Mit o Syzyfie

Data: 09.04.2020 20:27

Autor: poeta

poezja.org

Karą za oszustwa i intrygi znieważające bogów olimpijskich, a będące wyrazem pychy i braku pobożności, stało się, z wyroku Zeusa, wtaczanie rękoma i głową ciężkiego głazu na szczyt góry. Gdy kamień jest już blisko wierzchołka, spada, zaś Syzyf rozpoczyna swą pracę od nowa.

#historia #mity #grecja

Zbrodnie Króla Belgów w Kongo - Leopold II

Data: 04.04.2020 08:15

Autor: xeerxees

youtube.com

#historia #belgia

Historia Wolnego Państwa Kongo – prywatne państwo jednego człowieka, króla Leopolda II. Ludzkie ZOO w Belgi było otwarte do końca lat 50 XX wieku. Za bogactwem pałaców w Brukseli stoją zbrodnie na ludności Afryki.

Data: 02.04.2020 22:04

Autor: FiligranowyGucio

To co odpowiedzała mi ambasada Włoch na głupi komentarz Gazjety Wiybiórczej :)

Grazie per le belle parole, molto apprezzate ! L’amicizia secolare tra Italia e Polonia va oltre uno stupido commento di un giornalista !

Ambasciata d’Italia in Polonia /

Embassy of Italy to Poland

Plac Dąbrowskiego, 6 00-055 Warsaw

www.ambvarsavia.esteri.it

Buona giornata !

Dziękuję za piękne słowa, bardzo doceniam! Świecka przyjaźń między Włochami a Polską wykracza poza głupi komentarz dziennikarza!

Aldo Amti

Embassy of Italy to Poland

#historia

Data: 02.04.2020 10:35

Autor: FiligranowyGucio

Aby pobrać trzeba tylko wyłączyć blokowania reklam

#Ksiazki

#Historia

W cieniu czerwonej Gwiazdy. Zbrodnie sowieckie na Polakach (1917-1956)

Prezentowana Państwu książka, mimo tragicznej powagi poruszanych w niej tematów, powstała jako publikacja przeznaczona dla szerokiego grona odbiorców. Nie chcieliśmy by stała się wydawnictwem przeznaczonym jedynie dla profesjonalistów. Naszą intencją było stworzenie lektury służącej szeroko pojmowanej edukacji historycznej, wypełniającej olbrzymią lukę w rzetelnym opisywaniu dziejów Polski, zwłaszcza dziejów najnowszych.

lubimyczytać.pl

https://docer.pl/doc/xxse8vs-

Leszek Żebrowski

Data: 01.04.2020 21:14

Autor: FiligranowyGucio

facebook.com

Leszek Żebrowski_FB

Polecam poniższe uwadze ignorantom (po prostu pacanom) lewicowym i pseudo-prawicowym (tzw. chamokomunie), którzy dwoją się i troją w przedziwnej symbiozie (czy tylko bezinteresowne?), aby przypisać Narodowym Siłom Zbrojnym wszystko, co najgorsze. Zamiast namiętnego studiowania komunistycznej polit-ramoty, pochodźcie po archiwach, poszukajcie, nauczcie się rozumieć dokumenty. Wiem, że to wołanie na puszczy, ale może jednak…

Oto fragment raportu Gestapo z przełomu 1944/1945, poświęcony NSZ: „Powstanie i istota nielegalnej polskiej organizacji Narodowe Siły Zbrojne” (fragment) o swych rzekomych „kolaborantach”:

"Wielkim celem politycznym Obozu Narodowego a w tym i NSZ jest walka o niepodległość Polski, przy czym następujące kwestie wysuwają się na czoło:

  1. zdobycie Prus Wschodnich dla Polski.

  2. zdobycie ziem aż po Odrę i Nysę.

  3. obrona kraju przed komunistami i Ukraińcami i zniweczenie ich

starań o oderwanie polskich ziem wschodnich.

NSZ rozwinęły swą wojskową organizację prawie na całe terytorium byłego państwa polskiego, szczególnie jednak skoncentrowane były na lewym brzegu Wisły. Ich bataliony i samodzielne kompanie stanowiły najistotniejsze siły powstańcze obok AK. Szeregi NSZ składają się z żołnierzy wyszkolonych w oparciu o jasne, idealistyczne podstawy, którzy albo przed wojną działali w jednej z grup narodowych, albo politycznie i bojowo sprawdzili się w czasie tragedii grudnia [sic! powinno być września – L.Ż.] 1939 r. lub w podziemnej walce z Niemcami".

I jeszcze całościowa ocena tej formacji z tzw. Raportu gen. Reinharda Gehlena (początek 1945 r.):

"Był to najsprawniej zorganizowany i najbardziej sprężyście dowodzony nielegalny polski związek zbrojny. Brak dokumentów na temat jego dowództwa, struktury, stanu liczebnego, uzbrojenia itd."

Czyli do końca okupacji Niemcom nie udało się na tyle rozszyfrować NSZ, aby dysponować o nich pełną wiedzą. To od czego mieli rzekomych kolaborantów w ich szeregach?

foto w koment.

#historia #leszekzebrowski #nsz

Platon: Piękny umysł

Data: 29.03.2020 20:08

Autor: poeta

poezja.org

W prze­ci­wień­stwie do prac pra­wie wszyst­kich współ­cze­snych mu uczo­nych, pi­sma Pla­to­na do­tar­ły do nas w ca­ło­ści, co świad­czy o du­żym za­in­te­re­so­wa­niu nimi, sty­mu­lu­ją­cym kosz­tow­ne prze­pi­sy­wa­nie i pie­czo­ło­wi­te prze­cho­wy­wa­nie ksią­żek rę­ko­pi­śmien­nych. Za­in­te­re­so­wa­nie i wie­lo­ra­ka re­cep­cja my­śli Fi­lo­zo­fa raz wzra­sta­ły, raz ma­la­ły, sta­le obec­ny był też, tak wi­docz­ny w ży­wo­tach, po­dziw dla cha­ry­zma­tycz­ne­go umy­słu, mó­wią­ce­go swo­bod­nie o ezo­te­rycz­nych spra­wach, prze­kra­cza­ją­cych spo­łecz­ne prze­świad­cze­nia i kon­wen­cje, nie tyl­ko Hel­la­dy. Jak pi­sze Wła­dy­sław Wi­twic­ki: „Platon nie był systematykiem ani człowiekiem zrównoważonym i spokojnym. Treści jego pism niepodobna związać w układ pozbawiony sprzeczności, porządny i zamknięty”.

#poezja #kultura #historia

Muzeum Auschwitz: zmarł ostatni z żyjących więźniów Sonderkommanda

Data: 29.03.2020 19:39

Autor: HaHard

tinyurl.com

W wieku 97 lat w środę zmarł były więzień Auschwitz, grecki Żyd Dario Gabbai – podaje w niedzielę na Twitterze Muzeum Auschwitz. Był prawdopodobnie ostatnim z żyjących członków Sonderkommanda, grupy więźniów zmuszanych do usuwania ciał zgładzonych w komorach gazowych.

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa #zydzi

"Pan Wołodyjowski" - ważny film w burzliwych czasach

Data: 29.03.2020 13:03

Autor: HaHard

polskieradio24.pl

51 lat temu, 28 marca 1969 roku w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie miała miejsce uroczysta premiera filmu "Pan Wołodyjowski" w reżyserii Jerzego Hoffmana. Przy realizacji tak ważnego dla Polaków obrazu, realizatorzy natrafili na liczne trudności właściwe dla burzliwego roku 1968.

#hahard #historia #film

80 lat temu gestapo aresztowało Janusza Kusocińskiego

Data: 29.03.2020 12:50

Autor: HaHard

dzieje.pl

28 marca 1940 r. w Warszawie aresztowany został przez gestapo Janusz Kusociński, lekkoatleta, mistrz olimpijski z Los Angeles w biegu na 10 km; żołnierz wojny obronnej 1939 r. W czasie okupacji zaangażowany w działalność konspiracyjną; rozstrzelany w Palmirach.

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa

Adam Mickiewicz: to są dziatki jednej Ojczyzny naszej, Polski, jednej Matki

Data: 27.03.2020 19:11

Autor: poeta

poezja.org

cele ide­owe Mic­kie­wicz ogło­sił w Składzie zasad, któ­ry uka­zał się szyb­ko po wło­sku (da­to­wa­ny na 29 mar­ca 1848), po pol­sku zaś do­pie­ro w roku 1875. Znalazły się tam bar­dzo ogól­ne po­stu­la­ty ra­dy­kal­nych re­form de­mo­kra­tycz­nych w bli­żej nie­do­okre­ślo­nej „przy­szłej Pol­sce”. Nie od­bie­ga­ły one od ogól­ni­ko­wych pro­gra­mów in­nych stron­nictw le­wi­co­wych i de­mo­kra­tycz­nych epo­ki: nada­nie zie­mi wło­ścia­nom, znie­sie­nie pod­dań­stwa, eman­cy­pa­cja ko­biet, pra­wa oby­wa­tel­skie dla Żydów) kwe­stia waż­na zwłasz­cza w za­bo­rze ro­syj­skim). Skład za­wie­rał też ele­men­ty me­sja­ni­stycz­ne, w kon­tek­ście po­li­tycz­nym i mi­li­tar­nym 1848 roku (pkt. 15: „Pomoc polityczna, rodzinna, należna od Polski bratu Czechowi i ludom pobratymczym czeskim, bratu Rusowi i ludom ruskim. Pomoc chrześcijańska wszelkiemu narodowi jako bliźniemu”). Mic­kie­wicz, sta­nąw­szy na cze­le swe­go Za­stę­pu był ma­ni­fe­sta­cyj­nie wi­ta­ny przez zwo­len­ni­ków po­glą­dów de­mo­kra­tycz­no-li­be­ral­nych (m.in. w Me­dio­la­nie, gdzie Rząd Tym­cza­so­wy za­twier­dził pro­jekt le­gio­nu pol­skie­go na służ­bie lom­bardz­kiej).

#literatura #kultura #historia #poezja

Pandemia czy już III wojna światowa?

Data: 27.03.2020 08:34

Autor: MaX

fronda.pl

Każdy kto w ostatnich tygodniach obserwuje to co się dzieje na świecie, jeżeli jest w stanie wznieść się ponad bieżące emocje, a ma choć minimum wiedzy o historii, może stwierdzić że znaleźliśmy się w stanie wojny. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki weszliśmy na skutek rozwoju koronawirusa COVID – 19 w III WOJNĘ ŚWIATOWĄ.

#swiat #polityka #polska #koronawirus #historia

Data: 26.03.2020 23:23

Autor: ziemianin

#ciekawostkihistoryczne #narody #ludzie #niemcy #ss #wojsko #legiony #historia

Niemieckie tarcze legionowe, narodów które dobrowolnie służyły dla hitlerowskich Niemiec

Albert Camus – Dżuma: "Na świecie było tyle dżum, co wojen. Mimo to dżumy i wojny zastają ludzi zawsze tak samo zaskoczonych."

Tylko Polska i Serbia nie zhańbiły się dobrowolną współpracą z niemieckimi mordercami.

Dla Adolfa Hitlera walczyło także około 150 tysięcy żydowskich żołnierzy !

Więzienie dla Młodocianych w Jaworznie. Tak polscy komuniści rozumieli resocjalizację

Data: 25.03.2020 19:57

Autor: HaHard

wielkahistoria.pl

W planach Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Jaworzno miało być pokazowym więzieniem dla młodocianych „wrogów ludu”. Za sprawą pogadanek, odpowiednich książek i ciężkiej pracy zamierzano uczynić z nich gorliwych zwolenników nowego ustroju. Ale co naprawdę działo się z murami upiornego zakładu?

#hahard #historia #komunizm #polska

PASZPORTY PARAGWAJU

Data: 25.03.2020 17:40

Autor: reflex1

youtube.com

Film „Paszporty Paragwaju” w reżyserii Roberta Kaczmarka opowiada mało znaną historię współpracy polsko-żydowskiej, której celem nadrzędnym było życie drugiego człowieka. W latach 1942–1943 w poselstwie RP w Bernie funkcjonowała nieformalna grupa złożona z polskich dyplomatów oraz działaczy organizacji żydowskich. Wspólnie działali na rzecz uzyskiwania paszportów państw Ameryki Południowej. Fałszywe dokumenty trafiały do Żydów w okupowanej Europie, którzy dzięki nim uniknęli w większości wywózek do niemieckich obozów zagłady. Posiadacze tych paszportów trafiali do obozów dla internowanych w Niemczech (Tittmoning, Liebenau, Bölsenberg) oraz do okupowanej Francji (Vittel). Część z nich doczekała końca wojny. Rodziny wielu ocalonych dopiero dziś dowiadują się, komu tak naprawdę zawdzięczają życie. Do grupy działającej przy polskim poselstwie w Bernie należeli: Aleksander Ładoś – od kwietnia 1940 r. poseł pełnomocny w Bernie; jego współpracownik Konstanty Rokicki – konsul w Bernie; Stefan Jan Ryniewicz – sekretarz i kierownik Wydziału Konsularnego w Bernie; Juliusz Kühl – sekretarz poselstwa. Ze strony organizacji żydowskich ogromną rolę odegrali: Adolf H. Silberschein – działacz syjonistyczny, poseł na Sejm RP oraz Chaim Eiss – rabin, działacz Agudat Israel.

#historia #iiwojnaswiatowa

Tlen.pl — kultowy polski komunikator. Wspomnienie konkurenta Gadu-Gadu

Data: 22.03.2020 15:31

Autor: dobrochoczy

dobreprogramy.pl

Dawno, dawno temu w czasach kiedy jeszcze nie było Facebooka i Messengera w Polsce miał swój czas chwały komunikator Tlen.pl. Stanowił on komunikacyjną alternatywę dla o rok starszego Gadu-Gadu. A co najważniejsze w szczytowym okresie działalności posiadał jedną z najbardziej popularnych poczty elektronicznych w kraju. Tlen był więc bardzo poważnym zawodnikiem na polskiej scenie internetowej w pierwszej dekadzie XXI wieku. Toteż wypada opisać trochę faktów dotyczących działania tego legendarnego już komunikatora. #gimbynieznajo #ciekawostki #historia #internet #gg

Data: 17.03.2020 18:49

Autor: Monte

Antyczna dekoracja ciała z zachodnich Chin

. Cmentarz Zaghunluq w zachodnich Chinach posiada kilka grobów rozsianych na kilometrze kwadratowym. W 1985 r. Podczas wykopalisk w grobowcu 2 odkryto zmumifikowane w naturalny sposób szczątki mężczyzny, kobiety i dziecka datowane na około 1000 lat p.n.e. Zostali pochowani w grobie wykonanym z glinianych cegieł pokrytych warstwami gałęzi drzew, trzcin, skór zwierząt i tkanych mat. Cała trójka miała na sobie bardzo dobr zachowaną odzież z niebieskiej, żółtej i czerwonej wełny.

. Zarówno dorośli, „Chärchän Man”, jak i „Chärchän Woman” mają na twarzach żółte i czerwone wzory, które czasem błędnie identyfikowano jako tatuaże, ale w rzeczywistości są to pozostałości ochrowej farby na twarz nakładanej w czasie pochówku. W grobie znaleziono miskę tego samego pigmentu ochry wraz z szpatułkami kostnymi użytymi do aplikowania.

. Sądzono, że te i inne mumie z zachodnich Chin miały być pochodzenia europejskiego, a nawet celtyckiego, ale nie są. Badania DNA mitochondrialnego i chromosomu Y wielokrotnie wykazały, że populacje z epoki żelaza w Tarim Basin były domieszką równorodowodu wschodniego jak i zachodniego. Niektóre osoby żyjące w tym regionie 2000 lat temu dzielili starożytne macierzyńskie pochodzenie z Europejczykami z Europy Zachodniej, ale tysiąclecia przed erą żelaza linie te przecinały się już ze wschodnimi liniami eurazjatyckimi, powodując zróżnicowaną populację – jak można się spodziewać na Jedwabnym Szlaku!

. Więcej informacji na temat tego grobu znajduje się w Kamberi (1994) “The Three Thousand Year Old Chärchän Man”

#historia #archeologia #chiny #przodkowie #tatuaze

Wyspa kanibali - deportacja i śmierć na Syberii [DOKUMENT]

Data: 16.03.2020 22:31

Autor: radudzik

youtube.com

Interesujący dokument z Planete na temat mało znanego epizodu w historii reformatorów ludzkości. Niestety nie bez wad, na co zwracają uwagę komentatorzy na yt:

To jest zakłamany film . Ucieczka ludności wiejskiej do miast nie była spowodowana industrializacją , a kolektywizacją połączoną z bezwzględną rekwizycją żywności . To zniszczyło rolnictwo i doprowadziło do kontrolowanego głodu na Ukrainie w wyniku którego zmarło ponad 6 mln ludzi. To było celowe działanie mające wyniszczyć niechętną komunistom część społeczeństwa. Film manipuluje mieszając częściową prawdę z absurdalnymi wnioskami . Pomijane są istotne informacje , a uwypuklane cząstkowe , zaciemniając obraz całego procesu i jego prawdziwe przyczyny.

Ten co wybierał materiały filmowe to jakiś DEBIL , pomieszanie z poplątaniem. Polscy żołnierze a w tle o rosyjskiej policji komentarz, głód – zdjęcia z getta warszawskiego, takich kwiatków tutaj więcej.

#historia #zsrr #dokument

Homer: Muzy głosy wdzięcznymi śpiewały pieśni na zmianę

Data: 16.03.2020 21:53

Autor: poeta

poezja.org

Do­brze zna­ne po­rów­na­nia ho­me­ryc­kie trud­no uznać za ru­ty­no­we czy sche­ma­tycz­ne. Są bar­dzo żywe i pla­stycz­ne, kre­ślą ob­ra­zy przy­ro­dy i oby­cza­jów, sta­no­wiąc cen­ne świa­dec­two, nie do prze­ce­nie­nia dla ar­che­olo­gii i an­tro­po­lo­gii kul­tu­ry. Fa­scy­na­cję pra­cą rąk ludz­kich i sztu­ką od­da­ją opi­sy dzia­ła­ją­cych na emo­cje, za­chwy­ca­ją­cych przed­mio­tów (ber­ło z Iliady II. 100-108, a zwłasz­cza opis tar­czy Achil­le­sa z ks. XVIII, bar­dzo po­dob­nej do tarcz orien­ta­li­zu­ją­cych z VIII wie­ku, zna­le­zio­nych na Kre­cie).

#historia #literatura #poezja #kultura

Horacy: Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie

Data: 15.03.2020 14:18

Autor: poeta

poezja.org

Horacy szczególnie upodobał sobie przed­sta­wia­nie po­szcze­gól­nych prawd fi­lo­zo­fii ży­cia w for­mie utwo­rów nie­wiel­kich. Tam też zna­la­zła wy­raz jego umie­jęt­ność kon­den­sa­cji tre­ści, sta­ran­ne­go do­bo­ru słów przy jed­no­cze­snej ich oszczęd­no­ści. Moż­na tu do­pa­trzeć się pew­nych ana­lo­gii do sty­lu praw­ni­ków rzym­skich doby kla­sycz­nej, cał­ko­wi­cie od­mien­ne­go od mów są­do­wych, a cha­rak­te­ry­zu­ją­ce­go się wła­śnie pre­cy­zją, zwię­zło­ścią i ele­gan­cją.

#historia #kultura #poezja

40 lat temu na Okęciu doszło do katastrofy samolotu Ił-62 „Mikołaj Kopernik”

Data: 14.03.2020 13:20

Autor: HaHard

dzieje.pl

40 lat temu, 14 marca 1980 r., podczas lądowania na warszawskim Okęciu doszło do katastrofy samolotu Ił-62 „Mikołaj Kopernik”. Zginęło 77 pasażerów, m.in. piosenkarka Anna Jantar, i dziesięciu członków załogi. Wiele okoliczności tragedii wyjaśniono dopiero dekadę temu.

#hahard #lotnictwo #historia

25 lat temu zmarł Franciszek Gajowniczek; w Auschwitz życie oddał za niego o. Maksymilian Kolbe

Data: 13.03.2020 20:40

Autor: HaHard

dzieje.pl

„Na apelu Gajowniczek stał w drugim rzędzie. Jak go wybierali, to wystąpił Kolbe, który stał w przedostatnim szeregu, bo był wysoki. W momencie, gdy się to działo nie zdawaliśmy sobie sprawy, że to będzie aż tak wielka ofiara. (…) Dopiero na bloku to przeżywaliśmy. To był wielki, heroiczny czyn"

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa #kolbe #niemieckieobozy

Eksperymenty na dzieciach w Auschwitz

Data: 10.03.2020 07:33

Autor: HaHard

wielkahistoria.pl

Niemiecki obóz koncentracyjny był świadkiem potworności, które ciężko ubrać w słowa. Wśród nich swoją gehennę przechodziły dzieci, które nazistowscy zbrodniarze poddawali eksperymentom.

Towarzysząca ideologii nazistowskiej pseudonauka wymagała ofiar. Wyjątkowe cierpienie spotykało dzieci, w największej liczbie żydowskie, które zesłano do obozów śmierci.

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa

Algierska wojna o niepodległość

Data: 08.03.2020 13:48

Autor: Macer

opinie.wp.pl

Mam kolegę Algierczyka, kiedyś wspominał mi o tym, że w Algierii nienawidzi się Francuzów jak u nas Niemców, bo ich mordowali, torturowali, budowali obozy. Teraz przeczytałem ten artykuł i dopiero zrozumiałem powagę sprawy. W latach 50-60 europejskie „cywilizowane” państwo, wycierające sobie gębę prawami człowieka na każdym kroku, parę lat po IIWŚ zafundowało tamtejszym mieszkańcom piekło.

#historia #francja #wojna

Data: 06.03.2020 20:59

Autor: Alojz

Ciekawe nagranie z 1942 roku , niemieckie radio.W czasie Bożego Narodzenia, niemieccy żołnierze z wszystkich frontów gdzie włączyli śpiewają kolędę

Najbardziej ciekawe jest jak na poczatku spiker radiowy łączy się z wszystkimi frontami gdzie w tym dniu Niemcy walczyli.

To pokazuje że tej wojny nie mogli wygrać

Są napisy w filmie

https://youtu.be/y7YcvX-PCFQ

#wszystkooniemczech

#iiwojnaswiatowa #historia

Data: 06.03.2020 12:30

Autor: aborygo

BYĆ MOŻE DLA CIEBIE TO ŻOŁNIERZE WYKLĘCI, DLA MNIE TO KOMUNISTYCZNE BANDY POZOROWANE.


Na zdjęciu: zalążek pierwszej "bandy pozorowanej" MO, tworzonej przez Gutmana Ałefa vel Gustawa Bolkowiaka (siedzi w środku w drugim rzędzie).


"Bandy pozorowane" – była to jedna z najbardziej perfidnych metod zwalczania Żołnierzy Wyklętych przez komunistów po 1944 r. Ile zbrodni, przypisanych przez historyków i propagandystów komunistycznych podziemiu niepodległościowemu było ich dziełem? Na terenach opanowanych przez partyzantkę antykomunistyczną stosowano taką metodę nawet do lat 50-tych. Już sam fakt, że były one powoływane przez różne formacje, utrudnia ich zbadanie i opisanie. Na terenach za obecną granicą wschodnią takie "bandy" tworzyło NKWD. W Polsce Ludowej były "bandy pozorowane" tworzone przez: Urzędy Bezpieczeństwa, Informację Wojskową, Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Milicję Obywatelską i Ochotniczą Rezerwę Milicji Obywatelskiej. Ponadto własne bojówki, udające "partyzantów", tworzył najbardziej zaufany aktyw Polskiej Partii Robotniczej. Były również "bandy pozorowane", powoływane przez "ludowe" Wojsko Polskie. Włącznie z NKWD było ich aż osiem rodzajów!

Ich rolą było rozpoznawanie terenu, kto i gdzie sprzyja organizacjom niepodległościowym, werbowanie agentury terenowej, w wielu przypadkach – rozbijanie grup prawdziwej partyzantki. Organizacje niepodległościowe od początku potępiały i ujawniały zjawisko powoływania przez komunistów "band pozorowanych", wskazując na drastyczne metody ich działania i związaną z tym powszechną dezinformację. Np. komendant Okręgu Białostockiego Narodowego Zjednoczenia Wojskowego już w czerwcu 1945 r. ostrzegał przed nimi: "zdarza się, że jakieś nieznane, uzbrojone oddziały grasują w nocy po okolicach i w imię patriotyzmu, pod grozą śmierci, biciem nakładają na najlepszych Polaków wysoką kontrybucję lub grabią majątek rzekomo na cele podziemnej organizacji. Przy tym katują ludzi, bijąc dzieci i łamiąc ręce niewiastom".

Czasem dochodziło do rażących "błędów i wypaczeń" w postaci dekonspiracji sprawców. Tak było m.in. w przypadku morderstwa, popełnionego przez ubeckie "szwadrony śmierci" 1 grudnia 1945 r. w Budkach Petrykowskich pod Grójcem na Zbigniewie Hanke, Tadeuszu Liszkiewiczu i Bolesławie Łukowskim. Zbrodnia wyszła na jaw i została nagłośniona już następnego dnia, bowiem czwarta osoba, która też miała być zlikwidowana, Józef Sikorski (działacz PSL) dosłownie wyszedł z grobu. Po strzałach oddanych przez UB-owców udał martwego, został przysypany zmarzniętymi grudami ziemi razem ze zwłokami innych ofiar, a następnie po ucieczce morderców zdołał się wydostać z mogiły. Złożył wyczerpujące zeznanie i ujawnił dane personalne znanych sobie sprawców. Ale mimo to śledztwo nie zostało wszczęte a on, na skutek śmiertelnego zagrożenia, ukrywał się przed sprawcami aż do 1956 r. Sprawa była przedmiotem postępowania w prokuraturze PRL, ale ustaleni sprawcy – funkcjonariusze UB, MO i działacze PPR – zostali objęci amnestią z 1947 r. (przeznaczoną przecież dla podziemia!) i jako "ujawnieni" uniknęli w ten sposób jakiejkolwiek kary.

Funkcjonariusze partyjni ujawniali swój udział w tworzeniu "band pozorowanych", lecz jako sprawców fałszywie wskazywano na… żołnierzy AK! Tak zrobiła m.in. Maria Turlejska: "Wiemy z autopsji, że już jesienią 1944 r. w Otwocku utworzona została specjalna szkoła przy Komendzie Głównej MO do szkolenia dywersantów i terrorystów. Werbowano do niej m. in. chłopców i dziewczęta z AK (…). Z tej właśnie kadry, szkolonej celowo, powstały pierwsze oddziały pozorowane".

Istnienie owej "szkoły" i fakt, że decyzje zapadały na najwyższym szczeblu, potwierdził jej pierwszy komendant Gutman Ałef vel Gustaw Alef-Bolkowiak: "Do oddziału naszego została włączona 25-osobowa grupa „Czwartaków”." Nie byli to więc "chłopcy i dziewczęta z AK", których po latach usiłowała fałszywie obciążyć Turlejska, tylko najbardziej zaufani AL-owcy, nawet we własnych szeregach określani jako skrajnie zdemoralizowani przestępcy!

"Ściśle tajny" raport płk. (później gen.) Janusza Neugebauera vel Zarzyckiego z Informacji Wojskowej ("Taktyka walki z bandami" z 5 stycznia 1946 r.) nakazywał:

"Tworzyć z aktywistów partyjnych, robotników, żołnierzy, oficerów oddziały partyzanckie, ubrane po cywilnemu, wypuszczać w las celem wprowadzenia dezorganizacji w szeregach band.

Zaostrzyć represje wobec członków band, osób współpracujących. Złamać bezkarność chłopstwa, ukrywającego bandytów. Na bandycki terror reakcji odpowiedzieć naszym terrorem. Postawić zasadę odpowiedzialności zbiorowej za zbrodnie dokonywane na jej terenie. Na akty zbrodnicze reagować natychmiast […]:

– natychmiastowe na miejscu rozstrzeliwanie schwytanych z bronią w ręku, właścicieli domów, w których broń została znaleziona;

– w skrajnych wypadkach, przy napotkaniu na zbrojny opór wsi, spalenie wsi".

#zolnierzewykleci #bekazlewactwa #prl #historia #iiwojnaswiatowa #neuropa #4konserwy

Wielki głód w Galicji. Umarło 10% ludności, matki pożerały własne dzieci

Data: 04.03.2020 22:09

Autor: HaHard

wielkahistoria.pl

Trupów było tak wiele, że nie miał kto ich grzebać. Łącznie zmarło pół miliona ludzi – 1/10 całej populacji Galicji. Dlaczego do dzisiaj milczymy o katastrofie z epoki zaborów? Dlaczego nigdy nie rozliczono winnych zagłodzenia polskich wsi?

#hahard #historia #polska

Zwycięstwo Adolfa Hitlera w wyborach, 6 listopada 1932 roku. Dlaczego Niemcy...

Data: 04.03.2020 22:05

Autor: HaHard

wielkahistoria.pl

…zagłosowali na szaleńca? Pozbawiony znaczenia incydent, który w żaden sposób nie zachwieje systemem. Odrobina radykalizmu i oszołomstwa, potrzebna by otrzeźwić wyborców. I śmieszny krzykacz, który na pewno uspokoi się, gdy tylko zasiądzie w kanclerskim fotelu. Adolf Hitler wygrał demokratyczne wybory. I nikt z tego powodu nie panikował.

#hahard #historia #niemcy

Oblężenie Sarajewa - miasto obrócone w gruzy

Data: 03.03.2020 00:38

Autor: HaHard

polskieradio24.pl

24 lat temu, 29 lutego 1996, wojska serbskie odstąpiły od oblężenia Sarajewa. Podczas trwającej cztery lata blokady miasta zginęło prawdopodobnie 10 tys. osób, w tym 1,5 tys. dzieci.

4 lata trwał dramat mieszkańców Sarajewa. 4 lata masakr ludności cywilnej i ostrzałów. 4 lata tragedii. Oblężenie Sarajewa było najdłuższe i najbardziej krwawe w historii Europy po II wojnie światowej.

#hahard #historia #sarajewo #balkany #jugoslawia #serbia #bosnia

Stefan Kisielewski – walczył z "dyktaturą ciemniaków"

Data: 03.03.2020 00:36

Autor: HaHard

polskieradio24.pl

29 lutego 1968 roku Kisielewski, mówiąc podczas posiedzenia Związku Literatów Polskich o cenzurze, nazwał ją "dyktaturą ciemniaków". Władza poczuła się obrażona, zwłaszcza, że trafne sformułowanie podchwycili inni.

"Dyktaturą ciemniaków" Stefan Kisielewski nazwał władze PRL, które zdjęły z afisza przedstawienie "Dziady" w reżyserii Kazimierza Dejmka. Dwa tygodnie później, 11 marca Kisiel został pobity przez "nieznanych sprawców", potem stracił pracę redaktora w wydawnictwie muzycznym, zerwano z nim umowę na muzykę dla filmu, znowu zawieszono jego felietony. Kisiel zajął się więc pisaniem dzienników.

#hahard #historia #prl #literatura #kultura

Klementyna Mańkowska. Bezczelna polska hrabina była jedną najlepszych agentek wywiadu podczas IIWŚ

Data: 03.03.2020 00:20

Autor: HaHard

wielkahistoria.pl

Hrabina Mańkowska miała styl. Od oficerów gestapo, którzy ją przesłuchiwali, na wstępie zażądała śniadania i kieliszka dobrego czerwonego wina. Niemieckiego obywatelstwa… uprzejmie odmówiła. I doprowadziła do tego, że wodzony za nos nazistowski wywiad pomógł jej dostarczyć aliantom wprost bezcenne informacje. Jak jej się to udało?

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa #ciekawostkihistoryczne

Władysław Grabski - ojciec polskiego złotego

Data: 03.03.2020 00:18

Autor: HaHard

polskieradio24.pl

82 lata temu zmarł Władysław Grabski, polityk, ekonomista, dwukrotny premier RP, minister skarbu i autor reformy walutowej.

Był postacią, o której z pełnym przekonaniem można powiedzieć: fachowiec, mąż stanu i polityk propaństwowy. Władysław Grabski, znany przede wszystkim jako autor reformy walutowej, dla budowy II RP dokonał o wiele więcej.

#hahard #ekonomia #historia

II wojna światowa. Nieznana bitwa o Kaukaz

Data: 03.03.2020 00:11

Autor: HaHard

rp.pl

W 1942 r. hitlerowska armia rozpoczęła ofensywę na Kaukaz. Oficjalnie chodziło o zdobycie pól naftowych i wywalczenie szlaku do brytyjskich Indii. Ale czego na Kaukazie szukała z uporem formacja SS „Ahnenerbe”? I dlaczego po wojnie Sowieci ogłosili rejon hitlerowskich badań strefą zamkniętą?

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa #okultyzm

Przyczyny potopu szwedzkiego. Jak doszło do jednej z najbardziej niszczycielskich wojen...

Data: 02.03.2020 23:52

Autor: HaHard

wielkahistoria.pl

… w dziejach Polski? Jan Kazimierz Waza nie miał żadnych zadatków na króla. Tułacz, awanturnik i lubieżnik bez politycznego rozeznania, za to z niezwykle rozbuchaną ambicją. To właśnie on sprowadził na Rzeczpospolitą jedną z największych katastrof w historii.

#hahard #historia #szwecja

Okultyzm w III Rzeszy. Jak Niemcy parali się czarną magią

Data: 02.03.2020 09:55

Autor: HaHard

twojahistoria.pl

Wraz z odrodzeniem się mody na ezoteryzm i okultyzm w latach 60-tych XX wieku, ożyły legendy związane z domniemanymi konszachtami nazistów z siłami nadprzyrodzonymi. Temat ten rozbudzał wyobraźnię do czerwoności, co znalazło swoje odzwierciedlenie w niezliczonych publikacjach o zróżnicowanym poziomie merytorycznym.

#hahard #historia #iiirzesza #okultyzm #ciekawostkihistoryczne

Czy Pius XII milczał ws. Holocaustu? Dziś historyczne otwarcie jego archiwów

Data: 02.03.2020 09:53

Autor: HaHard

rmf24.pl

Poniedziałek będzie historycznym, długo oczekiwanym dniem w Watykanie – na mocy decyzji papieża Franciszka otwarte zostaną tajne dotychczas archiwa dotyczące pontyfikatu Piusa XII, który stał na czele Kościoła katolickiego w latach 1939-1958.

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa #religia

Ernest Malinowski - zbudował najwyższą kolej świata

Data: 02.03.2020 08:29

Autor: HaHard

polskieradio24.pl

Projekt inżyniera Ernesta Malinowskiego przewiduje przeprowadzenie linii kolejowej na wysokości prawie 5000 m n.p.m., a to jest niemożliwe. Również zaprojektowane przez niego mosty i żelazne wiadukty są jeszcze mało znane w technice, obliczenia wątpliwe, a realizacja ryzykowna – tak oceniali projekt Polaka XIX-wieczni eksperci.

#hahard #historia #kolej #inzynieria

Data: 02.03.2020 05:31

Autor: Alojz

Rok 1917,13 stycznia.

Pociąg osobowy, składający się z 26 wagonów, zbliża się z dużą prędkością do rumuńskiej stacji kolejowej Ciurea.

W przepełnionym pociągu znajdują się ranni rosyjscy żołnierze i uchodźcy, uciekający przed zbliżającym się frontem.Maszynista próbuje hamować przed stacją kolejową, jednak hamulce nie działają. Maszynista próbuje włączyć " wsteczny bieg " co jednak powoduje że pociąg przyspiesz.W efekcie końcowym, pociąg wywraca się na rozjeździe kolejowym. Część wagonów staje w płomieniach.

W wyniku katastrofy ginie między 600-1000 osób.

#historia #rumunia

Żydzi wśród komunistów II RP i w aparacie NKWD i UB

Data: 01.03.2020 09:58

Autor: FiligranowyGucio

polishnews.com

Kwestia nadreprezentatywności Żydów w strukturach komunistycznych II RP i w powojennym aparacie przemocy NKWD i UB nie powinna już dziś budzić najmniejszych wątpliwości i kontrowersji. Takie są fakty i to też jest część naszej wspólnej, nieraz trudnej historii polsko-żydowskiej.

A czym był komunizm – jeden z najokrutniejszych totalitaryzmów XX wieku – i jaki „raj” m.in. dla Polski stworzył, nie trzeba chyba dziś nikogo przekonywać.

Warto jedynie wskazać, że już w okresie międzywojennym zarówno Komunistyczna Partia Polski, Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy, Komunistyczna Partia Zachodniej Białorusi czy też Komunistyczny Związek Młodzieży Polskiej jasno wyrażały separatystyczne poglądy i były – delikatnie mówiąc – niechętne niepodległej II RP. Jasno było to widać w okresie od 17 września 1939 roku (agresji Sowietów na Polskę), kiedy to właśnie te ugrupowania najchętniej witały „wyzwolicieli”…

#historia #zydzi #komunizm #polska #drugawojnaswiatowa

Data: 01.03.2020 02:32

Autor: Alojz

Gary Leon Ridgway (ur. 18 lutego 1949 w Salt Lake City) – amerykański seryjny morderca, znany jako Morderca znad Green River (ang. The Green River Killer). Najbardziej krwawy z amerykańskich seryjnych zabójców. W sumie, w latach 1982-1998 zamordował 49 kobiet.

W roku 2003 podczas procesu, by uniknąć kary śmierci poszedł na współpracę z sądem. Złożył obszerne zeznania i wskazał miejsca gdzie ukrył ciała kobiet.Za to został skazany na 48 krotne dożywocie, i 480 lat pozbawienia wolności.

https://en.m.wikipedia.org/wiki/Gary_Ridgway

#historia #usa #mordercy

Data: 01.03.2020 02:06

Autor: Alojz

Katastrofa w Bhopalu wydarzyła się w godzinach nocnych 3 grudnia 1984 w centrum miasta Bhopal w Indiach, w stanie Madhya Pradesh.Wskutek wypadku doszło do uwolnienia 40 ton izocyjanianu metylu w postaci gazu z fabryki pestycydów firmy Union Carbide.

Według danych Departamentu ds. Wycieku Gazu i Rehabilitacji Ofiar Tragedii w Bhopalu pod koniec października 2003 roku odszkodowania otrzymało 554 895 osób, które w wyniku katastrofy odniosły obrażenia i 15 310 osób z rodzin ofiar śmiertelnych. Średnia suma przyznana rodzinom ofiar śmiertelnych to $2200.

To się amerykanie wypłacili

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_w_Bhopalu

#historia #indie #usa

Data: 28.02.2020 17:30

Autor: Alojz

Pandemia grypy w latach 1918–1919 (hiszpanka)

Podawane są różne szacunki śmiertelności na całym świecie: od 21–25 mlndo 50–100 mln.

Wtedy żyło na świecie 1,6 miliarda ludzi

* Czarna śmierć – termin określający jedną z największych epidemii w dziejach ludzkości.Miedzy rokiem 1346 – 1353 zmarło 30% ludności ziemi.

Mapa europy, pokazująca rozprzestrzenie się czarnej śmierci w tych latach

https://de.m.wikipedia.org/wiki/Datei:Pestilence_spreading_1347-1351_europe.png

I w miarę aktualna mapa europy pokazującej zachorowania na #koronawirus

https://cdn.images.express.co.uk/img/dynamic/78/590x/secondary/Coronavirus-Europe-map-picture-latest-news-coronavirus-2335272.webp?r=1582875732969

#historia #medycyna #europa

Data: 28.02.2020 08:34

Autor: FiligranowyGucio

Izrael Eisenmann, Izrael Ajzenman, Julian Ajzenman, Julek Ajsenman, pseud. Julek, Chytry, Lew (od 1946 Julian Kaniewski)

Ajzenman urodził się 20 czerwca 1913 roku w Radomiu, a zmarł 19 grudnia 1965 w Lublinie.

Ajzenman wywodził się z biednej żydowskiej rodziny. Był działaczem komunistycznym, oficerem Armii Ludowej, UB, a także przestępcą. W roku 1930 wstąpił do Komunistycznej Młodzieży Polskiej, a w roku 1932 do Komunistycznej Partii Polski. W roku 1936 był karany za obrabowanie sklepu spożywczego. Po wyjściu na wolność ponownie zatrzymany za włamanie do sklepu oraz użycie broni przy próbie zatrzymania. W czasie pobytu za kratami pobił współwięźnia.

We wrześniu 1939 wydostał się z radomskiego więzienia i przystąpił do komitetu rewolucyjnego. Rok później Niemcy osadzili Izraela w getcie. Dwa lata później za sprawą żydowskiej policji trafił do aresztu w getcie, skąd wyszedł dzięki znajomościom w KPP. Po wyjściu został zastępcą dowódcy grupy partyzanckiej Gwardii Ludowej. Jesienią 1942 roku Ajzenman został dowódcą oddziału Gwardii Ludowej „Lwy”.

22 stycznia 1943 roku Julek wraz z oddziałem napadł na Drzewicę. Zamordowano wtedy siedem osób – w tym pięciu członków NSZ. 22 lipca oddział „Lwy” został rozbity przez NSZ. Ajzenman zaczął więc działać na własną rękę – zamordował m.in. oficera Armii Krajowej. Ten pospolity przestępca miał fatalną opinię nawet wśród członków Armii Ludowej.

W roku 1945 „Lew” został funkcjonariuszem Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Końskich, a następnie komendantem ochrony Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Poznaniu. W maju tego samego roku, przeciwko Ajzenmanowi wszczęto śledztwo. Stało się tak ze względu na wykorzystywanie przez niego stanowiska służbowego w celach prywatnych, bezprawne aresztowania osób, naruszenia nietykalności cielesnej, kradzieże czy podejrzenie popełnienia gwałtu na nieletniej. Siedząc w więzieniu był konfidentem Józefa Różańskiego – stalinowskiego zbrodniarza.

17 sierpnia 1946 skazano go na 3 lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat, jednak w roku 1947 w wyniku amnestii darowano mu karę w całości. Kiedy opuścił więzienie zmienił nazwisko na Julian Kaniewski. Pracował m.in. w Polskim Radiu czy w Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowej w Lublinie. W roku 1960 wyrzucony z PZPR za korupcję. Zmarł pięć lat później w Lublinie.


Izrael Ajzenman w Polsce Ludowej na skutek różnych okoliczności, o których później, przeistoczył się w Juliana Kaniewskiego. Podrasował sobie mocno życiorys, odjął z niego trzy lata i został funkcjonariuszem Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Poznaniu, w stopniu porucznika. Prawdziwym politycznym i więziennym "dorobkiem" (przedwojennym i wojennym) nie mógł się chwalić. Już przed wojną został członkiem Komunistycznej Partii Polski (KPP), ale kilka wyroków zaliczył za coś zupełnie innego. Pierwszy raz był bowiem skazany 27 lutego 1936 roku wyrokiem Sądu Grodzkiego w Radomiu na siedem miesięcy więzienia za napad rabunkowy na sklep Herszka Londona. Kilka miesięcy później znowu złodziejskie szczęście go opuściło. Następny wyrok otrzymał za kradzież w sklepie Antoniego Ślaza m.in. kilkudziesięciu butelek wódki, 2 butelek wina, 25 kg cukru, kilkudziesięciu paczek papierosów i około 100 zł gotówki. Jeszcze dwukrotnie był skazywany za podobne przestępstwa.

Jego charakterystyka więzienna jest skąpa, ale treściwa: wiemy, że był analfabetą – samoukiem, a za znęcanie się nad współwięźniami karany był dyscyplinarnie.

Co więc zaważyło na przyjęciu takiego typa do grona budowniczych Polski Ludowej? Przede wszystkim przedwojenne członkostwo w KPP (albo tylko sympatie przejawiane w tym kierunku, albowiem lubił on kształtować swój życiorys zależnie od okoliczności) oraz – zasługi wojenne. A były one niemałe.

Jak to na wojence ładnie

We wrześniu 1939 roku zamiast mężnie stawić czoła najazdowi nazistowskiemu, podjął próby utworzenia w rodzinnym Radomiu rewkomu, czyli Rewolucyjnego Komitetu, licząc, że Armia Czerwona, sojuszniczka Wehrmachtu, wejdzie tak daleko w głąb Polski. Rachuby okazały się złudne – naziści niezbyt długo doceniali zasługi agentów swoich sojuszników, ponadto nałożyły się na to kwestie rasowe. Ajzenman trafił do radomskiego getta, ale długo miejsca tam nie zagrzał. Za zwykłą kradzież trafił do miejscowego aresztu, który był zwykłą komórką, w dodatku niezbyt dokładnie pilnowaną.

Dawni towarzysze z KPP z "aryjskiej" strony pomogli mu w ucieczce – po prostu wyłamali kłódkę i Ajzenman był wolny. Po wojnie twierdził, że uciekł z gestapo. I trzeba było z czegoś i jakoś żyć. Podczas okupacji były dwie możliwości – albo codzienna, ciężka praca za kawałek chleba, albo… No właśnie, była też możliwość zdobywania chleba (i nie tylko) w sposób lekki, łatwy i przyjemny. Ajzenman wybrał oczywiście sposób drugi. W powojennych wspomnieniach Czesław Nowakowski – jeden z jego ówczesnych towarzyszy (po wojnie także oficer UB) – napisał: Sam nie pracowałem, lecz trudniłem się tzw. popularnie szabrem, w ramach możliwości wegetacji (…). Ażeby nie otrzymać miana bandytów, postanowiliśmy jednocześnie przeprowadzać działania polityczne w stosunku do wroga (…). W tej grupie był też Ajzenman. W ich działalności aż do końca okupacji więcej było takich ruchów pozornych niż pospolitego bandytyzmu.

Jesienią 1942 roku radomscy towarzysze z PPR postanowili powołać grupę partyzancką Gwardii Ludowej. Na jej czele stał Józef Rogulski "Wilk". Już wkrótce jednak doszło konfliktów narodowościowych i towarzysze-Żydzi oddzielili się, na czele z Ajzenmanem, który przybrał pseudonim jeszcze groźniej brzmiący niż "Wilk": stał się "Lwem" (przedtem był tylko "Julkiem", później jeszcze "Chytrym"). Faktycznie, szybko stał się postrachem okolicy, ale nie z uwagi na poważne akcje bojowe przeprowadzane przez grupę "Lwa" (od jego buńczucznego pseudonimu zaczęto tę grupę nazywać "Lwy").

Pacyfikowali nie tylko Niemcy

W świetle tego, co da się zweryfikować, ich działalność przeciwko niemieckiemu okupantowi stoi pod wielkim znakiem zapytania. Prawdziwa była jednak "akcja" w miasteczku Drzewica przeprowadzona nocą 20 stycznia 1943 roku. W zachowanym dzienniku oddziału "Lwy" jest zapis: Oddział GL "Lwy" wyrusza dziś o godz. 17.30 na robotę, aby przeprowadzić czyszczenie terenu z faszystowskich band. Mamy zatem potwierdzenie, że bojówki Polskiej Partii Robotniczej świadomie i celowo atakowały żołnierzy polskich formacji niepodległościowych.

Późnym zimowym wieczorem 20 stycznia 1943 roku weszła do Drzewicy grupa "Lwy" dowodzona przez Izraela Ajzenmana ps. "Lew" i zamordowała siedem osób. Kilkanaście innych, które były na liście, zdołało ujść z życiem. Życie stracili wówczas: August Kobylański, współwłaściciel miejscowej fabryczki "Gerlacha" (działacz konspiracyjnego Stronnictwa Narodowego i żołnierz NOW-AK), aptekarz Stanisław Makomaski, żołnierze NSZ: Józef Staszewski, Edward, Stanisław i Józef Suskiewiczowie oraz Józef Pierściński. Egzekucji dokonywano strzałami w głowy z bardzo bliskiej odległości, świadkowie mówią, że niektórym rozbijano głowy kolbami, dla oszczędności amunicji.

Gwardziści poszukiwali również usilnie kilkunastu innych osób (m.in. księdza Józefa Pawlika, Mariana Klaty, Mariana i Wacława Suskiewiczów), ale ich na szczęście nie zastali, bo wtedy ofiar byłoby znacznie więcej. Sprawcy na miejscu rozrzucili ulotki, w których ujawniali swe korzenie ideologiczne i przynależność organizacyjną.

Sadystyczny mord miał podłoże nie tylko polityczne, albowiem gwardziści dokonali rutynowego przy takich "akcjach" rabunku wszystkiego, co wydało im się wartościowe, z fabryczną kasą na czele, ale też nie pogardzili rzeczami osobistymi i ubraniami zamordowanych. W jednym z rozliczeń po tej zbrodni czytamy: 3.300 zł w gotówce, futro, obrączka, jedno futro damskie, płaszcz męski, burka, 2 zegarki. Otrzymano 25.I.43.

Trzy dni po "akcji" w rozkazie dziennym Ajzenman zanotował: wyrażam moje uznanie dla oddziału GL Lwy za przeprowadzone czyszczenie terenu. Potwierdził więc ideologiczne podłoże mordów, przeprowadzonych przez żydowski oddział Gwardii Ludowej "Lwy". Wydarzenie to odbiło się szerokim echem w dokumentach konspiracyjnych polskiego podziemia niepodległościowego (m.in. w raportach Delegatury Rządu na Kraj) i w konspiracyjnej prasie.

Mordercy ponieśli karę

Miejscowe struktury NSZ postanowiły powołać oddziały partyzanckie do obrony miejscowej ludności (oddział "Lwy" już wcześniej zamordował kilka osób, m.in. Tadeusza Trznadlewskiego oraz żonę leśniczego Malaka). Drzewica leżała na terenie powiatu Opoczno, którego komendantem był ppor. Marian Suskiewicz "Sosna" (po tej zbrodni zmienił pseudonim na "Mścisław"). W lutym i marcu 1943 r. rozpoczęły działalność pierwsze miejscowe oddziały NSZ: kpt. Franciszka Sobeckiego "Kruka" i sierż. Józefa Woźniaka "Burzy". Oddział kpt. "Kruka" już po kilku tygodniach, 30 kwietnia 1943 r., został rozbity przez żandarmerię niemiecką w gajówce Rawicz koło Przysuchy i już nie został odbudowany. Oddział "Burzy" miał więcej szczęścia. To NSZ-owcy z tego oddziału nawiązali kontakt z grupą GL Izraela Ajzenamana, występującą już jako oddział GL im. L. Waryńskiego (dowodził nim wówczas Stanisław Wiktorowicz "Stach").

Kontakt rozpoczął się od fortelu: partol NSZ podał się za rzekome resztki oddziału GL rozbitego na Lubelszczyźnie, który przedarł się aż w lasy przysuskie i poszukuje kontaktu z miejscowymi strukturami PPR i GL. Podstęp się udał i przynęta chwyciła. Łącznik GL doprowadził NSZ-owców do obozowiska gwardzistów. Wprawdzie samego Ajzenmana akurat wśród nich nie było, ale podczas opowieści z życia partyzanckiego gwardziści przechwalali się przede wszystkim "czyszczeniem terenu", a za swe największe osiągnięcie uznawali pacyfikację Drzewicy. Wśród partyzantów NSZ byli również krewni ofiar. Decyzja zapadła szybko – gwardziści zostali rozbrojeni. Sąd polowy skazał siedmiu spośród nich na karę śmierci. Wyrok został wykonany na miejscu, w lesie pod Stefanowem.

W swej relacji złożonej w Żydowskim Instytucie Historycznym Ajzenman stwierdził, że była to grupa partyzantów GL narodowości żydowskiej, która zginęła z rąk NSZ latem 1943 r. w sposób podstępny i bestialski. Jak na prawdziwego komunistę przystało, nie omieszkał zabarwić swej opowieści w powszechnie przyjęty wówczas sposób opowiastkami o kolaboracji z Niemcami: W mordzie tym brali udział NSZ-owcy i Niemcy. Aż dziw bierze, że nie znalazł się jeszcze nowy Jan Tomasz Gross, który odpowiednio "opracuje" tę śliczną historyjkę…

Ajzenman zostawił na temat pacyfikacji Drzewicy kilka relacji, zmieniając swobodnie wersje wydarzeń, zależnie od okoliczności. W jednej z nich, zdeponowanej w Archiwum Wojskowego Instytutu Historycznego, napisał:

W lutym [sic! – powinno być w styczniu 1943 r.] przez bandę enezecką [NSZ] zostało zamordowanych trzech moich ludzi: K[u]ropatwa [Piotr Białek], Zając [Maciej Wrzosek] i Lis [Antoni Węgorzewski] za trzy dni później grupa moja opanowała miasto Drzewice, rozbroiła posterunek policji, opanowała fabrykę Gerlacha, rozstrzeliła 7 głównych dowódców enezeckich: Kobylański, główny inspektor enezecki w randze pułkownika, właściciel fabryki Gerlacha, aptekarza, nauczyciela i innych takich dowódców głównych, zostawiono pokwitowanie za współ pracę z okupantem. Wyrok został wykonany przez oddział Julka GL.

Oczywiście, prawie nic tu się nie zgadza – ofiary nie były dowódcami głównymi NSZ (August Kobylański w ogóle nie miał nic wspólnego z tą organizacją, tak jak część innych zamordowanych). Ważny jest jednak nowy wątek, wprowadzony przez Ajzenmana do tej historii; że chodziło jakoby o akcję odwetową, co miało być głównym uzasadnieniem popełnionej zbrodni. Jednak już pobieżne sprawdzenie podstawowych okoliczności rozbija tę wersję w puch. Maciej Wrzosek "Zając" zginął dopiero 9 czerwca 1943 roku (rozstrzelany przez żandarmerię niemiecką), czyli prawie pięć miesięcy po Drzewicy, a wymienieni przez Ajzenmana "Kuropatwa" i "Lis" padli na skutek porachunków wewnętrznych w ramach GL, co w tej organizacji było normą.

"Lew" mordował dalej

Ajzenman uzyskał w szeregach GL-AL stopień porucznika i uniknął sprawiedliwości z rąk podziemia niepodległościowego, choć nie był to koniec jego wyczynów. W późniejszym okresie dowodził jeszcze kilkoma grupami GL-AL, odpowiedzialnymi za co najmniej kilkadziesiąt zabójstw na żołnierzach podziemia i mieszkańcach Kielecczyzny. Szczególnie drastyczny jego meldunek z późniejszego okresu (8 września 1944 r.) dotyczy zamordowania oficera AK, który, nie spodziewając się, z kim ma do czynienia, sam do niego podszedł: Na pewnej wsi doszedł domnie Oficer i prosił aby wrócić żeby jego ludzie nie widzieli bo dużo żołnieży A.K. chce przejść do P.P.R. Bronił się do ostatniej chwili i co było możno to się wyciagł z niega a potem został rozwalony i zakopany [pisownia wszystkich dokumentów zgodna z oryginałem – L.Ż.]. Tu również dołożona jest tandetna ideologia, ale jest też znamienny fakt – ów nieznany z imienia i nazwiska oraz pseudonimu oficer AK był torturowany przez "rozwaleniem", w celu uzyskania przez AL-owców jakichś zeznań. Ile takich bezimiennych grobów kryją lasy Kielecczyzny po przejściu Ajzenmana i innych komunistycznych "partyzantów"?

"Lew" popełniał te zbrodnie, nie kamuflując ich, jego zbójecka sława zataczała zatem coraz szersze koło. Zwracali na to uwagę także jego przełożeni z PPR i AL. Józef Małecki "Sęk" pisał do niego w styczniu 1945 r.: Podaję Wam do wiadomości, że macie w terenie opinię krwiożercy i śledzę za tym, jak się urabia ludność przeciwko Wam i może dojść do zorganizowanej próby rozbicia Was. Niestety, tak się nie stało, a Ajzenman nawiązał tymczasem kontakty z wywiadem sowieckim, co mu zapewniło dodatkową ochronę. Być może już wcześniej był agentem, albowiem w jednym z życiorysów przyznawał: Kiedy wybuchła wojna w 1941 r., niemcy z ZSRR, pracowałem w łączności Radzieckiej i byłem Kier. Wywiadu i kontrwywiadu partyjnego (…). W każdym razie jesienią 1944 r. podjął współpracę z sowiecką grupą desantową NKWD "Nitra", jako jej kierownik polityczny i terenowy.

Mac Gyver z AL

W niepodległej Polsce zapewne stanąłby przed niezawisłym sądem, który za zbrodnie wojenne i zdradę wydałby surowy wyrok, współmierny do jego przestępstw. Tak się jednak nie stało – Polska Ludowa pilnie potrzebowała wypróbowanych kadr, gotowych na wszystko. Potrzebny był jednak odpowiedni życiorys, spreparowany pod kątem zasług wojennych. A to Ajzenman potrafił czynić, jak mało kto. Szybko "podliczył" swe wyczyny bojowe i starannie (choć mało precyzyjnie, bo bez istotnych szczegółów) opisał je w obszernej biografii wojennej:

Przez cały czas, grupa moja stoczyła 44 boje z niemcami, wykoleiłem 19 pociągów niemieckich, zniszczyliśmy dużo biór, poczt i telegrafów, uwolniliśmy 80ciu ludzi, których gestapowcy prowadzili na rozstrzelanie a tych 40tu gestapowców którzy prowadzili straciliśmy na miejsce Polaków. (…) A 4ry godz. przed przyjściem wojsk Radzieckich w Końskie, opanowałem z moją grupą miasto Końskie.

Cóż to dla niego było unikać potężnych obław niemieckich i zadawać okupantom straszliwe straty:

25 marca [1943 r.] oddział przeszedł ciężka obława w której brało 20 tysięcy esesowców. Strata własna 6 zabitych. (…) Niemców dokładnie niewiadomo ile zabitych, 3 samochodów rannych 4 zabitych ilości nie wiadomo. (…) W lasach Starachowickich [1944 r.] zostaliśmy okrążeni przez 8 tysięcy esesmanów własne straty 6 zabitych (…). 65 zabitych i 40 rannych esesmanów.

Jeszcze kilku takich "bohaterów", a II wojna światowa byłaby rozstrzygnięta stosunkowo małym nakładem sił i środków.

Sam siebie wynagradzał

Po wkroczeniu wojsk sowieckich trafił tam, gdzie było odpowiednie miejsce dla takich, jak on. Został bowiem oficerem Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Końskich, ale już wkrótce został komendantem ochrony WUBP w Poznaniu. Już w maju 1945 r. zaczęły się jego kłopoty – Ajzenman nie bardzo rozumiał, że to koniec wojny i wojennych porządków w jego osobistym wydaniu. Zostało wszczęte przeciw niemu śledztwo w sprawie usiłowania gwałtu na nieletniej, nadużywania władzy, bicia "podejrzanych" podczas rewizji (które miały zresztą charakter "prywatny") i okradania więźniów. W charakterystyce osobowej z 5 grudnia 1945 r. dla potrzeb śledztwa jego konspiracyjny przełożony Hilary Chełchowski napisał:

Towarzysza "Hytrego" poznałem jako "Julka" w 1942 roku, w Oddziale Partyzanckim GL – nie cieszył się dobrą opinią. Przebijała u niego duma wodzowska. Nie ma dokładnych danych, aby udowodnić, ale jest fakt, że ma na sumieniu szereg towarzyszy z Oddziału Partyzanckiego, między innymi łączniczkę "Zosię". (…) Nie był zdyscyplinowany, nie podporządkowywał się Partii i Dowództwu Armii [Ludowej], robił różne nadużycia, szczególnie od strony materialnej. Za to i za powyższe otrzymał wyrok [śmierci]. Wyrok ten nie został wykonany, liczono, że się poprawi, lecz do samego końca nie widać było u niego tej poprawy.

Równie niekorzystną opinię uzyskał u swych przełożonych w UB: Analfabeta, zarozumiały w swojej pracy i z tego powodu bardzo często nadużywa swej władzy w sprawach prywatnych. Z tytułu swoich zasług partyzanckich uważa, że sam siebie może wynagradzać. To ostatnie stwierdzenie ma kapitalne znaczenie dla charakterystyki jego osoby, albowiem motywy materialne to podstawa jego wszelkiej działalności przedwojennej, wojennej i powojennej.

Nie spał, bo kapował

Siedząc w celi na Mokotowie w Warszawie, "Lew" potrafił wykorzystać twórczo nawet tak przykre okoliczności. Aby nie tracić czasu, został konfidentem – kapusiem więziennym i donosił na współwięźniów wysokiemu funkcjonariuszowi UB Józefowi Różańskiemu, co przyznał w jednym z pism procesowych:

pracowałem w konspiracji od 1930 r. do obecnej chwili nie rozłączam się ze sprawą po naszej linii, mimo że siedzę w areszcie pracuję dzień i noc nad bandytami z NSZ, których to rozpracowóje jeden po drugim, byle by tylko mógł wyrównać zło, w jakie mię wepchneli podstępem przez co muszę cierpieć (…) a o mojej pracy proszę się porozumieć z ob. majorem Różańskim jak ja pracuję i nie dosypiam po nocach.

To niedosypianie po nocach i twórcza praca dla ludowej ojczyzny jednak mu się opłaciła. Wprawdzie w 1946 r. został skazany wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie na łączną karę 3 lat więzienia, ale jej wykonanie zawieszono na 5 lat. WSR uzasadnił tak niski wyrok następująco:

mając na uwadze szczególne zasługi skazanego (…) jak wykolejenie pociągów, 44 stoczonych bitew, zwolnienie 80 ludzi itd. – jego uwięzienie i cierpienie za komunizm w r. 1935 (…).

Uzasadnienie nie było prawdziwe, nie miał on przecież zasług bojowych, bo w ogóle nie przeprowadził żadnych większych akcji przeciwko Niemcom ani też nie siedział w więzieniu przed wojną za działalność komunistyczną. Ale cierpliwe pisanie życiorysów, jak widać – popłaca.

Już po wyroku skierował jednobrzmiące pisma do dyrektorów Departamentów MBP, płk. J. Czaplickiego i płk. J. Różańskiego, prosząc ich o natychmiastowe zwolnienie:

Nadmieniam, że cała moja obecna sprawa jest wynikiem knowań i podstępu czynników reakcyjnych, o czym chyba dobrze wiecie. (…) Dajcie mi możliwość powrotu do pracy wśród ludu, gdyż nie ustałem i nie ustanę w walce z hitleryzmem aż do zwycięstwa.

Hitleryzmu wprawdzie już nie było, ale szansę dostał, został bowiem wkrótce zwolniony. Zaś postanowieniem WSR o amnestii darowano mu karę w całości.

Na PRL-owskiej bocznicy

Po wyjściu z więzienia zmienił nazwisko na Julian Kaniewski. Nic dziwnego – jego wyczyny okryły go tak ponurą sławą, że było to w jego sytuacji jedyne wyjście. Zresztą – wówczas takie zmiany nazwisk na "bardziej polskie" były czymś oczywistym. Do resortu bezpieczeństwa jednak nie powrócił. Pracował kolejno w Polskim Radiu w Warszawie, w Centralnym Zarządzie Przemysłu Mięsnego (jako szef ochrony rynku m.st. Warszawy), jako naczelnik wydziału ochrony w Głównym Urzędzie Pomiaru Kraju, w Polskiej Akademii Nauk oraz w Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych w Lublinie jako komendant okręgowy Służby Ochrony Kolei na stanowisku starszego radcy.

W 1960 r. został wydalony z PZPR za wykorzystywanie stanowiska dla osiągania celów osobistych (łapówki), jednak już w 1962 r. był ponownie przyjęty do partii. Miał też wiele odznaczeń, z których najwyższy w hierarchii PRL był Krzyż Grunwaldu III klasy. Zmarł w Lublinie w 1965 roku. Wydawało się, że już nikt nie zadba o jego wojenną "sławę" i przepadnie ona bezpowrotnie. Tak się jednak nie stało.

Historie na nowo pisane

W 1968 r. Stefan Krakowski, wówczas historyk z ŻIH (później zaś dyrektor Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie), przypomniał jego postać i dowodzony przez niego oddział żydowskich partyzantów GL w niezwykle korzystnym świetle w "Biuletynie Żydowskiego Instytutu Historycznego": (…) oddział dokonał ataku na posterunek policji niemieckiej w Drzewicy. Partyzanci zabili 7 hitlerowców, w tym komendanta posterunku. Krakowski, jak można sądzić z wykorzystanych przez niego w tym artykule dokumentów i relacji, doskonale zdawał sobie sprawę, co w istocie zaszło w Drzewicy. Sfałszował jednak tę historię z całą premedytacją, choć nigdy nie było tam posterunku niemieckiej policji. Czyżby tym komendantem posterunku był dla niego zamordowany August Kobylański?

Próby uwiecznienia tych wydarzeń były podejmowane i wcześniej. Maria Turlejska, też znana koryfeuszka nauk historycznych w Polsce, napisała o tym tak w 1954 r.:

pod Stefanowem (gmina Studno, pow. opoczyński) reakcyjni oprawcy wymordowali 7 gwardzistów (…). Gdy wieści o bratobójczych mordach rozeszły się po kraju budząc wstręt i oburzenie na tych, którzy wydali rozkazy mordowania lewicowców Polaków, zakazując jednocześnie podnoszenia broni przeciw najeźdźcy, komendant AK, Bór-Komorowski, hrabia, spotykający się z szefem warszawskiego Gestapo, Hahnem, na towarzyskich wizytach (…) wydał 15 września 1943 r. rozkaz, oznaczający wezwanie do nowych zbrodni. (…) Tak wyglądał plugawy program działania polskiej reakcji przeciwko bohatersko walczącej partyzantce GL (…).

Turlejska (ulubienica "Gazety Wyborczej") wykazała się tu niebywałą ignorancją i nienawiścią "klasową" – jednak, kto tak nie pisał ni razu, nie zyskał uznania tej gazety od razu…

W latach 80. ciepły fragment poświęcił Ajzenmanowi-Kaniewskiemu Szymon Datner w "Kalendarzu Żydowskim". Pominął on wprawdzie całkowitym milczeniem sprawę morderstw w Drzewicy, przypisał jednak oddziałowi "Lwy" szereg akcji bojowych, nie mających w ogóle miejsca, jak wysadzanie pociągów. Jest tam też informacja o cierpieniach grupy GL "Lwy" od strony

nie tylko obław niemieckich, ale i od ataków ze strony jednostek Narodowych Sił Zbrojnych. I tak 22 lipca 1943 r. w lasach przysuskich została napadnięta jedna z sekcji oddziału im. L. Waryńskiego. Zginęło wymordowanych 7 gwardzistów.

Oczywiście słowa nie ma o tym, że zginęli mordercy z Drzewicy. Już wówczas bowiem polityczna poprawność nakazywała kształtować taką jednostronną wizję historii. A że nieprawdziwą? Tym gorzej dla prawdy.

Oddział "Lwy" trafił do różnych opracowań, książek, encyklopedii. Nigdzie nie ma mowy o jego prawdziwych dokonaniach. W Encyclopaedia Judaica (tom 13, Jerusalem – New York 1971, s. 141) zamieszczona jest mapa do hasła Partisans, która obejmuje, z oczywistych względów, tereny II RP i fragmenty terytorium Związku Sowieckiego, czyli te, gdzie nasilenie akcji partyzanckich było największe. Widnieje na niej oznaczenie terenu działania żydowskiego oddziału Lions ("Lwy"), pod dowództwem Ajzenmana. Co więcej, to właśnie oznaczenie trafiło także do legendy tej mapy, przez co bardziej utrwala się czytelnikowi.

Właśnie minęła 60. rocznica likwidacji części grupy "Lwy" przez oddział NSZ. W dniu 22 stycznia minęła zaś – całkowicie przemilczana przez wszelkie instytucje państwowe – 60. rocznica pacyfikacji Drzewicy. Nie ma tam pomnika ofiar, tylko w miejscowym kościele wisi od 1990 r. okolicznościowa tablica, na której widnieją nazwiska i wiek pomordowanych. O sprawcach zaś – ani słowa. I tak, powoli, jesteśmy coraz mniej u siebie. Są bowiem rocznice, które niezależnie od niejasności czy wręcz dowodów, że było inaczej, obchodzi się oficjalnie i hucznie i wbrew prawdzie historycznej. I są rocznice wydarzeń, o których wiadomo tak dużo i nie ma żadnych wątpliwości, jak było – których się nie obchodzi.

L. Żebrowski

#historia #drugawojnaswiatowa

Data: 28.02.2020 07:56

Autor: FiligranowyGucio

Historia, o której się nie mówi_Fb

Za najbardziej niepokojący fragment przemówienia można uznać ten, w którym Churchill podkreślił, że Wielka Brytania nigdy nie gwarantowała Polsce przedwojennego kształtu granic. Decyzje o ich przebiegu miały zapaść podczas planowanej konferencji pokojowej.

"Jednakże postępy armii rosyjskiej na terytoriach, na których aktywna jest polska armia podziemna, sprawiają, że niezbędne staje się zawarcie przyjacielskiego roboczego porozumienia, które na czas wojny zapewni warunki do walki koalicji antyhitlerowskiej przeciw wspólnemu wrogowi" – zwrócił uwagę Churchill. Stwierdzenie "o terytoriach, na których aktywne jest polskie podziemie", dotyczyło wschodniej połowy Polski. Churchill nie mówił zatem, że ziemie te należą w tym momencie do Rzeczypospolitej Polskiej, lecz że ich status musi zostać wyjaśniony przez dyskusję w ramach koalicji antyniemieckiej.

⬇️

https://www.polskieradio24.pl/…/2267485,Jak-Churchill-oddal…

#historia #polska #anglia #wojsko

Kazimierz Funk – odkrywca witamin

Data: 25.02.2020 19:50

Autor: HaHard

polskieradio24.pl

Dziś witaminy znają nawet małe dzieci. Wyodrębnienie przez Kazimierza Funka ponad sto lat temu nowego związku było odkryciem epokowym.

(…)

Badacz miał świadomość, że jego odkrycie to nie tylko wyklarowanie jednego związku, a raczej całej grupy. Późniejsze badania nad niedoborem witamin wykazały, że awitaminoza może być przyczyną bardzo wielu chorób. Odkrycie to było krokiem milowym w podejściu do odżywiania i znaczenia zbilansowanej diety.

#hahard #nauka #medycyna #historia

"Zasady masowego uboju ludzi". Ludobójstwo pozwoliło odkryć zdumiewającą cechę ludzkiej natury

Data: 25.02.2020 19:21

Autor: HaHard

wielkahistoria.pl

Jako korespondent wojenny „Czerwonej Gwiazdy” relacjonował najważniejsze triumfy Armii Czerwonej. Był pod Moskwą, Stalingradem, na Łuku Kurskim. Ale po latach stał się dla komunistycznego reżimu jednym najbardziej niebezpiecznych autorów. O wojnie pisał tak szczerze i dosadnie, że jego książkę skonfiskowało KGB. Co miał do powiedzenia o największych zbrodniach, jakich dopuszczali się Niemcy…. i Rosjanie?

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa

Data: 25.02.2020 11:51

Autor: false_nine

Dziś odrobina historii z poniższego zdjęcia. Troszkę strasznej i niewyjaśnionej do dziś dzień historii.

Do tej przedziwnej tragedii, do której doszło 2 lutego 1959 roku w Przełęczy Diatlowa w górach Ural. Ratownicy, którzy wyruszyli na poszukiwania niewielkiej, dziewięcioosobowej grupy turystów, znaleźli ich rozszarpany namiot, a niedługo potem porozrzucane po okolicy zwłoki.

Wygląda na to, że coś musiało wyjątkowo przerazić śpiących uczestników wyprawy, bo wszystkie ślady wskazują na to, że ci wybiegli na bosaka z namiotu i pędzili na złamanie karku przed siebie… aż do momentu, kiedy coś ich dopadło. Dwa z odnalezionych ciał miały zmiażdżone czaszki, inne miały połamane żebra, a jedna z ofiar pozbawiona została języka. Żeby tego było mało, ubrania niektórych zwłok wykazywały wysokie skażenie radioaktywne.

#zdjecia #fotografia #historia #ciekawostki

Mord w Hucie Pieniackiej. Zamordowanych zostało 850 Polaków

Data: 22.02.2020 14:09

Autor: HaHard

rp.pl

Mija 76 lat od zbrodni dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów we wsi Huta Pieniacka. Zamordowanych zostało wtedy ok. 850 Polaków.

"Początkiem końca Huty Pieniackiej był dzień 23 lutego 1944 r. Wówczas policjanci ukraińscy zaatakowali jeszcze tylko na próbę. Pięć dni później uderzyli po raz kolejny, bestialsko zabijając 850 Polaków mieszkających w tej wsi. Mimo że nie był to pierwszy mord Ukraińców na polskich sąsiadach, ta pacyfikacja stała się symbolem rzezi wołyńsko-galicyjskiej"

#hahard #wolyn #historia #ukraina #iiwojnaswiatowa

Rzecznik MSZ Białorusi: Dzisiaj "Łupaszko", a co będzie jutro? Usprawiedliwianie ludobójstwa?

Data: 22.02.2020 12:27

Autor: HaHard

rmf24.pl

MSZ Białorusi wyraziło zaniepokojenie w związku z tym, że władze w Polsce nie zamierzają protestować przeciwko Marszowi Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce. Ma się on odbyć 23 lutego.

(…)

W 1946 r. oddziały kpt. Romualda Rajsa "Burego" spacyfikowały kilka wsi w okolicy Bielska Podlaskiego, zamieszkanych przez prawosławną ludność białoruską. Zginęło 79 osób, w tym dzieci.

Badający tę sprawę pion śledczy IPN przyjął kwalifikację prawną zbrodni o znamionach ludobójstwa. W 2005 r. Instytut umorzył to śledztwo m.in. dlatego, że po wojnie prawomocnie zakończyło się postępowanie wobec części sprawców, inni już nie żyli, a pozostałych nie udało się ustalić.

#hahard #historia #bialorus #wydarzenia

Muzyka w służbie ludobójstwa. Simon Bikindi i tragedia Rwandy

Data: 20.02.2020 23:36

Autor: HaHard

konflikty.pl

Ludobójstwo w Rwandzie pozostaje jedną z najlepiej udokumentowanych zbrodni XX wieku. Symbolem tragedii stał się obraz uzbrojonego w maczety tłumu napadającego na sąsiadów, współpracowników czy nawet dotychczasowych przyjaciół. O ile działania militarne opisano stosunkowo dobrze, o tyle rola, jaką odegrała muzyka nadawana przez miejscową rozgłośnię Wolne Radio Tysiąca Wzgórz, nadal pozostaje mało znana. Na szczególną uwagę zasługuje bardzo popularna ówcześnie twórczość Simona Bikindiego, którego działalność artystyczna wzbudziła zainteresowanie Międzynarodowego Trybunału Karnego dla Rwandy.

#hahard #historia #rwanda #afryka #ludobojstwo #wojna

Bitwa o Stalingrad na zdjęciach. Mordercze walki z lat 1942-1943 pochłonęły półtora miliona ofiar

Data: 20.02.2020 21:05

Autor: HaHard

wielkahistoria.pl

Bitwa stalingradzka była jednym z najważniejszych starć II wojny światowej. W trwających od 23 sierpnia 1942 roku do 2 lutego 1943 roku zmaganiach zginęło lub zostało wziętych do niewoli ponad pół miliona niemieckich żołnierzy oraz ich sojuszników. Radzieckie straty były jeszcze bardziej przerażające.

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa #stalingrad #rosja #niemcy

Niemcy: Źródła: pomnik polskich ofiar pod coraz większym znakiem zapytania

Data: 20.02.2020 08:28

Autor: HaHard

wnp.pl

Budowa pomnika Polaków, którzy byli ofiarami niemieckiej okupacji w latach 1939-45 stoi pod coraz większym znakiem zapytania – dowiedział się PAP w rozmowach z osobami zbliżonymi do frakcji CDU/CSU w Bundestagu i proszących o zachowanie anonimowości.

#hahard #niemcy #historia #iiwojnaswiatowa

Hitler o krok od bomby atomowej. Bitwa o ciężką wodę

Data: 20.02.2020 07:36

Autor: HaHard

polskieradio24.pl

76 lat temu, 20 lutego 1944, członkowie norweskiego ruchu oporu wysadzili w powietrze prom SF "Hydro", w którym Niemcy przetrzymywali zapasy ciężkiej wody, która była konieczna do budowy bomby atomowej. To wydarzenie kończyło trwającą dwa lata batalię, której celem było storpedowanie zalążków niemieckiego programu jądrowego.

Grzyby atomowe nad Londynem, Moskwą i Nowym Jorkiem zmuszają aliantów do kapitulacji. Sztandary III Rzeszy powiewają nad Europą. Przerażająca wizja mogłaby się ziścić, gdyby naziści wygrali atomowy wyścig.

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa #norwegia #technologia

Estonia potępia wypaczanie historii przez Rosję i popiera Polskę

Data: 20.02.2020 07:10

Autor: HaHard

forsal.pl

Parlament Estonii podjął w środę uchwałę, potępiającą Rosję za wypaczanie historii II wojny światowej i wyrażającą poparcie dla Polski, którą Rosja obarcza współodpowiedzialnością za rozpętanie tej wojny. Ambasador Rosji w Tallinie nazwał uchwałę "bluźnierstwem".

#hahard #estonia #historia #rosja

Data: 19.02.2020 17:14

Autor: Dom_Perignon

Przetłumaczcie sobie tego newsa z rosyjskiej strony i najlepiej spróbujcie go gdzieś rozpowszechnić.

Jan Tomasz Gross stał się bohaterem w Rosji.

"Amerykański historyk polskiego pochodzenia Jan Tomasz Gross w wywiadzie dla francusko-katolickiej gazety La Croix skrytykował polskich katolików.

Historyk faktycznie opowiedział się po stronie Rosji, deklarując historyczną odpowiedzialność Polski za Holokaust. Zauważając, że podczas II wojny światowej „Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców”, Gross zauważył „głęboki antysemityzm” w polskim katolicyzmie. Według niego to polscy katolicy zabili Żydów."

https://eadaily.com/ru/news/2020/02/19/istorik-iz-ssha-antisemitizm-byl-neotemlemoy-chastyu-polskogo-katolicizma

#rosja #historia

Stanisław Mackiewicz - wybitny publicysta, słaby polityk

Data: 19.02.2020 00:02

Autor: HaHard

polskieradio24.pl

18 lutego 1966 zmarł Stanisław Cat-Mackiewicz. Deklarował poglądy konserwatywne, czuł się monarchistą, ale sympatyzował z Józefem Piłsudskim. "Jednego Mackiewiczowi zarzucić nie można, że nie cenił tego, co uważał za polską rację stanu. Był to człowiek bezspornie ideowy" [+audycja]

#hahard #historia #catmackiewicz #kultura

Muzeum Narodowe ukrywa kolekcję Potockich

Data: 18.02.2020 23:56

Autor: HaHard

rp.pl

Zrabowany przez Niemców unikalny zbiór numizmatów odnaleziono tuż po wojnie. Tkwi jednak w muzealnych piwnicach. (…) Muzeum Narodowe w Warszawie zataja informacje na jej temat, tak jakby chciało coś ukryć. Nie ma (…) też wątpliwości, że jako strata wojenna kolekcja powinna zostać zwrócona spadkobiercom (…)

#hahard #kultura #historia #sztuka #ekonomia #prawo

Miloš Forman – piewca wolności

Data: 18.02.2020 23:26

Autor: HaHard

polskieradio24.pl

86 lat temu, 18 lutego 1932, roku urodził się Miloš Forman, czeski reżyser filmowy. Forman należący do absolutnych gigantów światowego kina, autor takich filmów jak "Lot nad kukułczym gniazdem" czy "Amadeusz" był przede wszystkim piewcą wolności. Jednak na przestrzeni lat jego rozumienie tego pojęcia mocno ewoluowało.

#hahard #kultura #film #czechy #historia

Sławomir Dębski w „Haarec”: dość obwiniania Polski za II wojnę światową

Data: 18.02.2020 10:51

Autor: HaHard

dzieje.pl

Dość sowieckiej propagandy. Dość nieuczciwych intelektualnie prób obwiniania Polski za II wojnę światową i polskiego ruchu oporu za niepowstrzymanie Holokaustu – pisze w poniedziałek na łamach izraelskiego dziennika „Haarec” dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Sławomir Dębski.

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa

Ambasador Rosji: stosunki z Polską są najgorsze od końca II wojny światowej

Data: 18.02.2020 10:22

Autor: HaHard

wnp.pl

Stosunki Rosji i Polski są teraz najgorsze w całym okresie od zakończenia II wojny światowej – ocenił ambasador Rosji w Warszawie Siergiej Andriejew w wywiadzie dla rosyjskiego portalu RBK, opublikowanym we wtorek.

(…)

"Historię, jak wiadomo, piszą zwycięzcy. W II wojnie światowej zwyciężył przede wszystkim Związek Radziecki, a także ci – i tylko ci – którzy wtedy byli po naszej stronie. Jeśli ktoś teraz zalicza siebie do naszych przeciwników w tej wojnie, to będzie wiecznie przegranym, zarówno w realnej historii, jak i w sporach historycznych" – ocenił ambasador.

#hahard #historia #rosja #polityka

Krwawy Majdan. Szósta rocznica pacyfikacji demonstracji w Kijowie

Data: 18.02.2020 09:30

Autor: HaHard

polskieradio24.pl

18 lutego 2014 roku w stolicy Ukrainy rozpoczęły się najtragiczniejsze dni ulicznych walk w czasie ukraińskiej Rewolucji Godności. Tego dnia zginęło 15 protestujących. Walki wybuchły przy próbie pacyfikacji przez władze namiotowego miasteczka na głównym placu w centrum Kijowa.

#hahard #historia #ukraina

Data: 18.02.2020 05:04

Autor: Alojz

Między rokiem 1942-1946 przebywało w USA w niewoli 371 000 niemieckich żołnierzy.Dlaczego amerykanie wysyłali jeńców do USA? Głównym powodem było to że nie trzeba było tych jeńców utrzymywać w Europie,gdzie alianci byli skazani na dostawy między innymi, żywności z USA.

A jak amerykanie traktowali jeńców? Oficerowie dostawali dalej żołd, do czerwca 1945 roku,a zwykli żołnierze po 10 centów na dzień.

Tak z ciekawości, litr piwa w latach 40tych kosztował 7 centów

#wszystkooniemczech

#piwo #usa #historia

Kompromitująca porażka CIA. Dlaczego nie byli w stanie zwerbować w Moskwie ani jednego agenta?

Data: 17.02.2020 20:52

Autor: HaHard

wielkahistoria.pl

Amerykański wywiad, gdy chodziło sytuację w sercu Związku Radzieckiego, był zupełnie głuchy i ślepy. Dlaczego tak długo CIA nie była zdolna zwerbować żadnego agenta?

W pierwszych latach zimnej wojny, toczonej przez Stany Zjednoczone i Związek Radziecki, CIA utrzymywała w tajemnicy wyjątkowo niewygodny dla siebie fakt. Agencja nie zdołała zdobyć w Moskwie choćby jednego przyczółka.

CIA nie rekrutowała agentów w stolicy wrogiego państwa z powodu ryzyka – „ogromnego niebezpieczeństwa”, jak wyjaśnił pewien oficer prowadzący – z jakim się to wiązało. Proces werbunku na każdym etapie, od identyfikacji potencjalnego szpiega, aż po próbę nawiązania z nim kontaktu, toczył się na oczach wszędobylskich funkcjonariuszy bezpieki.

#hahard #historia #sluzbyspecjalne #zimnawojna #usa #rosja

Walka z Kościołem w Związku Sowieckim. Orgia grabieży, krwawe czystki i nieludzkie szykany

Data: 17.02.2020 19:50

Autor: HaHard

wielkahistoria.pl

Tysiące zamordowanych duchownych. Topieni i paleni żywcem biskupi. Burzenie oraz masowe zamykanie świątyń. W walce z religią sowieckie władze nie cofały się przed niczym.

Objęcie władzy w Rosji przez bolszewików na drodze zbrojnego przewrotu w październiku 1917 roku oznaczało nie tylko krwawe stłumienie próby zaszczepienia w Rosji demokracji po obaleniu caratu w lutym 1917 roku.

Opanowanie władzy w Piotrogrodzie, a potem zwycięstwo bolszewików w wojnie domowej oznaczało także początek męczeńskiej drogi dla rosyjskiego chrześcijaństwa: zarówno prawosławnego, jak i katolickiego.

#hahard #historia #rosja #komunizm #religia

Thelonious Monk - niedoceniony geniusz jazzu

Data: 17.02.2020 18:25

Autor: HaHard

polskieradio24.pl

Jest uznawany za jednego z prekursorów nowoczesnego, awangardowego jazzu, ale problemy zdrowotne i skryty charakter nie pozwoliły mu zdobyć uznania, na jakie zasługiwał. – Był niekwestionowanym geniuszem, ale nie umiał się przebić – mówił o nim Cezary Gumieński w audycji Polskiego Radia.

#hahard #muzyka #jazz #kultura #historia

Giordano Bruno - patron odwagi cywilnej

Data: 17.02.2020 09:15

Autor: HaHard

polskieradio24.pl

17 lutego 1600 roku, w Rzymie zapłonął stos, który uwiecznił Giordana Bruna jako szermierza i patrona odwagi cywilnej.

(…)

Giordano Bruno w swoim dziele pisał: "Uważam wszechświat za nieskończony, jako twór nieskończonej boskiej wszechmocy. Stworzenie bowiem skończonego świata uważam za niegodne boskiej dobroci i wszechmocy. Oświadczam więc, że istnieją niezliczone światy, podobne do naszej ziemi, którą razem z Pitagorasem uważam za taką samą gwiazdę jak księżyc, planety, lub inne niezliczone gwiazdy. (…) W ten sposób istnieje dwojakiego rodzaju nieskończoność. Nieskończona wielkość wszechświata i nieskończona mnogość światów, z czego pośrednio wynika zaprzeczenie prawdy opartej na wierze".

Na ówczesne czasy była to teza rewolucyjna. A że Giordano Bruno należał do rzadkiego rodzaju ludzi, którzy obstają przy swoich poglądach, nawet za cenę własnego życia, za tę rewolucję i pogląd musiał zginąć.

#hahard #historia #filozofia #nauka #religia #kosmos

Maksymilian Kolbe - dodawał odwagi do życia

Data: 17.02.2020 08:02

Autor: HaHard

polskieradio24.pl

17 lutego 1941 roku franciszkanin Maksymilian Kolbe został aresztowany przez Gestapo i osadzony w więzieniu na Pawiaku w Warszawie. To była jednocześnie dla o. Maksymiliana pierwsza stacja drogi do męczeństwa.

(…)

– Chcę dodać innym odwagi do życia – powiedział zaskoczonemu hitlerowcowi w obozie zagłady Auschwitz-Birkenau. Zakonnik pokazał wielkość człowieka tym, którzy zatracili poczucie człowieczeństwa. Dobrowolnie oddał swoje życie, aby uratować inne.

#hahard #historia #maksymiliankolbe #iiwojnaswiatowa #niemieckieobozy

40 lat temu Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki jako pierwsi zdobyli zimą Mount Everest

Data: 17.02.2020 07:43

Autor: HaHard

dzieje.pl

40 lat temu, 17 lutego 1980 roku, Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki jako pierwsi alpiniści w historii zdobyli zimą najwyższy szczyt świata – Mount Everest (8848 m). 20-osobową narodową wyprawą kierował prekursor zimowego himalaizmu Andrzej Zawada.

Cichy był setną osobą na wierzchołku Everestu, a Wielicki sto pierwszą. Zdobyli Czomolungmę – jak zwany jest himalajski szczyt w języku tybetańskim – klasyczna drogą o godz. 10.40 czasu polskiego. Wówczas w Nepalu była 14.25.

Zimą stanęło na tym szczycie po Polakach jedynie trzech Japończyków i dwóch Koreańczyków, a ostatnie wejście odbyło się w 1993 r.

#hahard #historia #gory #wspinaczka

Cichociemni – elitarni i skuteczni

Data: 16.02.2020 22:14

Autor: HaHard

histmag.org

Cichociemni: kim byli ci, od których tradycje wywodzi jeden z najlepszych oddziałów specjalnych świata? Jednostka Wojskowa 2305. Za tym enigmatycznym numerem kryje się elitarny oddział polskiej armii: jednostka GROM im. Cichociemnych. Niemiecka propaganda nazwała ich „turystami Sikorskiego”, z czasem jednak sami przyjęli to określenie. Dziesiątkami tysięcy przemykali się na Zachód, omijając Niemcy, łączył zaś ich jeden cel: dołączyć do sił Francji oraz Wielkiej Brytanii i wspólnie odbić Polskę, która właśnie padła pod naporem połączonych sił III Rzeszy i Związku Sowieckiego. Jednak ci, którzy ruszyli na Zachód, nie byli jedynymi, którzy podjęli walkę. W kraju powstawały właśnie zręby Polski Podziemnej, która z czasem miała się stać największą strukturą konspiracyjną w okupowanej Europie.

#hahard #historia #wojsko #iiwojnaswiatowa

Ussuri 1969. Radziecko-chiński konflikt graniczny

Data: 16.02.2020 20:56

Autor: HaHard

konflikty.pl

Starcia graniczne między Związkiem Radzieckim i Chińską Republiką Ludową, do których doszło w roku 1969, były jednym z ważniejszych wydarzeń zimnej wojny. Dwa komunistyczne mocarstwa stanęły nad Ussuri na krawędzi wojny jądrowej, a rezultaty konfliktu doprowadziły do poważnych przetasowań na arenie międzynarodowej.

#hahard #historia #rosja #chiny

Największa zbrodnia Iwana Groźnego. Rzeź Nowogrodu w 1570 roku

Data: 16.02.2020 20:46

Autor: HaHard

wielkahistoria.pl

Tysiące nieszczęśników podpalanych żywcem, wleczonych po bruku za saniami, wrzucanych do zamarzniętej rzeki Niemowlęta przywiązywane do matek, by tonęły razem z nimi. Ogrom zbrodni, któremu winien był nieobliczalny car Iwan IV Groźny. I za którego jego zdaniem… w ogromnym stopniu odpowiadali Polacy.

#hahard #historia #rosja

Dlaczego Turcja nie uznała rozbiorów Rzeczypospolitej? Czyli lekcja geopolityki

Data: 16.02.2020 19:17

Autor: HaHard

kurierhistoryczny.pl

„Czy przybył już poseł z Lechistanu?” – te słowa miały rzekomo padać przez cały okres zaborów zawsze, gdy na sułtańskim dworze dochodziło do oficjalnej prezentacji dyplomatów. Tym prostym gestem Imperium Osmańskie, jakby wbrew niezaprzeczalnym faktom, dawało społeczności międzynarodowej do zrozumienia, że nie przyjmuje do wiadomości, że Rzeczpospolita nie istnieje. Stambuł stał się tym samym jedyną stolicą, gdzie ciągle oczekiwano nadejścia polskiego poselstwa. I aż dziw bierze, że jeszcze w XVII w. obydwa państwa często prowadziły ze sobą wyniszczające wojny. Skąd nagle zatem u Turków taki przypływ propolskich uczuć?

#hahard #historia #polska #turcja #geopolityka

Adolf Tołkaczow. Najskuteczniejszy szpieg CIA w Moskwie

Data: 16.02.2020 19:12

Autor: HaHard

wielkahistoria.pl

Do CIA zgłosił się sam, twierdząc, że jest „w głębi serca dysydentem”, co nie znaczyło jednak, że zamierzał ryzykować za darmo. Agencja szybko przekonała się, że warto zapłacić mu każde pieniądze. Dane, których dostarczał, pozwoliły amerykańskim wojskowym oszczędzić miliardy dolarów. Kim był agent CKSPHERE?

#hahard #historia #sluzbyspecjalne #rosja #usa

Historyk: Każdy, kto może kopnąć Polskę poniżej pasa, robi to

Data: 16.02.2020 11:01

Autor: HaHard

wiadomosci.dziennik.pl

Rozpoczęła się masowa kampania oskarżania Polski o wymyślone winy, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością – mówi PAP prof. Nikołaj Iwanow, historyk z Uniwersytetu Opolskiego, odnosząc się do słów Siergieja Naryszkina, dyrektora rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego, który stwierdził, że Polska była "milczącym wspólnikiem" Niemiec przed II wojną.

#hahard #historia #rosja #iiwojnaswiatowa

110 lat temu urodziła się Irena Sendlerowa

Data: 16.02.2020 10:47

Autor: HaHard

dzieje.pl

110 lat temu, 15 lutego 1910 r., urodziła się Irena Sendlerowa, działaczka społeczna, w czasie niemieckiej okupacji szefowa wydziału dziecięcego Rady Pomocy Żydom „Żegota”; uratowała setki dzieci żydowskich, wywożąc je z warszawskiego getta i ukrywając w polskich rodzinach, sierocińcach oraz klasztorach; odznaczona medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

#hahard #iiwojnaswiatowa #sendlerowa #zydzi #historia

Data: 16.02.2020 09:26

Autor: FiligranowyGucio

1945 – Die Verbannung der Deutschen aus Tschechoslowakei

1945 – Wygnanie Niemców z Czechosłowacji

https://www.youtube.com/watch?v=NXmxlga0bLo

#historia #film #yt #artykul #niemcy

Foto.Niemieccy uciekinierzy w Gdańsku, luty 1945 r.

Czytaj więcej: https://histmag.org/Wybaczamy-i-prosimy-o-wybaczenie-Dzikie-wypedzenia-ludnosci-niemieckiej-z-Polski-w-1945-roku-4567

Czynniki kształtujące relacje polsko-żydowskie w czasie II wojny światowej

Data: 15.02.2020 21:42

Autor: HaHard

histmag.org

Brutalne represje niemieckie, ubóstwo, uprzedzenia… Co jeszcze wpływało na relacje między Polakami i Żydami w czasie II wojny światowej? "Gdy w nocy do okna chaty chłopskiej zapukał nieznajomy Żyd, wraz z nim zapukał problem żydowski owych lat, z całym splotem implikacji, ryzyka, niebezpieczeństwa, wraz z koniecznością powzięcia decyzji i związaną z tym rozterką duchową. (…) Chłop staje przed pytaniem: jak zareagować? Zdaje sobie sprawę, że do okna zapukał problem moralny, problem człowieka, któremu odmówiono człowieczeństwa (…)"

#hahard #historia #zydzi #ww2 #holokaust #polska

Przedwojenni polscy komuniści mieli jeden cel: zlikwidować Polskę i włączyć ją do ZSRR

Data: 15.02.2020 21:04

Autor: HaHard

forsal.pl

Przedwojenni polscy komuniści mieli jeden cel: zlikwidować Rzeczpospolitą i włączyć jej ziemie do ZSRR. Choćby internując setki tysięcy wrogów rewolucji. Ataki na Polskę, jakie od końca zeszłego roku regularnie ponawia Kreml, przybierają coraz bardziej groteskowe formy. Do prób udowodnienia, że przedwojenny rząd Rzeczpospolitej ponosi współodpowiedzialność za wybuch II wojny światowej i Holokaust w zeszły piątek rosyjskie MSZ dorzuciło zwątpienie w trwałość polskiej demokracji. „W ciągu ostatnich kilku lat sytuacja w zakresie praw człowieka w Polsce ulegała pogorszeniu” – alarmuje resort spraw zagranicznych kraju, w którym liderzy opozycji trafiają do aresztu – jak w przypadku Aleksieja Nawalnego – lub giną z rąk nigdy niewykrywanych sprawców, co przytrafiło się m.in. Annie Politkowskiej czy Borysowi Niemcowowi.

#hahard #historia #polska #rosja

Film dokumentalny Sprawiedliwi z 1968

Data: 15.02.2020 12:07

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #stosunkipolskozydowskie #1943 #1944 #GermanNazioccupation #Ghetto #Holocaust #Jewishpolice #Jews #Niemcy #Polacy #zydzi #poles

Film dokumentalny “Sprawiedliwi” z 1968 roku. Pokazywany w TVP jeden jedyny raz.

The documentary “The Rightous” from 1968, documenting much of German Nazi occupation in Poland, life in ghetto and heroism of Poles saving Jews. Let the facts and witnesses speak…

Film dokumentalny Sprawiedliwi z 1968

W latach 50. i 60. w prasie, głównie amerykańskiej, a później izraelskiej, zaczęły ukazywać się artykuły szkalujące Polaków i obarczające ich odpowiedzialnością nie tylko za to, że nie pomogli w ratowaniu Żydów, ale także, że byli głównymi ich mordercami.

Przykładowe wypowiedzi z kampanii antypolskiej za granicą na temat “współdziałania Polaków z Niemcami w eksterminacji ludności żydowskiej” (1958-1967):

  1. “Elementarną nienawiść do Żydów, ten wybuch z głębi jaźni – widziałem w Polsce, lecz nigdy w Niemczech” – Martin Buber, Der Jude und sein Judentum, Kolonia 1963

  2. Dziennik DAWAR (Izrael) 20.10.1960 pisał, że w czasie “Kornes” opublikowano następujące stwierdzenie Urisa: “…obozy śmierci nie mogły się utrzymać w żadnym innym kraju – tylko w Polsce, która podtrzymuje tradycje setek lat antysemityzmu. W przeciwieństwie do Niemców, którzy nie mają możliwości zaprzeczania swej odpowiedzialności za wymordowanie ludów – Polacy chcieliby, aby świat zapomniał o ich obojętności wobec milionowych mordów. Lecz sumienie będzie ich niepokoiło w ciągu setek lat”.

Ataki te związane były także z wydarzeniami 1968 roku, które dziś przedstawiane są fałszywie jako walka o wolność słowa, walka z systemem komunistycznym, czy też walka z tzw. polskim antysemityzmem.

Dzięki zaangażowaniu ludzi o polskim sercu, Ryszarda Gontarza i wielu innych, udało się stworzyć ten szczególny dokument – świadectwo, film

“SPRAWIEDLIWI”

Kiedy w ówczesnej (1968 rok) prasie zamieszczono ogłoszenia z prośbą o świadectwa tych, którzy ratowali ludność żydowską w czasie II wojny światowej, bądź przeżyli dzięki ofiarnej pomocy Polaków, odpowiedź przeszła najśmielsze oczekiwania.

Zaczęło napływać do Wytwórni Filmów Dokumentalnych w Warszawie, dziesiątki tysięcy listów, zdjęć, opisów, relacji. W ciągu kilkunastu dni korespondencja mieściła się w kilku wielkich workach. Zgromadzono ogromny materiał pomocny przy tworzeniu tego filmu.

Zawarto w nim tylko małą cząstkę z ogromu świadectw solidarności, pomocy, ofiarności i poświęcenia Polaków dla ratowania współobywateli żydowskich podczas II wojny światowej.

Gdy w Polsce ginęły miliony ludzi z różnych państw, gdy za cenę życia swego, swojej rodziny czy nawet sąsiadów, Polacy nieśli heroicznie pomoc mordowanym Żydom, żydowskie środowiska na świecie barbarzyńsko milczały.

Wysyłane z Polski błagania o pomoc spotykały się z morderczym milczeniem amerykańskich, angielskich, francuskich czy wokół stalinowskich środowisk żydowskich. Wielu oprawców znęcających się w gettach, czy obozach zagłady nad Żydami to ich współbracia !

Film “SPRAWIEDLIWI” przypomina te fakty !

Został on wyemitowany w Telewizji Polskiej przed 50 laty jeden jedyny raz.

Dziś, po prawie 50 latach od powstania filmu “SPRAWIEDLIWI”, dziękując wszystkim, którzy dali świadectwo i przyczynili się do jego powstania, dedykujemy go…

prof. Grossowi (socjologowi, nie historykowi – przyp. red.) i wszystkim tym, którzy boją się prawdy i chcą ją zakłamać !

Członkowie Ruchu Odrodzenia Społeczno-Narodowego.

Data: 14.02.2020 16:13

Autor: Alojz

Texas German (German: Texasdeutsch) niemiecki-teksański. Dialekt języka niemieckiego używanego w Teksasie. Około roku 1850 przybyło właśnie do Teksasu sporo nowych osadników z Niemiec.Do czasów pierwszej wolny światowej około 100 tysięcy osób, mówiło w Teksasie w tym dialekcie. Dzis około 5000

A jak brzmi język dla osób które nie znają niemieckiego? Brzmi trochę jak polski mówiony przez Polonię w USA " Wczoraj jechaliśmy hajłejem do downtałn odebrać samochód."

Tu przykład niemieckiego w teksańskiej gwarze

https://youtu.be/1_dH403pqRU

#wszystkooniemczech

#niemiecki #historia

Historia Bez Cenzury - Co nam dały wojny?

Data: 13.02.2020 21:47

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #historia #hbc #historiabezcenzury #wynalazki #wojna

Co świat zawdzięcza wojnom poza zniszczeniem, cierpieniem i śmiercią? O dziwo – całkiem sporo. Dzisiaj opowiemy Wam o tym, jak tajne technologie, dostępne jedynie dla wojska, powoli przenikały do cywila i zmieniały jakość naszego życia nie do poznania. Zapraszamy do oglądania!

Historia Bez Cenzury – Co nam dały wojny?

Powstał portal poświęcony Katyniowi

Data: 12.02.2020 16:04

Autor: ziemianin

katyn.polskiswiat.online

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #katyn #mordnapolakach

Powstał portal poświęcony Katyniowi, pokazuje on miejsca upamiętnienia tej sowieckiej zbrodni.

Powstał portal poświęcony Katyniowi

Na zdjęciu ekshumacja w Katyniu w 1943 r.


Portal [Katyn.PolskiSwiat.online](Portal Katyn.PolskiSwiat.online pokazuje miejsca upamiętnienia zbrodni katyńskiej i jako pierwszy prezentuje tablice i pomniki katyńskie w oparciu o ich lokalizację na całym świecie.) pokazuje miejsca upamiętnienia zbrodni katyńskiej i jako pierwszy prezentuje tablice i pomniki katyńskie w oparciu o ich lokalizację na całym świecie.

Autorzy projektu zidentyfikowali już 369 miejsc na całym świecie: pomników, tablic pamięci, witraży, malowideł poświęconych tej zbrodni. Apelują też o zgłaszanie tych, które jeszcze nie zostały uwzględnione.

– Wyszukanie miejsc pamięci Zbrodni Katyńskiej na świecie – poza najbardziej znanymi – okazało się dużym wyzwaniem. Dotarcie do informacji było niezwykle trudne, co pokazuje daleki sens tego projektu. Z pewnością nie udało nam się znaleźć wszystkich miejsc, dlatego gorąco prosimy o zgłaszanie tych, których na mapach brakuje – opisuje Mirosław Banach, prezes Fundacji „Polskie Maki".

Dodaje, że wśród miejsc są te bardziej znane, jak pomniki autorstwa Andrzeja Pityńskiego w Ameryce, czy pomnik katyński w Londynie. Są też te mniej znane, jak tablice pamięci odsłaniane przez przedstawicieli Polonii. – Jest też pierwszy Pomnik Katyński w Detroit z 1955 roku, o którym mało kto słyszał. Mamy na mapach także wyjątkowe dzieła sztuki, malowidła i witraże, rozsiane w różnych zakątkach świata, a także oryginalną płaskorzeźbę Matki Boskiej Kozielskiej, której okoliczności powstania są absolutnie niezwykłe, a która dziś znajduje się w kościele św. Andrzeja Boboli w Londynie. Wszystkie one stanowią dziś część naszego szeroko pojętego dziedzictwa narodowego – dodaje Mirosław Banach.

Oprócz popularyzowania wiedzy o zbrodni katyńskiej celem projektu jest opisanie „wysiłku tysięcy Polaków, dzięki którym pamięć o Zbrodni Katyńskiej przetrwała i trafia dziś do nowych pokoleń na całym świecie".

– Naszym marzeniem jest też, by ta mapa pamięci pozwoliła zidentyfikować rejony, gdzie takich miejsc wciąż brakuje, a gdzie mamy prężnie działającą Polonię. Chcielibyśmy inspirować, by tak ważnych dla Polaków – i ludzkości – miejsc powstawało więcej – dodaje Mirosław Banach.

Mapa Pamięci Zbrodni Katyńskiej to uzupełnienie portalu PolskiSwiat.online w ramach którego Fundacja „Polskie Maki" tworzy mapy „tego co polskie za granicą". Na 10 mapach umieszczono już przeszło 8 tysięcy miejsc na całym świecie: pomników, miejsc pamięci, dzieł sztuki polskich artystów, polskich bibliotek, teatrów, klubów sportowych, stowarzyszeń polonijnych, polskich sklepów i restauracji. Zdaniem prezesa Fundacji to bazy danych o miejscach związanych z Polską.

Jaki cel przyświecał powstaniu takiej mapy? „5 marca 2020 roku przypada 80. rocznica Zbrodni Katyńskiej. Decydowała ranga rocznicy i waga jej upamiętnienia na całym świecie, ale także trudna historia jaka towarzyszyła szerzeniu pamięci o tych tragicznych zdarzeniach. Niebagatelna była tu rola, jaką odegrały inicjatywy upamiętnienia zbrodni katyńskiej za granicą! Jesteśmy przekonani, że ta szczególna rocznica wymaga szczególnego docenienia zasług tysięcy Polaków zamieszkałych za granica, w tym przede wszystkim polskich kombatantów, którzy podejmowali przez lata działania zmierzające do podtrzymania pamięci o ofiarach Zbrodni Katyńskiej. Dzięki nim powstawały miejsca upamiętnienia, często wbrew woli lub przy braku poparcia państw, w których mieszkali. W czasach kiedy nie mówiono o tym w Polsce w ogóle. To nie był rok czy pięć lat, ale niemal pięćdziesiąt lat! Ta część historii jest bardzo ważna i stosunkowo mało znana" – opisuje prezes Mirosław Banach.

Przedstawiciele Fundacji dodają, że w planach mają też kolejne projekty tematyczne dotyczące m.in. Tadeusza Kościuszki, generała Władysława Andersa, Polskich Sił Zbrojnych na frontach II Wojny Światowej czy polskich nekropolii wojskowych na całym świecie. Biorą tez pod uwagę stworzenie takiej bazy poświęconej Świętemu Janowi Pawłowi II.

IPNtv: Tajemnice wywiadu. O służbach specjalnych III Rzeczypospolitej.

Data: 09.02.2020 17:35

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wywiad #wosjsko #historia #ciekawostkihistoryczne

23 maja 2018 w stołecznym Przystanku Historia – Centrum Edukacyjnym IPN im. Janusza Kurtyki odbyło się kolejne spotkanie z cyklu „Tajemnice wywiadu”. O służbach specjalnych III Rzeczypospolitej dyskutowali: dr hab. Sławomir Cenckiewicz, dr Rafał Leśkiewicz oraz Piotr Woyciechowski. Rozmowę prowadził Witold Gadowski, dziennikarz śledczy.

„Tajemnice wywiadu” to kolejna edycja niezwykle popularnego programu, który prezentuje dzieje polskiego wywiadu i kontrwywiadu w XX wieku. Spotkania z udziałem zaproszonych znawców historii, struktur i technik operacyjnych tajnych służb prowadzi Witold Gadowski, korespondent wojenny. Współorganizatorem cyklu jest Oddział IPN w Szczecinie.

IPNtv: Tajemnice wywiadu. O służbach specjalnych III Rzeczypospolitej.

"Polska była po stronie nazistów". Szokujące słowa w sondzie przeprowadzonej w Berlinie.

Data: 08.02.2020 12:51

Autor: FiligranowyGucio

polityka.news

Urodzony w Wielkiej Brytanii youtuber Stefan Tompson, który w swojej twórczości skupia się na polskiej historii postanowił przeprowadzić sondę w Berlinie. Sprawdzał wiedzę Niemców na temat II wojny światowej oraz udziału Polski w tym największym zbrojnym konflikcie XX wieku.

https://www.youtube.com/watch?v=r-wYdjCStgk&feature=emb_title

Tompson zapytał między innymi o to, czy "Polska była podczas wojny po stronie Niemców, czy przeciwko nim" oraz czy określenie "polskie obozy śmierci" jest sprawiedliwe. Niektóre odpowiedzi szokują.

#polityka #polska #niemcy #historia #drugawojnaswiatowa

Data: 06.02.2020 15:11

Autor: FiligranowyGucio

DOGGERLAND – Europa zaginiona

Doggerland jest zanurzoną masą ziemi poniżej Morza Północnego, które niegdyś łączyło Wielką Brytanię z Europą kontynentalną.

Nazwa pochodzi od Dogger Bank, którego nazwa pochodzi od XVII-wiecznych holenderskich łodzi rybackich zwanych doggerami.

Oficjalna nauka potwierdza że, Doggerlandia rzeczywiście istniała. Była gęsto zaludniona, ale została zatopiona przez topniejące lodowce 6-8 tysięcy lat p.n.e. lub przez falę tsunami spowodowaną przez osuwisko Storegga u wybrzeży Norwegii. Nastąpiło wtedy także przerwanie połączenia obecnej Anglii z obecną Francją i powstanie kanału La Manche.

W 1998 r., archeolog Bryony Coles nazwał ten zatopiony ląd „Doggerlandią”. Od tego momentu, trwają spory kiedy i jakie siły zatopiły ten ludny obszar. Czy rzeczywiście zatopienie Doggerlandii nastąpiło tysiące lat temu, czy na przełomie XVIII i XIX wieku?

W swojej książce „Kosmos”, Humbold pisze o trzęsieniach ziemi w Holandii. „Nawet na ziemiach naniesionych i na ruchomych piaskach, jak to ma miejsce w Holandii koło Middelburga i Fliessingen, było trzęsienie ziemi 28.02.1828”.

Z kolei Michał Popiel w swojej „Rozprawie o zmianach na kuli ziemskiej” pisze tak:

„Całej Europie jest wiadomo, że połowę Fryzji pochłonęło morze”.

„…utworzyło się niedawnymi czasy morze Harlem w Hollandyi”.

„Stawern (miasto Fryzji), niegdyś wielkie – oceanem zostało zatopione. Wyspy Borkum, Just, Boese, Norder, Nye, Batterige, Langer Oge, Spikeroge, Wanger, Segellinek, Amelandt, Rottougi – i wiele innych – bez wątpienia były lądem stałym. Jeszcze w XVI wieku widziano dzwonnice 18 wsi niedaleko Mordik, które wystawały ponad wszystkie powodzie i wytrzymujące długo wszystkie burze, jednak w końcu uległy przemocy fal.

(…)

Zatopienie Doggerlandii nastąpiło nie tak jak liczą uczeni – wiele tysięcy lat temu – ale całkiem niedawno, pod koniec XVIII i na początku XIX wieku. Świadczy o tym nagły przyrost ilości ludności Wysp Brytyjskich, wędrówki ludów od Morza Północnego i Bałtyku na południe (wędrują ludy znane jako Goci, Żydzi, Niemcy, Olendrzy, Luteranie, Kalwini, Mennonici).

„Scientific American” z roku 1855 twierdzi, że w roku 1750 na terenie Walii i Anglii mieszkało 6 milionów osób, a w roku 1846 na tych samych terenach żyło już 20 milionów ludzi! Taki przyrost naturalny (14 milionów w ciągu 96 lat) nie jest możliwy bez napływu ludności „z zewnątrz”.

O niedawnym zatopieniu Doggerlandii świadczą zapisy historyczne, mówiące o klimatycznych katastrofach, wybuchach wulkanów i wielkich trzęsieniach ziemi jakie nawiedzały całą Europę w pierwszej połowie XIX wieku.

Wyczerpujące informacje o fragmencie zatopionej części Europy można przeczytać w niezwykle interesującym artykule

https://kodluch.wordpress.com/…/15/♫-off-topic-doggerlandia/

Zdjęcia w komentarzach

#historia #europa

Data: 06.02.2020 01:23

Autor: Alojz

16 letni Bill Clinton wita się z JFK Kennedy. Parę miesięcy później, JFK zostanie zastrzelony w Dallas.A Bill 35 lat później jako prezydent USA, powie przed kamerą " I did not have sexual relations with that woman, Miss Lewinsky."

#fotografia #usa #historia

Data: 05.02.2020 17:23

Autor: FiligranowyGucio

Barysz – miejscowość położona w dawnym powiecie buczackim województwa tarnopolskiego.

❗️To tutaj w nocy z 4 na 5 lutego 1945 r. około godz. 22.00 (inne źródła podają noc z 5 na 6 lutego), osiedle Mazury w Baryszu zaatakował kureń UPA – Petro Chamczuka "Bystrego" – wsparty miejscowymi Ukraińcami (łącznie 300 osób). Rezuni mordowali napotkaną ludność bez względu na płeć i wiek oraz grabili i palili zabudowania. Spłonęło 400 polskich gospodarstw. Zginęło 135 polskich mieszkańców wsi, 30 zostało rannych…

Maria Banda i jej 10-letni syn Stanisław zostali zarąbani siekierami na podwórzu ich gospodarstw. 12-letnia Helena Boczar została zakłuta nożami. 80-letnia Anastazja Brylkowska została zarąbana siekierą podczas snu w łóżku. 12-letni Michał Herbut został wrzucony do sadzawki, gdzie utonął. To tylko przykłady okrutnego barbażyństwa tej zimowej nocy, jednej z wielu…

Upowcom pomagała ukraińska ludność cywilna, która rabowała dobytek ofiar. Walki przeniosły się także do centrum wsi, gdzie upowcy napotkali zorganizowany opór. Część polskich mieszkańców schroniła się w murowanych budynkach szkoły i kościoła, gdzie utworzono stanowiska obronne. Rzeź ludności oraz walki trwały około 5 godzin, po czym napastnicy wycofali się. Osiedle Mazury zostało całkowicie spalone. W ciągu kilku dni ci mieszkańcy, którzy cudem ocaleli, dokonali pochówku pomordowanych w zbiorowej mogile i przenieśli się do Buczacza i okolic.


✔️Relacja Piotra Warchoła:

"Po jakimś czasie wyszła na podwórze mama i zauważyła, jak mordowano wujka. Później stwierdzono, że miał wycięty język, wydłubane oczy, obcięte genitalia, pociętą twarz. /…/ Tej samej nocy o godz. 22°°, banderowcy napadli na dom mego stryja, Macieja Warchoła. Po wyłamaniu drzwi, wyprowadzili go na podwórze, bijąc kolbami karabinów po głowie i plecach. Na podwórzu torturowali go, ucięli mu język, genitalia, wykłuli oczy, następnie nałożyli sznur na szyję, doczepili do sań i wlekli po śniegu. /…/ W nocy z 4 na 5 lutego 1945 r. doszło do napadu band UPA na osiedle Mazury zamieszkałe przez samych Polaków. W tym czasie batalion samoobrony został wezwany do Buczacza, gdzie miał bronić miasta przed napadem. Na posterunku pozostawało tylko trzech żołnierzy. Banda liczyła ponad 200 ludzi dobrze uzbrojonych w broń palną i maszynową. Napastnicy byli ubrani w białe nakrycia i podchodzili do domów prawie niezauważalnie. Podpalali budynki, strzelali do uciekających, a pozostałych w mieszkaniach lub na podwórkach rąbali siekierami. Dzieci nabijali na widły i wrzucali w ogień. Niemowlęta łapali za nóżki, rozbijali główki o ściany lub krawędzie ram drzwiowych i również wrzucali do ognia".


Pamięć o Baryszu kultywowana jest w Smardzowie na Dolnym Śląsku, gdzie trafiło wielu mieszkańców tej miejscowości. Co roku w przedostatnią sobotę sierpnia odbywają się tu uroczystości ku czci ofiar ukraińskiego ludobójstwa.

A.M._FB

#ludobojstwo #polska #ukraina #upa #historia #drugawojnaswiatowa #fb

Data: 05.02.2020 11:43

Autor: FiligranowyGucio

Daj palec wezmą całą rękę

Poniżej link do filmu, który powinien obejrzeć każdy Polak i posłuchać jak żyd kłamie w oczy Papieżowi i wymusza na nim usunięcie Krzyża z obozu w Auschwitz! Rabin grozi palcem papieżowi, okazując tym nienawiść do chrześcijańskich ofiar pomordowanych w Auschwitz. Obóz zbudowany do eksterminacji przede wszystkim Polaków. Obecnie już nie ma żadnych nawet symboli chrześcijańskich w Auschwitz tak jakby tam nie zabili żadnego Polaka, pomimo, że mordowano tam przede wszystkim chrześcijan a nie Żydów. Dla Żydów obozem był Birkenau.

Pod ścianą śmierci w Oświęcimiu (Auschwitz) mordowano przede wszystkim Polaków – dzisiaj Polacy nie mogą się pomodlić w miejscu kaźni Polaków, bo im żydzi zabraniają! Krzyż powinien wrócić na miejsce kaźni Polaków. A obóz pod kierownictwo władzy Polskiej, bo w obozach niemieckich mordowano różne narodowości nie tylko Żydów. Profesor Hebrajskiego Uniwersytetu Izrael Shahak, w swojej monumentalnej pracy z 1994 roku pt.”Żydowska historia, żydowska religia” (Pluton Press), również potwierdził nienawiść i rasizm zawarty w Talmudzie. Ci Żydzi, którzy dementują faktyczne zawartości Talmudu są kłamcami (John 8:44; Tytus 1:14). Rabin, Josef Scheinen, powiedział zaś, że „rasizm wywodzi się z Tory”. – Ziemia Izraela została przeznaczona dla ludu Izraela – powiedział, dowodząc, że w segregacji nie ma nic złego. – Świat jest wielki, a Izrael malutki. Bóg chciał, żeby Izrael należał do Żydów. Reszta ludzi nam tego zazdrości – dodał. Nigdy w swej historii Żydzi i Izrael nie byli aż tak zdemaskowani i poniżeni. W Durbanie zaczęły się spełniać słowa proroka Jeremiasza. Po Durbanie Żydzi nie mają moralnego prawa przedstawiać się, jako przeciwnicy rasizmu, a nawet krytykowania innych za rasizm czy pseudorasizm, (co u nich często się zdarza, szczególnie w odniesieniu do oskarżeń o “antysemityzm”).

http://www.bibula.com/?p=70627

https://www.youtube.com/watch?v=zdwxL39nTqY

Polska to MY Rdzenni Polacy nigdy goście !!!_FB

#papiez #polska #oswiecim #historia #drugawojnaswiatowa #fb #antysemityzm #zydzi #judaizm

Data: 03.02.2020 09:29

Autor: FiligranowyGucio

Historia, o której się nie mówi_FB

120 lat temu, 2 lutego 1900 roku, urodził się Józef Kowalski, ułan, najdłużej żyjący uczestnik wojny polsko-bolszewickiej.

Zmarł w 2013 roku w wieku 113 lat.

Józef Kowalski walczył w bitwie pod Komarowem, gdzie polska kawaleria rozbiła trzon sił Konarmii Budionnego.

Konfrontacja ta była największym starciem konnicy w wojnie polsko-bolszewickiej i ostatnią wielką bitwą kawaleryjską w historii Europy.

Walczył również w wojnie obronnej Polski w 1939 roku. Trafił do niewoli niemieckiej.

Po wojnie prowadził gospodarstwo rolne.

#historia #bolszewizm #ciekawostki

Data: 02.02.2020 07:30

Autor: Alojz

W 1991roku jak amerykanie odbijali Kuwejt z rąk armi irackiej, Saddam straszył że użyje gazu.I zawsze jak był alarm bombowy w Kuwejcie, to ludzie mieli strach że faktycznie, to atak gazowy.W takim momencie powstała fotografia pokazująca korytarz hotelowy i siedzących przy ścianie zachodnich reporterów z maskami gazowymi na głowie, a obok nich siedzi filipiński personel hotelowy, trzymający na ustach papierowe serwetki…

Niestety nie mogę znaleźć tej fotki na necie.

#historia #wojna #zdjecie

Diora SSL-1000

Data: 30.01.2020 21:30

Autor: ziemianin

unitraklub.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #stereo #wiezahifistereo #hifi #unitra #diora #elektronika

SSL-1000 – Zestaw wieżowy Diory, który podobnie jak zestaw SSL-850 nie wyszedł poza fazę projektu. Koncept wyglądu zewnętrznego stworzyła firma "Design Grupa", która była odpowiedzialna za design m.in. zestawów SSL-500 i 700, telewizora OTV-C200 czy magnetowidu MVD-200, a także nie wdrożonej już do produkcji wieży SSL-850.

Diora SSL-1000

Można zauważyć wzornicze podobieństwa do serii SSL-700, prawdopodobnie konstrukcyjnie również była by oparta o starszy model. Zagadkową sprawą jest również to, że mimo numeracji zestawu SSL-1000, to poszczególne elementy noszą oznaczenia cyfrowe 900, np. CD-900 czy WS-900 co widać na zdjęciach.

Niestety z powodu likwidacji firmy Diora konstrukcja nie miała szans wejścia do seryjnej produkcji.

Rola Romana Dmowskiego w odzyskaniu przez Polskę niepodległości

Data: 30.01.2020 13:11

Autor: raptor

historykon.pl

Artykuł przedstawia zasługi Romana Dmowskiego w powstaniu niepodległego państwa polskiego. W tym celu muszę wskazać na ramy chronologiczne jego działalności, które obejmują lata 1904-1919. Państwami, w których Dmowski podejmował swoje działania na rzecz powstania niepodległej Polski były głównie: Rosja, Francja, Japonia i Stany Zjednoczone.

#nauka #gruparatowaniapoziomu #historia #ciekawostki #polska

Data: 28.01.2020 00:02

Autor: FiligranowyGucio

Historia, o której się nie mówi-FB

https://www.facebook.com/historiaoktorejsieniemowi/posts/846556949113406?tn=K-R

Mendel Kossoj (Wacław Komar)

Oto modelowa kreatura "internacjonalista" stalinowski, posiadający zestaw cech najbardziej pożądanych onegdaj przez Kreml.Tacy budowali ten system w Polsce i ich portrety wisiały na ścianach szkół w mojej młodości.

Kolejny zbrodniarz sowiecki, ilu pomordowanych przez niego i za jego sprawą ? żyjący za pieniądze Polskie, jak i jego podobnych. Jak ten kraj mógł się rozwijać , jak może i teraz skoro jemu POdobnych ciągle jest wielu w POlszewickiej guberni.Jeśli jeszcze wspominam o tym renegacie to chyba tylko po to, aby przestrzegać siebie i innych, że jeśli nie znikneli doszczętnie ze sceny to resortowe dzieci takich kanalii tkwią sobie dobrze umocowne w mediach kulturze i polityce.

Wacław Komar i wszystkie jego tajne misje. Zaczynał jako partyjny zabójca

W przypadku życiorysu Wacława Komara pojawia się wiele wątpliwości i wiele niewyjaśnionych spraw. Tak jak zwykle w życiorysie kogoś, kto całe życie wykonywał tajne misje. Nie wiadomo, do czego się przyznał, do czego się nie przyznał i kiedy kłamał. Można tylko próbować skonfrontować różne wersje i postawić pytania – bez odpowiedzi. Niestety, nie ma dostępu do najciekawszych zasobów – archiwum Kominternu i archiwów sowieckich służb specjalnych.

Nie jest nawet pewne, kim tak naprawdę był Wacław Komar. Prawdopodobnie nazywał się Mendel Kossoj. Choć według niektórych był Mikołajem Pinusem, synem Izydora, i urodził się w 1909 r. w Kobryniu na Kresach, a nie w Warszawie. Według tej wersji, Kossoj (lub Kosoj) było tylko jego pseudonimem używanym w sieci wywiadu wojskowego Armii Czerwonej.

Niewiele wiadomo o dzieciństwie Komara. W 1924 roku, jako piętnastolatek, podjął pracę w warsztatach mechanicznych w Warszawie. Wcześniej ukończył 3-letnią szkołę zawodową. W tym samym czasie wstąpił do żydowskiej organizacji Ha-Szomer Ha-Cair, która w latach dwudziestych zbliżyła się ideologicznie do marksizmu. Jej celem było przygotowanie młodych Żydów do przyszłego życia w Palestynie. Rok później, w 1925 r., być może pod wpływem członków tej żydowskiej organizacji, wstąpił do Związku Młodzieży Komunistycznej. Porzucił też dotychczasową pracę.

Trudno ustalić zależność między wstąpieniem Komara do Komunistycznej Partii Polski, a podjęciem się przez niego zabijania osób uznanych przez partię za prowokatorów. Wiadomo tylko, że jedno i drugie nastąpiło w 1926 r., kiedy miał siedemnaście lat.

W połowie 1926 r. Wacław Komar po raz pierwszy podjął się zabicia prowokatora, czyli człowieka uznanego za niebezpiecznego dla KPP. Wspólnie z dwoma kolegami dokonał tego 27 lipca 1926 r. To był początek.

Już 18 listopada 1926 r. zamordował następnego wroga partii. W grudniu zamordował kolejnego, tym razem w Zawierciu. W maju 1927 r. zamordował jeszcze jednego "prowokatora" w Żyrardowie. Gdy kończył 18 lat, miał już kilka zabójstw na sumieniu.

Nawet po latach był do tego fragmentu własnego życiorysu bardzo przywiązany – w latach sześćdziesiątych zabiegał o potwierdzenie przez świadków tych właśnie faktów. Wtedy też relacjonujący ujawnili, że to Alfred Lampe wyznaczył Komara do specjalnej grupy bojowej i prawdopodobnie to on zdecydował o wysłaniu go w 1927 roku do ZSRR.

W ZSRR rozpoczął się nowy rozdział w życiu młodego komunisty. Komar od razu został członkiem WKP(b) – do partii bolszewickiej wprowadził go Adolf Warski. Polska sekcja Kominternu wysłała Komara do specjalnej szkoły wojskowej. Sam po latach pisał o tym skromnie, jako o służbie w latach 1927-1929 w Armii Czerwonej. Można też znaleźć informację, że w tym czasie ukończył kurs przygotowawczy dla kadr dowódczych przy Sztabie Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej.

W dokumentach przechowało się jeszcze jedno zawoalowane określenie tych dwóch lat – studia. Po ukończeniu kursu został zawodowym rewolucjonistą, kierowanym do różnych zadań funkcjonariuszem Komitetu Wykonawczego Kominternu w istniejącej na prawach sekcji Komunistycznej Międzynarodówce Młodzieży. Tam spotkał się z Romanem Zambrowskim.

W 1929 r. Komara skierowano do Mińska, do pracy w OGPU (późniejsze NKWD). Nie było to eksponowane stanowisko, ale i tak nie pracował tam długo, gdyż partia przygotowała dla niego nowe zadanie – został wezwany do Moskwy, do sztabu Armii Czerwonej. Nowa praca wynikała prawdopodobnie z jednego z zadań OGPU – pracy operacyjnej w Armii Czerwonej, którą prowadził Oddział Specjalny, późniejszy SMIERSZ. Sam Komar po latach podkreślał, że przeniesiono go w związku z prowadzoną w sztabie partyjną czystką. To była zatem pierwsza zagadkowa misja Komara.

W 1931 r. Komara wysłano poza granice ZSRR, do Niemiec. Według niektórych źródeł, otrzymał wtedy pseudonim "Kosoj". W tym czasie został członkiem Komunistycznej Partii Niemiec. Obejmując stanowisko kierownika wydziału antywojennego KC KZM Niemiec został bliskim współpracownikiem Georgi Dymitrowa, który wtedy reprezentował Komintern w Berlinie.

W końcu 1932 r. Komar został wezwany do ZSRR. Przebywał w Charkowie, a poza tym brał udział w odbywającym się w Moskwie plenarnym posiedzeniu Komitetu Wykonawczego Komunistycznej Międzynarodówki Młodzieży. W tym czasie reaktywował członkostwo w WKP(b).

Dopiero w listopadzie 1933 r. Komar został wysłany do Polski, do pracy w kierownictwie KZMP (Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej). Znowu był szefem wydziału antywojennego, tym razem w KZMP.

W 1934 r. Komintern przeniósł Komara do Sekretariatu Krajowego KC KPZU (Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy), która w tym czasie była sekcją KPP. Był łącznikiem między Sekretariatem Krajowym a Biurem Politycznym KPZU, podróżował do Austrii i do Pragi, gdzie przebywali funkcjonariusze partii. Tę misję prawdopodobnie zakończył w 1936 roku. W 1935 r. został odnotowany jego pobyt w Paryżu, gdzie posługiwał się polskim paszportem. W oficjalnym życiorysie nie ma ani słowa na ten temat.

W końcu 1936 r. Wacław Komar dostał od partii zgodę na wyjazd do Hiszpanii, gdzie w lipcu 1936 r. rozpoczęła się wojna domowa. I właśnie w tym punkcie życiorysu pojawiają się duże niejasności. Na Zachodzie ustalono, że najpierw był pracownikiem sowieckiego przedstawicielstwa dyplomatycznego w Barcelonie, a następnie – na początku 1937 r. – został przeniesiony do Walencji, skąd dopiero trafił do Brygad Międzynarodowych.

Sam Komar podawał w swoich życiorysach nieco inną wersję. Pisał, że członkiem Komunistycznej Partii Hiszpanii został w 1937 r. i najpierw sprawował funkcję dowódcy kompanii, a w lipcu 1937 r. został dowódcą batalionu im. Jarosława Dąbrowskiego i był nim do lutego 1938 r. W lutym 1938 r. awansował na dowódcę 129. Międzynarodowej Brygady, która została rozwiązana w październiku 1938 r. Wtedy też przypuszczalnie został dowódcą wszystkich wojsk międzynarodowych strefy niekatalońskiej, które w styczniu 1939 r. zostały przewiezione na statkach do Barcelony. Był obecny przy przekraczaniu przez te wojska granicy Francji i ich internowaniu, ale sam nie poszedł do obozu, ponieważ dostał rozkaz przedostania się do Paryża.

Konfrontując napisane przez Komara życiorysy z innymi materiałami nie sposób odpowiedzieć na pytanie, dlaczego odnotowano go już w 1938 r. jako pracownika sowieckiego attachatu wojskowego w Paryżu. Jakieś światło na tę sprawę może rzucać powojenna relacja Justyny Sierp, osoby prowadzącej całą kancelarię ówczesnego KC KPP. Sierp wspominała, że gdy Komintern kolejno wzywał do Moskwy i poddawał śledztwu całe przebywające w Paryżu kierownictwo KPP, do stolicy Francji został ściągnięty Wacław Komar i przebywał tam aż wyprawiony został w podróż do Moskwy ostatni z "zaproszonych".

Sierp nie podała dokładnego powodu obecności Komara w Paryżu, ale tego chyba można się domyślić. Zapewne miał "zdyscyplinować" nieposłusznych czy wahających się przed wyjazdem do Moskwy. Specjalnością Komara byli przecież w partii niepewni jej członkowie, czy też działacze podejrzewani o prowokację lub zdradę.

W 1939 r. Komar działał już w Paryżu, w organizującej się po likwidacji KPP Grupie Inicjatywnej, która miała stworzyć kadry nowej polskiej komunistycznej partii. Skontaktował się z szefem tej grupy, Bolesławem Mołojcem, ale nie doszło do współpracy. Przez Komunistyczną Partię Francji wysłał więc do Moskwy prośbę o przerzucenie do ZSRR i prawdopodobnie, czekając na decyzję, w latach 1939-1940, po raz drugi w życiu musiał pójść do pracy – został pracownikiem fabryki samolotów.

Moskwa nie wezwała Komara, jego pobyt we Francji przeciągnął się do czerwca 1940 r., a więc do agresji Niemiec. Wtedy zgłosił się do formowanych na obczyźnie oddziałów Wojska Polskiego i w jego szeregach wziął udział w wojnie obronnej. Po upadku Francji dostał się do niewoli. Wedle jednej z wersji jego życiorysu w obozie przebywał do kwietnia 1945 r. Brak jednak danych, o jakie obozy chodziło. Inne źródła sugerują, że w czasie II wojny światowej Komar wykonywał różne tajne misje na terenie okupowanej Francji, między innymi w Tuluzie. Niektórzy przypisywali mu też działalność w Meksyku.

Po zakończeniu wojny, w czerwcu 1945 r., został mianowany zastępcą szefa sformowanej przez PKWN Polskiej Misji Wojskowej we Francji. Dopiero pod koniec 1945 r. wrócił do Polski i od razu został szefem II Oddziału Sztabu Generalnego WP, czyli szefem wywiadu i kontrwywiadu. Pełnił tą funkcję do 1950 r.

Interesujące jest jednak to, że nie była to jedyna jego funkcja w tym czasie. Od 1947 r. był również naczelnikiem Wydziału II Samodzielnego (wywiadu) Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego oraz dyrektorem Departamentu VII MBP. W swoich życiorysach pisał, że w latach 1947-1950 otrzymywał od kierownictwa partii specjalne zadania dodatkowe, a Bolesław Bierut, w tym samym czasie, zobowiązał go do zabezpieczania potrzeb komunistycznej partyzantki w Grecji, w której, po przegraniu przez komunistów wyborów, w 1947 r. wybuchła wojna domowa.

Greckie zbrojne siły komunistyczne przyjęły nazwę Demokratyczne Wojsko Grecji i ustanowiły własny, komunistyczny rząd. Prowadząc wojnę domową korzystały z pomocy Kominternu. Część tej pomocy, między innymi materiałów wojennych, przekazywana była za pośrednictwem Polski. Polscy komuniści prowadzili też szkolenie dowódców i zapewniali pomoc lekarską, między innymi ewakuację rannych do tajnego szpitala w Dziwnowie.

W 1950 r., już po wygaśnięciu walk w Grecji i klęsce komunistów, Komar został odwołany ze wszystkich stanowisk przez nowego marszałka Polski Konstantego Rokossowskiego. W 1951 r. Komar objął nowo utworzone stanowisko Głównego Kwatermistrza WP. Niektórzy traktują to jako awans, ale tak naprawdę oznaczało to odsunięcie od spraw ważnych. Być może wynikało ze spadku wpływów sowieckich mocodawców, pod których Komar był "podwieszony".

W 1952 r., na polecenie sowieckiego kierownictwa Głównego Zarządu Informacji WP, Komara aresztowali funkcjonariusze tej służby i w areszcie pozostał do 1954 r. Był to dalszy ciąg czystki w szeregach wywiadu wojskowego i zapowiedź aresztowań obejmujących partyjnych o "nacjonalistyczno-prawicowych odchyleniach". Komara aresztowano pod zarzutem szpiegostwa i zorganizowania zamachu na generała Świerczewskiego. W czasie śledztwa przyznawał się nawet do najbardziej absurdalnych zarzutów.

Kiedy pod koniec roku 1953 szef Departamentu X MBP Józef Światło uciekł z Polski, nagłośnił między innymi sprawę Komara, szczegółowo opisując absurdalny przebieg śledztwa. Mogło to mieć wpływ na podjęcie przez kierownictwo partii decyzji o jego zwolnieniu.

Po wyjściu z aresztu Komar nie wrócił do wojska, ani do MBP. O tym, że został odsunięty świadczy dalszy przebieg jego kariery. W 1955 r. otrzymał stanowisko dyrektora Fabryki "Specyfika" w Warszawie, skąd został przesunięty do Warszawskich Zakładów Fotochemicznych "Foton", którymi kierował do 1956 r.

W 1956 r. Komar został przywrócony do łask i mianowany dowódcą Wojsk Wewnętrznych, w których skład wchodziło również KBW. Będąc na tym stanowisku, próbował kontrolować narzuconego przez Moskwę marszałka Konstantego Rokossowskiego.

W październiku 1956 r., w czasie VIII Plenum KC PZPR, na rozkaz Komara została odcięta łączność Rokossowskiego z Moskwą. W czasie wrzenia społecznego Komar zaangażował się, wraz z Zambrowskim, w przygotowywanie robotników Żerania do wystąpienia. Po tym kryzysie pozostał na stanowisku i w 1957 r. połączył wcześniejszą funkcję z funkcją dowódcy KBW. W 1960 r. został dyrektorem generalnym w MSW.

W 1968 r. Wacław Komar został ponownie odsunięty, tym razem w wyniku partyjnej nagonki na osoby pochodzenia żydowskiego. Zmarł w 1972 r.

Jest ojcem Michała Komara, dziennikarza Gazety Wyborczej.

#historia #komunizm #drugawojnaswiatowa #pzpr #polska #wojsko #histriaoktoresieniemowi #fb

Jak polski wywiad pomógł wygrać tajną wojnę z Hitlerem. Historia najlepszego wywiadu Aliantów.

Data: 27.01.2020 17:25

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #ciekawostkihistoryczne #wywiad #polskiwywiadwojskowy #polska #iiwojnaswiatowa

Zwalczani przez Sowietów. Zapomniani przez Zachód. Oficerowie oraz współpracownicy polskiego wywiadu wojennego odegrali kluczowe role w momentach zwrotnych II wojny światowej.

Złamali Enigmę. Pomogli w skutecznym lądowaniu Aliantów w Normandii i Afryce Północnej. Storpedowali rozwój rakiet V1 i V2. Starali się za wszelką cenę zatrzymać Holokaust. Pomóż razem z nami rozpropagować wiedzę o roli polskiego wywiadu w tych wydarzeniach.

Historia polskiego wywiadu wojennego to jedna z najbardziej niezwykłych, a zarazem wciąż nieznanych kart II wojny światowej. Czas przywrócić światu pamięć o osiągnięciach najlepszego wywiadu Aliantów.

Jak polski wywiad pomógł wygrać tajną wojnę z Hitlerem. Historia najlepszego wywiadu Aliantów.

Klęska miłośników Izraela

Data: 26.01.2020 18:12

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #izrael #polska #zydzi #historia #polityka #media

Neokonserwatywni publicyści starają się przemilczeć fakt, że narracja historyczna rosyjskiego prezydenta Władimira Putina może triumfować, bo cieszy się wsparciem władz Izraela. Miłośnicy rządów izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu, piszący w przeszłości teksty pokroju „Żydzi do Gazy”, nie chcą przyznać się do całkowitej kompromitacji swoich idei. Trzeba zresztą wyraźnie powiedzieć, że „sojusz polsko-izraelski” od początku był absurdalnym konstruktem.

Klęska miłośników Izraela

Znamienny dla postawy prawicowych sympatyków Izraela jest artykuł Michała Szułdrzyńskiego, opublikowany w piątek na łamach „Rzeczpospolitej”. Publicysta na co dzień znający się na wszystkim, postanowił oczywiście skomentować V Światowe Forum Holokaustu zorganizowane w Jerozolimie. Miał on przede wszystkim pretensje do obecnego rządu, który jego zdaniem jest współodpowiedzialny za „wielki comeback” Putina na światowe salony. W swoim komentarzu nie raczył on jednak wspomnieć, że to przede wszystkim „zasługa” wspomnianego już Netanjahu.

Neokonserwatyzm nad Wisłą

Szułdrzyński jest w tym kontekście postacią niezwykle ważną. To jeden z czołowych publicystów promujących w Polsce idee neokonserwatywne. Nie powinno to oczywiście dziwić. Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i jego koledzy należą do wielbicieli Stanów Zjednoczonych. Z tego powodu bezkrytycznie przyjmują nie tylko wszelkie działania Amerykanów, lecz także pochodzące stamtąd idee. Dominującym nurtem amerykańskiego konserwatyzmu jest tymczasem wspomniany neokonserwatyzm, wciąż silniej oddziałujący na prawicowe elity niż paleokonserwatywny izolacjonizm czy konserwatywny realizm polityczny. Jedną z głównych części składowych neokonserwatyzmu jest oczywiście fanatyczne wspieranie Żydów bez względu na rzeczywiste amerykańskie interesy.

Za manifest programowy polskich neokonserwatystów można uznać tekst „Żydzi do Gazy”. Jego autorem jest nie kto inny, jak „nowoczesny endek” Rafał A. Ziemkiewicz. Pięć i pół roku temu na łamach portalu Interia pisał on, że „najbardziej podobny do polskiej tradycji endeckiej jest nacjonalizm żydowski”, dlatego „trudno polskiemu narodowcowi nie patrzeć na Izrael z podziwem i sympatią”. Publicystyka Ziemkiewicza wyraźnie zmierzała do „modernizacji” polskiej myśli narodowej na neokonserwatywną modłę, aby stała się ona przystępna dla prawicowego mainstream’u. Oczywiście jak sugeruje sam tytuł nie omieszkał on poprzeć izraelskich ataków na Strefę Gazy, promując oklepaną ideę postawienia tamy muzułmanom poprzez wspieranie Żydów.

Oczywiście w praktyce idee neokonserwatywne realizuje w Polsce rządzące Prawo i Sprawiedliwość. Namacalnym dowodem są oczywiście bazy USA na terytorium naszego kraju, a przede wszystkim wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS wielokrotnie zachwalał Izrael i wpisywał się w żydowską martyrologię, uwiarygadniając narrację dotyczącą Żydów jako grupy najbardziej poszkodowanej w wyniku II wojny światowej. W Parlamencie Europejskim w praktyce wskazówki Ziemkiewicza realizuje europoseł PiS, Zdzisław Krasnodębski. Jako członek Delegacji do spraw Izraela wielokrotnie bronił tego państwa w swoich wystąpieniach, powtarzając neokonserwatywną narrację o biednych Żydach krzywdzonych przez złych Palestyńczyków. Podobnie jak prezes PiS, socjolog ma na swoim koncie wiele połajanek na temat „antysemityzmu”.

Absurd

Neokonserwatyzm sam w sobie wydaje się być absurdalny, zwłaszcza jeśli chodzi o jego pro-żydowskie sympatie. Po pierwsze, opiera się on na tezie wielkiego sojuszu protestantów z wyznawcami judaizmu, którzy po ostatecznej bitwie ze swoimi wrogami pójdą do nieba. Tropiciele „antysemityzmu” mogliby zresztą i tutaj się go doszukać, bo według ewangelikalnych teorii po zwycięstwie nadejdzie Mesjasz i nawróci Żydów na protestantyzm. Po drugie, bliskie kontakty ze środowiskami żydowskimi i wspieranie Izraela za wszelką cenę nigdy nie przyniosły korzyści Partii Republikańskiej. Blisko trzy czwarte amerykańskich Żydów głosuje na Partię Demokratyczną, a na dodatek wcale nie czuje specjalnej sympatii do państwa syjonistycznego.

Kopiowanie neokonserwatywnych wzorców jest w przypadku Polski zupełnie niedorzeczne. Od lat międzynarodowe środowiska żydowskie domagają się „restytucji mienia” od naszego państwa, czego pro-izraelskie stanowisko kolejnych rządów wcale nie zmienia. Przepraszanie za Jedwabne przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, wstrzymanie ekshumacji tamtejszych grobów przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego oraz polityka jego brata nie przyniosły żadnych rezultatów. Fetowany jako wielki „przyjaciel Polski”, były ambasador Szewach Weiss, także nie opowiada się po polskiej stronie w kwestii sporu o roszczenia, ale zawsze wypowiada się wymijająco. O skandalu związanym z nowelizacją ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. a w szczególności reakcji na nią ze strony „sojuszniczych” izraelskich polityków, szkoda nawet wspominać…

Kilka lat temu ciekawy artykuł na temat relacji polsko-żydowskich ukazał się na nieistniejącym już portalu Rebelya.pl, założonym zresztą przez osoby czerpiące obecnie profity z „dobrej zmiany”. Jakub Biernat w tekście „Wasza miłość do Izraela jest perwersyjna” krytykował czołowych prawicowych publicystów: Ziemkiewicza, Sławomira Cenckiewicza, Davida Wildsteina, Tomasza Terlikowskiego czy Piotra Zychowicza. Autor artykułu celnie punktował najbardziej absurdalne tezy polskich neokonserwatystów, na czele ze sprowadzaniem popierania praw Palestyńczyków do wspierania Hamasu. Biernat stawia zresztą celną tezę, że Izrael jest na tyle silny, iż nie potrzebuje specjalnego wsparcia dla swojej okupacji terytoriów palestyńskich.

Izrael i Rosja

Z pewnością Polska i państwa Europy Środkowej nie są potrzebne Netanjahu, bo to nie one mają wpływ na sytuację na Bliskim Wschodzie. Dużo ważniejszy w tej układance jest Putin, który ma wpływ na Syrię, Iran i ich sojuszników. Nieprzypadkowo rosyjskie lotnictwo nie reaguje na naruszanie syryjskiej przestrzeni powietrznej przez siły izraelskie. Co prawda Rosja potępia podobne działania, ale czyli to jedynie werbalnie. Syryjczycy nie mogą nawet używać nowoczesnych systemów obrony przeciwlotniczej S-300, które zostały im dostarczone przez Rosjan na jesieni 2018 roku po szybko zażegnanym rosyjsko-izraelskim kryzysie dyplomatycznym. Sam Putin zresztą sprawnie lawiruje pomiędzy Izraelem a państwami arabskimi. Wspomniane Światowe Forum Holocaustu przyćmiło chociażby jego spotkanie z palestyńskim prezydentem Mahmudem Abbasem, zasadniczo zignorowanym przez innych przebywających w Jerozolimie przywódców.

Najważniejsze w chwili obecnej jest dla szefa Likudu pozyskanie elektoratu konkurencyjnej partii Nasz Dom Izrael. Głosują na nią właśnie Żydzi z dawnego Związku Radzieckiego, którzy są dosyć oryginalną grupą obywateli Izraela. Utożsamiają się oni głównie z centroprawicą, choć jednocześnie należą do najbardziej zsekularyzowanej części izraelskiego społeczeństwa. Z tego powodu Nasz Dom Izrael nie chce zawierać po raz kolejny koalicji rządowej z partiami ortodoksyjnych Żydów. Bliskie relacje z Putinem są więc potrzebne Netanjahu, aby uwiarygodnić się wśród tej grupy wyborców, dużo bardziej wpływowej niż marginalna obecnie społeczność Żydów, którzy przeżyli Holokaust i przeprowadzili się z Polski właśnie do Izraela. Tymczasem często polscy miłośnicy państwa syjonistycznego starają się wmawiać Polakom, że w Izraelu nadal duża jest grupa Żydów mówiących po polsku oraz wspominających z rozrzewnieniem czas spędzony w naszym kraju.

Nie słuchać mainstream’u

Izrael w żaden sposób nie będzie więc wspierał naszej narracji historycznej dotyczącej II wojny światowej. Można było się zresztą o tym przekonać, gdy po zmianie ustawy o IPN Netanjahu podpisał wspólną deklarację historyczną z premierem Mateuszem Morawieckim. Jej treść przeszła właściwie bez echa, a w izraelskich mediach dalej pojawiają się oskarżenia dotyczące rzekomego współudziału Polaków w Holokauście. Znamienne, że teza ta pojawiła się także w artykułach krytyków fetowania Putina przez Netanjahu. W polskich mediach cytowano między innymi tekst rabina Szmuleja Boteacha, który nie podzielił poglądów izraelskiego premiera na temat relacji z rosyjskimi władzami, ale jednocześnie nie omieszkał wspomnieć o „wielu Polakach biorących udział w Holokauście”.

Ostatnie wydarzenia jasno pokazały bankructwo pro-izraelskich idei, rozpowszechnionych wśród mainstream’owej polskiej prawicy. Izrael w chwili obecnej legitymizuje wersję historii promowaną przez Rosję, a wiodą w tym prym właśnie konserwatywni syjoniści, będący rzekomym „sojusznikiem” wspomnianych w tym tekście fanatyków idei „sojuszu polsko-żydowskiego”. Trudno oczekiwać, aby twardogłowi neokonserwatyści zmienili swój pogląd po ostatnich wydarzeniach. Zapewne będą jedynie ciskać gromy na „antysemitów” i zrównywać wszystkich krytyków izraelskich działań z zachodnią lewicą. W tej sytuacji trzeba jednak walczyć o umysły prawicowej części naszego społeczeństwa, wcale nie wierzącej w każdą narrację serwowaną przez PiS i jego propagandystów.

Były szef rosyjskich Żydów chwali w rosyjskiej telewizji państwowej mord w Katyniu

Data: 22.01.2020 16:40

Autor: ziemianin

dorzeczy.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zydzi #rosja #katyn #mordwkatyniu #historia #iiwojnaswiatowa #polska

Przedwczoraj w pierwszym kanale rosyjskiej telewizji państwowej wyemitowano program publicystyczny, w którym dyskutowano między innymi na temat II wojny światowej. Były szef Rosyjskiego Kongresu Żydów, Jewgienij Satanowski, pochwalił w jego trakcie politykę Józefa Stalina i dokonane z jego rozkazu zamordowanie polskich oficerów w Katyniu.

Były szef rosyjskich Żydów chwali w rosyjskiej telewizji państwowej mord w Katyniu

Rosyjsko-żydowski politolog przypomniał, że Stalin był dowódcą radzieckich sił zbrojnych zarówno w czasie Katynia, jak i Powstania Warszawskiego. Zdaniem Satanowskiego w obu przypadkach komunistyczny dyktator „miał rację”, dlatego „powinien był zrobić i pierwsze, i drugie”, czyli tym samym powinien był wymordować polskich oficerów oraz nie udzielić pomocy powstańcom.

„Żaden normalny dowódca wojskowy nie pozostawiłby na swoich tyłach grupy dobrze przygotowanych oficerów z wrogiej armii” – uzasadniał swoje poglądy obecny prezes Instytutu Bliskiego Wschodu. Dodatkowo Satanowski przyznał, że Stalin co prawda był „tyranem i katem”, ale „historii nie tworzą ludzie z czystymi rękami”. W tym kontekście wspomniał on o działalności Józefa Piłsudskiego, oskarżając dodatkowo Polskę o szereg rzekomych zbrodni.

Wśród nich wymienił rzekome „masowe” mordowanie Żydów, którzy uciekali z gett i obozów koncentracyjnych, a także niewyjaśnione do dzisiaj kwestie pogromów w Kielcach i Jedwabnem. Zaznaczył on przy tym, że w tych miejscach „Niemcy nie byli potrzebni”.

Satanowski w latach 2001-2004 był szefem Rosyjskiego Kongresu Żydów. Obecnie przewodniczy Instytutowi Bliskiego Wschodu.

Data: 21.01.2020 10:10

Autor: Alojz

Niemcy w NRD mieli swojego Adolfa,Adolf Hennecke. W 1948 roku, jako górnik na przodku, wykonał 387% normy, normy która była już przez komunistów, wyśrubowana.Za ten rekord otrzymał: trzy paczki papierosów, 1,5 kg tłuszczu i flaszkę wódki.

Po tym rekordzie był promowany jako przodownik pracy i przykład dla pracującego ludu.

Co do rekordu, to Adolf dzień przed rekordem nie musiał pracować i w tym czasie szukał najlepszego miejsca w kopalni do zrobienia rekordu.Do tego, podczaszego bicia rekordu niczym w Formule 1, koledzy czekali z zapasowymi młotami pneumatycznymi a wydobyty węgiel był momentalnie usunięty by Adolf miał dostatecznie dużo miejsc na pracę.

A sam rekod wyniósł 24,4 m2 węgla.

#wszystkooniemczech #historia #wegiel #komunizm

Data: 20.01.2020 17:25

Autor: Lukmar

Na zdjęciu bardzo ciekawa postać a mianowicie Wincenty Andruszkiewicz zwany przez wszystkich Wicusiem Marynarzem. ( drugi z lewej )

Przed wojną służył w marynarce wojennej na okręcie podwodnym "Wilk", także na stawiczu min "Gryfie".Był to potężny mężczyzna o wadze zbliżonej do 200 kilogramów.

Gdy Wicuś wchodził do dorożki, to resory szurały po praskim bruku a dorożkarz musiał się kurczowo trzymać siedzenia, żeby nie spaść. :)

W czasie okupacji na Bazarze Różyckiego handlował świetną kaszanką wiejską, karczewską kiełbasą, a także bimberkiem. Na zlecenie organizacji podziemnej skupował broń od niemieckich żołnierzy.

Po wojnie w 1946r „Wicuś Marynarz” do spółki z Józefem Bednarskim otworzył przy ulicy Brzeskiej lokal gastronomiczny. Niewielką powierzchnię knajpki nazwanej „Schronem u Marynarza".Dziś takie miejsca nazywa się „kultowymi”, ale to o wiele za mało, by opisać niezwykłość i niepowtarzalność tego dawnego wyszynku. Niewielki, wręcz ciasny lokal wypełniała olbrzymia postać zasiadającego przy kasie współwłaściciela. Większość klientów oczekiwała na swą kolejkę na zewnątrz. A czekać było warto bo karmił pan Wincenty podobno wybornie .

Specjalnością lokalu były świńskie uszy i ryjki czy znakomite flaki. Jednym z gości był sam Józef Cyrankiewicz.

Lokal prosperowałby całkiem dobrze gdyby nie nękanie go licznymi inspekcjami i domiarami podatkowymi. Podczas przeszukania w domu pana Wincentego odkryto trzy butelki koniaku gruzińskiego, za co trafił nawet do więzienia.

Podobno dostał od władzy ludowej propozycję „współpracy”, na którą się nie zgodził i był zmuszony do zamknięcia lokalu.

Powrócił więc pan Wincenty na Bazar Różyckiego i stał się sławnym cinkciarzem.

Wincenty Andruszkiewicz zmarł w 1964 roku.

PS.

Niestety nigdzie nie znalazłem informacji na którym cmentarzu został pochowany. Jeżeli Państwo mają jakieś wiadomości gdzie można odnaleźć jego nagrobek byłbym wdzięczny o wszelkie informacje.

Po „Schornie u marynarza” została piosenka „Wicuś marynarz” (słowa Jerzy Sułkowski, muzyka Władysław Słowiński):

Wicuś Marynarz

Był w naszej stolicy

Przy Brzeskiej ulicy

Schron jak się patrzy.

Nie przeciwlotniczy,

Tamten się nie liczył,

A ten coś znaczył.

Tu, za kontuarem,

Kilogramów pare

Król marynarzy.

Obsługiwał wiarę

Niczym sułtan harem,

Ćwierć tony ważył.

Golonka u Wicusia

Pod setkę albo dwie,

Jeśli już człowiek usiadł,

Minogi jeszcze zje.

Pół lytra, świńskie ucho

Nadają żarciu ton,

Bo nie je nikt na sucho,

Gdzie marynarski schron.

Tam, gdzie on miał lade, Dzisaj jest MHD,

Farajna znikła…

Poszło na zagłade

Towarzycho blade…

Gdzie dziś ta sitwa?

Nie było w schronisku

U Wicka kileliszków

Najmniejsza seta.

Znikało z półmisków,

I wierz mi, braciszku

To była meta…


Tekst i zdjecie ukradnięte z fp ABC Warszawy

#historia #warszawa #ciekawostki

Historia Bez Cenzury - Łomot po polsku #3 - Chocim 1621.

Data: 16.01.2020 19:01

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #historia #hbc #historiabezcenzury #polska #husaria #chocim

Dzisiaj posłuchacie o jednym z najważniejszych zwycięstw polskiego wojska – bitwie pod Chocimiem z 1621 roku. Co doprowadziło do konfliktu? Jak to się stało, że nasi zwyciężyli z cztery razy liczniejszą armią turecką? Jak po śmierci naszego dowódcy sprawdził się w tej roli jego… szwagier? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

Historia Bez Cenzury – Łomot po polsku #3 – Chocim 1621.

Popularne marki telewizorów w latach 90., które już nie istnieją. Od Otake do Daewoo

Data: 16.01.2020 18:36

Autor: dobrochoczy

salon24.pl

Lata dziewięćdziesiąte były dekadą wielkiej popularności telewizji. Nie dziwne więc, że otwarcie polskiego rynku na towary z państw kapitalistycznych łączyło się z pojawieniem w naszych sklepach całej masy markowych telewizorów z Europy i Azji. W tym czasie powstały też polskie firmy produkujące popularne wtedy telewizory. Fakty są takie, iż już większość tych kultowych marek telewizorów nie istnieje. Ten wspominkowy artykuł będzie ich przypomnieniem. #90s #retro #telewizja #gimbynieznajo #ciekawostki #historia

Europosłowie: Polska była ofiarą, a nie sprawcą II wojny światowej

Data: 15.01.2020 17:22

Autor: false_nine

forsal.pl

Polska była ofiarą, a nie sprawcą II wojny światowej, a współodpowiedzialność za wywołanie konfliktu ponosi Rosja – mówili w środę europosłowie podczas debaty w Parlamencie Europejskim na temat rosyjskich manipulacji historycznych. W debacie na ten temat, którą sprowokowały kontrowersyjne wypowiedzi prezydenta Rosji Władimira Putina wzięło udział ponad pół setki eurodeputowanych. Nie wszyscy mówili jednym głosem, ale zdecydowana większość wskazywała na rosyjską współodpowiedzialność za wywołanie konfliktu poprzez zawarcie paktu pakt Ribbentrop-Mołotow.

#polska #europa #iiws #historia

Organizator kampanii Sandersa: Gułagi są potrzebne do „reedukacji”, aby nie być „pier$%# nazistą”

Data: 15.01.2020 14:53

Autor: Enviador

realclearpolitics.com

Organizator kampanii Bernie Sandersa ostrzegał przed masową przemocą jeżeli Sanders nie dostanie nominacji. Opowiadał się za stworzeniem gułagów do „reedukacji” znazyfikowanych osób…nie mamy zbyt wiele czasu na ocalenie cywilizacji" – mówił, w rozmowie nagranej ukrytą kamerą przez projekt Veritas.

Artykuł: LINK

Całe nagranie: LINK

#usa #bekazlewactwa #wybory #kultura #4konserwy #historia

Arena.pl - legendarny polski portal informacyjno-rozrywkowy

Data: 15.01.2020 07:49

Autor: dobrochoczy

dobreprogramy.pl

Niewątpliwie dla większości czytelników nazwa Arena.pl jest zupełnie obca. Co wcale mnie nie dziwi, bo witryna ta w sieci działała blisko 20 lat temu i to zaledwie przez kilkanaście miesięcy. Arena.pl miała jednak zrobić dużo większą karierę i była najbardziej rozreklamowanym polskim portalem w historii. Ponadto podczas swojego krótkiego działania wprowadziła kilka innowacyjnych zastosowań, z których później czerpały inne nasze portale. Arena.pl przy odrobinie szczęścia mogła więc stać się takim gigantem internetowym jak Wirtualna Polska czy Interia, z którą notabene tego samego dnia wystartowała. Jednak wbrew wszystkiemu do tego nie doszło i nawet teraz nagły upadek Areny budzi pewne kontrowersje. Zważywszy na to wszystko, stwierdziłem, że pasuje napisać kilka zdań na temat tego specyficznego portalu. Albowiem historia jego działania jest dużo ciekawsza, niż na pozór mogłoby się wydawać. #gimbynieznajo #polska #internet #historia #ciekawostki #gry

Polityka historyczna czyli stek kłamstw. Skutki szczekania

Data: 13.01.2020 18:59

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #historia #polityka #zydzi #matusiakblog #niewolnictwo #handelludzmi

Niewolnictwo na kontynencie północnoamerykańskim na terenach późniejszych Stanów Zjednoczonych rozpowszechniło się w początkach XVII wieku. Funkcjonowało we wszystkich koloniach angielskich aż do amerykańskiej wojny o niepodległość.

Polityka historyczna czyli stek kłamstw. Skutki szczekania

Plakat z 1853. „Mężowie, żony i rodziny sprzedawane bez różnicy różnym nabywcom są brutalnie rozdzielane; prawdopodobnie nigdy więcej się nie spotkają.”

Dopiero uchwalona w 1865 XIII poprawka do konstytucji stwierdzała, że „niewolnictwo (…) nie będzie istniało w obrębie Stanów Zjednoczonych ani żadnym miejscu podległym ich jurysdykcji.” XIV poprawka (1868) zabraniała wypłaty odszkodowań za utratę lub oswobodzenie niewolników, XV poprawka (1870) zakazała pozbawiać lub ograniczać prawa wyborczych obywateli Stanów Zjednoczonych ze względu na rasę, kolor skóry lub poprzedni stan niewolnictwa.

Ostatecznie oficjalna dyskryminacja Czarnych skończyła się dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku.

Rzadko pisze się o tym kim byli właściciele statków do przewozu niewolników oraz sieci łapaczy niewolników i handlarzy. Aby parać się masowo tą zbrodnią ( mnóstwo niewolników umierało w okrutnych mękach podczas koszmarnej podróży pod pokładem statku ) trzeba było mieć dojścia, koncesje i zezwolenia.

Żydowscy armatorzy statków niewolniczych

Genialny kanclerz Adenauer zdał sobie sprawę z tego że bez zdjęcia potwornego odium zbrodni wojennych z Niemców ich przyszłość będzie nędzna. Rozpoczęto rozmowy z Żydami i przekupywanie miliardami marek państwa Izrael. Natychmiast zmieniła się narracja. Zbrodnie popełniali coraz bardziej tajemniczy naziści a nie Niemcy. Niemcy w narracji stawali się ofiarą wojny !

Polska była związana korzystną dla nas narracją sowiecką a później Rosyjską że Wojsko Polskie u boku braterskiej, potężnej, niezwyciężonej Armii Czerwonej pokonało niemiecką, ludobójczą, faszystowską bestie i ścięło jej łeb. [Szlak bojowy Wojska Polskiego]()https://1.bp.blogspot.com/-QkNRToTAFTw/XhsSumrqUmI/AAAAAAAAF4Y/kbS3v0bK_4wY7IN07HkeQith89iyJezDwCLcBGAsYHQ/s1600/T34.jpg – LWP był skuteczny zarówno wojskowo jak i politycznie.

Idiotyczna, bezsensowna, szkodliwa wojna propagandowa wystruganych z banana, agenturalno – mafijnych mężyków stanu formatu kieszonkowego z Rosją spowodowała że Rosja w końcu zmieniła historyczną narracje na zabójczą dla Nas ale bardzo korzystną dla roszczeń żydowskich i dla Niemców ! Taki jest efekt szczekania na Rosję ( ale nie gryzienia bo nie mamy zębów ) i obsikiwania nogawki Putina, który w końcu kopnął kundla, który teraz kontuzjowany piszczy z bólu w budzie.

Bogowie dawnych Polan - infografika

Data: 12.01.2020 22:50

Autor: ziemianin

bogowiepolscy.net

#codziennaprasowka #informacje #historia #polanie #polska #infografika #bogowie #boginie #wiara #wierzenia #ciekawostkihistoryczne

Jest rok 1405, za kilka lat rycerstwo polskie ma rozgromić Krzyżaków w bitwie pod Grunwaldem. Tymczasem… Kaznodzieje nadal strofują Polaków za jawne czczenie bogów polskich o imionach Łado, Jasz, Lela, Nyja i Kuj. A będą to robić jeszcze kilkadziesiąt lat! Do tego nie kto inny jak wspomniani polscy rycerze nadal przysięgają na Słońce, które uważają za święte i darzą powszechnym szacunkiem. Następnie w wieku XVI Marcin z Urzędowa wspomina o wciąż obchodzonym święcie bogini Dziewanny (w czas Nocy Sobótkowej), a imię Matki Boskiej wymawia się w tym czasie nadal jako Marza.

Bogowie dawnych Polan – infografika

Data: 10.01.2020 18:10

Autor: FiligranowyGucio

Arājs Kommando (niem.Sonderkommando Arajs) – kolaboracyjna formacja zbrojna złożona z Łotyszy podczas II wojny światowej, jednostka pomocniczej policji (Hilfspolizei) podległej SD.

Arājs Kommando powstało z inicjatywy wyższego dowódcy SS i policji w Komisariacie Rzeszy Ostland SS-Brigadeführera i Generalmajora policji Franza Waltera Stahleckera. Na czele jednostki stał Łotysz SS-Sturmbannführer Viktors Arājs, b. członek nacjonalistycznej organizacji Pērkonkrusts. Liczyła początkowo ok. 300 ludzi, dochodząc ostatecznie do stanu ok. 1,2 tys.

Członkowie jednostki brali udział w pogromach Żydów na Łotwie, m.in. 30 listopada i 8 grudnia 1941 r. w lesie Rumbula pod Rygą, gdzie zamordowano ok. 25 tys. ludzi z ryskiego getta. W 1942 r. jednostka została przeniesiona na granicę z Rosją i Białorusią, uczestniczyła wraz z Niemcami w operacjach przeciwpartyzanckich.

Po zajęciu Łotwy przez wojska sowieckie w 1944 r. wielu b. członków jednostki zbiegło na Zachód. Część została schwytana i osądzona, jak sam Arājs. W 1999 r. Centrum Szymona Wiesenthala poszukujące b. nazistów wytropiło w Australii Konrādsa Kalējsa, który podczas wojny pełnił funkcję jednego z zastępców dowódcy Arājs Kommando.wiki.

Kolaboranci III Rzeszy – Łotwa. Komando Arajsa

https://www.youtube.com/watch?v=dvP-rLTRpgo

#lotwa #historia #filmydokumentalne

Historia bez cenzury - Wstawanie z kolan po polsku - Targowica. Historia bez cenzury.

Data: 09.01.2020 15:30

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #aktualnosci #wiadomosci #informacje #hbc #historiabezcenzury #ciekawostkihistoryczne #historia

W tym odcinku opowiadamy, jak Polska wstając z kolan wypierniczyła się na ryj. Dlaczego Konstytucja 3-go Maja nie wszystkim się spodobała? Dlaczego konfederację nazywamy Targowicą? O tych mało chlubnych wydarzeniach z naszej historii już teraz w Historii bez cenzury.

Historia bez cenzury – Wstawanie z kolan po polsku – Targowica. Historia bez cenzury.

Jack Tramiel — wychowany w Polsce twórca potęgi Commodore i ratownik Atari

Data: 06.01.2020 19:27

Autor: dobrochoczy

salon24.pl

Bohater tej biografii był zamerykanizowanym Polakiem wywodzącym się z semickiej rodziny, który stworzył potęgę Commodore i uratował przed upadkiem konkurujące z nim Atari. Tramiel jest więc obok Steve'a Wożniaka jedną z najbardziej znanych postaci związaną z branżą IT o polskich korzeniach. Jednak on spędził w Polsce ponad 16 lat i zawsze utożsamiał się z naszym krajem, natomiast Wozniaka z Polską łączy tylko jego pradziadek, który żył w naszym kraju w XIX wieku. Zresztą ich różniła nie tylko „bliskość” polskiego pochodzenia, ale i też podejście do cen sprzedawanych sprzętów — do czego odniosę się w dalszej części tekstu. Nie przedłużając, przedstawiam Wam niesamowitą historię życia Jacka Tramiela, którego serce biło dla aż trzech krajów. #commodore #atari #retro #ciekawostki #historia #ludzie

Na Warmii znaleziono egipskie ozdoby sprzed 3,5 tysiąca lat

Data: 06.01.2020 15:13

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #ciekawostkihistoryczne #historia #archeologia #polska #warmia #kosyn #ozdoby #paciorki #egipt

Paciorki wykonane przypuszczalnie ponad 3,5 tys. lat temu w Egipcie odkryto na cmentarzysku z początków epoki brązu w Kosyniu na Warmii. Według archeologów ozdoby trafiły na te tereny za sprawą wymiany handlowej na tzw. bursztynowym szlaku.

Na Warmii znaleziono egipskie ozdoby sprzed 3,5 tysiąca lat

O niezwykłym w skali środkowej Europy odkryciu poinformował PAP archeolog z Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie dr Jarosław Sobieraj, kierujący programem badań nad początkami epoki brązu w północno-wschodniej Polsce. Dobiegający końca dwuletni projekt dotyczył odkrytych w ostatniej dekadzie śladów osadnictwa z II tysiąclecia p.n.e., uznawanego za najsłabiej dotąd rozpoznany okres w pradziejach regionu.

W Kosyniu koło Dobrego Miasta archeolodzy natrafili na pozostałości bogato wyposażonych grobowców miejscowych elit, zawierające m.in. złote ozdoby i wykonaną z brązu biżuterię, a także broń o tzw. charakterze insygnialnym, czyli podkreślającym wysoką pozycję właściciela. Odnaleziono tam przedmioty pochodzące m.in. z Kotliny Karpackiej, Wysp Brytyjskich, terenu dzisiejszych Niemiec i krajów naddunajskich.

Za jedno z najbardziej zagadkowych znalezisk archeolodzy uznali 12 niewielkich paciorków z tworzywa przypominającego szkło, które odnaleziono w pochówku datowanym metodą radiowęglową na ok. 1550 rok p.n.e. Dodatkowe informacje o tym odkryciu uzyskano dzięki przeprowadzeniu szeregu specjalistycznych analiz.

Badania fizykochemiczne wykazały, że paciorki wykonano z tzw. fajansu szklistego, łączącego w sobie cechy obu tych surowców. Podobnie wykonywane ozdoby z tego czasu, różniące się jednak znacznie budową i składem, odnaleziono jedynie na dwóch stanowiskach archeologicznych z terenu Śląska i Wielkopolski – powiedział dr Sobieraj.

W ocenie naukowców, znane dotąd paciorki fajansowe różnią się od egzemplarzy znalezionych na Warmii przede wszystkim niewielką ilością szkła, łączącego ziarna kwarcu. Również ich struktura świadczy, że wykonywano je w zupełnie inny sposób, a więc w położonych gdzie indziej warsztatach.

Aby poznać bliżej budowę i skład chemiczny odkrytych zabytków poddano je elektronowej mikroanalizie rentgenowskiej, którą przeprowadził dr Petras Jokubauskas w laboratorium Wydziału Geologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Prof. Robert Anczkiewicz z Ośrodka Badawczego Instytutu Nauk Geologicznych PAN w Krakowie oznaczył z pomocą ultraczułej spektrometrii mas blisko 50 pierwiastków śladowych, zawartych w „fajansie”. Określił także stosunki izotopowe strontu i neodymu, stanowiące swoiste markery dla – pionierskich w tym zakresie – badań nad pochodzeniem podobnych tworzyw szklistych.

Zdaniem dr. Tomasza Purowskiego, specjalisty w zakresie prahistorii szkła z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie, paciorki z Kosynia są znaleziskiem niezwykłym, nie tylko w skali północno-wschodniej Polski, ale całej środkowej Europy. Ponieważ brakuje do nich bliskich analogii, są jednak trudne do jednoznacznej interpretacji. Według niego na podstawie składu chemicznego można przyjąć, że wykonano je na obszarach wschodnio-śródziemnomorskich, przypuszczalnie w Egipcie.

Pojawienie się tych zabytków na terenie Pojezierza Olsztyńskiego naukowcy wiążą z dalekosiężną siecią wymiany prestiżowych dóbr ówczesnej Europy, określanej jako szlak bursztynowy. Według nich, w początkach epoki brązu należy brać pod uwagę dwie drogi jego przebiegu na północ dzisiejszej Polski: przez Grecję, Italię i Alpy lub przez Bałkany, Nizinę Panońską i przełęcze karpackie.

Nasze badania w terenie wymagają oczywiście kontynuacji, jednak już dziś można mówić o pojawieniu się nowej jednostki w podziale kulturowym pradziejów ziem polskich – ocenił dr Sobieraj.

Badania zabytkowych znalezisk prowadzono w ramach projektu p.n. Początki epoki brązu na Warmii i Mazurach w świetle analiz specjalistycznych, który został dofinansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a także Gminę Dobre Miasto i Samorząd Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

Wiadomości „Żydzi i Polacy, spie*dalajcie”. Ukraińska odpowiedź na list ambasadorów RP i Izraela

Data: 05.01.2020 01:10

Autor: false_nine

wprawo.pl

Na Ukrainie w najlepsze trwa budowanie kultu zbrodniarzy i ludobójców odpowiedzialnych za mordy na Polakach i Żydach. W odpowiedzi na te działania ambasador RP na Ukrainie Bartosz Cichocki i ambasador Izraela na Ukrainie Joel Lion wystosowali oświadczenie potępiające gloryfikację banderyzmu.

#polska #ukraina #izrael #polityka #historia #afera

Data: 02.01.2020 13:18

Autor: Alojz

Kasza jaglana, twaróg z olejem lnianym a zamiast mięsa, smażone grzyby.

To nie dieta kulturysty, a część menu Adolfa Hitlera z lat 1944/45

Wieczorową porą Adolf Hitler odpuszczał dietę i wcinał ciastka na potęgę.

A skąd to wiemy, od kucharki Hitlera, Manziarly.

Historycy dotarli do listów Manziarly, które pisała do swojej siostry.

Sama Manziarly w listach żali się na swoją sytuację i odpowiedzialność jaką ma swoich barkach przygotowując posiłki dla Führera.

#wszystkooniemczech

#historia #hitler #jedzenie

Data: 31.12.2019 20:14

Autor: reflex1

W Genewie oprócz Sylwestra obchodzone jest takie trochę święto niepodległości, czyli przywrócenie republiki. Jest to związane z wyzwoleniem (przez wojska austriackie) Genewy spod okupacji Francji napoleońskiej. Wycofanie się wojsk Napoleona miało miejsce 30.12.1813, a następnego dnia władze objęli ponownie Genewczycy. Jednocześnie rozpoczęły się rozmowy w obrębie nowego rządu na temat przystąpienia Genewy do Konfederacji Szwajcarskiej. Co ostatecznie miało miejsce 19.05.1815.

#szwajcaria #genewa #historia

Data: 31.12.2019 10:21

Autor: Alojz

W Polsce, nie do pomyślenia są święta bez filmu " Kevin sam w domu ". A w Niemczech jest nie do pomyślenia, wieczór sylwestrowy bez filmu "Dinner for One" Właściwe jest to skecz wyprodukowany przez niemiecką telewizję w 1963 roku.Planowany był ten skecz, jako zapychacz przerw między programami lub w przypadku kłopotów z techniką.W roku 1972, po raz pierwszy został wyemitowany w wieczór sylwestrowy, i tak nie przerwanie do dziś.Emisja dziś w niemieckiej telewizji o 19:25…a już teraz na lurker.pl ;)

Ps. Skecz jest po angielsku

https://youtu.be/BN9edpdCH7c

#wszystkooniemczech #telewizja #historia

6 lat po wojnie Stalin zmusił Polskę do oddania obszaru bogatego w węgiel i czarnoziemy

Data: 30.12.2019 15:53

Autor: raptor

niewygodne.info.pl

15 lutego 1951 roku doszło do największej w historii powojennej Polski i jednej z największych w historii powojennej Europy korekty przebiegu granic. ZSRR zmusił Polskę do oddania fragmentu województwa lubelskiego o powierzchni 480 km² (obszar porównywalny z terenem zajmowanym obecnie przez Trójmiasto). W zamian otrzymaliśmy 480 km² terenów Bieszczad. Problem w tym, że tereny oddawane ZSRR były żyzne (czarnoziemy) i bogate w złoża węgla kamiennego, a tereny przyznane Polsce posiadały ubogie gleby i były pozbawione surowców naturalnych.

#historia #granica #stalin #polska #prl

Data: 30.12.2019 13:33

Autor: FiligranowyGucio

Historia, o której się nie mówi_FB

https://www.facebook.com/historiaoktorejsieniemowi/posts/822987074803727?tn=K-R

"Antysemityzm Niemców to pikuś”… – Tadeusz M. Płużański

“Drapieżczo antysemicka Armia Krajowa prowadziła niepohamowaną kampanię mającą na celu mordowanie Żydów”. “Opisałem własne doświadczenia z okolic Lublina i moje opinie na temat AK są powszechnie podzielane przez żydowskich partyzantów, u boku których walczyłem” – takie opinie przedstawia Frank Blaichman w wydanej właśnie w Polsce książce “Wolę zginąć walcząc”. Te wszystkie kłamstwa prowadzą do wniosku, że Polacy dorównują w okrucieństwie Niemcom, a nawet ich przewyższają. Cóż za symboliczne upamiętnienie kolejnej rocznicy wybuchu II wojny światowej!

“Przeciw nazistom, volksdeutschom i antysemickiej Armii Krajowej” – tak reklamuje swoje nowe dzieło Wydawnictwo Replika i szczyci się, że ów paszkwil ukazał się wcześniej w USA oraz jest dostępny “we wszystkich europejskich sklepach internetowych: od Hiszpanii po Niemcy, Francję i całą resztę zachodniej Europy”.

Gorsze od AK, jeszcze bardziej antysemickie były tylko Narodowe Siły Zbrojne. Tłumacz polskiego wydania, niejaki Kamil Janicki przedstawił “za” i “przeciw” takiego twierdzenia: “Nazwanie NSZ faszystami i sługusami Niemców to opinia przesadzona, choć nie pozbawiona pewnego oparcia w faktach”. Jakie to fakty, tego się już nie dowiemy, ale robi się coraz goręcej.

I dalej: “Już opisując początek wojny Frank Blaichman wielokrotnie stawia znak równości między działaniami Niemców i Polaków”. Czyli okupantami Polski byli nie tylko Niemcy, ale także Polacy, może ci ostatni nawet bardziej. Ciekawa teza i równie ciekawy komentarz: “Takich opinii autora na temat Polaków w żadnym razie nie należy krytykować jako błędnych czy przesadzonych. W tym przypadku nie chodzi przecież o obiektywną prawdę historyczną, ale o indywidualne świadectwo człowieka, który wychował się w Polsce, został polskim oficerem i ostatecznie wolał tę Polskę porzucić na rzecz niepewnej egzystencji w obozie dla uchodźców, niż żyć wśród Polaków”.

25-ciu na czołgi

Autor książki – Frank Blaichman mieszka dziś w Nowym Jorku, gdzie razem z żoną Cesią (w czasie wojny członkinią tej samej żydowskiej grupy) wyemigrował w latach 50. Nie zapomniał również o swojej prawdziwej ojczyźnie, gdzie “pomógł stworzyć Pomnik Żydowskich Bojowników w Yad Vashem w Jerozolimie i uczestniczył w jego odsłonięciu w 1985 roku. Ma dwójkę dzieci i sześcioro wnuków”. A więc szczęśliwy ojciec, dziadek i… literat.

Opowieść zaczyna się od obiektywnego opisu: “We wrześniu 1942 roku Niemcy poinformowali, że zamierzają przenieść Żydów z Kamionki do pobliskiego Lubartowa, gdzie miało powstać getto dla wszystkich Żydów z regionu. Frank postanowił uciec” – napisał we wstępie sir Martin Gilbert, przedstawiany jako “uznany autorytet naukowy”.

Internetowy biogram Blaichmana dopowiada: “Wyruszył do leżącego nieopodal lasu, by ukryć się w podziemnych bunkrach przygotowanych przez Żydów, którzy uciekli już wcześniej. Razem z nimi sformował oddział partyzancki, stając do walki z Niemcami i kolaborantami. Podjął się też ochrony uchodźców, którzy sami nie byli w stanie chwycić za broń”.

Wątek walki z Niemcami jest w paszkwilu szczególnie eksponowany. Podobnie, jak sprawa pomocy współbraciom. Jakże przypomina to historię innego “bohatera” – bandyty i mordercy Polaków – Tewje Bielskiego.

Dalej czytamy: “Oddział rósł w siłę, w końcu stając u boku polskich grup partyzanckich. W 1944 roku poddany został decydującemu sprawdzianowi, stawiając czoła dobrze uzbrojonym i wypoczętym [!!!- TMP] niemieckim batalionom. Przy wsparciu lotniczym podjęły one próbę wyeliminowania partyzantów”.

Rozwinięcie tych sensacji funduje nam “autorytet-Gilbert”: “Liczebność grupy spadła do zaledwie 25 osób, ale oddział nigdy się nie poddał ani nie zrezygnował z walki. (…) W maju 1944 roku wzięli udział w znaczącej bitwie, stając na przeciw wysłanych celem ich unieszkodliwienia batalionów SS, Wehrmachtu i jednostek Luftwaffe”.

Czyli “25 Dzielnych” podjęło otwartą walkę z niemieckimi doborowymi dywizjami piechoty, czołgami i lotnictwem. Nie lada wyczyn, nawet zakładając wsparcie “polskich grup partyzanckich”. A ci ostatni, któż to taki? Oczywiście Gwardia Ludowa – Armia Ludowa, bo tylko oni byli “dobrzy”, tylko oni byli “prawdziwą partyzantką”.

Tłumacz Janicki: “Armia Ludowa była jedyną formacją gotową pomagać żydowskim partyzantom”. Z kolei “Armia Krajowa prowadziła niepohamowaną kampanię mającą na celu mordowanie Żydów i zapobieżenie dojściu po wojnie do władzy Armii Ludowej lub jakiejkolwiek innej lewicowej formacji”. Ciekawe, że AL i lewica utożsamiane są z Żydami, ale mimo wszystko to uogólnienie.

Wracając do waleczności Blaichmana. Większości bitew, które opisuje, w ogóle nie miało miejsca. Inne były dziełem żołnierzy podziemia niepodległościowego, o – przepraszam, “antysemickich AK-owców”, których Blaichman tępił i mordował…

Na rozkaz Londynu

Autor szczyci się m.in. udziałem w zabójstwie dwóch żołnierzy AK, których określa mianem “podrostków”. O ich schwytaniu pisze: “Kiedy zaczęliśmy ich przesłuchiwać, okazało się, że są członkami AK – antysemickiej Armii Krajowej. Dostali rozkaz zabicia nas, ponieważ byliśmy Żydami i okradaliśmy chłopów”. Tu mimochodem pojawia się informacja, że grupa Bleichmana była… rabunkową bandą. Doprecyzujmy – żydowsko-komunistyczną, rabunkową bandą walczącą nie z Niemcami, ale z polskim podziemiem.

Dalej Bleichman-literat opowiada: “Powiedzieli [antysemiccy AK-owcy, “podrostki” – TMP], że ich miejscowi zwierzchnicy otrzymali rozkazy z Londynu, mówiące, iż żadnemu Żydowi nie powinno być dane dożycie do końca wojny i świadczenie o jej przebiegu”. Tłumacz książki uspokaja: “Stwierdzenie zawarte w ostatnim zdaniu polskiemu czytelnikowi może się wydawać nieprawdopodobne, ale nie ma powodów, by nie wierzyć autorowi”. Kolejny dogłębny, rzetelny wywód.

Autorowi i tłumaczowi Armia Krajowa stale myli się z Niemcami. Jakby świadom absurdu, ten ostatni koryguje trochę swoje stanowisko: “I choć działania jednostek AK wymagają w takich przypadkach [antysemickich – TMP] solennego potępienia, nie można rozciągać go na funkcjonowanie całej organizacji i jej strategiczne cele”.

Kamil Janicki dalej zachwala paszkwil (ale w końcu dostał za to kasę): “Pamiętnik Blaichmana prezentuje unikalną wartość jako materiał umożliwiający zrozumienie skomplikowanych relacji polsko-żydowskich, a szczególnie żydowskich opinii o polskim udziale w wojnie i o polskim antysemityzmie. Nie jest to syntetyczna praca naukowa, zestawiająca setki źródeł jak np. »Strach« Jana Tomasza Grossa, ale żywa relacja jednego człowieka”. Paszkwilant Gross wzorem! Ale jaka książka – taki autorytet.

Dobra wiara w UB

Po wojnie Frank Bleichman pracował w UB w Lubartowie, Pińczowie i Kielcach (w 1945 r. był po. kierownika Wydziału Więzień i Obozów kieleckiego WUBP). W materiałach Instytutu Pamięci Narodowej figuruje jako Franciszek Blajchman. Jego wizerunek znalazł się też na wystawie “Twarze kieleckiej bezpieki”. I bynajmniej nie pokazuje ona bohaterów.

Autor o bezpiece (lirycznie): “Mam nadzieję, że czytelnik przystanie na moment, by się nad tym zastanowić i zrozumie, że bezpośrednio po wyzwoleniu przeszliśmy pod zwierzchność nowego rządu Polski Lubelskiej, a departamenty rządowe były wśród bardzo nielicznych pracodawców gotowych zatrudniać ocalałych Żydów. Żyliśmy teraźniejszością, nie nam było przepowiadać przyszłość. Moim zadaniem było wyłapywanie nazistowskich kolaborantów – Polaków [podkreślenie – TMP], Ukraińców i volksdeutschów – znanych jako prześladowcy i mordercy Żydów oraz szpicle donoszący na chłopów i całe wsie. Przydział ten z chęcią przyjąłem”.

Tłumacz znów tłumaczy racje autora: “Blaichman to raczej człowiek uwikłany: nie mający świadomości realnego celu działania UB i wierzący, że prowadził godną pochwały walkę z pozostałościami faszyzmu”. Ale najlepsza jest konkluzja: “Jego historia na swój sposób odkłamuje obraz anonimowych UB-eków z pierwszych lat po wojnie. Wielu z nich nie było, jak przyjęło się uważać, nieludzkimi potworami, ale postaciami z krwi i kości. Często byli to wręcz – jak właśnie autor niniejszej książki – bohaterowie i ludzie o wielkich zasługach, którzy nie znali charakteru nowego ustroju i działali w Urzędzie Bezpieczeństwa w dobrej wierze. Jednocześnie należy nadmienić, że realny przebieg swojej pracy dla UB zna tylko sam autor”. Ostatnie zdanie to już absurd piramidalny. Dobrze, że Instytut Pamięci Narodowej, dzięki publikacji książki, namierzył Blaichmana i sprawdzi teraz, czy nie dopuścił się zbrodni komunistycznej.

Antysemityzm nie wygasł

I tu przechodzimy do clou programu. Tłumacz Janicki: “Zdaniem tego ocalałego z Holokaustu partyzanta, którego cała rodzina zginęła z rąk nazistów, to Polacy, a nie Niemcy byli po wojnie głównymi wrogami Żydów. Różnica między podejściem Polaków i Niemców do Żydów była taka, jak między nocą i dniem! U Polaków nienawiść nigdy nie wygasła”. A więc jednak: nie ma równości między Polakami a Niemcami. Startując z tego samego pułapu antysemityzmu, Niemcy szybko (bo już po pięciu latach okupacji) wyleczyli się z choroby, a Polacy trwają w swojej nienawiści przeszło 70 lat.

“Autorytet Gilbert” potwierdza: “Pracując nad swoją książką The Holokaust: The Jewish Tragedy (Holokaust: Żydowska tragedia) udałem się do rodzinnej miejscowości Franka Blaichmana – Kamionki leżącej około 19 kilometrów od polskiego miasta Lublin – a także do okolicznych lasów, gdzie prowadził on swoją walkę. (…) Byłem też świadkiem wrogości, jaką po dziś dzień miejscowa ludność darzy Żydów, którzy odmówili poddania się deportacjom i pójścia na pewną śmierć”.

Czarna karta

Kamil Janicki konkluduje: “Wiele z opinii autora jest sprzecznych zarówno ze zdaniem tłumacza, jak i wydawcy. Mimo to »Lepiej zginąć walcząc« polecam jako książkę bardzo ważną, bo udowadniającą, że także polska historia nie jest czarno-biała. Polacy nie zawsze byli bohaterami, a polscy Żydzi – ofiarami bez oporu godzącymi się na śmierć. Dzięki Blaichmanowi poznajemy, że także tak ważna dla polskiej historii i etosu narodowego organizacja jak Armia Krajowa miała w swoich dziejach czarne karty [tu przypomina się inny paszkwil: artykuł Michnika i Cichego “Polacy – Żydzi: Czarne karty Powstania”, spreparowany na 50. rocznicę sierpniowego zrywu – TMP]. Książka ta miała udowodnić zarazem, że nawet w odniesieniu do funkcjonariuszy tak złowieszczych instytucji jak Urząd Bezpieczeństwa nie można posuwać się do generalizowania. Okazywałoby się, że niektórzy z nich – ze względu na swoje zasługi z okresu wojny – “zasługują wręcz na miano bohaterów”. Dodajmy: rzekome zasługi z czasu wojny nie zasługują na podziw, najwyżej na pogardę, a może nawet na sąd.

W oświadczeniu Wydawnictwo Replika tłumaczyło sens wydania książki: “Chcielibyśmy zwrócić uwagę na rolę wydawcy w demokratycznej, pluralistycznej rzeczywistości, którą postrzegamy jako budowę płaszczyzny sporu twórców o różnych punktach widzenia”. Wszystko pięknie, tylko czy mordującego AK-owców bandziora, a potem ubeka – można nazwać twórcą?

Niezależnie od śledztwa IPN, w sprawie paszkwilu ubeka-literata Blaichmana-Blajchmana wniosek do prokuratury złoży Światowy Związek Żołnierzy AK i Ogólnokrajowy Związek Byłych Żołnierzy Konspiracyjnego Wojska Polskiego.

#historia #ub #polska #prl #komunizm

Tadeusz M. Płużański

⬇️

http://www.bibula.com/?p=28193

Lider rosyjskich Żydów dziękuje za atak na Polskę

Data: 30.12.2019 11:11

Autor: ziemianin

autonom.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #dyplomacja #historia #IIwojnaswiatowa #IIIRzesza #msz #Polska #Rosja #zsrr #polityka #bolszewicy

Prezydent Federacji Gmin Żydowskich w Rosji, rabin Aleksandr Mojsiejewicz Boroda, z uznaniem przyjął ostatnie słowa rosyjskiego prezydenta Władimira Putina uderzające w Polskę. W ostatnich dniach Putin atakuje bowiem nasz kraj przywołując słowa przedwojennego polskiego ambasadora w Niemczech, mającego rzekomo popierać politykę III Rzeszy wobec społeczności żydowskiej.

Lider rosyjskich Żydów dziękuje za atak na Polskę

Boroda w wypowiedzi dla rosyjskiej agencji prasowej RIA Novosti podziękował Putinowi, który jego zdaniem opublikował „nowe fakty dotyczące poparcia Polski dla niemieckiej polityki w latach trzydziestych i czterdziestych ubiegłego roku”. Lider wiodącej organizacji rosyjskich Żydów pochwalił również „emocjonalną i sprawiedliwą reakcję”, a także nazwał „bardzo dokładnymi” słowa w jakich rosyjski prezydent zwrócił się do kierownictwa tamtejszego resortu obrony narodowej.

Przypomnijmy, że gospodarz Kremla od prawie półtora tygodnia prowadzi zmasowaną kampanię informacyjną przeciwko Polsce. Putin twierdzi, że Związek Radziecki jako ostatni podpisał pakt z hitlerowskimi Niemcami, natomiast Armia Czerwona wkroczyła do Polski, gdy władze naszego kraju już z niego wyjechały. Przede wszystkim powołuje się on jednak na dokumenty wywiezione z Berlina po zakończeniu II wojny światowej. Z jednej z notatek ma wynikać, że ówczesny polski ambasador w Niemczech, Józef Lipski, zadeklarował budowę pomnika Adolfowi Hitlerowi jeśli ten zorganizuje wyjazdy Żydów z Europy.

Według Boroda Lipski nie tylko „sympatyzował z poglądami Hitlera i był gotowy do wykonania jego rozkazów”, ale dodatkowo „zainspirował go do podjęcia decyzji popierając śmiertelny plan w samym jego zarodku, tym samym dając mu siłę i energię”. Jednocześnie szef Federacji Gmin Żydowskich zaznaczył, że co prawda w Polsce „najwyższy szczebel wspierał nazistów”, ale jednocześnie to właśnie w naszym kraju było najwięcej osób ryzykujących życiem, aby ratować Żydów.

Lider żydowskiej społeczności w Rosji wyraził też nadzieję, że „Polacy wyciągną wnioski z czarnych kart swojej historii”, a także przypomniał, iż w żydowskiej tradycji pełna skrucha jest możliwa tylko w wypadku „uznania wszystkich swoich błędów i usunięcia z serca całego zła”.

Rosyjski ambasador zarzuca Polsce wypaczanie historii

Data: 30.12.2019 11:08

Autor: ziemianin

autonom.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #dyplomacja #historia #IIwojnaswiatowa #IIIRzesza #msz #Polska #Rosja #zsrr #polityka #bolszewicy

Ambasador Rosji w Polsce, Siergiej Andriejew, nie wierzy w możliwość polsko-rosyjskiego zbliżenia w kwestiach historycznych, ponieważ stanowiska obu krajów mają być w tej kwestii skrajnie rozbieżne. Dodatkowo dyplomata oskarża nasz kraj o fałszowanie historii, a dowodem na poparcie tej tezy ma być niszczenie pomników Armii Czerwonej oraz obarczanie Związku Radzieckiego winą za wybuch II wojny światowej.

Rosyjski ambasador zarzuca Polsce wypaczanie historii

Andriejew w wywiadzie dla rosyjskiej agencji prasowej RIA Novosti odniósł się przede wszystkim do swojej wizyty w polskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Dyplomata został bowiem wezwany do niego w piątek, w związku z ostatnimi wypowiedziami rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, usilnie forsującego w ostatnich dniach tezę na temat współpracy Polski z hitlerowskimi Niemcami. Szef Departamentu Wschodniego MSZ, Jan Hofmokl, miał przekazać Andriejewowi stanowczy protest przeciwko ostatnim wypowiedziom Putina i innych rosyjskich polityków.

Rosyjski ambasador twierdzi, że „rozmowa była czasami trudna, ale jednocześnie była poprawna”, przy czym strona rosyjska ma mieć „wystarczająco dużo argumentów”, aby poprzeć swoje stanowisko dotyczące kwestii wybuchu II wojny światowej. Andriejew nie ukrywa jednak istnienia dużych rozbieżności pomiędzy Moskwą a Warszawą, które dotyczą całej wspólnej polsko-rosyjskiej historii, a przede wszystkim właśnie tego konfliktu. Ponadto dyplomata podkreślił, że rozmowa nie zakończyła się złożeniem na jego ręce oficjalnego protestu przeciwko ostatnim wypowiedziom jego zwierzchników.

Zdaniem Andriejewa polska narracja historyczna skupia się na Pakcie Ribbentrop-Mołotow jako „prologu do wybuchu II wojny światowej, niemalże sygnałem do jej rozpoczęcia”, gdy tymczasem „historia nie zaczyna się od tego wydarzenia”. Jej początkiem ma być bowiem Traktat Wersalski, który „stworzył podwaliny dla niemieckiej zemsty”, a ułatwiła ją polityka ustępstw mocarstw zachodnich oraz Polski wobec Hitlera, co zakończyło się „skierowaniem agresji w stronę Związku Radzieckiego”. Dyplomata przypomina też o „spisku monachijskim”, w którym nasz kraj miał nie uczestniczyć, ale ” interesy Polski właściwie reprezentował Hitler”.

W wypowiedzi ambasadora Rosji w Polsce przewija się wątek rzekomego fałszowania historii. Według Andriejewa zrównanie ZSRR i III Rzeszy to „próba zaciemnienia odpowiedzialności państw zachodnich”, a sam Związek Radziecki miał był nakierowany na „stworzenie systemu bezpieczeństwa zbiorowego, który by opierał się na odrzuceniu agresji Hitlera oraz na który pracował Związek Radziecki i dyplomacja radziecka, między innymi z tego względu, że zdecydowanie odrzuciła go przedwojenna Polska”.

Stara się on także doszukiwać spisku, który ma być związany ze zbliżającą się 75. rocznicą „zwycięstwa narodu radzieckiego w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej”. Według Andriejewa w naszym kraju od dawna istnieją próby „zaprzeczania decydującej roli Związku Radzieckiego, Armii Czerwonej, w ratowaniu Polski, którą naziści zamierzali unicestwić w ramach Generalnego Planu Wschodniego”. Powtarza on więc charakterystyczną dla Rosji narrację o istnieniu Polski dzięki zwycięstwu ZSRR, a także krytykuje niszczenie pomników Armii Czerwonej jako „pozbycia się tzw. fałszywego poczucia wdzięczności wobec Związku Radzieckiego i Armii Czerwonej”.

Dzień wcześniej rosyjski dyplomata odniósł się do wizyty w polskim MSZ w rozmowie z agencją TASS. W tej wypowiedzi odnosił się głównie do słów wiceministra spraw zagranicznych Andrzeja Przydacza, który poinformował Polską Agencję Prasową o przekazaniu Andriejewowi stanowczego sprzeciwu wobec ostatnich słów rosyjskiego establishmentu. Zdaniem ambasadora takie słowa nie padły jednak w jego obecności, ponieważ rozmawiał on jedynie ze wspomnianym Hofmoklem.

Data: 28.12.2019 04:52

Autor: false_nine

Skoro ostatnio mówi się o IIWŚ to przytoczę jeden ciekawy fakt. W sprawozdaniu dla Ligi Narodów z sierpnia 1939 Polska wymieniła 35,8 miliona polskich obywateli, na podstawie powojennego Spisu Powszechnego z 1946 r. – 23,6 mln.

Łącznie regres demograficzny Polski po II wojnie to 15 mln – liczba zabitych, kalek, osób zaginionych i tych, które nie powróciły – z Zachodu i z ZSRR, dzieci wywiezionych do Niemiec. A wszyscy odpowiedzialni lub współodpowiedzialni za IIWŚ dziś szkalują właśnie Polskę i próbują tuszować historię.

#polska #iiwojnaswiatowa #ciekawostki #statystyki #historia

Podziemny Wrocław - ruch oporu w Breslau. Historia Bez Cenzury

Data: 26.12.2019 16:50

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #historia #hbc #historiabezcenzury #polska #wroclaw #Breslau

Dzisiaj posłuchacie o tym, w jaki sposób Polacy mieszkający we Wrocławiu walczyli z nazizmem. Jak powstała organizacje Olimp, czym się zajmowała i jaką cenę przyszło zapłacić jej członkom? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka! Zapraszamy do oglądania.

Podziemny Wrocław – ruch oporu w Breslau. Historia Bez Cenzury

Data: 20.12.2019 20:53

Autor: FiligranowyGucio

Instytut Pamięci Narodowej_FB

Miała tylko 2️⃣0️⃣ lat, gdy poświęcała życie, by ratować rannych żołnierzy 🇵🇱. Uprowadzona przez bolszewików, została okrutnie zamordowana.

📍 #TegoDnia 1️⃣2️⃣0️⃣ lat temu przyszła na świat Teresa Grodzińska, bohaterka wojny polsko-bolszewickiej, dama orderu Virtuti Militari.

➡️ IPN przypomina postać, która w II RP była wzorem patriotyzmu❗️W uroczystościach w rocznicę śmierci bohaterki wziął udział prezes IPN Jarosław Szarek. To wstęp do obchodów 💯. rocznicy zwycięskiej Bitwy Warszawskiej 1920 roku. 📖 Czytaj więcej ➡️ https://bit.ly/2MfOeQW

▪️Co ukształtowało przyszłą bohaterkę❓

▪️Dlaczego przerwała naukę i wyjechała na front❓

▪️Jak zginęła❓

ℹ️ Odpowiedzi szukajcie w tekście ⤵️

https://przystanekhistoria.pl/pa2/teksty/60474,Teresa-Jadwiga-Grodzinska-bohaterka-wojny-z-Bolszewia.html?fbclid=IwAR1Lv7tOL98-0RoCyhdu-mlr6ze7QGLKosuneStQuERchzhNW9mrLsUAQP0

#BohaterowieNiepodleglej #MojaNiepodlegla #TeresaGrodzinska #WojnaPolskoBolszewicka #Wojna1920 #historia

Odnowiona rezydencja wilanowska - Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Data: 19.12.2019 17:07

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #historia #historiabezcenzury #hbc #warszawa #sobieski #wilanow

Wojciech Drewniak przedstawia:

Film „Odnowiona rezydencja wilanowska” to już kolejna produkcja, przy której pracowaliśmy z ekipą „Historii bez cenzury”. Jeśli za kamerą staje Tomasz Okoń, a po drugiej stronie obiektywu mamy Wojtka Drewniaka – to wiadomo, że będzie ciekawie. Tak jest i tym razem. Lekko, łatwo i przyjemnie informujemy o trwającym dwa i pół roku projekcie, który był chyba największym wyzwaniem z zakresu „projektów unijnych” w Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie.

Odnowiona rezydencja wilanowska – Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Data: 18.12.2019 11:46

Autor: FiligranowyGucio

Historia, o której się nie mówi_FB

18 grudnia mija 80 rocznica jednej z pierwszych masowych zbrodni niemieckich na terenie okupowanej Polski i pierwszej zbrodni, w której Niemcy zastosowali zasadę zbiorowej odpowiedzialności. 18.12.1939r Bochni ( moje rodzinne miasto ) Niemcy dokonali egzekucji około 50 osób ( mężczyzn, w wieku 17-56 lat) na terenie lasku położonego na wzgórzu Uzbornia.

Zamordowane osoby były Polakami. Około 30 z nich było aresztantami Bocheńskiego Sądu Grodzkiego. Wśród nich byli ludzie skazani za ciężkie jak i błahe przestępstwa oraz oczekujący dopiero na rozprawy sądowe. Drugą grupę ( około20 osób ) stanowili mieszkańcy Bochni, którzy zostali zabrani z własnych domów przez Niemców na podstawie sporządzonej wcześniej listy. Niestety obecnie trudno jest określić na jakiej podstawie ta lista została sporządzona. Pozostają jedynie domysły. Ludzie Ci zostali rozstrzeliwani w 5 – 6 osobowych grupach przez pluton egzekucyjny, złożony z 12 niemieckich policjantów, najprawdopodobniej z niemieckiego 3.szwadronu lub 5.batalionu policji konnej, którym dowodził major Wilhelm Albrecht. Egzekucji "doglądał" również Brigadeführer Otto Gustav Wächter, gubernator dystryktu krakowskiego ( na zdjęciu nr 10 pierwszy z prawej ).

Do wykopania płytkich dołów oraz zakopania zwłok po egzekucji zmuszono około 20 miejscowych Żydów.

Tak przebieg egzekucji relacjonował jeden ze świadków, Leon Kozłowski, który uciekał z własnego domu w obawie przed represjami: "…Przechodząc przez lasek zauważyłem z odległości kilku kroków, że na skraju tego lasku kilkudziesięciu Żydów kopie pod nadzorem umundurowanych Niemców jakiś długi rów.

Niemcy Ci popędzali Żydów do szybkiej pracy, przy czym widziałem, że bili ich przy tym kijami. Kierując się dalej do miasta przeszedłem mostek na potoku Babica, po którego zejściu zaraz na początku napotkałem dużą grupę ludzi w ubraniach cywilnych.(…) W pewnej chwili Żydów usunięto na bok i z tej dużej grupy skazańców doprowadzono nad rów kilkunastu, na przeciw których stanął pluton egzekucyjny.(…) Widziałem również, że po każdym rozstrzelaniu poszczególnych grup jakiś oficer, zdaje się dowódca plutonu egzekucyjnego, dochodził do rozstrzelanych, po czym wyglądało tak, jakby dobijał niektórych z pistoletu. W czasie tej egzekucji słyszałem szlochy, krzyki skazańców, którzy klękali i zdaje się modlili. Byli kopani prze eskortujących Niemców. Po egzekucji pluton egzekucyjny odmaszerował, śpiewając jakieś pieśni po niemiecku, zaś Żydzi pod nadzorem Niemców wrzucili zwłoki skazańców do wykopanego rowu i przysypali je ziemią (…) Rozmawiałem później z tymi Żydami, którzy mi opowiadali, że po egzekucji musieli zakopywać zwłoki skazanych, przy czym niektórzy rozstrzelani jeszcze się ruszali "…

Egzekucję przeżył jeden człowiek, Zygmunt Wilgocki. Znajdował się on w jednej z pierwszych grup mężczyzn, którzy mieli być rozstrzelani. Oddajmy mu głos za pośrednictwem Pana Stanisława Kobieli: " Kiedy wyprowadzono mnie na rozstrzelanie z aresztu sądowego miałem na sobie porządny, niedawno uszyty płaszcz. Jeden z Niemców zauważył go, gdy ustawiano nas nad grobem wykopanym na Uzborni. Polecił mi zdjęć go i położyć na skraju polany. Przeszedłem przez odsłonięte miejsce i kiedy byłem w okolicy krzaków uznałem, że nadarza się okazja ucieczki. Widziałem, że Niemcy nie mają ze sobą psów, co zwiększa szanse udanej ucieczki. Skoczyłem pomiędzy krzaki. W tej samej chwili ktoś z tej samej grupy widząc, że ja uciekam, także rzucił się do ucieczki. Nie miał szans, bo biegł w stronę krzaków po odsłoniętej polanie i szybko dosięgły go strzały. Biegłem przed siebie, a Niemcy za mną. Wiedziałem, że w gradzie kul nie zdołam pokonać całego wzniesienia. Zobaczyłem wywrócone drzewo z oblodzonymi i pokrytymi śniegiem korzeniami. Skoczyłem do tej jamy. Niemcy nie zauważyli mnie i pobiegli w górę. Nie należałem do ludzi zbyt religijnych, ale wtedy zacząłem się żarliwie modlić, błagając Boga o pomoc. Słowa i myśli więzły mi w gardle. W pewnej chwili zobaczyłem niemieckiego żołnierza w mundurze. Zbliżył się do jamy w której siedziałem i wzrok mój zetknął się z moim wzrokiem. Byłem pewny, że mnie poprzez oblodzone korzenie i gałęzie zauważył. Stał chwilę i patrzył na mnie, po czy odwrócił się o odszedł." Dwóch pozostałych uciekinierów schwytano. Podczas egzekucji następnych grup, skazańcom Niemcy wiązali już ręce, by ograniczyć możliwość ucieczki.

Wilgocki został jednak ponownie aresztowany w 1942r i zmarł w Obozie w Oświęcimiu 29.08.1942r.

Przyczyną niemieckiego odwetu był przeprowadzony dwa dni wcześniej ( 16.12.1939r ) atak dwóch Polaków ( Zygmunta Krzyszkowskiego i Fryderyka Piątkowskiego ) na komisariat niemieckiej policji w Bochni. Podczas tej akcji atakujący zastrzelili dwóch austriackich policjantów. Obaj Polacy zginęli w walce a ich ciała powieszono na latarni na przeciwko komisariatu policji, który mieścił sie przy Rynku Głównym w Bochni. Motywy ataku na niemiecki komisariat policji nie są obecnie zbyt jasne. Pojawiają się hipotezy od napadu rabunkowego ( raczej mało prawdopodobna wersja ) poprzez chęć zdobycia broni ( chyba najbardziej prawdopodobna ) aż po udziału Krzyszkowskiego i Piątkowskiego w podziemnej organizacji zbrojnej "Orzeł Biały". To też jest mało prawdopodobna wersja, często powielana w rożnych źródłach, a będąca najpewniej produktem propagandy okresu PRL-u.

Niemiecka zbrodnia z Bochni została bardzo dobrze udokumentowana na zdjęciach przez nich samych. Niemcy wykonali 36 zdjęć, z których 24 posłużyły do wykonania kilku "pamiątkowych albumów" o tytule " Sühne für Bochnia – Pokuta dla Bochni". Dwa przekazano rodzinom zabitych Austriaków. Dwa kolejne trafiły do Hansa Franka i Otto Wachtera. Po wojnie albumy z tymi zdjęciami zostały przejęte przez Amerykanów.

Była jeszcze jedna kopia rolki filmowej, "nielegalna". Została wykonana w miejscowym zakładzie fotograficznym. Trafiła tam na zlecenie niemieckiego fotografa, który udał się tam aby wywołać film. Tą drogą, poprzez Związek Walki Zbrojnej została przekazana Zachodnim Aliantom.

Co do zdjęć. Pierwsze z nich jest bardzo "słynne", powszechnie wykorzystywane przy okazji "ilustracji" różnych niemieckich zbrodni wojennych z okresu drugiej wojny światowej. Warto pamiętać, co to zdjęcie przedstawia, ponieważ zdarzają się poważne nadużycia związane z jego opisem. Sam kilkakrotnie widziałem, czy to w internecie, czy w różnych programach telewizyjnych, że tym zdjęciem ilustrowano np: niemieckie zbrodnie wojenne na froncie wschodnim.

Więcej zdjęć w komentarzach.

#historia #drugawojnaswiatowa #polska #niemcy

Los Żydów w Europie: LICZBY NIE KŁAMIĄ. W Polsce żyło im się najlepiej.

Data: 17.12.2019 11:08

Autor: false_nine

salon24.pl

I po stronie polskiej i po żydowskiej są ludzie podsycający wzajemne animozje. Istnieje grupa Żydów i Polaków, którzy robią wiele, aby siać nienawiść. Jednym z elementów tej akcji jest przedstawianie Polski, jako miejsca dla Żydów przeklętego. A Polaków winnych – historycznie, jako naród – prześladowań Żydów.

A fakty są niepodważalne i temu przeczą.

Bo gdy np. w Krakowie w XV wieku były sporadycznie tzw. „tumulty” antyżydowskie na podłożu religijnym lub ekonomicznym, to w tym czasie w Hiszpanii tzw. „Edykt z Alhambry” nakazywał wygnanie wszystkich (pomiędzy 40 a 200 tysięcy) Żydów z królestwa, w praktyce pozbawiał ich lwiej części majątków, a niewykonanie edyktu karał śmiercią. A to tylko jeden przykład z setek i tysięcy.

#polska #polacy #zydzi #takaprawda #ciekawostki #historia

Data: 14.12.2019 19:09

Autor: FiligranowyGucio

Na wojnę z bolszewikami poszła jako ochotniczka. Kiedy jej oddział wycofywał się pod naporem wroga, ona przenosiła rannych przez płonący most, ostrzeliwany przez 3 nieprzyjacielskie karabiny maszynowe. Kilka dni później opatrująca rannych, Teresa Grodzińska została wzięta do niewoli. Uwięziona w stodole, przez kilka godzin samotnie broniła się siekierą przed atakującymi ją czerwonoarmistami, zabijając dwóch z nich, za co potem została brutalnie zamordowana.

🔎 Poznaj bliżej postać pierwszej Polki odznaczonej przez II RP Orderem Virtuti Militari 🎖 ➡ https://bit.ly/2YOHVZQ

ℹ Jutro (15 grudnia) w jej rodzinnym Radomiu IPN upamiętni tę postać. W uroczystości udział weźmie prezes Jarosław Szarek ➡ https://bit.ly/2sv2vSJ

#historia #polska #ipn

38 lat temu w Polsce wprowadzono stan wojenny

Data: 13.12.2019 00:57

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #komuna #stanwojenny #polska #jaruzelski #13grudnia #rosja #moskwa

Władze komunistyczne jeszcze 12 grudnia 1981 roku przed północą rozpoczęły zatrzymywanie działaczy opozycji i „Solidarności”. W ciągu kilku dni w 49 ośrodkach internowania umieszczono około 5 tys. osób. W operacji wprowadzania stanu wojennego użyto w sumie 70 tys. żołnierzy, 30 tys. milicjantów, 1750 czołgów.

38 lat temu w Polsce wprowadzono stan wojenny

Przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego trwały ponad rok i były prowadzone ze szczególną starannością. Kontrolował je m.in. naczelny dowódca wojsk Układu Warszawskiego marszałek Wiktor Kulikow oraz ludzie z jego sztabu.

Na potrzeby stanu wojennego sporządzono projekty różnych aktów prawnych, wydrukowano w Związku Sowieckim 100 tys. egzemplarzy obwieszczenia o wprowadzeniu stanu wojennego, ustalono listy komisarzy wojskowych mających przejąć kontrolę nad administracją państwową i większymi zakładami pracy, a także wybrano instytucje i przedsiębiorstwa, które miały zostać zmilitaryzowane.

Od połowy października z obszarem przyszłych działań zapoznawało się ponad tysiąc Wojskowych Terenowych Grup Operacyjnych. Intensywne ćwiczenia w walkach z tłumem przechodziły oddziały ZOMO. W więzieniach przygotowano miejsca dla ok. 5 tys. działaczy „Solidarności” i opozycji, którzy mieli zostać internowani na podstawie list sporządzanych od początku 1981 r.

Prof. Andrzej Paczkowski w książce „Wojna polsko-jaruzelska” ocenia, że „Solidarność”, opozycja i Kościół nie były przygotowane na wprowadzenie stanu wojennego. „Od lata 1980 r. – pisał prof. Paczkowski – panował w Polsce właściwie permanentny stan niepokoju, wzmagany przez pogłębiające się trudności życia codziennego. […] Często powtarzające się okresy mobilizacji i wzrostu poczucia zagrożenia w pewnym sensie uczyniły ludzi obojętnymi na sygnały o planowanych działaniach władz”.

W kierownictwie „Solidarności” na początku grudnia 1981 r. zdawano sobie sprawę z gwałtownego wzrostu napięcia, liczono jednak, że do konfrontacji z władzami komunistycznymi dojdzie dopiero po przyjęciu przez Sejm rządowej ustawy „O nadzwyczajnych środkach działania w interesie ochrony obywateli i państwa”.

Decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego zaakceptowana została 5 grudnia 1981 r. przez Biuro Polityczne KC PZPR.

Jaruzelski na spotkaniu u Kulikowa

Gen. Jaruzelski otrzymał od towarzyszy partyjnych swobodę co do wyboru konkretnej daty rozpoczęcia operacji. W nocy z 8 na 9 grudnia 1981 r., w trakcie spotkania z przebywającym w Warszawie marszałkiem Kulikowem, gen. Jaruzelski poinformował go o planowanych działaniach, nie podając jednak konkretnej daty ich rozpoczęcia.

Notatka z tego spotkania, sporządzona przez gen. Wiktora Anoszkina – adiutanta marszałka Kulikowa – została w całości opublikowana przez historyka IPN prof. Antoniego Dudka w „Biuletynie IPN” nr 12 (107) z grudnia 2009 r. Wynika z niej, że gen. Jaruzelski wprost zażądał wsparcia militarnego po wprowadzeniu stanu wojennego, mówiąc: „Strajki są dla nas najlepszym wariantem. Robotnicy pozostaną na miejscu. Będzie gorzej, jeśli wyjdą z zakładów pracy i zaczną dewastować komitety partyjne, organizować demonstracje uliczne itd. Gdyby to miało ogarnąć cały kraj, to wy (ZSRR) będziecie nam musieli pomóc. Sami nie damy sobie rady”.

Marszałek Kulikow, któremu – jak podkreśla prof. Dudek – myśl o dowodzeniu operacją stłumienia kontrrewolucji w Polsce nie była z pewnością obca, odpowiedział: „Jeżeli nie starczy waszych sił, to pewnie trzeba będzie wykorzystać Tarczę-81” (pod tym kryptonimem krył się przypuszczalnie plan operacji wojskowej Układu Warszawskiego w Polsce). Kulikow dodał: „Zapewne Wojsko Polskie samo poradzi sobie z tą garstką rewolucjonistów”.

Jaruzelski zauważył wtedy, że „np. Katowice liczą ok. 4 mln mieszkańców. To taka Finlandia, a wojska – jeśli nie liczyć dywizji obrony przeciwlotniczej – nie ma. Dlatego bez pomocy nie damy rady”. „Byłoby gorzej, gdyby Polska wyszła z Układu Warszawskiego” – dodał Jaruzelski.

Kulikow podkreślał, że „najpierw należy wykorzystać własne możliwości”. Pod koniec rozmowy spytał, czy może zameldować Breżniewowi, że „podjęliście decyzję o przystąpieniu do realizacji planu”. W odpowiedzi Jaruzelski odparł: „Tak, pod warunkiem, że udzielicie nam pomocy”.

Jaruzelski chciał pomocy Rosjan

Według Dudka notatka Anoszkina sugeruje, że Jaruzelski nie tylko wiedział, iż Rosjanie nie zamierzają interweniować, ale wcześniej domagał się od nich udzielenia pomocy wojskowej. Historyk IPN podkreśla również, że wypowiedzi Kulikowa nie zawierały jednoznacznej obietnicy pomocy wojskowej w tłumieniu protestów społecznych w Polsce, ale też jej nie wykluczały.

O wyznaczonym terminie wprowadzenia stanu wojennego marszałek Kulikow i przywódcy sowieccy zostali poinformowani 11 grudnia. Operacja jego wprowadzenia rozpoczęła się w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. Jeszcze przed północą jednostki MSW, składające się z grup specjalnych, oddziałów ZOMO, jednostek antyterrorystycznych, funkcjonariuszy SB, oddziałów Jednostek Nadwiślańskich przy wsparciu wojska rozpoczęły działania.

W ramach operacji „Azalia” siły porządkowe MSW i WP zajęły obiekty Polskiego Radia i Telewizji oraz zablokowały w centrach telekomunikacyjnych połączenia krajowe i zagraniczne. Grupy milicjantów i funkcjonariuszy SB przystąpiły w ramach operacji o kryptonimie „Jodła” do internowania działaczy „Solidarności” i przywódców opozycji politycznej.

Oddziały ZOMO zajęły lokale zarządów regionalnych „Solidarności”, zatrzymując przebywające tam osoby i zabezpieczając znalezione urządzenia łącznościowe i poligraficzne. Do miast skierowano oddziały pancerne i zmechanizowane, które umieszczono przy najważniejszych węzłach komunikacyjnych, trasach wylotowych, głównych skrzyżowaniach, gmachach urzędowych i innych obiektach strategicznych.

Przeprowadzono aresztowania wśród niezależnych intelektualistów, w tym wśród organizatorów i uczestników obradującego w Warszawie Kongresu Kultury Polskiej. Główne uderzenie nastąpiło jednak w Gdańsku, gdzie w sobotę zebrała się Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność” i gdzie w związku z tym przebywało wielu działaczy i doradców związkowych. W ciągu nocy zatrzymano w Gdańsku około 30 członków Komisji Krajowej i kilku doradców.

O godzinie pierwszej w nocy w Belwederze zebrali się członkowie Rady Państwa, teoretycznie najważniejszego urzędu PRL. Większość z nich nie wiedziała jednak, jaki był cel tego nocnego spotkania. Po półtoragodzinnych obradach członkowie Rady Państwa przyjęli przedstawiony im dekret o wprowadzeniu stanu wojennego oraz towarzyszące mu dokumenty, przeciwko głosował jedynie przewodniczący PAX – Ryszard Reiff. Wszystkie przyjęte dokumenty były antydatowane i nosiły datę 12 grudnia 1981 r.

Dekret o wprowadzeniu stanu wojennego był niezgodny z obowiązującym wówczas prawem, ponieważ Rada Państwa mogła wydawać dekrety jedynie między sesjami Sejmu. Tymczasem sesja taka trwała, a najbliższe posiedzenie izby wyznaczone było na 15 i 16 grudnia.

W specjalny sposób potraktowany został przez autorów stanu wojennego przewodniczący „Solidarności” Lech Wałęsa. Władze liczyły bowiem, że uda się im wykorzystać go politycznie. Około godziny drugiej w nocy w jego mieszkaniu pojawili się wojewoda gdański Jerzy Kołodziejski i I sekretarz gdańskiego KW PZPR Tadeusz Fiszbach, członek Biura Politycznego. Poinformowali oni Wałęsę o wprowadzeniu stanu wojennego, stwierdzając, że powinien natychmiast udać się do Warszawy na rozmowy z przedstawicielami władz. Ostatecznie Wałęsa oświadczył, iż pod przymusem zgadza się jechać do Warszawy.

Wałęsa w Arłamowie

Po pobycie w Chylicach i Otwocku umieszczono go ostatecznie w ośrodku rządowym w Arłamowie. W sumie w pierwszych dniach stanu wojennego internowano około 5 tys. osób, które przetrzymywano w 49 ośrodkach odosobnienia na terenie całego kraju. Łącznie w czasie stanu wojennego liczba internowanych sięgnęła 10 tys., w więzieniach znalazła się znaczna część krajowych i regionalnych przywódców „Solidarności”, doradców, członków komisji zakładowych dużych fabryk, działaczy opozycji demokratycznej oraz intelektualistów związanych z „Solidarnością”.

W celach propagandowych zatrzymano także kilkadziesiąt osób z poprzedniej ekipy sprawującej władzę, m.in. Edwarda Gierka, Piotra Jaroszewicza i Edwarda Babiucha. Na podstawie dekretu o stanie wojennym zawieszono podstawowe prawa i wolności obywatelskie, wprowadzono tryb doraźny w sądach, zakazano strajków, demonstracji, milicja i wojsko mogły każdego legitymować i przeszukiwać.

Wprowadzono też godzinę milicyjną od godz. 22 do godz. 6 rano, a na wyjazdy poza miejsce zamieszkania potrzebna była przepustka. Korespondencja podlegała oficjalnej cenzurze, wyłączono telefony, uniemożliwiając między innymi wzywanie pogotowia ratunkowego i straży pożarnej. Większość najważniejszych instytucji i zakładów pracy została zmilitaryzowana i była kierowana przez ponad 8 tys. komisarzy wojskowych. Zakazano wydawania prasy, poza „Trybuną Ludu” i „Żołnierzem Wolności”. Zawieszono działalność wszystkich organizacji społecznych i kulturalnych, a także zajęcia w szkołach i na wyższych uczelniach.

Oficjalnie administratorem stanu wojennego była 21-osobowa Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego z gen. Wojciechem Jaruzelskim na czele. W praktyce była ona jednak ciałem fasadowym. Najważniejsze decyzje w okresie stanu wojennego podejmowała nieformalna grupa wojskowych oraz członków partii nazywana dyrektoriatem.

Komuniści kontra Kościół katolicki

Wprowadzając stan wojenny, władze komunistyczne nie zdecydowały się zaatakować bezpośrednio Kościoła katolickiego. Prymas Józef Glemp od początku apelował o spokój i zażegnanie bratobójczych walk, domagając się jednocześnie uwolnienia internowanych i aresztowanych oraz powrotu do dialogu z „Solidarnością”.

13 grudnia w wygłoszonym kazaniu apelował do robotników, by nie narażali życia: „Będę wzywał o rozsądek nawet za cenę narażenia się na zniewagi i będę prosił, nawet gdybym miał boso iść i na klęczkach błagać: nie podejmujcie walk Polak przeciw Polakowi”.

Przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego wystąpiły Stany Zjednoczone i inne kraje zachodnie. 23 grudnia 1981 r. prezydent USA Ronald Reagan ogłosił sankcje ekonomiczne wobec PRL, a kilka dni później podał do wiadomości, że obejmą one także Związek Sowiecki, który jego zdaniem ponosił „poważną i bezpośrednią odpowiedzialność za represje w Polsce”.

W ciągu następnych tygodni do sankcji ekonomicznych przeciwko Polsce przyłączyły się inne kraje zachodnie.

31 grudnia 1982 r. stan wojenny został zawieszony, a 22 lipca 1983 r. odwołany, przy zachowaniu części represyjnego ustawodawstwa. Dokładna liczba osób, które w wyniku wprowadzenia stanu wojennego poniosły śmierć, nie jest znana.

Przedstawiane listy ofiar liczą od kilkudziesięciu do ponad stu nazwisk. Nieznana pozostaje również liczba osób, które straciły w tym okresie zdrowie na skutek prześladowań, bicia w trakcie śledztwa czy podczas demonstracji ulicznych.

Paweł Deląg: Postrzegam epokę sarmacką jako jakąś dziwną tęsknotę w Polakach

Data: 13.12.2019 00:21

Autor: ziemianin

rp.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #filmy #historia #husaria #szabla #sarmaci

Fabularyzowany historyczny film dokumentalny „Zrodzeni do szabli” zachwyca niezwykłą dbałością o scenografię i kostiumy. Na zdjęciu: Paweł Deląg na planie przygotowuje scenę z husarią

Paweł Deląg: Postrzegam epokę sarmacką jako jakąś dziwną tęsknotę w Polakach

Rozmowa z Pawłem Delągiem, aktorem filmowym i teatralnym, reżyserem filmu „Zrodzeni do szabli”.

Skąd pomysł na film o takiej właśnie tematyce? Wydaje się, że epoka sarmacka wyczerpała się w polskim filmie.

O nie, jestem przekonany, że epoka sarmacka wcale się nie wyczerpała. Zużyła się tylko jej sienkiewiczowska adaptacja. Ja postrzegam epokę sarmacką jako jakąś dziwną tęsknotę w Polakach. Za czym? Głównie za wspomnieniem sławy, chwały, siły, dumy i honoru. Ale przy tym wszystkim określenie „epoka sarmacka” ma także inny, negatywny wydźwięk. Pracując nad tym filmem, nie zastanawiałem się nad sarmatyzmem w jego pejoratywnym znaczeniu. Chciałem, żeby mój bohater był osadzony w etosie rycerstwa polskiego. Przedstawiam początek XVII wieku. Przed moimi bohaterami było całe stulecie, w którym miały się toczyć wielkie wojny, konflikty i starcia z sąsiadami. Ten permanentny stan wojny powoduje, że zamiera coś, co nazwalibyśmy „ruchem obywatelskim”, przestano zastanawiać się nad ustrojem Rzeczypospolitej. Sarmatyzm w ujęciu Matejki, Sienkiewicza czy Hoffmana szedł w kierunku pokrzepienia serc. Bohaterowie tacy jak Kmicic, Skrzetuski, Wołodyjowski czy Zagłoba na wiele, wiele pokoleń stali się znakami rozpoznawczymi Pierwszej Rzeczypospolitej. Już jako dziecko byłem zafascynowany Trylogią, ale w wieku dojrzałym stała się ona tak naprawdę pewnym uproszczeniem. Dzięki pracy nad filmem „Zrodzeni do szabli” mogłem rozbić jakąś kliszę, którą miałem w głowie od dzieciństwa.

Dlaczego zdecydowaliście się na fabularyzowany dokument?

Pragnąłem odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań: kim byli ci fantastyczni wojownicy i ich hetmani, którzy wygrywali przez znaczną część XVI i XVII wieku bitwy i wojny, którzy nie bali się wyjść na pole bitwy z reguły w ogromnej dysproporcji sił i skąd brała się siła ich oręża? Poszukiwałem odpowiedzi na pytania o mentalność żołnierza tamtej epoki. Jaki to był człowiek? Te poszukiwania przyczyniły się do realizacji filmu dokumentalno-fabularyzowanego. Powstał on z inicjatywy Stowarzyszenia Sztuka Krzyżowa. Dla większości wykonawców to był debiut. Zresztą szalenie ryzykowny debiut, ponieważ mieliśmy do czynienia z producentem, który do tej pory nie miał nic wspólnego z filmem w sensie produkcyjnym.

To są znakomici szermierze, którzy marzyli, żeby powstał film, który miał być filmem instruktażowym o tym, czym w ogóle była szabla polska i jak wyglądała sztuka krzyżowa. Panowie poświęcili tej pasji bardzo wiele lat, ale nikt tak naprawdę tej sztuki krzyżowej nie widział i oni rekonstruowali ją na podstawie zapisów, rękopisów; próbowali przenosić w to swoje doświadczenie szermiercze i sprawdzać w pocie i trudzie na zajęciach, czym naprawdę była ta technika. Pierwotnie miał to więc być film instruktażowy, w którym nie miało być scen dialogowych, obyczajowych, w którym generalnie jesteśmy skupieni na samej sztuce władania szablą. Kiedy się do mnie zwrócili i zaproponowali udział w tym filmie w charakterze aktora (producent chciał, żebym zagrał), to znając trochę historię XVII wieku, sam postanowiłem znaleźć odpowiedź na pytanie: skąd ta siła i wartość tych wojowników, którzy wychodzili na pole bitwy i nie obawiali się stanąć w słabszym układzie sił? Prawie nigdy przewaga liczebna nie była po stronie Rzeczypospolitej. Zaproponowałem więc: „Panowie, popracujmy nad scenariuszem. Ja wam opowiem historię, jak to ewentualnie mogłoby wyglądać, i spróbujmy z tego zrobić epicki fresk dokumentalny o epoce, bo szansa jest wielka, a wy jesteście wspaniałymi szermierzami”. I tak przekształciliśmy krótki film do internetu przeznaczony dla wąskiej grupy widzów w dużą fabularyzowaną produkcję, która dotyka czegoś, co jest moim zdaniem w polskim DNA.

Budżet filmu, jak na film instruktażowy, był duży – prawie 300 tys. złotych, ale na prawdziwy dokument fabularyzowany o charakterze epickim to dużo za mało.

I trzeba jasno sobie powiedzieć, że tylko dzięki temu, że wielu ludzi na bardzo wstępnym etapie produkcyjnym zaangażowało się, wnosząc swoje umiejętności, doświadczenie, zapał, energię, nie pytając o wynagrodzenie, które było symboliczne, udało się wyprodukować ten obraz. Byłem bardzo zbudowany taką postawą.

Kiedy film już był w „puszkach”, brakowało pieniędzy na postprodukcję i tu pomogło pospolite ruszenie. Dzięki tej inicjatywie dozbierano brakujące fundusze.

W filmie obok zawodowych aktorów pojawiają się amatorzy. Widz jednak nie dostrzega tego podziału.

Kilku moich kolegów przyjęło zaproszenie, za co jestem im bardzo wdzięczny: aktorzy Maciek Kowalewski, Darek Toczek, świetny scenograf Marian Zawaliński. Kierownikiem produkcji był Jurek Szebesta i w zasadzie jeszcze tylko Karolina Ryciak, znakomity charakteryzator, była profesjonalna. Pozostałe osoby, które w tym filmie występują, są amatorami bądź miały niewielkie doświadczenie albo prawie żadnego. Gdzieś więc w pewien sposób było to zgodne z tematyką: pospolite ruszenie. To pomieszanie amatorów i profesjonalistów dało zaskakujący efekt, z którego się cieszę, bo okazuje się, że przy odpowiednim zaangażowaniu i pasji można naprawdę dużo zrobić. No i trzeba mieć sporo odwagi, aby pójść na wojnę z takim składem. Bo przecież na koniec dnia głównie reżysera rozliczają z filmu i to on bierze odpowiedzialność za wyraz artystyczny i de facto produkcyjny też.

I nikogo nie interesuje, w jakich warunkach film powstaje.

Przyznam szczerze, że projekt stał się trudny na etapie postprodukcji, gdzie producent nie zawsze szedł ręka w rękę z reżyserem. I myślę, że to jest dla mnie bardzo ważna lekcja, że warto jednak walczyć o wyraz artystyczny filmu, o spójną koncepcję, mówiąc najprościej: o jakość.

Nagroda to reakcja widowni. A ona zawsze jest szczera.

W swojej stylistyce film przypomina dzieła mistrzów kina japońskiego: Akiry Kurosawy czy Masakiego Kobayashiego. Udało się wam zaadoptować uniwersalną opowieść o przekazywaniu tradycji wojennej, relacji mistrz–nauczyciel i adept–uczeń do realiów XVII-wiecznej Polski. Czy opieraliście się na jakichś przekazach historycznych, dokumentach z epoki?

Jak najbardziej. Taki związek nauczyciela z uczniem nie był rzadkością. Moment, kiedy przyjeżdża nauczyciel do dworu obronnego i pan tego dworu proponuje temu nauczycielowi, żeby wziął na wychowanie jego syna, był powszechnie znany. Nazywał się ten obyczaj alumnat. Weterani z odpowiednim doświadczeniem zajmowali się wychowywaniem młodzieży szlacheckiej, przygotowaniem ich do trudu wojennego i nauką sztuki rycerskiej. Młodzi uczyli się od mistrzów, a nie jedynie teoretyków, którzy nie mieli osobiście do czynienia ze sztuką wojenną.

Wynikało to z faktu, że szlachta była powoływana do pospolitego ruszenia. Stanowiła siłę zbrojną państwa. Każdy szlachcic był zatem ex definitione obrońcą Rzeczypospolitej.

A to wymagało też olbrzymiej dyscypliny fizycznej i mentalnej, przygotowania i stałej gotowości. Dla mnie od strony filmowej ta relacja mistrz–uczeń stanowiła ciekawy wątek osadzony na pewnym schemacie, który bardzo dobrze znamy choćby z takich filmów jak „Karate Kid”. Mistrz wychowuje swojego ucznia i później staje się dla niego drugim ojcem i przewodnikiem życiowym, ale również towarzyszem wojennym. Wydawało mi się, że stosując ten prosty schemat, będę mógł opowiedzieć coś o obyczajowości tamtych czasów. I chyba się udało, bo oś filmu osadzona jest na pewnych elementach obyczaju szlachecko-rycerskiego. Uważny widz dostrzeże, że poszczególne etapy tego filmu są poświęcone konkretnemu obyczajowi. Zaczyna się przecież od chrztu na szablach. Później pojawia się nauczyciel, a z nim zaczyna się kształcenie tego młodego człowieka. Padają ważne słowa: cześć i honor. Pojawia się też inny towarzysz – strach. Jeśli ulegasz strachowi na polu bitwy, to jest to zdrada traktowana z najwyższą pogardą. I to też jest mały wycinek etosu rycerskiego, który pokazujemy w tym filmie.

Nie można pominąć roli Kościoła, bo od pierwszych kadrów pojawia się świątynia, tak jakby była to próba wyrównania rachunków z Panem Bogiem. To było bowiem rycerstwo chrześcijańskie, przesiąknięte wiarą prostą i surową, ale i prawdziwą, w której pojawiał się też grzech.

Wydaje się, że wszystko w życiu codziennym było podporządkowane wychowaniu wojennemu.

Także odpoczynek i rozrywka. Taka choćby gra w palcaty, która była najbardziej popularnym sportem w Pierwszej Rzeczypospolitej, dużo bardziej popularna niż piłka nożna w obecnych czasach. Polegała po prostu na okładaniu się kijami. Żartuję oczywiście! Ta zabawa, gra pozwalała sprawdzić umiejętności szermiercze adeptów. Zawodnicy tracili przy tym zęby i przetrącali sobie nosy, ale to ich przygotowywało do trudów wojny, która będzie im towarzyszyć przez większość życia. W filmie mamy też ważną scenę, kiedy zostaje wręczona szabla. Jest to forma specjalnego namaszczenia ucznia, który już przeszedł kolejne etapy wtajemniczenia. Formalnie otrzymuje szablę, która tak naprawdę towarzyszyła mu już od narodzin. I będzie towarzyszyć aż do śmierci. A śmierć zamyka się łamaniem szabli nad grobem nauczyciela. Dlatego ten szlachcic jest symbolicznie zrodzony z szabli i umiera z szablą. Ta więź z orężem, z białą bronią, z szablą, rzeczywiście przypomina kult mieczy samurajskich w tradycji japońskiej. I na tym tle myślę, że można zaryzykować porównanie rycerstwa do samurajów. Z tą różnicą, że samuraj był najemnikiem zobowiązanym do bezwzględnej lojalności i wierności swojemu suwerenowi, a nasze rycerstwo ceniło wolność ponad wszystkie wartości.

Technika walki polską szablą zakłada ćwiczenie umysłu na równi z ciałem. To sztuka poznania własnych możliwości i ograniczeń. Wewnętrzna walka z samym sobą. Czy grając tę rolę, poczułeś, że zaczynasz pokonywać swoje wewnętrzne bariery?

Wielkie wrażenie wywarła na mnie pasja, z jaką rodzina Sieniawskich podchodzi do szabli i szermierki. Zrozumiałem, że ich praca i wieloletni trening pociąga za sobą bardzo dużo wyrzeczeń. Nie jest to sport popularny ani jakieś lukratywne zajęcie. To głęboka więź z polską tradycją szermierczą, która zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie. Ta więź wykuwa charakter, dyscyplinuje, ale jest też walką z własnymi słabościami. Ile tacy mistrzowie szabli musieli mieć pokory, równowagi i mądrości, żeby nie nadużywać szabli jako śmiercionośnej broni.

W filmie zaskakuje poetyka obrazu odmalowanego dłonią bardzo wrażliwego artysty. Każdy kadr staje się osobnym malowidłem, na którym jest zachowana harmonia między kształtami, cieniami i światłem. Pejzaż staje się osobnym bohaterem. Niczym na płótnach ekspresjonistów widzimy we wczesnej jesiennej aurze całe bogactwo kolorów polskiej przyrody. Czy ta ekspozycja natury była celowym zabiegiem w tym filmie?

Zależało mi, żeby pokazać właśnie pewnego rodzaju magię i urodę polskiej przyrody, która miała być trzecim bohaterem. Chciałem, żebyśmy czuli jej oddech. My, ludzie współcześni, jesteśmy zwierzętami miejskimi i w mieście żyjemy, a oni żyli cały czas z naturą. To był koń, to była przestrzeń, to były lasy, siedziby oddalone od miast. Byli bardzo mocno związani z sezonami, porą roku, gospodarstwem i ziemią. Istniała zgodność przyrody wpisanej w tradycję szlachecką. Pragnąłem jeszcze więcej tej magii przyrody, ale to tylko dokument fabularyzowany, w związku z czym ona nie jest w takiej proporcji, jak bym sobie życzył. Starałem się jednak takiego języka filmowego użyć, żeby powstał swoisty fresk.

Ten fresk nie wyszedłby tak pięknie, gdyby nie kostiumy i scenografia.

Tak, te kostiumy były naprawdę znakomite, przygotowane z ogromnym wyczuciem i dbałością. Wszystko w zasadzie jest zgodne z epoką. Znaleźliśmy cudowne lokalizacje w Małopolsce. Udało nam się namierzyć nawet dworek obrony, chociaż tych dworków obronnych przecież praktycznie już nie ma. Ważna jest w tym wszystkim ogromna pasja wszystkich uczestników tej produkcji. Moi koledzy zgodzili się zaangażować w tę „awanturę” dosłownie za kilka groszy i w dodatku nie mając do końca pewności, jak zostaniemy rozliczeni za pracę.

Ściągnięcie takiej husarii, która się pojawia w szeregu 30 koni, to jest koszt co najmniej 100 tys. złotych dziennie! A nasi „husarze” zagrali dosłownie za pajdę chleba i zupę. Wystarczył jeden żołnierski telefon, a chorągiew pomorska pod komendą kasztelana zamku Gniew, Jarosława Struczyńskiego, stawiła się karnie w pełnym rynsztunku bojowym, choć nikt im grosza nie obiecał. Naprawdę świetni faceci. Myślę, że dla nas wszystkich, którzy brali udział w produkcji tego filmu, nagrodą jest po prostu efekt.

To nie jest twój pierwszy udział w paradokumentalnej produkcji historycznej. Wcześniej zagrałeś Marka Antoniusza w „Losie Rzymu”, księdza Włodzimierza w „Dwóch koronach”, komandora Howarda Compaigne’a w „Tajemnicy twierdzy szyfrów”, Anastasa w „Wikingu” czy króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w Teatrze Telewizji „Reytan. Druga strona drzwi”. Czy zaczynasz specjalizować się w rolach historycznych?

To bardzo różne charaktery i różne postacie. Łączy je kostium. A ja uważam, że jestem zrodzony do kostiumu. Faktycznie za granicą najczęściej występuję w filmach historycznych. I to jest wspaniałe. Kiedy byłem chłopcem, czytałem książki historyczne i wchodziłem w nie, wczuwając się w głównych bohaterów. To jest bliskie każdemu z nas. To jest wyobraźnia popychająca nas w tym kierunku.

Kiedy wkładasz kostium, to wczuwasz się w ten świat, który dawno temu odszedł?

Lubię kostium, ale najbardziej lubię historię i jej kontekst. Dla mnie jako aktora jest to alternatywna rzeczywistość, w którą wnikam. Kostium dlatego pomaga, że pociąga za sobą formę. Pierwsza rzecz, którą robisz, to zakładasz buty. Buty zmieniają sposób chodzenia. Kostium zmienia ruch i gest. To tak jakbyś nałożył drugą skórę. I to nam, aktorom, ułatwia pracę. Całą resztę dorzucamy od siebie.

Niezależnie, jakie ma się zaufanie artystyczne do samego siebie, to na planie ktoś musi być kapitanem, musi podejmować decyzje. I tu jest rola reżysera, żeby wyciągnąć od wykonawców tę energię, gigantyczne zaangażowanie i wiarę ekipy. Bardzo często brakuje mi przy pracy tego wielkiego autentyzmu, że cała ekipa realizuje film, że wszyscy są zaangażowani i każdy, kto coś robi na planie zdjęciowym, nawet człowiek, który tylko dymi, ma poczucie, że wykonuje bardzo ważne zadanie. Dla mnie ekipa na planie zdjęciowym to jest rodzina, która spotkała się na jakiś czas. Taką atmosferę czułem w latach 90. i trochę za nią tęsknię.

Pancerny sikacz - George Patton. Historia Bez Cenzury

Data: 12.12.2019 22:25

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #ciekawostkihistoryczne #hbc #historiabezcenzury

Dzisiaj opowiemy Wam o jednym z najważniejszych dowódców II wojny światowej, autorze stwierdzenia, że: „celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, żeby tamci sk… umierali za swoją”, a także… wielbicielu odlewania się do wielkich rzek. Poznajcie George’a Pattona już teraz w Historii bez cenzury. Zapraszamy do oglądania!

Pancerny sikacz – George Patton. Historia Bez Cenzury

Królewna-strzyga, czyli słowiańskie podania wskrzeszone w „Wiedźminie”

Data: 12.12.2019 19:20

Autor: false_nine

ciekawostkihistoryczne.pl

Jednym z wielu źródeł inspiracji dla opowieści Andrzeja Sapkowskiego była demonologia słowiańska. Jest ona dzisiaj odkrywana na nowo i okazuje się niesamowitym źródłem inspiracji dla twórców nie tylko książek, ale też gier, czy produkcji filmowych. Spośród rzeszy demonicznych stworów zasiedlających karty książek o Wiedźminie, a mających swój rodowód w słowiańskiej wyobraźni ludowej, jednym z najlepiej rozpoznawalnych jest „strzyga”.

#polska #kultura #legendy #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne

Data: 12.12.2019 14:06

Autor: FiligranowyGucio

Pracownia Humani _FB

"Ponieważ dziecko bardzo często nie wie, co się z nim stanie, obawia się pewnych sytuacji, które wyobraża sobie jako szczególnie trudne. To jest właśnie klasyczny przypadek, gdy dziecko może pogodzić się z przykrym doświadczeniem dzięki zabawie. Po wizycie u dentysty może na przykład bawić się w leczenie zębów koledze. Jeżeli żadnego "pacjenta" nie ma pod ręką, zastąpi go pluszowy miś. Długie godziny, które dziecko poświęca tej zabawie, dobrze pokazują, jak wiele potrzebuje czasu, by naprawdę zrozumieć, co i dlaczego robi mu dentysta, i nauczyć się radzić sobie z emocjami wywołanymi przez to doświadczenie. Dziecko uczy się rozumieć i analizować zdarzenia wykraczające poza jego zdolność pojmowania, odgrywając je całymi godzinami, tak jak my, starając się zrozumieć jakieś zbyt szybko zachodzące zjawisko, obserwujemy je wielokrotnie w zwolnionym tempie."

"Wystarczająco dobrzy rodzice. Jak wychować dziecko." Bruno Bettelheim

#historia

Kultowe konsole do gier z lat 90-tych. Wspomnienie Rambo, Pegasusa i ich klonów

Data: 09.12.2019 20:19

Autor: dobrochoczy

dobreprogramy.pl

Dla Polaków urodzonych po 2000 roku lata 90-te są czasem mocno archaicznym. Najlepiej ten stan jest widoczny wśród młodych pasjonatów IT, którzy tę dekadę odbierają przez pryzmat ogólnego zacofania technologicznego. Choć fakty są takie, że to właśnie w latach 90. w Polsce zaczął się tworzyć Internet i telefonia komórkowa oraz powstały pierwsze portale informacyjne i serwisy społecznościowe. W owej dekadzie w naszym kraju pojawiły się też konsole do gier, które można było podłączyć do wszechobecnych wtedy telewizorów kineskopowych i na 14, 21 czy 28 calach pograć sobie w gry. W taki to sposób w pierwszej połowie lat 90-tych polscy nastolatkowie na podrabianych w Chinach konsolach „zużywali” domowe telewizory, stając w szranki z legendarnymi już grami. Ogrywali się więc na mało zaawansowanym technicznie sprzęcie, jednak korzystanie z niego dawało im nawet więcej radości niż dzisiejszym giermaniakom ultranowoczesne PlayStation 4 czy Xbox One. Wypada zatem napisać kilka zdań o tych kultowych podróbkach znanych konsol, które wywarły wielki wpływ na rozwój polskiego gamingu. #gry #konsole #technologia #telewizja #ciekawostki #historia

Data: 07.12.2019 14:35

Autor: Alojz

Zestawiłem dwa zdjęcia.Jedno Stalina z czasów szkolnych i Hitlera.Cos dla zwolenników teorii spiskowej: obaj panowie stoją w górnym rzędzie do tego, centralnie w środku.

Jako mały bonus,w komentarzu twarze obu zbrodniarzy.Wyraz twarzy dosyć podobny

#historia #stalin #hitler

Data: 05.12.2019 02:37

Autor: Widar

Ech poprowadziłoby się katolicką katrechezę znowu ale tak Ideowo znowu- i przy zakonnych – i z mocą i ze szczuciem jak islam logicznym ale bez macania i pedofili i pedalstwa- kurwa tak na krucjatę czy coś i dla dobra społeczności i świata- echh,..

By tak łebkom o ruchaniu, religii, tradycji i macaniu kuzynki że nie zawsze wolno- by człowiek bez pedofili wytłumaczył.

Kurwa gdzie są księża od tego i te etykietystki- czy coś?

Ja to bym olał xD

Aby modlitw i ruchania uczył i zasad- wezmą co sami będą chcieć – xD

Nazwałbym to Logika I Religie. I od rqazu łebków uświadamiać i przyspasabiać.

Dobrych złodupców Polaków bym wychow2ał myślących podejrzliwych.

Małe gnoje walczyli by za Ojczyznę i przekonania- jakie to nie moja wina xD

https://www.youtube.com/watch?v=QQQ0c_FHQsw

#historia #polityka #muzyka #smieszneobrazki

Niemcy odkryli zbrodnię, a zrzucono winę na nich - historia kłamstwa katyńskiego

Data: 03.12.2019 12:58

Autor: Enviador

histmag.org

Niemcy odkryli zbrodnię, a zrzucono winę na nich – historia kłamstwa katyńskiego

Ujawnienie przez Niemców w 1943 informacji o znalezieniu w Lesie Katyńskim ciał polskich oficerów stało się bombą, która wywołała kryzys w stosunkach rządu RP z ZSRR, skutkujący zerwaniem relacji dyplomatycznych między nimi, a sprawa katyńska stawała się problemem całej koalicji antyhitlerowskiej.

#historia #katyn #zajebanezwykopu #4konserwy

Hucpa wokół Jedwabnego. Wołanie o ekshumacje.

Data: 28.11.2019 21:15

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #zydzi #jedwabne #niemcy #nkwd #sd #RSHA #zsrr #matusiakblog #historia

Wizytówką niemieckich sadystów na okupowanych terenach Europy były płonące stodoły i magazyny do który spędzono mordowane ofiary. Strzelano też do ofiar, aby utrudnić im ratowanie się.

Hucpa wokół Jedwabnego. Wołanie o ekshumacje.

Mieszkańcy sennego, biednego miasteczka Jedwabne żyli w miarę zgodnie.

Zgodnie z umową Hitler – Stalin miasteczko Jedwabne w 1939 roku znalazło się w rękach sowietów którzy szybko zaprowadzili tam swój terror. Według precyzyjnych danych NKWD w 1940 roku w Jedwabnym mieszkało prawie 2500 osób a w tym dokładnie 562 Żydów. Gdy Niemcy napadli na Sowietów od razu zaczęli na okupowanych terenach mordować!

Po wojnie USA postanowiły rozprawić się z mordercami z Einsatzguppen …, ale rozpoczęła się Zimna Wojna i mordercy pozostali na zachodzie praktycznie bezkarni.

http://matusiakj.blogspot.com/2015/10/usa-einsatzgruppen-to-nasze-sukinsyny.html

"USA: Einsatzgruppen to nasze sukinsyny

Einsatzgruppen to specjalne niemiecki mordercze oddziały utworzone przez SD, w celu eksterminacji elementów niewygodnych i niepożądanych za linia frontu. Einsatzgruppen w Polsce dopuściły się bezmiaru zbrodni.

Rozkaz nr 6 wydany dnia 31 lipca 1939 stwierdzał: "Zadaniem Specjalnych Oddziałów Operacyjnych Policji Bezpieczeństwa jest zwalczanie wszelkich elementów wrogich Rzeszy i antyniemieckich w kraju nieprzyjacielskim na tyłach walczących wojsk"

Po napaści III Rzeszy na Związek Radziecki Einsatzgruppen mordowały do 1944. Oblicza się, że wymordowały tylko w ZSRR 1 milion 250 tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci, głównie Żydów, Cyganów i komisarzy bolszewickich, ale także innych bezbronnych i niewinnych ludzi.

Sprawozdania zbiorcze sporządzane w RSHA na podstawie meldunków poszczególnych Einsatzgruppen, pod nazwą Ereignismeldungen UdSSR (meldunki o wydarzeniach dot. ZSRR), rozsyłano według rozdzielnika w 50 egzemplarzach m.in. dla Himmlera, Heydricha, dowódców SS i policji w prowincjach Rzeszy i krajach przez nie okupowanych. Zachowane są w Archiwum Federalnym (Bundesarchiv) w Koblencji. Jest tam 195 raportów zbiorczych na 2579 kartach datowanych od 23 czerwca 1941 do 24 kwietnia 1942, rozsyłanych początkowo codziennie, a później co 2–3 dni.

Od 1 maja 1942, gdy ruchome Grupy Operacyjne przekształciły się w stacjonarne komendy Sipo i SD, ich raporty zbiorcze z okupowanych obszarów na wschodzie (Meldungen aus den besetzten Ostgebieten) rozsyłano co tydzień. W Koblencji jest 55 takich raportów, liczących 1668 kart. W sumie 4247 kart.

Dokumentacja Einsatzgruppen wpadła w 1945 roku w ręce Amerykanów. Proces Einsatzgruppen to dziewiąty z 12 procesów norymberskich, które toczyły się przed Amerykańskimi Trybunałami Wojskowymi po zakończeniu głównego procesu hitlerowskich zbrodniarzy wojennych przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze. Proces odbył się w dniach 29 września 1947 – 10 kwietnia 1948.

Ława oskarżonych miała liczyć 24 osoby, lecz jeden z oskarżonych zachorował a drugi zmarł.

Zapadło 14 wyroków śmierci. Jedynie 4 wyroki śmierci wykonano, pozostałe (podobnie jak kary dożywocia i terminowego pozbawienia wolności) stopniowo łagodzono. W 1958 roku wszyscy skazani byli już na wolności.

Wstrząśnięci sędziowie amerykańscy w uzasadnieniu wyroku na niemieckich zbrodniarzy napisali:

„Mamy tu do czynienia z udziałem w zbrodni o niespotykanej nigdy dotąd brutalności i o takim niepojętym okrucieństwie, że umysł wzdraga się przed wyobrażeniem sobie tego, a wyobraźnia zawodzi przy rozważaniu takiego upodlenia, jakiego ludzka mowa nie jest w stanie wyrazić”. I dalej: „W wielkim smutku, lecz pełni nadziei przystępujemy do przedstawienia tej rozmyślnej rzezi miliona niewinnych i bezbronnych mężczyzn, kobiet i dzieci”, dokonanej przez „ponure bandy w postaci Einsatzgruppen, które licząc ok. 3000 ludzi zamordowały w ciągu niespełna dwóch lat co najmniej 1 milion ludzi”.

Omawiając meldunki Einsatzgruppen sąd stwierdzał: „Każda niemal strona tych sprawozdań ocieka krwią i jest otoczona żałobną obwódką tragedii i rozpaczy”.

Zainspirowane przez Żydów śledztwo w sprawie zbrodni w Jedwabnym prowadziły matołki (nikt z śledczych młodzieńców w UB nie miał skończonej szkoły podstawowej) i sadyści z UB oczywiście bijąc na pierwszy rzut oka przypadkowych podejrzanych. Jak się okazało z dokumentacji UB oskarżano głównie osoby, które nowa władza obsadzona przez sowietów podejrzewała o nielojalność lub wręcz wrogość. Prokuratura wysmażyła prymitywny akt oskarżenia przeciwko 22 podejrzanym.

Dostępna jest całą dokumentacją śledztwa i procesu oraz dokumenty po procesowe.

https://depot.ceon.pl/bitstream/handle/123456789/12219/Akta_procesu_z_1949_roku.pdf?sequence=1

Nikt nie przyznał się przed sądem do zbrodni. Sąd Okręgowy w Łomży po farsie – dwudniowym procesie 16-17 maja 1949 roku słusznie [tak się wydaje, ale tylko wydaje] skazał folksdojcza – żandarma (drugi oskarżony został żandarmem później w 1942) Karola Bardonia na karę śmierci zamienioną w drodze łaski na 15 lat więzienia. W 1953 roku zmarł on w więzieniu w Szczecinie. 9 oskarżonym wymierzono kary więzienia za rzekome spędzanie na niemiecki terrorystyczny rozkaz (faktycznie zagrożony pobiciem, obozem albo śmiercią) Żydów na rynek i pomoc w pędzeniu ich w kierunku stodoły. Z tej grupy po apelacjach 3 osoby uniewinniono. Sąd 12 oskarżonych od razu uniewinnił.

Zeznania złożone przez świadków przed sądem nikogo skazać nie pozwalały, toteż plugawy sąd dawał wiarę wysmażonym papierom UB. Mieszkańcy pomagali Żydom i ich ukrywali. Połowa z nich ocalała i dopiero później wywieziono ich do getta a później zamordowano. Sędzia i dwóch ławników popełnili stalinowską – zbrodnie komunistyczną.

Plugawy sąd doskonale wiedział, że zbrodni dokonali Niemcy i ich żandarmi. Znamienne jest zeznanie:

"2) Julia Sokołowska, l. 45, zam. w Jedwabnem, obca, katoliczka.

Na żandarmerii pracowałam jako kucharka. Oskarżony Bardoń zawsze pracował na posterunku. Chodził w cywilnym ubraniu, ale w tym czasie już wyjechał na wsie z żandarmami.

Dnia krytycznego Bardoń był cały dzień na mieście. Znam tylko starego Laudańskiego, syna jego nie znam i nic o nich nie wiem. Dnia krytycznego było 68 gestapowców, bo dla nich szykowałam obiad, zaś żandarmów było bardzo dużo, bo przyjechali z różnych posterunków.

Sąd odczytał zeznania świadka złożone w dochodzeniu, k. 157.

Świadek zeznaje dalej:

Żadnego z oskarżonych nie widziałam, aby spędzali żydów. Wiadomo mi, że Mariana Żyluka zbili Niemcy za bydło i za paszporty. Dnia krytycznego widziałam Miciurę, że pracował on na posterunku żandarmerii. Bardoń dnia krytycznego przychodził tylko na obiad i na śniadanie."

Świadek pomyliła Gestapowców z funkcjonariuszami SD Einsatzgruppen ale o to było łatwo a byli tam dopiero od niedawna.

Sabotażyści z IPN prowadząc "śledztwo" w latach 2000-2004 nikomu nie postawili zarzutów stwierdzając, że wszyscy już zostali osądzeni w 1949 roku lub zmarli. Zebrane przez nich zeznania kompletnie nic nie wniosły do sprawy z uwagi na upływ czasu i pamięć wiekowych świadków. "Ustalenia" IPN są sprzeczne z informacjami jakie ogólnie dostępne są o działalności Niemców w tamtym okresie na tym terenie. Żadnych wartościowych informacji IPN od organów państwowych Rosji, USA, Wielkiej Brytanii i Niemiec nie uzyskał.

IPN w końcu bezczelnie stwierdził, że w zbrodni pomagało około 40 mężczyzn z Jedwabnego i okolic. Po apelacjach proces z 1949 roku zakończył się skazaniem przez komunistyczny sąd 7 osób. W jaki sposób w głowach matołów z IPN powstała liczba 40 tego nie wiadomo. Instytut Pamięci Narodowej po przerwanej próbie ekshumacji zwłok w 2001 ocenił liczbę zamordowanych na około 340 osób.

Na polecenie ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego ekspertom prowadzącym czynności ekshumacyjne „zabroniono podnoszenia kości”. „Eksperci wskazali, że nakazany sposób postępowania wyklucza możliwość udzielenia odpowiedzi na szereg istotnych pytań, np. co do liczby zwłok oraz przyczyn śmierci poszczególnych ofiar”. Kwestię ekshumacji konsultowano ze stroną żydowską. Rabin Warszawy i Łodzi Michael Schudrich powiedział: „Szacunek dla kości naszych ofiar jest dla nas ważniejszy niż wiedza, kto zginął i jak, kto zabił i jak”.

Wydaje się, że Lech Kaczyński jest już wystarczająco odbrązowiony, aby usunąć go z Wawelu.

Hucpa na temat niemieckiej zbrodni w Jedwabnym obraża też Zamordowanych!

Data: 24.11.2019 11:40

Autor: FiligranowyGucio

Historia, która nigdy nie powinna zostać zapomniana.

Wiek Siedemnasty – XVII – Lata 1601-1700

XVII wiek – w miasteczku Vardo w Norwegii w XVII wieku spalono na stosie około 80 domniemanych czarownic oskarżonych o kontakty z diabłem.

XVII w. – Eskalacja polskich procesów o czary przypada na ten wiek kontrreformacji. W samej Wielkopolsce i w okolicach stosy płonęły często w Rydzynie, Tomyślu, Bedlewie, Opalenicy, Srocku, Trzemesznie, Witkowie, Wągrowcu, Poznaniu, Zbąszyniu.

1611 r. – Synod w Tyrnau: „Wszelka złość jest mała wobec złości kobiety. Lepsza jest bezbożność mężczyzny niż dobroczynność kobiety”. – synod pod kierownictwem kardynała Forgatsa i w obecności nuncjusza papieskiego.

1614 rok – polskie ukazało się tłumaczenie podręcznika inkwizycji „Młot na czarownice", dokonane przez Stanisława Ząbkowica z Krakowa. Tłumaczenie to było szeroko znane, a księża chętnie i masowo się nim posługiwali w kazaniach.

1615 r. – Trybunał inkwizycyjny zabrania głoszenia naukowej teorii heliocentrycznej Mikołaja Kopernika. Utrzymuje, że ziemia jest płaska i stanowi centrum Wszechświata wokół którego wszystko krąży.

1616 r. — spalenie znachorki Reginy ze Stawiszyna, za czary i leczenie ludzi z chorób oraz wyznawanie dawnych bogów słowiańskich.

1619 rok – Wolde Albrechts nazwana później „Grubą” Wolde Albrechts to zielarka i wróżbiarka, która 28 lipca została 1619 roku została aresztowana. 18 sierpnia 1619 roku została oskarżona o czary i kontakty seksualne z diabłem. Podczas procesu, na torturach musiała wyznać, iż wspólnie z Sydonią von Bork i z pomocą diabła uśmierciły marianowskiego pastora i furtiana. W pobliżu Marianowa, nieopodal wsi Wierzchowo, znajduje się Diabelska Góra. To na jej szczycie, 9 października 1619 roku żywcem spłonęła na stosie Wolde Albrechts z Brzeziny, samotna matka nieślubnego dziecka. Dokumentacja z tej rozprawy o czary ma ponad tysiąc stron!

1620 rok – Sydonia von Borck (ur. 1545, Strzmiele, w zamku "Wilcze Gniazdo") pomorska szlachcianka, torturami zmuszona do przyznania się do winy, ścięta i spalona na stosie jako jasnowidząca czarownica i medium obcujące ze złymi duchami w 1620 roku za to, że zajmowała się zielarstwem. Większość z jej przepowiedni i klątw, w tym na rodzinę książąt pomorskich się sprawdzało, co przysparzało jej wielu wrogów.

1620 r. — szantaż wobec pewnego mieszczanina z Kalisza, że jeśli w ciągu 2 tygodni nie przejdzie z protestantyzmu na katolicyzm zostanie wygnany z miasta.

1627 rok – Kathariny Henoth, skazana w Kolonii za czary na spalenie na stosie. Wyrok wykonano.

1628 r. – Skazany na śmierć za czary w Bambergu Johannes Junius opuchniętymi po torturach palcami pisał do swojej córki w pożegnalnym liście z więzienia: „Dobranoc, moja kochana córko. Jestem niewinny. Byłem torturowany i muszę umrzeć. Możesz mi wierzyć: jestem niewinny. W tym więzieniu ludzie są torturowani, aż wyznają rzeczy, które nigdy nie miały miejsca. Gdy zostaliśmy sami w celi, kat namawiał mnie do wyznania prawdy lub wymyślenia czegoś, bym mógł uniknąć dalszych tortur. Miałbym wyznać, że jestem czarownikiem. Miałbym zaprzeczyć Bogu – nie zrobiłem tego nigdy w swoim życiu”.

1631 rok – w Rheinbach w Niemczech spalono żywcem 130 czarownic.

1633 r. – Trybunał inkwizycyjny skazuje 70-letniego naukowca, astronoma i przyrodnika Galileusza za to, iż głosił zasady heliocentryzmu rzekomo nie potrafiąc ich udowodnić. Gdyby nie zawarta z Inkwizycją ugoda polegająca na publicznym wyrecytowaniu formuły odwołującej i przeklinającej swoje "błędy", zostałby skazany na spalenie żywcem na katolickim stosie. Galileusz do końca życia znajdował się pod nadzorem katolickiej Inkwizycji.

1648 r. – Na fali antysemityzmu, wymordowano w Polsce około 200.000 Żydów. Tak, dwieście tysięcy wyznawców religii Mojżeszowej i narodowości żydowskiej! Był to taki jednorazowy mord czyszczący Polskę z Żydów, taki Holocaust o którym historia nie powinna zapominać.

1649 rok – W Aachen w Niemczech 13-letnia Cyganki została zamordowana za wróżenie, czyli za uprawianie czarów. Zabijanie wróżących Cyganek rzadko odnotowywano w kronikach.

1650 r. – W Nowej Anglii prawnie zakazano noszenia ubrań z "krótkimi rękawami, gdyż mogłyby zostać odsłonięte nagie ramiona". Chrześcijanie zaczęli uważać, że wszystko, co zwraca uwagę na świat fizyczny jest bezbożne.

1651-1652 rok – na stosach spłonęło około 250 kobiet, na terenie samego Księstwa Nyskiego czyli w Jeseníku (Jesionik), Nysie i innych miejscowościach tego księstwa. Księstwo Nyskie (niem. Fürstentum Neisse, czes. Nisské knížectví) to biskupie księstwo feudalne na Dolnym Śląsku z ośrodkiem w Nysie. Pokazuje to ilość palonych czarownic rocznie na około 125 w regionach wielkości Księstwa Nyskiego.

1652 r. – Opalenicki sąd miejski uznał Maruszę Staszkową z Jastrzębnik za czarownicę i skazał na spalenie na stosie.

1660 r. – to kolejne procesy czarownic, a spalone żywcem na stosie zostają: Ewa Kałuszyna, Dorota Mielkowa, Jadwiga Rybaczka, Katarzyna Moskwina, Agnieszka Odrobina.

1664-1669 rok – stracono poprzez spalenie żywcem na stosie 39 osób oskarżonych o czary w Kolsku (Śląsk) i w najbliższej okolicy. Wiedźmy na nocne sabaty, który odbywały się na pobliskiej świętej dla rodzimej wiary Słowian Górze Lipce dojeżdżały na koniach, nie na miotłach. Sabatowy grajek relacjonował, że w pląsach brało udział kilkaset osób, jednka nie wszystkie znał.

1670 rok – Barbara Królka, mieszkanka Wizny lub najbliższych okolic, oskarżona o bycie czarownicą i spalona na stosie przez tamtejszego burmistrza dekretem sądu wójtowskiego zapisanym w łomżyńskiej księdze miejskiej z roku 1670 nr 15 fol. 143-144. Barbara Królka była oskarżona o rzucenie czarów na poborcę ziemi wiskiej, Wacława Jeziorkowskiego i jego rodzinę. Przypisywano jej: oczarowanie Zygmunta Augusta, spowodowanie śmierci królowych: Elżbiety Habsburżanki (1545) i Barbary Radziwiłłówny (1551) oraz przyniesienie do Łomży morowej zarazy, która w 1624 roku w ciągu 2 miesięcy spowodowała śmierć 5021 mieszkańców.

1672 r. – W Wittenberdze ukazuje się rozprawa zatytułowana „Femina non Est homo”. „Była to ta sama dekada, kiedy w tej samej Wittenberdze dysputowano temat „Możliwości, że wielbłąd rzeczywiście może przejść przez ucho igielne” i opublikowano „Naukowo-przyrodniczą rozprawę na temat łez czarownic”.

1678 r. – Arcybiskup Salzburga kazał osobiście spalić 97 kobiet, jakoby odpowiedzialne były za zarazę bydła.

1681 rok – w tym roku odbyło się w Zbąszyniu na Wielkopolsce posiedzenie sądu, w trakcie którego kilkunastu osobom, miedzy innymi Krystynie Flanderce ze Starej Kramnicy i Jadwidze Ciemnej z Pierszyna zarzucano udział w sabacie czarownic na Łysej Górze, jak również to "że przyczynili narodowi wiele szkód w bydle i koniach oraz za pomocą czarów swoich robili żywe koniki polne z koniczyny". Oskarżone oczywiście spalono żywcem na stosach.

1690 – lincz oskarżonych o czary w Gnieźnie, których sąd chciał uniewinnić. Wściekli wyznawcy katolicyzmu doprowadzili do rozruchów, gdy sąd odmówił skazania oskarżanych o czary. Ludność podburzona przez księży doprowadziła do rozruchów oraz samosądów, zarówno na oskarżonych jak i ich rodzinach.

1700 rok – Reginę Frakową postawiono przed sądem w Obrażejowicach, bo „zbierała coś, a potem bydło chorowało”, a sąsiad widział, jak „nago, tylko w koszulce przez swój ogród biegła bardzo prędko do swojej chałupy”.

1701 rok – spalono żywcem na stosie najsłynniejszą czarownicę ze Słupska Trinę Papisten, znaną z nazwiska po drugim mężu jako Katarzyna Zimmermann.

1771 rok – w Brześciu Kujawskim, Zofia Marchewka, polska kobieta, uznana za czarownicę, skazana została na spłonięcie na stosie. W 1771 roku została oskarżona przez ustosunkowanego mieszkańca Brześcia, Kwiatkowskiego, o rzucenie uroku na jego żonę, zamordowana na stosie po dwóch seriach tortur.

1775 r. – W Polsce w Doruchowie k. Ostrzeszowa odbył się proces 14-tu czarownic. Trzy z nich zmarły zakatowane podczas bestialskich tortur, resztę zaś spalono na stosie w obecności kilku tysięcy bezmyślnych katolickich gapiów. Szczegółową relację naocznego świadka tego procesu oraz tortur i egzekucji tych niewinnych kobiet (takiego określenia wobec nich używał w swojej relacji autor) wydrukowano w 1835 roku w gazecie "Przyjaciel Ludu" (nr 16, 17 i 18). Józef Siemek w książce "Śladami Klątwy" informuje, iż "wiadomość o tej zbrodni zmobilizowała, co śmielsze i uczciwsze umysły do walki z pokutującymi tak długo upiorami średniowiecza. W wyniku tego na najbliższym Sejmie w roku 1776 podjęta została uchwała, która zabraniała sądom stosować tortury i rozpatrywać sprawy o czary".

1776 rok – uchwałą Sejmu zniesiono w Polsce tortury i karę śmierci za czary, a właściwie zakazano rozpatrywać spraw o czary.

1811 r. – Ostatni na dzisiejszych ziemiach polskich (jednocześnie ostatni w Europie) przypadek spalenia domniemanej czarownicy na stosie miał miejsce w miejscowości Reszel na Warmii 21 sierpnia 1811 roku na terenie ówczesnego Królestwa Prus władanego przez Zakon Niemiecki NMP (Maryji). Ofiarą zbrodni katolickiej religii była Barbara Zdunk. Przed spaleniem skazaną duszono i podtapiano. Miała rzekomo czarami wywołać pożar na zamku. Inkwizycja w Polsce trwała najdłużej w Europie, skoro ostatnią spaloną czarownicą, w swej istocie Słowianką, rodzimowierczą Poganką, była Polka. O czary były oskarżane głównie osoby potajemnie wyznające tradycje dawnej wiary, wiary ojców!

1832 r. – Grzegorz XVI uznaje wolność sumienia za „szaleństwo”. (Podobne są w tej kwestii poglądy Leona XIII).

1836 r. – Grzegorz XVI w nowym wydaniu indeksu ksiąg zakazanych uzależnia czytanie Biblii w językach narodowych od zgody katolickiej Inkwizycji. Zakaz obowiązywał do 1897 r.

1846 r. – 1 czerwca wydano zakaz wstępu do watykańskiego archiwum nawet kardynałom, bez specjalnego zezwolenia papieża.

Katarzyna Ewa Respondek

#historia #europa #kosciolkatolicki #watykan #zbrodnia

Data: 21.11.2019 08:22

Autor: Alojz

Już wiadomo o co poszło napastnikowi który wczoraj zabił syna byłego prezydenta Niemiec. O Wietnam.

Były prezydent Niemiec Richard von Weizsäcker, w latach 60tych, pracował w zarządzie firmy chemicznej która dostarczała Amerykanom, składnik do produkcji Agent Orange.

Choć niemiecka firma miała dostarczać chemikalia amerykanom, rok po tym jak Weizsäcker przestał być w zarządzie firmy.

Napastnik chciał zabić byłego prezydenta, a jako że ten od wielu lat nie zyje,to padło na syna.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Agent_Orange

#wszystkooniemczech #historia

Data: 20.11.2019 23:57

Autor: Nietzsche

Powstanie Warszawskie, jeden z profesorów nazwał to "Harakiri 44", o czym później, polskie straty:

ok. 10 tys. zabitych żołnierzy – w większości młodzież i dzieci

ok. 150–200 tys – zabitych cywili

ok. 6 tys. zaginionych żołnierzy

ok. 15 tys. wziętych do niewoli żołnierzy, większość odwiedziła obozy

ok. 600–650 tys. cywilów wypędzonych z Warszawy

ok. 150 tys. cywilów wywiezionych do Rzeszy i obozów śmierci

Czemu Harakiri 44? Bo dowódcy doskonale wiedzieli, że nie ma szans na powodzenie, a Niemcy doskonale się umocnili, bo wiedzieli o powstaniu. Oczyścili przedpole, umocnili się w punktach kontrolnych, a następnie powstańcy masowo wychodzili na przedpole prosto pod takie Mg42, W pierwszym dniu powstania straty powstańców osiągały 80-90% stanu. Młodzi wybiegali na przedpole i stawali się górą trupów.

Drugi powód takiej oceny, to skrajna głupota polityczna. Dowództwo AK kazało się ujawnić w Lublinie i Wilnie, m.in. AK zostało spacyfikowane przez Stalina. Wyjście z powstania jako zwycięzca i gospodarz przed armią Stalina? Czym to miało niby skutkować? Następną pacyfikacją. Stalin nie ciągnął tutaj dywizji, po to by uznać obcą armię w strefie wpływów? Polska już została sprzedana w Teheranie i AK doskonale o tym wiedziało. Stalin wchodził jako wróg, nie przyjaciel, co było oczywiste również wtedy. Większość dowódców AK była przeciwna wybuchowi powstania. Zostali przekrzyczani, przez kretynów pierdolących coś o honorze i to wprost przekrzyczani. Większość dowódców plutonów również była przeciwko i część spierdoliła z żołnierzami do lasu, ratując im życie. Jedynym wyjściem było przejście do konspiracji i przyszłej opozycji w komunistycznej Polsce.

Efekt powstania jest widoczny do dzisiaj, wyrwa po warszawskiej tkance biologicznej, intelektualnie lepszej od reszty Polski.

Nie tylko po tych straconych młodych, ale również po cywilach. Kwintesencja polskości została unicestwiona. Stalin dostał jakby bonusa i mógł otwierać szampana. Bolszewicy idąc przez Polskę, spodziewali się wieloletnich starć z AK i nie znali skutku, zakładali, że być może będą musieli Polsce przyznać tą niepodległość. Tymczasem polski naród postanowił popełnić zbiorowe harakiri. Dzięki Powstaniu Warszawskiemu, komunizm zagościł w Polsce na kilkadziesiąt lat, co wtedy nie było takie oczywiste. Polacy sami zniszczyli ducha polskości.

W ogóle, w całej II wojnie światowej postąpiliśmy jak skończeni kretyni. Kapitulacja powinna nastąpić od razu po kampanii wrześniowej, jak zrobili to Czesi. Najważniejsze, to ratowanie tkanki biologicznej narodu. Tymczasem rząd w Londynie wymyślił pojęcie takie jak "kapitał krwi". Głównie generał Sikorski.

"Nadal realizowaliśmy naszkicowaną przez generała Sikorskiego koncepcję "kapitału krwi", zakładająca, że po pokonaniu Niemiec państwa koalicji antyhitlerowskiej wynagrodzone zostaną w proporcji do wysiłku włożonego w wojnę, mierzonego poniesionymi ofiarami. Polacy starali się więc wzmożonym wysiłkiem i spektakularną ofiarnością (Monte Cassino) przekonać sojuszników, że ich oskarżenia o wycofywanie się Polski z walki z Niemcami są bezpodstawne. Do tych samych argumentów odwoływali się także inicjatorzy powstania w Warszawie. Krańcowe poświęcenie okazane w walce z Niemcami miało wzruszyć zachodnią opinię publiczną i skłonić zachodnie rządy, żeby jakoś wzięły nas w obronę przed Sowietami."

"Polska utraciła w II wojnie światowej 12 proc. obywateli – nieporównanie więcej niż którekolwiek z innych biorących w niej udział państw. Zwycięskie mocarstwa, ustalając powojennym porządek, nie wzięły pod uwagę "kapitału krwi" i potraktowały nas dokładnie tak samo, jak pozostałe państwa regionu, walczące po stronie Hitlera lub nie biorące udziału w konflikcie."

Kwestią otwartą pozostaje polskie świętowanie porażek i klęsk militarnych…

#historia #polska

Ferdynand Magellan i wyprawa dookoła świata

Data: 18.11.2019 08:32

Autor: doportugalii

doportugalii.pl

Kim był Ferdynand Magellan? Po przypadkowym opłynięciu świata uznajemy go za jednego z najambitniejszych żeglarzy i odkrywców. Dla teraźniejszych mu Portugalczyków był jednak zdrajcą, a przez Hiszpanów po zakończeniu wyprawy został uznany za szarlatana, by po latach z trudem odzyskać honor.

#historia

Vasco da Gama – żeglarz i morderca. Życie wielkiego odkrywcy

Data: 15.11.2019 08:28

Autor: doportugalii

doportugalii.pl

Wielkie odkrycia geograficzne kojarzą się głównie z trzema żeglarzami: Krzysztofem Kolumbem, Ferdynandem Magellan oraz Vasco da Gamą. Morskie wyprawy wszystkich wymienionych miały ogromne znaczenie, ale to właśnie Vasco da Gama dokonał tego o czym marzyli inni: znalazł drogę morską do Indii.

#historia #portugalia #ciekawostki

Data: 14.11.2019 11:21

Autor: Alojz

Rok 1888 , pierwszego sierpnia. Niejaki Carl Benz, otrzymał pierwsze wydane w Niemczech prawo jazdy.Owy prawo jazdy, ważne było tylko w paru gminach.Ciekawy jest ostatnie zdanie tego dokumentu,gdzie jest napisane, że Carl Benz, jest odpowiedzialny za spowodowanie wszystkich szkód powstałych wskutek użycia swojego wynalazku, samochodu.

Tutaj skan owego dokumentu

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e8/Karl_Benz_F%C3%BChrerschein.jpg

#wszystkooniemczech

#prawojazdy #historia

Jako jedyny kraj w Europie stratę terytorium po wojnie uznaliśmy za słuszną

Data: 13.11.2019 13:37

Autor: ziemianin

wnet.fm

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #ukraina #bialorus #litwa #niemcy #rosja #polityka #historia

Dalekosiężny zamysł Jałty, dławiący w zasadniczy sposób aspiracje i żywotność żywiołu polskiego, tego „bękarta traktatu wersalskiego”, nadal jest skuteczny, mimo dziejowej przemiany 1989/90.

Jako jedyny kraj w Europie stratę terytorium po wojnie uznaliśmy za słuszną / Dariusz Brożyniak, „Kurier WNET” 64/2019

Złowroga data

Autor Dariusz Brożyniak

Jesteśmy chyba jedynym krajem na świecie, a na pewno w Europie, który swoją tak ogromną i brzemienną w skutkach historycznych, kulturowych i społecznych stratę terytorialną z 17 września 1939 r. uznał za słuszną i traktuje z pełnym zrozumieniem.

W tym to dniu bowiem wojska Armii Czerwonej sowieckiej Rosji napadły od wschodu na II Rzeczpospolitą. Napadły pod pretekstem obrony mniejszości narodowych przed skutkami przegranej przez Polskę wojny z Niemcami. Pretekstem do dzisiaj w szkolnych programach demokratycznych Niemiec aktualnym, choć fałszywym – tj. niemalże jednodniowo przegranej wojny.

Nie jest to bynajmniej jedyny relikt tamtego września.

Mocarstwa świata w pełni potwierdziły w Jałcie słuszność wytyczonej w tenże sposób przez Hitlera i Stalina, paktem Ribbentrop-Mołotow, nowej granicy Polski.

Tym samym 600 lat cywilizacji łacińskiej, zaprowadzonej jeszcze ręką Bolesława Chrobrego w Grodach Czerwieńskich, na Rusi Halickiej i Rusi Czerwonej, zostało z połowy II Rzeczypospolitej wykreślone razem z całą spuścizną unii polsko-litewskiej. Komunistyczna Partia bolszewickiej Zachodniej Ukrainy i Białorusi zyskały nieoceniony teren kształtowania polskojęzycznych kadr i bliskość Lublina do ich późniejszego przerzutu. To oni właśnie parę lat później ogłoszą Manifest Lipcowy PKWN i Tymczasowym Rządem zastąpią jedyny prawomocny Rząd RP na uchodźstwie w Londynie. Rząd zdelegalizowany wcześniej przez aliantów pod naciskiem Stalina.

We współczesnym życiu politycznym III RP ciągle jeszcze są aktywni ideowi, bezpośredni spadkobiercy tamtych zasłużonych działaczy KPZU i KPZB; taka rekomendacja do dziś nie przeszkadza karierom w wysokich gremiach Unii Europejskiej i w ogóle na europejskich salonach. Tych, którzy już na zawsze odchodzą, żegna się nadal z honorami na warszawskich Powązkach. To niewątpliwe konsekwencje nad wyraz podejrzanego i zgniłego okrągłostołowego kompromisu, przyjętego jednak z taką ulgą przez świat.

Na granicy spotkania w Brześciu nad Bugiem 22 września 1939 r. dwóch totalitarnych agresorów – niemieckiego i sowieckiego – stała się dla nich oczywista konieczność wymordowania przywódczej elity Polski. Po niemieckiej stronie w ramach „Intelligenzaktion” wymordowano krakowskich i lwowskich profesorów, w Oświęcimiu założono niemiecki obóz KL Auschwitz, gdzie przez dwa lata eksterminowano Polaków, zanim zarządzone przez Hitlera „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej” spowodowało powstanie w Brzezince niemieckiego obozu zagłady Birkenau.

Centrum „Intelligenzaktion” stanie się jednak z czasem, ciągle w swej grozie odkrywany, kompleks KL Mauthausen-Gusen na terenie Austrii. Sowieci z kolei dokonali ludobójstwa na polskich oficerach rezerwy, którego symbolem stał się Katyń i liczba 22 tysięcy ofiar, a masowe wywózki do systemu gułagów dotknęły setki tysięcy urzędników II RP i ich rodzin. Dokonano tym samym swoistego i okrutnego „ciągu dalszego” eksterminacji Polaków z lat 30. z tych terenów I Rzeczypospolitej, których Piłsudski 700-tysięczną armią polską i symboliczną 3,5-tysięczną „pomocą” Petlury nie zdołał odebrać bolszewikom, zmuszony w 1920 roku zakończyć przed zimą swą zwycięską kampanię. Zemście i za „Cud nad Wisłą” stało się więc zadość.

50 lat po wybuchu II wojny światowej, w wyniku rozpadu Związku Radzieckiego, a więc także na połowie II Rzeczypospolitej, powstało państwo Ukraina. Nie chcąc niczego zawdzięczać Sowietom, próbuje ono odwoływać się do 100-letniej tradycji samozwańczej, nigdy nie uznanej przez społeczność międzynarodową Ukraińskiej Republiki Ludowej graniczącej z Polską na Zbruczu i ze stolicą w Kijowie.

Bohaterem narodowym Ukrainy stał się jednak nie ataman URL, Symon Petlura, lecz Stepan Bandera, odpowiedzialny za sprawstwo kierownicze wołyńskiego ludobójstwa na Polakach, dokonane z niemieckiego obozu w Sachsenhausen, gdzie przebywał na specjalnych warunkach. Był on skazywany w II RP za morderstwa na tle terrorystycznym, lecz podobnie jak Adolf Hitler, nie brał osobistego udziału w masowych zbrodniach. Ludobójstwo na Wołyniu i operacje wojskowe OUN UPA były za to zdecydowanie na rękę sowietom, zasadniczo przyspieszając realizowaną czystkę etniczną na zagarniętym Polsce terytorium.

W budowę nowego bytu państwowego za wschodnią granicą Polski angażują się wyjątkowo ochoczo polscy postkomuniści, i to nierzadko właśnie z rodzinnymi tradycjami Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Mamy do czynienia z profanacją polskich ofiar, dewastacją i degradacją polskiego dziedzictwa kulturowego, szczególnie sakralnego, a uznanie prawne wszystkiego, co starsze niż 100 lat, za dobro narodowe Ukrainy, już ostatecznie ruguje ślady polskości z terenów zagarniętych przez sowietów 17 września 1939 r. Tak więc skutki drastycznej amputacji dokonanej we wrześniu 1939 roku przez Stalina na państwowym i jakże historycznie bogatym organizmie Polski, pozostają po 80 latach nadal w mocy ku zadowoleniu samej Rosji, straszącej dodatkowo białoruskim wojskiem i litewskim nacjonalizmem, ale mogą także nadal cieszyć wpływowe środowiska Stanów Zjednoczonych, a na pewno Niemiec i Austrii. Mimo „Enigmy” i krwawej, bohaterskiej ofiary Bitwy o Anglię czy Monte Cassino, nie było przecież dla Polaków miejsca w powojennej defiladzie. Niedawne warszawskie rocznicowe dudnienie, „poklepywania po plecach” nie zagłuszy tej pamięci, tak jak metafizyczne przemówienie wiceprezydenta USA, zapatrzonego w krzyż, nie zatrze goryczy usuwania z oświęcimskiego żwirowiska krzyży postawionych przez śp. Kazimierza Świtonia.

Dalekosiężny zamysł Jałty, dławiący w zasadniczy sposób aspiracje i żywotność żywiołu polskiego, tego „bękarta traktatu wersalskiego”, nadal jest skuteczny, mimo dziejowej przemiany 1989/90.

Ostatnie 30 lat znów wolnej Polski nie wytrzymuje przecież żadnego porównania z dynamiką, determinacją i entuzjazmem, a przede wszystkim skutecznością 20-lecia międzywojennego.

Wtedy Polska była prawdziwie wolna, oddychała tą bezdyskusyjną wolnością za cenę przelanej krwi polskiego żołnierza. Patriotyczne wychowanie, stanowiące fundament podstawy programowej ówczesnych szkół, nie budziło żadnych wątpliwości. Dramat przewrotu majowego i Bereza Kartuska (zatwierdzona z trudem i wielkimi oporami na rok), karykaturalnie porównywalne przez pewne środowiska dla usprawiedliwiania ukraińskiego terroryzmu, były desperacką próbą obrony suwerenności ledwie odzyskanego znów państwa o 1000-letniej historii i tradycji przed wciąż czającą się bolszewicką zarazą.

Jesteśmy chyba jedynym krajem na świecie, a na pewno w Europie, który swoją tak ogromną i brzemienną w skutkach historycznych, kulturowych i społecznych stratę terytorialną z 17 września 1939 r. uznał za słuszną i traktuje z pełnym zrozumieniem.

W wolnym od 30 lat państwie przyjmujemy nieoczekiwanie z pełną pokorą, za niegdysiejszymi komunistami, tak kontestowane w Polsce Ludowej przez środowiska patriotyczne i wolnościowe zdradzieckie rozstrzygnięcia Jałty.

Rozstrzygnięcia decydująco podżyrowane przez Stany Zjednoczone, pozbawiające nas przede wszystkim Lwowa i Wilna, a więc niekwestionowanego centrum polskiej tożsamości i dziedzictwa, na czym zawsze szczególnie zależało bolszewikom, a także sowietom właśnie 17 września 1939.

W Grobie Nieznanego Żołnierza ciągle jednak leży obrońca Lwowa, a 17 września jednak mówimy o rocznicy napaści sowietów na… Polskę. W Europie Zachodniej są znane podobne przypadki, choć nie na taką skalę. Spór o Alzację i Lotaryngię między Francją i Niemcami, czy o Południowy Tyrol między Austrią i Włochami przybrał jednak pragmatyczny i cywilizowany charakter. Szanuje się wzajemne dziedzictwo kulturowe, dba o dwujęzyczność i swobody odmiennych społeczności. Zostawia otwartą furtkę na wypadek powstania politycznych okoliczności dla ewentualnych negocjacji. My za to dopuszczamy do coraz wyraźniejszej „wymiany elit”, ciągle nie mając sił dla wstrzymania stałego exodusu Polaków na Zachód. Biorąc pod uwagę ponad milion wypchniętych z Ojczyzny przez juntę stanu wojennego rodaków, możemy odnotować już co najmniej 4-milionowy odpływ zaradnych i pracowitych młodych ludzi. W jeszcze wyraźnie homogenicznym kraju zaczynamy propagować nawet wielojęzyczność. Próbujemy wystawiać Niemcom słuszny rachunek, ale nikt nie ma jednak, jak dotąd, odwagi wystawić rachunku za sowiecką napaść i 45 lat zniszczeń pojałtańskim porządkiem.

17 września 1939 r. nie bez powodu nazwano IV rozbiorem Polski. Oby ten proces nie trwał nadal, choć takie nadzieje z pewnością w Europie jeszcze nie wygasły. Świadczy o tym chociażby mapa Niemiec z tymczasowo zaznaczoną wschodnią granicą, prezentowana na jednych z najbardziej prestiżowych, Międzynarodowych Targach w Hanowerze.

Pakt niemiecko-rosyjski, którego jedną z odsłon był właśnie 17 września 1939 r., w coraz to nowych przejawach niezmiennie trwa. Zmartwychwstały nagle pomysł „Wolnego Miasta Gdańska” został prędko uzupełniony także o „Wolne Miasto Szczecin”, przy zastanawiającej praktycznej bierności najwyższych władz.

W 80 rocznicę wybuchu II wojny światowej Warszawa gościła 40 prominentnych przedstawicieli państw. Do pełnego obrazu dwóch agresorów i sporej grupy niemieckich kolaborantów wyraźnie brakowało przedstawiciela Rosji. W końcu bez paktu Ribbentrop-Mołotow i wcześniejszej produkcji broni dla Niemiec na terenie sowieckiej Rosji, ze złamaniem traktatu wersalskiego, nie doszłoby najprawdopodobniej do tej najtragiczniejszej w dotychczasowych dziejach wojny. Zmarnowano świetną okazję do bezpośredniego wypowiedzenia obecnym, wzorem Prezydenta Niemiec, całej bolesnej prawdy – aż do samego końca.

Sensacja! "Polska" (banda czworga nie chciała ziemi od Rosji) kilka razy odrzucała zwrot . . .

Data: 11.11.2019 21:15

Autor: ziemianin

salon24.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #kresy #bandaczworga #historia #rosja #Gorbaczow #ciekawostkihistoryczne

Oto największa tajemnica III RP – Wilno, Lwów, Stanisławów, Krzemieniec, Grodno i Tarnopol mogły od przeszło 20 lat być znów w granicach Polski. W 1989 roku było to możliwe! Należące do Polski przed II wojną światową wschodnie tereny, te same, które zabrał nam Józef Stalin w ramach porozumień jałtańskich, chciał nam oddać Michaił Gorbaczow tuż przed upadkiem Związku Radzieckiego. Nie mamy ich tylko dlatego, że Solidarność ich nie przyjęła.

Sensacja! "Polska" (banda czworga nie chciała ziemi od Rosji) kilka razy odrzucała zwrot naszych kresów.


  • Banda czworga – Bronisław Geremek, Adam Michnik, Jacek Kuroń i Tadeusz Mazowiecki

Rok 1989 r. był u nas gorący. Także w polityce. Dużo się wtedy działo. Wtedy właśnie Michaił Gorbaczow (na zdjęciu), ówczesny Przewodniczący Prezydium Rady Najwyższej ZSRR, zaproponował ówczesnemu prezydentowi Polski Wojciechowi Jaruzelskiemu zwrot naszych Kresów. Przedstawił dwie możliwości. Jedna była taka: ZSRR oddaje nam Wilno, Lwów i Krzemieniec z przyległymi ziemiami. W ramach drugiej wersji miały do nas wrócić: okręg grodzieński z Puszczą Białowieską (całą) i okręg lwowski z zagłębiem naftowym. Generał Jaruzelski przyjął tę propozycję w imieniu Polski, ale, niestety, została ona zablokowana przez polityków solidarnościowych. Nie wiadomo, czy to tylko plotka czy też prawda, ale w różnych internetowych komentarzach powtarza się wiadomość, że wtedy właśnie Bronisław Geremek, Adam Michnik, Jacek Kuroń i Tadeusz Mazowiecki nie zgodzili się na to i pojechali do Moskwy, by odmówić Gorbaczowowi.

Tak właśnie ta sprawa została opisana w prasie polonijnej. Do dzisiaj kwestia powrotu Kresów wschodnich jest wciąż zmiatana pod dywan przez nasze władze. A przecież politycy ze wschodu już kilka razy ponawiali swoje propozycje oddania nam naszych wschodnich ziem.

Dowody?

A proszę bardzo

– Skoro koalicja kilkunastu państw się rozpada, to włączone do niej siłą tereny mogą powrócić do stanu poprzedniego. Jest to zgodne z prawem – powiedział na początku lat 90. w radiu Anatolij Sobczak, nieżyjący już mer Petersburga.

– Niepodległa Litwa będzie musiała obejść się bez Wilna – ogłosił w telewizji Vytautas Landsbergis (były prezydent Litwy), w czasie kiedy był przewodniczącym Sajudisu (Litewskiego Ruchu na Rzecz Przebudowy).

– Na początku pieriestrojki odzyskanie Kresów Wschodnich było w zasięgu ręki. W momencie rozpadu Związku Radzieckiego Polska miała szansę odzyskać Lwów, Grodno, Stanisławów i Tarnopol. Przed ogłoszeniem niepodległości Ukraincy byli gotowi iść na bardzo dalekie ustępstwa. Gdyby Moskwa obiecała im samodzielność w zamian za oddanie Lwowa, z pewnością by się zgodzili. Gdyby teraz kwestia granicy była otwarta, żaden ukrainski polityk nie zgodziłby się na promowanie banderyzmu. Gorbaczow chciał Polsce oddać Lwów, Wilno, Stanisławów, Grodno, Tarnopol, ale już wówczas polscy politycy na sposób lokajski podlizywali się Litwinom i Ukraincom – twierdziła nieżyjąca już dr hab. Dora Kancleson, polska Żydówka, która większość życia spędziła w ZSRR.

– Gdy w latach 1989-1990 odgórnie i z premedytacją Związek Radziecki był demontowany przez ekipę Gorbaczowa i KBG, wiele rzeczy było możliwych i wiele się wydarzyło. Nie tylko szereg narodów odzyskało niepodległość, ale też powstały liczne drobne republiki autonomiczne, jak żydowska w składzie Federacji Rosyjskiej (chodzi o Birobidżan) czy Gaugazja w składzie Mołdawii. (…) Moim zdaniem, Gorbaczow popierał wówczas wszystko, co było antyimperialne i w jakiejś części antyrosyjskie. W tamtych latach w Radzie Najwyższej rozmawiałem też z wieloma wpływowymi rosyjskimi politykami i wiem, że ich reakcja na pomysł zwrotu Kresów nie była wroga. Wielu było jednak zaskoczonych, że na tych ziemiach żyją jeszcze Polacy. Podczas swojego wystąpienia na Kremlu mówiłem, że Związek Radziecki powinien uznać za nieważny pakt Ribbentrop-Mołotow oraz wypłacić państwu polskiemu 500 miliardów dolarów za Katyń, zagarnięte ziemie i inne zbrodnie. Postulowałem także inne rozwiązanie. Stworzenie z terenów zabranych Polsce w 1939 r. Republiki Wschodniej Polski, do której ściągnięto by Polaków z całej Federacji (przede wszystkim z Kazachstanu). Myślę, że gdyby wówczas władze Polski wystąpiły z takim żądaniem, to była szansa na odzyskanie chociaż części utraconych ziem. Było to jednak możliwe do momentu powstania niepodległej Białorusi, Litwy i Ukrainy. (…) Okręg autonomiczny, zwany Krajem Polskim, istniał w granicach Litwy ponad rok. Na jego terytorium powiewały flagi Polski i Litwy. Ta autonomia została zniesiona przez Litwinów przy czynnym udziale rządu polskiego i polskiej dyplomacji – mówił w wywiadzie udzielonym Krzysztofowi Różyckiemu doktor Jan Ciechanowicz (naukowiec, Polak, obywatel Litwy, w latach 1988-1990 członek Rady Najwyższej ZSRR, współzałożyciel Związku Polaków na Litwie).

Nigdy nie mówi się nigdy. Historia pokazuje, że granice państw są zmienne. Polska nie wykorzystała szansy z 1989 r., jaką dawał rozpad Związku Radzieckiego, kiedy to na jego terytorium tworzyły się nowe państwa. Przed ich powstaniem był doskonały moment, by przejąć z powrotem te tereny, które zostały nam zabrane przez Stalina. Natomiast świetnie tamtą chwilę wykorzystały Niemcy, by wchłonąć w siebie NRD.

Mimo to, szanse na powrót Kresów wschodnich pojawiają się co jakiś czas. Wiosną tego roku Władymir Żyrynowski, lider Demokratyczno-Liberalnej Partii Rosji, zaproponował Polakom, że mogą odzyskać to, co zagrabił Stalin. Takie same propozycje złożył Rumunii i Węgrom, bo także ich ziemie zostały po II wojnie światowej okrojone i kawałkami włączone do ZSRR, a potem weszły w skład obecnego terytorium Ukrainy.

– Nadszedł czas, by nie tylko rosyjskie ziemie wróciły pod rosyjską flagę – mówił Władymir Żyrynowski tuż po przyłączeniu Krymu do Rosji. – Ziemie zachodniej Ukrainy w czasach reżimu stalinowskiego słusznie zostały przyłączone do Związku Radzieckiego. Chodziło o to, aby powstrzymać niemieckie armie jak najdalej (od granic ZSRR). Ale to nie były rosyjskie ziemie; to nie były ukraińskie ziemie. To były polskie ziemie wschodnie – Łuck, Lwów, Tarnopol, Iwano-Frankowsk (Stanisławów) i Równe. Obwód zakarpacki – to Węgry. W Użhorodzie wszyscy mówią po węgiersku. Albo po rosyjsku. Nie ma tu żadnego związku z Ukrainą. I Czerniowce – w tym wypadku żadnego porozumienia nie było. Stalin zabrał Czerniowce dla zaspokojenia apetytu; porozumienia z Hitlerem nie było.

W marcu 2014 r. do polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych wpłynęło oficjalne pismo od Żyrynowskiego w sprawie przekazania nam Kresów wschodnich. Zostało zignorowane. Tyle tylko, że tym razem wiadomość o nim podano do publicznej wiadomości.

Ostatnio wynikła nowa afera, że jakoby Władymir Putin już w 2008 r. składał Donaldowi Tuskowi propozycję wzięcia tego, co nasze.

Cóż? Może nadszedł czas, by skorzystać z tych ofert? W końcu to Federacja Rosyjska jest prawnym spadkobiercą Związku Radzieckiego – tak kilkakrotnie orzekły międzynarodowe sądy. Mało kto wie o tym, że – jak ogłosił 7 kwietnia tego roku na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych sekretarz generalny ONZ Ban Ki -Moon – Ukraina jako państwo nie została nigdy uznana przez ONZ, gdyż w ramach prawa międzynarodowego kraj ten nie ma oficjalnie zatwierdzonej granicy.

A więc?

Jak widać, sprawa odzyskania naszych Kresów wschodnich jest wciąż otwarta. Do odważnych świat należy. Stare polskie przysłowie mów: „jak dają – to brać, a jak biją – to uciekać!”

Święto Niepodległości. Dlaczego 11 listopada? (wideo)

Data: 11.11.2019 20:54

Autor: ziemianin

tvp.info

#niepodleglosc #11listopada #swietoniepodleglosci #jozefpilsudski #pilsudski #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #historia

Proces tworzenia niepodległości był bardzo długi i tych dat można wskazać kilka. 11 listopada wybrano dopiero w latach 30. jako taką datę symboliczną. Uczyniono tak, ponieważ obóz piłsudczykowski uważał, że jest to dzień przekazania władzy wojskowej Piłsudskiemu przez Radę Regencyjną – mówi w rozmowie z portalem tvp.info Jan Engelgard, kierownik Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej, oddziału Muzeum Niepodległości w Warszawie.

Święto Niepodległości. Dlaczego 11 listopada? (wideo)

Jak tuż przed zakończeniem I wojny światowej przebiegał proces odzyskiwania niepodległości przez Polskę?

Odzyskanie przez Polskę niepodległości było procesem skomplikowanym. Gdy wojna zaczynała się w 1914 roku, wszyscy sądzili, że któraś ze stron wygra. Mówimy tutaj oczywiście o państwach zaborczych. W 1918 roku okazało się, że przegrali wszyscy.

Spór o orientację międzynarodową polityki polskiej był bardzo ważny. Zastanawiano się, czy po zakończeniu tej wojny będziemy po stronie zwycięskiej, czy przegranej. Tak się jednak złożyło, że w naszej części Europy upadły wszystkie trzy monarchie: niemiecka, austriacka i rosyjska. Stworzyło to przestrzeń umożliwiającą odzyskanie niepodległości.

Ta kwestia międzynarodowa była o tyle ważna, że o kształcie Europy decydowały wielkie mocarstwa. Bardzo ważnym dokumentem dla sprawy polskiej było orędzie prezydenta Stanów Zjednoczonych Woodrowa Wilsona z początku 1918 roku.

W jednym z punktów wymienił on odrodzenie niepodległej Polski z dostępem do morza. Delegacja polska i wszystkie obozy polityczne trzymały się potem tego na konferencji pokojowej w Paryżu. Była to bowiem deklaracja jednego z państw, które wygrały wojnę.

Nasza zasługa polegała natomiast na tym, że w 1918 roku, gdy pojawiła się ta szansa, bardzo szybko z tego skorzystaliśmy. Sytuacja mogła się potoczyć zupełnie inaczej i wtedy trzeba by realizować plan minimum, który wszystkie obozy polityczne miały na wypadek zwycięstwa jednego z zaborców.

Warto wspomnieć, że 11 listopada 1918 roku miejsce, w którym się znajdujemy – Cytadela Warszawska i więzienie, X Pawilon – jeszcze funkcjonowało. Tego dnia wyszli stąd ostatni więźniowie. Wśród nich znalazł się m.in. dziennikarz Władysław Rabski, zwolennik obozu Narodowej Demokracji.

Z Cytadeli Warszawskiej nadano też 16 listopada 1918 roku depeszę notyfikującą państwom świata powstanie niepodległej Polski. Można zatem powiedzieć, że jest to symboliczne miejsce związane z odzyskaniem niepodległości przez nasz kraj.

Dlaczego to właśnie datę 11 listopada ustanowiono jako Święto Niepodległości?

Data 11 listopada długo nie funkcjonowała jako ta najbardziej symboliczna, bowiem różne daty wskazywano jako tą najważniejszą. Józef Piłsudski wrócił do Warszawy 10 listopada, a nie 11.

Narodowa Demokracja zwracała uwagę na 28 czerwca 1919 roku, czyli podpisanie traktatu wersalskiego.

Proces tworzenia niepodległości był bardzo długi i tych dat można wskazać kilka. 11 listopada wybrano dopiero w latach 30. jako taką datę symboliczną. Uczyniono tak, ponieważ obóz piłsudczykowski uważał, że jest to dzień przekazania władzy wojskowej Piłsudskiemu przez Radę Regencyjną. Narodowa Demokracja nie protestowała, gdyż był to także dzień zawarcia rozejmu na froncie zachodnim, czyli zakończenia I wojny światowej.

Przez to 11 listopada nigdy nie stał się przedmiotem sporu pomiędzy głównymi obozami politycznymi. Uznano po prostu, że tą datę będziemy święcić jako datę odzyskania niepodległości.

Jakie inne daty brano jeszcze pod uwagę?

Teoretycznie był ten wspomniany 28 czerwca, czyli podpisanie traktatu wersalskiego. Data ta była jednak zbyt późna, gdyż w tym czasie Polska już funkcjonowała.

Obóz lewicowy mówił o 7 listopada, kiedy utworzono rząd w Lublinie. Jeszcze wcześniej, bo w październiku 1918 roku, były rządy Rady Regencyjnej, które też wpisywały się w program Wilsona. Był wreszcie utworzony w październiku rząd Józefa Świeżyńskiego. Raczej obracano się wokół dat jesieni 1918 roku, ale najczęściej wymieniane były właśnie te daty 7, 10 i 11 listopada.

Wspomniany rząd w Lublinie istniał zaledwie trzy dni. Dlaczego tak się stało?

Trzeba pamiętać, że obozy polityczne w odrodzonej Polsce walczyły ze sobą. Rząd lubelski Ignacego Daszyńskiego powstał jeszcze przed zwolnieniem Piłsudskiego z twierdzy w Magdeburgu i składał się głównie z żywiołów – jak to wówczas mówiono – lewicowych, czyli partii socjalistycznej i lewego skrzydła ruchu ludowego.

Innymi słowy nie był to rząd, który mógłby być uznany za rząd reprezentujący wszystkie obozy polityczne w Polsce. Dlatego też został bardzo szybko zakwestionowany zarówno przez obóz Narodowej Demokracji, jak i przez samego Piłsudskiego. Marszałek właściwie ten rząd rozpędził, mówiąc im, że nie znają się na polityce.

Święto Niepodległości uzyskało rangę święta państwowego dopiero w 1937 roku. Dlaczego zdecydowano się na to tak późno?

Początkowo ważniejszym świętem narodowym był 3 maja. W 1919 roku zorganizowano z tej okazji naprawdę wielkie obchody. W 1937 roku rządy sanacyjne uznały, że dla mobilizacji ducha narodowego potrzebne jest ustawowe ustanowienie święta niepodległości.

Tragizm historii polegał niestety na tym, że dwa lata później tej niepodległości już nie było. Natomiast data 11 listopada utrwaliła się na tyle, że wisiała ona cały czas w powietrzu także w okresie PRL-u. Już w latach 80. święto to było obchodzone. Wybór polityczny z 1937 roku okazał się więc bardzo trwały.

Jak przebiegał proces demontażu struktur zaborczych w odrodzonym państwie polskim?

W naszej pamięci zbiorowej zapisało się przede wszystkim rozbrajanie żołnierzy niemieckich na terenie Warszawy i pozostałych okolic Królestwa Polskiego, co przebiegało stosunkowo łatwo. Wynikało to z rewoltowania tych żołnierzy. Przypomnę, że wtedy w Niemczech wybuchła rewolucja. Armia niemiecka była potężna, jednak zupełnie już niezdolna do akcji.

Dlatego poszło to łatwo, chociaż nie wszędzie. Trudności pojawiły się na przykład w Białej Podlaskiej czy w Międzyrzecu. Jeszcze łatwiej poszło natomiast w zaborze austriackim, gdzie rozpad monarchii austro-węgierskiej był większy niż w przypadku Niemiec.

Jeśli chodzi z kolei o administrację rosyjską, to nie funkcjonowała ona już od 1915 roku. Można zatem powiedzieć, że ten proces uwalniania się, czy też zastępowania struktur państw zaborczych, przebiegł stosunkowo szybko. Musimy jednak pamiętać, że na terenie Królestwa Polskiego ten proces spolszczania administracji rozpoczął się już wcześniej, bo właściwie w 1916 roku.

Większym problemem były ziemie zaboru pruskiego, czyli Wielkopolska, Śląsk i Pomorze, gdzie postanowienia traktatu wersalskiego i późniejsze postanowienia demontażu władzy niemieckiej na tym terenie były wprowadzane w życie aż do 1920 roku.

Z jakimi problemami musiały się zmierzyć polskie władze w pierwszych latach niepodległości?

Musimy zdać sobie sprawę, że granice odrodzonej Polski to były trzy odrębne obszary zarówno pod względem gospodarczym, jak i prawnym i mentalnym. Z tego powodu stworzenie jednego organizmu państwowego nie było rzeczą prostą.

Bardzo długo trwało ujednolicenie prawa. W dziedzinach podatkowej i gospodarczej funkcjonowały jeszcze rozwiązania prawne z okresu Cesarstwa Rosyjskiego. I to był pierwszy problem. Drugi stanowiła walka o granice. Mimo że wojna zakończyła się w 1918 roku, to dla Polski walki trwały jeszcze do 1921. Konflikty, właściwie z większością sąsiadów, były dla nas bardzo wyczerpujące.

Trzecim problemem była ciężka sytuacja gospodarcza. Zrujnowanie ziem polskich w wyniku wojny, głównie na terenie Królestwa Polskiego, było gigantyczne. W 1919 roku Polska była krajem bardzo biednym. Nasze zdolności produkcyjne przez długi czas odbiegały od tego, co wytwarzano na przykład w roku 1913, czyli przed wybuchem wojny.

To były te główne problemy, do których dochodziły jeszcze sprawy związane z niestabilnością polityczną. Różnice pomiędzy poszczególnymi odłamami politycznymi oraz mniejszości narodowe, które stanowiły jedną trzecią społeczeństwa, sprawiały, że ten system zaczynał szwankować.

Pewnym fenomenem było natomiast to, że pomimo tych problemów państwo polskie zaczęło funkcjonować naprawdę szybko. Władzy udało się zniwelować wszystkie kwestie związane z różnicami międzyzaborowymi i w zasadzie w latach 20. Polska była już państwem zwartym i jednolitym pod względem politycznym, militarnym i prawnym.

Z okazji 101. rocznicy odzyskania niepodległości przez cały listopad wstęp do Muzeum Niepodległości jest bezpłatny. Co przygotowano dla zwiedzających?

W związku z tym, że nasza główna siedziba, czyli Pałac Radziwiłłów jest po remoncie i nie jest jeszcze gotowa, zapraszamy do naszych oddziałów. Zachęcam do odwiedzenia Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej, gdzie przygotowaliśmy wystawę „więźniowie X Pawilonu” oraz galerię obrazów Aleksandra Sochaczewskiego. W oddziale można zobaczyć też oryginalne cele Romualda Traugutta, Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego, a więc osób bezpośrednio związanych z walką o niepodległość.

Tych osób było oczywiście więcej. Mamy nowoczesną wystawę, którą udostępniamy od listopada ubiegłego roku. Zapraszamy codziennie w godzinach od 9 do 17. Zachęcamy też do odwiedzenia innych naszych oddziałów: Mauzoleum Walki i Męczeństwa oraz Muzeum Więzienia Pawiak.

Matusiak blog - Pełniący Obowiązki Polaka. Jak sowieci rządzili w polskim wojsku

Data: 11.11.2019 20:45

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #pop #Sowieci #PRL #LWP #polska #wojsko

„Wszyscy uważają, że decyzja ta powinna mnie jako Polaka serdecznie ucieszyć. W rzeczywistości było odwrotnie. Byłem w tym czasie szefem sztabu 1 Armii Uderzeniowej – wielkiej jednostki, w skład której wchodziło 13 dywizji. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wróżyły, że w najbliższym czasie obejmę dowództwo armii. Armii, którą doskonale znałem, z którą byłem zżyty od 1942 roku i która świetnie spisywała się na froncie. W dodatku nie bardzo się orientowałem, co to ma być za Wojsko Polskie” – w tak bezceremonialnych słowach swoje przenosiny do polskiego wojska ujął radziecki generał polskiego pochodzenia Władysław Korczyc. Od wczesnej młodości czuł się obywatelem sowieckim. Nawet półroczne oczekiwanie na szafot w latach stalinowskiej wielkiej czystki nie zmieniło jego światopoglądu.

Na zdjęciu Bordziłowski, Rokossowski i Berling – trzej z wielu tysięcy radzieckich oficerów w polskiej armii

Matusiak blog – Pełniący Obowiązki Polaka. Jak sowieci rządzili w polskim wojsku

Stalin wprawdzie się zgodził, by w 1943 r. utworzyć wojsko polskie na terenie Związku Radzieckiego, ale chciał mieć nad nim całkowitą kontrolę. Zagwarantować ją miała obsada wszystkich stanowisk dowódczych przez oficerów Armii Czerwonej lub lojalnych oficerów polskich, typu generał Zygmunt Berling. Rosła armia, wzrastała również liczba sowieckich oficerów. Kulisy ich przenosin precyzyjnie w swoich wspomnieniach ujął generał Tadeusz Pióro: „Na ich dobór polskie organy nie miały żadnego wpływu, szefem kadr 1 Armii WP był Rosjanin, płk Filip Sobieżko i on – teoretycznie w porozumieniu z Berlingiem – zajmował się praktyką personalną. Decyzje o przekazywaniu oficerów z jednostek radzieckich zależały od ich dowódców pozbywających się przy tej okazji mniej przydatnych. Niejeden z nich zresztą odbierał przydział do obcej armii jak dopust boży, uważając przebranie w polski mundur za koniec kariery w Armii Radzieckiej, co – nawiasem mówiąc – przyszłość potwierdziła”.

Już podczas chrztu bojowego 1 Dywizji Piechoty pod Lenino jeden z takich POP-ów – podpułkownik Anatol Wojnowski – dał pokaz swoich możliwości. Będąc dowódcą 1 pułku czołgów, odpowiadał za ich wprowadzenie na pole bitwy, a zadanie wsparcia piechoty bronią pancerną było bardzo istotne dla przebiegu całej batalii. To zadanie spaliło na panewce, ponieważ kiedy czołgi grzęzły w bagnach, ppłk Wojnowski leżał w stanie upojenia alkoholowego w jednej z okolicznych stodół. Na szczęście dla jego czołgistów wkrótce po bitwie odkomenderowano go z powrotem tam, skąd przybył.

Mniej szczęścia mieli nowo powołani rekruci 2 Armii WP, których los pokarał osobą ich dowódcy – urodzonego w Warszawie, od rewolucji październikowej żołnierza Armii Czerwonej, późniejszego generała Karola Świerczewskiego. O jego libacjach alkoholowych i pijackiej brawurze krążył legendy już od czasów hiszpańskiej wojny domowej, gdzie był dowódcą jednej z brygad ochotników. W kwietniu 1945 roku zgotował on swoim żołnierzom i oficerom drogę przez piekło, puszczając ich na Drezno bez odpowiedniego rozpoznania terenu. Zamiast tego były imprezy zakrapiane alkoholem. Wojsko zostało odcięte przez niemiecki kontratak, a otoczone jednostki zabite (ok. 5 tysięcy żołnierzy).

Inną cechą POP-ów były ich skłonności do szabru, szczególnie kiedy znaleźli się na ziemiach niemieckich. Przykład: pułkownik Andriej Czartoryski. Już jako dowódca 10 Dywizji Piechoty w armii Świerczewskiego w przededniu ofensywy drezdeńskiej został przez niego wyrzucony za liczne kradzieże podczas przemarszu jego dywizji przez Ziemie Odzyskane. Nie zaszkodziło mu to jednak w dalszej karierze. Zaledwie kilka dni później znalazł się w Łodzi, gdzie został dowódcą nowo formowanej 11 Dywizji Piechoty, a ponadto jako najstarszy stopniem oficer w mieście objął obowiązki szefa łódzkiego garnizonu wojskowego. Już pod koniec maja 1945 roku dostał rozkaz wyruszenia ze swoją dywizją nad środkową Odrę. I znów zajmował się głównie szabrem.

Ukróciła to w końcu inspekcja przeprowadzona przez oficerów Głównego Zarządu Polityczno-Wychowawczego w maju 1946 roku. W sporządzonym przez nich sprawozdaniu czytamy: „Dowódca 11 dywizji – płk Czartoryski nie jest obecnie w stanie należycie pokierować pracą swojej jednostki. Wpływa na to w pierwszym rzędzie jego przeszłość »szabrownicza« z pierwszego okresu pobytu dywizji na ziemiach zachodnich. Wpłynęło to na olbrzymie obniżenie się jego autorytetu u podwładnych. Był wypadek, że na odprawie jeden z dowódców pułku prawie otwarcie zarzucał mu uczestniczenie w nadużyciach, a z drugiej strony wiele nadużyć w dywizji nie jest należycie tępione. Uzdrowić ten stan rzeczy mogłaby jedynie zmiana na stanowisku dowódcy dywizji. Opinia gen. Popławskiego co do tej sprawy jest analogiczna”. Cztery miesiące później został odesłany do Związku Radzieckiego.

Nie każdy mundurowy z Kraju Rad, który służył w szeregach polskiej armii, radził sobie z samotnością i z rozłąką z najbliższymi. Niektórzy z nich decydowali się na tzw. frontowe żony, czyli młode kobiety. Chyba najgłośniejszym przypadkiem była relacja generała Włodzimierza Kierpa z jego podwładną porucznik Natalią Gurową. On – dowódca 5 Brygady Artylerii Ciężkiej, ona – felczer ambulatorium tejże brygady, nie ukrywali się ze swoim uczuciem.

W szczególny sposób przedstawił to prof. Maciej Szczurowski w monografii jednostki: „Na przykład zdjęcie zrobione podczas pobytu w Summt przedstawia gen. Kierpa i jego »wojenną żonę« por. Natalię Gurową przy pięknej limuzynie – w kolekcjonowaniu których pasjonował się generał – w towarzystwie dwóch psów. Jeden, owczarek alzacki, towarzyszył dowódcy brygady na całym szlaku bojowym; drugi, to jamnik sprezentowany przez Kierpa »żonie« pragnącej we wszystkim dorównać »mężowi«. Nadto »towarzyszka porucznik« już nie w mundurze, lecz wieczorowej, koronkowej sukni, wykwintnym kapeluszu z wymyślnym rondem oraz w lakierowanych pantofelkach. Całość tworzyła obraz zaiste w niczym nieprzypominający zakończonej kilka dni wcześniej wojny”.

„Frontowe małżeństwa” sowieckich generałów kończyły się najczęściej z momentem ich powrotu do ojczyzny.

Gdy wojna się skończyła, władze zdecydowały się zredukować półmilionową armię. To samo dotyczyło POP-ów. W pierwszej fazie byli odsyłani w sposób doraźny i niezorganizowany. Od lipca 1946 roku Departament Personalny WP przejął całkowitą pieczę i kontrolę nad tym procesem. Do ostatniego dnia 1948 roku z powrotem do ZSRR odkomenderowano prawie 17 tysięcy POP-ów, w tym 66 generałów. Dodatkowo ponad tysiąc oficerów złożyło podania o przyznanie polskiego obywatelstwa. Większość z nich rozpatrzono pozytywnie. Wydawało się, że LWP uzyska wkrótce narodowy charakter. Że w tamtym czasie była na to realna szansa, udowadniał Władysław Gomułka na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR z 12 października 1956 r. Mówił wtedy: „W materiałach, które mi zwrócono, znalazłem list, który pisałem do Biura Politycznego KC KPZR (będąc w Moskwie przejazdem do Kisłowodzka na leczenie) w 1947 r. Z listu tego wynika, że już w 1951 roku nie miało być ani jednego oficera rosyjskiego”. Dał na to zgodę Stalin i Bułganin, ówczesny minister obrony narodowej”.

Ale rzeczywistość okazała się inna. Stalin rozpoczął kolejną wojnę z „wewnętrznym wrogiem”. W odróżnieniu od czasu wielkiego terroru z lat 30. – oprócz samego ZSRR – objęła ona wszystkie państwa satelity na wschód od Łaby. Rozpoczęty pod koniec 1948 r. proces przyspieszonej stalinizacji objął również polskie wojsko. Generałowi Marianowi Spychalskiemu – wiceministrowi obrony narodowej, odpowiedzialnemu za powojenną politykę personalną, już po aresztowaniu w 1950 r. postawiono następujące zarzuty: „Spychalski przyspieszał odsyłanie z WP nieodzownych specjalistów – oficerów radzieckich, bez odpowiedniego przygotowania młodej, ludowej kadry, pogłębiając przez to trudności, jakie istniały przy formowaniu korpusu oficerskiego i jego szkoleniu. Odwoływanie oficerów radzieckich odbywało się na gruncie porozumienia z Rządem Radzieckim, lecz nie wolno było tego czynić ze szkodą dla WP. Przedstawienie Rządowi Radzieckiemu potrzeby zatrzymania koniecznej ilości oficerów radzieckich w WP spotkałoby się – jak stwierdza sam Spychalski – z przychylnym potraktowaniem. Spychalski nie podjął jednak żadnych kroków w tym kierunku, a nawet wręcz przyspieszał odwoływanie oficerów radzieckich”.

Symbolem nowej ery stała się nominacja na ministra obrony narodowej marszałka ZSRR Konstantina Rokossowskiego. Urodzony w zubożałej polskiej rodzinie pochodzenia szlacheckiego, w latach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej uzyskał status bohatera narodowego. Miał olbrzymi wkład osobisty w największych sowieckich zwycięstwach pod Stalingradem, Kurskiem czy Berlinem. Z chwilą objęcia przez niego sterów w Ministerstwie Obrony Narodowej, z kierunku wschodniego nadeszła kolejna fala wysokich szarżą radzieckich oficerów. Przez pierwsze trzy lata jego rządów – do końca 1952 r. – przyjechało 269, w tym 36 generałów. Dołączyli oni do grona swoich towarzyszy, którzy przetrwali czystki w latach 1945-1948. Tak więc w szczytowym okresie stalinizmu w siłach zbrojnych PRL służyło łącznie 41 generałów i 668 oficerów „bratniej armii”.

Najbardziej haniebny okres działalności POP-ów w Wojsku Polskim przypada na lata 1949-1954. Było to związane z ich służbą w wojskowym wymiarze sprawiedliwości oraz w kontrwywiadzie, dla pozoru ukrywającym się pod szyldem Głównego Zarządu Informacji. To właśnie ci ludzie zajmowali się wszystkimi generałami, oficerami, podoficerami i szeregowymi o rodowodzie akowskim, maczkowskim, andersowskim czy sanacyjnym.

Brak wykształcenia prawniczego nie przeszkadzał sowieckim prokuratorom żądać najsurowszych werdyktów, z karą śmierci włącznie, a sędziom wojskowym – je orzekać. Jednym z takich przykładów był prokurator wojsk lotniczych podpułkownik Iwan Amons. Absolwent dwuletniego seminarium nauczycielskiego i jednorocznego kursu prawniczego w 1952 roku jako oskarżyciel w pokazowym procesie oficerów lotnictwa w wydatny sposób przyczynił się do skazania sześciu z nich na karę śmierci za rzekome szpiegostwo, choć doskonale wiedział, że są niewinni.

Już kilka lat wcześniej jego przełożony wystawił mu taką opinię służbową: „Prokurator Amons nie dorósł do zajmowanego stanowiska, zajmuje je jedynie z powodu braku dostatecznie kwalifikowanych kadr. Wykształcenie ogólnie niskie, prawnicze żadne, inteligencja mierna. Dokumenty sporządzone przez prokuratora Amonsa często zaliczyć wypada do rzędu humorystycznych, ich bezradność i wyjątkowo niska kultura prawnicza graniczą nierzadko z niezamierzonym przez autora komizmem”.

Jeszcze bardziej brudną robotę niż prokuratorzy i sędziowie wykonywali funkcjonariusze wojskowej bezpieki. To oni dręczyli psychicznie i fizycznie aresztowanych oficerów WP. Często bano się ich bardziej niż cywilnych bezpieczniaków. Ci najwyżsi rangą w sfingowanych procesach pokazowych przełomu lat 40. i 50. nierzadko sami dyktowali wyroki, jakie miały zapaść.

Jednym z najgorszych był pułkownik Antoni Skulbaszewski, zastępca szefa GZI w latach 1950-1954, a jeszcze wcześniej przez dwa lata naczelny prokurator wojskowy. Chyba najlepiej zarówno jego metody śledcze, jak i jego samego scharakteryzował gen. Pióro: „Elegancki, układny, inteligentny, dobrze mówiący po polsku i doskonale w polskich stosunkach zorientowany (…). Miał wyjątkową umiejętność nawiązywania kontaktu z rozmówcą, niemal zjednywał go swoim obejściem, oczytaniem, wyrobieniem towarzyskim. Gdy prowadził śledztwo, delikwent często sam nie wiedział, jak wpadał w zastawione pułapki słowne. W rzeczywistości bezwzględnością przewyższał Wozniesienskiego, a w działaniach śledczych potrafił być nie mniej brutalny od swoich podwładnych, zbyt delikatnie – jego zdaniem – obchodzących się z przesłuchiwanymi, piętnował ich jako słabych ideologicznie i ulegających wrogim wpływom”.

Dramatyczne październikowe dni 1956 roku, kiedy to o mały włos nie doszło do zbrojnej konfrontacji z Sowietami, doprowadziły do nacisku na Gomułkę, by pozbył się POP-ów z Wojska Polskiego. Będąc na fali odwilży i mając wolną rękę ze strony ekipy Chruszczowa, I sekretarz PZPR zrobił z nimi porządek. Jeszcze do końca tego roku odkomenderowano do ZSRR marszałka Rokossowskiego, 19 generałów i 25 oficerów, a w pierwszej połowie 1957 roku dalszych kilkanaście osób, w tym ośmiu generałów. Tym sposobem w szeregach LWP pozostało jedynie sześciu radzieckich generałów i tylu samo oficerów. Wywodzący się z tej grupy generałowie Michaił Owczynnikow i Jurij Bordziłowski zasiedzieli się w Polsce wyjątkowo długo, bo aż do marca 1968 roku. Jako ostatni – po 24-letniej służbie z piastowskim orzełkiem na czapce – zamknęli oni erę udawanych Polaków.

Data: 09.11.2019 18:56

Autor: Alojz

Dokładnie przed 30 laty,o 18:57 padły znamienne słowa na konferencji prasowej, rzecznika rządu NRD.

Który pochopnie stwierdził, że od zaraz znikają kontrolę na granicy w Berlinie.Po paru minutach ludzie zaczęli przechodzić przez granicę i zdobywać mur berliński.

Oto to nagranie

https://youtu.be/b3qVjwzgC2A

#wszystkooniemczech #historia