Będzie NATO-wski plan obronny dla Europy Wschodniej

Data: 04.12.2019 20:07

Autor: ziemianin

pap.pl

#nato #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #obronnosc #swiat

Sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg, a wcześniej litewski prezydent Gitanas Nauseda, poinformowali o zaakceptowaniu przez Turcję planów obronnych dla Polski i państw bałtyckich. Przed zakończonym właśnie szczytem NATO pojawiały się bowiem głosy, że tureckie władze nie poprą „Deklaracji londyńskiej” dopóki nie dostaną zielonego światła do zwalczania Kurdów w północnej Syrii.

Będzie NATO-wski plan obronny dla Europy Wschodniej

Nauseda jako pierwszy poinformował o spotkaniu szefów delegacji państw Europy Środkowo-Wschodniej z tureckim prezydentem Recepem Tayyipem Erdoğanem, w którym brał udział także Andrzej Duda. Informację podaną przez kancelarię litewskiego przywódcy potwierdził następnie na specjalnej konferencji prasowej Stoltenberg, także mający za sobą rozmowy z Erdoğanem.

Ostatecznie uczestnicy szczytu NATO w Londynie podpisali „Deklarację londyńską”, mającą być odpowiedzią na ostatnie krytyczne słowa wobec Sojuszu, które były wypowiadane przez jego największych członków. Z tego powodu dokument zawiera odwołania do traktatów ustanawiających NATO, potwierdzając między innymi ich zobowiązanie do przyjścia z pomocą sojusznikom zaatakowanym przez kraje trzecie.

Jako swoje największe zagrożenie organizacja uznaje Rosję, co nie powinno szczególnie dziwić jeśli brać pod uwagę przygotowywanie specjalnych planów obronnych dla naszego kraju i regionu bałtyckiego. We wspomnianym dokumencie czytamy więc, że „agresywne zachowania Rosji stanowią zagrożenie dla euroatlantyckiego bezpieczeństwa; terroryzm we wszystkich formach i przejawach pozostaje trwałym zagrożeniem dla nas wszystkich”.

Swoje pięć minut w trakcie dwudniowego szczytu miał wspomniany już Duda. Polski prezydent krytykował bowiem swojego francuskiego odpowiednika, Emmanuela Macrona, przestrzegając go przed stawianiem tez o coraz gorszej kondycji NATO. Zamiast tego Duda oczekiwał przedstawienia realnych rozwiązań, których celem byłoby poprawienie modelu współpracy państw należących do tej organizacji.

"Na lądzie, na morzu i w powietrzu" - brytyjskie wojsko rusza do Estonii

Data: 24.10.2019 09:10

Autor: ziemianin

defence24.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wielkabrytania #estonia #wojsko #nato #logistykawojskowa

Brytyjska armia prowadzi przerzut żołnierzy i sprzętu do Estonii, celem jest rotacja batalionowej grupy bojowej NATO.

"Na lądzie, na morzu i w powietrzu" – brytyjskie wojsko rusza do Estonii

Operacja pod kryptonimem Tractable wiąże się z przerzutem 200 jednostek sprzętu i 800 żołnierzy z Wielkiej Brytanii do Estonii drogą powietrzną, lądową (kolejową i drogową) oraz morską. Celem tych działań jest rotacja kontyngentu jednostek brytyjskich stacjonujących w tym nadbałtyckim państwie. Jego wyposażenie stanowią czołgi Challenger 2, różnego typu pojazdy opancerzone, haubice AS-90 i pojazdy wsparcia.

Obecnie -w ramach rozszerzonej Wysuniętej Obecności NATO (enhanced Forwad Presence) -w Estonii stacjonuje pułk King's Royal Hussars (wchodzący w skład 12. Brygady Zmechanizowanej), w jego miejsce skierowane zostaną siły i środki przynależne do pułku Queen's Royal Hussars (podlegającego 20. Brygadzie Pancernej). Brytyjskie siły zbrojne podkreślają rolę "Tractable" jako sprawdzianu możliwości sił zbrojnych Wielkiej Brytanii w zakresie mobilności.

Z kolei Siły Obronne Estonii oraz Liga Obronna (Kaitseliit) wskazują na ten przerzut jako na okazję do przećwiczenia wsparcia, jakiego udziela państwo goszczące siły NATO.

Jak rosyjskie okręty podwodne oszukują NATO

Data: 18.10.2019 19:05

Autor: ziemianin

pl.sputniknews.com

#codziennaprasowka #ciekawostki #informacje #wiadomosci #usa #rosja #nato #okretypodwodne

Osiąść na dnie, wyłączyć generatory i przestrzegać absolutnej ciszy – rosyjscy marynarze regularnie przeprowadzają ćwiczenia w ramach ukrywania się przed przeciwnikiem.

Jak rosyjskie okręty podwodne oszukują NATO

Niedawno okręt podwodny z napędem diesel-elektrycznym „Kolpino” pomyślnie ukrył się w Morzu Czarnym przed statkami „Kasimow” i „Suzdalec”, które udawały wrogie „polowanie” na rosyjskie jednostki.

Natychmiastowe zejście pod wodę

Wiadomo, że kapitanowie okrętów podwodnych nie lubią wypływać na powierzchnię, żeby nawiązać łączność z lądem – tak można od razu ustalić lokalizację jednostki. Jest również łatwym celem, kiedy znajduje się na głębokości peryskopowej z podniesionym „kioskiem”. Jako pierwsze taki okręt podwodny zauważą samoloty i helikoptery, które mogą przechwycić sygnał radiowy i ustalić jego źródło.

Zresztą nowoczesne jednostki podwodne są również wyposażone w systemy lokalizacji impulsu radiolokacyjnego, które od razu wykrywają sygnał lotnictwa przeciwokrętowego. Kiedy tylko staje się jasne, że okręt jest śledzony, załoga wykonuje manewr natychmiastowego zanurzenia i zaczyna oddalać się od miejsca wypłynięcia.

Działania marynarzy w takiej sytuacji są wyćwiczone do automatyzmu. Na wszystko mają zaledwie kilka minut. Kapitan musi szybko obliczyć optymalną szybkość i głębokość, na jakiej będzie znajdować się okręt, aby nie został zdemaskowany.

„Nie należy myśleć, że od razu płynie przy maksymalnej prędkości i kieruje się w inną stronę. To nie tak” – powiedział były kapitan Marynarki Wojennej Rosji Igor Kurdin. „W takim przypadku od razu zostanie namierzony i przegra walkę. Oprócz tego, w odróżnieniu od jednostek atomowych, okręty podwodne z napędem diesel-elektrycznym mają niewystarczająco dużą prędkość, żeby szybko oddalić się od przeciwnika. Ich załogi stosują jednak inne rozwiązania taktyczne, między innymi wykorzystując hydroakustyczne środki wykrywania” – dodał.

Jak zaznaczył, największa przewaga jednostek elektrycznych nad atomowymi wiąże się z możliwością „bezszelestnego” ukrycia na dnie. Na pokładzie jest w tym czasie ogłaszany tryb „ciszy”. Wszystkie mechanizmy i urządzenia są odłączane, przemieszczanie się po jednostce jest ograniczane do minimum, marynarzom nie wolno głośno rozmawiać, wykonywać zbędnych ruchów i wydawać dźwięków.

Okręt podwodny może tak „przycichnąć” na dnie nawet na kilka dni. Dla jednostek o napędzie atomowym jest to niemożliwe – reaktora jądrowego nie wolno zostawiać z wyłączonymi systemami wspomagającymi.

„Szalone Iwany”

Jak zaznaczył Kurdin, nie ma zasadniczych różnic w metodach „ucieczki” przed „pogonią”, jakie stosują marynarze Rosji i NATO. Jednak zdaniem ekspertów wojskowych, Rosjanie osiągnęli w tym większe mistrzostwo i „zmylają przeciwnika” o wiele skuteczniej niż zachodni koledzy.

Chodzi o to, że w czasie oddalania się od wrogiej techniki rosyjscy marynarze rzadko działają ściśle według określonego schematu, a podchodzą do tego bardziej twórczo. Jeden z manewrów, wymyślony jeszcze w latach zimnej wojny, Amerykanie nazwali „Szalonym Iwanem” (Crazy Ivan). Na ogonie okrętów podwodnych Marynarki Wojennej ZSRR często siedziały w tamtych czasach amerykańskie jednostki podwodne. Płynęły w martwej strefie za rufą – radzieckie sonary nie były w stanie ich zidentyfikować z powodu dźwięków, wydawanych przez własny sprzęt. Aby wykryć obecność przeciwnika, dowódcy wykonywali nieprzewidziane i gwałtowne manewry, aż do obrotu o 180 stopni. Żeby uniknąć zderzenia, Amerykanie nie mogli płynąć zbyt blisko.

„Najwyższym uznaniem moich działań jako kapitana okrętu podwodnego były słowa byłego dowódcy sił podwodnych USA” – mówi Kurdin. „Jak powiedział (amerykański – red.) admirał, byłem jednym z niewielu ludzi, którym udało się go zadziwić. A trzeba zaznaczyć, że Amerykanie biorą pod uwagę nie tylko charakterystyki okrętów podwodnych i ich profile akustyczne. Posiadają również taktyczne profile konkretnych rosyjskich kapitanów” – zaznaczył ekspert.

W swoim czasie radzieccy marynarze nauczyli się umiejętnie omijać systemy przeciwokrętowe, nawet słynny amerykański kompleks obserwacji akustycznej SOSUS. Na przykład w 1985 i 1987 roku Marynarka Wojenna ZSRR przeprowadziła unikalne operacje „Aport” i „Atrina”. Wówczas dwie grupy, złożone z pięciu atomowych okrętów podwodnych potajemnie wypłynęły na wody Oceanu Atlantyckiego. Jednoczesne wypłynięcie z baz takiej liczby jednostek jądrowych nie mogło ujść uwadze amerykańskich wojskowych.

Amerykanie zaangażowali wszystkie siły i środki, rozpoczynając zakrojone na szeroką skalę „polowanie”. Rosyjskim okrętom udało się jednak „przechytrzyć” całą amerykańską obronę przeciwokrętową, dopływając do wybrzeży USA i pozostając cały czas niezauważone.

Uzbrojeni „naganiacze”

Wykrywanie i śledzenie okrętu podwodnego to jeszcze inna historia. Działania wojskowych Rosji i NATO mało się od siebie różnią. I jedni i drudzy wykorzystują w dużym stopniu lotnictwo morskie – samoloty i helikoptery. Statki powietrzne krążą nad podejrzanymi rejonami i zrzucają w strefie patrolowania boje sonarowe – hydroakustyczne, pasywne/aktywne oraz na podczerwień.

Na przykład Marynarka Wojenna Rosji ma na uzbrojeniu samoloty Ił-38, wyposażone w systemy poszukiwawczo-obserwacyjne „Berkut-38” i bardziej nowoczesne „Nowełła”. Zasięg bojowy „Iła” to 2200 km. Rosyjska Flota posiada również bardziej „dalekosiężne” Tu-142, które mogą działać w odległości 5 tys. km od bazy.

Kiedy tylko z boi dociera sygnał, załoga samolotu kontaktuje się z jednostkami przeciwokrętowymi. Przykładowy kurs statku określany jest na podstawie danych innych sonarów. Zarys okrętu podwodnego można również zaobserwować wizualnie – w słoneczny dzień, kiedy panuje flauta, ciemny, podłużny korpus jest dobrze widoczny z powietrza. Zwłaszcza na małych głębokościach.

Po otrzymaniu od lotnictwa współrzędnych celu, jednostki przeciwokrętowe zaczynają poszukiwania. Na wielu z nich zamontowana jest specjalna aparatura do wykrywania kilwatru, która może dokładnie określić, jak dawno i w jakim kierunku popłynął okręt przeciwnika.

W arsenale każdej potęgi morskiej znajdują się zawsze potężne kompleksy hydroakustyczne, aparaty torpedujące i moździerze rakietowe. „Łowcy” okrętów podwodnych „siadają na ogonie” swojej ofiary i zrzucają w jej kierunku nawet kilkadziesiąt bomb głębinowych i torped. Przy czym nie trzeba nawet trafić bezpośrednio w jednostkę – pocisk może wybuchnąć nieopodal, a fala uderzeniowa załatwi sprawę.

Polska od 1 lipca 2020 bez pomocy lotnictwa NATO w czasie wojny?

Data: 16.10.2019 09:21

Autor: ziemianin

defence24.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiado #lotnictwo #obronnosc #iff #identyfikacjaswojobcy #nato

Zaniechania w procesie wymiany systemu identyfikacji radiolokacyjnej „swój-obcy” (IFF) w Polsce spowodowały, że od 1 lipca 2020 roku natowskie lotnictwo nie będzie mogło skutecznie wesprzeć polskich żołnierzy walczących na terytorium naszego kraju. O konieczności wymiany tego systemu wiadomo od kilkunastu lat, a polski przemysł ma potencjał do jej realizacji. Nie przeprowadzono jej jednak, co może wskazywać albo na rażące zaniedbanie, albo na działanie celowe – próbę wymuszenia na wojsku i decydentach zakupu gotowego sprzętu „z półki” w ostatniej chwili, z pominięciem polskich firm.

Polska od 1 lipca 2020 bez pomocy lotnictwa NATO w czasie wojny?

Głównym wyróżnikiem własnych i obcych statków powietrznych oraz okrętów w czasie walki jest system identyfikacji radiolokacyjnej „swój-obcy” IFF (Identification Friend or Foe). System ten działa generalnie według zasady „zapytanie-odpowiedź”, a to oznacza że jego głównymi elementami są interrogatory (urządzenia zapytujące) i transpondery (urządzenia odpowiadające). By nikt nie podszył się pod własne siły wprowadzono metody zabezpieczenia wysyłanych sygnałów, które w zależności od mocy kryptograficznej nazwano modami.

Do niedawana najważniejszym z nich był mod 4 (system IFF Mark XII), który obecnie jest zastępowany przez mod 5 (system IFF Mark XIIA). Są one o tyle ważne, że w warunkach bojowych tylko dzięki nim gwarantuje się wiarygodne wyróżnienie własnych statków powietrznych i okrętów, a tym samym uniknięcie strat „bratobójczych”.

Według naszych informacji, częściowo potwierdzonych przez NATO, dokładnie 1 lipca 2020 roku pojawią się jednak problemy z kompatybilnością polskich i natowskich systemów identyfikacji radiolokacyjnej „swój-obcy” IFF. Zgodnie z zapowiedziami Paktu Północnoatlantyckiego sprzed kilkunastu lat, Amerykanie tego dnia mają bowiem przestać w tym systemie dystrybuować klucze należące do modu 4 i będą już generować jedynie klucze modu 5 – a więc modu, którego polskie siły zbrojne nie wprowadziły jeszcze na wszystkich swoich platformach. Rzecznik prasowy NATO potwierdził w odpowiedzi na pytania Defence24.pl, że USA zamierzają zakończyć wsparcie dla modu 4 IFF od 2020 roku.

„Stany Zjednoczone ogłosiły, że przestaną wspierać tryb 4 IFF od 2020 r. W oczekiwaniu na tę zmianę SHAPE [od red. Naczelne Dowództwo Sojuszniczych Sił w Europie] ocenia obecnie, w jaki sposób, lub czy, wpłynie to na operacje NATO. NATO będzie nadal stawiać bezpieczeństwo i integralność systemów i wyposażenia naszych sojuszników na pierwszym planie w planowaniu i synchronizacji swoich działań”.



rzecznik prasowy NATO

PILNE: Syryjska armia idzie na północ. Stawi czoła Turkom.

Data: 13.10.2019 21:39

Autor: arti

rp.pl

Szef sztabu syryjskiej armii poinformował, że wojska jego kraju ruszyły na północ, aby zareagować na agresję wojsk tureckich.

Dziś Turcy zrzucili pocisk na konwój dziennikarzy i cywilów. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka. poinformowało, że podczas ofensywy wojsk tureckich zginęło co najmniej 24 cywilów.

Turcy rozpoczętą w środę ofensywę uzasadniają koniecznością stworzenia strefy bezpieczeństwa na turecko-syryjskim pograniczu.

#turcja #syria #rosja #nato #wojna #bliskiwschod

Kurdyjska nauka dla Polski. Ze słabymi nikt się nie liczy, dlatego wzmocnienie państwa musi . . .

Data: 13.10.2019 12:22

Autor: ziemianin

wpolityce.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polityka #polska #syria #trump #nato

Zgoda prezydenta Donalda Trumpa na rozpoczęcie tureckiej operacji wojskowej w Syrii i porzucenie tym samym przez Amerykanów ich dotychczasowych kurdyjskich sojuszników musi budzić niepokój. Po raz kolejny potwierdza się bowiem, że nie ma trwałych i stuprocentowych sojuszy, co akurat dla doświadczonej historycznie Polski nie brzmi najlepiej.

Kurdyjska nauka dla Polski. Ze słabymi nikt się nie liczy, dlatego wzmocnienie państwa musi być dla nas priorytetem

Oczywiście można zrozumieć niektóre intencje Trumpa. Turcja prezentuje coraz bardziej mocarstwowe ambicje w regionie i stopniowo wymyka się z NATO. Pójście na rękę Turkom za cenę złamania sojuszu z Kurdami jest więc próbą utrzymania związków Ankary z Ameryką. Pytanie jednak, czy nie dowodzi to jednocześnie słabości Trumpa, który pomimo gróźb wysyłanych wcześniej pod adresem prezydenta Turcji Recepa Erdogana i zerwania dostaw najnowszych myśliwców F-35, został teraz zmuszony do zmiany strategii.

Niewykluczone więc, że Amerykanie, po wystawieniu Kurdów Turkom, zaczną być postrzegani na Bliskim Wschodzie jako niepewny i słaby sojusznik. Z pewnością zaniepokoi to Arabię Saudyjską oraz mniejsze państwa regionu. Ktoś inny zacznie rozdawać karty. Wielu wskazuje tu na Rosję, która całkiem zręcznie manewruje między różnymi rywalizującymi siłami na Bliskim Wschodzie: Turcją, Iranem, Arabią Saudyjską i Izraelem.

Nie są to dobre wieści dla Polski, dla której sojusz ze Stanami Zjednoczonymi ma fundamentalny charakter i nie ma dla niego żadnej racjonalnej alternatywy. Tę bezalternatywność umacnia zresztą trudna do zaakceptowania przez Polskę polityka bezpieczeństwa naszych partnerów z Unii Europejskiej oparta wyłącznie na papierowych gwarancjach. Trzeba więc maksymalnie wykorzystać dzisiejsze pogłębienie współpracy z USA po to, aby związać ją licznymi interesami z naszą częścią Europy i przy okazji konsekwentnie kontynuować rozpoczętą już modernizację armii, bo w przyszłości sytuacja może się zmienić. Trzeba nadal wzmacniać państwo w różnych dziedzinach. Bo ze słabymi – o czym przypomina nam przykład Kurdów – nikt się nie liczy.

Pentagon wstrzymuje inwestycje w Polsce za ponad 130 mln dol.

Data: 15.09.2019 18:17

Autor: arti

polsatnews.pl

Pentagon ogłosił listę inwestycji, które zostały wstrzymane, a ich budżet zostanie przeznaczony na zbudowanie muru na granicy Stanów Zjednoczonych i Meksyku, jednej ze sztandarowych obietnic przedwyborczych prezydenta USA Donalda Trumpa. Jest wśród nich pięć projektów w Polsce, zaplanowanych na przyszły rok, o łącznej wartości 130,4 mln dolarów.

Na liście inwestycji do opóźnienia lub skasowania, którą zatwierdził sekretarz obrony Mark Esper, znajduje się 127 pozycji o łącznej wartości 3,6 mld dolarów. Spośród nich 43 to obiekty na terenie Stanów Zjednoczonych, 21 – na terytoriach zależnych USA (Puerto Rico, Guam i Wyspy Dziewicze USA), zaś pozostałe 63 – za granicą.

Ponad połowa zagranicznych skasowanych inwestycji znajduje się w Europie, ale państwem, w którym najwięcej ich skasowano jest Japonia (14 pozycji), a dalej – Niemcy (12) i Wielka Brytania (8). Z kolei najdroższą pozycją na liście jest magazyn w bazie lotniczej Ramstein w Niemczech, którego budowa miała kosztować 119 mln dolarów, zaś najdroższą pozycją na terenie USA – centrum inżynieryjne w akademii wojskowej w stanie Nowy Jork (95 mln dol.).

Wśród projektów, których finansowanie zostało wstrzymane, jest 5 projektów w Polsce. Wszystkie z nich miały powstać w ramach Europejskiej Inicjatywy Odstraszania (European Deterrence Initiative, EDI) – programu uruchomionego przez Biały Dom po aneksji Krymu przez Rosję, który ma na celu zwiększenia bezpieczeństwa w Europie przez zwiększenie obecności USA w regionie.

mur z meksykiem – jasne

#usa #polska #nato

Data: 21.08.2019 23:19

Autor: Alojz

Koszt przebywania wojsk amerykańskich w Niemczech,kosztował niemieckiego podatnika w ostatnich siedmiu latach 243 milionów euro.

Do tego niemiecki rząd dopłacił w ciągu siedmiu lat ,480 milionów euro, na finansowanie budowy/remontów baz NATO w Niemczech,co prawie w całości przypada na bazy amerykańskie


#wszystkooniemczech

Mój autorski tag o Niemczech


#usa #pieniadze #militaria #nato

Rosjanie szykują „niespodziewany atak” na kraje Bałtyckie. Polska na celowniku

Data: 16.07.2019 13:17

Autor: ziemianin

nczas.com

#codziennaprasowka #wiadomosci #nato #rosja #niemcy #

Po ataku nastąpi natychmiastowe wyciszenie konfliktu, po to, aby prowadzić negocjacje z przedstawicielstwem NATO. Organizacja będąca pod presją, zdaniem ekspertów cytowanych przez Die Welt, zgodzi się na zmianę „status quo” w Europie na korzyść Moskwy dla zachowania bezpieczeństwa zachodu.

Niemieccy eksperci są pewni: Rosjanie szykują „niespodziewany atak” na kraje Bałtyckie. Polska na celowniku

„Niespodziewany atak” tak niemiecka gazeta Die Welt określa najbliższą przyszłość w Europie. Zdaniem byłego wicesekretarza generalnego NATO, Rosja przygotowuje się do prowadzenia wojen regionalnych, czym zmusza NATO do natychmiastowego działania.

Data: 25.06.2019 18:38

Autor: reflex1

Stany Zjednoczone odbiorą Turcji nowoczesne myśliwce F-35, jeśli rząd w Ankarze zdecyduje się na zainstalowanie na swoim terytorium rosyjskich systemów rakietowych S-400. Do tej pory Turcy uczestniczyli w rozwoju maszyn i produkowali do nich części.

Amerykańska ambasador przy NATO powiedziała mediom, że takie postępowanie Turcji spotka się z odpowiedzią Waszyngtonu. Głównym orędownikiem uzyskania S-400 jest Recep Tayyip Erdogan. Prezydent kraju obiecał dziś parlamentowi, że transakcja zostanie sfinalizowana, niezależnie od zdania sojuszników z NATO. Jak stwierdził, "Turcja nie potrzebuje pozwolenia i nie ugina się pod obcą presją", a zakup S-400 "jest bezpośrednio związany ze wzmacnianiem suwerenności" kraju. Tureckie władze ogłosiły już, że podjęły ostateczną decyzję w tej sprawie.

Kay Bailey poinformowała, że obecność w jednej armii F-35 i rosyjskiego systemu rakietowego może wpłynąć negatywnie na wykorzystanie nowoczesnych myśliwców. Pomysł zakupienia S-400 ma związek z problemami z dostarczeniem Turcji rakiet Patriot przez USA, co miało miejsce w przeszłości. Amerykański system znajdował się w kraju w latach 2013-2015. Usunięto go, gdyż jak tłumaczono, był bardziej potrzebny w innym miejscu. Ankara twierdzi także, że NATO nie wykazało się odpowiednią pomocą w czasie zwiększonego zagrożenia zewnętrznego. Dlatego miała zwrócić się w stronę Moskwy.

Stany Zjednoczone zapowiedziały już wprowadzenie sankcji na swojego sojusznika, jeśli przyjmie on do wyposażenia armii rosyjskie rakiety. Może to wpłynąć negatywnie na turecką gospodarkę.

#nato #usa #turcja