#Sztuczna inteligencja - Niepospolite ruszenie na problemy świata

Data: 26.07.2020 16:08

Autor: ziemianin

omdena.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Amazonia #Brazylia #ImpactHubIstanbul #koronawirus #malaria #Omdena #pandemia #pozary #RudradebMitra #Sintecsys #Stambul #trzesienieziemi #Turcja #zdrowie

Słowo daję: kiedy czytam o takich projektach, wraca mi wiara w ludzkość

#Sztuczna inteligencja – Niepospolite ruszenie na problemy świata

Dość rzadko zdarza się, żeby ktoś robił coś bezinteresownie. Najczęściej zastanawiamy się, czy dany ruch nam się opłaca, czy nie, dokonujemy rachunku możliwych korzyści i strat. Serce rośnie, kiedy człowiek dowiaduje się o takich inicjatywach jak platforma Omdena.

Choć istnieje dopiero od zeszłego roku (założył ją w Palo Alto w Kalifornii przedsiębiorca Rudradeb Mitra), to już 1275 osób z 83 krajów przepracowało na niej 210 tysięcy godzin – bezinteresownie. To inżynierowie, naukowcy, specjaliści od sztucznej inteligencji i Big Data z całego świata, którzy wspólnie budują tu narzędzia SI do rozwiązania konkretnych problemów. Ukończyli ich już 22, trzy są w toku, a do dwóch kolejnych trwa nabór.

Współpracują w maksymalnie 50-osobowych zespołach, a na pracę nad danym projektem mogą poświęcić dwa miesiące, 10-20 godzin tygodniowo. Pracują – mówiąc nieco patetycznie – dla dobra ludzkości.

Do Omdeny rozmaite organizacje i instytucje zgłaszają problemy, które domagają się rozwiązania, w którym jakąś rolę może odegrać sztuczna inteligencja. Omdena ogłasza wtedy kolejne wyzwanie i nabór, a eksperci ze świata chętni do pomocy zgłaszają się, tworząc międzynarodową, interdyscyplinarną drużynę, która mierzy się z problemem. Zespół ma osiem tygodni na to, by załatwić sprawę – zebrać potrzebne dane i zbudować efektywne narzędzie SI, które pomoże w danej sytuacji.

Problemy, nad którymi się pochylają, zawsze są bardzo konkretne; wychodzą od realnych potrzeb jakiejś społeczności, które wymagają szybkiej reakcji.

Zdążyć przed katastrofą

Trzęsienia ziemi są w Turcji stałym zagrożeniem. Sejsmolodzy przewidują, że następne silne trzęsienie ziemi może się wydarzyć w samym Stambule. Nietrudno sobie wyobrazić, jak tragiczne będą tego skutki na tak gęsto zamieszkanym terenie – miasto liczy w tej chwili ponad 15 milionów mieszkańców. Poprzednie trzęsienie ziemi o porównywalnej sile, jak te prognozowane, czyli 7 stopni w skali Richtera, dotknęło Turcję w 1999 roku; epicentrum było 150 km od Stambułu, ale i tak zginęło wtedy ponad 18 tysięcy ludzi, 48 tysięcy zostało rannych, prawie 6 tysięcy – zaginęło. Główną przyczyną tych tragedii były zapadające się budynki o słabej konstrukcji, zbudowane na grząskim, mulistym podłożu.

Grupa specjalistów z ImpactHub Istanbul zastanawiała się nad tym, jak można zmniejszyć rozmiar katastrofy, która niemal na pewno dotknie ich miasto. Czy można się na to jakoś przygotować? Wpadli na pomysł, że można opracować bezpieczne drogi komunikacji w mieście, które w razie trzęsienia ziemi pomogą mieszkańcom przeżyć. Chodzi nie tylko o ewakuację, ale także o znalezienie bezpiecznej drogi do szpitala lub drogi do szkoły, w której jest nasze dziecko. Jak znaleźć w miarę bezpieczną ścieżkę, żeby nie zginąć pod gruzami walących się domów? Których dróg unikać?

Z tym zadaniem zwrócili się do Omdeny. Grupa międzynarodowych ekspertów, bazując na informacjach o wielkości i jakości budynków i ulic w jednej z dzielnic Stambułu, w ciągu dwóch miesięcy zbudowała model SI, który wytycza najkrótsze i najbezpieczniejsze drogi łączące szkoły, szpitale, osiedla, miejsca pracy na tym obszarze. Akurat kiedy kończyli pracę nad modelem, trzęsienie ziemi uderzyło we wschodniej Turcji. Aplikację wdrażają już w tej chwili wszystkie dzielnice największego miasta Turcji. Śpieszą się, żeby zdążyć, zanim nastąpi kolejne uderzenie.

Palący problem

2019 był rokiem pożarów. Płonęła Australia, paliła się Amazonia. Pożary nie tylko kosztują tysiące istnień ludzi i zwierząt, nie tylko powodują ogromne straty materialne, ale odpowiadają za jedną trzecią emisji CO2 na świecie, a więc walnie przyczyniają się do globalnego ocieplenia.

Brazylijska firma Sintecsys monitoruje rozległe tereny w czterech różnych regionach Brazylii, w tym także w Amazonii. Instaluje kamery, które alarmują, kiedy tylko na horyzoncie pojawi się ogień lub dym. Czas ma tu zasadnicze znaczenie. Kiedy zacznie się palić las taki jak w Amazonii, ogień rozprzestrzenia się średnio z szybkością 23 km na godzinę i w ciągu kilku godzin niszczy wszystko, co stanie mu na drodze. Kamery w ciągu ostatnich kilku lat przyspieszyły czas detekcji pożarów z 40 minut do zaledwie pięciu.

W ramach wyzwania na platformie Omdena 47 ekspertów z 22 krajów na podstawie 7,6 tysiąca zdjęć z kamer Sintecsys zbudowało model uczenia głębokiego, który jest niezwykle skuteczny w wykrywaniu pożarów na podstawie zdjęć zrobionych w ciągu dnia. System, który został wdrożony w marcu 2020 roku, w 95 procentach przypadków prawidłowo rozpoznaje zagrożenie, prawie wyklucza pomyłkę. W tej chwili trwają jeszcze prace nad drugą częścią projektu, która ma na celu polepszyć detekcję ognia w nocy.

Strategia na pandemię

Przykładem nieco innego projektu jest ten dotyczący koronawirusa. Miał na celu ocenić wpływ polityki lockdownu na życie grup najbardziej marginalizowanych. Rządy na całym niemal świecie, dla których walka z rozprzestrzenianiem się pandemii stała się priorytetem, zalecały pozostanie w domu, zakupy przez internet i pracę zdalną. Tyle że nie wszyscy byli w tej luksusowej sytuacji, że mogli sobie na to pozwolić. Wszyscy, którzy żyli w ubóstwie lub na jego granicy, którzy nie mieli rezerw gotówki na czarną godzinę, wszyscy zatrudnieni na czarno lub na umowach śmieciowych, znaleźli się w poważnych tarapatach. Dodatkowo idące często z tym parze niedożywienie i choroby sprawiają, że są mniej odporni i bardziej narażeni na zarażenie wirusem. Biednemu zawsze wiatr w oczy.

ONZ-owska platforma AI for Good Global Summit zwróciła się do Omdeny z prośbą o przeanalizowanie tej sytuacji. Pomoże to wypracować strategię minimalizacji dramatycznych skutków pandemii wśród tych, którzy są na nie najbardziej narażeni.

Malaria pod lupą

31 lipca rusza kolejna akcja: walka z malarią. Na tę chorobę zakaźną według danych WHO zapadło w 2018 roku 228 milionów ludzi, zmarło 405 tysięcy (głównie dzieci do piątego roku życia). Właśnie gromadzą się chętni, żeby zmierzyć się z tym wyzwaniem. Będą na podstawie map i zdjęć satelitarnych i informacji od pracowników w terenie tworzyć mapę zbiorników stojącej wody – miejsca rozrodu komarów, które przenoszą malarię. W efekcie ma powstać aplikacja mobilna dla pracowników terenowych, która pomoże im namierzać najbardziej niebezpieczne miejsca. Jeśli jesteś specjalistą od sztucznej inteligencji i Big Data – i ty możesz wziąć w tym udział i zostać kimś, kto zmienia świat na lepsze (jak głosi nieoficjalne hasło Doliny Krzemowej).

„Współpraca z Omdeną to było niesamowite doświadczenie – napisał na stronie platformy Semih Boyaci z ImpactHub z Istanbul. – Byliśmy świadkami tego, jak bardzo efektywna może być grupa utalentowanych ludzi o dużej motywacji do działania, która współpracuje razem dla ogólnego dobra. Wierzę, że w ten sposób działać będą przyszłe pokolenia”.

#Drugslab - Ayahuasca, zapoznanie, ceremonia i odczucia po

Data: 03.04.2020 16:24

Autor: ziemianin

youtube.com

#Drugslab #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #chemia #Dimetylotryptamina #DMT #indianie #Ayahuasca #amazonia #Drugslab

"Ayahuasca nie jest narkotykiem. Nie uzależnia. W Amazonii zażywają jej jako lekarstwa już małe dzieci. Tkwi w niej ogromny potencjał w zakresie leczenia i świadomości. "


W trzyczęściowym odcinku specjalnym o Ayahuasca, Bastiaan, Dzifa i Nellie z kanału #Drugslab będą uczestniczyć w ceremonii Ayahuasca, podczas której stosowany jest napój / wywar ayahuasca, który ma wprowadzać w trans, łączyć z duchami przodków i dawać wizje.

Ayahuasca, część 1

Ayahuasca, część 2

Ayahuasca, część 3

Cejrowski punktuje informacje o pożarach w Amazonii (2019/08/26)

Data: 28.08.2019 10:30

Autor: Severh

youtu.be

Mniej więcej od 26:30 Wojciech Cejrowski ustosunkowuje się do swoich wypowiedzi odnośnie pożarów w Amazonii. Do tego przed programem zrobił research informacji podawanych w mediach i przez celebrytów i punktuje wszystkie nieścisłości, przekłamania itp

#amazonia #pozar #cejrowski

Teraz płoną lasy amazońskie – czy faktycznie jest gorzej niż w ostatnich latach?

Data: 24.08.2019 11:58

Autor: ziemianin

crazynauka.pl

#codziennaprasowka #wiadomosci #amazonia #pozar #amerykapoludniowa

W Brazylii – przede wszystkim w tamtejszych lasach deszczowych – od połowy sierpnia 2019 roku wybuchło ponad 9500 nowych pożarów. Giną rzadkie zwierzęta i rośliny, kurczą się „płuca” Ziemi. Tymczasem władze Brazylii nie widzą w tym nic nadzwyczajnego. Dlaczego?

Teraz płoną lasy amazońskie – czy faktycznie jest gorzej niż w ostatnich latach?

Do topniejącej Grenlandii oraz płonącej tundry i tajgi w Arktyce dołącza kolejny wyraźny sygnał zmiany klimatu: większe niż zwykle pożary puszczy amazońskiej – największej na świecie połaci lasów deszczowych i skarbca bioróżnorodności.

Od początku tego roku naukowcy naliczyli aż 74 tys. pożarów w Brazylii, głównie w lasach amazońskich. To o 83 procent więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku – podaje brazylijski Narodowy Instytut Badań Kosmicznych (Instituto Nacional de Pesquisas Espaciais, INPE). 19 sierpnia 2019 roku prowincja Amazonas, która zajmuje sporą część należących do Brazylii lasów deszczowych, ogłosiła stan wyjątkowy.

Dlaczego powinniśmy się przejmować tym, co się dzieje w odległej Brazylii?

Bo to wpływa na cały klimat Ziemi. Największe lasy równikowe na świecie (5,5 mln km kw.) odgrywają rolę jego regulatora, pochłaniając ogromne ilości dwutlenku węgla i wytwarzając tlen (co jest naturalną funkcją fotosyntezy). Pożary oznaczają więc nie tylko gwałtowny wyrzut znacznej objętości CO2 do atmosfery, ale też złe prognozy na przyszłość, kiedy to będziemy mieć do dyspozycji mniej roślin zielonych niż przed tą katastrofą. Mniejsza zdolność ziemskich lasów do pochłaniania dwutlenku węgla i wytwarzania tlenu zapewne nie pozostanie obojętna dla klimatu ocieplającego się wskutek wzrostu emisji CO2.

Ponadto lasy amazońskie zamieszkuje ponad połowa gatunków roślin i zwierząt na świecie. Wraz z pożarami ich liczba się kurczy, boleśnie maleje różnorodność biologiczna.

Co z tymi pożarami?

Sytuacja w Amazonii jest bardzo poważna, jednak tu i ówdzie odzywają się głosy mówiące, że pożary lasu w lasach amazońskich to nic nadzwyczajnego o tej porze roku. Rzeczywiście: w Brazylii trwa obecnie pora sucha i towarzysząca jej „queimada”, czyli sezon tradycyjnego wypalania pól przez rolników, który to proceder powtarza się co roku. Dane INPE (widoczne nieco poniżej na wykresie z niebieskimi słupkami, opublikowanym przez BBC na Twitterze) pokazują, że tegoroczna liczba pożarów na terenie Brazylii jest faktycznie najwyższa od 2013 roku (od kiedy istnieje monitoring satelitarny), choć tylko nieznacznie przewyższa wynik z 2016 roku.

Poniższy film pokazuje widok lotniczy płonących lasów w Amazonii. Jeszcze niżej widać wykres z niebieskimi słupkami, pokazujący liczbę pożarów w Brazylii od stycznia do sierpnia w latach 2013-2019:

The National Institute for Space Research (Inpe) said its satellite data showed an 84% increase of fires in Brazil compared to 2018

But US space agency NASA said overall fire activity across the entire Amazon basin was slightly below average this yearhttps://t.co/2GhUcjY2CQ pic.twitter.com/g72dWGjkqQ

— BBC News (World) (@BBCWorld) August 22, 2019

Z kolei NASA podaje, że tegoroczna liczba pożarów w lasach amazońskich utrzymuje się w okolicach średniej z ostatnich 15 lat. W stanach Amazonas i Rondônia pożarów jest więcej niż zazwyczaj, ale już w pozostałych stanach zajmowanych przez las deszczowy – Mato Grosso i Pará – pożarów jest mniej niż w ubiegłych latach o tej porze roku.

Czy więc nie ma sensu bić na alarm?

Tego nie powiedziałam. Sytuacja jest bardziej skomplikowana, niż to wygląda na pierwszy rzut oka.

Do uspokajających głosów dołączył prezydent Brazylii Jair Bolsonaro, który nie kryje tego, że ochrona lasów deszczowych nie jest jego priorytetem. Opozycja krytykuje Bolsonaro za to, że jego rząd toleruje wylesianie w lasach amazońskich: zmniejszył nakłady na monitorowanie niezgodnej z prawem wycinki, praktycznie zaprzestał konfiskaty nielegalnie pozyskanego drewna i zmniejszył kary za ten proceder oraz za wydobywanie złóż na obszarach chronionych. Tylko w lipcu 2019 roku lasy amazońskie skurczyły się o 1345 km kw., co odpowiada obszarowi niemal trzykrotnie większemu od powierzchni Warszawy.

Jednak prezydent Brazylii, który objął rządy na początku 2019 roku, jest tylko częściowo odpowiedzialny za dużą liczbę tegorocznych pożarów w puszczy amazońskiej. Warto wiedzieć, że już wcześniejsze rządy tolerowały wylesianie w Amazonii – w 2018 roku proceder ten zwiększył się o niemal 14 proc. względem poprzedniego roku, osiągając najwyższy poziom od dekady.

W szerszej skali za złą sytuację lasów deszczowych w tej części świata można winić znacznie więcej osób – tych kilka pokoleń, które doprowadziły do obserwowanej obecnie zmiany klimatu i obojętnie patrzyły na potężne wylesianie Amazonii.

Jeszcze do niedawna uznawano, że dzięki naturalnej wilgotności lasy deszczowe są w zasadzie odporne na pożary. Niestety, szybkie i drastyczne wylesianie sprawiło, że stały się podatne na susze. Susze w puszczy amazońskiej?! I owszem. Zdarzenia te, dawniej uznawane za takie, które pojawiają się może raz na sto lat, w ciągu ostatnich 15 lat nawiedziły Amazonię aż trzykrotnie: w 2005 roku, 2010 roku i w latach 2015-2016. Przyczyną większej częstotliwości pojawiania się susz jest ocieplanie się klimatu – to samo zjawisko, które wywołało w tym roku m.in. suszę i zwiększenie intensywności pożarów na Syberii, Alasce i w północnej Kanadzie, a także rekordowe topnienie lądolodu Grenlandii.

Co susza oznacza dla lasu deszczowego?

Mniejsza dostępność wody sprawia, że drzewa zrzucają liście lub umierają. Wskutek tego przerzedza się parasol tworzony przez liście, co sprzyja jeszcze większej ucieczce wilgoci z poszycia lasu. Sytuację dodatkowo pogarsza selektywna wycinka niektórych gatunków drzew oraz wypalanie połaci lasu przez rolników. W efekcie kondycja puszczy amazońskiej szybko się pogarsza i nietrudno przewidzieć, że wskutek dalszego wylesiania i postępującej zmiany klimatu pożary ją nawiedzające będą coraz bardziej intensywne i trudniejsze do opanowania.

O skali pożarów w Amazonii świadczy to, że dymy znad płonących lasów pokryły ogromną połać nieba nad Ameryką Południową i dotarły do odległego São Paulo, gdzie w środku dnia zrobiło się niemal ciemno.

🌎Just a little alert to the world: the sky randomly turned dark today in São Paulo, and meteorologists believe it’s smoke from the fires burning *thousands* of kilometers away, in Rondônia or Paraguay. Imagine how much has to be burning to create that much smoke(!). SOS🌎 pic.twitter.com/P1DrCzQO6x

— Shannon Sims (@shannongsims) 20 sierpnia 2019

Chciałabym, żeby to był już koniec złych wiadomości, jednak wystarczy rzut oka na pokazującą pożary lasów na świecie mapę Global Forest Watch Fires, by dostrzec, że mnóstwo pożarów trawi obecnie m.in. Afrykę na południe od równika. Temu jednak zachodnie media nie poświęcają zbyt wiele miejsca, zdecydowanie skupiając się np. na doniesieniach z Gran Canarii na Wyspach Kanaryjskich, gdzie z powodu pożaru trzeba było ewakuować 9000 turystów. Cóż, świat płonie, a my i tak nie widzimy niczego poza czubkiem własnego nosa.

Plemię z Amazonii wygrywa sprawę sądową przeciwko interesom firm...

Data: 13.05.2019 14:56

Autor: FiligranowyGucio

unserplanet.net

PUYO: Rdzenne plemię Waorani w Ekwadorze właśnie wygrało w sądzie przeciwko interesom największych koncernów naftowych w decyzji blokującej wejście firm do regionu przodków Amazonii w celu wydobycia ropy naftowej.

Po dwóch tygodniach obrad, sąd karny w Puyo, w Ekwadorze Centralnym, przychylił się do wniosku Waoraniego o ochronę przez Sąd Prowincjonalny Pastaza, aby wstrzymać procedurę przetargową po tym, jak rząd postanowił rozwinąć około 180 000 hektarów pod produkcję ropy naftowej.

Grunty są chronione konstytucją ekwadorską, która ustanawia "niezbywalne, możliwe do skonfiskowania i niepodzielne" prawo ludności autochtonicznej do "zachowania własności ich ziemi przodków i zachowania ich wolności wyboru". Jednak bogactwo ziemi jest własnością państwa.

Konstytucja ustanawia również potrzebę wcześniejszych konsultacji w sprawie planów eksploatacji zasobów podziemnych, z uwzględnieniem prawdopodobnych skutków środowiskowych i kulturowych dla społeczności plemiennych.

W 2012 roku państwo osiągnęło porozumienie z Waorani w sprawie poszukiwania ropy naftowej, ale przywódcy plemienni twierdzą, że zostali oszukani.

Sędziowie nakazali rządowi przeprowadzenie nowych konsultacji, stosując standardy ustalone przez Międzyamerykański Trybunał Praw Człowieka w San Jose.

Orzeczenie "ustanowiło znaczący precedens dla Amazonii", powiedziała Lina Maria Espinosa, pełnomocnik powoda w sądzie.

"Wykazano, że nie odbyły się żadne konsultacje i że państwo naruszyło prawa tego narodu, a tym samym innych narodów. Około 4800 Waorani mieszka również w innych prowincjach Amazonii.

#ekwador #amazonia #indianie #rafineria

Przetłumaczono przy pomocy www.DeepL.com/Translator