Tabu zostało przełamane- za Gretą Thunberg stoją koncerny inwestujące w sektorze energii

Data: 10.12.2019 13:40

Autor: false_nine

salon24.pl

Okazuje się ze rodzina Thunbergów jest powiązana z brukselską organizacją European Climate Fondation (ECF) poprzez Daniela Donnera, który z jednej strony jest odpowiedzialny za kontakty z mediami ECF, z drugiej natomiast jest autorem kampanii promocyjnych Grety.

Z kolei w skład ECF wchodzą organizacje charytatywne i społeczne takich koncernów jak IKEA czy Hewlett Packard, ale także fundusz TCI, który jest udziałowcem takich firm działających w sektorze energetycznym jak Red Electrica i Engaz.

#greta #takaprawda #klimat #swiat #sitwa #ekologia #ekoterroryzm

Ekooszołomy znowu w akcji. Rozpoczęli głodówkę w Warszawie

Data: 24.11.2019 12:57

Autor: ziemianin

medianarodowe.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #polska #warszawa #ekoterroryzm #Ekooszolomy

Ekolodzy rozpoczęli kolejną szopkę w Warszawie – będą się głodzić ponieważ polski rząd nie zajmuje się w dostatecznym stopniu zmianami klimatu.

Ekooszołomy znowu w akcji. Rozpoczęli głodówkę w Warszawie

Lewicowi aktywiści chcą w Warszawie zwrócić uwagę na zmiany klimatu. Klimatyści rozpoczęli więc głodówkę w obronie ziemi – Oko Press podało, że akcja trwa od wczoraj. 22 listopada siedem osób postanowiło rozpocząć strajk głodowy – co ciekawe podobne protesty mają miejsce na całym świecie.

To nie pierwsza taka akcja ekologów. We wrześniu organizacje na celownik wzięły sobie polskie elektrownie. ClientEarth pozywa Elektrownię Bełchatów. To pierwszy tego typu pozew w Polsce: „Pozew jest bezprecedensowy o tyle, że do tej pory nikt nie używał tej podstawy prawnej wobec tak dużej instalacji” – komentował prezes organizacji Marcin Stoczkiewicz.

Czego chcą prawnicy? „Zaprzestania działalności powodującej zagrożenie dla środowiska jako dobra wspólnego poprzez odejście od spalania węgla w Elektrowni Bełchatów najpóźniej do 2035 r., lub zainstalowanie w elektrowni urządzeń redukujących emisję CO2 do zera w tym samym terminie”.

Ekolodzy darli się pod fermą kaczek! Ze stresu padło 180 ptaków... Też jesteś aktywistą tego typu?

Data: 17.11.2019 22:21

Autor: ziemianin

wsensie.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #belgia #kaczki #ekoswiry #ekoterroryzm #idioci

Belgia. AD 2019. Aktywiści "ekologiczni" z organizacji "Animal Resistance" demonstrowali przed farmą zajmującą się hodowlą kaczek. Tragifarsie towarzyszyła wrzawa i charakterystyczne dla tego typu akcji głośne okrzyki.

Ekolodzy darli się pod fermą kaczek! Ze stresu padło 180 ptaków… Też jesteś aktywistą tego typu?

"Belgijski producent Foie Gras zarzucił działaczom spowodowanie śmierci 180 kaczek na swojej farmie. Kaczki padły zaraz po ich proteście przeprowadzonym przed farmą 9 listopada. Od tamtej pory padło 180 ptaków. Rzecz w tym, że zwierzęta te są wyjątkowo podatne na stres. Gras nie ma wątpliwości, że to właśnie głośne krzyki eko-oszołomów wywołały u ptactwa szok, skutkujący śmiercią"

– relacjonuje wSensie.pl

Jak przekonuje producent Philippe Callemeyn, wywołanie tak potężnego i nagłego stresu to dla kaczek bardzo niebezpieczna sytuacja, której skutki są rozłożone w czasie.

""Animal Resistance" odpiera zarzuty i twierdzi, że te oskarżenia są taktyką "odwracania uwagi społeczeństwa od prawdziwego problemu". Organizacja zapewnia, że jej członkowie podjęli "wszelkie środki ostrożności", aby "nie traumatyzować zwierząt" i zapewnili nawet obecność weterynarza. Oskarżają też policję o to, że to ona mogła spowodować śmierć zwierząt"

– czytamy na wSensie.pl

Wygląda na to, że mamy kolejną powtórkę z rozrywki. Eko-aktywiści chcieli "dobrze", wyszło jak zwykle.

Aktywistka „uratowała” 16 królików. Doprowadziła do śmierci około 100 innych

Data: 17.11.2019 00:37

Autor: ziemianin

tvp.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ekoswiry #idioci #zwierzeta #ekoterroryzm #hiszpania #kroliki

„Mityczna Mia” to wegańska działaczka pochodząca z Wielkiej Brytanii. Na Instagramie obserwuje ją ponad 41 tys. użytkowników. To właśnie za pośrednictwem tego serwisu poinformowała, że wraz z innymi aktywistami udało jej się w niedzielę „uratować” 16 królików z fermy w hiszpańskiej gminie Gurb.

wideo

Aktywistka „uratowała” 16 królików. Doprowadziła do śmierci około 100 innych

"Rozwścieczeni pracownicy fermy mieli dusić aktywistów i okładać ich metalowymi prętami. Bójkę przerwała dopiero interwencja policji. Funkcjonariusze nakazali aktywistom opuścić teren fermy, odmawiając im obstawy. „Mityczna Mia” twierdzi, że jeden z farmerów do niej strzelił, czego dowodem mają być zdjęcia jej zakrwawionej twarzy"

– relacjonował serwis tvp.pl

"Rzecznik katalońskiej policji podaje, że tak naprawdę grupa aktywistów uwolniła 14 królików, a cała akcja miała bardzo poważne konsekwencje. Zamieszanie wywołane przez Brytyjkę i jej znajomych rozdrażniło króliki, które zaczęły rzucać się po klatkach. W ten sposób pięć samic w zaawansowanej ciąży uszkodziło sobie kręgosłupy i trzeba było je dobić. Inne zwierzęta poroniły"

– dowiadujemy się z relacji prasowych.

Większość królików wykradzionych przez aktywistów to karmiące samice. Ich brak sprawił, że trzeba było dodatkowo uśpić ok. 90 młodych, które nie mogłyby przetrwać bez matek.

Data: 28.10.2019 11:36

Autor: Ijon_Tichy

Nawiązując do wpisu @Macer

Piją sok przez makaronową słomkę, przykuwają się do drzewa i przestają się rozmnażać w imię Gai.

Eko-frajerzy, to pożyteczni durnie, którzy wyznają podrzuconą im ideologię, dzięki czemu można realizować jeszcze jeden pomysł na biznes i kolejne cele polityczne. Oni nawet nie są świadomi nawet tego, że np. terminy przydatności produktów zostały wprowadzone jako narzędzie podtrzymania popytu, co wprost powiedział pomysłodawca terminów przydatności (nie pamiętam nazwiska) i wraz z innymi zjawiskami (które są całkowicie poza wpływem eko-oszołomów) służą podtrzymaniu, a nawet bezustannemu wzrostowi konsumpcji. I samo to już przyczynia się do wzrostu generowania niezliczonych milionów ton odpadów, śmieci. To całkowicie przekreśla starania eko-frajerów i wymyka się ich naiwnym staraniom.

A przecież jest jeszcze znacznie więcej rzeczy, które potwierdzają naiwność tych wyznawców "religii Gai", tego eko-frajeryzmu.

Dlaczego kpię z eko-debili? Bo za zatrucie środowiska opowiada globalna, potężna machina, koncerny, przemysł ciężki, transport, wojsko…. I to wszystko wmyka się możliwościom zwykłych śmiertelników, jest poza ich wpływem. To, że ludzie będą pić sok przez makaronowe słomki zamiast pić po prostu z kubka i kupią sobie odkurzacz o mniejszej mocy NIC NIE ZMIENI.

System nie tylko znalazł kolejną niszę zarobków, ale też drwi sobie z tych idiotów eko-life, którzy np. kupują żarówkę energooszczędną LED, która przecież celowo produkowana jest tak, by wytrzymała max 2 lata (SIC!). Podobnie odkurzacz o obligatoryjne pomniejszonej mocy (UE) dla eko-debili a la New Age – produkowany jest tak, by zaczął się psuć na tyle szybko, by trzeba było kupić nowy w takim czasie, który zapewni płynność przychodów producentom.

Dbanie o czystość i nie generowanie zbędnych śmieci – jak najbardziej. Ale trzeba mieć wyjątkowo naiwne myślenie, jeśli się myśli, że ma się jakikolwiek wpływ na zatrucie środowiska, gdy daje się omamić propagandzie grubych ryb eko-terroryzmu globalnego.

#ekoterroryzm #ziemia #przemysl #przyroda #biznes #nagrodadarwina #frajerzy

Ekologia destrukcyjna. Kim są ekoterroryści polscy?

Data: 07.10.2019 11:18

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #ekoterroryzm #ekologia

Polska stała się swoistym inkubatorem dla samozwańczych ekologów, którzy zauważyli, że kraj nad Wisłą stanowi niezwykle pojemny ideologicznie obszar. Efektem tych obserwacji jest powstanie rekordowej jak na warunki europejskie liczby organizacji – głównie stowarzyszeń i fundacji – które uzurpują sobie prawo do decydowania o tym, co Polakom wolno, a czego nie. Nie dość wspomnieć, że Polska jest krajem, w którym „ekolodzy” oprotestowali bądź zablokowali największą liczbę inwestycji w całej Unii Europejskiej.

Ekologia destrukcyjna. Kim są ekoterroryści polscy?

Grupy aktywistów początkowo skupiały się na tematyce oscylującej wokół ochrony flory i fauny. Z czasem jednak wektor przesunął się w stronę realizacji grupy postulatów, które – jak trafnie sklasyfikował je ks. prof. Tadeusz Guz – wpisać możemy w szeroką ideę neomarksizmu z całym repozytorium wartości stanowiących natchnienie ruchów lewicujących i lewicowych. Tak też aktywiści ekologiczni (sic!) czynnie wspierają ruchy LGBT, liberalizację prawa aborcyjnego czy edukację seksualną kierowaną do najmłodszych uczniów. Front społeczny to jedno – w ostatnich latach walka przeniosła się jednak na pole gospodarki.

Najpopularniejsze organizacje „ekologiczne” działające na gruncie polskiego prawa zaczęły inspirować się naukami Petera Singera – australijskiego etyka, który sformułował ideę wyzwolenia zwierząt, zakładającą całkowity zakaz czerpania z ich gospodarczej użyteczności, ale także np. pochwałę zoofilii. Singer twierdzi bowiem, że z kontaktów seksualnych ze zwierzętami obie strony czerpać mogą korzyści. Absurdalne postulaty tej ideologii aktywiści postanowili przekuć w czyn.

W Polsce mieliśmy i mamy do czynienia z – definiowanymi ideologicznie – włamaniami na fermy zwierząt, dewastacjami mienia rolników, czarnym PR-em wymierzonym w gospodarzy, wypuszczaniem zwierząt gospodarskich do ekosystemu, blokadami inwestycyjnymi czy protestami. Te wszystkie elementy doprowadziły do ukonstytuowania się silnych zjawisk ekoterroryzmu, ekosabotażu, ekoharaczu, pseudoekologii czy ekobiznesu. Oczywiście funkcjonują u nas organizacje troszczące się o dobro przyrody w zgodzie z założeniami nauki, ale wciąż stanowią one kroplę w morzu nastawionych destrukcyjnie ekoprzedsiębiorstw.

W ostatnim czasie kilka funkcjonujących na gruncie polskiego prawa organizacji podpisało petycję w ramach inicjatywy Koniec Epoki Klatkowej. Celem dążeń aktywistów jest tu wprowadzenie zakazu używania systemu klatkowego w chowie i hodowli zwierząt w Unii Europejskiej, a finalnie na całym świecie. Wyobraźmy sobie sytuację, w które ta forma gospodarowania znika z rolniczej mapy świata. Produkcja mięsa spada o połowę, co wiąże się ze znaczącym wzrostem jego cen. Miliony ludzi na całym świecie tracą źródło utrzymania. Bankrutują producenci pasz dla zwierząt. W biednych regionach świata brakuje mięsa – zarówno z powodu jego niedostępności, jak i wysokich cen. To scenariusz dla zakazu o zasięgu globalnym. A gdyby takowy wprowadzić w samej tylko Unii Europejskiej? Zalewa nas fatalnej jakości mięso z Chin, Brazylii czy modyfikowane genetycznie mięso z Ameryki Północnej. Ceny są wysokie, ponieważ import jest drogi. Nie jest to zachęcająca wizja.

Co ciekawe, „polskie” organizacje ekologiczne są jednymi z najaktywniej wspierających inicjatywę. Dlaczego? Nasz kraj jest liderem produkcji mięsa drobiowego w UE, jednym z liderów na rynku mleczarskim, produkcji jaj, wieprzowiny i najbardziej dynamicznie rozwijającym się rynkiem wołowiny we Wspólnocie. Wiadomo, że prowadzenie szerokiej kampanii antyrolnej z czasem odbije się na wskaźnikach produkcyjnych sektora mięsnego. Czy na podobnych akcjach zależy konkurencji naszych rodzimych producentów? Być może.

Warto w tym kontekście przyjrzeć się atakom wymierzonym w sektor futrzarski. Polska jest drugim w Europie i trzecim na świecie producentem skór zwierząt futerkowych oraz absolutnym czempionem pod względem jakości produkowanego surowca. W celu zniszczenia branży sojusz zawarły jedna z organizacji ekologicznych oraz działające na polskim rynku niemieckie firmy utylizacyjne. Fermy futrzarskie zagospodarowują uboczne produkty pochodzenia zwierzęcego powstałe po produkcji mięsa (około 700 tys. ton rocznie o wartości nawet 1 mld zł). Gdyby nie zwierzęta futerkowe, UPPZ należałoby zutylizować w sposób konwencjonalny, czyli spalić w… niemieckich spalarniach, za co branże mięsne – zamiast zarobić – musiałyby zapłacić rzeczony miliard złotych rocznie. O tyle droższe mogłyby być łącznie produkty mięsne na sklepowych półkach. Wygraliby zatem niemieccy utylizatorzy (96 proc. tych firm w Polsce jest w rękach jednej niemieckiej spółki), ekolodzy (zakaz hodowli zwierząt na futra, zmniejszona konsumpcja mięsa) oraz konkurencja polskich hodowców – rynek nie zna próżni, a więc zostałby zagospodarowany przez Chińczyków, Rosjan, Ukraińców czy Kazachów. Warto pamiętać też, że podobne akcje PR-owe przynoszą organizacjom „prozwierzęcym” pokaźne zyski – najbogatsze z nich zarabiają nawet kilkanaście milionów złotych rocznie.

Czy zatem „ekologom” rzeczywiście chodzi o florę i faunę? Mając w pamięci blokady kominów, statków z węglem, włamania, utrudnianie odstrzału sanitarnego (ASF), można odpowiedzieć, cytując klasyka: Nie wiem, choć się domyślam.

Jacek Podgórski

dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej

Zieloni odjechali w swych żądaniach. Jeśli przeforsują swoje postulaty, wrócimy do epoki . . .

Data: 06.10.2019 17:25

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ekoterroryzm #idioci #zieloni #ekonawiedzeni #niemcy

Nie odwracajmy głów. Nie mówmy, że nas to nie dotyczy. To, co zamierzają uczynić „ekonawiedzeni” z Niemiec może nas zepchnąć w otchłań mrocznej przeszłości. Dlaczego? Do tej pory to, co ustalił Berlin i Paryż, reszta UE musiała realizować.

Zieloni odjechali w swych żądaniach. Jeśli przeforsują swoje postulaty, wrócimy do epoki kamienia łupanego

Właśnie teraz w Niemczech toczy się ostra debata polityczna nad modelem klimatycznym. Komuniści i lewacy próbują doprowadzić do sytuacji, która nigdy wcześniej nie miała miejsca w historii. Chcą cofnięcia skutków rewolucji przemysłowej. Gdyby ich wizja uzyskała szerokie poparcie elit w Niemczech i Francji, może się okazać, że czeka nas noszenie kapci z łyka, o jeździe samochodem możemy zapomnieć. Mrzonki? Oby! Tymczasem, popatrzmy, co forsują ci politycy. Tezy zaczerpnęliśmy bezpośrednio z niemieckiej prasy.

W małym skrócie Zieloni fundują nam to:

Wprowadzenie bardzo wysokich cen emisji CO2

Natychmiastowe zakończenie produkcji silnika diesla

Do roku 2021 podwyższenie opłaty za energię cieplną o 50%

Prawna możliwość wprowadzania przez samorządy całkowitego zakazu wjazdu samochodów do miast

Obowiązkowe ograniczenie w miastach prędkości pojazdów samochodowych do 30km/h

Wprowadzenie w krótkim czasie zakazu produkcji silników spalinowych

Ograniczenie produkcji mięsa na rzecz diet wege

To postulaty, jakimi kierują się lewaccy ekstremiści ekologiczni. Gdyby społeczeństwa uległy tego typu propagandzie, w krótkim czasie chodzilibyśmy po ulicach z dzidami, Wisłę przekraczałoby się czółnami, a podróż piechotą z Lublina do Berlina trwałaby miesiąc. Dlaczego? Przecież w imię dobrostanu zwierząt, nie byłoby możliwości zaprzęgnięcia koni do karety.

To oczywiście kpina i ironia, ale w tle tego, co tu piszemy, w Europie toczy się prawdziwa wojna ideologiczna. Dowodem na to, że to nie żarty była niedawno opisywana przez nas sytuacja rolników w Holandii. Z dnia na dzień, sprawujący w tym kraju władzę lewacy ogłosili, że nadeszła pora ograniczenia produkcji mięsnej o…50 procent, bo zwierzęta wydzielają zbyt dużą objętość gazów cieplarnianych.

To śmiertelnie poważna sytuacja. Zieloni są nie tylko w parlamencie Niemiec, ale i europejskim. Pod różnymi nazwami egzystują w wielu krajach w tym i w Polsce. Dlatego musimy patrzeć ima ręce, a w razie potrzeby reagować, działać.

Źródło: tagesschau.de

Data: 04.10.2019 12:48

Autor: bananaplugs

https://twitter.com/RealSaavedra/status/1179908480322289664

"Zostało nam kilka miesięcy klimatu, kanibalizm nie wystarczy, musimy jeść dzieci!!"

Kurwa, w jakim świecie ja żyje. To jest właśnie wynik ekoterroryzmu. I jeszcze mi będą mówić że lewactwo to nie religia

#ekoterroryzm #clownworld

Świat Rolnika - Ukrócić ekoterroryzm! Rolnicy chcą się bronić.

Data: 02.10.2019 09:25

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #ekoswiry #ekoterroryzm #rolnictwo

„Nasz Dziennik” informuje w dzisiejszym wydaniu, że hodowcy wielokrotnie zwracali uwagę na problem skandalicznych nadużyć ze strony ekoterrorystów. Dziennik dodaje, że dochodziło do sytuacji, w których przedstawiciele tzw. organizacji ekologicznych wchodzili na prywatna posesję i rekwirowali zwierzęta pod rzekomym zarzutem ich zaniedbywania. Taka sytuacja miała m.in. miejsce na fermie norek Daniela Chmielewskiego, co relacjonował SwiatRolnika.info

Świat Rolnika – Ukrócić ekoterroryzm! Rolnicy chcą się bronić.

„Nie tylko rolnicy, ale wszyscy posiadacze zwierząt – głównie tych rasowych – mają problemy z tzw. organizacjami prozwierzęcymi. Nasze propozycje idą w tym kierunku, aby zwierzęta, które są odbierane – jeśli zostanie stwierdzone, że dokonało się to bezpodstawnie – wracały do swoich prawowitych właścicieli na podstawie decyzji administracyjnej, a nie długotrwałego i kosztownego procesu cywilnego”

– mówi cytowany przez gazetę Jarosław Sachajko (Kukiz`15), który jest jednym z inicjatorów projektu ustawy mającej chronić rolników przed bezprawnymi działaniami ekoterrorystów.

Wywiad dotyczący ekoterroryzmu z dr Jarosławem Sachajko już niebawem w październikowym numerze magazynu "Świat Rolnika BIZNES"!

Gazeta zwraca uwagę, że obecnie odebranie zwierząt rolnikowi lub hodowcy „jest bardzo proste” i „wystarczy decyzja >upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt<"