Długi łuk angielski był równie niebezpieczny co współczesna broń palna

Data: 07.07.2020 04:39

Autor: ziemianin

heritagedaily.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #dlugilukangielski #bronpalna #rana #strzala #archeologia #historia

Badania kości znalezionych w opactwie dominikanów w Exeter ujawniły, że postrzały z długiego łuku angielskiego były równie śmiercionośne co trafienia ze współczesnej broni palnej. Badane szczątki należały prawdopodobnie do żołnierzy, którzy zginęli w bitwie, zostali pochowani, następnie szczątki ich wydobyto i pochowano w poświęconej ziemi.

Długi łuk angielski był równie niebezpieczny co współczesna broń palna

Naukowcy, którzy je analizowali, stwierdzili,że strzały całkowicie penetrowały czaszkę. Pozostawiały małą ranę wlotową i dużą wylotową. Strzały były zaprojektowane tak, by w czasie lotu obracały się w kierunku przeciwnym do kierunku ruchu wskazówek zegara. Działały w tkance na podobieństwo wiertła. W podobny sposób projektowana jest współczesna broń palna. Kule w locie również obracają się w stronę przeciwną do ruchu wskazówek zegara.

Specjaliści z Exeter Archeolodzy, którzy prowadzili prace na miejscu budowy centrum handlowego, przeanalizowali 22 fragmenty kości, 3 zęby, całą czaszkę, kość udową, kość ramienną i kość piszczelową. Na wszystkich kościach widać było ślady ran, prawdopodobnie zadanych przez strzały.

Badanie radiowęglowe wykazały, że większość kości pochodzi z lat 1482–1645. Wiek kości piszczelowej oceniono na lata 1284–1395, a czaszka pochodziła z lat 1405–1447.

Angielski długi łuk był wyjątkowo śmiercionośną bronią. Odegrał on zasadniczą rolę podczas wojny stuletniej. Szczególnie odznaczył się w czasie bitwy pod Agincourt (1415), kiedy to 1500 rycerzy i 7000 łuczników pokonało francuską armię liczącą 14–15 tysięcy żołnierzy.

Badania te mają duże znaczenie dla naszego rozumienia siły rażenia angielskiego długiego łuku, dla rozpoznawania urazów w materiale archeologicznym i dla zrozumienia tego, gdzie chowano ofiary. W średniowieczu śmierć spowodowana przez strzałę, która trafiła w oko lub w twarz miała specjalne znacznie. Duchowni pisarze czasem opisywali ją jako boską karę. Najsłynniejszym przypadkiem „strzały w oku” jest postrzał który, o ile informacje te są prawdziwe, otrzymał król Harold II [Harold Godwinson, ostatni król anglosaskiej Anglii, zginął walcząc z Normanami prowadzonymi przez Wilhelma Zdobywcę – red.] w czasie bitwy pod Hastings w 1066 roku. Teraz lepiej rozumiemy, jak poważne rany to powodowało, mówi profesor Oliver Creighton z University of Exeter, który kierował pracami archeologicznymi.

To nie ludzie Kolumba przynieśli syfilis do Europy? Odkrycie z Wilna przybliża historię choroby.

Data: 15.06.2020 17:36

Autor: aborygo

kopalniawiedzy.pl

Masowe groby to znaki rozpoznawcze wielu epidemii, które przeszły przez Europę w średniowieczu. Większość tych grobów odnajdowana jest przypadkiem, gdyż informacje na ich temat giną w mrokach historii. Na jeden z takich masowych pochówków natrafiono podczas prac budowlanych w Wilnie. Analiza genetyczna wykazała, że co najmniej jedna z osób byłą zarażona krętkiem bladym, co ma istotne znacznie dla zrozumienia historii syfilisu w Europie.

#ciekawostki #archeologia #medycyna #syfilis

Sensacja archeologiczna. Osada w Mierzynie starsza od egipskich piramid

Data: 04.04.2020 05:18

Autor: ziemianin

radioszczecin.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #archeologia #odkrycie #ciekawostkihistoryczne

Osada powstała dwa tysiące lat przed pojawieniem się państwa w Egipcie. Na terenie dzisiejszego Mierzyna k. Szczecina – po kilku latach badań – odnaleziono ślady miejscowości która powstała ponad 5 tys. lat przed nasza erą.

Sensacja archeologiczna. Osada w Mierzynie starsza od egipskich piramid

W tym roku archeolog Marcin Dziewanowski odkrył ślady chat, które mają od 20 do 60 metrów długości. Tym samym może się okazać, że na terenie dzisiejszego Mierzyna mieszkało niegdyś więcej ludzi niż dzisiaj.

Doły, w których można zobaczyć zarys zabudowań mieszczą się przy jednej z ulic w Mierzynie. To ciemne ślady w gliniastym podłożu – mówi archeolog Marcin Dziewanowski, który sam finansuje swoje badania.

– W wykopie czytelne są dwie jamy gospodarcze; jedna z roku ok. 5 tys. lat przed naszą erą, druga jama to prawdopodobnie pozostałość rowu fundamentowego domostwa z ok. 4600 roku przed naszą erą – analizuje archeolog.

W tym miejscu była osada, która zajmowała teren 7 hektarów – założona została przez pierwszych rolników i hodowców w naszym regionie.

– Proszę sobie wyobrazić: mamy puszczę i w ciągu 100 lat pojawia się cała sieć osad z jedną centralną o powierzchni 7 hektarów, czyli taką, jak średniowieczne miasto – podkreśla.

Gdy w Mierzynie siedem tysięcy lat temu kwitło życie, państwo faraonów było dopiero w planach.

– Mówimy o roku 5000 przed naszą erą, a Stare Państwo [egipskie – przyp. red.] rozpoczyna się w roku 3200 przed naszą erą – zaznacza Marcin Dziewanowski.

Archeolog Marcin Dziewanowski uważa że odnalezioną osadę zamieszkiwali ludzie tzw. kultury rosseńskiej. Byli ludnością żyjącą między Łabą a Renem.

Lubelskie - Znaleziono około 1800 srebrnych monet sprzed 2 tys. lat, trafiły do Muzeum . . .

Data: 31.03.2020 12:00

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #skarb #monety #archeologia #monety #ciekawostki

Ważący ok. 5,5 kg i składający się z blisko 1800 srebrnych monet skarb przekazał Muzeum w Hrubieszowie przypadkowy znalazca. Zdaniem archeologów to jeden z największych skarbów z okresu rzymskiego odkrytych do tej pory w Polsce.

Lubelskie – Znaleziono około 1800 srebrnych monet sprzed 2 tys. lat, trafiły do Muzeum w Hrubieszowie

O odkryciu poinformował PAP dyrektor Muzeum w Hrubieszowie Bartłomiej Bartecki. "Bez wątpienia jest to największy skarb z okresu rzymskiego na Lubelszczyźnie i jeden z największych znalezionych dotychczas w Polsce" – powiedział PAP Bartecki.

Do znaleziska doszło w 2019 r. na polu w okolicy Cichobórza na południe od Hrubieszowa. Rozwleczone na polu uprawnym monety dostrzegł rolnik Mariusz Dyl. Informację o swoim niecodziennym odkryciu przekazał w marcu lokalnym muzealnikom.

"Udaliśmy się na miejsce i wspólnie z zespołem archeologów i wolontariuszy, w których skład wszedł również pan Dyl, kontynuowaliśmy badania wykopaliskowe wokół miejsca znaleziska. W ten sposób odkryliśmy kolejnych 137 monet" – relacjonuje PAP Bartecki. Monety nie znajdowały się w jednym miejscu, były rozwleczone przez maszyny rolnicze na przestrzeni ponad 100 m. W sumie odkryto ich 1753.

Zdaniem Barteckiego wszystkie monety były pierwotnie umieszczone w drewnianej szkatułce lub skórzanej sakwie. Co prawda nie zachowały się do naszych czasów pozostałości po pojemniku, ale wiadomo, że zdobiły go posrebrzane nity wykonane z brązu – w sumie osiem z nich znaleziono pośród monet.

Na najstarszych denarach widoczny jest wizerunek cesarza rzymskiego Nerwy, a na najpóźniejszych – Septymiusza Sewera. "Możemy zatem stwierdzić, że monety wybijano w okresie około 100 lat, od końca I do końca II w. n.e." – mówi Bartecki.

Tereny obecnej Lubelszczyzny w II wieku n.e. zamieszkiwali Wandalowie. Zostali oni wyparci przez Gotów, którzy rozpoczęli "wielką wędrówkę" ze Skandynawii ku Europie Południowo-Wschodniej. Działo się to pod koniec II i na początku III w.

"Nie obyło się bez walk. Z tego okresu znamy liczne wandalskie cmentarze, na których pochowano wojowników z rytualnie zniszczoną bronią" – opowiada Bartecki. Świadectwem niepokojów jest też chowanie kosztowności.

"Być może Wandalowie liczyli na to, że w niedalekiej przyszłości powrócą do swoich siedzib, dlatego zdecydowali się zakopać monety. Jednak pomylili się w swojej ocenie" – mówi.

"Z cofającymi, a raczej uciekającymi przed Gotami Wandalami było aż tak źle, że ukrywali wszystko, co najcenniejsze" – dodaje cytowany w komunikacie przesłanym przez Muzeum w Hrubieszowie prof. Andrzej Kokowski z Instytutu Archeologii UMCS w Lublinie, wieloletni badacz Gotów. "Wygląda na to, że właśnie tutaj Wandalowie stracili środki na dalszą walkę!" – podkreśla.

Bartecki ocenił, że wartość skarbu to mniej więcej sześcioletni żołd legionisty rzymskiego w tym okresie, bo żołnierz zarabiał wówczas 300 denarów rocznie. "Nie można było więc za tę kwotę kupić co prawda wsi, ale nie była to mała kwota, zwłaszcza dla plemion barbarzyńskich" – podkreśla.

Teraz monety przeanalizują eksperci z Uniwersytetu Warszawskiego. Ze względu na rozmiar skarbu będą na to potrzebować zapewne około roku – sugeruje Bartecki. Jednak Muzeum w Hrubieszowie chciałoby, chociaż w ograniczonym zakresie, szybciej pokazać znalezisko publice. "Ze względu na zagrożenie koronawirusem przygotujemy w najbliższych tygodniach wirtualną ekspozycję" – zapowiada dyrektor placówki.

Bartecki mówi, że postawa odkrywcy zasługuje na uznanie. "Zamierzamy za pośrednictwem Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Lublinie wystąpić o nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego dla znalazcy. Bez względu czy są to pojedyncze kości ludzkie, czy tak sensacyjne znaleziska jak skarb denarów rzymskich, ważna jest współpraca muzeów i służb konserwatorskich z odkrywcami" – podkreśla.

Data: 17.03.2020 18:49

Autor: Monte

Antyczna dekoracja ciała z zachodnich Chin

. Cmentarz Zaghunluq w zachodnich Chinach posiada kilka grobów rozsianych na kilometrze kwadratowym. W 1985 r. Podczas wykopalisk w grobowcu 2 odkryto zmumifikowane w naturalny sposób szczątki mężczyzny, kobiety i dziecka datowane na około 1000 lat p.n.e. Zostali pochowani w grobie wykonanym z glinianych cegieł pokrytych warstwami gałęzi drzew, trzcin, skór zwierząt i tkanych mat. Cała trójka miała na sobie bardzo dobr zachowaną odzież z niebieskiej, żółtej i czerwonej wełny.

. Zarówno dorośli, „Chärchän Man”, jak i „Chärchän Woman” mają na twarzach żółte i czerwone wzory, które czasem błędnie identyfikowano jako tatuaże, ale w rzeczywistości są to pozostałości ochrowej farby na twarz nakładanej w czasie pochówku. W grobie znaleziono miskę tego samego pigmentu ochry wraz z szpatułkami kostnymi użytymi do aplikowania.

. Sądzono, że te i inne mumie z zachodnich Chin miały być pochodzenia europejskiego, a nawet celtyckiego, ale nie są. Badania DNA mitochondrialnego i chromosomu Y wielokrotnie wykazały, że populacje z epoki żelaza w Tarim Basin były domieszką równorodowodu wschodniego jak i zachodniego. Niektóre osoby żyjące w tym regionie 2000 lat temu dzielili starożytne macierzyńskie pochodzenie z Europejczykami z Europy Zachodniej, ale tysiąclecia przed erą żelaza linie te przecinały się już ze wschodnimi liniami eurazjatyckimi, powodując zróżnicowaną populację – jak można się spodziewać na Jedwabnym Szlaku!

. Więcej informacji na temat tego grobu znajduje się w Kamberi (1994) “The Three Thousand Year Old Chärchän Man”

#historia #archeologia #chiny #przodkowie #tatuaze

Data: 14.02.2020 16:56

Autor: arti

Bumerang z Jaskini Obłazowej w Polsce – najstarszy znaleziony na świecie bumerang. Był wykonany z ciosu mamuta, należał do grupy bumerangów niezawracających, testy z modelem z tworzywa sztucznego wykazały, że jako broń mógł mieć zasięg ponad 60 m . Ma 70 cm długości, waży ok. 800 g, jest datowany na ponad 23 tys lat p.n.e.

Bumerang to najciekawsze odkrycie z Jaskini Obłazowej położonej niedaleko Białki Tatrzańskiej, dokładne badania archeologiczne z 1985 publikowane w prestiżowym Nature wykazały, że jaskinia była wielokrotnie zasiedlania w rożnym okresie czasu, co pokazuje, że tereny naszego kraju przynajmniej w jakiejś części i z przerwami były zasiedlone od bardzo dawna.

Oprócz wspomnionego bumerangu w jaskini znaleziono szereg przedmiotów pochodzących z rożnych okresów, a także kości lwa jaskiniowego, zęby nosorożca włochatego i hieny jaskiniowej.

Przedmioty znalezione w warstwie archeologicznej namuliska z przedziału czasowego odpowiadającego odnalezionemu bumerangowi sugerują, że jaskinia nie służyła jako obozowisko łowieckie, a raczej jako sanktuarium. Świadczy o tym między innymi krąg przydźwiganych granitowych i kwarcytowych głazów, kości rytualnie odciętych ludzkich palców oraz szereg innych przedmiotów. Nie jest jasne, czy bumerang był wykorzystywany do polowań czy był obiektem kultu. Niemniej jednak świątynny granitowo kwarcytwy krąg jest o 20 tys lat starszy od angielskiego Stonehenge.

Cudze chwalicie swego nie znacie.

W 2019 roku planowano rozpoczęcie w tym miejscu budowy Parku Archeologicznego.

Dodatkowe zdjęcia w komentarzach.

lokalizacja

#oblazowa #bumerang #archeologia

Na Warmii znaleziono egipskie ozdoby sprzed 3,5 tysiąca lat

Data: 06.01.2020 15:13

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #ciekawostkihistoryczne #historia #archeologia #polska #warmia #kosyn #ozdoby #paciorki #egipt

Paciorki wykonane przypuszczalnie ponad 3,5 tys. lat temu w Egipcie odkryto na cmentarzysku z początków epoki brązu w Kosyniu na Warmii. Według archeologów ozdoby trafiły na te tereny za sprawą wymiany handlowej na tzw. bursztynowym szlaku.

Na Warmii znaleziono egipskie ozdoby sprzed 3,5 tysiąca lat

O niezwykłym w skali środkowej Europy odkryciu poinformował PAP archeolog z Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie dr Jarosław Sobieraj, kierujący programem badań nad początkami epoki brązu w północno-wschodniej Polsce. Dobiegający końca dwuletni projekt dotyczył odkrytych w ostatniej dekadzie śladów osadnictwa z II tysiąclecia p.n.e., uznawanego za najsłabiej dotąd rozpoznany okres w pradziejach regionu.

W Kosyniu koło Dobrego Miasta archeolodzy natrafili na pozostałości bogato wyposażonych grobowców miejscowych elit, zawierające m.in. złote ozdoby i wykonaną z brązu biżuterię, a także broń o tzw. charakterze insygnialnym, czyli podkreślającym wysoką pozycję właściciela. Odnaleziono tam przedmioty pochodzące m.in. z Kotliny Karpackiej, Wysp Brytyjskich, terenu dzisiejszych Niemiec i krajów naddunajskich.

Za jedno z najbardziej zagadkowych znalezisk archeolodzy uznali 12 niewielkich paciorków z tworzywa przypominającego szkło, które odnaleziono w pochówku datowanym metodą radiowęglową na ok. 1550 rok p.n.e. Dodatkowe informacje o tym odkryciu uzyskano dzięki przeprowadzeniu szeregu specjalistycznych analiz.

Badania fizykochemiczne wykazały, że paciorki wykonano z tzw. fajansu szklistego, łączącego w sobie cechy obu tych surowców. Podobnie wykonywane ozdoby z tego czasu, różniące się jednak znacznie budową i składem, odnaleziono jedynie na dwóch stanowiskach archeologicznych z terenu Śląska i Wielkopolski – powiedział dr Sobieraj.

W ocenie naukowców, znane dotąd paciorki fajansowe różnią się od egzemplarzy znalezionych na Warmii przede wszystkim niewielką ilością szkła, łączącego ziarna kwarcu. Również ich struktura świadczy, że wykonywano je w zupełnie inny sposób, a więc w położonych gdzie indziej warsztatach.

Aby poznać bliżej budowę i skład chemiczny odkrytych zabytków poddano je elektronowej mikroanalizie rentgenowskiej, którą przeprowadził dr Petras Jokubauskas w laboratorium Wydziału Geologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Prof. Robert Anczkiewicz z Ośrodka Badawczego Instytutu Nauk Geologicznych PAN w Krakowie oznaczył z pomocą ultraczułej spektrometrii mas blisko 50 pierwiastków śladowych, zawartych w „fajansie”. Określił także stosunki izotopowe strontu i neodymu, stanowiące swoiste markery dla – pionierskich w tym zakresie – badań nad pochodzeniem podobnych tworzyw szklistych.

Zdaniem dr. Tomasza Purowskiego, specjalisty w zakresie prahistorii szkła z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie, paciorki z Kosynia są znaleziskiem niezwykłym, nie tylko w skali północno-wschodniej Polski, ale całej środkowej Europy. Ponieważ brakuje do nich bliskich analogii, są jednak trudne do jednoznacznej interpretacji. Według niego na podstawie składu chemicznego można przyjąć, że wykonano je na obszarach wschodnio-śródziemnomorskich, przypuszczalnie w Egipcie.

Pojawienie się tych zabytków na terenie Pojezierza Olsztyńskiego naukowcy wiążą z dalekosiężną siecią wymiany prestiżowych dóbr ówczesnej Europy, określanej jako szlak bursztynowy. Według nich, w początkach epoki brązu należy brać pod uwagę dwie drogi jego przebiegu na północ dzisiejszej Polski: przez Grecję, Italię i Alpy lub przez Bałkany, Nizinę Panońską i przełęcze karpackie.

Nasze badania w terenie wymagają oczywiście kontynuacji, jednak już dziś można mówić o pojawieniu się nowej jednostki w podziale kulturowym pradziejów ziem polskich – ocenił dr Sobieraj.

Badania zabytkowych znalezisk prowadzono w ramach projektu p.n. Początki epoki brązu na Warmii i Mazurach w świetle analiz specjalistycznych, który został dofinansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a także Gminę Dobre Miasto i Samorząd Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

Bułgarski nurek-amator Vladimir Penchev znalazł jedną z najstarszych monet na świecie

Data: 25.11.2019 13:36

Autor: ziemianin

archaeologyinbulgaria.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #zabytki #archeologia #moneta #Sozopol #bulgaria #ApolloniaPontyjska #zloto #srebro

W Morzu Czarnym u wybrzeży miasta Sozopol nurek znalazł monetę liczącą sobie co najmniej 2650 lat. Może to być najstarsza moneta pochodząca z Bułgarii i jedna z najstarszych na świecie.

Bułgarski nurek-amator Vladimir Penchev znalazł jedną z najstarszych monet na świecie

Wykonana z elektrum, czyli stopu złota i srebra, moneta powstała w Lidii w VII wieku przed Chrystusem. Jak poinformowało bułgarskie Narodowe Muzeum Historii, monetę znaleziono na głębokości 1 metra na plaży w Sozopolu. W VII wieku przed naszą erą greccy koloniści z Miletu założyli tutaj miasto Antheia, które bardzo szybko zmieniło nazwę na Apollonia Pontyjska. Później, w pierwszym wieku naszej ery stało się znane jako Sozopolis.

Władimir Penczew, numizmatyk z Muzeum Narodowego, mówi, że znaleziona właśnie moneta może być najstarszą znaną z ternu Bułgarii. Jako, że monety wynaleziono w Lidii, starożytnym królestwie obejmującym tereny dzisiejszej zachodniej Turcji, niewykluczone, iż mamy tutaj do czynienia z jedną z najstarszych monet na świecie.

Moneta waży 0,63 grama i ma wartość 1/24 statera, głównej jednostki monetarnej starożytnej Grecji. Jej odkrywcą jest Dimitar Kutsew, nurek-amator, który od 25 lat poszukuje w Morzu Czarnym zabytków i wszystko, co znajdzie, przekazuje Muzeum Narodowemu. Tym razem dokonał naprawdę wyjątkowego odkrycia. Nigdy wcześniej na terenie Bułgarii nie znaleziono lidyjskiej monety.

Jednak sama obecność tej monety w Apollonii Pontyjskiej nie jest zaskoczeniem. Milet, skąd pochodzili założyciele miasta, również znajdował się na terenie dzisiejszej zachodniej Turcji, prowadził nawet wojnę z państwem lidyjskim, które próbowało go podbić. Nie dziwi więc, że koloniści z Miletu mieli przy sobie lidyjskie monety. Losy Miletu, najpotężniejszego i najbogatszego w tym czasie greckiego państwa-miasta, były silnie związane z Lidią. W VI wieku przed naszą erą Persowie pod wodzą Cyrusa podbili rządzoną przez Krezusa Lidię, a ich wojskom nie oparł się też Milet.

Butelka dla malucha sprzed 2400 lat

Data: 01.10.2019 12:03

Autor: Juanesco

podkop.com

Zastanawialiście się, jak wyglądała butelka dla niemowlaka w starożytności?

Mieli więc starożytni butelki i to bardzo fikuśne.

Tak jak i dzisiaj dobre karmidełka dla maluchów ze starożytności były jednocześnie ich zabawkami.

Taką butelkę-zabawkę odnaleziono w pobliżu włoskiego Taranto w Apulii. To świnka z małymi szpiczastymi uszami, wielkimi oczami i długim ryjkiem, który pełnił funkcję smoczka.

Czerwona terakotowa zabawka bawiła dziecko z IV w p.n.e.

Szkoda, że miejsce jej odnalezienia jest dość smutne, bo była dodana do grobu rodzinnego. Pochowano tam prawdopodobnie trzy osoby.

#historia #archeologia

Izrael: Podczas prac wykopaliskowych odkryto mozaikę przedstawiająca scenę z Nowego Testamentu

Data: 21.09.2019 01:07

Autor: itsokay

fakty.interia.pl

Podczas prac wykopaliskowych w starożytnym kościele w Hippos zespół archeologów odkrył mozaikę przedstawiająca jedną z najbardziej znanych scen opisanych w Nowym Testamencie – cudowne rozmnożenie chleba nad Jeziorem Galilejskim.

Świątynia została zbudowana około 1500 lat temu i została zniszczona przez pożar na początku VII wieku naszej ery.

Zespół archeologów z Uniwersytetu w Hajfie pracuje w tym miejscu już od kilkunastu lat, jednak dopiero teraz udało się im dotrzeć do bogato zdobionej podłogi kościoła. Mozaika – kompozycja przedstawiająca pięć bochenków i dwie ryby – zachowała się w doskonałym stanie za sprawą warstw popiołu, które stanowiły dla niej przez setki lat doskonałą ochronę.

"Otwiera to bardzo zdrową akademicką debatę na temat tego, gdzie cud się wydarzył… Podejrzewam, że stało się to na najdalszym krańcu terytorium Hippos" – mówił w rozmowie z CNN Michael Eisenberg, współprzewodniczący wykopalisk.

#izrael #archeologia #chrzescijanstwo #katolicyzm #biblia

Co kryją piaski Takla Makan?

Data: 17.08.2019 23:14

Autor: aborygo

archeopasja.pl

"Od dłuższego już czasu, a właściwie od zawsze, przeżywam ogromną fascynację Jedwabnym Szlakiem, Turkiestanem Chińskim i śladami buddyzmu przykrytymi piaskami pustyń Takla Makan i Gobi. Azja Centralna zawsze była mi bardzo bliska. Relacje pierwszych podróżników i badaczy przemierzających te odludne i niegościnne obszary, wędrujących od oazy do oazy z karawanami objuczonych zapasami wielbłądów i strzelbą na ramieniu, silnie działają na wyobraźnię. A na moją na pewno ponieważ już od dziecka biegałam z głową w chmurach. I chociaż z wiekiem starałam się coraz mocniej stąpać nogami po ziemi, to gdzieś tam w duszy zawsze igrał mi jakiś niespokojny ognik. A ta Azja tak nęciła i przyciągała. Kiedyś nawet zaświtał mi pomysł podróży w rejon Turkiestanu Chińskiego."


Reszta w linku.

#historia #jedwabnyszlak #archeologia #podroze

Archeolodzy znaleźli skarb ukryty w zabytkowym kościele w Barczewie

Data: 05.08.2019 13:29

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#codziennaprasowka #wiadomosci #historia #Barczewo #skarb #archeologia #wykopaliska

Pod posadzką kościoła p.w. św. Andrzeja Apostoła w Barczewie na Warmii archeolodzy odkryli skarb złożony z około tysiąca srebrnych monet, pochodzących prawdopodobnie z pierwszej połowy XVII wieku.

Archeolodzy znaleźli skarb ukryty w zabytkowym kościele w Barczewie

Prowadzący badania archeologiczne w prezbiterium kościoła franciszkanów Barczewie dr Arkadiusz Koperkiewicz powiedział PAP, że pod posadzką, po demontażu stalli, znaleziono ceramiczny glazurowany kubek z uchem, wypełniony monetami. Monety były też rozsypane wokół tego naczynia. Skarb ukryto pod ziemią w północno-zachodnim narożniku prezbiterium, przy tzw. łuku tęczowym.

Jak mówił, wstępne oględziny znaleziska wskazują, że możemy mieć do czynienia z dużą ilością dość dobrze, a nawet doskonale zachowanych monet. Na obecnym etapie prac wiadomo jedynie, że wśród znalezisk są srebrne monety koronne z czasów króla Zygmunta III Wazy – grosze, półtoraki, trojaki i rzadziej szóstaki, bite w latach 20. XVII w. Jest również wiele szelągów pruskich księcia Jerzego Wilhelma Hohenzollerna, który był lennikiem Rzeczypospolitej.

"To rewelacyjne znalezisko, jeśli idzie o kontekst odkrycia i ładunek informacji naukowej; powiązane bezpośrednio z dziejami klasztoru barczewskiego i historią Warmii; oddające charakter miejsca, ale też specyfikę kryzysu monetarnego tamtych czasów; nie do przecenienia w końcu, jako datownik w dalszych pracach konserwatorskich" – ocenił archeolog.

We wnętrzu świątyni prowadzone są obecnie tzw. wyprzedzające badania ratownicze, związane z planowanym drugim etapem prac przy wzmocnieniu gruntu pod fundamentami kościoła.

Kościół św. Andrzeja Apostoła wzniesiono wraz z klasztorem franciszkanów pod koniec XIV w. Barczewski konwent zakonny – podobnie jak inne pruskie klasztory – podupadł i opustoszał w okresie reformacji w pierwszej połowie XVI w.

Przywrócono mu blask dzięki życzliwości biskupów warmińskich, w tym bratanka króla Stefana Batorego – bp. Andrzeja Batorego, który osadził w zrujnowanym klasztorze bernardynów i przyczynił się do przebudowy świątyni w duchu renesansu. Ukoronowaniem prac remontowych było wybudowanie w 1598 r. w kaplicy św. Antoniego nagrobka bp. Andrzeja Batorego i jego brata Baltazara. Nagrobek autorstwa wybitnego flamandzkiego rzeźbiarza i architekta Willema van den Blocke jest jednym z najcenniejszych zabytków rzeźby manierystycznej zachowanych w Polsce.

Konwent bernardynów został zlikwidowany przez władze pruskie w 1810 r. Dopiero po II wojnie światowej do Barczewa powrócili franciszkanie, którzy odzyskali kościół św. Andrzeja Apostoła.

Jak przyznał dr Koperkiewicz, można przypuszczać, że skarb został umieszczony pod posadzką w prezbiterium kościoła przez samych zakonników. Jest on dość liczny pod względem ilości egzemplarzy, ale są to na ogół najmniejsze nominały. Na wielu czytelne są ślady długiego pozostawania w obiegu, a w jednym przypadku otworek świadczy, że monetka mogła być noszona na szyi.

Według niego ukrycie monet miało miejsce w czasach największego rozkwitu bernardyńskiego konwentu w XVII w., kiedy zakon otrzymywał liczne dotacje od biskupów warmińskich. Pozostaje jednak tajemnicą z jakiego powodu umieszczono monety w takim miejscu i dlaczego do dzisiaj pozostawały w ukryciu.

Szeroko zakrojony program badań archeologicznych, architektonicznych i konserwatorskich prowadzonych w kościele pw. św. Andrzeja Apostoła w Barczewie ma związek z trwającym kompleksowym remontem i pracami konserwatorsko-budowlanymi, które mają potrwać do 2021 r.

Jak powiedział PAP kierownik prac konserwatorskich mgr Przemysław Gorek z firmy Gorek Restauro, będącej generalnym wykonawcą prac, zakres projektu obejmuje konserwacje wszystkich elewacji kościoła, remont więźby dachowej i wymianę pokrycia dachów, restauracje okien, prace konserwatorskie przy zabytkowych polichromiach a także pobiałach ścian i sklepień prezbiterium oraz kaplicy św. Antoniego.

Gorek dodał, że projekt zakłada również poddanie restauracji zabytkowej posadzki z wapienia gotlandzkiego w prezbiterium i kaplicy św. Antoniego wraz z konserwacją krypty pod kaplicą, która po zakończeniu projektu zostanie udostępniona dla zwiedzających. Ma się tam znaleźć ekspozycja multimedialna przybliżająca nie tylko historię barczewskiego kościoła, ale też znaczenie i rolę zakonu franciszkanów na Warmii i w Polsce.

"Uczynimy wszystko, co w naszej mocy, by odkryty właśnie skarb mógł być eksponowany właśnie tu w barczewskiej świątyni w specjalnie dla tego celu zaaranżowanej przestrzeni wystawienniczej" – zapewnił.

PAP – Nauka w Polsce, Marcin Boguszewski

Wikińska wojowniczka z duńskiej wyspy mogła pochodzić z Polski

Data: 02.08.2019 09:10

Autor: ziemianin

crazynauka.pl

#codziennaprasowka #wiadomosci #historia #archeologia #kobieta #wojowniczka #dania

W grobie z X wieku, w którym miała spoczywać wojowniczka wikingów, leży prawdopodobnie kobieta z terenu dzisiejszej Polski.

Wikińska wojowniczka z duńskiej wyspy mogła pochodzić z Polski

Na wikińskim cmentarzu na duńskiej wyspie Langeland dawno temu odkryto szkielet kobiety pochowanej z toporem. Owa broń zainteresowała archeologa dr. Leszka Gardełę pracującego w Katedrze Języków i Literatur Skandynawskich na Uniwersytecie w Bonn, który ustalił, że topór pochodzi prawdopodobnie z terenu dzisiejszej Polski. Był to jedyny grób zawierający broń na tym cmentarzu. O tym, że również zmarła osoba mogła pochodzić z obszarów Polski, świadczy charakterystyczna forma pochówku – grób komorowy z dodatkową trumną. Grobowiec liczy nieco ponad tysiąc lat, o czym z kolei świadczy znaleziona w nim arabska moneta z X wieku.

Obecność kobiety z terenu Polski na cmentarzu wikingów w Danii nie jest niczym dziwnym. X-XI wiek to okres intensywnych kontaktów pomiędzy Skandynawią a słowiańskim Wolinem, który był wówczas jednym z największych miast i portów tej części Europy. Oprócz wymiany handlowej dużą rolę odgrywały też kontakty militarne – Wolin i słowiańskie wybrzeże Bałtyku były celem wikińskich wypraw łupieskich. Na Wolinie miał też dokonać żywota król Danii Harald Sinozęby.

W skandynawskich sagach pełno jest wojowniczek, wśród których prym wiodą Walkirie, córki Odyna. Kto czytał mitologię nordycką albo oglądał kolejne części „Thora” Marvela, ten o tym doskonale wie. Ale archeolodzy często powątpiewają, czy kobiety rzeczywiście odgrywały taką rolę, jaką im się przypisuje w pieśniach. Ich szczątki, odkrywane w otoczeniu wikińskich militariów – najczęściej toporów, ale też grotów strzał czy włóczni – zdają się potwierdzać tezę o tym, że 1000 lat temu panie wojowały na równi z panami. Ja sama dwa lata temu pisałam o odkryciu grobu wikińskiej wojowniczki z terenu dzisiejszej Szwecji, który to pochówek niejako automatycznie przypisano najpierw mężczyźnie, a dopiero potem analizy DNA zdradziły, iż należy jednak do kobiety.

Tym niemniej zamieszanie wprowadza fakt, iż w grobach kobiet wikingów znajdowane są często obok prawdziwej broni jej miniatury, a więc małe tarcze, topory czy miecze. Co więcej, część pełnowymiarowych toporów, które trafiły do grobów kobiet, wygląda na świeżo zaostrzone i wykonane tuż przed pochówkiem. Dr Gardeła uważa, że mogły zostać stworzone tylko na potrzeby pogrzebu, co świadczyłoby o tym, że wikińskie kobiety nie posługiwały się bronią na co dzień, tylko sięgały po nią okazjonalnie.

Dr Gardeła poszukuje skandynawskich grobów kobiet z IX-X wieku, które na ostatnią podróż wyposażono w broń, w ramach projektu „Amazons of the North” („Amazonki Północy”), prowadzonego na uniwersytetach w Bonn i Bergen. Poszukiwania te prowadzi na terenie Danii, Szwecji i Norwegii. Do niedawna sądzono, że istnieje około 20 takich pochówków, ale polski archeolog zwiększył tę liczbę o kolejnych 10, w tym o grób domniemanej Słowianki z Langeland.

Istnieje sporo wątpliwości co do tego, kto naprawdę leży w tych grobowcach. W wielu z nich nie zachowały się kości, a o płci zmarłego świadczy jedynie obecność kobiecych ozdób i biżuterii. Na szczęście w przypadku grobu rzekomej Słowianki kości przetrwały, jednak nie sposób na ich podstawie stwierdzić, co było przyczyną zgonu.

Wychodzi jednak na to, że pomimo nazwy projektu – „Amazonki Północy” – polski archeolog uważa, że podania o Walkiriach nie do końca znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości, a kobiety w świecie wikingów raczej nie bywały wojowniczkami. Wojna w Europie miała tylko męską twarz.

[EDIT]

Kiedy opublikowałam ten artykuł, autor odkrycia, dr Leszek Gardeła przysłał mi taką uwagę:

"Bynajmniej nie kwestionuję istnienia kobiet wojowniczek, twierdzę natomiast, że nie były tak powszechne, jak niektórzy sądzą."