Data: 02.08.2019 12:20

Autor: Lukmar

SIEMA! Chwilę mnie nie było, ale teraz powoli mi sie uspokaja życie. Zastanawiacie się co u mnie? Otóż…

WYGRALIŚMY JEBANE THE TALL SHIPS RACES W KLASIE A!!! AAUUUUUU!!!

No więc jak to było:

Na Chopinie pływam od trzech lat. Jestem członkiem tak zwanej załogi szkieletowej, która jest ogniwem pomiędzy zwykłą załogą, a oficerami i kapitanem.

Regaty składały się z trzech etapów:

  1. Aalborg (den) – Fredrikstad (nor) 1 wyścig

  2. Fredrikstad – Bergen (nor) etap towarzyski

  3. Bergen – Aarhus (den) 2 wyścig

W 1 wyścigu zajęliśmy 2 miejsce, wygrali Norwegowie z Statsraad Lehmkuhla. Drugi udało nam się wygrać z taką przewagą że uzyskaliśmy 1 miejsce over all (z obu etapów) w naszej klasie i 5 miejsce over all ze wszystkich klas.

Klasy są 4:

A – duże żaglowce (w tym my)

B – średnie żaglowce

C/D – żaglówki

Warto tu wspomnieć o naszym rodzimym Darze Szczecina, który płynął w klasie C/D i zajął pierwsze miejsce w niej, jak i we wszystkich klasach razem wziętych (over all).

To tak jeżeli chodzi o same regaty, teraz przechodzimy do pikanterii ( ͡º ͜ʖ͡º)

Na zdjęciu jest Chopin w przechyle 56 stopni (policzone ze zdjęcia xd) i to wcale nie jest najgorszy moment. W szczytowym momencie połowa bocznej krawędzi grota (główny żagiel, widoczny na zdjeciu) była zanurzona w wodzie. Skala w przechyłomierzu skończyła się na 50 stopniach, wg kapitana przekroczylismy 60. Jak do tego doszło?

W trakcie drugiego etapu zobaczyliśmy za naszą rufą formujący się nad Danią front burzowy. W przeciągu kilku minut zbliżył się do nas o połowę pierwotnej odległości. Kapitan uznał, że nie zdążymy zrzucić żagli, a gdyby szkwał złapał nas w trakcie zrzucania skonczyłoby się to najpewniej podartymi żaglami. Teraz wiemy, że przy tym co w nas uderzyło to być może nawet człowiekiem za burtą.

Jedyne co zdążyliśmy zrobić to ubrać wachtę (coś jak zastęp) nawigacyjną w uprzęże bezpieczeństwa, kazać im poprzypinać się do czego się da i krzyknąć pod pokład żeby zaształowali (unieruchomili) co się da bo zaraz będzie gorąco.

Nie jestem w stanie powiedzieć ile trwał ten podmuch. Myślę że nie dłużej niż minutę, ale dla nas trwało to wieczność. Teraz jak to wspominam to wydaje mi się wręcz nierzeczywiste. Fryderyk Chopin, 55 metrów długości, ponad 300 ton masy, 37 metrowe maszty, położył się niemal na burtę. Woda przelewała się przez pokład. Straciliśmy nowiutki żagiel, który był w pokrowcu na pokładzie, dwie cumy (kilkudziesięciometrowe liny grubości ramienia), koło ratunkowe i jeden z pontonów (widać go na zdjęciu po lewej jak odpływa w dal). A, i kosz na śmieci xd

Jak tylko wiatr się uspokoił przeliczyliśmy załogę i zabraliśmy się za zrzucanie żagli i sprzątanie strat. A było co sprzątać. Wszystkie liny poplątane, połamane sporo drewnianych elementów, woda wlała się pod pokład i spowodowała zwarcia. Przez kilka dni nie mieliśmy prądu w kajutach. Wtedy myślałem że już po regatach. W tamtym momencie już było wiadomo że płynęliśmy po zwycięstwo, ale w obliczu takiego żywiołu wiadomo, że bezpieczeństwo jest najważniejsze. Okazało się że takielunek prawie nie ucierpiał, a co ważniejsze cała załoga wyszła bez szwanku. Ani na moment nie odpaliliśmy silnika więc ciągle byliśmy w grze! Z mostka padła komenda "Stawiamy wszystko spowrotem, jeszcze wygramy te regaty!" No i tak zrobiliśmy.

PS Zdjęcie mamy tylko i wyłącznie dlatego że lekarz wyszedł z lustrzanką na pokład bo chciał zrobić zdjęcie formującej się burzy. Nie obsrał zbroi i fotografował prawie do końca.

PPS Ponton się znalazł xD Przywiózł go nam duński SAR

#ama #zeglarstwo #fotografia #morze #ttsr #thetallshipraces #ttsr2019 #stsfryderykchopin