Data: 30.05.2020 15:14

Autor: Macer

Nauczycielka mówi na lekcji, że dzięki feminizmowi kobiety stały się wolne.

– Czy uważa pani, że przed 1970 kobiety były wolne? – pyta jeden z uczniów

– Oczywiście, że nie.

– Dlaczego nie? Przecież wtedy mogły głosować. Mogły mieć aborcję, jeśli powiedziały, że zostały zgwałcone…

– Teraz kobiety mogą pracować i robić karierę

– Zatem uważa pani, że praca czyni wolnym?

– Tak.

– Mogłaby pani powiedzieć to zdanie po niemiecku…

#heheszki #feminizm

Małgorzata Wołczyk: Orwell w Hiszpanii, czyli jak Zapatero urządził Hiszpanów

Data: 29.05.2020 21:19

Autor: Monte

teologiapolityczna.pl

Jeżeli masz testosteron w normie to polecam zaparzyć melisse przed przeczytaniem tego, podnosi cisnienie we krwi. Bardzo ciekawy artykuł i polecam poświęcić kilka minut życia na przeczytanie tego, kopiuje treść poniżej ale lepiej się czyta na stronie zalinkowanej.

Można śmiało zaryzykować twierdzenie, że jednym z solidnych powodów katastrofy demograficznej w Hiszpanii jest uchwalona w 2004 roku przez ekipę premiera Zapatero ustawa o przeciwdziałaniu przemocy „na tle płciowym” – przekonuje Małgorzata Wołczyk, opisując zmiany zachodzące w hiszpańskim społeczeństwie.

„Opisz to wszystko – mówi mi znajomy Hiszpan – przecież Wy tam w Polsce jeszcze nie zwariowaliście. Jeszcze macie czas”. Trudno nie mieć wrażenia, że ktoś tu odrobinę histeryzuje. A jednak faktem jest, że jak dotąd żadna gmina w Polsce nie organizowała jeszcze warsztatów masturbacji dla małoletnich pod hasłem „Przyjemność jest w twoich rękach”. A takie to między innymi kursy proponował młodzieży od lat 14 już w 2009 r. Zarząd regionu Extremadury za pośrednictwem feministycznego „Instytutu Kobiety”. Włodarze tego zakątka Hiszpanii dotkniętego wówczas największym bezrobociem uznali widocznie, że sprawy należy wziąć w swoje ręce… po swojemu. Minęło parę lat i już nawet rodzice posyłający dzieci do szkół katolickich wymieniają w mediach społecznościowych informację na temat edukatorów seksualnych, którzy niespełna 12-latkom oferują przyspieszony kurs całej gamy możliwości osiągania stanów ekstatycznych (tzw. „chocho-charlas”). Wszystko oczywiście dzieje się pod auspicjami programów rządowych, które uznały, że jedynym sposobem walki z aktami przemocy i gwałtów dokonywanych w coraz młodszym wieku jest systematyczne… mówienie o seksie nawet w edukacji wczesnoszkolnej. Problem w tym, że im więcej indoktrynuje się narzuconą ministerialnymi zarządzeniami ideologią gender, tym bardziej maleją wskaźniki urodzeń a kraj pogrąża się w tzw. wojnie płci.

Jak podał w listopadzie jeden z głównych dzienników prasowych „ABC”: w stolicy kraju zarejestrowano dwa razy więcej psów niż dzieci (281.339 pupilów kontra 141.903 dzieci do lat 4). „Hiszpania umiera” – alarmują ostatnio media i przytaczają zasmucające dane, w których wskaźnik urodzin spadł do najniższego poziomu z 1941 r. kiedy to kraj wciąż powstawał ze zgliszczy wojny domowej. Liczba zgonów przewyższa liczbę urodzeń. Statystyczna kobieta rodzi po 32 roku życia pierwsze i zazwyczaj jedyne dziecko (wskaźnik urodzin to 1,37 przy czym rodzą głównie imigrantki). Jak podaje kataloński portal „Somatemps”, kobieta katalońska rodzi średnio 1,1, ale jej muzułmańska sąsiadka osiąga wskaźnik nawet 8,1. Fakt, że Katalonię już w 2080 będzie zamieszkiwała większość muzułmańska wydaje się być wszystkim znany i powszechnie akceptowany. Nie po to jednak separatyści z Barcelony ściągali i nęcili przybyszów z Maroka, żeby martwić się o demografię za parę pokoleń. Plan zakładał zdobycie dodatkowych rąk do głosowania w referendum niepodległościowym i takie krzyżyki na karcie do głosowania zapewnili im właśnie tzw. „Nous Catalans” (czyli nowi Katalończycy z Magrebu).

Im więcej indoktrynuje się narzuconą ministerialnymi zarządzeniami ideologią gender, tym bardziej maleją wskaźniki urodzeń a kraj pogrąża się w tzw. wojnie płci

Kobiety nie chcą rodzić dzieci, mężczyźni nie chcą zakładać rodzin. Powodów, dla których „tradycyjna” rodzina w Hiszpanii zaczyna być zjawiskiem na wyginięciu jest wiele, wśród nich strukturalne bezrobocie, świeżo przebyty kryzys ekonomiczny, który dał Hiszpanom i po kieszeni i po nadziejach, że uda im się żyć tak lekko i stabilnie jak to mieli zapewnione ich dziadkowie i rodzice. Czy ktoś w Europie jeszcze pamięta, że ów znienawidzony (ale dopiero po śmierci!) Franco był autorem słynnego „cudu gospodarczego”, gdy Hiszpania po zniszczeniach wojennych stała się 8 potęgą gospodarczą świata z zerowym bezrobociem, pełnią praw pracowniczych, boomem mieszkaniowym i pokojową transformacją w monarchię parlamentarną, która pozwoliła zagoić rany po bratobójczej wojnie…

Można jednak śmiało zaryzykować twierdzenie, że jednym z solidnych powodów katastrofy demograficznej jest uchwalona w 2004 r. przez ekipę premiera Zapatero ustawa o przeciwdziałaniu przemocy „na tle płciowym”. Zdziwiłby się jednak ten, kto uważa że socjaliści obronili w ten sposób życie wielu niewiast narażonych na furię hiszpańskiego macho, który przemoc ma ponoć immanentnie wpisaną w swoje geny, tak przynajmniej głosi ustawa. Przy całym skomplikowaniu kwestii, o które zahacza to prawo – jedno jest pewne: ofiar przybywa. I to po obu stronach. Któż rozsądny, zwłaszcza w kraju nad Wisłą, gdzie tak szwankuje prawo chroniące kobiety przed przemocą domową mógłby wątpić w jak najlepsze intencje ustawodawców hiszpańskich? A jednak, jak zauważył już dużo wcześniej ich uzdolniony krajan „gdy rozum śpi budzą się demony”.

Skupmy się jednak na faktach i danych, wokół których toczy się ostatnio dyskusja w Hiszpanii. Dziwnym trafem przy powstawaniu ustawy antyprzemocowej nikt nie zauważył, że staje ona w jawnej sprzeczności z artykułem 14 Konstytucji hiszpańskiej, która mówi o równości wszystkich obywateli przed prawem niezależnie od urodzenia, rasy, wyznania, płci etc. Ustawa zwana „pozytywnie dyskryminującą” zawiera jednak już w 1 artykule dziwaczne stwierdzenie, jakoby mężczyzna będący w związku z kobietą pozostawał w relacji władzy i siły. Artykuły ustawy przeciwko przemocy na tle płciowym traktują właściwie każdego, kto urodził się mężczyzną jako potencjalnego gwałciciela i mordercę, de facto więc kryminalizują osobę przez sam fakt urodzenia się z chromosomem Y. Za sprawą „tradycyjnych ról hetero patriarchatu kobieta znalazła się w gorszej pozycji poddania i uległości” (cytaty z ustawy). Walka o przywrócenie równości musi być więc wymierzona w jej ciemiężcę i choć nie ma nigdzie napisane expressis verbis, że jedynym podejrzanym jest biały heteroseksualny mężczyzna, praktyka tego prawa pokazuje, że mężczyźni spoza tego zbioru traktowani są inaczej. Ktokolwiek zna Hiszpanię bliżej wie, że akty przemocy popełnione przez rodowitych Hiszpanów zyskują z miejsca ogromny rozgłos. Przemoc, której dopuszczają się przybywający szeroką falą nielegalni imigranci zostaje przemilczana. I choć tajemnicą poliszynela jest wiedza o tym, że blisko 40 % zarejestrowanych gwałtów popełniają imigranci stanowiący ledwie 8% społeczeństwa hiszpańskiego nie wolno o tym mówić na głos, aby nie narazić się na zarzut podżegania do ksenofobii.

Artykuły ustawy przeciwko przemocy na tle płciowym traktują właściwie każdego, kto urodził się mężczyzną jako potencjalnego gwałciciela i mordercę, de facto więc kryminalizują osobę przez sam fakt urodzenia się z chromosomem Y

Wśród wielu protagonistów medialnego zamieszania jest też były sędzia, a od paru miesięcy także przewodniczący prawicowej partii VOX w Andaluzji Francisco Serrano Castro, który przez 21 lat orzekał w wyrokach dotyczących przemocy wobec kobiet. Był na tyle skuteczny, że w 2001 otrzymał nagrodę stowarzyszenia kobiet AMUVI za „pracę i poświęcenie na rzecz kobiet maltretowanych i gwałconych”. Od kiedy jednak przyszło mu orzekać na podstawie ustawy Zapatero (od 2004) stał się najgłośniejszym jej krytykiem nazywając ją totalitarną i dyskryminującą ze względu na płeć, za co przyszło mu zresztą zapłacić najwyższą stawkę. Lobby genderowe zaskarżyło jeden z jego werdyktów i został karnie odsunięty od zawodu, by dopiero po 5 latach zostać zrehabilitowanym przez Trybunał Konstytucyjny. Upadek jego długoletniej kariery i nieposzlakowanej opinii podziałał jak straszak na całe środowisko sędziowskie. Według Serrano, który samotnie podjął walkę (i przegrał) z systemem penalizującym ze względu na płeć zaledwie 1% procesów dotyczył autentycznej męskiej, agresywnej dominacji, podczas gdy przygniatająca większość spraw procesowych, to „kłótnie równego z równym”.

Kobiety, świadome, że prawo z góry je faworyzuje zaczęły używać go instrumentalnie i bezkarnie wobec mężczyzn, których chciały pozbyć się z życia, z domu a także pozbawić majątku i prawa do opieki nad dziećmi. Za sprawą ustawy o przeciwdziałaniu przemocy Hiszpania stała się jedynym krajem na świecie, gdzie obowiązywać zaczęło domniemanie WINY. Oczywiście winny a priori był zawsze mężczyzna i o dziwo aż w 50% jego „maczystowskie” skłonności wychodziły na jaw dopiero przy okazji procesu rozwodowego, a choćby i po 20 latach wspólnego udanego pożycia. Tak przynajmniej tzw. półgębkiem szacują sędziowie, którzy zauważyli dziwny zbieg okoliczności: zawiadomienia o „maltretowaniu” zbiegały się z sytuacją rozstania w związku. Kobieta pozostająca w związku uczuciowym z mężem, partnerem lub konkubentem składając na komisariacie doniesienie o „maltretowaniu” nie jest zobowiązana dostarczyć najmniejszego dowodu (wyników obdukcji obrażenia ciała), ani też przedstawić ani jednego świadka. Wystarczą słowa o usłyszeniu groźby użycia siły przez partnera, doświadczenie szarpaniny, dosłownie rzecz biorąc: stłuczony talerz i krzyk partnera. Znany jest przypadek postawienia w stan oskarżenia na podstawie doniesienia teściowej, która słyszała podniesiony ton zięcia przez telefon(!) Interwencja policji jest natychmiastowa i dobrze o tym wiedzą szczególnie te perfidne panie, które szukając pomsty na mężczyźnie zeznania składają w piątek po południu. Zdezorientowana ofiara – wciąż mowa tu o fałszywych doniesieniach – zostaje tego samego dnia niemal w kapciach wrzucona na dołek. Kolegium zbierze się dopiero w poniedziałek i wysłucha racje obu stron, przy czym jedna po 3 dniach spędzonych za kratkami i poradach adwokata, że w świetle tego prawa „nie warto kopać się z koniem” – najpewniej przyzna się do wszystkiego.

Jedynym sposobem uniknięcia werdyktu skazującego może być film z monitoringu, zeznania świadków oskarżonego że owego dnia o danej godzinie nie był w stanie „maltretować” partnerki jako że fizycznie znajdował się w zupełnie innym miejscu. To ofiara zmuszona jest udowadniać swoją niewinność, bo sąd orzeka według prawa, które „pozytywnie dyskryminuje”. Trzeba więc wdać się w wojnę nerwów i nakładów finansowych, aby wybronić się z oskarżenia. Tymczasem kobieta niemal automatycznie dostaje zapomogę w wysokości najmniej 426 euro (kwota zmienia się w poszczególnych regionach autonomicznych), prawo dysponowania na wyłączność lokalem mieszkaniowym (nawet jeśli nie miała żadnych praw majątkowych do domu) i prawo wyłącznej opieki nad dziećmi. W dalszym postępowaniu może ubiegać się o szereg najróżniejszych „alimentów” począwszy od comiesięcznej kwoty tytułem wynagrodzenia szkód aż po wyprawkę dla dzieci, ich darmowe żywienie w szkołach a nawet kwoty potrzebne do opłacenia ich studiów.

Można więc pytać, któż nie uległby pokusie łatwego wzbogacenia w społeczeństwie zmagającym się ze strukturalnym bezrobociem na utrzymującym się poziomie 14% (16% dla kobiet w 2018 r.)? Która z kobiet zmęczona brakiem perspektyw, albo kłótniami w związku a przy tym mająca widoki np. na następny udany związek oprze się pokusie skorzystania z tego rogu obfitości hojnie wypłacanych zapomóg? Gdy dodamy jeszcze do tego, nie tak przecież rzadką chęć pomsty na niewiernym mężu – oferta, aby wrzucić go za kratki i puścić w skarpetkach pozostaje na wyciągnięcie ręki. Jedyne do czego zobowiązana jest kobieta, to złożenie dwóch oświadczeń wzajemnie niesprzecznych najpierw na komisariacie a potem przed sądem. Oczywiście, i tu znów nie wolno o tym mówić na głos, z tak skonstruowanego prawa korzystają chętnie nowi obywatele Hiszpanii (małżeństwa marokańskie) żerując na starzejącym się społeczeństwie.

Narzuca się pytanie – jak to możliwe, że kobiety nie boją się składać fałszywych doniesień, wszak prawo powinno chronić przed zniesławieniem? Ale nie prawo „pozytywnie dyskryminujące”, które w oparciu o ideologię gender uparło się widzieć w mężczyźnie potencjalnego przestępcę a wszelkie rozmowy na temat fałszywych doniesień ze strony kobiet obłożyło tabu.

„Statystyka mówi zaledwie o składaniu 0.01% fałszywych doniesień” – tak brzmi mantra wszystkich stowarzyszeń feministycznych, dziennikarzy liberalnych i lewicowych, którzy z tej frazy uczynili młot na każdego, kto odważy się zakwestionować te dane i wziąć w obronę niesłusznie oskarżanych mężczyzn. A przecież gołym okiem widać, że prawo o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet demoluje życie masie niewinnych mężczyzn, ojców, rozbija rodziny i pozbawia majątku gromadzonego latami.

Smutnym skutkiem ubocznym rozpowszechnienia ideologii gender i szalonego feminizmu jest „konsumpcja” pornografii. W Hiszpanii jest ona największa w porównaniu do innych krajów Europy

Problem w tym, że owe ponoć 0,01% fałszywych zeznań dotyczy – jak mówi słynna adwokat poszkodowanych mężczyzn, Yobana Carril – tylko i wyłącznie owych nielicznych mężczyzn, którzy stoczyli wygraną walkę w procesie o fałszywe oskarżenie: wnieśli pozew, wygrali sprawę, a kobieta została prawomocnie skazana. Trzeba mieć sporo szczęścia, aby spotkać adwokata, który podjąłby się walki z systemem i narażał swoją karierę. Owe zakłamane dane na temat prześladowania mężczyzn w Hiszpanii poruszyła dopiero odradzająca się w Hiszpanii prawica, a dokładnie partia VOX, która walkę z genderową aberracją uczyniła jednym ze swoich sztandarowych punktów programu. Trudno się dziwić więc, że w grudniu w regionie Andaluzji byli sprawcami prawdziwego, politycznego trzęsienia ziemi na Półwyspie a w kwietniu jako piąta siła weszli wreszcie do Kongresu Deputowanych.

Razem z prawdziwym „wybuchem” popularności partii VOX i ich niepoprawnych politycznie projektów programowych wyszły na jaw szokujące dane, że tzw. „chiringuitos” czyli ponad 2.270 stowarzyszeń feministycznych działających w samych tylko 8 małych prowincjach jednego regionu w powiązaniu z rządzącą PSOE ssą miliardy dotacji z funduszy państwowych i unijnych. Jakim cudem zaledwie 768 gmin regionu Andaluzji może pomieścić aż 2.270 stowarzyszeń typu „Federacja Postępowych Kobiet”, „Federacja Kobiet Rozwiedzionych”? Biznes skupiający tysiące ludzi, którzy zajmują się indoktrynowaniem, szkoleniami antyprzemocowymi i warsztatami feministycznymi jest branżą, która tylko z definicji miała być przeznaczona do ochrony i pomocy ofiarom przemocy. Najnowsze dane, w co aż trudno uwierzyć (a o których wspomina VOX) pokazują ponoć, że zaledwie 2% środków było wypłacanych rzeczywiście na rzecz poszkodowanych, maltretowanych kobiet podczas gdy całe 98% służyło obsłudze programów, szkoleń i wypłat dla członkiń tych stowarzyszeń. Ktokolwiek więc raczy poddać w wątpliwość słuszność prawa, które ustanowił Zapatero (sam siebie nazywający „feminista”) od razu staje się wrogiem publicznym i ością w gardle Lewiatana, który pod hasłem „wyrównywania nierówności płciowych” wzbogacił rzesze postępowych kobiet i mężczyzn.

Paradoksalnie też Hiszpania zajmując 5. miejsce w sławetnym rankingu sporządzonym przez Georgetown Institute For Woman za rok 2016 pod względem praw i bezpieczeństwa, jakim cieszą się tam kobiety pozyskuje jednocześnie ogromne kwoty z Unii na rzecz „wyrównywania nierówności płciowych” i mowa tu o 24 miliardach dotacji z UE. Jednym słowem kraj, w którym najlepiej urodzić się kobietą (5 miejsce na świecie!) jest krajem wymagającym wyjątkowo wielkich nakładów finansowych na rzecz polepszenia życia kobiety. Któż ogarnie taką logikę? Najciekawsze przy tym, że ilość otrzymywanych subwencji i środków dla wspomnianych stowarzyszeń feministycznych zależy wprost proporcjonalnie od liczby doniesień o „maltretowaniu”. Czy wypada się teraz dziwić, że nikt nie jest zainteresowany wiedzą ile z tych zgłaszanych aktów przemocy jest prawdziwych a ile fałszywych, skoro wszystkie one napędzają ogromny biznes? Chyba za mało informuje nas się o tym, kto korzysta na szaleństwach napędzanych gender studies.

Dziennikarze zajmują się tym owianym tabu tematem tylko przy okazji spektakularnych zajść. Przykładowo kobieta zrobiła swojej córce „makijaż” napaści seksualnej ojca i odbyła tournée po wielu telewizjach wnosząc o zaostrzenie kar przeciwko „maczyzmowi”. Stała się tym samym rozpoznawalną ofiarą rzeczonego bestialskiego heteropatriarchatu. Ginekolog zmył jednak córce gąbką rzekome ślady gwałtu, a personel medyczny nagłośnił sprawę fałszywego doniesienia. Najdziwniejsze, że ani kobieta, ani występująca z nią adwokat nie wróciła do tych samych stacji telewizyjnych aby rzecz wyjaśnić. Sprawa jak zwykle rozeszła się po kościach. Problem nie tkwi bowiem w prawie, ale w ludziach którzy przywykli już żyć w pewnego rodzaju systemie totalitarnym: o kobietach mówi się tylko dobrze lub wcale. Zabroniona jest jej krytyka bo z definicji prawa kobieta jest na przegranej pozycji i trzeba pomóc wyrównać jej szanse. Gdy w styczniu w telewizji Telemadrid zaproszony kryminolog podał służbowe dane, że w 2018 r zmarło aż 57 dzieci z rąk matek, lub macoch a tylko 10 z rąk mężczyzn rozpętało się istne piekło bo obecne w studiu kobiety, prezenterki wpadły w amok oburzenia i trzeba było program przerwać.

Mężczyźni hiszpańscy zwyczajnie zaczynają się bać życia u boku roszczeniowych kobiet. Smutnym skutkiem ubocznym rozpowszechnienia ideologii gender i szalonego feminizmu jest „konsumpcja” pornografii, w Hiszpanii największa w porównaniu do innych krajów Europy. Częściej też wybierają na partnerki Hispanoamerykanki, przybywające do Hiszpanii w poszukiwaniu pracy i widoków na udany związek (związek z latynoskim macho jest dla nich o wiele bardziej ryzykowny).

Panujące przykłady myślenia totalitarnego wyłapują jeszcze media społecznościowe prezentując „perełki” genderowej poprawności: Na pierwszej stronie dziennik El Pais z 29 października 2018 r zawiadamia „Matka UMIERA z dzieckiem w ramionach rzucając się z balkonu” ale parę miesięcy wcześniej ten sam dziennik z 3 lutego 2018 roku zawiadamiał: „Ojciec ZABIJA swoje dziecko rzucając się z nim z balkonu szpitala de la Paz w Madrycie”. Różnica w doborze słów czyni ten sam czyn bestialstwem ze strony mężczyzny i wypadkiem (ocieplonym czułym okolicznikiem „w ramionach”) ze strony kobiety.

Tak wygląda post-zapaterowska Hiszpania, którą paradoksalnie przewidział Orwell pisząc „Rok 1984” po doświadczeniach Wojny Domowej, w której – przypomnijmy – brał udział po stronie zjednoczonej lewicy hiszpańskiej. Można więc zapytać, czy przypadkiem Wielka Siostra nie czuwa już nad Półwyspem? I nie trzyma mężczyzn zbyt mocno za gardło? Oficjalne statystyki mówią, że każdego dnia w Hiszpanii życie odbiera sobie 10 osób (3,600-3,700 w ostatnich latach) przy czym tu akurat nie ma parytetu bo z owych 10 aż 7 to mężczyźni. Smutne? Ale jakże prawdziwe. Ratuj się Don Kichocie, zanim walkę z wiatrakami zastąpi walka z Dulcyneami…

#orwell #demografia #bekazlewactwa #ludobojstwobialychludzi #feminizm

Uwaga - tego nagrania nie da się odzobaczyć ( ͡° ʖ̯ ͡°) Kontekst w opisie

Data: 16.05.2020 01:09

Autor: Kamien23

twitter.com

Twitch powołał 'radę', która ma zarządzać bezpieczeństwem platformy. Jak można się domyślić składa się ona z różnego rodzaju lewaków i lewaczek. Jedna z lewaczek swoje sprawowanie władzy rozpoczeła od stwierdzenia, że z Twicha należy zlikwidować voice chat, bo 'daje on przewagę facetom-cis'. Posypały się za to na nią gromy, a internauci zaczeli sprawdzać jej twórczość Oto jedno z jej nagrań.

#bekazlewactwa #feminizm #wydarzenia #twitch #gry

Bomby biologiczne rewolucji genderowej

Data: 12.05.2020 19:56

Autor: stawo73

dorzeczy.pl

8 marca 2020 roku przejdzie do historii Hiszpanii jako jedna z najczarniejszych dat w dziejach kraju, nawet jeśli politycy progresywnej lewicy nadal będą pracowicie usuwać ze swoich kont społecznościowych wszystkie odezwy, jakimi starali się zachęcić miliony kobiet do udziału w manifestacjach feministycznych.

„Koronawirus nie może być wymówką!”, „Heteropatriarchat zabija więcej niż koronawirus!” – grzmiały w mediach dyżurne feministki i zaangażowane panie „ministry” sugerując, że prawdziwą kobietą może być tylko radykalnie zaangażowana feministka.

Dziś, po upływie dwóch miesięcy liczenia setek zmarłych każdego dnia, wiadomo już bardzo wiele: wystarczyło odwołać te pokazowe ideologiczne marsze, aby uniknąć 80% zakażenia i dziesiątek tysięcy niewinnych ofiar. Naukowcy z Medical College Uniwersytetu Georgia (USA) opracowali model matematyczny, który szacuje, że 9 marca, po masowych manifestacjach w Hiszpanii musiało być już 87 405 przypadków koronawirusa, a nie – jak podawało hiszpańskie Ministerstwo Zdrowia – 999 zakażonych. To dlatego wirus rozprzestrzenił się w Hiszpanii z taką dynamiką i zabija od 2 miesięcy z wyjątkową siłą. Transmisja pozioma wirusa podczas przemarszu największych skupisk kobiet w Madrycie, Barcelonie, Bilbao i Walencji przybrała rozmiary bomb biologicznych rzuconych we własny naród przez ideologów, którzy zlekceważyli i zataili pisma wysyłane przez niezależne ośrodki z ostrzeżeniem o ryzyku organizowania masowych imprez. Ministerstwo Zdrowia Hiszpanii z jakichś sobie tylko znanych powodów przestało publikować dane na temat liczby zachorowań już 6 marca.

ciąg dalszy:

https://dorzeczy.pl/opinie/139806/bomby-biologiczne-rewolucji-genderowej.html

#hiszpania #koronawirus #covid19 #feminizm #gender #lewactwo

Czy to nie seksizm po europejsku?

Data: 28.02.2020 10:45

Autor: Starszyoborowy

wgospodarce.pl

Seksizm według UE? Komisja Europejska rozpisała konkurs przeznaczony tylko dla… kobiet!

Co ważne, konkurs najwyraźniej wyklucza też osoby trans, bowiem jak wskazuje jeden z zapisów:

Uczestnikiem musi być kobieta. Aby otrzymać Nagrodę Wschodzącego Innowatora, uczestnik musi być kobietą 1 stycznia 1985 r. lub później.

#ue #feminizm #

Data: 12.02.2020 23:50

Autor: raptor

Wołam @arti – odnośnie wczorajszej ożywionej dyskusji łap tu wykład o genetycznych źródłach zmian społecznych takich jak kobiety nie nadające się na żonę, ludzie nie pragnący dzieci czy upadek preferencji wewnątrz grupowych.

Świetny gość i prawdziwy naukowiec który to zbadał ilościowo.

#kobiety #mezczyzna #zwiazki #feminizm #mgtow

https://www.youtube.com/watch?v=kAEgxYE-qhU&list=PLqXUBhlAdvYmfyEN76eOdjTPryUFKHTnE&index=24&t=0s&app=desktop

Data: 11.02.2020 22:12

Autor: arti

@false_nine, @raptor, @LadacznicoOdporny, @drewniany, @xeerxees, @Ijon_Tichy w nawiązaniu do Waszej dyskusji, chcę powiedzieć, że dla mnie feminizm i te ruchy mgtow to nic innego jak objaw fobii spowodowanej spaczonym przez dzisiejsze media wizerunkiem kobiety, mężczyzny, związku, innych ludzi, co ma doprowadzić do zerwania więzi społecznych poprzez obniżenie zaufania do drugiego człowieka i w ostateczności do atomizacji społeczeństwa. W swoim życiu miałem okazję poznać trochę dziewczyn i to doświadczenie nauczyło mnie jednego – że to niezwykle zróżnicowane środowisko i stereotyp puszczalskiej cwanej laski można przypasować części ale dla wielu innych będzie krzywdzący.

Ale to tylko moje doświadczenie, więc zawsze może być obarczone pewnym błędem ,może po prostu miałem szczęście że tak trafiałem, może obracam się w zbyt dobrym środowisku żeby dotknąć patologii toczącej życie większości. Spróbujmy w takim razie jakoś to zobiektywizować. Stanie się to możliwe jeśli wierność/rozwiązłość rozpatrzymy jako cechę biologiczną tak jak wzrost, siłę, urodę, inteligencję itd… Są to wszystko pewne cechy które naturalnie występują w populacji. Skoro więc są naturalne obowiązkowo muszą przyjmować formę rozkładu normalnego jak na miniaturce. Z tego wynika, że na każdego karła musi przypadać osobnik niezwykle wysoki, najwięcej zaś będzie średniaków. Podobnie z interesująca nas cechą jeśli jesteście w stanie wyobrazić sobie „najgorszą kurwę” to na jej miejsce musi istnieć także osoba święta a najwięcej będzie pośrednich. Co to oznacza. Nic więcej tylko to, że jakaś część kobiet nie zdradzi choćby je przyżegali, jakaś cześć zdradzi jedynie w ekstremalnej sytuacji, część z reguły nie zdradzi choć w pewnych warunkach może im się to zdarzyć, a część zdradza dla sportu. Tu podzieliłem na 4 grupy ale im bardziej to uściślicie to uzyskacie jeszcze dokładniejszy obraz rzeczywistości. Co ważne każda z grup nie jest tak samo liczna, dwie najbardziej skrajne ćwiartki są nieliczne, zaś dwie środkowe najbardziej liczne tworząc pewien trzon. Przyprzyjmy się teraz innej cesze. Zdolności do dokonania zabójstwa. Jeśli to cecha naturalna również spełni założenie rozkładu normalnego w związku z tym również będziemy mieli ludzi, którzy nie zabiją choćby nie wiem co, takich, którzy dopuścili by się zbrodni ale jedynie w jakichś ekstremalnych warunkach np. gdy ktoś im przyłoży pistolet do głowy, część była by gotowa zabić pod pewnymi warunkami, a część nie miała by z tym najmniejszych problemów i zrobiła by to nawet najniższych pobudek. Zapytacie co to ma do rzeczy. Moim zdaniem ma, bo jakoś nie słyszałem aby z tego powodu ktoś rezygnował z wyżynach aspektów życia tylko dlatego, że istnieje takie ryzyko, nikt się na to nie obraża i nie zamyka do końca życia we własnym domu, nie okopuje i nie zakłada pancernych okiennic nie tworzy jakichś ruchów ideologicznych ludzi żyjących w bunkrach itd. Każdy z nas stara się zabezpieczyć przed tym w miarę możliwości ale nie do stopnia uniemożliwiającego normalne funkcjonowanie. Podobnie jest z kobietami, wiadomo, że istnieje pewne ryzyko więc trzeba zrobić wszystko co możliwe, żeby je zminimalizować, ale nie należy się okopywać w ruchach feministycznych i mgtow bo to po prostu nie ma sensu.

PS. Na pewno do wielu z was dotarła taka pogłoska, że wg badań około 15 % mezczyzn wychowuje nie swoje dzieci. Nie znajdę teraz linka ale weryfikowano to przekonanie i okazało się, że ta liczba w zależnosci od kraju wacha się od bodajże 0,3 % do kilku % (dokładnie nie pamiętam ale były niskie), z tego co pamiętam wyższe procenty były przypisane krajom afrykańskim.

#kobiety #mezczyzna #zwiazki #feminizm #mgtow #malarstwo

Tak bawią się feministki. Jedna leży na ziemi, a reszta śpiewa: „Moja ci**a, moja ci**a…”

Data: 20.01.2020 20:16

Autor: kisiel

nczas.com

To nagranie jest hitem Internetu w Szwecji. Tamtejsze feministki urządziły sobie coś w stylu dziwacznego nabożeństwa pogrzebowego. Jedna z nich leży na ziemi, a reszta stoi nad nią i śpiewa. Co śpiewają? „Moja cia. moja cia” – tak to by mniej więcej brzmiało po polsku.

#szwecja #newsy #newsyzeswiata #feminizm

Prezenterka mało znanego programu dostała tyle samo co popularny dziennikarz

Data: 14.01.2020 00:42

Autor: Kamien23

youtube.com

Prezenterka programu informacyjnego o kiepskiej oglądalności złożyła skargę, że nie dostaje tyle pieniędzy co dziennikarz prowadzący konkurencyjny program o o wiele wieększej oglądalności. Wygrała w sądzie pracy i dostanie kasę podatników.

Witamy w lewackim świecie gdzie nie liczą się zdolności a odpowiednia płeć.

#bekazlewactwa #lewackalogika #4konserwy #feminizm

Data: 04.01.2020 19:53

Autor: Lukmar

Czy naprawdę stosunek liczby mężczyzn do liczby kobiet jest czwartą najbardziej istotną informacją nt uczelni? Jadę tam się uczyć a nie na szukać żony. Ja wiem im chodzi o to żeby się pokazać jacy to są równouprawniający ale bez przesady (-‸ლ)

BTW kurde doradźcie mi coś. Za dwa lata będę miał podwójnego inżyniera (budownictwo i informatyka) i szukam sobie jakiejś fajnej magisterki, ale za cholerę nie wiem z czego. Baaaardzo nie chcę żeby to było budownictwo. Informatyka też raczej nie. Myślę o jakimś zarządzaniu, żeby iść potem w project management. Znacie z doświadczenia jakiejś fajne uniwerki (w Europie, poza Polską)?

#studia #bekazeskrajnosci #feminizm

Data: 12.12.2019 17:22

Autor: drewniany

Znalazłem w internecie 'tajne' forum polskich aborcjonistek, po utworzeniu konta i zalogowaniu można zobaczyć porady jak zabić swoje dziecko( ಠ_ಠ) Polecam zajrzeć i pomóc nagłośnić sprawę, może do jakiś prolife? Założenie konta jest proste. Lurker umie w rajdy?

https://www.maszwybor.net

https://www.maszwybor.net/blog/

https://www.facebook.com/kobiety.wsieci

#aborcja #feminizm #rajd #przestepczosc

Reżyserki, etyczki, filozofki, ministry… Najbardziej irytuje mnie gościni

Data: 08.12.2019 13:35

Autor: malcolm

tygodnik.tvp.pl

#feminizm #glupota #lgbt #koalicjaobywatelska

W formie żeńskiej – podsekretarka stanu?

Nie brzmi to dość śmiesznie? Zwracał na to uwagę w „Encyklopedii «drugiej płci»” Władysław Kopaliński. Mówił o trudnościach technicznych – tak to nazywał – tworzenia nazw żeńskich od niektórych zawodów. Na przykład: syndyk masy upadłościowej. Kobieta zostanie syndyczką? Niby nie ma przeciwwskazań…

Inny przykład: tapicer – tapicerka. Albo pilotka. (tak jak rodzaj powszechnie znanej czapeczki :-)

Data: 05.12.2019 02:47

Autor: Widar

0:31 / 3:11

The Name of the Rose

https://www.youtube.com/watch?v=b11-37Me_a4

Potem: "Bóg tak chciał i rozpozna swoich"

Jakas Krucjata XXI i porządek i wyrżnąć gwałcicieli i pedofili- i potem nawrócenie i progres po katolicku- żebvy nie ruchali małych dziewczynek albo stos i kurwa żyć spokojnie i pracować- jeszcze tak możemy- ale nie bo UE i porzyteczni debile LGBT i feministki- One po prostu pragną żeby kobieta znowu była slejvem xD

#feminizm #polityka

„Gwałcicielami byli zapewne Mieszko I, Napoleon i niejeden z wyklętych”. Środa broni Polańskiego

Data: 03.12.2019 23:27

Autor: malcolm

tvp.info

#pedofilia #feminizm #lgbt #glupota

„»Korzystanie« z młodych kobiet (»same się o to prosiły!«) wśród celebrytów hollywoodzkich, mimo że prawo już wtedy karało za seks z nieletnimi, było zapewne nagminne, a przez swoją powszechność nie wywoływało poczucia winy. Są to pewne »okoliczności łagodzące«” – pisze Środa.

„Nawrócenie jest cenne dla wszystkich i zmazuje winy osoby nieprawej. Polański sprawia wrażenie kogoś, kto odpokutował za grzechy wieloletnią poniewierką po świecie, a przede wszystkim swoim talentem i splendorem,(..)

Feministki w obronie podejrzanego pedofilie i gwałcenie małych dzieci po uprzednim naćpaniu – świat się kończy… To prawie jakby biedroń gejów potępił…

Feministyczne problemy pierwszego świata: „Jestem hetero i to tragedia mojego życia”

Data: 28.11.2019 17:31

Autor: kisiel

medianarodowe.com

„Z sobotniej feministycznej manifestacji przeciw przemocy wobec kobiet w Paryżu. „Jestem hetero i to tragedia mojego życia”. Natomiast dziewczyny z hasłami o związkach przemocy i imigracji („Wczoraj Kolonia, jutro Paryż”) wyrzucono z manifestacji przy użyciu siły” – informuje Adam Gwiazda z Twittera.

#francja #newsy #newsyzeswiata #feminizm #lewackalogika

Nie chcą Romana Polańskiego w Łodzi! "Skrajnie niestosowny akt" ???

Data: 28.11.2019 00:13

Autor: malcolm

film.interia.pl

#prawo #pedofilia #pedofile #gwalt #feminizm

Interia na główniej stronie piętnuje a dalej łagodzi. Chodzi o apel studentów :

"Szkoła Filmowa tak jak każda inna placówka edukacyjna powinna być miejscem, w którym potępia się przemocowe zachowania seksualne. Pan Roman Polański jest oskarżany o przynajmniej pięć tego rodzaju zachowań. Najmłodsza z domniemanych ofiar miała dziesięć lat. Nie do nas należy osądzanie, czy te oskarżenia są prawdziwe, czy nie. Jednocześnie uważamy, że powaga tych oskarżeń oraz ich ilość sprawiają, że spotkanie z panem Polańskim na terenie Szkoły byłoby lekceważące wobec wszystkich osób, które doświadczyły przemocowych zachowań seksualnych. Takie osoby są również wśród nas, są częścią społeczności naszej Szkoły"

Do wniosku studentów odniósł się rektor Szkoły Filmowej – Mariusz Grzegorzek.

"Drodzy studenci, wytyczamy własne drogi, podejmujemy własne decyzje. W pewnym sensie przeraża mnie ta nagła aktywność i epatowanie podnieconą, ciemną energią w obliczu atomizacji, anemizacji i twórczego kryzysu, które przerabiamy na co dzień. Nie czuję, że mam jakiekolwiek prawo do moralnej oceny życia Romana Polańskiego. Na jakiej podstawie miałbym ją sobie wyrobić? Rozdygotanych doniesień medialnych, stanowiska amerykańskiego organu sprawiedliwości, własnych intuicji? Wzajemny szacunek i ograniczona wiara w racje kreowane przez media, w tym media społecznościowe, to dla mnie priorytet. Namawiam Was do tego samego, kto nie czuje się przekonany, może przecież nie przychodzić" – zaapelował Grzegorzek.

Czy będą protesty kodomitów? Czy będzie to relacjonować TVN i GW? Gdzie feministki?

Data: 17.08.2019 08:48

Autor: Ijon_Tichy

"CHODZIŁO WYŁĄCZNIE O PIENIĄDZE"

Była szefowa klinik aborcyjnych, Carol Everett w książce pt. "krwawe pieniądze" przyznaje, że nie chodziło o pomoc kobietom, lecz wyłącznie o pieniądze. Schemat był prosty:

– Rozpoczynano od założenia organizacji non profit, która dzięki swojemu statusowi korzystała z przywilejów podatkowych.

– tworzono następnie sieć ośrodków oferujących darmowe testy ciążowe i "porady". Bezpłatność miała przyciągnąć jak największą ilość kobiet, a tzw. "[porady" miały nakłonić kobietę do usunięcia ciąży.

– Po stwierdzeniu ciąży i rozmowach (manipulacji) kobiety kierowane były do "klinik" aborcyjnych, które kierowane były PRZEZ TĘ SAMĄ EKIPĘ (SIC!)

– Utrzymywano bezustanny kontakt z pracownikami społecznymi, którzy mogli kierować ciężarne kobiety do aborcyjnych placówek.

– Everett kierowała siedmioma ośrodkami. Przyznaje, że w rozwinięciu biznesu bardzo pomogły jej środowiska feministyczne.

NARAL – organizacja, która od 1968 roku prowadziła przemyślaną strategię mającą na celu legalizację aborcji w USA. W ciągu 5 lat intensywnej kampanii udało się im przekonać Sąd Najwyższy USA do wydania w 1973 r. decyzji legalizującej aborcję NA ŻĄDANIE DO 9 MIESIĄCA CIĄŻY. Od tamtej pory w Stanach Zjednoczonych życie "legalnie" straciło około 60 milionów nienarodzonych dzieci.

Profesor Nathanson – założyciel NARAL, który przyczynił się do wykonania 75 tysięcy aborcji, z których wiele wykonał osobiście – wyznaje, że dokonano całego szeregu kłamstw, manipulacji, fałszerstw i innych podłości, by przekonać społeczeństwo do tego, że liberalizacja aborcji jest konieczna. Skutkiem m.in. tej działalności stał się ogólnoświatowy paradygmat, który przyczynia się do postępującej liberalizacji prawa aborcyjnego na świecie. Zdaje się jednak, jakby nie miał znaczenia fakt, iż chodzi wyłącznie o przemysł – ogólnoświatowy, gigantyczny, wielomiliardowy przemysł śmierci.

NIEKTÓRE Z METOD KŁAMSTWA I MANIPULACJI ABORCJONISTÓW:

Prof. Nathanson stwierdza: "W walce na rzecz aborcji wykorzystywane było cyniczne kłamstwo". W swoich wyznaniach ujawnia metody działania aborcjonistów.

1- Fabrykowano sondaże.

2 – Straszono ciążą, przedstawiano ją jako śmiertelne zagrożenie, na równi z najgroźniejszymi chorobami.

3 – Ogłaszano, że rocznie około 10 tys. kobiet umiera z powodu dokonywania nielegalnych aborcji. W rzeczywistości było to zaledwie 200 takich przypadków.

4 – Oznajmiano, że rocznie dokonuje się ponad milion nielegalnych aborcji, podczas gdy było to ok. 100 tys.

5 – W mediach wyśmiewano środowiska "pro-life" i kłamano, że przeciwni aborcji są tylko duchowni, a nie osoby świeckie.

6 – Ze sporym sukcesem blokowano informacje o naukowych dowodach przemawiających "za życiem".

Profesor Nathanson w roku 1979 zobaczył proces dokonywanej przez siebie aborcji na USG i widział, jak dziecko walczy, odpycha rączkami narzędzia i "krzyczy", rusza buzią próbując krzyczeć w łonie matki. Od tamtej pory stał się zagorzałym przeciwnikiem aborcji i prowadził intensywną walkę ze złem, do którego się przyczynił….

W oparciu o książkę: "Pułapka gender" – Marzena Nykiel.

#zlo #smierc #cywilizacjasmierci #aborcja #biznes #feminizm #gender #ksiazka #kontrowersje

Kobieta, której mąż miał przedwczesny wytrysk, powiedziała mu, że nie będzie otwierać

Data: 27.07.2019 17:47

Autor: GNULinux

weekend.gazeta.pl

Mężczyźni czują się coraz bardziej dyskryminowani w pracy ze względu na płeć – wynika z najnowszego badania Hays Poland. Skarżą się też, że sądy w ogromnej większości przyznają matkom prawo do opieki nad dziećmi. Zwracają uwagę na coraz więcej przedsięwzięć organizowanych pod szyldem "tylko dla kobiet". W czasach kiedy kobiety skutecznie walczą o swoje, mężczyźni czują się gnębieni i pomijani. – I mają prawo – potwierdza Michał Pozdał, seksuolog i psychoterapeuta.

#feminizm #seksizm #tylkodlakobiet

Dorota Wellman pozwała Jacka Piekarę. Tym razem za… „Władcę Pierścieni”

Data: 06.06.2019 17:48

Autor: Starszyoborowy

wprawo.pl

Powraca sprawa procesu jaki wytoczyła Jackowi Piekarze Dorota Wellman. – Gdybym nie miał dokumentów z sądu myślałbym, że to żart!” – napisał na jednym z portali społecznościowych Piekara. I tłumaczy: „Wellman pozywa mnie za "Władcę Pierścieni" Tolkiena! Serio! Nie sądziłem, że będzie AŻ tak wesoło” – pisze na Twitterze.

#feminizm #polska

Data: 29.04.2019 08:58

Autor: FiligranowyGucio

Lemingopedia fb

Proszę Państwa, powstało ogromne zamieszanie wokół wystawy w Muzeum Narodowym więc spróbuję w kilku słowach wytłumaczyć meandry sztuki nowoczesnej. Jakkolwiek by nowoczesna nie była. Wasze tajmlajny obiegły zdjęcia celebrytów i polityków wkładających sobie do ust banana? W takim razie ten post jest skierowany do Ciebie.

Na początek. Kim w ogóle jest ta pani Natalia LL, o którą od dwóch dni toczy się wojna? Oddajmy głos samej "Słusznej Jedynej" – "Gazecie Wyborczej": "Natalia LL jest nestorką polskiej sztuki neoawangardowej, a jej „Sztuka konsumpcyjna” z 1975 roku wpisała się na stałe nie tylko do kanonu polskiej sztuki, ale też światowej sztuki feministycznej. Inną jej pracę kupiło niedawno Centrum Pompidou. Gdy „Sztuka konsumpcyjna” powstała, wyprzedzała swój czas. Na zdjęciach i filmie młoda kobieta w erotycznych sposób je produkty o fallicznych kształtach, banany czy parówki".

No więc sami widzicie, że jest to sztuka naprawdę kreatywna i twórcza. I niech Was nie dziwi fala oburzenia, bo przecież większość feministek jedyny twór mięsopodobny może zobaczyć w Muzeum Narodowym w formie parówki udającej penisa. Matko jedyna! Jakie to kreatywne! Więc sami widzicie. Odbieracie dziewczynom ostatnią namiastkę praw reprodukcyjnych. Tak się po prostu nie godzi, panie dyrektorze Muzeum Narodowego. A fe.

O jakości wystawy może świadczyć fakt, że została usunięta na skutek protestów rodziców, którzy wysłali swoje dzieci do Muzeum Narodowego i PRZY OKAZJI oglądania dzieł, ich uwagę przykuła natrętna, opresyjna forma. Rozumiecie? Nie przyszli tam oglądać TEJ wystawy, tylko TA wystawa po prostu krzyczała wulgarnością, perwersją i chujowością. Współczuję. Żeby przeciskać się między "Bitwą pod Grunwaldem" Jana Matejki a "Bitwą pod Chocimiem" Brandta i nagle spotkać krzczące gówno. No bo wiecie, taka Kozyra czy Natalia LL, "zawsze kontestowały opresyjne dla swojego gatunku rozwiązania przestrzenne w środowisku miejskim". To jest trochę jak z koncertem Dżastina Bibera. Masz do sprzedania gówno, ale musisz je przedstawić jako "kontrowersyjny, matowy wyraz egzystencji ludzkiej, mówiący wiele o tym, kim naprawdę jesteśmy?". A wiadomo, jesteśmy tym, co jemy. Całkiem niesugestywnie zostawiam Was z tą lekką dygresją. Nie wiem co jedzą artyści "sztuki współczesnej", ale kijem bym tego nie tknął.

Przepraszam za ostentacyjność, ale pomijając spory ideologiczne, pytanie, które musiało pojawić się w głowach autorów wystawy było proste: "jak sprzedać gówno". A potem zaczęły to robić. "Ktoś" założył profil "Jedzenie Bananów Przed Muzeum Narodowym" i poinformował (hehe) o tym "Gazetę Wyborczą" hasłem, że PiS cenzuruje artystów. Ja tylko zostawię przekrój organizatorski całej akcji: Joanna Krakowska (ma jeszcze nakładkę z protestem nauczycieli, tuż obok dzika, czarnego piątku i Polsce przeciw rasizmowi i przemocy), Magda Staroszczyk (ma już nakładkę z bananem – aktywistka projektu Warszawskie Dziewuchy. Mówi Wam to coś, prawda? No właśnie), jakaś Marta Dja (zarządza stroną Czarne Szmaty), Joanna Drozda (córka znanego Tadka, z nakładką Wiosny Biedronia i bananem) i pani Magda Mosiewicz (nie ustawiła jeszcze nakładki i jest mi za nią wstyd). Bo widzicie, największą sztuką w trakcie kontestowania tej sztuki jest to, że ktoś naprawdę wcisnął do Muzeum Narodowego takie gówno.

Zadziałało! W "Jedynej Słusznej" czytam już nawet wersję jakiegoś Łotsona z Czerskiej, który w pompastyczny, wojenny sposób opisał całą sprawę "Wszystkie usunięte prace są dziełami artystek i mają głęboko feministyczne przesłanie. Dyrektor Miziołek cenzuruje kobiety. Przestraszył się genderu, na który – jak mówi – nie powinno być miejsca w Muzeum Narodowym. Najwyraźniej popłynął z nową falą pisowskiej nagonki na „ideologię gender”, czy środowiska LGBTQ+.

". Moim skromnym zdaniem, przryczyna jest bardziej prozaiczna – to gówno. Do tak poważnej sprawy musiało odnieść się także Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Cytuję: "Nie domagaliśmy się usuwania żadnych dzieł z wystawy w Muzeum Narodowym w Warszawie". Zamiast napisać, że "nie wiemy nawet kto to i co to za wystawa xD", a chwilę później wysłać maila z wiadomością uzupełniającą: "Pan minister zapoznał się już z rzeczoną wystawą. W jego ocenie – to gówno".

Zaraz, zaraz! Protest? A my? Nie mogło przecież obejść się bez naszych biedagwiazd. Jak każdy protest w Polsce, ten także ma twarze. Ma twarz Róży Thun, która jje banana. Ma twarz Agaty Buzek, której rolą życia byłoby zagrać kość dla psa. Ona nie jje banana, ale go nadgryza. Agata, serio daruj sobie, bo nawet grama w tym erotyzmu. Papier toaletowy ma więcej seksapilu więc naprawdę… błagam. Protest ma także twarz Żebrowskiego, udającego, że musi kryć się z tym, że jje banana. Mam nadzieję, że pójdzie na ten dzisiejszy spęd i przed oskórowaniem ziemi skórkę winnego banana, krzyknie "za Rafałaaaa!". Ma twarz Magdy Cieleckiej – znanej rasistki – której celem było znalezienie męża według klucza: "Mnie się przede wszystkim podobało, że to nie jest Polak. To mógł być Francuz albo Amerykanin, ale nie Polak". No i ślub miała w Izraelu. Ma twarz Kuby Wojewódzkiego, znanego pajaca no i oczywiście moich ulubieńców: twarze Mai Ostaszewskiej i Michała Szczerby. Zwłaszcza fotogeniczność Szczerby mówi wiele w kontekście tej wystawy.

Dlatego apeluję o stonowanie nastrojów. Uważam, że gówno – czyje by nie było – nie powinno być przemiotem publicznej dyskusji

#polityka #polska #patologia #sztuka #feminizm