Data: 11.07.2020 09:40

Autor: Ijon_Tichy

Szybki wpis przed wyjazdem na wakacje (czeka mnie 6 godzin trasy).

Kulturoznawczy wpis o tym:

– dlaczego wychowanie dziecka to wielka odpowiedzialność moralna i obywatelska.

– dlaczego ideologom LGBT tak obsesyjnie zależy na wprowadzaniu pseudo "nauki" gender oraz pseudo "edukacji" seksualnej do przedszkoli i szkół.

– dlaczego PRZENIGDY nie wolno na to pozwolić!

– a także o narastających antagonizmach, wojnach ideologicznych, propagandzie, bezsensownych polemikach i bezowocnych dyskusjach.

W nawiązaniu do książki dra Zaporowskiego, pt.: "Czy komunikacja międzykulturowa jest możliwa. Strategia kulturoznawcza".

Nie ma najmniejszego sensu przekonywać osoby o przeciwnym światopoglądzie do swojego punktu widzenia. Już nie tylko o różnicach światopoglądowych mowa. Bezcelowe jest nawet konfrontowanie odmiennych punktów widzenia na sprawy nieistotne, drobne i trywialne.

Tak już działa człowieczy mózg, że niemal każdy utwierdza się jedynie w swoim stanowisku i szuka potwierdzenia spójności we własnym postrzeganiu rzeczywistości. Żadne sensowne i logiczne argumenty nie mają większego znaczenia w rozmowach, chyba że rozmawiamy z ludźmi, którzy już wcześniej zgadzają się z przedstawianym punktem widzenia i oczekują na potwierdzanie swojego światopoglądu.

Natomiast ogromne znaczenie ma to, by do odbiorcy systematycznie dopływały informacje potwierdzające wcześniej ugruntowane w nim stanowisko i nieważne jest to, jak głupie by ono nie było – wiara w płaską Ziemię na żółwiach, w komunizm, czy ponad 60 płci itd. Ważne jest natomiast, by utrzymywać człowieka w poczuciu psychicznego komfortu poprzez potwierdzanie spójności jego rozumienia świata – tak podtrzymuje się kontrolę nad posłusznym proletariuszem.

Dlatego największą moc w ukształtowaniu postaw ludzkich ma to, jak będzie człowiek wychowany w czasie dzieciństwa i wczesnej młodości – TO WŁAŚNIE determinuje losy społeczeństw na przyszłe lata. TAK WŁAŚNIE uprawia się dziś politykę i zmienia się świat!

Wychowanie ustawia już na początku życia człowieka pewien paradygmat myślenia, kompas moralny i kręgosłup. Jeśli takiego wychowania nie będzie, to człowiek będzie ukształtowany przez "przypadek", a tak naprawdę to przez to, co będzie mu podsunięte przez zło i moralne zdziczenie, zepsucie, chaotyczne mass media lub chore ideologie – postmodernistyczny, schizofreniczny, nieukierunkowany chaos i kicz oraz moralny bezsens. Masowe produkty medialne są celowo i z socjopatyczną premedytacją doskonale przystosowane do tego barbarzyńskiego prania mózgów dzieci (i dorosłych również)!!!

Tacy ludzie stają się pożytecznymi idiotami bez głębszych idei, proletariatem różnych izmów, ideologii, antif itd. Można im do łbów wpoić każde gówno, a oni będą go bronić jak złota. Później już w zasadzie żadne dyskusje z takim człowiekiem nie mają większego sensu. Nie należy więc się wdawać w szersze wymiany poglądów i przekonywanie – bo to STRATA CZASU. Wśród obcych ludzi i znajomych należy popularyzować rozsądek i utwierdzać sojuszników w ich światopoglądzie – to najsensowniejsze działanie.

Zaś przede wszystkim należy dbać o dobre wychowanie własnych dzieci oraz usilnie przeciwstawiać się dewastacji wychowania dzieci w systemie edukacji i mediach.

Tego wszystkiego są świadomi ideologowie LGBT i wszelkiego lewactwa, dlatego tak usilnie walczą oni o zdewastowanie ostatnich bastionów, które mają wpływ na kształtowanie postaw w dzieciach – rodzina, przedszkola, szkoły, kościół.

#wychowanie #wojnaidei #dzieci #rodzice #rodzina #swaitopoglad #socjologia #kulturoznawstwo #media

Niemcy: Raport: Berlin przez 30 lat udostępniał dzieci pedofilom

Data: 18.06.2020 08:34

Autor: Starszyoborowy

wnp.pl

Władze Berlina przez 30 lat celowo przekazywały bezdomne dzieci pod opiekę pedofilom w ramach tzw. eksperymentu Kentlera – wynika z raportu dotyczącego działalności seksuologa Helmuta Kentlera, przygotowanego przez Uniwersytet w Hildesheim.

Kentler w latach 70. świadomie kierował dzieci do opiekunów zastępczych ze skłonnościami pedofilskimi. Był przekonany, że kontakty seksualne między dziećmi i dorosłymi nie są szkodliwe. Dlatego dzieci odebrane patologicznym rodzinom lub żyjące na ulicach Berlina Zachodniego często trafiały pod opiekę samotnych rodziców zastępczych, mających już za sobą wyroki za przestępstwa seksualne.

#niemcy #pedofilia #berlin #dzieci

Awantura o polskie dziecko. Obywatel Belgii próbował odebrać czterolatkę babci

Data: 15.06.2020 19:50

Autor: Starszyoborowy

niezalezna.pl

Sąd w Katowicach zajmie się we wtorek sprawą 4-letniej dziewczynki, nad którą opiekę po nagłej śmierci matki chce przejąć ojciec dziecka – obywatel Belgii. Dzisiaj kurator sądu w Radomiu, gdzie obecnie przebywa 4-latka, wstrzymał wykonywane czynności związane z jej odebraniem babci. Dziewczynka płakała, nie chcąc iść do ojca, obywatela Belgii o marokańskim pochodzeniu. Przez trzy lata dziecko mieszkało w Polsce, nie zna też języka francuskiego. Pomoc obiecał wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik.

#polska #belgia #dzieci #sady

David Nott – lekarz wojenny. Tragedia dzieci Aleppo

Data: 15.06.2020 04:06

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #syria #dzieci #Aleppo #wojna #isis #tragedia

Do wschodniego Aleppo wysłano konwój ONZ, który miał dostarczyć pomoc medyczną i żywność. Ale kolumna samochodów nigdy tam nie dotarła, została bowiem zaatakowana z powietrza i zupełnie zniszczona. Zarówno Syria, jak i Rosja wyparły się odpowiedzialności za nalot.

David Nott – lekarz wojenny. Tragedia dzieci Aleppo

Abu Mohammadain wysłał mi zdjęcie małego chłopca, którego leczył. Ten malec najwyraźniej nie wiedział, co się wokół niego dzieje. Miał dużą ranę ciętą głowy i krew obficie spływała po jego twarzy. Siedział samotnie w karetce i patrzył przed siebie nieobecnym wzrokiem. Nikt nie wiedział, co stało się z jego rodzicami.

Pod koniec września 2015 roku, na prośbę będącego w coraz trudniejszej sytuacji reżimu Al-Asada, w syryjski konflikt zaangażowała się Rosja. Pierwotnym uzasadnieniem jej interwencji była chęć pokonania ISIS, ale nikt nie miał wątpliwości, że prawdziwym celem jest utrzymanie dyktatora przy władzy. Mimo wsparcia ze strony Iranu i ugrupowań Hezbollahu siły rządowe w Syrii miały kłopoty już od dłuższego czasu. Rosji natomiast udział w wojnie był bardzo na rękę. Prezydent Putin chciał w ten sposób wyrazić sprzeciw wobec polityki Zachodu i rzucić wyzwanie monopolowi Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie, który trwał od dziesięcioleci.

Litania cierpienia bez końca

W marcu 2016 roku wziąłem trzy tygodnie urlopu, by pojechać do znajdującego się tuż przy tureckiej granicy małego szpitala w Reyhanli. Pacjentom z Syrii wolno tam było przekraczać granicę, by uzyskać w placówce pomoc medyczną. Wiele tamtejszych przypadków wzruszało mnie do łez, nawet podczas badań w izbie przyjęć. Ze względu na Molly (córka autora – red.) jeszcze bardziej angażowałem się w pomoc dzieciom. Pewna mała dziewczynka, która kilka miesięcy wcześniej ucierpiała w ataku bombowym, uległa tak poważnym poparzeniom, że straciła obydwie ręce, a jej twarz była strasznie okaleczona. Rodzice przywieźli ją do przychodni w wózku ocienionym parasolem, żeby nikt nie mógł jej zobaczyć, i pokazali mi jej zdjęcie zrobione przed nalotem. Wyglądała na nim jak Molly. Myślałem, że pęknie mi serce.

19 lipca 2016 roku droga Castello została zamknięta, a wschodnie Aleppo całkowicie otoczyły siły rządowe. Abu Waseem wysyłał mi cały czas przez aplikację WhatsApp filmy i zdjęcia przypadków, w których potrzebował konsultacji. Kiedy tylko mogłem, chętnie mu pomagałem, ale wydawało się, że ta litania cierpienia nie ma końca. Niewdzięczny charakter tej pracy najwyraźniej odbijał się też na nastroju Abu Waseema. Pewnego dnia wysłał mi dwa zdjęcia dziecka, które odniosło potworne obrażenia, i napisał:

– Spójrz na tę dziewczynkę. To ofiara dzisiejszego bombardowania rosyjskich samolotów. Straciła jedno ramię i całą twarz.

– To okropne – odpisałem. – Myślisz, że przeżyje?

– Niestety, tak – odpowiedział.

W tamtym czasie największym zagrożeniem dla ludności Aleppo była broń chemiczna. Abu Waseem wspominał, że do szpitala zaczynały trafiać grupy pacjentów po atakach z użyciem chloru. Oddział ratunkowy szpitala był wypełniony po brzegi, a personel nie dysponował wystarczającą liczbą masek i butli tlenowych, żeby wszystkim pomóc. W rezultacie dwóch pacjentów zmarło. Chlor reaguje z wodą, tworząc kwas solny. Jeśli dostanie się do dróg oddechowych, rozpuszcza płuca ofiary.

Tydzień później otrzymałem wiadomość od Abu Mohammadaina; nadal pracował w M10. Wysłał mi zdjęcie małego chłopca, którego leczył. Materiał filmowy, na którym widać zakrwawioną twarz tego przerażonego i wstrząśniętego dziecka, obiegł później media społecznościowe i został pokazany niemal we wszystkich programach informacyjnych. Ten malec najwyraźniej nie wiedział, co się wokół niego dzieje. Miał dużą ranę ciętą głowy i krew obficie spływała po jego twarzy. Siedział samotnie w karetce i patrzył przed siebie nieobecnym wzrokiem. Nikt nie wiedział, co stało się z jego rodzicami.

Następnego dnia Abu Waseem poinformował mnie, że do M1 trafił brat tego chłopca z poważnym uszkodzeniem wątroby, ale niestety zmarł na stole operacyjnym. Mój przyjaciel był tym zupełnie zdruzgotany. Dlaczego sytuacja w Syrii tak bardzo się pogarszała? Kiedy miało się to wreszcie skończyć? Coraz bardziej mnie to dręczyło i oburzało.

Scheda Tony'ego Blaira

Kiedy w wyniku ataków z użyciem broni chemicznej w miejscowości Ghuta koło Damaszku zginęło czterysta dzieci, w oczekiwaniu na decyzję brytyjskiego parlamentu w sprawie interwencji militarnej prezydent Obama powiedział, że „została przekroczona czerwona linia". Zwolenników wysłania koalicyjnych wojsk było wśród parlamentarzystów niemal tyle samo, co przeciwników, lecz ostatecznie 272 posłów opowiedziało się za, a 285 przeciw nalotom na pozycje syryjskiego wojska. Niestety, w poprzedzającej głosowanie debacie było więcej elementów politycznej walki pomiędzy premierem Davidem Cameronem i liderem opozycji Edem Milibandem niż dyskusji nad najlepszym możliwym rozwiązaniem. Dużą rolę odegrała też scheda, jaką pozostawił po sobie Tony Blair, który dziesięć lat wcześniej zaangażował brytyjskie wojska w wojnę w Iraku. Społeczeństwo Wielkiej Brytanii nie chciało zostać ponownie uwikłane w konflikt toczący się w jakimś odległym państwie, o którym niewiele wiedziało. Jestem jednak pewien, że gdyby państwa Zachodu wykazały się wtedy jednomyślnością, dowództwo syryjskiej armii zostałoby pokonane.

Po ataku w Ghucie reżim Al-Asada przyznał się do posiadania broni chemicznej i zgodził się na międzynarodową kontrolę, zgodnie z 2118 rezolucją Rady Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych. Termin likwidacji wszelkiej broni chemicznej został wyznaczony na pierwszą połowę 2014 roku, z czego oficjalnie Syria się wywiązała, ale ataki na Chan Szajchun w kwietniu 2017 roku i rok później na Dumę świadczą o tym, że reżim albo kłamał, albo uzupełniał swoje zapasy. Tymczasem dostawałem kolejne wiadomości od Abu Waseema, który pisał, że z bomb beczkowych zrzucanych w okolicach szpitala unoszą się kłęby chloru, a liczba takich ataków zwiększa się z dnia na dzień.

Chirurgia twarzowo-szczękowa

Pod koniec sierpnia 2016 roku Abu Waseem skontaktował się ze mną, prosząc o pomoc przy operacji pacjenta, który doznał poważnego uszkodzenia twarzy podczas wybuchu bomby beczkowej. Był to trzydziestopięcioletni mężczyzna, ojciec trójki dzieci, którego kilku najbliższych przyjaciół zginęło na skutek tego samego ataku. Jego usta i dolna część twarzy zwisały bezwładnie, a ryzyko infekcji było bardzo wysokie. Miejscowi lekarze zrobili wszystko, co było w ich mocy, zastanawiali się jednak, czy mógłbym im pomóc zrekonstruować szczękę pacjenta. Ku mojemu zaskoczeniu w szpitalu M10 zainstalowano urządzenie do tomografii komputerowej i przez aplikację WhatsApp wysłano mi wykonane nim zdjęcia twarzy mężczyzny.

Pokazałem je kilku kolegom specjalizującym się w chirurgii twarzowo-szczękowej. Pacjentowi pozostały tylko gałęzie żuchwy wystające ze stawów skroniowo-żuchwowych, łączące kości żuchwowe z czaszką.

Jak to zwykle bywa, każdy z lekarzy, których o to pytałem, miał inną opinię, choć szczerze mówiąc, był to wyjątkowo trudny przypadek. Niektórzy twierdzili, że rekonstrukcja jest niemożliwa. Inni sugerowali, że operacja może się powieść tylko z wykorzystaniem płata wolnego z nogi wraz z kością. Takie rozwiązanie wymagałoby pracy pod mikroskopem i połączenia wszystkich drobnych naczyń krwionośnych. Ja zaproponowałem użycie metalowej płytki, wygiętej w półokrąg i przymocowanej śrubami do ocalałych fragmentów kości, która uzupełniłaby zarys żuchwy. Aby odbudować dno jamy ustnej, płytkę należałoby następnie pokryć mięśniem, a ten z kolei przeszczepem skórnym, czyli wolnym płatem skórno-mięśniowym, z którego zostałby uformowany przód twarzy. Taki zabieg to bardzo skomplikowane przedsięwzięcie, nawet w idealnych warunkach. My chcieliśmy dokonać rzeczy niesłychanej i przeprowadzić operację częściowo zdalnie. Miałem instruować miejscowych lekarzy przez Skype'a, nie ruszając się z Londynu.

Postanowiliśmy, że spróbujemy wykorzystać płat wolny z mięśnia piersiowego większego, który jest zaopatrywany w krew przez tętnicę podobojczykową, a potem odwrócić go w taki sposób, aby pokryć nim odbudowaną żuchwę. Abu Waseem i jego koledzy byli bardzo podekscytowani tą perspektywą. Mieli tydzień, by przeszukać wszystkie szpitale w Aleppo i znaleźć odpowiednią sterylną płytkę oraz śruby, a ja przesyłałem im w tym czasie jak najwięcej informacji na temat techniki, którą mieliśmy zastosować.

Dzień przed zabiegiem połączyliśmy się przez Skype'a, aby dogadać szczegóły. Otrzymałem wtedy potwierdzenie, że szpital dysponował dwoma jednostkami krwi do infuzji. Tak się złożyło, że program BBC „Newsnight" zwrócił się akurat do mnie z prośbą o komentarz do aktualnej sytuacji w Aleppo. Wspomniałem w nim, że właśnie zamierzałem nadzorować przez Skype'a odbywającą się tam skomplikowaną operację. Dziennikarze zgodzili się nagrać całą procedurę i pokazać światu, jak odważni i niezłomni są lekarze w oblężonym Aleppo.

Wielki sukces zabiegu

Następnego dnia połączyłem się ze szpitalem M10 i przez wielki ekran telewizyjny zobaczyłem leżącego na stole operacyjnym pacjenta pod narkozą. Nad nim, na kijku do selfie, umieszczono iPhone'a, bym mógł wszystko dokładnie widzieć. Ponieważ tamtejsi chirurdzy nigdy wcześniej nie wykonywali podobnego zabiegu, zacząłem im mówić, co po kolei należy zrobić. Najpierw przykręcili metalową płytkę do ocalałych fragmentów kości szczękowych, co zajęło mniej więcej dwie godziny, po czym przeszliśmy do najtrudniejszej części zabiegu. Mięsień piersiowy większy to szeroki mięsień powierzchniowy klatki piersiowej, znajdujący się pod sutkiem. Wykonujący operację chirurdzy nigdy wcześniej nie mieli okazji go przenosić, nie wiedzieli więc, gdzie wykonać nacięcia. Poprosiłem ich zatem, żeby najpierw odsunęli płat naramienno-piersiowy, unosząc pokrywający pierś i zaczynający się tuż pod obojczykiem rozległy fragment skóry, aby w ten sposób odsłonić cały mięsień piersiowy większy. To trwało kolejną godzinę. Jednocześnie dokonywaliśmy wielu pomiarów, aby się upewnić, że płat skórno-mięśniowy uda się odwrócić tak, by pokryć nim metalową płytkę i całą dolną partię twarzy.

Następnie dokładnie poinstruowałem chirurgów w Aleppo, w których miejscach naciąć mięsień i skórę. W ciągu kolejnych sześciu godzin udało im się przenieść odpowiedni fragment skórno­-mięśniowy na właściwe miejsce i pod koniec dnia mogliśmy się wszyscy cieszyć wielkim sukcesem tego zabiegu.

Zarejestrowane podczas operacji nagranie można było zobaczyć kilka dni później w programie „Newsnight" i do dziś jest ono dostępne na kanale YouTube. Emisja tego programu pomogła lekarzom z Aleppo poczuć się lepiej, nie tylko dlatego, że pokazywała przeprowadzoną przez nich i zakończoną sukcesem niezwykle skomplikowaną operację, ale także dlatego, że dzięki niej uwaga ludzi na całym świecie została ponownie zwrócona na tragedię ich miasta. Abu Waseem i jego koledzy informowali mnie na bieżąco o stanie mężczyzny. Gdy usunęli mu rurkę do tracheotomii, podobno się rozpłakał i powiedział:

– Niech was Bóg błogosławi!

Cieszyłem się, że mogłem im pomóc. Było to jak maleńki promyk nadziei rozświetlający ciemności tej wojny.

Dzieci unicestwiane na masową skalę

We wrześniu sytuacja w Syrii dramatycznie się jednak pogorszyła. Tylko przez ostatni weekend tego miesiąca otrzymałem ponad sto wiadomości od moich kolegów z Aleppo. Jednego dnia w ciągu zaledwie kilku godzin przyjęli do szpitali stu sześćdziesięciu ośmiu rannych, poszkodowanych wskutek wybuchów bomb beczkowych i nieustających nalotów rakietowych. Ponad połowę stanowiły dzieci. Oczywiście wielu ludzi ginęło na miejscu i nikt nie znał rzeczywistej liczby ofiar. Wyglądało na to, że jeden z ataków przypuszczono na tłum ludzi, którzy zgromadzili się na bazarze i stali w kolejce po jedzenie. Szwadron samolotów bojowych ostrzelał ich pociskami rakietowymi. Rosyjskie lotnictwo miało też zrzucać bomby kasetowe oraz większe ładunki zwane bombami bunkrowymi. Penetrują one w głąb ziemi i wybuchają dopiero pod jej powierzchnią, zabijając ukrywających się w piwnicach ludzi. Do szpitali trafiali ponoć także ranni z łożyskami kulkowymi wbitymi głęboko w ciała. Napływające do mnie wiadomości były przerażające i coraz bardziej martwiłem się zarówno o moich kolegów, jak i o ludność cywilną i niewinne dzieci, unicestwiane na masową skalę.

Chciałem jak najszybciej zrobić coś, co nakłoniłoby polityków do zatrzymania tego szaleństwa. Elly (żona autora – red.) zasugerowała, abym skontaktował się z Andrew Mitchellem – parlamentarzystą, który często wypowiadał się na temat kwestii humanitarnych i wiele zrobił w tym zakresie, kiedy był ministrem spraw zagranicznych. Ku mojemu zaskoczeniu zgodził się ze mną spotkać i porozmawialiśmy o pogarszającej się sytuacji cywilów w nieustannie bombardowanym przez syryjskie i rosyjskie samoloty wojskowe wschodnim Aleppo. Pokazałem mu fotografie martwych i umierających dzieci, które mi stamtąd przysyłano, i zasugerowałem, że brytyjski rząd powinien jak najszybciej podjąć działania, aby powstrzymać tę masakrę.

Jednocześnie zainicjowałem kampanię medialną i starałem się jak najczęściej występować w programach radiowych i telewizyjnych, by nagłośnić tę sprawę i opowiedzieć o ryzyku, jakie podejmują pracujący tam lekarze. Czyhające na nich niebezpieczeństwo dało o sobie w potworny sposób znać na początku października, kilka tygodni po przeprowadzonej przez nas wspólnie operacji. Wysłano mi film przedstawiający bombę bunkrową spadającą na blok operacyjny szpitala M10. Cel został wymierzony bardzo precyzyjnie, więc współrzędne budynku musiały być znane. Z przerażeniem zdałem sobie sprawę, że ktoś mógł przechwycić naszą rozmowę przez Skype'a i w ten sposób zlokalizować szpital. W ciągu kilku następnych minut na M10 zrzucono jeszcze trzy bomby beczkowe i dwie kasetowe, które zupełnie zniszczyły budynek. OIOM, sala pooperacyjna i wszystkie oddziały były w chwili nalotu pełne i wielu pacjentów zginęło. Ci, którzy przeżyli, zostali przetransportowani do okolicznych placówek, te jednak także znalazły się pod ostrzałem. Jakimś cudem wszystkim moim kolegom udało się wyjść z tego cało.

Rosyjskie ataki bombowe

Dzięki ogromnym wysiłkom dyplomatycznym pięć dni później ambasador Wielkiej Brytanii przy ONZ Matthew Rycroft oficjalnie potępił rosyjskie ataki bombowe i zarzucił administracji Putina, że jej rzekome działania na rzecz pokoju w Syrii to fikcja. Reprezentanci Rosji zawetowali roboczą wersję rezolucji, która postulowała powrót do zawieszenia broni i zakończenia nalotów w Syrii, z wyjątkiem ataków na pozycje ISIS i ugrupowań sympatyzujących z Al-Kaidą. Był to już piąty taki przypadek, gdy Rosja wykorzystała status stałego członka Rady Bezpieczeństwa, by zablokować interwencję ONZ w Syrii.

Tymczasem Andrew Mitchell wystąpił z prośbą do spikera Izby Gmin o zwołanie na mocy 24 ustawy jej stałego regulaminu nadzwyczajnych obrad w sprawie Syrii. Debata odbyła się 11 października i wraz z Elly wybraliśmy się wtedy do siedziby niższej izby parlamentu, by się jej przysłuchiwać. Wielu deputowanych włączyło się w obrady, ale sala nie była pełna i pamiętam, że wyszliśmy stamtąd bardzo rozczarowani. Trzeba jednak przyznać, że to posiedzenie zapoczątkowało ważny proces – parlamentarzyści wreszcie zaczęli rozmawiać o popełnianych w Aleppo zbrodniach. Miałem wrażenie, że wcześniej wielu z nich nie bardzo chciało o nich wiedzieć.

Przez następnych kilka dni w Aleppo zginęło kolejnych czterystu cywilów, a tysiące zostało rannych. Zniszczono parę innych szpitali. Organizacja Aleppo City Medical Council przestawała sobie radzić z rosnącą liczbą pacjentów oraz brakiem zaopatrzenia i zwróciła się z oficjalną prośbą do ONZ o pomoc humanitarną i ewakuację rannych. Jednak ze względu na to, że wcześniejszy konwój został zaatakowany, nikt nie zamierzał wysyłać kolejnych.

Pod koniec października pojechałem z Mounirem do Bab al-Hawa, by pomóc zoperować pacjentów, którzy ucierpieli w intensywnych nalotach na okolice Aleppo. Syryjski rząd ogłosił utworzenie bezpiecznych korytarzy dla tych, którzy chcieli opuścić wschodnią część miasta, ale nikt nie ufał ich obietnicom.

Dramat miasta

W ciągu następnych dwóch tygodni liczba nalotów się zmniejszyła i choć zapasy żywności i wyrobów medycznych powoli się wyczerpywały, wieści płynące z Aleppo były nieco bardziej optymistyczne.

Tliła się we mnie nadzieja, że mógł to być długo oczekiwany efekt międzynarodowych nacisków, ale niestety ten stan nie utrzymał się zbyt długo. W połowie listopada na Aleppo zrzucono ulotki z informacją, że tych, którzy nie opuszczą wschodniej części miasta przez rzekomo bezpieczne korytarze, czeka potężna ofensywa. Następnego dnia na tę część Aleppo wykonano niemal dwieście nalotów z powietrza i wystrzelono prawie tyle samo rakiet, zabijając setki cywilów i zrównując z ziemią szpital dziecięcy. Mieszkańcy nie chcieli jednak uciekać ani opuszczać swych domów, poza tym bali się, że jak tylko przedostaną się na stronę reżimu, zostaną zaaresztowani lub czeka ich jeszcze gorszy los.

Kiedy wróciłem do Wielkiej Brytanii, pisałem do gazet i występowałem we wszystkich programach radiowych i telewizyjnych, które zechciały mnie przyjąć, aby nagłośnić dramat tego miasta. Musieliśmy jakoś wydostać stamtąd tych ludzi, i to taką drogą, której mogliby zaufać, omijając oficjalne korytarze syryjskiego rządu. Tylko jak mieliśmy tego dokonać? Wydawało się, że w obliczu brutalnego uścisku, w którym Rosja i reżim Al-Asada trzymały miasto, to zadanie jest niemożliwe. Nie wiedzieliśmy nawet, od czego zacząć.

Fragment książki Davida Notta „Lekarz wojenny" w przekładzie Dominiki Braithwaite, która ukaże się nakładem wydawnictwa Insignis. Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

UE: Misja PE do Niemiec w sprawie Jugendamtu możliwa w drugiej połowie roku

Data: 03.06.2020 15:21

Autor: Starszyoborowy

wnp.pl

W drugiej połowie roku do Niemiec może się udać specjalna misja Parlamentu Europejskiego w związku z licznymi skargami na dyskryminację rodziców przez Jugendamt, niemieckie urzędy ds. dzieci i młodzieży – dowiedziała się nieoficjalnie PAP. O jej organizacji zdecydowała komisja petycji PE.

W listopadzie 2018 r. Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie kontrowersyjnych działań niemieckich urzędów ds. dzieci i młodzieży (Jugendamt) w transgranicznych sporach rodzinnych o dzieci. Europosłowie wyrazili w niej zaniepokojeni postępowaniem niemieckich urzędów oraz wezwali Komisję Europejską do kontroli i wykrywania stosowanych przez nie dyskryminacyjnych procedur.

#ue #niemcy #dzieci #jugendamt

Data: 27.05.2020 16:04

Autor: Monte

Wybuchła właśnie afera związana z "Planned Parenthood" – największą w USA siecią klinik aborcyjnych. Do sieci wyciekły nagrania z pracownikami korporacji zeznającymi pod przysięgą, że PP handuje ciałami abortowanych dzieci.

Zarejestrowane zeznania dotyczą m.in. starszej dyrektor Planned Parenthood Gulf Coast ds. Dostępu do Aborcji Tram Nguyen, dyrektor medycznej dr Dorothy Furgerson i byłej dyrektor naczelnej usług medycznych dr Deborah Nucatola.

Opublikowane filmy z zeznań to dowód, że kierownictwo Planned Parenthood ma pełną świadomość nielegalnego procederu. A nawet celowego dostosowania sposobu przeprowadzania aborcji tak, aby lepiej pozyskiwać szczątki. Na nagraniach widzimy też Mary Gatter, prezes Rady Medycznej Dyrektorów w Planned Parenthood Federation of America, która w 2017 roku negocjowała z udającym zainteresowanego transakcją dziennikarzem, cenę za tkanki nienarodzonych dzieci. Kobieta przyznała, że zawarła porozumienie biznesowe z firmą do pobierania tkanek płodu ludzkiego Novogenix.

Czyli nie tylko ideowe zbydlęcenie i dehumanizacja, ale też wielki biznes – o czym wielu mówiło od dawna. Okazało się, że nie są szaleńcami. Szalony znów okazał się #swiatwedluglewicy.

nagranie opublikowane przez The Center for Medical Progress:

https://www.youtube.com/watch?v=PgUULMCzm8c

FoxNews:

https://www.foxnews.com/…/daleiden-planned-parenthood-testi…

CBS This Morning:

https://www.youtube.com/watch?v=wIt5xA5rB2I

wszystkie nagrania z zeznań pod przysięgą na stronie:

https://www.centerformedicalprogress.org/fetal-trafficking-under-oath/testimony

#bekazlewactwa #bekazpodludzi #prolife #4konserwy #aborcja #zajebanezwykopu (przyda się mirror) #dzieci #aborcja

Pedofilia w Zatoce Sztuki."Ciągle słyszę: same chciały. Moja córka miała 14 lat"

Data: 22.05.2020 12:50

Autor: Enviador

wysokieobcasy.pl

Policjantka mówiła mi w twarz, że Anaid była galerianką, a przesłuchując starszą córkę pytała ją, czy uprawiała seks z dorosłymi mężczyznami i czy brała za to prezenty-przypominamy rozmowę Joanną Skibą, matką Anaid, która popełniła samobójstwo najprawdopodobniej po kontaktach z Krystianem W. Krystek

#seks #sopot #pedofilia #trojmiasto #dzieci #rozowepaski

Data: 16.05.2020 20:40

Autor: Gwiazda_Poranna

Witajcie przyjaciele.

Planuję założyć fundację PRO-LIFE. Ale taką prawdziwą pro life, nie mylić z religijnymi oszołomami. My będziemy walczyć o wyższe standardy życia i cieszenie się każdą chwilą. Pierwszym pomysłem jest kampania informacyjna pokazująca, jak bardzo dzieci zabijają marzenia i ile kosztują pieniędzy. Dzięki temu, więcej ludzi będzie decydować się na realizowanie własnych pasji i marzeń, a nie na płodzenie gówniaków.

Prawda że mądre? #heheszki #prolife #dzieci

Czego dzieci nam nie mówią…

Data: 13.05.2020 10:10

Autor: ziemianin

f7dobry.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #dzieci #rodzice #ludzie

Na studiach pedagogicznych uczą, że nie ma dobrych czy złych emocji – one po prostu są. Emocje to informacje o tym, że Twoje potrzeby są lub nie są zaspokojone. Gdy widzisz, że Twoje dziecko ładnie rysuje – odczuwasz dumę i radość. A gdy np. Twój ulubiony wazon zostanie zbity to odczuwasz złość i smutek.

Czego dzieci nam nie mówią…

Emocje towarzyszą nam codziennie od momentu wstania do momentu aż zaśniemy. Odczuwamy różne emocje w zależności od tego, czego doświadczamy w relacjach z otaczającym nas światem. Dorośli mają wpływ na przeżywane emocje.

Świat emocji dziecka wygląda troszkę inaczej. Jest tam dużo spontaniczności, ekspresji. W świecie dzieci nie ma analizy i refleksji nad tym, co wypada, a co nie. Radość to radość, smutek to smutek. Dziecko przeżywa emocje całym sobą.

Dzieci na różne sposoby okazują swoje emocje. Im silniej je demonstrują, tym bardziej potrzebują pomocy rodzica. Gdy dziecko złości się, płacze, rzuca na ziemię, próbuje przekazać rodzicom informację: „Pomóż mi, nie radzę sobie z tą sytuacją, z emocjami. To jest dla mnie za trudne”.

Od reakcji rodzica bardzo wiele zależy. Rodzic może wesprzeć swoje dziecko w sytuacji, gdy ono coś mocno przeżywa. Rodzic może pomóc dziecku nazwać emocje i wspólnie zastanowić się, jakie ważne potrzeby stoją za tymi emocjami – czego w tej konkretnej sytuacji dziecko potrzebuje, oczekuje, ale nie umie jeszcze tego wyrazić.


Poniżej 13 świetnych przykładów.

  1. Nie krzycz na mnie. Boję się wtedy Ciebie i myślę, że skoro na mnie krzyczysz to ze mną musi być coś nie tak.

  2. Słuchaj mnie. Kiedy opowiadam Ci o tym, co dla mnie ważne, patrz mi w oczy. Czuję wtedy, że ja i moje sprawy są dla Ciebie ważne.

  3. Pozwól mi dorastać w moim własnym tempie. Nie zmuszaj mnie do robienia rzeczy, na które jeszcze mam czas. Pamiętaj, że jestem dzieckiem i najlepiej odkrywam świat poprzez zabawę.

  4. Uwielbiam, kiedy spędzasz ze mną czas. Jesteś w dobrym humorze, bawisz się ze mną, śmiejemy się i tworzymy piękne wspomnienia, do których jako dorosły będę z przyjemnością wracał.

  5. Nie porównuj mnie do rodzeństwa czy rówieśników. Czuję się wtedy gorszy, a tak bardzo potrzebuję Twojej akceptacji.

  6. Przytul mnie kiedy jest mi smutno. Pozwól mi płakać. Nie mów mi, że chłopcy nie płaczą, że jestem beksą i że powinienem być w dobrym nastroju. Moje uczucia są prawdziwe. Tak samo jak Twoje.

  7. Naucz mnie dbania o swoje potrzeby. Wyśpij się, odpocznij, realizuj swoje zainteresowania, spotykaj się z przyjaciółmi. Pokaż mi, że bycie rodzicem i spędzanie czasu z dzieckiem może być źródłem radości. Naprawdę nie chcę widzieć jak cierpisz i poświęcasz się dla mnie, a później jesteś zdenerwowany i sfrustrowany. Martwię się wtedy, że to przeze mnie.

  8. Bądź przy mnie kiedy się boję. Nie wyśmiewaj się z moich dziecięcych lęków. Powiedz mi, że też kiedyś bałeś się ciemności i pozwól mi trzymać latarkę przy poduszce.

  9. Kochaj mnie dlatego, że jestem. Nie dlatego, że szybko biegam, recytuję wiersze i jestem „grzeczny”. Kochaj mnie także wtedy, kiedy popełniam błędy i potrzebuję Twojego wsparcia. Potrzebuję być pewny, że kochasz mnie także wtedy, kiedy coś mi nie wyjdzie.

  10. Okazuj miłość swojemu partnerowi/ partnerce. To od Was uczę się rozwiązywania konfliktów, radzenia sobie z trudnymi sytuacjami oraz zrozumienia, czym jest prawdziwa miłość.

  11. Pamiętaj, że najprawdopodobniej przejmę Twoje przekonania o mnie samym, o innych ludziach, o życiu. Znajdź czas, aby zastanowić się, czy Twoje przekonania są prawdziwe i czy będą mi służyć. Jeżeli myślisz, że ludzie są źli i wykorzystują innych, w życiu będzie mi trudniej i będę nieufny.

  12. Wiem, że kochasz mnie i starasz się dla mnie ze wszystkich sił. Pokaż mi, że gorsze dni i drobne potknięcia są częścią życia. Wyciągnij wnioski, zadbaj o swoje samopoczucie i wybacz sobie. Dzięki temu nauczę się reagować podobnie.

  13. Uśmiechaj się do mnie. Twój szczery uśmiech działa na mnie kojąco. Czuję się wtedy bezpieczny i kochany.

Międzynarodowy system wykorzystywania polskich dzieci???

Data: 06.05.2020 12:19

Autor: ziemianin

wolnespoleczenstwo.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #dzieci #rzad #dziecko #pedofilia #usa #handeldziecmi


Trochę długie, ale polecam przeczytać.


W 2016 r. i 2017 r. ujawnione zostały w Polsce tragedie dzieci pokazujące, że polscy urzędnicy, sędziowie i politycy stworzyli międzynarodowy system wykorzystywania polskich dzieci pod pozorem "przysposobienia". Sądy i rząd wydają za granicę dzieci zabierane polskim rodzicom, wiedząc, że tam mogą być przekazywane pedofilom. Małą dziewczynkę zgwałconą podczas "przysposobienia" w USA i ciężko okaleczoną w czasie gwałtu, rząd pozostawił w USA w rodzinie jej oprawców. W 2017 r. ujawniono proceder nieuzasadnionego dostarczania polskich dzieci do USA celem "uczenia dziecka miłości z perspektywy rodzinnej" oraz "łączenia się z nim" w domu osoby zamawiającej dziecko.

Międzynarodowy system wykorzystywania polskich dzieci???

John Tufts i Georgiana Tufts. Minister Elżbieta Rafalska pozostawia polskie dziecko w rodzinie jego gwałcicieli w USA. Celem "przysposobienia" w USA zabrano je rodzinie pod Szczecinem.

Oddam dziecko z zagranicy w dobre ręce

Dwie malutkie siostry w wieku 3 i 5 lat, Marysia i Joasia (imiona zmienione), zostały zabrane z polskiej rodziny zastępczej pod Szczecinem, a następnie staraniem Krajowego Ośrodka Adopcyjnego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci oraz postanowieniem polskiego sądu wydane Amerykanom w celu wywiezienia ich z Polski do USA do "przysposobienia". Wydanie tych dzieci do USA było sądową zbrodnią. Jej organizatorzy pozostają bezkarni pod rządową ochroną.

Potworne przestępstwo świadomie umożliwili polski sędzia oraz polski minister, wydając dziecko do USA, mimo że w USA dopuszczalnym jest przekazywanie dziecka z zagranicy osobie trzeciej na zasadach stosowanych tam wobec zwierząt domowych, w procederze zwanym tam w odniesieniu do zwierząt oraz do importowanych dzieci tak samo: "rehoming", "znajdowanie nowego domu", "znajdowanie nowego właściciela".

Sędzia oraz minister, którzy nie zapewnili dziecku ochrony prawnej i niezmienności opiekuna po wydaniu do USA, wiedzieli, że dziecko może stać się tam zabawką pedofila. Widzieli, że nikt go tam nie będzie chronił, że USA nie przyjęły Konwencji o prawach dziecka. Wiedzieli, że w braku prawnego wykluczenia możliwości zmiany opiekuna, farsą i kpiną jest przeprowadzanie w Polsce badań psychologicznych i opiniowanie amerykańskich kandydatów na opiekunów. Wiedzieli, że świadome umieszczenie dziecka poza wszelką niezależną kontrolą społeczną jest współsprawstwem w przestępstwie popełnionym wskutek tego czynu. Nie dbali o to, bo wiedzieli też, że wykluczenie w Polsce społecznego udziału w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości, zakończone usunięciem ławników z postępowań rodzinnych, czyni sędziów i urzędników ministerialnych bezkarnymi panami życia i śmierci dziecka.

Przysposobienie

Amerykanie po przylocie do USA z obiema dziewczynkami już na lotnisku przekazali jedną z nich innym klientom agencji adopcyjnej, która zorganizowała z polskimi sędziami i urzędnikami sprzedaż dzieci w Polsce. Rozdzielenie dzieci było wykonaniem umowy zawartej przez agencję adopcyjną z osobami, które przed polskim sądem popełniły przestępstwo fałszywego zadeklarowania woli opieki rodzinnej nad dwojgiem dzieci, gdy jedno z nich było w amerykańskiej agencji adopcyjnej zamówione przez pedofila. Przerażone dziecko trafiło w ręce zupełnie obcych mu ludzi. Paroletnie dziecko, które nie znało ani jednego angielskiego słowa, nie mogło prosić o ratunek na lotnisku w USA. Nie wiedziało, że jego niezdolność do wołania o pomoc mogła być jedną z przyczyn znalezienia mu amerykańskich "rodziców adopcyjnych" przez Towarzystwo Przyjaciół Dzieci.

Joasia była w USA gwałcona i torturowana. Gwałt dokonany około godziny 17:00 dnia 9 sierpnia 2016 r. spowodował u niej krwotok, który sprawcy bezskutecznie usiłowali zatamować przez dwa kolejne dni. W końcu, wobec możliwości zgonu Joasi, po dwóch dniach krwotoku i tortur, zawieźli ją do szpitala. Lekarze stwierdzili u niej zniszczenia narządów rodnych i odbytu dokonane z wielką siłą. Konieczne były operacje chirurgiczne, zastosowanie worka kolostomijnego. Joasia pozostanie okaleczona do końca życia.

Dziennikarz "Dallas Observer" w artykule "Koszmarne zarzuty wykorzystania szokują Denton, gdy Texas objęto kontrolą w celu ochrony dzieci" ("Horrific Abuse Allegations Shock Denton as Texas Falls Under Scrutiny to Protect Kids") z 19 października 2016 r. ujawnił kolejne fragmenty relacji dziecka: "Niemal trzy tygodnie upłynęły nim adoptowane dziecko zaufało licencjonowanemu terapeucie na tyle, by opowiedzieć, co zdarzyło się w nocy, gdy John Tufts, lat 45, umieścił ją pod prysznicem. (…) >>Wpychał mi Elsę w pupę, a ja krzyczałam<<. Elsa jest lalką (…). Funkcjonariusze organów ścigania powiadomili 6 października, że wskutek zadanych dziewczynce ran będzie ona potrzebowała jeszcze wielu operacji korekcyjnych i worka kolostomijnego".

"Dallas Observer" ujawnił długotrwałe cierpienie osamotnionego dziecka, poprzedzające gwałty: "Była cichym dzieckiem, które potrzebowało jakiegoś czasu na dopasowywanie się do nowego otoczenia. (…) pod koniec rocznego programu przygotowania przedszkolnego zaczynała zachowywać się w sposób bardziej otwarty i nawiązywać kontakt z innymi dziećmi". "Dallas Observer" wskazał zarazem, że według ustaleń "Austin American-Statesman" opublikowanych w październiku 2016 r.: "ponad 14 tys. dzieci w stanie Texas nie widzi śledczego w czasie między 24 a 72 godzinami po zgłoszeniu czynu ich wykorzystania, mimo stanowego obowiązku kontaktu śledczych z dzieckiem w tych granicach czasowych". Według "Dallas Observer" postępowanie w obszarze Dallas zajmuje w takich przypadkach przeciętnie około 6 miesięcy.

Z jakiego powodu zabierano Marysię i Joasię z ich polskiej rodziny, a później z zawodowej rodziny zastępczej, dysponującej odpowiednim profesjonalnym przygotowaniem do opieki? Na jakiej podstawie uznano, że amerykańska rodzina, która zażyczyła sobie wydania im polskich dzieci, poprawi ich los w stopniu, który zrekompensowałby im traumę związaną z oddaniem ich w ręce nieznanych ludzi, tęsknotą, utratą poczucia stabilizacji, izolacją językową, wyobcowaniem, trudnościami adaptacyjnymi zaświadczonymi przez dziennikarzy piszących o losie Joasi w USA? W jaki sposób zamierzano egzekwować tę poprawę? Nikogo to wszystko nie obchodziło. Był "towar" i okazja do zarobku. Zabieranie dzieci z polskich rodzin nie stanowiło dla polskiego państwa kłopotu.

Polskie dziecko w rodzinie swych amerykańskich gwałcicieli

Gotowość polskiego państwa do interwencji w sprawy rodzinne sióstr zniknęła po ich tragedii w USA, chociaż właśnie wówczas stała się ona niezbędna, a możliwość wznowienia postępowania o przysposobienie pozwalała (i pozwala) wrócić do sprawy opieki nad nimi polskiemu sądowi zgodnie z tym samym prawem międzynarodowym, które umożliwiło w USA uznanie orzeczenia o przysposobieniu. Dlaczego dzieci nie zostały natychmiast po ujawnieniu przestępstw odebrane rodzinom sprawców koszmaru i nie wróciły do Polski? Czy "przysposobienie" zagraniczne czyni z dziecka przedmiot własności nabywcy?

Jak można godzić się na pozostawienie Joasi w rękach rodziny jej oprawców? Jak można jej siostrę pozostawić w rękach oszustów, którzy przed polskim sądem świadomie pozorowali wolę opieki nad obiema dziewczynkami, by następnie bez wahania rozdzielić dzieci tak bardzo ze sobą związane, i oddać jedno na pastwę gwałcicielom? Co może czuć Marysia w swej nowej "rodzinie", wiedząc, jaki koszmar ta "rodzina" zgotowała jej siostrze?

Przecież obu dziewczynek do końca życia nie opuści pamięć o przerażeniu niespodziewanym rozłączeniem ich na ogromnym lotnisku w USA, w przypadku Joasi utrwalona potwornym cierpieniem wywołanym obrażeniami oraz izolacją emocjonalną powodowaną obcym językiem będącym barierą pocieszenia.

Czy umożliwienie uwolnienia oprawców za kaucją, 150 tys. dolarów dla mężczyzny i 100 tys. dolarów dla jego partnerki, oznacza dla dziecka horror odwiedzin?2 Czy dopuszczenie zwolnienia zbrodniarzy za kaucją ma umożliwić im wpływanie na ofiarę w czasie postępowania karnego, które być może powinno objąć także inne osoby mające dostęp do dziecka? Kto wpłacił kaucję?

Kraj, z którego wolno bezkarnie porwać dziecko

Belgijska firma gwarantuje sprowadzenie zdrowego dziecka z Polski w czasie krótszym niż jeden rok. Opłata wstępna: 12 tys. euro. W przypadku opóźnienia w Polsce formalności dziecko zostaje porwane. "Het Kleine Mirakel" to solidna firma. Kto płaci, ten ma prawo wymagać: "Data: poniedziałek, 18 stycznia 2016 r. Poszukujemy pilnie rodziców adopcyjnych dla dzieci adopcyjnych z Polski. (…) Dzieci są w dobrym zdrowiu i zazwyczaj przebywają w rodzinach zastępczych do czasu zgłoszenia się odpowiedniej rodziny adopcyjnej".

Mimo zawiadomienia polskiej prokuratury o handlu dziećmi i uprowadzeniu dziecka z Polski z udziałem tej firmy, prokuratura przez półtora roku nie podjęła działań. Firma potrafi w Belgii zapewnić bezkarność porwania dziecka, choć tam ściga się, a nawet wtrąca do więzienia, polskie matki za nielegalny zdaniem belgijskich urzędników wyjazd za granicę nawet z własnym dzieckiem. Porwanie cudzego dziecka z Polski pozostaje jednak czynem bezkarnym.

W sprawie siedmioletniego Marka (imię zmienione) uprowadzonego do Belgii spod Opola Lubelskiego okazało się, że polska prokuratura może ignorować przez ponad półtora roku nawet złożone przez wiceministra sprawiedliwości zawiadomienie o uprowadzeniu dziecka z Polski, i to w czasie, gdy małe dziecko przeżywa koszmar samotnego uwięzienia wśród obcych ludzi znających tylko obcy mu język, przetrzymywane za granicą w podupadłym gospodarstwie rolnym, bez kontaktu z bliskimi, a nawet bez kontaktu z polskim konsulem przez półtora roku.

W tej sprawie okazało się, że urzędnicy ministerstwa sprawiedliwości formalnie nadzorowani przez wiceministra zawiadamiającego o uprowadzeniu dziecka za granicę, mogą uniemożliwić powrót tego dziecka do Polski, organizując przed obcym sądem cywilnym postępowanie dotyczące rzekomych cywilnych aspektów dokonanego uprowadzenia, które powinno w pierwszej kolejności stać się przedmiotem postępowania karnego, przed sądem polskim, bo przestępstwo to popełniono w Polsce. Ministerialni urzędnicy, zobowiązani chronić polskie dziecko, mogą bezkarnie wprowadzić na fałszywy tor prawny postępowanie w sprawie porwania dziecka, byle tylko chronić interesy swych zagranicznych urzędowych partnerów.

Sędziowie i urzędnicy ministerstwa sprawiedliwości i ministerstwa rodziny, pracy i polityki społecznej w sprawie Marka pokazali swą władzę absolutną: po ogłoszeniu, że belgijscy porywacze zapłacili w Polsce za dziecko, pozwolili im zabrać je z Polski jak zakupiony towar.

Marek został porwany z Polski do Belgii po upływie ponad trzech tygodni od dnia 11 marca 2016 r., w którym Stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo pisemnie powiadomiło policję, ministra spraw zagranicznych i administracji oraz ministra sprawiedliwości, o potrzebie zapewnienia mu ochrony przed spodziewanym porwaniem.

Dziś, w drugiej połowie 2017 r., los Marka wciąż nie jest znany jego bliskim w Polsce. Pozostawienie go bez pomocy w rękach porywaczy naraża zdrowie i życie każdego polskiego dziecka wywiezionego z Polski. Jest podstawą oczekiwania, że polski rząd nie upomni się o uprowadzone polskie dziecko. Stanowi to oczywiście zachętę do kolejnych uprowadzeń.

Zamów sobie dziecko

Dzieci zabrane w Polsce rodzicom są wywożone z Polski za granicę często bez zgody sądu, tylko za zgodą ich formalnych opiekunów, zwykle osób niezamożnych, w żaden sposób nie chronionych przed korupcją. Polskie państwo nie sprawdza, czy wszystkie dzieci wywiezione za granicę wracają, i nie ustala, co z nimi działo się podczas pobytu za granicą.

Jako gwarancję powrotu dziecka przedstawia się w Polsce podpisanie umowy pod naiwną "przysięgą": "Rodziny goszczące są zobowiązani do podpisania umowy stwierdzające pod przysięgą, że wszystkie dzieci wrócą do Polski po zakończeniu programu goszczenia". Los Marka wskazuje, że uprowadzenie, zaginięcie lub pozbawienia zdrowia albo życia dziecka wysłanego za granicę, nie tylko nie wywoła żadnej reakcji polskiego rządu, ale w przypadku ujawnienia, będzie maskowane fałszywymi zapewnieniami o pomocy i bliskim wyjaśnieniu jego losu, aby opinia publiczne zapomniała o ofierze.

Podczas gdy belgijska firma pracowicie wyszukuje dla swych klientów pojedyncze dzieci i mozolnie uzgadnia z sędziami i urzędnikami ich dostawy do Belgii, amerykańska firma "Be Love! Orphan Outreach Missions, Inc." zabiera dzieci całymi grupami z Polski do USA, bez opiekunów, same, na czas od 4 do 8 tygodni, i nie dba przy tym o zgody sądowe. Świadkowie mówią, że działa z bezpośrednim poparciem polskiego Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Firma zleca filmowanie dzieci w Polsce i przesyłanie filmów do USA. Żąda dostarczania do USA tylko niektórych spośród sfilmowanych dzieci.

Założycielka tej amerykańskiej firmy osobiście odwiedziła Polskę w kwietniu 2015 r. i spotykała się między innymi z pracownikami Departamentu Polityki Rodzinnej polskiego Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Amerykańska prywatna firma stosuje religijny kamuflaż. Pozoruje działalność misyjną i religijną. Sformułowania i stylistyka językowa stosowana przez firmę nadają publikowanym przez firmę treściom dwuznaczność. Nawet jeśli niewielka liczba osób odczytuje w dwuznaczności ewentualny perwersyjny przekaz, i nawet gdyby było to nieporozumieniem, to i tak na dzieci wprost sprowadzane jest niebezpieczeństwo. Nie można zakładać, że treści trafią wyłącznie do osób skłonnych chronić dzieci.

Nie ma żadnej pewnej metody rozpoznania i wykluczenia osoby potencjalnie niebezpiecznej dla dziecka.

Celem amerykańskiej firmy jest według jej założycielki: "(…) dzielić miłość Jezusa z dziećmi, które mogły nigdy nie zdawać sobie sprawy, że posiadają Ojca! Tego samego, którego wszyscy mamy, w Niebie, który kocha je bardzo".

Osoby zamawiające dzieci otrzymują w ramach urzeczywistniania tego wątpliwego celu: "(…) Błogosławieństwo doświadczania życia oczami dziecka oraz uczenia go miłości z perspektywy rodzinnej, poprzez komunikację słowną w 20 procentach i komunikację pozasłowną w 80 procentach oraz łączenie się z dzieckiem (…)".

Oficjalnie opłata wstępna za takie błogosławieństwo zaczyna się od jawnie wymaganej wstępnej kwoty 2 tys. 700 dolarów kosztu dostawy jednego dziecka. Opłaty można odliczać od podatku. Na dzieci zbierane są "datki" ("donations") pochodzące od niewiadomych osób, przekazywane w niewiadomym celu, być może za udostępnianie dziecka lub dostarczanie zapisów filmowych lub fotograficznych wytworzonych z jego udziałem.

Poprzez izolowanie dziecka zatrzymanego w mieszkaniu, do którego je zamówiono, firma gwarantuje prywatność w czasie korzystania z błogosławieństwa "łączenia się z dzieckiem" i "uczenia go miłości z perspektywy rodzinnej": "Dzwonienie do domu jest zakazane. (…) to reguła programu (…). Nie mamy oporów przed wykonaniem zadania czarnego charakteru, gdy potrzebujesz pomocy w odgrywaniu roli rodzica". Przed wyjazdem do USA dzieci lub ich rodziny są fałszywie zapewniane, że dzieci będą mogły dzwonić do Polski. Po wyjeździe kontakt z dziećmi urywa się.

Dziecko z Internetu

Firma ma siedzibę w małym parterowym baraku w Austin w USA zajętym przez punkt przyjmowania paczek UPS i mały sklep z wyrobami artystycznym. Z ulicy nie widać jakiegokolwiek jej oznaczenia na baraku. Być może korzysta z pomieszczenia na zapleczu baraku. Wcześniej mieściła się w nieoznaczonym, parterowym domku jednorodzinnym o lekkiej, prawdopodobnie drewnianej i gipsowo-kartonowej konstrukcji, w osiedlu przy szosie w Georgii w USA. Zasoby firmy mogą nie wykraczać poza nazwę, pieczątkę i parę ulotek. Nazwę niezbyt cenioną, skoro założona w 2002 r. firma okresowo zmieniała swą nazwę, zrywając w ten sposób ciągnący się za nią trop krytycznych opinii. Ostatniej zmianie towarzyszyły powiadomienia o zawieszeniu jej działalności w Sankt Petersburgu pod koniec 2010 r., o bezskutecznej próbie podjęcia rok później działalności w Kałudze, aresztowaniu w Kałudze pod zarzutem korupcji urzędnika współdziałającego z firmą, i o dotyczących kierownictwa firmy nakazie aresztowania w Rosji i dochodzeniu w sprawie praktykowania psychiatrii bez uprawnienia w USA. Takiej firmie powierzane są polskie dzieci wysyłane do USA bez opiekuna ustanowionego w Polsce przez sąd dla ich ochrony.

Firma przekazuje w swych ogłoszeniach treści obfitujące w bezpośrednie nawiązania do czynności seksualnych. Skutkuje to umieszczaniem oferty firmy wśród wyników wyszukiwania w Internecie słów: "dziewczynki", "chłopcy", "prostytucja", "pornografia".

Jej pracownicy piszą o prostytucji i pornografii, gdy powiadamiają o możliwościach dostarczania przez firmę dzieci do prywatnych mieszkań oraz o możliwości oglądania fotografii dzieci przed podjęciem decyzji o przyjęciu lub wyborze dziecka, które ma być dostarczone i uczone "miłości z perspektywy rodzinnej".

Poszukiwanie opiekunów dla dzieci z użyciem takich słów i wyrażeń, które przyciągają osoby niebezpieczne dla dzieci, jest dowodem albo krańcowej niekompetencji albo działaniem obliczonym na taki właśnie skutek, podejmowanym w celu przyciągnięcia osób zainteresowanych wykorzystaniem dziecka albo w celu przyciągnięcia każdego, kogo można przyciągnąć, byle tylko zwiększyć obrót firmy.

Dzieci do wyboru

Firma utrzymuje niejawny serwis fotografii dzieci udostępniany w ramach jej działalności.

Firma reklamowała się 5 maja 2016 r. jako: "(…) chrześcijańska organizacja, która sprowadza sieroty w wieku szkolnym z Ukrainy i Polski, by mieszkały z rodzinami przez około 7 tygodni w lecie. W tym czasie dzieci doświadczają miłości Jezusa poprzez rodziny chrześcijańskie, które są przykładami jego bezwarunkowej miłości do nich. (…) Dzieci są także świadkami zdrowych stosunków między rodzicami i ich dziećmi, być może po raz pierwszy w swym życiu! (…) Dlaczego jeszcze przyjmowanie tych dzieci jest ważne? To, co zdarza się, gdy dzieci wyrastają ze swych sierocińców (zwykle w wieku 16 lat), doprawdy łamie serce. Większość dziewczynek zwróci się ku prostytucji w poszukiwaniu środków utrzymania, a większość chłopców zostanie zatwardziałymi przestępcami. Przypuszczalnie najsmutniejszym z tego wszystkiego jest fakt, że 10 – 15 procent tych dzieci zakończy życie popełniając samobójstwo przed osiągnięciem 18 roku życia. (…) Przyjmowanie sierot ratuje życie! (…) Jeśli nie możesz przyjąć dziecka, czy mógłbyś mimo to rzucić okiem na fotografie tych dzieci i spędzić parę minut, modląc się za rodziny dla nich?".

Cytowany tekst nie został opublikowany w dziewiętnastym wieku, lecz w maju 2016 r. Dotyczy współczesnej Polski. Do kogo jest adresowany? Być może do prostego Amerykanina, który nic o Polsce nie wie, a być może tylko do wyszukiwarki internetowej, która na zlecenie pedofila szuka oferty obejmującej interesujące go słowa. Pozostaje mieć nadzieję, że potencjalny klient nie zrozumie opacznie zachęty do modlenia się przed fotografiami dzieci.

Dlaczego rzut oka jest tak ważny? Czy wystarczy on, by zdecydować się na przyjęcie dziecka? Jeśli adresata propozycji uprzednio nie mającego zamiaru przyjmować dziecka przekona do zamówienia dziecka rzut oka na fotografię, to znaczy, że sam wygląd dziecka i aranżacja fotografii mogą przesądzić o decyzji jego przyjęcia. Czy będzie to pomoc dla dziecka, czy zainteresowanie dzieckiem warunkowane jego wyglądem i fotografiami?

Dostarczone dziecko jest według założycielki firmy z zasady "sierotą", nawet jeśli "nie wygląda" jak sierota. Jest nią tylko dlatego, że "coś mu się stało". ("the child is an orphan, and became that way from something that happened to them. They don’t >>look like<< orphans"). Tylko dlatego, że "coś im się stało", dzieci mające rodziców nazywa ona "sierotami". Osoby przyjmujące je "są skłonne o tym zapominać i wykraczać oczekiwaniami poza to, do czego dziecko jest gotowe" ("tend to forget and raise expectations beyond what a child is ready for"). Czy cytowane zastrzeżenie poczyniono na wypadek dostarczenia zadbanego dziecka z polskiej zawodowej rodziny zastępczej, na zaproszenie firmy, która ponoć ratuje życie sierotom wyrzucanym bez środków utrzymania na ulicę w zdemoralizowanej Europie Wschodniej? Czy nie buduje się w ten sposób oczekiwania, że nawet źle potraktowane, takie dziecko nie powinno skarżyć się, bo jakoby oszczędzono mu gorszego losu? Czy to znaczy, że wokół tych dzieci nie ma już bariery nietykalności, bo już "coś im się stało"?18

W publikowanym przez firmę w Internecie "podręczniku treningowym" z 15 maja 2013 r. dla Amerykanów zamawiających dzieci z Europy Wschodniej, także z Polski, znajdują się następujące uwagi: "W ogólności kultura europejska nie jest tak konserwatywna jak w Ameryce, a tym bardziej nie tak jak w chrześcijańskiej rodzinie amerykańskiej. Europejskie reklamy są bardzo ryzykowne i graniczą z pornografią. Dziewczynki mogą chcieć wyglądać >>seksownie<<. Po prostu naśladują reklamy, które oglądają. (…) To, że ona lubi to i chce tego, nie oznacza, że masz pozwolić jej na noszenie tego. Ciemna bielizna i lekkie odzienie zewnętrzne, szorty minimalnej długości, nisko opadająca góra, nie są korzystne dla małoletnich lub nastolatek, których potrzebą jest po prostu, by być bezwarunkowo kochanymi. (…) Otrzymują Państwo przywilej ćwiczenia Państwa przyjętej córki w skromności. (…) Jako rodzic przyjmujący, bądź wpierw rodzicem, a następnie przyjacielem. Stanik może być na liście Twych pilnych zakupów".

Jak można wysłać dziecko na wakacyjny wypoczynek za granicę obejmujący "uczenie dziecka miłości" i "łączenie się z dzieckiem" oraz kupowanie mu bielizny zamiast zwiedzania ciekawych miejsc przyrodniczych lub historycznych, zamiast zabawy w miejscowe gry sportowe, spotkań z osobami pokazującymi osiągnięcia miejscowej kultury? Dlaczego czynią to sądy lub opiekunowie prawni dzieci zabranych polskim rodzicom, a prokuratura tego nie bada?

Zbieramy pieniądze na dzieci

Założycielka firmy korzysta z każdej okazji do zarobku. Dnia 10 stycznia 2011 r., prowadząc firmę pod nazwą obecnie już nie stosowaną, ogłosiła zbiórkę pieniężną kwoty między 16 tys. a 20 tys dolarów na niewiadome wydatki celem "zakończenia adopcji" szesnastoletniego chłopca z Łotwy, który odwiedzał USA staraniem firmy, a następnie ponoć wrócił na Łotwę. Jako termin ostateczny na złożenie wniosku o przysposobienie wskazała dzień 23 stycznia 2011 r., dzień szesnastych urodzin chłopca. Do tego dnia pozostawały wówczas niecałe dwa tygodnie. Nie wskazano powodów uznania, że przeniesienie dziecka do USA będzie dla niego korzystne. Łotwę, jeden z zamożniejszych i najbezpieczniejszych krajów świata, potraktowano jak upadłe państwo w Afryce, z którego trzeba pośpiesznie ratować dziecko. Następnie 23 stycznia 2011 r. ogłoszono znalezienie rodziny przysposabiającej jakoby w 48 godzin (dwie doby). Gotowość tej rodziny mogła być ustalona niejawnie znacznie wcześniej.

Za grzechy trzeba cierpieć

Firma działa na wzór sekty. Gromadzi rodziny kierowane przez "Mentorów Rodziny", które w ramach "misji" prowadzą publiczne zbiórki pieniężne na finansowanie pobytu dzieci w rodzinach przyjmujących i na starania o ich przysposobienie w USA. Firma zapewnia zwolnienie darowizn z opodatkowania.

Głoszone przez pracowników firmy treści religijne, w szczególności twierdzenie, że: "Człowiek został stworzony na podobieństwo boże, ale popadł w grzech, i w tym sensie jest duchowo zgubiony.", mogą fałszywie wzbudzać zaufanie oraz służyć ukryciu znęcania się nad dzieckiem poprzez pozbawianie go emocjonalnej podstawy obrony własnej godności, poprzez wmawianie mu, że komuś zawiniło, w istocie poprzez pranie mózgu. Samo wmawianie dziecku, że jego cierpienie było wynikiem jego rzekomego "grzechu", mogłoby skutecznie posłużyć ukryciu przestępstwa, ale byłoby niebezpieczne dla sprawcy, gdyby dziecko ujawniło przekazywanie mu takich treści w związku z podejrzeniem przestępstwa. Gdy jednak treści służące manipulowaniu dzieckiem są jawnie głoszone przez firmę, umyślne manipulowanie dzieckiem z ich użyciem jest w praktyce badania psychologicznego nie do udowodnienia konkretnej osobie.

Bez świadków

Polskie sądy i urzędy nie dopuszczają organizacji społecznych do postępowań w sprawach opieki nad dziećmi zabranymi z polskich rodzin. Dopuszczają natomiast do dzieci firmy zarabiające na dzieciach i kierujące swe reklamy oraz ogłoszenia do osób zainteresowanych "uczeniem dziecka miłości". Sędziowie i urzędnicy nie potrzebują świadków swej działalności.

W demokracji masowej trudno sprawować władzę, nie mając kontroli nad mediami. To media tworzą polityka. Tworzą go, a nie jedynie promują. Mediami kierują władcy pieniądza. Ale polityka lub urzędnika stworzonego przez nich można przejąć pod własną kontrolę. Trzeba tylko coś mieć "na niego" albo coś dla niego. W USA takie przejęcie może dać niewyobrażalne wpływy. Dlatego dziecko jako nagroda lub jako narzędzie przygotowywania sytuacji do szantażu jest tam na wagę złota.

Nie przeszkadzać w interesach

Dnia 20 lipca 2016 r. Stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo przedstawiło posłom na Sejm Rzeczypospolitej wniosek o powołanie sejmowej komisji śledczej do spraw handlu polskimi dziećmi. Wniosek był uzasadniony raportem stowarzyszenia o handlu polskimi dziećmi zawierającym dokładny opis praktyki seksualnego wykorzystywania w USA dzieci przekazywanych pod opiekę osobom trzecim po "adopcji" zagranicznej, a także opisem zmieniania polskiego prawa celem ułatwienia eksportu dzieci. Raport przekazano wówczas także ministrowi sprawiedliwości.

Czy w lipcu 2016 r. można było jeszcze zapobiec zbrodni popełnionej na Joasi (imię zmienione) w USA dnia 9 sierpnia 2016 r., gdyby udało się wówczas dokonać rutynowej kontroli pobytu dzieci u właściwych opiekunów ustalonych orzeczeniem sądu o przysposobieniu?

Stowarzyszenie składało w Sejmie 20 lipca 2016 r. wniosek o komisję śledczą po długotrwałym bezskutecznym powiadamianiu polskich polityków i przedstawicieli organów polskiego państwa o zagrożeniu dzieci. W poprzednich miesiącach odbyły się spotkania stowarzyszenia w Sejmie z kierownictwem biura Rzecznika Praw Dziecka, oraz w ministerstwie sprawiedliwości z wiceministrem powołanym wówczas do spraw ochrony rodziny w odpowiedzi na wnioski stowarzyszenia. Miał on podjąć niezwłoczną współpracę ze stowarzyszeniem. Po spotkaniu i otrzymaniu dokumentów zerwał jednak kontakt ze stowarzyszeniem. Rzecznik Praw Dziecka nie podjął żadnego działania.

Bez złudzeń

Rządy współdziałają ze sprawcami koszmarnego procederu, być może traktując ich jako pomocników w wykorzystywaniu dzieci do uzyskiwania nielegalnych wpływów drogą szantażu lub nagrody. To praktyki rodem ze starożytności i średniowiecza, odrzucenie wszelkich norm współczesnej cywilizacji.

W demokracji ostatecznym sędzią i obrońcą prawa jest obywatel. Stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo prosi o upowszechnianie wezwania do obrony dzieci i rodzin. Zwraca się do mediów publicznych, by pozwoliły pokrzywdzonym rodzinom, z których porywane są dzieci, pokazać, że często powodem zabierania dziecka z rodziny jest tylko jej niezamożność lub niezdolność do obrony przed urzędnikami. Gdy społeczeństwo staje się niezdolne do obrony dzieci, przestaje być społeczeństwem. Egzekwowanie za granicą prawa w obronie dzieci jest pierwszym warunkiem bezpieczeństwa za granicą każdego polskiego dziecka, zarówno objętego opieką zastępczą, jak i opieką własnej rodziny. Społeczna, narodowa obrona dzieci jest konieczna dla ochrony dzieci pozostających pod opieką własnych rodzin, ponieważ za granicą ochrona rodzinna jest bardzo trudna i kosztowna.

Nie można się łudzić, że obcokrajowcy polujący na dzieci, którzy dowiedzą się, że wolno im porwać polskie dziecko i bezkarnie przetrzymywać je przez półtora roku w swoim gospodarstwie rolnym, będą badali status prawny dziecka, gdy w Polsce lub za granicą nadarzy im się okazja jego uprowadzenia w celu "uczenia dziecka miłości z perspektywy rodzinnej" oraz "łączenia się z nim".

Dzieci wydane za granicę mają wciąż polskie obywatelstwo, a przejęcie opieki, "przysposobienie", "adopcja" dokonane w złej wierze i poprzez oszustwo, nie powinny wywoływać skutku prawnego. Należy wznowić postępowania o przysposobienie. Obcokrajowcy zgodzili się na stosowanie polskiego prawa, składając do polskiego sądu wniosek o przysposobienie polskiego dziecka. Wznowienie postępowania jest częścią procedury prawnej, którą zaakceptowali. Obywatelom USA i Belgii prawo państwowe i międzynarodowe zabrania porywania i przetrzymywania w swym domu cudzego dziecka.

Gdy politycy opowiadający o swej rzekomej trosce o dzieci wykorzystują stanowiska państwowe, by pozostawić zgwałcone dziecko w rękach rodziny gwałciciela, i by odmówić dziecku odszkodowania za okaleczenie, które obciąży je na całe życie, ich działanie nie ma wymiaru jednostkowego. Ostentacyjny pokaz bezkarności pozbawia ofiary obecne i przyszłe zdolności do oporu, do obrony. Jest również wyzwaniem wobec społeczeństwa, próbą zabrania mu poczucia własnej godności, ponieważ traci godność ten, kto musi okazać swą niezdolność do żądania ukarania osób winnych umyślnego dopuszczenia do gwałtu na dziecku i do okaleczenia dziecka.

Kto jest władnym blokować w Polsce jednocześnie postępowanie karne oraz wznowienie postępowania o przysposobienie w sprawach umyślnego wydania dziecka gwałcicielowi i umyślnego porwania oraz uwięzienia dziecka? Komu wolno bezkarnie organizować i ukrywać wywóz dzieci do USA i innych krajów na zamówienia, celem ich udostępniania w prywatnych mieszkaniach w ścisłej izolacji i bez świadków? Czy dysponenci władzy państwowej lub władzy nad władzą państwową mogą powstrzymać pytania o organizowanie przez sędziów i pracowników ministerstw wywozu dzieci za granicę na zamówienia gwałcicieli, oraz wykluczyć dopuszczenie organizacji społecznych do akt i dokumentów tego procederu, aby uniemożliwić jego wyjaśnienie?

Librus już za chwilę z planowaniem wideolekcji

Data: 30.03.2020 22:23

Autor: ziemianin

portal.librus.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #szkola #lekcje #dzieci

30 marca br. uruchomiono w Librusie nową funkcję: możliwość planowania wideolekcji i spotkań online prowadzonych na zewnętrznych platformach.

Librus już za chwilę z planowaniem wideolekcji

Ma to być uproszczenie i skrócenie całego procesu komunikacji pomiędzy nauczycielem a uczniami i rodzicami. Dzięki tej innowacji, nawet jeżeli szkoła i nauczyciele korzystają z czterech różnych platform zewnętrznych, rodzice i uczniowie mogą odbierać informacje i powiadomienia w jednolity sposób i w jednym miejscu – w klasowym terminarzu w Librusie.

Na koniec bieżącego tygodnia jest zaplanowane wydanie nowej wersji aplikacji mobilnej Librus, która będzie w stanie odbierać i prezentować w przyjaznej formie wszystkie zaplanowane przez szkołę wideolekcje i spotkania online. Od strony ucznia wystarczy wtedy jedno kliknięcie, aby połączyć się z klasą i nauczycielem, nawet za pomocą urządzenia mobilnego, jak smartfon czy tablet.


Wszystko pięknie, ale . . . nie wszystkie dzieci mają smartfon, tablet czy też komputer.

Dzieci, rodziny lekarzy pierwszego frontu

Data: 30.03.2020 22:16

Autor: ziemianin

#Ciekawostki #Koronawirus #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #lekarze #zdrowie #dzieci

Większość ludzi zostaje w swoich domach. Nikt nie chce zarazić się wirusem, ani go roznosić. Lekarze, pielęgniarki, położne, diagności – cały personel medyczny pracuje ciężej niż zwykle.

Niektóre zdjęcia poruszają do łez pokazując ciężka sytuacja i wyrzeczenia lekarzy.

Zostań w domu jeśli możesz!

Data: 15.03.2020 06:13

Autor: FiligranowyGucio

Raz prozą, raz rymem – walczymy z propagandowym reżimem_Fb

,,Nie ma nic bardziej wrażliwego niż dzieciństwo, i nigdy nie było ono pod większym obstrzałem niż obecnie. Obecna tendencja w społeczeństwie polega na tym, że doświadczenia, które kształtują człowieka i stopniowo czynią z dziecka osobę dorosłą, w naszych czasach są skompresowane i ściskane w coraz mniejszym przedziale czasowym, a dzieciństwo jest dewaluowane już do tego stopnia, że nawet wielu rodziców zdaje się zależeć na tym, by skrócić dzieciństwo swoich dzieci do minimum i jak najszybciej wrzucić je w świat dorosłości. Psychiatrzy definiują seksualizowanie dzieci jako narzucanie im modeli zachowań seksualnych typowych dla dorosłych, i kategorycznie stwierdzają, że działa to na nie destrukcyjnie. Rodzice, media i presja rówieśników wpychają dziecko w świat przedwczesnego dojrzewania – zupełnie tak jakby niewinność, baśniowe postrzeganie otaczającej rzeczywistości i wiara w cuda było czymś szkodliwym i czymś, co koniecznie musi być zastąpione "prozą życia" najszybciej jak to tylko możliwe" – pisze psychoterapeuta Richard Boyd.

Nasuwa się analogia, że przedstawiony przez niego mechanizm przypomina sztuczne karmienie gęsi przez wlewanie im na siłę pokarmu do gardła, by jak najszybciej je utuczyć. Jeśli więc szkoda nam traktowanych w ten sposób gęsi – jak to możliwe, że nie ronimy łez nad losem własnych dzieci, poddawanym dziś (w wymiarze psychologicznym) dokładnie tej samej procedurze?"

https://wsensie.pl/publicystyka/18-komentarze/35024-nie-ma-nic-bardziej-wrazliwego-niz-dziecinstwo-i-nigdy-nie-bylo-tak-atakowane?fbclid=IwAR0nzrLpEXTbkqr8WFzVLmk-MuUpUy9ziqrORw7xVqtQAGiXu_UNm7LJUFE

#wsensie #artykul #psychologia #dzieci #wychowanie

Młodzi Polacy grają na rakotwórczych boiskach?

Data: 25.02.2020 19:06

Autor: ziemianin

dziennikbaltycki.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #boisko #dzieci #orliki #zembla #rak #nowotwor #orliki

Boiska piłkarskie ze sztuczną nawierzchnią powstają w ostatnich latach, jak przysłowiowe grzyby po deszczu, a ich symbolem stał się program „Orlik” zrealizowany za poprzedniej władzy. Według najnowszych badań spora część z nich zawiera jednak „”wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, należące do szczególnie niebezpiecznych dla zdrowia dzieci”, które mogą powodować nowotwory.

Młodzi Polacy grają na rakotwórczych boiskach?

Całą sprawę w obszernym tekście opisał dzisiaj portal Onet.pl, powołując się przede wszystkim na informacje rodziców dzieci poszkodowanych przez grę na sztucznej nawierzchni. Młodzież miała więc wracać z boisk nie tylko brudna, ale ze łzawiącymi oczami, wysypką, katarem, kaszlem czy alergiami. Portal opisuje całą sprawę na przykładzie funkcjonującej w Warszawie Szkoły Podstawowej nr 343.

Rodzice dzieci uczęszczających do placówki już od wielu lat mieli zwracać uwagę jej dyrekcji, wskazując na problemy ze szkolnym boiskiem. Zostało ono oddane do użytku w 2013 roku, natomiast dwa lata później oczyszczono je ze śmieci oraz dorzucono nową warstwę granulatu. Sama nawierzchnia jest właśnie zbudowana ze sztucznej trawy, z kolei sam granulat produkowany jest ze zużytych opon, uszczelek, kołnierzy z pralek czy dywaników samochodowych. Największym mankamentem boiska było jednak fakt, że boisko śmierdzi, a podczas gry unosi się z niego pył.

Początkowo dyrekcja szkoły lekceważyła jednak wszelkie sygnały. Rodzice uczniów poprosili więc o pomoc miejscowego proboszcza, a także byłego selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski, Jerzego Engela. Obaj udali się do burmistrza dzielnicy Ursynów, Roberta Kempy, który zdecydował się sfinansować badania toksykologiczne obiektu.

Wyniki ekspertyz ukazały się w grudniu zeszłego roku. Według nich nawierzchnia przekracza znacząco wszystkie dopuszczalne normy – chodzi zwłaszcza o „wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA) należące do organicznych związków chemicznych szczególnie niebezpiecznych dla zdrowia dzieci”, a także „benzo(a)piren zaliczany do substancji mutagennych i działających szkodliwie na rozrodczość’. Ponadto na boisku ma znajdować się szereg rakotwórczych pierwiastków, takich jak ołów, kadm, nikiel i rtęć. Specjaliści cytowani przez Onet twierdzą, że w perspektywie kilkunastu lub kilkudziesięciu lat u użytkowników boiska mogą wystąpić choroby nowotworowe.

Całą sprawą nie przejął się szczególnie lokalny samorząd. Boisko zostało co prawda zamknięte, natomiast burmistrz obiecał wymianę nawierzchni, ale następnie zmienił zdanie. Teraz nowy granulat ma zostać rozsypany jedynie w tych miejscach, w którym wykryto największe stężenie szkodliwych substancji. Co jednak najbardziej niepokojące, podobne przypadki już wcześniej były znane w Polsce. W Szczecinie podobne analizy zamówiono w przypadku dwóch boisk, a obie potwierdziły tezę o ich szkodliwości dla zdrowia ludzi.

Uczeń uważa, że ​​Durex to tabliczka czekolady

Data: 25.02.2020 14:26

Autor: R20_swap

liveleak.com

Przed pójściem do szkoły chłopiec i jego tata zwykle spędzają czas i kupują przekąski w sklepie spożywczym. Nie wspominał, że nie ma prezentu dla swojej nauki, ponieważ są Walentynki. Przykro mi powiedzieć, że wybrał coś dla dorosłych i określił ten produkt jako czekoladowy smak. wyjaśnił również, jakie są smaki, czy to czekolada i truskawka … ????

lokalizacja: Davao City Davao Del Sur, Filipiny

#prezerwatywy #dzieci

Samorządy próbują powstrzymać modę na nieszczepienie dzieci

Data: 18.02.2020 13:10

Autor: HaHard

regiony.rp.pl

Jak szacują służby sanitarne wkrótce grupa najmłodszych, którym nie podano szczepionek może sięgnąć nawet 10 proc. wszystkich urodzonych w Polsce. A im więcej nieszczepionych dzieci, tym większe ryzyko wystąpienia w populacji chorób zakaźnych. Nic więc dziwnego, że samorządy chcą powstrzymać modę na nieszczepienie i promować inokulację, zwłaszcza w miejscach gdzie jest dużo dzieci – czyli w żłobkach czy w przedszkolach.

#hahard #medycyna #zdrowie #dzieci

8-miesięczny chłopiec z obrażeniami trafił do szpitala. Zarzuty dla matki

Data: 17.02.2020 09:26

Autor: HaHard

rmf24.pl

Zarzut znęcania się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem usłyszała kobieta, której 8-miesięczny syn z obrażeniami trafił w piątek do szpitala w Bydgoszczy. Kobieta nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że niemowlę wypadło z łóżeczka. Sąd zadecydował o trzymiesięcznym areszcie dla 25-latki.

#dzieci #bydgoszcz #prawo #wydarzenia

W fińskich szkołach jest raj – dyrektor z polski dzieli się swoimi wrażeniami

Data: 10.02.2020 16:31

Autor: ziemianin

odkrywamyzakryte.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #dzieci #szkola #finlandia #szkolnictwo #nauka #zachowanie

W fińskich szkołach jest raj i inne myślenie o edukacji – takimi słowami można zobrazować system szkolnictwa w Finlandii. Swoimi refleksjami z wyjazdu studyjnego do fińskich szkół podzielił się na Facebooku dyrektor jednej z polskich szkół. Co zaobserwował i dlaczego polska edukacja pozostawia wiele do życzenia?

W fińskich szkołach jest raj – dyrektor z polski dzieli się swoimi wrażeniami

Dyrektor z Polski w Finlandii

Leszek Janasik, dyrektor Społecznego Liceum Ogólnokształcącego w Milanówku jest pedagogiem, któremu nie pozostaje obojętny los polskich uczniów i przyszłość polskiego systemu edukacji.

Dyrektor jednej ze szkół w Milanówku uważa, że dobra i mądra edukacja w szkołach publicznych i niepublicznych jest w interesie nas wszystkich.

On sam angażuje się w różne akcje i bierze udział w wyjazdach, które poszerzają horyzonty.

Dzięki Społecznemu Towarzystwu Oświatowemu miał okazję uczestniczyć w wyjeździe studyjnym do szkół w Finlandii.

Wyjechał na dwa dni do Lahti i obserwował, jak wygląda nauczanie w fińskich szkołach.

Po powrocie do kraju uświadomił sobie, że dzieli nas po prostu przepaść, która dotyczy przede wszystkim innego myślenia o edukacji.

Smutne refleksje

Swoimi, bądź co bądź, smutnymi refleksjami z wyjazdu, podzielił się z innymi we wpisie na Facebooku (tam też można obejrzeć zdjęcia z wyjazdu).

Zobaczcie, co pan dyrektor ma nam do przekazania:

Kilka przykładów z obserwacji i rozmów, które utkwiły mi w pamięci:



1. Dzieci będąc nawet na początku szkoły podstawowej same wracają ze szkoły. Pytanie czy rodzice się nie martwią spotykało się ze zdziwieniem i niezrozumieniem – jak to się martwią? Przecież dzieci muszą być samodzielne



2. Dyrektor cieszy się jak dzieci biegają na przerwach po korytarzu (!)



3. Jak o mało nie spadłem ze schodów/trybun zapytałem, czy dzieci nie spadają – dyrektor wzruszył ramionami i powiedział, że jak raz spadną, to później uważają… (już widzę kontrolę polskiego sanepidu w fińskiej szkole…).



4. Dzieci chodzą po szkole w skarpetkach, mogą na bosaka lub w kapciach!!!



5. Na przerwie w szkole podstawowej jest cicho… Dobra akustyka to jedno (mają na jej punkcie odjazd), drugie to dzieci cały czas są aktywne na zajęciach i nie muszą odreagowywać 45 minut siedzenia w ławce w ciszy… Nawet krzesła sprzyjają wierceniu się na lekcjach…



6. W każdej szkole są zajęcia z UWAGA prasowania, przyszywania guzików, podstaw stolarki itp. Jak oglądałem kolejną salę z żelazkami musiałem mieć niezłą minę… Nikt nie boi się, że dzieci się poparzą – przecież poparzą się tylko raz, a później będą pamiętać… Maszyny do szycia to standardowe wyposażenie…



7. Wyposażenie sal informatycznych to jakiś odlot… Moje ulubione chromebooki są wszędzie…



8. Dzieci w ciągu dnia muszą wychodzić na dwór bez względu na pogodę!!!



9. Pytanie o program wzbudziło znów niezrozumienie, Jaki program? Po co? Są ogólne wytyczne tworzone raz na 5-10 lat, a nauczyciel ma zupełną autonomię w ich realizacji.



10. Gdy padło pytanie o odpowiednik kuratorium, jakiś organ kontrolujący szkoły – mina dyrektora była bezcenna… Odpowiedź: “Ale co i po co kontrolować? Przecież nauczyciel ma wolność w realizacji wytycznych”.



11. Nie ma w szkołach planów wynikowych, rozkładów materiału, przedmiotowych systemów oceniania i całej masy dokumentów…



12. Zebrania z rodzicami są DWA razy w roku….



13. Po godzinie 13 w szkole ciężko spotkać dzieci (tylko na zajęciach sportowych, plastycznych, muzycznych – ale naprawdę nieliczni). Przecież dzieci muszą mieć czas na inne rzeczy niż tylko nauka…



14. Szkoły służą mieszkańcom – można przyjść po południu skorzystać ze stolarni, biblioteki itp.



15. Zaangażowanie lokalnych firm we wsparcie edukacji jest normą i powodem do dumy.



Najczęściej powtarzanym słowem w każdej szkole było „ZAUFANIE” – zaufanie do nauczycieli, zaufanie do dzieci, zaufanie do rodziców i rodziców do szkoły… Myśląc o naszym systemie edukacji jako całości jest mi smutno…  O uniwersytecie nic nie napiszę, bo to inna galaktyka… Zrozumiałem, dlaczego młodzi ludzie gdy wyjadą studiować za granicą nie wracają do Polski. Edukacja to stan umysłu…



Podsumowując – w naszej szkole w Milanówku, na własnym podwórku próbujemy coś robić, budować JAKOŚĆ i podświadomie właśnie ZAUFANIE, ale jest ciężko w ramach takiej koncepcji edukacji. W październiku mieliśmy nawet zajęcia z wiązania krawatów, ale to tylko jedne zajęcia… 

Widać, że przepaść między Finlandią a Polską w podejściu do nauczania i kontaktów z uczniem jest ogromna.

Czas wyciągnąć wnioski i dokonywać zmian na własnym podwórku!

Skandal! Zgwałcił i zabił 3-letnie dziecko partnerki. Dostał 15, a nie 25 lat

Data: 05.02.2020 19:34

Autor: ziemianin

medianarodowe.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kasta #nadzwyczajnakasta #kastabierzewlape #sady #dzieci #pedofilia #morderstwo

Prawdziwy skandal. Sąd Apelacyjny w Łodzi złagodził wyrok dla prawdziwego zwyrodnialca. Zgwałcił i zabił 3-letnie dziecko swojej partnerki.

Skandal! Zgwałcił i zabił 3-letnie dziecko partnerki. Dostał 15, a nie 25 lat

Aż trudno o tym pisać. Sąd Apelacyjny złagodził wyrok dla prawdziwego zwyrodnialca. Steve V., który posiada obywatelstwo Kanady oraz Portugalii, zgwałcił oraz zabił 3-letnie dziecko. Dziecko własnej partnerki. Początkowo dostał 25 lat. W Sądzie Apelacyjnym doszło do najprawdziwszego skandalu. „Sąd Apelacyjny nie ma najmniejszych wątpliwości co do sprawstwa oskarżonego w zakresie przypisanego mu czynu, jednakże uznaliśmy, że kara 25 lat pozbawienia wolności, podobnie jak i kara dożywotniego pozbawienia wolności, jest karą szczególną”.

Najwyraźniej zgwałcenie i zamordowanie 3-letniego dziecka nie jest „szczególną” zbrodnią. Jak sędzia tłumaczył swoją skandaliczną decyzję? „Przestępstwo, jakiego dopuścił się oskarżony, zasługuje na bardzo duże potępienie, ale można sobie wyobrazić przestępstwo popełnione w sposób o wiele bardziej brutalny i dla takich przestępstw zastrzeżone są kary szczególne”. Dalsze tłumaczenia sędziego aż trudno cytować. Według sądu trudno tutaj mówić o chęci zabójstwa, ponieważ „mamy do czynienia z jednym ciosem”. Według sądu było to więc „pobicie ze skutkiem śmiertelnym”, a nie zabójstwo.

Steve V. miał znęcać się nad dzieckiem przez wiele dni. Zgwałcił je pod nieobecność matki. Matka przyniosła dziecko z wieloma obrażeniami. Zostało przetransportowane ze szpitala w Wieruszowie do Centrum Zdrowia Matki Polski w Łodzi. Lekarze starali się jak mogli, ale operacja nie dała rezultatu. Dziecko zmarło. Oficjalną przyczyną zgonu był uraz czaszkowo-mózgowy z mocnym krwawieniem. Te straszne wydarzenia miały miejsce w 2017 roku. W Internecie nie brakuje komentarzy oburzonych. „Za to powinna być kara śmierci, a nie 25 lat, nie mówiąc już o 15! Skandal!”.

Robert Kubica z dziećmi jako #DobryKierowca w kampanii PKN Orlen

Data: 05.02.2020 16:02

Autor: ziemianin

wirtualnemedia.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #robertkubica #kubica #rk88 #DobryKierowca #reklama #kierowcy #dzieci

Zmiany w przepisach ruchu drogowego nakładają na kierowców obowiązek tworzenia korytarza życia i jazdy na suwak. Dobrą praktyką jest też ustępowanie pierwszeństwa pieszym przed wejściem na pasy i przestrzeganie dozwolonej prędkości.

[Robert Kubica z dziećmi jako #DobryKierowca w kampanii PKN Orlen](Robert Kubica z dziećmi jako #DobryKierowca w kampanii PKN Orlen)

Robert Kubica i dzieci w kampanii [#DobryKierowca](/t/DobryKierowca) spot 1

Robert Kubica i dzieci w kampanii [#DobryKierowca](/t/DobryKierowca) spot 2

Robert Kubica i dzieci w kampanii [#DobryKierowca](/t/DobryKierowca) spot 3

Robert Kubica i dzieci w kampanii [#DobryKierowca](/t/DobryKierowca) spot 4

Te zasady w przystępny sposób objaśnia ambasador kampanii #DobryKierowca – Robert Kubica.

Robert Kubica i dzieci w kampanii #DobryKierowca

W telewizji i internecie pojawią się cztery spoty – o korytarzu życia, jeździe na suwak, pierwszeństwie pieszych przed wejściem na pasy i przestrzeganiu ograniczeń prędkości. W każdym z nich wystąpił Robert Kubica i gromadka dzieci, które na jeden dzień wcieliły się w rolę „kierowców". Materiały edukacyjno-informacyjne można będzie zobaczyć także w prasie, internecie i na billboardach.

Pierwsza odsłona kampanii potrwa do końca marca.

– Dotychczasowa współpraca z jednym z najszybszych kierowców świata przyniosła nam olbrzymie korzyści wizerunkowe i biznesowe. Teraz liczymy na „efekt Kubicy" w wymiarze społecznym – czyli na powszechne przestrzeganie zasad, które Robert prezentuje w naszej kampanii. Liczymy, że w ten sposób dołożymy swoją cegiełkę do zwiększenia bezpieczeństwa na polskich drogach – komentuje Jarosław Skorupa, dyrektor wykonawczy ds. marketingu w spółce PKN Orlen.

Za przygotowanie spotu oraz kreację do kampanii wizerunkowej odpowiedzialna była agencja Red8 Advertising. Zarys merytoryczny kampanii został przygotowany wspólnie przez obszar Marketingu i Biuro Relacji z Otoczeniem, które w PKN Orlen odpowiada za działania CSR.

Rober Kubica w reklamach Orlenu

W ramach umowy sponsorskiej z Robertem Kubicą Orlen zyskał prawa do wykorzystywania wizerunku kierowcy w swoich działaniach marketingowych (wcześniej przez kilka lat kierowca był związany reklamowo z Lotosem). W kwietniu ubiegłego zrealizowano kampanię wizerunkową na temat powrotu Kubicy do Formuły 1, zaraz potem ruszyła loteria promocyjna, której ambasadorem marketingowym był Kubica. Jej kolejna odsłona ruszyła w lipcu, w reklamach razem z Kubicą występuje dziennikarz TVP Maciej Kurzajewski.

Ponadto Robert Kubica promował organizowany przez Orlen pokaz Verva Street Racing, a także wystąpił w reklamach olejów silnikowych Platinum.

Była rajfurą pedofila Epsteina. Teraz Ghislaine Maxwell, córka żydowskiego magnata . . .

Data: 04.02.2020 13:29

Autor: ziemianin

jpost.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #izrael #zydzi #pedofilia #afera #handeldziecmi #dzieci

„Jerusalem Post” donosi, iż Izraelu ukrywa się Ghislaine Maxwell. Córka magnata prasowego miała znajdować pedofilowi Epsteinowi młode dziewczęta, które ten stręczył swym bogatym klientom.

Była rajfurą pedofila Epsteina. Teraz Ghislaine Maxwell, córka żydowskiego magnata mediowego ukrywa się w Izraelu

Izraelska gazeta powołując się na „New York Post” donosi, iż Ghislaine Maxwell zamieszana w największą aferę pedofilską w Stanach Zjednoczonych, mieszka w kryjówkach, które organizują jej znajomi. W tym w Izraelu. Choć nie wydano za nią jeszcze nakazu aresztowania kobieta zniknęła.

Wielu obom zależy, by Maxwell nie zeznawała przed FBI, gdyż ma mnóstwo informacji na temat możnych i bogatych tego świata korzystających z usług pedofila Epsteina. Być może kobieta obawia się o własne życie. Wg oficjalnych informacji Epstein miał popełnić samobójstwo w więzieniu w Nowym Jorku. Mało kto jednak w to wierzy, a najbardziej znani amerykańscy patolodzy twierdza wprost, że został zamordowany. Aresztowano już strażników, którzy pełnili dyżur w noc, w którą zginął Epstein.

Ghislaine Maxwell jest córką żydowskiego potentata prasowego Roberta Maxwella. Jest podejrzewana o to, że na całym świecie wynajdowała młode dziewczęta dla Epsteina. Ten z kolei stręczył je swoim „klientom” – najbogatszym i najbardziej wpływowym ludziom świata. Wśród nich miał być książę Andrzej, syn królowej Brytyjskiej, któremu Epstein miał naraić nastoletnią Virginię Roberts Giuffre. Brat następcy tronu został wezwany przez FBI na przesłuchanie, ale odmówił stawienia się.

Do kontaktów z młodymi dziewczętami dochodziło w rezydencjach Epsteina, na licznych imprezach, które organizował tylko po to, by stręczyć dziewczęta. Działo się to m.in. na jego prywatnej wyspie zwanej „wyspą orgii”. Epstein woził tam swych znajomych prywatnym odrzutowcem.

Wiadomo, że na wyspie wiele razy gościł Bill Clinton, były prezydent USA. Francja i Wielka Brytania prowadza własne śledztwa w sprawie pedofilskiej afery. Zamieszani w nią mają być najpotężniejsi ludzie w tych krajach.

Zeznania ukrywającej się Maxwell mogłyby pogrążyć wiele największych osobistości.

Data: 14.01.2020 15:22

Autor: FiligranowyGucio

Coraz częściej słyszymy o takim zjawisku jak cyberprzemoc, czyli przemoc z wykorzystaniem najnowszych technologii. Jakie może przybierać formy i jak sobie radzić?

O cyberprzemocy najczęściej mówi się w kontekście przemocy równieśniczej, czyli takiej, w której zarówno ofiarami, jak i sprawcami są dzieci, ale również dorośli mogą jej doznawać i stosować ją (i wobec innych dorosłych, i wobec dzieci). Ten rodzaj przemocy może przybierać rozmaite formy – od powszechnego niestety „hejtu”, przemocy werbalnej, poniżania, ośmieszania, wyzywania, poprzez szantażowanie, nękanie, straszenie, grożenie, po kradzież tożsamości (np. włamania na konta e-mail, profile w serwisach społecznościowych czy komunikatorach internetowych) i naruszanie dóbr osobistych (np. publikacja kompromitujących i/lub wykonanych wbrew woli ofiary zdjęć czy filmów). Jedną z form cyberprzemocy jest ponadto tzw. seksting, który polega na rejestrowaniu i przesyłaniu przez internet lub telefon treści o charakterze seksualnym (wbrew woli osoby, która je otrzymuje). A jak sobie radzić? Można zmniejszyć ryzyko doświadczenia jednej z form cyberprzemocy – kradzieży tożsamości – tworząc silne hasła do swoich kont. A gdy już mamy do czynienia z cyberprzemocą – czy wobec nas, czy wobec naszych dzieci – należy traktować ją jak każdą inną przemoc, nie bagatelizować.

Rozmowa z Anną Golus – inicjatorką kampanii „Kocham. Nie daję klapsów” i akcji „Książki nie do bicia”, autorką książki "Dzieciństwo w cieniu rózgi. Historia i oblicza przemocy wobec dzieci” (Wydawnictwo Editio, 2019)

https://dziecisawazne.pl/historia-dziecinstwa-jest-koszmarem-z-ktorego-jako-ludzkosc-dopiero-zaczynamy-sie-budzic/?fbclid=IwAR3nhGLbKA9oUhr3L-uAAbLtXnc1WALb78rCK-oRQDgnwQ5XtWHZ-zegPs4

#lurker #technologia #internet #przemoc #psychologia #dzieci

“Historia dzieciństwa jest koszmarem, z którego jako ludzkość dopiero zaczynamy się budzić”

Data: 14.01.2020 14:58

Autor: FiligranowyGucio

dziecisawazne.pl

#ludzie #psychologia #dzieci #polityka

Kinga Kamińska – psychoterapeuta, psycholog SKYPE Wyszków

Rodzice, zwłaszcza matki, są obecnie poddawane ciągłym ocenom, w mediach społecznościowych króluje lukrowany, wyidealizowany obraz macierzyństwa. Co gorsza na grupach wsparcia dla rodziców często, zamiast dobrego słowa, matki nawzajem się krytykują i oceniają. Mam wrażenie, że to taki rodzaj przemocy psychicznej między dorosłymi. Jakie to może mieć skutki dla rodziny, dla dziecka, którego mama jest pod stałą presją otoczenia? I jak chronić siebie, dorosłą osobą, przed atakami innych dorosłych?

Raport specjalny Sky News: Kilku letnie dzieci wykorzystywane do ciężkiej . . .

Data: 11.01.2020 14:39

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #kongo #kobalt #dzieci #wykorzystywaniedzieci #ciezkapraca #skynews #chiny

Jest to niezbędna część większości gadżetów mobilnych sprzedawanych na całym świecie, a popyt na kobalt rośnie. Ale proces wydobywania minerału z ziemi wiąże się z ogromnymi kosztami ludzkimi.

Dochodzenie Sky News wykazało, że dzieci w wieku czterech lat pracują w niebezpiecznych i nierównych warunkach w kopalniach kobaltu w Demokratycznej Republice Konga za zaledwie 8 pensów dziennie. Specjalny korespondent Sky, Alex Crawford, donosi.


raport z 27 lutego 2017 ale sytuacja tych dzieci nie zmieniła się


27 lut 2017 – Raport specjalny Sky News: Kilku letnie dzieci wykorzystywane do ciężkiej pracy wewnątrz kopalni kobaltu w Kongo

10 mar 2017

10 maja 2017

Data: 24.12.2019 02:36

Autor: Ijon_Tichy

Planuję na ten rok kolejnego dzieciaka :) Będzie trójka.

I może wywołam wasze zdziwienie, ale jednym z moich największych marzeń jest adoptować jakiegoś dzieciaka. Dać jakiemuś nowo narodzonemu opiekę, dać niewinnemu człowiekowi szansę na dom rodzinny i miłość rodziców.

To moje osobiste odczucie – czuję pewnego rodzaju moralną presję, by mając taką możliwość pomóc choćby jednemu takiemu dziecku.

#adopcja #dzieci

Dzieci uczestnikami polowań? W Sejmie jest projekt, by przywrócić „wieloletnią tradycją łowiecką”

Data: 13.12.2019 23:10

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #swiatrolnika #lowiectwo #polowania #mysliwi #dzieci #nauka #wychowywanie

Do pierwszego czytania w Sejmie RP został 4 grudnia skierowany obywatelski projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo łowieckie. Dotyczy on wprowadzenia możliwości do wykonywania polowania w obecności lub przy udziale dzieci do 18. roku życia za zgodą rodziców bądź opiekunów prawnych.

Dzieci uczestnikami polowań? W Sejmie jest projekt, by przywrócić „wieloletnią tradycją łowiecką”

Wniesiony został on wprawdzie w VIII kadencji Sejmu, ale jego postępowanie ustawodawcze nie zostało zakończone w trakcie tamtej kadencji Parlamentu. Dlatego też jest rozpatrywany przez Sejm następnej kadencji.

– Celem ustawy jest stworzenie szansy rodzicom bądź opiekunom prawnym dzieci wykonywania polowań w obecności lub przy udziale dzieci poniżej 18 roku życia, a co za tym idzie umożliwienie rozwoju zainteresowań dzieci, spędzania wspólnego czasu, a w szerszym kontekście także zapewnienie rodzicom i opiekunom prawnym dzieci realizacji władzy rodzicielskiej lub sprawowanej opieki, przejawiającej się m. in. w decydowaniu – zgodnie z własnym światopoglądem i zasadami etycznymi – o zachęcaniu ich do aktywnego spędzania czasu i czerpaniu pozytywnych wzorców wywodzących się z domu rodzinnego. Ponadto, ustawa służyć ma upowszechnianiu pasji, jaką może stać się dla dziecka łowiectwo

– informuje Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Krzewienie Tradycji Łowieckiej” na rzecz ustawy o zmianie ustawy Prawo łowieckie.

W obecnym stanie prawnym wykonywanie polowań w obecności i przy udziale dzieci jest zabronione i kwalifikowane jako występek. Zdaniem autorów ustawy stan ten kłóci się w wieloletnią tradycją łowiecką, w której dzieci od najmłodszych lat brały udział w polowaniach, zainteresowane pasjami rodziców. Wielu myśliwych będących rodzicami lub opiekunami prawnymi chce je przekazać młodszym pokoleniom. Tradycja ta obowiązuje do dnia dzisiejszego w wielu krajach europejskich. W niektórych z nich młodzież w wieku powyżej 16. roku życia dopuszczana jest do wykonywania polowania.

Jak podkreślają w uzasadnieniu pomysłodawcy zmiany przepisów dotyczących prawa łowieckiego wykonywanie polowań jest działalnością legalną, ściśle określoną przepisami prawa, mającą na celu redukcję liczebności zwierząt łownych w celu m.in. ograniczania szkód wyrządzanych przez nie w gospodarce rolnej i leśnej. Jest, zdaniem wielu przyrodników, aktywną formą jej ochrony i koniecznym warunkiem utrzymania różnorodności biologicznej. Polowanie ma nieocenione walory poznawcze. Pozwala młodym ludziom zgłębiać tajniki przyrody w sposób bezpośredni i autentyczny. Polowanie to nauka świadomego podejmowania wyborów; szansa na wyprowadzenia młodego człowieka ze świata wirtualnego w realny. To także rozwijanie formy fizycznej u młodych ludzi w naturalnych warunkach.

Natomiast, ocena poziomu rozwoju emocjonalnego dziecka oraz progu jego psychicznej odporności kategorycznie należeć powinna do rodziców i opiekunów prawnych, który za najwyższe dobro uznają dobro dziecka.

Data: 12.12.2019 19:14

Autor: Konflikty_na_swiecie

Amerykanie razem z Siłami Afgańskimi uderzyły na pozycje Talibów w prowincji Logar.

Dystrykt Baraki Barak.

https://en.wikipedia.org/wiki/Baraki_Barak_District

Pech chciał że przy odpaleniu moździerzy zamiast trafić w Talibów trafili w Cywilów.

Zginęło m.in 5 dzieci.

Zdjęcia:

https://pbs.twimg.com/media/ELby-dHUEAE0fcE?format=jpg&name=900x900

https://pbs.twimg.com/media/ELbxJXTUcAI334t?format=jpg&name=900x900

https://pbs.twimg.com/media/ELby-c-UwAAG0O3?format=jpg&name=900x900

Wideo:

https://video.twimg.com/ext_tw_video/1204411883198922752/pu/vid/142x256/rFI56xUbw0oOru24.mp4?tag=10

Post:

https://twitter.com/1TVNewsAF/status/1204430134436122624

#wojna #konfliktyzbrojne #afganistan #usa #talibowie #wojsko #armia #dzieci

NSA: Rodzicami dziecka w prawie polskim mogą być tylko matka i ojciec

Data: 02.12.2019 19:27

Autor: malcolm

tvp.info

#prawo #lgbt #dzieci

"Nie jest możliwe wpisanie w polskim akcie stanu cywilnego zamiast ojca dziecka – rodzica, który nie jest mężczyzną; byłoby to sprzeczne z podstawowymi zasadami porządku prawnego w Polsce – wynika z uchwały siedmiorga sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego."

Syn Polki może zostać adoptowany przez homoseksualistów - reakcja RP

Data: 02.12.2019 08:43

Autor: malcolm

tvp.info

#spoleczenstwo #dzieci #lgbt

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik zapowiedział interwencję ws. Polki z Wielkiej Brytanii, której syn może trafić do adopcji do pary homoseksualistów. – Podejmiemy wszelkie działania, żeby to dziecko, jeżeli już musi być adoptowane, było adoptowane przez kobietę i mężczyznę – powiedział. Od pracowników opieki społecznej, którzy zajmują się adopcją, Polka – matka chłopca – dowiedziała się, że jej dziecko zostanie adoptowane przez parę homoseksualistów . Czy PO, SLD, PSL etc. będą protestować przeciw działaniom ministra który tym czynem neguje równość płci? Co na to środowiska LGBT? TVN i GW będą wrzucać oburzone komentarze do takiego działania rządu Kidawy czy innych kandydatów oświeconego świata?

Imigranci napadają na niemieckie dzieci, bo „w przeciwieństwie do Turków nie bronią się”

Data: 01.12.2019 12:15

Autor: ziemianin

twitter.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #niemcy #atak #dzieci #imigranci #islam #turcy

Znany niemiecki dziennikarz śledczy wprost przyznał, że imigranci napadają na niemieckie dzieci, bo „w przeciwieństwie do Turków nie bronią się”.

Imigranci napadają na niemieckie dzieci, bo „w przeciwieństwie do Turków nie bronią się”

O sprawie informuje na Twitterze Adam Gwiazda: „Znany dziennikarz śledczy Olaf Sundermeyer o swych rozmowach z przestępcami imigrantami: otwarcie przyznają, że napadają tylko na niemieckie dzieci i młodzież, ponieważ w przeciwieństwie do Turków, dzieci romskich i innych imigrantów, ci się nie bronią”

🇩🇪 Znany dziennikarz śledczy Olaf Sundermeyer o swych rozmowach z przestępcami imigrantami: otwarcie przyznają, że napdają tylko na niemieckie dzieci i młodzież, ponieważ w przeciwieństwie do Turków, dzieci romskich i innych imigrantów, ci się nie bronią. [Deutsche wehren sich nicht – Experten Analyse bei Hart aber Fair über Clan Kriminalität](https://t.co/itZZtNpkdM)

— Adam Gwiazda (@delestoile) [28 listopada 2019](https://twitter.com/delestoile/status/1200155611167707139?ref_src=twsrc%5Etfw)

Na młodzież napadają nie tylko dorośli imigranci, ale także ich dzieci. Atakowani są także duchowni. Urzędnicy podkreślają jednak, w typowym dla siebie tonie, że „prawdopodobnie są to przypadki incydentalne, które nie powinny zepsuć pozytywnych relacji chrześcijańsko-muzułmańskich w jego lokalnej społeczności”.

Problem z agresją wobec dzieci mają jednak nie tylko Niemcy, ale i Duńczycy. Problem jest na tyle poważny, że policja „dla dobra śledztwa” ukrywała, iż imigranci napadali na dziewczynki i gwałcili. Rodzice boją się o dzieci – policja ponadto twierdzi, że rodzice… sami powinni pilnować swych dzieci.


Ciekawe czy polskie dzieci będą się bronić?

Data: 24.11.2019 18:06

Autor: FiligranowyGucio

Po co dezinformacje syjonistycznych mediów i prasy w Ameryce Południowej?

Kolejny raz Policja Kolumbijska dokonuje makabrycznych odkryć, tym razem dotyczy to handlem ludźmi i organami, a prowadzili ją izraelscy agenci.

14 Izraelczyków podejrzanych o prowadzenie w Kolumbii handlu dziećmi ich organami.

Według doniesień z poniedziałku czternastu Izraelczyków jest podejrzewanych przez kolumbijskie władze o prowadzenie pierścienia handlu dziećmi, który sprzedawał pakiety wycieczek z Izraela do kraju Ameryki Łacińskiej skierowane do biznesmenów i niedawno zwolnionych żołnierzy.

Zatrzymano ośmiu podejrzanych, w tym dwóch obywateli Kolumbii, a dla pozostałych osób wydano międzynarodowe nakazy aresztowania. Jeden z Kolumbijczyków był policjantem, który rzekomo przekazał informacje niejawne jednemu z podejrzanych przywódców, Morowi Zoharowi, umożliwiając mu prowadzenie sieci handlu ludźmi bez ingerencji władz.

https://www.timesofisrael.com/14-israelis-suspected-of-running-child-sex-trafficking-ring-in-colombia/?fbclid=IwAR3JGAFJVjAYuyPb0eSzAnUvEYvGI_ytri_1fVcqb09KYesfxecDDvj1vY4

#izrael #dzieci #przestepczosc #ludzie

Szpital w Jastrzębiu zawiesił pracę oddziału pediatrycznego. Kosztował 6 mln zł i . . .

Data: 13.11.2019 23:16

Autor: ziemianin

r.dcs.redcdn.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #szpital #sluzbazdrowia #lekarze #pielegniarki #zdrowie #dzieci

Wystarczyło odejście dwóch lekarzy pediatrów, by zaledwie po 4 miesiącach od otwarcia jednego z najnowocześniejszych oddziałów dziecięcych na Śląsku[/b] – w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju – zawiesić jego działalność! Czy miało sens wydawać na niego 6 mln, skoro mali pacjenci trafiają teraz na oddziały do Rybnika, Żor czy Rydułtów?

Szpital w Jastrzębiu zawiesił pracę oddziału pediatrycznego. Kosztował 6 mln zł i otwarto go zaledwie 4 miesiące temu?

Szpital w Jastrzębiu zawiesił od poniedziałku oddział pediatryczny. Po co go otwierano kosztem 6 mln zł zaledwie 4 miesiące temu?

Wystarczyło odejście dwóch lekarzy pediatrów, by zaledwie po 4 miesiącach od otwarcia jednego z najnowocześniejszych oddziałów dziecięcych na Śląsku – w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju – zawiesić jego działalność!

Stało się to dokładnie z dniem 4 listopada, czyli w miniony poniedziałek. Koszt przenosin oddziału i wyposażenia z budynku przy ulicy Krasickiego do głównego budynku szpitala pochłonął 6 milionów złotych. 31 maja oficjele z wicemarszałkiem województwa (województwo dołożyło do inwestycji 1,3 mln zł), posłami, przecinali wstęgę, chwaląc się tym miejscem. Niestety, kilka tygodni temu pojawiła się informacja na stronie szpitala, która zdenerwowała pacjentów.

– Dyrekcja Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego Nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju, z przykrością informuje, że 18 października 2019 r. nastąpiło ograniczenie przyjęć do Oddziału Pediatrycznego, a świadczenia są udzielane wyłącznie w trybie ostrodyżurowym. Obecna sytuacja kadrowa zmusza niestety szpital do wszczęcia procedury czasowego zawieszenia funkcjonowania Oddziału Pediatrycznego na okres 3 miesięcy. Nastąpi to z dniem 4 listopada – napisano w oświadczeniu szpitala.

Aby otworzyć oddział z 20 łóżkami potrzeba było mieć lekarza zarządzającego, kilku asystentów, a także co najmniej 10-12 gotowych do wypełnienia dyżurów, aby wypełnić założenia oferty jego funkcjonowania zaakceptowanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

– Zgodnie ze złożoną do Narodowego Funduszu Zdrowia ofertą powinniśmy zapewnić obsadę lekarską na około 1105 godzin miesięcznie, natomiast na dzień dzisiejszy nie spełniamy tego wymogu. Skupiamy się przede wszystkim na pozyskaniu lekarza zarządzającego oraz lekarzy asystentów do współpracy – informuje Marcelina Kowalska, rzecznik WSS nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju.

Czy miało sens wydawać 6 mln zł na oddział nie mając pewności, że da się zapewnić jego długotrwałe funkcjonowanie?Zwłaszcza, że już raz został zawieszony z tego samego powodu! Wcześniej zawieszono go od 1 kwietnia 2018 roku. Początkowo miał nie działać tylko do 30 czerwca, później do października, ale nie udało się terminu dochować. Procedury i znalezienie kadry zajęło więc ponad rok. Otwarcie nastąpiło w nowym miejscu na początku czerwca tego roku, ale wystarczyło, że zabrakło lekarza zarządzającego, by oddział przestał działać! Okazuje się, że szpital już w dniu otwarcia miał zagwarantowaną zaledwie minimalną obsadę lekarską. Potwierdza to rzecznik szpitala.

– Wznowiliśmy działalność oddziału, gdy tylko stało się to możliwe,jednak samego początku zespół pediatrów funkcjonował w składzie stanowiącym niezbędne minimum w związku z tym, nieustannie podejmowaliśmy wszelkie możliwe kroki, aby poprawić sytuację i pozyskać do pracy nowych lekarzy specjalistów i tym samym wzmocnić zespół. Przeprowadziliśmy szereg działań marketingowych, m.in. zamieszczając ogłoszenia w mediach społecznościowych i gazetach. Następnie systematycznie odbywaliśmy spotkania i rozmowy z pediatrami, którzy mogliby być zainteresowani pracą w nowo wybudowanym oddziale.

Data: 10.11.2019 18:36

Autor: Major_Bialkov

Panowie. Nie wiem czy wiecie (ja do dziś nie wiedziałem) ale mamy coś takiego jak przyczepek jądra. Z jego powodu mój synek wylądował dziś na stole operacyjnym. Poziom stresu u mnie sięgnął zenitu. Przed operacją nie było wiadomo co jest 5 i istniało prawdopodobieństwo amputacji jądra. Musieliśmy nawet podpisać zgodę na amputację. Najczęściej amputowali tylko ów przyczepek, co nie będzie miało wpływu na płodność. Nikomu nie życzę takiego dnia.

”Przyczepki jądra lub najądrza to małe, często kolbkowatego kształtu twory tkankowe przyczepiające się do jądra lub najądrza, będące pozostałością po rozwoju płodowym narządów płciowych. Nie są obecne u wszystkich chłopców i nie są potrzebne, można więc je bez jakiejkolwiek szkody dla dziecka usunąć. Skręt przyczepka nie jest tak groźny jak skręt jądra. Wymaga często operacji z racji na towarzyszący mu ból, odczyn zapalny moszny lub niemożność wykluczenia skrętu jądra."

#medycyna #jadra #mezczyzna #mezczyzni #dzieci #rodzicielstwo

Szyja smartfonowa – nowe zjawisko w dziecięcej Poradni Leczenia Bólu

Data: 07.11.2019 16:50

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#nauka #dzieci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #smartfony #choroba #szyjasmartfonowa

Szyja smartfonowa – to nowy zespół bólowy obserwowany przez specjalistów Poradni Leczenia Bólu w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach – jednym z największych w Polsce szpitali pediatrycznych.

Szyja smartfonowa – nowe zjawisko w dziecięcej Poradni Leczenia Bólu

Coraz częściej zgłaszają się tam dzieci z różnego typu bólami głowy, karku, barków, okolicy międzyłopatkowej oraz drętwieniem rąk.

"Na podstawie wywiadu i badania i rozpoznajemy wtedy tzw. zespół szyi smartfonowej, chociaż nie ma jeszcze takiego schorzenia w międzynarodowej klasyfikacji chorób" – powiedziała PAP dr Małgorzata Gola z Poradni Leczenia Bólu GCZD.

"Zespół ten jest konsekwencją przymusowej pozycji ciała podczas korzystania z komputera, telefonu komórkowego czy tabletu. Powoduje to przeciążenie jednej grupy mięśni – np. mięśni obręczy barkowej, a osłabienie drugiej, np. mięśni szyi. Przeprowadzony w takiej sytuacji wywiad z reguły potwierdza, że dziecko bardzo często i długo korzysta z urządzeń elektronicznych. Nasze zalecenia, by ograniczyć te sesje, często są źle przyjmowane, zwłaszcza przez dzieci" – podkreśliła dr Gola.

Poradnia Leczenia Bólu w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka jest jednym z nielicznych ośrodków w Polsce zajmujących się leczeniem ból u najmłodszych pacjentów. W tym roku obchodzi 20-lecie powstania.

Poradnia rozpoczęła działalność w 1999 r., kiedy to zakończyła się budowa Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka i szpital rozpoczął przyjmowanie pacjentów. Była wtedy pierwszym tego typu ośrodkiem w kraju.

Obecnie zajmuje się leczeniem bólu u dzieci w każdym wieku. U noworodków i niemowląt to z reguły zespoły bólowe wynikające z urazów okołoporodowych. Starsze dzieci i młodzież zgłaszają się z bólami głowy oraz kręgosłupa, najczęściej na tle zmian przeciążeniowych lub dyskopatycznych. W poradni leczy się też zespoły bólowe kończyn, dużych stawów i przewlekłe bóle brzucha. Trafiają tam także pacjenci z przewlekłym bólem pooperacyjnym lub pourazowym.

"Oceniam, że skutecznie pomagamy nawet połowie naszych pacjentów. Kolejnym 20-30 proc. pomagamy częściowo. Jest też grupa ok. 20 proc. pacjentów, którzy nie mają żadnej poprawy lub przerywają leczenie. Wynika to nie tylko z przyczyn medycznych, ale i różnych uwarunkowań, w tym z braku przekonania do sposobu terapii i szans na poprawę. Pamiętajmy, że mamy tu do czynienia nie tylko z dzieckiem, ale i jego opiekunami. Terapia wymaga regularnych wizyt w przychodni, co dorośli nie zawsze akceptują" – powiedziała dr Małgorzata Gola.

Poradnia Leczenia Bólu GCZD udziela rocznie ok. 4 tys. porad ambulatoryjnych. Personel poradni udziela również konsultacji na poszczególnych oddziałach szpitala. "Przez 20 lat działalności leczyliśmy ok. 3 tys. dzieci. Niektórzy nasi pacjenci to dziś dorośli ludzie i zdarza się, że przychodzą do nas teraz ze swoimi dziećmi. Mają świadomość, że ból można leczyć. Są czujni na wszelkie przejawy bólu i pilnują, by ich dzieci nie cierpiały" – podsumowała dr Gola.

W Poznaniu urodził się rekordowo wielki noworodek

Data: 07.11.2019 02:41

Autor: itsokay

gloswielkopolski.pl

W środę w Szpitalu Miejskim im. Franciszka Raszei w Poznaniu przyszedł na świat rekordowo duży noworodek.

Waży 5 kg 660 gramów i mierzy 65 centymetrów.

Średnia waga dziecka po urodzeniu wynosi od 3 do 3,5 kilograma, a jego wysokość wynosi ok. 55 cm wzrostu.

To największy noworodek w historii tego szpitala w Poznaniu.

Chłopiec ma na imię Aleksander i czuje się dobrze.

Od niedzieli przebywa już w domu ze szczęśliwą rodziną.

Jak zapewnia dyrektor szpitala, chłopiec znajdzie się w szpitalnej kronice.

– Weźmiemy kilka zdjęć chłopca i umieścimy je w naszej kronice, w której takie miłe wspomnienia staramy się zachowywać – mówi Elżbieta Wrzesińska-Żak.

#polska #poznan #dzieci #szpital #bombelki #rodzina

Uniwersytet Johna Hopkinsa - Dzieci zaczynają liczyć znacznie wcześniej, niż przypuszczano. (wideo)

Data: 02.11.2019 14:36

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #dzieci #nauka #badania #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #inteligencja #liczenie #edukacja

Kilkunastomiesięczne maluchy – choć same jeszcze nie potrafią dobrze mówić – rozumieją już niektóre pojęcia związane z ilością – wynika z badania opublikowanego na łamach „Developmental Science”.

Uniwersytet Johna Hopkinsa – Dzieci zaczynają liczyć znacznie wcześniej, niż przypuszczano.

Do tej pory sądzono, że dopiero czterolatki są w stanie w pełni pojąć znaczenie słów opisujących liczby. Teraz okazuje się, że po części potrafią to już 14-18-miesięczne dzieci. Maluchy może nie rozumieją liczebników w pełni, ale na pewno zaczynają kojarzyć, że mają one związek z ilością.

Badacze z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa (USA) na oczach dzieci wkładali do pudełek różne zabawki – samochodziki, pieski, itp. Czasem robili to, odliczając, np. „Jeden, dwa, trzy, cztery – cztery pieski!”, a czasem tylko zaznaczając obecność rzeczy, np. „Ten, ten, ten i ten – te pieski!”. Następnie obserwowali, jak maluchy wyciągają przedmioty z pudełka.

Bez odliczania dzieciom ciężko było zapamiętać liczbę zabawek. Poświęcały całą uwagę pierwszej wyciągniętej rzeczy, zapominając o pozostałych. Jednak po odliczaniu brzdące ewidentnie oczekiwały, że w pudełku będzie więcej przedmiotów. Zapamiętywały ich przybliżoną ilość.

„Chociaż od zrozumienia dokładnego znaczenia liczebników dzielą je jeszcze lata, małe dzieci potrafią rozpoznawać już, że liczenie ma związek z liczbą. Badania takie jak nasze pokazują, że małe dzieci postrzegają świat w dość rozbudowany sposób – starają się uchwycić sens wypowiadanych przez dorosłych słów, w tym wyrazów związanych z liczeniem i liczbami” – komentuje Lisa Feigenson, współautorka badania.

Ekspertka: nuda u dzieci bywa twórcza i ma wielki potencjał rozwojowy

Data: 30.10.2019 21:49

Autor: ziemianin

tiny.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #dzieci #nuda #nauka

Nuda u dzieci bywa twórcza. W samych poszukiwaniach jej przełamania tkwi potencjał rozwojowy. Jest jednak pewne ale. Nie można jej zabijać dawaniem dzieciom natychmiastowego dostępu do wirtualnego świata – uważa psycholog dr Aleksandra Piotrowska.

Ekspertka: nuda u dzieci bywa twórcza i ma wielki potencjał rozwojowy

Jej zdaniem nuda może być twórcza, bo jest emocją negatywną, która dziecku przeszkadza, więc szuka ono możliwości, by się jej pozbyć.

"I w tych właśnie poszukiwaniach tkwi cudowny potencjał rozwojowy, ale to jest tylko potencjał. Przecież mogę dojść do wniosku, że jak się tak wynudziłam, wynudziłem, to zacznę szukać na YouTube różnych filmików i nuda znika. Co w tym twórczego? Dokładnie nic" – oznajmiła psycholog.

Jednocześnie stwierdziła, że istotne jest to, by pozwolić dziecku – i dać mu na to czas – aby samo wychodziło z tego stanu. Pokombinowało. Właśnie wtedy pojawiają się u niego wyobrażenia i pomysły. Psycholog przestrzegła jednak dorosłych przed tym, by nie dawali dziecku już po kilku minutach odczuwania nudy gotowego rozwiązania, np. dostępu do urządzeń elektronicznych.

"To co daje najczęściej elektronika, to najniższy poziom naszej aktywności. To tylko recepcja, czyli odbiór" – wyjaśniła psycholog. Przyznała jednak dalej, że dzięki dostępowi do świata wirtualnego dziecko może stawać się twórcą, ale musi wychodzić poza prosty odbiór tych treści.

"To nie jest oczywiście tylko tak, że wartościowe są tylko papier i kredki. Można wyciągnąć smarfton, by nakręcić własny twórczy filmik opowiadający o czymś. To jest właśnie siła twórcza" – uważa.

Zauważyła, że rodzice coraz rzadziej przyzwalają na nudę, nie doceniając wielkiego potencjału, który w niej drzemie.

Amerykańskie służby zamykają największą stronę z dziecięcą pornografią w dark webie

Data: 18.10.2019 10:00

Autor: ziemianin

justice.gov

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #pornografia #dzieci #bezpieczenstwo #darknet #

Odnotowaliśmy właśnie ważne zwycięstwo w walce z przestępczością w tzw. ciemnej sieci, o której istnieniu wielu ludzi nawet nie ma pojęcia. W wyniku działań służb, zarzuty postawiono aż 338 osobom.

Źródło: Departament Sprawiedliwości USA

Amerykańskie służby zamykają największą stronę z dziecięcą pornografią w dark webie

merykańscy agenci federalni we współpracy ze swoimi międzynarodowymi partnerami zamknęli właśnie Welcome To Video, które wydaje się być największą stroną z dziecięcą pornografią w sieci. Służbom udało się zająć południowokoreański serwer serwisu, na którym znaleziono ponad 8 TB nieodpowiednich danych,w tym ponad 250 tysięcy filmów. Zdaniem specjalistów serwis był raczej źródłem dla zajmujących się wymuszeniami mediów niż dystrybutorem, bo 45% spośród sprawdzonych wideo zawierało obrazy zupełnie nowe dla śledczych.

Akcja doprowadziła do aresztowania międzynarodowej szajki 338 osób – pochodziły one ze Stanów Zjednoczonych oraz 11 innych krajów, tj.Wielkiej Brytanii, Korei Południowej, Niemiec, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Czech, Kanady, Irlandii, Hiszpanii, Brazylii i Australii. Część z nich już przyznała się do winy i usłyszała wyroki, a śledczy informują przy okazji, że dzięki zamknięciu serwisu udało się też uratować co najmniej 23 dzieci, które były ofiarami nadużyć. Jak czytamy w specjalnym oświadczeniu Departamentu Sprawiedliwości: – Strony mrocznej sieci, które czerpią zyski z seksualnego wykorzystywania dzieci są jednymi z najbardziej podłych i nagannych form kryminalnego zachowania. Ta administracja nie pozwoli drapieżcom wykorzystywać pozostającej poza prawem części interentu jako tarczy. Dzisiejsze ogłoszenie pokazuje, że Departament Sprawiedliwości jest oddany współpracy z partnerami na całym świecie w celu ratowania dziecięcych ofiar i sprowadzenia kary na ich oprawców za te odrażające zbrodnie.

A w jaki sposób udało się skutecznie przeprowadzić całą akcję? Służby wskazują na pewne podatności w systemie płatności strony, które udało się wykorzystać. Każdy z użytkowników otrzymywał unikalny adres bitcoin, dzięki któremu mógł zakupić zawartość w serwisie. Agentom IRS za sprawą wyrafinowanych metod (z oczywistych względów nie poznaliśmy żadnych szczegółów) udało się wyśledzić te transakcje, co doprowadziło ich do adresu serwera, administratora strony i finalnie fizycznej lokalizacji serwera. Co ciekawe, służby zapowiadają, że zatrzymane bitcoiny 24 osób zostaną wykorzystane w słusznej sprawie, a mianowicie pokryją odszkodowania dla ofiar.

Niestety trzeba mieć świadomość, że akcja z pewnością nie zniechęci innych przestępców działających w ciemnej sieci, ale jest szansa, że chociaż część osób zrewiduje swoje podejście. Choćby dlatego, że służby udowodniły, że nikt nie może czuć się bezkarny: – Największa organizacja przestępcza zagrażająca bezpieczeństwu dzieci na całym świecie już nie istnieje. Niezależnie od nielegalnego schematu działania i od tego, czy dochody są wirtualne, czy też materialne, nie ustajemy w wysiłkach tropienia i zamykania tych odrażających organizacji oraz doprowadzenia ich przed wymiar sprawiedliwości. Dzieci są najbardziej wrażliwą częścią populacji i takie przestępstwa są nie do pomyślania. Niestety, postęp technologiczny pozwolił ich oprawcom ukrywać się za ciemną siecią i kryptowalutami, aby kontynuować przestępczą działalność. Dziś wysyłamy jednak silną wiadomość do przestępców, nieważne jak zaawansowana jest wykorzystywana przez nich technologia, wykorzystywanie dzieci nie będzie tolerowane – dodaje szef IRS-CI, Don Fort.

WTF? Brytyjscy pierwszoklasiści nauczą się, jak prawidłowo „łaskotać i głaskać się”

Data: 24.09.2019 12:37

Autor: ziemianin

pl.sputniknews.com

#wtf #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wielkabrytania #sex #dzieci #idioci

Uczniowie szkół podstawowych w hrabstwie Warwickshire w Wielkiej Brytanii nauczą się dotykać i „stymulować” własne genitali – informuje „The Daily Mail”.

WTF? Brytyjscy pierwszoklasiści nauczą się, jak prawidłowo „łaskotać i głaskać się”

wymagany angielski

Źródło: DailyMail

Według publikacji, już uruchomiony program pilotażowy będzie obowiązkowy we wszystkich 241 okręgowych szkołach podstawowych od przyszłego roku. W ramach nowego programu „All About Me” nauczyciele bedą zachęcani do wyjaśniania dzieciom w wieku od 6 do 10 lat, że „wiele osób lubi się łaskotać lub głaskać, ponieważ jest to przyjemne”.

Uczniom powinno się również wyjaśnić, że można „łaskotać i głaskać” własne genitalia – i pomimo tego, że ktoś uważa takie zachowanie za niewłaściwe – jest to całkowicie normalne. Niemniej jednak nauczyciele będą pouczani, aby wyjaśniać, że dotykać się należy pod prysznicem, w wannie lub w łóżku, ale nie w miejscu publicznym.

Program „All About Me” obejmuje całe spektrum szkoleń w zakresie relacji międzyludzkich: relacje rodzinne, przyjaźnie, relacje online, koncepcję prywatności i „zasady bezpieczeństwa”, jednak proponowane środki wywołały oburzenie wielu rodziców.

Moja żona, czytając to po raz pierwszy, płakała. Seksualizacja naszych dzieci jest niedopuszczalna. Nazywają to „dotykaniem siebie” i nie używają terminu „masturbacja”, chociaż to jest to! – powiedział Matthew Seymour, ojciec ucznia w Warwickshire County School.

Władze hrabstwa z kolei wyjaśniły, że program jest dostosowany do wieku i poziomu rozwoju dzieci. „Niektórzy mogą uznać, że materiały poruszają zbyt drażliwe tematy, ale uważamy, że ważne jest, aby dzieci otrzymywały jasne informacje o tym ważnym i często ignorowanym zjawisku”, poinformowało hrabstwo w oświadczeniu.

Niektórzy politycy, którzy początkowo wspierali program, teraz, po zapoznaniu się z końcowym rezultatem, krytykują go i obiecują jego rewizję.

Naukowcy: dzieci składane w ofierze przez Inków pochodziły z całego imperium

Data: 22.09.2019 19:31

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #naukawpolsce #archelogia #dzieci #inkowie

Dzieci składane przez Inków na szczytach wulkanów jako ofiary dla bogów mogły pochodzić z różnych rejonów imperium – twierdzą naukowcy badający peruwiańskie mumie, m.in. bioarcheolog z Polski.

Naukowcy: dzieci składane w ofierze przez Inków pochodziły z całego imperium

Archeolodzy znają już kilkanaście miejsc na terenie Peru, gdzie ok. 500 lat temu na szczytach gór lub wulkanów Inkowie składali dzieci w ramach tzw. rytuału capacocha. Bioarcheolog z Centrum Badań Andyjskich Uniwersytetu Warszawskiego (CEAC) w Cuzco Dagmara Socha od kilku lat bada te szczątki w ramach projektu realizowanego wspólnie z Rudim Chavez Pereą. Jest on dyrektorem Museo Santuarios Andinos Uniwersytetu Katolickiego Santa Maria w Arequipie (Peru).

W tym roku uwaga badaczy skupiła się na szczątkach dzieci złożonych na szczytach dwóch wulkanów – Ampato i Pitchu Pitchu. Kilka dekad temu dr Johan Reihard znalazł te szczątki, wkopane w pozycji siedzącej w kamienne platformy, które wyglądają jak prostokątne w planie placyki. Obecnie są one przechowywane w chłodni w Museo Sancturios Andinos. Niektóre świetnie się zachowały w formie mumii.

Inkowie wierzyli – opowiada Socha – że w momencie złożenia ofiary dzieci miały stać się pośrednikami między bogami i ludźmi. "Inkowie uważali dzieci za czyste i nietknięte – taki ich status miał ułatwić nakłonienie bogów do podjęcia określonych decyzji" – tłumaczy Socha.

Naukowcy nadal nie wiedzą, jaki był klucz doboru dzieci, które składano w ofierze. "Z pewnością musiały się czymś wyróżniać, na przykład urodą lub pochodzeniem" – wskazuje Socha. W przypadku jednej z dziewczynek, której szczątki odkryto w obrębie platformy na wulkanie Pichu Pichu, stwierdzono celową deformację głowy, która została wydłużona. Wiadomo jednak, że tego typu praktyki stosowano raczej nie w górach, a w nizinnej, nadmorskiej części imperium Inków. Może to oznaczać – sugeruje badaczka – że dziewczynka została odebrana rodzinie z bardzo odległych rejonów.

Przemawia za tym jeszcze jeden argument. Na zębach dziewczynki widoczne są zmiany w budowie szkliwa, w postaci linii, wyraźnie odróżniającej się od reszty zębów. Takie ślady mogą się pojawiać u osób, które w pewnym momencie życia doświadczyły głodu. Mogą powstawać również z innych, zaburzających rozwój powodów, np. bardzo silnego stresu. W przypadku badanych szczątków dziewczynki wiadomo, że doszło do tego mniej więcej w trzecim roku życia.

"Przypuszczam, że właśnie wtedy dziecko zostało odebrane rodzicom i zabrane do stolicy imperium inkaskiego – Cuzco, gdzie przez trzy lata szykowano je do złożenia w ofierze na szczycie wulkanu" – opowiada Socha.

Niektóre z sześciu badanych w tym roku przez Sochę zwłok dzieci były zmumifikowane. Ale nie wszystkie. Niektóre szczątki są kiepsko zachowane, a część nosi ślady przepalenia. Dlaczego? Jak wyjaśnia Socha, Inkowie wznosili platformy, na których składali ofiary, w miejscach eksponowanych na uderzenia pioruna w czasie burzy. Wiele wskazuje na to, że pioruny uderzały nawet kilkukrotnie w platformy. Dlatego do naszych czasów nie zachowały się tkanki miękkie ani ubrania, które dzieci miały na sobie w momencie śmierci.

"Według Inków osoba uderzona przez piorun dostępowała wielkiego zaszczytu – bóg w ten sposób wyrażał nią swoje zainteresowanie" – dodaje.

Za koncepcją uderzenia pioruna przemawia również fakt, że ziemia wokół szczątków była skrystalizowana.

Badane przez Sochę mumie są obecnie zmrożone (utrzymywane w podobnym stanie, jak w momencie odkrycia). Badania nie polegały na rozwijaniu mumii – przeciwnie. Naukowcy dążą do jak najmniejszej ingerencji w szczątki. Aby poznać ich zawartość, zastosowano prześwietlenie (radiografię). Dzięki temu wiemy, że w mumiach znajdowały się liczne przedmioty – metalowe, w tym złote szpile spinające szaty, ale również drewniane, rytualne kubeczki. Były też inne ozdoby, np. złota tuba czy płatki. Socha mówi, że bardzo podobne przedmioty odkrywane są przy mumiach znajdowanych w Argentynie. To oznacza, że zestaw przedmiotów składnych wraz z dziećmi był podobny na terenie całego wielkiego imperium Inków.

Specjaliści od technik fotogrametrii i modelowania 3D – Dominika Sieczkowska (CEAC UW) i Bartosz Chmielewski (Politechnika Wrocławska) wykonali z kolei trójwymiarowy fotogrametryczny model mumii.

"Szczątki dzieci, w tym – mumie – wyciągaliśmy z lodówek najwyżej na dwadzieścia minut, po czym wracały one do chłodni. Dzięki modelom możemy dokonywać analiz w zaciszu gabinetu" – dodaje.

W przyszłym roku naukowcy planują kontynuować badanie szczątków dzieci. Pobranie próbek zębów pozwoli poznać ich dietę i miejsce pochodzenia. Tegoroczne prace sfinansowała strona peruwiańska.

Data: 22.09.2019 13:59

Autor: Monte

O seksualizacji dzieci w szkołach [EN]

The lessons are part of the controversial All About Me teaching programmeAll About Me is being rolled out across 241 primaries by Warwickshire County CouncilCampaigners warn that inappropriate sexual material could be given to children

Children as young as six are being taught about touching or ‘stimulating’ their own genitals as part of classes that will become compulsory in hundreds of primary schools.

Some parents believe the lessons – part of a controversial new sex and relationships teaching programme called All About Me – are ‘sexualising’ their young children.

One couple told last night how they were so disturbed they withdrew their sons from lessons at a school where the programme is already being taught.

All About Me is being rolled out across 241 primaries by Warwickshire County Council and could be adopted by other local authorities next year as part of the Government’s overhaul of Relationship and Sex Education (RSE).

Family campaigners and religious groups warned that vague guidelines issued by the Department for Education meant schools could soon be providing sexual material to young children that many parents would consider inappropriate.

Even politicians who had supported the RSE legislation expressed concern. Tory MP David Davies said: ‘I and many other parents would be furious at completely inappropriate sexual matters being taught to children as young as six. These classes go way beyond the guidance the Government is producing and are effectively sexualising very young children.’

Documents obtained by The Mail on Sunday detail how All About Me classes involve pupils aged between six and ten being told by teachers that there are ‘rules about touching yourself’. An explanation of ‘rules about self-stimulation’ appears in the scheme’s Year Two lesson plan for six and seven-year-olds.

Under a section called Touching Myself, teachers are advised to tell children that ‘lots of people like to tickle or stroke themselves as it might feel nice’. They are also instructed to inform youngsters that this may include touching their ‘private parts’ and, that while some people may say this behaviour is ‘dirty’, it is in fact ‘very normal’.

However, the youngsters are warned it is ‘not polite’ to touch themselves in public – it is an activity they should do when alone in the bath, shower or in bed.

In the same lesson, children are given scenarios which they must judge to be ‘OK’ or ‘not OK’.

In one, pupils are told that when a girl called Autumn ‘has a bath and is alone she likes to touch herself between her legs. It feels nice’.

At this point, teachers are advised to remind the students of the ‘rules about self-stimulation.

https://www.dailymail.co.uk/news/article-7490415/amp/Children-young-SIX-given-compulsory-self-touching-lessons.html

#bekazlewactwa #seksualizacja #dzieci #lgbtp #pedofilia #marksizmkulturowy

WTF??? Ankiety dla 10-latków w Szczytnie. „Czego obawiasz się w seksie?”

Data: 21.09.2019 23:50

Autor: ziemianin

tvp.info

#wtf #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #sex #dzieci #pedofilia #seksualizacja #szkola

„Czego obawiasz się najbardziej przy uprawieniu seksu?”, „Co mogłoby cię skłonić do współżycia?”, „Jak myślisz, ilu twoich rówieśników ma pierwszy stosunek za sobą?”, „Jaki wiek jest odpowiedni, aby rozpocząć współżycie seksualne?” – takie pytania zadano w ankiecie, którą wypełniali uczniowie jednej ze szkół podstawowych w Szczytnie. Ankieta zawierała 64 pytania.

WTF??? Ankiety dla 10-latków w Szczytnie. „Czego obawiasz się w seksie?”

O sprawie pisze portal tygodnik.szczytno.pl. Na treść ankiet odpowiadać mieli uczniowie z klas czwartej, szóstej i siódmej. Według portalu ankiety wypełniano na polecenie urzędu miejskiego w Szczytnie.

Jak powiedział Robert Dobroński, naczelnik wydziału oświaty w magistracie w Szczytnie, „ankietę na nasze zlecenie przygotowała firma z Krakowa”. – Miała ona zdiagnozować problemy społeczne w szkołach, a potem porównać z krajowymi badaniami ESPAD – dodaje. ESPAD to Europejski Program Badań Szkolnych nad Używaniem Alkoholu i Narkotyków.

– Skandaliczne i niepoważne. Takie rzeczy powinny być najpierw skonsultowane z rodzicami, a nie eksperymentuje się na uczniach, moim dziecku, jak na króliku, czy myszce laboratoryjnej. Na pewno tego tak nie zostawię. Było to obrzydliwe – mówi portalowi matka jednego z dzieci.

Kwanty, teoria względności i chemia organiczna – genialnie proste książki dla kilkulatków

Data: 21.09.2019 22:35

Autor: ziemianin

crazynauka.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #dzieci #CrazyNauka

Czy potrafilibyście w 20 krótkich zdaniach wytłumaczyć, co to jest fizyka kwantowa? Albo teoria względności? Chemia organiczna?.. Umie to Chris Ferrie, autor genialnie prostych książek dla dzieci. Jeśli wciąż macie wątpliwości, co to są kwanty albo dlaczego właściwie ta czasoprzestrzeń się zagina, to sięgnijcie po nie, kiedy dzieci nie widzą 😉

Kwanty, teoria względności i chemia organiczna – genialnie proste książki dla kilkulatków

„Jeśli nie umiesz czegoś wyjaśnić sześciolatkowi, to tak naprawdę tego nie rozumiesz” – ten aforyzm chętnie przypisuje się Albertowi Einsteinowi (jak wiele innych „motywacyjnych” cytatów) albo Richardowi Feynmanowi. Bez względu na to, który z tych genialnych fizyków je wypowiedział (i czy faktycznie zrobił to jeden z nich), to wyjaśnienie niektórych pojęć naukowych nie tylko sześciolatkowi, ale nawet 12-latkowi wydaje się graniczyć z niemożliwością.

Fizyka kwantowa? U mnie w szkole nauczano wyłącznie fizyki klasycznej, nikt nie zająknął się nawet o takich „nowinkach” jak liczące wówczas blisko sto lat mechanika kwantowa czy teoria względności. OK, chodziłam do szkoły jakieś milion lat temu, a czasy się zmieniły i teraz dziedziny te są częścią szkolnego programu. Ale czy są zrozumiałe? Gdybym dowolną osobę z porządnym wykształceniem spoza nauk ścisłych znienacka zapytała na ulicy o to, czym jest kwant, to czy cokolwiek by mi odpowiedziała? Z chemią organiczną jest nieco lepiej, bo tej przynajmniej naucza się już od dawna. Tym niemniej wciąż pamiętam, że nagłe zanurzenie w świecie związków chemicznych nie należało do najłatwiejszych.

Czy dałoby się sprawić, żeby te tematy były nie tylko zrozumiałe, ale także – kiedy bralibyśmy je w szkole na warsztat – okazywałyby się od dawna znajome? Owszem, da się to zrobić – i to właśnie czyni seria książek Chrisa Ferrie. Ferrie to kanadyjski fizyk, matematyk i popularyzator nauki, obecnie zatrudniony jako wykładowca w Centrum Inżynierskich Systemów Kwantowych w University of Technology Sydney w Australii. Zainicjował dłuuugą serię książek popularnonaukowych dla dzieci pt. „Baby University”, co w polskim przekładzie dało „Uniwersytet Malucha”. Pierwsze trzy tytuły z tej serii – „Teoria względności”, „Fizyka kwantowa” i „Chemia organiczna” – właśnie ukazały się w polskim przekładzie. Kolejne trzy – o astronomii, fizyce jądrowej i technologii kosmicznej – czekają na publikację. Współautorką książki o chemii organicznej jest biochemiczka Cara Florance, a duet ten stworzył w ramach tej samej serii również książki o biologii, fizyce jądrowej i ewolucji.

Rozkładówka “Fizyki kwantowej”

A teraz łyżka dziegciu, bo „maluch” jest jednym z moich nieulubionych słów. Co gorsza, za infantylne uważają je również dzieci, co może stanowić element zniechęcający do lektury tych książek. A byłaby to ogromna strata! Bo kiedy jednak pominiemy ten szczegół wynikający z konieczności przetłumaczenia tytułu oryginalnej serii „Baby University”, to okaże się, że trzymamy w rękach prawdziwy skarb – książkę zrozumiałą dla dzieci, ale i wartościową dla ich rodziców, spośród których wielu zapomniało już podstaw chemii organicznej czy teorii względności.

Problematyczna może być konwencja książek wydawanych na tekturze, które – jak wiadomo – skierowane są do bardzo małych dzieci (0-5 lat). My testowaliśmy trzy dopiero co wydane tytuły na naszym 9-latku Adamie, który okazał się właściwym odbiorcą tych treści. Stwierdził, że świetnie zrozumiał, o co chodzi w każdej z książek i że chciałby przeczytać ich więcej (!). Chemia organiczna była prawdziwym wyzwaniem ze względu na przeskok z piłkowych modeli cząsteczek chemicznych do zapisu strukturalnego wzorów, to jednak nie był duży problem. Okazało się nim coś zupełnie innego – jako poważnie traktujący się 9-latek Adam narzekał, że książeczki wyglądają jak wydania dla, nomen omen, maluchów. A więc treść dla dziecka wczesnoszkolnego, a forma dla przedszkolaka. Co z tym począć?

Rozwiązanie podpowiada sam autor, ojciec czworga, który uważa, że żadne dziecko nie jest zbyt małe, aby wprowadzić je w cudowny świat nauki. Można więc kupić te książeczki przedszkolakowi i poprzez wspólne czytanie próbować wdrażać go w świat kwantów i zagiętej przestrzeni. Jeśli nie zrozumie – nie szkodzi, książki poczekają, aż dziecko do nich dojrzeje. Natomiast jeśli nasze dzieci są już w wieku szkolnym, to nic straconego – można zastosować wybieg i kupić te książki „dla siebie”, a tak naprawdę do wspólnego czytania. Sądzę, że warto to zrobić, bo dzięki temu młodym ludziom w przyszłości łatwiej będzie zrozumieć całe mnóstwo zagadnień, z którymi my borykaliśmy się w szkole i w życiu. Ile bym dała za takie podpowiedzi w czasach, kiedy sama byłam dzieckiem!

„Chemia organiczna dla maluchów”

„Fizyka kwantowa dla maluchów”

„Teoria względności dla maluchów”

Data: 18.09.2019 11:03

Autor: Kiszony

Tyle się mówi czy powinny być lekcje religii czy lekcje edukacji seksualnej…..a dlaczego nie ma społecznej debaty o konieczności wprowadzenia obowiązkowej lekcji dot. edukacji zdrowotnej? Nawet NIK o takiej potrzebie alarmuje, poprzez "dramat" który pokazał w obecnej żywności. Jak tak dalej pójdzie średnia wieku dzisiejszego pokolenia będzie niższa niż obecna, śmiem twierdzić że drastycznie niższa…….

Naszła mnie taka myśl….bo dziś na światłach, stojąca obok otyła kobieta z otyłym 5-6 letnim chłopcem w rozmowie z kimś przez telefon mówi "….no wiesz nie dziwie się że Michaś jest chory, to właśnie ta chorobowa pora…..wracam właśnie od lekarza i na szczęście przepisał mu już antybiotyk" ….To ta "chorobowa pora" i "na szczęście już antybiotyk"…. ciul tam że jem ścierwo, wyglądam jak wieprz i skazuje na to samo moje dziecko, zero instynktu samozachowawczego, po prostu "to chorobowa pora i na szczęście antybiotyk"…..to jest przerażające, statystyki chorób coraz młodszych osób porażają, nowotwory, cukrzyca, choroby zakaźne, alergie…..etc.

https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/nauka,2191/coraz-wiecej-mlodych-choruje-na-nowotwory-przez-otylosc,283742,1,0.html

https://dorzeczy.pl/kraj/68195/Otylosc-cukrzyca-choroby-zakazne-Choruje-coraz-wiecej-dzieci-Zatrwazajace-dane-NIK.html

http://www.portalspozywczy.pl/slodycze-przekaski/wiadomosci/coraz-wiecej-dzieci-w-polsce-choruje-na-cukrzyce,144142.html

https://parenting.pl/coraz-wiecej-zachorowan-na-alergie-wsrod-dzieci-to-juz-epidemia

https://parenting.pl/specjalisci-rodzi-sie-coraz-wiecej-dzieci-z-chorobami-genetycznymi

http://www.medonet.pl/zdrowie,polskie-dzieci-tyja-najszybciej-w-europie,artykul,1728189.html

#zdrowie #dzieci #pozywienie

Data: 15.09.2019 13:09

Autor: aborygo

Bajki dla dzieci są montzno podstępne. Np taka bajka "Kieszonkowo", nazywa się słodko, ma jeszcze bardziej lukrowaną czołówkę. Rodzic myśli, że będzie okey, a pięć minut później jakaś zła kocica przemawia niczym Gröfaz na raucie SS sprawiając, że dziecko mi się chowa pod koc w drugim końcu pokoju. WTF bajki z wami?

#bajki #dzieci

Grupa dzieci z Klawkowa znęcała się nad 9-latkiem. Wszystko nagrywali telefonem komórkowym

Data: 06.09.2019 00:46

Autor: itsokay

pomorska.pl

Bili, kopali, przewracali, deptali, rzucali kamieniami – w taki sposób w Klawkowie grupa dzieci i młodzieży znęcała się nad 9-latkiem. Proceder powtarzał się przynajmniej kilkukrotnie, a wszystko było nagrywane telefonem komórkowym. Agresywnym zachowaniem małoletnich zajmuje się już policja.

Wideo na fb

Mirror

Drugie wideo na fb

Mirror

#polska #pomorskie #patologiazewsi #patologiazmiasta #dzieci

Data: 15.08.2019 23:43

Autor: Major_Bialkov

Kurła, ludzie mnie rozpierdzielają. Sąsiadka pisze na pejsbuku, po 23 że pilnie z dzieckiem na pogotowie musi jechać (-‸ლ)

Jak pilnie to sie po karetke dzwoni, jak mniej pilnie to sie wydzwania po rodzinie i znajomych, budzi sie do skutku albo czeka do rana. Dodam tylko że mogliby w końcu prawko zrobić i kupić jakieś auto choćby za tysiąc złotych. Oboje grubo po trzydziestce, dwójka dzieci i na rowerach ich wożą, czy deszcz czy zawierucha.

#madka #rodzice #dzieci

Data: 10.08.2019 22:33

Autor: Ijon_Tichy

Dzisiaj pozwoliłem mojej starszej, 6 letniej córce posiedzieć z nami i gośćmi dłużej, aż będzie całkiem ciemno, bo opowiadałem jej o gwiazdach i niesamowicie zapaliła się, że chce zobaczyć Wielki Wóz.

W końcu jej go pokazałem i opowiedziałem o drugiej w dyszlu gwieździe Mizar oraz o tym, że okrąża ją druga gwiazda o nazwie Alkor.

Jej zafascynowana twarz i zachwyt mnie wzruszyły. Jak wróciliśmy do domu, to aż krzyczała do wszystkich i opowiadała. Teraz muszę kupić jej jakiś teleskop xD

Podoba mi się ta pasja. Może rozbudzę w niej coś pięknego :)

#gwiazdy #kosmos #dzieci #pasja #wzruszenie

”Wychowaliśmy największe pierdoły na świecie. Zombi, które nie wiedzą kim są”

Data: 16.07.2019 13:12

Autor: ziemianin

nczas.com

#codziennaprasowka #wiadomosci #dzieci #wychowanie #tragedia #zombie #rodzice

"W domach gniją całe pokolenia niedorajdów, włącznie z trzydziestolatkami, przekonanymi, że guzika w koszuli nie da się przyszyć bez certyfikatu krojczego. I nie jest to pusta konstatacja autora tego tekstu w myśl przekonania każdego dorosłego, że „za moich czasów młodzież była bardziej zaradna”, tylko wyniki naukowych analiz. Gdziekolwiek spojrzeć, jest gorzej, niż było"

Mocny, brutalnie szczery głos rodzica: ”Wychowaliśmy największe pierdoły na świecie. Zombi, które nie wiedzą kim są”

Hodujemy zombi, które nie wiedzą, kim są i dokąd zmierzają. Żyją w tyranii optymizmu, przekonane, że mogą wszystko, że mają równe szanse, że wystarczy chcieć, by mieć. A nie potrafią poradzić sobie nawet z komarem, a co dopiero z krytyką czy wzięciem odpowiedzialności za innych – pisze Rafał Drzewiecki na łamach Dziennika Gazeta Prawna. Jego tekst rozwścieczy „nowoczesnych rodziców”.

W niemieckim przedszkolu „uraczono” dzieci radykalną literaturą islamską

Data: 03.07.2019 21:39

Autor: ziemianin

pch24.pl

#codziennaprasowka #ISLAM #IDEOLOGIA #ISLAMIZACJA #PRZEDSZKOLE #DZIECI #NIEMCY

W niemieckim przedszkolu „uraczono” dzieci radykalną literaturą islamską

W niemieckim landzie Nadrenia-Palatynat pedagodzy czytali podopiecznym (w wieku 3-6 lat) radykalną literaturę islamską, a także wychwalali zakazaną w wielu krajach Zachodu i nie tylko ideologię salaficką.

Przedszkole bez przeszkód funkcjonowało przez ponad 10 lat! Władze Moguncji podjęły decyzję o odebraniu placówce licencji. – Przedszkole An-Nur Kita działało w warunkach całkowicie niezgodnych z niemiecką konstytucją" – powiedział Detlef Placzek, szef Niemieckiego Departamentu Edukacji i Młodzieży.

– To dla nas kompletnie niezrozumiała decyzja. Wszystkie nasze działania były transparentne i legalne. Będziemy się odwoływać – żalił się z kolei Samy El-Hagrasy, rzecznik arabskiego stowarzyszenia Nile-Rhein, które było założycielem przedszkola.

Ps. do minusujących, – = BL

Drag queen spotkał się z dziećmi w Poznaniu. „Nie chciałem tutaj przychodzić, mama mnie zmusiła

Data: 30.06.2019 16:58

Autor: Immortal_Emperor

tvp.info

W jednej z poznańskich kawiarni odbyło się spotkania dzieci z drag queen – mężczyzną przebranym za kobietę. „Wszyscy dobrze się bawili. Jeśli ktoś liczył na zadymę, to się rozczarował. Organizatorzy jedynie wyprosili ekipę telewizji publicznej” – donosi „Głos Wielkopolski”. – Nie chciałem tutaj przychodzić, ale mama mnie zmusiła – mówi chłopiec, uczestnik spotkania.

#homopropaganda #lgbtp #dzieci #poznan

Data: 25.06.2019 09:30

Autor: Ijon_Tichy

Jeszcze jedna mała refleksja, która jest powiązana tematycznie z aktualną wymianą poglądów.

Wczoraj byłem nad jeziorem z żoną i dzieciakami. Przypomniały mi się czasy mojego dzieciństwa. W czasie wakacji z rodzicami, wujkami, ciociami i kuzynowstwem , a czasami nawet z sąsiadami, wyjeżdżaliśmy nad stawy, jeziora, żeby się kąpać i bawić. W dzieciństwie zawsze dookoła mnie bylo dużo dzieci i nigdy się nie nudzilismy.

Mam dwóch braci i siostrę – wszyscy pełnoletni. Moja żona ma dwóch młodszych braci, którzy mają żony. Wszyscy tuż przed 30 rokiem życia, lub tuż po 30 ruku zycia. Łącznie z nami siedem par, ale nikt w rodzinie nie ma dzieci, tylko ja i moja żona – dwójkę…..

Jeszcze 20-30 lat temu każdy z nas przyjechałby z dzieciakiem, a plaża żyłaby zabawą, grami, dziecięcymi przygodami. Tymczasem moja dwójka bawiła się sama, bo brakowało dzieci do zabawy, choć ogólnie ludzi nad jeziorem było sporo.

Niestety na plaży widziałem głównie samotne pary, samotne osoby bez pary i kilka rodzin z jednym dzieckiem, ktoś miał dwójkę, była też jedna wielodzietna rodzina (7 dzieci). Jednak ogromna większość, to samotnicy… Tam, gdzie były dzieci, tam była ta radość życia, ta normalność, którą zapamiętałem z dzieciństwa. Natomiast tam, gdzie były samotne pary widziałem martwą, smutną ciszę bezruchu.

#rodzina #dzieci #demografia #spoleczenstwo #samotnosc #zycie #szczescie #smutek #refleksja

Data: 25.06.2019 07:33

Autor: Ijon_Tichy

"500+ jest formą zwrotu podatku" – Stanisław Michalkiewicz.

Ustalmy pierwszą sprawę – wolałbym, żeby mi nie zabierano podatków, tylko po to, by potem oddawać mi część z nich pod zakłamanym pozorem dobroczynności PiS (którego nie znoszę). Wolałbym ulgę podatkową na dzieci. To jedynie byłoby sprawiedliwe. Bo 500+ nie rekompensuje mi tego, jak jestem okradny podatkami.

Ja sam płacę duże podatki, moja żona też pracuje! Obydwoje pracujemy (można powiedzieć, że ja nawet pracuję na dwa i pół etatu) i płacimy wszystkie możliwe podatki – obydwoje! – a jednocześnie dopłacamy znacznie większe kwoty niż te śmieszne 500+ do wychowania dzieci. Tych dzieci, które stworzą kolejne pokolenie. Płacę ogromną kwotę, ale też ogromne poświęcenie siebie dla tych małych, nowych ludzi – po to, by uczynić z nich osoby wartościowe, które wniosą też coś wartościowego do społeczeństwa.

To moje bezinteresowne poświęcenie, więc proszę o równoległe nie rozliczanie mnie za pińcet + ;)

Podsumowując zatem i rozliczając wszystko, to JA opłacam w podatkach moje dzieci, i MOJE podatki oddawane mi są w postaci 500+ i to nie w pełni, zaś wy, bezdzietni (np. szanowany przeze mnie @raptor nie dorzucacie mi NIC na moje "bąbelki"; ani grosza. Powiem więcej.

Ogromna większość rodziców w Polsce to zwyczajni, pracowici, normalni ludzie, którzy pracują i również płacą złodziejske podatki, więc sami sobie sponsorują 500plus i są okradani ze swoich własnych pieniędzy… Po to, by PiS mogło powiedzieć "my wam daliśmy" – co jest zwyczajnym kłamstwem.

Powtórzę – "500 + "jest formą zwrotu podatku". PiS jedynie zorganizował to w taki sposób, zeby sprawiać wrażenie, jakby coś ludziom dawał. Tymczasem PiS oddaje ukradzione pieniądze, przekupuje ludzi ich własnymi puieniędzmi.

Dlatego jestem wrogiem 500+, jako tata dwójki dzieci i planujący trzecie (wiem, że się powtarzam ;) )

#500plus #michalkiewicz #dyskusja #dzieci #rodzina #podatki

Jak ważny dla nastolatki może być jej tata?

Data: 04.06.2019 22:07

Autor: kicioch2

facetpo40.pl

Bycie ojcem tej słodkiej, małej dziewczynki było całkiem łatwe, prawda? A co teraz, kiedy jest nastolatką? Czujesz czasem frustrację, przerażenie? Jesteś niepewny? Nie wiesz, jaką rolę przyjąć w jej życiu? Najważniejsza rada – nie usuwaj się w kąt, bo jesteś dla niej teraz szczególnie…

#dzieci #rodzina #rodzice #ojciec

Szkoły w Sydney samo segregują się zgodnie z pochodzeniem dzieci

Data: 01.06.2019 15:35

Autor: brotozaur

smh.com.au

W szkołach są w większości dzieci biała albo azjatyckie. I taki podział dokonuje się wbrew intencjom rządu. Azjaci wybierają państwowe szkoły selective (dla dzieci uzdolnionych, trzeba zdać egzamin wstępny). Dzieci rodziców Anglo, chodzą do szkół prywatnych. Selective 83 Azjaci, prywatne 90 Anglo.

#australia #edukacja #dzieci #szkola #sydney #nauka

Data: 19.05.2019 19:57

Autor: xyz

Piękna niedziela – wyszedłem sobie z 4 letnią siostrą na rolki i hulajnogę. Pojeździliśmy, no ale jej jeszcze trochę brakowało to zdecydowaliśmy że pójdziemy na plac zabaw.

Dawno nie słyszałem takiej dawki wszelkiego typu wiązanek z przekleństwami.

Te małe dzieci to jakaś patologia :/

#patologia #dzieci

Data: 10.05.2019 06:53

Autor: Ijon_Tichy

Ponownie jeden z użytkowaników zainsporował mnie do refleksji.

Z punktu widzenia biologii zasadniczą funkcją organizmu, w zasadzie istotą rzeczy i sednem istnienia człowieka, jest rozmnażanie. Możemy się otrząsać z takiej myśli, jednak nawet nasza niepohamowana, ludzka żądza seksualna wyraża ten cel wręcz uderzająco. Wobec tej funkcji oragnizmu ludzkiego – przekazywania genów dalszym pokoleniom – od zarania dziejów organizowano najważniejsze isntytucje i prawa, mity i systemy religijne, ceremonie i rytuały, tabu i inicjacje.

Można powiedzieć, że całe systemy społeczne były wokół tego zasadniczego celu konstruowane w mniej lub bardziej zawoalowany sposób. To właśnie rozmanażanie jest istotą bytu i esencją istnienia czlowieka – i w zasadzie każdego innego organizmu żywego. Przekazywanie informacji genetycznej dalej – stąd pochodzę i temu służę. Kto temu przeczy, ten po prostu nie rozumie biologii i żyje mrzonkami.

Gdyby zredukować człowieka do jego najbardziej podstawowej esencji, to okazałoby się, że jego senem jest właśnie rozmnażanie. Bo jakże mogłby być inaczej, skoro gdyby nie rozmnażanie, to w ogóle człowieka by nie było!?

Miłą stroną tej na pozór brutalnie deterministycznej rzeczywistości jest to, że posiadanie potomstwa naprawde daje mnóstwo szczęścia i radości – przynajminej normalnemu i zrównoważonemu człowiekowi. Pieluchy, karmienie i opieka to tylko poboczność pięknego rdzenia, jakim jest miłość do potomka i ta zachwycająca interakcja międzyludzka.

Możemy mnożyć mrzonki o wolności wyboru i innych kulturowych wynalazach najnowszych dekad – "nie chcę rodziny, bo chcę być wolny" – cóż za wydumany absurd, z którym nawet nie będe dyskutować, choć doskonale go czuję i rozumiem – sam bowiem podlegam pokusom rezygnacji z wyzwań, jakie rzuca mi życie. Jednak w obliczu takich pokus odpowiedzieć sobie muszę na pytanie, czy rezygnacja z takich wyzwań nie jest tożsama z rezygnacją z realizowania swojego życia w jego najpełniejszym wymiarze?

Nagą prawdą pozostaje ten prosty wniosek, iż brak potomstwa wyklucza daną linię genetyczną z procesu dziejów i biegu pokoleń, co zaś oznacza po prostu śmierć ewolucyjną i eliminację. Co więcej, człowiek bezpotomny traci jedyną szansę na pełną realizację swojego człowieczeństwa.

#ewolucja #rodzina #dzieci #filozofia