Zobacz: https://www.lurker.pl/post/41GYKW5BQ
Data dodania: 11/4/2020, 12:23:48 AM
Autor: melkor

#lacunafabularniefantasy #lacunafabularnie

Początki część II: Coś tu śmierdzi
Szeth założył kaptur na głowę, obiecując sobie, że znajdzie tych którzy mu to zrobili, a następnie spojrzał w stronę srebrzystoszarowłosej elfki i powiedział krótko:
-Dziękuję – po czym skierował swoje kroki w kierunku kobiety-Drowa, skierował wzrok na prawą rękę, złapał jej przedramię i spojrzał – Numer 28? To przez Ciebie kryjówka upadła, pozwoliłaś atakującym przebić się przez obronę znacznie szybciej, chyba tylko dzięki temu jeszcze żyjemy – powiedział jakby do siebie, puścił ją, po czym dodał – Mój numer to 35, przed tym nazywano mnie Szeth. Nie znaliśmy się wcześniej, więc nazywaj mnie jak wolisz.
-Szeth, jakie numery? Jaka kryjówka? O czym Ty do cholery mówisz? – odezwała się jakby zagubiona – Jestem Ashia – dodała szybko – ale to jedna z niewielu rzeczy, które pamiętam.
Szeth podszedł do wozu, nie wiedząc za bardzo jak sprawdzić jego sprawność, kopnął kilka razy każde z kół chcąc sprawdzić czy aby na pewno nie odpadną po przejechaniu kilku metrów, po czym rzekł – Cóż nie mamy zbyt dużego wyboru jak podążać, wzdłuż traktu. Może dowiemy się czegoś jak dotrzemy do miejsca, do którego nas zabierano – gestem wskazał siedzisko z przodu wozu.
….
Szeth pozostawił Ashię przy wozie, a samemu udał się do lasu w poszukiwaniu zwierzyny, jednak w trakcie polowania zobaczył wtapiający się w tło dwupiętrowy budynek z dobudowaną do niego halą wyglądem przyglądającą szopę . Laboratorium, przynajmniej tak stwierdził 35 po zobaczeniu wielkiego napisu ,,LABORATORIUM THOMASA & NIKOLAY’’, ale mógł się mylić. Szeth przyglądał się zabudowaniom, próbując dostrzec jakiś ruch, a po chwili jego starania przyniosły efekt. Z szopy wyszły dwie osoby. Elf, najprawdopodobniej Eryjczyk oraz zadbany krasnolud, przypominał raczej Wulkan niż Salmera, obaj ubrani w białe, skórzane fartuchy, nieśli dziwne zapakowane pakunki na srebrnych tacach. Szeth nie spodziewał się spotkać w pobliżu gór granicznych Eryjczyka. Zaciekawiony Drow postanowił poczekać i zbadać nietypową sytuację, a gdy elf i krasnolud weszli do budynku zakradł się pod halę i zajrzał przez okno. Jego oczom ukazał się zaprawdę przedziwny widok, kilkanaście rodzajów koboldów, co najmniej dwa razy tyle magicznych istot oraz dwóch Nordów związanych łańcuchami z dziwnego granatowego metalu, Szeth dojrzał na ich ciele runy – Cóż coś mi tu śmierdzi – powiedział do siebie. Drow obszedł budynek dookoła, z tyłu budynku zauważył uchyloną okiennicę, podkradł się więc pod nią i zaczął nasłuchiwać.
- … kotokoboldów nie wykazują … chimery powoduje … za mało czasu by określić … łańcuchy mogą mieć wpływ… - Szeth słysząc jedynie urywki nie był w stanie stwierdzić o co chodzi, postanowił więc zajrzeć do środka. Podniósł się powoli na wysokość okna i spojrzał do środka. Elf i krasnolud kroili coś brązowego i wkładali do rozłożonych po całym pomieszczeniu pojemnikach z różnego rodzaju fauną i florą. Drow szybko rozejrzał się po wnętrzu, a przy oknie dojrzał otwarty dziennik. Do pomieszczenia wpadł nagle kolejny Eryjczyk, ten jednak był znacznie lepiej ubrany.
-Thomas! Musisz skończyć z tymi badaniami! One nie mają w ogóle jakiegokolwiek sensu! – wykrzyknął zaraz po tym jak wszedł do środka – I nie mów mi, że przybliżają nas do przełomu w dziedzinie magii!
Elf w białym fartuchu spojrzał na gościa i powiedział - Charile, proszę nie krzycz w laboratorium. Już kilka razy tłumaczyłem Ci jak ważne są moje badania nad fekaliami tych istot! Udało mi się potwierdzić nawet teorię Poco IX z Rzymu. Fekalia ustawione przed drzwiami odganiają złe istoty, jednak musi to być kał koboldów z rasy tygrysopsów! Wiesz jaki to wielki przełom w nauce o magii?! – Elf nazwany Thomasem wykrzyknął w euforii.
- Thomas… To nie ma żadnego znaczenia dla magii, i chyba dla żadnej nauki… - Nie zdążył dokończyć gdy przerwał mu krasnolud.
- Sranie to bardzo poważna sprawa! A raczej to co z niego powstaje! – wykrzyknął obruszony krasnolud.
- Wyrażaj się Nikolay, mamy gościa – upomniał krasnoluda elf – Owszem proces defekowania jest bardzo istotny i ma wpływ na jakość… - Spojrzał na gości po czym szybko dodał – Patrz Charlie jakie różnice można zaobserwować w rozwoju roślin – Thomas złapał dwa pojemnik z nic nie różniącymi się roślinami.
Wiedziałem, że coś mi tu śmierdziało, pomyślał Szeth.
Elegancko ubrany elf popatrzył na to z rezygnacją, po czym odwrócił się i skierował w stronę wyjścia z pomieszczenia – niestety będę zmuszony cofnąć fundusze na Twoje badania…
Thomas i Nikolay szybko ruszyli za nim by przekonać ich co do słuszności, a Szeth wykorzystując zamieszanie złapał za dziennik i szybko ukrył się w lesie. Po jakimś czasie do pomieszczenia wrócił elf z krasnoludem. Drow postanowił nie marnować już więcej czasu, sprawdził czy elf i krasnolud dalej są w pomieszczeniu. Po czym przeszedł do realizacji swojej zemsty. Wykrzesał ogień i podpalił szopę wraz ze wszystkimi istotami w środku. Oddalając się od ogarnianych czerwonym kurem zabudowań szeptał do siebie by nie słyszeć dźwięku płonących istot:
,,Prowadź nas Sha’Kiaransalee, Nauczaj nas Sha’Kiaransalee, Chroń na Sha’Kiaransalee. Rozkwitamy w twojej chwale .Osłania nas Twoja Zemsta. Twoja mądrość przerasta nasze zrozumienie. Żyjemy tylko po to, żeby ci służyć. Nasze życie należy do ciebie."


Komentarze:

Brak komentarzy