Data: 19.09.2020 15:23

Autor: Forgotten

Solipsyzm – Filozofowie nazywają to problemem innych umysłów.

Solipsyzm jest całkowicie szaloną i naiwną ideą z mojego dzieciństwa. Solipsyzm utrzymuje, że jesteś jedyną świadomą istotą, jaka istnieje. Wszechświat zaczął istnieć, kiedy stałeś się świadomy, i zniknie, gdy umrzesz (możemy też założyć, że istnieją miliardy i więcej wszechświatów, każdy dla osobnej świadomości). Choć wydaje się to szalone, to jednak opiera się na brutalnym fakcie: każdy z nas jest zamknięty w nieprzepuszczalnej celi więziennej subiektywnej świadomości. Cały wszechświat może być tylko iluzją twojego umysłu, albo powstał wyłącznie dla niego. Nawet najbardziej intymne wymiany zdań mogą równie dobrze odbywać się za pomocą symulacji. W każdej sekundzie odczuwasz własny umysł, ale o istnieniu innych umysłów można wywnioskować jedynie pośrednio. Inni ludzie wydają się posiadać świadome spostrzeżenia, emocje, wspomnienia, intencje, tak jak Ty, ale nie możesz być tego pewien. Możesz domyślać się, jak wygląda dla mnie świat na podstawie mojego zachowania i wypowiedzi, w tym tych słów, które czytasz, ale nie masz bezpośredniego dostępu do mojego wewnętrznego życia. Z tego, co wiesz, mogę być bezmyślnym botem – z tej perspektywy jest to łatwiejsze, w końcu widzisz jedynie mój nick, Avatar i ten tekst. Trudniejsze będzie wyobrażenie sobie, że twój rodzic, albo przyjaciel to puste byty. Szalona idea, takie są najciekawsze, pomagają ćwiczyć wyobrażenia abstrakcji.

Dobór naturalny zaszczepił w nas zdolność do tak zwanej teorii umysłu – umiejętność wyczuwania emocji i intencji innych. Ale mamy przeciwną tendencję do oszukiwania się nawzajem i obawiamy się, że jesteśmy oszukiwani. Ostatecznym oszustwem byłoby udawanie, że jesteś świadomy, kiedy nie jesteś. Naukowcy i filozofowie zaproponowali niezliczone sprzeczne hipotezy dotyczące tego, czym jest świadomość i jak powstaje. Panpsychiści twierdzą, że wszystkie stworzenia, a nawet materia nieożywiona – nawet pojedynczy proton – posiadają świadomość. Przeciwieństwem jest materializm. Problem solipsyzmu uniemożliwia nam weryfikację lub fałszowanie tych i innych twierdzeń. Nie jestem pewien, czy jesteś świadomy, nie mówiąc już o meduzie, psie czy krześle. Te czy podobne teorie o świadomości pozostaną w sferze czystej spekulacji dopóki brakuje nam tego, co neurobiolog Christof Koch nazywa miernikiem świadomości – urządzeniem, które może mierzyć świadomość w taki sam sposób, jak termometr mierzy temperaturę.

Jednak mogę dojść do wniosku, że inne istoty ludzkie mają uczucia podobne do mnie, ponieważ po pierwsze, mają ciała takie jak ja, wiem, że poprzedzają one moje uczucia; a po drugie, ponieważ ukazują akty i inne zewnętrzne oznaki, o których wiem, że w moim przypadku są spowodowane uczuciami i świadomością istnienia. Implikacje świadomości są zgodne z bezpośrednim realistycznym rozumieniem rzeczywistości, ponieważ podczas gdy nasze metafizyczne ja jest „jaźnią solipsyzmu”, pozostaje faktem, że istnieje rzeczywistość zewnętrzna, która odpowiada naszym doświadczeniom.

Jeśli jaźń stworzyła cały wszechświat i całą historię jako wyczyn wyobraźni, wydaje się dość dziwne, że nie mamy wrodzonego zrozumienia, że ​​tak jest. To dziwne, że nie mamy ogromnych supermocy, czy chociażby niezwykłą inteligencję. Jeśli wszystkie istoty są rezultatem mojej prywatnej refleksji, to dlaczego istnieją ludzie, którzy przewyższają mnie pod każdym względem? I Dlaczego ostateczna prawda rzeczywistości jest tak dobrze ukryta? I właściwie gdybym otrzymał potwierdzenie solipsyzmu, to co by to zmieniło w moim życiu? Prawdopodobnie niektórzy staliby się wielkimi aroganckimi bucami, ale to chyba tyle.

Jako solipsysta napotykasz poważny problem, gdy próbujesz wyjaśnić komuś solipsyzm. Prawie niemożliwe jest przekonanie kogokolwiek, że to może być prawda. Istnieją tylko dwa sposoby, aby przekonać kogoś, że solipsyzm jest prawdziwy:

•Musisz ich przekonać, że są ważna istotą i że ty sam jesteś projekcją ich własnej jaźni. Będą jednak wiedzieć, że nie możesz w to uwierzyć i dlatego będą wierzyć surowo, że to nieprawda – niby mógłbyś kłamać, ale czemu miałbyś w ogóle poruszać ten temat?

•Musisz ich przekonać, że są projekcją Twojej wyobraźni. W które po prostu nigdy nie uwierzą, ponieważ sami są świadomi.

Wydaje się, że niemożliwe jest stwierdzenie, że ty sam jesteś jedyną ważną świadomością w znaczący sposób, ponieważ każdy, komu powiesz, automatycznie ci nie uwierzy. To poważny problem, który sprawia, że ​​solipsyzm działa tylko jako całkowicie prywatne przekonanie. Wiara w solipsyzm nie ma praktycznych konsekwencji, a ponieważ istnienie jakichkolwiek klubów lub stowarzyszeń pro-solipsyzmu byłoby oczywistą ironią, wydaje się, że nie ma ona również znaczenia społecznego jako przekonanie. Właściwe to nie ma żadnego znaczenia, jest tak absurdalny, że sam sobie musiałbyś to wciskać do głowy, a przy okazji nie ma żadnych konsekwencji takiej wiary, prócz naprawdę niesmacznego kultu własnej osoby.

Solipsyzm moim zdaniem to już nieco przesadzona zabawa myślą – co jest oczywiście naprawdę rozwijającym sposobem na nudę, ale gdybym już miałbym w coś celować to panpsychizm jest całkiem intrygujący, ale to materiał na kolejny wpis. Solipsyzm według niektórych jest najgorszą z możliwych filozofii bzdur. Jest to coś, co sprawia, że ​​zwykli ludzie myślą niepoważnie o filozofach.

Ciekawostka – Dla chorych psychicznie solipsyzm może stać się przerażająco żywy. Zespół Capgrasa to zaburzenie psychiczne, które charakteryzuje się urojeniem o absurdalnej treści – chory jest przekonany, że znana mu osoba, np. rodzic czy współmałżonek, zostaje zastąpiona przez sobowtóra. W związku z tym chory uważa ją za kogoś obcego, oszusta. O wiele bardziej powszechnym zaburzeniem jest derealizacja, która sprawia, że ​​wszystko – ty, inni, rzeczywistość jako całość – odczuwane jest przez ciebie jako dziwnie, fałszywie, symulowane.

https://www.lurker.pl/p/j1mnrecyM – Skala Kardaszewa – Hierarchia hipotetycznych poziomów rozwoju inteligentych cywilizacji

https://www.lurker.pl/p/kmZ3TemL4 – W jaki sposób narracje dystopijne mogą wpłynąć na moralność czytelnika?

https://www.lurker.pl/p/OZTea-ZXF – Czym jest paradoks merytokracji?

https://www.lurker.pl/p/YSzlDZSAz – O czym świadczą testy IQ?

https://www.lurker.pl/p/aOfzkoWnP – 6 faktów, które każdy powinien zaakceptować

https://www.lurker.pl/p/a46Rz0D8f – Przekleństwo wiedzy – błąd poznawczy

https://www.lurker.pl/p/Onm4sLmCR – Mundurek szkolny – plusy i minusy

https://www.lurker.pl/p/d0mrQPq0m – Elastyczność systemu percepcji wzrokowej – eksperyment

https://youtu.be/wv4bKg8YAD8

#filozofia #swiadomosc #umysl #frgtn

Data: 18.09.2020 17:12

Autor: Forgotten

Czy we wszystkich szkołach uczniowie powinni nosić mundurki? Większość zawodów wymaga obecnie noszenia mundurków. Jeśli pracujesz w branży usługowej, od restauracji, biurowcach, po sieć hoteli – najprawdopodobniej dali ci mundur, który musisz nosić w pracy. Nawet niektóre fabryki i firmy dostawcze zmuszają cię do noszenia jakiegoś munduru, np. Koszulki z logo firmy. Więc dorośli noszą mundury bez chwili namysłu, ponieważ to ich praca i zarabiają na noszeniu ich. A co ze szkołą? Czy to dobry pomysł?

Szkoły mundurowe mają bezpośredni wpływ na poczucie przynależności uczniów i ich tożsamość szkolną. Tworzy to pozytywne środowisko społeczne, ponieważ każdy uczeń jest „w tym samym zespole”. Nosząc mundurek, ty i twoi rówieśnicy możecie poczuć jedność. Przykładem tego jest, jak kluby sportowe łączą się jako zespół, nosząc strój sportowy. Jest to pokaz, że istnieje zbiorowa świadomość i że członkowie zespołu pracują nad wspólnym celem, a nierzadko są dla siebie rodziną. Również oczekiwania szkolne są łatwiejsze do wyegzekwowania, gdy uczniowie są w mundurkach, ponieważ jest to fizyczny przejaw gotowości do nauki poprzez odpowiednie ubranie.

Plusy:

•Mundurki szkolne są ekonomiczne, ponieważ eliminują konieczność kupowania dzieciom przez rodziców do szkoły ubrań, które nadążają za zmieniającymi się trendami. Mundurki szkolne są nie tylko klasyczne i można je nosić przez cały rok szkolny, ale także pozwalają rodzicom uniknąć konieczności kupowania swoim dzieciom określonej odzieży, aby mogły łatwiej się zaadaptować. Mundurki szkolne zapewniają równość, ponieważ eliminują konkurencję między uczniami z wyższych i niższych grup społeczno-ekonomicznych. Kiedy uczniowie nie noszą mundurków szkolnych, łatwo jest dostrzec dzieci z największym i najmniejszym przywilejem ekonomicznym na podstawie tego, co noszą do szkoły. Widoczne różnice między dziećmi bogatymi a biednymi są likwidowane, co może prowadzić do drastycznego spadku liczby sprzeczek na tym polu oraz wyeliminowania problemu alienacji biedniejszych osób.

•Mundurki szkolne zapewniają bezpieczeństwo społeczności szkolnej. Jest to automatyczny sposób na określenie, kto należy do społeczności szkolnej, a kto nie. Intruzi są natychmiast identyfikowani. Motywem jest zapewnienie dzieciom bezpieczeństwa. Mundurki szkolne są również świetnym zabezpieczeniem podczas wycieczek klasowych; uczniowie danej szkoły są szybko rozpoznawani. Pomaga to nauczycielom nie tylko szybko liczyć uczniów, ale także pomaga uczniom pozostać razem i identyfikować się jako grupa.

•Mogą zwiększyć koncentrację na uczniach. Innym argumentem, który jest czasami stawiany na korzyść mundurków, jest to, że mogą one zwiększyć koncentrację na uczniach. Dowody na to wydają się być słabe, ale wielu zwolenników mundurów twierdzi, że kiedy uczniowie nie mają ubrań, które mogą zauważyć, skomentować lub zareagować, mogą poświęcić więcej energii umysłowej na naukę. Mundury, jak mówi ten argument, dodają poczucia zdyscyplinowanej nauki w szkole. Rzeczywiście, były badania, które pokazują, że posiadanie na sobie konkretnych ubrań ma pewne konsekwencje, ale to materiał na inny wpis.

Minusy:

•Mundurki szkolne są kosztowne. Rodzice muszą kupować swoim dzieciom zwykłe ubrania, niezależnie od tego, czy szkoła, do której uczęszczają ich dzieci, jest mundurkowa, czy nie. Mundur jest wtedy dodatkowym wydatkiem, a zatem nie jest sposobem na pomoc rodzinom w trudnej sytuacji finansowej, ale w rzeczywistości zwiększa obciążenie. W sytuacji, gdy w rodzinie jest kilkoro dzieci uczęszczających do tej samej szkoły mundurkowej, stanowi to bardzo duży koszt dla rodziny na początku każdego roku szkolnego. Szkoły mundurowe mogą stanowić ogromną przeszkodę dla nowo przybyłych rodzin, których środki finansowe mogą być bardzo ograniczone z powodu niedawnej imigracji. Przy tym trzeba też pamiętać, że to tylko ubrania – wystarczy rozdarcie, ubrudzenie farbą czy inna głupa, aby sprawić sobie ponowne obciążanie portfela. Kluczowym elementem w tym punkcie jest to czy szkoła wspiera finansowo biedniejsze rodziny przy zakupie mundurków.

•Mundurki szkolne mogą służyć w procesie piętnowania szkoły, zwłaszcza na obszarach miejskich. Może się tak zdarzyć, gdy uczniów ze „złej” szkoły można łatwo zidentyfikować po mundurkach, które noszą, a następnie są szufladkowani na podstawie reputacji szkoły, sama jednostka zostaje zepchnięta na drugi plan. Może to doprowadzić do towrzenia gett w dzielnicach oraz spowodować straszny podział, dokładnie temu, czemu mundurek próbował zapobiec.

•Innym argumentem przeciwko mundurom jest to, że ograniczają one wyrażanie siebie przez uczniów. Szczególnie nastolatki słyną z potrzeby wyrażania swoich emocji i upodobań w muzyce, modzie i sztuce poprzez odzież, włosy i akcesoria. Te rzeczy są fundamentem do tworzenia grupy społecznych, w których członkowie czują się dobrze. Szkoła może być trudna dla dzieci i nastolatków w obecnym kształcie, bez odbierania jednego z niewielu obszarów, w których mogą przejąć kontrolę i wyrazić siebie, mówią przeciwnicy mundurków szkolnych.

•Mundurki mogą być seksistowskie. Niektóre mundurki dziewcząt mogą zostać podpięte pod seksistowskie. Na przykład, jeśli mundurek wymaga od dziewcząt noszenia spódnic i rajstop. Niektórzy uczniowie i rodzice mogą sprzeciwiać się temu, co prowadzi do konfliktu z administracją szkoły. Nie wszystkie dziewczyny chcą nosić spódnice, a niektórym może się nie podobać, gdy każą im się nosić tradycyjnie „kobiece” ubrania.

To, co nosimy i jak się ubieramy, jest prawdziwym odbiciem tego, kim jesteśmy i jak się czujemy. Nasza garderoba jest wyrazem naszej osobowości, w niektóre dni może odzwierciedlać nasze nastroje, w inne nasze pochodzenie etniczne, a czasami nasze postawy. Brak możliwości wyrażenia siebie poprzez ubranie jest jak trzymanie dzikiego zwierzęcia w ciasnej klatce. Egzekwowanie mundurka w szkole również nie odzwierciedla rzeczywistego świata. Nie uczy indywidualności i tego, jak celebrować nasze różnice, ale z kolei unika ich i uczy konformizmu. Szkoły powinny być miejscem poszukiwań, wsparcia i rozwoju, a narzucenie obowiązkowego stroju tego nie robi, a wręcz przeciwnie. Powody za i przeciw są równie silne. Opinie ludzi będą zależeć od ich priorytetów. Rodzic, który wysoko ceni bezpieczeństwo i dyscyplinę, najprawdopodobniej będzie opowiadał się za mundurami. Inni rodzice, dla których najważniejsza jest ekspresja siebie i wolność, będą chcieli dla swoich dzieci środowiska, w którym nie ma munduru. Podobnie jak w przypadku wielu problemów życiowych, nasza opinia będzie zależeć od naszych wartości.

https://www.lurker.pl/p/j1mnrecyM – Skala Kardaszewa – Hierarchia hipotetycznych poziomów rozwoju inteligentych cywilizacji.

https://www.lurker.pl/p/kmZ3TemL4 – W jaki sposób narracje dystopijne mogą wpłynąć na moralność czytelnika?

https://www.lurker.pl/p/OZTea-ZXF – Czym jest paradoks merytokracji?

https://www.lurker.pl/p/YSzlDZSAz – O czym świadczą testy IQ?

https://www.lurker.pl/p/aOfzkoWnP – 6 faktów, które każdy powinien zaakceptować.

https://www.lurker.pl/p/a46Rz0D8f – Przekleństwo wiedzy – błąd poznawczy

https://www.lurker.pl/p/d0mrQPq0m – Elastyczność systemu percepcji wzrokowej – eksperyment.

#szkola #edukacja #spoleczenstwo #frgtn

Data: 17.09.2020 15:41

Autor: Forgotten

Przekleństwo wiedzy to błąd poznawczy polegający na tym, że gdy już się czegoś nauczymy lub czegoś doświadczymy, nie potrafimy przypomnieć sobie, jak to było być pozbawionym danej wiedzy lub doświadczenia. Jesteśmy przywiązani do własnej bazy danych, więc zazwyczaj nie bierzemy pod uwagi innej perspektywy, oczekujemy, że inni też to wiedzą i zakładamy, że temat jest zrozumiały, a przynajmniej znacznie prostszy, niż w rzeczywistości. Kiedy doświadczamy przekleństwa wiedzy to trudniej jest nam wyjaśnić podstawy osobom, które są nowe w temacie, ponieważ nie pamiętamy jakie pytania mieliśmy, gdy byliśmy nowi w temacie, ile czasu zajęło nam zrozumienie itd. Przeceniamy to jak bardzo ludzie nas rozumieją.

Przekleństwo wiedzy pojawia się z powodu niedoskonałego sposobu, w jaki przetwarzamy informacje. Większość czasu spędzamy na oglądaniu rzeczy z naszej własnej perspektywy, przekłada się to na naszą niezdolność do pełnego zrzucenia kotwicy naszej osobistej perspektywy, z trudem pamiętamy, że perspektywa i poziom wiedzy innych ludzi różnią się od naszych. Ten błąd poznawczy ma podobny efekt, jak luka empatii, która jest błędem poznawczym utrudniającym ludziom zrozumienie i wyjaśnienie, w jaki sposób różnice w stanach psychicznych wpływają na sposób podejmowania decyzji przez nich samych i innych ludzi. Jeśli chciałbyś dowiedzieć się więcej o luce empati: https://www.lurker.pl/p/dq3mDMWV0

Przekleństwo wiedzy może wadzić ludziom na różne sposoby, na przykład utrudniając im komunikację z innymi lub utrudniając im przewidywanie zachowań innych ludzi. Zrozumienie tego może pomóc ci lepiej przewidywać, komunikować się i uczyć innych. Nauczyciele i wykładowcy przeważnie są wyszkoleni, aby zważać na ten błąd poznawczy, choć nie można brak tego za pewnik.

Utrudnia ekspertom nauczanie nowicjuszy. Ponieważ eksperci mają dużo większą wiedzę o temacie, którego nauczają, niż ich uczniowie, często mają trudności z nauczeniem materiału w sposób zrozumiały dla ich uczniów. Na przykład profesor matematyki może mieć trudności z nauczaniem studentów pierwszego roku, ponieważ profesorowi trudno jest zrozumieć fakt i perspektywę podstawowego poziomu wiedzy.

Dodatkowo musi być elastycznym i przerzucać się z jednej perspektywy do drugiej, gdy przychodzi inna klasa. W większości przypadków eksperci lubią upraszczać i chodzić na skróty pomijając punkty z którymi niezaznajomiony jest początkujący.

Utrudnia komunikację towarzyską. Ponieważ komunikacja między ludźmi zależy od wiedzy, którą się dzielą, rozmowa na ten sam temat może być trudna dla osób, które wiedzą znacznie więcej, nawet jeśli ta dyskusja nie obejmuje bezpośredniego nauczania. Na przykład naukowcowi czy informatykowi może być trudno omówić swoją pracę przed rodziną, ponieważ może mieć trudności z zapamiętaniem, że inni ludzie nie są zaznajomieni z terminologią z jego dziedziny. Uogólniając, im więcej czasu spędzamy w bardziej specjalistycznej i wąskiej grupie społecznej, tym trudniej jest nam zrzucić konkretne podejście do wiedzy i sposób patrzenia na świat.

Utrudnia ludziom przewidywanie zachowań innych osób. Osoby posiadające wiedzę często mają trudności z przewidzeniem, jak zachowają się ludzie, którzy mają mniejszą wiedzę niż oni, ponieważ mają z unikaniem uwzględnienia informacji, które mają podczas wyobrażania sobie procesu myślowego drugiej osoby. Ogólna wiedza wpływa na to jak się zachowujemy w pewnych sytuacjach i jakie decyzje podejmujemy.

Badanie

Jednym z najbardziej znanych przykładów przekleństwa wiedzy jest badanie „Tapping Study”, które zostało opublikowane w rozprawie doktorskiej absolwentki Uniwersytetu Stanforda, Elizabeth Louise Newton w 1990 roku. W tym badaniu uczestnicy zostali losowo przydzieleni jako wystukiwacz lub słuchacz. Każdy stukający wystuknął na biurku trzy melodie, które zostały wybrane z listy 25 dobrze znanych piosenek (na przykład "Happy birthday"), a następnie został poproszony o oszacowanie z jakim prawdopodobieństwem ​​słuchacz będzie w stanie z powodzeniem zidentyfikować wystukaną piosenkę. Wyniki tego eksperymentu pokazały rolę, jaką klątwa wiedzy odgrywa w naszym myśleniu: Przeciętnie stukacze oszacowali, że słuchacze będą w stanie poprawnie zidentyfikować melodie, które stukają w około 50% przypadków, szacunki wahają się od 10% do 95%. Jednak w rzeczywistości słuchacze byli w stanie z powodzeniem zidentyfikować melodię na podstawie stukania palcem tylko w 2,5% przypadków, co jest znacznie niższe niż nawet najbardziej pesymistyczne przewidywania. Gdy wystukujesz to słyszysz tę melodię w głowie. Sęk w tym, że melodia nie gra w głowie słuchającego – słyszy jedynie serię uderzeń o blat. To przewaga, która jest podświadomie ignorowana.

https://www.lurker.pl/p/j1mnrecyM – Skala Kardaszewa – Hierarchia hipotetycznych poziomów rozwoju inteligentych cywilizacji.

https://www.lurker.pl/p/kmZ3TemL4 – W jaki sposób narracje dystopijne mogą wpłynąć na moralność czytelnika?

https://www.lurker.pl/p/OZTea-ZXF – Czym jest paradoks merytokracji?

https://www.lurker.pl/p/YSzlDZSAz – O czym świadczą testy IQ?

https://www.lurker.pl/p/aOfzkoWnP – 6 faktów, które każdy powinien zaakceptować.

https://www.lurker.pl/p/d0mrQPq0m – Elastyczność systemu percepcji wzrokowej – eksperyment.

#psychologia #wiedza #edukacja #szkola #frgtn #spoleczenstwo

Data: 15.09.2020 15:19

Autor: Forgotten

Psycholog Teodor Erismann z Austrii przeprowadził w 1950 roku zaskakujący eksperyment dowodzący jak bardzo elastyczny jest ludzki system percepcji wzrokowej.

Rzecz dzieje się na Uniwersytecie w Insbrucku, profesor Erismann postanawia wykorzystać specjalne urządzenie optyczne, które odwraca obraz do góry nogami, aby zobaczyć jak badana osoba poradzi sobie z taką radykalną zmianą widzianego świata. Urządzenie jest unikatem wykonanym na zamówienie i przypomina grube gogle z długim „daszkiem”. Choć ogranicza zarówno ruchy, jak i pole widzenia, faktycznie sprawia, że widziany obraz jest jak byśmy stali na głowie.

W roli królika doświadczalnego występuje asystent Erismanna, Ivo Kohler, sam również będący psychologiem w kolejnych latach będzie popularyzował ten i inne eksperymenty z inwersją widzianego obrazu. Pierwsze wrażenia po nałożeniu odwracających okularów są zgodne z oczekiwaniami, Kohler sprawia wrażenie mocno zdezorientowanego, nie potrafi samodzielnie poruszać się po pokoju, instynktownie sięga ręką do góry, kiedy powinien sięgać do dołu. Najprostsze czynności w rodzaju wchodzenia po schodach wykonuje z dużym trudem, potrzebuje pomocy Erismanna. Gdyby w tym momencie przerwać eksperyment, można by stwierdzić, że człowiek jest przystosowany do oglądania świata wyłącznie „prawidłowo” i tyle.

Natomiast Erismann z Kohlerem ciągnęli eksperyment dalej, a sam Kohler nosił gogle na głowie bez przerwy przez kolejne dni. Z każdym dniem nabierał coraz większej wprawy w orientacji z nowego punktu widzenia. Po dziesięciu dniach stwierdził, że znowu widzi świat prawidłowo. Jego system percepcji wzrokowej zaadaptował się zupełnie do nowej sytuacji. Kohler mógł wykonywać nawet skomplikowane czynności, wymagające dużej koordynacji motorycznej i wzrokowej, takie jak jazda na motocyklu przez centrum miasta. Co więcej, kiedy już zdjął gogle, znowu zaczął „widzieć” świat do góry nogami. Adaptacja do normalnego widzenia bez przyrządu zajęła o wiele mniej czasu niż pierwotna adaptacja po nałożeniu gogli.

Kolejne eksperymenty inicjowane już przez Kohlera, przykładowo z goglami odwracającymi obraz z lewa na prawo, dały podobne rezultaty. Jeśli zniekształcenie obrazu jest stałe, to system percepcji wzrokowej przeciętnej osoby, dostosuje się do zmiany w ciągu 4-9 dni, po którym to czasie widziany obraz będzie traktowany jako normalny. Zresztą nawet ten niby normalny powstaje przecież na podstawie odwróconego do góry nogami przez soczewkę w oku obrazu na siatkówce, który to obraz mózg na nasz użytek prostuje.

Eksperymenty Erismanna i Kohlera pokazują też pewne ograniczenia naszej percepcji. Są osoby, dla których ciągłe noszenie odwracających gogli jest ponad możliwości, powoduje na tyle dużą dezorientacje, że nie są w stanie doczekać do momentu pełnej adaptacji. Sama adaptacja, nawet u tych co dotrwają, również jak się okazuje ma pewne braki, ponieważ mózg nie jest w stanie już tak prosto przetworzyć obrazu odwróconych liter w tekście, jak chociażby obrazu poruszającego się odwróconego tramwaju. Rozpoznawanie liter w percepcji wzrokowej jest już procesem bardziej wyspecjalizowanym, mniej podatnym na optyczne sztuczki. Oczywiście są też osoby które maja umiejętność czytania do góry nogami, natomiast jest to proces wymagający większego skupienia i pewnego świadomego przetwarzania obrazu, niż zwykłe czytanie będące procesem w zasadzie automatycznym.

Filmy, gdzie przedstawiony jest owy eksperyment:

https://m.youtube.com/watch?v=JQJ5SFnytfo

https://m.youtube.com/watch?v=z1HYcN7f9N4

#psychologia #umysl #czlowiek #frgtn

Data: 14.09.2020 15:40

Autor: Forgotten

3 fakty, które każdy powinien zaakceptować

Postęp boli

I kosztuje. W roku 1970 na biurku prof. Ernsta Stuhlingera znalazł się poruszający list napisany przez przebywającą w Zimbabwe siostrę Jacundę. Zakonnica z wyrzutem stwierdziła, że nie godzi się wydawać horrendalnych sum na eksplorację kosmosu, kiedy Afryka głoduje. Taka postawa choć jest naiwna (nie-Pozdrawiam Anję Rubik), to jednak zrozumiała; a dotyka w sposób szczególny fizyki i nauk pokrewnych. Misja na Marsa? A jak wytłumaczyć, że czasami poświęcamy miliony i miliardy na badania, które wcale nie muszą zakończyć się powodzeniem? Jak przekonać przeciętnego obywatela o konieczności finansowania prac teoretyków? Niezwykle ważne jest informowanie społeczeństwa, przypominanie, iż swojego czasu prąd czy samolot również wydawały się zbędnymi fanaberiami. Istnieje też bardziej niewymierna cena postępu. Wystarczy zapytać o zdanie, któregokolwiek ekologa, żeby zobaczyć jakie kontrowersje budzi ludzka ingerencja w środowisko, nie wspominając już o eksperymentach przeprowadzanych na zwierzętach albo ludziach. Jak było w przypadku Hisashi ouchi, mężczyzny, który przyjął podwójna śmiertelną dawkę promieniowania? Podtrzymywano go 83 dni przy życiu podczas, gdy lekarze doskonale wiedzieli, że to tylko wydłużanie jego cierpień. Sam Hisashi po jakimś czasie powiedział "Nie zniosę tego dłużej, nie jestem królikiem doświadczalnym". Dzięki temu mężczyźnie wiemy o wiele więcej o chorobie popromiennej i procesie jej leczenia. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak powszechne są doświadczenia na gryzoniach i jak wiele nam dały, eksperymenty na ludziach oczywiście są już nielegalne, ale w czasach wojen również były powszechne i czy się z tym zgodzimy czy nie – pomogły nam. Czy nauka mogłaby się rozwijać bez tej ofiary krwi? Odpowiedzi w jednym z wywiadów udzielił biolog Krzysztof Turelski: “Organizm jest tak nieprawdopodobnie złożonym systemem, że bardzo wielu rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Mamy wiele hipotez, a która się sprawdzi, możemy się dowiedzieć wyłącznie w doświadczeniu. Niektóre sprawy da się sprawdzić poza organizmem żywym, ale w części przypadków niestety to zadanie niewykonalne”.

Ludzkość nie stworzy raju

Kolejnym pokoleniom filozofów i badaczy towarzyszyło przekonanie, że mają receptę na pełne uszczęśliwienie ludzkości. Tomasso Campanella, Charles Fourier i dziesiątki innych utopistów, prześcigało się w publikowaniu projektów idealnego ustroju, prawa i gospodarki. Koncepcje Marksa i Engelsa jak wiemy, doczekały się nawet weryfikacji, zakończonej spektakularną porażką. Powstało setki pomysłów i obietnic gwarantujących nowy ład, ale jednocześnie ze sobą sprzecznych. Jedni chcą pełnej równości, inni hołdują indywidualizmowi. Jedni żądają wolności kosztem wszystkiego, drudzy wyżej stawiają bezpieczeństwo i dobrobyt. Niektórzy biorą pod uwagę jedynie obraz świata zgodnego z ich poglądami, inni marzą o złotej tolerancji. Nie ważne czy rozwiążemy problemy energetyczne Ziemi, czy nauczymy się chronić przyrodę lub wynajdziemy lek na raka – nadal będziemy niezadowoleni. W ciągu ostatnich kilku wieków standard życia przeciętnego Europejczyka podniósł się w sposób trudny do wyobrażenia. Pisarze wieków XVII, XVIII a nawet XIX, w najbardziej fantazyjnych wizjach nie przypuszczali, że przeciętny człowiek będzie miał kiedyś powszechny dostęp do edukacji na każdym szczeblu, komunikacji z całym globem, szerokiej wolności słowa i poglądów, całego repertuaru wytworów kultury i dóbr konsumpcyjnych. I co? Nadal spora część świata dosłownie walczy o przetrwanie i to nie dlatego, że brakuje środków produkcji. Rzecz nie dotyczy tylko Afryki subsaharyjskiej, ale np. Indii, w których mimo imponującego wzrostu gospodarczego, wskaźnik ludzi żyjących na skraju ubóstwa od lat ani drgnie. A ci którzy powiedzmy jasno – mają to o czym marzyły lub nadal marzą masy? No cóż, nieszczęście znajdą nawet w problemach z dostawą internetu. Nie oznacza to, że mamy zaprzestać szukania bram do raju, ale musimy być świadomi, że nasze starania nigdy nie zakończą się pełnym sukcesem.

Wojna napędza

Nie jest tajemnicą, że pierwsze ogromne komputery, oparte na tysiącach lamp elektronowych, powstały na potrzeby US Army. Internet, z którego w tej chwili korzystamy wszyscy, wykluł się z zainicjowanego przez Pentagon przedsięwzięcia ARPANET. Satelita Sputnik została wyniesiona na orbitę przez lekko przebudowaną wersję pocisku balistycznego R‑7. Pierwszą elektrownię jądrową uruchomiono prawie dekadę po historycznej detonacji bomby atomowej w Nowym Meksyku. Nie mam zamiaru podawać w wątpliwość tezy, że każda wojna to tragedia, a rykoszetem obrywają niemal wszyscy, niezależnie od strony i zaangażowania. Jednak obok wszystkich okropności, konflikty stanowią niezawodny motor napędowy ludzkości. Nic nas tak nie mobilizuje do natychmiastowego działania i ponoszenia ogromnych kosztów jak rywalizacja i nadciągające zagrożenie. Moim ulubionym przykładem jest Projekt Manhattan. Niesamowita, nawet jak na dzisiejsze standardy inicjatywa, która skupiła kilkanaście najtęższych umysłów i szereg noblistów swojej epoki w pracy nad jednym projektem. Wynalazek ten okazał się narzędziem zagłady, lecz przy okazji w rekordowym czasie pozwolił ujarzmić energię atomu. Co osiągnęlibyśmy dzisiaj, finansując podobną placówkę i angażując tuzin noblistów?

https://www.lurker.pl/p/j1mnrecyM – Skala Kardaszewa – Hierarchia hipotetycznych poziomów rozwoju inteligentych cywilizacji.

https://www.lurker.pl/p/kmZ3TemL4 – W jaki sposób narracje dystopijne mogą wpłynąć na moralność czytelnika?

https://www.lurker.pl/p/OZTea-ZXF – Czym jest paradoks merytokracji?

https://www.lurker.pl/p/YSzlDZSAz – O czym świadczą testy IQ?

https://www.lurker.pl/p/aOfzkoWnP – 6 faktów, które każdy powinien zaakceptować.

#historia #spoleczenstwo #nauka #frgtn

Data: 12.09.2020 19:22

Autor: Forgotten

6 faktów, które każdy powinien zaakceptować.

Rządzą nami idee. Wpojone za młodu, najróżniejsze przekonania, które każą nam spoglądać na rzeczywistość w określony sposób. Nie da się tego uniknąć.

Kiedy słyszymy jakąś tezę, automatycznie zestawiamy ją z naszymi pragnieniami i poglądami. Nawet jeżeli nasze umysły dostrzegają w nich sens i nie potrafią postawić przeciw nim logicznych argumentów, i tak słyszymy jakiś wewnętrzny głos podpowiadający, że coś takiego nie powinno mieć miejsca. W każdym razie, nie chcielibyśmy aby negatywny dla nas scenariusz, okazał się prawdą.

Jesteśmy za głupi, aby zrozumieć rzeczywistość.

Podobno szympans Ayumu bez trudu radzi sobie z dodawaniem i porządkowaniem liczb do 19. Wrony oraz delfiny potrafią przekazywać wiedzę z pokolenia na pokolenie, a gorylica koko umiała porozumiewać się z człowiekiem językiem migowym. Jednak nikt jednak nie ma wątpliwości, że nawet najinteligentniejsza małpa pewnych granic nie przekroczy. Choćbyśmy nie wiem jak się starali, Ayumu nie zrozumie algebry ani nie stworzy pięknego poematu, a koko nie zdobędzie doktoratu z językoznawstwa. Pojawia się pytanie: czy wiemy gdzie leży kres naszych możliwości? I co za tym idzie: skąd pewność, że ludzki umysł poradzi sobie z każdym zadaniem? Tak jak pies nigdy nie zrozumie podstaw fizyki, tak samo człowiek może nigdy nie zgłębić wszystkich tajemnic opisujących wszechświat. Na naszej drodze stoją też inne przeszkody – poglądowe, psychologiczne i ekonomiczne – ale sforsowanie ograniczenia intelektualnego okaże się prawdziwym wyzwaniem. Każdego naukowca musi przygnębiać myśl, że gdzieś na naukowym horyzoncie istnieje elegancka i spójna teoria wszystkiego, ale samo jej zauważenie może wymagać skomplikowanych procesów myślowych, na które nasze mózgi po prostu nie stać. Możemy pokładać nadzieję w super sztucznej inteligencji lub komputerach kwantowych, ale jak na ten moment jesteśmy dopiero na drodze stworzenia ich.

Większość ludzi to idioci.

W wielu krajach świata analfabetyzm wciąż sięga niemal połowy populacji. Trudno jednak martwić się o wykształcenie kiedy w oczy zagląda głód, zaraza czy wojna. Uwłaczające jest to, że my – obywatele państw rozwiniętych lub rozwijających się – jesteśmy idiotami z własnej woli. Ilu znacie ludzi z naprawdę szerokimi horyzontami, takich, z którymi możecie na poziomie podyskutować na co najmniej kilka tematów? A może chociaż artystów we własnej dziedzinie, mających osiągnięcia i dokształcających się aby być jeszcze lepszymi? Niestety tendencja jest odwrotna, a przeciętny człowiek priorytetuje nawet najbardziej prymitywną rozrywkę nad rozwój. Włączamy żarówkę, nawet nie próbując się zastanowić, na jakiej zasadzie ona właściwie działa. Po ukończeniu szkoły średniej 3/4 z nas nie stworzy niczego kreatywnego, nie zacznie poszukiwań ambitnych zainteresowań, ani nie nauczy się z własnej woli niczego nowego. A umysł niewykorzystywany po prostu słabnie. Oczywiście, bycie idiotą należy tu rozumieć całkiem subiektywnie. Sami sobie musimy odpowiedzieć, czy wykorzystujemy nasze możliwości w pełni, czy jednak się lenimy idąc na łatwiznę. Jednak działa to też podświadomie, wystarczy przejrzeć listę błędów poznawczych i heurystyk, aby przekonać się jak bardzo człowiek potrafi być naiwny i głupi.

Wszechświat nie jest przyjaznym miejscem.

Kiedyś ludzie uważali, że wszechświat został im dany od istoty wyższej. Niewyobrażalnie rozległa przestrzeń – zimna i wypełniona miliardami śmiercionośnych obiektów – nie wygląda jednak na szczególnie udany dar od niebios. Gwiazdy, czarne dziury, pulsary, kwazary i inne źródła wysokich energii oraz zabójczych dawek promieniowania, mogłyby bez trudu zdmuchnąć całe otaczające nas życie. Nie zdajemy sobie sprawy ile mamy szczęścia i jak krucha jest nasza egzystencja. Jeśli już odnajdziemy w kosmicznej próżni jakiś układ planetarny, to musimy być przygotowani na to, że raczej żadna z jego planet nie będzie zdatna do podtrzymania nawet najprymitywniejszych organizmów. Spójrzmy na nasz, zdawałoby się wyjątkowy, Układ Słoneczny. Na poszczególnych ciałach niebieskich panują temperatury bliskie zeru absolutnemu albo dobijające 500°C; występują toksyczne atmosfery, niezwykle potężne burze, silne zjawiska wulkaniczne, brakuje wody i innych surowców niezbędnych do przetrwania. Czym dalej oddalamy się od Ziemi, tym bardziej niegościnne tereny odkrywamy. Wszechświat w całej swojej okazałości trzeba uważać więc nie za prezent, a za środowisko wręcz wrogie dla życia. Zwłaszcza życia inteligentnego.

Ziemia musi się skończyć.

Stephen Hawking w 2001 roku udzielił wywiadu, w którym dobitnie stwierdził, że jeśli ludzkość w ciągu najbliższych wieków nie rozpocznie kolonizacji kosmosu, będzie skazana na zagładę. Obecnie, nasze myślenie jest zdominowane przez perspektywę dnia jutrzejszego: "Zwiedzamy kosmos, a nie potrafimy się zająć nawet własną planetą!" (Pozdrawiam Anję Rubik) Rzecz w tym, że może nam zabraknąć czasu. Bez względu na to kiedy uporządkujemy obecny dom, jako cywilizacja musimy być zawsze gotowi do przeprowadzki. Podobnie ma się sprawa z ochroną Ziemi, którą to ciągle lekceważymy, kompletnie nie rozumiejąc powagi sytuacji. Prawdopodobieństwo, że uderzy w nas dorodna planetoida może i jest niewielkie, ale na pewno nie zerowe. A nawet jeśli jakimś cudem żadem kosmiczny pocisk w nas nie trafi, to prędzej czy później zagrozi nam coś innego: wybuch superwulkanu, kolejna epoka lodowcowa, zwiększająca aktywność Słońca. Koniec Ziemi jest pewny jak nadejście nocy

Wszechświat musi się skończyć.

Dyskomfort budzi również świadomość, że cały nasz wszechświat posiada określoną datę zdatności użycia. Nie ma znaczenia czy prawa fizyki zadecydują kiedyś o odwróceniu ekspansji i spowodują wielki kolaps, czy też rozszerzanie nie będzie miało końca i nastanie absolutny chłód. Na końcu każdego scenariusza znajduje się nekrolog życia pod każdą postacią. Pociesza jedynie skala czasowa sięgająca od miliardów do bilionów lat, i duże prawdopodobieństwo, że gdy wybije ostatnia godzina, gatunek ludzki nie będzie istniał. Pozostaje się zastanowić, jaki sens w obliczu tej niewesołej perspektywy, ma cała nasza egzystencja.

Gatunek ludzki nic nie znaczy.

"Nie potrafię uwierzyć w te niezwykłe historie, na temat naszego szczególnego związku z wszechświatem, ponieważ wydają się… zbyt proste. Zbyt lokalne i prowincjonalne. (…) Przecież brakuje tu proporcji!"

Właściwie ten cytat z Richarda Feynmana zawiera całą myśl, którą można tu przedstawić. Od zarania dziejów popisujemy się niewiarygodną arogancją. Uważaliśmy swoich przedstawicieli za bogów lub półbogów, kapłanom przypisywaliśmy nieomylność, tworzyliśmy mity o narodach wybranych, wyobrażaliśmy sobie jak to cały świat został oddany nam, własnie nam, w opiekę. Później okazało się, że nasza planeta nie leży w centrum świata, Słońce to tylko pojedyncza drobina w galaktycznej piaskownicy, a samych piaskownic istnieją miliardy. Za każdym razem gdy wydawało nam się, iż już dotarliśmy do granicy wszechrzeczy, zauważaliśmy coś więcej. Mimo to, w głowach wielu z nas, pokora nadal przegrywa z nieuzasadnioną butą i poglądem o wyjątkowym znaczeniu ludzkości.

https://www.lurker.pl/p/j1mnrecyM – Skala Kardaszewa – Hierarchia hipotetycznych poziomów rozwoju inteligentych cywilizacji.

https://www.lurker.pl/p/kmZ3TemL4 – W jaki sposób narracje dystopijne mogą wpłynąć na moralność czytelnika?

https://www.lurker.pl/p/OZTea-ZXF – Czym jest paradoks merytokracji?

https://www.lurker.pl/p/YSzlDZSAz – O czym świadczą testy IQ?

#wszechswiat #nauka #kosmos #spoleczenstwo #frgtn

Data: 11.09.2020 16:35

Autor: Forgotten

Skala Kardaszewa – Hierarchia hipotetycznych poziomów rozwoju inteligentych cywilizacji.

Czy słyszałeś o Skali Kardaszewa? Dla nas, zwykłych śmiertelników na Ziemi, rewolucja przemysłowa była ogromnym krokiem naprzód dla ludzkości i na zawsze spowodowała ogromne zmiany społeczno-gospodarcze i geopolityczne. Ale wyobraź sobie, co by się stało, gdybyśmy byli w stanie rozwinąć naszą technologię do takiego stopnia, że ​​faktycznie moglibyśmy opuścić Ziemię? A co z kolonizacją naszego Układu Słonecznego? Cała Droga Mleczna? Chociaż zwykle jest to materiał science fiction, pewnego dnia może po prostu stać się rzeczywistością dla ludzkości. Ale czy są jakieś cywilizacje, które dokonały tych niesamowitych wyczynów? Krótko mówiąc, nie mamy pojęcia, ale mogą być tacy kandydaci.

Teoretyzowanie o istotach pozaziemskich jest trudne. Ponieważ mamy tylko jeden punkt danych, naszą własną małą cywilizację na naszej własnej małej Ziemi, próba określenia, jak cywilizacje pozaziemskie będą wyglądać lub zachowywać się, rozciąga wyobraźnię, delikatnie mówiąc. Jest jednak jedna rzecz, której każda zaawansowana cywilizacja będzie potrzebować w dużych ilościach, a jest nim energia. W 1964 roku rosyjski astrofizyk Nikołaj Semenowicz Kardashev zaproponował skalę rankingu tych hipotetycznych cywilizacji na podstawie ich zużycia energii. Skala Kardaszewa miała pomóc w bezpośrednim wyszukiwaniu sygnałów od inteligentnych istot. Wszystko, co pomaga nam zawęzić zakres wyszukiwania lub lepiej zrozumieć cel, jest z pewnością mile widziane. Ale skala to coś więcej niż tylko praktyczne narzędzie. Od samego początku doprowadził do hipotetycznych nowych mechanizmów zużycia energii, zainspirował pokolenia pisarzy science fiction i wpłynął na myślenie o naszym przyszłym zużyciu energii

W pierwszej wersji Kardeszew pierwotnie zdefiniował trzy typy lub kategorie cywilizacji na swoją skalę. Podał kilka przykładów w skali od planetarnej do większej gwiezdnej, a na końcu imperium obejmującego galaktyki. Nikolai przypuszczał, że ogólny status cywilizacji poddanej jest, ogólnie rzecz biorąc, wypadkową dwóch rzeczy: energii i technologii. Im lepsza technologia, tym więcej energii mogą wykorzystać. Im więcej energii ma cywilizacja, tym lepsza może się później stać ich technologia. Wierzył, że każde społeczeństwo może się tak po prostu rozwinąć na tyle, na ile pozwoli mu jego technologia i zdolność do wykorzystywania energii. Na ogół zajmuje się tylko zużyciem energii w skali kosmicznej. Od lat sześćdziesiątych XX wieku zaproponowano kilka rozszerzeń poza raczej ograniczone trzy pierwotnie zdefiniowane przez Kardasheva. Są to nowe poziomy, 0, IV i V, a także inne wskaźniki wykraczające poza czystą dostępność mocy. Gdzie na tej skali znajduje się nasza cywilizacja?

Typ 0: Kultura subglobalna.

Cywilizacja typu 0 nie jest jeszcze w stanie ujarzmić całej energii swojej macierzystej planety. Jest to zatem obszar subglobalny, który czerpie energię z surowców i nie ma jeszcze możliwości opuszczenia swojej rodzimej planety, ale stale się do niej zbliża. Tak, to ludzie dzisiaj. Zmodyfikowana przez Carla Sagana skala Kardasheva, która dopuszcza ciągłe wartości, stawia ludzkość na skromnym 0,72.

Według niektórych szacunków od przejścia do Typu I może nas dzielić od 100 do 200 lat.

Typ I: Kultura planetarna.

Cywilizacja typu I ma całkowitą kontrolę nad energią swojej planety macierzystej. Byłby na przykład zdolny do zbierania całego światła gwiazd, które pada na planetę. Poza całkowitym pokryciem powierzchni panelami słonecznymi, gromadzenie tak ogromnych ilości światła gwiazd można osiągnąć za pomocą satelitów zasilanych energią słoneczną, bezprzewodowo przesyłających energię na powierzchnię. Energia z reakcji syntezy jądrowej na skalę przemysłową będzie powszechna. Wykorzystane byłyby również inne źródła energii, od geotermalnych po inne odnawialne źródła energii. Zostanie skolonizowana przynajmniej jedna planeta.

Typ II: Kultura gwiezdna.

Cywilizacje typu II mają kontrolę nad energią wszystkich lokalnych gwiazd. Inżynierskie wyzwanie osiągnięcia tego byłoby ogromne, ale zaproponowano możliwe konstrukcje. Jedną z najbardziej znanych jest Sfera Dysona, która obejmuje całą gwiazdę i wychwytuje całość lub większość jej energii. Niedawno zaproponowano kandydata na taki system, zwaną KIC 8462852. Jego światło zmieniało się nieregularnie w sposób trudny do wyjaśnienia w naszym obecnym rozumieniu fizyki gwiazd. Ale czy to jest Sfera Dysona? Jest to kontrowersyjne twierdzenie, które z pewnością nie zostanie potwierdzone w najbliższym czasie, dopóki nie będzie można przeprowadzić dalszych szczegółowych obserwacji. Taka cywilizacja prawdopodobnie skolonizuje wszystkie lub większość planet w lokalnym układzie słonecznym. Dla cywilizacji typu drugiego wyginięcie jest dawno zapomnianą fantazją, zniszczyć ich może jedynie bardziej zaawansowana technologicznie.

Dla typu I i II wykrywalność jest trudniejsza, niż dla typu III, ale wszystkie sfery Dysona mogą być obserwowalne. Pochłaniałyby i ponownie emitowały światło swoich gwiazd macierzystych, zmieniając obserwowane widmo.

Typ III: Kultura galaktyczna.

Cywilizacje typu III całkowicie zdmuchują pierwsze dwie, będąc w stanie kontrolować energię całej galaktyki. Można to osiągnąć wykorzystując całą populację sfer Dysona wokół wszystkich gwiazd w galaktyce lub wykorzystując energię Czarnych dziur. Kontrolowanie energii na taką skalę wymagałoby niewyobrażalnych wyczynów inżynieryjnych, a także mechanizmów transportu międzygwiazdowego znacznie przekraczających dzisiejsze możliwości człowieka.

Skala ich możliwości technologicznych byłaby czymś poza naszym obecnym zrozumieniem i, być może, wyobraźnią. Według niektórych szacunków jest to około 10 miliardów razy więcej niż produkcja energii cywilizacji typu II. Kto wie, co jeszcze byłaby w stanie osiągnąć taka cywilizacja. To byłoby coś podobnego do imperiów obejmujących galaktyki, powszechnego w science fiction. Od Star Trek, Gwiezdnych Wojen po Imperium Ludzkości w Warhammer 40,000 Universe, byliby mistrzami wszechświata. Ale nadal musieliby przestrzegać praw fizyki. Podróż między każdym zakątkiem cywilizacji nie byłaby możliwa, gdyby nie udało im się ominąć ograniczeń prędkości światła. Nie trzeba dodawać, że byłyby to istoty którym naprawdę się to udało, lub w niezrozumiały dla nas sposób poradziliby sobie z ograniczeniem.

Mogliby również być w stanie zbierać energię z błysków gamma i kwazarów lub z innego, jeszcze nieznanego źródła energii.

Cywilizacje typu III hipotetycznie miałyby ogromny wpływ na galaktyki macierzyste i byłyby łatwe do zidentyfikowania dzięki ich interakcjom z galaktycznymi obiektami, takimi jak gwiazdy i czarne dziury. Mechanizmy transportu i komunikacji, których taka cywilizacja mogłaby używać między tymi ciałami, również mogłyby być wykryte. Ostatnie poszukiwania nie wykazały jednak, że taka cywilizacja istnieje w jakichkolwiek galaktykach we wszechświecie lokalnym.

Jeśli cywilizacja obejmująca galaktykę nie jest wystarczająco imponująca, to zawsze jest jeszcze typ IV. Byłby w stanie wykorzystać energię kilku, kilkunastu lub więcej galaktyk. Kto wie, do czego jeszcze byliby zdolni?

Co powiesz na cywilizacje zdolną do okiełznania energii z całego wszechświata, a nawet innych wszechświatów? Może to absurd, ale może być możliwe w odległej przyszłości. Po prostu nie możemy nawet zacząć rozumieć ich technologicznej sprawności. Być może mogliby osiągnąć nieśmiertelność. Jeszcze bardziej abstrakcyjna jest cywilizacja typu VI. Typ VI istnieje poza czasem i przestrzenią i jest zdolny do tworzenia wszechświatów i multiwersów oraz równie łatwo je niszczy. Można by pokusić się o nazywanie ich bogami z braku lepszego określenia.

https://www.lurker.pl/p/kmZ3TemL4 – W jaki sposób narracje dystopijne mogą wpłynąć na moralność czytelnika?

https://www.lurker.pl/p/OZTea-ZXF – Czym jest paradoks merytokracji?

https://www.lurker.pl/p/YSzlDZSAz – O czym świadczą testy IQ?

#kosmos #inteligencja #cywilizacja #przyszlosc #obcy #frgtn

Data: 10.09.2020 15:16

Autor: Forgotten

"Testy IQ mierzą tylko to jak dobrze radzisz sobie z wykonywaniem testów IQ”. Jest to argument, który prawie zawsze pojawia się, gdy wspomina się o testach inteligencji. Często jest promowany przez osoby, które poza tym są bardzo obeznane z nauką. Nie przyłapiesz ich na argumentacji, że zmiany klimatyczne to mit lub że szczepionki mogą powodować autyzm. Ale twierdzenie, że testy IQ są bezużyteczne, jest tak samo błędne jak te pojęcia: w rzeczywistości dziesięciolecia dobrze powielonych badań wskazują, że testy IQ są jednymi z najbardziej wiarygodnych i sprawdzonych narzędzi w całej psychologii. Mogą składać się na przykład z układanek opartych na kształtach, czasu, w jakim można szybko przejrzeć listy bezsensownych symboli, wyobrażeń przestrzennych, testów pamięci roboczej, miar słownictwa itd. – Co to tak naprawdę mówi? Najsilniejsza korelacja nie jest być może zaskakująca: wynik IQ jest wysoce predyktorem tego, jak ludzie będą prosperować w szkole. Jedno z dużych badań wykazało, że wyniki IQ w wieku 11 lat korelują 0,8 (w skali od -1 do 1) z ocenami szkolnymi w wieku 16 lat. Z pewnością daje to nam podstawę do nazwania tych miar „testami inteligencji”. Ale to dopiero początek: wyższe wyniki IQ wskazują na większy sukces zawodowy, wyższe dochody oraz lepsze zdrowie fizyczne i psychiczne. Być może najbardziej zaskakującym odkryciem jest to, że wyniki IQ uzyskane w dzieciństwie pozwalają przewidzieć śmiertelność, Inteligentniejsi ludzie żyją dłużej. Neurolodzy i genetycy poczynili duże postępy w zrozumieniu ludzkiej inteligencji. Metaanalizy setek badań potwierdzają, że osoby z większymi mózgami uzyskują wyższe wyniki w testach IQ, a badania nad bardziej specyficznymi regionami i cechami mózgu trwają w szybkim tempie. Wiemy z badań bliźniaków i badań przeprowadzonych bezpośrednio na DNA, że wyniki testów inteligencji są dziedziczne: znaczna część różnic w inteligencji między ludźmi wynika z genetyki. Zaczęliśmy już znajdować niektóre specyficzne geny, które mogą być odpowiedzialne za te różnice, a dalsze ustalenia są w drodze.

Innym błędem jest myślenie, że ktoś kiedykolwiek twierdził, że IQ „podsumowuje” osobę. Wielu pomysłodawców testów, choć nie wszyscy, było zaangażowanych w ruch eugeniczny na początku XX wieku i rozsądne jest bycie zbulwersowanym niektórymi zastosowaniami, do których pierwotnie wykorzystywano testy IQ. Ale te obawy nie mają znaczenia dla głównego pytania, czy dzisiejszy wynik IQ może powiedzieć cokolwiek o osobie. Fakty to fakty, a trafność wyników testów inteligencji jest szeroko poparta obszernymi dowodami. Jak pokazują wszystkie powiązane powyżej badania, testy IQ są przydatne w wielu różnych sytuacjach, od edukacji, po medycynę i świat pracy. Potrzebujemy testów IQ, aby pomóc nam zrozumieć, w jaki sposób mózg starzeje się i jak możemy pomóc mu starzeć się zdrowiej. Potrzebujemy testów IQ, które pomogą nam dowiedzieć się, jak zwiększyć inteligencję ludzi, a tym samym zwiększyć ich produktywność. Być może przede wszystkim testy IQ są jednym z narzędzi, za pomocą których psychologowie mogą przeanalizować i zbadać ludzką inteligencję: bylibyśmy niezwykle nierozsądni, gdybyśmy nadal ignorowali ich spostrzeżenia.

Ludzie popełniają błąd, zakładając, że inteligencja jest niezmienna, ponieważ została powiązana z cechami genetycznymi i neuronowymi. Ich zdaniem wynik IQ jest stabilny, skazując cię na gorsze życie, jeśli jest poniżej średniej. Jest to błąd. W zasadzie nie ma nic, co sugerowałoby, że nie możemy podnosić IQ ludzi, przynajmniej do pewnego stopnia, chociaż wiele ostatnich prób, aby to zrobić, nie powiodło się. Rzeczywiście, wyniki IQ stale rosły przez lata z niegenetycznych powodów, w procesie zwanym efektem Flynna. Każda generacja testów IQ staje się trudniejsza i jest oceniana bardziej surowo niż poprzednia, ponieważ wydaje się, że wzrasta ogólna inteligencja i z pewnością wiedza całej populacji. Każde pokolenie, biorąc pod uwagę test IQ poprzedniej generacji, ma tendencję do uzyskiwania znacznie wyższych wyników w teście niż poprzednie pokolenie.

Efekt Flynna ma tendencję do podważania twierdzeń, że IQ jest absolutne, że inteligencja jest wrodzona, a testy IQ testują absolutną jakość. Szereg czynników może wyjaśniać pozorny wzrost inteligencji człowieka, w tym: Większy dostęp do edukacji – Więcej osób chodzi do szkoły z każdym pokoleniem, a ludzie mają tendencję do dłuższego pozostawania w szkole. Większe narażenie – Dwa pokolenia temu podstawowe zadania związane z rozumowaniem przestrzennym wymagana do grania w grę wideo mogła być niezwykle trudna, ale obecnie ta umjejetność będzie powszechna. Rozwój gier wideo – nikogo nie zdziwi fakt, że gry rzeczywiście mogą ćwiczyć mózg. Refleks, pamięć, szybkie przyswajanie informacji, adaptacja do nowego środowiska, rozwiązywanie problemów – te wszystkie rzeczy są angażowane podczas grania, to praca umysłowa. Lepszy ogólny stan zdrowia i odżywianie, lepsza opieka prenatalna i usługi – poprawienie tych czynników w krajach trzeciego świata zawsze będzie miało ogromny wpływ na wzrost poziomu IQ. Szybki postęp technologiczny – urządzenia z roku na rok stają sie coraz bardziej złożone, w przyszłości społeczności będą potrzebowały coraz więcej wyspecjalizowanych i inteligentych grup, a proste prace fizyczne z pewnością będą konsekwentnie przydzielane coraz bardziej sprawnym robotom. W ten sposób kultury będą stopniowo poprawiać swoje własne testy IQ.

https://www.lurker.pl/p/kmZ3TemL4 – W jaki sposób narracje dystopijne mogą wpłynąć na moralność czytelnika?

https://www.lurker.pl/p/OZTea-ZXF – Czym jest paradoks merytokracji?

#iq #inteligencja #mozg #psychologia #spoleczenstwo #frgtn

Data: 09.09.2020 13:42

Autor: Forgotten

W jaki sposób narracje dystopijne mogą wpłynąć na moralność czytelnika?

Ludzie są stworzeniami opowiadającymi historie: historie, które opowiadamy, mają głęboki wpływ na to, jak postrzegamy naszą rolę w świecie, a popularność dystopijnych fikcji rośnie. Według Goodreads.com, społeczności internetowej, która rozrosła się do milionów czytelników, udział książek sklasyfikowanych jako „dystopijne” w 2012 roku był najwyższy od ponad 50 lat. Co powinniśmy zrobić z faktem, że dystopijna fikcja jest tak popularna? Dużo uwagi zostało poświęconej na badanie, dlaczego te narracje są tak atrakcyjne. Czy dystopijna fikcja może wpłynąć na czyjekolwiek nastawienie polityczne w prawdziwym świecie? Jeśli tak, to w jaki sposób? A jak bardzo powinniśmy przejmować się jego wpływem? Mogłoby się wydawać mało prawdopodobne, że fikcja – coś, co jest znane jako „zmyślone” – może wpływać na poglądy ludzi w świecie rzeczywistym. Jednak coraz więcej badań pokazuje, że w mózgu nie ma „silnego przełączania” między fikcją a literaturą faktu. Ludzie często włączają lekcje z fikcyjnych historii do swoich przekonań, postaw i ocen wartości, czasami nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że to robią.

Co więcej, dystopijna fikcja może być szczególnie potężna, ponieważ jest z natury polityczna. Skupiamy się tutaj na gatunku totalitarno-dystopijnym, który przedstawia mroczny i niepokojący alternatywny świat, w którym potężni ludzie działają, aby uciskać i kontrolować obywateli, oczywiście łamiąc podstawowe wartości. Chociaż narracje postapokaliptyczne o zombie również można również uznać za "dystopijne", chodzi o podkreślenie chaosu i upadku porządku społecznego, który może wpływać na ludzi w różny sposób. Poszczególne historie totalitarno-dystopijne są różne. Aby podać kilka popularnych przykładów, opis tortur i nadzoru w "1984" George'a Orwella; zbiór organów w serii "Unwind" Neala Shustermana; kontrola umysłu w "The Giver" Lois Lowry; nierówność płci w "Opowieści podręcznej" Margaret Atwood; oraz katastrofa ekologiczna w serialu "Maze Runner" Jamesa Dashnera. Wszystkie takie narracje są zgodne z konwencjami gatunkowymi dotyczącymi charakteru, scenerii i fabuły. W tych społeczeństwach ideały doskonalenia popadły w amok. Chociaż zdarzają się wyjątki, dystopijna fikcja zazwyczaj waloryzuje dramatyczny i często brutalny bunt odważnych nielicznych.

Aby przetestować wpływ dystopii na postawy polityczne, badani zostali losowo przydzieleni do trzech grup. Pierwsza grupa przeczytała fragment Igrzysk śmierci, a następnie obejrzała sceny z adaptacji filmowej z 2012 roku. Druga grupa zrobiła to samo, z wyjątkiem innego dystopijnego serialu "Veronica Roth’s Divergent". Przedstawia futurystyczne Stany Zjednoczone, w których społeczeństwo podzieliło się na frakcje oddane różnym wartościom; ci, których możliwości przekraczają granice frakcji, są postrzegani jako zagrożenie. W trzeciej grupie – grupie kontrolnej bez mediów – badani nie byli narażeni na żadną dystopijną fikcję przed odpowiedzią na pytania dotyczące ich postaw społecznych i politycznych. Mimo że były fikcyjne, dystopijne narracje wywarły wpływ na badanych, regulując ich kompasy moralne. W porównaniu z grupą kontrolną bez mediów, badani narażeni na fikcję mieli o 8 punktów procentowych większe prawdopodobieństwo, że uzasadnili radykalne akty, protesty, występki, a nawet zbrojne rebelie. Chętniej zgodzili się również, że przemoc jest czasami konieczna do wymierzenia sprawiedliwości (podobny wzrost o około 8 punktów procentowych).

Dlaczego dystopijna fikcja może przynosić takie efekty? Być może działał prosty mechanizm torowania. Sceny brutalnych akcji mogły z łatwością wywołać podekscytowanie w sposób, który sprawiłby, że badani byli bardziej skłonni do usprawiedliwiania przemocy politycznej. Dystopijna fikcja często zawiera brutalne obrazy, w których buntownicy walczą przeciwko potęgom. Przeprowadzono drugi eksperyment, ponownie z trzema grupami, tym razem z próbką studentów w całych Stanach Zjednoczonych. Pierwsza grupa została wystawiona na Igrzyska Śmierci i, tak jak poprzednio, z drugą bez mediów. Trzecia grupa była jednak narażona na brutalne sceny z serii filmów "Szybcy i wściekli", podobne pod względem długości i rodzaju do przemocy w fragmentach Igrzysk śmierci. Po raz kolejny dystopijna fikcja ukształtowała ludzkie sądy etyczne. Zwiększyło to ich gotowość do usprawiedliwiania radykalnych działań politycznych w porównaniu z kontrolami bez mediów, a wzrosty były podobne pod względem wielkości do tego, co odkryto w pierwszym eksperymencie. Ale równie gwałtowne i pełne adrenaliny sceny akcji z "Szybcy i wściekli" nie miały takiego efektu. Tak więc same brutalne obrazy nie mogły wyjaśnić zjawiska. W trzecim eksperymencie zbadano, czy kluczowym składnikiem jest sama narracja – to znaczy opowieść o odważnych obywatelach walczących z niesprawiedliwym rządem, czy to fikcyjnym, czy też nie-fikcyjnym. Tak więc tym razem trzecia grupa przeczytała i obejrzała fragmenty mediów dotyczące rzeczywistego protestu przeciwko skorumpowanym praktykom rządu Tajlandii. Klipy z CNN, BBC i innych źródeł wiadomości pokazywały sceny, gdzie siły rządowe w strojach bojowych używają brutalnych taktyk, takich jak gaz łzawiący i armatki wodne, aby stłumić masy obywateli protestujących przeciwko niesprawiedliwości. Pomimo tego, że były prawdziwe, te obrazy miały niewielki wpływ na badanych. Osoby z trzeciej grupy nie były bardziej skłonne do usprawiedliwiania przemocy politycznej niż osoby bez mediów. Ale ci, którzy mieli kontakt z dystopijną historią Igrzysk Śmierci, byli znacznie bardziej skłonni postrzegać radykalne i brutalne akty polityczne jako legalne, w porównaniu z tymi, którzy mieli kontakt z wiadomościami z prawdziwego świata. Różnica wynosiła około 7-8 punktów procentowych, porównywalna z dwoma poprzednimi eksperymentami. Ogólnie wydaje się, że ludzie mogą być bardziej skłonni do wyciągania „lekcji życia politycznego” z narracji o wyimaginowanym świecie politycznym niż z faktów opartych na prawdziwym świecie.

Czy to oznacza, że ​​dystopijna fikcja jest zagrożeniem dla demokracji i stabilności politycznej? Niekoniecznie, chociaż fakt, że jest czasami cenzurowany, sugeruje, że niektórzy przywódcy myślą w ten sposób. Na przykład "Folwark zwierzęcy" Orwella jest nadal zakazana w Korei Północnej. W Stanach Zjednoczonych, wśród 10 najczęściej wybieranych książek do usunięcia z bibliotek szkolnych w ostatniej dekadzie są "The Hunger Games" i "Aldous Huxley's Brave New World". Narracje dystopijne dają lekcję, że radykalne działania polityczne mogą być uzasadnioną odpowiedzią na postrzeganą niesprawiedliwość. Jednak lekcje, które ludzie wyciągają z mediów, czy to fikcji, czy literatury faktu, mogą nie zawsze się ich trzymać, a nawet jeśli to ludzie niekonieczne muszą działać pod ich wpływem. Ostatecznie 7-8 punktów procentowych to nie jest wysoki wynik. Takie narracje mogą mieć pozytywny wpływ na czujność obywateli na możliwość niesprawiedliwości w różnych kontekstach. Ale mnożenie się dystopijnych narracji może również zachęcać do radykalnych perspektyw, które nadmiernie upraszczają rzeczywiste i złożone źródła politycznych sporów. Tak więc, podczas gdy totalitarno-dystopijny szał może wzmocnić rolę "strażnika" społeczeństwa w utrzymywaniu władzy, może również przyspieszyć niektóre z brutalnej retoryki politycznej, a nawet działania, w przeciwieństwie do debaty obywatelskiej i opartej na faktach oraz kompromisu niezbędnego dla demokracji.

https://www.lurker.pl/p/OZTea-ZXF – Czym jest paradoks merytokracji?

#spoleczenstwo #polityka #dystopia #ksiazki #frgtn

Data: 08.09.2020 14:46

Autor: Forgotten

Czym jest paradoks merytokracji? Z jakiego powodu idea głosząca równe szanse, promująca pracę nad swoją kompetencją może przynieść odwrotny wynik?

Merytokracja stała się wiodącym ideałem społecznym. Politycy z całego spektrum ideologicznego nieustannie powracają do tematu, zgodnie z którym nagrody życia – pieniądze, władza, praca, przyjęcie na uniwersytet – powinny być rozdzielane zgodnie z umiejętnościami i wysiłkiem. Najpowszechniejszą metaforą jest „równe szanse”, na których gracze mogą osiągnąć pozycję odpowiadającą ich zasługom. Koncepcyjnie i moralnie merytokracja jest przedstawiana jako przeciwieństwo systemów takich jak dziedziczna arystokracja, w których pozycja społeczna jest określana przez loterię urodzenia. W ramach merytokracji bogactwo i przewaga są słuszną rekompensatą za zasługi i pracę, a nie przypadkową gratką związaną z wydarzeniami zewnętrznymi. Większość ludzi nie tylko uważa, że ​​światem należy rządzić merytokratycznie, uważają, że jest on merytokratyczny.

Przekonanie, że sukces lub porażka na świecie zależy od zasługi, a nie szczęścia, jest ewidentnie fałszywe. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że sama zasługa jest w dużej mierze wynikiem szczęścia. Talent i zdolność do zdecydowanego wysiłku, w dużej mierze zależą od zdolności genetycznych i wychowania. Nie neguje to zasług i pracowitości tych, którzy odnieśli sukces – dowodzi jednak, że związek między kompetencjami, a życiowymi osiągnięciami jest w najlepszym razie nieoczywisty. Niezaprzeczalnie istnieją programiści i przedsiębiorcy, którzy dorównują umiejętnościami Gatesowi, jednak nie zostali najbogatszymi ludźmi na świecie. Tam, gdzie istnieje rywalizacja, wiele osób ma kompetencje, ale sukces odnosi garstka, których wspomogło szczęście.

Rosnąca liczba badań w psychologii i neurobiologii sugeruje, że wiara w merytokrację nie tylko jest fałszywa, ale również szkodliwa, sprawia, że ​​ludzie są bardziej samolubni, mniej samokrytyczni, a nawet bardziej podatni na dyskryminację innych osób.

W psychologii często przeprowadza się eksperyment zwany grą „w ultimatum”. Jeden z graczy dostaje pewną kwotę pieniędzy i ma zaproponować proporcję, w jakiej podzieli się nimi z drugim graczem, który może przyjąć lub odrzucić ofertę. Jeśli odpowiadający odrzuci propozycję, obaj gracze odchodzą z niczym. Zwykle proponujący oferuje mniej więcej równy podział. Jeśli kwota wynosi 100 dolarów, to większość badanych jest skłonna oddać między 40 a 50 dolarów. Odmianą tego eksperymentu była sytuacja gdzie uczestnicy przed przedstawieniem oferty rozgrywali partię gry zręcznościowej, w której wynik był z góry ustalony. Ci, którzy byli fałszywie przekonani o swojej wygranej, przedstawiali oferty, w których zostawiali sobie więcej pieniędzy niż ci, którzy nie uczestniczyli w grze zręcznościowej. Inne badania potwierdziły te wyniki. Eksperyment wskazuje na to, że osoby z większymi umiejętnościami przejawiają bardziej samolubne zachowania.

Z kolei badania nad wdzięcznością wskazują, że pamiętanie o roli szczęścia zwiększa poziom hojności. Zwykłe poproszenie badanych o przypomnienie sobie czynników zewnętrznych (szczęście, pomoc innych), które przyczyniły się do ich życiowych sukcesów, sprawiło, że byli znacznie bardziej skłonni do przekazywania pieniędzy niż ci, których poproszono o zapamiętanie czynników wewnętrznych (wysiłek, umiejętności). Niepokojące, wydaje się, że zwykłe traktowanie merytokracji jako wartości sprzyja zachowaniom dyskryminacyjnym. Okazało się, że w firmach, w których merytokracja była jawną wartością, menedżerowie przypisywali większe nagrody pracownikom płci męskiej w porównaniu z pracownicami z identycznymi ocenami wyników. Preferencja ta zniknęła tam, gdzie merytokracja nie została wyraźnie przyjęta jako wartość. Jest to zaskakujące, ponieważ bezstronność jest podstawą moralnego odwołania merytokracji. „Równe szanse” mają na celu uniknięcie niesprawiedliwych nierówności ze względu na płeć, rase itp. Zapewne uprzywilejowani stanowiskiem dzięki możliwości usprawiedliwienia się merytokracją, czuli się potem bardziej komfortowo, zachowując się w sposób, który postrzegany jest jako nierówność.

Jednak oprócz wybielania merytokracja oferuje również pochlebstwa. Tam, gdzie sukces zależy od zasług i umiejętności, każda wygrana może być postrzegana jako odzwierciedlenie własnej cnoty i wartości. Jego ideologia przekształca sukces w pochwałę, a materialną różnice w osobistą wyższość. Pozwala bogatym i potężnym postrzegać siebie jako produktywnych geniuszy. Chociaż efekt ten jest najbardziej spektakularny wśród elity, prawie na każde osiągnięcie można spojrzeć merytokratyczną perspektywą.

#spoleczenstwo #socjologia #merytokracja #frgtn

Data: 06.09.2020 14:54

Autor: Forgotten

Heurystyka dostępności jest to tendencja do oceniania częstotliwości lub prawdopodobieństwa wystąpienia zdarzenia na podstawie łatwości, z jaką przychodzą nam na myśl odpowiednie przypadki. Opiera się na założeniu, że jeśli coś można sobie przypomnieć, to musi być ważne lub ważniejsze niż alternatywne myśli, które nie są tak łatwo przywoływane. Osoba polega raczej na wiedzy, która jest łatwo dostępna, niż na badaniu innych alternatyw lub procedur; w rezultacie jednostki mają tendencję do rozważania swoich opinii w kierunku nowszych informacji, tworząc nowe opinie ukierunkowane na te najnowsze wiadomości. Innymi słowy, im łatwiej jest przypomnieć sobie konsekwencje czegoś, tym konsekwencje te są często postrzegane. Jest niedokładna, ponieważ przypominanie faktów i wydarzeń jest zniekształcone przez wyrazistość informacji i liczbę powtórzeń, na które jesteśmy narażeni w reklamach w radiu i telewizji, popkulturze.

Na przykład po obejrzeniu kilku doniesień prasowych o kradzieżach samochodów możesz stwierdzić, że kradzieże pojazdów w twojej okolicy są znacznie częstsze, niż to jest rzeczywistości. Ten rodzaj heurystyki dostępności może być pomocny i ważny w podejmowaniu decyzji. Kiedy stajemy przed wyborem, często brakuje nam czasu lub zasobów, aby przeprowadzić bardziej szczegółowe badanie.

Uważa się, że rzeczy, które przychodzą na myśl, są znacznie bardziej powszechne i dokładniejsze w rzeczywistości. Heurystyka dostępności może być czasami przydatna. Może to jednak prowadzić do problemów i błędów. Po zobaczeniu przewróconego samochodu na poboczu drogi możesz pomyśleć, że twoje własne prawdopodobieństwo wypadku jest wysokie, a im dłużej będziesz myślał nad tym wydarzeniem, tym bardziej będzie ono dostępne w twojej głowie i bardziej prawdopodobne, że w to uwierzysz. Problem polega na tym, że pewne wydarzenia wydają się być łatwiejsze do wyobrażenia w naszych umysłach niż inne.

Po obejrzeniu doniesień prasowych o utracie pracy możesz zacząć wierzyć, że grozi Ci zwolnienie, a po obejrzeniu wiadomości o uprowadzeniach dzieci, zaczynasz wierzyć, że takie tragedie są dość powszechne. Nie pozwalasz swojemu dziecku bawić się samemu na dworze i nigdy nie pozwalasz mu zejść z oczu, a po obejrzeniu kilku programów telewizyjnych o atakach rekinów zaczynasz myśleć, że takie zdarzenia są stosunkowo częste. Wyjeżdżając na wakacje, odmawiasz pływania w oceanie, ponieważ uważasz, że prawdopodobieństwo ataku rekina jest wysokie.

Jednak czy wiesz, ile ataków rekinów ma miejsce każdego roku? Realistycznie, jakie jest prawdopodobieństwo, że ci się to przydarzy?

W 2019 roku na całym świecie zgłoszono 64 niesprowokowane ataki rekinów.

To oczywiste, jest miażdżące prawdopodobieństwo, że ludzie usłyszeli lub oglądali brutalną scene z rekinami zabójcami, niż statystyczne badania na ten temat.

Heurystyka dostępności odnosi się po prostu do określonego skrótu myślowego: to, co przychodzi na myśl najłatwiej – to, co jest najbardziej dostępne w głowie – jest prawdą. Polegasz na łatwości, z jaką coś przychodzi Ci do głowy podczas podejmowania decyzji. W rezultacie istnieje większe prawdopodobieństwo, że podejmiesz złe decyzje, źle oszacujesz i przesadnie zareagujesz na ryzyko, będziesz mieć niedokładne wyobrażenia o sobie i innych oraz zachowywać się w sposób, który nie leży w twoim najlepszym interesie.

Co wydarzyło się w 2006 roku? Huragan Katrina. Po Katrinie koncepcja powodzi i jej skutków była bardziej dostępna. Ludzie widzieli powodziowe zdjęcia Nowego Orleanu, słyszeli lub rozmawiali o nieudanych akcjach ratunkowych i często byli świadkami powodzi. W efekcie ludzie postrzegali swoje ryzyko jako większe niż wcześniej, co zwiększało prawdopodobieństwo wykupienia ubezpieczenia powodziowego. Mogłoby się wydawać, że finanse firmy ubezpieczeniowych po powodzi mocno ucierpią, jednak na dłuższą mete zwykle dopływ nowych klientów wypełnia tę lukę.

Oglądanie wiadomości przyprawia o depresję. Wiele z tego, co można znaleźć w wiadomościach telewizyjnych, jest negatywnych, skrajnych i mało prawdopodobnych – a to zniekształca twój pogląd na świat. Zespół brytyjskich psychologów stwierdził, że intensywne przeglądanie wiadomości „podniosło poczucie niepokoju i smutku, a następnie doprowadziło do wzmożonych osobistych zmartwień”. Kiedy ludzie poświęcają nadmierną uwagę temu, co najbardziej dostępne, stają się zestresowani, zmartwieni, obojętni lub apatyczni. Pomimo, że nigdy w historii ludzkości nie żyło nam się lepiej, to większość może kierować się iluzją przemocy i katastrof o których krzyczą massmedia.

Iluzja mediów społecznościowych

Ludzie pozytywnie prezentują się na mediach społecznościowych. Kiedy przewijasz swój kanał aktualności, widzisz tylko pozytywne wyobrażenia o innych. To iluzja; rzadko zobaczysz neutralne lub negatywne przedstawienia życia znajomych. Z pewnością zobaczysz zdjęia ludzi bawiących się wśród przyjaciół, jedzących niesamowity posiłek, niż siedzących na kanapie w piątkową noc znudzeni. To daje wrażenie, że Twoi przyjaciele są szczęśliwsi i posiadają lepsze życie niż Ty, ale w kontaktach ze znajomymi w świecie rzeczywistym nie ma takiego błędu selekcji. Dwóch psychologów odkryło, że ludzie, którzy mają więcej niż przeciętną liczbę znajomych na Facebooku, polegają na heurystyce dostępności, gdy porównują się ze swoimi przyjaciółmi, w wyniku czego uważają, że ich przyjaciele są szczęśliwsi i mają lepsze życie niż oni. To samo badanie wykazało, że kiedy ludzie mają więcej interakcji offline ze swoimi przyjaciółmi, są mniej skłonni uwierzyć, że ich przyjaciele mają lepsze życie i są szczęśliwsi niż oni. Dzieje się tak, ponieważ kiedy ludzie mają więcej interakcji offline ze swoimi przyjaciółmi, znając więcej historii o życiu innych, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych, są mniej przekonani, że inni są szczęśliwsi od siebie.

#psychologia #spoleczenstwo #frgtn

Data: 05.09.2020 16:26

Autor: Forgotten

Przemiana własnej tożsamości to codzienność dla profesjonalnych aktorów, a zwłaszcza tak zwanych aktorów metodycznych, którzy podążają za nauką rosyjskiego praktyka teatru Konstantina Stanisławskiego i naprawdę wcielają się w odgrywane przez siebie role. Aktorzy doświadczają mieszania swojego prawdziwego ja z ich domniemanymi postaciami. Na przykład Benedict Cumberbatch powiedział o swojej roli tak: „Odbicie. Miało to na mnie wpływ. To poczucie niecierpliwości. Moja mama mówi, że jestem wobec niej znacznie bardziej cięty, kiedy kręcę Sherlocka”.

Heath Ledger jako Joker.

Heath Ledger Obsesyjnie przygotowywał się do roli Jokera, izolując się od życia publicznego, aby „pobudzić” postać we własnym umyśle. Powszechnie wiadomo, że aktor zamknął się na cały miesiąc w pokoju hotelowym, błądząc i śmiejąc się do siebie, rozwijając postać. Jego praca również odbiła się na jego śnie. Podobno cierpiał na bezsenność, przypadkowo przedawkował tabletki nasenne i zmarł w wieku 28 lat.

Poświęcenia aktorów dla roli to naprawdę ciekawy oraz obszerny temat, ale ten wpis nie o tym.

Mark Seton, badacz z Wydziału Teatru i Performance Studies na Uniwersytecie w Sydney, ukuł nawet prowokacyjny termin „Post-Dramatic stress disorder”, aby opisać czasami trudne, trwałe efekty, jakich doświadczają aktorzy, którzy zatracają się w roli. „Aktorzy mogą często przedłużać uzależniające, współzależne i potencjalnie destrukcyjne przyzwyczajenia postaci, które wcielili”. Jednak niektórzy komentatorzy są wobec tego sceptyczni. Na przykład Samuel Kampa argumentował, że pojęcie zanurzenia postaci jest przesadzone i że aktorzy "nie zapominają dosłownie, kim są, ponieważ ich rzeczywiste przekonania i pragnienia pozostają takie same''. Ostatnio ta debata na temat tego, czy aktorzy dosłownie zatracają się w swoich rolach, była w dużej mierze kwestią domysłów. Jednak para artykułów naukowych z dziedziny psychologii dostarczyła pewnych konkretnych dowodów, a wyniki sugerują, że poczucie własnej wartości aktorów jest głęboko zmieniane przez ich postacie.

Romeo i Julia

W badaniu gdzie zrekrutowano 14 młodych kanadyjskich aktorów wszyscy zostali przeszkoleni w zakresie aktorstwa metodycznego (Metoda Stanisławskiego), intensywnej techniki polegającej na zanurzeniu się w postaci; celem, zdaniem autorów badania, jest „stać się” tą postacią. Aktorzy spędzili trochę czasu na tworzeniu postaci sceny na balkonie, a następnie, kiedy leżeli w skanerze, badacze zadali im serię osobistych pytań, takich jak „Czy poszedłbyś na przyjęcie, na które nie zostałeś zaproszony?" albo "Czy powiedziałbyś swoim rodzicom, że się zakochałeś?" zadaniem aktorów było ukradkowe improwizowanie swoich reakcji w głowach, jednocześnie wcielając się w ich fikcyjną postać. Następnie badacze przyjrzeli się aktywności mózgu aktorów podczas odgrywania roli, w porównaniu z innymi sesjami skanowania, w których odpowiadali na podobne pytania jako oni sami lub w imieniu kogoś, kogo dobrze znali (przyjaciela lub bliskiego), w którym to przypadku mieli przyjąć perspektywę trzeciej osoby potajemnie odpowiadając "on/ona [Postąpiłaby]". Co najważniejsze, odgrywanie roli Romea lub Julii wiązało się z wyraźnym wzorcem aktywności mózgu, którego nie widać w innych stanach, nawet jeśli również obejmowało myślenie o intencjach i emocjach i/lub przyjmowanie perspektywy innej osoby.

W szczególności aktorstwo wiązało się z najsilniejszą dezaktywacją w obszarach w przedniej i środkowej linii mózgu, które są zaangażowane w myślenie o sobie. „Może to sugerować, że aktorstwo, jako zjawisko neurokognitywne, jest tłumieniem własnej tożsamości”. Innym wynikiem było to, że działanie wiązało się z mniejszą dezaktywacją regionu zwanego przedklinkiem, położonego dalej z tyłu mózgu. Zazwyczaj aktywność w tym obszarze jest ograniczana przez skupioną uwagę (na przykład podczas medytacji), a naukowcy spekulowali, że być może wzmożona aktywność w przedkliniku podczas gry jest związana z podziałem wymaganym do wcielenia się w rolę aktorską – "podwójna świadomość" o której mówią teoretycy aktorscy. W rzeczywistości te nowe odkrycia ze skanowania mózgu – pierwszy raz, kiedy neuroobrazowanie zostało użyte do badania aktorstwa – sugerują, że proces utraty jaźni zachodzą raczej łatwo.

Został wprowadzony czwarty warunek, w którym aktorzy zostali poproszeni, aby odpowiadali we własnej osobie, ale z brytyjskim akcentem. Zostali wyraźnie poinstruowani, aby nie przyjmować tożsamości Brytyjczyka, ale zwykłe naśladowanie brytyjskiego akcentu doprowadziło do wzorca aktywności mózgu podobnego do tego, jaki obserwuje się w przypadku aktorstwa. „Nawet, gdy postać nie jest wyraźnie przedstawiana, zmiany gestów poprzez mimikę osobistą mogą być pierwszym krokiem w kierunku ucieleśnienia postaci i osłabienia prawdziwej tożsamości” – stwierdzili naukowcy. To ostatnie odkrycie, wskazuje na łatwość, z jaką jaźń można osłabić lub przyćmić.

Eksperyment wykazał, że mózgi aktorów wykonujących Szekspira wykazują wyraźną „utratę siebie” – dosłownie zatracają się w tej roli. Aktorzy są zobowiązani do portretowania innych ludzi i przyjęcia ich gestów, emocji i zachowań. W konsekwencji aktorzy muszą myśleć i zachowywać się nie jak oni sami, ale jak postacie, których udają. Innymi słowy, gdyby aktor po prostu wyrecytował wersety, mogłaby zostać aktywowana inna część ich mózgu, która odzwierciedla wyuczone, powtarzające się zachowania, takie jak wiązanie sznurówek lub mycie zębów. Test wymagał, aby aktorzy byli Romeo lub Julią, a nie tylko powtarzali słowa.

"Kameleonowanie"

W kilku badaniach badacze poprosili ochotników, aby najpierw ocenili własne osobowości, wspomnienia lub cechy fizyczne, a następnie wykonali to samo zadanie z perspektywy innej osoby. Na przykład mogą ocenić emocjonalność różnych osobistych wspomnień, a następnie ocenić, jak przyjaciel lub krewny przeżyłby te same wydarzenia. Albo oceniali, jak wiele różnych określeń charakteru odnoszą się do nich samych, a potem jak bardzo pasują do osobowości przyjaciela. Po spojrzeniu z perspektywy innego ochotnika ponownie oceniają siebie: konsekwentnie stwierdzano, że ich samoświadomość zmieniła się – ich auto-oceny zmieniły się, aby stać się bardziej podobnymi do tych drugich. Na przykład, jeśli początkowo powiedzieli, że termin cecha "pewność siebie'' był tylko umiarkowanie związany z nimi, a następnie ocenili ten termin jako silnie związany z osobowością przyjaciela, kiedy wrócili do ponownego oceniania własnej osoby, mieli tendencję do postrzegania siebie jako bardziej pewnych siebie. Co ciekawe, ta przemiana jaźni w inną była nadal widoczna, nawet jeśli pozostawała 24-godzinna przerwa między przyjęciem cudzej perspektywy a ponowną oceną siebie.

Badania te nie obejmowały jawnego aktorstwa ani profesjonalnych aktorów, a jednak zwykłe spędzanie czasu na myśleniu o innej osobie zdawało się wpływać na samoświadomość ochotników. „Poprzez konkretne myślenie o innej osobie, możemy przystosować siebie, aby przybrać kształt tej osoby”. W świetle tych ustaleń nic dziwnego, że aktorzy, którzy czasami spędzają tygodnie, miesiące, a nawet lata w pełni zanurzeni w roli innej osoby, mogą doświadczyć drastycznej zmiany w ich tożsamości. Ale jest tu również optymistyczny przekaz. Wyzwanie związane z poprawą siebie – lub przynajmniej spojrzeniem na siebie w bardziej wykreowanym świetle – może być trochę łatwiejsze niż myśleliśmy. Odgrywając osobę, którą chcielibyśmy się stać, lub po prostu myśląc o ludziach, którzy wykazują cechy, które chcielibyśmy widzieć w sobie, i spędzając czas z nimi, możemy stwierdzić, że nasza tożsamość się zmienia. Ponieważ każdy z nas wybiera z kim się zaprzyjaźnić, kogo naśladować, a kogo ignorować musimy podejmować te decyzje świadome tego, jak kształtują one nie tylko strukturę naszych sieci społecznościowych, ale nawet nasz umysł.

Tytuł: Flowers on the mind.

Autor: Luke graham.

#kognitywistyka #psychologia #aktor #filmy #frgtn

Data: 03.09.2020 20:00

Autor: Forgotten

Efekt potwierdzenia, to tendencja do przetwarzania informacji poprzez wyszukiwanie lub interpretowanie informacji zgodnych z istniejącymi przekonaniami. To stronnicze podejście do podejmowania decyzji jest w dużej mierze niezamierzone i często skutkuje ignorowaniem niespójnych informacji. Istniejące przekonania mogą obejmować oczekiwania danej osoby w danej sytuacji i przewidywania dotyczące konkretnego wyniku. Ludzie są szczególnie skłonni przetwarzać informacje, aby wesprzeć własne przekonania, gdy sprawa jest bardzo ważna lub dotyczy ich samych.

Efekt potwierdzenia jest silny i powszechny, występujący w kilku kontekstach. W kontekście podejmowania decyzji, gdy jednostka podejmie decyzję, będzie szukała informacji, które ją wspierają. Informacje sprzeczne z decyzją mogą powodować dyskomfort i dlatego są ignorowane lub nie poświęca się im zbyt wiele uwagi. Ludzie podchodzą ze szczególną uwagą do informacji, które wspierają ich osobiste przekonania. W badaniach analizujących stronniczość, ludzie byli w stanie wygenerować i zapamiętać więcej argumentów, które przemawiają za ich stroną w kontrowersyjnej sprawie niż po stronie przeciwnej. Byli w stanie stworzyć argumenty przeciwko własnym przekonaniom tylko wtedy, gdy zostali bezpośrednio o to poproszeni przez badacza. Nie chodzi o to, że ludzie są niezdolni do generowania argumentów które są sprzeczne z ich przekonaniami, ale raczej nie są do tego zmotywowani. Efekt potwierdzenia ujawnia się również w skłonności ludzi do szukania pozytywnych przykładów. Szukając informacji na poparcie swoich hipotez lub oczekiwań, ludzie zwykle szukają pozytywnych dowodów, które potwierdzają, że hipoteza jest prawdziwa, a nie informacji, które dowodzą, że pogląd jest fałszywy, jeśli taki w rzeczywistości jest. Jeśli ludziom powie się, czego mogą oczekiwać od osoby, z którą mają się spotkać, na przykład tego, że jest ona ciepła, przyjazna i otwarta, ludzie będą szukać informacji, które potwierdzą te oczekiwania. Podczas interakcji z ludźmi od których spodziewają się określonej osobowości, ludzie będą zadawać pytania, które mają szansę na potwierdzenie ich przekonań.

Efekt ten jest ważny, ponieważ może prowadzić ludzi do silnego trzymania się fałszywych przekonań lub do przywiązywania większej wagi do informacji, które potwierdzają ich przekonania, niż jest to uzasadnione dowodami. Ludzie mogą być zbyt pewni swoich przekonań, ponieważ zgromadzili dowody na poparcie swoich przekonań, podczas gdy w rzeczywistości wiele dowodów obalających ich przekonania zostało przeoczonych lub zignorowanych, a chciane dowody doprowadzą do zmniejszenia zaufania do czyichś przekonań. Czynniki te mogą prowadzić do wielu absurdalnych sprzeczności w społeczeństwie.

Pomagają w tym media społecznościowe. Facebook wyświetla artykuły w kanale aktualności danej osoby na podstawie artykułów, z którymi wchodzi w interakcję (np. Kliknięcie lub „polubienie”), czyli te artykuły, na które się zgadza. To z kolei prowadzi do tego, że w ich kanale pojawia się jeszcze więcej artykułów o tej szczególnej skłonności, co sprawia wrażenie, że w cyklu wiadomości dominuje określone nastawienie. Na Twitterze śledzą tych, z którymi zgadzają się na podstawie przynależności politycznej, dzięki czemu więcej artykułów jest stronniczych. Na YouTube istnieje system "Wybrane dla ciebie", który w pełni bazuje na naszej historii oglądania.

Perspektywa

Na przykład sąsiad, który uważa, że ​​psy są z natury niebezpieczne, widzi, jak złośliwy pies atakuje niewinne dziecko. Inny sąsiad, który kocha psy, widzi, jak pies broni się przed groźnym dzieckiem. Żadna z relacji naocznych świadków nie jest wiarygodna ze względu na efekt potwierdzenia.

Badania

Proces naukowy wymaga, aby dowody potwierdzały lub nie potwierdzały hipotezy. Jeśli jednak wiele zależy od wyników badania, takich jak potencjalne finansowanie lub przełom naukowy, kuszące może być zwrócenie uwagi tylko na dane, które potwierdzają rację badacza. Jednym ze słynnych przykładów jest badanie Andrew Wakefielda z 1998r. gdzie powiązał szczepionkę MMR z autyzmem. Został wycofany z British Medical Journal w 2010r. po dowodach, że Wakefield manipulował i ignorował większość jego danych. Twierdzenie Wakefielda podsyciło jego chęć ustalenia związku z autyzmem regresywnym – obalonym twierdzeniem, które nadal ma wpływ na społeczność.

Religia

Wyznawcy jakiejkolwiek wiary mogą postrzegać codzienne wydarzenia jako dowód swoich przekonań religijnych. Pozytywne wydarzenia postrzegane są jako cuda, a tragedie jako „próby wiary”. I odwrotnie, ludzie, którzy nie należą do żadnej religii, mogą postrzegać te same wydarzenia jako wzmocnienie ich braku wiary. Bez względu na to, jak przypadkowe lub nieszkodliwe są dowody, ludzie mogą je wykorzystać do potwierdzenia swoich przekonań.

Relacje

Czy kiedykolwiek zadzwoniłeś lub wysłałeś do kogoś SMS-a, ale nie otrzymałeś odpowiedzi? Większość ludzi pomyślałaby, że odbiorca jest zajęty, ale osoby z niską samooceną używają efektu potwierdzenia, aby stwierdzić, że dana osoba musi ich nie lubić. Pomyśleli już o tym wcześniej, a brak odpowiedzi po prostu „potwierdza” ten z góry przyjęty pomysł. Efekt może również zaszkodzić związkom, jeśli jedna osoba uważa, że ​​ich partner ją zdradza. Każda negatywna interakcja, jest teraz „dowodem”, że ich teoria jest poprawna.

Media

Użytkownicy mediów społecznościowych mają do czynienia z przytłaczającą liczbą źródeł wiadomości, które różnią się pod względem wiarygodności. Fake newsy wykorzystują media społecznościowe, używając sensacyjnych nagłówków i przedstawiając niesprawdzone twierdzenia. Czytelnicy widzą te nieprawdziwe artykuły, które są zgodne z ich tendencyjnymi perspektywami i publikują je ponownie lub udostępniają, dalej szerząc dezinformację.

#psychologia #spoleczenstwo #media #frgtn

Data: 02.09.2020 18:02

Autor: Forgotten

Wszyscy znamy ludzi, którzy ucierpieli na zbyt dużym zaufaniu: oszukani klienci, rozbite związki, porzuceni przyjaciele. Rzeczywiście, większość z nas została spalona przez niewłaściwe zaufanie. Te doświadczenia prowadzą nas do przekonania, że ​​ludzie są zbyt ufni, często granicząc z łatwowiernością. W rzeczywistości nie ufamy dostatecznie. Stwierdziłbym skromnie, że za mało. Zaufanie interpersonalne, miara tego, czy ludzie uważają, że inni są generalnie godni zaufania, jest najniższe od prawie 50 lat. Jednak jest mało prawdopodobne, aby ludzie byli mniej godni zaufania niż wcześniej: ogromny spadek przestępczości w ostatnich dziesięcioleciach sugeruje coś przeciwnego. Zaufanie do mediów jest również na najniższym poziomie, chociaż główne media mają imponujący rekord dokładności (Wszyscy wiemy, że nie mam na myśli telewizji)

W międzyczasie zaufanie do nauki utrzymuje się stosunkowo dobrze, a większość ludzi przez większość czasu ufa naukowcom; mimo to przynajmniej w niektórych obszarach, od zmian klimatycznych, domniemanej płaskiej ziemii, po szczepienia, część populacji nie ufa nauce wystarczająco – co ma druzgocące konsekwencje. Naukowcy społeczni mają wiele narzędzi do badania jak ufni są ludzie. Najpopularniejsza jest gra zaufania, w którą gra dwóch uczestników, zwykle anonimowo. Pierwszy uczestnik otrzymuje niewielką kwotę, powiedzmy 10 dolarów, i proszony jest o podjęcie decyzji, jaką kwotę przelać drugiemu uczestnikowi. Przekazana kwota jest następnie potrojona, a drugi uczestnik decyduje, ile odda pierwszemu. Im więcej pieniędzy przekaże pierwszy uczestnik, tym więcej pieniędzy odeśle drugi. Mimo ci pierwsi przekazują maksymalnie tylko połowę otrzymanych pieniędzy. W niektórych badaniach wprowadzono wariant, w którym uczestnicy znali swoje pochodzenie etniczne. Uprzedzenia doprowadziły uczestników do nieufności wobec pewnych grup – izraelskich mężczyzn pochodzenia wschodniego (imigranci z Azji i Afryki oraz ich potomstwa urodzonego w Izraelu) lub czarnych studentów w RPA – przekazując im mniej pieniędzy, mimo że te grupy okazały się równie godne zaufania, jak grupy bardziej cenione.

Jeśli ludzie i instytucje są bardziej godni zaufania, niż im przyznajemy, dlaczego nie przyjmujemy tego do świadomości? Dlaczego nie ufamy bardziej?

Informacyjna asymetria między zaufaniem a brakiem zaufania. Kiedy komuś ufasz, w końcu dowiadujesz się, czy twoje zaufanie było uzasadnione, czy nie. Znajomy pyta, czy może u ciebie przenocować. Jeśli się zgodzisz, dowiesz się, czy jest on dobrym gościem. Kolega radzi, aby zaadoptować nową aplikację. Jeśli zastosujesz się do jej rady, przekonasz się, czy nowe oprogramowanie działa lepiej niż to, do którego byłeś przyzwyczajony.

Z drugiej strony, kiedy komuś nie ufasz, najczęściej nigdy nie dowiadujesz się, czy powinieneś był mu zaufać. Jeśli nie zaprosisz swojego znajomego, nie będziesz wiedział, czy byłby dobrym gościem, unikasz ćwiczenia "patrzenia z oczu" i potencjalnej znajomości, która mogłaby okazać się taką jaką chcesz posiadać w swoim życiu. Jeśli nie zastosujesz się do rady swojego współpracownika, nie będziesz wiedział, czy nowa aplikacja jest rzeczywiście lepsza, a tym samym, czy twój kolega daje dobre rady w tej dziedzinie. Ta asymetria informacyjna oznacza, że ​​więcej uczymy się ufając niż nie. Co więcej, kiedy ufamy, uczymy się nie tylko o konkretnych osobach, uczymy się bardziej ogólnie o rodzajach sytuacji, w których powinniśmy lub nie powinniśmy ufać. Stajemy się coraz lepsi w zaufaniu. Również Najbardziej ufni uczestnicy lepiej radzili sobie z ustalaniem, kto byłby godny zaufania lub komu powinni przesłać pieniądze.

Ten sam wzór znajdujemy w innych domenach. Osoby, które bardziej ufają mediom, mają większą wiedzę na temat polityki i wiadomości. Im bardziej ludzie ufają nauce, tym bardziej posiadają wiedzę naukową. Nawet jeśli te dowody pozostają korelacyjne, ma sens, aby ludzie, którzy bardziej ufają, powinni lepiej wiedzieć, komu ufać. W zaufaniu, jak we wszystkim innym, praktyka czyni mistrza. Ten wgląd daje nam powód do zaufania. Jeśli zaufanie daje takie możliwości uczenia się, powinniśmy ufać za bardzo, a nie za mało.

Kiedy nasze zaufanie staje się rozczarowaniem – kiedy ufamy komuś, komu nie powinniśmy – koszty są znaczące, a nasza reakcja waha się od rozdrażnienia aż po wściekłość i rozpacz. Korzyści – czego nauczyliśmy się z naszego błędu – łatwo przeoczyć. Nie wiemy o przyjaźni, którą mogliśmy nawiązać gdybyśmy pozwolili tej osobie przenocować u nas. Nie zdajemy sobie sprawy, jak przydatna byłaby jakaś rada gdybyśmy skorzystali z porady naszego kolegi na temat nowej aplikacji. Nie ufamy wystarczająco, ponieważ koszty błędnego zaufania są aż nazbyt oczywiste. Powinniśmy wziąć pod uwagę ukryte koszty i korzyści: pomyślmy o tym, czego uczymy się ufając, o ludziach, z którymi możemy się zaprzyjaźnić, o wiedzy, którą możemy zdobyć. Danie ludziom szansy to nie tylko moralna, ale też mądra rzecz, która jest w stanie uczynić świat lepszym miejscem.

Obraz:

Tytuł: Tears for farewell.

Autor: Pompeo mariani.

#spoleczenstwo #madrosc #frgtn

Data: 02.09.2020 08:01

Autor: Forgotten

Luka w empatii to błąd poznawczy, który powoduje, że ludzie mają trudności ze zrozumieniem stanów psychicznych, które różnią się od obecnych, lub ze zrozumieniem, jak takie stany wpływają na osąd i podejmowanie decyzji. Zasadniczo luka w empatii oznacza, że ​​kiedy ludzie są w pewnym stanie psychicznym (np. Szczęśliwi-źli, syci-głodni), mają trudności ze zrozumieniem perspektywy lub przewidywaniem działań kogoś, kto jest w innym stanie psychicznym, niezależnie od tego, czy to osoba trzecia czy przyszły ja. Jeśli osoba na diecie jest obecnie najedzona, luka empatii może sprawić, że będzie miała trudności z oceną, jak dobrze poradzi sobie z pokusą jedzenia, gdy jest głodna. Podobnie osoba, która czuje się zrelaksowana i bezpieczna, często ma trudności z wyobrazeniem sobie perspektywy osoby, która czuje się zagrożona i zestresowana. Osobie, która chce o coś walczyć, trudno będzie sobie wyobrazić, że inni woleliby pokojowe rozwiązanie itd.

Luka w empatii ma poważne konsekwencje, jeśli chodzi o interpretowanie i przewidywanie zachowań ludzi, w tym własnego, dlatego ważne jest, aby ją zrozumieć.

Wynika z tego, że nawet gdybyśmy bardzo chcieli to nie jesteśmy zdolni do zrozumienia tak ciężkich stanów jak depresja czy zespół stresu pourazowego (PTSD). Możemy jedynie być świadomi jak postępować wobec takiej osoby, jakie są objawy itd.

To zjawisko działa w obie strony:

Luki empatii od zimna (neutralnym emocjonalnie) do gorącej (emocjonalnej)

Luka empatii od gorącej do zimnej.

Grupa

Luka w empatii grupy zewnętrznej (nazywana również luką empatii międzygrupowej) to błąd poznawczy, który powoduje, że ludzie są bardziej empatyczni w stosunku do członków swojej grupy niż do osób z grupy zewnętrznej. Zasadniczo oznacza to, że ludzie są bardziej skłonni zrozumieć i podzielić stan psychiczny tych, z którymi się identyfikują i postrzegają jako część swojej grupy społecznej. Na przykład luka empatii grupy zewnętrznej oznacza, że ​​ludzie rzadziej okażą empatię wobec osób, które są innej rasy lub mają inną przynależność polityczną.

Jeśli chodzi o błędną ocenę własnych emocji i zachowań, luka w empatii może na przykład spowodować, że:

•Przeceniamy naszą zdolność do zachowania spokoju w nadchodzącym stresującym wydarzeniu, jeśli obecnie jesteśmy spokojni

•Zawyżamy prawdopodobieństwo, że będziemy w stanie zaprzestać spożywania substancji uzależniającej, takiej jak nikotyna lub kofeina, jeśli tylko ją dostarczyliśmy, aby nie odczuwać w tej chwili żadnych zachcianek.

•Mamy trudności w zrozumieniu działań spowodowanych osobą i uczuć z nią związanych, jeśli nie mamy już żadnej relacji.

Jeśli chodzi o niewłaściwe ocenianie emocji i zachowań innych, luka w empatii może, na przykład, spowodować, że:

•Staramy się zrozumieć, dlaczego ktoś, kto jest czymś zdenerwowany tak się zachował, jeśli nie podzielamy podobnych odczuć na ten temat.

•Staramy się zauważyć, że ktoś niekoniecznie ma do nas takie same uczucia, jak my.

•Staramy się przewidzieć, jak zachowa się osoba, która jest zła na coś, jeśli obecnie jesteśmy spokojni.

Ponadto jednym z najczęstszych sposobów, w jaki luka w empatii wpływa na ludzi, jest niedocenianie wpływu ich wewnętrznych popędów na podejmowanie decyzji, jeśli chodzi o czynniki takie jak głód, strach lub ból. Dzieje się tak przede wszystkim wtedy, gdy ludzie wierzą, że będą działać w sposób racjonalny i kontrolowany w określonej sytuacji, ale kończy się to niepowodzeniem ze względu na wpływ ich naturalnych popędów. Gdzie wpływają na nich różne emocjonalne względy, które powodują, że robią rzeczy, które zaspokajają ich instynkty, pragnienia i zachcianki w krótkim okresie, ale które nie pomagają im osiągnąć ich długoterminowych celów lub działać w sposób w jaki by chcieli. Wpływ luki empatii w takich przypadkach może być tak silny, że ludzie często nadal zakładają, że będą w stanie właściwie poradzić sobie z pewnym typem sytuacji, nawet jeśli wielokrotnie udowodnili się, że się mylą.

https://youtu.be/PaddfP3noq0

#psychologia #spoleczenstwo #socjologia #frgtn

Data: 01.09.2020 16:08

Autor: Forgotten

Co to jest lista wdzięczności? Lista wdzięczności to zbiór rzeczy, za które czujesz się wdzięczny. Ważne jest, aby każdego dnia pamiętać o spojrzeniu na pozytywne strony. W życiu nie wszystko idzie zgodnie z planem, ale nawet w najciemniejsze dni zawsze jest coś, za co można być wdzięcznym. Lista wdzięczności pomaga ludziom z lękiem, depresją lub innymi niedogodnościami. Warto pamiętać, aby nigdy nie tracić nadziei.

To daje perspektywę. Życie jest ciężkie. Nie podważajmy tego. Niektóre chwile całkowicie wyczerpią twoją energię, pozostawiając uczucie, że nie masz nic. Ale czy naprawdę nic nie masz? Bądź szczery. Wiemy, że tak nie jest. Twoje serce może mieć w sobie największą dziurę, twój niepokój mógłby cię pożreć w środku, ale nadal masz tak wiele wspaniałych rzeczy w swoim życiu, bez których żyć muszą miliony innych osób. Lista wdzięczności nie pozwala na całkowite zachmurzenie twojego umysłu przez negatywne wydarzenie. Pomaga pamiętać, że nie tylko masz w życiu wyzwania, ale także wiele rzeczy, za które możesz podziękować.

Ludzie zawsze marzą o pieniądzach lub sukcesie, szczególnie obecnie kiedy w telewizji lub mediach społecznościowych widzimy influencerów, którzy tworzą wizerunek ludzi pięknych, pełnych energii i sukcesu, którym nic nie brakuje w życiu. Ćwicząc wdzięczność, możesz zdać sobie sprawę, że cenisz inne rzeczy, niż sobie wyobrażałeś.

Tworzenie listy wdzięczności jest delikatnym przypomnieniem tego co powinno przenosić ci radość. Ważne jest, aby nie tylko wyrazić wdzięczność, ale także wykorzystać to, co masz. Jeśli masz nogi, idź pobiegać. Jeśli masz dostęp do internetu, obejrz ulubiony serial, albo zdobywaj wiedzę, Jeśli masz kochającą rodzinę, spędzaj z nią więcej czasu. Nie pozwól, by cokolwiek złego się dzieje w twoim życiu, powstrzymało cię od doświadczania radości z tego, co wciąż masz.

Za co mogę być wdzięczny?

Za sprawność fizyczną i intelektualną, ręce nogi, oczy itd. ludzie tracili i tracą nawet tak fundamentalne rzeczy,

Za to, że urodziłeś się w XIX wieku i że jesteś wolnym człowiekiem, nikt nie ma prawa zakuć twoich rąk kajdanami,

Pupila, którego możesz obdarować miłością, w niektórych krajach zwierzęta nadal są źle traktowane i przerabiane na futra,

Za Szkolnictwo, nie musiałeś ciężko pracować od najmłodszych lat,

Bezpieczeństwo, nie musisz obawiać się o życie w swoim kraju,

Muzykę, która pomaga ci czuć,

Za gorący prysznic,

Komfort twojego domu,

Ciepłą kawę rankiem,

Biblioteki z niekończącymi się książkami umożliwiającymi naukę,

Internet dzięki któremu łączysz się ze światem.

Z pewnością każdy z nas jest w stanie wypisać dziesiątki, a nawet setki takich pozornie małych rzeczy, których na co dzień nie doceniamy. Powinniśmy mieć świadomość, że są naprawdę ważne.

#psychologia #frgtn

Data: 31.08.2020 15:33

Autor: Forgotten

Trzy prawa Clarke'a, napisane przez brytyjskiego pisarza science fiction i futurologa Arthura C. Clarke'a to jego obserwacje dotyczące natury technologii i odkryć. Clarke był znany ze swojej wiedzy naukowej, umiejętności literackich i niesamowicie dokładnych prognoz technologicznych. Najbardziej znany ze współtworzenia filmu 2001: A Space Odyssey z 1968 roku, spopularyzował koncepcję podróży kosmicznych i przewidział wykorzystanie satelitów w telekomunikacji. Trzy jego obserwacje stały się znane jako trzy prawa Clarke'a z Eseju „Hazards of Prophecy: The Failure of Imagination”, opublikowany po raz pierwszy w książce Clarke'a z 1962 roku "Profiles of the Future."

Pierwsze prawo Clarke'a: "Kiedy poważany, a sędziwy naukowiec stwierdza, że ​​coś jest możliwe, prawie na pewno ma rację. Kiedy stwierdza, że ​​coś jest niemożliwe, najprawdopodobniej się myli."

Clarke poczynił w eseju swoje drugie prawo: „Jedynym sposobem na odkrycie granic tego, co możliwe, jest zaryzykowanie ich trochę w kierunku niemożliwego”.

Napisał to w kontekście listy wynalazków i odkryć, które sklasyfikował jako oczekiwane (w tym samochody, telefony, roboty, „latające maszyny”) lub nieoczekiwane (promieniowanie rentgenowskie, energia jądrowa, fotografia, mechanika kwantowa).

Trzecie z elegancką i prostą treścią: "Jakakolwiek technologia, którą można odróżnić od magii, jest niewystarczająco zaawansowana", lub w innej formie "Każda wystarczająco zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii”.

#ciekawostki #nauka #technologia #frgtn

Data: 31.08.2020 10:25

Autor: Forgotten

Pięć złych wieści o ludzkiej naturze ustalonych przez psychologię.

Jesteśmy moralnymi hipokrytami. Warto uważać na tych, którzy najszybciej i najgłośniej potępiają moralne błędy innych – zazwyczaj moralni stróże są tymi których potępiają, ale o wiele lżej patrzą na swoje własne przewinienia. W jednym z badań naukowcy odkryli, że ludzie ocenili dokładnie to samo samolubne zachowanie jako znacznie bardziej sprawiedliwe, jeśli zostały utrwalone/złagodzone przez innych. Podobnie istnieje od dawna badane zjawisko zwane asymetrią aktora-obserwatora, które po części opisuje naszą skłonność do przypisywania złych uczynków innych ludzi, takich jak niewierność naszego partnera, do ich charakteru, tymczasem identyczną sytuację w naszym wykonaniu tłumacząć "okolicznościami". Te samolubne podwójne standardy mogą nawet wyjaśniać powszechne poczucie, że nieuprzejmość wzrasta – ostatnie badania pokazują, że te same akty niegrzeczności postrzegamy znacznie ostrzej, gdy są popełniane przez nieznajomych niż przez naszych przyjaciół lub nas samych. Badania pokazują, że ludzie, którzy szczerze mówią, że stereotypy rasowe są fałszywe, często zachowują się tak, jakby były prawdziwe, gdy nie zwracają uwagi na to, co robią. Zazwyczaj mówi się, że takie zachowanie przejawia ukrytą stronniczość, która jest sprzeczna z wyraźnymi przekonaniami danej osoby. Ludzie myślą, że pewne przekonania są prawdziwe, ale także, że niedopuszczalne jest przyznanie się do tego i dlatego mówią, że są fałszywe. Co więcej, mówią to także sobie w mowie wewnętrznej i błędnie interpretują siebie jako w to wierzą. Są hipokrytami, ale nie są świadomymi hipokrytami. Większość z nas jest.

Schadenfreude (przyjemność z cierpienia innej osoby) doświadczamy już w wieku czterech lat, zgodnie z badaniem z 2013 roku. Poczucie to wzrasta, gdy dziecko dostrzega, że cel ​​zasługuje na cierpienie. Nowsze badanie wykazało, że w wieku sześciu lat dzieci będą płacić za oglądanie uderzanej "antyspołecznej marionetki", zamiast wydawać pieniądze na zabawki.

Jesteśmy ślepi i dogmatyczni. Gdyby ludzie byli racjonalni i otwarci, prostym sposobem na poprawienie czyichś fałszywych przekonań byłoby przedstawienie im odpowiednich faktów. Jednak klasyczne badanie z 1979 roku wykazało daremność tego podejścia – uczestnicy, którzy mocno wierzyli za lub przeciw karze śmierci, całkowicie zignorowali fakty, które podważały ich pozycję, w rzeczywistości zakorzeniając bardziej swój pierwotny pogląd. Wydaje się, że dzieje się tak po części dlatego, że postrzegamy przeciwstawne fakty jako personalny atak na naszą tożsamość; czujemy podświadome pragnienie bronienia się. Nie pomaga to, że wielu z nas jest zbyt pewnych swoiej inteligencji i racjonalności, a kiedy uważamy, że nasze opinie są lepsze od innych, powstrzymuje nas to od poszukiwania dalszej, odpowiedniej wiedzy.

Jesteśmy próżni i zbyt pewni siebie. Większość z nas chodzi z wyolbrzymionym poglądem na nasze umiejętności i cechy, takie jak nasze umiejętności jazdy, inteligencja i atrakcyjność – zjawisko, które zostało nazwane złudzeniem ponadprzeciętności. Jak na ironię, najmniej wykwalifikowani spośród nas są najbardziej podatni na zbytnią pewność siebie (tzw. Efekt Dunninga-Krugera). To próżne idealizowanie wydaje się być najbardziej ekstremalne i irracjonalne w przypadku naszej moralności, na przykład w odniesieniu do tego, jak myślimy, że jesteśmy pryncypialni i uczciwi. W rzeczywistości nawet uwięzieni przestępcy uważają, że są średnio milsi, bardziej godni zaufania i uczciwi niż przeciętny członek społeczeństwa.

Pociągają nas osoby o mrocznych cechach osobowości. Nie tylko wybieramy na naszych przywódców osoby z cechami psychopatycznymi, ale dowody sugerują, że mężczyźni i kobiety są pociągani seksualnie (przynajmniej krótkoterminowo) do osób wykazujących tak zwaną "ciemną triadę" cech – narcyzm, psychopatię i makiawelizm – ryzykując w ten sposób dalsze propagowanie tych cech. Jedno z badań wykazało, że atrakcyjność fizyczna mężczyzny dla kobiet wzrosła, gdy został opisany jako samolubny, manipulujący i niewrażliwy. Jedna z teorii głosi, że ciemne cechy z powodzeniem komunikują "jakość partnera" w kategoriach pewności siebie i chęci do podejmowania ryzyka. Czy ma to znaczenie dla przyszłości naszego gatunku? Być może tak – inny artykuł z 2016 roku wykazał, że kobiety, które bardziej pociągały narcystyczne twarze mężczyzn, miały zwykle więcej dzieci.

Losowe zdjęcie, bo nie miałem co wstawić

Louvre Abu Dhabi w Abu Dhabi, wykonany przez architekta Jean Nouvel.

[Otwórz w nowej karcie, aby zobaczyć w pełnym rozmiarze]

#psychologia #spoleczenstwo #frgtn

Data: 29.08.2020 14:57

Autor: Forgotten

Efekt woozla zostało użyte do opisania sytuacji, w której ludzie odnoszą się do niesprawdzonych lub wątpliwych źródeł. Poprzez ciągłe odniesienia i cytowania osiągają status „prawdy”. Dzieje się tak pomimo tego, że opiera się na niesprawdzonej teorii lub koncepcji, a jedynym dowodem na to, że jest poprawna, są "ślady stóp" tych, którzy wciąż się do niej odwołują.

Termin „Woozle” pochodzi z książki dla dzieci „Kubuś Puchatek”. W książce Puchatek i Prosiaczek polują na wyimaginowaną bestię. Podążają śladami Woozla i odkrywają, że pojawia się coraz więcej śladów. Czytając dalej dowiadujemy się, że ​​Puchatek i Prosiaczek cały czas podążali własnymi tropami, krążąc w kółko przekonani, że woozle jest prawdziwy.

Efekt Woozle'a stał się terminem oznaczającym dowody oparte na słabych cytatach, które wprowadzają w błąd jednostki, grupy i opinię publiczną, aby myśleć lub wierzyć, że istnieją prawdziwe i silne podstawy dla danej informacji. Często zdarza się to w prasie popularnej lub w Internecie, gdzie przytacza się badanie na poparcie argumentu, ale w oryginalnym badaniu brakuje dowodów lub zawiera ono błędną metodologię, brakuje precyzyjnych definicji lub przeinacza wnioski.

Te Woozle prowadzą do tego, że niefakty stają się częścią ducha czasu, zamieniając się w faktoidy i fałszywe przekonania. We współczesnym świecie efekt ten stał się jeszcze bardziej ekstremalny. Absurdalnym jest, że osoba na stanowisku władzy może teraz tylko zasugerować coś, co jest prawdą, nawet nie przedstawiając faktycznych dowodów. Ci ludzie działają teraz jako cytaty dla nowego Woozla. Wystarczy jeden artykuł o wątpliwej wiarygodności, aby stworzyć efekt kuli śnieżnej w postaci kolejnych artykułów, z których każdy cytuje ostatni jako dowód. Powinieneś być sceptyczny do informacji, których autor posługuje się słowami "Każdy wie…", "Mówi się, że… , To oczywiste, że…, Powszechnie uważa się…, zamiast odpowiedzialnych "dowody wskazują" lub "wiele badań mówi", pierwsza forma podświadomie sugeruje czytelnikowi, że to coś oczywistego, do czego nikt nie ma wątpliwości, w tym momencie nie widzi sensu w angażowanie się w research. Dlaczego więc to wszystko ma znaczenie? Podejmując decyzje, musimy korzystać z rzetelnych informacji. Jedynym sposobem ustalenia, czy informacje są wiarygodne, jest przeczytanie oryginalnych badań, książek, lub przynajmniej w pełni rzetelnej strony, a nie poleganie wyłącznie na mediach i ludziach.

Titanic

w jaki sposób media poinformowały o tej tragedii? Oto co pisały gazety w następne dni po zatonięciu. "Evening Sun”" z Baltimore była jedną z pierwszych gazet informujących w wydaniu z 15 kwietnia: "Wszyscy pasażerowie Titanica są bezpieczni w łodziach ratunkowych na morzu". Nie było ofiar, a także Titanic wkrótce dotrze do portu, pomimo niewielkich uszkodzeń: "Ostatnie słowa, jakie otrzymała sieć bezprzewodowa dotyczyły braku wątpliwości co do tego, że nowy liniowiec dotrze do portu".

Były to oczywiście uspokajające wiadomości i inne gazety przyjęły wersję, że na statku były jakieś uszkodzenia, ale nie było ofiar. Pisali, że pasażerowie zostali uratowani, a Titanic jest holowany.

New York Evening Mail: "Ocaleli pasażerowie Titanica; statek holowany do Halifax".

Lowell Sun: "Pasażerowie bezpieczni. Ciężko uszkodzony parowiec czołga się w kierunku Halifax, pozostało 600 mil"

The Wall Street Journal opublikował artykuł o wypadku: "Powaga uszkodzeń Titanica jest oczywista, ale ważne jest, że nie zatonął. Jego wodoszczelne grodzie były naprawdę wodoszczelne." Ale były również rozbieżne media, The New York Yimes pogorszyły wersję małego wypadku sprzedając więcej gazet: "Titanic tonie cztery godziny po uderzeniu w górę lodową; 866 uratowanych przez Carpathię, prawdopodobnie 1260 zginęło". Wkrótce został skarcony przez inne gazety za swoją sensację.

Jednak najpowszechniejsze woozle, które większość z nas chociaż raz miał okazję słyszeć to między innymi:

Powinno się pić 8 szklanek wody dziennie,

Używamy 10% mocy naszego mózgu,

Wielki mur chiński jest widoczny gołym okiem z kosmosu,

Język posiada strefy smakowe, różne części języka odpowiadają za odczuwanie różnych smaków,

Nie powinno się pływać krótko po posiłku,

I wiele innych: https://futurism.com/50-facts-really-factoids

#psychologia #titanic #polityka #frgtn #fakenews

Data: 28.08.2020 17:31

Autor: Forgotten

Co to jest efekt Lindy? Zgodnie z efektem Lindy, trwałe przedmioty, takie jak idee wydłużają oczekiwaną długość życia z każdym dniem ich życia. Nassim Nicholas Taleb w swojej książce "Antifragile: Things That Gain From Disorder" definiuje to dla przedmiotów trwałych (takich jak informacja, praca intelektualna itp.) W następujący sposób: Jeśli książka jest drukowana od czterdziestu lat, można spodziewać się, że będzie drukowana przez następne czterdzieści lat. To z reguły mówi, dlaczego rzeczy, które istnieją od dawna, nie starzeją się jak ludzie, ale „starzeją się” na odwrót. Jest to wskaźnik pewnej odporności. Żywotność tej rzeczy jest proporcjonalna do jego obecnego wieku.

Im coś trwałego żyje dłużej, tym większe prawdopodobieństwo, że będzie żyć jeszcze dłużej. Dzieję się tak ponieważ, przykładowo godny uwagi film zyska rozgłos, ludzie będą tworzyć o nim recenzje, dyskutować i oceniać. Wraz z czasem przejdzie do kultury, będzie wygrywał liczne nagrody, nowe pokolenie zacznie traktować go z pewnym sentymentem, będą myśleć o nim jako coś ponadczasowego, co zwyczajnie warto znać.

Odniesienia do tego filmu zaczną pojawiać się w innych nowocześniejszych dziełach. Im dalej w przyszłość tym te zjawisko się kumuluje, film staje się fundamentalny.

Efekt Lindy może pomóc w filtrowaniu wartościowych treści. To bardzo istotna wskazówka w drodze do mądrości. To jeden z powodów, dla których nie powinieneś przywiązywać większej uwagi do aktualnych wiadomości, zapychamy sobie umysły informacjami, których termin ważności skończy się po tygodniu, lub miesiącu. Jeśli wydarzenie jest ważne i merytoryczne to z pewnością trafi do ciebie bez konieczności bycia czujnym. 24-godzinny cykl wiadomości może być trucizną dla Twojego dobrego samopoczucia i pamięci. Został zaprojektowany, aby tworzyć hałas, który rozpala twoje emocje, aby mogli osiągać rozgłos. Czytaj kilka zaufanych i merytorycznych stron z wiadomościami raz w tygodniu w weekendy, twój umysł będzie ci wdzięczny, a ty zaoszczędzisz czas.

Przykładem jest film „Gwiezdne wojny”. Pierwszy wielki film sci-fi po tylu latach wciąż przyciąga uwagę i ma swoich wielu fanów. Spokojnie możemy się też spodziewać, że za kilkanaście lat książki o Harrym Potterze nadal będą na półkach księgarni. Dalej będą się sprzedawać, ponieważ przetrwały już tyle lat, że ludzie będą chcieli dowiedzieć się dlaczego. Z tego samego powodu wciąż wracamy do klasyków literatury. Skoro ciągle jest o nich mowa po tylu latach, to ciekawość każe nam sprawdzić dlaczego tak jest. Tym samym zapewniamy im kolejne lata życia.

Jeśli chodzi o treść, przeczytaj klasykę. Przeczytaj książki, które istnieją już od bardzo dawna i świat nadal się do nich odwołuje. Jeśli książka była drukowana od czterdziestu lat, to można spodziewać się, że będzie drukowana jeszcze przez czterdzieści lat. Książki są mocnym oraz bardzo zrozumiałym przykładem efektu Lindy. Tak więc twój zwrot z inwestycji w przeczytanie i zrozumienie koncepcji sprzed 500 lat z dużym prawdopodobieństwem w dłuższej perspektywie będzie wykładniczo większy niż ten przedstawiony zaledwie kilkanaście lat temu.

Przykładowe lindy książki:

https://medium.com/@aheartwood/the-beginners-lindy-reading-list-19dddb71157b

Efekt lindy jest jedną z najbardziej użytecznych, solidnych i uniwersalnych heurystyk, jakie można poznać. A to dlatego, że jedynym skutecznym sędzią rzeczy jest czas – przez rzeczy mamy na myśli idee, ludzi, produkcje intelektualne, teorie naukowe, książki itp. które dojrzewają jak wina.

#idea #frgtn #spoleczenstwo

Data: 27.08.2020 14:45

Autor: Forgotten

Prawo trywialności Parkinsona, zwane również bikesheddingiem, to prawo które mówi, że ludzie dużo chętniej dzielą się swoją opinią na tematy mniej skomplikowane, niż na tematy bardziej skomplikowane, ponieważ w tym drugim przypadku rzadziej ktoś posiada rozległą wiedzę i bardziej obawiają się bycia posądzonym o niedoinformowanie. Szczególnie, jeśli przebywamy wśród osób po których możemy spodziewać się szerszej wiedzy.

Czas trwania rozmowy jest odwrotnie proporcjonalny do stopnia istotności i skomplikowania tematu.

Klasyczny przykład tego zjawiska to wyobrażenie sobie posiedzenia komitetu finansowego w celu omówienia trzech tematów

Kwestie są następujące:

Propozycja budowy elektrowni jądrowej o wartości 10 milionów funtów,

propozycja szopy na rowery za 350 funtów,

propozycja rocznego budżetu na kawę w wysokości 21 funtów, co się dzieje?

Komitet w krótkim czasie rozpatruje propozycję elektrowni jądrowej. Jest zbyt zaawansowana, aby ktokolwiek mógł naprawdę zagłębiać się w szczegóły, a większość członków nie wie zbyt wiele na ten temat. Jeden członek, który to robi, nie jest pewien, jak wyjaśnić to innym. Inny członek proponuje przeprojektowaną propozycję, ale wydaje się, że jest to tak ogromne zadanie, że reszta komisji odmawia jej rozważenia. Dyskusja wkrótce przenosi się do szopy rowerowej. Tutaj członkowie komitetu czują się znacznie bardziej komfortowo wyrażając swoje opinie. Wszyscy wiedzą, czym jest szopa rowerowa i jak wygląda. Kilku członków rozpoczyna ożywioną debatę na temat najlepszego materiału na dach, wymiarów i innych szczegółów przy okazji rozważając opcje oszczędności. Dyskutują o szopie na rowery znacznie dłużej niż o elektrowni, wreszcie komisja przechodzi do punktu trzeciego: budżetu na kawę. Nagle każdy jest ekspertem. Wszyscy znają się na kawie i mają silne poczucie dodania czegoś od siebie, w końcu byłoby głupio kiedy każdy wypowie się oprócz jeden osoby. Zanim ktokolwiek zorientuje się, co się dzieje, spędzają więcej czasu na omawianiu budżetu na kawę w wysokości 21 funtów niż elektrownia i szopa rowerowa razem wzięte. Wszyscy odchodzą z poczuciem satysfakcji i swojego wkładu w rozmowę.

Dzieje się tak, ponieważ im prostszy temat, tym więcej ludzi będzie miało na jego temat opinię, a tym samym więcej do powiedzenia. Kiedy coś jest poza naszym kręgiem kompetencji, jak elektrownia jądrowa, nie próbujemy nawet formułować opinii, ale kiedy coś jest dla nas prawie zrozumiałe, nawet jeśli nie mamy do dodania nic o prawdziwej wartości, czujemy się zmuszeni coś powiedzieć. Jaki idiota nie ma nic do powiedzenia o szopie na rowery? Każdy chce pokazać, że wie na dany temat i ma coś do wniesienia.

Ludzie na co dzień rozmawiają dla przyjemności, czyli o tym co lubią i nie przynosi im dyskomfortu, nic dziwnego, że większość rozmów dotyczy ludzi z pracy/szkoły, seriali/filmów, gier, siłowni, makijażu, mody itp.

Z powyższego prawa i obserwacji płynie pewien ciekawy wniosek, szczególnie dla osób które chcą rozkręcić bloga, wrzucić reklamy i mieć z nich duży przychód:

Dużo większy ruch, szczególnie na poziomie ilości komentarzy, wygenerują artykuły o prostych rzeczach. Takie, które każdy będzie czuł się na siłach skomentować. Dlatego stronom poświęconym pisaniem na temat celebrytów i ludzi (pudelek, plotek), wiadomościom z Polski i świata (wp, Onet) czy psychologii znacznie łatwiej odnieść sukces, niż tym o filozofii, astronomii, historii. Nie wspominając o telewizji, gdzie wszystko nie licząc pojedynczych kanałów jest skupione na tematach około społecznych.

Jak zapobiec prawu trywialności Parkinsona? Szczególnie ważne jest to podczas spotkań biznesowych, kołach zainteresowań lub innych spotkań nie-towarzyskich.

  1. Jasne określenie powodu i celu spotkania.

Efektywne spotkania muszą mieć klarownie określony proces i dobrze zrozumiale zdefiniowane cele.

  1. Zgromadzenie powinno liczyć jak najmniejsze grono najlepszych ludzi i ekspertów w danej dziedzinie.

  2. Spotkanie powinno posiadać odpowiedzialny i zaufany autorytet, który poprowadzi dyskusję oraz zadecyduje o końcowym rezultacie/decyzji.

  3. Powinno się określić przybliżony czas całego spotkania.

#socjologia #spoleczenstwo #psychologia #frgtn

Data: 26.08.2020 14:07

Autor: Forgotten

Efekt sieci to model ekonomiczny, który opisuje nierozłączne współdziałanie producenta i konsumenta.

Mówiąc o biznesach platformowych, rozmowa często zawiera odniesienie do efektów sieciowych i tego, jak platformy mogą szybciej tworzyć wartość dla różnych typów grup użytkowników. Koncepcja efektów sieciowych może wydawać się trudna do zrozumienia na pierwszy rzut oka, ale jest naprawdę dość prosta. Czym są efekty sieciowe? Efekty sieciowe istnieją w każdej sieci, czy to media społecznościowe, oldschoolowe telefony stacjonarne, lub platformy. Efekty sieciowe to przyrostowe korzyści, jakie istniejący użytkownik uzyskuje za każdego nowego użytkownika, który dołącza do sieci. Z drugiej strony telefon jest przydatny tylko wtedy, gdy inne osoby (użytkownicy) również posiadają telefon. Jeśli tylko jedna osoba posiada telefon, wartość sieci telefonicznej wynosi zero, ponieważ nie może ona nic zrobić z siecią. Jeśli druga osoba ma telefon, to pierwsza może zadzwonić do drugiej osoby, jest to korzystne dla nich obu, więc sieć ma pewną wartość. Jeśli każdy posiada telefon (np. Znajomi, instytucje rządowe, usługodawcy itd.), Wówczas sieć telefoniczna jest bardzo cenna dla wszystkich użytkowników. Wyobraź sobie, że policja po raz pierwszy dołączyła do sieci telefonicznej i zapewniła numer alarmowy. Ten nowy użytkownik (wydziały policji) zapewnił ogromną wartość wszystkim innym użytkownikom telefonów, po prostu przyłączając się do sieci podnosi jej wartość.

Sieć telefoniczna jest jasnym i łatwym do zrozumienia przykładem, ale uwzględnia tylko jeden rodzaj efektu sieciowego. Istnieją dwa rodzaje efektów sieciowych: bezpośrednie i pośrednie. Telefony odnoszą korzyści z bezpośrednich efektów sieciowych, ale platformy korzystają z pośrednich efektów sieciowych.

Dwa rodzaje efektów sieciowych: bezpośrednie i pośrednie.

Wartość usługi po prostu rośnie wraz ze wzrostem liczby użytkowników. Wracając do przykładu telefonu, jest to przydatne tylko wtedy, gdy osoby, do których musisz dotrzeć, również mają telefony. Im więcej osób ma telefony, tym bardziej przydatne jest posiadanie go samemu.

Bezpośrednie efekty sieciowe nie mają zastosowania do firm platformowych, ponieważ platformy mają dwie lub więcej grup użytkowników wymieniających się wartościami. W większości platform istnieją dwie grupy użytkowników: producenci i konsumenci. Im więcej konsumentów w sieci, tym cenniejsza jest ta sieć dla producentów i odwrotnie. Ten rodzaj efektu sieci nazywany jest pośrednim efektem sieciowym. W przypadku pośrednich efektów sieciowych wartość usługi wzrasta dla jednej grupy użytkowników, gdy do sieci dołącza nowy użytkownik z innej grupy użytkowników. Aby osiągnąć pośrednie efekty sieciowe, musisz mieć dwie lub więcej grup użytkowników. Weźmy na przykład średniowieczną tawernę. Właściciel otwiera tawernę, okazuje się, że alkohol, jedzenie oraz wystrój idealnie trafia w gusta tutejszych mieszkańców, ludzie zaczynają polecać, wspominać o tej tawernie i ostatecznie razem się do niej wybierać, a właściciel dzięki zyskom zacznie inwestować w nowe dania, kelnerki czy wystrój wnętrza. Przyciąga to uwagę innych grup użytkowników którzy z faktu wzrastającego zainteresowania tawerną decydują się udostępnić w tym miejscu swoje usługi, załóżmy grajków oraz oferujących gry planszowe. Z kolei obecność tych grup przyciąga kolejnych mieszkańców zachęconych wieścią o muzyce i grach planszowych. Ten cykl między producentami, a konsumentami to pętla pozytywnego sprzężenia zwrotnego i jest chlebem powszednim odnoszących sukcesy platform.

Początkowa baza użytkowników facebooka rozpoczęła się jako wysoce wyselekcjonowana grupa studentów jednej uczelni. W miarę rozwoju Facebook nadal starał się zachować integralność użytkowników, usuwając konta spamowe, upewniając się, że użytkownicy są tym, za kogo się podają, i tworząc reguły społeczności, aby podkreślić aspekty Facebooka, które użytkownicy najbardziej lubią, jednocześnie blokując niepożądane treści. Dawni konkurenci, tacy jak "MySpace", polskie "Nk" i  inne sieci społecznościowe, szybko się pogarszali, właśnie dlatego, że nie wdrożyli tych zabezpieczeń przed niską jakością wzrostu. Dzisiaj Facebook może pochwalić się miliardami użytkowników. Ten rodzaj niekontrolowanego wzrostu doprowadził do problemów po tym, kiedy Facebook osiągnął miliard użytkowników w 2012 r. Ogromna społeczność Facebooka sprawiła, że był on szczególnie atrakcyjny dla potencjalnych oszustów i nieetycznych stron, które chciały wykorzystać zasięg Facebooka własnymi środkami i byli zdeterminowani, aby obejść zasady. Już sama skala Facebooka utrudniała gigantowi mediów społecznościowych pilnowanie swoich użytkowników. Taktyka, która była odpowiednia i skuteczna, gdy platforma miała zaledwie kilka milionów użytkowników, nie działała na większą skalę. W miarę rozprzestrzeniania się oszustów, botów i kont spamowych jakość platformy uległa pogorszeniu.

Platformy mogą być projektowane z funkcjami, które wzmacniają efekty sieciowe. Te pięć funkcji można podzielić na pięć etapów projektowych: połączenie, komunikacja, współpraca, dobór i społeczność.

Połączenie

Odnosi się do dołączania użytkowników i ich zdolności do znajdowania innych na platformie. Jak łatwo użytkownikom jest znaleźć odpowiednie osoby od których będą kupować, sprzedawać, udostępniać, współpracować itd.

Komunikacja

Komunikacja między użytkownikami powinna być możliwie jak najbardziej płynna, umożliwiając jak największą łatwość użytkowania. W tym celu strony tworzą czaty prywatne, systemy powiadomień i ocen, opcje udostępniania, komentarze itp.

Współpraca

Współpraca umożliwia użytkownikom samodzielne organizowanie się w nowe sieci, które realizują określone programy, które są dla nich ważne indywidualnie. Na przykład istnieją grupy na Facebooku o ściśle określonej tematyce. Subreddity na reddicie pełnią tę samą funkcję.

Społeczność

Społeczność, daje użytkownikom poczucie własności platformy, na przykład gdy użytkownik edytuje fakt w Wikipedii, ocenia/komentuje film na Filmweb lub zaznacza nieodpowiednie treści na Facebooku. W pewnym sensie jest to selekcja wymuszona przez użytkowników. Nie tylko daje użytkownikom poczucie własności nad jakością platformy, ale także dostarcza menedżerom platformy bezcenne opinie użytkowników. Na przykład, jakiego rodzaju treści użytkownicy Facebooka uważają za nieodpowiednie i dlaczego.

Kiedy platforma zoptymalizuje wszystkie podpunkty, wzrost generowany przez efekty sieciowe może być potężną siłą, która prowadzi do skalowania. Korekty i opinię społeczności oraz uczestnictwo w nich zapewniają stałą ochronę przed niezdrowym rozwojem, podczas gdy łączność, komunikacja i współpraca przyciągają użytkowników.

#frgtn #ekonomia #gospodarka

Data: 23.08.2020 20:45

Autor: Forgotten

Czym są modele mentalne? Zacznijmy od definicji.

Modele mentalne to sposób, w jaki rozumiemy świat. Nie tylko kształtują to, co myślimy i jak rozumiemy, ale także pozwalają dostrzec powiązania i możliwości.

Modele mentalne pomagają ci zrozumieć życie. Na przykład ogólna teoria względności Einsteina to model mentalny, który pomaga ci zrozumieć jak działa wszechświat, podaż i popyt, jak działa gospodarka, teoria konfliktu jak działają wzajemne interesy poszczególnych grup społecznych itd.

Uczenie się nowego modelu mentalnego daje ci nowy sposób patrzenia na świat.

Ich nauka jest kluczowa dla każdego, kto jest zainteresowany jasnym, racjonalnym i skutecznym myśleniem.

Znajdują się w wielu miejsach naszego życia. Psychologia, ekonomia, polityka, fizyka, biologia, myślenie, systemy, wojny itd. W przyszłych wpisach przedstawię najważniejsze z każdej tematyki.

Dla lepszego wprowadzenia dwa myślowe modele.

The 5 Whys

Zadanie sobie pięć pytań "dlaczego?" na dany temat to świetny sposób, aby wgłębić się w szczegóły i osiągnąć racjonalność.

Metoda “5 dlaczego” może wydawać się zwodniczo prosta. Wymaga one myślenia, inteligentnego zadawania pytań, a także dyscyplinę i wytrwałość w stosowaniu tej metody.

Odpowiedź na jedno pytanie “Dlaczego…” prowadzi do sformułowania następnego pytania “Dlaczego…”.

Pojedyńczy przykład wystarczy, aby to zrozumieć.

„Dlaczego robot się zatrzymał?”

Obwód został przeciążony, co spowodowało przepalenie bezpiecznika.

„Dlaczego obwód jest przeciążony?”

Nie było wystarczającego smarowania na łożyskach, więc zablokowały się.

„Dlaczego nie było wystarczającego smarowania na łożyskach?”

Pompa olejowa robota nie cyrkuluje wystarczającej ilości oleju.

„Dlaczego w pompie nie jest wystarczająca ilość oleju?”

Wlot pompy jest zatkany opiłkami metalu.

„Dlaczego wlot jest zatkany wiórami metalu?”

Ponieważ w pompie nie ma filtra.

Oczywiście nie w każdym przypadku będzie to pięć pytań, w zależności od złożoności tematu tych pytań będzie stosunkowo mniej lub więcej, najważniejsze jest, aby dzięki nim szybko dojść do rozwiązania i/lub otrzymać jak najwięcej wniosków oraz wiedzy.

Myślenie drugiego rzędu

Myślenie pierwszego rzędu przywiązuje większą wagę do natychmiastowego efektu naszych działań i ignoruje późniejszy wpływ. Ta forma myślenia jest skuteczna, gdy musimy podejmować szybkie decyzje bez wysiłku, najczęściej w trywialnych sprawach. Myślenie pierwszego rzędu jest bezpieczne, powierzchowne, reakcyjne, oczywiste, szybkie, łatwe i konwencjonalne, z naciskiem na natychmiastowy wpływ.

Myślenie drugiego rzędu jako model mentalny wymaga wyjścia z naszej strefy komfortu, aby myśleć nieszablonowo. Wymaga przeanalizowania potencjalnego wpływu naszej decyzji na przyszłość. Wymaga postawienia następujących pytań:

W jaki sposób mogę podjąć decyzje z pozytywnymi skutkami złożonymi w przyszłości?

Czy ta decyzja jest atrakcyjna tylko dlatego, że ma natychmiastowy skutek (konsekwencja pierwszego rzędu) pozytywny?

Jaki może być potencjalny minus tej decyzji i później?

Przykład pierwszy.

Twoje dziecko nie umie wiązać butów.

Myślenie pierwszego rzędu: Mam szansę, aby pokazać się jako dobry i opiekuńczy ojciec, zrobię to za ciebie, oszczędzę nam oboje czasu oraz nerwów. Jedyny tego skutek to, że twoje dziecko nie uczy się konfrontować z wyzwaniami, wyręczanie sprawia, że nie zdobywa ono umiejętności.

Myślenie drugiego rzędu: Poświęćmy aktualny czas, abyś mógł się tego nauczyć, pierwsze próby nie zakończą się sukcesem, większość dzieci reaguje smutkiem i złością, gdy coś im nie wychodzi, ale w końcu się uda, więc wraz z czasem twoje dziecko staje się samodzielne i lepiej radzi sobie z problemami.

Przykład drugi.

Zarządzając kryzysem w pracy, menedżer może przyjąć myślenie pierwszego lub drugiego rzędu. Myślenie pierwszego rzędu: robiłem to w przeszłości. Wiem, jak to zrobić o wiele lepiej, niż ktokolwiek inny w zespole. Pozwólcie, że przyjdę i wszystkim się zajmę. Mój zespół może się nauczyć tego później.

Konsekwencja myślenia pierwszego rzędu: menedżer musi interweniować za każdym razem, gdy pojawia się problem, ponieważ nigdy nie daje zespołowi wykazać się samodzielnym rozwiązywaniem problemów. Jest nieustannie zajęty radzeniem sobie z kryzysem i nigdy nie znajduje czasu na rozwój zespołu. Zespół nie czuje się wzmocniony, a ludzie w zespole nie zdobywają praktycznego doświadzcenia.

Myślenie drugiego rzędu: robiłem to w przeszłości. Wiem, jak to zrobić o wiele lepiej niż ktokolwiek inny w zespole. Ale jeśli nadal będę go rozwiązywać, nigdy nie dam szansy swojemu zespołowi na samodzielne przeanalizowanie i rozwiązanie problemów. To doskonała okazja dla mojego zespołu, aby nauczyć się radzić sobie w sytuacjach kryzysowych. Będę dostępny, aby poprowadzić ich przez ten proces. Konsekwencja myślenia drugiego rzędu: W pierwszych kilku przypadkach zespół może mieć problemy i rozwiązanie może zająć nieco więcej czasu. W przyszłości będą jednak lepiej przygotowani do samodzielnego radzenia sobie z takimi problemami. Dzięki temu menedżer będzie miał więcej czasu na efektywne planowanie, które ograniczy liczbę takich sytuacji kryzysowych. Zespół czuje się również zmotywowany i upoważniony do robienia więcej, lepiej. W tym przykładzie myślenie pierwszego rzędu przynosi krótkoterminowe korzyści z długoterminowym negatywnym wpływem. Myślenie drugiego rzędu z początku będzie stwarzało problemy i spowalniało, ale za to przyniesie wiele korzyści na dłuższą metę.

#myslenie #psychologia #frgtn

Data: 15.08.2020 19:32

Autor: Forgotten

Mysz nieporównywalna ze słoniem – już w XVII wieku Galileo podawał rozsądne matematyczne powody, dla których mysz po prostu nie może być tak duża jak słoń. Waga zwierzęcia rośnie wraz z sześcianem jego wymiarów liniowych, podczas gdy siła jego podpierających kończyn rośnie tylko jako kwadrat.

Dla zwierzęcia A o długości 3 jednostek, waga wynosi 3 x 3 x 3 = 27, wytrzymałość nóg to 3 x 3 = 9.

Dla zwierzęcia B o długości 6 jednostek, waga to 6 x 6 x 6 = 216, Siła nóg to 6 x 6 = 36.

Nogi B mogą wytrzymać tylko 4 razy tyle co waga, ale jego waga jest 8 razy cięższa. Więc nogi B są tylko w połowie tak silne, jak powinny (4 podzielone przez 8). Oczywiście coś musi się zmienić wraz ze wzrostem zwierzęcia. Jeżeli materiał, z którego wykonane są nogi, jest taki sam, to pole przekroju poprzecznego nogi należy podwoić. Noga musi być grubsza. To nie wszystko. Ponieważ cięższe kości będą wymagały silniejszych mięśni, konieczne będzie również wiele wtórnych zmian w wyglądzie, nie wspominając o zachowaniu, które musi korelować masywnością ciała. Tak więc matematyka i biologia udowadniają, że ​​mysz nie może być tak duża jak słoń, a skala rzeczy decyduje o tym, co jest najlepsze funkcjonalnie. Dotyczy to nie tylko kształtów zwierząt, ale także kształtów samolotów i niezliczonych architektur ludzkich. System polityczno-gospodarczy, który działa dobrze z małymi liczbami, może całkowicie zawieść w przypadku dużych. To jeden z najważniejszych czynników decydujących o ostatecznej porażce społeczności utopijnych. Trudno przewidzieć sukces i porażkę społeczności opartych na prywatyzmie czy socjalizmie, ale w przypadku wspólnoty komunistycznej można stanowczo stwierdzić, że z pewnością poniesie ona porażkę – chyba że pozostanie na tyle mały, aby cieszyć się pewnymi zaletami skali. Tak samo danego zwierzęcia przy ciągłym wzroście zmiażdżyłaby jego własna masa, tak prymitywny system w końcu upadnie.

Powodem, dla którego komunizm lub utopizm mogą działać na małą skalę, jest zwięzła natura małej grupy. Pomyśl o swoim rodzinnym stole: czy musisz wymieniać się porcjami, aby zdecydować, kto ile może jeść? czy potrzebujesz jakiegoś wielkiego nadzorcy, który rozdziela ziemniaki? Nie. Po prostu bierzcie to, czego potrzebujecie do posiłku i upewnijcie się, że wszyscy są najedzeni. Pomyśl o haniebnych ostrzeżeniach, jeśli przejadasz się i zostawiasz głodnego innego członka rodziny.

Dopóki zdolności i potrzeby są określane w naprawdę małej społeczności, tak długo działa komunizm.

Przykład

Czterech ludzi w małej łodzi ląduje na bezludnej wyspie, decyduje się podzielić pracę i obowiązki potrzebne do przetrwania. Bill poluje, Mary buduje schronienie, Steve czyści ubrania, a Susan zajmuje się ogniem. Wszyscy dzielą się swoją pracą: Mary może zjeść to, co zabił Bill, a Bill zasypia w schronisku zbudowanym przez Mary. W zasadzie jest to działający system. Każdemu według jego potrzeb, każdemu według jego zdolności – pojęcie to rozpoznajemy jako marksizm. Jeśli Bill pewnego popołudnia nie pójdzie na polowanie, wszyscy czterej będą głodni. Nie tylko to, ale Mary, Susan i Steve nie będą zadowoleni z tego wyniku. Głód i wstyd, którym obciąża Billa, generalnie sprawią, że następnego dnia wróci do pracy. A co, jeśli Susan zdecyduje się zjeść jedną noc więcej, niż jej porcja? Pozostała trójka nie spojrzałaby na to życzliwie, a Susan prawdopodobnie będzie musiała wycofać się z jedzenia. Konsultant ds. Zarządzania nie musi stosować taktyk motywacyjnych, by naciskać na Billa, lub ukarać Susan – społeczność działa dobrze bez tego. A cała czwórka nie potrzebuje też żadnych wyszukanych metod handlu: Bill nie musi sprzedawać swojego jedzenia, a Susan w zamian za noc przy ognisku nic nie oczekuje. Taki system byłby skrajnie nieefektywny wśród czterech ludzi związanych tragedią i okolicznościami. Wyspiarze żyją więc we względnym spokoju, po kilku miesiącach w pobliżu rozbija się statek wycieczkowy , społeczność powiększa się o czterysta osób. Oryginalna czwórka, pamiętając, jak dobrze działał ich system, zaczyna przydzielać zadania: 40 osób na polowaniu, 30 osób zajmujących się 8 różnymi ogniskami, 10 osób na ekipie pralni i tak dalej. Zakładając, że wszystko będzie tak samo, stworzyli ten sam system „wspólnej ekonomii” – bierz co potrzebujesz, daj co możesz. Wszyscy tu jesteśmy dobrymi ludźmi. W ciągu kilku tygodni wyspiarze zauważają, że jedzenie jest mało, a pranie ubrań zajmuje tygodnie. Jeden po drugim, nowi pasażerowie statków wycieczkowych nie trzymają się swoich i nie przestrzegają zasad. Logika oszusta jest prosta: jeśli starczy nam jedzenia na 400, jaki jest problem, jeśli wezmę trochę więcej? Jestem dzisiaj naprawdę głodny, a jutro zjem trochę mniej. Poza tym mój współpracownik mógłby znieść kilka kilogramów, bo ja jestem niedożywiony i zmęczony. Moja potrzeba jest większa. Ten drugi oczywiście może się nie zgodzić. Widząc, że jeden przyjmuje więcej jedzenia, niż na to zasługuje, pozostali wyspiarze stają się trochę zazdrośni. Jeśli on ma zamiar wziąć dodatkowe, dlaczego ja nie? Przecież to niesprawiedliwe. Zaczynają się spory wewnętrzne i rozłam.

Najważniejsze jest to, że komunizm nie zadziała w społeczności, która jest spora. Jeśli ktoś złowi mniej ryb od kolegi obok to kogo to obchodzi? Na koniec dnia i tak odbierze identyczną nagrode, każda osoba jest fizycznie ograniczona pod względem potrzeb, które może zaspokoić, a na pewno jedynie zaspokojenie tych potrzeb nie będzie równać się pracy ponad siły. Po pewnym czasie ten efekt się kumuluje, potrzeba kogoś kto będzie nadzorował pracę (Bez znaczenia Oficialnie czy pod przykrywką), a ta osoba musi być za tę pracę dodatkowo wynagrodzona.

Wyspiarze postanowili rozwiązać problem organizacji. Pierwotni czterej wyspiarze tworzą Radę Nadzorczą, która w razie potrzeby rozdziela jedzenie i obowiązki zawodowe pod ścisłym nadzorem i karami. W miarę upływu czasu pracownicy pralni stwierdzają, że pracują dużo ciężej niż ktokolwiek inny, decydują, że nie wypiorą kolejnej pary bielizny za darmo. Będą wymieniać swoje usługi za ilość żywności, schronienia i ognia. Łowcy, architekci i kolejni podążają ich śladem.

Z konieczności utopijny system komunistyczny zostaje zastąpiony połączeniem socjalizmu i kapitalizmu rynkowego. Problem w tym, że system komunistycznej dystrybucji, który działał dla zwartej 4-osobowej grupy, nie uzyskał podobnego efektu przy 400 osobach. Każda osoba, mniej widoczna dla grupy i mniej troszcząca się o innych, z którymi rzadko miała kontakt, zdecydowała się trochę oszukać system, udogodnić sobie życie. Ich oszukiwanie miało początkowo niewielki efekt indywidualny, więc przeszło niezauważone. Ale następstwem indywidualnego oszukiwania jest oszustwo grupowe, a utopijnym celem każdego, zgodnie z jego potrzebami, było rozszerzenie potrzeb każdego i zmniejszenie jego zdolności.

#ekonomia #gospodarka #frgtn

Data: 14.08.2020 17:07

Autor: Forgotten

Główne teorie socjologiczne – Jak działa społeczeństwo i zjawiska w nim zachodzące

Teoria strukturalno-funkcjonalna, lub funkcjonalizm.

Podejście to postrzega społeczeństwo jako złożony, ale wzajemnie powiązany system, w którym każda część pracuje razem jako funkcjonalna całość. Metaforą podejścia strukturalno-funkcjonalnego jest ciało ludzkie. Masz ręce, nogi, serce, mózg, i tak dalej. Każda pojedyncza część ciała ma swoje własne neurony i system do pracy, ale każda część musi pracować razem, aby stworzyć w pełni funkcjonalną strukturę lub system. Jakie są różne struktury, czy systemy w społeczeństwie? Rządy, przedsiębiorstwa, szkoły, sklepy, rodziny itd. Potrzebujemy wszystkich tych systemów, aby pracować razem na rzecz w pełni funkcjonującego społeczeństwa.

Aby dana drużyna piłkarska odniosła sukces, musi mieć kilka części składowych, z których każda działa niezależnie i wspólnie. W piłce nożnej są różne pozycje w drużynie, takie jak napastnicy, obrońcy i bramkarz. Ale jest także trener, sędziowie i ktoś, kto zapłaci za sprzęt; i nie byłoby to zbyt zabawne grać bez publiczności. Każda część ma swoje własne zasady i systemy. Na przykład, publiczność musi wiedzieć, kiedy kibicować, jak kupić bilet i gdzie siedzieć. Aby cały system działał, wszystkie poszczególne części muszą ze sobą współpracować.

Silne społeczeństwo posiada więzi społeczne, zasady oraz skuteczną socjalizacje, aby zapobiec dezintegracji porządku społecznego. Powieść „Władca much” Williama Goldinga (1954) mówi o brytyjskich chłopcach, którzy utknęli na wyspie po katastrofie lotniczej. Nie są już nadzorowani przez dorosłych, nie są już w społeczeństwie, nie są pewni, jak postępować, więc wymyślają nowe zasady swojego zachowania. Te zasady okazują się nieskuteczne, a chłopcy powoli stają się dzikusami, popełniają morderstwa. Bez silnego społeczeństwa i skutecznej socjalizacji załamuje się porządek społeczny, skutkuje to przemocą i innymi oznakami zaburzeń społecznych. Te ogólne ramy zostały zrealizowane w pismach Émile'a Durkheima, Durkheim uważał, że istoty ludzkie mają pragnienia, które prowadzą do chaosu, chyba że społeczeństwo ich ograniczy. Napisał: „Aby osiągnąć jakikolwiek inny rezultat, najpierw pragnienia muszą być ograniczone, ale ponieważ jednostka nie ma możliwości ich ograniczenia, musi to być dokonane przez jakąś zewnętrzną siłę”. Tą siłą jest moralny autorytet społeczeństwa. Durkheim podkreślił dwa powiązane mechanizmy społeczne: socjalizację i integrację społeczną. Socjalizacja pomaga nam poznać zasady społeczeństwa i potrzebę współpracy, ponieważ ludzie ogólnie zgadzają się co do ważnych norm czy wartości, podczas gdy integracja społeczna lub nasze więzi z innymi ludźmi oraz instytucjami społecznymi, takimi jak religia, rodzina lub udogodnienia pomagają nam integrować się do społeczeństwa i wzmacniają nasz szacunek dla jego zasad.

Teoria konfliktu

W społeczeństwie kapitalistycznym, jak pisali Marks i Engels, rewolucja jest nieunikniona ze względu na strukturalne sprzeczności wynikające z samej natury kapitalizmu. Ponieważ zysk jest głównym celem kapitalizmu, w interesie burżuazji leży maksymalizacja zysku. Aby to zrobić, kapitaliści starają się utrzymywać płace na jak najniższym poziomie i wydawać jak najmniej pieniędzy na warunki pracy. Ten kluczowy fakt kapitalizmu, jak powiedział Marks i Engels, ostatecznie skłania do wzrostu świadomości klasowej robotników, czyli świadomości przyczyn ich ucisku. Ich świadomość klasowa z kolei prowadzi ich do buntu przeciwko burżuazji w celu wyeliminowania ucisku i wyzysku, których doświadczają.

Jednakże historia nie poparła ich przewidywań, że kapitalizm nieuchronnie doprowadzi do rewolucji proletariatu. Na przykład taka rewolucja nie miała miejsca w Stanach Zjednoczonych, gdzie robotnicy nigdy nie rozwinęli poziomu świadomości klasowej przewidzianego przez Marksa i Engelsa. Ponieważ Stany Zjednoczone uważane są za wolne społeczeństwo, w którym każdy ma szansę odnieść sukces, nawet biedni Amerykanie uważają, że system jest w zasadzie sprawiedliwy. Tak więc różne aspekty amerykańskiego społeczeństwa i ideologii pomogły zminimalizować rozwój świadomości klasowej i zapobiec rewolucji.

Pomimo tego niedociągnięcia, ich podstawowy pogląd na konflikt wynikający z nierównych stanowisk zajmowanych przez członków społeczeństwa leży u podstaw dzisiejszej teorii konfliktu. Teoria ta podkreśla, że różne grupy w społeczeństwie mają różne interesy wynikające z ich różnych pozycji społecznych. Te różne interesy prowadzą z kolei do różnych poglądów na ważne kwestie społeczne.

Przykłady

Częścią akcji odwetowej po kryzysie gospodarczym w 2008 roku był dwumiesięczny protest polityczny na Wall Street w Nowym Jorku. Jego hasło, "We Are the 99%", odnosiło się do rosnącej różnicy w zamożności i dochodach między najbogatszym 1% populacji, a resztą kraju. Time Magazine nazwał "The Protester", zarówno międzynarodowych demonstrantów, jak i tych związanych z Occupy Wall Street, Osobą Roku 2011.

Przestępstwa popełniane przez członków zamożniejszych klas, takich jak potężni dyrektorzy generalni lub gwiazdy, często są mniej karane, niż przestępstwa popełniane przez osoby należące do niższego statusu społeczno-ekonomicznym. Marks utrzymywał, że ponieważ definicja przestępstwa i przestępczości jest podyktowana przez osoby posiadające władzę społeczną, system sądownictwa karnego jest innym sposobem na podporządkowanie sobie klasy pracującej przy jednoczesnym podniesieniu klasy wyższej.

Innym sposobem, w jaki klasy rządzące mogą uciskać innych, jest nadużywanie władzy, jaką sprawują nad kobietami i mężczyznami w podległych im karierach. Ruch MeToo, który rozpoczął się w 2006 roku, a w 2017 roku odrodził się w mediach społecznościowych jako #metoo, określił, jak powszechna stała się kwestia wykorzystywania seksualnego i molestowania w miejscu pracy.

Black Lives Matter jest ruchem społecznym, który protestuje przeciwko przemocy wobec czarnych ludzi. Rozpoczął się on w 2013 roku po uniewinnieniu George'a Zimmermana w wyniku strzelaniny Trayvona Martina. Zwolennicy ruchu nadal demonstrują, kiedy czarni ludzie są zabijani w sytuacjach, które są postrzegane jako niezagrażające.

Interakcjonizm symboliczny

Analizuje społeczeństwo, odnosząc się do subiektywnych znaczeń, jakie ludzie narzucają przedmiotom, zdarzeniom i zachowaniom. Subiektywne znaczenia mają pierwszeństwo, ponieważ uważa się, że ludzie zachowują się na podstawie tego, w co wierzą, a nie tylko na podstawie tego, co jest obiektywnie prawdziwe. Dlatego uważa się, że społeczeństwo jest budowane społecznie poprzez interpretację człowieka. Ludzie interpretują nawzajem swoje zachowania i to właśnie te interpretacje tworzą więź społeczną. Takie interpretacje nazywane są „definicją sytuacji”. Na przykład, dlaczego młodzi ludzie mieliby palić papierosy, nawet jeśli wszystkie obiektywne dowody medyczne wskazują na związane z tym niebezpieczeństwa? Badania pokazują, że nastolatki są dobrze poinformowane o zagrożeniach związanych z tytoniem, ale uważają też, że palenie jest fajne, palenie tworzy pozytywny wizerunek dla ich rówieśników. Palenie uważa się jako rytuał dorosłych, dzięki temu tworzą wśród rówieśników wizerunek "dorosłego" i "poważnego", chcą pokazać tym odrobine buntowniczości, zdystansować się od porządnych uczniów, oraz utożsamić się nieco ze starszymi uczniami, którzy naturalnie są wyżej w hierarchii szkoły. Tak więc symboliczne znaczenie palenia jest ważniejsze od faktów dotyczących palenia i ryzyka.

Innym przykładem jest znany symbol uścisku dłoni. W wielu społeczeństwach uścisk dłoni jest symbolem pozdrowienia i przyjaźni. Ta prosta czynność wskazuje, że jesteś kulturalną, uprzejmą osobą, z którą ktoś powinien czuć się komfortowo. Aby wzmocnić znaczenie tego symbolu dla zrozumienia interakcji, rozważ sytuację, w której ktoś odmawia podania ręki. To działanie jest zwykle odbierane jako oznaka niechęci lub zniewagi. Ich zrozumienie sytuacji i późniejszych interakcji będzie bardzo różne od tych wynikających z typowego uścisku dłoni. Teraz powiedzmy, że ktoś nie podaje podania, ale tym razem jest to spowodowane złamaniem prawej ręki. Ponieważ druga osoba zdaje sobie z tego sprawę, nie można wnioskować o lekceważeniu ani zniewadze, a obie osoby mogą przystąpić do spotkania bez tegoż rytuału. Według interakcjonizmu symbolicznego porządek społeczny jest możliwy, ponieważ ludzie uczą się, co oznaczają różne symbole (takie jak uścisk dłoni) i stosują te znaczenia w różnych sytuacjach. Gdybyś odwiedził społeczeństwo, w którym wyciąganie prawej ręki, aby kogoś powitać, było interpretowane jako groźny gest, szybko poznałbyś wartość powszechnego rozumienia symboli.

#socjologia #ludzie #psychologia #frgtn

Data: 13.08.2020 21:09

Autor: Forgotten

Jakie są różnice pomiędzy zamkniętym a otwartym umysłem?

W jaki sposób mogę rozpoznać czy mój rozmówca ma otwarty umysł, abym faktycznie mógł wynieść z dyskusji merytoryczne przemyślenia, lub nawet zmienić zdanie na dany temat? Dzięki zdolności ustalania do której grupy należy osoba z którą wdajemy się w wymianę zdań, możemy zaoszczędzić sobie nerwów i cennej energii psychicznej, którą łatwo jest wyczerpać wśród zamkniętych umysłów.

"Denerwować się to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych." ~Ernest Hemingway

1. Wyzywające idee

Ludzie o zamkniętych umysłach nie chcą, aby ich pomysły były kwestionowane. Zazwyczaj są sfrustrowani, że nie mogą przekonać drugiej osoby, aby się z nimi zgodziła, zamiast być ciekawi, dlaczego druga osoba się nie zgadza. Są bardziej zainteresowane udowodnieniem, że mają rację, niż drogą do słuszności. Oni nie zadają pytań. Chcą ci pokazać, że się mylisz, nie rozumiejąc dokąd zmierzasz. Denerwują się, gdy prosisz ich o wyjaśnienie czegoś. Myślą, że ludzie, którzy zadają pytania, spowalniają ich. Uważają cię za idiotę, jeśli się nie zgadzasz.

Ludzie o otwartych umysłach są bardziej ciekawi, dlaczego jest niezgoda. Rozumieją, że zawsze istnieje możliwość, że mogą się mylić i że warto poświęcić trochę czasu na rozważenie poglądów drugiej osoby. Postrzegają niezgodę jako okazję do poszerzania swojej wiedzy. Nie gniewają się i nie denerwują na pytania; chcą raczej określić, gdzie leży niezgoda, aby móc skorygować swoje błędne przekonania. Zdają sobie sprawę, że bycie poprawnym oznacza zmianę zdania, gdy ktoś inny wie coś czego oni nie wiedzą.

2. Twierdzenia a pytania

Osoby o zamkniętych umysłach częściej wypowiadają się, niż zadają pytania. To są ludzie, którzy siedzą na spotkaniach i są bardziej niż chętni do przedstawienia swoich opinii, ale rzadko będą prosić innych ludzi, aby rozwinęli lub wyjaśnili swoje idee. Zamknięci ludzie myślą o tym, jak mogliby obalić myśli drugiej osoby, zamiast poddawać refleksji swoje myśli. Ludzie o otwartych umysłach naprawdę wierzą, że mogą się mylić; pytania, które zadają, są autentyczne. Wiedzą, że choć mogą mieć opinię na dany temat, to może ona być mniej konkretna, niż kogoś innego. Może są poza swoim kręgiem kompetencji, a może są ekspertami. Niezależnie od tego, zawsze są ciekawi innych perspektyw i odpowiednio ważą swoje opinie.

3. Zrozumienie

Osoby o zamkniętych umysłach koncentrują się bardziej na byciu zrozumianym niż na zrozumieniu innych. Kiedy się z kimś nie zgadzasz, jaka jest ich reakcja? Jeśli szybko przeformułowują to, co właśnie powiedzieli lub, co gorsza, powtarzają, to zakładają, że ich nie rozumiesz, a nie że się z nimi nie zgadzasz. Ludzie o otwartych umysłach czują się zmuszeni widzieć rzeczy oczami innych. Kiedy się z nimi nie zgadzasz to szybko zakładają, że mogą czegoś nie zrozumieć i proszą cię o wytłumaczenie im, gdzie ich zrozumienie jest niepełne.

4. Mogę się mylić, ale. . .

Zamknięci ludzie mówią takie rzeczy jak: "Mogę się mylić…ale[…]. " To klasyczny znak, który łatwo napotkać w dyskusjach. Często jest to perfunkcjonalny gest, który pozwala ludziom zachować własne zdanie, jednocześnie przekonując ich, że są otwarci. Jeśli twoja wypowiedź zaczyna się od "Mogę się mylić", to prawdopodobnie powinieneś za nią iść z pytaniem, a nie z twierdzeniem. Osoby o otwartych umysłach wiedzą, kiedy wygłaszać opinie, a kiedy zadawać pytania.

5. Po prostu zamknij się.

Zamknięci ludzie blokują innym mówienie, a jeśli nie mogą tego zrobić to słuchają, ale nie próbują analizować tego co usłyszeli. Oni nie chcą słyszeć niczyich głosów, prócz swojego.

6. Tylko jedna myśl.

Ludzie o zamkniętych umysłach mają problem z utrzymaniem w pamięci dwóch myśli/idei jednocześnie. Właściwie definiuje to cytat Charliego Mungera: "Ludzki umysł jest bardzo podobny do ludzkiego jajka, ludzkie jajko ma urządzenie odcinające. Kiedy jeden plemnik dostaje się do środka, jajko wyłącza się, żeby następna nie mogła się dostać." Nie jest to idealny sposób na myślenie i uczenie się. Ludzie o otwartych umysłach mogą przyjmować myśli innych bez utraty zdolności do efektywnego myślenia – mogą mieć w umyśle dwie lub więcej sprzecznych koncepcji i wracać tam i z powrotem, aby ustalić względne zalety, lub przemyślenia.

"Testem pierwszorzędnej inteligencji jest zdolność posiadania dwóch przeciwstawnych idei jednocześnie i wciąż zachowywania zdolności do funkcjonowania." ~F. Scott Fitzgerald

7. Osobom o zamkniętych umysłach brakuje głębokiego poczucia pokory.

Skąd się bierze pokora? Zazwyczaj z wypadku – wypadku tak pamiętliwego, że nie chcesz go powtórzyć. Jeśli raz nadepniesz na leżące grabie i dostaniesz nimi w twarz, to nie dość, że będziesz na drugi raz ostrożniejszy to w dodatku zaczniesz upominać o to inne osoby. Ludzie o otwartych umysłach podchodzą do wszystkiego z głęboką obawą, że mogą się mylić.

Zdolność do zmiany zdania to cecha ludzi wartościowych. Tempo, w jakim się uczysz i postępujesz w świecie zależy od tego, jak bardzo jesteś chętny do ważenia zalet nowych pomysłów, nawet jeśli instynktownie ich nie lubisz.

Jeśli rozpoznajesz w sobie wzorce zachowań zamkniętego umysłu, nie jesteś sam. Wszyscy jesteśmy gdzieś na kontinuum pomiędzy otwartym i zamkniętym umysłem.

#psychologia #myslenie #spoleczenstwo #madrosc #frgtn

Data: 07.08.2020 16:54

Autor: Forgotten

Jednym z najbardziej odkrywczych sposobów klasyfikowania ludzi jest stopień i agresywność ich konformizmu.

Wyobraźmy sobie kartezjański układ współrzędnych, którego oś pozioma biegnie od konwencjonalnych po lewej stronie do niezależnych po prawej stronie, a oś pionowa od pasywnych na dole do agresywnych na górze. Powstałe kwadranty definiują cztery typy ludzi. Zaczynając od górnej lewej strony i idąc przeciwnie do ruchu wskazówek zegara: agresywnie konwencjonalny, pasywnie konwencjonalny, pasywnie niezależny, oraz agresywnie niezależny. W Większości społeczeństw można znaleźć wszystkie cztery rodzaje. To co determinuje w której ćwiartce ktoś się znajduje, zależy bardziej od ich własnej osobowości niż od przekonań panujących w ich społeczeństwie. Małe dzieci oferują jednen z najlepszych dowodów. Każdy, kto był w szkole podstawowej, widział te cztery typy, a fakt, że reguły szkolne są tak arbitralne, jest mocnym dowodem, że przynależność do danej ćwiartki zależy od osoby. Wystarczy przenieść ten model na większą skalę, a otrzymamy niepokojące zjawisko, które bardzo łatwo zaobserwować w państwie totalitarnym, obrazuje to m.in. książka Georgea Orwella "Rok 1984".

Dzieciaki w lewym górnym kwadrancie, te agresywnie konwencjonalne, są "plotkarzami". Wierzą, że nie tylko należy przestrzegać zasad, ale także karać tych, którzy ich nie przestrzegają. Dzieci w lewym dolnym kwadrancie, pasywnie konwencjonalne, są owcami. Są ostrożni w przestrzeganiu zasad, ale kiedy inne dzieci je łamią, ich impulsem jest martwienie się, że te dzieci zostaną ukarane, a nie upewnienie się, że tak będzie. Dzieci w prawym dolnym kwadrancie, biernie niezależne, są tymi marzycielskimi. Nie obchodzą ich zbytnio zasady i prawdopodobnie nie są w 100% pewni, jakie są nawet zasady. A dzieci w prawym górnym kwadrancie, te agresywnie niezależne, są niegrzeczne. Kiedy zobaczą jakąś regułę, ich pierwszym impulsem jest jej zakwestionowanie. Samo powiedzenie im, co mają robić, sprawia, że poczują potrzebę zakwestionowania tego słowem lub czynem.

Te cztery rodzaje nie są jednakowo powszechne. Jest więcej osób pasywnych niż agresywnych i znacznie więcej konwencjonalnych niż niezależnych. Tak więc bierni konwencjonalni są największą grupą, a agresywnie niezależni najmniejszą. Jeśli spytasz ludzi jakie byłoby ich stanowisko w sprawie niewolnictwa, gdyby byli biali i żyli przed zniesieniem zakazu, wszyscy dzielnie wypowiadaliby się przeciwko niewolnictwu i konsekwentnie pracowali przeciwko niemu.

Oczywiście, że nie. Powiedzieliby tak, ponieważ żyją akurat w miejscu i czasie, gdzie powszechnie niewolnictwo przyjęte jest jako niemoralne i karalne. Ci którzy są agresywnie konwencjonalni dzisiaj, byliby wtedy również agresywnie konwencjonalni. Innymi słowy, nie tylko nie walczyliby z niewolnictwem, ale byliby jego najbardziej zagorzałymi obrońcami. Tacy ludzie są odpowiedzialni za nieproporcjonalną ilość kłopotów na świecie i wiele zwyczajów, które rozwinęliśmy od czasów Oświecenia, zostało zaprojektowanych, aby chronić przed nimi resztę z nas. W szczególności odejście od koncepcji herezji oraz zastąpienie jej zasadą swobodnej debaty nad wszelkiego rodzaju różnymi ideami, nawet tymi, które obecnie uważa się za niekomfortowe.

Dlaczego jednak osoby o niezależnych umysłach potrzebują ochrony?

Ponieważ mają wszystkie nowe pomysły. Na przykład, aby odnieść sukces jako naukowiec, nie wystarczy mieć rację. Musisz mieć rację, gdy wszyscy inni się mylą. Osoby o konwencjonalnych poglądach nie mogą tego zrobić. Wszyscy znamy ze szkoły przykłady geniuszy, których przewrotne teorie zostały nieprzychylnie odebrane, lub nawet wywoływały agresje w społeczeństwie. Książka Mikołaja Kopernika "O obrocie ciał niebieskich", 73 lata po śmierci autora, została oficjalnie zakazana. Trafiła ona na Indeks Ksiąg Zakazanych, czyli do spisu publikacji, których czytanie i posiadanie było zabronione pod groźbą ekskomuniki. Również nauka Galileusza została potępiona przez Kościół i astronom do końca życia pozostał w uwięzieniu, które miało postać aresztu domowego, gdzie dalej kontynuował swoją pracę.

Nie jest więc przypadkiem, że społeczeństwa prosperują tylko w takim stopniu, w jakim mają zwyczaje pozwalające na trzymanie się z dala od konwencjonalnie agresywnych poglądów.

#psychologia #spoleczenstwo #mysl #frgtn