Skazany za obronę napisu o problemie pedofilii

Data: 18.11.2019 16:18

Autor: ziemianin

autonom.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #sady #lewackalogika #sady #pedofilia

Sąd we Wrocławiu w swoim nieprawomocnym wyroku skazał Macieja K. na rok bezwzględnego więzienia i pięć tysięcy złotych grzywny, ponieważ bronił on napisu na murze poruszającego problem pedofilii w środowiskach LGBT. Chociaż nie było żadnych świadków zajścia, sędziowie przychylili się do wersji wydarzeń przedstawionej przez Przemysława W., zawodowego „antyfaszystę” pracującego dla czołowych lewicowych mediów.

Skazany za obronę napisu o problemie pedofilii

Postępowanie sądowe toczyło się na wniosek prokuratora, który w swoim akcie oskarżenia odnosił się do wydarzenia mającego miejsce w pobliżu mostu Trzebnickiego nad Odrą we Wrocławiu. Dokładnie 25 lipca bieżącego roku w tym miejscu miało dojść do rzekomego pobicia Przemysława W., publicysty tropiącego „faszyzm” między innymi dla „Krytyki Politycznej” czy portalu OKO. press.

Dziennikarz miał bowiem niszczyć napis na murze o treści „Stop pedofilom z LGBT”, który zwraca uwagę na problem wielokrotnie udokumentowanej obecności osób o skłonnościach pedofilskich w światowym ruchu mniejszości seksualnych. Według wersji wydarzeń przedstawionych przez Przemysława W., miał on zostać pobity przez wspomnianego Macieja K. Co najbardziej ciekawe, niemal chwilę po tym wydarzeniu zakrwawiony Przemysław W. udzielił wywiadu stacjom RMF FM i Radia Zet, a także uprawiał cierpiętnictwo za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Inną wersję wydarzeń przedstawił natomiast skazany dzisiaj nieprawomocnym wyrokiem Maciej K. Według niego, Przemysław W. najpierw zaatakował go werbalnie przy pomocy obraźliwych słów, natomiast później uderzył go w czoło oraz wsadził palce w oczy. Tym samym zaatakowany w akcie samoobrony wdał się w bójkę z agresywnym lewicowym publicystą.

Sąd bez większych wątpliwości przyznał jednak rację dziennikarzowi, chociaż sam zauważał, że nie ma żadnych świadków tego zdarzenia, a więc nie można jednoznacznie zrekonstruować przebiegu wydarzeń. Zdaniem sędziego Tomasza Krawczyka cała wina leży po stronie oskarżonego, który miał pobić Przemysława W. z powodu jego przekonań politycznych, co ma stanowić „punkt zastanowienia dla każdego, kto chce przemocą reagować na poglądy drugiego człowieka”.

Źródło: rmf24

@Widar

19.11.2019 04:17

@ziemianin, demokracja i wolność wypowiedzi musi być- ważne żeby odpowiednio kontrolowana

@drdpr

18.11.2019 16:51

@ziemianin, Sprawa wygląda bardzo prosto. Jeden komunista, miłośnik pedofili z kasty sądowniczej pomaga swojemu towarzyszowi komuniście, miłośnikowi pedofili z kasty dziennikarskiej zamknąć bez dowodów człowieka nie zgadzającego się z ich miłością do zwyrodnialców seksualnych. Komuniści trzymają się razem, mam nadzieję, że również razem zawisną.

@LadacznicoOdporny

18.11.2019 22:29

@drdpr,

No ok, fajno że się sprzeciwił niszczeniu tego napisu. Ale używanie pięści zamiast argumentów to przesada…

Oczywiście pod warunkiem, że rzeczywiście pięści poszły w ruch.

@drdpr

18.11.2019 22:47

@LadacznicoOdporny, Czytałeś artykuł? Jest napisane, że oskarżony twierdzi, iż został zaatakowany jako pierwszy. Sąd dał wiarę na słowo jednej stronie przy braku świadków i dowodów kto zaczął bójkę. A znając życie dziennikarzyna skakał z łapami, dostał strzała, zalał się krwią i poleciał do mediów robić z siebie męczennika. Argumentacja sędziego też dobra.

@LadacznicoOdporny

18.11.2019 23:13

@drdpr,

Słuchałem audycji radiowej w tym temacie.

"dostał strzała" – mówili o wielu złamaniach. Nawet jeśli dziennikarz zaczął, to chyba nie jest powód by od razu łamać mu kości twarzy.

Co mnie zdziwiło -że przy skromnym materiale dowodowym zapadł wyrok więzienia. Oskarżony się nie przyznaje do winy. Dowody są wyłącznie pośrednie, ale moim zdaniem dość przekonujące.

  1. Skazany przyznał się do udziału w zdarzeniu.

  2. Na jego ciele nie było śladów pobicia, co sugeruje, że pierwszy i wszystkie kolejne ciosy wyszły od niego.

Zakładam, że dziennikarz sam się nie połamał, choć po mojemu sam fakt bycie połamanym nie oznacza, ze pierwsza wskazana osoba jest winna. Nie oskarżam skazanego, ale też go nie bronię, bo jednak zachował się jak debil. Nawet jeśli dziennikarz prowokował, to głupotą było dać się sprowokować. Jeśli chciał walczyć z pedofilią to sugerują poszukanie innej drogi niż lanie dziennikarzy po pysku w obronie bazgrołów na murach.

Znaleziska nie minusuję tylko dlatego, że warto podkreślić fakt skazania człowieka mimo braku twardych dowodów. Ale narracji która robi z niego męczennika nie pochwalam.

@drdpr

18.11.2019 23:51

@LadacznicoOdporny, I zaraz po pobiciu z połamanymi kośćmi twarzy udzielał wywiadu dla radia. To , że oskarżony nie miał na ciele śladów pobicia świadczy tylko o tym, że nie dał się trafić. Widziałem już w swoim życiu szczęki połamane w kilku miejscach po zaledwie jednym strzale. Ale fakt, że dał się sprowokować i wciągnąć w bójkę zachowując się jak idiota. Teraz czekam aż sędzia weźmie się za reagujących przemocą na poglądy drugiego człowieka lewicowych aktywistów plujących, atakujących fizycznie i werbalnie ludzi o innych poglądach. Jakoś nie słyszałem o przypadkach bezwzględnego więzienia dla takich, a dowodów na takie działania jest pełno.