Data: 06.12.2019 03:45

Autor: aborygo

Indonezja to jednak dziwny kraj. Po plagiacie KFC w którym zamiast Colonela Sandersa wykorzystano wizerunek Hitlera, przyszła pora na kawiarnię o tematyce II wojny światowej. Takie sympatyczne koszulki jeszcze do niedawna nosiła obsługa. Pod wpływem gróźb w kierunku właściciela, ten postanowił jednak nieco złagodzić "design".

#ciekawostki #nazizm #indonezja

Data: 04.12.2019 13:57

Autor: Nietzsche

Mało kto wie, że taki uśmiech da się wytrenować, niemal u każdego i nie jest on naturalny xD #ciekawostki

Tutaj wykład: https://www.youtube.com/watch?v=WhlyzwcW0dg

"O co chodzi w tą uśmiechniętą buźką? Chodzi o wspomnianą przez Furey starożytną taoistyczną technikę – jedną z najpotężniejszych technik jak znam i stosuję, swoją droga. Technikę, która odmieni Twoje życie – o ile POZWOLISZ SOBIE na to, oczywiście.

PRAGNIENIE JEST KLUCZEM. NAPIĘCIE JEST WROGIEM – Matt Furey

Technika jest bardzo prosta. Nasz obraz siebie jest dupą, powyżej której nie możemy podskoczyć. Kluczowym elementem tego obrazu jest POCZUCIE ZASŁUGIWANIA. Twoje poczucie tego ile jesteś wart i co jest warte Ciebie. Im większe poczucie zasługiwania, tym szersze są Twoje horyzonty. Im więcej zasługiwania, tym więcej sobie-pozwalania.

Taoiści wykonywali tę technikę przed lustrem, ale my mamy smartfony z możliwością robienia selfie. Tak więc wybór technologii jest Twój: lustro albo ekran telefonu. Zobacz w nim odbicie swojej twarzy. Popatrz na siebie. A teraz wyobraź sobie, że ze Twoją twarzą jest Twoja WEWNĘTRZNA TWARZ. Nie zmieniając wyrazu twarzy zewnętrznej UŚMIECHNIJ SIĘ twarzą wewnętrzną. Kurwiki w oczach, zuchwały uśmieszek na ustach. WEWNĘTRZNIE. Nie ma znaczenia czy Twoja “prawdziwa” twarz zmieniła wyraz – masz się śmiać swoim “duchem”, masz się ZUCHWALE i NONSZALANCKO śmiąc swoją twarzą wewnętrzną.

Czujesz zmianę energii? Czujesz inną wibrację? Oto Twoje zdanie na najbliższe 21 dni (ambitni robię wyzwanie 90-dniowe).

Ja nazywam tę technikę WEWNĘTRZNYM ZAKAPIOREM, bo KLUCZEM jest to, żeby ten wewnętrzny uśmieszek był “charakterny”. Ma mieć jaja, ma mieć w sobie coś wyzywającego, ma sprawiać, że przesunie się Twoja granic tego co (nie)możliwe. Chcę, żeby ten WEWNĘTRZNY ZAKAPIOR był tak intensywny, że ZMIENI SIĘ WYRAZ TWOJEJ PRAWDZIWEJ TWARZY."

Aplikacje szachowe na Androida i iOS — wielkie podsumowanie

Data: 02.12.2019 11:15

Autor: dobrochoczy

dobreprogramy.pl

Niniejszy spis aplikacji kończy 5-częściową sagę poświęconą aplikacją szachowym na smartfony i iPhone'y. Przedstawiam w nim kolejną „dziesiątkę” mobilnych gier szachowych, z których tylko jedna nie jest dostępna za darmo. Zwieńczeniem tego artykułu jest podsumowanie całej serii szachowej, które przedstawia się nader okazale. Zatem jedziemy z tym koksem, rozpoczynając od jednej z lepszych aplikacji szachowych w tym zestawie. #gry #szachy #android #ios #ciekawostki #zainteresowania

Data: 02.12.2019 10:50

Autor: Alojz

Pewnie będzie nowy film

Po dwóch tygodniach poszukiwań policja znalazła kobietę która zaginęła w centrum Australi. Kobieta podróżowała samochodem z dwoma osobami. Kiedy samochód odmówił posłuszeństwa,pasażerowie postanowili się rozdzielić i na własną rękę szukać pomocy.Kobiete która odnalazła policja, miała szczęście. Około 1,5 kilometra od samochodu odnalazła źródło z wodą i postanowiła tam czekać na pomoc.Pozotali pasażerowie są nadal poszukiwani

#australia #ciekawostki

Data: 01.12.2019 17:30

Autor: Monte

potomstwo z miedzy rasowych małżeństwo jest pod wieloma względami słabsze. A co z tego wynika takie związki są nieopłacalne z punktu widzenia trwania gatunku ludzkiego.

"badania pokazują że czarni amerykanie w USA są "hybrydą". W swoim kodzie genetycznym zawierają średnio 22% białego DNA"

Julian Abagond DNA ancestry test and Black Americans

co z tego wynika:

"Duże wymieszanie genów wśród czarnej społeczności USA powoduje duże problemy zdrowotne.Zgodnie z zasadą Haldena, "czyści genetycznie" mieszkańcy Afryki oraz biali Amerykanie nie mają tak dużej ilości kompilacji przy porodzie co czarni z dużą dozą białych genów, którzy zamieszkują w USA"

"W 2005 roku śmiertelność czarnych noworodków była 4,4 razy większa niż białych. Jednakże, jeżeli matka urodziła się w Afryce i przybyła do USA, to śmiertelności noworodków u takich matek była na tym samym poziomie co u białych"

Health Psychol. 2008 Mar; 27(2): 194-203

"unikanie innych ras może być wbudowanym mechanizmem unikania niebezpiecznych chorób. Przebywanie z ludźmi tej samej grupy etnicznej wystawia nas na działanie chorób znanych już naszemu układowi odpornościowemu"

Melissa Sue Halverson – native Americans and The Smallpox Epidemic

Teraz troche z punktu widzenia socjologicznego :

"wskaźnik sukcesów jeżeli chodzi o przetrwanie mieszanych małżeństw jest dwa razy niższy (0,127) niż w przypadku małżeństw w obrębie tej samej rasy(0.213)"

Kara Joyner and Grace Kao – Interracial Relationships and the Transition to Adulthood

"Z badań wynika, że im bardziej zbliżone genetycznie małżeństwo, tym prawdopodobieństwo rozpradu jest mniejsze"

Robin J.H Russell, Pamela A.Wells Psychology Department, Goldsmiths College – personality similarity and quality of marriage

#ciekawostki #kolorowaagitacja

Data: 01.12.2019 15:35

Autor: FiligranowyGucio

Zmieniam się ;)

Perspektywy. Ośrodek Relacji i Zdrowia Psychicznego

https://www.facebook.com/osrodek.perspektywy/

To, jakie mamy postawy w dorosłym życiu, opowiada o naszych dotychczasowych doświadczeniach, przeżyciach. Tym, jak chcemy z tego skorzystać, jak umiemy z tego skorzystać. Czy nasze doświadczenia z domu rodzinnego nas uskrzydlają, czy chcemy się od nich odciąć i czy nam się to udaje.

#psychologia #ciekawostki #ludzie #powiedzenia #melonek

Data: 30.11.2019 17:51

Autor: Alojz

Garść ciekawostek z Japonii pod kątem chorób i medycyny.

W tym roku po raz pierwszy w historii liczba osób w Japonii chorująca n cukrzycę przekroczyła 10 milionów ( 127 milionów mieszkańców)

A jak wiadomo cukrzyca moze mieć negatywny wpływ na nerek

Grafika pokazująca zachowania na cukrzycę

https://www.nippon.com/en/ncommon/contents/features/52085/52085.png

A tu liczba osób korzystających w Japonii z dializy

https://www.nippon.com/en/ncommon/contents/features/52086/52086.png

#japonia #ciekawostki #medycyna

Data: 27.11.2019 12:39

Autor: Ijon_Tichy

Mapa przedstawia rzekome podróże Maro Polo w XIII wieku.

Marco Polo (ur. 15 września 1254 w Wenecji, zm. 8 stycznia 1324 tamże) – wenecki kupiec i podróżnik. Wraz z ojcem i stryjem dotarł do Chin, przemierzając jedwabny szlak. Był on jednym z pierwszych przedstawicieli Zachodu, który dotarł do Państwa Środka. Jego podróże zostały spisane w książce znanej jako "Opisanie świata" przez Rustichella z Pizy w czasie, gdy Marco Polo przebywał w niewoli w Genui po przegranej bitwie morskiej między Republiką Wenecką a Republiką Genui. Obecnie Marco Polo jest uważany za jednego z największych podróżników, chociaż współcześni uznawali go raczej za gawędziarza, a jego opowieści za fantastyczne. Pewne elementy jego relacji oraz brak bezpośrednich śladów jego obecności na dworze cesarskim w kronikach chińskich sprawiły jednak, że pojawiły się głosy powątpiewające w jego podróże (Wikipedia).

#ciekawostki #mapporn #podroze

Programy i serwisy genealogiczne — na których za darmo zbudujesz własne drzewo rodzinne

Data: 26.11.2019 21:36

Autor: dobrochoczy

dobreprogramy.pl

W dobrym stylu jest pamiętać o swoich przodkach. Najlepszym sposobem ich upamiętnienia jest sporządzenia wielopokoleniowego drzewa genealogicznego. Jego tworzenie jest naprawdę frapującym zajęciem, dzięki któremu można odkryć wielu nieznanych członków rodziny. Wymaga to jednak odpowiednich narzędzi do tworzenia i obrazowania danych genealogicznych. W związku z tym postanowiłem zarekomendować specjalistyczne programy genealogiczne dostępne na licencji Freeware — Ahnenblatt i Gramps. Każdy z nich stanowi bez wątpienia spore wzmocnienie darmowej oferty działu „Genealogia” na DP. Na okrasę dodałem też dwa serwisy dla pasjonatów genealogii, które również świetnie sprawdzą się w tworzeniu drzewa genealogicznego rodziny. Bez przedłużenia zapraszam wszystkich chętnych do zaznajomienia się z ich bogatą ofertą. #zainteresowania #genealogia #ciekawostki #rodzina #polska

Babcia Tina kończy 80 lat (26 listopada 1939)

Data: 26.11.2019 14:43

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #tinaturner #muzyka #kultura

Dziś Tinę Turner nazywa się ikoną pop kultury, a jej życie nie było łatwe. Maltretowana przez męża Ike’a, pozbawiona kontraktu płytowego na przełomie lat 70 i 80 – powróciła triumfalnie albumem „Private Dancer”.

Tina Turner – Private Dancer

Biografia wokalistki rozpoczyna się w czasach, które trzeba uznać za słusznie minione. Urodziła się w rodzinie Murzyna i półkrwi Indianki, którzy jako potomkowie niewolników dzierżawili uprawę bawełny. Jako osiemnastoletnia dziewczyna przyłączyła się do grupy The Kings Of Rhythms. Jej liderem był Ike Turner.

Po dwóch latach, kiedy stali się małżeństwem, stworzyli zespół The Ike And Tina Turner Revue. To w tamtych okresie powstały pierwsze przeboje duetu „A Fool In Love”, „I Idolize You”, „It’s Gonna Work Out Fine” czy „I Pity The Fool”.

W 1966 r. głosem i osobowością Tiny zainteresował się słynny amerykański producent Phil Spector. Zaproponował jej pracę nad wspólną płytą. Album „River Deep, Montain High” firmowana była przez duet, ale Ike nie wziął udziału w sesji. Powodzenie tytułowego przeboju było w pełni zasługą wokalistki, która samodzielnie wylansowała jeden z największych przebojów lat 60.

Trzy lata później duet został zaproszony do wspólnej amerykańskiej trasy koncertowej z The Rolling Stones. Jeden z występów zarejestrowano w pamiętnym filmie o zespole Jaggera „Gimme Shelter”.

Turnerowie szokowali fanów programem pełnym erotyzmu. W czasie „I’ve Been Loving You Too Long” Otisa Reddinga wykonywali niedwuznaczną pantomimę nie bez gestów typowych dla małżeńskiej bójki.

Wkrótce repertuar duetu stał się eklektyczny: znalazły się w nim przeboje The Rolling Stones, The Beatles, Stevie Wondera czy nawet Led Zeppelin. Na początku lat 70 nie zabrakło w nim kompozycji Tiny, najczęściej dynamicznych, autobiograficznych jak „Notbush City Limits” czy „Sexy Ida”. Specjalizacją Ike’a stały się syntezatorowe aranżacje. Niestety małżeństwo przeżywało coraz silniejszy kryzys. Ostatecznie rozpadło się w 1974 r.

Początek solowej kariery zapowiadał się obiecująco. Tina zagrała sugestywnie Królową Narkotyków w filmowej wersji rock-opery „Tommy”. Nowy repertuar, mimo że wyszedł spod pióra tak utalentowanych twórców jak Leo Sayer, Bob Seger czy Willie Nelson – nie spodobał się jednak publiczności.

W najcięższych dla siebie czasach, gdy utraciła kontrakt płytowy, w grudniu 1981 r. wystąpiła w skandalicznych warunkach na warszawskim Torwarze.

Niedługo potem zaczęła odbijać się od dna. Zaczęło się od wspólnego nagrania z Heaven 17 „Ball Of Confussion”, nowej wersji hitu The Temptations. Później zaśpiewała „Let’s Stay Together” Ala Greena, a po 5-letniej przerwie ukazał się bestselerowy album „Private Dancer” (1984). W sesji wzięli udział tacy muzycy jak Jeff Beck, Mark Knopfler. W czasie koncertów wspomagał wokalistkę David Bowie, Eric Clapton i Bryan Adams. Szlagierem stała się tytułowa piosenka Knopflera.

Od tego czasu Tina Turner na stałe ugruntowała swoją gwiazdorską pozycję. Potwierdzała ją kolejnymi hitami — „We Don’t Need Another Hero” z filmu „Mad Max III” czy „Goldeneye” z kolejnej części przygód Jamesa Bonda.

W 2000 r., już jako wielka gwiazda, powróciła do Polski i dała imponujący show na terenie wyścigów w Sopocie. Rok wcześniej ukazał się jej ostatni album studyjny „Twenty Four Seven”. Na ostatnie tournee pojechała w 2008 r.

Obecnie jest obywatelką Szwajcarii, na co zapracowała zdając trudny egzamin z wiedzy o kraju. Jednocześnie zrzekła się obywatelstwa amerykańskiego.

W 2017 przeszła operację przeszczepu nerki, którą oddał jej mąż Erwin Bach.

Data: 26.11.2019 12:00

Autor: Monte

Tekst po angielsku ale z kategorii złoto

Turkish Police Recover Stolen Jewish Torah Scrolls Decorated With Satanic Illuminati Symbolism

Turkish Police arrested four former fighters of Faylaq al-Rahman and a Turkish citizen who were trying to sell two rare, ancient, gold-plated jewish Torahs in the northwestern province of Bilecik on May 8, the Russian TV network RT:

The Turkish newspaper Daily Sabah said that Police had confiscated the two ancient Torahs during the arrest. According to the newspaper, the town ancient artefacts worth a total of $1.86mln.

Syrian opposition sources confirmed that Faylaq al-Rahman fighters had stolen the ancient Torahs from a historical 2,000 years old synagogue in the Jobar district, east of the Syrian capital of Damascus. The district was under the control of the US-backed group Faylaq al-Rahman from 2013 until March 2018, when it was finally liberated by the Syrian Arab Army (FSA).

After the liberation of Jobar, Syrian pro-government activists revealed that many of the district’s historical Jewish synagogues had been looted and destroyed by Faylaq al-Rahman fighters, who even dug tunnels under the historical sites in an attempt to find “Jewish treasures”.

This was the second scandal involving Eastern Ghouta “opposition” groups after their withdrawal from the region. On March 5, the Iranian news agency Fars revealed that the political leader of Jaysh al-Islam Mohammed Alloush had stolen $47m from his group before resignation from his position.

The scroll is said to have been constructed with embroidered gazelle leather and multiple ruby and emerald ornaments of various sizes.

After investigators carefully unravelled the scroll, they reportedly discovered something strange on one of the panels – a picture of a ram’s head inside what appears to be a pentagram…

There are more Torahs found in Syria in 2018 featuring plenty of more Satanic symbolism such as the demon Baphomet, Illuminati triangle with the all-seeing eye, blood libel, serpents, kabbalah hand signs, owls and many other things.

This discovery is similar to how two hundred years ago, German officials first found out about the Illuminati when some of their secret internal documents were intercepted by one of their couriers by ‘sheer accident’, or more likely God’s hand. Read John Robison’s 1798 book Proofs Of A Conspiracy (PDF here) for more information on how the masonic conspiracy was first revealed to the world.

And then 100 years later, that conspiracy was confirmed when the Protocols Of The Learned Elders Of Zion were leaked, which is well documented in the essential book Waters Flowing Eastward by L. Fry

And Judaism is indeed satanic, born out of the mystery religious cults of ancient Babylon which have nothing to do with the Old Testament or Christianity except as deceptive window dressing to fool the public into tolerating our “spiritual elders” the Jews, and their satanic kabbalistic plans for world domination.

https://youtu.be/tP-HIjSIurs

https://christiansfortruth.com/turkish-police-recover-stolen-jewish-torah-scrolls-decorated-with-satanic-illuminati-symbology/​

#synagogaszatana #judaizm #religia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne

Bułgarski nurek-amator Vladimir Penchev znalazł jedną z najstarszych monet na świecie

Data: 25.11.2019 13:36

Autor: ziemianin

archaeologyinbulgaria.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #zabytki #archeologia #moneta #Sozopol #bulgaria #ApolloniaPontyjska #zloto #srebro

W Morzu Czarnym u wybrzeży miasta Sozopol nurek znalazł monetę liczącą sobie co najmniej 2650 lat. Może to być najstarsza moneta pochodząca z Bułgarii i jedna z najstarszych na świecie.

Bułgarski nurek-amator Vladimir Penchev znalazł jedną z najstarszych monet na świecie

Wykonana z elektrum, czyli stopu złota i srebra, moneta powstała w Lidii w VII wieku przed Chrystusem. Jak poinformowało bułgarskie Narodowe Muzeum Historii, monetę znaleziono na głębokości 1 metra na plaży w Sozopolu. W VII wieku przed naszą erą greccy koloniści z Miletu założyli tutaj miasto Antheia, które bardzo szybko zmieniło nazwę na Apollonia Pontyjska. Później, w pierwszym wieku naszej ery stało się znane jako Sozopolis.

Władimir Penczew, numizmatyk z Muzeum Narodowego, mówi, że znaleziona właśnie moneta może być najstarszą znaną z ternu Bułgarii. Jako, że monety wynaleziono w Lidii, starożytnym królestwie obejmującym tereny dzisiejszej zachodniej Turcji, niewykluczone, iż mamy tutaj do czynienia z jedną z najstarszych monet na świecie.

Moneta waży 0,63 grama i ma wartość 1/24 statera, głównej jednostki monetarnej starożytnej Grecji. Jej odkrywcą jest Dimitar Kutsew, nurek-amator, który od 25 lat poszukuje w Morzu Czarnym zabytków i wszystko, co znajdzie, przekazuje Muzeum Narodowemu. Tym razem dokonał naprawdę wyjątkowego odkrycia. Nigdy wcześniej na terenie Bułgarii nie znaleziono lidyjskiej monety.

Jednak sama obecność tej monety w Apollonii Pontyjskiej nie jest zaskoczeniem. Milet, skąd pochodzili założyciele miasta, również znajdował się na terenie dzisiejszej zachodniej Turcji, prowadził nawet wojnę z państwem lidyjskim, które próbowało go podbić. Nie dziwi więc, że koloniści z Miletu mieli przy sobie lidyjskie monety. Losy Miletu, najpotężniejszego i najbogatszego w tym czasie greckiego państwa-miasta, były silnie związane z Lidią. W VI wieku przed naszą erą Persowie pod wodzą Cyrusa podbili rządzoną przez Krezusa Lidię, a ich wojskom nie oparł się też Milet.

Pornhub oferuje dożywotnie członkostwo LifePlan specjalnie na Black Friday

Data: 25.11.2019 13:21

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #pornhub #rozrywka #sex #porno #nsfw #blackfriday

Dożywotni dostęp do PornHub jako prezent pod choinką? Według wiceprezesa serwisu, to idealny pomysł.

Pornhub oferuje dożywotnie członkostwo LifePlan specjalnie na Black Friday

Kto nie wiem czym jest Pornhub, niech pierwszy rzuci kamieniem… Ten niezwykle popularny serwis, który stał się niemal synonimem porno w internecie oferuje specjalną okazję na Black Friday. Miłośnicy filmów dla dorosłych będą mogli kupić specjalny, dożywotni dostęp LifePlan Premium, płacąc tylko raz. Ma to być alternatywa dla tradycyjnych zakupów i prezentów. Cena to tylko lub aż 299 dolarów – a jej atrakcyjność oczywiście jest bardzo subiektywna. Dla przeciętnego Kowalskiego cena będzie zaporowa, ale dla regularnego użytkownika serwisu dożywotnie członkostwo, może być nie lada gratką.Już w ten piątek będzie można kupić LifePlan – dostęp do usług premium w serwisie Pornhub na całe życie. Patrząc na obfitą bazę materiałów w darmowej bibliotece oraz około 125000 filmów w kategorii premium, będzie potrzeba zapewne całego życia, żeby je obejrzeć. W ramach rozszerzonego członkostwa, użytkownicy Premium otrzymają rozszerzone opcje jakości filmów, w tym 1080p i 4K, dostęp do materiałów wirtualnej rzeczywistości oraz dodatkowe treści, niedostępne dla zwykłych amatorów porno. Warto wspomnieć, że użytkownicy Premium nie będą doświadczać żadnych rozpraszających reklam.

Corey Price, wiceprezes Pornuba stwierdził, że taki pakiet do idealny prezent dla kogoś bliskiego na Święta Bożego Narodzenia. "Każdego roku podczas Black Friday, który jest często najbardziej pracowitym dniem roku, widzimy masę ofert dotyczących elektroniki, ubrań i innych rzeczy. Jednak kupując takie tradycyjne prezenty należy pamiętać, żeby podarować tym najbliższym prezent, którego naprawdę chcą i który jest im naprawdę potrzebny" – mówił Price w oświadczeniu, odnosząc się do pakietu LifePlan.

Elon Musk zaprezentował dziś nową Teslę Cybertruck.

Data: 22.11.2019 11:35

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #TeslaCybertruck #tesla #elonmusk #ciekawostki

Tesla Cybertruck wygląda jak samochód z gry z lat 90., kiedy jeszcze nikt nie wiedział, jak projektować okrągłe kształty. Odpowiedni dla pierwszej Lary Croft z Tomb Raidera

Elon Musk zaprezentował dziś nową Teslę Cybertruck.

Cybertruck przyspiesza do setki w 3 sekundy i rozpędza się do nawet 208 km/h. W najmocniejszej wersji dysponuje zasięgiem na poziomie ponad 500 kilometrów, a na swój pokład może zabrać 6 osób i ładunki o wadze ponad 1,5 tony. Ale to nie wszystko, oferuje prześwit dochodzący do 40 centymetrów oraz 35-stopniowy kąt natarcia i 28-stopniowy kąt zejścia.

Potężna, 6-osobowa maszyna, która w wielu aspektach bije na głowę popularne Fordy F-150. Pojazd liczy sobie 588 cm długości, 203 cm szerokości i 190 cm wysokości, a pomimo tego, w najlepszej wersji, trzy mocne silniki elektryczne zapewniają mu osiągi sportowych samochodów.

Cena?

Single Motor RWD: $39 900

Dual Motor AWD: $49 900

Tri Motor AWD: $69 900.

I was convinced this was a fake thing.. this is the first thing that @Tesla / @elonmusk has created that I really dislike — Jen W. (@Diadexxus) November 22, 2019

Uwaga! Naukowy Bełkot - Wielka tajemnica prania nareszcie odkryta!

Data: 20.11.2019 21:40

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #ciekawostki #informacje #wiadomosci #pralka #pranie #czystosc #nauka #unb #uwaganaukowybelkot

Jak pralka robi z brudnych rzeczy czyste?

Wiem co sobie myślicie – słyszałem/słyszałam i mniej więcej wiem. Ale jeżeli Twoje informacje pochodzą sprzed 2018 roku , to z całą pewnością są niekompletne…

Uwaga! Naukowy Bełkot – Wielka tajemnica prania nareszcie odkryta!

Debian 10.2 Zespół Debiana poinformował o wydaniu pierwszej aktualizacji systemu operacyjnego Debian

Data: 19.11.2019 16:48

Autor: R20_New

linuxiarze.pl

Zespół Debiana poinformował o wydaniu pierwszej aktualizacji systemu operacyjnego Debian GNU/Linux z gałęzi stabilnej 10.2 o nazwie kodowej „Buster”.

Debian jest jedną z najstarszych dystrybucji Linuksa cenioną za stabilność, doskonały system zarządzania pakietami rozwiązujący automatycznie problemy zależności oraz za bezpieczeństwo.

Aktualizacja Debiana z gałęzi stabilnej „Buster” dostarcza przede wszystkim poprawki wykrytych wcześniej błędów.

Aby system działał w najnowszej wersji, wykonaj aktualizację wszystkich pakietów, poleceniem:

sudo apt-get update

sudo apt-get dist-upgrade

#linux #komputery #debian #debian10 #informatyka #gnu #opensource #programy #ciekawostki

Ile lat ma Twój pies? Powstał naukowy przelicznik wieku psów na ludzki

Data: 18.11.2019 17:28

Autor: ziemianin

sciencemag.org

#codziennaprasowka #informacje #ciekawostki #wiadomosci #wiek #pies #przelicznik #wiekpsa #wiekczlowieka

Popularne przekonanie mówi, że jeden rok życia psa odpowiada 7 latom życia człowieka. Oznaczałoby to, że 14-letni pies to odpowiednik ludzkiego 100-latka. Naukowcy zaproponowali jednak znacznie lepszy przelicznik wieku psiego na ludzki. Przelicznik bazujący na najnowszych osiągnięciach nauki.

Ile lat ma Twój pies? Powstał naukowy przelicznik wieku psów na ludzki

Obecnie nauka o starzeniu się bazuje na zachodzących z wiekiem chemicznych modyfikacjach DNA, czyli na zegarze epigenetycznym. Każde dodanie grupy metylowej do DNA oznacza odliczanie naszego wieku, czyli wpływu chorób, tryb życia i genetyka na kondycję naszego organizmu. Podobny mechanizm działa też u innych zwierząt.

Genetyk Try Ideker z University of California, San Diego (UCSD) wraz z zespołem, postanowił sprawdzić, jak zegary biologiczne zwierząt różnią się od zegara biologicznego człowieka. Uczeni rozpoczęli prace od psów. Wybrali właśnie te zwierzęta, gdyż żyją one w tym samym środowisku co ludzie, a wiele z nich jest otoczonych podobną opieką medyczną co ludzie.

Wszystkie psy, niezależnie od rasy, osiągają dojrzałość płciową około 10. miesiąca życia i umierają przed 20. rokiem życia. Ideker, chcąc zwiększyć swoje szanse na zidentyfikowanie psiego zegara biologicznego skupił się na jednej rasie – labradorach retrieverach.

Naukowcy przeanalizowali wzorce metylacji u 104 psów, których wiek wahał się od 4 tygodni do 16 lat. Badania ujawniły, że psy – a na pewno labradory – wykazują podobne do ludzi wzorce metylacji DNA związane z wiekiem. Podobieństwa mutacji w tych samych regionach DNA były najbardziej widoczne u młodych psów i młodych ludzi oraz starych psów i starych ludzi.

Najważniejszym spostrzeżeniem było odkrycie, że w pewnych grupach genów odpowiedzialnych za rozwój metylacja w miarę starzenia się zachodzi bardzo podobnie. To zaś sugeruje, że – przynajmniej pod niektórymi względami – proces starzenia się jest tym samym, co proces rozwoju oraz że przynajmniej te zmiany są ewolucyjnie podobne u ssaków.

Już wcześniej wiedzieliśmy, że psy wraz z wiekiem cierpią na te same choroby i podlegają takim samym zmianom poznawczym co ludzie. Tutaj mamy dowód na to, że również na poziomie molekularnym zachodzą podobne zmiany, mówi Matt Kaeberlein, biogerontolog z University of Washington, który nie był zaangażowany w najnowsze badania. Widać zatem, że dzielimy z psami również zegar biologiczny.

Na podstawie swoich badań naukowcy stwierdzili, że wzór na przeliczenie wieku psa na wiek człowieka wygląda następująco: wiek człowieka = 16 ln(wiek psa) + 31. Innymi słowy należy logarytm naturalny z wieku psa pomnożyć przez 16 i dodać 31.

Wynika z tego, że 7-tygodniowy szczeniak, gdyby był człowiekiem, miałby 9 miesięcy. W tym mniej więcej czasie u młodych obu gatunków zaczynają wyżynać się zęby. Formuła ta dobrze też pasuje do przeciętnej długości życia labradora i człowieka. W przypadku tej rasy wynosi ona bowiem 12 lat, a w przypadku ludzi jest to 70 lat.

Na początku życia zegar biologiczny psa bije znacznie szybciej niż człowieka. Dwuletni labrador wciąż zachowuje się jak szczeniak, ale gdyby był człowiekiem, wchodziłby w wiek średni.

Wspomniany wyżej Matt Kaeberlein rozpoczął niedawno Dog Aging Project, który jest otwarty dla wszystkich ras psów. Uczony chce dowiedzieć się, dlaczego niektóre psy chorują we wczesnym wieku i szybciej umierają, a inne cieszą się długim życiem bez chorób.


Wiek psa (w latach) Odpowiednik wieku człowieka (w latach)

1 31,0

2 42,1

3 48,6

4 53,2

5 56,8

6 59,7

7 62,1

8 64,3

9 66,2

10 67,8

11 69,4

12 70,8

13 72,0

14 73,2

15 74,3

16 75,4

17 76,3

18 77,2

19 78,1

20 78,9

21 79,7

22 80,5

W Londynie odsłonięto tablicę poświęconą polskim kryptologom, którzy złamali Enigmę

Data: 18.11.2019 17:22

Autor: ziemianin

kopalniawiedzy.pl

#codziennaprasowka #informacje #ciekawostki #wiadomosci #enigma #londyn #Rejewski #Rozycki #Zygalski

W niedzielę w kościele pod wezwaniem Św. Andrzeja Boboli w Londynie odsłonięto tablicę, upamiętniającą matematyków Mariana Rejewskiego, Jerzego Różyckiego i Henryka Zygalskiego, którzy przyczynili się do złamania szyfru niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma.

W Londynie odsłonięto tablicę poświęconą polskim kryptologom, którzy złamali Enigmę

Tablicę, wykonaną z brązu i sfinansowaną przez Ambasadę RP w Londynie, odsłonił ambasador Arkady Rzegocki.

W przededniu święta odzyskania niepodległości zebraliśmy się dziś, żeby uhonorować dokonania ludzi, których umiejętności, upór i poczucie misji pomogły skrócić największy w dziejach ludzkości konflikt wojenny – mówił podczas uroczystości ambasador, przypominając, że w tym roku przypada nie tylko 80. rocznica wybuchu II wojny światowej, ale też przekazania przez Polaków metod łamania szyfru Enigmy Francuzom i Brytyjczykom, co miało miejsce tuż przed rozpoczęciem wojny.

Wyraził on nadzieję, iż dokonania polskich kryptologów, wciąż jeszcze niewystarczająco znane na świecie, dzięki podejmowanym działaniom na rzecz ich rozpropagowania zostaną w należyty sposób docenione.

Dzisiejsza uroczystość jest kolejnym bardzo ważnym krokiem w kierunku upowszechniania wiedzy o historii polskiego wkładu w zwycięstwo aliantów w II wojnie światowej. Odkrycia bohaterów dzisiejszej uroczystości przyczyniły się do ocalenia milionów ludzkich istnień. Niech ta tablica przypomina nam i przyszłym pokoleniom o ich poświeceniu, a wysiłki polskich matematyków i współpraca z Brytyjczykami i Francuzami niech będą ważnym punktem odniesienia dla budowania jeszcze bliższych relacji między naszymi narodami – mówił ambasador Rzegocki.

Osłonięcie tablicy w kościele św. Andrzeja Boboli, to już kolejna inicjatywa mająca na celu przypomnienie o zasługach polskich kryptologów. W 2002 r. w posiadłości Bletchley Park, gdzie w czasie II wojny światowej mieściła się kwatera brytyjskich kryptologów, odsłonięto tablicę informującą o tym, iż Rejewski, Różycki i Zygalski byli pierwszymi, którzy złamali szyfr Enigmy. Taka sama tablica wisi w ambasadzie RP. Z kolei w siedzibie brytyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych obok egzemplarza Enigmy mieści się napis informujący o wkładzie polskich kryptologów w łamanie jej szyfru.

W marcu 2018 r., dzięki wieloletnim staraniom ambasady RP w Londynie, w ramach otwarcia nowej wieloletniej wystawy o bombach kryptologicznych w Bletchley Park stanęła sfinansowana przez ambasadę replika bomby kryptologicznej Rejewskiego.

We wrześniu 2018 r. w ogrodzie pamięci w Chichester Crematorium odsłonięto tablicę upamiętniająca Zygalskiego, co było inicjatywą rodziny kryptologa, a w Bletchley Park i ambasadzie odbyła się premiera książki X, Y, Z. Prawdziwa historia złamania szyfru Enigmy autorstwa Dermota Turinga, w której autor podkreśla, że bez osiągnięć polskich naukowców, prace i odkrycia jego wujka Alana Turinga byłyby znaczcie spowolnione, o ile w ogóle możliwe.

Dlaczego rządy wyłączają Internet w całych krajach? Są dwa powody.

Data: 18.11.2019 16:36

Autor: ziemianin

benchmark.pl

#codziennaprasowka #ciekawostki #informacje #wiadomosci #internet #wladza #swiat #kontrola #spoleczenstwo

Internet to dziś podstawowe źródła informacji. Internet jest też narzędziem, zapewniającym bezproblemową komunikację między ludźmi. Co więc robi rząd, gdy źle się dzieje? To proste: wyłącza Internet.

Dlaczego rządy wyłączają Internet w całych krajach? Są dwa powody.

Po tym, jak irański rząd wprowadził ponad 50-procentową podwyżkę cen paliw, mieszkańcy wyszli na ulicę i zaczęli protestować. W krótkim czasie lista głośno wypowiadanych zażaleń się wydłużyła i dlatego też władze zareagowały. W czasach spokoju zastanawiamy się, czy mamy dość szybki Internet, w niespokojnych czasach zaś trzeba się zastanawiać, czy w ogóle będziemy mieli do niego dostęp.

Władze Iranu wyłączyły Internet obywatelom. Po co?

Prawie cała krajowa łączność z Internetem została wstrzymana. Są dwa powody, dla których władze Iranu zdecydowały się na taki krok (choć oficjalnie nie potwierdziły, że do tego doszło, ale statystyki nie kłamią). Po pierwsze dzięki temu trudniej jest szerzyć wiadomości i ilustrować zakres protestów, co mogłoby działać na niekorzyść atmosfery w społeczeństwie, jak i wizerunku rządu na arenie międzynarodowej.

Po drugie ograniczenie dostępu do Internetu – przynajmniej teoretycznie – znacząco zmniejsza możliwości obywateli związane z organizowaniem się w grupy i prowadzeniem coraz większych protestów na ulicach. Wszak zwykle do tego celu wykorzystuje się dziś portale społecznościowe.

Wyłączają Internet, gdy źle się dzieje. To niepokojący trend

Dziś nasze życie w dużej mierze opiera się na Internecie – globalna sieć służy nam do komunikacji i uzyskiwania informacji. Władze są tego świadome i wiedzą też, że mają w związku z tym w rękach poważną broń. Wystarczy, że wyłączą połączenie i już mniej informacji dociera do obywateli, a ci mogą dzielić się mniejszą ilością informacji z resztą świata.

Niepokojące jest to, że o wyłączeniu Internetu słyszymy coraz częściej. Przed Iranem na taki krok zdecydowały się między innymi Indie i Pakistan, a władze Rosji uchwaliły prawo, pozwalające im na nieograniczone blokowanie ruchu „w przypadku zagrożenia”.

Data: 17.11.2019 11:48

Autor: Ijon_Tichy

Łazik Curiosity znów dostarczył niespodziewanych danych. Jak się okazuje wiosną i latem, w atmosferze Marsa jest więcej tlenu niż przez pozostałą część roku. Naukowcy nie potrafią tego wytłumaczyć.

Więcej na: https://www.wprost.pl/kosmos/10269567/jeszcze-nigdy-czegos-takiego-nie-widzielismy-niezwykle-odkrycie-lazika-curiosity.html

#kosmologia #nauka #ciekawostki ostentacyjny #niekosmitolog

Data: 15.11.2019 20:06

Autor: Fallen

Nie wiem kogo z Was to interesuje ale @kosmitolog robił tym dobrą robotę. Dzisiaj wrzucam kilka słów w temacie radiogalaktyk.

Radiogalaktyka jest to galaktyka, która emituje bardzo silne fale radiowe. Radiogalaktyki to rodzaj aktywnych galaktyk o baaaaaardzo rozległej budowie radiowej i dobrze widocznej strukturze gwiazdowej części galaktyki. Obraz radiowy radiogalaktyki tworzą obłoki radiowe stanowiące zazwyczaj najsilniejsze źródło fal, czasami widoczne jest także zwarte źródło centralne oraz dżety – wąskie struktury łączące jądro galaktyki z obłokami radiowymi. Obłoki radiowe nie pokrywają się z obserwowaną w świetle widzialnym strukturą galaktyki, i mogą być od niej wielokrotnie większe. Obserwowana emisja radiowa to świecenie energetycznych elektronów poruszających się w silnym polu magnetycznym radioobłoków (promieniowanie synchrotronowe). Do najbardziej znanych radiogalaktyk należą między innymi:

Centaurus A w gwiazdozbiorze Centaura

Cygnus A w gwiazdozbiorze Łabędzia

#astronomia #kosmologia #nauka #ciekawostki

Dziwny przypadek człowieka w Indonezji, który może wzywać pszczoły poprzez medytację

Data: 15.11.2019 15:53

Autor: R20_New

youtube.com

Pewien mężczyzna w Indonezji wykazał dziwną moc, ponieważ mógł przywoływać do niego pszczoły poprzez medytację w ogrodzie.

Mężczyzna, Abdul Goni, mieszkaniec dzielnicy Mayangan, Probolinggo we wschodniej Jawie, został sfilmowany 15 listopada, medytując na kolanach i narysując setki pszczół na dłoniach i nogach.

Podobno zajęło mu to tylko 5–10 minut, by przyciągnąć do niego tyle pszczół.

#ciekawostki #ludzie #indonezja #swiat #pszczoly

Czarne dziury oceanu.

Data: 15.11.2019 12:42

Autor: aborygo

mlodytechnik.pl

Punkt Nemo to oceaniczny biegun niedostępności, położony najdalej od jakiegokolwiek lądu. Wziął swą nazwę od Kapitana Nemo – bohatera powieści Juliusza Verne’a "Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi", co oznacza, że ekstremalnie trudno tam się dostać. Jednak zdobycie Nemo jest i tak bułką z masłem w porównaniu z niedostępnością tajemnic oceanicznej głębiny.

#ciekawostki #ocean #ziemia #wiedza

Data: 15.11.2019 10:26

Autor: Ijon_Tichy

Witam Lureczki.

Moim zdaniem dość mocny materiał na temat czekającej nas wszystkich przyszłości. Sztuczny, syntetyczny kraj o ludności liczącej 8 mln i wielkości małej igiełki, przecinka na mapie, ma decydujący pływ na poczynania najpotężniejszego supermocarstwa świata. Dzięki potężnym wpływom w bankach, gospodarce, mediach, instytucjach międzynarodowych steruje wydarzeniami, by w długodystansowej perspektywie osiągnąć swoje cele polityczne i – co bardzo ważne – religijne.

https://www.youtube.com/watch?v=DzQRsX1qb0c

#izrael #ciekawostki #polityka #wojnaidei #syjonizm #antychryst

Vasco da Gama – żeglarz i morderca. Życie wielkiego odkrywcy

Data: 15.11.2019 08:28

Autor: doportugalii

doportugalii.pl

Wielkie odkrycia geograficzne kojarzą się głównie z trzema żeglarzami: Krzysztofem Kolumbem, Ferdynandem Magellan oraz Vasco da Gamą. Morskie wyprawy wszystkich wymienionych miały ogromne znaczenie, ale to właśnie Vasco da Gama dokonał tego o czym marzyli inni: znalazł drogę morską do Indii.

#historia #portugalia #ciekawostki

Zoolog: pozostawianie opadłych liści oznacza wiele korzyści przyrodniczych

Data: 13.11.2019 22:57

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #krakow #natura #nawoz #miasto #zielen #zwierzeta #ciekawostki

Opadłe liście są naturalnym nawozem organicznym, ich pozostawianie służy jakości gleby i wielu organizmom – podkreśla zoolog z Krakowa, dr Tomasz Figarski. Dodaje, że nawet drobne zmiany w zarządzaniu zielenią mogą dać łącznie wyraźny, korzystny efekt.

Zoolog: pozostawianie opadłych liści oznacza wiele korzyści przyrodniczych

Pozostawianie opadłych liści oznacza wiele korzyści – dr Tomasz Figarski współpracujący z Instytutem Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN w Krakowie. "Opadające liście tworzą ściółkę, która w miarę akumulacji i rozkładu tworzy poziom organiczny gleby. Powstająca próchnica zasila glebę, a w konsekwencji rosnące w niej rośliny – w składniki odżywcze. Liście są więc naturalnym nawozem organicznym. Działanie przeciwne, dokładne wygrabianie opadłych liści, powoduje wyprowadzanie z ekosystemu zmagazynowanych w liściach składników pokarmowych, które powinny wrócić do gleby, dopełniając cyklu obiegu materii. Tego rodzaju działania, realizowane przez wiele lat, obniżają witalność ekosystemu i występujących w nim roślin" – mówi.

Ekspert dodaje, że warstwa opadłych liści skutecznie zatrzymuje i magazynuje wodę oraz ogranicza parowanie z gleby. To ważne dla ochrony gleby i żyjących w niej organizmów przed wysychaniem. Opadłe liście dobrze też izolują i niwelują wahania temperatur, chroniąc organizmy glebowe i rośliny przed przemarzaniem.

Warstwa opadłych liści ogranicza ubijanie wierzchniej warstwy gleby, co ma znaczenie dla znajdujących się płytko pod powierzchnią gleby korzeni drzew i krzewów. Znaczne zagęszczenie gleby w tej warstwie bywa przyczyną obumierania drzew.

Dr Figarski zwraca uwagę, że opadłe liście i powstała z nich próchnica dają schronienie i zapewniają pokarm wielu organizmom – bezkręgowcom, np. owadom i pajęczakom, jak i większym zwierzętom – gryzoniom czy jeżom. "Drobne organizmy glebowe (np. nicienie, wrotki, skoczogonki), choć często niewidoczne gołym okiem, pełnią kluczową rolę dla funkcjonowania ekosystemu i wpływają na inne poziomy troficzne. W liściach chętnie żerują ptaki – drozdy, strzyżyki, grzywacze, ptaki krukowate, dla których stanowią one jesienną i zimową spiżarnię. Parki pozbawione liści są ekosystemami zubożałymi pod względem bogactwa zamieszkujących je zwierząt" – tłumaczy.

Dr Figarski podkreśla, że nawet małe zmiany nawyków zarządców zieleni czy właścicieli ogrodów mogą dać dobry efekt. Wymienia garść uniwersalnych wskazówek, sugerując np., aby zamiast całych parków czy skwerów – liście wygrabiać jedynie z chodników, alejek, ścieżek rowerowych itp. oraz ich bezpośredniego otoczenia (w odległości 2-3 m z każdej strony).

Wśród innych wskazówek wymienia:

Dokładne grabienie liści kasztanowców, w związku z możliwością zimowania w nich poczwarek szrotówka kasztanowcowiaczka

Pozostawianie liści pod drzewami, krzewami, a ponadto w możliwie ustronnych, mało uczęszczanych miejscach, usypywanie pryzm liści o wielkości min. 10 m2, które warto nakryć gałęziami jako zabezpieczenie przed rozwiewaniem czy rozkopywaniem

Na utrzymywanych trawnikach – wygrabianie części liści tak, by pozostałe tworzyły luźną, nieciągłą warstwę

Na uczęszczanych terenach zieleni montaż tablic edukacyjnych o roli opadłych liści, co miałoby duży walor edukacyjny również dla właścicieli prywatnych posesji. Obecnie wiele liści ląduje w foliowych workach, jako odpady organiczne, a powinny raczej pozostać w ekosystemie

Odstąpienie od używania dmuchaw do sprzątania liści, które przyczyniają się do zwiększania problemu smogu m.in. poprzez ponowne podnoszenie opadłych pyłów. Całkowity zakaz używania tych urządzeń wprowadzono np. w aglomeracji warszawskiej. Od ich stosowania odstąpił też Wrocław

Jeśli część liści zostanie zgrabiona, warto je kompostować

Dr Figarski przypomina, że na ograniczenie grabienia liści decyduje się coraz więcej miast, m.in. Legionowo, Wrocław, Białystok, Szczecin, Kielce czy Rzeszów. Z kolei we Wrocławiu już drugi rok z rzędu organizowana jest akcja społeczna "liść to NIE śmieć". Jej organizatorem jest grupa społeczna ZIELEŃ WROCŁAWSKA, do której przyłączyły się inne organizacje i grupy społeczne – Stołeczne Towarzystwo Ochrony Ptaków, Stowarzyszenie Żywica, Fauna i Flora Popowic oraz Grupa Przyrodnicza Ostoja.

Data: 13.11.2019 10:31

Autor: Ijon_Tichy

Witam Lurki i Lukierki.

"Jedynie prawda jest ciekawa" – Józef Mackiewicz.

Niedawno przeprowadziłem wymianę zdań na reddit z dwoma żydami – ortodoksem i Chazarem. Potwierdzają oni to, co w sumie wiadomo od dawna – Żydzi mają zamiar odbudować świątynię Jerozolimską już niedługo, jest to jednym z ich głównych celów, na którym mocno się skupiają, z wielkim namaszczeniem. Duchowni Izraela skompletowali już wszystkie elementy wystroju i wyposażenia świątyni. Niedawno jeden z najważniejszych rabinów (zapomniałem nazwiska, oglądałem jego wypowiedź na YT) stwierdził nawet, że mają arkę przymierza, która rzekomo nigdy nie zaginęła, tylko była ukrywana w największej tajemnicy – dla kogoś zaznajomionego z tematyką to dość szokujące wyznanie, a odnalezienie arki byłoby wydarzeniem na skalę punktu zwrotnego historii świata.

Udało im się też wyhodować trzy sztuki czerwonej jałówki, co ma dla nich ogromne, rytualne znaczenie w kontekście odbudowy świątyni i przyjścia ich mesjasza, którego bardzo oczekują w dobie dzisiejszej, przy czym nie są zgodni co do tego, czy będzie to literalny mesjasz, jako osoba, czy też po prostu "okres mesjański" – jako era cudownej dominacji Izraela nad światem. W taki sposób mogłyby – wg. nich – spełnić się słowa Boga, że przez potomstwo Izraela Bóg będzie błogosławić wszystkim ludziom na ziemi… Oczywiście wg. syjonistów stałoby się to w takiej konfiguracji, że na szczycie piramidy są tzw. "Żydzi", a goje poniżej, jak na bydło przystało.

Ze względu na to, że wzgórze świątynne uznawane jest przez muzułmanów za miejsce święte, a Izrael otoczony jest krajami muzułmańskimi, to odbudowa świątyni nie nastąpi dopóki Izrael nie rozmontuje i nie zdominuje regionu w wystarczającym stopniu. Zatem wydarzenia na bliskim wchodzie nie są przypadkowe i żyjemy w wyjątkowo ciekawych czasach – co nie jest dobrą wróżbą na najbliższą przyszłość.

#izrael #zydzi #syjonizm #ciekawostki

Data: 13.11.2019 03:16

Autor: false_nine

Tak wygląda mieszanka 87.5 % szarego wilka, 8.6 % huskyego syberyjskiego i 3.9 % owczarka niemieckiego, przygarnięta i uratowana przed śmiercią przez nową właścicielkę. Poprzedni właściciel próbował zamknąć psa w schronieniu do czasu aż ten straci życie z głodu.

To tak zwany "wolfdog" czyli dosłownie "wilkopies", a więc mieszanka gatunkowa wilka i psa/psów.

#fotografia #zdjecia #psy #zwierzeta #natura #ciekawostki

Zobacz, jak planeta kupców i złodziei przemknęła na tle Słońca (wideo)

Data: 12.11.2019 22:00

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #astronomia #kosmos #merkury #nasa #slonce

Za nami najciekawsze zjawisko astronomiczne tego roku. Planeta Merkury przeszła przed tarczą słoneczną. Takie wydarzenie zdarza się tylko raz na kilka lub kilkanaście lat. Zobacz to wszystko na zdjęciach i filmach.

Zobacz, jak planeta kupców i złodziei przemknęła na tle Słońca (wideo)

Święto Niepodległości uświetniło jedno z najrzadszych zjawisk astronomicznych. Było to również jedno z niewielu tych, które możemy obserwować za dnia, a nie w nocy, ponieważ jest związane ze Słońcem. Doszło do jego zaćmienia, ale w bardzo niewielkiej skali.

Otóż Merkury, planeta, która znajduje się najbliżej Słońca, przeszła przed tarczą naszej dziennej gwiazdy. Jako że Merkury jest bardzo niewielki, ma średnicę 2,5 razy mniejszą od ziemskiej, to nie przysłonił Słońca tak bardzo, aby zapadły ciemności. Dlatego też zjawisko to nie nazywa się zaćmieniem lecz przejściem (tranzytem).

Merkury w postaci małej czarnej kropki przez kilka godzin przesuwał się na tle słonecznej tarczy. Zjawisko rozpoczęło się o godzinie 13:35, wówczas nastąpił pierwszy kontakt Merkurego z krawędzią słonecznej tarczy. 3 minuty później cały Merkury był już widoczny na tle Słońca.

Z biegiem czasu planeta wędrować od lewej (zachodniej) krawędzi słonecznej tarczy w kierunku centrum. Niestety, zanim dotarła do centralnej części tarczy, Słońce zdążyło już u nas zajść za horyzont. Jednak nic straconego, całe zjawisko było widoczne z przestrzeni kosmicznej, gdzie rejestrowała je sonda kosmiczna SDO.

Fenomen można było obserwować zarówno za pośrednictwem transmisji na żywo, jak i na własne oczy, ale wyłącznie przy użyciu specjalnych zabezpieczeń oczu, aby ich nie uszkodzić intensywnych światłem słonecznym. Najpopularniejszym sposobem było podziwianie zjawiska przez folię mylarową lub szkło spawalnicze.

Jeśli nie udało się nam zobaczyć tego fenomenu, np. z powodu kiepskiej pogody, następna okazja zdarzy się dopiero 13 listopada 2032 roku. Wtedy tranzyt będzie widoczny w pełnej krasie, a więc nie przerwie go zachód Słońca.

Merkury jest pierwszą planetą naszego Układu Słonecznego, a to oznacza, że znajduje się najbliżej Słońca. Właśnie z tego powodu obserwacje z powierzchni ziemi są poważnie utrudnione, a większa część wiedzy pochodzi z badań prowadzonych przez sondy kosmiczne.

Merkury znajduje się na tyle blisko Słońca, że wielu astronomów, w tym nawet Mikołaj Kopernik, nigdy nie widziało go na własne oczy. Obserwacje tej planety możliwe są wyłącznie na obszarze niezabudowanym, gdzie bardzo dobrze widoczny jest horyzont. Dobre warunki do obserwacji pojawiają się tylko kilka razy do roku, więc zazwyczaj przeszkadza w nich kapryśna pogoda.

Merkury jest najmniejszą planetą w naszym Układzie Słonecznym i ma prawie trzykrotnie mniejszą średnicę na równiku niż Ziemia, osiągającą 4879 kilometrów. Z wyglądu Merkury bardzo przypomina ziemski Księżyc. Jego atmosfera jest bardzo cienka a powierzchnia pocięta bardzo wieloma kraterami meteorytowymi.

Właśnie z powodu słabej atmosfery na planecie dochodzi do bardzo dużych wahań temperatury. Na półkuli wystawionej na promienie słoneczne temperatura potrafi sięgać nawet ponad 400 stopni, zaś na półkuli pogrążonej w cieniu spadać do minus 200 stopni.

Na Merkurym doba trwa aż 58 dni ziemskich, a rok niewiele więcej, 87 dni ziemskich. W ciągu niecałych 3 miesięcy Merkury obiega Słońce po orbicie pokonując w ciągu każdej sekundy około 40 kilometrów. Porusza się bardzo szybko, dlatego nadano mu imię rzymskiego boga kupców i złodziei, który był również posłańcem bogów.

Pomnik odkrywców w Belém

Data: 12.11.2019 16:36

Autor: doportugalii

doportugalii.pl

Pomnik odkrywców położony jest w lizbońskiej dzielnicy Belém na północnym wybrzeżu estuarium rzeki Tag. Powstał jako hołd dla minionej ery odkryć geograficznych narodu portugalskiego, w czasach gdy kraj uchodził za talassokrację. Miejsce nie zostało wybrane przypadkowo, gdyż wznosi się nad destynacją statków powracających z transoceanicznych wypraw będących źródłem potęgi portugalskiego imperium.

#portugalia #ciekawostki

Data: 11.11.2019 16:22

Autor: Ijon_Tichy

W nawiązaniu do wpisu @R20 i jego przypomnienia o mapie Gomberga wrzucam nie lada ciekawostkę. O tym, że historia, której się nas uczy, to w dużej mierze fikcja literacka, a plany panów tego świata ustalane są za kulisami.

Mapa przewiduje wiele wydarzeń z przyszłości, a właściwie obnaża plany, które okazały się faktami, m.in.

"Zostanie ustanowiony Sąd Światowy z mocą karną ustanowienia całkowitego bojkotu, blokady, oraz okupacji przez międzynarodową policję łamiących międzynarodową moralność."

Nie zapomniano również o państwie Izrael:

  1. Teren Ziemi Świętej starożytnych Hebrajczyków, obecnie znany jako Palestyna i Transjordania z przynależnymi regionami, jak zaznaczono na mapie, biorąc pod uwagę historię i bezwzględną potrzebę złagodzenia powojennego problemu uchodźców, zostanie zunifikowany jako zdemilitaryzowana, niezależna republika „Państwo Hebrajskie".

"Mapa Gomberga – kolorowa mapa ścienna przedstawiająca, jak informuje napis umieszczony na niej "Zarys powojennej mapy Nowego Świata". Mapa została wydana w 1942 roku w Filadelfii, jednakże w jej lewym górnym rogu odbito pieczęć z napisem "COMPLETED OCTOBER 1941".

Oznacza to, że inicjatorzy "nowego moralnego porządku świata" ustalili swoje plany jeszcze przed przystąpieniem Stanów Zjednoczonych do II wojny światowej (grudzień 1941). Wydawcą mapy, zastrzegającym sobie prawa przedruku, był niejaki Maurice Gomberg. U spodu mapy znalazł się program zawarty w 41 punktach, który zaczyna się od słów "Taka będzie nasza polityka". "

https://pl.wikipedia.org/wiki/Mapa_Gomberga

"Zgodność i zbieżność z porządkiem pojałtańskim opracowanego dokumentu jest wręcz zastanawiająca. Nie wszystkie założenia wprowadzono w życie, części zdarzeń nie przewidziano, ale mimo wszystko mapa zakreśla powojenny podział stref wpływów oraz przewiduje część uzgodnień z Konferencji Teherańskiej, która miała miejsce rok później." http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,9190

Widać, ze tworzenie wielkich unii na kontynentach było ich planem od dawna, co potwierdzają inne pisma, znacznie wcześniejsze nawet niż ta mapa.

#nwo #spisek #mapy #ciekawostki #mapporn

Clickbait – co to jest i dlaczego się tego używa?

Data: 10.11.2019 11:28

Autor: ziemianin

pl.wikipedia.org

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #clickbait

Jeśli zdarzyło Ci się kiedyś natrafić w sieci na nagłówek, którego treść była tak szokująca, że po prostu musiałeś przeczytać całość artykułu i przekonać się, że zachęcający tytuł ma niewiele wspólnego z rzeczywistością – to właśnie wtedy dałeś się zwabić na tak zwany clickbait. Co to takiego i jak działa ta forma internetowego oszustwa?

Co to jest clickbait?

Clickbait – co to jest i dlaczego się tego używa?

Określenie clickbait powstało skutek połączenia dwóch angielskich słów, czyli click – kliknięcie, klikać oraz bait – przynęta. Oznacza to zazwyczaj odnośnik w formie tekstowej lub graficznej, który swoją treścią w nieuczciwy sposób zachęca użytkownika do wejścia na daną stronę. Najczęściej jest to nagłówek artykułu, który ma niewiele wspólnego z rzeczywistą treścią witryny.

Clickbait działa dzięki silnej potrzebie zaspokojenia naturalnej ciekawości

Krótkie, bardzo chwytliwe hasło intryguje użytkownika, który pragnie dowiedzieć się więcej i otwiera link, po czym przekonuje się, że tytuł, który go do tego skusił, jest tak naprawdę bardzo luźno lub wcale nie związany z treścią strony. Jego charakterystyczną cechą jest również konieczność przejścia na inną witrynę, gdzie czytanie samego tekstu jest niezwykle utrudnione poprzez obecność licznych reklam.

Po co stosuje się clickbait?

Zadaniem clickbaitu jest przede wszystkim przekonanie użytkownika do kliknięcia w dany link i przejścia na docelową stronę. Dzięki temu zwiększa się liczba odsłon, a tym samym również wyświetleń i przychodu z reklam. Wiele serwisów utrzymuje się bowiem wyłącznie z tego źródła, a to czy dostarczają one wartościowych treści, jest już kwestią drugorzędową. Zjawisko clickbaitu początkowo dotyczyło wyłącznie niskiej jakości stron, jednak powoli staje się już standardową formą internetowego oszustwa, wykorzystywaną nawet przez duże i cenione firmy.

Dlaczego clickbait działa?

Siła metody clickbait opiera się przede wszystkim na zwykłej ludzkiej ciekawości. Użytkownik klika w link, czyta artykuł, przekonuje się, że nie ma on wiele wspólnego z tytułem i czuje się oszukany, jednak prędzej czy później, ponownie daje się nabrać. Co więcej, badania udowadniają, że ludzie zwyczajnie lubią czytać nagłówki i często w ogóle nie zapoznają się z zawartym pod nimi tekstem lub robią to bardzo pobieżnie. Wnioski z przeprowadzonego eksperymentu wykazały, że prawie 80% osób nawet nie zwraca uwagi na to, że tytuł artykułu nie ma nic wspólnego z samym tekstem.

Jak rozpoznać clickbait?

Clickbaitowe tytuły są stosunkowo schematyczne i charakteryzują się zazwyczaj bardzo ogólną treścią. Od wartościowych artykułów odróżnia je przede wszystkim to, że nigdy nie zdradzają prawdziwej zawartości tekstu, lecz zachęcają do przeczytania całej zawartości takimi wyrażeniami, jak „nie uwierzysz, co się stało potem” lub „przekonaj się, jak to zrobiła”. Nagłówek typu clickbait odwołuje się do emocji, najczęściej skrajnych, a także kontrowersji oraz informacji, które mogą być szokujące, jednak budzą w nas nadzieję, że mogłyby okazać się prawdziwe. Typowym tytułem tego typu są chociażby takie treści, jak „Schudła 20 kg w tydzień – zobacz, jak to zrobiła”. Wysokiej jakości artykuł można rozpoznać zatem po tym, że jego nagłówek jest jednozdaniowym streszczeniem całego tekstu, niczego nie ukrywa i jest bardzo rzeczowy.

Dlaczego nie warto posługiwać się clickbaitem?

Clickbaitem posługują się przede wszystkim małe i średnie firmy, którym zależy na szybkim zwiększeniu ilości wyświetleń, a także dużym zaangażowaniem czytelników. Jednak pozyskiwanie kliknięć poprzez oszustwo bardzo szybko spotyka się z negatywnym odbiorem, zwłaszcza jeśli niejasne treści publikowane są notorycznie. Czytanie tekstów, które mają niewiele wspólnego z zachęcającym tytułem, dodatkowo utrudnionych przez dużą ilość reklam, staje się dla użytkowników zwyczajnie irytujące, przez co marka zostaje odebrana w najlepszym wypadku jako nieprofesjonalna. Chociaż wiele osób nadal nabierze się na chwytliwy tytuł i kliknie w link, liczba stałych obserwujących będzie drastycznie spadała, a firma stanie się mało wiarygodna w oczach użytkowników.

Chociaż clickbait kojarzy się z nieuczciwą praktyką, może być również wykorzystany w dobrym celu. Wystarczy, że pod chwytliwym tytułem, znajdzie się równie interesująca treść, która nie rozczaruje użytkownika.

Geek czy nerd – kim są i czym się różnią?

Data: 10.11.2019 09:19

Autor: ziemianin

highlab.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nerd #geek

Słowa nerd i geek często używane są wymiennie i charakteryzują miłośnika popkultury, lubującego się w komiksach i grach komputerowych. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że te dwa określenia mają zupełnie inne korzenie i określają dwie różne osobowości. Jaka jest więc różnica między nerdem a geekiem?

Geek czy nerd – kim są i czym się różnią?

Nerd, czyli pasjonat gier komputerowych i matematyczny geniusz

W wolnym tłumaczeniu na polski słowo „nerd” oznacza dosłownie „spec”, jednakże kulturowe znaczenie tego określenia nigdy nie znalazło w naszym języku odpowiedniego określenia. W anglosaskiej, a szczególnie amerykańskiej kulturze „nerd” oznacza fajtłapę i kujona. Kogoś, kto w szkole uczy się bardzo dobrze, jednak ma problemy z nawiązywaniem kontaktów i raczej nie odnajduje się w grupie rówieśniczej. W XX wieku określano w ten sposób miłośników nauk ścisłych, którzy obracali się wokół kółek naukowych i spędzali długie godziny na graniu w gry planszowe.

Postać nerda była wielokrotnie powielana przez popkulturę. Modelowym przykładem tego typu figury był dorastający chłopiec pozbawiony zdolności społecznych, który doskonale się uczy, a jego wiedza na temat nauk ścisłych często wykracza poza program szkolny.

Uroda nerda rzadko szła w parze z jego ilorazem inteligencji. Byli to zazwyczaj chuderlawi chłopcy w mocnych okularach z włosami w nieładzie. Nierzadko cierpieli na wadę zgryzu, którą korygował skomplikowany i widoczny aparat na zęby. Poza naukami ścisłymi i grami planszowymi (w późniejszych dekadach także komputerowymi) nerdzi pasjonowali się światem science fiction.

Wszystkim mogę polecić serię filmów o nerdach pt. Zemsta frajerów, w których to zostały przedstawione wszystkie cechy takich osób (oczywiście z przymrużonym okiem).

Geek, czyli pasjonat realizujący się w swojej niszy

Termin „geek” w obecnie rozumianym znaczeniu został stworzony na początku lat 90. XX wieku przez amerykańskiego poetę i eseistę, Roberta Haydena. Zostało ono zarezerwowane dla osób przejawianych ponadprzeciętne zainteresowanie daną dziedziną.

Z początku była to osoba nieco ekscentryczna, której zainteresowania znajdowały się raczej poza kulturowym mainstreamem. Obecnie w ten sposób określa się eksperta lub entuzjastę, który – kolokwialnie mówiąc – ma obsesję na punkcie jakiejś dziedziny.

Jeszcze do niedawna w ten sposób określano nastolatków, którzy bardziej niż na popularności skupiali się na nauce i rozwijaniu swojego hobby, które w rozumieniu większej części grupy rówieśniczej nie było postrzegane jako modne lub warte uwagi. Geek, podobnie jak nerd, pierwotnie miał słabość do matematyki, jednak źródłem jego obsesji równie dobrze mogła być historia, dziedzina literatury, gry komputerowe czy chociażby zbieranie znaczków.

Geek i nerd – czym się różnią? Czy jedna osoba może być określana jednym i drugim słowem?

Obecnie określenia „nerd” i „geek” przestają być postrzegane pejoratywnie. Źródeł tej sytuacji można doszukiwać się w tym, że obszar kultury przez dekady rozumiany jako nerdowsko-geekowska, czyli powstająca poza mainstreamem, obecnie stanowi kulturę głównego nurtu.

Filmy na podstawie uniwersów komiksowych biją obecnie rekordy w box office. Za sprawą serialu „Gra o Tron” także fantastyka przestała być domeną jedynie niemodnych fanatyków. Można zaryzykować tezę, że bycie nerdem i geekiem jest obecne na topie. Ale czy można używać tych określeń wymiennie?

Jedną z największych różnic między nerdem a geekiem był fakt pewnego niedostosowania społecznego, które było domeną nerdów, niekoniecznie zaś musiało dotyczyć geeków. Jednym słowem geek nie musiał wcale być osobą nielubianą czy upośledzoną społecznie, podczas gdy nerda utożsamiana z osobą odrzuconą i dręczoną.

Obecnie różnice te powoli się zacierają, a określenia nerd i geek są często używane jako synonimy. Warto jednak mieć świadomość, że wyrosły one z innego zjawiska i przez dekady funkcjonowały jako dwa zupełnie różne typy osobowości.

Identyfikowanie się jako nerd jest raczej powodem do dumy niż czymś, czego trzeba się wstydzić. Nikt też nie zostaje wykluczony z grupy rówieśniczej za bycie fanem Iron Mana. Dlatego można oczekiwać, że niedługo określenia geek i nerd zupełnie zleją się w całość.

Dlaczego duże zbiorniki wodne emitują niebieską poświatę? (audio) Odpowiada dr. Tomasz Rożek

Data: 10.11.2019 09:11

Autor: ziemianin

static.polskieradio.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #woda #nauka #ciekawostki

– Gdy oglądamy filmy i zdjęcia z miejsc, gdzie woda jest bardzo czysta, widzimy, że woda jest niebieskawa. Nawet z kosmosu widać, że jest ona błękitna – przyznaje dr Tomasz Rożek.

Dlaczego duże zbiorniki wodne emitują niebieską poświatę? (audio) Odpowiada dr. Tomasz Rożek

– Woda pochłania czerwone światło, więc jeżeli przez wodę przechodzi światło słoneczne, to do naszego oka trafia światło pozbawione tej czerwonej części. To, co trafia do nas, ma więcej długości fal niebieskich niż tych czerwonawych – wyjaśnia nasz Trójkowy naukowiec.

Data: 10.11.2019 00:49

Autor: Lukmar

Dodałem ostatnio na główną film z analizą partii szachów będącej częścią szachowego meczu stulecia. Jakoś nie zyskał wielkiej popularności ( ͡º ͜ʖ͡º)

Może to Was bardziej zainteresuje. Partia szachów błyskawicznych między Januszem Korwin-Mikke, a szachistą Rafałem Bukowskim. Szachy błyskawiczne są o tyle ciekawe, że każdy z graczy ma tylko 3 minuty na wykonanie wszystkich ruchów.

Nagranie z samej partii

Analiza

#szachy #ciekawostki #jkm #januszkorwinmikke

Pałac w Queluz - perła rokoko w Portugalii

Data: 09.11.2019 14:00

Autor: doportugalii

doportugalii.pl

m. W swych dziejach uchodził za dyskretne schronienia dla podupadającej na zdrowiu psychicznym królowej Marii I, oficjalną królewską rezydencję, a także ostatnią bazę pobytu władców przed internowaniem w Brazylii. Mimo, że sam Palácio de Queluz jest znacznie mniejszy od francuskiej rezydencji, często określa się go „portugalskim Wersalem”. Stanowi idealny obraz tendencji w architekturze portugalskiej XVIII wieku i manifestację kultury dworskiej tego okresu.

#portugalia #architektura #ciekawostki

Szachowy mecz stulecia. Bobby Fischer vs. Boris Spasski

Data: 08.11.2019 18:37

Autor: Lukmar

youtu.be

Niezwykły życiorys Bobbiego Fischera i analiza trzeciej partii jaką rozegrał walcząc o tytuł mistrza świata z Rosjaninem Borisem Spasskim.

Dykcja narratora jest specyficzna ale nie warto się zrażać przed opisem samej partii. Mimo tego że nigdy nie grałem na poważnie w szachy to oglądałem w emocjach do samego końca.

#szachy #ciekawostki

Przyprawić rogi? Kaczka dziennikarska? - Skąd się wzięły te i inne leśne wyrażenia - o Lesie #37

Data: 08.11.2019 12:36

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #przyslowia #powiedzenia #horzelaopowiada #jezykpolski #laswnas

Wielki jak brzoza a głupi jak koza, wilczy apetyt, płakać jak bóbr i wiele innych powiedzeń – W tym odcinku wyjaśniam, co oznaczają i skąd się wzięły powiedzenia i związki frazeologiczne związane z lasem / przyrodą.

Przyprawić rogi? Kaczka dziennikarska? – Skąd się wzięły te i inne leśne wyrażenia – o Lesie [#37](/t/37)

Historia Bez Cenzury - Propaganda Donalda - kultowe kreskówki.

Data: 08.11.2019 11:33

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hbc #historiabezcenzury

Dzisiaj dowiecie się, jak niesamowite były kulisy powstawania kilku kultowych kreskówek. Dlaczego fani Wilka i Zająca musieli być bardzo cierpliwi? Jak Krecik zaczynał karierę? Czy Myszka Miki zawsze była grzeczna i za co Kaczor Donald dostał Oscara? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

Historia Bez Cenzury – Propaganda Donalda – kultowe kreskówki.

Kot uratował dziecko przed upadkiem ze schodów (wideo)

Data: 07.11.2019 16:10

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koty

O tym, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka, wiedzą wszyscy. Tymczasem ten pupil udowodnił, że to samo śmiało można powiedzieć także o kotach.

[Kot uratował dziecko przed upadkiem ze schodów (wideo)(https://www.youtube.com/watch?v=BcpEnpitzHw)

Na opublikowanym niedawno w sieci wideo widać, jak kot leży na kanapie i obserwuje małe, bawiące się w pokoju dziecko. Maluch raczkuje po podłodze i w pewnym momencie niebezpiecznie zbliża się do schodów. Wtedy do akcji wkracza bohaterski kot, który z impetem zeskakuje z kanapy i w ekspresowym tempie rusza w kierunku malucha. Rzuca się na dziecko i zagradza mu drogę do schodów, nie dopuszczając do upadku.

Azjaci wrzucają do wrzątku jaja tuż przed wylęgiem. Ugotowane żywcem pisklęta są ich przysmakiem

Data: 07.11.2019 15:42

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #azja #jedzenie #jaja

Jaja w ten sposób przygotowane, a prawdę mówiąc, jeszcze przed chwilą żywe pisklęta są nazywane „Balut”. Stanowią dla wielu z nich rarytas.

Azjaci wrzucają do wrzątku jaja tuż przed wylęgiem. Ugotowane żywcem pisklęta są ich przysmakiem

Azjaci przysięgają, że są wyśmienite. W Europie są uważane za obrzydliwość i synonim znęcania się nad zwierzętami.

Po zdjęciu skorupki ukazuje się ugotowany ptak, z piórami, dziobem, w pełni uformowany przez naturę. Szczególnie cenione na Filipinach, Kambodży i Wietnamie. Uwielbiają je mężczyźni. Według nich są afrodyzjakiem oraz wzmacniają potencję. Oczywiście, naukowego potwierdzenia brak.

Europejczycy, którzy są gośćmi w tych krajach, często z obrzydzeniem odwracają wzrok w momencie obierania ugotowanego jajka. Na Filipinach za idealne jajo Balut uważa się embrion, który ma około 17-18 dni. Jest to w pełni wykształcony zarodek. „Przysmak” jest przygotowywany z jaj kurzych i kaczych. Przed jedzeniem jajka są gotowane przez 30 minut i zwykle są spożywane jeszcze ciepłe.

Najpierw obiera się jajko, płyn owodniowy posypuje się solą i wysysa. Pozostaje pisklę, które skrapia się octem, sosem sojowym lub także soli. Zdarza się jajo Balut serwowane w restauracjach w formie gotowanej lub pieczonej.

Nie chcemy Państwu prezentować materiału filmowego ze względów humanitarnych i estetycznych, a same zdjęcia wystarczą za cały komentarz.

Najlepiej sprzedający się artyści muzyczni 1969 - 2019

Data: 05.11.2019 22:31

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #muzyka #music #bestselling #swiat #muzycy #artysci

Najlepiej sprzedający się artyści muzyczni 1969 – 2019

Historia osi czasu większości popularnych artystów muzycznych od 1969 do 2019 r. Według rocznej sprzedaży płyt z certyfikatem. Liczby są na całym świecie i dostosowane do średniej z ostatnich 12 miesięcy.

Dane z ostatnich lat obejmują sprzedaż singli cyfrowych, zgłaszane przez sprzedawców muzyki online i usługi przesyłania strumieniowego. Dane te agregują wiele źródeł i mogą służyć jako wskaźnik popularności w różnych mediach, takich jak sprzedaż albumów, transmisja radiowa, sprzedaż kopii cyfrowych i częstotliwość przesyłania strumieniowego online.

Kumys i jagnięcina. Ładna Chinka Liziqi w kuchni.

Data: 05.11.2019 16:24

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #gotowanie #jedzenie #liziqi #ladnachinka #liziqichannel #chiny #podroze #dziwniesatysfakcjonujace

Kumys i jagnięcina. Ładna Chinka Liziqi w kuchni.

Kumys to mleczny napój alkoholowy powstający w wyniku fermentacji alkoholowej cukru mlecznego. Kumys jest alkoholem musującym, zawiera, prócz zmniejszonej ilości cukru i produktów jego fermentacji inne składniki mleka. Kumys jest tradycyjnym napojem koczowniczych ludów centralnej Azji.

Data: 05.11.2019 13:14

Autor: Ijon_Tichy

Obrót ziemi wokół własnej osi spowalnia. W przeszłości tempo spowolnienia obrotu Ziemi wokół własnej osi się zmieniało. Po pierwsze nasz księżyc (współodpowiedzialny za to zjawisko) prawdopodobnie przywędrował do nas kiedyś i nie współistniał z Ziemią od jej początków przez długi czas. Tak twierdzi wielu naukowców.

Po drugie tempo hamowania zależy również od ilości płynnej wody na powierzchni naszej planety, a ta w jej dziejach była bardzo różna. Początkowo w ogóle jej nie było, zaś w okresie tzw. "ziemi śnieżki" była w ogromnej mierze w stanie stałym. Wspomnijmy jeszcze o naprzemiennie występujących epokach zlodowaceń i ociepleń itp.

Dziś naukowcy biją na alarm i twierdzą wręcz, że ziemia drastycznie spowalnia. Cytat (do którego podchodzę mocno sceptycznie, choć warto zacytować choćby jako ciekawostkę): "Od 500 roku przed naszą erą do współczesnych czasów Ziemia obraca się wokół własnej osi o około 16 tysięcy sekund wolniej. To aż 4,5 godziny. Utratę 6 tysięcy sekund z tej puli przypisuje się zmieniającemu się poziomowi wód w oceanach. To oznacza, ze przez zmianę poziomu wody odnotowuje się 2,4 sekundy spowolnienia każdego roku." https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/nauka,2191/ziemia-obraca-sie-coraz-wolniej-przez-globalne-ocieplenie,188206,1,0.html

#ciekawostki #kosmos #nauka i dla niektórych może sugerować #inteligentnyprojekt ;)

Data: 05.11.2019 12:46

Autor: Ijon_Tichy

Sonda Voyager 2 wysłała nowe dane na temat przestrzeni kosmicznej poza heliosferą.

O heliosferze można myśleć jako o kosmicznym "froncie pogodowym": jest to wyraźna granica, w której naładowane cząstki pędzące na zewnątrz wypromieniowane ze Słońca z prędkością naddźwiękową spotykają chłodniejszy, międzygwiezdny "wiatr" z supernowych, które wybuchły miliony lat temu. Kiedyś sądzono, że wiatr słoneczny stopniowo zanika wraz z odległością od Słońca, ale sonda Voyager 1 potwierdziła, że istnieje konkretna granica określona przez nagły spadek temperatury i wzrost gęstości naładowanych cząstek, zwanych plazmą.

Drugi zestaw pomiarów, autorstwa Voyagera 2, daje nowy wgląd w naturę granicy heliosfery, ponieważ w Voyagerze 1 kluczowy instrument zaprojektowany do bezpośredniego pomiaru właściwości plazmy zepsuł się w 1980 roku.

Pomiary opublikowane w pięciu oddzielnych artykułach w Nature Astronomy ujawniają, że Voyager 2 napotkał znacznie ostrzejszą, cieńszą granicę heliosfery niż Voyager 1. Różnice mogą wynikać z tego, że Voyager 1 przekraczał granice heliosfery podczas maksimum aktywności słonecznej (zaś obecnie aktywność jest niska) lub sam statek może przeszedł przez trajektorię mniej prostopadłą do granicy, co oznaczało, że spędził więcej czasu przelatując rzez nią.

Drugi nowe dane dają również pewien wgląd w kształt heliosfery, jej front przypomina kształtem coś w rodzaju spłaszczonego pocisku.

„Oznacza to, że heliosfera jest symetryczna, przynajmniej w dwóch punktach, w których przecinał ją statek kosmiczny Voyager” – powiedział Bill Kurth, naukowiec z University of Iowa i współautor jednego z badań. „To znaczy, że te dwa punkty na powierzchni są prawie w tej samej odległości.”

Więcej na https://www.theguardian.com/science/2019/nov/04/nasa-voyager-2-sends-back-first-signal-from-interstellar-space

#kosmos #kosmologia #astronomia #ciekawostki

Na stacji kosmicznej ISS będą wypiekane ciastka

Data: 04.11.2019 23:48

Autor: ziemianin

bbc.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #iss #kosmos #gotowanie #jedzenie #pieczenie #ciastka

Na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) wysłano w sobotę specjalnie zaprojektowany "kosmiczny piekarnik", w którym astronauci będą piekli dla dobra nauki ciasteczka z kawałkami czekolady – podaje BBC.

Na stacji kosmicznej ISS będą wypiekane ciastka

Kapsuła kosmiczna Cygnus, która ma dostarczyć na ISS piekarnik oraz składniki do pieczenia, wystartował z ośrodka NASA na wyspie Wallops w stanie Wirginia w USA. Astronauci mają sprawdzić, jak piecze się w wysokich temperaturach przy zerowej grawitacji.

Sieć hoteli Hilton, która dostarczyła ciasto do tego eksperymentu, poinformowała, że możliwość pieczenia na pokładzie stacji kosmicznej ma sprawić, że długotrwałe podróże w przestrzeni staną się "bardziej sympatyczne".

Cygnus dostarczy na ISS również inne nietypowe wyposażenie, jak części samochodów dostarczone przez Lamborghini, aby przetestować w warunkach kosmicznych wykorzystywane w sportowych autach włókna węglowe.

Odra powoduje amnezję immunologiczną, przez co zapadamy na inne choroby (wideo)

Data: 04.11.2019 22:54

Autor: ziemianin

hms.harvard.edu

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #nauka #zdrowie #medycyna #choroba #odra #ukladodpornosciowy #szczepionka #szepienie #amnezjaimmunologiczna

W ciągu ostatniej dekady pojawiało się coraz więcej dowodów wskazujących na to, że szczepionka przeciwko odrze chroni nie tylko przed tą chorobą, ale również w dłuższej perspektywie zapobiega innym infekcjom. Nie wiadomo było jednak, w jaki sposób działa ten mechanizm.

wymagany angielski

Odra powoduje amnezję immunologiczną, przez co zapadamy na inne choroby (wideo)

Jedni naukowcy twierdzili, że szczepionka całościowo wzmacnia układ odpornościowy. Zdaniem innych, szczepionka pomaga zwalczaniu innych infekcji przez sam fakt, że nie dopuszcza do zachorowania na odrę. Zgodnie z tą teorią, zachorowanie na odrę powoduje, że układ odpornościowy „zapomina”, w jaki sposób należy bronić się przed innymi chorobami. Prowadzone dotychczas badania wykazywały, że w ciągu 2-3 lat od zachorowania na odrę organizm jest bardziej podatny na inne infekcje, jednak mechanizm tego zjawiska nie był znany. Teraz poznał go międzynarodowy zespół naukowy pracujący pod kierunkiem specjalistów z Harvard Medical School, Brigham and Women's Hospital i Harvard T.H. Chan School of Public Health.

Jak dowiadujemy się ze Science, naukowcy zauważyli, że wirus odry usuwa od 11 do 73 procent różnych przeciwciał chroniących przed chorobami wirusowymi i bakteryjnymi. Wachlarz likwidowanych przeciwciał jest bardzo szeroki, od tych chroniących przed grypą po wirusa opryszczki i od zwalczających zapalenie płuc po infekcje skóry.

Wyobraźmy sobie, że nasz układ odpornościowy korzysta z albumy znanych kryminalistów i ktoś w tym albumie zrobił dziury. Wtedy trudniej jest poznać kryminalistę, gdy się go spotka, szczególnie, jeśli usunięto w ten sposób tak ważne elementy fotografii przestępców jak oczy czy usta, mówi profesor Michael Mina.

Zagrożenie związane z odrą jest większe, niż dotychczas sądziliśmy. Teraz lepiej rozumiemy mechanizm wydłużonej podatności na infekcje, związany z usunięciem pamięci układu odpornościowego, dodaje profesor Stephen Elledge.

Odkrycie, że zarażenie wirusem odry usuwa z organizmu wiele różnych przeciwciał wspiera hipotezę, mówiącą, że choroba ta niszczy pamięć układu odpornościowego. To najlepszy dowód, że amnezja immunologiczna istnieje i w długim terminie wpływa na pamięć immunologiczną, dodaje Mina, który w 2015 roku jako pierwszy odkrył związki pomiędzy zarażeniem odrą u dzieci a ich długoterminową śmiertelnością.

Badacze zauważyli też, że osoby, które zachorowały na odrę, stopniowo odzyskują pamięć immunologiczną i ich organizm na nowo uczy się bronić przed innymi infekcjami w miarę, jak się z nimi styka. Jednak, jako że proces ten może trwać nawet przez kilka lat, w tym czasie ludzie narażeni są na poważne powikłania po infekcjach. Zdaniem naukowców należy rozważyć, czy u osób, które przeszły odrę, nie należy powtórzyć wszystkich poprzednich szczepień, w tym na wirusowe zapalenie wątroby czy polio. Ponowne szczepienie po odrze może pomóc w uniknięciu komplikacji związanych z amnezją immunologiczną, stwierdzają autorzy najnowszych badań.

Jak wynika z danych WHO, przed wynalezieniem szczepionki przeciwko odrze choroba ta zabijała każdego roku około 2,6 miliona osób. Obecnie każdego roku na odrę zapada ponad 7 milionów osób, z czego umiera ponad 100 000. Niewykluczone jednak, że rzeczywista liczba jej ofiar jest wyższa. Jak bowiem widzimy z najnowszych badań, wiele dzieci, które poradziły sobie z odrą, mogą później – w wyniku upośledzenia układ odpornościowego – umrzeć z powodu innych chorób.

Najnowsze odkrycie było możliwe dzięki testowi VirScan opracowanemu w 2015roku przez Elledge'a i Tomasza Kulę, doktoranta z Elledge Lab. W 2013 roku podczas epidemii odry w Holandii pobrano próbki krwi od niezaszczepionych dzieci. Później 77 z nich zachorowało i od nich ponownie pobrano krew. Naukowcy mogli więc porównać ich krew sprzed i po infekcji, a jajko grupę kontrolną wykorzystano krew 115 dorosłych i dzieci, którzy nie chorowali na odrę.

Gdy Kula przyjrzał się wynikom badań stwierdził, że po infekcji wirusem odry u dzieci doszło do dramatycznego spadku liczby przeciwciał chroniących przed innymi chorobami. To zaś wskazywało na prawdziwość hipotezy o amnezji immunologicznej.

Następnie naukowcy zbadali krew makaków, od których pobrano ją przed infekcją oraz 5 miesięcy po zarażeniu odrą. To pozwoliło na zbadanie długoterminowych skutków infekcji. Okazało się, że u makaków, podobnie jak i u ludzi, po infekcji doszło do spadku liczby różnych przeciwciał o 40 do 60 procent. Badania wykazały też, że im poważniejsza infekcja odrą, tym większy spadek liczby przeciwciał. To może mieć największy wpływ na najbardziej narażone dzieci i dorosłych. Jako, że wiadomo, iż odra szczególnie mocno atakuje niedożywione dzieci, amnezja immunologiczna i jej skutki mogą najbardziej dotykać mniej zdrowych populacji. Przeciętne dziecko wyjdzie z odry z nadwyrężonym układem immunologicznym, a jego organizm sobie z tym poradzi. Jednak dzieci znajdujące się na krawędzi, te po poważnej infekcji lub z już osłabionym układem immunologicznym lub niedożywione – będą w poważnych kłopotach, stwierdza Elledge.

Źródło: Harvard Medical School

Autor Mariusz Błoński

Uniwersytet Bostoński - Mózg - Oczyszczające pulsowanie (wideo)

Data: 04.11.2019 22:43

Autor: ziemianin

bu.edu

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #mozg #BostonUniversity #senwolnofalowy #NREM

Podczas snu wolnofalowego w mózgu zachodzą niesamowite sprzężone zjawiska. Gdy neurony się wyciszają, po kilku sekundach następuje odpływ krwi z głowy, a na jej miejsce napływa płyn mózgowo-rdzeniowy (ang. cerebrospinal fluid, CSF). Obmywa on mózg rytmicznymi, pulsującymi falami.

wymagany angielski

Uniwersytet Bostoński – Mózg – Oczyszczające pulsowanie (wideo)

Naukowcy z Uniwersytetu w Bostonie podkreślają, że wolne fale w aktywności neuronalnej przyczyniają się do konsolidacji śladów pamięciowych, zaś płyn mózgowo-rdzeniowy usuwa z mózgu toksyczne białka powstające podczas przemiany materii. Dotąd nie było jednak wiadomo, czy te dwa procesy są ze sobą związane. Podczas ostatnich badań na grupie 13 osób w wieku 23-33 lat wykazano, że najpewniej tak.

Laura Lewis ma nadzieję, że pewnego dnia dzięki odkryciom jej zespołu uda się lepiej zrozumieć zaburzenia snu związane np. z autyzmem czy chorobą Alzheimera.

Zestawienie fal mózgowych z wzorcami hemodynamicznymi i dot. płynu mózgowo-rdzeniowego może także rzucić nieco światła na procesy występujące podczas normalnego starzenia. Gdy ludzie się starzeją, często ich mózgi generują mniej wolnych fal, co z kolei może się przekładać na przepływ krwi przez mózg i na zmniejszenie pulsowania CSF podczas snu. Skutkiem tych zjawisk będzie zaś nagromadzenie toksycznych białek i pogorszenie pamięci. Wcześniej naukowcy analizowali te procesy z osobna, teraz wydaje się jednak, że są one ze sobą bardzo blisko związane.

By lepiej zrozumieć zjawiska zachodzące w czasie snu, Lewis chce rozszerzyć badania na starszych dorosłych. Amerykanom zależy też na bardziej sprzyjających snowi metodach obrazowania aktywności mózgu (badania na 13-osobowej grupie prowadzono w hałasujących skanerach do rezonansu magnetycznego).

Lewis cieszy się z uzyskanych dotąd wyników. Obecnie na podstawie obserwacji płynu mózgowo-rdzeniowego wiadomo np., czy ktoś w ogóle śpi, czy nie. To takie dramatyczne zjawisko. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że pulsowanie CSF w czasie snu istnieje, tymczasem wolne fale w czasie snu NREM prowadzą do oscylacji objętości krwi, skutkujących napływem i odpływem CSF do i z mózgu.

Naukowcy chcą teraz rozwiązać kolejną zagadkę: w jaki sposób fale mózgowe, przepływ krwi i CSF są ze sobą tak idealnie skoordynowane? Widzimy, że zmiana neuronalna zawsze występuje pierwsza, później ma miejsce odpływ krwi, a po niej napływ CSF do głowy. Niewykluczone, że gdy neurony się wyciszają, nie potrzebują tyle tlenu, dlatego krew odpływa z tego obszaru. Ponieważ ciśnienie w mózgu spada, szybko napływa CSF, by potrzymać je na bezpiecznym poziomie. To jednak tylko jedna z możliwości. Jaki jest związek przyczynowo-skutkowy? Czy w ogóle jedno z tych zjawisk powoduje inne? A może istnieje inny czynnik, który napędza je wszystkie?

Źródło: Boston University

Autorka Anna Błońska

Potrącona przez Zawiszę kobieta nie może chodzić! Koszmar ofiary...

Data: 04.11.2019 22:26

Autor: Severh

se.pl

Potrącona przez Zawiszę kobieta nie może chodzić! Koszmar ofiary byłego posła!

Potrącenie rowerzystki przez byłego posła prawicy Artura Zawiszę miało poważniejsze konsekwencje, niż początkowo się politykowi wydawało. Kobieta przeszła już operację uszkodzonego kolana, ale ma też złamany bark i jest unieruchomiona w domu. Teraz czeka ją długa rehabilitacja. A to dla polityka, który kierował bez prawa jazdy, oznacza duże kłopoty…

Artur Zawisza zapowiadał, że pojawi się u swojej ofiary w szpitalu z kwiatami i przeprosinami… Od wypadku minęło 10 dni. Gdy zapytaliśmy wczoraj o tę wizytę Artur Zawisza stwierdził jedynie: – Jestem z Panią Anetą w zdalnym kontakcie. Ale stawiamy na dyskrecję.

Pracownica Biura Bezpieczeństwa Narodowego przeszła już operację kolana i została wczoraj wypisana ze szpitala. Jak ustaliliśmy stan nogi okazał się gorszy niż wcześniej oceniali lekarze na podstawie zdjęć i wstępnych badań. Kobietę w przyszłości czeka poważna, kilkumiesięczna rehabilitacja. Jednak na razie uszkodzona noga jest w gipsie, a ofiara posła – uwięziona w domu. Ze względu na złamany bark pani Aneta nie może nawet poruszać się o kulach!

Artur Zawisza zmiótł kobietę ze ścieżki rowerowej 25 października, gdy prawidłowo przejeżdżała przez skrzyżowanie Sobieskiego i Beethovena na Mokotowie. Były poseł prawicy nie miał prawa jazdy, bo stracił je w 2016 r. za jazdę pod wpływem alkoholu. Prawo do kierowania pojazdami odzyskał w lipcu, jednak do tej pory nie wyrobił nowego dokumentu.

Jakby tego było mało, tego samego dnia został powtórnie zatrzymany przez policję, gdy zamierzał zaparkować auto. Zawiszy grozi za to wydłużenie zakazu prowadzenia pojazdów, a nawet do 2 lat więzienia. Na razie prokuratura nie postawiła mu żadnych zarzutów. – Kompletujemy dokumentację, czekamy na opinie biegłych – mówi prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

#polska #polityka #wydarzenia #ciekawostki

Astronauci będą wysyłani na Marsa w stanie śpiączki, „żeby się nie pozabijać”?

Data: 04.11.2019 11:50

Autor: ziemianin

telegraph.co.uk

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #podroz #kosmos #EAK #Mars

Naukowcy z Europejskiej Agencji Kosmicznej zaproponowali, aby astronauci podczas podróży na Marsa byli pogrążeni w śpiączce. Dla ich własnego bezpieczeństwa.

Astronauci będą wysyłani na Marsa w stanie śpiączki, „żeby się nie pozabijać”?

Zdaniem naukowców pozwoli to na zaoszczędzenie dużej ilości zasobów, informuje „The Telegraph”.

Wiadomo, że podróż z Ziemi na Czerwoną Planetę powinna zająć około siedmiu miesięcy. Załoga statku kosmicznego będzie potrzebowała na drogę znacznych zapasów tlenu i żywności. Ale kiedy ludzie są w stanie zawieszonej anabiozy, wszystkie procesy życiowe w ich ciele znacznie spowalniają. Będą więc wydatkować znacznie mniej składników odżywczych.

Jest jeszcze jeden ważny powód. Naukowcy obawiają się, że podczas długiego lotu w zamkniętej przestrzeni między astronautami może dojść do poważnych konfliktów.

Umieśćcie sto osób w kapsule o powierzchni kilkuset metrów sześciennych na okres siedmiu-dziewięciu miesięcy. Pod koniec pozabijają się nawzajem – powiedział współpracownik agencji, profesor Mark McCofrin.

Jeśli członkowie załogi będą nieprzytomni, taki problem nie powstanie.

Ekspert dodał, że Europejska Agencja Kosmiczna przeprowadza już odpowiednie eksperymenty na zwierzętach. Ale zanim przejdzie do doświadczeń z udziałem ludzi, musi rozwiązać wiele innych kwestii.

Wcześniej przedstawiciel NASA oświadczył, że wyprawa na Marsa może się odbyć około 2035 roku. Uczestnicy misji mieliby spędzić na Czerwonej Planecie około dwóch lat.

Świat rolnika - Jak długo rozkładają się śmieci?

Data: 04.11.2019 11:34

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #smieci #swiat #ekologia

Nie ma co się oszukiwać. Prawie każdy z nas wyrzuca śmieci, nie myśląc, co z nimi dzieje się dalej. Nie wnikamy, czy to materiał, który ulegnie biodegradacji, czy np. plastik, którego czas rozkładu jest bardzo długi. No właśnie, jak długo będzie rozkładać się w naturalnych warunkach jednorazowy plastikowy kubek?

Świat rolnika – Jak długo rozkładają się śmieci?

Czy istnieją optymalne warunki rozkładu dla śmieci? Czy proces rozkładu na nizinie trwa tyle samo, co w górach?

Przysłowiowy ogryzek w dolinie będzie rozkładał się o wiele krócej, niż na szczycie góry. Im wyżej, tym zimniej, a zatem bakterie działają wolniej, a to oznacza wolniejszą degradację.

Nawet jeśli są to odpadki żywności, ze względu na to, że należą do substancji organicznych, rozpadają się szybko. Nadal jednak są śmieciami i nie powinny trafić w nieodpowiednie miejsce.

Oto kilka przykładów:

Plastikowa torba – 20 lat

Plastikowy kubek – 50 lat

Butelka PET – 450 lat

Puszka – od 80 do 200 lat

Puchar TO-GO – 50 lat

Tetra Pak – 500 lat

Szklana butelka – 1 milion lat

Pielucha – 450 lat

Chusteczka – 2 – 4 tygodnie

Skórki od banana – 6 tygodni

Guma do żucia – 5 lat

Niedopałek – 1-5 lat

Balon – 6 miesięcy

Dlaczego plastik tak długo rozkłada się? Chodzi o to, że nie można go molekularnie tak łatwo rozbić. W warunkach naturalnych jest on mielony przez wiatr i fale morskie. Papier posiada zintegrowaną powłokę ochronną i dopóki ona nie rozłoży się, jego degradacja jest powolna. Szkło zanika w przyrodzie bardzo powoli ze względu na to jego strukturę stanowi piasek kwarcowy, który nie gnije.

Jedno jest pewne, to od nas zależy, czy nie utoniemy w morzu śmieci.

"Wojna truflowa". Nielegalni zbieracze trują psy! W tle potężne pieniądze za grzyby droższe od złota

Data: 04.11.2019 11:14

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #tryfle #piemont #wlochy #zywnosc #jedzenie

W Piemoncie rocznie sprzedaje się trufle za około pół miliona euro! Białe trufle wyglądają niepozornie, nawet nieapetycznie, a mimo to nazywane są jedzeniem bogów, białym złotem, sacrum sacrorum gastronomii. Biała trufla to jeden z najrzadszych i najdroższych przysmaków świata! Jednak tam gdzie pieniądze, tam konkurencja… W tym roku zanotowano już 8 otrutych psów w ciągu 3 tygodni!

"Wojna truflowa". Nielegalni zbieracze trują psy! W tle potężne pieniądze za grzyby droższe od złota

"We włoskim Piemoncie nastał sezon na białe trufle, najdroższą odmianę tego ekskluzywnego rarytasu. Ale grzybiarzom coraz bardziej daje się we znaki "wojna truflowa" – bezwzględna walka nielegalnych zbieraczy. Trują psy, wyrywają zielone trufle niszcząc grzybnię. Wojna trwa, bo za kilogram białej trufli można dostać nawet 25 tys. zł."

"Jednak w pobliżu miejscowości Alba w północno-zachodnich Włoszech toczy się bezlitosna wojna między grzybiarzami. W zwalczaniu konkurencji nie przebierają w środkach. – Dochodzi do tego, że nawet truje się psy"

– skarżą się zbieracze trufli.

W ciągu ostatnich trzech tygodniu otruto osiem specjalnie wyszkolonych psów. Nielegalni zbieracze trufli od lat wyrywają z ziemi zielone trufle. Takie działanie niszczy całą grzybnię białej trufli. Ofiarami nielegalnych grzybiarzy padają także dzikie zwierzęta leśne, które dają się zwabić np. przez zatruty strychniną pokarm.

"Walka toczy się o bardzo duże pieniądze. Biała trufla jest droższa od złota. Cena za gram okazałego grzyba jest dwu-, a nawet trzykrotnie wyższa od złota. Kilogram może kosztować nawet 25 tys. zł."

Policja leśna z Alby twierdzi, że jest na tropie sprawców otruć zwierząt. Próbuje złapać nielegalnych grzybiarzy, którzy licznie pojawili się w lasach bez wymaganych licencji.

Burmistrz odpłynął? Kara do 500 euro za "maltretowanie gałęzi drzew" kijami

Data: 04.11.2019 11:08

Autor: ziemianin

tvp.info

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wlochy #kasztany #zbior #niszczenie #drzewo #kara

Kara do 500 euro za uderzanie kijami w gałęzie drzew kasztanowych i potrząsanie nimi grozi w miejscowości Montecreto koło Modeny na północy Włoch. Tamtejszy burmistrz wprowadził tę grzywnę, by położyć kres niszczeniu drzew w czasie zbiorów jadalnych kasztanów.

Burmistrz odpłynął? Kara do 500 euro za "maltretowanie gałęzi drzew" kijami

Zbieracze i smakosze tego jesiennego przysmaku, by go zdobyć dosłownie szturmują drzewa uzbrojeni w kije. Właśnie tym burmistrz miasteczka Leandro Bonucchi tłumaczy wydanie rozporządzenia zabraniając zachowań, które określił jako „maltretowanie” drzew.

– Widzieliśmy zawstydzające sceny, gdy ludzie po to, aby zebrać garść kasztanów, okładali kijami gałęzie, które pękały – powiedział Bonucchi, cytowany przez miejscowe media.

Wprowadzony został zakaz „strącania drągiem kasztanów, ucinania gałęzi, zrywania kasztanów w łupinie, potrząsania drzewami i wyrządzania im szkód”.

W rozporządzeniu mowa jest też o tym, że należy chronić drzewa kasztanowe, rosnące na całym obszarze miejscowości, „przed szkodami, jakie mogą wywołać niedoświadczeni zbieracze”.

Dekret nie zabrania zbierania kasztanów, które są symbolem tego miasteczka w regionie Emilia-Romania. Precyzuje jednak, że można je tylko podnosić z ziemi.

Zaufana Trzecia Strona - Jak działają carderzy: fingerprinting – wprowadzenie

Data: 04.11.2019 10:55

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#codziennaprasowka #ciekawostki #informacje #wiadomosci #antyfingerprinting #fingerprint #profilowanie #bezpieczenstwoit

To pierwszy z trzech artykułów opisujący ciekawy i rzadko tak dogłębnie badany świat osób, dokonujących płatności za pomocą wykradzionych danych kart płatniczych. W świat ten wprowadzi was ekspert Marcin Mostek.

Zaufana Trzecia Strona – Jak działają carderzy: fingerprinting – wprowadzenie

Uwaga! Poniższy artykuł ma charakter popularno-naukowy, a nie analityczno-techniczny, toteż autor stanowczo odżegnuje się od zwykle stosowanej formy trzecioosobowej i poważnego, profesjonalnego tonu wypowiedzi. Oczywiście twórca mógłby popuścić wodze swojej fantazji i zasypać czytelnika najdrobniejszymi szczegółami technicznymi, jednak w jego odczuciu zniechęciłoby (a raczej zanudziłoby) to dużą część audytorium. W artykule mogą znajdować się śladowe ilości kodu JavaScript, jednak w trosce o zdrowie psychiczne czytelnika, zostaną one ograniczone do niezbędnego minimum.

Ekosystem antyfingerprintowy

Jedną z ciekawszych, a jednocześnie mniej znanych usług dostępnych w tak zwanym „dark necie” (tfu, co za nazwa! brakuje jeszcze tylko przedrostka „cyber”) jest handel narzędziami utrudniającymi fingerprintowanie. By opisać to zjawisko, należy na początku wyjaśnić, czym właściwe jest fingerprinting.

Kiedyś to było, czyli krótki rys historyczny

Dobre wyjaśnienie istoty fingerpintingu wymaga od autora przytoczenia pewnego uproszczonego kontekstu historyczno-technicznego dotyczącego internetu, sposobu działania stron WWW i przeglądarek internetowych.

W swojej pierwotnej idei strony WWW miały być skarbnicą całej wiedzy zgromadzonej przez ludzkość – odpowiednikiem starożytnej Biblioteki Aleksandryjskiej. By skutecznie poruszać się w takim mrowiu informacji, potrzebna jest dobrze zdefiniowana struktura. Stanowić ją miały dokumenty zawierające uporządkowane informacje wraz z metadanymi (np. autorem, czasem dodania, typem dokumentu – tekst, mapa itp.). Struktura tego typu miała znacząco uprościć wyszukiwanie potrzebnych informacji. Dodatkowo, projektując cały system, starano się odwzorować w nim sposób, w jaki ludzie przetwarzają i uczą się nowych informacji. By pokazać relacje pomiędzy poszczególnymi dokumentami, posłużono się hiperlinkami – odpowiednikami ludzkich skojarzeń. Do przeglądania dokumentów, informacji i relacji pomiędzy nimi miały służyć specjalne przeglądarki.

Jednak życie życiem, a idea ideą – ludzie posługujący się językiem „programowania” (znanym dzisiaj jako HTML) zaczęli używać go wbrew zamierzeniom pomysłodawców tej koncepcji. HTML był wykorzystywany już nie do opisywania zawartości dokumentów, ale jako forma modyfikacji ich wyglądu. Następnie historia potoczyła się błyskawicznie – firma Netscape wprowadziła ECMAScript (znany dzisiaj pod nazwą JavaScript), umożliwiając budowanie interaktywnych interfejsów użytkownika na stronach WWW. Kolejnym krokiem milowym było wprowadzenie przez Microsoft API XMLHttpRequest, które umożliwiło komunikację z serwerem bez przeładowywania strony. Krok ten pozwolił de facto na budowanie złożonych aplikacji / interfejsów użytkownika bezpośrednio w przeglądarce (webaplikacje).

Jednakowoż technologie wykorzystywane u podstaw tych wszystkich zmian nie były projektowane z myślą o tak złożonych systemach. Rodziło to liczne problemy. Jednym z nich była bezstanowość protokołu wykorzystywanego do przesyłania stron WWW – HTTP. Protokół ten nie był w stanie zachować żadnych informacji o poprzednich transakcjach z klientem (po zakończeniu transakcji wszystko „przepada”). Mając złożoną aplikację internetową, chcemy przecież zapamiętać ustawienia użytkownika czy potwierdzić jego tożsamość pomiędzy wejściami na stronę. By tego dokonać, musimy zapisać jakąś informację w przeglądarce użytkownika. Mechanizm, który został wprowadzony właśnie w tym celu to HTTP cookie. Jest to po prostu mały fragment tekstu, który serwis internetowy wysyła do przeglądarki i który przeglądarka wysyła z powrotem przy następnych wejściach na witrynę.

Ten prosty trik pozwala na identyfikację użytkownika. Lecz co w wypadku, gdy złośliwy użytkownik usunie tę informację z przeglądarki? Oczywiście istnieją bardziej karkołomne metody zapisywania danych identyfikacyjnych (np. Evercookie), ale je także można usunąć. W tym momencie na ratunek zjawia się właśnie fingerprinting!

Fingerprint – co to za zwierz?

Fingerprint to charakterystyczny dla danego użytkownika zestaw danych pobranych z przeglądarki, mogących z dużym prawdopodobieństwem potwierdzić jego tożsamość pomiędzy wejściami na daną stronę internetową.

Opisując to bardziej obrazowo:

Odpowiednikiem pliku cookie (czyli zapisania informacji w przeglądarce) w świecie rzeczywistym byłyby tablice rejestracyjne auta. Odpowiednikiem fingerprintu opis słowno-muzyczny: „czerwony volkswagen passat z urwanym lusterkiem, zielonym spojlerem i koralikami na fotelach”.

Fingerprint – a komu to potrzebne? A dlaczego?

Fingerprint jest nagminnie stosowany w antyfraudowych systemach płatniczych typu card not present (czyli wszystkich tych, w których płacimy kartą w internecie). Czy zastanawiało Cię, drogi czytelniku, skąd to kręcące się kółko po dokonaniu płatności kartą? Fingerprintowanie użytkownika jest jednym z powodów tego popularnego zjawiska (oprócz wysyłania danych do samego systemu płatności i mnóstwa innych operacji dziejących się w tym czasie).

Wbrew pozorom systemom tego typu nie zależy na permanentnej inwigilacji użytkowników internetu ani dowiedzeniu się, kim naprawdę są, a na zablokowaniu tylko tych z nich, którzy próbują dokonać płatności kradzionymi kartami. Częstym manewrem stosowanym przez carderów jest testowanie, które karty z nabytej przez nich paczki / wycieku nie są już zablokowane i tym samym zdatne do dalszego popełniania przestępstw. Zwykle szuka się do tego celu słabiej zabezpieczonej strony, która oferuje możliwość płatności kartą lub założenia subskrypcji (również opartej na karcie).

W pierwszym przypadku bardzo popularne bywają strony charytatywne, które umożliwiają przekazanie dowolnej wielkości datku. Mała kwota zwiększa szansę, że prawowity właściciel karty nie zauważy faktu nieautoryzowanej płatności i nie zgłosi kradzieży do odpowiedniego organu, blokując tym samym kartę.

Dla zrozumienia drugiego przypadku trzeba zagłębić się w sposób, w jaki procesowane są płatności kartowe w modelu subskrypcyjnym. W bardzo dużym uproszczeniu działa to następująco:

Użytkownikowi proponowany jest okres próbny usługi, w którym nic nie płaci (zwykle miesiąc), jednak musi podać dane karty w celu cyklicznego naliczania opłat w przyszłości.

Po stronie usługodawcy i banku następuje operacja tak zwanej autoryzacji, czyli stwierdzenia, czy dana karta jest aktywna i czy zawiera jakiekolwiek pieniądze. Operacja ta praktycznie realizowana jest poprzez pobranie ze środków przypisanych do karty symbolicznej kwoty, np. 1 dolara). Kwota ta jest zwracana później na konto; opóźnienie, z jakim tam trafia, wynika z charakterystyki płatności kartowych. Jeśli operacja autoryzacji udała się, użytkownik zyskuje od razu dostęp do usługi.

Po zakończeniu okresu próbnego z konta użytkownika przypisanego do karty cyklicznie zaczynają być pobierane pieniądze.

Jako że w przypadku poprawnej autoryzacji praktycznie od razu można uzyskać dostęp do usługi, pozwala to na natychmiastowe potwierdzenie, że dana karta nie została jeszcze zablokowana.

Oczywiście w większości tego typu przypadków carderzy nie bawią się w detal i sprawdzają kilka lub kilkadziesiąt kart. Działania tego typu są oczywiście maskowane, czy to przez usunięcie cookies, czy bardziej wyrafinowane metody. Operacja carderów może być bardzo bolesna dla właściciela serwisu, w którym takie „badanie” miało miejsce. To właśnie on zostanie pociągnięty do odpowiedzialności – czy przez kary pieniężne narzucone mu przez dostawcę systemu płatności, czy też w ekstremalnych wypadkach przez odłączenie od sieci płatniczej.

Do czego mogą posłużyć tego typu sprawdzone karty? To już zależy od doświadczenia i inwencji danego przestępcy. Może to być wypranie pieniędzy w dużo lepiej zabezpieczonych serwisach, w których można kupić na przykład dobra luksusowe i elektronikę (im drożej, tym lepiej) czy bilety lotnicze. Ale sposoby działania carderów to temat na zupełnie inny artykuł…

Oczywiście samo fingerprintowanie nie jest jedynym sposobem powstrzymywania wyżej opisanych ataków, a raczej jednym z wielu elementów systemów antyfraudowych. Obowiązuje tutaj powszechnie znana w systemach bezpieczeństwa zasada ochrony w głąb (bądź jak nazywały to nasze babcie – „na cebulkę”).

Jak się tworzy fingerprinty?

Dobrze, to skoro już mniej więcej wiemy, czym jest fingerprint, to w jaki sposób się go tworzy?

Na początku trzeba wytypować technologie / pola z informacjami, które mogą:

dotyczyć rzeczy, które użytkownik może skonfigurować / zainstalować w systemie lub przeglądarce

LUB

przechodzić przez wiele warstw systemu, z których każda modyfikuje dane wyjściowe.

O ile pierwsza część wydaje się dosyć intuicyjna (np. zebranie pluginów czy czcionek z przeglądarki powinno załatwić sprawę), to o co chodzi autorowi z drugą opcją?

Przykładem drugiego podejścia do fingerprintingu może być wyrenderowanie w przeglądarce obrazka z użyciem WebGL-a (technologii odpowiedzialnej za renderowanie grafiki 3D w przeglądarkach). W przypadku gdy dynamicznie tworzymy w przeglądarce każdego użytkownika identyczny obrazek, przechodzimy przez następujące warstwy:

przeglądarka, a raczej jak przeglądarka zaimplementowała WebGL,

konkretna wersja sterownika karty graficznej i meandry jego implementacji (w sterownikach jest masa „dedykowanych rozwiązań”),

różnice w implementacji funkcji systemowych w różnych systemach operacyjnych,

różnice w dokładności obliczeń zmienno-przecinkowych (spróbujcie sobie policzyć cosinusa z tej samej wartości w JS na różnych przeglądarkach i systemach),

sama karta graficzna.

Każda z wyżej wymienionych warstw wpływa na końcowy kształt obrazka. Powoduje to, że ten sam obraz wyrenderowany na dwóch różnych komputerach wygląda identycznie, ale w praktyce nie jest dokładnie taki sam (różnica kilku pikseli). To właśnie ten szczegół umożliwia identyfikację bądź rozróżnienie użytkowników.

Nie ma róży bez ognia, czyli o wadach fingerprintingu

Jak każda technologia, fingerprinting nie jest doskonały i posiada swoje wady. Każdy istniejący fingerprint znajduje się gdzieś na następującej skali:

Stabilność <—————————————> Granularność

gdzie stabilność oznacza, jak długo dany fingerprint działa (jak długo jest w stanie identyfikować danego użytkownika, zanim ulegnie zmianie), a granularność – jak wielu różnych użytkowników może posiadać ten sam fingerprint (im mniej, tym lepiej).

Niestety (albo i stety – zależy, z której perspektywy patrzeć) wartości te w zdecydowanej większości przypadków wykluczają się nawzajem. Bardzo granularny fingerprint będzie działał naprawdę krótko, natomiast niezwykle stabilny fingerprint będzie miał te same wartości dla różnych użytkowników. Quid pro quo – jak mawiali starożytni Rzymianie.

Przykładowo:

Jeśli do fingerprintowania użyjemy adresu IP użytkownika, fingerprint ten zyska na granularności, aczkolwiek czas jego działa będzie bardzo krótki. Złośliwy carder zmieni swój adres IP w ciągu kilku godzin lub dni.

Natomiast jeśli do fingerprintingu użyjemy samych informacji o technologiach, które są wspierane przez przeglądarkę, fingerprint będzie bardzo stabilny w czasie, ale jego wartość będzie taka sama dla wszystkich użytkowników z tą samą przeglądarką.

pozostała treść na stronie źródła

Data: 04.11.2019 09:28

Autor: 12358

Katolicyzm (ಠ‿ಠ) "Zdecydowanie najdziwniejsza ze wszystkich relikwii. Jezus naturalnie był obrzezany jako Żyd. Czczenie relikwii w takiej postaci budziło jednak sporo kontrowersji. Ostatecznie, Kościół decyzją II Soboru Watykańskiego zaprzestał kultu Świętego Napletka, znosząc tym samym obchodzone 1 stycznia święto Obrzezania Pańskiego" #ciekawostki

Uniwersytet Johna Hopkinsa - Dzieci zaczynają liczyć znacznie wcześniej, niż przypuszczano. (wideo)

Data: 02.11.2019 14:36

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #dzieci #nauka #badania #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #inteligencja #liczenie #edukacja

Kilkunastomiesięczne maluchy – choć same jeszcze nie potrafią dobrze mówić – rozumieją już niektóre pojęcia związane z ilością – wynika z badania opublikowanego na łamach „Developmental Science”.

Uniwersytet Johna Hopkinsa – Dzieci zaczynają liczyć znacznie wcześniej, niż przypuszczano.

Do tej pory sądzono, że dopiero czterolatki są w stanie w pełni pojąć znaczenie słów opisujących liczby. Teraz okazuje się, że po części potrafią to już 14-18-miesięczne dzieci. Maluchy może nie rozumieją liczebników w pełni, ale na pewno zaczynają kojarzyć, że mają one związek z ilością.

Badacze z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa (USA) na oczach dzieci wkładali do pudełek różne zabawki – samochodziki, pieski, itp. Czasem robili to, odliczając, np. „Jeden, dwa, trzy, cztery – cztery pieski!”, a czasem tylko zaznaczając obecność rzeczy, np. „Ten, ten, ten i ten – te pieski!”. Następnie obserwowali, jak maluchy wyciągają przedmioty z pudełka.

Bez odliczania dzieciom ciężko było zapamiętać liczbę zabawek. Poświęcały całą uwagę pierwszej wyciągniętej rzeczy, zapominając o pozostałych. Jednak po odliczaniu brzdące ewidentnie oczekiwały, że w pudełku będzie więcej przedmiotów. Zapamiętywały ich przybliżoną ilość.

„Chociaż od zrozumienia dokładnego znaczenia liczebników dzielą je jeszcze lata, małe dzieci potrafią rozpoznawać już, że liczenie ma związek z liczbą. Badania takie jak nasze pokazują, że małe dzieci postrzegają świat w dość rozbudowany sposób – starają się uchwycić sens wypowiadanych przez dorosłych słów, w tym wyrazów związanych z liczeniem i liczbami” – komentuje Lisa Feigenson, współautorka badania.

Małpki marmozety uczą się nowych dialektów

Data: 02.11.2019 14:23

Autor: ziemianin

journals.plos.org

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #natura #zwierzeta #malpy #dialekt

Marmozety zwyczajne po dołączeniu do nowej kolonii zaczynają nawoływać w miejscowym dialekcie. Gwary uczą się od pobratymców – wynika z badania opublikowanego na łamach czasopisma „PLOS ONE”.

wymagany angielski

Małpki marmozety uczą się nowych dialektów

Nie tylko ludzie porozumiewają się różnymi dialektami. Regionalne różnice w sposobie komunikowania się dotyczą też wielu zwierząt, np. ptaków śpiewających czy małych małpek z rodziny płaksowatych – marmozet zwyczajnych (Callithrix jacchus).

To, że nawoływania marmozet różnią się w zależności od regionu, naukowcy z Uniwersytetu Zuryskiego (Szwajcaria) ustalili już wcześniej. Teraz wykazali, że małpki uczą się nowych dialektów i robią to poprzez obserwację innych członków społeczności.

Badacze nie wiedzieli dotychczas, czy zróżnicowanie gwarowe wśród marmozet zwyczajnych to sprawa genetyczna, wynik oddziaływań środowiskowych czy efekt społecznego uczenia się. W ramach nowego badania analizowali więc nawoływania małpek przenoszonych z jednej kolonii do drugiej – w innym regionie.

Zauważyli, że zwierzęta, wkrótce po dołączeniu do nowej grupy, modyfikowały wydawane przez siebie dźwięki i zaczynały nawoływać w miejscowym dialekcie.

"Mogliśmy jasno wykazać, że dialekty marmozet zwyczajnych są nabywane społecznie. Gdyby były one zdeterminowane genetycznie, przenosiny do nowego miejsca nie powodowałyby żadnych zmian w nawoływaniach. Zmian tych nie można też wyjaśnić różnicami środowiskowymi" – komentuje Yvonne Zürcher, główna autorka badania.

Partyzancki oddział „Odwet-Jędrusie” zapewniał ludności polskiej poczucie bezpieczeństwa . . .

Data: 01.11.2019 12:59

Autor: ziemianin

wnet.fm

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #okupacjahitlerowska #historia #partyzanci #harcerze

Grupa „Jędrusiów” pozostała samowystarczalna i samodzielna politycznie. Po scaleniu z AK w listopadzie 1943 r. zachowała niezależne dowództwo, swój koleżeński styl bez koszarowego drylu.

Partyzancki oddział „Odwet-Jędrusie” zapewniał ludności polskiej poczucie bezpieczeństwa pomimo okupacji hitlerowskiej

Włodzimierz Henryk Bajak

Oddział „Odwet-Jędrusie” powstał z inicjatywy Władysława Jasińskiego ps. „Jędruś”, harcerza z Tarnobrzegu, przedwojennego magistra prawa Uniwersytetu Warszawskiego, nauczyciela szkół średnich. (…) Jasiński, angażując się już na jesieni (wrzesień/październik) 1939 r. w konspiracyjne wydawanie pisemka „Odwet”, tworzył w ten sposób ideową podstawę, na bazie której zamierzał kształtować i rozwijać tajną grupę – siatkę prowadzącą działalność przeciw niemieckiemu hitlerowskiemu okupantowi. Rozszerzając działalność grupy na okoliczne wsie oraz Mielec, szukał od początku kontaktów z przedstawicielami starszego pokolenia. Już wiosną 1940 r. grupa znalazła oparcie moralne i radę w gronie doświadczonych konspiratorów, przede wszystkim w osobie nauczyciela gimnazjum Zygmunta Szewery (ps. „Cyklop”) ze Związku Walki Zbrojnej, który piastował tam funkcję adiutanta Komendanta Obwodu Tarnobrzeskiego. Komenda Obwodu ZWZ nie zdecydowała się jeszcze wówczas na wydawanie odrębnego tajnego pisma lokalnego, warszawskie zaś długo nie docierały w ten zakątek okupowanego kraju. Na terenie obwodów ZWZ „Niwa”, „Twaróg” i „Mleko”, tj. w rejonie Nisko-Tarnobrzeg-Mielec, nie ukazywało się na całym Zasaniu żadne inne pismo poza „Odwetem”, zorganizowanym przez Szefa Władka (Władysława Jasińskiego). (…)

Aby wspomóc rodziny zabitych i aresztowanych działaczy „Odwetu”, Szef Władek postanowił podjąć dywersję i sabotaż gospodarczy w stosunku do okupanta.

Pierwszy „angryf” (napad w celu uzyskania pieniędzy i artykułów spożywczych i gospodarczych) zorganizował w leśnictwie Szczeka, leżącym na trasie Połaniec-Rytwiany (obecnie powiat Staszów). W akcji wzięli udział: Władysław Jasiński, Stach Wiącek „Inspektor”, Franciszek Stala „Kuwaka”, Franek Kasak „Mały Franek”, Józef Kasak, Franek Motyka, Antoni Toś „Antek” i Józef Gorycki. Około dziesiątej wieczorem weszli do leśniczówki Mieczysława Zycha. Zaskoczonym mieszkańcom wyjaśnili cel akcji: zabranie pieniędzy ze sprzedaży drzewa. Aby stworzyć alibi domownikom, przywiązali ich do krzeseł, a Szef Władek zostawił pokwitowanie z podpisem „Jędruś”.

Miejscem kolejnej „angryfowej” akcji, 24.01.1942 r., była placówka KKO w Staszowie. Następne przeprowadzano w różnych miejscowościach. Stosowana przez „Jędrusiów” do czasu scalenia z AK taktyka partyzancka polegała na operowaniu małymi grupkami uderzeniowymi, w których uczestniczyło po 7–8, najwyżej 15 osób. Wykonywali krótkie, szybkie uderzenia, czasem jednocześnie w kilku miejscach, a potem błyskawicznie odskakiwali i zacierali ślady. Sprawdzonym środkiem lokomocji i łączności w tych akcjach był rower, zwłaszcza że rejony zakwaterowania i wykonywanych akcji były bardzo odległe.

Rozmach działań umożliwiał autonomiczny charakter oddziału „Jędrusiów”. Nie musieli części zdobytych na okupantach środków materialnych odprowadzać na potrzeby zwierzchnich ogniw organizacyjnych, jak to było w dużych, scentralizowanych organizacjach podziemnych.

Oddział dawał ponadto tzw. lekcje wychowania obywatelskiego w postaci porcji batów Polakom-sługusom hitlerowskim.

Swoją działalność przeciw niemieckiej administracji i organom represji „Jędrusie” rozpoczęli wcześniej niż ZWZ/AK. (…) W późniejszym okresie „Jędrusie” wykonywali także wydawane przez sądownictwo AK i NSZ wyroki śmierci, np. na osobie „Kozodoja” (który wymknął się spod kontroli organizacji, uprawiając rozbój i zabijając ukrywającego się w jednej z wiosek Żyda); na konfidentach, na gorliwych policjantach granatowych, a zwłaszcza na gestapowcach. Dlatego też ludność cywilna widziała w „Jędrusiach” obronne oparcie prawno-porządkowe, reprezentujące polską władzę podziemną na tamtych terenach.

Grupa „Jędrusiów” pozostała niezależna, mimo prób podporządkowania i włączenia do Obwodu NZS-u, Obwodu AK, a także ze strony BCH. Do jesieni 1943 r. była samowystarczalna (nie pobierała żołdu AK) i samodzielna pod względem politycznym.

Znaczną część zdobytych środków żywności przekazywała w postaci paczek do polskich żołnierzy przebywających w niemieckich obozach jenieckich.

Śmierć Władysława Jasińskiego „Jędrusia” w starciu z gestapo w Trzciance 09.01.1943 r. zamyka drugi okres działalności Oddziału „Odwet-Jędrusie”. Po tym wstrząsie grupa zdecydowała kolegialnie, że następcą poległego dowódcy zostanie Józef Wiącek ps. „Sowa”, dotychczasowy zastępca Władysława Jasińskiego. Oddział nasilił akcje odwetowe. Zlikwidowano gestapowca Andrzeja Reslera (23.03.1943 r.) z posterunku w Rytwianach, odpowiedzialnego za śmierć „Jędrusia”. Na prośbę władz Okręgowych AK w Krakowie grupa przeprowadziła udaną akcję uwolnienia więźniów w Mielcu. Następna taka akcja została zorganizowana przez „Jędrusiów” w Opatowie.

Po scaleniu z AK w listopadzie 1943 r. oddział przeszedł na kwatery leśne. Zachował niezależne dowództwo, swój koleżeński styl bez koszarowego drylu.

W końcówce okupacji niemieckiej w Polsce, na skutek działań NKWD-UB i nowej okupacji – stalinowskiej, wielu „Jędrusiów” musiało się ukrywać, wielu też trafiło do więzienia. Niektórzy zostali wywiezieni też na zsyłkę na Wschód albo jeszcze pod koniec wojny (początek 1945 r.) musieli opuścić nielegalnie granice Polski. (…) Niektórzy przeżyli zbrodniczą okupację niemiecką, a potem stalinowską i po kolei odeszli na „wieczną wartę”. W 2017 roku odeszli następni: Jerzy Rolski ps. „Babinicz” oraz Jan Gałuszko ps. „Mizerny”.

Cały artykuł Włodzimierza Bajaka pt. „Odchodzą ostatni Jędrusie” można przeczytać na s. 18 październikowego „Kuriera WNET” nr 64/2019, gumroad.com

Data: 31.10.2019 20:23

Autor: Nietzsche

Jak już jesteśmy w temacie śmierci i halowinu (precz z dzieciakami u drzwi^^). Santa Muerte – największa z najnowszych religii świata. Kult Świętej Śmierci ma już ponad 5 mln wyznawców w Meksyku, co stanowi 5% populacji. Ogromna jest też dynamika wzrostu tego kultu, który już dawno przestał być małą sektą. Rozlewa się obecnie na Stany Zjednoczone i dociera do Europy.

"Mimo potępienia przez Watykan, popularność Świętej Śmierci (Santa Muerte) w Meksyku w ostatnich latach wzrasta lawinowo. Przecież nie o wszystko wypada prosić Matkę Boską z Guadalupe. 1 listopada Meksykanie obchodzą dzień swojej nowej świętej."

"W meksykańskich domach figurki Świętej Śmierci stoją obok obrazów Matki Boskiej czy katolickich świętych. Wierzą w nią przemytnicy narkotyków, prostytutki, ale przede wszystkim zwykli ludzie. Na ołtarzyku wierni stawiają jej słodycze, owoce, a także alkohol i papierosy. Podobno Święta Śmierć lubi też, gdy dmucha się na nią dymem marihuany."

"Mimo że pierwsze wzmianki o Świętej Śmierci pochodzą z lat 40. XX wieku, a niektórzy wywodzą jej kult jeszcze z wierzeń azteckich, to prawdziwy boom na Santa Muerte nastąpił dopiero w XXI wieku"

"Kiedy udaję się na Mercado de Sonora w mieście Meksyk, nie widać tu raczej przestępców. Największe w mieście targowisko z „brujerią” (magią) to idealne miejsce, żeby kupić „dewocjonalia” związane ze Świętą Śmiercią. Najczęściej kupowane są białe figurki – mówi mi młoda dziewczyna, sprzedawczyni na jednym ze stoisk. – Biały kolor oznacza pomyślność i ochronę. Czerwony to miłość. Żółty – zdrowie. Zielony – na kłopoty z prawem. A czarny – na kłopoty z… wrogiem. – Modląc się do czarnej Świętej Śmierci, możemy komuś zaszkodzić? Czy możemy życzyć mu śmierci? – pytam. – Tak – odpowiada dziewczyna. – Ale z tym trzeba uważać.

Santa Muerte może wziąć sobie za to nagrodę. Może odebrać nam kogoś z bliskich, zesłać na nas nieszczęście. Na jej stoisku znajduję także figurkę Świętej Śmierci odzianej w płaszcz zrobiony z dolarów amerykańskich oraz inną, która trzyma na rękach sowę. Ta ma sprzyjać sukcesom w nauce"

"Pieniądze czy sowę widzę tylko na niektórych figurkach. Z reguły Święta Śmierć trzyma jednak w rękach kulę ziemską, która ma symbolizować jej dominację nad światem, oraz kosę. Co ciekawe, nikt w Meksyku nie mówi, że kosa ma symbolizować przecięcie linii życia. Twierdzi się raczej, że ma ona uciąć złe wpływy i że ma moc ochronną. Dlaczego Santa Muerte nie tnie tu „srebrnej nici życia”? Bo tutaj, w Meksyku, śmierć wcale nie jest ostatecznym końcem.

Laureat Nagrody Nobla, meksykański pisarz Octavio Paz, pisze, że życie i śmierć są dla Meksykanów dwoma stronami jednej i tej samej rzeczywistości. Tu przed przybyciem Cortesa i kultury europejskiej czas płynął cyklicznie, a śmierć oznaczała co najwyżej przejście do innego stanu, części tego samego cyklu. Meksykanin jest ze śmiercią za pan brat. „Dla mieszkańca Nowego Jorku, Paryża czy Londynu śmierć jest słowem, którego nigdy się nie wymawia, ponieważ nie przechodzi ono przez gardło – pisze Paz. – Meksykanin natomiast spotyka się z nią, wyśmiewa się z niej, pieści ją, śpi z nią i czci, jest ona jedną z jego ulubionych zabawek i jego najtrwalszą miłością”. Święta Śmierć to przecież niejedyny meksykański kościotrup; Meksyk jest królestwem czaszek. Widzimy je w cukierniach, na tatuażach, a uliczny mim spaceruje przebrany za Catrinę – kościstą damę."

#ciekawostki

HBO potwierdza prequel „Gry o tron” „Dom smoka”

Data: 31.10.2019 13:21

Autor: ziemianin

rollingstone.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #filmy #seriale #hbo

HBO nagra nową serię prequelu do „Gry o tron” ​​o historii dynastii Targaryenów, poinformowano na stronie internetowej stacji telewizyjnej. Wcześniej gazeta „Hollywood Reporter” poinformowała, że HBO nie będzie kontynuować zdjęć do prequelu serialu według scenariusza Jane Goldman o pierwszej bitwie ludzi z Białymi Wędrowcami.

HBO potwierdza prequel „Gry o tron” „Dom smoka”

„HBO zamówiła dziesięć odcinków serialu «House of the Dragon», prequelu stworzonego przez George’a Martina i Ryana Condala” – czytamy w oświadczeniu.

Serial będzie oparty na serii książek „Pieśń lodu i ognia” George’a Martina, akcja toczy się 300 lat przed „Grą o tron” i opowiada historię jednego z wielkich domów Westeros – dynastii Targaryen.

Odcinek pilotażowy, a także kilka innych odcinków, nakręci Miguel Sapochnik, który nakręcił dwa odcinki piątego sezonu „Gry o tron”, a także dwa ostatnie odcinki szóstego sezonu, z których jeden – „Bitwa bękartów” – przyniósł reżyserowi nagrodę Emmy dla najlepszego reżysera serialu dramatycznego w 2016 roku.

Serial telewizyjny „Gra o tron” został nakręcony w cyklu fantasy „Pieśń lodu i ognia”. Akcja powieści i serialu rozgrywa się na dwóch fikcyjnych kontynentach, gdzie szereg arystokratycznych rodów walczy o dominację nad siedmioma królestwami Westeros, podczas gdy całej ludzkości grozi zagłada z powodu inwazji nadprzyrodzonych sił.

Dlaczego niektóre dzienne ptaki śpiewają również w nocy?

Data: 31.10.2019 12:41

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #natura #ptaki

Słowik szary, rokitniczka, łozówka, potrzos czy pokląskwa – to tylko niektóre dzienne ptaki, które śpiewają również w nocy. Dlaczego są aktywne po zmroku? To nadal zagadka, którą spróbuje rozwiązać badaczka z Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, Kinga Kułaga.

Dlaczego niektóre dzienne ptaki śpiewają również w nocy?

Pierwsze wzmianki o nocnej aktywności dziennych ptaków pojawiły się w literaturze dopiero w XIX wieku. Doniesienia te były oparte na pojedynczych, zazwyczaj przypadkowych obserwacjach ptaków po zmierzchu u zaledwie kilku gatunków ptaków.

"Zagadnienie to wciąż nie jest dobrze poznane" – opowiada w rozmowie z PAP studenta Wydziału Biologii UAM w Poznaniu Kinga Kułaga, która na badanie tego fenomenu otrzymała w tym roku od resortu nauki Diamentowy Grant.

"W ramach mojego projektu dokonam szczegółowej oceny nocnej aktywności głosowej dziennych ptaków, występujących na terenie Polski w różnych siedliskach" – zapowiada biolog.

Kułaga mówi, że współczesne publikacje o dziennych ptakach śpiewających w nocy dotyczą głównie gatunków północnoamerykańskich. Dotychczasowe badania przeprowadzone na terenie Europy jako powód tej aktywności wskazują przeważnie zanieczyszczenie światłem, spowodowane przez człowieka. Mowa tu m.in. o ulicznych latarniach czy reflektorach podświetlających budynki. Analizy te dotyczyły jednak tylko pojedynczych gatunków.

Ze wstępnych badań poznańskiej biolog, przeprowadzonych na obszarze Doliny Górnego Nurca (Podlaskie) wynika, że ptaki z około 25 proc. gatunków wydających głosy – czyli wokalizujących (w tym śpiewających) – robią to również w nocy. Są to między innymi słowik szary, kukułka, świerszczak, rokitniczka czy pokląskwa.

"Dolina Górnego Nurca to teren zmeliorowanych łąk torfowych, rozpościerających się wzdłuż rzeki Nurzec, czyli miejsce dość odległe od antropogenicznego zanieczyszczenia światłem" – opowiada Kułaga. Dlatego, jak sugeruje, należy doszukiwać się innych przyczyn tego zjawiska w miejscu, w którym głównym nocnym źródłem światła jest Księżyc.

Do dalszych badań poznańska biolog zastosuje automatyczne rejestratory dźwięku i skupi się wyłącznie na gatunkach śpiewających. W okresie lęgowym ptaków zostaną one rozwieszone na drzewach, w 60 punktach na terenie Białowieskiego Parku Narodowego, Biebrzańskiego Parku Narodowego oraz Doliny Górnego Nurca. Będą to obszary leśne i tereny otwarte. Dodatkowo w każdym z punktów umieszczony zostanie rejestrator natężenia światła.

"Uzyskane w ten sposób dane mogą być kluczowe w zrozumieniu np. doboru płciowego u ptaków śpiewających. Przetestuję też kilka hipotez tłumaczących przypuszczalne funkcję nocnego śpiewu" – dodaje.

Kułaga wykorzysta w swoich badaniach również… playback. Nagrane nocne śpiewy ptaków mają być odtworzone z głośników innym ptakom. Następnie biolog będzie obserwować ich reakcję na podstawie nagrań z fotopułapek.

Ziemniaki alternatywą dla żelów energetycznych?

Data: 31.10.2019 12:38

Autor: ziemianin

physiology.org

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiat #sport #zdrowie #nauka #zywnosc #badania

wymagany angielski

Puree z kartofli wspomaga sportowców podczas długotrwałego wysiłku równie skutecznie, co żele energetyczne – informuje „Journal of Applied Physiology”.

Ziemniaki alternatywą dla żelów energetycznych?

Wcześniejsze badania (oraz codzienna praktyka) wykazały, że spożywanie skoncentrowanych żelów węglowodanowych podczas długotrwałych ćwiczeń fizycznych poprawia zdolność sportowców do wysiłku.

Nicholas Burd, profesor kinezjologii z University of Illinois (USA) postawił sobie za cel znalezienie alternatywnych źródeł sportowej energii. Oprócz monotonnie słodkiego smaku, żelom przypisuje się także winę za częstsze występowanie próchnicy wśród sportowców. Zdaniem profesora ziemniaki są obiecującą alternatywą, ponieważ stanowią tanie, bogate w składniki odżywcze i pełnowartościowe źródło węglowodanów, a ich smak jest na dłuższą metę przyjemniejszy niż przesłodzonych żelów.

W badaniu wzięło udział 12 zdrowych, trenujących od lat osób, które przejeżdżały na swoich rowerach średnio 267 kilometrów tygodniowo. Aby zakwalifikować się do prób, kolarze musieli osiągnąć określony próg sprawności aerobowej, ukończyć 120-minutową jazdę, a następnie jazdę na czas.

Uczestnicy zostali losowo przydzieleni do jednej z trzech grup: podczas eksperymentów: spożywali samą wodę, dostępny w handlu żel węglowodanowy lub równoważną ilość węglowodanów uzyskanych z ziemniaków.

Naukowcy znormalizowali to, co 12 rowerzystów zjadało przez 24 godziny, po czym powtórzyli 120-minutową jazdę na rowerze i jazdę na czas (zaprojektowane tak, aby odzwierciedlać typowe warunki podczas wyścigu). W czasie wysiłku mierzony był poziom glukozy we krwi uczestników, temperatura wnętrza ich ciała, intensywność ćwiczeń, opróżnianie żołądka i objawy ze strony przewodu pokarmowego. Zmierzono także stężenie mleczanu (markera metabolicznego intensywnych ćwiczeń fizycznych) we krwi uczestników.

Podczas eksperymentów nie stwierdzono różnic pomiędzy wydajnością rowerzystów, którzy spożywali ziemniaki oraz żele węglowodanowe w zalecanych ilościach (około 60 gramów na godzinę). Obie grupy odnotowały znaczny wzrost wydajności, którego nie osiągnęły osoby spożywające tylko wodę. Stężenia glukozy w osoczu wzrosły podobnie u osób spożywających ziemniaki i żele. Ich tętno wzrosło o podobną wartość w porównaniu z rowerzystami dostającymi tylko wodę. Byli także szybsi podczas jazdy na czas.

Zarazem jednak spożywający ziemniaki doświadczyli znacznie więcej wzdęć i objawów bólowych ze strony przewodu pokarmowego niż inne grupy. Zdaniem Burda może to wynikać z większej objętości ziemniaków potrzebnych, aby dostarczyć tyle glukozy, co żele. Jednak objawy ze strony układu pokarmowego były przeciętnie mniej nasilone niż obserwowane podczas wcześniejszych badań, co wskazuje, że obie wersje były dobrze tolerowane przez większość rowerzystów, a to oznacza, że ziemniaki mogą być alternatywą dla żelów.

Akumulator można naładować w 10 minut i przejechać ponad 300 kilometrów

Data: 31.10.2019 12:18

Autor: ziemianin

kopalniawiedzy.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #nauka #akumulator #samochodelektryczny #ladowanie

Jedną z głównych przeszkód stojących na drodze ku upowszechnieniu się samochodów elektrycznych jest długi czas ładowania akumulatorów. Niewykluczone jednak, że już wkrótce możliwe będzie pełne załadowanie akumulatora w ciągu zaledwie 10 minut. Takie pojedyncze ładowanie pozwoli na przejechanie 320–480 kilometrów.

Akumulator można naładować w 10 minut i przejechać ponad 300 kilometrów

Wykazaliśmy, że możliwe jest załadowanie w 10 minut akumulatora zapewniającego energię na 200–300 mil podróży, mówi profesor Chao-Yang Wang, dyrektor Electrochemical Engine Center na Pennsylvania State University. Żywotność takiego akumulatora wynosi 2500 cykli ładowania-rozładowania, co pozwala na przejechanie około pół miliona mil.

Już obecnie można szybko ładować akumulatory litowo-jonowe, jednak znacząco skraca to ich żywotność, gdyż na anodzie osadza się metaliczny lit. Nie dość, że prowadzi on do spadku pojemności akumulatora, może też spowodować jego awarię. Im akumulator jest starszy, tym łatwiej dochodzi do tego niekorzystnego procesu. Wiadomo też, że jeśli akumulator zostanie podgrzany podczas ładowania, to nie dochodzi do osadzania się litu. Jednak samo podgrzewanie również skraca żywotność urządzenia.

Wang i jego zespół przeprowadzili eksperymenty, podczas których zauważyli, że jeśli akumulator zostanie podgrzany do temperatury do 60 stopni Celsjusza na nie dłużej niż 10 minut, a następnie szybko schłodzi się do temperatury pokojowej, to można go szybko naładować, zapobiec osadzaniu się litu i nie wpływa to negatywnie na jego żywotność.

Obecnie uważa się, że podgrzanie akumulatora do 60 stopni Celsjusza nie powinno mieć miejsca, gdyż znacząco skraca to jego żywotność, mówi Wang. Uczony wraz z zespołem przeprowadzili serię eksperymentów, podczas których do elektrod komercyjnie dostępnych akumulatorów dodano folię aluminiową o grubości liczonej w mikronach. Pozwoliła ona na podgrzanie elektrod w ciągu zaledwie 30 sekund. Następnie uczeni testowali zmodyfikowane akumulatory, ładując je po podgrzaniu do 40, 49 i 60 stopni C. Ich wydajność porównano z akumulatorem testowym, pracującym w temperaturze 20 stopni.

Okazało się, że przy temperaturze 20 stopni Celsjusza już po 60 cyklach ładowania-rozładowania pojawiły się problemy, które znacząco zmniejszyły wydajność. Tymczasem gdy elektrody podgrzano do 60 stopni Celsjusza akumulatory bez większych problemów wytrzymały 2500 cykli ładowania-rozładowania.

Ważne było też szybkie schłodzenie akumulatora. Wang twierdzi, że można do tego wykorzystać system chłodzący pojazdu, tym bardziej, że olbrzymią różnicę robi już schłodzenie z 60 do niecałych 24 stopni Celsjusza.

Uczeni chcą kontynuować swoje badania i mają nadzieję, że opracują technologię pozwalającą na pełne załadowanie akumulatora w ciągu zaledwie 5 minut.

Szczegóły badań opublikowano w piśmie {Joule](https://www.cell.com/joule/fulltext/S2542-4351(19)30481-7).

Data: 31.10.2019 11:40

Autor: Ijon_Tichy

Projekt budowlany sprzed 1200 lat :)

Plan klasztoru w Sankt Gallen – zachowany do dziś plan założenia klasztornego w St. Gallen, datowany na ok. 820 (okres karoliński). Plan ma wymiary 112 cm x 77,5 cm, został wykonany na pergaminie, a przechowywany jest obecnie w bibliotece klasztornej w Sankt Gallen. Uważany jest za wzorcowy, idealny plan klasztoru.

Został sporządzony na wyspie Reichenau na podstawie ustaleń synodu opatów w Akwizgranie w 817 roku i prawdopodobnie przesłany w 820 przez biskupa Heito opatowi Sant Gallen Gosbertowi jako wzór. Najprawdopodobniej nigdy nie został jednak zrealizowany.

Więcej na: https://pl.wikipedia.org/wiki/Plan_klasztoru_w_Sankt_Gallen

#historia #budownictwo #ciekawostki #chrzescijanstwo

Ekspertka: nuda u dzieci bywa twórcza i ma wielki potencjał rozwojowy

Data: 30.10.2019 21:49

Autor: ziemianin

tiny.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #dzieci #nuda #nauka

Nuda u dzieci bywa twórcza. W samych poszukiwaniach jej przełamania tkwi potencjał rozwojowy. Jest jednak pewne ale. Nie można jej zabijać dawaniem dzieciom natychmiastowego dostępu do wirtualnego świata – uważa psycholog dr Aleksandra Piotrowska.

Ekspertka: nuda u dzieci bywa twórcza i ma wielki potencjał rozwojowy

Jej zdaniem nuda może być twórcza, bo jest emocją negatywną, która dziecku przeszkadza, więc szuka ono możliwości, by się jej pozbyć.

"I w tych właśnie poszukiwaniach tkwi cudowny potencjał rozwojowy, ale to jest tylko potencjał. Przecież mogę dojść do wniosku, że jak się tak wynudziłam, wynudziłem, to zacznę szukać na YouTube różnych filmików i nuda znika. Co w tym twórczego? Dokładnie nic" – oznajmiła psycholog.

Jednocześnie stwierdziła, że istotne jest to, by pozwolić dziecku – i dać mu na to czas – aby samo wychodziło z tego stanu. Pokombinowało. Właśnie wtedy pojawiają się u niego wyobrażenia i pomysły. Psycholog przestrzegła jednak dorosłych przed tym, by nie dawali dziecku już po kilku minutach odczuwania nudy gotowego rozwiązania, np. dostępu do urządzeń elektronicznych.

"To co daje najczęściej elektronika, to najniższy poziom naszej aktywności. To tylko recepcja, czyli odbiór" – wyjaśniła psycholog. Przyznała jednak dalej, że dzięki dostępowi do świata wirtualnego dziecko może stawać się twórcą, ale musi wychodzić poza prosty odbiór tych treści.

"To nie jest oczywiście tylko tak, że wartościowe są tylko papier i kredki. Można wyciągnąć smarfton, by nakręcić własny twórczy filmik opowiadający o czymś. To jest właśnie siła twórcza" – uważa.

Zauważyła, że rodzice coraz rzadziej przyzwalają na nudę, nie doceniając wielkiego potencjału, który w niej drzemie.

Data: 30.10.2019 18:57

Autor: false_nine

Jak naprawdę wygląda dziś praca dziennikarza? Trafiłem na zajebisty wywiad z (nieżyjącym już), 57-letnim niemieckim dziennikarzem Udo Ulfkotte. Dam dwa cytaty żeby was zachęcić :)

  • Z grubsza mówiąc: wszyscy wiedzą, że w gazetach takich jak Springer, Bild, die Welt, nie będziesz mógł publikować artykułów, które są zbyt krytyczne wobec Izraela. Pracując dla wymienionych gazet, nie ma takiej możliwości, ponieważ wcześniej musi się podpisać oświadczenie, w którym deklaruje się, że się jest proizraelskim, że nie kwestionuje się ani istnienia państwa Izrael, ani izraelskich punktów widzenia, itp. *

I kolejny, dłuższy. Jeszcze ciekawszy:

  • Nie miałem doświadczenia jako reporter wojenny. Przyjechałem do Bagdadu. Z pośpiechem kazano mi wsiąść do autobusu należącego do armii irackiej. Autobus był pełen dziennikarzy wojennych, bardzo rozmownych i doświadczonych, wysłanych przez prestiżowe media, takie jak BBC, kilka zagranicznych kanałów telewizyjnych i zagraniczne gazety – a wśród nich byłem ja, biedny debiutant, po raz pierwszy wysłany na front – bez żadnego przygotowania.

Pierwszą rzeczą, którą zauważyłem, było to, że wszyscy mieli z sobą puszki z benzyną. I od razu ogarnęło mnie złe przeczucie – pomyślałem bowiem: „Ups, jeśli autobus utknie daleko od stacji benzynowej, wszyscy będą musieć dolać trochę paliwa do baku”.

Tak więc obiecałem sobie, że w przyszłości zaopatrzę się w taką puszkę, zanim gdzieś się wybiorę, ponieważ, oczywiście, wydawało się to rzeczą nieodzowną.

Całymi godzinami jechaliśmy przez pustynię w kierunku granicy z Irakiem. W odległości 20-30 kilometrów od granicy naprawdę nie było niczego. Przede wszystkim nie było wojny.

Widać było pojazdy opancerzone i czołgi – wszystko spalone od dawna. Dziennikarze wyszli z autobusu i wylali zawartość puszek na owe pojazdy. Jako naszą eskortę mieliśmy irackich żołnierzy w mundurach, uzbrojonych w karabiny maszynowe. Spróbujcie sobie to wyobrazić: czołgi stojące na pustyni, spalone dawno temu i teraz zapalone ponownie. Chmury dymu. I wszyscy dziennikarze montujący swe kamery.

To było moje pierwsze doświadczenie z mediami, z "prawdą" dziennikarską.

Kiedy zastanawiałem się, co u diabła, powinienem wysłać do mojej gazety, wszyscy dziennikarze ustawili się w szeregu i rozpoczęli: za nimi znajdowały się płomienie i smugi dymu; przez cały czas Irakijczycy biegali przed kamerami z karabinami maszynowymi – chaotycznie, ale za to z wojną w ich spojrzeniach. Dziennikarze zaś – podczas gdy mówili – pochylali się bezustannie.

W pewnym momencie odważyłem się i zapytałem jednego z nich: „Rozumiem, że są to znakomite ujęcia, ale dlaczego pochylają się ciągle?” – Odpowiedź brzmiała: "Po prostu dlatego, że na ścieżce audio są strzały z karabinu maszynowego i w domu dobrze to wygląda".

Było to kilkadziesiąt lat temu. I to był mój pierwszy kontakt z wojną. W drodze powrotnej, cały czas myślałem: „Mój chłopcze, nie widziałeś żadnej wojny. Byłeś w miejscu, w którym było ognisko. Co zamierzasz opowiedzieć czytelnikom gazety?" *

Dziennikarza znaleziono martwego, miał zawal w wieku 57 lat. Inni dziennikarze śmieszkowali z jego śmierci nawet…

1

Cały artykuł bardzo polecam: http://ram.neon24.pl/post/151347,zawsze-aktualne-udo-ulfkotte-o-presstytutkach

Autor: Wybór tekstów, tłumaczenie i opracowanie: RAM – http://ram.neon24.pl/

Źródło: http://ram.neon24.pl/post/151347,zawsze-aktualne-udo-ulfkotte-o-presstytutkach

#neon24 #ram #dziennikarze #publicystyka #takaprawda #ciekawostki

Mężczyzna robił rysunki z kawy rozpuszczalnej o swoich wspomnieniach z służby!

Data: 29.10.2019 23:16

Autor: ziemianin

cold-studio.com

#ciekawostki #sztuka #art #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #rysunki #malunki #kawa

Corban Lundborg spędził 8 pracowitych miesięcy przebywając w Afryce Wschodniej jako kamerzysta bojowy w armii USA. W czasie jego krótkich przestojów użył kawy rozpuszczalnej w posiłkach gotowych do spożycia (MRE), aby zapisać wspomnienia z pobytu za granicą.

Mężczyzna robił rysunki z kawy rozpuszczalnej o swoich wspomnieniach z służby!

Youtube

@corbanlundborg

„Nakręciłem krótkie wideo, aby podzielić się moim procesem twórczym, używając wszystkich przyborów znalezionych w MRE do tworzenia sztuki.” – powiedział Corban.

Przed 50 laty rozpoczęła się epoka internetu

Data: 29.10.2019 22:02

Autor: ziemianin

kopalniawiedzy.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #internet #ARPANET #PaulBaran #siec #komputer #mainframe #VintCerf #TomBernersLee #www #historia #ucla

Dokładnie przed 50 laty, 29 października 1969 roku, dwaj naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, wykorzystali nowo powstałą, rewolucyjną sieć ARPANET, do przesłania pierwszej wiadomości. Po wielu nieudanych próbach około godziny 22:30 udało się zalogować do komputera w oddalonym o 600 kilometrów Stanford Research Institute.

Źródło

Przed 50 laty rozpoczęła się epoka internetu

Wideo: 40 rocznica powstania sieci – 29 października 1969 roku

Wieloletnia podróż, która rozpoczęła się od… wysłania Sputnika przez Związek Radziecki i trwa do dzisiaj w postaci współczesnego internetu, to fascynująca historia genialnych pomysłów, uporu, porażek i ciężkiej pracy wielu utalentowanych ludzi. Ludzi, wśród których niepoślednią rolę odegrał nasz rodak Paul Baran.

To, co rozpoczęło się od zimnowojennej rywalizacji atomowych mocarstw, jest obecnie narzędziem, z którego na co dzień korzysta ponad połowa ludzkości. W ciągu pół wieku przeszliśmy od olbrzymich mainframe'ów obsługiwanych z dedykowanych konsol przez niewielką grupę specjalistów, po łączące się z globalną siecią zegarki, lodówki i telewizory, które potrafi obsłużyć dziecko.

Zapraszamy do zapoznania się z fascynującą historią internetu, jednego z największych wynalazków ludzkości.

Autodrom dla Rosomaków

Data: 29.10.2019 21:18

Autor: ziemianin

milmag.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wojsko #polska #rosomak #armia

Autodrom dla Rosomaków

21 października dowódca 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej dokonał oficjalnego otwarcia nowego obiektu szkoleniowego – toru przeszkód dla wozów Rosomak. Autodrom zlokalizowany jest w garnizonie Międzyrzecz w rejonie Ośrodka Ćwiczeń Wojciechowo. Tor przeszkód w całości wykonany został siłami żołnierzy 17. Brygady.

Tor przeznaczony jest do doskonalenia umiejętności prowadzenia Rosomaków, ale też innych pojazdów będących na wyposażeniu brygady w każdych warunkach terenowych, podkreślił major Artur Filipowicz szef Sekcji Szkolenia jednostki.

Tor składa się z dziesięciu elementów i dzięki temu umożliwia kierowcy Rosomaka trening niemal wszystkich najczęściej wykorzystywanych manewrów. Zaczynając od jazdy slalomem, przez wjazd do garażu przodem i tyłem. Kierowca może pokonywać wzniesienia, głębokie wykopy, ćwiczyć brodzenie, jazdę w terenie piaszczystym z przeszkodami poprzecznymi oraz wjazd na rampę kolejową.

Tor składa się z dziesięciu elementów i dzięki temu umożliwia kierowcy Rosomaka trening niemal wszystkich najczęściej wykorzystywanych manewrów

Co będzie, jeżeli na świecie wymrą słodkowodne małże?

Data: 29.10.2019 18:16

Autor: ziemianin

cutt.ly

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #natura #malze #naukawpolsce #ekologia

Jakie gatunki małży występują w Europie? Na ile są jeszcze liczne i jaką rolę mogą pełnić w utrzymaniu wysokiej jakości ekologicznej rzek i jezior? Jak zarządzać wodami słodkimi, aby te cenne zwierzęta ochronić? Odpowiedzi na te pytania będą szukać członkowie nowej sieci naukowej CONFREMUS, m.in. Polacy.

Na zdjęciu chroniona skójka gruboskorupowa w warunkach górskiej rzeki zarośniętej glonami

Co będzie, jeżeli na świecie wymrą słodkowodne małże?

Małż słodkowodny jest zbudowany z bardzo delikatnej miękkiej tkanki, wyścielającej twardą skorupę. Coś jakby meduza zamknięta w muszli. Ten bardzo delikatny organizm z jednej strony filtruje wodę – stąd jego niezwykła podatność na wszystkie szkodliwe czynniki biologiczne i chemiczne, które woda może zawierać. Z drugiej strony – filtrując wodę – oczyszcza ją z zawiesin, nadmiaru substancji organicznych i mikroorganizmów.

Czy zatem małż może być używany jako wskaźnik jakości środowiska wód słodkich? A z tej drugiej strony, czy miejsca, gdzie dno rzeki jest wybrukowane dużymi małżami, służą jako żywe oczyszczalnie? A przede wszystkim, jakie czynniki są odpowiedzialne za zanikanie występowania słodkowodnych małży i czy ich wymieranie, obserwowane w wodach niemal całego rozwiniętego świata, może zostać powstrzymane?

Na tego rodzaju pytania chcą odpowiadać członkowie nowej sieci naukowej CONFREMUS ("CONservation of FREswater MUSsels: Pan-European approach", CA18239). Sieć składa się z przedstawicieli 25 krajów świata. Została uruchomiona 25 października br. w Brukseli pod egidą COST (European Cooperation in Science and Technology) – organizacji zajmującej się finansowaniem współpracy między naukowcami z różnych krajów.

W projekcie bierze udział wielu naukowców z Polski (głównie biolodzy, ale również hydrolodzy i chemicy), a głównym wnioskodawcą, obecnie przewodniczącym komitetu zarządzającego projektem, jest dr hab. Tadeusz Zając, profesor Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk, gdzie projekt będzie organizacyjnie zakotwiczony.

Naukowcy w ramach sieci sprawdzą kilka kwestii. Jakie gatunki małży występują w Europie? Jak są one rozmieszczone? Na ile są jeszcze liczne i jaką rolę mogą pełnić w utrzymaniu wysokiej jakości ekologicznej rzek i jezior? Na ile ich występowanie może służyć do oceny warunków panujących w zlewni? I przede wszystkim – jakie powinno być zarządzanie wodami słodkimi, aby te cenne zwierzęta ochronić?

Jak podkreśla prof. Zając w informacji przesłanej PAP, COST nie finansuje bezpośrednio badań naukowych. Pomaga jednak w zakładaniu międzynarodowych sieci naukowych, które mogą przynieść postęp lub wręcz przełom w nauce – dzięki współpracy pomiędzy naukowcami z różnych krajów, łączeniu wysiłków, wzajemnym udostępnianiu wyników, specjalistycznej aparatury lub po prostu możliwości spotkania specjalistów z różnych krajów i dziedzin w celu wspólnego rozwiązywania problemów naukowych. Organizacja ta finansuje tzw. akcje, czyli spójne merytorycznie projekty, przygotowane przez Głównego Wnioskodawcę w imieniu całej grupy naukowców, którzy dzięki połączeniu wysiłków mogą osiągnąć istotny przełom w rozwiązywaniu problemów naukowych.

Co roku do COST spływa kilkaset projektów wspólnych badań z całej Europy, z których do finansowania kwalifikowane jest zaledwie kilka procent. W tym roku Komitet Wyższych Urzędników COST przyznał finansowanie 40 Akcjom z różnych dyscyplin naukowych. Główni wnioskodawcy i przyszli gospodarze Akcji pochodzili z 17 krajów Europy, liczba projektów przypadających na kraj wahała się od 1 do 4 (Włochy i Hiszpania), jednak z tzw. nowych krajów unijnych tylko 3 kraje będą gospodarzami Akcji: Słowenia (3 projekty) i po jednym Estonia i Polska. Polacy jednak byli członkami zespołów wnioskujących w trzech czwartych ze wszystkich 40 Akcji przyjętych do finansowania.

Tematyka projektów jest bardzo zróżnicowana i trudno je kwalifikować do klasycznych dyscyplin, jako że jednym z głównych założeń COST jest interdyscyplinarność projektów. Dominowały projekty związane z informatyką, medycyną, rozwojem technologii, socjologią i ochroną środowiska.

Językoznawca: nazwisk potrzebowała najpierw szlachta i mieszczanie, a potem – chłopi

Data: 29.10.2019 17:18

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nazwisko #nazwiska #polska #szlachta #mieszczanie #ziemianie #chlopi #nauka

Wszędzie tam, gdzie w grę wchodziły władza i pieniądze, konieczna była dokładna identyfikacja. Dlatego w Polsce nazwiska najpierw zaczęły być potrzebne szlachcie i mieszczaństwu, a na końcu – chłopom. O nazwiskach Polaków opowiada w rozmowie z PAP językoznawca z UW, dr Monika Kresa.

Językoznawca: nazwisk potrzebowała najpierw szlachta i mieszczanie, a potem – chłopi

Ludzie zamieszkujący obszary współczesnej Polski początkowo identyfikowali się za pomocą imion. Z czasem okazało się jednak, że imię nie zawsze wystarcza do dokładnej identyfikacji. „Pierwszą klasą społeczną, która to odczuła, była szlachta. To szlachta zabierała głos na sejmikach, dokonywała transakcji handlowych, dziedziczyła ziemię. Wszędzie tam, gdzie w grę wchodziły władza i pieniądze, konieczna była dokładna identyfikacja" – mówi w rozmowie z PAP dr Monika Kresa z Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, która bada nazwiska Polaków. Dodaje, że nazwiska przydawały się w obrocie handlowym, dlatego z czasem zaczęli ich potrzebować mieszczanie, a potem – kolejne warstwy społeczne.

Jak tłumaczy, pierwsze ślady jednostek, które z czasem mogły stać się nazwiskami, znaleźć można już w Bulli Gnieźnieńskiej z 1136 r. W dokumencie tym – napisanym po łacinie – można znaleźć takie antroponimy, jak Kwiatek czy Dziadek. "Pytanie, jak interpretować takie zapisy: czy są to drugie imiona, przezwiska czy już protonazwiska?" – zastanawia się badaczka. Wyjaśnia jednak, że formacji dwuelementowych zaczęło w Polsce na dobre przybywać dopiero w okolicach XIV wieku.

KOWALSKI – SZLACHCIC CZY MIESZCZANIN?

"Często mówi się, że nazwiska zakończone na -ski czy -cki to nazwiska szlacheckie. Jest w tym cząstka prawdy. Tylko jednak wówczas, gdy chodzi o nazwiska odmiejscowe. Jan, który posiadał wieś o nazwie Sucha, identyfikował się początkowo jako Jan z Suchej. Z czasem jednak zaczynał się mianować Janem Suskim. Jeśli zaś Wojciech był dziedzicem Dobrej Woli – stawał się Wojciechem Dobrowolskim. Takie nazwiska wskazywały na to, co dany szlachcic posiadał" – mówi językoznawca. Jak podkreśla, w początkowych okresach funkcjonowania antroponimicznego systemu dwuelementowego nazwiska nie były jednak dane raz na zawsze. Jeśli bowiem Jan Suski kupił Dobrą Wolę, mógł stać się Janem Dobrowolskim. „Ważniejsze niż stały sposób identyfikacji był jego majątek” – podsumowuje badaczka.

Gdy nazwiska z sufiksem -ski zaczęto odbierać jako szlacheckie, a zatem lepsze, również mieszczanie, a z czasem także i chłopi zaczęli urabiać swoje nazwiska na taką modłę. Dlatego zdarzało się, że ktoś, kto wcześniej miał na nazwisko Pszczółka, w którymś momencie w dokumentach zaczął się pojawiać jako Pszczółkowski. „Nazwisko tak utworzone nie pochodzi więc już od nazwy miejscowości, jest więc tzw. nazwiskiem modelowym” – wyjaśnia dr Monika Kresa.

Zaznacza, że nie przy każdym nazwisku z przyrostkiem -ski lub -cki łatwo jest ustalić, czy jego nosiciele mają pochodzenie szlacheckie czy nie. „Jeśli ktoś ma na nazwisko Kowalski, to nie wiadomo, czy jego przodkowie posiadali wieś Kowale, czy może raczej byli kowalami. Tu potrzeba badań genealogicznych i historycznych, a nie wyłącznie językoznawczych" – wyjaśnia.

SKĄD TO NAZWISKO?

Dr Kresa opowiada, że wśród nazwisk mieszczan dużą grupę stanowiły antroponimy odzawodowe. To nazwiska takie jak Knap (z niemieckiego tkacz) czy Szewczyk. „One miały działać tak, jak działa szyld reklamowy. Kiedy komuś zepsuł się piec, wiedział, że ma się udać do Zduna lub Zdunika” – tłumaczy językoznawczyni.

Jak dodaje, wśród nazwisk chłopów sporo było odwołań do świata przyrody. „Dla społeczności wiejskiej ważny był nie majątek, czy zawód, ale to co jej najbliższe – świat roślin i zwierząt” – mówi. Dlatego ktoś, kto mieszkał niedaleko brzozowego zagajnika, mógł z czasem zyskać nazwisko Brzozowski, ktoś inny o zębach podobnych do króliczych nazywany był Królikiem.

Wśród nazwisk – wymienia dr Kresa – pojawiały się też nazwiska pochodzące od przezwisk. „Jak widziano danego człowieka, tak go nazywano. Jeśli ktoś miał dużą głowę – mówiono o nim Głowacz, jeśli zaś miał loki – Kędziorkiem. O człowieku niskim mówiono Malec, o wysokim – Wielgat” – wymienia dr Kresa.

„Badania nazwisk przezwiskowych pokazują, jak bardzo jesteśmy złośliwi i zwracamy uwagę na wady innych. Nazwiska przezwiskowe pochodzą przede wszystkim od określeń cech i atrybutów, które mogły być wyśmiewane: Nosacz pewnie miał więc za duży nos, a Warda – był leworęczny. Drugiego człowieka postrzegano przez raczej pryzmat jego wad, a nie zalet. Są wprawdzie takie nazwiska, które pokazują świat wartości pozytywnych, ale one są znacznie rzadsze i mogą pochodzić także od dawnych imion dwuczłonowych, np. Miłkowski od imion typu Miłosław – mówi badaczka.

Wśród nazwisk sporą grupę stanowią bowiem właśnie nazwiska odimienne. „Znajdujemy je wśród przedstawicieli różnych stanów społecznych – to nazwiska, które pokazują, jak ważne były więzi rodzinne” – mówi dr Kresa. Dodaje jednak, że takie odimienne nazwiska bardziej popularne były u Słowian wschodnich i południowych. „Tam więcej jest nazwisk zakończonych na -ic, -icz czy -ić – świadczących o tym, że ktoś był czyimś synem. Na naszym gruncie są to takie nazwiska jak Piotrowicz, Pawłowicz, czy… Mickiewicz, które może pochodzić od formy imienia Mikołaj” – tłumaczy rozmówczyni PAP.

NAZWISKO OBOWIĄZKIEM

Z czasem nazwiska stawały się coraz popularniejsze. Dopiero jednak pod koniec XVIII i na początku XIX wieku wszyscy zaborcy Polski wprowadzili obowiązek noszenia nazwisk i zakaz zmieniania ich formy.

Urzędnicy odnotowujący nazwisko w dokumentach albo jednak respektowali to, jak ktoś był nazywany w swojej społeczności, albo sami nadawali nazwiska petentom. „Zjawisko to było widoczne zwłaszcza wśród Żydów” – mówi dr Kresa i tłumaczy, że Żydzi na polskich ziemiach do XIX posługiwali się często otczestwem – formacją utworzoną od imienia ojca. „Zaborcy albo respektowali te otczestwa – stąd takie nazwiska jak np. Salomonowicz czy Dawidowicz – albo narzucali im jakieś inne nazwiska. Łaskawy urzędnik nadawał nazwisko ładne, nierzucające się w oczy. Bywali jednak i tacy urzędnicy, którzy nadawali nazwiska prześmiewcze, szkalujące. Np. ubogiego Żyda nazywali Bogaczem” – podaje przykład badaczka.

SAPIEŻYNA I CZUBÓWNA

Inną interesującą kwestią badawczą są nazwiska kobiet. W XVI-XVIII wieku nazwisko kobiety rzadko miało tę samą formę, co nazwisko jej męża i ojca. Żona Kowala była Kowalową, a córka Kowalówną. „Formacje te informowały o przynależności. Kobieta była jakby własnością męża lub ojca. Rzadko funkcjonowała w dokumentach jako samodzielny, niezależny człowiek” – komentuje dr Kresa. Dodaje, że niektóre nazwiska patronimiczne (od nazwisk ojców) i marytonimiczne (od nazwisk mężów) mogły powodować problemy identyfikacyjne – nie było bowiem oczywiste, że Sapieżyna to żona Sapiehy, a Sapieżanka to jego córka. Równie prawdopodobne jest to, że są one spowinowacone z panem o nazwisku Sapieża lub Sapiega. „Prowadziło to do nieporozumień. Ponieważ zaś nazwiska miały być niezmienne, a ich celem była identyfikacja, 50., 60. XIX wieku zaczęto odchodzić od formacji zakończonych na -owa, -ina, -ówna czy -anka. Stanowi to także językowy dowód na emancypację kobiet. Zyskały one bowiem inną pozycję niż w wiekach XVII czy XVIII, a to znalazło odzwierciedlenie w systemie antroponimicznym” – opowiada badaczka.

„Nazwiska to skamieliny, z których możemy wyczytać zarówno system językowy naszych przodków i dawno zaginione archaizmy, jak i pewne zależności społeczne, jakie dawniej obowiązywały. To, jak brzmią teraz nasze nazwiska, wynika więc z tego, jakie pytania zadawano sobie dawniej na temat samych siebie czy sąsiadów. To dlatego nazwiska związane są zwykle albo z tym, jak wyglądali nasi przodkowie, z kim byli spokrewnieni, co w życiu robili, albo skąd pochodzili" – podsumowuje dr Monika Kresa.

Wiśniowy sad wydał niecodzienny plon. 4166 rzymskich monet ujrzało światło dzienne

Data: 29.10.2019 16:41

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #ciekawostki #informacje #wiadomosci #szwajcaria #skarb #monety #zlodziejstwo

Szwajcarski rolnik, który przechadzał się w swoim sadzie, natknął się kilka dni temu na mieniący się w słońcu krążek. Podniesiona z ziemi moneta była stara i to stało się powodem użycia szpadla, dzięki któremu udało się wykopać ponad 4000 rzymskich srebrnych denarów.

Wiśniowy sad wydał niecodzienny plon. 4166 rzymskich monet ujrzało światło dzienne

Wiśniowy sad był łaskaw odkryć swoją tajemnicę. W Szwajcarii w gminie Iken, według archeologów, przed wiekami, w tym właśnie miejscu funkcjonowała rzymska osada. Kilka godzin gorączkowego kopania pozwoliło gospodarzowi na odkrycie tak pokaźnego zachowka.

W Szwajcarii obowiązuje podobnie restrykcyjne prawo do naszego, a więc wszystkie artefakty archeologiczne są własnością narodową, niezależnie od kantonu, w którym zostały znalezione.

Na miejscu pojawił się zespół archeologiczny oraz urzędnicy kantonalni, którzy zabezpieczyli skarb. Zabezpieczyli, oznacza, że monety odebrano znalazcy i przekazano do miejscowego muzeum.

Sadownik otrzymał symboliczne „znaleźne”, lecz nie była to kwota godna uwagi, o czym informują szwajcarskie media.

Najciekawsze jest to, co umknęło w przekazach dziennikarskich. Chodzi o pełną identyfikację znalezionych denarów. Niestety, tej informacji brak.

Niezwykła historia ssaczego mleka

Data: 27.10.2019 18:18

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #uwaganaukowybelkot #unb #nauka #mleko

Jest taka substancja, która potrafi ukształtować nasze zdrowie na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Bardzo, bardzo wczesnym. W zasadzie to nasze pierwsze pożywienie. Mleko. Substancja, której wydzielanie jest charakterystyczne dla ssaków. Substancja, od której uzależnione jest ich przeżycie. Substancja dużo bardziej niezwykła niż się może nam w pierwszej chwili wydawać.

Niezwykła historia ssaczego mleka

To były największe drapieżniki, jakie żyły na terenie Polski

Data: 27.10.2019 12:25

Autor: ziemianin

sciencedirect.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #natura

Miały blisko 12 metrów długości i polowały na wielkie krokodyle. Pliozaury, morskie gady sprzed 152 mln lat, były prawdziwymi superdrapieżnikami – ich odkrywca nazwał je jurajskimi smokami z Krzyżanowic. W pełni zasłużyły na to miano.

wymagany angielski

To były największe drapieżniki, jakie żyły na terenie Polski

Dr Daniel Tyborowski i dr hab. Błażej Błażejowski (których pewnie znacie już z wykopalisk w Owadowie i wspólnego poszukiwania wielkich amonitów z dumą zapozowali mi do zdjęcia z rekonstrukcją głowy zwierzęcia, które pieszczotliwie nazwali „Jurą”. Była to ogromna, 10-12-metrowa samica, której skamieniałe kości, w tym wielkie i ostre zęby, odkryli w Krzyżanowicach pod Iłżą, na skraju Gór Świętokrzyskich. Samica była gadem (ale nie dinozaurem) należącym do rodzaju pliozaur, który 152 mln lat temu, w okresie jury, był superdrapieżnikiem zamieszkującym płytkie morze. Paleontolodzy nie wiedzą jeszcze, czy odkryli zupełnie nowy gatunek zwierzęcia, czy też jest to gad już znany nauce, ale bez względu na to odnalezienie szczątków tego potwora na ziemiach Polski jest ogromną niespodzianką i sukcesem.

Odkrywcą „Jury” jest dr Daniel Tyborowski z Muzeum Ziemi PAN w Warszawie, a [pracę na temat pliozaurów z Krzyżanowic](Odkrywcą „Jury” jest dr Daniel Tyborowski z Muzeum Ziemi PAN w Warszawie, a pracę na temat pliozaurów z Krzyżanowic opublikował wraz dr. hab. Błażejem Błażejowskim z Instytutu Paleobiologii PAN w piśmie „Proceedings of the Geologists’ Association”. Paleontolodzy kopali na terenie wykopalisk z Krzyżanowic, które polscy naukowcy eksplorowali już od lat 60. XX wieku. ) opublikował wraz dr. hab. Błażejem Błażejowskim z Instytutu Paleobiologii PAN w piśmie „Proceedings of the Geologists’ Association”. Paleontolodzy kopali na terenie wykopalisk z Krzyżanowic, które polscy naukowcy eksplorowali już od lat 60. XX wieku.

To miejsce to prawdziwy skarbiec kości z okresu późnej jury. Paleontolodzy odkopali tu szczątki zwierząt ze wszystkich pięter ówczesnego łańcucha pokarmowego. Jego podstawę stanowiły wielkie ślimaki, które osiągały do 30 cm długości. Polowały na nie żółwie morskie i ryby, które z kolei były pożerane przez wielkie gady – długoszyje elasmozaury i krokodylomorfy (czyli przodków dzisiejszych krokodyli). Na szczycie łańcucha pokarmowego znajdowały się ogromne pliozaury, które osiągały do 12 metrów długości. Były największymi drapieżnikami, jakie kiedykolwiek żyły na terenach Polski.

Szczególnie interesujące jest to, że zwierzęta te pochodziły z różnych regionów geograficznych: krokodylomorfy i żółwie morskie odkrywano wcześniej głównie na południu Europy, zaś pliozaury i elasmozaury – na północy. Aż tu nagle zebrały się wszystkie razem!

Naukowcy doszli do wniosku, że okolice Gór Świętokrzyskich, zalane morzem w okresie późnej jury, stanowiły węzeł paleogeograficzny. Oznacza to, że w tym punkcie stykało się kilka mórz: jedno sięgające Wysp Brytyjskich, drugie – Rosji, a trzecie wybiegające ku terenom śródziemnomorskim. Docierały tu zwierzęta żyjące w różnych morzach i mieszały się ze sobą jak w kotle u czarownicy. Tak powstał dziwny ekosystem pełen wielkich drapieżników.

Może sobie przypominacie, że podobna sytuacja miała miejsce w Owadowie-Brzezinkach, geoparku, który odwiedziliśmy latem tego roku wraz z Błażejem Błażejowskim i Danielem Tyborowskim. Na tamtym stanowisku odkryli oni amonity i wielkie morskie gady, ichtiozaury, które przybyły tam z północy, oraz żółwie morskie i krokodylomorfy – z południa. Ale fajną mają, chłopaki, robotę 😊

Data: 26.10.2019 22:42

Autor: Nietzsche

Oglądam Breaking Bad na nowo i tak sobie policzyłem z ciekawości, ile można na tym faktycznie zarobić. Serial kłamie w żywe oczy i być może ściągnął na wielu młodych ludzi spore kłopoty. Narkotyki, które da się wyprodukować:

-amfetamina, 150zł za g w Polsce, czyli pewnie 100zł za g (pomijamy prowizje pośredników), by zarobić 1mln złotych, musiałbyś wyprodukować 10kg i sprzedać na jakimś TOR.

-meta, to samo co wyżej, 10kg i masz milion złotych

-lsd, 40zł za kartonik, problem w tym, że produkcja jest tak skomplikowana i niebezpieczna, że robią to nieliczni, a zbyt gówniany ponoć

-grzyby, są tańsze od pietruszki, więc może lepiej uprawiać pietruszkę

Zysk na narkotykach mają chyba tylko kartele, które przemycają do USA i dostają za to dolary.

Swoją drogą, w Polsce to chyba zajęcie jedynie mętów społecznych, którzy kupują to gdzieś na darknecie i grają gangsterów. Dawniej byli jacyś producenci, głównie amfy, która przodowała w Polsce, ale przestępczość zorganizowana przerzuciła się na "białe rękawiczki", typu VAT, wałki finansowe, bo narkotyki są zwyczajnie nieopłacalne. Musiałbyś to produkować tirami, by zarobić. Walt z serialu Breaking Bad, w pewnym momencie miał 88 mln $ w garażu. By tyle zarobić, musiałbyś wyprodukować i sprzedać 33 tony mety, której światowa konsumpcja wynosi 60 ton rocznie xD

Alternatywa:

Obecnie największym światowym narkotykiem, do tego legalnym, jest dopamina. Jej wyzwalacze to seriale, gry, lurker.

Uzależnij ludzi od produktu online, będą płacić jak za amfetaminę ;)

#narkotykizawszespoko #ciekawostki

Czy ryby śpią?

Data: 26.10.2019 02:16

Autor: adam325

lubiespac.pl

Taka #ciekawostki #sen #zwierzeta

Zdecydowana większość zwierząt śpi i ryby nie są tutaj wyjątkiem. Jednak sen ryb różni się znacząco od tego znanego nam. Niektóre różnice są oczywiste (na przykład ryby nie kładą się, ani nie zamykają swoich powiek – rekiny to jedyne ryby, które mają powieki i zamykają je tylko do ochrony przed zagrożeniem), inne mniej (ryby nigdy nie przechodzą do fazy REM snu i niektóre, jak rekiny, muszą pływać podczas drzemki, ponieważ potrzebują stałej wentylacji skrzeli). Ale bez względu na to jak wygląda ich sen, ogóla idea jest taka sama: sen to dla ryb okres, w którym aktywność i metabolizm spowalniają, w celu zaoszczędzenia energii i regeneracji organizmu.

Witamina C „lewoskrętna” – fakty i mity

Data: 25.10.2019 21:23

Autor: ziemianin

aptekagemini.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #wiadomosci #informacje #zdrowie #witaminac

W ostatnim czasie powstało wiele spekulacji dotyczących witaminy C. Wierzymy, że odpowiednia dawka chroni nas przed infekcjami, a w środowisku zwolenników medycyny naturalnej stała się ona niezwykle popularna. Istnieją różne mity stanowiące, że witamina C ”prawoskrętna” jest gorsza niż “lewoskrętna”. Oto kilka faktów i mitów dotyczących tej tajemniczej witaminy.

Witamina C „lewoskrętna” – fakty i mity

Witamina C

Witamina C to nazwa aktywności biologicznej między innymi kwasu askorbinowego. Litera L, dodawana czasem przy nazwie kwasu askorbinowego, oznacza konfigurację atomu węgla w łańcuchu bocznym cząsteczki, która jest pochodną glukozy – stąd niektóre zwierzęta są w stanie wytwarzać kwas L-askorbinowy na własne potrzeby. Ponadto kwas D-askorbinowy nie jest aktywny biologicznie – to znaczy, że nie wykazuje aktywności witaminy C i ma wyłącznie właściwości przeciwutleniacza. Aktywność biologiczną wykazują w pewnym stopniu natomiast, oprócz samego kwasu L-askorbinowego, jego sole oraz niektóre postaci utlenione. Kwas L-askorbinowy w postaci leku to właściwa forma, ta, którą organizmy wykorzystują w naturze. Ponadto, metoda przemysłowa wytwarzania kwasu askorbinowego jest częściowo biologiczna i wykorzystuje mikroorganizmy. Synteza “sztucznego” kwasu D-askorbinowego jest znacznie droższa i trudniejsza, a przemysł farmaceutyczny nie ma żadnego powodu, by wytwarzać tę “niewłaściwą”.

Właściwości “lewoskrętnej” witaminy C

Lewo- i prawoskrętność substancji wynika z aktywności optycznej substancji chemicznych. Cały proces polega na skręcaniu wiązki światła zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara. Jednak warto wiedzieć, że w przypadku kwasu askorbinowego, bez względu, czy to izomer L- czy D – (określenie konfiguracji cząsteczki), jest tylko i wyłącznie prawoskrętny (określenie skręcalności właściwej, niezależnej właściwości fizykochemicznej). Fakt, że kwas L-askorbinowy wykazuje właściwość biologiczną witaminy C oznacza, że witamina ta nie jest nawet prawoskrętna, a cząsteczka, do której się odnosi jest prawoskrętna. Stąd nie istnieje coś takiego jak lewoskrętna czy też prawoskrętna witamina C, a całe zamieszanie wokół witaminy dotyczy pomieszania pojęć skręcalności optycznej i izometrii przestrzennej. Z punktu widzenia chemii wszystko jest jasne, a cały mit witaminy lewoskrętnej został wymyślony na gruncie niewiedzy i potrzeb marketingu. Każda witamina C działa dokładnie tak samo i nie ma “żadnej” lepszej witaminy.

itamina C – dawkowanie i znaczenie w codziennej diecie

Nie da się ukryć, że witamina C kojarzy nam się ze stosowaniem w okresie przeziębienia i grypy. Jej właściwości są jednak nieco bardziej złożone. Dlaczego witamina C jest tak istotna?

Jest niezbędna przy produkcji kolagenu, czyli białek tworzących dodatkową warstwę nabłonkową, która utrudnia wirusom przedostanie się do organizmu człowieka.

Przyczynia się do produkcji limfocytów, czyli białych krwinek.

Witamery witaminy C w produktach naturalnych są niestety niezbyt trwałe i rozkładają się już podczas gotowania. Pewnym źródłem witaminy C są zatem świeże warzywa i owoce, zwłaszcza cytrusowe. Aby regularnie uzupełniać witaminę C, do swojego jadłospisu należy wprowadzić określone produkty. Istnieje także możliwość suplementacji witaminy C, ale należy pamiętać przy tym o prawidłowym dawkowaniu. Przedawkowanie witaminy C może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych, w tym związanych z układem pokarmowym (nudności, bóle brzucha).

Co ma najwięcej naturalnej witaminy C?

Witamina C ma za zadanie podniesienie odporności organizmu na wirusy. Jest przeciwutleniaczem oraz kofaktorem wielu enzymów, dzięki czemu aktywnie uczestniczy w mnogich procesach metabolicznych. Witamina C wspiera proces gojenia się ran, a także zmniejsza stres oksydacyjny w tkankach. Chociaż witamina C jest bardzo powszechna w naturze, to może jej zabraknąć w diecie. Niedobór witaminy C można odczuwać poprzez ogólne osłabienie czy też krwawienie z dziąseł. Jeśli objawy będą się nasilać, konieczna będzie konsultacja lekarska oraz uzupełnienie witaminy, najlepiej w formie suplementów diety i leków. Jej brak może poważnie zaszkodzić naszemu organizmowi. Witamina C występuje w następujących owocach:

pomarańcze,

melony,

cytryny,

truskawki,

kiwi,

jagody,

jabłka.

Znajdziemy ją również w warzywach, np.:

kiszona kapusta,

kalafior,

szpinak,

cebula,

papryka,

kapusta,

natka pietruszki.

Aby witamina nie straciła swoich wartości w okresie zimowym, kiedy dostęp do świeżych owoców i warzyw może być utrudniony, warto kupować mrożone produkty.

Data: 25.10.2019 12:12

Autor: false_nine

Jedno ze zdjęć Marsa przesłanych przez łazik Curiosity w tym roku.

opękana powierzchnia powstała około 3 miliardy lat temu i została pokryta warstwami osadów, które zamieniły się w warstwową skałę. Erozja wiatrowa doprowadziła do odkrycia fragmentów owej powierzchni, w obszarze znanym jako „Old Soaker”, znajdującym się na Aeolis Mons, czyli Górze Sharpa.

fot. Curiosity rover/NASA

#fotografia #zdjecia #curiosity #mars #ciekawostki

Jak szpiegują nas telefony? Edward Snowden wyjaśnia

Data: 25.10.2019 10:40

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #szpiegowanie #smartfony #EdwardSnowden

Smartfony są ważnym narzędziem dla rządów, firm technologicznych i przestępców, którzy szpiegują nas na różne sposoby. Ale jak właściwie do tego dochodzi? Opisał to szczegółowo Edward Snowden, były pracownik i whistleblower NSA, który od kilku lat ukrywa się po opublikowaniu tajnych materiałów agencji.

wymagany angielski

Jak szpiegują nas telefony? Edward Snowden wyjaśnia

Źródło

Były pracownik NSA zauważa, że ze względu na powszechność smartfonów to właśnie one są głównym środkiem i obiektem zainteresowania inwigilacji rządowej. Wyjaśnia on, że operatorzy sieci mogą śledzić położenie urządzenia za pomocą wież przekaźnikowych. Ruchy naszego telefonu są dla inwigilujących ruchami nas samych i są one unikalne, ponieważ codziennie zabieramy urządzenie z domu do pracy.

Oznacza to, że za każdym razem, gdy masz przy sobie telefon, kiedy jest on włączony, twoja obecność w tym miejscu jest rejestrowana przez firmy. Ten rejestr nie musi być przechowywany przez wieczność i w rzeczywistości nie ma dobrego powodu, by tak było. Firmy te postrzegają to jednak jako cenną informację.

— Edward Snowden 

Amerykański demaskator twierdzi, że wszystkie te dane są przechowywane w ramach masowego ich gromadzenia bądź masowej inwigilacji, niezależnie od tego, czy zrobiliśmy coś złego. Według niego wyłączenie telefonu w pewien sposób temu zapobiega, jednak nie ma całkowitej pewności, że nowoczesny, zapieczętowany smartfon jest faktycznie wyłączony. Nie ma jej również CIA, dla której swego czasu pracował. Snowden wspomina, że gdy był wówczas w Genewie, wszyscy agenci nosili "telefony dilerów narkotyków", czyli stare, proste modele. Powód był prosty — można z nich łatwo wyciągnąć baterię.

Były pracownik NSA uważa, że główny problem z dzisiejszymi smartfonami jest taki, że nie wiemy, co robi urządzenie i z czym się łączy. Przykładem jest Apple i jego iOS, który nie pozwala sprawdzić, jakie połączenia sieciowe są stale nawiązywane. Jego zdaniem użytkownicy powinni mieć możliwość podejmowania "inteligentnych decyzji" w warstwach aplikacji i połączeń. Zamiast tego smartfony są inteligentne za nas, a użytkownik stawiany jest w pasywnej roli.

Gdyby w moim telefonie był przycisk z napisem "Rób, co chcę, ale mnie nie szpieguj", nacisnąłbyś go! Ten przycisk obecnie nie istnieje. I zarówno Google, jak i Apple — niestety Apple jest w tym znacznie lepszy niż Google — żaden z nich nie pozwala na zaistnienie tego przycisku. W rzeczywistości aktywnie temu przeciwdziałają, ponieważ twierdzą, że stwarza to zagrożenie bezpieczeństwa, i z pewnego punktu widzenia nawet mają rację.

— Edward Snowden 

Apple i Google nie implementują tej funkcji, ponieważ sądzą, że byłaby zbyt skomplikowana dla zwykłych użytkowników. Snowden ma jednak na to odpowiedź: Jeśli uważasz, że ludzie nie mogą tego zrozumieć, jeśli uważasz, że odbywa się za dużo komunikacji, jeśli uważasz, że to zbyt skomplikowane, to należy to uprościć. Choć podcast ten opublikowano dopiero wczoraj, Google już od prawie dwóch miesięcy może pochwalić się pewnymi ulepszeniami w tej materii. Android 10 oferuje m.in. bardziej szczegółową kontrolę lokalizacji, możliwość wyłączenia personalizacji reklam, ograniczenia dotyczące aktywności w tle czy ograniczenia dla aplikacji uzyskujących dostęp do identyfikatorów sprzętowych (np. Numeru IMEI). Cóż, teraz przydałby się jeszcze przycisk "Nie szpieguj mnie".

Ile kosztuje tankowanie samolotu? Te kwoty robią wrażenie (infografika)

Data: 25.10.2019 10:34

Autor: ziemianin

businessinsider.com.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #paliwo #samoloty

Gdy pilot samolotu mówi "tankujemy do pełna", linia lotnicza musi wyjąć gruby portfel. Paliwo ma największy udział w kosztach przelotu samolotu. Zatankowanie do pełna największego pasażerskiego samolotu świata, Airbusa A380, może kosztować nawet milion złotych.

Ile kosztuje tankowanie samolotu? Te kwoty robią wrażenie (infografika)

W przypadku popularnego modelu Cessny pełny zbiornik to 172 litry benzyny lotniczej (AvGas). To ilość paliwa odpowiadająca bakom około czterech samochodów osobowych. W przypadku większych pasażerskich odrzutowców pojemność zbiorników rośnie nawet kilkusetkrotnie. Boeing 787-8 Dreamliner pomieści ponad 125 tys. litrów paliwa lotniczego (Jet A-1), a Airbus A380 blisko trzykrotnie więcej.

W trakcie godziny lotu samolot może spalać średnio około 6 tys. litrów paliwa. Pilot, planując zapotrzebowanie na paliwo, uwzględnia przede wszystkim długość trasy, liczbę pasażerów, masę bagażu i przewożonych ładunków. Część paliwa zużywana jest też m.in. w trakcie kołowania oraz stanowi rezerwę, choćby na czas krążenia nad lotniskiem docelowym z powodu przewidywanej złej pogody. Airbus podaje, że A380 na każde 100 km lotu zużywa średnio ponad 3 litry paliwa w przeliczeniu na pasażera. Pełne zbiorniki A380 to równowartość baków około 6,5 tys. samochodów.

Różne rodzaje paliwa lotniczego

Samoloty z silnikami odrzutowymi w Europie tankowane są paliwami lotniczymi Jet A-1. Muszą być one odporne na temperatury sięgające blisko -50 stopni Celsjusza, panujących na wysokości kilkunastu kilometrów. Litr takiego paliwa kosztuje ponad 4 złote netto.

Do zbiorników samolotów latających po USA tankowane jest paliwo Jet A, które pozostanie płynne do -40 stopni Celsjusza, a przez to jest tańsze. Droższe jest paliwo Jet B, stosowane w lotach na Alaskę i w Kanadzie. Tamtejszy klimat wymusza odporność do -60 stopni Celsjusza, co wpływa z kolei na wyższą cenę paliwa.

Głównym składnikiem paliwa lotniczego jest nafta – to dlatego bliżej mu do oleju napędowego niż benzyny. Gdy do rafinerii trafia ropa naftowa, w dużym uproszczeniu, jest gotowana. Poszczególne frakcje oddzielają się w różnych zakresach temperatur. Jak wyjaśnia biuro prasowe Grupy Lotos, paliwo lotnicze powstaje z frakcji destylującej w zakresie 180-300 stopni Celsjusza. Jego parametry muszą być tak dobrane, by w zbiorniku nie krystalizowało w temperaturze wyższej niż -47 stopni Celsjusza. Skład paliwa lotniczego różni się od parametrów benzyn lotniczych.

Podstawową zaletą benzyny lotniczej (AvGas) jest jej zdolność do szybkiego zapłonu. Dlatego jest stosowana w awionetkach, czyli samolotach z silnikiem tłokowym. Z kolei paliwo lotnicze (Jet A-1) jest spalane w silnikach odrzutowych.

Jet A-1 i AvGas różnią się między sobą, a także mają odmienne właściwości od oleju napędowego czy benzyn do samochodów. Nie da się więc ich wzajemnie zastępować.

22 października 1957 roku narodziły się pierwsze przygody "Tytusa, Romka i A'Tomka"

Data: 25.10.2019 09:31

Autor: ziemianin

pl.wikipedia.org

#ciekawostki #komiks #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #tytusromekiatomek

Swego czasu był najpopularniejszym polskim komiksem i chociaż niedawno skończył 62 lat, nadal ukazują się jego premierowe odsłony, tworzone niezmiennie przez Papcia Chmiela. Zabierał nas w kosmos, w średniowiecze, na Wyspy Nonsensu, dookoła świata, do wnętrza ziemi, w prehistorię czy na Dziki Zachód, ale przede wszystkim stanowił wspaniałą i niegłupią rozrywkę, której granicę wyznaczała jedynie niesamowita wyobraźnia autora. Ale zapewne nawet on nie mógł przypuszczać, rysując w 1957 roku pierwsze kadry "Tytusa, Romka i A'Tomka", jak wspaniale się to wszystko potoczy.

22 października 1957 roku narodziły się pierwsze przygody "Tytusa, Romka i A'Tomka"

W 1957 roku w "Świecie Młodych" ukazały się pierwsze przygody "Tytusa, Romka i A'Tomka"

Autorem scenariusza i rysunków był Henryk Jerzy Chmielewski, znany jako Papcio Chmiel

"Na Tytusach", których do tej pory ukazało się 40, w tym 31 ksiąg, wychowało się kilka pokoleń Polaków, a same komiksy znalazły ponad 12 mln nabywców

Papcio Chmiel rysuje do dziś i mimo skończonych 95 lat nie przeszedł jeszcze na plastyczną emeryturę

Maj 2016 roku, Warszawskie Targi Książki na Stadionie Narodowym. Do jednego ze stoisk ustawia się wyjątkowo długa kolejka, a w niej ludzie w różnym wieku. Niemal każdy zaopatrzony w książeczkę z przygodami "Tytusa, Romka i A'Tomka", czasem w jakiś kolekcjonerski album. Nic dziwnego, skoro autografy cierpliwie rozdaje Henryk Jerzy Chmielewski. To przecież popularny Papcio Chmiel, autor wszystkich części serii, na którą składa się 40 tomów oraz 9 albumów specjalnych. Chmielewski, mimo 93 wtedy wiosen na karku, cierpliwie wszystko podpisuje, rozmawia z fanami, słucha ich komplementów, odpowiada na pytania. Podobnie rok później, podczas kolejnych targów. Nie pierwszy i nieostatni raz.

Takie obrazki w czasach PRL-u, kiedy "Tytus, Romek i A'Tomek" bił rekordy popularności, a poszczególne tomy osiągały nawet półmilionowe nakłady, były bardzo częste. Zdarzało się, że kiedy Papcio Chmiel przyjechał do jakiegoś miasta, musiał poświęcić na rozdawanie autografów cały dzień. W oczach milionów dzieciaków uchodził niemal za boga, a jego komiksy to była czysta popkultura, chociaż nikt w ówczesnej Polsce tego określenia nie używał.

Niemal wszyscy wychowani w PRL-u uwielbiali przygody Tytusa de Zoo, szympansa uczłowieczanego przez dwóch kolegów – mającego zapędy przywódcze A'Tomka, samozwańczego druha zastępowego w okularach, i znacznie od niego wyższego i szczuplejszego, za to bardziej zarozumiałego i kłótliwego Romka.

Galerię głównych bohaterów uzupełniał Profesor T'Alent, sympatyczny i nieprzewidywalny naukowiec, który tworzył takie wynalazki i maszyny, że nawet Q z filmów o przygodach Jamesa Bonda byłby pod wrażeniem. W komiksach pojawiała się też postać samego Papcia Chmiela, jako twórcy wszystkich przygód. Czyli bohaterowie żyli trochę jak w "Matriksie".

Pod względem popularności z "Tytusem" równać się mogła tylko seria Janusza Christy "Kajko i Kokosz". Zupełnie inna, ale równie wspaniała, chociaż fani dzielili się w kwestii swoich sympatii mniej więcej po połowie.

Zachód się zgadza

Na stworzonej przez Chmielewskiego, nestora polskiego komiksu, serii wychowało się kilka pokoleń Polaków, ale warto pamiętać, że tak jak wiele innych sukcesów miała w PRL-u początkowo trochę pod górkę – chociaż też trudno odmówić jej autorowi szczęścia. Pierwsze przygody narysowane zostały w 1957 roku, czyli przed zniesieniem przez KC PZPR zakazu wydawania komiksów. Wprowadzono go w 1949 roku, uzasadniając, że komiksy są… zgniłym wynalazkiem Zachodu. Cóż, na pewno nie zgniłym, ale reszta się zgadza.

Papcio Chmiel, rocznik 1923 (7 czerwca) to warszawiak z krwi i kości. Wychował się w zniszczonej doszczętnie podczas powstania warszawskiego kamienicy przy ul. Nowomiejskiej 20, przyległej do Barbakanu. Swoje dzieciństwo i sentyment do tego miejsca opisał po latach w autobiografii "Urodziłem się w Barbakanie". Można w niej też znaleźć jego wspomnienia z czasów powstańczych, kiedy był strzelcem o pseudonimie Jupiter w 7. Pułku Piechoty AK "Garłuch", atakującym Niemców na lotnisku Okęcie. Atak skończył się masakrą powstańców, a sam Chmielewski już 1 sierpnia trafił do niewoli. Strach pomyśleć, co by… Może lepiej nie myśleć.

Akademia życia, akademia komiksu

Papcio Chmiel od dzieciństwa zdradzał spory talent plastyczny, w wojsku ilustrował nawet żołnierską gazetkę. W 1947 roku związał się z malutką redakcją czasopisma młodzieżowego "Świat Przygód", które dwa lata później połączyło siły z dwutygodnikiem "Na Tropie". Tak powstał dziś już legendarny harcerski "Świat Młodych".

– W redakcji "Świata Młodych" pracowałem aż do sześćdziesiątego roku życia, czyli do uzyskania emerytury. Jeszcze po drodze skończyłem Akademię Sztuk Plastycznych w Warszawie, uzyskując dyplom na wydziale grafiki – wspomina Chmielewski w książce Agaty Napiórskiej "Jak oni pracują?".

Żarty żartami

Komiksy były przez kilka lat w PRL-u zakazane, ale historie obrazkowe już nie, więc Chmielewski mógł rozwijać swój warsztat w drukowanych w odcinkach "Sierżancie Kingu z królewskiej konnicy" oraz autorskich historiach "Półrocze bumelanta" i "Witek Sprytek". Ale to właśnie pierwszy odcinek komiksu "Tytus, Romek i A'Tomek", zwariowanej opowieści o dwóch harcerzach i szympansie, który ukazał się w 1957 roku w "Świecie Młodych", podbił serca czytelników. Tak jak i wszystkie następne.

"Tytusy" od samego początku wyróżniały się ogromnym poczuciem humoru – błyskotliwym, czasem dość błazeńskim – który trafiał nie tylko do najmłodszych czytelników. – Żyłem z żartów – wspominał Papcio Chmiel w rozmowie ze "Zwierciadłem". – Pracując nad Tytusem, byłem wręcz zmuszony do myślenia satyrycznego. Widać mam już tak zakodowany system myślenia humorystycznego. Nie mam w sobie przesadnego przejęcia życiem.

Kto rysuje, ten i rymuje

Do 1966 roku, kiedy ukazała się "Księga I", z zupełnie nową historią, przygody "Tytusa, Romka i A'Tomka" można było tylko przeczytać wyłącznie w "Świecie Młodych". Po latach, w 2002 roku, ukazały się zbiorczo w "Księdze Zero".

Już akcja pierwszej zaskakiwała. – Jak każdy początkujący, chwyciłem się za kosmos – przyznawał po latach Papcio Chmiel w rozmowie z "Galą". – Tak jest najłatwiej, bo nikt nie sprawdzi, co tak naprawdę dzieje się w galaktyce. Wziąłem dwie postaci: szczupły, chudy Romek i gruby A'Tomek. Każdemu debiutantowi wydaje się, że kontrastowi bohaterowie będą atrakcyjni już sami w sobie, bo niby tacy śmieszni, jak Pat i Pataszon czy Flip i Flap.

A skąd się wzięło imię dla szympansa? – Wydawało mi się, że to się tak jakoś dobrze rymuje: Tytus, Romek i A'Tomek.

Komiksy nawet pożyteczne

Chmielewski napisał 10 odcinków, które najpierw chwilę leżały w szufladzie, gdyż ciągle nie było zezwolenia na drukowanie komiksu. Ale 4 października 1957 roku ZSRR wysłało w kosmos sondę Sputnik-1, więc temat kosmosu stał się bardzo aktualny. – Wszystko było tajne. Poza tym, że sputnik jest kulą ważącą 98 kilogramów plus anteny i czułki, że kręci się dookoła Ziemi i wydaje głupi głosik "pi, pi", społeczeństwo polskie nie wiedziało nic. Moja redakcja była więc zakłopotana. Wypadało coś napisać, ale co?

Okazało się, że szlak komiksowi przetarł dziesięcioletni syn towarzysza Goldberga, ważnego sekretarza Wydziału Prasowego KC PZPR. Chłopiec przeczytał podrzucone przez redakcję komiksy Chmielewskiego. – [sekretarz] Zadzwonił do redakcji, że moje komiksy mu się podobają i są "nawet pożyteczne". Poszło. Przyszły pierwsze pochwalne listy. Dla dzieci i młodzieży to była zupełna nowość. I tak do 1966 roku "Tytus, Romek i A’Tomek" był drukowany w "Świecie Młodych", a ja chwytałem się różnych tematów. Był to przede wszystkim humor dla humoru.

Małpa bez przysięgi

Humor, ale też i propaganda, chociaż dotyczy to przede wszystkim okresu początku publikowania przygód Tytusa w "Świecie Młodych" i pierwszych ksiąg wydawanych samodzielnie, kiedy tematy Chmielewskiemu narzucano, włącznie z harcerską przynależnością bohaterów.

– Potem, żeby przypodobać się milicji, musiałem wymyślać historie o przepisach ruchu drogowego – wspomina Papcio w książce "Jak oni pracują?". – Trzecia część rozgrywa się w kosmosie, bo Związek Radziecki chciał przodować w lotach kosmicznych. Przy czwartym tomie nie miałem już na to wszystko siły. Wciąż i bez przerwy spływały jakieś dyrektywy. Miałem tego naprawdę serdecznie dosyć. Dla przykładu narysowałem Tytusa stojącego na warcie. A przecież żołnierz na warcie musi być po przysiędze. A jak małpa miałaby być po przysiędze? I kazali mi zmienić.

Piąta księga opowiada o podróży dookoła świata wannolotem, skonstruowanym z wanny i odkurzacza. – Tytus musiał więc odwiedzić Kubę i Fidela Castro, w Londynie stanąć przed sklepem i zobaczyć za szybą polską szynkę eksportową, a w Angoli wspomóc partyzantkę komunistyczną walczącą z kapitalistami. Tego ostatniego jakoś udało mi się uniknąć – nie ukrywa ulgi Chmielewski.

Jak Tytus pozostał Tytusem

W następnych księgach niezwykłe poczucie humoru Papcia Chmiela łączyło się z umiejętnością dyskretnego wyśmiewania się z absurdów otaczającej nas rzeczywistości. Zgodnie z dewizą autora komiksy bawiąc uczyły, a ucząc – bawiły, jednocześnie świadcząc o jego fantastycznej wyobraźni – przenosiły nas nie tylko w kosmos, ale i do wnętrza Ziemi czy w czasy jej prehistorii albo do średniowiecza. Perełką była "Księga XIII", rozrywająca się na Wyspach Nonsensu – które wróciły także w "Księdze XX". Albo "Księga IX" rozgrywająca się Dzikim Zachodzie. Jedyną granicę dla fabuły stanowiła tak naprawdę granica wyobraźni.

Wyzwaniem dla autora było wejście w dekadę lat 90. i zmierzenie się Tytusa z realiami wolnego runku. – Tytus został taki sam, zmieniło się tylko otoczenie – podkreśla Chmielewski w rozmowie ze "Zwierciadłem". – Po zmianie ustrojowej pojawiły się inne problemy społeczne, jak narkotyki, korupcja i tak dalej. Wtedy zaczęły się zarzuty pod moim adresem, że Papcio do "Księgi XV" był dobry, a teraz jest nędza. Wyobraź sobie, że do "Świata Młodych" pisała na przykład szesnastoletnia dziewczyna, że Tytus jest gorszy i nie nadaje się już do czytania, więc ona będzie buntować koleżanki, żeby również przestały kupować. Odpowiedziałem jej, że jeśli ma tyle lat, czas na "Przyjaciółkę" czy "Zwierciadło", a nie komiksy dla dzieci.

Obecnie Papcio Chmiel doświadcza, jak mówi, innego zjawiska. – Moi czytelnicy mają już swoje dzieci i kupują komiksy po to, by sobie je przypomnieć i przy okazji zainteresować maluchy.

Solidna dawka Tytusa

Wszystkie księgi i wydawnictwa jubileuszowe z przygodami Tytusa osiągnęły po dziś dzień nakład przekraczający 12 milionów egzemplarzy, doczekały się wersji filmowych i animowanych, powstało też słuchowiska oraz gra komputerowa. W 2009 roku Poczta Polska wprowadziła do obiegu znaczek z wizerunkami bohaterów.

Najnowsza część przygód całej trójki ukazała się 25 września tego roku i nosi tytuł "Tytus, Romek i A'Tomek obchodzą 100-lecie odzyskania niepodległości Polski z wyobraźni Papcia Chmiela narysowani". – No, spełniłem obywatelski obowiązek uczłowieczania Tytusa, w sekcji "uczłowieczanie przez historię" – cieszy się Papcio, który mimo 95 lat nadal pracuje, chociaż trochę już zwolnił tempo. Nie wyklucza, że jeszcze jakiś nowy Tytus się pojawi.

– "Tytus, Romek i A’Tomek jako warszawscy powstańcy 1944 z wyobraźni Papcia Chmiela" narysowani w 2009 roku to miała być naprawdę ostatnia książka. Potem już każda następna miała być ostatnia. Ale tak naprawdę pewnie ostatniej wciąż jeszcze nie narysowałem. Bo co tu robić?

– Zamierzam dożyć stu lat – zapowiada Papcio Chmiel. Obecnie ma ich 95. My oczywiście życzymy dwustu.

Mocz, kupa i zioła - historia pisma. Historia Bez Cenzury

Data: 24.10.2019 21:13

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #hbc #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #ciekawostkihistoryczne

Dzisiaj będziecie mieli okazję się przekonać, jak fascynująca jest historia książek i w ogóle pisma. Kiedy zaczęto pisać i na czym to robiono? Kto wymyślił książki i ile jest warta Biblia Gutenberga? Co w średniowieczu robiono z … nienarodzonych owieczek? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

Mocz, kupa i zioła – historia pisma. Historia Bez Cenzury

W Żurawicy powstaje psia wioska i psi "dom starców" za 3 mln zł. Jest już pierwszych sześć domków

Data: 24.10.2019 11:27

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #psy #schronisko

Wioska lepsza niż schronisko

"Chcemy, aby psy, zanim po adopcji trafią do nowego domu, nauczyły się, że kanapa służy do spania, a nie do gryzienia, że potrzeby fizjologiczne załatwia się na zewnątrz, a nie w domu. A najważniejsze, że można być szczęśliwym psem, nawet żyjąc w schronisku"

W Żurawicy powstaje psia wioska i psi "dom starców" za 3 mln zł. Jest już pierwszych sześć domków

W Żurawicy koło Przemyśla powstaje „psia wioska” za około 3mln złotych! Sześć domków już powstało zgodnie z projektem "psiej wioski" lek. wet. Radosława Fedaczyńskiego z Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu. Zamiast kojców, psy będą miały swoje domy…

"Sprowadziliśmy sześć szkieletów domków. Znajdują się już one na terenie wioski. Są ocieplone, mają drzwi, okna, podłogę. Teraz będziemy je obudowywać. Tylko od nas zależy to, jak będą piękne"

– mówi lek. wet. Radosław Fedaczyński w rozmowie z Nowiny24.pl

Psi dom starców

"Wioska będzie miejscem szczególnie dla starych i schorowanych psów"

– czytamy na Nowiny24.pl

Szacunkowy koszt inwestycji to ok. 3 mln złotych. Projekt wspomogło już ponad 600 osób wpłącając na projekt pieniądze.

Krytycy w Internecie wypowiadają się, że jest to kolejny pomysł na dobry biznes. Jak jest w tym przypadku? Chodzi o pieniądze czy dobro zwierząt? Czas pokaże.

Cyfrowe pasieki szansą na zrozumienie powodów ginięcia pszczół

Data: 24.10.2019 10:33

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #natura #internet #pszczoly

Pasieki połączone z internetem mogą stać się kluczowym elementem w zrozumieniu powodów masowego ginięcia pszczół. W ramach eksperymentu szwedzka firma zainstalował w dwóch ulach czujniki monitorujące stan kolonii – podała we wtorek agencja Bloomberga.

Cyfrowe pasieki szansą na zrozumienie powodów ginięcia pszczół

Zajmująca się na co dzień konsultacją oprogramowania firma Tieto umieściła czujniki w dwóch szwedzkich ulach, łącząc populację ok. 160 tys. pszczół z internetem. Zebrane dane przesyłane są do zdalnego serwera, który umożliwia dostęp do informacji o stanie kolonii w czasie rzeczywistym. Badacze planują w najbliższym czasie uruchomić algorytmy sztucznej inteligencji (AI), których zadaniem będzie analiza zebranego materiału.

Tieto wskazało, że czujniki pozwalają śledzić wiele statystyk kolonii, takich jak liczba pszczół, przystosowanie ich społeczności do środowiska czy ilość wyprodukowanego miodu.

Konsultant cyfryzacji w Tieto oraz pszczelarz Mikael Ekstrom wskazał, że inicjatywa może zapewnić nowe dane do badań nad bioróżnorodnością i pomóc w jej zachowaniu oraz ukazuje korzyści wynikające z połączonego społeczeństwa.

Z roku na rok liczba ginących pszczół jest coraz większa. Wśród możliwych powodów wymienia się opryski rolnicze, kurczące się środowisko naturalne tych owadów, ocieplenie klimatu, a nawet złe odżywanie się przedstawicieli tego gatunku. Wyginięcie pszczół może mieć zaś potencjalnie katastroficzne skutki, m.in. dla rolnictwa i środowiska – przypomniał Bloomberg.

Ludzie szybko "muszą zacząć zaglądać do uli, by zrozumieć więcej powodów kurczącej się populacji i jak możemy temu zapobiec. Mogą w tym pomóc nowe narzędzia takie jak Internet Rzeczy, AI czy chmura obliczeniowa" – wskazał Ekstrom.

Pszczeli projekt prowadzony jest przez Tieto we współpracy z organizacją badawczą HSB Living Lab. Dwa połączone ule zlokalizowane są w szwedzkich miastach Goeteborg i Kalmar. Mimo niewielkiej skali inicjatywy, Ekstrom wskazał, że jego pracodawca prowadzi rozmowy ze Szwedzkim Krajowym Stowarzyszeniem Pszczelarzy nad pomysłem rozszerzenia eksperymentu na skalę całego państwa.

Systemy emerytalne

Data: 24.10.2019 09:30

Autor: ziemianin

mercer.de

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #emerytura #swiat

Opublikowane przez Australijskie Centrum Studiów Finansowych badanie Melbourne Mercer dotyczy systemów emerytalnych. Obejmuje ono 37 państw, które reprezentują prawie dwie trzecie światowej populacji. Analiza wielowskaźnikowa umożliwia ocenę tego, czy system emerytalny danego kraju prowadzi do lepszych wyników finansowych emerytów, czy jest trwały i bezpieczny oraz czy cieszy się zaufaniem społeczności.

wymagany niemiecki

Systemy emerytalne

Źródło: MERCER

Polska zajęła 21 pozycje. Starzejąca się w koszmarnym tempie Japonia zajęła 31 miejsce. Wszystkie tego rodzaju rankingi mają wiele wad i zachodzi pytanie o ich wiarygodność.

Z żadnym z normalnych krajów nie ma 45 letnich emerytów mundurowych – zdrowych byczków, którzy będą brali bardzo wysokie i niewypracowane świadczenie przez 40 lat. Garstka uprzywilejowanych 45 latków mundurowych, górników, rolników, księży, prokuratorów, sędziów kosztuje rocznie budżet około 60 mld złotych czyli ponad 2.8% PKB. Jest to ewenement światowy !

Przywilej = Korupcja. O tym media milczą jak zaklęte.

"Na lądzie, na morzu i w powietrzu" - brytyjskie wojsko rusza do Estonii

Data: 24.10.2019 09:10

Autor: ziemianin

defence24.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wielkabrytania #estonia #wojsko #nato #logistykawojskowa

Brytyjska armia prowadzi przerzut żołnierzy i sprzętu do Estonii, celem jest rotacja batalionowej grupy bojowej NATO.

"Na lądzie, na morzu i w powietrzu" – brytyjskie wojsko rusza do Estonii

Operacja pod kryptonimem Tractable wiąże się z przerzutem 200 jednostek sprzętu i 800 żołnierzy z Wielkiej Brytanii do Estonii drogą powietrzną, lądową (kolejową i drogową) oraz morską. Celem tych działań jest rotacja kontyngentu jednostek brytyjskich stacjonujących w tym nadbałtyckim państwie. Jego wyposażenie stanowią czołgi Challenger 2, różnego typu pojazdy opancerzone, haubice AS-90 i pojazdy wsparcia.

Obecnie -w ramach rozszerzonej Wysuniętej Obecności NATO (enhanced Forwad Presence) -w Estonii stacjonuje pułk King's Royal Hussars (wchodzący w skład 12. Brygady Zmechanizowanej), w jego miejsce skierowane zostaną siły i środki przynależne do pułku Queen's Royal Hussars (podlegającego 20. Brygadzie Pancernej). Brytyjskie siły zbrojne podkreślają rolę "Tractable" jako sprawdzianu możliwości sił zbrojnych Wielkiej Brytanii w zakresie mobilności.

Z kolei Siły Obronne Estonii oraz Liga Obronna (Kaitseliit) wskazują na ten przerzut jako na okazję do przećwiczenia wsparcia, jakiego udziela państwo goszczące siły NATO.

Ujawniono list Ojca Pio do Watykanu z przerażającą wizją końca świata!

Data: 22.10.2019 15:06

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #wiara #OjciecPio #swiat #katastrofa #koniecswiata #zprzymruzeniemoka #przepowiednia

Ojciec Pio do końca odprawiał łacińską Mszę trydencką, nie uległ wielu tzw. reformom wewnątrzkościelnym i zakonnym; krytykował zbytnie bratanie się duchownych z duchem świata. Ten świat – jego zdaniem – zbliża się do swojego końca… Ujawniony list napisano w lutym 1950 roku i skierowany został do Watykanu.

Ujawniono list Ojca Pio do Watykanu z przerażającą wizją końca świata!

"Niewolno wam wychodzić na zewnątrz. Zaopatrzcie się w wystarczającą ilość pożywienia. Moce natury zostaną wstrząśnięte i deszcz ognia napełni ludzi przerażeniem. Miejcie odwagę! Jestem pośród was"

– czytamy w liście, którego treść w formie dokumentu watykańskiego zamieszczamy niżej:

Trzy Dni Ciemności

Tłumaczenie kopii prywatnego listu autorstwa Ojca Pio, adresowanego do Komisji w Heroldsbach wyznaczonej przez Watykan w celu przebadania prawdziwości objawień o ‘Trzech Dniach Ciemności’ danych przez Naszego Pana, Ojcu Pio, zakonnikowi zgromadzenia Kapucynów i stygmatyka.

28 STYCZEŃ 1950

Dobrze pozamykajcie i uszczelnijcie okna. Nie wyglądajcie na zewnątrz. Zapalcie święconą świece, która wystarczy na wiele dni. Módlcie się na różańcu. Czytajcie duchowe książki. Czyńcie akty przyjęcia Duchowej Komunii, a także uczynki miłości, które są nam tak potrzebne. Módlcie się z wyciągniętymi rękami lub padając na twarz, aby uratować wiele dusz. Niewolno wam wychodzić na zewnątrz. Zaopatrzcie się w wystarczającą ilość pożywienia. Moce natury zostaną wstrząśnięte i deszcz ognia napełni ludzi przerażeniem. Miejcie odwagę! Jestem pośród was.

7 LUTY 1950

Otoczcie opieką swoje zwierzęta, podczas tych dni. Ja Jestem Stworzycielem i Opiekunem dla wszystkiego stworzenia, tak samo jak dla człowieka. Dam wam wcześniej znaki, kiedy powinniście pozostawić większą ilość jedzenia dla swoich zwierząt. Ochronię dobytek wybranych, w tym także zwierzęta, które będą później w potrzebie pożywienia. Niech nikt nie próbuje wychodzić na zewnątrz, nawet, aby nakarmić swoje zwierzęta, – kto będzie nieposłuszny temu słowu, zginie! Dokładnie zakryjcie okna. Moi wybrani nie powinni widzieć Mojego gniewu. Miejcie Ufność we Mnie, a Ja będę waszą obroną. Wasza wiara, zobowiązuje Mnie, do przybycia wam z pomocą.

Godzina Mego powrotu jest bliska! Jednak okażę Miłosierdzie. Najstraszliwsza karę będzie cierpieć świadek czasów. Moi aniołowie, którzy będą egzekutorami tej pracy, stoją już w gotowości z ostrymi mieczami! Szczególnie zadbają o zniszczenie tych, którzy Mnie przedrzeźniali i nie wierzyli w Moje objawienia.

Nawałnica ognia wyleje się z chmur i rozciągnie na całą ziemię! Sztormy, grzmoty, straszliwa pogoda i trzęsienia ziemi pokryją świat na kilka dni. Nastanie nieprzerwany deszcz ognia! Wszystko rozpocznie się w bardzo zimną noc. Te wydarzenia mają udowodnić, że Bóg jest Panem wszelkiego Stworzenia. Ci, którzy pokładają we Mnie nadzieję i wierzą w Moje słowa, nie mają się, czego obawiać. Nie zaprę się tych, którzy rozpowszechniają Moje przesłanie. Żadna krzywda nie spotka dusz w łasce uświęcającej i tych, które szukają obrony u Mojej Matki.

Dam wam następujące znaki i instrukcje, w ten sposób możecie być przygotowani na nadchodzące wydarzenia:

Noc będzie bardzo zimna, a wiatr zacznie przeraźliwie huczeć i wyć. Po krótkim czasie usłyszycie grzmoty. Zamknijcie wszystkie drzwi i okna i z nikim nie rozmawiajcie z zewnątrz. Padnijcie przed krzyżem, żałujcie za grzechy i błagajcie o opiekę Mojej Matki. Nie patrzcie przez okno podczas trzęsienia ziemi, ponieważ gniew Boży jest święty! (Jezus nie chce, abyśmy ujrzeli gniew Boga, gdyż musi być rozważany w strachu i trwodze. Ci, którzy nie potraktują poważnie tego polecenia, zginął na miejscu.)

Wiatr, przyniesie ze sobą trujące gazy, które rozniosą się po całej ziemi. Każdy, kto będzie cierpiał i umrze niewinnie, stanie się męczennikiem i będzie przebywał ze Mną, w Moim Królestwie.

Szatan zatryumfuje! Jednak po trzech nocach, ogień i trzęsienie ziemi ustaną. Następnego dnia słońce znów wzejdzie i oświeci ziemie. Aniołowie przybędą z Nieba i przykryją ziemie duchem pokoju. Uczucie niezmierzonej wdzięczności ogarnie tych, którzy przeżyją okropne doświadczenia – bliską karę -, którymi Bóg nawiedza ziemię od jej stworzenia.

Wybrałem dusze także w innych krajach jak: Belgia, Szwajcaria, czy Hiszpania i otrzymały to samo objawienie, aby te kraje również mogły się przygotować. Módlcie się dużo w czasie tego Świętego Roku 1950. Módlcie się na różańcu, ale tak, aby wasze modlitwy dosięgły Nieba. Wkrótce znacznie gorsza katastrofa nadejdzie na cały świat, jakiej nikt nie widział, straszliwa kara! Wojna 1950 roku jest wstępem do tych wydarzeń.

Jakże obojętny jest człowiek na te sprawy, które już wkrótce staną się rzeczywistością, wbrew wszelkim oczekiwaniom! Jakże dalecy są od roztropnego przygotowania się na te przepowiedziane, a niewysłuchane wydarzenia, przez które niebawem będą musieli przejść.

Wpływ Boskiej równowagi dosięgną ziemi! Gniew Mego Ojca zostanie wylany na cały świat! Kolejny raz ostrzegam świat, po przez wasze środki, jak dotąd zawsze to czyniłem. Grzechy ludzkości przerosły miarę: Lekceważąca postawa w Kościele, grzeszna duma wywołana wstydem przed aktywnością religijną, brak prawdziwej, braterskiej miłości, nieprzyzwoitość w ubieraniu się, a zwłaszcza w okresach letnich… Świat jest pijany od grzechu.

Ta katastrofa przyjdzie na ludzkość jak przebłysk światła, w chwili, gdy wschód poranku zostanie zastąpiony ciemnościami! Od tego momentu, nikomu nie wolno opuścić domu lub wyjrzeć przez okno. Ja Sam, przybędę pośród grzmotów i piorunów. Słabsi powinni zawierzyć się Mojemu Najświętszemu Sercu. Nastanie wielki chaos z powodu całkowitych ciemności, które okryją ziemie i wielu, wielu zginie od przerażenia i rozpaczy.

Ci, którzy będą „walczyć” dla Mojej sprawy, otrzymają łaski z Mojego Najświętszego Serca, a pokorny płacz skruchy: „KTÓŻ JEST JAK BÓG” będzie ratunkiem dla wielu. Jednakże, niezliczona ilość spłonie na otwartych polach jak wyschnięta trawa! Bezbożni zostaną unicestwieni, aby później sprawiedliwość narodziła się na nowo.

W dniu, jak tylko nadejdą całkowite ciemności, nikt nie powinien opuszczać swojego domu lub wyglądać przez okno. Ciemności będą trwały dzień i noc, kontynuując kolejny dzień i kolejną noc i jeszcze jeden dzień, lecz następnej nocy gwiazdy znów wzejdą na niebie, a przy nadchodzącym dniu ponownie ujrzycie brzask słońca i będzie to CZAS WIOSNY!

W ciągu dni ciemności, Moi wybrani nie powinni spać, jak uczniowie w Ogrodzie Oliwnym. Muszą się modlić nieprzerwanie, a nie zawiodę ich. Zbiorę Moich wybranych! Piekło uwierzy, że włada całą ziemią, ale Ja ją odzyskam!

Czy być może myślicie, że pozwoliłbym Ojcu na zesłanie takiej kary na cały świat, jeśli ludzie odwróciliby się od swoich zbrodni dla sprawiedliwości? Ale to z powodu Mojej wielkiej miłości, te cierpienia za Moim dozwoleniem zostaną zesłane na was. Wielu Mnie przeklnie, a mimo to tysiące dusz ocali się przez nich. Żadne ludzkie rozumowanie nie jest w stanie pojąć głębin Mojej Miłości!

Módlcie się! Módlcie się! Pragnę waszych modlitw. Moja Najdroższa Matka, Maryja, Św. Józef, Św. Elżbieta, Św. Konrad, Św. Michał, Św. Piotr, Mała Tereska, wasi Aniołowie Stróżowie niech będą waszymi rzecznikami. Błagajcie o ich pomoc! Bądźcie dzielnymi żołnierzami Chrystusa! Gdy powróci Światłość, niech wszyscy złożą dziękczynienie Świętej Trójcy za opiekę! Zniszczenia będą ogromne! Ale Ja, wasz Bóg oczyszczę ziemię. Jestem z wami. Miejcie ufność!

(Koniec listu Ojca Pio)

Makak to nie szkodnik, a sprzymierzeniec w walce ze szkodnikami

Data: 22.10.2019 13:50

Autor: ziemianin

kopalniawiedzy.pl

#ciekawostki #nauka #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #makakorientalna #olejpalmowy #palmaolejowa #szczury

Plantacje palm oleistych mają niezwykłych sprzymierzeńców: makaki. Te małpy, postrzegane jako szkodniki upraw, świetnie chronią palmy przed szczurami. Jak dowiadujemy się z najnowszych badań, których wyniki opublikowano w Current Biology, jedno stado makaków orientalnych, poszukując nor, które szczury drążą w drzewach palm, potrafi w ciągu roku złapać ponad 3000 szczurów.

Makak to nie szkodnik, a sprzymierzeniec w walce ze szkodnikami

Badacze, którzy pracowali pod kierunkiem Anny Holzner z Uniwersytetu w Lipsku i Instytutu Antropologii Ewolucyjnej im. Maxa Plancka, uważają, że makaki mogą zmniejszyć liczbę szczurów na plantacji o 75%, a dzięki nim plantatorzy mogliby całkowicie zrezygnować z używania trucizn, które są wykorzystywane do tępienia szczurów.

Nadine Ruppert z Universiti Sains Malaysia od 2013 roku badają zachowanie makaków orientalnych. Szybko zauważyli, że znaczną część dnia małpy spędzają na plantacjach palm olejowych, które pokrywają znaczną część ich terytorium. Naukowcy zaczęli się zastanawiać, co makaki tam robią.

Okazało się, że małpy żywią się owocami palmy olejowej oraz szczurami, będącymi szkodnikami plantacji. Naukowcy wyliczyli, że grupa makaków zjada w ciągu roku ponad 12 ton owoców, czyli zaledwie 0,56% produkcji. Jednocześnie jednak małpy zjadają olbrzymią liczbę szczurów, które z kolei przyczyniają się do spadku produktywności plantacji aż o 10%. Działalność makaków na plantacjach przynosi więc więcej pożytku niż szkody.

Byłam zaskoczona, gdy po raz pierwszy zauważyłam, że makaki żywią się szczurami. Nie sądziłam, że polują na tak duże gryzonie i że jedzą tak dużo mięsa. To małpy owocożerne, które czasami żywią się małymi ptakami czy jaszczurkami, mówi Ruppert.

Uczona postanowiła więc sprawdzić, czy makaki mogą być przydatne w walce ze szkodnikami. Szczegółowe badania wykazały, że tam, gdzie makaki regularnie odwiedzają plantacje palm olejowych straty na uprawach zmniejszyły się z 10% do mniej niż 3%. To zaś odpowiada zyskowi z dodatkowych 406 000 hektarów upraw.

Mamy nadzieję, że wyniki naszych badań zachęcą państwowych i prywatnych właścicieli plantacji do ochrony makaków i ich habitatów znajdujących się w pobliżu plantacji, mówi Aja Widding w Lipska. Rozpoczęliśmy współpracę z plantatorami i organizacjami społecznymi. Naszym celem jest zaprojektowanie takiej architektury plantacji, by podtrzymywały one istniejące populacje makaków, sprzyjały bioróżnorodności, a jednocześnie zwiększały wydajność upraw i stosowały przyjazne środowisku metody kontroli szkodników. To może być korzystne zarówno dla bioróżnorodności jak i przemysłu spożywczego, dodaje Widding.

Elon Musk wysłał pierwszego tweeta za pośrednictwem sieci Starlink

Data: 22.10.2019 13:37

Autor: ziemianin

techcrunch.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #starlink #elonmusk

Whoa, it worked!!

— Elon Musk (@elonmusk) [October 22, 2019](https://twitter.com/elonmusk/status/1186524008621043713?ref_src=twsrc%5Etfw)

wymagany angielski

[Elon Musk wysłał pierwszego tweeta za pośrednictwem sieci Starlink](https://techcrunch.com/2019/10/22/elon-musk-tweets-using-spacexs-starlink-satellite-internet/

Elon Musk to człowiek, który myśli w naprawdę dużej skali. Starlink, który jest elementem programu SpaceX, to naprawdę ambitny projekt uruchomienia i obsługi sieci szerokopasmowych satelitów, która zapewni łączność na poziomie globalnym, w tym na obszarach, które wcześniej nie miały niezawodnego dostępu do szybkiego łącza internetowego. Nie jest to tylko teoria, koncept czy wizja – sieć Starlink już działa, a satelity zostały wystrzelone na orbitę kilka miesięcy temu i obecnie jest ich tam już 60. Planowo ma być ich… 30 000.

Dziś Elon wysłał pierwszego Tweeta za pośrednictwem sieci Starlink, co można traktować w kategorii pewnego kamienia milowego. Na ogólną dostępność tej Sieci będziemy musieli jeszcze poczekać. Niektórych martwi tylko kwestia zachowania porządku w przestrzeni kosmicznej. O tym, że nasza orbita jest już porządnie zaśmiecona i lata w niej naprawdę dużo kosmicznego złomu, wiadomo od dawna. Perspektywa umieszczenia na niej kolejnych 30 tysięcy satelit brzmi więc niezbyt przyjemnie. Położenie pierwszej sześćdziesiątki można śledzić na bieżąco na stronie satellitemap.space.

Codzienna ekspozycja na niebieskie światło skraca życie

Data: 21.10.2019 01:16

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#ciekawostki #nauka #codziennaprasowka #wiadomosci #informacje #zdrowie

Długotrwały kontakt z niebieskim światłem emitowanym przez diody elektroluminescencyjne (LED) prowadzi do uszkodzenia komórek nerwowych i siatkówki oka. Muszki wystawione na jego działanie szybciej umierają.

Codzienna ekspozycja na niebieskie światło skraca życie

Wiadomo, że niebieskie światło bijące z ekranów smartfonów, tabletów i laptopów oraz stanowiące składową sztucznego oświetlenia utrudnia zasypianie i może zaburzać rytm okołodobowy. Teraz naukowcy z Uniwersytetu Stanu Oregon (USA) wykazali, że charakterystyczne dla barwy niebieskiej długości fal przyspieszają procesy starzenia się, uszkadzają oczy oraz niszczą komórki nerwowe. Wyniki badania opublikowano na łamach „Aging and Mechanisms of Disease”.

Specjaliści, a wśród nich Jaga Giebułtowicz – profesor biologii, która swoją karierę rozpoczynała w murach Uniwersytetu Warszawskiego, wystawiali muszki owocowe (Drosophila melanogaster) na działanie niebieskiego światła LED. W ciągu doby owady spędzały 12 godzin w świetle i 12 godzin w ciemności.

Okazało się, że zwierzęta mające przedłużony kontakt z niebieską frakcją światła żyły znacznie krócej, niż muszki, które trzymano w ciemności lub zabezpieczono przed falami o takiej długości. Ponadto u owadów zaobserwowano uszkodzenia w obrębie siatkówki oka, komórek nerwowych, a także upośledzenie lokomocji – muszki traciły zdolność wspinania się po ścianach. Zmiany te (uszkodzenie neuronów i upośledzenie lokomocji) dotyczyły również zwierząt, które nie posiadały oczu, a więc nie mogły bezpośrednio wpatrywać się w niebieskie światło.

„Fakt, że światło przyspieszało starzenie się muszek, z początku bardzo nas zaskoczył. (…) Potem zaczęliśmy się zastanawiać, dlaczego im szkodzi i zwróciliśmy uwagę na jego spektrum. Wtedy stało się jasne, że chociaż światło bez niebieskiego odcienia nieznacznie skracało ich długość życia, to samo niebieskie światło skracało ją w sposób radykalny” – komentuje prof. Giebułtowicz.

Jeśli tylko mogły, muszki owocowe unikały niebieskiego światła.

„Ludzkie życie w ciągu ostatniego stulecia znacznie się wydłużyło, odkąd znaleźliśmy sposoby na leczenie wielu chorób. W tym samym okresie zaczęliśmy spędzać coraz więcej i więcej czasu przy sztucznym oświetleniu” – zwraca uwagę badaczka.

„Technologia LED – nawet w najbardziej rozwiniętych krajach – jest jeszcze zbyt młoda, by poznać jej wpływ na ludzkie życie” – dodaje.

Naukowcy radzą, by zacząć stosować filtry światła niebieskiego. Zaznaczają też, że wiele urządzeń posiada możliwość blokady jego emisji – warto z niej

Armia USA wymienia 8-calowe dyskietki na SSD w systemach broni jądrowej

Data: 21.10.2019 00:46

Autor: ziemianin

techspot.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #ssd #dyskietka #bronjadrowa #windowsxp #usa #bezpieczenstwo #IBM

Stare IBM'y z lat 70-tych zdają się być jakąś pomyłką w obecnych czasach, jednak ich wiek sprawia, że są tak bezpieczne.

Armia USA wymienia 8-calowe dyskietki na SSD w systemach broni jądrowej

Stany Zjednoczone nie bez powodu są uważane za światowego lidera, jeśli chodzi o technologię wojskową i ilość posiadanego uzbrojenia, więc wielu osobom wydawało się dziwne, że naród ten nadal korzysta z komputerów IBM Series-1 z 1970 roku – wraz z ośmiocalowymi dyskietkami – w ramach swoich systemów broni nuklearnej. Teraz jednak teraz te archaiczne dyskietki zostaną zamienione na współczesne dyski półprzewodnikowe. W 2016 roku ogłoszono, że agencje amerykańskie, w tym Pentagon, nadal używają wiekowych systemów. "Dawne inwestycje IT w rządzie federalnym stają się coraz bardziej przestarzałe", stwierdził raport Government Accountability Office, GAO – instytucji kontrolnej Kongresu Stanów Zjednoczonych. "Na przykład Departament Obrony nadal używa 8-calowych dyskietek w starym systemie, który koordynuje funkcje operacyjne sił nuklearnych Stanów Zjednoczonych".

Jednakże w wywiadzie dla c4isrnet.com, podpułkownik Jason Rossi powiedział, że Strategiczny zautomatyzowany system dowodzenia i kontroli (SACCS) odchodzi od 8-calowych stacji dyskietek w kierunku "wysoce bezpiecznego, półprzewodnikowego cyfrowego rozwiązania pamięci masowej". Chociaż stosowanie tak przestarzałego systemu do czegoś tak ważnego, jak broń nuklearna, może wydawać się niezwykłe, wiek urządzeń jest tym, co czyni je tak bezpiecznym. "Nie możesz zhakować czegoś, co nie ma adresu IP. To bardzo wyjątkowy system – jest stary i bardzo dobry" – wyjaśnił Rossi.

Departament Obrony powiedział w 2016 roku, że "zaktualizuje swoje rozwiązania do przechowywania danych, terminali przenośnych i terminali stacjonarnych do końca roku budżetowego 2017", ale nie wiemy, czy te aktualizacje miały miejsce. Trzy lata temu starzejące się systemy znaleziono również w departamentach rolnictwa, handlu, energii, bezpieczeństwa wewnętrznego, sprawiedliwości, państwa i spraw weteranów. I chociaż nie cała technologia była tak stara jak 8-calowe dyskietki, niektóre agencje wciąż działają pod kontrolą systemu Windows XP.

Na dubajskiej pustyni powstanie największa na świecie ekologiczna wertykalna farma

Data: 21.10.2019 00:38

Autor: ziemianin

cropone.ag

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zywnosc #ekologia #EMIRATYARABSKIE #rosliny

Władze Dubaju startują z kolejnym gigantycznym projektem, będą produkowały zdrową, ekologiczną żywność w największej na świecie wertykalnej farmie. Projekt ma być wstępem do produkcji żywności 2.0.

Na dubajskiej pustyni powstanie największa na świecie ekologiczna wertykalna farma

Farma powstanie tuż obok gigantycznego lotniska w Dubaju i będzie miała powierzchnię ponad 12 tysięcy metrów kwadratowych, ale będzie odpowiadała gospodarstwu o powierzchni aż 360 hektarów. Dzięki wykorzystaniu najnowszych zdobyczy technologii oświetlenia LED i hydroponicznej, będzie można zaoszczędzić aż 99 procent wody, w porównaniu do tradycyjnych upraw.

Władze tej futurystycznej metropolii każdego dnia będą z niej pozyskiwały aż 2700 kilogramów wysokiej jakości żywności, bez użycia środków chwastobójczych i owadobójczych.

Farma z pionową uprawą roślin ma zostać otwarta już w przyszłym roku. W projekt zaangażowane są władze miasta, jedna z największych na świecie firm cateringowych Emirates Flight Catering, linie lotnicze Emirates i słynna amerykańska firma Crop One Holdings, specjalizująca się w technologiach eko-rolnictwa.

Pierwszymi i największym klientem inwestycji będą właśnie linie Emirates, a także 105 innych, które prosperują na słynnym, dubajskim lotnisku. Świeża i ekologiczna żywność będzie produkowana na potrzeby cateringu w samolotach i portach lotniczych.

Pomysłodawcy projektu zapewniają, że od chwili zebrania zieleniny z farmy i podania jej klientom, nie upłynie dłużej niż godzina. Władze Dubaju oraz firmy Crop One Holdings i Emirates Flight Catering zainwestują w projekt blisko 40 milionów dolarów.

Jak niezawodne są dyski SSD?

Data: 20.10.2019 22:45

Autor: ziemianin

backblaze.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #dyskissd #ssd #technologia #ciekawostki

Sporo informacji dla tych którzy jeszcze nie zainwestowali w dysk SSD na system operacyjny.

Czego nie lubić w dyskach SSD? Są szybsze niż konwencjonalne dyski twarde (HDD), bardziej kompaktowe, nie mają ruchomych części, są odporne na pola magnetyczne i mogą wytrzymać większe wstrząsy i wibracje niż konwencjonalne dyski magnetyczne. I stają się dostępne w coraz większych pojemnościach, gdy ich koszt spada.

wymagany angielski lub translator

Jak niezawodne są dyski SSD?

Data: 20.10.2019 17:03

Autor: FiligranowyGucio

Zdrowopedia_FB

ℹ️Nadmiar oczyszczczonego cukru – do czego może doprowadzić?

▶️Mamy go w słodyczach, chlebie, sosach, napojach, chipsach, ketchupie…

Generalnie niełatwo znaleźć obecnie produkt, który go w sobie nie zawiera, ponieważ cukier zwiększa doznania smakowe, uzależnia i zdecydowanie sprzyja… sprzedaży.

▶️W szczególności powinniśmy się wystrzegać jego znacznie gorszego odpowiednika – syropu glukozowo-fruktozowego!

▶️Cukier w połączeniu z tłuszczem wyjątkowo obciąża trzustkę i sprzyja otyłości.

#zdrowie #ludzie #cukier #ciekawostki

Data: 19.10.2019 18:12

Autor: Deadlyo

Są tu jacyś ciekawscy świata?

Którzy uwielbiają oglądać dokumenty?

Mam dla was ciekawy materiał o czarnych dziurach, wyjaśnienia, pomysły i fantazje.

Wszystko fajnie opowiedziane, lektor przyjemny.

Jak ktoś się zainteresuje, mogę wrzucać tego więcej, wrzucać te które skończyłem oglądać aby nie wrzucać tutaj jakiegoś shitu.

Czarne dziury

#kosmologia #ciekawostki #czarnadziura

Jak rosyjskie okręty podwodne oszukują NATO

Data: 18.10.2019 19:05

Autor: ziemianin

pl.sputniknews.com

#codziennaprasowka #ciekawostki #informacje #wiadomosci #usa #rosja #nato #okretypodwodne

Osiąść na dnie, wyłączyć generatory i przestrzegać absolutnej ciszy – rosyjscy marynarze regularnie przeprowadzają ćwiczenia w ramach ukrywania się przed przeciwnikiem.

Jak rosyjskie okręty podwodne oszukują NATO

Niedawno okręt podwodny z napędem diesel-elektrycznym „Kolpino” pomyślnie ukrył się w Morzu Czarnym przed statkami „Kasimow” i „Suzdalec”, które udawały wrogie „polowanie” na rosyjskie jednostki.

Natychmiastowe zejście pod wodę

Wiadomo, że kapitanowie okrętów podwodnych nie lubią wypływać na powierzchnię, żeby nawiązać łączność z lądem – tak można od razu ustalić lokalizację jednostki. Jest również łatwym celem, kiedy znajduje się na głębokości peryskopowej z podniesionym „kioskiem”. Jako pierwsze taki okręt podwodny zauważą samoloty i helikoptery, które mogą przechwycić sygnał radiowy i ustalić jego źródło.

Zresztą nowoczesne jednostki podwodne są również wyposażone w systemy lokalizacji impulsu radiolokacyjnego, które od razu wykrywają sygnał lotnictwa przeciwokrętowego. Kiedy tylko staje się jasne, że okręt jest śledzony, załoga wykonuje manewr natychmiastowego zanurzenia i zaczyna oddalać się od miejsca wypłynięcia.

Działania marynarzy w takiej sytuacji są wyćwiczone do automatyzmu. Na wszystko mają zaledwie kilka minut. Kapitan musi szybko obliczyć optymalną szybkość i głębokość, na jakiej będzie znajdować się okręt, aby nie został zdemaskowany.

„Nie należy myśleć, że od razu płynie przy maksymalnej prędkości i kieruje się w inną stronę. To nie tak” – powiedział były kapitan Marynarki Wojennej Rosji Igor Kurdin. „W takim przypadku od razu zostanie namierzony i przegra walkę. Oprócz tego, w odróżnieniu od jednostek atomowych, okręty podwodne z napędem diesel-elektrycznym mają niewystarczająco dużą prędkość, żeby szybko oddalić się od przeciwnika. Ich załogi stosują jednak inne rozwiązania taktyczne, między innymi wykorzystując hydroakustyczne środki wykrywania” – dodał.

Jak zaznaczył, największa przewaga jednostek elektrycznych nad atomowymi wiąże się z możliwością „bezszelestnego” ukrycia na dnie. Na pokładzie jest w tym czasie ogłaszany tryb „ciszy”. Wszystkie mechanizmy i urządzenia są odłączane, przemieszczanie się po jednostce jest ograniczane do minimum, marynarzom nie wolno głośno rozmawiać, wykonywać zbędnych ruchów i wydawać dźwięków.

Okręt podwodny może tak „przycichnąć” na dnie nawet na kilka dni. Dla jednostek o napędzie atomowym jest to niemożliwe – reaktora jądrowego nie wolno zostawiać z wyłączonymi systemami wspomagającymi.

„Szalone Iwany”

Jak zaznaczył Kurdin, nie ma zasadniczych różnic w metodach „ucieczki” przed „pogonią”, jakie stosują marynarze Rosji i NATO. Jednak zdaniem ekspertów wojskowych, Rosjanie osiągnęli w tym większe mistrzostwo i „zmylają przeciwnika” o wiele skuteczniej niż zachodni koledzy.

Chodzi o to, że w czasie oddalania się od wrogiej techniki rosyjscy marynarze rzadko działają ściśle według określonego schematu, a podchodzą do tego bardziej twórczo. Jeden z manewrów, wymyślony jeszcze w latach zimnej wojny, Amerykanie nazwali „Szalonym Iwanem” (Crazy Ivan). Na ogonie okrętów podwodnych Marynarki Wojennej ZSRR często siedziały w tamtych czasach amerykańskie jednostki podwodne. Płynęły w martwej strefie za rufą – radzieckie sonary nie były w stanie ich zidentyfikować z powodu dźwięków, wydawanych przez własny sprzęt. Aby wykryć obecność przeciwnika, dowódcy wykonywali nieprzewidziane i gwałtowne manewry, aż do obrotu o 180 stopni. Żeby uniknąć zderzenia, Amerykanie nie mogli płynąć zbyt blisko.

„Najwyższym uznaniem moich działań jako kapitana okrętu podwodnego były słowa byłego dowódcy sił podwodnych USA” – mówi Kurdin. „Jak powiedział (amerykański – red.) admirał, byłem jednym z niewielu ludzi, którym udało się go zadziwić. A trzeba zaznaczyć, że Amerykanie biorą pod uwagę nie tylko charakterystyki okrętów podwodnych i ich profile akustyczne. Posiadają również taktyczne profile konkretnych rosyjskich kapitanów” – zaznaczył ekspert.

W swoim czasie radzieccy marynarze nauczyli się umiejętnie omijać systemy przeciwokrętowe, nawet słynny amerykański kompleks obserwacji akustycznej SOSUS. Na przykład w 1985 i 1987 roku Marynarka Wojenna ZSRR przeprowadziła unikalne operacje „Aport” i „Atrina”. Wówczas dwie grupy, złożone z pięciu atomowych okrętów podwodnych potajemnie wypłynęły na wody Oceanu Atlantyckiego. Jednoczesne wypłynięcie z baz takiej liczby jednostek jądrowych nie mogło ujść uwadze amerykańskich wojskowych.

Amerykanie zaangażowali wszystkie siły i środki, rozpoczynając zakrojone na szeroką skalę „polowanie”. Rosyjskim okrętom udało się jednak „przechytrzyć” całą amerykańską obronę przeciwokrętową, dopływając do wybrzeży USA i pozostając cały czas niezauważone.

Uzbrojeni „naganiacze”

Wykrywanie i śledzenie okrętu podwodnego to jeszcze inna historia. Działania wojskowych Rosji i NATO mało się od siebie różnią. I jedni i drudzy wykorzystują w dużym stopniu lotnictwo morskie – samoloty i helikoptery. Statki powietrzne krążą nad podejrzanymi rejonami i zrzucają w strefie patrolowania boje sonarowe – hydroakustyczne, pasywne/aktywne oraz na podczerwień.

Na przykład Marynarka Wojenna Rosji ma na uzbrojeniu samoloty Ił-38, wyposażone w systemy poszukiwawczo-obserwacyjne „Berkut-38” i bardziej nowoczesne „Nowełła”. Zasięg bojowy „Iła” to 2200 km. Rosyjska Flota posiada również bardziej „dalekosiężne” Tu-142, które mogą działać w odległości 5 tys. km od bazy.

Kiedy tylko z boi dociera sygnał, załoga samolotu kontaktuje się z jednostkami przeciwokrętowymi. Przykładowy kurs statku określany jest na podstawie danych innych sonarów. Zarys okrętu podwodnego można również zaobserwować wizualnie – w słoneczny dzień, kiedy panuje flauta, ciemny, podłużny korpus jest dobrze widoczny z powietrza. Zwłaszcza na małych głębokościach.

Po otrzymaniu od lotnictwa współrzędnych celu, jednostki przeciwokrętowe zaczynają poszukiwania. Na wielu z nich zamontowana jest specjalna aparatura do wykrywania kilwatru, która może dokładnie określić, jak dawno i w jakim kierunku popłynął okręt przeciwnika.

W arsenale każdej potęgi morskiej znajdują się zawsze potężne kompleksy hydroakustyczne, aparaty torpedujące i moździerze rakietowe. „Łowcy” okrętów podwodnych „siadają na ogonie” swojej ofiary i zrzucają w jej kierunku nawet kilkadziesiąt bomb głębinowych i torped. Przy czym nie trzeba nawet trafić bezpośrednio w jednostkę – pocisk może wybuchnąć nieopodal, a fala uderzeniowa załatwi sprawę.

Japończycy próbują odczytać polskie słowa

Data: 18.10.2019 18:24

Autor: Bethesda_sucks

youtu.be

Coraz bardziej znany "Ignacy z Japonii" pokazał Japończykom listę 10 polskich słów prosząc o ich przeczytanie. "Wszyscy mówią, że język polski jest trudny dla obcokrajowców, i wygląda na to, że to prawda. W tym odcinku możecie patrzeć, jak Japończycy próbują radzić sobie z trudną polską ortografią i fonetyką.

Rozmowy były prowadzone po japońsku, ale dodałem polskie napisy i spokojnie możecie oglądać :D "

#ciekawostki #japonia #heheszki #lingwistyka

ZBiotics - probiotyk z genetycznie zmodyfikowanych bakterii do zapobiegania kacowi (wideo)

Data: 17.10.2019 19:14

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #nauka #informacje #wiadomosci #zdrowie #ZBiotics #probiotyk #kac #aldehydoctowy #enzym #laseczkasienna #Bacillussubtilis

Twórcy startupu z Doliny Krzemowej zaproponowali probiotyk ZBiotics z genetycznie zmodyfikowanymi bakteriami, który pomaga zapobiegać kacowi.

ZBiotics – probiotyk z genetycznie zmodyfikowanych bakterii do zapobiegania kacowi

wideo – Testowanie „najlepszego” naukowego lekarstwa na kaca

Po spożyciu alkoholu w organizmie powstaje aldehyd octowy. To toksyczna substancja, która powoduje nieprzyjemne objawy: ból głowy, nudności czy wymioty. Spożycie probiotyku przed wypiciem pierwszego drinka, kieliszka wina itp. ma pomóc w rozłożeniu aldehydu.

ZBiotics zawiera "dobre" bakterie, które zostały zmodyfikowane genetycznie, by rozkładać CH3CHO. Musieliśmy stworzyć coś nowego, by poradzić sobie z problemem nierozwiązanym przez naturę. Podstawą do opracowania ZBioticsu był pomysł, by skierować albo wykorzystać możliwości bakterii, okiełzać je, ażeby uzyskać cechy użyteczne dla ludzi – tłumaczy Zack Abbott, założyciel firmy.

Abbott, z wykształcenia mikrobiolog, wybrał laseczki sienne (Bacillus subtilis) i zmodyfikował je w taki sposób, by wytwarzały enzym do rozkładu aldehydu octowego. To odpowiednik enzymu produkowanego w tym samym celu przez nasze wątroby, tyle tylko że w przypadku probiotyku jest on dostarczany bezpośrednio do przewodu pokarmowego.

ZBiotics jest sprzedawany w niewielkich 15-ml buteleczkach. Za jedną trzeba zapłacić od 9 do 12 dolarów. Producent podkreśla, że preparat składa się tylko z wody, naturalnej substancji smakowej i B. subtilis ZB183. Mogą w nim występować niewielkie ilości soi (soję wykorzystano w hodowli laseczek; przed butelkowaniem stosuje się płukanie, ale śladowe jej ilości mogą pozostać).

Abbott dodaje, że probiotyk pomaga w usuwaniu nieprzyjemnych skutków picia alkoholu, ale nie chroni przed stanem upojenia ani nie przyspiesza trzeźwienia. Amerykanin zaleca, by dla uzyskania optymalnych efektów stosować ZBiotics z innymi metodami i dbać o odpowiednią ilość snu oraz nawodnienie. Przypomina też o odpowiedzialnym piciu alkoholu.

Wydobycie różowej soli na Krymie (foto)

Data: 17.10.2019 14:49

Autor: ziemianin

pl.sputniknews.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdjecie #Krym #sol

Na terytorium półwyspu Krym znajduje się kilka słonych jezior, których wody już od ponad 2,5 tysiąca lat są głównym surowcem do produkcji soli morskiej.

Wydobycie różowej soli na Krymie (foto)

W kopalniach jeziora Sasyk-Siwasz sól wydobywana jest od ponad 2,5 tysiąca lat – od czasów, gdy starożytni Grecy zakładali kolonie na Krymie. Znacznie później sól kupowali tutaj czumacy i przywozili na Ukrainę, dostarczali na stół tureckiego sułtana i rosyjskim carom na Kreml. Główny rozwój wydobycia soli miał miejsce w 1864 roku, kiedy dworzanin Katarzyny II graf Bałaszof wykupił kopiec między Morzem Czarnym a jeziorem Sasyk-Siwasz, wynajął niemieckiego inżyniera i zbudował baseny. Następnie rozpoczęło się przemysłowe wydobycie soli, której proces produkcji i zbioru nie zmienił się już od tysięcy lat.

Zebraną sól można spożywać w żywności po 3,5 miesiącach, po spuszczeniu z niej solanki z magnezem, którego stężenie w surowej soli 10-krotnie przewyższa normę.

Czterdziestka Raikkonena - Happy Birthday!

Data: 17.10.2019 14:03

Autor: ziemianin

pl.motorsport.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #urodziny #f1 #formula1 #KimiRaikkonen #motosport

Kimi Raikkonen obchodzi dzisiaj 40. urodziny. Obecny w Formule 1 od 2001 roku, Mistrz Świata z 2007 roku zalicza obecnie swój siedemnasty sezon w tej dyscyplinie.

Czterdziestka Raikkonena – Happy Birthday!

Wiki:

Kimi Matias Räikkönen – fiński kierowca wyścigowy i rajdowy; mistrz świata Formuły 1 z sezonu 2007 i dwukrotny wicemistrz z sezonu 2003, 2005 oraz drugi wicemistrz z sezonu 2008, 2012 i 2018. W latach 2014–2019 kierowca wyścigowy zespołu Ferrari w Formule 1.

Data: 16.10.2019 01:04

Autor: Macer

Wegezjeby obirzaja sie na zabijanie kregowcow na jedzenie, bo biedne swinki sa bardzo inteligentne (pewnie bardziej od nich) i cierpio i placzo i wogle. Jest im z kolwi kompletnie obojetny los roslin, natomiast o roslinach wiemy juz, ze potrafia czuc strach przed zjedzeniem, bronic sie, alarmowac inne o ataku. Potrafią się uczyć(!), a przez mikoryze komunikuja sie z innymi dookola oraz nawet sa zdolne do altruizmu – np przesylaja sobie nawzajem zwiazki mineralne ktorych innym brakuje. Jak dla mnie, to o wiele wiekszą zbrodnią jest ścięcie drzewa niz zabicie swini. Bo drzewo potrzebuje dziesiątek lat pracy zeby dojrzec. #wegetarianizm #bekazlewactwa #nauka #ciekawostki

Inżynier NASA prezentuje koncepcję 'silnika spiralnego'

Data: 15.10.2019 07:59

Autor: ziemianin

kopalniawiedzy.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #silnikspiralny #akcelerator #nasa #wynalazki

David Burns z ASA Marshall Space Flight Center opublikował dokument opisujący koncepcję nowatorskiego silnika rakietowego działającego bez paliwa czyli bez wyrzucanej w jednym kierunku masy, która nadaje silnikowi ruch w kierunku przeciwnym. Urządzenie, nazwane przez niego 'silnikiem spiralnym' wykorzystuje zjawisko zmiany masy, do którego dochodzi przy prędkościach bliskich prędkości światła.

Inżynier NASA prezentuje koncepcję 'silnika spiralnego'

Część specjalistów, którzy zapoznali się z koncepcją Burnsa, wyraża wątpliwość, czy zaprezentowany przez niego silnik w ogóle może działać, jednak inżynier nie przejmuje się tym zbytnio. Nie mam oporów przed opublikowaniem swojej koncepcji. Jeśli ktoś twierdzi, że to nie może działać, powiem, że mimo to warto się temu przyjrzeć.

Żeby zrozumieć, jak ma działać silnik, możemy wyobrazić sobie pudełko, wewnątrz którego znajduje się umieszczony poziomo pręt, a na nim jest pierścień. Jeśli teraz sprężyna popchnie pierścień w jednym kierunku będzie się on ślizgał po pręcie, dotrze do ściany pudełka i się od niej odbije. Pudełko zostanie więc popchnięte i przesunie się nieco. Jednak pierścień podąża teraz w przeciwnym kierunku, dociera do przeciwnej ściany pudełka, od której znowu się odbija. Pudełko przesuwa się, wracając na poprzednią pozycję. W ten sposób pudełko, czyli nasz silnik, będzie bez końca przesuwało się raz w jedną, raz w przeciwną stronę.

Jeśli jednak, jak zauważył Burns, pierścień będzie zmieniał masę i będzie ona znacznie większa gdy przesuwa się w jednym kierunku, niż gdy przesuwa się w drugim, wówczas pudełko będzie poruszało się w tym kierunku, w którym masa poruszającego się pierścienia jest większa.

Prawa fizyki nie zabraniają zmiany masy. Z prac Einsteina wiemy, że im prędkość poruszającego się obiektu jest bliższa prędkości światła, tym większą ma on masę. Możemy więc zastosować w 'silniku spiralnym' akcelerator cząstek, w którym jony są w jednym kierunku przyspieszane, a w drugim spowalniane. Taki akcelerator miałby kształt helisy.

Taki akcelerator musiałby mieć długość około 200 metrów i 12 metrów średnicy. Potrzebowałby też 165 megawatów do wygenerowania siły ciągu rzędu zaledwie 1 niutona. Biorąc to pod uwagę, silni mógłby osiągnąć znaczącą prędkość jedynie w środowisku, w którym nie występują opory. Jeśli będzie miał wystarczającą ilość czasu i mocy to może rozpędzić się do 99% prędkości światła, stwierdził Burns.

Silniki bez paliwa nie są nowym pomysłem. Już pod koniec lat 70. amerykański wynalazca Robert Cook opatentował silnik, który miał zamieniać siłę odśrodkową w ruch liniowy. Z kolei na początku bieżącego wieku Brytyjczyk Roger Shawyer wysunął głośną koncepcję „niemożliwego” relatywistycznego silnika elektromagnetycznego EM Drive.

Żadna koncepcji silnika bez paliwa dotychczas się nie sprawdziła. Fizycy zwracają uwagę, ze takie silniki łamią zasadę zachowania pędu.

Martin Tajmar z Drezdeńskiego Uniwersytetu Technologicznego, który prowadził testy EM Drive uważa, że 'silnik spiralny' nie zadziała. Żaden z inercyjnych systemów napędowych, o ile mi wiadomo, nie działał w środowisku wolnym od oporów", mówi. Co prawda propozycja Burnsa wykorzystuje teorię względności, co nieco komplikuje analizę, jednak, jak stwierdza Tajmar "zawsze jest akcja i reakcja.

Burns, który pracował na swoją koncepcją prywatnie, niezależnie od pracy w NASA, zauważa, że taki silnik byłby całkowicie nieefektywny. Jednak widzi możliwości pozyskania dodatkowej energii z promieniowania cieplnego i synchrotronowego emitowanego przez akcelerator. Ponadto uważa, że udałoby się zachować pęd w spinie przyspieszanych jonów. Wiem, że istnieje ryzyko, iż mój pomysł zostanie odesłany tam, gdzie jest EM Drive i zimna fuzja. Jednak trzeba być gotowym na to, że ktoś nas zawstydzi. Bardzo trudno jest wynaleźć coś całkowicie nowego, co będzie działało, dodaje.

Źródło: NASA, pdf

Jak i jaką pić kawę, żeby dawała „kopa”

Data: 15.10.2019 07:37

Autor: ziemianin

crazynauka.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kawa

Jaka kawa daje prawdziwego „kopa”? I jak ją pić, żeby działała? Podpowiadamy z pomocą nauki i znajomego baristy, jak najefektywniej wykorzystać obecną w kawie kofeinę, by postawiła nas na nogi.

Jak i jaką pić kawę, żeby dawała „kopa”

Za Tobą kiepsko przespana noc. Przed Tobą – śmiertelnie nudna, wielogodzinna wideokonferencja w biurze (do wyboru: równie beznadziejny wykład lub spotkanie biznesowe). Masz godzinę, żeby postawić się na nogi. Sięgasz po kubek z kawą, który uratuje Ci dziś życie…

…jaka kawa powinna się w nim znajdować, żeby najlepiej „kopała”? A może proces regeneracji energii uzupełnić drzemką? Tego wszystkiego dowiecie się z tego tekstu, w którym opisujemy badania naukowe na temat kawy. Naszym konsultantem był również barista z zaprzyjaźnionej palarni Coffee Journey.

Jak i kiedy najlepiej napić się kawy, by na nas zadziałała?

Najlepszym na to momentem w ciągu całej doby jest czas pomiędzy godziną 9.30 a 11.30. Jest to związane z naszym rytmem dobowym, a konkretnie z wahaniami stężenia kortyzolu (zwanego hormonem stresu) w organizmie. Zaraz po porannej zwyżce poziomu tego hormonu – mającej miejsce między godziną 8 a 9 – jego ilość gwałtownie spada. Wtedy warto napić się kawy.

Kofeina zaczyna „działać” już 10 minut po wypiciu kawy, jednak by osiągnąć maksymalne stężenie we krwi, potrzebuje więcej czasu. Tak więc nie oczekuj pobudzenia natychmiast. Poczekaj. Mężczyźni odczuwają te efekty szybciej i mocniej niż kobiety.

Maksymalne stężenie we krwi kofeina osiąga pomiędzy 30. a 60. minutą po wypiciu przez nas kawy. Stan najwyższego pobudzenia może się utrzymywać do dwóch godzin po spożyciu, w zależności od cech indywidualnych, w tym tempa trawienia. Jeśli więc potrzebujesz dłuższego pobudzenia, pij co 2 godziny małą kawę. To skuteczniejsze niż 2 duże kubki. Pamiętaj, by nie przesadzić – maksymalna dzienna dawka kofeiny nie powinna przekroczyć 400 mg, co w uśrednieniu przekłada się na maksymalnie pięć filiżanek kawy (o pojemności 180 ml).

Nie masz kawy? Doceń herbatę. Zawiera identyczną kofeinę. Odpowiednik jednej filiżanki kawy z ekspresu to około 1,5-3 kubki herbaty.

Jeśli jest źle, wykorzystaj turbodrzemkę. Wypij mocną kawę i połóż się spać na 5-15 minut. Kofeina zacznie działać, a Ty nie zdążysz się rozespać. Doskonałe dla kierowców. Korzyści z takiej krótkiej drzemki utrzymują się 1-3 godzin.

Jeśli chcesz być pobudzona/y przez dłuższy czas, zdrzemnij się przez ponad 30 minut. Obudzisz się nieco zdezorientowana/y, ale gdy to minie, twoje wyostrzone zdolności poznawcze będą się utrzymywać przez wiele godzin.

Kofeina wywołuje delikatne uzależnienie fizyczne. Po jej odstawieniu senność i bóle głowy trwają średnio 1-2 doby.

4-5 filiżanek kawy dziennie nie ma negatywnego wpływu na zdrowie.

Mocna kawa – ale jaka?

Kawa kawie nierówna, a zawartość kofeiny może różnić się nawet w tej parzonej dzień po dniu przez tę samą osobę tym samym sposobem i z tej samej mieszanki ziaren. Tym samym chcę Wam powiedzieć, że wartości, które podaję w tekście, są jedynie orientacyjne.

Dwa obecne na rynku gatunki kawy różnią się zawartością kofeiny. Uznawana za subtelniejszą i droższa arabica zawiera 1-1,5% tej substancji. Robusta ma smak ostrzejszy i bardziej gorzki oraz ubogi aromat, ale za to dwukrotnie większą zawartość kofeiny – 2,4-2,8% (źródło).

Jeśli więc pragniesz kopa, a nie wyrafinowanego smaku, wybierz mieszankę kawy zawierającą jak najwięcej robusty. Podpowiedź: włoskie kawy, zwłaszcza te pochodzące z głębokiego południa kraju i Sycylii, miewają wysoką zawartość robusty.

Tutaj jest jednak pewien haczyk, bo włoskie kawy są zazwyczaj ciemno palone, a ciemne palenie zachowuje mniej kofeiny w ziarnach kawy niż jasne palenie (inne nazwy: Bionda, New England, Half-City czy Light). Szukaj więc jasno palonej mieszanki z dużą zawartością robusty.

Kawa drobniej zmielona lepiej uwalnia kofeinę dzięki większej powierzchni.

Różne pojemności i sposoby parzenia

Jest tak wiele sposobów przyrządzania kawy, że określenie zawartości kofeiny w rozmaitych jej rodzajach jest bardzo trudne. Tym niemniej, w oparciu o wiarygodne źródła, postaram się nieco uogólnić i uprościć tę wiedzę.

Do zaparzenia w ekspresie kolbowym przepisowego espresso o objętości 30 ml używa się 10 g suchej kawy. Aby z kolei zrobić espresso o pojemności 40-50 ml w kawiarce, zwanej inaczej kafetierką, makinetką lub mocą (czyli w stawianym na palniku dzbanku będącym uproszczoną wersją ekspresu ciśnieniowego), wystarczy zaledwie 5-6 g kawy (zazwyczaj robi się od razu co najmniej podwójną jej ilość, na co wskazuje pojemność naczynia).

Do zaparzenia kawy w dripperze, którego pojemność wynosi 250 ml, trzeba użyć ok. 20 g zmielonych ziaren, czyli dwukrotnie więcej niż do espresso z ekspresu kolbowego. Dla wyjaśnienia: dripper to rodzaj naczynia przypominającego lejek, do którego wkłada się filtr, wsypuje kawę i zalewa ją wodą, by kapała do naczynia poniżej.

Dodatkową komplikacją w obliczeniach jest to, że z tej samej ilości kawy można uzyskać napar o różnej zawartości kofeiny, w zależności od typu parzenia czy grubości zmielenia ziaren. Sami widzicie, jaka to dżungla.

Ile kofeiny w kawie?

Jeśliby jednak użyć mocno uśrednionych danych dla różnych rodzajów kaw, to zawartość kofeiny w porcji kawy może się wahać od 27 mg do 153 mg, przy czym wielkość porcji w tym przypadku wahała się pomiędzy 140–230 ml.

A bardziej szczegółowo? Znalazłam dwie analizy, w których naukowcy pokusili się o zmierzenie zawartości kofeiny w konkretnych rodzajach kawy. W ślad za nimi podaję takie objętości poszczególnych rodzajów kaw, jakie zazwyczaj się pija.

Przybliżona zawartość kofeiny w kawie:

Espresso z ekspresu ciśnieniowego (30 ml): 50-126 mg

Mała kawa z kawiarki / kafetierki (30 ml): 66 mg

Kawa z aeropressu (240 ml): 74-88 mg

Kawa z drippera (240 ml): 95-173 mg

Źródła: Mayo Clinic, University of Newcastle

Taką samą zawartość kofeiny jak espresso mają kawy przygotowane na jego bazie – cappuccino, caffe latte czy latte macchiato.

Ogólna zasada mówi, że im dłużej parzona jest kawa, tym bardziej rośnie w niej stężenie kofeiny, dlatego kawy parzone metodami alternatywnymi (dripper, kawiarka czy aeropress) będą zawierały więcej tej substancji niż kawy z ekspresu ciśnieniowego, mimo że przyrządzane są z mniejszej lub podobnej ilości zmielonej kawy. Oczywiście nie należy przesadzić z długością parzenia, bo to negatywnie wpływa na jej smak. A mimo że mówię tu o kawie z dużą mocą, to jednak niech pozostanie ona przyjemnością dla Waszych zmysłów – taką, jaką jest dla mnie.

Brick Game — kultowa konsola przenośna z lat dziewięćdziesiątych. Wspomnienia 39-latka

Data: 14.10.2019 17:03

Autor: dobrochoczy

dobreprogramy.pl

W 1990 r. świeżo po upadku komuny miliony Polaków (a nastolatki w szczególności) stało się posiadaczami przenośnych konsol do gry. Prym wiodły wtedy „ruskie jajka” i gierki elektroniczne, dostępne w wielkiej liczbie na bazarach, chodnikach czy odpustach. Konsolki cechowały się niedużym rozmiarem, kwadratową budową oraz możliwością grania tylko w jedną grę. Na przełomie 1992/1993 zostały one wyparte przez Brick Game — prostokątną konsolę przenośną, która jako pierwsza w Polsce oferowała możliwość grania w różne gry. W tym retrowpisie podzielę się z Wami własnymi doświadczeniami związanymi z tą konsolą, ponieważ w czasach jej świetności grałem z pasją na niej. Zapraszam zatem do lektury — zarówno tych młodszych, jak i trochę starszych czytelników. #lata90 #gry #konsole #kult #rozrywka #ciekawostki

Data: 14.10.2019 13:11

Autor: BlaziuBlaz

Oto malutki słodziaczek: traszka Waltla, salamandra Waltla – (Pleurodeles waltl).

Występuje głównie w Maroko, Portugalii, Hiszpanii.

Długość tego płaza dochodzi do 30 cm jednak w niewoli na ogół do 20 cm. Długość życia nieco ponad 20 lat.

Miałem taką jak byłem dzieciakiem i było to moje jedyne zwierzątko. Nazywała się Fredzia. Niestety będąc głupim dzieckiem zaniedbywałem ją i żyła w smutnym akwarium:[

#ciekawostki #zwierzeta #plazy

Cudowne właściwości octu w Twoim ogrodzie i domu

Data: 13.10.2019 23:25

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#swiatrolnika #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #rolnictwo #owady #ocet #ciekawostki #rosliny #chwasty #owady #gryzonie

Masz kłopoty z mrówkami, albo z grzybem, który atakuje rośliny? Jednocześnie, nie masz ochoty na użycie pestycydów? Sięgnij po stary i skuteczny ocet.

Cudowne właściwości octu w Twoim ogrodzie i domu

W naszych kuchniach gości od lat, a może się przydać w przydomowym ogródku. Ocet jabłkowy, ocet zwykły – każdy z nich znajdzie swe nowe zastosowanie. Krótko mówiąc, dzięki niemu można ochronić kwiaty i warzywa przed nieproszonymi gośćmi i grzybem.

Jest kilka sposobów jego użycia. Można zastosować ocet rozcieńczony wodą, można również sporządzić mieszankę octu i soli.

Chwasty

Jeśli masz kłopot z chwastami w swoim ogrodzie lub na przydomowych grządkach warzywnych użyj mieszanki kwasu octowego (ocet). 2 łyżki octu, 1 łyżka soli na 2 litry wody stanowi recepturę mikstury, która będzie niszczyć niepożądane zielsko. Wystarczy je opryskać 2 razy dziennie, by pozbyć się ich po jakimś czasie z naszej rabaty.

Nawożenie

Ocet jest doskonałym nawozem. Szczególnie rośliny doniczkowe powinny być cyklicznie nawożone. 2 łyżki octu jabłkowego na 3 litry wody. Taką mieszanką należy opryskiwać do 3 razy dziennie nasze rośliny.

Grzyby

Słaby wzrost roślin lub ciemne plamy na liściach i łodygach mogą świadczyć, że roślinę opanował grzyb. Aby sporządzić miksturę przeciw grzybom należy zmieszać dwie łyżki octu z dwoma litrami herbaty rumiankowej. Ciecz wlewamy do pojemnika typu spray i spryskujemy chore fragmenty roślin 2 razy w tygodniu. Inaczej postępujemy z różami – 3 łyżki octu i cztery litry wody.

Mrówki

Ocet zwykły i jabłkowy jest naturalnym środkiem owadobójczym. Mieszanina octu i wody charakteryzuje się ostrym zapachem, który odstrasza mrówki i inne owady. Kilkukrotne opryski roślin w ciągu dnia powodują wyprowadzkę nieproszonych gości. Co ciekawe, inne zwierzęta takie jak gryzonie również nie cierpią zapachu octu. Wystarczy kilka rozmieszczonych w ogrodzie szmat nasączonych octem, aby je odstraszyć. Raz w tygodniu należy je nasączać ponownie, gdyż ocet najzwyczajniej odparowuje.

Źródło: fnp.de

Kardamon nie tylko do kawy – dlaczego warto go stosować?

Data: 13.10.2019 12:19

Autor: ziemianin

longevitas.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kardamon #zdrowie #kuchnia

Kardamon wyróżnia się niezwykłym, rozgrzewającym i pikantno-słodkim smakiem. Wpływa pozytywnie na trawienie i.. odświeża oddech. To jedna z najpopularniejszych przypraw indyjskich, która szturmem zdobyła kuchnie na całym świecie.

Kardamon nie tylko do kawy – dlaczego warto go stosować?

wymagany angielski

Źródło: Draxe

Czym jest kardamon?

Kardamon pochodzi oryginalnie z Indii, które do 2000 roku były jego największym producentem. Dziś miano to należy do Gwatemali, w której obecny jest od 1914 roku, za sprawą niemieckiego plantatora kawy Oscara Majusa Kloeffera. Kraj ten wytwarza średnio 25 000-29 000 ton kardamonu rocznie.

Na uwagę zasługuje również olejek eteryczny z kardamonu, stosowany nie tylko w kosmetykach, ale też do aromatyzowania farmaceutyków. Pozyskiwany z nasion, składa się przede wszystkim z cyneolu i octanu α-terpinylu.

Istnieje kilka rodzajów kardamonu, choć wszystkie mają słodko-pikantny smak, określany często jako ciepła kwiatowo-cytrusowa mieszanka. Kardamonowy aromat jest pikantny, o orzechowo-cytrusowej nucie.

Do Polski najczęściej trafia zielony kardamon, wyróżniający się wyraźnym, lekko słodkim, kwiatowym posmakiem. W każdym strąku znajdują się trzy nasiona, które mamy zwykle na myśli, kiedy mówimy o kardamonie-przyprawie. Strąki dojrzewają powoli, należy zbierać je kiedy są dojrzałe w 70-75%. Po zebraniu są myte i suszone, a od sposobu w jaki się to odbywa zależy ostateczny kolor.

Przyprawa ta jest bardzo intensywna w smaku, dlatego zazwyczaj używamy go niewiele. Nie należy również do najtańszych, co wynika z konieczności manualnego zbierania. W sprzedaży kardamon występuje zwykle w postaci zmielonej lub w strąkach. W niektórych przepisach podkreśla się konieczność zastosowania go w tej drugiej formie, bez naruszania nasion. Z pewnością zmielony fabrycznie kardamon jest wygodniejszy w użyciu, jednak mniej aromatyczny. Zmniejsza się również jego prozdrowotna moc, jako że strączki całe lub świeżo zmielone zawierają więcej olejków eterycznych. Ponadto mogą być przechowywane nawet przez rok.

Kardamon bywa porównywany z kolendrą, ze względu na podobne benefity dla zdrowia. Mają właściwości obniżania poziomu glukozy we krwi, działają wspomagająca w walce z cukrzycą, obniżają ciśnienie krwi oraz łagodzą problemy trawienne. W medycynie ajurwedyjskiej kardamon, kolendra, koper włoski, imbir oraz kminek stanowią kluczowe dla zdrowia trawiennego przyprawy. Ich umiejętne stosowanie w istocie ma bardzo korzystny wpływ na funkcjonowanie układu pokarmowego.

Istnieją jednak między nimi pewne różnice. Kardamon pochodzi z Azji, stosowany jest w celu walki z próchnicą, nieświeżym oddechem oraz astmą. Kolendra rośnie również w Europie (poza tym w Afryce i Azji zachodniej), łagodzi lub zapobiega zatruciom pokarmowym, wspiera walkę z zakażeniami układu moczowego oraz wysokim poziomem cholesterolu.

Kardamon świetnie komponuje się z: cynamonem, wanilią, migdałami, goździkami, kokosami, imbirem oraz różą. Z powodzeniem można dodać go do: herbaty (w tym herbatek ziołowych) czy kakao, koktajlów, pikantnych potraw, zup, pieczywa, a także deserów, jak naleśniki, ciasta czy budynie.

Prozdrowotne właściwości kardamonu

Jakie super moce posiada kardamon?

Może wspomóc leczenie nowotworów…

Badania na zwierzętach wykazały, że kardamon może być stosowany jako środek chemoprewencyjny lub opóźniający rozwój komórek rakowych. Badanie z 2012 roku, opublikowane na łamach Journal of Medicinal Food wykazało, że przyprawa ta miała pozytywny wpływ na zdrowie skóry zwierząt. Jak odkryli naukowcy, doustne podanie proszku z kardamonu wyraźnie zmniejszyło pojawianie się oraz liczbę guzów. Badanie ukazało kardamon jako środek o chemoprewencyjnym potencjale, przeciwko dwustopniowemu rakowi skóry. Najważniejsze składniki przyprawy które mogą pomóc w ochronie przed rakiem, to cyneol i limonen.

… oraz cukrzycy

W kardamonie znajduje się dużo manganu, na którego deficyt – według badań – cierpią diabetycy. Nie jest jednak jasne, czy niski poziom tego pierwiastka jest konsekwencją cukrzycy, czy też przyczynia się do jej rozwoju. Bez względu jednak na kierunek zależności, dodanie kardamonu do diety w przypadku walki z cukrzycą jest dobrym ruchem. Jak wykazało badanie kliniczne, pacjenci cukrzycowi o wyższym poziomie manganu we krwi, byli mniej zagrożeni „złym” cholesterolem LDL, niż te z niższym poziomem pierwiastka.

Obniża ciśnienie krwi

Badaniem przeprowadzonym przez Indigenous Drug Research Center, na indyjskim RNT Medical College’s Department of Medicine objęto 20 pacjentów, u których zdiagnozowano niedawno pierwotne nadciśnienie w I stadium. Naukowcy obserwowali efekty podawania tym osobom 3 gramów kardamonu w proszku dziennie, przez 12 tygodni. Wyniki wykazały, że proszek pomógł obniżyć ciśnienie skurczowe, rozkurczowe i średnie ciśnienie krwi. To jednak nie koniec, okazało się bowiem, że całkowity poziom przeciwutleniaczy po ok. 3 miesięcy wzrósł o 90%!

Walczy z nieświeżym oddechem

Przeżuwanie nasion kardamonu pomaga wyeliminować nieprzyjemny oddech. To dlatego znajduje się w niektórych gumach do żucia i produktach odświeżających oddech.

W badaniu przeprowadzonym przez Department of Microbiology na indyjskim Kurukshetra University, przyjrzano się przeciwdrobnoustrojowemu działaniu wyciągu z kardamonu, wobec bakterii jamy ustnej. Naukowcy uznali, że działa skutecznie przeciwko takim bakteriom jak Streptococcus mutant czy Candida albicans.

Znajdujący się w olejku kardamonowym cyneol ma silne działanie antyseptyczne, eliminując bakterie odpowiedzialne za nieświeży oddech oraz inne infekcje.

Wspiera pracę układu pokarmowego

W Tradycyjnej Medycynie Chińskiej oraz ajurwedyjskiej kardamon jest skutecznym narzędziem do walki np. z bólami brzucha. Badanie na modelu zwierzęcym z 2014 roku skupiało się na wpływie mieszanki składającej się z: gorącej wody, kardamonu, kurkumy oraz liści Blumea balsamifera, na wrzody żołądka u zwierząt, wywołane aspiryną.

Jak odkryto, te zwierzęta które otrzymywały kombinację ziół przed podawaniem aspiryny, doświadczały mniejszych owrzodzeń żołądka, zarówno w kwestii liczby jak i ich wielkości. Mniejsze były również uszkodzenia błony śluzowej żołądka.

Łagodzą objawy astmy

Badanie z wykorzystaniem modelu zwierzęcego wykazało, że kardamon działa rozszerzająco na oskrzela, dzięki czemu zmniejsza się opór w drogach oddechowych, zwiększając przepływ powietrza do płuc. W skrócie – kardamon ułatwia oddychanie, co z pewnością jest dobrą wiadomością dla wszystkich tych, którzy cierpią z powodu utrudnień na tym polu.

Pomaga leczyć ubytki

Niezwykłą właściwością kardamonu jest to, że potrafi również zapobiegać rozwojowi próchnicy oraz wspomóc walkę zarówno z nią, jak i z ubytkami. Ma nie tylko właściwości bakteriobójcze, ale też (dzięki pikantności) stymuluje produkcję śliny, co ma działanie oczyszczające. Ponadto włóknista, zewnętrzna powłoka strączka pozwala czynić to bardziej mechanicznie.

Wartości odżywcze kardamonu

Co jeszcze znajdziemy w tej niezwykłej przyprawie?

Jedna łyżka mielonego kardamonu zawiera około:

18 kalorii,

4 g węglowodanów,

0,6 g białka,

0,4 g tłuszczu,

1,6 g błonnika,

1,6 mg manganu (80% zalecanego dziennego spożycia),

0,8 mg żelaza (4,4% zds),

13 mg magnezu (3,3% zds),

0,4 mg cynku (2,7% zds),

22 mg wapnia (2,2% zds),

65 mg potasu (1,9% zds),

10 mg fosforu (1% zds).

Środki ostrożności

Nie ma informacji na temat niepożądanych skutków stosowania kardamonu w normalnych ilościach.

Powinny jednak unikać go osoby borykające się z kamieniami żółciowymi, ponieważ może wywołać u nich ból.

Nie ma również odpowiednich danych, mówiących o bezpieczeństwie stosowania kardamonu przez kobiety w ciąży i karmiące piersią. Istnieje obawa, że medyczne ilości przyprawy mogą powodować poronienie. W tych wypadkach należy więc przyjmować niewielkie ilości, a najlepiej skonsultować te dawki z lekarzem.

Resztki ze stołu drozda to źródło suplementów dla innych ptaków

Data: 13.10.2019 12:09

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#ciekawostki #wiadomosci #informacje #codziennaprasowka #ptaki #przyroda #natura

W przyrodzie nic się nie marnuje. Skorupki ślimaków, pozostałe po uczcie drozdów, stanowią cenne znalezisko dla ptaków z innych gatunków. Zwłaszcza dla samic w okresie lęgowym, które zjadając je, suplementują wapń, niezbędny do produkcji jajek.

Resztki ze stołu drozda to źródło suplementów dla innych ptaków

Podczas spaceru po parku, lesie czy ogrodzie uważny obserwator bez problemu spostrzeże skupiska drobin przypominających ceramiczne płatki czy odpryski farby. To miejsca ptasiej uczty, a drobiny to nic innego, jak fragmenty ślimaczych muszli. "Jeśli ktoś wie, czego szukać – znajdzie w pięć minut. Zazwyczaj są tam większe lub mniejsze kamienie, wokół których leży mnóstwo okruchów, które z bliska okazują się fragmentami skorup wstężyków – od żółtych, przez brązowe, po różowe" – opowiada dr Zbigniew Kwieciński z Uniwersytetu Adama Mickiewicza (UAM) w Poznaniu.

Skorupki to pozostałości po posiłku drozdów śpiewaków, a czasem również kosów, poszukujących ślimaków – wstężyków z rodzaju Cepaea. Aby się dobrać do "mięsa", ptaki rozbijają muszle o kamienie czy butelki w lesie. Miejsca takiej obróbki zoologowie nazywają "kuźniami".

Naukowcy już wcześniej wiedzieli o kuźniach drozdów. "Nie było jednak wiadomo, jak duże znaczenie mogą mieć one dla innych gatunków ptaków" – mówi dr Kwieciński, pierwszy autor badania poświęconego tej kwestii.

Gdy naukowcy zorientowali się, że kuźnie przyciągają różne ptaki, zaczęli te miejsca systematycznie obserwować. Przez siedem lat w okolicach Poznania i Odolanowa odwiedzali 64 kuźnie i dyskretnie sprawdzali, jakie ptaki się tam pojawiają. Kuźnie cieszyły się dużym powodzeniem – odwiedziło je niemal 2,5 tys. osobników z 55 gatunków. Były to głównie niewielkie gatunki, takie jak sikory modre, bogatki, świergotki czy kosy.

"Wiele gatunków ptaków korzysta z kuźni drozdów. Wygląda to na zjawisko w zasadzie powszechne, a nikt wcześniej tego nie opisał" – zauważa współautor pracy, prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (UPP).

Co więcej, okazało się, że przy kuźniach najchętniej pojawiały się samice w okresie poprzedzającym lęgi. Autorzy badania sugerują, że korzystanie z takiego "suplementu diety" przekłada się na sukces lęgowy.

"Nie jest tak, że ze skorupek ślimaków ptaki korzystają losowo. Tam, gdzie udało się rozróżnić płeć korzystających gatunków widać, że w okresie składania jaj robią to częściej samice, chcąc rekompensować straty wapnia z własnego organizmu. W przyrodzie nie marnuje się nie tylko białko, ale także wapń. W wielu miejscach jest to pierwiastek deficytowy, a zarazem kluczowy dla rozmnażania ptaków, bo stanowi element skorupy jaj" – podkreśla prof. Tryjanowski.

Jak dodał, twarde skorupki zjadane są również przez samce, u których w żołądkach mogą one działać jak gastrolity (drobne kamyki rozcierające pokarm i wspomagające trawienie); mogą mieć też funkcje antypasożytnicze.

Wnioski z obserwacji właśnie ukazały się w piśmie "Biological Journal of the Linnean Society". Autorami tekstu są naukowcy z UAM, UPP, Uniwersytetu Szczecińskiego, Szwedzkiego Uniwersytetu Rolniczego w Uppsali oraz University of Cambridge.

Autorzy publikacji stawiają też kolejne pytania. Dr Kwieciński zwraca uwagę, że ponad 90 proc. ptaków to "wapnożercy", którzy nie potrafią z własnego organizmu (np. z kości) pozyskać wapnia na budowę skorup i muszą go dostarczyć wraz z pokarmem. "Wiemy, że ptaki zjadają fragmenty ślimaczych muszli. Nie wiemy jednak, w jakim stopniu węglan wapnia z muszli jest rozkładany i wchłaniany przez ptasie organizmy" – mówi.

Dr Kwieciński przypomina też pracę naukowców fińskich, którzy sprawdzali poziom wapnia w środowisku skażonym kadmem i ołowiem. Jak ustalili, dostępność wapnia jest kluczowa nie tylko ze względu na budowę kości czy skorupy; jego obecność jest też ważna w samym jaju ze względu na zdrowie zarodka. "Gdy w pokarmie albo w środowisku wapnia brakuje – wówczas w tzw. mostkowania, czyli związki białka, które transportują wapń, wbudowuje się ołów i kadm. I zatruwają zarodek" – powiedział dr Kwieciński. Podkreślił, że chodzi tu o "złożony system obronny i warto go lepiej poznać również w kontekście naszego zdrowia. Aby nie dopuścić metali ciężkich do organizmu, trzeba mieć zrównoważony poziom wapnia".

Donald Trump założył konto na Twitch. Prezydent USA chce zostać streamerem?

Data: 13.10.2019 11:36

Autor: ziemianin

ithardware.pl

#codziennaprasowka #ciekawostki #informacje #wiadomosci #trump #twitch #usa #polityka

Na Twitchu pojawiło się oficjalne konto należące do amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa.

Donald Trump założył konto na Twitch. Prezydent USA chce zostać streamerem?

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump postanowił założyć oficjalne konto na popularnym serwisie streamingowym Twitch. Profil powstał w nocy z czwartku na piątek, zaś całość wiąże się oczywiście z przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi w USA. Warto wspomnieć, że konto pojawiło się na portalu należącym do Amazona kierowanego przez Jeffa Bezosa, który podobnie jak sama firma był w przeszłości krytykowany przez amerykańskiego przywódcę. Konto DonaldTrump zgromadziło około 70 tysiące obserwujących, z kolei kanał ma aktualnie 273 tysięcy wyświetleń. Niestety fani liczący na to, że prezydent postanowił przy okazji zająć się karierą streamera raczej poczują rozczarowanie, ponieważ nie powinniśmy oczekiwać transmisji na żywo z żadnej gry np. Fortnite czy Counter-Strike: Global Offensive.

Zamiast tego na kanale widnieje informacja o zapowiedzi relacji z wiecu Trumpa w Minneapolis w Minnesocie. Najpewniej sztab odpowiedzialny za kampanię wyborczą popularnego polityka zdał sobie sprawę z siły Twitcha i postanowili dotrzeć do szerszego grona odbiorców, wśród których znajdują się nie tylko zwolennicy Donalda Trumpa, ale również jego przeciwnicy. W przyszłości, jeśli pomysł wypali, to należy raczej oczekiwać relacji ze spotkań wyborczych, a szkoda, bo zapewne nie jeden z nas chciałby zobaczyć jak prezydent Stanów Zjednoczonych gra w gry wideo. Warto podkreślić, że Trump nie jest pierwszym politykiem posiadającym konto na Twitchu, a z jego usług korzysta także Bernie Sanders.

Platforma streamingowa stała się popularna także wśród gwiazd w tym piłkarzy. Przed rokiem relację z grania w Call of Duty: Black Ops 4 przeprowadził zawodnik francuskiego klubu PSG Neymar Jr. Innym piłkarzem posiadającym oficjalne konto na Twitch jest Mesut Ozil, który odpalił Fortnite. Według statystyk StreamElements to właśnie należący do Amazona portal jest najpopularniejszym serwisem streamingowym dla fanów gier wideo. Spośród 3,77 mld godzin poświęconych na streamy 2,72 mld spędzono właśnie na Twitch.

Naukowcy MIT wydrukowali w 3D replikę niezwykłego mostu Leonarda da Vinci

Data: 13.10.2019 11:26

Autor: ziemianin

news.mit.edu

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #druk3d #

Po ponad 500 latach od zaprojektowania mostu przez da Vinci dla Bajzyda II, naukowcy wykorzystali najnowsze technologii, by go zrekonstruować. Przekonali się na własnej skórze, że był on geniuszem nie tylko w swoich czasach.

wymagany angielski

Naukowcy MIT wydrukowali w 3D replikę niezwykłego mostu Leonarda da Vinci

Leonardo da Vinci wysłał projekt mostu sułtanowi osmańskiemu Bajzydowi II w 1502 roku. Miał on połączyć brzegi zatoki Złoty Róg w ówczesnym Konstantynopolu, a dzisiejszym Stambule. Niezwykły most miał mieć długość ok. 280 metrów, czyli byłoby to najdłuższy most na świecie. Niestety, jego realizacja nie doszła do skutku, gdyż sułtan obawiał się, że taka konstrukcja nie wytrzyma próby czasu.

Dziś wiemy już, że bardzo się mylił, a da Vinci był prawdziwym geniuszem, bo bez zaawansowanych technologii zaprojektował majestatyczny most, który bez problemu wytrzymałby setki lat. Tak twierdzą inżynierowie z Massachusetts Institute of Technology. Przejrzeli oni wiele dokumentów związanych z tym przedsięwzięciem oraz metody budownicze tamtych lat i postanowili zbudować jego małą replikę za pomocą technologii druku 3D.

Eksperymenty pokazały, że most można było zbudować nawet 500 lat temu. Nie byłoby to przedsięwzięcie zbyt potężne finansowo i logistycznie. Gdyby powstał, jego konstrukcja byłaby na tyle wytrzymała, że bez problemu przetrwałaby nawet silne trzęsienia ziemi, a jego widok zachwycałby mieszkańców i przybyszów z całego świata. Most jednak nie doczekał się realizacji w Konstantynopolu, Bajzyd II skorzystał z projektu słynnego Włocha, ale dziś możemy obejrzeć podobne konstrukcje w wielu zakątkach świata, a między innymi w norweskim mieście Ås.

Data: 12.10.2019 11:14

Autor: FiligranowyGucio

Akwaponika to system produkcji żywności łączący konwencjonalną akwakulturę (hodowlę wodnej fauny w zbiornikach) z hydroponiką (uprawa roślin w wodzie) w wytworzonym symbiotycznym środowisku. W konwencjonalnej akwakulturze ekskrementy zwierząt kumulują się w wodzie, zwiększając jej toksyczność. W systemie akwaponicznym woda z akwakultury zasila system hydroponiczny, gdzie produkty uboczne rozkładane są przez bakterie na azotany i azotyny, które następnie wchłaniane są przez rośliny jako produkty odżywcze. Oczyszczona w ten sposób woda wraca do akwakultury.

Ubytek wody w takim systemie to głównie parowanie. Stosując właściwe rozwiązania technologiczne do utrzymania pożądanej temperatury i zasilania pomp do cyrkulacji wody, system taki może być niemal samowystarczalny.

https://www.youtube.com/watch?v=vCIxsAvX_Kw

#ciekawostki #ryby #rosliny #woda #pozywienie #film

Pierwsza misja załogowa NASA i SpaceX już za kilka miesięcy

Data: 11.10.2019 19:20

Autor: ziemianin

businessinsider.com.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #elonmusk #nasa #spacex #kosmos

Dotychczas SpaceX Elona Muska (na zdjęciu) odbywało jedynie frachtowe loty kosmiczne. Firma z sukcesem wyniosła kapsułę Crew Dragon na stację ISS w marcu, choć na pokładzie był wtedy jedynie manekin.

Pierwsza misja załogowa NASA i SpaceX już za kilka miesięcy

Możliwe, że pierwszy załogowy lot kosmiczny z udziałem NASA i SpaceX odbędzie się w pierwszym kwartale 2020 roku. Szef NASA Jim Bridenstine przekazał, że jest to realne, jeśli testy kapsuły dla załogi SpaceX Crew Dragon "pójdą zgodnie z planem".

Szef NASA oświadczenie wydał po wycieczce dla dziennikarzy po siedzibie SpaceX w mieście Hawthorne, którą poprowadził szef tej firmy Elon Musk.

Przyznał w nim, że finalizacja projektu kapsuły jest "kluczowa dla priorytetowego celu agencji kosmicznej", czyli w wznowienia "wysyłania w kosmos amerykańskich astronautów, w amerykańskich rakietach, z amerykańskiej ziemi".

Agencja Reutersa wskazała, że wspólne wystąpienie szefów NASA i SpaceX "miało być pokazem jedności między nimi po publicznej kłótni dotyczącej opóźnień w projekcie Crew Dragon".

80 mln za wysłanie astronauty na ISS

Wcześniejszy plan zakładał, że NASA za pomocą SpaceX wyśle dwóch astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) jeszcze w 2019 r. Tak się jednak nie stało, choć amerykańska agencja przeznaczyła 6,8 mld dol. na zbudowanie systemów rakiety wraz z kapsułą załogową przez firmy SpaceX i Boeing.

Dotychczas SpaceX odbywało jedynie frachtowe loty kosmiczne. Firma z sukcesem wyniosła kapsułę Crew Dragon na stację ISS w marcu, choć na pokładzie był wtedy jedynie manekin.

Obecnie za wysłanie astronauty do międzynarodowej stacji NASA płaci Rosji ok. 80 mln dolarów od głowy.

Data: 11.10.2019 11:42

Autor: Nietzsche

Ciekawostka – mówią, że średnia długość życia w Polsce spada, jednak to się tyczy całej populacji. Mamy wciąż ogrom ludzi urodzonych w pierwszej połowie XX wieku, wojna, później ciężka komuna, a w komunie żywienie się gównem, fizyczna orka w robocie. Naukowcy twierdzą, że dzisiejsi 20-30 latkowie spokojnie osiągną średnią życia 100 lat. Pojawią się pierwsi 130-140 latkowie. Zwłaszcza wśród ludzi, którzy korzystają z suplementacji, jedzą zdrowo i uprawiają sport. Coraz częściej będzie dochodzić do przypadków "biohackingu", ulepszania organizmu, na razie poprzez farmakologię. Niektórzy twierdzą też, że urodził się już pierwszy 200 latek.

#ciekawostki

Laktolikopen korzystnie wpływa na jakość nasienia

Data: 09.10.2019 21:25

Autor: ziemianin

kopalniawiedzy.pl

#codziennaprasowka #ciekawostki #informacje #wiadomosci #nauka #likopen #laktolikopen #sperma #nasienie

Za pomocą suplementu diety laktolikopenu można poprawić jakość spermy. Wg naukowców z Uniwersytetu w Sheffield, 3-miesięczna kuracja zwiększa odsetek plemników o ruchu progresywnym szybkim i plemników o prawidłowej morfologii.

Laktolikopen korzystnie wpływa na jakość nasienia

Brytyjczycy podkreślają, że ich odkrycie może doprowadzić do stworzenia nowych metod ograniczania niekorzystnego wpływu współczesnego trybu życia na męskie zdrowie reprodukcyjne.

Ekipa z Sheffield przeprowadziła badanie z losowaniem do grup – eksperymentalnej i kontrolnej. Próba była podwójnie ślepa, co oznacza, że ani ochotnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto trafił do jakiej grupy. Zebrano 60 zdrowych mężczyzn w wieku 19-30 lat. Grupa eksperymentalna przez 12 tygodni codziennie przyjmowała 14 mg laktolikopenu. Reszta zażywała placebo. Oba rodzaje tabletek zapewniała firma Cambridge Nutraceuticals.

Głównym celem naukowców była ocena ewentualnej zmiany w stężeniu plemników poruszających się (ang. motile sperm concentration). Monitorowano także różne aspekty jakości ejakulatu, w tym poziom uszkodzenia DNA plemników.

Zdecydowano się na laktolikopen, bo surowy likopen jest słabo wchłaniany (biodostępny), a nie każdy będzie na co dzień jeść takie ilości pomidorów gotowanych z tłuszczem, by móc uzyskać prozdrowotne efekty. Jak można przeczytać na stronie producenta, laktolikopen to połączenie likopenu z białkami serwatkowymi. Zapewnia to ochronę w układzie pokarmowym, dzięki czemu więcej związku ulega wchłonięciu do krwiobiegu.

Tak naprawdę nie spodziewaliśmy się, że na końcu studium zobaczymy jakąś różnicę między spermą mężczyzn przyjmujących laktolikopen i placebo. Jednak kiedy odkodowaliśmy wyniki, prawie spadłem z krzesła – opowiada prof. Allan Pacey. Poprawa morfologii – rozmiarów i budowy plemników – była ogromna. Do wykonania pomiarów wykorzystaliśmy system komputerowy, który wyeliminował z wyników sporo ludzkich błędów. Dodatkowo osoba obsługująca komputer nie wiedziała, kto zażywał laktolikopen, a kto placebo.

To pierwsze właściwie zaprojektowane badanie kliniczno-kontrolne nad wpływem laktolikopenu na jakość spermy. Jego wyniki zachęciły nas do prowadzenia dalszych prac w tym zakresie.

Dr Liz Williams dodaje, że badanie było małe, dlatego trzeba je powtórzyć na większej próbie. Kolejnym krokiem będzie studium na mężczyznach z zaburzeniami płodności. Zobaczymy, czy laktolikopen może poprawić jakość ich nasienia i pomóc w poczęciu bez odwoływania się do inwazyjnych terapii.

Pacey podkreśla, że nie badano mechanizmu działania likopenu, ale jak wiadomo, jest on silnym utleniaczem, dlatego możliwe, że hamuje uszkodzenia oksydacyjne plemników (podwyższona oksydacja prowadzi do uszkodzenia DNA oraz białek plemników). Co ważne, w grupie przyjmującej suplement poziom likopenu w osoczu był po 12 tygodniach znacząco wyższy.

Likopen należy do rodziny naturalnych pigmentów (karotenoidów). Występuje w dużych ilościach w pomidorach, gujawie czy melonach. Dobrym jego źródłem są także inne czerwone owoce, takie jak arbuzy, czerwone grejpfruty czy dzika róża.

III przemysłowa rewolucja wodorowa już się rozpoczęła (audio)

Data: 09.10.2019 20:54

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #nauka #technika #wodor #technologia

Wodór (H2) jako nośnik energii jest obecnie jedyną poważną konkurencją dla paliw kopalnych. Może się więc wydawać, że mroczne siły hamują badania w tej dziedzinie. Wygląda jednak na to, że rozwój idzie pełną parą i mamy już sporo obiecujących technologii, i może już za kilka lat dojdzie do wielkiego przełomu cywilizacyjnego – trzeciej rewolucji przemysłowej – epoki wodoru. Staniemy się cywilizacją wodorową. Transformacja może zacząć się już teraz!

III przemysłowa rewolucja wodorowa już się rozpoczęła (audio)

turbulencja - Chemitrails, antidotum ! ponownie o tym, że nie trujemy...

Data: 09.10.2019 20:06

Autor: ziemianin

youtube.com

#zabawne #zprzymruzeniemoka #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #samoloty #kapitandariusz #turbulencja #lotnictwo

Cześć druga i ostatnia o tym dlaczego Was nie trujemy.

Część pierwsza tutaj – https://www.youtube.com/watch?v=zJPN5…

I film o którym wspomniałem, znalazł "Xaus"

turbulencja – Chemitrails, antidotum ! ponownie o tym, że nie trujemy…

Data: 09.10.2019 16:20

Autor: FiligranowyGucio

Wodór (H2) jako nośnik energii jest obecnie jedyną poważną konkurencją dla paliw kopalnych. Może się więc wydawać, że mroczne siły hamują badania w tej dziedzinie. Wygląda jednak na to, że rozwój idzie pełną parą i mamy już sporo obiecujących technologii, i może już za kilka lat dojdzie do wielkiego przełomu cywilizacyjnego – trzeciej rewolucji przemysłowej – epoki wodoru. Staniemy się cywilizacją wodorową. Transformacja może zacząć się już teraz!

https://www.youtube.com/watch?v=Ryl1-nU4J9s 45:26

#motoryzacja #wiadomosci #ciekawostki #yt #technologia

Saturn rekordzistą. Wyprzedził Jowisza pod względem liczby księżyców

Data: 09.10.2019 11:00

Autor: ziemianin

carnegiescience.edu

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kosmos #saturnv ksiezyc

Scott S. Sheppard i jego koledzy z Carnegie Institution for Science odkryli 20 nowych księżyców Saturna. Z liczbą 82 znanych księżyców Saturn wyprzedził Jowisza i jego 79 księżyców.

wymagany angielski

Saturn rekordzistą. Wyprzedził Jowisza pod względem liczby księżyców

Każdy z nowo odkrytych księżyców ma około 5 kilometrów średnicy. Siedemnaście z nich obiega planetę w kierunku przeciwnym do kierunku jej ruchu obrotowego (ruch wsteczny). Kierunek ruchu trzech pozostałych jest zgodny z tym, jak wiruje Saturn (ruch prosty). Dwa z tych trzech księżyców znajdują się bliżej planety i pełen obieg wokół niej zajmuje im około 2 lat. Trzeci z księżyców poruszających się ruchem prostym oraz księżyce poruszające się ruchem wstecznym są dalej od Saturna i potrzebują ponad trzech lat na przebycie całej orbity.

Badanie orbit tych księżyców może zdradzić nam ich pochodzenie oraz informacje o warunkach panujących w otoczeniu Saturna w czasie jego formowania się, mówi Sheppard.

Wydaje się, że zewnętrzne księżyce Saturna są zorganizowane w trzy grupy w zależności od nachylenia ich orbity względem planety. Dwa z nowo odkrytych księżyców poruszających się ruchem prostym pasują do grupy inuickiej. W jej skład wchodzą księżyce, których orbity są nachylone o około 46 stopni względem planety. Nadawane są im nazwy z mitologii Inuitów. Niewykluczone, że wszystkie one powstały z jednego księżyca, który w przeszłości się rozpadł.

W kolei nowo odkryte księżyce o ruchu wstecznym wykazują podobieństwa do grupy nordyckiej. To duża bardzo zróżnicowana grupa, której nadawane są nazwy z mitologii nordyckiej. Jedynym wyjątkiem jest tutaj Febe, postać z mitologii greckiej. Księżyc ten został odkryty w 1899 roku, na długo przed innymi, a do roku 2000 był najdalej położonym od Saturna znanym nam księżycem tej planety. Od dzisiaj tytuł ten należy do jednego z nowo odkrytych księżyców z grupy nordyckiej. Również grupa nordycka może być pozostałością jednego księżyca.

Podobne grupy księżyców zewnętrznych widzimy też wokół Jowisza. Wskazuje to, że dochodziło do potężnych zderzeń albo pomiędzy samymi księżycami, albo z księżycami i zewnętrznymi obiektami, jak asteroidy czy komety, mówi Sheppard.

Trzeci z nowych księżyców poruszających się ruchem prostym ma orbitę nachyloną pod kątem 36 stopni, co czyni go podobnym do grupy galijskiej. Jednak, jako że jego orbita znajduje się znacznie dalej niż orbita jakiegokolwiek innego księżyca o ruchu prostym, nie można wykluczyć, że albo jest zewnętrznym obiektem przechwyconym przez Saturna, albo nie ma nic wspólnego z innymi księżycami o ruchu prostym.

Obecność tak licznych niewielkich księżyców sporo mówi o warunkach w chwili ich powstawania. Jeśli bowiem wokół Saturna znajdowałoby się dużo pyłu i gazu w chwili, gdy rozpadały się jego duże księżyce, to z czasem małe księżyce zostałyby na tyle spowolnione przez tarcie, że opadłyby na powierzchnię planety. Fakt, że te małe księżyce obiegają Saturna po tym, jak rozpadły się księżyce, od których pochodzą, wskazuje, iż do kolizji doszło gdy proces formowania się planety był w większości ukończony i dysk protoplanetarny nie wpływał na księżyce.

W ubiegłym roku Sheppard odkrył 12 nowych księżyców Jowisza, a niedawno informowaliśmy o nadaniu imion pięciu z nim.

Data: 09.10.2019 01:33

Autor: aborygo

Gibraltar. Jeśli ktokolwiek uznaje hiszpańskie pretensje do tej skały, to powinien tylko spojrzeć na te fotografie. Widzicie ten dymiący wulkan? Tak, granica jest dokładnie tam, gdzie słoneczne niebo zmienia się w chmurę. Czy potrzeba jeszcze jakiegoś dowodu na brytyjskość tej ziemi?

#ciekawostki #gibraltar #heheszki

Zawody robotów w Krakowie – zbliża się ROBOCOMP 2019

Data: 08.10.2019 12:05

Autor: ziemianin

forbot.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wydarzenia #informatyka #zawody #krakow #robotyka

Nadchodzi już X edycja jednego z największych festiwali robotów. Dzięki ROBOCOMP 2019 do Krakowa przyjadą konstruktorzy z całej Polski, którzy będą rywalizować w 17 konkurencjach.

Wydarzenie odbędzie się 26 października. Udział w zawodach i wstęp dla widzów są darmowe.

Zawody robotów w Krakowie – zbliża się ROBOCOMP 2019

Walki robotów w klatce, rywalizacja niezwykle szybkich linefollowerów, wyścigi dronów, a nawet roboty ratujące małe, pluszowe maskotki. To tylko niektóre z atrakcji, które czekają na Was podczas X edycji krakowskiego festiwalu robotów ROBOCOMP 2019!

Już 26.10.2019, hala krakowskiej Wisły wypełni się fascynatami wszelakich robotów. Wydarzenie będzie okazją to spotkania amatorów, hobbystów oraz profesjonalistów, którzy wystawią swoje konstrukcje w jednej z 17 różnorakich konkurencji – w tym wiele nowości, m.in.:

bear rescue – ratowanie pluszowego misia na czas,

combat – walki robotów w klatce,

drone wars – walki dronów,

death race – wyścig robotów na śmierć i życie.

ROBOCOMP to również liczne atrakcje dla widzów. Oprócz zmagań robotów będzie można spróbować swoich sił w konkursach i odwiedzić stosika sponsorów. Od lat podczas zawodów można spotkać przedstawicieli firm technologicznych, które wspierają zawodników atrakcyjnymi nagrodami. W tym roku wśród sponsorów są m.in. firmy FANUC oraz Mouser.

Udział w zawodach jest bezpłatny, rejestracja dla zawodników już ruszyła i potrwa do 14 października. Zapisy po tym terminie będą możliwe, ale nie będą gwarantowały otrzymania pamiątkowej koszulki. Więcej informacji na tematy ROBOCOMP 2019 znaleźć można na oficjalnej stronie wydarzenia

Indonezja może znaleźć się w kalendarzu F1

Data: 08.10.2019 11:59

Autor: ziemianin

cyrkf1.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #motogp #indonezja #motosport #f1 #formula1

Indonezja to kolejny kraj, który można dopisać do grona kandydatów do organizacji wyścigów Formuły 1 w przyszłości. Powstający głównie z myślą o MotoGP uliczny tor Mandalika Street Circuit może także w przyszłości zorganizować wyścig Formuły 1.

Indonezja może znaleźć się w kalendarzu F1

Mandalika Street Circuit – animacja

GP Indonezji powróci do kalendarza MotoGP. Pięcioletni kontrakt został podpisany kilka miesięcy temu, a pierwszy wyścig ma odbyć się jesienią 2021 roku (tor pojawi się także w kalendarzu serii Superbike). Wyścigi motocyklowe są bardzo popularne w tym regionie świata. W kalendarzu od lat jest wyścig na torze Sepang w Malezji, gdzie trybuny zawsze są pełne kibiców (w przeciwieństwie do F1), a od 2018 roku dołączyła Tajlandia i tamtejszy wyścig odniósł wielki sukces. Kwestię Tajlandii opisałem na blogu we wrześniu (szczegóły), bo tam też jest potencjał na F1. Motocyklowe GP Indonezji będzie naprawdę wyjątkowym wyścigiem, bo odbędzie się na zupełnie nowym torze Mandalika Street Circuit, który jak sama nazwa wskazuje jest obiektem ulicznym. W obecnym kalendarzu MotoGP nie ma toru ulicznego, więc to będzie wyjątkowy wyścig. Budowa tego toru ma zgodnie z planem rozpocząć się w październiku 2019 roku.

Tor Mandalika Street Circuit

Tor Mandalika Street Circuit powstanie na wyspie Lombok położonej w pobliżu bardzo znanej wyspy Bali, która przyciąga wielu turystów z całego świata. Rząd Indonezji na wyspie Lombok utworzył specjalną strefę ekonomiczną. Powstaje tam nowoczesny kompleks turystyczny, w którym wartość zaplanowanych inwestycji przekracza 3 miliardy dolarów. Ten projekt pozyskał wielu inwestorów i np. 0,5 miliarda dolarów zainwestuje rząd Kataru. Rząd Indonezji planuje, że Mandalika będzie odwiedzana przez dwa miliony turystów z zagranicy rocznie. Na terenie 1 200 hektarów powstaje wiele hoteli, centra konferencyjne i handlowe, parki rozrywki, a także nowoczesny tor wyścigowy. To będzie bardzo nowoczesny i zintegrowany kompleks turystyczny z dostępem do mającej ponad 7 kilometrów szerokiej plaży z białym piaskiem. W pobliżu jest międzynarodowe lotnisko, więc w teorii to idealne miejsce na taką inwestycję.

Mandalika Street Circuit został zaprojektowany przez MRK1 Consulting oraz RoadGrip Motorsport. Tor zostanie wybudowany przez francuską firmę Vinci Construction, która łącznie w obszarze Mandalika zajmie się inwestycjami o wartości 900 mln euro. Nazwa wskazuje na to, że będzie to tor uliczny, ale nie do końca. Tak naprawdę będzie to klasyczny tor wyścigowy z pełnowymiarowymi strefami wyjazdowymi, ale położony w terenie miejskim. Po wyścigu większość infrastruktury, barier i budynków będzie demontowana, a sam tor będzie wykorzystywany do ruchu ulicznego. Budynek boksów będzie przez resztę roku wykorzystywany jako centrum konferencyjne. Dlatego nie trzeba się obawiać tego, że motocykliści będą jeździć 300 km/h w pobliżu ścian.

Projekt toru powstał już po tym, jak zatwierdzony był projekt całego obszaru Mandalika, a więc projektanci nie mieli wolnej ręki w przygotowaniu nitki toru, jednak udało im się wprowadzić pewne zmiany. Od razu uprzedzam, że na grafice ilustrującej ten wpis, a także animacji przedstawiające tor widać projekt sprzed kilku miesięcy. Finalny projekt będzie się nieco różnił, ale nie będzie to żadna rewolucja, jedynie wprowadzono drobne modyfikacje. Sam charakter i ogólny obrys toru pozostają bez zmian.

Tor Mandalika Street Circuit będzie liczył 4,32 kilometra długości oraz 19 zakrętów i powstanie na terenie zajmującym 130 hektarów. Na torze będzie 50 000 siedzących miejsc dla kibiców oraz dodatkowe 100 000 miejsc stojących. Organizatorzy celują w największą w sezonie frekwencję na wyścigu MotoGP. Problemem tego toru moim zdaniem jest jego układ. Jest to bardzo kręty tor z wieloma zakrętami. Jest na nim tylko jedna prosta, która nie będzie długa. Już w przypadku wyścigów motocyklowych pojawiły się głosy, że taki układ się nie sprawdzi i będzie nudny. Dla wyścigów samochodowych, a szczególnie Formuły 1 taki układ praktycznie sprawi, że wyprzedzanie będzie bardzo trudne. Mi przypomina on tor Hungaroring, ale z krótszą główną prostą.

Indonezja może znaleźć się w kalendarzu F1

Tor Mandalika Street Circuit został zaprojektowany z myślą o wyścigach motocyklowych i to jest w tym momencie priorytet. Jeżeli wyścig MotoGP odniesienie spodziewany sukces, to Indonezyjska Organizacja Turystyczna, która odpowiada za sprowadzenie wyścigów motocyklowych będzie chciała ściągnąć także F1 (Źródło). Mają przy tym wsparcie prezydenta Indonezji Joko Widodo, który w tym roku został wybrany na drugą kadencję. Jak wspominałem wcześniej kompleks turystyczny na wyspie Lombok to bardzo duża i ważna inwestycja dla całej Indonezji. Rząd aktywnie działa, aby maksymalnie ten projekt promować i tym samym zachęcić turystów do przyjeżdżania tam w przyszłości. Indonezja ogólnie stawia mocno na sport, planują ubiegać się o organizację Igrzysk Olimpijskich w 2032 roku.

W razie starania się o organizację wyścigu F1 będą potrzebne pewne modyfikacje na torze, który został zaprojektowany z myślą o motocyklach i nie będzie teraz przechodził inspekcji ze strony FIA. Nie będą to jednak żadne istotne zmiany. Liberty Media stawia na tory uliczne, a ten obiekt dodatkowo będzie bardzo efektownie prezentował się podczas transmisji telewizyjnej z uwagi na otoczenie. Indonezja to czwarty co do ludności kraj świata, który nie jest “zagospodarowany” przez F1, wiec potencjalnie jest tam duża liczba kibiców do pozyskania. Jedyne dotychczasowe związki F1 z Indonezją to udział Rio Haryanto w kilku wyścigach sezonu 2016 oraz Seana Gelaela w kilku treningach. Z tego powoduje wydaje się, że władze F1 powinny być zainteresowane, ale najpierw muszą otrzymać konkretną ofertę finansową. Do realizacji tych planów jest jeszcze daleko, ale warto pamiętać, że taki projekt powstaje i śledzić to jak zostanie odebrany wyścig MotoGP.

Polski symulator karczmy - wiemy już, kiedy zagramy w Crossroads Inn

Data: 08.10.2019 11:52

Autor: ziemianin

benchmark.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #gry #polskiegry #polska #rpg

„Crossroads Inn to nasz najważniejszy tytuł w 2019 roku. Jako fani zarówno symulatorów, jak i gier RPG zawsze chcieliśmy zagrać w grę, która umiejętnie połączy te dwa gatunki. Tak powstał pomysł na symulator tawerny [i] myślę, że osiągnęliśmy założony rezultat” – powiedział Michał Gembicki z Klabatera.

Polski symulator karczmy – wiemy już, kiedy zagramy w Crossroads Inn

Jeszcze przed końcem tego miesiąca będziemy mogli rozpocząć karierę karczmarza w najnowszej grze polskiego studia Kraken Unleashed pod tytułem Crossroads Inn.

Crossroads Inn to symulator karczmy z elementami RPG. Został osadzony w świecie fantasy i stawia przed nami zadanie polegające na zarządzaniu tawerną i jej rozwijaniu poprzez zatrudnianie i szkolenie pracowników, kontrolowanie dostaw, tworzenie przepisów czy dostosowywanie menu.

W Crossroads Inn czekać będzie na nas kilka trybów rozgrywki. Od symulacyjnej piaskownicy, przez najrozmaitsze wyzwania, po konkretną kampanię fabularną (z dwunastoma zakończeniami). Dzięki temu każdy ma tu znaleźć coś dla siebie i nie mieć powodów do zbyt szybkiego ziewania.

Kiedy premiera gry Crossroads Inn?

Klabater ogłosił oficjalną datę premiery Crossroads Inn. Gra zadebiutuje 23 października 2019 roku w wersjach przeznaczonych na komputery z systemami Windows, macOS i Linux. Zainteresowani tym tytułem gracze powinni zajrzeć do sklepów Steam i GOG, gdzie znajdą dwie edycje: standardową (za 80 złotych) oraz kolekcjonerską (za 100 zł).

W skład edycji kolekcjonerskiej – poza samą grą – wejdą: 45-minutowy soundtrack, książka kucharska z 12 przepisami, mapa Delcrys, przewodnik, szczegółowy poradnik barmana, dodatkowy strój oraz pakiet multimedialny z tapetami, grafikami koncepcyjnymi i materiałami wideo.

Oprócz tego w Polsce wydane zostaną także edycje pudełkowe: specjalna (za 100 zł) z poradnikiem, naklejkami, mapą, książką kucharską, soundtrackiem i materiałami multimedialnymi oraz kolekcjonerska (za 220 zł) z książką kucharską, fartuchem, listem od twórców, otwieraczem do piwa i przepustką sezonową.

Data: 08.10.2019 08:50

Autor: 12358

I komu tu wierzyć?

1.Mona Lisa – postać z bodaj najsłynniejszego dzieła Leonarda da Vinci – nie ma ani brwi, ani rzęs. Nieudolne zabiegi kosmetyczne bohaterki, niedokładność malarza? Nic z tych rzeczy. Jak w 2007 roku dowiódł francuski badacz Pascal Cotte, skanując obraz w bardzo wysokiej rozdzielczości, brwi i rzęsy zostały namalowane, ale znikały stopniowo wskutek zbyt intensywnej "konserwacji" obrazu./joemonster.org

2.Czym szczególnym wyróżnia się Mona Lisa?

Nie ma brwi. Ich obcinanie było wówczas modne we Florencji./globalquiz.org

*Dlatego, zawsze miejcie dystans. #malarstwo #internet #ciekawostki

Data: 07.10.2019 21:12

Autor: Monte

Wiele się mówi o agencjach kosmicznych takich jak NASA, ESA czy o samym Elonie Musku, który chce podbić czerwoną planetę, ale czy słyszeliście kiedykolwiek o Fińskiej agencji kosmicznej DASA?

Fińska Agencja Kosmiczna DASA już w 2013 roku wysłała rakietę na misje załogową na Marsa, poniżej zamieszczam dokument gdzie możecie zobaczyć na włase oczy jak przebiegały treningi oraz ćwiczenia astronautów, warto zobaczyć i przekonać się czy Wy byście podołali takim katorżniczym treningom, dokument również pokazuje fińską fabrykę statków kosmicznych oraz sam start misji załogowej na Marsa.

https://youtu.be/9xxUBoR46xw?t=364

#nauka #ciekawostki #kosmologia #dasa #nasa #kosmos #mars #finlandia

Data: 07.10.2019 16:38

Autor: 12358

No. 5, 1948 to obraz Jacksona Pollocka, który w roku 2006 został sprzedany za 140 milionów dolarów (drugi najdroższy obraz w historii). W roku 1949, tuż po namalowaniu przez Pollocka i sprzedaniu do Alfonso Ossorio, obraz został uszkodzony – zanim został dostarczony klientowi. Pollock szybko zamalował uszkodzenie, stwierdzając, że klient "i tak się nie zorientuje"./globalquiz.org/ #malarstwo #ciekawostki

Rosyjski Specnaz wdraża lekcje z Syrii [ANALIZA]

Data: 07.10.2019 10:23

Autor: ziemianin

defence24.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosc #wojsko #armia #rosja #specnaz #sso

Rosyjskie siły specjalne są obecnie wyposażone, wyszkolone i dowodzone, jak nigdy. Owocuje przede wszystkim doświadczenie z Syrii (i zapewne Donbasu), które przekuwane jest w poligonową praktykę. Interwencja w Syrii, w połączeniu z możliwymi zagrożeniami regionalnymi, wpływa także na ewolucję taktyki armijnego Specnazu oraz elitarnych Sił Specjalnych Operacji (SSO).

Rosyjski Specnaz wdraża lekcje z Syrii [ANALIZA]

Przez lata bolączką sił specjalnych podległych MO FR było kiepskiej jakości wyposażenie. W chwili obecnej uległo to zmianie. Poprawiło się znacząco nie tylko wyposażenie i uzbrojenie indywidualne, ale także zespołowe. Elementy uzbrojenia i wyposażenia, czy to zachodniej produkcji, czy to własnych firm, są najlepszej jakości, w dodatku sprawdzone w warunkach bojowych. Komandosi – zarówno z armijnego Specnazu, jak i SSO – mogą dowolnie dobierać oporządzenie w zależności od upodobań i oceny efektywności.

W Syrii można było poddać testom także nowe wzory uzbrojenia, jak na przykład karabinek maszynowy RPK-16 kal. 5,45-mm. Zwraca uwagę zastosowanie w Syrii na dużą skalę, zwłaszcza przez specjalistów SSO, tłumików dźwięku (PBS). Powszechnym stało się użycie celowników, termowizorów, noktowizorów, dalmierzy laserowych, wielofunkcyjnych urządzeń obserwacyjnych etc.

pozostała część tekstu w artykule

Nokia 800 Tough, nowy pancerny klasyk zaprezentowany na IFA. Ma LTE, hotspot i system KaiOS

Data: 07.10.2019 10:00

Autor: ziemianin

pancernemobilne.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nokia #telefony #technologia #nowinkitechniczne #pancernetelefony

Fińska firma HMD Global, która jest aktualnym właścicielem marki Nokia, zaprezentowała na targach IFA w Berlinie kilka nowości, z których najbardziej osobliwym wydaje się wzmocniony telefon Nokia 800 Tough. To bodajże pierwszy pancernik w historii z logo NOKIA na obudowie.

Nokia 800 Tough, nowy pancerny klasyk zaprezentowany na IFA. Ma LTE, hotspot i system KaiOS

Nokia 800 Tough to klasyczny telefon w obudowie typu „batonik” – ma ekran 2,4 cala QVGA, poniżej niego klawiaturę alfanumeryczną, ale poza tym wyróżnia się kilkoma interesującymi cechami.

Po pierwsze jest to konstrukcja wzmocniona – pyło- i wodoszczelna zgodnie ze standardem IP68. Telefon przeszedł też testy MIL-STD-810G, przygotowany jest na upadki z wysokości 1,9 m, zniesie też słoną wodę i skrajne temperatury.

Obudowa Nokii 800 Tough wykonana jest ze skręcanych elementów, a z zewnątrz osłania ją guma, z nacięciami w kluczowych miejscach. Bardzo przydatny może okazać się umieszczony na dole, szeroki zaczep na karabińczyk lub linkę.

Sporo ciekawych funkcji znajdziemy jednak pod tą wytrzymałą obudową. Po pierwsze Nokia 800 Tough działa nie tylko w sieciach 2G i 3G, ale także w LTE, zapewniając transfer danych z prędkością do 150 Mbps.

Dzięki funkcji hotspot i złączu Wi-Fi telefon można wykorzystać jako router dla laptopa lub innego urządzenia z Wi-Fi. Prowadząc rozmowy, możemy też korzystać z rozwiązań VoLTE i VoWiFi, których brakuje nawet w wielu smartfonach.

Nokia 800 Tough ma też odbiornik GPS/AGPS i GLONASS, może być więc używana do uproszczonej nawigacji.

A skąd ta nawigacja? Na przykład z Map Google. Nokia 800 Tough pracuje pod kontrolą systemu KaiOS – jest to platforma tworzona dla prostych telefonów komórkowych, by dodać do nich pewne funkcje smart.

Już na starcie użytkownik dostaje poza mapami także Asystenta Google, Facebooka, WhatsApp, YouTube’a, jest także możliwość instalowania nowych aplikacji ze specjalnego sklepu. Stopniem komplikacji KaiOS nie może się równać z systemami w rodzaju Androida, ale stanowi ciekawe rozszerzenie podstawowych funkcji urządzenia.

W Nokii 800 Tough znajdziemy ponadto aparat 2 Mpix, Dual SIM, łączność Bluetooth 4.1 i latarkę. Książka mieści 1000 kontaktów, a bateria 2100 mAh ma zapewnić do 14 godzin rozmów lub 43 dni czuwania.

Nokia 800 Tough pojawi się na rynku w przyszłym miesiącu, w kolorze czarnym i piaskowym (ze wzorem kamuflażu), a kosztować ma 499 zł.

:))) Brytyjskie krowy nawiązały kontakt z rolnikami przez Internet

Data: 06.10.2019 17:20

Autor: ziemianin

pl.sputniknews.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #krowy #wielkabrytania #rolnictwo #5g #swiatrolnika

W brytyjskim Somerset działa ferma doświadczalna, na której stado krów zostało wyposażone w obroże bezprzewodowe, działające na zasadzie trackerów fitness.

WTF? :))) Brytyjskie krowy nawiązały kontakt z rolnikami przez Internet

Jak podaje NTD, obroże bezprzewodowe działają na zasadzie trackerów fitness. Monitorują stan zwierząt, a następnie wysyłają dane do chmury piątej generacji, czyli 5G.

Następnie specjalny algorytm analizuje informacje i wysyła do rolników i weterynarzy powiadomienia za pośrednictwem aplikacji na smartfonie. Dzieje się tak w przypadku zmian w samopoczuciu krów, które mogą wskazywać na chorobę lub niedyspozycję.

Pracownik fermy eksperymentalnej w brytyjskim Somerset Mark Gough mówi, że ta technologia zwiększa wydajność, oszczędza godziny pracy i pozwala rolnikom monitorować zdalnie stado krów. Za jej pośrednictwem można na przykład dowiedzieć się, kiedy krowa zaczyna rodzić.

Krowa

CC0 / Pixabay

Szalone krowy, chińscy szpiedzy i nowotwory. Mity i fakty o 5G

„Kiedy dane przychodzą na telefon, na urządzenie mobilne, wszystko staje się szybsze i bardziej dostępne. Można być na drugim końcu budynku, otrzymać wiadomość i dowiedzieć się, jaka konkretnie krowa może mieć jakiś problem. Sytuacja oceniana jest więc błyskawicznie" – mówi Mark Gough.

Gospodarstwa rolne już od dawna są obyte z technologiami. Wykorzystywane są na nich automatyczne systemy doju i przydziału paszy. Teraz dzięki technologii 5G można szybko załadować dane, podłączyć do Internetu wiele urządzeń, a także analizować dane z różnych czujników.

Pracownicy fermy mówią, że zakład stał się bardziej wydajny. Codziennie produkuje się w nim 5 tysięcy litrów mleka. Następnie mleko trafia do lokalnej serowarni.

Holandia będzie Niderlandią. Bo już nie chce się kojarzyć z narkotykami

Data: 06.10.2019 17:12

Autor: ziemianin

bezprawnik.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #holandia #niderlandia #polityka

Holandia nie chce już się nazywać… Holandią. Teraz oficjalnie będzie wykorzystywał nazwę „Niderlandy” – czy też „Niderlandia” jak kto woli. Czemu? Otóż stara nazwa za bardzo kojarzyła się z „atrakcjami” Amsterdamu i Rotterdamu – czyli miękkimi narkotykami czy z dzielnicami czerwonych latarni.

Holandia będzie Niderlandią. Bo już nie chce się kojarzyć z narkotykami

Holenderski (czy raczej niderlandzki) rząd zmienia oficjalną nazwę kraju. Już nie będzie określał się jako „Holandia” – a jako „Niderlandy”. Dla Anglików czy Amerykanów więc niewiele się zmieni. Ale już na przykład dla Polaków – jak najbardziej.

Żeby Holandia nie była Holandią. Ale o co chodzi?

Zmiana nazwy to część nowej strategii promocyjno-marketingowej rządu. Została ona wypracowana między innymi z PR-owcami, politykami i liderami lokalnego biznesu. Oficjalny debiut „Niderlandii” ma nastąpić w maju przyszłego roku – podczas konkursu Eurowizji, który odbędzie się w Rotterdamie. Jeśli ktoś nie lubi tego konkursu, to nową nazwę kraju będzie mógł dostrzec podczas Igrzysk Olimpijskich w Tokio, które obędą się również w przyszłym roku. To symboliczne, bo Rotterdam jest właśnie częścią problemu, z którym Holendrzy (Niderlandczycy?) chcą walczyć.

Bo Holandia to część geograficzna całego kraju, która obejmuje między innymi dwa główne miasta – czyli Amsterdam i Rotterdam. Trzeba przyznać – nazywanie całego kraju nazwą jednego regionu rzeczywiście jest dość dziwnym pomysłem. To trochę tak, jakby Polskę nazywać Mazowią. Region kilka stuleci temu zdominował co prawda kraj, ale to przecież nie jest tak, że Holandia to tylko Holandia (sic!).

Jednak prawdziwym problemem jest PR. Niegdyś kraj kojarzył się naprawdę fantastycznie – z kanałami, rowerami, tulipanami oraz wiatrakami.

W ostatnich latach jednak myśląc „Holandia”, wiele osób ma przed oczami dzielnice prostytucji czy legalne miękkie narkotyki i całą kulturę z nimi związaną. Teraz rząd chce, by kraj znów kojarzył się z bardziej sielskimi klimatami.

– Chcemy promować się jako kraj otwarty, innowacyjny, kosmopolityczny – tłumaczyła rzeczniczka niderlandzkiego MSZ. – Unowocześniamy po prostu nasze podejście – dodała.

Zmiana, trzeba przyznać, będzie dosyć spektakularna. Czas oczywiście pokaże, czy teraz kraj będzie się kojarzył bardziej z tulipanami niż z legalną marihuaną. No i ciekawe jaka nazwa kraju będzie obowiązywać nad Wisłą. Ale trzeba przyznać, że „Niderlandia” całkiem nieźle brzmi.

Data: 06.10.2019 11:50

Autor: 12358

Od czego pochodzi włoskie słowo "Ferrari"?

Od "Kowalski". "Ferrari" jest trzecim co do popularności nazwiskiem we Włoszech i pochodzi od kowala. Dzieli ten sam rdzeń, co włoskie słowo "ferro" (żelazo) i łacińskie "ferrum" (stąd Fe jako oznaczenie pierwiastka). / https://globalquiz.org / #ciekawostki #motoryzacja