Zobacz: https://www.lurker.pl/post/2BWxLAJTm
Data dodania: 11/22/2020, 9:39:40 PM
Autor: redliquid

Od wczoraj stałem się niańką przez co najmniej następne 4 tygodnie.

Przywiozłem do mieszkania kociaki ze wsi, bo moi rodzice mają i tak dość zmartwień, żeby jeszcze się opiekować małymi kociakami. Niestety matkę tych kociąt mój ojciec znalazł trzy dni temu w piwnicy, do której jest luźny dostęp. Była już wyschnięta na wiór (nie mam pojęcia co jej się stało). Nie wiem, ile leżało truchło, żeby było konkretnie wyschnięte, ale kociaki żyły tyle samo bez żarcia i mleka. Na wsi mamy w oborze strop (około 3m nad ziemią), gdzie przetrzymujemy słomę dla zwierząt i właśnie tam kotka się okociła. Dwa z tych kociąt spadło/zeskoczyło ze stropu w poszukiwaniu matki i poszło do tej samej piwnicy, gdzie ojciec znalazł truchło. Kociaka ze stropu znalazłem sam wśród słomy.

W chwili obecnej już drugi dzień żyją w łazience na kilku metrach kwadratowych i są przeze mnie karmione przez smoczek z butelki kilka razy dziennie. Wszystkie mają apetyt, 2 z 3 już nauczyły się załatwiać do kuwety. Co ciekawe, mają niepochamowany apetyt na mięso, dużo bardziej niż na mleko ze smoczka, ale z tym pierwszym bardzo się wstrzymuję do czasu rozmowy z wetem. Nie wiem dokładnie ile były bez pokarmu i ile mają tygodni, ale nie potrzebna była już im stymulacja przy oddawaniu moczu.

Ten kociak z czwartego zdjęcia jest najmniejszy i ledwo przeżył. Jak dawałem mu wczoraj mleko ze smoczka to nawet nie był w stanie utrzymać sam głowy w powietrzu. Na szczęście dzisiaj już biegał za piłeczkami.

Wszystkie kociaki są w pełni sprawne i nie mają żadnych złamań. Nie wiem, czy nie mają obrażeń wewnętrznych (przynajmniej te, które spadły (2 i 4 zdjęcie)). Idę jutro do weta, żeby się przyjrzał wszystkim.

Mój kilkuletni rusek nie jest zachwycony pojawieniem się dodatkowych trzech kotów w łazience, ale jest już progres, bo dzisiaj przynajmniej może przejść koło drzwi, a wczoraj, kiedy tylko je przywiozłem tylko warczał i syczał. Może za dwa dni spojrzy im w oczy.

#koty


Komentarze:

Data dodania: 11/22/2020, 9:39:40 PM
Autor: redliquid

Od wczoraj stałem się niańką przez co najmniej następne 4 tygodnie.

Przywiozłem do mieszkania kociaki ze wsi, bo moi rodzice mają i tak dość zmartwień, żeby jeszcze się opiekować małymi kociakami. Niestety matkę tych kociąt mój ojciec znalazł trzy dni temu w piwnicy, do której jest luźny dostęp. Była już wyschnięta na wiór (nie mam pojęcia co jej się stało). Nie wiem, ile leżało truchło, żeby było konkretnie wyschnięte, ale kociaki żyły tyle samo bez żarcia i mleka. Na wsi mamy w oborze strop (około 3m nad ziemią), gdzie przetrzymujemy słomę dla zwierząt i właśnie tam kotka się okociła. Dwa z tych kociąt spadło/zeskoczyło ze stropu w poszukiwaniu matki i poszło do tej samej piwnicy, gdzie ojciec znalazł truchło. Kociaka ze stropu znalazłem sam wśród słomy.

W chwili obecnej już drugi dzień żyją w łazience na kilku metrach kwadratowych i są przeze mnie karmione przez smoczek z butelki kilka razy dziennie. Wszystkie mają apetyt, 2 z 3 już nauczyły się załatwiać do kuwety. Co ciekawe, mają niepochamowany apetyt na mięso, dużo bardziej niż na mleko ze smoczka, ale z tym pierwszym bardzo się wstrzymuję do czasu rozmowy z wetem. Nie wiem dokładnie ile były bez pokarmu i ile mają tygodni, ale nie potrzebna była już im stymulacja przy oddawaniu moczu.

Ten kociak z czwartego zdjęcia jest najmniejszy i ledwo przeżył. Jak dawałem mu wczoraj mleko ze smoczka to nawet nie był w stanie utrzymać sam głowy w powietrzu. Na szczęście dzisiaj już biegał za piłeczkami.

Wszystkie kociaki są w pełni sprawne i nie mają żadnych złamań. Nie wiem, czy nie mają obrażeń wewnętrznych (przynajmniej te, które spadły (2 i 4 zdjęcie)). Idę jutro do weta, żeby się przyjrzał wszystkim.

Mój kilkuletni rusek nie jest zachwycony pojawieniem się dodatkowych trzech kotów w łazience, ale jest już progres, bo dzisiaj przynajmniej może przejść koło drzwi, a wczoraj, kiedy tylko je przywiozłem tylko warczał i syczał. Może za dwa dni spojrzy im w oczy.

#koty