Bezwzględne dożywocie dla gwałcicieli? Ziobro zapowiada zmiany

Data: 05.08.2020 21:52

Autor: ziemianin

pap.pl

#Polska #ZbigniewZiobro #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #PAP #PolskaAgencjaPrasowa depesze wydarzenia #przestepstwoseksualne #gwalciciel

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zapowiedział złożenie projektu zaostrzającego kary za przestępstwa seksualne wobec kobiet. Jak podkreślił, to będzie test dla tych, którzy mówią, że tak bardzo zależy im na ściganiu oprawców.

Bezwzględne dożywocie dla gwałcicieli? Ziobro zapowiada zmiany

Podczas konferencji prasowej szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ziobro odniósł się do krytyki niektórych środowisk dotyczącej kwestii konwencji stambulskiej.

– W związku z tym, że ci sami ludzie zapomnieli, jak głosowali, stawiając często zupełnie fałszywe, kłamliwe zarzuty, że jesteśmy przeciwko skutecznemu ściganiu tych, którzy dopuszczają się przemocy wobec kobiet, chciałbym dać im szansę na przekucie tego, co mówią, w czyn – powiedział.

Postanowiłem jako minister sprawiedliwości jeszcze raz złożyć projekt zaostrzenia kar za najcięższe przestępstwa z użyciem przemocy skierowane wobec kobiet. Chodzi o przestępstwa natury seksualnej – zapowiedział.

Dodał, że w polskim wymiarze sprawiedliwości przestępstwa te traktowane są „wyjątkowo łagodnie”.

Według ministra propozycja zmian w prawie karnym będzie „testem prawdziwości intencji tych, którzy mówią, że tak bardzo zależy im na ściganiu oprawców kobiet”. Jak zaznaczył, obecnie w przypadku osoby, która popełniła przestępstwo o charakterze seksualnym, sąd może orzec zakaz kontaktowania się z ofiarą. – Jeśli moja propozycja zostanie przyjęta, sąd będzie musiał orzec tego rodzaju środek (…), jeśli taki wniosek złoży osoba pokrzywdzona – podkreślił.

Projekt przewiduje surowsze kary dla recydywistów seksualnych. – Dzisiaj to zaostrzenie jest dość pozorne, sprawca może być skazany surowiej niż ten, kto dopuszcza się czynu po raz pierwszy (…). My wprowadzimy pewnego rodzaju automatyzm, nakazując sądom, że w przypadku recydywisty będą musiały dolną granicę kary podnieść dwukrotnie i od tego poziomu dopiero mierzyć wysokość kary – mówił Zbigniew Ziobro.

Projekt ma przewidywać możliwość orzekania kary bezwzględnego dożywocia dla sprawcy, który dopuścił się morderstwa w związku ze zgwałceniem.

To jest kara sprawiedliwa i adekwatna do tego strasznego czynu – ocenił.

#kolarstwo - Tour de Pologne: dramatyczny wypadek na mecie 1. etapu (wideo)

Data: 05.08.2020 20:07

Autor: ziemianin

sport.tvp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #sport #kolarstwo #TDP #TourdePologne #polska #kraksa #wypadek

Nie tak miał wyglądać finisz pierwszego etapu 77. Tour de Pologne. Na ostatnich metrach w Katowicach doszło do bardzo groźnie wyglądającego wypadku z udziałem kilku kolarzy. W ciężkim stanie jest Holender Fabio Jakobsen (Deceuninck-Quick Step). Poszkodowany został także sędzia stojący przy mecie. Dylan Groenewegen z Jumbo-Visma pierwszy minął linię mety, ale został zdyskwalifikowany za spowodowanie kraksy.

#kolarstwo – Tour de Pologne: dramatyczny wypadek na mecie 1. etapu (wideo)

#ZaufanaTrzeciaStrona - Jak mBank przetestował dzisiaj (5 sierpnia 2020) dużo więcej, niż zaplanował

Data: 05.08.2020 19:47

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#ZaufanaTrzeciaStrona #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #incydent #mBank #wpadka #test

Testy to ważna sprawa. Ważne, by przetestować dokładnie oprogramowanie, z którego będą korzystali klienci. Ważne, by testować regularnie i wszystkie istotne scenariusze. Ważne także, by nie przeprowadzać testów na produkcji.

Dzisiaj około godziny 15:16 telefony tysięcy (jak nie milionów) Polek i Polaków zabrzęczały jednym głosem. To mBank wysyłał komunikat, a nawet trzy. Niestety były to komunikaty testowe, które sobie tylko znanym sposobem wyrwały się z okowów środowiska testowego i wylądowały w produkcyjnym. Przyjrzyjmy się temu incydentowi.

ęśąćż

Komunikaty były dość lakoniczne. Wyglądały tak (jeśli jeszcze nie widzieliście):

#ZaufanaTrzeciaStrona – Jak mBank przetestował dzisiaj (5 sierpnia 2020) dużo więcej, niż zaplanował

pozostała treśc na stronie źródła

Ile paliwa kupisz za średnią pensję w Polsce, a ile w innych krajach?

Data: 05.08.2020 19:42

Autor: ziemianin

auto-swiat.pl

#Paliwo #Cenypaliw #Tankowanie #Stacjepaliw #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kierowca

Polak za przeciętne miesięczne wynagrodzenie kupuje 832 litry paliwa do samochodu. W Europie na pierwszym miejscu w rankingu paliwowego bogactwa znalazła się Szwajcaria, której mieszkańcy za średnią pensję mogą kupić miesięcznie 3795 litrów paliwa, a na drugiej pozycji uplasował się Luksemburg – 3320 litrów. Niemcy 1938, USA 5715 litrów. Rosja 919 litrów.

W Arabii Saudyjskiej, w Katarze oraz w Kuwejcie za przeciętne wynagrodzenie można mieć od 5112 litrów do 8210 litrów. UWAGA UWAGA CHINY – 1039 LITRÓW !

Ile paliwa kupisz za średnią pensję w Polsce, a ile w innych krajach?

Rejestr właścicieli dronów i nowe obowiązki od 2021 roku

Data: 05.08.2020 07:59

Autor: ziemianin

biznes.newseria.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #audio #dane #dron #kamera #loty #online #prawo #przepisy #rejestr #test #urzadlotnictwacywilnego #wideo #lotnictwo #drony #prawo #innowacje #technologia

Dnia 31 grudnia 2020 roku wejdą w życie nowe przepisy zakładające prowadzenie rejestru osób korzystających z dronów wyposażonych w urządzenia rejestrujące, czyli kamery.

Rejestr właścicieli dronów i nowe obowiązki od 2021 roku

Rejestr właścicieli dronów i nowe obowiązki od 2021 rokuW ostatnich latach drony zyskały niebywałą popularność, którą mogą zawdzięczać dużej dostępności, rozsądnym cenom oraz mnogości oferowanych na rynku modeli. Do korzystania z wielu z nich nie potrzeba specjalnego zezwolenia, choć warto mieć świadomość tego, gdzie, kiedy i w jakich warunkach dozwolone są loty. Niemniej, urządzenia te często mają na wyposażeniu moduły rejestrujące obraz, czyli kamery. To oznacza, że mogą być wykorzystywane do rejestrowania nagrań oraz zdjęć ludzi i obiektów. Biorąc pod uwagę wspomnianą kwestię, z dniem 31 grudnia 2020 roku wejdą w życie przepisy regulujące korzystanie z dronów. Wśród najważniejszych zmian należy wymienić rejestr użytkowników.

Idzie nowe. Z końcem roku wejdą w życie nowe przepisy dotyczące użytkowników dronów. Pierwszą zmianą względem dotychczasowych ustaleń będzie konieczność rejestracji samego urządzenia, jak i jego użytkownika. Dane te mają być przechowywane przez okres 3 lat i najpewniej zajmie się tym Polska Agencja Żeglugi Powietrznej. Z obowiązku będą wyłączone drony klasyfikowane jako zabawki, czyli ważące mniej niż 250 gramów, pozbawione rejestratorów audio i wideo. Urządzenia te nie powinny poruszać się szybciej niż 19 m/s i wyżej niż 120 metrów nad poziomem ziemi.

Drugą istotną zmianą jest odrzucenie podziału na loty sportowe, rekreacyjne oraz pozostałe. Zamiast tego usługodawca kategoryzuje loty jako otwarte, szczególne i certyfikowane. Klasyfikacja będzie podyktowana zmiennymi takimi jak wiek użytkowników, ich kwalifikacje oraz ciężar samego drona. W przypadku lotów otwartych użytkownicy będą musieli przejść kurs online i zdać test. Nie są jeszcze znane szczegóły, natomiast najpewniej materiały zostaną udostępnione na stronie Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

Patologia w Sanepidzie ws testów na Covid-19

Data: 05.08.2020 07:47

Autor: ziemianin

pressmania.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #sanepid #

Patologia w Sanepidzie ws testów na Covid-19

Sanepid w Polsce, to obecnie państwo, w państwie. Instytucja, która dzięki ustawom „covidowym” decyduje o ludzkim zdrowiu i życiu jest jak „Stajna Augiasza”. Patologiczne sytuacje do jakich dochodzi w tej instytucji na Pressmania.pl relacjonujemy od wielu tygodni. Jednak informacja jaką ujawnił w mediach społecznościowych prof. Józef Brynkus wbija w fotel. Jednocześnie jak zapewnia wykładowca akademicki są to potwierdzone przypadki, których wyjaśnieniem powinna zająć się prokuratura. Czy w tej sytuacji „polecą” urzędnicze głowy? A może to już jest standard Sanepidu? Komu i czemu służą tego typu przypadki fałszowania dokumentacji medycznej oraz podawanie wyników osobom, którym nigdy nie wykonywano testów na COVID-19?

Szok i osłupienie. – Wczoraj (wtorek, 04.08.2020 r.) dowiedziałem się o dwóch ciekawych przypadkach z powiatu wadowickiego dotyczących badania na koronawirusa” – które szokują przyznaje były poseł Kukiz’15.

O co chodzi? – „Pierwszy – były górnik, od dwóch lata na emeryturze – dostaje informacje, że badanie jego wymazu przyniosło wynik negatywny. Problem w tym, że nikt go nie badał” – informuje prof. Józef Brynkus.

To nie jedyny taki przypadek? – „Drugi przypadek – też górnik. Miał być poddany badaniu na koronawirusa, ale w sobotę zabalował. Na tyle mocno, że w poniedziałek nie mógł się poddać badaniu. Otrzymuje po kilku dniach informację, że ma wynik dodatni. Niezłe numery z polskiego sanepidu” – puentuje swój wpis w mediach społecznościowych prof. Józef Brynkus, wykładowca akademicki UP Kraków.

W tej sytuacji nie trudno sobie wyobrazić, co wyprawia się na Śląsku, gdzie faktycznie testuje się tysiące górników. Czemu zatem służą testy na COVID-19 i podawane informacje przez Sanepid o liczbie zachorowań? Biorąc pod uwagę, że rząd planuje lokalne lockdawny jesienią, to należy mieć poważne wątpliwości, co do ich słuszności oraz trafności podejmowanych decyzji w oparciu o tego typu przypadki? To nie koniec tematu, który będziemy nadal wyjaśniać i CDN.

Władza monitoruje przemieszczanie się użytkowników telefonów komórkowych

Data: 05.08.2020 07:36

Autor: ziemianin

goniec.net

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #lockdown #monitoring #telefony #smartfony #uzytkownicy #telefonykomorkowe #aplikacje #sledzenie

W związku z koronawirusem opracowaliśmy system, który pozwala zbierać anonimowe dane od operatorów sieci komórkowych, by monitorować, jak przemieszczają się użytkownicy telefonów – poinformował w wywiadzie dla Onetu minister cyfryzacji Marek Zagórski.

Władza monitoruje przemieszczanie się użytkowników telefonów komórkowych

Szef resortu cyfryzacji podkreślił, że mimo koronawirusa, to lockdown w tej chwili nie jest rozważany.

“Doszlifowaliśmy rozwiązania, nad którymi rozpoczęliśmy wtedy prace. Po pierwsze, aplikacja Kwarantanna Domowa została udoskonalona (…) Po drugie rozwinęliśmy zestaw narzędzi, które roboczo nazywamy centralnym środowiskiem analitycznym. To system, który pozwala na opracowanie np. analiz dotyczących przemieszczania się Polaków, a dokładnie ich telefonów, pomiędzy różnymi regionami kraju m.in. na podstawie anonimowych danych od operatorów telekomunikacyjnych” – powiedział portalowi minister.

Mówiąc o centralnym środowiskiem analitycznym, Zagórski wskazał w rozmowie z Onetem, że dzięki niemu można zobaczyć, jaka jest mobilność mieszkańców między konkretnymi powiatami.

“Dzięki temu, jeżeli wiemy, że na jakimś terenie jest więcej zachorowań, służby w innych regionach, w tym sanepid, mogą się lepiej przygotować na potencjalny wzrost liczby przypadków. Przykładowo, podczas długiego weekendu majowego widzieliśmy, ile mniej więcej osób pojechało z Warszawy nad morze i do jakich dokładnie miejscowości” – powiedział.

Zagórski, pytany, czy dane, jakie trafiają do sytemu są zanonimizowane już na etapie ich przesyłania przez teleoperatorów, odpowiedział, że tak.

“Nie zbieramy żadnych danych osobowych (…) Wiemy tylko, że np. tysiąc telefonów przemieściło się między jednym a drugim BTS-em” – zapewnił.

Minister dodał, że resort korzysta również z narzędzi wykorzystywanych w analizach skuteczności kampanii reklamowych.

“Ta próbka jest niewielka, ale umożliwia potwierdzenie, czy dane na temat mobilności Polaków, które dostajemy od operatorów komórkowych, są prawidłowe. Korzystamy z powszechnie dostępnych narzędzi, które wykorzystują dane pochodzące od największych firm technologicznych” – powiedział Zagórski.

#bron - VIS 100 M1 wchodzi do sprzedaży

Data: 05.08.2020 07:12

Autor: ziemianin

milmag.pl

#Lucznik #Bron #LucznikRadom #radom #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #uzbrojenie #fabrykabronilucznik

#bron – VIS 100 M1 wchodzi do sprzedaży

wideo

4 sierpnia Fabryka Broni Łucznik Radom poinformowała o rozpoczęciu sprzedaży cywilnej odmiany pistoletów Vis 100. Broń nazwana Vis 100 M1 różni się od wojskowego pierwowzoru szeregiem modyfikacji.

Zgodnie z komunikatem producenta pierwsza partia pistoletów jest już dostępna w siedzibie Fabryki Broni, a jeszcze w tym tygodniu pistolety mają trafić do sklepów. Co warte uwagi radomskie zakłady zdecydowały się rozpocząć sprzedaż dopiero po wyprodukowaniu partii pistoletów, która ma zaspokoić pierwszy popyt. Pistolety od jutra mają być dostępne w sprzedaży, m.in. w sklepie Colt Wrocław. Zgodnie z informacją producenta broń wraz z bogatym zestawem akcesoriów ma kosztować 2599 zł brutto.

Opis

Pistolet samopowtarzalny Vis 100 M1 do amunicji 9 mm x 19 podobnie jak jego wojskowy protoplasta działa na zasadzie wykorzystania energii krótkiego odrzutu lufy, która ryglowana jest przez przekoszenie w oknie wyrzutowym zamka. Konstrukcja została wyposażona w kurkowy mechanizm uderzeniowy.

Vis 100 M1 od wersji wojskowej odróżnia zastosowanie światłowodowych, mechanicznych przyrządów celowniczych, fabryczne frezowanie zamka pod montaż mikrokolimatora oraz magazynki o powiększonej pojemności

Szkielet wykonano ze stopu aluminium i zaopatrzono w podlufową szynę akcesoryjną MIL-STD-1913/Picatinny, która umożliwia montaż oświetlenia lub laserowego wskaźnika celu. Pistolet zasilany jest z dwurzędowych, 17-nabojowych magazynków (dwa naboje mieszczą się dzięki powiększonej stopce). Pojemność magazynka można zmniejszyć do 15 poprzez zastosowanie klasycznego denka i płytki oporowej (w zestawie) znanych z odmiany wojskowej, pozwoli to na zmniejszenie wysokości broni.

Dodatkowo zastosowano tzw. zwalniacz napiętego kurka (decocker). Kształt kabłąka pistoletu umożliwia dogodne posługiwanie się bronią w rękawicach ochronnych zarówno latem, jak i zimą. Kurkowy mechanizm spustowo-uderzeniowy pojedynczego i podwójnego działania (SA/DA), pozwala na szybkie i celne oddawanie strzałów.

Broń dostosowano do obsługi zarówno przez strzelców prawo jak i leworęcznych. Zaopatrzono ją w szereg udogodnień, które mają ułatwić eksploatację podczas strzelań sportowo-dynamicznych.

Co istotne zamek pistoletu jest już fabrycznie dostosowany (wyfrezowany) do posadowienia celowników kolimatorowych.

Zmianie w stosunku do wojskowego pierwowzoru uległy również mechaniczne przyrządy celownicze. Fabryka Broni zastosowała model wykorzystujący elementy światłowodowe, co powinno ułatwić celowanie podczas strzelań dynamicznych oraz przy słabym oświetleniu.

Zestaw, sprzedawany w polimerowym kuferku składa się z pistoletu, 2 magazynków o powiększonej stopce, nakładek na chwyt w dwóch rozmiarach, płytki (adaptera) do mocowania różnego typu elektrooptycznych przyrządów celowniczych, zestawu do czyszczenia oraz kluczy imbusowych.

Ujawniono e-maile Jeffa Bezosa i innych prezesów tech-gigantów. To może być dla nich bolesny cios

Data: 05.08.2020 06:53

Autor: ziemianin

tiny.pl

#internet #biznes #facebook #instagram #youtube #google #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #JeffBezos #TimCook #MarkZuckerberg #SundarPichai #Amazon #Apple #firmytechnologiczne

E-maile najbogatszego człowieka świata – CEO Amazona Jeffa Bezosa, a także szefów Facebooka, Google'a i Apple'a, ujawnił amerykański Kongres po historycznym przesłuchaniu tech-prezesów. Dokumenty dają wgląd w to, jak wyglądają układy pomiędzy największymi firmami technologicznymi świata, jak komunikują się z pracownikami prezesi czy wreszcie – jak Jeff Bezos błyskawicznie potrafi podjąć decyzję o przejęciu innej firmy za miliard dolarów.

Ujawniono e-maile Jeffa Bezosa i innych prezesów tech-gigantów. To może być dla nich bolesny cios

W ujawnionych dokumentach można poznać m.in. kulisy przejęcia YouTube'a przez Google'a czy Instagrama przez Facebooka

E-maile pokazują też, w jaki sposób szefowie największych firm komunikują się ze sobą w sprawach wartych miliardy dolarów

Nie wiadomo, czy dokumenty opublikowano celowo, czy przypadkiem

W środę w Kongresie odbyło się historyczne przesłuchanie. Czterej prezesi: Amazona, Apple'a, Facebooka i Google'a, zeznawali razem przed podkomisją ds. antymonopolowych. Z samych wypowiedzi Jeffa Bezosa, Tima Cooka, Marka Zuckerberga i Sundara Pichaia niewiele jednak mogliśmy się dowiedzieć, bo wszyscy byli przygotowani na "grillowanie" pytaniami i starali się odpowiadać bardzo ostrożnie.

Politycy za to chętnie ujawniali szczegóły działalności firm – na podstawie dokumentów, które pozyskano do postępowań antymonopolowych, w tym e-maili prezesów. Obecnie śledztwa wobec wszystkich czterech firm prowadzą różne instytucje w USA i Unii Europejskiej: Departament Sprawiedliwości, Federalna Komisja Handlowa czy Komisja Europejska.

Kongresmeni podczas przesłuchania od czasu do czasu wspominali o tym, co znajduje się w e-mailach prezesów, ale po przesłuchaniu omawiane dokumenty pojawiły się na stronie komisji ds. sprawiedliwości. Nie wiadomo, czy komisja ujawniła je celowo, czy przypadkiem, szybko zniknęły z sieci. Świat zdążył jednak zobaczyć i uwiecznić korespondencję miliarderów, która daje – właściwie po raz pierwszy – wgląd w to, jak wyglądają ich biznesy od środka. Pokazuje też nierzadkie brudne zagrywki największych technologicznych firm świata czy układy pomiędzy nimi.

pozostała treść na stronie źródła

#dzieci Wirus demencji starczej, po tym zabronisz dziecku używania gadżetów!

Data: 05.08.2020 06:38

Autor: ziemianin

mamadu.pl

#Badania #Ciekawostki #Edukacja #Nauka #Zdrowie #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #dzieci #dziecko #technologia #demencjacyfrowa #smartfon #SteveJobs #SusanGreenfield #tablet #technologia #telefon #telefony

#dzieci Wirus demencji starczej, po tym zabronisz dziecku używania gadżetów!

Dziś cały świat oszalał na punkcie gadżetów: smartfonów, tabletów i innych technologii cyfrowych.

Wraz z nimi świat wkracza w wirus cyfrowej demencji. I to nie jest żart, to diagnoza. W 2007 roku eksperci zauważyli, że każdego roku coraz więcej dzieci – członków pokolenia cyfrowego cierpi na zaburzenia uwagi, zaniki pamięci, niską samokontrolę, zaburzenia poznawcze i depresję.

Badania pokazują, że w mózgu pokolenia cyfrowego zachodzą zmiany podobne do tych, które zachodzą po urazowym uszkodzeniu mózgu lub wczesnej demencji – demencji, która zwykle rozwija się w starszym wieku.

Trudno w to uwierzyć, ale przeciętny siedmioletni Europejczyk był zapatrzony w ekran telefonu już ponad rok swojego życia (24 godziny na dobę), a 18-latek – ponad cztery lata!

Czy mówisz, że teraz są zupełnie inne dzieci? Tak, dzieci są różne, ale ich mózgi są takie same, jak u ludzi tysiąc lat temu – składają się niezmiennie ze 100 miliardów neuronów.

„Mózg musi zostać rozwinięty i nakarmiony. Wszystkie nasze myśli, działania, rozwiązania złożonych problemów i głębokie myśli pozostawiają ślad w naszym mózgu. Nic nie zastąpi tego, co dzieci czerpią z własnego, wolnego i niezależnego myślenia, kiedy odkrywają świat fizyczny i napotykają coś nowego” – mówi brytyjski profesor psychologii Tanya Biron.

Będziesz zszokowany, ale od 1970 roku promień aktywności dzieci (przestrzeń wokół domu, w której dzieci swobodnie mogą odkrywać otaczający je świat) zmniejszył się o 90%. Świat skurczył się do ekranu smartfona. Dzieci zapomniały, jak to jest biegać w deszczu, zapomniały jak wspinać się po drzewach czy po prostu rozmawiać ze sobą. Siedzą godzinami wpatrując się w swój smartfon. A dzieci powinny rozwijać swoje mięśnie, wiedzieć o zagrożeniach, jakie przygotował dla nich świat i po prostu wchodzić w interakcje z przyjaciółmi.

„To niesamowite, jak szybko powstał zupełnie nowy typ środowiska, w którym smak, zapach i dotyk nie pobudzają, gdzie spędzamy większość czasu siedząc z telefonem w dłoni, zamiast spacerować na świeżym powietrzu i nie rozmawiamy twarzą w twarz. Na pewno mamy się czym martwić” – mówi Susan Greenfield, angielski naukowiec, pisarka. Jej badania skupiały się na leczeniu choroby Parkinsona i choroby Alzheimera. Interesuje się również neuronauką świadomości i wpływem technologii na mózg.

„Mózg się rozwija, gdy pojawiają się zewnętrzne bodźce i gdy jest ich więcej i więcej. Im więcej, tym lepiej dla mózgu. Dlatego bardzo ważne jest, aby dzieci poznawały świat fizycznie, a nie wirtualnie. Prawdziwy świat jest potrzebny rozwijającemu się mózgowi, tak jak tysiące lat temu”.

Dziecko potrzebuje również zdrowego i pełnego snu. Ale współczesne dzieci nie są w stanie oderwać się od świata wirtualnego i oderwać się od gier komputerowych. Wiele godzin wieczorami wpatrują się w ekran smartfona. To znacznie skraca czas ich snu i prowadzi do zaburzeń. Jaki może być rozwój, gdy jesteś zmęczony i boli Cię głowa, a zadania szkolne wydają się nie do rozwiązania?

Pytasz, jak technologia cyfrowa może zmienić mózg dziecka? Po pierwsze, ilość bodźców zewnętrznych jest ograniczona monotonnym przebiegiem czasu w Internecie. Dziecko nie zdobywa niezbędnego doświadczenia, aby rozwijać bardzo ważne obszary mózgu odpowiedzialne za empatię, samokontrolę, podejmowanie decyzji. Dzieci nie są przyzwyczajone do zapamiętywania informacji – łatwiej im je znaleźć w wyszukiwarce. I tak powstają problemy z pamięcią.

Czy uważasz, że dzięki Internetowi dzieci stały się znacznie mądrzejsze? A czy wiesz, że dzisiejsi jedenastolatkowie wykonują zadania domowe na poziomie, jaki wykonywali 30 lat temu ośmiolatkowie? Badacze zauważają, że jednym z głównych powodów takiego stanu rzeczy jest życie w wirtualnym świecie.

„Obawiam się, że technologia cyfrowa infantylizuje mózg, zamieniając go w mózg małych dzieci, których pociągają nieznane dźwięki i jasne światło, które nie mogą się na niczym skupić i żyją w teraźniejszości” – mówi Susan Greenfield.

Ale nie jest jeszcze za późno, możesz jeszcze uratować swoje dzieci. Po prostu ogranicz czas korzystania z różnego rodzaju gadżetów. Będziesz zaskoczony, ale Steve Jobs, guru branży cyfrowej, tak właśnie zrobił. Jego dzieci w ogóle nie korzystały z iPada i nie wolno im było używać innych gadżetów w nocy i w weekendy.

Chris Anderson, redaktor naczelny magazynu Wired, jeden z założycieli 3D Robotics, również ograniczył dzieciom czas na korzystanie z gadżetów. Zasada Andersona – żadnych ekranów i gadżetów w sypialni! „Jak nikt inny, widzę niebezpieczeństwo w nadmiernej fascynacji Internetem. Sam stanąłem przed tym problemem i nie chcę, aby moje dzieci miały te same problemy”.

Synowie twórcy serwisów „Blogger” i „Twitter” mogą korzystać ze swoich tabletów i smartfonów maksymalnie przez 1 godzinę dziennie, a dyrektor „OutCast Agency” ograniczył korzystanie z gadżetów w domu do 30 minut dziennie. Jego młodsze dzieci w ogóle nie mają kontaktu z gadżetami.

Oto odpowiedź na pytanie „co robić”. Dbaj o rosnące pokolenie. Pomyśl, co przyniesie im przyszłość za 10-20 lat, jeśli spędzą popołudnie przed ekranami swoich najnowocześniejszych gadżetów.

#USA - Pokrzywdzony przez pandemię użył broni. Sprzedawca zmuszał go do założenia maski.

Data: 05.08.2020 06:25

Autor: ziemianin

youtube.com

#USA #strzelanina #Koronawirus #Zagrozenia #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #policja #bron

USA: pokrzywdzony z powodu pandemii 35-letni Adam Z. strzelił bez obrażeń do sprzedawcy, który kazał mu założyć maseczkę. Doszło również do strzelaniny między mężczyzną, a policją.

#USA – Pokrzywdzony przez pandemię użył broni. Sprzedawca zmuszał go do założenia maski.

Adam Z. w piątek 31 lipca udał się do jednego sklepów w Bethlehem w Pensylwanii na północy Stanów Zjednoczonych. Po nakazie założenia maski miał wziąć dwa cygara i pójść do samochodu, z którego wyjął pistolet i oddał dwa strzały. Jeden w powietrze, drugi w stronę sprzedawcy, który nie doznał obrażeń.

35-latek został zatrzymany przez funkcjonariuszy dzień po użyciu broni, w swoim domu w Slatington. Podczas próby zatrzymania między mężczyzną, a policjantami wywiązała się strzelanina. Adam Z. postrzelił jednego z funkcjonariuszy. Sam także został ranny w nogę i pośladek. Aktualnie mężczyzna przebywa w szpitalu.

Jum Martin prawnik 35-latka oświadczył, że mężczyzna nie radzi sobie ze stanem pandemii. Kilka dni przed incydentem stracił pracę z powodu kryzysu wywołanego COVID-19. Dodatkowo sąd odebrał mu prawo do opieki nad dzieckiem.

Kropką nad “i” miało być zachowanie sprzedawcy w stosunku do klienta, który następnie użył broni.

Stan pandemii przyczynił się do tragedii wielu ludzi. Ludzie są coraz bardziej świadomi sytuacji jaka ma miejsce na skalę globalną. Im większy przymus tym większy opór rodzi się w każdym zakątku świata. Osobista krzywda mężczyzny mogła mieć wpływ na jego zachowanie i nieuzasadnione użycie broni.

W wyniku strzelaniny narażonych na utratę życia lub zdrowia było siedmiu policjantów. Z tego powodu Adam Z. usłyszy siedem zarzutów usiłowania zabójstwa, usiłowanie zabójstwa pierwszego stopnia wobec rannego policjanta, a także zarzuty napaści, usiłowanie zabójstwa sklepikarza, rabunek i przestępstwo z nieuzasadnionym użyciem broni.

10 mln dolarów, prawdopodobnie tyle kosztowała firmę Garmin lekcja z ransomware

Data: 05.08.2020 06:15

Autor: ziemianin

threatpost.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #garmin #ransomware #okup #cryptolocker #szantaz

Nie było negocjacji. Garmin zapłacił cyberprzestępcom 10 mln dolarów

10 mln dolarów, tyle kosztowała firmę Garmin lekcja z ransomware

Szerokim echem odbiła się ostatnio największa awaria w historii Garmin, zapewne niektórzy z Was doświadczyli jej na własnej skórze. Szybko okazało się, że stoją za nią cyberprzestępcy, a przeprowadzony przez nich atak może okazać się dla wspomnianej firmy bardzo kosztowny. Tak też się stało.

Redakcja BleepingComputer potwierdziła dwie najważniejsze informacje w tej sprawie. Po pierwsze, Garmin otrzymał odpowiedni klucz, dzięki któremu mógł odzyskać zaszyfrowane pliki. Po drugie, stało się to możliwe po opłaceniu okupu w wysokości 10 milionów dolarów. Dokładnie takiej kwoty mieli od samego początku żądać cyberprzestępcy.

Trzeba było skorzystać z pośredników

To samo źródło podaje, iż Garmin współpracował w tym przypadku z firmami Emsisoft oraz Coveware. Zajmują się one dość szeroko i nieco enigmatycznie pojętym cyberbezpieczeństwem (oficjalnie zaprzeczają roli pośredników), ale, co nie jest zaskoczeniem, nie chcą w jakikolwiek sposób komentować swojego udziału w tej sprawie. Garmin również nie odnosi się do informacji na temat wspomnianego okupu. Pewne jest, że musiał on zostać zapłacony okrężną drogą, a nie bezpośrednio atakującym przez poszkodowanego.

Agresorami była wedle wszelkich znaków grupa Evil Corp, która skorzystała z ransomware WastedLocker. Jest to wyjątkowo niewdzięczny przeciwnik, szacuje się, że łącznie przy jego pomocy dokonano już szkód finansowych w wysokości ponad 100 milionów dolarów.

Potwierdzają się tym samym nieoficjalne informacje w tej sprawie. Garmin zaczął przywracać swoje usługi w szybkim tempie co sugerowało, że faktycznie musiał zdobyć odpowiedni klucz. Niestety sprawdzają się też sugestie, że dużo za to zapłacił.

#AndyChoinski - Co zawierają szczepionki na CV_19 - Del Bigtree - Alex Jones

Data: 05.08.2020 06:06

Autor: ziemianin

bitchute.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #AndyChoinski #usa #covid19 #szczepionki #firmyfarmaceutyczne

To wideo jest zwiastunem filmu który wam własnie tłumacze z wywiadu jaki udzieli słynny aktywista anty-szczepionkowy Del Bigtree w programie Alexa Jones na jego kanale i_n_f_o_w_a_r_s.com 31 lipca 2020 roku.

Obaj panowie elektryzują swoimi wypowiedziami rozmawiając ostro na temat przygotowywanej dla nas szczepionki na CV_.19 a Del dzieli się swoja wiedza i badaniami jakie przeprowadził w tym kierunku.

#AndyChoinski – Co zawierają szczepionki na CV_19 – Del Bigtree – Alex Jones

BitChute

oryginalne wideo

Miało go nie być, będą podwyżki. Abonament RTV w 2021 będzie droższy

Data: 05.08.2020 05:56

Autor: ziemianin

krrit.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #abonament #rtv #abonamentrtv #oplaty #KRRiT

Abonament RTV w 2021 roku będzie kosztował nas więcej, choć wcześniej mówiło się o tym, że nie będzie go w ogóle. Teoretycznie przestarzały system miała zastąpić nowa opłata, ale jak widać, tak się nie stanie. Będzie drożej, ale to jedyne, co się zmienia. Nie zmieniają się na szczęście warunki dla osób, które nie muszą wnosić opłaty i warunki jej wnoszenia.

Miało go nie być, będą podwyżki. Abonament RTV w 2021 będzie droższy

Ostatnie stawki za korzystanie z odbiorników telewizyjnych oraz radiowych zostały ustanowione w 2016 roku i stąd też podwyżka, która ma nastąpić niebawem. Ile zapłacimy za Abonament RTV w 2021 roku? Posiadacze samego radia zapłacą o 50 groszy więcej, a osoby posiadające dodatkowo telewizor o 1,80 złotego więcej.

Może się wydawać, że nie są to duże podwyżki, ale dla niektórych mogą być to znaczne kwoty. Szczególnie, że ściągalność tej opłaty nie jest na wysokim poziomie, a najchętniej opłacają ją starsi ludzie. Podwyżki nigdy nie cieszą, a szczególnie tego typu. Od dawna mówiło się, że Abonament RTV powinien zostać zlikwidowany, ale wygląda na to, że na takie ruchy trzeba będzie jeszcze poczekać. Prawdopodobnie długo.

Cena Abonamentu RTV w 2021 (radio i telewizja)

24,50 zł za 1 miesiąc

47,50 zł za 2 miesiące

70,60 zł za 3 miesiące

139,70 zł za pół roku

264,60 zł za rok kalendarzowy

Cena Abonamentu RTV w 2021 (radio)

7,50 zł za 1 miesiąc

14,60 zł za 2 miesiące

21,60 zł za 3 miesiące

42,80 zł za pół roku

81,00 zł za rok kalendarzowy

W stolicy Libanu Bejrucie doszło do ogromnej eksplozji.

Data: 04.08.2020 19:37

Autor: PszenicznaAborcjonistkaElfa32

wprost.pl

Na razie setki rannych i 10-ciu zabitych, ale liczby na pewno wzrosną. Wybuch miał miejsce w porcie. Nie jest jeszcze jasne co było przyczyną wybuchu, ale podejrzewa się skład fajerwerków. Gubernator Bejrutu Marwan Abboud rozpłakał się podczas wywiadu, a eksplozję porównał do eksplozji bomby atomowej zrzuconej przez USA na Japonię podczas II WŚ.

#codziennaprasowka #liban #ekplozja #wybuch

#IndianieAmerykiPolnocnej - Ten monumentalny pomnik jest budowany od ponad 70 lat

Data: 03.08.2020 22:48

Autor: ziemianin

pl.wikipedia.org

#bitwanadLittleBighorn #CrazyHorse #Indianie #KorczakZiolkowski #Lakota #plemieLakota #pomnikCrazyHorse #rzezbaCrazyHorse #IndianieAmerykiPolnocnej #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #polacy #usa #stanyzjednoczone #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #indianie #pomnik #plemionaindianskiewusa #sztuka #rzezba

Czy wiesz, że w Black Hills w Południowej Dakocie, niedaleko Mount Rushmore, powstaje druga co do wielkości rzeźba na świecie?

#IndianieAmerykiPolnocnej – Ten monumentalny pomnik jest budowany od ponad 70 lat

strona prijektu

W świętej krainie plemienia Lakota robotnicy od ponad 70 lat pracują przy pomniku Crazy Horse. Ten ogromny hołd dla legendarnego 19. przywódcy plemienia Oglala Lakota jest jeszcze daleki od ukończenia, ale już teraz zaczyna wyglądać niesamowicie.

Crazy Horse jest ważną postacią dla Lakotów, ponieważ Indianin wystąpił przeciwko rządowi USA, aby zapobiec wkroczeniu białych osadników na terytorium rdzennych Amerykanów i zagrażaniu ich stylowi życia. Choć poprowadził kilka bitew, najbardziej znany jest ze zwycięstwa w bitwie nad Little Bighorn w 1876 roku. To tutaj połączone siły plemion Lakota, Północnych Cheyenne i Arapaho pokonały armię Stanów Zjednoczonych w tak zwanym ostatnim bastionie Custera.

Pomnik Crazy Horse ma swoją bogatą historię, która rozpoczęła się w latach trzydziestych XX wieku na prośbę jednego z przywódców Lakotów. Henry Standing Bear (Henry Stojący Niedźwiedź) był szefem Olgaty Lakoty i szanowanym liderem społeczności, kiedy podjął się upamiętnienia Crazy Horse. W tym czasie trwały prace na Mount Rushmore i Henry Stojący Niedźwiedź uważał, że niesprawiedliwe było to, że wielki przywódca rdzennych Amerykanów nie znalazł się wśród prezydentów. Kilkakrotnie apelował do rzeźbiarza z Mount Rushmore, Gutzona Borgluma, bez skutku, ale to go nie powstrzymało.

W 1939 roku napisał do polsko-amerykańskiego rzeźbiarza Korczaka Ziółkowskiego. Ziółkowski przez krótki czas pracował na Mount Rushmore pod okiem Borgluma i był zaintrygowany projektem. Kiedy Henry Stojący Niedźwiedź sprzedał całą swoją ziemię – łącznie 900 akrów – rządowi w zamian za użytkowanie góry, projekt posunął się naprzód. Rzeźbiarz rozpoczął pracę w 1948 roku i odrzucił wszelkie fundusze rządowe, ponieważ był sceptyczny co do zaangażowania z zewnątrz. Więc zaczął realizować swoją wizję samotnie, pracując bez prądu, wody i dróg. Aby dostać się na szczyt, użył 741-stopniowych drewnianych schodów.

Ziółkowski myślał, że projekt zajmie około 30 lat, ale się mylił. Koncepcja zakłada, że Crazy Horse jedzie na swoim rumaku, wskazując w dal w kierunku ziemi, na której pochowanych jest wielu rdzennych Amerykanów. I trudził się przy granicie, aby urzeczywistnić swoje marzenie, zanim zmarł w 1982 roku w wieku 74 lat. Wtedy to wdowa po nim Ruth Ziółkowski przejęła projekt. Dokonała niewielkich zmian w pierwotnych planach, takich jak skupienie się najpierw na wyrzeźbieniu twarzy Crazy Horse, a nie konia, jak to przewidział Ziółkowski. Słusznie przypuszczała, że wykończenie twarzy przyciągnie turystów i że te opłaty pomogą w sfinansowaniu projektu. Biorąc pod uwagę, że rzeźba nie jest finansowana przez rząd, było to sprytne posunięcie.

Siedmioro dzieci Ziółkowskiego również pracowało w tym czasie nad rzeźbą, a twarz Crazy Horse została odsłonięta w 1998 roku. Nie jest to oczywiście dokładne przedstawienie Crazy Horse, który znany był z odmowy robienia zdjęć, a raczej przedstawienie wielkiego lidera. Wysoka na 87 stóp głowa Crazy Horse jest znacznie większa niż 60-metrowe portrety z Mount Rushmore. Po zakończeniu stanie za Statuą Jedności w Indiach, jako druga co do wielkości rzeźba na świecie.

Obecnie non-profit Crazy Horse Memorial Foundation prowadzi córka Ziółkowskiego, rzeźbiarka Monique Ziółkowski. Przejęła fundację po śmierci Ruth w 2014 roku. Troje dzieci Ziółkowskiego, a także troje jego wnuków, pracuje u jej boku jako część personelu. Projekt poszerzył się o kampus satelitarny Uniwersytetu Południowej Dakoty, który działa jako centrum edukacyjne i kulturalne. Znane jako Indian University of North America i Indian Museum of North America uzupełniają centrum dla zwiedzających.

Pomnik Crazy Horse nie jest jednak pozbawiony kontrowersji. Wielu krewnych Crazy Horse wypowiedziało się przeciwko projektowi, twierdząc, że Henry Stojący Niedźwiedź nie konsultował się z członkami rodziny przed zleceniem projektu. Niektórzy członkowie społeczności sugerują również, że biorąc pod uwagę jego pokorę, Crazy Horse nie czułby się komfortowo z ogromnym posągiem. Inni uważają, że pomnik bardziej dotyczy rzeźbiarza i jego rodziny niż Crazy Horse i jego spuścizny.

Niezależnie jednak od stanowiska, nie można zaprzeczyć niesamowitej sile historii stojącej za stworzeniem posągu.

Facebook i Google (YouTube) współwinni zbrodni przeciwko ludzkości?

Data: 03.08.2020 16:33

Autor: ziemianin

naturalnews.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #lekiprzeciwwirusowe #zdrowie #zakazane #BigTech #cenzurowane #cenzura #covid19 #zbrodnieprzeciwkoludzkosci #zlo #Facebook #odpowiedzimmunologiczna #wskaznikismiertelnosci #wskaznikprzezycia #technologia #giganci #witaminaD #YouTube #cynk

facebook i Google (YouTube) nie pozwolą żadnemu lekarzowi ani osobie, która przeżyła, mówić o swoim sukcesie w leczeniu zakażenia, chyba że ich rady są zbieżne ze Światową Organizacją Zdrowia (WHO) i Centers for Disease Control (CDC).

Są to zasady cenzury, które pochodzą bezpośrednio od prezesów obu firm. Giganci mediów społecznościowych Big Tech, opracowali manipulacyjną, kontrolującą ortodoksję dotyczącą zdrowia publicznego – kult strachu, który zabrania jakichkolwiek dobrych wiadomości o wyleczeniu infekcji, o tym, jak pomóc układowi odpornościowemu i jak skutecznie leczyć ludzi naturalnymi terapiami.

Celem jest zmuszenie jak największej liczby osób do poddawania się eksperymentom ze szczepionkami zmieniającymi DNA, które przeprogramowują układ odpornościowy na poziomie komórkowym. Big Tech zajmuje się sprzedażą szczepionek, co można osiągnąć jedynie poprzez kontrolowanie populacji i jej strach. Te eksperymenty ze szczepionkami już powodują negatywne objawy u 80% osób zaszczepionych w badaniach klinicznych.

Facebook i Google (YouTube) współwinni zbrodni przeciwko ludzkości?

Big Tech cenzuruje informacje ratujące życie, współwinny zbrodni przeciwko ludzkości

Kiedy grupa lekarzy wyszła przed Sąd Najwyższy z historiami wyleczenia chorób, to Facebook i YouTube zakazały informacji tego samego dnia, w którym zostały opublikowane. Pewien lekarz z powodzeniem zastosował hydroksychlorochinę (HCQ), cynk i azytromycynę do wyleczenia wszystkich trzystu pięćdziesięciu pacjentów. HCQ pomaga dostarczać cynk do komórek, powstrzymując infekcję przed namnażaniem się na poziomie komórkowym.

Ponieważ Facebook, YouTube i inni wielcy cenzorzy technologiczni, nadal usuwają informacje ratujące życie, są współwinni zbrodni przeciwko ludzkości.

Hydroksychlorochina istnieje od sześćdziesięciu pięciu lat i można ją kupić w przystępnej cenie do programów leczenia w szpitalach lub jako środek profilaktyczny. Lek ten pochodzi z chlorochiny, która została pochwalona przez dr Anthony'ego Fauci w 2005 roku za skuteczność w leczeniu SARS. Zamiast promować sprawdzony lek przeciwwirusowy i przedstawiać naukowe badania nad rolą odżywiania w zapobieganiu infekcjom, dr Fauci wierzy tylko, że nietestowane szczepionki będą bezpiecznym i skutecznym sposobem na powrót świata do normalności.

Jakie są ekonomiczne, społeczne, mentalne i emocjonalne skutki zmuszania ludzi do życia w izolacji i kontroli?

Jakie są konsekwencje zakazania publikacji informacji o lekach przeciwwirusowych?

Dlaczego Facebook i YouTube nie pozwalają na udostępnianie informacji o witaminie C, witaminie D, cynku i selenu?

Przykładowo…

Olej z nasion czarnuszki siewnej (Nigella sativa) zawiera związek przeciwwirusowy (tymochinon) o budowie zbliżonej do chininy, pochodnej chlorochiny i HCQ.

Słodki piołun (Artemisia annua) badano ze względu na jego właściwości przeciwwirusowe w leczeniu malarii w podobny sposób, jak HCQ leczy malarię od dziesięcioleci.

Takich informacji jest mnóstwo, ale są one systematycznie cenzurowane.

#Wojsko - Amerykanie w naszym kraju będą bezkarni

Data: 03.08.2020 16:19

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #amerykanskiewojska #bazausa #bazawojskowa #Polska #stanyzjednoczone #usa #wojsko

Media ujawniają dzisiaj kulisy negocjacji związanych z obecnością wojsk Stanów Zjednoczonych w Polsce. Z jego informacji wynika, że amerykańscy żołnierze będą całkowicie wyjęci spod polskiego prawa, zajmowane przez nich bazy będą miały eksterytorialny charakter, a dodatkowo polscy podatnicy zapłacą za ich budowę. Jest też dobra informacja, choć nie dla rządzących – Amerykanie nie trafią do Polski na stałe.

#Wojsko – Amerykanie w naszym kraju będą bezkarni

Najbardziej obszernie szczegóły umowy polsko-amerykańskiej opisuje portal Onet.pl. Jego dziennikarze twierdzą, że najwięcej problemów administracji prezydenta Andrzeja Dudy i ministrowi obrony narodowej Mariuszowi Błaszczakowi, sprawiła sprawa porozumienia o statusie amerykańskich wojsk w Polsce. Ogółem „nasi sojusznicy” mieli podczas negocjacji stawiać bardzo mocne warunki dotyczące obecności swoich żołnierzy w naszym kraju.

Ostatecznie rządzący mieli zgodzić się na specjalny status wojsk USA w Polsce. Ratyfikacja umowy będzie więc oznaczać przede wszystkim wyjęcie Amerykanów spod polskiego prawa. Żołnierz z USA popełniający przestępstwo nie będzie mógł zostać zatrzymany przez polskie służby, ale jedynie przez amerykańskich żandarmów. Chodzi w tym kontekście o przestępstwa pokroju rozbojów poza terenem bazy, gwałtów czy wypadków komunikacyjnych pod wpływem alkoholu.

Kolejną „niespodzianką” jest eksterytorialność amerykańskich baz w Polsce. Polacy nie będą mogli monitorować co się w nich dzieje oraz znajduje, a wejść na ich terytorium będzie można jedynie po uzyskaniu wyraźnej zgody Amerykanów. Podobne regulacje obowiązują także na terytorium Niemiec.

To tak naprawdę tylko początek kompromitujących kompromisów obecnej władzy. Amerykanie mieli bowiem zapewnić sobie przekazanie im polskich obiektów wojskowych. Będą mieli tym samym do dyspozycji między innymi bazę lotniczą w Powidzu czy część poligonu wojskowego w Drawsku Pomorskim. Amerykanie nie tylko otrzymają infrastrukturę wojskową, lecz dodatkowo rząd zobowiązał się do jej budowy czy remontów.

Dziennik „Rzeczpospolita” również zajął się ogłoszoną w piątek finalizacją polsko-amerykańskiej umowy wojskowej. Gazeta ujawnia, że wbrew zabiegom rządzących, obecność wojsk Stanów Zjednoczonych nie będzie stała, ale rotacyjna. Czyli akurat w tym aspekcie, na całe szczęście, niewiele się zmieni. Już w tej chwili Amerykanie przebywają w Polsce przez dziewięć miesięcy i są zastępowani przez kolejną zmianę.

Zarówno „Rzeczpospolita”, jak i Onet zwracają uwagę na kuriozalną formę ogłoszenia tego porozumienia. Pierwsza o jego zawarciu poinformowała amerykańska ambasador Georgetta Mosbacher, z kolei dopiero po niej uczynił to Błaszczak. Zdaniem mediów szef MON-u miał rozmawiać w piątek popołudniu z prezydentem Andrzejem Dudą o stanie negocjacji, gdy tymczasem Mosbacher jeszcze przed spotkaniem wydała wspomniany komunikat.

#SwiatPszczelarza - Miód będzie jeszcze droższy? Dlaczego go brakuje? Jaka jest przyczyna?

Data: 02.08.2020 22:05

Autor: ziemianin

radio.bialystok.pl

#Augustow #handel #przyroda #spoleczenstwo #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #miod #pszczoly #miodobranie #natura #zdrowie #pozywienie #jedzenie #swiatpszczelarza

Pszczoły wytworzyły w tym roku dużo mniej miodu niż w latach ubiegłych; może to być efekt suszy, która panuje w Polsce od kilku lat – poinformował prezes Terenowego Koła Pszczelarzy w Sejnach Krzysztof Przeborowski. W tym roku miód będzie droższy.

#SwiatPszczelarza – Miód będzie jeszcze droższy? Dlaczego go brakuje? Jaka jest przyczyna?

Suwalszczyzna słynie z wyjątkowego miodu, ale brakuje go nawet tam!

Na Suwalszczyźnie co roku pszczelarze produkują w swoich pasiekach dużo miodu. Miód można kupić m.in. na bazarach i festynach, czyli w miejscach, gdzie przebywają turyści. Miód jest szczegołnie doceniany przez turystów, ale również przez konsumentów z całego kraju.

Jak poinformował prezes Terenowego Koła Pszczelarzy w Sejnach Krzysztof Przeborowski, w jego pasiece miodu będzie cztery razy mniej niż w poprzednich latach, bo tak mało wytworzyły go pszczoły. Dodał, że podobnie jest w wielu miejscach Polski, na Litwie i na Ukrainie.

Nie ma żadnej choroby pszczół, wszystko jest normalnie, tak w jak w poprzednich latach, ale pszczoły miodu nie przyniosły. Takie lata się zdarzają

– powiedział w Sejnach K. Przeborowski

Miód średnio po 50 zł. Kolejny niespodziewany skutek suszy? Będzie jeszcze drożej?

Jego zdaniem może to być efekt suszy, która panuje w Polsce od kilku lat. Przeborowski dodał jednak, że to tylko jego hipoteza, bo tak naprawdę nie da się tego wytłumaczyć.

Miód już jest droższy. Wcześniej słoik z miodem o pojemności 0,9 litra kosztował ok. 40 zł, a teraz trzeba zapłacić nawet 50 zł.

Już widać, że ludzie mają problem z zakupem miodu, bo dzwonią do mnie nowi klienci, którzy nigdy u mnie go nie kupowali

– powiedział prezes Przeborowski.

Miód nie tylko wzbogaca smak potraw oraz napojów. Wspomaga leczenie różnych infekcji dróg oddechowych, zapalenie gardła czy krtani. Charakteryzuje się silnym działaniem przeciwbakteryjnym i przeciwwirusowym. Miody stosuje się także zewnętrznie, gdyż odżywiają skórę, łagodzą podrażnienia, a także wpływają korzystnie na gojenie się ran, wrzodów i oparzeń.

#CiekawostkiHistoryczne - Historia ojczyzny Wilhelma Tella i gwardzistów papieskich.

Data: 02.08.2020 21:39

Autor: ziemianin

wnet.fm

#CiekawostkiHistoryczne #historia #szwajcaria #kantony #europa #najemnicy #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #sredniowiecze #radiownet

Dewiza Szwajcarów – słowa pustelnika Nicolasa de Flue: „Bójcie się Boga, a będziecie silni. Nie mieszajcie się w sprawy otaczających was potęg. Nie poszerzajcie nadmiernie granic, które was otaczają”.

#CiekawostkiHistoryczne – Historia ojczyzny Wilhelma Tella i gwardzistów papieskich, której udaje się zachować neutralność, jedność i dobrobyt

Bernard Mégeais

Pakt 1 Sierpnia 1291 r.

W imię Pana Naszego, amen. Oto, z honorem i pożytkiem dla dobra publicznego, w zgodzie ze świętymi zasadami praw stanowionych, potwierdza się pakty bezpieczeństwa i pokoju.

Niech dowie się każdy, iżby przed okrucieństwami czasów najpewniej chronić się oraz nienaruszalność osób i ich dóbr zapewnić, mieszkańcy doliny URI, komuny SCHWYTZ oraz ludzie doliny UNTERWALD zobowiązali się w najlepszej wierze wszystkie siły i osoby swoje wraz z całym dobytkiem oddawać, by mocą swoją całą i wysiłkiem wszelkim nawzajem radą i czynem się wspomagać, wspierać na terenach dolin swoich, jak i poza nimi, przeciw każdemu, kto złe zamiary żywiąc wobec nich i ich majętności, dopuściłby się wobec nich albo z nich któregoś aktu przemocy, dokuczliwości albo nieprawości. Każda komuna przyrzeka innej w czas ów pospieszać z pomocą w każdym złym terminie, gdy potrzeba taka będzie, a takoż, gdy konieczność nastąpi, opierać się kosztem swym atakom ludzi złej woli, pomścić krzywdy przez nich sprawione, przysięgając i przez potwierdzenie starego przymierza przysięgę odnawiając, wszelako pod warunkiem, że każdy wedle swych możliwości będzie, jak uzgodnione, panu swemu podlegał i jemu tylko służył.

Oto akt założycielski stowarzyszenia, które pewnego dnia zostanie nazwane Szwajcarią. Gdzie każdy w swoim domu jest panem, a próby zamachu na jego suwerenność są niedopuszczalne.

„Zjednoczcie się, by razem bronić honoru i wspólnej wolności przed wszelkim przeciwnikiem”

Schwitz, od którego pochodzi słowo Szwajcaria, to terytorium Alp Środkowych, które wraz z sąsiednimi – dolinami Uri i Unterwald – panowało nad Przełęczą Świętego Gotarda łączącą Włochy i Niemcy od czasów powstania, ok. roku 1220–1230, Diabelskiego Mostu nad wąwozami Schöllenen.

Na tym, znacznie skracającym podróż między północą a południem szlaku, stale rósł przepływ ludzi i towarów. Prowadzony na grzbietach mułów tym pasażem transport ożywiał gospodarkę trzech dolin, od Mediolanu po Lucernę, Zurych i Bazyleę. Pobieranie opłat, zapewnianie transportom zaopatrzenia i zakwaterowania oraz przewodników bogaciło region.

Na szlak ten pożądliwym okiem spoglądał cesarz Germanów i Rzymu, a także habsburski papież. Zakusy te trzeba było powstrzymywać wszystkimi siłami, nie dopuszczając, by któryś z nich przejął owo źródło bogactwa, kontrolował je albo próbował zablokować. Dlatego właśnie Uri, Schwitz i Unterwald sprzymierzyły się paktem solidarności.

Impuls twórczy pierwszego stowarzyszenia – obrona wolności i interesów przed otaczającymi mocami – trwale pozostał w historii Szwajcarii.

Początkowo chodziło o obronę autonomii i przywilejów przed domem Habsburgów oraz o uzyskanie znaczącej pozycji w germańskim imperium rzymskim. Dopiero w 1386 roku doszło naprawdę do połączenia dolin Uri, Schwyz i Unterwald, zaś w 1332 r., przyłączyły się miasta: Lucerna, Zurych i Berno, którym udało się odeprzeć wyprawę interwencyjną, dowodzoną osobiście przez księcia z rodu Habsburgów. Jego porażka nad brzegiem jeziora Sempach w dniu 9 lipca 1386 r. wywołała reperkusje w całej ówczesnej Europie. Po raz pierwszy w historii chłopi powstali przeciwko swoim prawowitym panom, zagrażając średniowiecznemu porządkowi społecznemu. Byli to w większości wzbogaceni wiejscy hodowcy, a także drobna szlachta, którzy pochodząc z małych i odmiennych regionów, uświadomili sobie siłę wspólnoty i zaczęli postrzegać siebie jako członków Konfederacji.

Wieści o zwycięzcach, którzy już w 1365 r zaanektowali Zug, w dużej mierze przyczyniły się do scalenia miast, takich jak np. Zurych, które prowadziły działalność handlową, produkcję jedwabiu i przemysł, korzystając z surowców, które przybywały z Włoch przez Przełęcz Św. Gotarda i Lucernę – szlak handlowy i pierwsze rynki zbytu dla kantonów Uri, Schwyz i Untervald, z których każdy był jednak jeszcze przywiązany do swej niezależności. Po włączeniu obszaru kantonu Glarus w 1388 r., związek stał się samowystarczalny i mógł zajmować się jedynie rozwojem interesów. (…)

Szwajcaria, jako konglomerat terytoriów rządzących się różnymi prawami, osiągnęła szczyt potęgi. Korzystając ze swojej świetnej reputacji, jej żołnierze, jeśli nie walczyli o sprawy swoich kantonów, robili to na własny rachunek za granicą. Tak narodziła się tradycja najemników.

Podziwiający pewnego zimowego wieczoru 1494 r. wjazd króla Francji Karola VIII mieszkańcy Rzymu ujrzeli szwajcarskich wojowników maszerujących wśród zatrważającego rytmu bębnów, z dziwnymi sztandarami, zdobionymi wzbudzającymi lęk niedźwiedziami i bykami. Wartość bojowa Szwajcarów sprawiała, iż podziwiano i ceniono tych niewysokich, brutalnych, spragnionych łupu, zawziętych alpejskich wojowników, szkolonych do boju od kołyski, walczących z całym Cesarstwem Germanów i Rzymu.

Sukces przeprowadzonej przez Francję kampanii włoskiej, gdzie Szwajcarzy walczyli w służbie zwycięzcy, podniósł jeszcze bardziej ich reputację i pomnożył zyski. Powstał proceder płacenia przez przybywających werbowników łapówek za możliwość rekrutacji najemników. Osobom, które mogły umożliwić werbunek, oferowano znaczne sumy. Szwajcarski parlament starał się skodyfikować sposoby wojowania, w celu powstrzymania skłonności do gwałtu i żądzy zysku jako wypaczających zasady prowadzenia wojny. Zdecydowano, że tylko rządy kantonalne i parlament mogły zezwalać na rekrutację żołnierza, zaciąg indywidualny zaś został zakazany. W XVI wieku dochody z wynajmu żołnierzy do obcych armii stały się sformalizowaną praktyką społeczną i jedną z podstaw gospodarki, na podstawie podpisywanych z „pracodawcami” umów, które gwarantowały władze publiczne. Sformalizowano także zawód najemnika i jego wynagrodzenie.

W 1505 r. papież Juliusz II zwrócił się do sejmu szwajcarskiego (zgromadzenie deputowanych szwajcarskich kantonów) o zapewnienie stałej ochrony przez dwustu żołnierzy. Chciał mieć przy sobie szwajcarskich najemników, których uważano za najlepszych w Europie. Oficjalna data założenia Papieskiej Gwardii Szwajcarskiej to 22 stycznia 1506 r. To najstarsza, nadal w służbie, a również najmniejsza armia na świecie.

CDN.

#ZaufanaTrzeciaStrona - Jak wyglądają negocjacje z szantażystami krok po kroku.

Data: 02.08.2020 21:26

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Info #Wlamania #CWT #czat #negocjacje #RagnarLocker #ransomware

Grzeczna i bardzo profesjonalna obsługa klienta. Szybka reakcja, pełne zrozumienie sytuacji, fachowa obsługa, a na koniec solidne rekomendacje. Czy to zdobywca Lauru Obsługi Klienta? Nie, to przestępcy stojący za ransomware.

#ZaufanaTrzeciaStrona – Jak wyglądają negocjacje z szantażystami krok po kroku.

Negocjacje w kwestiach zapłaty za odzyskanie danych z reguły mają nie ujrzeć światła dziennego – czasem jednak udaje się zdobyć zapis ich przebiegu. Właśnie wyciekła rozmowa w sprawie okupu dla autorów Ragnar Lockera, którym udało się zablokować 30 000 komputerów firmy CWT. CWT, znane kiedyś jako Carlson Wagonlit Travel, zajmuje się rezerwowaniem podróży dla pracowników setek największych firm na świecie. Aby móc kontynuować swoją misję, musiało zapłacić 4,5 mln dolarów szantażystom, a zapis negocjacji wyciekł do sieci.

Dzień dobry, w czym możemy pomóc

Zrzuty ekranu z negocjacji krążyły w „prywatnym obiegu” od czwartku, ale w piątek opublikował je na Twitterze Jack Stubbs. Nie wiemy, kto prowadzi rozmowę ze strony ofiary – podejrzewamy, że podobnie jak w wielu przypadkach może to być profesjonalny negocjator, wystawiony przez firmę ubezpieczeniową. Rozmowa przebiega tak.

pozostała treść na stronie źródła

Grillowanie w Kongresie USA - Kongresmen Jim Jordan - Dr. Anthony Fauci - gorąca wymiana zdań.

Data: 02.08.2020 12:11

Autor: ziemianin

youtube.com

#AndyChoinski #usa #kongres #kongresmen #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #protesty #koronawirus

I kolejna perełka z kanału #AndyChoinski

Reprezentant Jim Jordan (R-Ohio) wdał się w gorącą wymianę zdań z dr Anthonym Fauci w piątek 31 lipca 2020 roku, omawiając wpływ ogólnokrajowych protestów na rozprzestrzenianie się C_V_19 podczas przesłuchanie w Izbie Reprezentantów Stanów Zjednoczonych.

Grillowanie w Kongresie USA – Kongresmen Jim Jordan – Dr. Anthony Fauci – gorąca wymiana zdań.

Apple, Amazon, Facebook i Google razem na dywaniku w Kongresie USA

Data: 02.08.2020 11:49

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #kongresstanowzjednoczonych #stanyzjednoczone #Apple #Amazon #Facebook #Google #AndyChoinski

Apple, Amazon, Facebook i Google razem na dywaniku w Kongresie USA

W środę 27 Lipca odbyło się w kongresie USA bardzo ważne przesłuchanie. Szefowie Apple, Amazona, Facebooka i Google razem zostali wezwani na dywanik przed specjalną komisją w Kongresie Stanów Zjednoczonych na przesłuchanie na temat praktyk monopolistycznych.

Jim Jordan, kongresmen z Ohio wygłosił historyczne przemówienie w którym pokazał ze nieuczciwe działania monopolistyczne i szeroko rozpowszechniona cenzura molochów internetowych jest jednym z najważniejszych spraw jakie trzeba rozwiązać w najbliższej przyszłości. Tłumaczenie (od 4:27) tego przemówienia znajdziecie w tym filmie wraz z moim komentarzem.

oryginalne wideo

Dr. Simone Gold zwolniona z pracy - Tucker Carlson Tonigt - Lektor PL

Data: 02.08.2020 11:33

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #lekarze #cenzura #foxnews #TuckerCarlson #bitchute #AndyChoinski

Dr. Simone Gold zwolniona z pracy – Tucker Carlson Tonigt – Lektor PL

W czwartek wieczorem 30 lipca 2020 roku dr. Simone Gold wystąpiła w bardzo popularnym programie Tuckera Carlsona na FOX NEWS i powiedziała, że została zwolniona ze stanowiska po 20 latach pracy jako lekarz pogotowia, ponieważ zorganizowała szczyt lekarzy w Waszyngtonie w sprawie metod leczenia korona wirusa.

Dr Simone Gold powiedziała również Tuckerowi Carlsonowi, że zatrudniła znanego prawnika Lin Wooda do reprezentowania jej w obronie przed zniesławieniem.

Ocenzurowany film z tej konferencji stal się światowa sensacja gdyż wszystkie platformy internetowe bezpodstawnie zbanowały go natychmiast. link do niego na BitChut

link do oryginalnego wywiadu z programy Tucker Carlson Tonight

link do strony internetowej lekarzy z pierwszej linij

Kara 5000 zł za brak maseczki. Jak odwołać się od decyzji.

Data: 02.08.2020 11:23

Autor: ziemianin

wskazowkiprawne.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #adwokat #kancelaria #kara #koronawirus #mandat #mandaty #pomoc #porada #prawo #wskazowki #zarzuty

Chwila roztargnienia w czasie epidemii może drogo kosztować. Za brak maseczki zakrywającej usta i nos, przemieszczanie się w trakcie zakazu czy nie stosowanie do społecznego dystansu grożą surowe kary. W czasie epidemii niefrasobliwi obywatele musieli liczyć się z mandatami karnymi i sprawami wykończeniowymi. Oprócz tego w wielu skrzynkach znalazły się decyzje sanepidu o nałożeniu kar administracyjnych w wysokości nawet do 30 000 zł. Jaka jest możliwość odwołania od decyzji?

Kara 5000 zł za brak maseczki. Jak odwołać się od decyzji.

Kara 5000 zł za brak maseczki? Jak odwołać się od decyzji

Opublikowane 23/07/2020 przez Rafał Przybyszewski w administracyjne, koronawirus, prawo

Chwila roztargnienia w czasie epidemii może drogo kosztować. Za brak maseczki zakrywającej usta i nos, przemieszczanie się w trakcie zakazu czy nie stosowanie do społecznego dystansu grożą surowe kary. W czasie epidemii niefrasobliwi obywatele musieli liczyć się z mandatami karnymi i sprawami wykończeniowymi. Oprócz tego w wielu skrzynkach znalazły się decyzje sanepidu o nałożeniu kar administracyjnych w wysokości nawet do 30 000 zł. Jaka jest możliwość odwołania od decyzji?

Nakazy i zakazy związane ze zwalczaniem epidemii koronawirusa wprowadzano w życie błyskawicznie, równie szybko organy państwowe przeszły do egzekucji przepisów. Media obiegły informacje o ukaranych mandatami karnymi osobach, które w trakcie społecznej kwarantanny biegały po parku, wyjechały umyć samochód czy wracały z zakupów. Obywatelom pozostało jedynie pokorne przyjęcie mandatu albo dochodzenie swoich praw przed sądem. Wiele spraw karnych do tej pory nie zostało rozstrzygniętych. Jednak zastosowano broń obosieczną. Oprócz postępowania wykończeniowego wszczęto również administracyjne.

Administracyjne kary nałożone przez sanepid mogą być bardziej dotkliwe finansowo od mandatów i grzywien nałożonych przez sąd karny. Policjanci, którzy zatrzymali osoby niestosujące się do koronawirusowych nakazów i zakazów, zaraz po wystawieniu mandatu czy skierowaniu sprawy do sądu, zawiadamiali właściwe organy administracyjne. Stacje Sanitarno – Epidemiologiczne w całym kraju rozsyłają decyzje o nałożeniu kar administracyjnych, najczęściej w wysokości 5000 zł za naruszenie przepisów rozporządzeń wprowadzonych w związku z koronawirusem. Od nałożonych decyzji warto odwołać się i złożyć wniosek o zawieszenie rygoru natychmiastowej wykonalności. Co powinno zawierać odwołanie od decyzji nakładającej administracyjną karę pieniężną?

Co zarzucić w odwołaniu?

Zasadniczym zarzutem odwołania w przypadku decyzji o nałożeniu administracyjnej kary pieniężnej winno być naruszenie art. 10 § 2 kpa, przez odmówienie stronie czynnego udziału w postępowaniu administracyjnym. W decyzjach sanepid nie wskazuje szczegółowo jakie okoliczności są podstawą stwierdzenia, że w tego rodzaju sprawach zachodzi stan wyższej konieczności. Organy nie mogą powoływać się na hipotetyczne i potencjalne niebezpieczeństwo, ale powinny w uzasadnieniu wskazać rzeczowo, z odniesieniem do okoliczności szczegółowych sprawy, dlaczego uznał, że ograniczenie praw strony było konieczne ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego. W większości spraw przesłanki wskazane przez organ nie występują, a przywołane są jedynie automatycznie, bez uzasadnienia.

Skarga do sądu administracyjnego

Po złożeniu odwołania należy rozpatrzyć trzy scenariusze. Po pierwsze organ odwoławczy, który rozpatruje naszą skargę może uznać, że nasze zarzuty nie są zasadne, a organ pierwszej instancji nie naruszył przepisów. Wówczas wydaje kolejną decyzję administracyjną, w której utrzymuje w mocy zaskarżoną decyzję. Kolejne dwa scenariusze są najbardziej korzystne dla strony. Organ może przyznać rację postawionym w odwołaniu zarzutom, co skutkuje uchyleniem decyzji w całości albo w części. W takim przypadku organ wyższego stopnia orzeka co do istoty sprawy na nowo albo umarza postępowanie pierwszej instancji w całości albo w części. Trzeci scenariusz zakłada, że organ umarza postępowanie odwoławcze, uznając, że jest bezprzedmiotowe z jakiejkolwiek przyczyny. W przypadku, gdy decyzja organu wyższego stopnia nie odpowiada oczekiwaniom, storna ma prawo w terminie trzydziestu dni od dnia doręczenia decyzji złożyć skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Szumowski znowu zmienia zdanie, maseczki obowiązkowe bez względu na stan zdrowia

Data: 02.08.2020 11:10

Autor: ziemianin

gazetaprawna.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #maseczki #szumowski #ministerstwozdrowia #koronawirus #epidemia #pandemia

Minister zdrowia przypomniał o obowiązku zasłaniania nosa i ust przede wszystkim w zamkniętych pomieszczeniach, takich jak sklepy. "Należy zakładać maseczki, należy zasłaniać nos i usta i tutaj wyraźnie należy podkreślić, iż nie ma czegoś takiego jak przeciwwskazania medyczne do zasłaniania nosa i ust. Nawet jak ktoś ma ciężką niewydolność oddechową, to po pierwsze zwykle nie chodzi do sklepów czy do autobusu, a zawsze może założyć przyłbicę, więc tutaj naprawdę nie ma wymówek" – zaznaczył Szumowski.

Dopytywany, powiedział, że przyłbicę może też nosić osoba cierpiąca na alergię. Zgodził się też, że osoba, która – wbrew nakazom – nie zasłania nosa i ust, powinna dostać mandat. "To nie jest widzimisię moje, rządu, Sanepidu, kogokolwiek, tylko chcemy po prostu bezpiecznie pójść do sklepu. To jest ochrona pracowników tego sklepu, to jest ochrona naszych współtowarzyszy w tym sklepie, nie nasza. Ta maseczka nie jest dla nas, tylko jest dla innych, jeśli my będziemy chorzy przypadkiem" – przypomniał minister zdrowia.

Szumowski znowu zmienia zdanie: maseczki obowiązkowe bez względu na stan zdrowia


"Narazie obowiązuje jeszcze Rozporządzenie RM z dnia 19 czerwca 2020 a w nim ,w paragrafie 19 ustęp 3 punkt 3 jest napisane: Obowiązku określonego w ust. 1 i 2 nie stosuje się w przypadku: 1) pojazdu samochodowego, w którym przebywają lub poruszają się: jedna osoba albo jedna osoba z co najmniej jednym dzieckiem, o którym mowa w pkt 2, albo osoby zamieszkujące lub gospodarujące wspólnie; 2) dziecka do ukończenia 4. roku życia; 3) osoby, która nie może zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia, całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim, lub osoby mającej trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa; okazanie orzeczenia lub zaświadczenia w tym zakresie nie jest wymagane"

Umów stałych dla żołnierzy korpusu szeregowych nie ma i nie będzie!

Data: 01.08.2020 22:14

Autor: ziemianin

sejm.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #mon #zolnierze #MinisterstwoObronyNarodowej #sciema

MON kłamał i mamił żołnierzy Wojska Polskiego! – „W resorcie obrony narodowej nie są prowadzone prace mające na celu zmianę obowiązujących przepisów prawa w przedmiocie zawierania kontraktów” – taka informacja widnieje na końcu odpowiedzi Ministra Obrony Narodowej, na moje zapytanie nr 1127 informuje poseł Paweł Szramka z Kukiz’15.

Umów stałych dla żołnierzy korpusu szeregowych nie ma i nie będzie!

Jak to możliwe? – „Wszystkie dotychczasowe zapowiedzi, były tylko mydleniem oczu. Prawdopodobnie pojawiały się one na potrzeby ostatnich kilku kampanii wyborczych. W swoim zapytaniu do MON wskazywałem, iż żołnierze otrzymują kontrakty na 3, a nawet tylko na 2 lata, co jest problemowe, chociażby przy chęci ubiegania się o kredyt” – wyjaśnia poseł Szrmaka.

Parlamentarzysta Kukiz’q5 zastanawia się, „co stoi na przeszkodzie, aby wyróżniający się żołnierze otrzymywali kontakty 6-letnie, lub żeby wprowadzić możliwość podpisania umowy na stałe?”. Jednocześnie dodaje: – „Nie wiąże się to z żadnymi dodatkowymi kosztami, a w znaczący sposób przyczyniłoby się do zwiększenia zdolności kredytowej i wpłynęło na większe poczucie stabilizacji.

Mimo negatywnej odpowiedzi, będę dalej przekonywał decydentów do zmian w tym zakresie” – zapewnia Paweł Szramka.

Pełna treść odpowiedzi MON poniżej:

Odpowiedź na zapytanie nr 1127

w sprawie przyznawania stałych umów żołnierzom pełniącym służbę na kontrakcie

Odpowiadający: sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Wojciech Skurkiewicz

Warszawa, 28-07-2020

Odpowiadając, z upoważnienia Ministra Obrony Narodowej, na zapytanie Pana Posła Pawła Szramki w sprawie przyznawania stałych umów żołnierzom pełniących służbę na kontrakcie (nr 1127), uprzejmie proszę o przyjęcie następujących informacji.

Materię zawierania kontraktów reguluje ustawa z dnia 11 września 2003 r. o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych (Dz. U. z 2020 r., poz. 860). Stosownie do art. 13 ust. 2 i 3, powołanie żołnierza do służby kontraktowej może nastąpić jednorazowo na okres od 2 do 6 lat, przy czym pierwszy kontrakt jest zawierany na okres 2 lat. W art. 15 przywołanej ustawy określono kwestię zawarcia kolejnego kontraktu. Zgodnie z nim, żołnierz służby kontraktowej najpóźniej na 3 miesiące przed dniem upływu okresu, na jaki został zawarty kontrakt, może wystąpić z wnioskiem o zawarcie kolejnego kontraktu lub o powołanie do służby stałej, tym samym czynność ta ma charakter fakultatywny. Podobnie kształtuje się sytuacja, gdzie z inicjatywą zawarcia kolejnego kontraktu albo powołania do służby stałej może wystąpić dowódca jednostki wojskowej, w której żołnierz służby kontraktowej pełni kontraktową służbę wojskową. Niemniej jednak, warunkiem zawarcia kolejnego kontraktu z żołnierzem jest posiadanie przez niego ogólnej oceny co najmniej dobrej w ostatniej opinii służbowej.

Obecnie obowiązujące przepisy prawa są klarowne i oparte na dobrowolności samego żołnierza zainteresowanego pełnieniem dalszej służby wojskowej, jak i inicjatywie dowódcy jednostki wojskowej w tym przedmiocie. Ponadto, rozwiązania prawne w tym zakresie dają możliwość prowadzenia polityki kadrowej zgodnej z aktualnymi potrzebami Sił Zbrojnych RP.

W resorcie obrony narodowej nie są prowadzone prace mające na celu zmianę obowiązujących przepisów prawa w przedmiocie zawierania kontraktów.

#SpaceX - Powrót astronautów z misji Commercial Crew Demo-2

Data: 01.08.2020 21:11

Autor: ziemianin

nasa.gov

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Dragon #nasa #SpaceX

30 maja amerykańscy astronauci Robert Behnken i Douglas Hurley polecieli statkiem kosmicznym Dragon od SpaceX na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). Był to pierwszy raz, gdy astronauci NASA zostali wyniesieni w kosmos przez firmę prywatną i pierwszy od jedenastu lat start misji załogowej z przylądka Canaveral w USA. Teraz obaj amerykanie polecą w drogę powrotną. Tym samym zakończy się misja Demo-2, druga misja testowa modułu załogowego zaprojektowanego przez SpaceX.

#SpaceX – Powrót astronautów z misji Commercial Crew Demo-2

Astronauci wrócą na Ziemię 2 sierpnia 2020 roku i zostaną zwodowani u wybrzeży Florydy. NASA podało siedem prawdopodobnych miejsc wodowania, które znajdują się u wybrzeży Pensacola, Tampa, Tallahassee, Panama City, Cape Canaveral, Daytona i Jacksonville. Przelot astronautów z ISS na Ziemię zajmie od 6 do 30 godzin.

Moduł załogowy Dragon Endeavour zostanie odłączony od Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, po czym samodzielnie oddali się od ISS. Po kilku godzinach Dragon osiągnie odpowiednią orbitę. Przed rozpoczęciem deorbitacji, trzon statku zostanie oddzielony i spłonie w ziemskiej atmosferze. Gdy moduł załogowy wejdzie w atmosferę, zostaną otwarte spadochrony, które spowolnią lot i umożliwią bezpieczne wodowanie astronautów.

Po pomyślnym wylądowaniu, astronauci przejdą wstępne badania lekarskie, a Dragon Endeavour zostanie przetransportowany do SpaceX Dragon Lair na Florydzie. Tam zespoły naukowe zbadają osiągi statku podczas misji Demo-2 i rozpocznie się etap certyfikacji Dragona. Tym samym zakończy się faza testowa programu kosmicznego NASA Commercial Crew.

Powrót astronautów będzie można śledzić na żywo na kanale NASA na platformie YouTube: NASA Astronauts Return Home in SpaceX’s Crew Dragon Spacecraft. Transmisja rozpocznie się 1 sierpnia 2020 o godzinie 23.15 czasu polskiego.

#StudiaDzikiZachod Cejrowski: Ograniczenie kontaktów z Chinami przez jakiś czas będzie bolesne.

Data: 31.07.2020 19:58

Autor: ziemianin

mixcloud.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #StudiaDzikiZachod #komentarz #wojciechcejrowski #cejrowski #opinie #usa #chiny #polska #koronawirus

Nawet Demokraci prywatnie przyznają, że to dobrze, iż ktoś zabrał się za tych, którzy robili Amerykanów w trąbę przez wiele lat – mówi gospodarz „Studia Dziki Zachód”.

Audio do posłuchania


#StudiaDzikiZachod Cejrowski: Ograniczenie kontaktów z Chinami przez jakiś czas będzie bolesne.

Wojciech Cejrowski ubolewa nad tym, że w Polsce władze nie raportują stanu badań nad koronawirusem ani nie uzasadniają obostrzeń:

Widuję lekarzy nie zasłaniających nosa, jak oni chcą mnie przekonać do prawidłowego noszenia maseczki?

Podróżnik porusza temat powszechnego sprzedawana w Chinach tzw. rąbanki.

Od 20 lat apelujemy do Chin o zlikwidowanie targowisk z takim mięsem. Gdyby nie cała seria złych chińskich zachowań, nie mielibyśmy tej epidemii.

Rozmówca Jana Gromnickiego mówi o roli Światowej Organizacji Zdrowia. Nazywa ją ‚samochodzikiem nakręcanym przez Chiny”.

WHO wymknęła się spod kontroli za Obamy, który nic nie robił, tylko wygłaszał elokwentne przemówienia. Jak Chińczycy są sobie trzymać tę zabawkę, to proszę bardzo.

Wojciech Cejrowski ubolewa nad tym, że Polska coraz bardziej opiera się na zagranicznych pracownikach.

Tania siła robocza nie chce budować Polski, tylko zarobić.

Podróżnik krytykuje podwyższanie zasiłku dla bezrobotnych. Nazywa je „kiełbasą wyborczą”:

Zasiłek powinien być głodowy, aby zachęcić ludzi do pracy. Jeżeli będziemy go nadal podwyższać, ciągle będziemy potrzebować Ukraińców. Nie ma innego końca takiego systemu, jak tylko upadek finansowy.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” twierdzi, że Chiny wymyśliły aferę szpiegowską, aby móc zastosować radykalne środki w postaci zamknięcia amerykańskiego konsulatu w Chengdu.

Trzeba drastycznie ograniczyć stosunki z wrogiem. Dobrze, że wreszcie idziemy na konflikt z Chinami. Nawet Demokraci prywatnie przyznają, że to dobrze, iż ktoś zabrał się za tych, którzy robili Amerykanów w trąbę przez wiele lat.

Jak dodaje Wojciech Cejrowski:

Reagan nie dogadywał się z Gorbaczowem. On pozwolił Sowietom delikatnie upaść.

Podróżnik mówi o działaniach rządu USA na rzecz powrotu amerykańskiego biznesu z Chin do kraju. Punktuje oddanie Państwu Środka kontroli nad europejskim przemysłem farmaceutycznym.

Ograniczenie kontaktów z Chinami przez jakiś czas będzie bolesne. W dłuższej perspektywie jednak się opłaci.

Wojciech Cejrowski odpiera zarzuty wobec Donalda Trumpa o populizm:

Żeby wygrać wybory, każdy polityk musi być populistą.

#gospodarka - Zimbabwe wypłaci odszkodowania białym farmerom aby naprawić więzi z Zachodem.

Data: 31.07.2020 11:55

Autor: ziemianin

timeslive.co.za

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #afryka #Zimbabwe #gospodarka #rolnictwo

Przed blisko dwudziestoma laty w Zimbabwe weszła w życie reforma rolna, przeforsowana przez obalonego przed prawie trzema laty prezydenta Roberta Mugabe. Jej efektem było odebranie ziemi grupie blisko 4,5 tysiąca białych farmerów, co zakończyło się gospodarczą katastrofą. Teraz władze Zimbabwe zamierzają wypłacić odszkodowania, aby w ten sposób naprawić swoje relacje ze światem zachodnim.

#gospodarka – Zimbabwe wypłaci odszkodowania białym farmerom aby naprawić więzi z Zachodem.

Porozumienie w sprawie odszkodowań za wywłaszczenia zawarte zostało w biurze prezydenta Emmersona Mnangagwę, a podpisali je minister rolnictwa Oppah Muchinguri-Kashiri, związki zawodowe rolników oraz zagraniczne konsorcjum rolne. Na jego mocy 4,5 tys. rodzin białych farmerów otrzyma blisko 3,5 mld dolarów odszkodowań. Nie zostaną one jednak wypłacone w gotówce, bo Zimbabwe po prostu na to nie stać.

Rząd tego kraju zamiast tego zamierza wyemitować długoterminowe obligacje oraz przeprowadzić zbiórkę wśród zagranicznych darczyńców. W chwili obecnej w Zimbabwe oficjalnego zajęcia nie ma blisko 90 proc., natomiast tamtejsza waluta jest tak naprawdę nic nie warta. Samo przejęcie gospodarstw białych farmerów przez blisko 300 tys. murzynów spowodowało 20 lat temu spadek produkcji rolnej o ponad połowę.

Władze w Harare nie ukrywają specjalnie, że tak naprawdę zostały zmuszone do naprawienia błędów swojego byłego prezydenta. Obalony jesienią 2017 r. Mugabe przez swoją politykę w praktyce zamroził relacje Zimbabwe z państwami zachodnimi. Tym samym wypłacenie rekompensat ma być próbą odnowienia tych relacji, bo podczas jego rządów zachodnie instytucje nałożyły szereg sankcji gospodarczych.

#ustawa447 - Pierwszy raport na podstawie ustawy 447 (pdf, Polska str 137-145)

Data: 31.07.2020 11:45

Autor: ziemianin

state.gov

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #ustawa447 #polska #zydzi

Departament Stanu USA opublikował swój pierwszy raport, opracowany na podstawie ustawy 447 o zwrocie żydowskiego mienia bezspadkowego. Nasz kraj został w nim wymieniony jako nieposiadający kompleksowego prawa w zakresie zwrotu nieruchomości czy wypłaty odszkodowań, mających trafiać do osób rzekomo pokrzywdzonych podczas Holokaustu.

#ustawa447 – Pierwszy raport na podstawie ustawy 447 (pdf, Polska str 137-145)

Ustawa o sprawiedliwości dla ofiar, którym nie zadośćuczyniono (zwana ustawą 447) zobowiązuje rząd Stanów Zjednoczonych do dorocznego przedstawiania raportu na temat zwrotu tak zwanego mienia żydowskiego. Z powodu pandemii koronawirusa pierwszy dokument na ten temat został jednak opublikowany z aż czteromiesięcznym opóźnieniem. Ogółem liczy on 209 stron.

Twórcy raportu twierdzą, że został on sporządzony, aby „zapewnić sprawiedliwość dla ocalałych z Holokaustu oraz ich rodzin”. Amerykańscy urzędnicy zwracają uwagę na kurczącą się populację ocalałych z Holokaustu i ich rodzin, a także na funkcjonowanie części z nich w ubóstwie. „Ustalenia niniejszego raportu służą jako przypomnienie, że kraje muszą działać z większym poczuciem pilności, aby zapewnić zwrot lub odszkodowanie za mienie bezprawnie zagarnięte ofiarom Holokaustu i innym ofiarom nazistowskich prześladowań” – można przeczytać w publikacji.

Części raportu została poświęcona Polsce, która „nie uchwaliła jeszcze kompleksowego ustawodawstwa dotyczącego restytucji mienia krajowego lub odszkodowań za konfiskaty związane z Holokaustem„. Ponadto dokument traktuje o Białorusi, Ukrainie, Chorwacji, Łotwie oraz Rosji. Stany Zjednoczone nie wzywają jednak żadnego z tych państw do wprowadzenia odpowiednich zmian prawnych.

Dodatkowo raport na podstawie ustawy 447 zwraca uwagę na pozytywne, według jego twórców, działania polskich władz. Wymienia wśród nich zwłaszcza upamiętnianie żydowskiej historii, a także finansowanie obiektów upamiętniających wydarzenia z II wojny światowej. Przekazywane mają być również środki publiczne na rzecz ocalonych z Holokaustu.

Zbanowane wideo - Konferencja Amerykańskich lekarze na schodach Kapitolu.

Data: 30.07.2020 08:56

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #lekarze #koronawirus #cenzura #covid19

Amerykańscy lekarze na konferencji prasowej w Waszyngtonie na schodach Kapitolu zajmują ostre stanowisko w stosunku do dezinformacji dotyczącej COVID-19. Hydroksychlorochina działa!! Nie tylko jako lekarstwo w połączeniu z cynkiem i azytromycyną, ale także jako środek zapobiegawczy stosowany samodzielnie. Wideo to następnie jest bezpodstawnie zbanowane na wszystkich platformach społecznościowych.

Zbanowane wideo – Konferencja Amerykańskich lekarze na schodach Kapitolu.

Oryginalna angielska wersje tego wydarzenia

i drugi link

#podcast - Czego oczekiwać w debiucie Roberta Kubicy w DTM? (audio do posłuchania w tle)

Data: 29.07.2020 22:22

Autor: ziemianin

open.spotify.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #motosport #robertkubica #kubica #dtm #CezaryGutowski #podcast #CoDrive #AldonaMarciniak #JasiekOlejniczak #spotify

Debiut Roberta Kubicy w DTM nadchodzi wielkimi krokami. Co będzie największym wyzwaniem Polaka na torze Spa? Formuła 1 przenosi się tymczasem na tor Silverstone? Czy zmiana konfiguracji trasy może zmienić układ sił i pozwoli pokonać Mercedesa. Do tego parę słów o nowych torach w kalendarzu Formuły 1 a także transferowe rozważania – czy to możliwe, że Sebastian Vettel wyląduje w ekipie Alpha Tauri?

#podcast – Czego oczekiwać w debiucie Roberta Kubicy w DTM? (audio do posłuchania w tle)

#maseczki - Obywatele skarżą się na przymus noszenia maseczek. Ministerstwo Zdrowia wyjaśnia

Data: 29.07.2020 22:03

Autor: ziemianin

rpo.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #maseczki #koronawirus #konstytucja #RPO

Obywatele skarżą się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na problemy związane z obowiązkiem zakrywania ust i nosa w sklepach i placówkach usługowych, przewidzianego w kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów.

#maseczki – Obywatele skarżą się na przymus noszenia maseczek. Ministerstwo Zdrowia wyjaśnia

Z jednej strony klienci spotykają się z odmową lub utrudnieniami, gdy ze względów zdrowotnych nie mogą nosić maseczki. A przepisy przewidują odstępstwo od obowiązku zakrywania ust i nosa w miejscach publicznych. Nie ma wymogu potwierdzenia tego zaświadczeniem lekarskim. Tymczasem skargę złożyła osoba, która miała takie zaświadczenie, a mimo to sklep odmówił jej obsługi, jeżeli nie założy maseczki.

Z drugiej strony sprzedawcy wskazują, że znaczna część klientów wchodzi do sklepu bez zakrywania twarzy. Budzi to obawy pracowników – a także innych klientów, zwłaszcza tych z grupy ryzyka – o swe bezpieczeństwo zdrowotne.

W czerwcu 2020 r. Adam Bodnar wskazał Ministrowi Zdrowia, że wobec powtarzających się przypadków niezakrywania ust i nosa w przestrzeni publicznej może pójść na marne wcześniejszy wysiłek całego społeczeństwa, aby epidemia się nie rozprzestrzeniała.

RPO podkreślał, że do obowiązku noszenia maseczek w sklepach stosuje się co drugi klient placówek handlowych i usługowych. Zarazem obowiązek ten w obecnym kształcie budzi poważne wątpliwości co do możliwości jego wyegzekwowania

W trosce o ochronę życia i zdrowia ludzkiego, a z drugiej strony – o uzasadnione konstytucyjnie oczekiwanie obywateli ponoszenia odpowiedzialności prawnej w jasno zdefiniowanych okolicznościach, RPO poprosił ministra Łukasza Szumowskiego o stanowisko.

Odpowiedź wiceministra zdrowia Waldemara Kraski

Dostrzegamy powstające w niektórych sytuacjach i okolicznościach trudności w wykonywaniu i egzekwowaniu omawianego obowiązku. Niemniej jednak, wprowadzone rozwiązanie, polegające na możliwości wyłączenia się przez daną osobę z obowiązku zakrycia ust i nosa poprzez oświadczenie o braku takiej możliwości z uwagi na stan zdrowia (bez okazywania zaświadczenia czy orzeczenia), wydaje się być obecnie jedyną możliwością.

Stan zdrowia niektórych osób nie pozwala na skorzystanie z żadnej formy zakrywania ust i nosa. Dotyczyć to może niektórych chorób układu oddechowego, ale również chorób natury psychiatrycznej oraz niepełnosprawności. Wobec tego w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 19 czerwca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii został sformułowany taki wyjątek (§ 19 ust. 3 pkt 3).

Innym rozwiązaniem, przy braku takiego wyłączenia, byłby zakaz przebywania osób, które nie mogą zakrywać ust i nosa z uwagi na stan zdrowia, m.in. w pomieszczeniach zamkniętych: sklepach, biurach, świątyniach czy środkach zbiorowej komunikacji publicznej.

Kolejną kwestią jest katalog wyłączenia z § 19 ust. 3 pkt 3 rozporządzenia, sformułowany w sposób możliwie jak najbardziej generalny. Należy mieć na uwadze, że przyczyny natury zdrowotnej, które uniemożliwią zakrycie ust i nosa (przy pomocy maseczki, przyłbicy czy części odzieży), to całe spektrum chorób i schorzeń oraz ich objawów. Nie jest zatem możliwe ustanowienie katalogu przyczyn zdrowotnych (poprzez wskazanie chorób czy nawet konkretnych objawów), dla których dana osoba może zostać wyłączona z przedmiotowego obowiązku.

Następna sprawa obejmuje kwestię powoływania się na ten wyjątek przez daną osobę, gdyż zgodnie z przepisem rozporządzenia "okazanie orzeczenia lub zaświadczenia w tym zakresie nie jest wymagane". Trzeba mieć na uwadze, że dane dotyczące stanu zdrowia są danymi wrażliwymi i ich przekazywanie (przetwarzanie) przez nieokreśloną grupę osób (np. obsługę sklepu), w przypadku gdyby jednak przepisy rozporządzenia wymuszały fakt przedstawienia orzeczenia lub zaświadczenia o stanie zdrowia, łamałaby inne normy prawne, w tym te wskazane w Konstytucji RP (ochrona informacji).

Nie można by również wykluczyć zjawiska stygmatyzacji takich osób: uznania osób z daną chorobą za niebezpieczne. Poza tym, obsługa sklepu, galerii czy innych punktów usługowych nie posiada kwalifikacji, wiedzy, doświadczenia i kompetencji do oceny stanu zdrowia danej osoby oraz decydowaniu czy dana choroba, schorzenie (czy same pojedyncze objawy) klasyfikuje się do objęcia tej osoby omawianym wyjątkiem.

Jednocześnie, należy wskazać na nasuwający się wniosek z obserwacji stosowania przepisu oraz napływających sygnałów: "wyłączenie się" przez daną osobę z obowiązku zakrywania ust i nosa przez oświadczenie o stanie zdrowia, które uniemożliwia jego spełnienie, jest nadużywane i wykorzystywane przez osoby zdrowe, niemające ku wypełnieniu tego obowiązkowi przeciwwskazań, z różnych powodów (np. braku chęci podporządkowania się do obowiązującego prawa, ignorancji itd.).

Zdaje się, że przy braku takiego zjawiska (tj. nadużywania i wykorzystywania omawianego wyjątku) opisany przez RPO problem by nie istniał. Sprzedawcy (obsługa sklepów, galerii) mieliby na uwadze, że na omawiany wyjątek powołują się rzeczywiście tylko te osoby, które z przyczyn zdrowotnych nie mogą zakrywać ust i nosa – przy czym nie każda choroba, schorzenie czy objaw chorobowy powoduje brak możliwości wywiązania się z tego obowiązku.

Unijna komisarz kontra "strefy wolne od LGBT". Nie będzie pieniędzy dla polskich miast

Data: 29.07.2020 21:39

Autor: ziemianin

money.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wesolki #homoseksualizm #komisjaeuropejska #lgbt #Polska #ruchlgbt #samorzad #uniaeuropejska

Komisja Europejska poinformowała o nieprzyznaniu dotacji sześciu polskim miastom. Powodem jest przyjęcie przez nich uchwał o „Strefach wolnych od LGBT”, co zdaniem unijnych biurokratów stanowi naruszenie wartości Unii Europejskiej oraz podstawowych praw. Nie ujawniono jednocześnie, które miasta nie będą mogły liczyć na europejskie fundusze.

Unijna komisarz kontra "strefy wolne od LGBT". Nie będzie pieniędzy dla polskich miast

Unijna komisarz do spraw równości, Helena Dalli, informując o nieprzyznaniu dopłat podkreśliła, że „wartości UE i podstawowe prawa” muszą być przestrzegane zarówno przez unijne państwa członkowskie, jak i ich samorządy. Z tego powodu odrzucono aplikacje złożone przez sześć polskich samorządów, mających za sobą przyjęcie uchwał o strefach wolnych od LGBT’ i prawach rodzin.

Do całej sytuacji odniósł się też Didier Reynders, unijny komisarz sprawiedliwości. Jego zdaniem w ramach UE nie będzie tolerowana żadna forma rzekomej dyskryminacji, dlatego „unijne wartości” muszą być też podtrzymywane za pośrednictwem przyznawanych funduszy.

Program, z którego za obronę tradycyjnych wartości nie będzie mogło skorzystać sześć polskich samorządów, nazywany jest „Partnerstwem Miast”. W jego ramach miasta znajdujące się w państwach członkowskich UE nawiązują ze sobą współpracę, a w ramach projektu aktywizacji mogą liczyć wówczas na unijne dotacje. Biurokraci nie wskazali jednak konkretnych samorządów pozbawionych dotacji.

#zabytki - Zabytkowy most zostanie wysadzony dla Amerykanów

Data: 29.07.2020 21:30

Autor: ziemianin

rynek-kolejowy.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zabytki #mosty #film #kolej #kultura #Polska #rzadmateuszamorawieckiego #stanyzjednoczone #usa #zabytki

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wydaje się nieszczególnie przejmować obowiązkami, które powinny wnikać z drugiego członu jego nazwy. Wiceminister Paweł Lewandowski z rozbrajającą szczerością zapowiada więc, że wysadzona zostanie część 111-letniego mostu w Pilchowicach, mającego zostać wpisanym do rejestru zabytków. Tego życzy sobie bowiem amerykańskie studio filmowe.

#zabytki – Zabytkowy most zostanie wysadzony dla Amerykanów

Pod koniec marca branżowy miesięcznik „Rynek Kolejowy” poinformował opinię publiczną o planach filmowców. Magazyn twierdził, że ekipa filmowa jednego z amerykańskich producentów chciała zrealizować scenę do swojego filmu na moście w Pilchowicach. A dokładniej rzecz biorąc chciała wysadzić 111-letni zabytek. Informacjom tym zaprzeczała wówczas zarządzająca nim spółka Polskie Koleje Państwowe – Polskie Linie Kolejowe.

Okazuje się jednak, że w błąd opinię publiczną wprowadził nie wspomniany miesięcznik, ale kontrolowana przez Skarb Państwa spółka. Wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego we wczorajszym wywiadzie dla Wirtualnej Polski potwierdził, że wciąż istnieją plany wysadzenia zabytkowego mostu. Z tego powodu Lewandowski bagatelizuje wagę obiektu wybudowanego w 1909 roku.

„Ja bym się nie fiksował, że to jest zabytek. Nie każda stara rzecz jest zabytkiem. Wyraźnie jest napisane w ustawie, że zabytkiem jest tylko to, co ma wartość społeczną, artystyczną bądź naukową. W sztuce i kulturze ta wartość powstaje tylko wtedy, jeśli jest relacja między obiektem kultury a człowiekiem. Jeśli więc obiekt jest nieużytkowany, niedostępny, to nie ma takiej wartości. Więc to nie jest zabytek” – bredzi wiceminister.

Lewandowski zaznacza, że filmowcy zniszczą „tylko” część mostu. Jednocześnie urzędnik podległy ministrowi Piotrowi Glińskiemu daje dosyć mgliste gwarancje amerykańskiej partycypacji w obudowie obiektu, a nawet rzeczywistej promocji Polski przez produkcję reżysera siódmej części ”Mission: Impossible” z Tomem Cruise’em w roli głównej. To nie przeszkadza wiceministrowi zapowiadać możliwe zablokowanie wpisania mostu do rejestru zabytków.

#FireFox - Firefox 79 z poprawioną wydajnością graficzną już dostępny. Co nowego?

Data: 29.07.2020 12:00

Autor: ziemianin

mozilla.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #firefox #webbrowser #przegladarkainternetowa #nowosci #ciekawostki #Mozilla

#Mozilla #Firefoksa w wersji 79.0. Wśród nowości znajdziemy szerszą dostępność WebRender, który poprawia wydajność graficzną, rozszerzenie dostępności Pocket, aktualizacje zabezpieczeń i różnego typu poprawki. Lista zmian poniżej.

#FireFox – Firefox 79 z poprawioną wydajnością graficzną już dostępny. Co nowego?

Nowości w Firefox 79.0

WebRender stał się szerzej dostępny dla użytkowników Windows z GPU Intel i AMD. Wprowadza on lepszą wydajność graficzną dla szerszego grona odbiorców.

Niemieccy użytkownicy Firefoksa zobaczą teraz więcej rekomendacji usługi Pocket na stronie nowej karty. Wśród nich m.in. najlepsze artykuły z sieci.

Poprawki w Firefox 79.0

Zestaw aktualizacji zabezpieczeń.

Rozwiązano szereg problemów z czytnikami ekranowymi, w tym cykliczne wysypywanie się przy używaniu czytnika JAWS.

Firefox Developer Tools otrzymały poprawki pozwalające użytkownikom czytników ekranowych korzystać z funkcji, które wcześniej były dla nich niedostępne.

Elementy SVG, takie jak title i desc (etykiety i opisy) są teraz poprawnie pokazywane produktom ułatwiającym dostęp, takim jak czytniki ekranowe.

Nowości dla firm w Firefox 79.0

Wprowadzono zestaw poprawek błędów i nowych zasad. Szczegóły w notach wydawniczych.

Zaktualizowano zasadę dotyczącą haseł, która pozwala administratorom wymagać hasła głównego (dawniej jako "master password"). Wcześniej zasada mogła wyłączyć główne hasło, ale nie je wymusić. Użytkownicy z wymaganiem głównego hasła będą poproszeni o jego utworzenie przy pierwszej próbie zapisania hasła.

Oprócz tego pojawiło się też kilka zmian dla deweloperów. Aktualizacja do wersji 79.0 jest już dostępna do pobrania. Jeśli nie zostanie zaproponowana automatycznie, możemy wejść do menu Pomoc > O programie Firefox i kliknąć Uaktualnij teraz.

Jesteś użytkownikiem WhatsAppa? Inwigilacja przez służby specjalne!

Data: 29.07.2020 11:53

Autor: ziemianin

dw.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Ciekawostki #Zagrozenia #WhatsApp #komunika #cyberbezpieczenstwo #niemcy #inwigilacja #BKA #Bundeskriminalamt

Według doniesień niemieckich mediów Federalne Biuro Policji Kryminalnej (BKA) ma metodę odczytu zaszyfrowanej komunikacji komunikatora WhatsApp.

Jesteś użytkownikiem WhatsAppa? Inwigilacja przez służby specjalne!

Użytkownicy WhatsAppa powinni o tym wiedzieć, że służby specjalne przechwytują dane.

Jest duże prawdopodobieństwo, że ta sytuacja ma miejsce w innych krajach. Nie mówiąc już amerykańskich agencjach mających pod kontrolą przejmowanie kopii bezpieczeństwa zdjęć i rozmów tekstowych raz na dobę. Użytkownicy WhatsAppa myślą, że korzystają z szyfrowanej komunikacji. Tak samo jest w przypadku Messengera i WeChata.

Śledczy z Niemiec najwyraźniej skorzystali z możliwości połączenia aplikacji z przeglądarką internetową na komputerze. Dzięki tej funkcji cała zawartość usługi czatu z aplikacji WhatsApp jest odzwierciedlana w oknie przeglądarki.

Mimo przeszkody dla takiego łącza służby nie mają większego problemu. Aby połączyć WhatsApp z przeglądarką lub wersją aplikacji na komputery, użytkownik musi zeskanować kod QR na ekranie komputera za pomocą aplikacji WhatsApp na smartfonie. Oznacza to, że telefon jest odblokowany. Użytkownik może również skonfigurować ochronę rozpoznawania twarzy, aby otworzyć WhatsApp.

Niemieckie stacje WDR i BR poinformowały, że są dowody procedury inwigilacji ze strony BKA, bo wykazały to dokumenty ze wstępnego dochodzenia Prokuratora Generalnego przeciwko podejrzanemu o terroryzm Magomed-Ali C. W Niemczech potwierdzono, że BKA ma metodę, która umożliwia zrozumienie krótkich wiadomości tekstowych, wideo, obrazów i wiadomości głosowych z konta WhatsApp w czasie rzeczywistym. Inne służby radzą sobie przy pomocy podobnych sposobów lub specjalistycznego oprogramowania, które dosłownie “czyta” wszystko!

W Niemczech na żądanie mediów służba BKA oświadczyła, że “generalnie nie udostępnia żadnych publicznych informacji na temat technicznych lub operacyjnych umiejętności śledczych”, aby nie zagrażać możliwościom Federalnego Urzędu Kryminalnego.

Tajemnicą pozostaje oprogramowanie, które również w Polsce pomaga śledczym, często nawet bez zezwolenia prokuratury na inwigilację użytkowników.

Uchronisz się przed tego typu inwigilacją, jeśli usuniesz informacje online zaraz po przesłaniu lub całe czaty, nie czekaj na kopie bezpieczeństwa – kasuj zbędne pliki i teksty. Nie pozwalaj na dostęp WhatsAppa bez wifi, bo masz czas na skasowanie danych. Można też zmienić komunikator chociaż trzeba wiedzieć, że wszystkie są i tak inwigilowane. Bezpieczniejszą metodą komunikacji może być czat twórców, którzy utrzymują go na prywatnym serwerze.

#Instagram podgląda użytkowników podczas przeglądania treści w portalu?

Data: 29.07.2020 11:23

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #instagram #ios #facebook #ios14 #prywatnosc #aparat #kameraszpieguje #podglada #inwigilacja #apple #iphone

Parafrazując Friedricha Nietzschego: Kiedy spoglądasz w Instagrama on również patrzy na ciebie. Portal został przyłapany na korzystaniu z aparatu, gdy użytkownik przegląda treści. Firma tłumaczy oczywiście, że to błąd.

Casually browsing Instagram when suddenly the new iOS 14 camera/microphone indicator comes on. Then control panel ratted out the app behind it. This is going to change things. [#iOS14](/t/iOS14) pic.twitter.com/EnTIRsqq3R

— KevDoy (@KevDoy) July 17, 2020

#Instagram podgląda użytkowników podczas przeglądania treści w portalu?

Wraz z iOS 14 firma Apple wprowadziła szereg zmian i ulepszeń dotyczących prywatności, co już kilka razy pozwoliło przyłapać wiele aplikacji na szpiegowaniu użytkowników. Niedawno w internecie zawrzało, gdy okazało się jak wiele aplikacji, uzyskuje dostęp i kopiuje regularnie dane ze schowka iPhone'a. Teraz użytkownicy, którzy zainstalowali iOS 14 na swoim iPhonie, odkryli, że Instagram dodatkowo uzyskuje dostęp do aparatu urządzenia bez wiedzy użytkownika i to w sytuacjach gdy nie ma to absolutnie żadnego sensownego uzasadnienia.

iOS 14 przyniósł nową funkcję, która pozwala użytkownikom bardziej dbać o prywatność. System teraz informuje m.in. kiedy aplikacje uzyskują dostęp do aparatu w telefonie iPhone. Na pasku stanu pojawia się zielona kropka, gdy aplikacje uzyskają dostęp do kamery w chwili gdy nie powinny tego robić. Wielu użytkowników donosi o pojawiającej się zielonej kropce na ekranie podczas przeglądania treści na Instagramie – czyli w sytuacji, gdy kamera w ogóle nie jest potrzebna. Instagram wydał oświadczenie dla The Verge twierdząc oczywiście, że jest to błąd i aplikacja nie ma dostępu do aparatu w takich sytuacjach.

Instagram twierdzi, że pracuje nad usunięciem usterki. "Uzyskujemy dostęp do aparatu tylko wtedy, gdy sam o to poprosisz […]. Znaleźliśmy i naprawiamy błąd w iOS 14 Beta, który błędnie wskazuje, że wykorzystywany jest aparat, gdy tak nie jest"- powiedział rzecznik Instagrama. "W takich przypadkach nie uzyskujemy dostępu do Twojej kamery i żadne treści nie są rejestrowane". Nie jest to pierwszy raz, gdy aplikacja uzyskuje dostęp do aparatu bez zgody użytkownika i twierdzi, że ​​to błąd. LinkedIn również odczytywał dane i również twierdził, że to pomyłka. Firmie Apple można sporo zarzucić, jednak nowe funkcje prywatności w iOS 14 zasługują na pochwałę.

Izera Morawieckiego to nowa Arrinera Hussarya?

Data: 29.07.2020 11:08

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #samochody #sciema #izera #Arrinera #ArrineraHussarya #matusiakblog #przemyslenia

Izera Morawieckiego to nowa Arrinera Hussarya?

Arrinera Hussarya to rzekomo "supersamochód" konstruowany przez polską firmę Arrinera Automotive od 2008 roku. Prototyp pojazdu zaprezentowano akcjonariuszom i inwestorom firmy Arrinera 9 czerwca 2011 roku.

W 2012 roku dowodzono, że wabik dla naiwniaków – prototyp samochodu jest jedynie marną repliką innych znanych aut.

https://www.motor1.com/news/31763/polands-arrinera-accused-of-being-a-fake-replica-not-supercar/

Do chwili obecnej nie sprzedano ani jednego samochodu. W 2018 roku Arrinera objawiła się jako samochód elektryczny o "fantastycznych" parametrach.

Firma prywatnie oskarżała dziennikarza, który opisał całą hucpę z wabikiem i wprowadzaniem w błąd i naciąganiem naiwnych na kasę. Sąd go uniewinnił. Okazało się, że od początku miała to być replika samochodu Lamborghini, której jednak nie zamierzano w ogóle produkować.

http://4kolkainietylko.pl/2018/05/arrinera-to-sciema-juz-oficjalnie/

Świadek Jarosław Baranowski jako udziałowiec Carbon Design S.A. kierujący działem kompozytu czynnie uczestniczył w projekcie Arrinery od 2008 r. do połowy 2009 r. (k. 646-649). Był odpowiedzialny za nadwozie samochodu. Świadek negatywnie odnosił się do działań Łukasza Tomkiewicza, zarzucając mu brak zdrowego rozsądku, ignorując uwagi innych osób co do jakości materiałów i konstrukcji pojazdu. Odniósł wrażenie, że projekt ma na celu pozyskanie funduszy i klientów, a nie zbudowanie dobrego samochodu. Potwierdził, iż podwozie i nadwozie samochodu zostało wykonane przez firmę Bojar, zajmującą się budowaniem replik za akceptacją Łukasza Tomkiewicza z najtańszych i kiepskich jakościowo materiałów, a w mediach przedstawiano go jako super samochód.”

Takich oczywistych-rewelacji jest w uzasadnieniu [wyroku] jeszcze sporo. Oczywistych dla wszystkich jakkolwiek przyglądających się tematowi, a nie ślepo wierzących w działania kilku gości, którzy naciągnęli grupę naiwniaków na wydanie kasy. Z resztą żadna poważna instytucja nie dała się na to nabrać. Dość powiedzieć, że z uzasadnienia wyroku wynika, iż Giełda Papierów Wartościowych negatywnie opiniowała działania spółki i otwarcie mówiła, że przekazywane informacje mają wprowadzić inwestorów w błąd, a za obietnicami składanymi przez firmę nie stoją środki ani kapitałowe, ani materialne. Sąd potwierdził też, że problemy Arrinery zaczęły się de facto od samego początku, jeszcze zanim nawet opinia publiczna zaczęła się interesować tym przekrętem i go sprawiedliwie dobijać."

Arrinerę trudno było nazwać przedsiębiorstwem. Oprócz zarządu nikt tam nie był zatrudniony. Dopiero w 2016 roku pojawił się jeden pracownik. W szczytowym momencie nad projektem pracowało w różnych firmach tylko 12 osób a przeciętnie 3 osoby

https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/arrinera-hussarya-kryptowaluty-blockchain,196,0,2411716.html

"Polski samochód wyścigowy Hussarya nie znalazł jeszcze choćby jednego nabywcy. Ale jego producent Arrinera chce sprzedać kolejne marzenia. Tym razem tam, gdzie sprzedają się one najlepiej. Na rynku kryptowalut.

Arrinera to jedna z tych spółek, które można nazwać "sprzedawcami marzeń". Nie sprzedała dotąd żadnego samochodu, ale piękny prototyp i plany sprzedaży 33 aut (po 229 tys. zł sztuka) doprowadziły dwa lata temu do sytuacji, w której wartość spółki doszła do nawet 76 mln zł. Arrinera dostała nawet półtora roku temu zaliczkę na jeden samochód, ale transakcję wstrzymuje brak homologacji.

Za zgromadzone pieniądze wyprodukowano trzy egzemplarze. Spółka istnieje tylko dlatego, że udało się parę razy sprzedać akcje.

Śmiała decyzja na Słowacji. Deputowani zlikwidowali immunitet.

Data: 29.07.2020 10:45

Autor: ziemianin

wiadomosci.dziennik.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #slowacja #immunitet #poslowie

Kwestia zniesienia immunitetu jest na ustach polskich polityków od lat. Tyle, że nic w tym kierunku nie robią. Słowaccy deputowani udowodnili, że można. Żaden nie był przeciw zniesieniu szczególnej ochrony.

Śmiała decyzja na Słowacji. Deputowani zlikwidowali immunitet. A w Polsce?

Od 1 września na Słowacji posłowie nie będą cieszyli się immunitetem chroniącym ich przed odpowiedzialnością karną. Przeciwko zmianom nie zagłosował żaden z obecnych na sali deputowanych. Nowelizacja przepisów została uzgodniona przez wszystkie partie parlamentarne.

Deputowani będą chronieni jedynie w przypadku odpowiedzialności za wypowiedzi wygłoszone na forum Rady Narodowej. Wciąż będzie też potrzebna zgoda parlamentu na aresztowanie podejrzanego o przestępstwo posła.

Teraz politycy zamierzają pozbawić immunitetu sędziów. Ministerstwo Sprawiedliwości już konsultuje się w tej sprawie z samymi zainteresowanymi.

Jestem przekonany, że sędziowie zgodzą się na takie rozwiązanie, co pozwoli na kolejną zmianę ustawodawstwa – mówił wczoraj przewodniczący Rady Narodowej Pavol Paszka.

#komary - Entomolog: komarzyce, które teraz nas dręczą, czekały nawet kilka lat, aby się wylęgnąć

Data: 29.07.2020 10:31

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #komary #owady #natura #

Komarzyce, które teraz nas kłują, są z gatunku doskwier pastwiskowy, wylęgły się z jaj złożonych nawet kilka lat temu. Za sprawą niedawnych ulewnych deszczy, jaja trafiły do zbiorników wodnych i mogły rozwinąć się z nich larwy.

#komary – Entomolog: komarzyce, które teraz nas dręczą, czekały nawet kilka lat, aby się wylęgnąć

Specjalistka z NIZP-PZH mówi w rozmowie z PAP, że w Polsce mamy 49 gatunków komarów. Różne gatunki gustują w jednak w różnych gatunkach zwierząt – ssaków i ptaków. "Nie wszystkie więc gatunki komarów są zainteresowane człowiekiem" – zaznacza.

Wśród gatunków komara, które akurat w lipcu nam tak bardzo dokuczają, jest m.in. Aedes vexans (o wiele mówiącej polskiej nazwie doskwier pastwiskowy). Badaczka mówi, że komary z tego gatunku składają jaja w wilgotnych miejscach – np. na brzegach rozlewisk rzek. Jajom tym niestraszne są susze czy zimy. Mogą tam przetrwać nawet kilka lat. Kiedy tylko jednak woda – np. ulewne letnie deszcze w czerwcu czy lipcu – zmyje jaja i dostaną się one do zbiornika wodnego, rozwijają się z nich tam larwy, z nich – poczwarki, a następnie – dorosłe komary.

"Te owady, które nam teraz dokuczają, z gatunku Aedes vexans nie muszą być z tegorocznych jaj. To potomkowie samic, które opiły się krwi nawet kilka lat temu i wtedy złożyły jaja" – tłumaczy entomolog.

To jednak nie znaczy, że potomstwo komarzyc, które tego lata pije naszą krew, pojawi się dopiero w kolejnych sezonach. Równie dobrze nowe pokolenie komarów może pojawić się już tego lata – o ile w następnych tygodniach wystąpią na tyle silne opady, że zmyją jaja do zbiorników wodnych. Jeśli jednak kolejne tygodnie lata będą suche – larwy mogą nie pojawić się przed następnym sezonem.

Badaczka zaznacza, że komar ani nie gryzie, ani kąsa, ani nie żądli. Ze względu na budowę aparatu gębowego tych owadów, powinno się raczej mówić, że komar kłuje.

A jeszcze precyzyjniej – kłują nas komarzyce. Samce komara odżywiają się bowiem nektarem kwiatów i krew nie jest im potrzebna. Inaczej jest z samicami. Kiedy samica rusza na polowanie, jest już po kopulacji. Sama nie jest jednak w stanie wytworzyć wszystkich elementów potrzebnych do rozwoju jaj. I do tego właśnie potrzebne są komarzycom białka, które są w naszej krwi.

Samica komara wstrzykuje w miejsce ukłucia ślinę, m.in. po to, aby krew, którą wysysa przez cienką rurkę (ssawkę), nie krzepła. Bąbel, który powstaje w miejscu ukłucia, to reakcja organizmu na uszkodzenia i na związki zawarte w ślinie owada. "To nasz organizm wytwarza więc substancje tworzące tam stan zapalny, który nas swędzi" – mówi badaczka.

"Moją metodą na poradzenie sobie z tym swędzeniem jest przyłożenie do bąbla czegoś zimnego – np. czegoś z lodówki, kawałka lodu albo polanie ukłucia zimną wodą z kranu" – mówi dr Gliniewicz. Wymienia, że skuteczne okazać się mogą preparaty łagodzące ukłucia owadów dostępne w aptekach, drogeriach, papka mentolowa czy okład z liścia aloesu.

PAP zapytała entomolog, czy w związku ze zmianami klimatu mogą się pojawić w Polsce nowe gatunki komarów. "Ryzyko widzę i w zmianach klimatu, i w procesach globalizacyjnych. Może się przecież zdarzyć, że z zagranicznej podróży nieświadomie przywieziemy ze sobą nieznany tu gatunek komara" – mówi. Wyjaśnia jednak, że jedna jaskółka nie czyni wiosny – od jednego zawleczonego komara jeszcze daleka droga do osiedlenia się tu tego gatunku. Aby komary mogły się namnożyć, potrzebne są im warunki na tyle sprzyjające, aby w ciągu jednego lata rozwinęły się kolejne pokolenia komarów. A to nie takie proste.

Pytana o komara tygrysiego, który roznosi na świecie wiele groźnych chorób, ekspertka NIZP-PZH odpowiada: "W Polsce na razie nie zostało potwierdzone pojawienie się komara tygrysiego. Gatunek ten jest już jednak obecny w niektórych krajach Europy Zachodniej – w Hiszpanii, Francji, Włoszech, a od niedawna choćby w Belgii, Niemczech, na Słowacji" – mówi.

#koronawirus - Czy płacono rządom państw za lockdown? Czy były łapówki?

Data: 29.07.2020 10:15

Autor: ziemianin

belta.by

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #bialorus #lukaszenka #koronawirus #epidemia #pandemia #sciema #teoriespiskowe #prawdaczyfalsz

Prezydent Łukaszenko przekazał mocne informacje na temat działania akcji koronawirusowej.

#koronawirus – Czy płacono rządom państw za lockdown? Czy były łapówki?

Łukaszenka o nałożeniu dodatkowych warunków na zaciąganie pożyczek zewnętrznych: „Z nikim nie będziemy tańczyć”

Twierdzi, że dostał propozycję na 92 miliony dolarów, aby zamknąć kraj i zagonić naród do miejsc zamieszkania. Miał zamknąć cały kraj na przykładzie tego, jak zrobili to Włosi:

"Powiedział na konferencji prasowej, że otrzymał znaczną ofertę pieniężną (92 mln dolarów) przez Światową Organizację Zdrowia, aby zrobić to „jak we Włoszech” – pisze databaseitalia.it.

Kiedy Łukaszenko nie zgodził się na tę kwotę, dostał kolejną propozycję, tym razem na około 900 milionów dolarów od Międzynarodowego Funduszu Walutowego, z tą samą prośbą: zamknij wszystko i rób „jak we Włoszech".

"Wiem ze źródeł wywiadowczych, że podobne oferty złożono w wielu innych krajach europejskich i nie tylko europejskich. Wiem też, że wielu szefów państw lub rządów w tym prezydent Serbii Aleksandar Vučić, nie wahał się ani przez chwilę, aby przyjąć tę ofertę" – pisze dalej databaseitalia.it.

Tę informację potwierdza białoruski portal www.belta.by

"Aleksander Łukaszenko zapytał uczestników spotkania o stan rzeczy w zakresie udzielania pomocy zagranicznej Białorusi. "Czego żądają od nas nasi partnerzy? Zapowiedziano możliwość udzielenia Białorusi 940 mln dolarów tzw. Szybkiego finansowania. 

„Pojawiają się wymagania: wy, jak mówią, w walce z koronawirusem na Białorusi postępujcie jak we Włoszech. Nie chcę, nie daj Boże, na Białorusi powtórzyć sytuacji, jak we Włoszech” – podkreślił Aleksander Łukaszenka.

Zdaniem prezydenta, Bank Światowy jest zainteresowany doświadczeniami Białorusi w walce z koronawirusem. – Jest gotów sfinansować nas dziesięciokrotnie więcej, niż zaoferował, za to, że skutecznie walczymy z tą chorobą. A MFW nadal żąda od nas: kwarantanny, izolacji, godziny policyjnej. Co za bzdury? powiedział Prezydent. – Z nikim nie będziemy tańczyć" – pisze belta.by.

#Gospodarka - Plan zamknięcia wszystkich kopalń na Śląsku do 2036 roku

Data: 28.07.2020 18:33

Autor: ziemianin

energetyka24.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kopalnia #wegiel #gospodarka #slask #energia

Według informacji Agencji Reutera, Polska Grupa Górnicza ma wkrótce ogłosić ambitny plan restrukturyzacji. Niektóre źródła donoszą, że może on zakładać zamknięcie wszystkich kopalń na Śląsku już w 2036 roku.

#Gospodarka – Plan zamknięcia wszystkich kopalń na Śląsku do 2036 roku

Jak podaje Reuters, PGG ma w ciągu najbliższych dni ogłosić głęboki plan restrukturyzacji, zawierający harmonogram zamykania kopalń i cięć w wydobyciu. We wtorek ma być on konsultowany z przedstawicielami związków zawodowych.

Zdaniem Agencji, jeden z celów restrukturyzacji ma polegać na zamknięciu wszystkich kopalń Grupy na Śląsku do 2036 roku. Zakłady zostaną przeniesione do Spółki Restrukturyzacji Kopalń.

Zarówno PGG jak i działające w Grupie związki zawodowe wstrzymały się od komentarza.

#Niemcy - Lis kradł buty! Uzbierał ponad sto par i znosił je do kryjówki.

Data: 28.07.2020 15:42

Autor: ziemianin

dw.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #berlin #lis #buty #zlodziej

Mieszkańcom dzielnicy Zehlendorf w Berlinie ukradziono ponad sto butów. To lis kradł buty i znosił swoje łupy w jedno miejsce – poinformował w poniedziałek serwis internetowy Deutsche Welle, powołując się na lokalne media.

#Niemcy – Lis kradł buty! Uzbierał ponad sto par i znosił je do kryjówki.

Lis kradł buty, ale złodzieja namierzył jeden z mieszkańców, Christian Meyer, któremu ukradziono but do biegania. Meyer o utracie obuwia napisał na platformie społecznościowej Nebenan.de. Szybko okazało się, że nie tylko jemu w okolicy zniknął pozostawiony przed domem but.

Jak podał serwis internetowy dziennika "Tagesspiegel", jakiś czas później Meyer zauważył w pobliżu lisa "przyłapanego na gorącym uczynku z niebieskimi klapkami w pysku" i zrobił mu zdjęcie.

Kilka dni później Meyer poszedł za zwierzęciem i odnalazł jego łup składający się z ponad stu butów, z których większość była "trochę pogryziona". Na zdjęciach opublikowanych w internecie widać różne rodzaje obuwia – w tym kapcie, sandały i buty sportowe – w różnych kolorach.

Według DW trzech właścicieli obuwia udało się już zidentyfikować, Meyer wciąż nie odnalazł jednak swojego zaginionego buta. Lokalne media nie podają, jak długo lis kradł buty sprzed domów w Berlinie.

#motoryzacja Polski algorytm sprzedaje auta

Data: 28.07.2020 15:30

Autor: ziemianin

carsmile.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #leasing #motoryzacja #technologie #transport #wynajemaut #auta #samochody #algorytmy #polska #reklama

Idzie nowe w polskiej branży motoryzacyjnej. Inteligentne algorytmy zastępują dealerów samochodowych

#motoryzacja Polski algorytm sprzedaje auta

Polska platforma do wynajmu i leasingu samochodów Carsmile.pl poinformowała, że używa sztucznej inteligencji do obsługi finansowej swoich klientów.

– To prosty algorytm korzystający z wielu różnych danych, pobieranych z różnych źródeł, wykorzystujący skomplikowaną matematykę i prognozowanie zużycia auta w stosunku do jego ceny. Cały mechanizm obejmuje też kwestie związane z badaniem zdolności kredytowej oraz weryfikacją statusu klienta – tłumaczy nam Katarzyna Siwek z Carsmile.pl.

Użytkownik platformy, klikając w dany model samochodu, po wybraniu określonych parametrów umów, od razu widzi wyliczoną ratę. Jeżeli użytkownik zmieni jakiś parametr, rata wyliczana jest ponownie. Choć użytkownik widzi tylko miesięczną ratę, czyli jedną konkretną liczbę, do jej obliczenia konieczne jest przetworzenie wielu danych. Dlatego sztuczna inteligencja kalkuluje ją m.in. na podstawie ceny zakupu samochodu, ceny usług serwisowych i opon, kosztu finansowania, długości okresu umowy, wysokości wkładu własnego. System musi każdorazowo oszacować, ile pojazd straci na wartości w okresie trwania umowy. Tylko tę jedną czynność wykonuje odrębny algorytm na podstawie założonego przebiegu auta i wybranego sposobu użytkowania – w zależności od tego czy będzie to auto dla firmy czy do użytku osobistego.

Firma chwali się, że użytkownicy platformy Carsmile inicjują dziennie 300 tysięcy obliczeń raty za samochód. Gdyby te obliczenia mieli wykonywać pracownicy, a nie inteligentny algorytm, start-up musiałby zatrudniać co najmniej 2000 osób do wykonywania tylko tej jednej czynności. Tymczasem za stworzenie i funkcjonowanie algorytmu do wyliczania raty oraz zapewnienie mu „wsadu” w postaci różnego typu niezbędnych danych, odpowiada 5 osób.

Użytkownicy platformy inicjują dziennie 300 tysięcy obliczeń raty za samochód. Gdyby te obliczenia mieli wykonywać pracownicy, a nie inteligentny algorytm, start-up musiałby zatrudniać co najmniej 2000 osób

Dzięki algorytmowi firma nie musi zatrudniać ekspertów znających się na rynku motoryzacyjnym i finansowym, niepotrzebni są też pracownicy, którzy wykonywaliby żmudną pracę „wklepywania” danych.

Zdaniem przedstawicieli start-upu trend wdrażania sztucznej inteligencji będzie utrzymywał się w wielu branżach. Szczególnie po pandemii, kiedy większego znaczenia nabiera kontakt online niż twarzą w twarz.

Praca w leasingu to nie jedyny obszar na styku motoryzacyjno – finansowym zagrożony przejęciem przez algorytmy. Podobnie rzecz ma się z ubezpieczeniami. Kilka tygodni temu polski start-up Quantee opracował sztuczną inteligencję dla firm ubezpieczeniowych, która potrafi szacować ryzyko. Dotychczas to zadanie wykonywali aktuariusze, czyli pracownicy zatrudnieni przez towarzystwo ubezpieczeń m.in. do wyceny ubezpieczeń, w tym komunikacyjnych.

Zważywszy na rosnące zaangażowanie firm finansowych w technologie, być może już wkrótce bardziej poszukiwani będą koderzy i analitycy danych niż finansiści i bankierzy.

Słowianie w starożynej bitwie nad Dołężą 1300 r.p.n.e.

Data: 28.07.2020 14:41

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostkihistoryczne #historia #slowianie #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #archeologia

Film o sensacyjnych na skalę światową ..odkryciach archeologów niemieckich …o bardzo ważnych znaleziskach z 1300 r.p.n.e., które przewracają do góry nogami całą historie Europy.

O bitwie, która współczesna historia nie potrafi wyjaśnić dlaczego tam była i kim byli jej uczestnicy….o bitwie, której nie powinno być.

Słowianie w starożynej bitwie nad Dołężą 1300 r.p.n.e.

#Nauka - W języku obcym podejmujemy inne decyzje moralne niż w ojczystym

Data: 28.07.2020 14:29

Autor: ziemianin

sciencedirect.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #jezyki #jezyk #decyzje #etyka #moralnosc #badania #nauka

Kiedy podejmujemy decyzje w języku dla nas obcym, mniej przejmujemy się ich etycznym aspektem, niż gdy dokonujemy tych wyborów w języku ojczystym. O tym, jak język wpływa na moralność mówi psycholog dr hab. Michał Białek.

#Nauka – W języku obcym podejmujemy inne decyzje moralne niż w ojczystym

Językami obcymi posługuje się na co dzień spora grupa osób. Wśród nich są m.in. osoby pracujące w korporacjach międzynarodowych, osoby, które mieszkają zagranicą, ale i decydenci, którzy biorą udział w negocjacjach międzynarodowych.

Tymczasem badania pokazują, że kiedy posługujemy się językiem obcym, nasze decyzje i osądy moralne mogą kształtować się inaczej, niż kiedy posługujemy się językiem ojczystym.

Mówi o tym w rozmowie z PAP psycholog moralności dr hab. Michał Białek z Uniwersytetu Wrocławskiego, który w ramach grantu z NCN bada tzw. efekt języka obcego.

“Kiedy myślimy w języku, który znamy słabiej, ważniejsze staje się osiągnięcie założonego efektu, a mniej ważny jest wymiar moralny działań” – podsumowuje naukowiec swoje badania.

Język obcy – w porównaniu z ojczystym – sprawia więc, że kiedy napotykamy problem, jesteśmy bardziej skłonni, by rozwiązać go w sposób racjonalny. A mniej bierzemy pod uwagę, jakie normy etyczne rozwiązanie to nagina.

I tak np. jeśli pracownicy jakiejś korporacji dostają zadanie, aby ciąć koszty i zastanawiają się nad tym w języku obcym, to bardziej będą skłonni zgodzić się, żeby np. wprowadzać oszczędności wysypując śmieci do rzeki. Nawet, jeśli nie zdecydowaliby się na to samo działanie, gdyby rozważali je w swoim pierwszym języku.

Z kolei lekarze, którzy pracują za granicą – i często w swojej pracy mają do czynienia z dylematami etycznymi – mogą być bardziej niż miejscowi lekarze skłonni kalkulować na zimno, jak najefektywniej rozdysponować swój czas i środki pomiędzy pacjentów, aby uratować jak najwięcej żyć. Nawet jeśli oznacza to, że niektórym osobom nie pomogą. “A przecież od lekarza oczekujemy, że za swój budżet uratuje tyle żyć, ile może, a nie, że będzie po kolei leczył osoby z najtrudniejszymi schorzeniami, za wszelka cenę. I w połowie roku skończą mu się środki” – uważa Michał Białek.

Naukowiec podsumowuje, że często wybory, które podejmuje się w obcym języku, są bardziej racjonalne, pozbawione emocji, ale co za tym idzie – również błędów, które z tymi emocjami są związane.

“Sam czasem bywam zszokowany tym, co powiedziałem po angielsku. Po polsku powiedziałbym coś zupełnie innego!” – uśmiecha się dr Białek.

Warto o tym efekcie pamiętać m.in. kiedy pracuje się w ramach struktur, gdzie w komunikacji uczestniczą zarówno osoby, dla których dany język jest ojczysty, jak i takie, które się go nauczyły później.

Dlaczego język wpływa na osądy moralne? “Są dwa główne pomysły na wyjaśnienie tego zjawiska. Kiedy zastanawiamy się nad czymś w języku obcym, to albo więcej myślimy, albo mniej czujemy. Moim jednak zdaniem bardziej prawdopodobne jest wytłumaczenie, że w języku obcym wszystko mnie mniej pobudza, w związku z tym emocje mniej mnie rozpraszają w racjonalnym myśleniu” – mówi.

I tłumaczy, na czym to zjawisko może polegać. “Jeśli dostanę wiadomość ‘your patient has died’, albo ‘our soldier was killed’ to nie czuję się tak źle, kiedy ktoś mi powie w moim języku: ‘twój pacjent zmarł’ albo ‘nasz żołnierz poległ’. Te przekazy w języku polskim są dla mnie mocniej nacechowane negatywnie” – opowiada.

Innym przykładem słów, które rażą w języku ojczystym, ale nie w obcym, są przekleństwa. “Kiedy sobie przeklnę po polsku, to mi trochę ulży. Ale jeśli przeklnę po angielsku – to już nie za bardzo. Dopiero kiedy posiedzę dłużej za granicą i będę używać tego drugiego języka na co dzień, tamtejsze przekleństwa zaczną mieć dla mnie swoją moc. A to znaczy, że ten drugi język stał się bardziej afektywny – tak pobudzający jak ojczysty” – mówi.

Podobnie jest z dylematami moralnymi. Kiedy zastanawiamy się nad czymś w innym języku, emocje kojarzące się z daną sytuacją mniej wchodzą nam w pole widzenia. Intuicje dotyczące tej tematyki, a związane np. ze słowami, których używamy, są dla nas mniej dostępne, a język mniej emocjonalny. “Łatwiej jest się więc skupić na meritum problemu” – mówi psycholog.

Aby mieć bardziej świadomy wgląd w ważne decyzje, które podejmujemy, może czasem warto spojrzeć na nie w innym świetle – zastanowić się nad tym samym zagadnieniem, ale w innym języku, który znamy. I zapytać siebie, czy kwestie związane z językiem, którego używamy, nie przysłaniają nam innych ważnych aspektów tego problemu, które warto mieć w polu widzenia.

#dobryczlowiek - Oddaj stary telefon, pomoż zdolnym dzieciom z niezamożnych rodzin.

Data: 28.07.2020 13:08

Autor: ziemianin

mikolaj.org.pl

#pomoc #darowizna #darczynca #dobryczlowiek #telefon #smartfon #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska

Fundacja Świętego Mikołaja przypomina o akcji Oddaj stary telefon Świętemu Mikołajowi. Ideą jest zbiórka starych telefonów komórkowych, które przekazane zostaną firmie recyklingowej. W zamian za to fundacja otrzyma pieniądze na sfinansowanie Stypendiów Św. Mikołaja, które wspierają zdolne dzieci z niezamożnych rodzin z całej Polski.

#dobryczlowiek – Oddaj stary telefon Fundacji Świętego Mikołaja, w zamian ona pomoże zdolnym dzieciom z niezamożnych rodzin.

Wartość takich aparatów jest bardzo różna, od kilku do kilkudziesięciu złotych, w zależności od stanu technicznego. Część telefonów jest utylizowana, z niektórych odzyskuje się części, a sprawne aparaty odsprzedawane są na rynki wtórne. – wyjaśnia Izabela Stawicka z Fundacji Świętego Mikołaja.

Każdy, kto chce dołączyć do akcji powinien wysłać swój stary telefon na adres warszawskiego biura Fundacji Świętego Mikołaja: ul. Koszykowa 24 lok.7, 00-553 Warszawa. Do paczki z telefonem należy dołączyć karteczkę ze swoim adresem e-mail, aby fundacja mogła potwierdzić, że przesyłka dotarła. Aparat nie musi działać, nie jest też potrzebna ładowarka.

#Motoryzacja - Elektryk z Kutna na bazie legendarnej "Syrenki"

Data: 28.07.2020 12:59

Autor: ziemianin

youtube.com

#motoryzacja #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #syrenka #polonez #Vosco #FSOKutno #fabrykasamochodowosobowych #syrena #polska #kutno

FSO SYRENA w Kutnie S.A. zaprezentowała swoją wizję słynnego Poloneza, od 3:25, który ma podbić serca Polaków, podobnie jak nowe, elektryczne wcielenie Syreny, które cieszy specyfikacją i niebawem trafi do sprzedaży.

#Motoryzacja – Elektryk z Kutna na bazie legendarnej "Syrenki"

Fabryka Samochodów Osobowych Syrena w Kutnie ma ambicje do odtworzenia kultowych pojazdów w wersji ekologicznej, bo elektrycznej. Na pierwszy ogień poszła Syrena, a teraz możemy zobaczyć prototyp Poloneza. Na tym się nie skończy. Inżynierowie zamierzają zbudować swoją wizję Warszawy, Mikrusa, Ogara, a nawet dostawczej Nysy.

Wracając jednak do Poloneza, to ma to być pojazd w klasie premium. Prototyp zachwyca swoją linią, która nawiązuje do protoplasty. Elektryk mierzy aż 5145 centymetrów długości, więc jest dłuży nawet od Mercedesa klasy S. Tymczasem jego szerokość to 1950 centymetrów i wysokość 1490 centymetrów. Chociaż wnętrze jest tajemnicą, to konstruktorzy ujawniają, że będzie ociekać luksusem, a na pokładzie nie zabraknie najnowocześniejszych technologii znanych nam z samochodów premium.

Damian Woliński, projektant z FSO Syrena w Kutnie, nie zdradził daty oficjalnej prezentacji i rozpoczęcia produkcji. Na razie priorytetem jest Vosco, czyli następca Syreny w wersji elektrycznej. Pojazd oferuje 5 miejsc, zasięg na poziomie 210 kilometrów, przyspieszenie do setki w 8 sekund i prędkość maksymalną dochodzącą do 140 km/h. Czas ładowania zajmuje od 1,5 godziny na stacji ładowania do 8 godzin ze zwykłego gniazdka.

#NASA - Start misji Mars 2020 Preservance

Data: 28.07.2020 11:27

Autor: ziemianin

nasa.gov

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kosmos #AtlasV #Mars 2020 #Preservance #PrzyladekCanaveral #start

Już za dwa dni (30 lipca 2020 roku), z przylądka Canaveral wystartuje rakieta Atlas V z łazikiem Preservance. To już piąta misja NASA, która umieści łazik na powierzchni Marsa.

#NASA – Start misji Mars 2020 Preservance

Amerykańska agencja kosmiczna planuje wykorzystać dwugodzinne okno startowe 30 lipca, które umożliwia wystrzelenie rakiety co 5 minut. Start rakiety Atlas V jest przewidziany na godzinę 13:50 czasu polskiego, natomiast transmisja prowadzona przez NASA TV rozpocznie się o godzinie 13:00. Natomiast wczoraj, około godziny 18:00 zakończono ostatnie spotkanie sprawdzające gotowość łazika do startu.

Misja Mars 2020 Preservance ma na celu badanie geologii i klimatu na Marsie, w tym poszukiwanie śladów życia, które mogło kiedyś istnieć na Czerwonej Planecie. Łazik Preservance jest rozmiarów małego auta i waży 1043 kg. Jest pierwszym łazikiem marsjańskim, który będzie mógł zbierać próbki gleby, by można było w przyszłości przetransportować je na Ziemię w celu dokładniejszego przeanalizowania. Za przywiezienie próbek na naszą planetę miałyby odpowiadać przyszłe misje. Propozycja jednej z nich jest już rozpatrywana przez NASA. Jeśli zdecydowaliby się na jej realizację, misja powstałaby przy współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną.

#Nauka - Pleśń z Czarnobyla pozwoli przetrwać ludzkości w przestrzeni kosmicznej

Data: 28.07.2020 11:17

Autor: ziemianin

engadget.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ISS #miedzynarodowastacjakosmiczna #plesn #promieniowanie #tarcza #mars #ksiezyc #czarnobyl #przyszlosc #kosmos #podrozekosmiczne #nauka

Jednym z największych niebezpieczeństw związanych z podróżami międzyplanetarnymi jest narażenie na promieniowanie kosmiczne. Podczas pojedynczej podróży na Marsa i z powrotem można wchłonąć 60 procent maksymalnej bezpiecznej dawki promieniowania. I to już przy wykorzystaniu zaawansowanych ekranów mających chronić załogę statku. Jednym z zaskakujących rozwiązań tego problemu może być… pleśń. Tak przynajmniej twierdzą naukowcy z uniwersytetów Stanford i Północnej Karoliny.

#Nauka – Pleśń z Czarnobyla pozwoli przetrwać ludzkości w przestrzeni kosmicznej

Na zdjęciu płytki Petriego na pokładzie ISS zawierające grzyb (Cladosporium sphaerospermum)

Oczywiście nie chodzi tu o zwykłą pleść, a wyjątkową. A dokładniej o grzyb kwitnący w opadach nuklearnych Czarnobyla. Według badań zablokował on promieniowanie na międzynarodowej stacji kosmicznej (ISS) i może być przystosowany do podróży na Księżyc, Marsa, koniec świata i jeszcze dalej. Zacznijmy jednak od początku. Otóż pobliżu reaktora w Czarnobylu naukowcy odkryli niedawno grzyby, które rozmnażają się w środowisku ekstremalnego promieniowania. Według wstępnych założeń są one zdolne do przeprowadzenia radiosyntezy. Czyli w dużym uproszczeniu żywią się promieniowaniem, które przetwarzają na energię chemiczną.

Mając to na uwadze, zespół badawczy zdecydował się na przeprowadzenie badania kontrolnego na ISS, aby sprawdzić, w jaki sposób pleśń mogłaby zablokować promieniowanie kosmiczne. Z jednej strony ustawili płytki Petriego z grzybami C. sphaerospermum, a z drugiej strony kontrolę bez grzybów. Pod spodem do urządzeń Raspberry Pi podłączono parę detektorów promieniowania, aby uchwycić jego poziom i zmierzyć wilgotność, temperaturę, przepływ i inne parametry. Wyniki są bardzo obiecujące. Grzyby te doskonale przetrwały w środowisku mikrograwitacji i obniżyły poziom promieniowania o prawie dwa procent. Jeśli grzyby w pełni otoczyły obiekt, zespół obliczył, że skuteczność takiej ochrony może wzrosnąć nawet do pięciu procent. Biorąc pod uwagę stosunkowo cienką, bo sięgającą 1,7 mm warstwę grzybów, jest to niezwykle obiecujące rozwiązanie. Zwłaszcza że grzyby te można stale namnażać i umieszczać na nowych obiektach, jak chociażby podczas budowy bazy na Marsie lub Księżycu.

#technologia - Xiaomi chce ukryć słuchawki Bluetooth w obudowie smartfona

Data: 28.07.2020 10:55

Autor: ziemianin

nl.letsgodigital.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #xiaomi #sluchawki #Bluetooth #bezprzewodowy #zestawsluchawkowy #smartfon #telefon #xiaomi

Wszystkie słuchawki Bluetooth TWS mają pewien zestaw dość irytujących wad. Po pierwsze wymagają od nas noszenia pudełka z nimi. To natomiast często jest dość spore i przy okazji grube, chociaż przyznam, że to trochę czepianie się na siłę. Kolejną wadą jest to, że jeśli się nam one i to pudełko rozładują, to możemy zapomnieć o słuchaniu muzyki. Xiaomi stworzyło rozwiązanie obydwu tych problemów: słuchawki Bluetooth, które schowamy w smartfonie. Dzięki temu będziemy mogli je ładować tak długo, jak mamy w nim energię.

#technologia – Xiaomi chce ukryć słuchawki Bluetooth w obudowie smartfona

Producent ostatnio ubiega się o dziwne, futurystyczne patenty na projekty. Firma już raz próbowała ukryć słuchawki w obudowie, jednak efekt był… kuriozalny, to chyba najlepsze słowo. Jednak nowy pomysł na rozwiązanie tego problemu jest o wiele sensowniejsze. Słuchawki wciąż są chowane w obudowie, nie wiąże się to jednak z obecnością gigantycznego garba na jej pleckach. Jak to często bywa, nowy patent został zauważony przez LetsGoDigital. Tak się składa, że w zeszłym miesiącu w China National Intellectual Property Administration (CNIPA) znaleziono ten sam wzór. Jednak dopiero teraz, dzięki dokumentom złożonym w Haskim Międzynarodowym Systemie Wzornictwa, będącym częścią Światowego Biura Własności Intelektualnej (WIPO) dostaliśmy pełny opis.

Jak widać na zdjęciach, smartfon w patencie projektowym może pomieścić parę bezprzewodowych słuchawek dousznych, powszechnie znanych jako TWS. Jest ona podobna do przegrody na pióro S Pen w telefonach z serii Samsung Galaxy Note. W patencie nie wspomina się o działaniu tego zestawu. Jednak powinien on być połączony ze smartfonem przez Bluetooth. Choć jest to fajny pomysł na zintegrowanie bezprzewodowych słuchawek z telefonem, to jednak ma on swoje wady. Na przykład zajmują one sporo miejsca w środku. W związku z tym firma musi iść na pewne ustępstwa, np zmniejszyć rozmiar baterii, albo zaoferuje grubszą obudowę.

#cyberatak - Garmin przyznaje, to był cyberatak.

Data: 28.07.2020 10:50

Autor: ziemianin

engadget.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cyberbezpieczenstwo #cyberatak #okup #garmin #smartwatch

W zeszłym tygodniu firma Garmin doświadczyła poważnej awarii wielu swoich usług. Dotknęło to strony internetowej, call center i aplikacji do monitorowania kondycji fizycznej — Garmin Connect. Firma co prawda potwierdziła istnienie problemów, jednak milczała na temat ich przyczyny. Mimo to po sieci krążyła plotka sugerująca, że mamy do czynienia z cyberatakiem. Producent postanowił zabrać głos w tej sprawie. Pogłoski zostały potwierdzone.

#cyberatak – Garmin przyznaje, to był cyberatak.

Podobno przyczyną awarii sieci Garmin był atak zwany okupem. Tym samym wyciek notatki wewnętrznej z zeszłego piątku został potwierdzony przez rzecznika prasowego firmy. W oświadczeniu napisał:

[Garmin] padł ofiarą cyberataku, który zaszyfrował niektóre z naszych systemów.

Firma była w stanie odzyskać część funkcjonalności od poniedziałku rano. Właściciele fitness trackerów firmy Garmin są zwolnieni z obowiązku ponownej synchronizacji z serwerami, ale niektóre z systemów wciąż nie działają. Firma Garmin potwierdziła, że rozpoczęła naprawę i w ciągu najbliższych kilku dni będzie miała wszystkie usługi z powrotem. Producent nie powiadomił, czy naprawa oznacza poddanie się żądaniom okupu. Wspomniał jednak, że nie spodziewa się, że atak wpłynie na jego dalsze działania lub wyniki finansowe. Niektórzy użytkownicy obawiali się, że ich dane mogły zostać narażone na szwank, jednak firma twierdzi, że nic na to nie wskazuje.

Nic nie wskazuje na to, że jakiekolwiek dane klientów, w tym informacje o płatnościach od firmy Garmin Pay, zostały udostępnione, utracone lub skradzione. Ponadto nie miało to wpływu na funkcjonalność produktów firmy Garmin, z wyjątkiem możliwości dostępu do usług online.

Okup jest podobno nową odmianą złośliwego oprogramowania o nazwie WastedLocker z grupy znanej jako Evil Corp. Ta zwykle żąda naprawdę wysokiej kwoty w zamian za odszyfrowanie danych ofiary.

PKN ORLEN zakończył badania środowiskowe dla morskiej farmy wiatrowej na Bałtyku

Data: 28.07.2020 10:42

Autor: ziemianin

orlen.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #PKNOrlen #ORLEN #gospodarka #farmywiatrowe #energia #inwestycje

Kolejny etap przygotowań do realizacji morskiej farmy wiatrowej ukończony. 17 miesięcy analiz, 50 ekspertów, 18 statków i specjalistyczny samolot. To zasoby, których PKN Orlen potrzebował do zbadania 323 km2 Bałtyku i złożenia raportu środowiskowego dla inwestycji

PKN ORLEN zakończył badania środowiskowe dla morskiej farmy wiatrowej na Bałtyku

#technologia Quick Charge 5 - ładowanie od 0 do 50% w 5 minut w smartfonach Xiaomi

Data: 28.07.2020 00:13

Autor: ziemianin

qualcomm.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #xiaomi #smartfony #QualcommQuickCharge #BatteryLife

Qualcomm zaprezentował swój nowy standard ładowania z mocą przekraczającą 100W. Qualcomm Quick Charge 5 ma zapewnić ładowanie od 0 do 50% w 5 minut.

#technologia Quick Charge 5 – ładowanie od 0 do 50% w 5 minut w smartfonach Xiaomi

Nowy standard ładowania ma być wspierany przez technologię Qualcomm Battery Saver oraz Qualcomm Smart Identification of Adapter Capabilities technology. Rozwiązania te odpowiednio dbają o stan techniczny ogniwa i wykrywają rodzaj zastosowanej ładowarki. Quick Charge 5 ma być 70% efektywniejszy od Quick Charge 4 i 10 razy szybszy od Quick Charge 1. Quick Charge 5 to także obniżenie o 10 stopni temperatury samego procesu ładowania.

Technologia Quick Charge jest teraz stosowana w ponad 1200 urządzeń mobilnych. Quick Charge 5 będzie kompatybilny w dół z rozwiązaniami Quick Charge 2.0, 3.0, 4, 4+.

Wdrożenie QC5 w nowych smartfonach zadeklarowało już Xiaomi. Nowe telefony wspierające ten standard ładowania będą dostępne komercyjnie już w III kw. 2020 r. Quick Charge 5 jest wspierany przez platformy Snapdragon 865 i 865 Plus.

#Wiedzmin - The Witcher: Blood Origin - nowy serial w świecie Wiedźmina od Netflixa?

Data: 28.07.2020 00:06

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Wiedzmin #serial #Netflix #TheWitcher #Yennefer #Ciri #Geralt #AndrzejSapkowski #fantasy #horror #HenryCavill #DeclandeBarra #streaming #twitter

Zupełnie nowy serial przeniesie nas w czasy sprzed 1200 lat względem oryginalnej fabuły, kiedy to do walki z potworami “stworzono” pierwszego wiedźmina.

1200 years before Geralt of Rivia, the worlds of monsters, men and elves merged into one, and the first Witcher came to be.

Announcing The Witcher: Blood Origin, a 6 part live-action The Witcher spin-off series from Declan de Barra and Lauren Schmidt Hissrich.

— NX (@NXOnNetflix) July 27, 2020

#Wiedzmin – The Witcher: Blood Origin – nowy serial w świecie Wiedźmina od Netflixa?

Wygląda na to, że pomimo wielu negatywnych opinii, głównie ze strony najbardziej zagorzałych fanów twórczości Andrzeja Sapkowskiego, pierwszy sezon przygód białowłosego Geralta z Rivii okazał się tak dużym sukcesem, że Netflix postanowił pójść za ciosem i nieco mocniej wyeksploatować to ciekawe uniwersum. I nie chodzi tu wcale o zapowiedziany już dawno drugi sezon produkcji, ale zupełnie nowy serial, którego akcja przeniesie nas w czasy sprzed 1200 lat, kiedy to do walki z potworami “stworzono” pierwszego wiedźmina. Jak na razie to praktycznie wszystko, co wiemy na temat nowego 6-odcinkowego show, za które odpowiadać będą Declan de Barra i Lauren Schmidt Hissrich, których poznaliśmy przy okazji pierwszego sezonu Wiedźmina.

I w sumie nic dziwnego, bo raczej nie należy się spodziewać szybkiego debiutu tego serialu The Witcher: Blood Origin, który jak sama nazwa wskazuje przybliżyć ma nam pochodzenie wiedźminów i wydarzenia, które sprawiły, że świat Geralta z Rivii wygląda właśnie tak, jak wygląda, m.in. Koniunkcję Sfer, na skutek której doszło do połączenia światów potworów, elfów i ludzi. Na ten moment trudno ocenić, czy to dobry pomysł, szczególnie że nie ma pewności, czy dzielenie czasu i środków pomiędzy różne projekty z jednego uniwersum nie odbije się przypadkiem na jakości któregoś z nich. Co ciekawe, żadnych wątpliwości nie ma sam Andrzej Sapkowski, który wydaje się zadowolony z kierunku obranego przez Netflixa: “To wspaniale, jak zgodnie z pierwotnymi planami świat Wiedźmina się powiększa. Mam nadzieję, że dzięki temu saga zyska jeszcze większe rzesze fanów”.

Podobnie jak w przypadku “bazowego” serialu, Declana de Barrę i Lauren Schmidt Hissrich wspierać będą producenci wykonawczy, tj. Jason Brown i Sean Daniel z Hivemind oraz Tomek Bagiński i Jarek Sawko z Platige Films. Jak komentuje nowy serial pełniący rolę showrunnera, de Barra: “Jako wielbiciel fantastyki jestem podekscytowany, że mogę opowiedzieć historię The Witcher: Blood Origin. Od kiedy po raz pierwszy przeczytałem książkę z sagi Wiedźmina nurtowało mnie pytanie – jak naprawdę wyglądał świat elfów przed kataklizmem, jakim okazało się przybycie ludzi? Od zawsze fascynowały mnie wzloty i upadki cywilizacji, w której na krótko przed nim rozkwitły nauka i odkrycia. Jak bezpowrotnie w procesie kolonizacji i pisania historii na nowo utracono ogromne zasoby wiedzy w tak krótkim czasie, pozostawiając jedynie urywki prawdziwych wydarzeń. Serial The Witcher: Blood Origin opowie historię świata elfów sprzed jego upadku i co najważniejsze, odkryje dawno zapomnianą historię pierwszego Wiedźmina.

#Niebezpiecznik - Masz QNAP-a? Lepiej go szybko sprawdź.

Data: 27.07.2020 21:23

Autor: ziemianin

niebezpiecznik.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cyberbezpieczenstwo #ataki #malware #NAS #QNAP #QSnatch #trojan #niebezpiecznik

QSnatch to trojan, który atakuje NAS-y QNAP-a. Właśnie ostrzegli przed nim Amerykanie i Brytyjczycy, którzy zaobserwowali spory wzrost infekcji.

#Niebezpiecznik – Masz QNAP-a? Lepiej go szybko sprawdź.

Historia QSnatcha sięga 2014 roku, ale to przez ostatnie 12 miesięcy liczba zainfekowanych nim urządzeń wzrosła z 7000 do aż 62 000 (na koniec czerwca, co oznacza, że teraz jest ich pewnie jeszcze więcej).

QSnatch wykrada hasła przez podstawiona fałszywą stronę logowania, zostawia backdoora na SSH i zgrywa z urządzenia pliki, w tym konfiguracyjne. Atakujący mają też bezpośredni zdalny dostęp do urządzenia przez podrzucanego webshella.

Tajemnicą pozostaje jak QSnatch dostaje się na urządzenia. Badania Amerykanów i Brytyjczyków nie są tu jednoznaczne. Punktem wejścia może być wykorzystywanie domyślnych haseł jak i dziur w poprzednich wersjach firmware’u.

Jeśli macie QNAP-a odwiedźcie stronę producenta informującą jak wykryć i pozbyć się tego szkodnika

Kobieta z SANEPID-u obraża pacjentów chorych na koronawirusa

Data: 27.07.2020 21:08

Autor: ziemianin

pressmania.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #koronawirus #sanepid

Sanepid brzmi coraz mniej dumnie, nie mówiąc już o bezpieczeństwie i zaufaniu. Nie od dziś wiadomo, że system kwarantannowy Sanepidu nie działa, że do wielu chorych zgłoszonych nikt nie dzwonił, a później, nikt nie powiadomił o zakończeniu kwarantanny. W tym przypadku, telefon wykonano. Kilkanaście razy… I nie był to telefon wsparcia, czy przynajmniej telefon informacyjny… Rzecz dotyczyła Sanepidu w Oświęcimiu.

Kobieta z SANEPID-u obraża pacjentów chorych na koronawirusa

Sanepid i przypadek pani Renaty

Sanepid o świcie… Taki poranek może spotkać każdego, kto trafi na urzędnika, który uważa, że ma władze nad ludźmi i jednoczesne deficyty kultury.

Piątek 24 lipca 2020 roku przywitał nas bardzo nieprzyjemnie. Przebudziłam się o godz. 9 rano, spojrzałam na telefon a tam 14 nieodebranych połączeń z Sanepidu. Wystraszyłam się, bo to oznacza, że coś się stało. Od razu się obudziłam, dzwonię więc na ten numer który do mnie dzwonił. I przyznam szczerze, jak wydaje mi się, że jestem wyszczekana to co usłyszałam na moment chwyciło mi mowę, język stanął mi kołkiem w gardle i brakło mi słów. A więc po kolei, gdy telefon odebrała Pani w Sanepidzie i usłyszała moje nazwisko, to zachowała się w sposób karygodny i uwłaczający godności ludzkiej, nie mówiąc już o prawie pacjenta i obywatela do szacunku. Po pierwsze w bardzo nieprzyjemny sposób nakrzyczała na mnie jakim prawem nie odbieram telefonu. Więc grzecznie tłumaczyłam, że spałam. Po czym Pani nadal z nerwami, że co to znaczy spałam? Skoro dziecko jest pozytywne, to natychmiast musimy jechać do Krakowa na badania. Po takich newsach wstałam na równe nogi całkowicie oszołomiona. Pytam Pani jak to chora? Po czym Pani ze złością (ton głosu miała taki jakby zła była, że musi pracować i ze mną rozmawiać), że od wczoraj wiemy, bo Sanepid do nas dzwonił.  A więc poinformowałam tą niemiłą niewiastę, że oświadczam iż nikt do nas nie dzwonił z informacją, że córka ma pozytywny wynik testu na COVID-19

Jej córka, Emilka, przechodzi Covid-19 bezobjawowo. Leczą ją specjaliści z Krakowa. Miała szczęście.

Policja na medal

Nie wszystkie służby zachowują się na szczęście tak, jak wspomniana „sanepidówka” z Oświęcimia. Policja w Brzeszczach stoi na antypodach urzędu jakim jest Sanepid w Oświęcimiu.

Chciałabym po raz kolejny powiedzieć o policji, jestem zaskoczona jak fantastycznie patrole mundurowych o nas dbają. Nie dość, że przyjeżdżają zawsze tak by nie zakłócić naszej prywatności, to za każdym razem Policjanci pytają o nasze samopoczucie i pytają czy wszystko u nas w porządku, czy nie mogliby w czymś pomóc. Może ta niemiła Pani z Sanepidu w Oświęcimiu wzięłaby sobie kilka lekcji empatii u Brzeszczańskiej Policji. Chorzy czy objęci kwarantanną to nie przestępcy, a są poniekąd uwięzieni w domach, a sytuacja w której się znaleźli, nie należy do łatwych. Dlatego bardzo proszę urzędników, aby w tym szczególnym czasie pandemii nie odreagowywali na Bogu ducha winnych petentach

Sanepid podsumowany przez prof. Brynkusa

Sprawę jako pierwszy zrelacjonował „Covidowy Dziennik” portalu Pressmania.pl

Czytam od początku „Covidowy dziennik” i jestem zszokowany tym jak działa Sanepid. Jeszcze jest jeden problem, którego nie poruszacie – wiele osób nie poddaje się testom (choć ja nadal uważam, że skala zagrożenia wirusem wywołującym Covid-19 jest przesadzona i jej podsycanie czemuś służy, a wygaszenie atmosfery strachu będzie graniczyło z cudem), ponieważ boją się, że będą musiały poddać się kwarantannie, a to wykluczy ich z życia zawodowego na kilkanaście dni, a towarzyskiego może nawet na kilka miesięcy – ludzie będą się bali kontaktu z nimi, mimo negatywnych (powtórnych) wyników badań

Złoto najdroższe w dziejach. Pobito rekord sprzed dziewięciu lat

Data: 27.07.2020 20:54

Autor: ziemianin

bankier.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #BankofAmerica #Citibank #dolary #goldmansachs #konflikt #usa #chiny #srebro #zloto #zlotowki

W poniedziałek rano wartość złota przekroczyła 1930 dolarów za uncję bijąc ustanowiony we wrześniu 2011 r. rekord 1921 dol. Wzrost można wiązać z nadzwyczajnym osłabieniem dolara.

Złoto najdroższe w dziejach. Pobito rekord sprzed dziewięciu lat

Notowania złota wskazują na możliwość kolejnych zwyżek. Według analityków Goldman Sachs w ciągu następnych 12 miesięcy cena uncji wzrośnie do 2000 dolarów, a specjaliści Citibanku przewidują, iż próg w ciągu 2021 r. złoto ten próg przekroczy. Bank of America sądzi, że złoto w ciągu 18 miesięcy osiągnie 3000 dolarów.

Tymczasem ze względu na spadek kursu dolara do złotówki z ok. 4,20 do 3,75 cena złota w złotówkach (7260) nie przekroczyła majowych maksimów (7450 zł). Poza złotem rekordowo rośnie też cena srebra, która wzrosła z 20,33 do 24,17 dolarów w ciągu ostatniego tygodnia. Wzrost inwestycji w kruszce tłumaczy się obawami inwestorów w obliczu chińsko-amerykańskiej wojny handlowej i działań banków centralnych na giełdach.

#USA Pedofil z Antify dźgnął czarnoskórego fana Trumpa (wideo od 1:07)

Data: 27.07.2020 20:49

Autor: ziemianin

youtu.be

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #antifa #antyfaszystowskapedofilia #antyfaszyzm #antyrasizm #blacklivesmatter #pedofilia #przestepczosc #stanyzjednoczone #usa #walkazrasizmem

Podczas zamieszek w Portland miało dojść do incydentu z udziałem czarnoskórego wideoblogera, będącego jednocześnie zwolennikiem amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa. Został on najprawdopodobniej dźgnięty nożem przez niejakiego Davida Hampe’a, białego aktywistę Antify mającego na swoim koncie wyrok za przestępstwa o charakterze pedofilskim.

#USA Pedofil z Antify dźgnął czarnoskórego fana Trumpa (wideo od 1:07)

moment aresztowania

Do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu we wspomnianym Portland. Trwają tam wciąż zamieszki będące następstwem głośniej śmierci czarnoskórego aktora porno, George’a Floyda. Demonstracje w tym mieście trwają więc już od prawie dwóch miesięcy, a w ostatnim czasie amerykańska głowa państwa zdecydowała się nawet na wysłanie do tego miasta agentów federalnych.

W weekend podczas kolejnej odsłony manifestacji doszło do incydentu, którego ofiarą stał się Drew Duncomb. Na co dzień prowadzi on swojego bloga w formie wideo, występując pod pseudonimem „Black Rebel”. Utrwalając wydarzenia w Portland został on zaatakowany przez wspomnianego Hampe’a i dźgnięty nożem. Policja aresztowała już mężczyznę działającego w ramach Antify i mającego już kłopoty z prawem, a dokładniej z przestępstwami dotyczącymi pedofilię.

Duncomb twierdzi, że nie jest przypadkową ofiarą ataku ze strony anarchisty i pedofila zarazem. Od dawna otrzymywał on pogróżki od aktywistów skrajnej lewicy, którym nie podobało się, że jako osoba czarnoskóra krytykuje on protesty Black Lives Matter. W ten weekend relacjonował je zresztą specjalnie dla platformy internetowej Common Sense Conservative.

W sieci znalazł się materiał wideo przedstawiający aresztowanie aktywisty Antify. Pedofil w jego trakcie miał wyzywać policjantów oraz kopać w ich radiowozy. Zdaniem samego „Black Rebel” do ataku doszło, gdy podszedł on do Hampe’a z pytaniem, dlaczego od dłuższego czasu wraz z kolegami z Antify chodzi po Portland za nim oraz za jego znajomymi. Właśnie wówczas anarchista wyjął długi nóż i dźgnął nim zwolennika Trumpa.

Hampe został już oficjalnie oskarżony o napaść i zamknięty w areszcie. Kaucja za jego osobę wynosi 250 tys. dolarów. Jak już wspomniano miał on już problemy z prawem. W 2007 roku podczas policyjnej rewizji w jego samochodzie ujawniono świadomie posiadaną dziecięcą pornografię.

Hakerzy, którzy zaatakowali Garmina domagają się 10 mln dolarów okupu

Data: 27.07.2020 09:20

Autor: ziemianin

bleepingcomputer.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #garmin #ransomware #wastedlocker #fitness #aplikacja #program #oprogramowanie #software #bezpieczenstwo #wearables #gps #urzadzenie #sprzet #technologia

Hakerzy, którzy zaatakowali usługi Garmin zażądali od producenta okupu w wysokości 10 mln dolarów.

Hakerzy, którzy zaatakowali Garmina domagają się 10 mln dolarów okupu

Garmin stał się ofiarą hakerów, którzy do przeprowadzenia ataku wykorzystali ransomware w postaci WastedLocker. Jeśli firma zajmująca się produkcją odbiorników GPS oraz urządzeń wearables liczyła, że sprawa rozejdzie się po kościach, to poczuła ogromne rozczarowanie, ponieważ teraz przestępcy żądają podobno 10 milionów dolarów (ok. 37 mln złotych) zapłaty za odblokowanie całego systemu w tym usług i usunięcia złośliwego oprogramowania. Przypomnijmy, że usługi Garmin padły w czwartek, w konsekwencji użytkownicy nie mogą pełnoprawnie korzystać z aplikacji fitness, a piloci pobierać planu lotów. Ponadto zablokowano systemy komunikacyjne, przez co przedsiębiorstwo nie miało szans skontaktować się ze swoimi klientami, aby poinformować ich o sytuacji. Pracownicy Garmina potwierdzili BleepingComputer, że atak przeprowadzono z wykorzystaniem opisanego oprogramowania z kolei udostępnione serwisowi zrzuty ekranu przedstawiają długie listy plików firmy zaszyfrowanych przez złośliwe narzędzie, do których załączono informacje o żądnym okupie.

Według raportu dział IT Garmin wyłączył wszystkie komputery firmy, w tym sprzęt służbowy osób pracujących zdalnie z domu, którzy byli połączeni przez VPN, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się oprogramowania ransomware w swojej sieci. Dodatkowo tajwańskie fabryki Garmina podobno wczoraj i dziś zamknęły linie produkcyjne. Sytuacja negatywnie wpływa na użytkowników mających problemy z połączeniem się z Garmin Connect, co jest szczególnie odczuwalne w weekendy, kiedy ludzie masowo korzystają z oprogramowania fitness. Garmin opublikował jedynie lakoniczny komentarz odnośnie całego zdarzenia, w którym zabrakło konkretnych detali i daty pełnego przywrócenia sprawności wszystkim usługom przedsiębiorstwa. Nie wiemy, jak zareaguje Garmin oraz czy przeleje hakerom pieniądze, chociaż ta opcja wydaje się logicznie rzecz biorąc najmniej prawdopodobna. W praktyce producent zechce na własną rękę rozwiązać problem, lecz bez klucza deszyfrującego jest to niemałe wyzwanie.

#Kosmos Rosja testowała broń na orbicie

Data: 27.07.2020 09:01

Autor: ziemianin

spacecom.mil

#Kosmos #bron #rosja #usa #technologia #satelita #militaryzacjakosmosu #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #orbita

23 lipca służba prasowa Dowództwa Kosmicznego USA (United States Space Command, USSPACECOM) poinformowała, że według informacji oraz dowodów, jakie uzyskano z całą pewnością Rosja przeprowadziła w ostatnim czasie na orbicie okołoziemskiej próbę tzw. broni antysatelitarnej bazowania kosmicznego (Space-Based Anti-Satellite Weapon).

#Kosmos Rosja testowała broń na orbicie

Co ciekawe, już w latach 1960. władze ZSRR zleciły opracowanie broni służącej do samoobrony stacji orbitalnych. Wytypowano do tego 23-mm działko automatyczne Nudelmann-Richter NR-23, które otrzymało oznaczenie R-23M Kartiecz. W styczniu 1975 było testowane na wojskowej stacji orbitalnej Salut-3 (Ałmaz-2). Miało ono szybkostrzelność teoretyczną do 950 pocisków/minutę, z kolei prędkość wylotowa pocisków o masie 200 g wynosiła 690 m/s (2484 km/h), a ich skuteczny zasięg 4 km. W czasie testów wystrzelono ok. 20 pocisków. Wygląd broni po raz pierwszy ujawniono pod koniec listopada 2015 (na zdjęcie z Archiwum NASA).

Według informacji USSPACECOM, 15 lipca Rosja przeprowadziła tzw. nieniszczącą próbę z użyciem ładunku kinetycznego, który został uwolniony z dużą prędkością względną (szacowaną przez ekspertów na ok. 600 km/h) z wnętrza satelity Kosmos 2543 (COSPAR 2019-079D; NORAD 44835). Jak podkreśla amerykańskie dowództwo, to druga taka próba – podobne działanie na orbicie okołoziemskiej miało zostać przeprowadzone w 2017. Ładunek kinetyczny miał zostać uwolniony w pobliżu innego rosyjskiego satelity, co było niezgodne z deklarowaną misją inspekcyjną tego obiektu.

Dowódca USSPACECOM, gen. John W. Jay Raymond powiedział, że rosyjski system satelitarny użyty do przeprowadzenia tego testu uzbrojenia na orbicie jest tym samym, co do którego zgłaszano obawy na początku tego roku, kiedy obiekt manewrował w pobliżu satelity zwiadowczego NROL-61 (USA-245), typu KH11 wyniesionego w kosmos 28 lipca 2016 za pomocą rakiety nośnej Atlas 5 (421). W lutym br. Kosmos 2542 i Kosmos 2543 zmieniły orbitę i zbliżyły się do amerykańskiego satelity na odległość 150-300 km.

Wcześniej, 15 kwietnia br. USSPACECOM informowało, że Wojska Powietrzno-Kosmiczne Federacji Rosyjskiej (Wozduszno-Kosmicieskije Siły, WKS) przeprowadziły próbę rakiety antysatelitarnej klasy DA-ASAT (Direct-Ascent Anti-SATellite), prawdopodobnie A-235 PL-19 Nudol (RTTs-181M). Pocisk miał zestrzelić przestarzałego satelitę Kosmos 1356, przeznaczonego do deorbitacji, ale nie trafił w cel.

Departament Stanu USA wyrażał obawy co do rosyjskich działań w kosmosie już w 2018 i ponownie w tym roku. Według amerykańskich urzędników zachowania rosyjskich satelitów były niezgodne z deklarowaną misją oraz że obiekty wykazywały cechy broni kosmicznej. Nowy rosyjski test został także skrytykowany przez brytyjskiego wicemarsz. RAF-u Harvey’a Smytha, szefa Space Directorate w resorcie obrony oraz przedstawicielstwo ministerstwa obrony Kanady.

W odpowiedzi, rzecznik prasowy prezydenta Federacji Rosyjskiej, Dmitrij Pieskow oświadczył, że Rosja nadal popiera demilitaryzację przestrzeni kosmicznej, z kolei ministerstwo obrony Rosji stwierdziło, że w opisywanym zdarzeniu mały pojazd kosmiczny dokonał inspekcji innego rosyjskiego satelity z bliskiej odległości przy użyciu specjalnego sprzętu.

Analiza

Wydaje się, że militaryzacja kosmosu, choć obecnie niezgodna z prawem międzynarodowym jest nieunikniona, a coraz więcej państw rozpoczęło podejmować działania, które mają – w ich odczuciu – zapewnić przewagę bądź zdolności obronne własnych satelitów.

18 maja br. miała miejsce uroczystość powołania pierwszej w strukturach Powietrznych Sił Samoobrony (Kōkū Jieitai) Eskadry Operacji Kosmicznych, a w sierpniu ub. r. pojawiła się informacja o planach budowy w Japonii bojowego satelity.

W lipcu ub. r. Francja ogłosiła, że w ramach strategii obrony kosmicznej (stratégie spatiale de défense) na orbitę okołoziemską zostanie wyniesiona konstelację miniaturowych satelitów, wyposażonych w broń laserową. Ich działania będą koordynowane przez nowo utworzone wojska lotnicze i kosmiczne (Armée de l'Air et de l'Espace).

Analogicznym krokiem było sformowanie w sierpniu 2019 Dowództwa Kosmicznego USA, które jest odpowiedzialne za całą działalność Departamentu Obrony USA w kosmosie, w tym odstraszanie potencjalnych nieprzyjaciół w kosmosie czy ochronę amerykańskich zasobów kosmicznych.

#Technologia - Światłowód wykonany z pochodnych wodorostów?

Data: 26.07.2020 17:14

Autor: ziemianin

agencia.fapesp.br

#swiatlowodwmedycynie-agarobrazowaniemedyczne-agaragar #hodowlabakterii #swiatlowod #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia

Na brazylijskim Uniwersytecie w Campinas (UNICAMP) powstał światłowód wykonany wyłącznie z agaru. Urządzenie jest nieszkodliwe dla człowieka (jadalne), biokompatybilne i całkowicie biodegradowalne. Nowy światłowód może być wykorzystany przede wszystkim w obrazowaniu medycznym, fototerapii, optogenetyce oraz do precyzyjnego dostarczania leków. Można go też zastosować do wykrywania mikroorganizmów w konkretnych organach, gdzie ulegnie całkowitemu wchłonięciu po spełnieniu zadania.

#Technologia – Światłowód wykonany z pochodnych wodorostów?

Agar to naturalna żelatyna występująca w glonach morskich. Składa się z dwóch polisacharydów: agarozy i agaropektyny. Światłowód jest dziełem grupy badawczej, na czele której stali profesorowie Eric Fujiwara i Cristiano Cordeiro.

Nasz światłowód to cylinder agarowy o średnicy 2,5 milimetra. Jest zbudowany z sześciu otworów o średnicy 0,5 mm każdy, rozmieszczonych regularnie wzdłuż rdzenia. Światło jest uwięzione dzięki różnicy współczynnika refrakcji pomiędzy otworami a rdzeniem, mówi profesor Fujiwara.

Uczony wyjaśnia, że światłowód wyprodukowano wlewając agar do formy. Po zastygnięciu był gotowy. Uczony zapewnia, że możliwe jest indywidualne dobieranie współczynnika refrakcji oraz kształtu światłowodu. Wystarczy zmienić skład roztworu agaru oraz kształt formy.

Dodatkową zaletą agarowego światłowodu jest fakt, że on sam może zostać wykorzystany zarówno jako podłoże do hodowli mikroorganizmów, jak i urządzenie do ich próbkowania. W otworach, którymi wędruje światło, można umieścić pożywkę i hodować tam bakterie. A po badaniach całości można łatwo i tanio się pozbyć, nie szkodząc przy tym środowisku naturalnemu.

Nowatorski światłowód opisano na łamach Nature w artykule pt. Agarose-based structured optical fibre.

Garmin zabiera głos w sprawie awarii. Firma nie wspomina o ataku

Data: 26.07.2020 16:58

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktywnosci #atak #awaria #cyberprzestepcy #dane #garmin #ransomware #smartwatch #sportowe #synchronizacja #zegarki

Inteligentne zegarki sportowe marki Garmin borykają się z poważną awarią, która uniemożliwia między innym synchronizację treningów. Producent zdecydował się zabrać głos w sprawie.

Garmin zabiera głos w sprawie awarii. Firma nie wspomina o ataku

Od wczoraj użytkownicy inteligentnych zegarków sportowych Garmin nie mogą synchronizować swoich urządzeń z usługą Connect. Pojawiają się informacje pochodzące od niezależnych źródeł, które sugerują, że mamy do czynienia z atakiem typu ransomware. Niezależnie od przyczyn problemów technicznych, przerwa w działaniu najważniejszych usług okazuje się dość bolesna dla niektórych użytkowników smart-zegarka rzeczonego producenta. Firma przez długi czas nie odnosiła się do sprawy w sposób bezpośredni, ale teraz możemy zapoznać się z komunikatem od przedstawicieli. Lakoniczna odpowiedź daje nam jednak nadzieję na szansę zachowania danych o treningach.

Usługi działające w chmurze to dobrodziejstwo naszych czasów. Możemy synchronizować pomiędzy urządzeniami przeróżne informacje dotyczące nas, naszej aktywności oraz naszych plików. Niestety, systemy bywają zawodne i narażone na rozmaite ataki ze strony cyberprzestępców. Dotyczy to także usług Garmina, które nie działają w pełni od wielu godzin. Uściślając – użytkownicy smart-zegarków Garmin nie mogą korzystać z synchronizacji urządzeń, z pomocy technicznej, z historii aktywności oraz z opcji dodawania nowego urządzenia. Nie można również edytować ustawień zegarków. Czy to oznacza, że przez awarię utracimy permanentnie dostęp do naszych danych? Garmin twierdzi, że nie.

W oficjalnym komunikacie firma odesłała zainteresowanych do FAQ. Z dokumentu dowiemy się między innymi tego, że po usunięciu przyczyn awarii dostęp do historycznych danych powróci. Aktualnie zapisywane aktywności przechowywane są lokalnie na urządzeniach Garmin i zostaną zsynchronizowane w momencie ponownego startu usług. Ciekawe jest natomiast to, że kilka niezależnych źródeł uważa, że mamy do czynienia z atakiem typu ransomware. Cyberprzestępcy – rzekomo – mają żądać od Garmina kwoty 10 mln dolarów za odszyfrowanie dostępu do zablokowanych wcześniej danych.

We want to extend our sincerest apology for the inconvenience the outage has caused for our customers. We hope this FAQ answers some of the questions you have: https://t.co/e3lgtpZ1Ci

— Garmin (@Garmin) July 25, 2020

#Niebezpiecznik Pegasus - Nie uchronią się tu nawet osoby świadome techniczne

Data: 26.07.2020 16:50

Autor: ziemianin

niebezpiecznik.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #bts #imsicatcher #inwigilacja #nia #nsogroup #pegasus #podsluch #podsluchiwanie #rzad #technika #trojan #niebezpiecznik #cyberbezpieczenstwo

Pegasus, rządowy trojan opracowany przez NSO Group poradzi sobie z każdym smartfonem. W celu przeprowadzenia ataku na świadome techniczne osoby wykorzystuje się tak zwany Network Injection Attack.

#Niebezpiecznik Pegasus – Nie uchronią się tu nawet osoby świadome techniczne

Pegasus, za którego stworzeniem stoi NSO Group, to wielomodułowe rozwiązanie służące między innymi podsłuchiwaniu użytkowników smartfonów. Narzędzie to wykorzystuje do inwigilacji celów zespół technik, wśród których znajdziemy Network Injection Attack. Właśnie tego typu atak został przeprowadzony wobec pewnego dziennikarza i aktywisty, który mimo posiadania wiedzy z zakresu cyberbezpieczeństwa padł ofiarą NIA. Powody inwigilacji Omara Radi'ego zostawmy na boku, tło sprawy nie jest tu istotne. Liczy się to, w jaki sposób rząd może podsłuchiwać „świadomego technicznie” obywatela bez pomocy operatorów sieci komórkowych. To niepokojące, ale wystarczy użyć do tego celu jednego niewielkiego urządzenia.

Omar Radi, to właśnie tej postaci dotyczy sprawa. Dziennikarza podsłuchiwano przez cały 2019 rok i wykorzystano do tego celu, a jakże – osławionego Pegasusa. Jak rządowy trojan opracowany i dystrybuowany przez NSO Group poradził sobie z osobą świadomą zagrożeń sieciowych? Nie, Omar nie kliknął żadnego podejrzanego linku. Tak, Omar korzystał z szyfrowanych komunikatorów, ale i tak cała ostrożność okazała się niewystarczająca. Wykorzystano tutaj bowiem metodę Network Injection Attack, która przekierowuje ruch LTE ze smartfona na specjalny serwer, który wstrzykuje do połączenia złośliwy kod. Następnie połączenie to „wraca na swój tor”, a użytkownik zainfekowanego smartfona może kontynuować pracę na stronie, na którą chciał się dostać.

To otwiera rządowi drogę do podsłuchiwania danego użytkownika w niemal dowolny sposób. Nie ukryje się tutaj komunikacja nieszyfrowana, jak i szyfrowana oraz tradycyjne rozmowy głosowe. Co, jeśli operator nie chce pomóc rządowej jednostce? Wtedy do gry wchodzi tak zwany IMSI Catcher, czyli mobilny BTS przechwytujący ruch ze smartfonów będących w najbliższym otoczeniu. Co ciekawe, wspomniane urządzenie jest sprzedawane przez tego samego producenta, który oferuje kupno Pegasusa, firmę NSO Group. Czy powinniśmy więc obawiać się inwigilacji przy użyciu opisywanych metod? Nie chcę zbytnio generalizować, ale obstawiam, że większości czytelników problem ten zwyczajnie nie dotyczy.

#roboty - Orientować się jak człowiek

Data: 26.07.2020 16:17

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #3D #3DDynamicSceneGraphs #algorytm #Antoni Rosinol #Kimera #Luca Carlone #MIT #orientacjawprzestrzeni #uczenie głębokie #uczeniemaszynowe #wojsko

Maszynowe algorytmy mogą analizować gigantyczne zbiory danych, którym nie daliby rady ludzie. Ale nie wszystko sprowadza się do prostej analizy dwuwymiarowych danych

#roboty – Orientować się jak człowiek

Jeśli chodzi o wyławianie wzorców w morzu danych, algorytmy uczenia maszynowego nie mają sobie równych. Rozpoznają twarze na zdjęciu, obiekty w otoczeniu. Ale nic z tego nie rozumieją. Nic nie wiedzą o otaczającym je świecie.

To szczególny problem przy konstruowaniu robotów, które mają pomagać ludziom na co dzień. Jeśli chcemy, żeby robot przyniósł nam filiżankę orzeźwiającego naparu, gdy powiemy „przynieś mi z kuchni kawę”, musi wiedzieć bardzo wiele rzeczy o otaczającym go świecie. Przede wszystkim musi wiedzieć, gdzie jest kuchnia i gdzie w niej stoi kawa.

Jednym słowem: w maszynowej pamięci musi powstać – jak to dzieje się w ludzkim mózgu – mapa przestrzenna, która zawiera informacje o układzie pomieszczeń i przedmiotów. W mózgach takie mapy powstają nieświadomie. Dla twórców robotów to bardzo poważny problem. Jak przełożyć obraz z kamery na taką mapę? Jak z pikseli stworzyć model fizycznego świata?

Naukowcy z amerykańskiego Massachusetts Institute of Technology stworzyli algorytm – narzędzie, które znacznie to ułatwi. Nazwali je 3D Dynamic Scene Graphs. Pozwala na szybkie tworzenie trójwymiarowych map otoczenia i opatrywanie obiektów odpowiednimi etykietami. Pozwala też – co nie mniej istotne – na szybkie pozyskiwanie informacji z takiej mapy.

Szef zespołu, Luca Carlone, na co dzień adiunkt wydziału aeronautyki i astronautyki MIT, komentuje na stronie uczelni, że skompresowanie informacji o otoczeniu jest niezwykle użyteczne, bo pozwala na szybkie podejmowanie decyzji i planowanie drogi. „To niezbyt odległe od tego, co robimy my, ludzie. Jeśli planujemy przejść z domu na uczelnię, nie robimy tego krok po kroku. Po prostu myślimy o ulicy, punktach orientacyjnych, co sprawia, że zaplanowanie trasy jest szybsze”.

Co w pomyśle badaczy z MIT jest nowego? Dotychczas widzenie i nawigacja podążały osobnymi ścieżkami. Mapowanie w trzech wymiarach pozwalało na orientację robotów w przestrzeni. Opatrywanie obiektów etykietami było zwykle oparte na obrazach ze zdjęć wideo, czyli dwuwymiarowych.

Zespół postanowił połączyć jedno z drugim i mapować przestrzeń w trzech wymiarach, jednocześnie ucząc system klasyfikacji obiektów (przedmiotów i ludzi). Wszystko to w czasie rzeczywistym – bo choć przedmioty zwykle spoczywają na swoich miejscach, ludzie mają skłonność do przemieszczania się.

Nasza praca to skok w nową erę, w której roboty zyskują percepcję, którą można nazwać przestrzenną sztuczną inteligencją. Jest dopiero w powijakach, ale ma niezwykły potencjał

Antoni Rosinol, główny badacz zespołu

Rozwiązanie oparte jest na bibliotece open source (wykorzystywanej do tworzenia trójwymiarowych map przestrzennych) o nazwie Kimera. Tworzy ono trójwymiarową sieć, w której obiekty są jej węzłami sieci. Robot może przeglądać taki trójwymiarowy model świata za pomocą różnych filtrów, które uwzględniają obiekty danego rodzaju. To nieco przypomina ludzki sposób skupiania uwagi. My także nie zwracamy świadomie uwagi na wszystko, co nas otacza – jedynie na to, co jest nam do wykonania bieżącej czynności potrzebne.

„W zasadzie wyposażamy roboty w modele mentalne podobne do ludzkich” – mówi Luca Carlone. – „To może znaleźć wiele zastosowań: od autonomicznych aut, przez poszukiwania w akcjach ratowniczych, procesy przemysłowe, po roboty domowe”.

„Nasze podejście było możliwe dzięki postępom w głębokim uczeniu maszynowym i dekadom badań nad mapowaniem przestrzennym w czasie rzeczywistym” – dodaje Antoni Rosinol, główny badacz zespołu. – „Nasza praca zaś to skok w nową erę, w której roboty zyskują percepcję, którą można nazwać przestrzenną sztuczną inteligencją. Jest dopiero w powijakach, ale ma niezwykły potencjał”.

Potencjał dostrzegła też amerykańska armia, bowiem badania były częściowo finansowane przez Army Research Laboratory (wojsk lądowych) oraz Office of Naval Research (marynarki wojennej). Nic dziwnego, orientujące się w przestrzeni roboty przydadzą się także siłom zbrojnym.

Praca badaczy zostanie przedstawiona na konferencji „Robotics: Science and Systems”, która odbyła się 12-16 lipca. Opublikowano ją w serwisie ArXiv. Kod dostępny jest w serwisie GitHub.

#Sztuczna inteligencja - Niepospolite ruszenie na problemy świata

Data: 26.07.2020 16:08

Autor: ziemianin

omdena.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Amazonia #Brazylia #ImpactHubIstanbul #koronawirus #malaria #Omdena #pandemia #pozary #RudradebMitra #Sintecsys #Stambul #trzesienieziemi #Turcja #zdrowie

Słowo daję: kiedy czytam o takich projektach, wraca mi wiara w ludzkość

#Sztuczna inteligencja – Niepospolite ruszenie na problemy świata

Dość rzadko zdarza się, żeby ktoś robił coś bezinteresownie. Najczęściej zastanawiamy się, czy dany ruch nam się opłaca, czy nie, dokonujemy rachunku możliwych korzyści i strat. Serce rośnie, kiedy człowiek dowiaduje się o takich inicjatywach jak platforma Omdena.

Choć istnieje dopiero od zeszłego roku (założył ją w Palo Alto w Kalifornii przedsiębiorca Rudradeb Mitra), to już 1275 osób z 83 krajów przepracowało na niej 210 tysięcy godzin – bezinteresownie. To inżynierowie, naukowcy, specjaliści od sztucznej inteligencji i Big Data z całego świata, którzy wspólnie budują tu narzędzia SI do rozwiązania konkretnych problemów. Ukończyli ich już 22, trzy są w toku, a do dwóch kolejnych trwa nabór.

Współpracują w maksymalnie 50-osobowych zespołach, a na pracę nad danym projektem mogą poświęcić dwa miesiące, 10-20 godzin tygodniowo. Pracują – mówiąc nieco patetycznie – dla dobra ludzkości.

Do Omdeny rozmaite organizacje i instytucje zgłaszają problemy, które domagają się rozwiązania, w którym jakąś rolę może odegrać sztuczna inteligencja. Omdena ogłasza wtedy kolejne wyzwanie i nabór, a eksperci ze świata chętni do pomocy zgłaszają się, tworząc międzynarodową, interdyscyplinarną drużynę, która mierzy się z problemem. Zespół ma osiem tygodni na to, by załatwić sprawę – zebrać potrzebne dane i zbudować efektywne narzędzie SI, które pomoże w danej sytuacji.

Problemy, nad którymi się pochylają, zawsze są bardzo konkretne; wychodzą od realnych potrzeb jakiejś społeczności, które wymagają szybkiej reakcji.

Zdążyć przed katastrofą

Trzęsienia ziemi są w Turcji stałym zagrożeniem. Sejsmolodzy przewidują, że następne silne trzęsienie ziemi może się wydarzyć w samym Stambule. Nietrudno sobie wyobrazić, jak tragiczne będą tego skutki na tak gęsto zamieszkanym terenie – miasto liczy w tej chwili ponad 15 milionów mieszkańców. Poprzednie trzęsienie ziemi o porównywalnej sile, jak te prognozowane, czyli 7 stopni w skali Richtera, dotknęło Turcję w 1999 roku; epicentrum było 150 km od Stambułu, ale i tak zginęło wtedy ponad 18 tysięcy ludzi, 48 tysięcy zostało rannych, prawie 6 tysięcy – zaginęło. Główną przyczyną tych tragedii były zapadające się budynki o słabej konstrukcji, zbudowane na grząskim, mulistym podłożu.

Grupa specjalistów z ImpactHub Istanbul zastanawiała się nad tym, jak można zmniejszyć rozmiar katastrofy, która niemal na pewno dotknie ich miasto. Czy można się na to jakoś przygotować? Wpadli na pomysł, że można opracować bezpieczne drogi komunikacji w mieście, które w razie trzęsienia ziemi pomogą mieszkańcom przeżyć. Chodzi nie tylko o ewakuację, ale także o znalezienie bezpiecznej drogi do szpitala lub drogi do szkoły, w której jest nasze dziecko. Jak znaleźć w miarę bezpieczną ścieżkę, żeby nie zginąć pod gruzami walących się domów? Których dróg unikać?

Z tym zadaniem zwrócili się do Omdeny. Grupa międzynarodowych ekspertów, bazując na informacjach o wielkości i jakości budynków i ulic w jednej z dzielnic Stambułu, w ciągu dwóch miesięcy zbudowała model SI, który wytycza najkrótsze i najbezpieczniejsze drogi łączące szkoły, szpitale, osiedla, miejsca pracy na tym obszarze. Akurat kiedy kończyli pracę nad modelem, trzęsienie ziemi uderzyło we wschodniej Turcji. Aplikację wdrażają już w tej chwili wszystkie dzielnice największego miasta Turcji. Śpieszą się, żeby zdążyć, zanim nastąpi kolejne uderzenie.

Palący problem

2019 był rokiem pożarów. Płonęła Australia, paliła się Amazonia. Pożary nie tylko kosztują tysiące istnień ludzi i zwierząt, nie tylko powodują ogromne straty materialne, ale odpowiadają za jedną trzecią emisji CO2 na świecie, a więc walnie przyczyniają się do globalnego ocieplenia.

Brazylijska firma Sintecsys monitoruje rozległe tereny w czterech różnych regionach Brazylii, w tym także w Amazonii. Instaluje kamery, które alarmują, kiedy tylko na horyzoncie pojawi się ogień lub dym. Czas ma tu zasadnicze znaczenie. Kiedy zacznie się palić las taki jak w Amazonii, ogień rozprzestrzenia się średnio z szybkością 23 km na godzinę i w ciągu kilku godzin niszczy wszystko, co stanie mu na drodze. Kamery w ciągu ostatnich kilku lat przyspieszyły czas detekcji pożarów z 40 minut do zaledwie pięciu.

W ramach wyzwania na platformie Omdena 47 ekspertów z 22 krajów na podstawie 7,6 tysiąca zdjęć z kamer Sintecsys zbudowało model uczenia głębokiego, który jest niezwykle skuteczny w wykrywaniu pożarów na podstawie zdjęć zrobionych w ciągu dnia. System, który został wdrożony w marcu 2020 roku, w 95 procentach przypadków prawidłowo rozpoznaje zagrożenie, prawie wyklucza pomyłkę. W tej chwili trwają jeszcze prace nad drugą częścią projektu, która ma na celu polepszyć detekcję ognia w nocy.

Strategia na pandemię

Przykładem nieco innego projektu jest ten dotyczący koronawirusa. Miał na celu ocenić wpływ polityki lockdownu na życie grup najbardziej marginalizowanych. Rządy na całym niemal świecie, dla których walka z rozprzestrzenianiem się pandemii stała się priorytetem, zalecały pozostanie w domu, zakupy przez internet i pracę zdalną. Tyle że nie wszyscy byli w tej luksusowej sytuacji, że mogli sobie na to pozwolić. Wszyscy, którzy żyli w ubóstwie lub na jego granicy, którzy nie mieli rezerw gotówki na czarną godzinę, wszyscy zatrudnieni na czarno lub na umowach śmieciowych, znaleźli się w poważnych tarapatach. Dodatkowo idące często z tym parze niedożywienie i choroby sprawiają, że są mniej odporni i bardziej narażeni na zarażenie wirusem. Biednemu zawsze wiatr w oczy.

ONZ-owska platforma AI for Good Global Summit zwróciła się do Omdeny z prośbą o przeanalizowanie tej sytuacji. Pomoże to wypracować strategię minimalizacji dramatycznych skutków pandemii wśród tych, którzy są na nie najbardziej narażeni.

Malaria pod lupą

31 lipca rusza kolejna akcja: walka z malarią. Na tę chorobę zakaźną według danych WHO zapadło w 2018 roku 228 milionów ludzi, zmarło 405 tysięcy (głównie dzieci do piątego roku życia). Właśnie gromadzą się chętni, żeby zmierzyć się z tym wyzwaniem. Będą na podstawie map i zdjęć satelitarnych i informacji od pracowników w terenie tworzyć mapę zbiorników stojącej wody – miejsca rozrodu komarów, które przenoszą malarię. W efekcie ma powstać aplikacja mobilna dla pracowników terenowych, która pomoże im namierzać najbardziej niebezpieczne miejsca. Jeśli jesteś specjalistą od sztucznej inteligencji i Big Data – i ty możesz wziąć w tym udział i zostać kimś, kto zmienia świat na lepsze (jak głosi nieoficjalne hasło Doliny Krzemowej).

„Współpraca z Omdeną to było niesamowite doświadczenie – napisał na stronie platformy Semih Boyaci z ImpactHub z Istanbul. – Byliśmy świadkami tego, jak bardzo efektywna może być grupa utalentowanych ludzi o dużej motywacji do działania, która współpracuje razem dla ogólnego dobra. Wierzę, że w ten sposób działać będą przyszłe pokolenia”.

#Mleko – Naukowcy odkryli dzięki czemu zapobiega alergiom

Data: 26.07.2020 15:47

Autor: ziemianin

meduniwien.ac.at

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkinaukowe #mleko #krowy #austria #nauka #alergia

Dzieci z gospodarstw, które częściej piją mleko rzadziej mają alergie i astmę. Naukowcy z Austrii odkryli teraz kluczową cząsteczkę w mleku, która za to odpowiada.

#Mleko – Naukowcy odkryli dzięki czemu zapobiega alergiom

Mleko – co to jest beta-laktoglobulina i jak działa?

Dzieci, które bawią się w oborze i piją nieprzetworzone mleko, rzadziej cierpią na alergie i astmę . Ten efekt nazywa się ochroną farmy.

Naukowcy z Instytutu Patofizjologii i Badań Alergii przy MedUni w Wiedniu oraz Instytutu Badawczego Messerli odkryli teraz kluczową cząsteczkę odpowiadającą za ten efekt: beta-laktoglobulinę.

To białko wydzielane przez krowy do mleka. W badaniach laboratoryjnych i na modelach zwierzęcych zespół badawczy wykazał, że beta-laktoglobulina, przenosząc swoje naturalne ligandy, takie jak barwniki roślinne z zielonej trawy, zapobiega alergiom.

Właściwości przeciwalergiczne beta-laktoglobuliny można wytłumaczyć faktem, że białko to specyficznie przenosi swoje ligandy do komórek układu odpornościowego, zapobiegając w ten sposób stanom zapalnym

Mleko i jego właściwości

Mleko zmniejsza ryzyko wielu chorób, w tym osteoporozy, nadciśnienia tętniczego, raka jelita grubego i choroby niedokrwiennej serca. Pojawia się opinia, że pijąc je można się nabawić kamicy nerkowej. To mit. Dwie szklanki mleka dziennie na pewno nie doprowadzą do takiej sytuacji. Mleko nie powoduje również raka, chociaż istnieje pewna zależność między nadmiarem tłuszczu a ryzykiem raka prostaty, okrężnicy i płuc. Z drugiej strony, zawarte w mleku witamina D i wapń pomagają chronić komórki przed rakiem.

Dieta bogata w wapń, hamując apetyt, pomaga schudnąć. Oznacza to, że wbrew niektórym opiniom mleko nie sprzyja tyciu, a wręcz przeciwnie.

Picie mleka może być niebezpieczne dla zdrowia tylko w jednej sytuacji: w przypadku uczulenia na laktozę. Osoby nietolerujące laktozy reagują na nie biegunką, wzdęciami i bólami brzucha. Dzieje się tak, bo ich organizmy wytwarzają za mało laktazy, enzymu potrzebnego do strawienia laktozy (cukru znajdującego się w mleku). W takiej sytuacji konieczne jest unikanie nie tylko samego mleka, ale także wszelkich mlecznych produktów. Nie oznacza to, że mleko jest całkowicie zakazane, zwykle można po nie sięgać, ale w małych ilościach.

#ZaufanaTrzeciaStrona - Kiedy ostatnio sprawdzaliście pliki w koszu? Mogli się tam kryć . . .

Data: 26.07.2020 15:36

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#cyberbezpieczenstwo #Info #Wlamania #Chiny #kradziez #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Jedno z miejsc na komputerze, gdzie rzadko zaglądamy z uwagą, to kosz. Jeśli rzucamy tam okiem to głównie po to, by uwolnić miejsce na dysku kasując jego zawartość. Korzystali z tego chińscy włamywacze, panoszący się po firmach na całym świecie.

#ZaufanaTrzeciaStrona – Kiedy ostatnio sprawdzaliście pliki w koszu? Mogli się tam kryć chińscy hakerzy

Rzadko trafiamy na akty oskarżenia, w których punkt po punkcie wypisane są kolejne ataki przestępców, z datami, ścieżkami do plików i rozmiarami wykradzionych danych. Tym razem jednak śledczy musieli mieć bardzo dobre źródła informacji, bo akt oskarżenia przeciwko Li Xiaoyu i Dongowi Jiazhi jest bardzo, ale to bardzo szczegółowy. Zobaczmy, czego możemy się nauczyć na podstawie jego lektury.

Li i Dong to koledzy z technikum elektrycznego w Chengdu, ukończyli także tą samą uczelnię. Bardzo pracowici koledzy, bo według amerykańskich organów ścigania od 2009 włamali się co najmniej do dziesiątek firm w USA, Australii, Belgii, Niemczech, Japonii, Holandii, Korei Południowej, Hiszpanii, Szwecji i Wielkiej Brytanii. U ofiar szukali sekretów handlowych, kodów źródłowych, planów, projektów i wszystkiego, co można ukraść i sprzedać. Czasem szantażowali ofiary, grożąc ujawnieniem wykradzionych danych.

Ofiary wybierali, kierując się publicznie dostępnymi informacjami o tym, jakie firmy mogły posiadać interesujące ich dane. Czasem atakowali te podmioty bezpośrednio, czasem poprzez ich dostawców. Jak przeprowadzali swoje ataki?

A narzędzia i dane schowamy w koszu

W pierwszym etapie wykorzystywali znane już, choć niedawno ujawnione podatności lub błędy konfiguracyjne w aplikacjach WWW. Na serwer wgrywali webshella (najczęściej China Chopper), którego „ukrywali” na przykład pod takim adresem

domena.com/builds/fragments/p.jsp

Następnie wgrywali kolejne narzędzia, umożliwiające im kradzież poświadczeń oraz przejęcie zdalnej kontroli nad komputerami w sieci ofiary. W kolejnym kroku lokalizowali interesujące dane, zbierali je w jednym folderze, kompresowali za pomocą RAR-a z użyciem hasła, w pliku wynikowym zamieniali rozszerzenie na JPG i pobierali go z sieci ofiary.

Do ukrywania plików na komputerze ofiary używali rzadko spotykanej, a bardzo prostej sztuczki. Swój katalog roboczy, w którym trzymali narzędzia oraz wykradane i kompresowane dane tworzyli w systemowym koszu – czyli miejscu, gdzie rzadko można trafić przez przypadek. Dzięki temu łatwiej było im uniknąć sytuacji, w której tworzone pliki wzbudzały zainteresowanie użytkownika.

Gigabajty, setki gigabajtów

Wykradane dane trafiały na serwery w Chinach, gdzie oskarżeni je sprzedawali zainteresowanym podmiotom lub przekazywali służbom specjalnym (o tym wątku w paragrafie poniżej). Ilośc wykradanych danych robi wrażenie. Akt oskarżenia wymienia 25 ofiar i podaje rozmiary strat w gigabajtach – wartości wahają się od 1 GB do 1,2 TB na ofiarę. Kilka przykładów:

szwedzki producent gier – 169 GB danych, w tym kod źródłowy produktów,

litewski producent gier – 38 GB danych,

amerykański producent z sektora zbrojeniowego – 140 GB danych projektów, planów i prezentacji,

amerykańsko – japońska firma z branży przemysłowej – 1,2 TB danych projektowych, w tym projekty wysokowydajnych turbin gazowych,

hiszpańska firma z sektora obronnego – 900 GB dokumentów projektowych.

Najnowsze ataki wymienione w akcie oskarżenia pochodzą z czerwca 2020 – cały dokument obejmuje zatem ok. 11 lat aktywności przestępców. Co ciekawe, akt oskarżenia wymienia nie tylko ataki, ale także prowadzenie rekonesansu czy też zbieranie ogólnie dostępnych informacji na określony temat (np. metody komunikacji osób protestujących w Hongkongu) – lektura takich szczegółów każe się zastanawiać, czy ktoś tu nie podsłuchiwał każdego naciśnięcia klawisza przez sprawców.

Nie tylko komercyjne ataki

Co ciekawe, Li i Dong najwyraźniej pracowali także na rzecz chińskiego rządu. Według aktu oskarżenia działali pod kontrolą oficera chińskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego i wykradali informacje dotyczące wojskowych systemów satelitarnych, łączności bezprzewodowej, urządzeń laserowych dużej mocy czy systemów współpracy śmigłowców z okrętami. Ponadto w trakcie swoich działań zdobywali także adresy email i hasła do skrzynek chińskich dysydentów, organizatorów protestów w Hongkongu czy korespondencji pastorów nielegalnych kościołów chrześcijańskich w Chinach. Od oficera prowadzącego dostawali wsparcie – akt oskarżenia wspomina, że ten przekazał im exploita typu 0day na jedną z popularnych przeglądarek.

Podsumowanie

Choć nigdy nie wątpiliśmy, że amerykańskie służby wywiadowcze mają sporą wiedzę o działaniach włamywaczy z innych krajów, to rzadko tą wiedzą dzieliły się z organami ścigania. To ciekawy trend, w którym ostatnio coraz częściej pojawiają się akty oskarżenia wobec rosyjskich i chińskich cyberprzestępców, zawierające często bardzo szczegółowe zarzuty. Czy celem jest odstraszenie napastników? Być może tak – bo sprawcy najczęściej i tak pozostają poza amerykańską jurysdykcją.

#Gospodarka - Ukryta prywatyzacja Lotosu?

Data: 25.07.2020 10:38

Autor: ziemianin

biznesalert.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #gospodarka #polska #ropanaftowa #paliwo #lotos #pknorlen #orlen #fuzja #przejecie #komisjaeuropejska #rozbior #Prywatyzacja

Komisja Europejska pozwoliła niedawno Orlenowi kupić do 66% Lotosu ale na bardzo ciężkich warunkach. Beneficjentem ma być faktycznie Zachodni gracz który przejmie dużą część polskiego rynku i potencjału.

#Gospodarka – Ukryta prywatyzacja Lotosu?

Dla porównania w 2000 roku francuski Total przejął konkurenta Elf. Musiał tylko sprzedać 70 stacji benzynowych, dystrybutora LPG i 2 spółki paliwa lotniczego (Lyon, Tuluza).

Warunki postawione przez KE są bardzo trudne i oznaczają utratę przez Polskę więcej niż połowy ogólnego potencjału Lotosu nie dając korzyści Orlenowi:

-zbycie 30 % udziałów w rafinerii Lotos wraz z towarzyszącym dużym pakietem praw zarządczych, co da nabywcy prawo do blisko połowy produkcji rafinerii w zakresie ropy naftowej i benzyny, a jednocześnie zapewni dostęp do istotnej infrastruktury magazynowania i infrastruktury logistycznej;

-zbycie dziewięciu składów paliw na rzecz niezależnego operatora logistyki oraz budowa nowego terminalu importowego paliwa do silników odrzutowych w Szczecinie, który – po ukończeniu budowy – zostałby przekazany temu operatorowi;

-uwolnienie większości mocy zarezerwowanych przez Lotos w niezależnych magazynach, w tym pojemności zarezerwowanej na największym w Polsce terminalu przywozu paliwa drogą morską;

-zbycie 389 stacji detalicznych w Polsce, stanowiących około 80 % sieci Lotos, oraz zaopatrywanie tych stacji w paliwa silnikowe;

-sprzedaż wynoszącego 50 % udziału Lotosu w spółce joint venture zajmującej się obrotem paliwem do silników odrzutowych, którą posiada on razem z BP, dalsze prowadzenie dostaw dla tej spółki oraz udzielenie tej spółce dostępu do magazynów w dwóch portach lotniczych w Polsce;

-udostępnienie konkurentom w Czechach rocznie do 80 tys. ton paliwa do silników odrzutowych w drodze otwartej procedury przetargowej;

-zbycie dwóch zakładów produkcyjnych bitumu w Polsce oraz dostarczenie nabywcy rocznie do 500 tys. ton bitumu/pozostałości ciężkich.

Czyli:

-Miejsce Lotosu na rynku ma zostać zajęte przez ZACHODNIEGO gracza, który ma, objąć podobny obszar rynku. Zyski z operacji gospodarczych popłyną więc na Zachód.

-Polska traci część infrastruktury krytycznej

-Orlen nie będzie mógł zintegrować ze sobą byłego Lotosu co dawało szanse na racjonalizację struktury i operacji połączonych spółek. Zamiast inkorporacji powstanie ciekawy twór, nowa struktura sektora rafineryjnego, logistyki, dystrybucji i sprzedaży detalicznej, jak i zestaw reguł, krępujących Orlen przez wiele (nie wiadomo ile ale raczej długo) lat. Te ostatnie nazywają się w języku unijnym „zobowiązaniami o charakterze behawioralnym„, czyli europejskimi normami zachowania, chroniącymi nowych inwestorów.

"Bosak: To żadna fuzja, to rozbiór Lotosu

Ocena wielu ekspertów i moja jest taka, że na tych warunkach to nie jest żadna fuzja, lecz rozbiór Lotosu, oznaczający jego połowiczną prywatyzację dla kapitału zagranicznego – mówi w wywiadzie Krzysztof Bosak.

Konfederacja sprzeciwia się fuzji Orlenu z Lotosem. Jakie są największe obawy?

My nie formułujemy obaw, lecz oceniamy na podstawie danych. Obawiać można się czegoś, gdy nie wiadomo co się stanie. A w tej chwili mamy już gotowe rozstrzygnięcie Komisji Europejskiej. I jest ono skrajnie niekorzystne dla Polski i obu zaangażowanych w przedsięwzięcie spółek. Ocena wielu ekspertów i moja jest taka, że na tych warunkach to nie jest żadna fuzja, lecz rozbiór Lotosu, oznaczający jego połowiczną prywatyzację dla kapitału zagranicznego. Resztę tego majątku przejmie Orlen, który ma jeszcze zapłacić za tę niekorzystną operację ze swojej kieszeni. Na tych warunkach, ta operacja jest skrajnie szkodliwa. To działanie na niekorzyść skarbu państwa – zarówno w zakresie dywidend, poziomu rynku detalicznego, jak i kontroli rynku hurtowego. Ta operacja nie jest racjonalna biznesowo i szkodzi państwu.

Multienergetyczny koncern miałby mieć większe możliwości akwizycji za granicą.

To fałszywa argumentacja. Orlen prowadził akwizycje już wcześniej – kupował stacje w Czechach czy w Niemczech. Prywatyzacja połowy Lotosu nie jest warunkiem koniecznym do zakupu kolejnych aktywów poza Polską. A połowa obecnego Lotosu zostanie kupiona przez zagraniczne podmioty, które wejdą na nasz rynek.

Większe wolumeny zakupów nie poprawią pozycji negocjacyjnej nowego podmiotu względem partnerów zewnętrznych?

To też nieprawda. Rafineria Lotosu jest nastawiona na surowiec innego rodzaju niż infrastruktura Orlenu. Tylko ludzie nieznający branży mogą nabierać się na takie argumenty. Rafineria Orlenu jest nastawiona na ciężką ropę i jest zaopatrywana poprzez rurociągi ropą z Rosji. Z kolei rafineria Lotosu czerpie z naftoportu ropę innego gatunku. Zresztą na zasadzie kontroli właścicielskiej ministra skarbu państwa można już teraz koordynować zamówienia i politykę zakupową. Z punktu widzenia interesów gospodarczych kluczowa jest kontrola infrastruktury krytycznej. Warunki, które podyktowała UE spowodują, że skarb państwa straci połowiczną kontrolę nad rafinerią Lotosu. Poza tym mówienie o jakimś nowym energetycznym ważnym światowo podmiocie to fikcja. Połączony Lotos i Orlen nie zyskają żadnej wielkiej pozycji na rynku – dalej będzie mniejszy niż globalni giganci i pozostanie małym regionalnym koncernem. Nie zbliży się do Shellu, Exxonu czy nawet Statoila…"

OLX z nowym cennikiem ogłoszeń lokalnych między innymi w dziale Elektronika

Data: 24.07.2020 22:01

Autor: ziemianin

pomoc.olx.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #akcesoria #allegro #cennik #elektronika #fotografia #komputery #ogloszenia #ogloszenialokalne #olx #regulamin #tablety #telefony

Serwis OLX aktualizuje regulamin. Już 7 sierpnia 2020 roku, za dwa tygodnie wejdą w życie zmiany w cenniku za ogłoszenia między innymi w kategorii Elektronika.

OLX z nowym cennikiem ogłoszeń lokalnych między innymi w dziale Elektronika

OLX z nowym cennikiem ogłoszeń lokalnych w dziale ElektronikaSerwis z ogłoszeniami lokalnymi OLX zdecydował się zaktualizować regulamin. Zmiany wejdą w życie już 7 sierpnia 2020 roku, czyli za równe dwa tygodnie. W głównej mierze dotyczą one cenników za ogłoszenia w kategoriach Dom i Ogród, Ogród i Ogrzewanie oraz Elektronika. Nas interesuje głównie ostatni dział. Nowe ceny odnoszą się do akcesoriów telefonicznych, komputerów, tabletów, telefonów komórkowych, gier oraz telewizorów. W zależności od sposobu regulowania należności kwoty te będą się od siebie różnić. Za płatności SMS zapłacimy bowiem więcej niż ma to miejsce przy tradycyjnej płatności online. Przyjrzymy się więc konkretnym opłatom, na których nadejście musimy się przygotować.

Charakterystyka ogłoszeń lokalnych różni się od ofert, które trafiają na Allegro. Mimo to, w obydwu przypadkach mamy do czynienia z opłatami za korzystanie z serwisu jako „sprzedawca”. Tak się składa, że czołowy polski usługodawca oferujący wirtualną tablicę ogłoszeń zdecydował się właśnie na odświeżenie cennika dotyczącego kilku kategorii. Niestety, podwyżki dotknęły również działu Elektronika. Z nowymi opłatami muszą liczyć się osoby pragnące sprzedać akcesoria telefoniczne, urządzenia fotograficzne, gry, konsole, komputery, sprzęt audio oraz sprzęt wideo. Oczywiście dotyczy to również tabletów, telefonów i tak zwanej „innej” elektroniki.

Z pełnym regulaminem, w którym umieszczono szczegółowy cennik każdej kategorii, możecie zapoznać się na stronie Centrum pomocy OLX. Ja chciałbym jedynie zwrócić uwagę na kilka przykładowych opłat, na które musimy się przygotować. Jednorazowe ogłoszenie w dziale Telefony komórkowe to koszt 6,80 zł i 8,97 zł (płatność online / płatność SMS). Wyróżnienie ogłoszenia na 30 dni będzie kosztować odpowiednio 28,31 zł i 37,37 zł. W przypadku komputerów należy przygotować się na kwoty 6,50 zł i 8,58 zł za dodanie jednorazowego ogłoszenia oraz 22,78 zł i 30,06 zł za wyróżnienie ogłoszenia na okres 30 dni.

#boks Mike Tyson o przygotowaniach do walki z Royem Jonesem

Data: 24.07.2020 21:53

Autor: ziemianin

twitter.com

#boks #sport #Kalifornia #akcjacharytatywna #walka #MikeTyson #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Były mistrz świata w boksie Amerykanin Mike Tyson opowiedział o przygotowaniach do walki z rodakiem Royem Jonesem. Zapewnił, że w tej chwili jest w świetnej formie, ale zamierza ją jeszcze poprawić.

#boks Mike Tyson o przygotowaniach do walki z Royem Jonesem

Dzisiaj przebiegłem już cztery mile (około 6,5 km), następnie będą sprinty, a później będę boksować. Każdy, kto mnie zna, rozumie, że nie umiem zwolnić i mogę tylko agresywnie walczyć. A teraz mam jeszcze więcej entuzjazmu – dodał.

Bokser wyjaśnił, że wraca na ring nie po to, by zarabiać. – Walka odbędzie się w celach charytatywnych. Nie martwcie się, nie zazdrośćcie, nie wzbogacę się. Nic nie dostanę, ale robię to, bo mogę – powiedział.

Tyson chciał wyjść na ring z Jonesem 21 lipca. Z kolei Jones zapewnił, że bez namysłu przyjął propozycję walki z byłym mistrzem świata wagi ciężkiej. Spotkanie odbędzie się 12 września w Kalifornii.

Pod koniec kwietnia Tyson ogłosił chęć powrotu na profesjonalny ring w celach charytatywnych. Amerykanin nie walczył od 2005 roku.

I. AM. BACK. [#legendsonlyleague](/t/legendsonlyleague). September 12th vs [@RealRoyJonesJr](/u/RealRoyJonesJr) on [#Triller](/t/Triller) and PPV [#frontlinebattle](/t/frontlinebattle) [@TysonLeague](/u/TysonLeague) pic.twitter.com/eksSfdjDzK

— Mike Tyson (@MikeTyson) July 23, 2020

Jones to były niekwestionowany mistrz świata w boksie. Osiągnięcia Amerykanina obejmują 66 zwycięstw (47 – przez nokaut). Karierę sportową zakończył w 2018 roku.

#Ciekawostki Co powie o tobie suszarka?

Data: 24.07.2020 21:40

Autor: ziemianin

news.mit.edu

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #algorytm #ChenYuHsu #energetyka #MIT #Sapple #uczeniemaszynowe #zdrowie #ciekawostkitechnologiczne #ciekawostki

Inteligentny czujnik „Sapple” podgląda życie domowników i analizuje, kiedy i jak używają sprzętu AGD. Wszystko po to, by oszczędzić energię. Ale nie tylko

#Ciekawostki Co powie o tobie suszarka?

Strona projektu

Urządzenie swym wyglądem przypomina router WIFI. Zbudowali je uczeni z Laboratorium Nauk Komputerowych i Sztucznej Inteligencji Massachusetts Institute of Terchnology.

Czujnik wykorzystuje sygnały radiowe i inteligentny licznik energii elektrycznej, do śledzenia zwyczajów domowników korzystających z urządzeń AGD, np. kuchenek mikrofalowych, pralek, zmywarek, a nawet suszarek do włosów.

Licznik energii jest podłączony do zamontowanego na ścianie urządzenia bezprzewodowego, które emitując sygnały radiowe podpatruje, gdzie przebywają domownicy i łączy te dane z modelem uczenia maszynowego. Algorytmy określają, kiedy i które urządzenie jest używane i zestawiają to z danymi, gdzie przebywa ich użytkownik.

Radiowy „czujnik lokalizacji” ma zasięg około 40 stóp (ok. 12,2 metra) Użytkownik, spacerując po swoim mieszkaniu konfiguruje sensor, co pozwala urządzeniu „zrozumieć” fizyczne granice i ograniczyć radiowy monitoring do określonego obszaru.

Jak zapewniają jego twórcy, narzędzie może przyczynić się do zmniejszenia zużycia prądu.

Badacze z MIT twierdzą, że Sapple może też wspomagać osoby starsze mieszkające samotnie. Wzorce korzystania przez nie z urządzeń gospodarstwa domowego mogą pomóc pracownikom służby zdrowia zrozumieć ich zdolność do wykonywania różnych czynności w życiu codziennym, aby pomóc wprowadzić zdrowe nawyki, jak na przykład higiena osobista, ubieranie się, jedzenie czy mobilność.

„Ten system może poprawić takie elementy, jak oszczędność energii i wydajność, lepiej zrozumieć codzienne działania seniorów mieszkających samotnie oraz zapewnić wgląd w analizę behawioralną inteligentnych środowisk” – wyjaśnia doktorant MIT Chen-Yu Hsu, główny autor nowego artykułu o Sapple.

Para niemieckich rolników zamieniła pole słoneczników w labirynt z portretem Beethovena

Data: 24.07.2020 21:29

Autor: ziemianin

br.de

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #ciekawostki

Niemieccy rolnicy zachwycili cały świat. Postanowili uczcić 250 rocznicę urodzin Beethovena i zamienili pole słoneczników w portret kompozytora. Dzieło jest tak gigantyczne, że w całej okazałości można je zobaczyć tylko z lotu ptaka.

Para niemieckich rolników zamieniła pole słoneczników w labirynt z portretem Beethovena

Przepiękne pole na cześć Beethovena

Rodzina rolników z Utting am Ammersee w Bawarii postanowiła uczcić 250 rocznicę urodzin Beethovena. Z tej okazji zamienili swoje pole w przepiękny portret wielkiego kompozytora. Labirynt w całej okazałości można jedynie zobaczyć z lotu ptaka. Twórcy Corinne i Uli Ernst pracowali nad nim od lutego 2020 r. i wykorzystali do tego słoneczniki, kukurydze i konopie.

Mamy dużo słoneczników, które sprawiają, że to pole jest o wiele bardziej przyjazne. Mamy też dużo pętli konopi, które są idealnymi roślinami labiryntowymi 

Rolnicy to artyści

Rolnicy tworzą niesamowite rzeczy. Pole stworzone na cześć Beethovena to nie jedyne niesamowite dzieło. W kwietniu br. pewien holenderski hodowca tulipanów uhonorował służbę zdrowia, tworząc z kwiatów dłoń i napis: STAY STRONG. W tym wypadku mozaika tulipanów powstała na powierzchni 30 000 metrów kwadratowych. Z tyłu nie pozostają również chińscy rolnicy. Ci z kolei parę lat temu tworzyli na polach ryżowych obrazy 3D. Wykorzystywali do tego różnego rodzaju i koloru ryż. Pole ryżowe, na którym widnieje Konfucjusz to jedno z najsłynniejszych dzieł chińskich rolników. Na większości pojawiały się przede wszystkim smoki.

Żywe labirynty

Nie jest to jedyne dzieło niemieckich rolników. Corinne i Uli zajmują się tworzeniem żywych labiryntów już od 20 lat. Podkreślają jednak, że pole zamienione w portret Beethovena jest szczególnie wyjątkowe. Słoneczniki przysłużyły się również innemu miejscu. W zeszłym roku przed placem Muzeum Van Gogha w Amsterdamie powstał żywy labirynt. Przy tworzeniu tego gigantycznego dzieła wykorzystano 125 000 słoneczników. Pokryły ponad połowę placu. Co ciekawe w labiryncie pojawiły się pokoje inspirowane m.in. malarstwem Van Gogha.

#Nauka Japonia zatwierdza pierwsze eksperymenty na embrionach ludzi i zwierząt

Data: 24.07.2020 21:19

Autor: ziemianin

businessinsider.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #japonia #ciekawostkinaukowe #dna #embrion

Japońskie ministerstwo nauki w zeszłym tygodniu tymczasowo zatwierdziło propozycję naukowców z Uniwersytetu Tokijskiego dotyczącą stworzenia embrionów zwierzęcych zawierających ludzkie komórki i przeszczepiania ich zwierzętom zastępczym, donosi japońska gazeta Asahi Shimbun.

#Nauka Japonia zatwierdza pierwsze eksperymenty na embrionach ludzi i zwierząt

Badanie pozwoliłoby na stworzenie ludzkiej trzustki u gryzoni przy użyciu indukowanych przez człowieka ludzkich pluripotencjalnych komórek macierzystych (iPS). Są to komórki, które zostały przeprogramowane z powrotem do stanu podobnego do zarodka i mogą być użyte do stworzenia praktycznie każdego innego rodzaju komórki.

Według brytyjskiego czasopisma naukowego Nature ostateczna zgoda ministerstwa spodziewana jest w przyszłym miesiącu.

Badanie pozwoliłoby na stworzenie ludzkiej trzustki u gryzoni przy użyciu indukowanych przez człowieka ludzkich pluripotencjalnych komórek macierzystych (iPS). Są to komórki, które zostały przeprogramowane z powrotem do stanu podobnego do zarodka i mogą być użyte do stworzenia praktycznie każdego innego rodzaju komórki.

Według Asahi, naukowcy wezmą zapłodnione jaja od gryzoni, które zostały poddane edycji genów w celu usunięcia zdolności do samodzielnego wytwarzania trzustki. Do tego dodadzą ludzkie komórki iPS, aby stworzyć hybrydowe zwierzęco-ludzkie embriony.

Te z kolei zostaną wszczepione zwierzęciu, w tym przypadku szczurowi lub myszy i będą w nich rosnąć.

Według naukowców celem eksperymentu jest stworzenie narządów zdolnych do przeszczepiania ich ludziom.

„Po 10 latach przygotowań wreszcie, jesteśmy w stanie rozpocząć poważne badania w tej dziedzinie” powiedział Asahi Hiromitsu Nakauchi, naukowiec z Instytutu Nauk Medycznych Uniwersytetu Tokijskiego.

„Nie spodziewamy się natychmiastowego tworzenia ludzkich narządów, ale pozwoli nam to na postęp w naszych badaniach w oparciu o know-how, które zdobyliśmy na tą chwilę”.

#USA Donald Trump wysyła do walki z Antifą i BLM policję federalną

Data: 24.07.2020 20:57

Autor: ziemianin

whitehouse.gov

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #USA #zamieszki #dzicz #antifa #blm

– Każdy Amerykanin, bez względu na zarobki, kod pocztowy czy pochodzenie, powinien chodzić po ulicach wolnych od przestępczości i lęku – mówił Donald Trump, zarzucając samorządowcom z miast z wysoką przestępczością, że „unikają czynienia tego, co niezbędne”.

#USA Donald Trump wysyła do walki z Antifą i BLM policję federalną

Prezydent Donald Trump wysyła agentów federalnych do miast z wysokim poziomem przestępczości. Areną gwałtownych walk zadymiarzy z policją od kilku dni jest miasto Portland. Służby pojawią się wkrótce także w Chicago. W ramach operacji LeGend funkcjonariusze mają pomagać w zaprowadzaniu porządku.

Donald Trump w odpowiedzi na rosnącą przestępczość i liczne akcje wandalizmu wysłał siły federalne do ochrony rządowych budynków, m.in. sądu.

Politycy Partii Demokratycznej twierdzą, że mundurowi, z których część nie nosi żadnych identyfikatorów, organizują w mieście łapanki i wrzucają ludzi do nieoznakowanych samochodów.

Burmistrz Portland Ted Wheeler zaapelował do prezydenta o wycofanie rządowych służb.

– Niech pan trzyma swoje oddziały w swoich budynkach lub zabierze ich z miasta – stwierdził. W weekend ulice Portland, na których zapanować nad demonstrantami próbuje lokalna i stanowa policja, znów stanęły w ogniu. Manifestanci wdarli się do budynku Portland Police Association i go podpalili. Kilka osób zostało aresztowanych.

Także w Chicago mają pojawić się dodatkowi agenci FBI, Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego oraz pracownicy US Marshals Service, służby podlegającej Departamentowi Sprawiedliwości.

Wysłaniu służb federalnych do Chicago sprzeciwiają się władze lokalne. Gubernator stanu Illinois, Demokrata J. B. Pritzker powiedział, że „nie będzie wspierał prób podważania praw i wolności obywatelskich”. Nawiązał przy tym do wydarzeń w Portland, gdzie agenci federalni użyli siły do rozpędzenia demonstracji.

Z kolei burmistrz Chicago Lori Lightfoot w poniedziałek wysłała krytyczny list do prezydenta, zarzucając Donaldowi Trumpowi prowadzenie gry zamiast niezbędnych działań. W ostatnich godzinach złagodziła ton. Zapowiedziała współpracę z dodatkowymi służbami, ale „bez akceptowania dyktatury”.

Tylko w miniony weekend w Chicago postrzelono co najmniej sześćdziesiąt trzy osoby. Dwanaście śmiertelnie. Od początku roku w strzelaninach zginęło ponad 400 osób, a rannych zostało niemal dwa tysiące.

#Zdrowie Czekolada jest dobra dla serca?

Data: 24.07.2020 01:34

Autor: ziemianin

escardio.org

#czekolada #tetnicewiencowe #cisnieniekrwi #srodblonek #ChayakritKrittanawong #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #serce #zdrowie

Spożywanie czekolady co najmniej raz w tygodniu wiąże się z obniżonym ryzykiem choroby niedokrwiennej serca. Nasze badanie [metaanaliza] sugeruje, że czekolada pomaga utrzymać naczynia serca w dobrym zdrowiu – podkreśla dr Chayakrit Krittanawong z Baylor College of Medicine w Houston.

#Zdrowie Czekolada jest dobra dla serca?

W przeszłości badania kliniczne wykazały, że czekolada wywiera korzystny wpływ na ciśnienie krwi i funkcje śródbłonka. Chciałem sprawdzić, czy wpływa na naczynia serca (tętnice wieńcowe), a jeśli tak, to w jaki sposób: dobrze czy źle.

Naukowcy przeprowadzili analizę łączoną badań z ostatnich 50 lat, w których oceniano związek między spożyciem czekolady a chorobą niedokrwienną serca (ChNS). Analiza objęła 6 studiów. Mediana czasu obserwacji 336.289 ochotników wynosiła 8,78 r. ChNS wystąpiła u 14.043 osób, a zawał u 4667.

Okazało się, że w porównaniu do jedzenia czekolady rzadziej niż raz w tygodniu, spożywanie jej częściej niż raz w tygodniu wiązało się z 8% spadkiem ryzyka choroby niedokrwiennej serca.

Czekolada zawiera zdrowe dla serca związki, takie jak flawonoidy, metyloksantyny, polifenole i kwas stearynowy, które mogą zmniejszać stan zapalny i podwyższać poziom dobrego cholesterolu HDL.

Naukowiec dodaje, że nie sprawdzano, czy jakiś rodzaj czekolady jest bardziej korzystny i czy istnieje idealna wielkość porcji. Czekolada wydaje się obiecująca w zakresie zapobiegania ChNS, ale potrzeba dalszych badań, które wskażą, jaką ilość jakiego rodzaju czekolady można by zalecać.

Dr Krittanawong przestrzega przed nadmiernym spożyciem. Umiarkowane ilości czekolady wydają się chronić naczynia wieńcowe, ale duże jej ilości zapewne tak nie działają. Zwłaszcza u diabetyków i osób otyłych należy brać pod uwagę kaloryczność, a także zawartość cukru, tłuszczu i mleka w produktach dostępnych w handlu.

W artykule, który ukazał się w piśmie European Journal of Preventive Cardiology, naukowcy stwierdzili, że spożycie gorzkiej czekolady co najmniej raz w tygodniu (np. zamiast słodkiego cukierka), przy monitorowaniu ogólnej wartości energetycznej pokarmów, powinno być bezpieczne.

#RomanFanPolszy Do Polski na stałe. Rozmowa z chętnymi.

Data: 24.07.2020 01:08

Autor: ziemianin

youtube.com

#RomanFanPolszy #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #naddniestrze #moldawia #polska #romanmaximov #ciekawostki #polska #opowiastki #ciekawostkipodroznicze #wywiad

Roman Maximov zapraszam do obejrzenia ciekawej historii swojego kolegi z klasy i jego żony. Dlaczego Polska, przyszłość Naddniestrza, Różnice kulturowe oraz trudności przy powrocie do domu w czasach "strasznej choroby"

#RomanFanPolszy Do Polski na stałe. Rozmowa z chętnymi.

Mural z . . . Kaczyńskim na krakowskim Kazimierzu. Policja sprawdza (zdjęcia)

Data: 24.07.2020 00:29

Autor: ziemianin

lifeinkrakow.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #krakow #kazimierz #streetart #murale #grafitti

Grafika z postacią przypominającą Jarosława Kaczyńskiego pojawiła się na ścianie jednej z kamienic przy ul. Podgórskiej na krakowskim Kazimierzu. Postać jest namalowana w stylu popularnego artysty Banksy'ego. Policja dokonała "oględzin muralu". Niewykluczone śledztwo w tej sprawie. Szczegółów brak.

Mural z . . . Kaczyńskim na krakowskim Kazimierzu. Policja sprawdza (zdjęcia)

Polacy nie gęsi . . . asystenta pisania mają

Data: 24.07.2020 00:24

Autor: ziemianin

goodwrite.pl

#ErmlabSoftware #GoodWrite #KatarzynaWitkowska #KrzysztofSopyla #PrzemyslawGorecki #siecineuronowe #uczeniemaszynowe #UniwersytetWarminskoMazurski #Olsztyn #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Jedenaście tysięcy błędów ortograficznych pojawia się dziennie w polskim internecie. Rocznie jest ich ponad 3,2 miliona*. Polacy pracują nad specjalnym narzędziem, które będzie je wyłapywać, zanim trafią do sieci

Polacy nie gęsi . . . asystenta pisania mają

Narzędzie o nazwie GoodWrite to inteligentny asystent pisania. Będzie pilnować poprawności językowej. Dokona korekty najtrudniejszych błędów językowych polszczyzny. Algorytmy określą też, czy tekst będzie zrozumiały dla odbiorcy.

Nad systemem od września ub. roku pracuje 13 osób. Całym projektem dowodzi dr inż. Przemysław Górecki – wiceprezes Ermlab Software i adiunkt Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. To analityk, projektant i programista z kilkunastoletnim stażem, a także naukowiec z imponującym dorobkiem w obszarze systemów inteligentnych, przetwarzania obrazów i uczenia maszynowego. Jest także współzałożycielem Ermlab Software, ulokowanym w Olsztyńskim Parku Naukowo-Technologicznym i kierownikiem projektu GoodWrite. Kierownikiem prac badawczych jest dr Krzysztof Sopyła, pasjonat uczenia maszynowego, ekspert w zakresie rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, bloger i dydaktyk oraz prezes Ermlabu.

– Nasza autokorekta oparta będzie na uczeniu maszynowym, sieciach neuronowych, ale też wnikliwej analizie morfosyntaktycznej czy statystycznej – wyjaśnia dr Sopyła. – Chcemy stworzyć narzędzie, które stanie się inteligentnym asystentem pisania: szybko i sprawnie wykryje błędy oraz miejsca, w których tekst może być niezrozumiały dla odbiorcy, zaznaczy je i zasugeruje poprawki.

W zespole są również językoznawcy, analitycy danych, data scientists i programiści. Wśród znawczyń języka są m.in. dr Katarzyna Witkowska z Katedry Języka Polskiego Instytutu Językoznawstwa Uniwersytetu Warmińsko- Mazurskiego oraz dr Monika Czerepowicka, współpracująca m.in. z Instytutem Podstaw Informatyki Polskiej Akademii Nauk. Od 2018 roku zespół tworzy rozwiązania i udoskonala algorytmy, a od niecałego roku oficjalnie pracuje nad GoodWrite. Efekty jego prac monitorują na bieżąco beta testerzy (blogerzy, naukowcy, dziennikarze, marketingowcy).

Przecież edytory to potrafią?

Można się zastanawiać, dlaczego akurat takie rozwiązanie, skoro nawet najprostsze edytory tekstów potrafią wyłapać błędy w polszczyźnie?

– O ile zdecydowana większość dostępnych na rynku narzędzi do automatycznej korekty tekstu bardzo dobrze radzi sobie z wskazywaniem podstawowych błędów (np. potknięć związanych z interpunkcją czy fleksją), o tyle rozpoznawanie bardziej zaawansowanych usterek wypada dużo gorzej. Przykładowo, jeśli w Wordzie napiszemy: „Jaś poszła na zakupy”, program nie zaznaczy tego błędu. Dzieje się tak dlatego, że brakuje tutaj osadzenia form w kontekście (a składnia jest niczym innym jak osadzeniem form w kontekście zdaniowym, forma „poszła” w izolacji jest poprawna, ale w zdaniu powinna być dostosowana pod względem osoby, liczby i rodzaju do „Jasia”). – tłumaczy dr Witkowska, która w projekcie pełni również rolę PR managera. – Narzędzie, nad którym pracujemy rozwiąże ten problem, ponieważ będzie bazować i na prostych formułach gramatycznych, ale i na bardziej skomplikowanych regułach gramatycznych.

Chcemy stworzyć narzędzie, które stanie się inteligentnym asystentem pisania: szybko i sprawnie wykryje błędy oraz miejsca, w których tekst może być niezrozumiały dla odbiorcy, zaznaczy je i zasugeruje poprawki

dr Krzysztof Sopyła

Czy to po prostu polska wersja popularnej aplikacji Grammarly, która w podobny sposób sprawdza teksty angielskie? Rozwiązania są podobne w działaniu, ale po pierwsze GoodWrite.pl jest po polsku i z Polski. Poza tym GoodWrite będzie składał się z dwóch modułów.

– Pierwszy to ten, o którym już wspomniałam, tj. rozpoznawanie błędów językowych i dawanie przejrzystych wskazówek, co i jak należy poprawić. Drugi z kolei związany jest z oceną czytelności / jasności tekstu, czyli tym, w jakim stopniu tekst będzie zrozumiały dla odbiorcy. Chcemy, by narzędzie wskazywało zdania, które z jakichś powodów są zbyt skomplikowane i nad którymi autor tekstu będzie musiał jeszcze popracować, np. przeredagować je lub podzielić – dodaje dr Witkowska w rozmowie z portalem sztucznainteligencja.org.pl.

Psują teksty

Jak wiadomo, w procesach uczenia maszynowego dane mają kluczowe znaczenie. Ważna jest tutaj zarówno ich ilość, jak i jakość.

– Po części korzystamy np. z tekstów opublikowanych na portalach internetowych, Wikipedii, tekstów ustaw czy opracowań naukowych. Naszym celem jest jednak nauczenie algorytmów, jak mają rozpoznawać konkretne usterki językowe. W internecie czy innych cyfrowych zasobach trudno jest jednak znaleźć „dobre” błędy, tj. np. zdania, w których popełniono tylko jeden błąd określonego typu. Opracowanie błędów znalezionych w gotowych tekstach byłoby niezwykle czasochłonne, bo najczęściej wymagałoby ręcznego sprawdzenia i klasyfikacji. To zajęcie, na które chyba nikt nie może sobie pozwolić, ponieważ mówimy tu nie o kilkudziesięciu czy kilkuset tekstach, a o kilkudziesięciu czy kilkuset gigabajtach tekstu – wyjaśnia dr Katarzyna Witkowska. – Dlatego zdecydowaliśmy się na inne rozwiązanie – w celu przygotowania odpowiedniego datasetu, psujemy dobre teksty, tj. w

prowadzamy do nich określone błędy. Odbywa się to w sposób uporządkowany i kontrolowany, ponieważ wcześniej przygotowaliśmy kompletny zestaw reguł językowych do zaimplementowania.

Dwuletnie przedsięwzięcie dofinansowuje Unia Europejska. Prace nad powstaniem narzędzia mają charakter badawczo-rozwojowy i dofinansowane są z Funduszy Europejskich w ramach konkursu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju: „Szybka Ścieżka”. Dofinansowanie projektu wyniosło 1,75 miliona złotych. Edytor GoodWrite w wersji tekstowej można już wypróbować pod adresem https://editor.goodwrite.it/

#ElonMusk Muzyka wprost do chipa w mózgu

Data: 24.07.2020 00:15

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cyborgi #Elon Musk #Neuralink #sztucznainteligencja

Elon Musk, właściciel między innymi firmy Neuralink zapowiada, że poprzez opracowywany przez nią interfejs mózg-komputer posłuchamy muzyki i będziemy sterować hormonami. Co jeszcze? Dowiemy się 28 sierpnia

#ElonMusk Muzyka wprost do chipa w mózgu

Od momentu powstania Neuralink tylko raz przedstawił oficjalnie to, nad czym pracują zatrudnieni tam naukowcy. W 2019 roku Musk uchylił rąbka tajemnicy. Stwierdził, że firma pracuje nad urządzeniem, które zapewni bezpośrednie połączenie między komputerem a chipem umieszczonym w mózgu i z pomocą robota chirurgicznego wszczepia do mózgu myszy i małp pajęczynę przewodów, podłączonych do zewnętrznego komputera. System został opisany w artykule naukowym Neuralink. Według informacji wszczepianie systemu do ludzkiego mózgu Neuralink miał rozpocząć w 2020 roku, a proces zakładania chipa będzie podobny do operacji laserowej oka. Ostatecznie łączność ma odbywać się bezprzewodowo (nad takim rozwiązaniem – czytaniem ludzkich myśli za pomocą zewnętrznego urządzenia pracuje m.in. Facebook wraz z badaczami z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco).

Niedawno na swoim profilu Twitter Musk puścił nieco więcej farby. Wdając się w dyskusję z internautami ujawnił, że interfejs pozwoli użytkownikom na strumieniowe przesyłanie muzyki bezpośrednio do ich mózgu. To nie wszystko. Stwierdził, że Neuralink „może pomóc kontrolować poziom hormonów i wykorzystywać je na naszą korzyść (ulepszone zdolności i rozumowanie, złagodzenie lęku itp.)”. Już wcześniej twierdził, że może on pomóc w leczeniu uzależnień i depresji.

Współzałożony przez Muska, właściciela Tesli i SpaceX oraz kierowany przez Jareda Birchalla Neuralink ma siedzibę w San Francisco i prowadzi badania we współpracy z Uniwersytetem Kalifornijskim w Davis. Celem firmy jest wykorzystanie swojej technologii, aby pomóc złagodzić skutki zaburzeń neurologicznych u pacjentów z poważnym wpływem na mobilność i inne codzienne funkcjonowanie. Ostatecznym celem byłoby leczenie różnych poważnych zaburzeń mózgu, takich jak choroba Alzheimera i Parkinsona, chociaż ostatecznie ambicją Muska jest osiągnięcie symbiozy ze sztuczną inteligencją. Musk uważa, że niekontrolowana, nieuregulowana zaawansowana ogólna sztuczna inteligencja stanowi egzystencjalne zagrożenie dla ludzkości, a Neuralink ma być środkiem ochrony przed tym zagrożeniem.

Wiadomo, że firma chce wykorzystać swoją technologię do zasadniczo „ulepszenia” ludzi, aby mogli wchodzić w interakcje z urządzeniami komputerowymi działającymi z prędkością myśli.

Musk kapie zdawkowymi informacjami, bo zdecydował o kolejnej oficjalnej prezentacji, wzorem ubiegłorocznej, 90-minutowej konferencji prasowej z udziałem jego i pracowników Neuralink. Nastąpi to 28 sierpnia.

#StudioDzikiZachod Cejrowski między innymi o sondażach przed wyborami w USA

Data: 24.07.2020 00:02

Autor: ziemianin

mixcloud.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #USA #studiodzikizachod #wojciechbakowski

Mamy do czynienia z wielkim skandalem. W biurze prezydenta Trumpa tacy ludzie zostaliby dokładnie sprawdzeni – komentuje podróżnik żart pranksterów na prezydencie Andrzeju Dudzie.

#StudioDzikiZachod Cejrowski między innymi o sondażach przed wyborami w USA

Wojciech Cejrowski komentuje sytuację przed wyborami prezydenckimi w USA. Pcenia, że korzystne dla Joe Bidena wyniki sondaży nie mają znaczenia:

Przez 100 dni, a tyle zostało do wyborów, może wydarzyć się mnóstwo rzeczy, Hillary Clinton na tym samym etapie miała jeszcze większą przewagę.

Podróżnik przypomina, że pod koniec ubiegłego roku Stany Zjednoczone przeżywały największy od lat boom ekonomiczny, a obecna zapaść, która wywindowała poparcie dla byłego wiceprezydenta, powoli się kończy.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” powraca do kwestii chińskiej odpowiedzialności za pandemię COVID-19:

Mamy wiele dowodów, że w Chinach o epidemii wiedziano już w październiku.

Wojciech Cejrowski pozytywnie ocenia wygaszenie amerykańskich wiz dla chińskich studentów w obliczu decyzji o przedłużeniu na przyszły rok akademicki zajęć zdalnych. W opinii podróżnika sprawa nabrania prezydenta Andrzeja Dudy przez rosyjskich pranksterów została niesłusznie wygaszona:

Mamy do czynienia z wielkim skandalem. W biurze prezydenta Trumpa tacy ludzie zostaliby dokładnie sprawdzeni.

Rozmówca Jana Gromnickiego stwierdza, że pracownicy rzekomo odpowiedzialni za dopuszczenie komików do rozmowy z prezydentem powinni być zwolnieni dopiero po wyjaśnieniu sprawy. Według opinii Wojciecha Cejrowskiego do odpowiedzialności należałoby pociągnąć urzędników z Kancelarii Prezydenta oraz ministra-koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. Zaniedbania wystąpiły również w Ministerstwie Cyfryzacji:

Porównywalnym skandalem jest obecność prezydenta Dudy na chińskim, szpiegowskim Tik-Toku.

Poruszony zostaje również temat rekonstrukcji polskiego rządu. Wojciech Cejrowski ocenia, że mówienie o konieczności usprawnienia prac rządu tuż po wyborach prezydenckich, przed którymi mówiono, że Rada Ministrów funkcjonuje świetnie, jest hipokryzją.

Wojciech Cejrowski krytykuje przeprosiny wystosowane do osób, które poczuły się urażone kampanią prezydenta Andrzeja Dudy:

Mężczyzna tak nie postępuje. Nie da się być prezydentem wszystkich Polaków. Program polityczny zawsze jest skierowany do określonej grupy społeczeństwa.

Jak ocenia Wojciech Cejrowski:

Wypowiedzi o tym, że druga kadencja będzie lepsza są głupie. Powinna być tylko jedna, za to dłuższa.

Podróżnik omawia sytuację społeczną w USA. Ubolewa nad próbami zamazywania przeszłości, będącymi przejawem myślenia leninowskiego. Jak stwierdza Wojciech Cejrowski, mitem jest twierdzenie, jakoby całe Południe USA w XIX w. była za niewolnictwem. Jak dodaje, czarnoskóra, biedna ludność dużo zyskała na podatkowych reformach Donalda Trumpa. Podróżnik mówi również o wrogości wobec zwolenników urzędującego prezydenta USA:

Za czapkę Bidena nikt dzisiaj po mordzie nie dostanie, w drugą stronę jest już inaczej.

#ZaufanaTrzeciaStrona Poważne problemy Garmina – prawdopodobny atak ransomware

Data: 23.07.2020 23:49

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#Garmin #ransomware #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cyberbezpieczenstwo

Sportowcy nie wiedzą, jak szybko biegli lub jechali na rowerze. Nie mogą także sprawdzić, czy biegli szybciej niż wczoraj – a wszystko przez wyglądającą bardzo poważnie awarię Garmina. Nie działają żadne usługi firmy w chmurze.

#ZaufanaTrzeciaStrona Poważne problemy Garmina – prawdopodobny atak ransomware

Od paru godzin alarmujecie nas, że padły usługi Garmina. Inteligentne zegarki co prawda rejestrują wasze treningi, ale nie macie dostępu do bieżących wyników ani historii waszych zmagań z lepszą lub gorszą formą. Sama firma przyznała się już do problemów, lecz nie wiadomo, jak długo potrwają.

. . . pozostała treść na stronie źródła

#HistoriaBezCenzury Filozof z rogami - Marek Aureliusz.

Data: 23.07.2020 23:42

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #historiabezcenzury #HBC #historia

Dzisiaj opowiemy Wam o filozofie na tronie, czyli Marku Aureliuszu. Jaka filozofia sprawiła, że żyło i rządziło mu się łatwiej? Jak zagmatwane były jego więzy rodzinne? Jaki miał stosunek do seksu, a jaki do chrześcijaństwa? I co ma wspólnego z Józefem Poniatowskim? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

#HistoriaBezCenzury Filozof z rogami – Marek Aureliusz.

#RedBull nie dołącza do Black Lives Matter

Data: 23.07.2020 19:13

Autor: ziemianin

derstandard.at

#antyrasizm #austria #biznes #blacklivesmatter #przedsiebiorcy #rasizm #stanyzjednoczone #usa #walkazrasizmem #zachodniekoncerny #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Dwóch dyrektorów amerykańskiego oddziału producenta napojów energetycznych Red Bull straciło pracę. Według nieoficjalnych informacji stało się tak, ponieważ chcieli oni uwzględnić postulaty części swoich pracowników. Domagali się oni włączenia austriackiego koncernu do działań prowadzonych przez „antyrasistowski” ruch Black Lives Matter.

#RedBull nie dołącza do Black Lives Matter

W zeszłym tygodniu pracę w Red Bullu miało stracić dwóch członków kadry zarządzającej koncernu w jego oddziale w Stanach Zjednoczonych. Właściciel firmy, Dietrich Mateschitz, miał więc zakończyć współpracę z CEO Stefanem Kozakiem oraz głównym dyrektorem ds. marketingu Amy Taylor. Oficjalnie nie podano powodów tej decyzji, ale nieoficjalnie mówi się o stosunku Amerykanów do ruchu Black Lives Matter.

Kozak i Taylor mieli pozytywnie odnieść się do listu części pracowników amerykańskiego oddziału firmy. Postulowali oni zaangażowanie marki Red Bull we wsparcie protestów po śmierci niejakiego George’a Floyda. Ponadto członkowie kadry zarządzającej austriackiego koncernu w USA proponowali, aby w ramach poparcia dla Black Lives Matter w firmie zaczęto zatrudniać większą ilość przedstawicieli mniejszości etnicznych.

Przede wszystkim centrali w Austrii nie podobało się samo wniesienie wspomnianego listu, a także jego „przeciek” do mediów. Jego treść sugerowała bowiem, że Red Bull nie chce wesprzeć murzyńskich protestów, choć do promocji swoich produktów wykorzystywał hip-hop, koszykówkę czy break dance, czyli wytwory „afroamerykańskiej” subkultury.


Na zdjęciu, z lewej Miliarder CEO Red Bulla Dietrich Mateschitz jest wielbicielem Donalda Trumpa, który wypowiadał się przeciwko #politycznapoprawnosc, po prawej od góry Dyrektor naczelny w Ameryce Północnej, Stefan Kozak, a na dole prezes i dyrektor ds. Marketingu w Ameryce Północnej, Amy Taylor, oboje zostali zwolnieni.

#Gospodarka Zaczyna się budowa państwowego holdingu spożywczego

Data: 23.07.2020 18:49

Autor: ziemianin

300gospodarka.pl

#branzaspozywcza #Polska #rolnictwo #zywnosc #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #MinisterstwoAktywow #PNHS #produkcja #produkcjazywnosci #przemyslspozywczy

Mimo pewnych sprzeczności w rządowych zapowiedziach, wytypowano już siedemnaście spółek przeznaczonych do konsolidacji w ramach tworzenia państwowego holdingu spożywczego. Podstawowym celem jego budowy ma być zapewnienie polskim rolnikom popytu na ich produkty. Najprawdopodobniej przedsięwzięciu nie będzie jednak towarzyszyć sieć sklepów.

#Gospodarka Zaczyna się budowa państwowego holdingu spożywczego

Właśnie utworzenie sieci sklepów spożywczych pod patronatem państwa wprowadziło pewne zamieszanie. Wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń w maju twierdził, że utworzeniu Polskiego Holdingu Spożywczego, bo taką roboczą nazwę ma nowy projekt, mogłoby towarzyszyć właśnie utworzenie placówek handlowych. Później Soboń zaczął wpierw wycofywać się ze swoich zapowiedzi, aby następnie plątać się w kolejnych wersjach.

Sam państwowy holding spożywczy najprawdopodobniej nie pozostanie jedynie w sferze deklaracji. Wytypowanych miało zostać już nawet siedemnaście podmiotów należących do Skarbu Państwa, które zostaną poddane procesowi konsolidacji. Cała procedura ma zostać przeprowadzona przy wykorzystaniu Krajowej Spółki Cukrowej. W chwili obecnej działa ona na rynku cukru, skrobi i zbóż.

Dokładne badania i analizy przedsiębiorstw mają zostać wykonane do końca roku, a będzie w nich uczestniczyć międzynarodowa firma doradcza KPMG. Podstawowym celem państwowego holdingu ma być zwiększenie konkurencji na rynku rolno-spożywczym. W ten sposób polscy rolnicy mieliby otrzymać możliwość wejścia na rynek, przy równoczesnym zachowaniu atrakcyjnych cen ich produktów.

#USA Agencja prasowa będzie pisać słowo „czarny” z dużej litery

Data: 23.07.2020 18:35

Autor: ziemianin

apnews.com

#absurdypolitycznejpoprawnosci #antyrasizm #media #politycznapoprawnosc #rasizm #stanyzjednoczone #usa #walkazrasizmem #zagranicznemedia #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Jedna z największych na świecie agencji prasowych, amerykańska Associated Press, zamierza walczyć z dyskryminacją w nowy sposób. Mianowicie słowo „czarny” określające kolor skóry będzie od tej pory pisane przez jej dziennikarzy dużą literą. Na podobne traktowanie nie mogą liczyć jednak biali ludzie, dlatego słowo „biały” nie dostąpi tego samego zaszczytu.

#USA Agencja prasowa będzie pisać słowo „czarny” z dużej litery

Choć w Polsce doniesienia z protestów po śmierci murzyna George’a Floyda nieco przycichły, w samych Stanach Zjednoczonych wciąż trwają zamieszki oraz publiczna histeria związana z rzekomo wszechobecnym „rasizmem”. Kolejne instytucje i przedsiębiorstwa wymyślają więc coraz to nowsze sposoby na wsparcie środowisk skupionych wokół ruchu Black Lives Matter.

Swój pomysł znalazła także agencja prasowa Associated Press. Od teraz w jej depeszach słowo „czarny” określające kolor skóry człowieka będzie pisane z wielkiej litery, natomiast słowo „biały” już nie. Firma uzasadnia to działalnością zwolenników białej supremacji, którzy podkreślając przywiązanie do swojej rasy mają pisać o niej przy użyciu dużej litery.

Agencja dołączyła tym samym do szeregu innych amerykańskich mediów, chcących rzekomo walczyć w ten sposób z dyskryminacją. Wcześniej uczyniły to między innymi „Columbia Journalism Review”, „The Wall Street Journal”, „The New York Times” i „Chicago Tribune”.

#Zoolog Chmary komarów to norma podczas wilgotnego lata, w ich zwalczaniu pomagają np. żaby

Data: 22.07.2020 07:25

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #komary #owady #ssaki #natura #przyroda #zaby #nietoperze #ciekawostkiprzyrodnicze

Chmary komarów to nie plaga, ale normalny cykl związany z wilgotnym początkiem lata. Komary w naszym klimacie w zasadzie nie przenoszą chorób, nie zarażą nas koronawirusem, a jedynie uprzykrzają życie. Najlepszą strategią walki z komarzycami jest choćby umożliwienie żabom dostępu do oczek wodnych – wylicza zoolog prof. Piotr Tryjanowski.

#Zoolog Chmary komarów to norma podczas wilgotnego lata, w ich zwalczaniu pomagają np. żaby

Prof. Tryjanowski przyznaje, że w tym roku komarów rzeczywiście jest więcej, niż w latach ubiegłych, a ma to związek z wilgotnym początkiem lata. Jednak wyklucza ich plagę.

„Trwa +wyścig zbrojeń+ pomiędzy nami, a pasożytem, jakim niewątpliwie są komary. My opracowujemy repelenty, a komary uodparniają się na nie, podobnie jak bakterie na antybiotyki. Nie ma jednak czego się obawiać. Nie ma żadnych dowodów na to, żeby komary mogły przenosić wirusy takie jak SARS-CoV-2, w naszym klimacie komar w ogóle nie przenosi poważnych chorób” – uspokaja naukowiec.

Komarów najwięcej jest w lipcu, z ich zwiększoną aktywnością należy liczyć się do sierpnia.

„Nauka dała nam do dyspozycji wszelkie repelenty, czyli środki ochrony przed komarami. Możemy stosować też naturalne olejki eteryczne pochodzące z mięty czy lawendy. Trudno jednak oczekiwać od nauki sposobu na całkowite pozbycie się komarów ze środowiska. Aby zmniejszyć populacje komarów, powinniśmy dbać o to, aby miały one swoich naturalnych wrogów w naturze” – tłumaczy zoolog.

Ich latającymi wrogami są głównie jerzyki. W połowie sierpnia jerzyki zbierają się do odlotu, szukać owadów, których w Europie do wiosny będzie im brakowało. Jeden jerzyk, jaskółka, a wśród ssaków otoczony złą sławą nietoperz, w ciągu zaledwie jednego dnia zjada kilkadziesiąt tysięcy owadów, głównie komarów, meszek czy much.

Na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu, gdzie prof. Tryjanowski kieruje Instytutem Zoologii, prowadzone są eksperymenty, mające określić rolę płazów w zwalczaniu komarów w miastach. Naukowcy wykazali, że najskuteczniejsi w regulowaniu populacji komarów są ich naturalni wrogowie: płazy – czyli żaby, traszki i ropuchy, wśród ssaków – nietoperze i oczywiście ptaki: głównie jaskółki i jerzyki. Przeceniona jest natomiast rola ryb, którymi zapełnia się zbiorniki wodne w celu zwalczania komarów.

Przypomina, że komary to nie tylko gryzące nas dorosłe komarzyce. Larwy rozwijają się wiosną i wczesnym latem w małych płytkich zbiornikach, a nawet w porzuconych oponach lub fragmentach wyrzuconych plastikowych tworzyw, które wypełniają się wodą. Aby ograniczyć rozwój komarów możemy – zgodnie z radą naukowca – przestać śmiecić oraz zadbać o obecność w przyrodzie żab i ropuch.

„W przydomowych ogrodach mamy oczka wodne, ale wpuszczanie tam jedynie złotych karasi jest błędem. Same ryby nie poradzą sobie z larwami komarów lepiej, niż poradziłby sobie z nimi płazy. Niestety te ryby, które pływają w oczkach wodnych, redukują liczbę płazów w okolicy, zjadając również ich larwy. Dodatkowo ludzie pozbywają się żab i ropuch z okolicy swoich domów” – mówi prof. Tryjanowski. Profesor zachęca do takiego tworzenia oczek wodnych, by były atrakcyjne dla płazów.

Wiele miast stosuje zarybianie jako podstawę ekologicznych strategii walki z komarami. Zdaniem naukowców, głównie herpetologów, czyli znawców płazów, to duży problem. Dlatego badacze z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu od trzech lat sprawdzają, ile larw i postaci dorosłych (imago) owadów potrafią zjeść żaby i ropuchy. „Eksperymenty komarowe” prowadzone są w specjalnie założonych zbiornikach wodnych na terenie uczelni.

Zdaniem profesora, warto sprzymierzyć się z płazami w „odwiecznej walce” z komarami. A tym samym zaufać naturalnym mechanizmom.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych przypomina: Paszport Polsatu nie jest dokumentem tożsamości 🤣

Data: 20.07.2020 13:57

Autor: ziemianin

fraszka.ujk.edu.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #MSZ #paszportpolsatu #paszport #polsat #heheszki #chorwacja

Ministerstwo Spraw Zagranicznych przypomina: Paszport Polsatu nie jest dokumentem tożsamości 🤣

Przyznam, że kiedy natknąłem się na tę informację podczas porannego przeglądu prasy, to uznałem to za zwykłą kaczkę dziennikarską. W końcu jesteśmy po wyborach i na portalach, które nie są związane z technologią mamy sezon ogórkowy. Mimo wszystko postanowiłem to zweryfikować i nie… to nie jest żart. To znaczy być może i jest, ale jeśli już, to ze strony pracownika Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a nie jakiegoś dziennikarza.

Paszport Polsatu nie jest uznawany w Chorwacji

Można tutaj wysnuć dwa prawdopodobne scenariusze: Niektórzy z naszych rodaków traktują Paszport Polsatu jako zwykły paszport. Trzeba przyznać, że nie brzmi to najlepiej. Kolejnym powodem może być zwykły żart. Na samej stronie ministerstwa możemy przeczytać następujący komunikat:

Przypominamy, że Chorwacja znajduje się poza strefą Schengen, co oznacza, że przy przekraczaniu granicy państwowej wjeżdżający podlegają kontroli granicznej. Wjazd do Chorwacji możliwy jest wyłącznie na podstawie ważnego dowodu osobistego lub paszportu. Obowiązek ten dotyczy nawet najmłodszych podróżnych. Żaden inny dokument ani zaświadczenie, nie może zastąpić ww. dokumentów podróży.

Nie ma więc nawet słowa na temat Paszportu Polsatu. To oznacza, że pierwszą możliwość możemy raczej wykluczyć.

Pozostaje więc opcja, że jest to żart. Na pierwszy rzut oka wygląda to niepoważnie. Od państwowych organów można by jednak oczekiwać bardziej rzeczowego podejścia do tematu, a nie kpin, nawet obrazkowych. Jednak w tym szaleństwie jest metoda. Kto przed wyjazdem do Chorwacji wchodzi na stronę Ministerstwa Spraw Zagranicznych? Teoretycznie powinien każdy, ale w praktyce bywa różnie. Dorośli oczywiście mają swoje dowody zawsze przy sobie. Gorzej z dziećmi. W ten sposób dzięki temu żartowi informacja o tym trafi do szerszej świadomości i może uchronić niejedną rodzinę przed przykrymi konsekwencjami. Dlatego też uważam, że to dobry ruch ze strony Ministerstwa. Sam ten tekst także powstał po to, aby pomóc w rozprzestrzenieniu tej informacji.

#Wlochy - Epidemia: zabijano chorych na oddziałach intensywnej opieki.

Data: 20.07.2020 13:47

Autor: ziemianin

lindro.it

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wlochy #lekarze #zabijanie #epidemia #covid19 #koronawirus #smierc

Pasquale Bacco- lekarz badacz, wirusolog Giulio Tarro i sędzia Angelo Giorgianni’m należą do powstałego niedawno stowarzyszenia o nazwie L’Eretico. Odważni ludzie, którzy na światło dzienne wyciągają depopulację ludzi. Wnoszą skargę do prokuratury rzymskiej i do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości przeciwko środkom podjętym przez rząd w okresie szczytu epidemii we Włoszech. W skład stowarzyszenia L’Eretico wchodzi około 2000 lekarzy i prawników.

#Wlochy – Epidemia: zabijano chorych na oddziałach intensywnej opieki.

W skardze wymieniono szereg doniesień dotyczących łamania praw podczas epidemi Covid-19 we Włoszech, w szczególności z punktu widzenia medyczno-naukowego, epidemiologicznego i prawnego.

Napisano:

“Leczenie chorych było możliwe, ale możliwość ta została zignorowana”

„Zabijaliśmy ludzi, chociaż robiliśmy to w dobrej wierze; na oddziałach opieki intensywnej zastosowano niewłaściwe leczenie”

“Uporczywe zaniedbanie rządu włoskiego sprawiło, że pojawienie się w kraju wirusa przekształciło się w masakrę 35 000 starców”

“Niewłaściwe metody diagnostyczne, błędne leczenie oraz zastosowanie (obowiązujących po dzień dzisiejszy) nieracjonalnych metod kontroli rozprzestrzeniania się infekcji podeptały prawa obywateli chronione przez włoską konstytucję i prawo międzynarodowe”

„Mówiono, że nie należy stosować środków przeciwzapalnych, które obecnie są podstawą nowej terapii”

“Dziś wiemy, że protokół terapeutyczny odnoszący się do walki z koronawirusem był błędny: to właśnie ten fakt, a nie wirus spowodował tysiące zgonów”

“Maski zwłaszcza przy aktualnych temperaturach tworzą przed nosem i ustami prawdziwe pożywki hodowlane, umożliwiające powstanie bardzo niebezpiecznego stężenia mikroorganizmów gotowych do rozprzestrzeniania się w ludzkim organizmie. Ponadto, wielogodzinne używanie masek prowadzi do hiperkapnii, czyli podwyższenia stężenia dwutlenku węgla z równoczesnym niedoborem tlenu we krwi, co bardzo spowalnia reakcje (wyobraźcie sobie, jak niebezpieczne jest to podczas prowadzenia samochodu). Hiperkapnia powoduje i zwiększa kwasicę komórkową, która jest doskonałym punktem wyjściowym dla rozwoju nowotworów”

Dr Baco stwierdza:

„Widziałem podstawy płuc pacjentów podczas autopsji: były całkowicie spalone, ponieważ czysty tlen pompowany pod pewnym ciśnieniem powodował autentyczne oparzenia. Następnie pojawiała się zakrzepica zatorowa, ponieważ tlen nie krążył, jako że płuca były niedrożne”

O wytycznych rządu:

„To było jak leczenie cukrzycy cukrem”

Na temat szczepionki:

“Mamy do czynienia z kolosalną operacją ekonomiczną, realizowaną przez lobby farmaceutyczne”

O zaleceniach, zakazach i nakazach:

“Musimy wrócić do normalnego życia, nie stosując się do poleceń tychże ludzi pozbawionych godności, sumienia i kultury. Czas skończyć z terroryzmem i z polityką terroru. Mam nadzieję, że już nigdy w życiu nie zobaczę podobnych świństw i łajdactw, jakie mogłem obserwować na przestrzeni ostatnich miesięcy”

Ekologiczne pojemniki z liści zastąpią plastik?

Data: 20.07.2020 13:38

Autor: ziemianin

bananaleaftechnology.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #BananaLeafTechnology #liscie #lisciebananowca #papier #plastik #TenithAdithyaa #TenithInnovations #natura #technologia

Każdy z nas słyszał o problemie z plastikiem. Każdego dnia wyrzucana jest masa śmieci jednorazowego użytku, a wyspa śmieci na Pacyfiku jest już 5 razy większa od Polski!

Ekologiczne pojemniki z liści zastąpią plastik?

Na szczęście wiele firm, organizacji i ludzi walczy o rozwiązanie tego problemu. Tenith Innovations, twórcy technologii Banana Leaf Technology, są jedną z takich grup i promują wykorzystanie liści bananowca w wielu codziennych zastosowaniach.

Eliminacja jednorazowych tworzyw sztucznych

Ponad połowa tworzyw sztucznych i papieru na świecie jest zużywana jeden raz, a następnie wyrzucana. Odpowiada to corocznemu wycinaniu 7 miliardów drzew, podaje Tenith Innovations w komunikacie prasowym.

Aby stworzyć alternatywę dla tych marnotrawnych produktów, firma Tenith Innovations stworzyła Banana Leaf Technology, „komórkową technologię przyjazną dla środowiska”, która umożliwia przechowywanie liści i biomateriałów organicznych nawet przez rok bez użycia jakichkolwiek szkodliwych chemikaliów.

Technikę tę opracował Tenith Adithyaa, indyjski badacz innowacji, który obecnie pełni funkcję CEO sieci społecznościowej Altruu.

Naturalna technika konserwacji

Zazwyczaj liście i biomateriały ogólnie ulegają degradacji w ciągu kilku dni, co czyni je słabą alternatywą dla tworzyw sztucznych. Technologia Banana Leaf poprawia właściwości fizyczne liści, dzięki czemu są trwalsze i mogą być używane jako zamiennik zarówno papieru, jak i plastiku.

Używając naturalnego środka konserwującego, Adithyaa był w stanie zwiększyć trwałość liści. Pozwala to na przechowywanie przez trzy lata – choć po roku liście stracą kolor.

#WTF Bardzo dobre zarobki zarządu EXATELA - państwowa firma przynosi milionowe straty?

Data: 20.07.2020 13:26

Autor: ziemianin

gsmonline.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #EXATEL #polska #firma #januszebiznesu #WTF

EXATEL w swoim sprawozdaniu finansowym za zeszły rok podał kwoty, jakie spółka musiała wydać na wynagrodzenia dla zarządu. Dwuosobowy zarząd EXATELa kosztował spółkę prawie 1.9 mln zł. Członkowie zarządu zatrudnieni są na podstawie umów cywilno-prawnych o zarządzanie (tzw. kontrakty menadżerskie). W 2018 r. kwota ta była większa (zarząd miał 3 osoby) i wynosiła ponad 2.6 mln zł.

#WTF Bardzo dobre zarobki zarządu EXATELA – państwowa firma przynosi milionowe straty?

Firma w zeszłym roku miała stratę netto na poziomie 13.5 mln zł. Rok wcześniej strata była większa i wynosiła 21.5 mln zł. Firma chce poprawić swoje wyniki przez wysłanie polskiego satelity i wybudowanie światłowodu Polska – USA.

W skład zarządu w 2019 r. wchodzili Nikodem Bończa-Tomaszewski – prezes, Rafał Magryś – wiceprezes oraz Marcin Malicki – wiceprezes. Malicki 14 lutego 2019 r. złożył rezygnację.

Członkowie zarządu są historykami i wcześniej byli zatrudnieni w Narodowym Archiwum Cyfrowym. Nie mają doświadczenia w kierowaniu operatorem telekomunikacyjnym.

Zatrudnienie w państwowej Grupie Kapitałowej EXATEL na koniec 2019 roku wynosiło 539 osób.

Kolejna symboliczna kara dla Telekomunikacji Stacjonarnej - firma naciąga głównie seniorów (wideo)

Data: 20.07.2020 13:13

Autor: ziemianin

player.vimeo.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #oszusci #TelekomunikacjaStacjonarna #polska #UOKiK

Telekomunikacja Stacjonarna (obecnie w likwidacji) po raz drugi w ciągu 7 miesięcy została ukarana przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W grudniu 2019 r. za stosowanie klauzul niedozwolonych, a w lipcu 2020 r. za naruszanie zbiorowych interesów konsumentów.

Kolejna symboliczna kara dla Telekomunikacji Stacjonarnej – firma naciąga głównie seniorów (wideo)

Otrzymaliśmy wiele skarg na Telekomunikację Stacjonarną, która za cel swoich praktyk obierała przede wszystkim seniorów. Nieetyczne i niedopuszczalne jest zdobywanie nowych klientów nieuczciwymi metodami – poprzez podszywanie się pod dotychczasowego operatora, do którego klienci mają już zaufanie. Zakwestionowaliśmy także bezprawne pobieranie niektórych opłat – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Agenci reprezentujący Telekomunikację Stacjonarną najczęściej przedstawiali ofertę telefonicznie, a potem wysyłali do klienta kuriera z umową do podpisania. Przedstawiciele spółki sugerowali konsumentom, że chodzi o korzystniejsze warunki umowy z dotychczasowym operatorem, a nie o zawarcie nowej umowy z inną firmą. Podpisałam z tą spółką umowę, ponieważ osoba przedstawiła się, że jest z ORANGE, w której mam abonament i zaproponował korzystniejsze warunki. Spytałam czy to ORANGE i pokazałam moje rachunki i ten pan potwierdził, że tak – napisała jedna z konsumentek. Inny poszkodowany opisywał: Jestem osobą starszą, mam 85 lat, niedowidzę i niedosłyszę, dlatego wszystkie ważne decyzje podejmuję po konsultacji z moimi dziećmi. Sprawę przedstawiono mi tak, że byłem przekonany, że chodzi o firmę Orange.

Telekomunikacja Stacjonarna kierowała ofertę głównie do seniorów. Średni wiek klientów wyliczony z ponad tysiąca zawartych umów to 71,5 roku. Oprócz wprowadzania ich w błąd co do nazwy firmy i celu podpisania umowy, kurierzy często wbrew przepisom nie zostawiali im podpisanych dokumentów albo wręczali niekompletne, np. bez pierwszej strony z nazwą firmy czy bez wzoru odstąpienia od umowy. W efekcie wielu konsumentów o zmianie operatora dowiadywało się dopiero, gdy przychodził rachunek do zapłaty od nieznanej firmy. Bez dokumentów nie mogli też sprawdzić warunków umowy ani cennika.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny zakwestionował też pobieranie przez Telekomunikację Stacjonarną opłaty aktywacyjnej (na start – 14,76 zł) i wyrównawczej (przy rozwiązaniu umowy – 25 zł za każdy miesiąc, który pozostał do jej końca) w sytuacji, gdy spółka nie zaczęła świadczyć usługi abonamentu. Jest to niezgodne z Prawem Telekomunikacyjnym. Wbrew przepisom Telekomunikacja Stacjonarna pobierała te opłaty także od osób, które korzystały z jej usług wyłącznie przez numer dostępu, natomiast nie zmieniły operatora w zakresie abonamentu. Tymczasem celem modelu wyboru dostawcy usług telefonicznych przez numer dostępu lub preselekcję było umożliwienie konsumentom korzystania z konkurencyjnych ofert operatorów, przed każdym nawiązaniem połączenia. Mogą mieć numery dostępu nawet kilkunastu firm telekomunikacyjnych i za każdym razem wybierać najbardziej atrakcyjną w danej chwili ofertę. Pobieranie dodatkowych opłat od takich umów zniechęcałoby konsumentów do zawierania ich z większą liczbą dostawców usług.

Prezes UOKiK nakazał Telekomunikacji Stacjonarnej natychmiastowe zaprzestanie stosowania nieuczciwych praktyk. Nałożył też na nią karę – 326,4 tys. zł. Decyzja nie jest prawomocna.

W grudniu 2019 r. Prezes UOKiK stwierdził, że spółka stosuje niedozwolone postanowienia umowne. Dotyczyły one m.in. automatycznego przedłużania umów na 2 lata czy udzielania nieodwołalnych pełnomocnictw do przeniesienia numeru (szczegóły w decyzji). Wtedy kara wyniosła ponad 56 tys. zł. Decyzja jest nieprawomocna, spółka odwołała się do sądu.

#Nauka Poziom żelaza we krwi może być kluczem do spowolnienia procesu starzenia

Data: 20.07.2020 13:05

Autor: ziemianin

ed.ac.uk

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zelazo #krew #zdrowie #zycie #dlugosczycia #anemia #nauka #czlowiek

Międzynarodowy zespół naukowy, na czele którego stali specjaliści z University of Edinburgh, zidentyfikował geny powiązane ze starzeniem się i wyjaśnia, dlaczego proces starzenia się przebiega tak różnie u różnych ludzi. Wyniki badań sugerują, że utrzymywanie odpowiedniego poziomu żelaza we krwi pomaga starzeć się lepiej i żyć dłużej.

#Nauka Poziom żelaza we krwi może być kluczem do spowolnienia procesu starzenia

Naukowcy oparli swoje badania na na analizie danych genetycznych ponad miliona osób. Jesteśmy bardzo podekscytowani tymi wynikami. Mamy tutaj silną sugestię, że zbyt wysoki poziom żelaza we krwi zmniejsza liczbę zdrowo przeżytych lat oraz że utrzymywanie odpowiedniego poziomu żelaza pozwala kontrolować proces starzenia się. Sądzimy, że nasze odkrycia dotyczące metabolizmu żelaza pozwoli wyjaśnić, dlaczego spożywanie bogatego w żelazo czerwone mięso wiąże się z różnymi schorzeniami wieku starszego, jak na przykład z chorobami serca, mówi główny badać doktor Paul Timmers.

Wraz z wiekiem nasz organizm powoli traci zdolność do homeostazy, czyli utrzymywania równowagi pomiędzy poszczególnymi parametrami. Brak tej równowagi jest przyczyną wielu chorób, a w końcu śmierci. Jednak przebieg procesu starzenia się jest bardzo różny u różnych ludzi. U niektórych pojawiają się poważne chroniczne schorzenia już w dość młodym wieku i ludzie ci szybko umierają, inni z kolei żyją w zdrowiu przez bardzo długi czas i do końca swoich dni są w dobrej kondycji.

Autorzy najnowszych badań przyjrzeli się genom i odkryli dziesięć regionów odpowiedzialnych za długość życia, długość życia w zdrowiu oraz długość życia w idealnych warunkach. Naukowcy zauważyli, że istnieje silna korelacja pomiędzy tymi trzema czynnikami, a poziomem żelaza we krwi. Badania statystyczne przeprowadzone metodą randomizacji Mendla potwierdziły, że poziom żelaza ma najbardziej istotny wpływ na długość życia w zdrowiu.

Na poziom żelaza we krwi wpływ ma nasza dieta. Zbyt wysoki lub zbyt niski jego poziom jest powiązany z chorobami wątroby, chorobą Parkinsona, a w starszym wieku wiąże się z obniżeniem zdolności organizmu do zwalczania infekcji. "Możliwości syntezy hemu spadają wraz z wiekiem. Jego niedobory prowadzą do akumulacji żelaza, stresu oksydacyjnego i dysfunkcji mitochondriów.

Akumulacja żelaza pomaga patogenom w podtrzymaniu infekcji, co jest zgodne z obserwowaną u osób starszych podatnością na infekcje. Z kolei nieprawidłowa homeostaza żelaza w mózgu wiąże się z chorobami neurodegeneracyjnymi, jak choroba Alzheimera, Parkinsona czy stwardnienie rozsiane, piszą autorzy badań.

Naukowcy zastrzegają, że kwestie te wymagają dalszych badań, ale już przewidują, że ich odkrycie może doprowadzić do opracowania leków, które zmniejszą niekorzystny wpływ starzenia się na zdrowie, wydłużą nie tylko ludzkie życie, ale też okres życia w zdrowiu.

"Szuflandia" pierwsza w Polsce samoobsługowa biblioteka

Data: 20.07.2020 12:56

Autor: ziemianin

biblioteka.lodz.pl

#polska #ksiazki #Szuflandia #Lodz #biblioteka #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

W Łodzi powstała pierwsza w Polsce samoobsługowa biblioteka. Z Szuflandii, bo tak się nazywa, można korzystać przez całą dobę. Jedyne, czego potrzebujemy, to karta biblioteczna. Podobne biblioteki działają już od dłuższego czasu w USA czy w Azji.

"Szuflandia" pierwsza w Polsce samoobsługowa biblioteka

Szuflandia to efekt współpracy Biblioteki Miejskiej i firmy Arfido. Nasza wypożyczalnia to polski prototyp. Zależało nam na dotarciu do jeszcze szerszej grupy odbiorców. Szuflandia jest dostępna 24 godziny na dobę, przez 7 dni w tygodniu. Nie ogranicza nas czas, jak również ewentualne pojawiające się obostrzenia związane z pandemią, powiedział dyrektor Biblioteki Miejskiej w Łodzi, Paweł Braun.

Z automatycznej biblioteki mogą korzystać posiadacze kart bibliotecznych Biblioteki Miejskiej. Jedyny warunek – nie wolno przetrzymywać książek i nie wolno mieć nieuregulowanej kary. Jeśli jesteśmy takim wzorowym czytelnikiem, wystarczy, że zeskanujemy swoją kartę biblioteczną w czytniku Szuflandii i wpiszemy numer skrytki, z której chcemy wypożyczyć książkę. Możemy też wybrać tytuł z listy. Skrzynka się otworzy i możemy wyjąć książkę. W ten sposób możemy wypożyczyć 2 książki.

Do Szuflandii możemy również oddawać książki, jednak tylko te, które wcześniej z niej wypożyczyliśmy. Wystarczy zeskanować kartę i spisać numer pustej skrzynki. Wkładamy tam książkę i już. Możemy też w ten sposób zwrócić książki przetrzymane. Zwrot automatycznie przerywa naliczanie kary, ale przed ponownym skorzystaniem z Szuflandii musimy karę uregulować.

W razie awarii Szuflandii książki można zwrócić w bibliotece.

Szuflandia to na razie program pilotażowy. W automacie znajdzie się niemal 100 tytułów. Jeśli testy wypadną pomyślnie to w niedalekiej przyszłości na terenie miasta powinno pojawićsię więcej automatów z książkami.

#WTF Kanye West proponuje program milion plus dla dzieci

Data: 20.07.2020 12:51

Autor: ziemianin

abcnews.go.com

#WTF #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #idiokracja #idioci #wyboryprezydenckieusa #wyboryprezydenckie

– Każdy, kto ma dziecko, dostanie milion dolarów – zapowiedział Kanye West na swoim pierwszym wiecu wyborczym. Raper na początku miesiąca ogłosił, że kandyduje na prezydenta USA, ale wciąż nie wszyscy są przekonani, że mówi poważnie.

#WTF Kanye West proponuje program milion plus dla dzieci

W swoim niedzielnym przemówieniu w North Charleston w Karolinie Południowej raper poruszył takie tematy jak religia i handel międzynarodowy. West zaprosił kilka młodych kobiet z widowni, aby opowiedziały na scenie o problemach, z którymi się spotykają, takich jak nierówność w dostępie do edukacji czy brutalność policji. Następnie wygłosił przemówienie, w którym poruszył bardzo szerokie spektrum tematów – od walki z opioidami po kontakty biznesowe z Adidasem.

Ocenił na przykład, że aborcja powinna być legalna, ale pomoc finansowa dla przyszłych matek mogłaby sprawić, by przerywanie ciąży nie cieszyło się zainteresowaniem. Jego zdaniem „każdy, kto ma dziecko, mógłby dostać milion dolarów lub coś podobnego”. – Aborcja powinna być legalna, bo wiecie co? I tak prawo nie pochodzi od Boga, więc czym jest legalność? – pytał.

West stwierdził, że również marihuana powinna być legalna i rozmawiał z publicznością przed zakończeniem godzinnego wydarzenia.

THE WEST WING [#2020VISION](/t/2020VISION) pic.twitter.com/QvhgIzJCcv

— ye (@kanyewest) July 19, 2020

43-letni West był zagorzałym zwolennikiem prezydenta Donalda Trumpa, ale 4 lipca zapowiedział ubieganie się o urząd. Szybko swoje poparcie dla niego wyraził miliarder Elon Musk. Raper, którego majątek szacuje się na 1,3 miliarda dolarów, w zeszłym roku obiecywał, że będzie kandydował dopiero w 2024 roku. Ale wcześniej, na gali MTV Video Music Awards w 2015 roku, mówił o startowaniu w wyborach w 2020.

Nadal nie jest jasne, czy jego zgłoszenie należy traktować poważnie, czy nie jest to chwyt reklamowy. West nie zdążył z zebraniem podpisów w wielu stanach i nie wiadomo, czy zdoła zebrać je w tych, w których ma jeszcze na to czas. Np. w zeszłym tygodniu zebrał potrzebne poparcie w Oklahomie, ale do południa w poniedziałek potrzebuje 10 tys. podpisów w Karolinie Północnej.

Bez czipu nie będziesz mógł nic kupić.

Data: 20.07.2020 12:38

Autor: ziemianin

pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Biznes #Technologia #czipowanie #czip #

PAP: Panie profesorze, dla jednych implantowane pod skórę chipy do genialny wynalazek, a inni mówią o tym „znamię bestii”. A jak Pan uważa?

Bez czipu nie będziesz mógł nic kupić.

Prof. dr hab. Dariusz Jemielniak: Każdej nowej technologii trochę się boimy. Sam jestem raczej ostrożnym entuzjastą postępu. Jeśli natomiast chodzi o wszczepialne chipy, w obecnej chwili wiążą się z nimi pewne zagrożenia – np. dla prywatności. Teoretycznie moglibyśmy być z ich pomocą śledzeni przez cały czas. Telefon możemy zostawić w domu, chipa nie. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że śledzenie i tak już ma miejsce, właśnie z pomocą różnych urządzeń, z których korzystamy, a także powszechnych kamer z rozpoznawaniem twarzy. Dzisiaj można już nawet rozpoznać twarz zasłoniętą maską. Drugi powód, dla którego np. ja nie mam wszczepionego chipa, jest taki, że obsługują one niewiele funkcji. Używane obecnie systemy RFID pozwalają na niewiele – na zbliżeniowe płatności, czy identyfikację osoby.

PAP: No właśnie, o wszczepialnych chipach słyszy się od wielu lat, a rewolucji nie ma. Czy więc temat się rozpływa, czy potrzeba jeszcze więcej czasu i zmiany mentalności?

D.J.: Zgadzam się, że będą potrzebne zmiany w myśleniu, które zawsze następują z pewnym opóźnieniem. Ważniejsze jest jednak, aby chipy zaczęły spełniać dodatkowe funkcje oprócz płatności czy identyfikacji człowieka. To można zrobić np. z pomocą smartwatcha. Jeśli jednak w chipie będą np. różnego rodzaju czujniki biometryczne, to radykalnie zmieni postać rzeczy. Niektóre funkcje życiowe można mierzyć z pomocą zegarka – np. puls, czy nasycenie tlenem krwi, ale nie wszystko można obserwować w ten sposób.

PAP: Biochip mógłby np. stale monitorować stężenie glukozy we krwi…

D.J.: Dokładnie, dla osób z cukrzycą byłaby to kolosalna zmiana. Do tego dokładność chipa pod skórą będzie dużo większa niż np. zegarka, więc parametry mierzone obecnie innymi metodami będzie można precyzyjniej monitorować. Dzięki dzisiejszym technologiom można by już stworzyć chip, który będzie pomagał w zachowaniu zdrowia i komfortu życia.

PAP: Takie układy pozwolą więc na dokonywanie płatności, identyfikację ludzi, zbieranie danych biometrycznych, w tym medycznych. Czy będzie trzeba mieć więc kilka chipów, czy powstanie jeden uniwersalny?

D.J.: Obecnie problem z chipami polega m.in. właśnie na tym, że brakuje jednego standardu. Nie może być przecież tak, że co jakiś czas ktoś będzie nam ciało otwierał i zaszywał. Możemy się spodziewać, że powstanie jedna, uniwersalna platforma z różnymi funkcjami. Rodzi się jednak tutaj pytanie, jakiego rodzaju czujniki można opracować. Niektóre z nich mogą przy tym dzisiaj mieć pewną funkcję, ale za jakiś czas mogą zyskać dodatkowe. Na przykład z pomocą diod można kiedyś było mierzyć tylko tętno, a dzisiaj można sprawdzić ilość tlenu we krwi, całkiem dobrze estymować wydolność oddechową, itp. Trzeba więc będzie ustalić, kiedy platforma będzie wystarczająco gotowa. Według mojej wiedzy, na razie tego rodzaju projektów jeszcze nie ma. Jeśli spojrzeć na to zagadnienie trochę szerzej, to nie brakuje odpowiednich technologii – one już są. Brakuje jednej platformy, która by je łączyła.

PAP: Nawet, gdy uda się ją utworzyć, pojawić się może inny problem. Technologia pędzi, czy nie okaże się, że co roku wypadałoby wymienić chip na nowy, tak jak dzisiaj wymienia się telefon?

D.J.: To oczywiście nie wchodzi w grę. Chipy nie mogą być wymieniane częściej, niż raz na 10 lat. Okaże się też jeszcze, czy będą to chipy podskórne, wszczepiane do jamy ustnej, czy np. douszne. Z pewnością chip wszczepiony np. pod skórą musi być ukończonym produktem. Być może tylko trzeba go będzie naładować co jakiś czas zbliżeniowo, ale może i z tego uda się zrezygnować dzięki technologiom wykorzystującym energię naszego ciała, czy ruchu.

PAP: A co z bezpieczeństwem? Czy do takiego chipa nie można się włamać, jeśli np. będzie sam przechowywał jakieś dane?

D.J.: To, czy chip będzie gromadził dane, czy tylko przekazywał je dalej, jest w zasadzie drugorzędne. Obecna kryptografia jest na takim poziomie, że wrażliwe informacje można doskonale zabezpieczyć. Czy jednak będą tak dobrze chronione? Tutaj muszę odpowiedzieć, że nie wiem, ponieważ często rezygnuje się z najlepszych zabezpieczeń. Widać to chociażby po wyciekach danych o użytkowników różnych portali. Zabezpieczenia kosztują, a klienci nie zawsze chcą za nie płacić, albo nawet nie rozumieją skali problemu i zagrożeń.

PAP: Jakie jeszcze przeszkody trzeba pokonać?

D.J.: Ważne są jeszcze ograniczenia instytucjonalne. Korporacje, rządy, czy systemy opieki zdrowotnej nie wytworzyły wiarygodnej platformy, która integrowałaby wszystkie dane. Na przykład medycyna jest pod tym względem bardzo tradycyjna. Spójrzmy na amerykański system opieki zdrowotnej. Jest on bardzo rozdrobniony. Dane gromadzone są w prywatnych systemach, które się między sobą nie komunikują. Z drugiej strony, dobrze działające rozwiązania istnieją w systemach sportowych. Można np. używać zegarka Garmin, a dane przetwarzać na Stravie.

PAP: Widać tutaj dużą, potencjalną rolę prawa.

D.J.: Do uregulowania pozostaje cała plejada różnych kwestii. Po pierwsze trzeba określić, kto miałby dostęp do danych. To problem znany od lat i moim zdaniem, nadal nie ma dobrych rozwiązań. Powinny istnieć zaufane, państwowe lub prywatne instytucje, które będą przechowywały wrażliwe informacje. Niezależne organizacje często działają lepiej. Spójrzmy jak łatwo obsługuje się np. Google Maps, a jak siermiężnie działa rządowy system geoportal.gov.pl. Być może administracją danych będą zajmowały się banki, jako instytucje zaufania publicznego. Już dzisiaj przechowują wrażliwe informacje o ludziach. Trzeba jednak będzie wtedy określić, jaki mogą mieć do tych danych dostęp. Nie chcielibyśmy np. sytuacji, w której bank będzie odmawiał kredytu, bo dane z chipa wskazują wysokie ryzyko zgonu przed spłatą. Konieczne będzie określenie zasad udostępniania informacji. Na przykład właściciel chipa mógłby wyrazić zgodę, aby wszystkie jego dane medyczne były dostępne dla każdego lekarza i szpitala, który go leczy.

To wszystko jest kwestią odpowiednich standardów, bo niezbędna technologia już istnieje. Dla prywatności powinno powstać coś na wzór licencji Creative Commons: jasne, przejrzyste i proste decyzje, komu udzielamy dostępu i na jakich zasadach. Takie standardy mogłyby powstawać także w Polsce. Jeśli będą dobre i przejrzyste, inne kraje będą mogły się na nich wzorować.

PAP: Co z ludźmi, którzy nie będą chcieli mieć chipa? Znajdą się na marginesie społeczeństwa, czy może po prostu nie będą korzystać z niektórych udogodnień, podobnie, jak dzisiaj osoby nieposiadające smartfona?

D.J.: Na początku na pewno będą obowiązywały różne warianty. Z czasem to się może zmieniać, podobnie, jak może to mieć miejsce we wdrażaniu autonomicznych samochodów. Kiedy zostanie przekroczona pewna krytyczna liczba takich aut, zostanie wprowadzony zakaz używania samochodów kierowanych przez człowieka, bo będą stwarzały zagrożenie. Być może w dalszej przyszłości chip zastąpi dowód osobisty, a jednocześnie będzie stanowić jedyną formę płatności. Wtedy osoba bez niego znajdzie się poza nawiasem społeczeństwa. Nie będzie nawet mogła nic kupić. (PAP)

#Rosja Powstaje najpotężniejszy na świeci lodołamacz o napędzie atomowym „Rossija” (infografika)

Data: 20.07.2020 12:31

Autor: ziemianin

tiny.pl

#statki #statek #bron #Arktyka #Rosja #lodolamacz #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia

Początek budowy najpotężniejszego lodołamacza atomowego na świecie „Rossija” projektu 10510 „Lider” nastąpi we wrześniu tego roku, podaje oficjalne pismo rosyjskiego przemysłu atomowego, gazeta „Strana Rosatom”.

#Rosja Powstaje najpotężniejszy na świeci lodołamacz o napędzie atomowym „Rossija” (infografika)

Pierwsze cięcie metalu do budowy rosyjskiego lodołamacza o napędzie atomowym miało miejsce 6 lipca w stoczni w miejscowości Bolszoj Kamień w Kraju Nadmorskim. To wydarzenie zapoczątkowało budowę nowego lodołamacza atomowego. „Początek budowy jest zaplanowany na wrzesień”.

Zgodnie z warunkami umowy, rozpoczęcie eksploatacji statku planowane jest na 2027 rok. Koszt głównego lodołamacza to około 127 mld rubli (ok. 1,8 mld dolarów). Umowa na budowę lodołamacza atomowego „Rossija” pomiędzy przedsiębiorstwem Rosatomu „Atomflot” (Rosatomflot) a kompleksem stoczniowym „Zvezda” została podpisana w kwietniu br. W sumie planowana jest budowa trzech takich statków o napędzie atomowym w Federacji Rosyjskiej.

Statki o napędzie atomowym w ramach projektu „Lider” są pomyślane jako najpotężniejsze lodołamacze atomowe na świecie. Będą potrzebne do zapewnienia całorocznej żeglugi po Północnym Szlaku Morskim. Główne cechy statków o napędzie atomowym typu „Lider”: moc – 120 MW (na wałach); prędkość – 22 węzły (w czystej wodzie); długość – 209 metrów; szerokość – 47,7 metra; penetracja lodu (maksymalna) – cztery metry; wyporność – prawie 70 tysięcy ton.

Statek będzie wyposażony w napęd atomowy z dwoma reaktorami typu RITM-400, napęd z turbiną parową z czterema turbogeneratorami o mocy 37 MW każdy i elektryczny układ napędowy z czterema silnikami śmigłowymi o mocy 30 MW każdy.

#SztucznaInteligencja #NavAIgo - Chciałbym aby maszyny uczyły się same, dr hab. Jan Chorowski

Data: 20.07.2020 12:19

Autor: ziemianin

navalgo.com

#NavAIgo #AdrianKosowski #BartlomiejDudek #Google #JanChorowski #ZuzannaKosowska #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #sztucznainteligencja #AI #technologia #nauka

Z doktorem habilitowanym Janem Chorowskim, który szkoli sztuczną inteligencję na dziennikach okrętowych kapitanów floty holenderskiej z XVII wieku, rozmawia Monika Redzisz

#SztucznaInteligencja [#NavAIgo](/t/NavAIgo) – Chciałbym aby maszyny uczyły się same, dr hab. Jan Chorowski

Zamówiłam sobie coś na AliExpress. Przesyłka, która płynie do mnie z Chin jakimś kontenerowcem, spóźnia się już miesiąc. Być może to wina koronowirusa, a może na statek napadli piraci z Karaibów…Mam to gdzieś! Wciąż nie mam tego, na co czekam i co gorsza nie wiem, kiedy to dostanę. Czy NavAIgo w przyszłości zaradzi takim frustracjom?

*Jan Chorowski: Pracujemy nad tym. To zrozumiałe, że klient chce wiedzieć, co się dzieje z jego przesyłką, kiedy ona do niego dotrze i czy będzie w dobrym stanie. Moje osobiste doświadczenia też takie są: kiedyś sprowadzałem zdalnie sterowane autka z Chin na festiwal nauki. Transport spóźnił się o miesiąc. I wcale nie dostawałem powiadomień SMS-em, gdzie się obecnie znajdują. Niestety, im bliżej jesteśmy wielkiego masowego transportu, tym mniej wiemy. Wiemy tylko „z grubsza”, kiedy przyjedzie dostawa. Dlatego chcieliśmy stworzyć algorytmy, które poprawią widoczność tego procesu i będą także w stanie określić, czy transport odbywa się zgodnie z planem, czy też dzieje się coś nietypowego. A w takiej sytuacji – jak dużo spóźni się przesyłka. Wkrótce będziemy to wiedzieć.

Kiedy?

Mieliśmy już dwa projekty badawcze, dotyczące przewidywania czasu dojazdów i analizy danych z rejestratorów IoT (Internet of Things). Jeden z CMA CGM – to czwarty armator na świecie; drugi z DB Schenker. W dużym transporcie teraz właśnie to się zmienia. Firmy mają na to budżet, montują w kontenerach urządzenia umożliwiające śledzenie przedmiotów, które przewożą. To jest pierwszy krok, żeby przewidywać, co się z nimi dzieje.

Jakie możemy mieć korzyści z takiej technologii, oprócz tego, że nie będziemy denerwować się czekając na paczkę?

Docelowo będziemy bardziej optymalnie zużywać zasoby. Na przykład nawigacja prognozuje czasy dojazdu na tyle precyzyjnie, że w sumie przekłada się to na lepsze zarządzanie naszym czasem.

A co, gdybyśmy mieli mowę bez transkrypcji? Gdybyśmy zgrywali to, co leci w radiu? Czy wtedy komputer nauczyłby się rozpoznawać mowę tak, jak dziecko?

Tak samo, żeby utworzyć optymalny plan zamówień towaru, musimy mieć dobre prognozy dotyczące tego, jak długo potrwa transport. Nie trzeba będzie zamawiać z wyprzedzeniem, na zapas, na wszelki wypadek. W tej chwili taniej jest zamówić 10 procent nadmiaru, niż ryzykować, że 3 procent klientów źle nas opisze w Internecie. Teraz zgadujemy. Pytanie, na ile to zgadywanie jest nieprecyzyjne i na ile można je wspomóc przy użyciu komputerów.

Skąd pomysł na firmę o tym profilu?

NavAIgo powstało z przecięcia zainteresowań moich i współzałożycieli: Zuzanny i Adriana Kosowskich oraz Bartka Dudka. Bartek i Adrian zajmują się algorytmami na grafach, Zuzanna obroniła doktorat z rozwoju sieci połączeń w handlu morskim. Ja w świecie akademickim jestem adiunktem na Wydziale Matematyki i Informatyki Uniwersytetu Wrocławskiego i zajmuję się przetwarzaniem i rozpoznawaniem mowy. Przecięcie naszych zainteresowań to logistyka. Tam jest struktura grafowa: węzły i połączenia między nimi. Na przykład miasta i sieć dróg. Można też modelować tu bardzo dużo programów: od wyszukiwania najkrótszych ścieżek, tak jak w nawigacji internetowej, po kategoryzowanie tych sieci, czyli rozpoznawanie, czy dwie sieci są do siebie podobne. O dziwo, w mojej pracy w NavAlgo wykorzystuję wiele intuicji, które przenoszę z analizy mowy.

Od kiedy zajmuje się Pan rozpoznawaniem mowy?

Od 2013. Studiowałem na wydziale elektroniki, mikrosystemów i fotoniki na Politechnice Wrocławskiej. Doktorat zrobiłem w USA na uniwersytecie w Louisville, choć mój promotor, profesor Jacek Żurada, był z pochodzenia Polakiem. Wróciłem do Polski ze znajomością sieci neuronowych. Sieci neuronowe zaczynały wtedy poprawiać wyniki właściwie w każdej dziedzinie, w której były stosowane. To był początek boomu na uczenie głębokie.

Współpracowałem potem z Googlem – zaprosili mnie, ponieważ udało mi się ulepszyć neuronowe modele rozpoznawania mowy. Przez pół roku pracowałem w Mountain View, a kolejne półtora roku współpracowałem z nimi już z Polski. To było bardzo satysfakcjonujące, że moje rozpoznawanie mowy działało tak dobrze, że chciała je wykorzystywać taka firma, jak Google, ale zrozumiałem wtedy, że w tej dziedzinie jest ogromna konkurencja ze strony przemysłu i że po powrocie do Polski, samodzielnie, nie będę w stanie z nimi konkurować. Stwierdziłem, że muszę zrobić krok do tyłu i zająć się czymś innym: przetwarzaniem mowy bez nadzoru.

Dlaczego akurat tym?

Taką miałem intuicję. W tej chwili, żeby mieć dobry system, potrzebujemy ogromnych ilości danych. A te dane muszą przygotować ludzie, z ich ludzką inteligencją. Jak chcemy robić rozpoznawanie mowy, to musimy mieć setki, tysiące godzin nagrań, przepisanych przez ludzi. A co, gdybyśmy mieli mowę bez transkrypcji? Gdybyśmy zgrywali to, co leci w radio? Czy wtedy komputer nauczyłby się rozpoznawać mowę, tak, jak dziecko? Dziecko nie czyta przecież żadnych transkrypcji, uczy się języka ze słuchu. Czy modele też tak będą potrafiły? Tu nie ma takiej presji ze strony przemysłu i konkurencja także jest mniejsza, chociaż nie zerowa, bo Facebook też nad tym pracuje.

Ale właściwie po co, skoro działa to tak dobrze?

Chociażby dlatego, że tym ludziom trzeba zapłacić, więc taki system sporo kosztuje.

W tej chwili to ogromny biznes – opisywanie milionów zdjęć i tego, co się na nich znajduje. Konieczność pozyskiwania danych jest dużym ograniczeniem. Małe piwo, jeśli przygotowywać dla niej dane mogą przeciętni ludzie. Gorzej, jeśli potrafią to zrobić tylko specjaliści tak, jak w przypadku rozpoznawania obrazów medycznych.

W Chinach funkcjonuje nowy zawód: ludzi, którzy opisują obiekty dla sztucznej inteligencji.

Nie tylko w Chinach. Także w Afryce. To dobra praca…

Dobrze jest pracować dla sztucznej inteligencji?

Tak. Niemal każdy może to robić. Wystarczy umieć wskazywać samochody, pieszych, dachy, baseny… i każdy może współtworzyć systemy sztucznej inteligencji.

Jest w tym jakiś paradoks.

Dlatego chciałbym od tego uciec. Stworzyć system, który potrafi się sam nauczyć interpretować to, co widzi. Poza tym to frapujący temat badawczy: jak poradzić sobie bez etykiet? Jak skonstruować model, który sam postrzega świat, a nie korzysta z gotowych opisów? Przecież my, ludzie, uczymy się inaczej. Więc cała ta sztuczna inteligencja wcale nie jest tak bardzo inteligentna, skoro wymaga naszej pomocy. A skoro tak – nie rozwiąże problemów, których my nie umiemy rozwiązać.

Jak skonstruować model, który sam postrzega świat, a nie korzysta z gotowych opisów? Przecież my, ludzie, uczymy się inaczej

Dla mnie to początek drogi. Chciałbym, żeby maszyny potrafiły same się uczyć. Żeby postrzegały świat i same potrafiły zbudować taką jego reprezentację, z której wnioskowałyby na temat świata. Na przykład o tym, co dzieje się na drodze, kiedy jedziemy autem. Ludzie postrzegają obiekty i przypuszczają, jak dana klasa obiektów się zachowa. Jeśli to są samochody, to przypuszczamy, że zostaną na jezdni. Jeśli to piesi, to że zostaną na chodniku albo będą przez tą jezdnię przechodzić. Przewidujemy ich ruchy. Chciałbym pokazywać komputerom takie sceny i oczekiwać, że one same odkryją, czym są te obiekty i co te obiekty będą robić.

Na jakich tekstach trenujecie?

Na piśmie odręcznym – dziennikach okrętowych kapitanów floty holenderskiej, odkrywających Australię i Tasmanię, z połowy XVII wieku.

Dlaczego na piśmie odręcznym?

Bo wiele zespołów zajmujących się SI stara się teraz wykorzystywać dane nieopisane. Najlepsze modele, które rozumieją język, gdzieś tak od półtora roku budowane są w ten sposób, że najpierw pokazujemy im dziesiątki gigabajtów tekstu. To bardzo dużo – więcej niż my zobaczymy w ciągu życia. Te modele widzą prawie cały Internet i z tego budują sobie jakąś reprezentację zdań i ich treści. Uczą się, że te dwa zdania są synonimiczne, tamte są swoim zaprzeczeniem, tu jedno wynika z drugiego. To już nastąpiło w rozumieniu języka. W przetwarzaniu mowy te systemy są blisko granicy stosowania. Natomiast chyba nikt nie zrobił tego jeszcze – o ile wiem – dla pisma odręcznego. W każdym razie my też jesteśmy jeszcze w trakcie pracy. Jeszcze nam to dobrze nie działa.


*dr hab. Jan Chorowski – jest kierownikiem AI w NavAlgo oraz adiunktem na Wydziale Matematyki i Informatyki Uniwersytetu Wrocławskiego. Magisterium obronił na Politechnice Wrocławskiej, doktorat na University of Louisville, zaś habilitację na Uniwersytecie Wrocławskim. Współpracował z wieloma zespołami badawczymi, w tym Google Brain, Microsoft Research i Laboratorium prof. Yoshuy Bengio na Uniwersytecie Montrealskim. Kierował też badaniami podczas organizowanych przez Johns Hopkins University warsztatach JSALT 2019. Jego zainteresowania badawcze to zastosowania sieci neuronowych do problemów intuicyjnych i łatwych dla ludzi lecz trudnych dla maszyn, takich jak przetwarzanie mowy i języka naturalnego. W NavAlgo dr Chorowski rozwija rozwiązania sztucznej inteligencji dla obiektów w ruchu.

#Zwierzeta Ogłoszono konkurs! - Młode żubry z Gołuchowa czekają na swoje imiona.

Data: 20.07.2020 11:46

Autor: ziemianin

okl.lasy.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Zwierzeta #polska #zubry

Ośrodek Kultury Leśnej w Gołuchowie ogłosił konkurs na imiona dla nowych mieszkańców gołuchowskiej zagrody zwierząt. Chodzi o młode żubry, które przyszły na świat na przełomie maja i czerwca. Byczki są zdrowe, a teraz trzeba nadać im imiona i wpisać je do Księgi Rodowodowej Żubrów. Jest jednak pewien warunek.

#Zwierzeta Ogłoszono konkurs! – Młode żubry z Gołuchowa czekają na swoje imiona.

Żubry potrzebują imion

Dwa młode żubry, które przyszły na świat w gołuchowskiej zagrodzie zwierząt, czekają na imiona. Pierwszy z nich urodził się 30 maja, jako potomek Poinsecji II i Pogaja. Niecały tydzień później, 4 czerwca ocieliła się samica żubra Podusta również się ocieliła. Obydwa małe żubry to zdrowe byczki, a teraz przyszedł czas, aby nadać im imiona i wpisać je do Księgi Rodowodowej Żubrów.

Księga jest elementem programu ochrony żubra europejskiego i powstała w 1931 r. Istnieje w celu kontrolowanego kojarzenia osobników, przy zachowaniu czystej krwi gatunku. W obrębie hodowanych żubrów wyróżnia się dwie linie – białowieską i białowiesko-kaukaską. W Gołuchowie żyją żubry z linii białowieskiej.

Ośrodek Kultury Leśnej w Gołuchowie ogłosił więc konkurs i zachęca do przesyłania swoich propozycji imion dla żubrów. Jest tylko jeden najważniejszy warunek! Dla łatwego odróżnienia pochodzenia żubrów, stosuje się zasadę, że imiona zaczynają się od liter „Po”. Należy więc pamiętać, że proponowane imiona, które mają dostać młode żubry muszą się zaczynać właśnie od tych liter. Konkurs potrwa do 15 września, a szczegóły, w tym regulamin i kartę zgłoszeniową można znaleźć na tej stronie.

Żubry w Puszczy Białowieskiej w śmiertelnej pułapce?

Leśnicy z Długiego Brodu odnaleźli dwa miesiące temu martwą krowę żubra. Zwierzę padło prawdopodobnie w wyniku ataku watahy wilków, które zapędziły je w pułapkę. Pułapkę na żubry stworzyły drzewa, które zginęły w wyniku zwiększonej gradacji kornika drukarza, a które przez działania aktywistów ekologicznych nie mogą zostać wycięte.

Zalegająca ogromna ilość martwych, powalonych drzew okazała się śmiertelną pułapką dla samotnej krowy. Najprawdopodobniej wataha wilków zapędziła żubra pomiędzy konary połamanych drzew. Zwierzę nie mogło dalej uciekać ani się bronić. W Puszczy Białowieskiej jest wiele suchych, martwych i połamanych drzew. Są zagrożeniem dla ludzi i zwierząt! Szacuje się, że w Nadleśnictwie Hajnówka zalega ponad 0,5 miliona m3 martwego drewna, a w całej Puszczy Białowieskiej ok. 2 mln m3. Żubr to gatunek pod ochroną. Ostatnia inwentaryzacja wykazała, że populacja białowieska żubrów liczy ok. 770 osobników.

Żubry to tylko jedne ze zwierząt, które mogą paść z powodu działalności aktywistów. W Puszczy Białowieskiej wciąż pojawia się więcej drzew, które umierają pod naporem kornika drukarza, stanowiąc zagrożenie dla zwierząt i ludzi oraz zwiększając ryzyko pojawienia się pożaru.

W tej chwili Puszcza Białowieska jest nie do uratowania – jeśli chodzi o kornika drukarza i o drzewa iglaste – dlatego, że w tym momencie już nikt nie jest w stanie nawet fizycznie, gdyby były jakiekolwiek limity (zlikwidować gradacji – przyp. red). Nie jesteśmy w stanie tego zrobić. Teraz możemy tylko zapewnić bezpieczeństwo.

#Zydzi Izrael trefne respiratory zrzucić chciał na . . . Afrykę?

Data: 20.07.2020 11:35

Autor: ziemianin

haaretz.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #izrael #zydzi #koronawirus #respirator #przekret #walek #januszebiznesu #afera #afryka #gospodarka

Przygotowując się na najgorszy scenariusza rozwoju pandemii koronawirusa, Izrael zakupił 17 tys. respiratorów za około 1 mld szekli (290 mln USD), jednak do tej pory dostarczono zaledwie ok. 10 proc. z nich, a część jest złej jakości – pisze w środę dziennik „Haarec”.

#Zydzi Izrael trefne respiratory zrzucić chciał na . . . Afrykę?

Większość transakcji zakupu materiałów dla szpitali dokonało założone w marcu centrum dowodzenia, złożone z przedstawicieli resortów zdrowia i obrony, a kierowane przez szefa Mosadu Josiego Kohena. Z powodu niespotykanej wcześniej światowej rywalizacji o sprzęt medyczny eksperci i urzędnicy odpowiedzialni za zaopatrzenie działali w bardzo krótkim czasie – podkreśla „Haarec”.

Wydano ponad 3 mld szekli (870 mln dolarów) na zakup m.in. respiratorów, koncentratorów tlenu, leków oraz dużych ilości sprzętu ochronnego i materiałów laboratoryjnych.

Ministerstwo zdrowia przydzieliło respiratory do szpitali w całym kraju zgodnie z ich potrzebami, jednak źródła w służbach medycznych twierdzą, że przynajmniej część z tych urządzeń nie spełniała norm, a w niektórych przypadkach szpitale odmówiły ich użycia.

„Izrael kupił respiratory, których jakość była tak niska – i to za tak olbrzymią cenę – że żaden szpital ich nie chciał” – powiedział gazecie anonimowy przedstawiciel jednej z lecznic, która odmówiła przyjęcia urządzeń i sama kupiła inne. „Według ludzi z ministerstwa obrony duża część sprzętu trafiła do śmieci” – dodał.

To samo źródło poinformowało, że przedstawiciele ministerstwa próbowali pozbyć się respiratorów, zwracając się do firmy dostarczającej produkty medyczne w niektórych krajach afrykańskich. „Powiedziano im, że Afrykanie nie kupują chłamu” – przekazał pracownik szpitala.

„Istnieją różne poziomy (jakości) urządzeń i prawdą jest, że ludzie wolą nie pracować z niektórymi z tych, które zostały dostarczone, ale można z nich korzystać w razie potrzeby” – wyjaśnia osoba zaznajomiona z procesem zakupu.

Ze swojej strony ministerstwo zdrowia poinformowało, że do Izraela przybyło 1699 respiratorów, co stanowi 10,6 proc. zakupionych, jednak „wszystkie reklamacje dotyczące wadliwego sprzętu zostały rozpatrzone i (sprzęt został) natychmiast wymieniony”.

Część środków ochrony osobistej nabytych za około 750 mln szekli (219 mln dolarów) okazała się również nie spełniać norm.

„Coraz więcej szpitali i niektóre organizacje opieki zdrowotnej narzekają, że sprzęt ochronny w ogóle nie spełnia norm, że fartuchy i maski łatwo się rozrywają” – powiedziała osoba zaangażowana w zaopatrzenie w publicznym systemie ochrony zdrowia. „Jest mnóstwo sprzętu ochronnego z Chin, a im więcej go używamy, tym lepiej widzimy, że jest bardzo złej jakości” – ubolewa.

#USA 9 milionów dolarów za 3900 zwolnień

Data: 20.07.2020 11:28

Autor: ziemianin

bloomberg.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #amerykanskiekoncerny #ekonomia #finanse #gospodarka #handel #kapitalisci #kapitalizm #koronawirus #masowezwolnienia #stanyzjednoczone #usa #zagranicznefirmy #zagranicznekoncerny #zwolnienia

Amerykańska sieć domów towarowych Macy’s wypłaciła swojemu zarządowi blisko 9,6 miliona dolarów bonusów, a dodatkowo uchyliła ona obowiązującą od kwietnia tymczasową obniżkę wynagrodzeń. Zaledwie dwa tygodnie wcześniej zarządzający koncernem zwolnili z kolei blisko 3,9 tysiąca osób, uzasadniając ten krok „zapewnieniem firmie wystarczających pieniędzy w czasie kryzysu”.

#USA 9 milionów dolarów za 3900 zwolnień

Agencja Bloomberg informuje, że przed niecałymi dwoma tygodniami premie dla zarządu zostały wypłacone głównie w postaci akcji firmy. Te o wartości około 3,8 mln dolarów trafiły do prezesa Jeffrey’a Genette’a, natomiast dyrektor operacyjny John Harper, dyrektor finansowa Felicia Wiliams oraz dyrektor ds. prawnych Elisa Garcia łącznie otrzymali akcje warte 2,6 mln dolarów. Dodatkowo Danielle Kirigan, szefowa ds. transformacji sklepów, dostała akcje warte 2,6 mln dolarów.

Zazwyczaj premie dla zarządzających Macy’s są wypłacone w marcu, jednak w tym roku z powodu pandemii koronawirusa przyznane zostały w tym miesiącu. Dodatkowo sieć domów towarowych przywrócił kadrze kierowniczej pełne pensje, których zawieszenie obowiązywało od kwietnia. Dotychczas premie w koncernie zależały od osiągnięcia określonych celów, ale teraz nie są już z nimi powiązane.

Wypłacenie specjalnych premii dla kadry zarządzającej wzbudziło kontrowersje nawet w środowiskach biznesowych. Zaledwie dwa tygodnie temu amerykańska firma ogłosiła bowiem zwolnienie blisko 3,9 tys. swoich pracowników. Ponadto koncern jeszcze przed pandemią COVID-19 miał problemy finansowe, dlatego już od dawna niepewna jest przyszłość wielu jego współpracowników. Powyższe fakty nie przeszkodziły Gennete’owi napisać podczas zwolnień, że firmie potrzebne jest zapewnienie płynności finansowej.

#Zdrowie Babka lancetowata - właściwości i zastosowanie

Data: 19.07.2020 20:43

Autor: ziemianin

poradnikzdrowie.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #zdrowie #natura #ziola

Babka lancetowata najpopularniejszy chwast na Ziemi z leczniczymi właściwościami znanymi już Starożytnym Grekom i Rzymianom oraz Chińczykom przed 3 tysięcy laty. Nie jest zalecaną kobietom w ciąży i małym dzieciom ze względu na brak badań przeprowadzonych na tej grupie docelowej.

#Zdrowie Babka lancetowata – właściwości i zastosowanie

Babka lancetowata – charakterystyka rośliny

Zioło to jest najbardziej popularną rośliną na Ziemi, która osiąga do 40 cm wysokości. Należy do gatunku babkowatego, ogólnie spotkać można około jej 200 rodzajów i cechuje się wieloletością. Najliczniej występuję w Europie, Ameryce Północnej i Azji. Potocznie nazywana jest babką koniczynową, wąskolistną oraz języczkiem polnym. Babka lancetowata występuję na polnych drogach, wysypiskach, na łąkach, w ogródkach oraz rowach. Chwast ten kwitnie od maja do września.

Babka lancetowata – właściwości lecznicze i zastosowanie w gastronomii

Swoje właściwości lecznicze babka lancetowata zawdzięcza następującym surowcom w niej występującym: śluz, flawonoidy, garbniki, pektyny, kwasy organiczne oraz witaminy K, A, C. Świeże liście chwastu mają cierpki, słony i gorzki smak, ale mimo tego są w wielu krajach europejskich stosowane jako dodatek do surówek lub substytut szpinaku. W celach zdrowotnych z rośliny tej można wykonać napar, syrop, sok. Ostatnia forma działa bakteriobójczo. Liście wspomagają gojenie ran, owrzodzeń i zwichnięć. Napar z liści natomiast oczyszcza organizm z toksyn, likwiduje stany zapalne oraz pomaga w obniżeniu temperatury, a także łagodzą problemy związane z układem trawiennym, oddechowym i moczowym. Babka wykazuje ponadto właściwości chroniące przed wirusami i nowotworami. Co więcej zewnętrznie stosować można ją jako płukankę do oczy, w których występuję zapalenie spojówek, a także do włosów z łupieżem.

Babka lancetowata – niepożądane efekty

Nadmierne stosowanie owej rośliny może wywołać odwrotne efekty do pożądanych. Najczęstsze to wymioty i biegunka. Zaleca się rezygnację z leczenia babką lancetowatą kobiet w ciąży i małych dzieci. Żadne z dotychczasowych badań nie wykazały negatywnych skutków stosowania leków farmakologicznych i babki jednocześnie. Tylko zdroworozsądkowe stosowania wywarów i surowej formy rośliny pozwalają na jej bezpieczne używanie.

Broń wojskowa w House of Guns

Data: 19.07.2020 19:49

Autor: ziemianin

milmag.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Sprzet #Uzbrojenie #bron #uzbrojenie

Broń wojskowa w House of Guns

Pistolet maszynowy Vz.24 ze stałą drewnianą kolbą i bakielitowym łożem

Wrocławskie przedsiębiorstwo Triplex, właściciel hurtowni House of Guns odebrało dużą dostawę powojskowej broni strzeleckiej. Uzbrojenie pochodzi z magazynów krajów bloku wschodniego. Łącznie dostarczono ponad 4000 sztuk, a planowane są kolejne dostawy. Po dostosowaniu do polskich wymogów broń trafi do sklepów.

Najwięcej dostarczono pistoletów maszynowych Vz 24 (200 szt.) i Vz 26 (2567 szt.). Są to dwie odmiany tej samej, czechosłowackiej broni samoczynnej w kalibrze 7,62x25. Vz.24 od Vz.26 różnią się kolbą. Pierwsza wyposażono w stałą, wykonaną z drewnianą, a drugą w prętową, składaną na bok. Pistolety zasilane są z 32-nabojowych magazynków.

Czeski Vz.26 z kolbą składaną. Broń na pierwszy rzut oka nieużywana, wciąż oryginalnie zakonserwowana

Odebrano również sporą ilość (500 szt.) tak zwanych jugo szmajserów, czyli pistoletów maszynowych Zastava M56 w kalibrze 7,62x25. Część broni jest w pełnym ukompletowaniu: 4 magazynki, ładownica, bagnet i olejarka. Większość jest oryginalnie zakonserwowana co pozwala zakładać, że jest to broń w świetnej kondycji. Pistolety zasilane są z 32-nabojowych magazynków i wszystkie wyposażono w prętową kolbę składaną pod komorę zamkową.

Jugo szmajser w pełnym ukompletowaniu

Poza M56, z zasobów jugosłowiańskich sił zbrojnych, trafiły do Polski pistolety maszynowe M49/57 w kalibrze 7,62x25. Sylwetką przypominają popularną pepeszę i są zasilane z 35 nabojowych magazynków. House of Guns donosi, że dostępne jest 180 szt. w różnym ukompletowaniu. Część zestawów poza pistoletem będzie oferowana z jednym lub dwoma magazynkami ładownicą.

Skrzynia pełna pistoletów maszynowych Zastava M49/57

Do pary z jugosłowiańskimi w kontenerach znalazły się prawdziwe, radzieckie PPSz-41 (kal. 7,62x25) w ilości 200 szt. Pistolet Szpagina jest dostępny oczywiście wraz ze znanym z dawnych wojennych filmów 71-nabojowym bębnowym magazynkiem.

PPSz-41 łatwo odróżnić od Zastawy M49 po innych otworach w osłonie lufy i bębnowym magazynku

Ukoronowaniem są radzieckie AKMy kal. 7,62x39. Zestawy obejmują broń wraz z 4 magazynkami, pasem nośnym i nożem-bagnetem w perfekcyjnie socjalistycznej – bakielitowej pochwie.

Radziecki AKM. Drewniana kolba i bakielitowy magazynek ucieszy oko kolekcjonera

Jak wynika z informacji zamieszczonej na stronie HouseOfGuns.pl większość broni zostanie dostosowana do prowadzenia ognia w trybie samopowtarzalnym. To umożliwi kupowanie jej przez strzelców sportowych i posiadaczy pozwolenia na broń sportową do celów kolekcjonerskich.

#NSFW GirlsDoPorn - aktorki wygrywają proces, twierdząc, że zwabiono je podstępem?

Data: 19.07.2020 19:27

Autor: ziemianin

latimes.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktorki #proces #odszkodowanie #studentki #seks #pornografia #girlsdoporn #porno #internet

Nastoletnie gwiazdki porno oskarżają producenta za to, że ich filmy pojawiły się w sieci, gdzie materiał zobaczyli rodzice i znajomi.

#NSFW GirlsDoPorn – aktorki wygrywają proces, twierdząc, że zwabiono je podstępem?

Grupa 22 anonimowych młodych kobiet wygrała prawną bitwę z twórcą porno GirlsDoPorn i otrzymała odszkodowanie w wysokości 12,8 miliona dolarów. Sędzia orzekł, że dziewczyny zostały oszukane, przez co pojawiły się w internetowych filmach porno. Twórca porno i strona internetowa GirlsDoPorn twierdzą, że prezentują kobiety w ich pierwszych i często wyłącznie ekskluzywnych filmach porno, przy czym część kobiet to studentki i młode dziewczyny potrzebujące pieniędzy. Części "aktorek" w wieku 18-23 lat firma obiecała, że ​​filmy nigdy nie pojawią się w internecie i że zostały sfilmowane dla prywatnych kolekcjonerów lub zagranicznych dystrybutorów DVD. Jednak filmy zostały opublikowane online – zarówno na stronie GirlsDoPorn, jak i na kilku bezpłatnych stronach pornograficznych w internecie. Witryna sama promuje kobiety, które nie były gwiazdami porno, a często były aktorkami jednorazowymi, co oznacza, że ​​w biznesie stale pojawiało się zapotrzebowanie na świeże twarze.

Aby nadążyć za stałym popytem, ​​twórcy stron internetowych starali się wprowadzać nieuczciwe praktyki w celu rekrutacji nowych modelek. Sąd w San Diego orzekł, że GirlsDoPorn podjęło kilka "skalkulowanych kroków w celu fałszywego zapewnienia przyszłym modelkom, że ich filmy nigdy nie zostaną opublikowane online, nie pojawią się w Stanach Zjednoczonych i nie będą widoczne dla osób, które mogą je znać". Jak trzeba być naiwnym, żeby uwierzyć, że porno, w którym bierze się udział nigdy gdzieś nie wypłynie? Ponadto właściciele witryn obiecali, że nazwiska modelek nie pojawią się w internecie. Niemniej jednak sąd stwierdził, że istnieją mocne dowody na to, że prawdziwe tożsamości kilku aktorek zostały ujawnione na forach stron trzecich, w wyniku czego młode kobiety i ich rodziny były nękane w sieci.

Aby ograniczyć wszelkie podejrzenia dotyczące zamieszczania filmów w internecie, wcześniejsze modelki przekonywały potencjalne nabytki GirlsDoPorn, zapewniając, że tak się nie stanie. Co więcej, przed podpisaniem kilkustronicowej umowy w dniu kręcenia filmów, aktorkom oferowano alkohol i marihuanę. Sędzia Enright nakazał dyrektorowi witryny Michale Pratt, kamerzyście Matthew Wolfe i aktorowi porno Rubenowi Garcii, aby usunęli filmy z opartej na subskrypcji strony internetowej GirlsDoPorn i podjęli niezbędne kroki w celu usunięcia treści również z innych stron internetowych. Powodom zaoferowano 9,48 mln USD odszkodowania i 3,3 mln USD odszkodowania za straty moralne. Sędzia zaoferował każdej ze stron piętnaście dni na odwołanie się od wyroku.


Gdyby "kolega pytał" odnośnie pani na zdjęciu: "19 Years Old E375"

#USA Donald Trump nie zamierza nakładać obywatelom kagańców.

Data: 19.07.2020 18:45

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Koronawirus #Polityka #Zdrowie #DonaldTrump #drFauci #FOXNews #kagance #maski #Trump

W wywiadzie, którego emisja odbędzie się w ten weekend w programie „Fox News Sunday”, prezydent Donald Trump odrzuca wprowadzenie nakazu noszenia masek przez obywateli.

#USA Donald Trump nie zamierza nakładać obywatelom kagańców.

„Chcę, aby ludzie mieli wybór, wierzę w to” – powiedział Trump. „Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że jeśli wszyscy będą nosić maskę to problem zniknie. Dr Fauci -nasz główny chirurg – wspaniały facet – powiedział, nie noś maski. Maski też inne powodują problemy zdrowotne. Ja uważam, że maski są dobre ale pozostawmy wybór ludziom”.

#media Publicystka „New York Timesa” odchodzi. Powodem polityczna poprawność

Data: 19.07.2020 18:31

Autor: ziemianin

nytimes.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #absurdypolitycznejpoprawnosci #cenzura #dziennikarze #massmedia #media #politycznapoprawnosc #stanyzjednoczone #usa #zagranicznemedia

Dotychczasowa publicystka amerykańskiego dziennika „The New York Times”, Bari Weiss, ogłosiła swoje odejście z jednej z najważniejszych gazet na świecie. Swoją rezygnację z pracy uzasadnia szalejącą polityczną poprawnością, prowadzącą do publikowania treści nie zmuszających czytelników do myślenia. Przykładem mają być choćby produkowane taśmowo teksty udowadniające szkodliwość prezydentury Donalda Trumpa.

#media Publicystka „New York Timesa” odchodzi. Powodem polityczna poprawność

Weiss, będąca jednym z czołowych dziennikarzy działu opinii we wspomnianym dzienniku, zrezygnowała z pracy na początku tego tygodnia. Po kilku dniach na swojej stronie internetowej wydała specjalne oświadczenie, tłumaczące jego decyzję o odejściu z gazety. Publicystka podkreśliła, że obecnie treść artykułów redakcyjnych determinuje „myślenie grupowe na Twitterze”. Mają więc one zadowalać wąską grupę czytelników, zamiast informowania bardziej otwartych na świat odbiorców, którzy mogliby sami wyciągać własne wnioski.

Wolna wymiana myśli, która zdaniem Weiss powinna stanowić „siłę napędową liberalnego społeczeństwa”, jest więc coraz częściej ograniczana. Z tego powodu coraz bardziej zawężane są granice tego, co można powiedzieć bez obawiania się o odwet. Pisarze, artyści i dziennikarze są więc cenzurowani, bo obawiają się o swoją pozycję ekonomiczną w związku z ewentualnymi atakami na wyrażone przez nich opinie.

„Po co redagować coś stanowiącego wyzwanie dla naszych czytelników lub pisać coś odważnego tylko po to, by przechodzić przez drętwy proces czynienia tego ideologicznie koszernym, jeśli możemy zapewnić sobie bezpieczeństwo pracy (i kliknięcia) publikując 4-tysięczny artykuł publicystyczny uzasadniający, że Donald Trump stanowi wyjątkowe zagrożenie dla kraju i świata” – napisała dziennikarka.

#aktor Czarnoskóry aktor Idris Elba krytykuje cenzurowanie filmów

Data: 19.07.2020 18:24

Autor: ziemianin

dailymail.co.uk

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktor #antyrasizm #blacklivesmatter #film #kultura #rasizm #walkazrasizmem #wielkabrytania

Trwające wciąż protesty organizowane przez Black Lives Matter doprowadziły do ocenzurowania wielu produktów, a przede wszystkim dzieł kultury. Czarnoskóry aktor Idris Elba uważa jednak, że zdejmowanie filmów i seriali z powodu rzekomo „rasistowskiego” wydźwięku jest naruszeniem wolności słowa. Opowiada się on jednak za odpowiednim komentarzem do takich produkcji.

#aktor Czarnoskóry aktor Idris Elba krytykuje cenzurowanie filmów

Największym echem w ostatnich tygodniach odbiło się zdjęcie amerykańskiego filmu „Przeminęło z wiatrem”, opowiadającego o białej plantatorce i jej murzyńskiej służbie już po zakończeniu wojny secesyjnej. Platforma HBO Max wycofała produkcję ze swojej oferty, aby następnie przywrócić ją z towarzyszącymi produkcjami dokumentalnymi przedstawiającymi kontekst historyczny.

To oczywiście nie jedyna filmowa ofiara politycznej poprawności. Problemy mają również innego rodzaju produkcje długo i krótkometrażowe, w szczególności te przedstawiające białych aktorów czy kabareciarzy umalowanych na czarno.

Nagonkę na podobne produkcje skrytykował wspomniany Elba, obywatel Wielkiej Brytanii będący synem czarnoskórych z Sierra Leone i Ghany. Zdobywca nagrody „Złotego Globu” stwierdził, że jest zwolennikiem wolności słowa, dlatego opowiada się przeciwko cenzurze. Jego zdaniem powinno się więc nie zdejmować filmów z anteny, ale zamieszczać odpowiednie ostrzeżenia dla widzów.

6 letni chłopiec gotów był poświęcić życie za siostrzyczkę.

Data: 19.07.2020 00:54

Autor: ziemianin

instagram.com

#pies #agresywnypies #Avengers #BridgerWalker #wspolczesnyrycerz #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

„Jeśli któreś z nas miałoby umrzeć, myślałem, że to powinienem być ja” – stwierdził później, zapytany przez ojca o motyw poświęcenia.

9 lipca, 6-letni Bridger Walker i jego dwa lata młodsza siostra zostali zaatakowani przez groźnego psa. Zwierzę natarło w stronę dziewczynki, ale jej brat stanął mu na drodze. Osłonił siostrę własnym ciałem, przyjmując na siebie atak. Zwierzę wgryzło mu się w policzek ale chłopiec zdołał uciec z siostrą w bezpieczne miejsce.

Bridger jest fanem filmów z serii Avengers .

Chris Evans, grający Kapitana Amerykę w Avengers wysłał mu wiadomość:

Chris Evans powiedział ( w wolnym przekładzie):

“To jest wiadomość do Bridgera

Jak się masz Chłopie

Znam Twoją historię, jesteś Bohaterem!

To co zrobiłeś było tak bohaterskie, tak bezinteresowne

Twoja siostra musi być przeszczęśliwa mając tak wielkiego brata,

Twoi rodzice muszą być strasznie dumni z Ciebie

Wyślę Ci moją tarczę Kapitana Ameryka

Bo zasługujesz na nią

Pozostań sobą, potrzebujemy ludzi tacy jak TY….”

Bridger jest współczesnym rycerzem. Nie trzeba być dorosłym, szlachetnie urodzonym i pasowanym na rycerza. Chłopiec jest odważnym człowiekiem, który stanął w obronie słabszej siostry. Jesteś bohaterem Chłopie!

Thunderbird 78 już jest - z trybem nocnym i innymi zmianami na plus

Data: 19.07.2020 00:34

Autor: ziemianin

blog.thunderbird.net

#Komputery #Oprogramowanie #TechnologieiFirma #Mozilla #Oprogramowaniedofirmy #Programy do pobrania #Thunderbird #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

"a aplikację można wreszcie zminimalizować do systemowego zasobnika." 👍

Nowy Thunderbird to szeroka funkcjonalność w nowoczesnym wydaniu. Co konkretnie pojawiło się w nowej stabilnej wersji tego popularnego programu pocztowego?

Thunderbird 78 już jest – z trybem nocnym i innymi zmianami na plus

Po ważnym roku 2019, na początku 2020 roku Thunderbird znalazł nowy dom – jego rozwojem zajmuje się teraz firma MZLA Technologies Corporation, działająca pod skrzydłami Fundacji Mozilla. W ostatnich miesiącach otrzymywaliśmy jedynie aktualizacje, mające tworzyć solidne fundamenty pod dalszy rozwój i teraz wreszcie otrzymaliśmy tego owoce. Światło dzienne ujrzał Thunderbird 78, zawierający mnóstwo nowości, a równocześnie będący wydaniem o wydłużonym wsparciu technicznym. Możesz więc go spokojnie pobrać, zainstalować i o nic się nie martwić.

Thunderbird 78 przynosi nowy ciemny motyw i odświeżone okno tworzenia wiadomości

Jedne z najważniejszych zmian w nowym Thunderbirdzie są związane z wyglądem programu. Przede wszystkim pojawił się nowy ciemny motyw, który nie tylko ładnie się prezentuje, ale też zapewnia komfortowe czytanie – jeżeli więc zdarza ci się pracować po zmroku, to koniecznie zainstaluj tę aktualizację.

Odświeżone zostało również okno tworzenia wiadomości. Oprócz tego, że jest bardziej przejrzyste i pozwala łatwiej dostać się do najważniejszych funkcji, to jeszcze zmienia wreszcie sposób wprowadzania kolejnych odbiorców maila – ci nie są już listowani jeden pod drugim, lecz umieszczani obok siebie, dzięki czemu nie zajmuje to już tyle miejsca.

Na zmianach wizualnych nie koniec. Nowy Thunderbird ma do więcej do zaoferowania

Co poza tym? Ano między innymi to, że listy zadań i kalendarz Lightning są teraz integralną częścią programu Thunderbird – to dobra zmiana, bo do tej pory nieco trudniej było skorzystać z tej dodatkowej, a niewątpliwie przydatnej funkcjonalności. Do tego przeprojektowane zostały ustawienia (tak, by całość była bardziej intuicyjna), a aplikację można wreszcie zminimalizować do systemowego zasobnika.

Najważniejsze nowości wprowadzone w poprzednich wersjach:

obsługa OAuth 2.0 dla kont POP3







odświeżony interfejs (Photon)







możliwość wyboru motywu jasnego lub ciemnego







poprawiona obsługa załączników







możliwość zarządzania seriami wydarzeń w kalendarzu







planowanie wysyłania poczty (CalDAV)







dostępne konwertowanie mbox-maildir

Thunderbird – bezpłatny klient pocztowy, który „robi robotę”

Thunderbird to jeden z tych programów, które towarzyszą nam od lat i właściwie wciąż nie doczekały się godnych następców. Jest bezpłatny, czytelny, dobrze działa i oferuje dostęp do wszystkich funkcji potrzebnych na co dzień zwykłym użytkowników, jak i przedsiębiorcom czy innego rodzaju profesjonalistom.

Thunderbirda można swobodnie spersonalizować (oraz skonfigurować za pomocą dodatków), aby cieszyć się wygodnym przeglądaniem e-maili ze swoich różnych kont i tworzeniem wiadomości. Zapewnia wysoki poziom bezpieczeństwa i prywatności oraz na każdym kroku pomaga, na przykład przypominając o brakujących załącznikach.

Thunderbird obsługuje karty, umożliwiając wygodną wielozadaniowość, oddaje do dyspozycji filtry i zaawansowane funkcje wyszukiwania wiadomości, a do tego może tez pełnić funkcję terminarza, dzięki rozbudowanemu, a zintegrowanemu z programem kalendarzowi Lightning.

Program jest dostępny w języku polskim i dynamicznie rozwijany. Licencja wolnego oprogramowania pozwala korzystać z niego zarówno w domu, jak i w firmie.

#Technologia Iran przejął szczątki amerykańskiego drona Global Hawk i próbuje go odbudować

Data: 18.07.2020 21:00

Autor: ziemianin

popularmechanics.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #DRON #GLOBALHAWK #iran #lotnictwo #militaria #RQ4 #GLOBALHAWK #usa

W ubiegłym roku irańska armia zestrzeliła należącego do USA dużego drona. Maszyna spadła do wód Zatoki Perskiej, a żołnierze wydobyli jej szczątki. Teraz armia zamierza odbudować bezzałogowca.

#Technologia Iran przejął szczątki amerykańskiego drona Global Hawk i próbuje go odbudować

RQ-4 Global Hawk to spora maszyna o wadze blisko 4 ton, która posiada na pokładzie zaawansowane systemy inwigilacji wroga. Możemy znaleźć tam precyzyjny system inercyjny INS, system satelitarny GPS, pasywne oraz aktywne systemy zakłócające promieniowanie elektromagnetyczne, a także wyrzutnię flar termicznych. Dron oferuje też duży pułap operacyjny, co powoduje, że jest on trudny do wykrycia i zestrzelenia.

Często takie pojazdy latające wykorzystywane są przez armię USA na Bliskim Wschodzie. Niestety, irańskiej armii udało się go zestrzelić i pozyskać z wód Zatoki Perskiej praktycznie cały kadłub. Przedstawiciele rządu zapowiedzieli na specjalnej konferencji, że mają zamiar odbudować maszynę i wykorzystywać ją na własne potrzeby. W grę wchodzi również budowa całej floty dronów opartej o technologię RQ-4 Global Hawk.

Tymczasem Pentagon nie przejmuje się tym faktem. Amerykańscy specjaliści są pewni, że irańska armia posiada tylko elementy kadłuba maszyny, ale nie komputery pokładowe i systemy elektroniczne, gdyż te miały spocząć na dnie Zatoki Perskiej i nie ma możliwości ich wydobycia. Odbudowa bezzałogowca wartego 125 milionów dolarów nie będzie prosta. Inżynierowie mogą nie mieć wiedzy ani odpowiednich technologii, by w ogóle móc stworzyć kopię maszyny.

Why does [#Iran](/t/Iran) have the largest captured combat, spy, and reconnaissance invader drones' collection in the world?

U.S. RQ-170

MQ-1 Predator

MQ-9 Reaper

Shadow 200 (RQ-7)

RQ-4A Global Hawk BAMS-D

ScanEagle

Israeli Hermes drone pic.twitter.com/mYR5BqlSdT

— Mehrdad Torabi (@mehrdadt1987) May 1, 2020

Iran posiada proste drony bojowe, które powstały z myślą o misjach kamikadze, jednak to zupełnie inna liga w porównaniu z RQ-4 Global Hawk. Pokazanie szczątków amerykańskiego drona ułożonych w szkielet maszyny ma na pewno potężny wymiar propagandowy dla społeczeństwa. USA przygotowuje się do ataku na ten kraj w związku z prowadzonym przez rząd programem jądrowym.

Atak na Iran może mieć miejsce jeszcze jesienią tego roku, czyli przed końcem kadencji Donalda Trumpa. Sprzęt w kolorach pustynnych, do lądowej inwazji, znajduje się w Niemczech i w Polsce, gdzie przybył z Iraku. Prawdopodobnie zostanie przetransportowany do Iranu tuż po ataku powietrznym.

#Technologia Chiny prezentują autonomiczny traktor bez kierowcy z 5G i napędem wodorowym

Data: 18.07.2020 20:25

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Technologia #5G #Agribot #autonomicznepojazdy #CASEIH #Chiny #ciagniki #JohnDeere #LIDAR #SkyCrops #traktory

Innowacyjny projekt autonomicznego ciągnika zaprezentowała chińska agencja prasowa Xinhua. Czy to wyzwanie rzucone amerykańskim producentom bezzałogowych maszyn rolniczych?

#Technologia Chiny prezentują autonomiczny traktor bez kierowcy z 5G i napędem wodorowym

Agencja nie podaje rozmiarów ciągnika, ale jak widać na zdjęciach jest on niewiele większy od auta osobowego. Nie posiada też kabiny dla kierowcy lub w przypadku autonomicznego pojazdu – operatora. Z filmu można się dowiedzieć, iż chiński ciągnik korzysta z nowoczesnej transmisji danych poprzez sieć 5G. Dzięki tej technologii pojazd ET504-H i otaczające go środowisko pracy są monitorowane w czasie rzeczywistym, co skutecznie poprawia niezawodność działania. Ale to nie wszystko co wyróżnia tę maszynę.

W tym ciągniku kluczowy jest bowiem napęd. Zaprezentowany przez państwowy National Institute of Agro-machinery Innovation and Creation (CHIAIC) posiada akumulator litowy, a także wykorzystuje paliwo wodorowe. Bez obciążenia, pojazd działa na ogniwach wodorowych, natomiast przy zwiększonym obciążeniu działanie silnika wspiera bateria elektryczna. Traktor działa w trybie autonomicznym lub zdalnie sterowanym.

Być jak John Deere

Choć chiński traktor wydaje się pierwszym na świecie z napędem wodorowym oraz wykorzystującym sieć 5G to nie jest pierwszym tego typu pojazdem autonomicznym. Pierwsze automatyczne ciągniki to lata 60. XX wieku. Z kolei skuteczne próby wykorzystania autonomii w maszynach rolniczych w tym ciągnikach prowadził amerykański i światowy producent maszyn, firma John Deere. Pierwszy ciągnik autonomiczny skonstruowano w jego zakładach w 1999 roku.

W kolejnych latach zarówno John Deere wypuszczał jeszcze bardziej zaawansowane prototypy swoich autonomicznych maszyn, jak również robili to inni producenci. Ciekawymi przykładami są między innymi modele ACV marki CASE IH czy elektryczny John Deere.

Wszystkie pojawiające się co kilka lat na rynku koncepcyjne modele autonomicznych ciągników podobnie jak chiński ET504-H to naszpikowane technologią, wyposażone w lidary i czujniki, posiadające GPS i dodatkowe oprogramowanie sterujące komputery obudowane w korpus traktora.

Czy będzie autonomiczny następca Ursusa?

Na polskim rynku trudno o informacje na temat producentów, którzy zdecydowaliby się wdrożyć autonomiczne ciągniki. Przynajmniej na razie. Natomiast coraz śmielej podchodzą do tej technologii twórcy maszyn sadowniczych. Wrocławski Agribot od 6 lat buduje autonomicznego robota sadowniczego, który będzie mógł za człowieka wykonywać wszelkie prace w sadach czy winnicach. Dotyczy to zarówno oprysków, ich odpowiedniego dozowania czy przycinania drzew. Nad podobnym robotem pracuje też spółka Skycrops z Gliwic, o której pisaliśmy tutaj. Czy te firmy pokuszą się o autonomiczny ciągnik rolniczy? Tego na razie nie wiadomo.

Rosjanie uważają, że za zbrodnie katyńską odpowiada III Rzesza – raport o rosyjskich opiniach w...

Data: 18.07.2020 20:14

Autor: ziemianin

mixcloud.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #AndrzejDuda #Polska #rosja #Ukraina #bialorus #energia #historia #PGNIG #radiownet

W Programie Wschodnim: O polskiej energetycznej ofensywie na Wschodzie, o raporcie „Obraz Polski w Rosji przez pryzmat sporów historycznych” i o nowej edycji inicjatywy Stop Fake PL

Rosjanie uważają, że za zbrodnie katyńską odpowiada III Rzesza – raport o rosyjskich opiniach w Programie Wschodnim (audio)

Goście Programu Wschodniego:

Ireneusz Derek – doradca Prezesa PGNIG ds. Ukrainy;

Dr Łukasz Adamski – historyk, wicedyrektor Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia;

Wojciech Pokora, Wojciech Mucha – dziennikarze, Stop Fake PL.

Marek Sierant – dziennikarz, bloger

Ireneusz Derek mówi o odnowieniu działalności PGNiG na Ukrainie.

PGNiG od wielu lat współpracuje z Ukrainą. Przez wiele lat miało przedstawicielstwo w Kijowie, które było zamrożone. „Chcemy, aby działania na Ukrainie zostały odnowione i pogłębione. Jesteśmy w trakcie dopracowywania celów i strategii przedsiębiorstwa” – zaznacza.

Mogę potwierdzić, że uzgodnienia polityczne przeszły na spółki Naftohaz oraz PGNiG. Cieszę się, że inwestycja z Ukrainą będzie wyprowadzana na wyższy poziom. Chcemy być partnerem w modernizacji ukraińskiego systemu energetycznego. Jesteśmy firmą, która ma potencjał intelektualny i technologiczny. Dzięki reelekcji prezydenta Andrzeja Dudy myślę, że spółki polskie będą się rozwijały – mówi gość „Programu Wschodniego”.

Jak dodaje: Przez wiele lat jestem współwłaścicielem polskiej spółki na Ukrainie. Cieszę się, że moja wiedza pomoże stworzyć dobrą inwestycję PGNiG na Ukrainie. Dzielimy się swoim doświadczeniem tak, aby polskie firmy były zadowolone ze swoich inwestycji.

Działanie o charakterze społecznym jest bardzo wielkie. Takie spółki jak m.in. Orlen i PGNiG wsparły działania MSZ. Są to firmy o dużej odpowiedzialności społecznej. Przekazują one środki dla szpitali na Ukrainie. Jest to kraj, który znajduje się w gorszej sytuacji epidemiologicznej, a pomoc Polski jest potrzebna.

15 lipca 2020 Ambasador Bartosz Cichocki przekazał Kaniowskiemu Centralnemu Szpitalowi Rejonowemu polską pomoc humanitarną do walki z pandemią COVID-19. Szpital otrzymał: 2000 l płynu dezynfekcyjnego, 400 par gogli ochronnych, 3500 maseczek i 4000 par rękawiczek, zakupionych przez polskie firmy obecne na Ukrainie:, a także Ministerstwo Zdrowia i Polską Fundację Narodową.

Przekazano łącznie: 40 000 maseczek, ponad 18 tys. par gogli i przyłbic, ponad 120 tys. litrów płynów i środków dezynfekcyjnych, 50 000 par rękawiczek, 1000 kostiumów ochronnych.

Dr Łukasz Adamski komentuje wyniki raportu Obrazu Polski w Rosji przez pryzmat sporów historycznych.

Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, którego wicedyrektorem jest dr Łukasz Adamski, obok prowadzonych regularnie badań opinii Polaków na temat stosunków z Rosją, zleciło pomiar opinii społecznej w Rosji, poświęcony percepcji relacji z Polską.

Badanie miało na celu sprawdzenie, co Rosja- nie wiedzą o kluczowych wydarzeniach z historii stosunków polsko-rosyjskich i jak je interpretują.

Jestem dumny, że upowszechniam informację o Związku rosyjskim, które nie podobają się Władimirowi Putinowi – mówi gość Pawła Bobołowicza.

Między Polską a Rosją tliły się nieporozumienia na tle historycznym. W sierpniu ubiegłego roku pojawiły się oskarżenia wobec Polski o tym, że kraj ten jest odpowiedzialny m.in. za II wojnę światową. Ataki na Polskę są kontynuowane do tej pory. „Chcieliśmy wiedzieć, co obywatele Polski sądzą o propagandzie Putina oraz przeprowadziliśmy w Rosji badana dotyczące wydarzeń historycznych oraz oceny stosunków polsko-rosyjskich” – opowiada.

Wyniki badań w Rosji pokazują, że młodzież przypisuje większą winę Rosji, natomiast ludzie starsi wyraźnie obwiniają Polskę. Polska o relacjach polsko-rosyjskich twierdzi, że obie strony są winne. Oznacza to brak wiedzy o obu krajach.

Rozmówca twierdzi, że osoby, które przez całe swoje życie pamiętają Putina, rozumieją, że Rosja traci na obecnym systemie. Przyjmują więc stronę Polski, powtarzając pewny mechanizm, który nie jest dobry.

Z badań wynika, że Rosja ma pozytywny stosunek to pojęć XIX-wiecznych takich tak: pan, szlachta, Rzeczypospolita.

Wszystkie pytania, która zadaliśmy, to pytania podejmowane przez rosyjską propagandę. Ci respondenci, którzy słyszeli o rozbiorach Polski, najczęściej prawidłowo wskazują kraje, które brały w nich udział. O udziale Rosji mówi 71% badanych.

Raport można przeczytać na stronie:

Wojciech Pokora i Wojciech Mucha mówią o projekcie Stop Fake PL.

Stop Fake ruszył w 2014 roku na fali rosyjsko-ukraińskiej. W sposób systematyczny pokazuje, w jaki sposób rozwija się problem fake newsów w Internecie.

Całe środowisko, w którym żyjemy jest poddawane atakom informacyjnym. W naszym środowisku pojawiają się również elementy, które trudno jest definiować. Walka staje się wojną z niewidzialnym przeciwnikiem – mówi gość „Programu Wschodniego”.

Jak zaznacza: Naszym zadaniem jest odrzucanie czynników z Federacji Rosyjskiej, ale także obserwowanie tych, którzy w Polsce potarzają tą narrację. Chcemy pogłębić pole polityki historycznej. Ponieważ na tym polu dezinformacja jest bardzo duża.

Widać, że jest wiele komórek, które funkcjonują w Internecie. Wchodzimy w nowy obszar analityczny, który pozwolą wykrywać ataki informacyjne. Od początku wspiera nas Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Jest to ważny element wsparcia polskich projektów w ramach rozpowszechniania się fake newsów – podkreśla.

#AstroNet Medycyna kosmiczna

Data: 17.07.2020 20:40

Autor: ziemianin

news.astronet.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #badania #iss #loty #sesjareferatowa #kosmos #astronauci #Medycynakosmiczna #Medycyna

Jakie zagrożenia dla organizmu człowieka niesie za sobą długotrwałe przebywanie w kosmosie? To główny, lecz nie jedyny problem, jakim zajmują się specjaliści w dziedzinie medycyny kosmicznej. Jak można to zbadać w warunkach laboratoryjnych, a także, w jakim celu użyto do tego bliźniaków?

#AstroNet Medycyna kosmiczna

Na astronautów w przestrzeni kosmicznej czeka wiele zagrożeń. Na zewnątrz są oni narażeni na promieniowanie jonizujące, a w środku czekają na nich niekorzystne warunki środowiska gazowego. Także podróż statkiem kosmicznym może być niemałym wyzwaniem – nieważkość, niedoważkość i przeciążenie, to stany, które niekorzystnie wpływają na organizm człowieka. Zaradzić temu próbuje dziedzina zwana medycyną kosmiczną.

Większość zmian jest tymczasowa. Organizm ludzki bardzo łatwo przystosowuje się do nowych warunków, więc adaptuje się do długotrwałego przebywania w warunkach mikrograwitacji. Jednak jak ciało astronauty na to wszystko reaguje? Dochodzi do atrofii mięśni i słabnięcia kości. Oba te skutki są możliwe do pokonania dzięki codziennym ćwiczeniom. Przez nieważkość zmniejsza się objętość krwi krążącej w organizmie. Prowadzi to do anemii, a także do zawrotów głowy i zasłabnięć po powrocie do stanu ziemskiego przyciągania. Zmienia się także propriocepcja, czyli czucie głębokie. Wolniej goją się rany, a odporność jest osłabiona. Co ciekawe, przez zwiększone ciśnienie płynów ustrojowych w czaszce, astronauci inaczej odczuwają smak i zapach.

Jeśli chodzi o zmiany psychiczne, na początku ludzie na ISS odczuwają euforię i radość związaną z pobytem w przestrzeni kosmicznej. Po czasie zmienia się to jednak w rutynę, co zaczyna męczyć astronautów. Zaczynają oni odczuwać izolację. Jednak nie spotkałam się z badaniami mówiącymi o negatywnym i długotrwałym wpływie przebywania w kosmosie na psychikę astronauty, a szczególnie po powrocie na Ziemię. Według niektórych astronauci ukrywają swoje prawdziwe uczucia i emocje, co może być to spowodowane chęcią powrotu kosmonautów do przestrzeni kosmicznej.

Logo projektu The Twins Study

1 marca 2016 roku amerykański astronauta Scott Kelly wrócił na Ziemię po spędzeniu łącznie 340 dni na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Scott dla nauki jest o tyle ciekawym przypadkiem, że jako astronauta ma on brata bliźniaka – Marka. Są genetycznie identyczni. Mark pozostał na Ziemi, a po powrocie brata obaj zostali poddani szczegółowym testom medycznym. Okazuje się, że „kosmiczny” bliźniak uległ zmianom także na poziomie genetycznym. W trakcie lotu telomery Scotta uległy wydłużeniu. Z biologicznego punktu widzenia, odmłodniał. Wg naukowców miało to związek ze ścisłą dietą, długimi sesjami treningowymi na ISS, a także niedotlenieniem i hiperkapnią. Także mózg Scotta zwiększył się, co było spowodowane zwiększoną ilością płynów ustrojowych w mózgu. Na zdjęciach możemy zobaczyć różnicę między nimi, na twarzy Marka widać dużo więcej zmarszczek i oznak starzenia się.

Scott i Mark Kelly

Ekspresja genów u obu braci zmieniła się, ale nie tak samo. Zmiany w ekspresji u Marka wynikały z naturalnego procesu starzenia, natomiast u Scotta – prawdopodobnie były wynikiem promieniowania kosmicznego. Większość tych zmian (91.3%) wróciła do normy praktycznie od razu po powrocie na Ziemię. Pozostałe zmiany cofnęły się po mniej więcej sześciu miesiącach.

Bracia podczas pobytu Scotta w kosmosie, przyjęli szczepionkę przeciwko grypie (dokładniej drugą z trzech corocznych dawek – jedną przyjęli rok wcześniej, a ostatnią już na Ziemi, po powrocie). Co ciekawe, zareagowali tak samo. Jest to bardzo dobra wiadomość dla naukowców i dla NASA – system immunologiczny astronautów podczas misji kosmicznych działa podobnie jak na Ziemi. Dzięki tej informacji, NASA może postawić na szczepionki podczas misji kosmicznych, co pozwoli na zapobieganie występowaniu wielu chorób, np. grypy.

Scott przyjmujący szczepionkę przeciwko grypie na ISS

Także ich zdolności poznawcze nie uległy znaczącym zmianom podczas pobytu Scotta na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Po powrocie na Ziemię Scott wolniej reagował na bodźce przez około pół roku. Według naukowców jest to związane z tym, że organizm astronauty na nowo musiał przyzwyczaić się do grawitacji, a także z napiętym grafikiem bliźniaka.

Nim dotrzemy na Czerwoną Planetę, czeka nas długa podróż. Do przebycia jest 560 milionów kilometrów. Czy stanowi ona zagrożenie dla człowieka? Z danych wynika, że i tak, i nie. Dzienna dawka w trakcie przelotu nie jest wysoka, wynosi ok. 1,8 mSv. Nie jest to dużo. Według obecnego stanu wiedzy dawki w okolicach 100 mSv mogą stanowić pewne zagrożenie, a dopiero dawka 1 Sv jest groźna dla zdrowia człowieka. Jednak podczas takiego lotu, organizm przyjąłby dawkę 0.66 Sv, co jest już wartością sześciokrotnie większą niż dawka promieniowania przyjęta podczas pobytu na ISS. Należy pamiętać o tym, że ludzki organizm posiada pewne zdolności regeneracyjne i adaptacyjne. Dzienna ekspozycja na niewielkie promieniowania może się nie sumować w całości. Stąd potrzeba dalszych badań mechanizmów obronnych i naprawczych organizmu w wyniku ekspozycji na jego chroniczną, niewielką dawkę.

Nie wszystkie testy przeprowadzone mogą być jednak na pokładzie statków kosmicznych, dlatego naukowcy robią to w warunkach laboratoryjnych. Jednym z ciekawszych badań, jakie przeprowadza Europejska Agencja Kosmiczna, jest Bedrest study. Ochotnicy mają leżeć od 5 do nawet 60 dni w łóżkach, z uniesionymi nogami pod kątem sześciu stopni. Organizm wolontariusza adaptuje się bardzo podobnie jak ciało astronauty na warunki mikrograwitacji. Płyny ustrojowe spływają do mózgu, uciskając nerwy wzrokowe, gęstość kości się zmniejsza, a mięśnie słabną. Tak samo, jeśli chodzi o psychikę – najpierw odczuwana jest euforia, a później izolacja. Regularnie są oni poddawani testom psychologicznym, aby uniknąć zaburzeń poznawczych, dlatego nie jest to konkretny okres, tylko przedział.

Uczestniczka badania Bedrest Study

W Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej w Warszawie powstała wirówka przeciążeniowa. Jest to symulator lotu, który oddaje rzeczywiste warunki panujące w kokpicie, siły oddziałujące na maszynę i organizm człowieka. Piloci i astronauci to osoby pracujące w niezwykle trudnych warunkach, w dodatku w znacznej odległości od lądu przez długi czas. Działają na nich siły często kilkukrotnie przekraczające siłę grawitacji. Powoduje to utrudnienia zarówno fizyczne, jak i psychiczne, ogromny stres, a także niepoprawne działanie organizmu, uwydatniające się takimi efektami jak zawężone pole widzenia aż do całkowitej chwilowej utraty możliwości odbierania obrazu czy nawet utratę przytomności. Aby zwiększyć odporność organizmu, trzeba go na takie działania przygotować poprzez samo zaznajomienie ze zjawiskami zachodzącymi podczas treningu w wirówce, która umożliwia uzyskanie przeciążeń od -3G do nawet 16G w osi „Z”. Dzięki temu można nauczyć pilotów odpowiednio reagować na zmieniające się warunki przeciążenia tak, aby w trakcie prawdziwego lotu organizm lepiej radził sobie z pojawiającymi się utrudnieniami. Umożliwia ona też symulację startu lotu i czynności przedstartowych, wyprowadzenie maszyny z niekorzystnych, ale też nietypowych położeń, sytuacji awaryjnych (pożar silnika, uszkodzenie systemu sterowania i wielu innych), dezorientacji przestrzennej – piloci mogą doświadczyć nawet 11 iluzji!

Wirówka przeciążeniowa w WIML

Medycyna kosmiczna jest dziedziną bardzo złożoną i skomplikowaną. Niestety, pracuje ona na bardzo małej grupie badawczej – aktualnie jest to 559 osób, które kiedykolwiek przebywały w kosmosie. Natomiast jeśli chodzi o misje powyżej 300 dni – było ich tylko 8. Jednakże potrzebujemy nowych danych i badań na ten temat. Dlatego ten dział medycyny rozwija się dynamicznie, a być może odkrycia i nowe środki pozwolą nam, jako ludziom, wyruszyć w daleką podróż w przestrzeni kosmicznej. Na razie pomagają nam one przewidzieć skutki, jakich doświadczy organizm ludzki podczas podróży na Marsa, na jednej z głównych misji planowanych obecnie przez NASA.

Autorka artykułu: Eliza Płotnikowa

Starlink: SpaceX pokazało antenę satelitarną, która połączy z globalną siecią miliony ludzi

Data: 17.07.2020 20:03

Autor: ziemianin

businessinsider.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #ciekawostkitechnologiczne #elonmusk #internet #kosmicznyinternet #kosmos #spacex #starlink #technologia

SpaceX w tym roku ma zorganizować wśród Amerykanów pierwsze testy swojego kosmicznego internetu o nazwie Starlink.

Starlink: SpaceX pokazało antenę satelitarną, która połączy z globalną siecią miliony ludzi

Można śmiało rzec, że Starlink rośnie jak na drożdżach. Obecnie na ziemskiej orbicie znajduje się już 538 mikrosatelitów, które są gotowe do działania. SpaceX zamierza uruchomić swoją rewolucyjną usługę jeszcze w tym roku. Niebawem firma Elona Muska wyśle w kosmos kolejną paczkę urządzeń. Do końca roku odbędzie się jeszcze kilka takich misji.

Miliarder z RPA chce zapewnić całemu światu superszybką i niezwykle bezpieczną komunikację, bez względu na to, w której części świata aktualnie się znajdą. Jest to niezwykle ważne, ponieważ obecnie aż 3 miliardy ludzi wciąż nie ma stałego dostępu do internetu, a to właśnie jest czynnikiem rozwoju naszej cywilizacji.

Federalna Komisja Łączności (FCC) zatwierdziła właśnie wniosek SpaceX o uruchomienie na terenie Stanów Zjednoczonych stacji bazowych na potrzeby swojej kosmicznej sieci. Na dobry początek z usługi będzie mogło skorzystać milion osób. SpaceX przewiduje jednak, że w kolejnych latach oferta będzie sukcesywnie rozszerzana o kolejne miliony urządzeń. Na poniższym twittcie możecie zapoznać się ze specyfikacją systemu.

First official Starlink dish for consumers homes unveiled by [@SpaceX](/u/SpaceX) pic.twitter.com/Qo5cGbZCbd

— The Tesla Show (@TheTeslaShow) July 15, 2020

Sieć ma oferować przepustowość na poziomie ok. 1 Gb/s i opóźnienie wynoszące ok. 20 ms, czyli mówimy tu o naprawdę świetnych warunkach, jak na internet dostępny z przestrzeni kosmicznej. SpaceX niebawem wyśle kolejną paczkę 60 mikrosatelitów Starlink, a do końca roku przynajmniej kilka kolejnych paczek. Odpalenie usługi dla komercyjnych użytkowników nastąpi po aktywacji przynajmniej 800 urządzeń.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że SpaceX od jakiegoś czasu testuje swoją technologię, ale na razie wewnętrznie. Na kilku obiektach w Los Angeles pojawiły się pierwsze anteny Starlink. Wyglądają one podobnie do talerzy anten satelitarnych, ale nie mają charakterystycznego dla niej konwertera.

.@SpaceX certifies its "Starlink Router" with [@FCC](/u/FCC), a dual band Wifi router made by Wistron NeWeb Corp. of Taiwan. Photos & user manual to remain confidential for 180d. Report says "must be supplied with a PoE adapter", label adds: "PoE Input: 56V/0.18A":https://t.co/heG3XxQKbw pic.twitter.com/CE7K5LesnW

— Megaconstellations 🌍📡🛰️🛰️🛰️🛰️🛰️🛰️ (@Megaconstellati) July 15, 2020

Starlink będzie prawdziwą żyłą złota dla Elona Muska. W samych USA dziesiątki tysięcy firm nie ma dostępu do szybkiego internetu. Dzięki mikrosatelitom SpaceX ich rozwój znacznie przyspieszy i przełoży się to również na PKB kraju, które ucierpi w wyniku pandemii koronawirusa.

Elon Musk obecnie nie ma konkurencji odnośnie kosmicznego internetu. Niedawno dowiedzieliśmy się, że bankructwo ogłosiła firma OneWeb, w którą zaangażowany był koncern Airbus i kilku znanych osobistości ze świata technologii. Co prawda firma odżyła, ale zaliczy dużą obsuwę w realizacjach swoich planów. Szef SpaceX zatem na razie może spać spokojnie. Również z uwagi na inną konkurencję, w postaci Jeffa Bezosa, szefa Amazonu i najbogatszego człowieka na naszej planecie. Jego firma dopiero raczkuje i wejdzie do gry za co najmniej 2-3 lata.

#Polska Zamek w Stobnicy: 7 zatrzymanych! Pamiętacie budowlę w sercu Puszczy Noteckiej?

Data: 17.07.2020 18:58

Autor: ziemianin

pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Polska #puszcza #zamek #parwo #przestepczosc #policja #prokuratura #ochronaprzyrody

Na polecenie prokuratury funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu zatrzymali w czwartek 7 osób mających związek m.in. z udzieleniem zgody na budowę obiektu na skraju Puszczy Noteckiej. Chodzi o słynny zamek w Stobnicy.

#Polska Zamek w Stobnicy: 7 zatrzymanych! Pamiętacie budowlę w sercu Puszczy Noteckiej?

Stobnica, Zamek w Puszczy Noteckiej, film z drona

Zamek w Stobnicy nielegalny

Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Łukasz Wawrzyniak potwierdził w czwartek PAP, że w związku ze śledztwem dotyczącym realizacji nielegalnej inwestycji na obszarze chronionym Natura 2000 zatrzymano łącznie siedem osób.

Prokurator w tej chwili przesłuchuje te osoby

– dodał. Mówiąc o budowli jaką jest zamek w Stobnicy.

Wśród zatrzymanych są inspektorzy Powiatowego Nadzoru Budowlanego w Obornikach, funkcjonariusze Wydziału Architektury i Budownictwa w Starostwie Powiatowym w Obornikach, osoby reprezentujące inwestora oraz architekt i główny projektant inwestycji

– powiedział.

Zamek w Stobnicy – będą zarzuty?

Podejrzewanym mają zostać postawione zarzuty dotyczące m.in. przestępstw urzędniczych, takich jak nadużycie uprawnień, niedopełnienie obowiązków, a także przestępstw przeciwko wiarygodności dokumentów oraz przeciwko środowisku.

Wawrzyniak wyjaśnił, że w toku śledztwa ustalono, że zamek w Stobnicy (pow. obornicki) zagraża środowisku i powstała wbrew przepisom ustawy o ochronie przyrody na Obszarze Specjalnej Ochrony Ptaków.

Prokurator Okręgowy złożył sprzeciw do wojewody wielkopolskiego od ostatecznej decyzji starosty obornickiego o pozwoleniu na budowę, z uwagi na to, że została ona wydana z rażącym naruszeniem prawa

– powiedział.

Według prokuratury uzyskanie stosownych zezwoleń na realizację inwestycji nastąpiło w wyniku przestępstw.

Zamek w Stobnicy – decyzja wydana z naruszeniem prawa?

Według śledczych decyzja o pozwoleniu na budowę została wydana z naruszeniem prawa związanym m.in. z brakiem prawa dysponowania nieruchomością na cele budowlane, sporządzeniem projektów mostów przez osobę nie posiadającą do tego uprawnień i jego zaprojektowanie niezgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego.

Powstający w Puszczy Noteckiej zamek w Stobnicy ma liczyć 14 nadziemnych kondygnacji i kilkudziesięciometrową wieżę. Budowa jest prowadzona na obszarze Natura 2000. Inwestorem jest poznańska spółka D.J.T.

O inwestycji zrobiło się głośno latem 2018 roku. Wówczas CBA rozpoczęło badanie prawidłowości wydanych decyzji w związku z jej realizacją. W sierpniu 2018 r. minister środowiska polecił Generalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska wszczęcie pilnej kontroli procesu wydania decyzji ws. budowy na terenie Puszczy Noteckiej. Sprawa została też skierowana do prokuratury.

Pod koniec kwietnia ub. roku Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Poznaniu poinformowała, że uchyliła decyzję z maja 2015 r. określającą warunki prowadzenia robót dla przedsięwzięcia polegającego na budowie tzw. zamku w Stobnicy. W 2015 r. Regionalna Dyrekcja uznała, że inwestycja w Puszczy Noteckiej nie będzie miała negatywnego wpływu na środowisko.

Powodem wznowienia postępowania i uchylenia poprzedniej decyzji oraz wniesienia sprzeciwu wobec realizacji przedsięwzięcia, było ujawienie w trakcie realizacji inwestycji okoliczności dotyczących powierzchni przekształconej na potrzeby przedsięwzięcia, odbiegającej od deklarowanej wcześniej przez inwestora powierzchni ok. 1,7 ha. Według RDOŚ faktyczna powierzchnia inwestycji przekroczyła 2 ha.

RDOŚ podkreślił, że ma to wpływ na klasyfikację przedsięwzięcia jako" mogącego potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko, dla którego wymagana jest decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach, której inwestor nie przedłożył w toku postępowania pierwotnego". Inwestor odwołał się od decyzji RDOŚ do sądu.

PAP nie udało się w czwartek skontaktować z prezesem spółki, która jest inwestorem przedsięwzięcia jakim jest zamek w Stobnicy.

#ZaufanaTrzeciaStrona Co udało nam się wyciągnąć od komików, którzy strollowali prezydenta Dudę

Data: 17.07.2020 18:31

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomoscici #ZaufanaTrzeciaStrona #Wpadki #AndrzejDuda #troll #Vovan #wywiad #prezydent #prank

Osoby przeprowadzające ataki socjotechniczne nie są skuteczne dlatego, że dysponują ponadprzeciętną inteligencją czy talentami aktorskimi. Z reguły sukces osiągają dlatego, że nikt wcześniej nie próbował zrobić tego samego. Cudów nie potrzeba.

#ZaufanaTrzeciaStrona Co udało nam się wyciągnąć od komików, którzy strollowali prezydenta Dudę

O tym, jak rosyjscy komicy przeprowadzili i nagrali rozmowę z prezydentem Dudą, nie musimy wam chyba opowiadać. Spróbowaliśmy skontaktować się z autorami żartu i zadać im kilka pytań – i udało się. Oto nasze pytania i co na nie odpisał Władimir Kuzniecow, czyli Vovan.

Krótki wywiad z komikiem

Możecie opowiedzieć, jak udało się wam dodzwonić do prezydenta?



Nie chcemy za bardzo opowiadać o samym schemacie, jak udało się nam



zorganizować tę rozmowę, aby osoby, które popełniły ten błąd, nie



zostały ukarane lub zwolnione. Tak, był to z ich strony pewien brak profesjonalizmu, ale my też całkiem dobrze zadziałaliśmy. Po prostu nie chcemy ujawniać tych pracowników. Popełnili te błędy nieumyślnie.



Czy naprawdę pisaliście z Protonmaila?



Tak. Skorzystaliśmy z poczty na Protonmailu tylko dlatego, że była pod



ręką. Tej samej skrzynki użyliśmy także do innych pranków, na



przykład, aby skontaktować się z księciem Harrym. Jest ona dla nas w



pewnym sensie szczęśliwa. :) Ten adres e-mail zupełnie nie przypomina e-maila ONZ. Otrzymaliśmy na tę skrzynkę dwa e-maile z biura prezydenta. Ponadto nazwa naszego e-maila to imię jednego z byłych prezydentów jednego z europejskich krajów. Podpisaliśmy go jako „Asystent Sekretarza Generalnego ONZ”.



Czy do prezydenta Dudy było łatwiej się dodzwonić niż do Borisa Johnsona?



Osobiście nie mogę powiedzieć, że z prezydentem Dudą było trudniej. W



historii z Johnsonem zastosowaliśmy zupełnie inny, dłuższy schemat:



najpierw rozmawialiśmy z jednym z jego zastępców, a on sam



skontaktował nas z Johnsonem dzień później.

Patrząc na historię sukcesów, czy to rosyjskich komików, czy np. Sachy Barona Cohena, trudno dziwić się, że nawet proste, choć sprytnie przeprowadzone sztuczki zwodzą współpracowników głów państwa. Z drugiej strony nie wiemy, ile sztabów czy kancelarii takiego rodzaju ataki skutecznie odparło – jak zwykle kluczowym czynnikiem są ludzie i procedury, których powinni przestrzegać.

W Muzeum Historii Polski zobaczymy polską Enigmę z czasów Józefa Piłsudskiego

Data: 17.07.2020 09:32

Autor: ziemianin

muzhp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #enigma #MuzeumHistoriiPolski #polska #maszynaszyfrujaca

Dzięki wsparciu MKiDN Muzeum Historii Polski wzbogaci się o egzemplarz maszyny szyfrującej Enigma skonstruowanej przez polski wywiad. Enigma zostanie przekazana MHP przez Instytut Piłsudskiego w Londynie – poinformowało muzeum.

W Muzeum Historii Polski zobaczymy polską Enigmę z czasów Józefa Piłsudskiego

W informacji prasowej napisano, że „w przyszłości maszynę będzie można zobaczyć w nowej siedzibie Muzeum Historii Polski na warszawskiej Cytadeli„.

Przypomniano, że „pierwsze egzemplarze tego urządzenia zostały wyprodukowane w Polsce na zlecenie Biura Szyfrów II Oddziału Sztabu Głównego Wojska Polskiego w latach 30. XX w.„. „Jednym z głównych zadań Biura, działającego w strukturach polskiego wywiadu, było rozszyfrowywanie niemieckich depesz wojskowych. Były one nadawane przy pomocy zaawansowanej technicznie maszyny szyfrującej Enigma. Polakom, w pierwszej połowie lat 30., udało się złamać niemiecki szyfr. Szczególne sukcesy w tej dziedzinie odnieśli matematycy Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski” – podkreślono.

Najbardziej zaawansowana maszyna licząca

Wskazano, że „wyzwanie stanowiło usprawnienie procesu odczytywania przechwyconych niemieckich depesz„. „W tym celu polski wywiad zlecił opracowanie maszyn liczących. Najbardziej zaawansowaną z nich była tzw. +polska Enigma+, będąca w sposobie działania kopią maszyny niemieckiej. Skonstruowali ją inżynierowie z zakładów AVA w Warszawie na zlecenie wywiadu i w kooperacji z kryptologami” – podano.

Jak napisano, „do czasu wybuchu wojny wyprodukowano prawdopodobnie kilkadziesiąt egzemplarzy maszyny„. „Urządzenie okazało się niezwykle pomocne w pracy polskich kryptologów związanej z łamaniem niemieckich szyfrów” – wskazano.

Muzeum Historii Polski przypomina, że pod koniec lipca 1939 r. Polacy przekazali po jednym egzemplarzu „polskiej Enigmy” przedstawicielom brytyjskiego i francuskiego wywiadu. Po wybuchu wojny większość polskich maszyn szyfrujących została zniszczona w trakcie ewakuacji. Na Zachód trafiły prawdopodobnie jedynie dwa egzemplarze „polskiej Enigmy”. MHP zwraca uwagę, że „dzięki pracy ewakuowanych pracowników Biura Szyfrów oraz firmy AVA, przy pomocy francuskiego wywiadu, udało się odtworzyć dokumentację techniczną urządzenia i ruszyć ponownie z produkcją, tym razem we Francji„. „Montażu urządzeń dokonywali byli pracownicy wytwórni AVA” – przekazano.

Wywiad brytyjski korzystał z polskiej wiedzy łamania szyfrów

Wskazano, że „+polskie Enigmy służyły między innymi w ośrodku wywiadu P.C.Cadix na południu Francji, do czasu wkroczenia wojsk niemieckich na teren Państwa Vichy„. „Następnie sprzęt został ukryty bądź ewakuowany” – dodano.

Zaznaczono, że „polska wiedza o sposobie działania Enigmy oraz metodzie łamania jej szyfru pomogły również wywiadowi brytyjskiemu w masowym odczytywaniu niemieckich depesz od 1941 r.„.

Enigma nabyta do zbiorów MHP to właśnie jeden z egzemplarzy wyprodukowanych po wrześniu 1939 roku. „Dzięki przekazaniu maszyny do Muzeum Historii Polski zabezpieczony zostaje bezcenny element polskiego dziedzictwa narodowego. Umowa mogła zostać zawarta dzięki wsparciu finansowemu ze strony Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego” – podkreślono w informacji prasowej.

Znajdujący się w Londynie Instytut Józefa Piłsudskiego jest niezależną organizacją non profit, powołaną do życia w 1947 roku. Stanowi kontynuację Instytutu Badania Najnowszej Historii Polski, który powstał w Warszawie w latach 1923-24. Po śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego został przemianowany na Instytut Józefa Piłsudskiego Poświęcony Badaniu Najnowszej Historii Polski. Przerwana w 1939 roku w Warszawie działalność podjęta została po wojnie w Londynie, na emigracji niepodległościowej.

Enigma to kolejny z wielu unikalnych eksponatów w muzeum

MHP zwraca uwagę, że „w siedzibie Instytutu znajdują się bezcenne materiały archiwalne, publikacje i eksponaty muzealne z okresu współczesnej historii Polski„. „Właśnie z tego zbioru pochodzi unikatowa, zbudowana na polskim schemacie maszyna Enigma wywieziona prawdopodobnie przez Mariana Rejewskiego z Francji. Dzięki udostepnieniu obiektu przez Instytut Piłsudskiego unikatową maszynę szyfrującą można było niedawno oglądać w Londyńskim Muzeum Techniki na wystawie +Top Secret: From Ciphers to Cyber Security+” – napisano.

W kolekcji Muzeum Historii Polski znajduje się już egzemplarz niemieckiej Enigmy sfinansowany przez amerykańską firmę Prescient. Eksponat wyprodukowany został na początku lat 30. XX w. Jest to jedna z pierwszych maszyn szyfrujących, jakie trafiły na wyposażenie armii niemieckiej. W obiegu kolekcjonerskim istnieje jednak kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset egzemplarzy niemieckiej Enigmy.

Dzięki umowie z Instytutem Piłsudskiego, w przyszłej siedzibie Muzeum Historii Polski zostanie pokazany zarówno niemiecki oryginał, jak i jego kopia wytworzona przez polski wywiad.

BAFTA - Nowe zasady nagród w kategorii gier - 10% postaci musi być LGBTQ+

Data: 17.07.2020 09:23

Autor: ziemianin

oneangrygamer.net

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #absurdypolitycznejpoprawnosci #BAFTA #BestBritishGame #lgbt #mniejszosc #nagrody #gry #gaming #rasizm #rownosc #zasady #regulamin #bafta #nagrody

BAFTA Best British Game określiła warunki przyznawania nagród w kategorii gier. Jeden wielki absurd . . .

BAFTA – Nowe zasady nagród w kategorii gier – 10% postaci musi być LGBTQ+

Nagrody BAFTA przede wszystkim kojarzą się z kinem, choć od kilku lat przyznawane są również nagrody w kategorii gier. Wraz ze zmianami związanymi z wprowadzeniem pilotażowych nagród BAFTA Best British Game, zmieniono regulamin przyznawania wyróżnień oraz na fali obecnych wydarzeń, wprowadzono wymagania dotyczące zgłaszania gier w tej kategorii. Zmiany te wzorowane są na tym, co obecnie dzieje się w środowisku filmowym i niosą ze sobą tak duży pokład absurdu, że prawdopodobnie wszystko umrze śmiercią naturalną – producenci raczej nie będą chcieli dostosowywać swoich produkcji, by mieć szansę na wygraną.

Od teraz, aby być branym pod uwagę, producenci muszą tworzyć gry opowiadające m.in. o grupach niedostatecznie reprezentowanych, dodatkowo jeden z głównych bohaterów musi wywodzić się z takiej grupy. Ilość mężczyzn i kobiet ma być równa. To jednak nie wszystko, bo mamy tu nawet konkretne wskazania ilościowe:

10% postaci ma być LGBTQ+

20% postaci ma należeć do grup niedostatecznie reprezentowanych

7% ma być głuchoniemych lub niepełnosprawnych

Jeśli gry mają być formą sztuki, która z założenia nie powinna podlegać ograniczeniom, to jak można nazwać takie obostrzenia? Różnorodność oczywiście nie musi być zła, ale takie sztuczne wymogi już tak. Wyobraźcie sobie w tym momencie takiego Wiedźmina 3 – gdyby powstał w Wielkiej Brytanii, nie miałby nawet szans na nagrodę BAFTA Best British Game, mimo że jest grą (subiektywnie) wybitną. Mimo że są tam elementy homoseksualne, to według kryteriów jest ich za mało, a do grup niedostatecznie reprezentowanych można by zaliczyć co najwyżej elfy. Co również ciekawe, te same wymagania ilościowe dotyczą zespołu tworzącego daną produkcję i tymi kryteriami powinien się kierować deweloper, dobierając pracowników.

Niebezpieczny narkotyk odkryty w Polsce - etazen! 60 razy mocniejszy niż morfina!

Data: 17.07.2020 08:52

Autor: ziemianin

gis.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #narkotyk #idopalacze #nowynarkotyk #opium #GIS #etazen

Główny Inspektor Sanitarny ostrzega,

Niebezpieczny narkotyk odkryty w Polsce – etazen! 60 razy mocniejszy niż morfina!

w ostatnim czasie, został wykryty po raz pierwszy na terenie Polski nowy, bardzo niebezpieczny narkotyk – należący do grupy opioidów – pod nazwą etazen. Był oferowany jako „dopalacz” na terenie Łodzi w postaci szarego proszku o wysokim stężeniu (czysta substancja). Narkotyk ten, będący zamiennikiem heroiny lub fentanylu, może również przybierać postać suszu do palenia, liquidu do e-papierosa oraz sprayu donosowego. Opioid ten jest szczególnie niebezpieczny ze względu na jego właściwości toksyczne oraz dużą siłę działania – przyjmuje się, że jest 60 razy mocniejszy niż morfina.

Osoba po użyciu opioidów:

ma zaburzenia świadomości, jest zwykle splątana i podsypiająca,

stwierdza się: wąskie („szpilkowate”) źrenice , bradykardię (zwolnienie czynności serca), niskie ciśnienie tętnicze,

ma groźne dla życia zaburzenia oddechowe, w tym całkowite zatrzymanie oddechu, co prowadzi do śmierci.

Osoba po użyciu opioidów wymaga w ramach pomocy przedlekarskiej:

zapewnienia drożności dróg oddechowych i ułożenia jej w pozycji bezpiecznej,

wezwania pomocy Ratownictwa Medycznego (tel. 112),

zabezpieczenia funkcji oddechowej, bezzwłocznego podania przez ratownika specyficznej odtrutki (naloksonu) i przewiezienia do najbliższego szpitala.

Główny Inspektor Sanitarny informuje o niebezpieczeństwie związanym z użyciem nowych narkotyków (zwanych popularnie „dopalaczami). Produkty sprzedawane jako tabletki, proszki, ziołowe lub plastyczne mieszanki, jak również liquidy do palenia czy spraye, często zmieniają skład i stężenie. Użytkownicy często nie są świadomi jakie substancje spożywają, co powoduje trudności w ratowaniu zdrowia i życia przez służby medyczne.

Poważny atak na Twittera – przejęte konta Apple, Ubera, Muska, Gatesa i wiele innych

Data: 16.07.2020 23:53

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cyberbezpieczenstwo #Internet #Bezpieczenstwo #Twitter #Apple

Co można zrobić, jeśli ma się kontrolę nad dowolnym wybranym kontem Twittera? Można ogłosić koniec świata, można powiadomić firmę i zgarnąć bug bounty, ale można też je sobie wypłacić, kradnąc cudze krytpowaluty. Ktoś wybrał to ostatnie.

Poważny atak na Twittera – przejęte konta Apple, Ubera, Muska, Gatesa i wiele innych

Przez Twittera przewija się właśnie niespotykana fala wpisów z kont obserwowanych przez miliony osób – każdy z wpisów obiecuje oddać 2N kryptowaluty, jeśli przelejecie N kryptowaluty na wskazany adres. To znany schemat oszustwa – lecz po raz pierwszy przestępcy używają prawdziwych kont o takich zasięgach. Kto został zhakowany? A kto nie został…

Krótka lista ofiar

Oszustwo pojawiło się na koncie Elona Muska (w końcu na prawdziwym)

Bill Gates

Uber

Apple

Bitcoin

Co tam się stało?

To bardzo ciekawy atak, bo obstawiamy, że wiele z ww. kont miało włączone dwuskładnikowe uwierzytelnienie. Albo atakujący dostali się do infrastruktury Twittera, albo znaleźli ciekawy błąd, umożliwiający publikowanie z cudzych kont. Czekamy na wyjaśnienia Twittera – to będzie interesująca lektura.

Aktualizacja 23:20

Kolejne konta przybywają – Kanye West, Mike Bloomberg, Jeff Bezos, Warren Buffet, Joe Biden. Pod tym linkiem możecie obserwować sytuację na żywo. W portfelu złodziei już ok. 11 BTC.

Jedna z teorii mówi – podobnie jak nasze podejrzenia – że to przejęte konto pracownika Twittera (dostęp do narzędzi administracyjnych):

https://twitter.com/UnderTheBreach/status/1283503488539000840

Tu prawdopodobnie lista domen powiązanych z tym oszustwem.

Aktualizacja 23:35

To naprawdę poważny problem Twittera. Konto Muska publikuje już trzeci wpis o tej samej treści. Ktoś jeden usuwa, pojawia się drugi. Nikt tego nie kontroluje, wygląda jakby ktoś odciął administratorów Twittera od konsoli. Do listy dołącza też Barack Obama. Lista ofiar to de facto lista sław Twittera – nie wystarcza już niebieski znaczek, trzeba być naprawdę popularnym!

Aktualizacja 23:45

Wygląda na to, że przejęte konta mają zmieniony adres e-mail – na to wskazują informacje z procesu resetu hasła. Wygląda też, że proces resetu hasła dla przejętych kont został właśnie zmieniony.

Yep! Crazy – looks like a full takeover/hijack pic.twitter.com/toug6PYnYr



— harrydenley.eth ◊ (@sniko_) July 15, 2020

Aktualizacja 23:50

Warto zauważyć, że gdy ktoś przejął w 2013 konto Twittera agencji Associated Press, to publikując newsa o rzekomym zamachu na Obamę, załamał na chwilę amerykańską giełdę. Widać, że tym razem mamy do czynienia z amatorami – podobnymi do tych, którzy w 2017 przejęte konta wykorzystali do publikacji tureckiej propagandy.

Napływ bitcoinów zmalał – Coinbase umieściło już adres docelowy na czarnej liście. Zareagowali szybciej od Twittera…

Inflows slowed down a lot, even though Twitter still hasn't closed the hole. Looks like Coinbase blacklisted the address super quick, bravo [@brian_armstrong](/u/brian_armstrong). pic.twitter.com/5Czg7nlmXj



— Alex Stamos (@alexstamos) July 15, 2020

Aktualizacja 00:15

Twitter W KOŃCU zaczął blokować tweety z feralnym adresem portfela BTC. Lepiej późno niż wcale. Można iść spać.

Aktualizacja 9:40

Twitter potwierdził, że wektorem ataku był dostęp po stronie panelu administracyjnego. Jak to możliwe, że ktoś z zewnątrz mógł dostać się do infrastruktury Twittera i pozostać w niej tak długo? To będzie ciekawe wyjaśnienie – o ile się jakiegokolwiek doczekamy.

Henry Cavill (Wiedźmin) pochwalił się nowym komputerem, zobaczcie jaki wybrał sprzęt

Data: 16.07.2020 23:04

Autor: ziemianin

tiny.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #instagram #Komputery #Podzespoly #Chlodzenie #Dyski #Kartygraficzne #PamiecRAM #Obudowy #Zasilacze #SSD #AMDRyzen #NvidiaGeForce #NvidiaTuring #ProcesoryAMD #Wiedzmin #FractalDesign #GSkill #NZXT #SeaSonic

Zastanawialiście się kiedyś, jaki komputer złożyłby Wiedźmin?

Henry Cavill pochwalił się sprzętem, który wybrał przy składaniu nowego zestawu.

Henry Cavill (Wiedźmin) pochwalił się nowym komputerem, zobaczcie jaki wybrał sprzęt

henrycavill

Henry Cavill zyskał ogromną popularność dzięki Netflixowej produkcji Wiedźmin – to właśnie on wcielił się w rolę Geralta z Rivii. Jakiś czas temu aktor pochwalił się, że zalicza się do graczy i opowiada się po stronie PC-tów.

Henry opublikował na Instagramie wideo ze składania nowego komputera.

Co prawda część logotypów została zasłonięta, ale na filmiku widzimy, że aktor wybrał następującą konfigurację:

Procesor: AMD Ryzen 9 3900X

Chłodzenie: NZXT Kraken Z73

Pamięć RAM: G.Skill TridenZ RGB

Płyta główna: ASUS ROG Crosshair VIII Hero Wi-Fi

Karta graficzna: ASUS ROG Strix GeForce RTX 2080 Ti OC

Dyski SSD: 2x Samsung SSD 970 PRO 1 TB

Zasilacz: SeaSonic Prime Platinum

Obudowa: FractalDesign Define 7

To solidny sprzęt, który kosztuje kilkanaście tysięcy złotych. Jakie gierki serialowy Geralt odpali na takim kompie? Tego jeszcze nie zdradził, ale jedno jest pewne – Wiedźmin 3: Dziki Gon bez problemu będzie chodzić na maksymalnych ustawieniach.

„Katowice miastem nacjonalizmu”. Obok siebie manifestować będą narodowcy i lewicowcy

Data: 16.07.2020 22:46

Autor: ziemianin

katowice24.info

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #demonstracja #katowice #KatowiceMiastemNacjonalizmu #manifestacja #nacjonalistycznygorny #slask #nacjonalizm

Jedni mają dość „chorych zapędów lewaków”, a drudzy nienawiści. W Katowicach w tym samym terminie odbędą się dwie manifestacje. Jedną z nich chciał zablokować radny, ale wszystko jest zgodne z prawem.

„Katowice miastem nacjonalizmu”. Obok siebie manifestować będą narodowcy i lewicowcy

Wydarzenie na FB

Manifestacja „Katowice miastem nacjonalizmu” odbędzie się dokładnie w tym samym czasie co kontrmanifestacja „Katowice przeciw nienawiści! Mówimy NIE nacjonalizmowi”. Miasto otrzymało zgłoszenie o obu zgromadzeniach. W pierwszym wezmą udział skrajnie prawicowe środowiska. Jak piszą organizatorzy, w woj. śląskim nie ma miejsca na chore zapędy lewaków. „Coraz więcej młodych ogłupionych Netflixem i zachodnią antykulturą angażuje się w lewicową aktywność. Najwyższy czas to zmienić i pokazać, że Katowice są miastem nacjonalizmu” – czytamy w opisie wydarzenia.

W sprawie tej demonstracji organizowanej przez Nacjonalistyczny Górny Śląsk interweniował już pod koniec czerwca radny Koalicji Obywatelskiej Adam Leman-Gąska. W swojej interpelacji napisał, że „organizacja ta na swoim profilu prezentuje zdjęcie osób, z których jedna ubrana jest w koszulkę z napisem «THE WHITE RACE»„. Swoje obawy dotyczące wydarzenia zgłaszało mu bardzo wielu mieszkańców. – Atak bezpośredni lub pośredni na mniejszości narodowe, wyznaniowe czy osoby LGBT spotyka się z dużym oporem w Katowicach – mówi Lejman-Gąska.

Radny miał nadzieję, że do manifestacji narodowców miasto nie dopuści, do czasu aż otrzymał odpowiedź. Jak tłumaczy w piśmie sekretarz urzędu miast Janusz Waląg, nie ma żadnych przesłanek do zablokowania wydarzenia. „Sądy wielokrotnie podnosiły w swych orzeczeniach, że organ gminy nie może w sposób dowolny interpretować prawa i zakazywać zgromadzenia wobec hipotetycznych i opartej na przypuszczeniach wiedzy” – pisze sekretarz.

Odpowiedzią na manifestację nacjonalistów jest kontrmanifestacja, którą zaplanowano kilkaset metrów dalej. Młodzieżówki lewicowych partii politycznych i inne lewicowe organizacje zamierzają wyrazić sprzeciw wobec nienawiści. „Nie zgadzamy się na propagowanie ksenofobicznych, homofobicznych i nacjonalistycznych zachowań (…) Naszym obowiązkiem jest wyjść im naprzeciw. Chcemy pokazać, że w Katowicach nie ma miejsca na nienawiść, przemoc i zło! Nasze miasto jest pełne szacunku do drugiego człowieka i przyjaźni” – zachęcają do udziału organizatorzy.

Zgodnie ze zgłoszeniami, które odebrało miasto, w manifestacji nacjonalistów na pl. Miarki ma wziąć udział do 100 osób, a w kontrmanifestacji na pl. Sejmu Śląskiego maksymalnie 150 osób. Obydwa wydarzenia rozpoczną się o godzinie 13.00 w sobotę, 18 lipca.

#Rosja Po zmianie konstytucji zakaz małżeństw homoseksualnych i adopcji dzieci przez pary LGBT

Data: 16.07.2020 22:39

Autor: ziemianin

rt.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wesolki #homoseksualisci #homoseksualizm #konstytucja #lgbt #prawo #Rosja #ruchlgbt

Grupa rosyjskich senatorów zamierza wprowadzić nowe rozwiązania prawne, których głównym celem będzie zakazanie możliwości zawierania „małżeństw” osób tej samej płci oraz adopcji przez nich dzieci. To między innymi odpowiedź na pojawiające się przypadki uznawania przez inne państwa związków zawartych przez rosyjskich homoseksualistów.

#Rosja Po zmianie konstytucji zakaz małżeństw homoseksualnych i adopcji dzieci przez pary LGBT

W marcu bieżącego roku Sąd Konstytucyjny Federacji Rosyjskiej uznał za zgodne z ustawą zasadniczą wprowadzone kilka miesięcy wcześniej poprawki. Przewidywały one zmiany w konstytucji polegające na uznaniu za małżeństwa jedynie związków pomiędzy kobietą i mężczyzną. Jednocześnie podkreślono, że państwo powinno uwzględniać różnice między obywatelami, również ze względu na ich orientację seksualną.

Kilkoro rosyjskich senatorów chce iść w tej kwestii jeszcze dalej. Przedstawili oni projekt ustawy uderzający w najważniejsze postulaty ruchu LGBT. Tym samym w Rosji zakazane zostałyby „małżeństwa” osób tej samej płci, związki zawierane pomiędzy osobami będącymi po operacji zmiany płci oraz adopcja dzieci przez pary dewiantów seksualnych.

Proponowany projekt zmieniałby art. 14. rosyjskiego Kodeksu rodzinnego. Nie zawierał on bowiem dotychczas zapisów niepozwalających na zawieranie małżeństw także przez osoby tej samej płci, choć państwo rosyjskie w praktyce ich nie legalizowało. Tę prawną furtkę wykorzystują jednak inne państwa, dlatego już w przypadku dwóch rosyjskich par doszło do uznania ich „małżeństw” przez inne kraje.

Kancelaria Prezydenta: nagranie rozmowy komików z prezydentem jest autentyczne, sprawą . . .

Data: 16.07.2020 22:30

Autor: ziemianin

pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #prezydent #andrzejduda

Nagranie rozmowy rosyjskich komików z prezydentem Andrzejem Dudą jest autentyczne, sprawą zajmują się służby – powiedział PAP w środę dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta Marcin Kędryna. Zapewnił, że rozmówcy byli weryfikowani przez polską placówkę przy ONZ.

Kancelaria Prezydenta: nagranie rozmowy komików z prezydentem jest autentyczne, sprawą zajmują się służby

Znani z prowokacji wobec polityków i światowych przywódców rosyjscy komicy Vovan i Lexus (Władimir Kuzniecow i Aleksiej Stoliarow) zamieścili we wtorek wieczorem na portalu YouTube nagranie mające przedstawiać ich rozmowę z prezydentem Andrzejem Dudą. W 11-minutowej rozmowie Kuzniecow, który podszył się pod sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa, gratuluje Dudzie wyborczego zwycięstwa i próbuje sprowokować go do kontrowersyjnych wypowiedzi, m.in. na temat sporów o historię i pomniki Armii Czerwonej z Rosją czy kwestię Lwowa. Rozmowa prowadzona jest po angielsku.

Dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta potwierdził PAP autentyczność nagrania.

"Nagranie jest autentyczne, rozmówcy byli weryfikowani przez Stałe Przedstawicielstwo Rzeczypospolitej Polskiej przy ONZ w Nowym Jorku, sprawą zajmują się służby" – powiedział PAP Kędryna.

Chociaż podający się za Guterresa Rosjanin sugeruje prezydentowi, że działania w sprawie aneksji Lwowa przez Polskę spotkałyby się z "dużym poparciem", Duda szybko ucina temat, zapewniając, że ani on, ani nikt inny w Polsce nie podnosi takiego tematu, a "Lwów to Ukraina". Zapewniał, że z Ukrainą łączą go dobre relacje, choć wcześniej prowokowany przez komika stwierdził, że to Ukraińcy mogą być źródłem koronawirusa w Polsce.

Vovan próbował również wciągnąć prezydenta w dyskusje na temat Donalda Tuska, z którym – jak twierdzi w rozmowie – rozmawiał dzień wcześniej. Fałszywy szef ONZ sugerował m.in. że wyrażony rzekomo niepokój Tuska na temat dyskryminacji osób LGBT wynika z tego, że jest "jednym z nich", na co Duda odparł śmiechem, mówiąc tylko, że były przewodniczący Rady Europejskiej go nie lubi.

Andrzej Duda odpowiada też zdziwieniem i niedowierzaniem na stwierdzenie komika, że Rafał Trzaskowski zapewniał Guterresa, że to on wygrał wybory i poprosił o pogratulowanie mu zwycięstwa, co ten uczynił.

"Naprawdę? To dziwne. Dziwne" – odpowiada Duda, zapewniając, że to on wygrał wybory z wyraźną przewagą.

Andrzej Duda nie jest pierwszą znaną ofiarą rosyjskich prowokatorów. Wcześniej na podobne żarty mieli nabrać się m.in. senatorowie USA John McCain i Lindsey Graham, muzyk Elton John, brytyjski książę Harry, szef NATO Jens Stoltenberg czy były prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. W rozmowach komicy podszywali się m.in. pod prezydenta Rosji Władimira Putina i ukraińskiego premiera Wołodymyra Hrojsmana.

#AbsurdyPolitycznejPoprawnosci - Lody „Eskimo” mają obrażać mieszkańców Arktyki

Data: 16.07.2020 18:27

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #absurdypolitycznejpoprawnosci #antyrasizm #biznes #dania #eskimosi #politycznapoprawnosc #przedsiebiorcy #rasizm #walkazrasizmem #lody

Duński producent lodów postanowił zmienić nazwę jednego ze swoich produktów. Marka „Eskimo” miała bowiem mieć „rasistowskie” konotacje, a więc obrażać ludy zamieszkujące tereny arktyczne. Ogółem używanie określenia Eskimosi od kilku dziesięcioleci jest krytykowane przez niektóre środowiska, lecz temat powrócił po ostatnich protestach związanych z wydarzeniami w Stanach Zjednoczonych.

#AbsurdyPolitycznejPorawnosci – Lody „Eskimo” mają obrażać mieszkańców Arktyki

Początkowo Hansens nie chciała nawet słyszeć o zmianie nazwy swoich popularnych lodów. Ostatecznie duńskie przedsiębiorstwo ugięło się pod naporem protestów, dlatego „po przemyśleniu sprawy” zdecydowało się na wycofanie z obiegu lodów „Eskimo”. Przedstawiciele Hansens twierdzą, że w ten sposób wycofują się z „obraźliwego traktowania i nierówności w stosunku do mniejszości i ludności tubylczej”.

Na razie lody będą jeszcze sprzedawane do wyczerpania zapasów, ale później powrócą na rynek już w bardziej poprawnej politycznie odsłonie. Firma podkreśliła po swojej decyzji, iż nazwa „Eskimo” może przypominać o czasach „nierówności i niesprawiedliwego traktowania”, czego wcześniej ona nie dostrzegała.

Już od ponad pięćdziesięciu lat mieszkańcy Grenlandii i Arktyki sprzeciwiają się używaniu określenia Eskimos, mającego według nich oznaczać „zjadacza surowego mięsa”. Tak przynajmniej utrzymują „antyrasistowscy” aktywiści, chociaż sami naukowcy nie są zgodni w kwestii pochodzenia tego słowa.

Kilka tygodni wcześniej na podobny krok zdecydowała się amerykańska firma Dreyer Grand Ice Cream Holdings, Inc., która zdecydowała się wycofać ze sklepu swoje lody na patyku noszące nazwę „Eskimo Pie”. Do zasad poprawności politycznej nie zamierza z kolei stosować się przedsiębiorstwo Premier, dlatego dalej będzie ono produkować lody marki „Kaempe Eskimo” („Wielki Eskimos”).

#HistoriaBezCenzury Największe katastrofy naturalne.

Data: 16.07.2020 18:13

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #HistoriaBezCenzury #HBC #historia #ciekawostkihistoryczne #katastrofy #natura

Dzisiaj opowiemy Wam o kilku ogromnych katastrofach naturalnych, które pochłonęły wiele ludzkich istnień. Ile miast pokrył popiół z Wezuwiusza? Kto przeprowadził największy morski desant przed D-Dayem? Jakie byłby skutki wielkiej powodzi w Chinach i jakie wydarzenie dało podwaliny do rozwoju sejsmologii? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

#HistoriaBezCenzury Największe katastrofy naturalne.

410 rocznica bitwy pod Grunwaldem. Krzysztof Jabłonka: To był symboliczny upadek Zakonu (audio)

Data: 15.07.2020 23:01

Autor: ziemianin

wnet.fm

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #historia #BitwapodGrunwaldem #GRUNWALD #JakubSkarbekzGory #JanDlugosz #krzysztofjablonka #Litwini #polacy #UlrichvonJungingen #ZakonKrzyzacki #polska #Litwa #wojsko

Jak wyglądało pole bitwy pod Grunwaldem? Kto zabił wielkiego mistrza? Krzysztof Jabłonka o zwycięstwie sił Polski i Litwy nad Zakonem Krzyżackim.

410 rocznica bitwy pod Grunwaldem. Krzysztof Jabłonka: To był symboliczny upadek Zakonu (audio)

Krzysztof Jabłonka zauważa, że jedną tajemnic Grunwaldu, którą odkryto 50 lat temu, jest to, że na środku pola bitwy rósł las, przez co siły polskie i litewskie nie widziały się nawzajem. Nielubiący Litwinów Długosz skorzystał z tej okazji, by po w opisie bitwy po swojemu uzupełnić to, czego o jej przebiegu nie wiedział. Historyk stwierdza, że Litwini uderzyli na krzyżaków w południe, kiedy Polacy dopiero zmierzali na pole walki. Chcieli w ten sposób związać siły wroga.

Po dwóch godzinach walki szyki litewskie pękają. […] Litwa barykaduje się w swoich obozach.

Siły polskie toczyła walkę razem z połową sił litewskich. Reszta tych ostatnich dołączyła wieczorem. Jabłonka zdradza, że Ulricha von Jungingena zabił rycerz Skarbek z Gór. Podkreśla, że choć nie udało się wtedy polskim siłom zdobyć Malborka to wiktoria grunwaldzka złamała potęgę Zakonu, który został pokonany później w wojnie trzynastoletniej, by ostatecznie ulec sekularyzacji w Prusach.

Ewa Jasiewicz, dla izraelskich żołnierzy byłam „zwierzęciem”

Data: 15.07.2020 22:53

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wywiady #wywiad #palestyna #zydzi #izrael #barbarzyncy

Ewa Jasiewicz, Polka urodzona i mieszkająca w Wielkiej Brytanii, jest aktywistką Ruchu na rzecz Wolnej Gazy. Była na pokładzie jednego ze statków Flotylli Wolności, która próbowała przełamać izraelską blokadę Strefy Gazy

[Ewa Jasiewicz, dla izraelskich żołnierzy byłam „zwierzęciem”(https://www.rp.pl/artykul/491247-Dla-izraelskich-zolnierzy-bylam--zwierzeciem-.html)

[b]Widziała pani, co działo się na pokładzie tureckiej jednostki „Mavi Marmara”?[/b]

[b]Ewa Jasiewicz:[/b] Tak, płynęłam na amerykańskim „Challengerze”, który w momencie ataku znajdował się obok „Marmary”. Najpierw Izraelczycy próbowali się dostać na nią z łodzi, ale aktywiści polewali ich wodą ze szlauchów i zrzucali na nich śmieci. Wkurzeni komandosi zaczęli strzelać w górę. Wtedy to były jeszcze gumowe kule.

[b]Jaka była reakcja na „Challengerze”?[/b]

Byliśmy oburzeni! Krzyczeliśmy do nich, żeby się uspokoili, że strzelają do nieuzbrojonych ludzi. Oni jednak nie słuchali. My płynęliśmy szybciej, ale zobaczyliśmy jeszcze, jak komandosi zeskakują na „Marmarę” ze śmig- łowców. Usłyszeliśmy strzały, tym razem nie było wątpliwości, że to ostra amunicja. O tym, że zginęło tam dziewięć osób, dowiedziałam się jednak dopiero następnego dnia w izraelskim więzieniu.

[b]Jak wyglądało zatrzymanie „Challengera”?[/b]

Najpierw zrzucono na pokład granaty hukowe i dymne. Potem komandosi wtargnęli na pokład. Zachowywali się niezwykle brutalnie i chamsko. Moja koleżanka została trafiona gumową kulą w twarz, cała zalała się krwią. Mnie tylko szarpali i wyzywali: „You fucking bitch”, „We will kill you”, „Shut the fuck up!”. Potem porwali nasz statek do Aszdod. Gdy odmówiłam zejścia na izraelskie terytorium, wynieśli mnie siłą. A jeden „dzielny komandos” nastąpił mi buciorem na twarz. Uszkodził mi okulary.

[b]Co było potem?[/b]

Przesłuchanie, więzienie i deportacja do Turcji. Przez cały czas czuliśmy straszliwą nienawiść izraelskich żołnierzy. Na lotnisku żołnierki szydziły ze mnie i mnie wyzywały. „Won z naszego kraju!” – krzyczały. Zapytałam jedną z nich, dlaczego traktują nas jak zwierzęta. „Wy jesteście zwierzętami!” – krzyknęła. Wszystko to było bardzo nieprzyjemne. Niestety zostałam również okradziona. Odebrano mi telefony i inne rzeczy osobiste. Izraelczycy traktowali nas tak jak od 60 lat traktują Palestyńczyków! Dla nas to trwało kilka dni, dla Palestyńczyków to koszmarna codzienność. Upokorzenia, pobicia i zabójstwa.

[b]Pani i pani koledzy z zachodnich organizacji praw człowieka nie stawialiście Izraelczykom oporu i nic poważnego wam się nie stało. Tureccy aktywiści, którzy zginęli, zaatakowali izraelskich komandosów kijami i nożami![/b]

Byliśmy jedną flotyllą, całością. I jako całość należy nas traktować. Nie wolno nas dzielić na „dobrych aktywistów” z Zachodu i „złych akty- wistów” z Turcji i innych krajów muzułmańskich. To myślenie naznaczone islamofobią i rasizmem. „Mavi Marmara” została brutalnie zaatakowana przez uzbrojonych po zęby Izraelczyków. Jej pasażerowie mieli pełne prawo, żeby się bronić, żeby walczyć o zagrożone życie. Ci ludzie działali w obronie własnej.

[b]Podobno za kilka tygodni ruszy do Gazy Flotylla Wolności II. Weźmie pani w niej udział?[/b]

Oczywiście!

[b]Dlaczego pani to robi? Tydzień temu znalazła się pani w wielkim niebezpieczeństwie, trafiła do więzienia. Po co narażać się po raz drugi na takie nieprzyjemności?[/b]

Czuję, że to mój obowiązek. Marzę bowiem o świecie, w którym nie ma niesprawiedliwości i przemocy, w którym jedni ludzie nie uciskają drugich. Chcę się do tego celu – w miarę moich skromnych możliwości – przyczynić. Uważam, że my Europejczycy mamy wobec Palestyńczyków pewien dług do spłacenia. Na przykład mój ojciec był w armii generała Andersa i podczas II wojny światowej okupował Palestynę. Do dziś, choć minęło tyle lat, ten biedny, uciśniony naród znajduje się pod okupacją, tym razem izraelską. Ci ludzie potrzebują naszej pomocy.

[i]—rozmawiał Piotr Zychowicz [/i]

#Zdrowie 12 zasad leczenia legendarnego rosyjskiego doktora Ivana Pavlovicha Neumyvakina

Data: 15.07.2020 22:46

Autor: ziemianin

smakdnia.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #leczenie #zasady #doktor #IvanPavlovichNeumyvakin

W 2018 roku opuścił nas legendarny rosyjski doktor Ivan Pavlovich Neumyvakin, który był autorem znanej metody leczenia kosmonautów.

Sformułował 12 zasad, które według niego są absolutną podstawą dbania o zdrowie człowieka.

#Zdrowie 12 zasad leczenia legendarnego rosyjskiego doktora Ivana Pavlovicha Neumyvakina

W ostatnich latach życia (zmarł w wieku 90 lat) profesor aktywnie pracował nad unikalnym „przepisem” na oczyszczenie organizmu z zanieczyszczeń środowiskowych i tzw. „niedożywienia z przejedzenia”.

Ogólnie rzecz ujmując, profesor podkreślał, że przed podjęciem leczenia, zawsze warto zmienić pewne nawyki, które nam to zdrowie odbierają. Całe życie jako naukowiec wynalazca i lekarz, poszukiwał innych metod rozwiązywania problemów zdrowotnych niż leczenie farmakologiczne.

Mimo iż był wysokiej specjalizacji naukowcem, dr medycyny, profesorem nauk przyrodniczych, członkiem Rosyjskiej Akademii Nauk, autorem ponad 200 prac naukowych, wynalazcą, mającym na swym koncie 85 autorskich świadectw patentowych i przez 30 lat nierozerwalnie związanym z medycyną kosmiczną, nawet kiedy sama wzmianka o medycynie ludowej uważana była przez lekarzy za godną potępienia, on starał się jak najszerzej wprowadzać do praktyki lekarskiej metody leczenia pozbawione lekarstw, a począwszy od 1989 roku, kiedy medycyna ludowa „wyszła z podziemia”, skupił wszystkie swe siły, doświadczenie i wiedzę na jej rozwoju.

Był członkiem Wszechrosyjskiego Profesjonalnego Stowarzyszenia Specjalistów Medycyny Tradycyjnej i Ludowej. Posiadał tytuł „Głównego Znachora Rosji”.

1. Jedz mniej.

Stopniowo zmniejszaj swoje porcje – to pierwszy i najważniejszy krok w kierunku powrotu do zdrowia. W ten sposób pozbędziesz się zastojów, złogów, zaparć i poprawisz trawienie. Przejadanie się jest bardzo, ale to bardzo szkodliwe.

2. Musisz żuć jedzenie.

Nie jedz w gniewie, w pośpiechu, ani podczas oglądania telewizji. Nie zamyślaj się, nie odpływaj, skup się na posiłku. Poświęć wystarczająco dużo czasu, aby dokładnie przeżuć każdy kęs.

Nie mieszaj pokarmów, które są głównym dostarczycielem węglowodanów z wysokobiałkowymi, podziel je na dwa posiłki.

3. Odpocznij.

Odpocznij co najmniej dwadzieścia minut po jedzeniu. Nie wstawaj szybko od stołu, by wrócić do pracy – pozwól układowi trawiennemu spokojnie wykonać pierwszą i najtrudniejszą robotę.

4. Zjedz ostatni posiłek nie później niż o 19:00.

Jeśli nie dotkniesz drzwi lodówki po 19:00, znikną nie tylko problemy zdrowotne, ale także nadwaga.

5. Pij wodę 10–15 minut przed jedzeniem.

Jednak nie pij nawet 2 godziny po jedzeniu – dotyczy to nie tylko różnych napojów, ale także wody. Picie po posiłku zaburza prawidłowe funkcje procesów trawiennych. „Nie piję herbaty i Tobie też doradzam” – mawiał profesor Neumyvakin.

Codziennie należy pić około 2 litrów wody. Zacznij od mniejszych ilości, stopniowo zwiększając liczbę, jeśli nie jesteś do tego przyzwyczajony.

6. Nie jedz gorącego jedzenia. Poczekaj, aż nieco ostygnie.

To jest niezdrowe. Dotyczy to również gorących napojów. Ciepłe to najlepsza opcja.

7. Raz w tygodniu musisz zrobić post.

Tutaj możesz wybrać lub eksperymentować. To ma być dzień, w którym jesz tylko warzywa lub owoce, albo pijesz świeże soki, czy koktajle, albo pijesz tylko kefir.

Organizm sam podpowie ci, która opcja jest dla Ciebie najlepsza. Dni postu odciążają narządy i regenerują układ odpornościowy organizmu.

8. Przysiady i ćwiczenia.

Dr Neumyvakin zalecał przysiady wszystkim, którzy nie mają przeciwwskazań do takich ćwiczeń.

Jeśli nie możesz ćwiczyć, musisz dużo chodzić, a twoja sprawność wróci do normy.

9. Jeśli nie jesteś naprawdę głodny – nie jedz.

Jeśli nie jesteś głodny, nie powinieneś wrzucać niczego w siebie. Ciało nie jest śmietnikiem. Naucz się odróżniać znudzenie od głodu i pragnienie od głodu.

10. Dbaj o psychikę i ducha.

Należy pamiętać, że gdy człowiek jest słaby, smutny, zestresowany, jego stan fizyczny również zaczyna się pogarszać.

11. Jeśli masz wysoką gorączkę podczas choroby, musisz dużo pić.

Jeśli nie masz pragnienia, zrezygnuj z jedzenia (przez chwilę). Wtedy powrót do zdrowia nastąpi bardzo szybko.

12. Pij wodę na czczo ze szczyptą soli.

To uratuje cię przed stagnacją w pęcherzyku żółciowym i pomoże ciału aktywnie pracować przez cały dzień.

Samodyscyplina pomaga przestrzegać wszystkich tych zasad, mawiał profesor. Są proste i jednoznaczne.

#Dyplomacja Mosbacher ignoruje prawo dyplomatyczne

Data: 15.07.2020 22:34

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Dyplomacja #ambasada #usa #antonimacierewicz #dyplomacja #GeorgetteMosbacher #Polska #prawoisprawiedliwosc #stanyzjednoczone #usa #witoldwaszczykowski

Na Twitterze kontynuowana jest rozpoczęta w poniedziałek wymiana zdań, w której biorą udział politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz amerykańska ambasador Georgetta Mosbacher. Przedstawicielka Stanów Zjednoczonych na uwagi o zasadach misji dyplomatycznych odpowiedziała własnie, że nie zamierza ich przestrzegać i rości sobie prawo do wypowiedzi o sprawach wewnętrznych Polski.

#Dyplomacja Mosbacher ignoruje prawo dyplomatyczne

Dyskusja pomiędzy PiS-owcami a Mosbacher rozpoczęła się w powyborczy poniedziałek. Właśnie wówczas wiceprezes tej partii Antoni Macierewicz, jak zazwyczaj w sytuacji zakończenia kampanii wyborczej, postanowił o sobie przypomnieć. Skrytykował on więc zwolenników prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, oskarżając ich między innymi o wspieranie kłamstw TVN-u czy działania osłabiające polską niepodległość.

Ambasador USA w Warszawie postanowiła odpowiedzieć na wpis byłego szefa resortu obrony narodowej. Zarzuciła ona Macierewiczowi „dzielące i nienawistne wypowiedzi”, a „każdy przyzwoity człowiek powinien odrzucić tego rodzaju retorykę!”. Polityk PiS-u odpowiedział wówczas, że najprawdopodobniej Mosbacher nie zna całego kontekstu jego wpisu, czyli jest niedoinformowana.

Nieco inaczej do sprawy podszedł były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. W swoim wpisie przypomniał on amerykańskiej ambasador o art. 41 konwencji wiedeńskiej z 1961 roku. Reguluje on właśnie charakter misji dyplomatycznych, a więc zabrania mieszania się do spraw wewnętrznych państwa przyjmującego. Z tego powodu, według Waszczykowskiego, publiczne polemiki Amerykanki z polskimi politykami nie powinny mieć miejsca.

Mosbacher zapowiedziała jednak, że nie będzie przejmowała się prawem międzynarodowym. „Złożenie przysięgi jako ambasador nie oznacza, że odrzuciłam etykę, wartości i umiejętność odróżniania dobra od zła. Jeśli widzę, że historia jest zniekształcana lub interpretowana ze złych pobudek, zabieram głos niezależnie od mojego stanowiska” – napisała w odpowiedzi amerykańska ambasador.

Robot Facebooka "Bombyx" oplata światłowód wzdłuż linii energetycznych

Data: 15.07.2020 09:48

Autor: ziemianin

cnet.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #swiatlowod #Bombyx #robot #Facebook #internet #liniaenergetyczna

Facebook zbudował prototypowego robota, który porusza się po… liniach energetycznych. Bombyx – Jedwabnik – rozwija za sobą światłowód. Gdy dociera do słupa, przechodzi nad nim i kontynuuje swoją podróż. Robot służy do układania światłowodów wzdłuż istniejących napowietrznych linii średniego napięcia, a jego celem jest obniżenie kosztów budowy infrastruktury komunikacyjnej na całym świecie.

Robot Facebooka "Bombyx" oplata światłowód wzdłuż linii energetycznych

Obecnie koszty budowy takiej infrastruktury są bardzo wysokie. Szczególnie, gdy pojawia się konieczność wykonania prac ziemnych. Stąd też pomysł, by wykorzystać istniejące linie energetyczne. Te bowiem dotarły już do wielu miejsc na świecie, więc dostawcy internetu mogliby z nich skorzystać i znacząco obniżyć koszty budowy infrastruktury. To zaś oznaczałoby obniżenie kosztów dla ich klientów.

Facebook od dawna chce zwiększyć dostępność do internetu na całym świecie. Dlatego właśnie serwis społecznościowy zabrał się za opracowanie Bombyksa. Firma nie ma jednak zamiaru samodzielnie budować i sprzedawać takich robotów. Od przyszłego roku będzie udzielała licencji wszystkim chętnym przedsiębiorstwom, które będą chciały produkować takie urządzenia.

Połowa ludzkości nie ma dostępu do internetu, mówi inżynier Karthik Yogeeswaran z Facebooka, członek grupy, która opracowała robota. Z tych 50% ludzi, którzy nie korzystają z internetu aż 80% mieszka na terenach, gdzie jest dostęp do telefonii komórkowej, jednak nie stać ich na smartfon i opłacenie abonamentu. Światłowód ma o wiele rzędów wielkości wyższą przepustowość niż jakakolwiek ina technologia. Pozwala na przesłanie większej ilości danych do większej liczby ludzi, dodaje Yogeeswaran.

Brak dostępu do szybkich łączy internetowych nie jest wyłącznie problemem krajów ubogich. W USA agendy federalne i stanowe wydają miliardy dolarów na zwiększenie zasięgu i przepustowości sieci, a mimo to ciągle jest z tym kłopot. Budowa infrastruktury idzie powoli i jest bardzo kosztowna. Koszty wykonania prac ziemnych i ułożenia kabli mogą sięgnąć dziesiątków tysięcy dolarów za każdy kilometr. A jeśli nawet na jakimś odległym terenie już sieć powstanie, to koszty jej budowy, które trzeba uwzględnić w cenie oferowanych usług, mogą być tak duże, że wielu osób nie stać na korzystanie z nowo wybudowanej infrastruktury. Z oficjalnych danych wynika, że 18 milionów Amerykanów (5,6%) nie ma obecnie dostępu do szerokopasmowego internetu definiowanego jako łącze o przepustowości co najmniej 25/3 Mbit. Największy problem jest na wsiach, gdzie dostępu do takich łączy nie ma około 30% obywateli oraz 40% szkół i 60% instytucji opieki zdrowotnej znajdujących się poza dużymi miastami.

Przed trzema laty specjaliści z Facebooka zaczęli zastanawiać się nad obniżeniem kosztów budowy infrastruktury światłowodowej. Yogeeswaran mówi, że pomysł wykorzystania linii średniego napięcia wpadł mu do głowy, gdy podróżował po afrykańskiej prowincji. Zauważył, że wiejskie tereny Ugandy są usiane liniami średniego napęcia. Inżynier wpadł więc na pomysł, by układać światłowody wzdłuż istniejących linii.

Poszukując sposobów na zrealizowanie swojego pomysłu Yogeeswaran dowiedział się, że już w latach 80. ubiegłego wieku pojawiła się maszyna, która miała pomagać w układać światłowodów na liniach energetycznych. Nigdy nie odniosła komercyjnego sukcesu. Częściowo dlatego, że była wybudowana za pomocą ówczesnej technologii. Korzystała z silników spalinowych i nie potrafiła omijać słupów. Musieli jej w tym pomagać ludzie. A to oznaczało konieczność wyłączenia prądu w całych liniach, mówi inżynier.

Pomysł Facebooka polega na umieszczeniu na linii średniego napięcia lekkiego robota który owija światłowód wokół istniejącego kabla, samodzielnie się porusza i samodzielnie omija słupy. Zwykle przeciąganie kabli pomiędzy słupami wymaga pracy ciężkiego sprzętu i wielu osób. Dzięki Bombyxowi wystarczy 2-3 techników, pickup, kilka kilometrów światłowodu na szpuli i nieco innych narzędzi.

Jako, że kable w liniach średniego napięcia są lżejsze i słabsze niż te w liniach wysokiego napięcia, robot musi być odpowiednio lekki, a w jego wnętrzu musi zmieścić się kabel, który jest cienki, ale na tyle wytrzymały, by przetrwał wiatry i duże wahania temperatur. Obecnie do napowietrznego układania stosuje się światłowody o średnicy 10–13 milimetrów, a te używane do owijania wokół istniejących kabli mają około 7 milimetrów średnicy. Tymczasem Facebook i jego partnerzy stworzyli napowietrzny światłowód o średnicy 4 milimetrów.

Gdy już kabel powstał Facebook rozpoczął współpracę z firmą ULC Robotics. Jej wynikiem jest robot, który porusza się po liniach średniego napięcia i potrafi omijać izolatory oraz inne przeszkody na słupach bez pomocy człowieka. Bombyx pracuje na działającej linii, nie ma więc potrzeby wyłączania prądu. Jest również bardzo szybki. Ułożenie kilometra światłowodu zajmuje mu około 1,5 godziny.

Zanim Facebook i jego partnerzy rozpoczną program pilotażowy, chcą jeszcze udoskonalić swojego robota. Chcą, by operowanie Bombyxem było na tyle łatwe, by robota nie musiał doglądać inżynier. Mają też zamiar opracować bezpieczne procedury korzystania z robota.

#WielkaBrytania W metrze pojawiła się nowa praca Banksy'ego. Ujawnił tożsamość?

Data: 14.07.2020 20:53

Autor: ziemianin

instagram.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Banksy #artysta #streetart #wielkabrytania #londyn #sztuka #malarstwo #instagram #metro

Banksy, jeden z najbardziej tajemniczych i cenionych artystów na świecie, powrócił do londyńskiego metra z pracą, która ma zachęcić do noszenia maseczek zasłaniających twarz. Po raz pierwszy Banksy pokazał się publicznie we własnej osobie.

#WielkaBrytania W metrze pojawiła się nowa praca Banksy'ego. Ujawnił tożsamość?

Banksy znów niespodziewanie pozostawił po sobie kolejne dzieło sztuki. Tym razem praca pojawiła się w londyńskim metrze.

Na instagramowym profilu Baksy’ego, jednego z najbardziej tajemniczych i cenionych artystów na świecie, opublikowano film, na którym widać mężczyznę, który maluje kilka szczurów w jednym z wagonów metra. Po raz pierwszy Banksy pokazał się publicznie. Na nagraniu widzimy go jednak w pełnym kombinezonie, który zakrywa niemal całe jego ciało. Banksy malował ściany metra, używając urządzenia, które miało przypominać urządzenie do dezynfekcji.

Nowa praca artysty prawdopodobnie jest komentarzem artysty do debaty, którą zajmuje się rząd Wielkiej Brytanii. Dotyczy ona kwestii obostrzeń sanitarnych – konkretniej tego, czy obywatele powinni nosić maseczki, zasłaniając usta i nos w związku z panującą pandemią koronawirusa.

Banksy od lat konsekwentnie ukrywa swoją tożsamość i nie chce pokazywać swojej twarzy. Brytyjski artysta dokonał rewolucji w sztuce, wyprowadzając ją z galerii oraz muzeów na ulice. Dzięki temu ogromnie wpłynął na popkulturę, a krytycy okrzyknęli go najbardziej tajemniczym i cenionym artystą na świecie.

Jednym z najważniejszych zagadnień, jakie Banksy odkrywa w swoich pracach, jest problem nadmiernej konsumpcji w życiu współczesnego człowieka. Artysta skupia się także na zjawiskach stanowiących duże zagrożenie dla społeczeństwa.

#USA Ford nie będzie produkować aut dla policji, bo „rasizm”?

Data: 14.07.2020 20:41

Autor: ziemianin

thedetroitbureau.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #samochody #policja #stanyzjednoczone #usa #ford #absurdypolitycznejpoprawnosci

Grupa pracowników amerykańskiego koncernu motoryzacyjnego Ford domaga się zaprzestania produkcji aut, które byłyby przeznaczone do codziennego użytku przez policję. Legendarna marka dostarcza bowiem samochody między innymi funkcjonariuszom, oskarżanym obecnie o prześladowanie czarnoskórej części mieszkańców Stanów Zjednoczonych.

#USA Ford nie będzie produkować aut dla policji, bo „rasizm”?

Na kontynencie europejskim służby nieszczególnie korzystają z produktów Forda, lecz w USA jest zupełnie inaczej. Szacuje się, że obecnie blisko dwie trzecie aut należących do tamtejszej policji i innych służb sprzedawane jest właśnie przez ten koncern. Skutki gospodarcze koronawirusa mogą więc oznaczać, że dostawy sprzętu policyjnego będą ważną częścią dochodów marki.

Tymczasem inny pogląd na tę sprawę ma część pracowników Forda. W związku ze śmiercią niejakiego George’a Floyda domagają się oni zaprzestania sprzedaży samochodów dla amerykańskiej policji. Apel dotyczący tej kwestii podpisało blisko sto osób zatrudnionych w Fordzie, natomiast ma być ona poruszana również podczas wewnętrznych rozmów między pracownikami a kierownictwem koncernu.

Sama firma w specjalnym oświadczeniu podkreśliła, że „trudno nie zauważyć” brutalności funkcjonariuszy pracujących w Ameryce. Jednocześnie nie zamierza ona jednak wycofywać się z rynku dostaw dla policji, choć według pracowników sprzedaż aut tej służbie jest „nieetyczne”.

Luka w systemie? Czy były próby fałszerstwa? Telefon do PKW.

Data: 14.07.2020 14:19

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wyboryprezydenckie2020 #falszerstwawyborcze #oszustwawyborcze #PKW #przekrecicwybory #Skandale

Luka w systemie? Czy były próby fałszerstwa? Telefon do PKW.

Szokujący filmik.

Zagłosowała poza miejscem swojego zameldowania, następnie przyjechała do miejsca swojego zamieszkania.

W miejscowej komisji wyborczej, na liście uprawnionych do głosowania odnalazła swoje nazwisko.

#CzujnyTV

Telefon do działu prawnego Państwowej Komisji Wyborczej odebrała pani prawnik.

Pani prawnik nie znała art 304 kpk:

Art. 304. Obowiązek zawiadomienia o przestępstwie

§ 1. Każdy, dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję. Przepisy art. 148a dane pokrzywdzonych i świadków zamieszczane w protokole z czynności oraz art. 156a udostępnianie danych lub oryginałów dokumentów z załącznika adresowego stosuje się odpowiednio.

§ 2. Instytucje państwowe i samorządowe, które w związku ze swą działalnością dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub Policję oraz przedsięwziąć niezbędne czynności do czasu przybycia organu powołanego do ścigania przestępstw lub do czasu wydania przez ten organ stosownego zarządzenia, aby nie dopuścić do zatarcia śladów i dowodów przestępstwa.

§ 3. Zawiadomienie o przestępstwie lub własne dane świadczące o popełnieniu takiego przestępstwa, co do którego obowiązkowe jest prowadzenie śledztwa przez prokuratora, Policja przekazuje wraz z zebranym materiałem niezwłocznie prokuratorowi.

Pani prawnik w trakcie rozmowy rozłączyła się i nie podała kontaktu do rzecznika prasowego.

Większość popularnych routerów domowych posiada luki

Data: 14.07.2020 13:31

Autor: ziemianin

threatpost.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ruter #dziura #luka #bezpieczenstwo #cyberbezpieczenstwo

Najpopularniejsze domowe rutery zawierają poważne luki bezpieczeństwa, ostrzegają specjaliści z Instytutu Fraunhofera. Peter Weidenbach i Johannes vom Dorp przeanalizowali pod kątem bezpieczeństwa 127 popularnych domowych ruterów i odkryli, że większość z nich zawiera co najmniej 1 krytyczną dziurę, a w wielu z nich znaleziono setki znanych luk. Jakby tego było mało, średnia liczba krytycznych dziur na ruter wynosiła aż 53, a nawet najbezpieczniejszy z ruterów miał 21 znanych wcześniej luk.

Większość popularnych routerów domowych posiada luki

Eksperci przeanalizowali rutery m.in. takich producentów jak Netgear, Linksys, D-Link, ASUS, TP-Link czy Zyxel. Sprawdzali je m.in. pod kątem aktualizacji, wersji systemu operacyjnego, obecności znanych dziur, technik ochrony zastosowanych przez producenta oraz częstotliwości ich aktualizacji, obecności prywatnych kluczy w firmware oraz obecności zakodowanych na twardo haseł dostępowych.

Podsumowując, nasze analizy wykazały, że nie istnieje ruter bez błędów, a żaden producent nie wykonuje perfekcyjnej roboty pod kątem zabezpieczeń. Producenci muszą włożyć olbrzymi wysiłek w to, by rutery stały się równie bezpieczne jak komputery czy serwery, mówią autorzy badań.

Co prawda użytkownicy ruterów często popełniają błędy podczas ich konfiguracji, ale to nie one są główną przyczyną, dla której rutery są podatne na ataki. Analiza jasno pokazała, że to producenci tych urządzeń, pomimo tego, że wiedzą o istniejących dziurach, lekceważą swoje obowiązki i dostarczają użytkownikom źle zabezpieczone urządzenia. To lekceważenie klienta najlepiej widać w wersji użytego systemu operacyjnego. Spośród 127 ruterów aż 116 korzystało z Linuksa. Linux może być bardzo bezpiecznym systemem. Problem jednak w tym, że w większości przypadków producenci instalowali w ruterach przestarzałe wersje oprogramowania, pełne dziur i niedociągnięć. Większość ruterów korzystała z kernela 2.6, który nie jest utrzymywany od wielu lat [ostatnia wersja tego jądra ukazała się w 2011 roku – red.]. To zaś wiąże się z duża liczbą krytycznych błędów w tych urządzeniach, napisali badacze.

Kolejny problem to rzadkie aktualizacje firmware'u. Zbyt rzadkie niż być powinny. Nawet jednak odpowiednio częste aktualizacje nie rozwiązują problemów. Okazało się również, że producenci ruterów bardzo rzadko stosują popularne techniki zapobiegania atakom. Bywa nawet tak, że używają powszechnie znanych haseł, których użytkownik nie może zmienić. Jakby jeszcze tego było mało, okazuje się, że w firmware wielu ruterów znajdują się łatwe do pozyskanie prywatne klucze kryptograficzne. To zaś oznacza, że nawet gdy próbujesz zabezpieczyć swój ruter, to nie jest on bezpieczny.

Nie wszyscy producenci ruterów w równej mierze lekceważą klienta. Badacze ocenili, że najlepiej zabezpiecza rutery firma AVM International, chociaż jej produkty również zawierały dziury. Także ASUS i Netgear wyróżniały się pozytywnie na tle innych. Firmy te częściej aktualizowały oprogramowanie swoich urządzeń i wykorzystywały nowsze, wciąż wspierane, wersje jądra Linuksa.

Najgorzej zaś wypadły produkty D-Linka, Linksysa, TP-Linka oraz Zyxela.

Szczegóły analizy można przeczytać w dokumencie Home router security report 2020 PDF.

Z ołówka i papieru stworzymy czujniki monitorujące stan naszego zdrowia

Data: 14.07.2020 13:25

Autor: ziemianin

news.missouri.edu

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #czujnik #grafit #monitor #pot #tetno #zdrowie #papier #olowek #technologia

Pewnego dnia będziemy mogli monitorować stan swojego zdrowia używając do tego celu… ołówka i rysując nim urządzenie bioelektroniczne. Tak przynajmniej obiecują naukowcy z University of Missouri, którzy dowiedli, że ołówek i kawałek papieru to wszystko, czego potrzeba, by stworzyć urządzenie do monitorowania stanu zdrowia.

Z ołówka i papieru stworzymy czujniki monitorujące stan naszego zdrowia

Profesor Zheng Yan zauważa, że wiele komercyjnych urządzeń biomedycznych umieszczanych na skórze składa się z dwóch podstawowych elementów: modułu biomedycznego oraz stanowiącego podłoże elastycznego materiału, który zapewnia mocowanie do skóry i kontakt z nią.

Standardowy sposób produkcji takich urządzeń jest złożony i kosztowny. W przeciwieństwie do tego nasza technika jest tania i bardzo prosta. Możemy stworzyć takie urządzenie za pomocą papieru i ołówka, mówi Yan.

Warto pamiętać, że wkład ołówków stanowi głównie grafit. Naukowcy zauważyli, że ołówki zawierające ponad 90% grafitu są w stanie przewodzić duże ilości energii, jaka powstaje w wyniku tarcia rysika o papier. Szczegółowe badania wykazały, że do stworzenia na papierze różnych urządzeń biomedycznych najlepsze są ołówki, w których rysiku jest 93% grafitu. Yan zauważył też, że pomocny może być biokompatybilny klej w spraju, który można nałożyć na papier, by lepiej przylegał do skóry.

Naukowcy mówią, że ich odkrycie może mieć olbrzymie znaczenie dla rozwoju taniej, domowej diagnostyki medycznej, edukacji czy badań naukowych. Na przykład jeśli ktoś ma problemy ze snem, jesteśmy w stanie narysować biomedyczne urządzenie, które pomoże monitorować sen tej osoby, stwierdza Yan. Dodatkową zaletą takich urządzeń jest fakt, że papier bardzo szybko ulega biodegradacji, więc produkcja tego typu czujników nie będzie wiązała się z wytwarzaniem zalegających odpadów.

Autorzy badań twierdzą, że w ten sposób można będzie tworzyć czujniki temperatury, czynności elektrycznej mięśni i nerwów obwodowych, pracy układu krążenia, czujniki oddechu, urządzenia monitorujące pH potu, zawartość w nim glukozy czy kwasu moczowego i wiele innych urządzeń. Jakość przekazywanych przez nie sygnałów jest porównywalna z komercyjnie dostępnymi czujnikami. Całość zaś zasilana będzie dzięki wilgoci obecnej w powietrzu. Jak zauważyli naukowcy, pojedyncze narysowane ołówkiem urządzenie o powierzchni 0,87 cm2 może dzięki wilgotności powietrza generować przez 2 godziny napięcie sięgające 480 mV.

Opisujący badania Yana artykuł Pencil-paper on-skin electronics został opublikowany w PNAS. Badania były finansowane przez amerykańską Narodową Fundację Nauki, Narodowe Instytuty Zdrowia oraz Biuro Badań Naukowych Sił Powietrznych.

Jest zgoda Komisji Europejskiej na przejęcie Lotosu przez Orlen

Data: 14.07.2020 12:47

Autor: ziemianin

polskieradio24.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Polska #Orlen #lotos #KomisjaEuropejska #GOSPODARKA #energetyka #DanielObajtek #MateuszMorawiecki

Prezes Orlenu Daniel Obajtek poinformował, że jego koncern uzyskał zgodę Komisji Europejskiej na przejęcie Lotosu. "Wykonujemy przełomowy krok w historii PKN Orlen" – napisał na Twitterze.

Jest zgoda Komisji Europejskiej na przejęcie Lotosu przez Orlen

Daniel Obajtek podkreślił, że warunki przejęcia są korzystniejsze od tych, które KE proponowała na początku negocjacji.

Wykonujemy przełomowy krok w historii [@PKN_ORLEN](/u/PKN_ORLEN). Po twardych negocjacjach uzyskaliśmy zgodę na przejęcie [@GrupaLOTOS](/u/GrupaLOTOS) na warunkach znacznie lepszych niż te proponowane pierwotnie przez KE. Jesteśmy gotowi do ekspansji i skutecznego konkurowania na nowych europejskich rynkach

— Daniel Obajtek (@DanielObajtek) July [14, 2020](https://twitter.com/PremierRP/status/1282985393340715008?ref_src=twsrc%5Etfw)

Premier: inwestycja szansą na synergię

Na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki powiedział, że ta inwestycja ma zasadnicze znaczenie dla polskiej gospodarki.

– Powiększony Orlen jest kluczowym podmiotem. Dla przeprowadzenia procesu jest niezbędna siła kapitałowa. Poprzez tego typu połączenia tworzy się możliwość wygenerowania dodatkowych synergii po stronie dochodowej i kosztowej – podkreślił.

Premier [@MorawieckiM](/u/MorawieckiM) podczas konferencji [@PKN_ORLEN](/u/PKN_ORLEN): Chciałem serdecznie pogratulować i podziękować za ogromne wsparcie przy realizacji tego procesu, który jest jednym z ważniejszych dla kształtu polskiej gospodarki. Przed nami dekady inwestowania w nowe technologie. pic.twitter.com/ZRbIasvrOK

— Kancelaria Premiera (@PremierRP) July 14, 2020

Orlen musi spełnić warunki

Zgoda Komisji Europejskiej ma charakter warunkowy. Bruksela uzależnia ostateczną akceptację od wywiązania się przez PKN Orlen ze wszystkich zobowiązań. Komisja poinformowała, że chodzi między innymi o sprzedaż 30 procent udziałów rafinerii przejętej Grupy Lotos i 80 procent jej stacji.

Decyzja została podjęta po szczegółowym postępowaniu wyjaśniającym dotyczącym planowanego przejęcia Lotosu przez PKN Orlen.

– Możemy zatwierdzić dzisiaj proponowane przejęcie, ponieważ wyczerpująca lista zobowiązań zaproponowana przez PKN Orlen zapewni, że odpowiednie polskie rynki pozostaną otwarte i konkurencyjne oraz że połączenie nie spowoduje wzrostu cen, ani mniejszego wyboru paliw i produktów powiązanych dla przedsiębiorstw i konsumentów w Polsce i Czechach – dodała wiceszefowa Komisji, Margrethe Vestager.

PKW na podstawie danych z 100 % obwodów: Andrzej Duda 51,03 %, Rafał Trzaskowski 48,97 %

Data: 14.07.2020 11:08

Autor: ziemianin

pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wyboryprezydenckie2020 #wybory #polska #infografika #PAP

Na prezydenta RP został wybrany Andrzej Duda; uzyskał on 51,03 proc. głosów; na jego kontrkandydata Rafała Trzaskowskiego zagłosowało 48,97 proc. wyborców – poinformował w poniedziałek przewodniczący PKW Sylwester Marciniak. Frekwencja wyborcza w II turze głosowania wyniosła 68,18 proc.

PKW na podstawie danych z 100 % obwodów: Andrzej Duda 51,03 %, Rafał Trzaskowski 48,97 %

Na poniedziałkowej konferencji prasowej Państwowa Komisja Wyborcza przekazała wyniki głosowania w II turze wyborów prezydenckich na podstawie danych ze wszystkich obwodowych komisji wyborczych.

Jak poinformował szef PKW, Andrzej Duda w niedzielnej II turze wyborów uzyskał 51,03 proc. głosów – zagłosowało na niego 10 440 648 osób. Z kolei Rafał Trzaskowski osiągnął wynik 48,97 proc. – zagłosowało na niego 10 018 263 osób.

"Państwowa Komisja Wyborcza stwierdziła, iż w ponownym głosowaniu w dniu 12 lipca 2020 r. spośród dwóch kandydatów na prezydenta RP więcej głosów otrzymał i stosownie do art. 127 ust. 6 Konstytucji RP oraz art. 292 paragraf 4 Kodeksu wyborczego na prezydenta RP został wybrany Andrzej Sebastian Duda" – oświadczył Marciniak.

Poinformował też, że 21 lipca na Zamku Królewskim w Warszawie odbędzie się uroczyste przekazanie Andrzejowi Dudzie uchwały o wynikach wyborów.

Frekwencja w drugiej turze wyborów prezydenckich wyniosła 68,18 proc. Jak ocenił szef PKW, wybory okazały się zwycięstwem wszystkich polskich obywateli, którzy mimo pandemii ustanowili rekord frekwencji w wyborach prezydenckich w XXI wieku.

Marciniak przekazał, że uprawnionych do głosowania w wyborach było 30 268 460 osób, zaś karty do głosowania wydano 20 047 543 osobom.

Przez pełnomocnika zagłosowało 21 210 osób, zaś na podstawie zaświadczenia o prawie do głosowania – 584 751 osób.

Pakiety do głosowania korespondencyjnego wysłano 704 111 osobom, zaś koperty zwrotne otrzymano od 614 631 wyborców.

W 18 990 kopertach zwrotnych nie było oświadczenia o osobistym i tajnym oddaniu głosu, a w 629 oświadczenie nie było prawidłowo wypełnione lub podpisane przez wyborcę. W 1364 kopertach zwrotnych nie było koperty na kartę do głosowania, a w 523 koperta na kartę do głosowania była niezaklejona.

Liczba kopert na kartę do głosowania w głosowaniu korespondencyjnym wrzuconych do urny wyniosła 593 269.

Z urn wyjęto 20 638 904 kart do głosowania, z czego 593 022 stanowiły karty wyjęte z kopert na kartę do głosowania.

Liczba kart nieważnych wyniosła 2 269, natomiast liczba kart ważnych wyniosła 20 636 635.

Liczba głosów nieważnych wyniosła 177 724 (0,18 proc.), w tym z powodu postawienia znaku X obok nazwiska obu kandydatów – 102 453; natomiast z powodu niepostawienia znaku X obok nazwiska żadnego kandydata – 75 271. Łącznie na obu kandydatów oddano 20 458 911 ważnych głosów (99,14 proc.).

Marciniak dziękował członkom obwodowych i okręgowych komisji wyborczy oraz kandydatom startującym w wyborach, którzy – jak mówił – od kilku miesięcy prowadzili wyczerpującą kampanię wyborczą.

Podziękowania przekazał także policji i służbom mundurowym, pracownikom MSZ i placówek dyplomatycznych, a także pracownikom i szefowej Krajowego Biura Wyborczego Magdalenie Pietrzak. "Wreszcie dziękuję wszystkim członkom PKW, która w nowym składzie sądzę, że zdała egzamin z harmonijnej współpracy dla dobra Rzeczypospolitej Polskiej" – dodał.

"Przeprowadzone wybory wykazały, że bez współdziałania wszystkich organów władzy administracji rządowej i samorządowej nie można przeprowadzić wyborów z uwzględnieniem zarówno zdrowia i życia wyborców, jak i dobra Rzeczypospolitej Polskiej" – oświadczył Marciniak.

#Dyplomacja Mosbacher dyscyplinuje Macierewicza

Data: 14.07.2020 10:56

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ambasadausa #antonimacierewicz #dyplomacja #GeorgetteMosbacher #PlatformaObywatelska #Polska #prawoisprawiedliwosc #stanyzjednoczone #usa #twitter

Amerykańska ambasador Georgetta Mosbacher po raz kolejny postanowiła wypowiedzieć się na temat spraw wewnętrznych naszego kraju. Tym razem zdyscyplinowała byłego ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, nazywając haniebnymi jego wypowiedzi o obecnej opozycji. Polityk Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak ma przy tej okazji nadzieję, że to Amerykanie doprowadzą do wyrzucenia Macierewicza z polskiej polityki.

#Dyplomacja Mosbacher dyscyplinuje Macierewicza

Jak zwykle wiceprezes PiS-u został schowany na czas kampanii wyborczej, choć podczas jednego z wieców jego obecność nagłośnił portal Wirtualnej Polski. Tym niemniej scenariusz przy okazji każdych wyborów jest taki sam, stąd już dzień po wyborach Macierewicz mógł już się swobodnie wypowiedzieć. Na Twitterze zamieścił więc wpis skierowany do zwolenników Rafała Trzaskowskiego.

Oskarża w nim całą PO chociażby o „obronę kłamstw TVN i agentury WSI”, a także szereg działań mających na celu wspieranie obcych interesów, promowanie ideologii LGBT i pedofilii, atak na tradycyjną rodzinę czy też chęć zlikwidowania polskiej niepodległości.

Na wpis Macierewicza zareagowała na swoim twitter’owym koncie wspomniana Mosbacher. „W mojej ocenie tego typu dzielące i nienawistne wypowiedzi są okropne i godne pożałowania. Każdy przyzwoity człowiek powinien odrzucić tego rodzaju retorykę!” – ogłosiła amerykańska ambasador, która zaledwie kilkanaście dni temu ponownie krytykowała polityków PiS za ich krytyczne wypowiedzi względem stacji TVN.

Wypowiedź Mosbacher zripostował Macierewicz. Zarzucił jej przede wszystkim nieznajomość spraw, o których napisał w swoim pierwszym wpisie na Twitterze. Jego zdaniem przedstawicielka amerykańskiej dyplomacji nie zna też jego osobistych dokonań, związanych między innymi z „budowaniem sojuszu polsko-amerykańskiego”, gdy był on szefem resortu spraw wewnętrznych i parę lat temu resortu obrony narodowej.

W dyskusję postanowił włączyć się również Siemoniak. Były wicepremier i minister obrony narodowej, będący obecnie wiceprezesem PO, wyraził nadzieję na dalszą ingerencję Mosbacher w polską politykę. Siemoniak twierdzi, że to właśnie Ameryka mogłaby „doprowadzić do zniknięcia z polityki” Macierewicza, który „od lat realizuje scenariusze leżące w interesie Moskwy”.

Amerykański aktor Harrison Ford świętuje swoje 78 urodziny.

Data: 13.07.2020 22:15

Autor: ziemianin

pl.wikipedia.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktor #HarrisonFord #urodziny #happybirthday

Amerykański aktor Harrison Ford świętuje swoje 78 urodziny.

Harrison Ford przyszedł na świat w Chicago 13 lipca 1942 roku.

Niezapomniany Han Solo, awanturniczy Indiana Jones, uznany przez magazyn "People" za najseksowniejszego żyjącego mężczyznę.

Przeprowadzka z Wisconsin do Hollywood była dla Harrisona Forda jak zimny prysznic. Ale młody aktor nie chciał pozwolić na to, żeby pierwsze niepowodzenia były przeszkodą w realizacji marzeń. Zajął się więc stolarstwem, które do dziś pozostaje jego hobby. Przepustką do światowej kariery Forda, który do dziś uważany jest za jednego z najlepszych współczesnych aktorów, okazała się rola przebojowego Hana Solo w trylogii „Gwiezdne wojny” George’a Lucasa. Następnie Steven Spielberg obsadził go w roli charyzmatycznego poszukiwacza skarbów, Indiany Jonesa. Po tych kasowych produkcjach propozycje posypały się lawinowo. Role w „Łowcy androidów”, „Ściganym”, „Świadku” „E.T.” czy „Czasie Apokalipsy” ugruntowały pozycję Forda w Hollywood. Mimo że nie doczekał się Oscara, dla wielu młodych gwiazd pozostaje wzorem do naśladowania.

Przypomnijmy sobie najważniejsze filmy, w których wystąpił.

"Gwiezdne Wojny"

Słynna trylogia stała się jedną z najbardziej kasowych w historii kina, a Ford dzięki niej stał się supergwiazdą. Aktor wystąpił też w dalszych częściach futurystycznej epopei: "Imperium kontratakuje" i "Powrót Jedi". Chciał także, żeby George Lucas w ostatniej części uśmiercił jego bohatera, lecz reżyser się na to nie zgodził. Ponad 30 lat po premierze "Powrotu Jedi", w 2015 roku Ford powrócił do roli Hana Solo w filmie "Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy".

"Indiana Jones"

"Poszukiwacze zaginionej arki" to wspólna produkcja Stevena Spielberga i George’a Lucasa. Harrison Ford dostał rolę Indiany Jonesa po tym, jak odrzucił ją Tom Selleck. Po olbrzymim sukcesie filmu powstał prequel "Indiana Jones i Świątynia Zagłady" oraz sequel "Indiana Jones i ostatnia krucjata". W 1992 r. Ford powrócił do ikonicznej roli w epizodzie serialu "Kroniki młodego Indiany Jonesa" oraz w czwartym filmie "Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki".

"Łowca androidów"

Kultowy dziś film Ridleya Scotta powstał na motywach powieści Philipa K. Dicka. Jego akcja toczy się w Los Angeles w roku 2019. Ford wcielił się w postać Ricka Deckarda, tropiącego ukrywającą się grupę replikantów, czyli genetycznie wytworzonych istot. W 2007 roku Amerykański Instytut Filmowy umieścił tę produkcję na 97. miejscu w rankingu „100 najlepszych filmów wszech czasów”.

"Frantic"

W amerykańsko- francuskim filmie Romana Polańskiego Harrison Ford gra kardiochirurga, Richarda Walkera. Lekarz przyjeżdża do Paryża z żoną na konferencję medyczną. Tuż po przybyciu do hotelu kobieta znika, a mąż zaczyna jej poszukiwania, prowadząc śledztwo na własną rękę. Aktor docenił pracę z reżyserem. Kiedy w 2003 r. Roman Polański zdobył Oscara za "Pianistę", to właśnie Harrison Ford odebrał statuetkę w jego imieniu i pogratulował nieobecnemu na gali laureatowi.

"Świadek"

To znaczący tytuł w karierze Harrisona Forda. Zagrał w nim detektywa Johna Booka, który miał chronić małego chłopca – jedynego świadka zabójstwa w wiosce amiszów. Za rolę w filmie wyreżyserowanym przez Petera Weira aktor otrzymał nominację do Oscara.

"Ścigany"

To sensacyjny film w reż. Andrew Davisa. Ford jako szanowany chirurg, Richard Kimble zostaje oskarżony o morderstwo żony i skazany na śmierć. Ucieka w drodze do więzienia, a jego śladem rusza szeryf. Harrison Ford oraz partnerujący mu na ekranie Tommy Lee Jones otrzymali nagrodę MTV Movie Award dla najlepszego duetu aktorskiego.

"Czas patriotów"

Thriller Phillipa Noyce'a na podstawie bestsellera Toma Clancy'ego pod tym samym tytułem. Harrison Ford brawurowo zagrał w nim byłego pracownika CIA, Jacka Ryana. Aktor pojawił się też w kolejnej ekranizacji powieści Clancy'ego – w "Stanie zagrożenia".

"Co kryje prawda"

Porównywany do słynnej "Psychozy" thriller Roberta Zemeckisa. Ford wystąpił w nim u boku Michelle Pfeiffer. Małżeństwo po wyjeździe córki na studia wyprowadza się z miasta. W nowym domu wkrótce zaczyna straszyć. Zarówno Pfeiffer, jak i Ford byli pierwszymi i jedynymi kandydatami reżysera do zagrania głównych ról.

Polskie majątki trafiały w ręce żydów za zdradę Polski!

Data: 13.07.2020 21:29

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zydzi #zdrajcy #polska #AlbinSiwak #polskiemajatkiziemskie #polskiemajatki

Polskie majątki trafiały w ręce żydów za zdradę Polski!

„OTÓŻ JA, OFICER WOJSKA POLSKIEGO, TU, w OBECNOŚCI WSZYSTKICH tu ZEBRANYCH, DAJĘ SŁOWO HONORU, że panią przeproszę, jeśli na następne spotkanie przyniesie chociaż jeden akt notarialny, że taki to a taki Icek otrzymał od swego ojca czy matki, spadek w postaci majątku ziemskiego, czy młyna itd. Bo tak odbywa się przekazywanie majątków kolejnemu pokoleniu na całym świecie, a także i w Polsce. Ale pani go nie przyniesie, bo takich aktów notarialnych żaden Żyd nie posiadał.

Posiadał inny akt nadania mu tych dóbr – Dekret cara Aleksandra II, który Żydom i każdemu innemu, nadawał taki majątek.

Wie pani za co? – ZA ZDRADĘ POLSKI.

Polski, która jako jedyne państwo na świecie przyjmowała Żydów ze wszystkich krajów, które Żydów wyrzucały. A wyrzucały liczne kraje Europy – dekretami królów, wyrzucały wielokrotnie na przestrzeni kilku wieków. I przecież nie za dobrą pracę dla kraju, w którym byli, ale za grabież, oszukaństwa, morderstwa, lichwę i przejmowanie władzy w swoje ręce.

Polska ich przygarniała i nadawała liczne przywileje, szczególnie w handlu.

W okresie rozbiorów Polski, ŻYDZI – ich przywódcy, PODSYCALI i PODGRZEWALI ATMOSFERĘ do POWSTAŃ. Ale nie dlatego, żeby Polska zrzuciła jarzmo ucisku caratu. Ale dlatego, że WIDZIELI w DEKRECIE CARA OKAZJĘ, by POSIĄŚĆ MAJĄTKI POLAKÓW.

A przypomnę tu państwu, że w tym okresie, kształcić swoje dzieci mogli ziemianin, właściciel tartaku czy młyna lub olejarni lub apteki. To była warstwa ludzi, gdzie patriotyzm przekazywano z pokolenia na pokolenie.

Chłopi posiadający kilka mórg ziemi i klepiący biedę nie myśleli o wykształceniu swych dzieci. I do powstań nie szli synowie biednych chłopów, a właśnie tych ludzi których stać było na naukę swych dzieci.

ŻYDZI, SKWAPLIWIE i DOKŁADNIE DONOSILI do WŁADZ CARSKICH o TYCH, co POSZLI do POWSTANIA. I na mocy DEKRETU CARÓW PRZEJMOWALI te WSZYSTKIE DOBRA.

Odpłacili narodowi i Polsce za to, że ich, jak swych synów, przygarniała w dniach, gdy wypędzano ich z wielu krajów. ODPŁACALI ZDRADĄ na RZECZ CIEMIĘŻYCIELA i ZABORCY, i to BEZ ŻADNYCH SKRUPUŁÓW.

Zresztą nie tylko pod zaborem rosyjskim to robili, u NIEMCÓW ZAŻĄDALI, by WYDZIELIĆ CZĘŚĆ POLSKI DLA NICH. A NA ŚWIECIE żądali ZROBIENIA z POLSKI JUDEO-POLONII.

Na tę okoliczność zachowały się liczne dokumenty tak na świecie jak i w Polsce.

Mojemu dziadkowi i jego bratu, którzy poszli do powstania, nie tylko odebrano całe majątki na rzecz Żydów zdrajców, ale zesłano ich na sybir. I na zawsze zostali na Syberii lub może zginęli po drodze na Syberię.

A pani śmie się tu DOPOMINAĆ ZWROTU tych MAJĄTKÓW?!

W ten sposób zabieracie całe ulice, np. w Krakowie. Domy, które zostały przez Polskę Ludową, czyli przez Naród, odbudowane lub wyremontowane wy mając swoich prezydentów lub premierów i ministrów odbieracie po cichu, bez rozgłosu.

MYŚLICIE, że NARÓD POLSKI o tym SIĘ NIE DOWIE?”

Źródło: Albin Siwak: „Chciałbym dożyć takich dni”

#Niemcy Dzień kąpieli tylko dla transseksualistów?

Data: 13.07.2020 18:05

Autor: ziemianin

jungefreiheit.de

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #lewica #Niemcy #skrajnalewica #transseksualisci #transseksualizm #wspolczesnalewica #zieloni #absurdypolitycznejpoprawnosci #basen #kapiel

Niemieccy Zieloni domagają się ustanowienia jednego dnia przeznaczonego tylko dla transseksualistów, chcących korzystać z miejskiego basenu w Norymberdze. Jednym z głównych argumentów przemawiających za wprowadzeniem tego rozwiązania ma być fakt, że osoby te były dyskryminowane z powodu podziału szatni na przeznaczone dla kobiet i mężczyzn.

#Niemcy Dzień kąpieli tylko dla transseksualistów?

Frakcja Zielonych/Związku’90 w radzie miejskiej Norymbergi zgłosiła projekt, który w podobnym czasie został też przedstawiony w miastach Fürth i Erlangen. Zdaniem polityków skrajnej lewicy w Niemczech dalej dochodzi do „poważnych przypadków dyskryminacji”, zaś w niemieckim społeczeństwie dalej zakorzeniony jest tradycyjny model pojmowania płci.

Z tego powodu, zdaniem Zielonych, konieczne jest wprowadzenie na basenach dnia przeznaczonego jedynie dla osób transseksualnych. Jak dotąd takie rozwiązanie wprowadzono jedynie w pojedynczych niemieckich miastach, dlatego skrajna lewica uważa, że takie obiekty stały się miejscem daleko posuniętej dyskryminacji ze względu na „tożsamość płciową”.

Według Zielonych w normalnym czasie funkcjonowania basenów niemożliwe jest „niedyskryminacyjne” użytkowanie ich przez dewiantów. Dzieje się tak, ponieważ ze względu na swoją orientację nie mogą oni korzystać z szatni, które są przeznaczone na co dzień dla kobiet i mężczyzn.

Trump: Wybudowaliśmy prawie 400 km muru na granicy z Meksykiem, do końca roku będzie dwa razy tyle

Data: 12.07.2020 23:44

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #mur #Meksyk #DonaldTrump #USA #granica

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump powiedział, że dziś na granicy amerykańsko-meksykańskiej wybudowano już około 386 kilometrów nowego muru, do końca roku jego długość wyniesie około 724 kilometrów.

Trump: Wybudowaliśmy prawie 400 km muru na granicy z Meksykiem, do końca roku będzie dwa razy tyle

„Zbudowaliśmy już 240 mil (około 386 kilometrów) nowego muru na naszej południowej granicy. Do końca roku zostanie zbudowanych ponad 450 mil (około 724 kilometrów)” – napisał amerykański lider na Twitterze.

We have now built 240 Miles of new Border Wall on our Southern Border. We will have over 450 Miles built by the end of the year. Have established some of the best Border Numbers ever. The Radical Left Democrats want Open Borders for anyone, including many criminals, to come in!

— Donald J. Trump (@realDonaldTrump) [July 12, 2020​](https://twitter.com/realDonaldTrump/status/1282281745585504265?ref_src=twsrc%5Etfw)

​Budowa muru na granicy z Meksykiem była obietnicą kampanii Trumpa. W październiku 2018 roku zagroził, że zamknie południową granicę, jeśli władze meksykańskie nie powstrzymają napływu migrantów z państw Ameryki Środkowej podróżujących przez ich kraj w celu wjazdu do Stanów Zjednoczonych. Ponadto Donald Trump nakazał wysłać kilka tysięcy żołnierzy, aby pomogli straży granicznej.

15 lutego ubiegłego roku prezydent Stanów Zjednoczonych podpisał deklarację wprowadzającą stan nadzwyczajny na granicy z Meksykiem. Umożliwiło to administracji USA skierowanie środków na budowę lub naprawę ogrodzeń na kilku odcinkach granicy. W Waszyngtonie uważa się, że pomoże to powstrzymać nielegalną imigrację i przemyt narkotyków.

Gmina chce budować u siebie składowisko odpadów radioaktywnych

Data: 12.07.2020 21:18

Autor: ziemianin

hendzel.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #idioci #odpadyradioaktywne #odpady #polska #radioaktywnosc

A tu blisko… składowisko

Gmina chce budować u siebie składowisko odpadów radioaktywnych

Wyobraźmy sobie gminę. Nazwijmy ją jakimś szacownym imieniem. Niech to będzie gmina Niepoznaczki. Wiadomo to gmina z okolic Koszalina. Z regionu snopków na misia.

Dodajmy tylko, że nasza okolica to okolica doświadczona debilizmem. Chcieli tu stawiać elektrownię jądrową w Kopaniu pod Darłowem. Potem w Gąskach koło Koszalina. A wcześniej to wymyślili nawet, że tu będzie elektrownia atomowa Koszalin. Dosłownie owczy pęd w przepaść.

A może świński? Któż to wie?

W każdym razie pęd w nieznane, we wspaniałą przyszłość, przy której przyszłość wisielca jawi się jak zabawna dykteryjka. A i jeszcze wymyślili drzwi do morza w Unieściu, najgłupszą inwestycję w Polsce. Coś, co nie ma sobie równych w głupocie od lat. Obrona przed cofką ze strony Bałtyku, cofką, której tu nigdy nie było.

Cóż za przezorność.

Ale lokalne firmy budowlane i pseudobudowlane wzięły swoje frycowe. Kleciły tego potworka, jak chcieli klecić elektrownie jądrowe z piachu, którego tu w okolicy właśnie zabrakło. Ledwo jedną drogę dociągnęli do miasta i stanęło, bo żaden baran nie sprawdził starych map, gdzie obszar, po którym miała iść, zwany był w Średniowieczu „Krainą tysiąca jezior”.

Jeziora te zarosły w XVII wieku. Ale tam pod spodem ciągle są. Nikt nie zrobił badań geologicznych i teraz zasypią chyba te jeziora piachem, którego tu brakuje, bo wyeksploatowali już wszystkie kopalnie kruszyw mineralnych w okolicy. To jest dopiero gospodarka.

Co się zatem dziwić, że wójt gminy Niepoznaczki chce budować u siebie składowisko odpadów radioaktywnych. Powiedzą potem: „A tu blisko składowisko, to dawaj, budować nie jedną a

dwie elektrownie jądrowe.” – a może nawet trzy, bo z elektrownią jądrową Koszalin, to tak jakoś im wypadną te ich rachuby. I dziwić się, że chłopy nie chcą walczyć o to, by wypędzić z Polski kolonistów, którzy 1-go maja 2021 roku zagarną Polską ziemię, bo nie będzie już ustawy, która im tego zabroni. Pochowali się w swe nory, rodziny i domu pilnują – i siedzą za swoim płotkiem i opłotkiem.

Czy nie idealna sytuacja dla takich wójtów z Niepoznaczek, których pisownia powinna być przez „u”, bo co oni mają wspólnego z wojami i wojowaniem?

Ujmijmy to w taką oto bajkę:

Chór niezmieszany.

Snopek to chłopek nie lada

w kółko o sobie gada.

Jak to dziś źle jest chłopkowi.

Jak to się troi i mrowi.

Jak to dziś znosi patyki.

Jak rąk nie ma do motyki.

I ciągle jęczy i stęka.

Niech go weźmie Boska ręka.

To, że kraj dokoła ginie,

on nie słyszy na maszynie.

To, że kradną wokół ziemię…

on nie bity przecież w ciemię.

To mu lata i powiewa.

Piosnkę zaraz ci zaśpiewa.

Że on nie jest przecież kozą

i że ziemi nie wywiozą.

Podparł sobą drzwi w chałupie,

tak jak wszystkie snopki głupie.

Bajka aż z soboty. I ma tę ciekawą cechę, że słowa „chłopek/snopek” można sobie w nią podstawić w dowolnej konfiguracji. A co dopiero „chłopice/snopice” – to by było podstawienie. Ale na to musiałbym wziąć głębszy oddech.

I teraz takie zakłamane snopki, które nie raczyły nikogo powiadomić, że u nich składowisko odpadów radioaktywnych zamierza budować ich wójt, myślą chyba, że im od tego promieniowania lepsze plony wyrosną na polu. Nie będzie grzyba i Amerykanie im stonki na ich głowy nie zrzucą.

A czyje to będą śmieci radioaktywne przechowywać na tym składowisku?

Skąd je wezmą?

Przywiozą im je ich kochani koloniści z Niemiec w swych legendarnych kontenerach? Tu ich działacze antyatomowi nie będą przeszkadzać, bo jak do Polski wysyłać będą te kukułcze jaja, to przecież dobrze dla Niemca. Chyba że Niemiec jak to Niemiec, zaplanował, że, i owszem, ziemi nie wywiezie, ale przywiezie tu swoje Niemcy. O, wtedy to składowisko nieco im zacznie zawadzać, że najpierw sąsiadowi zrobili podrzutka, a teraz go będą musieli znosić.

To może – zgodnie z rozumowaniem snopków – trzeba się cieszyć, że nam tu podrzucili tę świnię?

Składowisko odpadów radioaktywnych (samo) im obroni Polskę. I to wszystko w promieniu niecałych pięćdziesięciu kilometrów wokół Koszalina.

Nie okolica snopków?

Z Bogiem.

Andrzej Marek Hendzel z www.hendzel.pl

Lekarze Bez Granic oskarżeni o „rasizm instytucjonalny”

Data: 12.07.2020 21:05

Autor: ziemianin

valeursactuelles.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #absurdypolitycznejpoprawnosci #antyrasizm #blacklivesmatter #lekarzebezgranic #politycznapoprawnosc #rasizm #walkazrasizmem

Międzynarodowa organizacja medyczna Lekarze Bez Granic jest znana między innymi ze wspierania imigrantów, pomagając im chociażby przedostać się do Europy przez Morze Śródziemne. Teraz blisko tysiąc obecnych i byłych jej wolontariuszy wystosowało specjalny list, w którym oskarża ją o „instytucjonalny rasizm” i wzmacnianie białego kolonializmu za pośrednictwem misji humanitarnych.

Lekarze Bez Granic oskarżeni o „rasizm instytucjonalny”

Jako pierwszy wprost o zasadach działalności Lekarzy Bez Granic mówił lider włoskiej narodowo-konserwatywnej Ligi, Matteo Salvini. Jeszcze jako wicepremier rządu swojego kraju krytykował on organizację za pomoc imigrantom w przeprawieniu się do Włoch przez Morze Śródziemne. Pod presją Salviniego ostatecznie stowarzyszenie zapowiedziało zaprzestanie tego procederu.

Mimo swojego proimigracyjnego stanowiska Lekarze Bez Granic muszą mierzyć się z oskarżeniami o… „instytucjonalny rasizm”. List w tej sprawie wystosowało tysiąc obecnych i byłych wolontariuszy organizacji. Wśród nich są nawet obecni dyrektorzy jej krajowych struktur w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Republice Południowej Afryki.

W swoim oświadczeniu oskarżają oni organizację o bagatelizowanie skali rasizmu utrwalonego przez jej politykę, praktyki zatrudniania, kulturę pracy i programy „odczłowieczające”, które mają być wprowadzane przez pracowników „uprzywilejowanej białej mniejszości”. Z wyżej wymienionych powodów sygnatariusze listu domagają się zbadania przypadków „rasizmu”, a także do reformy Lekarzy Bez Granic w celu „rozbicia dziesięcioleci władzy i paternalizmu”.

Dokument jest odpowiedzią na niedawną dyskusję na temat ruchu Black Lives Matter. Oddział Lekarzy Bez Granic we Włoszech twierdził, że po śmierci niejakiego George’a Floyda wcale nie powinno się używać słowa „rasizm”, natomiast samo hasło powinno dotyczyć znaczenia życia każdego człowieka, bez stosowania w tej kwestii podziałów rasowych.

W ubiegłym roku organizacja miała zatrudniać w swoich szeregach blisko 65 tys. osób. Zwracano jednak uwagę, że w praktyce jest ona kierowana przez europejską kadrę menadżerską i to właśnie na naszym kontynencie znajdują się praktycznie wszystkie centra operacyjne, za wyjątkiem jednego umiejscowionego w Senegalu.

Ktoś rozstawia pułapki na quadowców

Data: 12.07.2020 15:37

Autor: ziemianin

lasy.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #las #lasy #quad #quadowcy #pulapka #offroad #lasypanstwowe

W lasach olsztyńskiego Nadleśnictwa Ostrołęka ktoś rozłożył niebezpieczną pułapkę zastawioną prawdopodobnie na pojazdy terenowe. Tamtejsze lasy cieszą się dużą popularnością nie tylko wśród spacerowiczów, biegaczy, rowerzystów, ale również przez zwolenników „dzikiego” offroadu.

Ktoś rozstawia pułapki na quadowców

Mimo starań ostrołęckich leśników offroad, niebezpieczny dla turystów oraz szkodliwy dla flory i fauny proceder, nadal znajduje wielu zwolenników. Wielokrotne wysokie kary nakładane przez Straż Leśną Nadleśnictwa Ostrołęka nie odstraszają wszystkich wielbicieli adrenaliny.

Użytkownicy quadów, crossów i innych pojazdów terenowych nie zdają sobie sprawy ze skutków szalonych rajdów po drogach leśnych. Wybryki te uniemożliwiają bezpieczne i spokojne korzystanie z uroków ostrołęckich lasów.

Jednak ostatni przypadek ujawniony przez lokalnych wielbicieli joggingu, wskazuje, że ktoś w bardzo radykalny sposób usiłuje ukrócić nielegalne rajdy.

Grupa biegaczy natknęła się na niebezpieczną pułapkę zastawioną prawdopodobnie na pojazdy terenowe. Pułapka ta, metalowa listwa z bolcami, stanowiła zagrożenie dla zdrowia i życia korzystających z lasu.

Po tym incydencie wszystkie okoliczne leśne drogi uczęszczane przez offroadowców zostały przebadane przez Straż Leśną za pomocą wykrywacza metalu pod kątem obecności podobnych niebezpiecznych przedmiotów.

Leśnicy apelują o powstrzymanie się od niebezpiecznych prób walki na własną rękę z rajdami. Zwalczaniem wykroczeń z zakresu szkodnictwa leśnego zajmuje się Straż Leśna oraz Policja.

Apple ostrzega - nie zasłaniaj kamery w MacBooku Pro oraz Air

Data: 12.07.2020 14:19

Autor: ziemianin

support.apple.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #air #apple #kamerka #komputer #laptop #macbook #notebooka #ochrona #pro #ryzyko #uszkodzenie #zagrozenie #zaslepka #zaslona

Apple ostrzega przez zasłanianiem kamery w komputerach MacBook Air oraz MacBook Pro. Zamiast tego firma proponuje całkiem inne rozwiązania.

Apple ostrzega – nie zasłaniaj kamery w MacBooku Pro oraz Air

Spora część użytkowników komputerów przenośnych z uwagi na bezpieczeństwo zasłania kamerki wbudowane w konstrukcję urządzenia. Stanowi to fizyczne zabezpieczenie przed możliwością podejrzenia obrazu z aparatu laptopa przez niepowołane podmioty oraz cyberprzestępców. Sęk w tym, że nie jest to rozwiązanie idealne, a przynajmniej nie dla posiadaczy komputerów Apple MacBook. W najnowszym zaleceniu dostępnym na stronie wsparcia giganta z Cupertino pojawiły się nowe wytyczne odnoszące się do wspomnianej kwestii. Okazuje się, że stosowanie akcesoriów zasłaniających kamerkę może być niebezpieczne dla samego urządzenia, a konkretnie rzecz ujmując, dla jego ekranu.

Od dawna w sieci pojawiają się doniesienia o możliwości uzyskania dostępu do obrazu z kamer laptopów przez niepowołane osoby. Najlepszym zabezpieczeniem przed ewentualnymi „atakami” jest oczywiście zasłonięcie aparatu wbudowanego w komputer. Fizycznego odcięcia od możliwości podglądania użytkownika nie da się ot tak obejść. Niektórzy producenci oferują takie rozwiązania fabrycznie, jednak większość z nas musi polegać na swojej pomysłowości lub na dodatkowym akcesorium. Druga opcja najczęściej prezentuje się estetyczniej od kawałka czarnej taśmy naklejonej na kamerkę. To prawda, ale prawdą jest również to, że wspomniany sposób bywa ryzykowny.

W internecie pojawiło się wiele doniesień o pękających ekranach MacBooków, w których użyto wspomnianych zaślepek kamer. Wszystko przez ich grubość, co potwierdziło samo Apple. Producent nie zaleca stosowania takowych akcesoriów z uwagi na ryzyko uszkodzenia wyświetlacza oraz na błędnie działające funkcje automatycznej regulacji jasności i kolorystyki ekranu. Wszystko przez zbyt małą przestrzeń pomiędzy ekranem a klawiaturą i obudową. Zamiast tego zachęca się użytkowników maszyn do kontrolowania diody informującej o aktywacji kamery. Jako ostateczność, która w niektórych instytucjach jest koniecznością, rekomenduje się stosowanie osłony nie grubszej niż 0,1 mm. W praktyce oznacza to zasłanianie kamery np. kartką papieru

Trump podjął decyzję. Część amerykańskich żołnierzy trafi z Niemiec do Polski?

Data: 12.07.2020 14:13

Autor: ziemianin

polskieradio24.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #SWIAT #DonaldTrump #USA #Rosja #NordStream2 #NATO #WashingtonPost #wojsko #wojskaamerykanskie #polska

– Połowę sił sprowadzę z powrotem do domu, a połowa pojedzie do miejsc, które na to zasługują – oświadczył Donald Trump nt. relokacji jednostek amerykańskich z Niemiec w wywiadzie, jakiego udzielił dziennikowi "The Washington Post". Obszerne omówienie pierwszej części rozmowy, jaką z Trumpem przeprowadził Marc A. Tiessen, ukazało się w sobotę.

Trump podjął decyzję. Część amerykańskich żołnierzy trafi z Niemiec do Polski?

#KomentarzTygodnia Warszawski Wezuwiusz

Data: 11.07.2020 21:40

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #komentarztygodnia #gadowskitv

O nadchodzących wyborach prezydenckich, o 1,5 mld dolarów dla PGNiG, o aresztowaniu Ghislain Maxwell i powiązaniach córki magnata prasowego, o przejęciu Interii przez Zygmunta Solorza, o przejęciu olbrzymiego nielegalnego transportu w Stanach, o politycznej deklaracji jednego z wydawnictw.

#KomentarzTygodnia Warszawski Wezuwiusz

Japończycy odkryli złoża metali ziem rzadkich, które wystarczą na setki lat

Data: 11.07.2020 21:37

Autor: ziemianin

geekweek.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #chiny #japonia #metaleziemrzadkich #przyroda #surowce #technologia

Japończycy dokonali niesamowitego odkrycia w głębinach Oceanu Spokojnego, które może odmienić nie do poznania światową gospodarkę. Na obszarze archipelagu wysp wulkanicznych Ogasawara wykryto złoża metali ziem rzadkich.

Japończycy odkryli złoża metali ziem rzadkich, które wystarczą na setki lat

Mogą one zaspokoić zapotrzebowanie globalnego przemysłu na setki lat i zagrozić pozycji światowego pioniera, czyli Chin, które kontrolują aż ok. 95 procent światowej produkcji pierwiastków ziem rzadkich. To odkrycie może sprawić, że Japończycy odpuszczą sobie inwestycje w kosmiczne górnictwo, a wraz z tym misje na Księżyc czy planetoidy w poszukiwaniu surowców.

Odkrycia dokonano na wodach terytorialnych Japonii, na obszarze o powierzchni 1500 kilometrów kwadratowych. Według najnowszych analiz, spoczywa tam 16 milionów ton różnych cennych metali. To wydarzenie rangi światowej, gdyż te metale wykorzystuje się w najróżniejszej elektronice, za co Państwo Środka ustala sobie zawyżone ceny.

Te złoża mogłyby zaspokoić zapotrzebowanie na itr na 780 lat, europ na 620 lat, terb na 420 lat i dysproz na 730 lat. Jest tylko jeden problem. Tlenki znajdują się blisko 6000 metrów pod poziomem morza i mogą być trudne do wydobycia.

Jednak Japończycy dadzą sobie z tym radę, gdyż to oni są światowymi liderami w podmorskich odwiertach. Przypomnijmy, że to właśnie naukowcy z Kraju Kwitnącej Wiśni z projektu JAMSTEC dysponują najnowocześniejszym statkiem o nazwie Chikyu, który pozwala na odwierty dochodzące nawet do 10 kilometrów.

Badacze planują w najbliższych latach nie tylko pomóc w wydobyciu metali ziem rzadkich z okolic wyspy Minamitori w archipelagu Ogasawara, ale również chcą oni jako pierwsi w historii świata przewiercić się przez ziemską skorupę aż do płaszcza i pobrać z niego próbki do badań.

O neurogastronomii, historii sztućców, kimchi i dyplomacji kulinarnej słów kilka . . .

Data: 11.07.2020 20:53

Autor: ziemianin

polskieradio.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #MagdalenaTomaszewskaBolalek #orientalistyka #kulinaria #foodstudies #dyplomacjakulinarna #UniwersytetSWPS #ciekawostki #sztucce #potrawy #jedzenie #slodycze #historia

Rozmowa z dr Magdaleną Tomaszewską-Bolałek – orientalistą, badaczką kulinariów, kierownikiem Food Studies na Uniwersytecie SWPS, autorką książek "Japońskie słodycze", "Polish Culinary Paths", "Tradycje kulinarne Finlandii", "Deserownik" i bloga Kuchniokracja. Pani doktor jest laureatką wielu nagród kulinarnych, w tym Gourmand World Cookbook Awards, Prix de la Littérature Gastronomique, Diamond Cuisine Award i Nagrody Magellana.

O neurogastronomii, historii sztućców, kimchi i dyplomacji kulinarnej słów kilka . . .

Ponoć za pomocą sztućców można opowiedzieć historię świata. Które z nich pojawiły się jako pierwsze? Jaka była kolejność ich wynajdowania? Czy to prawda, że kiedyś widelec cieszył się złą reputacją, bo przez to, że miał "widły", kojarzył się z tym, co diabelskie?

Pierwsze były ludzkie dłonie i to ciągle z nich korzysta najwięcej ludzi na świecie. Drugi był nóż, ale tu sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, bo jego używa się również do obróbki pokarmu. Trzecia pojawiła się łyżka. Początkowo do nabierania jedzenia służyły skorupki owoców, kawałki drewna, a także muszle. Łyżki znano w starożytnym Egipcie i Grecji. Rzymianie używali cochlearium – małej łyżki z długim trzonkiem, której nazwa pochodzi od słowa na muszlę ślimaka. Stare są również pałeczki. Według legend, zaczęto nimi jeść za panowania legendarnych cesarzy Yao (lata 2333–2234 p.n.e.) i Shun (2233–2184 p.n.e.). Według źródeł archeologicznych natomiast, przyjmuje się, że ich wprowadzenie w użycie nastąpiło za czasów dynastii Shang-Yin (ok. 1600–1046 p.n.e.). Najpóźniej pojawił się widelec, który jako sztuciec zaczął być używany w Bizancjum, ale szersze wprowadzenie go na salony zawdzięczamy dopiero Katarzynie Medycejskiej. Szybkie rozpowszechnianie utrudniał jego kształt przypominający widły, czyli diabelskie narzędzie.

Ostatnio dość często słyszy się o neurogastronomii? Co to takiego?

Neurogastronomia (ang. neurogastronomy) jest dziedziną zajmującą się tym, jak kształtuje się smak w oparciu o relacje między smakiem i pozostałymi zmysłami. To coś, co interesuje nie tylko fizjologów czy psychologów. W neurogastronomii pokłada ogromne nadzieje także branża gastronomiczna. Dzięki niej można, na przykład, tworzyć nieoczywiste połączenia smakowe, takie jak kawior i biała czekolada, zaproponowane przez Hestona Marca Blumenthala, właściciela sławnej gwiazdkowej restauracji The Fat Duck.

Kiszonki stają się coraz popularniejsze, nie tylko ze względu na walory smakowe, ale i z powodów prozdrowotnych. Przebojem zdobywa nasze podniebienia kimchi. Czy mogłaby Pani opowiedzieć o historii tego specjału?

Kimichi to kiszone warzywa. Towarzyszą one mieszańcom Korei od wieków. Uważa się, że mogły być już znane około III-IV wieku n.e. W tekstach pisanych pojawiły się jednak dopiero od XII wieku. Można je zrobić z wielu produktów, ale do najpopularniejszych należą: kapusta pekińska, rzodkiew japońska czy ogórki. Pod koniec XVIII wieku zaczęto dodawać do kimchi mieloną suszoną paprykę chilli oraz sos rybny. Współcześnie znane jest ponad 200 tradycyjnych odmian. O tym, jak istotną rolę w życiu Koreańczyków odgrywają kiszonki, świadczy fakt, że w 2013 roku na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO wpisano kimchi oraz kimjang – zwyczaj przygotowywania kimchi.

Łokocie czy, szerzej rzecz ujmując, desery kojarzą nam się ze słodyczą. Japończycy podchodzą do tego zagadnienia zupełnie inaczej. Jakie są słodycze z Kraju Kwitnącej Wiśni?

Myśląc o tradycyjnych japońskich słodyczach, musimy zupełnie zapomnieć o tym, w czym specjalizuje się europejskie cukiernictwo. Ze względu na niedostępność pewnych towarów, brak sprzętów, a także brak kultury spożywania niektórych pokarmów w dawnej kuchni japońskiej nie było ciast, tart, deserów mlecznych oraz czekoladowych. Słodycze wyrabiano z mąki ryżowej, mąki z paproci orlicy, mąki sojowej, fasoli azuki, agaru, czarnego sezamu, wodorostów, suszonych ryb i owoców morza. Dosładzano je syropami roślinnymi czy doprawiano sosem sojowym. To, co na pewno jest ich wyróżnikiem, to ogromna dbałość o prezentację wizualną. Wagashi – tradycyjne japońskie słodycze – to uczta dla oczu.

Jest Pani autorką książek o tradycjach kulinarnych Japonii i Korei. Napisała też Pani jednak książkę o tradycjach kulinarnych Finlandii. Skąd u orientalistki zainteresowanie kulturą kulinarną Północy?

Kultura Fennoskandii zawsze mnie interesowała. Bogata mitologia, ciekawa historia, a także jedzenie. Poza tym nie da się zajmować dobrze jakąś konkretną kulturą kulinarną bez szerszego światowego kontekstu. Moje badania nie ograniczają się do Azji tylko dlatego, że jestem orientalistą. Cały czas uczę się o różnych kuchniach, poznaję nowe tradycje. Jest mi bliski Rzym, Mezoameryka czy Szwecja.

Czym jest dyplomacja kulinarna? Czym różni się od gastrodyplomacji?

Niektórzy badacze uważają, że terminy dyplomacja kulinarna i gastrodyplomacja można stosować zamiennie, mówiąc o działaniach, których celem jest rozbudzanie zainteresowania danym krajem poprzez jego kulturę kulinarną. Dla innych dyplomacja kulinarna skupiona jest wokół placówek dyplomatycznych. Poprzez wykłady, spotkania, degustacje, publikacje dociera się do szerokiego grona ludzi, np. dziennikarzy, którzy dalej przekazują wiedzę o kuchni danego kraju. Gastrodyplomacja natomiast skupia się na działaniach bliższych przeciętnemu człowiekowi. To festyny czy imprezy kulinarne skierowane do szerszych mas.

Jaki kierunek obrała polska dyplomacja kulinarna i kto jest odpowiedzialny za jej wizerunek?

Niestety, w Polsce nie mamy jednej instytucji, która tworzyłaby program dyplomacji kulinarnej. Promowaniem kultury kulinarnej i produktów spożywczych zajmują się różne organizacje, np. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Ministerstwo Spraw Zagranicznych czy Polska Organizacja Turystyczna. Każda instytucja robi własny program, który następnie realizuje. Ja miałam akurat okazję dołożyć swoją cegiełkę do działań MSZ. Moja książka "Polish Culinary Paths", poświęcona polskiej kulturze kulinarnej, ukazała się po angielsku, chińsku, gruzińsku, koreańsku, japońsku i wietnamsku. Jest cały czas dostępna bezpłatnie w formie cyfrowej.

#Finanse ZUS sprawdzi wykorzystanie „Tarcz antykryzysowych”

Data: 11.07.2020 15:15

Autor: ziemianin

forsal.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #biznes #ekonomia #gospodarka #koronawirus #polscyprzedsiebiorcy #Polska #przedsiebiorcy #zakladubezpieczenspolecznych #zus

Zakład Ubezpieczeń Społecznych szykuje się do przeprowadzenia kontroli wśród przedsiębiorstw, które skorzystały z funduszy przekazanych w ramach czterech wersji „Tarczy antykryzysowej”. Medialni eksperci starają się jednak przekonywać, że ustalenie prawdziwego wykorzystania środków przez firmy będzie niezwykle trudnym zadaniem.

#Finanse ZUS sprawdzi wykorzystanie „Tarcz antykryzysowych”

Już od paru tygodni w mediach pojawiają się informacje dotyczące nadużyć ze strony biznesu. W wielu firmach pieniądze przekazane na pensje dla pracowników albo do nich nie trafiły, albo dochodziło do bezprawnych zwolnień będących konsekwencją zawieszenia funkcjonowania przez Państwową Inspekcję Pracy. W tym tygodniu okazało się z kolei, że firmy nie inwestują otrzymanych pieniędzy, zamiast tego trzymając je na swoich kontach.

Sprawą wykorzystania funduszy z „Tarcz antykryzysowych” zajmą się więc kontrolerzy ZUS-u. Przedstawiciele tej instytucji twierdzą, że warunki konieczne do spełnienia były jasno określone, a dodatkowo w weryfikacji danych pomogą informacje przekazywane przez Krajową Administrację Skarbową. Jednocześnie ZUS przyznaje, iż z powodu wyjątkowych okoliczności szybkie przekazanie pieniędzy przedsiębiorcom było konieczne, stąd zakładano prawdziwość danych przekazywanych przez wnioskodawców.

Rozmówcy portalu Forsal.pl w ciemnych barwach widzą jednak możliwość skontrolowania przedsiębiorstw. Ich zdaniem będzie trudno udowodnić nadużycia w tej sprawie. Przyjmowanie przez rządzących i parlament kolejnych odsłon tarczy odbywało się w niewielkich różnicach czasowych, dlatego kontrolerzy będą musieli chociażby sprawdzać daty wniosków i porównywać je z obowiązującymi w danym momencie zapisami „Tarcz antykryzysowych”.

Jak prezydenci USA zabezpieczają swoje tajne rozmowy?(wideo)

Data: 11.07.2020 09:51

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cyberbezpieczenstwo #bezpieczenstwo #telefony #tajnytelefon #ciekawostkihistoryczne #technologia

Dziś każdy z nas może prowadzić tajne rozmowy telefoniczne przy pomocy smartfona i specjalnej aplikacji. Ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie było to takie proste.

Jak prezydenci USA zabezpieczają swoje tajne rozmowy?(wideo)

W tym odcinku opowiem historię telefonu STU-III, który był używany w Stanach Zjednoczonych do prowadzenia tajnych rozmów.

Dowiesz się:

• Jak szyfrowano rozmowy podczas II Wojny Światowej

• Jak wyglądała maszyna SIGSALY oraz mechanizm „turn tables”

• Na czym polega szyfr z kluczem jednorazowym

• Co to jest KSD-64 czyli fizyczny klucz z materiałem kryptograficznym

• Jak wyglądała procedura inicjalizacji bezpiecznego telefonu

• Co trzeba było zrobić aby wykonać bezpieczne połączenie

• Jak sprawiono, że klucz bez telefonu był bezużyteczny

• Co robiono w sytuacjach awaryjnych podczas próby kradzieży telefonu

#ZaufanaTrzeciaStrona Jak polski haker nielegalnie pomaga naprawiać amerykańskie respiratory

Data: 11.07.2020 09:45

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hack #hacking #medycyna #respirator #ZaufanaTrzeciaStrona

Hakerzy pomagają szpitalom. Zepsuty respirator wymaga naprawy, naprawa może być przeprowadzona tylko przez autoryzowany serwis, a to trwa i sporo kosztuje. Rozwiązanie jest nielegalne, ale ratuje zdrowie i życie pacjentów oraz pieniądze szpitali.

Co wspólnego mają urządzenia CPAP, pompy insulinowe i traktory John Deere? I dlaczego do tej listy dołączyły też respiratory?

#ZaufanaTrzeciaStrona Jak polski haker nielegalnie pomaga naprawiać amerykańskie respiratory

Mięta pieprzowa i jej zastosowania

Data: 11.07.2020 09:34

Autor: ziemianin

pl.wikipedia.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #mieta #mietapieprzowa #rosliny #ziola #Roslinalecznicza

Mięta pieprzowa – znana bardziej pod nazwą mięta lekarska. Roślina popularna zarówno w Polsce jak i na całym świece. Bardzo ceniona i hodowana przede wszystkim dla swojego wspaniałego orzeźwiającego zapachu i smaku oraz zdrowotnych właściwości.

Mięta pieprzowa i jej zastosowania

Mięta pieprzowa – charakterystyka

Jest rośliną, którą można uprawiać zarówno w ziemi w przydomowym ogródku, jak również w doniczce, czy skrzynce na parapecie. W wolnej przestrzeni dochodzi do wysokości nawet 90 cm. Okres kwitnienia przypada na czas od czerwca do sierpnia. Zarówno kwiaty, a także łodygi i przede wszystkim liście są jadalne. Kwiaty ze względu na dość nieciekawy wygląd zaleca się usuwać. Mięta pieprzowa ma charakterystyczne liście, duże, intensywnie pachnące dzięki specjalnym włoskom pomagającym wydzielać intensywny miętowy zapach i smak. Bardzo dobrze sprawdza się jako dodatek do wody, szczególnie w okresie gorącego lata. Miętowy smak doskonale gasi pragnienie i powoduje uczucie świeżości.

Mięta pieprzowa – jak wydobyć z niej smak i aromat

Jest rośliną bardzo wdzięczną i łatwą w uprawie. Nie wymaga specjalnego traktowania, należy pamiętać jedynie o odpowiednim nawodnieniu podłoża oraz obrywaniu liści szczególnie z góry rośliny. Powoduję to piękne rozkładnie się mięty pieprzowej w szerokość oraz uzyskanie dużych, soczystych liści, które odwdzięczą się nam wspaniałym mentolowym smakiem w wodzie w gorące dni. Roślina ta dobrze znosi warunki zimowe. Traci liście i łodygi, ale zawsze wraca do rozkwitu na wiosnę. Pamiętajmy, że jeżeli chcemy mieć piękne krzaki mięty musimy zapewnić jej odpowiednią ilość miejsca w ogrodzie.

Istotne jest również miejsce, w którym rośnie, nie może być zachwaszczone ani zanieczyszczone przez inne rośliny, ponieważ zabierają jej w ten sposób odżywcze składniki gleby, dostęp do światła oraz konkurują w kwestii nawodnienia. Mięta pieprzowa, aby prawidłowo rosnąć nie potrzebuje specjalnych warunków, dlatego należy pamiętać, że nawóz, którym chcielibyśmy stosować powinien być mocno rozcieńczony.

Mięta pieprzowa i jej zdrowotne zastosowanie

Roślinę te poleca się stosować w czasie problemów z układem pokarmowym, m.in., łagodzi mdłości, objawy choroby jelita drażliwego. Dzięki właściwościom przeciwbakteryjnym i przeciwzapalnym zaleca się inhalację z olejkiem eterycznym z mięty podczas infekcji górnych dróg oddechowych. Dokuczający kaszel warto zwalczać balsamami do ciała zawierającymi wyciąg z mięty. Mentol ponadto działa chłodzącą i łagodzi ból. Mięta pieprzowa, poza surową postacią, występuję jako herbata, nalewki, olejki i wyciągi.

#Badoo Niegłupi filtr przeciw oblechom

Data: 11.07.2020 09:24

Autor: ziemianin

dailymail.co.uk

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Andrey Andreev #AndriejAndriejew #aplikacjerandkowe #Badoo #rozpoznawanieobrazu

„Nie bądź oblechem” – zachęca raper Big Narstie, reklamując Badoo.

Korzystasz z Badoo? Sztuczna inteligencja uchroni cię przed zobaczeniem rzeczy, których widoku trudno zapomnieć, choćby się chciało

#Badoo Niegłupi filtr przeciw oblechom

Pandemia koronawirusa i powszechne zamknięcie w domach sprawiły, że aplikacje randkowe przeżywają boom. Choć lockdown ograniczył możliwość randkowania, zwiększyła się aktywność użytkowników na chatach i coraz więcej osób korzysta z rozmów wideo.

Równocześnie twórcy aplikacji przywiązują coraz większą wagę do bezpieczeństwa swoich użytkowników, coraz częściej posiłkując się w tym sztuczną inteligencją. W lutym pisaliśmy o wprowadzonym przez Tindera systemie analizującym treść wiadomości i ostrzegającym przed obraźliwym językiem.

Nieprzyzwoite treści, a zwłaszcza zdjęcia (niesławne wysyłane przez facetów dick picks), to norma w aplikacjach randkowych. Nie ma w nich nic złego, o ile odbiorca wiadomości sobie tego życzy. Niestety, niektórzy użytkownicy nie pytają przed wysłaniem, czy odbiorca byłby tego rodzaju treściami zainteresowany. A niektórych rzeczy nie da „odzobaczyć”. Próbuje sobie z tym poradzić potentat na rynku aplikacji randkowych – Badoo. Kilka dni temu firma zapowiedziała wprowadzenie do swojej aplikacji funkcji, która wykorzystuje sztuczną inteligencję do analizy obrazów przekazywanych sobie na chatach.

Deweloper chwali się, że jego narzędzie, które nazywa się Private Detector (prywatny – ale też intymny – wykrywacz), ma 98-procentową skuteczność w wykrywaniu potencjalnie niechcianych treści na zdjęciach.

Jak to będzie działało w praktyce? Jeśli w wątku chatu ktoś prześle nieprzyzwoite zdjęcie, zostanie ono zamazane i odbiorcy wyświetli się wiadomość: „To zdjęcie zawiera niewłaściwe treści. Otwierasz na własną odpowiedzialność”. Użytkownik będzie mógł otworzyć zdjęcie bądź je odrzucić.

Badoo zachęca swoich użytkowników do raportowania wszelkich treści, które wydają im się ofensywne, niezależnie od tego, czy zdecydowali się je wyświetlić, czy nie. Funkcja jest od zeszłego roku dostępna w siostrzanej aplikacji randkowej Bumble.

„Private Detector to jedna z wielu funkcji bezpieczeństwa, które wprowadziliśmy na Badoo, obok weryfikacji profili, moderacji zdjęć i limitów chatu” – mówi Natasha Briefel, dyrektor marketingu w brytyjskim oddziale Badoo, cytowana przez „Daily Mail”. „Chcemy zagwarantować naszym użytkownikom bezpieczną przestrzeń, w której będą swobodnie rozmawiać, spotykać się randkować, dając im najlepsze warunki do stworzenia prawdziwej relacji” – zapewnia.

Nową funkcję aplikacji reklamuje w Wielkiej Brytanii raper Big Narstie. Spot nabija się z mężczyzn decydujących się na wysyłanie w aplikacji zdjęć swoich części intymnych i apeluje o szacunek wobec kobiet. „A przede wszystkim… nie bądź oblechem” – kończy raper.

Badoo, podobnie jak większość aplikacji randkowych, pozwala użytkownikom oglądać profile osób w pobliżu i deklarować, czy chcieliby z nimi nawiązać relacje. Jeśli dwie osoby wybiorą się nawzajem, mogą porozmawiać.

Badoo zostało stworzone przez Rosjanina z brytyjskim paszportem Andrieja Andriejewa w 2006 roku. Należy do jego firmy MagicLab. Działa w 190 krajach, w 51 językach. Jest najpopularniejszą aplikacją randkową na świecie.

Kodowanie jak gadanie

Data: 11.07.2020 09:16

Autor: ziemianin

cacm.acm.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #GermanResearchFoundation #inteligencja #kodowanie #mozg #neuronauka #Programisci #programowanie #tomografiakomputerowa

„To był szalony pomysł” – tak zaczyna się artykuł naukowców, którzy postanowili zbadać, jak działają mózgi programistów. Co dzieje się w umysłach piszących oprogramowanie?

Kodowanie jak gadanie

Przyjęło się, że programiści to umysły ścisłe. Od lat bada to interdyscyplinarny zespół z Niemiec. Naukowcy po raz pierwszy przeanalizowali aktywność mózgu piszących oprogramowanie w 2014 roku. Wynik zaskoczył ich samych: programowanie jest jak rozmowa. Kolejne badania to potwierdzają.

Niemieccy naukowcy wykorzystali techniki obrazowania neurologicznego i zbadali, które obszary mózgu są aktywowane podczas tworzenia kodów i programów komputerowych. Odkryli, że najbardziej aktywne są te regiony, które są również istotne w przetwarzaniu języka naturalnego.

Pomysł na zeskanowanie mózgu programistów tomografem narodził się blisko 10 lat temu, poprzedzony licznymi projektami pilotażowymi i testami z użyciem innych metod.

„Zaprezentowaliśmy nasze plany szerzej w 2012 roku (…), otrzymując bardzo różnorodne informacje zwrotne, od ‚och wow, to takie fajne’ do ‚to nigdy nie zadziała’” – piszą w swoim artykule autorzy badania. Ale nie zraziło ich to. W 2014 roku powstało pierwsze naukowe opracowanie dla użytej metody.

Osoby testowane najpierw w tomografie rozwiązywały zadania wymagające zrozumienia fragmentu kodu w określonym czasie. Po chwili odpoczynku sprawdzały fragmenty kodu pod kątem prostych błędów, co jest zadaniem na ogół rutynowym, niewymagającym większej pracy umysłu. Procedurę tę powtórzono kilka razy. Następnie obrazy aktywności mózgu podczas jednego i drugiego zadania zostały ze sobą zestawione, by wyeliminować z nich te obszary mózgu, które były aktywne przy rutynowym poprawianiu błędów kodu.

Niemieccy naukowcy wykorzystali techniki obrazowania neurologicznego i zbadali, które obszary mózgu są aktywowane podczas tworzenia kodów i programów komputerowych

Dane wyraźnie pokazały, że w trakcie rozwiązywania zadania wymagającego zastanowienia i wnioskowania aktywne były te obszary mózgu, które odpowiadają za rozumienie słów. Na dodatek badacze nie uchwycili u programujących żadnej aktywności umysłu charakterystycznej dla myślenia matematycznego lub logicznego.

Badania powtórzyli kilkakrotnie, dodając liczbę testowanych i większą liczbę zadań. Bardziej dokładna statystyka również doprowadziła do tego samego wniosku. Co więcej, w ślad naukowców z Niemiec w ciągu ostatnich kilku lat poszli inni, wykorzystując inne techniki obrazowania neurologicznego czy metody opierające się na sztucznej inteligencji. Wyniki ich badań, powielających i poszerzających eksperyment, dały dowód wiarygodności odkrycia.

Autorzy nowej metody opublikowali właśnie podsumowanie swoich kilkuletnich badań i refleksji na temat funkcjonowania mózgów programistów, uzupełnione o przykłady innych badań potwierdzające słuszność ich wniosków, w renomowanym czasopiśmie „Communications of the ACM”, wydawanym przez największe na świecie profesjonalne stowarzyszenie informatyki.

Udoskonalona metoda może mieć daleko idące konsekwencje dla programowania: w projektowaniu języków programowania, edukacji programistycznej lub odpowiadaniu na podstawowe pytania – takie jak to, co stanowi skomplikowany lub prosty kod programu. Zespół badawczy zakłada, że wyniki mogą również wpłynąć na neuronaukę, odkrywając nowe procesy poznawcze, które różnią się na przykład od czytania ze zrozumieniem i logicznego rozumowania. Projekt został sfinansowany przez German Research Foundation (DFG).

Zespół niemieckich naukowców w składzie: prof. Janet Siegmund z Katedry Inżynierii Oprogramowania na Politechnice w Chemnitz, prof. Sven Apel z Katedry Inżynierii Oprogramowania na Uniwersytecie Saarland i dr André Brechmann, kierownik specjalnego laboratorium obrazowania w Leibniz Institute of Neurobiology w Magdeburgu chce teraz dowiedzieć się, jak różni się rozumienie programów między ekspertami i początkującymi – czy czytają i interpretują kod programu na różne sposoby.

Komnaty tortur namierzone przez policję. Dzięki włamaniu na telefon oprawców…

Data: 11.07.2020 08:58

Autor: ziemianin

niebezpiecznik.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #EncroChat #policja #tortury #porwanie #przestepczosc #niebezpiecznik

Powoli wypływają szczegóły kolejnych realizacji, które organy ścigania przeprowadziły na podstawie danych wykradzionych z telefonów przestępców korzystających z usługi EncroChat. Tym razem policjanci zabezpieczyli kontenery przygotowane do przechowywania porwanych osób. Zdjęcia robią wrażenie.

Komnaty tortur namierzone przez policję. Dzięki włamaniu na telefon oprawców…

Tu możecie zobaczyć przebitki z akcji

#Kultura Nagranie Stonesów z Jimmy Page’em

Data: 11.07.2020 08:33

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #muzyka #kultura #Teledysk #therollingstones #JimmyPage #nsfw #golizna #nagosc

The Rolling Stones wznowią album „Goats Head Soup” z 1973 r. z trzema wcześniej nieopublikowanymi utworami.

#Kultura Nagranie Stonesów z Jimmy Page’em

„Goats Head Soup” to jedna z lepszych płyt Stonesów wydanych po latach 60-tych. Promował ją m. in. singiel „Angie”.

Już jest w sieci teledysk „Criss Cross” z piosenką, która wcześniej w pirackich wydawnictwach pojawiała się pod tytułem „Criss Cross Man”, a była też przez zespół wykonywana na koncertach.

Teledysk w latach 2015-2020 zrealizowała wybitna fotografka i reżyseria Diana Kunst, a główną rolę femme fatale zagrała modelka Guindilla Ontanaya.

Kolejnymi niepublikowanymi rarytasami będą „All the Rage” oraz „Scarlet”, gdzie na gitarze zagrał Jimmy Page oraz Rick Grech z Blind Faith. Scarlet to imię pierwszego dziecka gitarzysty Led Zeppelin.

W luksusowy w formacie wznowienia znajdzie się też zapis koncertu w Forest National Arena w Brukseli z października 1973 r. z liczącym 120 stron albumem oraz czterema plakatami.

Nie żyje szef MSI. Spadł z budynku firmy

Data: 11.07.2020 08:07

Autor: ziemianin

esportsobserver.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #rip #PC #gaming #hardware #firma #smierc

Sheng-Chang "Charles" Chiang, spadł z siedmiopiętrowego budynku firmy MSI, co spowodowało jego śmierć.

Nie żyje szef MSI. Spadł z budynku firmy

Jak donoszą media prezes i dyrektor generalny tajwańskiej firmy Micro-Star International (MSI), Sheng-Chang "Charles" Chiang, spadł z siedmiopiętrowego budynku, co spowodowało jego śmierć. Okoliczności tego wydarzenia nie są jeszcze znane, a policja prowadzi śledztwo, które ma wyjaśnić sprawę. Wiadomo jedynie, że ok. godziny 14:00 lokalnego czasu ochrona wyszła sprawdzić, co się stało, bo została zaalarmowana przez głośny odgłos i znalazła Chianga leżącego na ziemi na parkingu pod budynkiem. Służby szybko pojawiły się na miejscu, ale niestety nie udało się już uratować prezesa MSI.

Sheng-Chang "Charles" Chiang miał zaledwie 56 lat, objął stanowisko CEO w firmie MSI w styczniu ubiegłego roku i był odpowiedzialny za nadzorowanie ostatniej poprawy zanotowanej przez przedsiębiorstwo w segmencie desktopowego sprzętu. Chiang był absolwentem Instytutu Elektroniki w Uniwersytecie Jiao Tong i wcześniej pełnił funkcję Yangzhi Technology Associate oraz generalnego menadżera działu Manager of MSI Desktop Platform Business. „Zmarł dyrektor generalny MSI, Charles Chiang. Był on częścią firmy od przeszło 20 lat i miał ogromny wkład w działanie firmy oraz był podziwiany przez swoich kolegów. Pan Chiang był szanowanym liderem w rodzinie MSI i pomógł utorować drogę do sukcesu marki. Jesteśmy głęboko zasmuceni tą wiadomością i opłakujemy stratę Pana Chianga. Będzie go mocno brakować całemu zespołowi” – stwierdził rzecznik firmy.

Na chwilę obecną niewiele wiadomo na temat okoliczności tej tragicznej śmieci, ale trzeba odnotować, że nie jest to pierwszy przypadek, kiedy osoba z sektora technologicznego wypada z budynku w tym regionie. Charles Chiang na pewno był otwartą i odważną osobą, gdyż wprost mówił o problemie z dostępnością procesorów Intela w ubiegłym roku czy taryfach narzucanych przez rząd USA, co powoduje wzrost cen. To również pod jego przywództwem firma koncentrująca się głównie na gamingu, mocniej postawiła na rynek prosumecki. Czekamy na oficjalne oświadczenie MSI w tej sprawie, a tymczasem składamy kondolencje rodzinie i całemu zespołowi MSI.

Długoletni trening wytrzymałościowy modyfikuje nam aż 1000 genów

Data: 11.07.2020 07:53

Autor: ziemianin

news.ki.se

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #geny #aktywnosc #AKTYWNOscFIZYCZNA #bieganie #EKSPRESJAGENoW #geny #rowery #trening #WYTRZYMAlosc

Podczas gdy wiele badań skupia się na fizjologicznej reakcji organizmu na wysiłek podejmowany dorywczo, to najnowsze postanowiły prześledzić zmiany w naszym ciele zachodzące przez lata treningów.

Długoletni trening wytrzymałościowy modyfikuje nam aż 1000 genów

A mówiąc konkretniej po treningach odbywających się regularnie od ponad dekady, żeby prześledzić, czy są one w stanie wpłynąć na aktywność genów, by zapobiec chorobom metabolicznym. Jak twierdzi główny autor badań, Mark Chapman: – Chociaż krótkie okresy treningowe również wpływają na ekspresję genów w naszych mięśniach, to właśnie oddanie aktywności fizycznej przez całe życie jest związane z długoterminowymi korzyściami zdrowotnymi. Badania przeprowadziły imponująco szczegółową analizę skumulowanej ekspresji genów w mięśniach szkieletowych 40 badanych – 18 osób długoterminowo trenujących sporty wytrzymałościowe, 7 osób dźwigających ciężary i 15 osób nietrenujących jako grupy kontrolnej.

RNA pozyskano z biopsji mięśni szkieletowych, żeby prześledzić ekspresję ponad 20 tysięcy genów. Rezultaty ujawniły, że długoterminowy trening wytrzymałościowy, jak bieganie czy jazda na rowerze, jest związany ze znaczącymi zmianami w ekspresji ok. 1000 genów. Ekspresja tych genów nie zanotowała żadnych zmian u osób od lat trenujących siłowo i w rzeczywistości tylko 26 genów zmieniło się w grupie dźwigającej ciężary. Nie oznacza to oczywiście, że trening siłowy przynosi mniej metabolicznych zalet niż trening wytrzymałościowy, raczej może to być znak tego, że dźwiganie ciężarów zmienia aktywność genów przez mechanizmy związane z białkami niż RNA.

Inna interesująca obserwacja to znaczące bazowe różnice w ekspresji genów u niewytrenowanych kobiet i mężczyzn, które mocno się zacierają w przypadku, kiedy osoby te zaczynają ćwiczyć wytrzymałościowo i mówimy tu o zaniku aż 70% z nich! Na koniec, badacze porównali dane zebrane podczas wcześniejszych badań, badających zmiany w ekspresji genów u osób z cukrzycą typu 2, które przez 6-12 miesięcy intensywnie trenowały. Wyniki pokazały, że nawet krótkie programy treningowe u osób z istniejącą chorobą metaboliczną silnie wpływają na profile genetyczne mięśni szkieletowych, zbliżając ich charakterystykę do tych obserwowanych u osób długo trenujących wytrzymałościowo. – To sugeruje, że nawet krótkie programy treningowe 6-12 miesięcy są wystarczające, żeby pozytywnie wpłynąć na zdrowie osób cierpiących z powodu zaburzeń metabolicznych. Badania identyfikują geny znacząco reagujące na wysiłek fizyczny, które mogą odegrać dużą rolę w chorobach metabolicznych – dodaje autor. Mówiąc krótko, po raz kolejny dostajemy potwierdzenie, że codzienna aktywność fizyczna to nie wymysł branży fitnessowej, ale element kluczowy dla zachowania dobrego zdrowia.

#BezPlanu Zostajemy tu na dłużej

Data: 11.07.2020 06:52

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #podroze #ciekawostki #ciekawostkipodroznicze #BezPlanu #Palawan #filipiny

Czas akcji: czerwiec 2020 r.

Hej! Zostajemy na Palawanie przez najbliższe parę tygodni/miesięcy – zależnie od sytuacji na świecie. Przed Wami więc głównie takie odcinki: wakacyjne, z pięknymi widokami, może czasem lekko dokumentalne. Z pewnością dla wielu osób będą nudne, no ale trudno: to jest to, co czujemy, że chcemy teraz robić. Najważniejsze to nie robić nic na siłę. Gdy sytuacja na świecie umożliwi łatwe podróżowanie, ruszymy gdzieś w trasę. Mamy w głowie parę ciekawych kierunków:) Aaaaaa… bym zapomniał, biorę się za montaż Albanii, żeby wprowadzić odrobinę urozmaicenia

#BezPlanu Zostajemy tu na dłużej

#Zdrowie Warto jeść twaróg.

Data: 11.07.2020 06:38

Autor: ziemianin

draxe.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #jedzenie #twarog #nabial #twarozek

Twaróg to jedno z najpopularniejszych wydań nabiału. Jemy go na śniadanie, dodajemy do deserów czy naleśników. Co zawiera w sobie ten rodzaj sera?

#Zdrowie Warto jeść twaróg.

Czym jest twaróg?

Twaróg powstaje poprzez połączenie mleka z bakteriami (powodującymi oddzielanie się serwatki) oraz soli. Smak ma dosyć łagodny, nieco kwaśny, porównywalny do jogurtu. Zwykle jest bardzo gęsty, choć jego konsystencja zależy od procesu produkcji.

Ma niewiele węglowodanów, za to zwiera dużo białka. Ten rodzaj białego sera ma też zwykle mniej tłuszczu i soli, niż inne wyroby. Ponieważ nie zawiera podpuszczki, może być jedzony przez wegetarian.

Co ważne również, w serze białym znajdują się probiotyczne bakterie, które mają wiele właściwości służących naszemu zdrowiu.

Jeśli chodzi o wartości odżywcze, szacuje się, że w 150 g twarogu znajdziemy:

140 kalorii,

16 g białka,

6 g tłuszczu,

4 g węglowodanów,

150 mg wapnia (10% zalecanego dziennego spożycia),

200 mg potasu (6% zds).

Jakie korzyści daje nam jedzenie twarogu?

Dlaczego warto uwzględnić biały ser w swojej diecie?

Zawiera probiotyki

W procesie fermentacji, cukry mleczne przekształcane są w kultury kwasu mlekowego. Dzięki temu mleko ulga zagęszczeniu, a ser zyskuje nieco cierpki smak. Co jednak najważniejsze, korzystają na tym nasze jelita. „Dobre” bakterie probiotyczne wspierają naszą odporność, ułatwiają trawienie, pomagają zachować dobry nastrój i wiele wiele więcej.

Jest bogaty w białko

Białko jest jednym z najważniejszych elementów naszej diety. Dostarcza energii mięśniom i mózgowi, jest konieczne do naprawy tkanki łącznej, pozwala zachować siłę itd. W twarogu znajdziemy bardzo dużo tego istotne składnika.

Ma niewiele soli, cukru i węglowodanów

Z uwagi na niską zawartość cukru, węglowodanów oraz soli, biały ser może być stosowany przez osoby stosujące różne typy żywienia, w tym: dietę ketogeniczną, wysokobiałkową, niskosodową, DASH itd.

Stanowi dobre źródło wapnia i potasu

Twaróg zawiera dużo wapnia, które jest niezbędne dla zdrowych kości, zębów i serca. Wapń pomaga też regulować ciśnienie krwi i jest ważnym składnikiem prewencji nowotworowej.

Poza wapniem, w białym serze znajdziemy: potas, witaminy A, B6 i B12, nieco fosforu i witaminy D.

Jak stosować twaróg?

Twaróg sprawdzi się zarówno w daniach obiadowych, jak i przekąskach czy deserach. Może być stosowany jako alternatywa śmietany, szczególnie jeśli chcemy zredukować kaloryczność posiłku. Świetnie sprawdzi się w: sosach, dipach, zupach, koktajlach, gulaszach,sernikach, ciastach, strudlach, omletach, naleśnikach i gofrach, a także jako dodatek do frytek czy musli.

Efekty uboczne i środki ostrożności

Twaróg, jak każdy produkt mleczny, nie nadaje się do spożywania przez osoby z nietolerancją laktozy lub alergią na mleko.

Jeśli po spożyciu pojawią się wzdęcia, gazy i biegunka, warto rozważyć, choćby czasową, eliminację sera z diety.

Jednak z uwagi na bakterie probiotyczne, twaróg może być łatwiejszy do strawienia, niż inne produkty mleczne.

Zwracajmy uwagę na etykiety i unikajmy aromatyzowanych i słodzonych serów.

Rabin Rabin Owadia Josef "goje żyją po to by służyć Żydom"

Data: 11.07.2020 06:32

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zydzi #rabin #goje

"– Goje rodzą się tylko po to, by nam służyć. Bez tego nie mieliby po co istnieć na tym świecie – powiedział Josef podczas wystąpienia w synagodze. – Po co goje są tak naprawdę potrzebni? Będą pracować, będą orać, będą zbierać plony. My zaś będziemy tylko siedzieć i jeść jak panowie – podkreślił. Potem porównał nie-Żydów do zwierząt pociągowych.

– Tak jak każda osoba goje muszą oczywiście umrzeć, ale Bóg daje im długowieczność – stwierdził 90-letni Owadia Josef. Dlaczego? – Wyobraźcie sobie, że zdechł wam osioł. Stracilibyście w ten sposób pieniądze. To jest taki sam sługa. Właśnie dlatego goj otrzymuje długie życie. By dobrze pracować dla Żyda"

Rabin Rabin Owadia Josef "goje żyją po to by służyć Żydom"

Niemcy uważają Polaków za prymitywów, których trzeba cywilizować

Data: 11.07.2020 06:24

Autor: ziemianin

stefczyk.info

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #niemcy #wyboryprezydenckie2020

“Uprzedzenia antypolskie, interesy polityczne i gospodarcze” – to zdaniem historyka, profesora Bogdana Musiała powoduje, że Niemcy uzurpują sobie prawo do ingerowania w demokratyczny proces wyborów prezydenckich w Polsce. “Dopóki Polska wykonuje to, co jest w interesie Berlina, to wszystko jest w porządku” – dodaje naukowiec.

Niemcy uważają Polaków za prymitywów, których trzeba cywilizować

Szumowski znowu zmienia zdanie: "ponowne zamknięcie Polaków w domach jest raczej niemożliwe"

Data: 11.07.2020 06:19

Autor: ziemianin

pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #epidemia #szumowski #ministerstwozdrowia #covid19 #choroby

"Ponowne zamknięcie Polaków w domach, ograniczenie ich aktywności zawodowej i społecznej jest raczej niemożliwe – powiedział w rozmowie z PAP minister zdrowia Łukasz Szumowski. Dodał, że w tej chwili jesteśmy na etapie wygaszania epidemii.

Pełnego lockdownu nie da się już przeprowadzić, zarówno z punktu widzenia medycznego, jak i gospodarczego. Gdyby naprawdę było niedobrze, wtedy można myśleć np. o większej kontroli kontaktów społecznych. Ale mam nadzieję, patrząc na te liczby w naszym kraju i krajach sąsiadujących, że nie będziemy mieli aż tak dramatycznego wzrostu. Trzeba też pamiętać, że mamy wypracowane już mechanizmy, procedury, szpitale jednoimienne, gotową sieć laboratoriów, testy genetyczne, szybkie testy na czas jesienny, by diagnozować możliwe zakażenia. To wszytko jest przygotowane. Będziemy też zachęcali do szczepień przeciw grypie"

Szumowski znowu zmienia zdanie: "ponowne zamknięcie Polaków w domach jest raczej niemożliwe"

Skandal! Podopieczna została wykluczona, bo poparła Andrzeja Dudę?

Data: 10.07.2020 12:04

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #andrzejduda #annaderewienko #FundacjaDumSpiroSpero #Bydgoszcz #Facebook #fundacja #kampania #niepelnosprawni #Platforma #PO #wyboryprezydenckie2020 #pknorlen #danielobajtek #orlen

Skandal! Podopieczna została wykluczona, bo poparła Andrzeja Dudę?! Szefową fundacji jest bydgoska radna z Platformy

Szokująca sytuacja w Bydgoszczy. Pani Anna Derewienko została wykluczona z fundacji wspierającej osoby niepełnosprawne, której prezesem jest działaczka i radna PO, ponieważ… poparła Andrzeja Dudę.

Wykluczona z fundacji przez działaczkę PO

Nie jestem już podopieczną Fundacji Dum Spiro Spero z siedzibą w Bydgoszczy, której Prezesem jest radna miasta Bydgoszczy, pani Katarzyna Zwierzchowska, zasiadająca także w kilku komisjach Urzędu Miasta, przydzielających fundusze na działania kulturalne i oświatowe, a także odpowiedzialna za działania miasta promujące miasto Bydgoszcz. Zostałam wykluczona z Fundacji przez jej Zarząd, który powołał się na bliżej nie określone niestosowne moje zachowanie, w wyniku którego rzekomo utracił sponsora

Dlaczego ją wykluczono z fundacji? Sama Derewienko opisała to enigmatycznie…

Nie będę popierać partii politycznej tylko dlatego, że zorganizowano mi jedną czy drugą wystawę. Nie będę także popierać wszystkich działań radnych miasta tylko dlatego, że są radnymi miasta

Zaapelowała również:

Proszę o udostępnianie posta celem pokazania jak się kończy nie popieranie radnych PO miasta Bydgoszczy. Żenujące to mało powiedziane. Wstyd! Wstyd! I jeszcze raz wstyd! A do niedawna chwalono się tym, ile dla mnie fundacja zrobiła

Wyrzucona za poparcie dla Andrzeja Dudy?!

Pani Anna odpowiadała również na komentarze oburzonych internautów. Pewien wpis rzuca więcej światła na tę sprawę. Jedna z osób wyraziła bowiem zaskoczenie tym, że pani Derewienko… poparła prezydenta Andrzeja Dudę. To był więc prawdziwy powód wyrzucenia z fundacji?

A co tu jest słabego? Fundacja jest tylko dla ludzi PO? To dopiero jest słabe!!!

pisała Derewienko w komentarzach.

Nie można dyskryminować ludzi ze względu na ich poglądy polityczne

Szefem fundacji radna PO

Kim jest szefowa Fundacji Dum Spiro Spero? To Katarzyna Zwierzchowska, działaczka i radna PO, wspierająca kampanię Rafała Trzaskowskiego w Bydgoszczy.

„Anna Derewienko jest w Bydgoszczy popularną i cenioną osobą”

Sprawę opisał również „Tygodnik Bydgoski”.

Anna Derewienko jest w Bydgoszczy popularną i cenioną osobą. Na wiele spraw patrzy z perspektywy osób niepełnosprawnych. Wszak sama nią jest i na co dzień porusza się na wózku inwalidzkim. Nie godzi się jednak na podmiotowe wykorzystanie osób z niepełnosprawnościami przez polityków



Zaraz po wizycie w Bydgoszczy Rafała Trzaskowskiego, który sfotografował się z osobą poruszającą się na wózku inwalidzkim Ania Derewienko wyraziła swoje zdanie na ten temat. Nie była to popularna opinia w kręgu bydgoskich działaczy Platformy Obywatelskiej

Dyskryminacja i wykluczenie z fundacji osoby niepełnosprawnej za poglądy polityczne? Taka sytuacja nie mieści się w głowie! Czy tak wygląda prawdziwa twarz Platformy Obywatelskiej?!

#Azja Prowincja Siĕm Réab jako pierwsza w Kambodży całkowicie zakazuje zabijania i . . .

Data: 10.07.2020 01:39

Autor: ziemianin

cambodianess.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #miesopsa #psina #sprzedaz #spozywanie #zakaz #kambodza

Ósmego lipca poinformowano, że prowincja Siĕm Réab jako pierwsza w Kambodży całkowicie zakazuje zabijania i sprzedaży psiego mięsa. Każdy, kto zostanie przyłapany na sprzedaży psiego mięsa, będzie musiał podpisać zobowiązanie, że więcej tego nie zrobi. Za recydywę przewidziano surowe kary. Za nieprzestrzeganie nowych zapisów grozi od 2 do 5 lat więzienia lub grzywna w wysokości do 50 mln rieli kambodżańskich (12 tys. dol.). Jak podkreślają władze prowincji, zabijanie psów jest niedozwolone, bo są one lojalnymi zwierzętami, zdolnymi do ochrony domów, farm i asystowania wojsku.

#Azja Prowincja Siĕm Réab jako pierwsza w Kambodży całkowicie zakazuje zabijania i sprzedaży psiego mięsa

Wg organizacji Four Paws, spożycie psiego mięsa nie jest w Kambodży rozpowszechnione (regularnie jada je mniej niż 12% osób), ale prowincja Siĕm Réab jest kluczowym ośrodkiem handlu i przemytu.

Tea Kimsoth, dyrektor Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Rybołówstwa Siĕm Réab, powiedział Reuterowi, że do wzrostu popytu na psie mięso w regionie przyczynili się cudzoziemcy. Psie mięso stało się o wiele bardziej popularne po pojawieniu się cudzoziemców, zwłaszcza wśród Koreańczyków. Oni je lubią, przez co restauracje zaczęły je serwować. Teraz wprowadzamy zakaz. Kimsoth dodaje, że jedzenie psów wskazuje na spadek morale i nieposzanowanie wartości, a także grozi rozprzestrzenianiem wścieklizny. Urzędnik wyjaśnił, że o zmianie prawa poinformowano znanych handlarzy mięsem psów z prowincji. Wspomniał, że osoby, które się nie podporządkują, poniosą konsekwencje.

To nie jest problem wyłącznie Siĕm Réab. Handlarze transportują psy także do Phnom Penh i za granicę. W Kambodży danie z mięsem psa i ryżem kosztuje średnio ok. 5 tys. rieli. Zwykle mięso to jada się do alkoholu. Przeważnie spożywają je mężczyźni, wierząc, że zwiększy ono ich tolerancję na alkohol. Z tego powodu psina stała się popularną przekąską w barach w niektórych częściach Kambodży.

Four Paws opublikowało w lutym br. raport, w którym stwierdzano, że w sierpniu 2019 r. w Siĕm Réab istniało 21 restauracji aktywnie serwujących psie mięso. Wspominano też o 5 miejscach, gdzie potajemnie przetrzymywano psy i o jednej rzeźni. Osiem restauracji działało w promieniu 5 km od kompleksu Angkor Wat. Organizacja odkryła 110 restauracji podających mięso psów w stolicy (każda serwowała 4-6 psów dziennie, co daje ok. 200 tys. psów rocznie).

Mamy nadzieję, że Siĕm Réab będzie modelem do naśladowania dla reszty kraju i że w ten sposób uda się ocalić miliony psów – podkreśla dr Katherine Polak, szefowa Four Paws na południowo-wschodnią Azję.

Wysłaliśmy ekipę, która miała sprawdzić, co się stało w czasie pandemii COVID-19. Okazało się, że w dużej mierze handel się po prostu dostosował – dodaje dr Polak. Four Paws odkryło, że kambodżańskie restauracje zaczęły oferować mięso na wynos […]. Co jednak bardziej zatrważające, wielu sprzedawców wspominało o wzroście popytu i klienteli; ma to związek z mitycznymi własnościami leczniczymi przypisywanymi temu mięsu.

Zgodnie z danymi Humane Society International (HSI), rokrocznie na mięso zabija się w Azji ok. 30 mln psów. Dane Four Paws pokazują, na przykład, że w jakimś momencie swojego życia mięso psa jadło 53,6% Kambodżan. Wspominało o tym 72,4% mężczyzn i 34,8% kobiet.

Warto przypomnieć, że kwietniu Shenzhen zostało pierwszym chińskim miastem, które zakazało jedzenia kotów i psów. Przed paroma dniami indyjski stan Nagaland zakazał z kolei handlu i spożycia psiego mięsa.

Chronić dzieci w sieci, czyli droga samuraja

Data: 09.07.2020 23:34

Autor: ziemianin

akademia.nask.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cyberprzemoc #dzieci #Facebook #hejt #internet #MichalWroczynski #NASK #NLP #pedofilia #przemoc #Reddit #SamuraiLabs #systemyeksperckie #uczeniemaszynowe #pedofile

Pedofile grasują w sieci i nikt tego nie monitoruje. A dane są przerażające – twierdzi Michał Wroczyński, CEO & co-founder w Samurai Labs, w rozmowie z Tomaszem Jurczakiem

Raport NASTOLATKI 3.0 Wybrane wyniki ogólnopolskiego badania uczniów w szkołach (PDF)

Tomasz Jurczak: Pedofile grasują w sieci, większość bezkarnie. Da się jakoś oszacować skalę zagrożenia?

Michał Wroczyński*: Skala problemu jest trudna do oszacowania, bo nikt tego nie monitoruje. Ogólne wyobrażenie na jej temat możemy czerpać z badań pośrednich, które analizują zachowania dzieci w internecie. Tutaj dane te są przerażające: 23,1 procent młodocianych spotkało się z dorosłym, którego poznało w internecie, a 61,4 procent z nich nie powiedziało o tym rodzicom!

Mówimy tu o badaniach polskich, przeprowadzonych przez NASK [Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa – red.] w 2016 roku. Dane FBI mówią, że w każdej sekundzie w sieci grasuje 750 tysięcy drapieżników seksualnych, a co roku co najmniej 28 procent przypadków wykorzystywania seksualnego doprowadziło ofiarę do próby samobójczej. To dane jeszcze sprzed pandemii. Lockdown sprawił, że skala korzystania z internetu przez dzieci wzrosła radykalnie.

Jak technologia może pomóc chronić dzieci? Zazwyczaj rodzice albo pozwalają swoim pociechom korzystać z niej bez większej kontroli, albo stosują restrykcje.

Rozwój technologii stworzył wiele nieznanych wcześniej problemów. Dawniej, gdy na podwórku znalazł się jeden osiłek, który terroryzował całe osiedle, można było go unikać – iść do domu albo schronić się w grupie. Dziś za sprawą smartfonów dzieciaki są narażone na przemoc 24 godziny na dobę. Nie dziwię się rodzicom, którzy ograniczają im dostęp do sieci. Robią to z troski, tyle że dzieci i tak muszą korzystać z internetu, bo mamy nauczanie zdalne.

Jak działa wasz Samurai? Analizuje zdania, kluczowe słowa? Jest wiele takich systemów.

Ale mamy nad nimi przewagę, bo – po pierwsze – nasz system reaguje na wykryte zagrożenia w czasie rzeczywistym. Cóż z tego, że moderator wykryje podejrzane zachowanie dwa tygodnie po fakcie? W tym czasie może się przecież wydarzyć dużo złego. Po drugie, nasz internetowy strażnik nie tylko rozumie kontekst pojedynczej wypowiedzi, ale swoje decyzje podejmuje w oparciu o analizę całych rozmów. Ma to ogromne znaczenie w przypadku wykrywania pedofilii, gdzie analiza słów kluczowych nic nie daje, a cały proces określany jako child grooming, czyli budowy więzi emocjonalnej z dzieckiem, może trwać wiele dni bądź tygodni. Jeżeli Samurai wykryje tego typu zachowania, automatycznie blokuje rozmowę, a informację o podejrzanym zgłasza odpowiednim służbom.

Samurai potrafi coś więcej?

Potrafi. Możemy też walczyć z nękaniem w sieci albo reagować w razie zagrożenia samobójstwem. W każdym z tych przypadków scenariusz postępowania będzie adekwatny do problemu. Kiedy Samurai wykryje, że dziecko przejawia skłonności samobójcze, może połączyć je z osobami, które są w stanie skutecznie pomóc.

Sprawdziliście już swój system w realnym świecie czy tylko w symulowanych warunkach?

Nie upubliczniamy konkretnych danych na temat działania Samuraia. Mogę jedynie powiedzieć, że jest najskuteczniejszym systemem działającym w czasie rzeczywistym, który wykrywa i reaguje na przemoc w sieci. Mieliśmy okazję przetestować go na Reddicie, jednym z największych forów w sieci. Działał tam nasz chatbot James, którego zadaniem było wykrywanie i automatyczne reagowanie na komentarze atakujące i obrażające pozostałych członków społeczności. Kiedy ktoś atakował drugą osobę, James odpowiadał na wpis, mówiąc na przykład tak: „Hej, czy zdajesz sobie sprawę, że twój wpis mógł kogoś zranić?”. James uczył się, które z takich ostrzeżeń są w danej sytuacji najskuteczniejsze. Samo jego wkraczanie do dyskusji pozwoliło obniżyć przemoc o ponad 20 procent. A kiedy mógł blokować „niereformowalnych” agresorów, agresja spadła o ponad 40 procent.

Moderowanie treści związanych z cyberprzemocą nie jest zadaniem dla ludzi. Powinniśmy to oddać w ręce sztucznej inteligencji

Jak nauczyć system, by wykrywał podejrzane sytuacje?

Dzięki połączeniu uczenia maszynowego z wnioskowaniem symbolicznym Samurai potrzebuje niewiele danych do nauki, bo przede wszystkim potrafi wykorzystywać wiedzę ekspertów z psychologii czy lingwistyki. Zamiast pokazywać mu miliony przykładów ataków, uczymy go, w jaki sposób ludzie mogą używać języka naturalnego do atakowania innych. To szczególnie istotne wtedy, gdy danych po prostu nie ma i nie będzie.

Niedawno otrzymaliśmy dostęp do bezcennego zbioru danych – kilkuset autentycznych listów samobójczych w archiwach spraw sądowych. Dla systemów opartych o uczenie maszynowe to bardzo niewiele, ale dzięki analizie tych listów i wiedzy eksperckiej byliśmy w stanie zbudować model potrafiący wykrywać nie tylko prawdziwe intencje samobójcze, ale również identyfikować poszczególne etapy podejmowania decyzji o odebraniu sobie życia.

Czy działając w USA, pracowaliście z amerykańskimi służbami, jak FBI? Ciekawi mnie, czy wasza firma będzie współpracowała w Polsce z instytucjami walczącymi z zagrożeniami wobec dzieci.

Walkę z pedofilią zaczęliśmy ponad dziesięć lat temu. Na zlecenie Komendy Głównej Policji śledziliśmy wtedy pedofilów grasujących na polskich czatach. To naturalne, że w przypadku popełnienia przestępstwa czy zagrożenia samobójstwem współpracujemy ze służbami i organizacjami pomagającymi ludziom. Kilka miesięcy temu wraz z Hate Labem, organizacją działającą przy uniwersytecie w Cardiff, wspieraliśmy brytyjską policję w wykrywaniu przemocy wobec Polaków i innych mniejszości podczas brexitu. Tam, gdzie dzieje się krzywda, zawsze staramy się pomóc, niezależnie od tego, czy chodzi o współpracę FBI, czy z brytyjską Metropolitan Police Service.

Jaka jest przyszłość inteligentnych systemów walczących z hejtem, agresją, przestępstwami? W którą stronę idzie Samurai?

Ta technologia to pionierskie podejście do sztucznej inteligencji. DARPA [Defense Advanced Research Projects Agency, Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych w Dziedzinie Obronności – red.] nazywa je trzecią falą SI. Polega ono na połączeniu uczenia maszynowego z wnioskowaniem opartym o wiedzę ekspercką. Obecne systemy tzw. drugiej fali, oparte o samo uczenie maszynowe, świetnie radzą sobie z przetwarzaniem sygnału, doskonale rozpoznają mowę, bez problemu potrafią odróżnić kota od psa na zdjęciu, ale nie radzą już sobie ze zrozumieniem kontekstu wypowiedzi czy odróżnianiem opinii od agresji. Samurai ograniczył wskaźnik fałszywych alarmów do poziomu umożliwiającego automatyczną reakcję. Udowodnił, że może być skutecznym moderatorem, który podejmuje słuszne decyzje w ułamku sekundy. To przyszłość bezpieczeństwa w sieci.

Sztuczna inteligencja to jedyna skuteczna broń przeciw hejtowi i pedofilom w internecie?

Liczba wypowiedzi generowanych w każdej sekundzie na forach, portalach społecznościowych czy w grach jest gigantyczna. Żaden moderator nie jest w stanie reagować na wszystkie złe rzeczy, które dzieją się w sieci. Facebook, choć zatrudnia kilkadziesiąt tysięcy moderatorów na całym świecie, przyznaje, że potrzebuje około dziesięciu lat na opracowanie systemu, który pozwoli na skuteczną moderację treści w czasie rzeczywistym. To obrazuje skalę problemu.

Z dnia na dzień pięć i pół miliona polskich uczniów przeniosło całe swoje życie do sieci – a za nimi podążyły drapieżniki

Do tego dochodzi niezwykle ważny aspekt ludzki. W maju Facebook zgodził się wypłacić moderatorom 52 milionów dolarów odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu psychicznym. To dowodzi, że moderowanie treści związanych z cyberprzemocą nie jest zadaniem dla ludzi. Powinniśmy to oddać w ręce sztucznej inteligencji.

Dlaczego dopiero teraz decydujecie się na polską wersję Samuraia?

Zaczęliśmy od angielskiego z uwagi na możliwość skalowania rozwiązania oraz dostępność różnych danych wejściowych. Ale to wcale nie oznacza, że mieliśmy łatwiej. Dla systemów opartych o rozumienie gramatyki język polski jest znacznie prostszy. To, co ludziom sprawia duży kłopot, czyli fleksja, komputerom pozwala ujednoznacznić wypowiedź. W angielskim kluczowe znaczenie ma pozycja słowa w zdaniu, a identycznie wyglądające słowo może mieć dziesiątki różnych znaczeń. Jedną z przyczyn, dla których zaczęliśmy pracę nad wersją w języku polskim, była pandemia. Z dnia na dzień pięć i pół miliona polskich uczniów przeniosło całe swoje życie do sieci – a za nimi podążyły drapieżniki. A ponieważ wszystko wskazuje na to, że liczba prób samobójczych wzrośnie, postanowiliśmy przyspieszyć prace nad polską wersją systemu, którą i tak mieliśmy zrealizować.

Kiedy ją odpalacie?

Rozwiązanie chroniące polskie dzieci jest już na ukończeniu, w najbliższych tygodniach przejdzie fazę testów. Naszym celem jest ochrona dzieci i przed rosnącą przemocą w internecie, i przed przestępcami seksualnymi. Dziś polskie dzieci narażone są na zagrożenia jak nigdy wcześniej. Chcemy pomóc im bezpiecznie korzystać z internetu.

Plany na przyszłość?

Rozwijamy się bardzo intensywnie, powiększamy zespół. Szukamy inżynierów, lingwistów komputerowych, programistów, by dalej rozwijać naszą technologię, bo chcemy wejść na rynek globalny.

Oszuści z Chin kradną znaki towarowe polskich marek mleczarskich.

Data: 09.07.2020 23:25

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Polska #Chiny #znaktowarowy #logo #polskieprzedsiebiorstwa #gospodarka

Dziennik ,,Rzeczpospolita” informuje o kłopotach polskich przedsiębiorstw na chińskich rynkach. Oszuści z Państwa Środka kradną znaki towarowe polskim marek. Firmy mogą albo zapłacić złodziejowi, albo walczyć z nim w sądzie. Jakiejkolwiek opcji nie wybiorą to i tak stracą czas i pieniądze.

Oszuści kradną polskie marki

Jeśli chodzi o chińskie prawo w sprawie rejestracji znaków towarowych, przepisy są aż nad wyraz liberalne, ponieważ opiera się na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Wykorzystują to wszelkiego rodzaju chińscy oszuści, którzy zaczynają się podszywać pod polskie firmy zanim te w ogóle zamarzą by ze swoimi produktami podbić rynki Państwa Środka.

O całej sprawie informuje „Rzeczpospolita”, która przekazała, że na stronie chińskiego urzędu patentowego znajdziemy loga takich znanych polskich spółdzielni mleczarskich jak Mlekpol czy Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Łowiczu. Sęk w tym, że marki Łaciate czy Łowickie nie zostały zarejestrowane przez właścicieli, a zrobili to oszuści. I tak oto logo Łaciate należy w Chinach do firmy Yu Dan Dan, a logo Łowickie do Zhe Jiang Meng Ba Xing Mao Yi Gu Fen You Xian Gong Si.

Przed kradzieżą nie uchroniła się popularna Mlekovita, która swoje produkty mleczne eksportuje na całym świecie. Jej logo w różnych rozmiarach zarejestrowali na siebie oszuści z aż trzech różnych firm. Oszuści podszyli się również pod firmę Maspex, która produkuje popularne makarony Lubella. W Państwie Środka marka jest zarejestrowana na firmę Son Kyungsoo.

Jacek Strzelecki, ekspert ds. chińskiego rynku przekonuje w rozmowie dla ,,Rz”, że opisywane praktyki niestety są bardzo popularne, a oszuści uczynili sobie z nich niezłe źródło dochodu. Kradzież może okazać się bardzo kosztowna dla prawdziwych eksporterów. Kradzież marki może wiązać się z zablokowaniem sprzedaży produktów w Chinach, a nawet z zakazem handlu i utratą towarów. Część odwiedzających chińskie targi robi to tylko po to, aby sprawdzić czy firmy zarejestrowały znak towarowy.

To jest bardzo duży problem. Gdy się przegląda chiński rejestr pod kątem polskich marek, widać, kto zrobił to dobrze, a kto markę na chińskim rynku stracił. Szokiem jest, że w tej drugiej grupie są często firmy z pierwszej ligi.

Oszuści nie do ruszenia

Chińscy oszuści często śledzą rejestry urzędów patentowych w Europie lub sprawdzają chińskie targi. Następnie szybko składają wniosek o rejestrację znaku i kradną markę, by potem odsprzedać prawa do niej właścicielom ze sporym zyskiem. Marta Szmidt z kancelarii Szmidt & Partners w rozmowie z ,,Rz” dodaje, że bardzo często robią to osoby z otoczenia firmy, na przykład dystrybutorzy, pośrednicy, a nawet pracownicy. Jednak nie tylko pojedyncze osoby tak robią. W Chinach istnieją nawet agencje, które zajmują się wyszukiwaniem znaków z potencjałem do kradzieży.

Co jednak w przypadku, gdy oszuści zdążą ukraść logo lub nazwę? Opcji jest kilka. Po pierwsze właściciel może ulec złodziejowi i odkupić swoją własność. Dr Marta Szmidt z kancelarii Szmidt & Partners wytłumaczyła "Rz", że może to kosztować od 50 tys. do 200 tys. juanów, czyli około 25-100 tys. złotych. Sama rejestracja własnego znaku towarowego w Chinach kosztuje 499 dolarów.

Polska firma może też jednak wnieść sprzeciw do rejestracji. Dziennik wskazuje, że na to jednak eksporter ma trzy miesiące i musi liczyć się z tym, że całą procedura może trwać nawet pięć lat. Kolejną możliwością jest próba unieważnienia rejestracji na drodze administracyjnej. Jakiejkolwiek decyzji nie podejmie polskie przedsiębiorstwo to i tak straci czas i pieniądze. Warto jest więc uświadamiać polskich producentów, którzy chcą wejść na chińskie rynki, że czekają na nich tam oszuści kradnący znaki towarowe.

#Nauka Czemu pije ptak (naukowe spojrzenie na ptaki i alkohol)

Data: 09.07.2020 23:11

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ptaki #przyroda #alkohol #nauka #naukawpolsce

Alkohol spożywają ptaki z aż 55 gatunków. Szpaki jedzą sfermentowane owoce, kury biją się o resztki z domowej produkcji "win". U papug i krukowatych upodobanie do alkoholu spotyka się z wyjątkową inteligencją – mówią naukowcy badający te relacje.

#Nauka Czemu pije ptak (naukowe spojrzenie na ptaki i alkohol)

Etanol to naturalny produkt uboczny procesu fermentacji, np. słodkich owoców. Lubią go nie tylko ludzie. Sfermentowanych owoców obojętnie nie miną dziki, niedźwiedzie, małpy czy słonie (ich pijaństwo w Indiach stanowi czasem problem, bo po "spożyciu" te wielkie, silne ssaki potrafią nawet tratować wioski). Reakcja zwierząt na alkohol może się ludziom wydać znajoma: bezskutecznie walczą z grawitacją, wydają dziwne dźwięki albo rozrabiają (terapeuta uzależnień powiedziałby może nawet: podejmują ryzykowne zachowania). A potem odsypiają.

Mniej oczywiste mogą się wydać pijackie skłonności ptaków. I one jednak nie grzeszą wstrzemięźliwością, a spożycie przez nie alkoholu nie jest zjawiskiem rzadkim. Ptaki pozyskują go z poddanych naturalnej fermentacji przejrzałych owoców albo soków drzew, np. brzozy. "Bardzo dobrze znamy to zjawisko np. u jemiołuszek albo szpaków, które zajadają się czereśniami albo winogronami. W pewnym momencie część tych owoców jest przejrzała i zaczyna fermentować. I one właśnie stają się w jakiś sposób dla ptaków atrakcyjne" – mówi prof. Piotr Tryjanowski, dyrektor Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Kwestią ptaków pijących alkohol zoolog z Poznania zajął się wraz z grupą naukowców z uniwersytetów przyrodniczych w Lublinie i czeskiej Pradze, a także Uniwersytetu Zielonogórskiego i brytyjskiego University of Cambridge. Chcieli sprawdzić, jaki alkohol jest najczęściej spożywany przez ptaki dzikie i udomowione – i jakie gatunki mają do niego pociąg.

"Chcieliśmy też zobaczyć, co dzieje się z ptakami, który wypiły alkohol bądź przyjęły go w innej formie" – mówi współautor badań, student weterynarii UP w Poznaniu Mateusz Hetman.

Informacje na temat konsumpcji alkoholu przez ptaki można znaleźć w naukowej literaturze, ale bogatszym źródłem okazały się zasoby internetu, dzięki którym rozszerzono listę gatunków ptaków, próbujących alkoholu.

Autorzy badania zaznaczają, że ptakom nie jest trudno dotrzeć do alkoholu pozostawionego przez ludzi. Przypadki ptaków dojadających czy dopijających resztki po ludziach (np. resztki ze szklanek, pozostawionych na stolikach) są filmowane i udostępniane w internecie. Takie doniesienia mają często zabarwienie sensacyjne, a gatunki są zwykle źle opisane. Jednak nagrania te budzą zaciekawienie.

Naukowcy analizowali takie właśnie materiały wideo, opublikowane w internecie, głównie na portalu YouTube (w języku angielskim, hiszpańskim, portugalskim i rosyjskim). Wyselekcjonowali 179 nagrań przedstawiających ptaki pijące alkohol. Analizując je, naukowcy zwracali uwagę na rodzaj alkoholu, liczbę i gatunek ptaków, ich interakcję z ludźmi, otoczenie czy reakcję na nagranie innych internautów.

Jak ustalili, alkoholem nie gardzą ptaki należące co najmniej do 55 gatunków. W publikacjach naukowych i na nagraniach wideo powtarzały się zwłaszcza trzy gatunki: jemiołuszka cedrowa, jemiołuszka zwyczajna i szpak.

Wszystkie trzy gatunki badano już wcześniej pod kątem wpływu alkoholu – zaznaczają autorzy badania. Eksperymenty na zeberkach wykazały np., że etanol może się rozkładać w ich krwi i wpływać na ich śpiew (ptaki zaczynają "bełkotać"). U innych ptaków zmieniały się zachowania godowe.

Większą szansę na to, by dopaść alkohol w różnej formie, np. piwo, wino czy destylaty, mają ptaki dzikie, żyjące w pobliżu osiedli ludzkich. Najłatwiej jest jednak ptakom hodowanym. "Bardzo duża część dostępnych informacji dotyczy ptaków przetrzymywanych w domach, choćby drobiu, któremu wyrzuca się wysłodki browarniane, albo resztki po winogronie, albo porzeczki po pędzeniu wina" – zauważa prof. Tryjanowski.

Stosunkowo często do alkoholu dobierają się papugi, np. papużka falista, czy przedstawiciele krukowatych, jak wrona siwa. Obie grupy często pojawiały się na nagraniach z YouTube. Obie są też bardzo inteligentne. Mają też ciekawe relacje z człowiekiem, np. są przez niego dokarmiane albo kradną mu jedzenie, zyskując dostęp do nowych, niespotykanych w warunkach naturalnych form pokarmu – zauważają autorzy badania.

Prof. Tryjanowski zastrzega jednak: nie wiadomo, czy inteligencja ma tu faktyczny związek z upodobaniem do alkoholu. "Papugi są po prostu najczęściej hodowane, a krukowate często przebywają wśród ludzi i mają najniższy dystans ucieczki. Znacznie może mieć nawet to, że sami chętniej przyglądamy się zwierzętom bardziej inteligentnym" – mówi.

Jaki sens ma upodobanie ptaków do alkoholu? Sfermentowanych owoców mogą one poszukiwać ze względu na etanol, który dostarcza organizmowi niemal dwa razy więcej energii, niż glukoza – tłumaczą autorzy badania.

"Glukoza jest szybkim zasobem energetycznym, który podawany razem z alkoholem powoduje, że ptaki stają się jednocześnie frywolne – mówi prof. Tryjanowski. – Nie od dziś wiadomo, że pokrzewki czarnołbiste – gatunek sztandarowy, jeśli chodzi o badania ptasich migracji – tuż przed rozpoczęciem wędrówki rzucają się na fermentujące owoce. Zjadają je i szybko lecą. Tu może chodzić nie tylko o energię, ale też jakiś rodzaj odwagi".

Autorzy badania sugerują, że cena za energię z tego źródła może być wysoka. Ptaki narażone są bowiem na większe ryzyko wypadków (np. zderzeń z budynkami), a ich reakcja na obecność drapieżników jest spowolniona. Według zoologa z IZUP oznacza to konkretne zagadnienia praktyczne: "na przykład, czy przy domach o dużych szybach należy sadzić drzewa owocowe, do których będą leciały ptaki, zjadały owoce i odlatując – mogą w te szyby uderzać? To przecież jedno z największych źródeł śmiertelności".

"Można się śmiać, że to dziwne badania. Ale często właśnie takie prace mają ciekawe implikacje; w tym wypadku – przede wszystkim z punktu widzenia analizy ryzyka: czy warto podejmować ryzyko picia alkoholu – i jakie są tego plusy i minusy – mówi profesor. – Nie wiemy, jak naprawdę jest z tym alkoholem. A może związane z jego spożywaniem podejmowanie ryzyka może mieć sens adaptacyjny, zwłaszcza w nowych warunkach? Wyobraźmy sobie, że w okolicy pojawia się jakiś nowy owoc. Ten, kto go pierwszy spróbuje, może się otruć i źle skończyć. Ale jak odkryje rzeczywiście nowe źródło cukrów, to jest ewolucyjnym zwycięzcą".

#Polska Marian Banaś: Będzie kontrola NIK u Szumowskiego

Data: 09.07.2020 23:09

Autor: ziemianin

wiadomosci.wp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #marianbanas #nik #kontrola #polska #pieniadze #maseczki #respiratory

Jak podają media, kontrola w resorcie zdrowia odbędzie się w "odpowiednim czasie". Chodzi o zakup maseczek ochronnych za ponad 5 mln złotych oraz respiratorów, których cena sięgała nawet 180 tys. zł za sztukę.

#Polska Marian Banaś: Będzie kontrola NIK u Szumowskiego

W rozmowie z "Gazeta Wyborczą" prezes NiK zapytany o to, czy kontrola odbędzie się po wyborach, odpowiedział, że aktualnie czeka "na sprawy, które wymagają jeszcze analizy". Dopiero wtedy będzie możliwe podjęcie konkretnych działań.

Marian Banaś dodał, że kontrola na pewno się odbędzie, ale na ten moment konkretna data nie jest jeszcze znana. – Każda kontrola wymaga dogłębnej analizy, żeby przyjrzeć się dokumentom i zdecydować – powiedział prezes.

Banaś podpytywany o to, czy NIK skontroluje Ministerstwo Aktywów Państwowych w sprawie niedoszłych wyborów 10 maja, zaznaczył, że kontrola rozpocznie się w najbliższym czasie. Jeżeli chodzi z kolei o kontrolę, o którą wystąpiła Marszałek Sejmu, "to jest rutynowa kontrola audytu, która odbywa się co trzy lata" – wskazał Banaś.

Ministerstwo Zdrowia zakupiło maseczki ochronne i respiratory

Ministerstwo Zdrowia zakupiło zupełnie bezwartościowe maseczki ochronne za ponad 5 mln zł. Miał na tym zarobić przyjaciel rodziny Łukasza Szumowskiego, który nigdy nie zajmował się sprzedażą sprzętu medycznego.

Ministerstwo kupiło respiratory od spółki E&K z Lublina. Za kontraktem na 200 mln zł stać ma biznesem, który w przeszłości zamieszany był w nielegalny handel. Mimo że resort kupił 1200 sztuk, to do Polski miało trafić zaledwie 60 sztuk. Ministerstwo zaprzecza jednak wszystkim doniesieniom gazety.

#Polska NBP wydrukował już 100 mld zł. Zapowiedział druk kolejnych miliardów

Data: 09.07.2020 23:03

Autor: ziemianin

money.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #pieniadze #nbp #finanse #bankowosc #forex #gielda #gieldanazywo

"NBP wspiera walkę z kryzysem. W tym celu m.in. skupuje obligacje z rynku. Już uruchomił 100 mld zł, a z wyliczeń ekonomistów Pekao wynika, że może wydać kolejne 33-50 mld zł. Skala działania jest porównywalna z tym, co robi Europejski Bank Centralny.

NBP do tej pory m.in. obniżył stopy procentowe do rekordowo niskiego poziomu i skupuje na masową skalę obligacje. W tym drugim przypadku mowa o ogromnej interwencji. NBP skupił już z rynku obligacje o wartości 101,3 mld zł. I wszystko wskazuje, że na tym nie koniec.

Zważywszy na planowane rozmiary dalszych emisji obligacji skarbowych i gwarantowanych przez Skarb Państwa oraz strukturę zakupów NBP w ostatnich tygodniach, oceniamy, że NBP może zwiększyć swój portfel obligacji jeszcze o 33-50 mld zł – prognozują ekonomiści Pekao.

Andrzej Rzońca, który w latach 2010-2016 był w Radzie Polityki Pieniężnej (przy NBP) nazywa skup obligacji zwykłym drukowaniem pustego pieniądza"

#Polska NBP wydrukował już 100 mld zł. Zapowiedział druk kolejnych miliardów

#Polska Zachodnie koncerny wyprowadzają z Polski miliardowe zyski

Data: 09.07.2020 22:58

Autor: ziemianin

pie.net.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ekonomia #gospodarka #podatek #podatki #Polska #PolskiInstytutEkonomiczny #rajepodatkowe #zagranicznefirmy #zagranicznekoncerny

Polski Instytut Ekonomiczny zwraca uwagę na miliardowe zyski, które zostały wytransferowane w ostatnich latach przez operujące na naszym rynku zachodnie korporacje. Tylko przed dwoma laty Polska została wydrenowana z blisko 17 miliardów złotych. Za taki stan rzeczy odpowiadają głównie raje podatkowe, dzięki którym koncerny mogą omijać polski podatek od osób prawnych.

#Polska Zachodnie koncerny wyprowadzają z Polski miliardowe zyski

Eksperci pracujący dla Polskiego Instytutu Ekonomicznego opublikowali właśnie raport zatytułowany „Luka CIT w Polsce w latach 2014-2018”. W ten sposób chcieli wyliczyć skalę procederu wyprowadzania pieniędzy należnych państwu z tytułu podatku od osób prawnych. Okazuje się, że tylko w 2018 roku luka CIT wyniosła blisko 22 mld zł, a więc dokładnie 1 proc. polskiego PKB.

PIE zwraca uwagę, że wspomniana wyżej kwota to roczne wydatki budżetu państwa na funkcjonowanie policji. Co ciekawe, luka w wysokości 22 mld zł oznaczała znaczący spadek wyprowadzanych kwot. Jeszcze w 2014 r. wynosiła ona bowiem blisko 35 mld zł.

Drenaż ten powoduje, że wpływy z tytułu podatku CIT stanowią tylko 5 proc. wszystkich dochodów budżetowych, podczas gdy średnia w Unii Europejskiej wynosi około 7 proc. Autorzy wspomnianego raportu zauważają, iż te pieniądze nie tylko trafiają do budżetu, lecz dodatkowo są wyprowadzane poza polski obieg gospodarczy. Blisko 17 mld zł przed dwoma laty wyprowadziły bowiem zagraniczne koncerny.

Instytut zwraca więc uwagę na problem drenażu Polski przez międzynarodowe korporacje operujące w rajach podatkowych. Sztuczny transfer pieniędzy jest ogólnoeuropejskim problemem, dlatego eksperci PIE dostrzegają konieczność podjęcia w tej sprawie działań przez samą UE. Sama luka CIT jest dla Polski tym bardziej problematyczna, ponieważ wciąż jesteśmy krajem borykającym się z niedoborem kapitału.

#Historia Bez Cenzury Przebrani królowie - celebryckie podróże incognito.

Data: 09.07.2020 22:32

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #historia #HistoriaBezCenzury

Dzisiaj za sprawą mediów każdy wie, jak wyglądają politycy i celebryci. Dawniej jednak nie każdy orientował się, jak wygląda np. władca, co rządzący często wykorzystywali. Czemu podróżowali przebrani za kogoś innego? Co się działo, gdy mimo wszystko ktoś ich rozpoznał? No i czym była Księga Chamów? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka.

#Historia Bez Cenzury Przebrani królowie – celebryckie podróże incognito.

Były oficer kontrwywiadu: Potraktowano mnie jak zbrodniarza

Data: 09.07.2020 13:56

Autor: ziemianin

tiny.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #NATO #CEKNATO #SKW #UOP #ABW #polska #sluzbyspecjalne #SluzbaKontrwywiaduWojskowego

Jak państwo PiS ściga zasłużonego oficera polskiego kontrwywiadu, który bronił przed Antonim Macierewiczem natowskiej instytucji.

Krzysztof Dusza – pułkownik polskiego kontrwywiadu w stanie spoczynku. Od 1990 r. służył kolejno w Urzędzie Ochrony Państwa, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i SKW, m.in. na stanowisku wiceszefa tej ostatniej służby. W 2015 r. stworzył i jako pierwszy dyrektor kierował CEK NATO, którego celem jest rozpoznawanie zagrożeń ze strony Rosji i przeciwdziałanie im.

Były oficer kontrwywiadu: Potraktowano mnie jak zbrodniarza

Nne wejście do Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO to jedna z najgłośniejszych akcji ludzi Macierewicza. Niedługo po północy 18 grudnia 2015 r. najbliżsi współpracownicy ministra obrony – szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Piotr Bączek oraz dyrektor gabinetu ministra Bartłomiej Misiewicz – w towarzystwie żandarmów włamali się do pomieszczeń CEK zajmowanych przez oddelegowanych do centrum oficerów kontrwywiadu wojskowego. Z użyciem wiertarek, wytrychów i łomów otwierali ich biurka i szafy pancerne. Do dziś nie wiadomo, czego tak naprawdę szukali. Sprawa stała się początkiem szykan, którym poddano oficerów z CEK z jego ówczesnym szefem płk. Krzysztofem Duszą na czele.

GRZEGORZ RZECZKOWSKI: – Co robił pan przez ostatnie cztery i pół roku?

KRZYSZTOF DUSZA: – Głównie odwiedzałem prokuratury i sądy. Gdyby nie rodzina, a w szczególności żona i garstka przyjaciół, byłyby to dla mnie lata całkowicie stracone. Pewnie trudniejsze do zniesienia byłoby dla mnie pytanie, które wciąż sobie stawiam: czy warto było postawić wszystko na jedną kartę w konfrontacji z Macierewiczem i jego ludźmi, którzy w listopadzie 2015 r. przejęli władzę w SKW. Wbrew temu, co mi się czasem zarzuca, nigdy moje działania nie miały charakteru politycznego. Przeciwstawiałem się łamaniu prawa.

W jednej ze spraw, nie jedynej zresztą, sąd właśnie przyznał panu rację.

W 2015 r. Piotr Bączek, wówczas szef SKW i jeden z najbliższych współpracowników Antoniego Macierewicza, odebrał mi tzw. poświadczenie bezpieczeństwa, bez którego niemożliwy jest dostęp do informacji z klauzulami tajności. A co za tym idzie, praca w służbach specjalnych. Naczelny Sąd Administracyjny uznał niedawno prawomocnie, że była to decyzja bezzasadna.

To był początek działań ludzi Macierewicza przeciwko panu.

Wszystko zaczęło się 27 listopada 2015 r., tydzień po tym, gdy szefem SKW został właśnie Bączek. Tego dnia odebrałem od niego pismo, w którym poinformował, że wszczął wobec mnie postępowanie kontrolne zmierzające do odebrania mi poświadczenia bezpieczeństwa. Byłem wówczas dyrektorem CEK NATO, decyzja Bączka oznaczała dla mnie zakończenie pracy na tym stanowisku.

Ale nie to było najgorsze. Jako podstawę wskazał na zapisy ustawy o ochronie informacji niejawnych, które wskazywały na to, że jestem podejrzewany o współpracę z obcym wywiadem, któremu rzekomo przekazywałem informacje. Co więcej, że w związku z tym jestem podatny na szantaż. Nigdy jednak nie przedstawiono żadnych dowodów, które by te zarzuty choćby uprawdopodobniały. Nigdy nawet do tych zarzutów nie powrócono. Mimo to poświadczenie mi odebrano. Na marginesie – decyzję szefa SKW zatwierdził koordynator ds. specsłużb Mariusz Kamiński, do którego się odwołałem.

Zamysł był jednoznaczny – usunięcie mnie ze stanowiska szefa CEK NATO, a następnie postawienie mi zarzutów dotyczących szpiegostwa.

Początkowo to się nie udawało.

Wsparł mnie minister obrony Słowacji, która była współzałożycielem CEK. Martin Glváč wysłał do ministra Macierewicza dwa listy, żądając wyjaśnień w sprawie działań wobec mnie i centrum. Przy czym drugi wysłał w grudniu 2015 r. po pamiętnym nocnym wejściu ludzi Macierewicza z Bartłomiejem Misiewiczem na czele do CEK. MON stwierdził wtedy, że wszystko odbyło się za zgodą strony słowackiej, czemu Glváč zaprzeczył.

Dziś wiemy, że wtargnięcie do CEK odbyło się bez dochowania procedur, m.in. bez udziału prokuratora. Mimo to oskarżono pana o nielegalne przetrzymywanie w centrum tajnych dokumentów z SKW. Sprawa trwa już piąty rok i skończyć się nie może.

Te działania ludzi Macierewicza, a konkretnie Bączka i Misiewicza, w CEK były oczywiście bezprawne. Odbyło się to z pominięciem prokuratury, która powinna wydać postanowienie o zabezpieczeniu dokumentów, gdyby rzeczywiście takowe się tam nielegalnie znajdowały. I bez osobistej obecności prokuratora.

W tej sprawie zapadło już jedno orzeczenie Sądu Okręgowego w Warszawie, który uznał, że nie było podstaw do kierowania jakichkolwiek zarzutów wobec nas. Prokuratura jednak się odwołała i sprawa będzie rozpatrywana ponownie, bo sąd apelacyjny dopatrzył się uchybień proceduralnych.

Jedno wytłumaczenie, jakie się nasuwa, to że czegoś szukano. Czego? Możemy się tylko domyślać. Przypomnę tylko, że SKW za poprzedniej władzy badała niewygodne dla Macierewicza sprawy, m.in. kopiowanie za jego czasów danych z ewidencji operacyjnej czy wpuszczenie do siedziby SKW „tłumaczki” Iriny Obuchowej. A drugie wyjaśnienie jest takie, że chciano w ten sposób zdyskredytować poprzednie kierownictwo SKW, by poddać w wątpliwość informacje kontrwywiadowcze przekazywane przez nas sojuszniczym służbom.

Wygrał pan także proces o degradację. W 2016 r. Piotr Bączek obniżył panu stopień do szeregowca.

Ta sprawa była pokłosiem mojego sprzeciwu wobec wtargnięcia do CEK, czemu dałem wyraz, m.in. przedstawiając wówczas swoje stanowisko mediom, w którym mówiłem, że było to działanie bez podstaw prawnych. Podobne zresztą stanowisko zajął wspomniany minister obrony Słowacji.

Piotr Bączek uznał jednak, że naruszyłem jego dobre imię oraz że wypowiadałem się bezprawnie. Mimo że byłem dyrektorem CEK i nie został na mnie nałożony żaden zakaz wypowiadania się do mediów. Co ciekawe, nigdy nie wytoczył mi w tej sprawie procesu o naruszenie dóbr osobistych.

To była historia równie niewiarygodna, co bez precedensu. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów polski oficer, i to w stopniu pułkownika, został zdegradowany aż do stopnia szeregowego.

Nie jest mi znany przypadek, by za taką „przewinę” kogokolwiek zdegradowano do szeregowego. Po 25 latach oddanej służby dla państwa potraktowano mnie jak zbrodniarza. To kolejna decyzja, którą podjęto z rażącym naruszeniem prawa. I to wielokrotnym. Przede wszystkim decyzja o degradacji zapadła bez wyroku sądu. Przypomnę, że gdy w 1984 r. degradowano płk. Ryszarda Kuklińskiego, to decyzję podejmował właśnie sąd.

Po drugie, decyzję w mojej sprawie podjął szef SKW, a pierwszy stopień oficerski nadaje prezydent, a kolejne – szef MON. A więc teoretycznie to prezydent i minister obrony powinni decydować o mojej degradacji do stopnia szeregowca.

Ale nie tylko z tego powodu była to decyzja bezprawna. W momencie, gdy mi ją doręczano, byłem już formalnie cywilem. Jak to się odbywało, to temat na inną opowieść. Wspomnę tylko, że SKW posunęło się do tego, że wysłało ją faksem do kancelarii ojca mojego adwokata. Bo faks adwokata się zaciął. NSA stwierdził, że taki sposób doręczania decyzji administracyjnych też jest bezprawny.

Za jednym bezprawiem kryje się kolejne. Mimo prawomocnego orzeczenia sądu administracyjnego uchylającego decyzję w sprawie degradacji wciąż otrzymuje pan emeryturę szeregowego.

SKW nie tylko nie wyrównała mi emerytury, ale też nie chce wypłacić pełnej odprawy oraz 13. pensji. Dlaczego? Bez trybu. Na rozstrzygnięcia w tych sprawach czekam teraz w sądzie pracy.

Zastanawiał się pan, dlaczego stał się wrogiem PiS, chyba numer jeden, przynajmniej pod względem liczby wytaczanych spraw i stawianych zarzutów? Ich lista jest znacznie dłuższa, obejmuje m.in. narażenie tajemnic wojskowych na ujawnienie, a nawet przywłaszczenie książek.

To kolejne kuriozalne zarzuty. W pierwszym przypadku chodzi o to, że zaprosiłem na pokład samolotu rozpoznawczego z rzekomo tajnym wyposażeniem przedstawiciela FSB z rosyjskiej ambasady, o czym zresztą rozpisywały się propisowskie media. Ale, jak udowodniłem, samolot i jego wyposażenie było wielokrotnie opisywane i pokazywane, m.in. w mediach MON.

Druga sprawa jest jeszcze bardziej kuriozalna, bo dotyczy książek, które były przeznaczone na przemiał, a ja je zabrałem do CEK jako dekorację. Po nocnym wtargnięciu do CEK kazano mi je zabrać, więc zdeponowałem je u mojego adwokata, a później zwróciłem do SKW. Z drugiej strony do dziś nie zwrócono mi niektórych prywatnych rzeczy, które były w moim gabinecie w CEK.

To wszystko pokazuje, że rzeczywiście jestem głównym „zbrodniarzem” – nie tylko dla ludzi Macierewicza, bo przecież obecni szefowie MON i SKW do nich nie należą.

Ale dlaczego? Trudno uwierzyć, że takie działania, żeby nie powiedzieć: prześladowania, mogą być zupełnie bezinteresowne.

To cena, jaką zapłaciłem za niepokorną postawę wobec ataku na CEK, i przestroga dla innych osób w wojsku i służbach, którym przyszłoby do głowy postawić się tej władzy. Ale też pokazanie, że można z człowiekiem zrobić wszystko. Tak postąpiono nie tylko ze mną, w ten sam skandaliczny sposób traktowani byli inni funkcjonariusze, przede wszystkim mjr Magdalena E., która również została zdegradowana, głównie dlatego, że się za mną wstawiła. Byłym szefom SKW Januszowi Noskowi i Piotrowi Pytlowi prokuratura wojskowa za rządów Macierewicza postawiła zarzuty szpiegostwa, do dziś, mimo upływu dwa i pół roku, nie przedstawiając dowodów.

Sposób, w jaki mnie potraktowano, to wyrachowane gnębienie z nadzieją, że się złamię. Bo może – jak słyszałem – rodzina mi się rozpadnie? Może popełnię samobójstwo? A nawet jak wygram, to stanie się to za kilka lat. Kto jeszcze będzie pamiętał, o co w tych sprawach chodziło?

Prezydent Andrzej Duda pamiętał? Kiedykolwiek jako zwierzchnik sił zbrojnych zajął stanowisko w sprawach pana lub innych oficerów SKW?

Nie, nigdy. Choć gdy w podobny sposób potraktowano jego bliskiego współpracownika, czyli gen. Jarosława Kraszewskiego z Biura Bezpieczeństwa Narodowego, któremu również Bączek odebrał poświadczenie bezpieczeństwa, mówił o „ubeckich metodach”. A więc widział problem. W naszych przypadkach nie widział. Prezydencka ochrona – jak można się przekonać na tym przykładzie – przysługuje tylko swoim.

Niektórzy twierdzą, że u podstaw działań Macierewicza w wojsku stały jego niejasne związki z ludźmi bliskimi Rosji.

Odpowiem w ten sposób: dziwne jest postępowanie, które w efekcie przynosi korzyść rosyjskim służbom specjalnym.

To jak pan odpowie na pytanie, o którym wspomniał pan na początku: czy warto było stawiać wszystko na jedną kartę w konfrontacji z Macierewiczem? Zachowałby się pan tak samo?

Gdy widzę, że niektórzy przez te ostatnie cztery i pół roku postępowali konformistycznie i mają się dobrze, to nabieram wątpliwości. Ale mimo to postąpiłbym tak samo.

#ZaufanaTrzeciaStrona Skradzionymi milionami chwalił się na Instagramie. Wpadł przez . . .

Data: 09.07.2020 13:32

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #instagram #idioci #BEC #Nigeria #oszustwo #paradaoszustow #pishing #wlamanie

Doświadczeni przestępcy wiedzą, że im ciszej jedziesz, tym dalej zajedziesz. Przestępcy o mniejszym rozumku wrzucają do sieci swoje zdjęcia z Bentleyami, Rolls-Royce’ami, Guccim i plikami banknotów. Jak to się dla nich kończy? Jak zwykle.

Ramon Olorunwa Abbas, 37, a.k.a. „Ray Hushpuppi” i „Hush”, jeden z najbogatszych kawalerów Nigerii, przybył w blasku fleszy z Dubaju do Chicago. Nie znajdziecie jednak zdjęć z tego wydarzenia na jego profilu na Instagramie. W kajdankach strasznie głupio się wygląda w mediach społecznościowych.

Chodzi o oszustwa na kilka miliardów dolarów, kradzieże, hackowanie i pranie pieniędzy. HushPuppi wyspecjalizował się w Business E-mail Compromise (BEC) czyli oszustwie „na szefa/na kontrahenta”.

Pozostała treść na stronie źródła

#ZaufanaTrzeciaStrona Skradzionymi milionami chwalił się na Instagramie. Wpadł m.in. przez Instagrama

Norwegia: Priorytet dla azylantów LGBT

Data: 08.07.2020 20:44

Autor: ziemianin

newsinenglish.no

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #azyl #homoseksualisci #homoseksualizm #imigracja #imigracjaweuropie #imigranci #imigranciweuropie #lgbt #norwegia #prawodoazylu #uchodzcy

Norwegia rozpoczyna wprowadzanie zmian w swoim dotychczasowym systemie azylowym. Ich podstawowym elementem będzie ustanowienie pierwszeństwa dla osób reprezentujących szeroko pojęte mniejszości seksualne. W ostatnim czasie liczba imigrantów chcących osiedlić się w Norwegii spadła, co związane jest z zamknięciem granic przez europejskie kraje w związku z koronawirusem.

Norwegia: Priorytet dla azylantów LGBT

Norweska minister sprawiedliwości Monica Mæland z Partii Konserwatywnej odwiedziła w tym tygodniu ośrodek dla osób ubiegających się o azyl, znajdujący się godzinę drogi na południe od Oslo. Celem jej podróży była analiza planów dotyczących spodziewanego dalszego napływu imigrantów do tego kraju, a przede wszystkim sposobów na szybsze poradzenie sobie z problemem ich rejestracji.

Osoby chcące zamieszkać w Norwegii będą musiały w pierwszej kolejności odbyć rozmowę ze służbami imigracyjnymi, aby w ten sposób ustaliły one ich tożsamość. Następnie zostaną przebadani przez lekarzy i umieszczeni w specjalnych ośrodkach. Priorytetowo traktowani mają być zwłaszcza „uchodźcy LGBT”, którzy chcą przenieść się z państw prześladujących dewiantów seksualnych. Dotychczas w pierwszej kolejności zajmowano się kobietami oraz dziećmi.

Na razie liczba osób ubiegających się o azyl w Norwegii nie jest zbyt wysoka. We wspomnianym ośrodku odwiedzonym przez Mæland przebywa w tej chwili zaledwie 12 osób, choć mogłoby się w nim znaleźć blisko tysiąc imigrantów. Ma to związek z zamknięciem granic europejskich państw podczas pandemii koronawirusa.

Wciąż nie wiadomo dokładnie, na czym polega odporność w przypadku COVID-19

Data: 08.07.2020 10:04

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #covid19 #odpornosc #infekcja #choroba #nauka

Wciąż niewiele wiemy o odporności na wirusa SARS-COV-2: dlaczego dla jednych zakażenie jest błahą infekcją, a dla innych śmiertelnym zagrożeniem? Czy przebycie infekcji daję trwałą odporność – i na jak długo? Dlaczego na COVID-19 na umierają niekiedy młode osoby, a bywa, że przeżywają stulatkowie?

Wciąż nie wiadomo dokładnie, na czym polega odporność w przypadku COVID-19

#Przyroda Wakacyjne zwyczaje ptaków

Data: 08.07.2020 10:00

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #UniwersytetPrzyrodnicz #Poznan #nauka #ptaki #przyroda #natura

Co ptaki robią w czasie wakacji? Upalne lato powoduje, że widujemy je coraz rzadziej, stają się skryte, płochliwe, milczące. Dlaczego tak się dzieje, tłumaczy prof. Piotr Tryjanowski z Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

#Przyroda Wakacyjne zwyczaje ptaków

Skowronki od marca śpiewały w wiszącym locie, wabiąc w ten sposób samice. Teraz ptaki muszą naprawić pióra i aparat głosowy. Inne gatunki mają swoje problemy, w tym upał – trudniejszy do zniesienia niż zimno.

Samce już nie walczą o terytoria, więc niepotrzebny staje się śpiew i częste przeloty z miejsca na miejsce. Pisklęta zostały odchowane, tak więc ptasi rodzice mają czas na chwilę odpoczynku. Można by wręcz powiedzieć – zasłużone wakacje – wyjaśnia prof. Tryjanowski.

Dodaje, że co gatunek, to nieco inny patent na przeżycie wakacyjnych miesięcy roku. Są gatunki – takie jak bocian biały czy gąsiorek – które jeszcze odchowują pisklęta. Wiele ptaków, którym nie udało się wyprowadzić lęgów, będzie jeszcze próbować swych rodzicielskich sił nawet do połowy sierpnia. Choć ich szanse są coraz mniejsze z każdym dniem. Wysokie temperatury bywają dla pierzastych stworzeń o wiele większym wyzwaniem niż zimno.

Zdaniem poznańskiego badacza, fascynującym przykładem naprawdę zasłużonych wakacji jest skowronek. Śpiew w wiszącym locie, nad łąkami i polami, od połowy marca do końca czerwca, często po kilkanaście godzin na dobę, to niezwykle kosztowny sposób wabienia samicy. Prof. Tryjanowski, który kiedyś zajmował się tym gatunkiem, porównuje ów wysiłek do biegania po schodach w wieżowcu i jednoczesnego wykonywania arii operowych. Dlatego latem skowronek milknie, staje się skryty i rozpoczyna pierzenie, coroczną wymianę piór.

Część drapieżników – np. błotniaki – uczy się polować wraz z rodzicami. Wakacje dla nich to taki obóz sportowy – poprawa kondycji i nowa przygoda. W połowie lipca nad brzegami zbiorników wodnych i na zalanych łąkach można już obserwować ptaki siewkowate: brodźce czy biegusy – dopiero co w maju podążały na północ, a już wracają na południe. Tylko krótkie, intensywne dwa miesiące w Arktyce i powrót na zimowiska – opisuje profesor ptasie życie w ciągłym biegu, a właściwie locie.

Ciepłolubne gatunki – żołna, jerzyk, ale i bocian biały – już w końcu sierpnia wyruszą na wędrówkę do Afryki. Zapewne o nich śpiewano harcerską piosenkę 'Lato z ptakami odchodzi'. My zaś mamy ogromne szczęście, że lato właśnie się zaczyna, a jeśli ktoś chce się teraz przyjrzeć ptakom, to warto pomóc przyrodzie. Na przykład przygotować pojnik, płaską kuwetę z kamieniem, i jak tylko skończy się deszczowa pogoda, to miejsce jak znalazł – radzi prof. Tryjanowski.

#Afryka Największe jezioro Afryki powoli umiera z powodu zanieczyszczenia i zmian klimatu

Data: 08.07.2020 09:56

Autor: ziemianin

newscientist.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Afryka #JezioroWiktorii #zatrucie #zanieczyszczenie #zmianyklimatu #odpady #ekosystem

Jeśli w ciągu najbliższych 50 lat nie dokonamy radykalnej zmiany, Jezioro Wiktorii umrze, bo je zatruwamy, mówi gubernator kenijskiej prowincji Kisumu, Peter Anyang' Nyong'o. To największe jezioro Afryki jest coraz bardziej zatruwane, a ludzie odławiają z niego olbrzymie ilości ryb.

#Afryka Największe jezioro Afryki powoli umiera z powodu zanieczyszczenia i zmian klimatu

Obszary podmokłe od tysiącleci filtrowały i oczyszczały wody jeziora. Jednak proces ten jest coraz bardziej zakłócany przez rosnącą liczbę zanieczyszczeń wprowadzanych przez ludzi na te obszary. To jednak nie jedyny problem, z którym musi mierzyć się to jedno z największych jezior świata.

Z powodu zmiany klimatu zwiększa się parowanie i jezioro powoli wysycha. Tymczasem położone w pobliżu miasta Kenii, Ugandy i Tanzanii zrzucają do jeziora Wiktorii nieoczyszczone ścieki. Jakby tego było mało, każdego roku z jeziora odławia się milion ton ryb, a sytuację pogarsza jeszcze kłusownictwo.

Rządy trzech krajów, do których należy jezioro, nie podjęły żadnych wspólnych działań na rzecz jego ratowania, mimo, że od tego zbiornika zależy los 30 milionów ludzi.

Jezioro Wiktorii ma niemal 60 000 kilometrów kwadratowych powierzchni. Jest największym na świecie jeziorem tropikalnym i drugim pod względem powierzchni największym jeziorem słodkowodnym na Ziemi. Zawiera ono ponad 2400 km3 wody, jest więc dziewiątym największym jeziorem kontynentalnym. Jezioro zamieszkują hipopotamy, wydry, krokodyle i żółwie. W przeszłości było niezwykle bogate w ryby, w tym w wiele gatunków endemicznych, które jednak zostały wytępione w ciągu ostatnich 50 lat. Mimo to wciąż żyje w nim ponad 500 – w większości endemicznych – gatunków pielęgnic afrykańskich. Około 300 z nich nie zostało jeszcze opisanych. Bogatsze pod tym względem jest tylko jezioro Malawi.

#Afryka Setki słoni nie żyją. Nikt nie wie, co się dzieje

Data: 08.07.2020 09:47

Autor: ziemianin

livescience.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #afryka #Botswana #slon #zgon #smierc #tajemnica #ciekawostki #przyroda #natura

Od maja w Botswanie padło ponad 350 słoni. Niektórzy naukowcy już mówią o katastrofie. Tymczasem nikt nie potrafi wyjaśnić, dlaczego zwierzęta umierają. O masowym umieraniu słoni jako pierwsi poinformowali naukowcy z organizacji Elephants Without Borders, którzy patrolując z samolotu bagnistą deltę Okawango naliczyli 169 ciał. Podczas kolejnego przelotu, w czerwcu, stwierdzono śmierć już 356 zwierząt. Dotychczas Ministerstwo Środowiska, Ochrony Zasobów Naturalnych i Turystyki Botswany oficjalnie potwierdziło 275 zgonów.

#Afryka Setki słoni nie żyją. Nikt nie wie, co się dzieje

Przyczyna śmierci wciąż pozostaje tajemnicą. Zwierzęta mają ciosy, zatem nie padły ofiarą kłusowników. Przyczyną masowego umierania może być trucizna lub patogen. Dotychczas wykluczono wąglika, gdyż testy nie wykazały obecności bakterii w zwłokach.

Bakteria wąglika Bacillus anthracis występuje naturalnie w glebie. Jej spory mogą pozostawać w niej nieaktywne przez dekady. Mogą być one wchłonięte przez zwierzęta podczas jedzenia trawy lub picia wody.

To nie pierwsze przypadki masowych zgonów w regionie. Jesienią ubiegłego roku w Parku Narodowym Chobe w ciągu zaledwie 2 miesięcy padło ponad 100 słoni. Większość z nich zginęła z powodu suszy. W ciałach niektórych stwierdzono obecność wąglika.

Obecnie wiemy, że około 70% padłych słoni znajduje się pobliżu źródeł wody. Być może więc woda ma coś wspólnego z ich śmiercią. Ponadto świadkowie mówią, że niektóre ze zwierząt przed zgonem chodziły w kółko. To zaś sugerowałoby jakiś problem neurologiczny.

Jeśli przyjrzymy się zwłokom, zauważymy, że niektóre z nich upadły prosto na pysk, co wskazuje, że zmarły nagle. Inne z kolei umierały powoli, jak te, który chodziły w kółko. Trudno więc stwierdzić, co to za toksyna, mówi Niall McCann z organizacji National Park Rescue.

Przyczyną mógłby być cyjanek, którym kłusownicy często trują słonie. Jednak w takich przypadkach ciała słoni są zgromadzone na jednym obszarze, gdzie wyłożono truciznę, ponadto obserwuje się padanie zwierząt żerujących na martwych słoniach. Tutaj zjawisko takie nie zachodzi.

Chris Thouless, dyrektor kenijskiej organizacji Save the Elephants uważa, że śmierć zwierząt nastąpiła z przyczyn naturalnych. Sugeruje wirusowe zapalenie mózgu i mięśnia sercowego. To choroba przenoszona przez gryzonie. Powoduje ona problemy neurologiczne. W połowie lat 90. zabiła ona 60 słoni w Parku Narodowym Krugera z Kenii. Thouless dodaje, że niedawno w Botswanie zakończyła się susza, która mogła osłabić słonie i uczynić je bardziej podatnymi na choroby.

W Botswanie żyje około 130 000 słoni. To więcej, niż w jakimkolwiek innym kraju w Afryce. Delta Okawango jest domem dla 15 000 zwierząt. Utrata setek słoni – a liczba zgonów może wzrosnąć jeśli przyczyna śmierci zwierząt nie zostanie odkryta – może zaszkodzić gospodarce Botswany, która z ekoturystyki czerpie nawet 12% dochodów do budżetu.

Słonie to aktywa tego kraju. To diamenty wędrujące po delcie Okawango. Mamy tu do czynienia z katastrofą, bo widzimy kraj, który nie jest w stanie ochronić swoich najbardziej cennych zasobów, stwierdza McCann. Z opinią tą nie zgadza się Thouless, który zauważa, że dotychczas padł niewielki odsetek słoni z delty Okawango.

Nie można wykluczyć, że liczba padłych słoni jest znacznie większa. Ostatniego przelotu nad obszarem dokonano w połowie czerwca. Naukowcy widzieli również i słonie, które padły w ostatnich dniach. Wiadomo więc, że zwierzęta zaczęły na dużą skalę umierać w maju i zjawisko to miało też miejsce w czerwcu. Kolejny patrol pozwoli stwierdzić, czy słonie nadal padają.

Niektórzy oskarżają rząd Botswany o zbyt powolną reakcję. Urzędnicy zapewniają jednak, że podchodzą do problemu bardzo poważnie. Obecnie próbki gleby, wody oraz szczątki zwierząt są badane przez Narodowe Laboratorium Weterynaryjne.

Kolejna Groty dla Sił Zbrojnych

Data: 08.07.2020 09:41

Autor: ziemianin

milmag.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Wojsko #bron #karabinek #uzbrojenie

Kolejna Groty dla Sił Zbrojnych

Dziś o godz. 11.00 (08.07.2020) w siedzibie należącej do Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ) Fabryki Broni Łucznik-Radom, z udziałem ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka, odbędzie się uroczystość podpisania umowy na dostawę kolejnej partii 5,56-mm karabinków Grot C16 FB-M1. Na mocy umowy o wartości ponad 177 mln zł brutto, 18 tysięcy karabinków trafi do wszystkich rodzajów sił zbrojnych RP w latach 2020-2026.

Po zrealizowaniu kolejnej umowy liczba Grotów w Wojsku Polskim wyniesie 68 tysięcy. Obecnie, według informacji Ministerstwa Obrony Narodowej, w jednostkach znajduje się 37 tys. karabinków tego typu.

Zapowiedź zakupu trzeciej partii polskiej broni pojawiła się 23 kwietnia br. Minister Błaszczak poinformował o tym w głównym wydaniu Wiadomości TVP1. Był to element planu zamówień w polskim przemyśle obronnym, związanym ze wsparciem dla gospodarki w obliczu spowolnienia związanego z obostrzeniami wynikającymi z pandemii COVID-19.

Umowa ramowa na zakup 53 tysięcy karabinków MSBS-5,56K w odmianach A0-A2 za prawie 500 mln zł została podpisana 5 września 2017 podczas XXV Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego (MSPO) w Kielcach. W ramach pierwszego etapu rozpoczęto produkcję 32 tysięcy sztuk za równowartość około 290 mln zł z dostawami do marca 2020, co wykonano zgodnie z harmonogramem. 30 września 2019 podpisano aneks do umowy, uruchamiający produkcję dalszych 18 tysięcy sztuk broni za ponad 160 mln zł z dostawami w latach 2018-2022.

Po zrealizowaniu kolejnej umowy na karabinki Grot, ich liczba w Wojsku Polskim wyniesie 68 tysięcy, podczas gdy w jednostkach nadal jest wykorzystywanych prawie 80 tys. karabinków wz. 96 Beryl i subkarabinków wz. 96 Mini Beryl zasilanych tym samym nabojem. Obecnie, według informacji Ministerstwa Obrony Narodowej, w jednostkach znajduje się 37 tys. karabinków.

Produkcja odmian karabinków A1 i A2 oraz modyfikacja odmiany A0 jest efektem wniosków które spływały z jednostek testujących nową broń oraz doświadczeń eksploatacyjnych w WOT. Jad dotąd Wojsko Polskie odbebrało jedynie karabinki standardowe z lufami długości 406 mm. W przyszłości powinny rozpocząć się dostawy opracowywanej odmiany Grota C10 z zespołem lufy o długości 254 mm oraz samopowtarzalnych karabinów wyborowych Grot 7,62 do amunicji 7,62 mm x 51 w ramach programu SKBW (Samopowtarzalny Karabin Wyborowy) z lufami długości 508 mm i 406 mm. Do karabinków standardowych powinny także trafić 40-mm jednostrzałowe granatniki podwieszane GP.

Od 2019, Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej (DWOT) w porozumieniu ze Sztabem Generalnym (SG WP), rozpoczęło przekazywanie karabinków także do wybranych pododdziałów Wojsk Lądowych, na początek partii 1412 konstrukcji do 6. Brygady Powietrznodesantowej i 25. Brygady Kawalerii Powietrznej, a potem także do 21. Brygady Strzelców Podhalańskich oraz, ostatnio do 18. Dywizji Zmechanizowanej.

Wcześniej karabinek i subkarabinek MSBS-5,56K intensywnie testowali również komandosi kilku jednostek wchodzących w skład Wojsk Specjalnych oraz przedstawiciele służb mundurowych. Oprócz Sił Zbrojnych RP, Grot używany jest także przez Straż Graniczną, a w wersji reprezentacyjnej także przez Policję i Służbę Więzienną.

Robert Kubica weźmie udział w pierwszym treningu przed Grand Prix Styrii.

Data: 08.07.2020 09:32

Autor: ziemianin

pl.motorsport.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #robertkubica #kubica #motosport #formul1 #f1 #rk88 #austria #GrandPrixStyrii #arro

Kubica pełni w Alfa Romeo Racing Orlen rolę kierowcy rezerwowego i rozwojowego. Na mocy ustaleń zawartych jeszcze przed pandemią koronawirusa Polak miał wystąpić w kilku piątkowych treningach.

Robert Kubica weźmie udział w pierwszym treningu przed Grand Prix Styrii.

Choć nadal nie wiadomo ile ostatecznie rund znajdzie się w tegorocznym kalendarzu, okazja do oglądania Kubicy za kierownicą bolidu F1 nadarzy się już w najbliższy piątek. Krakowianin przejmie C39 Antonio Giovinazziego i wystąpi w pierwszym treningu przed Grand Prix Styrii.

– Nie mogę doczekać się powrotu do akcji w najbliższy weekend, zwłaszcza po tak długiej przerwie jaką mieliśmy w sportach motorowych – powiedział Kubica. – Jak zawsze, moim celem jest dostarczenie odpowiedniej ilości danych i przekazanie inżynierom informacji zwrotnych z kokpitu.

– Nadchodzący weekend będzie wyjątkowy, ponieważ rywalizacja odbędzie się na tym samym torze. Będzie to więc kwestia udoskonalenia wszystkich danych, które zebraliśmy podczas Grand Prix Austrii i przetestowania zmian, które chcemy wprowadzić w samochodzie.

Szef Alfa Romeo Racing Orlen, Frederic Vasseur dodał: – Z niecierpliwością czekam aż zobaczę Roberta w samochodzie. Kierowca z takim doświadczeniem zawsze dostarcza cennych informacji i może nam pomóc w dalszym poznawaniu samochodu. Robert oczywiście towarzyszył zespołowi podczas minionego weekendu, więc jest świadomy wszystkiego, o czym rozmawiano w trakcie spotkań z inżynierami.

– Będzie to okazja, aby sam doświadczył jazdy samochodem i uzbrojony w tę wiedzę pomoże nam w dalszym rozwoju.

Andrzej Duda mówi ludzkim głosem: Nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych

Data: 08.07.2020 09:27

Autor: ziemianin

wprost.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #szczepienia #koronawirus #grypa #prezydent #andrzejduda #duda #oswiadczenie

"W drugiej części debaty w Końskich, w której udział brał wyłącznie Andrzej Duda, pytania zadawali mieszkańcy i przyjezdni. Jedno z nich dotyczyło tego, kiedy należy spodziewać się zakończenia pandemii koronawirusa i czy ewentualna szczepionka na COVID-19 będzie obowiązkowa. Odpowiadając, prezydent podkreślił, że koronawirus był jednym z głównych tematów, które podjął w trakcie wizyty w Stanach Zjednoczonych, gdzie padła m.in. deklaracja o współpracy naukowców. – Ja bardzo chcę, żeby polscy naukowcy mieli kontakt z amerykańskimi naukowcami i supernowoczesnymi laboratoriami – zaznaczył Andrzej Duda.

– Korzyść jest obustronna. Nasi naukowcy to niezwykle zdolni ludzie, pracują na całym świecie, możemy podchodzić do tego bez kompleksów – mówił. – Nie ukrywam, że mam nadzieję, że lek zostanie w USA opracowany i my będziemy pierwszymi, którzy będą mogli skorzystać, bo uczestniczymy w badaniach – dodał.

– Natomiast jeśli chodzi o szczepionkę: absolutnie nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych. Powiem państwu otwarcie, ja nigdy nie zaszczepiłem się na grypę, bo uważam, że nie – stwierdził Andrzej Duda. – Miałem oczywiście różne szczepienia jako dziecko i dorastający chłopak, ale na grypę się nigdy nie szczepiłem i nie chcę się szczepić. I uważam, że szczepienia na koronawirusa nigdy nie powinny być obowiązkowe. Kto chce, proszę bardzo, będzie szczepionka, niech się zaszczepi, ale kto nie chce – ten nie – wskazał. Dodał, że czy lek, czy szczepionka, powinny być dostępne w pierwszej kolejności dla seniorów, bo są w grupie ryzyka"

Andrzej Duda mówi ludzkim głosem: Nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych

Niemcy: Chcą więcej kobiet i homoseksualistów w niemieckiej chadecji

Data: 08.07.2020 09:05

Autor: ziemianin

jungefreiheit.de

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #CDU #centroprawica #chadecja #homoseksualisci #homoseksualizm #kobiety #Niemcy #parytety

Szefowa niemieckiej chadecji, Annegret Kramp-Karrenbauer podtrzymuje swoje wcześniejsze plany dotyczące zmiany struktury społecznej członków Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej. Tym samym w ciągu najbliższych lat kobiety mają stanowić ponad połowę partyjnego aktywu, zaś do ugrupowania ma zostać także włączona organizacja grupująca homoseksualnych aktywistów.

Niemcy: Chcą więcej kobiet i homoseksualistów w niemieckiej chadecji

Podczas ubiegłorocznego kongresu Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) blisko połowę delegatów stanowiły kobiety. Miało to na celu wypracowanie nowych rozwiązań na zbliżający się kolejny zjazd, który odbędzie się w grudniu bieżącego roku. Już wcześniej federacja chadeckich kobiet domagała się z kolei ustanowienia parytetów na listach wyborczych CDU oraz w organach kierowniczych partii.

Kramp-Karrenbauer zamierza iść właśnie w kierunku dalszej feminizacji centroprawicowego ugrupowania. Do 2023 roku blisko połowę członków największej niemieckiej partii mają więc stanowić przedstawicielki płci żeńskiej. Plan awansu kobiet w strukturze chadecji obejmuje również wspomniane już stworzenie parytetów płciowych w biurach ugrupowania, a także wśród osób zasiadających w gremiach politycznych.

To nie jedyne zmiany czekające CDU. Szefowa partii zamierza też włączyć do struktury partyjnej Związek Lesbijek i Gejów w Unii (LSU), stanowiący od 1998 roku platformę homoseksualistów nie stanowiącą jednak integralnej części ugrupowania. Zdaniem Kramp-Karrenbauer byłby to dalszy krok w kierunku budowy „jeszcze bardziej aktywnej partii ludowej”.

Kiedy zamykamy ludzi w „izolatoriach” i ograniczamy kontakty międzyludzkie, nie możemy . . .

Data: 07.07.2020 15:29

Autor: ziemianin

wnet.fm

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #epidemia #koronawirus #covid19 #odpornosc #Odpornoscstadna

Aktualne dane pokazują, że prawdopodobieństwo zgonu osób bez dodatkowych komplikacji zdrowotnych jest niewielkie, kształtujące się na poziomie 0,1–0,3% i porównywalne ze zwykłą grypą.

Kiedy zamykamy ludzi w „izolatoriach” i ograniczamy kontakty międzyludzkie, nie możemy wytworzyć odporności stadnej

W. Julian Korab-Karpowicz

Aby dokładnie sprawdzić, ile jest dzisiaj w kraju osób zarażonych koronawirusem, trzeba dokonać badań statystycznych podobnych do tych, jakich dokonali naukowcy z UJ przy współpracy z firmą Diagnostyka. Przeprowadzili oni w Krakowie badania obecności u osób zdrowych przeciwciał IgG specyficznych dla koronawirusa SARS-CoV-2. Wyniki pokazały, że około 2% z całej populacji było zarażonych, nie odczuwając żadnych objawów choroby. Biorąc pod uwagę, że populacja Krakowa wynosi 779 tys. osób, daje nam to 15 tys. zarażonych w jednym mieście. (…)

Zbadanie stanu faktycznego i dokonanie w całym kraju statystycznych badań przesiewowych powinno być główną troską Ministerstwa Zdrowia. Pozwoliłoby to bowiem monitorować rozprzestrzenienie wirusa w poszczególnych regionach Polski oraz pokazałoby, jaka jest skala rozwoju epidemii i jakie faktycznie związane są z nią niebezpieczeństwa. Badania mogłyby jednocześnie udowodnić, że koronawirus nie jest bardziej groźny niż zwykła grypa i nie ma żadnych racjonalnych podstaw dla paraliżu życia społecznego, teraz czy w przyszłości.

Chociaż koronawirus SARS-CoV-2 jest niewątpliwie zaraźliwy i wiele osób może zostać zarażonych, aktualne dane pokazują, że prawdopodobieństwo zgonu osób bez dodatkowych komplikacji zdrowotnych jest niewielkie, kształtujące się na poziomie 0,1–0,3% i porównywalne ze zwykłą grypą. Wiadomo już, że koronawirus jest groźny przede wszystkim dla osób starszych, chorych już na inne choroby i innych osób mających słaby układ odpornościowy. Dlatego wcześniejsze hasło „Zostań w domu” i obecne nawoływanie do zamykania ludzi w „izolatoriach” są pomyłką. Przebywanie w zamkniętych pomieszczeniach i brak ruchu na świeżym powietrzu osłabia naszą odporność, a społeczna izolacja powoduje wielkie koszty społeczne i nie pozwala nam wyrobić odporności stadnej

Zdaniem wielu naukowców, aby poradzić sobie z problemem koronawirusa, całe społeczeństwo musi przejść przez proces nabywania odporności „stada”, a więc dojść do sytuacji, w której znaczna liczba osób będzie zarażonych, tyle tylko, że zdecydowana większość tego nawet nie odczuje.

O ile wcześniej zakładano, że dla wytworzenia tych zbiorowych mechanizmów odpornościowych potrzeba aż 50–60% osób zarażonych, najnowsze badania pokazują, że uzyskać ją można już wtedy, kiedy zarażonych w danej populacji jest 7–25%.

#Niebezpiecznik Potężny i ciągły wyciek danych z Policji, pogotowia i Straży Pożarnej.

Data: 07.07.2020 15:18

Autor: ziemianin

niebezpiecznik.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #daneosobowe #DODO #MSWiA #nasluchradiowy #ochronadanych #pogotowie #policja #radio #RODO #sluzby #strazpozarna

Czy to nie kuriozum, że z jednej strony nakłada się kary finansowe za niechronienie danych, wprowadza się specjalne urzędy ds. ochrony danych, wprowadza się do firm inspektorów ochrony danych, dużo się mówi o znaczenia ochrony danych zawartych w dokumentach, a z drugiej strony pozwala się służbom na rzucanie danych osobowych w eter bez żadnej ochrony?

#Niebezpiecznik Potężny i ciągły wyciek danych z Policji, pogotowia i Straży Pożarnej. I wszyscy o nim wiedzą

Apollo 14 - Film z lądowania, spaceru i odlotu (zsynchronizowane z dźwiękiem NASA i BBC)

Data: 07.07.2020 04:56

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #APOLLO #APOLLO14 #filmy #historia #kosmos #ksiezyc #nasa

NASA opublikowała kolejny rewelacyjny materiał filmowy z Księżyca. Agencja upamiętnia w ten sposób program Apollo, który był realizowany pół wieku temu i zaowocował pierwszym lądowaniem ludzi na obcym globie.

Apollo 14 – Film z lądowania, spaceru i odlotu (zsynchronizowane z dźwiękiem NASA i BBC)

Źródło NASA bez dźwięku

Tym razem NASA postanowiła odświeżyć filmy nagrane podczas lądowania na powierzchni Srebrnego Globu misji Apollo 14. Odbyła się ona w 1971 roku i trwała dwa dni. W jej trakcie, astronauci: Alan Shepard, Stuart Roosa i Edgar Mitchell przebyli po powierzchni kilkaset metrów i zgromadzili ok. 42 kilogramy materiału skalnego na potrzeby badań na Ziemi.

Co ciekawe, Shepard i Mitchell po raz pierwszy w misjach Apollo użyli specjalnie skonstruowanego dla potrzeb tej misji wózka na kółkach MET, dzięki któremu mogli przewozić m.in. sprzęt do badań naukowych i właśnie materiał skalny.

Tymczasem Stuart Roosa fotografował Księżyc i gwiazdy z pokładu lądownika Apollo. To właśnie dzięki niemu możemy dziś zobaczyć niezwykle ciekawy film z lądowania na powierzchni naturalnego satelity naszej planety i dużej części przebiegu tej misji.

Wszyscy astronauci z misji Apollo 14 już nie żyją. Ostatni z nich umarł Edgar Mitchell. Pilot modułu księżycowego zmarł dokładnie w 45. rocznicę swojego spaceru po Księżycu, który odbywał wraz z dowódcą misji, Alanem Shepardem, przez rekordowe 33 godziny.

W ostatnich latach życia, Mitchell działał w założonym przez siebie Instytucie Noetyki, którego celem było badanie pozazmysłowych i intuicyjnych zdolności człowieka. Co niezwykłe, nigdy nie ukrywał swojej wiary w kosmitów, a nawet ostrzegał, że dokonają oni prewencyjnego ataku nuklearnego na Ziemię, jeśli staniemy im na drodze.

Długi łuk angielski był równie niebezpieczny co współczesna broń palna

Data: 07.07.2020 04:39

Autor: ziemianin

heritagedaily.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #dlugilukangielski #bronpalna #rana #strzala #archeologia #historia

Badania kości znalezionych w opactwie dominikanów w Exeter ujawniły, że postrzały z długiego łuku angielskiego były równie śmiercionośne co trafienia ze współczesnej broni palnej. Badane szczątki należały prawdopodobnie do żołnierzy, którzy zginęli w bitwie, zostali pochowani, następnie szczątki ich wydobyto i pochowano w poświęconej ziemi.

Długi łuk angielski był równie niebezpieczny co współczesna broń palna

Naukowcy, którzy je analizowali, stwierdzili,że strzały całkowicie penetrowały czaszkę. Pozostawiały małą ranę wlotową i dużą wylotową. Strzały były zaprojektowane tak, by w czasie lotu obracały się w kierunku przeciwnym do kierunku ruchu wskazówek zegara. Działały w tkance na podobieństwo wiertła. W podobny sposób projektowana jest współczesna broń palna. Kule w locie również obracają się w stronę przeciwną do ruchu wskazówek zegara.

Specjaliści z Exeter Archeolodzy, którzy prowadzili prace na miejscu budowy centrum handlowego, przeanalizowali 22 fragmenty kości, 3 zęby, całą czaszkę, kość udową, kość ramienną i kość piszczelową. Na wszystkich kościach widać było ślady ran, prawdopodobnie zadanych przez strzały.

Badanie radiowęglowe wykazały, że większość kości pochodzi z lat 1482–1645. Wiek kości piszczelowej oceniono na lata 1284–1395, a czaszka pochodziła z lat 1405–1447.

Angielski długi łuk był wyjątkowo śmiercionośną bronią. Odegrał on zasadniczą rolę podczas wojny stuletniej. Szczególnie odznaczył się w czasie bitwy pod Agincourt (1415), kiedy to 1500 rycerzy i 7000 łuczników pokonało francuską armię liczącą 14–15 tysięcy żołnierzy.

Badania te mają duże znaczenie dla naszego rozumienia siły rażenia angielskiego długiego łuku, dla rozpoznawania urazów w materiale archeologicznym i dla zrozumienia tego, gdzie chowano ofiary. W średniowieczu śmierć spowodowana przez strzałę, która trafiła w oko lub w twarz miała specjalne znacznie. Duchowni pisarze czasem opisywali ją jako boską karę. Najsłynniejszym przypadkiem „strzały w oku” jest postrzał który, o ile informacje te są prawdziwe, otrzymał król Harold II [Harold Godwinson, ostatni król anglosaskiej Anglii, zginął walcząc z Normanami prowadzonymi przez Wilhelma Zdobywcę – red.] w czasie bitwy pod Hastings w 1066 roku. Teraz lepiej rozumiemy, jak poważne rany to powodowało, mówi profesor Oliver Creighton z University of Exeter, który kierował pracami archeologicznymi.

R.I.P. Morricone reżyserował film muzyką

Data: 07.07.2020 03:58

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #film #muzyka #EnnioMorricone #rip #kultura #

Światowej sławy włoski kompozytor muzyki do filmów Leone, Tornatorego i Tarantina zmarł w poniedziałek.

R.I.P. Morricone reżyserował film muzyką

Właśnie o takich jak Ennio Morricone (1928–2020) gigantach sztuki trzeba powiedzieć, że są największymi ofiarami pandemii, nawet jeśli zmarli z innych powodów. Morricone, który w zeszłym roku świętował 90 lat wieloma wydarzeniami, w maju i czerwcu 2020 r. zaplanował serię koncertów w rzymskich Termach Karakali. Utracił bezpowrotnie okazję do występów. Zmarł wskutek komplikacji po złamaniu uda. Przewrócił się w domu. Usłyszymy jeszcze jego muzykę w prequelu „Nietykalnych" Briana de Palmy z wątkiem Al Capone.

Sekrety kariery

Jego kariera, na którą złożyło się 70 mln sprzedanych albumów i 500 filmów, miała paradoksalny przebieg. Cenili go bowiem filmowi smakosze za „Cinema Paradiso" Tornatorego czy „Misję" z Robertem de Niro, ale też fani lekceważonych kiedyś spaghetti westernów.

Kluczowa była współpraca od 1964 r. z reżyserem Sergiem Leone, kolegą ze szkolnej klasy. Płyta z muzyką „Pewnego razu na Dzikim Zachodzie" tylko we Francji rozeszła się w 1,2 mln egz. Kadry filmu „Dobry, zły, brzydki" z udziałem Clinta Eastwooda z 1966 r. z charakterystycznym motywem włoskiego kompozytora „Gorączka złota", które otwierają koncerty Metalliki od 1983 r., widziały miliony na całym świecie. Wersja Metalliki znalazła się na płycie „We All Love Morricone" w 2007 r. z okazji przyznania Włochowi Oscara za całokształt. Jest tam również motyw „Pewnego razu na Dzikim Zachodzie", który wykonał Bruce Springsteen, oraz „Dobry, brzydki, zły" w interpretacji Herbiego Hancocka i Quincy Jonesa.

Uwielbiał go Quentin Tarantino, dla którego stworzył oryginalną muzykę do „Nienawistnej osemki". Wcześniej był cytowany w „Kill Billu".

Urodził się 10 listopada 1928 r. „Kiedy Mussolini ogłosił udział w wojnie, moja matka, która słuchała go przez radio, wybuchła płaczem, a ja wraz z nią – wspominał. – Nie byliśmy biedni, ale wraz z nadejściem wojennego głodu jedliśmy gliniasty chleb" – wspominał.

Marzył o karierze szachisty lub lekarza, ale ojciec, który był trębaczem, postawił sprawę jasno: „Pewnego dnia wsadził mi trąbkę do ręki i powiedział: Dzięki niej mogłem was wychować i utrzymać naszą rodzinę. Teraz kolej na ciebie" – wspominał Morricone w książce „Moje życie, moja muzyka" Alessandro De Rosy, która ukazała się w Polsce w 2018 r. „Miłość do pracy oraz pasja przyszły z czasem i stopniowo, wraz z czynionymi postępami" – wspominał.

Miał sześć lat, gdy zaczął komponować. Jako dziesięciolatek rozpoczął naukę w prestiżowym Konserwatorium św. Cecylii w Rzymie. Na początku pisał pieśni do klasyki poezji włoskiej. Potem był członkiem awangardowej formacji improwizującej Gruppo di Improvvisazione di Nuova Consonanza. Uwielbia ją jazzman John Zorn i Mike Patton z Faith No More.

A do filmu wszedł podobnie jak Federico Fellini po wielu życiowych próbach, bocznymi drzwiami. Wcześniej był głównym aranżerem wytwórni RCA Italia. Grał jazz w rzymskich restauracjach, skomponował przebój „Ogni Volta" dla Paula Anki, który zaśpiewał on na festiwalu w San Remo. Przydało mu się to w konstruowaniu przebojowych tematów, które stały się jego specjalnością, naznaczone liryzmem, ale i dramatyzmem. „Gdyby moi koledzy kompozytorzy z konserwatorium dowiedzieli się, że pracuję w rozrywce, przestano by mi podawać rękę" – wspominał wczesne lata.

W popularny sposób nawiązywał do muzyki konkretnej, która była awangardą lat 60. Wykorzystywał tykanie zegara, trzaski łamanego drzewa, odgłosy zwierząt. Ale też instrumenty uważane za nieorkiestrowe: fletnię pana, drumlę, co przydawało muzyce lokalnego klimatu. Zarówno w spaghetti westernach, jak i „Misji".

Dziewięć razy w Polsce

„Kiedy w 1986 roku nie dostałem Oscara za »Misję«, bardzo mnie to zabolało. Nie tyle sama przegrana, ile fakt, że statuetkę dostał film »Około północy« ze świetnymi skądinąd aranżacjami Herbiego Hancocka, ale większość muzyki nie jest oryginalna" – powiedział w autobiografii.

Już wcześniej miał na koncie filmy ambitniejsze, np. „Lolita" Adriana Lyne'a. Ale najsilniej jego nazwisko jest kojarzone z Giuseppe Tornatorem. Nie bez powodu lubił zamykać koncerty bądź płytowe składanki głównym tematem „Cinema Paradiso", opowiadającym o tym, czym było kino przed wojną i podczas niej. Ten czas zilustrował także w „Malenie" z Moniką Belucci.

– Jestem blisko związany z tym filmem (…), ponieważ podejmuje on ważny i trudny temat sytuacji kobiet (…) w męskim, szowinistycznym świecie. Zwłaszcza we Włoszech, gdzie ocenia się je bezlitośnie, bo tak jest wygodnie – mówił kompozytor.

Kobietą jego życia była żona Maria Travia. Poznał ją jeszcze przed rozpoczęciem kariery filmowej w 1950 r. Mieli czwórkę dzieci, w tym synów Andreę, kompozytora, i Giovanniego, reżysera i producenta.

Wśród poloników Morriconego jest muzyka do „Frantica" Romana Polańskiego, „Maddaleny" Jerzego Kawalerowicza, a także filmów o Janie Pawle II – „Karol. Człowiek, który został papieżem" i „Karol. Papież, który pozostał człowiekiem".

Po raz ostatni wystąpił w Polsce 19 stycznia w Krakowie. To był jego dziewiąty u nas koncert. Pokazał artystyczną bezkompromisowość: dyrygował 160-osobową Czeską Narodową Orkiestrą Symfoniczną i chórem. Ale przecież jego muzyka i nazwisko bywały sławniejsze od reżyserów, dla których tworzył.

Dzika róża. Zobacz, ile ma witaminy C

Data: 07.07.2020 03:26

Autor: ziemianin

permaculture.co.uk

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #zdrowie #dzikaroza #rosliny #witaminac

Rosa obejmuje ponad 100 różnych gatunków, uprawianych w wielu klimatach i pochodzących z różnych części świata.

Dzika róża jest krzewem, który rośnie zarówno w Europie, jak i Afryce oraz Azji Zachodniej. Z kolczystych łodyg wyrastają 6-7 cm owalne liście, o postrzępionych brzegach. Wszystkie gatunki róż miewają również przylistki, osiągające wielkość 3-5 mm. Kwiaty są zwykle jasnoróżowe, ale bywają też białe lub czerwono-fioletowe.

W Polsce dzika różna jest gatunkiem pospolitym, spotkamy ją w lasach, parkach, na przydrożach czy miedzach. Lubi się również wspinać po murach i płotach.

Dzika róża. Zobacz, ile ma witaminy C

Co znajdziemy w dzikiej róży?

Dzika róża to prawdziwa skarbnica składników odżywczych, które mają dobry wpływ na nasze zdrowie.

Witamina C

To niezwykle ważna dla naszego zdrowia witamina. Bez niej niemożliwe jest tworzenie się kolagenu, który jest najważniejszym białkiem w tkance łącznej. Wzmacnia odporność, opóźnia starzenie, pomaga uchronić się przed wieloma chorobami, w tym nowotworami. Wykazano również, że kwasy organiczne i flawanole które obecne są w dzikiej róży, zapobiegają utlenianiu się witaminy C.

Stosunkowo do wagi, owoce dzikiej róży zawierają nawet 20-60 razy więcej witaminy C, niż np. pomarańcze. W czasie II wojny światowej, dzika róża stanowiła w Wielkiej Brytanii zastępcze źródło tego składnika, z uwagi na brak owoców cytrusowych.

Karotenoidy

W róży znajdziemy między innymi: beta-karoten, likopen, rubiksantynę, luteinę oraz zeaksantynę. Karetonoidy mogą pochwalić się imponującą listą benefitów, związanych przede wszystkich z działaniem przeciwutleniającym.

W dzikiej róży szczególnie dużo jest likopenu. Wspiera on zdrowie układu sercowo-naczyniowego, zapobiega takim chorobom oczu jak zaćma, wspiera łagodzenie objawów astmy, leczenie zakażenia wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV) oraz nowotworów.

Triterpeny

To fitoskładniki, do których należą między innymi sterole. Są niezbędne do tworzenia i zachowania błon komórkowych. W dzikiej różny najwięcej jest beta-sitosterolu. Przypisuje mu się właściwości hamujące wchłanianie cholesterolu z diety.

Wielonienasycone kwasy tłuszczowe

W nasionach dzikiej róży znajduje się kwas linolowy (LA) oraz alfa-linolenowy (ALA). Mają one dobroczynny wpływ na zdrowie układu sercowo-naczyniowego, obniżając poziom cholesterolu oraz trójglicerydów we krwi, rozszerzając naczynia krwionośne, hamując zakrzepicę oraz łagodząc stan zapalny. Badania wykazują również, że mogą blokować aktywność enzymów, biorących udział w wytwarzaniu prostaglandyn (związków prozapalnych).

Warto również zwrócić uwagę, na zawarte w dzikiej róży: błonnik, tokoferole, garbniki, pektyny, olejki eteryczne i galaktolipid, mający silne, przeciwzapalne właściwości.

Wartości odżywcze

Co jeszcze znajdziemy w dzikiej róży?

Szacuje się, że 100 g zawiera:

162 kalorie,

38,22 g węglowodanów,

1,6 g białka,

0,3 g tłuszczu,

424 mg witaminy C (473% zalecanego dziennego spożycia),

4345 IU witaminy A (87% zds),

24 g błonnika (80,3% zds),

1 mg manganu (43,5% zds),

5,84 mg witaminy E (38,9% zds),

26 µg witaminy K (21,6% zds),

69,3 mg magnezu (16.5% zds),

169 mg wapnia (13% zds),

0,12 mg witaminy B2 (9,2% zds),

429 mg potasu (9,1% zds),

1,3 mg witaminy B3 (8,1% zds),

1,1 mg żelaza (6,1% zds),

60,6 mg fosforu (4,8% zds),

0,08 mg witaminy B6 (4,7% zds),

0,02 mg witaminy B1 (1,7% zds),

3,2 µg kwasu foliowego (0,8% zds).

Właściwości prozdrowotne

Przeprowadzone badania kliniczne, koncentrowały się na działaniu preparatów ze sproszkowanych owoców dzikiej róży. Dały one warte uwagi wyniki.

Łagodzi objawy zapalenia stawów

Zapalenie stawów, czyli uszkodzenie zarówno ich jak i chrząstek, wpływa niekorzystnie też na płuca, oczy, skórę, serce, krew oraz nerwy. Zarówno w przypadku reumatoidalnego zapalenia stawów, jak i choroby zwyrodnieniowej stawów, terapia ma zwykle na celu niwelowanie bólu oraz sztywności, a także stanu zapalnego.

Jak wykazały badania, sproszkowane owoce pochodzącej z Danii dzikiej róży, odznaczały się wyraźnym potencjałem przeciwzapalnym, w stosunku do placebo. Uczestnicy zgłaszali zmniejszenie sztywności, bólu i dyskomfortu, w czasie wykonywania codziennych czynności.

Okazuje się również, że codzienne suplementowanie sproszkowanych owoców dzikiej róży, może pomóc zmniejszyć ilość koniecznych do przyjmowania leków (np. opioidów, paracetamolu, niesteroidowych leków przeciwzapalnych itd.). Ponadto, 6-miesięczna suplementacja wiązała się z poprawą wyników w obrębie sprawności, w kwestionariuszu oceny zdrowia pacjentów z RZS. Pogłębieniu uległa również zdolności do zginania kolan, w porównaniu z grupą placebo.

Wspomaga walkę z zaburzeniami metabolicznymi

Jak wykazały badania, u osób przyjmujących suszone, sproszkowane owoce róży, znacznemu obniżeniu uległ poziom cholesterolu całkowitego oraz „złego” cholesterolu LDL, a także skurczowego ciśnienia krwi (w porównaniu do grupy placebo). Zmniejszeniu uległy też wskaźniki zagrożenia, dla rozwoju chorób sercowo-naczyniowych u osób otyłych.

Obniżyło się też stężenie glukozy we krwi na czczo. Poprawił się stosunek cholesterolu całkowitego i „dobrego” cholesterolu HDL, u pacjentów chorujących na cukrzycę typu 2. Badania in vitro ujawniły ponadto, że ekstrakt z dzikiej róży znacznie zwiększał podział mysich komórek trzustki, bez efektu cytotoksyczności. To ważne, wykazano bowiem, że regeneracja tych komórek ma istotną rolę w leczeniu cukrzycy. Być może właśnie ten proces odpowiedzialny jest za to, w jaki sposób ekstrakt z dzikiej róży pomaga kontrolować tę objawy tej choroby.

Pomaga dbać o piękną skórę

Dzika róża zawiera witaminę C, karotenoidu, wielonienasycone kwasy tłuszczowe oraz inne składniki, które wykazują przeciwstarzeniowe działanie. Wykazano, że suplementowanie dzikiej róży wiązało się ze zmianami głębokości linii kurzych łapek, poprawą nawilżenia oraz elastyczności skóry. Uzyskane wyniki były podobne do tych, które obserwowano w grupie stosującej astaksantynę. To karotenoid, który swoją popularność zyskał między innymi jako skuteczny związek do walki z oznakami starzenia.

Poza tym, dzika róża (w różnej formie), ma wiele innych zastosowań:

korzeń stosowany wewnętrznie: hemoroidy, dysuria (bolesne oddawania moczu i częste parcie na mocz), kaszel, reumatyzm;

liście stosowane wewnętrznie: przeziębienie, grypa, kaszel, egzema, swędzenie;

gałązki stosowane wewnętrznie: kamienie nerkowe;

gałązki stosowane zewnętrznie: egzema;

łupiny owoców stosowane wewnętrznie: przeziębienie, kaszel, grypa, zapalenie oskrzeli, astma, zapalenie nerek, choroby pęcherzyka żółciowego, oparzenia, deficyty witaminy C, zaburzenia dolnych dróg moczowych, kolka, zapalenie stawów, stany reumatyczne, biegunka, nieżyt jelit;

nasiona stosowane wewnętrznie: stany zapalne kości i stawów, dna moczanowa, rwa kulszowa, przeziębienie, gorączka, deficyt witaminy C, jako środek wspierający zdrowie nerek oraz dolnych dróg moczowych i oczyszczanie krwi;

całe owoce stosowane zewnętrznie: hemoroidy, biegunka, reumatyzm, zaburzenia pracy serca, hipoglikemia, infekcje.

Warto wspomnieć o działaniu moczopędnym i lekko przeczyszczającym dzikiej róży. Pomaga w pozbyciu się infekcji dróg moczowych, a dzięki obecności żelaza, stanowi doskonały suplement dla kobiet w czasie miesiączki. Olej z nasion róży pomaga zmniejszyć blizny i rozstępy, również te będące konsekwencją ciąży i porodu. Pomaga bowiem tkankom w regeneracji.

Słowo na koniec

Nie należy samodzielnie zbierać dzikiej róży, w ogólnodostępnych miejscach. Często krzewy traktowane są pestycydami, które mogą zrobić nam krzywdę. Podobnie sprawa mieć się może z krzewami kupowanymi w szkółkach czy kwiaciarniach. Należy wybierać róże, które przeznaczone są do celów kulinarnych lub terapeutycznych.

Stosowanie dzikiej róży warto skonsultować ze specjalistą, by zmaksymalizować korzyści, jakie płyną z jej stosowania.

O czym śnią androidy?

Data: 07.07.2020 03:04

Autor: ziemianin

lanl.gov

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Intel #JamesGimzewski #Loihi #LosAlamosLaboratory #mozg #sen #sieci neuromorficzne #siecineuronowe #spikingneuralnetworks #YijingWatkins

Niektóre sieci neuronowe działają lepiej, jeśli sobie pośpią. Czy myślące maszyny przyszłości będą musiały odpoczywać i zapadać w sen?

O czym śnią androidy?

W powieści Philia K. Dicka, na podstawie której powstał film „Blade Runner”, androidy śnią o elektrycznych owcach. A skoro śnią, to potrafią też spać. Do wczoraj to była tylko literacka fikcja. Do wczoraj…

Badacze ze słynnego Los Alamos Laboratory w Stanach Zjednoczonych dowiedli bowiem właśnie, że niektóre maszyny potrafią, a nawet powinny spać. Zespół Yijing Watkins zajmuje się tam symulowaniem zachowań sieci neuronowych. Badaczy najbardziej interesują spiking neural networks – sieci symulujące sposób, w jaki ludzie i zwierzęta uczą się widzieć.

W akcie desperacji

Na początku badań zespół, pracując nad tzw. nienadzorowanym uczeniem słownikowym (polega na klasyfikacji obrazów bez podania uprzednich przykładów), borykał się z niestabilnością tych sieci. Okazało się, że to skutek długiego, nieprzerwanego uczenia się. Jednak po wzbudzeniu w tych sieciach stanu analogicznego do fal, które powstają w mózgu podczas spania, ich działanie znów było stabilne. „To tak, jakbyśmy zapewnili sieciom neuronowym odpowiednik porządnego snu” – komentuje Watkins w artykule na temat badań.

Naukowcy piszą, że zdecydowali się „usypiać” sieci niemal w akcie desperacji, bo inne metody już nie działały. Zaczęli eksperymentować z wprowadzaniem do sieci szumu. Najlepszy okazał się tak zwany szum gaussowski (w akustyce odpowiada mu tzw. szum biały). Zespół stawia hipotezę, że taki szum naśladuje to, co dzieje się w żywych neuronach podczas snu głębokiego. Idąc dalej, sugerują, że sen głęboki (czasem zwany powolnym) może działać w podobny sposób – sprawia, że żywe sieci neuronów odzyskują stabilność.

Po co ten sen?

Z eksperymentów wiadomo, że ludzie pozbawieni snu przez dłuższy czas cierpią na halucynacje i omamy. Być może są one spowodowane właśnie brakiem stabilności żywej sieci obliczeniowej, którą tworzą neurony. A sen po prostu przywraca tę stabilność.

To ciekawa hipoteza, bo mimo postępów w biologii i medycynie kwestia konieczności snu u zwierząt posiadających układ nerwowy pozostaje tajemnicą. Niewiele wiadomo o tym, dlaczego jest tak niezbędny – potrzebują go nawet malutkie muszki owocówki.

Może inteligentne maszyny przyszłości będą się uczyć tak jak my: poznawać świat, a potem, by wszystko zapamiętać – zasypiać?

Ale nie wszystkie sieci tak mają, tłumaczy Watkins. Większość badaczy sieci neuronowych, głębokiego uczenia i sztucznej inteligencji operuje systemami, na których można wykonać pewne operacje w całej sieci neuronowej (np. zwiększa się liczbę połączeń między węzłami sieci czy modyfikuje ich wagę) i odzyskać sprawność systemu. Nawiasem mówiąc, ciekawym zbiegiem okoliczności na żywym systemie można dokonać tylko jednej „operacji na całej sieci” – poddać go narkozie.

Srebrne druciki

Jednak to nie pierwszy raz, kiedy sieci naśladujące działanie układów biologicznych zapadają w coś w rodzaju snu.

James Gimzewski od lat bada sieci neuromorficzne zbudowane ze srebrnych nanodrucików. Nad takimi sieciami neuronowymi, fizycznymi i opartymi o reakcje elektrochemiczne, pracują też zespoły w Europie. W czasopiśmie naukowym „Nature Communications” naukowcy z Centrum Badawczego Jülich pisali, że takie sieci „są uważane za jednych z najbardziej obiecujących kandydatów do emulowania zachowań synaps i tworzenia sztucznych sieci neuronowych”.

Prąd płynący przez taką sieć sprawia, że niektóre druciki się łączą, co przypomina proces uczenia się w mózgu. Wtedy też pojawiają się nowe połączenia między neuronami. W niektórych eksperymentach badacze zauważyli, że im mniejsze napięcie przepływa przez taki układ, tym bardziej wzorzec jego aktywności przypomina fale śpiącego mózgu.

Cel: sztuczny mózg

Gimzewski nie ukrywa, że jego celem jest silna sztuczna inteligencja. Uważa, że nie da się tego osiągnąć za pomocą klasycznej architektury opartej na układach scalonych, operujących zerami i jedynkami. „Chcę stworzyć maszynę, która myśli. Chcę stworzyć sztuczny mózg” – przyznał w „Progress of Materials Nanoarchitectonics” już w 2012 roku.

Jego słowa warto potraktować poważnie, bo to naukowiec, który poza Intelem współpracował kilkoma noblistami. Co ciekawe, badacze z Los Alamos, którzy odkryli potrzebę snu swoich sieci neuronowych, uruchamiają je na neuromorficznych chipach Intela – Loihi. Coś więc jest na rzeczy.

Być może im bardziej będziemy chcieli naśladować zachowanie złożonych systemów biologicznych, tym więcej wspólnych cech sztucznej inteligencji i istot żywych będziemy odkrywać. Może inteligentne maszyny przyszłości będą się uczyć tak jak my: poznawać świat, a potem, by wszystko zapamiętać – zasypiać?

Nie jest też wykluczone, że zupełnie przypadkiem zespół Yijing Watkins odkrył nowe uzasadnienie snu: może to po prostu cecha pewnego rodzaju układów obliczeniowych? W takim przypadku byłoby naturalne to, że zagadkę rozwiązali właśnie inżynierowie.

Takimi rowerami będziemy jeździć w przyszłości - Bosch podzielił się swoją wizją

Data: 06.07.2020 20:28

Autor: ziemianin

benchmark.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Bosch #TechRadar #UrbanBike #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Ciekawostki #Gadzety #Pojazdy #rowery

Elektryczny rower przyszłości według inżynierów firmy Bosch powinien wyglądać właśnie tak. To nie jest model przeznaczony do produkcji, lecz koncepcja, ale składające się na nią rozwiązania rzeczywiście mają w którymś momencie trafić do nas, użytkowników.

Takimi rowerami będziemy jeździć w przyszłości – Bosch podzielił się swoją wizją

Bosch eBike Design Vision – elektryczny rower przyszłości (która nadeszła)

Bosch eBike Design Vision – pod taką nieskomplikowaną nazwą występuje koncepcyjny rower elektryczny producenta z Gerlingen. Ten nazywa go wręcz „miejskim krążownikiem przyszłości” i ma powody, by to robić. Ta maszyna ma się równie dobrze sprawdzać podczas codziennej jazdy po ścieżkach rowerowych i ulicach, co w trakcie weekendowych wypadów „w teren”.

Jego rama z włókna węglowego – nie da się ukryć – prezentuje się naprawdę ciekawie i warto też zwrócić uwagę na schowane wewnątrz przewody oraz zakamuflowane dźwignie hamulców. Istotniejsze są jednak naturalnie możliwości tego jednośladu, a jeśli chodzi o funkcjonalność, to jego centralnym elementem jest zintegrowany z kierownicą autorski komputer pokładowy Nyon, dający dostęp do najważniejszych informacji, statystyk i nawigacji, ale też ustawień. I to właśnie jest jeden z tych elementów, które trafią do produkcyjnych modeli (i to jeszcze przed końcem tego roku).

Rozwiązaniem, które w rowerach Boscha można znaleźć już teraz, jest natomiast eBike ABS. Podobnie jak w przypadku samochodów, działanie tej wyjątkowej technologii polega na stabilizowaniu pojazdu w momencie gwałtownego hamowania. Krótko mówiąc: gdy czujniki wykryją blokowanie przedniego koła, system zapobiega unoszeniu się tyłu roweru. Są też (zawsze aktywne) LED-y.

Wszystko to z okazji 10. rocznicy Bosch eBike Systems

Koncepcja Bosch eBike Design Vision ujrzała światło dzienne z okazji 10. rocznicy wypuszczenia przez niemieckiego producenta na rynek pierwszego układu napędowego dla rowerów elektrycznych. W przypadku tej futurystycznej wizji silnik (tak jak inne podzespoły) jest schowany w ramie (z otworami zapewniającymi odpowiednią wentylację). To samo tyczy się akumulatora, który jednak może być wyjęty na czas ładowania.

Max Kolonko ogłosił się... prezydentem Polski

Data: 06.07.2020 20:10

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #smiechuwarte #idiota #MaxKolonko #usa #polska #prezydent

Max Kolonko już kilka miesięcy temu stoczył się w przepaść i dziennikarską i polityczną. Jego partia polityczna zakończyła się i przegraną i skandalem.

Teraz dziennikarz z Nowego Jorku ogłosił się prezydentem Polski.

Niesamowite… jak nisko można upaść.

Max Kolonko ogłosił się… prezydentem Polski

Mariusz Max Kolonko postanowił o sobie przypomnieć. Tym razem ogłosił się prezydentem Polski. Twierdzi, że zostanie nim do czasu przeprowadzenia demokratycznych i wolnych wyborów.

Mariusz Max Kolonko to były dziennikarz i wieloletni korespondent TVP w Stanach Zjednoczonych. Kilka lat temu przeniósł swoją działalność do internetu, gdzie prowadzi telewizję MaxTV. W jednym z ostatnich nagrań były dziennikarz ogłosił się prezydentem Polski. – Zmuszali najlepsze córki i najlepszych synów narodu polskiego do emigracji z kraju. Tak stworzyliśmy Polonię, której liczebność przekracza liczebność tych, którzy w Polsce PRL zostali. Mając to na uwadze, z dniem 4 lipca 2020 roku, przychylając się do petycji narodu polskiego, obejmuję niniejszym urząd prezydenta Polski ad interim (tymczasowo – red.) – zapowiedział. Mariusz Max Kolonko dodał, że zostanie prezydentem „do czasu przeprowadzenia demokratycznych i wolnych od zbiórek podpisów, uczciwych wyborów prezydenckich, dokonanych na drodze e-votingu przez naród wyposażony w karty do głosowania”.

Szkoda faceta. Dobrze, że chociaż może pobyć prezydentem. ⤵️ https://t.co/fUG0NHC5f7

— KaroHytrek-Prosiecka (@hytrekprosiecka) July 5, 2020

Działalność polityczna

Mariusz Max Kolonko już raz próbował swoich sił w polityce. W ubiegłym roku założył ruch obywatelski #R Revolution, który miał wystartować w wyborach parlamentarnych. Zainicjował także Komitet Wyborczy Wyborców Patriotyczna Rewolucja Maxa Kolonko. Nie udało mu się jednak zarejestrować list wyborczych w żadnym okręgu.

Wojskowy: Dla polskiego żołnierza łaski nie było, a dla pedofila tak

Data: 06.07.2020 19:54

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #AndrzejDuda #pedofilia #NangarKhel #zolnierze #polityka

Nangar Khel

Gen. W. Skrzypczak: Dziwię się, że dla polskiego żołnierza nie znalazła się łaska, a dla pedofila tak.

Gen. S. Koziej: W tak bulwersującej sprawie prezydent podjął decyzję, a w sprawie skazanych żołnierzy nawet nie zajął stanowiska. To smutne.

Wojskowy: Dla polskiego żołnierza łaski nie było, a dla pedofila tak

Walczył za ojczyznę, ale gdy potrzebował pomocy, państwo odwróciło się od niego. Sierżant Tomasz Borysiewicz, weteran wojny w Afganistanie, przez lata walczył o honor i sprawiedliwość przed polskimi sądami. Oskarżono go o zbrodnię wojenną – największą hańbę dla żołnierza. I chociaż oczyszczono go z tych zarzutów, a tysiące osób słały petycje do prezydenta o łaskę dla niego, Andrzej Duda (48 l.) jej nie udzielił. Pomógł za to pedofilowi, który znęcał się nad rodziną i wykorzystał własną córkę… Żołnierze pytają: Dlaczego?!

Sierżant Tomasz „Borys” Borysiewicz za służbę Polsce stracił wszystko. Siedział w areszcie pod zarzutem zbrodni wojennej i mordu na cywilach, stracił pracę i dobre imię na wiele lat. Po wielu bataliach sądowych oczyszczono go z najcięższych zarzutów, sąd skazał go jednak za naruszenie wojskowej dyscypliny. Wówczas stanęło za nim ponad tysiąc osób, w tym dowódcy, autorytety, a także zwykli Polacy. Apelowali, by prezydent Duda go ułaskawił, tym samym umożliwiając mu powrót do normalnego życia, bo z wyrokiem na karku o pracę było trudno. Głowa państwa nigdy jednak w tej sprawie głosu nie zabrała. Echa tego żołnierskiego dramatu wróciły po tym, gdy prezydent ułaskawił pedofila, cofnął zakaz zbliżania się do swojej ofiary. – W tak bulwersującej sprawie prezydent podjął decyzję, a w sprawie skazanych żołnierzy nawet nie zajął stanowiska. To smutne – komentuje Stanisław Koziej (77 l.), generał brygady w stanie spoczynku. – Dziwię się, że dla polskiego żołnierza nie znalazła się łaska, a dla pedofila tak – wtóruje mu gen. Waldemar Skrzypczak (64 l.), były dowódca wojsk lądowych.

Sierżant Borysiewicz w 2007 roku wyleciał na misję do Afganistanu. To wtedy przypadkiem polscy żołnierze ostrzelali z moździerza cywilny budynek w pobliżu miejscowości Nangar Khel. Zginęło sześcioro afgańskich cywilów.

Polska prokuratura wojskowa oskarżyła siedmiu żołnierzy o zbrodnię wojenną. Zostali zatrzymani i aresztowani na kilka miesięcy. Po latach sąd orzekł, że nie są winni tej zbrodni. Ale sierżanta i trzech innych żołnierzy sąd skazał za „złe wykonanie rozkazu”. – Ułaskawienie żołnierza miało być symbolicznym gestem zwierzchnika sił zbrojnych. Tymczasem prezydent ułaskawił pedofila – dodaje Edyta Żemła, autorka książki „Zdradzeni” o sprawie Nangar Khel.

Sam sierżant Borysiewicz sprawy komentować nie chce. Prezydenccy ministrowie nie odbierają telefonów od dziennikarzy Faktu i nie oddzwaniają.

Politycy sponiewierali polskich żołnierzy

Gen. Waldemar Skrzypczak (64 l.), wiceszef MON w latach 2012-2013, dowódca wojsk lądowych w latach 2006-2009 oraz dowódca Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe w Iraku

Sprawa Nangar Khel jest hańbą polskiego wymiaru sprawiedliwości. Amerykański dowódca Martin Schweitzer nazwał Nangar Khel wypadkiem i pomyłką. Sojusznicy stanęli po stronie naszych żołnierzy. Natomiast sponiewierał ich polski wymiar sprawiedliwości manipulowany przez polityków. Apelowałem do prezydenta o ułaskawienie żołnierza. Bezskutecznie. Uważam, że obowiązkiem prezydenta – zwierzchnika sił zbrojnych – było zajęcie się tą sprawą. Jak widać nie miał takiej woli politycznej. Dlaczego nic nie zrobił? Nie wiem. Pozostawiam to do oceny polskich żołnierzy, jak zwierzchnik armii tych żołnierzy traktuje. Naszych żołnierzy sponiewierano, zniszczono im całe życie wojskowe i prywatne. I nikt z polityków nie czuje się winny. Dziwię się, że dla polskiego żołnierza nie znalazła się łaska, a dla pedofila tak.

W tej sprawie prezydent nawet nie zajął stanowiska

Stanisław Koziej, generał brygady w stanie spoczynku, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego w latach 2010–2015, wiceminister obrony narodowej za rządów PiS w latach 2005–2006

Moim zdaniem żołnierze zostali niesłusznie oskarżeni i skazani. Był to po prostu wypadek w czasie prowadzenia działań wojennych, a postawiono im najcięższy zarzut. Co prawda zostali uniewinnieni, ale kilku zostało skazanych za naruszenie dyscypliny wojskowej.

Gdybym był doradcą prezydenta, doradziłbym mu ułaskawienie wszystkich żołnierzy.

Na przykładzie sprawy żołnierzy ułaskawienie pedofila przez prezydenta jest dla mnie sprawą dziwną. Prezydent powinien dokładniej zbadać tę sprawę. Niewątpliwie jednak, gdyby państwo jakoś interweniowało i pomogło, to być może taki wniosek nigdy nie wpłynąłby do prezydenta.

Reasumując, w tak bulwersującej sprawie prezydent podjął decyzję, a w sprawie skazanych żołnierzy nawet nie zajął stanowiska. To smutne.

Mosbacher krytykuje porównanie TVN-u do WSI

Data: 06.07.2020 19:39

Autor: ziemianin

twitter.comhttps://polskatimes.pl/ambasador-usa-do-europoslanki-pis-beaty-mazurek-w-sprawie-tvn-powinna-sie-pani-wstydzic/ar/c1-15064756

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ambasadausa #dyplomacja #GeorgetteMosbacher #media #Polska #prawoisprawiedliwosc #sluzbyspecjalne #stanyzjednoczone #tvn #usa #zagranicznemedia

Do ingerencji amerykańskiej ambasador Georgetty Mosbacher w wewnętrzne sprawy naszego kraju zdążyliśmy się już przyzwyczaić, a powoli przechodzimy już chyba do porządku dziennego z jej obroną stacji TVN. Tym razem Mosbacher zrugała Beatę Mazurek, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, porównującą własność amerykańskiej korporacji do rozwiązanych kilkanaście lat temu Wojskowych Służb Informacyjnych.

Mosbacher krytykuje porównanie TVN-u do WSI

Jak można było się spodziewać, TVN aktywnie włącza się w kampanię wyborczą i oczywiście atakuje prezydenta Andrzeja Dudę. Obecnie zarzuca mu niechęć do podjęcia debaty z prezydentem Warszawy i jego kontrkandydatem Rafałem Trzaskowskim. Duda nie chce bowiem zgodzić się na dyskusję w TVN-ie, natomiast wolałby spotkać się z Trzaskowskim na antenie TVP.

Do tej kwestii odniosła się właśnie wspomniana Mazurek. Europoseł PiS napisała na Twitterze, że „Trzaskowski boi się debaty z Polakami. Woli ustawioną debatę w WSI 24 i niemieckim Onecie. To przykład pogardy dla wyborców z mniejszych miejscowości. Mieszkańcy Końskich i Polacy już niedługo wystawią mu rachunek„.

Nie trzeba było długo czekać, aby do akcji wkroczyła Mosbacher. Amerykańska ambasador odpowiedziała polityk PiS, że „dobrze Pani wie, że szerzy Pani coś, co jest absolutnym kłamstwem, sugerując że TVN to WSI. Powinna się Pani wstydzić. To jest poniżej godności osoby, która reprezentuje Polaków.”

Obecnie trwa przepychanka słowna, ponieważ Mazurek postanowiła odpowiedzieć przedstawicielce dyplomacji Stanów Zjednoczonych. W tym celu powołała się na raport Antoniego Macierewicza z likwidacji wspomnianych wojskowych służb. Miało z niego wynikać, że zakładający TVN koncern ITI powstał właśnie dzięki wsparciu wojskowych służb państwa komunistycznego.

To nie pierwszy przykład obrony TVN-u przez Mosbacher. Stacja należąca do amerykańskiego koncernu medialnego Discovery może od dawna liczyć na jej wsparcie przez krytyką ze strony szeroko pojętych środowisk prawicowych. Choćby w kwietniu Mosbacher udzieliła wywiadu TVN-owi, w którym zachwalała pluralizm medialny oraz zapowiadała walkę o wolność mediów w Polsce.

Ambasada USA ingeruje w postępowanie przeciwko sieci aptekGemini

Data: 06.07.2020 19:12

Autor: ziemianin

mgr.farm

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci ambasadausa #amerykanskieinteresy #amerykanskiekoncerny #biznes #koncerny #medycyna #Polska #stanyzjednoczone #usa #zachodniekoncerny #zagranicznefirmy #zdrowie

„Dziennik Gazeta Prawna” opisał dzisiaj sprawę nacisków Ambasady Stanów Zjednoczonych dotyczących postępowania prokuratury i policji względem sieci aptek Gemini. Badana jest bowiem sprawa specjalnej aplikacji, która miała pozwolić amerykańskiej firmie na nielegalne pozyskiwanie danych medycznych pacjentów. To zaś nie podoba się właśnie amerykańskiej placówce.

Ambasada USA ingeruje w postępowanie przeciwko sieci aptekGemini

Według wspomnianej gazety Amerykanie reprezentujący placówkę dyplomatyczną swojego kraju wydzwaniają do polskich urzędników, żeby w ten sposób naciskać na nich w sprawie postępowania toczonego wobec Gemini. Zainteresowanie jest oczywiście związane z faktem, że owa sieć aptek jest własnością nowojorskiego funduszu inwestycyjnego. Amerykanie dopytują więc o szczegóły prowadzonych czynności oraz przypominają, że „zagraniczny kapitał w Polsce musi być szczególnie traktowany”.

Samo biuro prasowe Ambasady USA nie zaprzeczyło doniesieniom gazety. W informacji przekazanej „Dziennikowi Gazecie Prawnej” twierdzi ono, że komentuje prywatnych rozmów prowadzonych przez swoich dyplomatów. Jednocześnie placówka twierdzi, że podejmowanie tematu ułatwień inwestycyjnych z urzędnikami innego państwa jest czymś normalnym.

Policja, prokuratura i Urząd Ochrony Danych Osobowych toczą postępowanie wobec Gemini ze względu na aplikację Gemini Apps. Jedna ze spółek należących do koncernu miała bowiem nielegalnie pozyskiwać dane na temat zdrowia pacjentów, czyniąc to poprzez przetwarzanie danych osobowych oraz profilowanie klientów. Amerykański koncern mógł wykorzystywać do tego celu system informacji medycznej P1, czyli jak widać nie do końca pilnie strzeżony rejestr państwowy.

TikTokerzy pajacują na polu i denerwują hodowców bydła

Data: 04.07.2020 02:58

Autor: ziemianin

oz-online.de

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #debilizm #idioci #swiatrolnika

Użytkownicy TikToka zapoczątkowali nowy viral, który wywołał poruszenie w Internecie i zażenował rolników. TikTokerzy publikują krótkie firmy, na których w rytm muzyki płoszą krowy. Rolnicy są przerażeni, a młodzi chyba nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństwa.

TikTokerzy pajacują na polu i denerwują hodowców bydła

TikTokerzy straszą krowy

Na nagraniach widzimy jak młoda dziewczyna w sukience stoi na pastwisku przy stadzie krów. Najpierw w rytm piosenki "Kulikitaka" hiszpańskiego piosenkarza Toño Rosario zgina ręce, a potem straszy krowy. Zwierzęta uciekają w panice. W sieci pojawiło się kilka takich filmów, na których TikTokerzy straszą bydło. Viralowe wideo to nowe wyzwanie „Przestraszyć krowę”. Chociaż mogą uznawać je za zabawne, innego zdania są rolnicy, którzy sugerują osobom straszącym krowy, że nie mają mózgu.

"Witajcie, drodzy TikTokerzy z amputowanym mózgiem, publikujący posty na TikTok i nie wiem, gdzie jeszcze. To jest coś naprawdę fajnego. Wchodzisz na pastwisko lub wybierasz się na łąkę i straszysz tam krowy – mega cool. Poważnie, powiedz, czy wy wszyscy macie nas***ne w mózgu?"

Nowy trend zdobywa już popularność na Facebooku. Jednak chyba nie o taką popularność chodziło nagrywającym filmy, bo są one szeroko krytykowane. Wielu użytkowników FB jest przerażonych i zażenowanych tym, co robią TikTokerzy.

"Życzę każdemu, kto robi coś takiego, byka, który broni swojego stada. Zawsze brakuje mi słów na takie działania"

"Dobrostan zwierząt, dobrostan zwierząt, czyli wszystkie puste frazy. Poza tym, że wkraczanie do obcego mienia jest przestępstwem, musi to robić żałosny, głupi i bezmyślny idiota. W tym kraju nie jestem już zaskoczony"

TikTokerzy są w niebezpieczeństwie

Rolnicy ostrzegają jednak przed udziałem w wyzwaniu. TikTokerzy mogą być bowiem w niebezpieczeństwie. Przestraszone krowy mogą w ramach obrony swojego terytorium stratować osoby biorące udział w „zabawie”. Przed wyzwaniem ostrzega Dolnosaksońska Izba Rolnicza na swoim Facebooku.

–Zarówno nieznana osoba, która zbliża się do krów, jak i ich krzyki wywołują panikę u zwierząt. Biegające spanikowane krowy mogą zranić się nawzajem. U zwierząt w ciąży istnieje ryzyko wycielenia z powodu uwalniania wielu hormonów stresu

Również sami TikTokerzy nie mogą w tej sytuacji czuć się bezpiecznie. Zwierzęta ważące kilkaset kilogramów i biegnące na nagrywających, raczej nie będą się przejmować tym, co napotkają na swojej drodze.

#ZaufanaTrzeciaStrona Jak działają małe (ale niestety skuteczne) internetowe złodziejaszki

Data: 04.07.2020 02:35

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ZaufanaTrzeciaStrona #epidemia #oszustwo #praca

Epidemia utrudniła wielu osobom znalezienie pracy na wakacje. Turystyka kuleje, imprezy masowe leżą, gastronomia ledwo przędzie, zatem trudno o dobre oferty. Tym łatwiej dać się złapać jakiemuś złodziejowi, który postanowił to wykorzystać.

#ZaufanaTrzeciaStrona Jak działają małe (ale niestety skuteczne) internetowe złodziejaszki

Łowienie ofiar na fałszywe oferty pracy ma długą tradycję, zmieniają się tylko scenariusze i sposoby wykorzystywania nieświadomych kandydatów do pracy. Programy partnerskie, kariera słupa, opłaty rekrutacyjne – spektrum jest szerokie. Przyjrzyjmy się bliżej jednemu z takich oszustw – będą bitcoiny i co najmniej kilkadziesiąt ofiar.

Odezwał się do nas czytelnik, którego dziewczyna szuka pracy. Wysłała trochę CV i jedna z firm odpowiedziała z dość nietypową propozycją. Spójrzmy najpierw na ogłoszenie.

Ogłoszenie

Proste operacje internetowe wykonywane zdalnie na komputerze, do testowania sieci kryptograficznych. Praca stała lub dorywcza bez wymaganego doświadczenia. Wymagana podstawowa znajomość obsługi komputera, tabletu lub smartfona, oraz umiejętność poruszania się w internecie. Zapewniamy pełne przeszkolenie w zakresie wykonywanych obowiązków, oraz opiekę konsultanta. Możliwość rozwoju, zdobycia nowego doświadczenia zawodowego, oraz stałego zatrudnienia opartego o umowę. Zarobki około 4200zł. Zapraszamy do kontaktu.

Proste operacje internetowe, praca zdalna, brak doświadczenia, testowanie sieci kryptograficznych i 4200 PLN pensji. Brzmi chyba wystarczająco podejrzanie, jednak osoby szukające pracy nie mają wiele do stracenia. Po kontakcie z ogłoszeniodawcą przychodzi kolejna wiadomość. Pełną treść znajdziecie po rozwinięciu plusika pod spodem, a niżej kluczowe fragmenty.

Pełna treść wiadomości

Od: PSP Chojnacki Data: pt., 3.07.2020 o 12:08

Temat: Re: Odpowiedź na Ofertę: Pomoc administracyjna

Do:

Witamy serdecznie.

Dziękujemy za zainteresowanie się naszą ofertą.

Zajmujemy się badaniem zastosowania nowych technologii w branżach finansowych na zlecenie firm, instytucji i innych podmiotów prawnych.

W odpowiedzi chcemy zaoferować Państwu legalną pracę zdalną, wykonywaną we własnym miejscu zamieszkania na komputerze, tablecie lub smartfonie z dostępem do internetu.

Jest to zajęcie stałe lub dodatkowe na uzgodnionych warunkach, oparte o umowę zlecenie. Praca jest prosta, lekka i nie wymaga specjalnego doświaadczenia. Jeżeli więc ukończyłeś/aś 18 lat i potrafisz samodzielnie zarejestrować się na „facebooku”, „wp”, „gmail” czy innej stronie internetowej to z pewnością sobie poradzisz.

Praca polega na odsyłaniu odebranych mikrotransakcji w sieci Bitcoin do nadawcy przy pomocy portfela utworzonego w polskim kantorze internetowym 4coins.

Za każdą wykonaną transakcję zwrotną otrzymamy 1,74 zł netto, czyli na rękę.

W zależności od szybkości wykonywania operacji i połączenia internetowego wprawiona osoba wykonuję 100 mikrotransakcji w czasie 3-ech godzin.

Nasz system jak i kantor 4coins działa 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, więc czas wykonywania pracy jest dowolny, a wszystkie operacje są rejestrowane w czasie rzeczywistym.

Ilość wykonywania mikrotransakcji jest ograniczona, i jest to 200 operacji dziennie, które następują jedna po drugiej, także w weekendy.

Każdy nowy pracownik jest pod opieką indywidualnego konsultanta przez okres próbny, który pokieruje krok po kroku i szybko odpowie na wszelkie pytania dotyczące pracy.

Wypłaty za wykonaną pracę są każdego piątku tygodnia na wskazane konto bankowe, a wszystkie wykonane przez Państwa mikrotransackje wchodzące i wychodzące są zarejestrowane i widoczne na potfelu 4coins oraz naszym systemie.

Naliczenia są za wszystkie prawidłowo wykonane mikrotransakcje zwrotne, wychodzące.

Aby podjąć pracę należy założyć konto osobiste w kantorze 4coins.pl i wykonać samodzielnie prostą transakcję testową w sieci Bitcoin, na portfel podany w pełnej instrukcji krok po kroku, przesłanej w załączniku tej wiadomości.

Koszt takiej weryfikacji to około 80zł, czyli minimum ustalone przez kantor 4coins, i jest to jedyna opłata zwrotna ponoszona przez pracownika. Nasza firma z tytułu zatrudnienia nie pobiera żadnych opłat od przyszłych pracowników i całkowity koszt testu zostaję zwrócony z pierwszą wypłatą. Transakcja weryfikacyjna jest sprawdzianem Państwa umiejętności niezbędnych do wykonywania tej pracy, oraz poprawności danych zawartych w systemie, przypisanych indywidualnie do każdej osoby.

Po wykonaniu tej operacji mamy pewność, że osoba zatrudniana nadaję sie do powierzonego zadania, a reszta wymaga tylko wprawy i rutyny, gdyż podstawą wykonywania pracy będą zadania oparte głównie na punkcie 8 przesłanej instrukcji.

Po wykonaniu testu wystarczy tylko przesłać na oddzielny bezpieczny email psp.rekrut@protonmail.com swoje dane podane podczas rejestracji w kantorze 4coins, czyli imię, nazwisko i adres e-mail, a także adres zamieszkania do sporządzenia umowy wstępnej.

Państwa dane osobowe nie będą nigdzie udostępniane zgodnie z ustawą RODO. Niezbędne są tylko do procesu rekrutacji.

Wciągu 48 godzin od wysłania nam tych informacji, przesyłamy Państwu kontakt do konsultanta, oraz wstępną umowę elektroniczną na dwu tygodniowy płatny okres próbny.

Umowę należy podpisać przy pomocy myszki od komputera lub palca na ekranie dotykowym oraz odesłać w wiadomości zwrotnej.

W ciągu kilku minut na Państwa portfel 4coins zaczną wpływać mikrotransakcje, które należy odsyłać do nadawcy jak w opisie.

Pracownikom którzy będą wywiązywać się ze swoich obowiazków prześlemy pocztą w ciągu 14 dni umowę-zlecenie, na okres 6-ciu miesięcy,którą należy podpisać i przesłać na adres siedziby firmy. Po upływie terminu na jaki została zawarta umowa-zlecenie, mozliwość otrzymania umowy o pracę na czas nieokreślony.

Warunkiem utrzymania pracy jest wykonanie 500 mikrotranzakcji zwrotnych tygodniowo o których mowa powyżej, po upływie okresu próbnego.

Możliwość zmiany wykonywania przydzielonych zadań po wcześniejszym przeszkoleniu, za wyższą stawkę.

Liczba miejsc ograniczona.

Zapraszamy do współpracy.

Krystian Chojnacki

Koordynator Zespołu

Polski Standard Płatności Sp. z o.o.

Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie, XIII Wydział Gospodarczy – Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS 0000493783

Kapitał zakładowy 129 654 000 zł

NIP 521-366-44-94

Siedziba

ul. Cypryjska 72

02-761 Warszawa

Praca polega na odsyłaniu odebranych mikrotransakcji w sieci Bitcoin do nadawcy przy pomocy portfela utworzonego w polskim kantorze internetowym 4coins.

Za każdą wykonaną transakcję zwrotną otrzymamy 1,74 zł netto, czyli na rękę.

W zależności od szybkości wykonywania operacji i połączenia internetowego wprawiona osoba wykonuję 100 mikrotransakcji w czasie 3-ech godzin.

Ilość wykonywania mikrotransakcji jest ograniczona, i jest to 200 operacji dziennie, które następują jedna po drugiej, także w weekendy.

Aby podjąć pracę należy założyć konto osobiste w kantorze 4coins.pl i wykonać samodzielnie prostą transakcję testową w sieci Bitcoin, na portfel podany w pełnej instrukcji krok po kroku, przesłanej w załączniku tej wiadomości.

Koszt takiej weryfikacji to około 80zł, czyli minimum ustalone przez kantor 4coins, i jest to jedyna opłata zwrotna ponoszona przez pracownika. Nasza firma z tytułu zatrudnienia nie pobiera żadnych

opłat od przyszłych pracowników i całkowity koszt testu zostaję zwrócony z pierwszą wypłatą.

Transakcja weryfikacyjna jest sprawdzianem Państwa umiejętności niezbędnych do wykonywania tej pracy, oraz poprawności danych zawartych w systemie, przypisanych indywidualnie do każdej osoby.

Po wykonaniu testu wystarczy tylko przesłać na oddzielny bezpieczny email psp.rekrut@protonmail.com swoje dane podane podczas rejestracji w kantorze 4coins, czyli imię, nazwisko i adres e-mail, a także adres zamieszkania do sporządzenia umowy wstępnej.

Państwa dane osobowe nie będą nigdzie udostępniane zgodnie z ustawą RODO. Niezbędne są tylko do procesu rekrutacji.

Jak zatem widzicie, słusznie nasz czytelnik i jego dziewczyna nabrali wątpliwości co do prawdziwości tej oferty. Całość śmierdzi na kilometr – zarobki są nieproporcjonalnie duże w stosunku do wysiłku, a cała praca nie ma sensu ekonomicznego (po co płacić komuś za to, co może zrobić skrypt).

Pozostało jeszcze pytanie – czy chodzi o rolę słupa, czy o wyłudzenie 80 PLN i danych osobowych. Wygrał drugi wariant, ponieważ słup potrzebny jest raczej do konwertowania zwykłych walut na wirtualne niż do przelewania wirtualnych z jednego konta na drugie.

Instrukcja obsługi

Do wiadomości dołączona była „instrukcja obsługi” w formie dokumentu PDF (możecie ją zobaczyć pod tym linkiem). Instrukcja ma wiele stron, lecz najważniejsza jest ta:

Oryginał jest tak przycięty, to nie nasza sprawka!

Ile można na tym zarobić?

Plik został utworzony 15 czerwca przez użytkownika „lambo”, a adres portfela 33osuPYC4i1oC2hNWLHXcgCoF1EbSYQRxs pozwala ustalić liczbę ofiar w ostatnich dniach. Okazuje się, że tylko na ten adres wpłynęło od 16 czerwca 9 różnych przelewów, każdy na kwotę ok. 80 PLN.

Historia ostatnich transakcji

Mały złodziejaszek nie zarabia zatem kokosów – ale ten portfel aktywny jest od połowy czerwca, a analogiczne ataki są prowadzone co najmniej od maja. W trakcie naszych poszukiwań natrafiliśmy także na ślad wcześniejszego portfela BTC tego samego sprawcy (3JuUb1F5nnd8E3QSHAg43iHjg8bY9os4ah) – ten z kolei między 30 maja a 1 lipca otrzymał 41 transakcji na kwotę ok. 80 PLN każda. W sumie złodziejaszek ukradł swoją prymitywną sztuczką co najmniej 4000 PLN. Sieci zarzuca szeroko – wyszukiwanie pokazuje setki podobnych ogłoszeń. Co ciekawe, w starszej wersji można natrafić na telefon kontaktowy 890789678, jednak nie wiemy, czy jest prawdziwy.

Wykorzystanie wizerunku prawdziwej firmy

Złodziejaszek podszywa się pod prawdziwą firmę, zajmującą się m.in. świadczeniem usługi BLIK. Polski Standard Płatności jest najwyraźniej już świadomy tej sytuacji, ponieważ każdego odwiedzającego stronę WWW tej firmy wita taki oto komunikat:

Komunikat ze strony PSP

Podsumowanie

Najlepiej sytuację podsumował czytelnik, który podesłał informację o oszuście:

dobra pora na tego typu phishing, dużo moich znajomych nie może teraz znaleźć pracy i na bieżąco przeglądają tego typu oferty

Niestety jest to smutna rzeczywistość wielu Polek i Polaków, dotkniętych brakiem pracy w związku z epidemią.

Szef ONZ ponownie wzywa do powołania najwyższego organu „globalnego zarządzania”.

Data: 03.07.2020 20:27

Autor: ziemianin

breitbart.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #onz #un #swiat #rzadglobalny

Świat potrzebuje nadrzędnego poziomu wielostronnego sprawowania rządów, który może odsunąć na bok problematyczne „interesy narodowe”, sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres powiedział w czwartek, ubolewając, że istniejące instrumenty ONZ, takie jak Rada Bezpieczeństwa, mają zęby, ale „wykazują niewielki lub żaden apetyt na gryzienie”.

Szef ONZ ponownie wzywa do powołania najwyższego organu „globalnego zarządzania”.

W piątek, w 75. rocznicę przyjęcia Karty Narodów Zjednoczonych, będącej instrumentem założycielskim globalistycznej organizacji, Guterres powiedział, że istnieje potrzeba „ponownego przemyślenia sposobu współpracy narodów”.

„Potrzebujemy usieciowanego multilateralizmu, łączącego system ONZ, organizacje regionalne, międzynarodowe instytucje finansowe i inne. Potrzebujemy też wszechstronnego multilateralizmu, czerpiącego z niezbędnego wkładu społeczeństwa obywatelskiego, biznesu, miast, regionów, a zwłaszcza z większą uwagą skierowaną na głosy młodzieży.” powiedział Guterres podczas wirtualnej konferencji prasowej w czwartek.

Stwierdził, że w XXI wieku rządy nie są już jedyną rzeczywistością polityczną i potęgą, dodając „potrzebujemy skutecznego multilateralizmu, który może funkcjonować jako instrument globalnego zarządzania tam, gdzie jest to potrzebne”.

„Problem polega na tym, że dzisiejszy multilateralizm nie ma skali, ambicji i zębów. I niektóre z instrumentów, które mają zęby, wykazują niewielki lub żaden apetyt na gryzienie, jak to ostatnio miało miejsce w przypadku trudności, przed którymi stoi Rada Bezpieczeństwa” powiedział.

W odpowiedzi na pytania dotyczące tego, co dokładnie osiągnęło ONZ w ciągu trzech czwartych stulecia, Guterres powiedział: „przynajmniej udało się uniknąć III Wojny Światowej, którą wieściło tak wielu ludzi.”

„Mieliśmy coś, co wielu nazywało „długim pokojem” z wieloma małymi konfliktami, ale konfliktami, w których wielkie mocarstwa się nie angażowały.”

Sąd Rejonowy w Kościanie NIE pozwolił ukarać osoby za brak maseczki

Data: 03.07.2020 20:19

Autor: ziemianin

elka.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #sady #maseczki #polska #sedzi

Sąd Rejonowy w Kościanie odmówił wszczęcia postępowania o ukaranie mieszkańca gminy Czempiń, który w czasie obostrzeń związanych z epidemią nie nosił maseczki i przemieszczał się po miejscowości. Zarówno według obwinionego, jak i sądu, nakazy i ograniczenia zostały wprowadzone niezgodnie z prawem.

Sąd Rejonowy w Kościanie NIE pozwolił ukarać osoby za brak maseczki

Sytuacja miała miejsce w czasie, kiedy jeszcze noszenie maseczek poza domem było obowiązkowe i cały czas obowiązywał zakaz swobodnego przemieszczania się. – To było 18 kwietnia. Fajny dzień, w miarę ciepło, więc przemieszczałem się z moimi dziećmi na rowerach w miejscowości, w której mieszkam. Patrol policji zainteresował się moją osobą, tym, że nie mam maseczki.

Oznajmiłem, że zgodnie z rozporządzeniem jestem osobą, która nie musi zakrywać ust i nosa, ale do jednego z nich to nie przemówiło – opowiada Sebastian Nowicki. Zaproponowano mu mandat w wysokości 500 zł, jednak go nie przyjął. Policjanci poinformowali, że sporządzą wniosek o ukaranie do sądu.

Wcześniej jednak został wezwany na komendę, na spotkanie z dzielnicowym. Tam dowiedział się, że oprócz zarzutu niezasłaniania ust i nosa, postawiono mu też zarzut dotyczący przemieszczania się. Do winy się nie przyznał i nie złożył wyjaśnień. – Pozostawiłem to sądowi, bo to sąd jest od tego, by orzekać, czy ktoś jest winny, czy niewinny – zaznacza.

Sąd Rejonowy w Kościanie odmówił jednak wszczęcia postępowania przeciw mieszkańcowi gminy Czempiń. W uzasadnieniu sędzia wskazała, że ustawa, na której przepisy się powołano przy wprowadzeniu ograniczeń w przemieszczaniu się, dopuszcza jedynie ograniczenie określonego sposobu przemieszczania się, a nie przemieszczania się w ogóle. Ograniczenia zostały wprowadzone rozporządzeniem, a konstytucja stanowi, że ich źródłem może być jedynie ustawa. Dodatkowo, jak czytamy w uzasadnieniu, można wprowadzić nakaz stosowania środków profilaktycznych wobec osób chorych lub podejrzanych o zachorowanie. Obowiązek maseczek został jednak wprowadzony powszechnie, co łamie konstytucyjne prawa i wolności.

Piękna postawa Sądu Rejonowego w Kościanie.

Sąd twierdzi, że wszystkie nałożone kary na Polaków za brak noszenia maseczki są nielegalne. W takiej sytuacji, to naród powinien podać do sądu premiera rządu, że takie bezsensowne, niekonstytucyjne zarządzenia wprowadza. Nie dość, że wprowadza, to jeszcze bezprawnie napuszcza policję na naród.

#BezPlanu Luksusy miasta po trzech miesiącach w dżungli

Data: 03.07.2020 01:48

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #BezPlanu #podroze #ciekawostki #filipiny #PortBarton #Palawan #wyspa #kwarantanna #wakacje

Po trzech miesiącach kwarantanny na Flipinach nadszedł czas, by załatwić sprawy wizowe związane z pobytem w tym kraju. 90 dni spędzonych w Port Barton na wyspie Palawan to po części praca nad vlogami z Afryki, a po części po prostu wakacje i korzystanie z uroków życia w nadmorskiej miejscowości na tyle, na ile pozwalała kwarantanna. Przede wszystkim jednak był to wspaniały czas, ktorego na pewno nie zapomnimy, o czym świadczyć moze fakt, ze nie do końca chce nam sie wyjeżdżac z Port Barton.

#BezPlanu Luksusy miasta po trzech miesiącach w dżungli

#Zdrowie Pęcherzyk żółciowy, choć niewielki, jest dla nas bardzo ważny!

Data: 03.07.2020 01:32

Autor: ziemianin

f7dobry.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #pecherzykzolciowy #watroba #woreczekzolciowy #zolc

#Zdrowie Pęcherzyk żółciowy, choć niewielki, jest dla nas bardzo ważny!

Podobnie jak inne narządy, pęcherzyk żółciowy odgrywa nieodzowną rolę, pomagając całemu ciału funkcjonować jak w zegarku. Gromadząc żółć wydzielaną przez wątrobę, woreczek żółciowy zapewnia normalne funkcjonowanie dwunastnicy podczas procesu trawienia.

Ale jeśli żółć nie zostanie usunięta z pęcherza na czas, z powodu stanu zapalnego lub nagromadzenia kamieni, konsekwencje mogą być smutne. Zły zapach w jamie ustnej, ból, nudności i niestrawność. Wiemy, jak radzić sobie z tak nieprzyjemnymi objawami bez tabletek i kropli.

Leczenie pęcherzyka żółciowego bez operacji

Przydatne produkty:

  1. Sok z cytryny

Sok z cytryny to naturalny domowy lek, który skutecznie rozpuszcza kamienie w nerkach i woreczku żółciowym. Ze względu na wysoką kwasowość sok z cytryny rozkłada kamienie na mniejsze części, zamieniając je w piasek, który jest łatwo wydalany z organizmu.

  1. Buraki

Burak ćwikłowy jest doskonałym środkiem czyszczącym dla pęcherzyka żółciowego, który może pomóc pozbyć się znienawidzonych kamieni w krótkim czasie i zapobiec ich ponownemu pojawieniu się. Burak jest aktywnie zaangażowany w zapewnienie zdrowia pęcherzowi żółciowemu.

  1. Marchewka, papryka i dynia

Wszystkie te warzywa zawierają karoten, który poprawia pracę pęcherzyka żółciowego.

4 Jabłka

Owoce bogate w pektyny i żelazo podnoszą jakość i ilość żółci, a także oczyszczają wątrobę z toksyn.

  1. Suszone morele, rodzynki i daktyle

Są to naturalne źródła potasu potrzebne do utrzymania zdrowego napięcia ścian pęcherzyka żółciowego.

Oto kilka cudownych przepisów, które pomogą ci pozbyć się kamieni, pokonać zapalenie pęcherzyka żółciowego i będą doskonałą prewencją dla osób dbających o swoje zdrowie.

  1. Lekarstwo z grejpfrutów, imbiru i czosnku

Składniki tego lekarstwa mówią same za siebie: czosnek – najsilniejszy, naturalny antybiotyk, imbir – znany jest z działania przeciwzapalnego i przeciwbakteryjnego, a grejpfrut jest bogaty w witaminę C. Wszystkie te trzy produkty doskonale zapobiegają zapaleniu pęcherzyka żółciowego i tworzeniu się kamieni. Oto, co musisz zrobić:

Składniki:

1 dojrzały grejpfrut

imbir – 5 g

czosnek – 2 ząbki

woda – 200 ml

miód – 25 g

Przygotowanie:

1.Zetrzyj imbir, a następnie zmiel go w moździerzu z czosnkiem, aż będzie gładki.

  1. Weź grejpfruta i ostrożnie wyciśnij z niego sok.

  2. Umieść wszystkie składniki w misce miksera, dodaj 200 ml wody i miód. Mieszaj, aż powstanie gładka masa.

  3. Pozostaw mieszaninę na 20 minut. I gotowe!

Spożywaj lekarstwo 2 razy w tygodniu przed snem.

  1. Woda jęczmienna

Woda jęczmienna doskonale oczyszcza ciało, pomaga walczyć z kamieniem żółciowym i kamieniami nerkowymi, zmniejsza napięcie nerwowe i zwiększa odporność na stres.

Składniki:

25 g ziaren jęczmienia

woda – 200 ml

cynamon – 2 g

miód – 25 g

sok z połowy cytryny

Przygotowanie:

1.Włóż ziarna jęczmienia do durszlaka i dokładnie spłucz pod bieżącą wodą.

  1. Gotuj czyste ziarna jęczmienia w 200 ml wody przez 30 minut, aż ziarna staną się wystarczająco miękkie.

  2. Po tym czasie odcedź mieszaninę, oddzielać wodę od ziaren. Wodę należy posłodzić miodem, dodać cynamon i wyciśnięty sok z połowy cytryny.

Po południu wypij tę wodę leczniczą. Ta woda jest nie tylko pyszna, ale także niezwykle przydatna dla pęcherzyka żółciowego i całego ciała.

  1. Sałatka

Ta prosta i pyszna sałatka pomoże utrzymać ci zdrowie i oczyści pęcherzyk żółciowy. Magiczna mieszanka składników ma pozytywny wpływ na wątrobę.

Składniki:

biała kapusta – 50 g

czerwona kapusta – 50 g

marchewka – 1 sztuka

szpinak świeży – 50 g

awokado – pół sztuki

mieszanka koperku i pietruszki – 50 g

gruszka – pół sztuki

śliwki – 8 sztuk

oliwa z oliwek 

Przygotowanie:

1.Wszystkie składniki należy umyć i drobno posiekać.

  1. Wymieszaj wszystkie składniki w głębokiej misce, dodaj szczypty oliwy z oliwek, dopraw sokiem z cytryny i solą himalajską do smaku. Na zdrowie!

  2. Napój z pestki awokado

Ten przepis jest bardzo prosty i na pewno zaskoczy Cię wynik! Napój z pestki awokado jest skutecznym lekarstwem na choroby skóry, bóle mięśni i stawów, a także na usuwanie kamieni żółciowych i kamieni nerkowych. Warte spróbowania!

Przygotowanie:

1.Po zjedzeniu przydatnego miąższu awokado dokładnie osusz pestkę.

  1. Gdy pestka będzie wystarczająco sucha, zetrzyj ją lub drobno posiekaj i zmiel z blenderze.

  2. 1/4 łyżeczki powstałego proszku dodaj do szklanki ciepłej wody.

  3. Każdej nocy pij napój leczniczy, aby uzyskać pożądany efekt. Warto jednak pamiętać, że pestka awokado zawiera garbniki – lepkie substancje, a przedawkowanie może prowadzić do ciężkiego zatrucia! Maksymalnie spożywaj 1/4 łyżeczki proszku dziennie – tyle wystarczy!

Zdrowy pęcherzyk żółciowy jest kluczem do wysokiej jakości życia. Te sposoby utrzymania w zdrowiu wątroby i pęcherzyka żółciowego są proste i niedrogie, więc byłoby grzechem nie skorzystać z nich. A zapobieganie, jak wiadomo jest najlepszym lekarstwem. Zawsze bądź zdrów!

Duda właśnie zagwarantował każdemu światłowód i dobry zasięg sieci komórkowej

Data: 03.07.2020 01:18

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #andrzejduda #internet #swiatlowod #internetswiatlowodowy #polska #prezydent #twitter

Prezydent Andrzej Duda ogłosił Kartę wolności w sieci.

W części "Internet dla każdego" karta zakłada doprowadzenie światłowodów do każdego domu w Polsce oraz każdego budynku użyteczności publicznej w Polsce (Ochotnicze Straże Pożarne, szkoty, biblioteki, szpitale, przychodnie lekarskie), a także dobry zasięg sieci mobilnej na terenie całego kraju.

Duda właśnie zagwarantował każdemu światłowód i dobry zasięg sieci komórkowej

W drugiej części karty, zatytułowanej "Tak dla wolności, nie dla cenzury w internecie" zapisano brak zgody na działania Unii Europejskiej, które ograniczałyby wolność w Internecie, a także sprzeciw wobec ACTA 2 oraz filtrowania i monitorowania treści w Internecie. Karta zakłada też zapewnienie przejrzystości mechanizmów, na podstawie których duże platformy cyfrowe moderują treści umieszczane przez użytkowników oraz dbanie o prawa użytkowników sieci i ochrona prywatności.

Trzecia część dokumentu "Dalsza cyfryzacja administracji" zakłada pełną cyfryzację e-administracji tak, by wszystkie sprawy można było załatwiać online przez jeden portal gov.pl, dostępny również w wersji mobilnej. W karcie znalazł się także postulat obsługi cyfrowej służby zdrowia. "Po e-zwolnieniach, e-receptach czas na e-skierowania i e-rejestrację" – głosi dokument. Ponadto, znalazła się zapowiedź wprowadzenia e-doręczenia i pełnego odmiejscowienia urzędów, aby każdą sprawę można było załatwić niezależnie od miejsca zamieszkania.

Czwartą część karty zatytułowano "Równy start w cyfrowy świat dla każdego ucznia". Zakłada ona "super szybki" i darmowy internet w każdej polskiej szkole, nowoczesny sprzęt multimedialny w każdej klasie, a także mobilną pracownię informatyczną w każdej szkole. W karcie znalazły się także propozycje służbowego sprzętu komputerowego dla każdego nauczyciela, zapewnienie komputerów/laptopów i dostępu do internetu uczniom z rodzin o niskich dochodach oraz darmowe cyfrowe podręczniki i materiały edukacyjne i gry komputerowe z wartością edukacyjną w kanonie programu nauczania.

W piątej części "Nie dla podatku od smartfonów" zapisano, że nośniki z których korzystamy do łączenia z siecią, muszą być dostępne dla każdego i nie można obciążać ich dodatkowymi opłatami.

Wolność, także ta w Internecie, jest prawem każdego. Za chwilę Prezydent [@AndrzejDuda](/u/AndrzejDuda) podpisze Kartę Wolności w Sieci, która zawiera 5 najważniejszych postulatów. [#DUDA2020](/t/DUDA2020)  pic.twitter.com/WHcnsGA7Jq

— [#DUDA2020](/t/DUDA2020) (@AndrzejDuda2020) [July 2, 2020](https://twitter.com/AndrzejDuda2020/status/1278701350533070851?ref_src=twsrc%5Etfw)

Rosyjska propaganda ws. przekopu Mierzei Wiślanej. Moskwa zmobilizuje ekologów i opozycję w Polsce?

Data: 03.07.2020 00:59

Autor: ziemianin

jamestown.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #rosja #mierzejawislana #przekopmierzeiwislanej

Rosyjska propaganda ws. przekopu Mierzei Wiślanej działa całkiem prężnie. Zdaniem jednego z rosyjskich ekspertów, prace związane z przekopem Mierzei Wiślanej można powstrzymać za sprawą ekologów i opozycji w Polsce. O militarnym znaczeniu inwestycji, która jest istotna dla bezpieczeństwa naszego kraju i interesów NATO, a także sprzeciwie totalnej opozycji poinformował na łamach amerykańskiego ośrodka analitycznego Jemestown Foundation ekspert ds. rosyjskich Paul Goble.

Rosyjska propaganda ws. przekopu Mierzei Wiślanej. Moskwa zmobilizuje ekologów i opozycję w Polsce?

Renomowany amerykański ośrodek analityczny Jamestown Foundationn opublikował analizę amerykańskiego analityka i publicysty Paula Goble, na temat rosyjskiej propagandy ws. przekopu Mierzei Wiślanej. Jednym z wątków poruszonych przez pisarza jest opinia rosyjskiego eksperta ds. bezpieczeństwa Fiodora Kołoskowa na portalu Rytm Eurazji. Zdaniem Kołoskowa, strategiczną z punktu widzenia Polski inwestycję można uśmiercić przy pomocy ekologów i opozycji w Polsce.

Zdaniem rosyjskiego eksperta projekt przekopu Mierzei Wiślanej to efekt "polskiej paranoi". Fiodor Kołoskow przyznał także, że "Moskwa nadal ma nadzieję, że zabije projekt, mobilizując opozycję wśród ekologów w Polsce i Europie oraz wspierając opozycję wobec polskiego rządu". Rosyjski ekspert podkreśla, że "rząd pozostaje całkowicie zaangażowany w budowę kanału, ale wielu przeciwników twierdzi, że projekt jest zbyt drogi, zaszkodzi obszarowi kurortowemu bez przynoszenia korzyści ekonomicznych północno-wschodniej Polsce".

Rosyjska propaganda ws. przekopu Mierzei Wiślanej – interesy NATO

"Rosyjscy obserwatorzy, tacy jak Kołoskow, twierdzą jednak, że prawdziwym powodem, dla którego Warszawa realizuje projekt, jest zaspokojenie potrzeby partnerów NATO do uzyskania dostępu do wód terytorialnych poza obwodem kaliningradzkim Rosji bez konieczności omijania Bałtijska. Autor Rytmu Eurazji mówi, że rosyjska baza przy jedynym naturalnym wejściu na Zalew nigdy i nigdy nie będzie próbowała blokować polskiej żeglugi handlowej. Jednak Polacy mają wątpliwości, czy tak by się stało w przypadku kryzysu. Niemniej jednak, jak twierdzi Kołoskow, jednostka wojskowa w Bałtijsku nie zamierza wpuścić okrętów NATO na ten niewielki akwen, co tłumaczy zainteresowanie Zachodu nowym kanałem"

Co ciekawe, z poczatkiem czerwca ekolodzy walczący z przekopem Mierzei Wiślanej pochwalili się swoimi działaniami na łamach Sputnika. Wywiadem dla prorosyjskiego portalu chwalili się w mediach społecznościowych. Szef resortu mówi wprost, że Rosjanom chodzi o pieniądze i wpływy.

– Myślę, że Rosjanie nie odpuszczą do końca tej inwestycji, bo tu idzie o konkurencję. Ten obszar Polski szczególnie konkuruje z Obwodem Kaliningradzkim. Tutaj naprawdę nie idzie o żadną ekologię, tylko o przyszłość, drogi rozwojowe. Gróbarczyk sugeruje również, że ekolodzy walczący z przekopem Mierzei mogą działać w interesie Rosji.

Politechnika Gdańska – na terenie uczelni powstała mini pasieka

Data: 03.07.2020 00:53

Autor: ziemianin

tiny.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #przyroda #pszczoly #pasieka #miod #PolitechnikaGdanska

Politechnika Gdańska ma swoją mini pasiekę. Składająca się z trzech uli pasieka posłuży ona naukowcom m.in. do badań porównujących skład miodu "miejskiego" i "wiejskiego".

Politechnika Gdańska – na terenie uczelni powstała mini pasieka

O instalacji na terenie politechnicznego kampusu – obok Wydziału Chemicznego – mini pasieki poinformowało w poniedziałek biuro prasowe uczelni. Jak wyjaśniono, mieszkankami uli zostały trzy – na razie niewielkie – pszczele rodziny (tzw. odkłady) pozyskane z Katedry Pszczelnictwa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Do mini pasieki wybrano wyjątkowo łagodne owady linii Kortówka, rasy kraińskiej.

Gdy pszczoły zadomowią się w nowym miejscu, we wnętrzach uli zostanie zamontowany zestaw czujników składający się na system monitoringu pn. Smartula. System ten powstał na PG przed trzema laty. Czujniki będące jego filarem sprawdzają temperaturę, wilgotność i natężenie dźwięków wydanych przez rój. Dane te, przetworzone z pomocą opracowanych przez naukowców z PG algorytmów, dostarczane są gospodarzom pasiek pozwalając – bez zaglądania do uli, czego pszczoły nie lubią – ocenić kondycję rojów.

Od momentu opracowania Smartula jest cały czas udoskonalana. Jak poinformowało biuro prasowe PG, w ulepszaniu systemu pomogą m.in. czujniki zamontowane w mini pasiece powstałej na terenie uczelni. Za te badania odpowiadać będzie współtwórca Smartuli – mgr inż. Tymoteusz Cejrowski z Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki.

Politechnika Gdańska – badania nad składem miodu "miejskiego" i "wiejskiego"

Oprócz informatyków z uczelnianych uli korzystać chcą także politechniczni chemicy. Jeden z nich – profesor Robert Tylingo z Wydziału Chemicznego, zaplanował badania, w ramach których przewidziano porównanie składu miodu "miejskiego" – wyprodukowanego przez pszczoły z politechniki oraz miodów "wiejskich" produkowanych przemysłowo w dużych pasiekach.

– Okazuje się, że nawet te miody, które powstają w regionach wiejskich, często nie mają odpowiedniej jakości. Chemizacja rolnictwa jest bardzo rozwinięta, a drobnocząsteczkowe zanieczyszczenia organiczne są razem z pyłkiem przenoszone do ula, a później do miodu. Smog, który mógłby być źródłem zanieczyszczeń miodu, w Gdańsku nie występuje, dlatego chcemy sprawdzić, który miód ma lepszą jakość

Biuro prasowe poinformowało też, że pomysłodawcą utworzenia na terenie uczelni mini pasieki był 12-letni Bolek Jacaszek – mieszkający w pobliżu uczelni miłośnik przyrody i pasjonat pszczelarstwa. Trzy ule zbudował dziadek chłopca, a wszystkie koszty związane z zakupem pszczół pokryła firma Restudio Jacaszek Architekci Sp. z o.o., której współwłaścicielem jest ojciec Bolka – Maciej Jacaszek. Część środków dołożył sam chłopiec z własnego stypendium za wyniki w nauce. Bolek zamierza codziennie odwiedzać mini pasiekę.

Cejrowski: Trzaskowski nie ma na koncie żadnych dokonań, jedynie afery. Obawiam się jednak, że wygra

Data: 03.07.2020 00:42

Autor: ziemianin

youtu.be

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #blacklivesmatter #chinskarepublikaludowa #hongkong #konfederacja #konfliktpalestynskoizraelski #KrzysztofBosak #rafaltrzaskowski #SzymonHolownia #usa #wyboryprezydenckie2020

Sekta Hołowni nie poprze prezydenta Dudy – przewiduje gospodarz „Studia Dziki Zachód”. Mówi o tym, że organizacja wyborów korespondencyjnych nie miała sensu.

Cejrowski: Trzaskowski nie ma na koncie żadnych dokonań, jedynie afery. Obawiam się jednak, że wygra

Wojciech Cejrowski pyta, czy ktoś z rządu odpowie za przygotowania do wyborów korespondencyjnych; by przygotować Pocztę Polską wydano dziesiątki milionów złotych:

Wszystko mi mówi, że wygra Trzaskowski, bo przecież sekta Hołowni na Dudę nie zagłosuje.

Podróżnik negatywnie ocenia postawę Krzysztofa Bosaka, jego niechęć do wchodzenia w konflikt:

Lider nie może bać się wyrażać swojego zdania.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” nie zgadza się z tezą, jakoby Konfederacja stała się trzecią siłą polityczną w Polsce:

Oni w tych wyborach nic nowego nie wygrali, mają wciąż tyle samo posłów, ile mieli.

Wojciech Cejrowski postuluje zniesienie limitu 100 tys. podpisów dla kandydatów na prezydenta i nakaz finansowania kampanii jedynie z pieniędzy prywatnych.

Składki partyjne od pojedynczej osoby również powinny być ograniczone.

Zdaniem rozmówcy Krzysztofa Skowrońskiego należałoby zaadaptować do polskiego systemy wyborczego amerykański zwyczaj dopisywania własnych kandydatów. Jednocześnie, Wojciech Cejrowski wyklucza start w wyborach prezydenckich:

Od polityków wymagam, żeby zanurzyli się w bagnie, i coś dla mnie wytargowali. Ja tego robić nie zamierzam. Poza tym, nie jestem ani spolegliwy, ani grzeczny.

Poruszony zostaje również temat zamieszek w USA. Zdaniem Wojciecha Cejrowskiego ich organizatorzy wzorują się na Leninie. Jak mówi podróżnik o obalaniu pomników:

Jeżeli wymażemy dumę z własnej historii, to do czego będziemy się odwoływać?

W opinii gospodarza „Studia Dziki Zachód” stanowcza reakcja Donalda Trumpa na działania ruchu Black Lives Matter świadczą o tym, że jest on prawdziwym liderem.

Wojciech Cejrowski ubolewa nad brakiem reakcji Zachodu na ograniczanie autonomii Hongkongu przez Pekin:

Za kurtyną COVID-19 chińscy komuniści tłamszą tę do niedawna niezależną prowincję.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” omawia stan konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Krytykuje postawę Palestyńczyków wobec państwa Izrael. Proponuje, że ci, którzy nie chcą być dobrymi obywatelami, powinni się przenieść do któregoś z krajów ościennych.

Wojciech Cejrowski ubolewa nad tym, że Forum Młodych PiS debatowało ostatnio głównie od ekologii:

Nie wiedziałem, że PiS-owska młodzież też jest lewacka.

W opinii podróżnika prezydent Andrzej Duda nie powinien się chwalić ilością podpisanych ustaw. Wojciech Cejrowski zdecydowanie negatywnie się wyraża o Rafale Trzaskowskim:

Nie ma dokonań, nie ma programu, a jedynie same afery.

#ZaufanaTrzeciaStrona Policja zhakowała „bezpieczne telefony” przestępców, efektem setki zatrzymań

Data: 03.07.2020 00:35

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #EncroChat #smartfon #szyfrowanie #wpadka

Nie można znać się na wszystkim. Na przykład dilerzy i przemytnicy narkotyków nie znają się na bezpieczeństwie IT. Kupują więc gotowe „bezpieczne telefony”, wierząc, że są bezpieczne. Ale ich producent też nie zna się na wszystkim…

#ZaufanaTrzeciaStrona Policja zhakowała „bezpieczne telefony” przestępców, efektem setki zatrzymań

Czy wystarczy wyjąć z telefonu kamerę, mikrofon i moduł GPS, zainstalować „wzmocnionego” Androida, dodać drugi, niewinnie wyglądający system operacyjny i sprzedawać po 5500 PLN plus 1000 PLN abonamentu miesięcznie? Najwyraźniej cała ta magia, mająca sprawić, że rozmowy z tego telefonu będą bezpieczne, nie mogła przeciwstawić się niedostatecznemu zabezpieczeniu infrastruktury służącej do aktualizacji oprogramowania na „bezpiecznych” słuchawkach.

Bezpieczne rozmowy z bezpiecznego telefonu

EncroChat miał być gwarancją bezpieczeństwa dla jego klientów. Trudno od zwykłego bandziora wymagać flashowania ROM-u, konfiguracji kluczy prywatnych i publicznych czy wyboru bezpiecznego komunikatora. Wszystkie te problemy obiecują rozwiązywać firmy sprzedające tzw. „bezpieczne telefony”. Jednym z najpopularniejszych w Europie był (bo już wiadomo, że nie jest) EncroChat. Według informacji opublikowanych przez organy ścigania firma miała 60 000 klientów. Co najmniej 700 z nich zostało w ostatnich tygodniach zatrzymanych – i zdecydowanie nie była to seria zbiegów okoliczności.

EncroChat obiecywał niezwykły poziom bezpieczeństwa. Był także sprzedawany w Polsce.

Hasło reklamowe sklepu „prawda wyjdzie na jaw” było wręcz prorocze

Podstawowe zalety tego telefonu obejmowały:

gwarancję anonimowości (brak powiązania karty SIM z użytkownikiem),

dostosowaną wersję Androida z pełnym szyfrowaniem dysku,

podwójny system operacyjny (oprócz szyfrowanego, można było odpalić „normalnego” Androida),

komunikator z szyfrowaniem E2E i rotacją kluczy,

regularne aktualizacje oprogramowania,

usunięte kamera, mikrofon, GPS i port USB,

dostęp do sieci GSM w ponad 120 krajach,

certyfikacja FIPS 140-2 i zabezpieczenie szyfrowanej partycji parą kluczy RSA oraz hasłem użytkownika,

samousuwające się wiadomości,

zdalne kasowanie zawartości telefonu,

usunięte łączenie po ADB i recovery mode,

całodobowe wsparcie użytkownika.

Brzmi jak marzenie każdego dilera – ale okazuje się, że było marzeniem organów ścigania.

Jak Francuzi z Holendrami wzięli się do roboty

Na dzisiejszej konferencji prasowej francuskie i holenderskie organy ścigania potwierdziły plotki krążące od kilku tygodni po rynku – EncroChat został skutecznie zaatakowany przez policję, a rozmowy przestępców były rejestrowane i analizowane. Sukcesy organów ścigania rzekomo podniosły już ceny narkotyków na rynku hurtowym – a to dopiero początek całej akcji. Świetny opis sytuacji przedstawia serwis Motherboard, który już wcześniej analizował rynek „bezpiecznych telefonów”. Dzięki licznym informatorom z obu stron barykady rysuje niezwykle ciekawą historię wpadki EncroChata.

EncroChat był przez przestępców uznawany za wystarczająco bezpieczny, by w trakcie komunikacji podawać prawdziwe nazwy towarów, lokalizacje dostaw czy nawet przesyłać sobie rodzinne zdjęcia. Szyfrowanie end-to-end było uznawane za nie do złamania. Od kilku tygodni jednak atmosfera wśród przemytników narkotyków była zła – znikali ich wspólnicy, a w ręce policji wpadały kolejne spore transporty w różnych krajach. Wpadki dotykały równomiernie różne grupy i nie było w nich żadnego zauważalnego klucza.

Przestępcy nie wiedzieli, że kilka miesięcy wcześniej francuskie służby zlokalizowały serwery producenta na terenie Francji i uzyskały zgodę lokalnego wymiaru sprawiedliwości na przejęcie kontroli nad całą siecią komunikacji. Według BBC operacja zaczęła się w marcu, a od 1 kwietnia wszystkie wiadomości przestępców trafiały w ręce organów ścigania w czasie rzeczywistym. W trakcie operacji przejęto ponad 100 milionów wiadomości wymienianych przez klientów EncroChata. Dostawa po dostawie, adresy, ilości towaru, miejsca przechowywania, sposoby prania przychodów ze sprzedaży, inwestycje, zlecenia zabójstwa – wszystko zapisane czystym tekstem i przekazywane na żywo policjantom. Efektem było zatrzymanie ponad 700 osób w UK, Norwegii, Szwecji, Francji i Holandii. W samej Holandii zatrzymano 8 ton kokainy, 1,2 tony metaamfetaminy i 20 milionów euro w gotówce oraz zlikwidowano 19 laboratoriów produkujących syntetyczne narkotyki. Dzięki współpracy z francuskimi służbami holenderska policja otrzymywała na żywo strumień czatów przestępców, monitorując każdy ich ruch. Z kolei brytyjskie służby przechwyciły 2 tony narkotyków i 54 miliony funtów w gotówce.

Odkrycie problemu

Podobno użytkownicy EncroChata pierwsze problemy zauważyli w maju tego roku, gdy w niektórych przypadkach przestała działać funkcja zdalnego czyszczenia telefonu. Obsługa klienta na początku składała to na karb błędów użytkownika lub zapomnianego kodu PIN, niezbędnego do wyzerowania urządzenia. W czerwcu firma przyjrzała się bliżej jednemu z problematycznych urządzeń i odkryła na nim złośliwe oprogramowanie. Z opisu wynika, że był to rodzaj rootkita, który ukrywał swoją obecność na urządzeniu, blokował jego zdalne kasowanie, zapisywał kod PIN użytkownika, kopiował dane z urządzenia oraz nagrywał wszystkie czaty przed ich zaszyfrowaniem lub po ich odszyfrowaniu. W ten oto sprytny sposób francuskie służby obeszły problem szyfrowania E2E.

Administratorzy EncroChata wysłali na telefony aktualizację oprogramowania, która miała usunąć konia trojańskiego, jednak ten wrócił z dodatkowymi funkcjami, takimi jak zmiana kodu PIN użytkownika. Przeciwnik się nie poddawał. EncroChat poinformował swoich użytkowników o trwającym ataku.

Wiadomość od EncroChata

EncroChat poprosił operatora kart SIM, holenderską firmę KPN, o zablokowanie ruchu do określonych serwerów, używanych przez autorów ataku. KPN ruch zablokował, lecz wkrótce potem znowu odblokował. EncroChat wyłączył wtedy w ogóle funkcjonowanie usługi, wcześniej polecając użytkownikom fizyczne pozbycie się telefonów. Było już jednak za późno na zacieranie śladów. Według informatorów Motherboard użytkownicy bezpiecznych telefonów pozbyli się elektroniki, a niektórzy udają się w długie podróże w nieokreślonym kierunku. Spory segment hurtowego rynku narkotyków został sparaliżowany.

Francuskie służby pod koniec swojego komunikatu wyraziły zrozumienie, że EncroChat miał także legalne zastosowania i zaprosiły użytkowników, którzy stosowali narzędzie legalnie, do zgłoszenia się do zespołu śledczego, by złożyć prośbę o skasowanie ich danych. Zaprosili także administratorów EncroChata, by przedyskutować legalność operacji policyjnej.

Gdzie EncroChat popełnił błąd

Uwaga – to tylko nasze spekulacje. Zamiast skupiać się na wodotryskach, takich jak usuwanie GPS-a czy umożliwienie uruchomienia „czystego” Androida na przestępczym urządzeniu, administratorzy poufnej sieci komunikacji powinni przeprowadzić prawdziwą analizę ryzyka i objąć opieką serwery umożliwiające zdalną aktualizację oprogramowania na urządzeniach klientów. To najprawdopodobniej w ten właśnie sposób francuska policja dobrała się do wiadomości. Obstawiamy, że telefony otrzymały prawidłowo podpisaną aktualizację oprogramowania (o ile w ogóle weryfikowały podpisy aktualizacji…) wysłaną z oficjalnej infrastruktury producenta. Najwyraźniej twórcy systemu także nie byli profesjonalistami. Tak trudno dzisiaj o fachowców…

Raport: Polacy nie chcą zakładać maseczek w sklepach

Data: 03.07.2020 00:13

Autor: ziemianin

money.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #handel #maseczki #maseczkiwsklepach #koronawirus #koronawirus #kryzys #zakupy #NieIgnorujWirusa

"W sklepach nie ma rękawiczek dla klientów, a na brak maseczki nikt nie zwraca uwagi – to wnioski z badania, które na zlecenie money.pl i Wirtualnej Polski przeprowadziła w całym kraju pracownia UCE Research. Co na to resort zdrowia? "Nie mamy narzędzi do egzekwowania nakazu"

Raport: Polacy nie chcą zakładać maseczek w sklepach

Podczas zakupów czy załatwiania spraw w urzędzie zasłanianie ust i nosa jest obowiązkowe. Rozporządzenie Rady Ministrów daje jednak furtkę tym, którzy cierpią na choroby układu oddechowego. Furtka jednak okazała się szeroką bramą, bo – jak pokazują wyniki naszego badania – w sklepach coraz więcej osób takiego obowiązku nie przestrzega.

W poprzedni weekend pracownicy UCE Research sprawdzili w prawie 300 sklepach w całej Polsce, jak wygląda egzekwowanie przepisów w praktyce. Wcielili się w nich rolę "tajemniczego klienta". W ramach małej prowokacji dziennikarskiej zaczepiali też pracowników sklepów, pytając czemu nie reagują na brak maseczek u klientów.

Tylko w 5 proc. sytuacji pracownik zareagował na brak maseczki u klienta.

W supermarketach zdarzyło się to w 12, a w hipermarketach – 18 proc. przypadków.

"Jak wynika z sygnałów i obserwacji RPO, do obowiązku tego stosuje się co drugi klient placówek handlowych i usługowych" – pisał w komunikacie Adam Bodnar"

#SmiechuWarte - Niemcy z powodu „neonazizmu” likwidują jednostki specjalne

Data: 03.07.2020 00:04

Autor: ziemianin

dw.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #absurdypolitycznejpoprawnosci #neonazizm #Niemcy #politycznapoprawnosc #sluzbyspecjalne #wojsko #SmiechuWarte

Część jednostek specjalnych niemieckiego wojska zostało rozwiązanych przez tamtejszy resort obrony narodowej. W ten sposób politycy zamierzają walczyć z rzekomą plagą „neonazizmu”, mającą mieć miejsce właśnie wśród komandosów. U jednego z nich niedawno znaleziono nawet kilkadziesiąt tysięcy sztuk amunicji oraz kilkadziesiąt kilogramów materiałów wybuchowych.

#SmiechuWarte – Niemcy z powodu „neonazizmu” likwidują jednostki specjalne

Minister obrony i szefowa niemieckiej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU), Annegret Kramp-Karrenbauer, przekazała do parlamentu poufny raport dotyczący walki z „neonazizmem” w strukturach wojskowych naszego zachodniego sąsiada. Wśród kilkudziesięciu podejmowanych kroków znalazło się też zlikwidowanie części wojsk specjalnych, czyli przede wszystkim komandosów z KSK.

Na razie jednostka znajduje się na okresie próbnym. W jego trakcie żołnierze mają zrozumieć „powagę sytuacji”, a przede wszystkim dokonać oczyszczenia swoich struktur z ludzi uważanych za „prawicowych ekstremistów”. W przeciwnym razie Kramp-Karrenbauer może dokonać całkowitej reorganizacji niemieckich sił specjalnych.

Licząca blisko 1,5 tys. osób jednostka KSK jest elitarną grupą żołnierzy Bundeswehry, utworzoną w 1996 r. Praktycznie od początku istnienia jest ona celem nagonki ze strony politycznie poprawnych mediów, co i rusz tropiących „neonazizm” w jej szeregach. W ostatnich latach doniesień pojawiało się więcej, a dotyczyły one chociażby planowania mordu na lewicowych politykach przez dwóch żołnierzy KSK.

Niedawno w domu jednego z komandosów znaleziono kilkadziesiąt tysięcy sztuk amunicji, kilkadziesiąt kilogramów materiałów wybuchowych, broń i tłumik. Zarzuca mu się przygotowywanie ataków.

#HistoriaBezCenzury - Cebula w Ameryce - Kościuszko w USA

Data: 02.07.2020 23:23

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hbc #historiabezcenzury #ciekawostkihistoryczne #historia #TadeuszuKosciuszko #pomnik #usa #polska

Kilka lat temu przygotowaliśmy dla Was odcinek opowiadający o Tadeuszu Kościuszce. Jeśli ktoś go jeszcze nie widział, to zachęcamy do nadrobienia zaległości:

https://www.youtube.com/watch?v=KpuKI…

Dzisiaj czas, aby nieco lepiej przyjrzeć się jego przygodom w Stanach Zjednoczonych. Jak dobrze Tadeusz znał się na fortyfikacjach? Co hodował w swoim ogródku? Dlaczego jego testament nie został wykonany? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka.

Zapraszamy do oglądania!

PS. Z tą cebulą oczywiście nie chodzi o Tadeusza, tylko o to, co hodował w ogródku ;)

#HistoriaBezCenzury – Cebula w Ameryce – Kościuszko w USA

#niebezpiecznik Uwaga na SMS-y z prezentami od Allegro

Data: 02.07.2020 11:49

Autor: ziemianin

niebezpiecznik.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Adroid #Allegro #GooglePlay #malware #smartfony

#niebezpiecznik Uwaga na SMS-y z prezentami od Allegro

Przestępcy właśnie zaczęli wysyłać do Polaków SMS-y podszywając się pod Allegro. Oto treść wiadomości

Prezent od Allegro 30 zl na zakupy oraz darmowa dostawa. Pobierz nowa wersje naszej aplikacji mobilnej https://playsklep24[.]com/allegro i wpisz swoj kod: KSR39S1

Kliknięcie przekierowuje ofiarę na stronę udającą oficjalny sklep Google Play z aplikacjami na Androida.

Jeśli ofiara nie zorientuje się, że jest na fałszywej stronie i pobierze aplikację aby “otrzymać prezent”, zainfekuje sobie telefon złośliwym oprogramowaniem, które przestępcy wykorzystują do wykradania pieniędzy z rachunków bankowych.

Co robić, jak żyć?

Ostrzeżcie wiec mniej technicznych znajomych i tak skonfigurujcie im telefony z Androidami, żeby instalacja aplikacji spoza oficjalnego sklepu nie była możliwa. Zwróćcie im też uwagę, że sama blokada instalacji spoza Google Play to dopiero początek zabezpieczania smartfona z Androidem. Kroków które trzeba wykonać jest więcej…

Gulasz węgierski (bez mięsa)

Data: 02.07.2020 11:32

Autor: ziemianin

stleonards.london

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kuchnia #jedzenie #gulasz #bezmiesa #pysznosci #dietabezmiesa

Węgierski gulasz jest dobrą okazją do opróżnienia lodówki z zapomnianych tam warzyw.

Gulasz węgierski (bez mięsa)

Szef Andrew Clarke z londyńskiej restauracji St Leonards, udostępnił przepis na gulasz bez mięcha.

Składniki na 4 porcje:

1 cebula

2 marchewki

½ korzenia selera

1 czerwona papryka

1 zielona papryka

4 ząbki czosnku

1-2 ostrej, wędzonej papryki

1 ziemniak

2 pomidory

1 l bulionu warzywnego

garść jarmużu, grubo posiekanego

Dodatki

śmietana

oliwa

mały pęczek koperku

mały pęczek natki

Jak przyrządzić?

  1. Rozgrzej oliwę na średnim ogniu w garnku z grubym dnem i wrzuć pokrojone w kostkę marchewki, seler, cebulę, papryki, plasterki czosnku i liście laurowe. Podsmażaj wszystko 2 minuty, często mieszając.

  2. Teraz dodaj paprykę w proszku i kolejną minutę smażenia wraz z mieszaniem. Pora na ziemniaki i pomidory pokrojone w kostki (pomidory mogą być z puszki, ale odsączone) oraz bulion. Doprowadź do wrzenia, zmniejsz ogień i gotuj na małym przez 15 minut. Po tym czasie dorzuć posiekany jarmuż i gotuj jeszcze 5 minut.

  3. Dopraw gulasz solą i świeżo zmielonym czarnym pieprzem. Podawaj w miskach z łyżką śmietany, odrobiną dobrej oliwy, posiekanymi koperkiem i natką pietruszki.

Zielony bonus

  1. Spróbuj tego z ugotowaną kaszą gryczana z dodatkiem na wierzchu: śliwek, borówek, płatków migdałów i skropiona syropem klonowym.

  2. Użyj liści cykorii jako osłony i zrób sobie tacos, nadziewając je zgrillowanym brokułem i karczochem, polanymi meksykańską salsą.

  3. Zrób kremowe indyjskie curry z batatów, selera, pieczarek, soczewicy, mleka kokosowego, nerkowców i ziół. Podawaj z chlebkiem pita.

Darmowe 100GB od PLAY

Data: 02.07.2020 10:55

Autor: ziemianin

tabletowo.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #play #100GBzadarmo #darmoweGB #darmoweGBwPlay #GBzadarmo #PlaynaKarte

PLAY udostępnił w prepaid promocję 100 GB NA LATO NA APLIKACJE.

Darmowe 100GB od PLAY

Obowiązuje od 01.07.2020 r. do 30.09.2020 r. lub wcześniejszego odwołania. Jest to to darmowy pakiet 100 GB na korzystanie wyłącznie w aplikacjach mobilnych YouTube, Instagram, Facebook, Messenger i TikTok. Pakiet mogą włączyć użytkownicy taryf Play na Kartę, Play na Kartę Lubię to!, Formuła Play na Kartę, Play na Kartę Rok Ważności Konta, Play na Kartę odNOWA, RBM SieMa na Kartę, RBM SieMa na Kartę PL, Internet na Kartę w Play, Internet na Kartę w Play 2.0, RBM Energy na kartę.

Pakiet po aktywacji będzie działał do 30.09.2020 r. do końca dnia.

W niektórych wypadkach wymienione aplikacje mogą korzystać z transmisji danych w zakresie, który nie jest objęty usługą. Następuje to w sytuacji, gdy aplikacje wymieniają dane z własnymi systemami lub systemami firm trzecich. W takim przypadku transmisja danych pomniejsza zwykły pakiet internetu.

Z oferty można skorzystać tylko raz dla danego numeru telefonu. Warunkiem przyznawania i korzystania z pakietu jest utrzymywanie okresu ważności połączeń wychodzących i posiadanie minimum 1 gr w Pakiecie Złotówek.

Pakiet możesz włączyć na dwa sposoby:

kod: *111*642*1#

w aplikacji mobilnej Play24

Regulamin Oferty Promocyjnej 100 GB na lato na aplikacje (pdf)

Prezydent Donald Trump zbanowany na Twitchu i Reddicie. O co w tym chodzi?

Data: 02.07.2020 10:39

Autor: ziemianin

techspot.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #amazon #ban #blm #donaldtrump #internet #reddit #stanyzjednoczone #twitch #usa

Specjalne traktowanie amerykańskiej głowy państwa w mediach społecznościowych właśnie się skończyło i prezydent będzie musiał podobnie jak każdy inny użytkownik przestrzegać zasad.

Prezydent Donald Trump zbanowany na Twitchu i Reddicie. O co w tym chodzi?

Jakiś czas temu głośno zrobiło się o reakcji Twittera na kontrowersyjny wpis Donalda Trumpa, komentujący trwające na ulicach Stanów Zjednoczonych protesty wywołane agresją policji, a konkretniej śmiercią czarnoskórego obywatela, który nie przeżył niestety jednej z interwencji. A że kraj mierzy się przy okazji ze skutkami pandemii koronawirusa, która przyniosła choćby falę bezrobocia, to sytuacja jest bardzo napięta. Amerykański prezydent zamiast ją uspokajać, postanowił jednak w swoich stylu dalej polaryzować społeczeństwo, czego dowodem był wpis sugerujący, że armia jest w gotowości, bo kiedy zaczyna się rabowanie, zaczyna się też strzelanie.

I choć część protestujących faktycznie posunęła się za daleko, podpalając i rabując sklepy, to wpisy sugerujące, że wszyscy są bandytami znieważającymi pamięć zamordowanego George’a Floyda, przelała czarę goryczy. W związku z tym Twitter postanowił zablokować ten wpis, nie zważając na to, że jego autorem jest prezydent, bo ten ich zdaniem złamał regulamin zabraniający gloryfikacji przemocy. Co jednak ciekawe, CEO innego serwisu społecznościowego, a mianowicie zarządzający Facebookiem Mark Zuckerberg, miał w tej sprawie inne zdanie (złośliwi sugerują, że było ono wcześniej konsultowane z samym Donaldem Trumpem), powołując się na wolność ekspresji i… funkcję informacyjną wpisu.

Dziś okazuje się jednak, że Facebook może być osamotniony w tej obronie amerykańskiego prezydenta, bo na kolejne niestosowne zachowania głowy państwa reagują inne media społecznościowe, bez wahania banując jego konta. Jednym z nich jest Twitch, który postanowił odpowiedzieć w ten sposób na mowę nienawiści i rasistowskie komentarze Donalda Trumpa, które można znaleźć choćby w nagraniu dokumentującym pamiętną wypowiedź sugerującą, że Meksyk wysyła do Stanów Zjednoczonych gwałcicieli. Materiał został zablokowany, a inne wypowiedzi prezydenta z ostatniej wizyty w Tulsie oznaczone jako rasistowskie, co poskutkowało tymczasowym banem konta.

Jak tłumaczył bowiem zasady panujące w serwisie przedstawiciel Twitcha, kiedy prezydent, swoją drogą niekryjący braku sympatii dla właściciela platformy, czyli Jeffa Bezosa, zakładał tam konto: – Jak każdy inny, politycy na Twitchu również muszą stosować się do naszych zasad i regulaminu. Nie robimy wyjątków dla zawartości politycznej czy wartej opublikowania i podejmujemy działania wobec zawartości, która została zgłoszona jako naruszająca nasze zasady. Jak się dowiadujemy, zawieszenie jest tymczasowe, ale Twitch nie wyjaśnił dokładnie, jak długo ono potrwa, równie dobrze może więc ciągnąć się miesiącami.

To jeszcze nie wszystko, bo zaraz po tym głos został odebrany również jednej z najgłośniejszych grup zwolenników Donalda Trumpa, która wypowiadała się na Reddicie jako r/The_Donald. Ta znalazła się bowiem pośród 2000 kont zbanowanych w serwisie w związku z aktualizacją jej zasad na temat mowy nienawiści. I choć społeczność nie została w żaden sposób oficjalnie połączona z prezydentem, to liczyła ponad 790 tysięcy członków i przeprowadziła z Donaldem Trumpem sesję AMA, czyli Ask Me Anything podczas kampanii prezydenckiej w 2016 roku. Jak czytamy w oświadczeniu CEO Reddita, Steve’a Huffmana: – Wszystkie społeczności na Reddicie muszą przestrzegać naszej polityki stworzonej w dobrej wierze. Zbanowaliśmy r/The_Donald, ponieważ odmówili, pomimo okazji, jaką im daliśmy. Społeczność konsekwentnie prezentowała treści łamiące regulamin, antagonizowała nas i inne społeczności, a jej moderatorzy odmówili podporządkowania się podstawowym zasadom. Do tej pory w dobrej wierze próbowaliśmy pomóc im zachować tę społeczność jako miejsce dla jej użytkowników – poprzez ostrzeżenia, zmiany moderatorów, kwarantannę i wiele innych.

#KomentarzTygodnia Ludzie z bursztynu – ludzie z g...

Data: 02.07.2020 10:28

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #komentarztygodnia #gadowskitv

O wynikach wyborów prezydenckich, o trudności Polonii przy oddawaniu głosów, o powrocie brytyjskich naukowców do badań nad hydroksychlorochiną, o najnowszej hollywoodzkiej produkcji, której fabuła zrzuci was z krzesła, o tym czy nastąpi w Polsce baby boom, o tym czy czeka nas nowość na jesieni, o pozycjach książkowych do poczytania na wakacjach, o II Marszu Polaków i Polonii.

#KomentarzTygodnia Ludzie z bursztynu – ludzie z g…

Brawurowa akcja lubuskiej policji – pirat drogowy ukarany!

Data: 02.07.2020 10:20

Autor: ziemianin

lubuska.policja.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #policja #Ciekawostki #Skandale #jazdabezuprawnien #lubuskapolicja #traktor #skandal

“…Mieszkaniec powiatu żarskiego poruszał się traktorem bez ważnych badań technicznych, jechał drogą krajową K-12, na której panuje duży ruch. Mężczyzna na wozie przewoził dwoje małych wnucząt i żonę. Funkcjonariusze zatrzymali mu dowód rejestracyjny i prawo jazdy, a do sądu skierują wniosek o ukaranie w związku z popełnionym wykroczeniem drogowym….”

Brawurowa akcja lubuskiej policji – pirat drogowy ukarany!

Na filmiku widzimy powolutku jadący traktor z przyczepą na którym siedzi dwoje dzieci z matką. Potrzeba naprawdę wielkiej wyobraźni, żeby dostrzec zagrożenie. Policja zamiast kierować się zdrowym rozsądkiem posłużyła się jakimś przepisem w naszym przeregulowanym życiu.

Postulujemy: policja do łapania bandytów a od zwykłym ludzi odchrzańcie się!

Wiceminister zdrowia Cieszyński: nie ma na razie planu przymusowych szczepień

Data: 02.07.2020 10:06

Autor: ziemianin

tvp.info

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #szczepionka #koronawirus #covid19 #januszciesynski

Wiceminister był pytany na briefingu w Warszawie m.in. o wyniki badania, z którego wynika, że 37 proc. Polaków skorzystałoby ze szczepionki przeciw COVID-19, gdyby była dostępna. Badanie zostało przeprowadzone przez ARC Rynek i Opinia od 2 do 9 czerwca 2020 r. 28 proc. ankietowanych zadeklarowało, że nie skorzystałoby ze szczepionki, a 34 proc. nie miało zdania.

Wiceminister zdrowia Cieszyński: nie ma na razie planu przymusowych szczepień

Pytany, czy są plany obowiązkowych szczepień na COVID-19, wiceminister przekazał, że „nie ma na ten moment takiego planu, by było to szczepienie obowiązkowe.

Niski poziom witaminy D3 powoduje nawet śmierć

Data: 01.07.2020 17:34

Autor: ziemianin

naturalnews.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #odzywianie #zlystanzdrowia #cukrzyca #chorobyserca #zdrowienaturalne #skladnikiodzywcze #otylosc #swiatlosloneczne #suplementy #witaminaD #niedoborwitaminyD

Witamina D jest niezbędna dla ogólnego stanu zdrowia.

Niski poziom witaminy D3 powoduje nawet śmierć

Niedobór jej związany jest ze zwiększonym ryzykiem przedwczesnej śmierci, szczególnie jeśli jej poziom we krwi jest niższy niż 30 nanogramów na mililitr (ng/ml).

Nie ma wielu naturalnych źródeł żywności witaminy D, więc może być trudno spełnić zalecaną dzienną dawkę (RDI) bez regularnej ekspozycji na słońce.

Witamina D jest hormonem, który może być wytwarzany przez skórę dopiero po wyzwoleniu przez promienie UVB ze słońca.

Witamina D odgrywa ważną rolę w zdrowiu kości, funkcji odpornościowej i zapobieganiu nowotworom. Dlatego utrzymanie wysokiego poziomu D3 ma kluczowe znaczenie dla zdrowia i życia.

Osoby starsze, osoby o ciemnej skórze, osoby z nadwagą i osoby mieszkające w miejscach o ograniczonym nasłonecznieniu, mają wysokie ryzyko wystąpienia niedoboru tej witaminy.

Jak niedobór witaminy D3 wpływa na twoje zdrowie?

Niedobór witaminy D3 jest związany z chorobami:

Cukrzyca  – badanie opublikowane w  Journal of Clinical Endocrinology & Metabolism wykazało, że osoby z cukrzycą lub stanem przedcukrzycowym, mają niższy poziom witaminy D, niż osoby zdrowe. Uważa się również, że zarówno otyłość, jak i niedobór witaminy D „oddziałują synergicznie”, zwiększają ryzyko cukrzycy i innych zaburzeń metabolicznych.

Choroby serca  – w oddzielnym badaniu opublikowanym również w  czasopiśmie Journal of Clinical Endocrinology & Metabolism naukowcy odkryli, że osoby z niskim poziomem witaminy D trzykrotnie częściej umierają z powodu niewydolności serca i pięciokrotnie częściej umierają z powodu nagłej śmierci sercowej.

Otyłość  – otyłość związana jest z niedoborem D3.

Zespół napięcia przedmiesiączkowego (PMS) – wysokie spożycie witaminy D u kobiet, może zmniejszać problemy z PMS.

Utrzymanie zdrowego poziomu witaminy D może pomóc w zapobieganiu poważnym problemom zdrowotnym, takim jak reumatoidalne zapalenie stawów i celiakia. Pacjenci z tymi schorzeniami mają niedobór D3; może to powodować inne komplikacje zdrowotne, które ostatecznie mogą doprowadzić do przedwczesnej śmierci. 

Witamina D3 jest niezbędna dla ogólnego stanu zdrowia, ponieważ:

Poprawia gęstość kości i mineralizację.

Poprawia ekspresję genetyczną.

Zwiększa naturalną aktywność komórek.

Minimalizuje ogólne zapalenie.

Jak zwiększyć spożycie witaminy D3?

Najpierw wygrzej się w słońcu w godzinach 11-14. Badania pokazują, że ekspozycja na słońce bez kremów przeciwsłonecznych, pomaga poprawić ogólny stan zdrowia i jest najlepszym sposobem na uzyskanie dziennej dawki witaminy D3.

Potrzebujesz co najmniej 20 minut bezpośredniego nasłonecznienia, aby skóra mogła naturalnie wytwarzać witaminę D3.

Jak uzupełnić witaminę D3?

Witamina D3 jest rozpuszczalna w tłuszczach, dlatego przy suplementacji, należy spożyć ją z dobrymi tłuszczami.

Naturalnie znajduje się między innymi w:

oleju z wątroby dorsza,

żółtkach jaj,

makreli.

łososiu,

w mleku od mądrego rolnika.

Polecam robić kogel mogel:

4 żółtka,

1 łyżeczka kakao,

1 łyżeczka miodu.

wymieszać to wszystko i na zdrowie :)

Andrzej Duda dostał 57 min. Pozostali kandydaci razem wzięci: 21 minut. TVP szaleje . . .

Data: 01.07.2020 17:25

Autor: ziemianin

rpo.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wybory #wyboryprezydenckie2020 #polska #tvp #polityka

Jakość informacji przekazywanych obywatelom w związku z kampanią przekłada się bezpośrednio nie tylko na realizację konstytucyjnego prawa do pozyskiwania informacji (art. 54 i art. 61 Konstytucji), ale także na czynne prawo wyborcze ogółu obywateli (art. 62 Konstytucji) oraz bierne prawo wyborcze kandydatów w zakresie równości ich szans.

Andrzej Duda dostał 57 min. Pozostali kandydaci razem wzięci: 21 minut. TVP szaleje . . .

Jak wynika z informacji dziennikarzy, w dniu wyborów 28 czerwca 2020 r., między godz. 21:00 a północą prezydent Andrzej Duda otrzymał w sumie 56 minut czasu antenowego u nadawcy publicznego. Po ogłoszeniu zwycięzcy pierwszej tury, natychmiast połączono się ze sztabem Andrzeja Dudy i wyemitowano cały wiec urzędującego prezydenta. Natomiast pozostali kandydaci otrzymali odpowiednio: Rafał Trzaskowski – 8 minut; Szymon Hołownia – 5 minut; Krzysztof Bosak – 2 minuty; Robert Biedroń – 3 minuty; Władysław Kosiniak-Kamysz – 3 minuty.

Czas antenowy poświęcony Prezydentowi Andrzejowi Dudzie (56 minut) był zatem dwukrotnie większy od łącznego czasu antenowego przeznaczonego dla wszystkich pozostałych kandydatów łącznie (21 minut)

Nowa technologia wytwarzania nawozu w Azotach. (audio)

Data: 01.07.2020 14:30

Autor: ziemianin

d3ctxlq1ktw2nl.cloudfront.net

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #swiatrolnika #Grupy #Azoty #nawozy #Police #Pulawy

Wojciech Wardacki – prezes zarządu Grupy Azoty o wielkiej inwestycji Grupy Azoty w Puławach, tym, co pozwoliło na jej realizację i jak ułatwi ona eksport.

Nowa technologia wytwarzania nawozu w Azotach. (audio)

Nową inwestycją Grupy Azoty w Puławach jest nowy kompleks nawozowy umożliwiający wytwarzanie, pakowanie i wysyłkę nowych produktów na bazie saletry amonowej. Nowa wytwórnia ma obejmować docelowo dwie instalacje granulacji mechanicznej każda o zdolności produkcyjnej 1 200 ton/dobę saletry granulowanej mechanicznie lub 1 400 ton/dobę saletrzaku. Instalacja kosztowała z ok. 430 milionów zł. Wojciech Wardecki wyjaśnia, że inwestycja ta pozwoli lepiej dostosować się do oczekiwań rolników krajowych i zagranicznych, co pozwoli także na eksport. Przypomina, że zakład w Puławach od 1967 r. wytwarza nawozy na bazie saletry amonowej. Jest to najbardziej popularny nawóz mineralny.

Do tej pory produkowaliśmy w technologii wieżowej. […] Zmiana pozwoli nam produkować granule z granulatki mechanicznej.

Wskazuje, że nowy nawóz będzie umożliwiał daleki rozrzut. Nowa technologia pozwala najdłuższe uwalnianie składników, co jest, jak dodaje, dobre także dla środowiska. Podkreśla, ze realizacja tak wielkiej inwestycji nie byłaby możliwa bez wsparcia rządu. Przypomina, że

W Puławach wykorzystujemy technologie, które były wcześniej zostały opracowane w innych naszych zakładach. Ogromny dorobek mają pracownicy z Kędzierzyna, z Tarnowa. To pokazuje symbiozę i współpracę w ramach grupy.

Dodaje, że Grupa Azoty kupiła niemiecką grupę Kompo Export, zajmującą się produkcją nawozów specjalistycznych.

W Hongkongu obowiązuje chińskie prawo o bezpieczeństwie

Data: 01.07.2020 14:23

Autor: ziemianin

scmp.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #bezpieczenstwo #chinskarepublikaludowa #chiny #Hongkong #stanyzjednoczone #usa

Od wczoraj w Hongkongu obowiązuje już prawo o bezpieczeństwie państwowym przyjęte wcześniej przez Chińską Republikę Ludową. Przewiduje ono wysokie kary, w tym nawet dożywotnie więzienie, za działalność określaną mianem wywrotowej czy terrorystycznej. Na zmiany reagują już Stany Zjednoczone, zapowiadając czynne zaangażowanie w obronę Hongkongu przed chińskim prawem.

W Hongkongu obowiązuje chińskie prawo o bezpieczeństwie

Protesty przeciwko kontynentalnym Chinom trwają w Hongkongu od połowy marca ubiegłego roku. Właśnie wtedy ogłoszony został projekt ustawy przewidujący możliwość ekstradycji obywateli Hongkongu do Chińskiej Republiki Ludowej. Przeciwnicy takiego rozwiązania uważali je za naruszenie autonomicznego statusu specjalnego regionu autonomicznego, którego 27. rocznica powstania jest obchodzona właśnie dzisiaj.

Teraz protestujący sprzeciwiają się nowemu prawu o bezpieczeństwie państwa, przyjętemu przez chińskiego przewodniczącego Xi Jinpinga. Przewiduje ono surowe kary za podejmowanie działalności określanej mianem wywrotowej, separatystycznej czy terrorystycznej. Ponadto można zostać także oskarżonym o zmowę z zagranicznymi siłami w celu podważenia bezpieczeństwa państwa. Za niektóre czyny grozić może nawet dożywotnie więzienie.

Już we wtorek po raz pierwszy policja w tym regionie dokonała pierwszych zatrzymań, właśnie pod zarzutem prowadzenia wyżej wymienionej aktywności. Aresztowanych miało zostać około trzydziestu osób, w tym protestujący mężczyzna mający na sobie koszulkę z napisem “wyzwolić Hongkong, rewolucja naszych czasów”. Wezwania do niepodległości Hongkongu uznano właśnie za naruszenie nowych przepisów, mających ustabilizować sytuację po wielomiesięcznych protestach.

Na nowe prawo zareagowały już Stany Zjednoczone. Sekretarz stanu USA Mike Pompeo zapowiedział, że jego kraj nie będzie przyglądał się biernie rozwiązaniom mającym dławić wolność w Hongkongu. Ameryka wstrzymała już eksport sprzętu wojskowego, a także ograniczyła dostęp regionu do amerykańskich technologii. Pozbawienie Hongkongu przywilejów handlowych przez USA ma spotkać się z reakcją ChRL.

Adidas zwalnia za „bagatelizowanie rasizmu”

Data: 01.07.2020 14:14

Autor: ziemianin

bbc.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #absurdypolitycznejpoprawnosci #antyrasizm #biznes #miedzynarodowekoncerny #politycznapoprawnosc #rasizm #walkazrasizmem #zagranicznefirmy #zagranicznekoncerny

Po blisko ćwierć wieku z szefowaniem działowi zarządzania zasobami ludzkimi w Adidasie pożegnała się dyrektor Karen Parkin. Musiała ona opuścić stanowisko po doniesieniach ze strony pracowników koncernu, zarzucających jej „bagatelizowanie rasizmu”. W ten sposób firma pozbywa się jednak wielbionej przez siebie różnorodności, bo jej zarząd składa się obecnie tylko z białych mężczyzn.

Adidas zwalnia za „bagatelizowanie rasizmu”

Adidas rozwiązał umowę z Parkin w związku z akcją podjętą przez część pracowników znanego producenta odzieży sportowej. Wzywali oni kierownictwo Adidasa do przeprowadzenia specjalnego śledztwa w sprawie stosunku szefowej działu HR wobec „rasizmu”. W ubiegłym roku miała ona bowiem powiedzieć na jednym ze spotkań, że jest on przedmiotem zainteresowania tylko w Stanach Zjednoczonych.

Tym samym uznano, że słowa o „szumie dyskutowanym tylko w Ameryce” są bagatelizowaniem tak zwanego „rasizmu”. Przez ponad rok firma w żaden sposób nie reagowała na te zdarzenie, ale sytuacja zmieniła się oczywiście po śmierci niejakiego Geoge’a Floyda w amerykańskim Minneapolis. Grupa 83 pracowników domagała się zajęcia sprawą Parkin, a dodatkowo kilka oddziałów koncernu chciało stworzenia anonimowej platformy do zgłaszania przypadków „rasizmu” w firmie.

Odejście Parkin z koncernu powoduje, że w jego zarządzie głównym znajdują się już tylko sami biali mężczyźni. Między innymi z tego powodu firma zapowiedziała stworzenie większej różnorodności wśród jej kadry. W Stanach Zjednoczonych blisko jedną trzecią pracowników mają więc od teraz stanowić osoby pochodzenia afrykańskiego oraz latynoskiego.

#Czechy - Zeman: Hasło „Black Lives Matter” jest rasistowskie

Data: 01.07.2020 14:04

Autor: ziemianin

lidovky.cz

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ambasada #usa #antyrasizm #blacklivesmatter #Czechy #miloszeman #rasizm #stanyzjednoczone #usa #walkazrasizmem

Z wieloma poglądami czeskiego prezydenta Miloša Zemana można się nie zgadzać, ale nie można nie docenić jego zasług dotyczących krytyki politycznej poprawności. Tym razem podczas wizyty w rezydencji ambasadora Stanów Zjednoczonych skrytykował on hasło „Black Lives Matter” jako rasistowskie, a także odciął się od przywódców dołączających do histerii po śmierci niejakiego George’a Floyda.

#Czechy – Zeman: Hasło „Black Lives Matter” jest rasistowskie

Zeman odwiedził amerykańską placówkę w Pradze, aby wziąć udział w organizowanych przez ambasadora Stephena Kinga obchodach 244. rocznicy uzyskania niepodległości przez USA. W trakcie spotkania czeski prezydent uprzedził, że jak to ma w zwyczaju „będzie niegrzeczny”. Po czym zaczął artykułować swoje poglądy dotyczące obecnego „antyrasistowskiego” wzmożenia na całym świecie.

Przede wszystkim skrytykował on hasło trwających wciąż protestów, nawiązujące do nazwy organizacji Black Lives Matter. Jego zdaniem ma ono rasistowskie konotacje, ponieważ „każde życie jest ważne”. Między innymi z tego powodu kolejnym punktem krytyki stali się przywódcy kojarzeni z „antyrasistowskimi” protestami. Zeman stwierdził, że nie potrzebuje od nich żadnych pouczeń.

Tak naprawdę, według czeskiego prezydenta, najbardziej zagrożona jest w tej chwili niezależność obywateli. W tym kontekście miał on na myśli przede wszystkim ataki na prywatną własność, niszczenie pomników oraz plądrowanie sklepów mające miejsce już nie tylko w Stanach Zjednoczonych. Zeman podkreślił jednocześnie, że wyraża on swoje poglądy jako niezależny obywatel i przyjaciel USA.

Patrzenie na głęboką czerwień przez zaledwie 3 min dziennie może znacząco poprawić wzrok

Data: 01.07.2020 11:18

Autor: ziemianin

ucl.ac.uk

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #wzrok #stymulacja #glebokaczerwien #siatkowka #czopki #preciki #GlenJeffery

Wpatrywanie się przez 3 minuty dziennie w głęboką czerwień może znacząco poprawić wzrok – twierdzą naukowcy z Uniwersyteckiego College'u Londyńskiego (UCL). Zespół, którego wyniki ukazały się w Journals of Gerontology, uważa, że odkrycie to może sygnalizować erę domowych terapii okulistycznych, pomagających milionom ludzi z naturalnie pogarszającym się wzrokiem.

Patrzenie na głęboką czerwień przez zaledwie 3 min dziennie może znacząco poprawić wzrok

W miarę starzenia nasz wzrok znacząco się pogarsza. […] Stopniowo pogarsza się zarówno czułość siatkówki, jak i widzenie barwne. Biorąc pod uwagę starzenie się społeczeństw, jest to coraz ważniejsza kwestia – podkreśla prof. Glen Jeffery.

W wieku ok. 40 lat u ludzi komórki siatkówki zaczynają się starzeć. Po części tempo temu procesowi nadaje pogorszenie funkcji mitochondriów, które nazywa się centrami energetycznymi komórki. Gęstość mitochondrialna jest największa w fotoreceptorach siatkówki, które mają wysokie zapotrzebowanie energetyczne, dlatego siatkówka starzeje się szybciej niż inne narządy. Jednym słowem: czopkom i pręcikom brakuje energii (ATP) do podtrzymania normalnego działania.

Wcześniejsze badania na myszach, trzmielach i muszkach owocowych wykazały, że ekspozycja na głęboką czerwień (fale o długości 670 nm) znacząco poprawia funkcję fotoreceptorów siatkówki.

[…] Dłuższe 650-1000-nm fale są pochłaniane i poprawiają działanie mitochondriów, zwiększając produkcję energii – wyjaśnia Jeffery.

Na potrzeby eksperymentu utworzono 24-osobową grupę; zebrano 12 kobiet i 12 mężczyzn w wieku 28-72 lat bez choroby oczu. Na początku studium wszystkich zbadano pod kątem czułości pręcików i czopków. Czułość pręcików badano w zaciemnionym pomieszczeniu, gdy wzrok przyzwyczaił się do mroku. Zadanie ochotników polegało na wykrywaniu światła o bardzo niskim natężeniu. Czułość czopków oceniano za pomocą kolorowych liter o bardzo małym kontraście.

Później wszyscy dostawali do domu latarkę LED-ową. Proszono, by przez 2 tygodnie po 3 minuty dziennie wpatrywać się w strumień światła o długości fali rzędu 670 nm (oczy mogły być zamknięte, bo powieka nie odfiltrowuje tej długości światła). Na koniec ponawiano testy czułości czopków i pręcików.

Okazało się, że u niektórych osób w wieku 40 lat i starszych wrażliwość czopków na kontrast barwny (zdolność do wykrywania kolorów) poprawiła się nawet o 20%. Poprawa była szczególnie zaznaczona dla niebieskiej części widma, która jak wiadomo, jest bardziej dotknięta skutkami pogorszonej funkcji mitochondriów.

W tej grupie wiekowej stwierdzono również poprawę funkcji pręcików, ale nie była ona tak spektakularna, jak w przypadku czopków.

Nasze badanie pokazuje, że za pomocą krótkiej ekspozycji na długość światła doładowującą podupadły system energetyczny komórek siatkówki można znacząco poprawić wzrok u starszych osób. Przypomina to doładowanie akumulatora.

Technologia jest prosta i tania. Wykorzystuje głęboką czerwień pochłanianą przez mitochondria […].

Zbudowanie naszego urządzenia kosztuje ok. 12 funtów [ok. 59 PLN], dlatego technologia pozostaje dostępna dla społeczeństwa.

#Gry Crysis Remastered - wyciekł zwiastun i data premiery

Data: 01.07.2020 10:59

Autor: ziemianin

youtube.com

#gry #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Crysis #CrysisRemastered #Remaster #wideo #fpp #shooter #strzelanka #pc #grafika #Crytek #CryEngine #grakomputerowa #grawideo #trailer

Najpierw w sklepie Microsoft pojawiły się pierwsze screenshoty z Crysis Remastered oraz data premiery gry, a następnie do sieci wyciekł zwiastun, który mieliśmy zobaczyć dopiero 1 lipca.

#Gry Crysis Remastered – wyciekł zwiastun i data premiery

Crytek potwierdził, że już jutro (1 lipca 2020) oficjalnie zaprezentuje pierwsze materiały z rozgrywki remastera kultowego Crysisa, ale zdaje się, że mleko już się rozlało. Najpierw w sklepie Microsoft pojawiły się pierwsze screenshoty z Crysis Remastered oraz data premiery gry, a następnie do sieci wyciekł zwiastun, który mieliśmy zobaczyć dopiero 1 lipca. Niestety materiały te nieco rozczarowują i osoby liczące na remaster pełną gębą, który odświeży ten tytuł sprzed 13 lat do współczesnych standardów, mogą poczuć się zawiedzione jakością oprawy. Co prawda ujawniony trailer wyciekł w nie najwyższej rozdzielczości, a screeny pochodzić mogą z konsolowej wersji gry, ale wydaje się, że ostatecznie Crysis Remastered nie będzie wyglądał tak dobrze, jak na to liczyliśmy.

Crytek twierdzi, że Crysis Remastered oferować będzie tekstury w wysokiej rozdzielczości i poprawione assety artystyczne, a gra doczeka się także implementacji temporal anti-aliasing, SSDO, SVOGI i najwyższej klasy efektu depth of field. Co więcej, otrzymać mamy także nowe ustawienia oświetlenia, motion blur, mapowanie paralaksy i nowe efekty cząsteczkowe. Wśród nowości znajdziemy również wolumetryczną mgłę i snopy światła, oparty na oprogramowaniu ray tracing i technikę SSR (ang. Screen Space Reflections). To wszystko miało prawić, że Crysis otrzyma ogromny wizualny upgrade i prezentować będzie się jak współczesna produkcja, ale ujawnione screenshoty i zwiastun niestety nie robią najlepszego wrażenia, a raczej rozczarowują.

W gruncie rzeczy Crysis Remastered wygląda bardzo podobnie jak oryginał z 2007 roku i nie wiemy o co tu chodzi – w żadnym calu nie przypomina to scen odtworzonych w demie technologicznym opartym na silniku CRYENGINE 5.6, a raczej zwykły Crysis tylko z modami poprawiającymi jakość oprawy. Trzeba jednak zaznaczyć, że zwiastun, który wyciekł do sieci, ma wiele artefaktów i z ostateczną ocenę lepiej zaczekać do jutra, czyli oficjalnej prezentacji. Może wycieki to tylko zasłona dymna, ale wydaje się to być życzeniowym myśleniem. Zdaniem sklepu Microsoft gra trafi do sprzedaży 23 lipca i zapewne tego samego dnia zadebiutuje na PC, jak konsolach PS4 i Xbox One.

#Gry Flaga Konfederacji została zakazana w Forza na skutek protestów BLM

Data: 01.07.2020 10:51

Autor: ziemianin

support.forzamotorsport.net

#gry #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #forza #ForzaMotorsport #ForzaHorizon #nascar #konfederacja #generallee #flaga #swastykana #zisci #rasizm #blacklivesmatter #blm #ban #wyscigi #idiokracja

NASCAR, ulubiony sport południowców w USA zakazuje flagi Konfederacji po protestach BLM. Teraz seria gier Forza również banuje flagę, stawiając ją obok takich symboli jak swastyka, Wolfsangel, czy SS. Flaga Konfederacji widniała choćby na kultowym aucie Generał Lee z Diuków Hazardu.

#Gry Flaga Konfederacji została zakazana w Forza na skutek protestów BLM

Flaga Konfederacji została zakazana w serii Forza. Studio Turn 10 dodało flagę do kategorii zabronionych symboli, co oznacza, że ​​każdy, kto jej użyje w dowolnej grze Forza Motorsport lub Forza Horizon, zostanie zbanowany. "Naszym celem jest zapewnienie wszystkim graczom bezpiecznych, integracyjnych i przyjemnych wrażeń" – czytamy w oświadczeniu napisanym przez Forza Support. "W przyszłości użycie flagi Konfederacji na dowolnym samochodzie, bezwzględnie będzie klasyfikowane jako ikonografia zabroniona przez naszych wytyczne, a jej wykorzystanie spowoduje nałożenie bana".

To stawia flagę Konfederacji na równi ze swastyką, Wolfsangel, sztandarem wschodzącego słońca i run SS oraz innymi symbolami wyszczególnionymi w wytycznych zgromadzonych w regulaminie Forza. Wszystkie te znaki są zabronione w treściach generowanych przez użytkowników, obok nagości i innych treści seksualnych, wulgaryzmów, nielegalnych narkotyków i substancji, danych osobowych, szkód lub przemocy wobec ludzi i zwierząt itd. Decyzja ta jest efektem m.in. działań NASCAR, które również zakazało flagi Konfederacji na wszystkich wydarzeniach i wyścigach, co zostało przyspieszone przez trwające protesty i demonstracje w sprawie Black Lives Matter, które zapoczątkowały nową dyskusję wokół, jak sami twierdzą, "rasistowskich symboli, posągów i pomników".

Studia gier starają się zwalczać rasizm w swoich społecznościach internetowych. EA Sports zobowiązało się do ulepszenia metod zgłaszania i podkreślania toksycznych zachowań we wszystkich swoich grach, a twórca Call of Duty: Modern Warfare i Warzone – studio Infinity Ward dąży do zmniejszenia ilości treści rasistowskich generowanych przez graczy. Kilka lat temu studio Warner Bros również odcięło się od flagi Konfederacji, definitywnie kończąc produkcję replik samochodu "Generał Lee" (Dodge Charger z 1969 roku), znanego wszystkim dobrze z serialu i filmu Diukowie Hazardu.

E-recepty szpiegują pacjentów

Data: 30.06.2020 23:15

Autor: ziemianin

rpo.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #apteki #recepty #Erecepty #polska #RPO #daneosobowe #dane #NaczelnaRadaAptekarska

Rzecznik Praw Obywatelskich zapoznał się z niepokojącymi doniesieniami medialnymi ("Gazeta Prawna"), dotyczącymi wykorzystywania danych osobowych pacjentów zawartych w e-recepcie przez apteki. Dane mają być przetwarzane w aplikacji, udostępnianej przez sieć aptek, służącej rezerwowaniu leków w wybranej aptece.

E-recepty szpiegują pacjentów

Według autorów artykułu na podstawie danych osobowych w e-recepcie dochodzi do profilowania pacjentów. Problem ten Prezesowi UODO miała sygnalizować Naczelna Rada Aptekarska, która wskazywała, że na recepcie może się znaleźć ponad 60 różnych danych, a kilka recept pozwala stworzyć wirtualną kopię pacjenta.

Profilowanie zasadniczo pozwala na podniesienie jakości proponowanych usług i personalizowanie oferty dla poszczególnych klientów. W praktyce jednak zdarzają się niepokojące nadużycia czy nawet sprzedaż danych innym podmiotom. A dane dotyczące zdrowia powinny być szczególnie chronione, ponieważ należą do kategorii informacji intymnych i wpływających na wiele innych aspektów naszego życia