Data: 25.05.2019 22:14

Autor: Submission

Jakby wczytać się w zaawansowane, TEOLOGICZNE prace na temat religii chrześcijańskiej, to ma ona sens. Bóg jest w niej istotą transcendentną wobec świata fizycznego. Grzech pierworodny polegał na chęci człowieka, do stania się bogiem i określenia czym jest dobro. Według judaizmu i chrześcijaństwa, nie da się tego określić, bo dobro jest stałe, pochodzące od boga. W chrześcijaństwie Jezus to bóg, który staje się człowiekiem i osiąga pełnię, doskonałość. Następuje zmiana relacji ze starotestamentowego pan-człowiek, na przyjaciel-człowiek. Tutaj jest ciekawostka, bo prawosławie i katolicyzm są całkowicie różne. Prawosławie twierdzi, że skoro bóg stał się człowiekiem, to człowiek ma stać się bogiem według instrukcji życia, zostawionej przez Jezusa. (człowiek swoją boskość utracił, próbując zrównać się z Jahwe)

W sumie, ciekawie się to czyta, podstawy judaizmu i chrześcijaństwa mają ciekawą filozofię. O ile tylko odrzucimy folklor i ciemnogród.

#religia #chrzescijanstwo #katolicyzm #filozofia

Data: 24.05.2019 07:25

Autor: Ijon_Tichy

Einstein powiedział, że "Bóg nie gra w kości". Przy innej okazji wspominał, że jego największym marzeniem jest zrozumienie Boga. Jak to możliwe, że ten geniusz odwoływał się do Boga?

Jak już wspominałem, kiedyś miałem ateistyczną wizję rzeczywistości. To się zaczęło zmieniać wraz ze wzrostem wiedzy. Nie wymądrzam się. Mam w najmniejszym poważaniu ten dziecinny spór o istnienie lub nieistnienie Boga.

To, że zacząłem wierzyć w Boga jest syntezą wielu lat gromadzenia wiedzy.

A oto taki maleńki kamyczek do ateistycznego ogródka ;) szczególnie polecam konkluzje autora, które zamieścił w kilku ostatnich minutach filmu.

Szanuję ateistów, jednak uważam, że drastycznie filtrujecie ogląd rzeczywistości.

#swiatopoglad #ateizm #bog #matematyka #filozofia

https://youtu.be/wb7kPaM8cfg

Człowiek w świecie technologicznym – relacja z konferencji

Data: 20.05.2019 19:14

Autor: FiligranowyGucio

filozofuj.eu

„Stało się przeraźliwie oczywiste, że technologie wyprzedziły już nasze człowieczeństwo” – stwierdził stosunkowo dawno, bo ponad 60 lat temu, Albert Einstein. Od tamtego czasu świat jednak zmienił się jeszcze bardziej, a technologie rozwijają się jeszcze intensywniej. Czy Einstein miał rację? Jakie jest dziś miejsce technologii w życiu człowieka, a jakie człowieka w świecie technologicznym?

#technologia #nauka #ludzie #filozofia

Data: 16.05.2019 20:42

Autor: Jezus

Jako programista android od 7 lat i przyszły iOS, mam inne pojęcie na open source, przez co nigdy nie miałem swojego Githuba. Open source uznaję za komunizm i niszczenie własności intelektualnej, pracujesz nad czymś tygodniami, a później dajesz to na pożarcie sępom, którzy tylko czekają na wyniki Twojej pracy. Oczywiście, sam rżnę z open source aż miło, skoro banda idiotów dzieli się swoim kodem za darmo, cóż, ich wybór. Ja nie będę się odżywiał tynkiem, światłem i powietrzem, byle się z kimś podzielić kodem. Zresztą wystarczy zerknąć jak wygląda Linus Torvalds czy ten drugi dżizas od GNU :D Jak obszarpane dziady.

#programowanie #filozofia

Data: 14.05.2019 08:38

Autor: Ijon_Tichy

Rano odwożę dzieci do przedszkola i ostatnio w drodze powrotnej włączam sobie Radio Maryja. Jest to fenomenologiczne ciekawe doświadczanie nowej rzeczywistości.

Nie piszę prześmiewczo. Kiedy tylko mam okazję, próbuję fenomenologicznie doświadczyć, dotknąć i przeżyć coś, co przeżywają inni i to bardzo pomaga mi zrozumieć rzeczywistość na tyle, na ile ona mi się jawi.

Zawieszając wszelkie zastrzeżenia do Kościoła Katolickiego, wszelkie przedmyślenie i założenia utarte w umyśle, przeżyłem "godzinki do Maryji" razem z radiem Maryja i dzięki temu spojrzałem na kult Maryjny oczami ludzi, którzy go uprawiają.

Pamiętam, że za czasów studenckich często z moim serdecznym przyjacielem (ówcześnie ateistą, co z czasem się zmieniło), odwiedzaliśmy różne dziwne i obce nam miejsca i staraliśmy się właśnie w taki sposób przeżyć ich rzeczywistość. Wynikło z tego, jak śmiem twierdzić, lepsze zrozumienie człowieka w sensie ogólnym, w obrębie dostępnego nam kręgu kulturowego.

Bywałem badawczo na spotkaniach kółka różańcowego w małej, wiejskiej kapliczce. Brałem udział w wernisażach i spotkaniach z "wizjonerami" sztuki. Wziąłem udział w kilku lekcjach "filozofii" i ćwiczeniach Capoeiry, gdy nastała na to moda w moim mieście.

Wziąłem udział w grupowej terapii psychoterapeutycznej w ramach zajęć na studiach, a potem, z ciekawości w lokalnym szpitalu, bo można było od ręki i za darmo. Wszystko po to, by lepiej to zrozumieć.

I wiele wiecej. Odwiedziłem i starałem się poczuć przeżywanie rzeczywistości przez innych ludzi, w ich kontekście, tak jak oni. Były to dla mnie niesamowite doświadczenia, które nauczyły mnie dystansu do siebie, pokory i szacunku do drugiego człowieka.

Narzędzie fenomenologii okazało się zaskakująco objawiające, olśniewające rzeczywistość. Polecam, choć sceptycznie i nieskromnie twierdzę, że nie jest to łatwe i niewielu ludzi będzie umiało je zastosować.

#filozofia #kulturoznawstwo #socjologia #swiatopoglad #gownowpis

Data: 11.05.2019 23:45

Autor: Jezus

#ciekawostki #symbole #filozofia

Jako symbol gnostyków urobor wyraża jedność duchową i fizyczną wszechrzeczy, która nigdy nie zaniknie i będzie trwać w nieskończoność w formie ciągłej destrukcji i odradzania się. Urobor pierwotnie był symbolem rzeki, jaka miała opływać Ziemię, niemającej źródeł, ani ujścia, do której wlewały się wody wszystkich rzek i mórz na świecie.

Jest to symbol nieskończoności, wiecznego powrotu i zjednoczenia przeciwieństw (coincidentia oppositorum lub coniunctio oppositorum). Gryzący własny ogon wąż wskazuje, że koniec w procesie wiecznego powtarzania odpowiada początkowi. Mamy tu do czynienia z symboliką cyklicznego powtarzania – obiegu czasu, odnawiania się świata i światów, śmierci i odrodzenia, wieczności po prostu.

Data: 10.05.2019 17:26

Autor: Macer

tak się zastanawiam, czy ja naprawdę jestem aż tak nienormalny, że mnie takie rzeczy wzruszają? nikt w moim wieku kogo bym znał osobiście nie ma uczuć patriotycznych. po nikim nie widac, zeby sie przejmowali, zeby mysleli o polskości, o naszej tożsamości, żeby szanowali i pragnęli zachowania naszej kultury. czy doprawdy jestem aż tak anachroniczny tylko dlatego, że naczytałem się za dzieciaka "książek zbójeckich" z XIX i polowy XX wieku i nikogo innego ten problem nie dotyczy?

#polska #patriotyzm #filozofia

https://www.youtube.com/watch?v=XcAVzLoTw1U

Data: 10.05.2019 06:53

Autor: Ijon_Tichy

Ponownie jeden z użytkowaników zainsporował mnie do refleksji.

Z punktu widzenia biologii zasadniczą funkcją organizmu, w zasadzie istotą rzeczy i sednem istnienia człowieka, jest rozmnażanie. Możemy się otrząsać z takiej myśli, jednak nawet nasza niepohamowana, ludzka żądza seksualna wyraża ten cel wręcz uderzająco. Wobec tej funkcji oragnizmu ludzkiego – przekazywania genów dalszym pokoleniom – od zarania dziejów organizowano najważniejsze isntytucje i prawa, mity i systemy religijne, ceremonie i rytuały, tabu i inicjacje.

Można powiedzieć, że całe systemy społeczne były wokół tego zasadniczego celu konstruowane w mniej lub bardziej zawoalowany sposób. To właśnie rozmanażanie jest istotą bytu i esencją istnienia czlowieka – i w zasadzie każdego innego organizmu żywego. Przekazywanie informacji genetycznej dalej – stąd pochodzę i temu służę. Kto temu przeczy, ten po prostu nie rozumie biologii i żyje mrzonkami.

Gdyby zredukować człowieka do jego najbardziej podstawowej esencji, to okazałoby się, że jego senem jest właśnie rozmnażanie. Bo jakże mogłby być inaczej, skoro gdyby nie rozmnażanie, to w ogóle człowieka by nie było!?

Miłą stroną tej na pozór brutalnie deterministycznej rzeczywistości jest to, że posiadanie potomstwa naprawde daje mnóstwo szczęścia i radości – przynajminej normalnemu i zrównoważonemu człowiekowi. Pieluchy, karmienie i opieka to tylko poboczność pięknego rdzenia, jakim jest miłość do potomka i ta zachwycająca interakcja międzyludzka.

Możemy mnożyć mrzonki o wolności wyboru i innych kulturowych wynalazach najnowszych dekad – "nie chcę rodziny, bo chcę być wolny" – cóż za wydumany absurd, z którym nawet nie będe dyskutować, choć doskonale go czuję i rozumiem – sam bowiem podlegam pokusom rezygnacji z wyzwań, jakie rzuca mi życie. Jednak w obliczu takich pokus odpowiedzieć sobie muszę na pytanie, czy rezygnacja z takich wyzwań nie jest tożsama z rezygnacją z realizowania swojego życia w jego najpełniejszym wymiarze?

Nagą prawdą pozostaje ten prosty wniosek, iż brak potomstwa wyklucza daną linię genetyczną z procesu dziejów i biegu pokoleń, co zaś oznacza po prostu śmierć ewolucyjną i eliminację. Co więcej, człowiek bezpotomny traci jedyną szansę na pełną realizację swojego człowieczeństwa.

#ewolucja #rodzina #dzieci #filozofia

Data: 05.05.2019 08:07

Autor: Ijon_Tichy

Ciąg dalszy kulturoznawczych wynurzeń. Jak zwykkle maksymalnie skrótowo, ale myślę, że strawnie.

Podstawowe siły izolujące grupę i budujące poczucie tożsamości grupowej

WSPÓLNY OBYCZAJ

Jest to nieskodyfikowane „prawo”, wpajane od dzieciństwa niuanse, konwencje działania, swoisty kodeks postępowania w rozmaitych sytuacjach społecznych i prywatnych, które sprzyjają tworzeniu odrębności kulturowej. Wspólny obyczaj stwarza zbiorową iluzję, podświadome wrażenie, że należy się do wspólnego plemienia, które jest jednolite i zwarte.

Owe zjawiska spajające ludność we wspólnotę są bardzo zróżnicowane, można jednak dostrzec podstawowe podobieństwa wzorców – niezależnie od kultury. Posłużmy się przykładem żałoby. Może przejawiać się w różny sposób, np. strój czarny wyraża żałobę w kulturze europejskiej, ale biały w niektórych kulturach wschodu, zaś niebieski w innych, iitd. Również czas żałoby jest różny w zależności od kultury, lub sposób sposób pochówku – od grzebania zmarłych pod ziemią, poprzez spalenie zwłok, aż po tzw. „lotny pogrzeb” polegający na wydaniu zwłok na pożarcie sępom.

Te powierzchowne różnice utrudniają dostrzeżenie faktu, że we wszystkich kulturach występuje wspólna wszystkim demonstracja żałoby.

Od tych szczegółów zachowania się w życiu codziennym zależy całe życie społeczne, gdyż poczucie tożsamości grupowej oraz przynależności do danej wspólnoty podtrzymuje się i umacnia poprzez odpowiednie zachowanie się ludzi w miejscach publicznych we wszelkiej interakcji międzyludzkiej.

Obyczaj zakorzeniony jest w człowieku do tego stopnia, że panuje nad nim ponad ustrojem politycznym, dlatego rewolucjoniści odrzucając zastany system kulturowy zmuszeni są do odrzucenia większości dawnych obrzędów, świąt itd. ponieważ nawet jeśli nie są bezpośrednio związane z obalonym systemem politycznym, zbyt przypominają ludności o panującym dotychczas systemie i sterują ich umysłami. Rewolucja od zawsze obalała nie tylko posągi, ale starała się zwalczyć zastany porządek społeczny, symbolikę, święta, obrządki i ustanowić w ich miejsce coś nowego. Współcześnie, w szeroko rozumianym społeczeństwie zachodnim również odbywa się swoista rewolucja – dzieje się to poprzez tzw. „teorię krytyczną”, „rewolucję kulturową” (o tym napiszę szerzej w przyszłości).

WSPÓLNY JEZYK

Język również jest zachowaniem społecznym pełniącym funkcję spajającą, komunikacyjną. Jednak równie ważną funkcją języka od zarania dziejów była antykomunikacja – tworzenie barier międzygrupowych. Język zawsze służył do rozpoznania danej jednostki jako członka określonej wspólnoty, stawiając jednocześnie zapory pragnącym zdezerterować do jakiejś innej grupy.

Język pozwala rozróżnić nie tylko wspólnotę etniczną, czy narodową, lecz pozwala na odróżnienie członków poszczególnych klas społecznych. Akcent z jakim mówią członkowie angielskiej klasy wyższej, oddziela ich od członków klasy niższej, a żargon zawodowy chemii i psychiatrii oddziela chemików od psychiatrów. Socjolekt ludzi pozbawionych wykształcenia zazwyczaj różni się od mowy ludzi, którzy ukończyli studia wyższe, itd.

WSPÓLNY BÓG, RELIGIA

-Religia zacieśnia więzy wewnątrz grupy, osłabiając przy tym więzy międzygrupowe. Funkcjonuje wg założenia, że ponad członkami grupy istnieją i działają potężne siły (w osobie bogów, herosów itd.) i należy te siły zadowolić i zjednać okazując im posłuszeństwo. Jeden, potężny i wszechmocny Bóg najskuteczniej spełnia rolę spajającą, co poświadczają sukcesy jakie odniosły wielkie religie monoteistyczne.

Należy podkreślić, że religia nie jest tworem kulturowym powstałym świadomie. Już Carl Gustaw Jung, czy Ann i Barry Ulanov wyczerpująco opisali fakt, iż tendencje do myśllenia transcendentalnego tkwią immanantnie w człowieku. Dlatego każda cywilizacja i kultura, jaka kiedykolwiek istniała na Ziemi, miała swój zorganizowany system wierzeń religijnych.

WSPÓLNY WRÓG

Podział na „MY” i „ONI”. Zagrożenie wojenne ma ogromną siłę spajającą i organizującą społeczeństwo. Wojna od zawsze przynosiła przywódcy korzyści finansowe, polityczne i budowała jego władzę i autorytet – o ile była wygrana.

[Dygresja Ijona Tichy. Dziś przejawia się to również w stosowaniu przez polityków Heglowskiej dialektyki: teza ---> <--- antyteza = synteza. Divide et impera. Zaobserwować można, że w społeczeństwie celowo wskrzeszane są podziały i antagonizmy, a emocje ludności niepotrzebnie podgrzewane przeciw sobie. Poszczególne grupy społeczne konsolidują się w obliczu sztucznie wykreowanych problemów i wrogów.

Przejawia się to nie tylko w ideologicznym podburzaniu przeciw sobie poszczególnych grup społecznych, np.: walczący o prawa gejów naprzeciw walczącym o naturalny model rodziny; walczący o uchodźców przeciw walczącym z najeźdźcami; walczący o aborcję przeciw walczącym o prawo do życia, itd. ad infinitum… Dzieje się to również poprzez podburzanie przeciw sobie całych systemów kulturowych, np. islamu przeciw cywilizacji łacińskiej, czy systemów politycznych – wolnościowcy przeciw komunistom. Celem jest osiągnięcie innego celu niż te, którymi motywowane są poszczególne, nieświadome szerszej rozgrywki grupy. Celem jest kanalizacja nastrojów przeciw wyimaginowanym problemom, przekierowywanie potencjału społecznego, odwracanie uwagi od spraw istotnych dla głównych rozgrywających, którzy pociągają za sznurki i osiąganie syntezy, której nie mają wcale na myśli rozgrzewane masy ludzkie].

=====================================================================================

Wymienione wyżej siły spajające wpływają na wielkie społeczności miejskie. Każda z tych sił ukształtowała własnych wyspecjalizowanego przywódców: np: sędziego, polityka, kapłana, męża stanu, generała. Demokracja zaś jest złudną imitacją dawnego, pierwotnego stanu, kiedy każdy członek plemienia miał coś do powiedzenia w kwestii dowodzeniu społeczeństwem.

W obrębie głównego kulturowego członu krystalizują się wyspecjalizowane podgrupy, jakby „podplemiona”: jako grupy towarzyskie, klasowe, zawodowe, akademickie, wyznaniowe, sportowe i inne. Te grupy odtwarzają poniekąd różne formy tożsamości plemiennej dla poszczególnych mieszkańców miast. Dzieje się ot niejako instynktownie, pozwala przeciwdziałać uczuciu samotności w bezosobowym tłumie.

Marzenie o wspólnej , globalnej wspólnocie jak na razie są złudne, nierealne i kończą się fiaskiem – ze względu na mnóstwo czynników różnicujących i skłonność do fragmentacji, izolacji i budowania mniejszych podgrup.

Cdn.

#socjologia #filozofia #historia #kulturoznawstwo #przemyslenia

Data: 01.05.2019 09:51

Autor: Ijon_Tichy

Ogądałem właśnie teledysk Porcupine Tree, "Normal" i naszła mnie smutna refleksja z czasów studiów.

W czasie zajęć z teorii nowych mediów mieliśmy wykłady i lekturę, w której porównywano trzy rodzaje przekazywania kulturowych kodów, przesłań – komunikatów. Pominę całą paplaninę o kulturach postfiguratywych, kofiguratywnych i prefiguratywnych. Oto pewna refleksja i synteza wyciągnięta pod temat.

W dużym uproszczeniu.

Gdy wynaleziono druk treść mogła być przekazywana z większą dynamiką i zróżnicowaniem. Otóż, aby zrozumieć książkę, należy przeczytać ją od początku do końca, śledząc narrację liniowo (tekst) – wymaga to skupienia i wysiłku, a także kształtuje liniowy, spójny sposób długodystansowego, świadomego myślenia „od a do z”. Śledzenie tekstu w ksiażce wymaga od czytelnika pamięci, skupienia uwagi na narracji, śledzenia wątków, koherencji – mamy tutaj do czynienia z myśleniem liniowym, konsekwentnym podążaniem rozumu za treścią, analizą, abstrakcyjnym przedstawianiem idei i obrazów, długodystansowym śledzeniem toku myślenia autora. Czytelnictwo bardzo pozytywnie wpływa na kształtowanie umysłu i logicznego rozumowania człowieka.

Wynalezienie nowych mediów, internetu i ogólniedostępnych narzedzi, dających dostęp do sieci…

HIPERTEKST – oto słowo klucz. Istnieje drastyczna różnica w sposobie zdobywania wiedzy między tą zaczerpywaną z literatury a tą przyjmowaną z mass mediów, szczególnie internetu. W internecie mamy do czynienia z brakiem struktury tekstu, czyli HIPERTEKSTEM. Nie wymaga on znacznego skupienia uwagi, wysiłku umysłu. Hipertekst skłąnia do poruszania się po płyciźnie informacyjnej. Jest płytki, szybki i łatwy, ale też chaotyczny, niespójny, nieukierunkowany i rądzi się w znacznej mierze przypadkiem. Jest obarczone niezliczonymi błędami, wynikającymi np. z przekłamanych źródeł, dyletanctwa masowych producentów informacji, czy też celowego „przekoloryzowania”.

HIPERTEKST przypomina umysł schizofrenika, a konsumowanie informacji z internetu przypomina myślenie schizofreniczne.

Narracja hipertekstu zmienia sposób przekazywania informacji na myslenie NIELINIOWE, zupełnie inaczej, niż miało to miejsce w klasycznym czytelnictwie literatury. Typowy użytkownik internetu zdobywa informacje krótkie, wyrwane z konteksctu, przeskakuje z wątku na wątek, z informacji na informację bez żadnego związku logicznego. Informacje są płytkie, niedopowiedziane, często całkowicie zakłamane, źle interpretujące fakty lub wręcz absurdalne i urywające się nagle bez przyczyny, bez logicznego zakończenia. Tak m.in.funkcjonuje umysł schizofrenika.

Nie ma tutaj miejsca, by rozpisać się należycie. niech zatem konkluzją będzie krótkie spostrzeżenie, iż dzisiejsze społeczeństwa stają się coraz bardziej oderwane od idei, które spajajłyby je we wspólnoty. Są wepchane w chaos hipertekstu i coraz bardziej pogubione w tym, co jest prawdą a co kłamstwem. Są przekarmione bezwartościowym bełkotem do granic możliwości. Przestają wierzyć, że w ogóle jakakolwiek prawda istnieje. Zatracają też zdolność do cierpliwego zdobywania wiedzy liniowej. Kod kulturopwy – ten wewnątrz ludzi – zdaje się coraz bardziej przypominać szaleńczy bieg umysłu przez internetowy tumult przerywany szybko migającymi blokami reklamowymi.

Schizofreniczny hipertekst uczy myślenia krótkotrwałego, urywanego, niedokończonego. Kształtuje w ludziach sposób funkcjonowania umysłu polegający na przeskakiwaniu z wątku na wątek bez wyraźnego celu. Ludzie są oraz mniej zdolni do myślenia liniowego, koherentnego, spójnego. Całe społeczeństwo staje się coraz bardziej odzwierciedleniem hipertekstu – rozczłonkowane, nieogarnięte, bez wyraźnego celu. Z tym współwystępuje i w jakimś sensie powiązane jest wiele innych rzeczy – utrata wiary w wysokie wartości, takie jak "dobro, prawda, miłość, sprawiedliwość, wolność". Coraz rzadziej widzimy trwałe związki między dwojgiem ludzi, a stare małżeństwa staną się zjawiskiem coraz rzadszym…

https://www.youtube.com/watch?v=DPjyOMdQBnw

#postmodernizm #internet #massmedia #socjologia #filozofia

Data: 29.04.2019 13:54

Autor: Ijon_Tichy

A teraz szpila w bok wszystkich ludzi wierzących, którzy naiwnie wierzą, że Bóg stwarzał świat w literalne 6 dni, w sposób przypominający czary mary i malowanie obrazu, a wszystko działa, bo Bóg cały czas działa…. ech…

Hoimar von Dietfurth: "Na początku był wodór"

"Przecież nie do pogodzenia z mniemaniem o wszechmocy Boga jest twierdzenie, iż stworzony przez niego wszechświat może być na tyle niedoskonały, że potrzebowałby jego bezustannej ingerencji, by w ogóle mógł trwać i funkcjonować – jak chcą niektórzy ludzie wierzący w Stwórcę. Czy nie byłoby chwalebne dla Stwórcy właśnie to, co odkryło przed nami przyrodoznawstwo, a mianowicie, że wszechświat jest wspaniale funkcjonującym mechanizmem, który trwa w oparciu o niezmienne i piękne prawidła fizyki? Poznawanie owych prawideł dodaje piękna dziełu stwórczemu i nie należy ich z góry odrzucać. Rzeczy wyjaśniane w kategoriach wiedzy przyrodniczej wcale nie przestają być cudowne, wbrew wszystkim bezmyślnym przesądom."

#wiara #nauka #literatura #filozofia

Data: 29.04.2019 13:29

Autor: Ijon_Tichy

Hoimar von Ditfurth, "Na początku był wodór", s. 28:

„Każdy ma prawo sam wyrobić sobie własne zdanie o tym, dlaczego istnieje świat, a nie po prostu – nic. Nauki przyrodnicze tego już nie rozwiążą. A jeżeli ktoś z bezspornego faktu, że świat istnieje, chce wyciągnąć wniosek o przyczynie tego istnienia – założenie takie w żadnym punkcie nie jest sprzeczne z naszą wiedzą naukową. Żaden uczony nie rozporządza ani argumentem, ani faktem, które mogłyby być sprzeczne z tym założeniem. Nawet wtedy gdy w grę wchodzi przyczyna, która – bo jakżeż mogłoby być inaczej – najwyraźniej znajduje się poza tym naszym trójwymiarowym światem”

#wiara #nauka #swiatopoglad #literatura #filozofia

Data: 17.04.2019 06:50

Autor: Ijon_Tichy

W oparciu o książkę Hoimara von Dietfurtha (ewolucjonisty, przyrodnika, neurologa, popularyzatora nauki) pt.: "Nie tylko z tego świata jesteśmy". Polecam tę książkę i inne dzieła pana Dietfurtha.

W okresie średniowiecza w naszym kręgu kulturowym ogromnym wysiłkiem usiłowano udowodnić raz na zawsze istnienie Boga i realność rzeczywistości innego świata. W wyniku okazało się, że udowodnienie tego jest z zasady niemożliwe.

Później na scenę wstąpiła nowoczesna nauka, a ponieważ człowiek jest skłonny do popadania w skrajności, dlatego kolejne wieki poświęcono z kolei na imponujące wysiłki w celu udowodnienia, że Boga nie ma, żadna transcendentalna rzeczywistość nie istnieje, że przyroda i świat doczesny mogą sobie funkcjonować bez Boga, a nasz rozum potrafi je przeniknąć.

Wynikiem było poznanie, że to też jest niemożliwe. Za decydujący punkt zwrotny można uznać teorię względności Alberta Einsteina i fizykę kwantową. Człowiek pokornie uznał, że istnieje nieskończona mnogość rzeczy, które przerastają jego umysł.

Naiwny realista, czyli materialista ontologiczny odrzuca samą myśl o możliwości istnienia jakiejś rzeczywistości poza naszym światem, wskazując przy tym na swoje bezpośrednie doświadczenie. "Naiwny realizm", został wstępnie zdyskredytowany jako złudzenie ponad dwa tysiące lat temu przez Platona.

Zastanómy się nad tym przez chwilę.

Okazuje sie bowiem, że WRAŻENIA ZMYSŁOWE NIE SĄ ODBICIEM RZECZYWISTOŚCI. Np. wrażenie wzrokowe. Przymiotnik "ciemny" nie odnosi się do cechy świata zewnętrznego, lecz opisuje tylko przeżycie wzrokowe. W świecie zewnętrznym istnieją fale elektromagnetyczne różnej długości (lub, co na to samo wychodzi, różnych częstotliwości), a oczy nasze reagują na (stosunkowo nadzwyczaj mały) wycinek tego pasma częstotliwości fal, a nasz mózg, a mówiąc ściślej: część naszych półkul mózgowych zwana "korą wzrokową", przekłada wyzwolone reakcją siatkówki sygnały – w jakiś, całkowicie dla nas zagadkowy sposób – na przeżycia optyczne, które opisujemy słowami: "jasne", "ciemne", różnymi nazwami barw itd. Ten przykład (a jest ich wiele więcej) pokazuje nam, że:

– Po pierwsze: poza dziedziną ludzkiego przeżywania istnieje rzeczywiście realny świat zewnętrzny.

– Po drugie: tego, co przeżywamy, nie można tak bez zastrzeżeń uznać za realną cechę tego zewnętrznego świata.

– Po trzecie: według wszelkiego prawdopodobieństwa istnieją realne cechy założonego przez nas świata zewnętrznego, których w ogóle nie potrafimy postrzegać i są nam całkowicie niedostepne.

Musimy zatem pogodzić się z tym, że istnieje niewyobrażalna wprost liczba dalszych obiektywnych cech świata, o których nie dowiemy się nigdy, nawet taką pośrednią drogą, poprzez urządzenia i maszyny. Natomiast to, co się w końcu wyłania w naszym przezywaniu, nie jest w żadnym razie wiernym odbiciem obiektywnego świata. Ta niewielka cząstka bodźców, jaką w ogóle postrzegamy, dociera do naszej świadomości po skomplikowanym opracowaniu przez procesy mózgowe.

Nasze narządy zmysłów wcale nam świata nie odtwarzają. One go interpretują! A to jest podstawowa różnica. Natura fali elektromagnetycznej (wywołującej wrażenia wzrokowe) nie ma absolutnie żadnego powiązania z tym, co nazywamy "światłem", czy "ciemnością"

Jeszcze ostatni przykład. Powiedzieliśmy, że nie potrafimy bezpośrednio postrzegać fal elektromagnetycznych poza wąskim pasmem optycznie widzialnego światła;. Ściśle biorąc, nie całkiem tak jest. W innym bowiem miejscu tego widma, przesuniętym nieco w kierunku fal dłuższych, a mianowicie mniej więcej między jedną tysiączną milimetra a całym milimetrem długości fal, znowu rejestrować możemy te same fale elektromagnetyczne, ale tym razem nie poprzez nasze oczy, lecz receptory zmysłów naszej skóry. Fal tych nie widzimy, lecz je czujemy. Postrzegamy je jako promieniowanie cieplne.

Wszystkie fale elektromagnetyczne są z istoty swej takie same. Jest to zawsze zupełnie ten sam rodzaj promieniowania. Jedyna różnica polega na długości fal. W zależności od swoistej formy przystosowania komórek naszych zmysłów, przeżywamy określone częstotliwości tych fal bądź jako światło czy rozmaite barwy, bądź też jako promieniujące ciepło. Nie może tu być w ogóle mowy o żadnym "odbiciu" realnego świata, takiego "jakim on jest”. To jest tylko percepcja, taki szczególny sposób NIEZALEŻNEGO OD NASZEJ WOLI INTERPRETOWANIA bodźców poprzez nasze organizmy.

Widzimy więc, że "naiwny realista", materialista ontologiczny jest naprawdę naiwny. Uznana przez niego za tak niewzruszona i solidną koncepcja realności świata, realności, którą można sprawdzić (zobiektywizować) dzięki postrzeganiu zmysłowemu, w jednej chwili okazuje się czystym złudzeniem.

Gdy wyzbędziemy się przesądów (zarówno wierzący, jak ateisci), to okazuje się, że wiedza przyrodnicza nie neguje wiary, a nawet te dwie wizje świata mogą wzajemnie się uzupełniać. Poznanie przyrodnicze poszerza religijne rozumienie człowieka i świata. Sednem jest pojmowanie procesu ewolucji jako aktu stworzenia.

Ale to już inny temat.

#ateizm #agnostycyzm #nauka #bog #wiara #ewolucja #filozofia

Data: 17.03.2019 04:01

Autor: Janusz_Tracz

Przeciwnicy tego, że żyjemy w symulacji, twierdzą, iż wymagałoby to gigantycznej mocy obliczeniowej, której nie znajdziemy w całym wszechświecie. Pomijając już być może błędny pogląd, że nasz wszechświat jest jedynym – jak działa GTA? Czy cała gra jest wczytana? Widzimy jedynie ograniczony obszar, a wszystko ładuje się w czasie rzeczywistym. Co jeśli ściana za nami nie istnieje? Ładuje się jedynie, jeśli na nią patrzymy czy obserwujemy jakimś urządzeniem? Oczywiście, musi być jakiś serwer kolizji, bo możemy się o tę ścianę rozdupczyć. No właśnie. To samo jest ze świadomością i wolną wolą. Czy posiadamy świadomość, czy też może gigantyczną bazę danych w łepetynie, którą odtwarzamy? Teraźniejszość trwa jedynie 2 milisekundy. Wyborów dokonuje za nas mózg, a my sobie to przedstawiamy jako własny wybór. W praktyce, możemy oglądać film, a wszystko się już wydarzyło, 2 milisekundy przed naszym "świadomym wyborem".

Data: 05.03.2019 22:46

Autor: drewniany

Gdzie jesteś na mnie nie ma co liczyć się z tym nie ma w sobie na mnie nie ma w domu nic się nie ma co robić to jest na tyle co w tym roku w sobie nic do zarzucenia do domu to się z tym roku w Polsce nie było wojny domowej roboty i tak się z tym nie ma w sobie coś innego jak tam w pracy i nie wiem co mam robić w sobie coś innego jak tam w pracy jestem do domu to się z tym nie ma w sobie nic do roboty na tyle co to jest na tyle co w tym dziwnego tym w sobie coś z nim i nie na mnie za u Ciebie słychać jak tam w pracy jestem do domu to Ci powiem.

Czy matematyka mogła stworzyć wszechświat?

Data: 20.02.2019 15:45

Autor: 12358

youtu.be

John Lennox – brytyjski matematyk, filozof nauki i apologeta chrześcijański. Jest emerytowanym profesorem Uniwersytetu w Oksfordzie, oraz członkiem Green Templeton College. Uważany jest za autorytet w sprawach zgodności między nauką a wiarą. (Wiki)

Data: 12.02.2019 21:21

Autor: solo1979

Cynizm, nurt w filozfii.

Najbardziej znanym z cyników był DIOGENES, uczeń Antystenesa. Opowiada się o

nim, że mieszkał w beczce i nie posiadał nic innego poza płaszczem, kosturem i torbą na

chleb. (Niełatwo więc było mu odebrać szczęście!) Pewnego razu, kiedy wygrzewał się w

słońcu koło swej beczki, odwiedził go Aleksander Wielki. Stanął przed mędrcem i zapytał go,

czego pragnie, chciał bowiem natychmiast spełnić jego życzenie. Diogenes odparł:

„Chciałbym, abyś przesunął się o krok, tak by słońce mogło na mnie świecić”.

( ͡º ͜ʖ͡º)

Dobranoc Lurki!

Bóg urojony?

Data: 12.02.2019 13:08

Autor: 12358

youtu.be

Argumenty Dawkinsa vs William Lane Craig – amerykański filozof analityczny, teolog, apologeta i pisarz chrześcijański. Jest wykładowcą na Talbot School of Theology w Uniwersytecie Biola i profesorem filozofii na Houston Baptist University

(wykład pocięty na pięć części)

https://youtu.be/SJy1pJziL_g

https://youtu.be/2tVs8sgKknE

https://youtu.be/v4JspG2h4xQ

https://youtu.be/75jBpFlQW9Q