Data: 27.07.2019 21:22

Autor: bmbcz01

Pojechałem do Kijowa załatwić kilka spraw i miałem mały wypadek, który skończył się pęknięciem kości w nodze. Niby prosta sprawa – lekarz, rentgen, gips i gotowe. Mam ubezpieczenie podróżne, zdrowotne i Assistance wykupione z firmy to myślałem, że pójdzie gładko. Kurwa. Po miliardzie pytań, które miały na celu znalezienie jednej najmniejszej informacji, która wykluczyłaby mnie z ubezpieczenia babeczka na infolinii, wyraźnie zawiedziona, powiedziała ze spoko, poszuka kliniki, tylko trochę to potrwa. I oczywiście okazało się, że przy takim uszkodzeniu i innych przypadkowych rzeczach, które jak się okazało są na miliardowej stronie, setnego aneksu do zasad ubezpieczenia dostępnego po listownej prośbie wysłanej do biura w Ugandzie, mogą mi zrefundować jedynie 200 USD i to tylko koszt wizyty, nie badań i zabiegów jak założenie gipsu, bo tego już ubezpieczenie nie pokrywa.

Noga boli to nie będę się kłócił. Kończ recytować formułki i znajdź klinikę. Po 2 godzinach oczekiwania na telefon przypomniałem sobie, ze mam ubezpieczenie w Revolucie. Odpalam apkę, dzwonię na podany numer do biura w Londynie. Obsługa kompletnie inna. Najpierw zamiast pytań mających mnie wykluczyć, dostałem troskliwe jak się czuje, czy boli i czy potrzebuje na początek wizytę lekarza w hotelu. Potem potwierdzenie danych, pytanie o alkohol się pojawiło, ale to było jedyne pytanie kwalifikacyjne. W ciągu 15 minut pani oddzwoniła i poprosiła, żebym w recepcji zapytał o polecana klinikę, bo tak będzie najszybciej. Po 30 minutach miałem zorganizowane spotkanie w dobrej klinice. Chwilę po wizycie dostałem telefon, ze otrzymali dokumentację od lekarza i zalecenie było, ze nie moge wracać w sobotę z powodu różnicy ciśnień w samolocie, co mogłoby być niebezpieczne. Z racji tego zabookowali mi już hotel na dodatkową noc – i to ten sam pokój, w którym byłem. Bez pytań o standard, cenę czy inne rzeczy. Poprosili mnie żebym jedyne co załatwił to telefon do linii lotniczych, żeby sprawdzić czy moge przebookować lot. Udało się bez problemu, wysłałem im bilet i chwile później dostałem informację, że zorganizowali mi transport na lotnisko z hotelu i potem z lotniska w Polsce do domu. Potem wysłali mi jeszcze maila, ze mam rezerwacje miejsc obok mojego żebym mógł trzymać nogę w gorze, bo ich zespół medyczny to rekomenduje.

AVIVA się dalej nie odezwała a dzwoniłem do nich o 5 rano, wczoraj xD

Taka różnica między obsługa w Polsce i na zachodzie. Jakby ktoś twierdził, ze to odosobniony przypadek to zadzwoniłem jeszcze do Lotu żeby zapytać, czy muszę zgłaszać ze będę o kulach i czy potrzebuje zaświadczenie fitness to fly. Pan wyraźnie oburzony powiedział, ze specjalne warunki medyczne muszę zgłaszać z tygodniowym wyprzedzeniem. Po tym jak go poinformowałem, ze tydzień temu nie wiedziałem, że będę miał złamaną nogę, dostałem odpowiedź tonem oburzonego nastolatka „jeszcze mogę panu jakoś pomóc?”. Nawet kurwa nie odpowiedział na pytanie, tylko rzucił formułką z dupy, chyba jedynie po to, żeby mnie wkurwić.

To jest właśnie chyba to polskie piekiełko, o którym się tak mówi.

#zalesie #polska #podroze

@Immortal_Emperor

27.07.2019 21:52

@bmbcz01, Sam miałem okazję się przekonać, że na zachodzie obsługa klienta jest na wyższym poziomie niż w Polsce.

@drewniany

28.07.2019 07:05

@Immortal_Emperor, U nas panuje postkomunistyczna mentalność urzędnika: "petent/klient nasz wróg".

@Ragnarok

27.07.2019 21:49

@bmbcz01, ile kosztowały oba ubezpieczenia?

@bmbcz01

28.07.2019 07:27

@Ragnarok, AVIVA kosztowała w chuj, bo to jakiś dojebany pakiet. A to drugie mam do revoluta jako dodatek do subskrybcji metal, wiec ciężko powiedzieć ile kosztowało, ale wątpię żeby to były zbyt wygórowane kwoty.

@kosmitolog

27.07.2019 21:36

@bmbcz01, Abstrahując nieco od Twojej sytuacji to ubezpieczenie jest taką śmieszną formą zakładu, w którym zawsze przegrywasz. Zakładasz się z nimi, że coś ci się stanie i dopóki wszystko gra to przegrywasz i musisz im płacić a jak wreszcie coś ci się stanie to niby oni przegrywają, ale to Ciebie boli :)

@bmbcz01

27.07.2019 21:46

@kosmitolog, święta racja, ale gdyby nie to ubezpieczenie, to bym zamiast niecalych 200 dolców (100 dolarów jako mój wkład wymagany + lekarstwa i kule), zapłacił ponad 2k. No chyba, że mówimy o tym gównie AVIVA to jak ci się coś stanie to jedynie cię wkurwią zamiast pomóc.