Data: 05.11.2019 20:28

Autor: Ijon_Tichy

W Polsce wymienione będą stare, drewniane podkłady kolejowe z trakcji o łącznej długości około 9 tys. km. Daje to około 270 tysięcy ton drewnianych podkładów kolejowych!

Podkłady kolejowe są jednak odpadem toksycznym, silnie trującym, który należy traktować jako produkt do specjalnej utylizacji. Polskę czeka więc dodatkowy, gigantyczny wydatek finansowy na poczet nieszkodliwego dla środowiska pozbycia się tych odpadów… Przy okazji dochodzi do nielegalnego handlu tymi odpadami. Ludzie palą tym w piecach! >:(

#energia #kolej #pieniadze #srodowisko #ekologia #ciekawostka

Świat rolnika - Jak długo rozkładają się śmieci?

Data: 04.11.2019 11:34

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #smieci #swiat #ekologia

Nie ma co się oszukiwać. Prawie każdy z nas wyrzuca śmieci, nie myśląc, co z nimi dzieje się dalej. Nie wnikamy, czy to materiał, który ulegnie biodegradacji, czy np. plastik, którego czas rozkładu jest bardzo długi. No właśnie, jak długo będzie rozkładać się w naturalnych warunkach jednorazowy plastikowy kubek?

Świat rolnika – Jak długo rozkładają się śmieci?

Czy istnieją optymalne warunki rozkładu dla śmieci? Czy proces rozkładu na nizinie trwa tyle samo, co w górach?

Przysłowiowy ogryzek w dolinie będzie rozkładał się o wiele krócej, niż na szczycie góry. Im wyżej, tym zimniej, a zatem bakterie działają wolniej, a to oznacza wolniejszą degradację.

Nawet jeśli są to odpadki żywności, ze względu na to, że należą do substancji organicznych, rozpadają się szybko. Nadal jednak są śmieciami i nie powinny trafić w nieodpowiednie miejsce.

Oto kilka przykładów:

Plastikowa torba – 20 lat

Plastikowy kubek – 50 lat

Butelka PET – 450 lat

Puszka – od 80 do 200 lat

Puchar TO-GO – 50 lat

Tetra Pak – 500 lat

Szklana butelka – 1 milion lat

Pielucha – 450 lat

Chusteczka – 2 – 4 tygodnie

Skórki od banana – 6 tygodni

Guma do żucia – 5 lat

Niedopałek – 1-5 lat

Balon – 6 miesięcy

Dlaczego plastik tak długo rozkłada się? Chodzi o to, że nie można go molekularnie tak łatwo rozbić. W warunkach naturalnych jest on mielony przez wiatr i fale morskie. Papier posiada zintegrowaną powłokę ochronną i dopóki ona nie rozłoży się, jego degradacja jest powolna. Szkło zanika w przyrodzie bardzo powoli ze względu na to jego strukturę stanowi piasek kwarcowy, który nie gnije.

Jedno jest pewne, to od nas zależy, czy nie utoniemy w morzu śmieci.

Co będzie, jeżeli na świecie wymrą słodkowodne małże?

Data: 29.10.2019 18:16

Autor: ziemianin

cutt.ly

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #natura #malze #naukawpolsce #ekologia

Jakie gatunki małży występują w Europie? Na ile są jeszcze liczne i jaką rolę mogą pełnić w utrzymaniu wysokiej jakości ekologicznej rzek i jezior? Jak zarządzać wodami słodkimi, aby te cenne zwierzęta ochronić? Odpowiedzi na te pytania będą szukać członkowie nowej sieci naukowej CONFREMUS, m.in. Polacy.

Na zdjęciu chroniona skójka gruboskorupowa w warunkach górskiej rzeki zarośniętej glonami

Co będzie, jeżeli na świecie wymrą słodkowodne małże?

Małż słodkowodny jest zbudowany z bardzo delikatnej miękkiej tkanki, wyścielającej twardą skorupę. Coś jakby meduza zamknięta w muszli. Ten bardzo delikatny organizm z jednej strony filtruje wodę – stąd jego niezwykła podatność na wszystkie szkodliwe czynniki biologiczne i chemiczne, które woda może zawierać. Z drugiej strony – filtrując wodę – oczyszcza ją z zawiesin, nadmiaru substancji organicznych i mikroorganizmów.

Czy zatem małż może być używany jako wskaźnik jakości środowiska wód słodkich? A z tej drugiej strony, czy miejsca, gdzie dno rzeki jest wybrukowane dużymi małżami, służą jako żywe oczyszczalnie? A przede wszystkim, jakie czynniki są odpowiedzialne za zanikanie występowania słodkowodnych małży i czy ich wymieranie, obserwowane w wodach niemal całego rozwiniętego świata, może zostać powstrzymane?

Na tego rodzaju pytania chcą odpowiadać członkowie nowej sieci naukowej CONFREMUS ("CONservation of FREswater MUSsels: Pan-European approach", CA18239). Sieć składa się z przedstawicieli 25 krajów świata. Została uruchomiona 25 października br. w Brukseli pod egidą COST (European Cooperation in Science and Technology) – organizacji zajmującej się finansowaniem współpracy między naukowcami z różnych krajów.

W projekcie bierze udział wielu naukowców z Polski (głównie biolodzy, ale również hydrolodzy i chemicy), a głównym wnioskodawcą, obecnie przewodniczącym komitetu zarządzającego projektem, jest dr hab. Tadeusz Zając, profesor Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk, gdzie projekt będzie organizacyjnie zakotwiczony.

Naukowcy w ramach sieci sprawdzą kilka kwestii. Jakie gatunki małży występują w Europie? Jak są one rozmieszczone? Na ile są jeszcze liczne i jaką rolę mogą pełnić w utrzymaniu wysokiej jakości ekologicznej rzek i jezior? Na ile ich występowanie może służyć do oceny warunków panujących w zlewni? I przede wszystkim – jakie powinno być zarządzanie wodami słodkimi, aby te cenne zwierzęta ochronić?

Jak podkreśla prof. Zając w informacji przesłanej PAP, COST nie finansuje bezpośrednio badań naukowych. Pomaga jednak w zakładaniu międzynarodowych sieci naukowych, które mogą przynieść postęp lub wręcz przełom w nauce – dzięki współpracy pomiędzy naukowcami z różnych krajów, łączeniu wysiłków, wzajemnym udostępnianiu wyników, specjalistycznej aparatury lub po prostu możliwości spotkania specjalistów z różnych krajów i dziedzin w celu wspólnego rozwiązywania problemów naukowych. Organizacja ta finansuje tzw. akcje, czyli spójne merytorycznie projekty, przygotowane przez Głównego Wnioskodawcę w imieniu całej grupy naukowców, którzy dzięki połączeniu wysiłków mogą osiągnąć istotny przełom w rozwiązywaniu problemów naukowych.

Co roku do COST spływa kilkaset projektów wspólnych badań z całej Europy, z których do finansowania kwalifikowane jest zaledwie kilka procent. W tym roku Komitet Wyższych Urzędników COST przyznał finansowanie 40 Akcjom z różnych dyscyplin naukowych. Główni wnioskodawcy i przyszli gospodarze Akcji pochodzili z 17 krajów Europy, liczba projektów przypadających na kraj wahała się od 1 do 4 (Włochy i Hiszpania), jednak z tzw. nowych krajów unijnych tylko 3 kraje będą gospodarzami Akcji: Słowenia (3 projekty) i po jednym Estonia i Polska. Polacy jednak byli członkami zespołów wnioskujących w trzech czwartych ze wszystkich 40 Akcji przyjętych do finansowania.

Tematyka projektów jest bardzo zróżnicowana i trudno je kwalifikować do klasycznych dyscyplin, jako że jednym z głównych założeń COST jest interdyscyplinarność projektów. Dominowały projekty związane z informatyką, medycyną, rozwojem technologii, socjologią i ochroną środowiska.

Na dubajskiej pustyni powstanie największa na świecie ekologiczna wertykalna farma

Data: 21.10.2019 00:38

Autor: ziemianin

cropone.ag

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zywnosc #ekologia #EMIRATYARABSKIE #rosliny

Władze Dubaju startują z kolejnym gigantycznym projektem, będą produkowały zdrową, ekologiczną żywność w największej na świecie wertykalnej farmie. Projekt ma być wstępem do produkcji żywności 2.0.

Na dubajskiej pustyni powstanie największa na świecie ekologiczna wertykalna farma

Farma powstanie tuż obok gigantycznego lotniska w Dubaju i będzie miała powierzchnię ponad 12 tysięcy metrów kwadratowych, ale będzie odpowiadała gospodarstwu o powierzchni aż 360 hektarów. Dzięki wykorzystaniu najnowszych zdobyczy technologii oświetlenia LED i hydroponicznej, będzie można zaoszczędzić aż 99 procent wody, w porównaniu do tradycyjnych upraw.

Władze tej futurystycznej metropolii każdego dnia będą z niej pozyskiwały aż 2700 kilogramów wysokiej jakości żywności, bez użycia środków chwastobójczych i owadobójczych.

Farma z pionową uprawą roślin ma zostać otwarta już w przyszłym roku. W projekt zaangażowane są władze miasta, jedna z największych na świecie firm cateringowych Emirates Flight Catering, linie lotnicze Emirates i słynna amerykańska firma Crop One Holdings, specjalizująca się w technologiach eko-rolnictwa.

Pierwszymi i największym klientem inwestycji będą właśnie linie Emirates, a także 105 innych, które prosperują na słynnym, dubajskim lotnisku. Świeża i ekologiczna żywność będzie produkowana na potrzeby cateringu w samolotach i portach lotniczych.

Pomysłodawcy projektu zapewniają, że od chwili zebrania zieleniny z farmy i podania jej klientom, nie upłynie dłużej niż godzina. Władze Dubaju oraz firmy Crop One Holdings i Emirates Flight Catering zainwestują w projekt blisko 40 milionów dolarów.

Polskie lasy pochłaniają rocznie od 30 do 40 mln ton CO2! Ekolodzy raczej nie chcą o tym pamiętać

Data: 17.10.2019 14:16

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #informacje #niewygodneinfo #wiadomosci #polska #ekologia #lasy #co2

Mało kto zdaje sobie sprawę, że zajmujące sporą cześć terytorium naszego kraju lasy pochłaniają rocznie od 30 do 40 mln ton CO2. Wiedza ta wydaje się być szczególnie niewygodna dla lobby, które twierdzi, że Polska musi całkowicie zrezygnować z węgla, bo "truje świat" i "niszczy przyszłość ludzkości". W tym kontekście warto raz jeszcze powtórzyć – całkowite emisje CO2 naszego kraju stanowią mniej niż 1 proc. światowych emisji tego gazu, a gdyby uwzględnić to, co pochłaniają polskie lasy, to nagle okazałoby się, że na tle innych państw wypadamy całkiem przyzwoicie.

Polskie lasy pochłaniają rocznie od 30 do 40 mln ton CO2! Ekolodzy raczej nie chcą o tym pamiętać

Według stanu na dzień 31 grudnia 2013 r. obszary leśne w Polsce zajmowały 9177,2 tys. ha, co stanowiło 29,4 proc. powierzchni kraju. Warto odnotować, że od końca II wojny światowej zasoby leśne naszego kraju cały czas się powiększają (w 1946 roku wynosiły one zaledwie 20,8 proc. powierzchni kraju). Zgodnie z Narodowym Programem Zwiększania Lesistości na koniec przyszłego roku lasy mają stanowić 30 proc. powierzchni kraju, a w 2050 – 33 proc.

Jedną z głównych konsekwencji tak dużego zalesienia Polski jest to, że nasze lasy pochłaniają rocznie – według różnych szacunków – od około 30 do 40 mln ton CO2. Gdy przeliczymy te wolumeny na wartości pieniężne (należy pamiętać, że na terenie UE obowiązuje handel emisjami) i przyjmiemy – opierając się na aktualnych danych – że za możliwość emisji 1 tony CO2 trzeba płacić około 25 euro, to okaże się, że polskie lasy pochłaniają rocznie dwutlenek węgla o równowartości od 750 mln euro do 1 mld euro! To bez wątpienia spora suma.

Warto zauważyć, że roczne emisje CO2 naszego kraju to ok. 319 mln ton (dane za 2017 rok), co stanowi ok. 0,86 proc. światowej emisji tego gazu. Per capita na 1 mieszkańca wychodzi 8,4 tony CO2 na rok. Taki wynik plasuje nas w okolicach 40. miejsca na świecie (patrząc przez pryzmat ilości CO2 przypadającej na 1 mieszkańca). Gdy jednak zbilansujemy całkowite emisje naszego kraju o ilość CO2 pochłanianą przez polskie lasy, to okaże się, że per capita wynik zmniejsza się do ok. 7,2 – 7,3 tony CO2 na rok, a to daje 50-52 lokatę na świecie. Co istotne – taki wolumen CO2 per capita nie wiele różni się od uśrednionego wyniku emisji CO2 na 1 mieszkańca UE, który w 2017 roku wynosił 7,0 ton CO2 na rok.

Ekolodzy wiedzą jednak swoje. Polska, mimo iż jej całkowite emisje nie przekraczają 1 proc. światowych, jest dla nich odpowiedzialna za "niszczenie przyszłości ludzkości". O pochłanianiu sporej ilości CO2 przez polskie lasy starają się raczej nie pamiętać.

Źródło informacji:

Rola lasów i leśnictwa w pochłanianiu gazów cieplarnianych [edu]()http://yadda.icm.edu.pl/yadda/element/bwmeta1.element.baztech-a7229aba-5e9d-4550-916f-6b86c58fa336/c/jablonski_stempski_rola_4_2017.pdf

KOBIZE: lasy nie zapewnią nam neutralności klimatycznej Energetyka24

Data: 15.10.2019 17:44

Autor: Alojz

Mamy rok 2017, nad Niemcami pojawiły się ciężkie chmury, brak wiatru.

Zapotrzebowania na energię wzrasta w Niemczech na 83 Gigawatów.

Wiatraki w całych Niemczech dostarczają jedynie 1 Gigawat energii. W południe dochodzi trochę energii ze słońca, w sumie ekologiczny prąd podskakuje na 3 Gigawatów.Niemcy są zmuszone produkować ponad 90% prądu z gazu , węgla i atoma.

Sytuacja trwała miedź 16 stycznia i 26 stycznia.

Coś o przesiadce na " zielona " energię w Niemczech, w liczbach.Czyli ile Niemcy kosztuje i kosztować będzie przesiadka z węgla,atomu na wiatr,słońce i energię z wody

Między 2000-2015 rokiem 150 miliardów euro, a do roku 2025 , 520 miliardów euro.

A prąd w Niemczech jest najdroższy w Europie.A dziś, prasa pisze że w przyszłym roku ma cena prądu wzrosnąć o co najmniej 5%


#wszystkooniemczech mój tag o Niemczech


#prad #energia #ekologia #pieniadze

Data: 07.10.2019 13:19

Autor: Alojz

W Berlinie: Extinction Rebellion ( Coś nowego w Niemczech, walczą z CO2 )

Zorganizowali blokadę dwóch głównych skrzyżowań w Berlinie. Około 1000 osób, blokuje oba punkty komunikacyjne. Policja przygląda się całej sytuacji,kieruje komunikacja, a politycy urzędu miasta w Berlinie ,czekają i przyglądają się sytuacji.Oczywiscie blokada nie była nigdzie meldowania ani żadnego typu demonstracja


#wszystkooniemczech


#polityka #ekologia #heheszki

Ekologia destrukcyjna. Kim są ekoterroryści polscy?

Data: 07.10.2019 11:18

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #ekoterroryzm #ekologia

Polska stała się swoistym inkubatorem dla samozwańczych ekologów, którzy zauważyli, że kraj nad Wisłą stanowi niezwykle pojemny ideologicznie obszar. Efektem tych obserwacji jest powstanie rekordowej jak na warunki europejskie liczby organizacji – głównie stowarzyszeń i fundacji – które uzurpują sobie prawo do decydowania o tym, co Polakom wolno, a czego nie. Nie dość wspomnieć, że Polska jest krajem, w którym „ekolodzy” oprotestowali bądź zablokowali największą liczbę inwestycji w całej Unii Europejskiej.

Ekologia destrukcyjna. Kim są ekoterroryści polscy?

Grupy aktywistów początkowo skupiały się na tematyce oscylującej wokół ochrony flory i fauny. Z czasem jednak wektor przesunął się w stronę realizacji grupy postulatów, które – jak trafnie sklasyfikował je ks. prof. Tadeusz Guz – wpisać możemy w szeroką ideę neomarksizmu z całym repozytorium wartości stanowiących natchnienie ruchów lewicujących i lewicowych. Tak też aktywiści ekologiczni (sic!) czynnie wspierają ruchy LGBT, liberalizację prawa aborcyjnego czy edukację seksualną kierowaną do najmłodszych uczniów. Front społeczny to jedno – w ostatnich latach walka przeniosła się jednak na pole gospodarki.

Najpopularniejsze organizacje „ekologiczne” działające na gruncie polskiego prawa zaczęły inspirować się naukami Petera Singera – australijskiego etyka, który sformułował ideę wyzwolenia zwierząt, zakładającą całkowity zakaz czerpania z ich gospodarczej użyteczności, ale także np. pochwałę zoofilii. Singer twierdzi bowiem, że z kontaktów seksualnych ze zwierzętami obie strony czerpać mogą korzyści. Absurdalne postulaty tej ideologii aktywiści postanowili przekuć w czyn.

W Polsce mieliśmy i mamy do czynienia z – definiowanymi ideologicznie – włamaniami na fermy zwierząt, dewastacjami mienia rolników, czarnym PR-em wymierzonym w gospodarzy, wypuszczaniem zwierząt gospodarskich do ekosystemu, blokadami inwestycyjnymi czy protestami. Te wszystkie elementy doprowadziły do ukonstytuowania się silnych zjawisk ekoterroryzmu, ekosabotażu, ekoharaczu, pseudoekologii czy ekobiznesu. Oczywiście funkcjonują u nas organizacje troszczące się o dobro przyrody w zgodzie z założeniami nauki, ale wciąż stanowią one kroplę w morzu nastawionych destrukcyjnie ekoprzedsiębiorstw.

W ostatnim czasie kilka funkcjonujących na gruncie polskiego prawa organizacji podpisało petycję w ramach inicjatywy Koniec Epoki Klatkowej. Celem dążeń aktywistów jest tu wprowadzenie zakazu używania systemu klatkowego w chowie i hodowli zwierząt w Unii Europejskiej, a finalnie na całym świecie. Wyobraźmy sobie sytuację, w które ta forma gospodarowania znika z rolniczej mapy świata. Produkcja mięsa spada o połowę, co wiąże się ze znaczącym wzrostem jego cen. Miliony ludzi na całym świecie tracą źródło utrzymania. Bankrutują producenci pasz dla zwierząt. W biednych regionach świata brakuje mięsa – zarówno z powodu jego niedostępności, jak i wysokich cen. To scenariusz dla zakazu o zasięgu globalnym. A gdyby takowy wprowadzić w samej tylko Unii Europejskiej? Zalewa nas fatalnej jakości mięso z Chin, Brazylii czy modyfikowane genetycznie mięso z Ameryki Północnej. Ceny są wysokie, ponieważ import jest drogi. Nie jest to zachęcająca wizja.

Co ciekawe, „polskie” organizacje ekologiczne są jednymi z najaktywniej wspierających inicjatywę. Dlaczego? Nasz kraj jest liderem produkcji mięsa drobiowego w UE, jednym z liderów na rynku mleczarskim, produkcji jaj, wieprzowiny i najbardziej dynamicznie rozwijającym się rynkiem wołowiny we Wspólnocie. Wiadomo, że prowadzenie szerokiej kampanii antyrolnej z czasem odbije się na wskaźnikach produkcyjnych sektora mięsnego. Czy na podobnych akcjach zależy konkurencji naszych rodzimych producentów? Być może.

Warto w tym kontekście przyjrzeć się atakom wymierzonym w sektor futrzarski. Polska jest drugim w Europie i trzecim na świecie producentem skór zwierząt futerkowych oraz absolutnym czempionem pod względem jakości produkowanego surowca. W celu zniszczenia branży sojusz zawarły jedna z organizacji ekologicznych oraz działające na polskim rynku niemieckie firmy utylizacyjne. Fermy futrzarskie zagospodarowują uboczne produkty pochodzenia zwierzęcego powstałe po produkcji mięsa (około 700 tys. ton rocznie o wartości nawet 1 mld zł). Gdyby nie zwierzęta futerkowe, UPPZ należałoby zutylizować w sposób konwencjonalny, czyli spalić w… niemieckich spalarniach, za co branże mięsne – zamiast zarobić – musiałyby zapłacić rzeczony miliard złotych rocznie. O tyle droższe mogłyby być łącznie produkty mięsne na sklepowych półkach. Wygraliby zatem niemieccy utylizatorzy (96 proc. tych firm w Polsce jest w rękach jednej niemieckiej spółki), ekolodzy (zakaz hodowli zwierząt na futra, zmniejszona konsumpcja mięsa) oraz konkurencja polskich hodowców – rynek nie zna próżni, a więc zostałby zagospodarowany przez Chińczyków, Rosjan, Ukraińców czy Kazachów. Warto pamiętać też, że podobne akcje PR-owe przynoszą organizacjom „prozwierzęcym” pokaźne zyski – najbogatsze z nich zarabiają nawet kilkanaście milionów złotych rocznie.

Czy zatem „ekologom” rzeczywiście chodzi o florę i faunę? Mając w pamięci blokady kominów, statków z węglem, włamania, utrudnianie odstrzału sanitarnego (ASF), można odpowiedzieć, cytując klasyka: Nie wiem, choć się domyślam.

Jacek Podgórski

dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej

Data: 05.10.2019 17:05

Autor: Alojz

Kupujesz na przykład w Berlinie działkę budowlaną, jako inwestycję.Nic nie budujesz, tylko czekasz aż cena pójdzie w górę i może sprzedaż albo coś wybudujesz?

Nie w Niemczech, partia zielonych chce taka metodę inwestycji zlikwidować.Albo budujesz albo sprzedajesz działkę miastu, albo inwestorowi który chce coś budować.Innym słowem demokracja

Kolejny ich pomysł, to limit prędkości na niemieckich autostradach, do 130 km/h. Głosowanie nad tym projektem, 18 Października,dam info po głosowaniu.

Kolejny ich pomysł to podatek na CO2 od razu 40 euro za tone, koalicja zatwierdziła plan który przewiduje na początku 10 euro za tone CO2.

A co najlepsze zieloni mają poparcie 22% wyborców.Ciekawe za parę lat jak wszystko pójdzie w górę ( energia) i ceny to też będą tyle mieli :)

#wszystkooniemczech

#polityka

#ekologia

Londyn: Budynek ministerstwa oblany czerwoną farbą przez ekologów

Data: 04.10.2019 16:17

Autor: itsokay

rp.pl

Czworo działaczy Extinction Rebellion obsługiwało wóz strażacki, na którym rozwinęli transparent wzywający rząd do „zaprzestania finansowania śmierci klimatycznej”.

Wejście do ministerstwa zostało oblane czerwoną farbą.

Według deklaracji grupy, rozpylono w ten sposób 1800 litrów.

W pewnym momencie protestujący stracili kontrolę nad wężem strażackim, który zaczął oblewać czerwoną farbą nie tylko fasadę budynku, ale całą ulicę dookoła.

Udało im się jednak opanować sytuację. Dopiero później na miejscu pojawiła się policja, aby chronić budynek.

#swiat #wielkabrytania #anglia #londyn #ekologia #ekolodzy #wandalizm

Umierają kozy z wyspy w Warszawie. Opiekował się nimi bezdomny "za 50 zł i parówki"

Data: 02.10.2019 10:54

Autor: Severh

polsatnews.pl

Padła połowa z 60 warszawskich kóz mieszkających na wyspie na Wiśle, a życie części ocalałych jest zagrożone. Jak się okazuje opiekował się nimi bezdomny, dokarmiając je m.in. śmieciami z pobliskich osiedli. Ciała padniętych kóz wrzucał do Wisły lub zakopywał. Obecność kóz na wyspie to część ekologicznego projektu warszawskiego ratusza.

Ratusz wynajął stado kóz od hodowcy z Dagestanu. Zwierzęta mieszkają na wyspie na wysokości dzielnicy Praga-Północ i mają wyjadać trawę, by ułatwić gniazdowanie nadwiślańskim ptakom.

W sobotę jeden z mieszkańców powiadomił SORZ Animal Rescue Polska, że wiele spośród kóz padło, a ich ciała leżą na wyspie. Animalsi potwierdzili to dzień później.

– Na wyspę przywieziono sześćdziesiąt kóz, a pozostało trzydzieści. Opiekował się nimi bezdomny na zlecenie ich właściciela. Obcokrajowiec przyjeżdżał raz w miesiącu i dawał mu 50 złotych oraz jakieś parówki – mówił Dawid Fabijański z Animal Rescue Polska w niedzielny wieczór.

Kozy zostały, bo nie ma procedur

Dodał, że nieformalny opiekun zgłaszał, że stadem powinien zająć się weterynarz. – Jednak właściciel miał to gdzieś. Martwe kozy kazał zakopywać lub wrzucać do Wisły – stwierdził Fabijański.

Lekarz weterynarii zjawił się na wyspie dopiero z wolontariuszami Animal Rescue Polska. Rozpoczęcie ich leczenia nie było łatwe, gdyż na miejscu – jak stwierdził Fabijański – nie zjawiła się straż pożarna z pontonem. Musieli więc nałożyć wodery i pokonać Wisłę, brodząc.

– Chcieliśmy odebrać osiemnaście kóz znajdujących się w stanie zagrożenia zdrowia i życia. Jednak Miasto Stołeczne Warszawa nie ma procedur postępowania w takich przypadkach. Musiały więc tam pozostać – zrelacjonował Fabijański.

Jak podkreślił, każdy samorząd, według ustawy o ochronie zwierząt, musi podpisać porozumienie z gospodarstwem, do którego mogą trafiać zwierzęta z interwencji podobnych do tej niedzielnej.

– Warszawa takiej umowy nie ma, co nas mocno zaskoczyło. Chociaż w uchwale Rady Miasta wskazano takie miejsce (Szkołę Główną Gospodarstwa Wiejskiego) okazało się, że nie można tych kóz tam przemieścić, bo mogą przebywać tam wyłącznie bezpańskie zwierzęta – mówił.

"Ekopatrol to pokazówka, tak, jak to stado na wyspie"

Fabijański wskazał, że strażnicy miejscy z Ekopatrolu nie znali przepisów. – Dwaj dyżurni strażnicy zaproponowali, by zawieźć kozy do schroniska dla psów i kotów na Paluchu, nawet tam dzwonili. Zapytałem tych funkcjonariuszy, którzy byli na miejscu, co trzeba zrobić, jak np. koń biega luzem. Nie znali odpowiedzi. To pokazuje, że stworzony w Warszawie Ekopatrol to chyba pokazówka, tak samo, jak wyspa z kozami – stwierdził Fabijański.

Dodał, że w tym roku na wyspie nie zjawił się żaden pracownik ratusza, by sprawdzić, czy opieka nad mieszkającymi tam zwierzętami przebiega zgodnie z umową.

– Sam pomysł "żywych kosiarek" jest dobry, każda decyzja, która zbliża nas do natury, jest dobra. Ale co jakiś czas lekarz powinien doglądać tych zwierząt. Gdzie jest miasto? Nie ma nad tym nadzoru, a jeżeli właściciel tylko liczy kasę, to kończy się jak tutaj – podkreślił.

Miejsce bytowania kóz obejrzy technik kryminalistyki. – Te zwierzęta nie mogą tutaj być. Warszawa jako stolica europejskiego kraju nie realizuje przepisów ustawy o ochronie zwierząt – skwitował.

"Są kozy martwe od kilku dni, są takie, gdzie są jedynie kości"

Fabijański dodał w poniedziałek, że jedyną służbą zaangażowaną w tę sprawę była policja.

– Wiele osób, które tu przyjechały, w szczególności służby z miasta, bardziej szukały problemu, że my wynajdujemy kolejny problem; że nasz lekarz weterynarii błędnie ocenił stan zdrowia zwierząt. Jednak potwierdził to także urzędnik, czyli powiatowy lekarz weterynarii, który uznał, że kozy muszą być stąd zabrane.

Przekazał, że leżące wciąż na wyspie szczątki zwierząt są w różnym stanie rozkładu. – Gdy rozkłada się padlina, zawsze jest zagrożenie. Są kozy martwe od kilku dni, są takie, gdzie są jedynie kości. To działo się więc przez wiele miesięcy – podkreślił.

Zarząd Zieleni Miejskiej: zwierzęta są w stanie, który nie zagraża życiu i zdrowiu

– Miasto jest odpowiedzialne za utrzymanie projektu, który polega na utrzymanie efektu ekologicznego, czyli zjadania przez zwierzęta podrostu nawłoci klona. Projekt trwa trzeci rok, w tym roku ma się zakończyć – powiedziała Renata Kudłowicz, p.o. zastępcy dyrektora Zarządu Zieleni Miejskiej.

Przekazała, że powiatowy lekarz weterynarii stwierdził, iż zwierzęta są w stanie, który nie zagraża życiu i zdrowiu. – Jeżeli właściciel ma odpowiednie zaświadczenie o prawidłowym prowadzeniu hodowli może je dzisiaj zabrać, a padłe kozy ma zutylizować – mówiła.

Zapytana o powód śmierci zwierząt odpowiedziała, że nie ma takiej wiedzy. – To właściciel ma w umowie zapis, że zwierzęta mają mieć odpowiednią opiekę weterynaryjną, transport i wyżywienie. Miasto ponosi odpowiedzialność za utrzymanie efektu ekologicznego – wskazała.

Kudłowicz zaprzeczyła, że niektóre kozy padły kilka miesięcy temu, powołując się na ekspertyzę lekarza weterynarii. – Przeprowadzaliśmy kontrole dotyczące ilości zwierząt i tego, czy efekt ekologiczny jest zachowany – poinformowała.

Wicerzecznik ratusza: w piątek wyspę wizytowała osoba z Zarządu Zieleni Miejskiej

Ewa Rogala, wicerzecznik warszawskiego magistratu, podkreśliła w rozmowie z polsatnews.pl, że umowa między miastem a właścicielem stada przewiduje, że właściciel stada zobowiązuje się wypasać owce i kozy na określonym obszarze oraz w wyznaczonym czasie i celu.

– My udostępniamy teren, a stado nie jest nasze; umowa przewiduje, jaki efekt ma być osiągnięty przez ten wypas – dodała.

Rogala przekazała, że w piątek (dzień przed poinformowaniem animalsów o ciałach kóz – przyp. red.) wyspę wizytowała osoba z Zarządu Zieleni Miejskiej, która nie przekazała żadnych niepokojących informacji.

– Zakładamy, że to, co się tam wydarzyło, miało miejsce w sobotę – mówiła.

Pytany przez dziennikarzy w poniedziałek o tę sprawę prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odparł: zostałem o tym poinformowany dzisiaj, rano, właśnie to sprawdzamy.

– Rzeczywiście, w związku z niską wodą podobno psy dostały się na tę wyspę – dodał.

Zapowiedział, że ratusz będzie dokładnie sprawdzać sprawę i o niej informować.

Bezdomny: lepiej sam wyciąłbym tę trawę

Reporterka Polsat News rozmawiała z bezdomnym, który od 2018 r. miał opiekować się kozami. – W tamtym roku dwa psy wpadły, zagryzły kilka kóz, ale w tym roku nie ma tygodnia, by dwie-trzy sztuki nie padły – mówił.

Jego zdaniem, przywiezienie kóz na wyspę było "bardzo złą decyzją". – Bez nich to ja lepiej wyciąłbym tę trawę, one tutaj marnują się, biednieją. Chodzą sobie, wycinają trawę, piją wodę, a ja tu latam na bloki, przynoszę im z kontenerów chleb. Gdy było zimno, wpadały do mojego namiotu – opowiedział.

Bezdomny mężczyzna został później zatrzymany przez policję. – Prawdopodobnie był odpowiedzialny za opiekę nad kozami pod nieobecność właściciela, ale czy będą przedstawione mu zarzuty to się okaże – poinformowała polsatnews.pl podkom. Paulina Onyszko z Komendy Rejonowa Policji Warszawa VI, obejmującej m.in. Pragę-Północ.

Wyjaśniła, że zatrzymanie było konieczne, ponieważ mężczyzna nie ma stałego adresu zameldowania, a policja chce zabezpieczyć jego obecność w czynnościach procesowych.

– Na poniedziałek zaplanowano oględziny tego miejsca, wczoraj nie było do tego warunków ze względu na późną porę i ciemność – powiedziała podkom. Onyszko.

Na facebookowym profilu Miasto Stołeczne Warszawa publikowano m.in. filmy, które przedstawiały życie kóz na wyspie. "W Pacanowie kozy kują… a te jakoś ciągnie do Warszawy! Mieszkają w najlepsze na wyspie na Golędzinowie, gdzie wraz z owczym towarzystwem korzystają z wypoczynku na zielonej trawce (a czasem też biorą się za koszenie)" – opisano jeden z nich.

Informacje o kozach opatrywano też hashtagiem #ZwierzakiWarszawiaki.

#warszawa #ekologia #zwierzeta

Świat Rolnika - Tak łatwo wam z nami nie pójdzie! Rolnicy biorą sprawy w swoje ręce.

Data: 01.10.2019 18:19

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #rolnictwo #ekologia

Polscy producenci rolni zajmujący się chowem i hodowlą zwierząt są nieustannie atakowani przez organizacje mieniące się jako prozwierzęce oraz proekologiczne. W ostatnim czasie ataki te nasilają się. Rolnicy powiedzieli dość i zaczynają współpracować… ponad podziałami.

Świat Rolnika – Tak łatwo wam z nami nie pójdzie! Rolnicy biorą sprawy w swoje ręce.

Polskie środowisko rolnicze najwyraźniej zdało sobie sprawę z tego, że bez zaistnienia w przestrzeni medialnej w sposób nowoczesny, może zapomnieć o skuteczności w docieraniu ze swoimi komunikatami do społeczeństwa – a co najważniejsze – do polityków. Nie da się ukryć, że większość komunikacji prowadzonej dotychczas przez różne sektory polskiego rolnictwa była jałowa i zdecydowanie słabsza od tej, którą przygotowywali i prowadzili "ekolodzy". Sytuacja, z którą mieliśmy do czynienia zazwyczaj, to powtarzające się od lat łany zbóż, bydło pasące się na łąkach, czy uśmiechnięty rolnik wraz z rodziną na tle swojego gospodarstwa. Szczytem wprowadzonych nowinek było skorzystanie z drona.

Wydaje się jednak, że w końcu coś drgnęło. Od pewnego czasu w Internecie swoją działalność rozpoczęła z wielkim przytupem grupa młodych rolników oraz ich przyjaciół z miasta, którzy wprawdzie nie posiadają praktycznej wiedzy o uprawianiu ziemi czy hodowli zwierząt, ale wiedzą co zrobić, aby skutecznie działać w Internecie na rzecz polskiego rolnictwa. Wydaje się, że jest to najskuteczniejsza mieszanka wybuchowa. Praktycy rolnictwa i spece od mediów.

Pierwszy raz zrobiło się o nich głośno, gdy w emitowanym na żywo na antenie telewizji TRWAM programie wystąpił młody, nikomu nieznany mężczyzna w czerwonym pulowerze. Jego merytoryczna, ale i ekspresyjna wypowiedź w obronie polskiego przemysłu futrzarskiego (który jest 2 na świecie) dotarła do kilkudziesięciu milionów odbiorców i całymi tygodniami krążyła w sieci. To właśnie po tym sukcesie do Fundacji Polska Ziemia zaczęły zwracać się kolejne grupy producentów rolnych z prośbą o wsparcie.

"Była to potrzeba chwili i nawet nie wiem dokładnie, w którym momencie nasz zespół powiększył się kilkukrotnie" 

– mówi Szczepan Wójcik, Prezes Fundacji Polska Ziemia.

"Oczywiście mogliśmy nic nie robić i przyglądać się biernie, jak za pomocą kłamstw, fałszywych danych, a co najgorsze z pobudek ideologicznych grupa dwudziestolatków, mieniący się ekologami, swoimi działaniami zagraża rozwojowi polskiego rolnictwa"

– kontynuuje Wójcik.

Nie pozostało więc nic innego niż zebrać silny zespół i zacząć odkręcać trwające od co najmniej kilkudziesięciu lat efekty wszystkich zaniedbań komunikacji polskiego rolnictwa. Ich kampanie są dynamiczne, nowoczesne, ale przede wszystkim skuteczne. Trzeba szczerze przyznać, że takiego PR-u polskie rolnictwo w sieci nie miało nigdy. Ekipa Fundacji produkuje filmy dokumentalne i reportaże o zagrożeniach płynących z działań tzw. ekologów, ale przede wszystkim kampanie internetowe, które cieszą się ogromną popularnością. Prześmiewczy filmik pod tytułem "jest ferma – nie ma fermy" dotarł do blisko 1,5 mln odbiorców.

Tymczasem grupa komunikująca polskie rolnictwo nie zwalnia. Od kilku dni na ulicach Warszawy obserwujemy bilbordy przygotowane przez stowarzyszenie "Otwarte klatki", mające zachęcać wyborców do głosowania na tych polityków, którzy w nowej kadencji parlamentu zajmą się likwidacją wszelkich hodowli klatkowych. "Każda inicjatywa wyborcza, nawet tak nudna, jak ta tworzona przez zielonych – powinna mieć spot. Wyszliśmy więc naprzeciw oczekiwaniom aktywistów i oto Marzena. Marzena Znoś – Jajko. Kandydatka aktywistów ekologicznych. Jakie środowisko – taka kandydatka, jaka kandydatka – takie postulaty." Wczoraj wrzucili do Internetu spot zachęcający do głosowania na kandydatkę Marzenę Znoś – Jajko. I nie byłoby w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że Marzena jest kurą i to w dodatku feministką. Film znalazł się w sieci kilkanaście godzin temu, a dotarł już do ponad 60 tys. odbiorców.

Kampania "Otwartych Klatek" zbiegła się w czasie z ostatnim Kongresem Kobiet, podczas którego aktywiści ekologiczni zorganizowali panele dyskusyjne na następujące tematy: płeć jako wyrok, ciało jako towar, sztuczna inseminacja, wymuszone i przerwane macierzyństwo, spieniężona laktacja, niechciana starość, traktowanie samic zwierząt hodowlanych i tego, że przemoc ma płeć, także u zwierząt.

Efektem wspólnych działań "ekologów" oraz feministek była dosyć ciekawa konstatacja, sprowadzająca się do tego, że rolnicy wymuszają gwałty na kurach, nie mówiąc już o tym, co robią inseminatorzy…

Koniecznym stało się przygotowanie spotu kolejnej kandydatki Pani Dobrosławy Mleka – Niedaje. Ekipa Fundacji Polska Ziemia ma więc dużo pracy… Kolejne spoty wyborcze powstają!

Kto stoi za Gretą Thunberg?

Data: 30.09.2019 12:15

Autor: ziemianin

wszystkoconajwazniejsze.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ekologia #idioci #swiat #

Ponieważ bluźnierstwo ekologiczne nie zostało jak dotąd zakazane, ośmielam się krytykować tę nową kapłankę ekologii politycznej – pisze Laurent ALEXANDRE

Kto stoi za Gretą Thunberg?

Tak, przekaz Grety Thunberg jest szkodliwy. Jej wypowiedzi przyczyniają się do demonizacji energetyki atomowej; już dziś 86 proc. francuskiej młodzieży uważa, że elektrownie atomowe wydzielają dwutlenek węgla, co sprawia, że są one odpowiedzialne za ocieplenie klimatu.

Chcąc przypodobać się Grecie Thunberg i jej poplecznikom, Emmanuel Macron ogłasza zamknięcie 14 reaktorów do 2035 roku. Decyzja ta skutkować będzie jeszcze większym ociepleniem klimatu, gdyż zastąpienie elektrowni atomowych przez wiatraki i panele słoneczne prowadzić będzie – w przypadku niewystarczającego wiatru czy braku światła słonecznego – do czerpania energii z elektrowni gazowych, które wytwarzać będą 420 g dwutlenku węgla na każdą kilowatogodzinę.

Decyzja Emmanuela Macron w odpowiedzi na apele Grety Thunberg nie tylko zwiększy zanieczyszczenie środowiska, także uzależni Francję od gazu rosyjskiego.

Szwedzka nastolatka i jej spanikowany przekaz są wykorzystywane przez aktywistów ekologicznego katastrofizmu chcących narzucić ludzkości zieloną utopię – koniec ekonomii wolnego rynku i koniec komfortu – która miałaby straszne konsekwencje społeczne i polityczne. Dyskutowałem w jednym z programów telewizyjnych z ambasadorami Grety Thunberg i mogę powiedzieć jedno: oni nie są zieloni, oni są krwistoczerwoni…

Jej wystąpienia, tak jak to na Forum w Davos, mogą wywoływać depresję u młodych ludzi: „Po co w ogóle się uczyć, skoro nie ma dla nas przyszłości?”.

Zza pleców Grety wyłania się gromadka proroków wieszczących koniec świata. Fred Vargas zapowiada, że wymrze 6 miliardów ludzi, a Yves Cochet twierdzi, że z pięćdziesięcioprocentowym prawdopodobieństwem ludzkość wyginie do 2050 roku. Niesłychanie urósł w siłę również nurt maltuzjański – antypostępowy i geopolitycznie masochistyczny. Zielony astrofizyk Aurélien Barrau demonizuje technologię 5G, domagając się jej zakazu. Inni ekolodzy żądają, aby Thomas Pesquet przestał latać w kosmos.

Tymczasem tylko rozwój technologiczny może prowadzić do dekarbonizacji światowej ekonomii. Blokując nowe technologie, zwolennicy odwrotu ekonomicznego spod znaku Grety doprowadziliby do spadku siły nabywczej pieniądza, co skutkowałoby jeszcze liczniejszymi manifestacjami żółtych kamizelek i wyniosłoby do władzy ekstrema! Zwijanie gospodarki może być zabawne, gdy jest się ekologiem-burżujem obserwującym świat z perspektywy ogródka luksusowej kawiarni, ale jest dużo mniej zabawne dla żółtych kamizelek.

Apokaliptyczna wizja prowadzi do antyhumanizmu. Ekolog Jean-Marc Jancovici powiedział niedawno, że „w krajach Zachodu pierwszym sposobem rozsądnej i bezbolesnej regulacji liczby ludności powinno być zaprzestanie leczenia za wszelką cenę chorych w podeszłym wieku…”.

Ekologia polityczna niszczy podwaliny zachodniej cywilizacji.

Podczas gdy u nas załamuje się ręce nad schyłkiem i końcem wszystkiego, to w Chinach w najlepsze rozwijają się nowe technologie. Gdy poplecznicy Grety krzyczą, że „nasza planeta płonie”, Chiny, zachwycone naszym geopolitycznym samobójstwem, stają się technologicznym liderem.

A może Greta jest obiektem chińskiej manipulacji? Dlaczego tak łatwo przychodzi jej podporządkowywać sobie masochistyczną Francję spod znaku Macrona – przypomnijmy: jedno z dwóch najbardziej ekologicznych państw świata według naukowców z uniwersytetu Yale – ale nie Chiny? Dzięki energetyce atomowej Francja produkuje najmniej dwutlenku węgla w przeliczeniu na wartość PKB ze wszystkich krajów świata. Zieloni ukrywają przed Francuzami, że pożary w Afryce Subsaharyjskiej odpowiadają za 17 – 24 proc. światowej emisji gazów cieplarnianych!

Jesteśmy świadkami narodzin nowej religii – wokół bogini, która stwierdziła w jednym z wpisów na Twitterze, że jest obdarzona supermocami! Wyznała: „Przed rozpoczęciem szkolnego strajku nie miałam energii, przyjaciół, do nikogo się nie odzywałam. Siedziałam w domu, miałam zaburzenia odżywiania. Odkąd znalazłam sens życia, wszystko to zniknęło jak ręką odjął…”. Pytanie, czy reszta ludzkości musi ulec zbiorowej panice, by przyspieszyć wyzdrowienie świętej Grety.

Laurent Alexandre

Przekład: Andrzej Stańczyk

Data: 27.09.2019 07:46

Autor: Alojz

Szefowa partii zielonych w Kanadzie.Podczas jedengo ze spotkań z wyborcami,miała w ręku plastikowy kubek na napoje.Jakos to nie pasowało do obrazu " ekologia,środowisko,plastik "

Więc plastikowy kubek został zfotoszopowany do plastikowego kubka wielokrotnego użytku, a jako bonus doklejono metalową słomkę.

Oto obie foty

https://mobile.twitter.com/dabeard/status/1176991419770318848

#ekologia #polityka #heheszki

Krakowscy naukowcy sadzą "Las 70-lecia"

Data: 25.09.2019 10:38

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #natura #drzewa #krakow #las #ekologia

Posadzenie lasu to, zdaniem naukowców z Krakowa, najlepszy sposób uczczenia 70-lecia Wydziału Leśnego Uniwersytetu Rolniczego (UR) w Krakowie. Od 27 do 29 września potrwają sesje posterowe, konferencja i wydarzenia promujące leśnictwo. Uczelnia zainauguruje nowe studia magisterskie "Leśnictwo na terenach zurbanizowanych".

Krakowscy naukowcy sadzą "Las 70-lecia"

Nową specjalizację „Leśnictwo na terenach zurbanizowanych" utworzono na studiach II stopnia. Będą poświęcone inwentaryzacji, planowaniu przestrzeni współtworzonej przez zieloną infrastrukturę, kreowaniu, monitorowaniu i zarządzaniu zielenią miejską, w tym lasami – w celu zapewnienia odpowiedniej jakości życia mieszkańców miast i innych obszarów zainwestowanych.

Jak przypomina rzeczniczka prasowa UR Izabela Majewska, na obszarach miejskich żyje obecnie 55 proc. światowej populacji, jednak według ONZ odsetek ten wzrośnie do 70 proc. w roku 2050. Zieleń miejska pełni szczególną i unikatową rolę w funkcjonowaniu współczesnych aglomeracji miejskich, nazywanych już megapoliami. Jako tzw. inteligentne miasta (Smart City) zapewniają one bezpieczeństwo i odpowiednią jakość życia.

Leśnictwo terenów zurbanizowanych dotyczy zarówno zarządzania lasami miejskimi, jak innymi miejscami, gdzie rosną grupy drzew. Są to parki, aleje, cmentarze, pasy drogowe, a nawet pojedyncze pomniki przyrody, krzewy oraz trawniki i rabaty.

Leśnicy uznają wiodącą rolą drzew jako kluczowej części zielonej infrastruktury miejskiej służącej ograniczaniu negatywnych zjawisk związanych ze zmianami klimatu, w tym miejskiej wyspy ciepła, czy pochłaniania zanieczyszczeń powietrza i retencji wód opadowych. Specjaliści planują zalesienia i zadrzewienia, zakładają parki, pielęgnują i monitorują drzewa, krzewy i zieleńce, kształtują przestrzeń miejską.

Badania naukowe wskazują, że zieleń miejska oznacza oszczędność energii, schładzanie i oczyszczanie powietrza, ochronę gleby, zapewnianie bioróżnorodności, retencję wód opadowych. Leśnictwo w terenach zurbanizowanych realizowane jest przez: leśników komunalnych, arborystów, architektów, planistów, architektów krajobrazu, decydentów środowiskowych, urbanistów, konsultantów naukowych, edukatorów, badaczy i działaczy społecznych.

Wydział Leśny wywodzi się z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Swoje powstanie zawdzięcza inicjatywie i wysiłkom prof. Dezyderego Szymkiewicza, dzięki któremu w październiku 1946 r. w ramach Wydziału Rolniczego UJ powołano Sekcję Leśną, a Wydział Rolniczy otrzymał nazwę Rolniczo-Leśny z dwiema niezależnymi sekcjami: rolniczą i leśną. We wrześniu 1949 r. na bazie Sekcji Leśnej utworzono odrębny Wydział Leśny.

27 września odbędzie się uroczysta inauguracja nowej specjalizacji połączona z obchodami Jubileuszu 70-lecia Wydziału Leśnego. Zaplanowano wtedy sesję plenarną sesję posterową, a także sadzenie pamiątkowego drzewa. 28 września na terenie Leśnego Kompleksu Promocyjnego „Puszcza Niepołomicka” odbędzie się sadzenie „Lasu 70-lecia Wydziału Leśnego w Krakowie”. Na 29 września zaplanowano przebudowę drzewostanów na terenie Leśnego Zakładu Doświadczalnego w Krynicy Zdroju.

Data: 24.09.2019 15:21

Autor: Alojz

Wpadła mi w ręce gazeta Focus, było ciekawe wyliczenia na temat tego, ile będzie kosztować Niemców tzw pakiet klimatyczny.

Niemcy będą stopniowo podwyższać podatek na benzynę,olej opałowy itd.

I tak, za 10 lat ,jeżeli masz dom 140 metrów kwadratowych i ogrzewasz dom, olejem opałowym, to co rocznie będziesz dodatkowo płacił 1600 euro, podatku klimatycznego, opłata na rok.

Tak orientacyjnie, to te 1600 euro, to początkowa dobra pensja( netto) pielęgniarki w Niemczech, płacąc tzw bykowe

#wszystkooniemczech

#ekologia #podatek

Data: 23.09.2019 04:48

Autor: Alojz

Oto idealny przykład, jak rząd traktuje obywateli.Przyklad oczywiście z Niemiec.

Od paru miesięcy Niemcy rozmyślają jak by tu uratować ziemię przed globalnym ociepleniem.

Niemiecki rząd wpadł na pomysł by stopniowo podwyższać cenę benzyny tak dlugo aż w końcu ciemny lud zacznie w większej ilości kupować elektryczne samochody, do tego wyższe podatki na bilety lotnicze, jak chcą podróżować to zamiast samolotu niech pociągiem jadą albo na rowerze, dodatkowo podatki na olej opałowy ,podatek jak masz hałupe słabo ocieplona itd.A to wszystko pod piękna nazwa "Pakiet klimatyczny"

Pakiet został zatwierdzony dwa nie temu.

A teraz jak ratujący ziemię niemieccy politycy.Merkel i niemiecki minister obrony, miały tego samego dnia terminy na wschodnim wybrzeżu USA. Merkel w Nowym Jorku a minier obrony Niemiec w Waszyngtonie.Byl plan by obie delegacje leciały razem do USA.Ale w ostatniej chwili, urząd kanclerz poinformował ministerstwo obrony,że minister obrony nie jest mile widziana na pokładzie samolotu Merkel, co za tym idzie, żeby sama leciała do USA.Wiec tak: z lotniska w Berlinie Merkel startuje swoim Airbusem A340 w kierunku USA ,a 30 minut później z tego samego lotniska ,minister obrony Niemiec samolotem Luftwaffe Airbus A304 też w kierunku USA… O ja pied0/e ,przykład w czystej postaci, jak politycy szanują swoich obywateli, ważne że Hans i Johan zamiast samochodem do pracy jadą na rowerze ,nie bo chcą,tylko że nie mogą sobie pozwolić na jazdę samochodem do pracy .

#wszystkooniemczech

#heheszki

#polityka

#ekologia

Data: 13.09.2019 17:00

Autor: Alojz

Co by było, jakby z dnia na dzień, 56 milionów samochodów jeżdżących po niemieckich drogach przemieniły się na samochody z napędem elektrycznym?

O ile wzrosło by zużycie prądu w Niemczech?

Licząc ostrożnie to o około 180 terawatogodzin, czyli o 30% więcej niż dziś.

Dobra mamy dodatkowy prąd z wiatraków które wszędzie stoją czy energii słonecznej z każdego dachu.

Kolejna sprawa ,jak długo trzeba ładować taki samochód ?

Przykład, wstajesz rano do pracy i stwierdzasz że bateria prawie pusta, ile muszę ładować żeby przejechać te 20-30 km do pracy.Tak patrząc na tą tabele to około godziny

https://www.mobilityhouse.com/de_de/ratgeber/ladezeitenuebersicht-fuer-elektroautos

Przejdźmy do zasięgu takich aut, zasięg podany przez producenta i zużyciu w życiu

Przykład przy prędkości 50km/h można przejechać 380 km przy 100 km/h 190 a na niemieckiej autostradzie ,przy pełnym gazie, masz tylko zasięg tylko 130 km

A w zimie przy minus 20 stopni, zasięg wynosi tylko 106 km przy 50 km/h

https://www.focus.de/auto/elektroauto/efahrer-reichweiten-rechner-eine-unbequeme-wahrheit-so-weit-kommen-elektroautos-im-winter_id_10216885.html

Do tego trzeba gdzieś te samochody ładować …ale to już temat na inny post


#wszystkooniemczech


#motoryzacja #ekologia

Podkarpackie/ Orliki krzykliwe w drodze do Afryki; odloty potrwają kilka dni

Data: 13.09.2019 09:58

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #ptaki #ekologia #orlikkrzykliwy

Występujące w polskich Karpatach orliki krzykliwe rozpoczęły odloty do Afryki. "Potrwają kilka dni. Zimę spędzą na sawannach we wschodniej, centralnej i południowej Afryce" – powiedział w środę PAP dr Marian Stój z Komitetu Ochrony Orłów.

Podkarpackie/ Orliki krzykliwe w drodze do Afryki; odloty potrwają kilka dni

Ornitolog przypomniał, że w polskiej części Karpat gniazduje blisko 450 par tych ptaków. "W Polsce jest przeszło 2,5 tys. par orlików krzykliwych. Można je spotkać głównie w północno-wschodniej i południowo-wschodniej części kraju" – dodał dr Stój.

Natomiast najwyższe ich zagęszczenie w Europie występuje Beskidzie Niskim. Na 100 km kw. bytuje tam nawet kilkanaście par lęgowych.

W południowo-wschodniej Polsce oprócz Beskidu Niskiego występują również w Bieszczadach, Górach Sanocko-Turczańskich oraz na pogórzach: Przemyskim, Dynowskim, Bukowskim i Jasielskim.

Orliki krzykliwe oprócz naszego kraju można spotkać także m.in. na Białorusi, Łotwie, Litwie, Estonii, Ukrainie, Rumunii i Słowacji.

Przyrodnik zwrócił uwagę, na ich wyjątkową punktualność podczas migracji. "Odloty orlików zawsze rozpoczynają się w połowie września i trwają kilka dni. Podobnie jest z powrotami; pierwsze osobniki pojawiają się zazwyczaj na początku kwietnia" – powiedział.

Zdaniem ornitologia w tym roku lęgi orlików były "średnio udane"; 55 proc. zakończyło się sukcesem. "Nieco słabiej niż w poprzednim roku lęgi wypadły m.in. w Magurskim Parku Narodowym, w którego godle znajduje się właśnie orlik krzykliwy. Sukces lęgowy wyniósł tam 52 proc." – mówił dr Stój.

Nie wszystkie orliki wiosną powróciły z zimowiska; część gniazd było pustych.

Orlik krzykliwy ma ok. 65 cm długości, a rozpiętość jego skrzydeł dochodzi do 175 cm. Żywi się przede wszystkim gryzoniami, płazami, gadami i większymi owadami. Gniazda zakłada głównie na jodłach, mniej więcej w połowie wysokości drzewa.

Ekologiczny i tani plastik? Naukowcy z PAN blisko przełomu

Data: 12.09.2019 12:19

Autor: swiatoze

swiatoze.pl

Naukowcy z Instytutu Chemii Fizycznej opracowali nową metodę, która pozwala na przekształcanie HMF w DFF. Powstający materiał ma podobne właściwości fizyczne do plastiku. Do tej pory ze względu na wysokie koszty przegrywał z produktami powstającymi z ropy naftowej. Wkrótce może się to zmienić.

#ekologia #chemia #polska

Data: 09.09.2019 09:11

Autor: Ijon_Tichy

Przyklejam swój komentarz odnośnie opału, bo myślę, że to wartościowa informacja.

@Thanos słusznie zauważył, że ludzie palą w piecach gumowcami, zasmradzają i zatruwają powietrze. Tymczasem drewno jest bardzo tanie, jeśli tylko chce się ruszyć tyłek i pogadać z leśniczym. Wiem, wiem – drewno też generuje dym. Ale to jest nieporównywalne do tego, czym niektórzy ludzie w piecach palą. Drewno nie śmierdzi toksycznymi wyziewami. A nawet jeśli nie jest to całkowicie ekologiczne, to i tak lepiej palić drewnem niż oponami. A przy okazji można zaoszczędzić dużo pieniędzy.

Dwa lata temu mój tata pojechał na wyrąb i kupił od leśniczego mniej więcej 50m3 drewna (drewno gorszej kategorii – krzywe, sękate, po prostu nie nadające się na deski, łaty, więźby dachowe itp.) w kłodach 4-5 metrowych, za około 100 zł. Leśniczy wystawił nawet rachunek, na bieżąco, w lesie podczas wyrębu wypisał ręcznie. Być może trudno w to uwierzyć, bo metr sześcienny drewna w Castoramie, to wydatek około 250-300 zł., ale taka jest prawda. Połowę tego drewna oddaliśmy wujkowi, który jest na prawdę biedny, ale nie jest menelem i jest pracowity, więc od czasu do czasu mu pomagamy.

Problemem był transport, bo musiałem pożyczyć od kolegi dużego busa z naczepą 5 metrową. Potem musiałem pociąć pilarką te kłody, ale najcięższe było rąbanie siekierą, bo łuparki nie mam. Tak czy inaczej, w dwie doby miałem gotowe około 25 m3 drewna opałowego do sezonowania. Już rok temu świetnie się nadawało na opał, ale po dwóch latach mam praktycznie za bezcen duże zasoby drewna kominkowego (piecowego). Koszt – 50 zł / praca – dwa dni robocze / oszczędność – co najmniej 5 tys zł.

Trafiłem na hojnego leśniczego, ale nawet gdybym miał zapłacić 10 raz więcej, to i tak zapłaciłbym około 1 000 zł, a to naprawdę niewiele za taką ilość opału. Drewnem pali się okazjonalnie, głównie w kominku. Czasami w okresie przejściowym (jesień, wczesna wiosna) wrzuca się do pieca ze trzy małe szczapy drewna na dobę, żeby tylko w domu utrzymać komfortową temperaturę. Więc to drewno wystarczy na kilka lat. A jeśli ktoś chciałby palić tylko drewnem, to spokojnie wystarczy na dwa sezony. Nie wiem dokładnie, bo nigdy nie paliłem samym drewnem, a wiele zależy od wydajności instalacji na daną powierzchnię domu i termoizolacji domu.

Ja już się nauczyłem – jechać do leśniczego, porozmawiać jak człowiek z człowiekiem, zaoszczędzić dużo hajsu i nie palić oponami w piecu.

#opal #zima #piece #ekologia #oszczedzanie

Data: 07.09.2019 09:16

Autor: Alojz

W Niemczech partia zielonych, chce wychować obywateli przez zakazy i nowe podatki.Oto ich plan na oburzenie C02 i walkę z globalnym ociepleniem.

Zakaz montowania nowych pieców grzewczych, używający olej opałowy.

Od roku 2030 nie będą rejestrowane nowe samochody na benzynę i diesel. Obłożyć podatkiem bilety lotnicze tak żeby się ludziom nie opłacało latać itd

A na koniec najlepsze,zieloni mają w Niemczech poparcie w granicy 25%

A teraz powrót do rzeczywistości

Wiecie co jest najlepsze, Chińczycy w ciągu 15 lat planują budown 216 lotnisk

W ciągu roku Chińczycy kupują 24 miliony nowych samochód ( o 20 milionów więcej niż w Niemczech). W roku 2025 ma to być 35 milionów aut.

Nie mówcie tego niemieckim wyborcą ;)


#wszystkooniemczech mój tag o Niemczech


#polityka #chiny #motoryzacja

#ekologia

Data: 27.08.2019 11:17

Autor: FiligranowyGucio

Problem nielegalnego składowania śmieci we Włoszech znany jest już od dawna.

W kalabryjskim mieście Africo Nuovo ponad połowa ludzi umiera na raka.

Odpady pochodzą z fabryk zachodniej europy…

źródło https://www.greenme.it/approfondire/speciali/navi-dei-veleni/

Opis filmu https://www.youtube.com/watch?v=2OftaVRn7ko

Ndrangheta to nazwa mafii działającej w południowej Kalabrii. Ich głównym źródłem dochodu jest nielegalne usuwanie odpadów toksycznych. Seria kalabryjskich skandali związanych z odpadami toksycznymi rozpoczęła się w 1989 roku wraz z odkryciem 60 ton odpadów szpitalnych. Jednak pełniący obowiązki prokuratora okręgu, Federico Cafiero De Raho, wprowadza ruch na scenę odpadów toksycznych.

Rok 1989 jest uważany za "rok urodzenia" dla skandali kalabryjskiej mafii "Ndrangheta's trujące odpady: Przypadkowo w Santa Domenica Talao w prowincji Cosenza odkryto 60 ton odpadów szpitalnych, które miały zostać nielegalnie spalone w piecu firmowym. Rok później statek "Rosso", który prawdopodobnie transportował toksyczne odpady, utknął w pobliżu nadmorskiego miasta Amantea. Statek został zezłomowany – to, co stało się ze śmieciami, pozostaje spekulacją. Uważa się, że większość śmiertelnego ładunku znajdowała się w pobliskiej dolinie oliwskiej, gdzie analizy wykazały obecność substancji toksycznych i cezu-137 w glebie. Mówi się, że ponad 100 takich statków zostało zatopionych w Morzu Śródziemnym z wszelkiego rodzaju truciznami na pokładzie. W samej Kalabrii ponad 600 wysypisk znajduje się również na rządowej liście oczyszczalni. Chociaż działacze na rzecz ochrony środowiska podnoszą alarm od ponad 20 lat i ostrzegają, że Kalabria przekształca się w wysypisko śmieci w Europie, jak dotąd niewiele się wydarzyło ze strony odpowiedzialnych organów ds. ochrony środowiska. Zamiast tego śledczy zostali ustawieni na zimno, pozwy sądowe zabrano, a pliki z materiałami wybuchowymi zniknęły do archiwum. Ale w Kalabrii jest ruch na scenie toksycznych odpadów. Od 2013 roku Federico Cafiero De Raho, który wcześniej mieszał śmieci w okolicach Neapolu, jest szefem prokuratury w prowincji Reggio Calabria. Teraz kalabryjscy prokuratorzy publiczni oraz parlamentarna Komisja Anty-Ecomafia w Rzymie intensyfikują swoje dochodzenia w sprawie nielegalnego handlu odpadami. Dziennikarz Sandro Mattioli szuka wskazówek w Niemczech, Francji i Włoszech. Śledczy, eksperci, działacze, informatorzy, informatorzy i mafia porzucający mają coś do powiedzenia.

Przetłumaczono przy pomocy www.DeepL.com/Translator

#mafia #odpady #zdrowie #ekologia #europa #morze

Unia chce znakować nieekologiczne produkty. To będzie cios dla Polski

Data: 13.08.2019 18:44

Autor: reflex1

rp.pl

W dużym uproszczeniu żywność będzie znakowana jak sprzęt AGD pod kątem wpływu na środowisko. Ślad środowiskowy będzie analizą całego cyklu życia, np. jakie było pochodzenie energii elektrycznej, która posłużyła do wytworzenia produktu, lub ile w tym procesie zużyto wody. Ta niepozorna informacja może mieć fundamentalne znaczenie dla polskich producentów żywności, którzy 80 proc. swojego eksportu wysyłają na rynki unijne.

#jedzenie #prawo #ekologia #polska #ue

Data: 08.08.2019 12:10

Autor: Alojz

Często w polskich mediach podaje się przykład jak to Niemcy rezygnują z atomów i węgla na rzecz " zielonego " prądu z wiatru, energię słonecznej itd

To podam wam kilka liczb, ile kosztuje taka ekologia.

Statystyczna niemiecka rodzina płaci rocznie za taką zmianę 1800 euro ( podatki i koszty prądu.) na rok.

Do dziś niemiecki podatnik wydał na to 160 000 000 000 euro.

Wydawało by się że wydali tyle pieniędzy i sprawa gotowa. Nic bardziej błędnego.Niemcy wybudowali na północy Niemiec elektrownie wiatrowe,które produkują spore ilości prądu, tylko co z tego, skoro ten prąd jest potrzebny na południu kraju. Po prostu Niemcy nie mają dostatecznie dużo sieci wysokiego napięcia,która by transportowała ten prąd na całe Niemcy. Z planowanych 7700 km wybudowano jedynie 950 km sieci. Po prostu ludzie nie godzą się żeby w pobliżu ich domów budowano sieci wysokiego napięcia.

A jak to wygląda cenowo,jeśli chodzi o ceny ekologicznego pradu ?

W wielkiej Brytanii płaci się około 20 euro centów za kilowatogodzine ,We Włoszech 21 centów ,Holandia 8centow. A w Niemczech 30 centów.

Czytasz mój autorski tag #wszystkooniemczech


#prad #ekologia #energetyka #podatki

Huffington Post: zamachowiec był skrajnie lewicowym eco-nazistą, ale ... to i tak wina Trumpa.

Data: 05.08.2019 18:20

Autor: arti

huffpost.com

Manifest zamieszczony w internecie na krótko przed sobotnią masakrą w supermarkecie Walmart w El Paso wciąż jest badany przez śledczych czy rzeczywistym autorem był zamachowiec.

W treści manifestu skrajnie lewicowy eko-terrorysta obwinia imigrantów o niszczenie środowiska i przyczynianie się do przyśpieszenia zmian klimatycznych, proponując ludobójstwo jako drogę do zrównoważonego rozwoju ekologicznego.

Jednak w dalszej części artykułu kontrowersyjny autor Alexander C. Kaufman przekonuje, że bez względu na wszytko to i tak wina Trump'a i jakichś bliżej nieokreślonych "białych nacjonalistów".

W innej publikacji podkreśla się, miedzy innymi, że zamachowiec był zwolennikiem dochodu podstawowego :

https://www.sebgorka.com/the-el-paso-shooter-admits-he-is-a-progressive-leftist/

#zamach #huffpost #lewica #nienawisc #ekologia #ekoterrozym

Data: 15.07.2019 21:32

Autor: drewniany

https://www.ipla.tv/wideo/news/Panstwo-w-Panstwie/5001178/Panstwo-w-panstwie-Panstwo-w-panstwie-60-tysieczne-miasto-lezace-na-ekologicznej-bombie/0c3a46f54a4a503dddd42367a1c9bf0b

W Zgierzu było pod ziemią szacunkowo 200.000 beczek o pojemności 1000l toksycznych substancji miedzy innymi rtęć, benzen oraz substancje mogące wydzielić cyjanowodór.

Wszystko jest dziurawe i przerdzewiałe toksyczny szlam leje się do wód gruntowych.

To jest sześcian o krawędzi 60m trucizny której wystarczy odrobinkę żeby zabić lub poważnie zaszkodzić. Na wysypisku zachodzą reakcje chemiczne w skutek których z pod ziemi buchają toksyczne gejzery. Właściciela niby nie ma a jednak nie udziela zgody za przejęcie terenu. Szacunkowy koszt rekultywacji to 6mld zł.

200kt trotylu to moc bomby termojądrowej mogącej zmieść miasto. Tutaj nie ma trotylu tylko, nawet groźniejsze od niego, silne trucizny.

To tylko jedno, wykryte. Czuję że, rzeczywisty rozmiar ataku na kraj przez mafię śmieciową która jest też organizacją terrorystyczną może być spokojnie liczony w megatonach.

A urzednicy? Wysyłają pisma i prowadzą procedury mające na celu przejęcie gruntu który należy do nieistniejącej już firmy.

Według mnie to jest zamach, atak przy pomocy broni chemicznej masowego rażenia.

Urzędnicy nie powinni tego nawet tykać, to robota dla wywiadu i wojska.

Polecam obejrzeć choćby pierwsze 10 minut szokującego materiału.

#terroryzm #zamach #wojna #ekologia

Data: 08.07.2019 23:02

Autor: reflex1

W szwajcarskim mieście Zermatt położono pierwszy w Szwajcarii testowy odcinek asfaltu zmieszanym z plastikiem z wysypisk śmieci.

Wybór miasta nie był przypadkowy. W tym mieście wahania temperatur to 50 stopni, od -20 do +30.

Do produkcji asfaltu użyto jedynie 0,3% masy całkowitej. Z tym ze jeżeli się to sprawdzi, to w skali roku można będzie wykorzystać 16k ton plastiku.

#szwajcaria #swissinfo #ekologia

Data: 04.07.2019 14:18

Autor: reflex1

Genewa zamierza walczyć ze wzrostem temperatury. Według prognoz do roku 2050 będą tutaj takie temperatury jak obecnie w Afryce Północnej.

Aby jakoś to zniwelować będą sadzić na potęgę drzewa i inną roślinność. Na dachach, na fasadach i gdzie się tylko da.

Przewidziany na to budżet na lata 2020-2030 to 100 milionów chf.

Już obecnie Genewa jest najbardziej zazielenionym miastem, w którym mieszkałem. 56 parków oraz 20k drzew „stojących luzem”. Co jak na miasto z 200k mieszkańców jest całkiem dobrym wynikiem.

#szwajcaria #swissinfo #ekologia

Data: 25.06.2019 13:20

Autor: Alojz

"Twoje marchewki, nie są ważniejsze niż nasz klimat ,sory"

Tak skomentował, polityk partii zielonych, wpis na w mediach społecznościowych, rolnika który żalił się na to, że w ostatni weekend 500 ( aktywistów ,ekologów ) przemaszerowało przez jego marchewkowe pole by dotrzeć do kopalnie węgla brunatnego. Ekolodzy blokowali kopalnie.

Co ciekawe, jak tak czytam komentarze, to część ludzi nie widzi w tym nic złego, że mu marchewki wgnietli w ziemię,wszak chodzi o ratowanie naszej planety.

Tu ( Niemcy ) naprawdę część ludzi wierzy, że jak w Niemczech nie zrezygnują z węgla ,diesla to " za chwilę " planeta przestanie istnieć.

#wszystkooniemczech

#ekologia

Miliard ludzi jest bezpośrednio narażonych na skutki globalnego ocieplenia #ekologia

Data: 21.06.2019 13:45

Autor: swiatoze

swiatoze.pl

Blisko miliard ludzi mieszka w regionach bardzo zagrożonych przez globalne ocieplenie – taki jest wniosek z opublikowanego 19 czerwca Światowego Wskaźnika Pokoju. Zagrożenia klimatyczne zostały w nim uwzględnione po raz pierwszy.

Ewa Zajączkowska: w działaniach ekoaktywistów trzeba iść tropem pieniędzy i interesów

Data: 18.06.2019 21:34

Autor: piotre94

wsensie.pl

Ewa Zajączkowska i Dariusz Loranty na zaproszenie red. Rafała Otoki-Frąckiewicza skomentowali zjawisko ekoterroryzmu w Polsce, próbując znaleźć odpowiedź na pytanie, ile kosztuje ekoterroryzm i kto stoi za ekoaktywistami. Transmisja na portalu wpolsce.pl odbyła się 13 czerwca 2019 r. #ekologia #publicystyka #polska #przyroda #natura

Okaleczyli rekina i pochwalili się nagraniem w sieci. Odpowiedział im...

Data: 05.06.2019 20:50

Autor: MariaAnna

wprost.pl

Nagranie rybaków pojawiło się w mediach społecznościowych Widać na nim że mężczyźni złowili rekina polarnego Przedstawiciele tego gatunku są łagodni nie atakują ludzi Tym bardziej oburza zachowanie rybaków, którzy ucięli ogon ryby i wypuścili ją do wody krzycząc „Powodzenia, próbuj pływać ty gnojku

#swiat #ciekawostki #debile #ekologia

Los Angeles pozywa Monsanto/Bayera przed sąd

Data: 01.06.2019 20:34

Autor: kicioch2

rp.pl

(…) Administracja Los Angeles zarzuca Monsanto, że przed dziesiątkami lat koncern wyrządził szkody ekologiczne. Teraz wniesiono w Kalifornii sprawę do sądu: Monsanto ma partycypować w kosztach oczyszczenia dziesiątek akwenów skażonych polichlorowanym bifenylem (PCB) i zapłacić odszkodowania (…)

#usa #prawo #ekonomia #rolnictwo #ekologia

W Londynie wielkie aresztowania ekologów

Data: 20.04.2019 14:10

Autor: Starszyoborowy

wgospodarce.pl

Londyńska policja metropolitalna poinformowała w piątek, że do blisko 700 osób wzrosła liczba zatrzymanych w związku z trwającą od poniedziałku serią paraliżujących miasto protestów przeciwko bierności wobec zachodzących zmian klimatu.

#anglia #ekologia

Data: 08.04.2019 22:34

Autor: Alojz

W piątki dzieci demonstuja w Niemczech pod hasłem"Fridays for Future" chodzi oczywiście o ziemię i CO2.

Kiedys mieliśmy umrzeć z powodu dziury ozonowej a jeszcze wcześniej z powodu kwaśnych deszczów , teraz CO2.

Jeden z punktów jaki mają to "Do roku 2035 roku, 100% energii z odnawialnych źródeł energii " Ręce opadają .

Przykład , w zeszłym roku w styczniu byl jeden dzień,gdzie nad całymi Niemczech były chmury i zero wiatru, Niemcy nazywają taki dzień "Dunkelflaute"

Wiecie ile wtedy produkowały odnawialne źródła energii prądu ? 5%

Resztę Niemcy trzaskali z atomu i węgla.

Tu artykuł o tym

https://rp-online.de/wirtschaft/unternehmen/deutsches-stromnetz-schrammt-am-blackout-vorbei_aid-19315473

A jeśli chcecie zobaczyć jak wygląda każdego dnia udział " zielonej energii * w Niemczech, to można to zobaczyć na tej stronce

Tu przykład styczeń 2019, widać jak udział tej energii jest niestabilny.Co Niemcy zrobią jak do 2035 zrezygnują i z węgla i z atomu ?

https://www.energy-charts.de/ren_share_de.htm?source=ren-share&period=daily&year=2019&month=1

#wszystkooniemczech #energia #prad #ekologia