Gdy zapewnimy myszom dobrobyt, następuje samodestrukcja. Czy tak samo jest z ludźmi?

Data: 16.06.2020 09:56

Autor: ziemianin

magnifier.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #etolog #etologia #eksperyment #JohnCalhoun #myszy #ludzie #samodestrukcja

Perfekcyjne warunki, nieskończone jedzenie i picie, o które nie trzeba walczyć, wolnodostępny materiał do budowy gniazd, eliminacja jakichkolwiek niebezpieczeństw i drapieżników, stała opieka weterynaryjna – tak wyglądał mysi raj zbudowany przez amerykańskiego naukowca Johna B. Calhouna w ramach eksperymentu społecznego, którego wyniki miały szokować przez następne dziesięciolecia.

Gdy zapewnimy myszą dobrobyt, następuje samodestrukcja. Czy tak samo jest z ludźmi?

Mysi bóg – John Calhoun 

John B. Calhoun, etolog z Narodowego Instytutu Zdrowia Psychicznego, przez blisko 40 lat swojego życia zajmował się badaniem zachowań zwierząt, a szczególnie najbardziej interesujących go gryzoni. Dzięki prowadzonym na szczurach i myszach eksperymentom udało mu się odkryć, że instynkty i przyzwyczajenia badanych zwierząt ulec mogą drastycznym zmianom pod wpływem czynników takich jak dostępność pożywienia, obecność zagrożeń, czy wreszcie wielkość powierzchni gotowej do zamieszkania.

To właśnie jeden z eksperymentów Calhouna, trwająca przez cztery lata mysia utopia, miała spowodować wiele konstruktywnych pytań i obaw o przyszły los ludzkości. Pomysł na doświadczenie wynikał wprost z drugiej fascynacji amerykańskiego etologa – kwestii przeludnienia oraz jego wpływu na życie społeczne.

Eksperyment Calhouna – mysia utopia

Założenia tego eksperymentu były proste – stworzyć populację myszy zamieszkującą idealne środowisko. Gryzoniom umieszczonym w klatce o podstawie kwadratu o bokach długości 2,7 metra i wysokości 1,4 metra zapewniono nieograniczony dostęp do pożywienia, wody oraz materiałów potrzebnym im do budowy gniazdek, stworzono domki -boksy, usunięto wszelkie zagrożenia, w tym naturalne drapieżniki, temperaturę ustawiono na optymalne 20 stopni, a także zadbano o opiekę weterynaryjną w celu ochrony populacji przed chorobami zakaźnymi. Jedynym ograniczeniem w tym mysim raju był rozmiar samej klatki, która pomieścić mogła maksymalnie 3840 osobników.

Etap przystosowywania się – od dnia 1 do dnia 104

Doświadczenie rozpoczęło się w lipcu 1968 roku wraz z umieszczeniem w klatce ośmiu osobników – czterech samców i czterech samiczek. Myszy początkowo miały problem z przystosowaniem się do nowego środowiska i do siebie nawzajem, sytuacja ulegała jednak stopniowej stabilizacji w miarę dokonywania się podziału terytorialnego i budowy gniazd. Etap zakończył się w 104 dniu eksperymentu wraz z przyjściem na świat pierwszego potomstwa urodzonego już w utopii.

Etap gwałtownego rozwoju – od dnia 105 do dnia 314

Na drugim etapie zaczęła wykształcać się pewna forma struktury socjalnej. Osobniki dominujące, silniejsze i bardziej agresywne, posiadały znacznie większe potomstwo od tych słabszych. Myszy zaczęły zacieśniać relacje społeczne poprzez częstsze przebywanie z innymi, gromadzić się w wybranych przez siebie boksach, pomimo że wszystkie z nich były identyczne i zapewniały jednakowe warunki bytowe. Cała populacja dublowała się co 55 dni.

Pod sam koniec drugiego etapu już trzykrotnie więcej osobników o słabej pozycji, niż osobników dominujących. Do tej ostatniej grupy należały natomiast głównie starsze myszy z pierwszych pokoleń.

Etap stagnacji  – od dnia 315 do dnia 559 

Tempo rozwoju populacji uległo zdecydowanemu spowolnieniu, liczebność dublowała się co 145 dni. Umiejętność obrony własnego terytorium zaczęła stopniowo zanikać u samców – tę rolę przejmowały samice, a do szczególnie agresywnych należały osobniki karmiące swoje potomstwo. Przemoc stała się powszechna, a niekiedy kierowana była także przeciwko własnym młodym, które wyrzucano z gniazd tuż po urodzeniu. Samce przestały zabiegać o samice, zaczęły natomiast wzajemnie się atakować, wykształciły się również zachowania homoseksualne -bierne samce wykorzystywane były przez samców dominujących. Instynkt macierzyński uległ stopniowemu zanikowi, pod koniec etapu niemalże całe potomstwo wyrzucane było z gniazd i zaczynało życie bez wyuczonych zachowań emocjonalnych oraz społecznych. Ilość zapłodnień stale spadała, a samice wykształciły nawet coś na wzór naturalnej antykoncepcji – wchłanianie płodów.

Etap wymierania – od dnia 560 do dnia 1588

Po minięciu 560 dni oraz osiągnięciu liczby 2200 osobników – dalekiej od zakładanego maksimum 3840 myszy – wzrost populacji uległ zakończeniu. Pojawili się tzw. piękni, czyli męskie odpowiedniki samic. Nie wykazywały one zainteresowania płcią przeciwną, nie brały udziału w konfliktach i walkach, a jedynym ich zajęciem było spanie, picie i jedzenie. Dbały przy tym o swój wygląd poprzez dokładne czyszczenie futerek. Zdolność do reprodukcji została niemalże całkowicie utracona, samice bardzo rzadko zachodziły w ciąże, z których jedynie nieliczne potomstwo miało szanse przeżyć. W dniu 600 nastąpiło ostatnie żywe urodzenie, a w dniu 920 miała miejsce ostatnia kopulacja. Od tego czasu ilość mieszkańców utopii zaczęła drastycznie spadać w miarę umierania kolejnych osobników. Ostatnia generacja myszy pozbawiona była agresji oraz jakichkolwiek zachowań społecznych, takich jak dbanie o własne terytorium i potomstwo. Myszy zajmowały się już wyłącznie piciem, jedzeniem, spaniem i dbaniem o siebie, co powodowało, że wyglądały one na bardzo ładne i zadbane. Umiejętność radzenia sobie z nietypowymi bodźcami w zupełności zanikła. Ostatnie żywe osobniki opisywano jako bardzo głupie. Śmierć ostatniej myszy miała miejsce w 1588 dniu, co ostatecznie zakończyło eksperyment Calhouna.

Eksperyment Calhouna zwiastuje zmierzch cywilizacji?

Doświadczenie było kilkukrotnie powtarzane, dając przy tym zawsze ten sam wynik. Można to traktować jako pewną przestrogę dla ludzkości – populacja, która ma zapewnione wszystko czego tylko może potrzebować, gdy pozbawiona jest wszelkich trosk i zagrożeń, nieuchronnie zmierza do degeneracji, rozpadu więzi społecznych, aż wreszcie wymarcia.

Wielu przenosi wnioski z doświadczenia na dzisiejszą ludzkość, szczególnie cywilizację zachodnią. Panujący pokój i dobrobyt, powszechny dostęp do opieki medycznej, brak głodu, zimna i niedostatku mają sprawiać, że my – ludzie zmieniamy się niepostrzeżenie w myszy czyszczące swoje lśniące futerka stojąc na skraju upadku własnej cywilizacji. Być może nie trzeba wcale śmiercionośnej bakterii lub wirusa, głodu, wojny lub drapieżników do wymarcia całej populacji. Być może wymrzeć można dlatego, że wszystkiego jest pod dostatkiem i o nic nie trzeba już zabiegać.

Bogate społeczeństwa charakteryzują się dziś spadającym współczynnikiem dzietności, odejściem od tradycyjnie męskich i kobiecych ról, w młodych pokoleniach łatwo zaobserwować trudności w radzeniu sobie z nietypowymi sytuacjami oraz spadające umiejętności społeczne. Niemalże dokładnie tak, jak u myszy z eksperymentu Calhouna.

Czy aby na pewno można jednak przekładać wyniki mysiego eksperymentu na ludzi? Niewątpliwie nie raz zachowania obserwowane u ludzi można lepiej zrozumieć obserwując i badając zwierzęta, ale ludzki mózg, ludzkie zachowania, ludzki system społeczny i ludzka kultura różnią się od odpowiedników ze świata gryzoni. Jesteśmy dalece, nieskończenie bardziej skomplikowani. Nie warto więc przenosić na ludzi wyników eksperymentu z myszami upewniając siebie samych w swej nieomylności, umiejętności przewidywania oraz inteligencji i przenikliwości.

Za bardzo przypomina to czyszczenie swojego futerka, by było jeszcze bardziej lśniące…