Andrzej Duda mówi ludzkim głosem: Nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych

Data: 08.07.2020 09:27

Autor: ziemianin

wprost.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #szczepienia #koronawirus #grypa #prezydent #andrzejduda #duda #oswiadczenie

"W drugiej części debaty w Końskich, w której udział brał wyłącznie Andrzej Duda, pytania zadawali mieszkańcy i przyjezdni. Jedno z nich dotyczyło tego, kiedy należy spodziewać się zakończenia pandemii koronawirusa i czy ewentualna szczepionka na COVID-19 będzie obowiązkowa. Odpowiadając, prezydent podkreślił, że koronawirus był jednym z głównych tematów, które podjął w trakcie wizyty w Stanach Zjednoczonych, gdzie padła m.in. deklaracja o współpracy naukowców. – Ja bardzo chcę, żeby polscy naukowcy mieli kontakt z amerykańskimi naukowcami i supernowoczesnymi laboratoriami – zaznaczył Andrzej Duda.

– Korzyść jest obustronna. Nasi naukowcy to niezwykle zdolni ludzie, pracują na całym świecie, możemy podchodzić do tego bez kompleksów – mówił. – Nie ukrywam, że mam nadzieję, że lek zostanie w USA opracowany i my będziemy pierwszymi, którzy będą mogli skorzystać, bo uczestniczymy w badaniach – dodał.

– Natomiast jeśli chodzi o szczepionkę: absolutnie nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych. Powiem państwu otwarcie, ja nigdy nie zaszczepiłem się na grypę, bo uważam, że nie – stwierdził Andrzej Duda. – Miałem oczywiście różne szczepienia jako dziecko i dorastający chłopak, ale na grypę się nigdy nie szczepiłem i nie chcę się szczepić. I uważam, że szczepienia na koronawirusa nigdy nie powinny być obowiązkowe. Kto chce, proszę bardzo, będzie szczepionka, niech się zaszczepi, ale kto nie chce – ten nie – wskazał. Dodał, że czy lek, czy szczepionka, powinny być dostępne w pierwszej kolejności dla seniorów, bo są w grupie ryzyka"

Andrzej Duda mówi ludzkim głosem: Nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych

Wojskowy: Dla polskiego żołnierza łaski nie było, a dla pedofila tak

Data: 06.07.2020 19:54

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #AndrzejDuda #pedofilia #NangarKhel #zolnierze #polityka

Nangar Khel

Gen. W. Skrzypczak: Dziwię się, że dla polskiego żołnierza nie znalazła się łaska, a dla pedofila tak.

Gen. S. Koziej: W tak bulwersującej sprawie prezydent podjął decyzję, a w sprawie skazanych żołnierzy nawet nie zajął stanowiska. To smutne.

Wojskowy: Dla polskiego żołnierza łaski nie było, a dla pedofila tak

Walczył za ojczyznę, ale gdy potrzebował pomocy, państwo odwróciło się od niego. Sierżant Tomasz Borysiewicz, weteran wojny w Afganistanie, przez lata walczył o honor i sprawiedliwość przed polskimi sądami. Oskarżono go o zbrodnię wojenną – największą hańbę dla żołnierza. I chociaż oczyszczono go z tych zarzutów, a tysiące osób słały petycje do prezydenta o łaskę dla niego, Andrzej Duda (48 l.) jej nie udzielił. Pomógł za to pedofilowi, który znęcał się nad rodziną i wykorzystał własną córkę… Żołnierze pytają: Dlaczego?!

Sierżant Tomasz „Borys” Borysiewicz za służbę Polsce stracił wszystko. Siedział w areszcie pod zarzutem zbrodni wojennej i mordu na cywilach, stracił pracę i dobre imię na wiele lat. Po wielu bataliach sądowych oczyszczono go z najcięższych zarzutów, sąd skazał go jednak za naruszenie wojskowej dyscypliny. Wówczas stanęło za nim ponad tysiąc osób, w tym dowódcy, autorytety, a także zwykli Polacy. Apelowali, by prezydent Duda go ułaskawił, tym samym umożliwiając mu powrót do normalnego życia, bo z wyrokiem na karku o pracę było trudno. Głowa państwa nigdy jednak w tej sprawie głosu nie zabrała. Echa tego żołnierskiego dramatu wróciły po tym, gdy prezydent ułaskawił pedofila, cofnął zakaz zbliżania się do swojej ofiary. – W tak bulwersującej sprawie prezydent podjął decyzję, a w sprawie skazanych żołnierzy nawet nie zajął stanowiska. To smutne – komentuje Stanisław Koziej (77 l.), generał brygady w stanie spoczynku. – Dziwię się, że dla polskiego żołnierza nie znalazła się łaska, a dla pedofila tak – wtóruje mu gen. Waldemar Skrzypczak (64 l.), były dowódca wojsk lądowych.

Sierżant Borysiewicz w 2007 roku wyleciał na misję do Afganistanu. To wtedy przypadkiem polscy żołnierze ostrzelali z moździerza cywilny budynek w pobliżu miejscowości Nangar Khel. Zginęło sześcioro afgańskich cywilów.

Polska prokuratura wojskowa oskarżyła siedmiu żołnierzy o zbrodnię wojenną. Zostali zatrzymani i aresztowani na kilka miesięcy. Po latach sąd orzekł, że nie są winni tej zbrodni. Ale sierżanta i trzech innych żołnierzy sąd skazał za „złe wykonanie rozkazu”. – Ułaskawienie żołnierza miało być symbolicznym gestem zwierzchnika sił zbrojnych. Tymczasem prezydent ułaskawił pedofila – dodaje Edyta Żemła, autorka książki „Zdradzeni” o sprawie Nangar Khel.

Sam sierżant Borysiewicz sprawy komentować nie chce. Prezydenccy ministrowie nie odbierają telefonów od dziennikarzy Faktu i nie oddzwaniają.

Politycy sponiewierali polskich żołnierzy

Gen. Waldemar Skrzypczak (64 l.), wiceszef MON w latach 2012-2013, dowódca wojsk lądowych w latach 2006-2009 oraz dowódca Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe w Iraku

Sprawa Nangar Khel jest hańbą polskiego wymiaru sprawiedliwości. Amerykański dowódca Martin Schweitzer nazwał Nangar Khel wypadkiem i pomyłką. Sojusznicy stanęli po stronie naszych żołnierzy. Natomiast sponiewierał ich polski wymiar sprawiedliwości manipulowany przez polityków. Apelowałem do prezydenta o ułaskawienie żołnierza. Bezskutecznie. Uważam, że obowiązkiem prezydenta – zwierzchnika sił zbrojnych – było zajęcie się tą sprawą. Jak widać nie miał takiej woli politycznej. Dlaczego nic nie zrobił? Nie wiem. Pozostawiam to do oceny polskich żołnierzy, jak zwierzchnik armii tych żołnierzy traktuje. Naszych żołnierzy sponiewierano, zniszczono im całe życie wojskowe i prywatne. I nikt z polityków nie czuje się winny. Dziwię się, że dla polskiego żołnierza nie znalazła się łaska, a dla pedofila tak.

W tej sprawie prezydent nawet nie zajął stanowiska

Stanisław Koziej, generał brygady w stanie spoczynku, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego w latach 2010–2015, wiceminister obrony narodowej za rządów PiS w latach 2005–2006

Moim zdaniem żołnierze zostali niesłusznie oskarżeni i skazani. Był to po prostu wypadek w czasie prowadzenia działań wojennych, a postawiono im najcięższy zarzut. Co prawda zostali uniewinnieni, ale kilku zostało skazanych za naruszenie dyscypliny wojskowej.

Gdybym był doradcą prezydenta, doradziłbym mu ułaskawienie wszystkich żołnierzy.

Na przykładzie sprawy żołnierzy ułaskawienie pedofila przez prezydenta jest dla mnie sprawą dziwną. Prezydent powinien dokładniej zbadać tę sprawę. Niewątpliwie jednak, gdyby państwo jakoś interweniowało i pomogło, to być może taki wniosek nigdy nie wpłynąłby do prezydenta.

Reasumując, w tak bulwersującej sprawie prezydent podjął decyzję, a w sprawie skazanych żołnierzy nawet nie zajął stanowiska. To smutne.

Duda właśnie zagwarantował każdemu światłowód i dobry zasięg sieci komórkowej

Data: 03.07.2020 01:18

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #andrzejduda #internet #swiatlowod #internetswiatlowodowy #polska #prezydent #twitter

Prezydent Andrzej Duda ogłosił Kartę wolności w sieci.

W części "Internet dla każdego" karta zakłada doprowadzenie światłowodów do każdego domu w Polsce oraz każdego budynku użyteczności publicznej w Polsce (Ochotnicze Straże Pożarne, szkoty, biblioteki, szpitale, przychodnie lekarskie), a także dobry zasięg sieci mobilnej na terenie całego kraju.

Duda właśnie zagwarantował każdemu światłowód i dobry zasięg sieci komórkowej

W drugiej części karty, zatytułowanej "Tak dla wolności, nie dla cenzury w internecie" zapisano brak zgody na działania Unii Europejskiej, które ograniczałyby wolność w Internecie, a także sprzeciw wobec ACTA 2 oraz filtrowania i monitorowania treści w Internecie. Karta zakłada też zapewnienie przejrzystości mechanizmów, na podstawie których duże platformy cyfrowe moderują treści umieszczane przez użytkowników oraz dbanie o prawa użytkowników sieci i ochrona prywatności.

Trzecia część dokumentu "Dalsza cyfryzacja administracji" zakłada pełną cyfryzację e-administracji tak, by wszystkie sprawy można było załatwiać online przez jeden portal gov.pl, dostępny również w wersji mobilnej. W karcie znalazł się także postulat obsługi cyfrowej służby zdrowia. "Po e-zwolnieniach, e-receptach czas na e-skierowania i e-rejestrację" – głosi dokument. Ponadto, znalazła się zapowiedź wprowadzenia e-doręczenia i pełnego odmiejscowienia urzędów, aby każdą sprawę można było załatwić niezależnie od miejsca zamieszkania.

Czwartą część karty zatytułowano "Równy start w cyfrowy świat dla każdego ucznia". Zakłada ona "super szybki" i darmowy internet w każdej polskiej szkole, nowoczesny sprzęt multimedialny w każdej klasie, a także mobilną pracownię informatyczną w każdej szkole. W karcie znalazły się także propozycje służbowego sprzętu komputerowego dla każdego nauczyciela, zapewnienie komputerów/laptopów i dostępu do internetu uczniom z rodzin o niskich dochodach oraz darmowe cyfrowe podręczniki i materiały edukacyjne i gry komputerowe z wartością edukacyjną w kanonie programu nauczania.

W piątej części "Nie dla podatku od smartfonów" zapisano, że nośniki z których korzystamy do łączenia z siecią, muszą być dostępne dla każdego i nie można obciążać ich dodatkowymi opłatami.

Wolność, także ta w Internecie, jest prawem każdego. Za chwilę Prezydent [@AndrzejDuda](/u/AndrzejDuda) podpisze Kartę Wolności w Sieci, która zawiera 5 najważniejszych postulatów. [#DUDA2020](/t/DUDA2020)  pic.twitter.com/WHcnsGA7Jq

— [#DUDA2020](/t/DUDA2020) (@AndrzejDuda2020) [July 2, 2020](https://twitter.com/AndrzejDuda2020/status/1278701350533070851?ref_src=twsrc%5Etfw)

Duda u Trumpa, czyli konkretów brak

Data: 25.06.2020 12:09

Autor: ziemianin

defence24.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #amerykanskiewojska #andrzejduda #donaldtrump #energetyka #energiaatomowa #gospodarka #Polska #stanyzjednoczone #stosunkidyplomatyczne #usa

Na cztery dni przed wyborami prezydenckimi Andrzej Duda pojechał do Waszyngtonu, aby spotkać się ze swoim amerykańskim odpowiednikiem Donaldem Trumpem. Zasadniczo rozmowy nie przyniosły większych konkretów – wiadomo jedynie, że Stany Zjednoczone wezmą udział w rozwijaniu energetyki jądrowej oraz dostępu do sieci 5G. Ponadto obaj przywódcy powtarzali standardowe frazesy o polsko-amerykańskiej przyjaźni.

Duda u Trumpa, czyli konkretów brak

Nikt nie miał wątpliwości w jakim celu głowa państwa udaje się do umiłowanej przez siebie Ameryki. Duda chciał po prostu nabić sobie wyborczych punktów u Polaków, którzy według ostatnich sondaży popierają między innymi obecność obcych wojsk na terytorium naszego kraju. Jego sztabowcy uznali więc, że ogrzanie się w blasku fleszy obok amerykańskich oficjeli będzie miało przełożenie na niedzielny wynik wyborczy.

Wyraźnie do konwencji kampanijnego spotkania dostosował się Trump. Prezydent Stanów Zjednoczonych mówił więc o swoim „przyjacielu prezydencie Dudzie z Polski”, dodając po chwili, że wie doskonale o zbliżających się wyborach prezydenckich w naszym kraju i z tego powodu liczy na sukces swojego polskiego odpowiednika. Ponadto Trump nie omieszkał wyrecytować standardowych frazesów dotyczących bliskiej polsko-amerykańskiej współpracy.

Dudzie najbardziej zależało na przywiezieniu z Waszyngtonu namacalnych efektów prowadzonych od pewnego czasu negocjacji, dotyczących przede wszystkim zwiększenia amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce. W tej kwestii potwierdzono jedynie chęć dalszego zacieśniania współpracy wojskowej Polski i USA, natomiast sam Trump nie wykluczył, że żołnierze wycofywani z Niemiec trafią między innymi do naszego kraju.

Więcej konkretów przedstawiono w zakresie współpracy gospodarczej, chociaż i tutaj nie poznaliśmy żadnych szczegółów, zwłaszcza jeśli chodzi o aspekt czysto finansowy dalszego uzależniania Polski od Ameryki. Wiadomo jedynie, że w niedługim czasie ma zostać podpisana umowa dotycząca amerykańskiego udziału w rozwoju polskiej energetyki jądrowej i sieci 5G. Dodatkowo Trump mówił o zakupie przez Polskę gazu LNG, lecz i w tym aspekcie nie udzielono konkretniejszych informacji.

Pomniki są usuwane w całych USA. Burmistrz NY (Demokrata) chce usunięcia pomnika Roosvelta

Data: 23.06.2020 21:55

Autor: ziemianin

d3ctxlq1ktw2nl.cloudfront.net

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #BILLDEBLASIO #DonaldTrump #GazetaWyborcza #MuzeumHistoriiNaturalnej #nowyjork #prezydent #AndrzejDuda #TheodoreRoosevelt #wojnasecesyjna

Waldemar Biniecki – stały publicysta i felietonista „Tygodnika Solidarność”, mieszkający w Milwaukee, Wisconsin

Waldemar Biniecki opowiada o burzeniu pomników w Stanach Zjednoczonych. Zwolennicy Black Lives Metter oraz anarchistów uważają wiele z nich za rasistowskie. Burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio chce nawet usunąć pomnik byłego prezydenta USA Theodore’a Roosevelta z uwagi na konotacje z kolonializmem i dyskryminacją rasową. Obiekt stwoi przed gmachem Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej. Biniecki opowiada również o wizycie Andrzeja Dudy w Stanach Zjednoczonych, gdzie spotka się z Donaldem Trumpem. Wizyta będzie istotna dla całego NATO.

do posłuchania audycja audio

Pomniki są usuwane w całych USA. Burmistrz NY (Demokrata) chce usunięcia pomnika Roosvelta

Waldemar Biniecki relacjonuje sytuację społeczną w USA. Protestujący usiłowali obalić waszyngtoński pomnik prezydenta Andrew Jacksona. Uratowała go bliskość Białego Domu:

Niszczenie pomników jest nową strategią demonstrantów.

Jak mówi publicysta, celem ataków są monumenty poświęcone bohaterom historii USA. Dodaje, że Departament Obrony chce usunąć z fortów imiona bohaterów konfederackich z czasów wojny secesyjnej.

Proces niszczenia posągów dotyczy również prowincji. Przeniósł się też do Europy.

Rozmówca Magdalena Uchaniuk-Gadowskiej dodaje, że za rasistowski uznano pomnik prezydenta Theodore’a Roosevelta.

Inicjatorem pomysłu jest burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio, którego córka została aresztowana w trakcie zamieszek . Zobaczymy, czy dyrekcja Muzeum Historii Naturalnej się ugnie.

Zdaniem Waldemara Binieckiego Demokraci dążą do „podminowania sytuacji”.

Poruszony zostaje również temat wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Białym Domu.

Niektórzy demokratyczni kongresmeni mówią, że Donald Trump chce dać fory prezydentowi Dudzie, by wygrał wybory w Polsce.

Lewicowe amerykańskie media piszą o zniszczeniu przez PiS sądownictwa i rzekomej homofobii głowy państwa.

Tezy tych artykułów przypominają założenia tekstów „Gazety Wyborczej”. Republikanie są jednak pozytywnie nastawieni do wizyty polskiego prezydenta.

Córka majora SB wściekła na dezubekizację. Olejnik: Zabraliście pieniądze uczciwym ludziom (wideo)

Data: 29.02.2020 00:54

Autor: ziemianin

twitter.com

#adambielan #monikaolejnik #andrzejduda #emerytury #sb #dominiktarczynnski #prl #tadeuszolejnik #dezubekizacja #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

– Państwo zabrali esbekom, [mówię] „w cudzysłowie”, bo zabrali państwo też uczciwym ludziom pieniądze – oburzała się Monika Olejnik na rzecznika sztabu wyborczego Andrzeja Dudy. Dziennikarce TVN24 nie podoba się fakt obniżenia esbekom emerytur. – Taką najmniejszą emeryturę otrzymują miliony Polaków – przypomniał jej Adam Bielan. – Dlaczego zataiła przed widzami TVN24, że jej ojciec, Tadeusz Olejnik (1932–2015), był majorem SB? – pyta na Twitterze europoseł Dominik Tarczyński.

Córka majora SB wściekła na dezubekizację. Olejnik: Zabraliście pieniądze uczciwym ludziom (wideo)

W trakcie swojego programu „Kropka nad i” prowadząca Monika Olejnik w rozmowie z rzecznikiem sztabu wyborczego Andrzeja Dudy, Adamem Bielanem nie kryła niezadowolenia z faktu, że prezydent Andrzej Duda przy okazji podpisywania ustawy w sprawie trzynastych emerytur i rent („Emerytura Plus”), zorganizował specjalne wydarzenie z udziałem emerytów.

„Ta sprawa jest dla milionów polskich emerytów, którzy często mają niezwykle niskie emerytury, niezwykle ważna” – zwrócił uwagę dziennikarce TVN24 Adam Bielan. W odpowiedzi Monika Olejnik zmieniła temat na kwestię ustawy dezubekizacyjnej i esbeków, których postanowiła bronić.

Monika Olejnik: Dlaczego ta ustawa jest również dla esbeków? Bo to jest dla wszystkich. Skoro państwo zabrali esbekom, [mówię] „w cudzysłowie”, bo zabrali państwo też uczciwym ludziom pieniądze, to dlaczego ta trzynastka jest też dla esbeków?

Adam Bielan: Nie zabraliśmy nikomu pieniędzy…

Olejnik: Jak to nie?

Bielan: My zmniejszyliśmy ludziom, którzy współpracowali ze Służbą Bezpieczeństwa dodatkowe emerytury, które mieli…

Olejnik: Nie, proszę pana, zaniżyliście do najmniejszej.

Bielan: No tak, taką najmniejszą emeryturę otrzymują miliony Polaków. Może pani się zdziwi, ale tak jest w Polsce.

Europoseł Prawa i Sprawiedliwość, Dominik Tarczyński komentując tę rozmowę na Twitterze zwrócił uwagę, że ojciec dziennikarki, Tadeusz Olejnik (1932–2015), był majorem SB i spytał, dlaczego zataiła ten fakt przed widzami TVN24.

Monika Olejnik rzuciła się na Adama Bielana wściekła, że esbecy dostają taką samą emeryturę, jak miliony Polaków.

Dlaczego zataiła przed widzami TVN24, że jej ojciec, Tadeusz Olejnik (1932–2015), był majorem SB?

Pozdrawiam.

Pan na TE. pic.twitter.com/AX22TndoWn

— Dominik Tarczyński MEP (@D_Tarczynski) [February 27, 2020](https://twitter.com/D_Tarczynski/status/1232981490969010176?ref_src=twsrc%5Etfw)

Do chwili obecnej Monika Olejnik nie odpowiedziała na to pytanie. O przeszłości dziennikarki można przeczytać w książce „Resortowe dzieci”. Autorzy (Dorota Kania, Jerzy Targalski i Maciej Marosz) ujawnili w niej m. in., że Andrzej Morozowski z TVN24 to syn Mieczysława Morozowskiego, przedwojennego komunisty związanego z Ministerstwem Bezpieczeństwa Publicznego, a ojciec Olejnik był jednym z najzdolniejszych funkcjonariuszy Biura „B” Służby Bezpieczeństwa.

– Tadeusz Olejnik był pracownikiem resortu spraw wewnętrznych. (…) W latach 80., kiedy Tadeusz Olejnik pracował w MSW, Monika Olejnik była już jedną z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarek radiowych – z programu III Polskiego Radia odeszła w 2000 r. Od początku lat 90. była również związana z Telewizją Polską, a po powstaniu TVN – ze stacją Mariusza Waltera – napisali autorzy „Resortowych dzieci”.

Po ujawnieniu tych informacji – Monika Olejnik zaatakowała Dorotę Kanię, insynuując jej, że jest spokrewniona z byłym I sekretarzem PZPR Stanisławem Kanią. – Zmartwię Monikę Olejnik: ani moim ojcem, ani moim teściem nie jest Stanisław Kania, pierwszy sekretarz KC PZPR – odpowiedziała jej w felietonie dziennikarka „Gazety Polskiej”.

– W stanie wojennym w 1982 roku, Monika Olejnik, córka funkcjonariusza SB, razem z Grzegorzem Miecugowem & company, przy akceptacji partii i służb specjalnych PRL rozpoczynała pracę w III Programie Polskiego Radia, z którego wcześniej WRONa wyrzuciła „nieprawomyślnych” dziennikarzy – przypomniała Kania, podkreślając, że był to czas, gdy przyzwoici dziennikarze nie mieli tam wstępu. Wspomina też o popularnym prezenterze Studia 2, Tomaszu Hopferze, który w czasie stanu wojennego został wyrzucony z telewizji i rozpoczął pracę jako taksówkarz. Był też internowany, zmarł w grudniu 1982 roku po długiej chorobie.

Urban, Michnik i Olejnik w samochodzie

Olejnik znana jest również ze słynnego nagrania Jacka Kurskiego i Piotra Semki. W 1991 roku, kiedy Zbigniew Bujak wystawił swoją legitymację Solidarności na aukcji charytatywnej generałowej Kiszczakowej, dziennikarze programu TVP „Refleks” usiłowali poprosić o komentarz Adama Michnika, który właśnie odbywał debatę z Jerzym Urbanem w radiowej Trójce nt. stanu wojennego.