Data: 22.05.2019 10:39

Autor: bmbcz01

Dzisiaj zamiast o krypto, napiszę Wam o zwykłych walutach. Konkretnie o Franku Szwajcarskim i Euro. Myślę, że osoby, które uważają dodruk pieniądza za całe zło tego świata, będą mogli spojrzeć na to z innej perspektywy, że nie jest to widzimisie banków centralnych, ale walka z potężnymi przeciwnikami w obronie interesów zwykłych ludzi.

Zawołam @Shadow, ponieważ był zainteresowany rynkiem Forex, ale odradziłem mu to twierdząc, że jest to bardzo trudny rynek i dalej tak uważam. Przedstawię tutaj analizę, którą usłyszałem podczas rozmowy z moim znajomym i bardzo mnie zaintrygowała, choć wcześniej nie interesowałem się tym tematem prawie w ogóle.

Cofnijmy się zatem do 15 stycznia 2015 roku. Daty, która dla posiadaczy kredytów we Frankach była wyjątkowo przykra. Podobnie dla traderów, którzy w wielu przypadkach przypadkach tracili ogromne pieniądze i niejednokrotnie zostawali z długami, ponieważ ich stop-lossy, tak ważne podczas grania na dużej dźwigni, nie miały szansy zadziałać. Data ta, została określona mianem czarnego czwartku i niosła za sobą bardzo duże konsekwencje na całym świecie a rykoszetem oberwały również giełdy i prawie wszystkie branże, w tym najbardziej chyba budownictwo i nieruchomości. Teraz, wiadomo, sytuacja została przeanalizowana z każdej perspektywy, ale wtedy wielu analityków uważało, że nie dało się tego przewidzieć.

Otóż dło się. Wśród ogromnej ilości ofiar, było wielu ludzi, którzy z dnia na dzień stali się milionerami.

Ale przechodząc do sedna sprawy, należy cofnąć się do roku 2011. Bank Narodowy Szwajcarii zdewaluował Franka do poziomu 1,20 za 1 Euro. Zapowiedział, że będzie bronił tego kursu poprzez nieograniczony dodruk Franków, które wymieniane byłyby na Euro. Bardzo ciekawa informacja, po której kurs powinien poszybować w górę. Tak jednak się nie stało. Kurs ledwo drgnął. Zatem wydaje się, jakby Bank Szwajcarii grał przeiwko komuś równie potężnemu. No i nic się nie działo przez kolejne 3 lata.

Aż do roku 2014, pod koniec którego kurs zaczął spadać, więc aby utrzymać swoje założenia, bank Szwajcarii podjął decyzję o wprowadzeniu ujemnych stóp procentowych. Granica 1,20 została obroniona, jednak po takiej informacji kurs powinien pójść zdecydowanie do góry i bardzo dziwnym zachowaniem były lekkie wahania w górę i w dół.

Ktoś potężny przeciwstawiał się Narodowemu Bankowi Szwajcarii. I musiała to być jakaś wielka instytucja z nieograniczonymi pieniędzmi. Jakieś ogromne fundusze, albo bankierzy z Goldmana czy JP Morgan lub europejskich odpowiedników. Oczywiście była też szansa, że np. dyktatorzy uciekają ze swoimi pieniędzmi, ale czy oni są w stanie równoważyć bank centralny przez tyle czasu? I czy uznali przypadkiem ten moment za dobry, przecież logicznym rozwiązaniem byłoby poczekanie jeszcze chwili. Więc bardziej prawdopodobną była sytuacja, że było to tzw. smart money. W przeciwieństwie do nich, tzw. dumb money wierząc w zapewnienia Banku Centralnego zajmowało długie pozycje (grało na wzrosty).

No i ktoś uważny stwierdzi "ale co z tego bmbcz? Ja bym na tej podstawie nie grał na spadki". No jasne, bo kto normalny grałby przeciwko Bankowi Szwajcarskiemu.

Ale spójrzmy teraz na tą sytuację szerzej, żeby nie było tak prosto. W tamtym czasie dolar amerykański zaczął umacniać się wobec Euro. Obrona kursu Franka w stosunku do Euro powodowała, że Frank również osłabiał się w stosunku do Dolara. Bank Szwajcarii nie mógł już sobie na to pozwolić a utrzymywanie dotychczasowego stanu kosztowałoby dziesiątki miliardów euro każdego dnia. Brutalna gra na kilku frontach nie pozwoliła na dalsze prowadzenie równej gry i 15 stycznia 2015 roku szef Szwajcarskiego Banku Narodowego ogłosił, że ich dotychczasowa polityka obrony kursu na poziomie 1,20 zostaje porzucona.

I wtedy pewne było, że to wszystko pierdolnie. I pierdolnęło, zostawiając wielu traderów z niczym, albo z długami, brokerów ze stratami, kredytobiorców z ratami, na które nie mogli sobie pozwolić. Z 1,20 CHF kurs EUR spadł do 0,85 CHF. Pojawiła sie luka na ok. 20%, największa w historii, więc ominięte zostały zapewne wszystkie stop-lossy. Dla wielu ludzi był to koszmar. Strach się nawet zastanawiać nad wszystkimi konsekwencjami.

I poniżej wrzucę lekki offtop o frankowiczach, możecie pominąć, bo jest tam niepopularna opinia.

W związku z powyższym zachęcam do zastanowienia się dwa razy, kiedy ponownie będziecie chcieli mówić bardzo źle o Frankowiczach, bo wiem, że wielu ma w zwyczaju ich wyśmiewanie. Nie jestem frankowiczem, jestem na to za młody, nie miałem w życiu żadnego kredytu, ale rozumiem, że dla wielu ludzi, którzy chcieli kupić własne mieszkanie lub dom dla swojej rodziny, kredyt we Frankach był jedyną możliwością. Było tak, ponieważ banki czasem nie chciały dawać kredytów w PLN czy innej walucie, szczególnie jeżeli chodziło o hipoteki i większe kwoty. Co miała zrobić więc osoba, której zmanipulowany, nic nie wiedzący o gospodarce kasjer sprzedawca przedstawił, że jeden z najpotężniejszych Banków Centralnych będzie bronił kursu na poziomie 1,2 CHF, przedstawił doniesienia prasowe, statystyki, uspokoił i sprzedał kredyt. Dostał za to pewnie 100zł prowizji więcej niż za kredyt w PLNach i nie zdawał sobie nawet sprawy, że będzie to oznaczało dramat wielu rodzin. Taka moja sugestia, dla tych, którzy lubią się śmiać z czyjejś tragedii. I jestem w stanie się założyć, że większość z Was nie ma tak dużej wiedzy z ekonomii, gospodarek światowych, wojen walutowych czy polityki monetarnej, żeby móc rozsądnie ocenić sytuację w której się wtedy ci ludzie znajdowali. A frankowicze to dopiero wierzchołek góry lodowej.

Mnie osobiście to mega smuci. Pewnie niektórzy z Was oglądali film Big Short, który choć dotyczył innego tematu, jeden cytat sprawdza się doskonale.

"Wiecie czego nie nawiczę w bankowości? Tego, że redukuje ludzi do liczb. Tu są liczby – bezrobocie idzie o 1% w górę, 40000 ludzi umiera"

https://www.youtube.com/watch?v=0k5aVLi_yhM

I z tym Was zostawię.

#bmbczogieldzie #ekonomia #politykamonetarna #gospodarka #frankowicze #pieniadze