Niemcy oniemieli, widząc obcych żołnierzy na terytorium III Rzeszy. Polski Blitzkrieg wrześń ‘39

Data: 02.09.2019 07:16

Autor: ziemianin

tygodnik.tvp.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #polska #niemcy

Gen. Abraham tak zapamiętał tamten dzień: „W następnych kilkunastu minutach czołgi, a za nimi motocykle i kolarze wjeżdżają do wsi. Po krótkiej wymianie strzałów zajmujemy pierwszą niemiecką miejscowość. Geyersdorf wita nas milczeniem. Ludność skryła się w domach i tylko tam, gdzie płoną stodoły, kręcą się ratujący je chłopi”.

Niemcy oniemieli, widząc obcych żołnierzy na terytorium III Rzeszy. Polski Blitzkrieg we wrześniu ‘39

„Wczoraj eskadra naszych bombowców złożona z 30 maszyn bombardowała z powietrza Berlin. Wszystkie samoloty, które brały udział w nalocie, powróciły do swych baz. Dowodzi to, że artyleria przeciwlotnicza niemiecka działa całkowicie źle” – donosiła 5 września 1939 r. gazeta „Czas-7 Wieczór”. Podobne przekazy medialne – mijające się z prawdą, ale tworzone w dobrej wierze – były na porządku dziennym. W ten sposób dziennikarze starali się uspokajać Polaków i podnosić ich na duchu.

Z dzisiejszej perspektywy wszelkie informacje o Wojsku Polskim atakującym III Rzeszę budzą uzasadnione wątpliwości, jednak na początku września 1939 r. polscy żołnierze naprawdę podjęli kilka akcji zbrojnych na terytorium wroga. Parli na zachód i północ, a zaskoczeni takim obrotem spraw żołnierze Wehrmachtu zarządzali odwrót. Polskie bombowce nie bombardowały wprawdzie Berlina, ale nasze samoloty naprawdę pojawiły się nad III Rzeszą, niszcząc jedną z niemieckich fabryk.

Polacy przystąpili do akcji wypadowej na terytorium wroga już w nocy z 1 na 2 września 1939 r. Z jednej strony miał być to odwet za ostrzał artyleryjski Leszna przez Niemców, z drugiej – próba rozpoznania sił nieprzyjaciela. Rozkaz do natarcia wydał gen. Roman Abraham, dowódca Wielkopolskiej Brygady Kawalerii. Żołnierze podległego mu 55. Pułku Piechoty mieli za zadanie przeprowadzić atak na miasteczko Fraustadt (obecnie Wschowa). Stało się to 2 września.

Piotr Dmitrowicz: Gen. Roman Abraham nie przegrał żadnej bitwy w czasie wojny obronnej

– Polski Blitzkrieg. Tak niektórzy mówią o tym, co się wydarzyło na granicy polsko-niemieckiej. Wśród bohaterów jest oczywiście gen. Roman Abraham. Postać niezwykła, człowiek, który nie przegrał żadnej bitwy w kampanii wrześniowej. Niezwykle odważny, twórca słynnych „straceńców” w czasie obrony Lwowa w 1918 r. – opowiada historyk Piotr Dmitrowicz, wicedyrektor Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego.

Około godz. 17.30 2. Kompania 55. Pułku Piechoty pod dowództwem kpt. Edmunda Lesisza zaatakowała strażnicę Gerenzschutzu pod wsią Geyersdorf. – Wieś Geyersdorf położona tuż za kordonem, przyozdobiona flagami ze swastykami, z portretami Hitlera i Göringa, oniemiała widząc Wojsko Polskie, które nagle pojawiło się przed ich zdumionymi oczami – opisuje tamte wydarzenia dr Adam Buława, dyrektor Muzeum Wojska Polskiego.

W swoich wspomnieniach gen. Abraham tak zapamiętał tamten dzień: „W następnych kilkunastu minutach czołgi, a za nimi motocykle i kolarze wjeżdżają do wsi. Po krótkiej wymianie strzałów zajmujemy pierwszą niemiecką miejscowość. Geyersdorf wita nas milczeniem. Ludność skryła się w domach i tylko tam, gdzie płoną stodoły, kręcą się ratujący je chłopi”.

Polacy parli na zachód. Po godz. 18.00 ostrzelali przedmieścia Fraustadt. Mogli iść dalej, ale gen. Abraham zarządził odwrót, uznając, że wszystkie cele zostały spełnione. Wiedział już, że na tym odcinku jego armia nie napotka dużego oporu ze strony wroga. W drodze powrotnej oddział ułanów pod dowództwem ppor. Tadeusza Stryja doświadczył nawet ciekawego powitania we wsi Święciechowa. Miejscowi Niemcy – sądząc, że z zachodu może przybyć jedynie Wehrmacht – machali do Polaków flagami i transparentami ze swastykami.

2 września 1939 r. Polacy przeprowadzili również skuteczny kontratak. Broniący Rawicza żołnierze pod dowództwem kpt. Stefana Otworowskiego zdołali wyprzeć Niemców z miasta, a następnie przekroczyli granicę, zajmując miejscowość Königsdorf. Tego samego dnia o świcie samolot „Karaś” zbombardował niemiecką fabrykę w Ohlau (obecnie Oława).

Adam Buława: Polska pokazała, że jest w stanie zadać Niemcom prestiżowe ciosy

Kolejna polska akcja wypadowa miała miejsce w nocy z 2 na 3 września. Dowódca Podlaskiej Brygady Kawalerii, gen. Ludwik Kmicic-Skrzyński zarządził wypad rozpoznawczy na terytorium Prus Wschodnich. Wbrew jego oczekiwaniom teren, na którym spodziewano się dużej koncentracji sił niemieckich, wydawał się być wyludniony.

Kolejne natarcie – na Białą Piską i Pisz – przeprowadzono w nocy z 3 na 4 września. Już o godz. 4.15 ułani zajęli wieś Sokollen (Sokoły), po czym ruszyli na Kowalewo i Klarheim. W okolicach Kowalewa doszło do poważniejszych starć z Niemcami, wobec czego gen. Kmicic-Skrzyński zarządził odwrót. W trakcie akcji w Prusach Wschodnich do polskiej niewoli dostało się 30 jeńców. Naszym żołnierzom udało się ponadto zdobyć na wrogu ok. 200 rowerów, 2 samochody osobowe i 15 ciężkich karabinów.

Niektórzy polscy wojskowi mieli w planach znacznie większe operacje na terenie wroga (zwłaszcza w Prusach Wschodnich), jednak ich argumenty nie spotkały się z aprobatą Naczelnego Dowództwa.

@LadacznicoOdporny

02.09.2019 09:32

@ziemianin,

"Zdobyć na wrogu ok. 200 rowerów"

Śmiesznie to brzmi w obecnych czasach :)