#Badoo Niegłupi filtr przeciw oblechom

Data: 11.07.2020 09:24

Autor: ziemianin

dailymail.co.uk

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Andrey Andreev #AndriejAndriejew #aplikacjerandkowe #Badoo #rozpoznawanieobrazu

„Nie bądź oblechem” – zachęca raper Big Narstie, reklamując Badoo.

Korzystasz z Badoo? Sztuczna inteligencja uchroni cię przed zobaczeniem rzeczy, których widoku trudno zapomnieć, choćby się chciało

#Badoo Niegłupi filtr przeciw oblechom

Pandemia koronawirusa i powszechne zamknięcie w domach sprawiły, że aplikacje randkowe przeżywają boom. Choć lockdown ograniczył możliwość randkowania, zwiększyła się aktywność użytkowników na chatach i coraz więcej osób korzysta z rozmów wideo.

Równocześnie twórcy aplikacji przywiązują coraz większą wagę do bezpieczeństwa swoich użytkowników, coraz częściej posiłkując się w tym sztuczną inteligencją. W lutym pisaliśmy o wprowadzonym przez Tindera systemie analizującym treść wiadomości i ostrzegającym przed obraźliwym językiem.

Nieprzyzwoite treści, a zwłaszcza zdjęcia (niesławne wysyłane przez facetów dick picks), to norma w aplikacjach randkowych. Nie ma w nich nic złego, o ile odbiorca wiadomości sobie tego życzy. Niestety, niektórzy użytkownicy nie pytają przed wysłaniem, czy odbiorca byłby tego rodzaju treściami zainteresowany. A niektórych rzeczy nie da „odzobaczyć”. Próbuje sobie z tym poradzić potentat na rynku aplikacji randkowych – Badoo. Kilka dni temu firma zapowiedziała wprowadzenie do swojej aplikacji funkcji, która wykorzystuje sztuczną inteligencję do analizy obrazów przekazywanych sobie na chatach.

Deweloper chwali się, że jego narzędzie, które nazywa się Private Detector (prywatny – ale też intymny – wykrywacz), ma 98-procentową skuteczność w wykrywaniu potencjalnie niechcianych treści na zdjęciach.

Jak to będzie działało w praktyce? Jeśli w wątku chatu ktoś prześle nieprzyzwoite zdjęcie, zostanie ono zamazane i odbiorcy wyświetli się wiadomość: „To zdjęcie zawiera niewłaściwe treści. Otwierasz na własną odpowiedzialność”. Użytkownik będzie mógł otworzyć zdjęcie bądź je odrzucić.

Badoo zachęca swoich użytkowników do raportowania wszelkich treści, które wydają im się ofensywne, niezależnie od tego, czy zdecydowali się je wyświetlić, czy nie. Funkcja jest od zeszłego roku dostępna w siostrzanej aplikacji randkowej Bumble.

„Private Detector to jedna z wielu funkcji bezpieczeństwa, które wprowadziliśmy na Badoo, obok weryfikacji profili, moderacji zdjęć i limitów chatu” – mówi Natasha Briefel, dyrektor marketingu w brytyjskim oddziale Badoo, cytowana przez „Daily Mail”. „Chcemy zagwarantować naszym użytkownikom bezpieczną przestrzeń, w której będą swobodnie rozmawiać, spotykać się randkować, dając im najlepsze warunki do stworzenia prawdziwej relacji” – zapewnia.

Nową funkcję aplikacji reklamuje w Wielkiej Brytanii raper Big Narstie. Spot nabija się z mężczyzn decydujących się na wysyłanie w aplikacji zdjęć swoich części intymnych i apeluje o szacunek wobec kobiet. „A przede wszystkim… nie bądź oblechem” – kończy raper.

Badoo, podobnie jak większość aplikacji randkowych, pozwala użytkownikom oglądać profile osób w pobliżu i deklarować, czy chcieliby z nimi nawiązać relacje. Jeśli dwie osoby wybiorą się nawzajem, mogą porozmawiać.

Badoo zostało stworzone przez Rosjanina z brytyjskim paszportem Andrieja Andriejewa w 2006 roku. Należy do jego firmy MagicLab. Działa w 190 krajach, w 51 językach. Jest najpopularniejszą aplikacją randkową na świecie.

Aplikacje randkowe ujawniają informacje o lokalizacji ponad 10 mln użytkowników

Data: 16.08.2019 11:05

Autor: ziemianin

#Bezpieczenstwo #API #APLIKACJERANDKOWE #DANEWRAzLIWE #LOKALIZACJA #PARY #PODATNOsc #RANDKI ONLINE #WYCIEK #codziennaprasowka #wiadomosci

Chociaż wydaje się to nieprawdopodobne, to obecnie wystarczy, że sprawny haker zna naszą nazwę użytkownika, żeby bez problemu odnaleźć nas w rzeczywistości.

Aplikacje randkowe ujawniają informacje o lokalizacji ponad 10 mln użytkowników

Wymagany angielski

Źródło: PenTestPartners

Jak informują socjologowie z Uniwersytetu Stanforda, aplikacje randkowe online są obecnie najpopularniejszą formą łączenia się w pary, z wynikiem blisko 50% wszystkich heteroseksualnych par – w monitorowanym czasie między 2009 a 2017 roku tendencja ta ciągle rosła. I choć większość z nas zdaje sobie sprawę, że nasza obecność na tego typu stronach daleka jest od anonimowej, głównie za sprawą mnogości informacji, jakimi się w nich dzielimy, np. pracodawca, adres czy obecna lokalizacja, to raczej mało kto spodziewa się, że jest to wręcz kopalnia złota dla hakerów.

Tym bardziej, że jak się właśnie okazuje, wiele aplikacji randkowych ma pewną podatność w interfejsie programistycznym (API), dzięki której hakerzy są w stanie uzyskać dostęp do naszej lokalizacji i wykorzystać ją w dowolnym celu. I trzeba tu podkreślić, że jedyne, czego potrzebuje taka osoba, to nasza nazwa użytkownika. Podatność została odkryta przez zajmującą się bezpieczeństwem firmę Pen Test Partners, której udało się zademonstrować atak z jej wykorzystaniem i uzyskanie dostępu do informacji na temat miejsca zamieszkania czy pracy konkretnych użytkowników.

Badacze ujawnili, że same tylko aplikacje Romeo, Grindr, 3Fun i Recon mogły w ten sposób narazić aż 10 milionów użytkowników! Przy okazji wyznali też, że reakcja twórców tych popularnych serwisów była mieszana – Romeo wyjaśnia, że ich aplikacja ma opcję podawania przybliżonej lokacji, ale nie jest domyślnie włączona, Recon zapewnił, że już pracuje nad stosownym fixem, by zmniejszyć precyzję lokalizacji, a Grindr nie zdecydował się na odpowiedź (wcześniej twierdził, że podaje mało precyzyjną lokalizację, która nie stanowi zagrożenia, choć testy Pen Test Partners pokazały coś innego).

Jeżeli zaś chodzi o 3Fun, naukowcy twierdzą, że jest najbardziej podatne na ataki, z łatwością udostępniając nie tylko lokalizację, ale i zapis rozmów, zdjęcia czy seksualne preferencje. Mówiąc krótko, bezpiecznie nie jest i Google oraz Apple powinny z pewnością pochylić się nad stworzeniem API dla aplikacji randkowych, aby deweloperzy mogli samodzielnie zredukować precyzyjność danych lokalizacyjnych. Czy jest na to szansa? Najprawdopodobniej tak, skoro obaj giganci usuwają już ze swoich sklepów aplikacje randkowe, które umożliwiają korzystanie zbyt młodym użytkownikom, ale nie zmienia to faktu, że sami też powinniśmy mieć świadomość zagrożeń, jakie mogą płynąć z podawania swoich danych w sieci.