscy żołnierze w Normandii. Bitwa pod Falaise [galeria fotografii]

Data: 13.06.2019 19:24

Autor: plodny_wykopek

tytus.edu.pl

W czasie walk w Normandii, rozegranych po alianckim lądowaniu na francuskich plażach, brała udział także polska 1 Dywizja Pancerna. Jej żołnierze, dowodzeni przez gen. Stanisława Maczka, wsławili się szczególnie w bitwie pod Falaise, kiedy zamknęli pierścień okrążenia wokół niemieckich wojsk.

#nauka #gruparatowaniapoziomu #liganauki #historia #fotohistoria #iiwojnaswiatowa

Na plaży w Kuźnicy znaleźli legendarne niemieckie działo 88 mm i rosyjską 45 mm

Data: 11.06.2019 23:48

Autor: kicioch2

zwiadowcahistorii.pl

W dniu wczorajszym ekipie programu „Tank Hunter” zajmujące się polowaniem na broń pancerną z czasów drugiej Wojny Światowej, na plaży w Kuźnicy udało się znaleźć i wydobyć niemieckie działo 8,8 cm Flak (potocznie zwane osiemdziesiątką ósemką). Dodatkowo dziś trafili rosyjską armatę kalibru 45 mm…

#polska #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #iiwojnaswiatowa #zwiadowcahistorii

Bloomberg: Nawet jeśli Niemcy nie zapłacą reparacji Polsce i Grecji, powinni...

Data: 08.06.2019 09:50

Autor: zawodowy_partyjniak

forsal.pl

…wsłuchać się w żądania tych krajów. Żądania Grecji i Polski w kwestii wypłacenia im przez Niemcy reparacji za II wojnę światową są coraz większe. Może się wydawać, że to tylko chęć przypodobania się wyborcom, ale w rzeczywistości to próba ugruntowania w historii zasadności żądań (…)

#polska #hahard #historia #niemcy #ekonomia #iiwojnaswiatowa

- Przeżyłem niemiecką egzekucję - Ludwik Zalewski [+18]

Data: 24.05.2019 13:21

Autor: zawodowy_partyjniak

youtube.com

W lutym 1944 roku trzynastoletni Ludwik Zalewski został zatrzymany przez niemiecką żandarmerię w czasie zbierania węgla na torowisku. Wkrótce rozegrał się prawdziwy dramat … "(…) Rozstrzeliwują, jeden, drugi i teraz ja … strzelili koło mnie, coś mnie uderzyło, coś czułem w policzek (…) "

#polska #historia #drugawojnaswiatowa #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #iiwojnaswiatowa

Der klejne general (mały generał) policji żydowskiej warszawskiego getta –...

Data: 23.05.2019 04:47

Autor: JestemNaNie

wprawo.pl

Z powodu okrucieństwa, nadgorliwości w spełnianiu rozkazów niemieckich oraz niskiego wzrostu Jakuba Lejkina, zastępcę komendanta policji żydowskiej w getcie warszawskim, nazywano „małym generałem” (der klejne general). Przed wojną pracował jako adwokat w Warszawie. Był niezwykle…

#polska #ciekawostki #wydarzenia #historia #ciekawostkihistoryczne #iiwojnaswiatowa

118 lat temu urodził się rtm. Witold Pilecki

Data: 13.05.2019 21:32

Autor: piotre94

tvp.info

118 lat temu – 13 maja 1901 r. – urodził się Witold Pilecki, rotmistrz kawalerii Wojska Polskiego, żołnierz Armii Krajowej, jeden z żołnierzy niezłomnych, walczących w powojennym podziemiu niepodległościowym. Aresztowany przez bezpiekę w 1947 r., został oskarżony przez komunistyczne władze o działalność szpiegowską, a następnie w pokazowym procesie skazany na śmierć i stracony w więzieniu na warszawskim Mokotowie, 25 maja 1948 r. Jego ciała do dziś nie odnaleziono. #polska #historia #iiwojnaswiatowa