Jak prezydenci USA zabezpieczają swoje tajne rozmowy?(wideo)

Data: 11.07.2020 09:51

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cyberbezpieczenstwo #bezpieczenstwo #telefony #tajnytelefon #ciekawostkihistoryczne #technologia

Dziś każdy z nas może prowadzić tajne rozmowy telefoniczne przy pomocy smartfona i specjalnej aplikacji. Ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie było to takie proste.

Jak prezydenci USA zabezpieczają swoje tajne rozmowy?(wideo)

W tym odcinku opowiem historię telefonu STU-III, który był używany w Stanach Zjednoczonych do prowadzenia tajnych rozmów.

Dowiesz się:

• Jak szyfrowano rozmowy podczas II Wojny Światowej

• Jak wyglądała maszyna SIGSALY oraz mechanizm „turn tables”

• Na czym polega szyfr z kluczem jednorazowym

• Co to jest KSD-64 czyli fizyczny klucz z materiałem kryptograficznym

• Jak wyglądała procedura inicjalizacji bezpiecznego telefonu

• Co trzeba było zrobić aby wykonać bezpieczne połączenie

• Jak sprawiono, że klucz bez telefonu był bezużyteczny

• Co robiono w sytuacjach awaryjnych podczas próby kradzieży telefonu

#Historia Bez Cenzury Przebrani królowie - celebryckie podróże incognito.

Data: 09.07.2020 22:32

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #historia #HistoriaBezCenzury

Dzisiaj za sprawą mediów każdy wie, jak wyglądają politycy i celebryci. Dawniej jednak nie każdy orientował się, jak wygląda np. władca, co rządzący często wykorzystywali. Czemu podróżowali przebrani za kogoś innego? Co się działo, gdy mimo wszystko ktoś ich rozpoznał? No i czym była Księga Chamów? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka.

#Historia Bez Cenzury Przebrani królowie – celebryckie podróże incognito.

Długi łuk angielski był równie niebezpieczny co współczesna broń palna

Data: 07.07.2020 04:39

Autor: ziemianin

heritagedaily.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #dlugilukangielski #bronpalna #rana #strzala #archeologia #historia

Badania kości znalezionych w opactwie dominikanów w Exeter ujawniły, że postrzały z długiego łuku angielskiego były równie śmiercionośne co trafienia ze współczesnej broni palnej. Badane szczątki należały prawdopodobnie do żołnierzy, którzy zginęli w bitwie, zostali pochowani, następnie szczątki ich wydobyto i pochowano w poświęconej ziemi.

Długi łuk angielski był równie niebezpieczny co współczesna broń palna

Naukowcy, którzy je analizowali, stwierdzili,że strzały całkowicie penetrowały czaszkę. Pozostawiały małą ranę wlotową i dużą wylotową. Strzały były zaprojektowane tak, by w czasie lotu obracały się w kierunku przeciwnym do kierunku ruchu wskazówek zegara. Działały w tkance na podobieństwo wiertła. W podobny sposób projektowana jest współczesna broń palna. Kule w locie również obracają się w stronę przeciwną do ruchu wskazówek zegara.

Specjaliści z Exeter Archeolodzy, którzy prowadzili prace na miejscu budowy centrum handlowego, przeanalizowali 22 fragmenty kości, 3 zęby, całą czaszkę, kość udową, kość ramienną i kość piszczelową. Na wszystkich kościach widać było ślady ran, prawdopodobnie zadanych przez strzały.

Badanie radiowęglowe wykazały, że większość kości pochodzi z lat 1482–1645. Wiek kości piszczelowej oceniono na lata 1284–1395, a czaszka pochodziła z lat 1405–1447.

Angielski długi łuk był wyjątkowo śmiercionośną bronią. Odegrał on zasadniczą rolę podczas wojny stuletniej. Szczególnie odznaczył się w czasie bitwy pod Agincourt (1415), kiedy to 1500 rycerzy i 7000 łuczników pokonało francuską armię liczącą 14–15 tysięcy żołnierzy.

Badania te mają duże znaczenie dla naszego rozumienia siły rażenia angielskiego długiego łuku, dla rozpoznawania urazów w materiale archeologicznym i dla zrozumienia tego, gdzie chowano ofiary. W średniowieczu śmierć spowodowana przez strzałę, która trafiła w oko lub w twarz miała specjalne znacznie. Duchowni pisarze czasem opisywali ją jako boską karę. Najsłynniejszym przypadkiem „strzały w oku” jest postrzał który, o ile informacje te są prawdziwe, otrzymał król Harold II [Harold Godwinson, ostatni król anglosaskiej Anglii, zginął walcząc z Normanami prowadzonymi przez Wilhelma Zdobywcę – red.] w czasie bitwy pod Hastings w 1066 roku. Teraz lepiej rozumiemy, jak poważne rany to powodowało, mówi profesor Oliver Creighton z University of Exeter, który kierował pracami archeologicznymi.

Uwielbiały ją tłumy, zmarła w samotności.

Data: 04.07.2020 10:42

Autor: czarna_mamba

tvn24.pl

Sama nie mogła otworzyć drzwi, udać się na drzemkę, czy pójść do toalety. Sama jednak wymyślała, jak pomóc biednym i schorowanym ludziom. Sama też prowadziła rozmowy z koronowanymi głowami. Księżna Daisy, pani na Zamku Książ, pozornie miała wszystko. Przez większość życia brylowała na europejskich salonach. Jednak umarła w samotności. Do dziś nie wiadomo, gdzie jest pochowana i co stało się z jej słynnym siedmiometrowym sznurem pereł.

28 czerwca 1873 roku na zamku Ruthin w północnej Walii na świat przyszła Mary Therese Olivia Cornwallis-West, znana szerzej jako Daisy von Pless. Jej ojciec był wojskowym zasłużonym w angielskich wojnach kolonialnych, a przodkowie matki należeli do starożytnych, irlandzkich królów Tary. Rodzina przyszłej księżnej nie należała do zamożnych. A Mary Therese Olivia nie otrzymała nawet formalnego wykształcenia. – Zawsze jednak przejawiała ambicje intelektualne i artystyczne. Umiejętność obycia towarzyskiego, odpowiednie zachowanie się na salonach, zdolność eleganckiej konwersacji, a także język francuski i robótki ręczne były tym czego nauczono jej w domu rodzinnym pod okiem guwernantek – opowiada Mateusz Mykytyszyn, rzecznik prasowy Zamku Książ w Wałbrzychu.

#polska #historia #ciekawostkihistoryczne #dolnyslask

#HistoriaBezCenzury - Cebula w Ameryce - Kościuszko w USA

Data: 02.07.2020 23:23

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hbc #historiabezcenzury #ciekawostkihistoryczne #historia #TadeuszuKosciuszko #pomnik #usa #polska

Kilka lat temu przygotowaliśmy dla Was odcinek opowiadający o Tadeuszu Kościuszce. Jeśli ktoś go jeszcze nie widział, to zachęcamy do nadrobienia zaległości:

https://www.youtube.com/watch?v=KpuKI…

Dzisiaj czas, aby nieco lepiej przyjrzeć się jego przygodom w Stanach Zjednoczonych. Jak dobrze Tadeusz znał się na fortyfikacjach? Co hodował w swoim ogródku? Dlaczego jego testament nie został wykonany? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka.

Zapraszamy do oglądania!

PS. Z tą cebulą oczywiście nie chodzi o Tadeusza, tylko o to, co hodował w ogródku ;)

#HistoriaBezCenzury – Cebula w Ameryce – Kościuszko w USA

#HistoriaBezCenzury Indianie, bobry i złoto - Dziki Zachód.

Data: 25.06.2020 23:12

Autor: ziemianin

youtube.com

#HistoriaBezCenzury #ciekawostkihistoryczne #hbc #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #indianie #amerykapolnocna #dzikizachod

Walki z Indianami, strzelaniny z bandytami, gorączka złota, kowboje, nieustraszeni traperzy… Dzisiaj przenosimy się na bezkresne prerie Dzikiego Zachodu! Rozsiądźcie się wygodnie i zapraszamy do oglądania!

#HistoriaBezCenzury Indianie, bobry i złoto – Dziki Zachód.

Wielka powódź w lipcu 1903. Czy szkody były większe niż w 1997 roku?

Data: 21.06.2020 17:50

Autor: czarna_mamba

nto.pl

W pierwszych dniach lipca 1903 roku tereny dzisiejszej Opolszczyzny dotknęła wielka powódź, której skutki być może nawet przekroczyły powódź z 1997 roku.

Specyficzny układ frontów pogodowych spowodował, że już od początku lipca 1903 roku mocno padało w górskim dorzeczu Odry i Nysy, zarówno w Sudetach jak i w Beskidach. Na dodatek wiosna była też deszczowa i poziom wód gruntowych był wysoki. Ziemia nie przyjmowała spadającej z nieba wody, wszystko szybko spływało w dół.

9 i 10 lipca doszło do fali opadów nawalnych, wyjątkowo intensywnych w części Jeseników obejmujących dorzecze Białej Głuchołaskiej, Osobłogi i Opawicy. W niektórych miejscowościach powyżej Jesenika spadło w ciągu 2 dni 300 litrów wody na każdy metr kwadratowy terenu.

W Głuchołazach na Rynku poziom wody sięgnął wysokości 2 metrów (wyżej niż w 1997 roku). Rzeka Biała zerwała wszystkie mosty, uszkodziła domy (np. kamienicę przy dzisiejszej ul. Opolskiej). Miejscowe kroniki zapisały, że 12 lipca wzburzoną rzeka popłynęło kilkadziesiąt tysięcy czerwonych tureckich fezów.

Woda zalała fabrykę i magazyny w Mikulowicach (wtedy Austro – Węgry), gdzie prowadzono produkcję fezów do Turcji. Zapamiętano także historię ogniomistrza Modlicha, który z wysokiego brzegu rzeki wyciągał bosakiem płynący żywy inwentarz aż sam osunął się do wody. Zdołał się jednak wdrapać na stojące w nurcie drzewo, na którym przesiedział 12 godzin, zanim zdjęli go koledzy z łodzi.

Nieco niżej, we wsi Nowy Świętów rzeka podmyła i zawaliła 8 domów. W Nysie zalany był Rynek.

Trupy płynęły z wodą

otężna fala powodziowa popłynęła także Złotym Potokiem. W Jarnołtówku zawaliła się większa część kościoła (resztę dwa miesiące później wysadzili w powietrze saperzy).

Na cmentarzu woda wypłukała i poniosła w dół kilkadziesiąt ludzkich zwłok. Podmyła przęsła mostu kolejowego w Pokrzywnej, który osunął się w dół i zaczął spiętrzać wodę w wąskiej dolinie. Leżące wyżej budynki młyna zalało po dach. W końcu jednak zapora pękła i powódź zalała wioski Moszczanka i Łąka Prudnicka.

W Moszczance powódź całkowicie zniszczyła 32 domy, pozbawiając dachu prawie 200 ludzi. W dolnej części Łąki Prudnickiej powstało wielkie rozlewisko, wojsko musiało ewakuować ludzi czekających na dachach na pomoc.

Zginął tam 9-letni chłopiec. Jedna osoba zginęła także w Prudniku, gdzie woda zalała zakłady włókiennicze Frankla i zawaliła kilka domów na osiedlu Tabory.

Duża fala powodziowa popłynęła Osobłogą. W Racławicach Śląskich zawalił się kamienny most kolejowy, a leżące niżej domy zostały zalane aż po dachy. Rzeka przerwała wały koło Głogówka i zalała niżej leżącą wioskę Kierpień. Ludzie wraz ze zwierzętami czekali na pomoc w na strychach i dachach. Podobnie było w Łowkowicach.

Fala powodziowa na Odrze w Kędzierzynie przekroczyła 13 lipca poziom 8 metrów. W dolinie Odry od Chałupek do Koźla zalanych zostało 160 kilometrów kwadratowych ziem uprawnych, w rejonie Koźla rozlewiska miały 6 kilometrów szerokości.

W sierpniu 1903 roku zalane tereny odwiedziła cesarzowa Wiktoria, obiecując rządową pomoc dla poszkodowanych. Dzięki temu wsparciu między innymi wybudowano wały powodziowe w Głuchołazach, zbudowano nowy most.

W Jarnołtówku powstała także kamienna tama na Złotym Potoku. W zalanym Wrocławiu podjęto wtedy decyzję o budowie węzła wodnego, który istnieje do dzisiaj.

#polska #ciekawostkihistoryczne #historia #powodz

Historia zapomnianej epidemi na Śląsku.

Data: 21.06.2020 10:49

Autor: czarna_mamba

weekend.gazeta.pl

W latach 70. wybuchła wśród dzieci na Śląsku tajemnicza epidemia. Miały zaburzenia ruchu, ziemistą cerę, objawy niedożywienia, czarne obrzeża dziąseł. Czy jej konsekwencje widzimy do dzisiaj? Rozmowa z Michałem Jędryką, autorem książki "Ołowiane dzieci. Zapomniana epidemia", w której opisał własną historię.

Jak długo to trwało?

Niektórzy uważają, że 150 lat.

Epidemia ołowicy na Śląsku trwała tak długo?!

Pierwsza szkoła specjalna dla dzieci z upośledzeniem została założona przez Niemców już na początku XX wieku w Szopienicach.

To można połączyć?

Ołów atakuje ośrodkowy układ nerwowy. W tym rejonie rodziło się wiele dzieci z dysproporcjami umysłowymi i niepełnosprawnościami ruchowymi. Nie sądzę, żeby Niemcy byli w tamtym czasie filantropami. Tych dzieci na przełomie XIX i XX wieku było po prostu za dużo.

To dlaczego dopiero w latach 70. zdano sobie sprawę z powagi sytuacji?

Problem był ciągle zamiatany pod dywan. Ołowica pojawiała się wcześniej, ale w kontekście chorób pracowników Huty Metali Nieżelaznych w Katowicach-Szopienicach, zwana Hutą Ołowiu. Stwierdzenie, że choroba zawodowa hutników może być masową epidemią wśród dzieci, było niebezpieczne.

Dlaczego?

Gdyby materiały doktor Jolanty Wadowskiej-Król, w których skrupulatnie opisała śląskie przypadki, zostały opublikowane w połowie lat 70., wywołałyby sensację w środowisku medycznym. Do dzisiaj wszyscy w branży powołują się na jej badania, chociaż nigdy nie zostały w pełni upublicznione.

Doktor Król była wtedy młodą pediatrką.

A wcześniej pracowała w szpitalu. Sama miała już dwójkę dzieci. Zaczęła pracę w prowincjonalnej przychodni w przemysłowej dzielnicy Katowic, w Dąbrówce Małej. Dosyć szybko zauważyła, że sporo dzieci jest prawdopodobnie błędnie diagnozowanych.

#historia #ciekawostkihistoryczne #slask #epidemia

#HistoriaBezCenzury - Zbawca ZSRR - Gieorgij Żukow.

Data: 18.06.2020 15:43

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hbc #historiabezcenzury #ciekawostkihistoryczne #zsrr #GieorgijZukow #CCCP

Opowiadaliśmy Wam już o niemieckim, a także o amerykańskim dowódcy II wojny światowej. Dzisiaj czas na kolejnego, wybitnego dowódcę tego okresu, tym razem z ZSRR. Jak doszło do tego, że Grigorij Żukow tak szybko wspiął się po szczeblach kariery? Co wspólnego miał z lordem Farquaadem? Ile kilo była w stanie unieść jego matka? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

#HistoriaBezCenzury – Zbawca ZSRR – Gieorgij Żukow.

Skarb Wandalów znaleziony na polu rolnika to dowód na wojnę z Gotami?

Data: 17.06.2020 02:24

Autor: ziemianin

muzeum-hrubieszow.com.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #archeolodzy #Hrubieszow #skarb #wandalowie #znalezisko #monety #srebrnemonety #ciekawostkihistoryczne

Skarb Wandalów w postaci 5,5 kg srebrnych rzymskich denarów z I i II wieku po Chrystusie został odnaleziony na polu rolnika na Lubelszczyźnie. Z informacji PAP dowiadujemy się enigmatycznie, że został odnaleziony anonimowo… W kolejnym zdaniu, że jednak nie anonimowo… Mniejsza o to. Skarb to skarb!

Skarb Wandalów znaleziony na polu rolnika to dowód na wojnę z Gotami?

Skarb Wandalów zgłoszony przez poszukiwacza skarbów?

Tego oczywiście nie wiemy. Wiemy jedynie to, co podały media, a te poinformowały lapidarnie, że "Ważący ok. 5,5 kg i składający się z 1753 srebrnych monet skarb przekazał Muzeum w Hrubieszowie przypadkowy znalazca". Przypadkowy znalazca skarbu Wandalów czy jakiegokolwiek innego, zwłaszcza metalowego, to w Polsce spacerowicz, grzybiarz, wędkarz, rolnik i jest to niemal zawsze osoba anonimowa. W opracowaniach archeologicznych pochodzenie zabytków czy skarbów z takich źródeł nazywane jest najczęściej "znaleziskiem przypadkowym". Najczęściej jest to nieprawda. W Polsce istnieje – zdaniem Narodowego Instytutu Dziedzictwa – ok. 250 tysięcy poszukiwaczy, którzy szukają różnych pozostałości po przeszłości w ziemi za pomocą wykrywaczy metali. Problem w tym, że jest to nielegalne, a od kilku lat nie jest już tylko wykroczeniem, ale przestępstwem (nawet poszukiwanie zabytków z tanim wykrywaczem na własnym podwórku). Stąd z powodu podobnego absurdu prawnego, skarby te trafiają do muzeów jako znaleziska anonimowe. Być może zmieni się to za pomocą ostatnich zapowiedzi, jakie nieśmiało wyszły z Ministerstwa Kultury. Czas pokaże, ale wróćmy do naszego skarbu, który w jednej informacji PAP opisany jest niespójnie jako znalezisko rolnika, co w tym wyjątkowym przypadku mogło być prawdą, ze względu na duży rozmiar depozytu. Zazwyczaj jednak tymi "przypadkami" są "nie przypadki".

Skarb Wandalów – 1753 monety

Udaliśmy się na miejsce i wspólnie z zespołem archeologów i wolontariuszy, w których skład wszedł również pan Dyl, kontynuowaliśmy badania wykopaliskowe wokół miejsca znaleziska. W ten sposób odkryliśmy kolejnych 137 monet

– mówił w rozmowie z PAP dyrektor Muzeum w Hrubieszowie Bartłomiej Bartecki.

Monety nie znajdowały się w jednym miejscu, były rozwleczone przez maszyny rolnicze na przestrzeni ponad 100 m. W sumie odkryto ich 1753. Nity z brązu odkryte wśród monet sugerują, że złożone były one w skrzyni lub sakwie. Materiał organiczny nie przetrwał do naszych czasów. Przetrwał skarb, nazwany Skarbem Wandalów.

Skarb Wandalów czy kultury przeworskiej?

Taki depozyt monet z wizerunkami cesarzy rzymskich lub ich żon to kolejne świadectwo o kontaktach ludności z terenów Barbaricum (m.in. obecne tereny Polski) z cesarstwem. Kontakty te czasami nazywane są bursztynowym szlakiem. Tu jednak, na Lubelszczyźnie, w II wieku po Chrystusie miało miejsce przejście ludności gockiej przybyłej ze Skandynawii i wyparcie z tych terenów ludności wandalskiej.

W depeszy PAP można było przeczytać, że "Tereny obecnej Lubelszczyzny w II wieku n.e. zamieszkiwali Wandalowie. Zostali oni wyparci przez Gotów, którzy rozpoczęli "wielką wędrówkę" ze Skandynawii ku Europie Południowo-Wschodniej. Działo się to pod koniec II i na początku III w."

Nie obyło się bez walk. Z tego okresu znamy liczne wandalskie cmentarze, na których pochowano wojowników z rytualnie zniszczoną bronią

– mówił Bartecki, co jest dużą nieścisłością, ponieważ Wandalowie to jedno z plemion Związku Lugijskiego wchodzące w skład kultury przeworskiej, w której pochówki męski wojowników niemal zawsze charakteryzuje składanie w grobach rytualnie powyginanych mieczy i innej broni. Nie należy raczej tego łączyć z przebytą walką.

Jednak o trudnych chwilach może zaświadczyć pospieszne chowanie kosztowności i stąd takie skarby jak ten z Lubelszczyzny.

Być może Wandalowie liczyli na to, że w niedalekiej przyszłości powrócą do swoich siedzib, dlatego zdecydowali się zakopać monety. Jednak pomylili się w swojej ocenie

– dodał słusznie Bartecki.

Z cofającymi, a raczej uciekającymi przed Gotami Wandalami było aż tak źle, że ukrywali wszystko, co najcenniejsze

– mówił wybitny archeolog cytowany w komunikacie przesłanym przez Muzeum w Hrubieszowie, prof. Andrzej Kokowski z Instytutu Archeologii UMCS w Lublinie, wieloletni badacz Gotów.

Wygląda na to, że właśnie tutaj Wandalowie stracili środki na dalszą walkę!

– podkreślił.

Tymczasem wielu badaczy odchodzi od nazywania przybyszy z II wieku Gotami. Ci bez wątpienia pojawili się na ziemiach polskich. Mieli wpływ na kształtowanie się z kręgów kultury oksywskiej nowej kultury archeologicznej nazwanej później kulturą wielbarską, jednak trudno przyjąć, że każdy przedstawiciel tej kultury był Gotem. Jednak ślady archeologiczne w Polsce takich obiektów jak kamienne kręgi ze stallami budzą do dzisiaj wyobraźnię i wspomnienie po Skandynawskich najeźdźcach.

Data: 14.06.2020 16:48

Autor: aborygo

Średniowieczne ubrania z Herjolfsnæs, wschodniej osadzie na Grenlandii założonej w X wieku.

"Poul Nørlund był absolutnie świadom, że czekają go ciekawe badania archeologiczne, kiedy pojedzie na Południową Grenlandię w 1921 roku. Celem jego podróży była osada nordycka Herjolfsnæs w wiosce Ikigaat w pobliżu Przylądka Farvel (Pożegnanie/a). W poprzednich dekadach pojawiły się doniesienia o ludzkich kościach, fragmentach tkanin i częściach drewnianych trumien wzdłuż plaży przed kościołem w pobliżu nordyckiej osady. Każdego roku burze ujawniały nowe znaleziska z cmentarza. Mieszkańcy pobliskiej misji Braci morawskich Frederiksdal, dziś Narsarmijiit, próbowali uszyć ubrania z fragmentów tkanin zebranych na plaży. Nie było to jednak warte włożonego wysiłku, ponieważ wykonane z nich ubrania nie były zbyt trwałe. Znaleziska przyciągnęły wiele osób, a na cmentarzu przeprowadzono od początku od roku 1800 do 1921 szereg mniej lub bardziej profesjonalnych wykopalisk W 1900 r. miejscowy lekarz wykopał tradycyjny strój z hakiem do łodzi, a w 1906 r. duński odkrywca Ludvig Mylius -Erichsen odwiedził stanowisko.

Badania archeologiczne Nørlunda na cmentarzu stały się światową sensacją. Latem on i jego pracownicy zdołali wydobyć ponad 70 kawałków średniowiecznej tkaniny z zamarzniętej ziemi cmentarza. Wśród nich są mniej lub bardziej dobrze zachowane tuniki, gugele (kultowe średniowieczne kaptury), kalotki (piuski/zucchetto, małe czapeczki na głowę) i spodnie.

Odzież była używana jako całun pogrzebowy dla tych, którzy nie zostali pochowani w trumnach.

Tradycyjny strój został wykonany zgodnie z wyobrażeniami znanymi ze średniowiecznych, europejskich, iluminowanych rękopisów, ale został wyprodukowany na Grenlandii. Kolor był brązowy po wielu latach spoczywania w glebie, ale analizy pokazują, że stroje te pierwotnie miały naturalne kolory wełny, od jasnoszarego i jasnobrązowego do czarnego. Tradycyjny strój dziecka był pierwotnie śnieżnobiały. Niektóre kalotki były barwione w kolorze jasnofioletowym z użyciem miejscowego porostu, a jeden strój był obszyty czerwoną opaską, barwioną importowaną marzanną barwierską.

Niektóre tradycyjne stroje można teraz oglądać w Grenlandzkim Muzeum Narodowym w Nuuk i Duńskim Muzeum Narodowym w Kopenhadze.

Na zdjęciach:

A : Odzież z krótkim rękawem, długośc całkowita 123 cm. Nie wiadomo, czy należał do mężczyzny czy kobiety. Oryginalny kolor to brązowy z białym elementem na piersi.

B: Gugel z długim na 70 cm "ogonem”. Oryginalny kolor to jasnoszary.

C: Odzież dziecięca z długimi rękawami, pierwotnie śnieżnobiała, o długości 88 cm.

D: Odzież z długimi rękawami, całkowitej długości 120 cm. Kolor odpowiada oryginalnemu brązowi.

#ciekawostkihistoryczne #moda #sredniowiecze #odkrycie #grenlandia

Przeklęty diament Indii. Jego historia jest krwawa, naznaczona śmiercią i intrygami.

Data: 13.06.2020 13:56

Autor: czarna_mamba

weekend.gazeta.pl

Według legendy kto był w posiadaniu diamentu Koh-I-Noor, trzymał w rękach cały świat. Choć klejnot nie jest największym spośród znanych, jego niezwykła historia uczyniła go jednym z najsłynniejszych.

Na pierwszy rzut oka diament Koh-I-Noor nie wyróżnia się na tle innych klejnotów. Stracił ponad połowę swojej początkowej wagi, a liczne rabunki, których był przedmiotem, oraz bitwy, których był świadkiem, odbiły się na jego wyglądzie w postaci skaz i pęknięć. Jego sława nie wynika jednak z wielkości czy wartości, ale z niezwykłej historii – za jej sprawą nosi przydomek "przeklęty". Zanim diament trafił do Tower of London, gdzie obecnie można go oglądać na wystawie, przez kilka stuleci był jednym z najbardziej znanych skarbów w Indiach.

Pierwszym właścicielem diamentu Koh-I-Noor miał być Bóg Słońca, Surya, który nosił kamień na szyi. Według legendy nazywał się on wtedy Syamantaka i miał, jak na niebiański diament przystało, magiczne moce. W rękach szlachetnego człowieka przyczyniał się do jego bogactwa. Jeśli jednak jego właścicielem była osoba o nieczystych zamiarach, przynosił jej śmierć.

Tyle, jeśli chodzi o legendę. Historycy nie mają pewności, skąd wziął się diament ani kto był jego pierwszym właścicielem. Najwcześniejsze wzmianki na jego temat pojawiły się jeszcze w XIV wieku, choć potem słuch o nim zaginął na ponad 200 lat.

#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #niewiemjaktootagowac

Czy Henryk Walezy był homoseksualistą?

Data: 08.06.2020 18:38

Autor: czarna_mamba

ciekawostkihistoryczne.pl

Wawelski dwór był raczej tradycyjny. Oczywiście polscy królowie miewali kochanki i wyprawiali rozmaite bezeceństwa, jednak wszystko to stało się bez znaczenia, gdy na scenę wkroczył on – w rajstopach, z pełnym makijażem i kolczykiem w uchu. Na domiar złego człowiek, który odtąd miał władać Rzeczpospolitą, był otoczony wianuszkiem mężczyzn… przebranych za kobiety. Czy jednak rzeczywiście świadczyło to o jego łóżkowych preferencjach?

#historia #ciekawostkihistoryczne

Data: 07.06.2020 21:07

Autor: Forgotten

Test "umiejętności czytania i pisania" który zaliczyć musiał każdy Afroamerykanin chcący otrzymać prawo do głosowania. Luizjana, 1964r.

Na rozwiązanie przeznaczone było 10 minut, a niektóre pytania były celowo myląco sformułowane. (Biały) rejestrator był ostatecznym sędzią, czy odpowiedź jest poprawna.

Jedna zła odpowiedź skutkowała oblaniem sprawdzianu.

[Kliknij w obrazek, aby zobaczyć w pełnej jakości]

#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia

#HistoriaBezCenzury Chore metody leczenia - historia psychiatrii.

Data: 04.06.2020 15:27

Autor: ziemianin

youtube.com

#historiabezcenzury #hbc #ciekawostkihistoryczne #historia #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #zdrowie #leczenie

Opowiadaliśmy Wam jakiś czas temu o dawnych sposobach leczenia. Dzisiejszy odcinek będzie kontynuacją tematu, skupimy się jednak na zagadnieniach dotyczących leczenia chorób psychicznych. Jak traktowano takie schorzenia w starożytności? Czy chory psychicznie mógł odnieść sukces w średniowieczu? Jak nienormalne, pseudomedyczne teorie głosił jeden z ojców-założycieli USA? I jak „leczono” psychicznie chorych w hitlerowskich Niemczech i w ZSRR? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka! Zapraszamy do oglądania!

#HistoriaBezCenzury Chore metody leczenia – historia psychiatrii.

Zagłada dinozaurów. Uderzenia asteroid pod odpowiednim kątem idealne do spowodowania . . .

Data: 03.06.2020 20:34

Autor: ziemianin

nature.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #planeta #ziemia #krater #asteroida #nauka #prehistoria #analiza #ciekawostkihistoryczne

Trajektoria asteroidy, która przed 66 milionami lat spadła na Ziemię i doprowadziła do zagłady dinozaurów, była dokładnie taka, jaka powinna być, by spowodować jak najwięcej zniszczeń. Nowa analiza krateru Chicxulub połączona z licznymi symulacjami komputerowymi wykazała, że prędkość i kąt uderzenia asteroidy znajdowały się w najbardziej śmiercionośnym dla Ziemi zakresie.

Zagłada dinozaurów. Uderzenia asteroidy pod odpowiednim kątem idealne do spowodowania jak największych zniszczeń.

Gdy asteroida uderzyła w Ziemię, wybiła olbrzymi kater, do której następnie zapadła się część materiału przemieszczona podczas uderzenia. Uderzenie skruszyło i ugięło skorupę ziemską, która następnie wyprostowała się, tworząc równinę w centrum krateru.

Równina ta jest nachylona w kierunku, z którego nadeszło uderzenie, a kąt jej nachylenia jest zależny od kąta uderzenia asteroidy. Stąd też, na podstawie danych o budowie krateru, osadach, jego części centralnej i otaczających go wyniesieniach można wyciągnąć wiele wniosków na temat asteroidy, jej prędkości i kąta, pod jakim spadła na Ziemię.

Naukowcy z Imperial College London przeprowadzili setki symulacji komputerowych, by sprawdzić, jak powinien wyglądać krater po uderzeniu asteroidy nadlatującej z różną prędkością i pod różnym kątem. Znaleźli w końcu taką konfigurację, która najlepiej odpowiada rzeczywistemu wyglądowi krateru Chicxulub.

Okazało się, że asteroida, która przyniosła zagładę dinozaurom, poruszała się w tempie około 20 km/s i uderzyła w Ziemię pod kątem około 60 stopni. Większość zniszczeń zostało spowodowane przez odparowanie skał, z których materiał trafił do atmosfery, zablokował promienie słoneczne i na planecie zapanowała atomowa zima.

Jak mówi Gareth Collins z ICL, symulacje wykazały, że kąt 60 stopni jest idealny, by wyrzucić w powietrze jak najwięcej materiału. Jeśli asteroida uderzyłaby pionowo z góry, zmiażdżyłaby więcej skał, jednak mniej materiału trafiłoby do atmosfery. Jeśli zaś uderzyłaby pod mniejszym kątem niż 60 stopni, to nie odparowałaby tak wielkiej ilości skał.

To było uderzenie idealne, dodaje Collins. To był bardzo zły dzień dla dinozaurów. Im zaś więcej szczególnych warunków musiało być spełnionych, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że do takiego zdarzenia dojdzie ponownie, stwierdza uczony.

Pakt Jaruzelski-Rockefeller 25 września 1985 r.

Data: 03.06.2020 19:51

Autor: ziemianin

powiewswiezosci.neon24.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #prl #jaruzelski #general #usa #rockefeller #historia #historiapolski #polska

Trochę długie, ale polecam przeczytać całość.


Dwa ciekawe artykuły z "Uważam Rze Historia" (nr 10/2015) w 30. rocznicę opisywanego wydarzenia.

W przeddzień kolejnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku pozwoliłem sobie zacytować 2 artykuły autorstwa Pawła Łepkowskiego i Grzegorza Brauna, które opisują tajne i do dziś prawie opinii publicznej w naszym kraju nieznane spotkanie, które zaważyło o tym, że na przełomie lat 80. i 90. XX wieku Polska nie odzyskała niepodległości, tylko sowieckie i prosowieckie aktywa władzy nad naszym krajem i narodem zostały przekazane innej obcej strukturze, czyli tzw. Zachodowi (rozumianemu jako żydomasoński obóz koncentracyjny dla narodów głównie postchrześcijańskich). Tak naprawdę, gdyby gen. Wojciech Jaruzelski jeszcze żył, należałoby strajkować przed jego willą nie w nocy z 12 na 13 grudnia, tylko 25 września. – pś

Pakt Jaruzelski-Rockefeller 25 września 1985 r.

"Pakt Jaruzelski-Rockefeller

25 września 1985 r. około godziny 11.30 nowojorska policja zablokowała przejazd prywatnych samochodów na 52. Ulicy na Manhattanie. Kilka minut później po wąskiej jednokierunkowej drodze przemknęła kolumna samochodów, w których jechała polska delegacja rządowa. Najważniejszym pasażerem był człowiek, którego administracja Ronalda Reagana określała jako jednego z największych wrogów demokracji na świecie. Generał Wojciech Jaruzelski, komunistyczny premier polskiego rządu i I sekretarz wszechwładnej PZPR, formalnie przybył do Nowego Jorku jedynie w celu wygłoszenia przemówienia podczas XL sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Jednak tego dnia samochody polskiej delegacji wcale nie kierowały się ku położonej nad East River siedzibie głównej Organizacji Narodów Zjednoczonych. Tuż przed południem kolumna zatrzymała się przed równie ważnym budynkiem, którego właściciele nieraz wpływali na losy świata. Na chodniku przed wejściem do Rockefeller Center na polskiego generała czekał 70-letni David Rockefeller. Przechodnie z zainteresowaniem przyglądali się obu panom. Niektórzy rozpoznali zapewne Wojciecha Jaruzelskiego, którego amerykańskie media od pięciu lat portretowały jako dyktatora porównywalnego jedynie do takich satrapów, jak ajatollah Chomeini czy pułkownik Muammar Kaddafi. Dziwna to była scena, kiedy dłonie podali sobie ludzie reprezentujący całkowicie inne światopoglądy, ideały i ustroje polityczne.

Pracownicy Rockefeller Center nie widzieli dotychczas, żeby ich szef, prezes giganta naftowego Exxon i korporacji energetycznej Chevron, osobiście zjeżdżał na parter swojego wieżowca w celu przywitania jakiegoś gościa. Tym razem jednak zdobył się na bardzo kurtuazyjny gest wobec człowieka, który w Waszyngtonie był uznawany za personę non grata. Obaj panowie wymienili uprzejmości i udali się do pozłacanej windy, która pomknęła na najwyższe piętra budynku. Tam, w pięknym gabinecie gospodarza, miejscu niedostępnym dla zwykłych śmiertelników, prawdziwej świątyni wielkiego światowego biznesu, rozpoczęli rozmowę, której treść do dzisiaj owiewa wiele mitów, półprawd i plotek.

Spotkanie w cztery oczy

Oficjalnie nie istnieje żaden udokumentowany zapis tej dyskusji, choć wątpliwe, aby amerykańskie służby specjalne zrezygnowały z podsłuchiwania tego, co ma do powiedzenia człowiek będący jednym z głównych dowódców wojsk Układu Warszawskiego. Jedynymi świadkami tej debaty były dwie osoby: szefowa sekretariatu Davida Rockefellera Patricia Smalley oraz polski tłumacz w randze wicedyrektora jednego z departamentów MSZ Jerzy Sokalski. Chociaż nie znamy treści rozmowy obu panów, pewne jest, że musiała być bardzo interesująca, skoro zamiast planowanej godziny, trwała 105 minut.

Generał Jaruzelski zrobił na gospodarzu wrażenie człowieka niezwykle światłego, skoro Rockefeller zdecydował się na oprowadzenie gościa po swojej prywatnej galerii malarstwa. Po kwadransie oglądania prywatnej kolekcji gospodarza obaj panowie udali się na lancz do sali nr 72, gdzie czekali na nich: były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych Zbigniew Brzeziński, laureat Pokojowej Nagrody Nobla Norman Ernest Borlaug, zastępca sekretarza stanu USA Lawrence Eagleburger i jeden z wiceprezesów Chase Manhattan Bank reprezentujący Fundację Rockefellera, a ze strony polskiej: minister spraw zagranicznych Stefan Olszowski, sekretarz polskiego premiera płk Wiesław Górnicki, członek Biura Politycznego KC PZPR Józef Czyrek oraz charge d’affaires Zdzisław Ludwiczak. Goście od razu zauważyli, że David Rockefeller odnosi się do polskiego dyktatora z wyraźnym szacunkiem i nieukrywaną sympatią. Potwierdzają to słowa Zbigniewa Brzezińskiego, który był także zaskoczony serdecznością ze strony komunistycznego przywódcy: „Kiedy wprowadzono mnie do pokoju, byłem dosyć zaskoczony serdecznością, z jaką mnie przywitał. (…) Następnie poinformował mnie, że przywiózł ze sobą pewne dokumenty mające związek z moją rodziną. (…) Powiedziałem generałowi, że jestem tym głęboko wzruszony, prawdziwie to doceniam i że przypomina mi to wcześniejsze spotkanie z premierem Beginem, który także przywiózł mi dokumenty dotyczące działalności mojego ojca w obronie Żydów w Polsce”.

Przepowiednia generała

Wojciech Jaruzelski potrafił oczarować reprezentantów strony amerykańskiej swoją kulturą osobistą. W relacji z tego spotkania Brzeziński podkreślał: „Generał osobiście robi bardzo dobre wrażenie. Ze wszystkich komunistycznych przywódców, z którymi rozmawiałem, reprezentuje on najwyższy poziom osobistej inteligencji, zdolność do precyzyjnego wyrażania się, unikania wyrażeń bombastycznych i nieracjonalnych w tonie, jeżeli nie w treści. Raz lub dwa podczas naszej dyskusji użył demagogicznych argumentów, jednak w większości jego wywód był chłodny, oparty na faktach, zawierający z jednej strony pewną dozę twardości, a z drugiej wyraźną obawę o wpływ, jaki może na Polskę wywrzeć obecny stan stosunków amerykańsko-polskich”. Podobne wrażenie odniósł zapewne David Rockefeller.

Brzeziński wyraźnie zwracał uwagę na aspekt polityczny tego spotkania. Podkreślał, że „strona polska powinna podjąć ciche kroki w związku z więźniami politycznymi, za którymi mogłyby pójść kroki strony amerykańskiej w kwestiach, o które Polacy mają żal”. Jaruzelski traktował te wypowiedzi ze spokojem, jakkolwiek nie składał żadnych wyraźnych deklaracji dotyczących ustępstw wobec opozycji czy zmian w polskim ustroju politycznym.

Rozmowa z Davidem Rockefellerem miała jednak wymiar znacznie bardziej biznesowy. Świadczy o tym fakt, że przy stole zaczęła się od tematu budowy fundacji rolnej i jej związków z fundację kościelną. Zbigniew Brzeziński podkreśla, że generał Jaruzelski był żywo zainteresowany projektem, jaki w 1982 r. wysunęły konferencje biskupów Polski i Niemiec – utworzenia fundacji rolnej, której statutowym zadaniem miało być pozyskiwanie funduszy na zakup maszyn dla polskich prywatnych gospodarstw rolnych. Wprawdzie już w 1986 r. projekt utworzenia takiej fundacji upadł ze względu na próby przejęcia kontroli nad nią przez komunistów, ale sama fundacja zdawała się jedynie pretekstem do przedyskutowania o wiele szerszego planu determinującego los polskiej gospodarki w przyszłości. W czasie lanczu generał zwrócił uwagę, że straty, jakie przyniosły polskiej gospodarce sankcje nałożone przez administrację Reagana, urosły po czterech latach do około 3 mld dolarów. W opinii generała były one głównym powodem obniżenia poziomu życia obywateli PRL. Jaruzelski podkreślił, że tego typu amerykańskie ograniczenia wobec polskiej gospodarki blokują także takie inicjatywy jak wspomniana fundacja rolna, która nie ma szansy przetrwać, jeżeli Polska nadal będzie objęta embargiem gospodarczym. Przy okazji nadmienił, że amerykańskie szacunki dotyczące strat, jakie przyniosły sankcje, są zdecydowanie zaniżone. O ile polski rząd obliczył swoje rzekome krzywdy na kwotę 3 mld dolarów, o tyle Amerykanie szacowali je zaledwie na 20 mln dolarów, z czego Waszyngton miał przekazać Warszawie 10 mln dolarów.

Z notatek sporządzonych przez Brzezińskiego można wywnioskować, że Jaruzelski rzeczywiście szczerze wierzył, że Fundacja Rockefellera przyniesie poprawę w konkretnych aspektach polskiego rolnictwa, podczas gdy – jak zanotował Brzeziński – „fundacja kościelna wydaje się przyjmować bardziej terytorialnie ograniczone podejście, mające na celu zmodernizowanie rolnictwa tylko w kilku wioskach”. Generał przekonywał słuchaczy, że owe wsie zmodernizowane przez fundację kościelną staną się zespołem potiomkinowskich wiosek, a więc zwykłym oszustwem. Wolał, żeby „fundacja kościelna wybrała sobie kilka konkretnych, funkcjonalnych kwestii i skoncentrowała się na nich, zamiast przyjmować takie terytorialne podejście” – zapisał były doradca Jimmy’ego Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego.

Ciekawostką jest, że kiedy generał rozpędził się w swojej tyradzie i już zaczął opowiadać o dialogu z polską hierarchią kościelną i roli Episkopatu w negocjacjach dotyczących zwolnienia więźniów politycznych, David Rockefeller umiejętnie przerwał gościowi i natychmiast wrócił do tematu fundacji, który najwyraźniej o wiele bardziej interesował amerykańskiego magnata.

Mówiąc o stratach, jakie przynosi polskiej gospodarce amerykańskie embargo, Jaruzelski ani razu nie pokazał emocji, nie wymienił też z imienia i nazwiska prezydenta Ronalda Reagana ani któregokolwiek z członków jego administracji. Raz tylko odniósł się nieco ironicznie do osoby sekretarza stanu Caspara Weinbergera, któremu nie zapomniał, że nazwał go pogardliwie „sowieckim generałem w polskim mundurze”.

W pewnym momencie Jaruzelski wykonał bardzo teatralny gest, który wyraźnie zrobił wrażenie na uczestnikach spotkania. Wskazał ręką w kierunku okna, skąd widać było imponującą panoramę dolnego Manhattanu zalanego wrześniowym słońcem i powiedział w dziwnym, nieco profetycznym tonie: „Jesteście szczęśliwym narodem. Na to wspaniałe miasto nigdy nie spadła ani jedna bomba. Praca wielu pokoleń pomnaża wasz majątek. Chciałbym, aby za kilkadziesiąt lat można było z najwyższego budynku Warszawy zobaczyć choć w części podobny obraz”. W notatkach Brzezińskiego możemy przeczytać, że przy stole zapadła nadzwyczajna cisza, którą przerwał spokojnie dopiero gospodarz spotkania, mówiąc nieco wzruszonym głosem: „Dość często spotykam się przy tym stole z szefami rządów lub głowami państw, ale przyznaję, że dawno już nie słyszałem równie żarliwej i sugestywnej eksplikacji na rzecz własnego narodu”.

Władza nad światem

Czytając bardzo cenne i skrupulatne zapiski Zbigniewa Brzezińskiego nie sposób oprzeć się wrażeniu, że generał Wojciech Jaruzelski do czasu spotkania w Nowym Jorku był oceniany przez Amerykanów jako sztywny i chłodny formalista. Tymczasem zdumienie wywołał jego ukryty dar zjednywania sobie sympatii rozmówców. Podczas pamiętnego spotkania z września 1985 r. Jaruzelski z niezwykłą starannością wykorzystał ten talent do oczarowania człowieka, który nie należał do łatwych rozmówców.

Najmłodszy z sześciorga dzieci finansisty Johna D. Rockefellera juniora, najbogatszego człowieka w historii świata, okazał się na tle swojego rodzeństwa najbardziej utalentowanym biznesmenem, chociaż z wykształcenia był doktorem nauk humanistycznych. W 1949 r. został dyrektorem Rady Stosunków Międzynarodowych, niezwykle wpływowej organizacji kształtującej relacje między światem polityki i biznesu. Trudno przecenić znaczenie i siłę tej grupy, podobnie jak nie sposób ocenić prawdziwej potęgi rodziny Rockefellerów. Formalnie David Rockefeller posiadał majątek wart „jedynie” 2,9 mld dolarów. Jednak każdy, kto choć trochę interesował się sposobem prowadzenia interesów przez tę potężną dynastię, musi wiedzieć, że realny majątek, jaki kontroluje Fundacja Rockefellera i fundusze Rockefeller Brothers Fund, jest znacznie większy niż wartość przedstawiana opinii publicznej.

Na politykę rządu amerykańskiego mają wpływ nieformalne grupy nacisku, w skład których wchodzą przedstawiciele najbogatszych i najbardziej wpływowych rodów Ameryki. Są to potomkowie budowniczych wielkich fortun przemysłowych przełomu XIX i XX wieku: potentatów amerykańskiego przemysłu hutniczego (jak Andrew Carnegie), twórców przemysłu samochodowego (jak Henry Ford), magnatów kolejowych (jak E.H. Harris) oraz najpotężniejszych wśród nich właścicieli wszechmocnego Standard Oil – dynastii Rockefellerów.

Patrząc na te niezwykle wpływowe familie rządzące Ameryką i światem zza bram swoich bajecznych rezydencji, możemy zrozumieć, dlaczego współczesna klasa polityczna Stanów Zjednoczonych i zachodnich demokracji jest tak przeżarta korupcją i nepotyzmem. Różnica między politykami wybieralnymi, znanymi z pierwszych stron gazet, a faktycznymi strażnikami interesów państwa jest porównywalna jedynie do różnic, jakie dzieliły patrycjuszy i plebejuszy w starożytnym Rzymie. Jednak w przeciwieństwie do imperium rzymskiego Ameryka stosunkowo rzadko używa sil zbrojnych do obrony swoich interesów w odległych miejscach naszej planety, ponieważ to wielkie amerykańskie korporacje zapewniają jej wystarczający wpływ na lokalne układy polityczne. Z tego powodu w 1933 r. powstała Rada Biznesu (Business Council), o której David Horowitz w swojej znakomitej książce „Rockefellerowie” napisał, że: „wyznaczyła sobie za cel uczestniczenie w podejmowaniu decyzji rządowych”.

Członkowie Rady do dzisiaj spotykają się w Hot Springs. I chociaż nazwa tej organizacji jest tak banalnie prosta, to rzeczywisty zakres jej władzy jest wręcz trudny do wyobrażenia. Za ilustrację tej tezy może posłużyć wypowiedź jednego z prezesów General Motors: „Spotkania w Hot Springs nie są potrzebne, abyśmy mogli wysłuchać poglądów rządu, lecz – co najważniejsze – by rząd mógł się zapoznać z naszymi poglądami”. Inaczej mówiąc: politycy w Waszyngtonie mają wyznaczone zadania, a tzw. demokracja i programy wyborcze są jedynie fasadą, za którą siedzą prawdziwi decydenci. Oba zespoły – Rada Stosunków Międzynarodowych i Rada Biznesu – aktywnie kształtują stosunki polityczne i operacje gospodarcze na całym świecie.

Z kolei w 1973 r. David Rockefeller założył Komisję Trójstronną, jedną z najbardziej wpływowych organizacji polityczno gospodarczych na świecie. I nie chodzi tu o liczebność jej członków, ponieważ w 1973 r. należało do niej zaledwie 325 osób. Najważniejsze, kim ci ludzie byli (i kim są obecnie). A była to światowa elita finansowa, polityczna i medialna – byli prezydenci Stanów Zjednoczonych, premierzy Japonii, szefowie koncernów medialnych czy przedsiębiorcy pokroju Akio Mority, założyciela Sony. Amerykański senator Barry Morris Goldwater w książce „With No Apologies” tak charakteryzował tę organizację: „Komisja Trójstronna jest międzynarodowa i jest przeznaczona, by być środkiem dla multinarodowej konsolidacji interesów bankowych i handlowych. Procesy te mają być uskuteczniane poprzez przejęcie kontroli nad polityką Stanów Zjednoczonych”.

Cyrograf w zamian za nietykalność

Przybywając do Davida Rockefellera w 1985 r., generał Jaruzelski musiał mieć świadomość, że otwiera Polskę na siły, nad którymi nigdy nie będzie w stanie zapanować. Chociaż nie znamy treści prywatnej rozmowy premiera PRL z potężnym dyrektorem Rady Stosunków Międzynarodowych, pewne późniejsze fakty pozwalają spekulować, że 25 września 1985 r. rozpoczęła się systematyczna aneksja polskiej gospodarki przez kapitał powiązany z aktywami rodziny Rockefellerów.

Czy generał Jaruzelski zdawał sobie sprawę, że w zamian za doraźną pomoc finansową podpisuje cyrograf, którego ostateczną ceną może być utrata suwerenności w wielu (jeżeli nie we wszystkich) obszarach polskiej gospodarki? A może w ten sposób architekt stanu wojennego zapewnił sobie nietykalność po upadku żelaznej kurtyny? Niestety, odpowiedzi na te pytania leżą w sferze dość szerokich spekulacji historycznych.

Znamienne jest jednak, że komunistyczny przywódca zjednał sobie w tak krótkim czasie sympatię człowieka bardzo odpornego na polityczne obietnice. Po spotkaniu gospodarz Rockefeller Center towarzyszył szefowi polskiego rządu do wyjścia i odprowadził go do samochodu. Pracownicy jego fundacji po raz drugi tego dnia przecierali oczy ze zdumienia."

                                                                         Paweł Łepkowski

"Polska na lancz podana

W pierwszych dniach jesieni 1985 r. gen. Wojciech Jaruzelski, odwiedziwszy Hawanę, przybył do Nowego Jorku, by wziąć udział w rocznicowej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Pobyt był okazją do szeregu spotkań z głowami i przedstawicielami innych państw. Wszystko to razem – i „bratnia” Kuba, i 40-lecie ONZ – nie miało jednak nawet części takiego znaczenia jak ta jedna, parogodzinna rozmowa, której akurat propagandowa prasa PRL nie odnotowała. Oto w środę 25 września w samo południe Jaruzelski wraz z niedużą grupą asystujących mu oficjeli i ochroniarzy przybył do Rockefeller Plaza przy Piątej Alei na Manhattanie. Przed wejściem do charakterystycznej, monumentalnej budowli witał go sam gospodarz David Rockefeller.

62-letni wówczas Jaruzelski jako I sekretarz PZPR, prezes Rady Ministrów PRL i (co najważniejsze) przewodniczący Komitetu Obrony Kraju skupiał w swoim ręku całą władzę sowieckiego namiestnika nad Polską, która stanowiła klucz do całego „imperium zewnętrznego”. Z nadania Moskwy Jaruzelski był więc lojalnym lokalnym satrapą. Jego rozmówca sam stał na czele jednego z największych w dziejach imperiów – organizacji finansowej o zasięgu globalnym, której jednostką flagową był Chase Manhattan Bank – a cały świat doskonale znał potężny klan, którego 70-letni wówczas David stanowił trzecie pokolenie.

Notatki Brzezińskiego i Górnickiego

Przebieg spotkania znany jest w Polsce już od paru lat z treści dwóch notatek – cóż za luksus dla badacza – sporządzonych niezależnie od siebie. Autorem pierwszej, chronologicznie wcześniejszej, jest Zbigniew Brzeziński. Napisał ją bezpośrednio po spotkaniu, które notabene sam zaaranżował. Nie było to bynajmniej pierwsze, ani najważniejsze z zadań, jakich podejmował się Brzeziński, jeden z najbliższych współpracowników Rockefellera ds. politycznych. To na jego zlecenie zorganizowana została legendarna Komisja Trójstronna, międzynarodowe gremium skupiające szare eminencje, których cele zdefiniował inny wybitny polityk tamtej dekady, Barry Goldwater: „Moim zdaniem Komisja Trójstronna jest umiejętnym koordynowaniem wysiłków na rzecz konsolidacji czterech centrów władzy: finansowej, intelektualnej, religijnej i politycznej. (…) Komisja ma na celu osiągnięcie przewagi nad narodowymi centrami władzy politycznej”. To właśnie poprzez działanie na tym forum udało się Brzezińskiemu doprowadzić do prezydentury Jimmy’ego Cartera. Z takimi to ludźmi – myślącymi tak dalekosiężnie i działającymi na tak szeroką skalę – spotyka się w 1985 r. Jaruzelski. Cóż mogą mieć sobie do powiedzenia? Przypomnijmy kontekst sytuacyjny.

Pół roku wcześniej sekretarzem generalnym Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego został Michaił Gorbaczow, którego jeszcze w 1978 r. ściągnął do Moskwy szef KGB Jurij Andropow. Armia Czerwona nieodwołalnie przegrała już wyścig technologiczny z Zachodem, czego spektakularną manifestacją był pogrom sowieckiego sprzętu bojowego w Dolinie Bekaa w czerwcu 1982 r. (w wojnie izraelsko-syryjskiej). Gwoździem do trumny było dla Kremla ogłoszenie przez prezydenta Ronalda Reagana programu „gwiezdnych wojen” w marcu 1983 r. Jednocześnie Waszyngton prowadził działania obliczone na załamanie zbrojeniowego budżetu Moskwy (zbijanie cen ropy we współpracy z saudyjskim Rijadem) i na destabilizację wewnętrzną (pomoc dla „Solidarności” w kooperacji z Watykanem i Tel Awiwem – patrz: „Victory” Petera Schweitzera). Stało się oczywistością, że Sowieci nie tylko nie zdołają już wygrać III wojny światowej, ale nawet nie zajmą lepszej pozycji negocjacyjnej przez ewentualne osiągnięcie linii Sekwany czy bodaj Renu w europejskim teatrze wojennym. Od kiedy Amerykanie przekazali Afgańczykom stingery zdolne do niszczenia „latających czołgów” Mi-24, także i ta wojna na dłuższą metę była nie do wygrania. Kreml przystąpił więc do realizacji planu Andropowa-Ogarkowa: demontażu „imperium zewnętrznego”, tj. taktycznego wycofania militarnego z krajów satelickich, z zamiarem utrzymania tam pełnej kontroli politycznej bardziej subtelnymi narzędziami (KGB, GRU).

Kluczowy dla powodzenia tej operacji był poligon „transformacji ustrojowej” w Polsce, ale ta miała rosnący problem zadłużenia zagranicznego, którego nie mogły zniwelować kolejne „reformy” utrzymane w systemowych ramach zakreślonych przez doktrynę socjalistyczną.

Taki był zatem kontekst amerykańskich umizgów Jaruzelskiego. Przyjechał on po prostu wynegocjować godziwe warunki kapitulacji na swoim „odcinku frontu”. Między bajki włóżmy od razu wersję o jakiejkolwiek samodzielności i własnej inicjatywie Jaruzelskiego – dla każdego, kto zapoznał się z biografią TW „Wolskiego”, jest oczywiste, że jego nowojorska misja musiała być w całości autoryzowana przez Moskwę.

Drugą notatkę ze spotkania z Rockefellerem zawdzięczamy należącemu do warszawskiej ekipy ppłk. Wiesławowi Górnickiemu – sporządził ją podobno na podstawie własnych zapisków pięć lat później. Jeśli jednak notował wiernie, to w słowach Jaruzelskiego słychać wyraźnie ofertę Moskwy: „Podkreślając naturalne związki między obydwoma narodami, stwierdził [Jaruzelski], że właśnie USA powinny i mogą stać się główną siłą wspomagającą reformy w Polsce, gdyż tendencje demokratyczne kiełkują we wszystkich właściwie krajach socjalistycznych”. Szumna to zapowiedź – w części „demoludów” jeszcze w 1989 r. KGB na gwałt szukać będzie ze świecą jakichś „opozycjonistów”, których można by posadzić przy montowanych naprędce „okrągłych stołach”, a tu Jaruzelski proroczo zapewnia, że demokracja wszędzie „kiełkuje”.

To doprawdy wspaniała nowina, ale dlaczego Kreml nie komunikuje się w tej sprawie bezpośrednio z Białym Domem? Dlaczego partnerów szuka najpierw wśród bankierów? To oczywiście dobry przyczynek do refleksji nad rzeczywistymi hierarchiami władzy. Ale jest jeden konkretny powód, dla którego uznać trzeba, że Jaruzelski trafił pod właściwy adres. To oni właśnie – ludzie władzy pieniądza – stają się dla komunistów najbardziej naturalnymi partnerami i najlepszymi sojusznikami (sic). Jeśli bowiem „kiełkowanie demokracji” w państwach Układu Warszawskiego przerodzi się w proces niekontrolowany, stracić mogą i jedni i drudzy: zbankrutowani komuniści, bo ich narody mogą pozbawić władzy i rozliczyć; a także zachodni wierzyciele, jeśli im suwerenne władze wyłonione przez te narody odmówią zwrotu pożyczonych przez komunistów pieniędzy. Tak to zawiązuje się ów sojusz ponad wszelkimi politycznymi podziałami i różnicami ideologicznymi – sojusz zbrodniarzy i lichwiarzy.

To oczywiście diagnoza stawiana na podstawie analizy realiów i kontekstu sytuacyjnego, gdyż notatki Brzezińskiego i Górnickiego to meritum sprawy zgodnie przemilczają. Ani jeden, ani drugi zresztą nie towarzyszyli swoim pryncypałom – Rockefellerowi i Jaruzelskiemu – w godzinnej rozmowie w cztery oczy (plus dwoje tłumaczy), kiedy gospodarz oprowadzał gościa po swojej prywatnej galerii obrazów. Obie notatki streszczają jedynie treść rozmów toczonych przy stole, do którego zasiadło nieco poszerzone grono. Padło szereg uwag o charakterze profetycznym – Jaruzelski m.in. zauważył: „Już obecnie [1985] można obserwować niepokojące przejawy osmotycznego zrastania się obu państw niemieckich”.

Punkt zwrotny

Ciekawe, że obydwaj autorzy notatek nie dają kompletu nazwisk uczestników tego niezwykłego, przedłużającego się do trzech godzin lanczu. Według Górnickiego ze strony Jaruzelskiego obecni byli: „minister spraw zagranicznych Stefan Olszowski, sekretarz KC PZPR Józef Czyrek, doradca premiera mjr Wiesław Górnicki, charge d’affaires PRL w Waszyngtonie Zdzisław Ludwiczak” oraz „tłumacz, wicedyrektor DMO MSZ Jerzy Sokalski”; zaś ze strony Rockefellera: „laureat Nagrody Nobla Norman Borlaug, zastępca sekretarza stanu Lawrence Eagleburger, prof. Zbigniew Brzeziński oraz wiceprezes Chase Manhattan Bank, którego nazwisko nie zachowało się w notatkach”. Notatka Brzezińskiego potwierdza skład polskiej delegacji, ale ze strony amerykańskiej wymienia (oprócz autora notatki i gospodarza spotkania) tylko Lawrence’a Eagleburgera, poza tym wzmiankuje zbiorczo, acz enigmatycznie obecność „trzech członków Fundacji Rockefellera”. Policzmy: skoro obie notatki ujawniają obecność Borlauga i Eagleburgera, to kim jest ów „trzeci człowiek” z notatki Brzezińskiego?

Zagadkę pomaga nam rozwiązać ujawnione parę lat temu trzecie źródło. Okazuje się, że istnieje jeszcze jedna notatka, której autorem jest inny człowiek Rockefellera – William (Bill) M. Dietel, znany dziś jako międzynarodowy filantrop (może to on został przedstawiony Polakom jako przedstawiciel Chase Manhattan Bank?). Notatka Dietla (na którą powołuje się w swoich pracach amerykański badacz Gregory F. Domber) ujawnia tożsamość owego anonima – to John C. Whitehead, drugi w tym gronie zastępca sekretarza stanu USA, również należący do ludzi Rockefellera, a jak podaje Wikipedia, jednocześnie członek Komitetu Kierowniczego Grupy Bilderberg (sic). Jego to obecność zgodnie pominęli w swoich notatkach Brzeziński i Górnicki.

Notabene z dzisiejszej perspektywy obecność innych rozmówców Jaruzelskiego okazuje się wcale nie mniej sensacyjna: np. noblista Borlaug był przecież jednym z „ojców” GMO (temat otwartości Polski na uprawy modyfikowane pojawił się już wówczas w rozmowie z Jaruzelskim), a sekretarz stanu Eagleburger zasłużył się m.in. w działaniu na rzecz odszkodowań dla ocalonych Żydów. Szanownych Czytelników namawiam do przeprowadzenia własnej kwerendy internetowej, by zorientować się, jak doborowe towarzystwo rozmawiało 30 lat temu o polskich sprawach przy lanczu u Rockefellera.

Historykowi rzadko nadarza się taka gratka: trzy źródła pozwalające ściśle określić moment inicjujący zdarzenia o tak znaczących, globalnych konsekwencjach. Na ogół zdani jesteśmy na domysły, a punkty zwrotne i cezury czasowe przyjmujemy umownie – z reguły bowiem poznajemy już tylko następstwa, nie mając pojęcia kto, gdzie i kiedy konkretnie podejmował decyzje do nich prowadzące. Tu jednak jest inaczej: znamy dokładnie namiary i personalia większości uczestników spotkania, które bez wątpienia stanowi jeden z punktów zwrotnych w naszych dziejach najnowszych. To spotkanie dwóch światów – zdawałoby się, reprezentantów dwóch radykalnie sprzecznych systemów – doprowadzić miało ostatecznie do tego, co na nasz użytek nazwano „transformacją ustrojową” albo „demokratycznymi przemianami”, a co późniejszy ambasador USA w PRL nazwać miał bezpretensjonalnie „układem Jaruzelski-Geremek” (patrz: odtajnione depesze Johna R. Davisa Juniora z 1989 r.). Na mocy tego spiskowego, bo przecież nigdy nie ogłoszonego oficjalnie układu, Jaruzelski został ostatnim prezydentem PRL i pierwszym prezydentem III RP. Drogę do prezydentury otwierało mu niewątpliwie m.in. tamto spotkanie w Rockefeller Center."

                                                                            Grzegorz Braun

Historia Bez Cenzury - Byliśmy pierwsi, początki przemysłu naftowego.

Data: 28.05.2020 16:58

Autor: ziemianin

youtube.com

#hbc #historiabezcenzury #ciekawostkihistoryczne #historia #ropanaftowa #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #IgnacyLukasiewicz #apteka #rafineria #rafinacjaropynaftowej #wynalazki #technologia

31 lipca 1853 roku we Lwowie miała miejsce pierwsza nocna operacja. Uratowała ona pacjentowi życie, a jej przeprowadzenie możliwe było dzięki lampie naftowej, stworzonej przez polskiego wynalazcę– Ignacego Łukasiewicza. Tę właśnie datę uznaje się za początek światowego przemysłu naftowego. Jak doszło do stworzenia tego przełomowego wynalazku? Czego Rockefeller uczył się od naszego geniusza? Dlaczego Ignacy ożenił się ze swoją siostrzenicą? Jak doszło do tego, że prawie spalił ratusz w Gorlicach? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

Historia Bez Cenzury – Byliśmy pierwsi, początki przemysłu naftowego.

Data: 25.05.2020 22:40

Autor: aborygo

"Po wieczerzy były tańce; król Ferdynand sam tańcował, i to bardzo wiele. Po tańcach szli do łożnice; tam król wojewodzie wileńskiemu położyć się kazał, powiadając, iż obyczaj zwykły w domu naszym zachowan być musi; a gdy się wojewoda wileński położył, tak jako chodził, rozkazał król córce, iżby się podle jego położyła, która zawstydziwszy się, położyć się nie chciała. Za tym ojciec, wziąwszy ją w poły od głowy, rzekł do syna: Maksymilianie, pomóż mi, a Maksymilian za drugą połowicę od nóg wziąwszy, położyli królową przyszłą podle pana wojewody. Zaraz po tym królowa się porwała i wstała nie bez pomocy z łoża, a pan wojewoda także."

Opis przygód wojewody wileńskiego Radziwiłła w Wiedniu, podczas zaślubin per procura z Katarzyną Habsburżanką, z którą to wojewoda symbolicznie legł na łożu, w zastępstwie króla Zygmunta Augusta.

#traditionallifestyle #ciekawostkihistoryczne #takbylo

Na lotnisku . . . w Meksyku mają problem z . . . mamutami

Data: 24.05.2020 19:41

Autor: ziemianin

inah.gob.mx

#Meksyk #mamut #lotnisko #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #przyroda #prehistoria

Na północ od Mexico City archeolodzy trafili na kości 60 mamutów i 15 ludzkich pochówków z okresu prehiszpańskiego. Odkrycia dokonano w miejscu, w którym powstaje Międzynarodowe Lotnisko im. generała Felipe Angelesa. Wcześniej znajdowała się tutaj baza lotnictwa wojskowego. W październiku ubiegłego roku archeolodzy z Narodowego Instytutu Antropologii i Historii (INAH) rozpoczęli wykopaliska w trzech miejscach. Od tego czasu znajdują tam około 10 mamutów miesięcznie. Jest ich zbyt dużo, być może setki, mówi koordynator wykopalisk archeolog Pedro Sanchez Nava.

Na lotnisku . . . w Meksyku mają problem z . . . mamutami

Jedno z badanych miejsc znajduje się na brzegu nieistniejącego już jeziora Xaltocan. Znajdują się tam szczątki samców, samic i młodych z gatunku Mammuthus columbi. Zwierzęta prawdopodobnie uwięzły w mule i tam zginęły. Najwyraźniej dzięki obecności jeziora okoliczne tereny obfitowały w pokarm, który przyciągał mamuty. Nie można jednak wykluczyć, że mamuty zostały tam celowo zagnane przez ludzi. Trzeba bowiem przypomnieć, że w ubiegłym roku w odległości zaledwie 10 kilometrów od miejsca obecnych wykopalisk znaleziono dwie pułapki na mamuty, a w nich kości 14 zwierząt. Pułapki te to wykopane w ziemi doły o głębokości 0,8-2,5 metrów. Mamuty, które w nie wpadły nie były w stanie wyjść. Na szczątkach niektórych z nich widać ślady świadczące o tym, że zostały zabite przez ludzi.

Odkrycie tak wielkiej liczby zabitych mamutów świadczy po pierwsze o tym, że ludzie wykorzystywali sztuczne i, prawdopodobnie, naturalne pułapki by polować na te wielkie zwierzęta. Po drugie zaś wskazuje, że nasi przodkowie znacznie częściej żywili się mamucim mięsem niż sądziliśmy.

Odnośnie zaś 15 ludzkich pochówków z okresu prehiszpańskiego, naukowcy stwierdzili, że pogrzebani to miejscowi rolincy. Niektórych z nich złożono do grobu z naczyniami i figurkami zwierząt.

Jak informują pracujący na miejscu naukowcy, dotychczas nie natrafiono na nic tak cennego, by z tego powodu opóźniać lub przerywać prace nad budową lotniska. Na ono zostać ukończone w 2022 roku.

Historia Bez Cenzury - Baba z jajem - Elżbieta Łokietkówna.

Data: 23.05.2020 22:06

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hbc #historiabezcenzury #ciekawostkihistoryczne

Dzisiaj opowiemy Wam o jednej z najważniejszych kobiet w historii Polski. Była ona córką, siostrą, żoną i matką króla… Ale nie tylko do tego ograniczała się jej rola. Jak zmyślne intrygi potrafiła uknuć? W jaki sposób wkręcała swoich potomków na trony? Czy rzeczywiście wymyśliła eliksir długowieczności? Poznajcie Elżbietę Łokietkównę już dzisiaj, w Historii bez cenzury. Zapraszamy do oglądania!

Historia Bez Cenzury – Baba z jajem – Elżbieta Łokietkówna.

Odnaleziono szczątki angielskiego samuraja, którego w Szogunie grał Richard Chamberlain

Data: 19.05.2020 00:55

Autor: ziemianin

telegraph.co.uk

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #japonia #Szogun #samuraj #WilliamAdams #historia

Archeolodzy zidentyfikowali szczątki Williama Adamsa, angielskiego samuraja, którego losy opowiada popularny serial „Szogun” z Richardem Chamberlainem w roli głównej. Grób ze szczątkami Adamsa odnaleziono w ubiegłym roku, a obecnie poinformowano o zakończeniu badań DNA.

Odnaleziono szczątki angielskiego samuraja, którego w Szogunie grał Richard Chamberlain

William Adams był pierwszym Anglikiem, który postawił nogę w Japonii. Do Kraju Kwitnącej Wiśni trafił nie z własnej woli i do tego w krytycznym momencie historii.

Adams urodził się w 1564 roku i służył w Royal Navy. Brał m.in. udział w obronie Anglii przed hiszpańską inwazją i zniszczeniu Wielkiej Armady w 1588 roku. Dziesięć lat później zatrudnił się jako nawigator u Holendrów i wsiadł na statek, który wraz z 4 innym miał płynąć na Daleki Wschód.

W kwietniu 1600 roku sztorm zatopił 4 holenderskie okręty, a ten, na którym płynął Adams został rzucony na wybrzeże w pobliżu Usuki w południowej Japonii. W tym czasie Japonia przeżywała niezwykle ważny okres, który zadecydował o przyszłych losach państwa. Kraj od niemal 150 lat znajdował się w stanie permanentnej wojny domowej toczonej między sobą przez poszczególnych możnowładców i klany.

W drugiej połowie XV wieku pojawili się trzej politycy i wojownicy, którzy zaczęli jednoczyć kraj. Ci trzej zjednoczyciele to Oda Nobunaga, Toyotomi Hideyoshi i Tokugawa Ieyasu.

Gdy okręt Adamsa rozbił się u wybrzeży Japonii Nobunaga i Hideyoshi już nie żyli, a Tokugawa Ieyasu niemal ukończył dzieło zjednoczenia Japonii. Formalnie szogunat Tokugawów został powołany w 1603 roku, jednak w de facto klan ten rządził całym krajem od bitwy pod Sekigaharą z października 1600 roku. Ten ostatni japoński szogunat, który ustabilizował kraj, trwał aż do roku 1868.

Marynarze, którzy przeżyli rozbicie się okrętu, w tym Adams, zostali schwytani i uwięzieni przez Tokugawę Ieyasu w zamku w Osace. Z czasem Adams zaprzyjaźnił się z szogunem i stał się dla niego tak waży, że ten zabronił mu opuszczać Japonię. Anglik otrzymał liczne prezenty, w tym 90 niewolników oraz został mianowany samurajem. Adams pozostawił w Anglii żonę i dzieci, jednak z czasem ożenił się z Japonką imieniem Yuki i miał z nią dwójkę dzieci, Jospha i Susannę. Otrzymał też imię Miura Anjin od przyznanej mu przez Tokugawę posiadłości na półwyspie Miura na południowy-zachód od Tokio.

Z czasem znaczenie Adamsa na dworze urosło do tego stopnia, że został on osobistym doradcą szoguna ds. dyplomatycznych i jego tłumaczem. Brał m.in. udział w negocjacjach handlowych i dyplomatycznych pomiędzy Japonią i Wielką Brytanią w roku 1613. Adams pisał nawet listy do swojej angielskiej żony, jednak gdy szogun zezwolił mu na powrót do Anglii, zdecydował, że chce pozostać w Japonii.

Szczątki Adamsa znaleziono w pobliżu kamienia nagrobnego z napisem Miura Anjin odkrytego na wyspie Hirado w prefekturze Nagasaki. Już wstępne analizy genetyczne wskazywały, że pochowano tam mężczyznę pochodzącego z północno-zachodniej Europy. Teraz wiemy, że był to Adams. Szczątki datowano na lata 1590–1620.

Historia Bez Cenzury - Tęgie łby II RP

Data: 07.05.2020 16:39

Autor: ziemianin

youtube.com

#historiabezcenzury #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hbc #ciekawostkihistoryczne #polska

Dzisiaj opowiemy Wam o kliku gościach, których działalność przypadła na okres XX-lecia międzywojennego. Ale nie byle jakich gościach! Ci faceci mieli nie lada łeb do interesów. Poznajcie już dzisiaj – Eugeniusza Bodo, Jana Wedla i Stefana Starzyńskiego w Historii bez cenzury.

Historia Bez Cenzury – Tęgie łby II RP

Historia Bez Cenzury - Zdradzony o świcie - Przemysł II

Data: 23.04.2020 21:35

Autor: ziemianin

youtube.com

#hbc #historiabezcenzury #ciekawostkihistoryczne #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Dzisiaj wrócimy do pocztu królów Polski, a konkretnie do pierwszego króla po rozbiciu dzielnicowym – Przemysła II. Jak trudna była jego droga do upragnionej korony? Czy faktycznie zabił lub kazał zabić swoją żonę? Kto kazał zabić jego? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

Historia Bez Cenzury – Zdradzony o świcie – Przemysł II

Historia Bez Cenzury - Alkohol w średniowieczu.

Data: 14.04.2020 12:47

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #hbc #historiabezcenzury #alkohol

Zrealizowaliśmy dla Was już niejeden odcinek opowiadający o średniowieczu. Dzisiaj pora na kolejny, bardzo ważny element życia w tamtym okresie, a mianowicie… alkohol. Jak pili średniowieczni celebryci, a jak zwykli ludzie? Po co studentom były noże? Co dziwnego można zrobić za dwie flaszki wina? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka.

Historia Bez Cenzury – Alkohol w średniowieczu.

Rybackie mocarstwo ludu Calusa

Data: 07.04.2020 04:20

Autor: ziemianin

nationalgeographic.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #calusa #floryda #ludzie #rybolowstwo #rolnictwo #indianie

Lud Calusa przez wieki dominował nad południową częścią Florydy. Wpływy i władza Calusa rozciągały się daleko poza ich terytorium. Posiadali odpowiednią siłę militarną, byli w stanie handlować z uznającymi ich zwierzchnictwo plemionami i zbierać od nich daniny. Calusa wznosili olbrzymie budynki i kopali imponujące kanały szerokości autostrad. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że gospodarka Calusa nie opierała się na rolnictwie, a na rybołówstwie.

wymagana subskrypcja i język angielski

Z pracą Starożytna inżynieria połowów i przechowywania ryb w południowo-zachodniej Florydzie można zapoznać się na łamach PNAS.

[Rybackie mocarstwo ludu Calusa]

Podobnie jak inne ekspansywne kultury Calusa potrzebowali nadwyżek żywności, chociażby po to, by utrzymać ludzi pracujących przy imponujących przedsięwzięciach budowlanych. Nie mówiąc już o tym, że nadwyżki były potrzebne do uprawiania długodystansowego handlu na odległość setek kilometrów.

Specjalistów od dawna zastanawiało, jak nadbrzeży lud, którego głównymi składnikami diety były ryby i owoce morza, a który poza tym zajmował się zbieractwem, mógł w subtropikalnym klimacie handlować rybami. Okazuje się, że odpowiedzią są celowo odgrodzone fragmenty estuariów rzecznych, które służyły jako tymczasowe baseny do przechowywania żywych ryb. Pozyskiwane z nich ryby były jedzone świeże, ale również suszone i wędzone, dzięki czemu nadawały się do długotrwałego przechowywania. Największa z takich konstrukcji liczy ponad 3300 metrów kwadratowych i jest otoczona wałem o wysokości dochodzącej do 1 metra.

Tym, co czyni lud Calusa wyjątkowym jest fakt, że większość społeczeństw, które osiągnęły ten stopień złożoności i takie wpływy to społeczeństwa rolnicze. Przez dług czas sądzono, że społeczności opierające się na połowach ryb, łowiectwie lub zbieractwie są mniej zaawansowane. Jednak podczas ostatnich 35 lat naszej pracy wykazaliśmy, że Calusa stworzyli złożone społeczeństwo posługujące się zaawansowaną architekturą i religią, które miało siły zbrojne, specjalistów z różnych dziedzin, handel długodystansowy i było społecznie zróżnicowane. A wszystko to bez uprawy ziemi, mówi William Marquardt, emerytowany kurator South Florida Archeology and Ethnograpy we Florida Museum of Natural History.

Marquardt brał udział w pracach grupy Victora Thompsona, dyrektora Laboratorium Archeologii na University of Georgia. Naukowcy badali dwa odgrodzone obszary położone na południowym-zachodzie wyspy Mound Key, na której przez około 500 lat znajdowała się stolica Calusów.

Widoczne do dzisiaj konstrukcje zbudowano po bokach wielkiego kanału o długości ponad 600 metrów, którego średnia szerokość przekracza 30 metrów. Kanał przecina wyspę na pół. Obie konstrukcje są otwarte na kanał. Prawdopodobnie dzięki temu Calusa mogli zagonić tam ryby, a następnie zamknąć ogrodzony teren wrotami lub siecią. Budowa takich tymczasowych basenów i przetrzymywanie w nich ryb wymagały wiedzy inżynieryjnej, wiedzy o dziennych i sezonowych pływach, a także wiedzy z hydrologii i biologii różnych gatunków ryb, podkreślają naukowcy.

Szczegółowe badania ujawniły istnienie dodatkowych stoków, rodzaju ramp, którymi prawdopodobnie transportowano ryby. W pobliżu znaleziono dowody na istnienie stanowisk, w których palono ogień. To prawdopodobnie tam wędzono i suszono ryby. Dzięki datowaniu radiowęglowemu wiemy, że struktury te powstały w latach 1300–1400 naszej ery. Budowano je zatem podczas drugiej fazy budowy imponującej siedziby władcy, która – jak wynika z hiszpańskich dokumentów – mogła pomieścić 2000 osób. Warto tutaj wspomnieć, że około 1250 roku doszło do spadku poziomu oceanów, co mogło mieć wpływ na populację ryb i mogło zainspirować Calusa do stworzenia wspomnianych basenów.

Znalezione szczątki wskazują, że Calusa przetrzymywali ryby z rodziny mugilowatych, śledze oraz gatunek Lagodon rhomboides. Z kolei szare osady bogate w materię organiczną wskazują na słabą cyrkulację wody w basenach. Mogła ona być w pewnym stopniu wymieniana podczas wysokiej fali.

Nie wiemy dokładnie, jak to działało, ale sądzimy, że było to krótkoterminowe przechowywanie ryb, na okres liczony w godzinach czy kilku dniach, ale nie w miesiącach, mówi Marquardt.

Naukowcy już wcześniej przypuszczali, że widoczne konstrukcje mogły służyć przechowywaniu ryc, jednak dopiero teraz zostały one szczegółowo zbadane, a ich datowanie porównano z datowaniem innych budowli ludu Calusa.

O Calusa mamy niewiele informacji. Wiemy, że ich społeczeństwo było podzielone, że istniała tam warstwa wyższa. Lud miał kilku liderów. Był wśród nich władca, wódz wojenny oraz główny kapłan. Wszystkie te informacje pochodzą od Hiszpanów. Wiemy, że w 1564 roku głównym kapłanem był ojciec aktualnego władcy, a wodzem wojennym był jego kuzyn. Hiszpanie udokumentowali też cztery przypadki sukcesji. Po niewymienionym z imienia władcy na tronie zasiadł jego brat Senquene, następnie władza przeszła w ręce jego syna Carlosa (Hiszpanie notowali większość imion w formie hiszpańskiej), po Carlosie rządził jego kuzyn Felipe, a po Felipe kolejny kuzyn Carlosa, Pedro. Hiszpanie twierdzą też, że wódz za żonę brał swoją siostrę. Jednak Marquardt uważa, że doszło tu do nieporozumienia. Zdaniem uczonego wódz miał za żonę brać „siostrę z klanu”. Małżeństwa służyły też wzmocnieniu więzi z podwładnymi. Wódz brał za żonę kobiety z podbitych i sprzymierzonych ludów. Wiemy też, że Carlos zaoferował swoją siostrę jednemu z hiszpańskich odkrywców.

Callusa żyli w wielkich wspólnych dwupiętrowych domach. Wspomniana już siedziba władcy mogła, według Hiszpanów, z łatwością pomieścić 2000 osób. Siedziba władcy, a prawdopodobnie i inne wspólne domy, były budowane na szczytach specjalnie usypanych kopców.

Pierwszym Europejczykiem, który w 1521 roku skontaktował się z Calusa był słynny Juan Ponce de Leon. Osiem lat później Ponce de Leon zginął z rąk Calusa. Najbardziej szczegółowe i najcenniejsze informacje o Calusa mamy z relacji Hernando de Escalante Fontanedy, którego okręt rozbił się u wybrzeży Florydy. Trzynastoletniemu chłopcu darowano życie i przez 17 kolejnych lat żył on wśród różnych plemion na południu Florydy.

W XVIII wieku Calusa zostali zdziesiątkowani przez epidemię oraz przez najazdy plemion uzbrojonych przez Anglików w broń palną. Sami Calusa, którzy izolowali się od Białych, broni palnej nie posiadali. W ciągu kilkudziesięciu lat Calusa wyginęli.

Sensacja archeologiczna. Osada w Mierzynie starsza od egipskich piramid

Data: 04.04.2020 05:18

Autor: ziemianin

radioszczecin.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #archeologia #odkrycie #ciekawostkihistoryczne

Osada powstała dwa tysiące lat przed pojawieniem się państwa w Egipcie. Na terenie dzisiejszego Mierzyna k. Szczecina – po kilku latach badań – odnaleziono ślady miejscowości która powstała ponad 5 tys. lat przed nasza erą.

Sensacja archeologiczna. Osada w Mierzynie starsza od egipskich piramid

W tym roku archeolog Marcin Dziewanowski odkrył ślady chat, które mają od 20 do 60 metrów długości. Tym samym może się okazać, że na terenie dzisiejszego Mierzyna mieszkało niegdyś więcej ludzi niż dzisiaj.

Doły, w których można zobaczyć zarys zabudowań mieszczą się przy jednej z ulic w Mierzynie. To ciemne ślady w gliniastym podłożu – mówi archeolog Marcin Dziewanowski, który sam finansuje swoje badania.

– W wykopie czytelne są dwie jamy gospodarcze; jedna z roku ok. 5 tys. lat przed naszą erą, druga jama to prawdopodobnie pozostałość rowu fundamentowego domostwa z ok. 4600 roku przed naszą erą – analizuje archeolog.

W tym miejscu była osada, która zajmowała teren 7 hektarów – założona została przez pierwszych rolników i hodowców w naszym regionie.

– Proszę sobie wyobrazić: mamy puszczę i w ciągu 100 lat pojawia się cała sieć osad z jedną centralną o powierzchni 7 hektarów, czyli taką, jak średniowieczne miasto – podkreśla.

Gdy w Mierzynie siedem tysięcy lat temu kwitło życie, państwo faraonów było dopiero w planach.

– Mówimy o roku 5000 przed naszą erą, a Stare Państwo [egipskie – przyp. red.] rozpoczyna się w roku 3200 przed naszą erą – zaznacza Marcin Dziewanowski.

Archeolog Marcin Dziewanowski uważa że odnalezioną osadę zamieszkiwali ludzie tzw. kultury rosseńskiej. Byli ludnością żyjącą między Łabą a Renem.

Naukowiec: budowa młynów wodnych od zawsze silnie wpływała na sieć osadniczą

Data: 29.03.2020 15:17

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #mlynwodny #sredniowiecze #krzyzacy #ludzie #ciekawostkihistoryczne

"Krzyżacy nawet zmieniali bieg rzek i doprowadzali specjalnie do swoich miast sztuczne cieki na potrzeby młynów, jak np. w Toruniu czy Malborku. Dopiero gdy nie można było ulokować młyna wodnego, a było zapotrzebowanie na mąkę, stawiano wiatraki"

Naukowiec: budowa młynów wodnych od zawsze silnie wpływała na sieć osadniczą

Budowa młyna wodnego od najdawniejszych czasów silnie wpływała na całą okolicę. Wokół powstawały osady młynarskie, drogi, groble, sady, mosty a nawet pola uprawne. Do tej pory nie uwypuklano tak znaczącej roli młynów w kształtowaniu sieci osadniczej – uważa dr Dariusz Brykała z PAN.

Pierwsze informacje na temat młynów na terenie obecnej Polski pochodzą z czasów średniowiecza. "Historykom udało się znaleźć informacje pisane potwierdzające istnienie bądź zamiar zbudowania młynów wodnych na współczesnym obszarze Polski – z XI wieku. W następnym wieku dokumenty wymieniają już młyny w różnych dzielnicach kraju. Najstarsze krajowe stanowiska archeologiczne dotyczące młynów są datowane na XIII w." – mówi dr Dariusz Brykała z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN w Toruniu.

Młynami w historycznej perspektywie zainteresował się on wraz z prof. Zbigniewem Podgórskim z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Efektem pracy jest publikacja w piśmie „Landscape and Urban Planning”, dotycząca ewolucji krajobrazów pod wpływem młynów w północnej Polsce.

Pod określeniem młyna naukowcy zajmujący się tym zagadnieniem rozumieją wszystkie zakłady wykorzystujące do swojej produkcji energię płynącej wody, w tym na przykład olejarnie, tartaki czy młyny zbożowe produkujące mąkę.

Zdaniem dr. Brykały badacze długo nie zdawali sobie sprawy z tego, jak silne piętno obecność młynów odciskała na bliższej i dalszej okolicy. "Decyzja o ich budowie powodowała, że zmieniał się ekosystem. Wokół powstawały nie tylko stawy, groble, które były bezpośrednio związane z jego funkcjonowaniem, ale też osady, sady, pola czy pastwiska. Oznacza to, ze młyny pełniły ważną rolę w rozwoju sieci osadniczej i drogowej. Do tej pory nie zwracano uwagi na ten aspekt ich obecności" – zaznacza naukowiec. Na przykład Bory Tucholskie zostały w dużej mierze skolonizowane dzięki rozległej sieci zakładów wykorzystujących energię płynącej wody m.in. tartaków – wskazuje.

O tego typu konstrukcjach, wznoszonych w Polsce w ostatnich kilkuset latach, wiemy całkiem dużo. Jeszcze 200 lat temu było ich na ziemiach polskich kilkanaście tysięcy, ale do naszych czasów niewiele z nich zachowało się dobrym stanie.

Młyny wodne były bardziej wydajne niż wiatraki – zaznacza naukowiec. Dlatego w pierwszej kolejności starano się budować te pierwsze. "Krzyżacy nawet zmieniali bieg rzek i doprowadzali specjalnie do swoich miast sztuczne cieki na potrzeby młynów, jak np. w Toruniu czy Malborku. Dopiero gdy nie można było ulokować młyna wodnego, a było zapotrzebowanie na mąkę, stawiano wiatraki" – opowiada dr Brykała.

Geograf podkreśla, by dbać o zachowanie młynów. "Młyny to nasze lokalne dziedzictwo kulturowe. Świadczą o przeszłości, o drodze, jaką przeszedł człowiek na drodze postępu technicznego. Zachować należy nie tylko sam budynek młyna, ale właśnie cały układ przestrzenny wokół niego" – uważa. I wskazuje, że Polska ratyfikowała Europejską Konwencję Krajobrazową, która zobowiązuje nasz kraj do zachowania cennych krajobrazów kulturowych – w tym krajobrazu młyńskiego.

Jest też inny, nie mniej ważny – bo praktyczny aspekt zachowania młynów – mówi naukowiec, według którego zachowanie krajobrazów młyńskich może się przyczynić do ochrony zasobów wodnych. "W dobie zmieniającego się klimatu i coraz większych obaw o zasoby wodne, warto spojrzeć właśnie na krajobrazy młyńskie. To tam powstawały stawy, które z czasem najczęściej dzieliły los samych młynów. Wiele z nich już dawno nie istnieje. A przecież to nic innego, jak retencja i zatrzymywanie wody w zlewniach, czyli coś, o czym ostatnio tak głośno mówimy" – mówi.

Stawy przy młynach były potrzebne po to, aby w okresach niskiego stanu wody mogły one bez przerwy funkcjonować.

Data: 26.03.2020 23:23

Autor: ziemianin

#ciekawostkihistoryczne #narody #ludzie #niemcy #ss #wojsko #legiony #historia

Niemieckie tarcze legionowe, narodów które dobrowolnie służyły dla hitlerowskich Niemiec

Albert Camus – Dżuma: "Na świecie było tyle dżum, co wojen. Mimo to dżumy i wojny zastają ludzi zawsze tak samo zaskoczonych."

Tylko Polska i Serbia nie zhańbiły się dobrowolną współpracą z niemieckimi mordercami.

Dla Adolfa Hitlera walczyło także około 150 tysięcy żydowskich żołnierzy !

Historia Bez Cenzury - Dyktatura, hajs i zdrada - Juliusz Cezar

Data: 26.03.2020 17:34

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hbc #historiabezcenzury #ciekawostkihistoryczne

Juliusza Cezara nie trzeba nikomu przedstawiać – każdy kojarzy kim był, a także jak zakończył się jego żywot. Dzisiaj będziecie mieli okazję nieco lepiej poznać tę wybitną postać i dowiedzieć się rzeczy, o których się nie mówi w szkole. Dlaczego to, co napisał Juliusz, ma tak duże znaczenie dla historyków? Czemu nie lubił on, gdy ktoś go wyręczał w zabijaniu jego przeciwników? Z jakiego powodu ucieszył go sen erotyczny z własną matką? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

Historia Bez Cenzury – Dyktatura, hajs i zdrada – Juliusz Cezar

Zdumiewające odkrycie rzymskiego sztyletu

Data: 25.03.2020 02:50

Autor: KLAssurbanipal

Sztylet rzymskiego legionisty przed i po konserwacji (fot. LWL-Josef Mühlenbrock, Eugen Müsch).

Powyższy sztylet (pugio) został odkryty przez 19-letniego Nico Calmana w rzymskim pochówku w Haltern (Niemcy). Przed konserwacją wyglądał jak panierowana ryba lub devolay. Pugio był całkowicie pokryty grubą warstwą rdzy. Sztylet prześwietlono metodą RTG (zdjęcia w komentarzach). Jego konserwacja trwała 9 miesięcy. Wykonanie sztyletu zaskakuje, a rezultat jaki osiągnięto dzięki konserwacji niesamowicie zdumiewa!

#ciekawostkihistoryczne #rzym #pugio #sztylet #legion

Historia Bez Cenzury - Czarne koszule i sraczka - narodziny faszyzmu we Włoszech.

Data: 13.03.2020 10:48

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hbc #historiabezcenzury #ciekawostkihistoryczne

Jakiś czas temu przygotowaliśmy dla Was odcinek o Benito Mussolinim.

Dzisiaj natomiast posłuchacie o wyznawanej przez niego ideologii. Jak zrodził się faszyzm? Co miał wspólnego ze sraczką? Jaką stylówkę preferowali faszyści? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

Historia Bez Cenzury – Czarne koszule i sraczka – narodziny faszyzmu we Włoszech.

Klementyna Mańkowska. Bezczelna polska hrabina była jedną najlepszych agentek wywiadu podczas IIWŚ

Data: 03.03.2020 00:20

Autor: HaHard

wielkahistoria.pl

Hrabina Mańkowska miała styl. Od oficerów gestapo, którzy ją przesłuchiwali, na wstępie zażądała śniadania i kieliszka dobrego czerwonego wina. Niemieckiego obywatelstwa… uprzejmie odmówiła. I doprowadziła do tego, że wodzony za nos nazistowski wywiad pomógł jej dostarczyć aliantom wprost bezcenne informacje. Jak jej się to udało?

#hahard #historia #iiwojnaswiatowa #ciekawostkihistoryczne

Okultyzm w III Rzeszy. Jak Niemcy parali się czarną magią

Data: 02.03.2020 09:55

Autor: HaHard

twojahistoria.pl

Wraz z odrodzeniem się mody na ezoteryzm i okultyzm w latach 60-tych XX wieku, ożyły legendy związane z domniemanymi konszachtami nazistów z siłami nadprzyrodzonymi. Temat ten rozbudzał wyobraźnię do czerwoności, co znalazło swoje odzwierciedlenie w niezliczonych publikacjach o zróżnicowanym poziomie merytorycznym.

#hahard #historia #iiirzesza #okultyzm #ciekawostkihistoryczne

Historia Bez Cenzury - Odcinek nie do obiadu - syfilis.

Data: 27.02.2020 15:55

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hbc #historiabezcenzury #ciekawostkihistoryczne #syfilis #kila #choroba #chorobaweneryczna

Franca, kiła, syfilis, niemoc kurewników… to wszystko określenia tej samej, mało przyjemnej choroby wenerycznej. Z dzisiejszego odcinka dowiecie się, kto i skąd ją przywlókł, a także jak głupimi sposobami próbowaną ją leczyć. Zapraszamy do oglądania!

Historia Bez Cenzury – Odcinek nie do obiadu – syfilis.

Historia Bez Cenzury - Co nam dały wojny?

Data: 13.02.2020 21:47

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #historia #hbc #historiabezcenzury #wynalazki #wojna

Co świat zawdzięcza wojnom poza zniszczeniem, cierpieniem i śmiercią? O dziwo – całkiem sporo. Dzisiaj opowiemy Wam o tym, jak tajne technologie, dostępne jedynie dla wojska, powoli przenikały do cywila i zmieniały jakość naszego życia nie do poznania. Zapraszamy do oglądania!

Historia Bez Cenzury – Co nam dały wojny?

IPNtv: Tajemnice wywiadu. O służbach specjalnych III Rzeczypospolitej.

Data: 09.02.2020 17:35

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wywiad #wosjsko #historia #ciekawostkihistoryczne

23 maja 2018 w stołecznym Przystanku Historia – Centrum Edukacyjnym IPN im. Janusza Kurtyki odbyło się kolejne spotkanie z cyklu „Tajemnice wywiadu”. O służbach specjalnych III Rzeczypospolitej dyskutowali: dr hab. Sławomir Cenckiewicz, dr Rafał Leśkiewicz oraz Piotr Woyciechowski. Rozmowę prowadził Witold Gadowski, dziennikarz śledczy.

„Tajemnice wywiadu” to kolejna edycja niezwykle popularnego programu, który prezentuje dzieje polskiego wywiadu i kontrwywiadu w XX wieku. Spotkania z udziałem zaproszonych znawców historii, struktur i technik operacyjnych tajnych służb prowadzi Witold Gadowski, korespondent wojenny. Współorganizatorem cyklu jest Oddział IPN w Szczecinie.

IPNtv: Tajemnice wywiadu. O służbach specjalnych III Rzeczypospolitej.

Alfa Romeo - Geneza nazwy i loga

Data: 08.02.2020 00:50

Autor: ziemianin

pl.wikipedia.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #motoryzacja #samochody #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne

Około roku 1905 znany francuski producent, najpierw rowerów a potem automobili, Alexandre Darracq założył w pobliżu Mediolanu filię swojej wytwórni automobili. Interesy szły jak po grudzie, ponieważ okazało się, że automobile wytwarzane przez Francuza, nie za bardzo nadają się na włoskie drogi. Upadającą firmę postanowiła wykupić grupa miejscowych przedsiębiorców w roku 1910. Postanowili również, że profil motoryzacyjny fabryki będzie kontynuowany. Tak oto powstała nowa firma, której nadano nazwę: Anonima Lombarda Fabbrica Automobili.

Wiki – Alfa Romeo – Geneza nazwy i loga

Dwa lata później postanowiono zaprojektować nowe logo, które będzie mocno związane z regionem. Jest to logo heraldyczne, które tylko z niewielkimi poprawkami przetrwało do dziś. Dla nas trochę archaiczne, dla mediolańczyków sentymentalne. Czerwony krzyż pochodzi z herbu Mediolanu. Wąż pochodzi z herbów arystokratycznych rodzin Visconti i Sforza, które przez wieki władały Lombardią i księstwem Mediolanu (tak, nasza polska królowa od włoszczyzny też stamtąd pochodzi, Bona Sforza). Wąż pożerający chrześcijan, to jakaś miejscowa legenda.

Początkowo logo było widoczne tylko w materiałach reklamowych. Żeby je umieszczać na chłodnicy samochodu, wpadli dopiero w 1922 roku.

ALFA Milano

Jak widać, początkowo była to tylko ALFA. Skąd się wziął Romeo?

Około roku 1915 firmę przejął neapolitański inżynier Nicola Romeo. Nazwa Alfa Romeo pojawiła się w 1918 roku.

Jak polski wywiad pomógł wygrać tajną wojnę z Hitlerem. Historia najlepszego wywiadu Aliantów.

Data: 27.01.2020 17:25

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #ciekawostkihistoryczne #wywiad #polskiwywiadwojskowy #polska #iiwojnaswiatowa

Zwalczani przez Sowietów. Zapomniani przez Zachód. Oficerowie oraz współpracownicy polskiego wywiadu wojennego odegrali kluczowe role w momentach zwrotnych II wojny światowej.

Złamali Enigmę. Pomogli w skutecznym lądowaniu Aliantów w Normandii i Afryce Północnej. Storpedowali rozwój rakiet V1 i V2. Starali się za wszelką cenę zatrzymać Holokaust. Pomóż razem z nami rozpropagować wiedzę o roli polskiego wywiadu w tych wydarzeniach.

Historia polskiego wywiadu wojennego to jedna z najbardziej niezwykłych, a zarazem wciąż nieznanych kart II wojny światowej. Czas przywrócić światu pamięć o osiągnięciach najlepszego wywiadu Aliantów.

Jak polski wywiad pomógł wygrać tajną wojnę z Hitlerem. Historia najlepszego wywiadu Aliantów.

Burdel na kolkach i takie tam . . .

Data: 27.01.2020 16:32

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #matusiakblog #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki

"Fault tolerant": "Wojny przynosiły śmierć i kalectwo żołnierzom oraz cywilom i gigantyczne zniszczenia materialne. Żołnierz ginęli nie tylko w walce ale też obfite śmiertelne żniwo zbierały choroby zakaźne. Często powodowały znacznie większe straty niż same operacje militarne.

Wspomnienia z okresu wojen napoleońskich pokazują fatalne warunki bytowe żołnierzy. Dominował makabryczny brud i brudna woda do picia i przygotowania posiłków. W czerwcu 1812 roku Napoleon zaatakował Imperium Rosyjskie największą 600 tysięczną armią, jaką wtedy widział świat. Już w czerwcu po bitwie pod Ostrowią ponad 80 tysięcy żołnierzy Napoleona zmarło na czerwonkę, dur brzuszny i tyfus. To dopiero początek totalnej zagłady wielkiej armii.

Armie Napoleona latami zakażały durami i syfilisem całą Europę. Choroby transmitowane były brudną wodą i żywnością zanieczyszczoną wydalinami zakażonych ludzi oraz przez pchły i wszy.

Straszne żniwo zebrały choroby zakaźne w czasie amerykańskiej Wojny Domowej. Mniejszość umarła od ran bitewnych !

Burdel na kolkach i takie tam . . .

Latryna to prymitywna toaleta, gdzie nie korzysta się z wody do spłukiwania odchodów. Odchody zbierają się w dole głębokości ca 3 metrów wykopanym w ziemi. Latryna mimo taniości i prymitywizmu skutecznie ogranicza rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych towarzyszących defekacji na wolnym powietrzu. Ogranicza smród i przenoszenie czynników chorobotwórczych przez muchy z odchodów na jedzenie. Dół przykryty jest w najprostszym razie płytą z otworami średnicy ca 25 cm lub z konstrukcją do siedzenia. Dla polepszenia stabilności płyty – podłogi, górną cześć dołu można obudować cegłami. Podłoga może być nachylona aby mocz spływał do dołu. Odległość dołu od wód gruntowych i powierzchniowych musi być wystarczająca na dobrą separacje. Brak dostępu światła i zakrywanie otworów klapą uniemożliwia wlatywanie muchom. Smród można ograniczyć od czasu do czasu wsypując odpowiednie liście lub proszek torfowy. Zmniejszają one pojemność dołu w znikomym stopniu.

Jedną z pierwszych rzeczy przy postoju cywilizowanej armii pruskiej było natychmiastowe wykonanie latryn !

Kuchnie polową na kołach zastosowano po raz pierwszy w armii niemieckiej w 1892 roku. Dziwić może tak późne wynalezienie kuchni polowej. Ponieważ komin kuchni w pozycji marszowej był w pozycji poziomej kuchnie dowcipnie nazwano Gulaschkanone czyli działo gulaszowe.

Przykład latryn i kuchni polowych pokazuje że w armii niemieckiej dbano o byt żołnierza i jego życie. Propagowano koleżeństwo. Za pozostawienie rannego kolegi groził żołnierzom i oficerom sąd polowy. Stało to w rażącym kontraście z postępowaniem choćby Armii Czerwonej, która nie grzebała nawet zwłok swoich zabitych.

Wydawanie gorących posiłków z kuchni znakomicie podnosiło morale wszystkich żołnierzy na wojnie."

Etatyzm

Prostytucja jest stara jak świat.

Słowo Car to starosłowiańskie zniekształcenie łacińskiego monarszego tytułu caesar czyli cesarz.

Ruski samowładca, jedynowładca w połowie XIX wieku uregulował minimalną i maksymalną płatność klienta za jeden stosunek seksualny i za całą noc spędzoną z prostytutką w burdelu, które to zostały podzielone na trzy klasy wedle zapewnianego luksusu.

Średnie opłaty były w zasadzie proporcjonalne do bogactwa sześciu wymienionych w dekrecie guberni. Średni czyli bogaty klient w Moskwie musiał zapłacić dużo więcej niż klient na dalekich peryferiach Imperium.

Na zdjęciu obwoźny dom publiczny dla oficerów niemieckich z czasów I wojny światowej. Stąd wzięło się głupie powiedzenie "burdel na kółkach" Jest głupie bo przecież Prusacy – Niemcy byli pierwsi w dbałości o swojego żołnierza.

26 stycznia 1919 roku odbyły się wybory do Sejmu Ustawodawczego

Data: 26.01.2020 21:21

Autor: ziemianin

pl.wikipedia.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #1919 #NARODOWADEMOKRACJA #Sejm #SejmUstawodawczy #wyboryparlamentarne #polityka #wikipedia #ciekawostkihistoryczne

W 1919 roku odbyły się w Polsce pierwsze wybory parlamentarne. Wybierano posłów do Sejmu Ustawodawczego. W wyborach wygrała prawica.

26 stycznia 1919 roku odbyły się wybory do Sejmu Ustawodawczego

11 listopada 1918 roku Polska oficjalnie odzyskała niepodległość. 16 stycznia 1919 roku powstał pierwszy, ogólnopolski, chciałoby się rzec „wszechpolski” rząd – rząd Ignacego Jana Paderewskiego, który uznawany był przez wszystkie siły polityczne i tak zwane dzielnice kraju. Kolejnym krokiem było wybranie posłów do Sejmu Ustawodawczego, który swoim prawodawstwem mógł zapewnić Polsce potrzebny rozwój po odzyskaniu niepodległości. Pierwsze wybory, ponieważ te odbywały się na raty, odbyły się 26 stycznia 1919 roku na ternie byłego Królestwa Polskiego oraz w Galicji.

Wybory parlamentarne do Sejmu Ustawodawczego okazały się sukcesem prawicy. Z tego sukcesu wyrósł Związek Ludowo-Narodowy oraz siła endecji.

— Tomasz Dorosz (@Tomasz_Dorosz) [January 26, 2020](https://twitter.com/Tomasz_Dorosz/status/1221395719698907136?ref_src=twsrc%5Etfw)

Wybory okazały się wielkim sukcesem prawicy. W okręgach położonych na terenie byłego Królestwa Polskiego zwyciężył Narodowy Komitet Wyborczy Stronnictw Demokratycznych, którego najważniejszą częścią było Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne narodowców. W Galicji narodowcy poradzili sobie dużo gorzej – dominował tam ruch ludowy, podzielony na bardziej prawicowe Polskiego Stronnictwo-Ludowe „Piast” oraz bardziej lewicowe Polskie Stronnictwo Ludowe „Wyzwolenie”. W miarę dołączania do Polski kolejnych regionów narodowych, w dogrywkach w Wielkopolsce czy na Pomorzu narodowcy osiągali sukcesy.

Wybory okazały się wielkim sukcesem prawicy, z czego wyrósł Związek Ludowo-Narodowy, który w 1928 roku przemianowano na Stronnictwo Narodowe, które stało się największą partią w II Rzeczpospolitej. To ta partia uczestniczyła w tworzeniu kilku rządach, w których uczestniczyli narodowcy. Mimo zwycięstw wyborczych, ordynacja wyborcza nie pozwalała na utworzenie samodzielnych rządów narodowców. Do Sejmu dostało się też osiem kobiet, w tym Gabriela Balicka-Iwanowska oraz Zofia Sokolnicka z endecji, Zofia Moczydłowska z Narodowego Zjednoczenia Ludowego czy Anna Piasecka i Franciszka Wilczkowiakowa z Narodowej Partii Robotniczej.

Historia Bez Cenzury - Łomot po polsku #3 - Chocim 1621.

Data: 16.01.2020 19:01

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #historia #hbc #historiabezcenzury #polska #husaria #chocim

Dzisiaj posłuchacie o jednym z najważniejszych zwycięstw polskiego wojska – bitwie pod Chocimiem z 1621 roku. Co doprowadziło do konfliktu? Jak to się stało, że nasi zwyciężyli z cztery razy liczniejszą armią turecką? Jak po śmierci naszego dowódcy sprawdził się w tej roli jego… szwagier? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

Historia Bez Cenzury – Łomot po polsku #3 – Chocim 1621.

Bogowie dawnych Polan - infografika

Data: 12.01.2020 22:50

Autor: ziemianin

bogowiepolscy.net

#codziennaprasowka #informacje #historia #polanie #polska #infografika #bogowie #boginie #wiara #wierzenia #ciekawostkihistoryczne

Jest rok 1405, za kilka lat rycerstwo polskie ma rozgromić Krzyżaków w bitwie pod Grunwaldem. Tymczasem… Kaznodzieje nadal strofują Polaków za jawne czczenie bogów polskich o imionach Łado, Jasz, Lela, Nyja i Kuj. A będą to robić jeszcze kilkadziesiąt lat! Do tego nie kto inny jak wspomniani polscy rycerze nadal przysięgają na Słońce, które uważają za święte i darzą powszechnym szacunkiem. Następnie w wieku XVI Marcin z Urzędowa wspomina o wciąż obchodzonym święcie bogini Dziewanny (w czas Nocy Sobótkowej), a imię Matki Boskiej wymawia się w tym czasie nadal jako Marza.

Bogowie dawnych Polan – infografika

Historia bez cenzury - Wstawanie z kolan po polsku - Targowica. Historia bez cenzury.

Data: 09.01.2020 15:30

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #aktualnosci #wiadomosci #informacje #hbc #historiabezcenzury #ciekawostkihistoryczne #historia

W tym odcinku opowiadamy, jak Polska wstając z kolan wypierniczyła się na ryj. Dlaczego Konstytucja 3-go Maja nie wszystkim się spodobała? Dlaczego konfederację nazywamy Targowicą? O tych mało chlubnych wydarzeniach z naszej historii już teraz w Historii bez cenzury.

Historia bez cenzury – Wstawanie z kolan po polsku – Targowica. Historia bez cenzury.

Na Warmii znaleziono egipskie ozdoby sprzed 3,5 tysiąca lat

Data: 06.01.2020 15:13

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #ciekawostkihistoryczne #historia #archeologia #polska #warmia #kosyn #ozdoby #paciorki #egipt

Paciorki wykonane przypuszczalnie ponad 3,5 tys. lat temu w Egipcie odkryto na cmentarzysku z początków epoki brązu w Kosyniu na Warmii. Według archeologów ozdoby trafiły na te tereny za sprawą wymiany handlowej na tzw. bursztynowym szlaku.

Na Warmii znaleziono egipskie ozdoby sprzed 3,5 tysiąca lat

O niezwykłym w skali środkowej Europy odkryciu poinformował PAP archeolog z Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie dr Jarosław Sobieraj, kierujący programem badań nad początkami epoki brązu w północno-wschodniej Polsce. Dobiegający końca dwuletni projekt dotyczył odkrytych w ostatniej dekadzie śladów osadnictwa z II tysiąclecia p.n.e., uznawanego za najsłabiej dotąd rozpoznany okres w pradziejach regionu.

W Kosyniu koło Dobrego Miasta archeolodzy natrafili na pozostałości bogato wyposażonych grobowców miejscowych elit, zawierające m.in. złote ozdoby i wykonaną z brązu biżuterię, a także broń o tzw. charakterze insygnialnym, czyli podkreślającym wysoką pozycję właściciela. Odnaleziono tam przedmioty pochodzące m.in. z Kotliny Karpackiej, Wysp Brytyjskich, terenu dzisiejszych Niemiec i krajów naddunajskich.

Za jedno z najbardziej zagadkowych znalezisk archeolodzy uznali 12 niewielkich paciorków z tworzywa przypominającego szkło, które odnaleziono w pochówku datowanym metodą radiowęglową na ok. 1550 rok p.n.e. Dodatkowe informacje o tym odkryciu uzyskano dzięki przeprowadzeniu szeregu specjalistycznych analiz.

Badania fizykochemiczne wykazały, że paciorki wykonano z tzw. fajansu szklistego, łączącego w sobie cechy obu tych surowców. Podobnie wykonywane ozdoby z tego czasu, różniące się jednak znacznie budową i składem, odnaleziono jedynie na dwóch stanowiskach archeologicznych z terenu Śląska i Wielkopolski – powiedział dr Sobieraj.

W ocenie naukowców, znane dotąd paciorki fajansowe różnią się od egzemplarzy znalezionych na Warmii przede wszystkim niewielką ilością szkła, łączącego ziarna kwarcu. Również ich struktura świadczy, że wykonywano je w zupełnie inny sposób, a więc w położonych gdzie indziej warsztatach.

Aby poznać bliżej budowę i skład chemiczny odkrytych zabytków poddano je elektronowej mikroanalizie rentgenowskiej, którą przeprowadził dr Petras Jokubauskas w laboratorium Wydziału Geologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Prof. Robert Anczkiewicz z Ośrodka Badawczego Instytutu Nauk Geologicznych PAN w Krakowie oznaczył z pomocą ultraczułej spektrometrii mas blisko 50 pierwiastków śladowych, zawartych w „fajansie”. Określił także stosunki izotopowe strontu i neodymu, stanowiące swoiste markery dla – pionierskich w tym zakresie – badań nad pochodzeniem podobnych tworzyw szklistych.

Zdaniem dr. Tomasza Purowskiego, specjalisty w zakresie prahistorii szkła z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie, paciorki z Kosynia są znaleziskiem niezwykłym, nie tylko w skali północno-wschodniej Polski, ale całej środkowej Europy. Ponieważ brakuje do nich bliskich analogii, są jednak trudne do jednoznacznej interpretacji. Według niego na podstawie składu chemicznego można przyjąć, że wykonano je na obszarach wschodnio-śródziemnomorskich, przypuszczalnie w Egipcie.

Pojawienie się tych zabytków na terenie Pojezierza Olsztyńskiego naukowcy wiążą z dalekosiężną siecią wymiany prestiżowych dóbr ówczesnej Europy, określanej jako szlak bursztynowy. Według nich, w początkach epoki brązu należy brać pod uwagę dwie drogi jego przebiegu na północ dzisiejszej Polski: przez Grecję, Italię i Alpy lub przez Bałkany, Nizinę Panońską i przełęcze karpackie.

Nasze badania w terenie wymagają oczywiście kontynuacji, jednak już dziś można mówić o pojawieniu się nowej jednostki w podziale kulturowym pradziejów ziem polskich – ocenił dr Sobieraj.

Badania zabytkowych znalezisk prowadzono w ramach projektu p.n. Początki epoki brązu na Warmii i Mazurach w świetle analiz specjalistycznych, który został dofinansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a także Gminę Dobre Miasto i Samorząd Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

Pancerny sikacz - George Patton. Historia Bez Cenzury

Data: 12.12.2019 22:25

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #ciekawostkihistoryczne #hbc #historiabezcenzury

Dzisiaj opowiemy Wam o jednym z najważniejszych dowódców II wojny światowej, autorze stwierdzenia, że: „celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, żeby tamci sk… umierali za swoją”, a także… wielbicielu odlewania się do wielkich rzek. Poznajcie George’a Pattona już teraz w Historii bez cenzury. Zapraszamy do oglądania!

Pancerny sikacz – George Patton. Historia Bez Cenzury

Historia bez cenzury - Psychol level master - Ted Bundy. Historia Bez Cenzury

Data: 05.12.2019 19:49

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostkihistoryczne #ciakwostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hbc #historiabezcenzury

Dzisiaj odcinek bardzo brutalny, dlatego uprzedzamy, że nie jest odpowiedni dla osób wrażliwych. Usłyszycie dzisiaj historię Teda Bundy’ego – jednego z najbardziej znanych seryjnych morderców, który według ekspertów mógł zabić nawet ponad sto osób. Jakim dzieckiem był ten degenerat? W jaki sposób wabił swoje ofiary? Jak wpadł i jak wyglądały ostatnie minuty jego życia? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

Historia bez cenzury – Psychol level master – Ted Bundy. Historia Bez Cenzury

Taksówką na front - początki motoryzacji. Historia Bez Cenzury

Data: 28.11.2019 16:45

Autor: ziemianin

youtube.com

#historiabezcenzury #hbc #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #motoryzacja #ciekawostkihistoryczne

Dzisiaj opowiemy Wam o niezwykle pasjonujących początkach motoryzacji. Kto jako pierwszy otrzymał prawo jazdy? Dlaczego pierwsze masowo produkowane samochody zawsze były czarne? W jaki sposób szwedzcy inżynierowie uratowali miliony ludzi? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

Taksówką na front – początki motoryzacji. Historia Bez Cenzury

Cat Mackiewicz "Pusta myśl polityczna Niedopuszczanie osób wybitnych"

Data: 26.11.2019 15:02

Autor: ziemianin

pl.wikipedia.org

#ciekawostkihistoryczne #publicystyka #publicysta #CatMackiewicz #ksiazka

Cat Mackiewicz, „Chciałbym przekrzyczeć kurtynę żelazną”:

"Nasza działalność, nasza myśl polityczna ogranicza się do stwierdzenia krzywd, których doznaliśmy. Niemcy mordowali i znęcali się nad nami, Rosjanie nas deportowali, rozstrzeliwali, pozbawili Wilna i Lwowa, pozbawili niepodległości; Anglicy nas oszukali, nie dotrzymali umowy,sprzedali; Roosevelt zachował się wobec nas jak oszust, Francuzi nie dotrzymali umowy wojennej. Wszystko to absolutna prawda, ale stwierdzenie krzywd nie zastępuje jeszcze programu politycznego"

"O jedenastej – powiada aktor – sztuka jest skończona":

"Polacy, jak zresztą i Anglicy, nie lubią ludzi zbyt inteligentnych na swoim czele. Tylko że Imperium Brytyjskiemu to niedopuszczanie wybitnych inteligencji do kierownictwa nawą państwową nie może przynieść zbyt wielkich szkód, zresztą Anglicy gotowi są zawsze ustąpić z tej zasady gdy zachodzi potrzeba lub gdy Anglii grozi niebezpieczeństwo. Polacy, będąc narodem inteligentów, obstają przy matołach nawet w najcięższych dla swego bytu narodowego chwilach."

Cat Mackiewicz "Pusta myśl polityczna Niedopuszczanie osób wybitnych"

Data: 26.11.2019 12:00

Autor: Monte

Tekst po angielsku ale z kategorii złoto

Turkish Police Recover Stolen Jewish Torah Scrolls Decorated With Satanic Illuminati Symbolism

Turkish Police arrested four former fighters of Faylaq al-Rahman and a Turkish citizen who were trying to sell two rare, ancient, gold-plated jewish Torahs in the northwestern province of Bilecik on May 8, the Russian TV network RT:

The Turkish newspaper Daily Sabah said that Police had confiscated the two ancient Torahs during the arrest. According to the newspaper, the town ancient artefacts worth a total of $1.86mln.

Syrian opposition sources confirmed that Faylaq al-Rahman fighters had stolen the ancient Torahs from a historical 2,000 years old synagogue in the Jobar district, east of the Syrian capital of Damascus. The district was under the control of the US-backed group Faylaq al-Rahman from 2013 until March 2018, when it was finally liberated by the Syrian Arab Army (FSA).

After the liberation of Jobar, Syrian pro-government activists revealed that many of the district’s historical Jewish synagogues had been looted and destroyed by Faylaq al-Rahman fighters, who even dug tunnels under the historical sites in an attempt to find “Jewish treasures”.

This was the second scandal involving Eastern Ghouta “opposition” groups after their withdrawal from the region. On March 5, the Iranian news agency Fars revealed that the political leader of Jaysh al-Islam Mohammed Alloush had stolen $47m from his group before resignation from his position.

The scroll is said to have been constructed with embroidered gazelle leather and multiple ruby and emerald ornaments of various sizes.

After investigators carefully unravelled the scroll, they reportedly discovered something strange on one of the panels – a picture of a ram’s head inside what appears to be a pentagram…

There are more Torahs found in Syria in 2018 featuring plenty of more Satanic symbolism such as the demon Baphomet, Illuminati triangle with the all-seeing eye, blood libel, serpents, kabbalah hand signs, owls and many other things.

This discovery is similar to how two hundred years ago, German officials first found out about the Illuminati when some of their secret internal documents were intercepted by one of their couriers by ‘sheer accident’, or more likely God’s hand. Read John Robison’s 1798 book Proofs Of A Conspiracy (PDF here) for more information on how the masonic conspiracy was first revealed to the world.

And then 100 years later, that conspiracy was confirmed when the Protocols Of The Learned Elders Of Zion were leaked, which is well documented in the essential book Waters Flowing Eastward by L. Fry

And Judaism is indeed satanic, born out of the mystery religious cults of ancient Babylon which have nothing to do with the Old Testament or Christianity except as deceptive window dressing to fool the public into tolerating our “spiritual elders” the Jews, and their satanic kabbalistic plans for world domination.

https://youtu.be/tP-HIjSIurs

https://christiansfortruth.com/turkish-police-recover-stolen-jewish-torah-scrolls-decorated-with-satanic-illuminati-symbology/​

#synagogaszatana #judaizm #religia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne

Sensacja! "Polska" (banda czworga nie chciała ziemi od Rosji) kilka razy odrzucała zwrot . . .

Data: 11.11.2019 21:15

Autor: ziemianin

salon24.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #kresy #bandaczworga #historia #rosja #Gorbaczow #ciekawostkihistoryczne

Oto największa tajemnica III RP – Wilno, Lwów, Stanisławów, Krzemieniec, Grodno i Tarnopol mogły od przeszło 20 lat być znów w granicach Polski. W 1989 roku było to możliwe! Należące do Polski przed II wojną światową wschodnie tereny, te same, które zabrał nam Józef Stalin w ramach porozumień jałtańskich, chciał nam oddać Michaił Gorbaczow tuż przed upadkiem Związku Radzieckiego. Nie mamy ich tylko dlatego, że Solidarność ich nie przyjęła.

Sensacja! "Polska" (banda czworga nie chciała ziemi od Rosji) kilka razy odrzucała zwrot naszych kresów.


  • Banda czworga – Bronisław Geremek, Adam Michnik, Jacek Kuroń i Tadeusz Mazowiecki

Rok 1989 r. był u nas gorący. Także w polityce. Dużo się wtedy działo. Wtedy właśnie Michaił Gorbaczow (na zdjęciu), ówczesny Przewodniczący Prezydium Rady Najwyższej ZSRR, zaproponował ówczesnemu prezydentowi Polski Wojciechowi Jaruzelskiemu zwrot naszych Kresów. Przedstawił dwie możliwości. Jedna była taka: ZSRR oddaje nam Wilno, Lwów i Krzemieniec z przyległymi ziemiami. W ramach drugiej wersji miały do nas wrócić: okręg grodzieński z Puszczą Białowieską (całą) i okręg lwowski z zagłębiem naftowym. Generał Jaruzelski przyjął tę propozycję w imieniu Polski, ale, niestety, została ona zablokowana przez polityków solidarnościowych. Nie wiadomo, czy to tylko plotka czy też prawda, ale w różnych internetowych komentarzach powtarza się wiadomość, że wtedy właśnie Bronisław Geremek, Adam Michnik, Jacek Kuroń i Tadeusz Mazowiecki nie zgodzili się na to i pojechali do Moskwy, by odmówić Gorbaczowowi.

Tak właśnie ta sprawa została opisana w prasie polonijnej. Do dzisiaj kwestia powrotu Kresów wschodnich jest wciąż zmiatana pod dywan przez nasze władze. A przecież politycy ze wschodu już kilka razy ponawiali swoje propozycje oddania nam naszych wschodnich ziem.

Dowody?

A proszę bardzo

– Skoro koalicja kilkunastu państw się rozpada, to włączone do niej siłą tereny mogą powrócić do stanu poprzedniego. Jest to zgodne z prawem – powiedział na początku lat 90. w radiu Anatolij Sobczak, nieżyjący już mer Petersburga.

– Niepodległa Litwa będzie musiała obejść się bez Wilna – ogłosił w telewizji Vytautas Landsbergis (były prezydent Litwy), w czasie kiedy był przewodniczącym Sajudisu (Litewskiego Ruchu na Rzecz Przebudowy).

– Na początku pieriestrojki odzyskanie Kresów Wschodnich było w zasięgu ręki. W momencie rozpadu Związku Radzieckiego Polska miała szansę odzyskać Lwów, Grodno, Stanisławów i Tarnopol. Przed ogłoszeniem niepodległości Ukraincy byli gotowi iść na bardzo dalekie ustępstwa. Gdyby Moskwa obiecała im samodzielność w zamian za oddanie Lwowa, z pewnością by się zgodzili. Gdyby teraz kwestia granicy była otwarta, żaden ukrainski polityk nie zgodziłby się na promowanie banderyzmu. Gorbaczow chciał Polsce oddać Lwów, Wilno, Stanisławów, Grodno, Tarnopol, ale już wówczas polscy politycy na sposób lokajski podlizywali się Litwinom i Ukraincom – twierdziła nieżyjąca już dr hab. Dora Kancleson, polska Żydówka, która większość życia spędziła w ZSRR.

– Gdy w latach 1989-1990 odgórnie i z premedytacją Związek Radziecki był demontowany przez ekipę Gorbaczowa i KBG, wiele rzeczy było możliwych i wiele się wydarzyło. Nie tylko szereg narodów odzyskało niepodległość, ale też powstały liczne drobne republiki autonomiczne, jak żydowska w składzie Federacji Rosyjskiej (chodzi o Birobidżan) czy Gaugazja w składzie Mołdawii. (…) Moim zdaniem, Gorbaczow popierał wówczas wszystko, co było antyimperialne i w jakiejś części antyrosyjskie. W tamtych latach w Radzie Najwyższej rozmawiałem też z wieloma wpływowymi rosyjskimi politykami i wiem, że ich reakcja na pomysł zwrotu Kresów nie była wroga. Wielu było jednak zaskoczonych, że na tych ziemiach żyją jeszcze Polacy. Podczas swojego wystąpienia na Kremlu mówiłem, że Związek Radziecki powinien uznać za nieważny pakt Ribbentrop-Mołotow oraz wypłacić państwu polskiemu 500 miliardów dolarów za Katyń, zagarnięte ziemie i inne zbrodnie. Postulowałem także inne rozwiązanie. Stworzenie z terenów zabranych Polsce w 1939 r. Republiki Wschodniej Polski, do której ściągnięto by Polaków z całej Federacji (przede wszystkim z Kazachstanu). Myślę, że gdyby wówczas władze Polski wystąpiły z takim żądaniem, to była szansa na odzyskanie chociaż części utraconych ziem. Było to jednak możliwe do momentu powstania niepodległej Białorusi, Litwy i Ukrainy. (…) Okręg autonomiczny, zwany Krajem Polskim, istniał w granicach Litwy ponad rok. Na jego terytorium powiewały flagi Polski i Litwy. Ta autonomia została zniesiona przez Litwinów przy czynnym udziale rządu polskiego i polskiej dyplomacji – mówił w wywiadzie udzielonym Krzysztofowi Różyckiemu doktor Jan Ciechanowicz (naukowiec, Polak, obywatel Litwy, w latach 1988-1990 członek Rady Najwyższej ZSRR, współzałożyciel Związku Polaków na Litwie).

Nigdy nie mówi się nigdy. Historia pokazuje, że granice państw są zmienne. Polska nie wykorzystała szansy z 1989 r., jaką dawał rozpad Związku Radzieckiego, kiedy to na jego terytorium tworzyły się nowe państwa. Przed ich powstaniem był doskonały moment, by przejąć z powrotem te tereny, które zostały nam zabrane przez Stalina. Natomiast świetnie tamtą chwilę wykorzystały Niemcy, by wchłonąć w siebie NRD.

Mimo to, szanse na powrót Kresów wschodnich pojawiają się co jakiś czas. Wiosną tego roku Władymir Żyrynowski, lider Demokratyczno-Liberalnej Partii Rosji, zaproponował Polakom, że mogą odzyskać to, co zagrabił Stalin. Takie same propozycje złożył Rumunii i Węgrom, bo także ich ziemie zostały po II wojnie światowej okrojone i kawałkami włączone do ZSRR, a potem weszły w skład obecnego terytorium Ukrainy.

– Nadszedł czas, by nie tylko rosyjskie ziemie wróciły pod rosyjską flagę – mówił Władymir Żyrynowski tuż po przyłączeniu Krymu do Rosji. – Ziemie zachodniej Ukrainy w czasach reżimu stalinowskiego słusznie zostały przyłączone do Związku Radzieckiego. Chodziło o to, aby powstrzymać niemieckie armie jak najdalej (od granic ZSRR). Ale to nie były rosyjskie ziemie; to nie były ukraińskie ziemie. To były polskie ziemie wschodnie – Łuck, Lwów, Tarnopol, Iwano-Frankowsk (Stanisławów) i Równe. Obwód zakarpacki – to Węgry. W Użhorodzie wszyscy mówią po węgiersku. Albo po rosyjsku. Nie ma tu żadnego związku z Ukrainą. I Czerniowce – w tym wypadku żadnego porozumienia nie było. Stalin zabrał Czerniowce dla zaspokojenia apetytu; porozumienia z Hitlerem nie było.

W marcu 2014 r. do polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych wpłynęło oficjalne pismo od Żyrynowskiego w sprawie przekazania nam Kresów wschodnich. Zostało zignorowane. Tyle tylko, że tym razem wiadomość o nim podano do publicznej wiadomości.

Ostatnio wynikła nowa afera, że jakoby Władymir Putin już w 2008 r. składał Donaldowi Tuskowi propozycję wzięcia tego, co nasze.

Cóż? Może nadszedł czas, by skorzystać z tych ofert? W końcu to Federacja Rosyjska jest prawnym spadkobiercą Związku Radzieckiego – tak kilkakrotnie orzekły międzynarodowe sądy. Mało kto wie o tym, że – jak ogłosił 7 kwietnia tego roku na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych sekretarz generalny ONZ Ban Ki -Moon – Ukraina jako państwo nie została nigdy uznana przez ONZ, gdyż w ramach prawa międzynarodowego kraj ten nie ma oficjalnie zatwierdzonej granicy.

A więc?

Jak widać, sprawa odzyskania naszych Kresów wschodnich jest wciąż otwarta. Do odważnych świat należy. Stare polskie przysłowie mów: „jak dają – to brać, a jak biją – to uciekać!”

Święto Niepodległości. Dlaczego 11 listopada? (wideo)

Data: 11.11.2019 20:54

Autor: ziemianin

tvp.info

#niepodleglosc #11listopada #swietoniepodleglosci #jozefpilsudski #pilsudski #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #historia

Proces tworzenia niepodległości był bardzo długi i tych dat można wskazać kilka. 11 listopada wybrano dopiero w latach 30. jako taką datę symboliczną. Uczyniono tak, ponieważ obóz piłsudczykowski uważał, że jest to dzień przekazania władzy wojskowej Piłsudskiemu przez Radę Regencyjną – mówi w rozmowie z portalem tvp.info Jan Engelgard, kierownik Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej, oddziału Muzeum Niepodległości w Warszawie.

Święto Niepodległości. Dlaczego 11 listopada? (wideo)

Jak tuż przed zakończeniem I wojny światowej przebiegał proces odzyskiwania niepodległości przez Polskę?

Odzyskanie przez Polskę niepodległości było procesem skomplikowanym. Gdy wojna zaczynała się w 1914 roku, wszyscy sądzili, że któraś ze stron wygra. Mówimy tutaj oczywiście o państwach zaborczych. W 1918 roku okazało się, że przegrali wszyscy.

Spór o orientację międzynarodową polityki polskiej był bardzo ważny. Zastanawiano się, czy po zakończeniu tej wojny będziemy po stronie zwycięskiej, czy przegranej. Tak się jednak złożyło, że w naszej części Europy upadły wszystkie trzy monarchie: niemiecka, austriacka i rosyjska. Stworzyło to przestrzeń umożliwiającą odzyskanie niepodległości.

Ta kwestia międzynarodowa była o tyle ważna, że o kształcie Europy decydowały wielkie mocarstwa. Bardzo ważnym dokumentem dla sprawy polskiej było orędzie prezydenta Stanów Zjednoczonych Woodrowa Wilsona z początku 1918 roku.

W jednym z punktów wymienił on odrodzenie niepodległej Polski z dostępem do morza. Delegacja polska i wszystkie obozy polityczne trzymały się potem tego na konferencji pokojowej w Paryżu. Była to bowiem deklaracja jednego z państw, które wygrały wojnę.

Nasza zasługa polegała natomiast na tym, że w 1918 roku, gdy pojawiła się ta szansa, bardzo szybko z tego skorzystaliśmy. Sytuacja mogła się potoczyć zupełnie inaczej i wtedy trzeba by realizować plan minimum, który wszystkie obozy polityczne miały na wypadek zwycięstwa jednego z zaborców.

Warto wspomnieć, że 11 listopada 1918 roku miejsce, w którym się znajdujemy – Cytadela Warszawska i więzienie, X Pawilon – jeszcze funkcjonowało. Tego dnia wyszli stąd ostatni więźniowie. Wśród nich znalazł się m.in. dziennikarz Władysław Rabski, zwolennik obozu Narodowej Demokracji.

Z Cytadeli Warszawskiej nadano też 16 listopada 1918 roku depeszę notyfikującą państwom świata powstanie niepodległej Polski. Można zatem powiedzieć, że jest to symboliczne miejsce związane z odzyskaniem niepodległości przez nasz kraj.

Dlaczego to właśnie datę 11 listopada ustanowiono jako Święto Niepodległości?

Data 11 listopada długo nie funkcjonowała jako ta najbardziej symboliczna, bowiem różne daty wskazywano jako tą najważniejszą. Józef Piłsudski wrócił do Warszawy 10 listopada, a nie 11.

Narodowa Demokracja zwracała uwagę na 28 czerwca 1919 roku, czyli podpisanie traktatu wersalskiego.

Proces tworzenia niepodległości był bardzo długi i tych dat można wskazać kilka. 11 listopada wybrano dopiero w latach 30. jako taką datę symboliczną. Uczyniono tak, ponieważ obóz piłsudczykowski uważał, że jest to dzień przekazania władzy wojskowej Piłsudskiemu przez Radę Regencyjną. Narodowa Demokracja nie protestowała, gdyż był to także dzień zawarcia rozejmu na froncie zachodnim, czyli zakończenia I wojny światowej.

Przez to 11 listopada nigdy nie stał się przedmiotem sporu pomiędzy głównymi obozami politycznymi. Uznano po prostu, że tą datę będziemy święcić jako datę odzyskania niepodległości.

Jakie inne daty brano jeszcze pod uwagę?

Teoretycznie był ten wspomniany 28 czerwca, czyli podpisanie traktatu wersalskiego. Data ta była jednak zbyt późna, gdyż w tym czasie Polska już funkcjonowała.

Obóz lewicowy mówił o 7 listopada, kiedy utworzono rząd w Lublinie. Jeszcze wcześniej, bo w październiku 1918 roku, były rządy Rady Regencyjnej, które też wpisywały się w program Wilsona. Był wreszcie utworzony w październiku rząd Józefa Świeżyńskiego. Raczej obracano się wokół dat jesieni 1918 roku, ale najczęściej wymieniane były właśnie te daty 7, 10 i 11 listopada.

Wspomniany rząd w Lublinie istniał zaledwie trzy dni. Dlaczego tak się stało?

Trzeba pamiętać, że obozy polityczne w odrodzonej Polsce walczyły ze sobą. Rząd lubelski Ignacego Daszyńskiego powstał jeszcze przed zwolnieniem Piłsudskiego z twierdzy w Magdeburgu i składał się głównie z żywiołów – jak to wówczas mówiono – lewicowych, czyli partii socjalistycznej i lewego skrzydła ruchu ludowego.

Innymi słowy nie był to rząd, który mógłby być uznany za rząd reprezentujący wszystkie obozy polityczne w Polsce. Dlatego też został bardzo szybko zakwestionowany zarówno przez obóz Narodowej Demokracji, jak i przez samego Piłsudskiego. Marszałek właściwie ten rząd rozpędził, mówiąc im, że nie znają się na polityce.

Święto Niepodległości uzyskało rangę święta państwowego dopiero w 1937 roku. Dlaczego zdecydowano się na to tak późno?

Początkowo ważniejszym świętem narodowym był 3 maja. W 1919 roku zorganizowano z tej okazji naprawdę wielkie obchody. W 1937 roku rządy sanacyjne uznały, że dla mobilizacji ducha narodowego potrzebne jest ustawowe ustanowienie święta niepodległości.

Tragizm historii polegał niestety na tym, że dwa lata później tej niepodległości już nie było. Natomiast data 11 listopada utrwaliła się na tyle, że wisiała ona cały czas w powietrzu także w okresie PRL-u. Już w latach 80. święto to było obchodzone. Wybór polityczny z 1937 roku okazał się więc bardzo trwały.

Jak przebiegał proces demontażu struktur zaborczych w odrodzonym państwie polskim?

W naszej pamięci zbiorowej zapisało się przede wszystkim rozbrajanie żołnierzy niemieckich na terenie Warszawy i pozostałych okolic Królestwa Polskiego, co przebiegało stosunkowo łatwo. Wynikało to z rewoltowania tych żołnierzy. Przypomnę, że wtedy w Niemczech wybuchła rewolucja. Armia niemiecka była potężna, jednak zupełnie już niezdolna do akcji.

Dlatego poszło to łatwo, chociaż nie wszędzie. Trudności pojawiły się na przykład w Białej Podlaskiej czy w Międzyrzecu. Jeszcze łatwiej poszło natomiast w zaborze austriackim, gdzie rozpad monarchii austro-węgierskiej był większy niż w przypadku Niemiec.

Jeśli chodzi z kolei o administrację rosyjską, to nie funkcjonowała ona już od 1915 roku. Można zatem powiedzieć, że ten proces uwalniania się, czy też zastępowania struktur państw zaborczych, przebiegł stosunkowo szybko. Musimy jednak pamiętać, że na terenie Królestwa Polskiego ten proces spolszczania administracji rozpoczął się już wcześniej, bo właściwie w 1916 roku.

Większym problemem były ziemie zaboru pruskiego, czyli Wielkopolska, Śląsk i Pomorze, gdzie postanowienia traktatu wersalskiego i późniejsze postanowienia demontażu władzy niemieckiej na tym terenie były wprowadzane w życie aż do 1920 roku.

Z jakimi problemami musiały się zmierzyć polskie władze w pierwszych latach niepodległości?

Musimy zdać sobie sprawę, że granice odrodzonej Polski to były trzy odrębne obszary zarówno pod względem gospodarczym, jak i prawnym i mentalnym. Z tego powodu stworzenie jednego organizmu państwowego nie było rzeczą prostą.

Bardzo długo trwało ujednolicenie prawa. W dziedzinach podatkowej i gospodarczej funkcjonowały jeszcze rozwiązania prawne z okresu Cesarstwa Rosyjskiego. I to był pierwszy problem. Drugi stanowiła walka o granice. Mimo że wojna zakończyła się w 1918 roku, to dla Polski walki trwały jeszcze do 1921. Konflikty, właściwie z większością sąsiadów, były dla nas bardzo wyczerpujące.

Trzecim problemem była ciężka sytuacja gospodarcza. Zrujnowanie ziem polskich w wyniku wojny, głównie na terenie Królestwa Polskiego, było gigantyczne. W 1919 roku Polska była krajem bardzo biednym. Nasze zdolności produkcyjne przez długi czas odbiegały od tego, co wytwarzano na przykład w roku 1913, czyli przed wybuchem wojny.

To były te główne problemy, do których dochodziły jeszcze sprawy związane z niestabilnością polityczną. Różnice pomiędzy poszczególnymi odłamami politycznymi oraz mniejszości narodowe, które stanowiły jedną trzecią społeczeństwa, sprawiały, że ten system zaczynał szwankować.

Pewnym fenomenem było natomiast to, że pomimo tych problemów państwo polskie zaczęło funkcjonować naprawdę szybko. Władzy udało się zniwelować wszystkie kwestie związane z różnicami międzyzaborowymi i w zasadzie w latach 20. Polska była już państwem zwartym i jednolitym pod względem politycznym, militarnym i prawnym.

Z okazji 101. rocznicy odzyskania niepodległości przez cały listopad wstęp do Muzeum Niepodległości jest bezpłatny. Co przygotowano dla zwiedzających?

W związku z tym, że nasza główna siedziba, czyli Pałac Radziwiłłów jest po remoncie i nie jest jeszcze gotowa, zapraszamy do naszych oddziałów. Zachęcam do odwiedzenia Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej, gdzie przygotowaliśmy wystawę „więźniowie X Pawilonu” oraz galerię obrazów Aleksandra Sochaczewskiego. W oddziale można zobaczyć też oryginalne cele Romualda Traugutta, Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego, a więc osób bezpośrednio związanych z walką o niepodległość.

Tych osób było oczywiście więcej. Mamy nowoczesną wystawę, którą udostępniamy od listopada ubiegłego roku. Zapraszamy codziennie w godzinach od 9 do 17. Zachęcamy też do odwiedzenia innych naszych oddziałów: Mauzoleum Walki i Męczeństwa oraz Muzeum Więzienia Pawiak.

80. rocznica Sonderaktion Krakau – akcji przeciwko polskiej inteligencji

Data: 06.11.2019 21:40

Autor: ziemianin

dzieje.pl

#ciekawostkihistoryczne #historia #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #nauka #okupacjaniemiecka #SonderaktionKrakau #UJ #UniwersytetJagiellonski

80 lat temu, 6 listopada 1939 r., Niemcy podstępnie zwabili krakowskich uczonych do Collegium Novum UJ, po czym aresztowali ich i wywieźli do obozów koncentracyjnych. Sonderaktion Krakau była jedną z najdramatyczniejszych akcji przeciwko polskiej inteligencji.

80. rocznica Sonderaktion Krakau – akcji przeciwko polskiej inteligencji

Ówczesny rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego Tadeusz Lehr-Spławiński na żądanie sturmbannfuehrera SS Bruno Muellera zaprosił profesorów na godz. 12 do sali wykładowej nr 66 im. Mikołaja Kopernika w Collegium Novum (dziś sala nr 56 im. Józefa Szujskiego). Uczeni mieli tu wysłuchać wykładu dowódcy SS o stosunku III Rzeszy i narodowego socjalizmu do zagadnień nauki i szkolnictwa wyższe.

Jak piszą Antoni Jackowski i Izabela Sołjan w artykule „Sonderaktion Krakau”, zamieszczonym w czasopiśmie UJ „Alma Mater”, „rektor zapewne wierzył, że wykład Muellera oznacza ostateczną zgodę władz okupacyjnych na otwarcie uczelni, zaapelował więc o liczny udział pracowników w tym spotkaniu. Apel poskutkował i w sali zgromadzili się prawie wszyscy profesorowie Uniwersytetu, wielu innych pracowników, również z Akademii Górniczej i Akademii Handlowej”.

Zamiast zapowiedzianej prelekcji w Collegium Novum uczeni usłyszeli „Moi panowie, zwołałem was, aby wam powiedzieć, że uniwersytet krakowski był zawsze ogniskiem antyniemieckich nastrojów, w tym duchu nie życzliwym wychowywał młodzież […]. Dlatego zostaniecie aresztowani i posłani do obozu”. (Andrzej Chwalba „Kraków w latach 1939–1945”)

Celem Sonderaktion Krakau było zniszczenie polskiej inteligencji i szkolnictwa. 6 listopada 1939 r. stał się – zdaniem historyka, prof. Andrzeja Chwalby – datą graniczną i symboliczną. „Aresztowanie było precedensem i, jak się okazało, początkiem ciernistej drogi polskiej inteligencji i środowisk twórczych w okresie okupacji, a nie – jak wielu sądziło – odosobnionym przypadkiem. Wydano wówczas wyrok nie tylko na uniwersytet, ale i na całe polskie szkolnictwo stopnia wyższego i średniego” – zauważa profesor. 

Budynek Collegium Novum jeszcze przed wykładem otoczyło SS. Zebranych profesorów – podają Jackowski i Sołjan – brutalnie, często przy użyciu przemocy fizycznej, załadowano do „bud” policyjnych. W sumie hitlerowcy aresztowali 183 profesorów i wykładowców krakowskich uczelni, 155 z Uniwersytetu Jagiellońskiego, 22 z Akademii Górniczej oraz trzech z Akademii Handlowej. „Do obozu wywieziono prawie całe grono profesorów, docentów i asystentów Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Akademii Górniczej” – piszą autorzy artykułu w „Alma Mater”.

Aresztowani najpierw trafili do więzienia na Montelupich, potem do koszar 20. pułku piechoty przy ul. Mazowieckiej, a później do więzienia we Wrocławiu. W międzyczasie, w wyniku akcji Polskiego Czerwonego Krzyża, zwolniono kilkunastu aresztowanych, m.in. prawnika Fryderyka Zolla i profesorów ukraińskich. 27 listopada więźniów przewieziono do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen niedaleko Berlina.

W czasie aresztu w Krakowie kierownik Głównego Wydziału Ludności i Opieki Społecznej rządu Generalnego Gubernatorstwa, dr Fritz Arlt, proponował trzem uczonym – Kazimierzowi Stołyhwie (antropolog), Jerzemu Smoleńskiemu (geograf) i Kazimierzowi Dobrowolskiemu (socjolog, etnolog) – zwolnienie w zamian za podpisanie deklaracji o nieprowadzeniu działalności politycznej i prawdopodobnie wyrażenie zgody na podjęcie pracy na rzecz Niemców. Wszyscy profesorowie odmówili.

Celem Sonderaktion Krakau było zniszczenie polskiej inteligencji i szkolnictwa. 6 listopada 1939 r. stał się – zdaniem historyka, prof. Andrzeja Chwalby – datą graniczną i symboliczną. „Aresztowanie było precedensem i, jak się okazało, początkiem ciernistej drogi polskiej inteligencji i środowisk twórczych w okresie okupacji, a nie – jak wielu sądziło – odosobnionym przypadkiem. Wydano wówczas wyrok nie tylko na uniwersytet, ale i na całe polskie szkolnictwo stopnia wyższego i średniego” – zauważa profesor.

Jak napisano w "Alma Mater", wobec akcji przeprowadzonej w Krakowie nie pozostało obojętne środowisko międzynarodowe. Sonderaktion Krakau była tematem prasy na całym świecie. Intelektualności i naukowcy z krajów neutralnych, m.in. z USA, Szwecji, Szwajcarii, Hiszpanii, Jugosławii nie zgadzali się z akcją Niemców. Protestowali także niemieccy alianci – Węgrzy i Włosi. Interweniował sam Benito Mussolini oraz Watykan – papież Pius XII otrzymał listę uwięzionych. Z akcją nazistów nie zgadzali się także niemieccy uczeni, przede wszystkim slawiści.

Wskutek międzynarodowego poruszenia Niemcy zwolnili część więźniów z obozu w Sachsenhausen. Był to jedyny – piszą Jackowski i Sołjan, powołując się na opracowania historyczne – taki przypadek w dziejach niemieckich obozów koncentracyjnych. 8 lutego 1940 roku obóz opuściło 102 więźniów, którzy ukończyli 40. rok życia. Przed zwolnieniem musieli się pisemnie zrzec wykonywania w przyszłości swoich zawodów. Pozostałych profesorów naziści przewieźli do innych obozów, m.in. do Dachau (4 marca 1940) i później częściowo zwalniali.

Matusiak blog - Ksztalt Polski

Data: 02.11.2019 10:49

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#ciekawostkihistoryczne #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #zsrr #rosja #niemcy #polska #granica

Wielka Trójka granice Polski wstępnie i nieprecyzyjnie ustaliła na konferencji w Jałcie. Wschodnia "linia Curzona" nie budziła kontrowersji. Na duże nabytki Polski kosztem Niemiec naciskał Stalin a oponował Churchill co było kontynuacją brytyjskiej polityki bowiem Anglia nie chciała po I Wojnie niepodległej Polski. W końcu zadecydowało "prawo siły" i sukcesy Armii Czerwonej. Bez twardej postawy Stalina nowa Polska byłaby całkiem mała. Rząd emigracyjny stracił poparcie aliantów.

Matusiak blog – Ksztalt Polski

Fragment oficjalnego komunikatu opublikowanego na zakończenie konferencji jałtańskiej

"Szefowie trzech rządów uważają, że wschodnia granica Polski powinna biec wzdłuż linii Curzona z odchyleniami od niej w pewnych okolicach o 5-8 kilometrów na korzyść Polski. Uznają oni, że Polska powinna uzyskać istotny przyrost terytorialny na północy i na zachodzie. Uważają oni, że we właściwym czasie trzeba będzie zasięgnąć opinii nowego Polskiego Rządu Tymczasowego Jedności Narodowej co do wielkości tego przyrostu oraz że ostateczne ustalenie zachodniej granicy Polski będzie odroczone do konferencji pokojowej."

Anthony Eden, Pamiętniki 1938–1945. T. II, Obrachunki, Warszawa 1972

"Tematem, któremu poświęciliśmy w Jałcie najwięcej czasu, była sprawa Polski… Obecny stan rzeczy – Rosjanie uznający komitet lubelski [utworzony 31 grudnia 1944 r. przez komunistów rząd Edwarda Osóbki-Morawskiego], my zaś rząd londyński – nie powinien trwać dłużej. Jedynym na to lekarstwem jest, naszym zdaniem, utworzenie rządu tymczasowego, zobowiązanego do przeprowadzenia wolnych wyborów w najbliższym możliwie terminie. W skład takiego rządu wchodziliby przedstawiciele wszystkich partii politycznych, reprezentanci rządu lubelskiego oraz rzecznicy Polaków w kraju i zagranicą."

Rozbiorów Polski dokonały trzy niemieckojęzyczne dwory !

Zewnętrznie inspirowane powstanie listopadowe i styczniowe bardzo pogorszyły sytuacje w zaborze rosyjskim. Mimo tego i tak w imperium carów od początku XX wieku planowano szeroką autonomie dla Polski. Pomysł Stalina aby Polska miała zachodnią granice na Odrze nie był nowy. Po zmianie Nysy Kłodzkiej na Łużycką znikł niebezpieczny niemiecki klin na południowym zachodzie Polski.

Rosyjska mapa z 1914 roku pokazuje kształt autonomicznej Polski jaka miała powstać po zwycięstwie Rosji nad Niemcami w zaczynającej się wtedy wojnie. Trochę się odwlekło i rok 1914 zamienił się w 1945. Prusy Wschodnie w 1914 roku miały zostać przyłączone do Rosji aby zniszczyć tam żywioł niemiecki. W 1945 roku Wojsko Polskie przy boku Armii Czerwonej było wystarczająco silne aby dokonać wysiedleń i czystki.

Data: 01.11.2019 18:32

Autor: ziemianin

#ciekawostkihistoryczne #polak #wynalazki #JozefKosacki #technologia

Bombowy patent, który wpłynął na bieg II wojny światowej

Józef Kosacki był jednym z młodych i zdolnych żołnierzy-inżynierów przedwojennej Polski. Ukończył m.in. szkolenie saperskie w Modlinie. Do 1939 roku pracował w Państwowym Instytucie Telekomunikacyjnym w Warszawie. Po wybuchu wojny trafił do Wojska Polskiego we Francji, a po upadku Paryża – do Szkocji. Tam był świadkiem wydarzenia, które wpłynęło na jego życie. Widział wypadek polskiego patrolu, który wpadł na miny przeciwdesantowe.

Stało się to dla niego inspiracją do rozwinięcia jego dawnego pomysłu wykorzystania fal radiowych do wykrywania znajdujących się w ziemi min. Po wielu próbach udało mu się stworzyć wykrywacz znany jako „Polish Mine Detector”. Po raz pierwszy wykorzystano go w drugiej bitwie pod El Alamein, gdzie przyczynił się do pokonania wojsk Erwina Rommla.

Kosacki zrezygnował dobrowolnie z opatentowania wynalazku, który był używany przez armie całego świata do końca lat 90. ubiegłego stulecia. Sam wynalazca powrócił do Polski, gdzie pracował jako inżynier do czasu przejścia na emeryturę.

Polscy strażnicy Teksasu. Niesamowita historia naszej kolonii w Stanach Zjednoczonych

Data: 01.11.2019 18:28

Autor: ziemianin

ciekawostkihistoryczne.pl

#ciekawostkihistoryczne #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #podroze #polacy #usa #polonia

Teksas. Dziś przywodzi na myśl ropę naftową, loty kosmiczne i kowbojów w kapeluszach. A przecież powinien się kojarzyć także ze Ślązakami! Zapomnianymi zdobywcami Ameryki, kierowanymi przez bardzo osobliwego księdza . . . Moczygemby :)

Polscy strażnicy Teksasu. Niesamowita historia naszej kolonii w Stanach Zjednoczonych

Polacy pojawili się w Teksasie już z początkiem XIX wieku. W 1830 roku źródła notują jak się zdaje pierwszego przybysza znad Wisły, Jana Demera. Sześć lat później, podczas wojny o niepodległość od Meksyku, po stronie Teksasu walczył Ludwik Napoleon Dębicki. Zginął rozstrzelany po kapitulacji fortu Goliad, a spory przydział ziemi, jaki otrzymał pośmiertnie, przez ponad wiek powodował wysyp jego „spadkobierców”.

Po 9 latach niepodległego bytu Teksas został kolejnym stanem USA, jednak jego mieszkańcy nigdy do końca nie pogodzili się z tym, że muszą się komuś podporządkowywać. Nawet ci, którzy przybyli tam nieco później… Pęd do wolności nie był też obcy kolejnym Polakom na dalekim południu Stanów Zjednoczonych.

Moczygemba wyrusza za Ocean

Leopold Moczygemba, syn karczmarza z Płużnicy Wielkiej koło Toszka, był świeżo upieczonym franciszkaninem. W 1852 roku ochoczo odpowiedział na apel pierwszego teksaskiego biskupa proszącego o misjonarzy do pracy w tym stanie. 28-letni Ślązak ruszył nieść Dobrą Nowinę wśród… mieszkających niedaleko San Antonio rodowitych Niemców.

Leopold podczas swej posługi przyjrzał się Teksasowi i co tu wiele mówić. Spodobało mu się. Stwierdził, że to dobre miejsce dla jego klepiących biedę krewnych. Pisał im w listach, że ziemi jest „wiela kto będzie chciał”. I tak oto za sprawą jednego Moczygemby za ocean ruszyła cała fala emigrantów.

Pierwszy odzew

Trudno się dziwić, że słowa ojczulka trafiły na podatny grunt. Jego ziomkowie ledwo wiązali koniec z końcem z powodu nieurodzaju i powodzi. Mieli małe gospodarstwa, za to wiele dzieci – sam Moczygemba miał siedmioro rodzeństwa i z myślą o nich pisał swe listy.

Podopolscy chłopi właśnie zostali uwolnieni z więzów poddaństwa, a pruskie prawo uregulowało kwestię opuszczania wsi i wyjazdów z państwa. Wszystko sprzyjało emigracji.

W roku 1854 grupa ok. 150 pionierów, głównie młodych małżeństw z dziećmi, dała się skusić wizją bezkresnych przestrzeni Teksasu. Śmiałkowie dotarli pociągiem do Bremy, a potem 9 tygodni płynęli statkiem do portu Galveston. Stamtąd ruszyli pieszo na zachód przez prerię. Nie wszyscy przeżyli.

Panna Maria nad Cibolo

Po dwutygodniowym marszu przybysze dotarli do ojca Leopolda. Symbolicznym początkiem ich pobytu była msza wigilijna, odprawiona przez Moczygembę w dolinie rzeki Cibolo. Wtedy też założono pierwszą czysto polską osadę w USA: wioskę o nazwie Panna Maria.

Apel księdza Leopolda w kolejnych dwóch latach miał jeszcze większy odzew. W tym czasie do Teksasu wyjechało łącznie ponad 2300 Ślązaków! Zaroiło się tam nie tylko od Moczygembów, ale też Jaintów, Dupników, Pierdołów, Dziuków czy Jarzombków.

Czas ekspansji

W Panna Maria panował coraz większy tłok, osadnicy zalewali więc także okoliczne miejscowości. Było ich całe mrowie i czuli się zupełnie jak u siebie. Zmieniali na przykład nazwy osad – Martinez stało się Jadwigowem, a St Joe… nową Częstochową. Polacy zakładali też nowe wioski, takie jak Pulaski, Kosciusko i Cotulla. Tak oto wśród suchego krajobrazu Teksasu narodziła się Polska w miniaturze.

Frederic Law Olmsted, który opisywał w tamtym czasie Teksańczyków, osadników z Panna Maria scharakteryzował krótko: „colony of Silesian Poles”. Jak widać w otoczeniu księdza Moczygemby nikt nie wypierał się swojego pochodzenia i kultury.

Życie jak w Egipcie, tylko faraon został we Sosnowcu…

Organizujący się w nowym kraju Ślązacy natrafili na poważny problem – Teksas leży w diametralnie odmiennym klimacie niż Opole, na szerokości geograficznej Egiptu. Ziemię trzeba było karczować, a ziarno przywiezione z ojczyzny nie nadawało się do uprawy. Do tego osadnikom dokuczały grzechotniki, które sami nazywali szczyrkowymi. Susza, która nawiedziła okolice tuż po ich przyjeździe, sprawiła, że głód zaglądał im w oczy.

Szybko jednak pokazali, że Polacy potrafią sobie poradzić. By mieć chleb nauczyli się ręcznymi młynkami mielić kukurydzę. Wkrótce zajęli się uprawą bawełny i trzciny cukrowej oraz hodowlą bydła.

Wiele też musieli zmienić w kwestii strojów. Symbolem ich obcości kulturowej były tradycyjne śląskie filcowe kapelusze. Jednak najwięcej zamieszania wywołały suknie Ślązaczek.

„Stroje nasze wiejskie służą tutejszym ludziom na wyśmiech i są przyczyną grzechu” – tak pisał do pozostałej w kraju siostry ksiądz Leopold w liście z 1855 roku. Spódnice Ślązaczek miejscowi uznali za nieprzyzwoite, gdyż kończyły się 5 do 10 cm powyżej kostki, odsłaniając ich zdaniem zdecydowanie za dużo. Jak widać obyczaje bardzo się zmieniają…

Ślązacy kontra reszta Teksasu

W pierwszych latach śląscy Teksańczycy często borykali się z napadami Indian. W 1855 roku autochtoni przeprowadzili nocny atak, w którym ranę postrzałową odniósł pochodzący z Opolszczyzny Albert Heiduk. Jego żona w ciemnościach – niczym doktor Quinn – wydobyła grot kozikiem, ratując mu życie.

Problemów było więcej. Pochodzący z Podola proboszcz Bakanowski pod koniec lat 60-tych XIX wieku narzekał, że sądy stosują podwójne standardy, każąc surowo Ślązaków za wszelkie przewiny, natomiast innym nacjom pobłażając. Dopiero uzbrojenie przez Pannamarian 100 kawalerzystów sprawiło, że przestano ich traktować jak obywateli drugiej kategorii.

Warto dodać, że sędzią w Panna Maria był przez pewien czas jedyny mieszkający tam Niemiec. Jątrzył on między Ślązakami i próbował przywłaszczyć sobie grunt kościelny. Dopiero po dłuższej walce miejscowym udało się złożyć go z urzędu i osadzić na nim Polaka.

Wielu Ślązaków wzięło udział w wojnie secesyjnej, oczywiście po stronie Południa. Jeden z weteranów, Piotr Kiołbasa, przeniósł się później do Chicago i został pierwszym polonijnym posłem do parlamentu stanu Illionois i czołowym politykiem Polonii amerykańskiej. Co ciekawe, jego ojciec Stanisław był posłem Zgromadzenia Narodowego w Berlinie, mimo że nie znał języka niemieckiego. Jak widać politykę Kiołbasowie mieli w genach.

Wywalczona odrębność

Teksańscy Ślązacy uparcie izolowali się od innych nacji, długo zachowując rodzimą mowę i obyczaje. Na początku XX wieku oceniano, że język, którym się posługiwali był nawet bliższy polszczyźnie, niż ten, jakiego używali ich pobratymcy w Prusach. Dalej „rządzili”, czyli gadali w śląskiej gwarze spod Opola.

Dzisiaj ich polskość (i śląskość) wciąż nie ulega wątpliwości. Wiele punktów handlowych w teksańskim hrabstwie Karnes nosi polsko brzmiące nazwy, a gospoda w Panna Maria to oczywiście… Moczygemba Place. Trudno sobie wyobrazić lepszą nazwę.

Nie tylko Moczygemba

Kilkanaście lat po ojcu Leopoldzie inny mieszkaniec Opolszczyzny sprowadził sporą grupę pobratymców za ocean. Uczeń tego samego co Moczygemba gimnazjum, Edmund Sebastian Woś-Saporski, zapoczątkował istnienie największego ośrodka Polonii brazylijskiej, Kurytyby. Jak pisał Jan Wróbel w „Historia Polski 2.0: Polak potrafi, Polka też…”:

Wystarczył podobno jeden list, w którym Woś napisał, że znajdzie się robota dla każdego. I po tym liście kilkadziesiąt osób wyruszyło ze Śląska… w Kosmos(…).

Ale to już zupełnie inna historia, która równie dobitnie pokazuje, że Polacy potrafią przetrwać naprawdę wiele. Warto ją poznać!

Historia bez cenzury _ Smród, brud i wszy - historia higieny. Historia Bez Cenzury

Data: 31.10.2019 18:50

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostkihistoryczne #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hbc #historiabezcenzury

Dzisiejszy odcinek zdecydowanie nie jest dla osób wrażliwych, bo opowiemy Wam dzisiaj o wielu naprawdę obrzydliwych rzeczach. W jaki sposób w renesansie ludzie starali się maskować swój smród? Żona którego polskiego władcy była niesamowitym brudasem? Jak potworny syf panował w Wersalu i jaka polska fryzura zasłynęła w całej Europie ze względu na to, że była mega obleśna? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy na historię higieny!

Historia bez cenzury _ Smród, brud i wszy – historia higieny. Historia Bez Cenzury

Mocz, kupa i zioła - historia pisma. Historia Bez Cenzury

Data: 24.10.2019 21:13

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #hbc #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #ciekawostkihistoryczne

Dzisiaj będziecie mieli okazję się przekonać, jak fascynująca jest historia książek i w ogóle pisma. Kiedy zaczęto pisać i na czym to robiono? Kto wymyślił książki i ile jest warta Biblia Gutenberga? Co w średniowieczu robiono z … nienarodzonych owieczek? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

Mocz, kupa i zioła – historia pisma. Historia Bez Cenzury

Historia Bez Cenzury - Nie interesuj się - historia szyfrów.

Data: 17.10.2019 19:32

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostkihistoryczne #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historiabezcenzury #hbc #szyfrowanie

Ludzie od zawsze mają przed sobą mniejsze lub większe sekrety, dlatego też od najdawniejszych czasów starają się szyfrować wiadomości, które takie tajemnice zawierają. Dzisiaj opowiemy Wam, jak wyglądało szyfrowanie w dawnych czasach. Jak swoje wiadomości kodował Juliusz Cezar? Gdzie profesjonalnie zaczęto łamać szyfry? W jakim miejscu w Europie szanowano swoich szyfrantów, a gdzie dymano im żony? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka! Zapraszamy do oglądania.

Historia Bez Cenzury – Nie interesuj się – historia szyfrów.

Podwodni spryciarze - ORP Orzeł. Historia Bez Cenzury

Data: 10.10.2019 17:47

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #historia #hbc #historiabezcenzury

Dzisiaj posłuchacie o losach kultowego okrętu podwodnego – ORP Orła. Z jakiego powodu nadano mu właśnie takie imię? Dlaczego był tak ważny dla Polski i dla aliantów? Jak to się stało, że przez niego Estończycy stracili niepodległość? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

Podwodni spryciarze – ORP Orzeł. Historia Bez Cenzury

Data: 10.10.2019 16:32

Autor: aborygo

Dziś rocznica mało znanej bitwy pod Koronowem (10 października 1410). Nieudane oblężenie Malborka oraz konieczność rozpuszczenia armii uniemożliwiły pełne wykorzystanie owoców zwycięstwa pod Grunwaldem. Krzyżakom udało się odzyskać kontrolę nad większością swoich terenów. Pojawiło się niebezpieczeństwo, iż po nadejściu posiłków z Inflant oraz zaciężnych z Rzeszy, Zakon będzie zdolny do podjęcia akcji zaczepnej. Jesienią 1410 wójt Nowej Marchii Michał Kuchmeister na czele wojska zaciężnego, liczącego ok. 4 tys. ludzi, przybył na Pomorze Gdańskie z zamiarem zaatakowania Kujaw. Król Władysław po zebraniu pospolitego ruszenia wielkopolskiego wysłał liczący ok. 2 tys. oddział pod dowództwem wojewody poznańskiego Sędziwoja z Ostroroga i marszałka nadwornego Piotra Niedźwieckiego, którzy zablokowali przeciwnikowi drogę zajmując Koronowo.

Wobec cofnięcia się wojsk krzyżackich, podjęto za nimi pościg, zakończony bitwą na wzgórzu w okolicy wsi Łącko. Polakom udało się zdobyć chorągiew krzyżacką, co wywołało zamęt i ucieczkę przeciwnika. Po odniesionym zwycięstwie, na polecenie króla, jeńcy zakonni zostali ugoszczeni ucztą, a następnie, poza dowódcą, zostali zwolnieni. Miało to za cel przedstawienia Władysława Jagiełły jako władcy miłosiernego i łaskawego, a sam gest uderzał w antypolską propagandę Zakonu. Powstrzymanie ofensywy krzyżackiej pod Koronowem umożliwiło szybkie podpisanie I pokoju toruńskiego.

#ciekawostkihistoryczne #historia #bitwa

Data: 27.09.2019 17:56

Autor: aborygo

80 lat temu, 27 września 1939 roku, w oblężonej przez Niemców Warszawie powołano do życia Służbę Zwycięstwu Polski. Ten zalążek Polskiego Państwa Podziemnego został wkrótce przemianowany na Związek Walki Zbrojnej, a ostatecznie na Armię Krajową.

Na fotografii Stanisław Sosabowski – przedwojenny dowódca 9 Pułku Piechoty Legionów w Zamościu, pierwszy komendant Służby Zwycięstwu Polski na okręg łódzki, spóźniony uczestnik operacji Market – Garden.

29 września 1939 roku dowódca Armii „Warszawa”, generał dywizji Juliusz Rómmel wydał „Rozkaz pożegnalny do 8 Dywizji Piechoty”, w którym stwierdził:

„ze szczególnym uznaniem muszę podkreślić bohaterstwo, upór i ofiarność żołnierzy 21 pp pod dowództwem wyśmienitego dowódcy pułku płk dypl. Stanisława Sosabowskiego, który w najcięższych chwilach kryzysu bitwy w dniach 2.IX. do 6.IX. utrzymał swój pułk w ręku i razem z dyonem artylerii 8 pal osłonił odwrót całej dywizji, odchodząc krok za krokiem; skutecznie zatrzymał nieprzyjaciela i tym dał możność innym oddziałom swojej dywizji zebrania się i zajęcia stanowisk wyjściowych do dalszej walki. Działanie to razem z akcją płk Sosabowskiego na wschodnim brzegu Wisły oraz udział chlubny w obronie Warszawy jeszcze raz stwierdza, że 21 pp zwany pułkiem «Dzieci Warszawy», nie zawiódł i jest godzien tej zaszczytnej nazwy”.

#historia #ciekawostkihistoryczne #sosabowski

Armie na haju - narkotyki II wojny światowej. Historia Bez Cenzury

Data: 19.09.2019 20:06

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #ciekawostkihistoryczne #hbc #historiabezcenzury

II wojna światowa była pod wieloma względami konfliktem wyjątkowym. Dotyczyło to również narkotyków, bowiem nigdy wcześniej żołnierze nie ćpali na tak masową skalę, w dodatku pod nadzorem państwa. Jaki specyfik sprawiał, że żołnierze Wermachtu, SS i Gestapowcy byli niezmordowani w sianiu terroru? Jakie akcje odstawiał naćpany Göring? Jakie narkotykowe koktajle walił sam Hitler? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka! Zapraszamy do oglądania.

Armie na haju – narkotyki II wojny światowej. Historia Bez Cenzury

Data: 17.09.2019 07:45

Autor: Ijon_Tichy

Ofiary komunizmu:

65 milionów w Chinach, 

20 milionów w ZSSR,       

2 miliony w Kambodży,

2 miliony w Korei Północnej,

1,7 miliona w Afryce,    

1,5 miliona w Afganistanie,

1 milion w Europie Wschodniej (Blok wschodni),    

1 milion w Wietnamie

150 000 w Ameryce Łacińskiej (głównie na Kubie)

10 000 ofiar – międzynarodowy ruch komunistyczny i partie komunistyczne nie sprawujące władzy.    

https://pl.wikipedia.org/wiki/Czarna_ksi%C4%99ga_komunizmu#Szacowana_liczba_ofiar_komunizmu_wed%C5%82ug_autor%C3%B3w

#komunizm #marksizm #ideologia #wojnaidei #ludobojstwo #ciekawostkihistoryczne #historia

Szpicbródka i koledzy - Kasiarze. Historia Bez Cenzury

Data: 08.09.2019 12:31

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #historia #hbc #Historiabezcenzury #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne

Dzisiaj opowiemy Wam o przestępczej elicie w Polsce w okresie dwudziestolecia międzywojennego, czyli o kasiarzach. Ich działalność oczywiście nie jest godna pochwały, jednak rozmach z jakim działali, do dzisiaj budzi podziw. Jak wyglądały ich akcje i ile potrafili zarobić na jednej? Gdzie można się było przyuczyć do tego zawodu i kto był absolutnym guru polskich kasiarzy? Wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

Szpicbródka i koledzy – Kasiarze. Historia Bez Cenzury

Odejście z hukiem - zamach na Kennedy'ego. Historia Bez Cenzury

Data: 23.08.2019 22:16

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #wiadomosci #HBC #HistoriaBezCenzury #historia #usa #Kennedy #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne

O życiu i prezydenturze Johna F. Kennedy’ego już Wam kiedyś opowiadaliśmy. Jeśli ktoś przegapił ten odcinek, to świetna okazja, żeby teraz go obejrzeć:

https://www.youtube.com/watch?v=PXzSm…

Obiecaliśmy Wam wtedy, że o zamachu przygotujemy osobny materiał i słowa dotrzymujemy. Zapraszamy do oglądania!

Odejście z hukiem – zamach na Kennedy'ego. Historia Bez Cenzury

Data: 11.08.2019 22:49

Autor: ziemianin

#fotografia #zamek #Bendzin #historia #polska #ciekawostkihistoryczne

Zamek w Będzinie – Wiki

Opis

Królewski Zamek Będziński – średniowieczna warownia obronna wzniesiona przez Kazimierza Wielkiego w systemie tzw. Orlich Gniazd w Małopolsce, 4,5 km od granicy ze Śląskiem, na wzgórzu nad Czarną Przemszą; wielokrotnie niszczona, odbudowana w 1956.

Zbudowany: 1348

Styl architektoniczny: Neogotyk

Adres: Polska, Będzin

Data zburzenia: 1657

Odbudowano: 1660, 1834, 1929, 1952-56

Data: 05.08.2019 02:19

Autor: Monte

Polscy lotnicy prowadzili diennik w którym wpisywali swoje osiągnięcia i wydarzenia. Brytyjczycy podchodzili do tego bardzo sceptycznie, nie mogli uwierzyć, że Polacy potrafią zestrzelić tyle samolotów. Największym sceptykiem był Płk. Stanley Vincent, więc zlecił oficerowi wywiadu, aby to sprawdził, lecz nie czekał na raport. Kiedy Polacy wzbili się w powietrze 11 września Vincent rozpoczął prywatne śledztwo ruszył za dywizjonem 303 do boju, chciał zobaczyć jak sobie poradzą, obserwował ich z daleka. Po tym wszystkim Vincent przestał wątpić w umiejętności Polaków i powiedział, że są tak dobrzy jak mówią.

Latali samolotami Hurricane’a – brytyjski samolot myśliwski, jednomiejscowy, jednosilnikowy dolnopłat o konstrukcji metalowej z częściowo płóciennym pokryciem, zaprojektowany i produkowany przez firmę Hawker Siddeley Company. Używany na wielu frontach II wojny światowej, odegrał znaczącą rolę podczas bitwy o Anglię. Produkowany w wielu wersjach uzbrojenia i z różnymi jednostkami napędowymi. Do zakończenia produkcji w 1944 roku wyprodukowano ponad 14 tysięcy egzemplarzy wszystkich wersji lądowych Hurricane i morskich Sea Hurricane, przystosowanych do działania z pokładów lotniskowców.

Polscy piloci lecieli sobie w szwadronie 6 samolotów na 150 bombowców niemieckich + ochraniające ich messerschmity i ich zatrzymali. Jak by bombowce doleciałyi do celu to już nie było by czego zbierać…

Ps. Polecam sobie oglądnąć film dokumentalny "Bitwa o Anglię, czyli ci cholerni obcokrajowcy – Bloody foreigners: Polish Battle of Britain"

#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #polska #dywizjon303 #uk #historia #lotnictwo

Gerhard Sommer — ostatni żyjący oficer SS

Data: 25.07.2019 08:04

Autor: dobrochoczy

andrzejtarnowski.blogspot.com

Minęły już 74 lata od zakończenia II wolny światowej i żyje jeszcze garstka osób oskarżonych o zbrodnie nazistowskie. Fakty są takie, że jakby nie liczyć kilku nazistowskich najemników ostał się do naszych czasów tylko jeden prawdziwy hitlerowiec. Jest nim Gerhard Sommer niemiecki oficer Waffen–SS, który ponosi odpowiedzialność za śmierć kilkuset ludzi. Zresztą po dziś dzień wywołuje kontrowersje fakt, iż po udowodnieniu tych zbrodni nie trafił do więzienia. Sommer pomimo bycia ostatnim żyjącym katem III Rzeszy — to postać mocno zakamuflowana, stąd też pasuje odkryć kilka kart z jego życiorysu. #historia #nazizm #zbrodnia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne

Data: 24.06.2019 15:54

Autor: BlaziuBlaz

Tak mnie naszło i sobie poczytałem o pojedynkach w Polsce.

"Wraz z odejściem w mrok ostatnich rycerzy Rzeczypospolitej oraz nastaniem ery kłamców i miernot, zbędne stały się kodeksy honorowe. Żyjąc dziś w konsumpcyjnej, plastikowej rzeczywistości oglądamy się z zadziwieniem wstecz nie pojmując ducha minionej epoki."

https://histmag.org/Do-pierwszej-krwi.-Polski-Kodeks-Honorowy-w-miedzywojennej-Polsce-14176/1

Dodatkowo cały kodeks honorowy Boziewicza:

https://literat.ug.edu.pl/honor/index.htm#spis

#ciekawostkihistoryczne

Dnia 12 czerwca 1168 roku zniszczono wielką świątynie Świętowita w Arkonie!

Data: 13.06.2019 09:54

Autor: zawodowy_partyjniak

zwiadowcahistorii.pl

Dokładnie 12 czerwca 1168 roku papiestwo wraz z rycerstwem króla duńskiego Waldemara I zniszczyło ostatni bastion wolnej Słowiańszczyzny – wielką świątynie Świętowita w Arkonie. To wydarzenie poprzedziło wymuszoną chrystianizację mieszkańców tego regionu.

#kultura #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #slowianie #rodzimowierstwo #zwiadowcahistorii

Na plaży w Kuźnicy znaleźli legendarne niemieckie działo 88 mm i rosyjską 45 mm

Data: 11.06.2019 23:48

Autor: kicioch2

zwiadowcahistorii.pl

W dniu wczorajszym ekipie programu „Tank Hunter” zajmujące się polowaniem na broń pancerną z czasów drugiej Wojny Światowej, na plaży w Kuźnicy udało się znaleźć i wydobyć niemieckie działo 8,8 cm Flak (potocznie zwane osiemdziesiątką ósemką). Dodatkowo dziś trafili rosyjską armatę kalibru 45 mm…

#polska #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #iiwojnaswiatowa #zwiadowcahistorii

Niezwykła mapa poległych w Bitwie nad Sommą - "mapa gęstości ciał" z 1916 roku

Data: 02.06.2019 08:02

Autor: brotozaur

zwiadowcahistorii.pl

Pierwszym razem gdy zobaczyłem tą mapę wyglądała dla mnie jakoś odpychająco i złowieszczo, chwilę później zrozumiałem co oznaczają konkretne liczby na niej podane – wtedy wszystko się zmieniło. Jest to mapa oficjalnej jednostki rejestrującej mogiły poległych brytyjskich żołnierzy.

#historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #wojna #zwiadowcahistorii

Data: 25.05.2019 11:02

Autor: drewniany

Ochlokracja

tl;dr

W niektórych greckich polis ukształtowała się forma rządów zagrażająca klasie średniej, a w tak przekształcających się społecznościach pojawiło się zagrożenie dyktaturą ubogich, najniższych warstw zbiorowości, stanowiących większość. Tak ukonstytuowana władza prowadziła politykę rabunku majątku osób zamożnych wraz z jego rozdawnictwem. Działania te legitymizowała wola większości, czasami egzekwowana przemocą.

|Niby starożytna Grecja a dziwnie znajome. Jak widać historia lubi się powtarzać.

#polityka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #socjalizm

Dokładnie 71 lat temu w egzekucji został stracony rtm. Witold Pilecki

Data: 25.05.2019 09:17

Autor: kicioch2

zwiadowcahistorii.pl

25 maja 1948 roku w więzieniu na warszawskim Mokotowie komuniści po uprzednich torturach stracili strzałem w tył głowy rotmistrza kawalerii Wojska Polskiego Witolda Pileckiego, wielkiego patriotę współzałożyciela Tajnej Armii Polskiej, żołnierza Armii Krajowej, więźnia i organizatora ruchu oporu…

#polska #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #zwiadowcahistorii

- Przeżyłem niemiecką egzekucję - Ludwik Zalewski [+18]

Data: 24.05.2019 13:21

Autor: zawodowy_partyjniak

youtube.com

W lutym 1944 roku trzynastoletni Ludwik Zalewski został zatrzymany przez niemiecką żandarmerię w czasie zbierania węgla na torowisku. Wkrótce rozegrał się prawdziwy dramat … "(…) Rozstrzeliwują, jeden, drugi i teraz ja … strzelili koło mnie, coś mnie uderzyło, coś czułem w policzek (…) "

#polska #historia #drugawojnaswiatowa #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #iiwojnaswiatowa

Der klejne general (mały generał) policji żydowskiej warszawskiego getta –...

Data: 23.05.2019 04:47

Autor: JestemNaNie

wprawo.pl

Z powodu okrucieństwa, nadgorliwości w spełnianiu rozkazów niemieckich oraz niskiego wzrostu Jakuba Lejkina, zastępcę komendanta policji żydowskiej w getcie warszawskim, nazywano „małym generałem” (der klejne general). Przed wojną pracował jako adwokat w Warszawie. Był niezwykle…

#polska #ciekawostki #wydarzenia #historia #ciekawostkihistoryczne #iiwojnaswiatowa

Data: 24.04.2019 21:39

Autor: Bartek

Jedyny wywiad z Hitlerem opublikowany na łamach gazety Polskiej. Osobą przeprowadzającą wywiad był jeden z największych dziennikarzy przedwojennej polski, Kazimierz Smogorzewski. Przed śmiercią Smogorzewski wyznał, iż wywiad ten przeprowadzony został wyłącznie w formie korespondecyjnej, choć spotkał się on z fuhrerem osobiście, nie rozmawiali o samym wywiadzie. Hitler przekazał wtedy Smogorzewskiemu maszynopisy z odpowiedziami na jego pytania, był miły, choć "nie patrzył Smogorzewskiemu w oczy".

EDIT/

Dlaczego nie można dać dłuższego tagu? :/ Ucina "ra", a ocieplaniewizerunkuadolfahitlera to bardzo ważny tag xD

#historia #ciekawostkihistoryczne #ocieplaniewizerunkuadolfahitlera #ocieplaniewizerunkuadolfa

Data: 12.04.2019 19:32

Autor: Judasz

Najskuteczniejszą średniowieczną bronią nie był miecz, topór, halabarda. Prawdziwsze spustoszenie siała włócznia. Na zdjęciu włócznia wikingów. Tak, również oni używali włóczni częściej niż miecza. Włócznia pozwalała przebić ciężką, średniowieczną zbroję, gdyż energia kinetyczna włóczni była znacznie większa dzięki jej długości, 2-3 metrów, a byli wojownicy z nawet 5 metrowymi włóczniami. Długość pozwalała też na odpowiedni dystans i walkę "zza muru tarcz".

Te wypustki po bokach były również praktyczne, uniemożliwiały wbicie się włóczni zbyt głęboko w ciało wroga i ułatwiały szybkie jej wyjęcie, zapierając się nogami o trupa. Pozwalały również na utrzymanie dystansu, przeciwnik z włócznią w ciele, nie mógł się do nas zbliżyć.

W pojedynku miecz vs włócznia, posiadacz miecza prawie zawsze przegrywa.

#ciekawostkihistoryczne

Data: 07.04.2019 13:08

Autor: Immortal_Emperor

Amerykański żołnierz przy zdobytym niemieckim prototypie trału minowego o nazwie Räumer S. Skonstruowany został przez firmę Krupp. Pojazd o łącznej masie 130 ton składał się z dwóch członów (każdy napędzany przez własny silnik Maybach HL90) połączonych przegubem. Oba człony posiadały parę stalowych kół o średnicy 2,7 m. Koła każdego z członów miały inny rozstaw, co pozwalało oczyścić z min większą powierzchnię. Räumer S wyposażono w dwa silniki Maybach HL 90 P 20-K, każdy o mocy 350 KM. Dzięki nim na ubitej drodze pojazd mógł rozwinąć prędkość 25 km/h, ale w terenie spadała ona zaledwie do 4-8 km/h. Ze względu na alianckie bombardowania prace nad Räumer S przeniesiono z Essen do Hillersleben. Prawdopodobnie Krupp dopiero 20 października 1944 roku zgłosił, że prototyp jest gotowy do badań, ale do nich nie doszło ze względu na sytuację na frontach. W 1945 roku wojska amerykańskie przejęły ten wóz rozminowania, podzielili na dwie części i przewieźli do swego ośrodka (Depot 0644) w Paryżu.

Tam ślad po nim zaginął. Zachował się jednak raport z testów. Amerykanie po badaniach nabrali wątpliwości, czy Räumer S faktycznie miał służyć do niszczenia min – między innymi ze względu na zbyt wąskie koła.

#ww2 #ciekawostkihistoryczne #militaria #fotografia