Pseudoekolodzy znów zaatakowali! Zabrali krowy! Rolnik nabrał się na TO pismo!

Data: 28.05.2020 17:56

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#swiatrolnika #zwierzeta #ekoswiry #pseudoekolodzy ##aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zwierzeta #krowy #rolnik #bezprawie

Pseudoekolodzy ponownie zaatakowali! Tym razem rolnik stracił 9 krów – w tym siedem mlecznych. Kolejny raz organizacja prozwierzęca posłużyła się też dokumentem do złudzenia przypominającym decyzję wydaną przez urzędników państwowych.

Pseudoekolodzy znów zaatakowali! Zabrali krowy! Rolnik nabrał się na TO pismo!

pismo sciema

Pseudoekolodzy nie mają prawa wejść do Twojego gospodarstwa!

Nie istnieją, żadne przepisy, w myśl których organy do tego nieuprawnione mogłyby wejść na teren prywatny i dokonać zaboru mienia. Kolejny raz apelujemy do rolników, aby w podobnej sytuacji, w której pseudoekolodzy pojawiliby się w Państwa gospodarstwach, niezwłocznie powiadomić policję. W tej sprawie pomocna wydaje się być także obecność powiatowego lekarza weterynarii, który posiada wiedzę na temat zdrowia zwierząt i warunków w jakich inwentarz powinien być utrzymywany w gospodarstwach. Aktywiści ekologiczni najczęściej nie posiadają wiedzy z zakresu weterynarii, zoologii, zootechniki i innych dziedzin pokrewnych. Nie są, w związku z tym, w żaden sposób uprawnieni do oceny faktycznego stanu zwierząt, a jedynie uzurpują sobie uprawnienia inspekcji weterynaryjnej i służb mundurowych.

Podszywają się pod służby, noszą sztuczne mundurki, kłamią i wysyłają krowy do rzeźni.



Zbióreczka nadal jest?



Niech ich ktoś zdelegalizuje zanim zniszczą życie i zdrowie większej liczbie ludzi i zwierząt.@jkardanowski [@MRiRW_GOV_PL](/u/MRiRW_GOV_PL) [@Swiat_Rolnika](/u/Swiat_Rolnika) [@EwaZajaczkowska](/u/EwaZajaczkowska) [@jacekzarzecki](/u/jacekzarzecki) pic.twitter.com/3AsALCn72Q



— Lidia (@Lidia91846281) May 27, 2020

– napisała na twitterze pani Lidia.

Jedno z kont w serwisie twitter, znane z tropienia podobnych inicjatyw, za którymi stoją pseudoekolodzy twierdzi, że zwierzęta najpewniej trafiły już do rzeźni. Mimo to w „postanowieniu”, mowa jest o czasowym zatrzymaniu zwierząt.

Takimi "dokumentami" posłużyli się "Animalsi" pod Sandomierzem, gdzie facetowi zabrano 9 krów. Zabrano praktycznie prosto do rzeźni. I napisano, że są "uratowane". Na wcześniejszej stronie jest pole na podpis [@KPP_Sandomierz](/u/KPP_Sandomierz), z adnotacją "nie wstawili się" 😅 https://t.co/gH8fEdOw5K



— Czarna Lista Pro (@CzarnaListaPro) May 27, 2020

Pseudoekolodzy stanowią zagrożenie

Pseudoekolodzy, uzurpując sobie uprawnienia instytucji państwowych oraz nie mając merytorycznego przygotowania do „interwencji”, stanowią realne zagrożenie dla stabilności polskiego sektora rolnego. W naszym kraju swoje żniwo wciąż zbierają dwie trudne w zwalczaniu choroby: ASF oraz wysoce zjadliwa grypa ptaków. Zagrożone gospodarstwa objęte są restrykcyjnym programem bioasekuracji, który zakazuje wstępu do gospodarstw wszelkim nieuprawnionym osobom – w tym samozwańczym ekologom. Naruszenie zasad bioasekuracji może wiązać się z przeniesieniem wirusa na nowe obszary, co jest równoznaczne z utylizacją tysięcy potencjalnie zainfekowanych zwierząt.

Walkę z tą trudną i niebezpieczną dla rolników sytuacją zapowiedział minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. W krótkim czasie jego osoba stała się obiektem dyskredytujących ataków lewicowych ekstremistów.

I to są ludzie – ponoć "elita" społeczeństwa – ludzie wykształceni, pełni empatii, sympatii do "braci mniejszych". To jest powtarzane na okrągło, święty Franciszek jest przypominany, a wyzwiska pod adresem moim, ale również tych wszystkich, którzy ośmielili się w sieci mnie w jakiś sposób wspierać, są absolutnie z rynsztoka. One przypominają również język propagandy niemieckiej, hitlerowskiej skierowanej wobec Żydów, wobec Słowian, wobec Cyganów. Takimi słowami kiedyś próbowało się dehumanizować ludzi

– powiedział minister Ardanowski w rozmowie organizaowanej przez Instytut Gospodarki Rolnej.

Nie tylko Inspektorat ds. Ochrony Zwierząt podejmuje w Polsce podobne interwencje. W ubiegłym roku głośnym echem poniosła się sprawa Pogotowia dla Zwierząt:

Taki przykładów jest znacznie więcej. Głośnym echem odbiła się sprawa jednej z najbardziej znanych organizacji mających zajmować się pomocą dla zwierząt – Pogotowia dla Zwierząt. Prezes organizacji Grzegorz B. został skazany prawomocnym wyrokiem za kradzież psów podczas rzekomej interwencji. Wśród zarzutów wymienia się m.in. działanie wbrew prawu i odbieranie psów mimo braku odpowiednich decyzji, niezwracanie zwierząt właścicielom mimo decyzji organów administracyjnych, przetrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach oraz prowadzenie zbiórki publicznej wbrew ustawie. Aktywiści z tej organizacji ignorując decyzje administracyjne lokalnych władz, weterynarzy, posłów i Rzecznika Praw Obywatelskich, odbierali wbrew ustawie kolejne zwierzęta. Najczęściej były to rasowe psy

Także Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt dopuścił się znacznych nadużyć w ubiegłym roku:

Zatrzymany to Krzysztof K., prezes Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Mężczyznę zatrzymano na wniosek Prokuratury Rejonowej w Zgorzelcu. Powodem miało być niestawianie się na wezwania prokuratora i utrudnianie postępowania w sprawie odebrania zwierząt właścicielowi. To nie pierwsze postępowanie przeciw Konradowi K. w sprawie odebrania zwierząt. Przeciw mężczyźnie toczą się postępowania także w innych miejscach. Zatrzymany tłumaczył się, że robił to w stanie wyższej konieczności, ponieważ psy były chore i zaniedbane. Śledczy podkreślają jednak, że przedstawione sytuacje nie wymagały wtargnięcie na cudze posesje i zabierania zwierząt. W takim przypadku mężczyzna mógł zawiadomić policję

Pseudoekolodzy – co z nim zrobić?

Inspektorat ds. Ochrony Zwierząt to nie jedyna organizacja, która dopuszcza się zaboru zwierząt. W Polsce dochodzi też do nieuprawnionych protestów, wtargnięć, kradzieży i innych przypadków naruszenia prawa, których dopuszczają się pseudoekolodzy. W ubiegłym roku Instytut Gospodarki Rolnej przygotował pakiet zmian, które miałyby znaleźć się w znowelizowanej ustawie o ochronie zwierząt.

Do najważniejszych z nich należą: Potwierdzone wykonywanie działalności statutowej w okresie co najmniej 24 miesięcy; Udział w postępowaniu wyłącznie przez organizacje utworzone na gruncie prawa polskiego; Członkami zarządu organizacji mogą być wyłącznie obywatele polscy; Członkowie zarządu organizacji nie mogą być karani ani też nie może toczyć się wobec nich postępowanie karne, karno-skarbowe czy administracyjne; W postępowaniu nie może brać udziału organizacja, która w swoich działaniach stosowała metody bezprawne lub na granicy prawa; Organizacja ekologiczna musi mieć co najmniej 5-osobową radę naukową lub zespół ekspertów badaczy, której członkowie posiadają tytuły i stopnie naukowe oraz wiedzę w danej dziedzinie; Liczba członków organizacji biorącej udział w postępowaniu wynosić może minimum 50; Posiadanie przez organizację ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone w związku z udziałem w postępowaniu o minimalnej sumie gwarancyjnej, w odniesieniu do jednego zdarzenia, w wysokości 250 000 złotych, ważne przez okres 12 miesięcy od dnia złożenia wniosku o dopuszczenie do udziału w postępowaniu; Organizacja ekologiczna w okresie jednego roku od daty rozpoczęcia postępowania nie otrzymała korzyści zarówno od żadnej ze stron postępowania jak i od konkurenta wnioskodawcy; Organizacja do wniosku o dopuszczenie do udziału w postępowaniu dołączyć powinna kopię polisy OC, kopię statutu organizacji, pisemne oświadczenie o nieprzyjęciu korzyści od strony postępowania lub konkurenta wnioskodawcy w okresie 1 roku poprzedzającego złożenie wniosku, pisemną informację dotyczącą członków organizacji.

Nie dajmy się nabrać!

Pseudoekolodzy – da się ich rozpoznać!

Pseudoekolodzy wtargnięć na teren prywatny dokonują zazwyczaj w specjalnych kamizelkach z napisem: Inspektor Ochrony Zwierząt. Celem uautentycznienia swoich działań posługują się oni dokumentami do złudzenia przypominającymi postanowienia i orzeczenia urzędnicze. Ministerstwo Rolnictwa, Lekarze Weterynarii i przedstawiciele innych służb niejednokrotnie informowali, że właściciele zwierząt nie mają obowiązku wpuszczania na teren prywatny aktywistów prozwierzęcych.

Przebierańcy z "Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt" podszywają się pod służby!

Data: 16.04.2020 13:52

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#ekoswiry #ekoterroryzm #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zwierzeta #swiatrolnika #przebierancy #mafia

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, czyli grupa aktywistów prozwierzęcych, której nazwa ma imitować realnie funkcjonujące państwowe służby mundurowe, ponownie dokonał zaboru zwierząt. W tym celu „ekolodzy” posłużyli się postanowieniem, które ma imitować dokumenty tworzone przez urzędników państwa Polskiego. Dodatkowo aktywiści dopuścili się złamania zasad związanych z przeciwdziałaniem pandemii koronawirusa.

Przebierańcy z "Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt" podszywają się pod służby!

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt w świąteczny poniedziałek dokonał zaboru zwierząt!

Jak poinformował w serwisie twitter Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego, grupa aktywistów prozwierzęcych pod nazwą Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, dokonała w Poniedziałek Wielkanocny wejścia na prywatny teren i zaboru zwierząt na podstawie dokumentów do złudzenia przypominających druki przygotowane przez urzędników państwowych. Rzeczona interwencja odbyła się na podstawie filmu zamieszczonego w serwisie YouTube i bez asysty policji, czy choćby przedstawicieli Państwowego Instytutu Weterynarii.

Świąteczny poniedziałek, 3 przebierańców w kombinezonach robi wjazd do czyjegoś domu, dokument z czerwonymi pieczątkami i zabierają zwierzęta na podstawie filmiku w internecie. Bez PIW, bez Policji. A później hejt w necie. Art7.ust.3 do zmiany– napisał w serwisie twitter Jacek Zarzecki.

Wadliwa ustawa, czyli co wykorzystał Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt?

Dokument, którego zmiany treści domaga się Jacek Zarzecki i inni przedstawiciele sektora rolnego i branż pokrewnych to Ustawa o ochronie zwierząt. Rzeczony artykuł otrzymał swojego czasu brzmienie:

W przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu, policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odbiera mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia.

Niestety przepis ten regularnie wykorzystywany jest przez aktywistów prozwierzęcych, którzy odbierają zwierzęta właścicielom – bez asysty służb państwowych i bez zgody właściciela względem wejścia na teren prywatny. O szeregu podobnych sytuacji informowała w swoim reportażu wydanym przez Fundację Polska Ziemia zatytułowanym Ciemna strona Animalsów. Co organizacje prozwierzęce chcą przed Tobą ukryć? Ewa Zajączkowska-Hernik.

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt naśladuje PETĘ?

Organizacje takie jak Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt najprawdopodobniej inspirują się działaniami amerykańskiej grupy PETA, która wyspecjalizowała się w odbieraniu zwierząt właścicielom i czerpaniu z tego faktu znacznych korzyści majątkowych.

W 2012 roku amerykańskie media ujawniły informacje dotyczące profilu działalności jednej z organizacji ekologicznych cieszących się w USA największym poziomem zaufania publicznego – PETA Ludzie na Rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt. Aktywiści PETA od początku swojej działalności skupiali się na odbieraniu zwierząt właścicielom, którzy, w ich opinii, nie dbali o nie należycie. Śledztwo federalne ujawniło, że od 1998 roku aktywiści utylizowali około 95 proc. zwierząt, które przejmowali, co przełożyło się na łączną liczbę 27 tys. uśpionych psów i kotów (do 2012 roku). Media podnosiły wówczas, że PETA, przy rocznym budżecie na poziomie 37 mln USD, tylko znikome fundusze przeznaczała na faktyczną pomoc zwierzętom. Z podobną sytuacją, choćby przez wzgląd na działalność organizacji takich jak Inspektorat Ochrony Zwierząt, borykają się także Polacy.

Na sprawę niewłaściwego traktowania odebranych zwierząt zwrócił uwagę Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego:

Pamiętacie tę krowę, którą zabrali starszej kobiecie, zmuszając ją do zrzeczenia się praw do niej? Stoi teraz przypalowana z małym wiadrem wody i wygląda jeszcze gorzej.

– napisał w serwisie twitter Jacek Zarzecki.

ASF, ptasia grypa, koronawirus – Inspektorat Ochrony Zwierząt łamie prawo!

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt i inne podobne mu organizacje mogą przyczyniać się do przenoszenia groźnych chorób zakaźnych zwierząt. Polska objęta jest szczegółowym programem bioasekuracji z powodu wystąpienia w naszym kraju licznych ognisk afrykańskiego pomoru świń oraz wysoce zjadliwej grypy ptaków. Zgodnie z przepisami wypracowanymi w gmachu Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz w gabinetach Głównego Inspektoratu Weterynarii wejście na teren gospodarstw rolnych przez osoby nieuprawnione jest absolutnie zakazane. Problem stanowi tu także brak merytorycznego przygotowania aktywistów do opieki nad zwierzętami czy oceny stanu ich zdrowia. Tylko w ubiegłym roku aktywiści jednej z organizacji próbowali dokonać zaboru zwierzęcia w jednej z zachodnich dzielnic Warszawy, twierdząc, że zwierzę jest wychudzone. W praktyce jednak pies, który stał się obiektem procederu, stanowił mieszankę charta z jedną z popularnych ras psów myśliwskich. Interwencje, takie jakiej dopuścił się Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, są także działaniem skrajnie nieodpowiedzialnym w kontekście pandemii koronawirusa. Rząd nakazał bowiem drastyczne ograniczenie kontaktów między ludźmi celem zatrzymania rozwoju wirusa.

Nie tylko Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt

Nie tylko Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt podejmuje w Polsce podobne interwencje. W ubiegłym roku głośnym echem poniosła się sprawa Pogotowia dla Zwierząt:

Taki przykładów jest znacznie więcej. Głośnym echem odbiła się sprawa jednej z najbardziej znanych organizacji mających zajmować się pomocą dla zwierząt – Pogotowia dla Zwierząt. Prezes organizacji Grzegorz B. został skazany prawomocnym wyrokiem za kradzież psów podczas rzekomej interwencji. Wśród zarzutów wymienia się m.in. działanie wbrew prawu i odbieranie psów mimo braku odpowiednich decyzji, niezwracanie zwierząt właścicielom mimo decyzji organów administracyjnych, przetrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach oraz prowadzenie zbiórki publicznej wbrew ustawie. Aktywiści z tej organizacji ignorując decyzje administracyjne lokalnych władz, weterynarzy, posłów i Rzecznika Praw Obywatelskich, odbierali wbrew ustawie kolejne zwierzęta. Najczęściej były to rasowe psy

– informował portal wSensie.pl.

Także Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt dopuścił się znacznych nadużyć w ubiegłym roku:

Zatrzymany to Krzysztof K., prezes Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Mężczyznę zatrzymano na wniosek Prokuratury Rejonowej w Zgorzelcu. Powodem miało być niestawianie się na wezwania prokuratora i utrudnianie postępowania w sprawie odebrania zwierząt właścicielowi. To nie pierwsze postępowanie przeciw Konradowi K. w sprawie odebrania zwierząt. Przeciw mężczyźnie toczą się postępowania także w innych miejscach. Zatrzymany tłumaczył się, że robił to w stanie wyższej konieczności, ponieważ psy były chore i zaniedbane. Śledczy podkreślają jednak, że przedstawione sytuacje nie wymagały wtargnięcie na cudze posesje i zabierania zwierząt. W takim przypadku mężczyzna mógł zawiadomić policję

– donosili dziennikarze wSensie.pl

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt – co z nim zrobić?

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt to nie jedyna organizacja, która dopuszcza się zaboru zwierząt. W Polsce dochodzi też do nieuprawnionych protestów, wtargnięć, kradzieży i innych przypadków naruszenia prawa, których dopuszczają się takie grupy aktywistów jak właśnie Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt. W ubiegłym roku Instytut Gospodarki Rolnej przygotował pakiet zmian, które miałyby znaleźć się w znowelizowanej ustawie o ochronie zwierząt.

Do najważniejszych z nich należą: Potwierdzone wykonywanie działalności statutowej w okresie co najmniej 24 miesięcy; Udział w postępowaniu wyłącznie przez organizacje utworzone na gruncie prawa polskiego; Członkami zarządu organizacji ekologicznej takiej jak Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt mogą być wyłącznie obywatele polscy; Członkowie zarządu organizacji nie mogą być karani ani też nie może toczyć się wobec nich postępowanie karne, karno-skarbowe czy administracyjne; W postępowaniu nie może brać udziału organizacja, która w swoich działaniach stosowała metody bezprawne lub na granicy prawa, czyli takie jak Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt; Organizacja ekologiczna musi mieć co najmniej 5-osobową radę naukową lub zespół ekspertów badaczy, której członkowie posiadają tytuły i stopnie naukowe oraz wiedzę w danej dziedzinie; Liczba członków organizacji biorącej udział w postępowaniu wynosić może minimum 50; Posiadanie przez organizację taką jak Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone w związku z udziałem w postępowaniu o minimalnej sumie gwarancyjnej, w odniesieniu do jednego zdarzenia, w wysokości 250 000 złotych, ważne przez okres 12 miesięcy od dnia złożenia wniosku o dopuszczenie do udziału w postępowaniu; Organizacja ekologiczna w okresie jednego roku od daty rozpoczęcia postępowania nie otrzymała korzyści zarówno od żadnej ze stron postępowania jak i od konkurenta wnioskodawcy; Organizacja do wniosku o dopuszczenie do udziału w postępowaniu dołączyć powinna kopię polisy OC, kopię statutu organizacji, pisemne oświadczenie o nieprzyjęciu korzyści od strony postępowania lub konkurenta wnioskodawcy w okresie 1 roku poprzedzającego złożenie wniosku, pisemną informację dotyczącą członków organizacji.

Nie dajmy się nabrać! Jak rozpoznać Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt?

Aktywiści wtargnięć na teren prywatny dokonują zazwyczaj w specjalnych kamizelkach z napisem: Inspektorat Ochrony Zwierząt. Celem uautentycznienia swoich działań posługują się oni dokumentami do złudzenia przypominającymi postanowienia i orzeczenia urzędnicze. Ministerstwo Rolnictwa, Lekarze Weterynarii i przedstawiciele innych służb niejednokrotnie informowali, że właściciele zwierząt nie mają obowiązku wpuszczania na teren prywatny aktywistów prozwierzęcych.

Dziennikarz z Australii: Święta Greta łączy pożary australijskiego buszu ze zmianami klimatycznymi

Data: 27.12.2019 13:04

Autor: ziemianin

tvp.info

#gretathunberg #australia #pozary #codziennaprasowka #wiadomosci #informacje #aktualnosci #australia #ekoswiry #ppi

„Najbardziej nieznośna nastolatka świata wykorzystuje teraz nieszczęście Australijczyków” – pisze amerykańsko-kanadyjski serwis Life Site News, odnosząc się do szwedzkiej aktywistki Grety Thunberg. Kilka dni temu zarzuciła ona politykom, że przez brak konkretnych działań z ich strony dochodzi do takich katastrof, jak pożary w Australii. O sprawie pisał portal wPolityce.

Dziennikarz z Australii: Święta Greta łączy pożary australijskiego buszu ze zmianami klimatycznymi

„Nie tylko katastrofy takie jak ta wydają się nie pociągać za sobą żadnych politycznych działań” – napisała Greta Thunberg na Twitterze. Jej zdaniem dzieje się tak dlatego, ponieważ nadal nie udało się „powiązać kryzysu klimatycznego ze wzmożonymi ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi oraz katastrofami naturalnymi, takimi jak pożary w Australii”.

Wpis aktywistki skrytykował korespondent Life Site News w Australii, John McMahon.

„Tego ranka dowiedziałem się z wiadomości telewizyjnych, że święta Greta prorokini łączy pożary australijskiego buszu ze zmianami klimatycznymi oraz najwyraźniej z »brakiem działań« ze strony australijskiego rządu” – stwierdził dziennikarz.

Not even catastrophes like these seem to bring any political action. How is this possible?

Because we still fail to make the connection between the climate crisis and increased extreme weather events and nature disasters like the [#AustraliaFires](/t/AustraliaFires)

That's what has to change.

Now. https://t.co/DQcZViKJQz

— Greta Thunberg (@GretaThunberg) [December 22, 2019](https://twitter.com/GretaThunberg/status/1208682929855041538?ref_src=twsrc%5Etfw)

Następnie przytoczył słowa australijskiej komentatorki Pety Credliny, która przypomniała, że do wielkich pożarów dochodziło tutaj już w XIX wieku:

„W Czarny Czwartek pożary buszu w Wiktorii w 1851 roku zabiły około 12 osób i uważa się, że zniszczyły pięć milionów hektarów, czyli dwa razy więcej obszaru niż dotychczas w tym roku w Nowej Południowej Walii. Pożary buszu w 1898 roku w Czerwony Wtorek, również w Wiktorii, zabiły 12 osób i zniszczyły ok. 2 tys. budynków. Pożary buszu w Wiktorii między lutym a marcem 1926 roku zabiły 60 osób. W Czarny Piątek w 1939 roku pożary trwały przez dwa miesiące i zabiły 71 osób”. Redakcja portalu przytoczyła ponadto drugą zwrotkę australijskiego wiersza z 1908 r., w którym jest mowa o suszach i powodziach. Jak podkreślono, w Australii „zawsze występowały ekstrema, takie jak susze, powodzie i pożary buszu”.

Do słów Thunberg odniósł się również premier Australii Scott Morrison. Polityk oświadczył, że odrzuca oskarżenia aktywistki oraz że zamierza „skupić się na wyborcach, a nie na 16-letniej działaczce klimatycznej”. Dodał, że jego rząd będzie ustalać swoją politykę w oparciu o interes narodowy Australii.

– Nie do mnie należy komentowanie tego, co według ludzi spoza Australii, Australia powinna zrobić. Zrobimy w Australii to, co uważamy za odpowiednie. (…) Nie jestem tu po to, aby zaimponować ludziom spoza Australii. Jestem tutaj, aby wykonać dobrą pracę dla Australijczyków i stawiać ich na pierwszym miejscu – powiedział Morrison.

Rabiej do arcybiskupa Marka Jędraszewskiego: Idź do diabła

Data: 27.12.2019 12:43

Autor: ziemianin

medianarodowe.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #polityka #australia #homosie #ekoswiry #polityka #religia #twitter

„Idź do diabła, tam jest twoje miejsce” – napisał wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej na Twitterze we wpisie skierowanym do arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. Wypowiedź polityka była reakcją na wywiad z hierarchą, w którym skrytykował on ideologię ekologizmu.

Rabiej do arcybiskupa Marka Jędraszewskiego: Idź do diabła

– Nie ma dziś gorszej zarazy w cywilizowanym świecie niż ci, którzy kwestionują konieczność dbania o naszą planetę i jej ochronę. Jędraszewski, idź do diabła, tam jest twoje miejsce – napisał Rabiej.

Wiceprezydent stolicy dołączył do wpisu zdjęcie płonącego lasu w Australii.

Z perspektywy dotkniętej ogniem #Australia, gdzie dziś jestem mogę powiedzieć jedno. Nie ma dziś gorszej zarazy w cywilizowanym świecie niż ci, którzy kwestionują konieczność dbania o naszą planetę i jej ochronę Jędraszewski, idź do diabła, tam jest twoje miejsce. pic.twitter.com/ShZO5lKsnf

— Pawel Rabiej (@PawelRabiej) December 26, 2019

Dzień wcześniej w Telewizji Republika abp Jędraszewski został zapytany o ekologizm i wypowiedź Grety Thunberg, która obwiniała „patriarchat” o zmiany klimatyczne.

– Skwituję to krótko: powrót do Engelsa i do jego twierdzeń, że małżeństwo to kolejny przejaw ucisku, a w imię równości trzeba zerwać z całą tradycją chrześcijańską, bez której my – Europejczycy, nie zrozumiemy się, bo jesteśmy w niej wychowywani od tysiącleci – zaznaczył duchowny.

– Różne problemy ekologiczne, które dzisiaj występują są niewątpliwie przejawem czegoś, co domagałoby się jakiegoś głębokiego nawrócenia, aby uszanować to boże dzieło, które nam dał pan Bóg. Nie jest to jednak zaraz związane z tym, aby ulegać tym ruchom ekologicznym – dodał arcybiskup.

W Danii za wtargnięcie pseudoekologów do gospodarstw rolnych grozi grzywna lub . . .

Data: 19.12.2019 02:51

Autor: ziemianin

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #ekoswiry #ekoterroryzm #polska #dania #francja #finlandia

W Danii nieuprawnione wtargnięcie do budynków inwentarskich podlega prawu karnemu. Jest to wtargnięcie, które jest traktowane jako przestępstwo kryminalne (art. 264).

[W Danii za wtargnięcie pseudoekologów do gospodarstw rolnych grozi grzywna lub więzienie! W Polsce…]()

Jaka sankcja może zostać nałożona przez organ administracyjny? Grzywna lub pozbawienie wolności do 6 miesięcy. Jednak, jeśli wystąpiły okoliczności szczególnie obciążające, kara może wynosić nawet 6 lat więzienia. Przykładowo, jeśli nielegalne wtargnięcie spowodowało znaczące szkody lub stworzyło szczególne ryzyko ich powstania.

Dania jest europejskim liderem w hodowli zarówno krów jak i zwierząt futerkowych. Duńczycy nie mogą sobie pozwolić na dyktat unijnych eko-lobby czy organizacji o charakterze ekoterrorystycznym. Prawo chroni rolników.

Francja. Niedozwolone prawem wtargnięcie na tereny należące do gospodarstw podlegają prawu karnemu i prawu cywilnemu. Efekty takich wtargnięć (np. nagrania wideo zamieszczone na stronach internetowych) mogą być karane na mocy przepisów prawa karnego i cywilnego. Prawo administracyjne ma tu niewielkie zastosowanie.

Finlandia jest chyba najsurowsza pod tym względem. Jest to przestępstwo podlegające prawu karnemu. Karany jest rodzaj nielegalnego wtargnięcia osoby tam, gdzie nie  powinna ona wchodzić. działanie takie jest zagrożone karą pozbawienia wolności (do 6 miesięcy) lub grzywny. Jak do tej pory wydano tylko jeden wyrok skazujący winnego na niewielką grzywnę.

Portugalia. Tego typu działania są regulowane i podlegają Kodeksowi Karnemu, a konkretniej jego artykułowi 191. Przepisy (Kodeks Karny) klasyfikują wtargnięcie na teren, na który wstęp osobom postronnym bez wcześniejszej zgody jest zabroniony, jako przestępstwo.

Jeśli dodamy do tego specjalne dyrektywy FBI do zwalczania ekoterroryzmu czy specjalną komórkę w Scotland Yard, gdzie monitoruje się poczynania ekstremistów prośrodowiskowych i prozwierzęcych, to Polska wydaje się być bezbronna w walce z radykałami prozwierzecymi. Znane są tez wyroki uniwinniające pseudoekologów za wypuszczanie zwierząt z ferm hodowlanych. Uzasadnienie polskich sądów? "Bo działali w dobrej wierze…".

O Grecie, która jeździła koleją i kłamała jak Pinokio! Wstyd i kompromitacja ikony eko-fanów

Data: 19.12.2019 02:46

Autor: ziemianin

twitter.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #ekoswiry #niemcy #DeutscheBahn

„Podróżując zatłoczonymi pociągami przez Niemcy. I w końcu jestem w drodze do domu” – napisała w sobotę Greta Thunberg na Facebooku i opublikowała zdjęcie, na którym widać ją siedzącą na podłodze wśród walizek.

O Grecie, która jeździła koleją i kłamała jak Pinokio! Wstyd i kompromitacja ikony eko-fanów

Deutsche Bahn, dziękując Grecie za jej zaangażowanie, napisała w komentarzu, że „byłoby jeszcze lepiej, gdyby powiedziała o przyjaznym i kompetentnym zespole, który o nią zadbał w trakcie podróży w pierwszej klasie”.

Kurtyna!

Liebe [#Greta](/t/Greta), danke, dass Du uns Eisenbahner im Kampf gegen den Klimawandel unterstützt! Wir haben uns gefreut, dass Du am Samstag mit uns im ICE 74 unterwegs warst. Und das mit 100 Prozent Ökostrom. 1/2

— Deutsche Bahn AG (@DB_Presse) [December 15, 2019](https://twitter.com/DB_Presse/status/1206182673888219136?ref_src=twsrc%5Etfw)

Greta Thunberg sponsorowana jest przez żydowską finansjerę?

Data: 11.12.2019 22:13

Autor: ziemianin

tvp.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #zydzi #ekoswiry

Według hiszpańskiej gazety Thunberg, nieformalna liderka młodzieżowych protestów klimatycznych: Greta Thunberg w ramach ruchu Fridays for Future (Piątki dla Przyszłości), jest wspierana przez grupy finansowe lobbujące na rzecz własnych interesów. „Na drugim planie, dyskretnie za szwedzką nastolatką, znajdującą się obecnie na czele walki klimatycznej, stoją duże fundusze finansowe oraz firmy zainteresowane eliminowaniem użycia węgla” – napisał w piątek „El Confidencial”.

Greta Thunberg sponsorowana jest przez żydowską finansjerę?

„El Confidencial” wskazuje, że rodzina Thunbergów jest powiązana z zarejestrowaną w Brukseli organizacją European Climate Foundation (ECF) poprzez autora kampanii medialnych Grety, Daniela Donnera.

„El Confidencial” wskazuje, że ECF jest również wspierane finansowo przez fundusz rodziny Rockefellerów, a także przez Michaela Bloomberga – pisze tvp.info.

W końcu media głównego nurtu piszą prawdę o dziewczynce: Greta Thunberg, którą wykorzystują globaliści.

Okazuje się, że jej występy to sprawnie zorganizowana maszyna do kłamliwej propagandy i zarabiania pieniędzy.

Jej rodzina ma organizację, na której konto, korporacje przelewają miliony dolarów.

Skoro w ten mafijny przekręt zaangażowany jest fundusz Rockefellera, to wiemy, kto stoi za tą przewrotną, kłamliwą kampanią.

Greta Thunberg jest wymysłem żydowskiej, międzynarodowej finansjery.

Działacze na rzecz ochrony klimatu rozpoczynają strajk głodowy z . . . herbatą z cukrem

Data: 24.11.2019 13:09

Autor: ziemianin

hessenschau.de

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #ekoswiry #ekooszolomy #niemcy

Sarah Haenßgen – studentka z Frankfurtu nad Menem rozpoczęła strajk głodowy, aby – jak to ujęła – wstrząsnąć swoją postawą i zasygnalizować, że zmiany klimatyczne są straszliwą klęską ludzkości. Jej kolega z Berlina również podjął się tej formy protestu.

wymagany niemiecki

Działacze na rzecz ochrony klimatu rozpoczynają strajk głodowy z . . . herbatą z cukrem

Rzecz jednak w tym, że strajk „głodowy” nim do końca nie jest, ponieważ nie chcąc ryzykować zbyt wiele, Sarah będzie piła w nieograniczonych objętościach gorącą herbatę z cukrem, a z takim „niejedzeniem” można żyć i żyć.

To jedna ze znanych metod „strajku głodowego”, którego uczestnicy mogą protestować w ten sposób bez końca. Ważniejszy jest jednak cel, jakiemu poświęca swe młode "życie" aktywistka z Niemiec.

Zatroskanie o los planety przy jednoczesnym wstrząśnięciu opinią publiczną są powodami jej „desperackiego” kroku. Akcji towarzyszy tydzień strajków na niemieckich uniwersytetach, który ma się zakończyć tzw. „globalnym” piątkiem.

Aktywiści ekologiczni we Frankfurcie wzywają studentów i wykładowców do spędzenia tygodnia na uniwersytecie, lecz zamiast zajęć, uczestniczenia w warsztatach i seminariach dotyczących zmian klimatycznych.

I co? Od takich działań, będzie padało więcej deszczu w Europie, susze ominą kraje dotknięte tą klęską, czy może wyprodukujemy więcej zielonej energii?

A przysłowiowa herbata z cukrem, którą głodująca ma spożywać, aby przeżyć swój protest, nie będzie przewożona do Europy przez statki zatruwające środowisko? Buraków cukrowych, albo trzciny nie będzie się uprawiać, aby zaoszczędzić przyrodzie gazów cieplarnianych i spalin wytwarzanych w czasie jej mechanicznego siewu, sadzenia i zbioru?

To czym posłodzi zimną wodę młoda studentka, skoro jej podgrzanie jest zbytnim obciążeniem dla środowiska, a xylitol użyty zamiast cukru rośnie na drzewach?

Czym dojadą na uczelnię ekolodzy? Jeśli nie wybiorą zatruwających środowisko autobusów, czy samochodów, mogą przyjechać rowerami. Rowery najpierw trzeba wyprodukować, a to oznacza odlanie stali lub aluminium. Może na uczelnie udadzą się nago, aby nie zatruwać atmosfery podczas produkcji materiałów odzieżowych, by później je dystrybuować do sklepów pojazdami, które zatruwają środowisko?

To wszystko jest jednym, wielkim nonsensem. Słuszna bądź co bądź idea, bo ochrona środowiska jest szczytnym celem, nie może stać się karykaturą troski o jej los. Idąc tropem myśli niby wykształconych ludzi, za jakiś czas cofniemy się do epoki kamienia łupanego lub gładzonego. Choć może to okazać się trudne, skoro podczas procesu łupania lub gładzenia kamienia wydziela się ciepło, a ono podwyższa globalny bilans temperaturowy na Ziemi.

Już nie kradną zwierząt. teraz podpalają . . .

Data: 24.11.2019 13:03

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #polska #zwierzeta #hodowla #ekoswiry #ekooszolomy #swiatrolnika #pozar

To już trzeci pożar w ciągu półtora tygodnia w naszych gospodarstwach. Tym razem województwo mazowieckie i wina prądu. Trochę dużo tych zbiegów okoliczności w tak krótkim czasie – napisał na Twitterze Szczepan Wójcik, który razem z bratem prowadzą hodowle zwierząt futerkowych oraz bydła.

Już nie kradną zwierząt. teraz podpalają . . .

To już trzeci pożar w ciągu półtora tygodnia w naszych gospodarstwach.

Tym razem województwo mazowieckie i wina prądu. Trochę dużo tych zbiegów okoliczności w tak krótkim czasie. pic.twitter.com/R3s0e4SWir

— Szczepan Wójcik (@szczepan_wojcik) November 16, 2019

W przypadku drugiego podpalenia, sprawca został już ujęty. Motywy podpalenia są nieznane.

Niestety pożar gospodarstwa z 11.11 przyniósł większe ogólne straty niż myśleliśmy.

2,3 mln PLN straty (sama słoma 1,1mln).

Sprawca zatrzymamy -motyw nadal nieznany. Gospodarstwo niedawno wyremontowane. Nie zdążyliśmy ubezpieczyć 😔 pic.twitter.com/irbaX7uSFA

— Szczepan Wójcik (@szczepan_wojcik) November 19, 2019

Dotąd napadano na hodowców głównie hejtując ich w Internecie. Czasami kradnąc (zdaniem pseudo-animalsów "uwalniając") zwierzęta. Dzisiaj hodowcy stają się ofiarami podpalaczy.

Sprawę bada policja i stosowne służby.

Ekolodzy darli się pod fermą kaczek! Ze stresu padło 180 ptaków... Też jesteś aktywistą tego typu?

Data: 17.11.2019 22:21

Autor: ziemianin

wsensie.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #belgia #kaczki #ekoswiry #ekoterroryzm #idioci

Belgia. AD 2019. Aktywiści "ekologiczni" z organizacji "Animal Resistance" demonstrowali przed farmą zajmującą się hodowlą kaczek. Tragifarsie towarzyszyła wrzawa i charakterystyczne dla tego typu akcji głośne okrzyki.

Ekolodzy darli się pod fermą kaczek! Ze stresu padło 180 ptaków… Też jesteś aktywistą tego typu?

"Belgijski producent Foie Gras zarzucił działaczom spowodowanie śmierci 180 kaczek na swojej farmie. Kaczki padły zaraz po ich proteście przeprowadzonym przed farmą 9 listopada. Od tamtej pory padło 180 ptaków. Rzecz w tym, że zwierzęta te są wyjątkowo podatne na stres. Gras nie ma wątpliwości, że to właśnie głośne krzyki eko-oszołomów wywołały u ptactwa szok, skutkujący śmiercią"

– relacjonuje wSensie.pl

Jak przekonuje producent Philippe Callemeyn, wywołanie tak potężnego i nagłego stresu to dla kaczek bardzo niebezpieczna sytuacja, której skutki są rozłożone w czasie.

""Animal Resistance" odpiera zarzuty i twierdzi, że te oskarżenia są taktyką "odwracania uwagi społeczeństwa od prawdziwego problemu". Organizacja zapewnia, że jej członkowie podjęli "wszelkie środki ostrożności", aby "nie traumatyzować zwierząt" i zapewnili nawet obecność weterynarza. Oskarżają też policję o to, że to ona mogła spowodować śmierć zwierząt"

– czytamy na wSensie.pl

Wygląda na to, że mamy kolejną powtórkę z rozrywki. Eko-aktywiści chcieli "dobrze", wyszło jak zwykle.

Aktywistka „uratowała” 16 królików. Doprowadziła do śmierci około 100 innych

Data: 17.11.2019 00:37

Autor: ziemianin

tvp.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ekoswiry #idioci #zwierzeta #ekoterroryzm #hiszpania #kroliki

„Mityczna Mia” to wegańska działaczka pochodząca z Wielkiej Brytanii. Na Instagramie obserwuje ją ponad 41 tys. użytkowników. To właśnie za pośrednictwem tego serwisu poinformowała, że wraz z innymi aktywistami udało jej się w niedzielę „uratować” 16 królików z fermy w hiszpańskiej gminie Gurb.

wideo

Aktywistka „uratowała” 16 królików. Doprowadziła do śmierci około 100 innych

"Rozwścieczeni pracownicy fermy mieli dusić aktywistów i okładać ich metalowymi prętami. Bójkę przerwała dopiero interwencja policji. Funkcjonariusze nakazali aktywistom opuścić teren fermy, odmawiając im obstawy. „Mityczna Mia” twierdzi, że jeden z farmerów do niej strzelił, czego dowodem mają być zdjęcia jej zakrwawionej twarzy"

– relacjonował serwis tvp.pl

"Rzecznik katalońskiej policji podaje, że tak naprawdę grupa aktywistów uwolniła 14 królików, a cała akcja miała bardzo poważne konsekwencje. Zamieszanie wywołane przez Brytyjkę i jej znajomych rozdrażniło króliki, które zaczęły rzucać się po klatkach. W ten sposób pięć samic w zaawansowanej ciąży uszkodziło sobie kręgosłupy i trzeba było je dobić. Inne zwierzęta poroniły"

– dowiadujemy się z relacji prasowych.

Większość królików wykradzionych przez aktywistów to karmiące samice. Ich brak sprawił, że trzeba było dodatkowo uśpić ok. 90 młodych, które nie mogłyby przetrwać bez matek.

Znudzona, zblazowana niemiecka młodzież bawi się w obrońców klimatu (wideo)

Data: 01.11.2019 12:41

Autor: ziemianin

wr.de

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #ekoswiry #idioci

Piknikowa atmosfera, wygłupy, śmiech, luz i protestujący przeciw wszystkim i wszystkiemu. Przeciw bogatym, przeciw systemowi (czymkolwiek on jest), przeciw zmianom klimatycznym i brakowi działań ze strony rządzących. Głoszą założenia, w myśl których emisja gazów cieplarnianych i zanieczyszczeń ma zostać zredukowana do zera już w 2025 roku. Dlaczego do tego, a nie np. do 2022 roku? Tego już nie wiadomo.

wymagany niemiecki

Znudzona, zblazowana niemiecka młodzież bawi się w obrońców klimatu (wideo)

Dobrze ubrani, syci, wielokroć z dobrych domów. Dlaczego to robią? Chyba sami nie wiedzą? Ogłosili światu, że są jego obrońcami. Naiwność, głupota, niedojrzałość połączona z radykalizmem głoszonych poglądów, bezkompromisowością, chęcią zaimponowania, nie wiadomo komu?

Są aktywistami „Extinction Rebellion”, a więc organizacji, która częstokroć przekracza prawo i terroryzuje swymi działaniami firmy, które w ich mniemaniu są największymi trucicielami środowiska.

Ostatnio zebrali się w niemieckim Dortmundzie i planują: „powstanie przeciwko toksycznemu systemowi”. Bzdury, którymi się karmią nawzajem, nie są jednak śmieszne. Za zapowiedziami idą skrajnie niebezpieczne działania. Zdjęcia z dortmundzkiego protestu są sielankowym obrazem opalających się młodych ludzi, jedzących lody, przykutych jednak na znak protestu (przeciw czemu lub komu?) łańcuchami do ogrodzenia.

Tymczasem, sami przyznają, że ich „walka” przybiera również nieco inne formy:

„To, co robimy, jest czasem nielegalne, ale uzasadnione w danych okolicznościach”

– mówi 35-letni Aaron Schmied z Witten.

„Po prostu nie należy już normalnie się zachowywać […] Obecne problemy są tak wielkie, że byłabym zabawna, gdybym nie blokowała dróg”

– mówi aktywistka innej organizacji – Witten XR Iris Simmler (40) o coraz częstszych działaniach w Zagłębiu Ruhry.

„Mając na uwadze, że przywrócenie pokoju jest najwyższym priorytetem, chcemy zrealizować nasze radykalne żądania: polityka i media powinny zostać uświadomione co do prawdy o kryzysie klimatycznym i jego konsekwencjach […], a emisje powinny zostać zredukowane do zera netto do 2025 r.”

– ponownie wypowiada się Aaron Schmied

Bełkot, z którego nie sposób wyłuskać ziarna logiki. Gdyby nie wtargnięcia na teren prywatnych firm, blokady dróg, naciski na przedsiębiorców, strajki okupacyjne, pikiety na głównych placach miast, można by machnąć ręką i śmiać się ze sposobu spędzania wolnego czasu przez „bojowników o wszystko”.

Trudno złożyć w całość stek postulatów, żądań i ich oczekiwań. Niestety, rządowa propaganda, naczelnym motywem o obronie środowiska, zwykle kosztem ludzi, nadaje dodatkowy impuls ponad 70 oddziałom „Extinction Rebellion” tylko w samych Niemczech.

Świat Rolnika - Ukrócić ekoterroryzm! Rolnicy chcą się bronić.

Data: 02.10.2019 09:25

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #ekoswiry #ekoterroryzm #rolnictwo

„Nasz Dziennik” informuje w dzisiejszym wydaniu, że hodowcy wielokrotnie zwracali uwagę na problem skandalicznych nadużyć ze strony ekoterrorystów. Dziennik dodaje, że dochodziło do sytuacji, w których przedstawiciele tzw. organizacji ekologicznych wchodzili na prywatna posesję i rekwirowali zwierzęta pod rzekomym zarzutem ich zaniedbywania. Taka sytuacja miała m.in. miejsce na fermie norek Daniela Chmielewskiego, co relacjonował SwiatRolnika.info

Świat Rolnika – Ukrócić ekoterroryzm! Rolnicy chcą się bronić.

„Nie tylko rolnicy, ale wszyscy posiadacze zwierząt – głównie tych rasowych – mają problemy z tzw. organizacjami prozwierzęcymi. Nasze propozycje idą w tym kierunku, aby zwierzęta, które są odbierane – jeśli zostanie stwierdzone, że dokonało się to bezpodstawnie – wracały do swoich prawowitych właścicieli na podstawie decyzji administracyjnej, a nie długotrwałego i kosztownego procesu cywilnego”

– mówi cytowany przez gazetę Jarosław Sachajko (Kukiz`15), który jest jednym z inicjatorów projektu ustawy mającej chronić rolników przed bezprawnymi działaniami ekoterrorystów.

Wywiad dotyczący ekoterroryzmu z dr Jarosławem Sachajko już niebawem w październikowym numerze magazynu "Świat Rolnika BIZNES"!

Gazeta zwraca uwagę, że obecnie odebranie zwierząt rolnikowi lub hodowcy „jest bardzo proste” i „wystarczy decyzja >upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt<"

Australia wzięła się ekoaktywistów! Nawet 5 lat więzienia za ich wybryki!

Data: 17.09.2019 17:27

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #australia #ekoswiry

Australijski Senat debatuje nad zmianami w prawie, na mocy których przestępstwa ekoatywistów związane z kradzieżami, niszczeniem mienia, bezprawnymi wtargnięciami na posesje i nieuprawnionymi protestami, mogą być karane nawet pięcioma latami więzienia.

Australia wzięła się ekoaktywistów! Nawet 5 lat więzienia za ich wybryki!

Impulsem do zmiany prawa były liczne wtargnięcia na teren gospodarstw w Queensland i Nowej Południowej Walii i powiązane z nimi opublikowanie w sieci drażliwych danych osobowych właścicieli ferm. Zmiany w Kodeksie Karnym popierają zarówno Partia Pracy jak i Partia Liberalna.

Politycy jednoznacznie wypowiadali się na temat gróźb karalnych, czy dewastacji mienia. Nowe przepisy mogą wejść w życie już wkrótce.

dailymail.co.uk/jac