Data: 02.10.2019 13:21

Autor: Luciferek

Fallout 2

W Fallout 2, gdy ukończysz grę masz możliwość jej kontynuowania. Pamiętasz tę zdezelowaną kryptę z początku? Tę z plamami odpadów toksycznych i windą, gdzie zabija się złote geckosy. Nazywa się "Toxic Caves" na mapie świata, ale tak naprawdę jest to mała krypta z trzema poziomami(włączając w to pierwszy poziom jaskiń, gdzie jest drabinka w dół prowadząca do właściwej krypty).

Jeśli więc masz jedno z oryginalnych wydań gry i go nie patchowałeś, możesz wrócić do Toxic Caves po ukończeniu gry, a jeśli masz przedmiot "Heart pills"(pigułki na serce) z questu związanego z morderstwem Westina, możesz się sam nimi zabić w windzie.

Po tym jak ujrzysz standardowy filmik o śmierci postaci, ekran pozostanie czarny i nie przejdzie do menu głównego. Po kilku minutach zaczniesz słyszeć coś w rodzaju białego szumu w jaskini. Powoli zaczniesz dostrzegać na ekranie swoją postać całą ufajdaną w gównie, które znasz z pierwszej części gry z pomieszczenia Master Mutanta. Twoja postać wstanie, gra zacznie odtwarzać swoją zwykłą ambientową muzyczkę, jednak nadal będzie w niej obecny ten biały szum.

Rozejrzyj się po nowej lokacji, ale NIE PRÓBUJ nawet łamać jakiegokolwiek zamka. Te tereny są pełne programistycznych tricków twórców, które mają za zadanie chronić ich sekrety.

W miarę jak będziesz się posuwał naprzód, usłyszysz jak biały szum robi się coraz głośniejszy, a ten ambientowy kawałek, do którego się przyzwyczaiłeś, zacznie się dziwnie zachowywać. Pewnie wynika to z trudności przy odtwarzaniu dwóch utworów w tym samym czasie, do czego silnik Fallouta nie był przyzwyczajony.

Przechodząc przez kolejne zamknięte na klucz drzwi, zobaczysz wiele postaci, które już wcześniej pojawiały się w grze. Co dziwne, to będą jedynie te postacie, które zabiłeś, albo które powinny być martwe odkąd je widziałeś ostatni raz. Tak jak końcowe animacje, postacie będą się różnić w zależności od tego w jaki sposób prowadziłeś grę… Jeśli byłeś dobrym charakterem i próbowałeś rozwiązywać problemy bez użycia siły, to znajdziesz tylko kilku oprychów i inne nieszczęśliwe ofiary. Jeśli zrobiłeś sobie rzeźnię z każdego miasta, zobaczysz tu setki postaci.

Niezależnie od tego, co robiłeś w trakcie gry, żadna z tych postaci z Tobą nie będzie rozmawiać, ani reagować na cokolwiek z Twojej strony. Nie mogą być okradzeni, zabici, przemieszczeni ani uzdrowieni. Jeśli użyjesz na nich skilli First Aid, Doctor, albo jakichkolwiek przedmiotów leczących, gra pokaże Ci komunikat: "Na to już zdecydowanie za późno, wybrańcze".

Okaże się, że ta lokacja to jakiś rodzaj piekła, zamieszkanego przez martwe postaci. Ostatnia postać, stojąca na wprost ostatnich drzwi, zawsze będzie modelem postaci gracza z pierwszego Fallouta. Jest to jedyny NPC, z którym możesz nawiązać jakikolwiek kontakt, co więcej jak do niego podejdziesz, białe szumy przejdą w crescendo i nagle ambientowa muzyczka się urwie. Jeśli po prostu przejdziesz obok niego i otworzysz ostatnie drzwi, gra odtworzy napisy końcowe, tylko tym razem z obrazkami ofiar z Hiroszimy i Nagasaki. To naprawdę przekracza granicę dobrego smaku i wielu zastanawiało się, dlaczego twórcy gry byli tak nieczuli. Jednak ci zapytani o to zaprzeczają, że takie zakończenie w ogóle istniało i że to wynik ataku hakerów. Zaraz po zakończeniu sceny przywita Cię zwyczajny ekran gry i zostaniesz wyrzucony do pulpitu.

Jeśli porozmawiasz z tą postacią, wyjaśni Ci, że jest w istocie Vault Dwellerem z pierwszej części, Twoim przodkiem. Powie Ci, że jest niezadowolony z drogi jaką wybrałeś, odwróci się do Ciebie plecami, a Twoja postać zginie i zostanie kupą kości, po czym nastąpi animacja śmierci, jakiej nigdy wcześniej nie widziałeś w grze. Po wszystkim gra rozjaśni się i zawiesi komputer, zmuszając Cię do wykonania "twardego resetu".

Jest jeszcze trzecia możliwość. Są to te zamknięte drzwi, o których wspomniałem wcześniej. Są jedne drzwi, zawsze wybierane losowo, jednak jeśli będziesz miał trochę szczęścia możesz znaleźć ładunek wybuchowy by je zniszczyć. Wewnątrz znajdziesz małą skrytkę zawierającą pistolet 10mm, rozładowany i bez amunicji. Nie pasuje do niego żadna z dostępnych amunicji 10mm. Możesz załadować broń "jajkiem wielkanocnym" znalezionym w piwnicach w New Reno. Wystrzel ją w głowę ostatniej postaci. Wówczas gra zacznie odtwarzać scenę wideo przedstawiającą młodego mężczyznę grającego w niezidentyfikowaną Fallouto-podobną grę. Niektórzy mówią, że to wczesna wersja Fallouta lub Fallout Tactics, albo Van Buren, ale żaden ze screenów z tamtej gry nie wygląda, jakby był wzięty z któregokolwiek z tych tytułów. Samo wideo ma chyba w założeniu być straszne, jednak swojego zamierzonego efektu nie osiąga. Człowiek ten po prostu gra w nieznaną grę i nagle powoli obraz zaczyna być coraz rzadszy, ukazując Twój pulpit(niezła sztuczka, nie jestem pewny jak oni to zrobili).

Inny dziwny trik jest taki, że wg wielu graczy, ostatnia postać oddaje tę, którą najczęściej wybierało się grając w Fallouta 1. Zarówno płeć jak i wygląd na końcu poprzedniej gry są pokazane. Z początku wygląda to jak savegame hack, trochę jak Psycho Mantis w Metal Gear Solid, ale ta sztuczka działa nawet, jeśli w pierwszą część Fallouta grało się na innym komputerze bez transferowania danych do nowego.

Zaleca się nie włączać żadnego odbiornika telewizyjnego przez kilka godzin po doświadczeniu zdarzeń związanych z tym zakończeniem. Szybko zdasz sobie bowiem sprawę, że te białe szumy w grze są identyczne z tymi wydobywającymi się z telewizora. Kabel, satelita, nawet antena jeśli ciągle jej używasz, będą w jakiś sposób niepodatne na odbiór sygnału po czasie, w którym poznałeś to sekretne zakończenie. Jednak wszystkie połączenia internetowe będą nadal działać. Właśnie dlatego jestem w stanie to Wam teraz opisać. Śmieszna sprawa, że jak włączyłem telewizor z powrotem jakąś godzinę temu, a także moje głośniki…nadal słyszę jak dźwięk robi się coraz głośniejszy.

#creepypasta #luciferowycontent

Data: 02.10.2019 13:13

Autor: Luciferek

Chip-Chan (prawdziwe imię/nazwisko nieznane) została okryta przez 4-chanową sekcję /x/ 6 sierpnia 2011 roku, w wątku poruszającym zagadnienie „podglądactwa” przy wykorzystaniu kamerek internetowych (najczęściej bez zgody osoby „zainteresowanej”). Na filmie spała tak mocno, że użytkownik, oprócz umieszczenia jej kamerki na portalu dodał jeszcze komentarz : „Jakaś laska, siedząca na krześle z podkulonymi nogami, wszędzie dookoła jej biurka i na oknach porozwieszane są znaki w języku koreańskim. Myślę… że jest martwa”.

Tym właśnie zwróciła swoją uwagę sekcji /x/. Przez następne kilka godzin, mnóstwo użytkowników komentowało każdy z niewielkich ruchów jakie wykonywała – wierząc, że to po prostu siła grawitacji oddziaływująca na martwe od dłuższego czasu ciało.

Jeden z nich zauważył : „Dwie godziny temu, ktoś obserwował ją przez całą godzinę. Od tamtego czasu nie poruszyła się ani razu”. Jednak wszystkie spekulacje zostały rozwiane, gdy obudziła się na chwilę aby podrapać się po nodze. Cała sytuacja dalej nie posunęła się ani trochę w kierunku rozwiązania : nieznana nikomu Koreańska kobieta, śpiąca w niewygodnej pozycji przez nienormalnie długi okres czasu, otoczona pustymi butelkami po wodzie a całe jej biurko oraz okna pokryte znakami napisanymi w języku Koreańskim.

Niedługo potem zaskoczyła wszystkich swoją nagłą pobudką. Szybko, schowała się za jeden ze swoich znaków i zaczęła korzystać z laptopa (co mogliśmy zobaczyć w kamerze nr. 2). Ze względu na niską jakość obrazu, po dziś dzień nie wiemy nad czym mogła wtedy pracować.

Wszyscy byli zainteresowani znaczeniem plakatów znajdujących się w jej pokoju. Jeden z użytkowników postanowił „skonsultować się” z tłumaczem Google, kilku innych poprosiło o pomoc znajomych zajmujących się językiem koreańskim. Ze względu na tragiczną jakość kamer, odczytywanie znaków było bardzo męczącym zajęciem – a Ci szczęśliwcy, którym się to udało, zgodnie twierdzili, że nie mają one najmniejszego sensu. Były, zniekształcone, mylące i nie naturalne. Niektórzy zastanawiali się czy rzeczywiście zostały one napisane w języku koreańskim, ponieważ kaligrafia i styl jednoznacznie wskazywały, że nie jest to osoba, dla której język ten jest językiem ojczystym.

Pierwszy z odcyfrowanych znaków brzmiał : „Nie możesz zmusić osoby aby była nieprzytomna tylko od 7 do 10 po południu”. Zauważono, że znaki “경정P” albo nie znaczą nic albo są pewnego rodzaju imieniem bądź nazwą własną. Ponownie z powodu na jakość obrazu, pełne tłumaczenie było praktycznie niemożliwe do wykonania. Mimo wszystko udało się przetłumaczyć kilka z nich :

-„Nie daj się oszukać/Nie daj się ogłupić”

-„Zawsze, wcześnie rano/Codziennie, samym rankiem”

-„Jeżeli ktoś przyjdzie, to sparaliżuje (w domyśle, tą osobę)”

-„Nie mogę przestać/Nikt mnie nie powstrzyma”

Jeden z użytkowników (który posiadał znajomych w Korei), zauważył, że być może przekaz ze znaków jest skierowany w stronę każdego, który się jej przygląda. Pojawiła się także druga teoria, w której miało być to rozpaczliwe błaganie o pomoc. Jego znajomi, potwierdzili wcześniejszą tezę, że pismo jest bardzo nie naturalne a gramatyka stoi na bardzo kiepskim poziomie (chociaż w ogólnym rozrachunku w językach azjatyckich jest ona stosunkowo prosta, dop. tłumacza).

Wkrótce po tym, Chip-Chan stworzyła kolejny plakat. Jednak w tym wypadku tłumaczenie było zupełnie nie możliwe. Tekst nie miał zupełnie żadnego sensu, widniały tam również znaki, które nie występują w języku koreańskim. Jednak dla niej, musiał być on bardzo ważny, ponieważ ciągle zwracała naszą uwagę w jego kierunku – całą noc spędziła na przepisywaniu i tworzeniu nowych wersji, jednak bez skutku… nic nie dało się z tego zrozumieć – wspomina jeden z internautów.

Wielu użytkowników doszło do wniosku, że jej zachowania, jak np. możliwość snu w niewygodnej (nienaturalnej) pozycji przez bardzo długi czas pasują idealnie do objawów, które możemy zaobserwować u osób chorych na schizofrenię. Teoria ta nie została jednak nigdy potwierdzona.

Niedługo potem, wyszło na jaw (w oparciu o kilka blogów, które prowadzi), że filmowała siebie od 2008 roku. Z tego co pisze, wynika, że kamery zainstalowane w jej domu nie zostały zamontowane przez nią. Jednak utrzymuje je aby śledzić, co dzieje się w czasie kiedy śpi. Wciąż nie wiadomo po co to robi.

Czytając jej blogi można dojść do tego, że cierpi na paranoję. Ponownie, nie zostało to potwierdzone przez żadnego specjalistę.

Jak dotąd, ciągle walcząc z jej łamaną angielszczyzną i karkołomnym koreańskim, udało się nam wywnioskować, że Chip-Chan w 1999 roku została porwana przez skorumpowanego oficera Policji, który w jakiś sposób zapanował nad jej świadomością. Następnie wszczepił w jej chrząstkę, znajdującą się w kostce „VeriChip”. Dzięki niemu, jest w stanie zobaczyć wszystko co robi i usłyszeć wszystko co mówi, co więcej kontroluje nim jej sen oraz powstrzymuje od ucieczki. Wszystkie dziwne objawy zaobserwowała u siebie w 2006 roku – szczególnie wymowne były chroniczne senne koszmary.

„Codziennie spałam po 20 godzin” – możemy przeczytać na jej blogu. W tym wpisie ponownie wraca do tego, że to nie ona zainstalowała kamery. Ale do tej pory utrzymywała je aby móc kontrolować to co dzieje się w czasie jej „wymuszonego” snu. Pierwotnie mieliśmy dostęp do 3 kamer, na dzień dzisiejszy działają jedynie 2 z nich.

Po tym jak znalazła się pod ciągłą obserwacją „śpi tylko od 4 do 10 godzin”, ale jej oprawca (jak go nazywa) może sprawić, że będzie spać przez cały dzień. Z jej strony możemy się także dowiedzieć, że zanim to wszystko się zaczęło, potrzebowała jedynie 4 godzin snu dziennie i potrafiła się po nich budzić bez żadnego bodźca z zewnątrz. Po wszczepieniu „VeriChip’a” twierdzi, że specjalnie skonfigurowała budzik tak, aby dzwonił co 10 minut – jednak kiedy śpi nigdy nie reaguje na dźwięk alarmu (na dzień dzisiejszy nie mamy dowodów na obecność takowego alarmu).

Chip-Chan, apeluje do wszystkich, którzy starają się usłyszeć bądź dostrzec sławny alarm, aby „nigdy go nie słuchali ani w żaden sposób na niego reagowali”. Jego działanie pozostaje tajemnicą.

Mało creepy ? Spadek formy ? Cóż… ta historia dzieje się na prawdę. Tutaj strona na, której możemy śledzić jej poczynania:

http://tinyurl.com/4xenzck

A tutaj jakby ktoś chciał – 184 stronowa dyskusja na temat tego co robi na kamerach i teori

http://www.paranormalne.pl/topic/29388-chip-chan/

#creepypasta #mrocznastronainternetu #luciferowycontent

Data: 22.09.2019 23:09

Autor: Luciferek

Zachęcam do czytania po ciemku :3

Lalka

Dałem jej lalkę na urodziny. Pokochała ją od razu, powiedziała że jest przepiekna, że jej włosy są takie miękkie a ubranko cudowne. Nie spuszczała jej z oczu przez wiele dni. W czasie dnia kładła ją na stole tak by mogła ją widzieć podczas sprzątania. W nocy siedziała tuż przy naszym łóżku, wpatrując się w nas swoimi wielkimi nieruchomymi oczami. Jednakże uczucia mojej żony w stosunku do lalki szybko sie zmieniły. Wkrótce zauważyłem że coś ją niepokoi. Pytałem oczywiście o co chodzi, lecz ona bagatelizowała sprawę mówiąc że to nic, zwykła głupota. Lecz z dnia na dzien zamykała się w sobie jeszcze bardziej i oddalała się odemnie. Wkońcu nie mogłem już tego wytrzymać. Postawiłem ultimatum, albo powie co sie dzieje tu i teraz albo zabieram ją do lekarza.

W końcu coś w niej pękło, szlochając powiedziała mi o wszystkim. Powiedziała że to wszystko wina lalki, ona ją przerażała. Wyznała że ciągle ma uczucie że jest przez nią obserwowana. Czasami wyglądała nawet jakby się przed chwilą poruszyła. Przestraszyłem sie nie na żarty i postanowiłem sprawdzić zabawkę. Siedziała bez ruchu na małym stoliczku w sypialni. Duże, niebieskie oczy pozostały bez zmian. Odetchnałem z ulgą, "nie mogę pomóc" pomyślałem ale jakoś lżej mi się zrobiło. "Oczywiście że nie może sama chodzić, nie może". Odwróciłem się w stronę drzwi i już miałem wychodzić kiedy kątem oka zauważyłem mały ruch. Odwróciłem się zaintrygowany i podniosłem lalke na wyskość mojej twarzy. Przybliżyłem moją twarz do jej i wpatrywałem się w jej oczy. Coś faktycznie się tam poruszało! Starałem się skoncentrować i zbadać to dokładniej. "Tak, na pewno coś tam się porusza" pomyślałem. Nie ruszały się bezpośrednio oczy, ruch pochodził zza nich. Zanim zdążyłem się temu dokładnie przyjżeć, oko niespodziewanie wybuchło po czym wypadło z niego co najmniej dziesięć wijących się robaków. W szoku odrzuciłem lalkę od siebie, instynktownie się cofając.

Żona która chciała się dowiedzieć co się stało, krzyczała do mnie z innego pokoju. Żeby ją uspokoić odpowiedziałem że nic się nie dzieje i żeby się nie martwiła.

Wziałem lalkę ponownie do ręki, używając chusteczki oczyściłem ją z robaków. W środku zobaczyłem ich znacznie więcej, wijących się i naciskających na skórę i zewnętrzną warstwę tworzywa sztucznego.

"Za szybko" – pomyślałem wzdychając. "Miałem nadzieję że wytrzyma dłużej. Trudno będę musiał zrobić dla niej nową lalkę, może powinienem utrzymać ją przy życiu na początku, przynajmniej przez chwile. To świetna myśl, napewno wytrzyma przynajmniej chwile dłużej". Kiedy wyrzucałem starą lalkę pomyślałem o tym jak moja żona zawsze zachwycała się blond loczkami małe Katie. Ciekawe czy ona też ma niebieskie oczy ?

#creepycontent #creepypasta #luciferowycontent

Data: 05.09.2019 13:46

Autor: Luciferek

Zakazana jeszcze przez hiszpańskich konkwistadorów gra "ulama" przeżywa w Meksyku swój mały renesans. Połączenie sportu i rytuału nie wymaga dziś składania ofiar z ludzi, ale z pewnością nie jest dla każdego.

Ulama cieszyła się ogromną popularnością przez tysiące lat. Grali w nią Majowie, Inkowie i Aztekowie. Była nie tylko rozrywką, ale także rytuałem płodności, a nawet sposobem do rozstrzygania konfliktów. Nierzadko przegrani składani byli w ofierze w bóstwom.

Nie dziwi, że Hiszpanie, którzy doprowadzili do upadku imperium Azteków w XVI w., zakazali gry w "ciężką piłkę". I to dosłownie ciężką – obiekt, który dwie siedmioosobowe drużyny próbowały przerzucić przez kamienne kręgi na wysokości sześciu metrów, ważył blisko cztery kilogramy! W odświeżonej wersji tego sportu nic się nie zmieniło. Już wiecie, dlaczego "ulama" nie jest dla wszystkich.

Po pięciu wiekach zapomnienia o niebezpiecznej, ale hartującej ciało i ducha tradycji, postanowili przypomnieć lokalni działacze. Widzą oni w tym sporcie sposób na zagospodarowanie niewykorzystanej przestrzeni miejskiej oraz pomoc dla trudnej młodzieży oraz osób uzależnionych od nałogów.

"To nie my ratujemy tę grę od zapomnienia. To ona ratuje nas" – powiedział 30-letni Giovanni Navarro w rozmowie z reporterką AFP.

Sądząc po tym, jaką popularnością zaczęły cieszyć się rozgrywki można mówić o pełnym sukcesie. Czy widowiskowa, ale niebezpieczna gra opuści granice Meksyku? Tego nie wiemy, ale możemy być pewni, że dzisiaj już nikt jej nie zakaże…

Źródło: paranormalne

#luciferowycontent #historia

Data: 06.08.2019 19:15

Autor: Luciferek

Japoński Korwin Mikke!

Matayoshi Mitsuo jest ekscentrycznym japońskim politykiem, urodzonym 5 lutego 1944 roku na Okinawie. Japończyk uważa, że jest bogiem, a konkretnie reinkarnacją Jezusa Chrystusa. Według jego programu wyborczego – jego misją jest przygotowanie świata na Dni Ostateczne.

Dokonać się to ma między innymi poprzez wybór Mitsuo na premiera Japonii. Wówczas zreformuje on japońskie społeczeństwo, a w uznaniu zasług, Organizacja Narodów Zjednoczonych zaoferuje mu posadę Sekretarza Generalnego. Wówczas Mitsuo będzie sprawował władze nad całym światem – zarówno jako przywódca religijny, jak i polityczny.

Japończyk startował w wielu wyborach – na razie bez większych sukcesów. Szeroki rozgłos w Kraju Kwitnącej Wiśni przyniosły mu organizowane przez niego polityczne happeningi i różnorakie telewizyjne harce, podczas których zachęcał swoich politycznych oponentów do popełnienia seppuku.

#luciferowycontent

Data: 06.08.2019 14:49

Autor: Luciferek

Tym razem polecimy na ostro!

Pochodzący z położonej w Indiach miejscowości Nagpur, Sanju Bhagat cierpiał na rzadką anomalię zwaną fetus in fetu (dosł. "płód w płodzie). Anomalia ta polega na obecności masy o kształcie płodu w obrębie ciała innej osoby. Z reguły "wychwytywana" i usuwana jest przez lekarzy na etapie noworodka lub niemowlęcia.

Inaczej było w przypadku Sanju Bhagata, który żył razem ze swoim bratem do 36 roku życia. Do szpitala trafił w czerwcu 1999 roku, kiedy zaczął mieć olbrzymie problemy z oddychaniem. Sugerując się makabrycznym wyglądem Hindusa, lekarze wstępnie zdiagnozowali u niego olbrzymich rozmiarów nowotwór. Dopiero podczas operacji, oczom zaszokowanych medyków ukazał się niesamowity widok: – okazało się, że Sanju nosił w sobie zmutowane męskie ciało swojego brata bliźniaka.

#luciferowycontent <----- Do obserwowania!

Data: 06.08.2019 14:26

Autor: Luciferek

Kolejny ciekawy pan (。◕‿‿◕。)

Urodzony 29 kwietnia 1952 w Leicester David Icke, to były profesjonalny gracz w piłkę nożną (grał m. in. w Coventry City), ale także prezenter BBC i rzecznik prasowy brytyjskiej Partii Zielonych. Od roku 1990 roku pełni – jak sam określa – funkcję "pełnoetatowego śledczego w sprawie kontrolowania Ziemi przez Reptilian (ludzi jaszczurów)".

Jego zdaniem, wiele osób zajmujących dziś bądź w przeszłości ważne stanowiska, to pochodzące z innego świata "ludzie jaszczury". Tajemnicza rasa Reptilian, zdaniem Icke'a, w pełni kontroluje bieg wydarzeń na świecie. Według brytyjskiego ekscentryka Reptilianem, bądź potomkiem Reptilian, są m. in.: były amerykański prezydent George W. Bush, Królowa Elżbieta II i popularny amerykański piosenkarz country Kris Kristofferson.

Icke wierzy że Reptilianie są wyznawcami kultu szatana. W to w jaki sposób ludzie- jaszczury sprawują władzę nad światem opisuje w swoich 15 książkach. Jest niezwykle popularny w krajach anglosaskich. w 1999 roku był gościem uniwersytetu w Toronto, gdzie poprowadził trwającą ponad 5 godzin konferencję "naukową". Został tam bardzo ciepło przyjęty, a po skończonej konferencji studenci zgotowali mu nawet owację na stojąco.

#ciekawostki

#Luciferowycontent <----- do obserwowania moich postów jeśli tak się da <3