Bułgarski nurek-amator Vladimir Penchev znalazł jedną z najstarszych monet na świecie

Data: 25.11.2019 13:36

Autor: ziemianin

archaeologyinbulgaria.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #zabytki #archeologia #moneta #Sozopol #bulgaria #ApolloniaPontyjska #zloto #srebro

W Morzu Czarnym u wybrzeży miasta Sozopol nurek znalazł monetę liczącą sobie co najmniej 2650 lat. Może to być najstarsza moneta pochodząca z Bułgarii i jedna z najstarszych na świecie.

Bułgarski nurek-amator Vladimir Penchev znalazł jedną z najstarszych monet na świecie

Wykonana z elektrum, czyli stopu złota i srebra, moneta powstała w Lidii w VII wieku przed Chrystusem. Jak poinformowało bułgarskie Narodowe Muzeum Historii, monetę znaleziono na głębokości 1 metra na plaży w Sozopolu. W VII wieku przed naszą erą greccy koloniści z Miletu założyli tutaj miasto Antheia, które bardzo szybko zmieniło nazwę na Apollonia Pontyjska. Później, w pierwszym wieku naszej ery stało się znane jako Sozopolis.

Władimir Penczew, numizmatyk z Muzeum Narodowego, mówi, że znaleziona właśnie moneta może być najstarszą znaną z ternu Bułgarii. Jako, że monety wynaleziono w Lidii, starożytnym królestwie obejmującym tereny dzisiejszej zachodniej Turcji, niewykluczone, iż mamy tutaj do czynienia z jedną z najstarszych monet na świecie.

Moneta waży 0,63 grama i ma wartość 1/24 statera, głównej jednostki monetarnej starożytnej Grecji. Jej odkrywcą jest Dimitar Kutsew, nurek-amator, który od 25 lat poszukuje w Morzu Czarnym zabytków i wszystko, co znajdzie, przekazuje Muzeum Narodowemu. Tym razem dokonał naprawdę wyjątkowego odkrycia. Nigdy wcześniej na terenie Bułgarii nie znaleziono lidyjskiej monety.

Jednak sama obecność tej monety w Apollonii Pontyjskiej nie jest zaskoczeniem. Milet, skąd pochodzili założyciele miasta, również znajdował się na terenie dzisiejszej zachodniej Turcji, prowadził nawet wojnę z państwem lidyjskim, które próbowało go podbić. Nie dziwi więc, że koloniści z Miletu mieli przy sobie lidyjskie monety. Losy Miletu, najpotężniejszego i najbogatszego w tym czasie greckiego państwa-miasta, były silnie związane z Lidią. W VI wieku przed naszą erą Persowie pod wodzą Cyrusa podbili rządzoną przez Krezusa Lidię, a ich wojskom nie oparł się też Milet.

Butelka dla malucha sprzed 2400 lat

Data: 01.10.2019 12:03

Autor: Juanesco

podkop.com

Zastanawialiście się, jak wyglądała butelka dla niemowlaka w starożytności?

Mieli więc starożytni butelki i to bardzo fikuśne.

Tak jak i dzisiaj dobre karmidełka dla maluchów ze starożytności były jednocześnie ich zabawkami.

Taką butelkę-zabawkę odnaleziono w pobliżu włoskiego Taranto w Apulii. To świnka z małymi szpiczastymi uszami, wielkimi oczami i długim ryjkiem, który pełnił funkcję smoczka.

Czerwona terakotowa zabawka bawiła dziecko z IV w p.n.e.

Szkoda, że miejsce jej odnalezienia jest dość smutne, bo była dodana do grobu rodzinnego. Pochowano tam prawdopodobnie trzy osoby.

#historia #archeologia

Izrael: Podczas prac wykopaliskowych odkryto mozaikę przedstawiająca scenę z Nowego Testamentu

Data: 21.09.2019 01:07

Autor: itsokay

fakty.interia.pl

Podczas prac wykopaliskowych w starożytnym kościele w Hippos zespół archeologów odkrył mozaikę przedstawiająca jedną z najbardziej znanych scen opisanych w Nowym Testamencie – cudowne rozmnożenie chleba nad Jeziorem Galilejskim.

Świątynia została zbudowana około 1500 lat temu i została zniszczona przez pożar na początku VII wieku naszej ery.

Zespół archeologów z Uniwersytetu w Hajfie pracuje w tym miejscu już od kilkunastu lat, jednak dopiero teraz udało się im dotrzeć do bogato zdobionej podłogi kościoła. Mozaika – kompozycja przedstawiająca pięć bochenków i dwie ryby – zachowała się w doskonałym stanie za sprawą warstw popiołu, które stanowiły dla niej przez setki lat doskonałą ochronę.

"Otwiera to bardzo zdrową akademicką debatę na temat tego, gdzie cud się wydarzył… Podejrzewam, że stało się to na najdalszym krańcu terytorium Hippos" – mówił w rozmowie z CNN Michael Eisenberg, współprzewodniczący wykopalisk.

#izrael #archeologia #chrzescijanstwo #katolicyzm #biblia

Co kryją piaski Takla Makan?

Data: 17.08.2019 23:14

Autor: aborygo

archeopasja.pl

"Od dłuższego już czasu, a właściwie od zawsze, przeżywam ogromną fascynację Jedwabnym Szlakiem, Turkiestanem Chińskim i śladami buddyzmu przykrytymi piaskami pustyń Takla Makan i Gobi. Azja Centralna zawsze była mi bardzo bliska. Relacje pierwszych podróżników i badaczy przemierzających te odludne i niegościnne obszary, wędrujących od oazy do oazy z karawanami objuczonych zapasami wielbłądów i strzelbą na ramieniu, silnie działają na wyobraźnię. A na moją na pewno ponieważ już od dziecka biegałam z głową w chmurach. I chociaż z wiekiem starałam się coraz mocniej stąpać nogami po ziemi, to gdzieś tam w duszy zawsze igrał mi jakiś niespokojny ognik. A ta Azja tak nęciła i przyciągała. Kiedyś nawet zaświtał mi pomysł podróży w rejon Turkiestanu Chińskiego."


Reszta w linku.

#historia #jedwabnyszlak #archeologia #podroze

Archeolodzy znaleźli skarb ukryty w zabytkowym kościele w Barczewie

Data: 05.08.2019 13:29

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#codziennaprasowka #wiadomosci #historia #Barczewo #skarb #archeologia #wykopaliska

Pod posadzką kościoła p.w. św. Andrzeja Apostoła w Barczewie na Warmii archeolodzy odkryli skarb złożony z około tysiąca srebrnych monet, pochodzących prawdopodobnie z pierwszej połowy XVII wieku.

Archeolodzy znaleźli skarb ukryty w zabytkowym kościele w Barczewie

Prowadzący badania archeologiczne w prezbiterium kościoła franciszkanów Barczewie dr Arkadiusz Koperkiewicz powiedział PAP, że pod posadzką, po demontażu stalli, znaleziono ceramiczny glazurowany kubek z uchem, wypełniony monetami. Monety były też rozsypane wokół tego naczynia. Skarb ukryto pod ziemią w północno-zachodnim narożniku prezbiterium, przy tzw. łuku tęczowym.

Jak mówił, wstępne oględziny znaleziska wskazują, że możemy mieć do czynienia z dużą ilością dość dobrze, a nawet doskonale zachowanych monet. Na obecnym etapie prac wiadomo jedynie, że wśród znalezisk są srebrne monety koronne z czasów króla Zygmunta III Wazy – grosze, półtoraki, trojaki i rzadziej szóstaki, bite w latach 20. XVII w. Jest również wiele szelągów pruskich księcia Jerzego Wilhelma Hohenzollerna, który był lennikiem Rzeczypospolitej.

"To rewelacyjne znalezisko, jeśli idzie o kontekst odkrycia i ładunek informacji naukowej; powiązane bezpośrednio z dziejami klasztoru barczewskiego i historią Warmii; oddające charakter miejsca, ale też specyfikę kryzysu monetarnego tamtych czasów; nie do przecenienia w końcu, jako datownik w dalszych pracach konserwatorskich" – ocenił archeolog.

We wnętrzu świątyni prowadzone są obecnie tzw. wyprzedzające badania ratownicze, związane z planowanym drugim etapem prac przy wzmocnieniu gruntu pod fundamentami kościoła.

Kościół św. Andrzeja Apostoła wzniesiono wraz z klasztorem franciszkanów pod koniec XIV w. Barczewski konwent zakonny – podobnie jak inne pruskie klasztory – podupadł i opustoszał w okresie reformacji w pierwszej połowie XVI w.

Przywrócono mu blask dzięki życzliwości biskupów warmińskich, w tym bratanka króla Stefana Batorego – bp. Andrzeja Batorego, który osadził w zrujnowanym klasztorze bernardynów i przyczynił się do przebudowy świątyni w duchu renesansu. Ukoronowaniem prac remontowych było wybudowanie w 1598 r. w kaplicy św. Antoniego nagrobka bp. Andrzeja Batorego i jego brata Baltazara. Nagrobek autorstwa wybitnego flamandzkiego rzeźbiarza i architekta Willema van den Blocke jest jednym z najcenniejszych zabytków rzeźby manierystycznej zachowanych w Polsce.

Konwent bernardynów został zlikwidowany przez władze pruskie w 1810 r. Dopiero po II wojnie światowej do Barczewa powrócili franciszkanie, którzy odzyskali kościół św. Andrzeja Apostoła.

Jak przyznał dr Koperkiewicz, można przypuszczać, że skarb został umieszczony pod posadzką w prezbiterium kościoła przez samych zakonników. Jest on dość liczny pod względem ilości egzemplarzy, ale są to na ogół najmniejsze nominały. Na wielu czytelne są ślady długiego pozostawania w obiegu, a w jednym przypadku otworek świadczy, że monetka mogła być noszona na szyi.

Według niego ukrycie monet miało miejsce w czasach największego rozkwitu bernardyńskiego konwentu w XVII w., kiedy zakon otrzymywał liczne dotacje od biskupów warmińskich. Pozostaje jednak tajemnicą z jakiego powodu umieszczono monety w takim miejscu i dlaczego do dzisiaj pozostawały w ukryciu.

Szeroko zakrojony program badań archeologicznych, architektonicznych i konserwatorskich prowadzonych w kościele pw. św. Andrzeja Apostoła w Barczewie ma związek z trwającym kompleksowym remontem i pracami konserwatorsko-budowlanymi, które mają potrwać do 2021 r.

Jak powiedział PAP kierownik prac konserwatorskich mgr Przemysław Gorek z firmy Gorek Restauro, będącej generalnym wykonawcą prac, zakres projektu obejmuje konserwacje wszystkich elewacji kościoła, remont więźby dachowej i wymianę pokrycia dachów, restauracje okien, prace konserwatorskie przy zabytkowych polichromiach a także pobiałach ścian i sklepień prezbiterium oraz kaplicy św. Antoniego.

Gorek dodał, że projekt zakłada również poddanie restauracji zabytkowej posadzki z wapienia gotlandzkiego w prezbiterium i kaplicy św. Antoniego wraz z konserwacją krypty pod kaplicą, która po zakończeniu projektu zostanie udostępniona dla zwiedzających. Ma się tam znaleźć ekspozycja multimedialna przybliżająca nie tylko historię barczewskiego kościoła, ale też znaczenie i rolę zakonu franciszkanów na Warmii i w Polsce.

"Uczynimy wszystko, co w naszej mocy, by odkryty właśnie skarb mógł być eksponowany właśnie tu w barczewskiej świątyni w specjalnie dla tego celu zaaranżowanej przestrzeni wystawienniczej" – zapewnił.

PAP – Nauka w Polsce, Marcin Boguszewski

Wikińska wojowniczka z duńskiej wyspy mogła pochodzić z Polski

Data: 02.08.2019 09:10

Autor: ziemianin

crazynauka.pl

#codziennaprasowka #wiadomosci #historia #archeologia #kobieta #wojowniczka #dania

W grobie z X wieku, w którym miała spoczywać wojowniczka wikingów, leży prawdopodobnie kobieta z terenu dzisiejszej Polski.

Wikińska wojowniczka z duńskiej wyspy mogła pochodzić z Polski

Na wikińskim cmentarzu na duńskiej wyspie Langeland dawno temu odkryto szkielet kobiety pochowanej z toporem. Owa broń zainteresowała archeologa dr. Leszka Gardełę pracującego w Katedrze Języków i Literatur Skandynawskich na Uniwersytecie w Bonn, który ustalił, że topór pochodzi prawdopodobnie z terenu dzisiejszej Polski. Był to jedyny grób zawierający broń na tym cmentarzu. O tym, że również zmarła osoba mogła pochodzić z obszarów Polski, świadczy charakterystyczna forma pochówku – grób komorowy z dodatkową trumną. Grobowiec liczy nieco ponad tysiąc lat, o czym z kolei świadczy znaleziona w nim arabska moneta z X wieku.

Obecność kobiety z terenu Polski na cmentarzu wikingów w Danii nie jest niczym dziwnym. X-XI wiek to okres intensywnych kontaktów pomiędzy Skandynawią a słowiańskim Wolinem, który był wówczas jednym z największych miast i portów tej części Europy. Oprócz wymiany handlowej dużą rolę odgrywały też kontakty militarne – Wolin i słowiańskie wybrzeże Bałtyku były celem wikińskich wypraw łupieskich. Na Wolinie miał też dokonać żywota król Danii Harald Sinozęby.

W skandynawskich sagach pełno jest wojowniczek, wśród których prym wiodą Walkirie, córki Odyna. Kto czytał mitologię nordycką albo oglądał kolejne części „Thora” Marvela, ten o tym doskonale wie. Ale archeolodzy często powątpiewają, czy kobiety rzeczywiście odgrywały taką rolę, jaką im się przypisuje w pieśniach. Ich szczątki, odkrywane w otoczeniu wikińskich militariów – najczęściej toporów, ale też grotów strzał czy włóczni – zdają się potwierdzać tezę o tym, że 1000 lat temu panie wojowały na równi z panami. Ja sama dwa lata temu pisałam o odkryciu grobu wikińskiej wojowniczki z terenu dzisiejszej Szwecji, który to pochówek niejako automatycznie przypisano najpierw mężczyźnie, a dopiero potem analizy DNA zdradziły, iż należy jednak do kobiety.

Tym niemniej zamieszanie wprowadza fakt, iż w grobach kobiet wikingów znajdowane są często obok prawdziwej broni jej miniatury, a więc małe tarcze, topory czy miecze. Co więcej, część pełnowymiarowych toporów, które trafiły do grobów kobiet, wygląda na świeżo zaostrzone i wykonane tuż przed pochówkiem. Dr Gardeła uważa, że mogły zostać stworzone tylko na potrzeby pogrzebu, co świadczyłoby o tym, że wikińskie kobiety nie posługiwały się bronią na co dzień, tylko sięgały po nią okazjonalnie.

Dr Gardeła poszukuje skandynawskich grobów kobiet z IX-X wieku, które na ostatnią podróż wyposażono w broń, w ramach projektu „Amazons of the North” („Amazonki Północy”), prowadzonego na uniwersytetach w Bonn i Bergen. Poszukiwania te prowadzi na terenie Danii, Szwecji i Norwegii. Do niedawna sądzono, że istnieje około 20 takich pochówków, ale polski archeolog zwiększył tę liczbę o kolejnych 10, w tym o grób domniemanej Słowianki z Langeland.

Istnieje sporo wątpliwości co do tego, kto naprawdę leży w tych grobowcach. W wielu z nich nie zachowały się kości, a o płci zmarłego świadczy jedynie obecność kobiecych ozdób i biżuterii. Na szczęście w przypadku grobu rzekomej Słowianki kości przetrwały, jednak nie sposób na ich podstawie stwierdzić, co było przyczyną zgonu.

Wychodzi jednak na to, że pomimo nazwy projektu – „Amazonki Północy” – polski archeolog uważa, że podania o Walkiriach nie do końca znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości, a kobiety w świecie wikingów raczej nie bywały wojowniczkami. Wojna w Europie miała tylko męską twarz.

[EDIT]

Kiedy opublikowałam ten artykuł, autor odkrycia, dr Leszek Gardeła przysłał mi taką uwagę:

"Bynajmniej nie kwestionuję istnienia kobiet wojowniczek, twierdzę natomiast, że nie były tak powszechne, jak niektórzy sądzą."