"Messi mówi, że Polska to faszystowski kraj". Prof. Śpiewak: Fake? I co z tego?

Data: 09.03.2019 16:31

Autor: Beowulf

dorzeczy.pl

– Nawet Messi mówi, że Polska to faszystowski kraj – stwierdził w wywiadzie dla „Polityki” prof. Paweł Śpiewak. Dzisiaj odniósł się do tych słów w Radiu Zet. Dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego nie widzi jednak problemu w tym, że posłużył się zmyśloną wypowiedzią. – Dobrze, to był fake. Co z tego? (…) Burza trwa dwa dni, czy jeden i się kończy – stwierdził.

@NakurwiamSalto

10.03.2019 15:17

@Beowulf, Prof. Śpiewak to pedofil i rucha małe dzieci.

@Beowulf

10.03.2019 15:28

@NakurwiamSalto, Tego nie wiem, ale jeden ze Śpiewaków jest "trochę" podejrzany. Mówię o jego bratanku, Jakubie Śpiewaku, byłym prezesie fundacji KidProtect, którą to fundację obrobił na ładną kasę. Typ ma na YT kanał o nazwie bodajże Nanemah z ostrym porno w stylu BDSM. Jak koniecznie musisz to oglądaj – w każdym razie ja odradzam. Jak się doda dwa do dwóch (czyli zainteresowania złodziejaszka i jego obsesję na punkcie dzieci) to wychodzi… no właśnie. W każdym razie jakbym przyłapał typa w pobliżu mojego dziecka, to nie byłoby żadnego BDSM tylko gore…

@befree

09.03.2019 19:13

No to co, antypolonizm i powinni staruszka osadzić w więzieniu za takie wypowiedzi, kary powinny być takie same jak za antysemityzm, tylko wtedy możemy uznać, że istnieje sprawiedliwość.

@FiligranowyGucio

09.03.2019 17:01

@Beowulf, Kilka słów o faszyzmie w Argentynie…tokfm.pl

Nawet dziewięć tysięcy nazistowskich zbrodniarzy mogło uciec do Ameryki Płd. – wynika z najnowszych, ujawnionych po raz pierwszy, dokumentów tajnych służb Brazylii i Chile. "To niemal dwukrotnie więcej niż do tej pory myślano" – pisze "Daily Mail".

Dostęp do tajnych dokumentów uzyskali po raz pierwszy niemieccy prokuratorzy, którzy zajmują się wyjaśnieniem zagadki zniknięcia tysięcy osób najbardziej zbrodniczej części faszystowskiego reżimu. I choć nieoficjalnie pojawiały się do tej pory bardzo sprzeczne liczby o rozpiętości od 3 do nawet 300 tys. uciekinierów, to nigdy nie znajdowały one potwierdzenia w dokumentacji.

Otwarcie archiwów kilku południowoamerykańskich państw pokazuje konkretne liczby dotyczące ucieczek. Zgodnie z nimi około 5 tys. nazistów znalazło schronienie w Argentynie, 1500-2000 uciekło do Brazylii, od 500 do 1000 znalazło się w Chile. Reszta wyjechała do Paragwaju i Urugwaju. Wśród nich byli nie tylko Niemcy, ale także Chorwaci, Ukraińcy, Rosjanie oraz obywatele innych nacji, które kolaborowały z nazistami.

"To milowy krok"

W brazylijskim archiwum państwowym (Arquivo Historico), znajdującym się w Rio de Janeiro, znaleziono dane dotyczące 20 tys. niemieckich obywateli, którzy przybyli do tego kraju między 1945 a 1959 r. – Wielu pod fałszywym nazwiskiem i z niejasną przeszłością – tłumaczy Kurt Schrimm, jeden z niemieckich łowców nazistów, którzy przeglądają tony dokumentów. – To milowy krok na drodze do ujawnienia prawdy. Dzięki dokumentom możemy określić model typowej drogi ucieczki.

Wynika z niego, że uciekinier pojawiał się w danym kraju najpierw sam, przygotowywał teren, a następnie ściągał rodzinę – wyjaśnia Schrimm, który dodaje, że naziści często korzystali z dokumentów wydanych przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż. – Ponad 800 wysoko postawionych członków SS i funkcjonariuszy NSDAP przyjechało do Argentyny właśnie w ten sposób – wyjaśnia. Z archiwów wynika, że pomocą w zdobyciu fałszywych dokumentów służył często rezydujący w Rzymie niemiecki biskup Alois Hudal. Ten sposób ucieczki znany była jako "droga szczura".

Peron był bardzo pomocny

Archiwa pokazują także, jak dużą rolę w procederze ratowania nazistów odegrał prezydent Argentyny Juan Peron. Miał on sprzedać 10 tys. niewypełnionych paszportów organizacji ODESSA, która zajmowała się torowanie dróg ucieczki byłym członkom SS. Z tej pomocy korzystali najbardziej zbrodniczy faszyści, tacy jak Adolf Eichmann, Josef Mengele czy Franz Stangl – komendant obozu w Treblince.

Kurt Schrimm wraz ze swoim współpracownikiem Uwe Steintzem ma nadzieję, że archiwa doprowadzą ich do jeszcze żyjących nazistów, także tych, którzy powrócili do Niemiec. – Każdego dnia są na to coraz mniejsze szanse. Zrobimy jednak co w naszej mocy – deklarują

Na zdjęciu Juan Peron

@Beowulf

09.03.2019 17:14

@FiligranowyGucio, Wielu trafiło do Syrii, Egiptu czy też innych państw północnej Afryki. A ile procesów kojarzysz po wojnie? Oczywiście poza Eichmannem. No właśnie, nikogo to nie obchodziło, Mossadu również, chociaż w północnej Afryce w zasadzie mogli robić co chcieli. I w ten oto sposób Eichmann wyrósł na naczelnego nazistę – niewiele brakowało aby stwierdzono, że to on Hitlera do wojny namówił. Kim tak naprawdę był Eichmann? Urzędnikiem i buchalterem, który organizował transporty. Gość po prostu był nikim. Farsa i hucpa.

@m__d

09.03.2019 16:39

@Beowulf, i niestety tacy ludzie trzymają w swoich rękach polską naukę. To ten słynny beton, gdyby się ktoś zastanawiał. Ludzie, którzy, pomimo bycia naukowcami i wypisanego w tym tytule nakazu dążenia do prawdy, chętnie posługują się kłamstwem w imieniu walki ideologicznej. Tfu!

@Beowulf

09.03.2019 16:44

@m__d, On jest socjologiem, więc z tą nauką to tak nie do końca… ;) Tzw. nauki "społeczne", a raczej zażaleniowe ((c) by Joe Rogan) mam w głębokim poważaniu – profesura z tego jest mniej warta niż magisterka z hodowli trzody chlewnej. I jeszcze mniej przydatna.

@m__d

09.03.2019 17:07

@Beowulf, nauki społeczne czy tam humanistyczne (dla niektórych to jedno i to samo) mają swój sens i są potrzebne. Są w stanie coś nam ciekawego powiedzieć o społeczeństwie i skali mikro czy makro. Poczytaj sobie jakieś ciekawe eseje socjologów lub książki czysto naukowe i teoretyczne, jak Społeczne tworzenie rzeczywistości, Niewidzialna religia czy Człowiek w teatrze życia codziennego. Problem z tym, że w socjologii jest sporo naukowców tylko z nazwy. Ludzie, którzy wykorzystują swój autorytet do walki ideologicznej i świeckiego kapłaństwa. Niestety (albo i stety) ci fajni naukowcy, którzy nie są zaangażowani politycznie, nie przyjmują zaproszeń do dyskusji politycznych. Moja pani profesor na pierwszym roku stwierdziła, że nie ma nic gorszego, jak naukowiec, który wchodzi w buty polityka.

@Beowulf

09.03.2019 17:19

@m__d, OK, ale wiesz o czym pisałem :) Dokładnie o tym samym co Ty. I nawet nie chodziło mi tu o wchodzenie w buty polityka, ale o opowiadanie się po jednej ze stron. Oni nie mają nic wspólnego z nauką – zamiast opisywać rzeczywistość, próbują ją kreować. W dodatku są tak ostentacyjnie zarozumiali, nadęci niczym świński pęcherz, że człowiek odruchowo szuka szpilki. A już najlepsza jest reakcja gdy życie zweryfikuje te idiotyzmy, które głoszą… No po prostu foch z przytupem :D

@m__d

09.03.2019 17:26

@Beowulf, niestety tak jest… Ci socjolodzy, którzy nie ładują się z swoimi teoriami w życie publiczne, w kreowanie rzeczywistości, jak to sam nazwałeś, nie bez powodu twierdzą, że w socjologii i ogólnie świecie mamy obecnie do czynienia z kryzysem. Wszystko się zmienia, nauka się zbiurokratyzowała (punkty, punkty się liczą! Nie dokonania, ale ilość artykułów w czasopismach, a że artykuł jest na poziomie tego z afery Sokala, to już mniejsza). Ale nie dotyczy to tylko nauk społecznych. Również nauki ścisłe mają obecnie problem z fałszywymi badaniami i wynikami, tworzonymi masowo na poparcie pewnych środowisk i danie argumentów do walki z innymi. Mam na myśli choćby skandaliczny raport APA na temat "toksycznej męskości" i zalecenia WHO na temat wychowywania dzieci.

@Beowulf

09.03.2019 17:35

@m__d, Socjologów-aktywistów i resztę tej załganej bandy chyba najlepiej podsumowali Sokal i Bricmont w "Modnych bzdurach". Co do APA, to chyba nie piszesz o nich w kontekście nauk ścisłych? Wbrew pozorom nie mam nic do humanistów, a wielu cenię i czytam z prawdziwą przyjemnością, ale psychologom i psychiatrom en masse urządziłbym Norymbergę. Tyle że tym razem na poważnie, a nie taką farsę jak 70 lat temu.

@m__d

09.03.2019 17:48

@Beowulf, Mam więc nadzieję, że nie traktujesz całego tego środowiska tak samo. Nawet w Polskim Towarzystwie Socjologicznym są spore podziały – są tacy którzy chcą uprawiać czystą naukę opisową i wyjaśniającą oraz tacy, którym zależy na wywoływaniu zmian. Niestety wśród tych drugich dominują osoby, które nie powinny otrzymać nawet tytułu licencjata.

Kiedyś na zajęciach omawialiśmy raport z badań dotyczących życia par homoseksualnych i ich dzieci. Autorka porównywała w nim swoje wyniki z wynikami podobnego badania dotyczącego tradycyjnych rodzin. Oczywiście porównanie było na korzyść tych pierwszych. Zgadnij co tu było nie tak?

Ów pani profesor dopuściła się następującej manipulacji: Doskonale wiedziała, że czytelnicy (raport był wydrukowany w Wyborczej) nie mają wiedzy metodologicznej i zdadzą się na autorytet p. profesor. Manipulacją było porównanie. Nie porównuje się wyników różnych badań, ponieważ każde z nich różniło się wieloma parametrami: metoda doboru próby (kula śnieżna kontra proporcjonalny dobór losowy), definicje najważniejszych zmiennych (definicji zadowolenia z życia jest tyle, ile osób na Ziemi) i narzędzie badawcze (różny układ pytań w kwestionariuszu , różne brzmienie). Laik tego nie dostrzeże i radośnie pójdzie powtarzać te dyrdymały w internecie pod nickiem artpop na portalu wykop.pl.

@Beowulf

09.03.2019 18:13

@m__d, Oczywiście, że nie traktuję całego środowiska w ten sposób i oczywiście, że generalizuję – przecież nie będę tu analizował każdego przypadku, bo to nie miejsce na takie analizy. Odnoszę się do tego, o czym jest głośno. A kto zawsze jest najgłośniejszy? Na ogół ten, kto ma niewiele sensownego do powiedzenia, ale za to potrafi drzeć mordę. O manipulacjach socjologów czy psychologów można by kilkaset książek napisać i zrobić drugie tyle habilitacji. Taki Witkowski dla przykładu całkiem nieźle na tym zarabia.

Jeszcze taka moja drobna, prywatna obserwacja. Zwróciłeś uwagę, że chyba za każdą zbrodniczą ideą, za każdym totalitarnym systemem zawsze stał jakiś taki mędrek od "inżynierii społecznej"? Takie nic, fajtłapa, która nie umie sobie butów zawiązać. Taki, co nawet koguta na rosół nie zabije, bo mu się słabo robi na widok krwi. Ale do judzenia innych, do masowego mordowania czyimiś brudnymi łapami to jest pierwszy. Zawsze w imię postępu i szczęścia ludzkości. Tylko gdzieś po drodze do tego szczęścia ginie im pojedynczy człowiek. I nawet jak się uda w końcu wytłuc tę zarazę, to kto ponosi odpowiedzialność? Ideolodzy? No skądże. Zawsze wykonawcy. Jedynym wyjątkiem jest chyba Alfred Rosenberg. Tylko nie wiem, czy źródeł tego obłędu nie szukałbym przed nim. On to tylko skompilował i podał na tacy w "atrakcyjnej" formie.

@kosmitolog

09.03.2019 19:56

@Beowulf, Rozumiem, że to heheszki. O ile można sobie nie traktować socjologii zbyt poważnie o tyle jest to dziedzina, której znaczenie rośnie w ogromnym tempie. Może nie sama klasyczna socjologia, ale dziedziny wykorzystujące jej obserwacje już jak najbardziej. Jeśli ktoś, żyjąc w dobie fejsubka czy instagrama, na poważnie podważa znaczenie socjologii i jej pochodnych to musi być albo skrajnym ignorantem albo skrajnym głupkiem ;)

@Beowulf

10.03.2019 07:13

@kosmitolog, Tak dla jasności – odpowiadasz na mój pierwszy tekst o Śpiewaku czy na całość? Pytam, bo z całości wcale nie wynika niepoważne traktowanie socjologii czy reszty tzw. nauk społecznych. Wręcz przeciwnie – zobacz ostatni akapit w ostatnim wpisie. Takich ludzi jak Adorno, Marcuse, Habermas, Fromm, Horkheimer czy Moscovici (Serge) traktuję bardzo poważnie, Tak poważnie jak zapalenie płuc, albo raczej dżumę czy inną ebolę. Śpiewak na poważne traktowanie nie zasługuje.

@kosmitolog

10.03.2019 08:00

@Beowulf, Odpowiadałem jedynie na ten pierwszy komentarz :p