Data: 11.09.2019 08:57

Autor: false_nine

Mam tu bardzo ciekawy artykuł, obnażający prawdę nt. ruchu "#MeToo".

Ten artykuł to jeden z wielu punktów widzenia, pamiętajmy o kulturze wypowiedzi w sekcji komentarzy.

================================================================================

Dziwne milczenie na temat gangów gwałcicieli

Kto może być częścią ruchu #MeToo? Zadaję to pytanie, ponieważ ostatnio pięciu mężczyzn zostało uznanych za winnych popełnienia straszliwych przestępstw na tle seksualnym wobec ośmiu dziewczyn, jednak ta sprawa wcale nie jest szeroko dyskutowana na Twitterze.

Nie ma żadnych hasztagów. Mówi się niewiele o cierpieniu tych dziewczyn. Pojawiło się bardzo mało wyrazów solidarności ze strony feministek i prawie całkowicie przemilcza się ten temat.

Nietrudno zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. Dla feministek, która pochodzą głównie z klasy średniej, są ustosunkowane – a które tworzą ruch #MeToo – problemem jest to, że sprawa dotyczy niewygodnego rodzaju zarówno ofiary, jak i oprawcy. Ofiarami były dziewczyny z klasy pracującej, które miały mniej niż 16 lat; niektóre z nich przeżywały spore trudności, daleko im było do aktorek, kobiet biznesu i wpływowych dziennikarek, których doświadczenie molestowania zdominowało narrację ruchu #MeToo.

Ponadto oprawcami byli muzułmanie. Byli to wyznający islam mężczyźni, których sędzia opisał jako „podstępnych i zdeterminowanych” drapieżników seksualnych. Z pewnością nikt nie chce ryzykować, że wzbudzi islamofobiczne nastroje poprzez zwrócenie uwagi na muzułmańskie gangi, zajmujące się tym niewyobrażalnie krzywdzącym procederem, czyż nie?

Zatem zamiećmy to pod dywan. Miejmy nadzieję, że to minie. Nie możemy pozwolić, aby niewygodne ofiary z białej klasy pracującej, które zostały skrzywdzone przez muzułmańskie gangi stręczycieli, zakłóciły naszą narrację w ramach #MeToo albo multikulturalnego scenariusza.

Jest to historia ostatnich wyroków, które zapadły dzięki Operacji Stovewood, wielkiego śledztwa dotyczącego wykorzystywania i znęcania się nad młodymi dziewczynami z Rotherham w okresie pomiędzy rokiem 1997 i 2013.

Teraz pięciu mężczyzn zostało uznanych za winnych zarzucanych im straszliwych czynów: gwałtu, napaści na tle seksualnym i porwania dzieci. Częstowali dziewczyny drinkami i narkotykami, odurzali je, a potem wykorzystywali je jako „obiekty seksualne”, według słów sędziego Michaela Slatera, który nadzorował przebieg sprawy w Sądzie Koronnym w Sheffield. Te dziewczyny zostały odarte z godności w potworny sposób. „Odebrali mi moje dzieciństwo”, wyznała jedna z ofiar.

Co jest uderzające, sędzia nie tylko skazał mężczyzn, ale również skrytykował władze Rotherham. Stwierdził, że w najlepszym razie były zupełnie niewydolne, a w najgorszym zupełnie obojętne wobec wykorzystywania dziewczyn przez muzułmańskie gangi. Powiedział, że jest całkiem pewny, iż odpowiednie organy władzy w Rotherhamie wiedziały, że ofiary stały się celem seksualnego wyzysku. Zaś fakt, że nic z tym nie zrobiono, to „sytuacja godna pożałowania”.

Powinno się to stać tematem szerokiej dyskusji. Podobne skandale miały miejsce w innych częściach kraju – w Telford, Rochdale, Oxfordshire i gdzie indziej. W każdej z tych spraw gangi składające się w większości z muzułmanów wykorzystywały młode kobiety głównie pochodzące z klasy pracującej. Często są dowody na to, że władze wiedziały o tym, co się dzieje, ale nie podjęły odpowiednich działań. Urzędnicy obawiali się, że będą postrzegani jako osoby demonizujące muzułmanów i być może przyczyniające się do szerzenia, tego, co oni uważają za kulturę „islamofobii”.

W skrócie, sprowadza się to do tego, że uznali za ważniejszą ochronę muzułmanów przed krytyką, niż ochronę dziewczynek przed wykorzystywaniem. Niektórzy urzędnicy są tak zajęci kultywowaniem ideologii multikulturalizmu, że odrzucają każdą trudną rozmowę na temat rosnącego poczucia izolacji i niechęci ze strony pewnych społeczności i nie podejmują zdecydowanych działań przeciwko szeroko rozpowszechnionemu wykorzystywaniu młodych kobiet.

Nawet teraz dyskusja o muzułmańskich gangach zajmujących się groomingiem* jest uciszana. Kto podniesie ten temat, będzie uznany za „islamofoba”, rasistę, a może nawet faszystę. Wystarczy spojrzeć na to, co stało się z Sarah Champion, posłanką Partii Pracy z Rotherham, gdy napisała o problemie gangów, w większości składających się z Pakistańczyków, wykorzystujących białe dziewczyny. Została zdemonizowana przez popleczników Jeremy’ego Corbyna i wyrzucona z jego gabinetu cieni. Przekaz był jasny: jeśli zabierzesz głos w tej sprawie, zostaniesz ukarany.

To podejście do bardzo ważnego problemu nosi znamiona cenzury i jest zwyczajnie głupie. Po pierwsze, lekceważy się dziewczyny, które doznały krzywdy, robiąc z nich drugorzędne ofiary, których wykorzystywanie staje się powodem wstydu, czymś, o czym najlepiej byłoby zapomnieć.

Po drugie, wykorzystują to partie skrajnie prawicowe, które upolityczniają problem muzułmańskich gangów zajmujących się groomingiem. To wzmacnia pozycję tych wzbudzających niepokój grup politycznych, które z pewnością stwierdzą: ”Tylko my jesteśmy na tyle odważni, żeby poruszyć ten problem”. Oczywiście, mówią o tym z bardzo cynicznych pobudek, w celu rozpowszechniania wizerunku wszystkich muzułmanów jako drapieżców i całej społeczności muzułmańskiej jako problematycznej.

W jakich dziwnych czasach przyszło nam żyć. Polityk, który położy rękę na kolanie dziennikarki z klasy średniej, może być na czołówkach gazet przez parę tygodni, podczas gdy gang mężczyzn, którzy żerują na młodych dziewczynach z klasy pracującej, porywają je i gwałcą, otrzymuje maleńką wzmiankę na dziesiątej stronie twojej gazety. To bardzo niepokojący komunikat dla ofiar z Rotherham i innych miejsc: „Nic nie znaczycie. O wiele ważniejsze jest uniknięcie dyskusji na temat napięć kulturowych we współczesnej Wielkiej Brytanii, niż wasze doświadczenie wykorzystywania”.

================================================================================

Autor: Brendan O’Neill, redaktor naczelny Spiked, felietonista „The Australian” oraz „The Big Issue".

https://www.spiked-online.com/

https://www.theaustralian.com.au/

https://www.bigissue.com/

https://en.wikipedia.org/wiki/Brendan_O%27Neill_(columnist)

Tłumaczenie HT, na podst. https://blogs.spectator.co.uk/2019/09/the-silence-surrounding-grooming-gangs/

Źródło:

https://blogs.spectator.co.uk/2019/09/the-silence-surrounding-grooming-gangs/

https://euroislam.pl/dziwne-milczenie-na-temat-gangow-gwalcicieli/

================================================================================

  • Child grooming (w tłum. z ang.: uwodzenie dziecka) – działania podejmowane w celu zaprzyjaźnienia się i nawiązania więzi emocjonalnej z dzieckiem, aby zmniejszyć jego opory i później je seksualnie wykorzystać. Jest to także mechanizm używany, by nakłonić dziecko do prostytucjiczy udziału w pornografii dziecięcej. Potocznie poprzez child grooming rozumie się uwodzenie dzieci przez Internet (źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Child_grooming).

#artykul #metoo #muzulmanie #uk #euroislam

Data: 10.09.2019 15:49

Autor: false_nine

A teraz mała ciekawostka dla was, o której część na pewno już słyszała.

Istnieje coś takiego jak Skala Kardaszowa. Jest to klasyfikacja zaawansowania technicznego cywilizacji, zaproponowana przez rosyjskiego astronoma Nikołaja Kardaszowa w 1964 roku.

Gwoli ścisłości, Nikołaj Kardaszow było to radziecki i rosyjski astrofizyk, który zmarł w Sierpniu tego roku.

Skala wyróżnia trzy typy cywilizacji, które stworzył autor:

Typ I – cywilizacja wykorzystująca pełne zasoby energii, dostępne jednej planecie. Szacowany potencjał takiej cywilizacji obejmuje np. znaczny stopień kontroli nad swoją planetą (np. powstrzymywanie trzęsień ziemi, huraganów), kontrolowanie i wykorzystywanie reakcji termojądrowych. W kontekście podobnych cywilizacji można wspomnieć o kolonizacji kosmosu, sondach von Neumanna, satelicie Dysona–Harropa, sferze Bernala, czy technologicznej osobliwości.

Typ II – cywilizacja wykorzystująca całą energię emitowaną przez gwiazdę centralną[1]. W kontekście podobnych cywilizacji można wspomnieć o podróżach międzygwiezdnych, pierścieniu Nivena, sferze Dysona, bojowych stacjach kosmicznych zdolnych niszczyć całe planety, czy o superkomputerze Matrioszce. Fizyk Michio Kaku szacuje, że cywilizacja ludzka osiągnie ten poziom w 2800 roku[2]. Fikcyjne cywilizacje takie jak Zjednoczona Federacja Planet z filmów Star Trek oraz Imperium z gry Warhammer 40,000 są właśnie na etapie drugim.

Typ III – cywilizacja zdolna do wykorzystania zasobów energii całej galaktyki[1]. Taka cywilizacja prawdopodobnie włada galaktyką, energię czerpie z milionów gwiazd, a także np. gwiazd neutronowych i czarnych dziur. Michio Kaku uważa, że cywilizacja ludzka osiągnie ten etap za około 10 000 lat.

W późniejszych latach skalę rozszerzali inni autorzy:

Typ 0 – nie występuje w oryginalnej skali Kardaszowa. Reprezentantem tego typu jest cywilizacja ziemska. Aby zakwalifikować się do tej grupy, inteligentne stworzenia zamieszkujące daną planetę muszą przejawiać podstawowe umiejętności cywilizacyjne, m.in. muszą być w stanie wieść zorganizowane życie miejskie, posiadać pismo, mieć rozwinięty handel, pewien rodzaj organizacji zajmowanego terytorium i być w stanie wznosić monumentalne budowle za pomocą prostych sposobów. Za przykład jednego z pierwszych takich tworów na Ziemi można uznać cywilizację starożytnego Egiptu, kiedy to powstawały miasta, używano pisma (hieroglify), rozwijano handel oraz budowano monumentalne piramidy i różnego typu świątynie. Według niektórych naukowców na obecnym stopniu rozwoju cywilizacji ludzkość jest bliska przejścia do następnego typu. Według Michio Kaku ludzkość osiągnie kolejny poziom cywilizacyjny w 2100 roku.

Kolejne poziomy zostały zaproponowane przez amerykańskiego pisarza fantastyki naukowej Isaaka Asimova.

Typ IV – cywilizacja zdolna do wykorzystania energii dostępnej w swojej supergromadzie. Taka cywilizacja włada całą supergromadą galaktyk, czerpiąc energię z tysięcy galaktyk. Zdaniem Michio Kaku cywilizacja Q z serialu Star Trek reprezentuje typ IV.

Typ V – cywilizacja zdolna do wykorzystania energii z całego dostępnego Wszechświata.

Przyjmując istnienie wieloświatów, możliwe jest wyróżnienie dodatkowych poziomów.

Typ VI – cywilizacja zdolna do wykorzystania energii z wielu wszechświatów. Cywilizacja może zmieniać prawa fizyczne wszechświatów równoległych, a także przemieszczać się między nimi (np. uciec z zapadającego się wszechświata).

Typ VII – cywilizacja określana jako „boska”, zdolna do kreacji jednego lub więcej wszechświatów. Ilość otrzymywanej energii jest nieskończona, uzależniona tylko od liczby i rozmiarów stwarzanych wszechświatów. Cywilizację można uznać za nieskończoną, nawet jeśli energia tworzonego nowego wszechświata pochłonie całkowitą energię istniejącego.

============================================================

Według wzoru zaproponowanego przez amerykańskiego astronoma Carla Sagana, ludzka cywilizacja jest na etapie 0,72 (jest to wartość w skali logarytmicznej), gdyż wykorzystuje 0,16% całkowitej energii, jaka jest dostępna na Ziemi.

Źródło:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Skala_Kardaszowa

https://pl.wikipedia.org/wiki/Niko%C5%82aj_Kardaszow

https://pl.wikipedia.org/wiki/Skala_logarytmiczna

https://pl.wikipedia.org/wiki/Carl_Sagan

#astronomia #wikipedia #ciekawostki #artykul #futurystyka #fantastykanaukowa

Data: 10.09.2019 13:59

Autor: false_nine

Znalazłem coś ciekawego. Plan Hootona lekarstwem na Niemcy. Czyli jak zlikwidować problematyczny naród (ARTYKUŁ).

PS. Oczywiście do każdego tematu trzeba podejść z dystansem i spokojem, także bez napinek proszę.

==============================================================================

Podczas 2 wojny światowej amerykański antropolog E.A.Hooton zaproponował wykorzenienie rasy germańskiej raz na zawsze poprzez jej powolną infiltrację masami nie-europejskich męskich migrantów. Celem tego pomysłu było wykorzenienie „genów wojny” z tej grupy etnicznej i propozycja była jak najbardziej na serio.

Wygląda więc na to że mieliśmy rację. Kanclerz Angela Merkel jest istotnie wariatką. Nie, nie chodzi o umieszczenie Donalda Tuska w Brukseli… To musiał być wypadek przy pracy. Chodzi o tak zwanych „uchodźców” i o to o co z nimi w rzeczywistości może chodzić. Rację bowiem mogą mieć też ci drodzy czytelnicy którzy podejrzewali że w tym szaleństwie może być metoda… I jest! Kanclerz Merkel realizuje po prostu, i też na serio, na własnej populacji plan Hootona.

No więc o co chodzi konkretnie? Proszę nie zadawać niedyskretnych pytań! A o co może chodzić kiedy kraj ma, zdaniem rządu, niedostatek dzieci a z drugiej strony władza importuje miliony młodych byczków z Afryki? Jeszcze się drogi czytelnik nie domyśla?

No dobrze, to musimy w takim razie wyjaśnić rzecz explicite. Tylko proszę uprzejmie bez oskarżeń o pornografię bo od takowej rząd federalny Niemiec, autor poniższej ilustracji, jest jak najdalszy.

Masowy import „uchodźców” jest, jak się wydaje, częścią implementowanego przez rząd Niemiec planu Hootona dla własnej populacji. Chodzi w nim o centralnie zorganizowane narodowe bzykanko z „uchodźcami”, ergo o wspomnianą „systematyczną infiltrację” społeczeństwa obcym elementem, przewidzianą przez Hootona. Wyjaśniająca prawdziwy cel napływu mas „uchodźców” ilustracja poniżej pochodzi z nowo otwartego portalu internetowego rządu federalnego zanzu.de, wyrównującego „uchodźcom” w szybkim tempie niedostatki edukacji seksualnej wyniesione z Afryki (ARTYKUŁ + mały dodatek z FACEBOOKA z instrukcjami dla imigrantów w Niemczech dt. niemieckich kobiet).

Dowiedzieć się z niego mogą szybko jak podchodzić do rzeczy należy w Europie i zacząć mogą trenować choćby od jutra na najbliższym dworcu. „Uchodźca” nie musi się do tego uczyć nawet słowa po niemiecku bo portal, opłacony przez niemieckiego podatnika i sponsorowany przez Bundesministerium fuer Gesundheit, wyjaśni mu wszystko w 12 różnych językach. Dla tych którzy niedostatki edukacji seksualnej wynieśli ze szkół polskich jest w ramach unijnej solidarności nawet wersja polska.

Bogato ilustrowany portal zanzu.de (być może od Zulu?) nie owija w bawełnę o co chodzi, co stanowi jego niewątpliwą zaletę. Aby czytelnika nie trzymać w napięciu uprzedźmy więc raczej o co w nim nie chodzi. Otóż nie chodzi w nim o normalne pary hetero, biało-białe, które stanowią minimalną część ilustracji na portalu a które wkrótce stanowić będą także wyjątek w niemieckiej rzeczywistości. Chodzi o całą resztę możliwych kombinacji przy czym prym wiodą, zgodnie z intencją rządu, zdecydowanie pary czekoladowo – białe. Nawet ręka demonstrująca nieznany jak się wydaje w Afryce wynalazek prezerwatywy należy najwyraźniej nie do autochtona ale raczej do przedstawiciela grupy najświeższych „uchodźców”, w której rządowi spece ds. planu Hootona pokładają tyle nadziei.

W zamierzeniu realizatorów planu Hootona dla Niemiec jego realizacja nie tylko pomoże demografii Niemiec ale także zrobi definitywny schluss z podnoszącym wśród autochtonów głowę genem faszyzmu i jego dawnymi ideami. Jasne jest że pełna utrata tożsamości narodowej i całkowite wymieszanie ras w raju multi-kulti nie dadzą faszyzmowi żadnych szans. Zamiast organizowanego przez III Rzeszę rozpłodu via Lebensborn IV Rzesza kontynuuje akcję rozpłodową via Hooton. Państwo niemieckie nie może najwidoczniej nigdy zostawić spraw dziecioróbstwa swoim podmiotom i się od nich odczepić. Nie może się także zdecydować. Raz nalega na czystą rasę nordycką o wysokim IQ, innym razem zupełnie na odwrót – chodzi mu o czekoladową mieszankę z IQ równym numerowi butów.

W Niemczech więc po prostu wszystko po staremu… dawny dom wariatów z wariatem kanclerzem. Tak jak ta instytucja bez klamek wizytowana kiedyś przez kanclerza III Rzeszy. Wariaci grupowo salutują „Heil Hitler”, ale jeden tego nie robi. Hej, ty tam, czemu nie salutujesz? – pyta kanclerz. Bo nie jestem jeszcze wariatem, ja tu pracuję…

Zobaczymy ilu wariatów jest Badenii Wirtembergii i dwóch innych landach. Dziś tam wybory…

Autor: DwaGrosze (https://dwagrosze.com/)

Źródło: https://dwagrosze.com/2016/03/6679/

===============BONUS =================

Pracownica opieki społecznej w Niemczech tłumaczy czarnoskóremu z Kamerunu, że nie ma szans na azyl, bo jego kraj jest bezpieczny, ale jest jedna szansa: zrobić dziecko niemieckiej kobiecie lub zawrzeć z nią związek małżeński. Co zrobi ten przybysz z Kamerunu po tym spotkaniu?🤔

https://www.facebook.com/100040172289120/posts/116610283021381?sfns=mo&amp%3Bamp%3Bamp%3B_fb_noscript=1&amp%3Bamp%3B_fb_noscript=1&amp%3B_fb_noscript=1

#niemcy #imigranci #artykul #facebook

Data: 28.08.2019 17:07

Autor: FiligranowyGucio

Sebizm – Osiedlowa Dilerka Prawdy

Fb

Dzisiaj proces kibiców Ruchu Chorzów z sympatycznej grupy Psycho Fans. Na ławie 53

chłopaków. Zeznawał będzie świadek koronny i ogólnie podjęte będą środki

bezpieczeństwa jakie znamy z procesów mafiosów grup przestępczych.

Sprawa ma kilka aspektów.

Sądzić ich będą sędziowie. Z kasty. Sędziowie czytają gazety i oglądają telewizję.

W gazetach i telewizjach mówi się procesie gangu „kiboli”. Słowo kibol to

określenie pejoratywne. Słownik PWN podaje definicję: kibol – (posp.) kibic.

Jednak jest różnica w zdaniu: „idą kibice” i „idą kibole”. Jak idą kibice, to

sobie idą i już. Jeżeli mamy do czynienia z marszem kiboli, to sprawa robi się

grubsza, bo wiadomo, że to kibole, czyli nikt dobry. To ONI demolują miasta,

pociągi puby, rwą sen porządnych obywateli i bruki podczas brutalnych zamieszek.

Ale tak o nich pisać? W gazetach? Mówić w telewizji? Przecież to stygmatyzowania i

piętnowanie!

Lewak obrazi się za nazwanie lewakiem, ale już będzie szyderczo nadymał policzki,

gdy usłyszy o kibicach, którzy dla niego są wyłącznie kibolskim motłochem. Można

by rzec, że trochę mowa nienawiści, co nie? Skoro wrzucamy do języka potworki w

stylu „heteronienormatywny” albo „płeć kulturowa” i „tożsamość płciowa”, to może

szacowni pismaczkowie i popiskiwacze, z łaski swojej, wytężyliby głowy i wymyślili

jakieś ładne określenie dla kibiców, którzy identyfikują się w kontrze do

opresyjnych regulaminów stadionowych?

Czy „regulaminowa nienoramatywność” i „tożsamość stadionowa” nie usunęłyby z

przestrzeni publicznej tej potwornej mowy nienawiści w postaci „kiboli”? A może

ktoś z Czerskiej dostrzegłby i zachwycił się buntem przeciwko drobnomieszczańskiej

obyczajowości?

Sprawa zakończy się wyrokami. Młodzi ludzie zostaną wrzuceni w tryby systemu

resocjalizacji. Resocjalizacja znaczy „przywracanie społeczeństwu”. I tu tkwi

błąd. Tych ludzi nie można przywrócić społeczeństwu, ponieważ tworzą oni swoją

własną społeczność i społeczeństwo nie ma dla nich żadnej oferty. Mało tego. Oni

uciekli od społeczeństwa do świata jasnych zasad.

Jedyne co można, to wymierzyć im sprawiedliwość za wyrządzone krzywdy. Oni przyjmą

wyroki, odsiedzą swoje i wyjdą jako „ludzie sukcesu” nobilitowani odsiadką. Ktoś

nie wziął pod uwagę, że stygmatyzacja może tworzyć poczucie wspólnoty. Elity

dziennikarskie, działacze sportowi, publicyści, politycy wypowiedzieli im wojnę, a

kibice stanęli do walki. Na sztandary wzięli swoje pojmowanie patriotyzmu i

legendę partyzantki antykomunistycznej. No i konsekwentnie robią swoje. A jak już

rzeźbimy w undergroundzie i mamy na pieńku z policją, to dlaczego nie mielibyśmy

na tym zarabiać? I tak to jakoś poszło.

Robiono badania. W U.S.A. Dlaczego małolaci z dobrych domów wstępują do gangów.

Mają wszystko: kasę, przyszłość, pozycję; a mimo wszystko przyłączają się do

gangusów. Okazało się, że małolatom brakuje w domu… dyscypliny i jasnych zasad.

Do tego, wchodząc w społeczeństwo, odkrywają sieć kłamstw i podejrzanych

kompromisów. Niby wszystko wolno i można się rozwijać bez przeszkód, ale bez

hierarchii i poczucia autentyczności nie znaczy to nic.

Byliście kiedyś na ulicznej awanturze? Albo na ustawce? No właśnie. Emocje jednej

bitwy na pięści, buty i krzesła mają taką skalę, że małolaci rzucają nałogi i

biorą się za sport. Pokażcie szkołę, która to potrafi?

#przemyslenia #sebizm #fb #kibole #sadownictwo #artykul