NSA: Rodzicami dziecka w prawie polskim mogą być tylko matka i ojciec

Data: 02.12.2019 19:27

Autor: malcolm

tvp.info

#prawo #lgbt #dzieci

"Nie jest możliwe wpisanie w polskim akcie stanu cywilnego zamiast ojca dziecka – rodzica, który nie jest mężczyzną; byłoby to sprzeczne z podstawowymi zasadami porządku prawnego w Polsce – wynika z uchwały siedmiorga sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego."

Syn Polki może zostać adoptowany przez homoseksualistów - reakcja RP

Data: 02.12.2019 08:43

Autor: malcolm

tvp.info

#spoleczenstwo #dzieci #lgbt

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik zapowiedział interwencję ws. Polki z Wielkiej Brytanii, której syn może trafić do adopcji do pary homoseksualistów. – Podejmiemy wszelkie działania, żeby to dziecko, jeżeli już musi być adoptowane, było adoptowane przez kobietę i mężczyznę – powiedział. Od pracowników opieki społecznej, którzy zajmują się adopcją, Polka – matka chłopca – dowiedziała się, że jej dziecko zostanie adoptowane przez parę homoseksualistów . Czy PO, SLD, PSL etc. będą protestować przeciw działaniom ministra który tym czynem neguje równość płci? Co na to środowiska LGBT? TVN i GW będą wrzucać oburzone komentarze do takiego działania rządu Kidawy czy innych kandydatów oświeconego świata?

Imigranci napadają na niemieckie dzieci, bo „w przeciwieństwie do Turków nie bronią się”

Data: 01.12.2019 12:15

Autor: ziemianin

twitter.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #niemcy #atak #dzieci #imigranci #islam #turcy

Znany niemiecki dziennikarz śledczy wprost przyznał, że imigranci napadają na niemieckie dzieci, bo „w przeciwieństwie do Turków nie bronią się”.

Imigranci napadają na niemieckie dzieci, bo „w przeciwieństwie do Turków nie bronią się”

O sprawie informuje na Twitterze Adam Gwiazda: „Znany dziennikarz śledczy Olaf Sundermeyer o swych rozmowach z przestępcami imigrantami: otwarcie przyznają, że napadają tylko na niemieckie dzieci i młodzież, ponieważ w przeciwieństwie do Turków, dzieci romskich i innych imigrantów, ci się nie bronią”

🇩🇪 Znany dziennikarz śledczy Olaf Sundermeyer o swych rozmowach z przestępcami imigrantami: otwarcie przyznają, że napdają tylko na niemieckie dzieci i młodzież, ponieważ w przeciwieństwie do Turków, dzieci romskich i innych imigrantów, ci się nie bronią. [Deutsche wehren sich nicht – Experten Analyse bei Hart aber Fair über Clan Kriminalität](https://t.co/itZZtNpkdM)

— Adam Gwiazda (@delestoile) [28 listopada 2019](https://twitter.com/delestoile/status/1200155611167707139?ref_src=twsrc%5Etfw)

Na młodzież napadają nie tylko dorośli imigranci, ale także ich dzieci. Atakowani są także duchowni. Urzędnicy podkreślają jednak, w typowym dla siebie tonie, że „prawdopodobnie są to przypadki incydentalne, które nie powinny zepsuć pozytywnych relacji chrześcijańsko-muzułmańskich w jego lokalnej społeczności”.

Problem z agresją wobec dzieci mają jednak nie tylko Niemcy, ale i Duńczycy. Problem jest na tyle poważny, że policja „dla dobra śledztwa” ukrywała, iż imigranci napadali na dziewczynki i gwałcili. Rodzice boją się o dzieci – policja ponadto twierdzi, że rodzice… sami powinni pilnować swych dzieci.


Ciekawe czy polskie dzieci będą się bronić?

Data: 24.11.2019 18:06

Autor: FiligranowyGucio

Po co dezinformacje syjonistycznych mediów i prasy w Ameryce Południowej?

Kolejny raz Policja Kolumbijska dokonuje makabrycznych odkryć, tym razem dotyczy to handlem ludźmi i organami, a prowadzili ją izraelscy agenci.

14 Izraelczyków podejrzanych o prowadzenie w Kolumbii handlu dziećmi ich organami.

Według doniesień z poniedziałku czternastu Izraelczyków jest podejrzewanych przez kolumbijskie władze o prowadzenie pierścienia handlu dziećmi, który sprzedawał pakiety wycieczek z Izraela do kraju Ameryki Łacińskiej skierowane do biznesmenów i niedawno zwolnionych żołnierzy.

Zatrzymano ośmiu podejrzanych, w tym dwóch obywateli Kolumbii, a dla pozostałych osób wydano międzynarodowe nakazy aresztowania. Jeden z Kolumbijczyków był policjantem, który rzekomo przekazał informacje niejawne jednemu z podejrzanych przywódców, Morowi Zoharowi, umożliwiając mu prowadzenie sieci handlu ludźmi bez ingerencji władz.

https://www.timesofisrael.com/14-israelis-suspected-of-running-child-sex-trafficking-ring-in-colombia/?fbclid=IwAR3JGAFJVjAYuyPb0eSzAnUvEYvGI_ytri_1fVcqb09KYesfxecDDvj1vY4

#izrael #dzieci #przestepczosc #ludzie

Szpital w Jastrzębiu zawiesił pracę oddziału pediatrycznego. Kosztował 6 mln zł i . . .

Data: 13.11.2019 23:16

Autor: ziemianin

r.dcs.redcdn.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #szpital #sluzbazdrowia #lekarze #pielegniarki #zdrowie #dzieci

Wystarczyło odejście dwóch lekarzy pediatrów, by zaledwie po 4 miesiącach od otwarcia jednego z najnowocześniejszych oddziałów dziecięcych na Śląsku[/b] – w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju – zawiesić jego działalność! Czy miało sens wydawać na niego 6 mln, skoro mali pacjenci trafiają teraz na oddziały do Rybnika, Żor czy Rydułtów?

Szpital w Jastrzębiu zawiesił pracę oddziału pediatrycznego. Kosztował 6 mln zł i otwarto go zaledwie 4 miesiące temu?

Szpital w Jastrzębiu zawiesił od poniedziałku oddział pediatryczny. Po co go otwierano kosztem 6 mln zł zaledwie 4 miesiące temu?

Wystarczyło odejście dwóch lekarzy pediatrów, by zaledwie po 4 miesiącach od otwarcia jednego z najnowocześniejszych oddziałów dziecięcych na Śląsku – w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju – zawiesić jego działalność!

Stało się to dokładnie z dniem 4 listopada, czyli w miniony poniedziałek. Koszt przenosin oddziału i wyposażenia z budynku przy ulicy Krasickiego do głównego budynku szpitala pochłonął 6 milionów złotych. 31 maja oficjele z wicemarszałkiem województwa (województwo dołożyło do inwestycji 1,3 mln zł), posłami, przecinali wstęgę, chwaląc się tym miejscem. Niestety, kilka tygodni temu pojawiła się informacja na stronie szpitala, która zdenerwowała pacjentów.

– Dyrekcja Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego Nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju, z przykrością informuje, że 18 października 2019 r. nastąpiło ograniczenie przyjęć do Oddziału Pediatrycznego, a świadczenia są udzielane wyłącznie w trybie ostrodyżurowym. Obecna sytuacja kadrowa zmusza niestety szpital do wszczęcia procedury czasowego zawieszenia funkcjonowania Oddziału Pediatrycznego na okres 3 miesięcy. Nastąpi to z dniem 4 listopada – napisano w oświadczeniu szpitala.

Aby otworzyć oddział z 20 łóżkami potrzeba było mieć lekarza zarządzającego, kilku asystentów, a także co najmniej 10-12 gotowych do wypełnienia dyżurów, aby wypełnić założenia oferty jego funkcjonowania zaakceptowanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

– Zgodnie ze złożoną do Narodowego Funduszu Zdrowia ofertą powinniśmy zapewnić obsadę lekarską na około 1105 godzin miesięcznie, natomiast na dzień dzisiejszy nie spełniamy tego wymogu. Skupiamy się przede wszystkim na pozyskaniu lekarza zarządzającego oraz lekarzy asystentów do współpracy – informuje Marcelina Kowalska, rzecznik WSS nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju.

Czy miało sens wydawać 6 mln zł na oddział nie mając pewności, że da się zapewnić jego długotrwałe funkcjonowanie?Zwłaszcza, że już raz został zawieszony z tego samego powodu! Wcześniej zawieszono go od 1 kwietnia 2018 roku. Początkowo miał nie działać tylko do 30 czerwca, później do października, ale nie udało się terminu dochować. Procedury i znalezienie kadry zajęło więc ponad rok. Otwarcie nastąpiło w nowym miejscu na początku czerwca tego roku, ale wystarczyło, że zabrakło lekarza zarządzającego, by oddział przestał działać! Okazuje się, że szpital już w dniu otwarcia miał zagwarantowaną zaledwie minimalną obsadę lekarską. Potwierdza to rzecznik szpitala.

– Wznowiliśmy działalność oddziału, gdy tylko stało się to możliwe,jednak samego początku zespół pediatrów funkcjonował w składzie stanowiącym niezbędne minimum w związku z tym, nieustannie podejmowaliśmy wszelkie możliwe kroki, aby poprawić sytuację i pozyskać do pracy nowych lekarzy specjalistów i tym samym wzmocnić zespół. Przeprowadziliśmy szereg działań marketingowych, m.in. zamieszczając ogłoszenia w mediach społecznościowych i gazetach. Następnie systematycznie odbywaliśmy spotkania i rozmowy z pediatrami, którzy mogliby być zainteresowani pracą w nowo wybudowanym oddziale.

Data: 10.11.2019 18:36

Autor: Major_Bialkov

Panowie. Nie wiem czy wiecie (ja do dziś nie wiedziałem) ale mamy coś takiego jak przyczepek jądra. Z jego powodu mój synek wylądował dziś na stole operacyjnym. Poziom stresu u mnie sięgnął zenitu. Przed operacją nie było wiadomo co jest 5 i istniało prawdopodobieństwo amputacji jądra. Musieliśmy nawet podpisać zgodę na amputację. Najczęściej amputowali tylko ów przyczepek, co nie będzie miało wpływu na płodność. Nikomu nie życzę takiego dnia.

”Przyczepki jądra lub najądrza to małe, często kolbkowatego kształtu twory tkankowe przyczepiające się do jądra lub najądrza, będące pozostałością po rozwoju płodowym narządów płciowych. Nie są obecne u wszystkich chłopców i nie są potrzebne, można więc je bez jakiejkolwiek szkody dla dziecka usunąć. Skręt przyczepka nie jest tak groźny jak skręt jądra. Wymaga często operacji z racji na towarzyszący mu ból, odczyn zapalny moszny lub niemożność wykluczenia skrętu jądra."

#medycyna #jadra #mezczyzna #mezczyzni #dzieci #rodzicielstwo

Szyja smartfonowa – nowe zjawisko w dziecięcej Poradni Leczenia Bólu

Data: 07.11.2019 16:50

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#nauka #dzieci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #smartfony #choroba #szyjasmartfonowa

Szyja smartfonowa – to nowy zespół bólowy obserwowany przez specjalistów Poradni Leczenia Bólu w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach – jednym z największych w Polsce szpitali pediatrycznych.

Szyja smartfonowa – nowe zjawisko w dziecięcej Poradni Leczenia Bólu

Coraz częściej zgłaszają się tam dzieci z różnego typu bólami głowy, karku, barków, okolicy międzyłopatkowej oraz drętwieniem rąk.

"Na podstawie wywiadu i badania i rozpoznajemy wtedy tzw. zespół szyi smartfonowej, chociaż nie ma jeszcze takiego schorzenia w międzynarodowej klasyfikacji chorób" – powiedziała PAP dr Małgorzata Gola z Poradni Leczenia Bólu GCZD.

"Zespół ten jest konsekwencją przymusowej pozycji ciała podczas korzystania z komputera, telefonu komórkowego czy tabletu. Powoduje to przeciążenie jednej grupy mięśni – np. mięśni obręczy barkowej, a osłabienie drugiej, np. mięśni szyi. Przeprowadzony w takiej sytuacji wywiad z reguły potwierdza, że dziecko bardzo często i długo korzysta z urządzeń elektronicznych. Nasze zalecenia, by ograniczyć te sesje, często są źle przyjmowane, zwłaszcza przez dzieci" – podkreśliła dr Gola.

Poradnia Leczenia Bólu w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka jest jednym z nielicznych ośrodków w Polsce zajmujących się leczeniem ból u najmłodszych pacjentów. W tym roku obchodzi 20-lecie powstania.

Poradnia rozpoczęła działalność w 1999 r., kiedy to zakończyła się budowa Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka i szpital rozpoczął przyjmowanie pacjentów. Była wtedy pierwszym tego typu ośrodkiem w kraju.

Obecnie zajmuje się leczeniem bólu u dzieci w każdym wieku. U noworodków i niemowląt to z reguły zespoły bólowe wynikające z urazów okołoporodowych. Starsze dzieci i młodzież zgłaszają się z bólami głowy oraz kręgosłupa, najczęściej na tle zmian przeciążeniowych lub dyskopatycznych. W poradni leczy się też zespoły bólowe kończyn, dużych stawów i przewlekłe bóle brzucha. Trafiają tam także pacjenci z przewlekłym bólem pooperacyjnym lub pourazowym.

"Oceniam, że skutecznie pomagamy nawet połowie naszych pacjentów. Kolejnym 20-30 proc. pomagamy częściowo. Jest też grupa ok. 20 proc. pacjentów, którzy nie mają żadnej poprawy lub przerywają leczenie. Wynika to nie tylko z przyczyn medycznych, ale i różnych uwarunkowań, w tym z braku przekonania do sposobu terapii i szans na poprawę. Pamiętajmy, że mamy tu do czynienia nie tylko z dzieckiem, ale i jego opiekunami. Terapia wymaga regularnych wizyt w przychodni, co dorośli nie zawsze akceptują" – powiedziała dr Małgorzata Gola.

Poradnia Leczenia Bólu GCZD udziela rocznie ok. 4 tys. porad ambulatoryjnych. Personel poradni udziela również konsultacji na poszczególnych oddziałach szpitala. "Przez 20 lat działalności leczyliśmy ok. 3 tys. dzieci. Niektórzy nasi pacjenci to dziś dorośli ludzie i zdarza się, że przychodzą do nas teraz ze swoimi dziećmi. Mają świadomość, że ból można leczyć. Są czujni na wszelkie przejawy bólu i pilnują, by ich dzieci nie cierpiały" – podsumowała dr Gola.

W Poznaniu urodził się rekordowo wielki noworodek

Data: 07.11.2019 02:41

Autor: itsokay

gloswielkopolski.pl

W środę w Szpitalu Miejskim im. Franciszka Raszei w Poznaniu przyszedł na świat rekordowo duży noworodek.

Waży 5 kg 660 gramów i mierzy 65 centymetrów.

Średnia waga dziecka po urodzeniu wynosi od 3 do 3,5 kilograma, a jego wysokość wynosi ok. 55 cm wzrostu.

To największy noworodek w historii tego szpitala w Poznaniu.

Chłopiec ma na imię Aleksander i czuje się dobrze.

Od niedzieli przebywa już w domu ze szczęśliwą rodziną.

Jak zapewnia dyrektor szpitala, chłopiec znajdzie się w szpitalnej kronice.

– Weźmiemy kilka zdjęć chłopca i umieścimy je w naszej kronice, w której takie miłe wspomnienia staramy się zachowywać – mówi Elżbieta Wrzesińska-Żak.

#polska #poznan #dzieci #szpital #bombelki #rodzina

Uniwersytet Johna Hopkinsa - Dzieci zaczynają liczyć znacznie wcześniej, niż przypuszczano. (wideo)

Data: 02.11.2019 14:36

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #dzieci #nauka #badania #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #inteligencja #liczenie #edukacja

Kilkunastomiesięczne maluchy – choć same jeszcze nie potrafią dobrze mówić – rozumieją już niektóre pojęcia związane z ilością – wynika z badania opublikowanego na łamach „Developmental Science”.

Uniwersytet Johna Hopkinsa – Dzieci zaczynają liczyć znacznie wcześniej, niż przypuszczano.

Do tej pory sądzono, że dopiero czterolatki są w stanie w pełni pojąć znaczenie słów opisujących liczby. Teraz okazuje się, że po części potrafią to już 14-18-miesięczne dzieci. Maluchy może nie rozumieją liczebników w pełni, ale na pewno zaczynają kojarzyć, że mają one związek z ilością.

Badacze z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa (USA) na oczach dzieci wkładali do pudełek różne zabawki – samochodziki, pieski, itp. Czasem robili to, odliczając, np. „Jeden, dwa, trzy, cztery – cztery pieski!”, a czasem tylko zaznaczając obecność rzeczy, np. „Ten, ten, ten i ten – te pieski!”. Następnie obserwowali, jak maluchy wyciągają przedmioty z pudełka.

Bez odliczania dzieciom ciężko było zapamiętać liczbę zabawek. Poświęcały całą uwagę pierwszej wyciągniętej rzeczy, zapominając o pozostałych. Jednak po odliczaniu brzdące ewidentnie oczekiwały, że w pudełku będzie więcej przedmiotów. Zapamiętywały ich przybliżoną ilość.

„Chociaż od zrozumienia dokładnego znaczenia liczebników dzielą je jeszcze lata, małe dzieci potrafią rozpoznawać już, że liczenie ma związek z liczbą. Badania takie jak nasze pokazują, że małe dzieci postrzegają świat w dość rozbudowany sposób – starają się uchwycić sens wypowiadanych przez dorosłych słów, w tym wyrazów związanych z liczeniem i liczbami” – komentuje Lisa Feigenson, współautorka badania.

Ekspertka: nuda u dzieci bywa twórcza i ma wielki potencjał rozwojowy

Data: 30.10.2019 21:49

Autor: ziemianin

tiny.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #dzieci #nuda #nauka

Nuda u dzieci bywa twórcza. W samych poszukiwaniach jej przełamania tkwi potencjał rozwojowy. Jest jednak pewne ale. Nie można jej zabijać dawaniem dzieciom natychmiastowego dostępu do wirtualnego świata – uważa psycholog dr Aleksandra Piotrowska.

Ekspertka: nuda u dzieci bywa twórcza i ma wielki potencjał rozwojowy

Jej zdaniem nuda może być twórcza, bo jest emocją negatywną, która dziecku przeszkadza, więc szuka ono możliwości, by się jej pozbyć.

"I w tych właśnie poszukiwaniach tkwi cudowny potencjał rozwojowy, ale to jest tylko potencjał. Przecież mogę dojść do wniosku, że jak się tak wynudziłam, wynudziłem, to zacznę szukać na YouTube różnych filmików i nuda znika. Co w tym twórczego? Dokładnie nic" – oznajmiła psycholog.

Jednocześnie stwierdziła, że istotne jest to, by pozwolić dziecku – i dać mu na to czas – aby samo wychodziło z tego stanu. Pokombinowało. Właśnie wtedy pojawiają się u niego wyobrażenia i pomysły. Psycholog przestrzegła jednak dorosłych przed tym, by nie dawali dziecku już po kilku minutach odczuwania nudy gotowego rozwiązania, np. dostępu do urządzeń elektronicznych.

"To co daje najczęściej elektronika, to najniższy poziom naszej aktywności. To tylko recepcja, czyli odbiór" – wyjaśniła psycholog. Przyznała jednak dalej, że dzięki dostępowi do świata wirtualnego dziecko może stawać się twórcą, ale musi wychodzić poza prosty odbiór tych treści.

"To nie jest oczywiście tylko tak, że wartościowe są tylko papier i kredki. Można wyciągnąć smarfton, by nakręcić własny twórczy filmik opowiadający o czymś. To jest właśnie siła twórcza" – uważa.

Zauważyła, że rodzice coraz rzadziej przyzwalają na nudę, nie doceniając wielkiego potencjału, który w niej drzemie.

Data: 26.10.2019 12:31

Autor: Alojz

Niemiecka telewizja państwowa pisze o tym co działo się w przedszkolach w Berlinie czy Hamburgu.

Były organizowane tzw workshopy "Original Play" częścią tego Workshopu była zabawa dzieci z przedszkola z obcymi osobami, płaciło się 200-250 euro z Workshop a na końcu można było głaskać i przytulać przedszkolaki. Często rodzice nie wiedzieli o tym że dzieci biorą w tym udział.Oczywiscie nikt nie sprawdzał czy uczestnicy kursu nie widnieją w policyjnej kartotece jako na przykład pedofile.

Wielu rodziców wystąpiło na drogę sądową w tej sprawie.

Temat poważny, więc żeby nie było że informacja z tzw d()py podaje link do niemieckiej telewizji państwowej

https://www.rbb-online.de/kontraste/archiv/kontraste-vom-24-10-2019/kindesmissbrauch-an-deutschen-kitas.html

#wszystkooniemczech

#dzieci

Data: 22.10.2019 20:11

Autor: Alojz

Ciekawy wyrok sądu w Niemczech.

Para adoptował pięcioletnią dziewczynkę z Tajlandii.Po dwóch tygodniach zrezygnowali z dziecka i oddali go niemieckiemu urzędowi Jugendamt.

Teraz sąd uznał że para musi płacić za utrzymanie dziecka, w niemieckim domu dziecka ….100 euro na dzień

Rodzice oddali dziecko, bo ma prawdopodobnie zaburzenia psychiczne ( ataki agresji ),co ciekawe, para która adoptowała dziewczynkę odwiedziła ja w Tajlandii i spędziła z nią wiele dni zanim zdecydowała się na adopcję.

Niemieckie urzędy informowały parę że jeżeli oddadzą dziecko to będą płacić za jego utrzymanie …no i płacą

#wszystkooniemczech

#prawo #dzieci #adopcja

Amerykańskie służby zamykają największą stronę z dziecięcą pornografią w dark webie

Data: 18.10.2019 10:00

Autor: ziemianin

justice.gov

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #pornografia #dzieci #bezpieczenstwo #darknet #

Odnotowaliśmy właśnie ważne zwycięstwo w walce z przestępczością w tzw. ciemnej sieci, o której istnieniu wielu ludzi nawet nie ma pojęcia. W wyniku działań służb, zarzuty postawiono aż 338 osobom.

Źródło: Departament Sprawiedliwości USA

Amerykańskie służby zamykają największą stronę z dziecięcą pornografią w dark webie

merykańscy agenci federalni we współpracy ze swoimi międzynarodowymi partnerami zamknęli właśnie Welcome To Video, które wydaje się być największą stroną z dziecięcą pornografią w sieci. Służbom udało się zająć południowokoreański serwer serwisu, na którym znaleziono ponad 8 TB nieodpowiednich danych,w tym ponad 250 tysięcy filmów. Zdaniem specjalistów serwis był raczej źródłem dla zajmujących się wymuszeniami mediów niż dystrybutorem, bo 45% spośród sprawdzonych wideo zawierało obrazy zupełnie nowe dla śledczych.

Akcja doprowadziła do aresztowania międzynarodowej szajki 338 osób – pochodziły one ze Stanów Zjednoczonych oraz 11 innych krajów, tj.Wielkiej Brytanii, Korei Południowej, Niemiec, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Czech, Kanady, Irlandii, Hiszpanii, Brazylii i Australii. Część z nich już przyznała się do winy i usłyszała wyroki, a śledczy informują przy okazji, że dzięki zamknięciu serwisu udało się też uratować co najmniej 23 dzieci, które były ofiarami nadużyć. Jak czytamy w specjalnym oświadczeniu Departamentu Sprawiedliwości: – Strony mrocznej sieci, które czerpią zyski z seksualnego wykorzystywania dzieci są jednymi z najbardziej podłych i nagannych form kryminalnego zachowania. Ta administracja nie pozwoli drapieżcom wykorzystywać pozostającej poza prawem części interentu jako tarczy. Dzisiejsze ogłoszenie pokazuje, że Departament Sprawiedliwości jest oddany współpracy z partnerami na całym świecie w celu ratowania dziecięcych ofiar i sprowadzenia kary na ich oprawców za te odrażające zbrodnie.

A w jaki sposób udało się skutecznie przeprowadzić całą akcję? Służby wskazują na pewne podatności w systemie płatności strony, które udało się wykorzystać. Każdy z użytkowników otrzymywał unikalny adres bitcoin, dzięki któremu mógł zakupić zawartość w serwisie. Agentom IRS za sprawą wyrafinowanych metod (z oczywistych względów nie poznaliśmy żadnych szczegółów) udało się wyśledzić te transakcje, co doprowadziło ich do adresu serwera, administratora strony i finalnie fizycznej lokalizacji serwera. Co ciekawe, służby zapowiadają, że zatrzymane bitcoiny 24 osób zostaną wykorzystane w słusznej sprawie, a mianowicie pokryją odszkodowania dla ofiar.

Niestety trzeba mieć świadomość, że akcja z pewnością nie zniechęci innych przestępców działających w ciemnej sieci, ale jest szansa, że chociaż część osób zrewiduje swoje podejście. Choćby dlatego, że służby udowodniły, że nikt nie może czuć się bezkarny: – Największa organizacja przestępcza zagrażająca bezpieczeństwu dzieci na całym świecie już nie istnieje. Niezależnie od nielegalnego schematu działania i od tego, czy dochody są wirtualne, czy też materialne, nie ustajemy w wysiłkach tropienia i zamykania tych odrażających organizacji oraz doprowadzenia ich przed wymiar sprawiedliwości. Dzieci są najbardziej wrażliwą częścią populacji i takie przestępstwa są nie do pomyślania. Niestety, postęp technologiczny pozwolił ich oprawcom ukrywać się za ciemną siecią i kryptowalutami, aby kontynuować przestępczą działalność. Dziś wysyłamy jednak silną wiadomość do przestępców, nieważne jak zaawansowana jest wykorzystywana przez nich technologia, wykorzystywanie dzieci nie będzie tolerowane – dodaje szef IRS-CI, Don Fort.

Data: 30.09.2019 07:33

Autor: Alojz

Cóż może być lepszego, o 7:33 w poniedziałek, niż sucha statystyka z Niemiec ;)

Tylko 14% matek, mające tylko niemieckie obywatelstwo,ma trójkę dzieci i więcej, wśród obcokrajowców jest to 28%

Jeżeli kobieta jest obcokrajowcem i do tego muzułmanką ,odsetek wzrasta do 44%


Czytasz najlepszy tag o Niemczech w tej części galaktyki ;)

#wszystkooniemczech


#islam #statystyka #dzieci #imigracja

WTF? Brytyjscy pierwszoklasiści nauczą się, jak prawidłowo „łaskotać i głaskać się”

Data: 24.09.2019 12:37

Autor: ziemianin

pl.sputniknews.com

#wtf #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wielkabrytania #sex #dzieci #idioci

Uczniowie szkół podstawowych w hrabstwie Warwickshire w Wielkiej Brytanii nauczą się dotykać i „stymulować” własne genitali – informuje „The Daily Mail”.

WTF? Brytyjscy pierwszoklasiści nauczą się, jak prawidłowo „łaskotać i głaskać się”

wymagany angielski

Źródło: DailyMail

Według publikacji, już uruchomiony program pilotażowy będzie obowiązkowy we wszystkich 241 okręgowych szkołach podstawowych od przyszłego roku. W ramach nowego programu „All About Me” nauczyciele bedą zachęcani do wyjaśniania dzieciom w wieku od 6 do 10 lat, że „wiele osób lubi się łaskotać lub głaskać, ponieważ jest to przyjemne”.

Uczniom powinno się również wyjaśnić, że można „łaskotać i głaskać” własne genitalia – i pomimo tego, że ktoś uważa takie zachowanie za niewłaściwe – jest to całkowicie normalne. Niemniej jednak nauczyciele będą pouczani, aby wyjaśniać, że dotykać się należy pod prysznicem, w wannie lub w łóżku, ale nie w miejscu publicznym.

Program „All About Me” obejmuje całe spektrum szkoleń w zakresie relacji międzyludzkich: relacje rodzinne, przyjaźnie, relacje online, koncepcję prywatności i „zasady bezpieczeństwa”, jednak proponowane środki wywołały oburzenie wielu rodziców.

Moja żona, czytając to po raz pierwszy, płakała. Seksualizacja naszych dzieci jest niedopuszczalna. Nazywają to „dotykaniem siebie” i nie używają terminu „masturbacja”, chociaż to jest to! – powiedział Matthew Seymour, ojciec ucznia w Warwickshire County School.

Władze hrabstwa z kolei wyjaśniły, że program jest dostosowany do wieku i poziomu rozwoju dzieci. „Niektórzy mogą uznać, że materiały poruszają zbyt drażliwe tematy, ale uważamy, że ważne jest, aby dzieci otrzymywały jasne informacje o tym ważnym i często ignorowanym zjawisku”, poinformowało hrabstwo w oświadczeniu.

Niektórzy politycy, którzy początkowo wspierali program, teraz, po zapoznaniu się z końcowym rezultatem, krytykują go i obiecują jego rewizję.

Naukowcy: dzieci składane w ofierze przez Inków pochodziły z całego imperium

Data: 22.09.2019 19:31

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #naukawpolsce #archelogia #dzieci #inkowie

Dzieci składane przez Inków na szczytach wulkanów jako ofiary dla bogów mogły pochodzić z różnych rejonów imperium – twierdzą naukowcy badający peruwiańskie mumie, m.in. bioarcheolog z Polski.

Naukowcy: dzieci składane w ofierze przez Inków pochodziły z całego imperium

Archeolodzy znają już kilkanaście miejsc na terenie Peru, gdzie ok. 500 lat temu na szczytach gór lub wulkanów Inkowie składali dzieci w ramach tzw. rytuału capacocha. Bioarcheolog z Centrum Badań Andyjskich Uniwersytetu Warszawskiego (CEAC) w Cuzco Dagmara Socha od kilku lat bada te szczątki w ramach projektu realizowanego wspólnie z Rudim Chavez Pereą. Jest on dyrektorem Museo Santuarios Andinos Uniwersytetu Katolickiego Santa Maria w Arequipie (Peru).

W tym roku uwaga badaczy skupiła się na szczątkach dzieci złożonych na szczytach dwóch wulkanów – Ampato i Pitchu Pitchu. Kilka dekad temu dr Johan Reihard znalazł te szczątki, wkopane w pozycji siedzącej w kamienne platformy, które wyglądają jak prostokątne w planie placyki. Obecnie są one przechowywane w chłodni w Museo Sancturios Andinos. Niektóre świetnie się zachowały w formie mumii.

Inkowie wierzyli – opowiada Socha – że w momencie złożenia ofiary dzieci miały stać się pośrednikami między bogami i ludźmi. "Inkowie uważali dzieci za czyste i nietknięte – taki ich status miał ułatwić nakłonienie bogów do podjęcia określonych decyzji" – tłumaczy Socha.

Naukowcy nadal nie wiedzą, jaki był klucz doboru dzieci, które składano w ofierze. "Z pewnością musiały się czymś wyróżniać, na przykład urodą lub pochodzeniem" – wskazuje Socha. W przypadku jednej z dziewczynek, której szczątki odkryto w obrębie platformy na wulkanie Pichu Pichu, stwierdzono celową deformację głowy, która została wydłużona. Wiadomo jednak, że tego typu praktyki stosowano raczej nie w górach, a w nizinnej, nadmorskiej części imperium Inków. Może to oznaczać – sugeruje badaczka – że dziewczynka została odebrana rodzinie z bardzo odległych rejonów.

Przemawia za tym jeszcze jeden argument. Na zębach dziewczynki widoczne są zmiany w budowie szkliwa, w postaci linii, wyraźnie odróżniającej się od reszty zębów. Takie ślady mogą się pojawiać u osób, które w pewnym momencie życia doświadczyły głodu. Mogą powstawać również z innych, zaburzających rozwój powodów, np. bardzo silnego stresu. W przypadku badanych szczątków dziewczynki wiadomo, że doszło do tego mniej więcej w trzecim roku życia.

"Przypuszczam, że właśnie wtedy dziecko zostało odebrane rodzicom i zabrane do stolicy imperium inkaskiego – Cuzco, gdzie przez trzy lata szykowano je do złożenia w ofierze na szczycie wulkanu" – opowiada Socha.

Niektóre z sześciu badanych w tym roku przez Sochę zwłok dzieci były zmumifikowane. Ale nie wszystkie. Niektóre szczątki są kiepsko zachowane, a część nosi ślady przepalenia. Dlaczego? Jak wyjaśnia Socha, Inkowie wznosili platformy, na których składali ofiary, w miejscach eksponowanych na uderzenia pioruna w czasie burzy. Wiele wskazuje na to, że pioruny uderzały nawet kilkukrotnie w platformy. Dlatego do naszych czasów nie zachowały się tkanki miękkie ani ubrania, które dzieci miały na sobie w momencie śmierci.

"Według Inków osoba uderzona przez piorun dostępowała wielkiego zaszczytu – bóg w ten sposób wyrażał nią swoje zainteresowanie" – dodaje.

Za koncepcją uderzenia pioruna przemawia również fakt, że ziemia wokół szczątków była skrystalizowana.

Badane przez Sochę mumie są obecnie zmrożone (utrzymywane w podobnym stanie, jak w momencie odkrycia). Badania nie polegały na rozwijaniu mumii – przeciwnie. Naukowcy dążą do jak najmniejszej ingerencji w szczątki. Aby poznać ich zawartość, zastosowano prześwietlenie (radiografię). Dzięki temu wiemy, że w mumiach znajdowały się liczne przedmioty – metalowe, w tym złote szpile spinające szaty, ale również drewniane, rytualne kubeczki. Były też inne ozdoby, np. złota tuba czy płatki. Socha mówi, że bardzo podobne przedmioty odkrywane są przy mumiach znajdowanych w Argentynie. To oznacza, że zestaw przedmiotów składnych wraz z dziećmi był podobny na terenie całego wielkiego imperium Inków.

Specjaliści od technik fotogrametrii i modelowania 3D – Dominika Sieczkowska (CEAC UW) i Bartosz Chmielewski (Politechnika Wrocławska) wykonali z kolei trójwymiarowy fotogrametryczny model mumii.

"Szczątki dzieci, w tym – mumie – wyciągaliśmy z lodówek najwyżej na dwadzieścia minut, po czym wracały one do chłodni. Dzięki modelom możemy dokonywać analiz w zaciszu gabinetu" – dodaje.

W przyszłym roku naukowcy planują kontynuować badanie szczątków dzieci. Pobranie próbek zębów pozwoli poznać ich dietę i miejsce pochodzenia. Tegoroczne prace sfinansowała strona peruwiańska.

Data: 22.09.2019 13:59

Autor: Monte

O seksualizacji dzieci w szkołach [EN]

The lessons are part of the controversial All About Me teaching programmeAll About Me is being rolled out across 241 primaries by Warwickshire County CouncilCampaigners warn that inappropriate sexual material could be given to children

Children as young as six are being taught about touching or ‘stimulating’ their own genitals as part of classes that will become compulsory in hundreds of primary schools.

Some parents believe the lessons – part of a controversial new sex and relationships teaching programme called All About Me – are ‘sexualising’ their young children.

One couple told last night how they were so disturbed they withdrew their sons from lessons at a school where the programme is already being taught.

All About Me is being rolled out across 241 primaries by Warwickshire County Council and could be adopted by other local authorities next year as part of the Government’s overhaul of Relationship and Sex Education (RSE).

Family campaigners and religious groups warned that vague guidelines issued by the Department for Education meant schools could soon be providing sexual material to young children that many parents would consider inappropriate.

Even politicians who had supported the RSE legislation expressed concern. Tory MP David Davies said: ‘I and many other parents would be furious at completely inappropriate sexual matters being taught to children as young as six. These classes go way beyond the guidance the Government is producing and are effectively sexualising very young children.’

Documents obtained by The Mail on Sunday detail how All About Me classes involve pupils aged between six and ten being told by teachers that there are ‘rules about touching yourself’. An explanation of ‘rules about self-stimulation’ appears in the scheme’s Year Two lesson plan for six and seven-year-olds.

Under a section called Touching Myself, teachers are advised to tell children that ‘lots of people like to tickle or stroke themselves as it might feel nice’. They are also instructed to inform youngsters that this may include touching their ‘private parts’ and, that while some people may say this behaviour is ‘dirty’, it is in fact ‘very normal’.

However, the youngsters are warned it is ‘not polite’ to touch themselves in public – it is an activity they should do when alone in the bath, shower or in bed.

In the same lesson, children are given scenarios which they must judge to be ‘OK’ or ‘not OK’.

In one, pupils are told that when a girl called Autumn ‘has a bath and is alone she likes to touch herself between her legs. It feels nice’.

At this point, teachers are advised to remind the students of the ‘rules about self-stimulation.

https://www.dailymail.co.uk/news/article-7490415/amp/Children-young-SIX-given-compulsory-self-touching-lessons.html

#bekazlewactwa #seksualizacja #dzieci #lgbtp #pedofilia #marksizmkulturowy

WTF??? Ankiety dla 10-latków w Szczytnie. „Czego obawiasz się w seksie?”

Data: 21.09.2019 23:50

Autor: ziemianin

tvp.info

#wtf #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #sex #dzieci #pedofilia #seksualizacja #szkola

„Czego obawiasz się najbardziej przy uprawieniu seksu?”, „Co mogłoby cię skłonić do współżycia?”, „Jak myślisz, ilu twoich rówieśników ma pierwszy stosunek za sobą?”, „Jaki wiek jest odpowiedni, aby rozpocząć współżycie seksualne?” – takie pytania zadano w ankiecie, którą wypełniali uczniowie jednej ze szkół podstawowych w Szczytnie. Ankieta zawierała 64 pytania.

WTF??? Ankiety dla 10-latków w Szczytnie. „Czego obawiasz się w seksie?”

O sprawie pisze portal tygodnik.szczytno.pl. Na treść ankiet odpowiadać mieli uczniowie z klas czwartej, szóstej i siódmej. Według portalu ankiety wypełniano na polecenie urzędu miejskiego w Szczytnie.

Jak powiedział Robert Dobroński, naczelnik wydziału oświaty w magistracie w Szczytnie, „ankietę na nasze zlecenie przygotowała firma z Krakowa”. – Miała ona zdiagnozować problemy społeczne w szkołach, a potem porównać z krajowymi badaniami ESPAD – dodaje. ESPAD to Europejski Program Badań Szkolnych nad Używaniem Alkoholu i Narkotyków.

– Skandaliczne i niepoważne. Takie rzeczy powinny być najpierw skonsultowane z rodzicami, a nie eksperymentuje się na uczniach, moim dziecku, jak na króliku, czy myszce laboratoryjnej. Na pewno tego tak nie zostawię. Było to obrzydliwe – mówi portalowi matka jednego z dzieci.

Kwanty, teoria względności i chemia organiczna – genialnie proste książki dla kilkulatków

Data: 21.09.2019 22:35

Autor: ziemianin

crazynauka.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #dzieci #CrazyNauka

Czy potrafilibyście w 20 krótkich zdaniach wytłumaczyć, co to jest fizyka kwantowa? Albo teoria względności? Chemia organiczna?.. Umie to Chris Ferrie, autor genialnie prostych książek dla dzieci. Jeśli wciąż macie wątpliwości, co to są kwanty albo dlaczego właściwie ta czasoprzestrzeń się zagina, to sięgnijcie po nie, kiedy dzieci nie widzą 😉

Kwanty, teoria względności i chemia organiczna – genialnie proste książki dla kilkulatków

„Jeśli nie umiesz czegoś wyjaśnić sześciolatkowi, to tak naprawdę tego nie rozumiesz” – ten aforyzm chętnie przypisuje się Albertowi Einsteinowi (jak wiele innych „motywacyjnych” cytatów) albo Richardowi Feynmanowi. Bez względu na to, który z tych genialnych fizyków je wypowiedział (i czy faktycznie zrobił to jeden z nich), to wyjaśnienie niektórych pojęć naukowych nie tylko sześciolatkowi, ale nawet 12-latkowi wydaje się graniczyć z niemożliwością.

Fizyka kwantowa? U mnie w szkole nauczano wyłącznie fizyki klasycznej, nikt nie zająknął się nawet o takich „nowinkach” jak liczące wówczas blisko sto lat mechanika kwantowa czy teoria względności. OK, chodziłam do szkoły jakieś milion lat temu, a czasy się zmieniły i teraz dziedziny te są częścią szkolnego programu. Ale czy są zrozumiałe? Gdybym dowolną osobę z porządnym wykształceniem spoza nauk ścisłych znienacka zapytała na ulicy o to, czym jest kwant, to czy cokolwiek by mi odpowiedziała? Z chemią organiczną jest nieco lepiej, bo tej przynajmniej naucza się już od dawna. Tym niemniej wciąż pamiętam, że nagłe zanurzenie w świecie związków chemicznych nie należało do najłatwiejszych.

Czy dałoby się sprawić, żeby te tematy były nie tylko zrozumiałe, ale także – kiedy bralibyśmy je w szkole na warsztat – okazywałyby się od dawna znajome? Owszem, da się to zrobić – i to właśnie czyni seria książek Chrisa Ferrie. Ferrie to kanadyjski fizyk, matematyk i popularyzator nauki, obecnie zatrudniony jako wykładowca w Centrum Inżynierskich Systemów Kwantowych w University of Technology Sydney w Australii. Zainicjował dłuuugą serię książek popularnonaukowych dla dzieci pt. „Baby University”, co w polskim przekładzie dało „Uniwersytet Malucha”. Pierwsze trzy tytuły z tej serii – „Teoria względności”, „Fizyka kwantowa” i „Chemia organiczna” – właśnie ukazały się w polskim przekładzie. Kolejne trzy – o astronomii, fizyce jądrowej i technologii kosmicznej – czekają na publikację. Współautorką książki o chemii organicznej jest biochemiczka Cara Florance, a duet ten stworzył w ramach tej samej serii również książki o biologii, fizyce jądrowej i ewolucji.

Rozkładówka “Fizyki kwantowej”

A teraz łyżka dziegciu, bo „maluch” jest jednym z moich nieulubionych słów. Co gorsza, za infantylne uważają je również dzieci, co może stanowić element zniechęcający do lektury tych książek. A byłaby to ogromna strata! Bo kiedy jednak pominiemy ten szczegół wynikający z konieczności przetłumaczenia tytułu oryginalnej serii „Baby University”, to okaże się, że trzymamy w rękach prawdziwy skarb – książkę zrozumiałą dla dzieci, ale i wartościową dla ich rodziców, spośród których wielu zapomniało już podstaw chemii organicznej czy teorii względności.

Problematyczna może być konwencja książek wydawanych na tekturze, które – jak wiadomo – skierowane są do bardzo małych dzieci (0-5 lat). My testowaliśmy trzy dopiero co wydane tytuły na naszym 9-latku Adamie, który okazał się właściwym odbiorcą tych treści. Stwierdził, że świetnie zrozumiał, o co chodzi w każdej z książek i że chciałby przeczytać ich więcej (!). Chemia organiczna była prawdziwym wyzwaniem ze względu na przeskok z piłkowych modeli cząsteczek chemicznych do zapisu strukturalnego wzorów, to jednak nie był duży problem. Okazało się nim coś zupełnie innego – jako poważnie traktujący się 9-latek Adam narzekał, że książeczki wyglądają jak wydania dla, nomen omen, maluchów. A więc treść dla dziecka wczesnoszkolnego, a forma dla przedszkolaka. Co z tym począć?

Rozwiązanie podpowiada sam autor, ojciec czworga, który uważa, że żadne dziecko nie jest zbyt małe, aby wprowadzić je w cudowny świat nauki. Można więc kupić te książeczki przedszkolakowi i poprzez wspólne czytanie próbować wdrażać go w świat kwantów i zagiętej przestrzeni. Jeśli nie zrozumie – nie szkodzi, książki poczekają, aż dziecko do nich dojrzeje. Natomiast jeśli nasze dzieci są już w wieku szkolnym, to nic straconego – można zastosować wybieg i kupić te książki „dla siebie”, a tak naprawdę do wspólnego czytania. Sądzę, że warto to zrobić, bo dzięki temu młodym ludziom w przyszłości łatwiej będzie zrozumieć całe mnóstwo zagadnień, z którymi my borykaliśmy się w szkole i w życiu. Ile bym dała za takie podpowiedzi w czasach, kiedy sama byłam dzieckiem!

„Chemia organiczna dla maluchów”

„Fizyka kwantowa dla maluchów”

„Teoria względności dla maluchów”

Data: 18.09.2019 11:03

Autor: Kiszony

Tyle się mówi czy powinny być lekcje religii czy lekcje edukacji seksualnej…..a dlaczego nie ma społecznej debaty o konieczności wprowadzenia obowiązkowej lekcji dot. edukacji zdrowotnej? Nawet NIK o takiej potrzebie alarmuje, poprzez "dramat" który pokazał w obecnej żywności. Jak tak dalej pójdzie średnia wieku dzisiejszego pokolenia będzie niższa niż obecna, śmiem twierdzić że drastycznie niższa…….

Naszła mnie taka myśl….bo dziś na światłach, stojąca obok otyła kobieta z otyłym 5-6 letnim chłopcem w rozmowie z kimś przez telefon mówi "….no wiesz nie dziwie się że Michaś jest chory, to właśnie ta chorobowa pora…..wracam właśnie od lekarza i na szczęście przepisał mu już antybiotyk" ….To ta "chorobowa pora" i "na szczęście już antybiotyk"…. ciul tam że jem ścierwo, wyglądam jak wieprz i skazuje na to samo moje dziecko, zero instynktu samozachowawczego, po prostu "to chorobowa pora i na szczęście antybiotyk"…..to jest przerażające, statystyki chorób coraz młodszych osób porażają, nowotwory, cukrzyca, choroby zakaźne, alergie…..etc.

https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/nauka,2191/coraz-wiecej-mlodych-choruje-na-nowotwory-przez-otylosc,283742,1,0.html

https://dorzeczy.pl/kraj/68195/Otylosc-cukrzyca-choroby-zakazne-Choruje-coraz-wiecej-dzieci-Zatrwazajace-dane-NIK.html

http://www.portalspozywczy.pl/slodycze-przekaski/wiadomosci/coraz-wiecej-dzieci-w-polsce-choruje-na-cukrzyce,144142.html

https://parenting.pl/coraz-wiecej-zachorowan-na-alergie-wsrod-dzieci-to-juz-epidemia

https://parenting.pl/specjalisci-rodzi-sie-coraz-wiecej-dzieci-z-chorobami-genetycznymi

http://www.medonet.pl/zdrowie,polskie-dzieci-tyja-najszybciej-w-europie,artykul,1728189.html

#zdrowie #dzieci #pozywienie

Data: 15.09.2019 13:09

Autor: aborygo

Bajki dla dzieci są montzno podstępne. Np taka bajka "Kieszonkowo", nazywa się słodko, ma jeszcze bardziej lukrowaną czołówkę. Rodzic myśli, że będzie okey, a pięć minut później jakaś zła kocica przemawia niczym Gröfaz na raucie SS sprawiając, że dziecko mi się chowa pod koc w drugim końcu pokoju. WTF bajki z wami?

#bajki #dzieci

Grupa dzieci z Klawkowa znęcała się nad 9-latkiem. Wszystko nagrywali telefonem komórkowym

Data: 06.09.2019 00:46

Autor: itsokay

pomorska.pl

Bili, kopali, przewracali, deptali, rzucali kamieniami – w taki sposób w Klawkowie grupa dzieci i młodzieży znęcała się nad 9-latkiem. Proceder powtarzał się przynajmniej kilkukrotnie, a wszystko było nagrywane telefonem komórkowym. Agresywnym zachowaniem małoletnich zajmuje się już policja.

Wideo na fb

Mirror

Drugie wideo na fb

Mirror

#polska #pomorskie #patologiazewsi #patologiazmiasta #dzieci

Data: 15.08.2019 23:43

Autor: Major_Bialkov

Kurła, ludzie mnie rozpierdzielają. Sąsiadka pisze na pejsbuku, po 23 że pilnie z dzieckiem na pogotowie musi jechać (-‸ლ)

Jak pilnie to sie po karetke dzwoni, jak mniej pilnie to sie wydzwania po rodzinie i znajomych, budzi sie do skutku albo czeka do rana. Dodam tylko że mogliby w końcu prawko zrobić i kupić jakieś auto choćby za tysiąc złotych. Oboje grubo po trzydziestce, dwójka dzieci i na rowerach ich wożą, czy deszcz czy zawierucha.

#madka #rodzice #dzieci

Data: 11.08.2019 15:45

Autor: Alojz

W najludniejszym landzie Niemiec, Nadrenia Północna-Westfalia( 18 milionów mieszkańców )

Statystycznie licząc na jedna kobietę przypada 1,6 dziecka.

Patrząc na narodowość, to wśród Niemek ten odsetek wynosi 1,45 dziecka, wśród kobiet nie posiadajace niemieckiego obywatelstwa, jest to 2,29 dziecka.


#wszystkooniemczech mój tag o Niemczech


#dzieci #statystyka #imigranci

Data: 10.08.2019 22:33

Autor: Ijon_Tichy

Dzisiaj pozwoliłem mojej starszej, 6 letniej córce posiedzieć z nami i gośćmi dłużej, aż będzie całkiem ciemno, bo opowiadałem jej o gwiazdach i niesamowicie zapaliła się, że chce zobaczyć Wielki Wóz.

W końcu jej go pokazałem i opowiedziałem o drugiej w dyszlu gwieździe Mizar oraz o tym, że okrąża ją druga gwiazda o nazwie Alkor.

Jej zafascynowana twarz i zachwyt mnie wzruszyły. Jak wróciliśmy do domu, to aż krzyczała do wszystkich i opowiadała. Teraz muszę kupić jej jakiś teleskop xD

Podoba mi się ta pasja. Może rozbudzę w niej coś pięknego :)

#gwiazdy #kosmos #dzieci #pasja #wzruszenie

”Wychowaliśmy największe pierdoły na świecie. Zombi, które nie wiedzą kim są”

Data: 16.07.2019 13:12

Autor: ziemianin

nczas.com

#codziennaprasowka #wiadomosci #dzieci #wychowanie #tragedia #zombie #rodzice

"W domach gniją całe pokolenia niedorajdów, włącznie z trzydziestolatkami, przekonanymi, że guzika w koszuli nie da się przyszyć bez certyfikatu krojczego. I nie jest to pusta konstatacja autora tego tekstu w myśl przekonania każdego dorosłego, że „za moich czasów młodzież była bardziej zaradna”, tylko wyniki naukowych analiz. Gdziekolwiek spojrzeć, jest gorzej, niż było"

Mocny, brutalnie szczery głos rodzica: ”Wychowaliśmy największe pierdoły na świecie. Zombi, które nie wiedzą kim są”

Hodujemy zombi, które nie wiedzą, kim są i dokąd zmierzają. Żyją w tyranii optymizmu, przekonane, że mogą wszystko, że mają równe szanse, że wystarczy chcieć, by mieć. A nie potrafią poradzić sobie nawet z komarem, a co dopiero z krytyką czy wzięciem odpowiedzialności za innych – pisze Rafał Drzewiecki na łamach Dziennika Gazeta Prawna. Jego tekst rozwścieczy „nowoczesnych rodziców”.

W niemieckim przedszkolu „uraczono” dzieci radykalną literaturą islamską

Data: 03.07.2019 21:39

Autor: ziemianin

pch24.pl

#codziennaprasowka #ISLAM #IDEOLOGIA #ISLAMIZACJA #PRZEDSZKOLE #DZIECI #NIEMCY

W niemieckim przedszkolu „uraczono” dzieci radykalną literaturą islamską

W niemieckim landzie Nadrenia-Palatynat pedagodzy czytali podopiecznym (w wieku 3-6 lat) radykalną literaturę islamską, a także wychwalali zakazaną w wielu krajach Zachodu i nie tylko ideologię salaficką.

Przedszkole bez przeszkód funkcjonowało przez ponad 10 lat! Władze Moguncji podjęły decyzję o odebraniu placówce licencji. – Przedszkole An-Nur Kita działało w warunkach całkowicie niezgodnych z niemiecką konstytucją" – powiedział Detlef Placzek, szef Niemieckiego Departamentu Edukacji i Młodzieży.

– To dla nas kompletnie niezrozumiała decyzja. Wszystkie nasze działania były transparentne i legalne. Będziemy się odwoływać – żalił się z kolei Samy El-Hagrasy, rzecznik arabskiego stowarzyszenia Nile-Rhein, które było założycielem przedszkola.

Ps. do minusujących, – = BL

Drag queen spotkał się z dziećmi w Poznaniu. „Nie chciałem tutaj przychodzić, mama mnie zmusiła

Data: 30.06.2019 16:58

Autor: Immortal_Emperor

tvp.info

W jednej z poznańskich kawiarni odbyło się spotkania dzieci z drag queen – mężczyzną przebranym za kobietę. „Wszyscy dobrze się bawili. Jeśli ktoś liczył na zadymę, to się rozczarował. Organizatorzy jedynie wyprosili ekipę telewizji publicznej” – donosi „Głos Wielkopolski”. – Nie chciałem tutaj przychodzić, ale mama mnie zmusiła – mówi chłopiec, uczestnik spotkania.

#homopropaganda #lgbtp #dzieci #poznan

Data: 25.06.2019 09:30

Autor: Ijon_Tichy

Jeszcze jedna mała refleksja, która jest powiązana tematycznie z aktualną wymianą poglądów.

Wczoraj byłem nad jeziorem z żoną i dzieciakami. Przypomniały mi się czasy mojego dzieciństwa. W czasie wakacji z rodzicami, wujkami, ciociami i kuzynowstwem , a czasami nawet z sąsiadami, wyjeżdżaliśmy nad stawy, jeziora, żeby się kąpać i bawić. W dzieciństwie zawsze dookoła mnie bylo dużo dzieci i nigdy się nie nudzilismy.

Mam dwóch braci i siostrę – wszyscy pełnoletni. Moja żona ma dwóch młodszych braci, którzy mają żony. Wszyscy tuż przed 30 rokiem życia, lub tuż po 30 ruku zycia. Łącznie z nami siedem par, ale nikt w rodzinie nie ma dzieci, tylko ja i moja żona – dwójkę…..

Jeszcze 20-30 lat temu każdy z nas przyjechałby z dzieciakiem, a plaża żyłaby zabawą, grami, dziecięcymi przygodami. Tymczasem moja dwójka bawiła się sama, bo brakowało dzieci do zabawy, choć ogólnie ludzi nad jeziorem było sporo.

Niestety na plaży widziałem głównie samotne pary, samotne osoby bez pary i kilka rodzin z jednym dzieckiem, ktoś miał dwójkę, była też jedna wielodzietna rodzina (7 dzieci). Jednak ogromna większość, to samotnicy… Tam, gdzie były dzieci, tam była ta radość życia, ta normalność, którą zapamiętałem z dzieciństwa. Natomiast tam, gdzie były samotne pary widziałem martwą, smutną ciszę bezruchu.

#rodzina #dzieci #demografia #spoleczenstwo #samotnosc #zycie #szczescie #smutek #refleksja

Data: 25.06.2019 07:33

Autor: Ijon_Tichy

"500+ jest formą zwrotu podatku" – Stanisław Michalkiewicz.

Ustalmy pierwszą sprawę – wolałbym, żeby mi nie zabierano podatków, tylko po to, by potem oddawać mi część z nich pod zakłamanym pozorem dobroczynności PiS (którego nie znoszę). Wolałbym ulgę podatkową na dzieci. To jedynie byłoby sprawiedliwe. Bo 500+ nie rekompensuje mi tego, jak jestem okradny podatkami.

Ja sam płacę duże podatki, moja żona też pracuje! Obydwoje pracujemy (można powiedzieć, że ja nawet pracuję na dwa i pół etatu) i płacimy wszystkie możliwe podatki – obydwoje! – a jednocześnie dopłacamy znacznie większe kwoty niż te śmieszne 500+ do wychowania dzieci. Tych dzieci, które stworzą kolejne pokolenie. Płacę ogromną kwotę, ale też ogromne poświęcenie siebie dla tych małych, nowych ludzi – po to, by uczynić z nich osoby wartościowe, które wniosą też coś wartościowego do społeczeństwa.

To moje bezinteresowne poświęcenie, więc proszę o równoległe nie rozliczanie mnie za pińcet + ;)

Podsumowując zatem i rozliczając wszystko, to JA opłacam w podatkach moje dzieci, i MOJE podatki oddawane mi są w postaci 500+ i to nie w pełni, zaś wy, bezdzietni (np. szanowany przeze mnie @raptor nie dorzucacie mi NIC na moje "bąbelki"; ani grosza. Powiem więcej.

Ogromna większość rodziców w Polsce to zwyczajni, pracowici, normalni ludzie, którzy pracują i również płacą złodziejske podatki, więc sami sobie sponsorują 500plus i są okradani ze swoich własnych pieniędzy… Po to, by PiS mogło powiedzieć "my wam daliśmy" – co jest zwyczajnym kłamstwem.

Powtórzę – "500 + "jest formą zwrotu podatku". PiS jedynie zorganizował to w taki sposób, zeby sprawiać wrażenie, jakby coś ludziom dawał. Tymczasem PiS oddaje ukradzione pieniądze, przekupuje ludzi ich własnymi puieniędzmi.

Dlatego jestem wrogiem 500+, jako tata dwójki dzieci i planujący trzecie (wiem, że się powtarzam ;) )

#500plus #michalkiewicz #dyskusja #dzieci #rodzina #podatki

Jak ważny dla nastolatki może być jej tata?

Data: 04.06.2019 22:07

Autor: kicioch2

facetpo40.pl

Bycie ojcem tej słodkiej, małej dziewczynki było całkiem łatwe, prawda? A co teraz, kiedy jest nastolatką? Czujesz czasem frustrację, przerażenie? Jesteś niepewny? Nie wiesz, jaką rolę przyjąć w jej życiu? Najważniejsza rada – nie usuwaj się w kąt, bo jesteś dla niej teraz szczególnie…

#dzieci #rodzina #rodzice #ojciec

Szkoły w Sydney samo segregują się zgodnie z pochodzeniem dzieci

Data: 01.06.2019 15:35

Autor: brotozaur

smh.com.au

W szkołach są w większości dzieci biała albo azjatyckie. I taki podział dokonuje się wbrew intencjom rządu. Azjaci wybierają państwowe szkoły selective (dla dzieci uzdolnionych, trzeba zdać egzamin wstępny). Dzieci rodziców Anglo, chodzą do szkół prywatnych. Selective 83 Azjaci, prywatne 90 Anglo.

#australia #edukacja #dzieci #szkola #sydney #nauka

Data: 19.05.2019 19:57

Autor: xyz

Piękna niedziela – wyszedłem sobie z 4 letnią siostrą na rolki i hulajnogę. Pojeździliśmy, no ale jej jeszcze trochę brakowało to zdecydowaliśmy że pójdziemy na plac zabaw.

Dawno nie słyszałem takiej dawki wszelkiego typu wiązanek z przekleństwami.

Te małe dzieci to jakaś patologia :/

#patologia #dzieci

Data: 10.05.2019 06:53

Autor: Ijon_Tichy

Ponownie jeden z użytkowaników zainsporował mnie do refleksji.

Z punktu widzenia biologii zasadniczą funkcją organizmu, w zasadzie istotą rzeczy i sednem istnienia człowieka, jest rozmnażanie. Możemy się otrząsać z takiej myśli, jednak nawet nasza niepohamowana, ludzka żądza seksualna wyraża ten cel wręcz uderzająco. Wobec tej funkcji oragnizmu ludzkiego – przekazywania genów dalszym pokoleniom – od zarania dziejów organizowano najważniejsze isntytucje i prawa, mity i systemy religijne, ceremonie i rytuały, tabu i inicjacje.

Można powiedzieć, że całe systemy społeczne były wokół tego zasadniczego celu konstruowane w mniej lub bardziej zawoalowany sposób. To właśnie rozmanażanie jest istotą bytu i esencją istnienia czlowieka – i w zasadzie każdego innego organizmu żywego. Przekazywanie informacji genetycznej dalej – stąd pochodzę i temu służę. Kto temu przeczy, ten po prostu nie rozumie biologii i żyje mrzonkami.

Gdyby zredukować człowieka do jego najbardziej podstawowej esencji, to okazałoby się, że jego senem jest właśnie rozmnażanie. Bo jakże mogłby być inaczej, skoro gdyby nie rozmnażanie, to w ogóle człowieka by nie było!?

Miłą stroną tej na pozór brutalnie deterministycznej rzeczywistości jest to, że posiadanie potomstwa naprawde daje mnóstwo szczęścia i radości – przynajminej normalnemu i zrównoważonemu człowiekowi. Pieluchy, karmienie i opieka to tylko poboczność pięknego rdzenia, jakim jest miłość do potomka i ta zachwycająca interakcja międzyludzka.

Możemy mnożyć mrzonki o wolności wyboru i innych kulturowych wynalazach najnowszych dekad – "nie chcę rodziny, bo chcę być wolny" – cóż za wydumany absurd, z którym nawet nie będe dyskutować, choć doskonale go czuję i rozumiem – sam bowiem podlegam pokusom rezygnacji z wyzwań, jakie rzuca mi życie. Jednak w obliczu takich pokus odpowiedzieć sobie muszę na pytanie, czy rezygnacja z takich wyzwań nie jest tożsama z rezygnacją z realizowania swojego życia w jego najpełniejszym wymiarze?

Nagą prawdą pozostaje ten prosty wniosek, iż brak potomstwa wyklucza daną linię genetyczną z procesu dziejów i biegu pokoleń, co zaś oznacza po prostu śmierć ewolucyjną i eliminację. Co więcej, człowiek bezpotomny traci jedyną szansę na pełną realizację swojego człowieczeństwa.

#ewolucja #rodzina #dzieci #filozofia