Data: 25.03.2020 04:22

Autor: Alojz

Jak już pisałem, niemiecka służba zdrowia, jest w stanie " obronić " się przed #koronawirus , jeżeli dzienny wzrost zachorowań nie przekroczy 40 000 osób na dzień.Czyli jeżeli dziennie, przez cały rok zachoruje 40 000 osób obywateli Niemiec ,da to w ciągu roku około 14 600 000 obywateli Niemiec, na 82 000 000 obywateli kraju.

Aktualny wzrost zachorowań w Niemczech wynosi około 3500-4000 osób i to w warunkach gdzie szkoły,przedszkola i sklepy są pozamykane a ludzie siedzą w domu.

Jeżeli wszystko powróci do normy, może się okazać że zachorowalność na korona wirus przekroczy 50 000 – 60 000 osób na dzień, co spowoduje sytuacje jak we Włoszech , gdzie szpitale przestają funkcjonować a lekarze muszą decydować kogo podłączyć do respiratora a kto musi czekać na wolne urządzenie.

Gospodarczo, taka sytuacja dla żadnego kraju jest nie do wytrzymania.Niemcy wyliczyli że trzy miesięczna sytuacja,jak teraz będzie ich kosztowała 600 miliardów euro.Do porównania, roczny budżet Bundeswehry to 43 miliardy euro.To samo z punktu widzenia psychologicznego. Wątpię że jak na przykład, w czerwcu temperatury osiągną 35 stopni w cieniu, to ludzie

dalej pozostaną w domach zamiast iść nad wodę, czy gdzieś w plener. To samo ci co będą przez korona wirus bezrobotni, też raczej nie będą zadowoleni z tej sytuacji.

Na szczepionkę w tym roku nie ma co liczyć, same testy na skutki uboczne trwa wiele miesięcy i raczej ciężko je przeskoczyć.

Więc wygląda to tak że nikt naprawdę nie wie, co zrobić za trzy miesiące,dalej ciągnąć kwarantannę i sprowadzić niemiecka gospodarkę do poziomu gospodarek z Ameryki południowej czy …no właśnie….

#gospodarka #oswiadczenie

#wszystkooniemczech

@false_nine

25.03.2020 05:13

@Alojz, no to staniemy przed jasnym wyborem. Uruchamiamy gospodarkę, wracamy do normalnego trybu życia i ile osób umrze tyle umrze, ale nie zbankrutujemy. Druga opcja to przedłużanie kwarantanny i powolne bankructwa krajów, powszechna bieda i regres społeczeństw.

Gdybym musiał wybierać to wybrałbym opcje numer jeden – czyli wracamy do normalnego trybu życia i gospodarczo przetrwamy, ale zmarłych będziemy liczyć chyba w dziesiątkach tysięcy.

Tu już nie ma dobrych wyborów, zostały same złe. Ale trzeba stawić temu czoło.