Data: 15.09.2019 21:46

Autor: arti

O najmniej istotne tematy ludzie kłócą się najbardziej – i z czego to wynika…? Jako, że w czasie ostatniej burzliwej dyskusji przywołano jednego ze starożytnych filozofów to zupełnie poza tamtym tematem wrzucam grafikę jak Platon postrzegał rodzaje władzy państwowej, co opisał w dialogu "Państwo" jednej z najlepszych książek jakie w życiu czytałem i każdemu polecam, bo choć prawdą jest, że "Amicus Plato, sed magis amica veritas" to jednak nikt tak jak Platon nie uczy myśleć. Dzieło to zmieniło znacznie moje spojrzenie na świat i mam takie wrażenie , że nikt w praktyce nie uczy racjonalnego myślenia jak własnie Platon.

Platon "Państwo" – polecam !

#filozofia #Platon #panstwo #wladza #ustroje

Data: 13.09.2019 19:24

Autor: FiligranowyGucio

Pamiętam jak na pierwszym roku studiów zadałem pytanie jakiemuś jegomościowi z roku mego, któraż to godzina jest teraz ?? On odrzekł z wielką niechęcią i jawnym rozgoryczeniem "czy ty w ogóle kur-wa wiesz czym jest czas" ?? Poczułem się rzecz jasna nader skonfundowany z tego stanu rzeczy, iż w istocie szybko zdałem sobie sprawę z tego, iż nie wiedziałem tego. Mimo, że mój autobus w jakimś czasie odjeżdżał ze znanego mi przestanku (miejsca) i zapewne kierujący nim woźnica nie specjalnie przejmował się kwestiami wyjaśniania natury czasu i jakąkolwiek jego genezą, stał jakoby w opozycji to tegoż problemu. Celem moim było jednakże ustalenie, kiedy to autobus owy odjeżdża i nie mogłem drążyć tego tematu w chwili obecnej. Jako, że nieco postarzałem się i nawet nie pamiętam, czy ustaliłem wówczas właściwą godzinę i czy zdążyłem na autobus, znalazłem w tym "momencie" chwilę na próbę wyjaśnienia tego zaiste dziwnego zjawiska jakim jest, lub też nie jest czas. I choć wyjaśnianie to zapewne nie bardzo przybliży mnie do opanowania godzin rozkładów jazdy wszelakich środków transportu, przypomniała mi się znana teza pewnego jegomościa, który z Królewca pochodzi i jako Kant jest znany. W skrócie można by to ująć następująco. Stwierdził on, iż nawet jeśli spróbujemy wykroczyć po za sferę, materialnych przedstawień rzeczywistości, nasza redukcja owych przedstawień utknie na dwóch czynnikach: czasie i przestrzeni. A skoro zredukowaliśmy już sferę materialną, wówczas to co pozostało do natury tej już nie należy. Zatem czas mieści się tylko i wyłącznie w sferze poznania. Jednak, żadne zjawisko nie jest nam dane bez tychże form. Idąc dalej, czy mógłbym sprzeciwić się tej tezie i pomyśleć o przejawianiu się samej materii nie uwzględniając owych form zmysłowości ?? Czy jednak sama materia, bez przypisanej jej świadomości lub też jakiejkolwiek zmysłowości, czy też opisie lub jej wyobrażeniu przejawia się w ogóle ?? Tylko, ze cholera właśnie o tym pomyślałem. Ten Kant to spryciarz. Jednakże Autobus wraz z woźnicą odjeżdża z przestanku w określonym miejscu i czasie. Spróbujmy zatem oszukać tę tezę. Zostawmy na moment kantowskie aprioryczne formy zmysłowości i "wyobraźmy sobie", że nie istnieje żadna świadomość, umysł, zmysłowość a tylko przejawiająca się materia, taka jaką znamy. Samo jej przejawianie się cechuje się specyficzną przemianą, jak wiadomo atomy rozpadają się, łączą, z gwiazd rodzą się planety i czarne dziury. Jest to zatem ruch, a ruch tylko w czasie jest możliwy. Jeśli więc odrzucimy dodatkowo koncepcję Berkeleya o podtrzymywaniu świata przez boski umysł i panteiz w ogóle, to i Kanta mamy też z głowy. No chyba, że z Kantem się pospieszyłem 📷;) Ale jak to powiada Tarantino słowami Harvey'a Keitela "panowie nie czas na lizanie się po fiutach". To by było zbyt proste i dla sodomitów może i przyjemne. Zwróćmy więc swoje rozważania na płaszczyznę mechaniki kwantowej. Okazuje się, iż w mikroskali materia rządzi się znacznie odmiennymi prawami, jak to ma miejsce w skali fizyki ogólnej. Atom jest tego najlepszym przykładem. Mówiąc w skrócie, elektrony znane są z tego, iż zmieniają swoje orbity, krążąc wokół jądra. Jednakże zmiana orbit, mimo iż zachodzi poprzez dawkowanie energii, nie jest już taka oczywista, jak mogło by się to wydawać. Otóż nie dość, że elektron zmienia swoją orbitę, to po pierwsze nie wiadomo co się z nim dzieje w momencie przeskoku (innymi słowy znika) to jeszcze ustalenie gdzie wskoczy mieści się już tylko na bazie prawdopodobieństwa. Badacz może jedynie przewidzieć z danym prawdopodobieństwem, gdzie owy elektron znajdzie się po zmianie orbity. Każdy zatem skok elektronu wyznacza nowy jego stan. Każdy kolejny stan jest tylko prawdopodobny i jest jako tu lub tam. Sam ten proces wydaje się bardziej statyczny, niż dynamiczny. Jak zatem zrozumieć owy proces ? Wydaje się, iż przemieszczanie elektronu to skok teraz. I kolejny teraz. Aby sensownie mówić o czasie, tak jak rozumiemy go potocznie i intuicyjnie, prócz teraz istnieć musiałyby również przed oraz po. Wówczas mogłaby istnieć i przeszłość i przyszłość, które dzieli teraźniejszość. Po za tym teraz jawi się w tym ujęciu jako wypadkowa możliwych konfiguracji zainicjowana poprzez energię i jedynie prawdopodobna. W kantowskim zatem ujęciu i po zapożyczeniu z faktu stawania się elektronu, teraz jawi się jako migawka, która zostaje zainicjowana przez nasze postrzeganie, w momencie chwytania teraz. Owo rejestrowanie różnych "teraz" generuje w naszym mózgu poczucie określonego porządku, a to z kolei prowadzi nas do chronologicznego układania i porządkowania określonych zdarzeń. To co było jawi się jako przeszłość, a to co wyobrażamy sobie, i co wynika z tego porządku jawi się jako przyszłość. Wprowadzamy do swojej świadomości strzałkę czasu. Zatem Kanta nie oszukałem. No cóż. Był geniuszem. A zatem zwracam się do jegomościa, z pierwszego roku studiów, który pozwolił sobie wysztorcować mnie, za nieznajomość tak powszechnego zagadnienia, ujmując mi przy okazji możliwość jego zgłębienia w przyszłości. A zatem powiadam Ci kolego, "tak masz rację, wciąż kur-wa nie dowiedziałem się czym jest czas". Ale ułatwiłem sobie życie bo już nie muszę korzystać z komunikacji miejskiej 📷;) Pozdrawiam wszystkich filozofów z mojego rocznika.

Piotr Stanley

#pasta #filozofia #czas #kant

Data: 04.08.2019 17:58

Autor: Brzytwa_Ockhama

Propaganda i Mit

Zamiana męskiego bohatera na żeński

Istnieją przynajmniej trzy wstrząsające sceny w nowoczesnych bajkach i filmach które, jeśliby je odczytać prawidłowo, dekonstruują cały zastany porządek przedstawionego patriarchalnego świata, niszczą go i gardzą nim. W przeciwieństwie jednak do dzieł archetypicznych, pełnych zachodniej mitologii jak Król Lew czy Star Wars części 1-6 gdzie Wybraniec wraz z pomocną sobie grupą dozgonnych przyjaciół wprowadza w świat Ład i Porządek zwyciężając nad Czarnym Panem – czy to Skazą czy to Darthem Sidousem, owe filmy mają charakter propagandowy i mają za cel manipulowanie pewnymi schematami myślenia.

Znamiennym i chyba najprostszym do analizy jest film Wonder Woman który otwiera się przez walkę w wiosce. Wonder Woman pokonuje wszystkich przeciwników, ale zostaje jeden – snajper strzelający z wieży Kościoła który nie może zostać trafiony przez raczej żałośnie zachowujących się mężczyzn. Zdesperowani mężczyźni podnoszą kawałek stali i znakami proszą Wonder Woman o zaatakowanie przeciwnika. Bohaterka przyjmuje dane jej znaki, odbija się od kawałka żelaza i nie tylko niszczy przeciwnika, ale także wieżę kościoła. Bohaterka niszcząc wieżę stoi na samym jej szczycie patrząc się na ludzi z góry (jak straszny, patriarchalny snajper) którzy do niej łaskawie przychodzą.

Nie trzeba być znawcą Freuda lub Junga, żeby zrozumieć zaistniałą tu scenę. Wonder Woman wybija się na mężczyznach którzy nie mogą dostąpić snajpera – symbolicznego niszczyciela i patriarchalnego przeciwnika przesiadującego na wieży tradycyjnego porządku – Kościoła. Scena wywyższania się będzie w tym filmie ciągła. Wonder Woman za każdym razem będzie niszczyła ważnego przeciwnika z góry by w końcu wiązką światła wznosząc się do nieba (symbol pół-boga) pokonać męskiego przeciwnika. Za każdym razem, pod względem metaforycznym i dosłownym, Wonder Woman będzie górą.

Film w końcu kończy się sceną w której Wonder Woman stoi na przeciw Wschodzącego Słońca, symbolu Nowego Świata. Ona sama jest w samym środku zaistniałej sceny, w środku i Sercu Świata.

Trochę trudniejszym, ale mną najbardziej wstrząsającym filmem jest bajka – Moana. Dlaczego wstrząsającym można się spytać? Właśnie dlatego iż Moana jest bajką, dziełem dla umysłów dzieci a tym samym dla umysłów bardzo plastycznych, mogących przyjmować propagandę jako część mitu.

Moana (po polsku Vaiana – Skarb Oceanu) miała być filmem o micie polinezyjskim jednak między mitem polinezyjskim a bajką występuje znaczący szczegół – brak w nim dobrego żywiołu męskiego. Tak jak w mitach Zachodnich gdzie Niebo jest Żywiołem Męskim a Morze Żywiołem Żeńskim tak w Moanie pierwiastek męski jest tylko pierwiastkiem niszczącym wyrażony w postaci haka który może tylko ciąć. Główny męski bohater jest pyszny i dumny i w przeszłości użył haka do skradzenia Serca Bogini Ziemi – Tafiti która, cóż za zaskoczenie, jest głównym Bogiem-Stworzycielem zastanego przez Moanę świata. Jednak Moana urodziła się w świecie rządzonym przez następujących po sobie Przywódców Wioski, mężczyzn oczywiście. Jej ojciec, który jakimś dziwnym sposobem przekazał jej, że będzie przyszłym Przywódcą, zabiera ją na najwyższy szczyt wyspy i pokazuje stos kamieni położonych na sobie symbolizujących władzę każdego wodza. Zapamiętajcie to bo będzie to ważne w dalszej części wywodu.

Wyspa jednak degraduje się, skojarzona z męskim żywiołem koncepcja niszczenia doprowadza wioskę do coraz większego kryzysu. Główny męski bohater zabrał bowiem Serce Bogini Ziemi, kamień podtrzymujący ją przy życiu. Plony są coraz mniejsze a – jak pokazuje jedna scena – kokosy puste w środku. To wszystko harmonijnie układa się na poziomie strukturalnym bajki. Źli królowie wioski, niezgoda z Boginią Ziemi którą uratować może tylko Wybranka – Moana. Archetypicznie jednak jest to pomieszanie z wymieszaniem co wyrażają niektóre symbole pojawiające się w bajce, babcia Moany ma naszyjnik podobny do Ying Yang czyli harmonizujących się żywiołów męskich i żeńskich. Sama Moana przez całą bajkę nie dostaje żadnej pomocy od Maui – głównego męskiego bohatera. Ba! Robi wszystko wobec niego. Zdobywa hak, zwycięża wszystkie przeciwności losu i w końcu przywraca pseudo-harmonię.

Moana zdobywszy serce Bogini Ziemi spotyka ostatniego największego przeciwnika – Wielkiego Ducha Ognia z którym bohatersko walczy Maui, z hakiem pokazując swoją męskość. Moana jednak "zauważa" że nie chodzi o walkę. "Zauważa" że Wielki Duch Ognia ma miejsce na Serce Bogini Ziemi. Przywraca owe Serce demonowi a ten przestaje walczyć, walka nie ma sensu, Wielki Duch Ognia traci swoją wierzchnią warstwę i zmienia się w Wielka Boginię Ziemi, wszechpotężną i z którą walczyć nie należy. Maui zachowuje się głupio, ale w końcu, łaskawie uzyskuje hak od Wielkiej Bogini Ziemi, która znowu roztacza spokój na wyspie.

Moana zwyciężając wszystko wchodzi na najwyższą górę i chce położyć kamień na innych kamieniach – symbol swojej władzy. Ale znowu, doznaje objawienia i nie chce kłaść symbolu swoich złych przodków. Zdobywa więc muszlę, bardzo różową i o bardzo kobiecych kształtach , wchodzi na górę i kładzie na samej górze kamieni tak aby żaden kolejny kamień już być nie mógł położony. Matriarchalizm pierwotny – Wielka Bogini – objawia się w rzeczywistości świata polityczno-społecznego w postaci kobiecej muszli na kilkunastu kamieniach. Hollywood nawet nie udaje, feminizm staje się tak wysokim celem, że stara się ingerować w opowieść mitu, mitu nawet archetypicznego. Posługuje się nim aby ingerować w umysły wszystkich oglądających: młodych i starych.

Ostatnią sceną analogiczną i do Moany i do Wonder Woman jest ostatnia scena z Mad Maxa gdzie kobiety, po które pojechał główny bohater, jadą windą na samą górę zmieniając zastany wcześniej patriarchalny porządek. One wszystkie, patrzą na nas z góry, łaskawie do nich przychodzących.

Inne moje wpisy:


O kłamstwie ewolucji społeczeństwa – https://www.wykop.pl/wpis/36231249/o-klamstwie-comte-a-i-ewolucji-spoleczenstwa-dlacz/

O tym co łączy Władcę Pierścieni i Świątynie Jerozolimską? – https://www.wykop.pl/wpis/33428931/axis-mundi-co-laczy-wladce-pierscieni-poganska-swi/

Etyka normatywna we współczesnym świecie – https://www.wykop.pl/wpis/31605057/etyka-normatywna-w-dzisiejszym-spoleczenstwie-i-st/

Obserwuj #ockham

Na zdjęciu – Moana i Maui. Zauważcie, że Moana ma naszyjnik z dwoma żywiołami zaś w całym filmie nie istnieje przedstawiona harmoniczne współdziałanie żywiołu męskiego i żeńskiego. Żeński wszystko robi sam i ostatecznie łaskawie pozwala na działanie męskiemu hakowi.

#film #starwars #wonderwoman #marvel #analizafilmowa #filozofia #ciekawostki #propaganda #bekazlewactwa #hollywood #filmy #moana #4konserwy #konserwatyzm #bekazfeministek #bajki

Data: 30.07.2019 18:41

Autor: Macer

Filozofowie są jak naukowcy – wynajdują nowe idee i prądy myślowe, tak jak ci drudzy technologie, a artyści to przedsiębiorcy, pozwalający się im upowszechnić – w przyjazny, pomysłowy i przydatny sposób przedstawiając je społeczeństwu. Idee i prądy myślowe są jak narzędzia i technologie, pozwalają lepiej zrozumieć świat i poszerzają możliwości ludzkiego mózgu, tak jak maszyny poszerzają fizyczne zdolności człowieka. #przemyslenia #filozofia

Data: 23.07.2019 12:03

Autor: Ijon_Tichy

Filozoficznie i racjonalnie o istnieniu świadomego obserwatora we wszechświecie.

Zasada antropiczna – grupa postulatów i hipotez w kosmologii i w filozofii, wiążących globalne własności Wszechświata i jego praw z istnieniem w nim obserwatora. Termin jest używany przez różnych autorów w bardzo różnych znaczeniach – podobnie jak węższe terminy słaba zasada antropiczna i silna zasada antropiczna.

Znane prawa fizyki, fundamentalne stałe fizyczne (stała Plancka, prędkość światła w próżni, stała grawitacji itp.) oraz warunki brzegowe i początkowe Wszechświata wykazują tzw. antropiczne koincydencje (ang. fine tuning). Według niektórych szacunków prawdopodobieństwo przypadkowego ułożenia się stałych fizycznych takich jak w naszym Wszechświecie jest niewiarygodnie małe (1:10^229). Mają dokładnie takie wartości, aby umożliwić powstanie życia, a w szczególności umożliwić pojawienie się istoty myślącej, np. człowieka na Ziemi. Minimalne zmiany stałych fizycznych, np. stałej Plancka, uniemożliwiłyby istnienie wszechświata w obecnej formie. Jedna z wersji zasady antropicznej jest próbą odpowiedzi na pytanie, dlaczego prawa fizyki są takie, jakie są. Sugeruje ona, że gdyby prawa fizyki były inne, nikt nie mógłby ich poznać, ponieważ pojawienie się inteligentnego obserwatora nie byłoby możliwe.

Już Brandon Carter rozróżniał słabą i silną wersję tej zasady:

słaba zasada antropiczna – obserwator może istnieć tylko w odpowiednio starym wszechświecie, mającym też inne własności, jak np obfitość węgla,

silna zasada antropiczna – prawa fizyki, stałe fizyczne i warunki początkowe muszą być takie, aby zaistniał obserwator.

Wersje zasady antropicznej według Barrowa i Tiplera (1986):

słaba zasada antropiczna – obserwowane wartości wielkości fizycznych i kosmologicznych nie są jednakowo prawdopodobne, ale są ograniczone, ponieważ muszą uwzględniać fakt egzystencji i rozwoju życia opartego na chemii węgla oraz wystarczająco długi wiek Wszechświata.

silna zasada antropiczna – Wszechświat musi mieć takie własności, aby wewnątrz niego, w pewnych okresach jego historii, mogło rozwijać się życie.

#ciekawostki #zycie #kosmos #filozofia

Data: 17.07.2019 22:58

Autor: LadacznicoOdporny

@ziemianin, #polityka #polska #robertbrzoza #dyskusja #filozofia

Zacząłem komenta pisać, ale się rozpisałem i post mi wyszedł :) Wrzucę osobno. Ciekawi mnie co Lurki myślą :)

U samego dołu bardzo skromne TLDR.

Do tego materiału się odnoszę: https://www.lurker.pl/p/Pd-d5btVS

W Polsce nie potrzeba żadnej napaści. Ludzie wybierając wujowych polityków sami niszczą ten kraj. Pomoc z zewnątrz jest zbędna.

Autor sugeruje, że powyższe to efekt tajnej napaści. W takim razie kto napada? Inaczej mówiąc – kto na tym korzysta? Przecież nikt nie prowadziłby takich działań, by na nich stracić. UE? Po co – przecież niszczy ich to tak samo jak nas. Chiny? A komu by potem sprzedawały swój szajs?

To nie jest efekt napaści mającej na celu destrukcję czegokolwiek. Wręcz przeciwnie. Np. giganci pokroju Coca-Cola nie chcą nikogo niszczyć. Oni chcą budować swoje imperium. Tyle, że robią to po trupach do celu. Co z tego, że rdzenna ludność Australii niemal wymarła z powodu cukrzycy i niewydolności nerek? Ważne, że przed śmiercią oddali swoje pieniądze firmie. I problem nie leży po stronie przykładowej Coca-Coli. Taka rola przedsiębiorstwa by konkurować i walczyć o rynek. To nie Coca-Cola wymarła, więc można powiedzieć, że ich "system" działa. Problem jest po stronie państw rządzonych przez debili, wybranych przez kolejnych debili, które na skutek tego prowadzą debilne, bezcelowe, bezowocne rządy. To rolą państwa jest się bronić i rozwijać. Ale jest inaczej…

Żyjemy w związku socjalistycznych republik europejskich. Ale socjaliści okradają samych siebie. Nie tylko kraje podległe. To nie efekt tajnych działań reptilian czy innych żydów. To efekt chorego systemu skupiającego się wokół ideologii "dej, bo mie się należy". Politycy są wybierani przez wyborców. Jeżeli wyborcami są debile, to wybierają podobnych im debili, z podobnie złodziejskimi ideami. Destrukcja jest tak szybka, że wygląda jak zorganizowana akcja. Tutaj nie trzeba szukać ukrytych wrogów na zewnątrz. Oni są głównie w obrębie naszych granic. Dopóki nie będzie u władzy ludzi z ideami wyższymi niż słynne korwinowskie "żreć i żyć", to wiele się nie zmieni. Mam poważne obawy, że takiej władzy nie będzie. [UWAGA, znowu korwinizm] Ponieważ, w demokracji rządzi większość, a większość zawsze jest głupsza od dajmy na to 15% ludzi którzy mają jakąś wiedzę i ideę. Przez to nie zostaną wybrani politycy mądrzy, którzy chcieliby zacisnąć pasa i zacząć inwestować zamiast rozdawać. Obecne uzależnianie ludzi od socjalu, karanie za pracę podatkiem i nagradzanie za bezczynność zasiłkiem jeszcze bardziej upadla społeczeństwo. Jest coraz głupsze i coraz bardziej leniwe. Więc skoro gdy było w nieco lepszej kondycji intelektualnej, a wybierało rządy złodziei, to jakie są szanse, że nagle się przebudzi i wybierze dobrze? Moim skromnym zdaniem – bliskie zeru :(

Nie szukajmy winy w innych krajach, ideach, firmach itp. Nie miejmy im za złe, że chcą się rozwijać, często naszym kosztem. Taka rola każdej struktury, od pierwotniaka po państwo, że się rozwija, a przy tym konkuruje o środowisko. Wina jest w nas, że nie robimy tego samego. Giniemy ponieważ zostajemy w tyle. I nie dlatego, że konkurencja zbyt mocno pędzi do przodu, tylko dlatego, że to my się cofamy. Tracimy swoje idee, a bez idei nie mamy celu. Bez celu nie wiemy dokąd dążyć. A bez trudu dążeń nie ma rozwoju. Jeżeli nie ma idei wyższych, to na ich miejsce przychodzą bardziej prymitywne zamienniki. Hodowane jest głupie społeczeństwo, takim łatwiej rządzić. Im niepotrzebne idee wyższe od materializmu. Zbędna wiara w coś wyższego. Zbędna kultura. Jest tylko tu i teraz. Takie osoby nie budują przyszłości, skoro planowanie jej wykracza poza ich możliwości intelektualne(niestety nie przeszkadza im to w byciu elektoratem). Jeżeli nie mamy wspólnych celów, i ideałów, to co nas łączy? Czy jesteśmy jeszcze narodem? Jesteśmy zbiorem przypadkowych ludzi. Nie ma nas, jako siły. Więc przychodzi dowolna organizacja i jednoczy jednostki pod swoim sztandarem – Apple, Samsung, LGBT, Adidas, Antifa, Islam, Katolicyzm, PiS, PO, albo cokolwiek dające chociażby fałszywe poczucie sensu i wspólnoty. Czy to wina wyżej wymienionych, że chcą przetrwać? Wina jest w nas. Giniemy bo nie chcemy przetrwać, a nie dlatego, że inni chcą. Od czasów uzyskania demokratycznej władzy Polska ma w ręce broń, a w głowie pytanie: "rozwój czy rozpad". Zamiast walczyć o swój byt woli sobie przyłożyć lufę do skroni, bo tak łatwiej.

Można by też pisać o prawie, historii, mafii i całej reszcie. Ale to zawsze sprowadza się do prawidłowej lub błędnej reakcji władzy. W systemie demokratycznym – większości, a nie elity. Czego skutki widzimy obecnie. Nie widzę nadziei dla tego kraju, a szkoda bo wiele w nim pokochałem :(

Nie będę podawał mojej wizji idealnego kraju, czy planu naprawczego, więc pozostawię Was w tym pesymistycznym klimacie. Powodów jest kilka. 1 – ideał nie istnieje. 2 – zawsze mogę się mylić. 3 – mam kontrowersyjne poglądy. Nie zakładam, że zostanę zrozumiany, a nie chcę wywoływać gównoburzy.

Podsumowując. Polska nie rozkłada się, bo ktoś z zewnątrz ją niszczy. Ona gnije od wewnątrz. Problemem nie jest siła "wrogiego ataku" – przewaga sił niszczących, a brak sił budujących. To nie jest widok organizmu który umiera ponieważ coś go pożera. To organizm który oszalał i coraz bardziej rezygnuje z anabolizmu na rzecz katabolizmu – pożera sam siebie.

Data: 13.07.2019 07:25

Autor: Ijon_Tichy

Uwaga Lurki i Lukierki. Wydarzyła się rzecz piękna. Szczerze zachęcam do przeczytania wierzących, ateistów, agnostyków, a także ludzi, którzy starają się toczyć różne inne spory w internecie.

Od dwóch tygodni dojeżdżam codniennie od poniedziałku do piątku od godz: 5:15, 130 km za Wrocław, żeby budować fabrykę. Dojazd zajmuje około 90 minut. Ale opłaca się i to bardzo. Nie mówię o pięniądzach. Dojeżdżam z moim kierownikiem. Facet ma 32 lata. To bardzo fajny człowiek, którego bardzo szanuję i cenię nie tylko za świetny stosunek do pracownika, ale w o góle za bycie fajnym człowiekiem. Jakieś półtora roku temu byliśmy w dalszej delegacji i całą ekipą nocowalismy w jakims hotelu. Wieczorem po pracy całą ekipą do późna gadaliśmy, żartowaliśmy, był jakis browarek. Mój kierownik zaczął ostro atakować Boga i Biblię, dokładnie w taki sam prześmiewczo-jadowity sposób, przy wykorzystaniu dokładnie tych samych oklepanych argumentów, jak tutaj na lurku atakują mnie niektóre osoby za pozytywne pisanie o wierze i chrześcijaństwie. Wywiązała się wobec tego rozmowa, w której pookoło 40 minutach mój kierownik zaniemówił (dosownie zapowietrzył się, posmutniał, zamyślił i obrócił głowę w inna stronę – widok sam w sobie przejmujący), po chwili niezręcznego milczenia stwierdził, że nigdy nie patrzył na to w taki sposób i że przyznaje, że go zagiąłem.

Moim celem nie jest jednak zaginanie kogokolwiek, więc nie okazywałem żadnych znamion triumfu. Uważam, że byloby to obrzydliwe i sprzeczne z prawdziwymi intencjami. ale do rzeczy.

Po długim braku kontaktu znowu tam pracuję i od dwóch tygodni dojeżdżam z nim do pracy codziennie po 3 godziny (licząc trasę w dwie strony) i on sam przypomina naszą dawną rozmowę i mówi, że ona mocno na niego wpłynęła. Dopytuje o sprawy, którymi trochę się interesował, ale był ciekaw mojego punktu widzenia: nie tylko sprawy religijne, ale też o kosmos, o teorie o wszechswiecie, o sprawy filozoficzne, z biologii i ewolucji (mam sporo wiedzy na ten temat – Dawkins to mój konik ;) ). Po dwóch tygodniach takich dojazdów stwierdził, że dzieki mnie uwierzył szczerze w Boga – w chrześcijańskiego Boga. Z wielu spraw nie zdawał sobie sprawy i po prostu przyjmował je tak, jak się je przedstawia – stąd brał się jego wcześniejszy gniew i wręcz nienawiść do chrześcijaństwa.

Zacytuję klasyka, czyli @kosmitolog "w internecie jeszcze nikt nigdy nikogo do niczego nie przekonał"

Dlatego, żeby wyjasnić i przedstawić argumentację chrzescijaństwa i być świadectwem dla drugiego człowieka, konieczna jest zwyczajna rozmowa twarzą w twarz i wymiana myśli z wzajemnym szacunkiem i zdrowym nastawieniem – rozmowę bowiem nie toczy sie po to, by osiągnąć zwycięstwo, tylko po to by się "spotkać" w prawdzie. I ja właśnie spotkałem się w prawdzie z człowiekiem, przed którym rozjaśniłem o co tak na prawde chodzi w Biblii.

Przykro to stwierdzać, ale w społeczeństwie, które uchodzi za chrzescijańskie, w Polsce – według mnie – mniej niż 5% ludzi rozumie biblię, jeszcze mniej rozumie działanie Boga i czepia się skrajności, których też nie rozumie.

Z doświadczenia wiem ponadto, że kolejne 90% ateistów w ogóle nie rozumie teorii ewolucji i Dawkinsowskich "dowodów", jedynie bez namysłu przyjmują poglądy na zasadzie autorytetu. Długa rozmowa i możliwość kulturalnego przedstawienia i przeanalizowania poglądów pomagają wielu ludziom wyjść z ateistycznego zakłamania podobnie, jak z zakłamania fałszywej religii (tak – prawdziwa istnieje).

#nawrocenie #wiara #chrzescijanstwo #ateizm #dobro #praca #pracbaza #filozofia

Data: 11.07.2019 23:12

Autor: Macer

przemówienie z polskiego filmu „Wojna światów – następne stulecie”. chyba nawet bardziej trafne dzisiaj niż było za komuny. bardzo dobrze opisuje nawet polskie spolecznosci internetowe. https://www.youtube.com/watch?v=9GkarqS5sMw

#film #filozofia

Data: 09.07.2019 08:33

Autor: Wolvi666

#filozofia #kitku #doswiadczeniewlasne #gownowpis

Od 12 lat mam kontakt z kotami. Sam z różową mamy jednego, a moi rodzice dwa kolejne, oficjalnie moje, ale lepiej dogadujące się z rodzicami 乁(ツ)ㄏ. Teraz cała 3 siedzi z rodzicami na działce. Każdy łapserdak jest inny, inaczej podchodzi do problemów kociego dnia powszedniego, inne ma potrzeby i upodobania. Wczoraj wpadłem na artykuł o koncepcji Kartezjusza o zwierzęciu-maszynie i tak se myślę, że to był zjeb…

Dobra znikam do pracy ;P

Data: 03.07.2019 14:13

Autor: Mariodrack

Zainspirowany wpisem @ziemianin na temat kota, chciałbym się podzielić pewną ciekawostka na temat zamieszczonego tam fresku Michała Anioła Stworzenie Adam. Czerwone płótno? przypomina swoim kształtem ludzki mózg, co miałoby świadczyć o tym, że Bóg jest wytworem ludzkiego umysłu. Ot i heretycka teza na sklepieniu najważniejszej katolickiej świątyni. Takich ciekawostek jest tam cała masa. #sztuka #filozofia #historia

Data: 21.06.2019 05:39

Autor: Ijon_Tichy

Profesor Bogusław Wolniewicz. Osoba wybitna i powszechnie szanowana. Człowiek tyleż rozumu, co zdrowego rozsądku. Ateista, z przejawami agnostycyzmu. Zapraszam do przemyślenia kilku jego jakże trafnych spostrzeżeń.

Dwie kultury w jednym państwie to konflikt równie pewny, jak dwie rodziny w jednym mieszkaniu.

Idzie inwazja islamu na Europę. Jeżeli ci urzędnicy w Brukseli, są za głupi, by to zrozumieć, albo jeżeli co gorsza temu sprzyjają, to musimy pójść własną drogą i postawić swoje bariery.

Czy Europa zdoła się przeciwstawić inwazji islamu? To będzie zależało od tego, czy zdoła się zmobilizować jedyna siła do tego zdolna – święty Kościół powszechny.

Najlepszą miarą żywotności cywilizacji jest dbałość o transfer swojego normotypu, czyli ogółu wartości i norm obyczajowych, które dla danej cywilizacji są charakterystyczne.

Koran nie może równać się z Biblią, już nawet tylko jako dzieło literatury (…) – nie ma w nim tej potęgi słowa, jaka bije z niej.

Lewak tak nienawidzi chrześcijaństwa, że się przeciw niemu z diabłem sprzymierzy.

Życie człowieka zaczyna się z chwilą poczęcia: to nie jest artykuł wiary, to jest elementarny fakt biologiczny. (…) Aborcja jest zabójstwem, to pewne.

Nauka nie każdemu przydaje rozumu. Mądry staje się od niej mądrzejszy, głupi zaś jeszcze głupszy. Tej prawidłowości pedagogika nie bierze pod uwagę.

Z pozdrowieniami dla @kosmitolog ;)

#ateizm #agnostycyzm #chrzescijanstwo #katolicyzm #religia #filozofia #islam

Oryginalna drabina potrzeb Maslowa, fałszowana wielokrotnie,..

Data: 06.06.2019 19:33

Autor: arti

simplypsychology.org

Co ciekawe pomimo, że transcendencja oznacza "istnienie na zewnątrz, poza (ponad) czymś, w szczególności: istnienie przedmiotu poznania poza umysłem poznającym, bądź bytu absolutnego poza rzeczywistością poznającego" to tam gdzie jeszcze można znaleźć oryginalną drabinę Maslowa, transcendencja posiada wytłumaczenie , że oznacza pomaganie w samorealizacji inny, lub świadczenie usług seksualnych innym :) HONK HONK.

#filozofia #czlowiek

Data: 26.05.2019 22:16

Autor: Submission

Do czasów Hertza, Tesli i złodzieja Marconiego, nikt wiedział o istnieniu fal radiowych. Ba! Początkowo tych panów uważano za szarlatanów. Nigdy nie byłem ateistą, ale raczej agnostykiem. Wierzę, że istnieje jakiś bóg, jakaś pierwotna energia, która sprawia, że materia ma takie, a nie inne parametry. Pierdyliardy^^ wartości na fundamentalnym poziomie, np. masa elektronu, gdyby choć trochę ją zmienić, wszystko by się rozjebało. Uważam, że Steven Hawking się mylił. Kreator musi istnieć, bo prawdopodobieństwo powstania tego wszystkiego, dąży tak niewyobrażalnie blisko, do zera, że jest niemal niemożliwe.

No, chyba, że założymy gigantyczną liczbę wielkich wybuchów i nieudanych wszechświatów przed nami, tak niewyobrażalną, jak liczba gwiazd w naszym wszechświecie.

Myślę, że po prostu nie jesteśmy w stanie jeszcze dostrzec tego kreatora lub tej energii.

#filozofia #nauka #religia #kosmos #matematyka

Data: 25.05.2019 22:14

Autor: Submission

Jakby wczytać się w zaawansowane, TEOLOGICZNE prace na temat religii chrześcijańskiej, to ma ona sens. Bóg jest w niej istotą transcendentną wobec świata fizycznego. Grzech pierworodny polegał na chęci człowieka, do stania się bogiem i określenia czym jest dobro. Według judaizmu i chrześcijaństwa, nie da się tego określić, bo dobro jest stałe, pochodzące od boga. W chrześcijaństwie Jezus to bóg, który staje się człowiekiem i osiąga pełnię, doskonałość. Następuje zmiana relacji ze starotestamentowego pan-człowiek, na przyjaciel-człowiek. Tutaj jest ciekawostka, bo prawosławie i katolicyzm są całkowicie różne. Prawosławie twierdzi, że skoro bóg stał się człowiekiem, to człowiek ma stać się bogiem według instrukcji życia, zostawionej przez Jezusa. (człowiek swoją boskość utracił, próbując zrównać się z Jahwe)

W sumie, ciekawie się to czyta, podstawy judaizmu i chrześcijaństwa mają ciekawą filozofię. O ile tylko odrzucimy folklor i ciemnogród.

#religia #chrzescijanstwo #katolicyzm #filozofia

Data: 24.05.2019 07:25

Autor: Ijon_Tichy

Einstein powiedział, że "Bóg nie gra w kości". Przy innej okazji wspominał, że jego największym marzeniem jest zrozumienie Boga. Jak to możliwe, że ten geniusz odwoływał się do Boga?

Jak już wspominałem, kiedyś miałem ateistyczną wizję rzeczywistości. To się zaczęło zmieniać wraz ze wzrostem wiedzy. Nie wymądrzam się. Mam w najmniejszym poważaniu ten dziecinny spór o istnienie lub nieistnienie Boga.

To, że zacząłem wierzyć w Boga jest syntezą wielu lat gromadzenia wiedzy.

A oto taki maleńki kamyczek do ateistycznego ogródka ;) szczególnie polecam konkluzje autora, które zamieścił w kilku ostatnich minutach filmu.

Szanuję ateistów, jednak uważam, że drastycznie filtrujecie ogląd rzeczywistości.

#swiatopoglad #ateizm #bog #matematyka #filozofia

https://youtu.be/wb7kPaM8cfg

Człowiek w świecie technologicznym – relacja z konferencji

Data: 20.05.2019 19:14

Autor: FiligranowyGucio

filozofuj.eu

„Stało się przeraźliwie oczywiste, że technologie wyprzedziły już nasze człowieczeństwo” – stwierdził stosunkowo dawno, bo ponad 60 lat temu, Albert Einstein. Od tamtego czasu świat jednak zmienił się jeszcze bardziej, a technologie rozwijają się jeszcze intensywniej. Czy Einstein miał rację? Jakie jest dziś miejsce technologii w życiu człowieka, a jakie człowieka w świecie technologicznym?

#technologia #nauka #ludzie #filozofia

Data: 16.05.2019 20:42

Autor: Jezus

Jako programista android od 7 lat i przyszły iOS, mam inne pojęcie na open source, przez co nigdy nie miałem swojego Githuba. Open source uznaję za komunizm i niszczenie własności intelektualnej, pracujesz nad czymś tygodniami, a później dajesz to na pożarcie sępom, którzy tylko czekają na wyniki Twojej pracy. Oczywiście, sam rżnę z open source aż miło, skoro banda idiotów dzieli się swoim kodem za darmo, cóż, ich wybór. Ja nie będę się odżywiał tynkiem, światłem i powietrzem, byle się z kimś podzielić kodem. Zresztą wystarczy zerknąć jak wygląda Linus Torvalds czy ten drugi dżizas od GNU :D Jak obszarpane dziady.

#programowanie #filozofia

Data: 14.05.2019 08:38

Autor: Ijon_Tichy

Rano odwożę dzieci do przedszkola i ostatnio w drodze powrotnej włączam sobie Radio Maryja. Jest to fenomenologiczne ciekawe doświadczanie nowej rzeczywistości.

Nie piszę prześmiewczo. Kiedy tylko mam okazję, próbuję fenomenologicznie doświadczyć, dotknąć i przeżyć coś, co przeżywają inni i to bardzo pomaga mi zrozumieć rzeczywistość na tyle, na ile ona mi się jawi.

Zawieszając wszelkie zastrzeżenia do Kościoła Katolickiego, wszelkie przedmyślenie i założenia utarte w umyśle, przeżyłem "godzinki do Maryji" razem z radiem Maryja i dzięki temu spojrzałem na kult Maryjny oczami ludzi, którzy go uprawiają.

Pamiętam, że za czasów studenckich często z moim serdecznym przyjacielem (ówcześnie ateistą, co z czasem się zmieniło), odwiedzaliśmy różne dziwne i obce nam miejsca i staraliśmy się właśnie w taki sposób przeżyć ich rzeczywistość. Wynikło z tego, jak śmiem twierdzić, lepsze zrozumienie człowieka w sensie ogólnym, w obrębie dostępnego nam kręgu kulturowego.

Bywałem badawczo na spotkaniach kółka różańcowego w małej, wiejskiej kapliczce. Brałem udział w wernisażach i spotkaniach z "wizjonerami" sztuki. Wziąłem udział w kilku lekcjach "filozofii" i ćwiczeniach Capoeiry, gdy nastała na to moda w moim mieście.

Wziąłem udział w grupowej terapii psychoterapeutycznej w ramach zajęć na studiach, a potem, z ciekawości w lokalnym szpitalu, bo można było od ręki i za darmo. Wszystko po to, by lepiej to zrozumieć.

I wiele wiecej. Odwiedziłem i starałem się poczuć przeżywanie rzeczywistości przez innych ludzi, w ich kontekście, tak jak oni. Były to dla mnie niesamowite doświadczenia, które nauczyły mnie dystansu do siebie, pokory i szacunku do drugiego człowieka.

Narzędzie fenomenologii okazało się zaskakująco objawiające, olśniewające rzeczywistość. Polecam, choć sceptycznie i nieskromnie twierdzę, że nie jest to łatwe i niewielu ludzi będzie umiało je zastosować.

#filozofia #kulturoznawstwo #socjologia #swiatopoglad #gownowpis

Data: 11.05.2019 23:45

Autor: Jezus

#ciekawostki #symbole #filozofia

Jako symbol gnostyków urobor wyraża jedność duchową i fizyczną wszechrzeczy, która nigdy nie zaniknie i będzie trwać w nieskończoność w formie ciągłej destrukcji i odradzania się. Urobor pierwotnie był symbolem rzeki, jaka miała opływać Ziemię, niemającej źródeł, ani ujścia, do której wlewały się wody wszystkich rzek i mórz na świecie.

Jest to symbol nieskończoności, wiecznego powrotu i zjednoczenia przeciwieństw (coincidentia oppositorum lub coniunctio oppositorum). Gryzący własny ogon wąż wskazuje, że koniec w procesie wiecznego powtarzania odpowiada początkowi. Mamy tu do czynienia z symboliką cyklicznego powtarzania – obiegu czasu, odnawiania się świata i światów, śmierci i odrodzenia, wieczności po prostu.

Data: 10.05.2019 17:26

Autor: Macer

tak się zastanawiam, czy ja naprawdę jestem aż tak nienormalny, że mnie takie rzeczy wzruszają? nikt w moim wieku kogo bym znał osobiście nie ma uczuć patriotycznych. po nikim nie widac, zeby sie przejmowali, zeby mysleli o polskości, o naszej tożsamości, żeby szanowali i pragnęli zachowania naszej kultury. czy doprawdy jestem aż tak anachroniczny tylko dlatego, że naczytałem się za dzieciaka "książek zbójeckich" z XIX i polowy XX wieku i nikogo innego ten problem nie dotyczy?

#polska #patriotyzm #filozofia

https://www.youtube.com/watch?v=XcAVzLoTw1U

Data: 10.05.2019 06:53

Autor: Ijon_Tichy

Ponownie jeden z użytkowaników zainsporował mnie do refleksji.

Z punktu widzenia biologii zasadniczą funkcją organizmu, w zasadzie istotą rzeczy i sednem istnienia człowieka, jest rozmnażanie. Możemy się otrząsać z takiej myśli, jednak nawet nasza niepohamowana, ludzka żądza seksualna wyraża ten cel wręcz uderzająco. Wobec tej funkcji oragnizmu ludzkiego – przekazywania genów dalszym pokoleniom – od zarania dziejów organizowano najważniejsze isntytucje i prawa, mity i systemy religijne, ceremonie i rytuały, tabu i inicjacje.

Można powiedzieć, że całe systemy społeczne były wokół tego zasadniczego celu konstruowane w mniej lub bardziej zawoalowany sposób. To właśnie rozmanażanie jest istotą bytu i esencją istnienia czlowieka – i w zasadzie każdego innego organizmu żywego. Przekazywanie informacji genetycznej dalej – stąd pochodzę i temu służę. Kto temu przeczy, ten po prostu nie rozumie biologii i żyje mrzonkami.

Gdyby zredukować człowieka do jego najbardziej podstawowej esencji, to okazałoby się, że jego senem jest właśnie rozmnażanie. Bo jakże mogłby być inaczej, skoro gdyby nie rozmnażanie, to w ogóle człowieka by nie było!?

Miłą stroną tej na pozór brutalnie deterministycznej rzeczywistości jest to, że posiadanie potomstwa naprawde daje mnóstwo szczęścia i radości – przynajminej normalnemu i zrównoważonemu człowiekowi. Pieluchy, karmienie i opieka to tylko poboczność pięknego rdzenia, jakim jest miłość do potomka i ta zachwycająca interakcja międzyludzka.

Możemy mnożyć mrzonki o wolności wyboru i innych kulturowych wynalazach najnowszych dekad – "nie chcę rodziny, bo chcę być wolny" – cóż za wydumany absurd, z którym nawet nie będe dyskutować, choć doskonale go czuję i rozumiem – sam bowiem podlegam pokusom rezygnacji z wyzwań, jakie rzuca mi życie. Jednak w obliczu takich pokus odpowiedzieć sobie muszę na pytanie, czy rezygnacja z takich wyzwań nie jest tożsama z rezygnacją z realizowania swojego życia w jego najpełniejszym wymiarze?

Nagą prawdą pozostaje ten prosty wniosek, iż brak potomstwa wyklucza daną linię genetyczną z procesu dziejów i biegu pokoleń, co zaś oznacza po prostu śmierć ewolucyjną i eliminację. Co więcej, człowiek bezpotomny traci jedyną szansę na pełną realizację swojego człowieczeństwa.

#ewolucja #rodzina #dzieci #filozofia

Data: 05.05.2019 08:07

Autor: Ijon_Tichy

Ciąg dalszy kulturoznawczych wynurzeń. Jak zwykkle maksymalnie skrótowo, ale myślę, że strawnie.

Podstawowe siły izolujące grupę i budujące poczucie tożsamości grupowej

WSPÓLNY OBYCZAJ

Jest to nieskodyfikowane „prawo”, wpajane od dzieciństwa niuanse, konwencje działania, swoisty kodeks postępowania w rozmaitych sytuacjach społecznych i prywatnych, które sprzyjają tworzeniu odrębności kulturowej. Wspólny obyczaj stwarza zbiorową iluzję, podświadome wrażenie, że należy się do wspólnego plemienia, które jest jednolite i zwarte.

Owe zjawiska spajające ludność we wspólnotę są bardzo zróżnicowane, można jednak dostrzec podstawowe podobieństwa wzorców – niezależnie od kultury. Posłużmy się przykładem żałoby. Może przejawiać się w różny sposób, np. strój czarny wyraża żałobę w kulturze europejskiej, ale biały w niektórych kulturach wschodu, zaś niebieski w innych, iitd. Również czas żałoby jest różny w zależności od kultury, lub sposób sposób pochówku – od grzebania zmarłych pod ziemią, poprzez spalenie zwłok, aż po tzw. „lotny pogrzeb” polegający na wydaniu zwłok na pożarcie sępom.

Te powierzchowne różnice utrudniają dostrzeżenie faktu, że we wszystkich kulturach występuje wspólna wszystkim demonstracja żałoby.

Od tych szczegółów zachowania się w życiu codziennym zależy całe życie społeczne, gdyż poczucie tożsamości grupowej oraz przynależności do danej wspólnoty podtrzymuje się i umacnia poprzez odpowiednie zachowanie się ludzi w miejscach publicznych we wszelkiej interakcji międzyludzkiej.

Obyczaj zakorzeniony jest w człowieku do tego stopnia, że panuje nad nim ponad ustrojem politycznym, dlatego rewolucjoniści odrzucając zastany system kulturowy zmuszeni są do odrzucenia większości dawnych obrzędów, świąt itd. ponieważ nawet jeśli nie są bezpośrednio związane z obalonym systemem politycznym, zbyt przypominają ludności o panującym dotychczas systemie i sterują ich umysłami. Rewolucja od zawsze obalała nie tylko posągi, ale starała się zwalczyć zastany porządek społeczny, symbolikę, święta, obrządki i ustanowić w ich miejsce coś nowego. Współcześnie, w szeroko rozumianym społeczeństwie zachodnim również odbywa się swoista rewolucja – dzieje się to poprzez tzw. „teorię krytyczną”, „rewolucję kulturową” (o tym napiszę szerzej w przyszłości).

WSPÓLNY JEZYK

Język również jest zachowaniem społecznym pełniącym funkcję spajającą, komunikacyjną. Jednak równie ważną funkcją języka od zarania dziejów była antykomunikacja – tworzenie barier międzygrupowych. Język zawsze służył do rozpoznania danej jednostki jako członka określonej wspólnoty, stawiając jednocześnie zapory pragnącym zdezerterować do jakiejś innej grupy.

Język pozwala rozróżnić nie tylko wspólnotę etniczną, czy narodową, lecz pozwala na odróżnienie członków poszczególnych klas społecznych. Akcent z jakim mówią członkowie angielskiej klasy wyższej, oddziela ich od członków klasy niższej, a żargon zawodowy chemii i psychiatrii oddziela chemików od psychiatrów. Socjolekt ludzi pozbawionych wykształcenia zazwyczaj różni się od mowy ludzi, którzy ukończyli studia wyższe, itd.

WSPÓLNY BÓG, RELIGIA

-Religia zacieśnia więzy wewnątrz grupy, osłabiając przy tym więzy międzygrupowe. Funkcjonuje wg założenia, że ponad członkami grupy istnieją i działają potężne siły (w osobie bogów, herosów itd.) i należy te siły zadowolić i zjednać okazując im posłuszeństwo. Jeden, potężny i wszechmocny Bóg najskuteczniej spełnia rolę spajającą, co poświadczają sukcesy jakie odniosły wielkie religie monoteistyczne.

Należy podkreślić, że religia nie jest tworem kulturowym powstałym świadomie. Już Carl Gustaw Jung, czy Ann i Barry Ulanov wyczerpująco opisali fakt, iż tendencje do myśllenia transcendentalnego tkwią immanantnie w człowieku. Dlatego każda cywilizacja i kultura, jaka kiedykolwiek istniała na Ziemi, miała swój zorganizowany system wierzeń religijnych.

WSPÓLNY WRÓG

Podział na „MY” i „ONI”. Zagrożenie wojenne ma ogromną siłę spajającą i organizującą społeczeństwo. Wojna od zawsze przynosiła przywódcy korzyści finansowe, polityczne i budowała jego władzę i autorytet – o ile była wygrana.

[Dygresja Ijona Tichy. Dziś przejawia się to również w stosowaniu przez polityków Heglowskiej dialektyki: teza ---> <--- antyteza = synteza. Divide et impera. Zaobserwować można, że w społeczeństwie celowo wskrzeszane są podziały i antagonizmy, a emocje ludności niepotrzebnie podgrzewane przeciw sobie. Poszczególne grupy społeczne konsolidują się w obliczu sztucznie wykreowanych problemów i wrogów.

Przejawia się to nie tylko w ideologicznym podburzaniu przeciw sobie poszczególnych grup społecznych, np.: walczący o prawa gejów naprzeciw walczącym o naturalny model rodziny; walczący o uchodźców przeciw walczącym z najeźdźcami; walczący o aborcję przeciw walczącym o prawo do życia, itd. ad infinitum… Dzieje się to również poprzez podburzanie przeciw sobie całych systemów kulturowych, np. islamu przeciw cywilizacji łacińskiej, czy systemów politycznych – wolnościowcy przeciw komunistom. Celem jest osiągnięcie innego celu niż te, którymi motywowane są poszczególne, nieświadome szerszej rozgrywki grupy. Celem jest kanalizacja nastrojów przeciw wyimaginowanym problemom, przekierowywanie potencjału społecznego, odwracanie uwagi od spraw istotnych dla głównych rozgrywających, którzy pociągają za sznurki i osiąganie syntezy, której nie mają wcale na myśli rozgrzewane masy ludzkie].

=====================================================================================

Wymienione wyżej siły spajające wpływają na wielkie społeczności miejskie. Każda z tych sił ukształtowała własnych wyspecjalizowanego przywódców: np: sędziego, polityka, kapłana, męża stanu, generała. Demokracja zaś jest złudną imitacją dawnego, pierwotnego stanu, kiedy każdy członek plemienia miał coś do powiedzenia w kwestii dowodzeniu społeczeństwem.

W obrębie głównego kulturowego członu krystalizują się wyspecjalizowane podgrupy, jakby „podplemiona”: jako grupy towarzyskie, klasowe, zawodowe, akademickie, wyznaniowe, sportowe i inne. Te grupy odtwarzają poniekąd różne formy tożsamości plemiennej dla poszczególnych mieszkańców miast. Dzieje się ot niejako instynktownie, pozwala przeciwdziałać uczuciu samotności w bezosobowym tłumie.

Marzenie o wspólnej , globalnej wspólnocie jak na razie są złudne, nierealne i kończą się fiaskiem – ze względu na mnóstwo czynników różnicujących i skłonność do fragmentacji, izolacji i budowania mniejszych podgrup.

Cdn.

#socjologia #filozofia #historia #kulturoznawstwo #przemyslenia

Data: 01.05.2019 09:51

Autor: Ijon_Tichy

Ogądałem właśnie teledysk Porcupine Tree, "Normal" i naszła mnie smutna refleksja z czasów studiów.

W czasie zajęć z teorii nowych mediów mieliśmy wykłady i lekturę, w której porównywano trzy rodzaje przekazywania kulturowych kodów, przesłań – komunikatów. Pominę całą paplaninę o kulturach postfiguratywych, kofiguratywnych i prefiguratywnych. Oto pewna refleksja i synteza wyciągnięta pod temat.

W dużym uproszczeniu.

Gdy wynaleziono druk treść mogła być przekazywana z większą dynamiką i zróżnicowaniem. Otóż, aby zrozumieć książkę, należy przeczytać ją od początku do końca, śledząc narrację liniowo (tekst) – wymaga to skupienia i wysiłku, a także kształtuje liniowy, spójny sposób długodystansowego, świadomego myślenia „od a do z”. Śledzenie tekstu w ksiażce wymaga od czytelnika pamięci, skupienia uwagi na narracji, śledzenia wątków, koherencji – mamy tutaj do czynienia z myśleniem liniowym, konsekwentnym podążaniem rozumu za treścią, analizą, abstrakcyjnym przedstawianiem idei i obrazów, długodystansowym śledzeniem toku myślenia autora. Czytelnictwo bardzo pozytywnie wpływa na kształtowanie umysłu i logicznego rozumowania człowieka.

Wynalezienie nowych mediów, internetu i ogólniedostępnych narzedzi, dających dostęp do sieci…

HIPERTEKST – oto słowo klucz. Istnieje drastyczna różnica w sposobie zdobywania wiedzy między tą zaczerpywaną z literatury a tą przyjmowaną z mass mediów, szczególnie internetu. W internecie mamy do czynienia z brakiem struktury tekstu, czyli HIPERTEKSTEM. Nie wymaga on znacznego skupienia uwagi, wysiłku umysłu. Hipertekst skłąnia do poruszania się po płyciźnie informacyjnej. Jest płytki, szybki i łatwy, ale też chaotyczny, niespójny, nieukierunkowany i rądzi się w znacznej mierze przypadkiem. Jest obarczone niezliczonymi błędami, wynikającymi np. z przekłamanych źródeł, dyletanctwa masowych producentów informacji, czy też celowego „przekoloryzowania”.

HIPERTEKST przypomina umysł schizofrenika, a konsumowanie informacji z internetu przypomina myślenie schizofreniczne.

Narracja hipertekstu zmienia sposób przekazywania informacji na myslenie NIELINIOWE, zupełnie inaczej, niż miało to miejsce w klasycznym czytelnictwie literatury. Typowy użytkownik internetu zdobywa informacje krótkie, wyrwane z konteksctu, przeskakuje z wątku na wątek, z informacji na informację bez żadnego związku logicznego. Informacje są płytkie, niedopowiedziane, często całkowicie zakłamane, źle interpretujące fakty lub wręcz absurdalne i urywające się nagle bez przyczyny, bez logicznego zakończenia. Tak m.in.funkcjonuje umysł schizofrenika.

Nie ma tutaj miejsca, by rozpisać się należycie. niech zatem konkluzją będzie krótkie spostrzeżenie, iż dzisiejsze społeczeństwa stają się coraz bardziej oderwane od idei, które spajajłyby je we wspólnoty. Są wepchane w chaos hipertekstu i coraz bardziej pogubione w tym, co jest prawdą a co kłamstwem. Są przekarmione bezwartościowym bełkotem do granic możliwości. Przestają wierzyć, że w ogóle jakakolwiek prawda istnieje. Zatracają też zdolność do cierpliwego zdobywania wiedzy liniowej. Kod kulturopwy – ten wewnątrz ludzi – zdaje się coraz bardziej przypominać szaleńczy bieg umysłu przez internetowy tumult przerywany szybko migającymi blokami reklamowymi.

Schizofreniczny hipertekst uczy myślenia krótkotrwałego, urywanego, niedokończonego. Kształtuje w ludziach sposób funkcjonowania umysłu polegający na przeskakiwaniu z wątku na wątek bez wyraźnego celu. Ludzie są oraz mniej zdolni do myślenia liniowego, koherentnego, spójnego. Całe społeczeństwo staje się coraz bardziej odzwierciedleniem hipertekstu – rozczłonkowane, nieogarnięte, bez wyraźnego celu. Z tym współwystępuje i w jakimś sensie powiązane jest wiele innych rzeczy – utrata wiary w wysokie wartości, takie jak "dobro, prawda, miłość, sprawiedliwość, wolność". Coraz rzadziej widzimy trwałe związki między dwojgiem ludzi, a stare małżeństwa staną się zjawiskiem coraz rzadszym…

https://www.youtube.com/watch?v=DPjyOMdQBnw

#postmodernizm #internet #massmedia #socjologia #filozofia

Data: 29.04.2019 13:54

Autor: Ijon_Tichy

A teraz szpila w bok wszystkich ludzi wierzących, którzy naiwnie wierzą, że Bóg stwarzał świat w literalne 6 dni, w sposób przypominający czary mary i malowanie obrazu, a wszystko działa, bo Bóg cały czas działa…. ech…

Hoimar von Dietfurth: "Na początku był wodór"

"Przecież nie do pogodzenia z mniemaniem o wszechmocy Boga jest twierdzenie, iż stworzony przez niego wszechświat może być na tyle niedoskonały, że potrzebowałby jego bezustannej ingerencji, by w ogóle mógł trwać i funkcjonować – jak chcą niektórzy ludzie wierzący w Stwórcę. Czy nie byłoby chwalebne dla Stwórcy właśnie to, co odkryło przed nami przyrodoznawstwo, a mianowicie, że wszechświat jest wspaniale funkcjonującym mechanizmem, który trwa w oparciu o niezmienne i piękne prawidła fizyki? Poznawanie owych prawideł dodaje piękna dziełu stwórczemu i nie należy ich z góry odrzucać. Rzeczy wyjaśniane w kategoriach wiedzy przyrodniczej wcale nie przestają być cudowne, wbrew wszystkim bezmyślnym przesądom."

#wiara #nauka #literatura #filozofia

Data: 29.04.2019 13:29

Autor: Ijon_Tichy

Hoimar von Ditfurth, "Na początku był wodór", s. 28:

„Każdy ma prawo sam wyrobić sobie własne zdanie o tym, dlaczego istnieje świat, a nie po prostu – nic. Nauki przyrodnicze tego już nie rozwiążą. A jeżeli ktoś z bezspornego faktu, że świat istnieje, chce wyciągnąć wniosek o przyczynie tego istnienia – założenie takie w żadnym punkcie nie jest sprzeczne z naszą wiedzą naukową. Żaden uczony nie rozporządza ani argumentem, ani faktem, które mogłyby być sprzeczne z tym założeniem. Nawet wtedy gdy w grę wchodzi przyczyna, która – bo jakżeż mogłoby być inaczej – najwyraźniej znajduje się poza tym naszym trójwymiarowym światem”

#wiara #nauka #swiatopoglad #literatura #filozofia

Data: 17.04.2019 06:50

Autor: Ijon_Tichy

W oparciu o książkę Hoimara von Dietfurtha (ewolucjonisty, przyrodnika, neurologa, popularyzatora nauki) pt.: "Nie tylko z tego świata jesteśmy". Polecam tę książkę i inne dzieła pana Dietfurtha.

W okresie średniowiecza w naszym kręgu kulturowym ogromnym wysiłkiem usiłowano udowodnić raz na zawsze istnienie Boga i realność rzeczywistości innego świata. W wyniku okazało się, że udowodnienie tego jest z zasady niemożliwe.

Później na scenę wstąpiła nowoczesna nauka, a ponieważ człowiek jest skłonny do popadania w skrajności, dlatego kolejne wieki poświęcono z kolei na imponujące wysiłki w celu udowodnienia, że Boga nie ma, żadna transcendentalna rzeczywistość nie istnieje, że przyroda i świat doczesny mogą sobie funkcjonować bez Boga, a nasz rozum potrafi je przeniknąć.

Wynikiem było poznanie, że to też jest niemożliwe. Za decydujący punkt zwrotny można uznać teorię względności Alberta Einsteina i fizykę kwantową. Człowiek pokornie uznał, że istnieje nieskończona mnogość rzeczy, które przerastają jego umysł.

Naiwny realista, czyli materialista ontologiczny odrzuca samą myśl o możliwości istnienia jakiejś rzeczywistości poza naszym światem, wskazując przy tym na swoje bezpośrednie doświadczenie. "Naiwny realizm", został wstępnie zdyskredytowany jako złudzenie ponad dwa tysiące lat temu przez Platona.

Zastanómy się nad tym przez chwilę.

Okazuje sie bowiem, że WRAŻENIA ZMYSŁOWE NIE SĄ ODBICIEM RZECZYWISTOŚCI. Np. wrażenie wzrokowe. Przymiotnik "ciemny" nie odnosi się do cechy świata zewnętrznego, lecz opisuje tylko przeżycie wzrokowe. W świecie zewnętrznym istnieją fale elektromagnetyczne różnej długości (lub, co na to samo wychodzi, różnych częstotliwości), a oczy nasze reagują na (stosunkowo nadzwyczaj mały) wycinek tego pasma częstotliwości fal, a nasz mózg, a mówiąc ściślej: część naszych półkul mózgowych zwana "korą wzrokową", przekłada wyzwolone reakcją siatkówki sygnały – w jakiś, całkowicie dla nas zagadkowy sposób – na przeżycia optyczne, które opisujemy słowami: "jasne", "ciemne", różnymi nazwami barw itd. Ten przykład (a jest ich wiele więcej) pokazuje nam, że:

– Po pierwsze: poza dziedziną ludzkiego przeżywania istnieje rzeczywiście realny świat zewnętrzny.

– Po drugie: tego, co przeżywamy, nie można tak bez zastrzeżeń uznać za realną cechę tego zewnętrznego świata.

– Po trzecie: według wszelkiego prawdopodobieństwa istnieją realne cechy założonego przez nas świata zewnętrznego, których w ogóle nie potrafimy postrzegać i są nam całkowicie niedostepne.

Musimy zatem pogodzić się z tym, że istnieje niewyobrażalna wprost liczba dalszych obiektywnych cech świata, o których nie dowiemy się nigdy, nawet taką pośrednią drogą, poprzez urządzenia i maszyny. Natomiast to, co się w końcu wyłania w naszym przezywaniu, nie jest w żadnym razie wiernym odbiciem obiektywnego świata. Ta niewielka cząstka bodźców, jaką w ogóle postrzegamy, dociera do naszej świadomości po skomplikowanym opracowaniu przez procesy mózgowe.

Nasze narządy zmysłów wcale nam świata nie odtwarzają. One go interpretują! A to jest podstawowa różnica. Natura fali elektromagnetycznej (wywołującej wrażenia wzrokowe) nie ma absolutnie żadnego powiązania z tym, co nazywamy "światłem", czy "ciemnością"

Jeszcze ostatni przykład. Powiedzieliśmy, że nie potrafimy bezpośrednio postrzegać fal elektromagnetycznych poza wąskim pasmem optycznie widzialnego światła;. Ściśle biorąc, nie całkiem tak jest. W innym bowiem miejscu tego widma, przesuniętym nieco w kierunku fal dłuższych, a mianowicie mniej więcej między jedną tysiączną milimetra a całym milimetrem długości fal, znowu rejestrować możemy te same fale elektromagnetyczne, ale tym razem nie poprzez nasze oczy, lecz receptory zmysłów naszej skóry. Fal tych nie widzimy, lecz je czujemy. Postrzegamy je jako promieniowanie cieplne.

Wszystkie fale elektromagnetyczne są z istoty swej takie same. Jest to zawsze zupełnie ten sam rodzaj promieniowania. Jedyna różnica polega na długości fal. W zależności od swoistej formy przystosowania komórek naszych zmysłów, przeżywamy określone częstotliwości tych fal bądź jako światło czy rozmaite barwy, bądź też jako promieniujące ciepło. Nie może tu być w ogóle mowy o żadnym "odbiciu" realnego świata, takiego "jakim on jest”. To jest tylko percepcja, taki szczególny sposób NIEZALEŻNEGO OD NASZEJ WOLI INTERPRETOWANIA bodźców poprzez nasze organizmy.

Widzimy więc, że "naiwny realista", materialista ontologiczny jest naprawdę naiwny. Uznana przez niego za tak niewzruszona i solidną koncepcja realności świata, realności, którą można sprawdzić (zobiektywizować) dzięki postrzeganiu zmysłowemu, w jednej chwili okazuje się czystym złudzeniem.

Gdy wyzbędziemy się przesądów (zarówno wierzący, jak ateisci), to okazuje się, że wiedza przyrodnicza nie neguje wiary, a nawet te dwie wizje świata mogą wzajemnie się uzupełniać. Poznanie przyrodnicze poszerza religijne rozumienie człowieka i świata. Sednem jest pojmowanie procesu ewolucji jako aktu stworzenia.

Ale to już inny temat.

#ateizm #agnostycyzm #nauka #bog #wiara #ewolucja #filozofia

Data: 17.03.2019 04:01

Autor: Janusz_Tracz

Przeciwnicy tego, że żyjemy w symulacji, twierdzą, iż wymagałoby to gigantycznej mocy obliczeniowej, której nie znajdziemy w całym wszechświecie. Pomijając już być może błędny pogląd, że nasz wszechświat jest jedynym – jak działa GTA? Czy cała gra jest wczytana? Widzimy jedynie ograniczony obszar, a wszystko ładuje się w czasie rzeczywistym. Co jeśli ściana za nami nie istnieje? Ładuje się jedynie, jeśli na nią patrzymy czy obserwujemy jakimś urządzeniem? Oczywiście, musi być jakiś serwer kolizji, bo możemy się o tę ścianę rozdupczyć. No właśnie. To samo jest ze świadomością i wolną wolą. Czy posiadamy świadomość, czy też może gigantyczną bazę danych w łepetynie, którą odtwarzamy? Teraźniejszość trwa jedynie 2 milisekundy. Wyborów dokonuje za nas mózg, a my sobie to przedstawiamy jako własny wybór. W praktyce, możemy oglądać film, a wszystko się już wydarzyło, 2 milisekundy przed naszym "świadomym wyborem".

Data: 05.03.2019 22:46

Autor: drewniany

Gdzie jesteś na mnie nie ma co liczyć się z tym nie ma w sobie na mnie nie ma w domu nic się nie ma co robić to jest na tyle co w tym roku w sobie nic do zarzucenia do domu to się z tym roku w Polsce nie było wojny domowej roboty i tak się z tym nie ma w sobie coś innego jak tam w pracy i nie wiem co mam robić w sobie coś innego jak tam w pracy jestem do domu to się z tym nie ma w sobie nic do roboty na tyle co to jest na tyle co w tym dziwnego tym w sobie coś z nim i nie na mnie za u Ciebie słychać jak tam w pracy jestem do domu to Ci powiem.

Czy matematyka mogła stworzyć wszechświat?

Data: 20.02.2019 15:45

Autor: 12358

youtu.be

John Lennox – brytyjski matematyk, filozof nauki i apologeta chrześcijański. Jest emerytowanym profesorem Uniwersytetu w Oksfordzie, oraz członkiem Green Templeton College. Uważany jest za autorytet w sprawach zgodności między nauką a wiarą. (Wiki)

Data: 12.02.2019 21:21

Autor: solo1979

Cynizm, nurt w filozfii.

Najbardziej znanym z cyników był DIOGENES, uczeń Antystenesa. Opowiada się o

nim, że mieszkał w beczce i nie posiadał nic innego poza płaszczem, kosturem i torbą na

chleb. (Niełatwo więc było mu odebrać szczęście!) Pewnego razu, kiedy wygrzewał się w

słońcu koło swej beczki, odwiedził go Aleksander Wielki. Stanął przed mędrcem i zapytał go,

czego pragnie, chciał bowiem natychmiast spełnić jego życzenie. Diogenes odparł:

„Chciałbym, abyś przesunął się o krok, tak by słońce mogło na mnie świecić”.

( ͡º ͜ʖ͡º)

Dobranoc Lurki!

Bóg urojony?

Data: 12.02.2019 13:08

Autor: 12358

youtu.be

Argumenty Dawkinsa vs William Lane Craig – amerykański filozof analityczny, teolog, apologeta i pisarz chrześcijański. Jest wykładowcą na Talbot School of Theology w Uniwersytecie Biola i profesorem filozofii na Houston Baptist University

(wykład pocięty na pięć części)

https://youtu.be/SJy1pJziL_g

https://youtu.be/2tVs8sgKknE

https://youtu.be/v4JspG2h4xQ

https://youtu.be/75jBpFlQW9Q