Chiny i Rosja liderami we wdrażaniu NWO

Data: 12.06.2020 23:38

Autor: ziemianin

sztucznainteligencja.org.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Apple #BillGates #CaliforniaConsumerPrivacyAct #DARPA #Davos #DigitalGlobe #DolinaKrzemowa #Facebook #FaceID #GeoInt #GeorgeOrwell #Google #Harrelson #Intersettar #LockheedMartin #Microsoft #Nadella #Nolan #OcasioCortez #Raynold #RODO #Rok1984 #Satya Nadella #schoendorf #Silicon Valley #SoftBank #Twitter #VivaTech

Nie wierzysz, że tracąc prywatność tracisz wolność?

Zapytaj 23 miliony Chińczyków, których władza od roku poddaje orwellowskiej tresurze

Chiny i Rosja liderami we wdrażaniu NWO

Do końca 2018 roku, czyli przez niespełna rok od uruchomienia, chiński System Oceny Obywateli pozwolił ukarać 23 mln osób za niepożądane z punktu widzenia władzy zachowania – donosi brytyjski „Guardian”. Na liście takich zachowań są nie tylko przestępstwa czy wykroczenia, ale także np. spożywanie alkoholu w nieodpowiednim miejscu, śmiecenie czy wypowiadanie o władzy krytycznych opinii w sieci.

Karą jest uniemożliwienie zakupu biletu na pociąg lub samolot bądź odmowa udzielenia kredytu – rozpoznanie twarzy klienta jest elementem procedury potwierdzania zakupu biletów kolejowych. Natomiast pracodawca ukaranego musi składać władzy regularne raporty na temat tego, jak ten zachowuje się w pracy.

Na naszych oczach spełnia się czarny sen George’a Orwella z „Roku 1984”.

Wiem, że nabroiłeś, Bob

Tyle że do tego, by inni wiedzieli o tobie więcej, niż chciałbyś im ujawnić, nie potrzeba wymyślnych systemów inwigilacji. Pożywkę dla potencjalnych wścibskich rozsiewamy obficie sami, dobrowolnie.

Kiedy zapytano Joe Schoendorfa, byłego wiceprezesa Apple Computer, o prawo człowieka do prywatności, opowiedział anegdotą:

– Pewnego dnia mój szef poprosił, bym spotkał się z zarządem pewnej znanej firmy, którego członkowie chcieli pogadać o wpływie internetu na świat. Zgodziłem się pod warunkiem, że da mi nazwiska członków zarządu, bym mógł poszukać informacji o nich w internecie. Przystał na to, a ja nie potrzebowałem dużo czasu. Na spotkaniu zacząłem od Boba: „Wiem, że dostałeś 10 tysięcy dolarów kary, bo zabrałeś się za dobudówkę bez odpowiedniej zgody”. Cały zarząd patrzy na niego, on na mnie, a ja lecę dalej: „Tutaj jest URL [link/odnośnik – red.] do tej historii… A teraz ty, Sam. Przekazałeś 2500 dolarów Partii Republikańskiej…” I tak dalej. Wszystko, co powiedziałem, znalazłem w publicznych bazach danych; to kwestia umiejętności. Rozmowa na temat prywatności skończyła się dość szybko.

Prawo człowieka

– Prywatność to prawo człowieka – powiedział kiedyś Satya Nadella, prezes Microsoft. Zabawna prowokacja Schoendorfa dowodzi, że dobrowolnie się tego prawa pozbywamy. W dobie cyfrowego dostępu wszystkich do wszystkiego, w czasach systemów rozpoznawania twarzy i ultraszybkich wyszukiwarek, które odkopią w sieci najwrażliwsze informacje o nas, prywatność staje się fikcją.

Na razie jeszcze zbytnio się tym nie przejmujemy, nie rozumiejąc, że już niedaleka przyszłość upłynie nam pod wszystkowidzącym okiem Wielkiego Brata, a jego władza nad nami będzie wszechpotężna. Bo przecież to, co wie o nas sieć, może być przydatne nie tylko dla handlarzy towarów bądź usług, ale także dla przestępców i czyhającej na naszą wolność władzy, jak w Chinach.

Zbudowanie powszechnej sieci rozpoznawania twarzy na wzór chiński oznacza ostateczny koniec anonimowości. Poza Chinami w tym kierunku podąża też już Rosja. W Moskwie mieszkańców śledzą na ulicach tysiące kamer, oficjalnie rozpoznając przestępców, a nieoficjalnie – także wrogów systemu (niektórzy policjanci są wyposażeni w specjalne inteligentne okulary). Kilka lat temu popularna była tu aplikacja, za pomocą której można było, używając zdjęcia obcej osoby wykonanego w metrze, na ulicy czy w barze, wynaleźć w sieci informacje o niej – także jej dane osobowe.

Czarny sen Orwella

„Wraz z rozwojem telewizji i postępem technicznym, który umożliwił podwójną, nadawczo-odbiorczą rolę sprzętu, skończyła się prywatność życia obywateli. Policja mogła – jeśli uznano to za pożądane – obserwować każdego obywatela dwadzieścia cztery godziny na dobę” – pisał w swoim „Roku 1984” George Orwell.

Niestety, kurczy się ilość miejsc, do których dostęp ma tylko dana osoba i gdzie możemy być sami

Czarny sen, który miał się spełnić w systemie totalitarnej opresji, zmaterializuje się w świecie cybertechnologii. W 2008 r. na orbicie znajdowało się 150 satelitów do obserwacji Ziemi, obecnie jest ich blisko 800, a w niedalekiej przyszłości będą tysiące (od kilku lat mówi się o systemie tanich mikrosatelitów na użytek wojskowy oraz do ratowania Ziemi przed katastrofą klimatyczną). Pracuje nad tym amerykański wywiad geoprzestrzenny GEOINT, Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności DARPA, firma Lockheed Martin, dostarczająca amerykańskiemu wojsku sprzęt i technologie, a także DigitalGlobe (Maxar), światowy lider w obrazowaniu satelitarnym.

Z kolei sponsorowany przez Billa Gatesa, SoftBank i Airbusa start-up EarthNow dąży do objęcia całej naszej planety monitoringiem satelitarnym video. Chce stworzyć sieć nadzoru z możliwością dostępu do strumieniowego wideo HD w czasie rzeczywistym dla dowolnego miejsca na planecie. Po co? Dla celów militarnych, do śledzenia pogody, nielegalnych połowów, pożarów czy migracji zwierząt. Twórcy EarthNow oświadczyli nawet, że zamierzają zaoferować publiczny dostęp do tego strumienia danych w czasie rzeczywistym z prywatnych tabletów i smartfonów. By wszyscy mogli się stać „wirtualnymi astronautami”.

@PanzerBat

13.06.2020 01:52

@ziemianin,

Wizja przyszłości jest przerażająca. Globalne ocieplenie, inwigilacja, konserwanty w żywności. Gdzie te latające samochody i podróżowanie rakieto-busem między planetami?