Polska policja kompromituje się podczas akcji Pandora. Łapią młodocianych pasjonatów historii . . .

Data: 23.10.2019 15:35

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #policja #dzielasztuki #handel #wykrywaczmetali

Tak skomentował akcję Polski Związek Eksploratorów (PZE). Jego zdaniem, podczas międzynarodowej akcji policyjnej o kryptonimie Pandora (czwarta "edycja"), wiele państw wykazuje sukcesu na polu zwalczania przestępczości kryminalnej, dotyczącej nielegalnego handlu arcydziełami sztuki. W Polsce policja zarekwirowała detektorystom (użytkownikom wykrywaczy metali) tysiące wykopanych przedmiotów (wliczając w to monety i zabawki z PRL!!!) i próbuje nadrabiać liczbą odzyskanych "zabytków" (przypominamy, że od kilku lat w naszym kraju poszukiwanie zabytków z wykrywaczem, nawet poza stanowiskami archeologicznymi, na własnym polu ornym, nie jest już traktowane jako wykroczenie, ale przestępstwo – tym samym podczas akcji Interpolu Pandora najłatwiej było polskiej policji namierzyć (głównie na forach internetowych) takich właśnie "przestępców" i dorównać wynikami europejskiej policji, która faktycznie odnosi sukcesy. Zwłaszcza, że takich pasjonatów historii (dla policji są oni przestępcami) jest w Polsce ok. 100 tys., jak twierdzi Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, czyli stanowią najliczniejszą grupę przestępcza w kraju…

Polska policja kompromituje się podczas akcji Pandora. Łapią młodocianych pasjonatów historii zamiast odzyskiwać dzieła sztuki…

"Uprzejmie informuję, że wspomniane przez Pana działania wymierzone są w zwalczanie kradzieży i nielegalnego handlu dobrami kultury, w tym nielegalnego obrotu w Internecie. Europejska operacja pod kryptonimem Pandora jest koordynowana przez EUROPOL, a w sprawie pytań dotyczących operacji proszę o kontakt z Biurem prasowym EUROPOL-u"

– zbył mnie odpowiedzią asp. Antoni Rzeczkowski z Wydziału Prasowo-Informacyjny, Biura Komunikacji Społecznej Komendy Głównej Policji dwukrotnie dopytywany o Pandorę (podczas wczesniejszej edycji policja w ogóle nie odpowiedziała na moje pytania wysłane w trybie dziennikarskim).

Jak chwali się policja na swojej stronie internetowej, w trakcje akcji odzyskała 10.419 przedmiotów „z czego większość stanowiła zabytki i cenne zabytki archeologiczne, nielegalnie wykopane za pomocą detektorów metali”. Jeśli każdą łuskę, monetę z PRL i przedwojenny kapsel po piwie (aluminiowa zrywka) liczyć za zabytek (pomimo, że nie pochodza z wartsw kulturowych, ale z tzw. oraniny lub humusu leśnego) to taką liczbę przedmiotów jedna osoba może wykopać w przeciągu roku na zwykłych polach (nie będących stanowiskami). Jednak polska policja pęka z dumy. Trudno o lepszy komentarz niż Polskiego Związku Eksploratorów, który cytujemy niżej w całości:

"Właśnie zakończyła się kolejna edycja pożerania pączków przez dzielnych funkcjonariuszy policji pod nazwą Pandora IV. Przypomnijmy, że międzynarodowa akcja o tej nazwie ma na celu zorganizowane działania służb państwowych w celu odzyskiwania dzieł sztuki i przedmiotów zabytkowych, pozyskanych na drodze przestępstwa, a w szczególności przeciwdziałanie nielegalnemu obrotowi zabytkami na rynku międzynarodowym. Służby z całej Europy chwalą się swoimi wynikami, których w Polsce można jedynie pozazdrościć.

Nasi pączkożercy, ograniczając się do kopiowania zdjęć znajdek z portali internetowych i serwisów społecznościowych, postanowili pójść na skróty, bo nie o łapanie prawdziwych przestępców przecież chodzi.

Kto widział ich, gdy niszczono w Rudzie Śląskiej zabytkowe bunkry? Gdzie są gdy w zachodniej Polsce niszczeją zabytkowe pałace? Gdzie byli gdy wywożono z Polski Panterę i inne pojazdy z okresu II wojny światowej? Gdzie są, gdy alarmujemy o skandalicznie prowadzonych komercyjnych badaniach archeologicznych, skąd tysiące zabytków wywożonych jest z ziemią na wysypiska?

Brak systemu ochrony zabytków, skandalicznie niejasne prawo oraz sposób wynagradzania policjantów za wyniki bez wyników, zachęcają tylko do takiego nieróbstwa. Jeżeli nie wiadomo co jest zabytkiem, a może nim być wszystko, to po co ruszać tyłek sprzed monitora?

Podczas gdy policja w Grecji odzyskuje kolekcję naczyń sprzed naszej ery, w innym kraju fragmenty starożytnych grobowców lub dzieła sztuki z XVII czy XVIII wieku, w Polsce nasi dzielni pączkożercy pokazują na swojej stronie kulki szrapnelowe, złote monety rodem z Indii – których „profesjonaliści” nie potrafią odróżnić od monet celtyckich, ołowiane plomby od worków na zboże, stolik oraz kilka szczątków fibul, jakich dziesiątki tysięcy zalega na naszych polach.

Jest garść denarów rzymskich wycieruchów, które można kupić za grosze w niemal każdym sklepie numizmatycznym na świecie oraz puste skorupy pocisków artyleryjskich, które przy wcześniejszym przeszukaniu policja pozostawiła u kolekcjonera jako bezpieczne. Z braku wyników przypomniano sobie o nich i spektakularnie przejęto. Było by śmiesznie, gdyby nie było strasznie!

Co to za kraj, gdzie można wtargnąć komuś do domu i zabrać zdjęcie babci, bo widnieje na nim data 1943 rok, a policjant usłyszał, że wszystko co przedwojenne to zabytek ? Co to za kraj, w którym niedouczony funkcjonariusz policji mówi, że wszystko co leży w ziemi jest własnością państwa jakby nie czytał ustawy o rzeczach znalezionych? Odnotowaliśmy rewizje u osób posiadających nawet zezwolenia na poszukiwania zabytków od Wojewódzkich Konserwatorów Zabytków!

Odnoszę wrażenie, że nie żyjemy w kraju demokratycznym, a republice leniwych pączkożerców! W linkach prezentujemy zdobycze naszych policjantów na tle ich kolegów z Europy. Niestety nie możemy wśród nich odnaleźć sprzedanego w Niemczech na aukcji orła ze sztandaru Podhalańczyków, o której alarmowało środowisko miłośników historii, detektorystów oraz kombatantów!

Gdyby środki przeznaczone na Pandorę przekazać na nagrody za znaleziska to jesteśmy pewni, że policja znalazła by czas na zajęcie się prawdziwymi przestępcami a nie szukała ich wśród pasjonatów.

Wyślemy zapytanie do Komendy Głównej Policji o koszt narodowego pożerania pączków pod nazwą Pandora IV. Ciekawe ile ta ściema nas kosztowała."

Data: 17.08.2019 07:55

Autor: Ijon_Tichy

Cześć Lureczki i Lukierki.

Chcę kupić sobie telefon i zastanawiam się, czy ma sens próba sprzedaży tego telefonu, którego używam teraz, skoro mam pęknięty dól ekranu – w wyniku upadku powstała niewielka "pajęczynka". Telefon jest w pełni sprawny, a "pajęczynka" nie przeszkadza prawie wcale w użytkowaniu. Wartość nowego modelu to około 700 zł, używany, opchnąłbym za 300, no ale ta pajęczynka… Myślicie, że ktoś to kupi, choćby na części? Nie wiem, czy w ogóle podejmować próbę sprzedaży, czy dać telefon dzieciom do zabawy, żeby sobie nim trochę porzucały o podłogę.

#telefony #handel #pytanie #januszebiznesu

„Tęczowy” jak Sprite? Światowy gigant włączył się w promocję homoseksualizmu

Data: 27.06.2019 22:26

Autor: piotre94

pch24.pl

Trwa prowadzona przez markę Sprite kampania „I love you hater” „promująca wolność w wyrażaniu własnej unikalnej tożsamości, nie zważając na otaczający nas hejt” – podaje strona Coca Coli. Niestety w kampanii tej chodzi w znacznej mierze o promocję homoseksualizmu. #polska #handel #pieniadze #biznes #lgbt #sprite

Data: 05.06.2019 07:12

Autor: Ijon_Tichy

Kilka dni temu byłem we Wrocławiu i takie trzy sytuacje przeżyłem w ciągu trzygodzinnego oczekiwania w kebabie na dworcu głównym PKP. Opisane historie są autentyczne, choć może wydawać się dziwne, że w ciągu 3 godzin miałem takie akcje. Czułem się trochę jak w Gothic lub Baldurs Gate. A dlaczego? W opisywanych przeze mnie sytuacjach ważne jest to, że ich świadkami było po kilkanaście osób i nikt nie reagował.

Sytuacja 1)

Jadłem sobie frytki, twarza skierowany na wyjscie ze sklepu, około 1 metr od tego wyjścia. Za szybą, obok mnie był kosz na śmieci należacy do tego kebsa, równiez metr ode mnie. Wiem, że to mało atrakcyjne okoliczności do konsumowania frytek, ale hej! to dworzec PKP.

Do kosza na śmieci podszedł bezdomny, otworzył go i wyciągał jedna po drugiej resztki jedzenia, które od razu zjadał. Jego ręka była usmarowana resztkami kapusty i majonezu. Zebrało mnie na wymioty, rzadko mi sie to zdarza, jednak ten widok był wyjątkowo odrażający. Pani z obsługi powiedziała do bezdomnego: "Proszę stąd iść! Proszę to zostawić! Mówię coś do pana!" Bezdomny całkowicie ją ignorował, traktował jak powietrze i wyciągał kolejne łakome kąski ze śmietnika.

Wkurzyłem się nie na żarty, tym bardziej, że byłem nienażarty.

Podszedłem i wypaliłem dość ostrym tonem: "WYNOCHA STĄD!" Bezdomny dopiero teraz podniósł wzrok i powiedział z nieurywanym zaskoczeniem i nutą oburzenia: "człowieku, przecież ja chcę tylko zjeść!". A ja mu na to: "to ja próbuję zjeść, ale żygać mi się przez pana chce! WON MI STĄD!" Odwrócił się i odszedł dorzucając za siebie w moim kierunku jakieś "pie*dol się".

Sytuacja 2)

Do ekspedientki, z pominięciem całej kolejki jakichś 5 osób, podszedł facet (około 30 l), lekko podpity, ale w miarę trzeźwy i zaczął kłócić się z nią, że on już 10 minut czeka na zamówienie. Ekspedientka grzecznie tłumaczyła, że ma kolejkę zamówień i jego zamówienie będzie niedługo. On niepocieszony mówił, że "MA BYĆ TERAZ!" Ona na to, że jeszcze nie jest gotowe. On do niej coraz bardziej wulgarnie i agresywnie. Ona grzecznie, ale coraz bardziej ostrożnie. Ping-pong ping-pong, ping-pong…. I tak przez jakieś 2-3 minuty. Z każdym odbiciem piłeczki robi się coraz bardziej nieprzyjemnie, już agresywnie. Jakiś kmiotek sadzi się do kobiety i jej grozi! NOSZ KUR*** (Przypominam, że na wszystk patrzy kilkkanaście osób.)

W końcu gniew wezbrał we mnie do tego stopnia, że wstałem od stolika, również ominąłem całą kolejkę, klepnąłem agresywnego kmiotka po plecach i spokojnie acz stanowczo powiedziałem: "Każdy tutaj czeka grzecznie na swoją kolej, pan też, więc proszę iść na koniec kolejki!"

Na jego krzywym ryju wymalowane było zaskoczenie, które zapamiętam do końca życia (mam nadzieję, że długiego życia, zważywszy na takie "przygody") xD Usiadłem do stolika i zobaczyłem jak grzecznie odchodzi od ekspedientki.

Sytuacja 3)

W kebabie krąży dziwny (lekko nawiany) facet (około 50 l) i nawija coś a to po rosyjsku, a to po niemiecku, a już ci po angielsku a zaraz potem po nie wiem jakiemu, chyba języku swojego wymyślonego przyjaciela, bo jego zachowanie najbardziej wskazuje na to, że uciekł z zakładu psychiatrycznego. Nie jest niebezpieczny, ale męczy klientów, przeszkadza i nie reaguje na prośby ekspedientki i ludzi.

Trwało to już około 10 minut, gdy podszedłem do niego i grzecznie zapytałem po polsku: "dzień dobry skąd pan jest?" Powiedział tylko jedno "Jugoslavia!" W tym momencie przypomniał mi się Franek Dolas z "Jak rozpętalem II Wojne Światową" "krzyczący "VIVA Jugoslavia!" I tak też do niego powiedziałem. Przybił mi zółwika. Wywiązała się krótka rozmowa po angielsku (po polsku prawie nic nie rozumiał), bardzo chaotyczna rozmowa, na której końcu powiedziałem grzecznie: "I think it will be better if you go now. They can call the police because you bother customers and service" Czyli, że lepiej żeby już soboe poszedł, bo mogą wezwać policję, bo przeszkadza obsłudze i klientom.

Facet jeszcze raz przybił mi zółwika, powiedział "bye!" I wyszedł.

Gdy opuszczałem lokal obsługa mi podziękowała. "Nie ma sprawy" odpowiedziałem i zapytałem, czy często mają takie akcje. Odpowiedzieli, że codziennie, często, ale obsługa dworca, ochrona czy policja nie zareaguje i muszą sobie jakoś radzić. Każdy chce rzucić tę robotę i sukcesywnie są zastępowani Ukraińcami. Ciekawym zbiegiem okolicznośći, kiedy chciałem już wychodzić, to do kebaba wszedł niewidomy. Usłyszałem ja ekspedientka mówi "ale mi go żal". Gdy wychodziłem odpowiedziałem "większość ludzi jest bardziej ślepa niż ten niewidomy".

Kurtyna…..

Morał:

Jestem nieodpowiedzialny, bo mama rodzinę, żonę i dzieci, a ryzykuję w taki sposób. Nie mniej nie mogłem patrzeć, jak jakieś śmieci ludzkie pomiatają kobietą, jak zwierzęta mają żer w śmietniku. Szokujące jest to, jak ludzie ignorują takie zachowania, nie reagują…

#pkp #truestory #agresja #handel #policja #bezdomny dodam też #gothic

Amerykanie ponawiają groźbę embarga na polską wieprzowinę

Data: 17.04.2019 17:10

Autor: piotre94

medianarodowe.com

Na początku kwietnia według informacji reportera radia RMF FM do polskiego Głównego Inspektora Weterynarii miało wpłynąć pismo od odpowiednika z USA. Amerykanie zażądali, aby Polska zatrudniła 50 weterynarzy do weryfikacji mięsa trafiającego na ich rynek. #polska #usa #handel #rolnictwo

Kapusta przed Wielkanocą osiem razy droższa niż rok temu, a jajka będą tańsze

Data: 13.04.2019 10:19

Autor: piotre94

polsatnews.pl

Kapusta jest aż ośmiokrotnie droższa niż przed rokiem. Cebula – 3,5 razy, a ziemniaki 2,5 krotnie – wynika z cen hurtowych na rynku w Broniszach. Jaj na rynku jest zbyt dużo, a ceny uzyskiwane przez hodowców są raczej niskie – cena jaj dużych była pod koniec marca o ponad 21 proc. niższa niż przed rokiem #polska #handel #zakupy

Pracownicy handlu pilnie poszukiwani - co trzecie ogłoszenie dotyczy sprzedawców

Data: 13.04.2019 08:55

Autor: piotre94

dlahandlu.pl

W pierwszym kwartale 2019 roku liczba ofert na Pracuj.pl ponownie osiągnęła historyczny pułap. Po raz pierwszy pracodawcy zamieścili na początku roku ponad 150 000 ogłoszeń. Wzrost liczby ofert wyniósł 4% i był nieco mniejszy, niż przed rokiem (6,2%). Dane pokazują, że na rynku rekrutacji online na początku roku nie było widać wyraźnych symptomów spowolnienia gospodarczego, prognozowanych przez część ekspertów. #polska #praca #handel #ludzie