Data: 05.12.2019 17:54

Autor: Deadlyo

Jeżeli narzekacie na swoje banki, to kurwa nie macie konta w millenium…

TO jest tragedia aż mi piana z mordy leci z agresji…

Mam u nich kredyt, mam opcję spłaty tego w jednej racie już (jakieś 9k) tak więc wpisuję w google frazy aby wcześniej spłacić zobowiązanie w millenium, google ładnie pokazuje "wniosek o wcześniejszą spłatę kredytu millenium"

Myślę, spoko, bardzo ładnie, bezpośredni link.

Taki chuj! Klikasz w odnośnik a millenium natychmiastowo kieruje Cię do strony, gdzie rejestrujesz nowe konto i wybierasz sposób podpisania umowy o nowe konto 360…

Nie da się wejść w żadne informacje bo jest przekierowanie na zakładanie konta…

Takiej porażki nie widzialem już dawno

#banki #tojestkurwadramat

Data: 04.12.2019 14:40

Autor: Deadlyo

Lurki, powiedzcie mi, dzwoniła do mnie dziś kobieta z numeru: 570 979 199

Podobno mBank, z ofertą żeby przenieść do nich konto + kredyt.

Ale dziwi mnie miejsce spotkania, podobno nie mogę dostać tej oferty w zwykłym banku i najbliższy oddział jest w Gliwiach (jestem z Katowic) i kobieta przyjedzie do mnie i w jakiejś kawiarni umowę podpiszemy.

Niby mBank, bo wiedzą, że składałem u nich wniosek, znała mój numer, adres mailowy.

Jakiś scam i próba oszustwa czy jednak legit.

Ktoś ma konto w tym banku i może mi wyjaśnić czy takie rzeczy zdarzały się wcześniej?

#banki #mbank #pytanie #finanse

Data: 03.12.2019 17:57

Autor: Deadlyo

Jakieś opinie na temat Alior Bank?

Dostałem od nich ciekawego SMS i z tego co tam piszą chętnie bym zmienił bank na nich.

Aktualnie mam milenium, wkurza mnie ten bank i od 2 tygodni szukam czegoś innego.

A w Alior mam wzięty fotel dla graczy na raty (700zł niby nie dużo, ale lepiej mi go spłacić w 4 raty niż na jeden raz dać tyle kasy)

W millenium mam drugi kredyt na 9 000zł (jeszcze zostało z niewypału biznesowego) i Alior napisał, że na raty 0% może mi przenieść konsolidacyjnie ten kredyt i odzyskają odsetki, które w millenium już zapłaciłem.

Więc ciekawi mnie ten bank, bo wcześniej nie brałem go pod uwagę.

Ktoś ma jakieś opinie?

Głównie zależy mi na BLIK i blokowaniu karty tymczasowo w aplikacji albo telefonicznie (bezpieczeństwo)

#banki #pytanie

Polin?

Data: 17.11.2019 00:14

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #banki #minister #kariera

Przeciętnie lub słabo mówiący po polsku minister finansów Tadeusz Kościński ma ( to też nie jest do końca pewne ) wykształcenie średnie. Żadnego dyplomu szkoły wyższej nie może nostryfikować bo go nie ma.

Polin?

W całym świecie funkcjonują dwie ścieżki kariery. Ogromna większość uczciwych ludzi szczebelek po szczebelku wspina się po drabinie kariery. Aplikując u nowego pracodawcy składa się papiery a w tym dyplomy ukończenia szkół. Ten model dominuje w cywilizowanym świecie. Ustawy precyzują wymagane wykształcenie w urzędach państwowych i samorządzie. Referent w gminie musi mieć conajmniej licencjat. W urzędach i w ZUS można spotkać zdumiewająco kompetentnych i szybkich w pracy urzędników.

Na ścieżce protekcyjnej ( nepotyzm, układy, plecy, bezpieka, korupcja ) przygłupa szybko wpycha się na wysoki stołek bo tak sobie życzą protektorzy lub protektor. W przypadku gdy protektorem jest właściciel prywatnej firmy on ponosi skutki swoich działań. Gorzej gdy politycy – macherzy rozdają publiczne pieniądze i daję decyzje w sprawach publicznych obsadzonym – zadaniowanym przygłupom.

W PRL o karierach decydowała PZPR i jej prawa ręka czyli bezpieki. "Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera" W ramach "zaciągu tysiąca " z chłopów i robotników uczyniono dyrektorów.

Gdy firmę czy bank zakłada bezpieka ona też usadawia na stołkach swoich ludzi.

O ojcu ministra Henryku Kościńskim wiadomo tylko tyle że był szefem bierutowskiego Biura Konsularnego Poselstwa na Węgrzech. Podejrzenie współpracy ze stalinowską bezpieką lub pracy dla bezpieki jest oczywiste. W czasach stalinowskich na ekskluzywne "polskie" placówki zagraniczne wysyłano praktycznie tylko żydów bo im Stalin ufał, powierzając im Polskę w arendę.

Bank Handlowy był w 100% obsadzany przez PZPR i bezpieki. Tam nie było żadnych przypadkowych ludzi. Obsadzano synów i córki prominentów PRL. Wszyscy mieli silnych protektorów i oficerów prowadzących. W dekadzie lat siedemdziesiątych a mniej w dekadzie lat osiemdziesiątych prominenci PRL, ludzie BH i bezpieka zdefraudowali ogromne sumy z gierkowskich kredytów. Jak to robiono precyzyjne opisuje "Peryferyjny Kapitalizm Zależny", dostępny w Google Books. Oczywiście bezpieka żadnych dokumentów do takich spraw nie sporządzała. Najważniejsza agentura PRL miała dokumentacje tylko w Moskwie.

Polska nie ma żadnych służb. Kościńskiego "sprawdzono" tak samo jak "krystalicznego" Mariana Banasia !

Minister finansów Kościński był dyrektorem ważnej ekspozytury Banku Handlowego w Londynie, kiedy według ustaleń kontroli NIK Polska w latach 1991-1992 poniosła gigantyczne straty z tytułu operacji dewizowych tego banku.

2 kadencja, 100 posiedzenie, 1 dzień (05.02.1997)

Wikipedia: "Po 1945 Bank Handlowy został głównym polskim korespondentem banków zagranicznych, a w 1964 uzyskał oficjalnie monopol na obsługę transakcji polskiego handlu zagranicznego. Spowodowało to w konsekwencji zbudowanie największej spośród ówczesnych polskich instytucji finansowych sieci banków korespondentów, otwarcie oddziału w Londynie, przedstawicielstw zagranicznych w Nowym Jorku, Moskwie, Belgradzie, Rzymie i Berlinie oraz filii w Wiedniu, Luksemburgu i Frankfurcie. Po 1989 bank stracił uprzywilejowaną pozycję w handlu zagranicznym i zaczął przekształcać się stopniowo w bank handlowy, otwierając liczne oddziały w kraju.

W okresie przemian ustrojowych bank odegrał istotną rolę w skandalu Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Znaczna część operacji walutowych FOZZ prowadzona była właśnie za pośrednictwem Banku Handlowego. Podczas kontroli przeprowadzonej w banku przez NIK w latach 1991-1992 stwierdzono liczne nieprawidłowości ujawnione w protokole pokontrolnym Działalność dewizowa Banku Handlowego, którego autorem była inspektor Halina Ładomirska. W raporcie wykazano, że w okresie kontroli bank prowadził działalność dewizową na szkodę polskiej gospodarki i oszacowano straty w ciągu tych dwóch lat na 5-10 mld dolarów"

Do zbadania są hipotezy pracy dla WSI, Moskwy, City, Żydów, Rotschilda . . .

Już 750 tysięcy osób w Polsce oszczędza dzięki sprytnej aplikacji. Startuje promocja dla . . .

Data: 06.11.2019 16:09

Autor: ziemianin

revolut.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #banki #kartyplatnicze #Revolut #wymianawalut# #zakupyonline

Aplikacja Revolut błyskawicznie zyskuje popularność w Europie. Teraz dzięki specjalnej promocji nowi użytkownicy mogą liczyć na bonus przy rejestracji.

Już 750 tysięcy osób w Polsce oszczędza dzięki sprytnej aplikacji. Startuje promocja dla nowych użytkowników

Aplikacja finansowa Revolut robi w Polsce furorę. Nad Wisłą korzysta z niej już 750 tysięcy osób. Polacy polecają ją sobie do bezpiecznych transakcji w sieci – dzięki kartom wirtualnym ze zmiennym numerem można bez obaw kupować w Internecie – i jako skuteczną metodę oszczędzania – dzięki dostępowi do 29 subkont walutowych i atrakcyjnym kursom wymiany walut można taniej słać pieniądze za granicę, taniej kupować online i taniej podróżować.

Revolut wprowadził w Polsce wiele innowacyjnych usług, których nie oferuje nikt inny – można je przetestować za darmo na swoim telefonie.

Gdy w marcu zeszłego roku Revolut oficjalnie wszedł do Polski, miał już 30-40 tysięcy użytkowników. Dzięki ich wsparciu i poleceniom społeczność użytkowników błyskawicznie się rozwinęła i liczy już 750 tysięcy osób. Jak to możliwe, że do Revolut każdego miesiąca dołącza 50 tysięcy nowych osób?

Banalna odpowiedź jest taka, że jest to proste i tanie. Założyć Revolut w kilka minut może każdy i nie wiąże się z żadnymi opłatami subskrypcyjnymi, bo pakiet Standard jest bezpłatny. By założyć konto i przetestować Revolut wystarczy ściągnąć aplikację na telefon, mieć pod ręką dokument potwierdzający tożsamość, zrobić selfie i doładowanie 20 zł które można od razu wykorzystać na zakupy. Łatwiej się nie da – tych kilka prostych kroków opisujemy jeszcze raz poniżej. Tylko po co ten Revolut? Co na tym zyskujemy?

Jak założyć konto w Revolut i skorzystać z promocji?

Z okazji dołączenia do społeczności 750 tysięcy użytkowników Revolut udostępnił promocję, dzięki której nowi użytkownicy mogą zamówić darmową kartę z bezpłatną dostawą i konto doładowane kwotą 20 zł. Wystarczy wejść na stronę internetową firmy i podać swój numer telefonu W ciągu kilku chwil, na podany numer telefonu otrzymamy wiadomość SMS z linkiem do pobrania aplikacji ze sklepu Play albo AppStore.

Kiedy nasze konto zostanie już utworzone i przeszliśmy weryfikację (tzw. KYC), możemy przejść do bezpłatnego zamawiania karty. W tym celu musimy doładować konto kwotą 20 zł (które można od razu wykorzystać na zakupy), za pomocą karty płatniczej bądź przelewu bankowego.

Ostatnim krokiem podczas rejestracji jest weryfikacja tożsamości, której dokonać możemy dokumentem ze zdjęciem: dowodem bądź paszportem. Revolut nie podpisuje żadnych papierowych umów ani nie wysyła kurierów. Cały proces zakładania konta odbywa się w aplikacji mobilnej i wymaga weryfikacji tożsamości na podstawie zdjęć.

To wszystko. Można już korzystać z Revolut i oszczędzać na wymianie walut.

Koniec z ukrytymi opłatami

Przez wiele lat schemat był następujący: chcesz płacić walutą na zagranicznych wakacjach? Najlepiej wymień pieniądze w kantorze online lub w okienku, szybko zapomnij ile zarobił na tym kantor, z tego przecież żyje, a pieniądze podziel i pochowaj w walizce i po kieszeniach. Jak ukradną to przynajmniej nie wszystko. Po wyjeździe, to co zostało, wrzuć do szuflady w formie “pamiątkowych monet”. Kupcy weneccy w średniowieczu też tak pewnie robili. Może więc karta?

Korzystanie ze zwykłej karty debetowej do podstawowego rachunku bankowego to trafienie z deszczu pod rynnę, bo może okazać się jeszcze mniej opłacalne. W najlepszym wypadku na przewalutowaniu po niekorzystnym kursie stracisz raz. W najgorszym? Wiele razy, a wszystko zależy od waluty rozliczeniowej. Dobitnie przekonywali się o tym ci, którzy jeździli na wakacje na przykład do Azji. Dlaczego?

Ich złote z konta najpierw były przewalutowane po niekorzystnym kursie do dolara, a później jeszcze raz po niekorzystnym kursie np. do tajskiego bata. W efekcie transakcja mogła być droższa (mocniej obciążająca konto w złotym). Jeden euro zamiast kosztować 4,25 zł wart był w rozliczeniach na przykład 4,75 zł. Jeden dolar zamiast kosztować 3,79 zł wart był na przykład sporo ponad 4 zł.

A przecież te opłaty i prowizje spotykamy nie tylko, gdy wydajemy pieniądze podróżując za granicą, ale również, gdy je tam przesyłamy – płacąc za towar lub usługę zakupioną w zagranicznym sklepie internetowym lub wysyłając pieniądze do rodziny lub znajomych. Dlatego, Revolut postanowił zmienić reguły gry – zaoferował błyskawiczne transakcje i atrakcyjne kursy walutowe. Korzystniejsze, uczciwsze, bez ukrytych opłat. To na początek. A potem zasłynął z kolejnych innowacji i bezpieczeństwa transakcji online.

Bezpieczeństwo i wygoda

Revolut udostępnił konsumentom w Polsce szereg usług, związanych z bezpieczeństwem, których nie oferuje nikt inny. Pozwala sterować dostępami do kart fizycznych z poziomu aplikacji. Jeśli zgubimy kartę i nie wiemy, gdzie się znajduje lub idziemy akurat na basen i zostawiamy rzeczy w szafce, blokujemy karty jednym kliknięciem w aplikacji. Po znalezieniu zguby lub po treningu, drugim kliknięciem w aplikacji możemy ją odblokować. Na tej samej zasadzie “on-off” sterujemy wszystkimi funkcjami karty, dostępem do paska magnetycznego, bankomatów, transakcji online. To tylko jeden z przykładów.

Do bezpiecznych zakupów w Internecie przydają się karty wirtualne i karty wirtualne ze zmiennym numerem. Karty wirtualne możemy generować w aplikacji, płacić nimi online i kasować lub zmieniać jeśli tylko dostawca usługi lub sklep internetowy wyda nam się niepewny. O transakcje kartami ze zmiennym numerem wcale nie musimy się martwić. Po każdej transakcji, kasują one numer i generują w jego miejsce automatycznie nowy. Stary numer, nawet jeśli wpadnie w niepowołane ręce, będzie dla złodzieja zupełnie bezużyteczny. Nikt inny w Polsce nie oferuje tego rodzaju innowacji.

Prócz bezpieczeństwa i braku ukrytych kosztów, liczy się też wygoda. Komfort używania karty, konta oraz aplikacji. Tradycyjne instytucje finansowe potrzebują czasem miesięcy i lat by wprowadzić jakąś innowację. Revolut jest w stanie dodawać nowe funkcjonalności i poprawiać aplikację w każdym tygodniu. Oto kilka wybranych nowości, które ostatnio się pojawiły. Od początku roku można rezerwować przez aplikację saloniki lotniskowe. Firma poszerzyła do 29 liczbę subkont walutowych. Doszły nowe waluty popularnych wśród Polaków destynacji turystycznych, np. kuna chorwacka i lew bułgarski. Obie bardzo oczekiwane!

Firma dodała opcję auto-przewalutowania. Pozwala kupować 29 walut automatycznie, o ile kurs osiągnie oczekiwany przez nas poziom. Nowością, której pomysł wykiełkował z Polski, są wspólne sejfy Vault, pomocne do realizacji zrzutek na prezent lub składkowych imprez. Fintech udostępnił opcję płacenia telefonem z pomocą Apple Pay, Google Pay, Garmin Pay i Fitbit Pay. Wprowadził też funkcję Donations, która pozwala wspierać organizacje dobroczynne “końcówkami” z codziennych płatności. Stale pojawiają się nowe usługi, które trudno porównać z innymi, bo są dostępne tylko w Revolut.

Czym właściwie jest Revolut?

W skrócie jest aplikacją, kontem i kartą, z którą możesz globalnie płacić – bez znaczenia, w jakiej walucie masz swoje konto. W przeciwieństwie do wielu tradycyjnych instytucji finansowych, otwarcie konta zajmuje tylko kilka minut. Nie trzeba iść do placówki, można założyć je bezpośrednio z telefonu. W zasadzie cała obsługa konta ogranicza się do korzystania z aplikacji i wydanej do konta karty płatniczej. Kontakt z supportem odbywa się przez czat, email, twitter lub formularz online.

Warto pamiętać, że Revolut udostępnia karty do bezdotykowych transakcji, dzięki którym można płacić w dowolnym miejscu na świecie, w ponad 150 walutach – bez ukrytych prowizji ani wysokiego kosztu przewalutowania. Można również wypłacać pieniądze z bankomatów. Korzyść jest oczywista – to stała i przejrzysta kontrola nad swoimi finansami. Kurs jest znany i na bieżąco aktualizowany. Revolut nie zarabia na wymianie walut. To na czym zarabia?

Revolut zarabia na płatnych kontach Premium i Metal, do których dołączane są ekskluzywne metalowe karty i na kontach dla biznesu, w ramach kont dla freelancerów i firm. Jednak ich wersja bezpłatna, o której była tu mowa, posiada większość potrzebnych funkcji za darmo. Może służyć jako wygodna wielowalutowa portmonetka – doładowujesz, wymieniasz i płacisz w walucie kraju, w którym przebywasz lub kupujesz – z rozbudowanymi funkcjami do kontroli wydatków.

Jakimi kwotami doładowywać Revolut? Najlepiej takimi jakich w danej chwili potrzebujesz do konkretnej transakcji lub takimi jakie są Ci potrzebne na bieżące wydatki. Można tu skorzystać z funkcji auto-doładowania. W ten sposób na Revolut zawsze znajduje się kwota, którą chcemy mieć pod ręką, gdy ją wydamy, nastąpi automatyczne doładowanie w ustalonej kwocie. Doładowania można też robić manualnie. Revolut nie jest bankiem i nie oferuje lokat ani oprocentowanego konta oszczędnościowego. Na niewielkie cele można jednak systematycznie odkładać za pomocą funkcji sejfów Vault.

Najbliższe plany i premiery

“Po sześciu kwartałach udało nam się rozszerzyć dostęp do kategorii kart wielowalutowych w Polsce. Sprawiliśmy, że zakupy online stały się bezpieczne dzięki kartom wirtualnym ze zmiennym numerem. Nasi użytkownicy lepiej kontrolują swoje wydatki i nie tracą czasu na proste rozliczenia, jak podział rachunku w restauracji. Teraz na cel weźmiemy kolejne usługi finansowe, mają dziś do nich dostęp nieliczni, a my otworzymy je dla wszystkich” – mówi Karol Sadaj, country manager Revolut w Polsce.

Posiadacze kont i aplikacji Revolut w Polsce wykonali tylko w sierpniu transakcje o wartości ponad miliard złotych. Powód? Prozaiczny. Oszczędności – dla tych, którzy zdecydują się na korzystanie z usług firmy. Revolut wszedł na rynek tak skutecznie, że część polskich banków uatrakcyjniła swoje oferty wielowalutowych kont i kart. Fintech, czyli połączenie firmy technologicznej i finansowej, ma także kilka innowacji, których konkurencja nie potrafi skopiować. Niebawem wprowadzi kolejne.

Firma wprowadziła niedawno usługę bezprowizyjnego handlu akcjami na amerykańskiej giełdzie, jest już ona dostępna dla wszystkich użytkowników w Polsce. Pracuje też nad specjalną kartą dla dzieci, na którą rodzice będą mogli przelewać kieszonkowe sprawując pieczę nad jego wydatkami. Społeczność użytkowników Revolut to już ponad 7 milionów osób w Europie i w Australii. Fintech chce w najbliższym czasie wejść też na nowe rynki Ameryki Północnej i Azji, zwłaszcza do Kanady, Singapuru i USA, gdzie na liście oczekujących na premierę czeka już ponad 100 tysięcy osób.

Polska jest drugim największym rynkiem Revolut pod względem ilości kart zamówionych przez lokalną społeczność użytkowników. To w Polsce pracuje też większość pracowników firmy. Fintech stale inwestuje i rozwija swoje centrum w Krakowie. Blisko 700 pracowników zajęło niedawno trzy piętra z zielonymi tarasami w nowym krakowskim biurze firmy. Umożliwi to dalszy rozwój zespołu i przyspieszy kolejne rekrutacje. Revolut poszukuje w Krakowie programistów, analityków i specjalistów do działów compliance i supportu.

okazji dołączenia do społeczności 750 tysięcy użytkowników Revolut udostępnił promocję, dzięki której nowi użytkownicy mogą zamówić darmową kartę z bezpłatną dostawą i konto doładowane kwotą 20 zł. Wystarczy podać swój numer telefonu na stronie internetowej firmy – LINK

Dramat Aliora. Notowania banku runęły

Data: 25.10.2019 10:27

Autor: ziemianin

businessinsider.com.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #banki #AliorBank #gielda

Załamanie na akcjach Alior Banku. Notowania spółki 15 minut po piątkowym rozpoczęciu handlu na GPW spadają o ok. 15 proc. przy sporych obrotach rzędu 17 mln zł. Jeden walor banku kosztuje obecnie ok. 30 zł, czyli najmniej w swojej historii. Pytając o przyczyny tego dramatu, możemy wymienić jedną główną i dwie poboczne.

Dramat Aliora. Notowania banku runęły

Bezpośrednim zapalnikiem do spadków był najpewniej komunikat Aliora, wydany zaraz po czwartkowej sesji. Według banku stosowanie zasad wynikających z wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczącego kredytów konsumenckich, pomniejszy jego wynik odsetkowy w III kwartale 2019 roku o 102 mln zł, a zysk netto o 83 mln zł.

Notowania Alior Banku się załamały. Spadek banku i wyrok TSUE

Ale to nie wszystko. Wyrok uderzy również w bank podczas trzech ostatnich miesięcy tego roku. Szacowany wpływ na wynik odsetkowy w IV kwartale 2019 r. ma według spółki wynieść około 79 mln zł. Mniejsze zyski już teraz, jak i planowane zmniejszenie rentowności w przyszłości mogły więc solidnie przestraszyć inwestorów.

Przypomnijmy, że w połowie września TSUE uznał, że przy wcześniejszej spłacie kredytu konsumenckiego bank musi oddać wszystkie jego koszty proporcjonalnie obniżone. Kredytodawcy muszą rozliczyć się m.in. z: prowizji, opłaty przygotowawczej oraz ubezpieczenia. Alior, jak podkreśla, "w celu zapewnienia jednolitej i rzetelnej komunikacji uczestnikom rynku kapitałowego", postanowił takie szacunki obniżki upublicznić.

Ale to nie wszystko. W czwartek Business Insider Polska po śledztwie dziennikarskim opublikował tekst "Kolejny "trup" w szafie Aliora? Bank finansował inwestycję dwóch bohaterów afery reprywatyzacyjnej". Nasza dziennikarka opisała w nim, jak kontrolowany pośrednio przez Skarb Państwa Alior Bank finansował kontrowersyjną inwestycję na warszawskiej Starówce.

Za inwestorem – spółką Senatorska Investment – stało dwóch głównych bohaterów afery reprywatyzacyjnej – Maciej M. i jego syn Maksymilian. Udzielony przez Aliora kredyt był zabezpieczony nieruchomością objętą postępowaniem rozpoznawczym Komisji Weryfikacyjnej. W tle wciąż toczy się też śledztwo w prokuraturze.

Z kolei "Puls Biznesu" pisał, że 30 urzędników Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) od dwóch tygodni kontroluje 50 największych kredytów korporacyjnych Aliora.

Alior Bank ciągnie na dno także inne spółki

W efekcie tych wszystkich zdarzeń kurs akcji Alior Banku w piątek rano runął. Zaraz po 9 rano na GPW spadki sięgnęły 10 proc., po kwadransie doszły do 15 proc., a po pół godzinie do 17 proc. Jeden walor banku kosztuje obecnie ok. 30 zł, czyli najmniej w swojej historii. Od początku roku Alior Bank stracił ok. 43 proc., a kapitalizacja giełdowa spółki wynosi obecnie ok. 4 mld zł.

Znacjonalizowany bank (w 2015 r.)ciągnie w dół także swojego największego akcjonariusza, czyli państwowego giganta ubezpieczeniowego PZU (31,94 proc. udziałów w akcjonariacie). Notowania PZU w piątek ok. godz. 9.40 staczają się o 4 proc.

Po głowie dostało się także innym bankom. Bank Millennium kurczy się o 1,7 proc., Santander Bank Polska o 2,7 proc., a mBank o ok. 1 proc. Cały sektorowy WIG-Banki przed godziną 10 znajduje się o blisko 2 proc. niżej niż przed otwarciem sesji.

10 afer, w których Polacy tracili oszczędności

Data: 17.10.2019 14:24

Autor: ziemianin

goldenmark.com

#afera #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #zlodzieje #banki #ambergold #oszustwo #pieniadze

Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał dziś wyrok w głośnej sprawie piramidy finansowej Amber Gold. Małżeństwo P. otrzymało 15 i 12,5 lat pozbawienia wolności, co zamyka pewien rozdział w historii polskich afer finansowych. Przy tej okazji chcielibyśmy przypomnieć 10 największych afer, w których Polacy tracili swoje oszczędności.

10 afer, w których Polacy tracili oszczędności

Przejście przez przekrojowy obraz afer, których ofiarami padli zwykli obywatele troszczący się o swoje oszczędności, to cenna nauka na przyszłość. Zwłaszcza, jeżeli przyjrzymy się otoczeniu afer oraz czynnikom, które umożliwiły ich zaistnienie.

  1. Bezpieczna Kasa Oszczędności

Typ: Parabank.

Okres działalności: 1989-1990.

Liczba poszkodowanych: 11 tys.

Zamów szablę z darmową przesyłką i darmowym zwrotem.

Straty: 800 tys. zł (8 mld starych złotych)

Transformacja była prawdziwym eldorado szubrawców wszelkiej maści. Był to czas bardzo chaotyczny, regulacji było niewiele, były nieprecyzyjne i w bardzo niewielkim stopniu egzekwowane (przykładem może być słynny „oscylator” Bogusława Bagsika – tą sprawą jednak dziś się nie zajmiemy, gdyż tam poszkodowany był Skarb Państwa).

Szalała także inflacja – 640 proc. w 1989 roku i 240 proc. w 1990. I właśnie ta inflacja sprawiła, że jeśli ktoś już pieniądze miał, to bardzo chciał je jakoś zabezpieczyć przed utratą wartości. Na podatny grunt padło ziarno – niejaki Lech Grobelny otworzył swoją Bezpieczną Kasę Oszczędności, czyli parabank połączony z siecią kantorów.

Grobelny obiecywał zyski rzędu 300 proc. przy lokacie dwuletniej, który pochodzić miał z obrotu walutami. Dziś poszedłby do więzienia, gdyby tylko uruchomił taką działalność, jednak wtedy, w dobie transformacji, działał bez przeszkód do momentu, aż zaczęły się zbliżać terminy wypłat pierwszych lokat. Wówczas zwiał za granicę, nie pozostawiając nikomu żadnych pełnomocnictw.

Grobelny został zatrzymany w Niemczech w 1992 r., a następnie w drodze ekstradycji przekazany stronie Polskiej i postawiony przed sądem. W 1996 r. skazano go na 12 lat, ale Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił wyrok. W 2002 r. prokurator umorzył śledztwo z powodu braku dowodów.

Lech Grobelny został zamordowany w kwietniu 2007, w niewyjaśnionych okolicznościach.

  1. Skyline

Typ: Piramida finansowa.

Okres działalności: 1992-1997

Liczba poszkodowanych: 11 tys.

Straty: ponad 10 mln zł w markach niemieckich.

Skyline był typową piramidą finansową, która z zewnątrz przypominała marketing sieciowy w amerykańskim stylu: szampan, blichtr, drogie garnitury. Poza otoczką, nie do końca wiadomo było, w co właściwie Skyline inwestuje, ale koszt wejścia do klubu był wysoki: 2 100 marek niemieckich. Można go sobie było zrekompensować zapraszając kolejne osoby. Za pierwsze trzy uczestnik dostawał po 350 marek za osobę, zaś za każdą kolejną aż 800 marek.

Finał sprawy był taki, że założyciel piramidy Mariusz K. został zamordowany przez zbirów, których wynajęła jego asystentka – Violetta Z. Motywem była oczywiście kradzież pieniędzy z kasy piramidy. Co ciekawe, jedynymi ukaranymi w tej sprawie, są osoby odpowiedzialne za zabójstwo Mariusza K.

  1. Flexworld

Typ: Piramida finansowa.

Okres działalności: 2008.

Liczba poszkodowanych: 2 tys.

Straty: 11 mln zł.

Flexworld przedstawiał się jako partner potężnej instytucji międzynarodowej o kapitale zakładowym 300 milionów dolarów. Firma oferowała atrakcyjne pożyczki w zamian za inwestycję w udziały Flexworld Inc. – minimalnie jedna akcja za 1000 euro. Obiecywała także gigantyczne dywidendy oraz prowizje za przyprowadzanie kolejnych klientów.

Poza faktem, że była to piramida finansowa, szwindel polegał przede wszystkim na zapisach zawartych w bełkotliwej umowie, którą podpisywali klienci – okazało się, że nieświadomie nabywali oni nie akcje, ale kserokopie akcji, które nie uprawniały ich do niczego. Najdroższe kserokopie świata!

Sprawa zakończyła się wyrokiem 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu dla prezesa spółki oraz karą grzywny w wysokości 100 tys. zł.

  1. Rentier D.K.

Typ: Piramida finansowa.

Okres działalności: 2008-2009.

Liczba poszkodowanych: 2 tys.

Straty: 6 mln zł.

Przypadek Rentiera D.K. odpowiada książkowemu przykładowi piramidy finansowej: zainteresowany kupował szkolenie oraz pakiet obligacji Rentiera za ok. 2 tys. zł. W zamian otrzymywał możliwość dystrybucji produktów finansowych, ubezpieczeń w postaci polis, papierów wartościowych oraz mieszkań (o tym ostatnim głównie opowiadano). Aby utrzymać członkostwo, należało stale realizować sprzedaż.

Historia piramidy zakończyła się w marcu 2009 roku tragiczną śmiercią jej założyciela. Z tego samego powodu, we wrześniu 2009 r. prokuratura umorzyła śledztwo.

  1. Galicyjski Trust Kapitałowo-Inwestycyjny

Typ: Parabank.

Okres działalności: 1991-1992.

Liczba poszkodowanych: 4-7 tys.

Straty: 26,5 mln zł (265 mld starych złotych).

Podobnie, jak w przypadku Bezpiecznej Kasy Oszczędnościowej Grobelnego, Galicyjski Trust Kapitałowo-Inwestycyjny startował w trudnych latach transformacji i wysokiej inflacji. Oferował on lokaty, których oprocentowanie wynosiło 50 proc. w skali roku, i oczywiście nie posiadał na tego rodzaju działalność zezwolenia NBP.

Założyciele parabanku, małżeństwo Kotarbów, prawdopodobnie od samego początku zadawali sobie sprawę z tego, że nie będą w stanie wypracować zysku pozwalającego na pokrycie tak wysoko oprocentowanych lokat. Być może planowali po prostu zebrać jak największą ilość gotówki i uciec z kraju. Oczywiście nie udało im się to. W 1992 prokuratura w Łodzi postawiła zarzuty Stanisławowi Kotarbie. W 1995 r. ruszyła rozprawa, w której oskarżonych było 11 osób. Małżeństwo Kotarbów trafiło do więzienia na 6 lat.

Dodatkowym smaczkiem tej historii jest udział w niej Stanisława Nieckarza, który w czasach PRL piastował stanowisko wiceprezesa NBP, zaś później, w latach 2004-2010 był członkiem Rady Polityki Pieniężnej. Nieckarz również zasiadał na ławie oskarżonych, jednak został uniewinniony, ponieważ – jak twierdził – nie miał świadomości, jak działa GTKI i odpowiadał jedynie za organizację jej warszawskiego oddziału.

  1. Finroyal

Typ: Parabank.

Okres działalności: 2007-2012.

Liczba poszkodowanych: 1,7 tys.

Straty: 100 mln zł.

Finroyal było firmą, która przedstawiała się jako międzynarodowy koncern inwestycyjny z siedzibą w Londynie, który dopiero rozpoczynał swoją ekspansję w Polsce. Głównym produktem oferowanym przez Finroyal był „kontrakt lokacyjny” będącym czymś w rodzaju lokaty bankowej, ale nie do końca. Obiecywano nawet 12 proc. zysku.

Finroyal został wyśledzony przez dziennikarzy przy okazji afery Amber Gold. W sprawie do tej pory nie zapadł wyrok, zaś założyciel parabanku Andrzej K. przebywa na wolności.

  1. Interbrok Investment

Typ: inwestycje/piramida finansowa.

Okres działalności: 1998-2007.

Liczba poszkodowanych: ok. 600 osób.

Straty: 260 mln zł.

Interbrok Investment posiadał pewne cechy piramidy – do „klubu” można się było dostać jedynie z polecenia. Ale gdy już było się „w klubie”, można było powierzyć swoje pieniądze „prawdziwym fachowcom”, którzy obiecywali wypracowywanie wielkich zysków m.in. na rynku Forex. W rzeczywistości rezultaty inwestycji były różne, zaś klienci otrzymywali informacje o stanie swoich kont z całkowicie fikcyjnymi wartościami.

Skazano trzy osoby.

  1. Warszawska Grupa Inwestycyjna

Typ: inwestycje.

Okres działalności: 1998-2006.

Liczba poszkodowanych: 1,5 tys.

Straty: 320 mln zł.

WGI powiązana była personalnie z Interbrok Investment. Jednak poza tym skala była większa, a całe przedsięwzięcie dużo bardziej spektakularne. Mechanizm bazował na tym, że środki klientów nie były inwestowane bezpośrednio. Spółka kupowała obligacje siostrzanej spółki WGI Consulting, do której dokumentów nie mieli dostępu klienci. Zaś WGI Consulting inwestowała je w obligacje Wachovia Securities z siedzibą w USA, która z kolei inwestowała je „gdzieś”.

Ciekawostką w przypadku WGI jest fakt, że do rady nadzorczej pozyskano naprawę znane nazwiska, które służyły jako uwiarygodnienie: Dariusz Rosati, Henryka Bochniarz czy Richard Mbewe. Głównym analitykiem był Piotr Kuczyński – dziś główny analityk Xelion. Osoby te nie miały nic wspólnego z oszustwem, jednak magia nazwisk zadziałała.

  1. Amber Gold

Typ: Parabank/piramida finansowa.

Okres działalności: 2009-2012.

Liczba poszkodowanych: ponad 18 tys. osób.

Straty: 851 mln zł.

Historia Amber Gold jest tak świeża, że chyba nikomu nie trzeba jej objaśniać. Co nie znaczy, że jest całkowicie wyjaśniona – do jej wyjaśnienia powołana została komisja śledcza.

Ogólnie rzecz biorąc, Amber Gold oferował wysoko oprocentowane lokaty, które miały mieć pokrycie w złocie. W rzeczywistości żadnego złota nie było. Złoto zostało wykorzystane jako element marketingu, ponieważ w okresie działalności AG jego cena spektakularnie szła do góry na fali kryzysu. Amber Gold działało jak klasyczna piramida finansowa – kończące się lokaty były finansowane z kolejnych wpłat. Mogła zatem funkcjonować tylko tak długo, jak długo znajdowali się nowi klienci.

W sprawie Amber Gold interweniowało bardzo dużo osób i instytucji: KNF ostrzegał od 2009 roku, oszukani przez WGI pisali do rządu oraz innych instytucji, dziennikarze regularnie publikowali artykuły na temat wątpliwego bezpieczeństwa lokat Amber Gold. W końcu w sierpniu 2012 roku zapadła decyzja o likwidacji spółki.

Do niedawna afera Amber Gold była największą, polską aferą, której ofiarą padli zwyczajni obywatele, zaś szerokie zainteresowanie mediów uczyniło z niej aferę tak bardzo ikoniczną, że w powszechnym języku zaczęło funkcjonować sformułowanie „drugie Amber Gold” w stosunku do każdego, podejrzanego interesu.

Jednak to nie koniec naszej listy.

  1. SKOK Wołomin

Typ: Spółdzielcza instytucja parabankowa.

Okres działalności: od 1989 r.

Straty: 4,3 mld zł z BFG.

Źródło spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych sięga średniowiecza, jednak na terenie Niemiec i Polski szczególnie spopularyzowały się w XIX wieku. Stanowiły one alternatywę dla banków komercyjnych i w oparciu o zaufanie małych społeczności (parafii, związków zawodowych) umożliwiać miały korzystniejsze lokowanie pieniędzy oraz korzystniejsze ich pożyczanie.

W Polsce tradycja SKOKów powiązana jest ściśle z osobą Franciszka Stefczyka, nauczyciela historii, który wzorem Friedricha Wilhelma Raiffeisena, założył pierwszą, wiejską spółdzielnię oszczędnościowo-pożyczkową w Czernichowie koło Krakowa. To on jest patronem największego SKOKu.

Sieć spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych w III RP powstała po 1989 roku jako forma wspierania polskiego, dość ubogiego wtedy społeczeństwa. Od tego czasu SKOKi przerodziły się w prawdziwe imperium, zostały objęte nadzorem KNF oraz gwarancją Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, stając się tym samym instytucją równie bezpieczną i wiarygodną jak inne banki, a jednocześnie oferującą znacznie lepsze warunki.

Zawsze jednak istnieje ryzyko, że znajdzie się ktoś nieuczciwy.

Ze SKOK Wołomin wyprowadzono pieniądze, których łączna kwota jest dziś trudna do ustalenia ze względu na zmienne oprocentowanie pożyczek, które zaciągane były na „słupy”. Do dziś Bankowy Fundusz Gwarancyjny wypłacił 4,3 miliardy złotych poszkodowanym, którzy trzymali swoje środki w SKOK Wołomin. Sprawa jest niezwykle skomplikowana i trudna do wyjaśnienia, ale obecnie mamy ponad 700 osób z zarzutami (???) oraz 90 osób skazanych prawomocnymi wyrokami (w tym również osoby z najwyższego szczebla zarządzania SKOKiem Wołomin).

W tej sprawie poszkodowanymi nie są klienci SKOK Wołomin, którzy swoje pieniądze w większości odzyskali. Poszkodowani są podatnicy – Bankowy Fundusz Gwarancyjny jest częściowo dotowany z budżetu państwa.

Warto także przy tej okazji podkreślić, że – według relacji obligatariuszy GetBack – jednym z argumentów, jakiego używali bankierzy namawiający na obligacje spółki windykacyjnej było to, że lokaty nie są już aż tak bezpieczne, bo w BFG nie ma już pieniędzy. Jak zatem widać, jedno oszustwo ułatwiło dokonanie drugiego oszustwa.

PKO BP przeanalizuje możliwość przejęcia mBanku

Data: 08.10.2019 23:00

Autor: ziemianin

bankier.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #banki #mbank #pkobp

Pod koniec września Commerzbank zatwierdził nową strategię biznesową, która zakłada m.in. sprzedaż akcji mBanku.

PKO BP przeanalizuje możliwość przejęcia mBanku

PKO BP przeanalizuje możliwość przejęcia mBanku – wynika z wypowiedzi prezesa banku Zbigniewa Jagiełły w radiowej Trójce. Poinformował on, że PKO BP realizuje strategię rozwoju organicznego, ale nie wyklucza akwizycji innych banków.

Na pytanie o to, czy PKO BP bierze pod uwagę zakup innych banków, np. mBanku, prezes odpowiedział:

PKO BP jest bankiem, który ma największe kapitały, wynoszące prawie 40 mld zł. Przypomnę, że drugi bank te kapitały ma w okolicach 24 mld zł. Od dłuższego czasu realizujemy strategię wzrostu organicznego (...), jak również od czasu do czasu, gdy widzimy, że jest to korzystne dla klientów i akcjonariuszy, kupujemy inne firmy. Na przykład, parę miesięcy temu kupiliśmy przez naszą spółkę zależną PKO Leasing firmę Masterlease, która specjalizuje się w leasingu i wynajmie samochodów.

mBank wystawiony na sprzedaż przez Niemców

– To czy jakiś inny bank, który jest na sprzedaż, będziemy analizowali, to jest dla nas normalna sprawa, a jakie z tego wyciągniemy wnioski to przyszłość pokaże – dodał.

Pod koniec września Commerzbank zatwierdził nową strategię biznesową, która zakłada m.in. sprzedaż akcji mBanku.

Unijny Trybunał po stronie frankowiczów

Data: 03.10.2019 11:29

Autor: ziemianin

autonom.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #banki #frankowicze #banksterzy #kredyty

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok niezwykle korzystny dla Polaków cierpiących z powodu kredytów we frankach szwajcarskich. Co prawda orzeczenie w sprawie konkretnego małżeństwa nie unieważnia automatycznie wszystkich umów, lecz unijna instytucja uznała, że sądy nie mogą uzupełniać bezprawnych warunków umów przepisami prawa cywilnego.

Unijny Trybunał po stronie frankowiczów

Skargę w sprawie kredytu frankowego wniosło do Trybunału Sprawiedliwości UE małżeństwo Dziubaków. W 2008 r. zaciągnęli oni kredyt we frankach szwajcarskich, oferowany przez bank Raiffeisen, ten zaś nakazywał stosować kurs waluty szwajcarskiej zapisany we własnej tabeli. Tym samym bank według własnego uznania przeliczał na złotówki kredyt indeksowany w szwajcarskiej walucie.

Samobójstwo, odejście dyrektora operacyjnego i szpiegowanie. O co chodzi w aferze Credit Suisse?

Data: 01.10.2019 15:02

Autor: ziemianin

businessinsider.com.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #banki #szwajcaria #UBS

Niektórzy uznawali, że Iqbal Khan może w przyszłości zostać nowym prezesem Credit Suisse. Doszło jednak do konfliktu z obecnym prezesem banku i Khan postanowił przejść do konkurencji. Reakcja Credit Suisse wstrząsnęła szwajcarskimi mediami

Samobójstwo, odejście dyrektora operacyjnego i szpiegowanie. O co chodzi w aferze Credit Suisse?

Szwajcarskim światem finansowym wstrząsnęła afera dotycząca Credit Suisse Group. Bank szpiegować miał byłego pracownika w obawie o to, że podkradnie osoby z jego byłego zespołu do nowego miejsca pracy. Dyrektor operacyjny Credit Suisse Pierre-Olivier Bouee poinformował już, że odchodzi z firmy. Kontrahent szwajcarskiego banku, który zlecić miał szpiegowanie byłego pracownika, został odnaleziony martwy – rzekomo popełnił samobójstwo.

Iqbal Khan, jeden z dyrektorów Credit Suisse, odszedł z banku w czerwcu 2019 roku. Postanowił przejść do konkurencyjnego UBS

Credit Suisse postanowiło szpiegować Khana, by sprawdzić, czy nie podbiera firmie pracowników i klientów

O wszystkim dowiedziała się opinia publiczna. Dyrektor operacyjny Credit Suisse postanowił odejść z pracy, a kontrahent, który zlecał szpiegowanie popełnił samobójstwo

Iqbal Khan w Credit Suisse

Iqbal Khan dołączył do Credit Suisse w 2013 roku. Od początku piastował wysokie funkcje. Najpierw był dyrektorem ds. finansowych w dziale Private Banking & Wealth Management, a od 2015 roku zarządzał działem International Wealth Management. Niektórzy uznawali nawet, że Khan może w przyszłości zostać nowym prezesem Credit Suisse.

"Financial Times" podaje, że Hans-Ulrich Meister, pierwszy przełożony Khana w Credit Suisse, miał mówić innym, że był on najlepszą zatrudnioną przez niego osobą w historii. Jeden z byłych współpracowników miał powiedzieć o Khanie, że "jest bardzo elokwentny" i "jest analityczny, przywiązuje wagę do szczegółów, a także świetnie się komunikuje".

Khan spodobał się dyrektorowi generalnemu Credit Suisse Group Tidjane Thiamowi, który zdecydował o przeniesieniu go do na pozycję szefa nowego działu international wealth management.

Z czasem ich stosunki miały ulec pogorszeniu. Khan podobno szukał sposobu na zwiększenie swoich wpływów w firmie. Thiam nie chciał na razie na to przystać i nie wziął go pod uwagę przy obsadzaniu pozycji wyższego szczebla.

W czerwcu 2019 roku Iqbal Khan postanowił odejść z Credit Suisse. Okazuje się, że przyjął propozycję dyrektora wyższego szczebla w konkurencyjnym UBS.

Szpiegowanie byłego pracownika

Khan uznawany był za tak potężnego gracza, że Credit Suisse obawiało się skutków jego odejścia. Jeden z kontrahentów banku zatrudnił firmę Investigo, by śledziła Iqbala Khana i sprawdzała, z kim się spotyka. Credit Suisse uważało, że były dyrektor będzie próbował podebrać pracowników firmy i zachęcić ich do przejścia do UBS.

17 września Khan zorientował się, że jest śledzony. Gdy próbował zrobić zdjęcia osobie z firmy Investigo, ta zakryła się rękami i uciekła. Mimo to Khana dalej śledzono. Bloomberg podaje, że w jednym z przypadków byłemu dyrektorowi Credit Suisse próbowano nawet odebrać telefon, co doprowadziło do przepychanki. Szwajcarskie media informowały, że po wniesieniu oskarżenia przez Khana, aresztowano kilka osób zaangażowanych w sprawę.

Credit Suisse uważa, że doniesienia medialne w sprawie są przesadzone. Investigo przekazało, że jej pracownicy działali w samoobronie.

O całej sprawie dowiedziała się już jednak opinia publiczna. Rada dyrektorów Credit Suisse przyznała, że decyzja, by śledzić Khana była "nieodpowiednia i nieproporcjonalna". Dodano, że Tidjane Thiam nie był jakkolwiek zaangażowany w całą sprawę i o niej nie wiedział.

Pierre-Olivier Bouee, dyrektor operacyjny Credit Suisse, przyznał, że to on sam odpowiada za zlecenie szpiegowania Iqbala Khana. Postanowił odejść z firmy. Bloomberg informuje, że Bouee od dawna współpracował blisko z Tidjane Thiamem.

Szwajcarski bank przekazał też, że wewnętrzne śledztwo nie dowiodło, iż Khan próbowałby zabrać ze sobą do UBS klientów ani byłych współpracowników.

Nowym dyrektorem operacyjnym Credit Suisse został James B. Walker.

Samobójstwo kontrahenta

W poniedziałek, 30 września, wieczorem okazało się, że kontrahent Credit Suisse, który zlecił bezpośrednio szpiegowanie Khana firmie Investigo popełnił samobójstwo. Thomas Fingerhurth, prawnik firmy Investigo, przekazał, że kontrahent dokonał tego już w zeszły wtorek (24 września). Cała sprawa to poważny cios w profesjonalny wizerunek szwajcarskiego banku.

Iqbal Khan i Tidjane Thiam mogą jednak wciąż mieć ze sobą do czynienia. Są sąsiadami. Mieszkają w Herrliberg pod Zurychem.

Orwell w PKO BP. Bank testuje detektory uśmiechów na swoich pracownikach

Data: 30.09.2019 11:41

Autor: ziemianin

strajk.eu

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #banki #BlackMirror #detektorusmiechow #inwigilacja #kontrola #pkobp

Urządzenia mają poprawić atmosferę w pracy i zwiększyć zadowolenie klientów. Program jest na razie dobrowolny. Jego twórcy zapowiadają jednak rozwój tej technologii.

Orwell w PKO BP. Bank testuje detektory uśmiechów na swoich pracownikach

To historia niczym z serialu Black Mirror, w którym technologiczne rozwiązania są przedstawiane jako poważne zagrożenie dla autonomii i wolności człowieka. Ponura wizja zaawansowanej kontroli ludzkich zachowań staje się rzeczywistością.

System, który wdrożył bank PKO BP sprawdza jak często uśmiechają się pracownicy odpowiedzialni za kontakt z klientami przy stanowiskach. Członkowie personelu mają na biurkach ustawione specjalne czujniki, rejestrujące częstotliwość ich uśmiechów.

Bank zarzeka się, że udział w programie jest dobrowolny. Podkreśla też, że narzędzie nie służy do dyscyplinowania pracowników, a za niedostateczną liczbę uśmiechów nie dostaje się żadnych kar. Na razie są tylko nagrody. Specjaliści ds. obsługi klienta mogą też wyłączyć w każdej chwili urządzenie, czy też zachować wyniki tylko dla siebie. Motywacją do przystąpienia do programu miała być też chęć niesienia pomocy innym. Za każdy uśmiech bank przekazuje na cele charytatywne jeden grosz.

– Główną ideą jest zachęcanie ludzi (w tym może nie tak uśmiechniętym narodzie) do większej życzliwości. Ma to sens w obszarze obsługi klienta, czyli wszędzie tam, gdzie pracownicy obsługują konsumentów, i tam, gdzie jakiemuś biznesowi zależy na podniesieniu jakości obsługi – powiedział Bartosz Rychlicki, prezes Quantum Lab, startupu, który stworzył narzędzie do liczenia uśmiechów za kwotę 5 mln złotych. Co ciekawe 3 mln otrzymał z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, a jedynie 2 mln pochodzą od prywatnych inwestorów. Wygląda więc na to, że państwo nie szczędzi grosza na rozwój technologii, które pozwolą skuteczniej kontrolować obywateli.

Największy bank w Polsce ostrzega przed oszustwami na PSD2

Data: 30.09.2019 02:28

Autor: ziemianin

businessinsider.com.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #banki #cyberbezpieczenstwo #pkobp

Oszuści dzwonią do klientów i udając pracowników PKO BP, proszą o zainstalowanie specjalnego oprogramowania w związku z wejściem w życie dyrektywy PSD2. Bank apeluje, by tego nie robić.

Największy bank w Polsce ostrzega przed oszustwami na PSD2

PKO BP ostrzega przed możliwymi oszustwami na PSD2. Przestępcy dzwonią do klientów banku, udając pracowników i proszą o zainstalowanie specjalnego oprogramowania w związku z wejściem w życie dyrektywy PSD

14 września weszła w życie dyrektywa PSD2

PKO BP, czyli największy bank w Polsce ostrzega klientów przed możliwymi oszustwami

Oszuści dzwonią do klientów i proszą o zainstalowanie specjalnego oprogramowania. Bank podkreśla, by tego nie robić

PKO BP na swojej stronie internetowej opublikował specjalny komunikat w tej sprawie.

"Oszuści udają pracowników PKO Banku Polskiego, powołują się na dyrektywę PSD2 i proszą o zainstalowanie dodatkowego oprogramowania, które prześlą mailem. Oprogramowanie to ma pozornie służyć autoryzacji transakcji, a tak naprawdę może wyłudzać dane logowania i kody autoryzacyjne" – czytamy w nim.

Bank apeluje, by nie podawać rozmówcy żadnych danych, nie zgadzać się na przesłanie oprogramowania. Prosi też o natychmiastowe poinformowanie o tej sytuacji.

Złośliwe oprogramowanie ukradnie dane

PKO BP tłumaczy, że otworzenia załącznika od oszusta prawdopodobnie spowoduje zainstalowanie złośliwego oprogramowania. Pozwoli ono przestępcom zdobyć poufne dane logowania do bankowości elektronicznej oraz autoryzacji transakcji. W ten sposób oszuści mogą przejąć kontrolę nad rachunkiem.

PKO BP przypomina klientom:

Bank nie prosi o instalację żadnego dodatkowego oprogramowania w związku z wejściem w życie dyrektywy PSD2.

Nie otwieraj załączników z niepewnych źródeł i nie klikaj w podejrzane linki.

Bank nigdy nie wymaga podania kodu jednorazowego w trakcie rozmowy telefonicznej nawiązanej przez pracownika banku, chyba że kontakt telefoniczny następuje z Twojej inicjatywy.

Podanie kodu z narzędzia autoryzacyjnego jest niezbędne wyłącznie do zatwierdzenia zleconej przez Ciebie dyspozycji, np. zlecenia przelewu, założenia lokaty, zmiany danych korespondencyjnych, zdefiniowania płatności, zlecenia stałego i przeglądania historii.

Czym jest PSD2?

PSD2 (ang. Payment Services Directive) to unijna dyrektywa dotycząca usług płatniczych, do której musiały dostosować się wszystkie kraje Wspólnoty. Zrobiła to także Polska poprzez nowelizację ustawy o usługach płatniczych, która weszła w życie 20 czerwca 2018 roku. Zapisano w niej, że banki i inne instytucje finansowe mają czas na wdrożenie przepisów właśnie do 14 września 2019 roku.

Głównymi założeniami dyrektywy PSD2 jest zwiększenie bezpieczeństwa konsumentów i lepsze chronienie ich przed nadużyciami finansowymi w obrocie bezgotówkowym. Ma także zwiększyć szybkość realizacji płatności bezgotówkowych.

Przestępcza działalność J. P. Morgan

Data: 21.09.2019 23:56

Autor: ziemianin

http://niepodleg%c5%82y.pl/327/przestepcza-dzialalnosc-j-p-mprgan/

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #banki #polska #JPMorgan #swiat

Departament Sprawiedliwości USA oskarżył biuro handlowe J. P. Morgan o prowadzenie zorganizowanej działalności przestępczej.

Przestępcza działalność J. P. Morgan

RICO Act (Racketeer Influenced and Corrupt Organizations Act) – to ustawa o przestępczości zorganizowanej, która nie dopuszcza możliwości inwestowania pieniędzy pochodzących z przestępstw w legalną działalność produkcyjną, usługową i handlową. Problem w tym, że ustawa egzekwowana jest wobec podmiotów dopuszczających się zorganizowanej przestępczości na terenie USA.

Tłumaczy to dlaczego Europa Wschodnia stała się obiektem zainteresowania i żerowiskiem mafijnych grup amerykańskich dysponujących pieniędzmi z haraczy, przemytu, prostytucji, nielegalnego obrotu bronią, narkotykami. Polscy politycy przekonywali, że obcy kapitał jest niezbędny do budowania nowego wizerunku przedsiębiorczości. Przypadki dziwnej prywatyzacji, w której oszuści za nielegalnie zdobyte pieniądze znajdowali polskojęzyczne słupy do zakładania firm ubezpieczeniowych, oszczędnościowych, parków przemysłowych, telekomunikacyjnych, by po wydrenowaniu rynku przejąć kontrolę, mnożyły oszukanych traktując dziwnych kapitalistów, jako nietykalnych.

Analiza toczących się przed sądami amerykańskimi spraw dotyczących krakowskiego parku przemysłowego, czy proces przekształceń telefonii komórkowej, dowodzi, że sądy amerykańskie ścigają przestępczość zorganizowaną w obrębie swojej jurysdykcji. Orzeczenia i sprawy cudzoziemców usiłujących dochodzić sprawiedliwości przed sądami amerykańskimi kończyły się uzasadnieniem, że przestępstwo popełnione poza jurysdykcją Stanów nie może być ścigane. Pisał o tym New York Times.

Dla człowieka niezorientowanego w prawie nasuwa się wniosek prosty: mogą ich rodzimi oszuści i gangsterzy wyprawiać co żywnie podoba się, byle nie na szkodę obywateli amerykańskich i nie w Ameryce.

Setki firm upadło za sprawą tego procederu, bo takie orzecznictwo przy całkowitym przyzwoleniu skorumpowanych polskich władz zachęca mafijnych graczy do dzikiej swawoli na żerowisku bez dozoru.

Właśnie Departament Sprawiedliwości USA ogłosił zarzuty wobec trzech handlowców J. P. Morgan Chase o manipulacje i oszustwa na rynku metali szlachetnych. Oskarżenia zostały sformułowane w oparciu o ustawę RICO. Ustawa ta tradycyjnie kojarzona jest z mafią i jej machinacjami. Cytując oświadczenie szefa wydziału kryminalnego Departamentu Sprawiedliwości Briana Benczkowskiego: „Mamy do czynienia z działalnością, która wymaga zastosowania ustawy RICO i wynikającej z niej kary”. Departament Stanu bez ogródek odniósł się do działalności biura handlowego J.P. Morgan nazywając je przestępczym. Jego przedstawiciele składali fałszywe zamówienia na zakup metali szlachetnych jak złoto i srebro, by manipulować ich ceną. Zamówienia nie pociągały za sobą realnych transakcji, skutkując jednak wzrostem cen. Ten proceder przyniósł zyski pracownikom biura i osobom współdziałającym z biurem. Miliony dolarów dla firmy uzyskano kosztem klientów ich własnego banku. Działalność tę J. P. Morgan prowadził od 2008 r. do 2016 r. Poza trójką przedstawicieli biura handlowego zaangażowanych w te oszustwa jest jeszcze osiem innych niewymienionych z nazwiska.

B. Benczkowski zapowiedział, że sprawa ma charakter rozwojowy i można spodziewać się dalszych zarzutów, podążając za dowodami.

Na marginesie tej sprawy, wiosną tego roku statek należący do J. P. Morgan został kolejny raz zatrzymany na wodach międzynarodowych Atlantyku przez Kontrolę Żeglugi Morskiej. Statek przewoził 20 ton kokainy. Zabezpieczenie na poczet kary wynosiło 50 mln dolarów.

Jakże cieszył się pan Premier, że na rynek polski wchodzi ten właśnie bank(ster).

Jak bankierzy przejmują władzę nad państwami . . .

Data: 27.08.2019 20:57

Autor: ziemianin

goldenmark.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #banki #ekonomia #kryzys #kryzysfinansowy #obligacjeskarobwe #stopyprocentowe

Podczas, gdy oczy wszystkich zwrócone są na konflikt handlowy między USA a Chinami, nabrexit, napięcia wokół Iranu i Hongkongu, gdzieś czai się czarny łabędź. W 2017 roku główny ekonomista Deutsche Banku Torsten Sløk ostrzegał przed rosnącą bańką na rynku obligacji, której wartość wynosiła wówczas 8 bilionów dolarów. Dziś jest to kwota 17 bilionów dolarów, z czego praktycznie połowa przybyła w ciągu ostatniego półrocza.

Jak bankierzy przejmują władzę nad państwami . . .

Mowa konkretnie o obligacjach o ujemnej rentowności, które emituje coraz więcej państw. Ma to związek z niskimi stopami procentowymi banków centralnych, ale także z faktem, że obligacje te stały się przedmiotem spekulacji, ponieważ zgodnie z zasadami zdrowego rozsądku, obligacja o ujemnej rentowności przynosi straty. Ale zacznijmy od początku.

Czym jest obligacja o ujemnej rentowności?

W normalnej, rynkowej sytuacji, pożyczkobiorca płaci pożyczkodawcy jakieś odsetki. Na tym opiera się cała idea lokowania pieniędzy w obligacjach – kupujemy np. polskie 10-latki, które dają 1,5 proc. + inflacja. Odsetki są kapitalizowane rocznie, a procent składany sprawia, że po 10 latach mamy więcej pieniędzy.

Jednak w niektórych państwach np. w Danii, większość obligacji jest oprocentowana ujemnie tzn. za taką inwestycję musimy jeszcze emitentowi obligacji zapłacić. I coraz więcej krajów dołącza do grona emitentów obligacji o ujemnej rentowności, ponieważ dla emitenta jest to czysty zysk. Jednocześnie oprocentowanie obligacji jest pochodną stóp procentowych, a banki centralne obecnie obniżają stopy, by stymulować zwalniające gospodarki.

Dodatkowo, obligacje te są przedmiotem handlu na rynku wtórnym. A ponieważ posiadają status „bezpiecznej przystani”, są ekstremalnie płynne. Schodzą na pniu, co sprawia, że ich ceny rosną, a rentowność spada (cena rośnie, a oprocentowanie pozostaje bez zmian).

Dlaczego ktoś kupuje te obligacje?

Bynajmniej nie po to, by stracić. Skoro rynek jest płynny, a ceny obligacji rośną, można je sprzedać przed czasem, z zyskiem. A więc czysto spekulacyjnie. Chętnych nie brakuje – tego rodzaju instrumenty kupują np. olbrzymie fundusze emerytalne, ubezpieczyciele i inne instytucje finansowe, które mogą lokować swoje pieniądze wyłącznie w określonych aktywach m.in. w obligacjach skarbowych, gwarantowanych przecież przez rządy. Skoro jest popyt, cena wzrasta – pomimo malejącej rentowności.

Drugim czynnikiem, który wpływa na dynamiczny rozwój handlu obligacjami, są właśnie rozliczne niepokoje: wojna handlowa, brexit, Iran, Hongkong, groźba recesji. Amerykański rynek akcji jest przegrzany do granic możliwości, podobnie jak rynek nieruchomości. Wysokie ceny złota i umacnianie się dolara świadczą o tym, że inwestorzy desperacko poszukują „bezpiecznych przystani”. A obligacje skarbowe zawsze taką bezpieczną przystanią były. W najgorszym wypadku ujemna rentowność to kontrolowana strata. Ale i tak cena obligacji idzie w górę, więc będzie można je odsprzedać przed terminem z zyskiem.

Czy to rzeczywiście takie groźne?

Łatwo wyobrazić sobie negatywny wpływ wojny z Iranem na światową gospodarkę, ponieważ z wojnami mieliśmy do czynienia wielokrotnie. Można sobie wyobrazić skutki brexitu czy przedłużającej się wojny handlowej, która sukcesywnie obniża światowe PKB poprzez ograniczanie handlu.

Trudno jednak wyobrazić sobie, co się stanie, gdy pęknie bańka na rynku tak niecodziennym, jak rynek obligacji o ujemnej rentowności, ponieważ jest to problem nowy, powstały w ciągu ostatnich lat, jako następstwo kryzysu z lat 2007-2008. Wzorem banku centralnego Japonii, banki centralne USA, Europy i innych krajów, zaczęły stosować niestandardowe instrumenty, takiej jak obniżki stóp procentowych, a także luzowanie ilościowe (polegające m.in. na skupowaniu przez bank centralny obligacji).

Na razie ogólnoświatowa tendencja zmierza ku obniżaniu stóp procentowych, a niewykluczone, że także i programom luzowania ilościowego, co tylko dostarczy paliwa spekulantom. Co jednak, jeżeli pojawią się pierwsze symptomy wychodzenia z recesji? Banki centralne staną przed wyborem normalizacji polityki pieniężnej (podnoszeniem stóp procentowych i redukcją bilansu) lub dalszego pompowania bańki, czyli kolejnych lat niskich stóp procentowych i kreowania długu.

Warto także zwrócić uwagę, kto jest w tej sytuacji najbardziej poszkodowany – fundusze emerytalne, które ze swej natury nie spekulują, ponieważ ich strategia musi być bezpieczna. To one, z powodu charakteryzującej bańki spekulacyjne błędnej alokacji kapitału, poniosą straty. Ale ostatecznymi poszkodowanymi będą m.in. emeryci, którzy przez lata wpłacali swoje pieniądze do funduszy. Ta liczna grupa społeczna ograniczy swoją konsumpcję, przyczyniając się także do spadku PKB i dalszego pogłębiania się problemu.

Od stycznia do sierpnia 2019 r. wartość rynku obligacji o ujemnej rentowności wg. Bloomberg Barclays Global Negative Yielding Debt Index wzrosła z 8 do 17 bilionów dolarów, czyli ponad dwukrotnie. Dalsze zabiegi banków centralnych, których celem jest ratowanie świata przed recesją, będą tylko zasilać to nowe zarzewie kryzysu.


Komentarz Roberta Brzozy:

Gospodarka światowa nie tylko zwalnia, ale wchodzi w recesję.

Skąd o tym wiadomo?

Po czynach, jakie dokonuje się na rynku.

Od jakiegoś czasu, wrzucono na rynek narzędzia, które ratują państwa przed upadkiem.

Jednym z takich narzędzi są obligacje ze stopą ujemną.

Kto odpowiedzialny kupi takie "badziewie"?

Inwestycja polega na zarabianiu pieniędzy, natomiast te obligacje gwarantują stratę.

Niektóre fundusze mogą sprzedać je po wyższej cenie i na tym niwelują koszty, jednak w końcu ktoś musi pozostać z tą obligacją.

Jednak działa to trochę inaczej.

Autor nie opisuje tego mechanizmu.

Obecnie dokonuje się następujący przekręt.

Fundusze, państwa, korporacje są coraz mocniej zadłużane. Od dawna są zmuszane żyć na kredyt. Dlatego emitują obligacje.

Nikt o zdrowym umyśle je nie kupi, dlatego skupują je banki centralne. Obecnie głównie EBC czy bank Japonii.

Z jednej strony pomagają rządom żyć na tanim kredycie, z drugiej strony je uzależniają.

Kiedy banki centralne będą miały powyżej 50% aktywów państw i korporacji, to będą nimi sterować.

Już dzisiaj zależność państw od bankierów jest olbrzymia.

Za chwilę, bankierzy, którzy zarządzają bankami centralnymi, będą mieli większe udziały w większości państw świata.

Marzy im się to, ponieważ wtedy szybciutko wdrożą jedną elektroniczną walutę…

A to już będzie koszmar.

W Polsce na potęgę "kreowane" są pieniądze. W ciągu 4 lat ilość złotówek zwiększyła się o 400 mld!

Data: 27.08.2019 11:08

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #wiadomosci #banki #pieniadze #gospodarka #informacje

NBP w ostatni piątek opublikował bardzo ciekawe dane, na które chyba mało kto zwrócił uwagę. Zdaniem analityków z banku centralnego w lipcu w polskim systemie gospodarczym krążyło dokładnie 1 bln 490 mld 888 mln złotówek. Najciekawsze jest jednak to, że w ciągu ostatnich 4 lat ilość krążącego w gospodarce pieniądza zwiększyła się aż +37 proc., tj. o kwotę ponad 402 mld zł! Za lwią część tego wzrostu odpowiadają działające na terytorium naszego kraju banki komercyjne, które udzielają kredytów (generują pieniądze) praktycznie na lewo i prawo.

W Polsce na potęgę "kreowane" są pieniądze. W ciągu 4 lat ilość złotówek zwiększyła się o 400 mld!

Zgodnie z piątkowym komunikatem Narodowego Banku Polskiego (NBP) tzw. podaż pieniądza (określana wskaźnikiem "M3", tj. suma gotówki w obiegu + kwot ewidencjonowanych na rachunkach + innych zobowiązań banków) w lipcu 2019 roku wzrosła o 9,9 proc. licząc rok do roku do nominalnego poziomu 1,490.888 bln zł (czytaj: 1 biliona 490 miliardów 888 milionów zł). W ujęciu miesięcznym (w porównaniu do czerwca) podaż pieniądza wzrosła o +0,9 proc.

Co istotne – pieniędzy w polskim systemie gospodarczym nieustannie przybywa. Poniżej zestawienie dotyczące podaży pieniądza notowane w lipcu poszczególnego roku:

2011 rok: 799.122 mld zł

2012 rok: 886.873 mld zł (+11,0 proc.)

2013 rok: 945.076 mld zł (+6,5 proc.)

2014 rok: 1,002.137 bln zł (+6,0 proc.)

2015 rok: 1,087.321 bln zł (+8,5 proc.)

2016 rok: 1,204.004 bln zł (+10,7 proc.)

2017 rok: 1,264.291 bln zł (+5,0 proc.)

2018 rok: 1,356.806 bln zł (+7,1 proc.)

2019 rok: 1,490.888 bln zł (+9,9 proc.)

Podaż pieniądza w Polsce na wykresie 10-letnim (źr.: tradingeconomics.com)

Kto stoi za tak szybkim wzrostem ilości pieniądza w naszym kraju? Odpowiedź znajdziemy w innych danych publikowanych przez NBP. Otóż w samym tylko lipcu wartość udzielonych przez banki kredytów konsumpcyjnych wzrosła nominalnie o 2,242 mld zł do poziomu 200,3 mld zł. Natomiast wartość udzielonych kredytów hipotecznych dla gospodarstw domowych wzrosła w lipcu o 5,596 mld zł do poziomu 449,5 mld zł.

Polacy potrzebują (czytaj: pożyczają) mnóstwo pieniędzy, co generuje ich podaż przez banki. Wszystko pięknie się kręci do czasu, kiedy nadejdzie kryzys. Wykres podaży pieniądza w Grecji pokazuje, że dynamiczny wzrost może się jednak pewnego dnia się załamać:

Źródło: TradingEconomics

Kartele sprywatyzowały złotówkę. Jak ją wyrwać z ich rąk?

Data: 21.08.2019 11:20

Autor: ziemianin

robertbrzoza.pl

#codziennaprasowka #wiadomosci #banki #nbp #pieniadze #zydzi #zloto

Art. 227.p.1 "Centralnym bankiem państwa jest Narodowy Bank Polski. Przysługuje mu wy­łączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej. Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza".

Kartele sprywatyzowały złotówkę. Jak ją wyrwać z ich rąk?

Art. 227.p.1 "Centralnym bankiem państwa jest Narodowy Bank Polski. Przysługuje mu wy­łączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej. Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza".

Wraz z przystąpieniem do Traktatu z Maastricht, Polsce została narzucona architektura monetarna polegająca na kreacji pieniądza, jako oprocentowanego długu.

Cytowany artykuł stał się artykułem martwym.

Szacuje się, że z tego powodu na społeczeństwo i gospodarkę nakła­dany jest haracz szacowany średnio na 120 mld zł rocznie. Takie są bowiem skutki nie rekom­pensowania społeczeństwu spadku wartości nabywczej, zgromadzonych pieniędzy na skutek inflacji, niewyrównywania niedoboru środków pieniężnych na wykup wzrostu PKB, lichwy, którą dusi się wypływ pieniądza na rynek.

Ten stan jest utrzymywany także z tego powodu, że świadomość monetarna Polaków jest prawie zerowa a 99% obecnych posłów, miałoby trud­ności z odpowiedzią na proste pytanie: skąd się biorą pieniądze?

Profesorowie od bankowości i finansów wiedzą i milczą, bo im za to płacą.

Epoka pieniądza kruszcowego (opartego o złoto) odeszła w niebyt i dobrze. Nastała era pieniądza czarterowego (statutowego), którym rządzą ekonomiczne strategie kotwiczenia waluty i instrumenty polityki pieniężnej. Nadszedł czas, aby Polacy tym nowym pieniądzem nauczyli się posługiwać, tak, jak robią to inne kraje, w których za finanse państwa nie odpo­wiadają pensjonarki.

Polska powinna powrócić do pieniądza suwerennego – na szczęście – gwarantowanego zapisem konstytucyjnym. Przy średnich parametrach wzrostu gospodarcze­go (ilości transakcji do obsłużenia) oraz inflacji, potrzeby emisyjne szacuje się na około 50 mld zł. Te pieniądze powinny być „dosypane” do obiegu, aby zmniejszać duszący naszą go­spodarkę „głód monetarny”.

W ostatniej dobie pieniądz został sprywatyzowany.

My musimy go z powrotem uspo­łecznić. Jest to – w zasadzie – najważniejszy aspekt naszego programu wyborczego, gdyż po­zwoli rokrocznie zwiększać dobrobyt obywateli na kwotę szacowaną na około 120 mld zł. Całkiem realne stanie się podniesienie płac o 50% w przeciągu trzech lat. Co jest ważne: nikt tego wzrostu płac nie będzie ustalał w Sejmie. To gospodarka zacznie ludzi lepiej wynagra­dzać.

Zrozum: obecnie nie trzeba kopać złota, aby pod jego zastaw emitować noty bankowe. Obec­nie pieniądz kreuje się z niczego („ex nihilo”) w systemie kreacji pierwotnej przez banki cen­tralne lub przez banki komercyjne pod zastaw długu. Kto nie kreuje pieniądza ‘ex nihilo” ten musi go pożyczać. Nasz dług wynika zatem z uśpienia art. 227 naszej Konstytucji. Niczego nikomu nie jesteśmy winni.

Naszą winą jest wybór ekonomicznych ignorantów do Sejmu.

Zapamiętaj:

  1. Powinnością Narodowego Banku Polskiego jest oszacowanie potrzeb emisyjnych zgodnie z ilościową teorią pieniądza i wpuszczenie tych pieniędzy do obiegu.

  2. Bezinflacyjny sposób rozproszenia emisji może zapewnić jedynie „zaparkowanie” tych pie­niędzy w gospodarce. Ten temat będzie wyjaśniany w trakcie kampanii wyborczej.

  3. Rozproszenie emisji musi być powszechne tak, aby stworzyć identyczne warunki płatnicze we wszystkich sektorach gospodarczych i na obszarze całego kraju.

  4. Rozproszenie emisji musi być społecznie akceptowalne, dlatego naszą propozycją jest skie­rowanie tych kwot na budowę pracowniczego kapitału produkcyjnego: równą kwotą dla każ­dego zatrudnionego wynikającą z podzielenia kwoty emisji przez ilość zatrudnionych w go­spodarce. Sfera budżetowa odniesie korzyści wtórne ze zwiększonych podatków.

Komentarz Roberta Brzozy:

Wszystkie banki na całym świecie pracują na licencji finansjery, czyli żydowskich rodzin bankowych.

To finansjera wymyśliła narzędzie, jakim jest kredyt. Każdy bank, który udziela kredytów, jest poddany systemowi finansjery.

Kredytowanie to udział w całym mechanizmie/zapleczu zabezpieczania kredytu.

Kredyt to druk waluty elektronicznej. W razie potrzeby kredyt zamieniany jest na walutę danego kraju. Jednak większość kredytu np. na dom, rozprowadza się w formie bezgotówkowej.

Przez ten bandytyzm gospodarczy, czyli narzucenie kredytu i zakaz drukowania własnego pieniądza, Polska jest uzależniona od żydowskiego bankiera.

Bankier może zrobić, co chce i z partią polityczną zarządzającą Polską i z firmą posiadającą duży kredyt i z Kowalskim mającym dom na kredyt.

W każdej chwili może nakazać, spłacić kredyt, pod karą zabrania domu, firmy czy zbankrutowania partii politycznej.

Dlatego każdy program wyborczy, powinien rozpoczynać się od powyższych celów.

Jedynie nie zgadzam się z punktem, co do rozproszenia tych 40 mld zł w gospodarce. Te pieniądze powinien dostać każdy obywatel polski, a nie wybrana grupa.

Ukradli mi pieniądze z konta i co dalej? Prawo swoje a banki swoje

Data: 23.06.2019 22:08

Autor: piotre94

niebezpiecznik.pl

Jeśli dojdzie do kradzieży z konta bankowego to ukradzione środki powinny być zwrócone przez bank w ciągu jednego (!) dnia roboczego. Tak stanowi prawo, choć wciąż nie jest to powszechna wiedza. W praktyce banki omijają przepisy zarzucając klientom “niedbalstwo” lub odwrotnie — twierdząc iż staranność klienta nie miała znaczenia! Na problem zwrócił ostatnio uwagę Rzecznik Finansowy, ale my możemy podeprzeć statystyki Rzecznika kilkoma sprawami naszych Czytelników, jakie sami analizowaliśmy w ostatnich miesiącach. #internet #bezpieczenstwoit #pieniadze #banki

Nagrywanie rozmów z infolinią. Co zrobić, gdy bank się nie zgodzi?

Data: 30.05.2019 18:06

Autor: zawodowy_partyjniak

subiektywnieofinansach.pl

Klient powiedział, że będzie nagrywał rozmowę z konsultantem. Bank: "pracownik ma prawo się rozłączyć". Czy na pewno? Prawnik radzi, byśmy nie bali się nagrywać bankowych (ale też innych konsultantów). Można je wykorzystać w celu ochrony swoich „uzasadnionych interesów”, czyli np. w sądzie.

#polska #banki #pieniadze #bankowosc #finanse #ochronakonsumenta

Data: 28.05.2019 17:31

Autor: piotre94

Lurki, chciałem dzisiaj zostać klientem #bnpparibas, ale dzięki ich równie świetnej obsłudze klienta jak i systemom informatycznym nie udało mi się. Chciałem założyć konto oszczędnościowe bez zakładanie konta osobistego, bo taka informacja widnieje na stronie banku. W oddziale dowiedziałem się, że tak nie można, a jak pokazałem pani z obsługi ich stronę internetową to usłyszałem, że ona nie wie z resztą i tak jej to przez system nie przejdzie xD Może ktoś polecić jakieś konto oszczędnościowe bez konieczności zakładania konta osobistego? #pytaniedoeksperta #pytanie #banki #pieniadze

Data: 28.04.2019 15:56

Autor: Ijon_Tichy

Nie nienawidźcie mnie, wszyscy wrogowie "teorii spiskowych". Jeżeli lubicie czytać i wbrew sobie zapoznawać się z ciekawymi, acz kontrowersyjnymi teoriami na temat rzeczywistości, to zachęcam do lektury. Wrzucam link do książki Henryka Pająka pt: "Lichwa – rak ludzkości". Myślę, że jest tam sporo ciekawostek i czystych faktów, które wskazują wprost na istnienie globalnej "ośmiornicy ośmiornic", która ma ogromny wpływ na to, co dzieje się na świecie. Czyta się trochę jak kryminał, mimo, że jest tam dużo zwyczajnej historii.

https://chomikuj.pl/krzysztofk149/Bez+cenzury/Henryk+Paj_c4_85k+-+Lichwa+-+rak+ludzko_c5_9bci,1253316103.pdf

#nwo #teoriespiskowe #praktykaspiskowa #ciekawostki #literatura #historia #banki

Data: 02.04.2019 18:48

Autor: Albatros

Kurwa po chuj pracodawcy dają umowę zlecenie, bo dziś jestem w elektromarkecie ,chcę wziąć raty jest sprzęt w zamówieniu. I co uznali moją obecną pracę na umowie o pracę i nie dostałem rat, czyli 10 miesięcy pracy poszło się jebać. Mam ochotę dać dupy albo sprzedać nerkę #banki #umowazlecenie #zalesie #gownowpis #pracbaza #praca #albatros #raty

A #pkobp z łaską chcę za każdym razem, kiedy dzwonię na infolinię, żebym wziął pożyczkę