Lurker.pl - tag #wymiarsprawiedliwosci

Śledczy: Sędzia mogła dopuścić się defraudacji.

Zobacz: https://www.lurker.pl/post/8pDQZUhRq
Data dodania: 9/18/2020, 9:13:49 AM
Autor: malcolm

#wolnesady #wymiarsprawiedliwosci #reformasadownictwa

Sędzia Beata Morawiec stała się przedmiotem ataku – oświadczyło Stowarzyszenie Sędziów Themis, którego Morawiec jest prezesem.

Według ustaleń śledczych, które opisał dział prasowy PK, sędzia przyjęła wynagrodzenie za pracę na rzecz Sądu Apelacyjnego w Krakowie, której nie wykonała i nie miała wykonać, a zawarta przez nią umowa miała charakter fikcyjny i służyła ukryciu wyprowadzenia środków Skarbu Państwa.

Zarzuty naruszenia uprawnień jako funkcjonariusza publicznego i przyjęcia korzyści majątkowej – jak czytamy w komunikacie PK – prokuratura chce przedstawić również w związku z wyrokiem wydanym przez skład orzekający pod przewodnictwem M., korzystnym dla oskarżonego o spowodowanie uszczerbku na zdrowiu swojej żony.

Według śledczych przed wydaniem tego wyroku oskarżony skontaktował się z Morawiec i uzyskał od niej zapewnienie, że rozstrzygnięcie sądu będzie dla niego pomyślne.

Na te informacje zareagował zarząd Stowarzyszenia Sędziów Themis, na czele którego stoi sędzia Morawiec. W oświadczeniu opublikowanym na stronie Themis określono śledztwo mianem „zaplanowanej akcji” dyskredytowania sędzi Morawiec i zasugerowano, że jest to zemsta „władzy” za podjęcie przez sędziów „walki o praworządne państwo”.


Patryk Vega traci samochód tuż przed premierą. Zbieg okoliczności?

Zobacz: https://www.lurker.pl/post/q_W7-l3k-
Data dodania: 8/27/2020, 11:44:38 AM
Autor: ziemianin

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #patrykvega #Spoleczenstwo #Przestepczosc #Kultura #Film #Kraj #WymiarSprawiedliwosci

Tuż przed premierą filmu o seksaferze na Podkarpaciu skarbówka zajęła luksusowe auto, którym jeździł reżyser. Zbieg okoliczności czy coś więcej?

Patryk Vega traci samochód tuż przed premierą. Zbieg okoliczności?

Reżyser filmu, który może wstrząsnąć sceną polityczną, stracił luksusowe Lamborghini Aventador warte ok. 2,5 mln zł. Sprowadzone z USA zostało zwolnione z cła, choć nie powinno, bo jego dokumenty miały zostać sfałszowane. Patryk Vega z domniemanym nadużyciem nie miał nic wspólnego – samochód jedynie użytkował – ale to w niego uderzyła akcja skarbówki i spadło odium sprawy.

Sprawę opisał „Super Express", a „Rzeczpospolita" poznała garść szczegółów, które podają w wątpliwość zwłaszcza tempo działań i czas, w jakim Krajowa Administracja Skarbowa zajęła się autem Vegi.

Okazuje się, że śledztwo w sprawie przestępstwa skarbowego wszczęto zaledwie miesiąc temu – w lipcu tego roku przez Pomorski Urząd Celno-Skarbowy w Gdyni, pod nadzorem gdańskiej prokuratury. A już 13 sierpnia funkcjonariusze KAS odebrali reżyserowi auto. Formalnie właścicielką samochodu była inna osoba, a Vega korzystał z lamborghini – był jego użytkownikiem.

Jaka jest wersja prokuratury?

Samochód został sprowadzony z USA do Polski w maju 2019 r. – wtedy został zgłoszony w agencji celnej w Gdyni jako mienie przesiedleńcze „obywatelki USA". Auto całkowicie zwolniono z cła i podatku, bo uznano, że spełnia wymogi dotyczące mienia przesiedleńczego. Do zgłoszenia celnego przedstawiono m.in. kserokopię dokumentu – tytułu własności auta, z którego wynikało, że zostało kupione 31 sierpnia 2018 r. Jednak – jak ustalili śledczy – dokument ten został podrobiony „w zakresie rzeczywistej daty jego sporządzenia, jak i daty zakupu pojazdu". Faktycznie samochód został kupiony dopiero 21 stycznia 2019 r., co oznacza, że nie powinien być zwolniony z cła i podatku. – Uszczuplenie tych należności przekroczyło 700 tys. zł – podaje prok. Wawryniuk.

Podane przez prokuraturę fakty wskazują na przestępstwo skarbowe. Żeby pojazd sprowadzony z USA został uznany za mienie przesiedleńcze, to jego właściciel powinien przebywać w tym kraju przynajmniej 12 miesięcy i użytkować tam auto przez chociaż 6 miesięcy.

Jakie dowody mają śledczy, że papiery podrobiono tak, by samochód „załapał się" jako mienie przesiedleńcze? Wątpliwe, by w trwającym miesiąc śledztwie śledczy wystąpili np. do USA i w ramach pomocy prawnej uzyskali potwierdzenie.

Dotąd nikt nie usłyszał zarzutów. Nie ma ich „obywatelka USA", właścicielka auta, która figurowała w dokumentach. Dlaczego? Skoro chodzi o oskubanie fiskusa na 700 tys. zł i przedłożenie fałszywek? – Nic na tym etapie nie powiemy – ucina pytania prok. Wawryniuk.

– Albo właścicielka jest niedostępna, albo ustalenia wymagają potwierdzenia. Ale niewykluczone też, że osoba, na którą wystawiono papiery, to figurantka – sugeruje nasz rozmówca z wymiaru sprawiedliwości. Reżyser został przesłuchany, co oczywiste, jako świadek.

Zastanawia czas zajęcia lamborghini – tuż przed premierą filmu, który nie przejdzie bez echa i może wstrząsnąć polityką, pokazać, jak naprawdę służby walczyły z seksbiznesem na Podkarpaciu.

Partyk Vega twierdzi, że zdobył sekstaśmy z agencji towarzyskich braci R. – Ukraińców z Podkarpacia. Na ich podstawie zrobił film „Pętla" oparty na faktach, którego premiera odbędzie się 4 września. W internecie ukazało się kilka zwiastunów filmu, w tym najnowszy z 14-latką, która opowiada, jak za 5 tys. zł „sprzedała dziewictwo politykowi", którego – jak twierdzi – rozpoznała w telewizji.

Film opowiada o wielokrotnie opisywanej przez „Rzeczpospolitą" aferze obyczajowej w tym regionie. Z agencji towarzyskich braci Jewgienija i Aleksieja R. miały pochodzić sekstaśmy z VIP-ami, o których mówił były agent CBA Wojciech J. – ma to być 4 tys. nagrań z agencji towarzyskich, w których bywali m.in. politycy, wiceminister obrony, arcybiskup i komendant policji. Taśm nie ma prokuratura, ale Patryk Vega – jak nam mówił – je zdobył.

Nie udało nam się uzyskać komentarza reżysera w sprawie działań skarbówki dotyczących samochodu i zapytać, czy wiąże je z premierą „Pętli". Pytania przesłane mailem na jego bezpośredni adres wracały, wysłane na adres jego fundacji pozostały bez odpowiedzi.


Za kradzież kawy osiem lat spędził w psychiatryku.

Zobacz: https://www.lurker.pl/post/hh_gernih
Data dodania: 8/26/2020, 9:59:03 AM
Autor: malcolm

#wymiarsprawiedliwosci #sluzbazdrowia #rybnik

Sprawa zaczęła się 12 lat temu, gdy B. ukradł 7 paczek kawy o wartości 337 zł. Sąd, w oparciu o opinię biegłych psychiatrów, podjął decyzję o umieszczeniu skazanego w szpitalu psychiatrycznym w Rybniku. Mężczyzna przebywał tam przez osiem lat, do 2016 roku.

Na rozprawie prokuratura nie ukrywała, że w szpitalu panowały trudne warunki i czasami bywało zimno. Te słowa kwestionowała obrona, argumentując, że nie oddają skali tortur, którym poddawano ich klienta. „Poddawano go eksperymentom, by ktoś na tej podstawie mógł napisać kolejną pracę dla studentów. To np. były elektrowstrząsy, które wykonywano aparaturą z 1979 r. Faszerowano lekami w dawkach, które były nieuzasadnione medycznie i ponad stosowaną zwykle miarę” Stanisławowi B. odmawiano nawet podania wody, by »mu się leki z ciała nie wylały«”. Na salach panowała lodowata temperatura – kontynuował – w okolicach 5-8 stopni Celsjusza. Na wtorkowej rozprawie Sąd Apelacyjny w Krakowie podzielił część argumentów adwokata i podwyższył kwotę zadośćuczynienia do 2 mln zł. Sędzia zwracał uwagę, że państwo musi ponosić odpowiedzialność za swoje instytucje.


Iran wydał nakaz aresztowania Trumpa

Zobacz: https://www.lurker.pl/post/D9cHy90NQ
Data dodania: 6/29/2020, 7:35:45 PM
Autor: ziemianin

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #donaldtrump #interpol #Iran #usa #przestepczosc #Solejmani #stanyzjednoczone #terroryzm #usa #wymiarsprawiedliwosci

Iran wydał oficjalny nakaz aresztowania amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa oraz trzydziestu innych osób. Ma to związek ze styczniowym zamachem na Ghasema Solejmaniego, dowódcy elitarnych sił Al-Kuds będących częścią Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Według Irańczyków ścigane osoby są odpowiedzialne nie tylko za morderstwo, ale także za terroryzm.

Iran wydał nakaz aresztowania Trumpa

Prokurator Teheranu Ali Alqasimehr spotkał się dzisiaj z wysokimi rangą przedstawicielami irańskiego wymiaru sprawiedliwości. Podczas rozmów poinformował on o wydaniu nakazu aresztowania 36 amerykańskich oficjeli, którzy mają być zamieszani w sprawę zabicia dowódcy Al-Kuds. Solejmani na początku roku zginął na lotnisku pod irackim Bagdadem, gdy pocisk wystrzelony z drona trafił w jego samochód.

Najważniejszą osobą znajdującą się na liście sporządzonej przez Irańczyków jest wspomniany Trump. Prezydent Stanów Zjednoczonych wraz z 35 innymi osobami oskarżony jest o dokonanie morderstwa oraz terroryzm. W tej sprawie Iran miał zwrócić się do międzynarodowej organizacji policyjnej Interpol, aby ta pomogła w aresztowaniu amerykańskich obywateli. Dodatkowo Irańczycy zapowiedzieli ściganie Trumpa również po zakończeniu jego prezydentury.


Prezydent Kosowa oskarżony o zbrodnie wojenne

Zobacz: https://www.lurker.pl/post/4DVJGDpO6
Data dodania: 6/25/2020, 12:19:34 PM
Autor: ziemianin

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kosowo #przestepczosc #TrybunalwHadze #wojnawjugoslawi #wymiarsprawiedliwosci #wyzwolenczaarmiakosowa #zbrodniewojenne

Prokuratura Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze sformułował dziesięć oskarżeń wobec dwóch czołowych polityków w Kosowie. Prezydent tego kraju Hashim Thaçi i lider demokratów Kadri Veseli mają być więc odpowiedzialni za zbrodnie wojenne dokonane podczas wojny w byłej Jugosławii. Ponadto obaj mieli torpedować działania kosowskiego sądu badającego tamte wydarzenia.

Prezydent Kosowa oskarżony o zbrodnie wojenne

Specjalna prokuratura w holenderskiej Hadze ogłosiła, że Thaçi, Veseli oraz kilka innych osób zostali oskarżeni o zbrodnie przeciwko ludzkości i zbrodnie wojenne, w tym między innymi o morderstwa, wymuszone zaginięcia, prześladowania i tortury. Tym samym obaj politycy mogą być pociągnięci do odpowiedzialności karnej za prawie sto morderstw dokonanych podczas wojny pomiędzy Wyzwoleńczą Armią Kosowa (UÇK) a armią Serbii pod koniec ubiegłego wieku.

Wśród ofiar wymienionych w akcie oskarżenia znajdują się osoby bardzo różnej narodowości. Obecna głowa państwa oraz lider narodowo-konserwatywnej Demokratycznej Partii Kosowa (PDK) mieli więc prześladować nie tylko Serbów, ale także swoich albańskich rodaków, Cyganów zamieszkujących obecne terytorium samozwańczej Republiki Kosowa, a także swoich politycznych przeciwników.

W specjalnym oświadczeniu Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze podkreślił, że zdecydował się upublicznić akt oskarżenia, bo jest on wynikiem prowadzonych od dawna dochodzeń. Prokuratorzy mieli więc zgromadzić materiał dowodowy pozwalający na udowodnienie przed wyspecjalizowanym sądem wszystkich zarzutów stawianych obu politykom.

Dodatkowym argumentem przemawiającym za upublicznieniem aktu oskarżenia mają być działania prowadzone od dłuższego czasu przez Thaçiego i Veseliego. Według prokuratorów próbują oni utrudniać pracę wyspecjalizowanemu sądowi w Kosowie, aby w ten sposób uniknąć jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoją dawną działalność. W oświadczeniu na ten temat można więc przeczytać, że obaj „pokazali, iż ich osobiste interesy są ważniejsze niż ofiary ich zbrodni, zasady praworządności i cały naród Kosowa”.

Oskarżenia pod adresem kosowskiego prezydenta spowodowały, że odwołał on zaplanowaną na najbliższą sobotę wizytę w Stanach Zjednoczonych. W Waszyngtonie miał on uczestniczyć w prowadzonych przez Amerykanów negocjacjach z jego serbskim odpowiednikiem, Aleksandarem Vučiciem. Kosowo w rozmowach będzie więc reprezentował premier Avdullah Hoti.


Zbigniew Ziobro. Tak "leszczyk o charyzmie galarety" stal się superministrem

Zobacz: https://www.lurker.pl/post/jmAZ_sGXc
Data dodania: 6/16/2020, 1:41:42 PM
Autor: ziemianin

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #prokuratura #ZbigniewZiobro #zizu #sady #wymiarsprawiedliwosci

Jarosław Kaczyński wysłał Zbigniewa Ziobro na najtrudniejszy front: rozprawę z sądami. "Zizu" w polityce partyjnej był "leszczykiem". W polityce ulicznej – trzęsącą się galaretą. Ale już w żonglerce ustawami i trikami jest biegły. Właśnie korzysta z drugiej szansy."

Zbigniew Ziobro. Tak "leszczyk o charyzmie galarety" stal się superministrem

"Przygodę z wymiarem sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zaczął już na studiach, prowadząc śledztwo przeciwko swoim kolegom

Na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego trudno znaleźć profesorów, którzy zapamiętali studenta Zbigniewa Ziobrę. Nie wyróżniał się ani wynikami w nauce, bo na koniec miał średnią 3,84, ani też działalnością w kołach naukowych czy organizacjach studenckich. Bardziej zapamiętali go księża z podyplomowych studiów homiletyki przy krakowskiej Papieskiej Akademii Teologicznej, gdzie uczył się sztuki kaznodziejstwa. Wraz z księżmi z całej Polski poznawał sztukę komunikowania się z ludźmi, przekonywania ich do wartości chrześcijańskich, pośredniczenia między człowiekiem a Bogiem. Uczył się tam tłumaczenia wiernym bożych wartości, a może bardziej przekonywania ich do własnych poglądów. Ks. dr hab. Wiesław Przyczyna, twórca tych studiów uczących księży wygłaszania kazań, zapamiętał Ziobrę jako zdolnego absolwenta.

Dlaczego obecnemu ministrowi sprawiedliwości nie wystarczały na studiach prawniczych zajęcia z retoryki? Być może już wtedy przygotowywał się do wystąpień na forum publicznym, chociaż kolegom ze studiów mówił tylko, że chce być prokuratorem.

Prokuratorem jednak Zbigniew Ziobro nie został, choć odbył aplikację w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach i w 1997 r. zdał egzamin prokuratorski. Podobno miał z tym kłopoty i dlatego nie objął stanowiska asesora prokuratorskiego, ale jak było naprawdę, trudno stwierdzić. W swoim życiu przeprowadził osobiście tylko jedno śledztwo, które trwało 10 lat i skończyło się jego porażką. A śledztwo dotyczyło dwóch najbliższych kolegów ze studiów – Jarka i Marka. Trudno dzisiaj zrozumieć postępowanie ministra Ziobry bez poznania metod śledczych studenta Ziobry.

Donos prewencyjny

Do czasu studiów w Krakowie Zbigniew Ziobro przebywał w Krynicy, gdzie jego ojciec, dr Jerzy Ziobro, pełnił w latach 1961-1997 kolejno funkcje ordynatora i dyrektora Szpitala Uzdrowiskowego, zastępcy lekarza naczelnego, a potem dyrektora ds. lecznictwa Uzdrowiska Krynica-Żegiestów. W liceum w jednej ławce siedział z Jarosławem G. Ich rodzice również się przyjaźnili i dlatego gdy Zbigniew dostał się na prawo, a Jarosław na rolnictwo, padła propozycja, aby zamieszkali we wspólnie wynajętym mieszkaniu.

Na swoim roku studiów Jarosław G. poznał pochodzącego z Radoczy koło Wadowic Marka K. i przedstawił go Zbigniewowi Ziobrze. Odtąd dwaj „rolnicy” i prawnik stanowili trójkę przyjaciół. Aż tu pewnego dnia Zbigniew oznajmił Jarkowi, że ma on się wyprowadzić. Jako oficjalny powód podał, że przyjeżdża do niego ojciec i musi mieć wolne łóżko. Jarek nie mógł zrozumieć tej nagłej decyzji kolegi, z którym przyjaźnił się od dzieciństwa. Pytali też o to sędziowie w czasie rozpraw.

– Celowo go okłamałem, że nie będzie mógł u mnie mieszkać z powodu przyjazdu ojca, a taką decyzję powziąłem, gdyż nie odpowiadała mi jego postawa wobec życia, jego poglądy – powiedział w sądzie.

Jak wyjaśnił Zbigniew Ziobro na następnych rozprawach, te niesłuszne poglądy Jarka to jego stosunek do życia, chęć zabawienia się kosztem innych. To samo zarzucił Markowi. Zupełnie jednak stracił zaufanie do Jarka, gdy ten wyprowadził się do akademika i oddał mu klucze. Zbyszek popatrzył na przekazane dwa klucze, do bramy na dole oraz do mieszkania, i zarzucił Jarkowi, że nie są to te same klucze, które razem dorabiali. Jarek zaprzeczał, ale Zbyszek był pewien, że Jarek wyprowadzając się, musiał dorobić sobie zapasowy komplet.

Zaraz po wyprowadzeniu się kolegi Ziobro złożył na policji doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez swoich kolegów, Jarka i Marka, którzy najprawdopodobniej dorobili klucze do jego mieszkania. Gdyby więc doszło do kradzieży, to policja ma informacje, gdzie szukać sprawców. Takie profilaktyczne wskazanie ewentualnych przestępców. Kto inny, zamiast angażować policję, zapewne wymieniłby po prostu wkładkę w zamku po wyprowadzce współlokatora. Tylko że w takim przypadku nie byłoby ścigania przestępców.

Metody śledztwa

Po wytknięciu kolegom niesłusznych poglądów i przedstawieniu zarzutów, że Jarek dorobił dodatkowy komplet kluczy, logiczne byłoby zerwanie wzajemnych kontaktów. Tak się jednak nie stało. Zbigniew Ziobro zataił przed nimi informację, że był na policji, incydent uznał za niebyły i jakby nigdy nic spotykał się z Jarkiem i Markiem. Obydwaj nie wiedzieli, że są w kręgu podejrzenia ich kolegi, który prowadzi przeciwko nim swoje śledztwo.

Cała trójka spotkała się na imprezie w akademiku u Jarka, gdzie Zbyszek obydwu kolegom pożyczył sporą kwotę. Oddali mu w terminie, po dwóch miesiącach, i jeszcze trochę dołożyli. Następna impreza odbyła się w mieszkaniu Zbyszka, gdzie koledzy przynieśli butelkę, aby odwdzięczyć mu się za pożyczkę. Wypili alkohol, pogadali i wtedy Zbigniew Ziobro po raz kolejny doszedł do wniosku, że mają niesłuszne poglądy i nie jest to dla niego towarzystwo. Nic im jednak nie powiedział i kontaktów nie zerwał.

Niedługo po tej ostatniej imprezie Zbigniew Ziobro zaczął odbierać najpierw głuche telefony, potem z wyzwiskami pod jego adresem. Przypuszczał, że to telefonował Marek, ale nie był pewien, więc nie zgłaszał niczego na policję. Potem nadchodziły anonimy z wyzwiskami. Gdy ktoś 12 razy zatelefonował do rodziców Ziobry w Krynicy i mówił o Zbigniewie jako „synu czerwonej krynickiej świni”, miarka się przebrała. Dr Jerzy Ziobro przyjechał do Krakowa i nakłonił syna do zgłoszenia sprawy na policję. Zbigniew Ziobro stwierdził, że najpierw musi złapać sprawców.

W kręgu podejrzenia znaleźli się jego dwaj niedawni przyjaciele, Jarek i Marek, z którymi postanowił nadal się spotykać, tym razem w celach śledczych. Na wszystkie spotkania przychodził z ukrytym magnetofonem i rejestrował ich przebieg. Wracał do domu i porównywał głosy biesiadników z głosami z telefonu. Nadal podejrzewał, że anonimowym dzwoniącym jest Marek, ale nie był pewien i dlatego postanowił zrobić prowokację. W jednym z pubów pokazał Markowi wyciąg ze swojego konta w biurze maklerskim, z którego wynikało, że zarobił 100 mln, oczywiście w starych złotych. Tak rzeczywiście było, gdyż szczęście mu wtedy na giełdzie dopisywało.

Prowokację uznał za udaną, bo wkrótce w anonimach znalazło się żądanie okupu, najpierw 5 mln, potem 30 mln starych złotych. Nadawca znał dokładnie jego adres wraz z kodem pocztowym, wiedział, że nie należy do biednych, ale co do charakteru pisma Zbigniew Ziobro ciągle nie był pewien.

Następną prowokacją była próba kupienia od obydwu kolegów narkotyków. Też zjawił się na spotkaniu z włączonym magnetofonem, ale Jarek i Marek stwierdzili, że nie mają nic z tych rzeczy do sprzedania.

Potem Ziobro zauważył, że anonimy przychodzą zawsze tydzień przed wizytą Jarka u niego w domu, a następnie tydzień później. Pokazywał je Jarkowi, ale on nie reagował. W czasie jednej z wizyt Zbyszek wyraził zdziwienie, że ktoś pisze ręcznie, bo przecież łatwo poznać charakter pisma. Trudniej byłoby rozszyfrować nadawcę, gdyby je pisał literami drukowanymi. Kolejny anonim był już tak napisany.

Zbigniew Ziobro po zgromadzeniu materiału dowodowego, w którym za autora telefonów i anonimów uznał Marka K., złożył formalne doniesienie o przestępstwie. Wcześnie rano po Marka K. przyjechali policjanci, skuli go i przewieźli na komisariat. Do niczego się nie przyznał i wypowiedział kilka uwag na temat stanu głowy swojego kolegi. Również Jarek był przesłuchiwany i też nie przyznał się do pomagania w pisaniu anonimów.

Sądy różnych instancji pytały Ziobrę, dlaczego sam prowadził śledztwo, zamiast powiadomić policję. Za każdym razem odpowiedź była jednakowa: – Nie miałem zaufania do policji, obawiałem się, że podejdą do tego rutynowo. Chciałem przeciwstawić się sprawcom w sposób aktywny.

Praca dla grafologów

Wiosną 1994 r. Marek K. został oskarżony o telefonowanie i pisanie anonimów do swojego kolegi, Zbigniewa Ziobry, w których miał mu grozić pozbawieniem życia i żądać okupu. W trakcie procesu sąd odrzucił cały materiał dowodowy zebrany przez Ziobrę, występującego jako oskarżyciel posiłkowy, i swój werdykt oparł jedynie na ekspertyzie grafologa prof. Antoniego Felusia, który stwierdził, że to Marek K. był autorem anonimów. Sąd skazał go na rok pozbawienia wolności z zawieszeniem na trzy lata i 5 mln starych złotych grzywny. Ziobro triumfował, choć jego praca w postaci wielu taśm z nagraniami pijących wódkę kolegów nie została doceniona.

Marek K. odwołał się od tej decyzji, żądając drugiej ekspertyzy, i w następnym procesie został uniewinniony, gdyż biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych stwierdzili, że nie można jednoznacznie stwierdzić, iż anonimy są pisane jego ręką.

Na skutek apelacji wniesionej przez obydwie strony Sąd Wojewódzki podtrzymał wyrok uniewinniający Marka K. Na skutek wniosku o kasację wniesionego przez pełnomocnika Zbigniewa Ziobry przez pięć lat sprawą zajmował się Sąd Najwyższy, który wyszedł z założenia, że w przypadku sprzeczności pomiędzy dwiema ekspertyzami należy powołać trzeciego biegłego, i przekazał sprawę ponownie Sądowi Okręgowemu w Krakowie, który zlecił ekspertyzę Centralnemu Laboratorium Kryminalistycznemu Komendy Głównej Policji. Po bardzo dokładnych badaniach, które – jak wynika z kosztorysu – trwały 174 godziny, biegli Komendy Głównej Policji wykluczyli, by Marek K. był autorem anonimów.

Ten wyrok znowu został przez prokuratora i pełnomocnika Ziobry zaskarżony i w kolejnym procesie, przed sądem odwoławczym, Marek K. został już ostatecznie uniewinniony.

Metody Ziobry

W czasie tych toczących się 10 lat procesów sąd wielokrotnie wyrażał zdziwienie dowodami przedstawionymi przez śledczego Ziobrę.

Oto np. powołał on na świadka swojego młodszego brata Witolda, prawnika (obecnie doradcę PiS w Parlamencie Europejskim), który stwierdził, że głos w słuchawce jest głosem Marka K. Po takim oświadczeniu sąd spytał, jak świadek mógł zidentyfikować głos w słuchawce, skoro nigdy wcześniej oskarżonego nie spotkał, a na sali sądowej nie zdołał on jeszcze nic powiedzieć.

Poszczególne sądy zupełnie zlekceważyły dorobek Ziobry w nagrywaniu kolegów, prowokowaniu, analizowaniu ich zachowań. Jeden z sędziów napisał nawet, że jest zdziwiony przedstawianiem takich dowodów przez prawnika.

Jarek i Marek dopiero po kilku latach dowiedzieli się, że byli zgłoszeni na policji jako potencjalni złodzieje i gdyby coś zginęło z mieszkania Ziobry, byliby potencjalnymi sprawcami."

"5 marca 2003 r. – po 10 latach procesu – kolega Ziobry ze studiów zostaje ostatecznie uniewinniony. Czy odetchnął z ulgą? Na krótko. Jak pisze Polityka, na Marka M. dwa miesiące po uniewinnieniu ktoś donosi, że w zarządzie zakładu, którego jest członkiem, dochodzi do przekrętów! Sprawą zainteresowała się krakowska prokuratura, a zarzuty postawiła… zaprzyjaźniona z Ziobrą prokurator Agata Gałuszka–Górska! Polityka przypomina, że awansowała za rządów PiS na zastępcę prokuratora krajowego…

Ale i ta sprawa skończyła się uniewinnieniem Marka K.! Dostał on ponadto 5 tys. zł odszkodowania. "


Tarcza 4.0 – aresztują Cię przez internet, ale siedzieć będziesz naprawdę

Zobacz: https://www.lurker.pl/post/Ckj2iAlL-
Data dodania: 6/6/2020, 11:08:53 PM
Autor: ziemianin

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #areszt #domneimanieniewinnosci #prawokarne #wniosekoareszt #sad #sedziowie #wymiarsprawiedliwosci #polska

Rzeczpospolita Kaczyńskiego zaczyna niepokojąco coraz bardziej przypominać antyutopie Orwella czy Huxleya. Obywatel ma coraz mniej praw, a w tle słychać gromkie zapewnienia władz, że to w celu obrony tych praw.

Tarcza 4.0 – aresztują Cię przez internet, ale siedzieć będziesz naprawdę

W projekcie Tarczy 4.0 proponuje się zmiany dotyczące tymczasowego aresztowania. To poważna, bo najbardziej dotkliwa forma środków zabezpieczenia wobec podejrzanego lub oskarżonego w toku procesu sądowego.

Przypomnieć należy, że w świetle prawa człowiek jest niewinny do momentu, kiedy zapadnie prawomocny wyrok sądu. Zatem areszt, stosowany wobec człowieka formalnie niewinnego jest sprawą, do której należy podchodzić poważnie, bo dotyczy wolności jednostki.

Wspomniana zmiana polegać ma na tym, że o tymczasowym aresztowaniu decydować miałby sędzia podczas posiedzenia sądu przeprowadzonego on-line.

W praktyce miałoby to wyglądać tak, że sędzia połączy się przez internet z podejrzanym, któremu towarzyszyć będzie asystent prokuratora lub przedstawiciel służby więziennej. Obrońca, owszem, jest przewidziany, ale również zdalnie, chyba, że sędzia uzna za stosowne wezwać go na salę rozpraw. Wtedy będą rozmawiać z podejrzanym wspólnie, z jednego łącza.

Obrońca, który chciałby porozmawiać ze swoim klientem na osobności, będzie mógł do niego zadzwonić i rozmawiać podczas przerwy, orzeczonej przez sędziego. Projekt nie mówi nic, co będzie, jeżeli sędzia tej zgody na kontakt nie udzieli, lub jeśli rozmowa adwokata z podejrzanym nie będzie miała gwarancji dyskrecji. Co będzie, jeżeli łącze internetowe będzie słabe lub nastąpi uszkodzenie?

Można by zrozumieć tę formę, gdyby miała charakter tymczasowy i dotyczyła np. wyłącznie podejrzanego przebywającego na kwarantannie lub z potwierdzoną chorobą COVID-19. Jednak wiele wskazuje na to, że projekt tych zmian miałby być wprowadzony na stałe.

„Ten sposób, jeżeli miałby zostać na stałe, jest głupi, krzywdzący i nieodpowiedzialny – powiedział dla Portalu Strajk znany warszawski adwokat. – To się może obrócić przeciwko każdemu obywatelowi. Jeżeli sędzia ma do wyboru podjąć nieco wysiłku albo nie podjąć go wcale tylko biernie przyklepać to, co znajduje się we wniosku o areszt, to proszę zgadnąć, co sędzia wybierze? Oprócz tego, co to znaczy, że obrońca będzie dzwonił do podejrzanego? Co z prawem do prywatności? To jest rozwiązanie, które się nie mieści w standardach jakiegokolwiek demokratycznego państwa i jakiegokolwiek rzetelnego procesu karnego”.


TVP Info - „Nic sie nie stało”. Pedofilia w popularnym sopockim klubie - dyskusja po filmie

Zobacz: https://www.lurker.pl/post/W5H3XePTb
Data dodania: 5/22/2020, 9:36:16 PM
Autor: ziemianin

#pedofilia #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nicsieniestalo #film #afera #wymiarsprawiedliwosci #celebrycipedofile #celebryci

Dziennikarka Dorota Łosiewicz, wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik, były redaktor naczelny „Super Ekspressu” Sławomir Jastrzębowski i reżyser filmu, dziennikarz śledczy Sylwester Latkowski dyskutują po emisji filmu.

TVP Info – „Nic sie nie stało”. Pedofilia w popularnym sopockim klubie – dyskusja po filmie


Kasta ***** jej mać . . .

Zobacz: https://www.lurker.pl/post/rOX9e6ESf
Data dodania: 5/20/2020, 8:50:22 PM
Autor: ziemianin

#wiezienie #areszt #lapowka #sedziowie #sady #nadzwyczajnakasta #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #wymiarsprawiedliwosci #oszustwo #oszusci #prokuratura #przestepczosc

Arkadiusz Ł., pseudonim Hoss, twórca metody okradania emerytów na wnuczka, wyjdzie z aresztu, jeśli jego rodzina dopłaci 400 tysięcy poręczenia majątkowego! Mają na to 10 dni! Tak dzisiaj (19 maja) postanowił Sąd Apelacyjny w Poznaniu. – Postanowienie sądu jest takie, że Arkadiusz Ł. na uprawomocnienie się wyroku nie musi czekać w areszcie i względy medyczne nie miały tutaj znaczenia – mówi sędzia Elżbieta Fijałkowska z Sądu Apelacyjnego w Poznaniu. – To sukces obrony, ale nie byliśmy gotowi na taką kwotę, rodzina mojego klienta jej na razie nie ma – mówi Paweł Sołtysiak, adwokat Arkadiusz Ł.

Kasta * jej mać . . .

To dla niego drobniaki. Wystarczą 4 telefony "na wnuczka" do bogatych a naiwnych babci i szybko się zbierze 400 tysiaków na kaucje.

Nadzwyczajna Kasta Gra Polakom na nosie, są pewni swojej bezkarności. To jest bezczelna prowokacja ! Sędzia wziął wziątkę to się musi wywiązać ! Kasta ma swój "honor".

To są efekty pracy ministra sprawiedliwości "sprawiedliwości " Zbigniewa Zero Ziobro. Można powiedzieć że Zero go wypuścił.

Teraz policja, tak jak poprzednio, będzie go szukać. Za zabawę kasty milionami zapłacą Polacy.

Stan meczu CyganOszust : Polacy 5:0

16.05.1944 r. wybuchł bunt Romów w obozie cygańskim KL Auschwitz – Birkenau.

Romowie byli grupą etniczną, która podczas II wojny poniosła największe ofiary. Niemcy zamordowali 95% populacji romskiej.Tłuką nam w głowę – holokaust, holocaust i holokaust. O Porajmos zapominamy.

Zbrodnie Niemców powodują że zbrodnie Izraela na Palestyńczykach są jeszcze bardziej ohydne.

Mordowania Romów przez Niemców w niczym nie usprawiedliwia oszusta.


Małe złodziejaszki wieszacie

Wielkim – nisko się kłaniacie

Mikołaj Rej


Hoss to drobny oszust.

Instruktor narciarstwa, przyjaciel ministra zdrowia Szumowskiego metodą "na maseczkę" szybko ogolił Polaków na 5 mln złotych sprowadzając przy tym powszechne niebezpieczeństwo dla zdrowia całej populacji.

Minister zdrowia Szumowski z rodziną metodą "na badania" już ogolił Polaków na blisko 150 mln złotych.


Ciekawe czy się wywinie

Zobacz: https://www.lurker.pl/post/ru8O-TJxS
Data dodania: 5/9/2020, 10:27:55 AM
Autor: drdpr

Sędzia zgwałcił sędzinę. Ciekawe czy przynależność do specjalnej kasty tym razem pomoże (i komu).

#kasta #wymiarsprawiedliwosci


Sądy udowadniają, dlaczego nie warto ich bronić

Zobacz: https://www.lurker.pl/post/cQkvQLidg
Data dodania: 2/6/2020, 2:28:36 PM
Autor: ziemianin

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nadzwyczajnakasta #sady #sedziowie #polska #kastabierzewlape #abw #dziennikarze #media #pedofilia #wymiarsprawiedliwosci

Tylko wczoraj dowiedzieliśmy się o dwóch decyzjach sądów wydających kontrowersyjne i jednocześnie skandaliczne wyroki. W pierwszym z procesów sędziowie postanowili złagodzić karę dla pedofila, który zgwałcił i zabił trzyletnie dziecko. W drugim skazany został z kolei były dziennikarz tygodnika „Wprost”, broniący w 2014 roku laptopa z informacjami na temat afery taśmowej, gdy chcieli go odebrać funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Sądy udowadniają, dlaczego nie warto ich bronić

Wspomniany pedofil usłyszał w ubiegłym roku wyrok 25 lat więzienia, ponieważ w październiku 2017 roku miał on najpierw zgwałcić, a następnie śmiertelnie pobić trzyletniego chłopca. Decyzję Sądu Okręgowego w Sieradzu postanowił zrewidować Sąd Apelacyjny w Łodzi, który zmniejszył karę z 25 do 15 lat pobytu w zakładzie karnym. Warto podkreślić, że pierwszy z wyroków był i tak łagodny – prokuratura domagała się bowiem dożywocia.

Sędzia Krzysztof Eichstaedt orzekł jednak, że wyrok Sądu Okręgowego w Sieradzu był zbyt łagodny dla pedofila. Według Eichstaedta śmierć chłopca była wynikiem pobicia ze skutkiem śmiertelnym, a nie zabójstwa z premedytacją. Kara 25 lat więzienia powinna być jego zdaniem zarezerwowana dla sprawców wyjątkowo okrutnych i brutalnych zbrodni, zaś ta nie miała do nich należeć. Warto zaznaczyć, że pedofilem był portugalski obywatel Seve V.

W poniedziałek wyrok usłyszał Michał Majewski, były już dziennikarz tygodnika „Wprost”. Postępowanie wobec niego było prowadzone w związku z akcją ABW z czerwca 2014 roku, gdy funkcjonariusze tej służby wtargnęli do redakcji pisma. Chcieli oni odebrać laptopa jego redaktorowi naczelnemu, Sylwestrowi Latkowskiemu, ponieważ miały się na nim znajdować informacje dotyczące tzw. afery taśmowej. Chodziło o słynne nagrania rozmów polityków Platformy Obywatelskiej i osób związanych z jej środowiskiem.

Majewski poinformował wczoraj, że będzie musiał zapłacić grzywny w wysokości 18 tys. złotych, natomiast 20 tys. wyda ówczesny wydawca pisma, Paweł M. Lisiecki. Sędzia Monika Tkaczyk-Turek z Sądu Rejonowego w Warszawie uznała ich winnych na podstawie art. 224 par. 2 Kodeksu karnego, który stanowi, że „podlega karze ten, kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego do przedsięwzięcia lub zaniechania prawnej czynności służbowej”.

Zdaniem byłego dziennikarza cała sprawa była pierwszym przypadkiem tak jawnej ingerencji w życie mediów od 1989 roku. Według Majewskiego dziennikarze mają nie tylko prawo, ale przede wszystkim obowiązek ochrony swojego źródła informacji, dlatego ma on nadzieję na sprawiedliwy wyrok podczas apelacji.


Zobacz: https://www.lurker.pl/post/cNAnldqmI
Data dodania: 9/18/2019, 5:48:42 PM
Autor: hellboy

Jedziesz sobie Golfem po Wrocławiu, postanawiasz zmienić pas, jadący z dużą prędkością królewicz musi hamować. Sytuacja jakich dziesiątki. Ale kierowca Infinity postanawia pobawić się w Carmageddon i zepchnąć Cię z drogi.

Jakie znajomości musi mieć sprawca skoro dopiero po zainteresowaniu mediów decyzja sądu uległa zmianie, a prokurator umorzył dalsze postępowanie, bo w sumie to sprawca niechcący trzy razy odbił w lewo kierownicą…

https://www.youtube.com/watch?v=wAtAhaHCwYk

Możesz mieć rację, możesz mieć dowody, a i tak ziomeczki się dogadają, tfu.

#wroclaw #stopcham #wymiarsprawiedliwosci