Data: 27.06.2019 10:56

Autor: Orion

Skoro jesteśmy przy niemieckich wynalazkach (i ich skłonności do przesady) to pogadam dzisiaj trochę o absurdalnym 80 cm Kanone 5 (Eisenbahn). Taka sobie tam armatka na szynach pieszczotliwie nazywana przez rasę panów "Dora".

Szkopy wymyślili sobie, że zbudują działo mające kaliber 802 mm. Zaczynało się jak nigdy a skończyło się jak zawsze. Zbudowali potwora, który jest do teraz najkosztowniejszym tego typu wynalazkiem w historii.

Opis

Prace nad Dorą rozpoczęły się w 1935 roku. Ich inicjatorem był Adolf Hitler. W zakładach Kruppa rozpoczęto w tym roku studia nad możliwością skonstruowania działa o donośności 34-45 km, którego pociski byłyby zdolne przebić ściany żelbetowe o grubości 7 m i płyty stalowe o grubości 1 m. Pod kierownictwem szefa działu konstrukcyjnego koncernu Kruppa, dr inż. Ericha Müllera, przeprowadzono obliczenia właściwości balistycznych dział kalibru 700, 800 i 1000 mm. W marcu 1936 roku Hitler wydał polecenie rozpoczęcia prac nad działem, które określano jako Maginot-Linien-Bezwinger. Na początku 1937 roku przedstawiono wojskowym projekt wstępny działa. Został on opracowany w ramach tzw. Sofort-Programm – szybkich prac, zmierzających do opracowania projektów nowoczesnej artylerii kolejowej. Wtedy to opracowano m.in. działa 150 mm, 170 mm, 200 mm, 240 mm, 280 mm. Pierwotne działo 800 mm miało być przeznaczone do niszczenia umocnień Linii Maginota. Minęła jednak kampania w Polsce, rozpoczęła się kampania na zachodzie Europy, a przedłużające się prace nad projektem o dużej trudności opóźniły wyprodukowanie działa. Ostatecznie nie użyto go podczas kampanii we Francji. Działo było gotowe dopiero w 1942 r. Było ono prezentem od Gustava Kruppa dla Adolfa Hitlera, który w dowód wdzięczności i na cześć Gustava Kruppa nadał działu nazwę Gustav.

Opis Taki tam sobie pocisk

Armata kolejowa Gustav była gigantycznym stalowym monstrum. Do transportu musiało być ono rozkładane przy pomocy dźwigów kolejowych, co, podobnie jak składanie w całość, trwało około 6 tygodni. Do doprowadzenia do gotowości bojowej potrzebowało czterech torów – dwóch wewnętrznych dla samego działa (musiały być one równoległe) i dwóch zewnętrznych dla dźwigów kolejowych, które były niezbędne podczas jego montażu. Montaż wymagał zaangażowania około 1400 osób – robotników, techników, wartowników. Osłonę przed lotnictwem nieprzyjaciela zapewniał pułk artylerii przeciwlotniczej. Pociski, przewożone na wagonach zaopatrzeniowych, ładowano przy pomocy małego dźwigu i wózków. W związku z dużą masą pocisków (dochodziła do 7,1 tony) i żmudnym procesem ładowania, można było wystrzelić tylko około 2-3 pociski na godzinę. Było to jednak dużo, zważywszy na siłę działania pojedynczego pocisku.

Opis

Latem 1942 r., podczas chrztu bojowego pod Sewastopolem, pocisk przebił dziesięciometrową warstwę ziemi i strop z żelbetu, po czym eksplodował w podziemnym składzie amunicji. Dora, bo tak nazwała Gustava jego żołnierska obsługa (co jest obecnie źródłem rozbieżności co do liczby wyprodukowanych EK 80 cm), znajdowała się pod Sewastopolem 14 dni. Wystrzeliła wtedy około 20 pocisków. W czasie tych działań nie osiągnięto spodziewanego efektu z uwagi na zbyt duży rozrzut pocisków. Później działo skierowano pod Leningrad, ale nie dotarło ono na planowane stanowisko z powodu kontrofensywy radzieckiej.

Opis

Następnie działo zostało przeniesione z powrotem do Niemiec w celu przeprowadzenia remontu. Pomimo krążących plotek, nie było używane w Warszawie w czasie powstania w 1944 r., choć jeden z jego pocisków znajduje się na wystawie Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.

W rzeczywistości przeciwko Powstaniu Warszawskiemu użyto 60-cm Karl Gerät 040 – "Ziu".

Działo zostało prawdopodobnie zniszczone, aby zapobiec jego przechwyceniu. Jakiś czas przed 22 kwietnia 1945 jego szczątki odkryto w lesie 15 km na północ od Auerbach i około 50 km na południowy zachód od Chemnitz.

Opis

Rozpoczęto także budowę drugiego działa tego typu, ale później prace zarzucono, gdyż potrzeba było na jego wykonanie zbyt dużo stali i siły roboczej. Nieznane są dalsze losy Dory. Po zajęciu Niemiec znajdowano co jakiś czas jej części (głównie w Bawarii), ale nigdy nie odnaleziono całości.

Trzecim działem tego typu była "Herta", jednak nigdy nie została ona wybudowana i została na papierze.

#historia #iiwojnaswiatowa #militaria #orioncontent #ciekawostki

@Gra_Melodia

27.06.2019 11:00

@Orion, A słyszał Pan o car-czołgu? :) To jest dopiero pojebane XD

@Orion

27.06.2019 11:02

@Gra_Melodia, noo…. ładnie kogoś po***liło i chyba za dużo czasu spędził na diabelskich młynach. Bo właśnie tak to wygląda… xD