Ekolodzy walczący z przekopem Mierzei gwiazdami kremlowskiego portalu

Data: 11.06.2020 09:51

Autor: Starszyoborowy

swiatrolnika.info

Ekolodzy walczący z przekopem Mierzei Wiślanej pochwalili się swoimi działaniami na łamach Sputnika. Nieprzemyślane działanie, a może wręcz przeciwnie? Ekolodzy walczacy z przekopem Trudno ocenić to, co zrobili niedawno ekolodzy walczący z przekopem Mierzei Wiślanej. Aktywiści z Obozu dla Mierzei Wiślanej sprzeciwiają się inwestycji od dobrych kilku lat. Przekop Mierzei nie podoba się również Rosji, dla której inwestycja stanowi silną konkurencję i zagrożenie dla interesów w tym regionie..

#morze #rosja #polska #polityka #gospodarkapolska #ekoterroryzm

Fanatyzm ekologiczny jak rak niszczy szwedzkie rolnictwo!

Data: 11.06.2020 09:46

Autor: Starszyoborowy

swiatrolnika.info

Szwecja wydawałoby się, jest krajem proekologicznym, a nie fanatycznym. Nic bardziej mylnego.

Agresja względem rolników będzie przedmiotem dochodzenia przez odpowiednie służby. Rolnicy liczą na zmiany.

Jak informuje szwedzkie stowarzyszenie rolników (LRF), zgłoszone przypadki nienawiści, ataków i gróźb wobec tamtejszych rolników wzrosły prawie dwukrotnie w ciągu ostatnich dwóch lat. W ubiegłym roku 4% wszystkich gospodarstw padło ofiarą takich działań przynajmniej raz. Stowarzyszenie wyjaśniło, że odpowiada to około 1000 rolnikom, którzy z powodu wykonywanego zawodu byli narażeni na groźby lub przemoc fizyczną

#szwecja #ekologia #ekoterroryzm

Biznes na uwalnianiu "maltretowanych" zwierząt!

Data: 26.05.2020 09:59

Autor: Starszyoborowy

wgospodarce.pl

Powstaje lista organizacji, które z odbierania rolnikom „maltretowanych” zwierząt zrobiły biznes – mówił w poniedziałek minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski. Dodał, że będzie żądać od nich wyjaśnień, co stało się z tymi zwierzętami.

Jak poinformował w kwietniu resort rolnictwa, po napływających do ministra rolnictwa „licznych skargach od rolników na organizacje ochrony zwierząt, które pod pretekstem ich złego traktowania zabierają je od ich właścicieli, szef resortu rolnictwa uznając je za zasadne, zaproponował wprowadzenie zmian w przepisach”.

#polska #zwierzeta #ekoterroryzm

Weterynarze przerywają milczenie w sprawie fałszywych przyjaciół zwierząt

Data: 21.05.2020 19:47

Autor: Starszyoborowy

swiatrolnika.info

Weterynarze związani z Inspekcją Weterynaryjną jednoznacznie poparli odważne stanowiska ministra Bogdana Konopki, Głównego Lekarza Weterynarii, który polecił wszystkim wojewódzkim jednostkom Inspekcji Weterynaryjnej, aby każdy powiatowy lekarz weterynarii współpracował z policją, nadzorując, coraz częściej kontrowersyjne, interwencje organizacji prozwierzęcych. Te coraz częściej imitują organy państwowe, posługują się mundurami, wydają pseudo-decyzje, same wystawiają sobie legitymacje i tytułują się „inspektorami ds. ochrony zwierząt”.

#polska #zwierzeta #weterynarz #ekoterroryzm #ekooszolomy

Ekoaktywiści boją się odpowiedzialności! Czy Puszcza Białowieska się odrodzi?

Data: 04.05.2020 18:31

Autor: Starszyoborowy

swiatrolnika.info

Cała sprawa skupia się wokół blokady, którą ekoaktywiści przeprowadzili względem wycinania i sprzedaży drewna z suchych świerków oraz świerków zasiedlonych przez kornika drukarza w Puszczy Białowieskiej. Nie przebrzmiały jeszcze echa głośnych haseł wykrzykiwanych przez aktywistów – „niech puszcza się zapuszcza”, „stop wycince puszczy”, „dziewiczy las”, nietknięta ręką ludzką” oraz całej palety innych haseł, które miały za zadanie zdyskredytować działania leśników odnośnie do walki z gradacją kornika, a już pojawiły się żądania ze strony tych samych ludzi względem konieczności wycinania suchych drzew. W trakcie blokad prac leśnych z zakresu ochrony lasu ekoaktywiści nie tylko nie chcieli słyszeć o tym, że ich działania sprowadzą na Puszczę Białowieską zagrożenie pożarowe oraz zagrożenie publiczne, ale wręcz wyśmiewali merytoryczne argumenty leśników i mieszkańców regionu.

#polska #las #ekoterroryzm

Przebierańcy z "Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt" podszywają się pod służby!

Data: 16.04.2020 13:52

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#ekoswiry #ekoterroryzm #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zwierzeta #swiatrolnika #przebierancy #mafia

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, czyli grupa aktywistów prozwierzęcych, której nazwa ma imitować realnie funkcjonujące państwowe służby mundurowe, ponownie dokonał zaboru zwierząt. W tym celu „ekolodzy” posłużyli się postanowieniem, które ma imitować dokumenty tworzone przez urzędników państwa Polskiego. Dodatkowo aktywiści dopuścili się złamania zasad związanych z przeciwdziałaniem pandemii koronawirusa.

Przebierańcy z "Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt" podszywają się pod służby!

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt w świąteczny poniedziałek dokonał zaboru zwierząt!

Jak poinformował w serwisie twitter Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego, grupa aktywistów prozwierzęcych pod nazwą Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, dokonała w Poniedziałek Wielkanocny wejścia na prywatny teren i zaboru zwierząt na podstawie dokumentów do złudzenia przypominających druki przygotowane przez urzędników państwowych. Rzeczona interwencja odbyła się na podstawie filmu zamieszczonego w serwisie YouTube i bez asysty policji, czy choćby przedstawicieli Państwowego Instytutu Weterynarii.

Świąteczny poniedziałek, 3 przebierańców w kombinezonach robi wjazd do czyjegoś domu, dokument z czerwonymi pieczątkami i zabierają zwierzęta na podstawie filmiku w internecie. Bez PIW, bez Policji. A później hejt w necie. Art7.ust.3 do zmiany– napisał w serwisie twitter Jacek Zarzecki.

Wadliwa ustawa, czyli co wykorzystał Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt?

Dokument, którego zmiany treści domaga się Jacek Zarzecki i inni przedstawiciele sektora rolnego i branż pokrewnych to Ustawa o ochronie zwierząt. Rzeczony artykuł otrzymał swojego czasu brzmienie:

W przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu, policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odbiera mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia.

Niestety przepis ten regularnie wykorzystywany jest przez aktywistów prozwierzęcych, którzy odbierają zwierzęta właścicielom – bez asysty służb państwowych i bez zgody właściciela względem wejścia na teren prywatny. O szeregu podobnych sytuacji informowała w swoim reportażu wydanym przez Fundację Polska Ziemia zatytułowanym Ciemna strona Animalsów. Co organizacje prozwierzęce chcą przed Tobą ukryć? Ewa Zajączkowska-Hernik.

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt naśladuje PETĘ?

Organizacje takie jak Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt najprawdopodobniej inspirują się działaniami amerykańskiej grupy PETA, która wyspecjalizowała się w odbieraniu zwierząt właścicielom i czerpaniu z tego faktu znacznych korzyści majątkowych.

W 2012 roku amerykańskie media ujawniły informacje dotyczące profilu działalności jednej z organizacji ekologicznych cieszących się w USA największym poziomem zaufania publicznego – PETA Ludzie na Rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt. Aktywiści PETA od początku swojej działalności skupiali się na odbieraniu zwierząt właścicielom, którzy, w ich opinii, nie dbali o nie należycie. Śledztwo federalne ujawniło, że od 1998 roku aktywiści utylizowali około 95 proc. zwierząt, które przejmowali, co przełożyło się na łączną liczbę 27 tys. uśpionych psów i kotów (do 2012 roku). Media podnosiły wówczas, że PETA, przy rocznym budżecie na poziomie 37 mln USD, tylko znikome fundusze przeznaczała na faktyczną pomoc zwierzętom. Z podobną sytuacją, choćby przez wzgląd na działalność organizacji takich jak Inspektorat Ochrony Zwierząt, borykają się także Polacy.

Na sprawę niewłaściwego traktowania odebranych zwierząt zwrócił uwagę Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego:

Pamiętacie tę krowę, którą zabrali starszej kobiecie, zmuszając ją do zrzeczenia się praw do niej? Stoi teraz przypalowana z małym wiadrem wody i wygląda jeszcze gorzej.

– napisał w serwisie twitter Jacek Zarzecki.

ASF, ptasia grypa, koronawirus – Inspektorat Ochrony Zwierząt łamie prawo!

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt i inne podobne mu organizacje mogą przyczyniać się do przenoszenia groźnych chorób zakaźnych zwierząt. Polska objęta jest szczegółowym programem bioasekuracji z powodu wystąpienia w naszym kraju licznych ognisk afrykańskiego pomoru świń oraz wysoce zjadliwej grypy ptaków. Zgodnie z przepisami wypracowanymi w gmachu Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz w gabinetach Głównego Inspektoratu Weterynarii wejście na teren gospodarstw rolnych przez osoby nieuprawnione jest absolutnie zakazane. Problem stanowi tu także brak merytorycznego przygotowania aktywistów do opieki nad zwierzętami czy oceny stanu ich zdrowia. Tylko w ubiegłym roku aktywiści jednej z organizacji próbowali dokonać zaboru zwierzęcia w jednej z zachodnich dzielnic Warszawy, twierdząc, że zwierzę jest wychudzone. W praktyce jednak pies, który stał się obiektem procederu, stanowił mieszankę charta z jedną z popularnych ras psów myśliwskich. Interwencje, takie jakiej dopuścił się Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, są także działaniem skrajnie nieodpowiedzialnym w kontekście pandemii koronawirusa. Rząd nakazał bowiem drastyczne ograniczenie kontaktów między ludźmi celem zatrzymania rozwoju wirusa.

Nie tylko Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt

Nie tylko Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt podejmuje w Polsce podobne interwencje. W ubiegłym roku głośnym echem poniosła się sprawa Pogotowia dla Zwierząt:

Taki przykładów jest znacznie więcej. Głośnym echem odbiła się sprawa jednej z najbardziej znanych organizacji mających zajmować się pomocą dla zwierząt – Pogotowia dla Zwierząt. Prezes organizacji Grzegorz B. został skazany prawomocnym wyrokiem za kradzież psów podczas rzekomej interwencji. Wśród zarzutów wymienia się m.in. działanie wbrew prawu i odbieranie psów mimo braku odpowiednich decyzji, niezwracanie zwierząt właścicielom mimo decyzji organów administracyjnych, przetrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach oraz prowadzenie zbiórki publicznej wbrew ustawie. Aktywiści z tej organizacji ignorując decyzje administracyjne lokalnych władz, weterynarzy, posłów i Rzecznika Praw Obywatelskich, odbierali wbrew ustawie kolejne zwierzęta. Najczęściej były to rasowe psy

– informował portal wSensie.pl.

Także Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt dopuścił się znacznych nadużyć w ubiegłym roku:

Zatrzymany to Krzysztof K., prezes Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Mężczyznę zatrzymano na wniosek Prokuratury Rejonowej w Zgorzelcu. Powodem miało być niestawianie się na wezwania prokuratora i utrudnianie postępowania w sprawie odebrania zwierząt właścicielowi. To nie pierwsze postępowanie przeciw Konradowi K. w sprawie odebrania zwierząt. Przeciw mężczyźnie toczą się postępowania także w innych miejscach. Zatrzymany tłumaczył się, że robił to w stanie wyższej konieczności, ponieważ psy były chore i zaniedbane. Śledczy podkreślają jednak, że przedstawione sytuacje nie wymagały wtargnięcie na cudze posesje i zabierania zwierząt. W takim przypadku mężczyzna mógł zawiadomić policję

– donosili dziennikarze wSensie.pl

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt – co z nim zrobić?

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt to nie jedyna organizacja, która dopuszcza się zaboru zwierząt. W Polsce dochodzi też do nieuprawnionych protestów, wtargnięć, kradzieży i innych przypadków naruszenia prawa, których dopuszczają się takie grupy aktywistów jak właśnie Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt. W ubiegłym roku Instytut Gospodarki Rolnej przygotował pakiet zmian, które miałyby znaleźć się w znowelizowanej ustawie o ochronie zwierząt.

Do najważniejszych z nich należą: Potwierdzone wykonywanie działalności statutowej w okresie co najmniej 24 miesięcy; Udział w postępowaniu wyłącznie przez organizacje utworzone na gruncie prawa polskiego; Członkami zarządu organizacji ekologicznej takiej jak Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt mogą być wyłącznie obywatele polscy; Członkowie zarządu organizacji nie mogą być karani ani też nie może toczyć się wobec nich postępowanie karne, karno-skarbowe czy administracyjne; W postępowaniu nie może brać udziału organizacja, która w swoich działaniach stosowała metody bezprawne lub na granicy prawa, czyli takie jak Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt; Organizacja ekologiczna musi mieć co najmniej 5-osobową radę naukową lub zespół ekspertów badaczy, której członkowie posiadają tytuły i stopnie naukowe oraz wiedzę w danej dziedzinie; Liczba członków organizacji biorącej udział w postępowaniu wynosić może minimum 50; Posiadanie przez organizację taką jak Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone w związku z udziałem w postępowaniu o minimalnej sumie gwarancyjnej, w odniesieniu do jednego zdarzenia, w wysokości 250 000 złotych, ważne przez okres 12 miesięcy od dnia złożenia wniosku o dopuszczenie do udziału w postępowaniu; Organizacja ekologiczna w okresie jednego roku od daty rozpoczęcia postępowania nie otrzymała korzyści zarówno od żadnej ze stron postępowania jak i od konkurenta wnioskodawcy; Organizacja do wniosku o dopuszczenie do udziału w postępowaniu dołączyć powinna kopię polisy OC, kopię statutu organizacji, pisemne oświadczenie o nieprzyjęciu korzyści od strony postępowania lub konkurenta wnioskodawcy w okresie 1 roku poprzedzającego złożenie wniosku, pisemną informację dotyczącą członków organizacji.

Nie dajmy się nabrać! Jak rozpoznać Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt?

Aktywiści wtargnięć na teren prywatny dokonują zazwyczaj w specjalnych kamizelkach z napisem: Inspektorat Ochrony Zwierząt. Celem uautentycznienia swoich działań posługują się oni dokumentami do złudzenia przypominającymi postanowienia i orzeczenia urzędnicze. Ministerstwo Rolnictwa, Lekarze Weterynarii i przedstawiciele innych służb niejednokrotnie informowali, że właściciele zwierząt nie mają obowiązku wpuszczania na teren prywatny aktywistów prozwierzęcych.

Data: 30.03.2020 11:20

Autor: Ijon_Tichy

Hehe :D dobre.

Luźne tłumaczenie w oparciu o fragment znakomitego materiału, wrzuconego przez kolegę @Kamien23 na główną: https://www.lurker.pl/p/oNW7iIV_F

Fanatycy klimatyczni, którzy również są entuzjastami centralnego planowania i socjalizmu, trąbią, że dzięki COVID-2019 doszło do sytuacji, do której oni chcieli doprowadzić – zamykanie przemysłu, infrastruktury. Eko-debile sami przyznają, że to jest to, o co od lat walczyli. Zawsze chcieli doprowadzić do tego, by było mniej transportu, mniej podróży, żeby przemysł został zredukowany, a dzięki temu zredukuje się emisja szkodliwych gazów cieplarnianych, co jest leczeniem Ziemi… Eko-fanatycy mówią dziś: "spójrzcie, że rządy na całym świecie są zdolne do tego, gdy tylko się je do tego przymusi. Byłoby wspaniale, gdybyśmy wyciągnęli z tego lekcję".

Prawda jest jednak taka, że z tego powodu sytuacja tylko się pogarsza, a ogół społeczeństwa doświadcza bezpośrednio dokładnie takiego systemu, jaki radykalna lewica, mi.in. fanatycy klimatyczni, chce od lat wprowadzić. I widzimy efekty – załamująca się ekonomia, masowe utraty pracy, utrata swobód obywatelskich, utrata swobody przemieszczania się i zgromadzeń, wymuszone zamykanie prywatnych biznesów; policja, armia i służby kontrolujące przestrzeń publiczną i wymuszające na ludziach co mogą, a czego nie mogą robić pod groźbą kar finansowych a nawet aresztu.

Żaden przeciętny człowiek nie chce żyć w takim świecie. Nikt myślący nie zechce nawet nieznacznie bawić się wymysłem, że globalne regulacje biznesu i transportu mogłyby być sposobem na walkę ze zmianami klimatu. Nie wspominając o tym, że cieszący się koronawirusem aktywiści klimatyczni tańczą wokół łóżek tych, którzy zachorowali i umierają na wirusa, i obrażają ich rodziny, przyjaciół oraz tych, którzy stracili pracę, pieniądze, biznesy i wszystkie inne rzeczy.

Tym samym przekreślone zostały wszelkie szanse na to, że aktywiści klimatyczni przekonają ogół społeczeństwa do swoich racji. Co więcej te miliony ludzi, którzy wrzeszczeli na temat zmian klimatycznych, aktywiści klimatyczni, dziennikarze, celebryci, komentatorzy, którzy upierali się przy tym, że zmiany klimatyczne są największym zagrożeniem dla ludzkości i jeśli nie zaczniemy działać natychmiast, to doprowadzą do śmierci milionów ludzi itd. itd. – oni wszyscy całkowicie zamknęli swoje ryje.

#marksizmkulturowy #socjalizm #koronawirus #sjw #ekoterroryzm

Kościół Agnieszki Holland i zszargane tabu

Data: 04.01.2020 19:08

Autor: malcolm

tygodnik.tvp.pl

#gretathunberg #ekoterroryzm #ekooszolomy #lgbt

"Zwolennicy ekologizmu oddają przyrodzie taką samą cześć, jaką w czasach starotestamentowych proroków oddawali poganie bóstwom płodności. To bałwochwalstwo. Czyżbyśmy zatem zatoczyli koło i się cofnęli do starożytności?

Agnieszka Holland wymyśliła, że „msze” jej „kościoła” odbywałyby się w planetariach – „(…) żeby pokazać, że wszyscy jesteśmy częścią wszechświata. Degeneracja wartości w Kościele katolickim musi się skończyć, jeśli on ma przeżyć. W czasach globalnego zagrożenia klimatycznego wszystkie partykularyzmy doprowadzą albo do tego, że ludzie zaczną się dosłownie wyrzynać, albo zamykać w rezerwatach”."

W Danii za wtargnięcie pseudoekologów do gospodarstw rolnych grozi grzywna lub . . .

Data: 19.12.2019 02:51

Autor: ziemianin

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #ekoswiry #ekoterroryzm #polska #dania #francja #finlandia

W Danii nieuprawnione wtargnięcie do budynków inwentarskich podlega prawu karnemu. Jest to wtargnięcie, które jest traktowane jako przestępstwo kryminalne (art. 264).

[W Danii za wtargnięcie pseudoekologów do gospodarstw rolnych grozi grzywna lub więzienie! W Polsce…]()

Jaka sankcja może zostać nałożona przez organ administracyjny? Grzywna lub pozbawienie wolności do 6 miesięcy. Jednak, jeśli wystąpiły okoliczności szczególnie obciążające, kara może wynosić nawet 6 lat więzienia. Przykładowo, jeśli nielegalne wtargnięcie spowodowało znaczące szkody lub stworzyło szczególne ryzyko ich powstania.

Dania jest europejskim liderem w hodowli zarówno krów jak i zwierząt futerkowych. Duńczycy nie mogą sobie pozwolić na dyktat unijnych eko-lobby czy organizacji o charakterze ekoterrorystycznym. Prawo chroni rolników.

Francja. Niedozwolone prawem wtargnięcie na tereny należące do gospodarstw podlegają prawu karnemu i prawu cywilnemu. Efekty takich wtargnięć (np. nagrania wideo zamieszczone na stronach internetowych) mogą być karane na mocy przepisów prawa karnego i cywilnego. Prawo administracyjne ma tu niewielkie zastosowanie.

Finlandia jest chyba najsurowsza pod tym względem. Jest to przestępstwo podlegające prawu karnemu. Karany jest rodzaj nielegalnego wtargnięcia osoby tam, gdzie nie  powinna ona wchodzić. działanie takie jest zagrożone karą pozbawienia wolności (do 6 miesięcy) lub grzywny. Jak do tej pory wydano tylko jeden wyrok skazujący winnego na niewielką grzywnę.

Portugalia. Tego typu działania są regulowane i podlegają Kodeksowi Karnemu, a konkretniej jego artykułowi 191. Przepisy (Kodeks Karny) klasyfikują wtargnięcie na teren, na który wstęp osobom postronnym bez wcześniejszej zgody jest zabroniony, jako przestępstwo.

Jeśli dodamy do tego specjalne dyrektywy FBI do zwalczania ekoterroryzmu czy specjalną komórkę w Scotland Yard, gdzie monitoruje się poczynania ekstremistów prośrodowiskowych i prozwierzęcych, to Polska wydaje się być bezbronna w walce z radykałami prozwierzecymi. Znane są tez wyroki uniwinniające pseudoekologów za wypuszczanie zwierząt z ferm hodowlanych. Uzasadnienie polskich sądów? "Bo działali w dobrej wierze…".

Ekooszołomy znowu w akcji. Rozpoczęli głodówkę w Warszawie

Data: 24.11.2019 12:57

Autor: ziemianin

medianarodowe.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #polska #warszawa #ekoterroryzm #Ekooszolomy

Ekolodzy rozpoczęli kolejną szopkę w Warszawie – będą się głodzić ponieważ polski rząd nie zajmuje się w dostatecznym stopniu zmianami klimatu.

Ekooszołomy znowu w akcji. Rozpoczęli głodówkę w Warszawie

Lewicowi aktywiści chcą w Warszawie zwrócić uwagę na zmiany klimatu. Klimatyści rozpoczęli więc głodówkę w obronie ziemi – Oko Press podało, że akcja trwa od wczoraj. 22 listopada siedem osób postanowiło rozpocząć strajk głodowy – co ciekawe podobne protesty mają miejsce na całym świecie.

To nie pierwsza taka akcja ekologów. We wrześniu organizacje na celownik wzięły sobie polskie elektrownie. ClientEarth pozywa Elektrownię Bełchatów. To pierwszy tego typu pozew w Polsce: „Pozew jest bezprecedensowy o tyle, że do tej pory nikt nie używał tej podstawy prawnej wobec tak dużej instalacji” – komentował prezes organizacji Marcin Stoczkiewicz.

Czego chcą prawnicy? „Zaprzestania działalności powodującej zagrożenie dla środowiska jako dobra wspólnego poprzez odejście od spalania węgla w Elektrowni Bełchatów najpóźniej do 2035 r., lub zainstalowanie w elektrowni urządzeń redukujących emisję CO2 do zera w tym samym terminie”.

Ekolodzy darli się pod fermą kaczek! Ze stresu padło 180 ptaków... Też jesteś aktywistą tego typu?

Data: 17.11.2019 22:21

Autor: ziemianin

wsensie.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #belgia #kaczki #ekoswiry #ekoterroryzm #idioci

Belgia. AD 2019. Aktywiści "ekologiczni" z organizacji "Animal Resistance" demonstrowali przed farmą zajmującą się hodowlą kaczek. Tragifarsie towarzyszyła wrzawa i charakterystyczne dla tego typu akcji głośne okrzyki.

Ekolodzy darli się pod fermą kaczek! Ze stresu padło 180 ptaków… Też jesteś aktywistą tego typu?

"Belgijski producent Foie Gras zarzucił działaczom spowodowanie śmierci 180 kaczek na swojej farmie. Kaczki padły zaraz po ich proteście przeprowadzonym przed farmą 9 listopada. Od tamtej pory padło 180 ptaków. Rzecz w tym, że zwierzęta te są wyjątkowo podatne na stres. Gras nie ma wątpliwości, że to właśnie głośne krzyki eko-oszołomów wywołały u ptactwa szok, skutkujący śmiercią"

– relacjonuje wSensie.pl

Jak przekonuje producent Philippe Callemeyn, wywołanie tak potężnego i nagłego stresu to dla kaczek bardzo niebezpieczna sytuacja, której skutki są rozłożone w czasie.

""Animal Resistance" odpiera zarzuty i twierdzi, że te oskarżenia są taktyką "odwracania uwagi społeczeństwa od prawdziwego problemu". Organizacja zapewnia, że jej członkowie podjęli "wszelkie środki ostrożności", aby "nie traumatyzować zwierząt" i zapewnili nawet obecność weterynarza. Oskarżają też policję o to, że to ona mogła spowodować śmierć zwierząt"

– czytamy na wSensie.pl

Wygląda na to, że mamy kolejną powtórkę z rozrywki. Eko-aktywiści chcieli "dobrze", wyszło jak zwykle.

Aktywistka „uratowała” 16 królików. Doprowadziła do śmierci około 100 innych

Data: 17.11.2019 00:37

Autor: ziemianin

tvp.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ekoswiry #idioci #zwierzeta #ekoterroryzm #hiszpania #kroliki

„Mityczna Mia” to wegańska działaczka pochodząca z Wielkiej Brytanii. Na Instagramie obserwuje ją ponad 41 tys. użytkowników. To właśnie za pośrednictwem tego serwisu poinformowała, że wraz z innymi aktywistami udało jej się w niedzielę „uratować” 16 królików z fermy w hiszpańskiej gminie Gurb.

wideo

Aktywistka „uratowała” 16 królików. Doprowadziła do śmierci około 100 innych

"Rozwścieczeni pracownicy fermy mieli dusić aktywistów i okładać ich metalowymi prętami. Bójkę przerwała dopiero interwencja policji. Funkcjonariusze nakazali aktywistom opuścić teren fermy, odmawiając im obstawy. „Mityczna Mia” twierdzi, że jeden z farmerów do niej strzelił, czego dowodem mają być zdjęcia jej zakrwawionej twarzy"

– relacjonował serwis tvp.pl

"Rzecznik katalońskiej policji podaje, że tak naprawdę grupa aktywistów uwolniła 14 królików, a cała akcja miała bardzo poważne konsekwencje. Zamieszanie wywołane przez Brytyjkę i jej znajomych rozdrażniło króliki, które zaczęły rzucać się po klatkach. W ten sposób pięć samic w zaawansowanej ciąży uszkodziło sobie kręgosłupy i trzeba było je dobić. Inne zwierzęta poroniły"

– dowiadujemy się z relacji prasowych.

Większość królików wykradzionych przez aktywistów to karmiące samice. Ich brak sprawił, że trzeba było dodatkowo uśpić ok. 90 młodych, które nie mogłyby przetrwać bez matek.

Data: 28.10.2019 11:36

Autor: Ijon_Tichy

Nawiązując do wpisu @Macer

Piją sok przez makaronową słomkę, przykuwają się do drzewa i przestają się rozmnażać w imię Gai.

Eko-frajerzy, to pożyteczni durnie, którzy wyznają podrzuconą im ideologię, dzięki czemu można realizować jeszcze jeden pomysł na biznes i kolejne cele polityczne. Oni nawet nie są świadomi nawet tego, że np. terminy przydatności produktów zostały wprowadzone jako narzędzie podtrzymania popytu, co wprost powiedział pomysłodawca terminów przydatności (nie pamiętam nazwiska) i wraz z innymi zjawiskami (które są całkowicie poza wpływem eko-oszołomów) służą podtrzymaniu, a nawet bezustannemu wzrostowi konsumpcji. I samo to już przyczynia się do wzrostu generowania niezliczonych milionów ton odpadów, śmieci. To całkowicie przekreśla starania eko-frajerów i wymyka się ich naiwnym staraniom.

A przecież jest jeszcze znacznie więcej rzeczy, które potwierdzają naiwność tych wyznawców "religii Gai", tego eko-frajeryzmu.

Dlaczego kpię z eko-debili? Bo za zatrucie środowiska opowiada globalna, potężna machina, koncerny, przemysł ciężki, transport, wojsko…. I to wszystko wmyka się możliwościom zwykłych śmiertelników, jest poza ich wpływem. To, że ludzie będą pić sok przez makaronowe słomki zamiast pić po prostu z kubka i kupią sobie odkurzacz o mniejszej mocy NIC NIE ZMIENI.

System nie tylko znalazł kolejną niszę zarobków, ale też drwi sobie z tych idiotów eko-life, którzy np. kupują żarówkę energooszczędną LED, która przecież celowo produkowana jest tak, by wytrzymała max 2 lata (SIC!). Podobnie odkurzacz o obligatoryjne pomniejszonej mocy (UE) dla eko-debili a la New Age – produkowany jest tak, by zaczął się psuć na tyle szybko, by trzeba było kupić nowy w takim czasie, który zapewni płynność przychodów producentom.

Dbanie o czystość i nie generowanie zbędnych śmieci – jak najbardziej. Ale trzeba mieć wyjątkowo naiwne myślenie, jeśli się myśli, że ma się jakikolwiek wpływ na zatrucie środowiska, gdy daje się omamić propagandzie grubych ryb eko-terroryzmu globalnego.

#ekoterroryzm #ziemia #przemysl #przyroda #biznes #nagrodadarwina #frajerzy

Ekologia destrukcyjna. Kim są ekoterroryści polscy?

Data: 07.10.2019 11:18

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #ekoterroryzm #ekologia

Polska stała się swoistym inkubatorem dla samozwańczych ekologów, którzy zauważyli, że kraj nad Wisłą stanowi niezwykle pojemny ideologicznie obszar. Efektem tych obserwacji jest powstanie rekordowej jak na warunki europejskie liczby organizacji – głównie stowarzyszeń i fundacji – które uzurpują sobie prawo do decydowania o tym, co Polakom wolno, a czego nie. Nie dość wspomnieć, że Polska jest krajem, w którym „ekolodzy” oprotestowali bądź zablokowali największą liczbę inwestycji w całej Unii Europejskiej.

Ekologia destrukcyjna. Kim są ekoterroryści polscy?

Grupy aktywistów początkowo skupiały się na tematyce oscylującej wokół ochrony flory i fauny. Z czasem jednak wektor przesunął się w stronę realizacji grupy postulatów, które – jak trafnie sklasyfikował je ks. prof. Tadeusz Guz – wpisać możemy w szeroką ideę neomarksizmu z całym repozytorium wartości stanowiących natchnienie ruchów lewicujących i lewicowych. Tak też aktywiści ekologiczni (sic!) czynnie wspierają ruchy LGBT, liberalizację prawa aborcyjnego czy edukację seksualną kierowaną do najmłodszych uczniów. Front społeczny to jedno – w ostatnich latach walka przeniosła się jednak na pole gospodarki.

Najpopularniejsze organizacje „ekologiczne” działające na gruncie polskiego prawa zaczęły inspirować się naukami Petera Singera – australijskiego etyka, który sformułował ideę wyzwolenia zwierząt, zakładającą całkowity zakaz czerpania z ich gospodarczej użyteczności, ale także np. pochwałę zoofilii. Singer twierdzi bowiem, że z kontaktów seksualnych ze zwierzętami obie strony czerpać mogą korzyści. Absurdalne postulaty tej ideologii aktywiści postanowili przekuć w czyn.

W Polsce mieliśmy i mamy do czynienia z – definiowanymi ideologicznie – włamaniami na fermy zwierząt, dewastacjami mienia rolników, czarnym PR-em wymierzonym w gospodarzy, wypuszczaniem zwierząt gospodarskich do ekosystemu, blokadami inwestycyjnymi czy protestami. Te wszystkie elementy doprowadziły do ukonstytuowania się silnych zjawisk ekoterroryzmu, ekosabotażu, ekoharaczu, pseudoekologii czy ekobiznesu. Oczywiście funkcjonują u nas organizacje troszczące się o dobro przyrody w zgodzie z założeniami nauki, ale wciąż stanowią one kroplę w morzu nastawionych destrukcyjnie ekoprzedsiębiorstw.

W ostatnim czasie kilka funkcjonujących na gruncie polskiego prawa organizacji podpisało petycję w ramach inicjatywy Koniec Epoki Klatkowej. Celem dążeń aktywistów jest tu wprowadzenie zakazu używania systemu klatkowego w chowie i hodowli zwierząt w Unii Europejskiej, a finalnie na całym świecie. Wyobraźmy sobie sytuację, w które ta forma gospodarowania znika z rolniczej mapy świata. Produkcja mięsa spada o połowę, co wiąże się ze znaczącym wzrostem jego cen. Miliony ludzi na całym świecie tracą źródło utrzymania. Bankrutują producenci pasz dla zwierząt. W biednych regionach świata brakuje mięsa – zarówno z powodu jego niedostępności, jak i wysokich cen. To scenariusz dla zakazu o zasięgu globalnym. A gdyby takowy wprowadzić w samej tylko Unii Europejskiej? Zalewa nas fatalnej jakości mięso z Chin, Brazylii czy modyfikowane genetycznie mięso z Ameryki Północnej. Ceny są wysokie, ponieważ import jest drogi. Nie jest to zachęcająca wizja.

Co ciekawe, „polskie” organizacje ekologiczne są jednymi z najaktywniej wspierających inicjatywę. Dlaczego? Nasz kraj jest liderem produkcji mięsa drobiowego w UE, jednym z liderów na rynku mleczarskim, produkcji jaj, wieprzowiny i najbardziej dynamicznie rozwijającym się rynkiem wołowiny we Wspólnocie. Wiadomo, że prowadzenie szerokiej kampanii antyrolnej z czasem odbije się na wskaźnikach produkcyjnych sektora mięsnego. Czy na podobnych akcjach zależy konkurencji naszych rodzimych producentów? Być może.

Warto w tym kontekście przyjrzeć się atakom wymierzonym w sektor futrzarski. Polska jest drugim w Europie i trzecim na świecie producentem skór zwierząt futerkowych oraz absolutnym czempionem pod względem jakości produkowanego surowca. W celu zniszczenia branży sojusz zawarły jedna z organizacji ekologicznych oraz działające na polskim rynku niemieckie firmy utylizacyjne. Fermy futrzarskie zagospodarowują uboczne produkty pochodzenia zwierzęcego powstałe po produkcji mięsa (około 700 tys. ton rocznie o wartości nawet 1 mld zł). Gdyby nie zwierzęta futerkowe, UPPZ należałoby zutylizować w sposób konwencjonalny, czyli spalić w… niemieckich spalarniach, za co branże mięsne – zamiast zarobić – musiałyby zapłacić rzeczony miliard złotych rocznie. O tyle droższe mogłyby być łącznie produkty mięsne na sklepowych półkach. Wygraliby zatem niemieccy utylizatorzy (96 proc. tych firm w Polsce jest w rękach jednej niemieckiej spółki), ekolodzy (zakaz hodowli zwierząt na futra, zmniejszona konsumpcja mięsa) oraz konkurencja polskich hodowców – rynek nie zna próżni, a więc zostałby zagospodarowany przez Chińczyków, Rosjan, Ukraińców czy Kazachów. Warto pamiętać też, że podobne akcje PR-owe przynoszą organizacjom „prozwierzęcym” pokaźne zyski – najbogatsze z nich zarabiają nawet kilkanaście milionów złotych rocznie.

Czy zatem „ekologom” rzeczywiście chodzi o florę i faunę? Mając w pamięci blokady kominów, statków z węglem, włamania, utrudnianie odstrzału sanitarnego (ASF), można odpowiedzieć, cytując klasyka: Nie wiem, choć się domyślam.

Jacek Podgórski

dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej

Zieloni odjechali w swych żądaniach. Jeśli przeforsują swoje postulaty, wrócimy do epoki . . .

Data: 06.10.2019 17:25

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ekoterroryzm #idioci #zieloni #ekonawiedzeni #niemcy

Nie odwracajmy głów. Nie mówmy, że nas to nie dotyczy. To, co zamierzają uczynić „ekonawiedzeni” z Niemiec może nas zepchnąć w otchłań mrocznej przeszłości. Dlaczego? Do tej pory to, co ustalił Berlin i Paryż, reszta UE musiała realizować.

Zieloni odjechali w swych żądaniach. Jeśli przeforsują swoje postulaty, wrócimy do epoki kamienia łupanego

Właśnie teraz w Niemczech toczy się ostra debata polityczna nad modelem klimatycznym. Komuniści i lewacy próbują doprowadzić do sytuacji, która nigdy wcześniej nie miała miejsca w historii. Chcą cofnięcia skutków rewolucji przemysłowej. Gdyby ich wizja uzyskała szerokie poparcie elit w Niemczech i Francji, może się okazać, że czeka nas noszenie kapci z łyka, o jeździe samochodem możemy zapomnieć. Mrzonki? Oby! Tymczasem, popatrzmy, co forsują ci politycy. Tezy zaczerpnęliśmy bezpośrednio z niemieckiej prasy.

W małym skrócie Zieloni fundują nam to:

Wprowadzenie bardzo wysokich cen emisji CO2

Natychmiastowe zakończenie produkcji silnika diesla

Do roku 2021 podwyższenie opłaty za energię cieplną o 50%

Prawna możliwość wprowadzania przez samorządy całkowitego zakazu wjazdu samochodów do miast

Obowiązkowe ograniczenie w miastach prędkości pojazdów samochodowych do 30km/h

Wprowadzenie w krótkim czasie zakazu produkcji silników spalinowych

Ograniczenie produkcji mięsa na rzecz diet wege

To postulaty, jakimi kierują się lewaccy ekstremiści ekologiczni. Gdyby społeczeństwa uległy tego typu propagandzie, w krótkim czasie chodzilibyśmy po ulicach z dzidami, Wisłę przekraczałoby się czółnami, a podróż piechotą z Lublina do Berlina trwałaby miesiąc. Dlaczego? Przecież w imię dobrostanu zwierząt, nie byłoby możliwości zaprzęgnięcia koni do karety.

To oczywiście kpina i ironia, ale w tle tego, co tu piszemy, w Europie toczy się prawdziwa wojna ideologiczna. Dowodem na to, że to nie żarty była niedawno opisywana przez nas sytuacja rolników w Holandii. Z dnia na dzień, sprawujący w tym kraju władzę lewacy ogłosili, że nadeszła pora ograniczenia produkcji mięsnej o…50 procent, bo zwierzęta wydzielają zbyt dużą objętość gazów cieplarnianych.

To śmiertelnie poważna sytuacja. Zieloni są nie tylko w parlamencie Niemiec, ale i europejskim. Pod różnymi nazwami egzystują w wielu krajach w tym i w Polsce. Dlatego musimy patrzeć ima ręce, a w razie potrzeby reagować, działać.

Źródło: tagesschau.de

Data: 04.10.2019 12:48

Autor: bananaplugs

https://twitter.com/RealSaavedra/status/1179908480322289664

"Zostało nam kilka miesięcy klimatu, kanibalizm nie wystarczy, musimy jeść dzieci!!"

Kurwa, w jakim świecie ja żyje. To jest właśnie wynik ekoterroryzmu. I jeszcze mi będą mówić że lewactwo to nie religia

#ekoterroryzm #clownworld

Świat Rolnika - Ukrócić ekoterroryzm! Rolnicy chcą się bronić.

Data: 02.10.2019 09:25

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #ekoswiry #ekoterroryzm #rolnictwo

„Nasz Dziennik” informuje w dzisiejszym wydaniu, że hodowcy wielokrotnie zwracali uwagę na problem skandalicznych nadużyć ze strony ekoterrorystów. Dziennik dodaje, że dochodziło do sytuacji, w których przedstawiciele tzw. organizacji ekologicznych wchodzili na prywatna posesję i rekwirowali zwierzęta pod rzekomym zarzutem ich zaniedbywania. Taka sytuacja miała m.in. miejsce na fermie norek Daniela Chmielewskiego, co relacjonował SwiatRolnika.info

Świat Rolnika – Ukrócić ekoterroryzm! Rolnicy chcą się bronić.

„Nie tylko rolnicy, ale wszyscy posiadacze zwierząt – głównie tych rasowych – mają problemy z tzw. organizacjami prozwierzęcymi. Nasze propozycje idą w tym kierunku, aby zwierzęta, które są odbierane – jeśli zostanie stwierdzone, że dokonało się to bezpodstawnie – wracały do swoich prawowitych właścicieli na podstawie decyzji administracyjnej, a nie długotrwałego i kosztownego procesu cywilnego”

– mówi cytowany przez gazetę Jarosław Sachajko (Kukiz`15), który jest jednym z inicjatorów projektu ustawy mającej chronić rolników przed bezprawnymi działaniami ekoterrorystów.

Wywiad dotyczący ekoterroryzmu z dr Jarosławem Sachajko już niebawem w październikowym numerze magazynu "Świat Rolnika BIZNES"!

Gazeta zwraca uwagę, że obecnie odebranie zwierząt rolnikowi lub hodowcy „jest bardzo proste” i „wystarczy decyzja >upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt<"