Data: 19.09.2020 21:03

Autor: judenfreiEurope

Miód i bartnictwo na słowiańszczyźnie

Miód w świecie Słowian stanowił jeden z najważniejszych środków spożywczych. Często wykorzystywany jako ofiara dla bogów, element świąt, uroczystości czy niezawodne lekarstwo, a przede wszystkim podstawowy składnik miodu pitnego – najważniejszego trunku jakim raczono się wśród ówczesnej ludności. Najlepiej do wyobraźni przemówią nam liczby – zapasy miodu pitnego w książęcej piwnicy osiągnęły w roku 1146 wielkość 500 „berkowców”. Ilość tą można przeliczyć na oszałamiające 81 900 kilogramów.

Jako pierwszy używanie miodu przez Słowian opisał Priskos z Panion w roku 448 ("dostarczano nam… zamiast wina czegoś, co tam na miejscu nazywa się „medos”). W ten właśnie sposób medos, a więc miód i miód pitny z terenów Słowiańszczyzny, zagościł na kartach historii. Na ziemiach Słowian bartnictwo może poszczycić się wielowiekową tradycją. Doskonale świadczą o tym słowa Herodota w 444 p.n.e.; „Wedle powieści Thraków tak wielka ma być za Dunajem jilość pszczół, że trudno daléj postąpić. Wszakże mnie się to niepodobném do prawdy zdaje, ponieważ pszczoła znacznego zimna znieść niemoże; mniemam że raczéj z powodu zbytecznego zimna okolice bieguna północnego niesą zamieszkałe”

Barcie

Wyraz bartnictwo wykształcił się od słowa "barć", a więc formy ula wydrążonego w pniu drzewa i oznacza profesjonalną hodowlę pszczół. Początkowo drążenie pni (dzianie barci) odbywało się za pomocą pieszni – przyrząd występujący na terenie całej słowiańszczyzny i dobrze znany z wykopalisk na stanowiskach wczesnośredniowiecznych – w drzewach rosnących w puszczy. Drzewa te były najczęściej leciwe, pozbawione liści i o grubym pniu, a barcie drążono na wysokości kilku metrów. Do wspinaczki na taką wysokość potrzebne były specjalne przedmioty – od standardowej drabiny do leziw, a więc haków z zawieszanymi na gałęzi deseczkami do siedzenia. Miodne zbiory (łaźbienie), w skład których wchodził również pszczeli wosk, odbywały się późnym latem i jesienią, najczęściej między lipcem a wrześniem.

Uliszcze

Ukryte w lasach barcie posiadały wiele minusów. Poza uciążliwą i długotrwałą pielęgnacją, największe wyzwanie stanowiło potencjalne spotkanie z królem okolicznych terenów, a więc niedźwiedziem, które często kończyło się dla bartnika w tragiczny sposób. Aby uniknąć śmierci i zoptymalizować swoje zbiory, nasi przodkowie stworzyli pierwsze "uliszcza" w pobliżu uprawianych pól i na leśnych polanach. Nazwa "uliszcza" została uformowana w X wieku za sprawą arabskiego geografa ibn Rosteha, który zanotował, że „Słowianie wschodni mają rodzaj naczynia zrobionego z drzewa, którego używają jako gniazda dla swych pszczół i miodu i nazywają je ulszdź".

Najstarszy typ ula stanowił ul kadłubowy. Od barci różnił się głównie wyżłobionym pniem z daszkiem. Pozostałości po podobnych konstrukcjach odnaleziono m.in. w Oldenburgu na terenie dzisiejszych Niemiec. Bartnicy nieustannie unowocześniali konstrukcję uli, z czasem zmienili ich formę na typ leżakowy. Pasieki ochoczo stawiano również w ogródkach przyległych do podgrodowych folwarków. Świadczy o tym znalezisko archeologiczne z Kalisza, datowane na XI wiek – zwęglona deseczka z przylepionym plastrem węzy.

Prawo bartne

W średniowieczu bartnictwo stało się powszechnym zawodem. Głównie przez środek płatności jaki najczęściej stosowała ówczesna ludność. Nad obrotem monetarnych górowała zapłata w naturze. Znacznie łatwiej żyło się więc właścicielowi zboża, zwierząt czy miodu. Zwłaszcza ten ostatni stanowił silną walutę – nie psuł się, dlatego przez długi czas mógł zachowywać swoją wartość handlową.

Od strony prawnej była to silnie chroniona profesja, a restrykcyjne kary nakładano na każdego, kto ośmielił się podnieść rękę na pszczelarza. Za zabicie bartnika, kradzież pszczół, miodu bądź produktów pszczelich, winny był karany grzywną lub śmiercią przez powieszenie. Przed wykonaniem wyroku wszyscy obecni bartnicy musieli dotknąć powrozu (ówczesne drabiny). Najstarsze prawo bartnie pochodzi z 1347 roku i weszło do statutu króla Kazimierza Wielkiego. Obejmowało prawa bartników, prawa procesowe, przepisy karne, spadkowe i zwyczajowe. Bartnicy tworzyli wyodrębnioną grupę społeczną, a każdy z nich musiał wykazać się ślubnym pochodzeniem, składać roczną daninę i przybywać na zgromadzenia sądowe.

Nie ma w tym nic dziwnego. Dla Słowian miód i rozwinięta tradycja pszczelarska stanowiło nie tylko źródło okolicznej dumy, ale przede wszystkim pokaźnych dochodów. Do rozwoju i umacniania pasiek przykładano wielką wagę – kto przez kilka lat zaniedbywał barcie, ten tracił do nich prawo. Stanowiły również rodzinny biznes, a głowa rodziny często przekazywała je swojemu synowi. Popularnym zwyczajem było też nacinanie drzew bartnych, w celu identyfikacji właściciela. Kobiety ani nie mogłyby być pszczelarzami (pszczelarkami?), ani też nie przysługiwało im prawo do dziedziczenia pasiek, natomiast będąc wdowami mogły je utrzymać w rodzinie jedynie poprzez ponowne zamążpójście.

Zdrowe życie i obrzędy

W miodzie poza cukrami znajdują się wartościowe kwasy organiczne, enzymy oraz wiele potrzebnych organizmowi makro- i mikroelementów. Ważną substancją jest również bakteriobójcza inhibina, która najprawdopodobniej była już znana naszym przodkom – w medycynie ludowej zalecano przykładanie świeżego miodu na trudno gojące się rany, natomiast miody spadziowe z drzew szpilkowych oraz miody lipowe i grykowe stosowano przy chorobach wątroby, nerek, serca, gardła oraz płuc.

Miody pitne były też głównym napojem ofiarnym Słowian. Kapłani składali je pod postacią obiaty, a w Arkonie przepowiadano przyszłość sprawdzając zawartość rogu Swiętowita, w którym znajdował się właśnie miód. Sporządzano je, poddając miód fermentacji, tak jak wino. W zależności od proporcji określa się je jako półtorak (jeden litr miodu na pół litra wody), dwójniak (jeden litr miodu na jeden litr wody), trójniak (jeden litr miodu na dwa litry wody), czwórniak (jeden litr miodu na trzy litry wody). Okres dojrzewania miodu jest dość długi i wynosi dla czwórniaka pół roku do ośmiu miesięcy.

#gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #polska

Data: 19.09.2020 20:37

Autor: judenfreiEurope

(…) Przed nami eksplodował kolejny granat moździerzowy i wtedy poczułem ból w górnej wardze. Malutki odłamek trafił mnie dokładnie między nosem a ustami. Czułem w ustach krew, więc natychmiast ją wyplułem i przyłożyłem do rany chustkę. Nos i górna warga zaczęły puchnąć.

-Niech sanitariusz cię opatrzy i zabierze na tyły – polecił porucznik. – Warias da sobie radę sam

Potrząsnąłem głową

-Nie jest tak źle – wyjaśniłem. – To tylko mały odłamek i nos mam w porządku.

Porucznik przyglądał mi się przez chwilę badawczo, po czym wrócił do obserwowania wroga przez lornetkę. Miałem nieodparte wrażenie, że właśnie takiego zachowania się po mnie spodziewał, uważając mnie za godnego zaufania żołnierza, którego nie wyłączy z walki drobna rana. Byłby rozczarowany, gdybym zgodził się odejść na tyły, choć miałem do tego pełne prawo. Prawda była taka, że gdyby ktoś inny nami dowodził, wykorzystałbym sytuację i dałbym się opatrzyć sanitariuszowi. Po tak długim okresie walk moje nerwy były w nie najlepszym stanie, a okazja do odpoczynku i uzasadniona i mile widziana. Nie byłem tchórzem, co wielokrotnie już udowodniłem, ale też nigdy nie próbowałem zgrywać bohatera.

Aż do tej pory, bo teraz wyglądało na to, że właśnie tak postępuje z uwagi na dowódcę. I faktycznie – mimo spuchniętej gęby wolałem z nim zostać, niż wrócić na tyły. Kiedy człowiek spędzi jakiś czas na wojnie, dociera do niego, że nie walczy tak naprawdę za "Fuhrera, Naród i Ojczyznę", bo to szybko idzie w zapomnienie. Nikt normalny nie walczył też za narodowy socjalizm czy inne polityczne brednie. Walczyliśmy by przeżyć i pomóc swoim towarzyszom broni, często też walczyliśmy dla dowódcy, który był tego wart. a który swoim postępowaniem sprawiał, że nawet padając na nos, człowiek zdobywał się na kolejny wysiłek.

#gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #historia #4konserwy

Data: 19.09.2020 20:02

Autor: judenfreiEurope

W Wehrmachcie biurokracja przybrała straszne rozmiary! Ministerstwo wojny ma zamiar dorównać innym Ministerstwom pod względem zarówno języka, jak i dbałości o szefów wydziału i kierujących zespołami. Pojęcie urzędu, moim zdaniem niegodne żołnierza, przyjęło się na całej linii. Już nikt nie mówi "podjąłem decyzję" tylko "urząd podjął decyzję", forma bezosobowa całkowicie zwyciężyła!

Opodatkownie opiera się dzisiaj na samych założeniach. Kiedyś była dziesięcina. Teraz doszły do tego odpisy bez końca! Najprostrszą metodą jest ograniczenie się do następujących czterech podatków;

-podatek od towarów konsumpcyjnych

-opłaty skarbowe, dla któych każdy kupuje znaczki, jakich mu potrzeba – do tego nie potrzeba żadnego aparatu, a jednostka nie zauważy obciążenia. Tak było w dawnej Austrii – właściciel firmy nie mógł nic załatwić bez stempla, znaczki kupował na poczcie, a poczta potrącała przypadające na to przychody

-podatek majątkowy

-podatek dochodowy od firm. Weźmy na przykład stan z 1941 roku. Mówimy podatnikowi: zeszłego roku zapłacił Pan tyle i tyle podatków. Z tego roku odprowadzi Pan tyle samo. Jeżeli zarobi Pan mniej, proszę to zgłosić. Zarobi Pan więcej, podstawa opodatkowania odpowiednio wzrośnie.

Kiedy mówię coś takiego ministrowi finansów albo Reinhardowi, słyszę po niejakim namyśle: Mein Fuhrer ma Pan rację! Mija pół roku i wszystko jest po staremu. Posługując się tą metodą, można zredukować biurokrację do jednej trzeciej jej stanu, ale podwyższenie podatków przez podwyższenie stopy procentowej – to byłoby za proste, dlatego właśnie nasza administracja to odrzuca. Po co studia, jeśli tak też można? Co zrobią wtedy rozmaici prawnicy i absolwenci administracji? Bo do tego wystarczy całkiem skromny aparat, odpada cały trud z deklaracjami podatkowymi!

Lammers mówi: Mein Fuhrer, od początku stosowałem postępowanie uproszczone, i działa – nasze wszystkie urzędy mają nadmiar ludzi. Jeżeli teraz zlecę prawnikowi-administratorowi uproszczenie niemieckiej administracji, ten najpierw stworzy urząd, w którym będzie chciał być sekretarzem stanu, żeby potem dorobić się ministerstwa!

Himmler: Wprowadziłem u siebie zasadę, że każdy referent musi podpisać dokument czytelnym podpisem – podczas gdy dotąd podpisywano koncepcję, a odbiorcy potwierdzano tylko zgodność odpisu. Skandaliczny jest ton, w jakim nasze urzędy rozmawiają dziś z obywatelami. Wezwanie czy formularz zeznania podatkowego to jest jedna obraza. Obecnie wycofałem formularze naszych wezwań i zarządziłem wprowadzenie na ich miejsce pism według mniej więcej takiego wzoru: Z polecenia prefekta policji, proszę Pana/Panią o….; w razie braku czasu proszę mnie o tym uprzedzić. Jeżeli wezwany póżniej nie przyjdzie, zwracam uwagę Panu/Pani, że jest Pana/Pani obowiązkiem….;

Fuhrer: I to jest właśnie to, co nigdy nie pozwoliło mi przy ludziach podziękować jakiemukolwiek urzędnikowi – to wszystko trzeba zmienić!

Zastanawiałem się już, czy nie można zastąpić podatków płaconych przez rolników podatkami w naturze? Na wschodzie w ogóle inaczej się nie da. Są tam jednostki, niech oddają dziesięcinę, będzie im dużo łatwiej, niż płacić gotówką, która zawsze była dla nich rzadkością (…)

#gruparatowaniapoziomu #historia #ciekawostki

Data: 19.09.2020 19:42

Autor: judenfreiEurope

Najliczniejszy zagraniczny kontyngent stanowili Polacy, do WB przybył liczący 8 tysięcy osób personel polskich sił powietrznych. Brytyjscy piloci często wspominali o ,,szalonych Polakach" ze względu na odwagę i niesubordynację tych ostatnich. Polacy nie skrywali poirytowania z powodu biurokracji w RAF-ie, lecz zarazem przyznawali też, że w brytyjskim lotnictwie panują o wiele lepsze porządki, niż we francuskich siłach powietrznych.

Dla Polaków poważnym wstrząsem okazały się postawa i sposób bycia, a także kuchnia Brytyjczyków. Ledwie mogli przełknąć kanapki z pastą rybną, którymi ich poczęstowano, gdy znaleźli się w Anglii, a jeszcze bardziej przeraziły ich takie typowo brytyjskie specjały kulinarne jak rozgotowana baranina z kapustą czy wszechobecne puddingi (które odstręczały też żołnierzy Wolnej Francji). Polaków ujęło natomiast gorące przyjęcie zgotowane im przez brytyjską ludność, wznoszącą okrzyki: ,,Niech żyje Polska". Polscy piloci, uważani za atrakcyjnych, pełnych werwy i dzielnych, wzbudzali wielkie zainteresowanie młodych Brytyjek, które w warunkach wojny korzystały po raz pierwszy z pewnej obyczajowej swobody.

Opinie o polskich pilotach jako o odważnych ryzykantach były nieco mylące. W rzeczywistości Polacy ponosili mniejsze straty niż inni lotnicy RAF-u, częściowo ze względu na swoje doświadczenie, a po części przez zwyczaj nieustannego rozglądania się w powietrzu, unikając pułapek zastawianych przez niemieckie myśliwce. Odnosili się również niechętnie do przestarzałej taktyki RAF-u operowania w przestrzeni powietrznej w ciasnych szykach trójkowych, na kształt litery V. Upłynęło sporo czasu zanim w RAF-ie zaczęto kopiować niemiecki system, wypracowany podczas hiszpańskiej wojny domowej, który polegał na operowaniu w podwójnych parach, znanych jako formacja 4 palców.

Do 10 lipca w dywizjonach myśliwskich RAF-u znalazło się czterdziestu polskich pilotów, a liczba ta stale wzrastała, gdyś z przeszkolenia napływali do jednostki kolejni, przybywający z Francji. W szczytowym okresie powietrznej bitwy o Anglię ponad 10 % pilotów myśliwskich dywizjonów w południowo-wschodniej części Wielkiej Brytani stanowili Polacy. 13 lipca sformowano pierwszy polski dywizjon. W ciągu kolejnego miesiąca brytyjskie władze zgodziły się na to, by Sikorski utworzył osobne dywizjony myśliwskie w bombowe w składzie polskich sił powietrznych.

O ile walka nie toczyła sie nad wodami kanału La Manche, to zestrzeleni piloci RAF-u wiedzieli przynajmniej, że spadają na własne terytorium. Polacy i Czesi pojmowali jednak, że pomimo mundurów jakie mieli na sobie, mogą zostać uznani za Niemców, przez nadgorliwą miejscową ludność czy też członków Home Guard. Zdarzyło się tak, że spadochron jednego z polskich pilotów, Czesława Tarkowskiego, zaplątał się w koronie dębu. ,,Nadbiegali ludzie z widłami i sztachetami – wspominał. – Jeden z nich, uzbrojony w strzelbę, wrzeszczał >>Hande hoch!>>. Odpowiedziałem mu w swojej najlepsze angielszczyźnie: >>Fuck off<<. Ponure twarze natychmiast się rozweseliły. >>To jeden z naszych!<< – zakrzyknęli chórem. Inny Polak wylądował pewnego popołudnia na kortach bardzo szacownego klubu tenisowego. Został wpisany na listę gości, wręczono mu rakietę, wypożyczono biały strój i zaproponowano rozegranie meczu. Rozgromił swoich przeciwników na korcie, zanim przyjechał wóz RAF-u, żeby zabrać go do bazy.

#gruparatowaniapoziomu #4konserwy #historia #polska

Data: 18.09.2020 21:16

Autor: judenfreiEurope

W poniedziałek 12 maja w Lankę zadzwonił telefon. Ktoś z Berghofu poinformował Goebbelsa, że zastępca Fuhrera, Rudolf Hess, poleciał w sobotę wieczorem Messerschmittem do Szkocji i od tamtej pory miejsce jego pobytu nie jest znane, być może zaginął. "Ależ to pośmiewisko dla świata – zżymał się Goebbels – chory na umyśle zastępca Hitlera". Nie posiadał się ze wściekłości, że Hitler nie zasięgnął wcześniej jego rady. Uznał, że afera Hessa może śmiertelnie nadwyrężyć prestiż partii.

Goebbels liczył, że Hess zginął, lecz jego nadzieje okazały się płonne. We wtorek Anglicy ujawnili, że nazistowski przywódca wylądował szczęśliwie ze spadochronem. Na poufnej porannej naradzie Goebbels nakazał podwładnym zachować spokój i zimną krew. Poinformował ich, że wraz z pozostałymi gauleiterami został wezwany na popołudnie do Hitlera. W Berghofie Fuhrer dał mu do przeczytania dwa listy pozostawione przez Hessa, w których przedstawiał zarys "programu pokojowego", nakreślonego w październiku 1940. Na Wyspy, napisał, udaje się po to, by uświadomić Anglikom ich położenie, nakłonić księcia Hamiltona do obalenia reżimu Churchilla oraz doprowadzić do zawarcia niemiecko-brytyjskiego układu pokojowego na honorowych warunkach dla Londynu. Listy dosłownie ociekały okultyzmem. "Oto jacy ludzie rządzą Niemcami. Jego postępowanie można wyjaśnić tym, że miał fioła na punkcie naturalnego leczenia i żywienia się ziołami" – zanotował Goebbels

13 maja przemawiając do wszystkich gauleiterów, Hitler był wyraźnie poruszony. Victor Lutze, który odwiózł Goebbelsa na lotnisko, zanotował w swoim dzienniku, że wydanie oficjalnego komunikatu o Hessie doprowadziłoby niechybnie do kryzysu przywództwa w Rzeszy, albowiem ludzie będą sobie zadawać pytanie, jak to możliwe, że osobnicy chorzy na umyśle mogą tak długo zajmować najwyższe stanowiska. I jakim sposobem Rudolf Hess zyskał nawet przydomek człowieka "numer dwa" po Hitlerze, skoro kumał się z okultystami, astrologami, hipnotyzerami.

Powodowany bezsilną wściekłością Goebbels zakazał działalności wszystkim podobnym szarlatanom.

#gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #iiwojnaswiatowa #4konserwy

Data: 18.09.2020 20:38

Autor: judenfreiEurope

Przykład propagandowego talentu Goebbelsa

Poczynając od ostatniego tygodnia maja służby zaczęły zarzucać Anglików pogłoskami o "inwazji". Goebbels rozczarował się jednak, albowiem dowodów świadczących o tym, że przeciwnik dawał im wiarę było tyle, co kot napłakał. Zastanawiał się, czy może stosował dotąd zbyt subtelne sposoby, postanowił tedy uciec się do bardziej dosadnych metod.

Za aprobatą Hitlera naszkicował dla "Volkischer Beobachter" artykuł pt "Przykład Krety", który ukazał się w tym dzienniku 13 czerwca. Tekst sugerował, że niemiecki desant spadochronowy na tę grecką wyspę stanowił jedynie "próbę kostiumową" przed inwazją na Wielką Brytanię; gdy tylko ambasady i zagraniczni korespondenci otrzymali egzemplarze dziennika, według przygotowanego rozdzielnika, Gestapo skonfiskowało z berlińskich punktów sprzedaży cały jego nakład. Kiedy służby operacyjne Forschungsamtu podsłuchały, jak jeden z amerykańskich żurnalistów przekazuje do Nowego Jorku sensacyjną korespondencję, odcięto wszystkie połączenia telefoniczne Niemiec ze światem.

Był to jeden z najbardziej podstępnych forteli Goebbelsa. Nie wtajemniczeni uznali, że popełniając tę gafę śmiertelnie sobie zaszkodził. Wieść o tym, że minister propagandy popadł w niełaskę u Fuhrera obiegła środowiska rządowe. On sam zaś dolewał oliwy do ognia; nie przybył na codzienną partyjną naradę. Zatwardziali naziści, pokroju Gertrudy Scholtz-Klink uznali przezornie, że najlepiej będzie odwołać z Goebbelsem umówione spotkanie. "Oto i natura ludzka" – orzekł filozoficznie Goebbels, naśmiewając się w duchu z małowiernych towarzyszy partyjnych. Jedynie wielokrotnie oczerniany Robert Ley wykazał siłę charakteru, zatelefonował bowiem do niego i zapytał, czy i w jaki sposób mógłby mu pomóc – był to akt prawdziwego współczucia, o którym Goebbels często później wspominał.

13 czerwca w piątek, Hitler powrócił do Berlina. Dla zachowania pozorów Goebbels nie przybył ani wtedy ani nazajutrz na zwyczajowy obiad do Kancelarii Rzeszy. Jednakże w niedzielę, w strumieniach rzęsistego deszczu, podjechał pod tylne wejście gmachu, ukryty za rozłożonym egzemplarzem "Borsenzeitung". Schaub wspomniał, że Goebbels wraz z Hitlerem zaśmiewali się głośno czytając rzeczony artykuł.

#iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #historia

Data: 17.09.2020 22:48

Autor: judenfreiEurope

Japońscy oficerowie i szeregowi posuwali się do kanibalizmu, żywiąc się nie tylko zwłokami wrogów. Ludzkie mięso uważano za niezbędne źródło pożywienia i organizowano "wyprawy łowieckie" w celu zdobywania go. W Nowej Gwinei Japończycy zabijali, ćwiartowali i zjadali przedstawicieli lokalnej ludności oraz robotników przymusowych, a także australijskich i amerykańskich jeńców, określanych mianem "białych świń" – w odróżnieniu od azjatyckich "czarnych świń".

Gotowali i spożywali mięsiste części ciała oraz mózgi i wątroby ofiar. Choć japońscy dowódcy zabraniali swoim podwładnym zjadania zmarłych i poległych ziomków, japońskich żołnierzy takie zakazy nie powstrzymywały przed tym procederem. Sporadycznie wybierali na ofiarę któregoś z kolegów, najczęściej tego, który nie chciał jeść ludzkiego mięsa, albo uprowadzali jakiegoś żołnierza z innej jednostki. Japończycy odcięci w nieco późniejszym okresie wojny na Filipinach przyznawali, że bali się "nie partyzantów, ale własnych żołnierzy"

Nie inaczej było w Chinach. Japończycy, którym brakowało prowiantu, traktowali przedstawicieli miejscowej ludności oraz jeńców i więźniów jako źródło pożywienia. Japoński żołnierz Masayo Enomoto przyznał się później do zgwałcenia, zamordowania i poćwiartowania pewnej młodej Chinki. "Starałem się wybierać te kawałki, na których było dużo mięsa" – zeznał. Potem podzielił się ludzkim mięsem z kolegami z oddziału. Opisał je jako "dobre i delikatne. Myślę, że było smaczniejsze od wieprzowiny".

Po oficjalnej kapitulacji Japonii, Generał MacArthur powierzył australijskim wojskom niewdzięczne zadanie likwidacji na Nowej Gwinei i Borneo pozostałych punktów japońskiego oporu. Z raportów później zebranych przez amerykańskie władze wojskowe oraz australijski Wydział Badania Zbrodni Wojennych wynikało niezbicie, że "rozpowszechniony wśród japońskich żołnierzy podczas wojny w Azji i na Pacyfiku kanibalizm nie ograniczał się jedynie do odosobnionych przypadków tego rodzaju".

Ów proceder traktowania więźniów jako "ludzkie bydło" bynajmniej nie byl skutkiem załamania się dyscypliny. Zazwyczaj wprowadzali go oficerowie. Poza aliantami czy chińczykami, ofiarami padali też Hindusi, którzy odmawiali wstąpienia do Indyjskiej Armii Wyzwoleńczej. Pod koniec wojny Japończycy podtrzymywali tych Hindusów przy życiu, aby móc ich zabijać i zjadać po kolei. W trosce o reakcje rodzin żołnierzy, którzy polegli w wojnie na Pacyfiku, alianci utajnili wszelkie informacje na wspomniany temat, a kwestia kanibalizmu nie znalazła się też w aktach oskarżenia wniesionych pod obrady tokijskiego Międzynarodowego Trybunału Wojskowego dla Dalekiego Wschodu w 1946 roku.

Japońskich żołnierzy wychowywano w warunkach typowych dla zmilitaryzowanego społeczeństwa. Mieszkańcy całych wsi lub kwartałów domów w miastach zazwyczaj uroczyście żegnali poborowych powołanych do wojska. Tak więc żołnierze na ogól walczyli o honor swoich rodzin i lokalnych społeczności a nie za cesarza, jak zazwyczaj uważano w krajach Zachodu.

Podstawowe szkolenie w siłach zbrojnych obliczone było na eliminację wszelkiego indywidualizmu. Podoficerowie nagminnie znieważali i bili rekrutów, ażeby uczynić ich twardszymi i by ich prowokować, co z kolei wywoływało rodzaj reakcji pokrewnej do efektu domina – upokarzani japońscy żołnierze wyżywali się z kolei na jeńcach i cywilach pokonanego wroga. Wszystkich młodych Japończyków już od szkoły podstawowej utwierdzano w przekonaniu o tym, że Chińczycy są znacznie gorsi od ,,boskiej rasy" japońskiej, że są ,,gorsi od świń".

(…) W Nankinie rannych Chińczyków dźgano bagnetami tam, gdzie leżeli. Oficerowie kazali jeńcom klękać w rzędach, a potem kolejno ścinali im głowy samurajskimi mieczami. Szeregowcom rozkazywano ćwiczenie się w atakowaniu bagnetami na tysiącach chińskich wieźniów skrępowanych lub przywiązanych do drzew. Każdy, kto odmawiał wykonania takiego rozkazu, był katowany przez przełożonego podoficera.

John Rabe, niemiecki przedsiębiorca z firmy Siemens, który organizował międzynarodową strefę bezpieczeństwa w Nankinie, informował;

,,Nijak nie mogę pojąć postępowania Japończyków. Z jednej strony chcą się cieszyć uznaniem i być traktowani jak mocarstwo, na równi z europejskimi potęgami, a z drugiej przejawiają obecnie taką brutalność, surowość i bestialstwo, które przyrównać można tylko do postępków hord Czyngis-chana"

#4konserwy #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu

Data: 17.09.2020 22:40

Autor: judenfreiEurope

Las Hurtgen, rozciągający się na południowy wschód od Akwizgran, był mrocznym skupiskiem gęstych sosnowych zagajników, gdzie trzydziestometrowe sosny porastały skromne zbocza. Amerykanie nieustannie gubili się w tych budzących grozę gęstwinach. Uznali ten region za "widmowy, nawiedzony, odpowiedni dla czarownic". Rozpadliny i gęsto rosnące drzewa uniemożliwiały użycie czołgów lub ich niszczycieli, które dotąd wspierały alianckich żołnierzy w walkach. Obszar nie sprzyjał też działaniom amerykańskiej artylerii czy myśliwców bombardujących. Z kolei dla 275. Dywizji Piechoty, świetnej w maskowaniu, korzystaniu z podziemnych schronów, min i pułapek, był to teren idealny do prowadzenia obrony.

Niemiecka taktyka była bezlitośnie prosta. Zależało im na zadaniu przeciwnikowi maksymalnych strat. Niemieccy żołnierze zdawali się przejawiać diaboliczne uzdolnienia w przygotowaniu wszelkiego rodzaju pułapek i potrzasków, w rodzaju min z drutami rozciąganymi tuż nad ziemią i niesławnych przeciwpiechotnych Schu-mine, które urywały stopę pod wpływem nacisku na grunt. Wszystkie leśne przecinki i ścieżki były zaminowane i zatarasowane przez ścięte drzewa.

Kolejne ataki kończyły się fiaskiem. Drużyny aliantów i plutony ciągle się gubiły, dodatkowo nieustannie padało. Podłoże było podmokłe a okopy wypełnione wodą. Amerykańscy żołnierze ciągle cierpieli z podowu przemoczonych stóp, bardzo wielu nabawiło się dyzenterii. Duże zaniepokojenie wśród dowództwa wzbudzał wzrost liczby ucieczek z linii frontu, załamań nerwowych, samobójstw, samookaleczeń i dezercji.

Szeregowiec Eddie Slovik z 28. Dywizji w Hurtgen był jedynym amerykańskim żołnierzem rozstrzelanym przez pluton egzekucyjny US Army podczas całej wojny. Łącznie w lesie Hurtgen Amerykanie stracili 33 tysiące ludzi, czyli ponad 1/4 żołnierzy uczestniczących w tych zmaganiach.

#gruparatowaniapoziomu #4konserwy #iiwojnaswiatowa

Data: 17.09.2020 21:48

Autor: judenfreiEurope

Wspólna etymologia Słowian i ludów irańskich

Na szczególną uwagę zasługuje tutaj sąsiadowanie dawnych Słowian, w szczególności z ludami irańskimi, co ma istotne znaczenie dla komparatystyki religioznawczej. Sąsiedztwo przebiegało na północ od Morza Czarnego i zostało przerwane dopiero w pierwszych stuleciach naszej ery. Prasłowianie graniczyli tam w II tysiącleciu p.n.e. z dość zróżnicowaną wspólnotą językową irańsko-scytyjską. W pierwszym tysiącleciu, zapewne od VIII/VII wieku p.n.e. reprezentowali ją, niemający bezpośredniego styku z Prasłowianami, raczej prymitywni Scytowie, a po nich, począwszy od III wieku p.n.e. – Sarmaci, których współżycie ze wschodnią grupą ludów prasłowiańskich i osobno z Prabałtami mogło przybierać nawet formy koegzystencji politycznej i kulturowej.

Wpływ irański na ludy słowiańskie dokonywał się na wspólnym podłożu indoeuropejskim, wzbogaconym przez treści swoiste wspólne odtąd Irańczykom i Prasłowianom, co wyróżnia ich razem spośród innych grup indoeuropejskich. O ile imiona bóstw irańskich, w szczególności sarmackich, pozostawały prawie niezauważone przez Prasłowian, o tyle istnieje wspólny irańsko-słowiański zasób słów wyrażających życie duchowe. Wkład irański w słownictwo słowiańskie – około trzydzieści słów – tym bardziej interesuje, że określa płaszczyznę stosunków jaka ukształtowała się pomiędzy obiema społecznościami.

Przyjrzyjmy się niektórym z tych zapożyczeń, wykrytych przez Andre Meilleta, Jana Rozwadowskiego, Romana Jakobsona, Jerzego Kuryłowicza i Kazimierza Moszyńskiego. Irańczycy i Prasłowianie usunęli ze swojego słownictwa religijnego protoindoeuropejski termin dla "nieba" i "boga jasnego nieba" – *dieus. Jedni i drudzy przeprowadzili to, co Jakobson nazywa "swoistą rewolucją religijną". Zamienili mianowicie *dieus na oznaczenie "nieba" wyrazem pierwotnie znaczącym "chmura", mianowicie irańskim "nebah" (słowiańskie nebo, polskie niebo)

Przymiotnik *deiwos, utrzymany w innych językach indoeuropejskich do określenia tego, co niebiańskie i boskie, Irańczycy i Słowianie używają w innym sensie, posługując się nim w odniesieniu do istot demonicznych lub dziwnych, zdumiewających (irańskie daeva, słowiańskie div poświadczony też poza dziwem w słowiańskiej demonologii wyrazami divozena, polska dziwożona).

Ludy irańskie posługują się terminem baga, a słowiańskie wyrazem bog – zarówno dla "dobra", "bogactwa" jak i jego nadprzyrodzonego rozdawcy "boga". Co najdziwniejsze, inskrypcja Dariusza mówi; "bagahja radi", "dla boga", a więc tak, jak w jakiejś skamielinie językowej trwa do dziś dnia w języku rosyjskim boga radi.

Pole semantyczne wyrazu bóg i wyrazów zbliżonych jest w językach słowiańskich szerokie i obejmuje manifestacje bogactwa, dostatku rzeczy, zwłaszcza zboża, co w folklorze słowiańskim oznacza się jeszcze trzema innymi wyrazami o zabarwieniu mitologicznym. Jeden z nich to raj ( z irańskiego ray) który zanim posłużył do oznaczenia nieba w zaświatach, mógł być, jak w pieśni białoruskiej, istotą boską (Raj, Rajek), podobnie jak personifikowane Dobro oraz Spor (spor, por.sporzyć, przysporzyć). W ten sposób wpływ irański, szczególnie wydajny w wyrazie bóg, mógł ułatwić ludom słowiańskim podtrzymywanie idei aktywnej postaci bóstwa.

#ciekawoski #religia #gruparatowaniapoziomu #polska #slowianie

Prof. Rutkowski: Epidemia jest wyolbrzymiona.

Data: 16.09.2020 12:11

Autor: KonfederataRN

youtube.com

Prof. dr hab. n. med. Ryszard Rutkowski o sytuacji pandemicznej w Polsce w kontekście działań rządu. Stwierdza, że maski bawełniane nie chronią osoby przed koronawirusem, a jednocześnie choroba bezobjawowa jest czymś sprzecznym z wiedzą medyczną. Jednocześnie nasz gość podkreśla, że nie wiadomo, ile osób zmarło na covid-19, ponieważ nie były wykonywane sekcje zwłok zarażonych. Na razie wiadomo, że ok. 300 osób zmarło nie mając chorób współistniejących. Lekarz krytykuje działania obecnego ministra zdrowia Adama Niedzielskiego. Negatywnie odnosi się również do działań Światowej Organizacji Zdrowia. Według prof. Rutkowskiego jest to instytucja w dużej mierze polityczna.

#bekazlewactwa #covid19 #covid1984 #plandemia #gruparatowaniapoziomu

Data: 15.09.2020 13:19

Autor: Bomfastic

Ciekawostka na dziś.

Jak lurki myślą więcej ludzi zabito, czy więcej popełniło samobójstwo?

Chwilę się zastanów nad tym pytaniem zanim przejdziesz dalej ( ͡º ͜ʖ͡º)

Zdecydowanie większa szansa jest na to, że udzielisz odpowiedzi, że zabitych ludzi jest więcej niż samobójców. Jednak jest to błąd. W samej Polsce w 2019 roku samobójców było 10x więcej (!!!!!!) niż zabitych.

Jednym z wyjaśnień tego zjawiska czemu myliśmy, że zabójstw jest więcej, jest heurystyka dostępności. Polega ona na tym, że przypisujemy większą szansę zdarzeniu, które jest łatwiej dostępne naszej świadomości.

No dobra, ale co to ma do samobójców i zabójstw? Odpowiedź jest banalna, morderstwo jest bardziej medialne i bardziej szokuje, dlatego często pojawia się informacja o morderstwie. O samobójstwie mówi się tylko w sytuacji targnięcia się na swoje życie przez kogoś znanego.

Heurestyka dostępności opracowana została przez Daniela Kahemana, Amosa Tverskyego i Paula Slovica. Panowie Kahneman i Tversky mają na swoim koncie sporo opracowanych heurystyk.

#psychologia #nauka #gruparatowaniapoziomu

Data: 12.09.2020 18:03

Autor: KonfederataRN

Jak myślicie – dlaczego od około 60 lat:

– nauka stoi praktycznie w miejscu, nie ma żadnych przełomowych wynalazków a jedynie odcinanie kuponów oraz rzeczy typu "gender studies" czy pralnie pieniędzy typu zderzacze "hadronów";

– nie istnieje w zasadzie sztuka – piękna i poruszająca, inspirująca i (w pozytywnym znaczeniu) eskapistyczna – mamy za to kobietę stojącą w gównie #pdk oraz "artystów" "performance", którzy, za przeproszeniem, metalowym chujem uderzają w metalowe pręty i to jest nazywane "sztuką";

– honor, bohaterskie postawy, patriotyzm czy konserwatyzm nazywane są "faszyzmem" czy "szowinizmem" – mamy za to promowanie pedalstwa, czarnuchów i pizdeczek w rurkach, które w razie wojny nawet nie byłyby w stanie unieść plecaka i karabinu, nie wspominając o prawdziwej walce;

– coraz więcej ludzi daje sobie wyprać mózgi ateistom, którzy z nienawiści do Boga uczynili swoją religię, a łaknącemu wyższych wartości człowiekowi wciskają protezy, karykatury tych wartości, takie jak "tolerancja" czy "ogólnoświatowe braterstwo", a dla zabicia jakichkolwiek uczuć religijnych forsowana jest np. teoria ewolucji, według której jesteś nie stworzonym na obraz i podobieństwo Boga Człowiekiem, a małpą.

Cóż takiego zdarzyło się ponad pół wieku temu?

#bekazlewactwa #takaprawda #gruparatowaniapoziomu

Dr Martyka: Śmiertelność z powodu innych chorób jest znacznie wyższa, niż w wyniku zakażenia Covid

Data: 08.09.2020 08:01

Autor: KonfederataRN

nczas.com

Na swoim Facebooku kierownik oddziału obserwacyjno-zakaźnego w Dąbrowie Tarnowskiej dr Zbigniew Martyka odniósł się do mniemanej pandemii koronawirusa. Lekarz wskazał, że nałożone w związku z nią obostrzenia powodują więcej szkody niż pożytku. Jak stwierdził, „zastraszenie jest częścią polityki”.

#bekazlewactwa #covid1984 #plandemia #gruparatowaniapoziomu

Bitwa o Gdańsk 1945 - wspomnienia

Data: 31.08.2020 16:00

Autor: VBN53

wiekdwudziesty.pl

Dzięki uprzejmości pana Daniela Zdrojewskiego publikujemy wykonane przez niego tłumaczenie wspomnień niemieckiego oficera, Heinza Voellnera z walk o Gdańsk w 1945 roku. Wspomnienia zostały pierwotnie opublikowane w 1984 roku w czasopiśmie “Unser Danzig” w artykule pod tytułem “Die Abwehrkämpfe westlich Oliva und Zoppot Mitte März 1945”, którego skany na Pomorskim Forum Eksploracyjnym umieścił administrator forum o nicku Kazik.

#gdansk #iiwojnaswiatowa #historia #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu

Jagdpanzer 38(t) Hetzer

Data: 22.08.2020 15:34

Autor: VBN53

wiekdwudziesty.pl

Podczas II wojny światowej niemiecka armia posiadała w swoim arsenale wiele modeli dział samobieżnych, w tym niszczycieli czołgów. W pierwszych latach konfliktu pojazdy te były konstrukcjami improwizowanymi, jak na przykład opisany szerzej w osobnym artykule Panzerjäger I. Niszczyciele czołgów miały stawić czoła często liczniejszym jednostkom pancernym nieprzyjaciela, a także wspierać działania innych formacji wojskowych.

#historia #iiwojnaswiatowa #militaria #iiirzesza #niemcy #czolgi #wot #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu

BT-1000 prototypowa bombotorpeda III Rzeszy

Data: 18.08.2020 16:49

Autor: VBN53

wiekdwudziesty.pl

W zbiorach Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni znajduje się niezwykły eksponat z okresu II wojny światowej. W grudniu 2017 roku zaprezentowano zrekonstruowaną niemiecką bombotorpedę BT-1000. Pod koniec 2016 roku w lesie w Babich Dołach odnaleziono głowicę BT-1000 i poddano ją renowacji oraz dołączono silnik znajdujący się już wcześniej na stanie muzeum.

#polska #gdynia #muzeum #iiwojnaswiatowa #militaria #bron #ciekawostkihistoryczne #historia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki

Data: 16.08.2020 12:27

Autor: Scorpjon

#liturgicznywykop

Laudetur Iesus Christus, siostry i bracia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj wam opowiem o tym co ja noszę na sobie, gdy posługuję na Świętej Liturgii.

Dlaczego Scorpjon chodzi w sukience i sznurku? – czyli o szatach Liturgicznej Służby Ołtarza ( ͡° ͜ʖ ͡°)

*Szatą liturgiczną wspólną dla wszystkich szafarzy wyświęconych i ustanowionych jakiegokolwiek stopnia jest alba, przepasana na biodrach paskiem, jeżeli nie jest uszyta w taki sposób, że przylega do ciała nawet bez paska. Jeżeli alba nie osłania dokładnie zwykłego stroju koło szyi, przed przywdzianiem alby należy nałożyć humerał. Alby nie można zastępować komżą, nawet nałożoną na sutannę, wtedy gdy wkłada się ornat lub dalmatykę albo gdy zamiast ornatu czy dalmatyki używa się samej stuły.*

Z OWMR 336.

Jednym zapisem idzie zaorać pseudoteorie, co niektórych "liturgistów" co to upierają się, że po Vaticanum II nikt liturgicznie nie nosi alby, no bo bez humerału. A OWMR mówi jasno, że gdy alba nie osłania dokładnie stroju codziennego koło szyi, to tylko wtedy ( ͡° ͜ʖ ͡°) ale co ja tam wiem ( ͡º ͜ʖ͡º)

To teraz pochylmy się nad każdym elementem mojego ubioru z osobna:

alba, to długa biała szata, wywodząca się z dawniej noszonych tunik. Albus (nie ten co dziecku z blizną kazał pokonać seryjnego mordercę i psychopatę #pdk po łacinie znaczy "biały" i odnosi się do symboliki szaty, która oznacza przystąpienie do Liturgii z czystym sercem właśnie. Można to rozpatrywać jako nawiązanie do Objawienia św. Jana: To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili (Ap 7,14b), nawiązanie do Koheleta wzywającego do noszenia białych szat na znak radości i niewinności (Koh 9,8).

Przy zakładaniu alby dawniej odmawiano następującą modlitwę:

Przyodziej mnie, Panie, i oczyść moje serce, abym obmyty Krwią Baranka cieszył się wieczną radością.

Przy okazji słów kilka o komży, czyli po prostu skróconej albie. Powstała pierwotnie jako element stroju chórowego (noszonego podczas wspólnotowego sprawowania Liturgii Godzin, gdy samemu się nie przewodniczyło), potem przyjęła się na mszy świętej. Powinno się ją nakładać na sutannę / sutanellę, a nie na bezczela na flanelową koszulę i wytarte dresy.

Prywatnie jestem za niemal całkowitym wycofaniem komży jako stroju liturgicznego. Ani tego przepasać nie idzie, ani to nie przykrywa stroju codziennego tak dobrze jak alba, ani nic. A uważam, że głębszą symbolikę ma komplet alba + cingulum + humerał, niż komża + sutanella. Ale to moje prywatne gdybania

cingulum, czyli z łac. pasek, to sznurek (XD), którym powinno się przepasać albę. Ponownie, geneza praktyczna i codzienna. Alby były dosyć luźne i co by wyglądały i nie przeszkadzały to przewiązanie się paskiem / sznurkiem było konieczne. Obecnie co raz częściej szyje się alby tak, aby przylegały do ciała nieco bardziej i żeby nie było konieczności używania cingulum. Choć ja uważam, że nie powinno się rezygnować z tego elementu stroju liturgicznego.

Wracając do cingulum, pierwotnie był paskami tkaniny na szerokość ok 5-6 cm, dopiero koło XVII wieku zastąpiono je plecionymi sznurami. Symbolikę tej szaty, ponownie, świetnie zaznacza modlitwa, jaką przed reformą z 1970 kapłan musiał odmawiać, przy zakładaniu go na albę, a jaką dzisiaj kapłani i posługujący mogą (i może nawet powinni) nadal:

Przepasz mnie, Panie, pasem czystości i zgaś we mnie ogień pożądliwości, aby królowały we mnie cnota wstrzemięźliwości i czystości.

humerał, czyli hełm zbawienia. To określenie zostało zaczerpnięte z 6 rozdziału Listu do Efezjan (Ef 6,11-12) i przypisano je właśnie tej szacie, będącej kwadratowym kawałkiem lnianej tkaniny z dwiema tasiemkami. Zakłada się go zawsze pod albę. Okrywa nim się ramiona i owija szczelnie okolice szyi tak by strój codzienny nie wystawał spod szat liturgicznych. Geneza, jak to zwykle bywa, codzienna. W starożytności ówczesne elity w podobny sposób nosiły ozdobne chusty. Ta szata, przede wszystkim pełni funkcję praktyczną: jak już wspomniałem zasłania strój codzienny pod szyją, wchłania pot, co by nim nie przechodził kołnierz alby, stuły czy sutanny (a te nie tak znowu łatwo się czyściło i prało dawniej). Wracając do symboliki, znowu, świetnie ją zaznacza odmawiana modlitwa:

Włóż, Panie, na głowę moją przyłbicę zbawienia dla odparcia wszelkich napaści szatańskich.

Sam nie noszę zazwyczaj humerału. Nie chcę korzystać z parafialnych, a swój od roku się zbieram by uszyć. I chyba koniec z opierniczaniem się, bo no… ileż można (╯°□°)╯︵ ┻━┻

Na koniec jeszcze słów kilka o kolorach. Dawniej normalnym było, że alba, komża, humerał, cingulum są białe i kropka. Wyjątkiem było tylko cingulum czerwone, które nosić można było jedynie z albą pontyfikalną (taką, którą mógł nosić jedynie biskup / prałat). Obecnie trendów co do kolorów cingulum jest kilka przynajmniej. Dwa główne nurty to ten tradycyjny, już opisany i "nowoczesny" gdzie cingulum zakłada się w kolorze liturgicznym dnia. Co do humerałów i alb, na szczęście nadal pozostają białe, ale co raz częściej są (moim zdaniem zbędnie) zdobione haftami we wszystkich kolorach tęczy etc.

Dalmatyki lektorskiej nie opiszę, bo ten syf powinien zniknąć ze wszystkich parafii, gdyż jest wprost przeciw zapisom w Redemptoris Sacramentum punkt 153.

Na zdjęciu: sposób noszenia humerału

#gruparatowaniapoziomu #katolicyzm #liturgia #kosciol #ciekawostki

Armata wz. 1897 – „Koń roboczy” artylerii w wojnie polsko-bolszewickiej

Data: 15.08.2020 16:40

Autor: VBN53

defence24.pl

W zmaganiach polsko-bolszewickich o sukcesach czy porażkach naszej armii decydowało wiele czynników. Ostateczna wygrana to wynik nie tylko bohaterskiej postawy żołnierzy i całego narodu, ale również doskonałego przygotowania kadry oraz efektywnego wykorzystywania, nowoczesnego uzbrojenia. W artylerii tego okresu dominowała 75 mm armata wz. 1897. Działo doskonale nadające się do prowadzenia manewrowej wojny, jaką niewątpliwie były zmagania z sowiecką Rosją.

#polska #historia #ciekawostkihistoryczne #militaria #bron #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu

Armia Czerwona na polskim „Dzikim Zachodzie” na przykładzie Ziemi Jeleniogórskiej

Data: 14.08.2020 14:22

Autor: VBN53

wiekdwudziesty.pl

Tzw. Ziemie Odzyskane w oczach polskich osadników jawiły się niczym legendarny Dziki Zachód. W pewnym stopniu przyczyniła się do tego zwycięska Armia Sowiecka, przy czym jej obecność kojarzona jest zazwyczaj z pierwszym, „trofiejnym” etapem, podczas gdy drugi z okresów – zwłaszcza dla nowych, polskich włodarzy – przybrał zgoła zaskakujący i powszechnie dotąd niewiele znany obrót.

#historia #ciekawostkihistoryczne #zsrr #gruparatowaniapoziomu #iiwojnaswiatowa

Prawo Bernoulliego i paradoks hydrostatyczny

Data: 12.07.2020 15:38

Autor: Bethesda_sucks

youtube.com

Prawo to wyjaśnia dlaczego samolot lata, piłka w strumieniu powietrza suszarki ustawionej pionowo nie spada, parasol na wietrze jest odginany do góry, wiatr zrywa spadziste dachy i porywa je w górę choć nie wieje z dołu, a Kubacki lata na 250 m.

Stosunkowo wiele osób zna to prawo (każdy kto miał mechanikę płynów czy nawet fizykę ogólną), ale znacznie mniej je rozumie. Powyższy film bardzo dobrze tłumaczy dlaczego płyn (ciesz lub gaz) wtłaczany do rury o zmieniającym się przekroju na odcinku węższym wywiera niższe ciśnienie niż na szerszym, choć wydawać by się mogło, że powinno być inaczej (w końcu gdy tniemy wodą strumień jest cieniutki, prawda?).

Prawo to jest często tłumaczone wykorzystując zwężkę Venturiego (bierze się układ doświadczalny np. z trójnikiem ogrodowym), ale nawet wówczas nie jest wytłumaczone co tak dokładnie się dzieje. Na tej symulacji jest to moim zdaniem przedstawione lepiej.

#nauka #fizyka #liganauki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #prawo

Data: 28.06.2020 10:05

Autor: Bethesda_sucks

Kilka(set) słów prawdy o Murzynach autorstwa Kazimierza Nowaka z książki "Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd", która ukazała się za pośrednictwem wydawnictwa DM Sorus. Książka została opracowana przez Łukasza Wierzbickiego, który zebrał listy Kazimierza Nowaka w całość. Książka jest bardzo ciekawa, a do tego zaskakująco aktualna, choć relacje pochodzą z lat 1931-1936.

Wybrałem tylko garstkę fragmentów, które obnażają "inteligencję" Murzynów oraz ich mentalność jednak nawet ta próbka pokazuje gdzie leży problem z czarnymi i dlaczego ustępowanie im jest destrukcyjne zarówno dla nas jak i dla nich.

Fragmenty książki "Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd" Kazimierza Nowaka redagowana przez Łukasza Wierzbickiego:


"W ogóle trudno sobie wyobrazić, ile Murzyn potrafi zjeść. Zatrzymany kiedyś ulewnym deszczem (…) stałem się świadkiem uczty trzech starców, której rezultatem było zjedzenie całego wołu, i to w ciągu zaledwie trzech dni! Jedli, piekli, gotowali i jedli, a ich tatuowane brzuchy rozdęły się potwornie, jednak nie pękły.

Jeść dużo, obojętnie co – to rozkosz Murzyna, a potem położyć się w cieniu strzechy i trwać bezmyślnie godzinami. I mieć dużo żon, a potem dużo dzieci, które przeważnie w młodym wieku umierają ze względu na klimat, a także z powodu braku wszelkiej opieki, jak również z chorób wenerycznych, które po rodzicach dziedziczą. Do tych licznych rodzin dochodzą jeszcze niewolnicy, którzy sami dobrowolnie sprzedają się, niewolnictwem swoim spłacając zaciągnięte długi.

Tutejszy Murzyn to duże dziecko. Wystarczy przypatrzyć się, co robią z pieniędzmi w dzień wypłaty. Idą do sklepów i cokolwiek zobaczą kolorowego, kupują bez specjalnej potrzeby: chustki ze sztucznego jedwabiu, biżuterię z kauczuku, korale, przywożone z Europy stare ubrania, lusterka, łańcuszki, wszelką najgorszą tandetę. Biorą, płacąc każdą żądana cenę. A gdy który trochę więcej grosza naraz do ręki dostanie, kupuje nową żonę.

Murzyn nie zna troski o jutro, w ogóle o niczym nie myśli. Jest to bowiem naród, który potomnym nigdy nic nie pozostawiał, a można przekopać całą Afrykę murzyńską i żadnego śladu po zmarłych się nie znajdzie. Żyją w kapanach z chrustu, jak przed wiekami, tak samo jak ich praojcowie nago chodzą, a dziś, gdy warunki im się trochę polepszyły, kupują biżuterię kauczukową i trwonią pieniądze.

(…)

Ogólnie trzeba korzystać z usług tłumaczy, bo Murzyn, widząc człowieka, który go nie rozumie, staje się butny i trzeba mieć dużo zimnej krwi, aby nie doszło do bójki, która przy bezwzględnej większości czarnych mogłaby się skończyć tragicznie.

Nieprzyjemna sytuacja spotkała mnie w osadzie Adrange. Skradziono mi aparat fotograficzny, co było dla mnie ciosem nad wyraz dotkliwym. Do złości dołączyło uczucie wstydu, że dałem się okraść w biały dzień – złodzieje wybili okno, podczas gdy ja siedziałem przed drzwiami i gotowałem kolację. Obiecywałem znaleźne, ale Murzyni wzruszali tylko ramionami. (…)

(…) Murzynki całe dnie poświęcają układaniu najbardziej fantastycznych fryzur, szytych, klejonych kałem lub układanych niby rogi bawołu, antylop czy innych zwierząt. Może mają one swój urok i murzyński sens estetyczny, ale nieraz śmieszą raczej, a dla samych kobiet bywają torturą, siedliskiem pasożytów i brudu (…)

(…) Mistrz ceremonii, władca dusz tej pogańskiej gromady dzikusów, unosi w dłoniach dwa narzędzia: kawałek drewna, rodzaj klina i zwykłą siekierkę murzyńską. Dziewczyna siedząca przed czarownikiem otwiera szeroko usta. Do górnych zębów mistrz przykłada klin, którego szerokość odpowiada szerokości sześciu zębów. Jedno uderzenie siekierką w przeciwny koniec klina – dalej uśmiechnięta dziewczyna wypluwa razem z krwią sześć zdrowych, pięknych, białych zębów. (…)

(…) Taki czarownik jest jedynym autorytetem Murzyna i bez jego wskazówek tubylec nie zrobi ani kroku. Hiena idzie za węchem, szakal, choć bojaźliwy, łapie uchem każdy dźwięk i idzie nieomylnie w stronę żeru, a Murzyn? Wybierając się na polowanie, przede wszystkim wstępuje do czarownika, aby zakląć swą dzidę i uzyskać amulet. A choć go potem bawół poszarpie rogami, nie ma żalu, że polowanie się nie udało, bo czarownik zawsze mu wytłumaczy, kto w tym wypadku poniósł winę, czy jakiś przodek zmarły, czy zły duch, czy wreszcie sam łowca. (…)

(…) Oto są bowiem w Afryce także dziwni biali, którzy dają, zamiast brać. Uczą wiary w jedynego Boga, a także jak pracować. Idzie to opornie, bo Murzyn od stworzenia świata nigdy dla siebie nie pracował. Może jednak czarni obudzą się w końcu. (…)

(…) Aby się o tym przekonać, wystarczy przypatrzyć się Murzynom w dniu wypłaty. Wprost od kasy zdążają ku sklepom, łącząc się po drodze z czekającymi już na nich żonami czy przyjaciółkami. Posiadając kilkanaście szylingów w garści, chcieliby zakupić wszystkie towary w sklepie. Oglądają koce, bieliznę, jedwabie, gramofony, zegarki i taniutką biżuterię czeską. Wybierają, przebierają, grzebią między towarami, każą sobie pokazać jak wygląda pięć jardów jakiegoś materiału, a w końcu kupują to, co najbardziej nęci ich wzrok, a najmniej potrzebne jest im do życia.

(…) Przyglądałem się scenie kupowania trzewików. Klient obejrzał dziesięć par, każdą przymierzył, obejrzał nogę w lustrze, w końcu wybrał jedną parę trzewików i zapytał o cenę. – Dwadzieścia pięć szylingów – odrzekł kupiec. Murzyn dał dziesięć szylingów, kupiec opuścił na dwadzieścia i targ trwał prawie godzinę, aż w końcu Murzyn zabierał się do wyjścia, by szczęścia popróbować w innym sklepie. To oczywiście oznaczało stratę klienta, kupiec więc szybko przyjął dziesięć szylingów i zapakował towar w ładny karton, owinął we wzorzysty papier, przewiązał jaskrawą wstążką i wręczył Murzynowi, który natychmiast wyszedł ze sklepu. Nie upłynęło nawet pół godziny, a czarny wbiegł do sklepu zdyszany i uderzając się ręką po prawej nodze, wyjąkał: – Panie, na tę nogę nie ma trzewika, nie ma trzewika, panie! Kupiec na to stwierdził z całym spokojem, że rzeczywiście trzewika tego nie ma, bo przecież klient zapłacił tylko za jeden, a nie za dwa, i żąda dopłaty pięciu szylingów, na co Murzyn zgadza się oczywiście, bo przecież lewy trzewik ma już na nodze.

Inny klient kupował nici, ale zastrzegł sobie, że chce taką szpulkę, na której mało jest drzewa, a dużo nici. Kupiec prezentował różne szpulki, ale nie mógł kupującego przekonać, że ta właśnie ma tyle a tyle jardów nici. W końcu zaproponował Murzynowi wypróbowanie długości. Klient wziął w palce koniec nitki i ruszył w stronę wzgórz oddalonych od sklepu o kilka kilometrów. Szedł i szedł, a nitka ciągnęła się za nim, nie wiedział bowiem, że kupiec odciął ją i szpulkę odłożył na półkę. Dopiero pod wieczór chłopak powrócił zadowolony z długości nici, kupił szpulkę, ale zapłacić musiał za dwie, bo pierwszej nie przyniósł z powrotem! Wieczorami w dnie wypłaty odbywa się zawsze zabawa, urządzana za resztę nie wydanych jeszcze pieniędzy. Do rana słychać wtedy huk bębnów, wszyscy tańczą, radują się życiem, bo na co im pieniądze? Podatek już zapłacili, jutro dostaną codzienną kaszę, za tydzień znowu będzie wypłata."


#ksiazki #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #rowery #podroze #socjologia #takaprawda #4konserwy #bekazlewactwa

Książkę można kupić m.in. na Legimi: https://www.legimi.pl/ebook-rowerem-i-pieszo-przez-czarny-lad-kazimierz-nowak,b153800.html

Data: 19.05.2020 08:42

Autor: Ijon_Tichy

Porcja wiedzy na temat marksizmu kulturowego, specjalnie dla @Gwiazda_Poranna :) bez złośliwości. Szczerze zachęcam ciebie do zapoznania się z tematem. To dopiero ciekawa zajawka, bo wiedzy na ten temat jest całe morze.

Manifest z Ventottene – data powstania 1941 r.; autorzy: Altier Spinelli, Ernest Rossi i Eugenio Colorni, włoscy socjaliści (komuniści) przedstawili w nim wizję, ku jakiej powinna ich zdaniem zmierzać Europa.

– Manifest jest jedną z fundamentalnych inspiracji dla dzisiejszej szeroko rozumianej lewicy w Unii europejskiej, która od wielu lat dominuje na politycznej arenie UE. Jego autorzy zakładają federalizację Europy, niezależnie od woli mieszkańców kontynentu. Manifest napisany jest w marksistowskim duchu, jest całkowicie przesiąknięty ideą marksistowską.

Na manifest powołuje się Komisja Europejska w swej „Białej księdze w sprawie przyszłości Europy. Refleksje i scenariusze dotyczące przyszłości UE-27…” [ec.europa.eu].

– W 2011 roku w Parlamencie Europejskim powstała tak zwana Grupa Spinellego. Na jej czele stanęli prominentni lewicowi politycy tacy jak Daniel Cohn-Bendit i Joschka Fischer. Główny budynek europarlamentu w Brukseli nosi właśnie imię Spinellego. Po wejściu do budynku spotykamy się z pracami artystycznymi na cześć Spinellego.

– W sierpniu 2016 r. na wyspie Ventotene hołd Spinelliemu oddali premier Włoch Matteo Renzi z prezydentem Francji Francois Hollande'em oraz kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Politycy złożyli na jego grobie kwiaty w kolorach UE: żółtym i niebieskim;

Jeżeli chodzi o treść manifestu, to zapraszam do przeczytania, a tutaj prezentuję naukowe opracowanie na jego temat: https://www.ordoiuris.pl/dzialalnosc-miedzynarodowa/napisany-w-duchu-marksistowskim-manifest-podstawa-dalszego-rozwoju-unii

– Redakcja naukowa: dr Tymoteusz Zych;

– Autorzy: prof. dr hab. Jacek Bartyzel, dr Filip Ludwin, Bartosz Zalewski, Konrad Dyda.

#marksizmkulturowy #marksizm #neomarksizm #uniaeuropejska #komunisci #socjalizm #lurkeruczy #gruparatowaniapoziomu

Popularne leki np przeciwbólowe, mieszają nam w głowach i mogą zmienić osobowość

Data: 14.05.2020 20:33

Autor: raptor

focus.pl

Okazało się np. że poziom społecznej integracji był najniższy u ludzi, którzy zażywali paracetamol codziennie lub kilka razy w tygodniu. Obniżał aktywność partii mózgu, które zarządzają empatią. Z kolei SSRI może u niektórych powodować kompulsywne zakupy, kleptomanię czy niepohamowany apetyt.

#nauka #psychologia #psychiatria #farmakologia #medycyna #gruparatowaniapoziomu

Radjabov rezygnuje z turnieju o mistrzostwo świata z powodu koronawirusa

Data: 06.03.2020 15:36

Autor: Bethesda_sucks

chess24.com

Radjabov zrezygnował z udziału w najbardziej prestiżowej imprezie szachowej (pomijając mecz o mistrzostwo świata) z powodu epidemii koronawirusa i fatalnego przygotowania FIDE na taką ewentualność. To niesamowicie szokujący news w szachowym świecie i bezprecedensowe wydarzenie.

Wyjaśnienie Radjabova:

*From March 15 to April 5 2020 I was supposed to take part in the World Championship Candidates Tournament in the Russian city of Yekaterinburg. As is well-known, a growing coronavirus epidemic is currently taking place all over the world. The World Health Organisation (WHO) declared the very highest level of epidemic – red. Many competitions and significant events around the world have been cancelled or moved to later dates due to the developing situation.

The World Chess Federation FIDE has implemented a series of prophylactic measures, but not all of them. It was announced that the Chinese players, their coaches and accompanying people would undergo a 14-day quarantine period in Russia. One of the Chinese players (Ding Liren), his coaches and the delegation really were placed in quarantine. However, the second player from China (Wang Hao) won’t undergo quarantine and will fly to the opening of the tournament from a country in which a coronavirus epidemic is growing by the day (Japan).

In addition, there’s no explanation from FIDE about how the tournament will proceed if any participant, or coach in contact with participants, or accompanying person, or journalists taking interviews, or arbiters, show signs of a cold, or Viral Respiratory Infection (VRI) or, God forbid, be confirmed as having the coronavirus. Will the participants be placed in quarantine, for how long, and how many stages will be needed for analysis and determining the definite presence or absence of the virus?

The Candidates Tournament is a chess marathon consisting of 14 rounds over the course of 22 days. Nobody has explained how the tournament will proceed during a global epidemic, what measures will be taken in case someone is found to have the virus or a common VRI and what measures will be taken regarding a participant or arbiter who falls ill. In connection with how complicated all those issues are I turned to FIDE with a request to postpone the tournament to a later date. That proposal was rejected. In connection to the above I felt that such conditions could impact the necessary level of concentration and mood required to play at the top of my game in such an important event as the Candidates Tournament and also be a possible health risk. As a result they replaced me with another participant.

* tl;dr

Wang Hao nie zostanie poddany kwarantannie i będzie sporym zagrożeniem dla pozostałych, a FIDE (światowa organizacja szachowa organizująca mistrzostwa świata w szachach) jest zupełnie nieprzygotowana na ewentualne zachorowania.

#sport #szachy #koronawirus #2019ncov #afera #gruparatowaniapoziomu

Data: 06.03.2020 14:07

Autor: Ijon_Tichy

Siema.

Progresywny rock wymaga od słuchacza skupienia, wczucia się, cierpliwego słuchania. Bo to muzyka na najwyższym poziomie.

@BlaziuBlaz wiem, że jesteś fanem Pink Floyd, więc progresywny rock nie jest ci obcy. Zachęcam więc do cierpliwego przesłuchania tej kompozycji. Najlepiej na słuchawkach, najlepiej będzie, jeśli znasz język angielski.

https://youtu.be/Bqdj46dM6Bo

#muzyka #progrock #sztuka

#gruparatowaniapoziomu

Rola Romana Dmowskiego w odzyskaniu przez Polskę niepodległości

Data: 30.01.2020 13:11

Autor: raptor

historykon.pl

Artykuł przedstawia zasługi Romana Dmowskiego w powstaniu niepodległego państwa polskiego. W tym celu muszę wskazać na ramy chronologiczne jego działalności, które obejmują lata 1904-1919. Państwami, w których Dmowski podejmował swoje działania na rzecz powstania niepodległej Polski były głównie: Rosja, Francja, Japonia i Stany Zjednoczone.

#nauka #gruparatowaniapoziomu #historia #ciekawostki #polska

Data: 20.01.2020 09:09

Autor: Ijon_Tichy

Cześć Lurki.

Jeżeli w swojej świadomości nie masz celu nadrzędnego, to według czego porządkujesz swoje działania?

Twoja każda aktywność musi do czegoś zmierzać.


Wołam @FiligranowyGucio bo zdaje się, że te tematy są ci bliskie.

Kiedyś siedziałem u kolegi na imprezie i przez przypadek zauważyłem na jego regale książkę Kazimierza Obuchowskiego pt.: "Adaptacja twórcza". Frazeologizm tych dwóch słów składał się w tytuł na tyle intrygująco, że chwyciłem za książkę. Okazała się ona być jedną z najlepszych książek, jakie kiedykolwiek przeczytałem. Serdecznie polecam tę książkę, która moim zdaniem nic nie straciła na wartości przez ponad 30 lat od jej napisania.

Po przeczytaniu książki stwierdziłem, że nadanie tytułu "adaptacja twórcza" świadczy o geniuszu autora.

Obuchowski rzuca niezwykle trafną myśl i stara się uchwycić i opisać sens całej psychologii, zaczynając od zaprezentowania jej historii, a kończąc na swoich błyskotliwych konkluzjach. Polecam tę książkę każdemu człowiekowi, który zastanawia się nad tym, "o co w tym wszystkim chodzi?"


#ksiazki #psychologia #gruparatowaniapoziomu #rozwojosobisty #samoswiadomosc

Po niemal 25 latach „Klub Ludzi Ciekawych Wszystkiego” znika z Dwójki

Data: 06.01.2020 20:30

Autor: Bethesda_sucks

sdrp.katowice.pl

Jeden z najbardziej wartościowych programów radiowych po 25 latach został zdjęty z anteny pomimo znakomitej słuchalności (najwyższa spośród audycji publicystycznych) i sporej rzeszy fanów. W programie poruszano tematy z takich dziedzin nauki jak fizyka, astronomia, biologia czy historia, a gośćmi programu byli wybitni naukowcy lub popularyzatorzy nauki. Polecam wszystkim odwiedzić stronę internetową programu i przesłuchać któryś z odcinków, np. https://www.polskieradio.pl/8/405/Artykul/658423,Zamiast-o-zen-pomyslcie-o-matematyce-czastek-elementarnych

#polska #polskieradio #gruparatowaniapoziomu #liganauki #tvpis #dobrazmiana #4konserwy

Zegary sterowane radiowo (RCC)

Data: 05.01.2020 15:30

Autor: Bethesda_sucks

i.imgur.com

Artykuł autorstwa Michaela A. Lombardiego wyjaśnia czym są RCC, jak działają i przede wszystkim jak są dokładne. Marketingowcy szumnie reklamują takie zegarki jako przenośne zegarki atomowe co oczywiście prawdą nie jest.

Oscylator RCC (ang. Radio Controlled Clock, zegar sterowany radiowo) to oscylator kwarcowy wykorzystujący zjawisko piezoelektryczne w krysztale kwarcu o częstotliwości drgań 32 768 Hz.

Zegar atomowy jest znacznie dokładniejszy, tam pod uwagę nie są brane kryształy, ale pojedyncze atomy i przejścia z niższego stanu na wyższy i odwrotnie. I tak sekunda jest definiowana jako "9 192 631 770 okresów promieniowania odpowiadającego przejściu między dwoma poziomami F = 3 i F = 4 struktury nadsubtelnej stanu podstawowego S1/2 atomu cezu 133Cs".

Źródło: https://tf.nist.gov/general/pdf/2429.pdf

#ciekawostki #nauka #fizyka #fizykacialastalego #gruparatowaniapoziomu #zegarki

RCC co pewien czas synchronizuje swój oscylator kwarcowy na podstawie sygnału radiowego zawierającego dokładny czas zegara atomowego w formie kodu BCD.

Pytanie brzmi – jak dokładne są więc zegarki sterowane radiowo?

Data: 28.12.2019 23:56

Autor: LadacznicoOdporny

Myślę, że gdy Lurker w jakiś sposób stanie się taką #gruparatowaniapoziomu to sam zacznie przyciągać nowych użytkowników. Jak widać ludzie tego potrzebują. Może to jest ten kierunek. Może to jest ta nisza. Nie portal ze wszystkim dla wszystkich, tylko portal z wyselekcjonowaną treścią dla tych którzy się do niej nadają. Może warto od początku celować w osoby inteligentne i olać osoby będące zbyt głupie aby tworzyć dobre towarzystwo.

Hmm, może jakiś dział na ambitniejsze newsy? Może dwie "główne". Jedna po staremu, a druga z newsami pozbawionymi wojenek ideologicznych, a przesycona ciekawostkami i wiedzą? Takie cudne miejsce gdzie każdy news ma podpięte wiarygodne źródło. Dział gdzie każdy poczuje się jak w encyklopedii ciekawych haseł.

#mampomysla #rozmarzylemsie #rozwoj #spolecznosc #lurker i trochę wypok

Źródło screena

Data: 02.10.2019 20:35

Autor: Monte

Kamera obskura maluje w zaciemnionych pomieszczeniach magiczne pejzaże.

Kiedy światło wpada przez niewielki otwór w ciemną przestrzeń, dzieje się coś magicznego. Arystoteles opisał to zjawisko już w IV w p.n.e., zaś da Vinci wykorzystywał przy sporządzaniu szkiców. W XIX-wiecznych nadmorskich kurortach do specjalnych budek, w których można było je obserwować, ustawiały się kolejki. Przenieśmy się teraz do roku 1988 i sali wykładowej gdzieś w Bostonie. Abelardo Morell, z pochodzenia Kubańczyk, który na tamtejszej uczelni artystycznej prowadził zajęcia z fotografii dla początkujących, postanowił zrobić krok wstecz i cofnąć się do przeszłości.

Pewnego słonecznego dnia zaciemnił salę, zasłaniając wszystkie okna czarną folią. Potem wyciął w folii otwór o średnicy groszowej monety i kazał studentom uważnie patrzeć. Niemal natychmiast czarna ściana ożyła, zamieniając się w kinowy ekran. Ukazał się na niej nieostry obraz ludzi i samochodów przemieszczających się na zewnątrz po Huntington Avenue. Dopiero po chwili dało się dostrzec, że obraz był odwrócony do góry nogami i z lewej na prawą. Niebo zawisło tuż nad podłogą, a ulica i chodnik pod sufitem – zupełnie jakby prawo grawitacji przestało obowiązywać.

Morell zamienił klasę w camera obscura, której łacińska nazwa oznacza najstarsze urządzenie obrazujące, przodka aparatu fotograficznego.

Wytłumaczenie wykorzystywanych w nim zjawisk optycznych to chyba najbardziej skomplikowany aspekt kamery obskury. Tworzenie obrazu przypomina jego powstawanie w ludzkim oku – wpada do środka przez niewielki otwór i jest obrócony do góry nogami, a lewa strona jest zamieniona z prawą. Światło z zewnątrz dostaje się przez otwór pod kątem – promienie odbijające się od wysokich obiektów (jak np. drzewa) podróżują w dół, a te z dolnych partii (np. kwiaty) do góry. To samo dotyczy obrazu w poziomie (światło z lewej strony na prawo i vice versa). Promienie krzyżują się w ciemnym wnętrzu kamery obskury i powstaje odwrócony obraz. Cud? Bazarowa sztuczka? Raczej prawa fizyki. Nasz mózg automatycznie przekręca obraz do właściwej orientacji – tak jak lustro i pryzmat w lustrzance jednoobiektywowej.

Przenośna wersja kamery obskury zyskała popularność w XVII w., gdy była wykorzystywana jako narzędzie pomocnicze do szkicowania przez malarzy, m.in. Jana Vermeera i Canaletta (pomieszczenie zostało w niej zastąpione przez szczelne pudełko, a otwór wypełniła soczewka). Naukowcy używali kamery obskury do obserwacji zaćmień słońca. W celu rejestracji obrazu na początku XIX w. rozpoczęto próby z umieszczaniem na tylnej ściance kamer obskur arkuszy pokrytych światłoczułymi chemikaliami. Tak narodziła się fotografia.

Morell przeżył tamtego dnia objawienie. – Gdy zobaczyłem, jak oczarowani i zafascynowani obrazem rzuconym na ścianę byli moi studenci, dotarło do mnie, że pomysł ma potencjał.

Pierwszy projekt, który miał stać się pomocą dydaktyczną, polegał na sfotografowaniu samego procesu. Efektem jest wykonane w 1991 r. zdjęcie zatytułowane Żarówka. Wykorzystując zwyczajne przedmioty, Morell zilustrował na nim zdolności obrazowania prostej kamery otworkowej. Z elegancją godną flamandzkich mistrzów martwej natury pokazał, jak formuje się obraz fotograficzny.

Kolejnym wyzwaniem Morella było sfotografowanie magicznego obrazu powstającego w pomieszczeniu zamienionym w kamerę obskurę. Według jego wiedzy nikt wcześniej czegoś takiego nie zrobił. Minęły miesiące, nim udało mu się opracować odpowiednią technikę, m.in. znaleźć wielkość otworu, która z jednej strony zapewni ostrość obrazu, a z drugiej pozwoli na możliwie krótki czas ekspozycji. Zresztą określenie czasu naświetlania też nie było łatwe.

Tak rozpoczął się jeden z najbardziej oryginalnych projektów współczesnej fotografii. Morella interesowały zarówno miejskie panoramy Nowego Jorku, jak i skąpane w ciepłym słońcu włoskie krajobrazy. Kilka lat temu zaczął tworzyć w kolorze. Przekręca już też rzutowany przez otwór obraz do góry nogami za pomocą pryzmatu. Dzięki zastąpieniu filmu matrycą, która jest czulsza na światło niż większość dostępnych klisz w wielkim formacie, udało mu się skrócić czas naświetlania z kilku godzin do kilku minut. To umożliwiło rejestrację chmur, cieni i innych ulotnych zjawisk. Obecnie jest bardzo podekscytowany możliwością pracy ze specjalnym namiotem bez podłogi, który zamienił w przenośną kamerę obskurę. Rozstawia go na dachach budynków, w parkach lub na ulicy, a obraz rzuca bezpośrednio na ziemię, dzięki czemu jego najświeższe prace zyskują szorstką fakturę, która przydaje zdjęciom surowej dostojności.

– Chcę sprawić, by ludzie spojrzeli na świat na nowo – przekonuje Morell. – Tom O’Neill

źródła:

http://www.national-geographic.pl/ludzie/kamera-obskura-pokoje-z-widokiem

https://www.houkgallery.com/artists/abelardo-morell?view=slider#4

http://www.abelardomorell.net/pdf/L.Sante_04.pdf

https://www.nationalgeographic.com/magazine/2011/05/camera-obscura/

#ciekawostki #fotografia #gruparatowaniapoziomu #fizyka

Kupowanie płyty indukcyjnej, a problem instalacji elektrycznej

Data: 29.09.2019 06:29

Autor: Bethesda_sucks

youtu.be

W dzisiejszych czasach płyty indukcyjne zdobywają coraz większą popularność jednak mało kto wie, że nie każda instalacja elektryczna jest w stanie przyjąć tak prądożerny odbiornik. W tym filmie autor przedstawił w jaki sposób możemy oszacować czy nasza instalacja to wytrzyma, może się przydać tym co myślą o kupnie nie tylko płyty indukcyjnej, ale także innych odbiorników pobierających dużą moc (np. klimatyzacji czy piece akumulacyjne).

#nauka #fizyka #elektryka #elektronika #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu

Timelapse ukazujący 24 godziny ruchu obrotowego kuli ziemskiej

Data: 28.09.2019 15:18

Autor: Bethesda_sucks

youtube.com

Mirek namrab stworzył coś niesamowitego – sporządził timelapse ruchu obrotowego Ziemi, który trwa 23 h 56 min 4,09 s (tzw. doba gwiazdowa). Na wykopie szczegółowo opisał jak tego dokonał. Szacun.

#nauka #gruparatowaniapoziomu #liganauki #fotografia #astronomia #kosmos #ciekawostki

Więcej szczegółów tutaj:

https://www.wykop.pl/link/5150095/comment/69422423/#comment-69422423

Data: 13.09.2019 14:22

Autor: Bethesda_sucks

https://sport.interia.pl/inne/news-ps-w-szachach-duda-w-drugiej-rundzie-odpadli-wojtaszek-i-bar,nId,3197689

Niestety odpadli wszyscy Polacy oprócz Dudy (Wojtaszek, Bartel i Piorun, chyba już nikogo więcej nie było z Polaków). Zgarnęli po 6000 USD co prawda, ale to marne pocieszenie. Cieszyć może jednak fakt, że aktualnie grający Duda ma sporą przewagę w starciu z izraelskim żydem (Tamirem Nabatym) i to grającym czarnymi. Na żywo mecz można oglądać tutaj: https://chess24.com/en/watch/live-tournaments/khanty-fide-world-cup-2019/2/20/1

#szachy #gruparatowaniapoziomu #sport #polska

Geniusze w Japonii i ich problemy

Data: 08.09.2019 06:39

Autor: Bethesda_sucks

youtu.be

Dokument NHK World o geniuszach, którzy mają problem z funkcjonowaniem w społeczeństwie we wczesnych etapach życia ze względu na różnicę w poziomie inteligencji i nudzenie się w szkole. Czystym przypadkiem bohaterami odcinka są wyłącznie osobniki płci męskiej.

Kontynuacja dyskusji z tego tematu:

https://www.lurker.pl/p/i3K7dnV1F

#spolecznosc #spoleczenstwo #dokument #gruparatowaniapoziomu #bekazlewactwa #japonia

Data: 20.08.2019 14:06

Autor: Monte

″Harfa Erin″ obraz Thomasa Buchanana Read

Ériu (irlandzka wymowa: [ˈeːrʲu]; współczesna irlandzka Éire), córka Delbáeth i Ernmas z Tuatha Dé Danann, jest tytułową boginią matron Irlandii.

Ériu jest reprezentowana jako bogini Irlandii, często interpretowana jest jako współczesna personifikacja Irlandii, chociaż skoro nazwa „Ériu” jest starszą irlandzką formą słowa Irlandia, jej współczesne imię często zmienia się na „Éire” lub „Erin”w nowoczesnej formie.

#ciekawostki #malarstwo #sztuka #gruparatowaniapoziomu #irlandia

Data: 01.08.2019 02:03

Autor: Cpp17

Propaganda na Wykopie od tej na TVP różni się tylko biegunem. Buduje się tam narrację, że inflacja jest zła, a jej główną przyczyną jest 500+. xD

Fakty:

– Inflacja (pełzająca, tj. do 5 proc.) jest celem większości gospodarek na świecie.

– Od 2004 roku, cel inflacyjny NBP wynosi 2,5 proc. z możliwością odchylenia o 1 punkt procentowy w górę lub w dół.

Innymi słowy, inflacja powinna być jak najbliżej 2,5 proc. ale może się wahać między 1,5 proc oraz 3,5 proc.

– Na inflację w Polsce wpływa się wysokością stóp procentowych, ustalaną przez Radę Polityki Pieniężnej. Od 2015 roku te stopy są na najniższym poziomie w historii (1,5 proc. w skali roku). Na chłopski rozum: OPŁACA SIĘ POŻYCZAĆ I INWESTOWAĆ, NIE OPŁACA SIĘ OSZCZĘDZAĆ.

– Nic nie wskazuje na to, żeby inflacja miała "wyskoczyć" poza przyjęte ramy – ale nawet, gdyby się tak stało, to po prostu podwyższy się stopy procentowe i inflacja wyhamuje. Nie będzie to dobre wizerunkowo dla PiSu (przygniecie kredytobiorców), ale na pewno lepsze niż przekroczenie celu inflacyjnego.

– Wenezuela to gospodarka oparta prawie wyłącznie na ROPIE i jej kryzys jest spowodowany przez ROPĘ. Porównywanie kryzysu w Wenezueli do sytuacji w Polsce świadczy o nied***baniu mózgowym.

– 500+ nie jest niczym zaskakującym w skali Europy. Podobne programy są w Niemczech (Kindergeld – ok. 832 zł, a od czwartego dziecka nawet ~1000 zł), Irlandii (~600 zł za każde dziecko), takie zasiłki są też we Francji, na Węgrzech czy w Wielkiej Brytanii (z czego w UK są dosyć niskie – ALE SĄ).

– 500+ nie wpływa (długofalowo) na inflację, bo to zwykła redystrybucja. To nie jest pieniądz pusty, tylko pieniądz ściągnięty z podatników (w pewnym uproszczeniu). Chwilowo wpływa na inflację, bo zwiększa popyt, ale popyt generuje podaż… więc ostatecznie nie wpływa.

Dla osób, które nie kumają: pamiętacie, jak było z masłem? Kiedy świat "rzucił się na masło", a masła na rynku zabrakło, to ceny wyskoczyły w kosmos. Dlatego produkcja szybko się zwiększyła (opłacało się produkować masło), rynek się nasycił masłem i ceny wróciły do normy. No – to z 500+ jest w pewnym sensie tak samo, tyle tylko, że dotyczy wszystkich produktów po trochu.

– 500+ nie kosztuje 700+, bo częściowo wraca w podatkach (VAT).

"- Hehehe, to czemu nie dać 2000+, hehehe wtedy to by przyśpieszyła gospodarka hehehehe"?

A no temu (hehehehe), że zamiast stopniowej presji na wzrost pensji mielibyśmy załamanie na rynku pracy (już teraz ludzie nie chcą pracować za ~2000 zł brutto). I wtedy rzeczywiście pojawia się problem – pracodawcy gwałtownie podnoszą pensje, odbijając natychmiast na cenach produktów – inflacja wystrzeliwuje w kosmos.

Z gospodarką trzeba ostrożnie.

500+ na nasze warunki to kwota w sam raz: wyżyć się za to nie wyżyje, więc pracować trzeba, ale jednak Janusze muszą trochę do pensji dorzucić. Inflacja ciut podskoczy, mimo wszystko siła nabywcza pieniądza może wzrastać. I wzrasta.

A zatem: można mieć różne poglądy, lubić / nie lubić podatków, socjalu, być anarchistą, komunistą, prawakiem czy lewakiem, ale demonizowanie 500+ i – o, zgrozo – szukanie w tym programie przyczyny inflacji jest wyrazem skrajnej indolencji umysłowej.

TO CO PODBIJA INFLACJĘ?

No… już powiedziałem – niskie stopy procentowe. Do tego rekordowe upały. Susze. No i wzrost cen ropy. Serio. Tylko tyle. I aż tyle.

#inflacja #pis #propaganda #wykop #gruparatowaniapoziomu

Data: 29.06.2019 20:16

Autor: Monte

''Jeśli dostawałeś list z domu, to było coś. To zawsze podnosiło morale. (…) Jednak czasem nie trzeba było czytać listów, by wiedzieć, że u któregoś z żołnierzy jest coś nie tak w domu. Milczał, nie czytał w grupie, szedł do lasu, samemu przeczytać. Najpewniej dostał list ''drogi Johnie'' '' – James Philips, 313. batalion artylerii, 80. DP

Listy i paczki z domu były ważnym ''wzbogacaczem'' frontowego życia – brak telefonów i innych środków komunikacji uzależniał żołnierzy od listów z domu. W USA zachęcano rodziny żołnierzy, by pisały maksymalnie często.

Jednak nie zawsze listy przynosiły dobre wiadomości.

Jeden z moich II-wojennych idoli, porucznik George Wilson z 22. pułku piechoty 4. Dywizji, w swoich fantastycznych wspomnieniach ''If you survive…'' napisał:

''Wrzasnąłem do jednego z sierżantów, żeby się pospieszył i wyprowadził stamtąd swoich ludzi. Ten, z niewiadomego powodu wstał na otwartej przestrzeni i natychmiast został skoszony przez niemiecki peem, niewielki pistolet maszynowy, który strzelał tak szybko, że brzmiało to jak ''br-r-r-r-ip''.

Moim zdaniem winę za tę rażącą nieostrożność, która spowodowała śmierć sierżanta, ponosiła jego dziewczyna. Poprzedniego dnia pokazał mi list "Drogi Johnie'', który od niej otrzymał. Był to najpodlejszy i najbardziej okrutny list, jaki kiedykolwiek czytałem. Koszmarnie przygnębił chłopaka. Pochodził z południa. Ta mała dziwka napisała mu, że sypia z Murzynem, który jest dwa razy lepszy niż kiedykolwiek udało się to jemu, sierżantowi Hesterowi.''

W czasie II WŚ po raz pierwszy zaczęło dochodzić do zjawiska ''Dear John letters'', głównie w armii amerykańskiej. Sama geneza nazwy wywodzi się jeszcze z 1864 r. z powieści ''Can you forgive her?''.

Były to listy, wysyłane przez dziewczyny do ich chłopaków, przebywających najczęściej za Oceanem, informujące o zerwaniu. Dziewczyny najczęściej tłumaczyły to zbyt długim oczekiwaniem, niepewnością co do przyszłości, albo po prostu poróżnieniem się. Zjawisko to było jednak powszechne, zaś dziewczyny przebywające w Stanach, wolały związać się z mężczyznami, którzy uniknęli poboru, lub stacjonowali w USA.

Poniżej przetłumaczony autentyczny list z 1943 r.:

''Nie wiem, jak ci to powiedzieć, ale musisz wiedzieć! Poznałam naprawdę miłego chłopaka, jeździ niebieskim Fordem Convertible. Zabiera mnie na tańce i jest prawdziwym gentlemanem. Nie wiem, co może przynieść przyszłość, więc jedynym wyjściem jest zwrócić ci pierścionek i zdjęcie. Nie chcę cię skrzywdzić! Wiem, że na pewno poznasz wspaniałą dziewczynę, kiedy ta straszna wojna się skończy! Miej dobre życie i proszę, nie znienawidź mnie.''

Sprawa była i jest nadal bardzo intymna i wstydliwa. Na żołnierzy działało to niszczycielsko. Zdarzały się przypadki samobójstw.

Zjawisko to nie zaniknęło po II WŚ i istnieje po dziś dzień. ''Dear John letter'' jest m.in. jednym z motywów przewodnich filmu ''Zabójca Rosemary''.

Ogłoszenie: zawieszam na parę dni stronę z różnych przyczyn osobistych.

Autor postu: II wojna światowa w kolorze

#iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny

Zieleń w mieście jako sposób na miejskie wyspy ciepła

Data: 14.06.2019 12:48

Autor: plodny_wykopek

zielonagorapl.wordpress.com

Korzyści ocieniania powierzchni chodników i ścian stają się ewidentne, gdy zdamy sobie sprawę, że podczas gorących letnich dni, pow. ulicy czy dach budynku wystawiony na słońce otrzymuje dwa razy więcej wypromieniowanego gorąca na jednostkę pow., nawet niż nasłoneczniona zachodnia ściana budynku.

#nauka #klimat #drzewa #przyroda #liganauki #gruparatowaniapoziomu

Polscy żołnierze w Normandii. Bitwa pod Falaise [galeria fotografii]

Data: 13.06.2019 19:24

Autor: plodny_wykopek

tytus.edu.pl

W czasie walk w Normandii, rozegranych po alianckim lądowaniu na francuskich plażach, brała udział także polska 1 Dywizja Pancerna. Jej żołnierze, dowodzeni przez gen. Stanisława Maczka, wsławili się szczególnie w bitwie pod Falaise, kiedy zamknęli pierścień okrążenia wokół niemieckich wojsk.

#nauka #gruparatowaniapoziomu #liganauki #historia #fotohistoria #iiwojnaswiatowa

Dokładnie 119 lat temu, 12 czerwca, Maria Curie-Skłodowska obroniła doktorat

Data: 13.06.2019 09:54

Autor: MariaAnna

energiajadrowa.pl

Jako pierwsza kobieta w historii Francji otrzymała stopień doktora, na podstawie rozprawy „Badanie ciał radioaktywnych", obronionej na Sorbonie. Był to również pierwszy na świecie stopień doktora nauk fizycznych przyznany kobiecie. Kilka miesięcy później otrzymała Nagrodę Nobla wraz ze swoim mężem.

#nauka #ciekawostki #polska #historia #gruparatowaniapoziomu #fizyka

Najtrudniejszy konkurs matematyczny w Ameryce, w którym większość otrzymuje 0/120 punktów

Data: 09.06.2019 08:37

Autor: Bethesda_sucks

youtu.be

Konkurs Putnam to coroczny konkurs matematyczny dla studentów zapisanych na uczelnie wyższe w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie (niezależnie od narodowości uczniów). Przyznaje stypendium i nagrody pieniężne w wysokości od 250 do 2500 dolarów dla najlepszych studentów i 5000 do 25 000 dolarów dla najlepszych szkół, a dodatkowo jeden z pięciu najlepszych uczestników otrzymuje stypendium w wysokości do 12 000 USD oraz zwolniony jest z czesnego na Uniwersytecie Harvarda. Co więcej 100 najlepszych uczestników zostaje wymienionych w prestiżowym American Mathematical Monthly (ich nazwiska są uporządkowane alfabetycznie w rankingu), a nazwiska i adresy 500 najlepszych uczestników są wysyłane do wszystkich instytucji biorących udział w tym "egzaminie".

Powszechnie uważany za najbardziej prestiżowy konkurs matematyczny na poziomie uniwersyteckim na świecie jest tak trudny, że przeważnie mediana wyników wynosi od 0 do 1 na 120 punktów (sic!).

#nauka #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #matematyka

Niezwykła mapa poległych w Bitwie nad Sommą - "mapa gęstości ciał" z 1916 roku

Data: 02.06.2019 08:02

Autor: brotozaur

zwiadowcahistorii.pl

Pierwszym razem gdy zobaczyłem tą mapę wyglądała dla mnie jakoś odpychająco i złowieszczo, chwilę później zrozumiałem co oznaczają konkretne liczby na niej podane – wtedy wszystko się zmieniło. Jest to mapa oficjalnej jednostki rejestrującej mogiły poległych brytyjskich żołnierzy.

#historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #wojna #zwiadowcahistorii

Aerożele - ciała stałe o najmniejszej gęstości

Data: 01.06.2019 07:36

Autor: Bethesda_sucks

youtu.be

Najnowszy odcinek Veritasium poświęcony jest "powietrznym żelom" (aerożelom), które charakteryzują się wyjątkowo małą przewodnością cieplną, dzięki czemu mogą być wykorzystane jako izolatory termiczne (NASA wykorzystuje je w łazikach i innych urządzeniach, by chronić elektronikę przed niskimi/wysokimi temperaturami). Poza tym nadają się doskonale do łapania pyłu komet pozwalając na ich lepsze zbadanie.

Przy okazji wyjaśniono również dlaczego niebo jest niebieskie.

#nauka #fizyka #ciekawostki #veritasium #gruparatowaniapoziomu #liganauki

Dzieci 1% najbogatszych 10 razy częściej zostają wynalazcami

Data: 30.05.2019 20:13

Autor: plodny_wykopek

bigthink.com

B. ciekawe badanie na dużej próbie (1.2 mln wynalazców z patentami w USA) pokazuje związek między dochodami rodziców a wynalazcami. Osoby z identycznymi zdolnościami, których rodzice zarabiali więcej niż 80% populacji zostali wynalazcami dwa razy częściej niż ci z rodzicami zarabiającymi <80%. [eng]

#ekonomia #nauka #technologia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #gospodarka

Filipiny: każdy uczeń i student musi posadzić 10 drzew przed otrzymaniem dyplomu

Data: 29.05.2019 01:46

Autor: Filantrop

independent.co.uk

Zgodnie z nowo przyjętą ustawą każdy uczeń szkoły średniej oraz każdy student ma obowiązek posadzenia 10 drzew przed ukończeniem szkoły średniej i studiów. To wymóg formalny otrzymania dyplomu. Dzięki formalizacji tradycji w tym kraju może przybyć aż 175 mln drzew rocznie. [eng]

#swiat #ciekawostki #przyroda #earthporn #gruparatowaniapoziomu #natura

Dokładnie 71 lat temu w egzekucji został stracony rtm. Witold Pilecki

Data: 25.05.2019 09:17

Autor: kicioch2

zwiadowcahistorii.pl

25 maja 1948 roku w więzieniu na warszawskim Mokotowie komuniści po uprzednich torturach stracili strzałem w tył głowy rotmistrza kawalerii Wojska Polskiego Witolda Pileckiego, wielkiego patriotę współzałożyciela Tajnej Armii Polskiej, żołnierza Armii Krajowej, więźnia i organizatora ruchu oporu…

#polska #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #zwiadowcahistorii

Kultura rycerska i zamiłowania turniejowe Piastów śląskich

Data: 24.05.2019 13:21

Autor: zawodowy_partyjniak

historykon.pl

Kiedy 31 sierpnia 1284 książę wrocławski Henryk IV Prawy organizował czterodniowy turniej rycerski w Nysie, zaś trzy lata później równie hucznie świętował swój ożenek z Matyldą Brandenburską, tradycja turniejowa była już na Śląsku głęboko zakorzeniona. I podczas gdy o uroczystościach weselnych…

#historykon #historia #nauka #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #slask

Symulowanie opóźnienia Shapiro

Data: 13.04.2019 18:57

Autor: Bethesda_sucks

ebvalaim.pl

"Wysłana z Ziemi fala elektromagnetyczna, przelatująca w pobliżu Słońca, znajduje się w obszarze, w którym czas płynie nieco wolniej, niż na Ziemi – w efekcie z Ziemi wygląda to, jakby poruszała się nieco wolniej. Jeśli taka fala po przelocie obok Słońca odbije się od czegoś – np. od innej planety – i wróci na Ziemię, przelatując po drodze obok Słońca jeszcze raz – to okaże się, że zajmie jej to nieco więcej czasu, niż wynikałoby z prostego podzielenia odległości między Ziemią a planetą przez prędkość fali (prędkość światła). Shapiro obliczył, jakiego opóźnienia można się spodziewać, i wyszło mu, że np. jeśli planetą, od której odbiją się fale, będzie Wenus, to opóźnienie może wynieść nawet ponad 200 µs (milionowych części sekundy) – wciąż malutko, ale już do zmierzenia!"

#nauka #fizyka #gruparatowaniapoziomu