Data: 03.04.2020 04:51

Autor: FiligranowyGucio

Mordeczki Renesansu_FB

https://www.facebook.com/mordeczkirenesansu/posts/535236407409164?tn=K-R

Miałem wczoraj pisać o tej całej edukacji zdalnej. Mogłem napisać. Dzisiaj bym nie pisał. A dzisiaj mamy nowy dzień. Dzisiaj siedzi tu inny człowiek. Wku&wiony człowiek.

Wszyscy nagle dostali szału ze szkołą. Zwłaszcza ósme klasy i maturzyści. Jedni mają szansę nie dostać się do wymarzonej szkoły marzeń wymarzonych, a drugim zagraża to, że ostatnie nie dostaną wjazdu na "obraną uczelnię".

Jedni i drudzy liczą na te cholerne punkty z egzaminów. Jakby to cooorva były jakieś szamańskie runy, dające supermoc. Cyferki to tylko cyferki. Bez kitu – ktoś usiłuje nas przekonać, że można znać "Pana Tadeusza" w 40%? Maturę zdajesz od 31% Oznacza, to że opanowanie 30% materiału ujętego w tzw. podstawie programowej powinno dać szansę na pozytywne zdanie egzaminu, dawniej zwanego egzaminem dojrzałości. Czyli, że jak? Że tak.

Nie będę się znęcał nad nauczycielami – jest mi ich tak po ludzku żal. Odarto ten zawód z całej powagi, a etos zamieniono w regulamin tresowania małp.

Wyobraźcie sobie, że macie napisane jak wół: 31% uzyskanych punktów oznacza ocenę pozytywną. Ta ocena obecnie nazywa się "dopuszczająca". Wcześniej nazywała się "mierny", lecz słowo to raniło dusze co wrażliwszych dzieciątek i w duchu empatii zmieniono to okrutne sformułowanie na "dopuszczający". Z logicznego punktu widzenie – zawszę się tu srogo gotuję, mogę capsem? – wszystko co znajduje się poniżej ocen DOSTATECZNEJ stanowi ocenę NIEDOSTATECZNĄ, a nie jakąś wariację na temat "zdolny ale leniwy". No nie idzie mu i co zrobisz? Chce ci się kopać z koniem? Uczeń, łzy, rodzice, dyrektor, kuratorium… W imię czego? Obrony waszych podatków przed zmarnowaniem? Pandadopa i promocja otrzymana.

Nie mamy teraz w szkole miernot! Mamy uczniów dopuszczonych! I teraz te cholerne 31%. Wyobraźcie sobie, że uczycie matematyki i macie ocenić naukę tabliczki mnożenia. No to tak. Przez 1 i przez 10 policzy każdy. Przez 2 większość. Przez 5 połowa. 40% i dziękuję. Regulamin jest regulamin. Albo lektura. Przychodzi typiątko na sprawdzian ze znajomości "Pana Tadeusza". Pisze, że tytułowy bohater – oczywiście, że Jacek Soplica – odstrzelił Stolnikowi łeb, bo poczuł do niego nieodwzajemnioną miłość. Choooy wie, o co mu chodzi. Może jakiś protest? Stawiasz "niedostateczny", a purchawka zaczyna się pluć, że czytała. To dlaczego nie wiesz? Bo to było dopiero w ósmej księdze, a ja doczytałem/am do szóstej. No to "niedostateczny" (nie daj Bóg powiedzieć gała, albo pała – molestowanie). Ale sześć ksiąg "Pana Tadeusza" to jest 50%. Czyli: Pan stawia trójkę!

I teraz się jeszcze wyebał ten wirus w paradę. Siedzą te dzieci w domach i kisną od nadmiaru wolnego czasu. Oferta TVP dla uczniów wszystkich typów szkół obnaża bez litości prawdę, a to co podejrzewaliśmy ukazuje się z brutalną szczerością faktów: w ministerstwach pracują idioci, którzy w życiu kredy nie powąchali, a jak biorą się do uczenia, bo pan premier kazał, to teraz dopiero będzie wstyd być nauczycielem i dopiero teraz ludzie zapytają: To za to naprawdę można dostawać pieniądze? Przeciętny jutuber, influensiara z Instagrama mają więcej charyzmy i wyobraźni niż zarząd naszego kołchozu edukacyjnego.

Tylko nie piszcie mi nic o bonach edukacyjnych i o tym, że rodzice sami powinni decydować. Gówno prawda. Znają się na tym jak świnia na gwiazdach. Dzisiaj, godzinę po pracy, odrabiałem lekcję za córkę koleżanki. "Ona musi, po prostu musi mieć świadectwo z wyróżnieniem! Zrób coś! Ratuj moje dziecko! Dziecko! Ona tego nie rozumie!"

To czego ty chcesz nauczyć to dziecko? Pogoni za pustymi cyferkami, papierkami z nadrukiem i orderem z kartofla? Tego, że nie będzie umiało przyznać się do porażki i że czegoś nie wie? Tego, że mamusia zawsze pomoże i wyciągnie z tarapatów? Demoralizujące. Nadopiekuńcze matki i madki to dwa skrajne zjawiska. Oba wyjątkowo toksyczne. Jeszcze mi pogroziła: – No to zobaczymy jaki stopień dostaniesz…

Na koniec wyjaśnię Wam sens tego zdjęcia. Mam syna w ósmej klasie. W tym roku zdaje egzamin, ale chyba dużo bardziej zajmuje go robienie tajnych misji dla rządu U.S.A. w RainbowSix czy COD, niż śledzenie najnowszych materiałów dydaktycznych wysokiej jakości wpuszczonych do sieci przez MEN i/lub jego nauczycieli.

Kilka lat temu dostał zadanie z geografii. Ułóż alfabetycznie nazwy ciał niebieskich, znajdujących się w naszym układzie słonecznym. OK. Mówię: spoko. Dajesz młody. Fajne zadanie. Alfabet sobie przypomnisz. Astronomię zaczepisz. Nie minęło dziesięć minut, a z jego pokoju już słychać strzały. Wchodzę na wysokich obrotach i mówię:

– Lekcje miałeś odrabiać.

– Odrobiłem – i pokazuje mi zeszyt. Faktycho. Nazwy ułożone jak trzeba.

– Tak szybko? Niezły jesteś.

Wiecie jak to zrobił? Wpisał te wszystkie je&ane planety do telefonu jako kontakty. Po wywołaniu książki telefonicznej miał je ułożone w kolejności. Miałbym być na niego zły, że potrafił zaoszczędzić swój czas? Głupota niech się głupotą odciska.

Ostatnio w radiu pani użyła profesjonalnego zwrotu: "Z powodu dużego zainteresowania strona MEN się nie ładowała" Ładować to się może córka sołtysa w Wąchocku, ale najpierw musi się przebrać za akumulator na bal przebierańców. Problem rozwiązali uczniowie. Siedli w kilkoro, odpalili laptopa, pogrzebali gdzie trzeba i chwilę później rozesłali via media społecznościowe arkusze egzaminu próbnego. Dla ósmoklasistów. Dzieci to zrobiły. Uczymy te dzieci żyć w świecie, którego sami nie potrafimy sobie wyobrazić.

Zeszło mi ciśnienie.

/ElMalchico #fb

@Emil18

Data: 02.04.2020 00:41

Autor: FiligranowyGucio

Mordeczki Renesansu_FB

Zapomniałem was okłamać. No to jedziemy.

Na osiedlu ktoś się rozpruł do dzielnicowego, że Mariola handluje ukraińskimi fajkami. Chłopaki chodzą po rejonie i pytają chłopaków jak jest.

Przemo mówi: To nie ja się rozjebałem. Seba wszystko wygadał.

Michu wali krótko: To nie Seba się rozpruł. Przemo to konfident.

Seba mówi: Ja się nie rozprułem. Michu się nie rozpruł.

Poszli do wróżki Pytyny, która wysłuchała zeznań, zarzuciła kwasa pod obie powieki i posypała płytę kuchenki dobrym zielskiem. Zanurzyła łeb w dymie, a jak ją wyjęła, to oczy miała odwrócone na lewą stronę i rzekła im takie słowa:

"Jeżeli prawdy szukacie i sprawiedliwości, to wiedzcie, że jeden z tych wszarzy dwa razy kit wam wcisnął. Drugi przygłup raz skłamał i raz prawdę mówił. Trzeci z patusów dwa razy prawdę powiedział. Tyle wam powiem, a w z tej gadki rozkminkę rozprowadźcie i winnego ukarajcie. Pokażcie, że wpierdolki zdobią wasze czoła nie od parady."

I siadła ekipa do czarnego dżipa i myśli, myśli, myśli… Aż ją karki bolą i za moment wszystkie trzy chłopaki obskoczą profilaktyczny wpie&dol. Pomóżcie im! Podpowiedzcie rozwiązanie. /ElMal

#fb #sebizm24

Data: 23.03.2020 16:57

Autor: FiligranowyGucio

Cezary Pyszny Spamblog_FB

Pewnie słyszeliście, że gdzieś na świecie ludzie wydrukowali na drukarce 3D brakujące zawory do repiratorów. No to zapnijcie pasy, bo Polacy z VentilAid właśnie opublikowali totalnie OPENSORSOWY PROJEKT DRUKOWANEGO RESPIRATORA. Oczywiście trzeba dokupić do niego kilka podstawowych części, ale generalnie machina jest X razy tańsza od fabrycznej, prosta w konstrukcji i można ją produkować lokalnie tam, gdzie jest potrzebna w większej liczbie. Pliki do pobrania są tutaj: http://www.ventilaid.org/

Elementy do jednego respiratora drukują się 15 godzin. Każdego dnia druku można uratować kolejne ludzkie życie. Jeśli znacie drukarnie 3D albo macie takie drukarki i zapas filamentu u siebie, to wiecie co robić.

Ta pandemia to chrzest ognia dla nas jako ludzi pod względem solidarności i człowieczeństwa, dla biznesu z odpowiedzilności społęcznej i elastyczności. Ale to też sprawdzian dla naszej umiejętności analitycznego myślenia, znajdowania niestandardowych rozwiązań i kreatywności -najwyraźniej zdajemy ten test całkiem nieźle. Postarajmy się wspólnie, żeby tak zostało do końca trwania tego wyjątkowego stanu.

Wrzucam to chyba jako pierwszy, więc proszę Was wszystkich jak to czytacie, o udostępnianie tej informacji – także w mediach zagranicznych, bo w innych krajach respiratory są potrzebne NA CITO, a strona nie bez powodu jest po angielsku.

Przypominam przy okazji, byście nadal pozostali w domu w ramach akcji #splaszczajcurve czyli #zostanwdomu #fb #technologia

Data: 16.03.2020 18:46

Autor: FiligranowyGucio

Polish Holokaust – Ludobójstwo na Narodzie Polskim_Fb

https://www.facebook.com/PolishHolokaust/posts/505899960075936?tn=K-R

W toku śledztwa stwierdzono między innymi , że w marcu 1944r. nacjonaliści ukraińscy przeprowadzali zbrojne ataki na miejscowość Tarnoszyn pow. Rawa Ruska (Tomaszów Lubelski) przy czym do napadu o największym nasileniu doszło w nocy z 17 na 18 marca 1944 roku. W trakcie tych pacyfikacji napastnicy podpalali zabudowania Polaków i strzelali do pokrzywdzonych oraz zadawali uderzenia bagnetami , dokonując w ten sposób zabójstwa nie mniej niż 97 osób.

IPN.

" …słońce nie świeciło już ponad ziemią,

bo je zasłaniały dymy pożarów,

a nocami zamiast gwiazd i księżyca

świeciły pożogi, płonęły miasta, wsie, kościoły…"

Marcowa noc 17/18 1944 roku, Tarnoszyn – zbrodnia ukraińskich nacjonalistów!

17 marca 1944 roku w Tarnoszynie i okolicach było niespokojnie. Polacy spodziewali się ataku. Do wsi docierały informacje, że UPA będzie kontynuować ofensywę, aby opanować teren pomiędzy Bugiem a Huczwą. O planowanej akcji nieliczni sąsiedzi Ukraińcy uprzedzali Polaków. W nocy Tarnoszyn oraz okoliczne wsie: Dyniska, Ulhówek i Żabcze zostały zaatakowane przez sotnię UPA "Jahody" (Iwana Sycz-Sajenki) oraz policję ukraińską.

Zbrodniczy atak na Tarnoszyn zaplanowano podczas narady dowódców trzech sotni UPA, która odbyła się w obecności dwóch księży na parafii kościoła greckokatolickiego w Karowie w pobliżu Uhnowa 12 marca 1944 roku pod przewodnictwem Mirosława Onyszkiewicza, mieszkańca Uhnowa. Ustalono, że atak nastąpi wieczorem 17 marca 1944 roku. UPA miała za zadanie wymordować wszystkich mieszkających w Tarnoszynie Polaków. Sotnie w sile 400 osób okrążyły Tarnoszyn i kiedy jego mieszkańcy kładli się spać, przeprowadzono atak, który był bestialskim morderstwem niewinnych i niczego niespodziewających się ludzi. Ich zabudowania doszczętnie spalono.


Wspomnienia ocalałego Czesława Buczkowskiego:

"W dniu 18 marca 1944 r, pododdziały zbrojne UPA – sotnie "Horomenki" i "Jastruba", wsparte 1 czotą ze wsi Ulhówek, dokonały pacyfikacji mojej rodzinnej, spokojnej i bezbronnej, wsi – Tarnoszyn, gm. Tarnoszyn, pow. Rawa Ruska, woj. Lwowskie (obecnie: pow. Tomaszów Lubelski). "Banderowcy" w tę noc, zamordowali 51 mieszkańców Tarnoszyna i 10 mieszkańców sąsiedniego Ulhówka; łącznie: 61 osób, w tym 16 dzieci. Ogółem, w latach 1944-45 bandy UPA zamordowały 125 mieszkańców Tarnoszyna i najbliższych wsi. Rzezi tej dokonywano w sposób okrutny. "Banderowcy" spalili też, w samym Tarnoszynie – 98 budynków mieszkalnych wraz z zabudowaniami gospodarczymi; dokonali również masowej grabieży mienia. Grabież ta odbywała się w dłuższym przedziale czasu, gdyż wieś opustoszała. Ci co przeżyli, uciekali w różne regiony Polski. Nasza rodzina ocalała, dzięki pomocy sąsiadów – Ukraińców. Mieszkaliśmy na kolonii; sąsiad-Ukrainiec ostrzegł nas, co pozwoliło naszej, pięcioosobowej rodzinie ukryć się- najpierw w schronie, później na wsi i uniknąć rzezi – wcześniej, gdy "banderowcy" mordowali mieszkańców kolonii, a 18 marca – moją Mamę, dwie siostry i mnie, przechowała w piwnicy swego domu, w Tarnoszynie, Ukrainka, zaś Ojcu – udało się uciec, do pobliskiego lasu. Po pacyfikacji, Rodzina nasza uciekała – etapami, do Puszczy Solskiej; na "uciekinierce", przebywaliśmy do 1947r. Po powrocie okazało się, że z zabudowań naszych pozostały zgliszcza…"

Relacja Mariana Kargola, naocznego świadka:

"Napady band ukraińskich na polskie wsie stawały się coraz częstsze, niemal co noc widzieliśmy łuny pożarów oraz uciekającą ludność. Byliśmy coraz bardziej zaniepokojeni, jednak miejscowi Ukraińcy zapewniali nas, że nic Polakom nie zagraża, gdyż pamiętają, że przed wojną wszyscy żyli tu w sąsiedzkiej zgodzie. Dawali przy tym do zrozumienia, że ich synowie i kuzyni są w partyzantce (w domyśle UPA), co tym bardziej gwarantuje nam bezpieczeństwo. Niebawem okazało się, że było to zwykłe kłamstwo. Nocą z 17 na 18 marca 1944 r. dokonano napadu na Tarnoszyn. Pamiętam, że noc była niezbyt ciemna. Trzymał mróz, na ziemi leżała gruba warstwa świeżego śniegu. Około godziny 23.30 Bolek Knotalski, Dziunek Łąkowski i ja byliśmy na podwórzu zabudowań rodziny Domańskich – właśnie kończyliśmy nocny obchód. Takie dyżury organizowane były u nas od dawna, a rodzice często pozwalali nastolatkom brać w nich udział. Mieliśmy już iść do domów, gdy od strony Szczepiatyna poszybowała w niebo czerwona rakieta, a po niej druga z przeciwległego końca wsi. Był to sygnał do rozpoczęcia ataku. Ponieważ do najbliższych zabudowań wsi było nie więcej niż 600-1000 m, wszystko widzieliśmy wyraźnie, tym bardziej że większość zabudowań od razu stanęła w płomieniach. Słyszeliśmy detonacje wrzucanych do zabudowań granatów, a także liczne strzały – zarówno pojedyncze, jak i seryjne. Nasilał się lament ludzi, krzyk dzieci i kobiet. Niewyobrażalny zgiełk potęgował ryk i pisk przerażonych zwierząt. Widać było, jak zdesperowani ludzie wyskakiwali – najczęściej w samej bieliźnie – z płonących domów i bezradnie miotali się wokół nich, a następnie ginęli od kul bandytów. Niektórzy mieszkańcy próbowali uciekać w pole w kierunku Turyny, ale tuż za wsią czekali na nich zaczajeni bandyci. Strzelali do ludzi jak do kaczek, ponieważ na tle ognia uciekający byli widoczni jak na dłoni. Wielu napastników poruszało się konno. Objeżdżali opłotki wsi i zabijali każdego, kogo napotkali. Staliśmy z kolegami jak sparaliżowani przez jakieś pół godziny, a następnie pobiegliśmy do swoich domów, aby z rodzicami uciec stamtąd jak najdalej. Bilans tego ataku był straszny. Zamordowano 125 osób, w tym 20 dzieci do lat 15 i 45 kobiet. Spalono prawie wszystkie polskie domy. Ustalono później, że banda UPA liczyła ok. 1,5 tys. osób. Dowodził nią Mirosław Onyszkiewicz, który niedługo potem został jednym z głównych dowódców UPA. W napadzie brała też udział grupa bandziorów z sąsiedniego Ulhówka, a także inni, np. Iwan Maslij – ówczesny komendant milicji ukraińskiej w Szczepiatynie. Miałem wtedy prawie 14 lat i pamiętam tę zbrodnię doskonale. Szczegółowy jej opis, a także listę ofiar przekazałem do IPN w Warszawie, oczywiście bez odzewu. Po tej napaści Ukraińcy nie dali Polakom z Tarnoszyna spokoju. Od 8 kwietnia polowano na powracających ocalałych mieszkańców i zamordowano następnych 20 osób. Spalono także ominięty poprzednio kościół".

Post Agnieszka Marciniuk.

#upa #ukraina #polska #zbrodnia #drugawojnaswiatowa #fb

Data: 28.02.2020 21:36

Autor: FiligranowyGucio

Ciężka Artyleria_Fb

https://www.facebook.com/CiezkaArtyleria/

Nie będzie chyba żadnym zaskoczeniem, jeśli powiem, że polska polityka historyczna leży na każdym froncie.

Miliony złotych idą na muzeum POLIN, w których to znajdują się tablice i odbywają się wykłady przedstawiające nas jako zagorzałych antysemitów, a Polacy są tam traktowani jak obywatele drugiej kategorii. Engelking dostaje półmilionowe granty na swoje polakożercze badania.

Łożymy milionowe i bezzwrotne pożyczki na Ukrainę, w której polityka oraz społeczeństwo jest kształtowane antypolsko, a niektórzy politycy domagają się nawet rewizji granic oraz zwrotu Przemyśla i innych polskich miast, a także negują ludobójstwo wołyńskie. Muzeum Kresów Wschodnich nadal nie ma. Ale za to planowane są dwa nowe muzea żydowskie – tak jakby problem z jednym nie wystarczał. A kiedy był ambasador Kanady kłamie i szkaluje Kraków, oskarżając ich o mordowanie Żydów to reakcji MSZ nie ma. Piękne dbanie o nasze interesy.

Pomniki to również ważny aspekt polityki historycznej. Tutaj także państwo sobie nie radzi, przykładem jest projekt pomnika bitwy warszawskiej – który nie tylko jest nieoryginalny, ale sama kwota przeznaczona na niego to jakiś nieśmieszny żart – bo maksymalny budżet na niego przeznaczony to 3 miliony. Zwłaszcza jak się przyjrzeć kwocie jaką wydają na muzeum POLIN…

Sam wygląd można uznać za plagiat – bo bardzo podobnie wygląda Statuetka promocyjna zespołu Led Zeppelin „The Object” (1976). Kolejną ciekawostką jest również to kto będzie budował ten obelisk. Mirosław Nizio projektował bowiem również Muzeum POLIN. Przypadek? Nie sądzę…

Ten projekt jest beznadziejny gdyż nie spełniał będzie swojej podstawowej roli, czyli turysta z zagranicy nie będzie miał pojęcia czego ten skręcony słup dotyczy. W europejskiej tradycji symbolem zwycięskich bitw bywały Łuki Triumfalne – i coś w tym stylu byłoby bardziej odpowiednie.

To jest robione na odwal się. Nawet go prawdopodobnie nie ukończą do 15 sierpnia, bo konkurs jest robiony na ostatnią chwilę. Stołeczny konserwator zabytków Michał Krasucki zapowiedział, że realizatorzy zrobią wszystko, aby zmieścić się w roku obchodów Bitwy Warszawskiej.

To jest po prostu farsa. Mamy niesamowitą historię, ludzi, którzy dali wiele Europie, ale na rządzących wybieramy zwykłych ciuli. Gdyby o wyglądzie tego pomnika decydowali najlepsi artyści, a ostateczny projekt wybrało społeczeństwo, a nie politycy to mielibyśmy coś znacznie ładniejszego.

#ciezkaartyleria #fb #wiadomosci #polska #polityka

Data: 18.02.2020 08:53

Autor: FiligranowyGucio

Wydawnictwo Pasieka_Fb

🐝🧐W związku z zapytaniami kierowanymi do naszej redakcji, czy można przeznaczyć 1% podatku na pszczoły – TAK! Można, np. na Górnołużyckie Stowarzyszenie Pszczelarzy w Zgorzelcu ☺️. Do najnowszego numeru „Pasieki” (2/2020) dołączony jest druczek PIT OP (wypełniają go osoby, które otrzymują z ZUS sporządzone przez ten organ na druku PIT-40A roczne rozliczenie podatkowe. W oświadczeniu podatnik wskazuje KRS oraz cel szczególny, na jaki chce przekazać 1% podatku wynikającego z rozliczenia sporządzonego przez organ ZUS). Stowarzyszenie podejmuje wiele potrzebnych inicjatyw związanych z pszczołami, np. akcję „Nie ma lipy”, organizowanie konferencji pszczelarskiej na wysokim poziomie itp. To wszystko pośrednio wpływa na lepszą jakość pszczelarstwa i ochronę owadów zapylających. Warto pomagać. Pszczoły się odwdzięczą 😁.

Górnołużyckie Stowarzyszenie Pszczelarzy w Zgorzelcu

Organizacja non profit

To dzięki Państwu, Pszczelarzom i Miłośnikom Pszczół, możemy się, jako stowarzyszenie, rozwijać, działać coraz bardziej profesjonalnie, konsultować i oddolnie zmieniać świat pszczół. Dziękujemy za zaufanie i przekazywanie środków 1% podatku dochodowego, które własnie w tym nam pomagają. Jednocześnie prosimy o pamięć po nowym roku by wpisywać właśnie nasz nr KRS w roczne zeznanie ;) A także prosimy o udostępnianie i przekazywanie informacji o takiej możliwości osobom, które nie mają dostępu do internetu, a są związane z pszczelarstwem. Pszczółki też zapewne będą wdzięczne 🐝🐝🐝 @Ijon_Tichy taka akcja,znalezione przed chwilą.

#informacje #podatki #zrzutka #pszczoly #fb

Data: 17.02.2020 20:19

Autor: FiligranowyGucio

Filiozofia dla januszy_Fb

https://www.facebook.com/filozofiadlajanuszy/posts/765550353971446?tn=K-R

Nie, w szkole nie powinno być obowiązkowych lekcji filozofii. /OPINIA/

Gdyby przyzwolić na wszystkie propozycje uzdrowienia oświaty przez dołożenie nowych przedmiotów doba przeciętnego ucznia musiałaby mieć 40 godzin.

Przyznam szczerze, że mam masochistyczny nawyk czytania dyskusji religijnych w internecie

Sam głosu raczej nie zabieram. Ciężko to zrobić, bo większość treści, niezależnie czy pisze strona pro- czy anty- religijna jest aż tak bzdurna, że z zasady wyklucza istnienie jakiegoś punktu zaczepienia do konstruktywnej odpowiedzi. Wydawać by się mogło, że ci ludzie nigdy w życiu nie mieli nic wspólnego z wiedzą na temat religii katolickiej ale… sęk w tym, że zazwyczaj mieli. Większość dyskutantów przez 12 lat dwa razy w tygodniu uczęszczała na lekcje religii.

To zdumiewające, że przy całej tej awanturze o religię w szkołach ze świecą jest szukać w sieci jakiegoś raportu podsumowującego wiedzę na tych lekcjach zdobytą.

Trudno nie odnieść wrażenia, że mało jest w dyskusji o obecność tego czy innego przedmiotu w programie szkolnym, niezależnie czy chodzi o religię, filozofię, edukację seksualną czy ekonomię pytań o praktykę. Niektórym wydaje się chyba, że wystarczy wpisać do ministerialnego rozporządzenia jakiś przedmiot, niech będzie, że filozofię, i oto przeciętny licealista zostanie z automatu krytycznym komentatorem myśli Kanta. Nie, nie zostanie – z tego samego powodu, dla którego ludzie po kilkunastu latach nauki religii mogą toczyć zażarte boje o poglądy będące z punktu widzenia katolickiej doktryny zwykłym chochołem.

Po prostu – nie jest sztuką zmusić młodego człowieka do przepierdzenia w krzesło kolejnych setek godzin. Sztuką jest sprawić, by te godziny były produktywne. A z tym już w szkole bywa pewien problem.

Jestem w stanie wyobrazić sobie jak takie typowe lekcje filozofii by wyglądały. Prowadziłaby je pani od polskiego, albo pan od historii. Na zaliczenie byłaby kartkówka w stylu „wymień założenia metafizyki Arystotelesa” tudzież test z gotowych bryków „zaszereguj wymienione twierdzenia do znanych ci filozofów”. Ostatecznie i tak na połowie byłyby dodatkowe zajęcia z głównego przedmiotu prowadzonego przez nauczyciela (ja na wiedzy o kulturze w liceum miałem język polski, a w gimnazjum zdarzała się historia na WOSie…). Ostatnia klasa to w ogóle zajęcia wyłącznie na papierze, bo kto przed maturą byłby zajęty jakąś tam filozofią? Ot, codzienność prawie każdej szkoły i każdego przedmiotu, szczególnie tak „egzotycznego”.

Pamiętam, jak kilka lat temu zaczynała się moda na husarzy

Viralami były ciekawostki o bitwach, jakie husaria wygrała. Bitwach, których znajomość rzekomo wymaga podstawa programowa do szkoły średniej, a nawet gimnazjum. Ale co z tego, że program wymaga wiedzy, jak na faktycznej lekcji kazano kuć daty i nazwiska dowódców, które każdy nastolatek może w 10 sekund sprawdzić na Wikipedii, a nie powiedziano co jest w tym fajnego, dlaczego to jest ważne, jakie ma znaczenie itp. A to powiedzieć niestety nie każdy potrafi. A ktoś, kto potrafi, nie będzie tego robił za pensję nauczyciela.

Szkoła powinna ewoluować. Nawet sobie nie wyobrażacie jak wielką wagę w średniowiecznej edukacji odgrywała fasada katedry!

Dokładnie tak. W czasach, gdy książka i materiały piśmiennicze były dobrem luksusowym studenci musieli sobie radzić inaczej niż przy użyciu notatek. System mnemotechnik, gdzie do zapamiętywania wykorzystywano mentalne obrazy popularnych obiektów – takich jak np. kościół – był wówczas nadzwyczaj rozwinięty. Dzieląc materiał na drobne cząstki, a następnie przypisując go w skojarzeniach np. do położenia rzeźby danego świętego na planie kościoła średniowieczni studenci potrafili uczyć się na pamięć książek liczących po kilkaset stron.

Czasy się jednak zmieniły, przyszedł druk i tani papier. Nie było potrzeby wbijać sobie do głowy podręcznika, który leżał na półce.

Może warto zacząć zadawać sobie pytania, czy aby czasy się znowu nie zmieniły? Czy sytuacja, w której przez kilkanaście lat każe się zakuwać informacje możliwe do znalezienia w 10 sekund przy pomocy telefonu (i ewentualnie podstawowej znajomości angielskiego) aby na pewno odpowiada realiom 2020 roku? Czy też, może, raczej należałoby nieco zmienić nacisk na naukę innych umiejętności? Takich, które pozwolą odnaleźć się w świecie, w którym byle dzieciak ma dostęp do wiedzy, jaki nie śnił się wielu pokoleniom największych naukowców?

Jakiś czas temu czytałem artykuł oburzenia o tym, że coraz łatwiej na zachodzie o nastolatków nieogarniających zegara ze wskazówkami. Co prawda podejrzewam, że jakiś dziennikarz mocno przejaskrawił temat, ale… tak, to normalne. Jeżeli technika pójdzie w tym kierunku, że zegary tarczowe znikną, to i umiejętność ich czytania zniknie. Kto z czytelników umie oporządzić konia? Ja nie umiem. Za czasów młodości mojego dziadka była to podstawowa umiejętność każdego faceta, w każdym razie takiego spoza dużych miast.

Szkoła to nie uczelnia. Ma szkolić, a nie uprawiać naukę

Jak brutalnie to nie zabrzmi, ale pracownicy systemu edukacji są na swój sposób rzemieślnikami i wymagać się od nich powinno przede wszystkim skuteczności i efektywności. A system edukacji jaki mamy przystoi raczej czasom rewolucji przemysłowej, niż rewolucji social mediów. Filozofia w szkole? Proszę bardzo! Pogadajmy o tym jak rozpoznać wartościowe źródło w sieci czy o tym, jak nie łykać fake newsów. Czy – pamiętając doświadczenia ze szkoły – wyobrażacie sobie takie zajęcia?

Bo ja nie bardzo.

#fb #filozofia #nauka #szkolnictwo

Data: 14.02.2020 20:22

Autor: FiligranowyGucio

Raz prozą, raz rymem – walczymy z propagandowym reżimem_Fb

,A komunistycznych Żydów stających na głowie, by Polska nie stała się silnym, niepodległym i suwerennym państwem, było na pęczki. Na przykład jeden z nich domagał się oderwania od Polski wschodnich terenów i narzucenia SIŁĄ ustroju komunistycznego. Drugi – sowiecki agent – był w Stanach odpowiednikiem Thoreza i próbował uzyskać poparcie dla inwazji ZSRR na Polskę. Trzeci uciekł z Polski do kraju okupanta, ZSRR, i swoją poezją sławił komunizm i wchodził w dupę Stalinowi w okresie, kiedy ten dopinał ostatnie szczegóły planu zagłady istoty polskości w Katyniu. Czwarty przed wojną był skazany za działalność przeciwko niepodległości państwa polskiego, a w czasie wojny jako sługus radzieckiego okupanta, pomagał w zniewalaniu Lwowa.

I tak się zupełnie przypadkowo złożyło, że potomkowie wszystkich tych czterech kanalii współtworzyli "Gazetę Wyborczą".


Nie ma że piąteczek. Po mój nowy tekst o pewnej francuskiej kanalii mającej na rękach krew milionów Polaków, odsyłam na wSensie.pl.

https://wsensie.pl/publicystyka/18-komentarze/34805-komunistyczna-propaganda-pacyfistyczna-przypadek-maurice-a-thoreza?fbclid=IwAR3tmvgYFdMtBcy6Im21Hkl8-5wnGTrpFjahs9STwRqx0S7f5qMi-5ANOI8

#polityka #wsensie #komunizm #francja #fb

Data: 10.02.2020 12:15

Autor: FiligranowyGucio

Carl Gustav Jung (ur. 26 lipca 1875 w Kesswil, zm. 6 czerwca 1961 w Küsnacht) – szwajcarski psychiatra, psycholog, naukowiec, artysta malarz. Był jednym z twórców psychologii głębi, na bazie której stworzył własne koncepcje ujęte jako psychologia analityczna (stanowiącą częściową krytykę psychoanalizy). Wprowadził pojęcia kompleksu, introwersji i ekstrawersji, nieświadomości zbiorowej, synchroniczności oraz archetypu, które odgrywają ważną i kontrowersyjną rolę w naukach o kulturze i w badaniach neurologicznych, oraz w fizyce kwantowej.wiki

https://pl.wikipedia.org/wiki/Carl_Gustav_Jung

#cytaty #carlgustavjung #psychologia #wiki #jordanpeterson #fb

Data: 10.02.2020 00:22

Autor: FiligranowyGucio

Filozofia_fb

Czy jest związek między muzyką a filozofią❓

W muzyce przejawia się jakaś prawda i analogiczna prawda przejawia się też w filozofii.

Prawda przejawia się w dyskursie filozoficznym o ile dąży on do prawdy w sposób bezinteresowny, ale "ta sama" prawda wypowiada się także w sztuce, a więc i w muzyce.

Zasadnicza różnica między muzyką a filozofią jest taka, że prawdą jest centralną, główną wartością wypowiedzi filozoficznej,podczas gdy w wypowiedzi artystycznej jest tą wartością niejako ubocznie w stosunku do naczelnej wartości sztuki, jaką jest piękno.

Muzyka to moja ulubiona postać sztuki.

N.K.

https://www.facebook.com/groups/517500508330848/?multi_permalinks=3000746233339584&comment_id=3001178909962983&notif_id=1581283761873914&notif_t=feedback_reaction_generic

Marcelo Roth Andre Music for Philosophers

https://www.youtube.com/watch?v=ssHdDpeKj8Q

#filozofia #fb #muzyka #chillout

Data: 05.02.2020 20:53

Autor: FiligranowyGucio

Ciężka Artyleria_FB

Lata mijają, a to dalej aktualne. Przed chwilą sam sprawdzałem. O Żydach tylko dobrze, albo wcale.

Nie jest to pierwszy przypadek ingerencji googla w politykę – kiedyś zablokowali dodatek, który zaznaczał żydowskie pochodzenie, ukrywane są również strony, które "negują" Holocaust, a także propagują treści antyszczepionkowe i wiele innych.

System informacyjny jak wiadomo niezwykle ważny dla kształtowania postaw, poglądów i systemów wartości ludzi – bez świadomości zagrożenia zanika również tożsamość narodowa.

Tutaj macie więcej przykładów: https://myslnarodowa.wordpress.com/2012/02/17/cenzura-google-ukrywa-polakom-nie-wolno-znalezc-w-internecie/?fbclid=IwAR17x4expLUFG9dI0jsBU7e-TiOq8bTJwSVG94O-L3RyGILs8qbTSNkZf60

#fb #zydzi #google #internet

Data: 05.02.2020 17:23

Autor: FiligranowyGucio

Barysz – miejscowość położona w dawnym powiecie buczackim województwa tarnopolskiego.

❗️To tutaj w nocy z 4 na 5 lutego 1945 r. około godz. 22.00 (inne źródła podają noc z 5 na 6 lutego), osiedle Mazury w Baryszu zaatakował kureń UPA – Petro Chamczuka "Bystrego" – wsparty miejscowymi Ukraińcami (łącznie 300 osób). Rezuni mordowali napotkaną ludność bez względu na płeć i wiek oraz grabili i palili zabudowania. Spłonęło 400 polskich gospodarstw. Zginęło 135 polskich mieszkańców wsi, 30 zostało rannych…

Maria Banda i jej 10-letni syn Stanisław zostali zarąbani siekierami na podwórzu ich gospodarstw. 12-letnia Helena Boczar została zakłuta nożami. 80-letnia Anastazja Brylkowska została zarąbana siekierą podczas snu w łóżku. 12-letni Michał Herbut został wrzucony do sadzawki, gdzie utonął. To tylko przykłady okrutnego barbażyństwa tej zimowej nocy, jednej z wielu…

Upowcom pomagała ukraińska ludność cywilna, która rabowała dobytek ofiar. Walki przeniosły się także do centrum wsi, gdzie upowcy napotkali zorganizowany opór. Część polskich mieszkańców schroniła się w murowanych budynkach szkoły i kościoła, gdzie utworzono stanowiska obronne. Rzeź ludności oraz walki trwały około 5 godzin, po czym napastnicy wycofali się. Osiedle Mazury zostało całkowicie spalone. W ciągu kilku dni ci mieszkańcy, którzy cudem ocaleli, dokonali pochówku pomordowanych w zbiorowej mogile i przenieśli się do Buczacza i okolic.


✔️Relacja Piotra Warchoła:

"Po jakimś czasie wyszła na podwórze mama i zauważyła, jak mordowano wujka. Później stwierdzono, że miał wycięty język, wydłubane oczy, obcięte genitalia, pociętą twarz. /…/ Tej samej nocy o godz. 22°°, banderowcy napadli na dom mego stryja, Macieja Warchoła. Po wyłamaniu drzwi, wyprowadzili go na podwórze, bijąc kolbami karabinów po głowie i plecach. Na podwórzu torturowali go, ucięli mu język, genitalia, wykłuli oczy, następnie nałożyli sznur na szyję, doczepili do sań i wlekli po śniegu. /…/ W nocy z 4 na 5 lutego 1945 r. doszło do napadu band UPA na osiedle Mazury zamieszkałe przez samych Polaków. W tym czasie batalion samoobrony został wezwany do Buczacza, gdzie miał bronić miasta przed napadem. Na posterunku pozostawało tylko trzech żołnierzy. Banda liczyła ponad 200 ludzi dobrze uzbrojonych w broń palną i maszynową. Napastnicy byli ubrani w białe nakrycia i podchodzili do domów prawie niezauważalnie. Podpalali budynki, strzelali do uciekających, a pozostałych w mieszkaniach lub na podwórkach rąbali siekierami. Dzieci nabijali na widły i wrzucali w ogień. Niemowlęta łapali za nóżki, rozbijali główki o ściany lub krawędzie ram drzwiowych i również wrzucali do ognia".


Pamięć o Baryszu kultywowana jest w Smardzowie na Dolnym Śląsku, gdzie trafiło wielu mieszkańców tej miejscowości. Co roku w przedostatnią sobotę sierpnia odbywają się tu uroczystości ku czci ofiar ukraińskiego ludobójstwa.

A.M._FB

#ludobojstwo #polska #ukraina #upa #historia #drugawojnaswiatowa #fb

Data: 05.02.2020 11:43

Autor: FiligranowyGucio

Daj palec wezmą całą rękę

Poniżej link do filmu, który powinien obejrzeć każdy Polak i posłuchać jak żyd kłamie w oczy Papieżowi i wymusza na nim usunięcie Krzyża z obozu w Auschwitz! Rabin grozi palcem papieżowi, okazując tym nienawiść do chrześcijańskich ofiar pomordowanych w Auschwitz. Obóz zbudowany do eksterminacji przede wszystkim Polaków. Obecnie już nie ma żadnych nawet symboli chrześcijańskich w Auschwitz tak jakby tam nie zabili żadnego Polaka, pomimo, że mordowano tam przede wszystkim chrześcijan a nie Żydów. Dla Żydów obozem był Birkenau.

Pod ścianą śmierci w Oświęcimiu (Auschwitz) mordowano przede wszystkim Polaków – dzisiaj Polacy nie mogą się pomodlić w miejscu kaźni Polaków, bo im żydzi zabraniają! Krzyż powinien wrócić na miejsce kaźni Polaków. A obóz pod kierownictwo władzy Polskiej, bo w obozach niemieckich mordowano różne narodowości nie tylko Żydów. Profesor Hebrajskiego Uniwersytetu Izrael Shahak, w swojej monumentalnej pracy z 1994 roku pt.”Żydowska historia, żydowska religia” (Pluton Press), również potwierdził nienawiść i rasizm zawarty w Talmudzie. Ci Żydzi, którzy dementują faktyczne zawartości Talmudu są kłamcami (John 8:44; Tytus 1:14). Rabin, Josef Scheinen, powiedział zaś, że „rasizm wywodzi się z Tory”. – Ziemia Izraela została przeznaczona dla ludu Izraela – powiedział, dowodząc, że w segregacji nie ma nic złego. – Świat jest wielki, a Izrael malutki. Bóg chciał, żeby Izrael należał do Żydów. Reszta ludzi nam tego zazdrości – dodał. Nigdy w swej historii Żydzi i Izrael nie byli aż tak zdemaskowani i poniżeni. W Durbanie zaczęły się spełniać słowa proroka Jeremiasza. Po Durbanie Żydzi nie mają moralnego prawa przedstawiać się, jako przeciwnicy rasizmu, a nawet krytykowania innych za rasizm czy pseudorasizm, (co u nich często się zdarza, szczególnie w odniesieniu do oskarżeń o “antysemityzm”).

http://www.bibula.com/?p=70627

https://www.youtube.com/watch?v=zdwxL39nTqY

Polska to MY Rdzenni Polacy nigdy goście !!!_FB

#papiez #polska #oswiecim #historia #drugawojnaswiatowa #fb #antysemityzm #zydzi #judaizm

Data: 01.02.2020 10:22

Autor: FiligranowyGucio

Kamieni Kupa_FB

O tym jak Kanada poświęca młode prostytutki, by ulżyć mordercom seksualnym.

Przed wami zdjęcie 22-letniej Marylène Lévesque. Została znaleziona martwa w hotelu. Zatłukł ją koleś skazany za brutalne morderstwo swojej dziewczyny. No co wy, nie uciekł z więzienia. Wyszedł warunkowo i brał udział w rządowym programie. Ale od początku…

W 2006 roku niejaki Eustachio Gallese został aresztowany po tym jak kilkanaście razy dźgnął nożem swoją dziewczynę, a następnie rozwalił jej głowę młotkiem. Gdy czekał na przyjazd policji, wymalował jeszcze słowa "dziwka" na ścianie. Sąd stwierdził, że faktycznie, niewiniątkiem nie jest. W przeszłości wielokrotnie bił swoją ex, a kolejną teraz jeszcze zabił. Tak nie może być, więc damy mu nauczkę. Dożywocie. Ale to by było zbyt surowo, więc… będzie mógł wyjść przedterminowo… hmm… po 15 latach. Tak, taki był wyrok.

Na początku faceta zaklasyfikowano jako "stwarzającego wysokie ryzyko przemocy", ale czego się nie robi w ramach liberalizacji przepisów. Rada ds. Zwolnień warunkowych zmieniła mu status na "umiarkowane ryzyko". Nie bardzo wiadomo jak to się stało, ale już po 9 latach wygrali dla niego prawo do zwolnienia i już w 2019 Eustachio wyszedł na wolność.

W Kanadzie zalegalizowano prostytucję, więc oficjalnie, w ramach akcji "ponownego włączania społecznego" pozwolono mu się widywać z dziewczynkami do towarzystwa, by "zaspokoił potrzeby". Nadzorująca jego sprawę Rada ds. Zwolnień Warunkowych postanowiła posłużyć się "sexworkerkami" z Quebecu jako odstresowywaczami. Główkowali – zobaczymy co się stanie, jeśli ma komuś zrobić krzywdę, to lepiej dziwce, a nie normalnej dziewczynie. Taki eksperyment.

Padło na Marylène ze zdjęcia zatrudnioną w gabinecie "masażu". Młoda dziewczyna została ściągnięta do hotelu w dzielnicy Ste-Foy, bo Eustachio chciał się z nią zabawić. A jeśli do czegoś dojdzie? Cóż, ewentualne skutki uboczne. Przecież nikomu nie będzie żal. Nikt nie zadał sobie trudu, aby poinformować dziewczynę do kogo idzie, że mowa o skrajnie niebezpiecznym świrze, skazanym za brutalne morderstwo. Jeszcze by się rozmyśliła, nie rozumiejąc błyskotliwych pomysłów urzędników. No a poza tym zmienili mu status na "umiarkowane" ryzyko. A jak umiarkowane ryzyko to już wszystko gra. Mało tego. Eustachio już wcześniej dopuszczał się przestępstw seksualnych na dziewczynach z tego "gabinetu". Policja i prokuratura miały to gdzieś. Dostał jedynie zakaz wchodzenia do środka do tego konkretnego.

Pewnie nikt się tego nie spodziewał, ale nie wyszło. Po jakimś czasie Eustachio zadzwonił na służby, żeby uprzątnęli ciało Marylène z pokoju hotelowego.

Zalegalizujmy prostytucję – mówiły środowiska postępowe. Państwo zadba, nie będzie wykorzystywania, będzie bezpieczniej i w sposób cywilizowany👍😂

#swiatwedluglewicy #fb #kamienikupa #kanada #morderstwo

Data: 31.01.2020 19:30

Autor: FiligranowyGucio

Crazy nauka_FB

Wjazd do izolatorium. źródło: Grażyna Trzaskowska: Epidemia czarnej ospy we Wrocławiu w 1963 roku.

Zachorowało 99 osób (najwięcej wśród służby zdrowia), z których siedem zmarło, w tym cztery to lekarze i pielęgniarki.Izolacja

Specyficzne życie toczyło się w izolatoriach, w których umieszczono 989 osób (na 2500 przygotowanych miejsc).Jednym ze sposobów na zahamowanie szerzenia się zarazków i walki z zakażeniami wtórnymi była dezynfekcja.Zorganizowano sieć punktów szczepień przeciw ospie, którymi objęto wszystkich mieszkańców miasta (ok. 500 tysięcy) oraz znaczną liczbę mieszkańców kraju spoza Wrocławia; ogółem szczepieniom poddano w Polsce 8,2 mln osób

#fb #wroclaw #polska #ospa #choroby

Data: 29.01.2020 22:39

Autor: FiligranowyGucio

Naturalnie O Zdrowiu_FB

https://www.facebook.com/groups/286886381856402/permalink/451166598761712/

We współczesnym świecie – tak niezwykle zabieganym, sprowadzającym wszystko do pędu życia, nieustannego podążania za pieniądzem, pozbawiającym nas chwili wytchnienia i niezbędnego wyciszenia… niebywale ciężko jest NIE BYĆ smutnym, zmartwionym, przelęknionym, czy zestresowanym.

Znasz to? Statystyki mówiące o nieustającym wzroście stanów lękowych, depresji, bezsenności nie tylko wśród Polaków, ale również wśród ludności innych zachodnich Państw, zdają się potwierdzać, że problem rzeczywiście istnieje.

Zdajemy się zapominać lub celowo nie dopuszczamy do świadomości jaki wpływ na organizm człowieka ma długotrwały stres, złe samopoczucie, lęk czy też inne emocje o równie niskich i niekorzystnych dla zdrowia wibracjach.

Stres i negatywne emocje, które jak wiemy potrafimy odczuwać i być świadomymi ich „obecności”, bezpośrednio wpływają na zmiany w relacji układ współczulny=układ przywspółczulny centralnego układu nerwowego, aktywując zbyt często ten pierwszy (współczulny), który wzmaga myślenie (ułatwia znalezienie rozwiązania trapiących nas problemów), zwiększa tętno, wywołuje poty i słusznie jest kojarzony z reakcją „walcz lub uciekaj” niestety, wykazując działanie antagonistyczne znacznie osłabia, a niekiedy nawet wyłącza funkcje trawienne (do odwołania), co sprzyja utracie wagi, niedoborom żywieniowym, wyczerpaniu kory nadnerczy, przewlekłemu zmęczeniu, problemom hormonalnym i innym problemom zdrowotnym.

Nie trudno zatem, trzymając się dedukcyjnego myślenia, dojść do wniosków, iż to, co dookoła nas się dzieje, co jest naszym „małym, codziennym i rutynowym światem”, co bezpośrednio odpowiada za nasze samopoczucie – wpływa także na nasze zdrowie.

A cóż takiego może to być?

-Zasmucające informacje o problemach, epidemiach, śmierciach, wypadkach, konfliktach, tragediach codziennie serwowane w telewizji.

-Niezadowolenie z pracy za sprawą szefa, atmosfery, dokuczania, naśmiewania, braku szacunku

-Zamartwianie się o własne zdrowie, budowanie strachu i lęku o własne życie, podsycanie stresu rozmaitymi treściami z internetu (nie robiąc przy tym badań, nie przeprowadzając wywiadu żywieniowego)

-Strach wynikający z problemów finansowych, niestabilności pieniężnej, utrudnień w spłacaniu kredytów i rachunków

-Codziennie i niemalże nieustanne rozmyślanie o problemach, nieprzyjemnościach, kłótniach (szczególnie przed snem = bezsenność)

-Przejadanie się, niewłaściwie prowadzona dieta „wzbogacona o żywność wygodną, przetworzoną”, która osłabia procesy zachodzące w organizmie, nie dostarcza najpotrzebniejszych składników odżywczych i związków aktywnych, sprzyja zaleganiu żywności w jelitach – prowadzi do przewlekłego zmęczenia, wyczerpania, niedoborów, czy braku motywacji do działania z braku energii.

Z czasem, jeśli błędy nie zostaną poprawione, zaburzeń może w funkcjonowaniu organizmu może pojawić się więcej.

Czynników odpowiadających za zmiany naszego samopoczucia jest znacznie więcej – każdy powinien indywidualnie przeanalizować „swój świat” i określić się: w jakim kierunku zmierza jego życie, ponieważ „szczęściu i zdrowiu” nie jest po drodze z permanentnym stresem, smutkiem, zamartwianiem się, czy gniewem.

Niestety. na rzecz wszystkich tych nieprzyjemności, nad którymi codziennie się pochylamy, zapominamy o szukaniu tego, co przyjemne, pozytywne, miłe, dobre, co dla nas jest ZDROWE I POTRZEBNE. Tego potrzebuje ciało do zachowania pełni zdrowia! To o tym się mówi w tylu książkach – bez względu na region świata, z którego pochodzą – w ajurwedzie, medycynie chińskiej, medycynie ludowej, psychologii, a nawet medycynie zachodniej. Wszędzie mówi się o „byciu szczęśliwym” – czyli szukaniu szczęścia, nie biernym przyglądaniu się temu, co przynosi los. Mówi się także o oczyszczeniu ze stresu, o szukaniu i rozwiązywaniu jego przyczyn/źródeł. To są proste hasła, ale niosą one w sobie moc, którą odkrywamy dopiero po dłuższym ich przeanalizowaniu w ciszy.

I takiej ciszy Wam życzę – jak najczęściej, bo dla Waszego zdrowia!

#zdrowie #fb #choroby #teksty #smutek #depresja

Data: 28.01.2020 00:02

Autor: FiligranowyGucio

Historia, o której się nie mówi-FB

https://www.facebook.com/historiaoktorejsieniemowi/posts/846556949113406?tn=K-R

Mendel Kossoj (Wacław Komar)

Oto modelowa kreatura "internacjonalista" stalinowski, posiadający zestaw cech najbardziej pożądanych onegdaj przez Kreml.Tacy budowali ten system w Polsce i ich portrety wisiały na ścianach szkół w mojej młodości.

Kolejny zbrodniarz sowiecki, ilu pomordowanych przez niego i za jego sprawą ? żyjący za pieniądze Polskie, jak i jego podobnych. Jak ten kraj mógł się rozwijać , jak może i teraz skoro jemu POdobnych ciągle jest wielu w POlszewickiej guberni.Jeśli jeszcze wspominam o tym renegacie to chyba tylko po to, aby przestrzegać siebie i innych, że jeśli nie znikneli doszczętnie ze sceny to resortowe dzieci takich kanalii tkwią sobie dobrze umocowne w mediach kulturze i polityce.

Wacław Komar i wszystkie jego tajne misje. Zaczynał jako partyjny zabójca

W przypadku życiorysu Wacława Komara pojawia się wiele wątpliwości i wiele niewyjaśnionych spraw. Tak jak zwykle w życiorysie kogoś, kto całe życie wykonywał tajne misje. Nie wiadomo, do czego się przyznał, do czego się nie przyznał i kiedy kłamał. Można tylko próbować skonfrontować różne wersje i postawić pytania – bez odpowiedzi. Niestety, nie ma dostępu do najciekawszych zasobów – archiwum Kominternu i archiwów sowieckich służb specjalnych.

Nie jest nawet pewne, kim tak naprawdę był Wacław Komar. Prawdopodobnie nazywał się Mendel Kossoj. Choć według niektórych był Mikołajem Pinusem, synem Izydora, i urodził się w 1909 r. w Kobryniu na Kresach, a nie w Warszawie. Według tej wersji, Kossoj (lub Kosoj) było tylko jego pseudonimem używanym w sieci wywiadu wojskowego Armii Czerwonej.

Niewiele wiadomo o dzieciństwie Komara. W 1924 roku, jako piętnastolatek, podjął pracę w warsztatach mechanicznych w Warszawie. Wcześniej ukończył 3-letnią szkołę zawodową. W tym samym czasie wstąpił do żydowskiej organizacji Ha-Szomer Ha-Cair, która w latach dwudziestych zbliżyła się ideologicznie do marksizmu. Jej celem było przygotowanie młodych Żydów do przyszłego życia w Palestynie. Rok później, w 1925 r., być może pod wpływem członków tej żydowskiej organizacji, wstąpił do Związku Młodzieży Komunistycznej. Porzucił też dotychczasową pracę.

Trudno ustalić zależność między wstąpieniem Komara do Komunistycznej Partii Polski, a podjęciem się przez niego zabijania osób uznanych przez partię za prowokatorów. Wiadomo tylko, że jedno i drugie nastąpiło w 1926 r., kiedy miał siedemnaście lat.

W połowie 1926 r. Wacław Komar po raz pierwszy podjął się zabicia prowokatora, czyli człowieka uznanego za niebezpiecznego dla KPP. Wspólnie z dwoma kolegami dokonał tego 27 lipca 1926 r. To był początek.

Już 18 listopada 1926 r. zamordował następnego wroga partii. W grudniu zamordował kolejnego, tym razem w Zawierciu. W maju 1927 r. zamordował jeszcze jednego "prowokatora" w Żyrardowie. Gdy kończył 18 lat, miał już kilka zabójstw na sumieniu.

Nawet po latach był do tego fragmentu własnego życiorysu bardzo przywiązany – w latach sześćdziesiątych zabiegał o potwierdzenie przez świadków tych właśnie faktów. Wtedy też relacjonujący ujawnili, że to Alfred Lampe wyznaczył Komara do specjalnej grupy bojowej i prawdopodobnie to on zdecydował o wysłaniu go w 1927 roku do ZSRR.

W ZSRR rozpoczął się nowy rozdział w życiu młodego komunisty. Komar od razu został członkiem WKP(b) – do partii bolszewickiej wprowadził go Adolf Warski. Polska sekcja Kominternu wysłała Komara do specjalnej szkoły wojskowej. Sam po latach pisał o tym skromnie, jako o służbie w latach 1927-1929 w Armii Czerwonej. Można też znaleźć informację, że w tym czasie ukończył kurs przygotowawczy dla kadr dowódczych przy Sztabie Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej.

W dokumentach przechowało się jeszcze jedno zawoalowane określenie tych dwóch lat – studia. Po ukończeniu kursu został zawodowym rewolucjonistą, kierowanym do różnych zadań funkcjonariuszem Komitetu Wykonawczego Kominternu w istniejącej na prawach sekcji Komunistycznej Międzynarodówce Młodzieży. Tam spotkał się z Romanem Zambrowskim.

W 1929 r. Komara skierowano do Mińska, do pracy w OGPU (późniejsze NKWD). Nie było to eksponowane stanowisko, ale i tak nie pracował tam długo, gdyż partia przygotowała dla niego nowe zadanie – został wezwany do Moskwy, do sztabu Armii Czerwonej. Nowa praca wynikała prawdopodobnie z jednego z zadań OGPU – pracy operacyjnej w Armii Czerwonej, którą prowadził Oddział Specjalny, późniejszy SMIERSZ. Sam Komar po latach podkreślał, że przeniesiono go w związku z prowadzoną w sztabie partyjną czystką. To była zatem pierwsza zagadkowa misja Komara.

W 1931 r. Komara wysłano poza granice ZSRR, do Niemiec. Według niektórych źródeł, otrzymał wtedy pseudonim "Kosoj". W tym czasie został członkiem Komunistycznej Partii Niemiec. Obejmując stanowisko kierownika wydziału antywojennego KC KZM Niemiec został bliskim współpracownikiem Georgi Dymitrowa, który wtedy reprezentował Komintern w Berlinie.

W końcu 1932 r. Komar został wezwany do ZSRR. Przebywał w Charkowie, a poza tym brał udział w odbywającym się w Moskwie plenarnym posiedzeniu Komitetu Wykonawczego Komunistycznej Międzynarodówki Młodzieży. W tym czasie reaktywował członkostwo w WKP(b).

Dopiero w listopadzie 1933 r. Komar został wysłany do Polski, do pracy w kierownictwie KZMP (Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej). Znowu był szefem wydziału antywojennego, tym razem w KZMP.

W 1934 r. Komintern przeniósł Komara do Sekretariatu Krajowego KC KPZU (Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy), która w tym czasie była sekcją KPP. Był łącznikiem między Sekretariatem Krajowym a Biurem Politycznym KPZU, podróżował do Austrii i do Pragi, gdzie przebywali funkcjonariusze partii. Tę misję prawdopodobnie zakończył w 1936 roku. W 1935 r. został odnotowany jego pobyt w Paryżu, gdzie posługiwał się polskim paszportem. W oficjalnym życiorysie nie ma ani słowa na ten temat.

W końcu 1936 r. Wacław Komar dostał od partii zgodę na wyjazd do Hiszpanii, gdzie w lipcu 1936 r. rozpoczęła się wojna domowa. I właśnie w tym punkcie życiorysu pojawiają się duże niejasności. Na Zachodzie ustalono, że najpierw był pracownikiem sowieckiego przedstawicielstwa dyplomatycznego w Barcelonie, a następnie – na początku 1937 r. – został przeniesiony do Walencji, skąd dopiero trafił do Brygad Międzynarodowych.

Sam Komar podawał w swoich życiorysach nieco inną wersję. Pisał, że członkiem Komunistycznej Partii Hiszpanii został w 1937 r. i najpierw sprawował funkcję dowódcy kompanii, a w lipcu 1937 r. został dowódcą batalionu im. Jarosława Dąbrowskiego i był nim do lutego 1938 r. W lutym 1938 r. awansował na dowódcę 129. Międzynarodowej Brygady, która została rozwiązana w październiku 1938 r. Wtedy też przypuszczalnie został dowódcą wszystkich wojsk międzynarodowych strefy niekatalońskiej, które w styczniu 1939 r. zostały przewiezione na statkach do Barcelony. Był obecny przy przekraczaniu przez te wojska granicy Francji i ich internowaniu, ale sam nie poszedł do obozu, ponieważ dostał rozkaz przedostania się do Paryża.

Konfrontując napisane przez Komara życiorysy z innymi materiałami nie sposób odpowiedzieć na pytanie, dlaczego odnotowano go już w 1938 r. jako pracownika sowieckiego attachatu wojskowego w Paryżu. Jakieś światło na tę sprawę może rzucać powojenna relacja Justyny Sierp, osoby prowadzącej całą kancelarię ówczesnego KC KPP. Sierp wspominała, że gdy Komintern kolejno wzywał do Moskwy i poddawał śledztwu całe przebywające w Paryżu kierownictwo KPP, do stolicy Francji został ściągnięty Wacław Komar i przebywał tam aż wyprawiony został w podróż do Moskwy ostatni z "zaproszonych".

Sierp nie podała dokładnego powodu obecności Komara w Paryżu, ale tego chyba można się domyślić. Zapewne miał "zdyscyplinować" nieposłusznych czy wahających się przed wyjazdem do Moskwy. Specjalnością Komara byli przecież w partii niepewni jej członkowie, czy też działacze podejrzewani o prowokację lub zdradę.

W 1939 r. Komar działał już w Paryżu, w organizującej się po likwidacji KPP Grupie Inicjatywnej, która miała stworzyć kadry nowej polskiej komunistycznej partii. Skontaktował się z szefem tej grupy, Bolesławem Mołojcem, ale nie doszło do współpracy. Przez Komunistyczną Partię Francji wysłał więc do Moskwy prośbę o przerzucenie do ZSRR i prawdopodobnie, czekając na decyzję, w latach 1939-1940, po raz drugi w życiu musiał pójść do pracy – został pracownikiem fabryki samolotów.

Moskwa nie wezwała Komara, jego pobyt we Francji przeciągnął się do czerwca 1940 r., a więc do agresji Niemiec. Wtedy zgłosił się do formowanych na obczyźnie oddziałów Wojska Polskiego i w jego szeregach wziął udział w wojnie obronnej. Po upadku Francji dostał się do niewoli. Wedle jednej z wersji jego życiorysu w obozie przebywał do kwietnia 1945 r. Brak jednak danych, o jakie obozy chodziło. Inne źródła sugerują, że w czasie II wojny światowej Komar wykonywał różne tajne misje na terenie okupowanej Francji, między innymi w Tuluzie. Niektórzy przypisywali mu też działalność w Meksyku.

Po zakończeniu wojny, w czerwcu 1945 r., został mianowany zastępcą szefa sformowanej przez PKWN Polskiej Misji Wojskowej we Francji. Dopiero pod koniec 1945 r. wrócił do Polski i od razu został szefem II Oddziału Sztabu Generalnego WP, czyli szefem wywiadu i kontrwywiadu. Pełnił tą funkcję do 1950 r.

Interesujące jest jednak to, że nie była to jedyna jego funkcja w tym czasie. Od 1947 r. był również naczelnikiem Wydziału II Samodzielnego (wywiadu) Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego oraz dyrektorem Departamentu VII MBP. W swoich życiorysach pisał, że w latach 1947-1950 otrzymywał od kierownictwa partii specjalne zadania dodatkowe, a Bolesław Bierut, w tym samym czasie, zobowiązał go do zabezpieczania potrzeb komunistycznej partyzantki w Grecji, w której, po przegraniu przez komunistów wyborów, w 1947 r. wybuchła wojna domowa.

Greckie zbrojne siły komunistyczne przyjęły nazwę Demokratyczne Wojsko Grecji i ustanowiły własny, komunistyczny rząd. Prowadząc wojnę domową korzystały z pomocy Kominternu. Część tej pomocy, między innymi materiałów wojennych, przekazywana była za pośrednictwem Polski. Polscy komuniści prowadzili też szkolenie dowódców i zapewniali pomoc lekarską, między innymi ewakuację rannych do tajnego szpitala w Dziwnowie.

W 1950 r., już po wygaśnięciu walk w Grecji i klęsce komunistów, Komar został odwołany ze wszystkich stanowisk przez nowego marszałka Polski Konstantego Rokossowskiego. W 1951 r. Komar objął nowo utworzone stanowisko Głównego Kwatermistrza WP. Niektórzy traktują to jako awans, ale tak naprawdę oznaczało to odsunięcie od spraw ważnych. Być może wynikało ze spadku wpływów sowieckich mocodawców, pod których Komar był "podwieszony".

W 1952 r., na polecenie sowieckiego kierownictwa Głównego Zarządu Informacji WP, Komara aresztowali funkcjonariusze tej służby i w areszcie pozostał do 1954 r. Był to dalszy ciąg czystki w szeregach wywiadu wojskowego i zapowiedź aresztowań obejmujących partyjnych o "nacjonalistyczno-prawicowych odchyleniach". Komara aresztowano pod zarzutem szpiegostwa i zorganizowania zamachu na generała Świerczewskiego. W czasie śledztwa przyznawał się nawet do najbardziej absurdalnych zarzutów.

Kiedy pod koniec roku 1953 szef Departamentu X MBP Józef Światło uciekł z Polski, nagłośnił między innymi sprawę Komara, szczegółowo opisując absurdalny przebieg śledztwa. Mogło to mieć wpływ na podjęcie przez kierownictwo partii decyzji o jego zwolnieniu.

Po wyjściu z aresztu Komar nie wrócił do wojska, ani do MBP. O tym, że został odsunięty świadczy dalszy przebieg jego kariery. W 1955 r. otrzymał stanowisko dyrektora Fabryki "Specyfika" w Warszawie, skąd został przesunięty do Warszawskich Zakładów Fotochemicznych "Foton", którymi kierował do 1956 r.

W 1956 r. Komar został przywrócony do łask i mianowany dowódcą Wojsk Wewnętrznych, w których skład wchodziło również KBW. Będąc na tym stanowisku, próbował kontrolować narzuconego przez Moskwę marszałka Konstantego Rokossowskiego.

W październiku 1956 r., w czasie VIII Plenum KC PZPR, na rozkaz Komara została odcięta łączność Rokossowskiego z Moskwą. W czasie wrzenia społecznego Komar zaangażował się, wraz z Zambrowskim, w przygotowywanie robotników Żerania do wystąpienia. Po tym kryzysie pozostał na stanowisku i w 1957 r. połączył wcześniejszą funkcję z funkcją dowódcy KBW. W 1960 r. został dyrektorem generalnym w MSW.

W 1968 r. Wacław Komar został ponownie odsunięty, tym razem w wyniku partyjnej nagonki na osoby pochodzenia żydowskiego. Zmarł w 1972 r.

Jest ojcem Michała Komara, dziennikarza Gazety Wyborczej.

#historia #komunizm #drugawojnaswiatowa #pzpr #polska #wojsko #histriaoktoresieniemowi #fb

Data: 16.01.2020 14:57

Autor: FiligranowyGucio

Ból dupy u lewaka lub prawaka oznacza,że będzie sraka.

Kamieni Kupa_FB

Media donoszą, że król horroru Stephen King jest pod ostrzałem. Ze strony środowisk postępowych wylało na niego szambo za komentarz o Oscarach. Co takiego kontrowersyjnego powiedział? To:

"W przypadku sztuki nigdy nie brałbym pod uwagę różnorodności. Tylko jakość. Jak dla mnie, robić inaczej, to błąd"

Rezultat? Hurr durr, kwik i wycie. Lewa strona uznała, że to jakieś nieporozumienie, by kierować się talentem przy rozdawaniu nagród lub tworzeniu obsady. Jedynie słuszna koncepcja to dobieranie ludzi przy ustalonych z góry proporcjach płci, orientacji i koloru skóry. Netflix podobno zamówił dodatkowe zapasy maści na ból dupy.

Wszystko zaczęło się od klasycznego podniesienia alarmu, że w najważniejszych kategoriach nie zostało nominowanych więcej kobiet i osób o kolorze skóry innym niż biały. King wyjaśnił, że filmy czy inne dzieła powinny być oceniane na podstawie swojej jakości, a nie przynależności kulturowej twórców. Jego tweet spotkał się z otwartą krytyką ze strony m.in. reżyserki Avy DuVernay czy pisarki Roxanne Gray. Obie uznały, że komentarz Kinga jest pełen ignorancji i że pisarz je zawiódł.

Cytat na dziś:

"Im dalej społeczeństwo dryfuje od prawdy, tym bardziej nienawidzi tych, którzy ją głoszą. Prawda jest nową mową nienawiści. Mówienie prawdy w epoce zakłamania jest czynem rewolucyjnym."

~George Orwell

#swiatwedluglewicy #fb #kamienikupa #orwell #stephenking

Data: 16.01.2020 13:35

Autor: FiligranowyGucio

E-psycholog "Wytchnienie" mgr Sandra Rembacz_FB

https://www.facebook.com/e.psycholog.wytchnienie/

"Jeśli potrafimy sami sobie radzić w życiu, wówczas w naszym związku zajmujemy niezależną i równą pozycję. Nie oczekujemy aby ktoś inny kształtował nasze poczucie własnej wartości, uszczęśliwiał nas albo zapełniał pustkę w życiu, które bez niego traci jakiekolwiek znaczenie.”

Źródło: Nathaniel Branden „Odpowiedzialność”, Łódź 1999

Nathaniel Branden, właśc. Nathan Blumenthal (ur. 9 kwietnia 1930 w Brampton w Kanadzie, zm. 3 grudnia 2014 w Los Angeles) – psychoterapeuta i pisarz, najbardziej znany z prac poświęconych poczuciu własnej wartości. Będąc współpracownikiem i partnerem Ayn Rand, Branden miał znaczący udział w propagowaniu filozofii Rand znanej jako obiektywizm.wiki

#psychologia #ludzie #ksiazki #zwiazki #fb

Data: 16.01.2020 00:30

Autor: FiligranowyGucio

Polska muzyka, której nie usłyszysz w radiu, a powinieneś_FB

Z tego miejsca, chciałbym podziękować przewodniczącemu rosyjskiej Dumy oraz prezydentowi Władimirowi Władimirowiczowi Putinowi, których ostatnie historyczne wynaturzenia sprawiły, iż odkopałem ten kawałek w swojej pamięci.

Gdy kończy się dyplomacja zaczyna się Skowyt

https://www.facebook.com/muzyka44/

Skowyt – La Puta Grande

Album: Corrida (2015)

https://www.youtube.com/watch?v=FltseGeDeoI&fbclid=IwAR3o6LB0WO4ESz5wEBel8zet00FXUlIT51KGW6iF5iQ44iFnrgtNnSaHwfY

Rosja twierdzi, że dzielenie się tym wizerunkiem Putina w makijażu jest niezgodne z prawem.

Użytkownicy portali społecznościowych z całego świata dzielą się tą ilustracją na znak protestu.

https://brasil.elpais.com/brasil/2017/04/07/internacional/1491565697_732808.html?ssm=FB_CC&fbclid=IwAR3D69B1DygG6IFN5B3pnPJYoto6W8W5G5JRUuxyRImt0pnNlSGxPXY7kPY

#rosja #polityka #muzyka #informacje #sztuka #fb

Data: 11.01.2020 21:03

Autor: FiligranowyGucio

Raz prozą, raz rymem – walczymy z propagandowym reżimem:FB

,,26 listopada 2008 r. prokurator generalny Menachem Mazuz poinformował Olmerta (premiera Izraela w latach 2006-2009) o tym, że zdecydował się rozpocząć dochodzenie przeciwko niemu w sprawie, która wkrótce stała się znana pod nazwą afera Rishon Tours. Jak wskazywali śledczy, Olmert przemawiał za granicą w imieniu organizacji skupiającej osoby, które przetrwały holocaust, stowarzyszeń wspierających IDF i organizacje dobroczynne działające na rzecz upośledzonych umysłowo dzieci. Następnie biuro podróży Rishon Tours wysyłało każdej ze wspomnianych instytucji rachunek za wykład Olmerta, tak jakby każda z nich zmuszona była płacić za to osobno. Pieniądze były lokowane na koncie bankowym, które wykorzystywane było przez rodzinę polityka w prywatnych celach."

Olmert został zwolniony z więzienia 2 lata temu, przedterminowo. Z wykształcenia Olmert był… prawnikiem. Cytuję za ,,Polityką": ,,Ehud Olmert stał się osobą prywatną, poświęcającą większość czasu prowadzeniu interesów oraz rodzinie. Jego żona Aliza, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych, jest artystką malarką mówiącą dobrze po polsku. Przed kilku laty napisała „Fantazję na fortepian”, sztukę o antysemityzmie polskiej wsi." Na zdjęciu: charytatywny i dobroczynny mąż tropicielki polskiego antysemityzmu – w drodze do pierdla.

Jak pisze amerykańska publicystka, Marianne Bertrand: ,,Jeden z największych skandali politycznych w historii Izraela, Holyland Case, obejmował darowizny od dewelopera na rzecz (legalnej) organizacji charytatywnej założonej przez Uri Lupolianskiego, burmistrza Jerozolimy, w celu zapewnienia zmiany planów odnośnie gruntów." Może teraz zakute łby załapią czemu ktoś śmie pytać organizację charytatywną i współpracujące z nią instytucje, o dokumentację, i nie wierzyć im na słowo, czy nadal się żarówka pod kopułą nie zapala? Wiem, wiem, pytanie retoryczne.

Amerykański profesor Roger Colinvaux, w swoim artykule: ,,Polityka i działalność charytatywna – tego się nie miesza", pisał: ,,Widzieliśmy już, jak działalność charytatywna okazywała się jedynie przykrywką dla korzyści odnoszonych przez jakąś osobę. Proszę sobie tylko wyobrazić, o ile gorzej mogłoby być, gdyby organizacje charytatywne (które, przypominam, może sobie założyć każdy) były upoważnione do aktywnego uczestniczenia w kampaniach politycznych". Cóż, panie profesorze – uwierzy pan lub nie, ale są takie kraje, gdzie jest to na porządku dziennym, a jeśli komuś to przeszkadza, nazywa się go oszołomem i wrogiem chorych dzieci.

,,Organizacje charytatywne mogą prowadzić swoją kampanię by osiągnąć swoje cele, ale nie mogą mieć celów politycznych, ani podejmować aktywności politycznej, która nie jest związana z charytatywną misją danej organizacji. Zarządcom organizacji nie wolno dopuszczać do sytuacji, w której charytatywność organizacji jest wykorzystywana jako narzędzie do wyrażania osobistych lub partyjnych poglądów politycznych któregokolwiek członka zarządu organizacji." (Informacja z oficjalnej strony brytyjskiego rządu. W państwach nie wymagających radykalnej dekomunizacji, takie rzeczy są oczywiste, nasze społeczeństwo tego nigdy nie ogarnie.)

Podsumowując, jeśli jakiś charytatywny guru nie pstryka sobie fotek z politykami, jeśli nie politykuje w mediach społecznościowych, jeśli nie wykorzystuje swojej działalności i swoich festiwali do bardzo jednostronnej indoktrynacji politycznej, jeśli zamyka gębę i skupia się na tym, na czym powinien koncentrować się lider organizacji charytatywnej – czyli na charytatywności, to należy go traktować jako szefa organizacji dobroczynnej, nawet gdyby nie był synem funkcjonariusza komunistycznej milicji, tylko samego Stalina.

Ale jeśli połowę energii traci na polityczny bełkot, dzielenie Polaków i zatruwanie atmosfery, to nikomu myślącemu nie zostawia innego wyboru, niż traktowanie jego organizacji nie jako charytatywnej, ale jako POLITYCZNO-charytatywnej. I to, czy ktoś ma ochotę wspierać taką organizację (każdy ma do tego pełne prawo), czy ma ochotę OLAĆ JĄ i puścić 3 dychy na konkretną chorą osobę z portalów typu siepomaga pl (nawet jeśli nie będzie mógł dzięki temu przykleić sobie nalepki i pokazywać wszystkim jakim jest zajebistym dobroczyńcą) – jest prywatną sprawą każdego Polaka. I wszystkim sępom wara od tej wolności wyboru.

#polska #izrael #wosp #organizacjecharytatywne #fb #razprozak #polityka

Data: 05.01.2020 17:30

Autor: FiligranowyGucio

Ciężka Artyleria_FB

https://www.facebook.com/CiezkaArtyleria/posts/467339697203214?tn=K-R

JAK CIA ROBIŁA INTERESY Z NAZISTAMI

Zbrodniarze wojenni na usługach USA. Amerykańskie agencje rządowe zatrudniały po wojnie ponad tysiąc byłych nazistów.

Wygrana wojna oznacza zwykle pokaźne łupy dla zwycięzców. Nie inaczej było, gdy w 1945 roku alianci pokonali państwa Osi. Niemal natychmiast przystąpili do podziału terytoriów i zasobów przegranych krajów. Dla Amerykanów największą wojenną zdobyczą okazali się jednak… pracujący dla Hitlera naukowcy.

Budowali rakiety, pracowali nad bronią chemiczną i biologiczną, prowadzili badania w dziedzinie medycyny lotniczej i kosmicznej. Zatrudnienie wrogów, zdeklarowanych zwolenników Hitlera, było krokiem całkowicie sprzecznym z zasadami i ideałami demokracji, ale stanowiło też wybór mniejszego zła. Gdyby Ameryka nie wykorzystała wiedzy tych naukowców, zrobili by to Rosjanie.

Zamiast celi, na głównego konstruktora hitlerowskiej „Wunderwaffe” Wernhera von Brauna i jego zespół czekali reporterzy. Niemcy z uśmiechem pozowali do zdjęć. Sturmbannfuehrer (major) SS von Braun, późniejszy ojciec amerykańskiego programu kosmicznego Apollo, w momencie pójścia do „niewoli” zachowywał się bardziej jak gwiazdor, niż jak więzień.

Tymczasem broń skonstruowana przez von Brauna zabiła w atakach na Londyn i Antwerpię co najmniej 8 tys. osób. Paradoksalnie – jej produkcja pochłonęła jeszcze więcej ofiar. Oficjalne dane SS mówią o 12 tys. osób, głównie więźniów obozu koncentracyjnego Mittelbau-Dora. W rzeczywistości w podziemnych sztolniach kompleksu „Mittelwerk” koło Nordhausen w Turyngii zginęło ich około 20 tys. Amerykańscy żołnierze, którzy jako pierwsi weszli do tego kompleksu, zobaczyli stosy ciał i umierających z głodu i wycieńczenia ludzi. To niemożliwe, by Wernher von Braun i jego ekipa nie wiedzieli, jak traktowani byli i w jak nieludzkich warunkach pracowali niewolnicy III Rzeszy.

Jednak możliwość wykorzystania ich wiedzy do rozwoju techniki wojskowej była dla zwycięskiej armii USA ważniejsza od wymierzenia im sprawiedliwości. Stąd pomysł odnalezienia, zatrudnienia i wywiezienia do USA najwybitniejszych niemieckich specjalistów, który przeszedł do historii pod nazwą operacji „Overcast” i jej kontynuacji – operacji „Paperclip” (z ang. „spinacz”).

Według gazety w szczytowym okresie Zimnej Wojny w latach 50-tych ówcześni szefowie FBI Edgar J. Hoover oraz CIA Allen Dulles zaczęli rekrutować byłych nazistów „różnej rangi” by wykorzystać ich przeciwko Sowietom.

Uważali, że ich wartość wywiadowcza przewyższa moralne wykroczenia, których dopuścili się służąc Trzeciej Rzeszy. Dulles uważał, że byli naziści są użyteczni. Hoover poszedł jeszcze o krok dalej i oskarżał każdego, kto odważył się wskazać na zbrodnie, których świeżo upieczeni szpiedzy USA się dopuścili w przeszłości, o „uprawianie sowieckiej propagandy” – pisze „NYT”.

W 1968 r. Hoover kazał nawet założyć podsłuch lewicowemu dziennikarzowi Charlesowi Allenowi, który pisał krytyczne artykuły o byłych nazistach żyjących w USA. Hoover uważał, że Allen stanowi „poważne” zagrożenie dla bezpieczeństwa USA.

FBI zatrudniała byłych oficerów SS, mimo iż wiedziała, że „dopuścili się prawdopodobnie poważnych zbrodni wojennych”.

W 1994 roku Eli Rosenbaum, prawnik pracujący dla CIA, naciskał na prokuratorów, by zrezygnowali ze śledztwa dotyczącego szpiega agencji, byłego komendanta litewskiej policji bezpieczeństwa (Saugumo) Aleksandrasa Lileikisa, który uczestniczył na Litwie w czasie II wojny światowej w masakrze ponad 60 tysięcy Żydów – utrzymuje gazeta.

CIA zatrudniła go w 1952 r. we wschodnich Niemczech, płacąc mu za jego usługi 1700 dolarów rocznie, plus 2 kartony papierosów miesięcznie. Cztery lata później wyemigrował do USA. CIA nie udało się zapobiec śledztwu. Lileikis został deportowany w 1997 r. na Litwę, gdzie został postawiony przed sądem za zbrodnie wojenne. Proces ciągnie się do dziś.

Amerykanie wiedzieli także o przeszłości Klausa Barbiego, byłego szefa Gestapo, znanego jako „Rzeźnik z Lyonu”, odpowiedzialnego za śmierć tysięcy Żydów. Zaraz po II wojnie armia USA najpierw zatrudniła go jako szpiega, a potem ułatwiła mu ucieczkę do Ameryki Łacińskiej.

Pierwsze informacje o wykorzystywaniu byłych nazistów przez rząd w Waszyngtonie pojawiły się w latach 70-tych ubiegłego wieku. Jednak dopiero niedawno rzeczywisty wymiar tej współpracy wyszedł na jaw. Wcześniej bowiem amerykańskie władze czyniły co w ich mocy, by to ukryć.

W 1980 r. kierownictwo FBI odmówiło udzielenia odpowiedzi amerykańskiemu resortowi sprawiedliwości, który chciał wiedzieć, co agencja wie o 16 byłych nazistach żyjących na terenie USA.

A to dlatego, że wszyscy oni pracowali w przeszłości jako informatorzy FBI. Zajmowali się wykrywaniem „potencjalnych komunistów”. Pięciu z nich wciąż dostarczało agencji „cennych informacji” – kontynuuje „NYT”.

Jednym z nazistów, którzy pracowali dla CIA był były Haputsturmführer SS Otto Albrecht Alfred von Bolschwing, niegdyś mentor i asystent Adolfa Eichmanna, architekta „ostatecznego rozwiązania” kwestii żydowskiej.

Według gazety CIA zatrudniło go w 1954 r. w Europie, a następnie przeniosło go do Nowego Jorku, by wynagrodzić mu „lojalną służbę”. Jego syn, Gus von Bolschwing, który dopiero lata później dowiedział się o działalności ojca w Trzeciej Rzeszy uznał, że relacja między nim a CIA była „relacją opartą na wzajemnych korzyściach w epoce zimnej wojny”.

"Oni się nim posługiwali, a on się posługiwał nimi. Nie powinni go jednak byli wpuszczać do USA. Było to sprzeczne z amerykańskimi wartościami" – powiedział Gus von Bolschwing, który niedawno skończył 75 lat, w jednym z wywiadów. Jak się okazuje jego ojciec sam zwrócił się do Waszyngtonu z prośbą o przeniesienie do Stanów Zjednoczonych. Był rok 1960 i Izraelczycy właśnie złapali Eichmanna w Argentynie. Von Bolschwing bał się, że będzie następnym.

Agenci CIA zapewniali go, że nie ujawnią jego więzi z Eichmannem. Von Bolschwing żył przez następne 20 lat spokojnie w Kalifornii, zanim prokuratorzy przypadkowo odkryli kim jest. W 1981 r. zrzekł się amerykańskiego obywatelstwa. Zmarł kilka miesięcy później.

Jak twierdzi Richard Breitman, ekspert ds. Holokaustu z American University, wywiad wojskowy, CIA, FBI oraz inne amerykańskie agencje rządowe zatrudniały w okresie Zimnej Wojny w sumie ponad tysiąc nazistów. Tak wynika z dokumentów, które są dostępne. Inne pozostają jednak do dziś utajnione.

Rzeczywista liczba byłych nazistów na usługach USA jest prawdopodobnie o wiele wyższa. Nie jesteśmy w stanie tego jednak stwierdzić, bo wiele dokumentów wciąż jest niedostępnych – potwierdza amerykański historyk z Uniwersytetu Florydy Norman Goda w rozmowie z „NYT”.

Byli naziści byli wykorzystywani do rozmaitych zadań. W Maryland amerykańscy wojskowi szkolili byłych esesmanów w wojnie partyzanckiej na ewentualność inwazji Związku Sowieckiego.

W Connecticut były strażnik obozów koncentracyjnych badał na zlecenie CIA sowieckie znaczki pocztowe na „ukryte przesłanie”. W Wirginii, w siedzibie FBI, jeden z byłych doradców Hitlera prowadził szkolenia na temat natury sowieckiego reżimu.

W Niemczech byli oficerowie SS infiltrowali strefy kontrolowane przez Sowietów, instalując podsłuchy i monitorując ruch kolejowy.

Inni spisali się nieco gorzej – podkreśla „NYT” – niektórzy okazali się nawet być podwójnymi agentami. I wyrządzili więcej szkód, niż przynieśli Amerykanom korzyści.

To byli patologiczni kłamcy. Oszukiwali, kradli pieniądze. Ich moralność była dokładnie taka jakiej można by było się po takich ludziach spodziewać. Amerykanom to jednak nie przeszkadzało. Najważniejsze było by mieć przewagę nad Sowietami. Bez względu na koszt – tłumaczy Richard Breitman.

A od 1979 roku wypłacono tym zbrodniarzom wojennym emerytury warte miliony dolarów…

#fb #cia #usa #niemcy #spinacz #tajnesluzby

Data: 05.01.2020 12:30

Autor: FiligranowyGucio

Beerfelder .Miejscowość odległa od miasta Erbach o ok.11 km.

Starożytna Polska – Słowianie_FB

Powieszenie na szubienicy jest jednym z najstarszych na świecie sposobów wykonywania kary śmierci.Oprócz drewnianych konstrukcji pojawiały się również szubienice murowane stosowane w zachodniej europie.Najczęściej ukryte w gęstwinie zarośli,kiedyś eksponowane na małych pagórkach przy granicach miast jako swoiste memento i ostrzeżenie dla przybywających ,że w mieście jest stosowane surowe prawo.Poza tym szubienicę i jej bezpośrednie otoczenie uznawano za miejsce przeklęte ,do którego zwyczajny człowiek lepiej żeby się nie zbliżał.Na dolnym śląsku działało ponad 300 szubienic ,do dziś zachowało się sześć tego typu obiektów w miejscowościach :Kąty Wrocławskie,Lipa ,Mościsko,Ścięgny,Wojcieszów,Złotniki Lubańskie i niedawno odkryte fundamenty w Jeleniej Górze,Kamiennej Górze,Złotym Stoku i Złotoryi.W czasie funkcjonowania danego miejsca straceń oprócz kary przez powieszenie wykonywano także inne formy egzekucji:łamanie kołem,ścięcie,topienie,ćwiartowanie,zakopywanie żywcem i spalenie.Wraz z nastaniem okresu oświecenia dążono do ograniczenia kary śmierci i wszelkie trwałe urządzenia straceń przestały być akceptowane.Rozbiórki takich urządzeń były inicjowane przez władze lokalne .Większość szubienic w Polsce zostało rozebranych na początku XIX wieku,ostatnie rozbiórki przeprowadzono bardzo późno :przykładowo szubienica w Kłodzku została zniszczona dopiero w 1907 roku.Wiadomo ze źródeł historycznych ,że ciała skazańców wisiały na szubienicy zazwyczaj do momentu całkowitego rozkładu tkanek miękkich lub do chwili aż dzikie ptactwo oberwało części zwłok w trakcie żerowania.Wszelkie próby samowolnego odcięcia zwłok lub zdjęcia fragmentów ciała były surowo karane.Karę śmierci przez powieszenie wykonywano tylko na mężczyznach ,kobiety które popełniały podobne przestępstwa ścinano,topiono lub zakopywano żywcem w ziemi.Skazańców wieszano na linie lub łańcuchu .W przypadku powieszenia na sznurze skazaniec umierał w wyniku przerwania rdzenia kręgowego na odcinku szyjnym.Wieszanie na łańcuchu z kolei zakładało z góry śmierć przez uduszenie,po kilku sekundach skazany tracił przytomność ,po czterech minutach umierał.Konstrukcje szubienic wykonywano z drewna lub kamienia. Drewniane bardziej tkwiące w świadomości ludzkiej budowano przy murowanych aby móc je spalić wraz ze skazańcem..Dzisiaj mieliśmy plan dotrzeć do dwóch z nich porobić zdjęcia ale z przyczyn obiektywnych nie udało się.

#fb #ludzie #karasmierci #fotografia

KABANOSY Z NASZYCH ARABÓW…

Data: 16.12.2019 16:11

Autor: FiligranowyGucio

facebook.com

KABANOSY Z NASZYCH ARABÓW…

2 lata temu, gdy sytuacja naszych stadnin koni była już zła, ale jeszcze nie tragiczna, a ten sk… Jurgiel wciskał nam kity o wprowadzaniu w stadninach jakiegoś PIS-owskiego „programu naprawczego” (?!), przepowiadałem, że za 4-5 lat nasze konie PIS przerobi na kabanosy. Bo oni tylko to potrafią! Jurgiel nie potrafi sklecić zdania w języku polskim, więc każda reforma w jego wykonaniu musi zakończyć się klęską! Poza tym o hodowli arabów PIS-owcy nie mają pojęcia, ale żreć lubią. Więc teraz końskie kabanosy będą jak znalazł…

Nie doceniłem tej PIS-owskiej swołoczy. Z całkowitym zniszczeniem stadnin uwinęli się w 2 lata. Jak im na czymś bardzo zależy, to jednak potrafią się sprężyć. Tu nie trzeba było nawet nocnych głosowań w Sejmie i błyskawicznego podpisywania „ustaw” przez tę kanalię. Konie głosu nie mają, bronić się przed PIS-em nie mogły. A protestami hodowców nikt się na Nowogrodzkiej nie przejmował. Więc niszczenie hodowli koni poszło błyskawicznie, tym bardziej, że korzystał na tym konkurencyjny hodowca koni, PIS-owski senator Jan Dobrzyński, przyjaciel ministra Jurgiela… Który przyczynił się do zwolnienia z pracy Marka Treli i Jerzego Białoboka, poprzednich dyrektorów stadnin w Janowie i Michałowie. Pomagał mu związany z PIS-em hodowca koni Andrzej Wójtowicz.

Na dorobek i renomę naszych stadnin pracowały całe pokolenia Polaków. Od 200 lat! Miłośnicy i hodowcy koni, pasjonaci, kawalerzyści. Stadniny przetrwały rozbiory, powstania niepodległościowe, obie wojny światowe i okupację hitlerowską, czasy komuny. Nie dały rady przetrwać PIS-u… Wystarczyło fatalnymi decyzjami personalnymi, świadomym sabotażem, zwykłym złodziejstwem i ustawianymi „aukcjami” zepsuć ich renomę i odstraszyć potencjalnych klientów. W zeszłym roku za kilkanaście koni uzyskano taką cenę łączną, jaką 4-5 lat temu uzyskiwano za jedną klacz!

Symbolem przestępczych działań i totalnej nieudolności PIS-owskich nominatów tego debila Jurgiela była „aukcja” arabów w Janowie 2 lata temu… Kiedy to 3 klientów z Niemiec, Danii i Szwecji potwierdziło, że cała ta „aukcja” była zwykłą ustawką, a im proponowano zakup koni po cenach o połowę niższych, niż licytowane. Czy chodziło o unieważnienie wyników licytacji i potem sprzedaż koni po cichu, już „na własny rachunek”? To takie typowo PIS-owskie… Minęły 2 lata, są dziesiątki świadków, w tym obcokrajowcy. Czy słyszał ktoś, aby PIS-owska prokuratura postawiła któremuś z PIS-owskich decydentów jakieś zarzuty???

Stadniny są spółkami prawa handlowego. A to oznacza, że możliwości dofinansowania ich przez budżet są bardzo ograniczone. Do czasu objęcia władzy przez bolszewików z PIS-u nie było to problemem, bo stadniny były w świetnej kondycji finansowej i nie potrzebowały pomocy państwa. Gdy po 2 latach swoich rządów PIS-owcy zorientowali się, że nasze stadniny zaczynają dogorywać, mogli je jeszcze ratować! Wystarczyłaby jedna ustawa zmieniająca ich status! Ale PIS-owcy mieli wtedy na głowie dużo ważniejsze dla nich ustawy… Te niszczące Sąd Najwyższy i demolujące nasze sądownictwo. Końmi nikt się nie przejmował… A poza tym, gdyby uratowali stadniny, to z czego by teraz robili kabanosy dla pani Pawłowicz?

Dziękuję za uwagę.

I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da…

Olga Mazur

#komentarze #fb #polityka #konie #polska

Data: 10.12.2019 22:21

Autor: FiligranowyGucio

Sebizm Osiedlowo-Radykalny Deluxe_FB

https://www.facebook.com/Neosebizm/posts/759617831184653?tn=K-R

Nagroda Nobla w kategorii literatury nie znaczy nic. Wiecie dlaczego? Moim prywatnym zdaniem: skoro nie otrzymał jej ani Tolkien, ani Pratchett (którego umiarkowanie poważam), to już jest podejrzane. Gdzie "naszej" Ukraince, z tymi jej dziełami, do ich poziomu?

Ba! Skoro nie dostał tej nagrody Lem, skoro nie dostał jej Mrożek – to kto miał ją dostać? Nasza Gorgona taka dobra, że aż lepsza? Trochę zbyt blado wypada jej twórczość w zestawieniu z pisarstwem Lema (który wciągnął fantastykę z ciemnej dupy i porażenie pustką) i dramatami Mrożka. Nie pomylę się, twierdząc, że jeszcze 20 lat temu, codziennie, na całym świecie, grano którąś z genialnych sztuk Mrożka.

"Tango" – mówi wam to coś? Najważniejsza (zaraz po "Dziadach" i "Panu Tadeuszu") lektura szkolna – jakoś się uchowała.

Główny bohater Artur to krewniak wszystkich Hamletów, Werterów i Kordianów. Jego starzy zbuntowali się przeciwko światu i wygrali. Teraz on chciałby dojrzeć, ale żeby dojrzeć musi się zbuntować, tylko nie ma przeciwko czemu, bo wszystko wolno. Młody charakter musi okrzepnąć w ogniu walki o swoją niezależność, sprawdzić ile warte są zasady rządzące światem, wypróbować prawa… Jednak Artur wszędzie napotyka uległość i białe flagi. Jego walka staje się karykaturą walki, a dodatkowo, z logicznego punktu widzenia, nie da się być zbuntowanym wobec zbuntowania, gdyż – z definicji – wymagałoby to zaprzestania bycia zbuntowanym. Kocham Mrożka za takie logiczne pułapki na mój mózg.

Przeczytajcie sobie na nowo. W roku 2019, albo 2020. Zobaczycie nową opowieść o naszych czasach. No i spotkacie Edka. Tępego dzbana, który przyjdzie po nawiedzonym Arturze.

Bo każda histeria może mieć tylko jeden koniec i Artur odkrywa to pod koniec kariery. Terror. Czysty terror, który porządkuje świat szybko, skutecznie i bez niedomówień. Zresztą Karol M. i jego następcy pisali o tym dość wyraźnie i wprost, na długo przedtem jak wyzwalała nas Armia Czerwona.

"ARTUR – Czy jeszcze nie pojmujecie, obrzydła wegetacjo? Jesteście jak ślepe szczenięta, które bez końca kręciłyby się w kółko, gdyby nie wasz pan! Bez formy i bez idei toniecie w chaosie, i pustka by was pożarła, gdybym was nie uratował. Czy wiecie, co ja z wami zrobię? Ja stworzę system, w którym bunt zjednoczy się z porządkiem, a nicość z istnieniem. Ja wyjdę poza przeciwieństwa

[…]

ARTUR – Pytam was: jeżeli nie ma nic i nawet bunt nie jest możliwy, to co można stworzyć z niczego, żeby było?

[…]

ARTUR – Tylko władza da się stworzyć z niczego. Tylko władza jest, choćby niczego nie było. Oto jestem w górze, nad wami. W dole was widzę, w dole!

[…]

ARTUR – Trzeba tylko być silnym i zdecydowanym. Ja jestem silny. Spójrzcie na mnie, jam jest koroną waszych marzeń! Wuju, będzie porządek! Ojcze, ty zawsze się buntowałeś, ale twój bunt prowadził tylko do chaosu, aż sam siebie strawił. A spójrz na mnie! Czy władza nie jest także buntem? Buntem w formie porządku, buntem góry przeciwko dołom, wyższości przeciwko niższości? Szczyt potrzebuje niziny, nizina szczytu, aby nie przestały być sobą. I tak we władzy zanika sprzeczność między przeciwieństwami. Nie jestem ani syntezą, ani analizą, jestem czynem, jestem wolą, jestem energią! Siłą jestem! Znajduję się ponad, wewnątrz i obok wszystkiego. Dziękujcie mi, ja spełniłem waszą młodość. To dla was! A dla siebie też mam coś w podarunku: formę jaką tylko zechcę, nie jedną, ale tysiąc możliwych, mogę stworzyć i zburzyć, co zechcę. Wcielić się, wycielić, odcielić. Wszystko jest we mnie, tu! (uderza się w pierś. Zebrani patrzą na niego z przerażeniem)

[…]

STOMIL – E tam, nie trzeba się przejmować. To tylko szczeniackie zabawy. Słowa, słowa, słowa. Jaką on ma władzę nad nami?

EUGENIUSZ – Słusznie. Na czym on opiera to swoje gadanie? Łączą nas tylko więzy krwi, a nie jakaś abstrakcja. Nic nam nie może zrobić.

ARTUR – Jaką? To bardzo proste. Mogę was zabić."

Czasy mamy takie, że stare książki czyta się zupełnie na nowo. Co nie? Zróbmy świat, w którym nie ma żadnej stałości, zatopmy wszystko w oceanie chaosu, a ludzie sami poproszą o wybór furera, któremu dadzą władzę nad życiem i śmiercią w imię powrotu normalności.

Dobranoc świecie. /ElMal

PS Przez całe lata tango było tańcem argentyńskich domów publicznych i nie wolno go było tańczyć publicznie. Było jedynym tańcem, w którym ciała partnerów stykały się ze sobą, a w układzie figur doszukiwano się metafory stosunku seksualnego. Na salony wkroczyło razem z wielkimi ruchami społecznymi w Niemczech i ZSRR. Dzisiaj jest tańcem klasycznym. Możesz nazywać się facetem, ale nie mów, że z filmu "Zapach kobiety" nie pamiętasz sceny gdy Al Pacino tańczy tango z młodziutką Gabrielle Anwar.

#sebizm #przemyslenia #fb #ksiazki #taniec

Data: 09.12.2019 11:38

Autor: FiligranowyGucio

Czy zatem Komisja Europejska nie powinna w takich okolicznościach wszcząć postępowania w/s naruszenia praworządności wobec Niemiec?

U naszych zachodnich sąsiadów organem wybierającym sędziów pięciu głównych sądów federalnych (w tym także Federalny Trybunał Sprawiedliwości, czyli odpowiednika polskiego Sądu Najwyższego) jest komisja ds. wyboru sędziów (Richterwahlausschuss). Gremium to składa się z 32 członków. Przewodniczy mu minister wytypowany z niemieckiego rządu, który może przedstawiać własnych kandydatów na sędziów, ale nie ma prawa głosu. W skład komisji (z prawem głosu) wchodzi 16 ministrów landowych (a więc 100 procentowych polityków) i 16 wybranych przez Bundestag (a więc organ polityczny) ekspertów biegłych w dziedzinie prawa, którzy – tu ważna uwaga – mogą być politykami (mogą np. zasiadać w Budenstagu).

Skoro tamtejsi politycy, dokładnie tak samo jak polscy politycy, mają decydujący wpływ na to, kto orzeka w sądach, a w przypadku polskiego systemu wyboru sędziów uznano, iż jest on sprzeczny z prawem UE, to chyba naturalną konsekwencją powinno być wszczęcie postępowania w/s naruszenia praworządności przez Niemcy.

Źródło:

http://niewygodne.info.pl/…/Niemiecki-sad-najwyzszy-wybiera…

#niemcy #wolnesady #informacje #poliwatory #fb

Data: 06.12.2019 16:16

Autor: LadacznicoOdporny

Uszanowanko :)

Dzisiaj mój adres mailowy uległ podjebaniu. Poprawka, dzisiaj się o tym dowiedziałem. Kiedy go podjebano to nie wiem. Stary mail, zakładany jeszcze za dzieciaka. Nie miałem tam nic. Jedynie FB było podpięte bo nie chciałem tego wiązać z "oficjalnym" mailem.

Skutki?

Zmienione profilowe na murzyńskie, język na francuski i rozesłane zaczepki do kobitek. Zapewne jakiś nigeryjski książę mi się zalęgł. No ale nie było tego dużo. Bałagan ogranięty. Hasła i mail zmienione.

Na mailu przejrzane wszystkie wiadomości dotyczące bankowości, pożyczek itp. Widać że widział czego szukać. Całe szczęście danych własnego konta bankowego tam nie trzymałem. Poza tym wiadomość o wygasłym koncie Netflixa, którego nigdy nie miałem.

Mogło być dużo gorzej.

Najcięższe przede mną. Przekonać debili z Onetu do usunięcia konta. Próbowałem zrobić to sam, ale coś się popsuło. Nie było żadnego efektu. Chciałem się wylogować i zalogować ponownie, spróbować raz jeszcze. Nie da się zalogować – odrzuca hasło. No i teraz mam zagadkę. Albo konto skasowane, albo nastąpiła zmiana hasła tuż przed logoutem. Póki co kontakt jest na poziomie wiadomości z generatora. Powoływanie się na #rodo póki co do nich nie dociera. Możliwe że będzie trzeba zaangażować UODO.

#jebaconet

Póki co 2 godziny zmarnowane i dzięki Onetowi zapewne będzie więcej. Ja już mam lekcję. A tym których ta lekcja może dopiero czekać proponuję kasować nieużywane adresy mailowe. Szczególnie te pod opieką niekompetentnych firm.

#bezpieczenstwoit #onet #fb #hacking #rodo #murzyn

Data: 28.11.2019 21:49

Autor: FiligranowyGucio

Raz prozą, raz rymem – walczymy z propagandowym reżimem_FB

,,Państwo Marianna i Władysław Popiełuszkowie żyją bardzo skromnie. – Jak na rodziców bohatera narodowego – za skromnie – uważa marcinkowicki proboszcz. Ojciec ks. Jerzego ma 90 lat i daleko posuniętą miażdżycę, opiekuje się nim pani Marianna, która skończyła 80 lat. Niedawno rodzice ks. Jerzego przeżyli kolejną tragedię: zmarła synowa, miała tyle samo lat co ks. Jerzy – 37. Owdowiały syn wychowuje trójkę dzieci. Na głowie ma 15-hektarowe gospodarstwo, a wiadomo jakie dzisiaj dochody z rolnictwa."

Tak kilkanaście lat temu pisał portal krakow.naszemiasto.pl. Rodzice księdza Jerzego przeżyli tak całe życie – w biedzie. Bez żadnych przywilejów – nawet po tym jak władza zamordowała im syna walczącego o niepodległość Polski. Nawet po nastaniu pseudo ,,wolnej" Polski. Pokornie, po cichu, nie skarżąc się na swój los. W dupie ich miała cała elita III RP.

,,Po wprowadzeniu stanu wojennego Stanisław Helski nie zaprzestał działalności opozycyjnej. W odwecie ówczesne władze rozpoczęły wobec niego szykany. Wiosną 1982 r. naczelnik gminy Ciepłowody wydał Helskiemu nakaz obsiania pól jęczmieniem, do którego Helski nie zastosował się, gdyż nakaz ten uważał za bezprawny. W maju 1982 roku pod eskortą milicji na pola Helskiego wjechało 14 ciągników z siewnikami. Dokonano przymusowego zagospodarowania i pola Helskiego obsiano jęczmieniem. Kosztami całej akcji obciążono rolnika.

Po kilkunastu dniach Helski zaorał niewyrośnięte zboże na własnym polu, za co został aresztowany i skazany na łączną karę 6 lat pozbawienia wolności za wszystkie popełnione czyny. Komornik zajął i zlicytował maszyny rolnicze i sprzęty Helskiego. Ponadto jego jedyny syn został wcielony do wojska.

Po wyjściu z więzienia, zrujnowany finansowo, rozpoczął bez pomocy adwokatów, wieloletnią batalię z systemem prawnym PRL o uniewinnienie. Trzykrotnie w jego sprawie wyrokował Sąd Najwyższy oraz wielokrotnie Naczelny Sąd Administracyjny. Zarzuty jednak nie zostały oddalone, a sprawy sądowe ucięła amnestia, którą ogłoszono po zniesieniu stanu wojennego. Helski bezskutecznie usiłował odrzucić postanowienie o amnestii wobec siebie i domagał się uniewinnienia, które dawałoby mu podstawę prawną do dochodzenia roszczeń za bezprawne działania urzędników, doznane krzywdy i utracone zdrowie. Sytuacji nie zmieniły zmiany ustrojowe po 1989 r. Wszystkie skargi do organów władzy państwowej i do Rzecznika Praw Obywatelskich pozostawały bez odpowiedzi."

Tak komuna traktowała swoich obywateli, zwłaszcza tych mających inne zdanie od jedynego słusznego, czyli sowieckiego. Bankrut? Nie ma z czego żyć? A to niech zdycha. W Wolnej Polsce apele o odszkodowanie? Mowy nie ma. Trzeba było nie pyskować do Władzy Ludowej. Helski umarł w 2004 roku. Przeżył 15 lat ,,wolnej Polski", ale za bandyckie zniszczenie mu życia przez komunistów nigdy nie dostał od ,,wolnych, niezawisłych i zdekomunizowanych sądów" odszkodowania. Nikt się nie przejmował jego losem.

Opozycjoniści i żołnierze polskiego podziemia niepodległościowego, z powykrzywianymi kończynami i kręgosłupami uszkodzonymi podczas tortur w UB-eckich mordowniach, żyli w skrajnej nędzy. Opuszczeni przez wszystkich. Nikogo nie obchodziło czy – jak by to powiedzieli ubecy i bolszewicy – ,,zdechną z głodu", czy wyskoczą przez okno. Przyjdzie jakiś urzędas, zapali znicz, zaprzyjaźniony pismak z lokalnego dziennika pstryknie fotkę do celów propagandowych, i tyle.

Tak samo tysiącami zwykłych Polaków żyjących w skrajnej nędzy – też nikt się przez lata nie przejmował. Cynicznie i z bolszewicką bezczelnością kazano im ,,zmienić pracę i wziąć kredyt". Żadne media nie płakały nad chcącymi normalnie żyć Polakami, którzy z braku perspektyw często decydowali się na samobójstwo.

A dziś w mediach afera, nagle wszyscy wielce zainteresowani, bo małżeństwo pracowników SB podobno próbowało popełnić samobójstwo (jemu się udało, jej nie) – z powodu biedy i obniżenia im emerytury.

To prawda, że esbek esbekowi nierówny, ale wszyscy oni służyli komunistom. Wszyscy przyczyniali się do zniewalania narodu polskiego, do plucia na polskie godło – i brali za to pieniądze. I to od SB – najbardziej zbrodniczej jednostki w komunistycznym systemie. Wszyscy więc esbecy – od generała po sekretarkę, służyli zdradzie. Nikt ich nie zmuszał do usługiwania najbardziej zbrodniczej ideologii w dziejach ludzkości. Robili to dobrowolnie. Dla zysków, dla kariery, dla forsy.

Nie wiem jakimi byli ludźmi i ile zła wynikało z ich pracy dla komunistycznego ustroju dławiącego polską niepodległość. Ale nawet zakładając hipotetycznie, że nie zasłużyli na aż tak zły los, to przecież nie oni jedni mieli problemy finansowe, więc przyznawanie im jakichś specjalnych względów to czysta (a właściwie brudna) hipokryzja.

Na każdą krokodylą łezkę przelaną nad śmiercią funkcjonariusza SB, media w wolnej, zdekomunizowanej, niepodległej Polsce powinny wylewać litry łez nad losem bohaterów walczących przeciw tym komunistom o to, żeby Polska była Polską.

Powinny.

Gdyby Polska była wolna, zdekomunizowana i niepodległa…

#polska #polityka #dekomunizacja #prl #fb #razprozak

Data: 25.11.2019 10:15

Autor: FiligranowyGucio

‎Ewa Michalska‎

Jelita – Centrum Zdrowia_fb

https://www.facebook.com/groups/JelitaCentrumZdrowia/

Bardzo lubię słuchać wykładów nieżyjącego już prof. dr hab. Jerzego Vetulaniego, polskiego psychofarmakologa, neurobiologa, biochemika, profesora nauk przyrodniczych.

Ten wykład dotyczy wpływu traumy dziecięcej na rozwój mózgu, ale posłuchajcie w wolnej chwili fragmentu (od 15 min:25 s)dotyczącego kontaktu noworodka z bakteriami mamy.

https://youtu.be/tZkBZxqZUlY?t=924

#zdrowie #jelita #ludzie #fb #yt #wyklady

Data: 08.11.2019 21:24

Autor: FiligranowyGucio

Sebizm – Osiedlowa Dilerka Prawdy_Fb

Szczęść Boże!

Wskutek awarii tego oto sprzętu, będącego bez wątpienia dobrodziejstwem technologicznym, moje gawędziarskie exposé nie spotkało się z należytym odbiorem, toteż spieszę się, by ponowić swój apel. Wynik wyborczy Konfederacji nie jest rezultatem umożliwiającym podniesienie i utrzymanie korony Królewska Polskiego. Śmiem twierdzić, że ta nadwiślańska ludność tubylcza, ten obóz zdrady i zaprzaństwa głosujący na żoliborską grupę rekonstrukcji historycznej sanacji… śmiem twierdzić, że ten haniebny czyn woła o pomstę do nieba. Jeśli tyle dla was znaczy, jeśli tyle dla was znaczy Wiara, Rodzina i Własność, w sytuacji gdzie na czas tej potyczki politycznej postanowiłem zepchnąć na dalszy plan wszelkie inne aspekty związane z jakże istotnym życiem codziennym, a w konsekwencji obdarowani jesteśmy nieco ponad milionem głosów, to… was powinno się chędożyć do licha ciężkiego! Tak mocno chędożyć was się powinno, jak tylko ta nieszczęsna władza ludowa na to zezwala. Kopacz ,,na metr wgłąb" i Prezydent-Rezydent Komorowski z całą pewnością nie zaserwowali narodowi polskiemu takich nieprzyjemności wynikających z chędożenia, jakie zapewnić może obóz historycznej rekonstrukcji sanacji, psiakrew! Do tego stopnia, że odczuwać będziecie stan permanentnego dyskomfortu. Wskutek boleści, oczywiście. Zaprawdę jest to znamienne, że w tym Eurokołchoźniczym kondominium rosyjsko-niemieckim pod żydowskim zarządem powierniczym, w tym kondominium w którym media głównego ścieku nie informują rzetelnie swoich obywateli o sytuacji geopolitycznej i geostrategicznej na świecie… że roszczenia żydowskie, powtarzam roszczenia żydowskie, roszczenia żydowskie przybierają na sile bezpodstawnie. Będzie was żoliborska grupa rekonstrukcji historycznej sanacji chędożyć w rzyć. Będzie was formacja Prawa i Sprawiedliwości chędożyć i wcale nie jest powiedziane, że intensywność tych doznań będzie mniejsza, aniżeli miało to miejsce za czasów kadencji antypolskiej Platformy Obywatelskiej. Ta bezwstydnica, ten niewielki jegomość uprawiający nierząd – zniszczy was. Funkcjonariusze frontu ideologicznego, mafie, służby, loże będą odbierały wam wszelką radość płynącą z życia. Powiem szczerze, że ów kwestie nie znajdują się w epicentrum moich zainteresowań, ponieważ staram się realizować program ,,Kościół, Szkoła, Strzelnica, Mennica". Będę prowadził ponadprzeciętny żywot. Dokonałem zakupu biletów i wysoce prawdopodobne jest, że opuszczę kondominium jeszcze tego dnia. Śmiech będzie cisnął się na moje usta, za każdym razem, gdy wspomnę niekompetencję wyborców. Niekompetentni uczestnicy życia publicznego, którzy oddali głos na reanimowanego trupa Polskiej Partii Socjalistycznej. Nie na judeorealistów, nie na monarchistów, tylko na eurokołchoźniczą neobolszewie, której implementowane są akty sodomickie. Na gwiazdę śmierci z ulicy Czerskiej głosowali. Nakreślona przeze mnie wizja kraju kłóci się z perspektywą odzyskania korony Polskiego Królewska, a wielu rodaków sprzedało swoje umysły za ruskie, pruskie i amerykańskie srebrniki, co bez wątpienia pretenduje ich do grona ludzi mało rozumnych. Rozumiecie to? Niemniej chciałbym podziękować z tego miejsca wszystkim tym, którzy zaufali Konfederacji i walczą o tradycje przez duże T pisaną. Dzisiaj to jest ponad milion osób… Czy mógłbyś łaskawie wyłączyć to narzędzie inwigilacji, zwane dla zmylenia przeciwnika telefonem? Jeszcze raz pragnę podkreślić olbrzymią niekompetencję moich współrodaków. Że brnięcie w mechanizmy pieniądza fiducjarnego, to błąd. Etat w korporacji finansowej przez Sorosa, oraz zadłużanie się na potęgę. To wy, Eurokołchoźnicy. Idźcie do diabła. Nie warto było, nie warto było robić nic, co by… się… ah, szkoda już gawędzić. Szkoda już gawędzić, naprawdę. Niech was… Słuchajcie! Ci, którzy głosowali na obóz zdrady i zaprzaństwa – powinni się wstydzić. A jak pan Bóg dopuści, to i z kija wypuści. Dobranoc.

#pasta #fb #braun #konfederacja

Data: 11.10.2019 12:24

Autor: FiligranowyGucio

Gołe baby_FB

Tokarczuk dostała Nobla.

Tokarczuk niezbyt pochwala aktualną władzę.

Tokarczuk, sugeruje, żeby w niedzielę zagłosować za demokracją.

Minister finansów zwalnia Tokarczuk od podatku od Nobla.

To co? Wypadałoby, żeby ona ten podatek i tak zapłaciła, nie? Skoro tak bardzo optuje za równym traktowaniem. Skoro dostrzega problemy z praworządnością.

No, no, taki huj. Stawiam flachę czegokolwiek do pięciu złotych, że weźmie. Weźmie ten hajs, aż się jej będą uszy trzęsły, tak weźmie.

I tak się, drogie dzieci, kupuje ludzi. I tak właśnie się sprawia, że każda jej opinia na tematy polityczne będzie mogła być skwitowana krótkim "Ale jak ci dali hajs, to wzięłaś."

Mówcie, co chcecie, ale ruchać hujem to nasz aktualny rząd potrafi jak żaden przedtem.

Czy mi się to podoba? A co za różnica?

Czy podziwiam polot i umiejętności? No kurwa.

#tokarczuk #ksiazki #nobel #przemyslenia #fb

Data: 02.10.2019 22:42

Autor: FiligranowyGucio

Sebizm – Osiedlowa Dilerka Prawdy_FB

#warszawa #polityka #fb #przemyslenia #sebizm

Powiadam wam lurkowie, że Patryk Jaki to powinien ufundować – już nawet nie dużą świece, do największego kościoła w dużym mieście, ale małą kaplicę w jakiejś dużej wsi. Byłoby to wotum dziękczynne za ocalenie go przed wygraną w wyborach na prezesa Warszawy. Okazuje się bowiem, że nasz gród stołeczny przedstawia obraz nędzy i rozpaczy. Rury pękają, gówno płynie do Wisły, spalarnia nie działa, kozy zdychają, a tęczowe zaplecze społeczne, wypomina obiecane wczasy w domu pracy twórczej dla waginosceptyków i penisofobek, którego rychłą erekcję, och erekcję, zapowiadał Kandydat.

A mogło być tak pięknie. Wystarczyło odpuścić sobie to śmieszne miasto, w tym wrogim kraju i iść w euro. Mógł sobie teraz sunąć pięknymi korytarzami parlamentu europejskiego. Z wdziękiem i polorem kłaniać się to temu, to owemu. Promienieć, lśnić i każdym gestem potwierdzać nienanganne europejskie maniery, ogładę i obycie. Mógł obżerać się z Doktor Sylwią wegańskimi przysmakami w stołówce zakładowej, za friko, śmiać się z dowcipów Grafini i miotać gromy na pisoskich nieudaczników, którym pękła rura. Marszczyłby wtedy brwi i cedził przez zęby, że "w Europie nie ma miejsca na żaden kontrolowany zrzut ścieków do rzek"…

Feralna rura i tak by pękła, gdyż najnowocześniejsza w tej części kosmosu, w oczy szczalnia "Szajka", okazuje się być bublem kupionym zdecydowanie zbyt drogo.

I ogólnie chłopakom coś nie pod rękę z ekonomią. Borys zapłacił 2K za lek po 3,20 zł, a potem chwalił się tym w tefałpe. Profesjonalny pasterz z Dagestanu przytulił 96K PLN. Wartość realna jego pracy? Jakieś 960 PLN minus koszty utylizacji koziego ścierwa (6,5 zł/kg). Strefa relaksu – duża bańka PLN, która wystarczyła zaledwie na dwa, czy trzy, miechy "działalności" i raczej nie trzeba było rezerwować miejsc. Oczywiście minus utracone opłaty za parkowanie na Placu Bankowym.

Najgorsze, że Rafau obrywa po uszach i od pisoskich (ich zbójeckie prawo) i od swoich, którzy prawdopodobnie zrzucą na niego sporą część winy za nadciągającą klęskę. W zasadzie nawet najwięksi fanatycy platformy nie potrafią wymienić jakiekolwiek sukcesu Pana Prezydenta. Literalnie nic mu się nie udało. A nie. Przepraszam. Coś się udało. Wygrać wybory mu się udało.

Dziękuję za uwagę

ElMalchico – Nie zawsze wygrać znaczy zwyciężyć.

Możecie dopisać jakiś scenariusz do poniższej fotki. Ja – choćbym nie wiem jak się starał – mam przed oczami jedynie "mroczne widma" i obrazki, od których truchleje moja wyobraźnia ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Data: 16.09.2019 22:44

Autor: FiligranowyGucio

Sebizm – Osiedlowa Dilerka Prawdy_FB

Jak odróżnić lewicę od prawicy i kto jest kim? No? Jakiś cwaniak na sali? Klasyczny podział narodził się w czasach rewolucji we Francy. Po lewej stronie w parlamencie ustawili się goście od postępu i sprawiedliwości społecznej. Po prawej stanęli duchowni, arystokraci i bogaci mieszczanie. Pierwsi napisali sobie na sztandarach "Wolność (a jakże!), równość, braterstwo" i mały druczkiem "Albo śmierć". Jak nie chciałeś być wolnym, równym i zbratanym, to sorry, zapraszamy na szafot. Prawa strona nic sobie nie napisała, ale powoływała się na napisane: prawa, księgi, Biblię. Okazało się za krótkie i w ostateczności motłoch z lewej strony przeprowadził rewolucję w swoim stylu, który stał się znakiem rozpoznawczym rządów komunistycznych: trupy, gwałty, rabunek i krew. Dużo krwi.

Świat niczego się nie nauczył i mądre głowy powtarzały: to nie był prawdziwy komunizm. I tak siedem razy na całym świecie.

Ten schemat działa do dzisiaj. Kraj osiąga taki poziom zamożności i rozwoju, że zaczyna implodować w kierunku czerwonej ideologii. Na jego skórze pojawiają się barwne wykwity i rumień w miejscach ukąszeń. Na szczęście demokracja jakoś nauczyła się z tym walczyć, wypracowując kompromis i dzieląc apetyty na pół, w formie konsensusu nad kupką kasy zabraną podatnikom.

Jeszcze kilka lat temu bardzo czytelny był podział na podstawie stosunku danego ugrupowania do publicznych pieniędzy. Jeżeli ugrupowanie chciało brać od obywatela, tak wiele jak się da, i dawać innym to było lewicowe. Jeżeli chciało brać, ale tylko tyle, by mogło trwać państwo, to było prawicowe.

Obecna kampania wyborcza zupełnie burzy ten podział i sprawia, że na scenie są wyłącznie lewicowe ugrupowania.

Obóz rządzący – partia skrajnie prawicowa, ale tylko w zaangażowanych mediach zachodnich. W realu partia wykonująca ruchy skrajnie lewicowe. "Mamy pieniądze i je rozdajemy. Umiemy to robić i patrzcie jak nam ładnie wychodzi rozdawanie! Wiedzieliśmy jak zdobyć i rozdać i będziemy brać i rozdawać coraz więcej i sprawniej!"

Opozycja, krzycząca: "Oni źle rozdają! My! My będziemy rozdawać lepiej i więcej! Dużo więcej! Na razie nie możemy dopuścić żeby to oni rozdawali, bo to my mamy pomysł jak rozdawać! A oni to rozdają niezgodnie z konstytucją! I nie chcą dawać tym, którym my uważamy, że powinno się dawać!"

Przy opozycji, w milczeniu rozsiadła się grupa młodzieży z napisem "Wolność, równość, braterstwo". "My będziemy zabierać. Może nawet będziemy rozdawać, ale najpierw trzeba zabrać tym co mają dużo, żeby mieć na rozdawanie. I musimy zadbać żeby ludzie byli szczęśliwi. Poza tymi, którzy mają dużo i im zabierzemy. Oni nie muszą być szczęśliwi. Oni mają mieć za dużo, żebyśmy im mogli zabrać."

No i czwarta opcja: "Nikomu nic nie damy, ale i nikomu nic nie zabierzemy. Niech niewidzialna ręka rynku zadusi niezdarnych, głupich i leniwych. Bogaci niech parzą się z bogatymi. Biedaków sterylizować. Niech dobór naturalny i selekcja naturalna wyregulują nam rynek."

A ja stoję z rękami w kieszeniach i gwiżdżę na ten cyrk. Bycie po prawej stronie to po prostu wiara w tych kilka prostych słów, na których zbudowano dogmaty człowieczeństwa w kulturze łacińskiej: rodzina, piękno, miłość, dobro, tradycja, ojczyzna, honor. Taki test kilku słów, umożliwiający odsianie komuchów. I ogólnie test na główkowanie. Jeżeli zaczynasz zastanawiać się nad sensem tych pojęć, to już jesteś po drugiej stronie. Mędrkowanie i wiara we własną nieomylność, to pierwszy krok w otchłań nihilizmu. Jeżeli potrafisz szukać dobra w największym kurewstwie i zła w najszlachetniejszych ideach, już jesteś ich.

Właśnie tak wyglądał świat w czasach rewolucji francuskiej.

"Filozofy — głęboko myśleli,

Aż nad ciemną przepaścią zawiśli,

Obudzili się, w przepaść spojrzeli

I zawołali: «Ciemno! ciemno! ciemno!»

To hosanna dla nas szatanów,

To śpiew naszych kościelnych organów;

Kto myślał przez godzinę, jest lub będzie ze mną.

Wiek, co przyjdzie, ucieszy szatany" – jak mówi Szatan w "Przygotowaniu" do Kordiana.

Lewica? Prawica? Kolejka na Sądzie Ostatecznym zadecyduje. Demokracja zawsze będzie skłonna do tańca z socjalizmem. Taka jej natura. Dobranoc.

#teksty #przemyslenia #fb #sebizm24 #polityka #francja

Data: 28.08.2019 17:07

Autor: FiligranowyGucio

Sebizm – Osiedlowa Dilerka Prawdy

Fb

Dzisiaj proces kibiców Ruchu Chorzów z sympatycznej grupy Psycho Fans. Na ławie 53

chłopaków. Zeznawał będzie świadek koronny i ogólnie podjęte będą środki

bezpieczeństwa jakie znamy z procesów mafiosów grup przestępczych.

Sprawa ma kilka aspektów.

Sądzić ich będą sędziowie. Z kasty. Sędziowie czytają gazety i oglądają telewizję.

W gazetach i telewizjach mówi się procesie gangu „kiboli”. Słowo kibol to

określenie pejoratywne. Słownik PWN podaje definicję: kibol – (posp.) kibic.

Jednak jest różnica w zdaniu: „idą kibice” i „idą kibole”. Jak idą kibice, to

sobie idą i już. Jeżeli mamy do czynienia z marszem kiboli, to sprawa robi się

grubsza, bo wiadomo, że to kibole, czyli nikt dobry. To ONI demolują miasta,

pociągi puby, rwą sen porządnych obywateli i bruki podczas brutalnych zamieszek.

Ale tak o nich pisać? W gazetach? Mówić w telewizji? Przecież to stygmatyzowania i

piętnowanie!

Lewak obrazi się za nazwanie lewakiem, ale już będzie szyderczo nadymał policzki,

gdy usłyszy o kibicach, którzy dla niego są wyłącznie kibolskim motłochem. Można

by rzec, że trochę mowa nienawiści, co nie? Skoro wrzucamy do języka potworki w

stylu „heteronienormatywny” albo „płeć kulturowa” i „tożsamość płciowa”, to może

szacowni pismaczkowie i popiskiwacze, z łaski swojej, wytężyliby głowy i wymyślili

jakieś ładne określenie dla kibiców, którzy identyfikują się w kontrze do

opresyjnych regulaminów stadionowych?

Czy „regulaminowa nienoramatywność” i „tożsamość stadionowa” nie usunęłyby z

przestrzeni publicznej tej potwornej mowy nienawiści w postaci „kiboli”? A może

ktoś z Czerskiej dostrzegłby i zachwycił się buntem przeciwko drobnomieszczańskiej

obyczajowości?

Sprawa zakończy się wyrokami. Młodzi ludzie zostaną wrzuceni w tryby systemu

resocjalizacji. Resocjalizacja znaczy „przywracanie społeczeństwu”. I tu tkwi

błąd. Tych ludzi nie można przywrócić społeczeństwu, ponieważ tworzą oni swoją

własną społeczność i społeczeństwo nie ma dla nich żadnej oferty. Mało tego. Oni

uciekli od społeczeństwa do świata jasnych zasad.

Jedyne co można, to wymierzyć im sprawiedliwość za wyrządzone krzywdy. Oni przyjmą

wyroki, odsiedzą swoje i wyjdą jako „ludzie sukcesu” nobilitowani odsiadką. Ktoś

nie wziął pod uwagę, że stygmatyzacja może tworzyć poczucie wspólnoty. Elity

dziennikarskie, działacze sportowi, publicyści, politycy wypowiedzieli im wojnę, a

kibice stanęli do walki. Na sztandary wzięli swoje pojmowanie patriotyzmu i

legendę partyzantki antykomunistycznej. No i konsekwentnie robią swoje. A jak już

rzeźbimy w undergroundzie i mamy na pieńku z policją, to dlaczego nie mielibyśmy

na tym zarabiać? I tak to jakoś poszło.

Robiono badania. W U.S.A. Dlaczego małolaci z dobrych domów wstępują do gangów.

Mają wszystko: kasę, przyszłość, pozycję; a mimo wszystko przyłączają się do

gangusów. Okazało się, że małolatom brakuje w domu… dyscypliny i jasnych zasad.

Do tego, wchodząc w społeczeństwo, odkrywają sieć kłamstw i podejrzanych

kompromisów. Niby wszystko wolno i można się rozwijać bez przeszkód, ale bez

hierarchii i poczucia autentyczności nie znaczy to nic.

Byliście kiedyś na ulicznej awanturze? Albo na ustawce? No właśnie. Emocje jednej

bitwy na pięści, buty i krzesła mają taką skalę, że małolaci rzucają nałogi i

biorą się za sport. Pokażcie szkołę, która to potrafi?

#przemyslenia #sebizm #fb #kibole #sadownictwo #artykul

Data: 17.04.2019 22:38

Autor: FiligranowyGucio

Raz prozą, raz rymem – walczymy z propagandowym reżimem-Fb

14 kwietnia

,,Niewiele już osób pamięta dzisiaj młodego antykomunistę M. Falzmanna — człowieka, którego śmierć na początku lat 90-tych spowodowała dużo szumu. Był tym inspektorem NIK-u, który wykrył mega-aferę FOZZ, zdobył przerażające dokumenty, rozpoczął nagłaśnianie sprawy i raptownie umarł, rzekomo wskutek zawału, lecz powszechnie mówiono i pisano, że to bardzo dziwna śmierć (przypomniano sobie o tej sprawie, gdy w 2004 IPN ujawnił, że SB namówiła koleżankę działaczki „Solidarności”, A.Walentynowicz, do podania jej herbaty ze specyfikiem wywołującym „naturalny” zawał). Żona zmarłego opublikowała wstrząsający tekst pt. „Dlaczego mój mąż musiał umrzeć” (1992). Jest tam taki wspominek: „Pamiętam, że kiedyś powiedział, iż dojście do władzy grupy Michnika będzie następną tragedią Polski, ponieważ jest to elita promoskiewska. Michał argumentował, że środowisko to najlepiej będzie chroniło interesy Moskwy w Polsce. Wskazywał na liczne absurdy sytuacyjne – w jaki sposób represjonowany opozycjonista może w więzieniu pisać książki, mieć dostęp do tekstów źródłowych i jeszcze wydawać je…”.

Tym opozycjonistą, o którym mówił antysemita Falzmann, był Michnik, zaś sprawa jego szokująco ekskluzywnych (nie jest znany drugi taki przypadek) warunków więziennych — to jedna z kilku przesłanek, jakie każą

,,antysemitom" wnioskować, że był konfidentem. Gdy w Czechach i w Niemczech ujawniono tamtejszych współpracowników bezpieki, okazało się, że rutynową metodą stosowaną przez czerwone służby dla uwiarygodniania szpicli pośród dysydentów-opozycjonistów było ciągłe represjonowanie takiego gościa, i pakowanie go do celi na niezbyt długi czas. W NRD uwiarygodniono tą metodą czołówkę „opozycjonistów” — Böhme'ego, Andersena i innych piesków Stasi, czyniąc z nich antykomunistycznych bohaterów. Metodę wypracowało KGB i nauczyło „służby” wszystkich satelickich państw. W początkach lat 90-ych oficer SB kierujący siatką TW opowiedział dziennikarce o wsadzaniu do więzienia tych, z których MSW robiło herosów: „Nagłaśnianie nazwisk odbywało się pod nasze dyktando i według schematu: represja, informacja o represji, nagłośnienie. To takie dziecinnie łatwe sposoby uwiarygodniania”.

Antonowicz: „Nie mogłem zrozumieć jak znienawidzony i więziony przez «Czerwonego» działacz jest w stanie pisać wewnątrz celi skierowane przeciw temuż «Czerwonemu» obszerne teksty z licznymi, bardzo długimi i trafnymi cytatami, do których wyboru potrzebna jest cała biblioteka? Jak to się odbywa? Zanim klawisz zerknie w judasz, to sprytny więzień zręcznym ruchem chowa rękopis i bibliotekę pod siennik ? A jeśli robią kipisz, to co? Łyka to wszystko na czas rewizji? Posiada skrytkę w ścianie? Miałem wątpliwości, i chodziły mi po głowie różne dziwne myśli…”

Łysiak: „Michnikowi zezwalano pisać w pierdlu książki, dostarczano ryzy papieru i biblioteczny «aparat naukowy», choć innym politycznym zabierano skrawek ołówka i gazety, by nie napisali kilku zdań. Owe teksty wędrowały z celi do druku”. Murzański ujął to celniej i krócej: „Jedni, jak Adam Michnik, pisali w więzieniu książki, drudzy zbierali na posadzce zęby”.

(Waldemar Łysiak, ,,Rzeczpospolita kłamców")

#fb #historia #komunizm

Data: 10.04.2019 22:29

Autor: FiligranowyGucio

Starożytna Polska – Słowianie Fb

Slowianin Dariusz

Ziemia to istota taka jak my kwantowy organizm,jednak my w znacznej większości nieświadomie jesteśmy chorobą wywołaną wirusem,którym jest byt zasilający się energią cierpienia.To on stworzył tą iluzoryczną zakłamaną rzeczywistość.Ziemia jako organizm zwalcza przyczyne,a nie objawy więc co jakis czas (cykl) uzdrawia się sama pozbywając się choroby,Słowianie to wiedzieli dlatego szanowali matke nature i oddawali jej cześć,a także jej synom i córkom.Byt,który stworzył to miejsce jest niezniszczalnym wirusem,można się od niego uwolnić tylko emanacją pozytywnej energii jaką jest miłość,rodzina i dom,a także szacunek do ludzi,zwierząt i roślin.Byt jednak zawsze znajdzie swoich zwolenników (niekoniecznie ludzi),których wykorzystuje do niszczenia dobrej energii.Patrząc na to co się dzieje od stuleci osiągnął swój cel.Ciekawe w jakim stadium choroby jest aktualnie Ziemia? #slowianie #fb #natura